<?xml version="1.0"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="en">
	<id>http://www.baka-tsuki.org/project/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=78.8.98.246</id>
	<title>Baka-Tsuki - User contributions [en]</title>
	<link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.baka-tsuki.org/project/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=78.8.98.246"/>
	<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Special:Contributions/78.8.98.246"/>
	<updated>2026-05-18T23:04:03Z</updated>
	<subtitle>User contributions</subtitle>
	<generator>MediaWiki 1.43.1</generator>
	<entry>
		<id>http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_5_rozdzial_4&amp;diff=282872</id>
		<title>High School DxD - Tom 5 rozdzial 4</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_5_rozdzial_4&amp;diff=282872"/>
		<updated>2013-08-30T18:58:49Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;78.8.98.246: /* Część 1 */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Żywot 4: Buchou vs Kaichou: Pierwsza połowa!==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 1===&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Noc przed meczem. Ostatnia narada w pokoju Senseia.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wcześniejszy atak Bikou i siostrzyczki Koneko-chan został w miarę załatwiony dzięki szybkiej reakcji Buchou i Tannina-ossan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozmawialiśmy o tym, jak wzrosła „wartość” Buchou. Odpędzenie ataku grupy Valiego i osiągnięcie przez jej podopiecznego Łamacza Ładu zostało nagrodzone sporą ilością punktów…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…pomijając oczywiście to, jak tego Łamacza zdobyto. R-raczej nikt nie brałby Rias na poważnie, gdyby dowiedzieli się, że to wszystko za sprawą macania cycuszków…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No dobra, ale wracając do tematu. Więc siedzieliśmy sobie na zebraniu i jako pierwszy głos zabrał Azazel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jak wygląda sytuacja z twoim Łamaczem Ładu, Ise?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ech… W miarę. Przyzwyczaiłem się już do jego używania, jednakże ma on narzuconych sporo ograniczeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc wyjaśniłem wszystkim ograniczenia związane z użytkowaniem Zbroi Łuskowej Daru Wzmocnienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Po pierwsze, zbroja potrzebuje czasu, by się aktywować. Czas pozostały do aktywacji pokazany jest na krysztale w mojej rękawicy. Po drugie, podczas „ładowania” zbroi nie mogę używać swojego zwykłego Boskiego Daru, tak więc podwajanie i transfer odpadają. Po trzecie, zbroję mogę aktywować tylko raz dziennie, a co gorsza, nawet jeżeli będzie to tylko chwilowa przemiana, mój Boski Dar pozostanie praktycznie bez mocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem, rozumiem… – przytaknął Sensei. – Wszystko zgadza się z danymi wcześniejszych Sekiryuuteiów. Jest więc dobrze. Choć, mówiąc na boku, zdarzały się i takie przypadki, gdzie ludzie mogli używać mocy Boskiego Daru nawet po dezaktywacji zbroi. Dobra, a ile czasu ci trzeba, by aktywować zbroję?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dwie minuty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A więc czas się skrócił dzięki treningowi, hm? Jednakże nadal jest z tym kiepsko. Powiem to bez owijania w bawełnę – jest multum osób, które potrafiłyby cię pokonać w tym czasie. Przez te dwie minuty jesteś jak niemowlę rzucone stadu wilków; to one obecnie są twoją największą słabością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Miał rację. Ale co miałęm robić podczas tych dwóch minut? Przeciwnicy będą wiedzieć, że aktywowałem Łamacz Ładu i będą na mnie polować. A więc będę musiał unikać ludzi i uciekać jak najdalej?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Podwajanie i transfer w twoim „normalnym” trybie nadal są ważne, jako że mają szeroką gamę zastosowań. Z drugiej strony bez Łamacza Ładu nie będziesz w stanie walczyć z silniejszymi przeciwnikami. Oba tryby mają swoje plusy i minusy… Jak długo możesz utrzymać zbroję?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bazowo pół godziny, jednak każde użycie zdolności skraca ten czas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nieźle jak na takiego leszcza jak ty. Widać, że się opłacało trenować. Jednakże w oficjalnym meczu na nic nam się to nie przyda. Trzydzieści minut to śmiesznie mało jak na jeden mecz, a do tego każdy twój ruch skraca ten czas jeszcze bardziej. Pamiętaj, że niektóre spotkania ciągną się godzinami… Więc nie pozostaje nam nic innego, jak tylko próbować przedłużać ten czas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc cały ten trening nadal nie stawiał mnie w zasięgu Valiego? Ciekawe, czy kiedyś go dogonię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże Łamacz Ładu nadal był zależny od sytuacji. Mimo że osiągnąłem moc, której pragnąłem, czasami sprytne użycie podwajania i transferu będzie o wiele korzystniejszym rozwiązaniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sumie mógłby użyć transferu podczas Łamacza Ładu, jednak mógłbym wtedy zużyć całą energię w jednym  ruchu… Gdybym, wiedział, że na stówę pokonam przeciwnika, zanim zużyję całą moc, to tak… Jednak świat nie był taki miły i wszystko mogło się zdarzyć. Ciężka sprawa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z głębokich przemyśleń wyrwał mnie jednak pewien gest Senseia… Uśmiechnąłem się i tak samo jak on zacząłem „wciskać” coś w powietrzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc to, Sensei uścisnął mi rękę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie tak! Zdobyłem Łamacz Ładu macając cycuszki Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumieliśmy się z Senseiem bez słów! Nasze piersi napełniała duma! Jednak zaraz po tym jakże wspaniałym momencie wróciliśmy do pierwotnego tematu spotkania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias, Sona Sitri ma niezłe pojęcie o twojej grupie, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak… – przytaknęła Buchou. – Wie, jakich broni używają Ise, Kiba, Akeno, Asia i Xenovia. W końcu nagranie z naszej walki z grupą Risera są dostępne dla prawie całej publiczności. Co gorsza, Boski Dar Gaspera i historia Koneko-chan zostały wyjawione.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Więc wie całkiem sporo… A ty co wiesz o jej grupie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Znam moce Sony, jej Królowej i kilku innych osób z jej grupy. Jednak nie udało mi się potwierdzić prawdziwości niektórych z nich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Więc w tym polu z nią przegrywasz. Nie martw się – nieznajomość wroga to norma zarówno podczas meczów, jak i prawdziwych walk. Były nawet przypadki, gdy Boski Dar ewoluował i zmieniał swe właściwości w środku meczu, co wprowadzało dość spore zamieszanie. Dlatego jednak miej wszystkich i wszystko pod czujnym okiem. W końcu to osiem różnych osób.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem. Po jednym Królu, Królowej, Skoczku i Wieży. Dwoje Gońców i Pionów. Jeszcze nie zużyła wszystkich pionków, jednakże już teraz ma tyle samo osób co my.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łaaah, jaka dyskusja! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc gramy ośmiu na ośmiu? Ciężka sprawa…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili Sensei wstał i napisał coś na tablicy, którą wcześniej przygotował.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Królewska Gra przypisuje graczy do pewnych odgórnie ustalonych „klas”. Siła, technika, magia, wsparcie. Przykładowo Rias byłaby magiem, czyli kimś specjalizującym się w walce magią… Podobnie zresztą jak Akeno. Kiba to z kolei czysty technik wykorzystujący swoją szybkość i biegłość w posługiwaniu się mieczem i Boskim Darem. Xenovia to z kolei figura typu Siła, ukierunkowana na szybkość. Ktoś, kto celuje w 1HKO. Asia i Gasper to wsparcie. Jednakże gdyby wgłębić się w ich charakterystykę, to Asi byłoby bliżej do maga, a Gasperowi do technika. Koneko to figura typu Siła. No i ty, Ise. Można by powiedzieć, że jesteś definicją siły, jednakże dzięki transferowi robisz też za niezłe wsparcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zszokowała mnie ilość wiedzy, którą musiałem sobie przyswoić. A więc był taki podział i nawet były w nim podklasy? Fajnie. A więc siła zamienna na wsparcie, hę? Nieźle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei narysował układ czterech linii, każda odzwierciedlająca jedną z klas. Następnie wypisał na nim nasze imiona. Ja przykładowo byłem pomiędzy siłą a wsparciem, Kiba prosto na technice, Xenovia w sile i tak dalej. Dzięki temu o wiele łatwiej było zrozumieć całą tę gadkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale zaraz… Jak tak sobie patrzę, to nie jesteśmy dość zbalansowaną grupą? Nie mamy tylko maga bliskiemu sile… „Magicznego wojownika”, że tak to ujmę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei zaznaczył mnie, Xenovię i Koneko-chan, po czym powiedział.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Największym wrogiem „siły” jest „kontra”. Najbardziej kłopotliwa podklasa techników, którzy używają twojej własnej siły przeciwko tobie. Co gorsza, istnieją wyspecjalizowane w tej dziedzinie Boskie Dary, które nie dość, że zwracają waszą siłę, to jeszcze dodają do niej swoją. Dlatego też Ise, Xenovia i Koneko muszą na nich uważać. Nawet najsłabsza kontra jest potężna, gdy przechwyci potężny cios.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
S-straszne. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, co by się stało mnie i reszcie, gdyby ktoś skontrował moc mojego Łamacza Ładu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A tam, jeżeli trzeba, to zniszczę kontrę jeszcze silniejszym uderzeniem – powiedziała odważnie Xenovia, jednakże Sensei tylko pokręcił głową, mówiąc:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oczywiście jest możliwym przewyższenie kontry samą siłą, ale to już zupełna inna bajka, gdy masz do czynienia z kimś, kto się na tym zna. W takich sytuacjach lepiej postawić na maga jak Akeno, innego technika, jak przykładowo Kiba, czy też Gaspera i jego wampirze zdolności. Typ siłowy jest bardzo silny i poradzi sobie prawie w każdej sytuacji, jednakże walka z technikami to zbyt duże ryzyko. Ważna jest kompatybilność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovię zamurowało. Jednakże miała ona spore doświadczenie w walce, więc dobrze rozumiała, o co mu chodziło. Następnie Sensei zwrócił się do mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise… Posiadałeś Łamacza Ładu, ale czy wygrałbyś z Kibą?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Szczerze mówiąc to nie. Po prostu bawiłby się ze mną, używając swojej prędkości, i ani razu bym go nie trafił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak właśnie myślałem. Jasne, osiągnąłem Łamacza Ładu. Ale on też go posiadał. I to już ponad miesiąc. Różnica w doświadczeniu była zbyt wielka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moc, której użyłem w walce z Valim, była jednorazowa. Byłem wkurzony i chciałem go zabić. Nic innego się nie liczyło. „Zwykły” ja nie miał takiej mocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak więc widzisz, nieważne czy to Kiba ,czy ktoś inny – jesteś podatny na kontry i już. Jeżeli nie wymyślisz jakiegoś sposobu, by kontrować kontry, nigdy nie wygrasz z Kibą. To się właśnie nazywa kompatybilność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera… Więc jeżeli nie pokonam Kiby, to nie mam co śnić o dogonieniu Valiego, co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias – Sensei zwrócił się do Buchou – jeżeli Sona posiada kogokolwiek z kontrą, to mogą się oni zderzyć z Iseiem, wiesz? Jeden potężny atak i już po nim. Tak więc musisz coś wymyśleć na taką sytuację.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gdyby jednak przeciwnik był kobietą, to… szanse na takie zderzenie są małe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou, o co ci chodzi? Jednakże długo nie musiałem czekać na wyjaśnienie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niszczyciel Szat… Jest wrogiem wszystkich dziewczyn. Wątpię, aby którakolwiek chciała z nim walczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Riposta Koneko-chan! Prosto w serce! A więc to tak! Tak o mnie myślicie! Nawet Buchou przytakuje!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nikt nie chciałby walczyć z kimś, kto może rozebrać cię do naga w trzy sekundy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czekaj, dawna Koneko-chan wróciła! Całe szczęście! Ciągle się martwiłem o ciebie od naszej ostatniej rozmowy. Może w końcu rozwiązała problemy, które ją trapiły?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale zaraz… Jeżeli kobiety będą mnie unikać, to jak ja mam niby użyć mojej nowej techniki, którą wymyśliłem w górach? Technika, która stała się możliwa dzięki Łamaczowi Ładu… Coś zupełnie odmiennego, a jednocześnie tak podobnego do Niszczyciela Szat…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A tak przy okazji, Ise, fakt, że osiągnąłeś Łamacza Ładu, by odpędzić Bikou i resztę, jest znany Sonie. Tak więc możliwość, że padniesz, zanim odpalisz zbroję, jest całkiem realna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei… To takie piękne, jak się o mnie martwisz, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Heh, nie bój się o mnie. Jestem w końcu dorosły. – Odpowiedziałem z dość nihilistycznym uśmiechem, przykładając dłoń do czoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co się stało, że zgrywasz dorosłego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sensei. Ja jestem dorosły, bo je macałem. – Energicznie przytakując, podniosłem oba kciuki do góry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, oto jestem istotą wspaniałą, która to cycuszki szanownej Buchou wymacała dokładnie. Tak właśnie ludzie stają się dorośli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A tak, tak. Zapomniałem. Fakt.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei! Proszę, nie mów tego w taki sposób! Ale to dopiero początek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kiba. – Położyłem dłonie na jego ramionach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O co chodzi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach biedny, zagubiony Kiba. Czas objawić mu prawdę znaną od stuleci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Istnieją dwa rodzaje mężczyzn: ci, którzy macali i ci, którzy nie mieli na to odwagi. I ja zaliczam się do tych pierwszych. Wspaniałych. Niezwykłych. Przekroczyłem granicę zwykłych śmiertelników.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fufufu, udała mi się ta wypowiedź, oj udała. Naprawdę cieszę się razem z tobą, Kiba, że możesz być na równi z kimś, kto pomacał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże Kiba tylko pokręcił głową i popatrzył się na mnie wzrokiem pełnym współczucia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou… Jest gorzej, niż myśleliśmy. Musi pójść do psychologa jeszcze przed meczem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hmpf! Wiedziałem, że nie zrozumiesz MNIE, istoty, która stoi ponad zwykłymi diabłami. Nie martw się, Kiba, to nie twoja wina. Jam jest winny grzechu, jakim są cycuszki Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jestem grzesznikiem ponad grzesznikami. Prawdziwym złem wcielonym. Od dzisiaj ludzie znać mnie będą jako Walijski Smok Mroku. Fufufu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-senpai dziwnie się uśmiecha! Boję się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Gya-kun, nie zbliżaj się do niego, bo jeszcze złapiesz jakąś głupotę albo zboczenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gasper i Koneko-chan patrzyli się na mnie przeszywającym wzrokiem… Fufufu, mój urok dorosłego rozumieją nawet dziewczęcy chłoptasie i małe dziewczynki…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei odłożył mazak i zaczął podsumowywać nasze spotkanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Powiedziałbym, że macie jakieś osiemdziesiąt procent szans na wygraną – kontynuował Sensei. – Znaczy, zakładam, że wygracie, a nie, że „i tak czy siak wygracie”. Wartość samych figur nie stanowi o ich sile, tak samo jak podczas normalnych szachów – to ich położenie i szachista odgrywają decydującą rolę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy słuchali go z pełną powagą i skupieniem. Miał facet dar – było widać, że wszyscy wzięli to sobie do serca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Żyję już bardzo długo. Widziałem wiele bitew, dlatego też powiem wam tak: widziałem już ludzi, którzy przegrywali mimo pewnych szans na zwycięstwo. Widziałem ludzi, którzy wygrywali mimo mikroskopijnych szans. Każdy procent to szansa na wygraną, zarówno dla was, jak i dla nas. Nie wierzcie w to, że „zawsze wygracie”. To moja ostatnia rada, jaką mogę wam przekazać podczas tych przygotowań.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz po tym Sensei zaczął dyskutować strategie z osobami za to odpowiedzialnymi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie ma bata! Wygramy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 2===&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dzień decydującej bitwy.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W podziemiach zamku rodu Gremory został specjalnie dla nas przygotowany krąg teleportacyjny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Staliśmy na nim całą grupą, gotowi do przeniesienia na pole bitwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza Asią i Xenovią wszyscy mieliśmy na sobie mundurki Akademii Kuou. Asia miała na sobie swój habit, a Xenovia sado-maso-strój bitewny, dokładnie taki sam jaki miała, gdy spotkaliśmy się pierwszy raz. Obie były wyraźnie podekscytowane i gotowe do walki. Wyglądało na to, że drużyna Sitri także miała na sobie szkolne mundurki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ojciec Buchou, jej matka, Milikas-sama i Azazel-sensei przemawiali do nas spoza magicznego kręgu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias, już raz przegrałaś. Teraz na pewno wygrasz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozegrajcie mecz, jakiego nie powstydziłaby się kolejna głowa rodu. Dajcie z siebie wszystko, dobrze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Powodzenia Rias-neesama!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przekazałem wam wszystko, co mogłem. Teraz musicie tylko z tego zrobić użytek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs-sama i  Grayfia-san nie byli obecni, ponieważ musieli udać się do sektora dla VIP-ów. Ponoć obecni będą nie tylko przywódcy trzech stron sojuszu, ale nawet i ważne szychy z innych religii. Sensei też się tam wybiera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc nasz meczyk przyciągał tyle uwagi… No w sumie nie było co się dziwić, wziąwszy pod uwagę, że to starcie dwóch młodszych siostrzyczek obecnych Maou…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Napięcie. Teleportacja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gra się rozpoczęła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miejsce, w którym się pojawiliśmy, było pełen stołów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…To jakaś wielgachna restauracja? Nie… Jak się dobrze rozejrzeć, to wglądało na jakieś piętro pełne fast-foodów jak w jakiejś galerii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciekawe, czy to też dokładny model jakiegoś istniejącego miejsca. Jak zwykle powalała na kolana dokładność odwzorowania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz… Czy ja tu kiedyś byłem? Chyba… Podszedłem do barierki i zobaczyłem parter pełnych znajomych sklepów.  Samym środkiem ciągnęło się szklane atrium, przez które płynęło światło słoneczne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te sklepy! To atrium! Przecież tak dobrze je znałem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uuu… Nie spodziewałam się, że użyją centrum handlowego obok naszej szkoły – powiedziała stojąca obok mnie Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie tak! Areną naszego spotkania było miejsce, które tak dobrze znaliśmy! Po chwili rozległ się komunikat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Witam wszystkich. Jestem Grayfia, Królowa grupy Lucyfera. Podczas dzisiejszego spotkanie będę pełniła rolę arbitra.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zupełnie tak samo, jak podczas spotkania z Riserem… Jednak coś mi tu nie pasowało. Chyba przedstawiła się wtedy jakoś inaczej? Chyba powiedziała, że jest sługą rodziny Gremory, a nie jak teraz, że Królową… Inna waga spotkania czy coś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[W imieniu mego mistrza, Sirzechsa Lucyfera, będę doglądać starcia dwóch rodzin. Jest to dla mnie wielki zaszczyt. Przechodząc jednak do sedna, dzisiejszą areną jest centrum handlowe, znajdujące się niedaleko Akademii Kuou, do której uczęszcza zarówno Rias-sama, jak i Sona-sama.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hmm… Można by było pomyśleć, że skoro znaliśmy teren, to mieliśmy przewagę, ale to samo tyczyło się drużyny Sitri. Wszyscy byliśmy tu wiele razy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Centrum składało się z tylko jednego piętra, jednak było bardzo długie. Oprócz tego w podziemiach znajdował się kilkupiętrowy parking, zaś na dachu był drugi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Obie grupy zostały przeniesione do odpowiadających im „baz”. „Baza” Rias-sama znajduje się na piętrze we wschodniej części budynku, natomiast „baza” Sony-sama znajduje się na parterze w części zachodniej. Aby Piony mogły promować, muszą się one udać do bazy przeciwnika.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc byliśmy na przeciwległych końcach budynku? Przy naszej bazie znajdowały się sklep zoologiczny, centrum rozrywki, część z jedzeniem, księgarnia i apteka. Pod nami były antykwariat dość popularnej firmy i sklep z odżywkami. Natomiast po stronie przeciwników znajdował się warzywniak, sklep elektrotechniczny, monopolowy i budka z fast-foodami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Celem każdej ze stron było jak najszybsze dostanie się do bazy przeciwników, jednak nie było to takie proste.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Podczas tego spotkania obowiązywać będą specjalne przepisy. Każda ze stron otrzymała już odpowiednie dokumenty, także proszę o ich przeczytanie. Obie strony dostały też po buteleczce „Łez Feniksa”. Czas na planowanie strategii wynosi trzydzieści minut,  a kontakt z drużyną przeciwną przez ten okres jest zakazany. Gra rozpocznie się natychmiastowo po fazie strategicznej. Tak więc, niech wygra najlepszy.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy tylko skończyła się odprawa, wszyscy zebraliśmy się w kółko – nie mieliśmy nawet minuty do stracenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Arena jest wzorowana na centrum handlowym, więc czeka nas walka wewnątrz budynku – powiedziała Buchou, patrząc się na plan budynku zawieszony na ścianie. W dłoni trzymała ten sam plan, jednakże podzielony na pola szachowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak zebrani planowaliśmy nasz atak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc walka wewnątrz budynku? Królewska Gra miała tak wiele możliwości!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myślałem, że będzie to raczej coś w stylu naszej walki z Feneksem! Jakieś dwie bazy i duża, otwarta przestrzeń między nimi. A tu proszę! Nasze niezbyt duże centrum handlowe!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponad dziewięćdziesiąt procent uczniów naszej szkoły znało rozkład sklepów. Ja, Buchou i Asia często przychodziliśmy tu, kiedy mieliśmy wolny czas. A skoro już o Buchou mowa, to właśnie czytała reguły dzisiejszego spotkania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Główna reguła to „zakaz niszczenia sklepów będących częścią areny”… więc nie możemy szaleć. – Buchou zmarszczyła brwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …A więc to tak. Chcą ograniczyć mnie, Ise i Fuku-Buchou. Nie możemy pójść na całość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dokładnie tak, Xenovio. Przez te reguły nie mogłem użyć Smoczych Pocisków! Zianie ogniem, którego tak długo się uczyłem od Tannina-ossan, także odpadało! Jeszcze spaliłbym cały budynek! Akeno-san nie mogła używać potężniejszych wersji swoich piorunów, chyba że walczyłaby na dachu… Wyglądało na to, że i ona mogłaby uszkodzić cały budynek, gdyby poszła na całość!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia nie mogła nawet wyjąć Durandala. Nawet w te lepsze dni, kiedy miała większą kontrolę nad nim, jego aura świętości dosłownie wylewała się i niszczyła wszystko dookoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Problematyczne. Walka potężnymi atakami została zabroniona – powiedziała z zakłopotaniem Akeno-san. – Gasper-kun i jego oczka na wiele się nam nie zdadzą. Jest tu za wiele miejsc, w których można by było się schować. Do tego wszystkie produkty na półkach zostały dokładnie odwzorowane, więc jest zbyt dużo  przedmiotów, które mogłyby go rozproszyć… Kiepsko. Ta arena jest przygotowana specjalnie po to, by nas ograniczać. Nasz główny atut, siła, został nam odebrany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera jasna! Myślałem, że jesteśmy tak silni, że wszędzie damy sobie radę, a tu proszę, taka porażka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou jednak nie zgodziła się ze słowami Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jego oczy i tak nie mogłyby być użyte. Jedną z reguł jest „zakazuje się użycia Boskiego Daru Gaspera Vladiego”. Powód jest dość oczywisty: jeszcze nad nimi nie panuje. Sędziowie uznali, że Gasper w każdym momencie mógłby stracić nad nimi kontrolę. Co gorsza, zakazali także podawania mu krwi Iseia. Zaopatrzyli go też w specjalne okulary, blokujące użycie jego Boskiego Daru, zaprojektowane przez Azazela. Jest tu napisane, że „zostały one zaprojektowane specjalnie dla niego i nie mają żadnego negatywnego wpływu na jego ciało”. Jak zwykle, widać że Naczelnik lubi wymyślać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I kolejny problem! Gasper nie mógł używać swojego Boskiego Daru! Słyszałem, że niezbyt mu z tym szło podczas treningu i mimo wielkiego postępu nadal mu brakowało do opanowania jego oczu. Poza tym nie wiedziałem, czy by to coś dało, nawet jeżeli uwolniłby ich całą potęgę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A więc będzie walczył tylko za pomocą magii i jego wampirycznych zdolności? – zapytałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie tak – przytaknęła Buchou. – Od samego początku jego moce związane z zatrzymywaniem czasu niosły duże ryzyko. Przeciwnicy nie tylko posiadają techników wyspecjalizowanych w kontrze, ale też Saji’ego, który może przejmować zdolności innych. Nie wiemy, co mogliby mu zrobić; mogą go chociażby zahipnotyzować lub oślepić zaklęciem. Dlatego też nie jest to zbyt użyteczna moc podczas walki, szczególnie gdy nie ma się nad nią kontroli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Vali także tak mówił. Że jeżeli wiesz, że zdolności aktywowane są w oczach, to łatwo je skontrować. Po chwili Gapser założył okulary, a Buchou kontynuowała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W tej grze nie wygrywa się tylko dlatego, że jest się silnym. Za każdym razem trafia się na co innego – czy to pod względem areny, czy też zasad. To właśnie dlatego Królewska Gra jest tak popularna w Zaświatach. Tu nawet najsłabsze diabły mogą wygrać dzięki mądrości i inteligencji.  Dzisiaj przepisy mogą nam nie sprzyjać, jednakże jeżeli nie przezwyciężymy tych przeciwności, to jak niby mamy poradzić sobie w przyszłości? „Nawet Pion może pokonać Króla” – ta zasada jest nie tylko podstawą w szachach, ale też i mottem Królewskich Gier. Innymi słowy, „z odpowiednią strategią obalisz każdego”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie tak – przytaknęła Akeno-san. – Kto wie, czy w przyszłości nie przyjdzie nam walczyć w podobnych warunkach. To może być dobra okazja, by się do nich przygotować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pośród nas rozgorzała gorąca dyskusja. Podniosłem jednak nieśmiało dłoń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– U-umm… Buchou, jakby to powiedzieć… Tak jakby trenowałem, by osiągnąć Łamacza Ładu i zwiększyć moją moc, nie ćwiczyłem, jak ją kontrolować…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiem. Dzisiaj wszystko układa się przeciwko nam. Mimo że zasady i teren walk są dobierane losowo, to masz wyjątkowego pecha. Jednakże na pewno będziesz miał okazję użyć swojego Łamacza Ładu. Po prostu wstrzymaj się trochę, nie strzelaj Smoczymi Pociskami, a najlepiej ogranicz się do samej walki wręcz. Wiem, że to trudne, ale proszę, spróbuj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W-wiem… Też jestem tym zmartwiony… A-ale postaram się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Serio. Jako typ siłowy stoję na przegranej pozycji. A tam, co się będę przejmował. Skoro mam być numerem jeden wszechczasów, to muszę się przyzwyczaić i do takich rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Już tyle przeszedłem! Dlaczego cały mój trening okazuje się teraz nieprzydatny?! Azazel-sensei też mi o tym mówił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Zdobycie Łamacza Ładu to niewątpliwy atut, jednak nie jest to coś absolutnego w tej grze. Nawet nie wiesz, ilu diabłom ze sługami bez Łamacza udało się odnieść sukcesy na tyle duże, by wznieść się w hierarchii.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy tego jeszcze nie rozumiałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łamacz Ładu nie zawsze jest czymś, co decyduje o wygranej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy ja pogrążałem się w depresji, Buchou objaśniała plan działania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nawet jeżeli zaatakujemy natychmiast, atrium pozostaje problemem. Dzięki niemu można przejrzeć ruchy przeciwnika, i to z obu stron – powiedziała Buchou, rozglądając się po wnętrzu sklepu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san także wyraziła swoją opinię:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozważałam atak przez podziemny parking, ale oni już są na to przygotowani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pewnie tak. Tak samo jak z dachem. Nie ważne, czy pójdziemy parkingiem, dachem, czy przez środek centrum, musimy pilnować wszystkich trzech dróg, a także nie możemy pozostawić bazy na pastwę losu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Na parkingach powinny stać samochody. Przynajmniej tak sądzę, widząc poziom odwzorowania rzeczywistości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dyskusja między Buchou a jej Królową Akeno-san  przebiegała nadspodziewanie poważnie. Widać, czym dla każdego Króla była jego Królowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba podniósł rękę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou, rozejrzę się po garażu i dachu. Przy okazji sprawdzę też schody obok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dobry pomysł, Yuuto – przytaknęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba natychmiastowo ruszył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Te samochody są aż tak ważne? – zapytałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naprawdę nie rozumiałem, co przeszkadzało nam kilka samochodów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mogą wjechać w nas takim samochodem. Poza tym musimy pamiętać, że mogą użyć samochodu jako bomby… Chociaż wątpię, by Sona zniżyła się do czegoś takiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc to tak… Na polu bitwy wszystko mogło być bronią; wystarczy tylko trochę pomyśleć! No a taki samochód to dość poważna sprawa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bierzesz wszystko pod uwagę, co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Naturalnie. Nadal jednak czuję, że to za mało. Przecież mogą się oni w tych samochodach schować, odpocząć tam… Właśnie. Musimy jeszcze sprawdzić zaplecza sklepów. Dodatkowo musimy mieć na uwadze to, że nawet jeżeli Ise zdoła użyć Niszczyciela Szat, to wszędzie wokół znajdują się sklepy z ubraniami. Tyle możliwości… Niedobrze…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądało na to, że Buchou na serio rozważała każdy możliwy scenariusz. Nie pomijała nawet tak trywialnej rzeczy jak ubrania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili Buchou zwróciła się do Gaspera:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gasper, zmień się w nietoperze i zbadaj każdy zakątek sklepów. W początkowej fazie meczu będziesz nam mówić, jakie ruchy wykonują.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-tak jest!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ooch, Gasper załapał trochę odwagi. Przyda mu się podczas jego pierwszego meczu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Omówienie co drobniejszych detali zajęło nam jeszcze trochę czasu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Około piętnastu minut od rozpoczęcia fazy planowania mieliśmy gotowy plan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou rozejrzała się i przemówiła:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeszcze piętnaście minut. Spotkamy się tutaj za dziesięć minut. Wykorzystajcie ten czas, by się odprężyć i przygotować do walki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgodnie z poleceniem Buchou wszyscy się rozeszli. Buchou jednak przywołała mnie do siebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, ponieważ osiągnąłeś Łamacza Ładu, moc ośmiu Pionów w twoim ciele została siłowo wyzwolona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak. Poczułem to gdy, go osiągnąłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzięki temu możesz użyć pełnej mocy Ddraiga, jednak twoje ciało nie wytrzymałoby tego. Ddraig powinien ją teraz kontrolować, ale uważaj na siebie. Jeden zły ruch i potęga Sekiryuuteia zniszczy twoje ciało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest! Będę na siebie uważał!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pewnego dnia zapanuję nad całą mocą Ddraiga. Od samego początku moja wartość jako Piona pochodziła z jego mocy. Moją mocą była moc Ddraiga. Moja wartość leżała w zdolności do okiełznania jego mocy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chwilę później Buchou dołączyła do reszty. Postanowiła umilić sobie pozostały czas filiżanką herbaty. Tuż obok Gasper zajadał się donutami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Asia i Xenovia rozmawiały przed sklepikiem z hamburgerami. Kiba przeszukiwał aptekę. Hmm… Najpewniej leki także były odwzorowane, więc szukał czegoś, co mogłoby nam pomóc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skoro wszyscy to wszyscy. Tak więc i ja poszedłem się zrelaksować.  Udałem się do pobliskiego antykwariatu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gufufufu. Tak myślałem! Wnętrza magazynów także zostały odwzorowane! Nie ma to, jak mieć cały dział z erotyką dla siebie! Niesamowite! A więc i tak wspaniałe areny można spotkać podczas Królewskich Gier! Nawet nie wiem, z czego wybierać! Czuję się jak poszukiwacz skarbów, który znalazł skrzynię pełną złota! Mogę wybierać i przebierać dowoli!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz… Ciekawe, czy mógłbym je zabrać do domu. Odkąd mieszkam z Buchou i resztą, moi dwaj zboczeni kumple i reszta chłopaków twierdzą, że nie potrzebuję już pornoli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A to nie prawda! To dwie różne rzeczy! Ponieważ nawet jeżeli mieszkam z Buchou, to nie mógłbym jej się narzucić! Znienawidziłaby mnie! A jako zdrowy i pełny wigoru nastolatek muszę czasem „spuścić trochę pary”, inaczej cierpię katusze! Ach… Gdybym tylko miał swój własny harem, gotów spełnić moje najdziksze zachcianki… Nie musiałbym się wtedy „posiłkować” takimi książkami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale zanim ten dzień nastąpi, muszą mi one wystarczyć. Co gorsza, z Buchou i Asią w pokoju coraz trudniej było mi je czytać. Musiałem naczytać się na zapas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łohohoho! Te cycuszki są niezłe, ale nie ma porównania do cycuszków Akeno-san i Buchou. Fufufu, aż sobie przypomniałem ich delikatność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-kun, co tam robisz? Ara-ara, czyżbyś czytał coś bardzo zboczonego? Przecież za chwilkę zaczynamy mecz, pamiętasz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Munyuuuuuu&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poczułem coś bardzo miękkiego na plecach! Cycuszki! I to nie byle jakie! Jedyne w swoim rodzaju cycuszki Akeno-san!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przytuliła się do mnie od tyłu i patrzyła mi przez ramię, by zobaczyć, co czytam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-Akeno-san! T-to tylko… erm… badania mające na celu sprawdzenie dokładności tego… no… odwzorowania detali! Właśnie! Detali!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Dość żałosna wymówka. Ale Akeno-san nie gniewała się, ba! Bardziej uśmiechnęła się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ufufufu, nie martw się, nie gniewam się. Raczej ulżyło mi, że nadal jesteś sobą w takiej sytuacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san była bardziej tolerancyjna w tych sprawach. Nagle jednak szybko spoważniała, gdy zobaczyła, co czytam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Naprawdę? Kręcą cię takie rzeczy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ależ poważny ton. Ale to nie był ton sprzeciwu… raczej zainteresowania. Czyżby ta zboczona onee-san także lubiła takie rzeczy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-Akeno-san?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lekko zakłopotana Akeno-san wskazała na jedną z ilustracji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeżeli chcesz, to następnym razem mogę coś takiego założyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san wskazywała na bardzo seksowny cosplay! Ale ta modelka była praktycznie naga! To tylko kilka strzępków materiału na kilku nitkach! Nie było nawet miejsca na bieliznę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-naprawdę!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to sen!?&lt;br /&gt;
– Naprawdę. Chętnie to dla ciebie założę – odpowiedziała z uśmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san założy coś takiego! I to specjalnie dla mnie! Teraz nie było bata, bym tego nie zamówił! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera. Moja wyobraźnia nie chciała się zatrzymać. Gdyby to założyła, mógłbym… a nawet…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy moja wyobraźnia szalała, Akeno-san przytuliła się jeszcze mocniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-Akeno-san, co robisz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Pożyczam od ciebie trochę odwagi – Powiedziała smutnym głosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaskoczyło mnie to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odwagi, hę? Buchou też tak mówiła, kiedy trzymała moją dłoń podczas spotkania Trzech Potęg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– .Potrzebuję jej, by walczyć… by użyć tej mocy, która we mnie płynie. Boję się. Nienawidzę jej. Dlatego też muszę pożyczyć od ciebie trochę odwagi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san… A więc zdecydowała, że użyje mocy upadłych aniołów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mocy, której nigdy nie chciała, by płynęła w jej żyłach. Lecz sytuacja nie była tak miła, że mogłaby ją sobie tak po prostu zignorować. Jeżeli jej nie zaakceptuje, to nie będzie mogła stać się silniejsza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To jedna z tych rzeczy, których nie rozumiałem, ale czułem, jak bardzo była skomplikowana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeżeli ci wystarczam, to bierz jej ode mnie, ile tylko zapragniesz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Objąłem jej dłonie. Jeżeli może zdobyć choć trochę odwagi od kogoś takiego jak ja, byłbym szczęśliwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kiedy jej użyję… Mocy światła… Będziesz patrzył, Ise-kun? Będzie mi  o wiele łatwiej, jeżeli będziesz patrzył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-ależ oczywiście, że będę! Jeżeli sprawi to, że będziesz jej mogła użyć, to jest to mała cena!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Cieszę się. Jeżeli jestem z tobą… nawet jeżeli należysz do Rias… to przy tobie… – powiedziała coś tak cicho, że nie mogłem zrozumieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san puściła mnie. Odwróciłem się i zobaczyłem jej wielkie, błyszczące oczy. Nagle jej twarz zbliżyła się do mojej. Jej usta…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ise-senpai, już czas. – Koneko-chan pojawiła się dosłownie  na moment przed tym, jak nasze usta dotknęły się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choooooleeeera! W-widziała nas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale to jedno! Jeszcze chwila i bym pocałował Akeno-san! J-jej usta są tak pociągające! Ale Buchou by mnie zabiła, jakby się dowiedziała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli ja, jej wierny sługa i zwierzaczek, zbliżył się z kimś innym poza nią… Brr… Nawet nie chcę o tym myśleć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– K-Koneko-chan! T-to… erm… jakby…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałem wymyśleć jakąś wymówkę, ale Koneko-chan tylko westchnęła z wpół otwartymi oczyma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara-ara, Koneko-chan. Zobaczyłaś nas. No nic. Dzięki Ise-kun za tę odwagę. Jest mi już o wiele lepiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san wróciła do swojej zwyczajnej, radosnej postawy i gdy prawie wyszła…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Następnym razem… z tobą… na pewno… – Wyszła, szepcząc coś. Widać było na jej twarzy żal, że musi już iść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale to tylko pewnie moja wyobraźnia. Akeno-san pewnie chciała się tylko zabawić moim kosztem, jak to na jej sado-stronę przypadało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zadowolony z tej teorii kiwałem głową z samouznania, gdy nagle Koneko-chan chwyciła mnie za rękę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– K-Koneko-chan?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaskoczyło mnie to, co zrobiła, a jeszcze bardziej to, jak czerwona była na twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ja też chcę trochę odwagi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach… A więc i ona chciała użyć mocy, których nienawidziła. Jej dłonie trzęsły się. Była przestraszona. Wiedziała, że jej moce nekomaty mogły ją pochłonąć…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jasne. Jeżeli ci nie przeszkadzam. – Objąłem jej dłonie z uśmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli mogłem dodać odwagi Akeno-san i Koneko-chan tak prostym gestem, to czemu by nie? Gdybym mógł, to zrobiłbym więcej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ise-senpai, nie boisz się takiego potwora… nekomaty?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, wcale. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczerze – dlaczego miałbym się bać Koneko-chan? Wiedziałem, o co jej chodziło, ale jak tu nie kochać tak pociesznej istotki jak Koneko-chan z kocimi uszkami? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc to, Koneko-chan zdawała się być zaskoczona. Ale wciąż patrzyła w dół.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ale wcześniej… Ten potwór powiedział ci coś bardzo złego…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aaa… To wtedy, jak próbowałem ją pocieszyć i się na mnie pogniewała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– No co ty. Wtedy to była moja wina. Mówiłem tyle rzeczy, a nie wiedziałem nawet, w jakiej sytuacji się znajdowałaś. Dość tępy ze mnie senpai.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie prawda. – Koneko-chan ścisnęła moją dłoń. – …Ja… użyję moich mocy nekomaty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej słowa zaskoczyły mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nienawidzę tego, czym się stała nee-sama. Ale jak tak dalej pójdzie, będę wam tylko zbędnym obciążeniem. Dlatego właśnie zdecydowałam. Użyję ich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądała na zdecydowaną. Chyba rozwiązała swoje problemy z samą sobą i siostrą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Koneko-chan, jestem pewien, że w przyszłości opanujesz swoje moce i staniesz się jedną, wielką, kocią diablicą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Kocią… diablicą?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie tak. Pisane jak „kot z Zaświatów”, a czytane jako „kocia diablica”&amp;lt;ref name=&amp;quot;herukato&amp;quot;&amp;gt;Po japońsku można odczytać to dwojako: kanji 冥界猫 (&#039;&#039;meikai neko&#039;&#039;), dosłownie znaczące „kot z Zaświatów”, ale również  ヘルキャット (&#039;&#039;heru kyatto&#039;&#039;), co z angielskiego oznacza „hellcat”, czyli polską „kocią diablicę”.&amp;lt;/ref&amp;gt;!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie znałem się zbytnio na retoryce, ale wiedziałem, jak podnieść kogoś na duchu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przyrzekam ci! Jeżeli kiedykolwiek stracisz kontrolę nad swoimi mocami, powstrzymam cię. Moje moce jako Sekiryuutei  są po to, by chronić moich przyjaciół. I nawet jeżeli ta twoja straszna onee-san znów się pojawi, to znów cię uratuję. Wystarczy mi tylko jedno uderzenie i znów będziesz bezpieczna. Tak więc nie bój się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiedziałem to najlepiej, jak mogłem. Nic mądrzejszego nie wymyślę. Dlatego też jeżeli przyjdzie co do czego, oddam swoje życie, by ją ocalić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Naprawdę miły z ciebie Sekiryuutei.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyszeptała coś tak cicho, że tylko zrozumiałem słowo &amp;quot;miły&amp;quot;…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A tak przy okazji – jesteś cała czerwona, Koneko-chan. Mam nadzieję, że to nie przez jakąś moją zboczoną minę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 3===&lt;br /&gt;
Koniec fazy planowania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zebraliśmy się wokół Buchou. Po chwili nastąpiło ogłoszenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Czas rozpocząć mecz. Typ gry – blitz. Limit czasowy – trzy godziny. Czas, start.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gra się rozpoczęła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz! Blitz!? Limit czasowy!? A więc i coś takiego występuje w Królewskich Grach? To pewnie dlatego dali nam czas na obmyślenie strategii. Buchou wstała z miejsca pełna zapału.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Plan jest taki, jak omówiliśmy. Ise i Koneko, pójdziecie przez sklepy. Yuuto i Xenovia przekradną się podziemnym parkingiem. Gasper przemieni się w nietoperze i zda nam raport z ruchów przeciwników. Zależnie od waszych postępów ja, Akeno i Asia podążymy za grupą Iseia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słuchając Buchou, założyliśmy nadajniki w naszych uszach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dalej moje, diabełki! Tym razem to my wygramy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy byli pełni wigoru! Nie ma się co dziwić! Dzisiaj na pewno wygramy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ruszamy, Xenovio.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jasne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba i Xenovia wyruszyli pierwsi. Od razu ruszyli do schodów prowadzących w dół. Według Kiby samochody były faktycznie odtworzone, ale tylko na zewnątrz, tak więc samobójczy atak z ich użyciem odpadał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz po nich ruszyła moja grupa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ruszamy, Koneko-chan&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan powiedział wszystkim, że użyje swojej mocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przewidywania Buchou wyglądały następująco:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po pierwsze dostanę się jak najszybciej do bazy przeciwników i promuję do Królowej, unikając przy tym walki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym samym czasie Kiba i Xenovia zajdą ich od tyłu przez parking. Dzięki temu odwrócą ich uwagę od moich ruchów. Po mojej promocji wszyscy się wycofamy, przegrupujemy i przepuścimy kolejny atak. Tym razem Buchou do nas dołączy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W każdym razie – awans Sekiryuuteia do Królowej był najważniejszym elementem planu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou przypuszczała, że takie właśnie założenia odnośnie naszego planu ma Kaichou. Dlatego też nasz plan był zupełnie odwrotny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poruszaliśmy się zgodnie z tym, co Kaichou zakładała, jednakże to ja byłem dywersją, a Kiba i Xenovia byli główną siłą uderzeniową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako że przeciwnik chciał się mnie pozbyć jak najszybciej, normalne będzie wysłanie kilku skrytobójców. W takim wypadku jednak przeciwny Król pozostałby słabo chroniony. Oczywiście kilku zostanie też wysłanych do parkingu, jednakże to ja będę głównym celem.  Kiedy wszyscy będą zajęci atakiem na mnie, ich Król będzie nasz i wygramy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem plan zakładał zupełnie inne użycie moich mocy jako Sekiryuutei. Przede wszystkim porzuciłem moją siłę. Tym razem byłem członkiem rodziny Gremory. Moje moce musiały uzupełniać i wspomagać umiejętności innych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Powodzenia, Ise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san, daj z siebie wszystko!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ufufu, mam nadzieję, że pokażesz mi, na co cię stać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou, Asia i Akeno-san miały wysokie wymaganie odnośnie mnie! Nie mogłem ich zawieść! Chociaż i tak pewnie zobaczą to tylko na nagraniach po meczu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan i ja pewnym krokiem przedzieraliśmy się przez kolejne sklepy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście nie biegliśmy, gdyż odgłosy naszych ruchów mogłyby zdradzić naszą pozycję. Do tego centrum handlowe było podłużne i nie byłoby gdzie się schować w razie wykrycia. Nie mieliśmy wyboru i musieliśmy się skradać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet jeżeli nazwać to centrum handlowe wielkim, to przejście z jednego końca na drugi nie zajęłoby nawet dziesięciu minut. Posuwając się na przód, mieliśmy to na uwadze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Hm. Nie widać przeciwników. Już pięć minut minęło i żadnego ataku. Mimo największej ostrożności przeszliśmy już ćwierć centrum.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niby mieliśmy udawać, że unikamy walki, ale… zrobiłem się dość nerwowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili jednak zauważyłem, że Koneko-chan… miała kocie uszka! I do tego uroczo się poruszały! Łał! Miała nawet ogon! O mój Szatanie, ta słodycz może zabić! Mimo że loli to nie mój fetysz… To loli-neko już nim była?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan wskazała na coś odległego i powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ruszyli. Dwoje idzie prosto na nas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Skąd wiesz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Wyzwoliłam część mojego senjutsu, dzięki czemu mogę w miarę dokładnie odczytać ruch energii. Jeszcze nie umiem podać detali, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, więc te uszka działały jak radar? Przydatne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Senjutsu pozwalało na zrozumienie energii otoczenia. W sumie jak tak teraz o tym myślę, to nekomaty czytały też otoczenie za pomoc węchu. W sumie to zrozumiałe, w końcu były kotami, a one mają o wiele lepszy zmysł węchu niż taki diabeł z człowieka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ile mamy czasu, zanim do nas dotrą&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W tym tempie jakieś dziesięć minut.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziesięć minut, hę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzeba się przygotować. Użyć zwykłego Boskiego Daru czy Łamacza Ładu? Wahałem się – w końcu nie było wiadomo, jakimi mocami dysponowali przeciwnicy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moim największym atutem była siła. Z drugiej strony, magii prawie w ogóle nie miałem. Nawet jeżeli zwiększyłbym jej ilość podwajaniem, to szybko bym ją wyczerpał. A nawet  gdybym miał jej więcej, to jeden zły ruch i przegrywam!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Same ograniczenia! Cholera! Muszę pamiętać żeby nie przedobrzyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan patrzyła się na mnie ze skupieniem. Zaraz… Czy mi się wydaje, czy też się rumieni?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ise-senpai, kiedy trzeba, wygląda jak prawdziwy wojownik. Mimo że zawsze ma tę zboczoną minę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Serio? Wyglądam jak jakiś zbok? N-no może to przez moją LEKKO wybujałą wyobraźnię, która tak się składa, że działa dwadzieścia cztery na siedem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy tak badałem moją twarz…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …! – Koneko-chan nagle spojrzała na sufit. – …Nad nami!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
C-co? Spojrzałem tam, gdzie wskazała…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kabel? Nie… to bardziej jakaś lina… Po której ktoś zjeżdżał jak Tarzan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyoudou! Pierwszy atak jest nasz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji! Wystawił kolano do ataku! Na jego plecach była jeszcze jedna osoba!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybko użyłem mojej rękawicy jako tarczy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Badum!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odrzuciła mnie siła, jaką wytworzyły dwie spadające osoby i kopniak! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybko jednak  doszedłem do siebie i przyjąłem postawę do walki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Yo, Hyoudou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji, hm? A ta dziewczyna za nim to członek samorządu uczniowskiego. Chyba była z pierwszego roku. Widziałem ją kilka razy z Sajim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale zaraz… Jego prawe ramię owijał czarny wąż! Jeszcze niedawno to była tylko jakaś zdeformowana jaszczurka! Jego Boski Dar zmienił się? …Zaraz! Na mojej lewej ręce było to samo! Ciągnęło się do jego Saji’ego Pewnie przyczepił to podczas ataku! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co jest? To było nawet na moje prawej ręce! Ale… nie było przyczepione do niego. Raczej ciągnęło się to gdzieś dalej… Do ich bazy? Nie wiem. W każdym razie chyba nie ciągnie mojej energii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji zauważył, jak przyglądałem się jego Boskiemu Darowi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jak widzisz, trochę przypakowałem, no i to jest tego wynik. Chciałem tylko rozejrzeć się po okolicy, ale gdy tylko zauważyłem dwie osoby, kitrające się trochę dalej, nie mogłem przepuścić tej okazji i zaatakowałem „z Tarzana”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc to tak. Dziwne, ale dość zrozumiałe. Gdybym pierwszy was zobaczył, też bym tak zrobił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hej, Saji, myślisz tak jak ja, nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ty i ja jesteśmy podobni. Od stóp do głów. Tak samo zboczeni, oddani naszym paniom, tak samo głupi i tak samo możemy tylko iść do przodu, nie zważając na nic.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byliśmy zbyt podobni. Dlatego wiedziałem, że dziś będziemy walczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ja także trenowałem. Całe wakacje ganiał mnie smok!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sorry, Saji, ale muszę iść do przodu. Nie mam dziś czasu na sentymenty. Liczy się tylko zwycięstwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Muszę choć trochę zbliżyć się do Valiego. Jeszcze trochę i znów mnie może zaatakować, a wtedy nie ma gwarancji, że Buchou, Asi i reszcie nic się nie stanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlatego stanę się silniejszy! Dzisiaj nic i nikt mnie nie zatrzyma!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I w tym właśnie momencie dotarł do mnie komunikat, który mnie zatrwożył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Gońców Rias Gremory-sama został pokonany.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Że co!? Jakim cudem? Asia była z Buchou, więc raczej to nie ona… Saji perfidnie się uśmiechnął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Najwidoczniej Gasper-kun już odpadł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Gasper? Tak szybko? Przecież miał latać wokół jako nietoperze i zdawać sprawozdanie z ich ruchów…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Złapaliśmy go – kontynuował Saji. – Zgodnie z zasadami jego Boski Dar został zakazany. Tak więc doszliśmy do wniosku, że będzie używał swoich wampirzych zdolności. Kaichou stwierdziła, że „pewnie użyją jego nietoperzy do obserwacji”… Więc wykorzystaliśmy naszą bazę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Waszą bazę? Przecież to warzywniak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Najpierw stworzyliśmy wrażenie, że coś knujemy. Wiedzieliśmy, że Gasper-kun będzie chciał to dokładniej sprawdzić i przyzwie więcej swoich nietoperzy. Robiliśmy tak, aż wezwał je wszystkie. Wtedy też stało się to. Jeżeli coś się stanie nietoperzom, gdy są zebrane w jednym miejscu, to łączą się one z powrotem w jednego. A w miejscu, w którym to się stało rozłożyliśmy, mnóstwo czosnku. Jak widzisz, łatwo złapać waszego nietoperka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc złapali go i obezwładnili czosnkiem! No bez jaj! Przecież coś tak głupiego by go nie pokonało!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Całkiem proste, nie? No ale to już więcej nie zadziała. Kaichou powiedziała, że nieważne, ile by trenował, to w tak krótki czas nie uodporni się na czosnek. Po prostu mieliśmy szczęście, mając bazę w spożywczaku, choć zwycięstwo to zwycięstwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Czosnek? Poważnie? Powinieneś był być choć trochę bardziej odporny, Gaspeeeeer! Ten żart już się nam przejadł!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gyasuke! Zaraz po tym meczu rozpoczynamy trening. Od dzisiaj będziesz jadł wszystko z czosnkiem! Przecież nie zdążyłeś zrobić nawet porządnego rekonesansu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wkurzony próbowałem aktywować podwajanie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Partnerze, podwajanie jest ryzykowne. Jesteś podłączony do jego Boskiego Daru i pewnie będzie kradł wszystko to, co podwoisz.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera! Jego zdolności polegały na wysysaniu energii! W tym stanie nie mogłem ryzykować podwajaniem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Przypuszczam, że fala uderzeniowa aktywacji Łamacza Ładu zdołałaby odczepić tę linie.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No, kurwa! Wyeliminowany na samym początku! Muszę aktywować Łamacza Ładu i się tego pozbyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Start!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Odliczanie!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na krysztale ukazał się czas pozostały do aktywacji zbroi. Teraz tylko muszę wytrzymać dwie minuty bez transferu i podwajania!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To będzie szybka, decydująca bitwa. Użyjemy zamieszania, jakie dam nam aktywacja Łamacza Ładu, by szybko przedrzeć się do Króla. To będzie robota dla Kiby i Xenovii. Ja natomiast zatrzymam tutaj przeciwników!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałem stworzyć między nami trochę dystansu i odskoczyć, ale Saji pociągnął za linę i upadłem. Cholera! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czyżbyś chciał uciec, Hyoudou!? – Saji natychmiastowo się do mnie zbliżył i kopnął mnie w brzuch!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gahoh! Mocny. Całe szczęście, że napiąłem mięśnie brzucha. Co jak co, ale mogę poręczyć za mój ABS. Wszystko dzięki codziennemu treningowi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Widz, że jesteś dość twardy, mimo że włożyłem sporo siły w ten kopniak. Twój trening jednak coś dał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli nie mogłem uciec, to pozostał mi tylko atak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Porzuciłem stawianie na dystans i podbiegłem do niego! Może i nie umiałem walczyć wręcz, ale miałem sporo doświadczenia! Wystarczy, że będę wierzył w siebie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zacisnąłem pięść i już miałem przyłożyć Saji’emu, gdy nagle wystrzelił on kolejną linę! Chciał wyssać moje siły? Jednak lina uderzyła nie we mnie a w lampę za mną!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nimura! Załóż okulary, które zabraliśmy wcześniej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji i jego kouhai założyli okulary przeciwsłoneczne… Ale po co? Długo jednak nie musiałem się zastanawiać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Kah!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wybuch światła oślepił mnie i Koneko-chan! Cholera!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Niezłe. Spowodował wielki błysk światła, wysyłając energię magiczną do lampy.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wyjaśniaj tego z takim spokojem, Ddraig! Cholera jasna! Nic nie widzę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Bum!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Guhah!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejny raz zostałem kopnięty w brzuch. Tym razem nie byłem na to przygotowany i nie napiąłem mięśni. Po chwili dostałem kolejny cios, tym razem w plecy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aaaał! Ból był potworny, po chwili jednak było jeszcze gorzej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Łup!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dostałem haka! Moja szczęka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Padłem na podłogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Kuh… dałem ciała. Nie dość, że przejął inicjatywę, to jeszcze dość mocno mi przywalił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje zęby ledwo się trzymały; czułem krew w ustach. Po chwili powrócił mi też wzrok, a pierwsze co zobaczyłem, to…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rękę Saji’ego nad moją głową, próbująca wystrzelić magiczny pocisk! Próbował mnie dobić! Szybko poturlałem się w bok!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Bum!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tam, gdzie jeszcze przed chwilą była moja głowa, znajdowała się wielka dziura! Co za moc! Odpadłbym, jeszcze zanim odpaliłbym zbroje! I co ja bym wtedy powiedział Gasperowi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nieźle, Saji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyoudou, żarty się skończyły. Jestem tu, by pokonać Sekiryuuteia. – Jego oczy pełne były determinacji. Widać było, że nie żartuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili Saji wystrzelił kolejny pocisk..&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Don!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wystrzelił kolejny, dość spory, magiczny blok. Chyba się powstrzymywał, by nie uszkodzić zbytnio budynku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale takie coś wyeliminowałoby mnie na miejscu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak on mógł wypuszczać takie ataki? Słyszałem, że mial bardzo podobną do mnie ilość energii!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie przeraziłem się. Zauważyłem, że jedna z linii jego Boskiego Daru połączona była z jego sercem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wzmacniał ataki swoją własną energią życiową!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Saji! Czy ty… czy ty używasz swojej energii życiowej jako mocy!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie tak. Z tak niskim poziomem energii to jedyny sposób, by wytworzyć potężniejsze pociski. Przekształcam moje siły życiowe w energię dzięki mojemu Boskiemu Darowi. Tak jak widzisz – ten mecz jest dla mnie stawką większą niż życie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Naprawdę chcesz tu zginąć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji… uśmiechnął się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, mam taki zamiar – odpowiedział. – Mam zamiar pokonać cię nawet za cenę mojego życia. Nie zrozumiesz, jak to jest, kiedy wszyscy wyśmiewają twoje marzenia! Ten mecz transmitowany jest na całe Zaświaty. Pokażemy im, jak poważne są nasze marzenia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomniałem sobie tamto wydarzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dokładnie tak samo, jak podczas zaręczyn Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie obchodziło mnie moje własne życie. Chciałem ją tylko uratować, nawet za cenę własnego życia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji, jesteś dokładnie taki sam jak ja wtedy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym samym czasie obok nas walczyły Koneko-chan i kouhai Saji’ego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan miała widoczną przewagę pod względem walki wręcz, ale jej przeciwniczka jakoś dawała sobie radę. Jednak gdy tylko pięść Koneko-chan drasnęła ją w policzek, zachwiała się, a jej oczy stały się zamroczone. Aż tak silne było to uderzenie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan jednak nie zastanawiała się i szybko dobiła przeciwniczkę, uderzając ją dłonią o białą aurą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Bęc!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uderzenie było tak silne, aż rozszedł się dźwięk. Przeciwniczka Koneko-chan upadła na kolana! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:high_school_dxd_v5_287.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Zaatakowałam cię energią duchową – powiedziała Koneko-chan. – Zadałam obrażenia twoim krwinkom, więc przez jakiś czas nie będziesz mogła używać magii. Dodatkowo twoje wnętrze również otrzymało cios… Nie możesz się teraz nawet ruszyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei wspominał o tym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Prawdziwy styl walki Koneko polega na łączeniu senjutsu z walką wręcz. Wtedy obrywa nie tylko ciało, ale także krwinki, przez co przeciwnik nie może używać magii. Jeżeli jednak senjutsu zacznie przejmować nad nią kontrolę, należy natychmiast ją powstrzymać. Technika ta pozwala na używanie energii otoczenia do własnych celów, ale jednocześnie z nią użytkownik wchłaania otaczającą świat nienawiść. Jej siostra stała się taka właśnie przez nadmierne wchłonięcie tej nienawiści.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan zaatakowała uderzeniem pełnym energii duchowej! Cios sam w sobie był oczywiście potężny, ale to, co się liczyło, to energia, która dostała się do krwioobiegu przeciwnika! Im więcej Koneko-chan dostarczała energii do wnętrza organizmu jej przeciwniczki, tym większe spustoszenie  powodowała we wnętrzu jej ciała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogruchotała jej organy! Przynajmniej tak myślałem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potężny atak… Kto wie? Może teraz to właśnie ona była z nas wszystkich najpotężniejsza?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Saji-senpai, przepraszam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tylko tyle zdołała powiedzieć kouhai Saji’ego, zanim zniknęła w strugach światła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Pionów Sony Sitri-sama został pokonany.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zabrzmiało ogłoszenie. Teraz straciliśmy po jednej osobie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Stałam się kocią diablicą! Nie pokonacie mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To było fajne, Koneko-chan. Teraz czas na mnie, żeby pokazać, jaki jestem fajny!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale to będzie trudne! Te pociski Saji’ego nie dawały mi czasu na atak! Dostanę jednym takim i już po mnie! Można by powiedzieć, że te pociski zawierały jego duszę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Haahaa…Haahaa…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczęśliwie jednak Saji wyglądał już na dość wykończonego. Dłużej nie pociągnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ise-senpai, pomogę… – Koneko-chan próbowała do nas podejść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, Koneko-chan. Proszę. Niech to będzie tylko nasza walka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nie – pokręciła głową – to walka zespołowa…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, wiem, ale… Ale kiedy ty walczyłaś ze swoją przeciwniczką, Saji nie próbował cię zaatakować. Gdyby chciał, mógłby przyczepić do ciebie linię i wyssać twoją energię. Jak myślisz, dlaczego tego nie zrobił?&lt;br /&gt;
Koneko-chan nie odpowiedziała; zrobił to Saji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przepraszam, Toujou Koneko-chan. Po prostu chcę z nim wygrać w uczciwej walce, jeden na jednego. Nie słyszałaś? Stawką jest nasze marzenie. Szkoła, która będzie uczyć wszystkich, którzy tego zechcą. Szkoła, w której będę nauczycielem… To także moje marzenie. Dlatego przed wszystkimi widzami w Zaświatach, ja, Pion, pokonam Piona, Sekiryuuteia! Wygram i zostanę nauczycielem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji był zdeterminowany. Gotowy poświęcić wszystko dla swojego marzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili dodałem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– No więc widzisz. Nie będę twoim fajnym senpaiem, jeżeli pomożesz mi z nim wygrać. Chcę z nim walczyć. Bo jest moim przeciwnikiem… Bo jest moim przyjacielem. Inaczej nie będę miał odwagi spojrzeć w oczy Buchou!&lt;br /&gt;
Tak, jesteśmy podobni. Od stóp do głów. Dwaj wielcy idioci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc to Koneko-chan, oddaliła się trochę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzięki – podziękowaliśmy z Sajim Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale dlaczego Saji przyczepił linę nie tylko do mojego Boskiego Daru, ale też i prawej ręki?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Próbuje zrobić obwód, dzięki któremu, gdy podwoisz swoją moc, nie wessie jej całej, tylko część ci zwróci. Wie, że jego ciało nie wytrzymałoby tak nagłego przypływu energii. Spróbuje też pewnie jakoś zatrzymać odliczanie i zmusić cię do walki w zwykłym trybie.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co za skomplikowany Boski Dar!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A więc mamy tak obaj stać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji zebrał ogromną ilość energii w swoich dłoniach! Wielgachne! Jeżeli to wypuści, to na pewno uszkodzi budynek!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili jednak ta energia została skompresowana do wielkości piłki tenisowej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzięki temu rozerwie tylko i wyłącznie twoje ciało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji ledwo się trzymał na nogach. Ta kulka sporo go kosztowała. A więc chciał pokonać mnie tą kulką?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Byłem zazdrosny. Zazdrosny bycia dumą swojej pani. Bycie Sekiryuuteiem. Wszyscy cię znają. Jesteś takim samym Pionem jak ja, a mimo tego nie mam nic. Nic! Rozumiesz!? Dlatego sam zdobędę uznanie! Zdobędę je, zabijając cię, wielkiego Sekiryuuteia! – wykrzyczał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja… Ja nie wiedziałam, że tak o mnie myślał…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale dzisiaj nie mogę ci pomóc. Przezwyciężę twoje marzenie moim własnym! Marzeniem Buchou! Żeby je spełnić, oboje ryzykujemy własnym życiem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Piu!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
Próbowałem uniknąć jego ataku, jednak Saji odczepił od siebie linię przyczepioną do mojego Boskiego Daru, a następnie połączył ją z podłogą! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Próbowałem się oderwać, jednak linka była za mocna!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera! W takim tempie ani nie uniknę pocisku, ani zbroja nie aktywuje się na czas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Muszę szybko podjąć decyzję! Pocisk uderza!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Doooooooooooooooooooooooooon!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W momencie, gdy pocisk mnie dotknął!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Dziel!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Biała rękawica pojawiła się na mojej prawej dłoni!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Otrzymałem tylko połowę obrażeń. Drugą połowę zniwelowałem mocą Hakuryukou. Moje ciało nie zniosłoby więcej… Ale teraz już mnie nie dostaniesz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– C-co!? Mój pocisk zmalał!? – krzyknął zaskoczony Saji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dopiero niedawno udało mi się cokolwiek tę moc aktywować. Przychodzi to jednak z kilkoma ograniczeniami. Po pierwsze, mam mniej niż dziesięć procent szans na jej aktywację. Po drugie, muszę być zdecydowany. Niezależnie od wyniku aktywacji zostaje pobrana część mojej energii życiowej. Dość szalony ze mnie hazardzista, nie uważasz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem mi się udało. Ale straciłem kolejny kawałek życia. Po chwili rękawica zniknęła. Na szczęście mogłem nadal używać jej mocy, tyle tylko że nie potrafiłem utrzymać jej zmaterializowanej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz wszystko się zmieni! Odliczanie zakończone!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ja także ryzykuję życiem. Nie mogę paść w takim miejscu! Dalej! Błyszcz! Darzeeee Wzmocnieeeeniaaaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Razem ze mną krzyczał mój Boski Dar!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Łamacz Ładu Smoka Walijskiego!!!!!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niesamowita aura otoczyła moje ciało i przybrała formę zbroi. Jednocześnie poczułem nagły przypływ mocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Około dziesięć minut minęło od rozpoczęcia spotkania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie aktywowałem Zbroję Łuskową Daru Wzmocnienia&amp;lt;ref name=&amp;quot;bgsm&amp;quot;&amp;gt;ブーステッドギアスケイルメイル (&#039;&#039;Buusuteddo Gia Sukeirumeiru&#039;&#039;) – japońska transkrypcja angielskiego Boosted Gear Scale Mail.&amp;lt;/ref&amp;gt;.&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
==Odnośniki tłumacza==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High School DxD - Tom 5 Odyn|podrozdziału Odyn]]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High School DxD - Tom 5 Walc|podrozdziału Walc]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>78.8.98.246</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_5_-_rozdzial_3&amp;diff=282859</id>
		<title>High School DxD - Tom 5 - rozdzial 3</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_5_-_rozdzial_3&amp;diff=282859"/>
		<updated>2013-08-30T18:20:41Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;78.8.98.246: /* Część 6 */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Żywot 3: Smok i kot!==&lt;br /&gt;
===Część 1===&lt;br /&gt;
– Oryaaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[EXPLOSION!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdublowana moc mojego Sacred Gear przepłynęła na mnie, a moja siła drastycznie wzrosła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Spróbuj uniknąć tego! – Tannin-ossan otworzył szeroko swoją smoczą paszczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Gooooon! Dooooon!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgrabnie ominąłem kule ognia, których puścił kilka pod rząd, i wyciągnąłem rękę przed siebie. Wyobraziłem sobie ogromny magiczny pocisk i jego wystrzelenie! Dragon Shot! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Don!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ogromna ilość magii opuściła moją lewą dłoń! Pocisk był wielkości połowy smoka! Powinien był być znacznie potężniejszy od tego, którym zniszczyłem wcześniej górę! Przez to moje zasoby magii powinny były być wyczerpane! Właśnie to było moim słabym punktem – byłem w stanie składować w sobie niewielkie ilości magii. Limit, do którego mogłem dublować swoją moc, również był niski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hmm! Udało ci się wreszcie stworzyć coś przyzwoitego! – Ossan nie próbował uniknąć nadlatującego pocisku, ale zamierzał przyjąć go na siebie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Duuuuuuuuuuuuuu!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Złapał go swoimi grubymi łapskami i energicznie zionął ogniem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Doon! Gooooooh!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pocisk został posłany hen daleko w niebo jednym oddechem smoczego Ossana!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[RESET]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas działania Sacred Gear dobiegł końca, a mnie ogarnęło wielkie zmęczenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ossan spojrzał na swoje łapy. Lekko się dymiły. Czyżby mój pocisk przypalił mu je?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niezły strzał. W porównaniu do naszego pierwszego spotkania twoja smocza moc wyraźnie wzrosła. Niczemu sobie jest również twoja tężyzna fizyczna i, co ważniejsze,  jesteś teraz w stanie bawić się ze mną nieprzerwanie przez cały dzień!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coś niezwykłego – Ossan pochwalił mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mój oddech był ciężki, a ja piłem wodę z pojemnika, który zawsze nosiłem ze sobą. Woda, po wzmocnieniu jej mocą Sacred Gear, służyła mi także do łagodzenia poparzeń zadanych mi przez ogień Ossana. Cóż, miałem na to wiele innych sposobów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mój wygląd wołał o pomstę do nieba. Dres nie nadawał się już do chodzenia i zabezpieczał tylko co ważniejsze części ciała, a od pasa w górę byłem w opłakanym w stanie – dres tutaj był już całkowicie zniszczony, a ja sam miałem wiele ran. Tak, co prawda moja klatka piersiowa stała się potężniejsza, a niepotrzebny tłuszcz na brzuchu zniknął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żywiłem się roślinami i zwierzętami, które udało mi się znaleźć. Jeżeli kiedykolwiek wyląduję na bezludnej wyspie, to spokojna głowa – nauczyłem się tutaj wielu umiejętności, które umożliwią mi przetrwanie na niej. Nie mogłem uwierzyć, że przez całe wakacje żyłem jak górska małpa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki temu survivalowi opanowałem magię ognia, co w połączeniu ze zdolnością mojego Sacred Gear dawało mi możliwość używania technik, których nauczył mnie Ossan. Ogromna moc ognia! Kiedyś ją zademonstruję!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Minęło już wiele dni od momentu, kiedy złożyłem przysięgę w pokoju Koneko-chan. Walka z domem Sitri miała odbyć się dwudziestego piątego sierpnia. Dzisiaj mieliśmy dwudziestego. Pozostało niecałe pięć dni. Był to okres, kiedy należało pozałatwiać wszelkie sprawy i inne kwestie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zbliżał się również dzień naszego wspólnego spotkania. Zostało zaplanowane, że spotkamy się wszyscy i jakoś wypoczniemy. Miało to zniwelować zmęczenie, którego doznaliśmy podczas całego treningu.&lt;br /&gt;
Następnie, jeszcze przed grą, miało odbyć się wielkie przyjęcie zorganizowane przez Maou-sama i nasza rodzina, podobnie jak pozostali młodziacy, została na nią zaproszona. Innymi słowy, nie było już czasu na żaden trening.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jak dotychczas dobrze sobie radziłeś. Mimo wszystko spotkał nas wielki pech. Gdybyśmy mieli jeden dzień więcej… Twój trening jutro dobiega końca… to nie jest możliwe… – westchnął Tannin-ossan.&lt;br /&gt;
Tak, pojmowałem. Nie byłem w stanie go osiągnąć. W zakresie tężyzny fizycznej i całej reszty zrobiłem znaczne postępy, jednak musiałem zakończyć trening bez osiągania Łamacza Ładu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie byłem w stanie spełnić celu mojego treningu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 2===&lt;br /&gt;
– Cóż zatem, pora na mnie. Również zaproszono mnie na przyjęcie organizowane przez Maou. Spotkajmy się tam, Hyoudou Isseiu i Ddraigu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znajdowaliśmy się przed główną rezydencją Gremory. Całą drogę przebyłem siedząc na grzbiecie Tannina-ossan. Tak właściwie to było całkiem wygodnie! Była to tylko krótka podróż w przestworzach, ale chyba lepiej być nie mogło!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, dzięki ci, smoczy starcze! Do zobaczenia na przyjęciu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Tannin, wybacz za sprawienie kłopotu. Do zobaczenia.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, ja również dobrze się bawiłem, w końcu pracowałem wspólnie z Ddraigem. Żyję już kupę czasu. Zgadza się. Chcecie polecieć na przyjęcie na moim grzbiecie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Naprawdę? Nie sprawimy ci kłopotu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jasne, nie ma sprawy. Zabiorę ze sobą swoją grupę i przylecimy tutaj w dniu imprezy. Skontaktuję się z Gremory po resztę detali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z całą powagą, Ossan był uczuciowym smokiem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W takim razie widzimy się jutro. Żegnajcie! – Po tych słowach Ossan rozłożył swoje wielkie skrzydła i wzbił się w powietrze. Odprowadziłem go wzrokiem, kiwając ręką na pożegnanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Ale spokojny Smoczy Król.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wydaje się być dobrą osobą. Był przerażający, kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy, ale… jak na smoka to jest ekstra!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[My również jesteśmy smokami, wiesz?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgadza się, ale… Dla mnie prawdziwy smok jest bardzo ogromny i wspaniały. My zaś jesteśmy w posiadaniu diabła, który początkowo był człowiekiem, a także stanowimy część Sacred Gear.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Cóż, nie mogę zaprzeczyć.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawda? Tak, jak myślałem, to jest „smok”!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, Ise-kun.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy odwróciłem się w kierunku, z którego dobiegł mnie ten głos, moim oczom ukazał się Kiba. Był ubrany w swój dres, ale był on cały w strzępach. Zatem w tej kwestii nie byłem sam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego przystojna twarz zdawała się być bardziej męska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Twoje ciało… wyglądasz całkiem nieźle – powiedział, patrząc na mój nagi tors. Natychmiastowo zakryłem się rękoma!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– P-przestań, również z tym wzrokiem… Nie patrz na mnie takim wzrokiem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poczułem, że moje ciało było zagrożone! Ten gościu czasami potrafił mnie przerazić!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-ale jesteś okrutny. Chciałem tylko powiedzieć, że ładnie wyrobiłeś sobie muskuły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A ty… w ogóle się nie zmieniłeś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Och, mojego ciała nie da się tak łatwo zmienić. Zazdroszczę ci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Och, Ise i Kiba! – rozległ się dziewczęcy głos.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była to Xenovia. Zaraz, była cała w bandażach!? Wydawała się być w opłakanym stanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– C-co ci się stało…? – zapytałem nieśmiało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia popatrzyła na siebie, po czym odpowiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A tak, doprowadziłam się do takiego stanu, bo trenowałam. Gdy doznawałam obrażeń, bandażowałam się i trenowałam dalej, doznawałam obrażeń i znów się bandażowałam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przypominasz teraz mumię!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Och, nie mam zamiaru wiecznie pozostawać w takim stanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie to miałem na myśli!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rany, była niezrozumiała jak zawsze. Jednak wyczuwałem, że otaczająca ją aura stała się większa i bardziej potężna. Jak już przy tym jesteśmy, to aura Kiba także stała się gęstsza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co takiego? Czyżby moja zdolność widzenia przepływu magii uległa poprawie? Czy to też było rezultatem treningu z Ossanem? Moje zmysły stały się ostrzejsze z powodu życia w zgodzie z naturą Zaświatów?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san! Kiba-san! Xenovia-san! – Z bramy zamkowej wyszła do nas Asia przyodziana w… swoje zakonne ubrania. Ach, to naprawdę ona!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asiu, trochę minęło czasu od naszego ostatniego spotkania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– I-Ise-san! Ubierz się! – spanikowała, widząc moją nagość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bardziej chodziło jej o to, co robiłem, niż o sam fakt, że byłem bez ubrań. Co z nią, przecież widziała mnie nagiego już tyle razy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara, widzę, że wszyscy, którzy nas opuścili, już powrócili.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wśród nas pojawiła się… Buchou! Tyleeeeeee cię nie widziaaaaałem! Moja Buchou! Moja onee-sama! Była piękna jak zawsze!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchouuuu! Tak bardzo chciałem cię zobaczyć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise… stałeś się silniejszy, nieprawdaż? Twoja klatka jest potężniejsza  – mówiąc to, mocno mnie przytuliła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, uczucie Buchou… Z powodu mojego długiego odosobnienia musiałem skrywać swoje pożądanie, toteż nic dziwnego, że zapach kobiety, za którym bardzo tęskniłem, pobudził mnie w takim stopniu… Tak jak myślałem, kobiety są przyjemne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż zatem, moi drodzy – powiedziała Buchou. -  Wejdźcie. Jak tylko weźmiecie prysznic i się przebierzecie, spotkamy się i porozmawiamy o rezultatach naszego treningu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powróciłem do cywilizowanego życia, za którym tak tęskniłem. Jednak musiałem powiedzieć, że nie udało mi się osiągnąć Łamacza… co za wstyd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 3===&lt;br /&gt;
Było to nasze pierwsze spotkanie od momentu, jak rozdzieliliśmy się dwa tygodnie temu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym, jak Azazel-sensei podał nam plan treningowy, zostałem zabrany przez smoka, jednak z tego co widziałem, to wszyscy poszli w swoją stronę. I właśnie dlatego było to nasze pierwsze spotkanie.&lt;br /&gt;
Mówiąc szczerze, był to chyba pierwszy raz, kiedy byliśmy oddzieleni od siebie przez taki długi czas. Przynajmniej był to pierwszy raz, odkąd zostałem członkiem klubu, bowiem nie wiedziałem o niczym, co zdarzyło się wcześniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym jak ja, Kiba i Xenovia wzięliśmy prysznic i przebraliśmy się, zebraliśmy się w moim pokoju. Dlaczego właśnie w moim? Miałem podejrzenia co do tego wyboru, ale najwyraźniej pozostałym było najłatwiej tutaj dotrzeć. Do pokoju Buchou nie mogliśmy iść. Czyżby było tam coś, czego nie mogłaby nam pokazać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatem tak: spotkaliśmy się w moim pokoju i rozmawialiśmy o efektach naszych treningów. Kiba zdał szczegółową relację z treningu ze swoim mistrzem, Xenovia także opowiedziała o swoim. Nie omieszkałem opisać im swoich przygód z Tanninem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy mieli łatwo. Kiba i Xenovia co prawda trenowali poza główną rezydencją, ale mieszkali w chatce górskiej, która należała do Gremory! Zbieranie roślin i ziół, polowanie na zwierzynę i unikanie ognistego oddechu smoka wydawało się być dla nich czymś nie do pomyślenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hm? Hmmmmm? A to dziwne. O co chodzi? Czyżbym tylko ja miał tak ciężko? Spałem pod gołym niebem. Bez poduszki ani bez koca. Byłem zmuszony do spania na ogromnych liściach, które tutaj rosły…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Umm, Sensei, czy tylko mnie spotkał taki okrutny los…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zaskoczyło mnie, że byłeś w stanie przetrwać w górach. Myślałem, że uciekniesz do domu. To, że zaczniesz normalnie żyć na tej górze, było poza moimi oczekiwaniami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Eeeeeeeeeeeeeeech!? Cooo!? Polowałem na królikopodobne i dzikopodobne stworzenia! Obdzierałem je ze skóry, gotowałem i jadłem! Nosiłem ze sobą wodę, po tym jak ją zagotowałem na patelce, którą znalazłem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie dlatego jestem zaskoczony. Jesteś zbyt uparty. Pod pewnymi względami przerosłeś nawet same diabły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To okrutne! Żyłem w ciągłym strachu, będąc ściganym po górach dzień w dzień przez smoka! Czy zdajesz sobie sprawy, ile razy zaglądałem śmierci w oczy!? Ueeeeeee!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozpłakałem się! Ponieważ! Ponieważ! Poniewaaaż!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chciałem… Tak bardzo chciałem zobaczyć Buchou! Każdej nocy okrywałem się liśćmi, mając w pamięci ciepło jej ciała! To było nie do zniesienia! Smoczy starzec nie dawał mi żadnych forów i atakował nawet wtedy, kiedy spałem! Rozsadzał całe skały! Budził mnie pożar lasu! Uciekaaałem! Gdybym tego nie robił, to zginąłbym!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Biedny Ise… Wiele się nacierpiałeś, prawda? Tak, Ise, jesteś taki uparty… Góra, na której trenowałeś, nie ma nazwy, ale od teraz będzie się nazywała „Mt. Ise”. – Buchou przyciągnęła moją głowę do swojej klatki piersiowej i przytuliła mnie! Ciepło jej piersi wyleczyło całą moją okrutną przeszłość!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Musząc znieść tak wielki szok, odwzajemniłem uczucie Buchou i również ją przytuliłem. Płakałem jak małe dziecko. To okrutne! Azazel-sensei był okrutny! Pozwolił na porwanie przez smoka! Wciąż miałem w głowie obraz kiwającej do mnie Buchou! To było porwanie! Nawet teraz twierdziłem dalej, że to było porwanie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak czy inaczej, twoja siła fizyczna uległa znacznej poprawie. Dzięki temu czas, gdy będziesz mógł chodzić w zbroi Łamacza Ładu, jest już blisko. Ale nie byłeś w stanie go osiągnąć, prawda? – Azazel-sensei nie wydawał się być tym szczególnie zaskoczony. – Cóż, przewidzenie tego nie było niczym wielkim. Tak, nie doznałeś żadnego szoku. Znaczy się, że niemożliwym jest osiągnąć Łamacz bez żadnych drastycznych zmian. Myślałem, że przez survival i poznanie smoka typu królewskiego osiągniesz to, ale najwyraźniej nie starczyło czasu. Gdyby było go przynajmniej miesiąc więcej…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niemożliwe! Gdybym miał przesiedzieć tam jeszcze miesiąc, to umarłbym z powodu czegoś, co nazywało się NIEDOBOREM BUCHOU! Gdybym nie mógł czuć ciepła Buchou chociaż przez krótki czas, umarłbym!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Schowałem twarz w jej piersiach i przecząco potrząsłem głową! Buchou z czułością mnie pogłaskała! Ueeeee! Buchouuu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż, zatem w porządku. Nasze spotkanie dobiega tutaj końca. Jutro mamy przyjęcie. Na dzisiaj to wszystko – powiedział Sensei.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ten sposób mój survival dobiegł końca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Nocą.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była już pora spania, ale nie wiedzieć czemu, Asia i Xenovia dalej siedziały w moim pokoju. Miałem dzielić z nimi jedno łóżko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mając na swoim łóżku dziewczyny, nie mogłem się uspokoić. Wślizgnąłem się pomiędzy nie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Asia chyba już spała. Z powodu wielkości łóżka Xenovia leżała trochę dalej. Co więcej, z jakiegoś powodu zdawała się nie spać, tylko patrzyła się w sufit.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co jest, nie możesz zasnąć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak. Nie jestem przyzwyczajona do spania z mężczyzną w jednym łóżku. Nawet jeżeli nie kryje się za tym nic erotycznego, to… czuję się spięta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hej, hej, hej, poważnie? Jesteś nerwowa i mówisz takie rzeczy? Cóż, to nie tak, że nie rozumiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– P-prawda. Nawet ja, gdy spałem po raz pierwszy z Buchou i Asią, byłem tak podniecony, że nie mogłem zasnąć. A to wszystko przez to, że w tym samym pokoju śpi chłopak i dziewczyny w tym samym wieku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– R-rozumiem. Więc to nic dziwnego, hm? Jednak Asia jest niesamowita. Wydaje się być taka rozluźniona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To z powodu… Ona zawsze śpi ze mną i Buchou. Na początku się krępowała, ale teraz jest do tego przyzwyczajona. Gdy obok mnie leży Asia, to moja dusza jest spokojna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san, proszę cię, nie zostawiaj mnie… Munya… – wyszeptała przez sen Asia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Fufufu, chyba już wiem, czemu oboje z Buchou uważacie, że Asia jest urocza – powiedziała Xenovia, uśmiechając się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawda? Uroczość Asi była najlepsza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A moja świadomość, zanim zdałem sobie z tego sprawę, powędrowała hen daleko i zapadłem w sen.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 4===&lt;br /&gt;
Był wieczór dnia następnego, a ja, ubrany w letni mundurek Akademii Kuou, czekałem w salonie. Bo w końcu dzisiaj miało być przyjęcie. Przespałem pół dnia, dzięki czemu czułem się kompletnie zregenerowany, a wszelkie zmęczenie odeszło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnio nosiłem tylko dres, ale mimo to mundurek pasował. Na wszelki wypadek założyłem opaskę na ramię z symbolem rodu Gremory. Dzięki temu chyba nie mogło mnie spotkać nic złego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Służki zabrały dziewczyny, mówiąc, że trochę im zajmie, zanim wszystkie będą gotowe. Hmm, Kiba i Gasper również przepadli, podobno mieli jakąś sprawę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyoudou? – rozległ się znajomy głos.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy odwróciłem się w stronę jego źródła, moim oczom ukazał się Saji. Co on tutaj robił!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Saji, dlaczego tu jesteś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, Kaichou będzie szła na przyjęcie wspólnie z Rias-senpai, więc podążyłem za nią. Spotkały się, a ja, nie mając innego wyjścia, zacząłem się błakąc bez celu po posiadłości, aż dotarłem tutaj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No cóż, w końcu rezydencja nie była mała. Zatem zgubił się i trafił tutaj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji usiadł nieopodal mnie i przemówił z poważną miną:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gra już tuż tuż.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Trenowałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ja również. Byłem ścigany każdego dnia po górach przez smoka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-naprawdę? Miałeś ciężko jak zawsze. Ale cóż, ja także zafundowałem sobie podobnie ekstremalne menu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiem. On również nie oszczędzał się podczas treningu. Nic dziwnego, przecież miało to ogromny wpływ na wygraną naszych pań. Mój duch walki był podobnie silny jak jego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji, drapiąc się po policzku, powiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyoudou, pamiętasz, jak młode diabły zebrały się miesiąc temu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak. Co w związku z tym?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie żartowaliśmy… M-moim marzeniem jest… zostać nauczycielem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wypalił z tym niespodziewanie, a jego twarz przybrała kolor dorodnego pomidora.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nauczycielem? A czego będziesz uczył?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo że był cały zaczerwieniony, to szczerze odpowiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kaichou chce założyć w Zaświatach specjalną szkołę przygotowującą do Rating Game. Nie będzie to zwykła szkoła. Będzie ona otwarta dla wszystkich, bez względu na to, czy jest się ze szlacheckiego rodu czy też niskoklasowym diabłem. Słyszałem od Kaichou, że rzeczy takie jak dyskryminacja czy stare przyzwyczajenia stopniowo zanikają w diabelskim przemyśle, jednak u korzeni całego systemu istnieje taka część, która na takie zmiany nie chce się zgodzić. Właśnie dlatego obecna szkoła Rating Game przyjmuje tylko wysokoklasowe diabły z rodzin arystokratów. A gra powinna być dla wszystkich jednakowa – właśnie to postanowili obecni Maou-sama. Mimo że niby jest równa, to droga niskoklasowców jest ciężka. To dziwne, prawda? Niby nawet demon niepochodzący z arystokratycznego rodu może otrzymać parostwo lub inny tytuł w zależności od sposobu, dzięki któremu udało mu się to osiągnąć. Jednak możliwość ta nie powinna wynosić zero!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Będąc niezmiernie zaskoczonym jego słowami, podziwiałem jego opinię. Był całkiem poważny co do swojej przyszłości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kaichou powiedziała mi, że chce coś z tym zrobić. Że chce uczyć, by nawet niskoklasowe diabły miały szanse w grach. Właśnie dlatego założy w Zaświatach szkołę, do której wszyscy będą mieli wstęp!  Kaichou tylko w tym celu uczy się w ludzkim świecie! Żeby każdy miał swoje pięć minut! Nawet jeśli to ma być dosłowne pięć minut! By każdy miał jakiś procent szansy! By każdy mógł mieć szansę zostania wysokoklasowym diabłem! Hyoudou! Nasza dwójka także w to wierzy i uparcie chce otrzymać parostwo, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, zgadza się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miał rację. Moim celem było zostać wysokoklasowym demonem. Nawet jeżeli możliwość ta wynosiła jeden procent, to miałem taki zapał, by z tego jednego procentu uczynić sto procent!&lt;br /&gt;
Saji, podnosząc zaciśniętą pięść, powiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W-właśnie z tego powodu będę pracował jako nauczyciel. Będę się mnóstwo uczył, walczył w dużej ilości grach, nabywając przy tym przeróżne potrzebne rzeczy. Będę nauczycielem Pionów. Kaichou powiedziała, że mi pomoże. Nawet ktoś taki jak ja może zostać nauczycielem… W przeszłości robiłem same głupie rzeczy. Powodowałem wiele kłopotów moim rodzicom, a osoby z mojego otoczenia mnie nie lubiły. Jednak dzięki Kaichou zobaczyłem swój cel! Będę na zawsze trwał przy niej i jej pomagał! Marzenie Kaichou jest moim marzeniem! – Końcówkę powiedział cały zaczerwieniony. Po krótkiej pauzie ciągnął: – Hehehe. Zataiłem przed matką fakt, że zostałem diabłem, ale rozpłakała się, gdy powiedziałem jej o swoim marzeniu. „Ty i nauczyciel!” – może powiedziała to, ponieważ nie pasuje to do mnie. Jednak nie było źle. Na jej twarzy widniała ulga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatem to było marzeniem Saji’ego. Różniło się od mojego. Z racji że oboje byliśmy Pionami, to myślałem, że może jesteśmy podobni, ale przecież nie ma dwóch identycznych osób. Miał swoje własne marzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W przyszłości chciałem stać się niezależny od mojej pani i spełnić własne marzenie. A on zamierzał spędzić całe życie służąc swojej pani. Mimo że zostaliśmy diabłami w tym samym czasie, to nasze cele kompletnie się od siebie różniły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tak prostej rzeczy wyczuwałem coś cudownego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Saji, masz wspaniałe marzenie. Będzie z ciebie dobry nauczyciel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Również przez wzgląd na to musimy was pokonać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, rozumiem. Cóż, zatem niedobrze. Bo to właśnie my was pokonamy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, bo my. Musimy pokazać się z dobrej strony, ponieważ ostatnio zachowaliśmy się bardzo głupio!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I mimo że oboje się zaśmialiśmy, to w jego oczach była powaga. Nie było mowy, żeby się wycofał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo wszystko, nauczyciel. Przypomniałem sobie nagle Azazela-sensei, ale… Cóż, on nigdy taki nie będzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przy okazji, Saji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wykonałem w powietrzu gest „naciskania” palcem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wszystko wskazuje na to, że sutki są jak dzwonek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …C-co takiego…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Och, Saji słuchał mnie z widocznym zainteresowaniem. Był przecież podobnie zboczony co ja!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Powiedział mi o tym Azazel-sensei. Możliwości piersi są nieskończone. Nie byłoby dobrym przejść na drugą stronę bez doświadczenia macania ich, ale także innych rzeczy, jak zabawy z sutkami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, Hyoudou, a co ze mną? Kiedy będę mógł macać piersi mojej pani? – zapytał poważnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– K-kto wie. Nawet ja nie doznałem jeszcze tego zaszczytu. Jednak tylko ten, kto ma szczęście, może je macać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W oczach Saji’ego pojawiła się złość!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O co chodzi z tym całym „szczęściem”!? Mnie nigdy nie spotyka nic takiego!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, powiedziałem już za dużo. Jestem na tym etapie, gdzie wspólnie bierzemy kąpiel i śpimy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiedziałem tylko tyle, ale to chyba wystarczyło. Na twarzy Saji’ego pojawił się szok, którego doznał w głębi swojego serca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niepewnym krokiem oddalił się ode mnie i usiadł na krześle. Był w opłakanym stanie. Cały się trząsł, a jego oczy były szeroko otwarte.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Spanie… Kąpiel? Co to ma być…? N-nigdy nie robiłem z Kaichou takich rzeczy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– S-Saji… Hej…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Siedział i mamrotał cały czas te słowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, przepraszam, że musiałeś tyle czekać. Ara, widzę, że Saji-kun też przyszedł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy odwróciłem się, za mną stała przebrana Buchou! I reszta członków klubu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nieeeeeesamowiiteeee! Wszystkie miały przepiękne makijaże i poubierane były w suknie! Ich fryzury również były wspaniałe!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądały jak księżniczki! Akeno-san miała na sobie suknie w zachodnim stylu! Uwaaaaaaa! Niedobrze! Wyglądała zbyt ślicznie! Była pięknością, która biła na łeb wszelką możliwą konkurencję!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Asia zdawała się być zawstydzona, ale suknia pasowała do niej. Xenovia również nie była przyzwyczajona do noszenia takich strojów, jednak chyba dostatecznie nauczono ją, jak ma się zachowywać prawdziwa dama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan miała na sobie sukienkę o wiele mniejszą, jednak jej urok powodował istnienie dużego procentu szansy, że zostanie porwana przez jakiegoś lolicona!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Problemem pozostawał Gasper.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dlaczego też masz na sobie sukienkę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pasowała ona tak do niego, że nie mogłem mu nic zarzucić! Myślałem, że jak zniknęli wraz z Kibą, to naprawdę miał do załatwienia jakąś sprawę, ale to o to chodziło!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– B-bo, też ją chciałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z całą powagą, on naprawdę był… Jego przyzwyczajenie do noszenia damskich ciuszków było strasznie silne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Saji, Saji, co się stało? – zapytała niepewnie Sona-kaichou, która również była ubrana w suknię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:high_school_dxd_v5_179.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatem Saji, doznałeś aż takiego szoku…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy wszyscy byli już przyszykowani, z ogrodu dobiegł nas trzepot skrzydeł, a po chwili ziemia lekko zadrżała. Podszedł do nas kamerdyner i oznajmił:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tannin-sama przybył wraz z rodziną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ossan dotrzymał swojej obietnicy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy wyszliśmy na zewnątrz do ogrodu, najlepsza część rozpoczynała się właśnie tutaj! Wraz z Tanninem-ossanem przybyło dziesięć innych smoków, które były jego wielkości! Jakie wieeeeelkie! Niesamowite! Wszyscy członkowie jego grupy byli smokami!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Obiecałem, więc jestem, Hyoudou Isseiu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak! Dzięki ci, Ossanie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Podczas lotu na moim grzbiecie, stworzę wokół was specjalną barierę – powiedział Ossan. – Dzięki temu wiatr nie zniszczy waszych fryzur, ani nie wygniecie wam ubrań. W końcu te sprawy są dla kobiet bardzo ważne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten smok był taki uprzejmy! Właśnie tego można było się spodziewać po diable najwyższej klasy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dziękuję bardzo, Tanninie – powiedziała Buchou. – Będziemy pod twoją opieką, aż do końca podróży. Są tutaj z nami osoby z domu Sitri, czy to nie będzie stanowiło dla ciebie dodatkowego obciążenia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ooch, panna Rias – zabrzmiał Ossan. – Jesteś wyjątkowo piękna dzisiejszej nocy. Zostaw tę sprawę mnie, ja się wszystkim zajmę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Weszliśmy na smoczy grzbiet i poszybowaliśmy w przestworza Zaświatów! Siedziałem na czubku głowy Tannina-ossan! Specjalne miejsce, zarezerwowane dla mnie! Będąc na samej krawędzi, obserwowałem bacznie niebo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uwahahah! Tak, jak myślałem – obraz widziany z grzbietu smoka był przewspaniały! Odkąd tylko przybyłem do Zaświatów, to jeszcze nie znudził mnie widok takich widoków rodem z powieści fantasy! Jedynym, co wymazałbym z mojej pamięci, była część, w której byłem ścigany przez smoka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Dla mnie krajobraz z grzbietu smoka jest czymś, czego… Tego przeżycia nie jestem w stanie opisać.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ddraig obdarował mnie, jakże rzadkim, uśmiechem. Cóż, w końcu on pierwotnie też był smokiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hahahaha, to naprawdę ciekawe doświadczenie, Ddraigu – powiedział Ossan. – Jednak z potężnych smoków tylko trzy są nadal aktywne, w tym ja. Nie, prawdziwe smoki, czyli oprócz mnie, bo odkąd zostałem diabłem już nim nie jestem, to Ophis i Tiamat. Pozostali albo zostali pozaklinani albo wycofali się. Yu-Long i Midgardsormr nigdy się już nie pojawili na powierzchni. A Ddraig, Albion, Fafnir i Vritra zostali zaklęci w Sacred Gear. Zawsze silne smoki zostawały usuwane. W końcu są z nich przerażające stworzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jak już przy tym jesteśmy, smoczy starcze, to dlaczego zostałeś diabłem? – zapytałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pierwszym powodem jest – zaczął mówić poważnie Ossan – że w tej erze nie ma żadnych większych bitw, więc pomyślałem, że mógłbym zmierzyć się z przeróżnymi osobami w Rating Game. Jest także inny powód.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jaki?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jest ci znany taki owoc, jak smocze jabłko? Jedzą je smoki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, słyszę o nim po raz pierwszy. Z drugiej strony jego nazwa mówi wszystko sama za siebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Istnieje pewna rasa smoków – ciągnął Ossan – która może żyć wyłącznie dzięki jedzeniu tych jabłek. Jednak przestały one rosnąć w ludzkim świecie wskutek nagłych zmian środowiskowych. Obecnie owoce te można spotkać tylko w Zaświatach. Jednak smoki nie są tutaj mile widziane, są znienawidzone zarówno przez diabły, jak i upadłe anioły, więc nie ma mowy, żeby dali nam je za nic. Właśnie z tego powodu zostałem diabłem, a teren, na którym te jabłka rosną, w całości został przekształcone w moje terytorium. Kiedy stajesz się silniejszy od wysokoklasowego diabła, możesz otrzymać część Zaświatów od Maou w posiadanie. Gdy zostałem demonem, to stało się moim celem i, jak widać, osiągnąłem go.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zatem te smoki, które miały problemy z znalezieniem pożywienia, żyją na twoim terytorium?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, i dzięki temu uniknęły zagłady. Przeprowadzam również badania, jak w sztuczny sposób zasadzać smocze jabłka. Są to specjalne owoce, więc trochę to potrwa. Jednak jeżeli pozwala to przeżyć tej rasie, niechaj i tak będzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niesamowite. Posunął się do takiego stopnia, aby tylko ich uratować. Moim zdaniem w pełni zasługiwał na tytuł Smoczego Króla.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ossanie, naprawdę jesteś miłym smokiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Miłym smokiem, powiadasz? Gahahhahahahahaha! – roześmiał się głośno na moje słowa. – Po raz pierwszy mi ktoś tak powiedział! Co więcej, mówi to sam Sekiryuutei! Jednakże, chłopcze, pragnienie przedłużenia gatunku jest jednakowe pośród wszystkich istot żywych. Jest ono identyczne dla ludzi, diabłów i smoków. Chciałem tylko uchronić od wyginięcia moich smoczych ziomków. Właśnie to smok z mocą czyni dla tych smoków, którzy tej mocy nie mają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niesamowite. Cały czas parłem na oślep do przodu, byleby zostać wysokoklasowym diabłem. Chcę utworzyć harem. Czy taka postawa nie jest czymś dobrym?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dopóki jesteś młody, to nie jest to nic złego. Będąc chłopakiem, nie możesz się uchronić od pożądania kobiet i bogactw. Nie jest dobrze w tym przesadzać, ale całkiem dobrze jest, gdy jest to główna siła, która cię napędza. Jednakże, Hyoudou Isseiu, głupstwem byłoby obranie haremu, jako swojego życiowego celu. Stając się silnym, automatycznie przyciągasz do siebie samice. Problem zaczyna się dopiero, gdy pozyskasz kobiety i bogactwo… Być może jest to za trudne do zrozumienia dla kogoś tak młodego, jak ty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, chyba było to zbyt skomplikowane. Jednak odkąd przybyłem do Zaświatów, to spotkałem wiele przeróżnych diabłów. Dlatego na chwilę oddałem się myślom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdy, kto żyje, ma w tym życiu jakiś cel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeden chce wygrać turniej, drugi chce zostać Maou, trzeci chce ocalić smoki, a czwarty chce być nauczycielem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy z wyżej wymienionych byli diabłami, jednak to, co było ich celem, było kompletnie inne. Moim było zostanie Królem Haremu. Nie, nie uległo to zmianie, jednak jakoś szczególnie nie robiłem nic w tym kierunku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aby być Królem Haremu, w co mierzyłem, potrzebne były różne rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ten sposób, rozmyślając nad tymi rzeczami za pomocą mojego wolnokojarzącego mózgu i rozmawiając o różnych sprawach przez blisko godzinę, pod nami zaczęło świecić jasne światło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wreszcie dotarliśmy na miejsce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 5===&lt;br /&gt;
Wysoki budynek kilkugwiazdkowego hotelu, w którym miało odbyć się przyjęcie, znajdował się na rozległej polanie pośrodku lasu na samym skraju terytorium rodu Gremory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widziałem wyraźnie wszystko z głowy Tannina-ossan i nie mogłem uwierzyć własnym oczom, gdyż budynek był tak rozległy, że moje rodzime miasto spokojnie by się w nim zmieściło!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Smok zaczął szybować w dół, w stronę miejsca, które przypominało boisko. Kiedy Ossan znalazł się nad nim, wszystkie światła z dołu zostały skierowane na niego, co przywodziło na myśl jakąś upiorną scenę z filmu o potworze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż, musimy iść do poczekalni dla dużych diabłów – powiedział smok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dziękujęmy, Tanninie – powiedziała Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzięki ci, Ossanie! – krzyknąłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ossan i reszta smoków znów zatrzepotała skrzydłami i odleciała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnie byliśmy prowadzeni przez pracowników hotelu, którzy po nas wyszli, i… weszliśmy do ekskluzywnej limuzyny! Hahaha, był to naprawdę zadziwiający sposób kontynuowania podróży po tym, jak tutaj dotarliśmy.&lt;br /&gt;
Ubrane w suknie Buchou i Asie obie usiadły po moich bokach. Cała rodzina Sitri usadowiła się na tyłach pojazdu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou, poprawiając mój kołnierz, powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cały teren dookoła hotelu jest monitorowany, w pobliżu znajduje się także wojsko. Jest tutaj znacznie bardziej surowiej, niż na przedmieściach, wiesz? – Gdy skończyła z kołnierzem, wyjęła z torby, która swoją drogą nie należała do najtańszych, grzebień i zajęła się moimi włosami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najwyraźniej znalazły się one w nieładzie wskutek tego, że zamiast na grzebiecie Tannina-ossan, to leciałem na jego głowie. Mimo wszystko nie dmuchał na mnie żaden silny wiatr.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou, co z Azazelem-sensei? – zapytałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przybędzie tutaj po tym, jak spotka się z onii-sama i resztą. W końcu są sobie bliskimi przyjaciółmi…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hahaha… Widzę, że jako dowódcy dwóch przeciwnych frakcji przypadli sobie do gustów. Uśmiechałem się, ale nagle na twarzy Buchou pojawiła się powaga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise – powiedziała – być może nie słyszałeś, bo byłeś na głowie Tannina, ale zadeklarowałam Sonie wojnę. Powiedziałam, że pokonamy ją przez wzgląd na nasze marzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na grzbiecie Ossana doszło do czegoś takiego! Jak widzę, byłem zbyt bardzo pochłonięty obserwacją krajobrazu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Szkoła. Szkoła Rating Game. W celu jej utworzenia Sona, żyjąc jako uczennica w ludzkim świecie, badała tamtejszy system edukacji. W końcu szkoły te, do których wszyscy mają wstęp, muszą być dla niej bardzo ważne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomniało mi się, że Saji powiedział podobną rzecz. Że Kaichou jest zapisana do Akademii Kuou tylko przez wzgląd na swoje marzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou – odezwałem się. – Saji powiedział mi to samo. Że zostanie nauczycielem, a mówiąc to, jego oczy świeciły się. Musi to być dla niego poważna sprawa…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mimo to i tak wygramy. My również posiadamy własne cele i marzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Determinacja Buchou była nie do zachwiania. Nie dawała taryf ulgowi swojemu przeciwnikowi, nawet jeśli była to jej dobra przyjaciółka. W takim przypadku również i ja powinienem był być surowy dla swojego oponenta? Racja, Saji? Przyjdę wprost po ciebie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy ja rozmyślałem, limuzyna podjechała pod hotel. Gdy wyszliśmy z pojazdu, przywitał nas tłum hotelowych pracowników. Wkroczyliśmy do środka i gdy tylko Akeno-san potwierdziła nasze tożsamości, zmierzyliśmy ku windzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przyjęcie odbywa się na największym i najwyżej ulokowanym piętrze. Ise, jeżeli wdasz się w rozmowę z kimkolwiek z szanowanego rodu, pamiętaj, by odpowiednio go przywitać, dobrze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-tak, Buchou, ale… dzisiejsze przyjęcie zostało przygotowane przez Maou-sama dla młodziaków, tak?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Taka jest oficjalna wersja – odpowiedziała. – Prawda jest taka, że ludzie nawet na nas nie spojrzą, gdy wejdziemy na salę. Jest to po prostu coroczny zwyczaj. Jak już, jest to spotkanie członków wszystkich poważanych rodów. My, następcy domów, jesteśmy takim dodatkiem, podczas gdy przyjęcie jest dla naszych ojców. W rzeczywistości, zarezerwowali już pobliskie budynki na cztery-pięć afterparty&amp;lt;ref name=&amp;quot;afterparty&amp;quot;&amp;gt;W języku polskim najbardziej znaczeniowo zbliżonym określeniem byłoby słowo &#039;&#039;poprawiny&#039;&#039;, jednak ze względu na zastosowanie dla popularnych imprez medialnych oraz pochodzenie nurtu imprez używa się określenia z języka angielskiego. Jest to impreza towarzysząca większemu wydarzeniu np. festiwalowi, koncertowi, paradzie, innej większej imprezie w modnym nurcie młodzieżowym. Odbywa się po oficjalnym zakończeniu wydarzenia głównego.&amp;lt;/ref&amp;gt;. Potwierdzeniem moich słów jest to, że przybyli na przyjęcie osobno. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że spotkali się dużo wcześniej, a teraz kończą już pić ostatnią flaszkę. – Kończąc mówić, na jej twarzy pojawił się grymas niezadowolenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stojący obok nas Kiba i Akeno-san również uśmiechali się gorzko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Haah, najwyraźniej Buchou miała po dziurki w nosie takich przyjęć… a raczej czynów swojego ojca. Mimo że impreza była organizowana przez Maou, to zdawała się nie odbiegać od zwykłych przyjęć, choć wciąż daleko było jej do bankietów wyprawianych przez ludzi z wyższych sfer, jednak ojciec Buchou i pozostali bardzo się cieszyli z powodu wyprawianego przyjęcia, jakby to była ich jedna z niewielu okazji do rozerwania się.&lt;br /&gt;
Winda zatrzymała się, a gdy z niej wysiedliśmy, drzwi prowadzące do miejsca imprezy otworzyły się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zostaliśmy poprowadzeni w głąb niesamowitej sali! Na niewiarygodnie wielkiej przestrzeni znajdowało się mnóstwo diabłów, a stołach stało pełno przepysznie wyglądającego jedzenia! Z sufitu zwisał, jak się było można tego spodziewać, olbrzymi żyrandol! Nie mogłem oderwać od niego wzroku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ooch! – Oczy wszystkich skierowały się na Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Księżniczko Rias, stajesz się coraz bardziej piękniejsza…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sirzechs-sama musi być z ciebie naprawdę dumny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou znalazła się w centrum zainteresowania wszystkich tutaj obecnych. Wcześniej powiedziała, że nie powinni zwrócić na nas jakoś szczególnie uwagi, ale było wprost przeciwnie! W pewnym stopniu cieszyłem się z tego, ale co ważniejsze, byłem pełen dumy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bowiem o to ja byłem tym człowiekiem, który macał jej piersi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fufufu, nie mogłem powstrzymać się od uśmiechu. Co to za dziwne poczucie wyższości? Można było to nazwać uczuciem przyjemności płynącym z faktu, że tylko ja, jako jedyny, znałem sekret tej kobiety, którego poznania tak bardzo pragnęli wszyscy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uuu, ale tutaj ludzi… – Gasper mocno się mnie trzymał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znowu ty… Zaraz, czy właśnie po to włożyłeś na siebie sukienkę, aby być w niej podziwiany? Jakim cudem, zważywszy na twoją naturę hikikomoriego, dałeś radę tu przyjść…? Tak, jak zawsze – jego transwestyczne hobby było trudne do ogarnięcia…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, ale zmierzał w dobrym kierunku, prawda? Mimo że właśnie teraz mnóstwo oczu było skierowane w jego stronę, to nie próbował uciekać. Jak widzę, ćwiczył również i to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bardzo się z tego cieszę, Gasperze. Dam ci potem trochę słodyczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, przyszła kolej na nasze powitania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Heh? – Zrobiłem idiotyczny wyraz twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najwyraźniej fakt, że legendarny smok został demonem, był już wszystkim znany i wiele wysokoklasowych diabłów chciało mnie poznać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie z tego powodu byłem prowadzony przez Buchou. Byłem zaskoczony tym, że te wszystkie gentelmeńskie zachowania, których uczyła mnie matka Buchou, okazały się być znacznie bardziej efektywne, niż sądziłem. Teraz zrozumiałem – w związku z tym, że należałem teraz do grupy Buchou, umiejętność poprawnego zachowania była wymagana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Matko Buchou. Bardzo ci dziękuję! Dzięki tobie nie musiałem się teraz za siebie wstydzić!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, ale jestem zmęczony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skończywszy witać się z ludźmi, byłem wreszcie wolny, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z Asią i Gasperem siedziałem na krzesłach w rogu sali. Buchou i Akeno-san były głęboko w tłumie, rozmawiając z jakimiś diablicami. Kiba był… otoczony zewsząd diablicami! A niech to! Umrzyj, pieprzony przystojniaku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo wszystko, z racji że byłem po raz pierwszy w życiu na takim przyjęciu, ja, Asia i reszta byliśmy zmęczeni zarówno psychicznie, jak i fizycznie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od czasu do czasu jakiś diabeł witał się z Asią. Tak, jak myślałem – śliczność Asi była rozumiana nawet tutaj, w Zaświatach. W końcu była nadzwyczaj śliczna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, Asia, Gasper, skombinowałam jedzenie, nie żałujcie sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia, która przed chwilą opuściła swoje miejsce, zręcznie trzymała ogromną ilość talerzy, na których znajdowało się pełno przepysznego jedzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przepraszamy za kłopot, Xenovio.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie ma sprawy. Spójrz, niech Asia również czegoś się napije.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dziękuję bardzo, Xenovio-san… Po raz pierwszy znalazłam się w takiej sytuacji i, cóż, byłam zdenerwowana i kompletnie zaschło mi w gardle… – Asia wzięła od Xenovii szklankę soku i zaczęła pić z niej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zacząłem jeść danie, które mi dała… Na talerzu leżały również pałeczki. Cóż, oprócz nas było tutaj mnóstwo innych diabłów, więc musieli przygotować różne sztućce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I właśnie wtedy pojawiła się przede mną czyjaś sylwetka. Była to dziewczyna w sukni, uparcie się we mnie wpatrująca. Kim była?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hm? Zdawało mi się, że już ją gdzieś widziałem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, jesteś…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– K-kopę lat, Sekiryuutei.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Siostrzyczka tego pieprzonego pieczonego kurczaka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rzeczy samej, była to siostra niedoszłego narzeczonego Buchou, Raisera Feneks. Co za zbieg okoliczności. Minęło już kilka miesięcy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Moje imię brzmiało Ravel Feneks! – krzyknęła zła. – Rany, właśnie dlatego niskoklasowe diabły są tak powolne i niewychowane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była naprawdę wkurzona. Tak, jak myślałem – była zła z powodu całego dramatu wokół przerwania zaręczyn.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przepraszam – odpowiedziałem. – Więc, co u twojego brata?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Westchnęła, po czym odpowiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzięki tobie jest przygnębiony. Najwyraźniej przegrana walka z tobą oraz odebranie od niego Rias-sama musiały być wielkim szokiem. Zawsze polegał na swoim talencie i zawsze z tego powodu był pewny swego, więc z całą pewnością była to dla niego dobra lekcja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ara-ara, nie słodziła swojemu bratu. Jedno trzeba było przyznać – cięty język to ona miała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hahaha, naprawdę jesteś bezlitosna… – powiedziałem. – Należałaś do grupy swojego brata, dobrze pamiętam?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co do tego, to jestem teraz podwładną mojej matki – odrzekła. – Wymieniła mnie za nieużywaną figurę, w posiadaniu której znalazła się. Powiedziała mi, że zgodzi się na ponowną wymianę, gdy tylko znajdę rodzinę, do której chciałabym dołączyć, więc w gruncie rzeczy nie jestem teraz niczyim Gońcem, bowiem moja matka nie bierze udziału w Rating Game.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wymianę? – zapytałem zaintrygowany o to słowo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co? Czyżbyś o tym nie wiedział? Wymiana. Zgodnie z zasadami Rating Game, dozwolona jest zamiana podwładnych między Królami pod warunkiem, że są to te same figury.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Heeh, zatem istniało coś takiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– P-przy okazji, Sekiryuuteiu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Och, przestań z tymi Sekiryuuteiem – przerwałem jej. – Nazywam się Hyoudou Issei. Jesteś w tym samym wieku, co ja, mam rację? W takim przypadku możesz normalnie się do mnie zwracać. Wszyscy mówią mi Ise.&lt;br /&gt;
Niby tak powiedziałem, ale przecież była ona diablicą, więc mogła dowolnie zmieniać swój wygląd, czyż nie? Mimo że wiekowo wyglądała mniej więcej jak ja, to może była starsza? Nie, miałem przeczucie, że była w moim w wieku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cz-czy to będzie w porządku, jak będę zwracała się do ciebie po imieniu!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ech…? Co to za reakcja? Ucieszyła się? Niemożliwe. Przecież pogardzała mną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zakasłała, po czym mówiła dalej:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zatem bezwarunkowo zobowiązuję się do zwracania się do ciebie Ise-sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– „Sama”? Nie widzę takiej potrzeby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie – zaprotestowała. – To jest istotne!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hahaha… Nie rozumiałem tej dziewczyny jeszcze bardziej niż Xenovii. Trudną sztuką było przebywać w jej towarzystwie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I wtedy pojawiła się jakaś onee-sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ravel-sama – powiedziała. – Przyjaciel twojej pani wzywa cię do siebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli dobrze zapamiętałem, to była ona z rodziny Raisera, a nazywała się Izabella, która nieźle skopała mi tyłek. Obraz jej nagiego ciała nadal był zapisany w moim mózgu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem – odrzekła Ravel. – Ise-sama, przy naszym następnym spotkaniu, miałbyś ochotę napić się ze mną herbaty? O-o-oraz, jeżeli nie masz nic przeciwko, poczęstowałabym cię moim ciastem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakoś nie byłem w stanie pojąć tej dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, Hyoudou Issei – zwróciła się do mnie Izabella-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jesteś Izabella-san z rodziny Feneksów, dobrze pamiętam?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – odpowiedziała. – Wciąż pamiętam, jak mnie wtedy pokiereszowałeś, a wszystko wskazuje na to, że jesteś teraz jeszcze silniejszy. Kiedy będziesz już wystarczająco silny i znany, to będę miała czym się chwalić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ummm, stanowisz eskortę tej dzie… Ravel? – zapytałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż, można tak powiedzieć. Dziewczynka ta, w przeciwieństwie do naszego pana Raisera-sama, nie może pojąć jeszcze wielu rzeczy… Od tej bitwy podczas przyjęcia zaręczynowego Ravel mówi tylko o tobie. Najwyraźniej twoja walka z Raiserem-sama musiała nieźle jej zaimponować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A czy nie jest tak, że ma do mnie pretensje? W końcu przerwałem zaręczyny jej brata i powiedziałem do niej kilka nieprzyjemnych słów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, jest wręcz przeciwnie. Cóż, nie ma co się rozgadywać, kiedyś zrozumiesz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W każdym razie powiedz jej, że nie mam nic przeciwko napiciu się z nią herbaty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Naprawdę? Dzięki, Ravel będzie zadowolona. A teraz proszę wybacz, pora na mnie. Miłej zabawy. – Izabella-san pokiwała na pożegnanie i odeszła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naprawdę, nigdy tego nie zrozumiem… Cóż, zresztą co się będę przejmował, herbata to nic wielkiego, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-senpai, nie wiedziałem, że masz tyle przyjaciół wśród diabłów… – powiedział Gasper, patrząc z podziwem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to naprawdę wyglądało na tak wielu? Hmm, sam nie wiem. Jednak jedno musiałem przyznać – od przywędrowania do Zaświatów spotkałem wiele demonów. Spotkania z nimi miały dla mnie ogromną wartość. Rzeczy, o których teraz wiedziałem, jak problem dyskryminacji lub sprawa smoków, to było jednak coś. Dobrze, że się o nim dowiedziałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie tylko moc, ale także i te rzeczy mogły mi pomóc w doścignięciu Valiego. Jednak głupie „ja” miało swój limit co do pojemności mózgu! Hah, chciałbym urodzić się bardziej bystry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Doszedłszy do tej konkluzji, westchnąłem. W tym samym czasie w zasięgu mojego wzroku pojawił się mały cień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była to Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jakiegoś nieznanego powodu zmierzała w pośpiechu do wyjścia. Zdawała się być przez coś pochłonięta. Czyżby coś się stało? W jednej chwili opanował mnie niepokój. Nie wróżyło to niczego dobrego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asiu, Xenovio, poczekajcie tutaj na mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san, coś się stało? Powitania z Maou-sama za chwilę się rozpoczną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, nic. Po prostu zobaczyłem znajomego, z którym chciałbym porozmawiać. Zanim powitania się zaczną, to już tutaj będę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W porządku. Poczekamy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Okay!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Musiałem skłamać. Nie chciałem je w nic mieszać. Wstałem z krzesła i podążyłem za Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan… zjechała windą? Dokąd zmierzała?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy drzwi windy otworzyły się, wszedłem do środka. Nagle poczułem za sobą czyjąś obecność i gdy odwróciłem się, stała tam Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co jest? – zapytała. – Zmarkotniałeś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zobaczyłem, jak Koneko-chan wychodzi, zupełnie jakby za czymś podążała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem, więc martwisz się o nią. Idę z tobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest! Ale skąd wiedziałaś, że idę do windy? – spytałem zdezorientowany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A ona, z uśmiechem na twarzy, dała odpowiedź najlepszą z możliwych:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bo cały czas cię obserwuję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 6===&lt;br /&gt;
Winda dotarła na parter. Po jej opuszczeniu, wraz z Buchou opisaliśmy osobę Koneko-chan kilku diabłom stojącym w pobliżu, pytając, czy nie widzieli, jak tędy przechodziła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy kilka osób potwierdziło, że widzieli, jak wychodziła na zewnątrz, Buchou pośpiesznie przywołała swojego chowańca, nietoperza, i posłała go na zwiady. Czekaliśmy pod fontanną, która była przed hotelem, na jego powrót.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jak myślałam – powiedziała Buchou. – Jej zachowanie nie jest normalne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – odrzekłem. – Jednak za czym by tak cały czas szła?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou głęboko zamyśliła się na moje pytanie, jednak w końcu odpowiedziała ponuro, że podejrzewa, że Koneko-chan przechodzi przez coś poważnego. Co więcej, wyglądało to tak, jakby Buchou zdała sobie teraz z czegoś sprawę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po dłuższej chwili nietoperz powrócił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chyba ją ma… – powiedziała Buchou. – Las? Poszła do lasu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Las! Koneko-chan! Jakie licho cię tam ściągnęło!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z Buchou zaczęliśmy biec za nietoperzem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym, jak zostawiliśmy hotel za sobą, Buchou i ja wbiegliśmy w gęsty mrok lasu. Jakoś z powodu pośpiechu taki bieg nie sprawiał mi żadnego problemu. Dzięki treningowi ze smokiem mogłem poruszać się teraz stosunkowo łatwiej. Senseiu, obawiam się, że mogłem rozwinąć się w kierunku innego zmysłu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po kilku minutach biegu przez las, Buchou nagle pociągnęła mnie za ramię i skryła nas w cieniu drzewa. Gdy wychyliłem zza niego moją twarz, ujrzałem Koneko-chan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cały czas odwracała się niespokojnie i szła w głąb lasu. Nagle zauważyła coś, co przykuło jej wzrok. Spojrzeliśmy w tym samym kierunku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Trochę czasu minęło, nieprawdaż? – rozległ się nieznany głos.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bezszelestnie pojawiła się kobieta w czarnym kimonie. Koneko-chan zdawała się ją znać… Zaraz, ona miała na głowie kocie uszy! N-niemożliwe…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miałem co do tego złe przeczucia, ale przyłożyła palec do ust i kazała spokojnie przyglądać się całemu zajściu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ty… – Ciało Koneko-chan zatrzęsło się brutalnie z powodu zaskoczenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dobry wieczór, Shirone, to ja, twoja siostrzyczka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Shirone? Słyszałem to imię po raz pierwszy, ale wydawało mi się, że mogło to być prawdziwe imię Koneko-chan. Dowiedziałem się od matki Buchou, że imię „Koneko” zostało nadane jej przez Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kuroka-neesama… – wypowiedziała z widocznym trudem Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To była jej siostra! Tak mi się zdawało, ponieważ były do siebie podobne, więc miałem rację!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatem ta piękna nekomacia onee-sama była wygnańcem, który zabił swojego pana… Za parę lat Koneko-chan będzie wyglądała podobnie? Kiedy ją sobie taką wyobraziłem, to odrobinę podnieciło mnie to!&lt;br /&gt;
Wokół nóg siostry Koneko-chan owijał się czarny kot.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Twoja siostrzyczka jest pod wielkim wrażeniem, że doszłaś aż tutaj po tym, jak jej czarny kotek wślizgnął się na przyjęcie-nya.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiem, więc natknęła się na niego i przywędrowała za nim aż tutaj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nee-sama… O co chodzi? – zapytała ze złością Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie rób takiej miny – mówiąc to, uśmiechnęła się. – Po prostu mam do załatwienia małą sprawę. Doszły mnie słuchy, że diabły organizują ogromną imprezkę. Trochę mnie to zaciekawiło. Nyan. – Onee-san przeciągnęła ręka jak kotek i puściła oczko. Jaka słodziutka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Auuuuuuuuuuu, proszę cię, Buchou, nie ciągnij mnie za policzek, to boli…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hahaha, niemożliwe, czyżbyś była w grupie Gremory? – rozległ się głos, który już gdzieś słyszałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle przystojny mężczyzna, ubrany w coś, co przypominało starożytną chińską zbroję, wyszedł zza drzew – był to Son Goku Bikou! Towarzysz Valiego! Co on tutaj robił!? Zara. Był członkiem Brygady Chaosu – czyżby był to kolejny atak terrorystyczny wymierzony w uczestników przyjęcia!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niespodziewanie wzrok Bikou zwrócił się w naszym kierunku! Zauważył nas!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wymazanie obecności nic nie da – powiedział. – Ludzie tacy jak ja i Kuroka, którzy znają senjutsu, mogą wykryć was przy najmniejszej zmianie w przepływie waszej energii w duszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ci! Wykrył nas! A ja mimo wszystko wolałem uniknąć walki! Wraz z Buchou wzięliśmy głęboki wdech i wyszliśmy z ukrycia. Koneko-chan była zaskoczona naszym widokiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-senpai, Buchou… – wymamrotała Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Yo, pieprzona małpo. Co u Valiego? – powiedziałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hahaha, całkiem dobrze – odrzekł. – A co do ciebie… Heh, stałeś się trochę silniejszy, nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hmm? Wyczuwał moją siłę samym patrzeniem na mnie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy ja byłem tym zaintrygowany, Bikou powiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie mówiłem ci? Również i ja posiadam senjutsu, które pozwala mi do pewnego stopnia odczytywać przepływ energii twojej duszy. Aura, która cię okrywa, stała się bardziej gęsta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiem. Mówili mi to obcy ludzie, więc mój trening musiał faktycznie przynieść jakieś rezultaty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przy okazji, Buchou – powiedziałem – co to jest senjutsu? Różni się ono czymś od magii używanej przez czarodziejów?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Westchnąwszy, Buchou raczyła mi wytłumaczyć:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, różni się. Największą różnicą jest to, że senjutsu skupia się na czymś, co nazywa się chakrą – aurze, która jest pierwotną wielką energią, która płynie w duszy, innymi słowy jest to energia życiowa – i przemienia ją w prąd stały. Jest to moc podobna do magii demonów i światła, jednak różni się od nich. Senjutsu nie może mierzyć się z mocą światła, jednak używa nieznanej energii ukrytej w roślinach, zwierzętach i ludziach. Jeżeli ktoś opanuje senjutsu, to mówi się o nim, że jest w pełni zdolny do czytania przepływu energii w duszy i aury, a także jest w stanie w pewnym stopniu do śledzenia ruchów odległych od siebie stworzeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Możemy również kontrolować tę energię i wzmacniać nasze ciało zarówno duchowo, jak i fizycznie. Możemy również spowodować zakłócenia w duszach otaczających nas drzew i sprawić, by rozkwitły albo zwiędły, nyan – powiedziała Koneko-chan, puszczając oczko. – Senjutsu to umiejętność, która pozwala kontrolować życie. Możemy wpływać na duszę przeciwnika, na przykład uszkodzić ją poprzez zmniejszanie energii życiowej. A z racji, że metod na naprawienie tej szkody jest mała ilość zarówno wśród magii diabłów, jak i magii czarodziejów, tak więc atak ten prawie zawsze skutkuje śmiercią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiedziałem jak zareagować, gdyż zachowywała się jak gdyby nic, a z drugiej strony wytwarzała wokół siebie bardzo niebezpieczną aurę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niezbyt pojmowałem to wytłumaczenie, ale innymi słowy chodziło o to, że osoba znająca senjutsu posiadała pewnego rodzaju miernik? I co więcej, osoba ta mogła wpłynąć na długość życia przeciwnika jednym kiwnięciem palca, tak?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dobra, pozostawiając tę kwestię na boku problemem był powód, dla którego oni tutaj przybyli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co tu robicie? Czy to zamach terrorystyczny? – zapytałem, jednak oni się uśmiechnęli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, nie przyszliśmy w tym celu. Po prostu w Zaświatach został rozkazany stan gotowości. Oboje z Kuroką nie pełnimy w tej chwili służby. Kiedy padł ten rozkaz, Kuroka zaproponowała odwiedzenie przyjęcia organizowanego przez diabły. Znając ją, łatwo by stąd nie wróciła, więc poszedłem wraz z nią. Takie coś ci starczy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ględzisz bezcelowo, małpiszonie. Jednak tak długo, jak nie kłamał, to rozumiałem najważniejsze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Innymi słowy, gdy siostra Koneko-chan sprawdzała salę, na której odbywało się przyjęcie, swoim kotem, Koneko-chan przypadkowo go zauważyła i podążyła za nim aż tutaj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bikou, kim jest ten chłopiec? – zapytała siostra Koneko-chan, wskazując na mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sekiryuutei – odpowiedział małpiszon.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Naprawdę-nyan? – Jej oczy otworzyły się szeroko. – To jest ten pałający miłością do piersi Sekiryuutei, który skopał tyłek Valiemu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aha, zatem tak zostałem jej opisany. Cóż, w końcu to była prawda. Pałający miłością do piersi Sekiryuutei, co? W porządku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bikou, ziewając, powiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kuroka, wracajmy. Marnujemy tylko czas, bo i tak nie możemy wtargnąć na te przyjęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, dobry pomysł – odpowiedziała. – Ale biorę ze sobą Shirone-nyan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara-ara, jeżeli weźmiesz ją przez swój kaprys, to Vali się wkurzy, wiesz o tym?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale gdy Ophis i Vali dowiedzą się, że jest w posiadaniu tej samej mocy co ja, to powinno ich to przekonać, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż, całkiem możliwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Siostra Koneko-chan przymrużyła oczy, a na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Widząc to, Koneko-chan zadrżała. Była przerażona! Trzeba działać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wkroczyłem między nie i przemówiłem pewnym głosem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ona nigdzie z tobą nie idzie. Znaczy dla nas zbyt wiele, byśmy mogli na to pozwolić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje wybuchli śmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzielny jesteś, to fakt, ale naprawdę chcesz mieć mnie i Kurokę za swoich przeciwników? -  zapytał Bikou. – Tym razem odejdziemy natychmiastowo, jak tylko dostaniemy tę dziewczynę, okay?&lt;br /&gt;
Buchou, będąc już wkurzona, wysunęła się naprzód.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To dziecko – powiedziała przez zaciśnięte zęby – jest moim podwładnym. Nie pozwolę wam jej tknąć nawet palcem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara-ara-ara-ara, co ja słyszę-nyan? Przecież ona jest moją młodszą siostrzyczką. Mam prawo do kochania jej. Taki wysokoklasowy diabeł jak ty nie posiada takiego przywileju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Biri.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Atmosfera w jednej chwili uległa ogromnej zmianie. Buchou i onee-san wpatrywały się w siebie nawzajem, a sytuacja robiła się coraz bardziej napięta! Onee-san nie wytrzymała i odwróciła wzrok, by po chwili, z szerokim uśmiechem na twarzy, powiedzieć:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sprawiacie tyle kłopotów. Zabiję was, dobrze-nyan?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle zawładnęło mną trudne do opisania uczucie! Co to miało być, wydawało mi się, jakbym był gdzieś teleportowany? Otoczenie niby nie uległo zmianie, ale z powietrzem i atmosferą na pewno coś się stało…&lt;br /&gt;
– Kuroko, widzę, że opanowałaś nie tylko senjutsu, youjutsu i magię diabłów, ale także zdolność do kontroli przestrzeni – powiedziała Buchou, robiąc zgorzkniałą minę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie zaszłam jeszcze tak daleko, by kontrolować czas, ale z łatwością mogę manipulować przestrzenią – odpowiedziała. – Jest to stosunkowo proste, zwłaszcza gdy użyję do tego podstaw techniki bariery. Okryłam cały ten las barierą i odizolowałam go od świata zewnętrznego-nyan. Zatem jeśli nawet będziemy wyczyniać tutaj różne dziwactwa, to po drugiej stronie bariery nic nie będzie widać i żaden nieproszony diabeł nam nie przeszkodzi. Więc, doznajemy przyjemnej śmierci i żegnamy się-nyan?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co!? Zostaliśmy tutaj uwięzieni! Co gorsze, jeżeli podejmiemy walkę, to nikt z zewnątrz tego nie zauważy! Ooch! W dwójkę ich nie pokonamy? To co mieliśmy zrobić, uciec? Nie, nie było takiej możliwości.&lt;br /&gt;
Niespodziewanie dobiegł nas głos z niebios:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kiedy dowiedziałem się, że panienka Rias i Hyoudou Issei wkroczyli do tego lasu, czym prędzej udałem się za nimi. Ale nigdy bym nie przypuścił, że zostanę uwięziony w barierze…&lt;br /&gt;
Kiedy popatrzyłem do góry…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tannin-ossan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Smoczy potwór! Starzec Tannin! Lepiej być nie mogło! Uwaa, naprawdę się ucieszyłem! Musiał wkroczyć do lasu chwilę przed tym, jak siostra Koneko-chan utworzyła barierę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co za złowieszcza aura – powiedział smok. – Ci goście z całą pewnością nie nadają się na nasze przyjęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bikou zdawał się być wniebowzięty na widok Ossana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Och, och, och! – krzyknął podniecony. – Kogóż ja widzę! Czy to nie były Smoczy Król, Płonący Smoczy Meteor, Tannin!? Uraczyłeś nas swoją obecnością! Kuroko – zwrócił się do swojej towarzyszki – to stwarza dla nas wielki problem. Nie mamy teraz innego wyjścia, jak podjąć walkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wydajesz się być szczęśliwy, małpo – odpowiedziała. – A zatem dobrze. Jeżeli uda się nam pozbyć tych dwóch, którzy są powyżej klasy Smoczego Króla, Ophis nie będzie miał nam tego za złe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwóch! Mnie również wzięła pod uwagę!? Wzięła, prawda!? Nie, zaraz, ja zginę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kintoun&amp;lt;ref name=&amp;quot;kintoun&amp;quot;&amp;gt;Jest to złota chmura, na której latał Sun Wukong w „Wędrówce na Zachód”.&amp;lt;/ref&amp;gt;!! – Krzyknął Bikou, a tuż obok jego stóp pojawiła się złocista chmura, dzięki której już po chwili znajdował się obok Tannina-ossan. – Nyoi-bo&amp;lt;ref name=&amp;quot;nyoi-bo&amp;quot;&amp;gt;Kij nalężący do Sun Wukonga, który potrafił zmieniać swoją długość w zależności od woli posiadacza.&amp;lt;/ref&amp;gt;! – W jego rękach pojawił się długi kij, który skierował w stronę smoka. – Wydłuuż się, mój kiju!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Gyuuuuuuuun!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kij zmienił drastycznie swoją długość i prawie trafił w Ossana, ale ten zręcznie i tak szybko go ominął, że nigdy bym się tego nie spodziewał po jego ogromnym ciele.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co za prędkość! Mimo swych rozmiarów potrafił się poruszać swobodnie i płynnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Raz jeszcze! – Bikou poruszył kijem poziomo, podczas gdy on wciąż się wydłużał i gonił za Ossanem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak smok użył swoich skrzydeł i umiejętnie się obrócił, unikając ciosu. Wciąż kręcący się smoczy ossan otworzył szeroko swoją paszczę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Goooooobaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaah!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Olbrzymi ogień strawił całe niebo! Niesaaamowite! Było go nieporównywalnie więcej, niż podczas treningu ze mną! Spoglądając ku górze nie widziało się nieba, ale morze ognia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgadzało się, Sensei o tym wspominał. Smoczy oddech Ossana można było porównać do uderzenia meteoru! Jednak wspanialszą rzeczą była jego zdolność do uników mimo posiadanego ciała! Był wielkim potworem, a mimo to poruszał się z łatwością! Na myśl przywiodłem sobie  trening, podczas którego faktycznie śmigał po niebie bez najmniejszych problemów. Zatem Smoczy Król był uzdolniony w każdej dziedzinie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Nie, Tannin nie pokazał nam pełnej mocy swojego smoczego zionięcia.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poważnie, Ddraig?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Tak, bo gdyby poszedł na całość, to zniknęłyby nie tylko hotel i sala z przyjęciem, ale również i my sami. Jest rozsądny na swój sposób. Mimo wszystko istnieje kilka osób, które jest w stanie przeciwstawić się mocy Tannina.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłem ścigany po górach przez kogoś tak niesamowitego!? To przerażające!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym, jak masy ognia znikły, w kłębach dymu wyłoniła się sylwetka Bikou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ahaha! Nieźle jak na byłego Smoczego Króla!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Śmiał się! Jego zbroja i ubranie spłonęły, ale sam był cały! Przetrwał takie płomienie! Właśnie tego można było się spodziewać po Son Goku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hmm! – zaryczał smok. – Zastanawiałem się, jaki ten Son Goku jest. Wydajesz się być szczęśliwy z powodu mojego ataku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Moje imię brzmiało Bikou! Miło cię poznać, Smoczy Szefie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kukukuku. Gadasz jak prawdziwa małpa. Czy ty zdajesz sobie sprawę, z kim właśnie próbujesz się mierzyć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiesz, jestem potomkiem legendarnego demona, więc nie mogę sobie pozwolić na szybką porażkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak czy siak, to ja właśnie będę twoim przeciwnikiem, małpo. W międzyczasie panna Rias i Hyoudou Issei rozprawiają się z tym kotem. Kolejno: pani Sekiryuuteia i sam Sekiryuutei, wiesz o tym? Będziesz musiał ich pokonać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo wszystko, smoku! Ta kocia onee-san nie mogła zostać pokonana przez naszą dwójkę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hahahaha! Naprawdę żeś się zapędził! Dam sobie radę w pojedynkę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż za arogancja, małpo. Jesteś tylko małpą. Nie stanowisz dla mnie żadnego problemu! A tak swoją drogą, to co się stało ze świniakiem i demonem&amp;lt;ref name=&amp;quot;zhu&amp;quot;&amp;gt;Chodzi tutaj o kompanów Son Goku, Zhu Bajie i Sha Wujinga.&amp;lt;/ref&amp;gt;? Zerwaliście ze sobą?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Masz na myśli potomków Hakkaia i Gojou’a&amp;lt;ref name=&amp;quot;hakkai&amp;quot;&amp;gt;Inne imiona wyżej wymienionych.&amp;lt;/ref&amp;gt;? Hahahahaha! Oni wszyscy, wliczając w to moją własną rodzinę, są strasznie konserwatywni! Każde z nich jest zadowolone panującym status quo! Jednak ja kocham rzeczy, które bawią! Właśnie dlatego ochoczo zareagowałem na zaproszenie do Brygady Chaosu i współpracuję teraz wraz z Hakuryuukou Valim!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hmm! Być może temperamentem dorównujesz pierwszemu Son Goku, ale co planujesz z Hakuryuukou? Zgodnie z pogłoskami, tylko wasza jednostka może poruszać się swobodnie! Doszły mnie również słuchy, że wy, jako jedyni, nie przyjęliście węża Ophisa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeżeli chcesz poznać odpowiedź, to pokonaj mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zważaj na swoje słowa, małpo! Miejsce, w którym się znajdujesz, to piekłopodobne Zaświaty, nazywane światem umarłych! Wiedźcie, że jest to najlepsze miejsce dla takich jak wy, do pożałowania swych czynów!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Don! Dogon!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ossan i małpiszon rozpoczęli zaciętą walkę! Cóż, wszystko wskazywało na to, że smok wygra, więc w pewnym stopniu mi ulżyło, ale problemem pozostawała…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nyan?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Siostra Koneko-chan! Na jej twarzy widniał czarujący uśmiech, ale biła od niej ciemna i złowieszcza aura, którą nawet ja byłem w stanie wyczuć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aura Senseia także była czarna, ale jego miała w sobie więcej słabości Senseia, niż zła. A ta tutaj była kompletnie zła! Wyczuwałem czystą złośliwość i chęć mordu skierowaną w naszą stronę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nee-sama, pójdę z tobą, tylko proszę cię, oszczędź ich! – wypaliła niespodziewanie Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co ty… – próbowałem protestować, ale Buchou brutalnie mi przerwała: – Co z tobą, Koneko!? Jesteś moją podwładną! Nie pozwolę robić ci tego, co ci się podoba! – W jednej chwili Buchou objęła ją. Jednak ona potrzęsła głową, mówiąc:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, nie… Ja z was, jako jedyna, rozumiem prawdziwą moc mojej nee-sama… Jest zdolna pokonać diabła najwyższej klasy. Dla was ona jest… Nawet przy pomocy Króla Smoków nie sądzę, żeby udało się wam pokonać, przecież ona panuje zarówna nad genjutsu, jak i senjutsu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie – powiedziała stanowczo Buchou – mimo to za nic cię jej nie oddam! Nie oddam cię tej nekomacie, która nawet nie spróbowała ci pomóc, choć ty tak wiele się napłakałaś!&lt;br /&gt;
Onee-sama widząc złość Buchou, uśmiechnęła się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Youkai nie może pomóc drugiemu youkai – powiedziała. – Jednak teraz pragnę zabrać ją ze sobą, ponieważ chcę mieć pod swoją komendą jeszcze jedną osobę. Jestem w stanie lepiej zrozumieć moc Shirone bardziej niż jakaś rudowłosa lalunia jak ty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan potrzęsła głową na jej słowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie… nie potrzebuję tej mocy… Nie potrzebuję tej straszliwej mocy… Nie potrzeba mi mocy, która przynosi ludziom tylko cierpienie… – Zaczęła cała dygotać, a po jej policzkach płynęły potoki łez. Buchou przytuliła ją jeszcze mocniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kuroko – powiedziała Buchou. – Będąc tak bardzo zaślepiona własną mocą, zraniłaś serce tej dziewczyny, a rana ta nie zagoi się do końca jej życia. Po tym jak zabiłaś swojego pana i odeszłaś, ona przeszła przez prawdziwe piekło. Kiedy spotkałam ją po raz pierwszy, nie miała w sobie żadnych uczuć. Byłaś dla niej jak rodzina, a mimo to zdradziłaś ją. Straciła wszelką nadzieję i była pogardzana i wykorzystywana przez innych do takiego stopnia, że chciała ze sobą skończyć… Doznała wiele nieprzyjemności. Właśnie dlatego pokażę jej mnóstwo radosnych i zabawnych rzeczy! Ta dziewczyna nazywa się Toujou Koneko i jest Wieżą grupy Rias Gremory! Moją ważną podwładną! Nie pozwolę ci jej nawet tknąć palcem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc to, Koneko-chan rozpłakała się na dobre.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchoouuu! Zacząłem płakać z powodu miłości Buchou! Mimo że nie byłem Koneko-chan, to płakałem jak dziecko! Usłyszeć słowa, które tak opływały w miłości, było czymś więcej, niż my, służący, mogliśmy sobie zasłużyć! Właśnie dlatego Buchou była najlepsza! Kobieta, którą kochałem, była najsilniejsza!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie chcę iść… Jestem Toujou Koneko. Kuroka-neesama, nie chcę z tobą iść! Chcę pozostać przy Rias-buchou! Chcę wraz z nią żyć! – wykrzyczała, wciąż płacząc, Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Można było jej słowa potraktować jako oświadczenie zerwania wszelkich więzi, które łączyły ją z jej siostrą. W porządku! W takim razie nie mogłem ich zostawić!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc deklarację Koneko-chan, jej siostra na chwilę się uśmiechnęła, po czym zaśmiała się szyderczo. Jej śmiech sparaliżował moje ciało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W takim razie przepadnijcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Suu.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cienka, mgłopodobno substancja ulotniła się z jej ciała. Stopniowo zaczęła się powiększać, aż dotarła do nas. Jednak tutaj się nie zatrzymała i rosła dalej, aż pokryła cały las.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mgła była naprawdę gęsta. Jednak było w niej coś tak złowieszczego, że zacząłem się okropnie trząść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili, jak substancja ta do nas dotarła…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Ton.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou upadła na kolana. Co!? Co się stało!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To… – Tuż obok Buchou Koneko-chan również klęczała i starała się zakryć usta dłońmi. Zaraz, czy one przypadkiem czymś nie oberwały?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hmm, więc moja mgiełka nie działa na ciebie, ponieważ jesteś Sekiryuuteiem? Jest w niej trucizna, która szkodzi tylko diabłom i youkai-nyan – powiedziała onee-san. – Z racji jej rzadkiej konsystencji człowiek doznaje wielkiego bólu, a ona sama rozchodzi się po całym jego ciele. Nie zabiję was zbyt szybko, tylko stopniowo-nyan. – Nim zdałem sobie z tego sprawę, ona siedziała już na gałęzi drzewa i spoglądała na nas z góry!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz, zatruta mgła!? Co więcej, ona chyba nie miała sumienia! Jakie zło się w niej kryło? Jednak chwilkę, tylko ja pozostałem obojętny na działanie trucizny. Czy Ddraig był tego powodem? Niezbyt to rozumiałem.&lt;br /&gt;
Buchou zaczęła strzelać magicznymi pociskami!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Don!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Atak Buchou trafił onee-san! Jej ciało znikło! Mamy ją… a może i nie. Buchou zdawała się nie wyczuwać żadnego oporu przy odpieraniu pocisku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dobry ruch – rozległ się głos naszej przeciwniczki. – Jednak jest to bezcelowe, mówię wam, bezcelowe. Z podstawami genjutsu z łatwością jestem w stanie stworzyć klon siebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle z mgły zaczęło się wyłaniać mnóstwo sylwetek kobiet. Miały one na sobie kimono! Wszystkie były siostrami Koneko-chan! Klony!? To była tylko iluzja! Jednak wszystkie wyglądały tak prawdziwie, że nie potrafiłem ich rozróżnić! Ciała wszystkich tych onee-san pokrywała ta sama aura!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie ma szans na genjutsu osoby, która ma w tym wprawę, chyba że umiesz widzieć przepływ energii duszy… – powiedziała Koneko-chan, z trudem utrzymując się na kolanach, choć podtrzymywała się rękoma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Musiała cierpieć! Gdyby tylko dało się coś zaradzić… Czy Asia, będąc tu z nami,  zdziałałaby coś? Nie, pozostawiając już na boku wszelkie obrażenia fizyczne to wątpiłem, że zwojowałaby coś z tym typem trucizny!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Boosted Gear! – Krzyknąłem, a na moim ramieniu pojawiła się czerwona rękawica, jednak dźwięk jej pojawienia wydawał się być inny! Gdy na nią spojrzałem, to klejnot nie emitował zbyt dużo światła, wręcz przeciwnie, był czarny! Co to kurna!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Partnerze, Sacred Gear nie zadziałała.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ddraig, co masz na myśli!? Czemu to właśnie w takim momencie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Wkroczył on w niejasny dla mnie stan.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niejasny!? Czemu do tego doszło!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Swoim treningiem dotarłeś do rozstaju dróg. Wydaje mi się, że jeszcze jeden impuls, a Sacred Gear ulegnie zmianie, jednak nie mogę powiedzieć, czy to będzie jakieś zwiększenie jego mocy czy Łamacz Ładu.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Innymi słowy, mój Sacred Gear zatrzymał się na rozdrożu i balansuje pomiędzy zwiększeniem mocy, a Łamaczem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Mówiąc krótko i zwięźle – tak. W sytuacji, w której opcji jest kilka, sam system Boosted Gear jest zdezorientowany i nie wie, co wybrać.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc dla niego oba warianty wydają się być dobrym rozwiązaniem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Tak. Jeżeli zdecyduje się na zwiększenie mocy, to błyskawicznie byś wygrał, jednak jeżeli wewnątrz ciebie nie dojdzie do wielkiej przemiany, to nie osiągniesz Łamacza. Ja powiem ci jedno – właśnie teraz masz szansę go osiągnąć. Decyzja należy do ciebie.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łatwo ci mówić! Ach, co miałem zrobić!? Mówiąc mi, że w jednej chwili ma we mnie zajść jakaś gruntowna zmiana, to nie wiedziałem, co czynić! Co miałem zrobić, żeby osiągnąć stan Łamacza!? A niech to diabli! Gdybym wiedział, że do tego dojdzie, to zapytałbym Kibę, jakie uczucia mu towarzyszyły, gdy go osiągnął!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hej, Ddraigu, czymś złym byłoby, gdybym zdecydował się na zwiększenie mocy, a Łamacza Ładu odstawił na później?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Łamacz nie jest czymś, co możesz osiągnąć, kiedy tylko tego chcesz. Mogą minąć miesiące, a nawet lata, kiedy taka okazja znów się nadarzy.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatem dostałem teraz wielką szansę! Wielkim głupstwem byłoby, gdybym wybrał zwiększenie mocy! Ale co zrobić, żeby osiągnąć Łamacz? Nie mam pojęciaaaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara-ara, co ja widzę, czyżby Sekiryuutei nie był w stanie aktywować swojego Sacred Gear? Ale ja i tak strzelę-nyan. – Jeden z klonów wyciągnął swoją rękę i wycelował ją w Buchou i Koneko-chan. W dłoni zaczęły formować się magiczne pociski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie no, bez jaj, nie drażnij się ze mną! Rzuciłem się biegiem, by osłonić dziewczyny!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Doooooooooooooooooooooon!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Guhah! – Oberwałem niszczycielska mocą! Aleee boli! Kurna! Naprawdę boli! Jeden z pocisków trafił prosto w mój tors!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mój mundurek tym pojedynczym atakiem został rozerwany na strzępy! Przez to cała moja klatka piersiowa była odsłonięta! Znajdowała się na niej mała rana, z której wypływała krew.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise… – Buchou próbowała wstać, ale z powodu bólu skończyło się na próbie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou! – krzyknąłem. – Nie ruszaj się! Trucizna rozprzestrzeni się w całym twoim ciele! Nie martw się o mnie, taki atak nic mi…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dogggggoooon!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim skończyłem mówić, znów oberwałem! Guhah…! Tym razem zupełnie się tego nie spodziewałem, więc ból był nie do zniesienia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Upadłem na kolana… Niedobrze. Jeżeli będzie tak dalej szło, to wytrzymam co najwyżej do piątego strzału…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale słabizna – skomentowała moja oponentka. – I ty masz być przeciwnikiem Valiego? Poważnie skopałeś mu wtedy tyłek?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ona po prostu ze mnie szydziła… Hehehe, naprawdę, jak jeszcze długo będę tak wyśmiewany…? Byłem żałosny. Będąc w takiej sytuacji, nie pokażę jej mojej mocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zawsze taki byłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie byłem w stanie zademonstrować mojej prawdziwej mocy w krytycznych sytuacjach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy ja ocaliłem Asię? Odzyskałem Buchou?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy dookoła mnie chwalili, ale prawda była inna. Zupełnie inna! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Asia raz umarła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou raz płakała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I to wszystko przeze mnie, ponieważ ja nie byłem w stanie nic zrobić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miałem moc, której nie mogłem użyć, by uchronić innych od cierpienia… To było po prostu głupie! Musiałem raz jeszcze powtórzyć sobie jedną rzecz…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie potrafiłem uratować Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z powodu mojej niewystarczającej siły sprawiłem, że kochane przeze mnie osoby doświadczały wiele smutku i bólu… Za każdym razem, dzięki pomocy innym, dostawałem drugą szansę, by je uratować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie tak. W tej sytuacji nic nie znaczyłem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Który legendarny smok potrzebował dwóch szans, by kogoś uratować?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie pozwolę ci tknąć Buchou i Koneko-chaaaaaaaan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Doooooo!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oberwałem po raz kolejny. Impet uderzenia odrzucił mnie do tyłu, a ja przywaliłem plecami w olbrzymie drzewo!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Idiota… Zostać tak odrzucony… Z powodu ogromnego bólu cały obraz przed oczyma stał się rozmazany… Niech to, moje ciało się już nie podniesie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ono przestało funkcjonować bardziej z powodu szoku wynikającego z uderzenia w plecy, niż z bólu. Mimo wszystko wciąż pozostawałem świadomy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kurna…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podniosłem się. Byłem taki niezaradny i godny pożałowania, że rozpłakałem się. Jednak nie z powodu bólu. To z wstydu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie byłem w stanie pokazać mojej prawdziwej siły, choć zostałem zapędzony w kozi róg… Nie chciałem, by ktokolwiek cierpiał. Chciałem wszystkich ocalić. Jednak moja siła po raz kolejny nikogo nie uratowała od bólu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Płacząc, zacząłem się czołgać, aż dopełzłem do dziewczyn. Gdy znalazłem się przed nimi, tchnąłem w moje ciało ducha walki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nuuuuuuuuuuu! – Zniosłem ból i wstałem, mimo drżących nóg. W porządku, wciąż mogłem stać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże łzy zażenowania nie przestawały spływać po moich policzkach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Możesz być jej siostrą… jednak ona przez ciebie płakała i tego ci już nie wybaczę… – powiedziałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale ona roześmiała się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Żeby taki słabeusz mówił coś takiego – odrzekła. – Shirone również jest poważna. Inną rzeczą byłoby, gdyby powiedział to przystojny i silny książę z mieczem w ręku, jednak gdy mówi to ktoś taki jak ty, na dodatek cały we krwi, to dziewczyny tylko pouciekają-nyan. Obrzydliwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-senpai… – wymamrotała Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Koneko-chan… – odpowiedziałem, próbując się uśmiechnąć. – Choć mam niby w sobie tego legendarnego smoka, to nic nie mogę zrobić… Gdybym podczas kłopotów Asi i Buchou był silniejszy, gdybym pokazał prawdziwą smoczą moc, to one obie nie musiałyby doświadczyć tyle przykrości… Jestem bezużytecznym diabłem i beztalenciem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I ja śmiałem nazywać się diabłem. Nie potrafiłem nawet wykorzystywać mocy mojego Sacred Gear… Naprawdę byłem nieprzydatny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-senpai, nie jesteś bezużyteczny – powiedziała Koneko-chan z uśmiechem, choć było widać, że cierpi. – Może o tym nie wiesz, ale większość poprzednich Sekiryuuteiów to byli ludzi, którzy chełpili się swoją mocą i zatracili się w niej… Zachłysnęli się mocą, którą posiedli. Moja siostra jest identyczna pod tym względem. Mimo że ktoś ma moc… a nie ma w nim krzty uprzejmości ni życzliwości… to z całą pewnością utraci nad tą mocą kontrolę… Jednak ty, Ise-senpai, jesteś spokojnym Sekiryuuteiem… Z całą pewnością nim jesteś. Właśnie dlatego – tutaj zrobiła pauzę, a jej uśmiech był, można by rzec, wręcz olśniewający – proszę cię, stań się łagodnym Smokiem Walijskim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan… Ja…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki jej słowom chyba wreszcie sobie coś uświadomiłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou – odezwałem się. – Wydaje mi się, że wiem, czego mi brakuje, by osiągnąć Łamacz Ładu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, ujrzałem prawdziwe przesłanie w słowach Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chyba potrzebuję twojej mocy, aby go osiągnąć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zrozumiałam! – odrzekła. – Jeżeli ci to wystarcza, to użyczę ci mojej mocy! Co mam zrobić?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou zgodziła się, chociaż ogromnie cierpiała z powodu trucizny. Poukładałem swoje myśli, przełknąłem ślinę i powiedziałem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pozwól mi dotknąć swoich piersi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z moją prośbą Buchou zaniemówiła. Jednak po chwili milczenia i, jak podejrzewam, zastanowienia, odpowiedziała pewnym głosem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem. Jeżeli dzięki temu będę mogła spełnić twoje życzenie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
!? Byłem oszołomiony jej szybką zgodą! Niemożliwe! Czy to nie był sen!? To nie były żadne wygłupy! Buchou, ja naprawdę pragnąłem twoich sutków!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-naprawdę? Mam pozwolenie!? Buchou, naprawdę mogę pobawić się twoimi sutkami!? Czy to aby na pewno w porządku!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Burun!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou z drżącymi rękoma pociągnęła w dół dekolt sukni i odsłoniła swoją klatkę piersiową. Najznamienitsze cycuszki na świecie pojawiły się! Ich uwolnienie było tak nagłe, że aż podskoczyły!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bubach! Na ten czysty striptiz mogłem zareagować tylko obfitym krwotokiem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– P-proszę, pospiesz się… To żenujące… – Buchou była zarówno blada od działania trucizny, jak i czerwona z zawstydzenia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przepraszam cię, moja Buchou! W ogóle nie przeszło mi przez myśl, że do tego dojdzie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– H-Hej! Co wy do cholery wyprawiacie w samym środku walki!? – dobiegł nas zdumiony głos Tannina-ossan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ossan! – krzyknąłem. – Osłaniaj mnie, podczas gdy ja będę rozprawiał się z sutkami Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jej sutkami!? Rozprawiał się z jej sutkami, powiadasz!? Co ty do cholery bredzisz!? Co ty dziecko próbujesz osiągnąć!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeżeli się nimi pobawię, to prawdopodobieństwo, że osiągnę Łamacz Ładu, wzrośnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Więc ten cały trening był niepotrzebny!? Z ciebie naprawdę jest idiota!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym samym czasie siostra Koneko-chan zdawała się nie pojmować tego całego zajścia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, Bikou! – krzyknęła. – Czy to jest jakaś ich strategia? Riasówna odsłoniła swoje piersi i zamierzają coś robić z Sekiryuuteiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mnie się o to nie pytaj! – odkrzyknął. – Jego procesy myślowe to inny świat!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co za bezczelny małpiszon! Przecież ja powiedziałem to na poważnie! Chyba nie miałem innego wyjścia, jak uszczypnąć sutki Buchou, aby wejść w stan Łamacza Ładu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozmowa przeprowadzona z Senseiem wywarła na mnie olbrzymi wpływ. Pierwsze, co przyszło mi na myśl na słowa Koneko-chan, to macanie cycuszków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ! Po rozmowie z Senseiem tylko to siedziało mi w głowie i cycuszki śniły mi się po nocach! Jeżeli będę się mógł nimi pobawić, to z pewnością zajdzie we mnie zmiana!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mając piersi Buchou przed nosem, zawahałem się. Ooch, niedobrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ossanie! – krzyknąłem. – Mam poważny problem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co jest!? Co to takiego!? – odkrzyknął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najlepszym rozwiązaniem wydawało mi się być spytanie dawnego Smoczego Króla!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Prawa czy lewa pierś? Od której zacząć!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ty popieprzoooony idiotooo! Prawa czy lewa, przecież to jedno i to samo! Pomacaj je już i wejdź w tego Łamaczaaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie żartuj sobie ze mnie! Prawa i lewa różnią się! To istotne! To będzie mój pierwszy raz! Takie coś przydarza się tylko raz w życiu! Odpowiedz mi na powaaażnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jakiegoś głupiego powodu zaczęliśmy się kłócić! Niech to! Ossan zupełnie nie pojmował! Od której piersi miałem zacząć było bardzo ważne!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou! A jakie jest twoje zdanie? – zapytałem ją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rany, ty głupku! – odrzekła. – W takim razie chwyć je obie naraz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co za świetny pomysł! Z moich oczu popłynęły łzy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wycelowałem moje palce wskazujące w kierunku piersi Buchou. Okay. Nie ma mowy, żebym spudłował.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:high_school_dxd_v5_223.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez obrażenia doznane od siostry Koneko-chan moje ciało znajdowało się w okropnym stanie, ale w obliczu tej sytuacji doznałem niewyobrażalnego napływu energii!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przełknąwszy ślinę, pchnąłem wyciągnięte palce w kierunku piersi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Munyu.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Munyu, munyu, munyuuuuuu.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez tę jędrność, delikatność i przez samą jej skórę piersi Buchou były najlepsze na świecie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bez zbędnego pośpiechu, delikatnie zanurzyłem swoje palce w jej piersiach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Bubuch.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z moich nozdrzy buchnęła krew na widok piersi owiniętych wokół moich palców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Iyan… – jęknęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie umknęło to mej uwadze!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wewnątrz mnie coś pękło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaczęło się rozszerzać. Coś wielkiego zawładnęło moim umysłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ze łzami oczach, ujrzałem go.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Początek Wszechświata.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Udało ci się. Naprawdę udało ci się go osiągnąć!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ddraig roześmiał się, by po chwili wybuchnąć płaczem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Łamacz Ładu Smoka Walijskiego!!!!!!!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kryształ znowu się świecił i zaczął emitować tak ogromne ilości czerwonej aury, że tyle jej jeszcze nie widziałem! Moje ciało całkowicie się w niej pogrążyło!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jesteś najgorszy… Zboczony Sekiryuutei… – skarciła mnie Koneko-chan, choć była blada jak ściana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ooch, przepraszam! Jestem zboczonym Sekiryuuteiem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle pokrywająca mnie aura przemieniła się w zbroję, w którą zostałem przyodziany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Łamacz Ładu, Zbroja Łuskowa Boosted Gear! Został on osiągnięty tutaj poprzez macanie piersi mojej pani!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dooooooooooooon!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otoczenie zostało wstrząśnięte moją aurą! Powstał mały krater ze mną w środku… Okay, moje ciało opływało w mocy. Oto Łamacz Ładu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Partnerze, moje gratulacje. Jednak i tak jesteś okropny. Wydaje mi się, że wybuchnę najprawdziwszym płaczem.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ddraig pochwalił mnie, jednak zdawało mi się, że mówił przez łzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Och, dziękuję. Przepraszam za bycie zboczkiem! Jaki jest mój stan?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Możesz przebywać w Łamaczu przez pół godziny – oto rezultaty twojego treningu. Jak na pierwszy raz, i to na dodatek mówiąc o tobie, to całkiem nieźle.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ile razy mogę maksymalnie zdublować moją moc?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Myślę, że zdublowana moc zostanie zużyta w przeciągu pięciu minut od wyzwolenia. Możesz tak zrobić co najwyżej pięć razy. Biorąc pod uwagę twoje wszelkie pozostałe ruchy, to szósty raz dałby tyle, co nic. Ze zdolnością transferu jest podobnie.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatem jeżeli posłużę się tą mocą dobrze, to będę mógł walczyć przez piętnaście minut.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Nie potrzeba ci tyle czasu. Zresztą sam zobacz– wyciągnij rękę i spróbuj strzelić pociskiem.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słuchając się Ddraiga, wyciągnąłem rękę przed siebie i wycelowałem w siostrę Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Doh!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pocisk został wystrzelony natychmiastowo! Minął onee-san z prawej i poszybował dalej w las!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Doodddooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooon!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dobiegł nas odgłos dalekiej eksplozji, a nawet dało się wyczuć jej podmuch!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ech…? Co takiego…? Nie wiedziałem, jak na to zareagować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatruta mgła została rozwiana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hahaha! Minęła kupa czasu, odkąd widziałem ostatni raz tę czerwoną eksplozję! – zagrzmiał z niebios Tannin-ossan. – Hyoduou Isseiu! Odległa od nas góra została w całości zniszczona! A także bariera, która się wokół nas roztaczała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Góra!? Cała góra została rozwalona!? Przecież ja nawet nie strzeliłem zdublowaną mocą!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Posłużyłeś się atakiem, który w rękach gromadzi moc z całej aury. Z racji że nie jesteś jeszcze w stanie przechowywać jej w dużych ilościach, to nie możesz strzelać pociskami jeden za drugim.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Fuhahahaha! W końcu ci się udało! Łapię, łapię. Co za wspaniała moc! Tak wygląda dobra aura! – Ossan zdawał się być uradowany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki ci, smoczy starcze, to właśnie przez trening z tobą udało mi się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak co ważniejsze, bariera zniknęła. Wszyscy na zewnątrz, ze względu na mój atak, powinni byli zorientować się w sytuacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ahahahahaha! – usłyszałem śmiech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A był to śmiech nikogo innego, jak siostry Koneko-chan – Kuroki!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ha! Robi się ciekawie! – powiedziała. – Zatem pokażę ci połączenie youjutsu i senjutsu! – W obu jej dłoniach zaczęły gromadzić się dwie różne moce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dou!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaczęła strzelać dwoma typami mocy! Jej pociski trafiły bezpośrednio we mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dodon!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poczułem uderzenie pocisków i na tym się skończyło. Żadnego bólu. Pancerz dymił się, ale nie było na nim żadnych pęknięć. Solidny jak zawsze!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To wszystko? – zapytałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kuroka zdawała się być zszokowana faktem, że nic mi się nie stało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie zadziałało!? – zapytała z niedowierzaniem. – Niemożliwe. Przecież zgromadziłam wystarczająco dużo energii duchowej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Doh!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skoczyłem energicznie, czym zmniejszyłem dystans, który nas dzielił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie zapędziłaś się trochę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kuroka wystrzeliła w moją stronę niezliczoną ilość pocisków, jednak z łatwością je wyminąłem, a niektóre poodbijałem. Wreszcie stanąłem przed nią!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Buuuuuun!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moja pięść powędrowała w jej stronę, ale zatrzymałem ją tuż przed jej nosem. Przez powietrze rozeszła się fala uderzeniowa, którą wytworzyłem niepełnym ciosem. Okoliczne rośliny mocno zadrżały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stojąc przed Kuroką, która zdawała się być wystraszona, powiedziałem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie wprawiaj mojej podopiecznej w płacz! – Zrobiłem krótką pauzę, po czym kontynuowałem: – Jeżeli znowu obierzesz sobie za cel Koneko-chan, to moja pięść cię dosięgnie. Możesz być kobietą i jej siostrą, ale jesteś moim przeciwnikiem! – Kiedy tylko opuściłem rękę, Kuroka natychmiast odskoczyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ty pieprzony bachorze! – krzyknęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyzwała mnie, ale widziałem w jej oczach strach. Nic dziwnego, w końcu zbroja, którą miałem na sobie, emanowała niezwykłą aurą. W sytuacjach takich jak ta, efekt pełnego pancerza był niesamowity.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bikou na widok tego całego zajścia głośno się zaśmiał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyahahahahahahhaha! To naprawdę ciekawe! – powiedział. – Teraz mamy dwóch smoczych szefów! Skłamałbym mówiąc, że mi się to nie podoba! – Zakręciwszy swoim kijem, Bikou dał do zrozumienia, że chce kontynuować walkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
On uwielbiał walczyć w podobnym stopniu, co Vali! Rany, poważnie, dlaczego wszyscy moi przeciwnicy byli tacy? Przecież istnieje tyle wspaniałych rzeczy, o wiele lepszych od walki, dajmy na to, no nie wiem, bycie popularnym wśród dziewczyn? Nie pojmowałem ich sposobu myślenia z powodu naszych różnych systemów wartości!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bez względu na wszystko macanie cycuszków Buchou dawało mi o wiele więcej satysfakcji, niż walczenie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż zatem, pokonanie ich tutaj nie powinno być dla mnie kłopotem. Buchou i Koneko-chan zdawały się wracać do siebie po tym, jak zatruta mgła została rozwiana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nas było czterech, ich dwóch – mogliśmy wszystko! Wkrótce przybędą diabły, które zainteresowały się tym wybuchem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak jak tylko przygotowaliśmy się do walki, w powietrzu pojawiła się dziwna dziura! C-co to miało być!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z otworu wyłonił się… mężczyzna!? Był to młodzieniec w garniturze. Dzierżył miecz, z którego buchała ogromna święta aura. Co to za broń? Święty miecz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wystarczy, Bikou, Kuroko – powiedział. – Diabły już zauważyły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to był ich towarzysz!? Dajcie spokój, to już kolejny członek Brygady Chaosu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Shutah.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bikou zleciał na ziemię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie jesteś przypadkiem pomocnikiem Valiego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna poprawił okulary i odpowiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przybyłem z powodu ociągania się Kuroki. I kogo tutaj spotykam? Bikou. Rany, co wy wyprawiacie? – westchnął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie zbliżajcie się do niego! Oręż, który trzyma, może nam przysporzyć wielu kłopotów! – krzyknął Ossan. – Święty Królewski Miecz, znany również jako Caliburn. Jednak aby Collbrande, który uchodzi za silniejszy od najpotężniejszego świętego miecza, zbratał się z Hakuryuukou… – uśmiechnął się gorzko Tannin-ossan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Silniejszy od najpotężniejszego świętego miecza!? Zatem oznaczało to, żeby był on silniejszy od oręża Kiby i Xenovii!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dwa miecze? Ten w pochwie to również święty miecz? – zapytał go Ossan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna wskazał na pochwę znajdującą się na jego plecach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To niedawno odnaleziony ostateczny Excalibur, najsilniejszy z całej siódemki, Excalibur Władzy – odpowiedział.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Excalbur!? Ten sam, który został w zamierzchłych czasach połamany!? Doszły mnie słuchy, że brakowało jednej części, ale… Czy to naprawdę on?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wydajesz się być bardzo spokojny, nieprawdaż? – zapytała mężczyzny Kuroka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nieznajomy skinął głową i odpowiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, prawdę mówiąc interesuję się towarzyszami tych osób. Sekiryuuteiu-dono – zwrócił się do mnie – możesz pozdrowić ode mnie użytkownika Świętego Demonicznego Miecza i posiadaczkę Durandala? Chciałbym się kiedyś z nimi spotkać osobiście, jako rycerz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miał tupet. Zastanowiło mnie, jak na jego słowa zareaguje Xenovia i Kiba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż zatem, odwrót. – Mężczyzna ciął powietrze mieczem, który miał nazywać się Collabrande. Pojawiła się kolejna dziura, w której spokojnie mogło się zmieścić kilka osób. – Żegnaj, Sekiryuuteiu. – Po tych słowach on i jego towarzysze odeszli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym całym zajściu zajęli się nami diabły, które zwęszyły kłopoty. Przyjęcie zorganizowane przez Maou-sama zostało prędko odwołane z powodu ataku Brygady Chaosu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Odnośniki tłumacza==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High School DxD - Tom 5 - rozdzial 2|rozdziału II]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High School DxD - Tom 5 Odyn|podrozdziału Odyn]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>78.8.98.246</name></author>
	</entry>
</feed>