<?xml version="1.0"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="en">
	<id>http://www.baka-tsuki.org/project/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=82.177.83.189</id>
	<title>Baka-Tsuki - User contributions [en]</title>
	<link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.baka-tsuki.org/project/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=82.177.83.189"/>
	<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Special:Contributions/82.177.83.189"/>
	<updated>2026-05-16T04:11:08Z</updated>
	<subtitle>User contributions</subtitle>
	<generator>MediaWiki 1.43.1</generator>
	<entry>
		<id>http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Psycho_Love_Comedy_PL:_Tom_3_Rozdzia%C5%82_3&amp;diff=475415</id>
		<title>Psycho Love Comedy PL: Tom 3 Rozdział 3</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Psycho_Love_Comedy_PL:_Tom_3_Rozdzia%C5%82_3&amp;diff=475415"/>
		<updated>2015-12-24T20:59:44Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;82.177.83.189: /* Pytanie 3 – Ziarno nienawiści / „You Call That A Knife?” */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Pytanie 3 – Ziarno nienawiści / „You Call That A Knife?”==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Igarashi Maina&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P: Jaki wyznaczyłaś sobie cel podczas egzaminów?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O: Postaram się nie oblać! No i chciałabym dostać się do pierwszej trójki!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P: Z jakiego przedmiotu jesteś najlepsza?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O: Najlepszy etyka, najgorszy to prace domowe. Zwłaszcza zajęcia z gotowania... Auau.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P: Co zrobisz, jeśli dostaniesz przepustkę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O: Coś, co nie sprawi nikomu problemów. No i… odwiedzę grób.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P: Zbierz w sobie odwagę i złóż postanowienie na te egzaminy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O: Dajmy z siebie wzysko! Ajaja, ugryzłam się w język podczas sesji P&amp;amp;O. Auaua. &amp;lt;br/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[image:PsyCome V3 141.jpg|400px]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Chętni do rozwiązania?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sobotnia wspólna sesja trwała aż do wieczora, w niedzielę Kyousuke uczył się już jedynie z Ayaką. Poniedziałek zaczął się matematyką, podczas której Kurumiya, klepiąc swoją czerwoną rurą o tablicę, obrzucała spojrzeniem wszystkich uczniów. U jej stóp, w kałuży krwi z rany na głowie, leżał dostający konwulsji chłopak z rozbitymi okularami. Tuż przy napisanej przez niego odpowiedzi widniał wielki X narysowany jego krwią – tak kończyli wszyscy, źle rozwiązali zadanie..&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z nerwów Kurumii aż żyły wyszły na wierzch. Klepnęła jeszcze raz delikatnie tablicę, mówiąc: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm? Ktoś się zgłosi? CO!? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po czym uderzyła rurą w podium, rozbijając je i wyrzucając w powietrze chmurę białego pyłu z kredy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego dnia miała wyjątkowo podły nastrój, ponieważ pewien chłopak pożyczył sobie jej zmodyfikowany motocykl i doprowadził go do stanu, który można określić jako „nadaje się jedynie do przerobienia na żyletki”. Następnego dnia ta sama osoba znalazła miotacz granatów i postanowiła urządzić pokaz sztucznych ogni – skończyło się na tym, że nauczycielka gołymi rękoma rozdarła broń i jej resztkami go pobiła. Wszyscy spisali go na straty, ale już następnego ranka ukradł majtki Kurumii, włożył je na głowę, po czym zaczął tańczyć przed wejściem do budynku szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z tego właśnie powodu już troje uczniów padło ofiarą wściekłej jak rój os nauczycielki, a wszyscy w klasie siedzieli skuleni i trzęśli się ze strachu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ja! Wiem, jak to rozwiązać! – powiedziała, unosząc rękę z pewnością wręcz wypisaną na twarzy, siedząca po prawej stronie Kyousuke dziewczyna. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– No dobrze, młodsza Kamiya. Chodź. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Już! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim jeszcze pobitego wcześniej chłopaka wyniesiono z sali na noszach, Ayaka stanęła przed tablicą i zaczęła rozwiązywać równanie. Kyousuke patrzył, jak jego siostra się dla nich poświęca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Prawidłowa odpowiedź. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kurumiya narysowała kółko obok wyniku, po czym pogłaskała głowę Ayaki. Podły humor nauczycielki znikł niczym ręką odjął; nawet radośnie się uśmiechnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na widok jej miny w klasie aż zawrzało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziecięcą twarz nauczycielki zdobił radosny uśmiech, a Ayaka miała na wpół przymknięte oczy i wręcz promieniowała szczęściem. To wyglądało, zupełnie jakby były rodzeństwem albo najlepszymi przyjaciółkami. Po tym, jak Kurumiya chwaliła nową uczennicę, wyraźnie było widać, że miała do niej zupełnie inne podejście niż do uczniów, którzy wcześniej próbowali rozwiązać to równanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Mimo tak wielkiej presji wyszłaś przed szereg i wspaniale rozwiązałaś zadanie. Twoja odwaga jest godna pochwały. A pomyśleć, że dopiero się tu przeniosłaś. Brawo! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Bardzo dziękuję, proszę pani! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak. Młodsza Kamiya jest naprawdę wyjątkowa. Kamiya, powinieneś być z niej dumny. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ehehe. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeszcze nigdy Kurumiya tak nie wychwalała ucznia. Wszystkim w klasie odebrało mowę, ponieważ po raz pierwszy zobaczyli ją od tej strony - zarówno jej szczęśliwa mina, jak i miłe słowa w niczym nie przypominały tej nauczycielki z piekła rodem, jaką znali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedyną osobą, która nie kwestionowała jej zachowania, była Ayaka, która przeniosła się tam dopiero w zeszłym tygodniu. Z dumą wróciła na swoje miejsce, jakby nic się nie stało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Słuchać, świnie jedne! Macie brać młodszą Kamiyę za przykład, jasne? Za tydzień są egzaminy, a skoro nie potraficie rozwiązać tak prostego zadania, to już gryziecie kwiatki od spodu. Następnym razem macie odpowiedzieć poprawnie, capish? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak, proszę pani! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Dobra odpowiedź. To mi się podoba. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak, proszę pani! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Brawo. Gdyby teraz nikt nie podniósł ręki, zmasakrowałabym was wszystkich. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kurumiya wyszczerzyła kły i przeszła do wyjaśniania zadań.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej zły humor wyparował, przynajmniej do pewnego stopnia, a ten rzadko spotykany dobry nastrój utrzymał się przez całą lekcję. Co prawda, wciąż (jak zawsze) zastraszała uczniów, jednak ani razu nie uciekła się do użycia przemocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke uważał, że to właśnie ona najbardziej zagraża jego siostrze, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– To teraz druga część zadania czwartego. Młodsza Kamiya. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Już! X=7. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Dobrze. Jesteś naprawdę zdolna. Wiele oczekuję od twojego wyniku na egzaminach. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ehehe… Dam z siebie wszystko, proszę pani! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kurumiya dla Ayaki zmieniała się z sadystycznego demona w dobroduszną nauczycielkę, a jej ręka, którą przelała tyle krwi, delikatnie głaskała uczennicę po głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Kyousuke zaczął się niepokoić nastawieniem Kurumii do jego siostry, nauczycielka dodała, kierując słowa w jego stronę:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Całkowite przeciwieństwo… Doprawdy, jak wielka przepaść może dzielić rodzeństwo. Nie wstyd ci? Ucz się od swojej siostry, ćwierćmózgi starszy bracie. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– B-Bardzo przepraszam…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka zawsze była wybitnym uczniem, więc Kyousuke przywykł już, że go do niej porównują. Prawdę mówiąc, jako starszy brat był z niej bardzo dumny, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kusukusu. Nie przejmuj się, braciszku. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka, co prawda, uśmiechnęła się do niego, ale nie zareagowała na obelgę Kurumii pod jego adresem. W dodatku wydawało się, że młodsza Kamiya podziwiała ich nauczycielkę. Kyousuke miał co do tego wszystkiego mieszane uczucia.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;center&amp;gt;&amp;lt;span style=&amp;quot;font-size:300%&amp;quot;&amp;gt;× × ×&amp;lt;/span&amp;gt;&amp;lt;/center&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 &amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– He? Według mnie to dobra nauczycielka...&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przerwie po pierwszej lekcji Kyousuke powiedział Ayace, że nie ufa Kurumii, co strasznie  zdziwiło jego siostrę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak pokręcił głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jest bezlitosna, ucieka się do przemocy z byle powodu, i to nawet wobec dziewczyn, rozumiesz? Teraz może i zachowuje się jak miła osoba, ale nie ma pewności, czy nie knuje czegoś wyjątkowo podłego. Już wiele razy przechodziłem przez piekło z jej powodu. W tej szkole musisz naprawdę uważać przy nauczycielach. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo ostrzeżeń twarz Ayaki cały czas wyrażała niedowierzanie. Dziewczyna rozejrzała się po pokrytej graffiti, zniszczonej klasie, po czym zmarszczyła brwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Braciszku, każesz mi wystrzegać się nauczycieli... ale nie powinno być odwrotnie? To nie jest przypadkiem miejsce, w którym mordercy przechodzą resocjalizację? To wina uczniów, nie belfrów. Sami są sobie winni, że otrzymują takie kary. Poza tym traktują cię jak mordercę dwunastu osób, więc nic dziwnego, że tobie też się dostaje. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Cóż... &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke nie wiedział, co odpowiedzieć siostrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedyś sam myślał tak jak ona, ale wtedy jeszcze nie znał prawdziwego celu tej placówki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Została stworzona, aby szkolić osoby skazane za zabójstwo na zawodowych morderców, a nie resocjalizować ani przywracać ich do społeczeństwa. Wszyscy nauczyciele, wliczając w to oczywiście Kurumiyę, byli zawodowcami, czyli stanowili o wiele większe zagrożenie niż uczniowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke zastanawiał się, czy powinien powiedzieć o tym wszystkim siostrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szkolenie zaczynało się dopiero na drugim roku, a pierwszoklasiści nie mieli prawa poznać przeznaczenia tej placówki, więc i tak musiał poczekać na inną okazję, żeby to wyjaśnić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Cóż, później ci powiem, dlaczego jest tak niebezpieczna. Na razie chodź. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmmm, dobrze. Nie do końca rozumiem, ale niech będzie. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke przygotował się do następnych zajęć i wstał z krzesła. Tego dnia na drugiej i trzeciej lekcji mieli praktyki z gotowania, które odbywały się w innej sali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– No to w drogę. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Klasa zajęć z gospodarstwa domowego znajdowała się na parterze w zachodniej części budynku, a klasa Kyousuke w samym środku pierwszego piętra, więc czekał ich dłuższy spacer.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co za utrapienie... &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Auaua. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eiri wraz z Mainą wyszły z klasy razem z Kyousuke i jego siostrą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zeszli klatką schodową we wschodniej części budynku. Nie wpadli na nikogo z klasy, bo tamci albo poszli skrótem, albo wybrali dłuższą drogę, Kyousuke i reszta mieli więc całkowity spokój.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Więc w tej szkole są też zajęcia z gotowania! - powiedziała Ayaka radosnym głosem, robiąc zamach torbą, w której miała fartuszek i chusteczki. Nawet jej krok wydawał się lżejszy niż zwykle. - Taka szczęśliwa... Fufu. Tak długo czekałam, żeby braciszek znów mógł zjeść moje jedzenie! W końcu dostałam na to szansę! Cieszysz się? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Twoje jedzenie... &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skoro o tym mowa... Minęło już pół roku, odkąd ostatnio jadł potrawę przez nią ugotowaną. Dlatego nie mógł uwierzyć, że niedługo znów będzie mógł jej skosztować, a jeszcze niedawno tracił wiarę, czy ta chwila nastąpi. Był tak szczęśliwy, że aż po jego policzkach popłynęły łzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie mogę się doczekać. Sama myśl o tym sprawia, że zaczynam się ślini... &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Bo jedzenie tu jest do bani. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ta. Na samą myśl o nim robi mi się niedobrze. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm. Więc potrafisz gotować? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eiri, idąca za Kyousuke, nie kryjąc swojego zainteresowania, dołączyła do rozmowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Oczywiście - odpowiedziała Ayaka, odwracając się do niej. - Ponieważ dobra żona powinna umieć gotować, prać i sprzątać. Ty nie potrafisz, głupkobane? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka najwyraźniej zmieniła jej przezwisko z deski na głupkobane, ale Eiri to nie obraziło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Gotuję lepiej niż Maina. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Heee?! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Elegancko odbiła piłeczkę, trafiając nią prosto w czuły punkt Mainy, która na jej słowa aż podskoczyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka się zaśmiała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kusukusu. Lisia jest tak głupia, że pewnie myli sól z cukrem, tak? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– ... &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– ... &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– ... &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 &amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Och, czyżbym zgadła? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawdę mówiąc, poziom umiejętności kulinarnych Mainy daleko wykraczał poza &amp;quot;mylenie cukru i soli&amp;quot; – nie dało się stwierdzić, co zostało zamienione. Prawdopodobnie można było uznać ją za najgorszego kucharza na Ziemi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Przy okazji, braciszku, czyżbyś już jadł coś, co ugotowały głupkobane i lisia? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pytanie Ayaki zmusiło Kyousuke do przypomnienia sobie tragicznych wydarzeń podczas gotowania w plenerze. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spojrzenie jego siostry było ostre jak brzytwa, głos niski i cichy, a jej oczy wręcz płonęły z gniewu. Kyousuke nie wiedział, dlaczego była na niego zła, ale z miejsca zaprzeczył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie. Tylko widziałem, jak gotują. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Można było uznać to za łut szczęścia. Podczas gotowania w plenerze ich jedzenie zostało zabrane, zanim zaczął jeść, a podczas zajęć z gospodarstwa domowego drużyny formowano według zajmowanych miejsc, co oznaczało, że Kyousuke nie groziło w najbliższej przyszłości spróbowanie ich potraw – i, prawdę mówiąc, w ogóle się do tego nie palił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ta... - Eiri odwróciła wzrok, a Maina zwiesiła głowę. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie, nie. Nie pozwolę Kyousuke go zjeść! Moje jedzenie... - Maina ze zwieszoną głową zaczęła zaprzeczać, energicznie machając przy tym rękoma. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka, zdziwiona jej zachowaniem, przechyliła głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Lisiu, miło z twojej strony. Masz racjęęę, to byłaby tragedia, gdyby braciszek zatruł się twoim jedzeniem. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ahaha, gdyby tak zatrucie było najgorszą rzeczą, jaka mogłaby go spotkać... &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka wzięła odpowiedź Mainy za żart, więc skomentowała o wiele przesadzonym głosem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Taa. Pomylenie cukru i soli nie jest takie złe, ale jeśli pomylić cukier z arszenikiem, sól ze strychniną albo pieprz z potasem, byłoby wręcz zabójczeeee. Mogłabyś gotowaniem zabijać ludzi.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ahahaha... R-Racja. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc żart Ayaki, który zresztą był bliski prawdy, Maina aż cała się skrzywiła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ach! - krzyknęła nagle siostra Kyousuke, jakby coś sobie przypomniała. - Ale lisia też jest przecież mordercą, więc coś takiego jest możliwe, prawda? Zabójczy kucharz mordujący ofiary, podając im zatrute jedzenie pod przykrywką drugiego śniadania zrobionego z miłości. Jakie to bystre. Jestem pewna, że lisia nie miałaby z tym najmniejszych problemów! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;–...?! Cóż... &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ułłłłaaaaaaaaa! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Eiri miała zatrzymać Mainę, ta się potknęła, albo raczej słowa Ayaki sprawiły, że krzywo stanęła, przez co wpadła na idącego przed nią Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Łaaa! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak nie miał jak uciec, a że odruchowo odwrócił się w jej stronę, wylądował plecami na ziemi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ghhh! – jęknął, kiedy Maina z impetem wylądowała na jego żołądku. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Braciszku! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nic ci nie jest? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spytały zmartwione Ayaka i Eiri.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke był cały, chociaż bolało go ramię, którym uderzył w podłogę, podobnie jak znajdująca się w jego ramionach Maina, której twarz wtuliła się w jego klatkę piersiową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Och – rzucił chłopak, po czym, nie zwalniając dziewczyny z objęć, spytał: – Nic ci nie jest? Nic sobie nie zrobiłaś? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Wszystko w porządku, dziękuję. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– CO TY WYPRAWIASZ?! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Iaaa! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka kopnęła Mainę w bok, przez co ta przekoziołkowała w powietrzu i upadła na ziemię. Atakująca spojrzała na nią z pogardą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co ty knujesz, lisiu? Upadłaś celowo, prawda? Nigdy więcej tego nie rób. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co? P-Przepraszam, eee, ale to nie było celowo…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jak nie, jak tak? Kto byłby aż tak głupi, żeby potknąć się na równiutkiej podłodze? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ayaka…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke wstał szybko z ziemi i podbiegł do dziewczyn.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka, wciąż obrzucając spanikowaną Mainę gniewnym spojrzeniem, spytała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co jest? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopaka zakłopotała ta nagła wrogość jego siostry, ale i tak spróbował przemówić jej do rozumu:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie zachowuj się tak! To był tylko wypadek. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie, ona zrobiła to celowo! Widziałam. Upadła, bo potknęła się o własną stopę. Niby jak mogło to nie być celowe?! – krzyknęła, wskazując Mainę. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– No weź… Zaraz, nie słyszałaś jeszcze jej opowieści? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Opowieści lisi? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– O morderstwach, za które ją wsadzono…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie, zresztą nie interesuje mnie to. Wiem tylko, że lisia zabiła trzy, a głupiobane sześć osób. Jak to zrobiły – nie wiem, ale pewnie zadźgały je albo powiesiły, tak? Nie muszę nawet tego słu…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Niezdarność i gotowanie. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– He? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Maina zabiła swoją niezdarnością i gotowaniem. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– J-Jak…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ayeczko, ja wyjaśnię…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina wstała i spoglądając na zdziwioną twarz Ayaki, zaczęła wszystko wyjaśniać. Powiedziała, że przez jej gotowanie oraz niezdarność zginęli ludzie, że nie robiła tego celowo, a także wyjaśniła, iż wcześniej jej o tym nie wspominała, bo nie chciała, żeby się od niej odsunęła…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Przepraszam – zakończyła, jednocześnie się kłaniając. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aha, teraz rozumiem. – Ayaka pokiwała głową. – Od tej pory trzymaj się z daleka od braciszka – dodała z uśmiechem na twarzy. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– … - Maina aż zaniemówiła. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jesteś zbyt niebezpieczna! Przez twoją niezdarność mógłby w każdej chwili zginąć. Zapomnijmy o gotowaniu, bo wystarczy nie jeść twojego jedzenia, ale co będzie, jeśli ucierpi w jakimś wypadku, takim jak przed chwilą? Jeśli sama nie możesz sobie poradzić ze sobą, przynajmniej nie sprawiaj kłopotów innym. Od teraz masz nie zbliżać się do niego na mniej niż dwa metry! Jasne? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– ….Co? - Odpowiedź oszołomiła Ayakę; być może nie spodziewała się w ogóle sprzeciwu. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zwykle strachliwa Maina spojrzała na nową koleżankę z klasy oczami przepełnionymi determinacją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ayeczko, przepraszam, ale nie mogę spełnić tej prośby. Skoro nie chcesz mnie w pobliżu… Będę smutna z tego powodu, jednak utrzymam od ciebie dystans. Ale Kyousuke powiedział mi, żebym się nie przejmowała. Nieważne, jaką bezużyteczną ciapą jestem czy jak wiele kłopotów sprawiam, i tak będzie przy mnie! Więc naprawdę przepraszam, ale jego unikać nie zamierzam. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– C… - Ayace aż odebrało mowę. Parę razy otworzyła i zamknęła usta, nie wydając z siebie ani słowa, a potem zaczęła się trząść z gniewu. – T-Ty… Co za bezczelność…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Przepraszam, ale jest tak, jak powiedziała Maina. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– B-Braciszku? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mogąc już nawet pohamować złości w głosie, zaskoczona słowami Kyousuke Ayaka spojrzała na niego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten pochylił głowę, żeby uniknąć z nią kontaktu wzrokowego, i powiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Wiem o jej niezdarności i doskonale zdaję sobie sprawę, jakie zniszczenia może nią siać, ale to bardzo miła, szczera i ciężko pracująca dziewczyna, dlatego… Chociaż wiem, jak jest niebezpieczna, nie mam zamiaru jej zostawić. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kyousuke…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczy Ayaki ogarnęła ciemność, ale ponieważ Kyousuke tego nie zauważył, bo wciąż wpatrywał się w ziemię, próbował dalej wyjaśnić wszystko siostrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Poza tym jej niezdarność nie wybucha nagle, bez ostrzeżenia. Z Mainą można normalnie przebywać, o ile zachowuje się szczególną ostrożność. Zresztą jak do tej pory tylko jeden z jej takich wypadków był śmiertelny, więc wcale nie jest taka niebezpieczna, jak się wydaje. Rozumiesz? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke uniósł głowę, żeby zobaczyć reakcję siostry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem to ona odwróciła wzrok, ukrywając swoją minę, a miała czoło zmarszczone z gniewu tak bardzo, że aż rzucało cień na jej oczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Mimo to nie musisz się przejmować niebezpieczeństwem. Nieważne, jak wielki chaos wywoła jej niezdarność, obiecuję cię przed nim obronić! Uwierz we mnie i proszę, zaprzyjaźnij się z Mainą. Jesteście prawie w tym samym wieku, więc możecie stać się sobie naprawdę bliskie. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– A-Ayaka? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Kyousuke miał już sięgnąć ręką w stronę swojej milczącej siostry…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– A… więc.. to… tak? – wyszeptała. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm? Wybacz, mówisz za cicho. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Naprawdę tak bardzo ci na niej zależy?! – Histeryczny krzyk Ayaki rozniósł się echem po całym korytarzu. Wlepiając gniewne spojrzenie w brata, wskazała palcem Mainę. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 &amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;–  …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke zszokował wybuch gniewu jego siostry. Nie wiedział, czy chce coś jeszcze do tego dodać, ale miała mocno zaciśnięte wargi, więc wziął głęboki oddech, żeby się uspokoić, i powiedział: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak, to moja przyjaciółka i zależy mi na niej. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak tylko odpowiedział siostrze, w jej przepełnionych mrokiem oczach coś błysnęło. Jak fala na powierzchni wody rozeszło się przez jej ramiona, pięści i już po chwili cała trzęsła się z gniewu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Och, rozumiem. Już rozumiem. Przyjaciele są dla ciebie ważniejsi ode mnie. Już rozumiem. Wszystko już zrozumiałam. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle przestała się trząść i rozluźniła zaciśnięte w pięści dłonie, zupełnie jakby uszły z niej wszystkie siły, po czym na jej twarzy pojawił się promienny uśmiech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Więc, braciszku, rób sobie, co tylko chcesz – powiedziała, a następnie ruszyła przed siebie. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– He? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke nie mógł się ruszyć, wpatrywał się jedynie w oddalające się plecy siostry. Szła powoli, jednak wyraźnie było widać, że jest strasznie wściekła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie martw się – powiedziała mijająca go Eiri. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke nie zareagował na jej słowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina podeszła do niego i wzięła go za rękę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kyousuke, chodźmy już, bo spóźnimy się na lekcje. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm? Och…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chociaż wróciły mu zmysły i wraz z Mainą ruszył przed siebie, miał wrażenie, że nogi nie należą do niego, czuł się kompletnie bezsilny - zupełnie jakby nagle wyssano z niego duszę. W dodatku w głowie wciąż słyszał słowa siostry, które zszokowały go tak bardzo, że nie był w stanie w ogóle myśleć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Przepraszam… i dziękuję. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc zawstydzony, jednak szczęśliwy głos Mainy, poczuł ciepło w sercu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;center&amp;gt;&amp;lt;span style=&amp;quot;font-size:300%&amp;quot;&amp;gt;× × ×&amp;lt;/span&amp;gt;&amp;lt;/center&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– E-Ej, Ayaka?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke próbował nawiązać kontakt z siostrą, ale został całkowicie zignorowany. Wzrok Ayaki nawet na moment nie opuścił noża, którym siekała szczypiorek na niezwykle równe, drobne kawałeczki. Jej policzki były wydęte tak bardzo, że wydawało się, iż pękną, jeśli dotknie się je chociaż palcem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Eee…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ayeczko, obrałem już ziemniaki. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Kyousuke wyciągał już rękę w stronę siostry, zawołał ją jakiś chłopak z ich klasy, któremu odpowiedziała z anielskim wręcz uśmiechem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Dobrze! Bardzo dziękuję! Najpierw namocz je w wodzie. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Już! – chłopak, odpowiadając, zasalutował, a Ayaka wciąż z uśmiechem na twarzy przeszła do siekania cebuli. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke nie poddał się i dalej próbował jakoś zwrócić uwagę siostry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ej, mnie też pozwól sobie pomóc. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Został zignorowany, ale po jego słowach uśmiech natychmiast znikł z twarzy siekającej warzywa dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak jednak nie dał za wygraną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ej. Może być cokolwiek. Mogę ci pomóc, w czym tylko chcesz, o ile będę potrafił to zrobić! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …uń się. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ręka Ayaki zamarła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc, że w końcu jakoś na niego zareagowała, chłopak powiedział radośnie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm? Co powiedziałaś? Zrobię, co tylko zechcesz…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Braciszku, przeszkadzasz, możesz się odsunąć?! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Już. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wskazany czubkiem ostrza ostrego jak brzytwa noża Kyousuke odszedł od stolika. Czując się jak odrzucone na bok, zgniłe warzywo, stanął przy oknie i rozejrzał się po klasie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uczniowie w fartuszkach i chustach na głowie zostali podzieleni na grupy po cztery osoby i wszyscy zgodnie ze sobą pracowali. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kurumiya, mająca na sobie strój typowy dla starej pani domu, przechadzała się pomiędzy stanowiskami i monitorowała stan pracy uczniów. Nie wzięła ze sobą swojej stalowej rury; zamiast niej na jej ramieniu spoczywała wielka chochla.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Starajcie się, kukuku… To w końcu szansa, żebyście mogli zjeść normalny posiłek. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie przyłożyła chochlą chłopakowi, który próbował ukraść nóż kuchenny, a potem z uśmiechem na twarzy zaczęła go katować. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przy jednej ze ścian stała półka ze składnikami do gotowania. Były na niej cebule, marchewki, kapusty, sałaty, kapusty chińskie, szpinak, pomidory, papryczki, dynie, grzyby, wieprzowina, kurczak, wołowina, bekon, jajka i tym podobne. Wiele z nich było w strasznym stanie, niektóre nawet już całkowicie zgnite. Należało wybrać nadające się do jedzenia składniki, a potem przyrządzić je dokładnie wedle przepisu, ale przy samym gotowaniu każda z drużyn miała pełną swobodę. Tak w skrócie można było opisać te zajęcia w Zakładzie Poprawczym Czyściec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Grupa Kyousuke pod przewodnictwem Ayaki sprawnie uwijała się z gotowaniem. Jeśli chodzi o inne zespoły, trzydzieści minut po rozpoczęciu lekcji rozstrzał ich postępów był naprawdę spory, niektóre nawet jeszcze nie zaczęły. Dla przykładu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Proszę! Eiri, błagamy! Przysięgamy na Boga, że naprawdę chcemy spróbować twojego jedzenia! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– He, heeheehee… Klękanie dla pięknego widoku majteczek… Majteczki, hee, heehee… Ghhhh! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Wy odpady kulinarne, zawsze sprawiacie nam jedynie kłopoty, a teraz jeszcze udajecie błaganie, żeby sobie dogodzić? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Auaua. Eiruś… Daj już spokój… Auau. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na ziemi siedziało z pokłonionymi głowami dwóch chłopców, jeden z dredami i drugi garbaty. Oonogi próbował odciągnąć uwagę Eiri , podczas gdy Usami sięgnął w stronę spódniczki Mainy, co skończyło się na tym, że dziewczyna go strzeliła i stanęła na jego głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ty mały, przebiegły gnoju! Ja też chcę, żeby Eiri na mnie stanę… Ghhh! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– T-Ty zboczony… Zamknij się! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eiri, rumieniąc się, wbiła stopę w twarz Oonogiego. Jego twarz wykrzywiła się z bólu, jednak mimo to nie znikał z niej uśmiech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ghhh! N-Nie… Ach, nie przestawaj… N-NIE! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Auaua. Eiruś, nie rób tak! Ci dwaj zboczeńcy nigdy się nie nauczą! Zostaw już ich i wracajmy do gotowania…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aaaa, mam tego dość. Wiem! Ja będę gotować, jasne?! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Super! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jahuu! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– A żebyście w końcu zdechli – rzuciła Eiri, zakładająca fartuszek, na widok klaskających ze szczęścia chłopców.&amp;lt;/p&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina została zredukowana do roli obserwatora, nie mogąc nawet przyłożyć palca do gotowania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Wydają się szczęśliwi… Jestem taki zazdrosny. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke miał mieszane uczucia, obserwując Oonogiego i Usamiego radośnie podskakujących wokół stanowiska do gotowania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;i&amp;gt;Jeszcze nie wiedzą… jak wygląda (śmiech) gotowanie Eiri.&amp;lt;/i&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– No dobrze, teraz to musi się już jedynie ugotować. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie w nos chłopaka uderzył zapach sosu sojowego i słodkiego wina dochodzący ze stojącego obok garnka Ayaki. Szło jej naprawdę szybko i już prawie skończyła gotować pierwsze danie. Zamieszała wszystko, a potem podała chochlę stojącemu obok chłopakowi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kitou, pilnuj garnka i nie pozwól, żeby wykipiało, dobrze? Kousaka, weź skrobaczkę i obierz więcej warzyw. Skoro nadarzyła nam się taka okazja, ugotujmy jak najwięcej dobrego jedzenia! – krzyknęła, unosząc pięść. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak jest! – odpowiedzieli energicznie chłopcy, po czym od razu wrócili do pracy. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke chciałby do nich dołączyć, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Już ci powiedziałam, przeszkadzasz, odsuń się - powiedziała do niego lodowato, obrzucając go ostrym spojrzeniem i jednocześnie jednym cięciem odcinając głowę makreli. &amp;lt;/p&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jasne…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke odszedł całkowicie od ich stanowiska. Ayaka najwyraźniej była zła o to, że wstawił się za Mainą. Po raz pierwszy zachowywała się tak ozięble wobec niego i nie miał zielonego pojęcia, jak na to zareagować, więc zaczął pogrążać się w rozpaczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kyousuke… W-Wszystko dobrze? – spytała przyglądająca mu się ze zmartwieniem Maina, która przykucnęła sobie w kącie klasy. Po chwili uklękła, mówiąc: - To moja wina… Przepraszam. Przeze mnie Ayeczka jest taka zła… &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
[[image:PsyCome V3 169.png|thumb]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– To nie twoja wina. – Kyousuke położył rękę na jej pochylonej w ukłonie głowie. – Nie zrobiłaś nic złego. Chyba… tu zawiniła sama Ayaka. Nie, tak naprawdę to przeze mnie. To wszystko moja wina. Powiedziałem coś, czego nie powinienem, dlatego ona…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nieprawda! – Maina ostro zaprzeczyła słowom łamiącego się chłopaka, ale już po chwili powiedziała jej zwykłym, łagodnym głosem: - To nie twoja wina. Ani Ayeczki. Przecież nikt nie chce, żeby coś groziło ich ukochanym. A jestem niebezpieczna, w dodatku bardzo głupia, więc ludzie potrzebują czasu, żeby mnie zaakceptować. Tak od razu to po prostu niemożliwe. – Spojrzała na Kyousuke i powiedziała zdecydowanym głosem: - Dlatego właśnie się nie poddam. Będę się starać, żeby mi w końcu zaufała! Może to zająć wiele czasu i pewnie nigdy nie zaakceptuje w pełni mojej niezdarności, ale muszę się z nią dogadać! Nie poddam się, dopóki nie będzie o mnie myśleć tak samo dobrze jak o tobie! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Maina…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke uznał, że miała rację. Nieważne, ile razy ktoś powtarza „uwierz mi”, zawsze będzie trudno tak po prostu mu zaufać – szczególnie w wyjątkowych przypadkach, jaki stanowiła Maina.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Dobra, rozumiem. Może byłem zbyt niecierpliwy. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Właśnie. Poczekam trochę, a potem pójdę ją przeprosić. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Dzięki tobie poczułem się trochę lepiej. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke z uśmiechem pogłaskał głowę Mainy. Dziewczyna się rozpromieniła, stojąc nieruchomo i ciesząc się z pieszczot.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byli tak pochłonięci rozmową, że nie zauważyli wlepionego w nich pustego spojrzenia Ayaki, która zatrzymała się w połowie rozcinania ryby, aby wyciągnąć jej wnętrzności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ta dziewczyna… - Ayaka zacisnęła mocno zęby, a nóż wbity w brzuch makreli przebił jej górną część. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;center&amp;gt;&amp;lt;span style=&amp;quot;font-size:300%&amp;quot;&amp;gt;× × ×&amp;lt;/span&amp;gt;&amp;lt;/center&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Łaaaaał, sama zrobiłaś to wszystko? - spytał niedowierzający swoim oczom Kyousuke, patrząc na stół zastawiony jedzeniem.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stała na nim potrawka z mięsem i ziemniakami, makrela z rosołu, głęboko smażony kurczak, sadzone jajka, gotowany szpinak i rosół. Wszystko eleganckie i wykwintne, przyozdobione posiekaną cebulką, posypane imbirem dla smaku lub z dodatkiem szczypiorku. Prezentowało się idealnie i pachniało cudownie. Poza tym Kyousuke doskonale wiedział, że te wspaniałe potrawy smakują równie dobrze, jak wyglądają, dlatego na ich widok aż przełknął głośno ślinę, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ej... Ayaka, gdzie jest moja porcja? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przed nim stała jedynie szklanka z wodą, podczas gdy pozostali chłopcy mieli po małej porcji każdego z dań. Kyousuke nie dostał nawet pałeczek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka z uśmiechem odpowiedziała zdziwionemu chłopakowi:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Niby dlaczego miałoby być coś dla ciebie? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co, u licha? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nawet palcem nie kiwnąłeś. Kto nie pracuje, ten nie je. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Chwila, przecież sama kazałaś mi się odsunąć, bo ci przeszkadzałem... &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Niby kiedy coś takiego powiedziałam? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ej... &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie pamiętam niczego takiego. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;–...&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka spojrzała na niego i powiedziała sarkastycznym tonem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Zbierasz jedynie, co sam zasiałeś, wiesz? Nie tylko nie kiwnąłeś nawet palcem, żeby nam pomóc, ale też przez całe zajęcia flirtowałeś sobie z dziewczyną! Możesz zapomnieć, że zobaczysz chociaż okruszek. Takich złych ludzi jak ty kara się głodem. A teraz przemyśl swoje zachowanie. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jakie flirtowanie? Jedynie rozmawialiśmy o tobie. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak tylko zaczęła się przerwa, Kyousuke poszedł przeprosić siostrę. Maina dołączyła do niego i z pochyloną głową prosiła o wybaczenie, ale Ayaka powiedziała jedynie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Czy pewne osoby, które ciągle sprawiają problemy, a w dodatku nie potrafią gotować, mogą zejść mi z drogi? Skoro i tak oboje jesteście bezużyteczni, czemu nie pójdziecie się obmacywać i szeptać sobie czułe słówka gdzie indziej?! Tak, żebym nie musiała tego oglądać! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;–...&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke i Maina nie mieli wyboru, wycofali się z powrotem do kąta sali, żeby ponownie wszystko omówić. Doszli w końcu do wniosku, że należy poczekać, aż Ayaka trochę ochłonie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dopiero gdy skończył przypominać sobie tę sytuację, zauważył, iż nikt z jego grupy nie zaczął jeszcze jeść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Och, wybaczcie. Jedzenie, w zrobienie którego włożyliśmy tak wiele pracy, stygnie. Mój bezużyteczny braciszek naprawdę potrafi stwarzać problemy. No dobrze, napełnijcie swoje brzuchy do pełna! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka, ignorując załamanego Kyousuke, radośnie klasnęła w ręce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Super! - odpowiedzieli jej chłopcy, po czym dodali: - Dziękujemy za jedzenie! - Złożyli razem dłonie, wzięli pałeczki do rąk, po czym zabrali się za mięso i potrawkę z kurczakiem. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Pffffff! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym samym momencie w klasie rozszedł się dźwięk wypluwania jedzenia. Wszyscy oczywiście spojrzeli w stronę, z której dobiegły te odgłosy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niemogący złapać powietrza Oonogi i Usami mieli twarze wykrzywione z cierpienia, a siedząca naprzeciwko nich Maina odskoczyła z krzykiem, żeby uniknąć lecących w jej stronę strumieni wyplutego ryżu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– C-Co to, kurwa, ma być?! Twardy... Tak pieruńsko twardy... To się w ogóle nie ugotowało! W dodatku wygląda paskudnie! Jest zgniły?! Wszystko jest zgniłe! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– He, heehee... Słodkie i słone, gorzkie i kwaśne... Straszna mieszanka, straszny stan jedzenia, strasznie obrzydliwe... He, heehee... Ghhhh! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– ...&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obaj chłopcy zwymiotowali prosto na Eiri.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na środku stołu stał duży talerz ze stertą jedzenia tak wysoką, że w każdej chwili mogła się przewrócić. Był to pewnie rezultat posiekania losowych składników, wrzucenia ich do garnka i niedogotowania, a składniki, których nie użyli, albo raczej ich resztki, przypominały jedynie górę złożoną z ciał ofiar jakiegoś szaleńca. Innymi słowy, Eiri doprowadziła do kolejnej kulinarnej masakry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna zmarszczyła czoło z gniewu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– W-Wy… najpierw mówicie, że chcecie za wszelką cenę spróbować tego, co ugotuję, a teraz tak się odpłacacie? Tak bardzo chcecie umrzeć? A idźcie gdzieś zdechnąć. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Auaua. Twoja piękna twarz jest cała umazana… Auau. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina wyjęła swoją różową chusteczkę i starła nią wymiociny z twarzy Eiri, podczas gry Oonogi i Usami zaczęli szukać jakichś wymówek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– A-Ale… nigdy bym nie przypuszczał, że twoje jedzenie będzie aż tak kurewsko ohydne. Całkowicie brakuje ci w tym kobiecej ręki. Przez całe moje życie nie jadłem czegoś aż tak obrzydliwego. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– He, heehee... To nie jedzenie, tylko sterta śmieci… Daleko mu nawet do resztek… Heeheehee. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– C… - Eiri zamurowało i zrobiła się cała czerwona. – Zamknijcie się! Przesadzacie! To przecież nie może smakować aż tak źle! Jak to możliwe, skoro nie dodałam tam niczego dziwnego? – Wściekła dziewczyna wzięła pałeczki, po czym po raz pierwszy spróbowała tego, co sama przed chwilą ugotowała. - … - Zamarła i dopiero po dłuższej chwili z ledwością, i to prawie bez gryzienia, połknęła jedzenie. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Widzisz? Okropne… z-zły smak… prawda? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eiri się krzywiła, mimo to na jej twarz zawitał uśmiech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie, nie, nie, nie, nie, nie! – krzyknął Oonogi. - Przecież widać, że się zmuszasz! Twoja twarz jest cała zielona! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– He? Oczywiście, że jest zielona. Czuję się okropn… znaczy się normalnie. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Naprawdę? To może sama zjesz wszystko? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Uff… ale się najadłam. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Przecież zjadłaś tylko jedną łyżkę! Jak mały masz żołądek?! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Eee, cóż. Nie mam apetytu, więc…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Te, niezdara, nawet się nie waż podwinąć ogona i uciec. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– He, heehee... B-Brzuch boli... Idę do kibla. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ty, pierdolony Usami, też nigdzie się nie wybierasz! Niby jak sama mam to wszystko zjeść?! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Przy okazji... każdy, kto zostawi niedokończone jedzenie, posmakuje gorzkiego smaku dyscypliny. Ty zrobiłeś, ty to zjesz. Nie ma zostać nawet okruszek. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– He?! Proszę pani, ale to Eiri ugotowała... &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– A-Ale... &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– MACIE. ZJEŚĆ. TO. WSZYSTKO. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak jest. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na chłopców padło ostre spojrzenie nauczycielki, co było wystarczającą zachętą, żeby chwycili za pałeczki. Podczas gdy oni ze łzami w oczach próbowali przełknąć kolejne kęsy jedzenia, na pobliskim stanowisku...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– P-Pyszne! - krzyknęli jednocześnie chłopcy po spróbowaniu jedzenia Ayaki. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Smak mięsa z potrawki jest wręcz nie do opisania... Zanurzone w zupie mięso i warzywa dosłownie rozpływają się w ustach! Nawet mama tak dobrze nie gotuje! Czuję się, jakbym jadł jakieś wykwintne danie z wielogwiazdkowego hotelu! Aż się wzruszyłem... &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Gorące! Mięso na zewnątrz jest chrupkie, ale wnętrze ma tak soczyste, że przy każdym ugryzieniu jego soki wylewają się na język. Jego prawdziwe piękno tkwi właśnie w jego wnętrzu! Ale nawet sama zewnętrzna warstwa kurczaka to prawdziwe niebo w gębie! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka, słysząc pochwały chłopców, wypięła pierś z dumy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– To dlatego, że mięso i potrawka zostały podane zaraz po tym, jak zaczęły uchodzić z nich soki. Kurczaka wrzuciłam na talerz praktycznie prosto z patelni, a dzięki dodaniu do niego specjalnego sosu, mającego zastąpić brakującą cytrynę, uzyskaliśmy prawdziwego smażonego kurczaka po chińsku. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Łaaaał, niesamowite! Ayeczko, jesteś wspaniała! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jesteś pierwsza na liście moich wyśnionych dziewczyn! Wyjdź za mnie! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– HE?! Kto by, kurwa, chciał za ciebie wyjść, zjebie? Mam ci pociąć ryj? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– No już, już - Ayaka spróbowała załagodzić całą sytuację poprzez zwrócenie się do Kyousuke, który wstał i kopnął swoje krzesło. - Braciszku, wypij swoją wodę, dobrze? Kaitou, chcesz dokładkę? Kousaka, nie hamuj się, jedz! &amp;lt;/p&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Dobrze! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Krzyknęli chłopcy jednocześnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skazany na karną głodówkę Kyousuke był zmuszony patrzeć, jak inni jedzą, podczas gdy on mógł co najwyżej possać swój palec, co zresztą robił. Zaczął szlochać. Wcześniej nie mógł się doczekać tej lekcji, a kiedy ta wymarzona chwila nadeszła, lodowate nastawienie Ayaki ściągnęło go z obłoków, w których bujał, prosto w otchłań piekielną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Braciszku, czemu płaczesz? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szloch, szloch. - Bo ty... ty... - Szloch.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu nie wytrzymał i się rozpłakał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayakę tak to zaskoczyło, że praktycznie skoczyła na krześle; chłopcy przestali jeść, a oczy wszystkich osób w klasie zwróciły się na Kyousuke - oczywiście nie omieszkali skomentować tej sytuacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Łał... Zobaczcie, Kamiya beczy! Widać nawet tacy zwyrodnialcy są w stanie płakać. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kłótnia pomiędzy rodzeństwem? I to Kyousuke poniósł w niej sromotną porażkę! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Auaua. K-Kyousuke... &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Zostaw go. Chodź, pójdziemy do sklepiku. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eiri i Maina spojrzały na płaczącego chłopaka, po czym wyszły z klasy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Braciszku... - Ayaka była w szoku, a w jej głosie dało się wyczuć współczucie, ale praktycznie od razu pokręciła głową. - Nie ma dla ciebie jedzenia! Musisz przemyśleć swoje winy... Nie mogę cię tak rozpieszczać! Twoje zachowanie było wręcz nie do przyjęcia! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szloch, szloch, szloch, szloch. - Ayaka...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– I nie rób mi tu smutnych oczek! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka się odwróciła, żeby uniknąć pełnego żalu spojrzenia brata, po czym wróciła do jedzenia. Chciała mu tak dać jasny sygnał, że nie ma zamiaru go nawet słuchać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozostali chłopcy, widząc stan Kyousuke, zaczęli jeść najgłośniej, jak tylko potrafili, przez co atmosfera w klasie stała się bardzo napięta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chwilę później...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke zdał sobie sprawę, że jedynie przeszkadza, po czym wstał z krzesła, postanawiając zjeść coś w stołówce albo sklepiku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmmm? - Ayaka na to zareagowała, ale nie próbowała w żaden sposób go powstrzymać. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jahooo! Przyszłam się pobawić. Ugotowaliście coś dobrego? - w tym momencie od strony drzwi dobiegł znajomy głos. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stała w nich machająca ręką dziewczyna w czarnej masce przeciwgazowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;center&amp;gt;&amp;lt;span style=&amp;quot;font-size:300%&amp;quot;&amp;gt;× × ×&amp;lt;/span&amp;gt;&amp;lt;/center&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Renko...&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łuusz. - Co jest, Kyousuke? Wyglądasz, jakbyś zaraz miał wyzionąć ducha. Zjadłeś coś aż tak pasku... Łaaaaaaa?! - Idąca w stronę stołu grupy Kyousuke dziewczyna nagle się zatrzymała i spytała zaskoczona: - C-C-C-C-C-Co to za wykwintne jedzenie? Kto...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ja to ugotowałam - odpowiedziała lodowatym tonem Ayaka, po czym wróciła do jedzenia zupy. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co takiego? - Jej odpowiedź jeszcze bardziej zszokowała Renko. - Sama zrobiłaś całe to jedzenie na stole? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak. Chociaż Kitou i Kousaka mi pomagali. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kto to, u licha, jest Kitou i Kousaka? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– To my, GMK! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mający twarze czerwone jak burak chłopcy jednocześnie odłożyli pałeczki, wstali z krzeseł i stanęli na baczność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ach. - Renko uderzyła pięścią w swoją dłoń. - Nie jesteście przypadkiem tymi dżentelmenami, którzy pomogli nam rozpalić ognisko podczas gotowania w plenerze? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak, to my! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopców naprawdę ucieszyła wieść, że GMK (Renko) ich pamięta. Spojrzeli na siebie, a potem złożyli jej ukłon.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– GMK? - spytała Ayaka, marszcząc brwi. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– To pseudonim, którego używam podczas występów FUCKIN PARK. To od maski przeciwgazowej, GasMasK, rozumiesz? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Heee, a więc naprawdę jesteś artystką. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dokładniej rzecz biorąc, członkiem zespołu muzycznego, a nie komikiem, jak uważała Ayaka, ale Renko, nie czepiając się zbędnych detali, pokiwała głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak. Jeśli nadarzy się jakaś okazja, przyjdź na mój występ! Ja nie żartuję, prawdziwy występ na żywo... - Łuusz. - W każdym razie, wracając do tematu... - Szkiełka w masce Renko aż błysnęły, kiedy ponownie spojrzała na jedzenie. - Niesamowite. To wygląda pysznie! Mam wrażenie, że weszłam przypadkiem do jakiegoś wielogwiazdkowego hotelu. Ugotować coś takiego ze składników nadających się jedynie na kompost... Jesteś geniuszem? Toż to prawdziwa magia! Twoja kobieca siła musi wynosić ponad 9000! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm? - Ayaka zamarła po usłyszeniu pochwały Renko. Na jej uśmiechniętej do tej pory twarzy pojawił się grymas. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– T-To nic wielkiego. Oszczędź sobie tego podlizywania się. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– się nie podlizuję! Gdybym tylko mogła, chciałabym zdjąć maskę i spróbować tego wszystkiego... Chociaż akurat zupę jestem w stanie wypić. Mogę? Proszę, użyj te słomki... &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co w tym złego? Tylko rosołek z potrawki, sos z kurczaka i zupę, w której gotowałaś jajka i szpinak! Naprawdę chcę spróbować twojej kuchni! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ty... Aaa, nie mogę tego znieść, zostaw mnie! - Ayaka wyrwała się Renko, która zaszła ją od tyłu i objęła. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Sknera - rzuciła w odpowiedzi, kładąc palec na filtrze maski. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Żadna sknera, tylko nie ugotowałam tego dla ciebie. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Naprawdę? Więc dla kogo? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm. Cóż... - Ayaka zamilkła i spojrzała w górę. - Dla Kitou i Kousaki. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Wiem przecież, że dla Kyousuke. Prawda? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;–...?! - Ayaka aż się zatrzęsła. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łuusz. Renko uśmiechnęła się i wyjaśniła:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Inaczej nie przygotowałabyś takiej uczty, prawda? Widok tego stołu zasłanego jedzeniem pokazał mi, że kochasz go o wiele mocniej, niż myślałam. To wszystko jest najwyższej możliwej jakości, ale gołym okiem widać, jak wiele wysiłku włożyłaś w przygotowanie każdego jednego dania. Wyraźnie przekazałaś tym wszystkim uczucie, jakim darzysz osobę, dla której to było przeznaczone. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;–... – Ayaka, nie odpowiadając, zagryzła mocno wargi. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie Renko przechyliła głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co jest? Twój kochany braciszek nie je?! Kyousuke, jesteś okropny! Ayeczka przygotowała dla ciebie taką ucztę, a ty nawet nie ruszyłeś pałeczek! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Chciałem jeść, ale Ayaka mi nie pozwala. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– C-C-C-C-C-C-Co takiego?! - krzyknęła zszokowana Renko, robiąc przy tym odpowiednio przesadzoną pozę, a potem spojrzała na zwieszoną głowę Ayaki. - Dlaczego?! Przecież ty i Kyousuke... &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– To karanie głodem. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmmm? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Braciszek mnie rozgniewał, więc zakazałam mu jeść! To nie ma nic wspólnego z tobą, masko, więc możesz łaskawie odejść?! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka krzyknęła na Renko, która nie zrozumiała sytuacji, ale zamaskowana dziewczyna nie dała się zastraszyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aha, rozumiem, więc się pokłóciliście? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak. To kara dla braciszka, aby zrozumiał, że źle zrobił! A żeby to do niego dotarło, muszę być ostr... &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co za strata. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– He? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– To naprawdę wielka strata, Ayeczko. Jesteś broconem, a Kyousuke sisconem. Ty chcesz, żeby zjadł twoje jedzenie, a on chce je zjeść. Mimo odwzajemnionego uczucia... Odrzucasz taką rzadką okazję przez coś tak trywialnego. Co za strata! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Trywialnego... &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak, trywialnego. Posłuchaj uważnie. Praktyki z gotowania są tylko raz na dwa miesiące. Nie wiem, dlaczego jesteś taka zła, ale jeśli teraz odmówisz mu zjedzenia twojego jedzenia, nawet jeśli zaraz po tej lekcji się pogodzicie, może już nigdy nie mieć na to okazji... To byłaby prawdziwa tragedia! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– ... &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– A co ważniejsze, wszystkie składniki się zmarnują. Niecodziennie ma się okazję przelać wszystkie swoje uczucia w jedzenie, więc to byłoby naprawdę smutne, jeśli nie pozwoliłabyś zjeść tego wszystkiego osobie, dla której to zrobiłaś. To naprawdę wyjątkowo smutne, kiedy nie możesz przekazać swoich uczuć... - Renko zwiesiła głowę. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Renko cierpiała z powodu jej nieodwzajemnionej miłości do Kyousuke, więc widok Ayaki, która z własnej woli nie chciała przekazać mu swoich uczuć, musiał być wyjątkowo bolesny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Masko? - Ayaka spojrzała na pogrążoną w melancholii Renko. Po chwili milczenia westchnęła, wstała od stołu, minęła Renko (którą jej zachowanie zaskoczyło), po czym podeszła do szafki z nakryciami do stołu. - No dobrze, braciszku. - Mówiąc to, wyjęła z niej komplet talerzy oraz pałeczki, a potem postawiła przed Kyousuke. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– He? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ignorując zdziwionego brata, ponownie odeszła od stolika. Wróciła do niego po chwili, niosąc dwie miski – jedną z ryżem, a drugą, drewnianą, z zupą miso oraz wieloma dodatkami do niej. Postawiła je przed bratem, po czym usiadła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ile jeszcze masz zamiar robić tę głupią minę? Siadaj i jedz. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Mogę? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– A niby dlaczego ci to przyniosłam? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Naprawdę?! Dzięku... &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ale - Ayaka uniosła palec wskazujący, przerywając bratu podziękowanie, i jednocześnie przewiercając go na wylot ostrym spojrzeniem, po czym kontynuowała równie ciężkim głosem - nie zrozum tego źle. Wciąż jestem na ciebie zła. Ja tylko nie chcę zmarnować tej rzadkiej okazji, żebyś mógł zjeść to, co ugotowałam, jasne? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jak słońce. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Dobrze. No to jedz. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Dziękuję! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke złączył dłonie, potem chwycił pałeczki i zaczął jeść. Powoli wziął łyk zupy miso, chcąc dzięki temu dłużej rozkoszować się jej bogatym smakiem . Kiedy w końcu połknął tę porcję, ogarnęło go naprawdę nostalgiczne uczucie, a po jego ciele zaczęło rozchodzić się ciepło, które nie miało jednak nic wspólnego z jedzeniem. To był smak codziennego, normalnego życia, które stracił.   Wziął do ręki pałeczki, po czym rzucił się na kolejne potrawy, po prostu nie mogąc przestać jeść. Potrawka z mięsem i ziemniakami, makrela z rosołu, głęboko smażony kurczak, sadzone jajka, gotowany szpinak, a nawet zwykły ryż miały dla niego wyjątkowo nostalgiczny smak. Zanim się obejrzał, wyczyścił wszystkie miski do czysta.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka, nie czekając na żadną prośbę, nałożyła mu dokładkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Proszę – powiedziała, podając mu jedzenie. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Dziękuję – odpowiedział Kyousuke. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka z uśmiechem na twarzy obserwowała, jak jej brat opróżnia kolejne miski z jedzeniem; Renko i pozostali dwaj chłopcy siedzący przy ich stole także się mu przypatrywali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jestem pełen! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po dwudziestu minutach Kyousuke ponownie złączył dłonie, odłożył pałeczki na stół i zaczął masować się po brzuchu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka, nalewając mu herbaty, spytała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jak smakowało? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Było przepyszne! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Naprawdę? Ehehe. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc odpowiedź brata, Ayaka uśmiechnęła się radośnie, a z jej twarzy można było łatwo wyczytać, jak bardzo jest szczęśliwa i że czuje także ulgę – widoczny na niej jeszcze jakiś czas temu gniew zniknął bez śladu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke, popijając herbatę, zrobił anielską minę i powiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Rany, życie jest piękne… To jedzenie było tak dobre, że prawie umarłem ze szczęścia. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kusukusu. Przesadzasz. Ale mnie też to cieszy. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łuusz – westchnęła Renko na widok uśmiechającego się do siebie rodzeństwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Renko, dziękuję. W końcu to ty przekonałaś Ayakę, żeby pozwoliła mi jeść. Naprawdę nie wiem, jak mam ci się odwdzięczyć…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Po prostu odpłać mi w naturze. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ech. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łuusz. - Tylko żartuję. Nie musisz mi dziękować. Wystarczył mi sam widok tego, jaki szczęśliwy byłeś podczas jedzenia. Poza tym Ayeczka też jest zadowolona! Nawet mnie, obserwatorce, zrobiło się od tego ciepło wewnątrz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Renko…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– GMK…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka, nie odpowiadając, odwróciła się do niej plecami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szooko. – Renko westchnęła, po czym dodała z żalem: - Ale nie udało mi się spróbować jedzenia Ayeczki. Naprawdę chciałam go chociaż skosztować, ale cóż, trudno. W końcu zrobiła je dla Kyousuke. Następnym razem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka postawiła kubek przed załamaną Renko, a kiedy ta ze zdziwieniem przechyliła głowę, podsunęła go do niej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Przestań mruczeć!  – krzyknęła w końcu Ayaka, wkładając kubek w ręce Renko, po czym nalała do niego herbaty. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Eee? – Renko się zagubiła. – Ayeczko, to…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Dla ciebie. – Ayaka odwróciła głowę i rzuciła szorstko: - Nie dam ci mojego jedzenia, ale pozwolę spróbować herbaty. Maska nie będzie ci przeszkadzać w piciu, prawda? Więc pij ją z wdzięcznością. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– A-Ayeczko! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Renko przygotowała swoją słomkę, podłączyła ją do maski, a potem zanurzyła w kubku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jaka smaczna! Jest naprawdę wspaniała! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Dziękuję. To tylko zwykła herbata. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Poproszę dolewkę! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie. Tylko jeden kubek. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szooko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kusukusu. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nadzieja Renko umarła w chwili, w której Ayaka wyciągnęła jej z rąk pusty kubek i ze śmiechem nalała herbaty do swojego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widok rozmawiających ze sobą Ayaki i Renko ucieszył Kyousuke. Co prawda, bardzo powoli, ale ich relacje się poprawiały, przez co pomyślał, że może w końcu jego siostra zaprzyjaźni się też z pozostałymi dziewczynami. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;center&amp;gt;&amp;lt;span style=&amp;quot;font-size:300%&amp;quot;&amp;gt;× × ×&amp;lt;/span&amp;gt;&amp;lt;/center&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas przerwy i po umyciu naczyń, czego jeszcze inne grupy nie skończyły, Kyousuke przyprowadził Mainę do Ayaki, mając nadzieję, że się pogodzą. Jego siostra jednak stanowczo odmówiła, wydymając przy tym policzki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie bądź taka. Zaprzyjaźnijcie się. To jak? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie. Nie, nie, nie, nie, w żadnym razie! Nie znaczy nie! – Ayaka, krzycząc, kręciła energicznie głową, a jej zachowanie doprowadziło Mainę do łez. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ech – westchnęła Eiri, masując środek swojego czoła. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ojej. – Renko natomiast drapała się po głowie. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Czemu tak bardzo mnie nienawidzisz? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Bo jesteś podejrzana. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co jest we mnie takiego podejrzanego? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Fsystko. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka skrzywiła się, patrząc na bezradnego Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Braciszku, serio. Czemu tak bardzo bronisz Lisi? Jesteś jej lobbystą? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Lobbystą? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak to wygląda. Braciszku…  - Ayaka nagle wstała i stanęła przed bratem, potem spojrzała kolejno na Mainę, Eiri i Renko, po czym spytała: - Którą z nich lubisz najbardziej? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Reakcje dziewczyn były iście dramatyczne. Maina podskoczyła w miejscu, krzycząc „Eee?!”, Eiri zarumieniła się jak burak, wyduszając z siebie jedynie „C…”, Renko natomiast w teatralny sposób odchyliła się do tyłu, mówiąc: „L-Lubi najbardziej?!”&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke, nie mogąc wydusić przez chwilę słowa, wpatrywał się w oczy siostry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ej, ej, ej. Czemu tak nagle pytasz o coś takiego? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kusukusu. Jestem jedynie ciekawa. Wszystkie to ciekawi, prawda? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka uśmiechnęła się w stronę pozostałych dziewczyn.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Auauaua! J-Jestem ciekawa, ale też się boję… Auau. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nieważne. Jakby to miało jakieś znaczenie. Kogo to niby interesuje? Co za głupoty. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ciekawa, ciekawa, jestem super ciekawa!   Kyousuke, mnie, prawda?! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina zaczęła błądzić wzrokiem, Eiri okręcać włosy wokół palca, a Renko pochyliła się w stronę chłopaka . &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke aż zalał się zimnym potem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– C-Cóż…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tylko szczerze. Którą? Którą najbardziej lubisz? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Cóż… Cóż…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke, na którym skupił się wzrok dziewczyn, przełknął ślinę, zamknął oczy, wziął głęboki oddech i powiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– W-Wszystkie! – krzyknął. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapanowała martwa cisza. Z oczu Mainy i Eiri zniknął cały blask, a Renko całkowicie zamilkła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– He? – Kyousuke, nie wiedząc, co się dzieje, powtórzył: - Słyszałyście? Powiedziałem, że lubię was wszystkie. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Trzy… - wyszeptała Renko; przez filtr w jej masce głos był ledwie słyszalny. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Puszczalski! Wszystkie… Nie mogę uwierzyć, że to powiedziałeś! Głupek! Palant, idiota! Kyousuke jest głupi ! – Renko obrzuciła go obelgami. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hee? – Kyousuke otworzył oczy, od razu napotykając wlepione w niego mordercze spojrzenie Eiri. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Śmieć. Jestem taka głupia, że liczyłam na coś z takim nieposkromionym lubieżnikiem jak ty. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– K- Kyousuke… W Japonii poligamia jest nielegalna. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet Maina patrzyła na niego karcącym wzrokiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Eee, chwila, chwila. Źle to zrozumiałyście! Nie chodziło o coś takiego! Nie miałem na myśli takiego „lubię”, tylko że wszystkie jesteście moimi przyjaciółkami, więc nie mogę zrobić sobie rankingu, którą lubię najbardziej! Dlatego… &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nawet jeżeliby wliczyć do tego mnie? – spytała powoli milcząca do tej pory Ayaka. Robiąc poważną minę, spojrzała na twarz Kyousuke. – Lisia, głupkobane, maska i Ayaka. Którą z tej czwórki lubisz najbardziej? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmmm. – Kyousuke nie potrafił na to odpowiedzieć. Ayaka bez cienia wątpliwości była dla niego najważniejszą osobą na świecie, ale nie chodziło o takie „lubienie”, jak w przypadku reszty. Renko, Eiri i Mainę uważał za bliskie przyjaciółki i nie chciał skrzywdzić żadnej z nich, więc powiedział:  - L-Lubię wszystkie! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po jego odpowiedzi znowu zapanowała martwa cisza. Tym razem to z oczu Ayaki zniknął cały blask, podczas gry Eiri strzeliła facepalma, mówiąc: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kretyn…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie… - Kyousuke rozpaczliwie zaczął się tłumaczyć. – Lubię cię, naprawdę! Jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie! Ale nie chcę porównywać mojej miłości do ciebie i innych… Albo raczej wolę uniknąć dzielenia na zwycięzców i przegranych. Traktować wszystkich na równi, bez wywyższania kogokolwiek. Właśnie tak… &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak. Rozumiem, braciszku. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Naprawdę?! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak. Braciszek chce mnie zdenerwować. Rozumiem to baaaaardzo dobrze. Powinnam była to wiedzieć i nie pozwolić ci jeść. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– He? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka zwiesiła głowę i złożyła dłoń w pięść. Kiedy Kyousuke pochylił się, aby spojrzeć na jej twarz…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Więc teraz masz zwrócić całe to jedzenie! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego siostra uderzyła go z całej siły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ghh! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wzięty z zaskoczenia chłopak po tak silnym ciosie padł jak długi na ziemię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kyousuke?! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kyousuke! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ayeczko?! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Krzyknęły pozostałe dziewczyny, podczas gdy chłopak wił się z bólu i ledwie powstrzymywał się od zwymiotowania. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili stojąca nad nim siostra powiedziała niesamowicie lodowatym głosem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Zwróć to, braciszku. Skoro jednak nie przemyślałeś swojego zachowania, Ayaka chce ci skonfiskować całe moje jedzenie, które zjadłeś. Rozumiesz? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aya… ka? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka miała minę i ton głosu, jakich Kyousuke jeszcze nigdy nie widział, jednak bardziej przerażał go sam fakt, że go zaatakowała, a to bolało o wiele bardziej niż efekt ciosu siostry. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;i&amp;gt;Dlaczego? Dlaczego?&amp;lt;/i&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke, zapominając o bólu, wlepił spojrzenie w skierowane na niego czarne oczy Ayaki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kocham cię najbardziej na świecie, dlaczego więc ty nie powiesz, że kochasz mnie tak samo mocno? Jestem dla ciebie tak mało ważna? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Czemu nie odpowiadasz? Czemu nie odpowiadasz? Czemu nie odpowiadasz? Brak odpowiedzi… to potwierdzenie? Skoro tak… zwymiotuj. Zwymiotuj dla mnie, a potem przemyśl swoje zachowanie! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Przestań! – Ayaka uniosła stopę, żeby kopnąć brata w brzuch, ale Renko szybko weszła pomiędzy nich i ją odciągnęła. Siostra Kyousuke skierowała swoje ogarnięte ciemnością oczy na jej maskę. – Co ty wyprawiasz? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– To ciebie powinno się o to spytać. Wiesz w ogóle, co właśnie zrobiłaś? Spójrz na Kyousuke, po prostu nie jest w stanie odpowiedzieć. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakby pchnięta słowami Renko, Ayaka spojrzała na brata.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Leżał na ziemi, trzymając się za żołądek, a całe jego czoło było zalane potem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc go w takim stanie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Och…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka odzyskała rozum.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Braciszku! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle oblała się łzami. Klęknęła przy bracie, żeby spytać, czy nic mu nie jest.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aaaa! P-Przepraszam! Przepraszam! Tak bardzo przepraszam! Krew napłynęła mi do głowy i przypadkiem… Przepraszam! – Szloch, szloch. – Boli? Musi boleć… Aaa… C-C-C-C-Co robić? Nie mogę uwierzyć, że zrobiłam to braciszkowi… Przepraszam… Przepraszam, braciszku! Przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ayaka… - Kyousuke delikatnie położył dłoń na głowie siostry, po czym wymusił uśmiech. – Nic się nie stało. Nie musisz przepraszać. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Braciszku…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Patrząc na zalaną łzami twarz siostry, pogłaskał ją po głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– To nic takiego. Zwykłym ciosem w brzuch nie należy się przejmować, więc przestań się tak zamartwiać. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Braciszku… J-Jesteś… na mnie zły? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie jestem na ciebie zły. Dlaczego miałbym być? To ja powinienem ciebie przeprosić… za to, że cię rozzłościłem. Wybacz swojemu beznadziejnemu bratu…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 &amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ayaka się zmarszczyła, więc Kyousuke szybko ją objął, jakby chcąc zakryć jej twarz. Po chwili usłyszał cichy, płaczliwy głos, mówiący:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …ie twoja wina. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc, jak Kyousuke delikatnie głaska Ayakę po głowie, Renko westchnęła głęboko z ulgą. Eiri i Maina także się uspokoiły. Wydawało się, że już po wszystkim. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnego dnia… Ayaka zaczęła jeszcze bardziej zabiegać o uwagę Kyousuke. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Powróć do [[Psycho Love Comedy PL: Tom 3 Rozdział 2|Rozdział 2]]&lt;br /&gt;
| [[Psycho Love Comedy PL|Strona główna]]&lt;br /&gt;
| Idź do [[Psycho Love Comedy PL: Tom 3 Rozdział 4|Rozdział 4]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>82.177.83.189</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Psycho_Love_Comedy_PL:_Tom_1_Rozdzia%C5%82_3&amp;diff=418557</id>
		<title>Psycho Love Comedy PL: Tom 1 Rozdział 3</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Psycho_Love_Comedy_PL:_Tom_1_Rozdzia%C5%82_3&amp;diff=418557"/>
		<updated>2015-02-19T21:43:25Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;82.177.83.189: /* Lekcja 3 – Katastrofa spowodowana przez największą łamagę na świecie / &amp;quot;Destructive Hurricane&amp;quot; */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;== Lekcja 3 – Katastrofa spowodowana przez największą łamagę na świecie / &amp;quot;Destructive Hurricane&amp;quot;==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P. Co wchodzi w skład prac karnych?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O. Mówiąc ogólnie, różne prace fizyczne. Czyszczenie i naprawa szkolnych budynków, pielenie boiska, przycinanie roślin, sadzenie na polach, masowanie ramion nauczycieli… Wszystko zależy od sytuacji oraz tego, kto danego dnia je nadzoruje i jaki akurat ma humor. Dodatkowo podczas wykonywania prac karnych wszystko wymaga aprobaty nadzorcy, nawet napicie się wody, pójście do toalety czy zrobienie sobie krótkiej przerwy. Każdemu, kto zrobi cokolwiek bez pozwolenia, zostanie przypomniane znaczenie słowa dyscyplina.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[image:PsyCome V1 107.jpg|400px]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– U-Umrę… Naprawdę zginę, jeśli to dalej potrwa.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tuż po zakończeniu pierwszej lekcji, jak tylko Kurumiya wyszła z klasy, Kyousuke położył się na stoliku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Siedząca ze skrzyżowanymi nogami i z łokciem na ławce Eiri ziewnęła w lekceważący sposób.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Eiri, że też nie boisz się okazywać takiego nastawienia przy tej potwornej nauczycielce.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– To nic wielkiego. W przeciwieństwie do ciebie i Irokeza ja nie jestem na jej celowniku - rzuciła lekceważąco Eiri, spoglądając na ławkę po prawej stronie Kyousuke.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była złamana w połowie i kapała z niej krew.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Irokez tym razem zniknął z klasy jeszcze przed rozpoczęciem lekcji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wcześniej powiedział do Kurumii: - Słodko dziś wyglądasz, niziutka jak zawsze. Jahahah! - Sam prosił się o śmierć i po niecałych dwóch sekundach dostał za swoje. Jednak przez niego nauczycielka wpadła w naprawę podły humor.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak inni uczniowie musieli ponieść tego konsekwencje (głównie Kyousuke).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ale to dziwne… Czemu tylko mi kazała opowiadać dowcipy podczas etyki? Nie mogę uwierzyć, że rzuciła „Ej, Kyousuke, mam podły nastrój. Rozśmiesz mnie”. To się w głowie nie mieści. W dodatku to straszenie dyscypliną nie było śmieszne. Co to niby za etyka?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Cóż, miło, nie? W końcu i tak ją rozbawiłeś.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– To kpiny się do tego liczą? Kurde, czułem się jak na publicznej egzekucji…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mówiąc to, przypomniał sobie lodowatą atmosferę, jaka panowała wtedy w klasie, przez co zaczął się jeszcze bardziej martwić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke zaprezentował imitację obsługi Mochu Burgera. „O, telefon. Mochu Mochu”&amp;lt;ref&amp;gt;Parodia Mos Burgera, którego nazwa jest błędnym zapisem zwrotu „moshimoshi”, który jest używany przez Japończyków do odbierania rozmów telefonicznych.&amp;lt;/ref&amp;gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Naprawdę chciałem wtedy umrzeć…&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pośród niezręcznej ciszy rozchodził się jedynie śmiech Mainy – Mochu, mochu... puhuhu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke przetrwał tylko dzięki niej, dlatego postanowił, że musi się jakoś za to odwdzięczyć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Muszę też wyjaśnić tamto nieporozumienie. Lepiej szybko do niej zagadam. E? Co?&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po sprawdzeniu, czy ma chusteczkę w kieszeni, Kyousuke spojrzał w stronę miejsca Mainy, jednak jej tam nie było.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdumiony zaczął rozglądać się po klasie. Zauważył jej drobną figurę przy drzwiach, kiedy próbowała niepostrzeżenie wymknąć się z sali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak nie tylko on ją dostrzegł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Wzięli sobie tę dziewczynę na cel.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc szept Eiri, Kyousuke zmarszczył brwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Shinji, Usami i Oonogi, którzy do tej pory opierali się o ścianę i rozmawiali ze sobą, ruszyli za Mainą, wychodząc z klasy w podejrzanie jak najcichszy sposób.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przewodzący im Shinji, ten dusiciel, a w dodatku nekrofil, miał spojrzenie przypominające oczy węża skupionego na swojej ofierze. Oblizywał też usta, robiąc potworną minę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ach, wybacz. Muszę na momencik wyjść.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciało Kyousuke wystrzeliło do przodu, zanim jeszcze zdążył wypowiedzieć te słowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eiri spojrzała na niego, kiedy odsuwał krzesło, żeby wstać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm? Co za niespodzianka. Chcesz ją ratować? Czy może idziesz się wysikać?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie bądź śmieszna. Oczywiście, że mam zamiar jej pomóc. Niby jak miałbym zostawić ją tym wilkom na pożarcie?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– E? Jak miło z twojej strony, Kyousuke. I to mimo że zamordowałeś dwanaście osób.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– C-Cicho. Czasem pomagam ludziom, jasne?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke przeszył dreszcz, bo prawie powiedział coś innego. Eiri, spoglądając na paznokcie, wyszeptała szybko, jakby mówiła do siebie: - Rozumiem, co czujesz. W końcu gdybyś ty nie poszedł, ja bym to zrobiła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke zmarszczył czoło ze zdziwienia: - Gdybym nie poszedł, to co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nic takiego. Słuchaj, nie powinieneś się pospieszyć? Zaraz stracisz jej ślad.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– O w mordę! Niedługo wrócę. Spróbuję nie wplątać się w żadną bójkę.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie wplątać się w bójkę? Cóż, nieważne. Tylko nie daj się zabić.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eiri pomachała wybiegającemu z klasy Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak trochę niepotrzebnie dodała to ostatnie zdanie, ponieważ wizja przedstawionej w nim możliwości przeraziła Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;center&amp;gt;&amp;lt;span style=&amp;quot;font-size:300%&amp;quot;&amp;gt;× × ×&amp;lt;/span&amp;gt;&amp;lt;/center&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Heeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zbiegający ze schodów Kyousuke usłyszał krzyk Mainy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Maina?! Ci goście nie zwlekali!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po pokonaniu schodów Kyousuke przywarł do ściany, żeby najpierw sprawdzić sytuację.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Shinji, skulony chłopak oraz tamten dziwny typ otoczyli Mainę przy żeńskiej łazience i zbliżali się do niej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nikogo innego nie było w pobliżu. Co prawda, w szkole znajdowało się wiele osób, wszyscy jednak siedzieli pewnie jeszcze w klasach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– D-D-D-D-Dlaczego?! Proszę, nie podchodźcie do mnie! Jeśli się zbliżycie, zrobię to! Zadzwonię na policję… Zadzwonię na policję?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Shinji mający przed sobą opierającą się o ścianę Mainę zamarł na moment, jednak po chwili wybuchnął śmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Oj, oj. Nie musisz się bać. Nic ci nie zrobię. Chcę tylko z tobą porozmawiać. Przy okazji, „policja” nie przyjedzie.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ooch… Ploose, nie glaalcie mnie.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc zaczerwienioną, opuszczoną twarz Mainy, mający dredy na głowie Oonogi wybuchnął śmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Pfff. Ta laska o wiele za często gryzie się w język! Nie bój się, nie mamy w planach rzucić się na ciebie, więc wyluzuj! Hahaha! Co nie, Shinji?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– To się rozumie bez słów. Nie zrobimy niczego od razu. Jesteśmy bratnimi duszami. Dlatego żeby poprawić nasze relacje, przelecimy powoli przez wszystkie poprzedzające to kroki, dobrze?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– H-Hehe… Majteczki w paseczki, majteczki w paseczki… Niebieskie paseczki na białym tle… He-hehehehe.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopcy spojrzeli na siebie i wybuchnęli śmiechem. Ich miny zdradzały prawdziwe intencje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Usami kucnął i bez zahamowań zajrzał pod jej spódniczkę. Maina miała zamknięte oczy, więc tego nie zauważyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Więc szkoła rozdaje nie tylko w czarne, ale też w niebieskie paski, co? Ej, to teraz nieważne! Kyousuke Kamiya, weź dupę w troki i ją uratuj!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke zrobił poważną minę, wziął głęboki oddech i zacisnął pięści, przygotowując się psychicznie. Następnie włożył dłonie do kieszeni i wyszedł zza rogu, starając się wyglądać naturalnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Więc, Maina. Może zjesz z nami drugie śniadanie…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Oj, czy to nie Shinji? Co za spotkanie! Nie mogę uwierzyć, że wpadłem na ciebie w takim miejscu. Co tu porabiacie?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na początku Kyousuke mu pomachał, szybko jednak zamarł w miejscu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– He?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A to dlatego, że Shinji zrobił naprawdę przerażającą minę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miał przekrwione, na wpół otwarte oczy oraz drżące usta, przez co wyglądał, jakby zaraz zamierzał kogoś zabić. Szybko jednak zdał sobie sprawę,, że rozmówcą był Kyousuke, a wtedy na twarz Shinjiego ponownie zawitał przyjacielski uśmiech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Oho, czy to nie Kamiya? Jakie wiatry przywiały cię w to miejsce?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– A, nic takiego. Po prostu do łazienki na górze nawet igły już nie wciśniesz. Haha.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke, którego przeszyły dreszcze przez tamtą nagłą zmianę nastroju Shinjiego, próbował załagodzić wszystko śmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez krótką chwilę naprawdę myślał, że zaraz zginie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po plecach zaczął mu spływać zimny pot.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aha, rozumiem. Na parterze poza przerwą śniadaniową nie ma żywej duszy.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ta. Przy okazji, co tu robicie? – spytał Kyousuke, starając się zapanować nad trzęsącym się ciałem.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście widział Mainę, jednak udawał, że jej nie dostrzega.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oonogi strzelił głośno językiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tscz. Nie twój zakichany interes, kapisz? Myślisz, że taki z ciebie kozak, bo odjebałeś dwunastu typa? Przestań mi tu pierdolić i wypierdalaj w podskokach.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– ...&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke wyraźnie przeszkadzał chłopakowi z dredami na głowie, bo ten opuścił swoje okulary i rzucił mu spojrzenie, z którego można było odczytać, że jest na granicy zdrowia psychicznego. Miał w sobie coś trudnego do opisania, zupełnie jak Irokez.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Shinji rzucił – Odpuść – chcąc zatrzymać Oonogiego, który wyglądał, jakby zaraz miał rzucić się na Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kamiya, przepraszam. Wszyscy tu jesteśmy nieuleczalnymi mordercami, co czyni nas zazdrosnymi o twoją liczbę dwunastu ofiar i popularność zarówno u chłopców, jak i u dziewczyn. Fufu.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Och, rozumiem. Wybaczcie, że przeze mnie jesteście tacy nieszczęśliwi.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Zazdrościć czegoś takiego, bez jaj.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke chciał zmienić temat, jednak nic nie przyszło mu do głowy, więc zamiast tego po prostu uśmiechnął się przyjaźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– H-Heehe… Co za krągłości, takie słodziutkie… Te białe podkolanówki też… H-Heehehe.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedynie Usami całkowicie ignorował obecność Kyousuke, dalej zaglądając pod wszystkimi możliwymi kątami pod spódniczkę Mainy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– He?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie Maina, która cały czas miała zwieszoną głowę, powoli otworzyła oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej pełne przerażenia spojrzenie od razu padło na Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Momentalnie otworzyła szeroko oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie chcąc dopuścić, żeby się wystraszyła, Kyousuke próbował mówić radosnym głosem: - Dzień dobry, Maina! Chyba rozmawiamy ze sobą po raz drugi, co? Skoro o tym mowa, poprzednio upuściłaś chusteczkę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aaaaaaaaa! K-K-K-K-Ky... Ky... Kyouchuke Kamiya?! Eee?! Aaaaaaaaaa!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– A, tak. To ja.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawdopodobnie chcąc się cofnąć, Maina uderzyła tyłem głowy w ścianę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podobnie jak poprzednim razem, totalnie przerażona wskazała go trzęsącym się palcem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– C-C-C-C-Czemu tu jesteś?! Już rozumiem! Oni wykonują twoje rozkazy, tak?! To twoje sługusy, ta!? Czemu takie rzeczy…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciągle gryzła się w język, więc trudno było zrozumieć, co mówiła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo to pewne słowo padło wyraźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Sługusy?! Kogo nazywasz sługusem? Co?! – wykrzyczał Oonogi, zdenerwowany tak bardzo, że aż uszy zrobiły mu się czerwone.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To jeszcze bardziej wystraszyło Mainę, która krzyknęła – Iiii?! – i zaczęła błądzić wzrokiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy zakryła swoją głowę rękami i chwiejąc się na nogach, zaczęła powtarzać – Awawawawa... - Kyousuke wyciągnął rękę w jej stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Maina, uspokój się. Nie jestem z nimi w zmowie, to czysty przypadek…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nieeeee!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina krzyknęła, uniknęła dłoni Kyousuke, a potem, wykorzystując swoją drobną budowę, minęła go z nadzieją na ucieczkę, jednak…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ej, czekaj no!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oonogi błyskawicznie złapał ją za rękę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ojej!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina się potknęła i uderzyła w ziemię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Łaa?! Aaaa!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Siła jej upadku wyrzuciła w powietrze trzymającego ją za rękę Oonogiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poleciał prawie pod sufit i wylądował jakieś pięć metrów dalej. – Aaa! – Trzask. Z jego szyi dobiegł nieprzyjemny dźwięk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście nie tylko Kyousuke wmurowało w ziemię, Shinji i Usami także stali jak wryci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To był przypadek? Zrobiła to specjalnie? Trudno powiedzieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Użycie siły upadku do rzucenia kimś… Albo raczej potknięcie się dokładnie w momencie, w którym miał ją pociągnąć. Nieważne, czy zrobiła to celowo, czy nie, efekt był druzgocący.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie podnosząc się, Maina spojrzała na leżącego na ziemi twarzą do góry Oonogiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– A… Ach… Aaach.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Patrząc na milczącego, nieruchomego chłopaka, Maina zaczęła się trząść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aaaaaa! Znowu zabiłam?! N-N-N-Nic ci nie jest?! Awawawa.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina podniosła się, a potem podbiegła do Oonogiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Uuuu – ten jęknął bezradnie, co znaczyło, że jeszcze żył.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy podniósł swoją ozdobioną dredami głowę, napotkał spojrzenie biegnącej w jego stronę Mainy, która w tym momencie od razu się uśmiechnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Dzięki Bogu! Wciąż żyjesz! O niee!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie ponownie się potknęła, z siłą podobną jak przy poprzednim upadku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem jednak uderzyła Oonogiego łokciem w brzuch, przypadkowo wykonując wręcz idealnie skok z uderzeniem łokciem znany z wrestlingu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ghuu!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uderzenie wzmocnione przez to, że na początku biegła, miało naprawdę wielką siłę, przez co w ustach Oonogiego pojawiła się piana, oczy mu się wykręciły i przestał się ruszać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Nie, chwila. To nie mogło być celowe.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chociaż Kyousuke tak myślał o tej sytuacji, Maina bez wątpienia zachowywała się dziwnie. Od razu wstała i niezgrabnie ruszyła w stronę Oonogiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aaaaaaaaa! O-O-O-O nie, co teraz?! Znowu zabiłam, znowu zabiłam… Awawawawa. Uuuum, uuuu. Ijaaaa!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ooo!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponownie się potknęła, tym razem trafiając łokciem w klejnoty Oonogiego, który odzyskał przytomność i wydał z siebie jęk przepełniony cierpieniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Iiiiik! U-Uspokój się… Uspokój się! Spokojnie, spokojnie, spokojnie… To nie wystarczy! Jak tak dalej pójdzie, to znowu…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina popadała w otchłań paniki, stojąc przed cierpiącym Oonogim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Upadek. Uderzenie łokciem. Upadek. Uderzenie kolanem. Upadek. Przyduszenie. Zaprezentowała wspaniałą kombinację ciosów, chociaż w ogóle nie chciała zrobić mu krzywdy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za każdym razem, kiedy wstawała, przewracała się ponownie. Była cała zalana łzami, a na jej twarzy dało się dostrzec niesamowity niepokój, zmieszanie, strach… mówiąc w skrócie, panikę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy zszokowani Kyousuke i Shinji przyglądali się temu widowisku, Usami postanowił działać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przeczołgał się po podłodze w pobliże Mainy, która właśnie wstała po zadaniu ósmego ciosu leżącemu przeciwnikowi, a potem wyciągnął w jej stronę swoje palce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– E?! Coś się zbliża?! – Maina go zauważyła i krzyknęła ze zdziwienia, a potem… - Eee… T-To… Eee… Och…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– H-heehee… Zdejmuj majteczki, potem ciuszki i skórkę… H-Heehee…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Przepraszam, że się urodziłam!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Heeheehee!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzask. Kłaniając się, uderzyła w twarz Usamiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jego nosa popłynęła fontanna krwi, on sam padł na ziemię, a w powietrze poleciały jakieś białe punkty, będące pewnie jego przednimi zębami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina natomiast wydawała się nie odnieść żadnych obrażeń, ponieważ wciąż energicznie machała rękami i człapała w miejscu w panice.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była twarda jak kamień, a poza tym im bardziej się bała…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ijaaaaaaach&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jarghhh!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Także Usami padł ofiarą ciapowatości Mainy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ija!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ghh! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ija!?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Gagh!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ija!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Gaooosz!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po korytarzu rozchodziły się naprzemiennie krzyki Mainy i Usamiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Shinji spytał: - Kamiya, co się dzieje?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co? Nie mam zielonego pojęcia.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy zaskoczeni Kyousuke i Shinji ze strachem przyglądali się widowisku, Maina po raz kolejny się podniosła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po przyjęciu tylu ciosów nos Usamiego najprawdopodobniej został już całkowicie rozpłaszczony. Twarz i klatka piersiowa Mainy były całe we krwi, natomiast z oczu nie przestawał jej płynąć potok łez.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– O nie… Znowu zabiłam, znowu… Ooo… - Szloch. – Co robić, co robić, co robić, co robić… Uuuu…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[image:PsyCome V1 121.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie zerknęła na Kyousuke i Shinjiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej zagubione spojrzenie przywodziło na myśl oczy porzuconego szczeniaczka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyciągnęła w ich stronę rękę, zupełnie jak chwytający się ostatniej deski ratunku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Uuuu! Nie podchodźcie! Uuuuuaaaa!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Shijni zniknął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten pokręcony morderca, który zabił dwie dziewczyny, uciekł, nawet nie oglądając się za siebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aaach.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina na chwilę znieruchomiała. Nawet jej ciało przestało się trząść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie zatrzymał się jedynie strumień łez płynący z jej oczu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– M-Maina?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Naprawdę łatwo pakuję się w nieporozumienia – oznajmiła cicho, kiedy Kyousuke miał coś do niej powiedzieć.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łzy płynęły po jej twarzy. Uśmiechnęła się, kpiąc z samej siebie, i upadła na podłogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Otaczają mnie sami mordercy. Tak się boję, chcę uciec, nienawidzę tego… Jestem taka głupia. Przecież ja też jestem morderczynią. Trzeba się mnie bać, unikać, nienawidzić… Należy trzymać mnie w izolatce. Jestem taka głupia. Mimo moich dawnych błędów nie wiadomo, kiedy znowu…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ej, nic ci nie jest? Może lepiej najpierw się uspokój…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie zbliżaj się!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Krzyknęła ze złością, kiedy Kyousuke miał zamiar do niej podejść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zamknęła oczy, złożyła pięści i położyła je na głowie, a potem ją zwiesiła, jakby w każdej chwili mogła całkowicie się załamać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Proszę, nie zbliżaj się. Nie chcę już nikogo skrzywdzić. Nie chcę już nikogo stracić. Nie chcę, żeby ktoś znowu umarł, bo jestem taką łamagą. Przepraszam. Naprawdę przepraszam, że ktoś taki jak ja w ogóle żyje… - Szloch, szloch, pociągnięcie nosem.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– ...&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke, któremu odebrało mowę, stał jak wryty, a Maina nie przestawała płakać. Po chwili rozległ się dzwonek oznaczający koniec przerwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;center&amp;gt;&amp;lt;span style=&amp;quot;font-size:300%&amp;quot;&amp;gt;× × ×&amp;lt;/span&amp;gt;&amp;lt;/center&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Mam wam zafundować wycieczkę prosto do piekła?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po paru minutach, podczas których Kyousuke nie wiedział kompletnie, co ma powiedzieć płaczącej bez przerwy Mainie, z korytarza dobiegł dziecięcy głos. Ostatnia rzecz, jaką chciał usłyszeć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zakrywająca twarz dłońmi Maina aż się zatrzęsła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Pięć razy. Wiecie, co to za liczba? Tyle razy musiałam nabić komuś dyscyplinę do łba drugiego dnia szkoły. W większości przypadków był to ten nieznośny Irokez… jedynie dokłada mi roboty. Jak bardzo chcecie mi popsuć dzień, zanim w końcu będziecie mieć dosyć? Co?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Proszę pani, nie! Eee…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Kyousuke miał się już odwrócić, tuż przed jego twarzą przeleciał czerwony obiekt.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coś, czym Kurumiya rzuciła jedną ręką, zatoczyło w powietrzu piękny łuk, a potem upadło przed Mainą, pomiędzy Oonogim i Usamim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to chłopak cały zalany krwią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Shinjiego po przejściu kary kompletnie nie dało się poznać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm? A… Aaaaa!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc jego stan, Maina szybko się cofnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z plecami przywartymi do ściany minęła Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ej, czekaj no. Dokąd się wybierasz? Nie pozwolę ci uciec.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aaaa! P-P-P-Przepraszam!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Maina miała już minąć Kurumiyę, ta złapała ją za kołnierzyk i podniosła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W drugiej ręce nauczycielki znajdowała się zakrwawiona stalowa rura.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aaaa! Proszę mi wybaczyć! Błagam!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spanikowana Maina machała energicznie rękami i nogami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo to Kurumiya zrobiła potworną minę i przygotowując stalową rurę, zagroziła gniewnie: - Milcz! Chcesz, żebym ******* ci ****** tą rurą?   – Maina od razu zamilkła, spuszczając ponuro spojrzenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wypowiedzenie takich słów dziecięcym głosem utwierdzało w przekonaniu, że Kurumiya była naprawdę złą osobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmph. Igarashi, marsz do pokoju kar, tam mi wszystko dokładnie wyjaśnisz. W końcu to zamieszanie jest chyba twoją zasługą. Mniej więcej już wiem, o co chodzi, bo wydobyłam trochę zeznań z Saotome, którego złapałam w korytarzu. Chwila…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kurumiya spojrzała na Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kamiya, co tu robisz? Wiedziałam, więc to ty za tym stoisz. Tscz. Trudno, razem pójdziecie do pokoju kar. Wystarczy już tego lekceważenia mnie, śmieciu. Z pewnością dobrze wykorzystam tę możliwość porządnego zdyscyplinowania cię. Tym razem się nie wywiniesz.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ghh…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke już miał zaprotestować, jednak zagryzł mocno zęby i zatrzymał te słowa na końcu języka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Jeśli chodzi o prawdziwego sprawcę zamieszania, to pewnie prawda.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu to przez jego interwencję Maina zdenerwowała się jeszcze bardziej, co wywołało całe tamto zamieszanie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Należała mu się za to kara.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke złapał się za brzuch.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Rozumiem, ale skoro to mój pierwszy raz, może pani być łagodna?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Oczywiście, możesz być tego pewien. Użyję wszelkich sposobów, żeby doprowadzić cię do orgazmu.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Uch.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było sensu się z nią kłócić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kurumiya podeszła do niego, ciągnąc Mainę w jednej ręce, odrzuciła stalową rurę i kiedy już miała złapać Kyousuke za włosy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Niech pani poczeka!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki krzykowi Mainy ręką Kurumii zatrzymała się w powietrzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kyousuke nie ma z tym nic wspólnego. On jedynie tędy przechodził. Wpadłam w kłopoty, a potem… Więc nie ma z tym nic wspólnego!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słowa Mainy nie były zbyt spójne, ale bardzo się starała to wyjaśnić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Maina?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke spojrzał na jej twarz. Była ciągnięta za szyję i patrzyła zdecydowanie na Kurumiyę, czekając, aż ta się wypowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Rozumiem. Czyli ten cały bałagan jest twoją zasługą? W takim razie w dodatku sprawiłaś kłopoty Kamii, więc twoja kara będzie musiała być jeszcze ostrzejsza… Ale nie masz nic przeciwko, prawda, Igarashi?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ooch… Nie! Postanowiłam… przyjmę ją!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ho, naprawdę? Hmm. A więc dobrze, spełnię twoją prośbę zaznania miłości.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Eee… Ej! Maina, czeka…!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke urwał krzyk, widząc zdecydowane spojrzenie Mainy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Patrzyła prosto w jego oczy i miała zaciśnięte usta, czym dokładnie przekazała swoje myśli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Zamknij się.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jestem gotowa… To wszystko moja wina.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miała na twarzy ślady krwi, a z jej oczu płynęły łzy. Mimo to się uśmiechnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Autoironia i rezygnacja. Ta niezdarna dziewczyna potrafiła przekazać te emocje w tak słabym uśmiechu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ta mina była przeciwieństwem zdecydowania w jej spojrzeniu, przez co Kyousuke poczuł, że musi coś powiedzieć. Zanim jednak otworzył usta…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Mnie to pasuje. Może sprawdzimy, jak mocne jest to twoje postanowienie? To chyba zajmie nam trochę czasu, więc… Kukuku. Kamiya, wracaj do klasy, macie teraz samodzielną naukę.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Samodzielną naukę? Czyli…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Będziecie się opierdzielać. A jeśli sprawisz mi dziś jeszcze jakieś kłopoty, dyscyplinę przejdziecie wszyscy, bo jestem już bliska kresu wytrzymałości i zaraz mogę wybuchnąć ze złości… Ale najpierw wyładuję się trochę na tej dziewczynie. Chodź!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Coo? N-N-N-Na mnie? Iiiiaaaaaa!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kurumiya skręciła w lewo i ciągnąć za sobą Mainę zniknęła w głębi szkolnego budynku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim Kyousuke się spostrzegł, na miejscu pojawili się medycy i zaczęli przenosić rannych na nosze, żeby ich stamtąd zabrać. W tym momencie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak ścisnął mocno chusteczkę, której nie udało mu się oddać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;center&amp;gt;&amp;lt;span style=&amp;quot;font-size:300%&amp;quot;&amp;gt;× × ×&amp;lt;/span&amp;gt;&amp;lt;/center&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Maina…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przerwa śniadaniowa. Kyousuke zebrał się na rozmowę z Mainą, która właśnie wróciła do klasy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Siedziała skulona na swoim miejscu i patrzyła przed siebie pustym wzrokiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żadnej reakcji. Jakby ktoś wyssał jej całą energię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miała na sobie nowe ubranie, a także opatrunki na twarzy, jednak nie wyglądało na to, aby odniosła jakieś obrażenia zewnętrze, więc musiała doznać silnego urazu psychicznego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Przepraszam, że się urodziłam. Moja dziurka jest wyczerpana zabawą. Nigdy już nie wyjdę za mąż. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Traciła blask w oczach i jak przez sen powtarzała podobne słowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Co się stało w pokoju kar?&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke, przyglądając się całkowicie odmienionej Mainie, poczuł ostry ból w sercu, jednak coś przyszło mu do głowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Położył dłoń na jej ramieniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ej, co powiesz na odrobinę dyscypliny, co? – starał się mówić jak najwyższym głosem.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– E?! P-P-P-P-Przepraszam! Proszę, już nie… Och?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina zareagowała na słowo dyscyplina. Jej ciało się zatrzęsło, ale wróciła do zmysłów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ich spojrzenia się zetknęły. Kiedy zorientowała się, że tych słów nie wypowiedziała Kurumiya, całkowicie opadła z sił. Po chwili jednak szybko odrzuciła rękę Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Powiedziałam, żebyś się nie zbliżał! Proszę, nie dotykaj mnie! Bo tobie też stanie się krzywda! Albo i gorzej… możesz zginąć! Więc trzymaj się ode mnie z daleka i nawet się do mnie nie odzywaj! Jak inni…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koledzy z ich klasy zachowywali dystans, przyglądali się jedynie przerażonej Mainie i ani było im w głowie podejść bliżej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej niezdarność zdawała się mieć własną wolę i mogła być uważana za coś w rodzaju bomby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli ktoś, podchodząc do niej, nie zachował należytej ostrożności, mógł bardzo źle skończyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke także cały czas miał się na baczności, a mimo to…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Proszę. Upuściłaś to.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Robiąc lekceważącą minę, podał jej różową chusteczkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaskoczona Maina wydała z siebie: - Ach. – Następnie nieśmiało wzięła ją w obie ręce i dokładnie obejrzała, a potem spojrzała na Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Patrząc, jak w słodki sposób przechyla głowę ze zdziwienia, Kyousuke uśmiechnął się i powiedział: - Poza tym dziękuję za tamto. Obroniłaś mnie przed Kurumiyą…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Och, to w końcu była moja wina. Wcale cię nie broniłam czy coś…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy obejmowała różową chusteczkę, na jej twarzy pojawił się rumieniec o takim samym odcieniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc uśmiech Mainy, Kyousuke postanowił przejść do rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– W każdym razie dzięki tobie ocaliłem skórę. Dlatego… Jest teraz przerwa śniadaniowa, więc może w ramach podziękowań postawię ci coś do jedzenia.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co? Jedzenie… A-Ale ja…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie musisz się przejmować swoją niezdarnością. Poza tym to ja jestem największym mordercą w tej klasie, więc tak łatwo nie dam się zabić. Czy może nie chcesz iść? Nie chcesz zjeść z takim mordercą jak ja?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina jęknęła po usłyszeniu tych słów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żeby osiągnąć swój cel, Kyousuke wykorzystał fakt, że nie podobało jej się miejsce, w jakim przebywa, oraz użył słowa „morderca” w dość pokrętny sposób, przez co po prostu nie mogła mu odmówić . Uznał to za dość chytrą zagrywkę z jego strony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To rzeczywiście przyniosło efekt, ponieważ zaczęła powtarzać – Auau. – Jednak wciąż nie wystarczyło, bo wcześniej już była w podobnym stanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy mówiła „Nie zbliżaj się do mnie”, wyglądała na naprawdę smutną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dało się z tego wyraźnie odczytać „O ile rzeczywistość pozwoli, chcę przebywać z innymi”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;To chyba w końcu naturalne&#039;&#039; - pomyślał Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Została wrzucona do takiego miejsca, więc oczekiwanie, że nie będzie się bać i zachowa spokój, było po prostu nierealistyczne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co prawda, przez jej niezdarność zginęło kilka osób, jednak była normalną dziewczyną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ej, Maina. To może pójdziemy teraz, co? W końcu wczoraj nie dałaś rady nic zjeść, nie? Jeżeli tak dalej pójdzie, długo nie pociągniesz.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– He? S-Skąd wiesz?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Skąd, co? Bo przecież się boisz, nie? Zwyczajna dziewczyna otoczona przez morderców, która w każdej chwili może zostać zaatakowana… Jednak jeśli będziesz mieć u swojego boku największego mordercę w klasie, nikt nie odważy się do ciebie zbliżyć, prawda? Przy mnie w końcu będziesz mogła zaznać trochę spokoju.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc jego uśmiech, Maina zaczęła błądzić wzrokiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– A-Ale… Eee… Co, jeśli to ty mnie zaatakujesz?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie musisz się o to martwić.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle wtrąciła się Eiri. Odwróciła się w ich stronę i dodała: - Jeśli czegoś spróbuje, to mu utnę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co niby utniesz? I gdzie ty się popatrzyłaś, co? Bez cienia wątpliwości zerknęłaś na niego, co?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aleś ty głośny. Przymknij się. Lepiej uważaj albo ogolę twojego małego jak korzonek łopianu. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie jest taki malutki, jasne?! I w głowie mi się nie mieści, że je golisz. Sama myśl o tym wystarczy, żeby zaczął się kurczyć.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ta, jakby to robiło jakąś różnicę. W końcu mowa o twoim szpargale.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co ty nazywasz szpargałem?! Jak możesz tak go komentować, skoro nigdy go nawet nie widziałaś?! Zaraz pozwę cię o zniesławienie.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Serio? Zmuszanie mnie do oglądania czegoś, czego w ogóle nie chcę widzieć… Pozwę cię zaraz o molestowanie. Lepiej uważaj albo odetnę i wywalę na śmietnik twój grzybek.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie mam takiego zamiaru! I z jakiegoś dziwnego powodu mam wrażenie, że jeszcze bardziej go zmniejszyłaś!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ej, Maina.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Całkowicie ignorując Kyousuke, którego ponosiły emocje, Eiri posłała Mainie jak zawsze mordercze spojrzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina oczywiście się wystraszyła i wydała z siebie: – Iiiii!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co to ma być za odpowiedź? Wczoraj zareagowałaś tak samo, prawda? Kompletnie cię nie rozumiem.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niezadowolona Eiri wydęła policzki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Czyli wczoraj Eiri naprawdę chciała zaprosić Mainę na drugie śniadanie?&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pewnie pomyślała, że skoro obie są dziewczynami i siedzą blisko siebie, to powinny się do siebie zbliżyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak jej plan poległ. Być może przez tę niezwykłą lękliwość Mainy Eiri mogła poczuć się trochę dotknięta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– To co zdecydowałaś? Idziesz czy nie?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Awuwu... Ekhm... Ja, eee...&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ej, Maina. Czujesz się winna za popełnione zbrodnie, prawda? W takim razie pójście z nami potraktuj jako część swojej kary - powiedziała cicho Eiri.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ta propozycja niosła ze sobą słowo niemożliwe do zignorowania i okazała się być ostatecznym ciosem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kara… R-Rozumiem. Dobrze. Skoro posuwasz się tak daleko, żeby mnie przekonać, to pójdę z wami.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina pokiwała głową, mimo że wciąż się niepokoiła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Dobrze, rozumiem.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc to, Eiri trochę się rozluźniła, a jej rdzawoczerwone oczy zdradzały, że się ucieszyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak kiedy dostrzegła spojrzenie Kyousuke, od razu ponownie zrobiła typową dla niej obojętną minę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Phi. To idziemy? Przecież ktoś już na nas czeka.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eiri odwróciła głowę i wstała z krzesła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;center&amp;gt;&amp;lt;span style=&amp;quot;font-size:300%&amp;quot;&amp;gt;× × ×&amp;lt;/span&amp;gt;&amp;lt;/center&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szkolna stołówka, dwa razy większa od klas, tętniła życiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znajdowali się tam zarówno chłopcy z tatuażami na ramionach przypominający gangsterów, jak i tacy, którzy nosili okulary w czarnych oprawkach i wyglądali o wiele zwyczajniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Natomiast jeśli chodzi o dziewczyny, niektóre miały włosy ufarbowane na jaskrawe kolory. Była tam także jedna przerośnięta we wszystkie strony jak Bob Sapp…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co?! – Kyousuke próbował się schować.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ej, co w ciebie wstąpiło?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm? Sorka, jest tam ktoś, kogo wolałbym nie spotkać.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Naprawdę? Już na samym początku szkoły zrobiłeś sobie jakiegoś wroga? Robienie za największego celebrytę w klasie musi być naprawdę trudne.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Kyousuke rozmawiał z Eiri, ukrywając się za jej plecami, Bob powoli wyszła ze stołówki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak tylko zagrożenie chwilowo minęło, Kyousuke zebrał się do kupy i rozejrzał po wnętrzu pomieszczenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– No więc gdzie jest ta dziewczyna… O, znalazłem ją.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Błyskawicznie zlokalizował swój cel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke, trzymając w ręku tacę, pospieszył w stronę dziewczyny z maską przeciwgazową na twarzy. Stała przy czteroosobowym stoliku, tuż przy oknie. Mimo że w stołówce znajdowało się wiele osób z dość nietypowym wyglądem, i tak ona najbardziej rzucała się w oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Cześć, Renko! Przepraszam za spóźnienie.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke rozpoczął rozmowę, jednak nie otrzymał odpowiedzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna w żaden sposób nie zareagowała, więc Kyousuke, drapiąc się po głowie, przyjrzał się jej uważniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z maski, a raczej czarnych słuchawek znajdujących się za nią, dochodziły dźwięki „szaka-szaka”, więc prawdopodobnie słuchała muzyki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Kyousuke doszedł do tego wniosku, poklepał ją w ramię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm? O, Kyousuke? Przepraszam, było za głośno, więc cię nie słyszałam.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak tylko go zauważyła, ściszyła muzykę, a „szaka-szaka” przestało być słyszalne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nic się nie stało. Przy okazji, jakiej muzyki słuchasz?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Czego słucham? Ogólnie hardcorowy punk, jak GMK48,w którym cały 48-osobowy zespół nosi maski przeciwgazowe. Mają wyjątkowo ciężkie brzmienie.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Wyobrażam to… Chwila, to zespół, tak? Jakich instrumentów używają?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Gitar, basów, bębnów, perkusji i samplerów. Mają też jednego wokalistę.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tylko jednego? Tylu członków i jedynie jeden wokalista?! Da się go w ogóle usłyszeć?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szoko. – Kyousuke , mam nadzieję, że go nie lekceważysz. Twoim zdaniem tylko dlatego, że pozostałych 47 osób grających na instrumencie go zagłusza, nie jest w stanie pięknie śpiewać? Rany, jakie to nieuprzejme!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Rozumiem, przepraszam… Ej, chwila. Nie powiedziałaś właśnie, że nie da się go usłyszeć? A może mi się wydawało? Hej…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szaka. Szaka. Szaka. Szaka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie pogłaśniaj, tylko to wyłącz, dobra?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie! Tylko dzięki muzyce mogę zachować spokój. Podczas rozmowy, jedzenia, lekcji… „No music, no life”. – Łusz.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– A nie przypadkiem „no mask, no life”? - rzuciła chłodno Eiri w imieniu marszczącego brwi Kyousuke.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po przyjęciu ciętej riposty Renko głośno się przywitała: - O, Eiri! Ty też przyszłaś! O rany! Tak długo z nikim nie jadałam. To takie ekscytujące! A kim jest ta dziewczyna?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Renko kiwnięciem głowy, za którym powędrowała także jej maska, wskazała osobę stojącą za Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aaaak! – krzyknęła Maina i złapała rękę Kyousuke. Ten poczuł przy tym, jak obejmują go mocno dwa miękkie obiekty. Mimo niskiego wzrostu była nad wyraz dobrze wyposażona.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mocno przyciskając piersi do Kyousuke, trzęsąca się Maina powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– J-J-J-J-Jej twarz przypomina mecha! To jakiś robot?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak. Widzę, że jesteś bardzo obeznana. Zgadza się, jestem robotem. Kiedyś byłam piękną dziewczyną, jednak zła, sekretna organizacja zrobiła to i owo z moim ciałem. Wprowadzili do niego potworne modyfikacje, zamieniając w maszynę do zabijania, która nie przelewa ni krwi, ni łez. Cóż za tragedia! Moje piersi strzelają nawet laserami!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Ta, jasne. Kto by uwierzył, że mogą kogoś zranić?&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Eeeee?! Serio?! Super…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina najwyraźniej przyjęła to do wiadomości, bo zaczęła aż obgryzać paznokcie z podziwu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Serio, serio. Do mojego ciała wepchnięto wiele rzeczy. Tyle energii… Chociaż moja twarz wygląda na mechaniczną i twardą, ciało jest niewiarygodnie miękkie…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczy Mainy wydawały się lśnić, jakby zobaczyła coś niewiarygodnego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Całkowicie ignorując Kyousuke, który powiedział &amp;quot;Nie, to tylko maska przeciwgazowa. Twarz jest pod nią”, Eiri rzuciła znudzonym głosem – Tia - a potem usiadła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łatwo było ją rozgryźć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spoglądając z ukosa na jej płaską klatkę piersiową, Kyousuke usiadł naprzeciw Renko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili zawahania Maina także zajęła miejsce po jego prawej stronie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie jest już za późno na przedstawienie się? Miło mi, nazywam się Renko Hikawa, chodzę do 1 B. Moimi atutami są wielkie, piękne oczy, długie rzęsy oraz zgrabny nosek i seksowne usta.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– A tak! Eee, nazywam się Maina Igarashi. M-Miło mi cię poznać…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy się kłaniała, jej spojrzenie gdzieś odpłynęło, pewnie przez zdenerwowanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Renko przyglądała się jej chwilę, a potem bez słowa spojrzała na Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez jej maskę przeciwgazową nie dało się odczytać, co chciała tym przekazać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Renko, co jest? To trochę przerażające, jak ktoś wlepia w ciebie spojrzenie bez słowa.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Moimi atutami są wielkie, piękne oczy, długie rzęsy oraz zgrabny nosek i seksowne usta, wiesz?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak, słyszałem. Nie miałem zamiaru wejść z ripostą, ale kiedy to powtarzałaś, brzmiałaś tak samotnie, że aż mnie rozbolała głowa.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Proszę bardzo? Nie mam nic przeciwko, Kyousuke. O ile to ty będziesz wchodził.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie mów o wchodzeniu w takim kontekście, dobra?! To tak kuszące, że mógłbym naprawdę to zrobić!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– W porządku. Come on, baby? Tylko nie za ostro. Proszę, bądź delikatny…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Przecież powiedziałem, żebyś przestała! – Kyousuke wstał z krzesła, krzycząc na cały głos.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Rety. – Siedząca przed nim Eiri westchnęła z pretensjami. – Scenka komediowa z mężem i żoną? Widząc, jak was to pochłonęło, odnoszę wrażenie, że zaczynamy wam przeszkadzać.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wypowiedzeniu tych słów podniosła widelec i zjadła trochę warzyw, po czym skrzywiła się, rzucając „Fuj!”. Następnie niezadowolona odłożyła sztuciec i zabrała się za jedzenie zupy. Ponownie zrobiła minę sugerującą, jak bardzo to jest niedobre, i powiedziała: - Co za obrzydlistwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim jej humor pogorszył się jeszcze bardziej przez danie specjalne, jakim były resztki z wczorajszej kolacji, Kyousuke pomachał przecząco rękami i powiedział: - Nie przeszkadzasz, Eiri! Póki tu jesteś, jak to powiedzieć… Da się wyczuć napięcie w powietrzu. Wiesz, zdenerwowanie, presje, stres…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm? Nie pomagasz, wiesz?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Cicho tam, masko. Sama nie pomagasz. Nie atakuje się swoich, głuptasie.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak, racja. Nie ja mam tu być gwoździem programu, ale udawać głupka. Innymi słowy, można mnie wykorzystywać do woli.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Znowu zaczynasz z tymi dwuznacznymi tekstami? Chciałaś po prostu powiedzieć, że mogę do woli cię wykorzystać, prawda, ty zboczona masko?! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ech, idę sobie.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co?! Eiri, czekaj! Moja wina, nie odchodź!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Eiri, posłuchaj go! Jeszcze się nie skumplowałyśmy! Naprawdę chcę się z tobą zaprzyjaźnić, więc zostań. Tak ładnie proszę!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eiri odsunęła już krzesło i chciała wstać, jednak Renko błagała ją, ściskając ciałem swoje piersi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Co, u licha, miało znaczyć „tak”? Przecież ludzie przy błaganiu złączają ręce.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Uch… &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak efekt był taki sam i po spojrzeniu na twarz Renko Eiri się skrzywiła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Macając swoją płaską klatkę piersiową i porównując ją z piersiami siedzącej obok dziewczyny, które dzięki ściśnięciu wydawały się jeszcze większe, nie wiedziała kompletnie, co powiedzieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Dobra, rany. Zostanę. Rety… - Przybita usiadła na swoim miejscu.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Renko objęła patrzącą ze smutkiem na swoje piersi Eiri. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ła, dziękuję, Eiri! Już nigdy więcej cię nie puszczę. – Łuusz.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hę? Nie klej się tak, to mnie wkurza. Te twoje zwały niepotrzebnego tłuszczu mnie dotykają!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eiri odepchnęła maskę przeciwgazową łokciem, patrząc jednocześnie z irytacją na piersi Renko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ta przechyliła głowę i przyjęła przerysowaną pozę, jakby bardzo ją to zszokowało, a potem w niej zastygła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szooko. Ramiona Renko powoli opadły, a potem powiedziała z wielkim żalem: - Miałam nadzieję, że zbliżymy nasze piersi… znaczy się zbliżymy się do siebie, ale dostałam kosza. Och, smutek rozdziera mą pierś…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zamieniając tak serce na pierś, możesz rozpalić w Eiri jedynie żądzę krwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak zanim Kyousuke zdążył włączyć się do rozmowy, Renko spojrzała nagle w górę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jednak się nie poddam! Widok smutku na mej twarzy zarazi nim innych, dlatego… Trzeba się uśmiechać, nawet czując smutek. Wierzę, że póki będę się uśmiechać, na twarzach innych też będzie gościć uśmiech.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Renko złożyła razem ręce, jakby się modliła, i wypowiedziała te słowa z żarem w głosie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak ponieważ maska przeciwgazowa zasłaniała jej całą twarz, taki wywód o minach nie miał w ogóle sensu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co prawda, Kyousuke mógłby wytknąć jej wtedy wiele rzeczy, jednak Renko wykorzystałaby to do rzucenia jakimś podtekstem, dlatego zdecydował się nie odzywać. Poza tym nie chciał prowokować Eiri.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skupił się więc na jedzeniu „klusek, które zostały z wczorajszej kolacji”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm. Ignorujesz mnie? Ignorujesz? Dobra, niech ci będzie, ja też nie będę zwracać na ciebie uwagi i zajmę się swoim śniadaniem, dzięki czemu nabiorę więcej masy! Ale tylko w piersiach! – Szooko.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Renko rzuciła te słowa z gniewem, urażona tym, że Kyousuke ją zignorował i zaczął jeść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czując na sobie intensywne spojrzenie Eiri, wyjęła coś z torby szkolnej leżącej za nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke zaskoczył widok cienkiego, czarnego obiektu w kształcie tuby, który umieściła na stoliku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Mmm? Co to jest?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ignorując go w odwecie, ponownie sięgnęła do swojej torby, tym razem wyjmując trzy kubki galaretek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To było pewnie jej drugie śniadanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy przyglądali się, jak połączyła jeden koniec tamtej tuby z wtyczką po prawej stronie maski, a drugi włożyła w wejście na słomkę w galaretce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sioorb, siooooorb, sioooorb.   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wciągała powietrze, żeby zjeść zawartość kubków – to przypominało próbę zjedzenia galaretki przez słomkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jak upartym trzeba być, żeby nie zdejmować maski przeciwgazowej nawet przy jedzeniu?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke nie wytrzymał i rzucił komentarzem. Renko się zaśmiała. – Łuusz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Wierz mi, ja też chciałabym ją zdjąć, jednak nie mogę.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Czyli to nie tak, że nie chcesz, po prostu nie możesz tego zrobić? Co masz na…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– To naprawdę nic wielkiego, nie ma czym się przejmować. Nie zdejmuję jej nawet w internacie.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Renko odpowiedziała pomiędzy skończeniem jednej a rozpoczęciem drugiej galaretki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ton jej głosu dawał jasno do zrozumienia, że nie chciała drążyć dalej tego tematu, dlatego Kyousuke zamilkł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy coś przyszło mu do głowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kompletnie nic nie wiedział o tej dziewczynie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powód, dla którego chodziła do tej szkoły, był oczywisty, jednak Kyousuke nie znał nawet liczby jej ofiar. Zanim jednak zdążył o to zapytać…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– A właśnie. Maina… - Renko spojrzała na Mainę, która zatrzęsła się tak mocno, że jej sztućce zagrzechotały.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– T-Tak?! C-C-C-Coś się stało?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jadła sobie po cichu „hamburgera z wczoraj” przy użyciu noża i widelca, jednak te, trzęsąc się, zamarły w powietrzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm? – Renko przechyliła głowę, wciągając przy tym trochę galaretki. – Nie. Po prostu wyglądasz na bardzo zdenerwowaną. Można siedzieć przez chwilę cicho i starać się wczuć w panującą tu atmosferę… Wciąż do niej nie przywykłaś, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co?! Eee… P-Pseeeplasam… Pseplasam!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łuusz. – Nie musisz się tak denerwować. Przecież nie rzucę się na ciebie i nie zacznę lizać, obmacywać i ssać wszystkiego, co się da. W przeciwieństwie do Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ej, nie sugeruj, że zrobiłbym coś takiego.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Oj, a nie? Naprawdę nie miałabym nic przeciwko, żebyś zrobił mi te wszystkie rzeczy.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Serio?! – Kyousuke złapał się na haczyk.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szooko – westchnęła Renko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Widzisz? Wiedziałam, że w głębi duszy chciał to zrobić. Ma takie spojrzenie… Widzisz to, Maina? To jest prawdziwa natura Kyousuke Kamii. Nie zasłynął z żądzy krwi, lecz z innych żądz!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Renko zakryła piersi i się cofnęła, a Eiri wykorzystała tę okazję, żeby rzucić: - Szumowina.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke naprawdę chciał odpowiedzieć „Nie ciągnij z nią tej gierki w takiej chwili”, jednak w końcu stwierdził: - Te dziewczyny bawi wygadywanie takich bzdur. To tylko żarty, nie bierz tego na ser…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aaaa! Nie patrz na mnie! C-C-C-C-C-Co zrobię, jeśli zajdę w ciążę?! To niemoralne! Zbyt nieczyste! Za bardzo bezwstydne!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak, tak, masz rację. Legenda o dwunastu dziewczynach zgwałconych jego spojrzeniem, przez co zaszły w ciążę, jest prawdziwa. Kyousuke Kamiya, cóż z niego za drań!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Wróg wszystkich kobiet! Padnij trupem. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– ...&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zbyt wyczerpany, żeby to skomentować, Kyousuke zajął się jedzeniem „resztek z wczorajszej zupy”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ta nazwa nie kłamała, naprawdę smakowały jak już zepsute resztki jedzenia, przez co Kyousuke skrzywił się z obrzydzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– O nie, Kyousuke, nie płacz. Posunęłyśmy się za daleko? Trudno, w takim razie dla rozładowania napięcia… Pora teraz zacieśnić nasze więzi z Mai…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ziuuuum!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie przed oczami Kyousuke przeleciał jakiś srebrny obiekt.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trach!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uderzył w szkiełko w masce Renko i odskoczył na bok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ach – wyjęczała Maina.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozciągająca się po jedzeniu Eiri nagle coś przeczuła i odsunęła się do tyłu. Srebrny obiekt przeleciał parę centymetrów od jej szyi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Straszliwa broń, która odbiła się od maski Renko – srebrny nóż – uderzyła o podłogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnie zapadła grobowa cisza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Eee… To było… Ręka… Ręka mi się omsknęła… Auuu…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke, Renko i Eiri z trwogą patrzyli w tę samą stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina była blada jak ściana, a jej ręka zamarła w powietrzu w pozycji, w jakiej trzymała nóż.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke przełknął głośno ślinę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Maina, ty przed chwilą… Rzuciłaś nożem, prawda?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Eeee?! P-P-P-Pseplasam! Nie chciałam…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łuuusz! Pojawił się błysk kolejnego srebrnego obiektu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ła! Blisko było…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke instynktownie uniknął zmierzającego w jego stronę widelca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Broń była wymierzona prosto w jego oko. Ledwo uniknął tego zabójczego pocisku dzięki wygięciu głowy do tyłu… Jednak przy tej odległości i prędkości, jaką miał widelec, udało mu się zdrapać cienką warstwę skóry Kyousuke, przez co ten zalał się zimnym potem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aaaaa! T-Tooo teeeeeeeeeeeż nie było celowe! Awawawawa.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ty?! Wiem! Wiem, więc już się uspokó… Łaaaa?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łuuusz! Łuuusz! Łuuusz! Łuuusz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wciąż trzymająca widelec spanikowana Maina zaczęła dźgać nim Kyousuke, zupełnie jakby cały czas celowała w jego czuły punkt, czyli oko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– He… Heee… Myślałem, że już po mnie…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po ciężkiej, długiej szarpaninie w końcu udało mu się wyrwać jej tę śmiertelną broń. Skończyło się na tym, że oboje byli cali spoceni, a Maina zaczęła płakać, ciągle go przepraszając.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szloch, szloch - Przepraszam! Nie… - Pociągnięcie nosem. - Nie zrobiłam tego celowo…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– W-Wiem, jasne?! Więc już się uspokój. Widzisz, nic mi nie jest. A teraz usiądź i się uspokój, dobrze?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– D-Dobzie… P-Pseplasam. – Szloch, pociągnięcie nosem.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym, jak Maina usiadła i otarła łzy, Kyousuke westchnął z ulgą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Renko i Eiri, które także już się uspokoiły, spojrzały na siebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Eee, co to było? Bezpośredni atak? Gdyby nie moja maska, pewnie straciłabym oko i oślepła, prawda?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Rety, było naprawdę blisko. Ten rykoszet miał mniejszą siłę, ale źle by się to skończyło, gdybym nie zrobiła uniku. To naprawdę zabójcza niezdarność.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Niezdarność? – spytała Renko ze zdziwieniem, widząc, jak Eiri opiera podbródek na ręce.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak, zgadza się. To niezdarność. Maina nie miała najmniejszego zamiaru zabić, ani nawet skrzywdzić swoich celów, jednak…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie, pozwól… Kyousuke, już mi lepiej.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina przerwała Kyousuke, kiedy miał wyjaśnić to Renko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spojrzała na swoją chusteczkę, wydmuchała nos, uśmiechnęła się, a potem powiedziała: - Opowiem wam o tej niezdarności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ze skruszonym głosem zaczęła opowiadać, dlaczego została skazana na pobyt w Zakładzie Poprawczym Czyściec – o morderstwach, jakie popełniła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;center&amp;gt;&amp;lt;span style=&amp;quot;font-size:300%&amp;quot;&amp;gt;× × ×&amp;lt;/span&amp;gt;&amp;lt;/center&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina Igarashi odpowiada za śmierć łącznie trzech osób. Dwie zostały stratowane, a jedna umarła z powodu zatrucia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwszą ofiarą był kolega z klasy Mainy, który zmarł przez przygotowane przez nią drugie śniadanie. Kiedy dziewczyna, widząc to, wpadła w panikę, aktywowała się jej niezdarność, a w klasie rozpętał się niszczycielski huragan. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W jego wyniku ucierpiało łącznie osiem osób - także nauczycieli, którzy przybiegli po usłyszeniu wrzawy. Wśród poszkodowanych znalazły się dwie dziewczyny, które spotkał tragiczny koniec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeszcze w trakcie całego incydentu chłopak, który zjadł przygotowany przez Mainę posiłek, zmarł, tocząc pianę z ust.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Zrobiłam tylko zwykłe drugie śniadanie - zeznała Maina. W jajku na twardo będącym przyczyną zgonu nie znaleziono żadnej typowej trucizny, jednak stwierdzono w nim obecność pewnego niezwykle stymulującego składnika.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy tamten chłopak połknął przygotowane przez Mainę jajko, jego układem trawiennym wstrząsnęło niemożliwe do wyobrażenia doznanie, powodując natychmiastowy zgon ze strachu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naukowcy sprawdzili próbkę tego drugiego śniadania na szczurach laboratoryjnych. Procent zgonów wynosił dziewięćdziesiąt, a więc nie było to już jedzenie, lecz silna trucizna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Symptomy różniły się w zależności od potrawy. Zaliczały się do nich silne pocenie się, wymioty, biegunka, trudności w oddychaniu, atak serca, paraliż całego ciała oraz epilepsja. Mimo wielu przeprowadzonych eksperymentów nie udało się znaleźć przyczyny zgonu. Chociaż korzystano z tych samych składników oraz przygotowywano wszystko w taki sam sposób, jak robiła to Maina, jedynie ona mogła odtworzyć tamtą substancję. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlatego nadano jej przerażające przezwisko: niezdarna katastrofa, Czarna Pandora.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tych wydarzeniach osadzono Mainę w tej szkole.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwszą reakcją Kyousuke było: - Rety, wprost niewiarygodne. Zwłaszcza ta część o gotowaniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu to wydało się nierealne, jednak…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie kłamię. To wszystko prawda, wszyściutko.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina zwiesiła głowę i zaczęła szlochać. Jej łzy oraz leżące na kolanach, trzęsące się dłonie złożone w pięści dowodziły prawdziwości tej opowieści.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Dlatego nie zbliżajcie się do mnie… bo to bardzo niebezpieczne! Nie chcę już nikogo skrzywdzić… ani zabić. Przepraszam. Zadawanie się ze mną jest bardzo złym pomy…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm. Wiesz, tak naprawdę nie ma się czym martwić – przerwała Renko.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak. Wiem, że powinnam trzyma… Coooo?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapłakana dziewczyna spojrzała na Renko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;–W końcu czy nie jest tak, że po prostu kiepsko gotujesz? No i nie zrobiłaś tego celowo, prawda? Czasem zdarza ci się stworzyć niebezpieczne sytuacje, ale teraz, kiedy o tym wiemy, jakoś sobie z tym poradzimy. Wystraszyłaś nas przed chwilą, jednak tylko dlatego, że nie mieliśmy o tym pojęcia. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– To brzmi tak prosto… Ale nie da się ot tak czegoś uniknąć jedynie dzięki świadomości, że to istnieje.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke zmarszczył brwi, a Eiri, widząc to, mruknęła kpiąco.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– To było głupie, Kyousuke. Wiedz, że broń stanowi zagrożenie jedynie wtedy, gdy jest wyciągnięta. Jeżeli wiesz, że ktoś trzyma nóż, możesz uciec albo zacząć bardziej uważać, prawda? Ludzie na widok broni robią się twardsi. Dlatego właśnie mordercy muszą trzymać je jak najdłużej ukryte. Stanowią zagrożenie tylko wtedy, gdy najpierw podejdziesz z nimi blisko, a dopiero potem wykonasz swój ruch. Innymi słowy, jedynie pierwszy cios jest niebezpieczny. Rozumiesz? Drugie i kolejne uderzenia kompletnie nic nie znaczą. Przynajmniej dopóki zachowujesz czujność.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po usłyszeniu długiej mowy Eiri, która rzadko jej się zdarzała, Renko zgodziła się z nią i pokiwała głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak, tak. Eiri, tego można było po tobie oczekiwać. Doskonale cię rozumiem. Dlatego właśnie, Kyousuke, nie musisz tak bardzo przejmować się Mainą. Tych zabójczych wypadków nie da się uniknąć, jednak możemy pomóc jej uniknąć ich popełniania. No i zgodnie z tym, co powiedziała Eiri, wystarczy, że po prostu zachowamy czujność.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– No tak. Teraz rozumiem. Macie rację, może da…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke już wiedział.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdawał sobie sprawę, jaką katastrofę może wywołać niezdarność Mainy i co może na niego czyhać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tylko że podczas rozmów z Renko i Eiri, kiedy był zrelaksowany, mógł przestać uważać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli Maina zachowywałaby spokój, wtedy może nie byłoby potrzeby w ogóle tym się martwić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;W obu przypadkach niezdarność włączyła się, kiedy jej emocje przekroczyły pewien punkt krytyczny – pomyślał Kyousuke. – Muszę pamiętać, żeby nigdy nie opuszczać przy niej gardy.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szloch, szloch. – Ale to bardzo niebezpieczne! W-W końcu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina ponownie zwiesiła głowę, łącząc mocno swoje palce wskazujące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Musiała myśleć o tym, że zostanie odrzucona – wątpiła w szczerość tamtych odpowiedzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc jej zakłopotaną minę, Eiri zrobiła chytry uśmieszek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Słuchaj. Mówisz, że jesteś niebezpieczna, ale czy to nie tyczy się wszystkich otaczających cię osób? Ci trzymający swoją broń albo szaleństwo w ukryciu stanowią o wiele większe zagrożenie, nie sądzisz?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostre spojrzenie Eiri padło na Renko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ta nosząca czarną maskę przeciwgazową dziewczyna o wciąż nieznanej przeszłości nie tylko nie wystraszyła się tego wzroku, ale także zaśmiała się z pewnością siebie w głosie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak, zgadza się. Eiri ma rację. Przy okazji, moja broń jest bardzo oczywista, prawda? Zwłaszcza dla Kyousuke, który już wiele razy padł jej ofiarą.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– He? Ja? Twoją? Renko, żartujesz sobie?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke tego nie zauważył. Da się zginąć, w ogóle o tym nie wiedząc?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie przeszył go zimny dreszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Maska przeciwgazowa ukrywająca zabójczą broń…&#039;&#039; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łuusz. - Wciąż nie rozumiesz? Moją bronią jest…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke, Maina, a nawet Eiri przełknęli głośno ślinę, czekając, aż Renko dokończy zdanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mając na sobie ich ciężkie spojrzenia, Renko powoli skrzyżowała ręce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Moja klatka piersiowa. Mój cel najpierw traci przytomność przez utratę krwi z nosa, a potem dusi się, kiedy jego głowa między nie wpada… Innymi słowy, mowa o moich nieodpartych urokach. Mam nadzieję, że nie zaskoczy was moje przezwisko: Piersiasta Morderczyni!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z dumą wypięła klatkę piersiową. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kłamie.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Na pewno zmyśla.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke i Eiri zgodnie zwątpili.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie Kyousuke usłyszał śmiech dochodzący z miejsca obok niego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina wyglądała na szczęśliwą, a w kącikach jej oczu pojawiły się łzy. Kiedy zauważyła spojrzenie Kyousuke i dziewczyn, rzuciła – Ach! – z zaskoczenia, a potem powiedziała niezręcznie: - Eee… Jesteście naprawdę interesujący.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na jej i tak czerwonych policzkach pojawił się dodatkowo rumieniec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;center&amp;gt;&amp;lt;span style=&amp;quot;font-size:300%&amp;quot;&amp;gt;× × ×&amp;lt;/span&amp;gt;&amp;lt;/center&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ale tak sobie myślę… że duże nie zawsze znaczy lepsze. Bolą mnie od nich ramiona, często mi przeszkadzają i nie mogę nosić wszystkich rodzajów słodkiej bielizny. Jeśli się temu przyjrzeć, mają naprawdę wiele minusów. Ale chyba ktoś, kto takich nie ma, nie zrozumie. Tak bardzo ci zazdroszczę, Eiri. – Szooko.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Z czego się śmiejesz? Jeśli tak mi zazdrościsz, to ci pomóc i je obciąć?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co?! Nie, ja tu jestem tą piersiastą! Bez nich moja postać straci sens, a mały Kyousuke nie będzie mógł wstać!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Cicho! Spokojnie, nawet gdybyś straciła cycki, to dzięki swojej osobowości będziesz się wystraczająco wyróżniać.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Racja. Nie ma się czym martwić, w końcu Kyousuke i tak jest impotentem.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Impotentem? Co to znaczy? Jakieś przeciwieństwo omnipotencji?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Maina, jej przeciwieństwem jest kompletna bezużyteczność… Chociaż to wcale nie taka wielka różnica.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aha, rozumiem. Impotent, bezużyteczny, tępy gówniarz sprawiający jedynie kłopoty…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Dosyć! Przez was wychodzi na to, że moje życie jest totalnie bezwartościowe! – Kyousuke krzyknął najgłośniej, jak potrafił.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wyjściu ze stołówki skierowali się do swoich klas, a ta rozmowa miała miejsce w korytarzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc, jak dziewczyny dobrze się ze sobą dogadują, Kyousuke westchnął z ulgą, jednak także z nutką rezygnacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Wkurza mnie, że tylko ze mną się droczą. Chociaż może to nie takie złe, skoro Maina jest dzięki temu spokojniejsza. Wszystko powinno się teraz jakoś ułożyć.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke poczuł satysfakcję, widząc, jak wesoło rozmawiała z uśmiechem na twarzy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jahahahaha! Ta, ta! Znalazłem cię! Jahahaha!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie po całym korytarzu starego budynku szkoły rozszedł się echem znajomy śmiech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke powoli obejrzał się po minięciu drzwi pustej klasy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak jak myślał…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Irokez. Wypuścili cię już od pielęgniarki?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stał tam owinięty w bandaże chłopak z czerwonym irokezem na głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jahahaha! Oczywista! Jestem nieśmiertelny! Nieważne, czy padnę dziesięć, setki czy tysiące razy, pozostanę energiczny jak zawsze! Jahahaha!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ale głośny… - rzuciła Eiri, kiedy Irokez się przechwalał.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie próbując nawet odczytać panującej atmosfery, Kyousuke obniżył swój głos. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co jest, Irokez? Masz do nas jakąś sprawę?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– No włacha, to chyba oczywiste! Ale najpierw powiem ci coś, zjebku! Od samego początku mówisz do mnie Irokez, a nazywam się…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie szkodzi. Kamiya, to nie ciebie szukamy.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Irokez miał powiedzieć, jak się nazywa, zza niego wyszły trzy osoby owinięte w bandaże. Wysoki, średni i niskiego wzrostu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Chcemy jedynie tamtą szmatę! Aż trudno uwierzyć, że tak nas urządziła. W ramach odpłaty nauczmy ją, czym jest prawdziwa miłość. Już pewnie nie możesz się doczekać, żeby zagłębić się w tym temacie, prawda?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– H-Heeeheee. Oczywiście w erotycznym sensie… Dobra kara… H-Heeeheee.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rzucili wysoki (Oonogi z dredami) i skulony Usami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wcześniej boleśnie doświadczyli na własnej skórze niezdarności Mainy i chcieli się za to odegrać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ta, czując ich wrogość, krzyknęła: - Iiiiiik! – i zaczęła się trząść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Za tamto… Przepraszam! P-P-P-Proszę, wybaczcie!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Gdyby przeprosiny wystarczyły, jaki byłby sens istnienia policji?! Coooo?! - rzucił energicznie Irokez, który wyglądał, jakby w każdej chwili mógł rzucić się do ataku.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aaaa! – Maina podskoczyła z krzykiem, jednak stojąca za nią Renko objęła ją mocno w talii.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tylko że wyglądacie, jakbyście całe życie byli pod nadzorem policji – stwierdziła, głaskając głowę Mainy.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skoro Irokez zniósł cięty komentarz Renko, musiała trafić w samo sedno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Poza tym dlaczego do nich dołączasz? Przecież to nie ma z tobą nic wspólnego, Irokezie.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co? Chce wiedzieć? To powiem! Nazywam się…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Spotkaliśmy się u pielęgniarki. Zawiązaliśmy sztamę, po czym postanowił przejść na naszą stronę. Rety, co za typ. Fufufu.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Irokez po raz kolejny próbował zdradzić swoje imię, jednak ponownie mu przerwano. Tym razem był to Shinji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili wszelkie emocje zniknęły z jego twarzy i lodowatym głosem powiedział: - Moglibyście się odsunąć? Jak już powiedzieliśmy, chcemy tylko Mainy. Nie zostało nam też już wiele czasu. Jeżeli nam ją oddacie, pozwolimy wam odejść. Zgoda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina aż podskoczyła, widząc, jak pod koniec zdania się do niej uśmiechnął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ze strachem w oczach spojrzała na paczkę Shinjego, a potem na swoją grupę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wciąż obejmowana mocno przez Renko dziewczyna zacisnęła z całej siły powieki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili drżącym głosem powiedziała: - R-Rozumiem. W takim razie pójdę z…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Eee? W co ty sobie pogrywasz? Jaja sobie robisz?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina, mówiąc do Shinjego, miała się już wyrwać Renko i pójść w jego stronę, ale wtedy wtrąciła się Eiri. Kiedy przeklinała paczkę chłopaków, jej rdzawoczerwony kucyk aż się trząsł: - Kto posłuchałby się takich ścierw? Takie brednie zachowaj sobie na mowę pogrzebową. Jeśli chociaż tkniecie Mainę, to zarżnę was wszystkich - zagroziła z wściekłością wymalowaną na twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maina otworzyła szeroko oczy i spytała: - Eiruś… D-Dlaczego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łuusz. – To chyba oczywiste, w końcu jesteśmy przyjaciółmi. Nie do końca rozumiem sytuację, ale nikt nie mógłby stać z założonymi rękami i patrzeć, jak Maina cierpi bez żadnego powodu. Eiri jest miłą dziewczyną, ale ukradła moje pięć minut!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szooko. Renko westchnęła z żalem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co? Eiruś…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc świeczki w oczach Mainy, Eiri szybko pomachała ręką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– To nic takiego. Nie zrozum mnie źle, ci goście po prostu działają mi na nerwy.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc jej słowa, Shinji spojrzał z zainteresowaniem na Eiri i oblizał usta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jaki nieoczekiwany zwrot wydarzeń. Zdajesz sobie sprawę, że jeśli chcesz nam przeszkodzić, to tobie też się dostanie? Fufu… W każdym razie miałem już cię na oku, więc powitam cię z otwartymi rękoma.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ta. Też serdecznie powitam jej interwencję. Im bardziej stawiają opór, tym więcej zabawy sprawia jego pokonanie! Już nie mówiąc o tym, jaka wystrzałowa z niej foczka. Piersi… Może ich nie ma, ale co tam. I tak równo ją wygrzmocę. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– H-Heehee… Żałosne piersi, deska, równiny, miseczka A… H-Heeheeheee.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Idźcie do diabła. Zaraz naprawdę was zarżnę. - Eiri obniżyła ton głosu, mówiąc do stojących przed nią zaślepionych pożądaniem chłopaków.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Zarżnąć? E, nie mam nic przeciwko, Eiruś. Właściwie to nawet zachęcam.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co powiedziałeś? Co masz na myśli?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez słowa Shinjiego z głosu Eiri zniknęły wszystkie emocje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fragment jego twarzy widoczny spod bandaży wydawał się formować naprawdę okropną minę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– To, co powiedziałem. Nawet jeśli zamordowałaś sześć osób, wciąż jesteś jedynie słabą dziewczyną, prawda? W dodatku nie masz przy sobie żadnej broni, więc niby jak chcesz nas zabić? Śmiało, spróbuj…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jahahaha!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie otworzyły się drzwi do pustej klasy, zza których wyskoczył Irokez.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wcześniej niezauważenie wślizgnął się do jej wnętrza i podszedł do grupy Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzymał uniesione nad głową krzesło, którym celował w głowę Mainy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– O szlag!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eiri nie mogła na to zareagować, ponieważ stała z przodu. Natomiast Renko znajdująca się tuż za Mainą nie zdążyła, ponieważ nadszedł ze ślepego punktu jej maski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aaaaa! – Maina zamknęła oczy i schyliła głowę.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pokryte graffiti krzesło powędrowało w dół, jednak…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Wypierdalaj.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mający uszy całe w kolczykach, a głowę w bandażach Irokez został uderzony prosto w twarz przez Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W powietrze trysnęła fontanna krwi oraz rozszedł się krzyk lecącego w komiczny sposób Irokeza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przeleciał nad Eiri, Shinjim, Oonogim i Usamim…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kulfa!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wylądował na głowie, jednak z powodu siły odrzutu z zawrotną prędkością przejechał przez korytarz, zgarniając z niego wszystkie śmieci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Uaaa!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnie w spektakularny sposób uderzył o drzwi na jego końcu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trach! Trach! Z wnętrza tamtego pomieszczenia dobiegły dźwięki spadających na ziemię i tłukących się przedmiotów, a w powietrzu zawisła biała chmura z kurzu. Natomiast Irokez leżał bez ruchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapadła grobowa cisza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przerwał ją Kyousuke, rozluźniając dłoń zaciśniętą wcześniej w pięść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Fiu - rzucił, poruszając ramieniem i kręcąc głową, przy czym pojawiały się dźwięki strzelania kości. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Chcecie walczyć, mordercy? – Nawet jego zaskoczyło, jak niskim głosem to powiedział. – Atakujecie pojedynczo, dostajecie wpierdol. A potem idziecie szukać sobie towarzyszy, żeby zemścić się w większej grupie? Co za pieprzony nonsens. Nie wstyd wam? Przecież to słaba dziewczyna.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Paczka Shinjiego wpatrywała się w Irokeza leżącego jak robot, któremu zabrakło paliwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili Shinji spojrzał na Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ahaha! To było wspaniałe, Kamiya! Przecież też to widziałeś, prawda? Wcale nie jest słabą dziewczyną. Próbowała zabić wszystkich, którzy ją zawstydzili. Jest bezlitosną morderczynią. Jeśli będziesz z nią trzymać, to pewnego dnia, kiedy przestaniesz uważać, możesz stracić gło…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzask! Kyousuke postawił nogę na stojącym w pobliżu krześle, przez co uśmiechający się Shinji natychmiast zamilkł, a kiedy zobaczył, jak mebel odkształca się i wygina do dołu, także i uśmiech znikł z jego twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Dupa, a nie zginę. Nie porównuj mnie do takich popierdółek jak wy. Morderca dwunastu ma zginąć z rąk zwykłej dziewczyny?! I, kurwa, Maina okrutną morderczynią? Przestańcie mi tu, kurwa, pieprzyć głupoty, dobra?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Maina w żadnym razie nie jest taka.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Jest po prostu bardziej niezdarna niż przeciętna osoba. Jak można mówić, że chciała zabić wszystkich, którzy ją zawstydzili?&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Śmiechu warte. Nie jest typem inteligentnej, kalkulującej dziewczyny.&#039;&#039; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Jest niezdarna, ale delikatna.&#039;&#039; – Kyousuke wierzył w to z całego serca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;W końcu…&#039;&#039; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Chcecie wiedzieć, czym jest naprawdę okrutny i nieludzki morderca? Zanim kogoś tak nazwiecie, osiągnijcie chociaż mój poziom. A może mam wam to teraz zaprezentować, żebyście zapamiętali, jak wygląda prawdziwy morderca?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Opierając nogę na krześle, Kyousuke położył ramię na kolanie, pochylił się do przodu i starał się wyglądać przerażająco. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Użył postawionych mu fałszywych zarzutów, aby tamci mordercy przestali zagrażać Mainie i trzymali się od niej z daleka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spojrzał ostro na spięte twarze Oonogiego, Usamiego i Shinjiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jeśli chcecie pożyć, wynoście się sprzed moich oczu i trzymajcie z daleka od Mainy. Macie nie zbliżać się do moich przyjaciół albo… - wydusił z siebie najsilniejszą żądzę krwi, jaką tylko potrafił, a potem powiedział jak morderca dwunastu osób - zmasakruję was wszystkich.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ooo?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Heee?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Płochliwy Oonogi, kulący się Usami i Shinji, który do tej pory zachowywał ciszę z kwaśną miną na twarzy, zareagowali zdziwieniem na słowa Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– K-Kyousuke… - Maina zaczęła się trząść. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Straszny… - powiedziała łagodnie Eiri.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Renko zareagowała cichym śmiechem. Łuusz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak zajebistyyyyy!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim się spostrzegli, dookoła nich zebrali się gapie, którzy przyglądali się wszystkiemu z większej odległości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tamten krzyk pochodził od stojącej w pierwszym rzędzie i zakrywającej twarz Boba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Eee?! Ch-Cholera! Widzieli to?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[image:PsyCome V1 163.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Kyousuke doszedł do siebie, było już za późno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Krzyk Boba przerwał panującą ciszę, a zebrani w tym ciasnym korytarzu zaczęli wiwatować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke oniemiał, słysząc te wrzaski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Renko położyła rękę na jego ramieniu i powiedziała: - Rety, Kyousuke. To były naprawdę wspaniałe uderzenie i zastraszenie. Chociaż właśnie tego można by oczekiwać po mordercy będącym tak gorącym tematem rozmów! Aż trudno uwierzyć, że tak szybko rozkochałeś w sobie aż tyle osób. Jeśli nie będę uważać, sama mogę się w tobie zakochać. Czyżbyś był Mordercą Kobiecych Serc? – Łuusz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc droczenie się Renko…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Zanim do tego dojdzie, padnę ofiarą tych psycholi. Nie serce, a ciało – wyszeptał cicho ze zmęczeniem w głosie w odpowiedzi do droczącej się Renko (jednocześnie rzucając spojrzenie na tamtą grupkę morderców).&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Ten cholerny Irokez jest niewiarygodnie słaby… i zadziwiająco lekki. Aż trudno mi uwierzyć, że poleciał aż tak daleko. Kurwa, przez niego wyszedłem na o wiele silniejszego, niż rzeczywiście jestem.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez to czekało go jeszcze więcej problemów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z ciała Kyousuke uleciała cała siła, jak tylko wyobraził sobie swoje dalsze szkolne życie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;hr/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Powróć do [[Psycho Love Comedy PL: Tom 1 Rozdział 2|Rozdział 2]]&lt;br /&gt;
| [[Psycho Love Comedy PL|Strona główna]]&lt;br /&gt;
| Idź do [[Psycho Love Comedy PL: Tom 1 Rozdział 4|Rozdział 4]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>82.177.83.189</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Psycho_Love_Comedy_PL:_Tom_1_Rozdzia%C5%82_2&amp;diff=418539</id>
		<title>Psycho Love Comedy PL: Tom 1 Rozdział 2</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Psycho_Love_Comedy_PL:_Tom_1_Rozdzia%C5%82_2&amp;diff=418539"/>
		<updated>2015-02-19T20:35:09Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;82.177.83.189: /* Lekcja 2 – Chłopiec spotyka maskę przeciwgazową / &amp;quot;Brutal Under Ground&amp;quot; */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Lekcja 2 – Chłopiec spotyka maskę przeciwgazową / &amp;quot;Brutal Under Ground&amp;quot;==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P: Jak wygląda codzienne życie uczniów?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O: W sumie niewiele różni się od życia normalnych ludzi. Inni czasem nazywają to miejsce szkołą z internatem dla chuliganów, w której nauczyciele są piekielnie ostrzy. Oczywiście soboty są wolne. Zamiast zajęć klubowych są prace karne, za złamanie zasad grozi bicie do nieprzytomności, a przy próbie ucieczki strzelamy do zbiegów, żeby zabić… Cóż, chyba jednak wcale nie tak „niewiele”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[image:PsyCome V1 071.jpg|400px]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ej, słyszałeś? Podobno na pierwszym roku jest ktoś, kto zabił dwanaście osób.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Dwanaście?! Bez żartów. Jak to możliwe… Kurde, czyli to tegoroczny numer jeden?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Prawdopodobnie. W dodatku zamordował wszystkich dwunastu naraz. Może i to mniej ofiar niż w przypadku Morderczej Księżniczki, ale to w końcu seryjna morderczyni… Ale pod względem okrucieństwa nawet ona nie ma do niego startu.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Racja, ale to dawne dzieje. Jeśli chodzi o okrucieństwo, ten gość bije ją na głowę.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke siedział skulony z kolanami przystawionymi do piersi w zamkniętej, pokrytej graffiti kabinie łazienkowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Minęło już kilkadziesiąt minut, odkąd po swojej ucieczce schronił się w łazience nowego budynku szkoły. Przez ten czas Kyousuke był tematem wszystkich rozmów toczących się po drugiej stronie drzwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wśród uczniów starszych klas najwyraźniej rozeszła się wieść o jego wielkim osiągnięciu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wbrew własnej woli dowiedział się o istnieniu uczennicy, która zabiła o wiele więcej niż dwanaście osób, przez co jego humor pogorszył się jeszcze bardziej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Rety. Nie udało mi się kupić niczego do jedzenia. Padam z głodu. Przeznaczenie musi się bawić moim kosztem.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke, ściskając słodką, różową chusteczkę, złapał się za burczący brzuch.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przed nim było jeszcze kilka lekcji i prace karne, a przetrwanie ich o pustym żołądku mogło być ciężkie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie pomyślał nagle: - Która godzina?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przed oczami stanęła mu wizja okrutnego uśmiechu na twarzy Kurumii, przez którą poczuł, jak ulatuje z niego całe życie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Cholera.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Przerwa śniadaniowa miała trwać sześćdziesiąt minut.&#039;&#039; Chociaż nigdzie nie było widać zegarka, a więc nie dało się określić, która jest godzina, ta myśl dodała kolejną rzecz do góry niepotrzebnych zmartwień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim się spostrzegł, w łazience zapanowała cisza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Cholera! Muszę szybko wracać.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke otworzył drzwi i wybiegł, jednak przewrócił się pośrodku korytarza prowadzącego do wyjścia. Praktycznie natychmiast się podniósł i zanim jeszcze odzyskał równowagę, rzucił się przed siebie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Pu?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy uniósł głowę, poczuł, że jego twarz uderzyła w coś miękkiego, co całkowicie zasłoniło mu widok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Usłyszał słodki krzyk „Kiaa?!”. Chociaż jego twarz była otoczona czymś niebywale miękkim o zapachu mydła, od razu zdał sobie sprawę, co to było. O nie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Popchnął osobę, na którą wpadł, i razem wylądowali na podłodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cisza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Twarz Kyousuke nadal otaczał miękki, pachnący przedmiot.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ było to bardzo przyjemne, a ciało i umysł chłopaka znajdowały się na granicy wyczerpania, momentalnie zrobił się senny. &#039;&#039;A więc to się nazywa ucieczką od rzeczywistości… Ayaka, twój braciszek jest taki zmęczony…&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy świadomość Kyousuke zaczęła odpływać, usłyszał nad głową cichy głos.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Przepraszam. Czy to nie najwyższy czas, żebyś wziął głowę z moich piersi?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to trudny do opisania, stłumiony, ale bardzo piękny sopran.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke na początku nie mógł zrozumieć tych słów, ale po chwili w końcu do niego dotarły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;P-Piersi? Nic dziwnego, że to było takie miękkie… O szlaaaaag!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odruchowo podniósł głowę i odskoczył do tyłu. Uklęknął i położył czoło na podłodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Bardzo dziękuję! Chwila… Nie to chciałem powiedzieć! Masz moją dozgonną wdzięczność! Nie, to też nie to! Przepraszam! Naprawdę bardzo przepraszam! - rzucił ogarnięty paniką oraz ekscytacją Kyousuke. Po chwili poczuł na twarzy palące rumieńce i po raz pierwszy od przekroczenia progu tej szkoły naprawdę miał wrażenie, że za chwilę zginie.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przygotował się na przyjęcie zniewag typu „zboczeniec” czy „gwałciciel” i zamknął oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm. Nie ma za co. Chyba tak wypada odpowiedzieć. W każdym razie podnieś głowę i wstań. Nie wypada chyba rozmawiać, siedząc na środku korytarza, prawda?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z góry dobiegły uprzejme słowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czując się zakłopotany taką nieoczekiwaną odpowiedzią, Kyousuke powoli otworzył oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– E? Ha, ha… N-Nic ci nie jest?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przed oczami zobaczył parę białych trampek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Idąc ku górze, dostrzegł krzywizny pięknych nóg, nie za grubych, ale także nie za chudych, oraz szarą spódniczkę, nad którą znajdowało się wcięcie w talii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Usłyszał także nieprzyjemny dźwięk „szooko”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Rany boskie, serio. Zaskoczyłeś mnie, tak nagle wyskakując. Tyle siedziałeś w tej łazience, że pomyślałam już, czy by cię nie zawołać, a wtedy na mnie wpadłeś… Na szczęście nikomu nic się nie stało. Te maleństwa zwykle mi przeszkadzają, ale czasem jednak przydają się na coś. Mam teraz o was lepsze zdanie, moje piersi!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mówiąc to, dziewczyna wypięła klatkę piersiową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podtrzymywane przez jej skrzyżowane ręce piersi zadrżały i się zakołysały, podkreślając swoją obecność. &#039;&#039;T-Takie wielkie…&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co prawda Bob, na którą Kyousuke wpadł wcześniej, dzięki masywnie zbudowanemu ciału także posiadała spore, jednak towarzysząca mu dziewczyna  miała duże jedynie piersi. Są prawie jak melony – ta myśl była silniejsza od niego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dodatku spod rozpiętej, czarnej marynarki było widać niebieską bluzę oraz czarny top dodatkowo podkreślające kształt cycków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Miałem w nich twarz? O w mordę…&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W spodniach nagle zaczęło mu brakować miejsca, a w dodatku akurat w tym momencie zaskoczona dziewczyna spytała: - Przy okazji, możesz już wstać? Ile masz zamiar tam siedzieć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Przepraszam… W pewnym sensie już stoję. Hahaha.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Pewnym sensie? Nie do końca rozumiem, ale byłoby miło, gdybyś wstał w znaczeniu, o którym mówiłam.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Wybacz, możesz chwilę poczekać? Za moment się położy.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Położy? Nie, chcę, abyś wstał. Innymi słowy, dopóki stoisz w tym pewnym sensie, nie możesz wstać w znaczeniu, o które mi chodzi. To masz na myśli?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ta, mniej więcej… Więc jak już mówiłem, daj mi momencik.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hoo… Trudno. Poczekam chwilę.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Dziękuję. Postaram się położyć go tak szybko, jak tylko się da.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Ta rozmowa była tak głupia, że chcę wykopać dziurę w ziemi i schować do niej swoją głowę.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke po tym, jak zdusił w sobie to okropne uczucie i się uspokoił, spojrzał w górę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od razu zobaczył twarz tej dziewczyny…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A raczej zakrywającą ją czarną maskę przeciwgazową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;–He? Co, u lichaaa?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke spojrzał na nią jeszcze raz. Naprawdę mu się nie wydawało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ta dziewczyna miała na sobie maskę przeciwgazową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W miejscu, gdzie powinny znajdować się usta, wisiał długi, cylindryczny filtr, a oczy zasłonięte były przez plastikowe szybki. Pod kapturem bluzy można było dostrzec zakręcone jak fale na wodzie, srebrne włosy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uszy natomiast zakrywały wielkie słuchawki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Usłyszał westchnienie oraz dźwięk „szooko” – który wydał filtr znajdujący się na masce przeciwgazowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Rany boskie… Wykrzyczeć coś takiego dziewczynie w twarz…  To było naprawdę nieuprzejme. Może i jestem tak piękna, że nie mieści ci się to w głowie, ale nie powinieneś tego robić. Rany!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Piękna? Nie, nic przecież nie widać.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez to, że miała na sobie tę maskę, cała twarz była zasłonięta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy by chyba krzyknęli coś takiego po wpadnięciu na tę dziewczynę. Co prawda, Kyousuke spotkał tego dnia już wiele dziwnie wyglądających osób, jednak ona bez wątpienia była silną kandydatką do tytułu tej najbardziej wyróżniającej się z tłumu - przegrywała jedynie z Bobem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke z całego serca pragnął nie mieć z nią nic wspólnego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak ta dziewczyna nie wiedziała, o czym myślał, i powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– O właśnie, wciąż się nie przedstawiłam. Nazywam się Renko Hikawa i chodzę do 1b. Wiele o tobie słyszałam. Podobno ciebie także osadzono za dwanaście osób.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tę dziewczynę, Renko, przyciągnęła jego liczba zabitych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak Kyousuke dostrzegł pewien mały problem w doborze jej słów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Osadzono za dwanaście osób? Co jest, do cholery, z tą jej subtelnością?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spojrzał na twarz dziewczyny skutecznie zakrytą maską przeciwgazową. Te jej szkiełka przypominały okulary przeciwsłoneczne odbijające padające na nie światło, więc nie było widać nawet jej oczu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czując się tym przytłoczony, Kyousuke zaczął zastanawiać się nad tym, jak zareagować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Och. Skoro o tym mowa, przerwa śniadaniowa niedługo się skończy. Wychowawca klasy B jest bardzo wymagający, jeśli chodzi o punktualność, więc wybacz, ale muszę już iść. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Renko westchnęła. Chociaż dźwięk był stłumiony, Kyousuke udało się odczytać zawarty w nim żal.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jednak najpierw mam prośbę. Mógłbyś zdradzić mi swoje imię?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm… Imię? Moje imię, co? Cóż…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke miał wątpliwości, ponieważ Renko także chodziła do tamtej szkoły, a więc również i ona została skazana za morderstwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W jego racjonalnym umyśle włączył się alarm, jednak z drugiej strony…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie musisz, jeśli nie chcesz, wiesz? Nie obrażę się, jeżeli mi go nie zdradzisz. Jednak po powrocie do klasy wyleję morze łez, a może nawet się w nich utopię… Nie musisz brać tego na barki swojego sumienia. W końcu to twoja decyzja. Innymi słowy, twój wybór może zaważyć na życiu i śmierci.  &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Wiesz, to wprost genialna groźba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie, ja ci nie grożę. Nie zrozumiałeś żartu? Logicznie rzecz ujmując, da się w ogóle utopić we własnych łzach? Naprawdę myślisz, że ta dziewczyna rozpłakałaby się, bo taki chłopak ja ty dałby jej kosza? Posiadam wyjątkowo duże, czyste serce i mam do siebie dystans, wiesz? &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aha. W takim razie pójdę już.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szloch. Chlip. Łee. Pociągnięcie nosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Naprawdę się rozpłakałaś?! E-Ej…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Guu… Szloch… Ostatnio strasznie dokucza mi alergia.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– A takiego wała, kłamczucho w masce przeciwgazowej. Nie ma lepszej obrony przed pyłkami niż to cholerstwo, które masz na twarzy.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Racja. To zbyt oczywista wymówka. Łuusz.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dźwięk „łuusz” prawdopodobnie był śmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke westchnął, wstając. Chciał uciec najszybciej, jak to możliwe, jednak pomimo tego, że czuł się zaniepokojony, uznał tę dziewczynę za niespodziewanie przyjacielską i otwartą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chociaż umysł bił na alarm, wrażliwe, naiwne serce było spokojne i wyrozumiałe. Dlatego właśnie się wahał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Powinienem się z nią zadawać czy nie?&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy pogrążony w myślach Kyousuke przyłożył dłoń do podbródka, Renko krzyknęła energicznie: - No dobrze! Rozumiem. Skoro tak się zamartwiasz, to trudno... Zdejmę to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– E… Zdejmiesz? Naprawdę zdejmiesz?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc tę niespodziewaną deklarację, zszokowany Kyousuke spojrzał na zasłoniętą twarz Renko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna pokiwała głową, na której znajdowała się maska przeciwgazowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak, zdejmę. Udowodnię ci w ten sposób moją szczerość. Odpowiada ci to?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ta… Jak najbardziej.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Nieźle mnie zaskoczyła. Co za niespotykana szczerość u morderczyni.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomimo zakłopotania wynikającego ze sprzeczności wyglądu i osobowości Renko Kyousuke poczuł, jak jego serce przyspiesza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Mmm, no… Zdejmuję, dobrze? To bardzo krępujące, ale postaram się wytrzymać!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– D-Dobra!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke odpowiedział, nerwowo przełykając ślinę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pośród grobowej ciszy Renko zdjęła kaptur kamizelki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej długie, miękkie, srebrne włosy, od których czuć było zapach przypominający mydło, poszybowały w górę, a potem opadły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnie dziewczyna powoli zdjęła marynarkę, potem bluzę (podtrzymywane jedynie przez cienki materiał piersi podskoczyły), złapała obiema rękoma dolną część jej koszulki bez ramiączek i zaczęła…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ej, ej, chwila. Co ty, do cholery, wyprawiasz?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc wyszeptane pytanie, Renko przechyliła głowę i wydała z siebie: – Hmm?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miała naprawdę bladą skórę, a kiedy topik znalazł się tuż przy piersiach, można było dostrzec jej zgrabną figurę w pełnej krasie oraz uchwycić wzrokiem skrawek wystających spod spódniczki czarnych majtek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Kyousuke cały zesztywniał, także w tamtym znaczeniu, Renko wyraziła swoje zdziwienie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jak to co robię? Zdejmuję… moje ubrania. Maska jest strasznie nieporęczna, więc nie mogę jej ściągnąć. Wybaczysz mi, jeżeli odsłonię tylko tyle? Nie wystarczy? T-Trudno! W takim razie…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kyousuke Kamiya.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm? Kyo-u-su-ke Ka-mi-ya? To chiński?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Japoński! Sama spytałaś, jak się nazywam! Rok 1, klasa A, Kyousuke Kamiya.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– E?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc reakcję  Renko, oczekiwania Kyousuke legły w gruzach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Miała na myśli, że zdejmie wszystko, ale nie maskę? To było strasznie mylące.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– W każdym razie popraw ubrania. Jeśli tak je zostawisz, jak to powiedzieć… Są jak trucizna dla oczu.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Trucizna dla oczu? Och? Naprawdę? Wydawało mi się, że masz obsesję na punkcie piersi. Myliłam się? Zaczynałam się już zastanawiać nad tym, czy w razie dalszej odmowy nie pozwolić ci ich pomacać… Widać nie ma już takiej potrzeby.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ech.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez całe piętnaście lat swojego życia Kyousuke nigdy tak bardzo nie żałował podjętej decyzji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Przepraszam. Tak naprawdę wymyśliłem to imię.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co takiego? Nie mogę uwierzyć, że chcesz zrobić to i tamto moim piersiom, żeby powiedzieć tak oczywiste kłamstwo! Rozumiem, więc twoja obsesja sięga aż takiego poziomu…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kłamstwo, jakie Kyousuke wymyślił, powstrzymując swój wstyd, zostało momentalnie wyłapane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez całe piętnaście lat swojego życia Kyousuke nigdy tak bardzo nie żałował podjętej decyzji (aktualna wersja).  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Na razie to zostawię. Kyousuke, nie przejmujesz się godziną? Bo ja mogę mieć kłopoty. Wychowawca klasy B jest strasznym zboczeńcem i jeśli spóźnię się chociaż o sekundę, z pewnością przytrafi mi się to i to, a może nawet „to”.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym, jak Kyousuke usłyszał ten szokujący fakt, jego serce przyspieszyło i spojrzał na piersi, nie, na twarz Renko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– „To”! Ale o czym ty…? Chwila! Muszę się pospieszyć! Ty jakoś przetrwasz swoją karę, ale w moim przypadku spóźnienie oznacza śmierć!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Chwila! Ja też nie chcę, żeby „to” mnie spotkało! Absolutnie nie!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ale co to za „to”?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke rzucił się biegiem do swojej klasy. Chwilę później także i Renko ruszyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Głośniki na korytarzu zawibrowały, wydając z siebie dzwonek oznaczający początek lekcji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;center&amp;gt;&amp;lt;span style=&amp;quot;font-size:300%&amp;quot;&amp;gt;× × ×&amp;lt;/span&amp;gt;&amp;lt;/center&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Słuchasz, dupku żołędny? Jeśli przed rozpoczęciem lekcji nie będziesz siedzieć na swoim miejscu, uznam to za prośbę o zdyscyplinowanie. Wspominałam już o tym, prawda? Gotowy? Kukuku…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pośród ciszy, jaka zapanowała w klasie, rozległ się sadystyczny śmiech Kurumii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powoli wyszła zza pulpitu, bawiąc się przy tym swoją stalową rurą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Możecie, śmiecie jedne, myśleć sobie, że przymnę oko, jeśli rzucicie wymówką typu „To dopiero drugie spóźnienie” albo „Nie dało się tego uniknąć”, ale odpowiedź brzmi…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kurumiya zamilkła i się zatrzymała. Zapanowały napięta atmosfera i strach, które narastały zupełnie jak w chwili, kiedy ma się lufę przystawioną do głowy i czeka na strzał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Kurumiya osiągnęła już swój limit, wyrzuciła: - Odpowiedź brzmi oczywiście: Nieeeeeeee!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W powietrzu rozległ się głośny, głuchy dźwięk uderzenia z miejsca za Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trafiony uczeń z krzykiem i głośnym hukiem przewrócił się razem z krzesłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Napięcie w klasie ponownie wzrosło. Nikt nie śmiał powiedzieć choćby słowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie chcieli prowokować Kurumii. Kyousuke doskonale to rozumiał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście miał całkowitą pewność, że w całej klasie to on boi się najbardziej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Usiadł na swoim miejscu dosłownie parę sekund przed rozpoczęciem lekcji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Do jasnej cholery. Uszy śmieci z tego rocznika są jedynie ozdobą?! – Bum.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Zmuszać mnie, żebym pierwszego dnia nauczyła dyscypliny dwa kundle?! – Bum.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Irokez, rano było to samo, ty cholerna kupo gówna… Lekceważysz mnie, bo jestem taką piękną kobietą? Lekceważysz mnie, prawda? Chcesz się założyć, że bez problemu przerobię was obu na mielone?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bam, bam, bam. Bach!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co?! &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Piękna kobieta… W takim wieku… &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Eee?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aaaaaaa!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potem rozeszły się przekleństwa, dźwięki bicia, krzyki oraz odgłosy latających w powietrzu kawałków ciała i krwi, które razem tworzyły kwartet grający pełną agresji melodię. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke, trzęsąc się, siedział idealnie prosto i wlepiał spojrzenie przed siebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Czyli tak skończę, jeśli się spóźnię… Było blisko.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego umysłem targał strach, a jednocześnie uczucie ulgi. Nagle przyszło mu coś do głowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Ciekawe, czy Renko zdążyła.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wcześniej był zbyt zajęty, żeby przejmować się losem zostawionej w tyle dziewczyny. Dopiero teraz pomyślał, co takiego mogło ją spotkać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skoro on ledwie zdążył, Renko z pewnością…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Czyżby robili jej teraz to, to albo „to”?! Przy całej klasie wlepiającej wzrok w jej cycki… Kurwa! Kyousuke, przestań, nie wyobrażaj sobie tego! Ale jestem ciekaw, tak cholerne ciekaw… Chwila. Jej klasa jest obok, więc może uda mi się coś usłyszeć, jeśli wytężę słuch…&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ej, Kamiya. Czemu tak rżysz? Tak cię cieszy, jak kolega poznaje znaczenie słowa dyscyplina? Hmhm. Rozumiem. Naprawdę jesteś zepsuty do szpiku kości.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– E? S-Serio?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Świadomość Kyousuke już miała przekroczyć ścianę i odlecieć w świat fantazji, kiedy do rzeczywistości ściągnął go głos Kurumii. Cały zesztywniał, zanim jeszcze zrozumiał swoją sytuację.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy już doszedł do zmysłów, zobaczył, jak Kurumiya zza swojego pulpitu wlepia w niego ostre spojrzenie. Na jej ramieniu spoczywała rura w całości pokryta krwią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ho. Więc śmiesz używać „Serio” jako odpowiedź? Mogłabym ci odpuścić to wpadnięcie na swoje miejsce parę sekund przed rozpoczęciem lekcji, ale czy ty przypadkiem nie czujesz się zbyt swobodnie? Chyba muszę wbić ci do głowy trochę dyscypliny.&amp;lt;/p&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Proszę poczekać! Nie chciałem!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hoho. Więc co takiego zamierzałeś i czemu masz taką zadowoloną minę? Słucham. Wyjaśnij mi to i błagaj… Ale najpierw wstań.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– W-Wyjaśnić?! Mogę najpierw o coś spytać? Mogę to zrobić na siedzą…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Zapomnij. Wspominałam, że nie będę tolerować żadnych sprzeciwów? Lekceważysz mnie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hę… bał… bałdzo psepla… Zlozumiałem…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke kiwał nerwowo głową, mając stalową rurę przystawioną do ust.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet jeśli chciałby odwrócić twarz, podążałaby za nią stalowa rura. Nauczycielka groziła mu, chcąc, aby polizał znajdującą się na jej broni krew, ponieważ nie tolerowała, jak ktoś patrzył na nią z góry? Czy może była to gra słów, ponieważ w japońskim „lizanie” oraz „patrzeć na kogoś z góry” zapisuje się w ten sam sposób?&amp;lt;!—Połączyłem komentarz z angielskiego tłumaczenia z tekstem, żeby nie trzeba było zaglądać na koniec strony, aby zrozumieć żart --&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Cholera, w takiej chwili… Jak ja się teraz wytłumaczę?&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bez względu na wszystko nie mógł powiedzieć, że ma taką radosną minę, bo wyobraża sobie, jak w sali obok jest karana dziewczyna, którą poznał chwilę wcześniej. Oraz że nie jest w stanie wstać, ponieważ dostał erekcji. Z pewnością zginąłby podczas kary, jaka spadałaby na niego chwilę później.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Problem stanowiła także siedząca po jego lewej stronie Eiri. Nie zajmowała się wtedy swoimi paznokciami, tylko ze zdziwieniem obserwowała, co się dzieje. Gdyby Kyousuke wstał, od razu zauważyłaby, że mu stanął. Z drugiej strony było to lepsze niż zatłuczenie na śmierć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przygotowując się na spędzenie reszty życia pod ciężarem dezaprobaty i komentarzy ze strony koleżanek, miał już wstać, kiedy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co?! „To”?! Nieeeeeeeee!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zza ściany dobiegły krzyki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Ten wysoki głos… Cz-Czyżby…?!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy w końcu z wielkim trudem się uspokoił, „mały Kyousuke” ponownie stanął na baczność, pełen energii jak nigdy wcześniej, a jego właściciel zamarł w powietrzu, a potem twardo usiadł na krześle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Rozumiem. W końcuuu zrozumiałam, Kamiya. Więc taki jest twój wybór, dupku?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wytrzymałość Kurumii osiągnęła już swój limit i nauczycielka ponownie wyszła zza pulpitu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odrzuciła pogiętą rurę na bok i wyciągnęła nowe, których wcześniej nie było w ogóle widać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z dwiema broniami, po jednej w ręce, Kurumiya ruszyła w stronę Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;W mordę… Zrobi ze mną to samo co z tamtym gościem? Ale trudno. Skoro Renko także przyjmuje wymierzaną karę, ja także… Co, u licha? Nie chcę umierać!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Próbował zetrzeć świeżą krew ze swoich ust. Mimo swojego postanowienia nie mógł przestać się trząść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kurumiya stanęła przed jego ławką i przyglądała mu się z błyskiem tryumfu w oczach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jakieś ostatnie słowa?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potwornie rozgniewana Kurumiya zrobiła zamach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke poczuł tak potworny strach, że nie mógł już nawet poruszyć ustami. Zachowując ciszę, ukłonił się, zagryzając przy tym zęby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm. Rozumiem. W takim razie pozwól, że od razu wyślę cię na drugą stronę.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jahahaha, szmaty! Wróciłem z piekła, dziewczynko! Jahaha!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drzwi otworzyły się z hukiem, a znajdująca się w nich szyba pękła. Wśród słodkiego krzyku do klasy wpadł chłopak, stanął na rozbitym szkle i śmiał się wniebogłosy. Był to…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Irokez… Tak szybko, dupku, żeś wrócił? Widać za słabo przyłożyłam się do lekcji dyscypliny.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Irokez, który był cały w bandażach i wyglądał jak mumia, przechylił głowę na bok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Swoim powrotem od pielęgniarki odciągnął uwagę nauczycielki od Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na czole Kurumii pojawiły się grube żyły, kiedy spojrzała na nowo przybyłego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Trwa lekcja. W dodatku zniszczyłeś drzwi. Lekceważysz mnie? Co? Robisz scenę, chcąc tam szybko wrócić?! W takim razie masz świetne wyczucie czasu, bo akurat jestem w dobrym nastroju. Nie obchodzi mnie, czy jesteś ranny, czy nie. Nie mam najmniejszego zamiaru się hamować, więc lepiej się przygotuj!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Irokez wytrzymał potworne spojrzenie, jakie mu rzuciła, i trzęsąc się ze strachu, wydał z siebie – Ooo?! – jednak momentalnie wrócił do poprzedniego nastawienia i zaczął się śmiać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jahahahaha! Mnie to pasi! Też nie mam zamiaru się hamować, dziewczynko. Twoje ciałko posmakuje strachu i bólu! Tym razem podejdę do tego na serio, jasne?! Lepiej się przygotuj! Jahahahaha!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kurumiya, idąc w stronę śmiejącego się Irokeza, zrobiła pustą mnę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Potraktuj ten owoc mądrości jako pamiątkę, którą zabierzesz do piekła. Śmiecie jedne! Każdy, kto nazwie mnie „knypkiem”, „dzieciakiem”, „skrzatem” albo „przedszkolakiem”, zostanie zajebany bez litości.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke zniknął z pola widzenia pełnych żądzy krwi oczu Kurumii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ziew. – Kyousuke, fajnie, co? Ocaliłeś skórę – powiedziała Eiri.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chociaż chyba lepiej było powiedzieć, że jego żywot został przedłużony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co więcej, przez tę prowokację humor Kurumii jedynie się pogorszył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej żądza krwi była tak silna, że prawie można było dostrzec, jak unosiła się z jej pleców pod postacią czarnej pary. Kyousuke pomyślał, że stojący przed nauczycielką Irokez już pewnie zaczął trząść się ze strachu, jednak…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jahahahaha! Serio no, ta mała dziewczynka nie jest przedszkolakiem? Mam uwierzyć, że chodzisz już do podstawówki?! Jesteś taka niska, że mogłem się pomylić! Soreczka!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystkim w klasie włosy stanęły dęba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy przyglądali się koledze, którego zuchwalstwo nie miało granic, na ich twarzach zaczęło malować się niedowierzanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eiri wyszeptała: – Już po nim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kurumiya się zatrzymała, zamilkła, później jej ramiona zaczęły się trząść tak samo jak u Mainy i po chwili wybuchnąć śmiechem: - Ku... Kukukuku... Fuha... Fuhahaha... Hahhahahaha.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakby zarażony tym Irokez także zaczął się śmiać na cały głos.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jahahaha… Hahahaha…. Jahahahahahaha!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili wspólnego śmiechu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Zaraz padnę. Kukuku, dawno się tak nie uśmiałam.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kurumiya wytarła łzy z kącików oczu, a potem odrzuciła stalowe rury na bok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnie podeszła do Irokeza, stanęła na palcach i położyła ręce na jego ramionach, a uśmiech znikł z jej twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak bardzo chcesz gryźć piach, co?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wkładając w to całą siłę, wykręciła mu ramiona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jaaaaaaaaaaaaa!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potem kopnęła Irokeza, posyłając go w powietrze, a kiedy wylądował na ziemi, stanęła na nim i spojrzała na klasę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Słuchać, śmieci. Mieliśmy po zajęciach zrobić sobie wycieczkę po budynku szkoły, ale w ostatniej chwili postanowiłam zmienić plany. O ile czas nam na to pozwoli, zaprezentuję wam wszelkie metody tortur i przesłuchań, do których wystarczą gołe ręce. No dobrze, zaczniemy od kończyn. Najpierw bierzecie paznokieć w palcu wskazującym, a potem robicie to…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;center&amp;gt;&amp;lt;span style=&amp;quot;font-size:300%&amp;quot;&amp;gt;× × ×&amp;lt;/span&amp;gt;&amp;lt;/center&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Oj, już tak późno? Widać za bardzo mnie to wciągnęło, chociaż wciąż nie mam jeszcze dosyć… Hmm, odpuszczę ci dzisiaj, bo jestem strasznie zajęta, ale słuchaj, świnio jedna, nigdy więcej tak nie pogrywaj.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mówiąc to, Kurumiya ściągnęła bluzę z Irokeza i wytarła nią zakrwawione ręce. Wcześniej była tak pochłonięta torturami, że dopiero po ich zakończeniu na jej twarzy w końcu pokazało się zmęczenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odrzuciła brudne ubranie na bok, obróciła się w stronę krwawej mozaiki na podłodze (zdeformowanego Irokeza), a potem zrobiła zamach stalową rurą jak kijem golfowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W powietrze poszybowały gałki oczne, a Irokez po wydaniu z siebie jęku przestał się ruszać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czekający w pogotowiu medycy od razu przenieśli tę krwawą mozaikę na nosze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– No to jest już szesnasta, więc zastał nas koniec zajęć. Za dwie godziny, dokładnie o 18, macie stawić się na boisku, gdzie aż do zmierzchu będziecie wykonywać prace karne. W zdrowym ciele zdrowy duch… A w końcu zastępują wam one zajęcia klubowe. Odbywają się dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Macie to zapamiętać i stawić się na czas. Kapiszi?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cała klasa zgodnie wykrzyczała odpowiedź: – Tak, proszę pani!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po pokazie tortur, w skład którego wchodziły przerażające krzyki, we wszystkich uczniach zostały zaszczepione lojalność i oddanie (czyli strach).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kukuku. Doskonała odpowiedź. Zobaczymy się później.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zadowolona Kurumiya pokiwała głową, a potem wzięła pod pachę dodatkowe wydruki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– O rany, chyba zapomniałam o czymś ważnym… Trudno. Lepiej wrócę już do pokoju nauczycielskiego, bo mleko i kruche ciastka już na mnie czekają.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Mleko i kruche ciastka. W pewien dziwny sposób jednak jest słodka.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie, chwila. Ciastu czekoladowemu też nie mogę przepuścić… Mumu.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kurumiya wyszła z klasy, trzymając dłoń na podbródku. Parę sekund później…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ocalony! Ze strachu prawie się zlałem - wyrzucił z siebie Kyousuke, padając z wycieńczenia na ławkę.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ale było blisko… Myślałem, że już po mnie.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tą ważną rzeczą, o której zapomniała Kurumiya, było oczywiście ukaranie Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc kolejne demonstracje metod tortur, bez przerwy obawiał się, że będzie następny. Dopiero wtedy mógł rozbroić tę bombę strachu, która cały czas tykała w jego sercu i mogła w każdej chwili wybuchnąć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Miło, nie? Przeżyłeś dzięki tamtemu jednokomórkowcowi.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ta, zawdzięczam mu skórę.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke pokłonił się Irokezowi, który uchronił go przed cierpieniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Żegnaj, Irokezie. Dziękuję. Spoczywaj w pokoju.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– To… Co teraz planujesz?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Teraz? No tak, jest już po szkole. Co teraz…?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke zamyślił się po usłyszeniu pytania Eiri.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Piąta lekcja już się skończyła, a do prac karnych pozostały jeszcze dwie godziny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uczniowie podczas tej przerwy mieli wolne i o ile stawili się o ustalonej godzinie, mogli robić, co tylko dusza zapragnie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Kyousuke zaczął zastanawiać się, jak spędzić ten czas…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ej, zobacz. To ten gość, co zabił dwanaście osób.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W korytarzu, skąd dochodził głos jakiegoś chłopaka, już zaczęło robić się straszne zamieszanie, przez co Kyousuke poczuł, jak uchodzi z niego całe życie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z potwornym przeczuciem spojrzał w tamtą stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Oj! P-Patrzy na nas… Co za przerażająca aura. Zaraz chyba dostanę zawału!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Masz przerąbane! Na pewno cię zajebie! Może spróbuj paść na kolana i błagać o litość?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Słuchajcie, może ta kałuża krwi jest z osoby, którą zabił wcześniej… Drzwi też są rozwalone…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Niesamowite. Naprawdę chciałabym być zabita i zjedzona przez niego… - Dziewczyna puściła Kyousuke całusa.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie! To moje życie odbierze i pochłonie ciało! Nie moje, tylko nasze! Moja lewa ręko, Azazelu, niech twa łaska na mnie spłynie … „Jak najszybciej odbierze me życie”, „Jak najszybciej pochłoń me ciało”… Kyousuke Kamiya.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co, do cholery?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W korytarzu zbierali się uczniowie, którzy usłyszeli plotkę o Kyousuke, i przez zniszczone drzwi zaglądali do klasy. Przestrzeń życiowa Kamii momentalnie zaczęła się kurczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spojrzenia wszystkich osób skupione były na Kyousuke, więc presja, jaką odczuwał, była naprawdę nie do opisania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Miło, nie? Zostałeś gwiazdą.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eiri sarkastycznie pogratulowała Kyousuke, który nie miał żadnego powodu do radości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak na marginesie, prawdziwy powód tego zamieszania, czyli Maina…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Chcę pokoju na świecie, chce pokoju na świe… Auć, ugryzłam się w język.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miała pochyloną głowę i z zaciśniętymi mocno powiekami modliła się o pokój na świecie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke chciał jak najszybciej wyjaśnić nieporozumienie, jednak mógłby jedynie pogorszyć sprawę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Ej, co mam teraz zrobić? Przecież to totalny pat.&#039;&#039; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uczniowie na korytarzu stali jedynie na zewnątrz, obserwując Kyousuke, i nie próbowali nawet wejść do klasy - być może aż tak się go bali albo wzajemnie się przed tym powstrzymywali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke chciał szybko stamtąd uciec, jednak przejście było całkowicie zablokowane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy zamarł w miejscu bez ruchu i zalał go zimny pot…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Przepraszam, jest Kyousuke? Kyousuke? Kyousuke… A, znalazłam cię.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez tłum przecisnęła się czarna maska przeciwgazowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Renko, mówiąc „Proszę, dajcie mi przejść” oraz „Przepraszam”, przecisnęła się przez tłum i weszła do sali, nie zwracając uwagi na wlepione w nią spojrzenia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Witam ponownie! Zdążyłeś na czas do klasy? – Łuusz.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ta… Dosłownie o włos, ale…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chcąc jakby zrównoważyć żywiołowość i energię tryskającą z Renko, Kyousuke odpowiedział chłodnym głosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tłumowi natomiast odebrało całkowicie mowę. Uczniowie zaczęli przysłuchiwać się ich rozmowie, przez co trudno było cokolwiek z siebie wydusić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak Renko najwyraźniej nie przeszkadzało, że tyle osób ich słucha, bo powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Fiu. Wspaniale, że ci się udało. Tylko jakie „ale”?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nic takiego… Chodziło mi o ciebie i…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak. Ja niestety spóźniłam się o prawie dziesięć sekund, a potem…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Renko westchnęła, czemu towarzyszyły dźwięki „szooko” oraz przełknięcia śliny przez Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciągle po głowie chodziły mu krzyki dziewczyny, które usłyszał z sali obok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nauczyciel spóźnił się o prawie dwadzieścia sekund, więc wszystko skończyło się dobrze.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Rozumiem, to straszne… Eee? Co takiego? Wywinęłaś się?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dziwne. Tamte krzyki mi się przesłyszały?&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak, ale koleżanka przyszła spóźniona o minutę. Biedactwo. Padła ofiarą „tego”. Prawdziwa tragedia dla tej przerośniętej we wszystkie strony dziewczyny.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co takiego?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyobrażenia Kyousuke byłyby sto razy lepsze. Wcześniej widział oczami wyobraźni, jak Renko (a raczej jej piersi) są delikatnie macane podczas szukania dziury, żeby wcisnąć „to”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie wolałby jednak znaleźć jakiś otwór, żeby móc schować w nim swoją głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Powiedziała, że spóźniła się, ponieważ zbytnio skupiła się na szukaniu kogoś. Teraz pewnie jest u pielęgniarki. Chwila, to nie o ciebie przypadkiem chodziło?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Trudno mi to przyznać, ale prawdopodobnie tak. Nie znam nikogo innego pasującego do tamtego opisu.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke jęknął, pochylając głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jasna cholera. Ta dziewczyna, Bob, wciąż się nie poddała, co?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Miło, nie? Jesteś taki popularny, Kyousuke – rzuciła Eiri.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim chłopak zdążył obrócić się w jej stronę, Renko przechyliła głowę i patrząc na pochłoniętą paznokciami Eiri, powiedziała: - O? Jesteś przyjaciółką Kyousuke? Miło mi cię poznać. Nazywam się Renko Hikawa, chodzę do 1B. Pomimo mojego wyglądu mam jedynie szesnaście lat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jak to pomimo wyglądu? Przecież cała twoja twarz jest zasłonięta. – Eiri całkowicie zignorowała przyjacielsko wyciągniętą w jej stronę rękę Renko.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– …Eiri.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eiri wymruczała swoje imię dopiero po tym, jak skończyła nakładać na paznokcie lakier utrwalający.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Renko cofnęła rękę i pokiwała głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Oj, przepraszam. Nie radzę sobie z odczytywaniem sytuacji. Nie powinnam oferować uściśnięcia ręki, kiedy jesteś zajęta czymś takim… - Łuusz. – Przez moją maskę mam strasznie ograniczone pole widzenia.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Czymś takim? Co miałaś na myśli?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eiri uniosła głowę i spojrzała złowrogo na maskę przeciwgazową Renko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm? Nic takiego. Chodziło mi o to, że masz piękne paznokcie. Ja też kocham takie rzeczy.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aha. To chyba normalne, że dziewczyna dba o swoją urodę, kiedy nie ma nic innego do roboty, prawda? – Słysząc odpowiedź Renko, Eiri wzruszyła ramionami i wróciła do zabiegów pielęgnacyjnych.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej długie paznokcie wyglądały naprawdę pięknie po nałożeniu na nie czerwonego lakieru i udekorowaniu kryształkami. Ich czarne krawędzie były dokładnie przycięte, przez co całość wyglądała, jakby wyszła spod ręki zawodowego manikiurzysty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łuusz. – Zgadza się. Dbanie o wygląd to kobiece hobby! Kyousuke, słuchaj…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hmm? Co jest? Uprzedzając pytanie - twoja maska nie jest urocza. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Wiem. Chciałam spytać, czy będziesz wolny jutro w południe.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Temat mody został odsunięty na bok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Może zjedlibyśmy razem drugie śniadanie? Jest tyle rzeczy, o których chciałabym z tobą porozmawiać. Prawdę mówiąc, miałam zamiar pogawędzić z tobą po szkole… Ale wygląda na to, że przez hałas nie da rady. Co powiesz?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Drugie śniadanie? Renko, wybacz, ale chciałbym zjeść samemu.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Jeśli się zgodzisz, pozwolę ci sobie pomacać, gdzie tylko chcesz. Zgoda?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Gdzie tylko chcę? Naprawdę „gdzie tylko chcę”?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Tak. Będziesz mógł rozkoszować się gładkością dowolnego fragmentu mojej maski. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ją miałaś na myśli?! To było strasznie mylące…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke najpierw wstał z podekscytowania, a potem usiadł zawiedziony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eiri rzuciła mu ostre spojrzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Hę? Co ci chodziło po głowie? Dewiant. Zboczeniec.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W oczach Eiri widać było obrzydzenie i złe zamiary. W porównaniu do masywnych szczytów Renko jej klatka piersiowa przypominała niewielkie wzniesienia, a wręcz wydawała się płaska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Gdzie ty się gapisz? Mam ci „to” odciąć?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Raczej gdzie ty się patrzysz?! I nawet nie wspominaj o czymś tak przerażającym jak obcinanie „tego”, dobra?!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Niewiele stracisz. W końcu jest pewnie malutki jak serdelek, nie?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Oczywiście, że nie! Może i nie dorówna wielkością zwykłej kiełbasie, ale tej z hot dogów… - Kyousuke mówił coraz głośniej, jednak w tym momencie zakrył szybko usta, mówiąc – Oj!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chwilę później usłyszał dobiegające od innych uczniów i nauczycieli szepty: „Hot dog?”, „Pomyśleć, że ma wielkiego jak hot dog!”, przez co ledwie powstrzymał impuls, aby podejść do ściany i zacząć uderzać w nią głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szooko – Renko westchnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Dlaczego nagle zaczęliście rozmawiać o kiełbasach? Ale… Naprawdę wyglądacie na świetnych przyjaciół! Też chciałabym dołączyć do waszej paczki No tak! – Renko klasnęła, przez co jej wielki biust aż podskoczył. – Eiri, może też zjesz z nami drugie śniadanie? Spotkania są elementami przeznaczenia! Co powiesz? Nie jest to wspaniały pomysł? – Łuusz. &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niewinne nastawienie Renko, które nijak się miało do jej wyglądu, w połączeniu z jej wielką i drżącą jak galareta masą piersiową doprowadziły Eiri do kresu wytrzymałości. Odwróciła głowę z miną „chcę już stąd wyjść” i powiedziała z rezygnacją w głosie: - Cóż… jasne. Nie mam nic przeciwko. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Kyousuke, zgodziła się! Wspaniale! Ojejku, już nie mogę się doczekać!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Zaraz… Poczekaj chwileczkę. Przecież nie powiedziałem, że się zgadzam, prawda?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Co? Nie chcesz? Dlaczego? Szloch, szloch, uuu, łe.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Nie udawaj, że płaczesz, dobra? Jeśli chcesz wiedzieć czemu… &amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie. Oczywiście chodziło o to, że był normalną osobą, która nikogo nie zabiła, więc nie chciał zadawać się z mordercami. Nie mógł jednak im tego powiedzieć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza tym w obecnej sytuacji i tak nie mógłbym zjeść w spokoju…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc tłum zebrany przed drzwiami klasy, Kyousuke pomyślał, że jego przyszłość nie wygląda za różowo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spojrzenia tych osób, morderców, zdawały się być coraz bardziej natarczywe. Dałby radę przełknąć zawarte w niektórych z nich strach i podziw, ale między nimi kłębiły się także niebezpieczne emocje jak zazdrość, wrogość, a nawet wręcz żądza krwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke za wszelką cenę chciał uniknąć złapania przez tych psychopatów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[image:PsyCome V1 101.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naprawdę znajdował się w sytuacji zagrażającej jego życiu. Gdyby był sam, z pewnością zginąłby, jak tylko przestałby uważać chociaż na chwilę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;W takim razie równie dobrze…&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Dobra, rozumiem. Zgoda.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke pokiwał głową, jednocześnie kalkulując sobie wszystko w głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Największa morderczyni w klasie z sześcioma osobami na koncie oraz druga, której liczby zabitych nie znał, w masce przeciwgazowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke poczuł, że z nikim nie będzie sobie trudniej poradzić niż z tymi dwoma dziewczynami. Jeśli jednak uda mu się przeciągnąć je na swoją stronę, mogą się okazać całkiem...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Naprawdę?! To wspaniale! Tak się cieszę. W takim razie jutro będziemy się świetnie bawić! – Łuusz.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– A wcześniej się nie wahałeś? Zmieniasz zdanie jak rękawiczki. Co za niezdecydowany facet.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez odpowiedź Kyousuke Renko się podekscytowała, a mina Eiri trochę się rozluźniła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;W końcu chcę jedynie przeciągnąć je na swoją stronę, a nie zaprzyjaźnić się z nimi. To tylko jeden ze środków niezbędnych do przetrwania.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke postanowił trzymać się z tymi dziewczynami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;center&amp;gt;&amp;lt;span style=&amp;quot;font-size:300%&amp;quot;&amp;gt;× × ×&amp;lt;/span&amp;gt;&amp;lt;/center&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zakład Poprawczy Czyściec był szkołą z internatem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łatwo domyślić się powodu takiego stanu rzeczy - miało to zapobiec ucieczkom uczniów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chociaż placówkę tę stworzono z myślą o reedukacji młodocianych morderców, wciąż istniały inne istotne różnicę między nią a innymi ośrodkami edukacyjnymi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla przykładu teren szkoły był otoczony betonowymi ścianami oraz bez przerwy patrolowany przez strażników upoważnionych do strzelania w przypadku próby ucieczki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zresztą i tak nie dało się zbiec, ponieważ zakład znajdował się na wyspie z dala od lądu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pod względem ochrony ta placówka nie miała sobie równych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z drugiej strony trzeba przyznać, że skazani mieli w niej zadziwiająco dużo swobody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlatego trudno było jednoznacznie określić poziom rygoru tej placówki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko w tym zakładzie dla nieletnich przestępców stanowiło tajemnicę, łącznie z jego przeznaczeniem. To, że przetrzymywano tam jedynie nieletnich przestępców, było zrozumiałe, ale dlaczego jedynie morderców?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas zapoznawania się z zasadami, jakie odbyło się tego dnia, nie wyjaśniono tego do końca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Trudno, głowienie się nad tym i tak nie pomoże. Padam z nóg.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie licząc znęcania się Kurumii, do prac karnych zaliczało się wyrywanie chwastów, naprawianie i dbanie o szkolne budynki, przenoszenie zapasów i inne prace fizyczne. Po czterech godzinach ciężkich robót Kyousuke ledwo trzymał się na nogach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rzucił na bok wydruki rozdane podczas zapoznawania się z zasadami, a potem położył się na przyszykowanym dla niego łóżku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miało prostą konstrukcję i pokrywał je cienki materac, jednak całkiem wygodnie się na nim spało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak jak w całej szkole, w oknie znajdowały się kraty. Roztaczał się za nimi widok na nocne niebo oraz ścianę z wyjściem zamykanym od zewnątrz, nad którą rozciągał się drut kolczasty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym ciasnym, otoczonym betonowymi ścianami pomieszczeniu znajdowało się niewiele mebli. Stały tam jedynie biurko, krzesło, mała półka oraz toaleta w zachodnim stylu zainstalowana w rogu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na pierwszy rzut oka pokój przypominał więzienną celę, w rzeczywistości należał jednak do ucznia mieszkającego w internacie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Mam spędzić trzy lata w takim popieprzonym miejscu? Mowy nie ma. Kurwa, za żadne skarby…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ubrany w strój w czarno-białe paski Kyousuke zaczął marudzić pod nosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te barwy oznaczały, że był więźniem i jak najbardziej pasowały do osoby skazanej za morderstwo, prawda? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Ja przecież nikogo nie zabiłem. Nikogo…&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy kwestionował postawione mu fałszywe zarzuty, ogarnął go niemożliwy do pohamowania gniew, a także uczucie słabości i niesprawiedliwości w życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&#039;text-indent:12pt&#039;&amp;gt;– Aaaa, cholera! Nie zrobiłem nic złego! Dlaczego muszę przez to przechodzić?&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kyousuke zacisnął mocno zęby, żeby powstrzymać tryskający z jego serca gniew, a potem rzucił się na łóżko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po aresztowaniu, jeszcze przed osadzeniem w tej szkole, pytał się o to wiele razy: - Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? – Jednak nie znalazł odpowiedzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wcześnie rano czekały go prace karne, więc zamknął oczy. Prawie od razu ukazał mu się obraz twarzy najbliższego członka jego rodziny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Ayaka…&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za każdym razem, kiedy przypominał sobie o siostrze, którą zostawił, coś w jego sercu pękało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Ciekawe, co teraz robi.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej zmartwiona twarz wypaliła się w jego wspomnieniach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie widział siostry od dnia, w którym został aresztowany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potem wydarzenia pędziły jak fale na wzburzonym morzu. Został od razu zamknięty w więzieniu, potem przeszedł proces i zanim się spostrzegł, przeniesiono go do tej szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale co robiła teraz jego siostra? Tego łatwo można było się domyślić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym, co spotkało Kyousuke, Ayaka miała pewnie złamane serce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z pewnością ukryła się w ciemnym pokoju, narzuciła na siebie kołdrę, skuliła się i zaczęła płakać. Kyousuke nie miał najmniejszego problemu z wyobrażeniem sobie takiego obrotu spraw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak właśnie zachowywała się w nocy po tym, jak w szkole się nad nią znęcano.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Przepraszam.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc w swoich wyobrażeniach zwykle radosną i pełną energii siostrę w takim stanie, Kyousuke postanowił stać się silniejszy, żeby ją bronić i nie pozwolić, aby ktoś ponownie ją zranił ani nigdy więcej nie była smutna. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od tamtego momentu, chociaż przez niego się martwiła, nikt nie zrobił jej żadnej krzywdy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak właśnie sprawy powinny się ułożyć, jednak nagle wszystko się zawaliło i Kyousuke…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Ayaka miała rację. Jeśli dalej będę tak lekkomyślny, w końcu wpakuję się w kłopoty, z których nie uda mi się wywinąć. Naprawdę przepraszam, że twój brat jest taki głupi. Ale…&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W słabym świetle padającym na łóżko zamajaczyły składane w pięść dłonie Kyousuke.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;To jeszcze nie koniec. Nie zostawię tak tego.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli uda mu się ukończyć tę szkołę, wróci do społeczeństwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znowu będzie mógł zobaczyć Ayakę i ją bronić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A także ją przeprosić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlatego…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Nieważne, co się stanie, muszę przetrwać. Nie obchodzi mnie, że otaczają mnie mordercy. Mam gdzieś, że ten piekielny nauczyciel obrał mnie sobie za cel. Chociaż z jakiegoś powodu zostałem wrzucony do więzienia, muszę… wyjść stąd żywym.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Powróć do [[Psycho Love Comedy PL: Tom 1 Rozdział 1|Rozdział 1]]&lt;br /&gt;
| [[Psycho Love Comedy PL|Strona główna]]&lt;br /&gt;
| Idź do [[Psycho Love Comedy PL: Tom 1 Rozdział 3|Rozdział 3]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>82.177.83.189</name></author>
	</entry>
</feed>