<?xml version="1.0"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="en">
	<id>https://www.baka-tsuki.org/project/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=149.156.124.21</id>
	<title>Baka-Tsuki - User contributions [en]</title>
	<link rel="self" type="application/atom+xml" href="https://www.baka-tsuki.org/project/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=149.156.124.21"/>
	<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Special:Contributions/149.156.124.21"/>
	<updated>2026-06-27T07:19:20Z</updated>
	<subtitle>User contributions</subtitle>
	<generator>MediaWiki 1.43.1</generator>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Zero_no_Tsukaima_wersja_polska_Tom_1_Rozdzia%C5%82_7&amp;diff=82079</id>
		<title>Zero no Tsukaima wersja polska Tom 1 Rozdział 7</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Zero_no_Tsukaima_wersja_polska_Tom_1_Rozdzia%C5%82_7&amp;diff=82079"/>
		<updated>2011-02-06T21:48:14Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;149.156.124.21: /* Rozdział 7 - Fouquet Krusząca Ziemię  */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;== &amp;lt;center&amp;gt;Rozdział 7 - Fouquet Krusząca Ziemię &amp;lt;/center&amp;gt; ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Tristanii żył pewien mag-złodziej, zwący się &amp;quot;Kruszący Ziemię&amp;quot;, każdy szlachcic kulił się ze strachu na sam dźwięk tego imienia. Jego &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
pełne imię brzmiało Fouquet Kruszący Ziemię. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Fouquet usłyszał, że pewien szlachcic na północy posiadał kryształową koronę, przebywał całą drogę tylko po to by ją ukraść. Kiedy &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
usłyszał, że szlachcic na południu posiada jako rodzinny skarb berło podarowane przez króla, przebijał się przez ściany żeby je ukraść. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na wschodzie żaden z najpiękniejszych perłowych pierścieni stworzonych przez rzemieślników z Białych Wysp, nie pozostał w żadnym dworze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fouquet także chętnie wziął w posiadanie bezcenną butelkę dobrego starego wina z winiarni na zachodzie. Złodziej był wszędzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Taktyka Fouquet obejmowała szeroki zakres działań, od cichej infiltracji, do bezczelnych włamań. Narodowy bank został obrabowany w biały dzień,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
a mieszkania były rabowane w środku nocy. W razie zagrożenia Fouquet po prostu zamieniał straże w pył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Działania Fouquet były rozpoznawane tylko po tym, że do włamania używał alchemii. Zamieniał drzwi i ściany w pył i piasek, a następnie &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
przechodził przez powstałe wejście. Oczywiście, szlachta nie była głupia, próbowali magicznie zabezpieczyć swoje skarby, &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
ale alchemia Fouquet była po prostu za silna, zamieniał wszystko, zabezpieczone czy też nie, w pył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli Fouquet postanowiła użyć siły przyzywał 30 metrowego ziemnego golema. Rozrzucają na wszystkie strony strażników i rozbijając &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
mury zamku, pozwoliła mu to na zuchwałą kradzież w świetle dnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nikt nigdy nie widział twarzy Fouquet. Nikt nie był pewien czy to mężczyzna czy kobieta. Wszystko co wiedzieli to, że był magiem ziemi &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
co najmniej klasy trójkąta i preferował kraść potężne magiczne artefakty, oraz to że w każdym okradzionym pomieszczeniu zostawił&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
list w stylu, &amp;quot;Mam twój skarb - Fouquet Kruszący Ziemię&amp;quot;, &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;center&amp;gt;***&amp;lt;/center&amp;gt;&lt;br /&gt;
[[Image:ZNT-page-195.jpg|thumb|Wspinając się po ściany, Fouquet czuła potęgę magii zabezpieczającej ją..&#039;&#039;]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwa duże księżyce oświetlały mury na zewnątrz piątego piętra Akademii Magi, na którym to znajdował się zamknięty skarbiec. W cieniu &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
rzucanym przez ściany stał Fouquet Kruszący Ziemię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Długie zielone włosy Fouquet ruszały się na wietrze, sama stojąc pokazując w pełni swoją figurę, której bali się wszyscy bogaci &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
szlachcice w kraju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wspinając się po ściany, Fouquet czuła potęgę magii zabezpieczającej ją. &#039;&#039;Główna wieża Akademii jest tak wytrzymała na jaką wygląda &lt;br /&gt;
... czy fizyczny atak jest naprawdę jej jedyną słabością? nie mogę się przebić przez coś takiego nie zwracając na siebie uwagi.&#039;&#039; Nie &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
było trudnością dla mistrza magii ziemi jaką był Fouquet sprawdzenie grubości ściany, lecz przebicie się przez nią to kompletnie co &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
innego. &#039;&#039;Wygląda na to, że użyto tylko zaklęcia utwardzającego na niej, lecz nie mogę jej zniszczyć nawet za pomocą mojego golema. To &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
było bardzo mocne zaklęcie... nawet moje alchemia tu nic nie zdziała.&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&amp;quot;Cholera...dotarłem  tak daleko&amp;quot; Złodziej zacisną zęby w frustracji. &amp;quot;Nie odejdę stąd bez Berła Destrukcji, nie ważne co&amp;quot; Fouquet &lt;br /&gt;
skrzyżował ręce i głęboko się zamyślił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;center&amp;gt;***&amp;lt;/center&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W czasie gdy Fouquet myślała nad tym jak się przebić przez ścianę, w pokoju Louise panował chaos. Louise i Kirche patrzyły na siebie gniewnie, podczas gdy Saito, na swojej kupce siana, z podnieceniem badał miecz który Kirche mu podarowała. Thabita nonszalancko czytała na łóżko Louise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise trzymała swoje ręce na tali. &amp;quot;Co to ma znaczyć, Zerbst?&amp;quot; Spojrzała na swoją rywalkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kirche patrzyła jak Saito bawi się mieczem, &amp;quot;Mówiłam Ci, zdobyłam to co chciał Saito, wiec przyszłam mu to dać&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Ah, jaka szkoda. Już dałam mojemu towarzyszowi broń. Prawda Saito?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przeciwnie, Saito nie chciał rozstać się z prezentem Kirche. Wyciągną miecz z pochwy i patrzył na niego. Kiedy trzymał go, inskrypcja na jego lewej ręce zaczęła świecić, a ciał stało się lekkie jak piórko. Chciał po wymachiwać mieczem lecz był w pokoju. Nie mógł zrozumieć o co chodzi z tą inskrypcją. Wszystko co wiedział to to, że świeciła kiedy dzierżył miecz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale wszystko co go interesowało w tej chwili był piękny dekorowany miecz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;To jest zbyt niesamowite... Teraz chcę go jeszcze bardziej...i o błyszczy!&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise wykopała go w powietrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Co ty robisz?!&amp;quot; Krzyczał Saito&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Oddaj go. Czyż nie masz już tego gadającego miecza?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Uh...to prawda...to interesujące że miecz potrafi mówić, ale... &#039;&#039;Jest stary i zardzewiał. Jeżeli miecznik ma mieć miecz, musie to być coś błyszczącego i fajnego, nie? Zresztą, Kirche dała mi go za darmo.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zazdrość aż z ciebie kipi, Valliere!&amp;quot; Kirchre powiedział triumfalnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Zazdrość? Kto jest zazdrosny?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Nie jesteś? Ja, Kirche, z łatwością zdobyłam miecz który Saito najbardziej pożądał. Nie możesz powiedzieć, że nie jesteś zazdrsna, no nie?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
“Jealous, my arse! Nie przyjmę żadnego podarunku od kogoś z rodziny Zerbst. To wszystko!&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kirche spojrzała na Saito, który patrzył ukradkiem na miecz w rękach Louise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Widzisz? Saito uwielbia ten miecz, rozumiesz?. Ten miecz stworzył Lord Shupei - wielki alchemik z Germani! Kirche rzuciła uwodzicielskie spojrzenie na Saito. &amp;quot;Słuchaj wszystko co najlepsze pod słońcem, weźmy na to miecze i kobiety, pochodzi tylko z Germani. Tristańskie kobiety, jak ty Louise są wysoce zazdrosne, niecierpliwe, mizerne, i snobistyczne, i nic nie może tego zmienić!&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise patrzyła na Kirche.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Co? Mówie tyko prawdę&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Oh...jak...zabawnie. Kobiety jak ty są romantycznymi idiotkami! Czyżbyś zerwała ze zbyt wieloma facetami w Germani, a teraz nikt Ci nie ufa, wiec uciekłaś aż tutaj do Tristanii, odparła Louise z zimnym, bezkompromisowym śmiechem, przeplatanym dreszczami ze złości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Masz jaja, Valiere...&amp;quot; Twarz Kirche pociemniała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Co? Mówie samą prawdę.&amp;quot; Dodała Louise zwycięsko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obie wyciągnęły w tym samym czasie swoje różdżki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Thabita jednym ruchem swojej laski wyrwała im różdżki z rąk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Wewnątrz&amp;quot; Powiedział prosto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Prawdopodobnie miała na myśli że niebezpiecznie było by tu walczyć.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise gniewnie wymamrotał. &amp;quot;A kto to jest? Siedzi na moim łóżko odkąd-&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;To moja przyjaciółka&amp;quot; Odparła Kirche.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;A dlaczego jest w moim pokoju?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;To jakiś problem?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Hmmph.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saito próbował rozmawiać z Thabitą, lecz nie odpowiedziała, siedział tylko cicho i czytał książkę, tak jakby rozmowa jej nie obchodziła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tymczasem, Kirche i Louise ciągle się na siebie patrzyły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kirche odwróciła wzrok, &amp;quot;Cóż... niech Saito wybierze.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Ja? Wybrać?&amp;quot; Saito natychmiast poczuł się trochę wyróżniony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Tak, tu chodzi o twój miecz,&amp;quot; Louise także na niego spojrzała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle Saito poczuł się gorzej. Lubił bardziej błyszczące ostrze Kirche. &#039;&#039;Ale Louise nigdy nie pozwoli mi go wybrać, albo może nie dawać mi jeść przez tydzień, chociaż mogę dostawać jedzenie od Siesty, ale ciągle...&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spojżał na Louise, która się na niego gapiła. &#039;&#039;Louise może i jest samolubna, egocentryczna, niewdzięczną dziewczyną lecz zajęła się mną kiedy zemdlałem na kilka dni... i jest w moim typie...&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Wiec jeszcze raz...Kirche kupiła mi bardzo drogi miecz. Na dodatek, taka piękność jak ona przyznała że mnie lubi. Przed tym nie było mowy żeby ktoś tak wspaniały...&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Więc? Który?&amp;quot; Kirche i Louise na niego patrzyły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Uh, więc... Nie mogę zatrzymać obu?&amp;quot; Powiedział Saito starając się słodko wyglądać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie udało się. Został wykopany w powietrze przez podwójne kopnięci, spadając na swoją stertę siana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Hej&amp;quot; Kirche obróciła się w stronę Louise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Co?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Myślę że czas to zakończyć&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Hmm...masz racje.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Nienawidzę Cie wiesz?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Ja Ciebie też&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Myślę ze jesteśmy w jakimś sensie podobne.&amp;quot; Kirche uśmiechnęła się i podniosła brwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise także zadarła głowę do góry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Więc pojedynek!&amp;quot; Wykrzyczały obie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Jejku...nie musicie...&amp;quot; Saito był w szoku. Gapił się na siebie i nic do ich nie docierało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Ale oczywiście z użyciem magii!&amp;quot; Kirche zadeklarowała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise gryzła swoją dolną wargę, i skinęła głową, &amp;quot;Dobra, gdzie dokładnie?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Naprawdę? Jesteś pewna, Louise Zero? Naprawdę jesteś pewna, że chcesz walczyć ze mną w magicznym pojedynku?&amp;quot; Prowokował ją Kirche.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise opuściła głowę. &#039;&#039;Czy jestem pewna? Oczywiście...że nie.&#039;&#039; Ale to było wyzwanie od Zerbst więc musiał się go podjąć. &amp;quot;Oczywiście! Nie przegram z tobą!&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W międzyczasie Stający na ścianie głównej wieży w Akademii, Fouquet wyczuła zbliżające się kroki. Zeskoczył na ziemię i zaraz przed uderzeniem, wyszeptał &amp;quot;Zaklęcie Lewitacji&amp;quot;, lądując lekko jak piórko. Fouquet zmilknął w pobliskich zaroślach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wchodzącymi na dziedziniec byli Louise, Kirche i Saito.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;W porządku, zaczynajmy.&amp;quot; Kirche ogłosiła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Czy naprawdę zamierzacie walczyć?&amp;quot; Zapytał z niepokojem Saito.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Tak zamierzamy&amp;quot; Louise potwierdziła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Czy nie jest to trochę...niebezpieczne? Może sobie odpuścimy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;to prawda, więc ktokolwiek zostanie ranny będzie idiotą,&amp;quot; powiedziała Kirche.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise skinęła głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Thabitha podeszła do Kirche i wyszeptała jej coś do ucha. Potem wskazała na Saito.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Hmm...to wspaniały pomysł. Kirche uśmiechnęła się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potem, Kirche wyszeptał coś do Louise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Ahh...nie taki zły.&amp;quot; Potwierdziła Louise&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I obie popatrzyły na Saiot. Natychmiast poczuł, że stanie się coś złego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;center&amp;gt;***&amp;lt;/center&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Hej... naprawdę zamierzacie to zrobić?&amp;quot; Pytał Saito, ale nikt go nie słuchał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wisiał w powietrzu przywiązany liną do głównej wieży.&#039;&#039;Tak... Powinienem po prostu wybrać i zakończyć to.&#039;&#039; Na ziemi która wydawał się tak odległa, mógł zobaczyć sylwetki Kirche i Louise. Mimo iż był to środek nocy, dwa księżyce oświetlały wszystko wokoło. Mógł nawet zobaczyć Thabite na jej smoku. Smok trzymał w pysku dwa miecze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwa księżyce jasno świeciły na Saito.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kirche i Louise popatrzyły na niego, wiszącego w powietrzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kirche podyktowała zasady &amp;quot;Zrobimy to tak... pierwsza która przetnie linę i sprowadzi Saito na ziemię wygra. Może być?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Dobrze&amp;quot; Skinęła głową Louise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Nie ma limitów zaklęć. Możesz zacząć pierwsza... moja strata.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;W porządku&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;W takim razie... powodzenia.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise Wywijała swoją różdżka. W powietrzu Thabita rozbujała linę na której wisiał Saito. Zaklęcia takie jak &amp;quot;Kula Ognia&amp;quot; Mają dużą celność, i jak długo cel się nie rusza mogę go trafić. Jednakże Louise miała większe zmartwienie - musiała sprawić żeby zaklęcie w ogóle zadziałało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise myślała &#039;&#039;Co zadziała? Wiatr? Ogień? Ziemia i Woda odpadają... nie mają zbyt dużo zaklęć które mogą zadziałać. Magia oparta na ogniu były by najlepsze...&#039;&#039; i wtedy Louise przypomniała sobie w czym Kirche jest najlepsza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Kule Ognia Kirche łatwo przetną linę. Nie mogę zepsuć tego&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wybrała Kulę Ognia. Wycelowała w linę, wyrecytowała krótkie zaklęcie. Jeżeli jej się nie powiedzie, Saito dostanie miecz Kirche, a dla kogoś poważanego jak Louise, był kompletnie nieakceptowalne. Skończyła recytację, i ze swoją najwyższą koncentracją machnęła różdżka. Jeżeli zadziała kula ognia powinna natychmiast się pojawić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz nic nie wyszło z różdżki. W następnym momęcie, ściana za Saito eksplodowała. Fala uderzeniowa uderzyła w Saito. &amp;quot;Co do diabła?! Próbujesz mię zabić?! Saito gniewnie krzyczała na nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lina pozostała nietknięta. Jeżeli myślała, że fala uderzeniowa może zerwać linę to się myliła. Duże pękniecie ukazało się na ścianie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kirche upadłą śmiejąc się. &amp;quot;ZERO! LOUISE ZERO! Trafiłaś w ścianę zamiast linę. To dopiero nazywa się&#039;&#039;talent&#039;&#039;&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lousie patrzyła w ziemię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Naprawdę, muszę cię zapytać coś ty zrobiła żeby to tak wybuchło?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sfrustrowana Louise zaciskała pięści i uklękła na ziemi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Teraz moje kolej.&amp;quot; Kirche wycelowała w linę jak łowca w swoją ofiarę. Thabita kołysała liną więc celowanie był trudniejsze. Pomimo tego Kirche jasno się uśmiechała. Wymawiając krótkie zaklęcie, Kirche zamachała z przyzwyczajenia różdżka, zaklęcia ognia były jej specjalnością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jej różdżki natychmiast wyszła, kula ognia, wielkości melona, która natychmiast przepeliła linę. Saito natychmiast zaczął spadać, ale Thabita żuciłą na niego Zaklęcie Lewitacji, powodując że wylądował lekko na ziemi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Wygrałam Valliere!&amp;quot; Śmiała się Kirche.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise zdesperowana zaczęła wyrywać trawę wokoło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W międzyczasie, Fouquet obserwował ich zza krzaków. Złodziej zauważył pęknięcie na ścianie które powstało od wybuchu spowodowanego przez Louise. &#039;&#039;Co to był za rodzaj magii?&#039;&#039; Chciała rzucić kulę ognia, leczy nic nie wyszło z jej różdżki, a ściana wybuchła. Nigdy nie słyszałem o zaklęciu które powoduje takie eksplozje.&#039;&#039; Fouquet potrząsał głową. &#039;&#039;Co najważniejsze, nie mogę przegapić takiej szansy.&#039;&#039; Fouquet zaczął wymawiać długą inkantacje wymachując różdżka w stronę ziemi. Kiedy ukończył łagodny uśmiech pojawił się na twarzy. W czasie inkantacji zaklęcia na ziemi powstało wzniesienie. Fouquet Kruszący Ziemię pokazywała swój talent.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Co za szkoda, Valliere! Śmiałą się Kirche.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przegrała swoją bitwę, Louise opuściła ramiona w rozpaczy. Saito obserwował ją, widział jakie skomplikowane emocje ją targają. &amp;quot;...dlaczego ty uh... nie rozwiążesz mnie najpierw.&amp;quot; Powiedział cicho. Nie mógł ruszyć się z powodu liny go obwiązującej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kirche uśmiechnęła się, &amp;quot;Oczywiście, będę zachwycona mogąc to zrobić.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tej chwili Kirche poczuła coś za sobą. Obróciła się. Nie mogła uwierzyć własnym oczom. &amp;quot;Co...Co to jest?!&amp;quot; To co zobaczyła był ogromnym ziemnym golemem idącym w ich kierunku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Kyaaaaaa!!!&amp;quot; Kirche uciekła krzycząc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saito wrzeszczał za nią, &amp;quot;Hej! Hej! Nie idź! Nie zostawiaj mnie tutaj!&amp;quot; Saito zaczął panikować. W końcu nigdy nie widział ogromnego golema, a jeden właśnie stał przed nim. &amp;quot;Co to jest do diabła?! Jest ogromne!&amp;quot; Chciał uciec ale liny nie pozwalały mu się ruszyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise odzyskał swoje zmysły i pobiegła do niego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Ty...dlaczego jesteś tak związany?!&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Czy to nie był twój pomysł?!&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nad nimi, golem podniósł swoją stopę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saito stracił nadzieję. &amp;quot;Louise uciekaj stąd&amp;quot; Krzyczał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Cholera...ta lina...&amp;quot; Louise daremnie próbowała rozwiązać węzły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stopa golema zaczęła opadać. Saiot zamkną oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tej chwili, smok Thabity złapał ich tuż przed zgnieceniem przez golema.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wisząc pod smokiem, Saito i Louise obserwowali golema. Saito nerwowo zapytał, &amp;quot;C-co...to do cholery jest?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Nie jestem pewna...ale chyba to ogromny ziemny golem! Ktoś musiał go przyzwać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Coś tak dużego?!&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;...ktokolwiek to zrobił musiał by być magiem co najmiej klasy trójkąta.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saito ugryzł się w wargę, i pomyślał o Louise, która próbowała go rozwiązać, nie zależnie od niebezpieczeństwa. &amp;quot;Dlaczego nie uciekłaś?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Żaden szanujący się mistrz nie mógł by porzucić swego towarzysza.&amp;quot; Odpowiedziała szczerze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saito cicho ją obserwował. Z jakiegoś powodu, zdawała się mu całkiem atrakcyjna... w tej chwili.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fouquet, stojąc na ramieniu golema, uśmiechała się i nie zwracała uwagi na wietrznego smoka i ucieczkę Kirche. Ciemny kaptur przysłaniał jej głowę, tak że nikt nie mógł zobaczyć jej twarzy. Fouquet zmieniła rękę golema w żelazo i nakazała uderzyć w ścianę. Głuchy dźwięk rozbrzmiał kiedy pięść uderzyła w ścianę niszcząc ją. Pod ciemnym kapturem Fouquet uśmiechnął się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Golem przeniósł na swojej ręce Fouquet tak żeby złodziej mógł przejść przez powstały wejście. W skarbcu znajdowało się mnóstwo kosztowności ale Fouquet chciał tylko jednej rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Berło Zniszczenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rząd różnych bereł wisiał na ścianie, lecz jedno się wyróżniało. Było metrowej długości, i wykonane z metalu którego nigdy nie widział. Popatrzył na metalową tabliczkę wiszącą pod nim &amp;quot;Berło Zniszczenia, nie dotykać&amp;quot; Uśmiechnął się szerzej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fouquet zabrał berło, i był zaskoczony jego lekkością. &#039;&#039;Z czego to jest zrobione?&#039;&#039; Nie było czsu na zastanawianie się, pobiegła z powrotem na ramię golema.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fouquet wypalił na ścianie napis &amp;quot;Mam twoje Berło Zniszczenia. - Fouquet Krusząca Ziemię.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;With its caped summoner sitting on its shoulder, the golem leaped over the Academy walls, landed with a huge thud, and moved toward the grasslands and beyond.&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nad golemem, smok krążył w około. Thabita, siedział na swoim smoku, przesuwając Saito i Louise na tył smoka za pomocą zaklęci lewitacji. Jednym ruchem ruchem różdżki i z liny wiążącej Saito zostały kawałki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Dziękuje&amp;quot; odpowiedział z wdzięcznością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej twarz pozostał niewzruszona, tylko kiwnęła głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saito patrzył na ogromnego golema, i zapytał Louise, &amp;quot;Ten mag...zniszczył ścianę .Ale dlaczego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Skarbiec&amp;quot; Odpowiedziała Thabita.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Trzymał coś kiedy wychodził z tej dziury.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;To był złodziej. Ale...to było trochę zbyt śmiałe.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Patrzyli jak golem nagle zamienia się w kupę ziemi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Księżyce jasno świeciły, Nic tam nie było oprócz góry ziemi. Tak po prostu, mag zniknął w ciemności nocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Od Tłumacza ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To co jest pogrubione nie potrafiłem przetłumaczyć :(, mam nadzieje że ktoś będzie potrafił.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>149.156.124.21</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Zero_no_Tsukaima_wersja_polska_Tom_1_Rozdzia%C5%82_7&amp;diff=82078</id>
		<title>Zero no Tsukaima wersja polska Tom 1 Rozdział 7</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Zero_no_Tsukaima_wersja_polska_Tom_1_Rozdzia%C5%82_7&amp;diff=82078"/>
		<updated>2011-02-06T21:35:03Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;149.156.124.21: /* Rozdział 7 - Fouquet Krusząca Ziemię  */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;== &amp;lt;center&amp;gt;Rozdział 7 - Fouquet Krusząca Ziemię &amp;lt;/center&amp;gt; ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Tristanii żył pewien mag-złodziej, zwący się &amp;quot;Kruszący Ziemię&amp;quot;, każdy szlachcic kulił się ze strach na sam dźwięk tego imienia. Jego &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
pełne imię brzmiało Fouquet Kruszący Ziemię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Fouquet usłyszał, że pewien szlachcic na północy posiadał kryształową koronę, przebył całą drogę tylko po to by ją ukraść. Kiedy &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
usłyszał że szlachcic na południu posiada jako rodzinny skarb berło podarowane przez króla, przebił się przez ściany żeby je ukraść. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na wschodzie żaden z najpiękniejszych perłowych pierścieni stworzonych przez rzemieślników z Białych Wysp, nie pozostał w żadnym dworze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fouquet także chętnie wzięła w posiadanie bezcenną butelkę dobrego starego wina z winiarni na zachodzie. Złodziej był wszędzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Taktyka Fouquet obejmowała od cichej infiltracji do bezczelnych włamań. Narodowy bank został obrabowany w biały dzień, a mieszkania &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
były rabowane w środku nocy. W razie zagrożenia Fouquet po prostu zamieniał straże w pył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Działania Fouquet były rozpoznawane tylko po tym że do włamania używał alchemii, zamieniając drzwi i ściany w pyłi piasek, następnie &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
przechodząc przez powstałe wejście. Oczywiście, szlachta nie była głupia, próbowali magicznie zabezpieczyć swoje skarby przed magią, &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
ale alchemia Fouquet była po prostu za silna, zamieniał wszystko, zabezpieczone czy też nie, w pył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli Fouquet postanowiła użyć siły przyzywał 30 metrowego ziemnego golema. Rozrzucają na wszystkie strony strażników i rozbijając &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
mury zamku, pozwoliła mu to na zuchwałą kradzież w świetle dnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nikt nigdy nie widział twarzy Fouquet. Nikt nie był pewien czy to mężczyzna czy kobieta. Wszystko co wiedzieli to, że był magiem ziemi &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
co najmniej klasy trójkąta, to że w każdym okradzionym pomieszczeniu zostawił list w stylu, &amp;quot;Mam twój skarb - Fouquet Kruszący Ziemię&amp;quot;, &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
i preferował kraść potężne magiczne artefakty&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;center&amp;gt;***&amp;lt;/center&amp;gt;&lt;br /&gt;
[[Image:ZNT-page-195.jpg|thumb|Wspinając się po ściany, Fouquet czuła potęgę magii zabezpieczającej ją..&#039;&#039;]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwa duże księżyce oświetlały mury na zewnątrz piątego piętra Akademii Magi, na którym to znajdował się zamknięty skarbiec. W cieniu &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
rzucanym przez ściany stał Fouquet Kruszący Ziemię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Długie zielone włosy Fouquet ruszały się na wietrze, sama stojąc pokazując w pełni swoją figurę, której bali się wszyscy bogaci &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
szlachcice w kraju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wspinając się po ściany, Fouquet czuła potęgę magii zabezpieczającej ją. &#039;&#039;Główna wieża Akademii jest tak wytrzymała na jaką wygląda &lt;br /&gt;
... czy fizyczny atak jest naprawdę jej jedyną słabością? nie mogę się przebić przez coś takiego nie zwracając na siebie uwagi.&#039;&#039; Nie &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
było trudnością dla mistrza magii ziemi jaką był Fouquet sprawdzenie grubości ściany, lecz przebicie się przez nią to kompletnie co &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
innego. &#039;&#039;Wygląda na to, że użyto tylko zaklęcia utwardzającego na niej, lecz nie mogę jej zniszczyć nawet za pomocą mojego golema. To &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
było bardzo mocne zaklęcie... nawet moje alchemia tu nic nie zdziała.&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&amp;quot;Cholera...dotarłem  tak daleko&amp;quot; Złodziej zacisną zęby w frustracji. &amp;quot;Nie odejdę stąd bez Berła Destrukcji, nie ważne co&amp;quot; Fouquet &lt;br /&gt;
skrzyżował ręce i głęboko się zamyślił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;center&amp;gt;***&amp;lt;/center&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W czasie gdy Fouquet myślała nad tym jak się przebić przez ścianę, w pokoju Louise panował chaos. Louise i Kirche patrzyły na siebie gniewnie, podczas gdy Saito, na swojej kupce siana, z podnieceniem badał miecz który Kirche mu podarowała. Thabita nonszalancko czytała na łóżko Louise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise trzymała swoje ręce na tali. &amp;quot;Co to ma znaczyć, Zerbst?&amp;quot; Spojrzała na swoją rywalkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kirche patrzyła jak Saito bawi się mieczem, &amp;quot;Mówiłam Ci, zdobyłam to co chciał Saito, wiec przyszłam mu to dać&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Ah, jaka szkoda. Już dałam mojemu towarzyszowi broń. Prawda Saito?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przeciwnie, Saito nie chciał rozstać się z prezentem Kirche. Wyciągną miecz z pochwy i patrzył na niego. Kiedy trzymał go, inskrypcja na jego lewej ręce zaczęła świecić, a ciał stało się lekkie jak piórko. Chciał po wymachiwać mieczem lecz był w pokoju. Nie mógł zrozumieć o co chodzi z tą inskrypcją. Wszystko co wiedział to to, że świeciła kiedy dzierżył miecz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale wszystko co go interesowało w tej chwili był piękny dekorowany miecz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;To jest zbyt niesamowite... Teraz chcę go jeszcze bardziej...i o błyszczy!&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise wykopała go w powietrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Co ty robisz?!&amp;quot; Krzyczał Saito&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Oddaj go. Czyż nie masz już tego gadającego miecza?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Uh...to prawda...to interesujące że miecz potrafi mówić, ale... &#039;&#039;Jest stary i zardzewiał. Jeżeli miecznik ma mieć miecz, musie to być coś błyszczącego i fajnego, nie? Zresztą, Kirche dała mi go za darmo.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zazdrość aż z ciebie kipi, Valliere!&amp;quot; Kirchre powiedział triumfalnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Zazdrość? Kto jest zazdrosny?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Nie jesteś? Ja, Kirche, z łatwością zdobyłam miecz który Saito najbardziej pożądał. Nie możesz powiedzieć, że nie jesteś zazdrsna, no nie?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
“Jealous, my arse! Nie przyjmę żadnego podarunku od kogoś z rodziny Zerbst. To wszystko!&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kirche spojrzała na Saito, który patrzył ukradkiem na miecz w rękach Louise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Widzisz? Saito uwielbia ten miecz, rozumiesz?. Ten miecz stworzył Lord Shupei - wielki alchemik z Germani! Kirche rzuciła uwodzicielskie spojrzenie na Saito. &amp;quot;Słuchaj wszystko co najlepsze pod słońcem, weźmy na to miecze i kobiety, pochodzi tylko z Germani. Tristańskie kobiety, jak ty Louise są wysoce zazdrosne, niecierpliwe, mizerne, i snobistyczne, i nic nie może tego zmienić!&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise patrzyła na Kirche.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Co? Mówie tyko prawdę&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Oh...jak...zabawnie. Kobiety jak ty są romantycznymi idiotkami! Czyżbyś zerwała ze zbyt wieloma facetami w Germani, a teraz nikt Ci nie ufa, wiec uciekłaś aż tutaj do Tristanii, odparła Louise z zimnym, bezkompromisowym śmiechem, przeplatanym dreszczami ze złości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Masz jaja, Valiere...&amp;quot; Twarz Kirche pociemniała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Co? Mówie samą prawdę.&amp;quot; Dodała Louise zwycięsko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obie wyciągnęły w tym samym czasie swoje różdżki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Thabita jednym ruchem swojej laski wyrwała im różdżki z rąk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Wewnątrz&amp;quot; Powiedział prosto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Prawdopodobnie miała na myśli że niebezpiecznie było by tu walczyć.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise gniewnie wymamrotał. &amp;quot;A kto to jest? Siedzi na moim łóżko odkąd-&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;To moja przyjaciółka&amp;quot; Odparła Kirche.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;A dlaczego jest w moim pokoju?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;To jakiś problem?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Hmmph.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saito próbował rozmawiać z Thabitą, lecz nie odpowiedziała, siedział tylko cicho i czytał książkę, tak jakby rozmowa jej nie obchodziła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tymczasem, Kirche i Louise ciągle się na siebie patrzyły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kirche odwróciła wzrok, &amp;quot;Cóż... niech Saito wybierze.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Ja? Wybrać?&amp;quot; Saito natychmiast poczuł się trochę wyróżniony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Tak, tu chodzi o twój miecz,&amp;quot; Louise także na niego spojrzała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle Saito poczuł się gorzej. Lubił bardziej błyszczące ostrze Kirche. &#039;&#039;Ale Louise nigdy nie pozwoli mi go wybrać, albo może nie dawać mi jeść przez tydzień, chociaż mogę dostawać jedzenie od Siesty, ale ciągle...&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spojżał na Louise, która się na niego gapiła. &#039;&#039;Louise może i jest samolubna, egocentryczna, niewdzięczną dziewczyną lecz zajęła się mną kiedy zemdlałem na kilka dni... i jest w moim typie...&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Wiec jeszcze raz...Kirche kupiła mi bardzo drogi miecz. Na dodatek, taka piękność jak ona przyznała że mnie lubi. Przed tym nie było mowy żeby ktoś tak wspaniały...&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Więc? Który?&amp;quot; Kirche i Louise na niego patrzyły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Uh, więc... Nie mogę zatrzymać obu?&amp;quot; Powiedział Saito starając się słodko wyglądać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie udało się. Został wykopany w powietrze przez podwójne kopnięci, spadając na swoją stertę siana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Hej&amp;quot; Kirche obróciła się w stronę Louise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Co?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Myślę że czas to zakończyć&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Hmm...masz racje.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Nienawidzę Cie wiesz?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Ja Ciebie też&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Myślę ze jesteśmy w jakimś sensie podobne.&amp;quot; Kirche uśmiechnęła się i podniosła brwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise także zadarła głowę do góry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Więc pojedynek!&amp;quot; Wykrzyczały obie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Jejku...nie musicie...&amp;quot; Saito był w szoku. Gapił się na siebie i nic do ich nie docierało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Ale oczywiście z użyciem magii!&amp;quot; Kirche zadeklarowała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise gryzła swoją dolną wargę, i skinęła głową, &amp;quot;Dobra, gdzie dokładnie?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Naprawdę? Jesteś pewna, Louise Zero? Naprawdę jesteś pewna, że chcesz walczyć ze mną w magicznym pojedynku?&amp;quot; Prowokował ją Kirche.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise opuściła głowę. &#039;&#039;Czy jestem pewna? Oczywiście...że nie.&#039;&#039; Ale to było wyzwanie od Zerbst więc musiał się go podjąć. &amp;quot;Oczywiście! Nie przegram z tobą!&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W międzyczasie Stający na ścianie głównej wieży w Akademii, Fouquet wyczuła zbliżające się kroki. Zeskoczył na ziemię i zaraz przed uderzeniem, wyszeptał &amp;quot;Zaklęcie Lewitacji&amp;quot;, lądując lekko jak piórko. Fouquet zmilknął w pobliskich zaroślach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wchodzącymi na dziedziniec byli Louise, Kirche i Saito.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;W porządku, zaczynajmy.&amp;quot; Kirche ogłosiła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Czy naprawdę zamierzacie walczyć?&amp;quot; Zapytał z niepokojem Saito.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Tak zamierzamy&amp;quot; Louise potwierdziła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Czy nie jest to trochę...niebezpieczne? Może sobie odpuścimy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;to prawda, więc ktokolwiek zostanie ranny będzie idiotą,&amp;quot; powiedziała Kirche.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise skinęła głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Thabitha podeszła do Kirche i wyszeptała jej coś do ucha. Potem wskazała na Saito.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Hmm...to wspaniały pomysł. Kirche uśmiechnęła się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potem, Kirche wyszeptał coś do Louise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Ahh...nie taki zły.&amp;quot; Potwierdziła Louise&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I obie popatrzyły na Saiot. Natychmiast poczuł, że stanie się coś złego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;center&amp;gt;***&amp;lt;/center&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Hej... naprawdę zamierzacie to zrobić?&amp;quot; Pytał Saito, ale nikt go nie słuchał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wisiał w powietrzu przywiązany liną do głównej wieży.&#039;&#039;Tak... Powinienem po prostu wybrać i zakończyć to.&#039;&#039; Na ziemi która wydawał się tak odległa, mógł zobaczyć sylwetki Kirche i Louise. Mimo iż był to środek nocy, dwa księżyce oświetlały wszystko wokoło. Mógł nawet zobaczyć Thabite na jej smoku. Smok trzymał w pysku dwa miecze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwa księżyce jasno świeciły na Saito.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kirche i Louise popatrzyły na niego, wiszącego w powietrzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kirche podyktowała zasady &amp;quot;Zrobimy to tak... pierwsza która przetnie linę i sprowadzi Saito na ziemię wygra. Może być?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Dobrze&amp;quot; Skinęła głową Louise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Nie ma limitów zaklęć. Możesz zacząć pierwsza... moja strata.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;W porządku&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;W takim razie... powodzenia.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise Wywijała swoją różdżka. W powietrzu Thabita rozbujała linę na której wisiał Saito. Zaklęcia takie jak &amp;quot;Kula Ognia&amp;quot; Mają dużą celność, i jak długo cel się nie rusza mogę go trafić. Jednakże Louise miała większe zmartwienie - musiała sprawić żeby zaklęcie w ogóle zadziałało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise myślała &#039;&#039;Co zadziała? Wiatr? Ogień? Ziemia i Woda odpadają... nie mają zbyt dużo zaklęć które mogą zadziałać. Magia oparta na ogniu były by najlepsze...&#039;&#039; i wtedy Louise przypomniała sobie w czym Kirche jest najlepsza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Kule Ognia Kirche łatwo przetną linę. Nie mogę zepsuć tego&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wybrała Kulę Ognia. Wycelowała w linę, wyrecytowała krótkie zaklęcie. Jeżeli jej się nie powiedzie, Saito dostanie miecz Kirche, a dla kogoś poważanego jak Louise, był kompletnie nieakceptowalne. Skończyła recytację, i ze swoją najwyższą koncentracją machnęła różdżka. Jeżeli zadziała kula ognia powinna natychmiast się pojawić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz nic nie wyszło z różdżki. W następnym momęcie, ściana za Saito eksplodowała. Fala uderzeniowa uderzyła w Saito. &amp;quot;Co do diabła?! Próbujesz mię zabić?! Saito gniewnie krzyczała na nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lina pozostała nietknięta. Jeżeli myślała, że fala uderzeniowa może zerwać linę to się myliła. Duże pękniecie ukazało się na ścianie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kirche upadłą śmiejąc się. &amp;quot;ZERO! LOUISE ZERO! Trafiłaś w ścianę zamiast linę. To dopiero nazywa się&#039;&#039;talent&#039;&#039;&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lousie patrzyła w ziemię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Naprawdę, muszę cię zapytać coś ty zrobiła żeby to tak wybuchło?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sfrustrowana Louise zaciskała pięści i uklękła na ziemi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Teraz moje kolej.&amp;quot; Kirche wycelowała w linę jak łowca w swoją ofiarę. Thabita kołysała liną więc celowanie był trudniejsze. Pomimo tego Kirche jasno się uśmiechała. Wymawiając krótkie zaklęcie, Kirche zamachała z przyzwyczajenia różdżka, zaklęcia ognia były jej specjalnością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jej różdżki natychmiast wyszła, kula ognia, wielkości melona, która natychmiast przepeliła linę. Saito natychmiast zaczął spadać, ale Thabita żuciłą na niego Zaklęcie Lewitacji, powodując że wylądował lekko na ziemi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Wygrałam Valliere!&amp;quot; Śmiała się Kirche.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise zdesperowana zaczęła wyrywać trawę wokoło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W międzyczasie, Fouquet obserwował ich zza krzaków. Złodziej zauważył pęknięcie na ścianie które powstało od wybuchu spowodowanego przez Louise. &#039;&#039;Co to był za rodzaj magii?&#039;&#039; Chciała rzucić kulę ognia, leczy nic nie wyszło z jej różdżki, a ściana wybuchła. Nigdy nie słyszałem o zaklęciu które powoduje takie eksplozje.&#039;&#039; Fouquet potrząsał głową. &#039;&#039;Co najważniejsze, nie mogę przegapić takiej szansy.&#039;&#039; Fouquet zaczął wymawiać długą inkantacje wymachując różdżka w stronę ziemi. Kiedy ukończył łagodny uśmiech pojawił się na twarzy. W czasie inkantacji zaklęcia na ziemi powstało wzniesienie. Fouquet Kruszący Ziemię pokazywała swój talent.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Co za szkoda, Valliere! Śmiałą się Kirche.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przegrała swoją bitwę, Louise opuściła ramiona w rozpaczy. Saito obserwował ją, widział jakie skomplikowane emocje ją targają. &amp;quot;...dlaczego ty uh... nie rozwiążesz mnie najpierw.&amp;quot; Powiedział cicho. Nie mógł ruszyć się z powodu liny go obwiązującej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kirche uśmiechnęła się, &amp;quot;Oczywiście, będę zachwycona mogąc to zrobić.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tej chwili Kirche poczuła coś za sobą. Obróciła się. Nie mogła uwierzyć własnym oczom. &amp;quot;Co...Co to jest?!&amp;quot; To co zobaczyła był ogromnym ziemnym golemem idącym w ich kierunku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Kyaaaaaa!!!&amp;quot; Kirche uciekła krzycząc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saito wrzeszczał za nią, &amp;quot;Hej! Hej! Nie idź! Nie zostawiaj mnie tutaj!&amp;quot; Saito zaczął panikować. W końcu nigdy nie widział ogromnego golema, a jeden właśnie stał przed nim. &amp;quot;Co to jest do diabła?! Jest ogromne!&amp;quot; Chciał uciec ale liny nie pozwalały mu się ruszyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Louise odzyskał swoje zmysły i pobiegła do niego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Ty...dlaczego jesteś tak związany?!&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Czy to nie był twój pomysł?!&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nad nimi, golem podniósł swoją stopę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saito stracił nadzieję. &amp;quot;Louise uciekaj stąd&amp;quot; Krzyczał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Cholera...ta lina...&amp;quot; Louise daremnie próbowała rozwiązać węzły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stopa golema zaczęła opadać. Saiot zamkną oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tej chwili, smok Thabity złapał ich tuż przed zgnieceniem przez golema.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wisząc pod smokiem, Saito i Louise obserwowali golema. Saito nerwowo zapytał, &amp;quot;C-co...to do cholery jest?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Nie jestem pewna...ale chyba to ogromny ziemny golem! Ktoś musiał go przyzwać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Coś tak dużego?!&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;...ktokolwiek to zrobił musiał by być magiem co najmiej klasy trójkąta.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saito ugryzł się w wargę, i pomyślał o Louise, która próbowała go rozwiązać, nie zależnie od niebezpieczeństwa. &amp;quot;Dlaczego nie uciekłaś?&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Żaden szanujący się mistrz nie mógł by porzucić swego towarzysza.&amp;quot; Odpowiedziała szczerze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saito cicho ją obserwował. Z jakiegoś powodu, zdawała się mu całkiem atrakcyjna... w tej chwili.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fouquet, stojąc na ramieniu golema, uśmiechała się i nie zwracała uwagi na wietrznego smoka i ucieczkę Kirche. Ciemny kaptur przysłaniał jej głowę, tak że nikt nie mógł zobaczyć jej twarzy. Fouquet zmieniła rękę golema w żelazo i nakazała uderzyć w ścianę. Głuchy dźwięk rozbrzmiał kiedy pięść uderzyła w ścianę niszcząc ją. Pod ciemnym kapturem Fouquet uśmiechnął się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Golem przeniósł na swojej ręce Fouquet tak żeby złodziej mógł przejść przez powstały wejście. W skarbcu znajdowało się mnóstwo kosztowności ale Fouquet chciał tylko jednej rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Berło Zniszczenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rząd różnych bereł wisiał na ścianie, lecz jedno się wyróżniało. Było metrowej długości, i wykonane z metalu którego nigdy nie widział. Popatrzył na metalową tabliczkę wiszącą pod nim &amp;quot;Berło Zniszczenia, nie dotykać&amp;quot; Uśmiechnął się szerzej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fouquet zabrał berło, i był zaskoczony jego lekkością. &#039;&#039;Z czego to jest zrobione?&#039;&#039; Nie było czsu na zastanawianie się, pobiegła z powrotem na ramię golema.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fouquet wypalił na ścianie napis &amp;quot;Mam twoje Berło Zniszczenia. - Fouquet Krusząca Ziemię.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;With its caped summoner sitting on its shoulder, the golem leaped over the Academy walls, landed with a huge thud, and moved toward the grasslands and beyond.&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nad golemem, smok krążył w około. Thabita, siedział na swoim smoku, przesuwając Saito i Louise na tył smoka za pomocą zaklęci lewitacji. Jednym ruchem ruchem różdżki i z liny wiążącej Saito zostały kawałki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Dziękuje&amp;quot; odpowiedział z wdzięcznością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej twarz pozostał niewzruszona, tylko kiwnęła głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saito patrzył na ogromnego golema, i zapytał Louise, &amp;quot;Ten mag...zniszczył ścianę .Ale dlaczego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Skarbiec&amp;quot; Odpowiedziała Thabita.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Trzymał coś kiedy wychodził z tej dziury.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;To był złodziej. Ale...to było trochę zbyt śmiałe.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Patrzyli jak golem nagle zamienia się w kupę ziemi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Księżyce jasno świeciły, Nic tam nie było oprócz góry ziemi. Tak po prostu, mag zniknął w ciemności nocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Od Tłumacza ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To co jest pogrubione nie potrafiłem przetłumaczyć :(, mam nadzieje że ktoś będzie potrafił.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>149.156.124.21</name></author>
	</entry>
</feed>