<?xml version="1.0"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="en">
	<id>http://www.baka-tsuki.org/project/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=37.30.36.189</id>
	<title>Baka-Tsuki - User contributions [en]</title>
	<link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.baka-tsuki.org/project/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=37.30.36.189"/>
	<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Special:Contributions/37.30.36.189"/>
	<updated>2026-05-15T12:51:32Z</updated>
	<subtitle>User contributions</subtitle>
	<generator>MediaWiki 1.43.1</generator>
	<entry>
		<id>http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_7_rozdzial_2&amp;diff=578728</id>
		<title>High School DxD - Tom 7 rozdzial 2</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_7_rozdzial_2&amp;diff=578728"/>
		<updated>2023-01-28T08:56:11Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;37.30.36.189: /* Żywot 2: Przybycie pieprzonego starca z Północy */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Żywot 2: Przybycie pieprzonego starca z Północy==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 1===&lt;br /&gt;
– Hohoho, tak więc przyjechałem tu w odwiedziny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Śmiech starucha Odyna rozbrzmiał w pokoju VIP-ów, który znajdował się na najwyższym piętrze mojej rezydencji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Starowina miał coś do załatwienia w Japonii i po drodze odwiedził nasze miasto. Najwidoczniej było ono znacznie bezpieczniejsze od innych miejsc, gdyż w końcu znajdowało się pod kontrolą Trzech Potęg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bóg odwiedzający mój dom… Mój dziadku w niebie, właśnie dzieje się coś niesamowitego.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cała Grupa Gremory zebrała się w moim domu. Azazel-sensei też się pojawił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak jak myślałem, randka z Akeno-san została przerwana. Zaraz potem dołączyliśmy do Buchou oraz reszty i wróciliśmy wspólnie do domu, zabierając ze sobą starucha. Akeno-san była rozczarowana, ale większym kłopotem było spotkanie z jej ojcem. Stała się naprawdę niemiła. Szła bardzo powoli i przestała się uśmiechać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej ojciec, Barakiel-san, też tu był, ale Akeno-san udawała że go nie widzi… Wyglądało na to, że darzyła swojego ojca wielką niechęcią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Barakiel-san. Jakiś czas temu Sensei mi o nim opowiadał. Był typem wojownika o bardzo poważnym charakterze. Słyszałem, że pod względem siły dorównywał  naszemu Sensei. Jeśli zaś chodziło o siłę pojedynczego ataku, to był on najsilniejszy wśród upadłych aniołów. Musiał być szalenie silny…    &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oto twoja herbata – Buchou podała Odynowi filiżankę z czarującym uśmiechem na ustach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fufufu, przed chwilą uszczypnęła mnie z całej siły w policzek. Powiedziała, że będziemy musieli uciąć sobie poważną pogawędkę. Chciałem stąd uciec… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie ma potrzeby się o mnie martwić. Ale one są naprawdę wielkie˜. Tamte też są spore˜. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pieprzony dziad… Jego zboczony wzrok skierowały był na piersi Buchou i Akeno-san! Nie wybaczę ci jeśli ich dotkniesz! Ich cycusie należą tylko do mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mou! Odynie-sama, nie możesz się na nie gapić takim wzrokiem! Ona jest siostrą Maou, Lucyfera-sama! –  walkiria uderzyła Odyna w głowę papierowym wachlarzem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Staruch zaczął masować się po głowie na wpół z przymkniętym okiem. Czy to w porządku bić wachlarzem po głowie szefa nordyckich bogów? Ta walkiria z pewnością jest niesamowitą osobą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rany, jaka ty jesteś twardogłowa – powiedział po chwili. – Siostra Sirzechsa jest powszechnie znana jako piękność z niesamowitym ciałem, więc to nic dziwnego, że chcę sobie popatrzeć na jej piersi. Och, zapomniałbym – zwrócił się do nas. – Ta dziewczyna to moja eskorta. Jest walkirią i nazywa się… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nazywam się Rossweisse – przerwała mu. – Będę pod waszą opieką podczas naszego pobytu w Japonii. Miło mi was wszystkich poznać. &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Po przedstawieniu przez tego starucha… Rossweisse-san przywitała nas. Wyglądała inaczej, ponieważ nie nosiła tej zbroi co wcześniej, ale mimo tego wciąż pozostawała piękna. Czyżby była w tym samym wieku co ja?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądała na chłodną piękność. Mimo młodego wieku zdawała się dobrze spełniać w swojej pracy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jest wciąż dziewicą, ponieważ „przez lata nie mogła znaleźć chłopaka w swoim wieku” – powiedział Odyn z lubieżną miną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-t-to nie ma z tym nic wspólnego! – zaczęła panikować. – To nie ja zdecydowałam, że nie będę miała chłopakaaaa! Nie ja też zdecydowałam o ciągłym byciu dziewicąąąąąąą! Chlip! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, upadła na kolana. W jakiś sposób przypomina mi trochę mnie samego, więc współczułem jej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja też nie zdecydowałem sam o tym, że nie mam dziewczyny… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale Rossweisse-san, myślałem że jesteś chłodną pięknością, ale teraz pojawiła się duża przepaść pomiędzy tą wizją a twoją osobowością…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Świat biznesu dziewic-wojowniczek obecnie przechodzi kryzys. Nawet jeżeli niektóre są obdarzone urodą, to większość z nich niczym się nie wyróżnia. Ostatnimi czasy liczba bohaterów drastycznie spadła, a w drużynie walkirii, z powodu braku funduszy, trzeba było dokonać redukcji etatów, więc nawet ona była bezczynna, zanim nie została moją eskortą – powiedział staruch, kiwając przy tym głową. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naprawdę? Hmm, za nic nie mogę pojąć tego świata Północy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Postanowiono, że podczas pobytu starca w Japonii będziemy go chronić. Barakiel jest wsparciem ze strony upadłych aniołów. Jestem ostatnio bardzo zajęty, przez co czas, który mogę tu spędzać, jest ograniczony. Barakiel będzie mnie więc zastępował – powiedział Sensei, wybuchając przy tym śmiechem. &lt;br /&gt;
  &lt;br /&gt;
– Nie mogę się doczekać współpracy z wami – powiedział Barakiel-san w ramach przywitania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Będziemy więc strażą starucha, hmm……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Starcze, nie sądzisz że przybyłeś tu za wcześnie? – zapytał Azazel, popijając herbatę. –  Miałeś przecież przyjechać dopiero za kilka dni. Jesteś tu pewnie dlatego, że chcesz się spotkać z japońskimi bogami, prawda? Michał i Sirzechs będą pośrednikami, a ja mam być z tobą na tym spotkaniu… zgadza się? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Masz rację – odrzekł staruch. – W naszym kraju jest sporo kłopotów… Właściwie jest tam pewien kłopotliwy chłopak, który stoi mi na drodze. Myślę że powinienem zaczął działać pierwszy, zanim on coś zacznie broić. Dlatego chciałem to przedyskutować z japońskimi bogami. Dotychczas nigdy się nie spotykaliśmy, ani nie łączyły nas jakiekolwiek więzi – powiedział z westchnieniem, gładząc swoją długą, białą brodę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widzę że nawet bóg z Północy ma swoje własne problemy. To chyba normalne, że każda frakcja ma jakieś swoje kłopoty. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mówiąc „kłopoty”, masz na myśli Wanów&amp;lt;ref name=&amp;quot;wanowie&amp;quot;&amp;gt;Wanowie to  starsza dynastia bogów nordyckich, pokonana przez ród Azów (do których zalicza się Odyn) i usunięta od rządów nad światem.&amp;lt;/ref&amp;gt;, którzy znowu zaprzątają ci głowę? Proszę, nie rozpętuj Ragnaroku&amp;lt;ref name=&amp;quot;ragnarok&amp;quot;&amp;gt;W mitologii nordyckiej Ragnarok był czymś w rodzaju Apokalipsy, wielkiej bitwy pomiędzy siłami zła i dobra, w której jednak nikt nie zwyciężył.&amp;lt;/ref&amp;gt; z własnej inicjatywy, starcze – powiedział Azazel-sensei, uśmiechając się sarkastycznie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hmm. Użyli tylu niezwykłwych słów, że nawet nie zrozumiałem, o czym rozmawiali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mam gdzieś Wanów… Poza tym nie widzę sensu, aby o tym dyskutować. Tak przy okazji Azazelu, mój chłopcze. Wygląda na to, że Brygada Chaosu zwiększyła liczbę swoich członków, którzy mogą używać Łamacza Ładu. To straszne wieści. Ale słyszałem, że mimo wszystko są oni rzadkimi przypadkami?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy byliśmy oszołomieni i patrzyliśmy na siebie nawzajem. Więc do tego zmierzasz! Tak jak myśleliśmy, powód, dla którego posiadacze Boskich Darów walczyli z pozostałymi frakcjami, był taki, że chcieli osiągnąć Łamacza Ładu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, rzadko się tacy zdarzają – odrzekł Sensei. – Jednak tam jest pewien idiota, który używa najszybszej, a jednocześnie najbardziej przerażającej i najłatwiejszej drogi, by wymusić te niezwykłe wypadki. Osoba posiadająca rozległą wiedzę na temat Boskich Darów dobrze by się zastanowiła przed użyciem tego sposobu, gdyż inne frakcje nie pozostałyby na to obojętne. Z pewnością dostałoby mu się, niezależnie od tego, czy jego plan powiódł się, czy też nie.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A co to za metoda? – spytałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Raport Rias jest w gruncie rzeczy prawidłowy – odpowiedział. – Takie działanie może odnieść sukces, jeśli będzie się je często powtarzać. Najpierw trzeba zebrać ludzi, którzy posiadają Boskie Dary i sformować ich oddział, chociaż lepiej by tu pasowało słowo porwać. Następnie należy zrobić im pranie mózgu. Potem wysyła się ich w miejsce, gdzie zebrali się silni wrogowie… Najlepiej w takie, w którym można spotkać naprawdę silnych. I tak w kółko, dopóki ktoś nie osiągnie Łamacza Ładu. Kiedy już to się stanie, wystarczy ściągnąć go z powrotem za pomocą magicznego kręgu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten użytkownik cienia jednak osiągnął Łamacza Ładu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Takiego czegoś nie zrobiłaby żadna frakcja, nawet jeśli przyszłoby to komuś do głowy – kontynuował Sensei. – Jeśli ja bym na oczach dwóch pozostałych frakcji zrobił coś takiego, byłoby to jawnym wypowiedzeniem wojny, a tego nikt z nas by nie chciał. Tamci są jednak terrorystami, więc co im szkodzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A zatem jeżeli traktowałbyś posiadaczy Boskich Darów w taki sposób, to miałbyś na karku pozostałe frakcje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Hm? Jeśli się nad tym zastanowić, to mój trening, który miał mi pomóc osiągnąć Łamacza Ładu, także był nieludzki… Nigdy nie zapomnę tego smoka, przed którym musiałem uciekać podczas wakacji… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tylko mi się tu teraz nie rozpłacz, Ise, przecież dzięki temu osiągnąłeś Łamacza Ładu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Może i tak, Sensei.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jesteś przecież diabłem. Jesteś wytrzymalszy niż inni ludzie, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nawet jeśli, to prawie wtedy zginąłem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Aaach, jeśli to ty, to akurat nie ma to znaczenia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Aach! Próbujesz rozstrzygnąć problem w ten sposób˜! Jesteś okrutny, Sensei! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chlip, tylko mnie traktuje się w ten sposób! Teraz wyszedłem na tego złego! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W każdym razie ci terroryści z Brygady Chaosu porywają ludzi, robią im pranie mózgu i próbują zdobyć Łamacze Ładu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kim są ludzie za to odpowiedzialni? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Członkowie Frakcji Bohaterów to stowarzyszenie legendarnych bohaterów i tym podobnych palantów – odpowiedział Sensei. – Jednak ze swoimi fizycznymi możliwościami nie dorastają nam, diabłom i aniołom, do pięt. Oni także posiadają Boskie Dary oraz legendarne bronie. Co więcej, mają Łamacze Ładu i do tego mają jeszcze jakiś okropny Longinus, który jest w stanie pokonać nawet Boga. Zgodnie z raportem, Frakcja Bohaterów ciągle nie dobrała się do węży Ophis, więc nie wiadomo, czy ich moc się zwiększyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czyli innymi słowy bohaterowie są niesamowicie silni. Czy oni wszyscy mogą dokonać jakichś nadludzkich czynów? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Problemem pozostaje kwestia, do czego oni właściwie zmierzają tym zwiększaniem ilości osób, które osiągnęły stan Łamacza Ładu – staruch Odyn nawet nie miał poważnej miny, kiedy to mówił i przez cały czas pił herbatę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z pewnością był spokojną osobą. Był jednak odważny na swój sposób. Podczas walki ruszył sam na armię średnioklasowych i wysokoklasowych diabłów. Czegoś takiego można było się w końcu spodziewać po bogu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż, w tej sprawie dalej toczy się śledztwo, więc rozmawianie o tym niczego nie zmieni. Starcze, czy jest jakieś miejsce, w które chciałbyś pójść? – zapytał Sensei.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc to pytanie, starzec zrobił lubieżną minę i zaczął poruszać palcami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Z chęcią odwiedziłbym jakiś oppai-pub&amp;lt;ref name=&amp;quot;oppai pub&amp;quot;&amp;gt;Jak sama nazwa wskazuje, jest to knajpa, w której oprócz serwowania alkoholu, kelnerki (za dodatkową opłatą) świadczą dodatkowe „usługi”, ale nie seks.&amp;lt;/ref&amp;gt;! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Haha, z pewnością wiesz co dobre, szefuniu bogów-dono! Oj tak, A więc chodźmy tam! Młode dziewczyny z mojej organizacji otworzyły niedawno sklep w tym mieście, przeznaczony tylko dla VIP-ów. Serdecznie cię zapraszam! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uhohoho! Tego się po tobie spodziewałem, mój chłopcze! Znasz się na swojej robocie! Przygotuj mi jakieś wielkie piersi! Mam zamiar dużo się ich dzisiaj namiętosić! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A więc chodź za mną, zboczony stary dziadzie! Witam w Japonii! Chcesz rozwiązać swoje obi&amp;lt;ref name=&amp;quot;obi&amp;quot;&amp;gt;&#039;&#039;Obi&#039;&#039; to pas służący do przewiązywania kimona.&amp;lt;/ref&amp;gt;? Będąc w Japonii, musisz zrobić to przynajmniej raz! Zademonstruję ci japoński styl bycia! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie mogę się doczekać. Naprawdę nie mogę! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obydwaj byli bardzo podnieceni i wyszli pospiesznie z pokoju! Cóż za zboczeni przywódcy! Czy potraficie w to uwierzyć!? Czy w ogóle potraficie uwierzyć, że ta osoba szefuje bogom!? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Że też przywódcy obu stron to zboczeńcy! Aaach, nawet Buchou złapała się za czoło i zmrużyła oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Proszę zabierzcie mnie ze sobą! Musiałem się jednak powstrzymać od powiedzenia tego. Czułem, że Buchou byłaby na mnie zła.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odynie-sama! Ja… ja też idę! – Rossweisse-san ruszyła za nimi, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ty zostajesz tutaj – powiedział staruszek, zatrzymując ją. – Mając Azazela przy swoim boku, wszystko jest w porządku. Masz tu na mnie czekać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie! Ja też idę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poszła za nimi korytarzem, cały czas rozmawiając w ten sposób. Wszyscy obecni w pokoju westchnęli na ten widok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłem w kuchni na pierwszym piętrze. Kierując się w stronę schodów, usłyszałem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Akeno, chciałbym z tobą porozmawiać.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy przechodziłem obok… Byłem świadkiem kłótni pomiędzy Akeno-san a Barakielem-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie zwracaj się do mnie po imieniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nigdy wcześniej nie słyszałem, żeby głos Akeno-san był taki ostry i chłodny. Nie uśmiechała się, a na jej twarzy widniała bardzo nieprzyjazna mina.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Co to ma znaczyć, że spotykasz się z Sekiryuuteiem?  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to ja jestem kłopotem!? To okrutne! Mówił, jakby był stary. Wiem, że to nieładnie podsłuchiwać, ale gdybym teraz odszedł, to ich rozmowa nie dawałaby mi spokoju!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To moje życie. Dlaczego mam ci się niby zwierzać?  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Słyszałem plotki. Jest smokiem, który zjada kobiece piersi, żeby zdobyć energię do walki. Dlatego jego drugie imię to Chichiryuutei. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czyżby Barakiel-san źle to rozumiał!? Używać piersi jako źródła energii!? To szalone! Na mój temat krążą aż takie dziwne plotki!? Słysząc te szokujące słowa, złapałem się za głowę! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[…Uuu. Partnerze, daj mi wreszcie wytchnąć. W jaki jeszcze sposób zamierzasz się nade mną pastwić…]&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Ddraig zaczął rozpaczać. Przymknij się na chwilę! Dla mnie to też sprawa życia i śmierci! Pół biedy, że nazwano mnie Oppai Smokiem! Ale jak ja mam teraz pokazać się w Zaświatach, skoro krążą tam plotki, że zjadam kobiece piersi!? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[……Uooooon! Uoooooon!] &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie płacz Ddraig! Mi też chce się płakać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Piersi są przystawką, a nie daniem głównym!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Martwię się o ciebie. Boję się, że… doświadczysz zawstydzających rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, rozumiem, to po prostu reakcja ojca martwiącego się postępowaniem córki. Barakiel-san nie wyglądał w sumie na złą osobę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co się jednak stało pomiędzy nim a Akeno-san… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie mów o nim w ten sposób. Ise-kun jest… jest co prawda zboczeńcem, ale to jednocześnie miły i odpowiedzialny mężczyzna. Oceniasz ludzi na podstawie plotek i domysłów? Jesteś beznadziejny. Tak jak myślałam, nie jestem w stanie… ci przebaczyć…… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san! Ona mnie broni! Czuję się taki szczęśliwy. Moje oczy stawały się wilgotne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mówię to jako twój ojciec… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Barakiel-san próbował coś powiedzieć, ale Akeno-san nie pozwoliła mu na to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Teraz przyszła ci ochota na zabawę w ojca? Więc dlaczego wtedy po mnie nie przyszedłeś!? To ty zostawiłeś mamę na pastwę losu bez jakiejkolwiek pomocy!  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Barakiel-san zamilkł słysząc te słowa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co prawda pozostawałem w ukryciu, ale wzrok Akeno-san spostrzegł mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-kun… Słyszałeś to?  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zostałem przyłapany. Nie, to moja wina że podsłuchiwałem… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czując się bardzo niezręcznie, wszedłem do pokoju. Barakiel-san wściekł się na mój widok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ngh! Co za bezczelność! Żeby mężczyzna podsłuchiwał! Tak jak myślałem, plotka mówiąca, że twoim celem są kobiece piersi, jest prawdziwa! Nie pozwolę ci jednak zjeść piersi mojej córki, ty cholerny Chichiryuuteiu!  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
On naprawdę wszystko źle rozumiał!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciało mi się płakać! Ojciec Akeno-san rozumiał wszystko na opak! Ale zaraz, skoro Sensei był jego przyjacielem, to czy nie powinno było to zostać wyjaśnione…? A może nie zostało! Był w końcu osobą, która to całe nieporozumienie mogła uznać za zabawne, a nawet mógł dorzucić od siebie coś nieprawdziwego, żeby tylko podsycić atmosferę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Coś takiego! Azazel, próbujesz mi wmówić, że Sekiryuutei zjada piersi młodych kobiet?」 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Oj tak. Jeśli jakiejś dotknie, to jej ubrania rozrywają się na strzępy; a kiedy mówi do ich piersi, to te zaczynają z nim rozmawiać. Bądź ostrożny, Barakielu. Piersi Akeno mogą stać się jego ofiarą. Jasne, że mogą… Hej, Barakiel, nie bierz tego na poważnie. Heeeej, słyszysz mnie?」 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「To absurd… On jest jak potwór: naturalny wróg każdej kobiety, który przybrał fizyczną postać diabła… Smok, który je damskie piersi… A-Akenooooooo! Niech cię diabli, Sekiryuuteiiiiiiii!」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z łatwością wyobraziłem sobie coś takiego! To naprawdę mogło się wydarzyć! Już straszną rzeczą był fakt, że połowa z tego nawet pasowała do plotek!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie pozwolę, abyście się ze sobą widywali! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;ISKRY! ISKRY!!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dłoni Barakiela-san zaczęła się materializować święta błyskawica! Heeeej! Co tu się dzieje!? Czy zostanę zabity na skutek nieporozumienia!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san stanęła pomiędzy mną i Barakielem-san. Następnie przytuliła mnie, jakby chciała mnie w ten sposób ochronić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie dotykaj go. Proszę, nie odbieraj mi tej osoby. On jest dla mnie kimś ważnym…. Wynoś się stąd! Nie jesteś moim ojcem! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Krzyk Akeno-san. Gdy Barakiel-san usłyszał to, natychmiast rozproszył swoja błyskawicę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Wybacz – powiedział z zamkniętymi oczyma. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz po tym odszedł. Mimo swojej potężnej budowy od tyłu wyglądał jakoś… smutno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Akeno-san…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san przytuliła mnie jeszcze mocniej. Czułem, że coś w sobie dusi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Błagam cię, nic nie mów… Pozostańmy tak przez chwilę… Proszę cię, Ise… – powiedziała głosem drżącym od płaczu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Nie wiem co się wydarzyło pomiędzy nią a jej ojcem, ale…  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czule ją przytuliłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 2===&lt;br /&gt;
Następnego dnia Grupa Gremory uczestniczyła w pewnej uroczystości w Zaświatach, którą sponsorowała rodzina Gremory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, dziękuję…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Polegała ona na rozdawaniu autografów i wymianie uścisków dłoni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przede mną zebrał się ogromny tłum ludzi, a ja rozdawałem dzieciakom autografy i ściskałem każdemu rękę. Brały moje autografy, mimo że były napisane jakimiś bazgrołami, które nieudolnie naśladowały alfabet diabłów, a dodatkowo każdy otrzymywał ode mnie uścisk dłoni i  był obdarowywany dużym uśmiechem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oppai Smoku, jesteś najlepszy! – krzyczały raz za razem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już sam ten widok sprawiał, że głęboko pod swoją zbroją zalałem się łzami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choleraaaaaaaa! Jaki ja teraz jestem szczęśliwy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla tych dzieciaków dalej mogę być Oppai Smokiem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Piersi Księżniczki Przełączenia! Jej piersi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kyaa – Stojąca obok mnie Buchou, która też rozdawała autografy, wydała z siebie ten cichy dźwięk&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakiś niewychowany gówniarz dotknął jej piersi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oyyyyyyyyy! Nie wolno dotykać piersi Buchou! One należą do mnie! Nie wolno! – ostrzegłem go, rozpaczając przy tym!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wolno ich dotykać! Piersi Buchou są moje! Inni ludzie nie mogą ich tknąć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mou, Ise. Nie bądź zazdrosny o jakieś małe dziecko. Później też ci pozwolę ich dotknąć, wiec uspokój się – powiedziała Buchou z westchnięniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uuuu, Wszystko przez to, że Buchou… Twoje piersi są…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, proszę, pozwól mi ich potem dotknąć…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Haaa… A więc to oznacza, że Księżniczka Przełączenia też jest popularna. Ach, jeśli się dobrze przyjrzeć, to do Kiby ustawiła się spora kolejka jakichś ślicznotek. Jak ja mu zazdroszczę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Postać Kiby to Mroczny Rycerz Kieł, który był głównym czarnym charakterem w programie telewizyjnym. Przedstawiano go jako dowódcę wrogich sił, noszącego rycerską zbroję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To ja chciałem mieć rzeszę takich fanek. Ze względu na popularność wśród dzieci, moje pierwsze marzenie znikło, a Kiba zdobył dodatkowo coś, co ja chciałem mieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A wszystko jedno! Jakby na to nie patrzeć, byłem Oppai Smokiem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z przodu, do ubranej w słodki strój bestii Koneko-chan, ustawiła się spora kolejka loliconów. Również grała w serialu, a jej rolą była Kocia Diablica, która stała po tej samej stronie co Oppai Smok. Koneko nie miała jednak nic przeciwko swojej roli i odnosiła się do swoich fanów z odpowiednim stosunkiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale z niej profesjonalistka! Ona aż ociekała profesjonalizmem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu skończyliśmy rozdawać autografy i wróciliśmy do przebieralni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uroczystość skończona, misja wykonana!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rany, jaki jestem skonany. Dezaktywowałem mój pancerz i wróciłem do mojej zwykłej postaci. Wtedy podeszła do mnie członkini obsługi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-sama, dziękuję za twoje zaangażowanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Osobą która przyniosła mi ręcznik, była… ojou-sama z poskręcanymi włosami. Była to siostra Raisera, czyli Ravel Feneks.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Och, dzięki, Ravel – wziąłem od niej ręcznik i otarłem twarz z potu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ravel na wieść o naszym występie w Zaświatach postanowiła, że również przyjdzie i pomoże nam ze wszystkim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-to także część mojego treningu! Myślę, że spełnianie marzeń dzieci z Zaświatów jest dobrą rzeczą i to dlatego wam pomagam! T-to nie tak, że robię to dla Iseia-sama i Grupy Gremory! – powiedziała, ale wbrew swoim słowom wywiązała się ze swoich obowiązków bardzo starannie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie do końca ją rozumiem, ale myślę, że jest dobrą dziewczyną. Kiedy spotkałem ją po raz pierwszy, była bardzo dumna, a ja postrzegałem ją wyłącznie jako damulkę z zamożnego rodu. Nie lubiłem jej wtedy, bo patrzyła na mnie z góry, ale teraz rozmawiała ze mną w normalny sposób.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czasami wydawało mi się, że patrzy na mnie z pewnego rodzaju podziwem… Ach ta wyobraźnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ostatnimi czasy myślę, że spełnianie marzeń dzieci to nie taka zła rzecz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Myśli wszystkich dzieci skupiają się wokół ciebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak. Były bardzo poważne przy wymianie uścisków rąk, dlatego też myślę, że powinienem uchronić ich marzenia równie poważnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, nie wiem ile mogę dla nich zrobić, ale kiedy tylko będę mógł, to będę ich Oppai Smokiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, czas już wracać do ludzkiego świata – powiedziała Buchou, wchodząc do mojej przebieralni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, masz rację. Dzisiaj to my jesteśmy ochroniarzami Odyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten wredny dziad od samego swojego pojawienia żądał jakichś niemożliwych rzeczy. Chodził do oppai pubów, zarywał do dziewczyn na ulicy i robił to, co mu się żywnie podobało!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałem przynajmniej raz pacnąć go wachlarzem w głowę, tak jak to robiła Rossweisse-san!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, musimy szybko wracać. Dobrze się dzisiaj spisałaś, Ravel. Dziękuję ci bardzo za pomoc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W-w porządku, robię to dla praktyki – jej policzki spłonęły szkarłatnym rumieńcem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zatem do następnego razu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wezwijcie mnie, kiedy będzie miało miejsce kolejne takie wydarzenie. Jeśli będziecie mnie znów potrzebowali, to chętnie wam pomogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po rozmowie z Ravel wróciliśmy do ludzkiego świata.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rany, ta wymiana uścisków dłoni to było coś. Chciałem to zrobić jeszcze raz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 3===&lt;br /&gt;
Wydarzenie w Zaświatach dobiegło końca, a staruch Odyn przestał nas ze sobą ciągać po Japonii. Wraz z Kibą i Gasperem mogłem wreszcie potrenować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;GOOOOOOOOO!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłem w trybie Łamacza Ładu. Z turbin na moich plecach wydobywały się strumienie ognia. Ścigałem Kibę, który poruszał się zygzakiem z niesamowitą prędkością. Kiba dzięki byciu Skoczkiem był o wiele szybszy. Jednak…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Wzmocnienie!][Wzmocnienie!][Wzmocnienie!][Wzmocnienie!][Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!][Wzmocnienie!][Wzmocnienie!][Wzmocnienie!][Wzmocnienie!] [Wzmocnienie!][Wzmocnienie!][Wzmocnienie!][Wzmocnienie!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli tylko zwiększyłbym moją moc i wzmocnił w ten sposób swój sprint, to dogoniłbym go!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Turbiny na moich plecach przeszły w tryb maksymalnej wydajności, przez co dystans pomiędzy mną i Kibą szybko się zmniejszył!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;GIIIIIIN!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba dzierżył swój święty demoniczny miecz, ja jednak zablokowałem jego atak swoim Ascalonem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;GIN! GIIN! GIIIIN!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obaj szybko odskoczyliśmy w przeciwnych sobie kierunkach. Przez ten cały czas Kiba trzymał mocno swój oręż, a ja nie dostrzegałem najmniejszej luki w jego obronie. Nasza dwójka poruszała się w różnych kierunkach przy bardzo dużej prędkości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Cholera. Walka na miecze w jego przypadku nie była zbyt dobrym pomysłem. Zacząłem cofać się, a jego ostrze było coraz bliżej mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prędkość świętego demonicznego miecza wzrastała! Zacząłem tracić go z oczu. Gdy Kiba osiągnie swoją maksymalną prędkość, to natychmiast mnie dopadnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatem nie mam innej opcji niż zmniejszenie dystansu między nami i walka na gołe pięści!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;GOOO!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z moich pleców buchnął ogień i wnet znalazłem się przy moim przeciwniku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Atak całym ciałem z bliskiej odległości! W przeciwieństwie do mnie, Kiba niczym nie chronił swojego ciała. W zakresie obrony miałem więc miażdżącą przewagę. Dysponowałem też silniejszym atakiem niż on. Jeśli się uda, to moje szanse na zwycięstwo wzrosną!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;GAKIN!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Usłyszałem głuchy odgłos kolidujących ze sobą ostrzy. Kiba uderzył głowicą swojego miecza, niby kulą do kręgli, prosto w bok mojego hełmu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może przewidział mój atak i postanowił pierwszy wyprowadzić cios!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Może to przez to cięcie obraz stał się rozmazany, a ja na chwilę straciłem orientację w terenie… Nieźle oberwałem w głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skoro nie może uszkodzić mojej głowy z zewnątrz, to postanowił uszkodzić ją od środka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cios Kiby był bardzo efektywny z bliskiej odległości. Miałem okazję doświadczyć tego wiele razy. Xenovia zresztą też.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cały czas byłem gotow, ale nie mogłem przewidzieć, kiedy i z której strony uderzy, ponieważ każdy atak był inny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nigdy bym jednak nie pomyślał, że użyje głowicy miecza w ten sposób… Myślałem, że zmniejszenie dystansu pomiędzy nami na tyle, aby nie mógł władać tym swoim mieczem, uniemożliwi mu zaatakowanie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wytrzymam drugiego takiego ciosu. Zdecydowałem więc wycofać się na z góry upatrzoną pozycję. Niestety…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje stopy zamarzły i przylgnęły do ziemi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To Święty Demoniczny Miecz Lodu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba faktycznie trzymał taki oręż w dłoni. Przez to moje nogi były unieruchomione i nie mogłem uciec!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;ISKRY! ISKRY!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejny miecz. W jego drugiej dłoni pojawiła się następna broń, która była zrobiona z elektryczności…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Święty Demoniczny Miecz Błyskawic! Planował więc porazić mnie prądem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dobra! Też ci coś pokażę! Moją sekretną technikę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;BAN!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z moich pleców wyrosła para czerwonych smoczych skrzydeł! Każde z nich miało szpon, prawie jak pterodaktyl!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była to moja nowa zdolność, którą uzyskałem przez Niszczycielską Furię. Nie potrafiłem co prawda latać poprawnie przy ich pomocy, ale mogłem przynajmniej nimi poruszać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wykonałem nimi bardzo dokładny ruch i chwyciłem pazurami dłonie Kiby! Tak! Złapałem obydwie jego dłonie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Opuściłeś swoją gardę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Próbowałem wymierzyć mu silny cios w brzuch, skoro teraz stał przede mną bezbronny!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak mimo że jego ramiona pozostawały unieruchomione, to z jego prawej stopy wyłoniło się ostrze, którym próbował mnie kopnąć! Potrafił stworzyć miecz nawet tam!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy nasze ostrza miały się ze sobą spotkać, rozległ się ciężki dźwięk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cz-czas się skończył! Czas się skończył! To k-koniec! – Gasper skakał dookoła, dźwigając ze sobą wielki dzwon.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba i ja przerwaliśmy nasze ataki, zanim nasze bronie się ze sobą zetknęły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas przewidziany na ćwiczebną walkę był ściśle ograniczony. Kiba i ja odsunęliśmy się od siebie, gorzko się uśmiechając.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiejsza walka zakończyła się remisem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
– Są takie dni, kiedy trening z tobą jest dużym obciążeniem, Ise-kun – powiedział Kiba po ćwiczeniach, popijając jakiś sportowy napój&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po trenowaniu walki każdy z nas przechodził przez swój własny trening.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba odpoczywał. Gasper trenował zatrzymywanie swoimi oczami latającego w powietrzu robota. Skonstruował go Sensei i był on przeznaczony do osobistego treningu Gaspera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dezaktywowałem swój pancerz i przykucnąłem obok Kiby, odpowiadając gorzkim uśmiechem na jego słowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Może i energia, którą uwolniłem w formie Niszczycielskiej Furii jest szalona, ale nie mogę jej więcej używać, bo zginę. Chociaż jeśli Asia miałaby… Nie, to mogłoby postawić was w niebezpiecznej sytuacji. Nawet jeśli nie mogę używać Furii, to nie oznacza to jeszcze, że to mój koniec. Stanę się silniejszy w inny sposób. Skoro nie mam talentu, to nadrobię to ciężką pracą. Skoro brakuje mi demonicznych mocy, to mogę zwiększyć moją wytrzymałość. Nie poddam się. Słyszałem, że Sairaorg-san zdobył swoją pozycję następnej głowy rodu w ten sam sposób. Skoro coś takiego już się komuś udało, to dam z siebie wszystko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, nawet taki idiota, jakim byłem ja, skrócił sobie życie przez Niszczycielską Furię, to najmniejszego sensu nie miały bezczynność i czekanie na śmierć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mogłem też pokazać się dzieciom w tym stanie. Jeśli dojdzie do meczu Buchou z Sairaorgiem-san, to będzie on transmitowany w całych Zaświatach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie chciałem pokazać dzieciakom mojej żałosnej strony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeśli chodzi o szybkość, to nie mogę ci dorównać, Kiba – powiedziałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba potrząsnął przecząco głową na moje słowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ten niesamowity pęd, który zyskujesz dzięki turbinom na plecach, sprawia, że stajesz się równie szybki co ja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tylko wtedy, gdy zmierzam w konkretnym kierunku. Nawet jeśli zmniejszę odległość między nami, to ty i tak zawsze mnie unikniesz. Wygląda na to, że najlepszym wyjściem byłoby dla mnie poruszać się zygzakiem, tak jak ty to robisz, ale ciągle nie potrafię odpowiednio wykorzystać moich turbin. Jak na razie potrafię poruszać się za ich pomocą tylko w linii prostej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Musisz się do tego przyzwyczaić. Jeśli jednak chodzi o poziom mocy, to i tak mnie przewyższasz. Posiadanie Sekiryuuteia za przeciwnika wywiera na mnie silny nacisk, a kiedy tylko widzę, jak wyprowadzasz cios, od razu przechodzą mnie ciarki. Nawet jakbym miał dziewięć żyć, to w starciu z tobą nie ma to najmniejszego znaczenia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż, dzięki. Ale upływało trochę czasu, zanim któryś z moich ataków go dosięgnął. Kiba zawsze je kontrował, co wywoływało u mnie zawahanie i powodowało, że musiałem zastanawiać się nad kolejnym ciosem.&lt;br /&gt;
Ostatnimi czasy ja, Kiba i Gasper trenowaliśmy na bardzo wytrzymałym polu bitwy, stworzonym przez Azazela-sensei i Sirzechsa-sama. Znajdowało się ono w podziemiach na włościach rodziny Gremory w Zaświatach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ze względu na nasze umiejętności ja i Kiba nie mogliśmy walczyć z pełną mocą. Gdybyśmy robili to na poważnie, to zniszczylibyśmy cały krajobraz albo przeobrazilibyśmy to miejsce w morze nagich mieczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mieliśmy nie lada problem, gdyż nie było zbyt wiele miejsc, w których moglibyśmy trenować. Aż tu nagle dostaliśmy prezent od tych dwóch! Właściwie był to prezent za to, że dobrze się spisaliśmy podczas tego zdarzenia z Diodorą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przenieśliśmy się tutaj za pomocą magicznego kręgu ulokowanego w moim domu. To specjalny krąg, którego terroryści nie byli w stanie wykryć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądało na to, że wysokoklasowe diabły biorące udział w Królewskich Grach, posiadały takie miejsca. My, będąc wciąż młodzikami, otrzymaliśmy je w drodze wyjątku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wychodziło na to, że jedyne młode diabły, które korzystały z tego przywileju, to my i drużyna Sairaorga-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozostali członkowie też go często używali. Tym razem chcieliśmy jednak skorzystać z tego miejsca tylko w męskim gronie, więc byliśmy tu we trzech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Stajemy się silniejsi, prawda…? – zapytałem Kibę, robiąc przysiady. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oczywiście – odrzekł. – Wiem, że to niegrzeczne mówić coś takiego, ale ty i ja przewyższyliśmy Buchou i Akeno-san. Prawdopodobnie dalibyśmy sobie radę nawet z diabłami wyższej klasy. Jednak nie możemy spocząć na laurach. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, od kiedy wiele osób zna nasze umiejętności, będą lepiej przygotowani do walki z nami, prawda? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba przytaknął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, umiejętności moje i Kiby zostały zaprezentowane podczas Królewskiej Gry, która była transmitowana w całych Zaświatach. Z tego powodu wszystkie diabły z wyższej klasy mogły łatwo zaplanować strategie pokonania nas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moją słabą stroną było to, że jeśli nie znajdowałem się w trybie Łamacza Ładu, to nie potrafiłem poradzić sobie z potężniejszymi atakami, a moja wzrastająca moc była łatwo wyczuwana przez inne osoby. Kiedy zaczynała wzrastać, aura dookoła mojego ciała także się zwiększała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli przeciwnik zauważy, że zwiększam swoją moc, to dzięki temu będzie mógł się w porę wycofać i uniknąć walki. Nie byłoby zbyt dobrze, jeśli taką metodą wyczerpią moją wytrzymałość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pościg za uciekającym przeciwnikiem i niszczenie pola bitwy nie byłyby niczym złym, ale jeśli będą istniały jakieś specjalne reguły, tak jak w meczu przeciwko Domowi Sitri, to nie poradzę sobie tak łatwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słabością Kiby było to, że jego obrona była niska i niczym nie chronił swojego ciała, a zwłaszcza nóg. Nogi były specjalnością Kiby i jednocześnie jego najsłabszym punktem. Byłoby po nim, gdyby przeciwnik się na nich skoncentrował. Nggg, tak jak myślałem, Królewska Gra to twardy orzech do zgryzienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przypuśćmy, że istnieje Boski Dar, który może spowolnić nogi. Byłoby to więc dla mnie niebezpieczne, gdybym spotkał przeciwnika, który dysponuje taką umiejętnością. Byłoby w porządku tak długo, jak nie zostanę trafiony, ale nigdy nie wiadomo, co się może stać – powiedział Kiba, popijając sportowy napój.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatem taka osoba byłaby jego naturalnym przeciwnikiem. Ja także miałem kogoś takiego. Był nim zabójca smoków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ja również miałbym się na baczności, gdyby przyszło mi walczyć z zabójcą smoków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Masz rację, nawet jeden cios byłby bardzo niebezpieczny. Coś takiego również może się przydarzyć podczas meczu, więc jeśli pojawi się jakikolwiek zabójca smoków, to my się nim zajmiemy. Ale gdy chodzi o innych przeciwników, to wtedy my będziemy polegać na tobie, Ise-kun. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zabójca smoków nigdy jeszcze mnie nie zranił, ale pewnie coś takiego boli równie mocno, co obrażenia od światła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cz-cz-cz-czy ja też będę użyteczny…? – zapytał nagle Gasper, podnosząc rękę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W twoim przypadku ważniejsza od walki w pojedynkę jest walka drużynowa, prawda? – powiedziałem, patrząc na Kibę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zgadza się – przytaknął moim słowom. – Moc Gaspera-kun jest przystosowana do wspierania, więc jej prawdziwy potencjał ujawni się wtedy, gdy będzie współdziałał z kimś w grupie. Tak długo jak żyjemy jako diabły, musimy się dostosować do walk zespołowych, więc wzajemne uzupełnianie swoich słabych punktów jest niezbędne. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż stawanie się silniejszym nie jest niczym złym, ale nie wiemy, na ile będzie to przydatne w walce z silną drużyną.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
– Tak. Ty, Ise-kun, powinieneś być szczególnie ostrożny, zwłaszcza kiedy w przyszłości zostaniesz Królem i zostawisz Buchou. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeśli Król zostanie pokonany, to game-over, hm. Zgadza się; wiem o tym bardzo dobrze. Będę więc w przyszłości korzystał z drużynowych bitew na tyle, ile będzie to możliwe. Myślę, że kiedy zostanę Królem, to byłoby dobrze, gdybym mógł przyjąć taką taktykę jak Sairaorg-san, czyli że Król wysuwa się naprzód i walczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale jeśli powstanie strategia, która ma temu przeciwdziałać…  My także myślimy o sposobie, jak go pokonać, ale gdyby przyszło nam w takim przypadku walczyć jego stylem, to byłby…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nasz koniec. Stary, jakie to skomplikowane! Świat diabłów jest strasznie skomplikowany! Zrozumiałem, że gdy zostanę Królem, to uważnie przemyślę każde moje postępowanie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ten oto sposób codziennie się tu zbieraliśmy, aby podyskutować nad strategią i potrenować walkę. Gdybym poprzestał na powiedzeniu „nie wiem!”, to moja przyszłość nie zapowiadałaby się różowo, dlatego też powinienem był ciężko trenować z Kibą i pozostałymi. Dzięki temu mogłem prowadzić ożywioną rozmowę na ten temat. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wygląda na to, że twoja wiedza na temat taktyki polepszyła się – odezwał się niespodziewanie nowy głos.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy się odwróciłem, zobaczyłem Azazela-sensei.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przyniosłem wam coś do żarcia. Kulki ryżowe, które zrobiły dla was dziewczyny. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Natychmiast się na nie rzuciliśmy i zaczęliśmy pożerać w całości. Mniam! Ta kulka ryżowa smakowała Asią. Miała w każdym razie ten rodzaj „smaku”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystając z tego, że zrobiliśmy sobie przerwę, Sensei usiadł obok nas i roześmiał się. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wygląda na to, że twoje ciało zaczyna przybierać dobry kształt, Ise. Mogę tylko stwierdzić, że to wszystko dzięki treningom. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nigdy nie zostanę najlepszym Pionem, jeśli nie stanę się silniejszy. Obiecałem to Buchou, więc muszę tego dotrzymać, zanim się usamodzielnię. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Och tak, słyszałem już o tym. Kiedy uniezależnisz się już od Rias, masz zamiar zabrać ze sobą Asię i Xenovię, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Usłyszał o tym od Asi? A może od Xenovii? W sumie nie miało to znaczenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż, tak. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Udało ci się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– No cóż, nie wiem, jak to powiedzieć, ale obiecałem Asi, że zawsze z nią będę. Chciałbym z nią na zawsze pozostać. Myślę też, że załatwianie różnych diabelskich spraw z Xenovią także byłoby zabawne. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie chciałem rozdzielać się z Asią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jest jedna sprawa, Ise. Jeśli zamierzasz zostać w przyszłości Królem, to musisz pamiętać o jednej rzeczy – powiedział Sensei, klepiąc mnie po głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co to takiego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chodzi o „ofiarę”. Podczas gry na pewno wystąpi moment, kiedy będziesz musiał porzucić swoje figury. Jak sobie z tym poradzisz, kiedy zajdzie taka potrzeba? Twoja wartość jako Król zostanie wtedy poddana testowi – powiedział Sensei, robiąc surową minę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Twierdzisz więc, że powinienem odrzucić opcję ich uratowania?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei w odpowiedzi na moje pytanie potrząsnął głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Możesz je uratować – odpowiedział. – A jeśli możesz, to powinieneś. W prawdziwiej walce ratowanie swoich towarzyszy jest poważną kwestią. Jednak w czasie gry sprawy nie przybiorą takiego obrotu. W rozgrywkach jest system wycofywania, więc szansa na to że zginiesz, jest niewielka. W takiej sytuacji można porzucić ciężko rannego towarzysza i walczyć dalej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Stawiasz mnie przed trudnym wyborem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie potrafiłem porzucić żadnego z moich towarzyszy. Jeśli mieliby kłopoty, to natychmiast ruszyłbym im na ratunek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kiba, ty wobec swoich towarzyszy także żywisz silne uczucie. W przyszłych grach może się to nawet stać przeszkodą – Sensei tym razem spojrzał na Kibę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Masz rację.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeśli podczas gry musiałbyś dokonać wyboru: uratować albo Rias, albo Iseia, to kogo byś wybrał? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oczywiście, że Buchou – odpowiedział bez chwili wahania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, to dobra odpowiedź. Gdyby wybrał mnie, przyłożyłbym mu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie byłem tym, który powinien zostać uratowany w krytycznej sytuacji. To o naszego Króla, Buchou, wszyscy powinni się troszczyć. Jeśli Król zostanie zlikwidowany, to przegramy grę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pozostali członkowie powinni podzielać waszą determinację – rzekł Sensei. – Może dlatego, że jesteście członkami grupy Gremory, wasza miłość do towarzyszy jest taka, jaka jest. Wasze wzajemne uczucia uchodzą za największe wśród diabłów. To zarówno wasza broń, jak i najsłabszy punkt. Jeśli inne diabły dowiedzą się, że nie porzucajcie swoich towarzyszy, to oprą swoją taktykę na atakowaniu w ten właśnie punkt. Jeśli będziecie przegrywać tylko dlatego, że na ślepo rzucaliście się swoim towarzyszom na pomoc, to wasza pozycja spadnie na łeb na szyję. To, czego potrzebujecie, to wyrobienie sobie determinacji do tego, aby porzucić swoich towarzyszy, nawet jeśli ci zostaną zlikwidowani na waszych oczach. Sona Sitri już wam to pokazała w ostatnim meczu. Nie mówię wam jednak, abyście porzucali towarzyszy podczas prawdziwej bitwy. Jednak zachowajcie to w swoich głowach na czas gry. Zwłaszcza ty, Ise, skoro planujesz usamodzielnić się w przyszłości. Tym, który musi przetrwać do końca gry, jesteś ty, czyli Król, a nie twoi diabelscy słudzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poświęcać moich przyszłych towarzyszy, hm. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Tak, miał rację. Musiałem to w końcu pojąć. Nawet ja, nie będąc jeszcze Królem, cierpiałem już na samą myśl o tym. Nie byłbym więc w stanie zrozumieć, co działo się w sercu Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou. Czy jesteś w stanie porzucić mnie i Kibę? Dasz radę to zrobić? Jeśli Buchou może wygrać dzięki temu grę, to nie mam nic przeciwko, aby poświęcić swoje ciało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja sam stanę przed podobnym dylematem w przyszłości. To przerażające. Mieć odwagę poświęcić własnych towarzyszy… Chciałbym tego jakoś uniknąć…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Muszę to przemyśleć, dopóki ten czas nie nadejdzie. Jakiego wyboru dokonam, gdy będę uczestniczyć w grze jako Król?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chwila! Zanim nim zostanę, muszę najpierw awansować! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Twierdząc, że się w końcu usamodzielnię, mówiłem wielkie słowa, na  ale nie wiedziałem, kiedy się to wreszcie stanie! Vali powiedział, że mam szansę zostać wysokoklasowym diabłem w ciągu kilku lat, ale nie miałem pojęcia, czy do tego dojdzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nggggggh! Będę osiągał moje marzenie stopniowo! Mam zamiar zbliżać się do niego krok po kroku, nie szczędząc przy tym sił!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak zanim to nastąpi, muszę myśleć o czekającej mnie grze. Mniej więcej zrozumiałem, co muszę zrobić podczas gry Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kiba, Gasper. Wygląda na to, że musimy być bardziej zdecydowani – powiedziałem, zrobiwszy głęboki wdech.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba przytaknął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Masz na myśli, że powinniśmy być bardziej zdecydowani do porzucenia towarzyszy, którzy padną na naszych oczach, prawda? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, musimy… Musimy sprawić, aby Buchou wygrała grę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-tak! O to dokładnie chodzi˜! – Gasper także odpowiedział, choć jego usta były upaćkane ryżem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dlatego padając na ziemię, przegrani i wycieńczeni, padnijmy na nią z uśmiechem dla naszej Buchou! Nawet jeśli polegniemy i zostaniemy wycofani z bitwy, to wcześniej dajmy z siebie wszystko i zabierzmy ze sobą tylu wrogów, ilu możemy. Jeśli pokażemy przeciwnikom nasze plecy, to nie będzie to fajne. Stawmy im uczciwie czoła, a potem zostańmy pokonani. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Racja. Nawet jeśli zostaniemy znokautowani, to Męski Sojusz Grupy Gremory, da się pokonać we wspaniały sposób, chroniąc przy tym Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Postarajmy się jednak zwyciężyć. Nie możemy odrzucić chęci zwycięstwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Siedzący obok nas Sensei zaczął drapać się po policzku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, mówisz wprawdzie coś bombowego, ale wiesz co? Byłbyś łaskaw zrobić coś z samym sobą, kiedy walczysz z kobietami…? Wiem, Niszczyciel Szat i Poligloctwo są efektywne, ale jeśli będziesz się koncentrował tylko na używaniu tych dwóch technik, to dziewczyny obiorą to sobie za cel. Co więcej, ten słaby punkt jest łatwy do przewidzenia. Jeśli pojawiłaby się półnaga dziewczyna, co byś zrobił?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Poświęciłbym jej całą moją uwagę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Senseiowi odpadły ręce na moje słowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ten gość jest bezużyteczny. Na stówę przegra.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
N-nawet jeśli tak twierdzisz… Gdyby przed moimi oczyma pojawiła się kobieta o kuszącym ciele, to nie dałbym rady się opanować! Ach, w ten sposób mogą bardzo łatwo odciągnąć moją uwagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hmm, czy w takim razie powinienem był przyzwyczaić się do erotycznych rzeczy? Niemożliwe! Nie dałbym rady zignorować tego typu „atrakcji”, nawet gdyby wkoło wrzała walka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo jeśli przed naszymi oczyma pojawią się cycuszki, to należy się na nie patrzeć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, zresztą, kogo to właściwie obchodzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy skończyłem jeść kulkę ryżową, zauważyłem, że Kiba i Gasper również już zjedli. Wziąłem się więc w garść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– No dobra. Kiba, Gasper! Zaczynamy cały trening od początku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak! Teraz nie powinienem był zbyt dużo o tym myśleć, tylko trenować!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy przymierzałem się do kolejnej walki z Kibą, Sensei skinął na mnie ręką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, chodź no tu na chwilę – na jego twarzy widniała zboczona mina. Znowu na coś wpadł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O co chodzi, Sensei?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dostarczono mi prototyp kolejnego gadżetu związanego z Oppai Smokiem. Zresztą sam sprawdź.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy podszedłem bliżej, Sensei wyciągnął coś z kieszeni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– C-co to jest…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dłoni trzymał… małe figurki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Postanowiono, że Oppai Smok będzie reklamował sieć fast foodów w Zaświatach. Te zabawki będą dołączone do zestawów happy meal. Ta przestawia ciebie, a ta Rias vel Księżniczkę Przełączenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To z pewnością wygląda jak ja w trybie Łamacza Ładu! A ta zabawka to nasza szkarłatnowłosa Buchou! Haa, wykonali ją z niezłą precyzją. Wygląda ślicznie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Producenci zastosowali pewien chwyt marketingowy. Jeśli zbierzesz obydwie, otrzymasz specjalny bonus. Kiedy figurka ciebie dotknie Księżniczki Przełączenia… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei poruszył ręką mojej figurki i dotknął piersi „Buchou”. Wtedy… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Iyaaan.] &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
!? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozbrzmiał głos Buchou! Co to jest!? Czyż to nie jest niesamowite!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W ten sposób wydaje dźwięk – powiedział Sensei, wypinając dumnie pierś.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co to ma być!? Też chcę coś takiego! Uwaa! Ten produkt zdecydowanie będzie hitem! – wziąłem zabawki do rąk, trzęsąc się przy tym jak galareta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wspaniałe! To święta zabawka! T-to można robić tego typu rzeczy!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hahahaha, prawda!? Nawet Sirzechs pochwalił to mówiąc, że ta zabawka wstrząśnie światem! Uwielbiam myśleć o tego typu rzeczach! Posłuchaj, jeśli chcesz zostać wysokoklasowym diabłem, to musisz doceniać swoje pomysły!   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Śmiejący się dumnie Sensei wyglądał tak promieniście!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niesamowite! Wiedziałem że jest geniuszem, ale nie myślałem, że aż takim…  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rzeczy samej, to zatrważający pomysł. Robić interesy za pomocą piersi… Nic dziwnego że Sirzechs-sama tak dobrze się bawi. Przyszłość Zaświatów naprawdę zapowiada się promieniście!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naczelnik upadłych aniołów, Azazel! Tego się spodziewałem po charyzmatycznym upadłym aniele! W głębi serca byłem nawet zadowolony, że nie był moim wrogiem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Posłuchaj, Ise. Cycki są spełnieniem marzeń. Pokażmy je więc dzieciom. Są marzenia, które wzrastają dzięki piersiom. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-tak! Nie może być nic lepszego od pomysłu na biznes wykorzystujący cycki! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy bawiłem się zabawkami i z lubością przysłuchiwałem się odgłosowi „Iyaaan lyaaan”, Sensei powiedział nagle z poważną miną: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mogę zostawić Akeno pod twoją opieką? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otworzyłem szeroko oczy i zaniemówiłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiesz, że Akeno nienawidzi Barakiela i upadłych aniołów – kontynuował Sensei. – Od kiedy jej ojciec się tu pojawił, nie chce mnie w ogóle słuchać. Jedynym mężczyzną którego posłucha jesteś ty. Jeśli coś się stanie, proszę, wspieraj ją. Czuję że pod twoją opieką będzie bezpieczna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie mam nic przeciwko – oznajmiłem. – Ale naprawdę nie rozumiem tej całej sytuacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chcesz o tym usłyszeć? – zapytał. – Cóż, jeśli ja ci o tym opowiem, to jako że jestem naczelnikiem upadłych aniołów, poznasz całą historię tylko z naszej perspektywy. Akeno opowie ci wersję przepełnioną nienawiścią. Jeśli chcesz dowiedzieć się o wszystkim, to powinieneś usłyszeć to z ust Sirzechsa albo Grayfii. Ta dwójka opowie ci, co tak naprawdę się stało. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiem. Akeno-san była częścią Grupy Gremory. Zdecydowanie najlepiej zapytać się tych, którzy wiedzieli wszystko o sługach naszego domu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Jako że z nią mieszkasz, to pewnie już to zauważyłeś, ale pewna część Akeno jest słaba emocjonalnie. Normalnie zachowuje się tak, że wzbudza podziw wśród wszystkich uczniów, jedna z Dwóch Wielkich Onee-sama, z której elegancja aż kapie. Jednak bez tej otoczki zachowuje się jak normalna dziewczyna w jej wieku. Najbardziej rzuciło się to w oczy, kiedy zostałeś pokonamy w meczu przeciwko Sitri. Królowa, która była najbardziej spokojna, zaczęła się nagle zachowywać inaczej, niż zakładała to taktyka Króla. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teoretycznie rozumiałem o czym mówił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san zawsze była taką elegancką i pewną siebie onee-sama, która mówiła rzeczy takie, jak „Ara-ara” i „Ufufu”. Jednak kiedy zmieniała się w niewinną dziewicę, to wyglądała na taką delikatną. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była niezawodowną onee-sama, ale według mnie prawdziwa Akeno-san była jak pozostałe dziewczyny. Ale to tylko moja opinia, więc nie wiedziałem, czy tak było naprawdę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Będą momenty, kiedy pokaże ci swoje różne strony, więc spróbuj wtedy coś z tym zrobić – powiedział Sensei, kładąc dłoń na moim ramieniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co chcesz przez to…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To będzie test twojej męskości, Ise. To nic wielkiego, ale dziewczyny czują się bezpieczne, kiedy je przytulisz albo pocałujesz raz lub dwa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Test mojej męskości… Tego mi najbardziej brakowało! Gdybym był mężczyzną, już dawno doprowadziłbym do trójkąciku z Asią i Buchou, które co noc ze mną sypiały!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skoro do niczego jeszcze nie doprowadziłem, to oznaczało to, że byłem mięczakiem…? Nigdy się do tego nie przyznam!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet jeśli taki byłem, to dalej zamierzałem zostać Królem Haremu! I pewnego dnia to osiągnę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stanę się dobry w radzeniu sobie z dziewczynami!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A co do Niszczycielskiej Furii – powiedział nagle Sensei.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie będę tego używać – odpowiedziałem. – Chcę sobie jeszcze trochę pożyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż, to oczywiste, ale skoro ta umiejętność się już przebudziła, to teraz myślę, aby spojrzeć na moc Sekiryuuteia z innej perspektywy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Innej perspektywy? To jest jakiś inny sposób?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jak mogę to zrobić?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ze względu na wpływ Niszczycielskiej Furii powinieneś wejść w stan, gdzie uwolnione zostaną myśli poprzednich posiadaczy Daru Wzmocnienia. Pytałem o to Ddraiga i odkryłem, że w Boskich Darach są uwięzione złe wspomnienia. W sumie jest to jak jakaś klątwa i wygląda na to, że próbują używać mocy ciemności, aby cię kontrolować i zaszaleć twoim kosztem, by móc wysączyć z ciebie życie i umieścić je w Darze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– P-przerażające… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Złe uczucia. Klątwa… Ten Boski Dar był bardziej przerażający niż myślałem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli się nad tym zastanowić, to ciągle nic nie wiedziałem na temat Boskich Darów. Jak dotąd używałem tylko podstawowej mocy. Było jednak jeszcze wiele nieodkrytych tajemnic.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mówi się, że rodziny oraz osoby, które były blisko poprzednich posiadaczy, doznawali w życiu wiele złego. Dlatego jeśli zniszczysz klątwę, to… wydedukowałem, że wtedy mógłbyś śmiało używać Niszczycielskiej Furii bez skracania swojego życia. W tym celu jednak należy udać się w głąb świadomości Boskiego Daru i wyzwolić wspomnienia byłych posiadaczy od negatywnych emocji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W-więc muszę sprawić, że fragmenty myśli poprzednich posiadaczy, które ciągle zamieszkują Dar, odeszły na spoczynek, a potem stworzyć nową moc, którą nie jest Niszczycielska Furia…?&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
– Oto w sumie chodzi. Spraw, że poprzedni Sekiryuuteiowie zaznają wreszcie spokoju. Ddraig, pomóż mu w tym na tyle, ile dasz radę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Dobra, nie ma sprawy, ale myśli poprzednich Sekiryuuteiów są okryte tak głęboką ciemnością, że nawet ja nie jestem w stanie się do nich zbliżyć] &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oppai Smok Hyoudou Issei na pewno coś wykombinuje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To szaleństwo! Nawet nie wiem, czy dam radę cokolwiek zrobić!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będę jednak w stanie dalej korzystać z Niszczycielskiej Furii Nie tylko ja byłem w niebezpieczeństwie, ponieważ nieszczęście mogło spotkać każdego, kto będzie w pobliżu mnie, więc to kolejny powód, aby tego nie używać. Wyglądało na to, że musiałem uwierzyć w hipotezę naszego Senseia i znaleźć sobie nową moc. &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
– Ise – powiedział Sensei. – Wierzę w twoje możliwości. Każdy poprzedni Sekiryuutei został pożarty przez moc. Twój talent zaś zdaje się być najgorszy w historii. Od kiedy jednak osiągnąłeś Łamacza Ładu dzięki kobiecym piersiom, wierzę, że jesteś uosobieniem wszelkich możliwości. Dzięki kobiecym piersiom udało ci się też wyjść ze stanu furii. Oppai Smok! To coś wielkiego. Wiesz, że to pierwszy raz, kiedy smok otrzymał taką unikalną nazwę, prawda? Nawet jeśli twoje demoniczne moce i fizyczne zdolności są słabsze od tych, którymi dysponują Vali i pozostałe legendarne smoki, to dalej możesz sobie przyswoić moc Sekiryuuteia i stać się silniejszy na swój własny sposób. Od teraz pokazuj mi swoje działanie poparte swoim wysiłkiem, odwagą i niekonwencjonalnymi metodami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądało na to, że muszę wierzyć w Senseia, Ddraiga i moje możliwości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stanę się silniejszy na mój własny sposób. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co więcej, chciałem zacząć w końcu wykorzystywać Boski Dar, zamiast ciągle być wykorzystywanym przez niego!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Człowiek, który najbardziej zrozumiał istotę Daru Wzmocnienia. Taki tytuł też byłby niezły. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tego typu przemyśleniach ja, Kiba i Gasper wróciliśmy do treningu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 4===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Była noc, kilka dni po tym, jak staruch Odyn do nas dołączył.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
My, Sensei, Staruch i Rossweisse-san byliśmy w powozie, który ciągnął ośmionogi koń wojenny  Sleipniri&amp;lt;ref&amp;gt;Sleipniri: W mitologii nordyckiej był to ośmionogi koń Odyna, dziecko Lokiego. Sleipnir był szarej maści i potrafił poruszać się po ziemi, w powietrzu i po piekle.&amp;lt;/ref&amp;gt;.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dodam tylko że lecimy! Jest noc i lecimy sobie pośród chmur.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może dlatego, że koń jest taki wielki, powóz także jest spory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba, Xenovia, Irina i Barakiel-san lecą na zewnątrz jako straż. Dzieje się tak dlatego, abyśmy mogli zająć się terrorystami, jeśli nagle by się pojawili.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Japońska Yamato Nadeshiko z pewnością jest dobra. Jednak gejsze są najlepsze.    &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pieprzony staruch Odyn roześmiał się tym swoim „hohoho”, przybierając zadowolony wyraz twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera by to! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomyśl czasem o swoich strażnikach, czyli o nas! Ostatnimi czasy ten gigantyczny koń wojenny targał nas za sobą po różnych częściach Japonii. Poszliśmy do Kyabakury&amp;lt;ref&amp;gt;Kyabakura: Klub w Japonii, w którym płaci się kelnerkom za „różne rzeczy”.&amp;lt;/ref&amp;gt; ulokowanego w strefie metropolitalnej, byliśmy też w lunaparku i w barze sushi. Zwiedzaliśmy Japonię tak, jak chciał ten dziad. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako że jesteśmy licealistami, nie pozwolono nam wejść do wszystkich miejsc i musieliśmy czekać przed drzwiami! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A niech cię cholera ty staruchuuuuuuuuuuu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdyby zabrał mnie ze sobą do Kyabakury, to nie nienawidziłbym go teraz tak bardzo!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zauważyłem, że pozostali członkowie grupy też wyglądali na wyczerpanych. Asia nawet usnęła z głową opartą na moim ramieniu! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san natomiast…….. wyglądała jakby myślami była w innym miejscu. Z jej ciała emanowała aura która mówiła, aby nie próbować z nią rozmowy.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże opiekowanie się tym staruchem jest naprawdę trudne. Złościłem się, że mówił rzeczy takie jak, „Jestem głuchy, więc nie słyszę co mówisz” albo „Azazel-san, czy cycki są już gotowe?” oraz unikał mnie w oczywisty sposób! Naprawdę jest z niego oburzający stary pryk! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo to jest VIP-em. Nie narzekaliśmy więc zbytnio i towarzyszyliśmy mu w milczeniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odyn-sama! Już prawie czas spotkać się z japońskimi bogami, więc proszę, daj już sobie spokój z tymi wakacjami. W tym tempie zostaniesz skrzyczany przez pozostałych ludzi, gdy już wrócimy do naszej ojczyzny. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez ostatnich kilka dni Rossweisse-san zachowywała się spokojnie i szła wszędzie gdzie chciał ten staruch, ale teraz wyglądała jakby osiągała swój limit i była bliska eksplozji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rany, zdecydowanie jesteś kobietą która nie wie jak się wyluzować. A może zrelaksujesz się choć trochę? Oto dlaczego nie potrafisz zdobyć nawet samotnego faceta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To nie ma nic wspólnego ze mną i tym, że nie mam ch-ch-chłopaka! Nie jestem samotna, ponieważ tego chcę! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aaaach, znowu zaczyna płakać. Z ludźmi z Północy zdecydowanie trudno się obchodzić….. Mam nadzieję, że wkrótce stąd odejdą….. Tak w każdym razie myślałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;KAKUN!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;HIHEEEEEEEEEEN!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle wóz się zatrzymał, jego ładunek poleciał na nas i oberwaliśmy nim!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy stracili równowagę na skutek tego nagłego wydarzenia!  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co się stało!? Nie powiecie chyba, że to terroryści!? – Rossweisse-san wyraziła swoje zaniepokojenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie wiem! Jednak kiedy dzieją się tego typu rzeczy, to nie zwiastuje to nic dobrego! – Sensei także wydawał się zaalarmowany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przedtem usłyszałem kwik konia. To oznacza, że coś się stało z tym wyrośniętym konikiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy wyjrzałem przez okno powozu……Kiba, Xenovia i Irina przyjęli bitewną formację, w środku której był Barakiel-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
C…Ciągle nie potrafię latać. Potrafię wywołać moje diabelskie skrzydła, ale nie potrafię za ich pomocą unieść się w powietrze.&lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Sensei wyśmiał mnie nawet „To naprawdę zabawne, że osiągnąłeś Łamacza Ładu, zanim nauczyłeś się latać.” Wygląda na to, że jako pierwsze pojawiło się nie to co powinno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak mogę przyzwać smocze skrzydła, kiedy jestem w trybie Łamacza Ładu. Mogę wtedy pozostawić kontrolę lotu Ddraigowi i czasami jestem w stanie latać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…….Wygląda na to, że potrzebuję więcej treningu. W lataniu też muszę się podszkolić. Nawet jeśli zwiększyłem moją moc, to dzieciaki w zaświatach będą rozczarowane, jeśli nie będę tego w stanie zrobić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otworzyłem okno w powozie i spojrzałem naprzód razem z Buchou i pozostałymi. Jednocześnie zacząłem odliczanie do wejścia w tryb Łamacza Ładu.   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiem co tu się stało, ale na wszelki wypadek lepiej pozostać w gotowości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……Przed nami unosił się w powietrzu młody mężczyzna. Był całkiem przystojny, jednak z jego oczu emanowało coś złego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ubrany był w szatę podobną do tej, którą nosił Odyn, z tą jednak różnicą, że ta była czarna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rossweisse-san była wyraźnie zszokowana jego widokiem, a Azazel-sensei mlasnął językiem. C-co się dzieje…..? Kim on jest?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Miło mi was wszystkich poznać! Jestem Bogiem Zła z północnej Europy! Nazywam się Loki! – mężczyzna uniósł szatę, uśmiechnął się głupio i przemówił do nas bardzo potężnym tonem.     &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
…..B…Bóg……Zła? Powiedział że jest „Bogiem”? Czy północna Europa to nie to samo miejsce, z którego pochodzi Odyn? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spojrzenia wszystkich oprócz mnie przybrały poważny wyraz. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wygląda na to, że wszyscy są nieźle zszokowani. Ich twarze zdawały się mówić „Nie, to niemożliwe.”&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei zatrzepotał swoimi skrzydłami i wyleciał z powozu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ……Loki. Nordycki bóg – powiedziała siedząca obok mnie Buchou.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bóg!? Naprawdę!? Więc to znaczy, że on pochodzi z tego samego miejsca co ten staruch Odyn….. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po co jednak tu przybył? W każdym razie czuję, że nie zwiastuje to nic dobrego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czyż to nie jest Loki-dono. Spotkamy się w takim miejscu jak to. Masz do nas jakąś sprawę? W tym powozie znajduje się szef nordyckich bogów Odyn-dono. Zrobiłeś coś takiego wiedząc o tym? – zapytał Azazel-sensei spokojnym tonem.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To nic wielkiego. Nasz szef opuścił naszą organizację, aby porozumieć się z innymi frakcjami, a to jest dla nas bardzo bolesne – powiedział Loki krzyżując swoje ramiona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……To brzmiało jakby był jakimś czarnym charakterem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jesteś naprawdę arogancki, skoro mówisz to tak wprost, Loki – gdy Sensei usłyszał odpowiedź Lokiego, od razu zmienił ton swojego głosu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tętnił on od złości! Mimo swojego wyglądu Sensei lubi spokój, więc jest wściekły, kiedy ktoś mu go zakłóca z powodu własnego samolubstwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Loki roześmiał się z rozbawieniem, kiedy usłyszał wypowiedź naszego mentora. &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
– Fuhahahaha, czyż to nie naczelnik upadłych aniołów! Normalnie nie chciałbym spotkać ani ciebie, ani tym bardziej diabłów, ale nic nie można na to poradzić. Zostaniesz ukarany wraz z Odynem i resztą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Więc teraz kontakty z innymi frakcjami są dla ciebie dobre? Wyczuwam tu pewną sprzeczność. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie mam nic przeciwko niszczeniu innych nacji. Nie zgadzam się jednak na żaden pokój. To wasza religia wtargnęła na naszą ziemię i zaczęła rozpowszechniać „Biblię”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ……..Ale dlaczego masz o to pretensje do mnie? Idź z tym do Michała i jego martwego Boga z „Biblii” – odpowiedział Sensei drapiąc się po głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W każdym razie problemem jest to, że Odyn zaczął negocjacje z bogami dalekiego wschodu. Przez to nie będziemy w stanie wywołać Ragnaroku. Co chcesz osiągnąć, poprzez handel informacjami dotyczącymi Yggdrasila&amp;lt;ref&amp;gt;W mitologii nordyckiej, Yggdrasil było „Drzewem Strasznego”, czyli Odyna – gigantycznym drzewem, na którym znajdowały się różne światy, w tym: Asgard, Midgard, Utgard i Hel. Nazwa Yggdrasil dosłownie oznacza koń Yggra, czyli koń Odyna, którego jednym z imion jest Yggr (Straszliwy).&amp;lt;/ref&amp;gt;? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Też cię o coś zapytam! Nie współdziałasz czasem z Brygadą Chaosu? Zaraz, jeśli dobrze pamiętam, nie byłeś złym bogiem-sama, który by odpowiedział szczerze – powiedział Sensei celując palcem w Lokiego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jest mi niedobrze, kiedy sobie pomyślę, że łączysz mnie z tymi głupimi terrorystami. Przybyłem tu z mojej własnej woli. Ophis też nie ma z tym nic wspólnego – odpowiedział niedbale Loki.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei wyraźnie się wyluzował, kiedy usłyszał tą odpowiedź.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ……A więc nie współpracujesz z Brygadą Chaosu. Jednak na swój własny sposób to też jest problemem. Już rozumiem starcze. Więc kłopotem jest to, że frakcja z Północy postanowiła się z nami porozumieć, huh.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Sensei spojrzał w kierunku powozu, zauważył że staruch wysiadł z niego w towarzystwie Rossweisse-san. Aktywował pod swoimi stopami magiczny krąg i poruszał się w powietrzu za jego pomocą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hmm. Ciągle są jeszcze jacyś twardogłowi i właśnie teraz ich spotykamy. Że też tacy głupcy muszą zawsze skądś wyskoczyć – powiedział staruch głaszcząc swoją brodę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Loki-sama! To działanie przekracza twoje uprawnienia! Żeby próbować zacisnąć swoje kły na przywódcy bogów! To niewybaczalne! Jeśli masz jakieś obiekcje, to powinieneś je zgłosić na oficjalnym spotkaniu! – powiedziała Rossweisse-san zmieniając w jednej chwili swój strój urzędniczki na zbroję. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wróg jednak nie słuchał.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
– Zwykła bitewna dziewica nie powinna mi wchodzić w drogę. Moje pytanie było skierowane do Odyna. Dalej planujesz robić coś, co nie dotyczy naszego świata? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak. Rozmawianie z Sirzechsem i Azazelem jest dziesięć tysięcy razy ciekawsze, niż rozmowa z tobą. Chce się czegoś dowiedzieć na temat japońskiego shinto. Oni też interesują się naszym Yggdrasilem. Po tym jak zawarliśmy pokój, myślę o wymianie kulturalnej, poprzez wymianę posłańców – Odyn odpowiedział na pytanie całkiem spokojnym tonem.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ……Mam więc potwierdzenie twoich planów. Cóż za głupie zachowanie. Zróbmy więc sobie małą demonstrację siły. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DŻENIE.........&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle zrobiło mi się nieswojo. Poczułem jak przez moją skórę przebijają się igiełki niesamowitej wręcz wrogości! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Loki uwolnił swoją nienawiść wobec nas… Nie, zrozumiałem że skierował ją w tego starucha Odyna! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mam więc to potraktować jako zaproszenie do walki? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Loki uśmiechnął się lekceważąco, słysząc ostrzeżenie Sensei. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A uważaj to sobie za co tylko chcesz. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DOGAAAAAAAAAAAAAAN!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle Lokiego uderzyła fala!  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozejrzałem się dookoła aby zobaczyć co się stało…..i wygląda na to, że Xenovia zamachnęła się swoim Durandalem. Ogromne ilości aury opuściły święty miecz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zwycięstwo należy do tego, kto zaatakuje pierwszy – powiedziała Xenovia spokojnym tonem.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Działasz za szybko! To wręcz falstart! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wygląda jednak na to, że to nie działa. Tego można było oczekiwać po Bogu z Północy – oznajmiła Xenovia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy to usłyszałem, natychmiast spojrzałem w tamtą stronę i….Loki stał sobie, jak gdyby nic się nie stało. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To się dzieje naprawdę!? Nawet atak Xenovii nic nie zdziałał!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Święty miecz huh. Ma naprawdę niesamowitą moc, ale nie na tyle dużą, aby zabić boga. To niczym się nie różniło od delikatnej bryzy.&lt;br /&gt;
  &lt;br /&gt;
Kiba stworzył w swojej dłoni święty demoniczny miecz, a Irina miecz ze światła. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Loki roześmiał się widząc to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Fuhaha! To wszystko jest daremne! Jakbym nie wyglądał, jestem Bogiem. Zwykłe ataki diabłów i aniołów to na mnie za mało. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Loki powoli wymierzył swoją dłoń przed siebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mój instynkt zrozumiał, że w jego dłoni zbiera się jakieś nieznane ciśnienie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli pozwolimy mu strzelić, to……będzie źle!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Łamacz Ładu Walijskiego Smoka!!!!!!!!] &lt;br /&gt;
  &lt;br /&gt;
-! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odliczanie skończone! Otoczyła mnie czerwona aura, która ukształtowała się w zbroję!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ddraig! Zostawiam latanie tobie! &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
[Tak, zajmę się tym!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wysiadłem z powozu w tym samym momencie, kiedy Łamacz Ładu został aktywowany i pomknąłem w stronę Lokiego z niesamowicie wielką szybkością! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[ODRZUTOWIEC!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odgłos z mojego klejnotu odbił się echem, a turbiny na moich plecach plunęły ogniem! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;GON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybko zmniejszyłem dzielący nas dystans i próbowałem zadać mu cios, jednak on uniknął go szybko. Mój cios przeszedł obok jego nosa, przez co chybiłem! Jednocześnie krzyknąłem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou! Użyję promocji!   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po otrzymaniu jej pozwolenia, natychmiast promowałem się na Królową! Poczułem jak przepłynęła przeze mnie moc! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Och. Racja. Zapomniałem że Sekiryuutei też tutaj jest. Masz w sobie dużą moc. Jednakże. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dłoni Lokiego zebrały się świecące cząstki światła! Mogę to stwierdzić tylko po spojrzeniu na niego! On kondensuje potężną energię i ma nią zamiar zaatakować mnie! Takie bezpośrednie trafienie źle się skończy! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Za wcześnie dla ciebie mierzyć się z bogiem! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Strzeliłem z pełną mocą moim Smoczym Strzałem, w tym samym momencie, gdy od Lokiego wychodziła fala jego mocy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Wzmocnienie!][Wzmocnienie!][Wzmocnienie!][Wzmocnienie!][Wzmocnienie!][Wzmocnienie!][Wzmocnienie!][Wzmocnienie!][Wzmocnienie!][Wzmocnienie!][Wzmocnienie!][Wzmocnienie!][Wzmocnienie!] &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DOBAAAAAAAAAAAAAN!!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obydwie moce zderzyły się ze sobą i eksplodowały!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fala uderzeniowa wybuchu wróciła do mnie i do moich towarzyszy! Cholera! Tak łatwo zniszczył mój atak! Więc to jest atak boga huh!  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z ręki Lokiego wydobywał się czerwony dym. Wygląda na to, że mój Smoczy Strzał jednak troszeczkę zadziałał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc to, Loki uśmiechnął się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ……Nie powstrzymałem go całkowicie. To doprawdy zabawne. Z pewnością jest to dla mnie powód do radości. Pośmieję się więc. Fuhahahaha! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja tam nie widzę w tym nic śmiesznego! Jeśli to nie zrobiło na nim żadnego wrażenia, to znaczy że jest przeciwnikiem, z którym będę miał ciężką przeprawę! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Walka z bogiem za pomocą potęgi Sekiryuuteia może być trudna!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou i Akeno-san rozłożyły swoje skrzydła i wyleciały z powozu. Buchou była w swoim trybie bojowym, cała okryta szkarłatną aurą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Szkarłatne włosy. Dom Gremory… prawda? Jesteś związana przez krew z Maou. Dwaj przywódcy upadłych aniołów, jeden anioł, chmara diabłów i jeszcze Sekiryuutei na dokładkę. Trochę ich za dużo jak na zwykłą straż, nie sądzisz Odynie?   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To będzie twój koniec głupcze. Podjąłem dobrą decyzję. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Loki przytaknął słowom starca i roześmiał się jeszcze pogardliwej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niech będzie. Czas więc abym wezwał TO – powiedział rozwiewając swoją szatę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przybądź, mój najdroższy synu! – rozwrzeszczał się głośno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po krzyku Lokiego przez chwile panowała cisza… Nagle w przestrzeni pojawiła się szczelina. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co się dzieje? Czy on coś przywołał?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nuuuuu……. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rzeczą, która się wyłoniła z tej zniekształconej przestrzeni, był… popielato-szary pies! Nie, to wilk! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prosto przed nami pojawił się gigantyczny wilk, który miał co najmniej dziesięć metrów wysokości!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;CIARKI…..&#039;&#039; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co….. C-co to jest….. To nienaturalne ciśnienie….. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak tylko wilk na mnie spojrzał, moje ciało straciło zdolność do poruszania się, jakbym był sparaliżowany….. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnie poczułem, jak przez moje ciało przebiegło coś zimnego. Poczułem coś więcej; strach, żądzę mordu, wezwanie do ucieczki i uczucie, że moje serce zostało ściśnięte, kiedy spotkałem Lokiego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…….Cholera, moje ręce się trzęsą……! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy rozejrzałem się dookoła, zauważyłem że trząsłem się nie tylko ja, ale i reszta członków. Buchou, Kiba, a nawet Xenovia. Nawet nasi odważni członkowie drżą przez to niewidoczne ciśnienie, które wytwarza ten wilk! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cz-czym w ogóle jest ten zwierzak!? Co to diabła ma…..! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dalszym ciągu nie zrobił najmniejszego ruchu. Wiercił nas tylko swoim wzrokiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[……Partnerze, on jest naprawdę niebezpieczny. Jeśli możesz, to powinieneś go unikać.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet Ddraig, który jest przecież Sekiryuuteiem, mówi coś takiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc to oznacza, że ten wilk jest tego typu przeciwnikiem huh….. Z pewnością jest silniejszy nawet od Lokiego!    &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jest źle… Nie zbliżajcie się nawet do tego wilka! Ise, ciebie też to dotyczy! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nigdy wcześniej nie widziałem tak zdenerwowanego Sensei. Nasz odważny Azazel-sensei, który nie bał się nawet walczyć ze starym Maou, powiedział coś takiego… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sensei! Czym właściwie jest ten wilk? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To Fenrir&amp;lt;ref&amp;gt;Jak niemal wszystko w tym tomie, także i Fenrir pochodzi z mitologii skandynawskiej. Był to ogromny wilk, jedno z trójki dzieci, jakie Loki miał z olbrzymką Angerbodą. Charakterystyczne było u niego to, że podczas ziewania szczęka dotykała nieba, a żuchwa ziemi. Fenrir został schwytany przez pozostałych bogów i uwięziony, jednak wyswobodzi się z więzów i w czasie ostatniej walki bogów z olbrzymami, pożre boga Odyna w dzień Ragnarök. Zostanie zabity przez syna Odyna, Widara.&amp;lt;/ref&amp;gt; – odpowiedź Senseia brzmiała, jakby ledwie był w stanie mówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[-!?] &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystkich wyraźnie zszokowała odpowiedź Senseia, ale równocześnie zrozumieli powód, dla którego tak się bali. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Fenrir! Niemożliwe żeby był w takim miejscu jak to!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Zdecydowanie jest źle. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba i Buchou rozpoznali wroga i byli w trybie największej gotowości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O co tu w ogóle chodzi? Ja tylko zrozumiałem, że to niezwykle niebezpieczny przeciwnik.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise! To jeden z największych i najgroźniejszych potworów! Jego kły mogą zabić nawet Boga! Jeśli cię ugryzie, to nawet twoja zbroja cię nie ocali! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-!? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co takiego!? Więc ten wilk jest aż tak niebezpieczny! Może zabić nawet Boga! Czy to nie oszustwo!? Teraz rozumiem! Nic dziwnego że Ddraig doradzał mi go unikać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Być może nie będziemy go w stanie pokonać nawet wtedy, gdy zaatakujemy wszyscy naraz?  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Racja. Powinieneś być ostrożny. Ze wszystkich okropnych potworów które stworzyłem, ten jest najlepszy. W końcu ma kły, którymi jest w stanie zabić Boga. Wprawdzie nigdy tego nie próbowałem, ale powinno też zadziałać przeciwko bogom z innych religii. Zada śmiertelne rany nawet jeśli jesteś legendarnym smokiem, albo wysokoklasowym diabłem – powiedział Loki głaszcząc Fenrira po łbie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;CEL.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Loki wycelował swój palec w stronę Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właściwie to nie chcę, aby mój Fenrir zatopił swoje kły w tej pochodzącej z Północy dwójce… Cóż, dla tego szczeniaczka posmakowanie krwi kogoś, kto pochodzi spoza nordyckiego świata, także może być ciekawym doświadczeniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- !&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…A to drań. Tylko mi nie mówcie… że on chce…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje złe przeczucia potwierdziły słowa, które padły z ust Lokiego:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To ta sama krew, która płynie w żyłach Maou. Zasmakowanie w niej także może być użyteczne dla Fenrira. Zabij ją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ciemnościach nocy rozległo się wycie szaro-popielatego wilka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To wycie wystarczyło, aby nasze ciała zaczęły się trząść, ale brzmiało jednocześnie tak pięknie, że urzekło nasze serca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;SZYBKI&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pojedynczy podmuch wiatru. Stojący przede mną wilk zniknął mi z oczu…..&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W jednej chwili moje ciało zareagowało, zanim zdążył to zrobić mózg!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[ODRZUTOWIEC!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie pozwolę ci. Nigdy ci na to nie pozwolę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou… Kobieta w której się zakochałem, nawet się nie waż…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie dotykaj jejjjjjjjjjjjjjjjjj!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;BUM!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dotarłem do Buchou, zanim zdążył to zrobić wilk i trzasnąłem go w pysk, gdy dotarł do mnie z boską szybkością!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……………&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uwaa! Nawet mnie zszokowała moja własna decyzja!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko przez to, że moje ciało nie jest zsynchronizowane z głową!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To dlatego, że ten wilk chciał się rzucić na Buchou, moje ciało kazało mi ją ochronić!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy zdałem sobie sprawę z tego, że uderzyłem wilka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise………&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou też wyglądała na zszokowaną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bu…Buchou! Nic ci nie jest? Nie jesteś ranna?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-nie, wszystko w porządku. Dziękuję, że mnie ochroniłeś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uffff. Poczułem ulgę i wziąłem głęboki wdech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiem co dokładnie się stało, ale wygląda na to, że byłem w stanie ochronić Buchou. Ten cholerny wilk próbował ją zagryźć i zabić!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo iż mu porządnie przyłożyłem, to przypatrywał się mi z pogodnym wyrazem pyska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…To nie zadziałało? Ha ha ha, twardy ten wilk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;KASZEL&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
H….Huh? Właśnie zwymiotowałem krwią. C-co….?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zauważyłem, że z moim ciałem dzieje się coś dziwnego. Kiedy spojrzałem na mój brzuch…. Zobaczyłem że w zbroi jest dziura.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy tylko to spostrzegłem, zwymiotowałem jeszcze większą ilością krwi. Wtedy nadszedł niesamowity ból.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-kun!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Krzyk Buchou i Akeno-san brzmiał, jakby zaraz miały się rozpłakać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W moim brzuchu jest tak gorąco… Ouccccch… K-kiedy zostałem ranny…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy spojrzałem na wilka, zauważyłem że jeden z pazurów u jego lewej łapy był ochlapany krwią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Czyżby przebił moją zbroję zanim go uderzyłem…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DAZZEL...&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje ciało zaczęło się chwiać w powietrzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;CHWYT.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zacząłem spadać w dół, ale Kiba mnie złapał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-kun. Asia-san błyskawicznie cię wyleczy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san! Chodź tu szybko! – z głębi powozu usłyszałem płaczliwy głos Asii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W swoich dłoniach stworzyła leczniczą aurę. Musi spróbować mi ją wysłać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, nie pozwolę ci. Sekiryuutei, nawet jeśli działo się to tylko przez chwilę, to byłeś w stanie podążać za ruchami Fenrira. To naprawdę przerażające. Pozbędę się ciebie, zanim staniesz się zagrożeniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Loki znów starał się wydać rozkazy Fenrirowi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jeśli znów mnie zaatakuje będzie źle!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mogę tego uniknąć! Jeśli zrobię unik, to wtedy oberwie Buchou! Nie mogę tego zrobić! Ochronię ją! Boję się śmierci, ale nie pozwolę żeby Rias Gremory zginęła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Lokkkkkkkki!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei i Barakiel-san rzucili z maksymalną mocą świetliste włócznie w stronę Lokiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nawet bez Fenrira, dwa zwykłe upadłe anioły to dla mnie za mało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Magiczny krąg, którego nigdy wcześniej nie widziałem, stał się jego tarczą i rozprzestrzenił po całym, niebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ataki naszego Sensei i Barakiela-san zostały bez trudu odparte.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ! Nordycka magia! Jeśli dobrze pamiętam, to jest ona o wiele bardziej zaawansowana, niż magia z naszej religii! Tego można było oczekiwać po świecie, gdzie magia oraz czary mają większą moc niż u nas! – powiedział Sensei z odrazą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obydwaj szefowie upadłych aniołów zaatakowali w tym samym czasie, ale nic to nie dało…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc on jest Bogiem huh!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zwalczmy więc ogień ogniem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;BIIIIIIIIN!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rossweisse-san aktywowała mnóstwo magicznych kręgów, które wyglądały jak ten, który stworzył Loki i przypuściła mnóstwo losowych ataków na niego! To zupełnie jak nalot dywanowy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż za szokująca moc! Więc Rossweisse-san też jest dobrą wojowniczką! To w końcu strażniczka Odyna, więc nic dziwnego, że dysponuje tak potężną mocą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niesamowite. Ta osoba jest tak utalentowana we władaniu magią i czarami?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;BA BA BA BA BA BA BA BA BAAAAN!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Loki aktywował dookoła siebie mnóstwo magicznych kręgów które go chroniły i bez trudu odpierały ataki Rossweisse-san!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Teraz moja kolej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Loki próbował machnąć swoja ręką na bok…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żądza mordu Fenrira powiększyła się wraz z tym. Jego pozbawione emocji zimne oczy skupiły się na nas…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan i Xenovia stanęły przed rannym mną oraz Buchou jako nasza tarcza! Przestańcie! To bez sensu! Ten wilk bez trudu przebił moją zbroję! Wasza dwójka nie da sobie z nim rady!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moi towarzysze zostaną zabici!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie! Nie chcę tego! W ten sposób wszyscy zginiemy! Nie chcę tego! Jeśli to się tak skończy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy moja głowa była pełna rozpaczliwych myśli, przed moim wzrokiem pojawiło się pojedyncze światło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To coś przeleciało obok wilka z prędkością światła….&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Połowa Wymiaru!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;KUBABABABABABAN!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miejsce w którym znajdował się Fenrir nagle się zniekształciło. Został unieruchomiony w tej zdeformowanej przestrzeni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak szybko zaczął gryźć i kaleczyć tą przestrzeń swoimi kłami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coś Biało-srebrnego stanęło pomiędzy nami a wilkiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nic ci nie jest, Hyoudou Issei?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Vali…..&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym czymś był Hakuryuukou Vali!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedziałem, że znam skądś ten atak, ale żeby to był ten facet!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak ten przepoławiający atak jest niczym. Jak potężny musi być Fenrir, że zatrzymało go to tylko na sekundę!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ojojoj Oppai Smok jest ranny? Kurde, on z pewnością jest facetem, którego nie można określić wprost, jako silnego czy słabego!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następną osobą która się pojawiła był lecący na złotej chmurze Bikou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Co ci goście tu robią?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ! Och, a więc to jest Hakuryuukou huh!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Loki uśmiechnął się radośnie widząc że Vali się pojawił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jak się masz Bogu Zła, Loki-dono. Jestem Hakuryuukou Vali. Przybyłem tu aby cię zlikwidować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Loki uśmiechnął się jeszcze szerzej, gdy usłyszał słowa, które wypowiedział Vali…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jestem zachwycony widząc Dwa Niebiańskie Smoki. Na razie się wycofam!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Loki ustawił wilka za swoimi plecami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy zakręcił swoją szatą, przestrzeń się zniekształciła i pochłonęła jego oraz Fenrira.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kiedy nadejdzie czas spotkania z bogami tego kraju, pojawię się tutaj ponownie, Odynie! Następnym razem ja i Fenrir rozszarpiemy gardło naczelnemu bogu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Loki i jego wilk znikli, urwał mi się film…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Straciłem ostatnio zbyt dużo krwi….&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Kiedy się ocknąłem, zobaczyłem że Asia mnie leczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej ciepłe zielone światło całkiem mnie pokrywało i całkowicie usuwało ból z mojego brzucha.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Dziękuję ci Asiu – podziękowałem, parząc jej prosto w oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san! Tak się cieszę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nie mogę przecież zginąć i zostawić cię samej, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Asia natychmiast się do mnie przytuliła. Ja także ją objąłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Senpai, cieszę się że jesteś bezpieczny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc Koneko-chan też pozostała przy mnie. Skoro jej dłonie są pokryte ki, to znaczy że musiała na mnie użyć naturalnej zdolności leczniczej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dziękuję ci, Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogłaskałem ją po głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Miau. Senpai…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak. Już wszystko dobrze ze mną. A gdzie Buchou i reszta?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W powozie byłem tylko ja, Asia i Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias-oneesama rozmawia na zewnątrz ze wszystkimi. …Hakuryuukou-san też tam jest.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- !&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Racja. Na koniec bitwy z Lokim pojawił się Vali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podniosłem się powoli i wyszedłem z powozu. Wylądowaliśmy już i znajdowaliśmy się w parku leżącym obok Akademii Kuou. Jako że już mamy noc, dookoła nie było widać żadnych ludzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ruszyłem w kierunku miejsca, gdzie była Buchou, Sensei, Odyn i wszyscy pozostali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Żeby spotkanie Odyna doszło do skutku, musicie się pozbyć Lokiego, prawda? – nagle dobiegł mnie głos Valiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiedział to pewnym siebie głosem pozbawionym jakiegokolwiek wahania, przypatrując się przy tym wszystkim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie poradzicie sobie z Lokim i Fenrirem, jeśli będziecie polegać tylko na członkach Klubu. Także z powodu ataków Frakcji Bohaterów, Zaświaty, Niebo i Valhalla są w chaosie. Nie będą więc w stanie przysłać wam z pomocą więcej ludzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nikt nawet nie potrafił się sprzeciwić jego argumentom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja i Vali spojrzeliśmy sobie w oczy. Uśmiechnął się do mnie kwaśno, a wszyscy podążyli za jego wzrokiem i spojrzeli na mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise! Czy z twoją raną już w porządku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak Buchou. Już wszystko w porządku. Co więcej…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spojrzałem na Valiego. Zauważyłem że za jego plecami stali Bikou i Artur, Święty Król władający mieczem. Kuroka też tam była. Wygląda na to, że czekają na naszą odpowiedź.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Próbujesz mi powiedzieć, że ty go pokonasz? – zapytałem cichym głosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Vali wzruszył tylko ramionami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Trochę to niefortunne, ale nawet obecny ja nie poradzi sobie naraz z Lokim i Fenrirem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Taka jest twoja odpowiedź? Mówisz to tak dumnie. Jest bezużyteczny skoro mówi, że nie jest w stanie pokonać go samemu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale.....&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Vali spojrzał prosto na mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeśli jednak Dwa Niebiańskie Smoki połączą siły, to będzie to już inna historia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[---!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystkich, wliczając w to mnie, zszokowała ta propozycja! Tylko Vali i jego towarzysze zachowali spokój!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście, że byliśmy w szoku! Nigdy bym nie pomyślał, że to właśnie on to powie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z wrażenia aż zaniemówiliśmy, ale Vali mówił dalej:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie mam nic przeciwko, aby w tej bitwie walczyć ramię w ramię z tobą, Hyoudou Isseiu.&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Odnośniki tłumacza==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High_School_DxD_-_Tom_7_rozdzial_1|Spokój jest najlepszy]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High_School_DxD_-_Tom_7_rozdzial_3|Połączenie sił!]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>37.30.36.189</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_7_rozdzial_1&amp;diff=578727</id>
		<title>High School DxD - Tom 7 rozdzial 1</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_7_rozdzial_1&amp;diff=578727"/>
		<updated>2023-01-28T07:15:36Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;37.30.36.189: /* Żywot 1: Spokój jest najlepszy */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Żywot 1: Spokój jest najlepszy==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 1===&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Akademia Kuou, czas lunchu.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajadałem moje drugie śniadanie w towarzystwie Matsudy, Motohamy i Asi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeśli dobrze pamiętam, to już prawie nadszedł czas na naszą szkolną wycieczkę. Musimy dobrać się w grupy – powiedział Motohama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Och tak, zbliża się nasza szkolna wycieczka. My, drugoklasiści, jedziemy do Kioto. Ostatnio wydarzyło się tyle rzeczy, że całkiem o niej zapomniałem. Zmieniliśmy już nasze letnie mundurki na zimowe, mimo iż gorące lato wciąż trwało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hmm, mamy się dobrać w trzy- lub czteroosobowe grupy? – zapytałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Och tak – przytaknął Matsuda. – Będziemy spać w trzech- lub czteroosobowych pokojach. Stwórzmy więc grupkę z naszej trójki. W końcu i tak nas wszyscy nienawidzą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie musisz tego mówić, Łysolu. Dobrze o tym wiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym, jak wakacyjny survival dobiegł końca, opinia na mój temat bardzo się zmieniła. Aczkolwiek nasza trójka ciągle była uważana za zboczonych licealistów. W końcu znajdowało się tutaj dużo dziewczyn, więc nic dziwnego, że mieliśmy taką opinię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dogadałem się z Asią, Xenovią, Iriną oraz Kiryuu, więc jadaliśmy razem, ale z innymi dziewczynami już nie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej wy, zboczone trio, chcecie na czas wycieczki dołączyć do naszej grupy? Nie lada propozycja, bo aż cztery dziewczyny, nie? – powiedziała okularnica.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie używaj słowa „propozycja” z takim zboczonym wyrazem twarzy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, poza tobą jest to trio ślicznotek – powiedział Matsuda, kiwając głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiryuu uderzyła go.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zamknij się! Po prostu zignorujmy tego gościa. Hyoudou, to Asia. Wiesz o tym?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san, może dołączysz do nas? – zapytała Asia, uśmiechając się przy tym słodko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mou! Jeśli Asia-chan prosi mnie o coś w taki sposób, to nie mam wyjścia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oczywiście. Zgadzam się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;TULI!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z Asią zapomnieliśmy o posiłku i przytuliliśmy się do siebie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Z-z pewnością wasza dwójka „zbliżyła” się do siebie po festiwalu sportowym… Kiedy ze sobą rozmawiacie, bije od was blask miłości… – powiedziała Kiryuu, poprawiając swoje okulary.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Fufufu. Asia i ja dzielimy ze sobą jedną duszę w jednym ciele. Zawsze jesteśmy razem, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A potem Asia zaczęła karmić mnie parówkami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak. Zawsze będę z tobą, Ise-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak. Dystans pomiędzy mną i Asią zmniejszył się po festiwalu sportowym. Przedtem uważałem zawsze, że nasze relacje są na poziomie brat-siostra i jako starszy brat starałem się ją chronić…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
T-tak. Po pocałunku zacząłem jednak widzieć w Asi dziewczynę… Zamiast młodszej siostry, bardziej widzę w niej teraz dziewczynę. Zacząłem też ją bardziej lubić. Lubiłem już ją wcześniej, ale dopiero po tym, jak odzyskałem ją z rąk Diodory, zdałem sobie sprawę z tego, jak ważną dla mnie jest osobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Postanowiłem, że „muszę z nią zostać na zawsze!”. Nie jest kochanką, ale osobą płci przeciwnej należącą do rodziny, jednocześnie bardzo różni się od młodszej siostry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myślę, że będę z Asią aż do śmierci, choćby nie wiem, ile to setek lub tysięcy lat było. Będę się nią opiekować przez resztę mojego życia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Och, zapomniałem o czymś wspomnieć. Po tym całym zajściu Asia codziennie witała mnie buziakiem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niech więc tak będzie, będziemy z wami w grupie. Nie mogę zostawić Asi nikomu innemu, ponieważ jest taka niewinna i nie potrafi odmawiać. Dzięki temu Xenovia-chi i Irina-san będą się czuły lepiej, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia przestała jeść niezwykle wielkie bento i przytaknęła pomysłowi Kiryuu:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, ja także chcę być z Ise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Z nim będzie o wiele zabawniej! – zgodziła się również jedząca chleb Irina.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Choleraaaaaaaaaaa! Dlaczego Ise stał się taki popularny!? Boże, ty widzisz i nie grzmisz! Ja też chcę się obściskiwać z jakąś ślicznotką! – zaskowyczał Matsuda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż, tak, Bóg jest w końcu martwy. Zamiast być popularnym, trafiłem po prostu do takiego towarzystwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądało na to, że byłem popularny z różnych perspektyw, więc nie będę nic mówić. Zaraz, czy moja popularność była ograniczona tylko do Asi? Jednak miłość pomiędzy mną i Asią była czymś innym niż zboczony harem. To takie skomplikowane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hmm, ostatnimi czasy wygląda na to, że Ise zebrał dużo chorągiewek&amp;lt;ref name=&amp;quot;flag&amp;quot;&amp;gt;Chorągiewka to zwrot wywodzący się z visual novel, gdzie gracz natrafia na wydarzenie wzmacniające więź z dziewczynami w grze. Pojawienie się takiej chorągiewki zwiastuje najczęściej możliwość wybrania „ścieżki” prowadzącej do finału z dziewczyną, której „chorągiewkę” się wybrało.&amp;lt;/ref&amp;gt;… Jeśli ja mogę dostrzec tego typu rzeczy, to chciałbym je zdruzgotać młotem… – powiedział Motohama, jakby rzucał klątwę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Twój wzrok jest straszny…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W takim razie stwórzmy siedmioosobową grupę. Kiyomizu-dera, Kinkaku-ji i Ginkaku-ji&amp;lt;ref name=&amp;quot;swiatynie&amp;quot;&amp;gt;&#039;&#039;Kiyomizu-dera&#039;&#039;, &#039;&#039;Kinkaku-ji&#039;&#039; i &#039;&#039;Ginkaku-ji&#039;&#039;: wszystkie trzy miejsca wymienione przez Kiryuu to piękne świątynie, uważane za najwspanialsze japońskie zabytki.&amp;lt;/ref&amp;gt; czekają na nas! – oznajmiła Kiryuu z błyszczącymi oczyma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak oto sformowaliśmy naszą grupę wycieczkową. W jej skład wchodzili ja, Matsuda, Motohama, Asia, Xenovia, Irina i Kiryuu. Wyglądało na to, że zwiedzimy Kioto w takim właśnie składzie. Jeśli dobrze pamiętałem, to jest tam świątynia, która nazywa się Tenryuu-ji&amp;lt;ref name=&amp;quot;tenryuu&amp;quot;&amp;gt;&#039;&#039;Tenryuu-ji&#039;&#039; – Świątynia Niebiańskiego Smoka.&amp;lt;/ref&amp;gt;. Skoro w moim wnętrzu mieszka Ddraig, to pójście tam może być dobrym pomysłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc szkolna wycieczka zbliża się, hm? Hmm, może powinienem iść z Asią i pozostałymi na zakupy, aby kupić niezbędne rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 2===&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Pokój klubowy, po szkolnych zajęciach.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było już dawno po szkole, ale rozmawialiśmy sobie o szkolnej wycieczce, popijając przy tym herbatę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naszego opiekuna, Azazela-sensei, nie było dzisiaj z nami. Niedawno wrócił do Zaświatów, gdyż miał do załatwienia jakąś ważną sprawę. Przywódca musiał mieć dużo na głowie. Mimo tego regularnie pojawiał się jednak w szkole, więc szkolne życie także musiało go bawić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O ile pamięć mnie nie myli, drugoklasiści jadą niedługo na wycieczkę szkolną – powiedziała Buchou, popijając z elegancją herbatę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A gdzie Buchou i Akeno-san były rok temu? – zapytałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Również w Kioto – odpowiedziała Akeno-san. – Zwiedziłam z Buchou Kinkaku-ji, Ginkaku-ji i kilka innych miejsc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – Buchou skinięciem głowy przytaknęła słowom Akeno-san, po czym kontynuowała: – Jednak w ciągu tych trzech dni i czterech nocy i tak można zwiedzić ograniczoną liczbę miejsc. Musisz pomyśleć, które miejsca chcesz odwiedzić i przygotować sobie plan zwiedzania. Jeśli nie uwzględnisz czasu na jedzenie i zwiedzanie, będziesz potem żałować. Twoimi głównymi środkami transportu będą autobusy i pociągi, ale wtedy stracisz dużo czasu na podróże.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Szkoda, że nie uwzględniłyśmy czasu na transport. Buchou chciała pójść wszędzie, więc straciłyśmy mnóstwo czasu na dojście do Nijou-jou, który planowałyśmy zobaczyć na końcu. A jak potem tupała nogą ze złości na stacji kolejowej – wtrąciła ze śmiechem Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy tylko Buchou to usłyszała, jej twarz natychmiast pokryła się szkarłatem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mou, obiecałaś że nie będziemy do tego wracać, prawda? Byłam wtedy taka podniecona – zaczęła opowiadać Buchou, przywołując wspomnienia, w których musiała się dobrze bawić. – Dla takiej zakochanej w Japonii osoby jak ja, odwiedzenie Kioto, które tak bardzo podziwiam, było czymś niesamowitym. Byłam zajęta oglądaniem miasta i sklepów z pamiątkami bardziej, niż powinnam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nigdy wcześniej nie byłaś w Kioto? – zapytałem. – Mogłaś się tam udać za pomocą magicznego kręgu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W odpowiedzi na moje pytanie, Buchou pokiwała wskazującym palcem, robiąc gest „nie, nie”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nic nie rozumiesz, Ise – odpowiedziała. – Najfajniej jest, kiedy odwiedza się Kioto w trakcie szkolnej wycieczki. Nie zrobiłabym czegoś takiego niewyszukanego, jak udanie się tam przy pomocy magii. To Kioto, które tak bardzo pragnęłam zobaczyć, tak więc chciałam przejść się po nim o własnych nogach i poczuć na własnej skórze tamtejszy powiew wiatru.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, oczy Buchou zaczęły się iskrzyć. Naprawdę, kiedy dochodziło do rozmowy o Japonii, to potrafiła się nieźle rozmarzyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiedziała nawet, że kiedy zostanie już głową Domu Gremory, jej życie będzie rozdzielone pomiędzy Japonię i Zaświaty. A tak, Azazel-sensei powiedział, że jedzie z nami na wycieczkę. Pewnie też chce się zabawić w Kioto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy skończyliśmy pić herbatę, Buchou zmieniła temat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Szkolna wycieczka swoją drogą, ale musimy się zastanowić, co przygotujemy na szkolny festiwal.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, racja, szkolny festiwal już się zbliża. W naszej szkole nie ma za dużo odstępu pomiędzy Dniem Sportu, wycieczką szkolną oraz szkolnym festiwalem, gdyż następują one zaraz po sobie. Drugoklasiści, tacy jak my, są naprawdę zajęci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, szkolny festiwal wypada zaraz po wycieczce szkolnej. W drugim semestrze naprawdę dużo się dzieje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou dostała formularz od Akeno-san i położyła go na stole. Wyglądało na to, że mieliśmy tam wpisać naszą propozycję i przedstawić ją samorządowi uczniowskiemu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Musimy przedyskutować, co przygotujemy na szkolny festiwal. Jeśli się zdecydujemy jeszcze przed waszym wyjazdem, to ci z nas, którzy są z trzeciej i pierwszej klasy, mogą zrobić wszystko podczas waszej nieobecności. W tym roku jest nas naprawdę dużo, więc powinno się udać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było tak, jak powiedziała Buchou. Szkolna wycieczka była ważna, ale musieliśmy się także skupić na szkolnym festiwalu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Szkolny festiwal! Już nie mogę się tego doczekać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądało na to że Asia chciała zobaczyć to wydarzenie na własne oczy. Cóż, bardzo lubiła tego rodzaju wydarzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak. Mnie też bawią te wszystkie szkolne atrakcje. Dzień Sportu również był wspaniały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet jeśli jej mina pozostała niewzruszona, z oczu Xenovi zaczęły sypać się iskry. Ona też dała czadu podczas Dnia Sportu. Zajęła pierwsze miejsce w każdej konkurencji. Gdy festiwal dobiegł końca, każdy klub sportowy zaczął ją nakłaniać, aby się do nich przyłączyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ja także będę pierwszy raz brała udział w tego typu wydarzeniu, więc wypatruję go z niecierpliwością. Myślę, że przeniosłam się tu w dobrym momencie! Wszystko dzięki radom Michała-sama! – powiedziała Irina, przyjmując modlitewną pozę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądało na to, że Kościelne Trio nie mogło doczekać się festiwalu. Może ze względu na fakt, że z powodu swojej religii nie mogły wcześniej brać udziału w tego typu zabawach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rok temu… Przygotowaliście nawiedzony dom, prawda? Nie byłem wtedy w klubie, ale słyszałem, że był bardzo realistyczny, przez co stał się gorącym tematem rozmów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie odwiedziłem wtedy tej atrakcji, ale zrobił to za mnie mój kolega z klasy i mówił, że była bardzo realistyczna. Podobno krążące po nim duchy wyglądały jak prawdziwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak. Użyliśmy wtedy prawdziwych duchów, więc powinno było być strasznie – powiedziała Buchou, jakby nigdy nic.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– P-prawdziwych…? – zapytałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – odparła z uśmiechem. – Poprosiłam youkai, które nie krzywdzą ludzi, aby trochę dla nas postraszyły. Miały one także problem ze zdobyciem pracy, więc układ ten był dobry dla obydwu stron. Dzięki temu odnieśliśmy sukces.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou wraz z Akeno-sama zaczęły się śmiać jak prawdziwe onee-sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nieźle nam się potem za to oberwało od samorządu uczniowskiego – powiedziała Akeno-san. – Sona-kaichou, która wtedy była jeszcze wiceprzewodniczącą, powiedziała coś w stylu: „Używanie prawdziwych duchów to coś więcej niż tylko lekceważenie sobie zasad!”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san, ja też uważam, że olewacie sobie zasady…..&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Więc w tym roku robimy to samo? – zapytałem. – A może zorganizujemy przedstawienie cyrkowe z udziałem zapudłowanego wampira? – zaproponowałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gasper zrobił dziwna minę i zaczął bić mnie po głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jesteś okrutny, Senpai! Zawsze sobie tak ze mnie kpisz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bawienie się ze swoim kouhai to przywilej senpaia! Zamierzam dokuczać Gasperowi, dopóki nie skończę szkoły. Jest w końcu cennym chłopakiem z młodszej klasy. Zaopiekuję się nim jak należy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou zaczęła się zastanawiać nad moją propozycją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Może powinniśmy zrobić coś nowego…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Buchou miała już coś powiedzieć, przerwał jej nasz telefon. Wszyscy wiedzieliśmy, co to znaczy, więc spojrzeliśmy na siebie nawzajem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Idziemy – powiedziała Buchou poważnym tonem, biorąc głęboki wdech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 3===&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Opuszczona fabryka wewnątrz miasta.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z Iriną przybyliśmy do tego miejsca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słońce już zaszło, a niebo okryło się mrokiem. W fabryce przebywało kilka osób. Emanowała od nich wrogość i mordercze intencje.   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Grupa Gremory, hm? Przybyliście naprawdę szybko. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z mroku wyłonił się mężczyzna ubrany w czarny płaszcz. W ciemnościach, po obu stronach tego faceta, czaiły się jakieś człekokształtne sylwetki. Był ich może niecały tuzin. W fabryce było ich pewnie jeszcze ze sto. Buchou zrobiła krok naprzód. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Brygada Chaosu.… Przypuszczam, że jesteś z Frakcji Bohaterów? Witam. Nazywam się Rias Gremory. Jestem wysokoklasową diablicą, której sojusz Trzech Potęg zlecił opiekę nad tym miastem – powiedziała chłodnym głosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna uśmiechnął się na jej słowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, znam cię, siostro Maou. Naszym zadaniem jest ocalenie miasta, poprzez oczyszczenie go z diabłów – popatrzył na nas, jakbyśmy byli śmieciami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgadzało się. Ten gość był członkiem Frakcji Bohaterów, która była częścią Brygady Chaosu! Ostatnio ta Frakcja Bohaterów spowodowała małe szkody w naszym mieście, atakując różne miejsca. Dodatkowo było sporo przypadków, gdzie atakowali kluczowe miejsca należące do Trzech Potęg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnimi czasy zajmowanie się nimi przypadało nam. W większości przypadków, nasi przeciwnicy byli ludźmi…   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obok mężczyzny pojawili się dwaj kolejni. Jeden nosił okulary przeciwsłoneczne, a drugi tradycyjny chiński strój. Wszyscy trzej byli cudzoziemcami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Można było powiedzieć, że te nienormalne czarne rzeczy były ich bojownikami. Wyglądało na to, że Frakcja Bohaterów używała tego jako broni. Dodatkowo byli tak silni, że niskoklasowe diabły nie mogły się z nimi równać. Aby się z nimi mierzyć, potrzebna była siła co najmniej śrenioklasowego diabła, ale na szczęście w naszej drużynie było sporo takich osób.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;BŁYSK!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moja rękawica zaczęła świecić się na czerwono. Odliczanie dobiegło końca, więc mogłem użyć Łamacza Ładu! Gdy moje ciało okrył pancerz, ruszyłem naprzód. W tym samym momencie przyzwałem Ascalona i rzuciłem go Xenovi, która go złapała i przyjęła pozycję do walki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Straż przednia naszej grupy składała się ze mnie oraz Kiby. Nieco za nami stała Xenovia. Jej zadaniem było wspieranie nas, gdy nieprzyjaciel zaatakuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Siły główne to Irina, Koneko-chan i Gasper. Wspierali straż przednią i jednocześnie pilnowali tyłów, zapewniając wsparcie średniego szczebla. Koneko-chan i Irina likwidowali tych przeciwników, których my nie zdążyliśmy usunąć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Straż tylną stanowiły Buchou, Akeno-san i Asia. Buchou była przywódcą i prowadziła ataki wspierające. Akeno-san także nas wspierała, atakując z tyłów swoją demoniczną mocą. Asia wysyłała swoją uzdrawiającą moc tym, którzy doznali jakichś obrażeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To nie była formacja Grupy Gremory, tylko Klubu Okultystycznego, ponieważ była z nami jeszcze Irina. Formacja 3-3-3. Kiedy wyjdę ze stanu Łamacza Ładu, cofnę się do sił głównych i będę zajmował się wsparciem. Wtedy nasza formacja zmieni się na 2-4-3.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To zupełnie inny szyk niż ten, którego używaliśmy podczas Królewskiej Gry. Gra zmuszała wtedy do przesuwania towarzyszy w zależności od tego, co działo się na polu bitwy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy wróg zauważył naszą formację, mężczyzna w płaszczu poruszył rękami, wyczarowując biały płomień. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stojący obok mnie Kiba zmrużył oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kolejny posiadacz Boskiego Daru – powiedział.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiem, więc on też....&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy ci, którzy zostali tu przysłani przez Frakcję Bohaterów, byli posiadaczami Boskich Darów. Więc przybyli do nas, by użyć swojej mocy, którą zostali obdarzeni w programie „Boski Dar”, który został porzucony przez Boga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mamy problem. Ostatnio walczymy z posiadaczami Boskich Darów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou także westchnęła. Jej oczy były jednak przepełnione zapałem. W jednym momencie wymachujący płomieniem człowiek zbliżył się do nas…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;GOOOOOOOOO!!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z plecaka buchnął ogień, a ja rzuciłem się do przodu! W tym samym momencie odbiłem płomień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DOOOOOOOOON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Natychmiast zrobili unik, ale pozbyłem się chociaż tych nienormalnych bojowników, którzy znikają w powietrzu, gdy zostaną pokonani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera! Nie będę mógł się swobodnie ruszać wewnątrz tego budynku! Moją mocą mogę zrównać tę budowlę z ziemią, ale to ściągnie uwagę postronnych i sprowadzi na nas kłopoty!  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Muszą być nieźle wytrenowani, skoro tak nagle uniknęli mojego ataku! Nie są jednak wrogiem, którego nie możemy pokonać. Mamy nad nimi przewagę i to z hakiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uwaga na moc Sekiryuuteia! – krzyknął jeden z nich. – Może zabić jednym atakiem! Wewnątrz fabryki nie będzie się jednak mógł swobodnie ruszać! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc wiedzą. Mogę pokonać większość posiadaczy Boskich Darów jednym ciosem, no i…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgromadziłem demoniczną moc w dłoni i strzeliłem, wkładając w to tyle mocy, ile mogłem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Smoczy Strzał o mniejszej sile rażenia! Powinno wystarczyć, jeśli moim przeciwnikiem jest człowiek! Od czasu bitwy z Sajim opracowałem mniejszą wersję tego ataku, która okazała się bardzo przydatna w walkach toczonych w terenie zabudowanym! Dzięki niemu wiele razy zlikwidowałem członków Frakcji Bohaterów. Jeżeli tylko trafi, od razu zabije…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;ZOON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Smoczy Strzał zniknął!? Kiedy mój pocisk miał już trafić we wroga, nagle cień, znajdujący się wewnątrz fabryki, jakby się rozciągnął i pożarł mój atak. Nie, czy tak naprawdę było? Czy to zdolność kontroli cienia? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odpowiedzialnym za to był mężczyzna w okularach. Więc oto jego Boski Dar…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;ŚWIST!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba ruszył naprzód z niesamowitą prędkością. Ciął od dołu świętym demonicznym mieczem mężczyznę w okularach, ale… szybko poruszający się cień pożarł jego ostrze! A potem…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;WYŁONIENIE&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z cienia Kiby wyłonił się święty demoniczny miecz! Kiba zgiął się w pół i uniknął ciosu. Zrobił krok w tył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Umiejętność wypuszczania z jednego cienia rzeczy, które zostały pochłonięte przez inny cień… Nie jest to atak bezpośredni, a raczej typ obronny, który umożliwia zmianę przepływu ataku. To naprawdę kłopotliwy typ Boskich Darów – powiedział Kiba, mrużąc swoje oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiem. Każdy pochłonięty przez ten cień atak może wyjść z innego cienia… Więc Smoczy Strzał, którym wcześniej strzeliłem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;BOON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z wibracjami powietrza wyczułem moją aurę z cienia w budynku! Kiedy spojrzałem w tamtą stronę, zobaczyłem pocisk składający się z czerwonej demonicznej energii lecący wprost na nas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego celem była… Asia! Xenovia, która była zajęta zabijaniem paskudnych bojowników, także wyczuła grożące Asi niebezpieczeństwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie! – stworzyłem kolejny pocisk z demonicznej energii i posłałem go przeciwko pierwszemu, który pędził prosto na Asię! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;BUM!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obydwa pociski zderzyły się ze sobą, co wywołało pokaźnych rozmiarów eksplozję. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie pozwolę, abyś położył swoje brudne łapska na Asi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia natychmiast stała się tarczą Asi i zaczęła jej strzec. Dziękuję, Xenovio! Kiedy chodziło o Asię, Xenovia reagowała naprawdę szybko. Jednak wspólnie postanowiliśmy bronić Asi, głównie dlatego, że była co prawda kiepska w walce, ale za to jej zdolności uzdrowicielki były niezastąpione. Nie mogliśmy pozwolić, aby zginęła w boju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli będzie miało miejsce jakieś niebezpieczeństwo, postanowiono, że Asi będzie bronić ta osoba, która zareaguje najszybciej. Tym razem wypadło na Xenovię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;PUUUUUUUUUU&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wewnątrz wybuchu zobaczyłem jakieś niebieskie światło. Dopiero teraz spostrzegłem, że… mężczyzna w chińskim stroju trzymał w dłoni łuk, który wyglądał jakby był zrobiony ze światła i, co gorsza, przymierzał się do strzału z niego!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Światło… Niedobrze! Dla nas, diabłów, to silna trucizna! Oto atak za pomocą tajemniczego Boskiego Daru! Nawet nie wiemy, jakie specjalne zdolności ma ten łuk! Mimo że jestem chroniony przez moc Sekiryuuteia, to moi towarzysze są zagrożeni, gdyż nie korzystają z żadnej ochrony!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Strzała zrobiona ze światła została wystrzelona! Podczas lotu nagle zmieniła kierunek! Więc ten Boski Dar miał taką zdolność!&lt;br /&gt;
  &lt;br /&gt;
&#039;&#039;ISKRY! ISKRY!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sporo świetlistych ataków zmieniło kierunek i pomknęło za moje plecy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeśli te ataki są zrobione ze światła, to pozostawcie je mi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy się odwróciłem, zobaczyłem Irinę w dłoni której jarzyło się światło. Irina była aniołem, więc mogła korzystać z mocy światła. Rozpraszała każdy atak nieprzyjaciela, używając świetlistych włóczni.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
&#039;&#039;ZAMROŻENIE-ZAMROŻENIE! ŚWIST!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odgłosy sugerowały, że coś zostało zamrożone. No i ten odgłos przeciętego powietrza!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san bez przerwy miotała lodowymi włóczniami w użytkownika światła. Jednak ten przeklęty cień pochłaniał wszystkie ataki. Włócznie wyłoniły się nagle z cienia Buchou, jednak bez problemu je uniknęła. Jesteś wspaniała, Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Niespodziewanie cień otoczył użytkownika światła i zaczął tworzyć mur, zza którego zaczęły wylatywać świetliste strzały i ogniste ataki użytkownika ognia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Haaaaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja, straż przednia, robiłem to, co należało i odbijałem wszystkie ataki… Więc mogli atakować, mimo że otaczał ich cień. Dla naszych oczu ten cień był zbyt gęsty, przez co nie mogliśmy dostrzec użytkownika światła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gasper-kun! – krzyknął Kiba, nie spuszczając wzroku z wroga – masz jakieś informacje na temat tego!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-taaaaaaak! M-mam! Ten ognisty Boski Dar to Płomienny Wstrząs! Ten zaczepno-obronny to Odbicie Nocy! A ten świetlisty to Spojrzenie Błękitu! – odpowiedział przebywający w tylnej straży Gasper, korzystając z pewnego „urządzenia”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gasper odnalazł informacje o tych Boskich Darach używając urządzenia skonstruowanego przez Azazela-sensei. Skaner Boskich Darów – urządzenie, które zrobił Azazel-sensei, ostatnimi czasy bywało bardzo użyteczne. Było bardzo efektywne w walkach przeciwko posiadaczom Boskich Darów. Teraz już wiedzieliśmy, z kim przyszło nam walczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gasper, napij się mojej krwi, gdy tylko skończysz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-tak jest!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gasper miał ze sobą małą butelkę wypełnioną moją q krwią. Dzięki temu mógł w każdej chwili skorzystać ze swojego Boskiego Daru, który umożliwiał mu zatrzymanie czasu. Normalnie podczas potyczek w mieście Gasper przemieniał się w nietoperza i krążył nad całym polem bitwy, przez co potrafiliśmy zlokalizować każdego ukrytego wroga. Koneko-chan używała też swojego senjutsu, aby odszukać ich ki&amp;lt;ref name=&amp;quot;ki&amp;quot;&amp;gt;&#039;&#039;Chi&#039;&#039; (w transkrypcji japońskiej i koreańskiej &#039;&#039;ki&#039;&#039;) to w filozofii chińskiej hipotetyczna energia życiowa, której manifestacją miałyby być zjawiska i procesy natury. W szczególności energia owa miałaby być silnie związana z siłami życiowymi natury i człowieka.&amp;lt;/ref&amp;gt;. Innymi słowy, zadaniem pierwszoklasistów było przeszukiwanie miejsca bitwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczy Gaspera posiadały co prawda potężną moc, ale w bitwie przeciwko Boskim Darom stawały się bezużyteczne…  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądało jednak na to, że wiedzieli o zdolności Gaspera, bo kiedy próbował spojrzeć się na nich swoimi świecącymi oczami, bojownicy kryli się za tarczą posiadacza Boskiego Daru, dzięki czemu unikali zatrzymania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedzieli także o mojej mocy oraz o umiejętności leczniczej Asi. Obecność użytkownika światła wskazywała na to, że musieli spodziewać się ataku diabłów…&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
– Im silniejsi jesteśmy, tym większa szansa, że staniemy się „celem” i pewnie dokładnie obmyślą metodę zlikwidowania nas. Tak mi się w każdym razie wydaje – rzekł Kiba z ironicznym uśmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cel… Metoda. Myślenie… Nagle przypomniałem sobie, co powiedział mi Sairaorg-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Nieważne jak potężny jesteś, przegrasz, jeśli dasz się wciągnąć w pułapkę. Będą dążyć do swojego celu uderzając z całą mocą w najsłabsze ogniwo.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najsłabsze ogniwo. Nawet jeśli jesteśmy niesamowicie silni, to nigdy nie wiadomo, co się stanie, jeśli uderzą w nasze najsłabsze ogniwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko zaczęło się od kłopotliwego ataku światłem. Byliśmy w końcu diabłami. Dzięki mojej zbroi byłem bezpieczny, ale jeśli któryś z moich towarzyszy zostanie tym trafiony, to będzie to jego koniec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądało na to, że Kiba pomyślał dokładnie to samo, bo zaczął rozglądać się za użytkownikiem światła, który krył się za tą całą tarczą z cienia. Nagle bojownicy pojawili się tuż przed posiadaczami Boskich Darów. Wyglądało na to, że mieli jeszcze wielu chłopa gotowych do walki. Jak moglibyśmy się pozbyć tego cienia? Najlepszym wyjściem byłaby likwidacja jego posiadacza, ale w razie ataku cień rozciągnąłby się i ochronił go…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W takich okolicznościach musiałem dobrze się zastanowić nad przesyłaniem mocy. Wszyscy w grupie byli bardzo silni, więc z moją dawką mocy zamieniliby się w prawdziwe potwory. Z tego też powodu nie mogliśmy robić tego w mieście. Jeśli jednak pójdziemy na całość, to będziemy wtedy niezwyciężeni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……Nie miało zresztą sensu, abym o tym myślał. Jestem Pionem ze straży przedniej. Będę po prostu podążał za rozkazami Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, Yuuto, i Xenovia – rzekła Buchou. – Mam dla was rozkazy, jako dla straży przedniej. Ise, zajmiesz się użytkownikiem ognia. Yuuto, twoim celem jest użytkownik cienia! Xenovia, ty oczyścisz dla nich drogę, likwidując innych przeciwników! Siły główne i straż tylna będą wspierały straż przednią wszystkimi swoimi mocami! Zniszczmy ich!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest! – potwierdziliśmy chórem i ruszyliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia wysunęła się naprzód i likwidowała każdego przeciwnika! Tego można było oczekiwać po figurze typu Moc! Jej moc z pewnością była inna niż u pozostałych! Po tym, jak przeciwnicy zostali usunięci, oczom moim i Kiby ukazały się nasze cele!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba z błyskawiczną prędkością zmniejszył dystans dzielący go do jego celu i ciął mur chroniący użytkownika światła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;POŁKNIĘCIE!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostrze jego świętego demonicznego miecza zostało połknięte! Ten oręż zaraz pewnie skądś wyleci!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;WYŁONIENIE&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy zmierzałem w stronę użytkownika ognia, z mojego cienia wyłoniło się ostrze Kiby!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise! Uniknij tego i strzel w cień! – wydała rozkaz Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiem, czy potrafię zrobić coś takiego, ale spróbuję! Uniknąłem ciosu świętego demonicznego miecza! Ha! Wiele razy podczas treningu widziałem, jak Kiba atakuje w ten sposób, więc nie miałem teraz problemów ze zrobieniem uniku! Omijając atak, strzeliłem w stronę cienia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DON! DON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Och! Moją demoniczną moc też wchłonęło!? Rozumiem! Więc kiedy atak wyłania się z jednego cienia, to ciągle jest połączony z tym poprzednim cieniem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Yuuto! Cienie są połączone, więc Smoczy Strzał wyleci prosto na ciebie! Przetnij go, kiedy będzie wewnątrz cienia w taki sposób, aby eksplodował, zanim się z niego wyłoni!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zrozumiałem! – zgodnie z rozkazem Buchou, Kiba trzymał swój miecz wetknięty w cień!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DOOOOOOOOOOOOOOOOOOON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Guwaaaaaaaaaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozległa się eksplozja, której towarzyszył krzyk! Kiedy spojrzałem w stronę, z której dochodził… użytkownik cienia został znokautowany!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chciałam zobaczyć, co się stanie, jeśli atak eksploduje wewnątrz cienia i wygląda na to, że nie potrafił sobie poradzić z czymś takim, a sama eksplozja wróciła do posiadacza. Nawet jeśli potrafi zmienić kierunek ataku, to nie jest w stanie zmienić jego działania – Buchou uśmiechnęła się z triumfem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż za spostrzegawczość! Tego oczekiwałem po naszym Królu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy tak ją podziwiałem, w moją stronę nadleciała świetlista strzała! Nie była niebieska, tylko zielona!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłem zszokowany tym nagłym atakiem. Jakoś uniknąłem tej strzały, ale natychmiast nadleciały kolejne i to z miejsc, gdzie nie widziałem żadnych wrogów! Pozostali też byli zaskoczeni tym nagłym atakiem. Buchou spojrzała w kierunku cienia w fabryce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wygląda na to, że tam jest jeszcze więcej wrogów. Cień jest tylko pośrednikiem; wrogowie atakują z zewnątrz, gdzie znajduje się bezpieczna strefa. Nawet jeśli zlikwidowaliśmy użytkownika cienia, to wygląda na to, że jego umiejętność będzie trwała jeszcze przez krótki czas…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co!? To tych ukrytych wrogów jest więcej!? Zatem jest jeszcze jeden użytkownik światła? Czyli nieprzyjaciel strzela do nas przez cień, przez który nie możemy nic zobaczyć! Taki cień z pewnością jest praktyczny!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, cienie zaczęły się rozwiewać. Pewnie dlatego, że jego posiadacz został pokonany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-niesamowite! Właśnie uzyskałem informację na temat tego ataku! To Zielone Spojrzenie! – krzyknął Gasper, wpatrując się w urządzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zajmę się nim. Za mną, Koneko. Możesz odnaleźć wrogów za pomocą przepływu ich energii życiowej, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Tak jest, Xenovia-senpai.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia opuściła fabrykę, zabierając ze sobą Koneko-chan, której głowa była przyozdobiona kocimi uszami! Och, mam własną robotę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;GOOOOO!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z plecaka buchnął ogień, a ja ruszyłem do przodu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cholerny Sekiryuutei! Spłoń! – użytkownik płomienia stworzył za pomocą obydwu dłoni potężny atak i strzelił nim w moją stronę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;GOOOOOOOO!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kula ognia pędziła prosto na mnie… Była jednak słaba. Czułem więcej zimna niż gorąca. Płomienie Raisera to było dopiero coś, czułem je nawet mimo pancerza! A w porównaniu z ogniem Tannina-ossan była to zapałka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeśli chcesz mnie spalić, to sprowadź tu feniksa albo smoka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moja pięść przebiła się przez płomienie wroga i zagłębiła w jego brzuchu. Celny cios. Użytkownik płomienia od razu padł na ziemię. Kiba również pokonał użytkownika światła, który znajdował się kawałek ode mnie. Pokonaliśmy wszystkich posiadaczy Boskich Darów, a w każdym razie tak myśleliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ngggggggggggggggh! – zawył pokonany użytkownik cienia, po czym wstał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle jego ciało zaczęło okrywać coś czarnego. Cień rozrósł się i okrył całą fabrykę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DRESZCZE………&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co to za dreszcze…? Wyczuwam od tego cienia dziwną moc. Jakby to wyjaśnić… Poczułem w nim jakąś nagłą zmianę. A może to on osiągnął coś nowego…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;BŁYSK!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pod stopami użytkownika cienia pojawiło się światło, które uformowało się w magiczny krąg. Nigdy wcześniej nie widziałem podobnego. Wyglądał jak te, których używa się do transportu, ale na pewno nie był własnością diabłów. Zresztą nie tylko one ich używają. Czyżby to własność upadłych aniołów? Ale i tak nie widziałem wcześniej podobnego. Miałem okazję widzieć, jakiego magicznego kręgu używa Sensei, ale ten tutaj wcale go nie przypominał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle użytkownika cienia okryło światło. Chwilę potem błysnęło, a on sam zniknął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ufff. Wygląda na to, że już po wszystkim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy bitwa się skończyła wziąłem głęboki wdech i usunąłem mój pancerz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dobra robota, Ise-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie odniosłem żadnej rany, ale Asia i tak mnie leczyła. Aura Asi jest taka ciepła i to miłe uczucie, kiedy tak mnie leczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bojownicy zginęli. Ci, którym udało się przeżyć, znikli równie szybko, co użytkownik cienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zaśnij～ zaśnij～.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gasper nakreślił swoimi palcami koło i sprawił, że posiadacze Boskich Darów zasnęli. Oto moc wampira. Gya-kun z pewnością potrafił robić śliczne pozy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou i Akeno-san stworzyły magiczny krąg, aby odesłać dwóch jeńców do Zaświatów. Pozostało nam tylko poczekać na powrót Xenovii i Koneko-chan……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pokonałyśmy go. Nieco go wprawdzie nadwerężyłam, ale przynajmniej żyje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia wróciła do nas, niosąc kogoś na ramieniu. Koneko-chan była tuż za nią. Och, pokonałyście go. Tego można było oczekiwać po Xenovii i Koneko-chan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego też uśpiliśmy. To straszny wstyd, że pozwoliliśmy uciec jednemu z nich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przesyłanie do Zaświatów skończone. Cóż, pewnie i tak wiele się od nich nie dowiemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wysłaliśmy posiadaczy Boskich Darów do Zaświatów za pomocą magicznego kręgu, jednak wyglądało na to, że ich wspomnienia dotyczące Frakcji Bohaterów zostały wymazane. Wysyłaliśmy ich tylko na wszelki wypadek, gdyż mogli dysponować jakimiś ciekawymi informacjami, chociaż sam w to wątpiłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko wskazywało na to, że na pamięci posiadaczy Boskich Darów użyto jakiegoś programu technologicznego, przez co tracili pamięć, kiedy tylko trafili do jakiejś ważnej lokacji danej frakcji. Słyszałem również, że odzyskanie takich straconych wspomnień jest prawie niemożliwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To dobrze, że mogliśmy odesłać ich żywych. Podstawowa zasada mówiła bowiem: „Zabijać terrorystów bez litości”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A tak. Po historii z Diodorą, w moim Boskim Darze zaszła zmiana, a zwłaszcza w trybie Łamacza Ładu. Aktywuje się teraz przez dwie minuty, ale mogę go za to używać przez pełne trzydzieści sekund.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas używania zbroi także się wydłużył. Teraz mogę ją nosić przez dwie godziny dziennie. Ddraig powiedział, że w dobre dni będę mógł go nosić nawet i przez trzy godziny. Ilość transformacji w ciągu jednego dnia także się zwiększyła. Na odpowiednim poziomie będę mógł jej używać tyle razy na dzień, ile tylko zechcę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje dwie największe słabości zostały bardzo podreperowane. To znacząca poprawa. Naprawdę się poprawiłem… Słyszałem, że to zjawisko nazwano Niszczycielską Furią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak to ciągle za mało. Vali wciąż jest na wyższym poziomie ode mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Walka, podczas której musimy uważać, aby nic nie zniszczyć, jest trudna dla naszej drużyny, która dysponuje takimi super atakami – stwierdziłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nic na to nie można poradzić. Dysponujemy potężnymi zdolnościami, więc jeśli będziemy walczyć z pełna mocą, to z tego miasta pozostaną dymiące zgliszcza – odpowiedział Kiba, krzywiąc się w tym swoim gorzkim uśmieszkiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Och, tak. W budynkach mieszkają ludzie, więc nie wolno ich niszczyć. Nawet jeśli jakieś są niezamieszkałe, to nawet gdybyśmy je zniszczyli, niektóre osoby mogłyby to uznać za podejrzane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeśli pomyślimy o tym jako o zasadach Królewskiej Gry, to byłoby to dobre doświadczenie. Nieźle się już przez to nacierpieliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było tak jak powiedziała Buchou. Jeśli w przyszłości czekają nas jakieś Królewskie Gry, to odbędą się na innych zasadach. Jeśli przyzwyczaimy się do tego rodzaju walki, to bardzo nam się to przyda przy obecnych rozgrywkach. Myślę również, że nasze doświadczenia z walki przeciwko Domowi Sitri także mogą być użyteczne. Moja moc Sekiryuuteia osiągnęła dzięki temu dobry poziom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Na swój sposób jest to jednak kłopotliwe – powiedział Kiba z westchnieniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co masz na myśli?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chodzi mi o to, że ci, których tu wysłano, mają niezwykłe umiejętności, nawet jak na posiadaczy Boskich Darów. Z punktu widzenia diabłów oznacza to, że zaczynają się ujawniać ci, którzy potrafią używać technik oraz są typami wspierającymi. Tych dwóch, których tu wysłano, byli albo obdarzeni mocą, albo byli magami… Czyżby zaczęli przystosowywać się do naszego stylu walki?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli już o tym wspomniałeś, ostatnio toczymy coraz więcej bitew przeciwko tym, których przysłała Frakcja Bohaterów. Ich ataki były na początku proste, ale teraz przysyłają ludzi, których zdolności nie można jasno zrozumieć… Na przykład ten Boski Dar związany z cieniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Sensei też tak mówił. Wiele właściwości Boskich Darów ciągle pozostają nieznane – powiedziała Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, dlatego używali wcześniej tej techniki do pożerania mocy Sekiryuuteia oraz świętego demonicznego miecza. Musieli zauważyć, że ich zablokowanie jest niemożliwe, więc zastosowali inną metodę – podzieliła się swoimi przemyśleniami Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– U-umm, jest coś, co uważam za bardzo podejrzane… Mogę to powiedzieć? – zapytała Irina.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oczywiście, słuchamy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Myślę, że zachowanie Frakcji Bohaterów jest „dziwne”, jeśli szukają jakiejś metody do pokonania nas –  oznajmiła Irina.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dziwne? –  zapytała Xenovia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeśli naprawdę chcą nas pokonać, to myślę, że ustaliliby jakąś taktykę po dwóch albo trzech pierwszych bitwach. Powinni więc zaatakować nas na poważnie w czwartej bitwie, prawda? Jednak ten czwarty jak i piąty atak nie był niczym specjalnym. Myślałam, że są po prostu ostrożni, ale… Jakby to powiedzieć… To wygląda tak, jakby ich szefowie przeprowadzali jakiś rodzaj eksperymentu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Eksperyment? Na nas? – zapytała Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bardziej… – powiedziała zamyślona Irina, kręcąc przecząco głową. – To wygląda tak, jakby eksperymentowali na posiadaczach Boskich Darów… To po prostu moja teoria, więc nie potrafię wyrazić tego prawidłowo… Wysyłają swoje siły do tego miasta, które jest własnością innej frakcji, więc może szukają miejsca, gdzie mogliby walczyć z silnymi przeciwnikami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy umilkli, gdy usłyszeli słowa Iriny. Nawet ja zacząłem myśleć nad tym, co usłyszałem. Rozumiem. Więc można na to spojrzeć i w ten sposób, hm. Dotychczas myślałem, że atakują nas tylko dlatego, że wzięli nas za swój cel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Musi więc być powód, dla którego nasyłają na nas posiadaczy Boskich Darów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nagła zmiana – powiedziała Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Twarze wszystkich przybrały poważne miny na te słowa. Zaraz, przecież to…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ch-chwila… Nie mówcie mi, że… Powód, dla którego Frakcja Bohaterów nasyła na nas tych ludzi, jest taki, że chcą osiągnąć Łamacza Ładu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale Ise-kun. To uczucie, zanim użytkownik cienia zniknął w magicznym kręgu… Nie sądzisz, że to było bardzo do tego podobne?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mogłem nie zgodzić się z opinią Kiby. Ta dziwna atmosfera, która otaczała użytkownika cienia. To wyglądało tak, jakby próbował uzyskać coś innego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Więc mówisz, że to był Łamacz Ładu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale czy on mógł osiągnąć go tylko przez walkę z nami? – zapytała Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Sekiryuutei, osoba kontrolująca święte błyskawice, święty demoniczny miecz, Święte Miecze Durandal i Ascalon, zatrzymujący czas wampir, nekomata używająca senjutsu oraz wyjątkowa uzdrowicielka… Ise, myślę że z punktu widzenia naszych wrogów jesteśmy niezwykłymi i potężnymi wrogami. Niezależnie od tego czy wygrają, czy też nie, walka z nami będzie czymś niesamowitym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc jesteśmy „rzadkimi potworami”, za które można dostać niezłą ilość punktów doświadczenia, co? Ach, ale ona mimo wszystko ma rację. Moja moc zaczęła wzrastać dzięki treningowi z Tanninem-ossan, walce z legendarnymi youkai Sun Wukongiem i nekomatą używającym senjutsu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myślę, że na koniec potrzebuję cycuszków Buchou… Sposób na osiągnięcie ostatniego poziomu Łamacza ładu jest inny dla każdej osoby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jednak taką metodę można uznać za zbyt brutalną i kłopotliwą – mówiła dalej Irina. – To wygląda tak, jakby dziesiątki, a nawet setki ich sojuszników mogły sobie umierać, dopóki nie osiągną Łamacza Ładu. Mamy wiele opinii na ich temat, więc myślę że pewnie wiedzą o tym, że domyśliliśmy się ich prawdziwych zamiarów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mogliśmy potwierdzić naszych domysłów, więc zdecydowaliśmy się dać sobie z tym na razie spokój. Aktywowaliśmy magiczny krąg i wróciliśmy do bazy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy zaczerpnęliśmy oddechu po wylądowaniu w pokoju klubowym, Akeno-san zaczęła coś nucić i śpiewać, a my przygotowaliśmy się do wyjścia do domu. Wyglądała na naprawdę szczęśliwą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara, Akeno. Wygląda na to że jesteś w dobrym nastroju. Czyżby spotkało cię coś, co zaspokoiło twoje sadystyczne skłonności? – zapytała Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, nie o to chodzi – odparła. –  Ufufu. Jutro jest ten dzień. Nie mogę się przez to przestać uśmiechać. Randka. Jutro Ise-kun będzie moim chłopakiem – odpowiedziała Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, jutrzejszy dzień wolny jest jednocześnie dniem naszej randki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Atmosfera w pokoju natychmiast się zmieniła, a ja sam byłem przerażony tymi morderczymi intencjami, które dziewczyny skierowały w moją stronę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 4===&lt;br /&gt;
Po bitwie wróciliśmy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Jakie to uczucie? – zapytała wtulona we mnie Koneko-chan, którą obejmowałem ramionami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bardzo przyjemne – odrzekłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan używała całego swojego ciała i… znaczy się, używała na mnie swojego senjutsu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnimi czasy Koneko-chan używała tej techniki, aby zniwelować moje zmęczenie. O ile Asia potrafiła wyleczyć moje rany, to nie była w stanie przywrócić mojej kondycji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan kontrolowała przepływ ki, aby zregenerować moją kondycję, więc następnego dnia nie czułem żadnego zmęczenia. Najwyraźniej przez kontrolę poprawnego przepływu ki, naturalne zdolności lecznicze wzrastały, poprawiało się również krążenie krwi oraz zachodziły inne pożyteczne dla organizmu procesy. Koneko-chan bardzo się starała, aby polepszyć tę technikę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie teraz Koneko-chan używała jej na mnie. To takie przyjemne oraz ciepłe uczucie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście Koneko-chan była ubrana w cienki, biały strój. Właściwie dostała go od Akeno-san, ponieważ oczyszczał ciało, co z kolei ułatwiało kontrolowanie przepływu ki… To ubranie było tak cienkie, że nie stanowiło praktycznie żadnej bariery i bezpośrednio czułem na swojej skórze ciało kobiety!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan jest mała, ale jej ciało jest takie delikatne, że zaczynam dostrzegać w niej kobietę… Nie, nie! Nie powinienem myśleć w ten sposób o mojej kouhai!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od jej drobnego ciałka biło ciepło, które rozchodziło się po całym moim ciele. To równie przyjemne uczucie, jakbym brał kąpiel w wodzie mającej idealną temperaturę. Nawet wnętrze mojego ciała zaczęło się rozgrzewać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Jednocześnie usunę całe twoje zmęczenie. Energia życiowa, którą zabrała ci Niszczycielska Furia, może być stopniowo odnawiana, jeśli użyję na tobie leczącego senjutsu – powiedziała z uśmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej twarz była cała zaczerwieniona. Może przez to, że ją obejmowałem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było tak, jak powiedziała Koneko-chan. To ciepło w środku brało się z tego, że odebrana mi energia regenerowała się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, wygląda na to, że Niszczycielska Furia zabrała mi dużą część mojego życia. Słyszałem, że to może być nawet niebezpieczne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「W tym tempie nie będziesz żył dłużej niż sto lat.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak powiedział mi Sensei po szkolnym festiwalu. Kiedy byłem nieprzytomny, rozmawiał on z Ddraigiem na temat mojego ciała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet jeśli nie osiągnąłem stanu Furii w jej pełnej krasie, to moja żywotność została drastycznie  skrócona i powiedziano mi, że nie będę żył dłużej niż sto lat. Przez tę walkę moje życie jako diabła uległo znacznemu skróceniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sto lat to dość dużo dla człowieka, ale śmiesznie krótko dla diabła. Kiedy Buchou o tym usłyszała… no cóż, rozpłakała się. Nie mogłem dopuścić, aby Asia o tym usłyszała. Jeśli by się dowiedziała, że nasza obietnica o pozostaniu razem na zawsze nie może się spełnić, to strach pomyśleć, w jaki szok mogłaby wpaść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiedziano mi że zginę, jeśli wejdę w ten stan, niezależnie od tego, czy będzie niekompletny czy też pełny. Kiedy o tym usłyszałem, pobladłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłem w szoku. Najbardziej szokowało mnie, że po stu latach będę musiał rozstać się z moimi towarzyszami, co mnie najbardziej zasmucało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż, może się wydawać dziwne, że kilkunastoletni gówniarz martwi się tym, że nie będzie żył dłużej niż sto lat. Jednak cały czas myślałem, że będę żył dziesięć tysięcy lat, a tymczasem okazało się, że nie dożyję nawet setki. Był to dla mnie wielki szok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłem diabłem od mniej więcej pół roku i oznaczało to, że wykorzystałem już dziewięćdziesiąt dziewięć procent mojego życia. To szok, którego nie jestem w stanie wyrazić słowami. Jeśli to skróciłoby mi życie tylko trochę, to nie miałbym nic przeciwko, ale coś takiego to już przesada.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli pozostało mi tylko sto lat życia, to nigdy nie spełnię moich marzeń o zostaniu królem haremu oraz promocji do wyższej klasy diabłów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Używanie Daru Dzielenia także było wykluczone. Zginąłbym, jeśli użyłbym także i tej umiejętności. Wyglądało na to, że nawet przyjęcie obcej mocy skracało moją żywotność, więc nie będę mógł zrobić takiego czegoś już drugi raz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Używanie mocy Sekiryuuteia nie będzie problemem, ale korzystanie z tej, która przewyższała narzucony limit, znów skróciłoby moje życie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najwyraźniej Vali używał niesamowitych demonicznych mocy, które żyły wewnątrz niego i jakoś dawał sobie z tym radę, ale dla kogoś takiego jak ja, kto nie dysponował żadnymi demonicznymi mocami, było to czymś… Skoro poza życiem nie miałem już nic więcej do zaoferowania, zbliżę się jeszcze bardziej do  krawędzi śmierci, gdy użyję mocy przekraczającej limit Dwóch Niebiańskich Smoków. A jeśli wpadnę w szał i przekroczę limit, wpadnę w furię i będzie to dla mnie oznaczało rychłą smierć…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak Sensei powiedział coś jeszcze: „Istnieje sposób, aby po trochu przywracać ci stracone życie”. Była to uzdrawiająca metoda senjutsu. Tracenie żywotności to jedna z konsekwencji użycia Niszczycielskiej Furii, a jeśli rdzeń mojej życiowej energii był albo i nie był uszkodzony, to dzięki użyciu senjutsu moje ciało mogło wrócić do normalności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Śmierć Iseia-senpai byłaby smutną wiadomością dla wielu osób. Wściekłabym się, jeżeliby do tego doszło. Dlatego staram się przywrócić utraconą energię… Spędzę całe moje życie próbując ją przywrócić… Proszę cię, nie wchodź drugi raz w ten stan – powiedziała błagalnym tonem Koneko-chan, mając łzy w oczach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje serce zaczęło bić jak szalone! Prosząc mnie w ten sposób sprawiasz, że nie mogę odmówić!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, rozumiem – odpowiedziałem. – Nie pozwolę, aby wszyscy wciąż się o mnie martwili. Nie pamiętam jednak, jak wszedłem w tę formę, więc nie jestem pewien, czy mi się uda dotrzymać obietnicy, ale mimo tego postaram się, aby nie wejść ponownie w formę Niszczycielskiej Furii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Tak, bardzo proszę – Koneko-chan przytuliła się do mnie mocniej. Zupełnie jakby chciała powiedzieć: „Proszę, nie używaj tego więcej”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Koneko-chan, nigdy bym nie pomyślał że taka silna dziewczyna o ciętym języku, będzie się kiedyś do mnie tulić… Mimo wszystko jestem szczęśliwy! Zbliżenie się do Koneko-chan jest całkiem fajne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie chcę jednak umrzeć przed zostaniem Królem Haremu. Nie mam zamiaru umierać przed uprawianiem seksu z Buchou! Chcę to też robić z Akeno-san, no i zamierzam ciężko „pracować” nad spłodzeniem dzieci z Xenovią! Ostatnimi czasy myślę, że nie byłoby źle mieć tego typu relacji z Asią, więc nie zamierzam umierać, zanim nie spełnię tych marzeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy tak się zamyśliłem nad moimi żądzami, twarz Koneko-chan poczerwieniała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Senpai, jest szybsza droga do tego – powiedziała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hmm, jaka?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …To b-bouchuujutsu&amp;lt;ref name=&amp;quot;bouchuujutsu&amp;quot;&amp;gt;&#039;&#039;Bouchuujutsu&#039;&#039; – &#039;&#039;jutsu&#039;&#039; oznacza technikę, zaś &#039;&#039;bouchu&#039;&#039; oznacza sypialnię. W przenośni oznacza to „Sztuka Kochania”&amp;lt;/ref&amp;gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hmm? Nigdy nie słyszałem o podobnej technice.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bouchuujutsu? A cóż to takiego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Kobieta, która specjalizuje się w używaniu ki, dzieli się nim z mężczyzną, a to świetnie leczy rdzeń jego życia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hmm, wygląda na bardzo pożyteczną technikę. Może powinniśmy tego spróbować następnym razem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Koneko-chan to usłyszała, jej twarz poczerwieniała i zdawała się być spanikowana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ………R-rozumiem. A-ale to będzie mój pierwszy raz, więc… – powiedziała głosem pełnym determinacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
………Co? Ta odpowiedź była jakaś dziwna. Może powinienem był zapytać ją o więcej szczegółów. Wyglądało na to, że z powodu mojego niedoinformowania mogło stać się coś dziwnego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Hej, na wszelki wypadek chciałbym cię o coś zapytać. Jak wykonuje się to bouchuujutsu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[File:High_school_dxd_v7_055.png|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Mężczyzna i kobieta… stają się jednością… To technika, w której kobieta wysyła swoje ki bezpośrednio do ciała mężczyzny… – powiedziała nieśmiało Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hej hej hej hej hej hej hej!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przecież to…! To seks!! Mugaa! – krzyknąłem głośno, ale Koneko-chan zakryła moje usta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– J-jesteś za głośno, Senpai.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skinąłem głową, po czym odciągnąłem jej dłonie od moich ust. Wziąłem głęboki wdech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To znaczy, że mielibyśmy uprawiać… Nie mogę tego zrobić! – oznajmiłem cichym głosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co za szok! Nigdy bym nie pomyślał, że bouchuujutsu to… uprawianie seksu…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Stanowię dla ciebie za mało…? – zapytała, robiąc przy tym smutne oczy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy mi się wydaje, czy też jest bardziej seksowna niż zwykle!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-nie, nie o to mi chodzi! Jesteś moją kouhai, więc ciągle…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jest na to zdecydowanie za wcześnie! Nie mogłem jednak tego powiedzieć wprost. Wiem, że byłaby nieszczęśliwa, gdyby to usłyszała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jestem naprawdę bardzo wdzięczny, ale czy to nie sprowadziłoby się do… spłodzenia dzieci? Ach, ale nawet jeśli jesteśmy diabłami, to chyba jest niemożliwe pomiędzy byłym człowiekiem i byłą youkai.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, to normalne że kobieta-nekomata łączy się z mężczyzną innej rasy… Często robimy to z ludzkim mężczyzną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmieniliśmy temat i rozmawialiśmy o nekomatach. Myślę jednak, że to w porządku. To nawet lepiej! Koneko-chan bardzo dbała o swoich towarzyszy, a mnie przerażał fakt, że chciała mi oddać swoje dziewictwo! Powinna była zakochać się w kimś na poważnie i zrobić to z osobą, którą kochała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie ma żadnych męskich nekomatów? – zapytałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, muszę zmienić temat z seksu, na rozmowę o populacji youkai.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Są, ale jest ich mało… Jednak tradycja nakazuje, aby kobiety nekomaty zawsze łączyły się z mężczyznami innych ras.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc mają taką tradycję, hm. Nawet jeśli jest youkai, ciekaw jestem, czy mają inne sposoby na podtrzymanie swojego gatunku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Mój gatunek jest bardzo rzadki, więc muszę pozostawić po sobie potomstwo… Może i zmieniłam się w diabła, ale dalej chcę mieć dziecko…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Rozumiem. Więc to normalne, że Koneko-chan chce mieć dziecko. Kiedy nadejdzie odpowiedni czas, chcę, aby miała dzieci z osobą, którą prawdziwie kocha.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiejąc jej słowa, skinąłem głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Moje ci-ciało i piersi są małe… Ale mimo tego mogę uprawiać seks…mogę mieć dzi-dzieci….. Jeśli Senpai naprawdę znajdzie się w niebezpieczeństwie, będę musiała użyć boujutsu siłą… Jestem na to przygotowana… – powiedziała niepewnym głosikiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądała na nieśmiałą, ale w jej oczach płonęła determinacja!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;KRWOTOK&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Doznałem silnego krwotoku z nosa. Ten erotyczny głos niesamowicie stymulował mój mózg! Nie! Nie możesz tego zrobić, Koneko-chan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– K-Koneko-chan! N-nie wolno! Nie możesz zmienić się w jakąś zboczoną dziewczynę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ale jeśli mam mieszkać w tym domu, to wygląda na to, że muszę coś wiedzieć o tego typu rzeczach… Tak właśnie zaczęłam ostatnio myśleć…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jasna cholera! Buchou i Akeno-san „zboczyły” w końcu i Koneko-chaaaaaaaaaaan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Położyłem dłonie na jej ramionach. Mogłem porozmawiać z nią na poważnie. Proszę, wybacz mi, jeśli mój nos ciągle krwawi! Jeżeli jakaś dziewczyna mówi mi takie rzeczy, nawet ty, Koneko-chan, to nie potrafię odpędzić się od fantazji na ten temat!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Posłuchaj uważnie, Koneko-chan! Muszę też to powtórzyć Asi! Nie powinnaś rywalizować z Buchou i Akeno-san! Złą rzeczą jest uczenie się ode mnie i Dwóch Wielkich Onee-sama! Koneko-chan powinna pozostać Koneko-chan! Twój onii-san jest bardzo surowy pod tym względem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To zrozumiałe, że zboczone ataki Buchou i Akeno-san wpłynęły nie tylko na mnie, ale i na pozostałych członków Klubu! Niedobrze! Te erotyczne ataki były zbyt potężne, ponieważ zadawały je dwie Onee-sama mające erotyczne ciała! A jeśli czyste dziewczyny, takie jak Asia i Koneko-chan, będą je naśladować, to ja…! To będzie po moich zmysłach!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ale Asia-senpai też się bardzo stara…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan wyglądała na lekko rozczarowaną. Jedno słowo więcej i będzie koniec! Zaraz, jutro idę na randkę z Akeno-san! Co ja w ogóle wyprawiam!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Koneko-chan! Nie próbuj naśladować Buchou i Akeno-san, dobrze? One mają na ciebie zły wpływ!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Możesz powtórzyć, kogo ma nie naśladować? Jestem ciekawa o co się rozchodzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……T-ten głos… Kiedy się odwróciłem, zobaczyłem moją onee-sama. Uśmiechała się, a jednocześnie emitowała niebezpieczną aurę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …B-Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bouchuujutsu? Połączenie różnych ras? No i o co chodzi z tym złym wpływem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
S-słyszałaś wszystko!? Zostanę zabityyyyyyyyyyyyyy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Asia stała tuz za jej plecami! Kiedy u diabła wróciły do mojego pokoju!? Kiedy Koneko-chan zajmowała się moim leczeniem, one powinny były siedzieć w innym pokoju i plotkować!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Chlip. Więc będziesz miał dziecko z K-Koneko-chan… Zawsze jestem zostawiana na lodzie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Asia miała załzawione oczy i  całkowicie nie rozumiała tej całej sytuacji! Być może te dziewczyny słyszały moją rozmowę z Koneko-chan, zanim weszły do pokoju, przez co w ogóle tego nie rozumiały, ponieważ usłyszały tylko strzępy naszej rozmowy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Koneko, skończyłaś już leczyć Iseia, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan także była przerażona uśmiechem Buchou i tylko skinęła głową w milczeniu. Z powodu zaciekłości Buchou szybko opuściła pokój, mówiąc tylko „dobranoc”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nieeeeeeeeeeeeeeeeee! Nie zostawiaj mnie Koneko-chaaaaaaaaan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem. Ise, zrobiło się późno, więc chodźmy już do łóżka. Nie pozwolę ci jednak zasnąć, dopóki nie opowiesz nam, o czym rozmawiałeś z Koneko. Prawda, Asiu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, Rias-oneesama. Nie pójdziesz spać, dopóki wszystkiego nam nie opowiesz, Ise-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ich słowach była dziwna zawziętość. Wciągnęły mnie nawet z powrotem do łóżka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ten oto sposób moje przesłuchanie trwało do późnej nocy… Jednak dzięki Koneko-chan moje zmęczenie wyparowało następnego ranka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 5===&lt;br /&gt;
Stałem przed spożywczakiem obok stacji, gdzie mieliśmy się spotkać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Randka zdecydowanie potrafi wyprowadzić człowieka z równowagi. Serce  biło mi jak szalone! Moje ubranie leżało jak należy. Nawet jeśli widzimy się na co dzień, to musiałem ubrać się elegancko. &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Rozejrzałem się dookoła. Miasto tchnęło już jesienią, jednak ciepło lata wciąż go nie opuszczało. Miałem na sobie ubranie z długimi rękawami, ale może lepsze byłoby  z krótkimi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy wybiła godzina dziesiąta, o której mieliśmy się spotkać, stanęła przede mną dziewczyna w moim wieku, ubrana w jednoczęściową sukienkę ze ślicznymi falbankami… Zaraz!  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-Akeno-san…? – zapytałem z niepewnością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wybacz. Długo na mnie musiałeś czekać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-nie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mrugnąłem oczami… a moje serce zaczęło walić jak szalone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Włosy Akeno-san były rozpuszczone. Miała na sobie tak śliczne ubrania, jak przystało na dziewczynę w jej wieku. Pierwszy raz widziałem Akeno-san noszącą kozaki! Myślałem, że założy coś bardziej wyszukanego, jakby zrobiła to dojrzała kobieta. Tak to sobie w każdym razie wyobrażałem. Zatem tak się ubierała, kiedy wychodziła gdzieś z Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiaj Akeno-san ubrała się jak zwykła licealistka! Wyglądała zupełnie tak, jakby była w moim wieku… Nie! Wyglądała nawet na młodszą ode mnie.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była o wiele piękniejsza niż na co dzień. Nie, Akeno-san zawsze była piękna, ale dzisiaj wyglądała niesamowicie pięknie. Nie, bardziej niż pięknie, wyglądała słodko! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mój wzrok utknął na Akeno-san. Jej wdzięk nie pozwalał oderwać mi oczu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przyglądasz mi się tak, że… że czuję się trochę skrępowana… Czyżbym wyglądała dziwnie? – zapytała. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pokręciłem głową w zaprzeczeniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wyglądasz niesamowicie uroczo! Naprawdę niesamowicie! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z powodu moich słów zdawała się być zakłopotana, ale również i szczęśliwa. Zawsze była taką „ara-ara” Onee-sama, ale dzisiaj wyglądała jak prawdziwe niewinne dziewczę! To oszustwo!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzisiaj Ise-kun będzie moim chłopakiem przez cały dzień… Mogę zwracać się do ciebie Ise?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Patrzenie na mnie takim wzrokiem i mówienie w taki nieśmiały sposób naprawdę jest oszustwem Akeno-san! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– P-proszę bardzo. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje serce waliło jak szalone, więc byłem w stanie odpowiedzieć tylko w ten sposób. Akeno-san uśmiechnęła się szeroko, gdy to usłyszała. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jej! Dziękuję, Ise. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ta radosna mina była po prostu ucztą dla oczu. O cholera. W jej przypadku to istna broń!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy byłem taki zadowolony, nagle poczułem emanująca od kogoś żądzę mordu! Kiedy się odwróciłem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hau!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Zobaczyłem szkarłatny kolor.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zauważyłem szkarłatnowłosą osobę w okularach przeciwsłonecznych i kapeluszu, która obserwowała nas, kryjąc się za słupem telefonicznym… Ach, była tam też blondynka w okularach i o załzawionych oczach, drobna osóbka w masce zapaśnika, spod której wystawały kocie uszy i podejrzany chłopak w torbie na głowie! Był też Kiba, który nie przebrał się za nic i wymachiwał rękami w przepraszających gestach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgadza się. To Buchou i reszta. Zdecydowali się śledzić nas w tych tandetnych przebraniach!?   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Oni naprawdę zamierzają chodzić za nami przez całą randkę? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara-ara. Zdecydowanie zbyt dużo ludzi chce się upewnić, czy mamy ze sobą romans – Akeno-san także ich spostrzegła i wybuchnęła śmiechem.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Nagle przylgnęła do mnie, jakby chciała pokazać innym, jak blisko ze sobą jesteśmy. Ach, włosy Akeno-san pachną tak ładnie… Trudno się jej oprzeć…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;TRZASK&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Usłyszałem za moimi plecami głuchy dźwięk. Kiedy nieśmiało się odwróciłem… Zobaczyłem niesamowicie wściekłą Buchou, która ściskała słup telefoniczny tak mocno, że aż pękł!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…S-straszne. Postaram się zachowywać tak, jakbym tego nie widział…   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– I-idziemy? – spytałem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ten oto sposób ja i Akeno-san ruszyliśmy w stronę miasta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Minęły trzy godziny.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez cały ten czas Akeno-san zachowywała się jak normalna dziewczyna w jej wieku. Kiedy weszliśmy do sklepu z markowymi ciuchami, pytała mnie o rzeczy w stylu: „Hej, Ise. Czy dobrze w tym wyglądam?” albo „A może wyglądałabym lepiej w tym?”. Całkiem jak zwykła dziewczyna. Również mówiła w ten sam sposób! Jej zwykłe „Ara-ara” i „Ufufu” całkiem zniknęły!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy kupiliśmy naleśniki w jakiejś budce, powiedziała: „Ależ to pyszne, prawda, Ise?”. Przez cały ten czas trzymaliśmy się za ręce, a sposób w jaki trzymała moją dłoń, mówił mi, że zdawała się na mnie! Przez cały ten czas moje serce waliło, jakby chciało wyskoczyć na zewnątrz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiaj nauczyłem się, że… że ta osoba jest szalenie urocza! M-może jest to jej strona, którą okazuje komuś, z kim jest bardzo blisko, jak na przykład swojemu chłopakowi…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Normalnie była japońską pięknością o eleganckim i dystyngowanym sposobie bycia. Taka Akeno-san była zresztą popularna w szkole. Kiedy zachowywała się jak Onee-sama, mówiła w ten wyszukany sposób i prowadziła się tak dostojnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale teraz mówiła i zachowywała się jak zwykła, nieśmiała dziewczyna, która dobrze się bawi! Każdy facet, który by ją teraz zobaczył, natychmiast by się w niej zakochał! Nie, w codziennej Akeno też… Nie, była cudowną kobietą, która oczarowałaby każdego mężczyznę!  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale! Ale! Zarówno jej dzisiejsza postać, jak i ta, którą można zobaczyć na co dzień, mogłaby swoim wdziękiem znokautować każdego faceta!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiem. Mając chłopaka, podczas randek zachowuje się w ten sposób. Jednak obecnie go nie ma, a ja tylko go zastępuję. Mimo wszystko Akeno-san pokaże tę stronę swojemu przyszłemu chłopakowi! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy tylko zdałem sobie  z tego sprawę, natychmiast zrobiłem się o to zazdrosny! Kurnaaaaaaaa!! Jestem naprawdę zazdrosny o tego gościa, który będzie się tak bawił z Akeno-san!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaczynałem być naprawdę wkurzony, więc postanowiłem, że będę dzisiaj bawił się tak świetnie z Akeno-san, że jej przyszły chłopak będzie o to zazdrosny!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pochwyciłem jej dłoń, po czym oznajmiłem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Akeno-san! Chodźmy do akwarium i centrum gier! Nacieszmy się dzisiaj sobą, ile tylko możemy! – powiedziałem, chwytając jej dłoń. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest – odpowiedziała z wielkim uśmiechem, mimo że początkowo była w wyraźnym szoku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mój mózg odleciał po tym jednym ciosie. Tak jak myślałem, Akeno-san jest dzisiaj niesamowicie słodka!! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W morzu jest jeszcze więcej dziwnych ryb głębinowych, których tutaj nie ma – powiedziała pełnym entuzjazmu głosem Akeno-san, kiedy wychodziliśmy z akwarium. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od samego początku randki aż do tej chwili trzymaliśmy się z Akeno-san za ręce. Zawsze, kiedy zobaczyliśmy jakąś dziwnie wyglądająca rybę, pokazywaliśmy ją  sobie palcami i wybuchaliśmy śmiechem. Możliwe, że z punktu widzenia innych wyglądaliśmy jak… para kochanków. Lepiej być nie mogło! Miłosna randka z Akeno-san! To naprawdę zabawne! To zdecydowanie jedna z najlepszych rzeczy, które przydarzyły mi się w życiu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdyby tylko nie ta grupka, której przewodziła szkarłatnowłosa osoba… buchała od nich intensywna aura. Myślę, że po tej randce zginę w brutalnych męczarniach… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san także zauważyła, że ci ludzie weszli za nami do akwarium. Na jej pięknej twarzyczce pojawił się grymas złości. Chwyciła mnie za rękę i zaczęła biec!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Och! Coś się stało!? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zgubmy Rias i resztę! – powiedziała, odwracając się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co takiego!? Nie próbowałem jednak protestować i biegłem wraz z nią!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, Buchou pozostali i spostrzegli, że próbujemy im uciec i zaczęli nas gonić! Będąc ciągniętym przez Akeno-san, skręciliśmy najpierw w prawo, a potem w lewo, w głąb miasta, próbując zgubić nasz pościg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po kliku minutach biegu udało nam się ukryć w jakiejś wąskiej uliczce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozostając w ukryciu, widzieliśmy mijających nas Buchou i resztę. Wraz z Akeno-san wyszliśmy po chwili na ulicę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ufufu, wygląda na to, że ich zgubiliśmy. – Akeno-san pokazała język i zdawała się dobrze bawić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hehehe, zdecydowanie zostanę po tym wszystkim zamordowany. Będę konał w męczarniach, albo, w najlepszym przypadku, błagał o śmierć… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sumie to wszystko jedno. Zniosę każdą mękę tak długo, jak Akeno-san dobrze się bawi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak przez to, że uciekaliśmy na oślep, nie wiedzieliśmy teraz gdzie się znajdowaliśmy. Jak daleko się zapuściliśmy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozejrzałem się dookoła…..   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zobaczyłem znaki z napisami: [Odpoczynek - ??? jenów] oraz [Nocleg - ??? jenów]!!!! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W-wszędzie dookoła były hotele miłości&amp;lt;ref name=&amp;quot;love_hotel&amp;quot;&amp;gt;Typ hotelu udostępniający na niedługi okres swoje pokoje oraz wyposażenie przygotowane z myślą o parach zainteresowanych spędzeniem czasu w prywatności i oddających się przy tym aktywności seksualnej.&amp;lt;/ref&amp;gt;!! Przyszliśmy w złe miejsce! Może Buchou zauważyła, że uciekliśmy w tę stronę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera! Naprawdę wdepnąłem w niezłe gówno! Jeśli szybko się stąd nie ulotnimy, to będę miał poważne problemy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-Akeno-san! Musimy stąd iść, bo inaczej oni odbiorą to jako… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W momencie, kiedy chciałem brać nogi za pas… Akeno-san trzymała mnie mocno za rękaw…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …A-Akeno-san? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy się odwróciłem, zobaczyłem, że twarz Akeno-san przybrała kolor głębokiej czerwieni.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
– …Nie mam nic przeciwko – powiedziała nieśmiało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Co takiego? Nic przeciwko…? Co masz na myśli? Nie mogłem zrozumieć, co znaczyła ta cała sytuacja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Jeśli chcesz wejść do jednego z nich, to nie mam nic przeciwko… Zgadzam się na to – powiedziała zdecydowanym głosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
………… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z mojego nosa................ polała się krew.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
N-N-NAPRAWDĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ???!!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ech!? Mówisz poważnie!? Naprawdę!? Czy to w porządku!? Czy to aby na pewno w porządku!?  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to w porządku, że chcesz iść ze mną do hotelu miłości!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie chodzi ci tylko o odpoczynek, prawda!? To znaczy, że zrobimy „to”!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san… nie miała tej codziennej, zboczonej miny; przybrała za to minę niewinnej dziewicy!  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
OOOOO! Akeno-san! Jesteś taka nieskazitelna, że ja… ja…! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hyoudou Isseiu, jesteś w stanie to dzisiaj zrobić!? Twoją partnerką jest Akeno-san! Taka okazja może się już nie powtórzyć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy jesteśmy poza zasięgiem Buchou… nasza dwójka… Będziemy mieli nasz pierwszy raz!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uoooooooooooooooooooooooooooooooooo!!? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou! Sądziłem, że mój pierwszy raz będzie z tobą! Ale teraz jest tu Akeno-san! To najlepsza propozycja, jaką mogłem otrzymać od Onee-sama!   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czuję, że nie byłbym mężczyzną, gdybym z niej nie skorzystał! Wygląda na to, że Akeno-san też jest pewna co do tego, więc myślę, że nie byłbym mężczyzną, gdybym odmówił!&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Czy mogłoby być coś bardziej lepszego niż pierwszy raz z Akeno-san!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zrobić to z nią czy nie zrobić, oto jest pytanie!? Zaraz, uspokój się! Muszę podziękować Maou-sama za to błogosławieństwo! Kiedy byłem zajęty podejmowaniem najważniejszej decyzji mojego życia, ktoś mi przeszkodził.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rany, uprawiać miłość z kobietą w samo południe. Z pewnością wiesz, co robić, gówniarzu Sekiryuuteiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co? Kto to jest? Osobą, która się przed nami pojawiła, był jakiś staruch w łachmanach i czapce na głowie. Za jego plecami stał potężny mężczyzna i kobieta, która zdawała się być zapracowana. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była niesamowicie piękna. Jej srebrne włosy były długie i proste. Lśniły się i zdawałaby się być jedwabiste.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A spieprzaj dziadu! Decyduję teraz, czy mam to zrobić, czy też może nie. Chwila…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co takiego? Ja już go gdzieś widziałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hohoho, trochę czasu minęło. To ja, przybyłem tu z dalekiej północy – powiedział jednooki starzec z lubieżnym uśmiechem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[File:High_school_dxd_v7_071.png|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z jego miną wreszcie sobie przypomniałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Starowina Odyn!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak! Przywódca Bogów Północy! Nie widziałem go od czasu incydentu z Diodorą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hohoho. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dlaczego tu jesteś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, co on robi w Japonii? Zwiedza ją? Czy to nie jest zbyt lekkomyślne, kiedy kręci się tu teraz tylu terrorystów? To przyszło mi na myśl, jednak w rozmowę wtrąciła się ta kobieta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odynie-sama! – krzyknęła. – Będziemy mieli nie lada kłopoty, jeśli będziesz się błąkał po takim miejscu! Jesteś b-bogiem, więc proszę cię abyś zachowywał się odpowiednio do pełnionej przez siebie funkcji! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Och, zaczęła się na niego drzeć. Ach, czy ona nie jest tą osobą, która chodziła w zbroi i darła się na Odyna? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Daj spokój, Rossweisse. Jesteś walkirią, która ma stawić czoła bohaterom. Musisz więc wiedzieć nieco więcej na temat tego typu miejsc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jestem walkirią, która nie ma nic do zaoferowania. Hej, wasza dwójka – tutaj zwróciła się do nas – nie powinna była tu przychodzić. Jesteście licealistami, prawda? Idźcie więc do domu i pouczcie się. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jakiegoś powodu ta walkiria o imieniu Ross-jakoś-tam-san zaczęła być zła na mnie i na Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O rany. Wygląda na to, że nie czas myśleć o tym, czy można wejść do hotelu, czy też nie… Jak ja tego żałuję! W głębi serca zacząłem płakać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zauważyłem, że Akeno-san zbliżyła się do nieźle umięśnionego mężczyzny, który najwidoczniej eskortował starca. &lt;br /&gt;
  &lt;br /&gt;
– …T-ty… – jej oczy były szeroko otwarte, a na twarzy widniał wyraźny szok. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to ktoś znajomy? Ona go zna?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Akeno, co to niby ma znaczyć?  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Facet wyglądał na wkurzonego. W jego słowach wyczuwałem wściekłość. Bardzo intensywną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ……To nie twoja sprawa! W-w ogóle, co ty tutaj robisz!? – zwęziła oczy i wpatrywała się uważnie w tego gościa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej dziewicza strona z wcześniej zniknęła na dobre. Żeby Akeno-san patrzyła się na niego takim wzrokiem… Kim on jest?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To nieistotne! – odrzekł nieznajomy. – W każdym razie natychmiast stąd idziemy. Dla ciebie jest jeszcze dużo za wcześnie na tego typu rzeczy.  – Złapał Akeno-san za ramie i próbował zabrać ją stąd siłą!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie! Puść mnie! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san stawia opór! Hej, hej, hej, hej! Co ty gościu robisz?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pochwyciłem jego ramię i zwolniłem uścisk wywierany na Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie wiem, co tu się dzieje, ale natychmiast zostaw Akeno-san. Nie widzisz, że nie chce z tobą iść? Właściwie, to kim ty jesteś? – zapytałem głosem przepełnionym zapałem do walki.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odpowiedź, którą usłyszałem, przeszła moje najśmielsze oczekiwania:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Eskortuję dzisiaj Odyna-dono. Jestem Barakiel, jeden z przywódców Grigori oraz ojciec Himejimy Akeno. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……Czyli on jest ojcem Akeno-san.&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Odnośniki tłumacza==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High_School_DxD_-_Tom_7_prolog|prologu]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High_School_DxD_-_Tom_7_rozdzial_2|rozdziału II]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>37.30.36.189</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_7_rozdzial_1&amp;diff=578726</id>
		<title>High School DxD - Tom 7 rozdzial 1</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_7_rozdzial_1&amp;diff=578726"/>
		<updated>2023-01-28T07:13:07Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;37.30.36.189: /* Żywot 1: Spokój jest najlepszy */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Żywot 1: Spokój jest najlepszy==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 1===&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Akademia Kuou, czas lunchu.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajadałem moje drugie śniadanie w towarzystwie Matsudy, Motohamy i Asi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeśli dobrze pamiętam, to już prawie nadszedł czas na naszą szkolną wycieczkę. Musimy dobrać się w grupy – powiedział Motohama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Och tak, zbliża się nasza szkolna wycieczka. My, drugoklasiści, jedziemy do Kioto. Ostatnio wydarzyło się tyle rzeczy, że całkiem o niej zapomniałem. Zmieniliśmy już nasze letnie mundurki na zimowe, mimo iż gorące lato wciąż trwało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hmm, mamy się dobrać w trzy- lub czteroosobowe grupy? – zapytałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Och tak – przytaknął Matsuda. – Będziemy spać w trzech- lub czteroosobowych pokojach. Stwórzmy więc grupkę z naszej trójki. W końcu i tak nas wszyscy nienawidzą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie musisz tego mówić, Łysolu. Dobrze o tym wiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym, jak wakacyjny survival dobiegł końca, opinia na mój temat bardzo się zmieniła. Aczkolwiek nasza trójka ciągle była uważana za zboczonych licealistów. W końcu znajdowało się tutaj dużo dziewczyn, więc nic dziwnego, że mieliśmy taką opinię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dogadałem się z Asią, Xenovią, Iriną oraz Kiryuu, więc jadaliśmy razem, ale z innymi dziewczynami już nie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej wy, zboczone trio, chcecie na czas wycieczki dołączyć do naszej grupy? Nie lada propozycja, bo aż cztery dziewczyny, nie? – powiedziała okularnica.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie używaj słowa „propozycja” z takim zboczonym wyrazem twarzy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, poza tobą jest to trio ślicznotek – powiedział Matsuda, kiwając głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiryuu uderzyła go.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zamknij się! Po prostu zignorujmy tego gościa. Hyoudou, to Asia. Wiesz o tym?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san, może dołączysz do nas? – zapytała Asia, uśmiechając się przy tym słodko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mou! Jeśli Asia-chan prosi mnie o coś w taki sposób, to nie mam wyjścia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oczywiście. Zgadzam się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;TULI!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z Asią zapomnieliśmy o posiłku i przytuliliśmy się do siebie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Z-z pewnością wasza dwójka „zbliżyła” się do siebie po festiwalu sportowym… Kiedy ze sobą rozmawiacie, bije od was blask miłości… – powiedziała Kiryuu, poprawiając swoje okulary.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Fufufu. Asia i ja dzielimy ze sobą jedną duszę w jednym ciele. Zawsze jesteśmy razem, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A potem Asia zaczęła karmić mnie parówkami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak. Zawsze będę z tobą, Ise-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak. Dystans pomiędzy mną i Asią zmniejszył się po festiwalu sportowym. Przedtem uważałem zawsze, że nasze relacje są na poziomie brat-siostra i jako starszy brat starałem się ją chronić…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
T-tak. Po pocałunku zacząłem jednak widzieć w Asi dziewczynę… Zamiast młodszej siostry, bardziej widzę w niej teraz dziewczynę. Zacząłem też ją bardziej lubić. Lubiłem już ją wcześniej, ale dopiero po tym, jak odzyskałem ją z rąk Diodory, zdałem sobie sprawę z tego, jak ważną dla mnie jest osobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Postanowiłem, że „muszę z nią zostać na zawsze!”. Nie jest kochanką, ale osobą płci przeciwnej należącą do rodziny, jednocześnie bardzo różni się od młodszej siostry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myślę, że będę z Asią aż do śmierci, choćby nie wiem, ile to setek lub tysięcy lat było. Będę się nią opiekować przez resztę mojego życia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Och, zapomniałem o czymś wspomnieć. Po tym całym zajściu Asia codziennie witała mnie buziakiem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niech więc tak będzie, będziemy z wami w grupie. Nie mogę zostawić Asi nikomu innemu, ponieważ jest taka niewinna i nie potrafi odmawiać. Dzięki temu Xenovia-chi i Irina-san będą się czuły lepiej, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia przestała jeść niezwykle wielkie bento i przytaknęła pomysłowi Kiryuu:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, ja także chcę być z Ise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Z nim będzie o wiele zabawniej! – zgodziła się również jedząca chleb Irina.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Choleraaaaaaaaaaa! Dlaczego Ise stał się taki popularny!? Boże, ty widzisz i nie grzmisz! Ja też chcę się obściskiwać z jakąś ślicznotką! – zaskowyczał Matsuda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż, tak, Bóg jest w końcu martwy. Zamiast być popularnym, trafiłem po prostu do takiego towarzystwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądało na to, że byłem popularny z różnych perspektyw, więc nie będę nic mówić. Zaraz, czy moja popularność była ograniczona tylko do Asi? Jednak miłość pomiędzy mną i Asią była czymś innym niż zboczony harem. To takie skomplikowane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hmm, ostatnimi czasy wygląda na to, że Ise zebrał dużo chorągiewek&amp;lt;ref name=&amp;quot;flag&amp;quot;&amp;gt;Chorągiewka to zwrot wywodzący się z visual novel, gdzie gracz natrafia na wydarzenie wzmacniające więź z dziewczynami w grze. Pojawienie się takiej chorągiewki zwiastuje najczęściej możliwość wybrania „ścieżki” prowadzącej do finału z dziewczyną, której „chorągiewkę” się wybrało.&amp;lt;/ref&amp;gt;… Jeśli ja mogę dostrzec tego typu rzeczy, to chciałbym je zdruzgotać młotem… – powiedział Motohama, jakby rzucał klątwę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Twój wzrok jest straszny…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W takim razie stwórzmy siedmioosobową grupę. Kiyomizu-dera, Kinkaku-ji i Ginkaku-ji&amp;lt;ref name=&amp;quot;swiatynie&amp;quot;&amp;gt;&#039;&#039;Kiyomizu-dera&#039;&#039;, &#039;&#039;Kinkaku-ji&#039;&#039; i &#039;&#039;Ginkaku-ji&#039;&#039;: wszystkie trzy miejsca wymienione przez Kiryuu to piękne świątynie, uważane za najwspanialsze japońskie zabytki.&amp;lt;/ref&amp;gt; czekają na nas! – oznajmiła Kiryuu z błyszczącymi oczyma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak oto sformowaliśmy naszą grupę wycieczkową. W jej skład wchodzili ja, Matsuda, Motohama, Asia, Xenovia, Irina i Kiryuu. Wyglądało na to, że zwiedzimy Kioto w takim właśnie składzie. Jeśli dobrze pamiętałem, to jest tam świątynia, która nazywa się Tenryuu-ji&amp;lt;ref name=&amp;quot;tenryuu&amp;quot;&amp;gt;&#039;&#039;Tenryuu-ji&#039;&#039; – Świątynia Niebiańskiego Smoka.&amp;lt;/ref&amp;gt;. Skoro w moim wnętrzu mieszka Ddraig, to pójście tam może być dobrym pomysłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc szkolna wycieczka zbliża się, hm? Hmm, może powinienem iść z Asią i pozostałymi na zakupy, aby kupić niezbędne rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 2===&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Pokój klubowy, po szkolnych zajęciach.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było już dawno po szkole, ale rozmawialiśmy sobie o szkolnej wycieczce, popijając przy tym herbatę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naszego opiekuna, Azazela-sensei, nie było dzisiaj z nami. Niedawno wrócił do Zaświatów, gdyż miał do załatwienia jakąś ważną sprawę. Przywódca musiał mieć dużo na głowie. Mimo tego regularnie pojawiał się jednak w szkole, więc szkolne życie także musiało go bawić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O ile pamięć mnie nie myli, drugoklasiści jadą niedługo na wycieczkę szkolną – powiedziała Buchou, popijając z elegancją herbatę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A gdzie Buchou i Akeno-san były rok temu? – zapytałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Również w Kioto – odpowiedziała Akeno-san. – Zwiedziłam z Buchou Kinkaku-ji, Ginkaku-ji i kilka innych miejsc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – Buchou skinięciem głowy przytaknęła słowom Akeno-san, po czym kontynuowała: – Jednak w ciągu tych trzech dni i czterech nocy i tak można zwiedzić ograniczoną liczbę miejsc. Musisz pomyśleć, które miejsca chcesz odwiedzić i przygotować sobie plan zwiedzania. Jeśli nie uwzględnisz czasu na jedzenie i zwiedzanie, będziesz potem żałować. Twoimi głównymi środkami transportu będą autobusy i pociągi, ale wtedy stracisz dużo czasu na podróże.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Szkoda, że nie uwzględniłyśmy czasu na transport. Buchou chciała pójść wszędzie, więc straciłyśmy mnóstwo czasu na dojście do Nijou-jou, który planowałyśmy zobaczyć na końcu. A jak potem tupała nogą ze złości na stacji kolejowej – wtrąciła ze śmiechem Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy tylko Buchou to usłyszała, jej twarz natychmiast pokryła się szkarłatem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mou, obiecałaś że nie będziemy do tego wracać, prawda? Byłam wtedy taka podniecona – zaczęła opowiadać Buchou, przywołując wspomnienia, w których musiała się dobrze bawić. – Dla takiej zakochanej w Japonii osoby jak ja, odwiedzenie Kioto, które tak bardzo podziwiam, było czymś niesamowitym. Byłam zajęta oglądaniem miasta i sklepów z pamiątkami bardziej, niż powinnam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nigdy wcześniej nie byłaś w Kioto? – zapytałem. – Mogłaś się tam udać za pomocą magicznego kręgu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W odpowiedzi na moje pytanie, Buchou pokiwała wskazującym palcem, robiąc gest „nie, nie”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nic nie rozumiesz, Ise – odpowiedziała. – Najfajniej jest, kiedy odwiedza się Kioto w trakcie szkolnej wycieczki. Nie zrobiłabym czegoś takiego niewyszukanego, jak udanie się tam przy pomocy magii. To Kioto, które tak bardzo pragnęłam zobaczyć, tak więc chciałam przejść się po nim o własnych nogach i poczuć na własnej skórze tamtejszy powiew wiatru.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, oczy Buchou zaczęły się iskrzyć. Naprawdę, kiedy dochodziło do rozmowy o Japonii, to potrafiła się nieźle rozmarzyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiedziała nawet, że kiedy zostanie już głową Domu Gremory, jej życie będzie rozdzielone pomiędzy Japonię i Zaświaty. A tak, Azazel-sensei powiedział, że jedzie z nami na wycieczkę. Pewnie też chce się zabawić w Kioto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy skończyliśmy pić herbatę, Buchou zmieniła temat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Szkolna wycieczka swoją drogą, ale musimy się zastanowić, co przygotujemy na szkolny festiwal.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, racja, szkolny festiwal już się zbliża. W naszej szkole nie ma za dużo odstępu pomiędzy Dniem Sportu, wycieczką szkolną oraz szkolnym festiwalem, gdyż następują one zaraz po sobie. Drugoklasiści, tacy jak my, są naprawdę zajęci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, szkolny festiwal wypada zaraz po wycieczce szkolnej. W drugim semestrze naprawdę dużo się dzieje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou dostała formularz od Akeno-san i położyła go na stole. Wyglądało na to, że mieliśmy tam wpisać naszą propozycję i przedstawić ją samorządowi uczniowskiemu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Musimy przedyskutować, co przygotujemy na szkolny festiwal. Jeśli się zdecydujemy jeszcze przed waszym wyjazdem, to ci z nas, którzy są z trzeciej i pierwszej klasy, mogą zrobić wszystko podczas waszej nieobecności. W tym roku jest nas naprawdę dużo, więc powinno się udać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było tak, jak powiedziała Buchou. Szkolna wycieczka była ważna, ale musieliśmy się także skupić na szkolnym festiwalu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Szkolny festiwal! Już nie mogę się tego doczekać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądało na to że Asia chciała zobaczyć to wydarzenie na własne oczy. Cóż, bardzo lubiła tego rodzaju wydarzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak. Mnie też bawią te wszystkie szkolne atrakcje. Dzień Sportu również był wspaniały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet jeśli jej mina pozostała niewzruszona, z oczu Xenovi zaczęły sypać się iskry. Ona też dała czadu podczas Dnia Sportu. Zajęła pierwsze miejsce w każdej konkurencji. Gdy festiwal dobiegł końca, każdy klub sportowy zaczął ją nakłaniać, aby się do nich przyłączyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ja także będę pierwszy raz brała udział w tego typu wydarzeniu, więc wypatruję go z niecierpliwością. Myślę, że przeniosłam się tu w dobrym momencie! Wszystko dzięki radom Michała-sama! – powiedziała Irina, przyjmując modlitewną pozę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądało na to, że Kościelne Trio nie mogło doczekać się festiwalu. Może ze względu na fakt, że z powodu swojej religii nie mogły wcześniej brać udziału w tego typu zabawach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rok temu… Przygotowaliście nawiedzony dom, prawda? Nie byłem wtedy w klubie, ale słyszałem, że był bardzo realistyczny, przez co stał się gorącym tematem rozmów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie odwiedziłem wtedy tej atrakcji, ale zrobił to za mnie mój kolega z klasy i mówił, że była bardzo realistyczna. Podobno krążące po nim duchy wyglądały jak prawdziwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak. Użyliśmy wtedy prawdziwych duchów, więc powinno było być strasznie – powiedziała Buchou, jakby nigdy nic.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– P-prawdziwych…? – zapytałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – odparła z uśmiechem. – Poprosiłam youkai, które nie krzywdzą ludzi, aby trochę dla nas postraszyły. Miały one także problem ze zdobyciem pracy, więc układ ten był dobry dla obydwu stron. Dzięki temu odnieśliśmy sukces.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou wraz z Akeno-sama zaczęły się śmiać jak prawdziwe onee-sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nieźle nam się potem za to oberwało od samorządu uczniowskiego – powiedziała Akeno-san. – Sona-kaichou, która wtedy była jeszcze wiceprzewodniczącą, powiedziała coś w stylu: „Używanie prawdziwych duchów to coś więcej niż tylko lekceważenie sobie zasad!”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san, ja też uważam, że olewacie sobie zasady…..&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Więc w tym roku robimy to samo? – zapytałem. – A może zorganizujemy przedstawienie cyrkowe z udziałem zapudłowanego wampira? – zaproponowałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gasper zrobił dziwna minę i zaczął bić mnie po głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jesteś okrutny, Senpai! Zawsze sobie tak ze mnie kpisz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bawienie się ze swoim kouhai to przywilej senpaia! Zamierzam dokuczać Gasperowi, dopóki nie skończę szkoły. Jest w końcu cennym chłopakiem z młodszej klasy. Zaopiekuję się nim jak należy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou zaczęła się zastanawiać nad moją propozycją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Może powinniśmy zrobić coś nowego…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Buchou miała już coś powiedzieć, przerwał jej nasz telefon. Wszyscy wiedzieliśmy, co to znaczy, więc spojrzeliśmy na siebie nawzajem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Idziemy – powiedziała Buchou poważnym tonem, biorąc głęboki wdech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 3===&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Opuszczona fabryka wewnątrz miasta.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z Iriną przybyliśmy do tego miejsca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słońce już zaszło, a niebo okryło się mrokiem. W fabryce przebywało kilka osób. Emanowała od nich wrogość i mordercze intencje.   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Grupa Gremory, hm? Przybyliście naprawdę szybko. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z mroku wyłonił się mężczyzna ubrany w czarny płaszcz. W ciemnościach, po obu stronach tego faceta, czaiły się jakieś człekokształtne sylwetki. Był ich może niecały tuzin. W fabryce było ich pewnie jeszcze ze sto. Buchou zrobiła krok naprzód. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Brygada Chaosu.… Przypuszczam, że jesteś z Frakcji Bohaterów? Witam. Nazywam się Rias Gremory. Jestem wysokoklasową diablicą, której sojusz Trzech Potęg zlecił opiekę nad tym miastem – powiedziała chłodnym głosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna uśmiechnął się na jej słowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, znam cię, siostro Maou. Naszym zadaniem jest ocalenie miasta, poprzez oczyszczenie go z diabłów – popatrzył na nas, jakbyśmy byli śmieciami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgadzało się. Ten gość był członkiem Frakcji Bohaterów, która była częścią Brygady Chaosu! Ostatnio ta Frakcja Bohaterów spowodowała małe szkody w naszym mieście, atakując różne miejsca. Dodatkowo było sporo przypadków, gdzie atakowali kluczowe miejsca należące do Trzech Potęg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnimi czasy zajmowanie się nimi przypadało nam. W większości przypadków, nasi przeciwnicy byli ludźmi…   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obok mężczyzny pojawili się dwaj kolejni. Jeden nosił okulary przeciwsłoneczne, a drugi tradycyjny chiński strój. Wszyscy trzej byli cudzoziemcami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Można było powiedzieć, że te nienormalne czarne rzeczy były ich bojownikami. Wyglądało na to, że Frakcja Bohaterów używała tego jako broni. Dodatkowo byli tak silni, że niskoklasowe diabły nie mogły się z nimi równać. Aby się z nimi mierzyć, potrzebna była siła co najmniej śrenioklasowego diabła, ale na szczęście w naszej drużynie było sporo takich osób.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;BŁYSK!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moja rękawica zaczęła świecić się na czerwono. Odliczanie dobiegło końca, więc mogłem użyć Łamacza Ładu! Gdy moje ciało okrył pancerz, ruszyłem naprzód. W tym samym momencie przyzwałem Ascalona i rzuciłem go Xenovi, która go złapała i przyjęła pozycję do walki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Straż przednia naszej grupy składała się ze mnie oraz Kiby. Nieco za nami stała Xenovia. Jej zadaniem było wspieranie nas, gdy nieprzyjaciel zaatakuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Siły główne to Irina, Koneko-chan i Gasper. Wspierali straż przednią i jednocześnie pilnowali tyłów, zapewniając wsparcie średniego szczebla. Koneko-chan i Irina likwidowali tych przeciwników, których my nie zdążyliśmy usunąć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Straż tylną stanowiły Buchou, Akeno-san i Asia. Buchou była przywódcą i prowadziła ataki wspierające. Akeno-san także nas wspierała, atakując z tyłów swoją demoniczną mocą. Asia wysyłała swoją uzdrawiającą moc tym, którzy doznali jakichś obrażeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To nie była formacja Grupy Gremory, tylko Klubu Okultystycznego, ponieważ była z nami jeszcze Irina. Formacja 3-3-3. Kiedy wyjdę ze stanu Łamacza Ładu, cofnę się do sił głównych i będę zajmował się wsparciem. Wtedy nasza formacja zmieni się na 2-4-3.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To zupełnie inny szyk niż ten, którego używaliśmy podczas Królewskiej Gry. Gra zmuszała wtedy do przesuwania towarzyszy w zależności od tego, co działo się na polu bitwy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy wróg zauważył naszą formację, mężczyzna w płaszczu poruszył rękami, wyczarowując biały płomień. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stojący obok mnie Kiba zmrużył oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kolejny posiadacz Boskiego Daru – powiedział.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiem, więc on też....&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy ci, którzy zostali tu przysłani przez Frakcję Bohaterów, byli posiadaczami Boskich Darów. Więc przybyli do nas, by użyć swojej mocy, którą zostali obdarzeni w programie „Boski Dar”, który został porzucony przez Boga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mamy problem. Ostatnio walczymy z posiadaczami Boskich Darów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou także westchnęła. Jej oczy były jednak przepełnione zapałem. W jednym momencie wymachujący płomieniem człowiek zbliżył się do nas…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;GOOOOOOOOO!!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z plecaka buchnął ogień, a ja rzuciłem się do przodu! W tym samym momencie odbiłem płomień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DOOOOOOOOON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Natychmiast zrobili unik, ale pozbyłem się chociaż tych nienormalnych bojowników, którzy znikają w powietrzu, gdy zostaną pokonani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera! Nie będę mógł się swobodnie ruszać wewnątrz tego budynku! Moją mocą mogę zrównać tę budowlę z ziemią, ale to ściągnie uwagę postronnych i sprowadzi na nas kłopoty!  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Muszą być nieźle wytrenowani, skoro tak nagle uniknęli mojego ataku! Nie są jednak wrogiem, którego nie możemy pokonać. Mamy nad nimi przewagę i to z hakiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uwaga na moc Sekiryuuteia! – krzyknął jeden z nich. – Może zabić jednym atakiem! Wewnątrz fabryki nie będzie się jednak mógł swobodnie ruszać! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc wiedzą. Mogę pokonać większość posiadaczy Boskich Darów jednym ciosem, no i…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgromadziłem demoniczną moc w dłoni i strzeliłem, wkładając w to tyle mocy, ile mogłem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Smoczy Strzał o mniejszej sile rażenia! Powinno wystarczyć, jeśli moim przeciwnikiem jest człowiek! Od czasu bitwy z Sajim opracowałem mniejszą wersję tego ataku, która okazała się bardzo przydatna w walkach toczonych w terenie zabudowanym! Dzięki niemu wiele razy zlikwidowałem członków Frakcji Bohaterów. Jeżeli tylko trafi, od razu zabije…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;ZOON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Smoczy Strzał zniknął!? Kiedy mój pocisk miał już trafić we wroga, nagle cień, znajdujący się wewnątrz fabryki, jakby się rozciągnął i pożarł mój atak. Nie, czy tak naprawdę było? Czy to zdolność kontroli cienia? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odpowiedzialnym za to był mężczyzna w okularach. Więc oto jego Boski Dar…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;ŚWIST!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba ruszył naprzód z niesamowitą prędkością. Ciął od dołu świętym demonicznym mieczem mężczyznę w okularach, ale… szybko poruszający się cień pożarł jego ostrze! A potem…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;WYŁONIENIE&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z cienia Kiby wyłonił się święty demoniczny miecz! Kiba zgiął się w pół i uniknął ciosu. Zrobił krok w tył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Umiejętność wypuszczania z jednego cienia rzeczy, które zostały pochłonięte przez inny cień… Nie jest to atak bezpośredni, a raczej typ obronny, który umożliwia zmianę przepływu ataku. To naprawdę kłopotliwy typ Boskich Darów – powiedział Kiba, mrużąc swoje oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiem. Każdy pochłonięty przez ten cień atak może wyjść z innego cienia… Więc Smoczy Strzał, którym wcześniej strzeliłem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;BOON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z wibracjami powietrza wyczułem moją aurę z cienia w budynku! Kiedy spojrzałem w tamtą stronę, zobaczyłem pocisk składający się z czerwonej demonicznej energii lecący wprost na nas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego celem była… Asia! Xenovia, która była zajęta zabijaniem paskudnych bojowników, także wyczuła grożące Asi niebezpieczeństwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie! – stworzyłem kolejny pocisk z demonicznej energii i posłałem go przeciwko pierwszemu, który pędził prosto na Asię! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;BUM!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obydwa pociski zderzyły się ze sobą, co wywołało pokaźnych rozmiarów eksplozję. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie pozwolę, abyś położył swoje brudne łapska na Asi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia natychmiast stała się tarczą Asi i zaczęła jej strzec. Dziękuję, Xenovio! Kiedy chodziło o Asię, Xenovia reagowała naprawdę szybko. Jednak wspólnie postanowiliśmy bronić Asi, głównie dlatego, że była co prawda kiepska w walce, ale za to jej zdolności uzdrowicielki były niezastąpione. Nie mogliśmy pozwolić, aby zginęła w boju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli będzie miało miejsce jakieś niebezpieczeństwo, postanowiono, że Asi będzie bronić ta osoba, która zareaguje najszybciej. Tym razem wypadło na Xenovię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;PUUUUUUUUUU&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wewnątrz wybuchu zobaczyłem jakieś niebieskie światło. Dopiero teraz spostrzegłem, że… mężczyzna w chińskim stroju trzymał w dłoni łuk, który wyglądał jakby był zrobiony ze światła i, co gorsza, przymierzał się do strzału z niego!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Światło… Niedobrze! Dla nas, diabłów, to silna trucizna! Oto atak za pomocą tajemniczego Boskiego Daru! Nawet nie wiemy, jakie specjalne zdolności ma ten łuk! Mimo że jestem chroniony przez moc Sekiryuuteia, to moi towarzysze są zagrożeni, gdyż nie korzystają z żadnej ochrony!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Strzała zrobiona ze światła została wystrzelona! Podczas lotu nagle zmieniła kierunek! Więc ten Boski Dar miał taką zdolność!&lt;br /&gt;
  &lt;br /&gt;
&#039;&#039;ISKRY! ISKRY!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sporo świetlistych ataków zmieniło kierunek i pomknęło za moje plecy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeśli te ataki są zrobione ze światła, to pozostawcie je mi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy się odwróciłem, zobaczyłem Irinę w dłoni której jarzyło się światło. Irina była aniołem, więc mogła korzystać z mocy światła. Rozpraszała każdy atak nieprzyjaciela, używając świetlistych włóczni.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
&#039;&#039;ZAMROŻENIE-ZAMROŻENIE! ŚWIST!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odgłosy sugerowały, że coś zostało zamrożone. No i ten odgłos przeciętego powietrza!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san bez przerwy miotała lodowymi włóczniami w użytkownika światła. Jednak ten przeklęty cień pochłaniał wszystkie ataki. Włócznie wyłoniły się nagle z cienia Buchou, jednak bez problemu je uniknęła. Jesteś wspaniała, Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Niespodziewanie cień otoczył użytkownika światła i zaczął tworzyć mur, zza którego zaczęły wylatywać świetliste strzały i ogniste ataki użytkownika ognia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Haaaaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja, straż przednia, robiłem to, co należało i odbijałem wszystkie ataki… Więc mogli atakować, mimo że otaczał ich cień. Dla naszych oczu ten cień był zbyt gęsty, przez co nie mogliśmy dostrzec użytkownika światła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gasper-kun! – krzyknął Kiba, nie spuszczając wzroku z wroga – masz jakieś informacje na temat tego!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-taaaaaaak! M-mam! Ten ognisty Boski Dar to Płomienny Wstrząs! Ten zaczepno-obronny to Odbicie Nocy! A ten świetlisty to Spojrzenie Błękitu! – odpowiedział przebywający w tylnej straży Gasper, korzystając z pewnego „urządzenia”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gasper odnalazł informacje o tych Boskich Darach używając urządzenia skonstruowanego przez Azazela-sensei. Skaner Boskich Darów – urządzenie, które zrobił Azazel-sensei, ostatnimi czasy bywało bardzo użyteczne. Było bardzo efektywne w walkach przeciwko posiadaczom Boskich Darów. Teraz już wiedzieliśmy, z kim przyszło nam walczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gasper, napij się mojej krwi, gdy tylko skończysz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-tak jest!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gasper miał ze sobą małą butelkę wypełnioną moją q krwią. Dzięki temu mógł w każdej chwili skorzystać ze swojego Boskiego Daru, który umożliwiał mu zatrzymanie czasu. Normalnie podczas potyczek w mieście Gasper przemieniał się w nietoperza i krążył nad całym polem bitwy, przez co potrafiliśmy zlokalizować każdego ukrytego wroga. Koneko-chan używała też swojego senjutsu, aby odszukać ich ki&amp;lt;ref name=&amp;quot;ki&amp;quot;&amp;gt;&#039;&#039;Chi&#039;&#039; (w transkrypcji japońskiej i koreańskiej &#039;&#039;ki&#039;&#039;) to w filozofii chińskiej hipotetyczna energia życiowa, której manifestacją miałyby być zjawiska i procesy natury. W szczególności energia owa miałaby być silnie związana z siłami życiowymi natury i człowieka.&amp;lt;/ref&amp;gt;. Innymi słowy, zadaniem pierwszoklasistów było przeszukiwanie miejsca bitwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczy Gaspera posiadały co prawda potężną moc, ale w bitwie przeciwko Boskim Darom stawały się bezużyteczne…  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądało jednak na to, że wiedzieli o zdolności Gaspera, bo kiedy próbował spojrzeć się na nich swoimi świecącymi oczami, bojownicy kryli się za tarczą posiadacza Boskiego Daru, dzięki czemu unikali zatrzymania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedzieli także o mojej mocy oraz o umiejętności leczniczej Asi. Obecność użytkownika światła wskazywała na to, że musieli spodziewać się ataku diabłów…&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
– Im silniejsi jesteśmy, tym większa szansa, że staniemy się „celem” i pewnie dokładnie obmyślą metodę zlikwidowania nas. Tak mi się w każdym razie wydaje – rzekł Kiba z ironicznym uśmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cel… Metoda. Myślenie… Nagle przypomniałem sobie, co powiedział mi Sairaorg-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Nieważne jak potężny jesteś, przegrasz, jeśli dasz się wciągnąć w pułapkę. Będą dążyć do swojego celu uderzając z całą mocą w najsłabsze ogniwo.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najsłabsze ogniwo. Nawet jeśli jesteśmy niesamowicie silni, to nigdy nie wiadomo, co się stanie, jeśli uderzą w nasze najsłabsze ogniwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko zaczęło się od kłopotliwego ataku światłem. Byliśmy w końcu diabłami. Dzięki mojej zbroi byłem bezpieczny, ale jeśli któryś z moich towarzyszy zostanie tym trafiony, to będzie to jego koniec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądało na to, że Kiba pomyślał dokładnie to samo, bo zaczął rozglądać się za użytkownikiem światła, który krył się za tą całą tarczą z cienia. Nagle bojownicy pojawili się tuż przed posiadaczami Boskich Darów. Wyglądało na to, że mieli jeszcze wielu chłopa gotowych do walki. Jak moglibyśmy się pozbyć tego cienia? Najlepszym wyjściem byłaby likwidacja jego posiadacza, ale w razie ataku cień rozciągnąłby się i ochronił go…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W takich okolicznościach musiałem dobrze się zastanowić nad przesyłaniem mocy. Wszyscy w grupie byli bardzo silni, więc z moją dawką mocy zamieniliby się w prawdziwe potwory. Z tego też powodu nie mogliśmy robić tego w mieście. Jeśli jednak pójdziemy na całość, to będziemy wtedy niezwyciężeni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……Nie miało zresztą sensu, abym o tym myślał. Jestem Pionem ze straży przedniej. Będę po prostu podążał za rozkazami Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, Yuuto, i Xenovia – rzekła Buchou. – Mam dla was rozkazy, jako dla straży przedniej. Ise, zajmiesz się użytkownikiem ognia. Yuuto, twoim celem jest użytkownik cienia! Xenovia, ty oczyścisz dla nich drogę, likwidując innych przeciwników! Siły główne i straż tylna będą wspierały straż przednią wszystkimi swoimi mocami! Zniszczmy ich!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest! – potwierdziliśmy chórem i ruszyliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia wysunęła się naprzód i likwidowała każdego przeciwnika! Tego można było oczekiwać po figurze typu Moc! Jej moc z pewnością była inna niż u pozostałych! Po tym, jak przeciwnicy zostali usunięci, oczom moim i Kiby ukazały się nasze cele!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba z błyskawiczną prędkością zmniejszył dystans dzielący go do jego celu i ciął mur chroniący użytkownika światła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;POŁKNIĘCIE!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostrze jego świętego demonicznego miecza zostało połknięte! Ten oręż zaraz pewnie skądś wyleci!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;WYŁONIENIE&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy zmierzałem w stronę użytkownika ognia, z mojego cienia wyłoniło się ostrze Kiby!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise! Uniknij tego i strzel w cień! – wydała rozkaz Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiem, czy potrafię zrobić coś takiego, ale spróbuję! Uniknąłem ciosu świętego demonicznego miecza! Ha! Wiele razy podczas treningu widziałem, jak Kiba atakuje w ten sposób, więc nie miałem teraz problemów ze zrobieniem uniku! Omijając atak, strzeliłem w stronę cienia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DON! DON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Och! Moją demoniczną moc też wchłonęło!? Rozumiem! Więc kiedy atak wyłania się z jednego cienia, to ciągle jest połączony z tym poprzednim cieniem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Yuuto! Cienie są połączone, więc Smoczy Strzał wyleci prosto na ciebie! Przetnij go, kiedy będzie wewnątrz cienia w taki sposób, aby eksplodował, zanim się z niego wyłoni!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zrozumiałem! – zgodnie z rozkazem Buchou, Kiba trzymał swój miecz wetknięty w cień!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DOOOOOOOOOOOOOOOOOOON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Guwaaaaaaaaaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozległa się eksplozja, której towarzyszył krzyk! Kiedy spojrzałem w stronę, z której dochodził… użytkownik cienia został znokautowany!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chciałam zobaczyć, co się stanie, jeśli atak eksploduje wewnątrz cienia i wygląda na to, że nie potrafił sobie poradzić z czymś takim, a sama eksplozja wróciła do posiadacza. Nawet jeśli potrafi zmienić kierunek ataku, to nie jest w stanie zmienić jego działania – Buchou uśmiechnęła się z triumfem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż za spostrzegawczość! Tego oczekiwałem po naszym Królu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy tak ją podziwiałem, w moją stronę nadleciała świetlista strzała! Nie była niebieska, tylko zielona!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłem zszokowany tym nagłym atakiem. Jakoś uniknąłem tej strzały, ale natychmiast nadleciały kolejne i to z miejsc, gdzie nie widziałem żadnych wrogów! Pozostali też byli zaskoczeni tym nagłym atakiem. Buchou spojrzała w kierunku cienia w fabryce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wygląda na to, że tam jest jeszcze więcej wrogów. Cień jest tylko pośrednikiem; wrogowie atakują z zewnątrz, gdzie znajduje się bezpieczna strefa. Nawet jeśli zlikwidowaliśmy użytkownika cienia, to wygląda na to, że jego umiejętność będzie trwała jeszcze przez krótki czas…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co!? To tych ukrytych wrogów jest więcej!? Zatem jest jeszcze jeden użytkownik światła? Czyli nieprzyjaciel strzela do nas przez cień, przez który nie możemy nic zobaczyć! Taki cień z pewnością jest praktyczny!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, cienie zaczęły się rozwiewać. Pewnie dlatego, że jego posiadacz został pokonany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-niesamowite! Właśnie uzyskałem informację na temat tego ataku! To Zielone Spojrzenie! – krzyknął Gasper, wpatrując się w urządzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zajmę się nim. Za mną, Koneko. Możesz odnaleźć wrogów za pomocą przepływu ich energii życiowej, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Tak jest, Xenovia-senpai.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia opuściła fabrykę, zabierając ze sobą Koneko-chan, której głowa była przyozdobiona kocimi uszami! Och, mam własną robotę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;GOOOOO!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z plecaka buchnął ogień, a ja ruszyłem do przodu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cholerny Sekiryuutei! Spłoń! – użytkownik płomienia stworzył za pomocą obydwu dłoni potężny atak i strzelił nim w moją stronę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;GOOOOOOOO!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kula ognia pędziła prosto na mnie… Była jednak słaba. Czułem więcej zimna niż gorąca. Płomienie Raisera to było dopiero coś, czułem je nawet mimo pancerza! A w porównaniu z ogniem Tannina-ossan była to zapałka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeśli chcesz mnie spalić, to sprowadź tu feniksa albo smoka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moja pięść przebiła się przez płomienie wroga i zagłębiła w jego brzuchu. Celny cios. Użytkownik płomienia od razu padł na ziemię. Kiba również pokonał użytkownika światła, który znajdował się kawałek ode mnie. Pokonaliśmy wszystkich posiadaczy Boskich Darów, a w każdym razie tak myśleliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ngggggggggggggggh! – zawył pokonany użytkownik cienia, po czym wstał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle jego ciało zaczęło okrywać coś czarnego. Cień rozrósł się i okrył całą fabrykę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DRESZCZE………&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co to za dreszcze…? Wyczuwam od tego cienia dziwną moc. Jakby to wyjaśnić… Poczułem w nim jakąś nagłą zmianę. A może to on osiągnął coś nowego…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;BŁYSK!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pod stopami użytkownika cienia pojawiło się światło, które uformowało się w magiczny krąg. Nigdy wcześniej nie widziałem podobnego. Wyglądał jak te, których używa się do transportu, ale na pewno nie był własnością diabłów. Zresztą nie tylko one ich używają. Czyżby to własność upadłych aniołów? Ale i tak nie widziałem wcześniej podobnego. Miałem okazję widzieć, jakiego magicznego kręgu używa Sensei, ale ten tutaj wcale go nie przypominał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle użytkownika cienia okryło światło. Chwilę potem błysnęło, a on sam zniknął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ufff. Wygląda na to, że już po wszystkim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy bitwa się skończyła wziąłem głęboki wdech i usunąłem mój pancerz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dobra robota, Ise-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie odniosłem żadnej rany, ale Asia i tak mnie leczyła. Aura Asi jest taka ciepła i to miłe uczucie, kiedy tak mnie leczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bojownicy zginęli. Ci, którym udało się przeżyć, znikli równie szybko, co użytkownik cienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zaśnij～ zaśnij～.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gasper nakreślił swoimi palcami koło i sprawił, że posiadacze Boskich Darów zasnęli. Oto moc wampira. Gya-kun z pewnością potrafił robić śliczne pozy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou i Akeno-san stworzyły magiczny krąg, aby odesłać dwóch jeńców do Zaświatów. Pozostało nam tylko poczekać na powrót Xenovii i Koneko-chan……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pokonałyśmy go. Nieco go wprawdzie nadwerężyłam, ale przynajmniej żyje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia wróciła do nas, niosąc kogoś na ramieniu. Koneko-chan była tuż za nią. Och, pokonałyście go. Tego można było oczekiwać po Xenovii i Koneko-chan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego też uśpiliśmy. To straszny wstyd, że pozwoliliśmy uciec jednemu z nich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przesyłanie do Zaświatów skończone. Cóż, pewnie i tak wiele się od nich nie dowiemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wysłaliśmy posiadaczy Boskich Darów do Zaświatów za pomocą magicznego kręgu, jednak wyglądało na to, że ich wspomnienia dotyczące Frakcji Bohaterów zostały wymazane. Wysyłaliśmy ich tylko na wszelki wypadek, gdyż mogli dysponować jakimiś ciekawymi informacjami, chociaż sam w to wątpiłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko wskazywało na to, że na pamięci posiadaczy Boskich Darów użyto jakiegoś programu technologicznego, przez co tracili pamięć, kiedy tylko trafili do jakiejś ważnej lokacji danej frakcji. Słyszałem również, że odzyskanie takich straconych wspomnień jest prawie niemożliwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To dobrze, że mogliśmy odesłać ich żywych. Podstawowa zasada mówiła bowiem: „Zabijać terrorystów bez litości”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A tak. Po historii z Diodorą, w moim Boskim Darze zaszła zmiana, a zwłaszcza w trybie Łamacza Ładu. Aktywuje się teraz przez dwie minuty, ale mogę go za to używać przez pełne trzydzieści sekund.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas używania zbroi także się wydłużył. Teraz mogę ją nosić przez dwie godziny dziennie. Ddraig powiedział, że w dobre dni będę mógł go nosić nawet i przez trzy godziny. Ilość transformacji w ciągu jednego dnia także się zwiększyła. Na odpowiednim poziomie będę mógł jej używać tyle razy na dzień, ile tylko zechcę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje dwie największe słabości zostały bardzo podreperowane. To znacząca poprawa. Naprawdę się poprawiłem… Słyszałem, że to zjawisko nazwano Niszczycielską Furią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak to ciągle za mało. Vali wciąż jest na wyższym poziomie ode mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Walka, podczas której musimy uważać, aby nic nie zniszczyć, jest trudna dla naszej drużyny, która dysponuje takimi super atakami – stwierdziłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nic na to nie można poradzić. Dysponujemy potężnymi zdolnościami, więc jeśli będziemy walczyć z pełna mocą, to z tego miasta pozostaną dymiące zgliszcza – odpowiedział Kiba, krzywiąc się w tym swoim gorzkim uśmieszkiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Och, tak. W budynkach mieszkają ludzie, więc nie wolno ich niszczyć. Nawet jeśli jakieś są niezamieszkałe, to nawet gdybyśmy je zniszczyli, niektóre osoby mogłyby to uznać za podejrzane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeśli pomyślimy o tym jako o zasadach Królewskiej Gry, to byłoby to dobre doświadczenie. Nieźle się już przez to nacierpieliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było tak jak powiedziała Buchou. Jeśli w przyszłości czekają nas jakieś Królewskie Gry, to odbędą się na innych zasadach. Jeśli przyzwyczaimy się do tego rodzaju walki, to bardzo nam się to przyda przy obecnych rozgrywkach. Myślę również, że nasze doświadczenia z walki przeciwko Domowi Sitri także mogą być użyteczne. Moja moc Sekiryuuteia osiągnęła dzięki temu dobry poziom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Na swój sposób jest to jednak kłopotliwe – powiedział Kiba z westchnieniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co masz na myśli?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chodzi mi o to, że ci, których tu wysłano, mają niezwykłe umiejętności, nawet jak na posiadaczy Boskich Darów. Z punktu widzenia diabłów oznacza to, że zaczynają się ujawniać ci, którzy potrafią używać technik oraz są typami wspierającymi. Tych dwóch, których tu wysłano, byli albo obdarzeni mocą, albo byli magami… Czyżby zaczęli przystosowywać się do naszego stylu walki?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli już o tym wspomniałeś, ostatnio toczymy coraz więcej bitew przeciwko tym, których przysłała Frakcja Bohaterów. Ich ataki były na początku proste, ale teraz przysyłają ludzi, których zdolności nie można jasno zrozumieć… Na przykład ten Boski Dar związany z cieniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Sensei też tak mówił. Wiele właściwości Boskich Darów ciągle pozostają nieznane – powiedziała Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, dlatego używali wcześniej tej techniki do pożerania mocy Sekiryuuteia oraz świętego demonicznego miecza. Musieli zauważyć, że ich zablokowanie jest niemożliwe, więc zastosowali inną metodę – podzieliła się swoimi przemyśleniami Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– U-umm, jest coś, co uważam za bardzo podejrzane… Mogę to powiedzieć? – zapytała Irina.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oczywiście, słuchamy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Myślę, że zachowanie Frakcji Bohaterów jest „dziwne”, jeśli szukają jakiejś metody do pokonania nas –  oznajmiła Irina.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dziwne? –  zapytała Xenovia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeśli naprawdę chcą nas pokonać, to myślę, że ustaliliby jakąś taktykę po dwóch albo trzech pierwszych bitwach. Powinni więc zaatakować nas na poważnie w czwartej bitwie, prawda? Jednak ten czwarty jak i piąty atak nie był niczym specjalnym. Myślałam, że są po prostu ostrożni, ale… Jakby to powiedzieć… To wygląda tak, jakby ich szefowie przeprowadzali jakiś rodzaj eksperymentu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Eksperyment? Na nas? – zapytała Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bardziej… – powiedziała zamyślona Irina, kręcąc przecząco głową. – To wygląda tak, jakby eksperymentowali na posiadaczach Boskich Darów… To po prostu moja teoria, więc nie potrafię wyrazić tego prawidłowo… Wysyłają swoje siły do tego miasta, które jest własnością innej frakcji, więc może szukają miejsca, gdzie mogliby walczyć z silnymi przeciwnikami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy umilkli, gdy usłyszeli słowa Iriny. Nawet ja zacząłem myśleć nad tym, co usłyszałem. Rozumiem. Więc można na to spojrzeć i w ten sposób, hm. Dotychczas myślałem, że atakują nas tylko dlatego, że wzięli nas za swój cel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Musi więc być powód, dla którego nasyłają na nas posiadaczy Boskich Darów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nagła zmiana – powiedziała Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Twarze wszystkich przybrały poważne miny na te słowa. Zaraz, przecież to…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ch-chwila… Nie mówcie mi, że… Powód, dla którego Frakcja Bohaterów nasyła na nas tych ludzi, jest taki, że chcą osiągnąć Łamacza Ładu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale Ise-kun. To uczucie, zanim użytkownik cienia zniknął w magicznym kręgu… Nie sądzisz, że to było bardzo do tego podobne?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mogłem nie zgodzić się z opinią Kiby. Ta dziwna atmosfera, która otaczała użytkownika cienia. To wyglądało tak, jakby próbował uzyskać coś innego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Więc mówisz, że to był Łamacz Ładu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale czy on mógł osiągnąć go tylko przez walkę z nami? – zapytała Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Sekiryuutei, osoba kontrolująca święte błyskawice, święty demoniczny miecz, Święte Miecze Durandal i Ascalon, zatrzymujący czas wampir, nekomata używająca senjutsu oraz wyjątkowa uzdrowicielka… Ise, myślę że z punktu widzenia naszych wrogów jesteśmy niezwykłymi i potężnymi wrogami. Niezależnie od tego czy wygrają, czy też nie, walka z nami będzie czymś niesamowitym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc jesteśmy „rzadkimi potworami”, za które można dostać niezłą ilość punktów doświadczenia, co? Ach, ale ona mimo wszystko ma rację. Moja moc zaczęła wzrastać dzięki treningowi z Tanninem-ossan, walce z legendarnymi youkai Sun Wukongiem i nekomatą używającym senjutsu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myślę, że na koniec potrzebuję cycuszków Buchou… Sposób na osiągnięcie ostatniego poziomu Łamacza ładu jest inny dla każdej osoby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jednak taką metodę można uznać za zbyt brutalną i kłopotliwą – mówiła dalej Irina. – To wygląda tak, jakby dziesiątki, a nawet setki ich sojuszników mogły sobie umierać, dopóki nie osiągną Łamacza Ładu. Mamy wiele opinii na ich temat, więc myślę że pewnie wiedzą o tym, że domyśliliśmy się ich prawdziwych zamiarów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mogliśmy potwierdzić naszych domysłów, więc zdecydowaliśmy się dać sobie z tym na razie spokój. Aktywowaliśmy magiczny krąg i wróciliśmy do bazy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy zaczerpnęliśmy oddechu po wylądowaniu w pokoju klubowym, Akeno-san zaczęła coś nucić i śpiewać, a my przygotowaliśmy się do wyjścia do domu. Wyglądała na naprawdę szczęśliwą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara, Akeno. Wygląda na to że jesteś w dobrym nastroju. Czyżby spotkało cię coś, co zaspokoiło twoje sadystyczne skłonności? – zapytała Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, nie o to chodzi – odparła. –  Ufufu. Jutro jest ten dzień. Nie mogę się przez to przestać uśmiechać. Randka. Jutro Ise-kun będzie moim chłopakiem – odpowiedziała Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, jutrzejszy dzień wolny jest jednocześnie dniem naszej randki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Atmosfera w pokoju natychmiast się zmieniła, a ja sam byłem przerażony tymi morderczymi intencjami, które dziewczyny skierowały w moją stronę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 4===&lt;br /&gt;
Po bitwie wróciliśmy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Jakie to uczucie? – zapytała wtulona we mnie Koneko-chan, którą obejmowałem ramionami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bardzo przyjemne – odrzekłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan używała całego swojego ciała i… znaczy się, używała na mnie swojego senjutsu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnimi czasy Koneko-chan używała tej techniki, aby zniwelować moje zmęczenie. O ile Asia potrafiła wyleczyć moje rany, to nie była w stanie przywrócić mojej kondycji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan kontrolowała przepływ ki, aby zregenerować moją kondycję, więc następnego dnia nie czułem żadnego zmęczenia. Najwyraźniej przez kontrolę poprawnego przepływu ki, naturalne zdolności lecznicze wzrastały, poprawiało się również krążenie krwi oraz zachodziły inne pożyteczne dla organizmu procesy. Koneko-chan bardzo się starała, aby polepszyć tę technikę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie teraz Koneko-chan używała jej na mnie. To takie przyjemne oraz ciepłe uczucie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście Koneko-chan była ubrana w cienki, biały strój. Właściwie dostała go od Akeno-san, ponieważ oczyszczał ciało, co z kolei ułatwiało kontrolowanie przepływu ki… To ubranie było tak cienkie, że nie stanowiło praktycznie żadnej bariery i bezpośrednio czułem na swojej skórze ciało kobiety!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan jest mała, ale jej ciało jest takie delikatne, że zaczynam dostrzegać w niej kobietę… Nie, nie! Nie powinienem myśleć w ten sposób o mojej kouhai!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od jej drobnego ciałka biło ciepło, które rozchodziło się po całym moim ciele. To równie przyjemne uczucie, jakbym brał kąpiel w wodzie mającej idealną temperaturę. Nawet wnętrze mojego ciała zaczęło się rozgrzewać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Jednocześnie usunę całe twoje zmęczenie. Energia życiowa, którą zabrała ci Niszczycielska Furia, może być stopniowo odnawiana, jeśli użyję na tobie leczącego senjutsu – powiedziała z uśmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej twarz była cała zaczerwieniona. Może przez to, że ją obejmowałem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było tak, jak powiedziała Koneko-chan. To ciepło w środku brało się z tego, że odebrana mi energia regenerowała się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, wygląda na to, że Niszczycielska Furia zabrała mi dużą część mojego życia. Słyszałem, że to może być nawet niebezpieczne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「W tym tempie nie będziesz żył dłużej niż sto lat.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak powiedział mi Sensei po szkolnym festiwalu. Kiedy byłem nieprzytomny, rozmawiał on z Ddraigiem na temat mojego ciała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet jeśli nie osiągnąłem stanu Furii w jej pełnej krasie, to moja żywotność została drastycznie  skrócona i powiedziano mi, że nie będę żył dłużej niż sto lat. Przez tę walkę moje życie jako diabła uległo znacznemu skróceniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sto lat to dość dużo dla człowieka, ale śmiesznie krótko dla diabła. Kiedy Buchou o tym usłyszała… no cóż, rozpłakała się. Nie mogłem dopuścić, aby Asia o tym usłyszała. Jeśli by się dowiedziała, że nasza obietnica o pozostaniu razem na zawsze nie może się spełnić, to strach pomyśleć, w jaki szok mogłaby wpaść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiedziano mi że zginę, jeśli wejdę w ten stan, niezależnie od tego, czy będzie niekompletny czy też pełny. Kiedy o tym usłyszałem, pobladłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłem w szoku. Najbardziej szokowało mnie, że po stu latach będę musiał rozstać się z moimi towarzyszami, co mnie najbardziej zasmucało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż, może się wydawać dziwne, że kilkunastoletni gówniarz martwi się tym, że nie będzie żył dłużej niż sto lat. Jednak cały czas myślałem, że będę żył dziesięć tysięcy lat, a tymczasem okazało się, że nie dożyję nawet setki. Był to dla mnie wielki szok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłem diabłem od mniej więcej pół roku i oznaczało to, że wykorzystałem już dziewięćdziesiąt dziewięć procent mojego życia. To szok, którego nie jestem w stanie wyrazić słowami. Jeśli to skróciłoby mi życie tylko trochę, to nie miałbym nic przeciwko, ale coś takiego to już przesada.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli pozostało mi tylko sto lat życia, to nigdy nie spełnię moich marzeń o zostaniu królem haremu oraz promocji do wyższej klasy diabłów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Używanie Daru Dzielenia także było wykluczone. Zginąłbym, jeśli użyłbym także i tej umiejętności. Wyglądało na to, że nawet przyjęcie obcej mocy skracało moją żywotność, więc nie będę mógł zrobić takiego czegoś już drugi raz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Używanie mocy Sekiryuuteia nie będzie problemem, ale korzystanie z tej, która przewyższała narzucony limit, znów skróciłoby moje życie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najwyraźniej Vali używał niesamowitych demonicznych mocy, które żyły wewnątrz niego i jakoś dawał sobie z tym radę, ale dla kogoś takiego jak ja, kto nie dysponował żadnymi demonicznymi mocami, było to czymś… Skoro poza życiem nie miałem już nic więcej do zaoferowania, zbliżę się jeszcze bardziej do  krawędzi śmierci, gdy użyję mocy przekraczającej limit Dwóch Niebiańskich Smoków. A jeśli wpadnę w szał i przekroczę limit, wpadnę w furię i będzie to dla mnie oznaczało rychłą smierć…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak Sensei powiedział coś jeszcze: „Istnieje sposób, aby po trochu przywracać ci stracone życie”. Była to uzdrawiająca metoda senjutsu. Tracenie żywotności to jedna z konsekwencji użycia Niszczycielskiej Furii, a jeśli rdzeń mojej życiowej energii był albo i nie był uszkodzony, to dzięki użyciu senjutsu moje ciało mogło wrócić do normalności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Śmierć Iseia-senpai byłaby smutną wiadomością dla wielu osób. Wściekłabym się, jeżeliby do tego doszło. Dlatego staram się przywrócić utraconą energię… Spędzę całe moje życie próbując ją przywrócić… Proszę cię, nie wchodź drugi raz w ten stan – powiedziała błagalnym tonem Koneko-chan, mając łzy w oczach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje serce zaczęło bić jak szalone! Prosząc mnie w ten sposób sprawiasz, że nie mogę odmówić!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, rozumiem – odpowiedziałem. – Nie pozwolę, aby wszyscy wciąż się o mnie martwili. Nie pamiętam jednak, jak wszedłem w tę formę, więc nie jestem pewien, czy mi się uda dotrzymać obietnicy, ale mimo tego postaram się, aby nie wejść ponownie w formę Niszczycielskiej Furii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Tak, bardzo proszę – Koneko-chan przytuliła się do mnie mocniej. Zupełnie jakby chciała powiedzieć: „Proszę, nie używaj tego więcej”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Koneko-chan, nigdy bym nie pomyślał że taka silna dziewczyna o ciętym języku, będzie się kiedyś do mnie tulić… Mimo wszystko jestem szczęśliwy! Zbliżenie się do Koneko-chan jest całkiem fajne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie chcę jednak umrzeć przed zostaniem Królem Haremu. Nie mam zamiaru umierać przed uprawianiem seksu z Buchou! Chcę to też robić z Akeno-san, no i zamierzam ciężko „pracować” nad spłodzeniem dzieci z Xenovią! Ostatnimi czasy myślę, że nie byłoby źle mieć tego typu relacji z Asią, więc nie zamierzam umierać, zanim nie spełnię tych marzeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy tak się zamyśliłem nad moimi żądzami, twarz Koneko-chan poczerwieniała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Senpai, jest szybsza droga do tego – powiedziała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hmm, jaka?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …To b-bouchuujutsu&amp;lt;ref name=&amp;quot;bouchuujutsu&amp;quot;&amp;gt;&#039;&#039;Bouchuujutsu&#039;&#039; – &#039;&#039;jutsu&#039;&#039; oznacza technikę, zaś &#039;&#039;bouchu&#039;&#039; oznacza sypialnię. W przenośni oznacza to „Sztuka Kochania”&amp;lt;/ref&amp;gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hmm? Nigdy nie słyszałem o podobnej technice.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bouchuujutsu? A cóż to takiego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Kobieta, która specjalizuje się w używaniu ki, dzieli się nim z mężczyzną, a to świetnie leczy rdzeń jego życia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hmm, wygląda na bardzo pożyteczną technikę. Może powinniśmy tego spróbować następnym razem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Koneko-chan to usłyszała, jej twarz poczerwieniała i zdawała się być spanikowana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ………R-rozumiem. A-ale to będzie mój pierwszy raz, więc… – powiedziała głosem pełnym determinacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
………Co? Ta odpowiedź była jakaś dziwna. Może powinienem był zapytać ją o więcej szczegółów. Wyglądało na to, że z powodu mojego niedoinformowania mogło stać się coś dziwnego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Hej, na wszelki wypadek chciałbym cię o coś zapytać. Jak wykonuje się to bouchuujutsu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[File:High_school_dxd_v7_055.png|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Mężczyzna i kobieta… stają się jednością… To technika, w której kobieta wysyła swoje ki bezpośrednio do ciała mężczyzny… – powiedziała nieśmiało Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hej hej hej hej hej hej hej!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przecież to…! To seks!! Mugaa! – krzyknąłem głośno, ale Koneko-chan zakryła moje usta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– J-jesteś za głośno, Senpai.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skinąłem głową, po czym odciągnąłem jej dłonie od moich ust. Wziąłem głęboki wdech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To znaczy, że mielibyśmy uprawiać… Nie mogę tego zrobić! – oznajmiłem cichym głosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co za szok! Nigdy bym nie pomyślał, że bouchuujutsu to… uprawianie seksu…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Stanowię dla ciebie za mało…? – zapytała, robiąc przy tym smutne oczy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy mi się wydaje, czy też jest bardziej seksowna niż zwykle!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-nie, nie o to mi chodzi! Jesteś moją kouhai, więc ciągle…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jest na to zdecydowanie za wcześnie! Nie mogłem jednak tego powiedzieć wprost. Wiem, że byłaby nieszczęśliwa, gdyby to usłyszała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jestem naprawdę bardzo wdzięczny, ale czy to nie sprowadziłoby się do… spłodzenia dzieci? Ach, ale nawet jeśli jesteśmy diabłami, to chyba jest niemożliwe pomiędzy byłym człowiekiem i byłą youkai.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, to normalne że kobieta-nekomata łączy się z mężczyzną innej rasy… Często robimy to z ludzkim mężczyzną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmieniliśmy temat i rozmawialiśmy o nekomatach. Myślę jednak, że to w porządku. To nawet lepiej! Koneko-chan bardzo dbała o swoich towarzyszy, a mnie przerażał fakt, że chciała mi oddać swoje dziewictwo! Powinna była zakochać się w kimś na poważnie i zrobić to z osobą, którą kochała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie ma żadnych męskich nekomatów? – zapytałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, muszę zmienić temat z seksu, na rozmowę o populacji youkai.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Są, ale jest ich mało… Jednak tradycja nakazuje, aby kobiety nekomaty zawsze łączyły się z mężczyznami innych ras.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc mają taką tradycję, hm. Nawet jeśli jest youkai, ciekaw jestem, czy mają inne sposoby na podtrzymanie swojego gatunku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Mój gatunek jest bardzo rzadki, więc muszę pozostawić po sobie potomstwo… Może i zmieniłam się w diabła, ale dalej chcę mieć dziecko…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Rozumiem. Więc to normalne, że Koneko-chan chce mieć dziecko. Kiedy nadejdzie odpowiedni czas, chcę, aby miała dzieci z osobą, którą prawdziwie kocha.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiejąc jej słowa, skinąłem głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Moje ci-ciało i piersi są małe… Ale mimo tego mogę uprawiać seks…mogę mieć dzi-dzieci….. Jeśli Senpai naprawdę znajdzie się w niebezpieczeństwie, będę musiała użyć boujutsu siłą… Jestem na to przygotowana… – powiedziała niepewnym głosikiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądała na nieśmiałą, ale w jej oczach płonęła determinacja!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;KRWOTOK&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Doznałem silnego krwotoku z nosa. Ten erotyczny głos niesamowicie stymulował mój mózg! Nie! Nie możesz tego zrobić, Koneko-chan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– K-Koneko-chan! N-nie wolno! Nie możesz zmienić się w jakąś zboczoną dziewczynę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ale jeśli mam mieszkać w tym domu, to wygląda na to, że muszę coś wiedzieć o tego typu rzeczach… Tak właśnie zaczęłam ostatnio myśleć…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jasna cholera! Buchou i Akeno-san „zboczyły” w końcu i Koneko-chaaaaaaaaaaan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Położyłem dłonie na jej ramionach. Mogłem porozmawiać z nią na poważnie. Proszę, wybacz mi, jeśli mój nos ciągle krwawi! Jeżeli jakaś dziewczyna mówi mi takie rzeczy, nawet ty, Koneko-chan, to nie potrafię odpędzić się od fantazji na ten temat!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Posłuchaj uważnie, Koneko-chan! Muszę też to powtórzyć Asi! Nie powinnaś rywalizować z Buchou i Akeno-san! Złą rzeczą jest uczenie się ode mnie i Dwóch Wielkich Onee-sama! Koneko-chan powinna pozostać Koneko-chan! Twój onii-san jest bardzo surowy pod tym względem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To zrozumiałe, że zboczone ataki Buchou i Akeno-san wpłynęły nie tylko na mnie, ale i na pozostałych członków Klubu! Niedobrze! Te erotyczne ataki były zbyt potężne, ponieważ zadawały je dwie Onee-sama mające erotyczne ciała! A jeśli czyste dziewczyny, takie jak Asia i Koneko-chan, będą je naśladować, to ja…! To będzie po moich zmysłach!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ale Asia-senpai też się bardzo stara…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan wyglądała na lekko rozczarowaną. Jedno słowo więcej i będzie koniec! Zaraz, jutro idę na randkę z Akeno-san! Co ja w ogóle wyprawiam!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Koneko-chan! Nie próbuj naśladować Buchou i Akeno-san, dobrze? One mają na ciebie zły wpływ!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Możesz powtórzyć, kogo ma nie naśladować? Jestem ciekawa o co się rozchodzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……T-ten głos… Kiedy się odwróciłem, zobaczyłem moją onee-sama. Uśmiechała się, a jednocześnie emitowała niebezpieczną aurę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …B-Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bouchuujutsu? Połączenie różnych ras? No i o co chodzi z tym złym wpływem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
S-słyszałaś wszystko!? Zostanę zabityyyyyyyyyyyyyy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Asia stała tuz za jej plecami! Kiedy u diabła wróciły do mojego pokoju!? Kiedy Koneko-chan zajmowała się moim leczeniem, one powinny były siedzieć w innym pokoju i plotkować!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Chlip. Więc będziesz miał dziecko z K-Koneko-chan… Zawsze jestem zostawiana na lodzie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Asia miała załzawione oczy i  całkowicie nie rozumiała tej całej sytuacji! Być może te dziewczyny słyszały moją rozmowę z Koneko-chan, zanim weszły do pokoju, przez co w ogóle tego nie rozumiały, ponieważ usłyszały tylko strzępy naszej rozmowy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Koneko, skończyłaś już leczyć Iseia, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan także była przerażona uśmiechem Buchou i tylko skinęła głową w milczeniu. Z powodu zaciekłości Buchou szybko opuściła pokój, mówiąc tylko „dobranoc”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nieeeeeeeeeeeeeeeeee! Nie zostawiaj mnie Koneko-chaaaaaaaaan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem. Ise, zrobiło się późno, więc chodźmy już do łóżka. Nie pozwolę ci jednak zasnąć, dopóki nie opowiesz nam, o czym rozmawiałeś z Koneko. Prawda, Asiu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, Rias-oneesama. Nie pójdziesz spać, dopóki wszystkiego nam nie opowiesz, Ise-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ich słowach była dziwna zawziętość. Wciągnęły mnie nawet z powrotem do łóżka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ten oto sposób moje przesłuchanie trwało do późnej nocy… Jednak dzięki Koneko-chan moje zmęczenie wyparowało następnego ranka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 5===&lt;br /&gt;
Stałem przed spożywczakiem obok stacji, gdzie mieliśmy się spotkać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Randka zdecydowanie potrafi wyprowadzić człowieka z równowagi. Serce  biło mi jak szalone! Moje ubranie leżało jak należy. Nawet jeśli widzimy się na co dzień, to musiałem ubrać się elegancko. &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Rozejrzałem się dookoła. Miasto tchnęło już jesienią, jednak ciepło lata wciąż go nie opuszczało. Miałem na sobie ubranie z długimi rękawami, ale może lepsze byłoby  z krótkimi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy wybiła godzina dziesiąta, o której mieliśmy się spotkać, stanęła przede mną dziewczyna w moim wieku, ubrana w jednoczęściową sukienkę ze ślicznymi falbankami… Zaraz!  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-Akeno-san…? – zapytałem z niepewnością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wybacz. Długo na mnie musiałeś czekać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-nie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mrugnąłem oczami… a moje serce zaczęło walić jak szalone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Włosy Akeno-san były rozpuszczone. Miała na sobie tak śliczne ubrania, jak przystało na dziewczynę w jej wieku. Pierwszy raz widziałem Akeno-san noszącą kozaki! Myślałem, że założy coś bardziej wyszukanego, jakby zrobiła to dojrzała kobieta. Tak to sobie w każdym razie wyobrażałem. Zatem tak się ubierała, kiedy wychodziła gdzieś z Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiaj Akeno-san ubrała się jak zwykła licealistka! Wyglądała zupełnie tak, jakby była w moim wieku… Nie! Wyglądała nawet na młodszą ode mnie.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była o wiele piękniejsza niż na co dzień. Nie, Akeno-san zawsze była piękna, ale dzisiaj wyglądała niesamowicie pięknie. Nie, bardziej niż pięknie, wyglądała słodko! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mój wzrok utknął na Akeno-san. Jej wdzięk nie pozwalał oderwać mi oczu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przyglądasz mi się tak, że… że czuję się trochę skrępowana… Czyżbym wyglądała dziwnie? – zapytała. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pokręciłem głową w zaprzeczeniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wyglądasz niesamowicie uroczo! Naprawdę niesamowicie! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z powodu moich słów zdawała się być zakłopotana, ale również i szczęśliwa. Zawsze była taką „ara-ara” Onee-sama, ale dzisiaj wyglądała jak prawdziwe niewinne dziewczę! To oszustwo!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzisiaj Ise-kun będzie moim chłopakiem przez cały dzień… Mogę zwracać się do ciebie Ise?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Patrzenie na mnie takim wzrokiem i mówienie w taki nieśmiały sposób naprawdę jest oszustwem Akeno-san! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– P-proszę bardzo. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje serce waliło jak szalone, więc byłem w stanie odpowiedzieć tylko w ten sposób. Akeno-san uśmiechnęła się szeroko, gdy to usłyszała. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jej! Dziękuję, Ise. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ta radosna mina była po prostu ucztą dla oczu. O cholera. W jej przypadku to istna broń!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy byłem taki zadowolony, nagle poczułem emanująca od kogoś żądzę mordu! Kiedy się odwróciłem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hau!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Zobaczyłem szkarłatny kolor.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zauważyłem szkarłatnowłosą osobę w okularach przeciwsłonecznych i kapeluszu, która obserwowała nas, kryjąc się za słupem telefonicznym… Ach, była tam też blondynka w okularach i o załzawionych oczach, drobna osóbka w masce zapaśnika, spod której wystawały kocie uszy i podejrzany chłopak w torbie na głowie! Był też Kiba, który nie przebrał się za nic i wymachiwał rękami w przepraszających gestach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgadza się. To Buchou i reszta. Zdecydowali się śledzić nas w tych tandetnych przebraniach!?   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Oni naprawdę zamierzają chodzić za nami przez całą randkę? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara-ara. Zdecydowanie zbyt dużo ludzi chce się upewnić, czy mamy ze sobą romans – Akeno-san także ich spostrzegła i wybuchnęła śmiechem.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Nagle przylgnęła do mnie, jakby chciała pokazać innym, jak blisko ze sobą jesteśmy. Ach, włosy Akeno-san pachną tak ładnie… Trudno się jej oprzeć…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;TRZASK&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Usłyszałem za moimi plecami głuchy dźwięk. Kiedy nieśmiało się odwróciłem… Zobaczyłem niesamowicie wściekłą Buchou, która ściskała słup telefoniczny tak mocno, że aż pękł!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…S-straszne. Postaram się zachowywać tak, jakbym tego nie widział…   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– I-idziemy? – spytałem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ten oto sposób ja i Akeno-san ruszyliśmy w stronę miasta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Minęły trzy godziny.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez cały ten czas Akeno-san zachowywała się jak normalna dziewczyna w jej wieku. Kiedy weszliśmy do sklepu z markowymi ciuchami, pytała mnie o rzeczy w stylu: „Hej, Ise. Czy dobrze w tym wyglądam?” albo „A może wyglądałabym lepiej w tym?”. Całkiem jak zwykła dziewczyna. Również mówiła w ten sam sposób! Jej zwykłe „Ara-ara” i „Ufufu” całkiem zniknęły!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy kupiliśmy naleśniki w jakiejś budce, powiedziała: „Ależ to pyszne, prawda, Ise?”. Przez cały ten czas trzymaliśmy się za ręce, a sposób w jaki trzymała moją dłoń, mówił mi, że zdawała się na mnie! Przez cały ten czas moje serce waliło, jakby chciało wyskoczyć na zewnątrz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiaj nauczyłem się, że… że ta osoba jest szalenie urocza! M-może jest to jej strona, którą okazuje komuś, z kim jest bardzo blisko, jak na przykład swojemu chłopakowi…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Normalnie była japońską pięknością o eleganckim i dystyngowanym sposobie bycia. Taka Akeno-san była zresztą popularna w szkole. Kiedy zachowywała się jak Onee-sama, mówiła w ten wyszukany sposób i prowadziła się tak dostojnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale teraz mówiła i zachowywała się jak zwykła, nieśmiała dziewczyna, która dobrze się bawi! Każdy facet, który by ją teraz zobaczył, natychmiast by się w niej zakochał! Nie, w codziennej Akeno też… Nie, była cudowną kobietą, która oczarowałaby każdego mężczyznę!  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale! Ale! Zarówno jej dzisiejsza postać, jak i ta, którą można zobaczyć na co dzień, mogłaby swoim wdziękiem znokautować każdego faceta!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiem. Mając chłopaka, podczas randek zachowuje się w ten sposób. Jednak obecnie go nie ma, a ja tylko go zastępuję. Mimo wszystko Akeno-san pokaże tę stronę swojemu przyszłemu chłopakowi! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy tylko zdałem sobie  z tego sprawę, natychmiast zrobiłem się o to zazdrosny! Kurnaaaaaaaa!! Jestem naprawdę zazdrosny o tego gościa, który będzie się tak bawił z Akeno-san!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaczynałem być naprawdę wkurzony, więc postanowiłem, że będę dzisiaj bawił się tak świetnie z Akeno-san, że jej przyszły chłopak będzie o to zazdrosny!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pochwyciłem jej dłoń, po czym oznajmiłem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Akeno-san! Chodźmy do akwarium i centrum gier! Nacieszmy się dzisiaj sobą, ile tylko możemy! – powiedziałem, chwytając jej dłoń. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest – odpowiedziała z wielkim uśmiechem, mimo że początkowo była w wyraźnym szoku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mój mózg odleciał po tym jednym ciosie. Tak jak myślałem, Akeno-san jest dzisiaj niesamowicie słodka!! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W morzu jest jeszcze więcej dziwnych ryb głębinowych, których tutaj nie ma – powiedziała pełnym entuzjazmu głosem Akeno-san, kiedy wychodziliśmy z akwarium. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od samego początku randki aż do tej chwili trzymaliśmy się z Akeno-san za ręce. Zawsze, kiedy zobaczyliśmy jakąś dziwnie wyglądająca rybę, pokazywaliśmy ją  sobie palcami i wybuchaliśmy śmiechem. Możliwe, że z punktu widzenia innych wyglądaliśmy jak… para kochanków. Lepiej być nie mogło! Miłosna randka z Akeno-san! To naprawdę zabawne! To zdecydowanie jedna z najlepszych rzeczy, które przydarzyły mi się w życiu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdyby tylko nie ta grupka, której przewodziła szkarłatnowłosa osoba… buchała od nich intensywna aura. Myślę, że po tej randce zginę w brutalnych męczarniach… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san także zauważyła, że ci ludzie weszli za nami do akwarium. Na jej pięknej twarzyczce pojawił się grymas złości. Chwyciła mnie za rękę i zaczęła biec!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Och! Coś się stało!? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zgubmy Rias i resztę! – powiedziała, odwracając się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co takiego!? Nie próbowałem jednak protestować i biegłem wraz z nią!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, Buchou pozostali i spostrzegli, że próbujemy im uciec i zaczęli nas gonić! Będąc ciągniętym przez Akeno-san, skręciliśmy najpierw w prawo, a potem w lewo, w głąb miasta, próbując zgubić nasz pościg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po kliku minutach biegu udało nam się ukryć w jakiejś wąskiej uliczce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozostając w ukryciu, widzieliśmy mijających nas Buchou i resztę. Wraz z Akeno-san wyszliśmy po chwili na ulicę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ufufu, wygląda na to, że ich zgubiliśmy. – Akeno-san pokazała język i zdawała się dobrze bawić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hehehe, zdecydowanie zostanę po tym wszystkim zamordowany. Będę konał w męczarniach, albo, w najlepszym przypadku, błagał o śmierć… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sumie to wszystko jedno. Zniosę każdą mękę tak długo, jak Akeno-san dobrze się bawi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak przez to, że uciekaliśmy na oślep, nie wiedzieliśmy teraz gdzie się znajdowaliśmy. Jak daleko się zapuściliśmy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozejrzałem się dookoła…..   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zobaczyłem znaki z napisami: [Odpoczynek - ??? jenów] oraz [Nocleg - ??? jenów]!!!! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W-wszędzie dookoła były hotele miłości&amp;lt;ref name=&amp;quot;love_hotel&amp;quot;&amp;gt;Typ hotelu udostępniający na niedługi okres swoje pokoje oraz wyposażenie przygotowane z myślą o parach zainteresowanych spędzeniem czasu w prywatności i oddających się przy tym aktywności seksualnej.&amp;lt;/ref&amp;gt;!! Przyszliśmy w złe miejsce! Może Buchou zauważyła, że uciekliśmy w tę stronę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera! Naprawdę wdepnąłem w niezłe gówno! Jeśli szybko się stąd nie ulotnimy, to będę miał poważne problemy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-Akeno-san! Musimy stąd iść, bo inaczej oni odbiorą to jako… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W momencie, kiedy chciałem brać nogi za pas… Akeno-san trzymała mnie mocno za rękaw…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …A-Akeno-san? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy się odwróciłem, zobaczyłem, że twarz Akeno-san przybrała kolor głębokiej czerwieni.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
– …Nie mam nic przeciwko – powiedziała nieśmiało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Co takiego? Nic przeciwko…? Co masz na myśli? Nie mogłem zrozumieć, co znaczyła ta cała sytuacja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Jeśli chcesz wejść do jednego z nich, to nie mam nic przeciwko… Zgadzam się na to – powiedziała zdecydowanym głosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
………… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z mojego nosa................ polała się krew.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
N-N-NAPRAWDĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ???!!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ech!? Mówisz poważnie!? Naprawdę!? Czy to w porządku!? Czy to aby na pewno w porządku!?  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to w porządku, że chcesz iść ze mną do hotelu miłości!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie chodzi ci tylko o odpoczynek, prawda!? To znaczy, że zrobimy „to”!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san… nie miała tej codziennej, zboczonej miny; przybrała za to minę niewinnej dziewicy!  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
OOOOO! Akeno-san! Jesteś taka nieskazitelna, że ja… ja…! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hyoudou Isseiu, jesteś w stanie to dzisiaj zrobić!? Twoją partnerką jest Akeno-san! Taka okazja może się już nie powtórzyć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy jesteśmy poza zasięgiem Buchou… nasza dwójka… Będziemy mieli nasz pierwszy raz!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uooooooooooooooooooooooooooooooooooooo!!? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou! Sądziłem, że mój pierwszy raz będzie z tobą! Ale teraz jest tu Akeno-san! To najlepsza propozycja, jaką mogłem otrzymać od Onee-sama!   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czuję, że nie byłbym mężczyzną, gdybym z niej nie skorzystał! Wygląda na to, że Akeno-san też jest pewna co do tego, więc myślę, że nie byłbym mężczyzną, gdybym odmówił!&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Czy mogłoby być coś bardziej lepszego niż pierwszy raz z Akeno-san!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zrobić to z nią czy nie zrobić, oto jest pytanie!? Zaraz, uspokój się! Muszę podziękować Maou-sama za to błogosławieństwo! Kiedy byłem zajęty podejmowaniem najważniejszej decyzji mojego życia, ktoś mi przeszkodził.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rany, uprawiać miłość z kobietą w samo południe. Z pewnością wiesz, co robić, gówniarzu Sekiryuuteiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co? Kto to jest? Osobą, która się przed nami pojawiła, był jakiś staruch w łachmanach i czapce na głowie. Za jego plecami stał potężny mężczyzna i kobieta, która zdawała się być zapracowana. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była niesamowicie piękna. Jej srebrne włosy były długie i proste. Lśniły się i zdawałaby się być jedwabiste.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A spieprzaj dziadu! Decyduję teraz, czy mam to zrobić, czy też może nie. Chwila…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co takiego? Ja już go gdzieś widziałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hohoho, trochę czasu minęło. To ja, przybyłem tu z dalekiej północy – powiedział jednooki starzec z lubieżnym uśmiechem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[File:High_school_dxd_v7_071.png|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z jego miną wreszcie sobie przypomniałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Starowina Odyn!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak! Przywódca Bogów Północy! Nie widziałem go od czasu incydentu z Diodorą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hohoho. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dlaczego tu jesteś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, co on robi w Japonii? Zwiedza ją? Czy to nie jest zbyt lekkomyślne, kiedy kręci się tu teraz tylu terrorystów? To przyszło mi na myśl, jednak w rozmowę wtrąciła się ta kobieta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odynie-sama! – krzyknęła. – Będziemy mieli nie lada kłopoty, jeśli będziesz się błąkał po takim miejscu! Jesteś b-bogiem, więc proszę cię abyś zachowywał się odpowiednio do pełnionej przez siebie funkcji! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Och, zaczęła się na niego drzeć. Ach, czy ona nie jest tą osobą, która chodziła w zbroi i darła się na Odyna? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Daj spokój, Rossweisse. Jesteś walkirią, która ma stawić czoła bohaterom. Musisz więc wiedzieć nieco więcej na temat tego typu miejsc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jestem walkirią, która nie ma nic do zaoferowania. Hej, wasza dwójka – tutaj zwróciła się do nas – nie powinna była tu przychodzić. Jesteście licealistami, prawda? Idźcie więc do domu i pouczcie się. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jakiegoś powodu ta walkiria o imieniu Ross-jakoś-tam-san zaczęła być zła na mnie i na Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O rany. Wygląda na to, że nie czas myśleć o tym, czy można wejść do hotelu, czy też nie… Jak ja tego żałuję! W głębi serca zacząłem płakać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zauważyłem, że Akeno-san zbliżyła się do nieźle umięśnionego mężczyzny, który najwidoczniej eskortował starca. &lt;br /&gt;
  &lt;br /&gt;
– …T-ty… – jej oczy były szeroko otwarte, a na twarzy widniał wyraźny szok. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to ktoś znajomy? Ona go zna?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Akeno, co to niby ma znaczyć?  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Facet wyglądał na wkurzonego. W jego słowach wyczuwałem wściekłość. Bardzo intensywną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ……To nie twoja sprawa! W-w ogóle, co ty tutaj robisz!? – zwęziła oczy i wpatrywała się uważnie w tego gościa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej dziewicza strona z wcześniej zniknęła na dobre. Żeby Akeno-san patrzyła się na niego takim wzrokiem… Kim on jest?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To nieistotne! – odrzekł nieznajomy. – W każdym razie natychmiast stąd idziemy. Dla ciebie jest jeszcze dużo za wcześnie na tego typu rzeczy.  – Złapał Akeno-san za ramie i próbował zabrać ją stąd siłą!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie! Puść mnie! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san stawia opór! Hej, hej, hej, hej! Co ty gościu robisz?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pochwyciłem jego ramię i zwolniłem uścisk wywierany na Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie wiem, co tu się dzieje, ale natychmiast zostaw Akeno-san. Nie widzisz, że nie chce z tobą iść? Właściwie, to kim ty jesteś? – zapytałem głosem przepełnionym zapałem do walki.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odpowiedź, którą usłyszałem, przeszła moje najśmielsze oczekiwania:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Eskortuję dzisiaj Odyna-dono. Jestem Barakiel, jeden z przywódców Grigori oraz ojciec Himejimy Akeno. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……Czyli on jest ojcem Akeno-san.&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Odnośniki tłumacza==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High_School_DxD_-_Tom_7_prolog|prologu]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High_School_DxD_-_Tom_7_rozdzial_2|rozdziału II]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>37.30.36.189</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_6_-_Juggernaut_Drive&amp;diff=578719</id>
		<title>High School DxD - Tom 6 - Juggernaut Drive</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_6_-_Juggernaut_Drive&amp;diff=578719"/>
		<updated>2023-01-27T15:29:47Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;37.30.36.189: /* Żywot 4: Kocham Cię */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
==Żywot 4: Kocham Cię==&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
===JUGGERNAUT DRIVE===&lt;br /&gt;
====Część 1====&lt;br /&gt;
Na początku nie wiedzieliśmy, co się stało. Nie, ja wciąż nie wiedziałem, co się tak naprawdę stało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ise-kun pokonał Diodorę Astaroth i zniszczył urządzenie stworzone przy pomocy Longinusa ratując tym samym Asię-san. Następnie ja, Kiba Yuuto, wraz z resztą grupy chciałem wracać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak w tym samym momencie Asia-san została otoczona przez słupy światła i wraz z nimi zniknęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przedmiot stworzony przez Longinusa ulega mocy innego Longinusa. Niech go, nasz mgłowicz pofolgował sobie tym razem. Teraz trzeba zmienić nasze plany – rozbrzmiał nieznajomy głos.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy odwróciłem się w kierunku jego źródła, moim oczom ukazał się nieznany mężczyzna unoszący się w powietrzu. Miał na sobie lekką zbroję, a w powietrzu powiewała peleryna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co za aura! Jej natężenie wprost zamrażało całe moje ciało…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kim jesteś? – zapytała Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To nasze pierwsze spotkanie, siostro tego irytującego i fałszywego Maou – odparł. – Jestem Shalba Belzebub. Prawowity następca prawdziwego i wielkiego Maou Belzebuba. Jestem inny niż krewni tego fałszywego, z którym przed chwilą walczyliście. Diodoro Astaroth, użyczyłem ci mojej mocy i spójrz, w jakiej znalazłeś się sytuacji. W meczu przeciwko Agares użyłeś węża Ophisa bez mojego zezwolenia, przez co przeciwnik mógł przewidzieć nasze ruchy. Jesteś prawdziwym głupcem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stary Belzebub!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akurat teraz! Najwyraźniej osoba stojąca za tym całym terrorem, o którym wspominał Sensei, wyszła z cienia…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Shalba! – krzyknął Diodora. – Proszę, pomóż mi! Z twoją pomocą uda mi się zabić Sekiryuuteia! Jeżeli starzy Maou i obecni połączyliby siły…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DŹGNIĘCIE!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z dłoni Shalby zostały wystrzelone pociski światła, które przeszły przez klatkę piersiową Diodory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Żałosne – rzekł. – Powiedziałem ci nawet, jaka jest umiejętność Sacred Gear tej dziewczyny, ale ty nie potrafiłeś nic z tym zrobić. To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że jesteś bezużyteczny. – Jeszcze nie skończył mówić, a już wybuchnął śmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Diodora obrócił się w pył i zniknął. Moc światła? Zdolność podobna do posiadanych przez aniołów i upadłych? A może Brygada Chaosu prowadziła badania nad tym, w jaki sposób diabły mogłyby używać ich mocy?&lt;br /&gt;
Wtedy to też na jego ręce ujrzałem nieznane mi urządzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Czy właśnie to wytworzyło światło?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W takim razie Asia-san… Chyba każdy zdał sobie z tego już sprawę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia trzęsła się ze złości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż zatem, siostro Sirzechsa. Może wydawać się to dla ciebie zbyt nagłe, ale muszę cię teraz zgładzić. A powód tego jest prosty. Zniszczyć każdego, kto ma więzy krwi z obecnymi Maou – powiedział bardzo oschłym tonem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W jego oczach było pełno nienawiści. Musiał żywić jej sporo w stronę obecnych Maou. Autorytet, szlachectwo i godność Maou zostały mu odebrane, a on i mu podobni zostali zesłani w najdalsze czeluści Zaświatów. Ich nienawiść musiała być ogromna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zatem zamierzacie zabić ród Glasja-Labolas, Astaroth i nasz, Gremory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zgadza się – mówiąc to, zwęził oczy. – To nas po prostu drażni. My, prawowici spadkobiercy godności Maou, jesteśmy nazywani przez was Starymi. Coś takiego bardzo trudno znieść. – Westchnął, po czym mówił dalej: – Tutaj plan dobiega końca. To nasza porażka. Nigdy nie przeszłoby mi przez myśl, że Boosted Gear, Longinus ze średniej półki, zwycięży w starciu z Zatraceniem Wymiaru. Mogę powiedzieć tyle, że takiego czegoś nie braliśmy w ogóle pod uwagę. Cóż, dalsze ataki terrorystyczne zapowiadają się być dla nas bardzo korzystne, tak więc muszę się na razie tym zadowolić. Creuserey co prawda zginął, ale nie widzę w tym problemu. Tak długo jak działam ja, możemy postępować do przodu nawet bez Valiego. Prawdziwy Belzebub jest wielki. A teraz, jako moja pamiątka powrotna… muszę was zgładzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie wyzwiecie obecnych Maou bezpośrednio do walki, ale napadacie na ich krewnych! To zwykłe tchórzostwo!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dokładnie – odpowiedział. – Zabiję wpierw ich rodziny. Nic by to nie znaczyło, jeżeli nie doznaliby goryczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Szumowino! Zabiłeś Asię! Tego ci NIE odpuszczę! – Buchou wkurzyła się, a jej aura osiągnęła limit swojej gęstości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na twarzy Akeno-san również pojawiła się złość, a jej ciało otoczyło się w Świętych Piorunach. Ja także nie miałem zamiaru mu przebaczać! Asia-san mogła… mogła wreszcie zerwać ze swoją przeszłością! Ise-kun, którego kochała, zakończył ją, niszcząc stojącą na drodze Asi przeszkodę! Była w stanie zacząć żyć od nowa w szczęściu, które posiadła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I właśnie stał przed nami! Ten, który odebrał jej życie! Przestępstwo zabrania jej od nas! Nawet pozbawienie go życia nie będzie odpowiednią ceną! Jednak i tak pozbawię go głowy, tu i teraz![[File:High_school_dxd_v6_225.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asiu? Asiu? – wołał Ise-kun, idąc niepewnym krokiem przed siebie. – Asiu? Gdzie się podziałaś? Hej, chodźmy. Wracajmy do domu. Mama i tata już na nas czekają. Jeżeli będziesz się ukrywała, to nie będziemy mogli wrócić. Hahaha, naprawdę lubisz się zgrywać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ise-kun zaczął jej szukać. Idąc na osłabionych nogach, mówił:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asiu? Chodźmy do domu. Nie ma nikogo, kto mógłby cię skrzywdzić. A nawet jeżeli ktoś by się znalazł, to ja mu już pokażę! Wracajmy. Asiu, przecież musimy wziąć udział w biegu z jedną nogą związaną…&lt;br /&gt;
Nie byłem w stanie na niego patrzeć…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na jego widok Koneko-chan i Gasper-kun rozpłakali się. Akeno-san odwróciła głowę, a z jej oczu leciały łzy. Buchou zbliżyła się do niego i czule go przytuliła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja również nie mogłem powstrzymać łez napływających do moich oczu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou, nie mogę znaleźć Asi – powiedział Ise-kun. – Mimo że wreszcie możemy wracać. A przecież musimy się jeszcze ukryć w podziemiach, o których powiedział nam Sensei. Ale jeżeli Asi tutaj nie ma……… Tata i mama powiedzieli, że Asia jest dla nich jak córka. A ona powiedziała, że oni są dla niej jak rodzice… Ona jest moją… naszą rodziną…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego wyraz twarzy był obojętny. Buchou delikatnie chwyciła go za policzek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie wybaczę ci. Nie wybaczę ci! Zetnę cię! Zetnę i zabiję! – krzycząc to, Xenovia zaczęła wymachiwać Durandalem i Ascalonem w stronę Shalby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To bezcelowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;GUUUN!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
Shalba obronił się przed jej atakiem magiczną barierą i wystrzelił pocisk prosto w jej brzuch!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia upadła na ziemię. Święte miecze poleciały wraz z nią i wbiły się w podłogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oddaj ją nam… Ona jest… moją przyjaciółką! Jest mi… bliską przyjaciółką! Była dla mnie milsza niż ktokolwiek inny…! Dlaczego…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo że została powalona na ziemię, to próbowała sięgnąć mieczy, które jednak znajdowały się daleko poza jej zasięgiem. Shalba, nie zważając na jej słowa, przemówił do Iseia-kun:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wulgarny wskrzeszony diabeł i smok, który jest tyle wart, co kubeł śmierci. Księżniczka Gremory ma naprawdę spaczony gust. Tamta dziewczyna została teleportowana poza wymiar. Jej ciało powinno już stamtąd zniknąć. Znaczy się, umarła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wzrok Iseia-kun utknął na Shalbie, który unosił się w powietrzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak patrzył się na niego. Jego wzrok był dziwaczny. Wpatrywał się w niego z bezuczuciową twarzą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Rias Gremory, opuść natychmiast to miejsce. Jeżeli nie chcesz zginąć, to dobrym pomysłem jest stąd uciec.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to głos Ddraiga. Odejść? O co mu chodziło? Buchou również go nie rozumiała. Wtedy to też Ddraig skierował się bezpośrednio do Shalby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Ty tam, diable. Twoje imię brzmiało Shalba, tak?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ise-kun odepchął Buchou, po czym podniósł się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Tyś…]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ise-kun zmierzał w stronę Shalby, poruszając się niczym jak ghoul. Gdy znalazł się bezpośrednio pod nim, głos Ddraiga wydobył się z ust Iseia-kun! W jego głosie nie było żadnych uczuć, co przyprawiło mnie o ciarki!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[…podjął złą decyzję!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO&lt;br /&gt;
OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO&lt;br /&gt;
OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO&lt;br /&gt;
OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cała świątynia gwałtownie zadrżała, a Ise-kun zaczął emitować krwistoczerwoną aurę! Stawała się coraz większa, aż całe wnętrze świątyni stało się czerwone!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Samo oddziaływanie tej aury na moją skórę mówiło samo za siebie! Ona była… niebezpieczna! Z ust Iseia-kun wydobywały się słowa, niby recytacja. Jednak głos, który rozbrzmiewał, nie należał do niego. Młodziak. Starzec. Mężczyzna. Kobieta. Przerażający dźwięk, który był połączony z głosami różnych osób!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jam, który przebudza się…]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Zaczęło się. Zaraz się zacznie.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[jest Boskim Smokiem, który skradł Bogu prawo dominacji…]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Zawsze to tak wyglądało, bez względu na wszystko. Niedobrze, było tak za każdym razem.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Naśmiewam się z „nieskończoności” i smucę ze „snu”…]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten, którego Świat poszukuje. Ten, którego Świat odrzuca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Stanę się Czerwonym Smokiem Dominacji…]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zawsze była to moc. Zawsze była to miłość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
«Zawsze wybierasz zniszczenie, bez względu ile razy było ci to dane!»&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zbroja Iseia-kun zaczęła się zmieniać… Stała się bardziej ostra, a nawet wyrosło z niej skrzydło. Z obu dłoni i stóp wystawało coś na wzór pazurów. Na hełmie pojawił się róg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I wtedy ze wszystkich klejnotów na jego ciele wydobył się krzyk, niby połączenie głosu starca, młodzieńca, mężczyzny i kobiety!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[I zatopię was w najgłębszych czeluściach szkarłatnej męczarni!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[JUGGERNAUT DRIVE!!!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otoczenie wokół niego zostało doszczętnie zniszczone! Podłoga! Ściany! Sufit! Wszystko legło w gruzach! Przez tę krwistoczerwoną aurę emitowaną przez jego pancerz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gugyaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! – zaryczał jak bestia i machając skrzydłami, stanął na czworakach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;CIĘCIE!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dźwięk przecinanego powietrza! Co za szybkość! Moje oczy nie były w stanie nadążyć…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ngggggh! – rozległ się krzyk Shalby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy odwróciłem się w stronę, skąd dobiegał, ujrzałem Iseia-kun, który przeobraził się w miniaturowego smoka. Jego zęby były zatopione w ramieniu Shalby. Na hełmie pojawiło się coś na wzór paszczy, więc pewnie zaatakował przy jej pomocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Mniam mniam mniam mniam…&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dźwięk rozgryzanego mięsa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niech cię! – Shalba stworzył w swojej prawej ręce światło i już chciał wystrzelić nim w stronę Iseia-kun, jednakże z jednego z klejnotów wyskoczyła nagle pokryta czerwonymi łuskami smocza łapa i zablokowała rękę Shalby. Następnie z innego klejnotu wyłoniło się ostrze i odcięło ją aż do łokcia! – Guu! – Twarz Shalby wykrzywiła się w grymasie bólu! Jego krew trysnęła na podłogę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Mniam!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z przerażającym dźwiękiem Ise-kun odgryzł resztę jego ręki i osiadł na podłodze. Kładąc się, splunął mięsem. Krew Shalby spłynęła na czerwony pancerz,  co wywoływało uczucie przerażającej świetności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gegogyuuga-gyhugohaa! Guooooooooooooooooooo!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
On… nie brzmiał jak człowiek. Ze wszystkich klejnotów, które świeciły, wyrastała smocza łapa lub ostrze. Każde z nich zaczęło zmieniać kształt, który pod żadnym względem nie przypominał niczego ludzkiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie zadzieraj ze mną, kurwa! – Rozgniewany Shalba próbował zaatakować przy pomocy drugiej ręki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tej samej chwili skrzydło Sekiryuuteia… zaczęło świecić! Przypominało teraz skrzydło Hakuryuukou! W chwili gdy Shalba chciał wystrzelić światłem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Divide! Divide! Divide! Divide! Divide! Divide! Divide! Divide!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozbrzmiał ten dźwięk, a pocisk światła… zmniejszył swą wielkość o połowę! I zmalał raz jeszcze! Atak Shalby cały czas malał, aż osiągnął rozmiary strugi światła rzucanej przez małą latarkę!&lt;br /&gt;
To była… moc Hakuryuukou, którą wcześniej Ise-kun skradł! Potrafił używać jej w takim stopniu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To zdolność Valiego! Niech cię! – zaryczał Shalba. – Ile razy jeszcze wleziesz mi w drogę!? Vaaliiiiiiiiii! – Jego dłoń opuścił pocisk, ale tym razem nie było to światło, a ogromna ilość demonicznej energii! Atak zmierzał wprost na Iseia-kun! Był olbrzymi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;ODBIJA!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
Ise-kun zmienił tor lotu pocisku zatrzepotaniem skrzydeł. Uniknął tak potężnego ataku czymś takim!? Ale zaraz, czy Shalba Belzebub żywił urazę w stronę Valiego? Byli potomkami starych Belzebuba i Lucyfera. Może z ich punktu widzenia mieli sprzeczne interesy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coś takiego! Zauważyłem zmianę, która zaszła w Iseiu-kun. Paszcza na hełmie była szeroko rozwarta! Wewnątrz niej pojawiło się coś przypominającego działo laserowe. Nagle został wystrzelony pojedynczy promień lasera!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;PIIIIIIIIII&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czerwone światło opuściło paszczę i poleciało wprost na Shalbę, rozrywając jego lewą rękę! Promień jednak nie ustał i poszybował dalej, przypalając ścianę, podłogę i sufit. Wtem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DOOOOOOOOOOOOOOON!!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W odległym od nas miejscu nastąpiła eksplozja! W powietrze uniosły się kłęby dymu i kurzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nuaaaaaaaaaaaaa! – zaryczał Ise-kun, pokrywając się cały w olbrzymiej aurze. W podłodze pod nim utworzyła się dziura, która po chwili przemieniła się w wielki krater. Już sama manifestacja jego aury starczała, by zniszczyć całe otoczenie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– P-potwór! Cz-czy to ma być Juggernaut Drive!? Nie czas na żarty! M-moja moc wskutek węża Ophisa powinna była osiągnąć poziom porównywalny ze starymi Maou! Takiego opisu Boosted Gear nawet nie ma w naszej bazie! Przerósł wszystkich swoich poprzedników! – Na twarzy Shalby wreszcie pojawił się strach. W jego oczach czaił się lęk, a na Iseia-kun spoglądał jak na kogoś, kogo należało się bać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mogliśmy tylko stać i przyglądać w osłupieniu temu całemu zajściu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczy Buchou były szeroko otwarte, a ona sama cała się trzęsła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To był potwór. To już nie był Ise-kun. Ise-k… Sekiryuutei ruszył się. Rozpostarł szeroko swoje skrzydła i spojrzał na Shalbę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;RUCH&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Usłyszałem jakiś dźwięk. Kiedy przyjrzałem się uważniej, zbroja, w miejscu gdzie znajdował się brzuch i klatka piersiowa, otworzyła się, a z jej wnętrza wyłoniło się coś, co najprościej będzie opisać słowem „wyrzutnia”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DOOOOOOOO…&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po cichym zawibrowaniu wokół wyrzutni zaczęła gromadzić się czerwona aura. Zbierało się jej coraz więcej, aż została ściśnięta i wepchana do wyrzutni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ku! Nie mogę tutaj zginąć! – Shalba usiłował nakreślić magiczny krąg za pomocą nogi, jednak… coś ją zatrzymało. – Zatrzymałeś ją! – krzyknął. – Moją nogę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczyska na zbroi zalśniły na czerwono… Czy one aktywowały coś na wzór umiejętności Gaspera-kun?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost!Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost!Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost!Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost!Boost! Boost!!!!!!!!!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[ŁAMACZ LONGINUSA!!!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dźwięk ten odbił się od ścian świątyni niezliczoną ilość razy. Pochodził on z Sacred Gear Sekiryuuteia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy też z wyrzutni, która do tej pory zbierała swój ładunek, została wystrzelona ogromna ilość czerwonej aury! Niedobrze! Przy takiej wielkości pochłonie ona również i nas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou, zarządź odwrót! Musimy stąd uciekać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise… ja… – Zaczęła kroczyć w jego kierunku, jednak zatrzymałem ją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wybacz! – Pochwyciłem ją w ręce i zacząłem biec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san pomogła Xenovii, a Koneko-chan i Gasper-kun podążali za mną!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;BĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘC!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-niemożliwe! Jestem prawowitym spadkobiercą, prawdziwym Maou…! Nie ośmieszyłem jeszcze Valiego! Belzebub jest większy niż Lucyfer! Przeklęci! Zwykły smok! Czerwony smok! Biały! – Shalba został wchłonięty przez czerwoną aurę i zniknął wraz ze świątynią w jasnym świetle…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
====Część 2====&lt;br /&gt;
– ……!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy znalazłem się poza świątynią, stworzyłem wiele świętych-demonicznych mieczy, tworząc z nich schron, w którym wszyscy się schowali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy przestał dobiegać nas odgłos drżącej świątyni, usunąłem kilka mieczy i wyszedłem na zewnątrz. Cała budowla legła w gruzach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Urządzenie stworzone przy pomocy Longinusa co prawda wciąż stało, jednak było całe popękane. Moc Sekiryuuteia była tak potężna…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oooooooooooooooon… – Stojący po środku ruin Ise-kun zawył ponuro ku niebu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo że stracił nad sobą kontrolę, wewnątrz niego nadal pozostawał smutek po utracie Asi-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Shalba Belzebub i Diodora Astaroth nie żyli. Walka dobiegła końca, jednak jego pancerz nie dawał żadnych oznak, że ma zamiar zniknąć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Co miałem zrobić? Co miałem zrobić, aby Ise-kun powrócił do normalności? Cała grupa, włączając w to Buchou, mogła tylko przysłuchiwać się jego wyciu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wpakowaliście się w tarapaty, co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ktoś nowy? Nagle w powietrzu pojawiło się pęknięcie! Ze szczeliny wyłonił się Hakuryuukou Vali, a także mężczyzna w tradycyjnej zbroi chińskiej. Widziałem go po raz pierwszy na oczy, ale podejrzewałem, że był to Sun Wukong.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naszym oczom pokazał się również nieznany mężczyzna w garniturze. Miecz, który dzierżył, wydzielał takie ilości światła, jakich jeszcze nigdy nie widziałem. Poznałem go od razu. Jegomość, którego spotkał Ise-kun. Posiadacz najpotężniejszego ze świętych mieczów, Caliburna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Vali. – Buchou nie kryła swojego zaskoczenia. Przyjęła postawę do walki. Postąpiliśmy tak samo. Jednak nie wyczuwałem od niego żadnej wrogości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie mam zamiaru walczyć, przybyłem, aby popatrzeć – rzekł. – Na Juggernaut Drive Sekiryuuteia. Jednak zdaje mi się, że nie osiągnął go w pełni. Macie szczęście, że wszedł w ten tryb w tym sztucznym polu. Gdyby doszło do tego w ludzkim świecie, wszelkie zabudowania i otoczenie zostałyby zniszczone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Czy jest w stanie powrócić do normalnej formy? – zapytała Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W związku z tym, że nie jest to pełny Juggernaut Drive, mogą zdarzyć się przypadki, kiedy będzie mógł powrócić do normalności, jednak może przydarzyć się sytuacja, kiedy nie będzie miał takiej możliwości i pozostanie w takim stanie, cały czas skracając swoje życie, aż umrze. Tak czy owak, jeżeli jeszcze długo pobędzie w tej formie, to jego życie może być zagrożone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatem było to niebezpieczne… Nagle Bikou wystąpił z ich grupy i zbliżył się do mnie. Trzymał na ramieniu znajomą mi dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Proszę, ona jest od was, nie? Ta lecząca siostrzyczka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przekazał mi… Asię-san!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asia-chan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou, Akeno-san i reszta zebrali się nad nią. Nie miała na ciele żadnych ran, była nieprzytomna, ale… wciąż oddychała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oddycha! – krzyknąłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy natychmiast zalali się łzami. Nawet ja płakałem! Cieszyłem się! Naprawdę, cieszyłem się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale dlaczego… – zacząłem mówić, jednak posiadacz Caliburna przerwał mi:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Złożyło się tak, że badaliśmy tutejszą szczelinę wymiarową, aż tu nagle wleciała do niej ta mała panienka. Vali rozpoznał ją i dlatego tutaj przybyliśmy. Miała szczęście. Gdyby nas tam nie było, wpadłaby w nicość i znikłaby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiem, więc to było powodem. Cieszyłem się, że Asia-san była cała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uwaaaaaaaaaaaaaaaaan! – Xenovia, może to z wielkiej ulgi na widok Asi-san, usiadła na ziemi i rozpłakała się. Położyłem Asię-san tuż obok Xenovii, która zaraz się do niej przytuliła. Z jej oczu spływały łzy radości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Teraz pozostała tylko kwestia Iseia. – Buchou spojrzała się w jego kierunku. Wciąż ryczał ze smutku po stracie Asi-san. – Będzie mógł powrócić do normalności, jeżeli powiemy mu, że jest cała? -  zapytała Valiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To zbyt niebezpieczne – odrzekł, kręcąc głową. – Możesz zostać zabita. Co nie zmienia faktu, że nie będę odwodził cię od tego pomysłu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san i Koneko-chan podeszły do niego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiem, że nie mamy prawa o nic cię prosić, jednak… Proszę, pomóż nam go ocalić. Jesteś Hakuryuukou, nie dałbyś rady przywrócić mu świadomości?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Prosimy cię. Użyjemy wszystkich naszych sił, więc pozwól nam użyczyć swojej mocy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – odrzekł – chyba dałoby radę, jeżeli znalazłoby się coś, co pobudziłoby jego serce…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czy widok piersi nie byłby w sam raz? – zapytał Bikou, drapiąc się po głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co prawda również wpadłem na ten sam pomysł, jednak nie zdobyłem się na odwagę, aby o nim głośno powiedzieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, gdyż jest w tej formie – odpowiedział Vali. – Smoki zawsze uspokajała pieśń… Nie mamy niczego takiego, a wersja dla Sekiryuuteia i Hakuryuukou nawet nie istnieje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Istnieje! – krzyknęła białoskrzydlata anielica, która leciała w naszą stronę. Była to Shidou Irina-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Haa, wreszcie do was dotarłam. Zaraz, to jest Ise-kun!? Słyszałam o tym od Michała-sama i Azazela-sama, ale jednak żeby doszło do czegoś takiego! – Była jednocześnie zszokowana i podniecona. Tak jak zawsze, Shidou Irina pałała silnymi emocjami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Irina, co ty tutaj robisz? – zapytała Xenovia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Irina-san na jej słowa wyciągnęła przed siebie rękę, w której trzymała holograficzny projektor używany przez diabły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiadomość, że Ise-kun wszedł w niebezpieczny stan, dotarła już do VIP-ów, którzy znajdują się w pokoju obserwatorskim oraz na polu walki. Doszli do wniosku, że coś trzeba zrobić. Maou Lucyfer-sama i Azazel-sama kazali mi przynieść tutaj tę sekretną broń! Przy okazji, teleportowałam się tutaj przy pomocy Odyna-sama! Niesamowity gość! Bóg Północy! I ma taką długą brodę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Była tak podniecona, że zniszczyła panującą tutaj atmosferę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co prawda nic nie rozumiem, ale jeżeli urządzenie to jest przygotowane przez mojego brata i Azazela, to możemy na nim polegać. – Buchou wzięła głęboki wdech, po czym nacisnęła przycisk na projektorze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Biuściasty Smok! Zaczynamy!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naszym oczom ukazał się Ise-kun w swojej zbroi, a wraz z jego słowami zebrały się wokół niego dzieci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Oppai!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzieci wykrzyczały to. Wraz z Iseiem-kun zaczęły tańczyć, a w tle zaczęła lecieć luźna muzyka. Na niebie pojawiły się jakieś litery… Znajdowały się tam tytuł i słowa piosenki. Oczy wszystkich skierowały się ku górze, na to wstrząsające widowisko!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
CO TO MIAŁO BYĆ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Piosenka Biuściastego Smoka]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słowa: Azazel&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Muzyka: Sirzechs Lucyfer&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choreografia: Serafall Lewiatan&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
NA SKRAJU PEWNEGO KRAJU ŻYJE SOBIE SMOK KOCHAJĄCY CYCUSZKI&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
GDY POGODA DOPISUJE, PRZECHADZA SIĘ NA SPACER&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
SMOK SMOK BIUŚCIASTY SMOK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MACU-MACU MUAH-MUAH PAFU-PAFU&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
ISTNIEJE TYLE RODZAJÓW CYCUSZKÓW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
JEDNAK ON WOLI TE NAJWIĘKSZE&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
BIUŚCIASTY SMOK LATA RÓWNIEŻ I DZIŚ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
NA SKRAJU PEWNEGO MIASTECZKA BIUŚCIASTY SMOK ŚMIAŁ SIĘ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
GDY ŚCISNĄŁ CYCUSZKI, UŚMIECHAŁ SIĘ NAWET W DESZCZOWY DZIEŃ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
SMOK SMOK BIUŚCIASTY SMOK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
KLIK-KLIK ZOOM-ZOOM IYAAAN&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
WIDZIAŁ WIELE CYCUSZKÓW, JEDNAK WOLI TE NAJWIĘKSZE&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
BIUŚCIASTY SMOK NACISKA JE RÓWNIEŻ I DZIŚ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…………&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Staliśmy oniemiali. Nie mieliśmy pojęcia, jak na to zareagować. Nagle pojąłem. Było to nagranie wideo programu telewizyjnego. Musiał zostać zaproszony do programu muzycznego dla dzieci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I piosenka ta nosiła tytuł „Piosenka Biuściastego Smoka”!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagrywali to, gdy Ise-kun wszedł w stan Łamacza i tańczył z dziećmi. Byłem tym wszystkim bardzo zaskoczony. Nie wspominając o tym, że twórcami tej piosenki byli… Z całą powagą, co wy odwalacie!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Uuu… cycuszki… – Ise-kun opuścił głowę i wreszcie powiedział coś w miarę sensownego! Zaraz, dlaczego „cycuszki”!? Nie, w końcu nie jest sobą!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zareagował! – Buchou rozpłakała się z radości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nie, zareagował na takie coś… – Uszka Koneko-chan oklapły, a ona sama zdawała się mieć złamane serce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Shidou-san, puść to raz jeszcze! – poprosiła Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Już się robi! – odpowiedziała, wciskając przycisk powtórzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
NA SKRAJU PEWNEGO KRAJU ŻYJE SOBIE SMOK KOCHAJĄCY CYCUSZKI&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
GDY POGODA DOPISUJE, PRZECHADZA SIĘ NA SPACER&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
SMOK SMOK BIUŚCIASTY SMOK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MACU-MACU MUAH-MUAH PAFU-PAFU&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
ISTNIEJE TYLE RODZAJÓW CYCUSZKÓW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
JEDNAK ON WOLI TE NAJWIĘKSZE&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
BIUŚCIASTY SMOK LATA RÓWNIEŻ I DZIŚ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uuu… cycuszki… macu macu… muah muah… – jęczał Ise-kun z opuszczoną głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
NA SKRAJU PEWNEGO MIASTECZKA BIUŚCIASTY SMOK ŚMIAŁ SIĘ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
GDY ŚCISNĄŁ CYCUSZKI, UŚMIECHAŁ SIĘ NAWET W DESZCZOWY DZIEŃ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
SMOK SMOK BIUŚCIASTY SMOK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
KLIK-KLIK ZOOM-ZOOM IYAAAN&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
WIDZIAŁ WIELE CYCUSZKÓW, JEDNAK WOLI TE NAJWIĘKSZE&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
BIUŚCIASTY SMOK NACISKA JE RÓWNIEŻ I DZIŚ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Z-z-z-zoom zoom… iyaaan… naciska… – Ise-kun poruszał w powietrzu palcem tak, jakby czegoś szukał! Po ostrych pazurach nie było żadnego śladu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Łamacz Ładu Smoka Wymycia!!!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Vali wszedł w tryb Łamacza i pokrył się w białej zbroi. Machając skrzydłami, zbliżył się do Iseia-kun w zastraszającym tempie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[DIVIDE!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozbrzmiał głos Hakuryuukou. Wraz z nim dało się wyczuć, jakby moc Iseia-kun drastycznie spadła. Vali musiał dotknąć go i zmniejszyć jego moc o połowę. Wcześniej było to niemożliwe, ale dzięki piosence udało mu się odzyskać świadomość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias, szybko! – krzyknęła Akeno-san. – Rozgląda się za twoimi sutkami! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Coo takiego!? – Buchou doznała takiego szoku, że jej oczy prawie wyszły z orbit.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san nie zważając na to, kontynuowała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-kun osiągnął Łamacz Ładu naciskając twoje sutki, zatem musi to działać również i w drugą stronę. Nie mogliśmy się do niego zbliżyć, ponieważ było to zbyt niebezpieczne. Jednak teraz dzięki piosence odzyskał świadomość!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-ale czy aby na pewno Ise wyjdzie z tego stanu dzięki moim sutkom…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wyjdzie! Ja się do tego nie nadaję… Fufufu, takie role bardziej pasują do ciebie… Jestem zazdrosna. – Na twarzy Akeno-san pojawił się smutek, jednak to, co mówiła… Sutki to, sutki tamto… Przecież to jakiś absurd…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou spojrzała się na Valiego, jednak ten patrzył w przeciwną stronę. Wyglądało to tak, jakby nie chciał się do tego mieszać! Nieładnie! Bikou trzymał się za brzuch i za wszelką cenę starał się powstrzymać od śmiechu. Tak, śmiej się dowoli. Bo tylko to można było zrobić w takiej sytuacji! Śmiać się! Ise-kun, jak bardzo biuściastym smokiem potrafiłeś być!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou wzięła głęboki wdech, po czym powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Okay.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaczęła kroczyć w kierunki Iseia-kun. W jej ruchach nie było widać żadnego zawahania! Czy ty naprawdę się na to godzisz, Buchou!? Albo mi się tylko zdawało, albo ty naprawdę nie zastanawiałaś się nad niczym dwa razy, jeżeli dotyczyło to Iseia-kun!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy piosenka leciała przez cały czas w tle, Buchou zbliżała się do niego coraz bardziej. Wreszcie stanęła tuż przed nim. Rozpięła guziki mundurka, a potem zdjęła biustonosz. Nic nie mogliśmy widzieć pod tym kątem, więc bądź spokojna, Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– M-moje… cycuszki…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ise-kun znalazł to, czego szukał, a jego drżące palce powędrowały w stronę piersi Buchou…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A w tle leciała piosenka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
NA SKRAJU PEWNEGO MIASTECZKA BIUŚCIASTY SMOK ŚMIAŁ SIĘ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
GDY ŚCISNĄŁ CYCUSZKI, UŚMIECHAŁ SIĘ NAWET W DESZCZOWY DZIEŃ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
SMOK SMOK BIUŚCIASTY SMOK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
KLIK-KLIK ZOOM-ZOOM IYAAAN&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
WIDZIAŁ WIELE CYCUSZKÓW, JEDNAK WOLI TE NAJWIĘKSZE&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
BIUŚCIASTY SMOK NACISKA JE RÓWNIEŻ I DZIŚ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W następnej chwili zbroja Iseia-kun zniknęła, a on sam został uwolniony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czy jej piersi są dla Hyoudou Isseia czymś na wzór przełącznika? – zapytał Vali z powagą na twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ej, czy to nie byłoby zbyt niegrzeczne!? – odpowiedział mu Bikou, śmiejąc się już na całego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potem niezbyt interesowałem się tym, co się działo…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ise-kun. Jesteś wspaniałym Biuściastym Smokiem…&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High_School_DxD_-_Tom_6_-_rozdzial_4|rozdziału IV]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High_School_DxD_-_Tom_6_-_rozdzial_5|rozdziału V]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>37.30.36.189</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_6_-_Juggernaut_Drive&amp;diff=578718</id>
		<title>High School DxD - Tom 6 - Juggernaut Drive</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_6_-_Juggernaut_Drive&amp;diff=578718"/>
		<updated>2023-01-27T15:28:25Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;37.30.36.189: /* Żywot 4: Kocham Cię */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
==Żywot 4: Kocham Cię==&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
===JUGGERNAUT DRIVE===&lt;br /&gt;
====Część 1====&lt;br /&gt;
Na początku nie wiedzieliśmy, co się stało. Nie, ja wciąż nie wiedziałem, co się tak naprawdę stało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ise-kun pokonał Diodorę Astaroth i zniszczył urządzenie stworzone przy pomocy Longinusa ratując tym samym Asię-san. Następnie ja, Kiba Yuuto, wraz z resztą grupy chciałem wracać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak w tym samym momencie Asia-san została otoczona przez słupy światła i wraz z nimi zniknęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przedmiot stworzony przez Longinusa ulega mocy innego Longinusa. Niech go, nasz mgłowicz pofolgował sobie tym razem. Teraz trzeba zmienić nasze plany – rozbrzmiał nieznajomy głos.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy odwróciłem się w kierunku jego źródła, moim oczom ukazał się nieznany mężczyzna unoszący się w powietrzu. Miał na sobie lekką zbroję, a w powietrzu powiewała peleryna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co za aura! Jej natężenie wprost zamrażało całe moje ciało…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kim jesteś? – zapytała Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To nasze pierwsze spotkanie, siostro tego irytującego i fałszywego Maou – odparł. – Jestem Shalba Belzebub. Prawowity następca prawdziwego i wielkiego Maou Belzebuba. Jestem inny niż krewni tego fałszywego, z którym przed chwilą walczyliście. Diodoro Astaroth, użyczyłem ci mojej mocy i spójrz, w jakiej znalazłeś się sytuacji. W meczu przeciwko Agares użyłeś węża Ophisa bez mojego zezwolenia, przez co przeciwnik mógł przewidzieć nasze ruchy. Jesteś prawdziwym głupcem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stary Belzebub!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akurat teraz! Najwyraźniej osoba stojąca za tym całym terrorem, o którym wspominał Sensei, wyszła z cienia…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Shalba! – krzyknął Diodora. – Proszę, pomóż mi! Z twoją pomocą uda mi się zabić Sekiryuuteia! Jeżeli starzy Maou i obecni połączyliby siły…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DŹGNIĘCIE!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z dłoni Shalby zostały wystrzelone pociski światła, które przeszły przez klatkę piersiową Diodory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Żałosne – rzekł. – Powiedziałem ci nawet, jaka jest umiejętność Sacred Gear tej dziewczyny, ale ty nie potrafiłeś nic z tym zrobić. To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że jesteś bezużyteczny. – Jeszcze nie skończył mówić, a już wybuchnął śmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Diodora obrócił się w pył i zniknął. Moc światła? Zdolność podobna do posiadanych przez aniołów i upadłych? A może Brygada Chaosu prowadziła badania nad tym, w jaki sposób diabły mogłyby używać ich mocy?&lt;br /&gt;
Wtedy to też na jego ręce ujrzałem nieznane mi urządzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Czy właśnie to wytworzyło światło?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W takim razie Asia-san… Chyba każdy zdał sobie z tego już sprawę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia trzęsła się ze złości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż zatem, siostro Sirzechsa. Może wydawać się to dla ciebie zbyt nagłe, ale muszę cię teraz zgładzić. A powód tego jest prosty. Zniszczyć każdego, kto ma więzy krwi z obecnymi Maou – powiedział bardzo oschłym tonem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W jego oczach było pełno nienawiści. Musiał żywić jej sporo w stronę obecnych Maou. Autorytet, szlachectwo i godność Maou zostały mu odebrane, a on i mu podobni zostali zesłani w najdalsze czeluści Zaświatów. Ich nienawiść musiała być ogromna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zatem zamierzacie zabić ród Glasja-Labolas, Astaroth i nasz, Gremory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zgadza się – mówiąc to, zwęził oczy. – To nas po prostu drażni. My, prawowici spadkobiercy godności Maou, jesteśmy nazywani przez was Starymi. Coś takiego bardzo trudno znieść. – Westchnął, po czym mówił dalej: – Tutaj plan dobiega końca. To nasza porażka. Nigdy nie przeszłoby mi przez myśl, że Boosted Gear, Longinus ze średniej półki, zwycięży w starciu z Zatraceniem Wymiaru. Mogę powiedzieć tyle, że takiego czegoś nie braliśmy w ogóle pod uwagę. Cóż, dalsze ataki terrorystyczne zapowiadają się być dla nas bardzo korzystne, tak więc muszę się na razie tym zadowolić. Creuserey co prawda zginął, ale nie widzę w tym problemu. Tak długo jak działam ja, możemy postępować do przodu nawet bez Valiego. Prawdziwy Belzebub jest wielki. A teraz, jako moja pamiątka powrotna… muszę was zgładzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie wyzwiecie obecnych Maou bezpośrednio do walki, ale napadacie na ich krewnych! To zwykłe tchórzostwo!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dokładnie – odpowiedział. – Zabiję wpierw ich rodziny. Nic by to nie znaczyło, jeżeli nie doznaliby goryczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Szumowino! Zabiłeś Asię! Tego ci NIE odpuszczę! – Buchou wkurzyła się, a jej aura osiągnęła limit swojej gęstości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na twarzy Akeno-san również pojawiła się złość, a jej ciało otoczyło się w Świętych Piorunach. Ja także nie miałem zamiaru mu przebaczać! Asia-san mogła… mogła wreszcie zerwać ze swoją przeszłością! Ise-kun, którego kochała, zakończył ją, niszcząc stojącą na drodze Asi przeszkodę! Była w stanie zacząć żyć od nowa w szczęściu, które posiadła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I właśnie stał przed nami! Ten, który odebrał jej życie! Przestępstwo zabrania jej od nas! Nawet pozbawienie go życia nie będzie odpowiednią ceną! Jednak i tak pozbawię go głowy, tu i teraz![[File:High_school_dxd_v6_225.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asiu? Asiu? – wołał Ise-kun, idąc niepewnym krokiem przed siebie. – Asiu? Gdzie się podziałaś? Hej, chodźmy. Wracajmy do domu. Mama i tata już na nas czekają. Jeżeli będziesz się ukrywała, to nie będziemy mogli wrócić. Hahaha, naprawdę lubisz się zgrywać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ise-kun zaczął jej szukać. Idąc na osłabionych nogach, mówił:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asiu? Chodźmy do domu. Nie ma nikogo, kto mógłby cię skrzywdzić. A nawet jeżeli ktoś by się znalazł, to ja mu już pokażę! Wracajmy. Asiu, przecież musimy wziąć udział w biegu z jedną nogą związaną…&lt;br /&gt;
Nie byłem w stanie na niego patrzeć…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na jego widok Koneko-chan i Gasper-kun rozpłakali się. Akeno-san odwróciła głowę, a z jej oczu leciały łzy. Buchou zbliżyła się do niego i czule go przytuliła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja również nie mogłem powstrzymać łez napływających do moich oczu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou, nie mogę znaleźć Asi – powiedział Ise-kun. – Mimo że wreszcie możemy wracać. A przecież musimy się jeszcze ukryć w podziemiach, o których powiedział nam Sensei. Ale jeżeli Asi tutaj nie ma……… Tata i mama powiedzieli, że Asia jest dla nich jak córka. A ona powiedziała, że oni są dla niej jak rodzice… Ona jest moją… naszą rodziną…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego wyraz twarzy był obojętny. Buchou delikatnie chwyciła go za policzek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie wybaczę ci. Nie wybaczę ci! Zetnę cię! Zetnę i zabiję! – krzycząc to, Xenovia zaczęła wymachiwać Durandalem i Ascalonem w stronę Shalby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To bezcelowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;GUUUN!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
Shalba obronił się przed jej atakiem magiczną barierą i wystrzelił pocisk prosto w jej brzuch!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia upadła na ziemię. Święte miecze poleciały wraz z nią i wbiły się w podłogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oddaj ją nam… Ona jest… moją przyjaciółką! Jest mi… bliską przyjaciółką! Była dla mnie milsza niż ktokolwiek inny…! Dlaczego…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo że została powalona na ziemię, to próbowała sięgnąć mieczy, które jednak znajdowały się daleko poza jej zasięgiem. Shalba, nie zważając na jej słowa, przemówił do Iseia-kun:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wulgarny wskrzeszony diabeł i smok, który jest tyle wart, co kubeł śmierci. Księżniczka Gremory ma naprawdę spaczony gust. Tamta dziewczyna została teleportowana poza wymiar. Jej ciało powinno już stamtąd zniknąć. Znaczy się, umarła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wzrok Iseia-kun utknął na Shalbie, który unosił się w powietrzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak patrzył się na niego. Jego wzrok był dziwaczny. Wpatrywał się w niego z bezuczuciową twarzą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Rias Gremory, opuść natychmiast to miejsce. Jeżeli nie chcesz zginąć, to dobrym pomysłem jest stąd uciec.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to głos Ddraiga. Odejść? O co mu chodziło? Buchou również go nie rozumiała. Wtedy to też Ddraig skierował się bezpośrednio do Shalby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Ty tam, diable. Twoje imię brzmiało Shalba, tak?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ise-kun odepchął Buchou, po czym podniósł się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Tyś…]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ise-kun zmierzał w stronę Shalby, poruszając się niczym jak ghoul. Gdy znalazł się bezpośrednio pod nim, głos Ddraiga wydobył się z ust Iseia-kun! W jego głosie nie było żadnych uczuć, co przyprawiło mnie o ciarki!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[…podjął złą decyzję!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO&lt;br /&gt;
OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO&lt;br /&gt;
OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO&lt;br /&gt;
OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cała świątynia gwałtownie zadrżała, a Ise-kun zaczął emitować krwistoczerwoną aurę! Stawała się coraz większa, aż całe wnętrze świątyni stało się czerwone!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Samo oddziaływanie tej aury na moją skórę mówiło samo za siebie! Ona była… niebezpieczna! Z ust Iseia-kun wydobywały się słowa, niby recytacja. Jednak głos, który rozbrzmiewał, nie należał do niego. Młodziak. Starzec. Mężczyzna. Kobieta. Przerażający dźwięk, który był połączony z głosami różnych osób!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jam, który przebudza się…]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Zaczęło się. Zaraz się zacznie.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[jest Boskim Smokiem, który skradł Bogu prawo dominacji…]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Zawsze to tak wyglądało, bez względu na wszystko. Niedobrze, było tak za każdym razem.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Naśmiewam się z „nieskończoności” i smucę ze „snu”…]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten, którego Świat poszukuje. Ten, którego Świat odrzuca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Stanę się Czerwonym Smokiem Dominacji…]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zawsze była to moc. Zawsze była to miłość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
«Zawsze wybierasz zniszczenie, bez względu ile razy było ci to dane!»&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zbroja Iseia-kun zaczęła się zmieniać… Stała się bardziej ostra, a nawet wyrosło z niej skrzydło. Z obu dłoni i stóp wystawało coś na wzór pazurów. Na hełmie pojawił się róg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I wtedy ze wszystkich klejnotów na jego ciele wydobył się krzyk, niby połączenie głosu starca, młodzieńca, mężczyzny i kobiety!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[I zatopię was w najgłębszych czeluściach szkarłatnej męczarni!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[JUGGERNAUT DRIVE!!!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otoczenie wokół niego zostało doszczętnie zniszczone! Podłoga! Ściany! Sufit! Wszystko legło w gruzach! Przez tę krwistoczerwoną aurę emitowaną przez jego pancerz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gugyaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! – zaryczał jak bestia i machając skrzydłami, stanął na czworakach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;CIĘCIE!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dźwięk przecinanego powietrza! Co za szybkość! Moje oczy nie były w stanie nadążyć…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ngggggh! – rozległ się krzyk Shalby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy odwróciłem się w stronę, skąd dobiegał, ujrzałem Iseia-kun, który przeobraził się w miniaturowego smoka. Jego zęby były zatopione w ramieniu Shalby. Na hełmie pojawiło się coś na wzór paszczy, więc pewnie zaatakował przy jej pomocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Mniam mniam mniam mniam…&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dźwięk rozgryzanego mięsa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niech cię! – Shalba stworzył w swojej prawej ręce światło i już chciał wystrzelić nim w stronę Iseia-kun, jednakże z jednego z klejnotów wyskoczyła nagle pokryta czerwonymi łuskami smocza łapa i zablokowała rękę Shalby. Następnie z innego klejnotu wyłoniło się ostrze i odcięło ją aż do łokcia! – Guu! – Twarz Shalby wykrzywiła się w grymasie bólu! Jego krew trysnęła na podłogę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Mniam!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z przerażającym dźwiękiem Ise-kun odgryzł resztę jego ręki i osiadł na podłodze. Kładąc się, splunął mięsem. Krew Shalby spłynęła na czerwony pancerz,  co wywoływało uczucie przerażającej świetności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gegogyuuga-gyhugohaa! Guooooooooooooooooooo!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
On… nie brzmiał jak człowiek. Ze wszystkich klejnotów, które świeciły, wyrastała smocza łapa lub ostrze. Każde z nich zaczęło zmieniać kształt, który pod żadnym względem nie przypominał niczego ludzkiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie zadzieraj ze mną, kurwa! – Rozgniewany Shalba próbował zaatakować przy pomocy drugiej ręki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tej samej chwili skrzydło Sekiryuuteia… zaczęło świecić! Przypominało teraz skrzydło Hakuryuukou! W chwili gdy Shalba chciał wystrzelić światłem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Divide! Divide! Divide! Divide! Divide! Divide! Divide! Divide!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozbrzmiał ten dźwięk, a pocisk światła… zmniejszył swą wielkość o połowę! I zmalał raz jeszcze! Atak Shalby cały czas malał, aż osiągnął rozmiary strugi światła rzucanej przez małą latarkę!&lt;br /&gt;
To była… moc Hakuryuukou, którą wcześniej Ise-kun skradł! Potrafił używać jej w takim stopniu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To zdolność Valiego! Niech cię! – zaryczał Shalba. – Ile razy jeszcze wleziesz mi w drogę!? Vaaliiiiiiiiii! – Jego dłoń opuścił pocisk, ale tym razem nie było to światło, a ogromna ilość demonicznej energii! Atak zmierzał wprost na Iseia-kun! Był olbrzymi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;ODBIJA!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
Ise-kun zmienił tor lotu pocisku zatrzepotaniem skrzydeł. Uniknął tak potężnego ataku czymś takim!? Ale zaraz, czy Shalba Belzebub żywił urazę w stronę Valiego? Byli potomkami starych Belzebuba i Lucyfera. Może z ich punktu widzenia mieli sprzeczne interesy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coś takiego! Zauważyłem zmianę, która zaszła w Iseiu-kun. Paszcza na hełmie była szeroko rozwarta! Wewnątrz niej pojawiło się coś przypominającego działo laserowe. Nagle został wystrzelony pojedynczy promień lasera!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;PIIIIIIIIII&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czerwone światło opuściło paszczę i poleciało wprost na Shalbę, rozrywając jego lewą rękę! Promień jednak nie ustał i poszybował dalej, przypalając ścianę, podłogę i sufit. Wtem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DOOOOOOOOOOOOOOON!!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W odległym od nas miejscu nastąpiła eksplozja! W powietrze uniosły się kłęby dymu i kurzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nuaaaaaaaaaaaaa! – zaryczał Ise-kun, pokrywając się cały w olbrzymiej aurze. W podłodze pod nim utworzyła się dziura, która po chwili przemieniła się w wielki krater. Już sama manifestacja jego aury starczała, by zniszczyć całe otoczenie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– P-potwór! Cz-czy to ma być Juggernaut Drive!? Nie czas na żarty! M-moja moc wskutek węża Ophisa powinna była osiągnąć poziom porównywalny ze starymi Maou! Takiego opisu Boosted Gear nawet nie ma w naszej bazie! Przerósł wszystkich swoich poprzedników! – Na twarzy Shalby wreszcie pojawił się strach. W jego oczach czaił się lęk, a na Iseia-kun spoglądał jak na kogoś, kogo należało się bać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mogliśmy tylko stać i przyglądać w osłupieniu temu całemu zajściu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczy Buchou były szeroko otwarte, a ona sama cała się trzęsła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To był potwór. To już nie był Ise-kun. Ise-k… Sekiryuutei ruszył się. Rozpostarł szeroko swoje skrzydła i spojrzał na Shalbę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;RUCH&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Usłyszałem jakiś dźwięk. Kiedy przyjrzałem się uważniej, zbroja, w miejscu gdzie znajdował się brzuch i klatka piersiowa, otworzyła się, a z jej wnętrza wyłoniło się coś, co najprościej będzie opisać słowem „wyrzutnia”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DOOOOOOOO…&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po cichym zawibrowaniu wokół wyrzutni zaczęła gromadzić się czerwona aura. Zbierało się jej coraz więcej, aż została ściśnięta i wepchana do wyrzutni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ku! Nie mogę tutaj zginąć! – Shalba usiłował nakreślić magiczny krąg za pomocą nogi, jednak… coś ją zatrzymało. – Zatrzymałeś ją! – krzyknął. – Moją nogę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczyska na zbroi zalśniły na czerwono… Czy one aktywowały coś na wzór umiejętności Gaspera-kun?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost!Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost!Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost!Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost!Boost! Boost!!!!!!!!!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[ŁAMACZ LONGINUSA!!!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dźwięk ten odbił się od ścian świątyni niezliczoną ilość razy. Pochodził on z Sacred Gear Sekiryuuteia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy też z wyrzutni, która do tej pory zbierała swój ładunek, została wystrzelona ogromna ilość czerwonej aury! Niedobrze! Przy takiej wielkości pochłonie ona również i nas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou, zarządź odwrót! Musimy stąd uciekać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise… ja… – Zaczęła kroczyć w jego kierunku, jednak zatrzymałem ją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wybacz! – Pochwyciłem ją w ręce i zacząłem biec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san pomogła Xenovii, a Koneko-chan i Gasper-kun podążali za mną!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;BĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘC!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-niemożliwe! Jestem prawowitym spadkobiercą, prawdziwym Maou…! Nie ośmieszyłem jeszcze Valiego! Belzebub jest większy niż Lucyfer! Przeklęci! Zwykły smok! Czerwony smok! Biały! – Shalba został wchłonięty przez czerwoną aurę i zniknął wraz ze świątynią w jasnym świetle…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
====Część 2====&lt;br /&gt;
– ……!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy znalazłem się poza świątynią, stworzyłem wiele świętych-demonicznych mieczy, tworząc z nich schron, w którym wszyscy się schowali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy przestał dobiegać nas odgłos drżącej świątyni, usunąłem kilka mieczy i wyszedłem na zewnątrz. Cała budowla legła w gruzach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Urządzenie stworzone przy pomocy Longinusa co prawda wciąż stało, jednak było całe popękane. Moc Sekiryuuteia była tak potężna…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oooooooooooooooon… – Stojący po środku ruin Ise-kun zawył ponuro ku niebu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo że stracił nad sobą kontrolę, wewnątrz niego nadal pozostawał smutek po utracie Asi-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Shalba Belzebub i Diodora Astaroth nie żyli. Walka dobiegła końca, jednak jego pancerz nie dawał żadnych oznak, że ma zamiar zniknąć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Co miałem zrobić? Co miałem zrobić, aby Ise-kun powrócił do normalności? Cała grupa, włączając w to Buchou, mogła tylko przysłuchiwać się jego wyciu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wpakowaliście się w tarapaty, co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ktoś nowy? Nagle w powietrzu pojawiło się pęknięcie! Ze szczeliny wyłonił się Hakuryuukou Vali, a także mężczyzna w tradycyjnej zbroi chińskiej. Widziałem go po raz pierwszy na oczy, ale podejrzewałem, że był to Sun Wukong.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naszym oczom pokazał się również nieznany mężczyzna w garniturze. Miecz, który dzierżył, wydzielał takie ilości światła, jakich jeszcze nigdy nie widziałem. Poznałem go od razu. Jegomość, którego spotkał Ise-kun. Posiadacz najpotężniejszego ze świętych mieczów, Caliburna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Vali. – Buchou nie kryła swojego zaskoczenia. Przyjęła postawę do walki. Postąpiliśmy tak samo. Jednak nie wyczuwałem od niego żadnej wrogości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie mam zamiaru walczyć, przybyłem, aby popatrzeć – rzekł. – Na Juggernaut Drive Sekiryuuteia. Jednak zdaje mi się, że nie osiągnął go w pełni. Macie szczęście, że wszedł w ten tryb w tym sztucznym polu. Gdyby doszło do tego w ludzkim świecie, wszelkie zabudowania i otoczenie zostałyby zniszczone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Czy jest w stanie powrócić do normalnej formy? – zapytała Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W związku z tym, że nie jest to pełny Juggernaut Drive, mogą zdarzyć się przypadki, kiedy będzie mógł powrócić do normalności, jednak może przydarzyć się sytuacja, kiedy nie będzie miał takiej możliwości i pozostanie w takim stanie, cały czas skracając swoje życie, aż umrze. Tak czy owak, jeżeli jeszcze długo pobędzie w tej formie, to jego życie może być zagrożone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatem było to niebezpieczne… Nagle Bikou wystąpił z ich grupy i zbliżył się do mnie. Trzymał na ramieniu znajomą mi dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Proszę, ona jest od was, nie? Ta lecząca siostrzyczka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przekazał mi… Asię-san!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asia-chan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou, Akeno-san i reszta zebrali się nad nią. Nie miała na ciele żadnych ran, była nieprzytomna, ale… wciąż oddychała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oddycha! – krzyknąłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy natychmiast zalali się łzami. Nawet ja płakałem! Cieszyłem się! Naprawdę, cieszyłem się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale dlaczego… – zacząłem mówić, jednak posiadacz Caliburna przerwał mi:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Złożyło się tak, że badaliśmy tutejszą szczelinę wymiarową, aż tu nagle wleciała do niej ta mała panienka. Vali rozpoznał ją i dlatego tutaj przybyliśmy. Miała szczęście. Gdyby nas tam nie było, wpadłaby w nicość i znikłaby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiem, więc to było powodem. Cieszyłem się, że Asia-san była cała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uwaaaaaaaaaaaaaaaaan! – Xenovia, może to z wielkiej ulgi na widok Asi-san, usiadła na ziemi i rozpłakała się. Położyłem Asię-san tuż obok Xenovii, która zaraz się do niej przytuliła. Z jej oczu spływały łzy radości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Teraz pozostała tylko kwestia Iseia. – Buchou spojrzała się w jego kierunku. Wciąż ryczał ze smutku po stracie Asi-san. – Będzie mógł powrócić do normalności, jeżeli powiemy mu, że jest cała? -  zapytała Valiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To zbyt niebezpieczne – odrzekł, kręcąc głową. – Możesz zostać zabita. Co nie zmienia faktu, że nie będę odwodził cię od tego pomysłu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san i Koneko-chan podeszły do niego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiem, że nie mamy prawa o nic cię prosić, jednak… Proszę, pomóż nam go ocalić. Jesteś Hakuryuukou, nie dałbyś rady przywrócić mu świadomości?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Prosimy cię. Użyjemy wszystkich naszych sił, więc pozwól nam użyczyć swojej mocy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – odrzekł – chyba dałoby radę, jeżeli znalazłoby się coś, co pobudziłoby jego serce…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czy widok piersi nie byłby w sam raz? – zapytał Bikou, drapiąc się po głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co prawda również wpadłem na ten sam pomysł, jednak nie zdobyłem się na odwagę, aby o nim głośno powiedzieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, gdyż jest w tej formie – odpowiedział Vali. – Smoki zawsze uspokajała pieśń… Nie mamy niczego takiego, a wersja dla Sekiryuuteia i Hakuryuukou nawet nie istnieje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Istnieje! – krzyknęła białoskrzydlata anielica, która leciała w naszą stronę. Była to Shidou Irina-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Haa, wreszcie do was dotarłam. Zaraz, to jest Ise-kun!? Słyszałam o tym od Michała-sama i Azazela-sama, ale jednak żeby doszło do czegoś takiego! – Była jednocześnie zszokowana i podniecona. Tak jak zawsze, Shidou Irina pałała silnymi emocjami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Irina, co ty tutaj robisz? – zapytała Xenovia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Irina-san na jej słowa wyciągnęła przed siebie rękę, w której trzymała holograficzny projektor używany przez diabły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiadomość, że Ise-kun wszedł w niebezpieczny stan, dotarła już do VIP-ów, którzy znajdują się w pokoju obserwatorskim oraz na polu walki. Doszli do wniosku, że coś trzeba zrobić. Maou Lucyfer-sama i Azazel-sama kazali mi przynieść tutaj tę sekretną broń! Przy okazji, teleportowałam się tutaj przy pomocy Odyna-sama! Niesamowity gość! Bóg Północy! I ma taką długą brodę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Była tak podniecona, że zniszczyła panującą tutaj atmosferę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co prawda nic nie rozumiem, ale jeżeli urządzenie to jest przygotowane przez mojego brata i Azazela, to możemy na nim polegać. – Buchou wzięła głęboki wdech, po czym nacisnęła przycisk na projektorze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Biuściasty Smok! Zaczynamy!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naszym oczom ukazał się Ise-kun w swojej zbroi, a wraz z jego słowami zebrały się wokół niego dzieci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Oppai!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzieci wykrzyczały to. Wraz z Iseiem-kun zaczęły tańczyć, a w tle zaczęła lecieć luźna muzyka. Na niebie pojawiły się jakieś litery… Znajdowały się tam tytuł i słowa piosenki. Oczy wszystkich skierowały się ku górze, na to wstrząsające widowisko!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
CO TO MIAŁO BYĆ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Piosenka Biuściastego Smoka]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słowa: Azazel&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Muzyka: Sirzechs Lucyfer&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choreografia: Serafall Lewiatan&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
NA SKRAJU PEWNEGO KRAJU ŻYJE SOBIE SMOK KOCHAJĄCY CYCUSZKI&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
GDY POGODA DOPISUJE, PRZECHADZA SIĘ NA SPACER&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
SMOK SMOK BIUŚCIASTY SMOK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MACU-MACU MUAH-MUAH PAFU-PAFU&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
ISTNIEJE TYLE RODZAJÓW CYCUSZKÓW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
JEDNAK ON WOLI TE NAJWIĘKSZE&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
BIUŚCIASTY SMOK LATA RÓWNIEŻ I DZIŚ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
NA SKRAJU PEWNEGO MIASTECZKA BIUŚCIASTY SMOK ŚMIAŁ SIĘ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
GDY ŚCISNĄŁ CYCUSZKI, UŚMIECHAŁ SIĘ NAWET W DESZCZOWY DZIEŃ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
SMOK SMOK BIUŚCIASTY SMOK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
KLIK-KLIK ZOOM-ZOOM IYAAAN&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
WIDZIAŁ WIELE CYCUSZKÓW, JEDNAK WOLI TE NAJWIĘKSZE&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
BIUŚCIASTY SMOK NACISKA JE RÓWNIEŻ I DZIŚ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…………&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Staliśmy oniemiali. Nie mieliśmy pojęcia, jak na to zareagować. Nagle pojąłem. Było to nagranie wideo programu telewizyjnego. Musiał zostać zaproszony do programu muzycznego dla dzieci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I piosenka ta nosiła tytuł „Piosenka Biuściastego Smoka”!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagrywali to, gdy Ise-kun wszedł w stan Łamacza i tańczył z dziećmi. Byłem tym wszystkim bardzo zaskoczony. Nie wspominając o tym, że twórcami tej piosenki byli… Z całą powagą, co wy odwalacie!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Uuu… cycuszki… – Ise-kun opuścił głowę i wreszcie powiedział coś w miarę sensownego! Zaraz, dlaczego „cycuszki”!? Nie, w końcu nie jest sobą!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zareagował! – Buchou rozpłakała się z radości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nie, zareagował na takie coś… – Uszka Koneko-chan oklapły, a ona sama zdawała się mieć złamane serce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Shidou-san, puść to raz jeszcze! – poprosiła Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Już się robi! – odpowiedziała, wciskając przycisk powtórzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
NA SKRAJU PEWNEGO KRAJU ŻYJE SOBIE SMOK KOCHAJĄCY CYCUSZKI&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
GDY POGODA DOPISUJE, PRZECHADZA SIĘ NA SPACER&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
SMOK SMOK BIUŚCIASTY SMOK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MACU-MACU MUAH-MUAH PAFU-PAFU&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
ISTNIEJE TYLE RODZAJÓW CYCUSZKÓW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
JEDNAK ON WOLI TE NAJWIĘKSZE&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
BIUŚCIASTY SMOK LATA RÓWNIEŻ I DZIŚ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uuu… cycuszki… macu macu… muah muah… – jęczał Ise-kun z opuszczoną głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
NA SKRAJU PEWNEGO MIASTECZKA BIUŚCIASTY SMOK ŚMIAŁ SIĘ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
GDY ŚCISNĄŁ CYCUSZKI, UŚMIECHAŁ SIĘ NAWET W DESZCZOWY DZIEŃ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
SMOK SMOK BIUŚCIASTY SMOK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
KLIK-KLIK ZOOM-ZOOM IYAAAN&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
WIDZIAŁ WIELE CYCUSZKÓW, JEDNAK WOLI TE NAJWIĘKSZE&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
BIUŚCIASTY SMOK NACISKA JE RÓWNIEŻ I DZIŚ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Z-z-z-zoom zoom… iyaaan… naciska… – Ise-kun poruszał w powietrzu palcem tak, jakby czegoś szukał! Po ostrych pazurach nie było żadnego śladu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Łamacz Ładu Smoka Wymycia!!!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Vali wszedł w tryb Łamacza i pokrył się w białej zbroi. Machając skrzydłami, zbliżył się do Iseia-kun w zastraszającym tempie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[DIVIDE!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozbrzmiał głos Hakuryuukou. Wraz z nim dało się wyczuć, jakby moc Iseia-kun drastycznie spadła. Vali musiał dotknąć go i zmniejszyć jego moc o połowę. Wcześniej było to niemożliwe, ale dzięki piosence udało mu się odzyskać świadomość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias, szybko! – krzyknęła Akeno-san. – Rozgląda się za twoimi sutkami! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Coo takiego!? – Buchou doznała takiego szoku, że jej oczy prawie wyszły z orbit.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san nie zważając na to, kontynuowała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-kun osiągnął Łamacz Ładu naciskając twoje sutki, zatem musi to działać również i w drugą stronę. Nie mogliśmy się do niego zbliżyć, ponieważ było to zbyt niebezpieczne. Jednak teraz dzięki piosence odzyskał świadomość!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-ale czy aby na pewno Ise wyjdzie z tego stanu dzięki moim sutkom…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wyjdzie! Ja się do tego nie nadaję… Fufufu, takie role bardziej pasują do ciebie… Jestem zazdrosna. – Na twarzy Akeno-san pojawił się smutek, jednak to, co mówiła… Sutki to, sutki tamto… Przecież to jakiś absurd…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou spojrzała się na Valiego, jednak ten patrzył w przeciwną stronę. Wyglądało to tak, jakby nie chciał się do tego mieszać! Nieładnie! Bikou trzymał się za brzuch i za wszelką cenę starał się powstrzymać od śmiechu. Tak, śmiej się dowoli. Bo tylko to można było zrobić w takiej sytuacji! Śmiać się! Ise-kun, jak bardzo biuściastym smokiem potrafiłeś być!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou wzięła głęboki wdech, po czym powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Okay.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaczęła kroczyć w kierunki Iseia-kun. W jej ruchach nie było widać żadnego zawahania! Czy ty naprawdę się na to godzisz, Buchou!? Albo mi się tylko zdawało, albo ty naprawdę nie zastanawiałaś się nad niczym dwa razy, jeżeli dotyczyło to Iseia-kun!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy piosenka leciała przez cały czas w tle, Buchou zbliżała się do niego coraz bardziej. Wreszcie stanęła tuż przed nim. Rozpięła guziki mundurka, a potem zdjęła biustonosz. Nic nie mogliśmy widzieć pod tym kątem, więc bądź spokojna, Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– M-moje… cycuszki…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ise-kun znalazł to, czego szukał, a jego drżące palce powędrowały w stronę piersi Buchou…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A w tle leciała piosenka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
NA SKRAJU PEWNEGO MIASTECZKA BIUŚCIASTY SMOK ŚMIAŁ SIĘ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
GDY ŚCISNĄŁ CYCUSZKI, UŚMIECHAŁ SIĘ NAWET W DESZCZOWY DZIEŃ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
SMOK SMOK BIUŚCIASTY SMOK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
KLIK-KLIK ZOOM-ZOOM IYAAAN&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
WIDZIAŁ WIELE CYCUSZKÓW, JEDNAK WOLI TE NAJWIĘKSZE&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
BIUŚCIASTY SMOK NACISKA JE RÓWNIEŻ I DZIŚ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W następnej chwili zbroja Iseia-kun zniknęła, a on sam został uwolniony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czy jej piersi są dla Hyoudou Isseia czymś na wzór przełącznika? – zapytał Vali z powagą na twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ej, czy to nie byłoby zbyt niegrzeczne!? – odpowiedział mu Bikou, śmiejąc się już na całego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potem niezbyt interesowałem się tym, co się działo…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ise-kun. Jesteś wspaniałym Biuściastym Smokiem…&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High_School_DxD_-_Tom_6_-_rozdzial_4|rozdziału IV]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High_School_DxD_-_Tom_6_-_rozdzial_5|rozdziału V]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>37.30.36.189</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_6_-_Juggernaut_Drive&amp;diff=578717</id>
		<title>High School DxD - Tom 6 - Juggernaut Drive</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_6_-_Juggernaut_Drive&amp;diff=578717"/>
		<updated>2023-01-27T15:25:55Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;37.30.36.189: /* Żywot 4: Kocham Cię */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
==Żywot 4: Kocham Cię==&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
===JUGGERNAUT DRIVE===&lt;br /&gt;
====Część 1====&lt;br /&gt;
Na początku nie wiedzieliśmy, co się stało. Nie, ja wciąż nie wiedziałem, co się tak naprawdę stało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ise-kun pokonał Diodorę Astaroth i zniszczył urządzenie stworzone przy pomocy Longinusa ratując tym samym Asię-san. Następnie ja, Kiba Yuuto, wraz z resztą grupy chciałem wracać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak w tym samym momencie Asia-san została otoczona przez słupy światła i wraz z nimi zniknęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przedmiot stworzony przez Longinusa ulega mocy innego Longinusa. Niech go, nasz mgłowicz pofolgował sobie tym razem. Teraz trzeba zmienić nasze plany – rozbrzmiał nieznajomy głos.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy odwróciłem się w kierunku jego źródła, moim oczom ukazał się nieznany mężczyzna unoszący się w powietrzu. Miał na sobie lekką zbroję, a w powietrzu powiewała peleryna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co za aura! Jej natężenie wprost zamrażało całe moje ciało…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kim jesteś? – zapytała Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To nasze pierwsze spotkanie, siostro tego irytującego i fałszywego Maou – odparł. – Jestem Shalba Belzebub. Prawowity następca prawdziwego i wielkiego Maou Belzebuba. Jestem inny niż krewni tego fałszywego, z którym przed chwilą walczyliście. Diodoro Astaroth, użyczyłem ci mojej mocy i spójrz, w jakiej znalazłeś się sytuacji. W meczu przeciwko Agares użyłeś węża Ophisa bez mojego zezwolenia, przez co przeciwnik mógł przewidzieć nasze ruchy. Jesteś prawdziwym głupcem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stary Belzebub!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akurat teraz! Najwyraźniej osoba stojąca za tym całym terrorem, o którym wspominał Sensei, wyszła z cienia…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Shalba! – krzyknął Diodora. – Proszę, pomóż mi! Z twoją pomocą uda mi się zabić Sekiryuuteia! Jeżeli starzy Maou i obecni połączyliby siły…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DŹGNIĘCIE!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z dłoni Shalby zostały wystrzelone pociski światła, które przeszły przez klatkę piersiową Diodory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Żałosne – rzekł. – Powiedziałem ci nawet, jaka jest umiejętność Sacred Gear tej dziewczyny, ale ty nie potrafiłeś nic z tym zrobić. To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że jesteś bezużyteczny. – Jeszcze nie skończył mówić, a już wybuchnął śmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Diodora obrócił się w pył i zniknął. Moc światła? Zdolność podobna do posiadanych przez aniołów i upadłych? A może Brygada Chaosu prowadziła badania nad tym, w jaki sposób diabły mogłyby używać ich mocy?&lt;br /&gt;
Wtedy to też na jego ręce ujrzałem nieznane mi urządzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Czy właśnie to wytworzyło światło?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W takim razie Asia-san… Chyba każdy zdał sobie z tego już sprawę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia trzęsła się ze złości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż zatem, siostro Sirzechsa. Może wydawać się to dla ciebie zbyt nagłe, ale muszę cię teraz zgładzić. A powód tego jest prosty. Zniszczyć każdego, kto ma więzy krwi z obecnymi Maou – powiedział bardzo oschłym tonem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W jego oczach było pełno nienawiści. Musiał żywić jej sporo w stronę obecnych Maou. Autorytet, szlachectwo i godność Maou zostały mu odebrane, a on i mu podobni zostali zesłani w najdalsze czeluści Zaświatów. Ich nienawiść musiała być ogromna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zatem zamierzacie zabić ród Glasja-Labolas, Astaroth i nasz, Gremory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zgadza się – mówiąc to, zwęził oczy. – To nas po prostu drażni. My, prawowici spadkobiercy godności Maou, jesteśmy nazywani przez was Starymi. Coś takiego bardzo trudno znieść. – Westchnął, po czym mówił dalej: – Tutaj plan dobiega końca. To nasza porażka. Nigdy nie przeszłoby mi przez myśl, że Boosted Gear, Longinus ze średniej półki, zwycięży w starciu z Zatraceniem Wymiaru. Mogę powiedzieć tyle, że takiego czegoś nie braliśmy w ogóle pod uwagę. Cóż, dalsze ataki terrorystyczne zapowiadają się być dla nas bardzo korzystne, tak więc muszę się na razie tym zadowolić. Creuserey co prawda zginął, ale nie widzę w tym problemu. Tak długo jak działam ja, możemy postępować do przodu nawet bez Valiego. Prawdziwy Belzebub jest wielki. A teraz, jako moja pamiątka powrotna… muszę was zgładzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie wyzwiecie obecnych Maou bezpośrednio do walki, ale napadacie na ich krewnych! To zwykłe tchórzostwo!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dokładnie – odpowiedział. – Zabiję wpierw ich rodziny. Nic by to nie znaczyło, jeżeli nie doznaliby goryczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Szumowino! Zabiłeś Asię! Tego ci NIE odpuszczę! – Buchou wkurzyła się, a jej aura osiągnęła limit swojej gęstości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na twarzy Akeno-san również pojawiła się złość, a jej ciało otoczyło się w Świętych Piorunach. Ja także nie miałem zamiaru mu przebaczać! Asia-san mogła… mogła wreszcie zerwać ze swoją przeszłością! Ise-kun, którego kochała, zakończył ją, niszcząc stojącą na drodze Asi przeszkodę! Była w stanie zacząć żyć od nowa w szczęściu, które posiadła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I właśnie stał przed nami! Ten, który odebrał jej życie! Przestępstwo zabrania jej od nas! Nawet pozbawienie go życia nie będzie odpowiednią ceną! Jednak i tak pozbawię go głowy, tu i teraz![[File:High_school_dxd_v6_225.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asiu? Asiu? – wołał Ise-kun, idąc niepewnym krokiem przed siebie. – Asiu? Gdzie się podziałaś? Hej, chodźmy. Wracajmy do domu. Mama i tata już na nas czekają. Jeżeli będziesz się ukrywała, to nie będziemy mogli wrócić. Hahaha, naprawdę lubisz się zgrywać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ise-kun zaczął jej szukać. Idąc na osłabionych nogach, mówił:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asiu? Chodźmy do domu. Nie ma nikogo, kto mógłby cię skrzywdzić. A nawet jeżeli ktoś by się znalazł, to ja mu już pokażę! Wracajmy. Asiu, przecież musimy wziąć udział w biegu z jedną nogą związaną…&lt;br /&gt;
Nie byłem w stanie na niego patrzeć…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na jego widok Koneko-chan i Gasper-kun rozpłakali się. Akeno-san odwróciła głowę, a z jej oczu leciały łzy. Buchou zbliżyła się do niego i czule go przytuliła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja również nie mogłem powstrzymać łez napływających do moich oczu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou, nie mogę znaleźć Asi – powiedział Ise-kun. – Mimo że wreszcie możemy wracać. A przecież musimy się jeszcze ukryć w podziemiach, o których powiedział nam Sensei. Ale jeżeli Asi tutaj nie ma……… Tata i mama powiedzieli, że Asia jest dla nich jak córka. A ona powiedziała, że oni są dla niej jak rodzice… Ona jest moją… naszą rodziną…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego wyraz twarzy był obojętny. Buchou delikatnie chwyciła go za policzek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie wybaczę ci. Nie wybaczę ci! Zetnę cię! Zetnę i zabiję! – krzycząc to, Xenovia zaczęła wymachiwać Durandalem i Ascalonem w stronę Shalby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To bezcelowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;GUUUN!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
Shalba obronił się przed jej atakiem magiczną barierą i wystrzelił pocisk prosto w jej brzuch!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia upadła na ziemię. Święte miecze poleciały wraz z nią i wbiły się w podłogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oddaj ją nam… Ona jest… moją przyjaciółką! Jest mi… bliską przyjaciółką! Była dla mnie milsza niż ktokolwiek inny…! Dlaczego…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo że została powalona na ziemię, to próbowała sięgnąć mieczy, które jednak znajdowały się daleko poza jej zasięgiem. Shalba, nie zważając na jej słowa, przemówił do Iseia-kun:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wulgarny wskrzeszony diabeł i smok, który jest tyle wart, co kubeł śmierci. Księżniczka Gremory ma naprawdę spaczony gust. Tamta dziewczyna została teleportowana poza wymiar. Jej ciało powinno już stamtąd zniknąć. Znaczy się, umarła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wzrok Iseia-kun utknął na Shalbie, który unosił się w powietrzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak patrzył się na niego. Jego wzrok był dziwaczny. Wpatrywał się w niego z bezuczuciową twarzą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Rias Gremory, opuść natychmiast to miejsce. Jeżeli nie chcesz zginąć, to dobrym pomysłem jest stąd uciec.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to głos Ddraiga. Odejść? O co mu chodziło? Buchou również go nie rozumiała. Wtedy to też Ddraig skierował się bezpośrednio do Shalby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Ty tam, diable. Twoje imię brzmiało Shalba, tak?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ise-kun odepchął Buchou, po czym podniósł się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Tyś…]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ise-kun zmierzał w stronę Shalby, poruszając się niczym jak ghoul. Gdy znalazł się bezpośrednio pod nim, głos Ddraiga wydobył się z ust Iseia-kun! W jego głosie nie było żadnych uczuć, co przyprawiło mnie o ciarki!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[…podjął złą decyzję!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO- OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO- OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO- OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cała świątynia gwałtownie zadrżała, a Ise-kun zaczął emitować krwistoczerwoną aurę! Stawała się coraz większa, aż całe wnętrze świątyni stało się czerwone!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Samo oddziaływanie tej aury na moją skórę mówiło samo za siebie! Ona była… niebezpieczna! Z ust Iseia-kun wydobywały się słowa, niby recytacja. Jednak głos, który rozbrzmiewał, nie należał do niego. Młodziak. Starzec. Mężczyzna. Kobieta. Przerażający dźwięk, który był połączony z głosami różnych osób!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jam, który przebudza się…]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Zaczęło się. Zaraz się zacznie.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[jest Boskim Smokiem, który skradł Bogu prawo dominacji…]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Zawsze to tak wyglądało, bez względu na wszystko. Niedobrze, było tak za każdym razem.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Naśmiewam się z „nieskończoności” i smucę ze „snu”…]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten, którego Świat poszukuje. Ten, którego Świat odrzuca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Stanę się Czerwonym Smokiem Dominacji…]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zawsze była to moc. Zawsze była to miłość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
«Zawsze wybierasz zniszczenie, bez względu ile razy było ci to dane!»&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zbroja Iseia-kun zaczęła się zmieniać… Stała się bardziej ostra, a nawet wyrosło z niej skrzydło. Z obu dłoni i stóp wystawało coś na wzór pazurów. Na hełmie pojawił się róg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I wtedy ze wszystkich klejnotów na jego ciele wydobył się krzyk, niby połączenie głosu starca, młodzieńca, mężczyzny i kobiety!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[I zatopię was w najgłębszych czeluściach szkarłatnej męczarni!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[JUGGERNAUT DRIVE!!!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otoczenie wokół niego zostało doszczętnie zniszczone! Podłoga! Ściany! Sufit! Wszystko legło w gruzach! Przez tę krwistoczerwoną aurę emitowaną przez jego pancerz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gugyaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! – zaryczał jak bestia i machając skrzydłami, stanął na czworakach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;CIĘCIE!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dźwięk przecinanego powietrza! Co za szybkość! Moje oczy nie były w stanie nadążyć…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ngggggh! – rozległ się krzyk Shalby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy odwróciłem się w stronę, skąd dobiegał, ujrzałem Iseia-kun, który przeobraził się w miniaturowego smoka. Jego zęby były zatopione w ramieniu Shalby. Na hełmie pojawiło się coś na wzór paszczy, więc pewnie zaatakował przy jej pomocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Mniam mniam mniam mniam…&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dźwięk rozgryzanego mięsa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niech cię! – Shalba stworzył w swojej prawej ręce światło i już chciał wystrzelić nim w stronę Iseia-kun, jednakże z jednego z klejnotów wyskoczyła nagle pokryta czerwonymi łuskami smocza łapa i zablokowała rękę Shalby. Następnie z innego klejnotu wyłoniło się ostrze i odcięło ją aż do łokcia! – Guu! – Twarz Shalby wykrzywiła się w grymasie bólu! Jego krew trysnęła na podłogę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Mniam!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z przerażającym dźwiękiem Ise-kun odgryzł resztę jego ręki i osiadł na podłodze. Kładąc się, splunął mięsem. Krew Shalby spłynęła na czerwony pancerz,  co wywoływało uczucie przerażającej świetności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gegogyuuga-gyhugohaa! Guooooooooooooooooooo!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
On… nie brzmiał jak człowiek. Ze wszystkich klejnotów, które świeciły, wyrastała smocza łapa lub ostrze. Każde z nich zaczęło zmieniać kształt, który pod żadnym względem nie przypominał niczego ludzkiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie zadzieraj ze mną, kurwa! – Rozgniewany Shalba próbował zaatakować przy pomocy drugiej ręki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tej samej chwili skrzydło Sekiryuuteia… zaczęło świecić! Przypominało teraz skrzydło Hakuryuukou! W chwili gdy Shalba chciał wystrzelić światłem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Divide! Divide! Divide! Divide! Divide! Divide! Divide! Divide!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozbrzmiał ten dźwięk, a pocisk światła… zmniejszył swą wielkość o połowę! I zmalał raz jeszcze! Atak Shalby cały czas malał, aż osiągnął rozmiary strugi światła rzucanej przez małą latarkę!&lt;br /&gt;
To była… moc Hakuryuukou, którą wcześniej Ise-kun skradł! Potrafił używać jej w takim stopniu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To zdolność Valiego! Niech cię! – zaryczał Shalba. – Ile razy jeszcze wleziesz mi w drogę!? Vaaliiiiiiiiii! – Jego dłoń opuścił pocisk, ale tym razem nie było to światło, a ogromna ilość demonicznej energii! Atak zmierzał wprost na Iseia-kun! Był olbrzymi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;ODBIJA!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
Ise-kun zmienił tor lotu pocisku zatrzepotaniem skrzydeł. Uniknął tak potężnego ataku czymś takim!? Ale zaraz, czy Shalba Belzebub żywił urazę w stronę Valiego? Byli potomkami starych Belzebuba i Lucyfera. Może z ich punktu widzenia mieli sprzeczne interesy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coś takiego! Zauważyłem zmianę, która zaszła w Iseiu-kun. Paszcza na hełmie była szeroko rozwarta! Wewnątrz niej pojawiło się coś przypominającego działo laserowe. Nagle został wystrzelony pojedynczy promień lasera!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;PIIIIIIIIII&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czerwone światło opuściło paszczę i poleciało wprost na Shalbę, rozrywając jego lewą rękę! Promień jednak nie ustał i poszybował dalej, przypalając ścianę, podłogę i sufit. Wtem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DOOOOOOOOOOOOOOON!!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W odległym od nas miejscu nastąpiła eksplozja! W powietrze uniosły się kłęby dymu i kurzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nuaaaaaaaaaaaaa! – zaryczał Ise-kun, pokrywając się cały w olbrzymiej aurze. W podłodze pod nim utworzyła się dziura, która po chwili przemieniła się w wielki krater. Już sama manifestacja jego aury starczała, by zniszczyć całe otoczenie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– P-potwór! Cz-czy to ma być Juggernaut Drive!? Nie czas na żarty! M-moja moc wskutek węża Ophisa powinna była osiągnąć poziom porównywalny ze starymi Maou! Takiego opisu Boosted Gear nawet nie ma w naszej bazie! Przerósł wszystkich swoich poprzedników! – Na twarzy Shalby wreszcie pojawił się strach. W jego oczach czaił się lęk, a na Iseia-kun spoglądał jak na kogoś, kogo należało się bać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mogliśmy tylko stać i przyglądać w osłupieniu temu całemu zajściu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczy Buchou były szeroko otwarte, a ona sama cała się trzęsła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To był potwór. To już nie był Ise-kun. Ise-k… Sekiryuutei ruszył się. Rozpostarł szeroko swoje skrzydła i spojrzał na Shalbę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;RUCH&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Usłyszałem jakiś dźwięk. Kiedy przyjrzałem się uważniej, zbroja, w miejscu gdzie znajdował się brzuch i klatka piersiowa, otworzyła się, a z jej wnętrza wyłoniło się coś, co najprościej będzie opisać słowem „wyrzutnia”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DOOOOOOOO…&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po cichym zawibrowaniu wokół wyrzutni zaczęła gromadzić się czerwona aura. Zbierało się jej coraz więcej, aż została ściśnięta i wepchana do wyrzutni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ku! Nie mogę tutaj zginąć! – Shalba usiłował nakreślić magiczny krąg za pomocą nogi, jednak… coś ją zatrzymało. – Zatrzymałeś ją! – krzyknął. – Moją nogę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczyska na zbroi zalśniły na czerwono… Czy one aktywowały coś na wzór umiejętności Gaspera-kun?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost!Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost!Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost!Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost!Boost! Boost!!!!!!!!!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[ŁAMACZ LONGINUSA!!!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dźwięk ten odbił się od ścian świątyni niezliczoną ilość razy. Pochodził on z Sacred Gear Sekiryuuteia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy też z wyrzutni, która do tej pory zbierała swój ładunek, została wystrzelona ogromna ilość czerwonej aury! Niedobrze! Przy takiej wielkości pochłonie ona również i nas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou, zarządź odwrót! Musimy stąd uciekać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise… ja… – Zaczęła kroczyć w jego kierunku, jednak zatrzymałem ją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wybacz! – Pochwyciłem ją w ręce i zacząłem biec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san pomogła Xenovii, a Koneko-chan i Gasper-kun podążali za mną!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;BĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘC!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-niemożliwe! Jestem prawowitym spadkobiercą, prawdziwym Maou…! Nie ośmieszyłem jeszcze Valiego! Belzebub jest większy niż Lucyfer! Przeklęci! Zwykły smok! Czerwony smok! Biały! – Shalba został wchłonięty przez czerwoną aurę i zniknął wraz ze świątynią w jasnym świetle…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
====Część 2====&lt;br /&gt;
– ……!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy znalazłem się poza świątynią, stworzyłem wiele świętych-demonicznych mieczy, tworząc z nich schron, w którym wszyscy się schowali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy przestał dobiegać nas odgłos drżącej świątyni, usunąłem kilka mieczy i wyszedłem na zewnątrz. Cała budowla legła w gruzach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Urządzenie stworzone przy pomocy Longinusa co prawda wciąż stało, jednak było całe popękane. Moc Sekiryuuteia była tak potężna…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oooooooooooooooon… – Stojący po środku ruin Ise-kun zawył ponuro ku niebu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo że stracił nad sobą kontrolę, wewnątrz niego nadal pozostawał smutek po utracie Asi-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Shalba Belzebub i Diodora Astaroth nie żyli. Walka dobiegła końca, jednak jego pancerz nie dawał żadnych oznak, że ma zamiar zniknąć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Co miałem zrobić? Co miałem zrobić, aby Ise-kun powrócił do normalności? Cała grupa, włączając w to Buchou, mogła tylko przysłuchiwać się jego wyciu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wpakowaliście się w tarapaty, co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ktoś nowy? Nagle w powietrzu pojawiło się pęknięcie! Ze szczeliny wyłonił się Hakuryuukou Vali, a także mężczyzna w tradycyjnej zbroi chińskiej. Widziałem go po raz pierwszy na oczy, ale podejrzewałem, że był to Sun Wukong.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naszym oczom pokazał się również nieznany mężczyzna w garniturze. Miecz, który dzierżył, wydzielał takie ilości światła, jakich jeszcze nigdy nie widziałem. Poznałem go od razu. Jegomość, którego spotkał Ise-kun. Posiadacz najpotężniejszego ze świętych mieczów, Caliburna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Vali. – Buchou nie kryła swojego zaskoczenia. Przyjęła postawę do walki. Postąpiliśmy tak samo. Jednak nie wyczuwałem od niego żadnej wrogości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie mam zamiaru walczyć, przybyłem, aby popatrzeć – rzekł. – Na Juggernaut Drive Sekiryuuteia. Jednak zdaje mi się, że nie osiągnął go w pełni. Macie szczęście, że wszedł w ten tryb w tym sztucznym polu. Gdyby doszło do tego w ludzkim świecie, wszelkie zabudowania i otoczenie zostałyby zniszczone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Czy jest w stanie powrócić do normalnej formy? – zapytała Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W związku z tym, że nie jest to pełny Juggernaut Drive, mogą zdarzyć się przypadki, kiedy będzie mógł powrócić do normalności, jednak może przydarzyć się sytuacja, kiedy nie będzie miał takiej możliwości i pozostanie w takim stanie, cały czas skracając swoje życie, aż umrze. Tak czy owak, jeżeli jeszcze długo pobędzie w tej formie, to jego życie może być zagrożone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatem było to niebezpieczne… Nagle Bikou wystąpił z ich grupy i zbliżył się do mnie. Trzymał na ramieniu znajomą mi dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Proszę, ona jest od was, nie? Ta lecząca siostrzyczka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przekazał mi… Asię-san!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asia-chan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou, Akeno-san i reszta zebrali się nad nią. Nie miała na ciele żadnych ran, była nieprzytomna, ale… wciąż oddychała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oddycha! – krzyknąłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy natychmiast zalali się łzami. Nawet ja płakałem! Cieszyłem się! Naprawdę, cieszyłem się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale dlaczego… – zacząłem mówić, jednak posiadacz Caliburna przerwał mi:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Złożyło się tak, że badaliśmy tutejszą szczelinę wymiarową, aż tu nagle wleciała do niej ta mała panienka. Vali rozpoznał ją i dlatego tutaj przybyliśmy. Miała szczęście. Gdyby nas tam nie było, wpadłaby w nicość i znikłaby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiem, więc to było powodem. Cieszyłem się, że Asia-san była cała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uwaaaaaaaaaaaaaaaaan! – Xenovia, może to z wielkiej ulgi na widok Asi-san, usiadła na ziemi i rozpłakała się. Położyłem Asię-san tuż obok Xenovii, która zaraz się do niej przytuliła. Z jej oczu spływały łzy radości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Teraz pozostała tylko kwestia Iseia. – Buchou spojrzała się w jego kierunku. Wciąż ryczał ze smutku po stracie Asi-san. – Będzie mógł powrócić do normalności, jeżeli powiemy mu, że jest cała? -  zapytała Valiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To zbyt niebezpieczne – odrzekł, kręcąc głową. – Możesz zostać zabita. Co nie zmienia faktu, że nie będę odwodził cię od tego pomysłu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san i Koneko-chan podeszły do niego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiem, że nie mamy prawa o nic cię prosić, jednak… Proszę, pomóż nam go ocalić. Jesteś Hakuryuukou, nie dałbyś rady przywrócić mu świadomości?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Prosimy cię. Użyjemy wszystkich naszych sił, więc pozwól nam użyczyć swojej mocy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – odrzekł – chyba dałoby radę, jeżeli znalazłoby się coś, co pobudziłoby jego serce…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czy widok piersi nie byłby w sam raz? – zapytał Bikou, drapiąc się po głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co prawda również wpadłem na ten sam pomysł, jednak nie zdobyłem się na odwagę, aby o nim głośno powiedzieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, gdyż jest w tej formie – odpowiedział Vali. – Smoki zawsze uspokajała pieśń… Nie mamy niczego takiego, a wersja dla Sekiryuuteia i Hakuryuukou nawet nie istnieje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Istnieje! – krzyknęła białoskrzydlata anielica, która leciała w naszą stronę. Była to Shidou Irina-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Haa, wreszcie do was dotarłam. Zaraz, to jest Ise-kun!? Słyszałam o tym od Michała-sama i Azazela-sama, ale jednak żeby doszło do czegoś takiego! – Była jednocześnie zszokowana i podniecona. Tak jak zawsze, Shidou Irina pałała silnymi emocjami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Irina, co ty tutaj robisz? – zapytała Xenovia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Irina-san na jej słowa wyciągnęła przed siebie rękę, w której trzymała holograficzny projektor używany przez diabły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiadomość, że Ise-kun wszedł w niebezpieczny stan, dotarła już do VIP-ów, którzy znajdują się w pokoju obserwatorskim oraz na polu walki. Doszli do wniosku, że coś trzeba zrobić. Maou Lucyfer-sama i Azazel-sama kazali mi przynieść tutaj tę sekretną broń! Przy okazji, teleportowałam się tutaj przy pomocy Odyna-sama! Niesamowity gość! Bóg Północy! I ma taką długą brodę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Była tak podniecona, że zniszczyła panującą tutaj atmosferę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co prawda nic nie rozumiem, ale jeżeli urządzenie to jest przygotowane przez mojego brata i Azazela, to możemy na nim polegać. – Buchou wzięła głęboki wdech, po czym nacisnęła przycisk na projektorze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Biuściasty Smok! Zaczynamy!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naszym oczom ukazał się Ise-kun w swojej zbroi, a wraz z jego słowami zebrały się wokół niego dzieci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Oppai!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzieci wykrzyczały to. Wraz z Iseiem-kun zaczęły tańczyć, a w tle zaczęła lecieć luźna muzyka. Na niebie pojawiły się jakieś litery… Znajdowały się tam tytuł i słowa piosenki. Oczy wszystkich skierowały się ku górze, na to wstrząsające widowisko!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
CO TO MIAŁO BYĆ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Piosenka Biuściastego Smoka]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słowa: Azazel&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Muzyka: Sirzechs Lucyfer&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choreografia: Serafall Lewiatan&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
NA SKRAJU PEWNEGO KRAJU ŻYJE SOBIE SMOK KOCHAJĄCY CYCUSZKI&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
GDY POGODA DOPISUJE, PRZECHADZA SIĘ NA SPACER&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
SMOK SMOK BIUŚCIASTY SMOK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MACU-MACU MUAH-MUAH PAFU-PAFU&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
ISTNIEJE TYLE RODZAJÓW CYCUSZKÓW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
JEDNAK ON WOLI TE NAJWIĘKSZE&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
BIUŚCIASTY SMOK LATA RÓWNIEŻ I DZIŚ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
NA SKRAJU PEWNEGO MIASTECZKA BIUŚCIASTY SMOK ŚMIAŁ SIĘ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
GDY ŚCISNĄŁ CYCUSZKI, UŚMIECHAŁ SIĘ NAWET W DESZCZOWY DZIEŃ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
SMOK SMOK BIUŚCIASTY SMOK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
KLIK-KLIK ZOOM-ZOOM IYAAAN&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
WIDZIAŁ WIELE CYCUSZKÓW, JEDNAK WOLI TE NAJWIĘKSZE&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
BIUŚCIASTY SMOK NACISKA JE RÓWNIEŻ I DZIŚ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…………&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Staliśmy oniemiali. Nie mieliśmy pojęcia, jak na to zareagować. Nagle pojąłem. Było to nagranie wideo programu telewizyjnego. Musiał zostać zaproszony do programu muzycznego dla dzieci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I piosenka ta nosiła tytuł „Piosenka Biuściastego Smoka”!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagrywali to, gdy Ise-kun wszedł w stan Łamacza i tańczył z dziećmi. Byłem tym wszystkim bardzo zaskoczony. Nie wspominając o tym, że twórcami tej piosenki byli… Z całą powagą, co wy odwalacie!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Uuu… cycuszki… – Ise-kun opuścił głowę i wreszcie powiedział coś w miarę sensownego! Zaraz, dlaczego „cycuszki”!? Nie, w końcu nie jest sobą!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zareagował! – Buchou rozpłakała się z radości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nie, zareagował na takie coś… – Uszka Koneko-chan oklapły, a ona sama zdawała się mieć złamane serce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Shidou-san, puść to raz jeszcze! – poprosiła Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Już się robi! – odpowiedziała, wciskając przycisk powtórzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
NA SKRAJU PEWNEGO KRAJU ŻYJE SOBIE SMOK KOCHAJĄCY CYCUSZKI&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
GDY POGODA DOPISUJE, PRZECHADZA SIĘ NA SPACER&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
SMOK SMOK BIUŚCIASTY SMOK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
MACU-MACU MUAH-MUAH PAFU-PAFU&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
ISTNIEJE TYLE RODZAJÓW CYCUSZKÓW&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
JEDNAK ON WOLI TE NAJWIĘKSZE&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
BIUŚCIASTY SMOK LATA RÓWNIEŻ I DZIŚ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uuu… cycuszki… macu macu… muah muah… – jęczał Ise-kun z opuszczoną głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
NA SKRAJU PEWNEGO MIASTECZKA BIUŚCIASTY SMOK ŚMIAŁ SIĘ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
GDY ŚCISNĄŁ CYCUSZKI, UŚMIECHAŁ SIĘ NAWET W DESZCZOWY DZIEŃ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
SMOK SMOK BIUŚCIASTY SMOK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
KLIK-KLIK ZOOM-ZOOM IYAAAN&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
WIDZIAŁ WIELE CYCUSZKÓW, JEDNAK WOLI TE NAJWIĘKSZE&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
BIUŚCIASTY SMOK NACISKA JE RÓWNIEŻ I DZIŚ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Z-z-z-zoom zoom… iyaaan… naciska… – Ise-kun poruszał w powietrzu palcem tak, jakby czegoś szukał! Po ostrych pazurach nie było żadnego śladu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Łamacz Ładu Smoka Wymycia!!!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Vali wszedł w tryb Łamacza i pokrył się w białej zbroi. Machając skrzydłami, zbliżył się do Iseia-kun w zastraszającym tempie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[DIVIDE!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozbrzmiał głos Hakuryuukou. Wraz z nim dało się wyczuć, jakby moc Iseia-kun drastycznie spadła. Vali musiał dotknąć go i zmniejszyć jego moc o połowę. Wcześniej było to niemożliwe, ale dzięki piosence udało mu się odzyskać świadomość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias, szybko! – krzyknęła Akeno-san. – Rozgląda się za twoimi sutkami! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Coo takiego!? – Buchou doznała takiego szoku, że jej oczy prawie wyszły z orbit.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san nie zważając na to, kontynuowała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-kun osiągnął Łamacz Ładu naciskając twoje sutki, zatem musi to działać również i w drugą stronę. Nie mogliśmy się do niego zbliżyć, ponieważ było to zbyt niebezpieczne. Jednak teraz dzięki piosence odzyskał świadomość!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-ale czy aby na pewno Ise wyjdzie z tego stanu dzięki moim sutkom…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wyjdzie! Ja się do tego nie nadaję… Fufufu, takie role bardziej pasują do ciebie… Jestem zazdrosna. – Na twarzy Akeno-san pojawił się smutek, jednak to, co mówiła… Sutki to, sutki tamto… Przecież to jakiś absurd…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou spojrzała się na Valiego, jednak ten patrzył w przeciwną stronę. Wyglądało to tak, jakby nie chciał się do tego mieszać! Nieładnie! Bikou trzymał się za brzuch i za wszelką cenę starał się powstrzymać od śmiechu. Tak, śmiej się dowoli. Bo tylko to można było zrobić w takiej sytuacji! Śmiać się! Ise-kun, jak bardzo biuściastym smokiem potrafiłeś być!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou wzięła głęboki wdech, po czym powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Okay.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaczęła kroczyć w kierunki Iseia-kun. W jej ruchach nie było widać żadnego zawahania! Czy ty naprawdę się na to godzisz, Buchou!? Albo mi się tylko zdawało, albo ty naprawdę nie zastanawiałaś się nad niczym dwa razy, jeżeli dotyczyło to Iseia-kun!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy piosenka leciała przez cały czas w tle, Buchou zbliżała się do niego coraz bardziej. Wreszcie stanęła tuż przed nim. Rozpięła guziki mundurka, a potem zdjęła biustonosz. Nic nie mogliśmy widzieć pod tym kątem, więc bądź spokojna, Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– M-moje… cycuszki…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ise-kun znalazł to, czego szukał, a jego drżące palce powędrowały w stronę piersi Buchou…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A w tle leciała piosenka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
NA SKRAJU PEWNEGO MIASTECZKA BIUŚCIASTY SMOK ŚMIAŁ SIĘ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
GDY ŚCISNĄŁ CYCUSZKI, UŚMIECHAŁ SIĘ NAWET W DESZCZOWY DZIEŃ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
SMOK SMOK BIUŚCIASTY SMOK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
KLIK-KLIK ZOOM-ZOOM IYAAAN&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
WIDZIAŁ WIELE CYCUSZKÓW, JEDNAK WOLI TE NAJWIĘKSZE&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
BIUŚCIASTY SMOK NACISKA JE RÓWNIEŻ I DZIŚ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W następnej chwili zbroja Iseia-kun zniknęła, a on sam został uwolniony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czy jej piersi są dla Hyoudou Isseia czymś na wzór przełącznika? – zapytał Vali z powagą na twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ej, czy to nie byłoby zbyt niegrzeczne!? – odpowiedział mu Bikou, śmiejąc się już na całego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potem niezbyt interesowałem się tym, co się działo…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ise-kun. Jesteś wspaniałym Biuściastym Smokiem…&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High_School_DxD_-_Tom_6_-_rozdzial_4|rozdziału IV]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High_School_DxD_-_Tom_6_-_rozdzial_5|rozdziału V]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>37.30.36.189</name></author>
	</entry>
</feed>