<?xml version="1.0"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="en">
	<id>https://www.baka-tsuki.org/project/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=Cziki</id>
	<title>Baka-Tsuki - User contributions [en]</title>
	<link rel="self" type="application/atom+xml" href="https://www.baka-tsuki.org/project/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=Cziki"/>
	<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Special:Contributions/Cziki"/>
	<updated>2026-05-09T01:09:35Z</updated>
	<subtitle>User contributions</subtitle>
	<generator>MediaWiki 1.43.1</generator>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_5_Walc&amp;diff=282521</id>
		<title>High School DxD - Tom 5 Walc</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_5_Walc&amp;diff=282521"/>
		<updated>2013-08-29T11:50:56Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Cziki: /* Walc */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
==Żywot 4: Buchou vs Kaichou: Pierwsza połowa!==&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
===Walc===&lt;br /&gt;
Minęło już kilka minut od rozpoczęcia gry. Właśnie zeszliśmy do wielopoziomowego, podziemnego parkingu. My, czyli ja, Kiba, i Xenovia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powoli przemierzaliśmy prawie nieoświetlony teren – była to już dla nas norma, gdyż podczas różnych misji wielokrotnie natykaliśmy się na szpiegów i pułapki czyhających w ciemnościach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podbiegłem do przodu, by upewnić się, czy aby nikt nie chował się za przeszkodą przed nami, po czym zawołałem Xenovię. Powtarzając ten schemat, powoli doszliśmy do schodów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plan zakładał przedostanie się na pierwsze piętro parkingu, schodząc zjazdem dla samochodów. Oczywiście winda byłaby o wiele szybszym sposobem, jednakże wtedy stalibyśmy się łatwym celem do ataku, dlatego też wybraliśmy najbezpieczniejszą opcję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy tylko zeszliśmy na pierwsze piętro…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ktoś na nas czekał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna z długimi, czarnymi włosami i okularami…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znałem ją! To Królowa Kaichou, wiceprzewodnicząca samorządu uczniowskiego –Shinra Tsubaki-senpai. W ręku trzymała naginatę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No tak, przecież było to w danych, że się szkoliła w walce i osiągnęła wielką wprawę w posługiwaniu się nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzień dobry,  Kibo Yuuto-kun, Xenovio-san. Jak leci? Wiedziałam, że przyjdziecie właśnie tu – powiedziała obojętnym głosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz za nią pojawiły się dwie dziewczyny: jedna wysoka, druga szczupła z mieczem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wysoka to Yura-san, Wieża. Dziewczyna z mieczem to Meguri-san, Skoczek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Yura-san przodowała w walce wręcz, zaś Meguri-san pochodziła z klanu utrzymującego się z eksterminacji złych duchów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już rozumiem… Specjalnie zostawiłaś tu tę trójkę, Sono-kaichou. Rozgryzła nas. Zajęła miejsce, które było jednym z naszych pierwszych celów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia wyjęła swój miecz z pochwy, podczas gdy ja stworzyłem w swojej dłoni święty demoniczny miecz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia nie przyzwała Durandala ze względu na specjalne zasady gry. Gdyby to zrobiła, jego niekontrolowana moc zniszczyłaby otoczenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Gońców Rias Gremory-sama został pokonany.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
! Pokonali jednego z naszych!? Wątpię, by była to Asia-san. Nie wiem, co się stało, ale najpewniej dorwali Gaspera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jacyś wy spokojni – powiedziała Shinra-senpai.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To oczywiste. Już dawno bym przegrał, gdybym ostro reagował na każdą taką wiadomość – odpowiedziałem spokojnie, choć w głębi siebie kipiałem ze złości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W przypadku gdy przegrywał mój przyjaciel, to nawet ja odczuwałem żal i frustrację.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gasper-kun. Pewnie zostałeś zdjęty, zanim zdążyłeś użyć swoich mocy. Nie martw się – moje ostrze uderzy także i za ciebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– No nieee… – westchnęła stojąca obok mnie Xenovia. – A mówiłam mu, żeby skupił się bardziej na treningu ciała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była spokojna; w każdym razie taką udawała, gdyż jej oczy płonęły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale to nie ma znaczenia. Pokonaliście mojego uroczego kouhai. Pomszczę go. – Xenovia zaczęła wydzielać przerażającą aurę, która wpłynęła nawet na mnie, jej sojusznika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak się okazało, była ona niezwykle czuła dla swoich przyjaciół. Mimo pozorów, lubiła Gaspera i uważała go za uroczego. Dlatego też jego porażka była dla niej nie do przyjęcia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przygotowaliśmy nasze specjalne bronie i równocześnie doskoczyliśmy do naszych przeciwników.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Brzdęk!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja i Shinra-senpai, a także Xenovia i Meguri-san skrzyżowaliśmy miecze. Powietrze przeszyły dźwięki zderzających się ostrzy, a mrok rozświetliły iskry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy też Meguri-san zauważyła, co Xenovia trzymała w dłoni i natychmiast się cofnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Święty miecz!? – krzyknęła z zaskoczenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie tak, Xenovia trzymała święty miecz. I to nie byle jaki…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie tak, Ascalon. Ise-senpai pożyczył mi go.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[!?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Azazel-sensei  zauważył Ascalon, który był wbudowany w Dar Wzmocnienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, a nie mógłbyś go wyjąć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki tym słowom odkryliśmy, że Ascalon mógł zostać odczepiony od Boskiego Daru. Zaraz po tym Sensei szybko dostarczył go Xenovii wraz z nowym planem treningowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądało na to, że spędziła całe dnie, próbując go opanować. A jako że zarówno smokoobójcze moce ostrza i moc Sekiryuuteia zmieszały się poprzez asymilację, Ascalon stał się wyspecjalizowaną bronią o ogromnej sile.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może i nie dorównywał mocy destrukcji Durandala, jednakże łatwość jego używania sprawiała, że przewyższał pod względem sytuacji, w których można było go zastosować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z drugiej strony Ise-kun nie posiadał go teraz. Raczej nie powinno było to na nas jakoś wpłynąć, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chwilę później wraz z Xenovią wróciliśmy do naszej walki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Próbowaliśmy unikać bliskości naszych starć, by na siebie nie wpływać, jednakże największym zagrożeniem była Yura-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W zależności od jej ruchów wiedzieliśmy, czy będzie atakować jednego z nas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uważając na Yurę-san, kontynuowałem wymianę uderzeń z wiceprzewodniczącą. Zarówno ataki moje, jak i Xenovii miały w sobie święty element, tak więc nawet najmniejsze rany mogły doprowadzić do wyautowania naszych przeciwników, jako że użycie technik leczniczych było mocne ograniczone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedno uderzenie – tyle dzieliło nas od wygranej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przechodząc między atakiem a obroną, Xenovia stworzyła wyrwę czasoprzestrzenną. Zazwyczaj oznaczałoby to pojawienie się Durandala… jednak nie tym razem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aura świętości wypłynęła z wyrwy i oplotła Ascalon.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie wyciągnęłaś Durandala!? Ty… Ty tylko wysysasz jego aurę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Shinra-senpai była zaskoczona, zaś Xenovia tylko się uśmiechała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie, ktoś mi podsunął taki fajny sposób na użycie jego mocy. Szczęśliwie udało mi się go osiągnąć podczas treningu. Teraz o wiele lepiej władam nad Durandalem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou i Azazel-sensei byli zachwyceni Durandalem, jednakże radość była przyćmiewana przez rozczarowanie faktem, że Xenovia nie była w stanie nim dobrze władać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Durandal to święty miecz o niespotykanej ostrości, dlatego też, gdy właściciel nie może go kontrolować, staje się on obosiecznym mieczem. Z tego powodu Azazel-sensei wpadł na pewien pomysł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Możesz spróbować wyciągnąć tylko aurę świętości z przestrzeni, w której trzymasz Durandala, a następnie użyć jej, by wzmocnić czy to Ascalona, czy też miecz stworzony przez Kibę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja także byłem pod wrażeniem prostoty i geniuszu tego pomysłu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Durandal po prostu wydzielał aurę, którą wykorzystywaliśmy do wzmocnienia naszych mieczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może i nie był to Durandal, lecz dzięki jego mocy każdy miecz stawał się o wiele potężniejszy. Tak właśnie stało się z Ascalonem trzymanym w dłoniach Xenovii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naczelnik Upadłych Aniołów Azazel. To on pokazał nam te wszystkie możliwości. Upadły anioł, który jeszcze niedawno był naszym wrogiem. Naprawdę cieszyłem się, że teraz był po naszej stronie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia rozpoczęła kontratak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Brzdęk! Brzdęk!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejne iskry rozświetlały mrok panujący na parkingu. Umiejętności, a także i sam miecze posiadane przez Skoczka Meguri-san były bardzo dobre, jednakże nie były one wystarczające przy szybkości i sile uderzeń Xenovii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Spróbuj tego!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia nie omieszkała natychmiastowo wykorzystać drobnego błędu jej przeciwniczki! Już po niej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże wtedy pomiędzy nimi pojawiła się Yura-san!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wystawiła obie ręce przed siebie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odwrócenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle święta aura zniknęła, a na jej miejsce pojawiła się demoniczna!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia nie mogła już wycofać ataku; jej miecz został przechwycony przez Yurę-san i odepchnięty. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Yura-san chciała zaatakować wytrąconą z równowagi Xenovię, lecz w ostatniej chwili ta druga zdołała uniknąć jej kopnięcia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Szlaaast!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kopnięcie było tak potężne, że kilka samochodów zostało przewróconych. Bezpośrednie uderzenie byłoby śmiertelne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zamurowało mnie. Co się właśnie stało? Jakim cudem święta aura zmieniła się w demoniczną!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Yura-san wykrzyczała jakieś „odwrócenie”… Czyli to ona zamieniła aury? To jej umiejętność? Boski Dar? Nie wiem. Ważne, że była to dość kłopotliwa umiejętność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawdopodobnie jedna z tak zwanych „kontr”. Tym razem mieliśmy szczęście, jednak jeżeli Yura-san i Meguri-san użyłyby tego w odpowiednim momencie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Święta aura Ascalonu została zmieniona w demoniczną. A że diabły stworzone były z niej, to i obrażenia zadane przez miecz będą pozbawione wszystkich modyfikatorów. Koniec końców potężny atak stał się zwykłym cięciem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia miała świetne umiejętności, jednakże walczyła i trenowała tylko świętymi mieczami. Z taką kontrą, nawet Xenovia może sobie nie poradzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Brawo, Sitri, brawo… W takim razie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Xenovia! Zmiana!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na mój rozkaz Xenovia i ja zamieniliśmy się przeciwniczkami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaskoczyłyście nas. Jednak z moim świętym demonicznym mieczem wasza kontra traciła sens. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Yura-san nie ustawiła się do kolejnej kontry, zamiast tego zaatakowała mnie wraz z Meguri-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obok nas Xenovia i Shinra-sanpai rozpoczęły walkę. Szaleńcze ataki Xenovii zapędziły Shinrę-senpai w róg. Teraz ją ma!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovio, załatw ją!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak gdyby czytała w moich myślach, Xenovia przyjęła odpowiednią posturę. Da radę! Jeżeli zlikwidujemy przeciwną Królową, cały mecz stanie się o wiele prostszy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W ten sposób jest już po meczu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xeniovia natarła z pełną siłą! Jednak w tym samym momencie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Boski Dar, Lustro Odbicia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ogromne, bogato zdobione lustro pojawiło się przed Shinrą-senpai.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia nie zatrzymała się i rozbiła je.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Zuooon!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozbite lustro wypuściło falę, która uderzyła w Xenovię!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oszołomiona Xenovia zaczęła pluć krwią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gdy to lustro zostaje zniszczone, cała siła uderzenia zostaje zdublowana i skierowana na atakującego. Jestem użytkownikiem kontry. Kibo Yuuto-kun, to był błąd wysyłać Xenovię przeciwko mnie – powiedziała szyderczo Shinra-senpai&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gahah! – Xenovia zwijała się z bólu na posadzce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Załatwili nas! Jej umiejętność była zupełnie inna, niż słyszałem. Czyżby wyćwiczyła nową umiejętność!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pozostałeś tylko ty, Kibo Yuuto. Tylko ty…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ich trójka próbowała mnie otoczyć. Chwyciłem Xenovię i schowałem się przed ich wzrokami w mroku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oparłem Xenovię o samochód i rozpocząłem pierwszą pomoc przy użyciu środków z niedawno odwiedzonej apteki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przegraliśmy. Kompletna porażka. Że też ona postawiła na dwie osoby z kontrą. Wyglądało na to, że Kaichou chciała wyeliminować nas jako pierwszych. Wiedziała, że to najpewniej my będziemy tędy przechodzili.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ta trójka była najgorszą rzeczą, która mogła przytrafić się nam jako Skoczkom. Wszystkie trzy uzupełniały się wzajemnie, a jednocześnie kontrowały nas, użytkowników świętych mieczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czyżby Kaichou przewidziała wszystko do takiego stopnia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia… nie było  z nią dobrze. Oberwała od podwojonych mocy Ascalona i Durandala.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeliby Boski Dar Shinry-senpai odbijał w pełni świętość, to byłby nasz koniec. Gdyby nie potrafiła się nim dobrze posługiwać, Xenovia zginęłaby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z tymi obrażeniami długo nie wytrzyma. Jeszcze jeden atak skierowany w jej stronę i koniec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mogliśmy użyć Łez, gdyż to Buchou miała je przy sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy zacząłem opatrywać Xenovię, ta chwyciła mnie za dłoń i rzekła:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Zostaw mnie tutaj. I tak z powodu tych obrażeń moje wycofanie to tylko kwestia czasu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże odciągnąłem jej rękę i kontynuowałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiem, wiem. Ale wiesz, obiecałem że nie pozostawię sojuszników na pastwę losu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Miłe. Jesteś zupełnie jak Ise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uśmiechnąłem się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzięki. Bo wiesz, cząstka mnie myśli, że bycie takim jak on nie byłoby takie złe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie tak. Chciałbym móc nigdy się nie poddawać jak Ise-kun. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo że wie, że jest słaby, to nadal wychodzi naprzeciw wrogom. Umniejsza sobie, lecz jednocześnie zna swoje limity lepiej niż ktokolwiek inny. Jego ciężka praca jest niesamowita.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najpewniej już dawno przegonił mnie pod względem siły fizycznej. Dzięki samozaparciu i wysiłkowi wstąpił na poziomy zasługujące na pochwałę, coś czego każdy mógł mu zazdrościć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jak Ise? Znaczy chcesz zostać zboczuchem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Akurat to, to jedyne, co mógłby sobie zatrzymać. Raczej wolałbym jego odwagę i samozaparcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc to, Xenovia zaśmiała się cicho.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Racja, to do ciebie wcale nie pasuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Też tak myślę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Może. Jednakże tak długo, jak będę mógł ruszyć chociaż jednym palcem, tak długo nie padnę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Rozumiem. Próbujesz mi wmówić, że nawet ktoś taki jak ja, kto nie może się ruszyć, może ruszyć palcem? Okrutne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeżeli padnę, zrobię przed tym to, co do mnie należy. Nawet jeżeli mógłbym tym palcem ruszyć tylko na milimetr albo dwa. Jeżeli tego nie zrobię… żal niezrobienia tego będzie tak wielki, że wolałbym zginąć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Pionów Sony Sitri został pokonany!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ogłoszenie. Wygląda łona to, że ktoś załatwił jednego przeciwnika. Nie mogliśmy być gorsi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odgłos zbliżających się przeciwników.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Xenovio.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie zostało ci zbyt wiele czasu. Ale nie martw się. Pokażę ci to, czego pragniesz. Wyszedłem naprzeciw wrogom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gotowy na porażkę? – zapytała Shinra-senpai, przygotowując się do ataku swoją naginatą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mała wyrwa pojawiła się za moimi plecami. To sprawka Xenovii. Chwilę później otoczyła mnie aura Durandala.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Patrz, Xenovio, oto ona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Technika stworzona przez nas oboje, dwoje Skoczków Rias Gremory!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Zazazazan!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Święte demoniczne miecze wyrosły na całym piętrze. Może i były one słabe, jednakże wzmocnione aurą Durandala stanowiły inną bajkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Narodziny Durandala!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostrza przeszyły Yurę-san i Meguri-san. Po chwili zaczęły świecić i zniknęły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwie z głowy. Shinra-senpai najwyraźniej uciekła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili także Xenovia zaczęła świecić w moich ramionach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kiba… To był ładny atak. – Znikając, uśmiechnęła się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja też się uśmiechnąłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpierw przestałem wyczuwać jej ciężar na moich rękach. Potem zniknęła ona sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Pariiiin&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wytworzeniu cichutkiego odgłosu wszystkie miecze, które wyrosły z podłogi, pękły i zniknęły.&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High School DxD - Tom 5 rozdzial 4|rozdziału IV]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High School DxD - Tom 5 rozdzial 5 |rozdziału V]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Żywot 5: Buchou vs. Kaichou: Druga połowa!&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Część 1&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka minut minęło, odkąd zacząłem walczyć z Sajim.&lt;br /&gt;
Wymienialiśmy cios za ciosem i widać było, że nie miał żadnych szans. Ledwo&lt;br /&gt;
trzymał się na nogach, próbując blokować moje ciosy prowizoryczną tarczą z linki&lt;br /&gt;
Boskiego Daru wokół ręki, jednak nie mógł zablokować ich wszystkich.&lt;br /&gt;
Czasami mój cios posyłał go na ścianę. Nasze umiejętności walki wręcz były w&lt;br /&gt;
miarę podobne. Jednak z każdą chwilą moja moc rosła. Już dawno przegoniłem go&lt;br /&gt;
pod względem ataku i obrony, ale…&lt;br /&gt;
Nadal się nie poddał! Powaliłem go już tyle razy! Ale on nadal wstawał i atakował!&lt;br /&gt;
Jego połamane pięści uderzały o moją zbroję. Za każdym razem słyszałem, jak pękały&lt;br /&gt;
jego kolejne kości.&lt;br /&gt;
Saji próbował przyczepić do mnie kolejne linie, jednak aura Sekiryuuteia odpychała&lt;br /&gt;
ją.&lt;br /&gt;
Jedynie linka zaczepiona do mojego prawego ramienia nie oderwała się nawet po&lt;br /&gt;
aktywowaniu zbroi! Ba! nawet specjalnie ukierunkowane fale aury nic jej nie robiły!&lt;br /&gt;
Może gdybym miał Ascalona, to mógłbym ją odciąć… A niech tam, najwyżej&lt;br /&gt;
poproszę Xenovię o to, kiedy się spotkamy później.&lt;br /&gt;
To jednak nie było moim jedynym zmartwieniem. Moja zbroja powinna była być&lt;br /&gt;
twarda. Wytrzymała. Mimo to każdy cios Sajiego bolał. Na początku jedynie z lekka,&lt;br /&gt;
później coraz mocniej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ja… wygram… Pokonam cię… Spełnię moje marzenie…&lt;br /&gt;
Kim jest ta osoba przede mną? Wymiotował krwią, a nadal chciał walczyć?&lt;br /&gt;
W tym momencie przypomniały mi się słowa Tannina-ossan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Słuchaj młody. Najgorsze uderzenia to uderzenia z głębi duszy33.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Uderzenie… z głębi duszy?」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Właśnie tak. W Rating Game spotkasz sporo osób z jasno postawionymi celami.&lt;br /&gt;
By spełnić marzenia, by wygrać, ze względu na kobietę, rodzinę, pieniądze czy sławę&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– każdy będzie chciał coś osiągnąć. A wśród tych diabłów najgorsi są ci, którzy&lt;br /&gt;
stawiają swój cel ponad życie. To właśnie ich musisz się przestrzegać.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Ale że co? Że niby oni mają ten cios? To jakiś Sacred Gear czy tam zaklęcie?」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「…Nie. Zaciśnij pięść. Co w niej trzymasz?」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「…Nie wiem.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「„Coś” jednak trzymasz. Marzenie. Cel. Czyjeś życie. Determinację. Cios taką&lt;br /&gt;
pięścią jest groźny. Lecz niekoniecznie musi to być pięść, może to być dowolny inny&lt;br /&gt;
atak. Różni się on od normalnych tym, że zawsze cię dosięgnie. Nieważne, ile warstw&lt;br /&gt;
zbroi i barier masz na sobie – zawsze uderzy cię w głąb twojego ciała, duszy, umysłu.&lt;br /&gt;
I to właśnie jest w nim najgroźniejsze. Nawet w Zaświatach, gdzie magia styka się z&lt;br /&gt;
technologią, nadal nie możemy określić, co dokładnie on zawiera. Trudno to&lt;br /&gt;
wyjaśnić, ale sam zrozumiesz, kiedy się z nim spotkasz. Przeciwnicy, którzy potrafią&lt;br /&gt;
tak atakować, są groźni. Jeden taki cios potrafi zmienić przebieg walki.」&lt;br /&gt;
Teraz rozumiem, Ossanie. Jego ciosy przeszywają mnie. Przechodzą przez zbroję i&lt;br /&gt;
dosięgają moje ciało!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Ten duch… Czyżby „Smok Więzienia”, który ukryty jest w jego Sacred Gear,&lt;br /&gt;
reagował na jego uczucia?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sacred Gear smoczego typu są straszne, Ddraigu! Nawet nie wiem, co się dzieje!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyoudoooooooooooooooou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie przestaje atakować mimo tych wszystkich obrażeń!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odpowiedz mi! Jakie to uczucie!? Czy cycki twojej pani są miękkie!? Czy&lt;br /&gt;
naprawdę są miękkie jak poduszeczki!? Czy kobiece ciało naprawdę jest tak gładkie!?&lt;br /&gt;
Saji zszokował mnie swoją zazdrością!&lt;br /&gt;
Wykorzystując chwilę mojego zaskoczenia, Saji wystrzelił linkę w stronkę ławki, po&lt;br /&gt;
czym rzucił ją we mnie. Podniosłem gardę, a sama ławka rozpadła się na drzazgi pod&lt;br /&gt;
wpływem uderzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O czym myślałeś, jak czochrałeś jej piersi!? CHOLERA JASNAAAA!!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy te ciosy nie są przypadkiem potężniejsze niż te wcześniejsze, wypełnione&lt;br /&gt;
marzeniem o byciu nauczycielem!?&lt;br /&gt;
Zaraz potem przywiązał mnóstwo linek do okolicznych mebli i rzucił je wszystkie&lt;br /&gt;
na mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Gunn!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wystrzeliłem Smocze Pociski o jak najmniejszej mocy. Cholera! Trudno&lt;br /&gt;
kontrolować ich moc! Nie mogę ich wystrzeliwać tak często, jakbym tego chciał!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Doooon!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czerwona energia szybko pochłonęła meble, jednak…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dogoh!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dostałem w plecy! Saji zmienił trajektorię lotu jednej z ławek! Nie było to jakoś&lt;br /&gt;
silne uderzenie, jednak wytrąciło mnie z równowagi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ja też chciałem pomacaaaaać!&lt;br /&gt;
Buwah! Saji daje upust swojej frustracji!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeszcze nawet nie widziałem piersi na żywo! Modlę się o to całe życie! A ty, jak&lt;br /&gt;
gdyby nigdy nic, dostajesz ich tyle, ile chcesz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Gonn!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powaliłem Sajiego, ale on natychmiast powstał!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale Hyoudou! Teraz piersi nie są dla mnie najważniejsze! Zostanę nauczycielem!&lt;br /&gt;
Słyszysz? Niby dlaczego nie mógłbym!? Dlaczego wszyscy nas wyśmiewają!?&lt;br /&gt;
Wtedy właśnie Saji wykrzyczał swoje marzenie… Nie… To marzenie ich wszystkich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie po to powiedzieliśmy nasze marzenia, by nas wyśmiano!&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie śmieję się! Nie mógłbym! Szczególnie wtedy, kiedy stawiasz je ponad swoje&lt;br /&gt;
życie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji, ja… Cholera! Nie wiem! Uderzyłem go jeszcze raz!&lt;br /&gt;
Jego twarz spuchła, a następnie wypluł trochę krwi i ząb.&lt;br /&gt;
Jednak nadal się nie poddał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzisiaj! Pokonam cię właśnie dzisiaj!&lt;br /&gt;
Jego krzyk przeszył moją zbroję i uderzył w samo serce.&lt;br /&gt;
Uderzyłem go wiele razy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyuh… Hyuh…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim się zorientowałem , jego oddech stał się ledwie słyszalny.&lt;br /&gt;
Całe ciało pokryte było ranami. Krew z jego ust nie przestawała płynąć cienkim&lt;br /&gt;
strumieniem. Był w takim stanie, że nawet nie mógł już mówić.&lt;br /&gt;
Zapuchnięta twarz. Nie widać było już jego lewego oka.&lt;br /&gt;
Niektóre palce miał powyginane w najróżniejsze strony. Nadal jednak w jego oku&lt;br /&gt;
widać było płomień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dalej, Saji! Atakuj! Na co czekasz!? Chyba nie pozwolisz, by się na tym&lt;br /&gt;
skończyło!? Miałeś przecież mnie pokonać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powoli ruszył, krok za krokiem.&lt;br /&gt;
Nie uciekał. Zbliżał się.&lt;br /&gt;
Wyglądał dokładnie tak samo, jak ja podczas walki z Feneksem. Widziałem nagranie.&lt;br /&gt;
Mimo ran szedłem na przód. Wszystko, by pokonać przeciwnika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ty też ciężko trenowałeś, prawda? Pokaż mi, na co cię stać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czułem jego wzrok. Chociaż byłem o wiele silniejszy, czułem strach. Przerażenie.&lt;br /&gt;
Powstaje chwilę po tym, jak go położę.&lt;br /&gt;
Straszne…&lt;br /&gt;
Hej, Riserze Feneksie. Pewnie czułeś to samo walcząc ze mną? Teraz rozumiem&lt;br /&gt;
dlaczego ciągle mnie odpychałeś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wykończę cię, Saji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji wyprowadził cios swoją połamaną ręką, jednak był on na tyle wolny, że z&lt;br /&gt;
łatwością zrobiłem unik i wyprowadziłem kontrę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dagan!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Idealny cios w twarz. Nokaut.&lt;br /&gt;
Saji stracił przytomność… a mimo to jego ręka zaciśnięta była na mojej. Nie puścił&lt;br /&gt;
jej.&lt;br /&gt;
Jego ciało otoczyła światłość.&lt;br /&gt;
Ja… nie mogłem przestać na niego patrzeć.&lt;br /&gt;
Czułem, że gdybym się odwrócił, mógłby się odrodzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Pionów Sony Sitri pokonany!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Koneko-chan. – Podniosłem przyłbicę. – …Możesz potrzymać mnie za rękę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Senpai?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To pierwszy raz, kiedy pobiłem przyjaciela. Ja wiem, że musiałem, ale… –&lt;br /&gt;
odpowiedziałem z wymuszonym uśmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan delikatnie chwyciła moją dłoń. Czułem jej ciepły uśmiech przez&lt;br /&gt;
rękawicę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Byłeś niesamowity. Powinieneś być z siebie dumny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te słowa przyniosły mi ulgę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Część 2&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po zakończonym pojedynku z Sajim wyważyłem drzwiczki pobliskiego automatu z&lt;br /&gt;
napojami. Wspólnie z Koneko-chan ugasiliśmy nasze pragnienia.&lt;br /&gt;
Cholera jasna. Moje ciało nadal się trzęsło. To przez zbroję? Nie no, nie byłem w aż&lt;br /&gt;
tak złym stanie przed jej założeniem, żeby teraz nie móc walczyć.&lt;br /&gt;
Zgodnie z niedawnym ogłoszenie, jeden z naszych Skoczków odpadł. Ciekawe&lt;br /&gt;
kto? Najpewniej ten, co przetrwał, nie jest mocno ranny.&lt;br /&gt;
Przeciwna strona straciła Skoczka i Wieżę.&lt;br /&gt;
Po naszej stronie sześcioro. Po ich czwórka. Nadal jednak nie możemy liczyć na&lt;br /&gt;
łatwe zwycięstwo. Co gorsza, miałem mniej niż dwadzieścia minut Łamacza Ładu.&lt;br /&gt;
Musieliśmy to szybko skończyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ise-senpai. – Koneko-chan wskazała na moje prawe ramię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo jego zniknięcia, linka Sajiego nadal się trzymała. Nie ruszyło jej nawet&lt;br /&gt;
aktywowanie zbroi. Najpewniej połączona była z ich bazą.&lt;br /&gt;
No ale po co? Musiało być w nią włożone mnóstwo pracy i uczuć, by tak długo&lt;br /&gt;
działała… Co też oni planowali?&lt;br /&gt;
Wtedy też odezwały się nasze komunikatory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Drużyno atakująca, odbiór. Wyruszyliśmy do bazy przeciwnika.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Komunikat od Buchou. A więc i oni ruszyli. Początkowe i środkowe fazy planu&lt;br /&gt;
zostały wykonane, więc czas na wielki finał! Wziąłem głęboki oddech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ruszajmy, Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan przytaknęła, po czym ruszyliśmy.&lt;br /&gt;
W samym środku centrum był placyk.&lt;br /&gt;
Po jego środku znajdował się zegar, który otoczony był ławeczkami. Zmęczeni&lt;br /&gt;
zakupowicze często tu przysiadali, by odpocząć. Kilka kroków dalej zatrzymałem się.&lt;br /&gt;
Przed nami stała Sona-kaichou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzień dobry, Hyoudou Issei-kun, Toujou Koneko-san. A więc to tak wygląda&lt;br /&gt;
Sekiryuutei z bliska. Ilość twojej aury jest przerażająca. Teraz już wiem, dlaczego&lt;br /&gt;
wszyscy uznają cię za tak groźnego – powiedziała tonem pełnym opanowania i&lt;br /&gt;
spokoju.&lt;br /&gt;
Kaichou otoczona była barierą podtrzymywaną przez dwoje Gońców. Linka z&lt;br /&gt;
mojej prawej ręki przyczepiona była do jednej z nich.&lt;br /&gt;
Cholera! A co, jeżeli ich plan polegał na wzmocnieniu bariery moją mocą?&lt;br /&gt;
Jeśliby Kiba lub Xenovia tu byli… Ich święte miecze szybko by sobie z nią&lt;br /&gt;
poradziły.&lt;br /&gt;
Chwilę później pojawiła się wiceprzewodnicząca Shinra-senpai. Co za piękność! I&lt;br /&gt;
to ciało!&lt;br /&gt;
Zaraz za nią pojawił się Kiba. A więc to Xenovia została pokonana?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Zrobiłaś się dość zuchwała, wychodząc tak na sam środek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czyż sama nie jesteś równie zuchwała, pojawiając się tu jako ich Król, Rias.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Może i tak. Zresztą, doszliśmy już do samego finału… Choć trochę różni się on&lt;br /&gt;
od moich oczekiwań.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Początkowo plan zakładał pokonanie Kaichou przez Xenovię i Kibę. Miałem robić&lt;br /&gt;
za przynętę… ale ona to wszystko przewidziała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle zrobiło mi się słabo… Co do…&lt;br /&gt;
Zachwiałem się…? Coraz ciężej idzie mi myślenie…&lt;br /&gt;
W końcu padłem na kolana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ise!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou zauważyła tę nagłą zmianę we mnie, a po chwili jasnozielone światło&lt;br /&gt;
Sacred Gear Asi otoczyło mnie swoim ciepłem. Cały ból zniknął, jednak słabość&lt;br /&gt;
pozostała!&lt;br /&gt;
Buchou chciała użyć Łez Feniksa jednak zatrzymała się. Zdecydowała, że jeżeli coś&lt;br /&gt;
nie może zostać uleczone Sacred Gear Asi, to i łzy na nic się nie zdadzą.&lt;br /&gt;
Wszyscy zwrócili na mnie swoją uwagę. Tylko Kaichou uśmiechnęła się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Na nic się zdadzą Sacred Gear Asi i Łzy Feniksa. Rias, widziałam nagranie walki z&lt;br /&gt;
Riserem. Zrozumiałam, że Hyoudou-kun nigdy by się nie poddał. To było tak&lt;br /&gt;
przerażające… Ze względu na swoich przyjaciół, samego siebie i… ciebie, Rias. – Po&lt;br /&gt;
chwili przerwy, kontynuowała: – Nie moglibyśmy pokonać go w walce. Ta jego&lt;br /&gt;
odwaga i determinacja jest równie potężna, jak moc Sekiryuuteia. Nieważne, ile razy&lt;br /&gt;
padnie, zawsze powstaje. Wola walki powoduje, że rośnie w siłę.&lt;br /&gt;
T-to dlatego, że odwaga i determinacja to moje jedyne talenty…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dlatego nie mieliśmy innego wyboru. Musieliśmy pokonać go innym sposobem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedna z Gońców wyjęła małą paczuszkę.&lt;br /&gt;
Jej zawartość była czerwona. Zupełnie jak kolor krwi. Na samej górze miała linkę&lt;br /&gt;
zupełnie taką samą, jakiej używał Sa… zaraz. Nie. Cholera jasna, nie mówcie, że to w&lt;br /&gt;
środku to… Kaichou jednak potwierdziła moje przeczucia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To twoja krew. Jesteś wskrzeszonym diabłem na bazie człowieka. Śmiertelnym&lt;br /&gt;
jest dla człowieka stracenie połowy krwi. Pamiętasz zasady Rating Game? Gdy diabeł&lt;br /&gt;
nie jest w stanie kontynuować walki, zostaje odesłany do pokoju medycznego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Saji! Ty mały skurwielu! Planowałeś to od samego początku!&lt;br /&gt;
Cholera! Straciłem czucie w ciele!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Hyuh!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba rzucił święty demoniczny sztylet i odciął linkę… moja krew rozbryzgała się po&lt;br /&gt;
całej podłodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Za późno. Straciłeś tyle krwi, że za chwilę zostaniesz pokonany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sona! Ty…! – Buchou podbiegła do mnie. Jej twarz wyrażała złość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zostaliśmy z Buchou przechytrzeni…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie tak, użyliśmy Sacred Gear Sajiego, by wysysać jego krew, kropla po&lt;br /&gt;
kropli… Dopóki nie stanie się to zbyt niebezpieczne. By użyć Sacred Gear&lt;br /&gt;
wysysającego energię do wysysania krwi, potrzeba było ogromnej ilości treningu. Ale&lt;br /&gt;
udało mu się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc trzymał się tak długo nie tylko z powodu marzeń, ale głównie, by zyskać na&lt;br /&gt;
czasie! Poświęcił się, by wyssać jak najwięcej krwi!&lt;br /&gt;
Jednak mógł zyskać na czasie ucieczką, a wolał stanąć ze mną twarzą w twarz! Saji!&lt;br /&gt;
Więc jednak chciałeś tylko obić mi mordę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyoudou-kun. Zaraz odpadniesz. Pewnie zdołasz wykonać z atak albo dwa.&lt;br /&gt;
Twoja zbroja jest potężna, jednak w środku nadal jesteś diabłem z krwi i kości.&lt;br /&gt;
Istnieje wiele sposobów, by cię pokonać. Nawet jeżeli nie pokonamy cię w walce,&lt;br /&gt;
system uzna twoją niemożność do walki.&lt;br /&gt;
…Nie mam nawet siły wstać… A więc tak łatwo można mnie pokonać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias, co chcesz poświęcić dla zwycięstwa? – zadała pytanie Buchou. – Ja jestem&lt;br /&gt;
gotowa oddać życie. Moje marzenie jest dość trudne do zrealizowania. Jeżeli nie&lt;br /&gt;
pokonam wszystkich na mojej drodze, nie stworzę drogi, która by do niego&lt;br /&gt;
prowadziła. – Po krótkiej pauzie dodała: – Rias… Zniszczę twoją dumę i szacunek.&lt;br /&gt;
Buchou wyglądała, jakby coś ją użądliło. Musiała być zszokowana. Przewaga, jaką&lt;br /&gt;
teoretycznie mieliśmy, powodowała, że myśleliśmy już o wygranej. Jednak to nie&lt;br /&gt;
byłoby emocjonujące.&lt;br /&gt;
Dlatego stało się tak a nie inaczej. Gdybyśmy zgnietli przeciwników jak robaki,&lt;br /&gt;
szacunek Buchou spadłby. Dlatego też Sona wymyśliła tyle zasadzek, by zdobyć jak&lt;br /&gt;
najlepszą ocenę!&lt;br /&gt;
Sono Sitri! Jak daleko sięgają twe plany!?&lt;br /&gt;
Wzrok Kaichou przesunął się na mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Saji… Zawsze mówił, że cię przewyższy. Byłeś dla niego przyjacielem a&lt;br /&gt;
jednocześnie rywalem, którego chciał przeskoczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czułem się tak samo. Słowa Kaichou dodały mi otuchy. Teraz już wiem, dlaczego&lt;br /&gt;
walczył tak ostro.&lt;br /&gt;
To ja byłem jego celem… Od samego początku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jednakże to ty miałeś w sobie legendarnego smoka. To spowodowało u niego&lt;br /&gt;
kompleks niższości. Chciałam, aby podczas dzisiejszego meczu zrozumiał, że jest to&lt;br /&gt;
głupstwo. Dlatego też jego Sacred Gear wiąże cię nawet po jego odejściu. Włożył w&lt;br /&gt;
nią wiele sił. Dlatego zanim odpadniesz, zapamiętaj to sobie – nie jesteś jedynym&lt;br /&gt;
Pionem, który ma marzenia! Ten, który cię pokonał, zwie się Saji Genshirou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Dzisiaj! Dzisiaj cię pokonam!」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomniałem sobie jego słowa.&lt;br /&gt;
Saji… wszystko to, by mnie pokonać!&lt;br /&gt;
…Cholera, Saji. Jesteś niesamowity. Mimo takiej różnicy sił nadal ze mną walczyłeś.&lt;br /&gt;
Wierzyłeś, że nawet jeżeli nie pokonasz mnie bezpośrednio, to twoje działania&lt;br /&gt;
pozwolą reszcie mnie pokonać…&lt;br /&gt;
Nie musisz się już martwić… Wygląda na to, że sam jeden mnie pokonałeś.&lt;br /&gt;
Ale nie odejdę bez pokazania mojej sekretnej techniki!&lt;br /&gt;
Zebrałem ostatnie strzępki sił i powstałem! Zrobiłem kilka kroków, by mieć w&lt;br /&gt;
zasięgu wszystkie osoby!&lt;br /&gt;
Jeżeli mam zostać pokonany, to przynajmniej sobie pofolguję! Wystawiłem obie&lt;br /&gt;
dłonie przed siebie i skupiłem się na cycuszkach Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zanim odpadnę… Chyba sobie trochę użyję…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie tak. Skoro tak czy siak odpadnę, to mogę im pokazać, na co mnie stać.&lt;br /&gt;
Zebrałem całą pozostałą moc w moim mózgu…Lśnijcie, me żądze!&lt;br /&gt;
Cała aura, którą posiadałem, przestała być mocą i przeniosła się do mojego umysłu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Powstań, me pożądanie! Niech cały świat padnie przed twym majestatem!&lt;br /&gt;
Używając mocy Sekiryuuteia osiągam nowe wyżyny mocy! Wytrzymaj jeszcze&lt;br /&gt;
chwilę, moje ciało! Przewyższę moje byłe „ja”! Oto technika, która nie ma sobie&lt;br /&gt;
równych!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Szerz się, świecie mych marzeń!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tajemnicza przestrzeń rozwinęła się wokół mnie. Czując ją, niewiasty z obu drużyn&lt;br /&gt;
instynktownie zasłoniły swoje ciała.&lt;br /&gt;
Nie martwcie się jednak. Daleko jej do widowiskowości Niszczyciela Szat.&lt;br /&gt;
Następnie wezwałem Buchou… a raczej jej cycuszki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niechaj zabrzmią wasze głosy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Ise, wszystko dobrze…? Robienie takich dziwnych rzeczy źle wpłynie na twoje&lt;br /&gt;
zdrowie…]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Urocze głosy dobiegły z piersi Buchou.&lt;br /&gt;
Hahahahaha! Udało się! Słyszę je! Ja je słyszę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Martwisz się o mnie, Buchou, czyż nie? Że źle wpłynie to na moje zdrowie, coś&lt;br /&gt;
tak dziwnego…&lt;br /&gt;
Buchou zamurowało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise… S-skąd to wiesz!?&lt;br /&gt;
Następnie spytałem się Kaichou… jej piersi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O czym myślicie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Mamy nadzieję, że nie wymyślił czegoś do czytania umysłów☆? Byłoby to dość&lt;br /&gt;
kłopotliwe!☆]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc o tym myślą jej piersi.&lt;br /&gt;
Charaktery piersi nie są zawsze takie same, jak charaktery ich właścicielek. Cycuszki&lt;br /&gt;
Buchou brzmiały jak małe dziewczyny, podczas gdy piersi Kaichou przypominały jej&lt;br /&gt;
starszą siostrę, Serafall Lewiatan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sono-kaichou… Myślisz że moja technika pozwala mi czytać wasze myśli, czyż&lt;br /&gt;
nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kaichou była zaskoczona moimi słowami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Fufufu, to nie to, choć blisko. Słyszę głosy prawdziwych was… Głosy waszych&lt;br /&gt;
piersi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przedstawiłem imię mojej techniki z najlepszą pozą, jaką mogłem wymyślić!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Moja nowa technika! Poligloctwo! Pozwala mi słyszeć głos kobiecych piersi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy zadam im pytanie, odpowiedzą mi bez grama kłamstwa! To najpotężniejsza&lt;br /&gt;
technika, jaką posiadam. Pozwala zrozumieć mi serca moich przeciwniczek! …Ugh,&lt;br /&gt;
nie pozostało mi zbyt wiele czasu.&lt;br /&gt;
Właśnie tak! Jestem zadowolony z efektów. Choć miałem mało sił, opłacało się.&lt;br /&gt;
Kiedy trenowałem w górach, nie mogłem zaspokoić moich „potrzeb”. Cała ta&lt;br /&gt;
frustracja zbierała się we mnie.&lt;br /&gt;
Chcę je zobaczyć.&lt;br /&gt;
Ale na tej górze nie było żadnego porno ani tym bardziej kobiet. Tylko jeden,&lt;br /&gt;
cholernie wielki smok.&lt;br /&gt;
Dzień w dzień zmuszony byłem walczyć o przetrwanie, uciekając przed nim.&lt;br /&gt;
Dlaczego ktoś taki jak ja, dziecko dwudziestego pierwszego wieku, musiało&lt;br /&gt;
prowadzić tryb życia jaskiniowca?&lt;br /&gt;
Chcąc spotkać jakąkolwiek kobietę, coś we mnie pękło. Coś się we mnie zmieniło.&lt;br /&gt;
Znałem historię o pewnych starych mnichach, którzy medytując, osiągnęli nirwanę.&lt;br /&gt;
I wtedy pojawiła się pewna myśl. Jeżeli wyzbycie się wszelkich ziemskich potrzeb&lt;br /&gt;
prowadziło do świętości… to co by się stało, gdybym zrobił przeciwnie?&lt;br /&gt;
Moje serce zaczęło poszukiwać erotycznego sensu życia.&lt;br /&gt;
Noc w noc, sam na wielkiej górze, wpatrywałem się w gwiazdy. Poddawałem się&lt;br /&gt;
żądzy. Poddawałem się cyckom.&lt;br /&gt;
By nic nie zakłóciło mi tej wizji, przesiadywałem często w pozycji zen.&lt;br /&gt;
Chcę ich dotknąć. Gnieść. Naciskać. Oddychać nimi. Leżeć pomiędzy nimi.&lt;br /&gt;
Po wielu dniach „medytacji” oświeciło mnie.&lt;br /&gt;
Chcę z nimi rozmawiać.&lt;br /&gt;
Gdy zdałem sobie sprawę, jak wiele im zawdzięczam, chciałem im podziękować. A&lt;br /&gt;
żeby tego dokonać, musiałbym być w stanie z nimi rozmawiać.&lt;br /&gt;
Wtedy jeszcze brakowało mi mocy, ale… Potęga Sekiryuuteia zwielokrotniła się!&lt;br /&gt;
Nareszcie jestem w stanie tego użyć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co tam myślicie, cycuszki Gońca-oneesan, stojącej nieopodal?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-nie słuchajcie go! – Onee-san próbowała zakryć swoje piersi… Za późno!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Kiba-kyun! Jestem tak szczęśliwa, że obok mnie stoi Kiba-kyun!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Że co!? Dlaczego tylko Kiba jest taki popularny!? Hej, piersi drugiej onee-san. A o&lt;br /&gt;
czym wy myślicie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy padł na nią mój wzrok, dziewczyna skuliła się, chowając głowę między nogami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Proszę, nie! To ohydne!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Hyoudou jest straszny… Dlaczego mimo tak potężnej zbroi nadal wygląda na&lt;br /&gt;
małego zboczucha…?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Załamałem się. Cholera. A więc to są te słowa, które ranią… Na dodatek moje&lt;br /&gt;
ciało też było już na skraju…&lt;br /&gt;
Gdy rozejrzałem się wokoło… Wszyscy byli zdenerwowani.&lt;br /&gt;
…A wy niby dlaczego nie jesteście zaskoczeni moją techniką?&lt;br /&gt;
Oczy Kaichou drżały, a Buchou przyłożyła dłoń do swojego czoła i westchnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias… To trochę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przepraszam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To z pewnością potężna technika, ale z takim naruszeniem prywatności żadna&lt;br /&gt;
diablica nie będzie chciała walczyć przeciw niemu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiem, wiem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ż-że co!? Co to za reakcje!? Z tego wszystkiego wynikało, że byłem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Prawdziwy zboczeniec!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ZBOCZEK!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dostałem po głowie zarówno od drużyny Sitri, jak i mojej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Zatkało mnie… Niemożliwe… Tak właśnie skomentowały to piersi wszystkich tu&lt;br /&gt;
zebranych dziewczyn.&lt;br /&gt;
Nie no! Zobaczcie, jak dobra jest to technika!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cycuszki Asi, a wy co myślicie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Głupi Ise! Jak możesz robić coś takiego w takim stanie! A-ale nie martw się,&lt;br /&gt;
wyleczę cię!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No nie do wiary! Piersi Asi są tsunderkami!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …A byłeś taki fajny jeszcze przed chwilą. Zboczuch.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ał! Twoje słowa bolą, Koneko-chan!&lt;br /&gt;
Ugh! …Cholera. Zaraz stracę przytomność.&lt;br /&gt;
…W takim razie przynajmniej poznam plany Kaichou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Piersi Kaichou! Powiedzcie mi, co za niecny plan uknuła wasza posiadaczka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Ta specjalna bariera to tylko pic na wodę☆. Znajduje się tu tylko holograficzny&lt;br /&gt;
obraz mojej duszy☆. A skoro jest tu moja dusza, to łatwo mogę sprawić, że aura&lt;br /&gt;
mojego ciała przeniesie się do bariery☆. Tak naprawdę jestem na dachu☆. Dzięki&lt;br /&gt;
temu zmęczycie się, niszcząc barierę☆.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc to tak… Tylko jej dusza znajduje się wewnątrz bariery.&lt;br /&gt;
Dobra, czas przekazać to reszcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Słuchajcie wszyscy, Kaichou w tej barierze to tylko iluzja wytworzona z jej duszy&lt;br /&gt;
w barierze przez te dwie Gońce. Dlatego Koneko-chan nie wyczuła jej ciała. Mieliśmy&lt;br /&gt;
zmęczyć się, niszcząc tą barierę… Prawdziwa Kaichou czeka na nas na dachu… Ale&lt;br /&gt;
dzięki temu, że jest to jej dusza, moje Poligloctwo na niej zadziałało… Czyli mogę&lt;br /&gt;
rozmawiać nawet z hologramami cycuszków…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy tylko skończyłem mówić, upadłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Asia próbowała do mnie podbiec, ale została zablokowana przez wrogą Królową.&lt;br /&gt;
Upadła na kolana i przybrała pozycję do modlitwy. Całe jej ciało zaczęło lśnić lekką&lt;br /&gt;
zielenią, która rozszerzyła na teren wokół niej. To były owoce jej treningu!&lt;br /&gt;
Najpewniej wiedziała, że żadne leczenie już mi nie pomoże, ale mimo to&lt;br /&gt;
próbowała. Dobre z ciebie dziecko, Asiu. A wraz ze swoimi tsunderewatymi&lt;br /&gt;
piersiami, to już całkiem wspaniała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Na to czekałam!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedna z Gońców Kaichou przerwała iluzję i barierę, a druga natychmiast weszła w&lt;br /&gt;
strefę leczącą Asi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odwrócenie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bach! Zielone światło zmieniło barwę na czerwoną!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ach!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciało Asi zaczęło lśnić i znikać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odwrotnością leczenia są obrażenia… Umiejętności lecznicze Argento-san są&lt;br /&gt;
potężne… Dlatego właśnie je odwróciliśmy… – powiedziała jedna z Gońców, która&lt;br /&gt;
weszła w pole Asi. Wyglądała na niezmiernie zadowoloną, mimo że wymiotowała&lt;br /&gt;
krwią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Pokonałam medyka Gremorych… Kaichou&lt;br /&gt;
Goniec Kaichou zniknęła w tym samym momencie, co Asia.&lt;br /&gt;
…Cholera… Dorwali ją… Ja też…&lt;br /&gt;
Moje ciało otoczyła jasność. Już po mnie… Chciałem chociaż dojść do ich bazy i&lt;br /&gt;
promować do Królowej… Cholera! Żeby tak paść bez nawet tego… Żałosne!&lt;br /&gt;
Ale przynajmniej użyłem Poligloctwa…&lt;br /&gt;
Saji…ja…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Gońców Rias Gremory-sama pokonany!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Gońców Sony Sitri-sama pokonany!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Pion Rias Gremory-sama pokonany!]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Cziki</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_6_-_Uroboros&amp;diff=282517</id>
		<title>High School DxD - Tom 6 - Uroboros</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_6_-_Uroboros&amp;diff=282517"/>
		<updated>2013-08-29T11:29:55Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Cziki: /* UROBOROS */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
==Żywot 3: Wielka Bitwa!==&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
===UROBOROS===&lt;br /&gt;
Ja, Azazel, zająłem się dość dużą liczbą diabłów z frakcji Starych Maou, które znajdowały się w miejscu odbywania się Rating Game. Ich pozostała część powinna z łatwością zostać pokonana przez moich podwładnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozostawiłem resztę w ich rękach, a sam wzbiłem się w niebo. Klejnot, w którym rezydował Fafnir, reagował na obraną przeze mnie drogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy teleportowałem się tutaj z moimi podwładnymi przy pomocy Odyna, ujrzałem w oddali pewną osobę, a jej widok sprawił, że klejnot zaświecił mocniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stanąłem naprzeciw niej… Była to mała dziewczynka o długich, czarnych włosach, sięgających do jej bioder. Miała na sobie czarny jednoczęściowy strój, przez co jej drobne kończyny były na widoku. Jej pełna wdzięku twarz skierowała była w stronę pola bitwy, gdzie znajdowało się wiele świątyń… Otworzyłem szerzej oczy, po czym przemówiłem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nigdy bym się nie spodziewał, że przybędziesz tu osobiście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczynka zareagowała na moje słowa i spojrzała się w moim kierunku. Cicho się zaśmiała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Azazel – powiedziała. – Kopę lat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czy wcześniej nie przybierałeś postaci starszego człowieka? – zapytałem. – Teraz jesteś bishoujo-sama, za co masz mój szacunek. Co ty zaś knujesz, Ophis?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, ta mała była smokiem Uroborosem, Ophisem! Przywódcą Brygady Chaosu! Nie mogłem się mylić. Ta przerażającą aura, która nie dawała się zawrzeć w kilku słowach, należała wyłącznie do niego. Przy naszym ostatnim spotkaniu wyglądał jak starzec, jednak tym razem przybrał postać czarnowłosej dziewczyny. Cóż, dla niego wygląd był tylko ozdobą. Mógł go zmieniać do woli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli przyszedł tutaj osobiście, to mogło to oznaczać tyle, że było to coś ważnego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Obserwuję. Tylko tyle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Obserwowanie z dobrego miejsca… Jednak by szef pojawił się we własnej osobie? Czy na świecie zapanowałby pokój, jakbym cię pokonał? – Powiedziałem to z gorzkim uśmiechem, celując w dziewczynę włócznią światła. Jednak ona potrzęsła głową, mówiąc:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niemożliwe. Azazel nie jest w stanie mnie pokonać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak jak myślałem. Nie mogłem go pokonać. Wiedziałem o tym. Jednak wiedziałem również o tym, że dla Brygady Chaosu byłby to krytyczny cios, gdybym teraz pokonał tę dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A co powiesz na nas dwóch? – Tym, który do nas podleciał, był… ogromny smok!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tannin!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Były smoczy król, Tannin! Był zaangażowany w eliminację frakcji Starych Maou, ale jak widać, po zakończeniu roboty przybył tutaj. Wpatrywał się w Ophisa szeroko otwartymi oczyma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Młodziaki targują się o swoją przyszłość walką! Nie podoba mi się, że im przerwałeś! Podobno nie interesuje cię świat, a mimo to stanąłeś na czele terrorystów!? Co cię podkusiło do czegoś takiego!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przytaknąłem jego słowom, po czym zwróciłem się do dziewczyny:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czas zabijania, nie mów mi, że przez coś tak błahego. Przez twoje działania przybywa nam coraz więcej ofiar.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, z racji że przewodził terrorystom, przekazywał swoją moc niebezpiecznym typkom, co ciągnęło za sobą ofiary po stronie każdej z frakcji. Liczba zabitych osób z dnia na dzień wzrastała. Cała sprawa stała się tak poważna, że nie mogliśmy już dłużej tego ignorować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co sprawiło, że stanął na czele terrorystów? Nie mogłem tego pojąć. Dlaczego najpotężniejsza istota na świecie, która dotąd pozostała w stosunku do niego obojętna, zaczęła działać akurat teraz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak odpowiedź Ophisa była czymś, czego nie mogłem zaakceptować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Milczący świat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
………&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie rozumiałem jego słów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co takiego? – zapytałem ponownie. Ophis spojrzał się na nas i powiedział to raz jeszcze:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chcę powrócić do szczeliny wymiarowej i osiągnąć spokój. To jedyny powód.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To ma być ten powód!? Szczelina wymiarowa. Mówiąc prościej, była to ściana odgradzająca od siebie świat ludzi i Zaświaty, świat ludzi i Niebo. Granica, która dzieliła cały świat. Nic w niej nie istniało, a nazywało się ją „światem nicości”. Dobrze wiedziałem, że właśnie tam Ophis się narodził, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wyśmiałbym cię, gdyż twoim powodem jest tęsknota za domem, jednak szczelina wymiarowa… O ile dobrze pamiętam, to w niej…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – dziewczynka kiwnęła głową – jest tam Wielki Czerwony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie szczelina wymiarowa znajdowała się pod kontrolą tego gościa. Zrozumiałem. Ophis chciał się go pozbyć, ażeby móc powrócić do szczeliny. Nie mówcie mi, że przez to, że chciał się z nim rozprawić, zbratał się z diabłami z Brygady Chaosu i pozostałymi niebezpiecznymi typkami z innych frakcji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy przez głowę przebiegła mi jedna myśl. Vali, już rozumiem. Już wiem, co jest twoim celem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy próbowałem dojść do odpowiednich wniosków, obok Ophisa pojawił się magiczny krąg i ktoś się do nas teleportował. Był to mężczyzna w szatach arystokraty. Pokłonił się przede mną, a na jego twarzy pojawił się uśmiech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To nasze pierwsze spotkanie – rzekł. – Jestem tym, w którego żyłach płynie krew prawdziwego Asmodeusza, Creusereyem Asmodeuszem. Przybyłem tu, aby prosić cię, któryś jest naczelnikiem upadłych aniołów, o walkę, jako że jestem członkiem frakcji Prawdziwych Maou z Brygady Chaosu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hahahaha, co my tutaj mamy… Ujawnił się nam jeden z mózgów całej operacji. Drapiąc się po głowie, odpowiedziałem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Najwyraźniej pojawił się nam Asmodeusz od Starych Maou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim udało mi się potwierdzić jego tożsamość, jego całe ciało otoczyło się w aurze. Jej kolor był głęboko czarny. Ten gościu też otrzymał moc Ophisa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Żadne „starzy”! We mnie płynie krew Prawdziwych Maou! Pomszczę Katereę Lewiatan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy on był facetem Katerei? Cóż, co to za różnica. Jeżeli będę mógł pokonać dowódcę tego całego terroru, to nie muszę prosić o nic więcej. Zatem przyjmuję jego wyzwanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W porządku. Tannin, a ty co będziesz robił?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie jestem jakimś bezczelnym typkiem, który przerwałby pojedynek jeden na jednego. Będę miał oko na Ophisa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawdziwy z niego wojak. Wielką stratą było to, że to smok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pozostawiam to tobie. Co prawda powstał niezły chaos, ale jakoś teraz moi uczniowie powinni już bezpiecznie dotrzeć do Diodory – powiedziałem. Jednak Ophis pokręcił głową i odpowiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Diodora Astaroth również otrzymał mojego węża. Po jego połknięciu twoja moc drastycznie wzrasta. Pokonanie go nie będzie łatwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hahahahahahahahahaha! – roześmiałem się głośno na jego słowa. Naprawdę niczego nie rozumiesz, Ophis!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czemu się śmiejesz? – Dziewczynka przechyliła głowę na bok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wąż, powiadasz. Brzmi dość potężnie. Niestety, to nie wystarczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dlaczego? Zapewnia on ogromne ilości mocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mimo wszystko to wciąż za mało. We wcześniejszej grze, ze względu na zasady, nie mógł użyć pełni swoich sił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak bardzo poważny w skutkach był trening z Tanninem Diodora Astaroth przekona się o tym na własnym ciele. Smoczy król był jego partnerem treningowym. Legendarny smok ścigał pojedynczego gówniarza. Normalnie takiego coś niosło ze sobą śmierć, mimo że nie szedł na całość. Śmierć w następstwie tej gonitwy byłaby czymś normalnym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak on przetrwał. Powrócił żywy i osiągnął Łamacz Ładu! Wy nadal nie pojmujecie, jak wiele to znaczyło!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjąłem kryształ Fafnira i z tym sztucznym Sacred Gear przyjąłem pozycję do walki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż zatem, Fafnirze. Będziesz musiał podążyć wraz ze mną. Naszym przeciwnikiem jest Creuserey Asmodeusz! Naprzód, Łamacz Ładu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W następnej chwili cały byłem pokryty złotą zbroją płytową. Ise, tym razem nie ma niczego, co mogłoby cię ograniczać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc idź na całość!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy chciałem zaczynać, przeszkodziło mi pojawienie się magicznego kręgu. Pieczęć na nim… Rozumiem. Postanowiłeś się pojawić. Z kręgu wyłonił się szkarłatnowłosy król, Sirzechs.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sirzechs, co ty tutaj robisz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na moje pytanie zwęził oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
–  Przez ten plan moja młodsza siostra musiała zostać wciągnięta w polityczne sprawy, które dotyczą nas, dorosłych. Musiałem również wyjść z ukrycia. Doszedłem do wniosku, że niczym dobrym nie będzie, jak za każdym razem wszystko będzie w twoich rękach, Azazelu. Chcę przekonać Creusereya. Jeżeli nie mogę zrobić nawet tego, to nie będę w stanie spojrzeć siostrze w twarz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rany, ten gość…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale z ciebie pan milusiński… Wiesz, że to tylko strata czasu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mimo to chcę go prosić jako obecny król diabłów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Opuściłem swoją włócznię. Jednak w chwili, gdy Creuserey zobaczył Sirzechsa, na jego twarzy pojawiła się wściekłość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sirzechs! Znienawidzony uzurpator! Masz tupet, pojawiając się tutaj! Przez was… Przez was, my…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Popatrz. Tak prezentuje się rzeczywistość. Dla nich jesteś najbardziej znienawidzonym stworzeniem na świecie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Creuserey – zaczął Sirzechs – możesz opuścić swoją broń? Możemy wciąż negocjować. Potomkowie poprzednich Maou mogą zostać ukryci w jakimś zakątku Zaświatów. Czasami przez głowę przemyka mi taka myśl: „A może był inny sposób?”. Chcę negocjować z potomkiem Maou. A co więcej, chcę, żebyś porozmawiał z obecnym Maou Asmodeuszem, Falbiumem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mówił uprzejmie. Właśnie to wkurzyło Creusereya jeszcze bardziej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To bezcelowe, Sirzechsie. Należy zacząć od tego, że jeżeli mówisz jako obecny Maou, to twoje słowa do nich nie dotrą. Jesteś naiwny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Creusereya opanowała wściekłość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie gadaj mi tych bzdur! – krzyknął. – Sprzymierzyłeś się nie tylko z upadłymi, ale również z aniołami z Nieba! Splugawiłeś się i dlatego nie mam zamiaru słuchać twoich bredni o diabłach! Co więcej, mam rozmawiać z moim uzurpatorem!? Tego już za wiele!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Westchnąwszy, powiedziałem do Creusereya:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bo akurat znajdujesz się w odpowiednim położeniu, by to mówić. Wy, Brygada Chaosu, zebraliście niebezpiecznych gości z wszystkich trzech frakcji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie współpracujemy ze sobą – uśmiechnął się. – My ich wykorzystujemy. Znienawidzeni przez nas aniołowie i upadli są tylko narzędziami w rękach diabłów. Zrozumienie? Pokój? Nie! My, Maou, zostaniemy królami całego świata! Dzięki mocy Ophisa zniszczymy go i stworzymy od nowa, według naszego własnego, diabelskiego wzorca! Właśnie dlatego, wy, fałszywi Maou, stoicie nam na drodze!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, niedobrze. To sposób myślenia szaleńczych, samozwańczych przywódców, których z łatwością można odnaleźć w książkach. Diabły przecież już są zagrożenie wyginięciem, więc co też oni sobie myślą…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs. Możesz mieć mieszane uczucia, ale jako król sprawujesz się o wiele lepiej od nich. Starzy Maou byli tacy, jak ci goście, przez co diabły podążały ścieżką samozniszczenia. Ich myśli i wierzenia nie pasują do siebie. Dziura pomiędzy obiema stronami była zbyt duża, aby mogła zostać załatana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs odpowiedział ze smutnymi oczyma:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Creuserey, chcę chronić tylko nasz gatunek. Muszę chronić zwykłych diabłów, bo w przeciwnym razie nie będziemy prawidłowo funkcjonować. Nie interesuje mnie to, że nazwiesz mnie naiwniakiem. Chcę zapewnić dzieciom przyszłość. Nie potrzebujemy wojen.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jesteś naiwny! – krzyknął. – Masz naprawdę bardzo idiotyczne pobudki! Czy ty naprawdę myślisz, że to będzie koniec diabłów!? Kradniemy ludzkie dusze, wabimy do piekła ludzi, a istniejemy po to, by pozbyć się Boga i aniołów! Nie ma żadnej potrzeby na dalsze negocjacje! Bo to oni są stworzeniami, które wszystko niszczą! Masz moc zniszczenia, dlaczego nie użyjesz jej przeciwko aniołom i upadłym!? Tak jak myślałem, nie masz ŻADNEGO prawa, aby nazywać siebie Maou! Ja, Creuserey Asmodeusz, jestem prawdziwym Maou i zakończę tutaj twój marny żywot!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs wtedy przemówił do Ophisa:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ophisie, czy negocjacje z tobą również są niemożliwe?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pod warunkiem, że skonsumujesz mojego węża i złożysz mi przysięgę – odpowiedziała dziewczynka. – Przekaż władanie nad szczeliną wymiarową dookoła Zaświatów mnie. Przyjmę ją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Posłuszeństwo Zaświatów oraz fizycznie wyjście z nich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było mowy, żeby Maou, na barkach którego spoczywały całe Zaświaty, z łatwością zgodzi się na takie coś. Sirzechs spojrzał w górę i zamknął oczy. Po chwili otworzył je… były wypełnione zimnem, od którego dostawałem ciarek. Creuserey, gdy znalazł się dostatecznie daleko, przy pomocy obu dłoni stworzył blok demonicznej energii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak! Właśnie tak! To rozumiem, Sirzechs!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Creuserey przez cały czas chciał właśnie tego… Sirzechs, od samego początku nie było mowy, żeby twoje słowa coś zdziałały. Jednak mimo to ty chciałeś z nim rozmawiać. Twoje myśli. I, rzecz jasna, myśli Zaświatów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs wyciągnął przed siebie prawą rękę. Zbierały się w niej demoniczne moce. Zaczął wydzielać dziwną aurę. Moc zniszczenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs przemówił zdecydowanym głosem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Creuserey. Jako Maou będę eliminował każdego, kto stanie się zagrożeniem dla Zaświatów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ty draniu! Nie pozwalaj sobie tytułować się Maou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Creuserey wystrzelił ogromny blok energii. Sirzechs nawet nie drgnął, tylko skumulowaną wcześniej moc podzielił na kilka małych kul, po czym strzelił nimi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;BĘC! GUUUUN!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy pocisk Creusereya napotkał na atak Sirzechsa, został on zmieciony. Kule Sirzechsa leciały dalej, niszcząc kolejne porcje energii Creusereya. Te, którym udało się przedostać, Sirzechs zwinnie unikał lub chronił się przed nimi zaklęciem ochronnym. Jedna z kul Sirzechsa wleciała prosto do jamy ustnej jego oponenta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Creuserey natychmiastowo napuchł. Gdy wszystko się uspokoiło, dało się wyczuć drastyczny spadek jego mocy! Czyżby Sirzechs pozbył się węża, którego połknął?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy to też Sirzechs przemówił:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Runa Wymarcia. Usunąłem z twojego żołądka węża Ophisa. Przez to nie będziesz mógł już walczyć tą niesamowitą mocą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego pewność siebie z wcześniej zniknęła i czekał z widocznym strachem. Atak Sirzechsa. Widziałem go po raz pierwszy na oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednym z powodów, dla którego Sirzechs został wybrany na Maou, była bezkonkurencyjność mocy zniszczenia. Eliminowała ona wszystko, czego tylko dotknęła. Nie pozostawiała po zniszczonym obiekcie żadnego śladu. Totalne zniszczenie. Mimo że pojedynczy atak był bardzo mały, to niósł w sobie ogromną moc. Nie nadużywał jej, nie starał się zwiększyć jej wielkości, a pozostawił ją w swym maleńkim kształcie. Potrafił sterować kilkoma pociskami naraz tak sprawnie, jak swoimi kończynami. Technika ta wymagała zabójczej precyzji i delikatności, a także ogromnego talentu. Sirzechs posiadał te cechy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niech cię! Ty i Vali! Dlaczego ci, którzy noszą imię Lucyfera, są obdarzeni mocami i ścierają się z nami!? – Creuserey, przeklinając wszystko, chciał wyzwolić jeszcze więcej energii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;KUUBAN!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak jedna z kul dotknęła jego brzucha, który w następnej chwili zniknął. Nawet tak mała miała w sobie tyle mocy. W chwili zetknięcia się z czymś niszczyła całe swoje otoczenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– D-dlaczego… Dlaczego prawdziwy musiał przegrać przeciwko swojemu uzurpatorowi…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Krwawiąc z ust, zalał się krwawymi łzami. Sirzechs zamknął jego oczy i rozłożył jego ręce na boki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W następnej chwili całe ciało Creusereya zostało pożarte przez pozostałe kule, które unosiły się tuż nad nim.&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High_School_DxD_-_Tom_6_-_rozdzial_3|rozdziału III]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High_School_DxD_-_Tom_6_-_rozdzial_4|rozdziału IV]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Żywot 4: Kocham Cię&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miejscem, do którego dotarliśmy, była… ostatnia ze świątyń. Kiedy wkroczyliśmy&lt;br /&gt;
do jej wnętrza, naszym oczom ukazało się coś, co przypominało olbrzymie&lt;br /&gt;
urządzenie.&lt;br /&gt;
Było ono okrągło i przytwierdzone do ściany. Na jego powierzchni rozmieszczone&lt;br /&gt;
były klejnoty, a także znajdowały się tam tajemniczo wyglądające symbole i znaki.&lt;br /&gt;
Czy to miało odwzorowywać coś na wzór magicznego kręgu?&lt;br /&gt;
Jednak gdy spojrzałem na środek tego urządzanie, z moich ust wydobył się krzyk:&lt;br /&gt;
– Asiaaaaaaaaa!&lt;br /&gt;
Była do tego przywiązana! Zdawała się nie mieć żadnych ran! Jej ubrania nie były&lt;br /&gt;
porwane! To dobra wiadomość! Chyba nic złego się jej nie stało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wreszcie przyszliście. – Z boku urządzenia wyłonił się Diodora Astaroth.&lt;br /&gt;
Jego uśmieszek wpienił mnie jeszcze bardziej! Zacząłem odliczanie do Łamacza&lt;br /&gt;
Ładu! Gdy dobiegnie ono końca, skopię mu zad! Z pełnią mocy! Z pełnią szybkości!&lt;br /&gt;
Obiję mu tę mordę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san? – Asia na mój głos podniosła głowę i spojrzała się na mnie.&lt;br /&gt;
Miała opuchnięte oczy. Musiała płakać. A jej niesamowicie czerwone oczy mówiły&lt;br /&gt;
mi, że wylała ogromną ilość łez. Przez to doszedłem do chorego wniosku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Diodora – powiedziałem. – Powiedziałeś jej o wszystkim?&lt;br /&gt;
O tym, o czym opowiadał nam wcześniej Freed. Coś, czego Asia nie powinna była&lt;br /&gt;
słyszeć. Jednak Diodora tylko się uśmiechnął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – odpowiedział. – Opowiedziałem jej o wszystkim. Fufufu, chciałem,&lt;br /&gt;
żebyście również i wy to zobaczyli. Ten moment, kiedy miała najlepszy wyraz twarzy.&lt;br /&gt;
Jej mina, kiedy dowiedziała się, że wszystko szło zgodnie z moim planem, była&lt;br /&gt;
najlepsza. Odtworzyć ją? Była naprawdę cudowna. Wyraz twarzy kobiet&lt;br /&gt;
powiązanych z Kościołem po ich upadku jest czymś, czym się nigdy nie znudzę,&lt;br /&gt;
choć widziałem to już tyle razy.&lt;br /&gt;
Asia zaczęła szlochać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jednak czegoś mi tu wciąż brakuje – ciągnął dalej. – Asia wciąż ma w sobie&lt;br /&gt;
nadzieję. Tak, tak, o was mowa. Zwłaszcza ten plugawy Sekiryuutei. To przez ciebie&lt;br /&gt;
mój plan legł w gruzach, bowiem ocaliłeś Asię. Ta upadła anielica… Raynare.&lt;br /&gt;
Powinienem był się wtedy tam zjawić, zabić ją i użyć swojego diabelskiego pionka&lt;br /&gt;
na Asi. Nie podejrzewałem, że zwyciężysz. Potem dowiedziałem się, że jesteś&lt;br /&gt;
Sekiryuuteiem. To ci dopiero ciekawe. Cały mój plan musiał zostać odłożony w&lt;br /&gt;
czasie, jednak Asia ostatecznie wróciła do mnie. Wreszcie mogę się nią nacieszyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zamknij mordę.&lt;br /&gt;
Nawet ja nie dowierzałem w to, jak nisko zabrzmiał mój głos. Dla mnie Diodora był&lt;br /&gt;
zwykłym łajdakiem. Chyba nazywało się to instynktem. Dość dziwne uczucie, ale od&lt;br /&gt;
Raisera biło identyczne.&lt;br /&gt;
Nie, nie. Nie był łajdakiem, a śmieciem, który zostawiał tego pierwszego daleko w&lt;br /&gt;
tyle! Był pieprzonym sadystą! Taka kupa gówna jak on mówił o miłości do mojej Asi!&lt;br /&gt;
Tym razem wkurzyłem się bardziej niż wtedy, gdy Vali powiedział, że zabije moich&lt;br /&gt;
rodziców. Jednak pomimo faktu, że znajdowałem się na skraju wytrzymałości, to&lt;br /&gt;
Diodora nie przestał wygadywać swoich bredni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asia jest wciąż dziewicą, nie? Lubię trenować je od samego początku i byłbym&lt;br /&gt;
bardzo niezadowolony, gdyby została użyta przez Sekiryuuteia.&lt;br /&gt;
Ten typek…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, ale niezłą zabawą może być kradzież twojej księżniczki!5&lt;br /&gt;
Nie uspokoję się, dopóki nie obiję mu mordy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A może uciec się do gwałtu, podczas gdy ona będzie wykrzykiwała twoje imię?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ZAAAAMKNIJ SIĘĘĘ!&lt;br /&gt;
[Łamacz Ładu Smoka Walijskiego!!!!!]&lt;br /&gt;
Coś wewnątrz mnie eksplodowało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Diodoooora! Jesteś jedyną osobą, której nigdy nie przebaczę!&lt;br /&gt;
Utonąłem w morzu czerwonej aury, a moje ciało pokryło się w zbroi płytowej.&lt;br /&gt;
Wszedłem w stan Łamacza przed końcem odliczania! Może Sacred Gear&lt;br /&gt;
odpowiedział moim uczuciom?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou i reszta. Proszę, nie przerywajcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise – powiedziała Buchou. – Pokonamy go razem… rzekłabym, ale widzę, że nie&lt;br /&gt;
ma szans cię zatrzymać. Nie możesz się wycofać, okay?&lt;br /&gt;
Buchou udzieliła mi odpowiedzi najlepszej z możliwych. Tak, właśnie tak&lt;br /&gt;
zamierzałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ddraigu, słyszysz mnie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Co jest, partnerze?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pozwól mi dzisiaj zrobić to, co chcę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[…W porządku.]&lt;br /&gt;
Na mój widok Diodora zaśmiał się z przyjemnością. Jego całe ciało otaczała&lt;br /&gt;
głęboko czarna aura.&lt;br /&gt;
5 W angielskim przekładzie zostało użyte słowo NTR (skrót od japońskiego 寝取られ– netorare). Jest to typ gry, w&lt;br /&gt;
której kobieta/dziewczyna głównego bohatera zostaje porwana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hahaha! Niesamowite! A więc to jest Sekiryuutei! Ale wiesz, ja również się&lt;br /&gt;
wzmocniłem! Wężem od Ophisa, rzecz jasna! Jestem w stanie zabić cię w kilk…&lt;br /&gt;
GOOOOOOOON!&lt;br /&gt;
Z silnika na moich plecach buchnął ogień, a ja szybkim sprintem zmniejszyłem&lt;br /&gt;
dzielącą nas odległość.&lt;br /&gt;
BĘC!&lt;br /&gt;
Posłałem cios prosto w jego brzuch, nie dając mu nawet szansy dokończenia&lt;br /&gt;
zdania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ga!&lt;br /&gt;
Zgiął się w pół. Jego twarz wygięła się w grymasie bólu. Najwyraźniej nie nadążał&lt;br /&gt;
za mną. Pchnąłem pięść jeszcze głębiej, próbując przy tym zniszczyć jego wnętrze.&lt;br /&gt;
Khe khe…&lt;br /&gt;
Wymiotował krwią. Cofając pięść, zapytałem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co z tym zabijaniem, o którym mówiłeś?&lt;br /&gt;
Diodora, trzymając się za brzuch, zrobił krok w tył. Na jego twarzy nie dało się już&lt;br /&gt;
dostrzec tej samej pewności siebie, którą jeszcze przed chwilą miał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ku! – krzyknął. – Coś takiego! Jestem wysokoklasowym diabłem! Krewnym&lt;br /&gt;
obecnego Maou, Belzebuba! – Wyciągnął rękę przed siebie i wystrzelił mnóstwo&lt;br /&gt;
pocisków. – Nie ma mowy, żeby taki arystokrata jak ja, przegrał przeciwko tak&lt;br /&gt;
niskiemu, plugawemu i wulgarnemu wskrzeszonemu diabłu!&lt;br /&gt;
Niezliczona ilość pocisków spadła na mnie niczym deszcz. Jednak ja szedłem w&lt;br /&gt;
jego kierunku, nie próbując ich unikać. Odbijałem pociski ręką i coraz bardziej&lt;br /&gt;
zmniejszałem dzielącą nas odległość. Nawet jeśli któryś z tych pocisków trafiał mnie,&lt;br /&gt;
ja, nie zważając na to, posuwałem się do przodu.&lt;br /&gt;
Dziękuję ci, smoczy starcze, Tanninie. Ta tortura nie tylko przyniosła korzyści. Mój&lt;br /&gt;
przeciwnik jest silniejszy od Buchou, jednak ja w ogóle nie lękałem się jego ataków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Zgadza się. Trening ze smoczym królem dobrze ci zrobił. W meczu przeciwko Sitri&lt;br /&gt;
nie mogłeś pokazać jego efektów, ale teraz, nie mając żadnych ograniczeń, jesteś w&lt;br /&gt;
stanie użyć pełni mocy. Pancerz jest teraz o wiele bardziej stabilniejszy niż podczas&lt;br /&gt;
meczu przeciwko Sitri.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, Ddraigu, nie mogłem wtedy użyć całej mojej siły, jednak teraz było inaczej. A&lt;br /&gt;
mając tego gościa za przeciwnika, mogłem zaatakować go i zabić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Pod względem mocy bitewnej jest z ciebie teraz niezły oponent.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy wreszcie znalazłem się przed nim, Diodora przestał strzelać, a zaczął uciekać.&lt;br /&gt;
GON!&lt;br /&gt;
Z silnika na moich plecach ogień buchnął raz jeszcze, a ja w zastraszającym tempie&lt;br /&gt;
doścignąłem Diodorę. Widząc to, stworzył dookoła siebie mnóstwo ochronnych&lt;br /&gt;
barier.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Te od Valiego były o wiele grubsze.&lt;br /&gt;
PĘKA!&lt;br /&gt;
Moja pięść z łatwością przez nie się przedarła.&lt;br /&gt;
BĘC!&lt;br /&gt;
Czas na atak w twarz! Wreszcie to zrobiłem! Jeszcze nigdy żaden cios nie sprawił,&lt;br /&gt;
że czułem się tak dobrze! Z powodu siły uderzenia Diodora wylądował na ziemi. Cała&lt;br /&gt;
jego twarz była we krwi, a oczy zaszkliły się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Boli. Boli. Boli! – krzyczał. – Dlaczego!? Przecież pociski trafiły cię! Moja moc&lt;br /&gt;
powinna była wzrosnąć dzięki Ophisowi!&lt;br /&gt;
Uderzyłem go pięścią otoczoną aurą! Cios prosto w jego brzuch!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kha, kha!&lt;br /&gt;
Następnie w twarz! To jeszcze nie koniec! Zebrałem całą moc w prawej dłoni i&lt;br /&gt;
próbowałem uderzyć go z pełnią mocy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie dam się pokonać takiemu pieprzonemu smokowi! – Wyciągnął przed siebie&lt;br /&gt;
lewą rękę i utworzył grubą ścianę z aury.&lt;br /&gt;
BĘC! BUCH-BUCH!&lt;br /&gt;
Moja pięść trafiła w ścianę i cios został zatrzymany. To… Co to w ogóle mogło&lt;br /&gt;
zrobić!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ahahahaha! Widzisz! Mam więcej demonicznej mocy niż ty! Nie ma mowy, żeby&lt;br /&gt;
taki idiotyczny Sekiryuutei mnie pokonał!&lt;br /&gt;
Wtedy to też, gdy on uśmiechnął się, użyłem mocy Sekiryuuteia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A co ty na to, żebym pokazał ci moc tego idioty?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost!&lt;br /&gt;
Boost! Boost!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
GOOOOOON!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z silnika buchnęły ogromne ilości aury, zwiększając tym samym siłę mojego ciosu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
BĘC!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na ścianie pojawiło się pękniecie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
PĘKA!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pękła, gdy zwiększyłem nacisk!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wybacz, jestem idiotą, więc potrafię używać tylko swojej mocy. Jednak na&lt;br /&gt;
ciebie powinno to wystarczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hee? – Jego mina natychmiastowo uległa zmianie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jesteś powodem płaczu Asi! – krzycząc, zaatakowałem go.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
ZGNIATA!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgniotłem i wygiąłem w pół jego wystawioną lewą rękę, a następnie zaserwowałem&lt;br /&gt;
mu cios prosto w twarz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
UDERZENIE!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moja pięść zderzyła się z jego głową niczym jak młot! Siła uderzenia była tak wielka,&lt;br /&gt;
że Diodora został odrzucony daleko w tył i przywalił w kamienny filar. Opadłszy&lt;br /&gt;
bezwładnie na ziemię, wstał i zaczął krzyczeć:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To kłamstwo! Nie ma możliwości, żebym został pokonany! Wygrałem z Agares!&lt;br /&gt;
Wygram również z Baelem! Niemożliwe, abym przegrał w starciu z beztalenciem,&lt;br /&gt;
jakim jest następczyni Wielkiego Króla! Gremory, która jest taka emocjonalna, nie&lt;br /&gt;
może być nawet moją przeciwniczką! Jestem Diodora z domu Astaroth! – Kiedy&lt;br /&gt;
uniósł ręce do góry, wokół mnie pojawiło się wiele ostrych okręgów z demonicznej&lt;br /&gt;
mocy. Wszystkie zwróciły się w moją stronę i ruszyły niczym rakiety!&lt;br /&gt;
Nie dam rady uniknąć ich wszystkich!&lt;br /&gt;
Uchylałem się lub uskakiwałem, jednak nie mogłem robić tak w nieskończoność.&lt;br /&gt;
Próbowałem się bronić ciosami i kopnięciami. Okręgi zginały się w pół i próbowały&lt;br /&gt;
owinąć się wokół mnie zupełnie tak, jakby posiadały własną wolę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
TRACH!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednemu z nich udało się znaleźć najcieńszy fragment mojego pancerza. Zniszczył&lt;br /&gt;
go w tym miejscu doszczętnie, odsłaniając moje bezbronne ciało.&lt;br /&gt;
Kurna… Bolało! Zatem moc w okręgach zbierała się na ich czubku, dzięki czemu&lt;br /&gt;
udało się im wytworzyć mały otwór w mojej zbroi. Z racji że nie mógł pokonać mnie&lt;br /&gt;
w bezpośrednim starciu, to zdecydował się na coś takiego…&lt;br /&gt;
Niedoczekanie! Przy pomocy obu rąk oswobodziłem się z wszystkich okręgów&lt;br /&gt;
naraz! Na ziemię zaczęła kapać moja krew, ponieważ rozerwałem je siłą. Diodora&lt;br /&gt;
chciał użyć tego ataku ponownie, jednak ja, widząc to, odpaliłem silnik na moich&lt;br /&gt;
plecach i, znalazłszy się przy nim, spróbowałem kopnąć go z wszystkich sił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
TRACH…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od ścian świątyni odbił się echem pusty dźwięk. Trafiłem go prosto w udo i&lt;br /&gt;
najwyraźniej zmiażdżyłem jego kość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nieeeeeech cięęę! – Na jego twarzy pojawił się grymas bólu, jednak próbował&lt;br /&gt;
chwytać się każdej okazji i wyciągnął przed siebie rękę i chciał we mnie strzelić. Nie&lt;br /&gt;
czekając ani chwili dłużej, zrobiłem to samo. Skumulowałem w dłoni moją smoczą&lt;br /&gt;
aurę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
DOOOOOOOON!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z mojej prawicy wystrzeliło czerwone światło, natomiast z dłoni Diodory wyleciał&lt;br /&gt;
olbrzymi pocisk demonicznej mocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
DOOOOOOON!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nasze ataki spotkały się ze sobą i zaczęły się przepychać…&lt;br /&gt;
Jednak czymś takim… nie zatrzymasz mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Naprzód!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost!&lt;br /&gt;
Boost! Boost!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zwielokrotniona moc mojego Sacred Gear przeszła na mój pocisk, zwiększając&lt;br /&gt;
jego siłę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
DON!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Smoczy strzał odepchnął jego atak i przeleciał tuż obok Diodory. Moja smocza aura,&lt;br /&gt;
która właśnie co go minęła, zrobiła ogromną dziurę w ścianie świątyni i&lt;br /&gt;
powędrowała dalej.&lt;br /&gt;
Mimo to, on nadal próbował zebrać moc do ataku…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
DOOOOON!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uderzyłem pięścią w ziemię. Cała świątynia zadrżała. Jego oczy niemal wyszły z&lt;br /&gt;
orbit, gdy zobaczył krater powstały wskutek mojego ciosu. Zaczął się trząść przy&lt;br /&gt;
akompaniamencie zgrzytających zębów. Specjalnie nie trafiłem, a mogłem. Kurna.&lt;br /&gt;
Miałem zbyt miękkie serce.&lt;br /&gt;
Zbliżyłem się do niego i podniosłem do góry. Otworzyłem przyłbicę swojego&lt;br /&gt;
pancerza, i, emitując cały czas aurę, patrzałem prosto w jego oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nigdy więcej nie waż mi się zbliżać do Asi! – krzyknąłem. – Jeżeli jeszcze raz&lt;br /&gt;
pokażesz mi się na oczy, to nie będę już taki miły!&lt;br /&gt;
Jego oczy wypełniły się najprawdziwszym strachem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Partnerze. Jego serce już zostało pokonane. Oczy mówią wszystko – w jego ciało&lt;br /&gt;
został wlany smoczy strach.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Rozumiem, Ddraigu. Puszczę go wolnym. Trzęsie się jak szalony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, nie zamierzasz z nim skończyć? – zapytała mnie Xenovia, celując w Diodorą&lt;br /&gt;
Ascalonem. Jej oczy były pełne niebezpiecznego zimna! Niedobrze. Miała wielką&lt;br /&gt;
ochotę, aby go zabić! – Może znów położyć łapska na Asi. Nie uważasz, że lepiej&lt;br /&gt;
będzie, jak teraz pozbawimy go łba?&lt;br /&gt;
Była bardzo poważna. Jeżeli któreś z naszej dwójki, ja lub Buchou, by się n a t o&lt;br /&gt;
zgodziło, to ścięłaby go. Jednak potrząsłem przecząco głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jest krewnym Maou – powiedziałem. – Nawet jeżeli pomagał terrorystom, to&lt;br /&gt;
jego zabicie mogłoby przysporzyć Buchou i jej bratu problemów. Wystarczająco go&lt;br /&gt;
już poturbowałem.&lt;br /&gt;
Buchou wpierw uniosła wysoko brwi, jednak po chwili zamknęła oczy. Była na&lt;br /&gt;
niego wkurzona, ale musiała przekazać go siłom wyższym, ażeby wymierzyły mu&lt;br /&gt;
stosowną karę.&lt;br /&gt;
Xenovia zdawała się żałować tej decyzji. Wbiła Ascalon w ziemię. Zrobiła to, aby&lt;br /&gt;
pozbyć się wszelkiej siedzącej w niej złości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem – powiedziała. – Jeżeli Ise tak mówi, to niechaj tak będzie. Ale.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, masz rację.&lt;br /&gt;
Xenovia wyciągnęła miecz w stronę Diodory, ja natomiast pięść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie próbuj zbliżać się do Asi! – powiedzieliśmy zgodnie.&lt;br /&gt;
Diodora potrząsał głową, a w jego oczach dało się dostrzec strach. Gdy go&lt;br /&gt;
puściliśmy, poszliśmy do Asi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asiu! – Wraz ze mną, przy urządzeniu zebrali się także inni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san!&lt;br /&gt;
Delikatnie pogładziłem jej głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przybyliśmy ci na ratunek, Asiu. Hahaha, przecież obiecałem, że będę cię chronił.&lt;br /&gt;
Może to z ogromnej ulgi, jakiej doznała, z jej oczu popłynęły łzy radości. W&lt;br /&gt;
porządku. Jak tylko ją oswobodzimy, schronimy się w podziemiach i będziemy&lt;br /&gt;
czekać, aż Sensei i reszta wszystko ogarną.&lt;br /&gt;
Jednak mina Kiby zmieniła się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie potrafię tego ściągnąć…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co!? Niemożliwe! Spróbowałem rozerwać zaciski, które łączyły ją z urządzeniem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cholera! Nie chcą puścić!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie ulegały nawet mocy Sekiryuuteia! Wszyscy próbowaliśmy je ściągnąć,&lt;br /&gt;
używaliśmy świętego demonicznego miecza, jak i świętego miecza, a nawet naszych&lt;br /&gt;
mocy, jednak one nawet nie drgnęły! Co to miało być!? Jakieś specjalne!?&lt;br /&gt;
Nagle Diodora powiedział do nas cichym głosem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To daremne. Ze względu na swój mechanizm urządzenie może zostać użyte&lt;br /&gt;
tylko raz, ale raz wprawione w ruch, samo się nie zatrzyma. Nie zatrzyma się, aż Asia&lt;br /&gt;
nie użyje swojej zdolności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co masz na myśli?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To urządzenie jest jedną ze specjalnych barier tworzonych przez posiadacza&lt;br /&gt;
Longinusa. Tego samego, który utworzył barierę wokół całego pola bitwy. Zatracenie&lt;br /&gt;
Wymiaru jest najpotężniejszym z Sacred Gear tego typu. Posiadacz, znajdując się w&lt;br /&gt;
centrum bariery, może tworzyć niezliczone ilości mgły. Potrafi ona zapieczętować&lt;br /&gt;
wszystko, co znajdzie się wewnątrz niej, a także teleportować do innego wymiaru.&lt;br /&gt;
Gdy posiadacz osiągnie stan Łamacza Ładu, może tworzyć z mgły dowolne&lt;br /&gt;
urządzenie typu bariera. Stworzyciel Wymiaru. Bariera raz aktywowana poprawnie,&lt;br /&gt;
nie przestanie działać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co jest potrzebne do aktywacji i co to urządzenie robi? – zapytał Kiba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Do aktywacji potrzeba mnie albo kogoś z nami powiązanego, kto wydałby&lt;br /&gt;
rozkaz startu. Aktywacja ma zajść również wtedy, gdy zostanę pokonany. Zdolnością&lt;br /&gt;
tej bariery jest zwiększenie mocy umiejętności osoby więzionej wewnątrz, a&lt;br /&gt;
następnie odwrócenie jej efektu.&lt;br /&gt;
Odwrócenie?&lt;br /&gt;
Chwileczkę… W tej samej chwili doszedłem do niezbyt dobrego wniosku… W&lt;br /&gt;
meczu przeciwko Sitri moc Asi została odwrócona i…&lt;br /&gt;
Kiba zdawał się również to pojmować. Zapytał go:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jaki miałby być zasięg?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Całe pole bitwy, a także pokój obserwatorów.&lt;br /&gt;
!!&lt;br /&gt;
Każdego zaskoczyła ta odpowiedź! Niedobrze! Sacred Gear Asi był bardzo&lt;br /&gt;
potężny! Leczył nawet diabłów i upadłe anioły! Jeżeli jego efekt miałby zostać&lt;br /&gt;
przekręcony, a zasięg był tak ogromny…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przywódcy każdej frakcji zostaną zabici…!&lt;br /&gt;
Wszyscy posinieliśmy! Jeżeliby do tego doszło, to cały świat ludzi, Zaświaty i&lt;br /&gt;
Niebiosa znalazłyby się w poważnych tarapatach!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Więc obmyśleli ten plan przy meczu z Kaichou!&lt;br /&gt;
Diodora potrząsnął jednak głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, opcja ta została zauważona już jakiś czas temu – powiedział. – Gdy jedna&lt;br /&gt;
osoba z grupy Sitri użyła tego, potwierdzono, że plan zadziała…&lt;br /&gt;
Na twarzy Buchou pojawiła się złość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zdrajca od upadłych aniołów pozostał w organizacji i pożyczył Sonie&lt;br /&gt;
Odwrócenie. Wtedy to też zebrali potrzebne informacje i teraz je wykorzystują!&lt;br /&gt;
Dom Glasja-Labolas. Mecz przeciwko Sitri. Diodora. Za tym wszystkim stała&lt;br /&gt;
Brygada Chaosu… Kurna. Zatem to urządzenie również było z nią powiązane!&lt;br /&gt;
Ddraig, nie możesz czegoś zrobić? Również jesteś Longinusem, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Nie, Zatracenie Wymiaru jest nade mną. A w stanie Łamacza jest prawie że niczym&lt;br /&gt;
nieograniczone. Zapamiętaj to sobie – istnieją Longinusy znaczenie potężniejsze niż&lt;br /&gt;
Boosted Gear.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlaczego ten skurczybyk wybrał sobie akurat Brygadę Chaosu!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cholera…! Niech to…! Co teraz…!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak się zdenerwowałem, że upadłem na ziemię i waliłem w nią pięściami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san, zniszcz to wraz ze…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie mów takich głupot! – przerwałem Asi. – Jeżeli powiesz coś takiego raz&lt;br /&gt;
jeszcze, to się wkurzę! Wkurzę się, nawet jeśli to ty!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-ale w przeciwnym razie, Sensei i Michał-sama… przez moją moc… Jeżeli ma&lt;br /&gt;
do tego dojść, to wolę…&lt;br /&gt;
Położyłem dłoń na jej ramieniu i odpowiedziałem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ja…! Ja…! Ja obiecałem, że nie dopuszczę, żebyś znowu doświadczyła smutku!&lt;br /&gt;
Dlatego nie mogę na to pozwolić! Ochronię cię! Tak, na pewno cię uratuję! –&lt;br /&gt;
Rozpłakałem się. Jednak byłem jak najbardziej poważny. Uratuję Asię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san… – Asia również się wzruszyła i rozpłakała się.&lt;br /&gt;
Wobec tej sytuacji powiedziałem do niej z uśmiechem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie dlatego wróćmy wspólnie do domu. Mama i tata czekają na nas.&lt;br /&gt;
Wróćmy do naszego domu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
GUUUUN!&lt;br /&gt;
Urządzenie zostało aktywowane! Cholera! Zaczęło się!&lt;br /&gt;
Ostrzelaliśmy je magicznymi pociskami, jednak na jego powierzchni nie pojawiło&lt;br /&gt;
się najmniejsze pęknięcie… Zatem taka była moc Longinusa większego od Boosted&lt;br /&gt;
Gear!&lt;br /&gt;
…Nie, zaraz…&lt;br /&gt;
Wtedy coś wpadło mi do głowy. Spojrzałem na Asię. Tak, były przyczepione&lt;br /&gt;
bezpośrednio do niej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ddraigu, wierzę w ciebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[O co ci chodzi, partnerze?]&lt;br /&gt;
Ddraig zapytał ze zdziwieniem w głosie. Dotknąłem jednego z zacisków, które&lt;br /&gt;
trzymały Asię. Jeżeli niemożliwym było bezpośrednie użycie mocy Ddraiga, to co,&lt;br /&gt;
jeżeli użyję jej za pomocą wyobraźni?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asiu, z góry przepraszam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co takiego? – Przekręciła słodko głowę.&lt;br /&gt;
Robię to wszystko po to, aby ją uratować…&lt;br /&gt;
Przepraszam!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rośnij, ma seksualna żądzo! – krzyknąłem. – Me cielesne pożądanie! Niszczyciel&lt;br /&gt;
Szat! W wersji Łamacza Ładu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost!&lt;br /&gt;
Boost! Boost!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdy z klejnotów w mojej zbroi zaczął świecić czerwonym światłem, a cała&lt;br /&gt;
energia przepłynęła do mojej prawej ręki, którą trzymałem zacisk.&lt;br /&gt;
Wyobraziłem sobie nagie ciało Asi! Tak, w stroju Ewy! Zapamiętałem sobie ten&lt;br /&gt;
widok! Krwawiąc z nosa, ze wszystkich sił wytężałem swój mózg!&lt;br /&gt;
Delikatna i gładka bialutka skóra! Mięciutkie ciało! Piękność! Różowiutkie… sutki!&lt;br /&gt;
Aż nagle…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
PĘKA! PĘKA! ROZRYWA!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dźwięk pękającego metalu… oraz rozrywanych ubrań! Zaciski zostały zmiecione, a&lt;br /&gt;
wraz z nimi zakonne ubrania Asi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Iya! – Natychmiastowo kucnęła, próbując się skryć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
KRWAWIENIE&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na widok jej wciąż dojrzewającego ciałka krew wypłynęła strumieniem z mojego&lt;br /&gt;
nosa. Tak! Nawet dzisiaj jej cycuszki były białe i przepiękne!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
GUUUN…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Urządzenie przestało pracować. Może to przez to, że Asia została uwolniona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara-ara. – Akeno-san przy użyciu swoich mocy w trymiga ją ubrała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jak wpadłeś na pomysł, że Niszczyciel Szat zniszczy zaciski? – zapytała Buchou,&lt;br /&gt;
pukając w mój pancerz. – Czy za pomocą tego możesz zniszczyć wszystko, co ma&lt;br /&gt;
kontakt z kobietą?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-nie jestem do końca pewien – zacząłem mówić – ale zaciski były na jej&lt;br /&gt;
nadgarstkach i kostkach, więc pomyślałem, że można by to zaliczyć jako część&lt;br /&gt;
garderoby. Następnie przywołałem sobie obraz jej nagiego ciała i zacząłem sobie ją&lt;br /&gt;
taką wyobrażać. Może gdybym zrobił wszystko tak, jak zawsze to robię, to nie&lt;br /&gt;
zadziałałoby to. Myślę, że udało mi się, ponieważ użyłem Niszczyciela w trybie&lt;br /&gt;
Łamacza, co pozwoliło na zwiększenie jego mocy. Mam nadzieję, że udało mi się to&lt;br /&gt;
wytłumaczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dałem jej niezbyt dobre wytłumaczenie, ale tak właśnie było. Buchou przechyliła&lt;br /&gt;
głowę, mówiąc do siebie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hmm, może jego wyobraźnia i dzikie pomysły również się do tego przyczyniły…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak czy inaczej, Asia była cała! Udało mi się także dezaktywować urządzenie!&lt;br /&gt;
Diodora stracił wolę walki! Wszyscy byli cali! Moje seksualne żądze uratowały moich&lt;br /&gt;
przyjaciół! Tak! Całkowity sukces!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była już w nowym stroju zakonnym. Wtuliła się we mnie! Chlip… Szkoda, że&lt;br /&gt;
miałem na sobie tę zbroję, ale cieszyłem się, że była cała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wierzyłam w ciebie… – powiedziała. – Że przyjdziesz i mnie uratujesz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie inaczej – odpowiedziałem. – Z drugiej strony jest mi bardzo smutno.&lt;br /&gt;
Dowiedziałaś się czegoś bardzo przykrego, tak?&lt;br /&gt;
Jednak ona pokręciła przecząco głową i odrzekła z uśmiechem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nic mi nie jest. Na początku doznałam szoku, jednak teraz Ise-san jest przy mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*Chlip*! Jaka z niej urocza dziewczyna! Mou! Twój braciszek nigdy nie pozwoli,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
abyś wyszła za mąż! Będzie cię adorował, bo jesteś przy nim!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asiu! – Była to Xenovia ze łzami w oczach. – Tak się cieszę! Gdyby ci się coś&lt;br /&gt;
stało, ja…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Asia, ocierając jej łzy, wciąż z uśmiechem na twarzy, odpowiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nigdzie się nie wybieram. W końcu Ise-san i Xenovia ochronią mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak! Ochronię cię! Z całą pewnością cię ochronię!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Och, najlepsze przyjaciółki przytulały się. Ich przyjaźń była taka piękna… Kiba i&lt;br /&gt;
ja… Kurwa, za nic w świecie nie chciałbym go przytulić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou-san. Wszyscy. Dziękuję wam bardzo. Przyszliście specjalnie dla mnie… –&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ukłoniła się.&lt;br /&gt;
Wszyscy odpowiedzieliśmy uśmiechami. Buchou przytuliła ją i powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asiu, nie musisz mi mówić „Buchou”, gdy jesteśmy w domu. Myśl o mnie jak o&lt;br /&gt;
starszej siostrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest! Rias-oneesama!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przytulały się! Wzruszający widok!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cieszęęęęęę sięęęę! Tak się cieeeeszęęę, że Asia-senpai wróciła! – Gasper&lt;br /&gt;
również płakał. Ach, Koneko-chan nawet głaskała go po głowie.&lt;br /&gt;
Chyba możemy już wracać. Urządzenie było zniszczone, więc to powinien był być&lt;br /&gt;
już koniec. Chyba powinienem dezaktywować mój pancerz, gdy tylko znajdziemy się&lt;br /&gt;
w podziemiach. Jednak lepiej będzie, jak pozostanę w tej formie do ostatniej minuty.&lt;br /&gt;
Nie byłoby zbyt ciekawie, gdyby ktoś nas niespodziewanie zaatakował.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A teraz, Asiu, wracajmy do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest! – odpowiedziała. – Jednak przed tym muszę się pomodlić!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asiu, a o co będziesz się modliła?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To sekret – odpowiedziała nieśmiało.&lt;br /&gt;
Asia z uśmiechem na twarzy biegła do mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
BŁYSK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przede mną pojawiło się coś bardzo jasnego. W jednej chwili Asia została otoczona&lt;br /&gt;
przez słupy światła. Kiedy światło zniknęło…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asiu…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nikogo tu nie było.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Panie, zechciej wysłuchać mej modlitwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Proszę, zawsze chroń Iseia-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozwól mi na dalsze życie przy jego boku…&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Cziki</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_6_-_Uroboros&amp;diff=282514</id>
		<title>High School DxD - Tom 6 - Uroboros</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_6_-_Uroboros&amp;diff=282514"/>
		<updated>2013-08-29T11:23:36Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Cziki: /* UROBOROS */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
==Żywot 3: Wielka Bitwa!==&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
===UROBOROS===&lt;br /&gt;
Ja, Azazel, zająłem się dość dużą liczbą diabłów z frakcji Starych Maou, które znajdowały się w miejscu odbywania się Rating Game. Ich pozostała część powinna z łatwością zostać pokonana przez moich podwładnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozostawiłem resztę w ich rękach, a sam wzbiłem się w niebo. Klejnot, w którym rezydował Fafnir, reagował na obraną przeze mnie drogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy teleportowałem się tutaj z moimi podwładnymi przy pomocy Odyna, ujrzałem w oddali pewną osobę, a jej widok sprawił, że klejnot zaświecił mocniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stanąłem naprzeciw niej… Była to mała dziewczynka o długich, czarnych włosach, sięgających do jej bioder. Miała na sobie czarny jednoczęściowy strój, przez co jej drobne kończyny były na widoku. Jej pełna wdzięku twarz skierowała była w stronę pola bitwy, gdzie znajdowało się wiele świątyń… Otworzyłem szerzej oczy, po czym przemówiłem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nigdy bym się nie spodziewał, że przybędziesz tu osobiście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczynka zareagowała na moje słowa i spojrzała się w moim kierunku. Cicho się zaśmiała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Azazel – powiedziała. – Kopę lat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czy wcześniej nie przybierałeś postaci starszego człowieka? – zapytałem. – Teraz jesteś bishoujo-sama, za co masz mój szacunek. Co ty zaś knujesz, Ophis?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, ta mała była smokiem Uroborosem, Ophisem! Przywódcą Brygady Chaosu! Nie mogłem się mylić. Ta przerażającą aura, która nie dawała się zawrzeć w kilku słowach, należała wyłącznie do niego. Przy naszym ostatnim spotkaniu wyglądał jak starzec, jednak tym razem przybrał postać czarnowłosej dziewczyny. Cóż, dla niego wygląd był tylko ozdobą. Mógł go zmieniać do woli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli przyszedł tutaj osobiście, to mogło to oznaczać tyle, że było to coś ważnego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Obserwuję. Tylko tyle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Obserwowanie z dobrego miejsca… Jednak by szef pojawił się we własnej osobie? Czy na świecie zapanowałby pokój, jakbym cię pokonał? – Powiedziałem to z gorzkim uśmiechem, celując w dziewczynę włócznią światła. Jednak ona potrzęsła głową, mówiąc:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niemożliwe. Azazel nie jest w stanie mnie pokonać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak jak myślałem. Nie mogłem go pokonać. Wiedziałem o tym. Jednak wiedziałem również o tym, że dla Brygady Chaosu byłby to krytyczny cios, gdybym teraz pokonał tę dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A co powiesz na nas dwóch? – Tym, który do nas podleciał, był… ogromny smok!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tannin!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Były smoczy król, Tannin! Był zaangażowany w eliminację frakcji Starych Maou, ale jak widać, po zakończeniu roboty przybył tutaj. Wpatrywał się w Ophisa szeroko otwartymi oczyma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Młodziaki targują się o swoją przyszłość walką! Nie podoba mi się, że im przerwałeś! Podobno nie interesuje cię świat, a mimo to stanąłeś na czele terrorystów!? Co cię podkusiło do czegoś takiego!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przytaknąłem jego słowom, po czym zwróciłem się do dziewczyny:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czas zabijania, nie mów mi, że przez coś tak błahego. Przez twoje działania przybywa nam coraz więcej ofiar.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, z racji że przewodził terrorystom, przekazywał swoją moc niebezpiecznym typkom, co ciągnęło za sobą ofiary po stronie każdej z frakcji. Liczba zabitych osób z dnia na dzień wzrastała. Cała sprawa stała się tak poważna, że nie mogliśmy już dłużej tego ignorować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co sprawiło, że stanął na czele terrorystów? Nie mogłem tego pojąć. Dlaczego najpotężniejsza istota na świecie, która dotąd pozostała w stosunku do niego obojętna, zaczęła działać akurat teraz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak odpowiedź Ophisa była czymś, czego nie mogłem zaakceptować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Milczący świat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
………&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie rozumiałem jego słów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co takiego? – zapytałem ponownie. Ophis spojrzał się na nas i powiedział to raz jeszcze:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chcę powrócić do szczeliny wymiarowej i osiągnąć spokój. To jedyny powód.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To ma być ten powód!? Szczelina wymiarowa. Mówiąc prościej, była to ściana odgradzająca od siebie świat ludzi i Zaświaty, świat ludzi i Niebo. Granica, która dzieliła cały świat. Nic w niej nie istniało, a nazywało się ją „światem nicości”. Dobrze wiedziałem, że właśnie tam Ophis się narodził, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wyśmiałbym cię, gdyż twoim powodem jest tęsknota za domem, jednak szczelina wymiarowa… O ile dobrze pamiętam, to w niej…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – dziewczynka kiwnęła głową – jest tam Wielki Czerwony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie szczelina wymiarowa znajdowała się pod kontrolą tego gościa. Zrozumiałem. Ophis chciał się go pozbyć, ażeby móc powrócić do szczeliny. Nie mówcie mi, że przez to, że chciał się z nim rozprawić, zbratał się z diabłami z Brygady Chaosu i pozostałymi niebezpiecznymi typkami z innych frakcji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy przez głowę przebiegła mi jedna myśl. Vali, już rozumiem. Już wiem, co jest twoim celem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy próbowałem dojść do odpowiednich wniosków, obok Ophisa pojawił się magiczny krąg i ktoś się do nas teleportował. Był to mężczyzna w szatach arystokraty. Pokłonił się przede mną, a na jego twarzy pojawił się uśmiech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To nasze pierwsze spotkanie – rzekł. – Jestem tym, w którego żyłach płynie krew prawdziwego Asmodeusza, Creusereyem Asmodeuszem. Przybyłem tu, aby prosić cię, któryś jest naczelnikiem upadłych aniołów, o walkę, jako że jestem członkiem frakcji Prawdziwych Maou z Brygady Chaosu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hahahaha, co my tutaj mamy… Ujawnił się nam jeden z mózgów całej operacji. Drapiąc się po głowie, odpowiedziałem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Najwyraźniej pojawił się nam Asmodeusz od Starych Maou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim udało mi się potwierdzić jego tożsamość, jego całe ciało otoczyło się w aurze. Jej kolor był głęboko czarny. Ten gościu też otrzymał moc Ophisa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Żadne „starzy”! We mnie płynie krew Prawdziwych Maou! Pomszczę Katereę Lewiatan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy on był facetem Katerei? Cóż, co to za różnica. Jeżeli będę mógł pokonać dowódcę tego całego terroru, to nie muszę prosić o nic więcej. Zatem przyjmuję jego wyzwanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W porządku. Tannin, a ty co będziesz robił?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie jestem jakimś bezczelnym typkiem, który przerwałby pojedynek jeden na jednego. Będę miał oko na Ophisa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawdziwy z niego wojak. Wielką stratą było to, że to smok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pozostawiam to tobie. Co prawda powstał niezły chaos, ale jakoś teraz moi uczniowie powinni już bezpiecznie dotrzeć do Diodory – powiedziałem. Jednak Ophis pokręcił głową i odpowiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Diodora Astaroth również otrzymał mojego węża. Po jego połknięciu twoja moc drastycznie wzrasta. Pokonanie go nie będzie łatwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hahahahahahahahahaha! – roześmiałem się głośno na jego słowa. Naprawdę niczego nie rozumiesz, Ophis!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czemu się śmiejesz? – Dziewczynka przechyliła głowę na bok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wąż, powiadasz. Brzmi dość potężnie. Niestety, to nie wystarczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dlaczego? Zapewnia on ogromne ilości mocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mimo wszystko to wciąż za mało. We wcześniejszej grze, ze względu na zasady, nie mógł użyć pełni swoich sił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak bardzo poważny w skutkach był trening z Tanninem Diodora Astaroth przekona się o tym na własnym ciele. Smoczy król był jego partnerem treningowym. Legendarny smok ścigał pojedynczego gówniarza. Normalnie takiego coś niosło ze sobą śmierć, mimo że nie szedł na całość. Śmierć w następstwie tej gonitwy byłaby czymś normalnym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak on przetrwał. Powrócił żywy i osiągnął Łamacz Ładu! Wy nadal nie pojmujecie, jak wiele to znaczyło!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjąłem kryształ Fafnira i z tym sztucznym Sacred Gear przyjąłem pozycję do walki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż zatem, Fafnirze. Będziesz musiał podążyć wraz ze mną. Naszym przeciwnikiem jest Creuserey Asmodeusz! Naprzód, Łamacz Ładu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W następnej chwili cały byłem pokryty złotą zbroją płytową. Ise, tym razem nie ma niczego, co mogłoby cię ograniczać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc idź na całość!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy chciałem zaczynać, przeszkodziło mi pojawienie się magicznego kręgu. Pieczęć na nim… Rozumiem. Postanowiłeś się pojawić. Z kręgu wyłonił się szkarłatnowłosy król, Sirzechs.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sirzechs, co ty tutaj robisz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na moje pytanie zwęził oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
–  Przez ten plan moja młodsza siostra musiała zostać wciągnięta w polityczne sprawy, które dotyczą nas, dorosłych. Musiałem również wyjść z ukrycia. Doszedłem do wniosku, że niczym dobrym nie będzie, jak za każdym razem wszystko będzie w twoich rękach, Azazelu. Chcę przekonać Creusereya. Jeżeli nie mogę zrobić nawet tego, to nie będę w stanie spojrzeć siostrze w twarz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rany, ten gość…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale z ciebie pan milusiński… Wiesz, że to tylko strata czasu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mimo to chcę go prosić jako obecny król diabłów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Opuściłem swoją włócznię. Jednak w chwili, gdy Creuserey zobaczył Sirzechsa, na jego twarzy pojawiła się wściekłość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sirzechs! Znienawidzony uzurpator! Masz tupet, pojawiając się tutaj! Przez was… Przez was, my…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Popatrz. Tak prezentuje się rzeczywistość. Dla nich jesteś najbardziej znienawidzonym stworzeniem na świecie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Creuserey – zaczął Sirzechs – możesz opuścić swoją broń? Możemy wciąż negocjować. Potomkowie poprzednich Maou mogą zostać ukryci w jakimś zakątku Zaświatów. Czasami przez głowę przemyka mi taka myśl: „A może był inny sposób?”. Chcę negocjować z potomkiem Maou. A co więcej, chcę, żebyś porozmawiał z obecnym Maou Asmodeuszem, Falbiumem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mówił uprzejmie. Właśnie to wkurzyło Creusereya jeszcze bardziej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To bezcelowe, Sirzechsie. Należy zacząć od tego, że jeżeli mówisz jako obecny Maou, to twoje słowa do nich nie dotrą. Jesteś naiwny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Creusereya opanowała wściekłość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie gadaj mi tych bzdur! – krzyknął. – Sprzymierzyłeś się nie tylko z upadłymi, ale również z aniołami z Nieba! Splugawiłeś się i dlatego nie mam zamiaru słuchać twoich bredni o diabłach! Co więcej, mam rozmawiać z moim uzurpatorem!? Tego już za wiele!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Westchnąwszy, powiedziałem do Creusereya:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bo akurat znajdujesz się w odpowiednim położeniu, by to mówić. Wy, Brygada Chaosu, zebraliście niebezpiecznych gości z wszystkich trzech frakcji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie współpracujemy ze sobą – uśmiechnął się. – My ich wykorzystujemy. Znienawidzeni przez nas aniołowie i upadli są tylko narzędziami w rękach diabłów. Zrozumienie? Pokój? Nie! My, Maou, zostaniemy królami całego świata! Dzięki mocy Ophisa zniszczymy go i stworzymy od nowa, według naszego własnego, diabelskiego wzorca! Właśnie dlatego, wy, fałszywi Maou, stoicie nam na drodze!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, niedobrze. To sposób myślenia szaleńczych, samozwańczych przywódców, których z łatwością można odnaleźć w książkach. Diabły przecież już są zagrożenie wyginięciem, więc co też oni sobie myślą…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs. Możesz mieć mieszane uczucia, ale jako król sprawujesz się o wiele lepiej od nich. Starzy Maou byli tacy, jak ci goście, przez co diabły podążały ścieżką samozniszczenia. Ich myśli i wierzenia nie pasują do siebie. Dziura pomiędzy obiema stronami była zbyt duża, aby mogła zostać załatana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs odpowiedział ze smutnymi oczyma:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Creuserey, chcę chronić tylko nasz gatunek. Muszę chronić zwykłych diabłów, bo w przeciwnym razie nie będziemy prawidłowo funkcjonować. Nie interesuje mnie to, że nazwiesz mnie naiwniakiem. Chcę zapewnić dzieciom przyszłość. Nie potrzebujemy wojen.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jesteś naiwny! – krzyknął. – Masz naprawdę bardzo idiotyczne pobudki! Czy ty naprawdę myślisz, że to będzie koniec diabłów!? Kradniemy ludzkie dusze, wabimy do piekła ludzi, a istniejemy po to, by pozbyć się Boga i aniołów! Nie ma żadnej potrzeby na dalsze negocjacje! Bo to oni są stworzeniami, które wszystko niszczą! Masz moc zniszczenia, dlaczego nie użyjesz jej przeciwko aniołom i upadłym!? Tak jak myślałem, nie masz ŻADNEGO prawa, aby nazywać siebie Maou! Ja, Creuserey Asmodeusz, jestem prawdziwym Maou i zakończę tutaj twój marny żywot!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs wtedy przemówił do Ophisa:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ophisie, czy negocjacje z tobą również są niemożliwe?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pod warunkiem, że skonsumujesz mojego węża i złożysz mi przysięgę – odpowiedziała dziewczynka. – Przekaż władanie nad szczeliną wymiarową dookoła Zaświatów mnie. Przyjmę ją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Posłuszeństwo Zaświatów oraz fizycznie wyjście z nich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było mowy, żeby Maou, na barkach którego spoczywały całe Zaświaty, z łatwością zgodzi się na takie coś. Sirzechs spojrzał w górę i zamknął oczy. Po chwili otworzył je… były wypełnione zimnem, od którego dostawałem ciarek. Creuserey, gdy znalazł się dostatecznie daleko, przy pomocy obu dłoni stworzył blok demonicznej energii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak! Właśnie tak! To rozumiem, Sirzechs!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Creuserey przez cały czas chciał właśnie tego… Sirzechs, od samego początku nie było mowy, żeby twoje słowa coś zdziałały. Jednak mimo to ty chciałeś z nim rozmawiać. Twoje myśli. I, rzecz jasna, myśli Zaświatów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs wyciągnął przed siebie prawą rękę. Zbierały się w niej demoniczne moce. Zaczął wydzielać dziwną aurę. Moc zniszczenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs przemówił zdecydowanym głosem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Creuserey. Jako Maou będę eliminował każdego, kto stanie się zagrożeniem dla Zaświatów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ty draniu! Nie pozwalaj sobie tytułować się Maou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Creuserey wystrzelił ogromny blok energii. Sirzechs nawet nie drgnął, tylko skumulowaną wcześniej moc podzielił na kilka małych kul, po czym strzelił nimi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;BĘC! GUUUUN!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy pocisk Creusereya napotkał na atak Sirzechsa, został on zmieciony. Kule Sirzechsa leciały dalej, niszcząc kolejne porcje energii Creusereya. Te, którym udało się przedostać, Sirzechs zwinnie unikał lub chronił się przed nimi zaklęciem ochronnym. Jedna z kul Sirzechsa wleciała prosto do jamy ustnej jego oponenta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;DON!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Creuserey natychmiastowo napuchł. Gdy wszystko się uspokoiło, dało się wyczuć drastyczny spadek jego mocy! Czyżby Sirzechs pozbył się węża, którego połknął?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy to też Sirzechs przemówił:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Runa Wymarcia. Usunąłem z twojego żołądka węża Ophisa. Przez to nie będziesz mógł już walczyć tą niesamowitą mocą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego pewność siebie z wcześniej zniknęła i czekał z widocznym strachem. Atak Sirzechsa. Widziałem go po raz pierwszy na oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednym z powodów, dla którego Sirzechs został wybrany na Maou, była bezkonkurencyjność mocy zniszczenia. Eliminowała ona wszystko, czego tylko dotknęła. Nie pozostawiała po zniszczonym obiekcie żadnego śladu. Totalne zniszczenie. Mimo że pojedynczy atak był bardzo mały, to niósł w sobie ogromną moc. Nie nadużywał jej, nie starał się zwiększyć jej wielkości, a pozostawił ją w swym maleńkim kształcie. Potrafił sterować kilkoma pociskami naraz tak sprawnie, jak swoimi kończynami. Technika ta wymagała zabójczej precyzji i delikatności, a także ogromnego talentu. Sirzechs posiadał te cechy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niech cię! Ty i Vali! Dlaczego ci, którzy noszą imię Lucyfera, są obdarzeni mocami i ścierają się z nami!? – Creuserey, przeklinając wszystko, chciał wyzwolić jeszcze więcej energii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;KUUBAN!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak jedna z kul dotknęła jego brzucha, który w następnej chwili zniknął. Nawet tak mała miała w sobie tyle mocy. W chwili zetknięcia się z czymś niszczyła całe swoje otoczenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– D-dlaczego… Dlaczego prawdziwy musiał przegrać przeciwko swojemu uzurpatorowi…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Krwawiąc z ust, zalał się krwawymi łzami. Sirzechs zamknął jego oczy i rozłożył jego ręce na boki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W następnej chwili całe ciało Creusereya zostało pożarte przez pozostałe kule, które unosiły się tuż nad nim.&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High_School_DxD_-_Tom_6_-_rozdzial_3|rozdziału III]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High_School_DxD_-_Tom_6_-_rozdzial_4|rozdziału IV]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Żywot 4: Kocham Cię&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
Miejscem, do którego dotarliśmy, była… ostatnia ze świątyń. Kiedy wkroczyliśmy&lt;br /&gt;
do jej wnętrza, naszym oczom ukazało się coś, co przypominało olbrzymie&lt;br /&gt;
urządzenie.&lt;br /&gt;
Było ono okrągło i przytwierdzone do ściany. Na jego powierzchni rozmieszczone&lt;br /&gt;
były klejnoty, a także znajdowały się tam tajemniczo wyglądające symbole i znaki.&lt;br /&gt;
Czy to miało odwzorowywać coś na wzór magicznego kręgu?&lt;br /&gt;
Jednak gdy spojrzałem na środek tego urządzanie, z moich ust wydobył się krzyk:&lt;br /&gt;
– Asiaaaaaaaaa!&lt;br /&gt;
Była do tego przywiązana! Zdawała się nie mieć żadnych ran! Jej ubrania nie były&lt;br /&gt;
porwane! To dobra wiadomość! Chyba nic złego się jej nie stało.&lt;br /&gt;
– Wreszcie przyszliście. – Z boku urządzenia wyłonił się Diodora Astaroth.&lt;br /&gt;
Jego uśmieszek wpienił mnie jeszcze bardziej! Zacząłem odliczanie do Łamacza&lt;br /&gt;
Ładu! Gdy dobiegnie ono końca, skopię mu zad! Z pełnią mocy! Z pełnią szybkości!&lt;br /&gt;
Obiję mu tę mordę!&lt;br /&gt;
– Ise-san? – Asia na mój głos podniosła głowę i spojrzała się na mnie.&lt;br /&gt;
Miała opuchnięte oczy. Musiała płakać. A jej niesamowicie czerwone oczy mówiły&lt;br /&gt;
mi, że wylała ogromną ilość łez. Przez to doszedłem do chorego wniosku.&lt;br /&gt;
– Diodora – powiedziałem. – Powiedziałeś jej o wszystkim?&lt;br /&gt;
O tym, o czym opowiadał nam wcześniej Freed. Coś, czego Asia nie powinna była&lt;br /&gt;
słyszeć. Jednak Diodora tylko się uśmiechnął.&lt;br /&gt;
– Tak – odpowiedział. – Opowiedziałem jej o wszystkim. Fufufu, chciałem,&lt;br /&gt;
żebyście również i wy to zobaczyli. Ten moment, kiedy miała najlepszy wyraz twarzy.&lt;br /&gt;
Jej mina, kiedy dowiedziała się, że wszystko szło zgodnie z moim planem, była&lt;br /&gt;
najlepsza. Odtworzyć ją? Była naprawdę cudowna. Wyraz twarzy kobiet&lt;br /&gt;
powiązanych z Kościołem po ich upadku jest czymś, czym się nigdy nie znudzę,&lt;br /&gt;
choć widziałem to już tyle razy.&lt;br /&gt;
Asia zaczęła szlochać.&lt;br /&gt;
– Jednak czegoś mi tu wciąż brakuje – ciągnął dalej. – Asia wciąż ma w sobie&lt;br /&gt;
nadzieję. Tak, tak, o was mowa. Zwłaszcza ten plugawy Sekiryuutei. To przez ciebie&lt;br /&gt;
mój plan legł w gruzach, bowiem ocaliłeś Asię. Ta upadła anielica… Raynare.&lt;br /&gt;
Powinienem był się wtedy tam zjawić, zabić ją i użyć swojego diabelskiego pionka&lt;br /&gt;
na Asi. Nie podejrzewałem, że zwyciężysz. Potem dowiedziałem się, że jesteś&lt;br /&gt;
Sekiryuuteiem. To ci dopiero ciekawe. Cały mój plan musiał zostać odłożony w&lt;br /&gt;
czasie, jednak Asia ostatecznie wróciła do mnie. Wreszcie mogę się nią nacieszyć.&lt;br /&gt;
– Zamknij mordę.&lt;br /&gt;
Nawet ja nie dowierzałem w to, jak nisko zabrzmiał mój głos. Dla mnie Diodora był&lt;br /&gt;
zwykłym łajdakiem. Chyba nazywało się to instynktem. Dość dziwne uczucie, ale od&lt;br /&gt;
Raisera biło identyczne.&lt;br /&gt;
Nie, nie. Nie był łajdakiem, a śmieciem, który zostawiał tego pierwszego daleko w&lt;br /&gt;
tyle! Był pieprzonym sadystą! Taka kupa gówna jak on mówił o miłości do mojej Asi!&lt;br /&gt;
Tym razem wkurzyłem się bardziej niż wtedy, gdy Vali powiedział, że zabije moich&lt;br /&gt;
rodziców. Jednak pomimo faktu, że znajdowałem się na skraju wytrzymałości, to&lt;br /&gt;
Diodora nie przestał wygadywać swoich bredni.&lt;br /&gt;
– Asia jest wciąż dziewicą, nie? Lubię trenować je od samego początku i byłbym&lt;br /&gt;
bardzo niezadowolony, gdyby została użyta przez Sekiryuuteia.&lt;br /&gt;
Ten typek…&lt;br /&gt;
– Ach, ale niezłą zabawą może być kradzież twojej księżniczki!5&lt;br /&gt;
Nie uspokoję się, dopóki nie obiję mu mordy…&lt;br /&gt;
– A może uciec się do gwałtu, podczas gdy ona będzie wykrzykiwała twoje imię?&lt;br /&gt;
– ZAAAAMKNIJ SIĘĘĘ!&lt;br /&gt;
[Łamacz Ładu Smoka Walijskiego!!!!!]&lt;br /&gt;
Coś wewnątrz mnie eksplodowało.&lt;br /&gt;
– Diodoooora! Jesteś jedyną osobą, której nigdy nie przebaczę!&lt;br /&gt;
Utonąłem w morzu czerwonej aury, a moje ciało pokryło się w zbroi płytowej.&lt;br /&gt;
Wszedłem w stan Łamacza przed końcem odliczania! Może Sacred Gear&lt;br /&gt;
odpowiedział moim uczuciom?&lt;br /&gt;
– Buchou i reszta. Proszę, nie przerywajcie.&lt;br /&gt;
– Ise – powiedziała Buchou. – Pokonamy go razem… rzekłabym, ale widzę, że nie&lt;br /&gt;
ma szans cię zatrzymać. Nie możesz się wycofać, okay?&lt;br /&gt;
Buchou udzieliła mi odpowiedzi najlepszej z możliwych. Tak, właśnie tak&lt;br /&gt;
zamierzałem.&lt;br /&gt;
– Ddraigu, słyszysz mnie?&lt;br /&gt;
[Co jest, partnerze?]&lt;br /&gt;
– Pozwól mi dzisiaj zrobić to, co chcę.&lt;br /&gt;
[…W porządku.]&lt;br /&gt;
Na mój widok Diodora zaśmiał się z przyjemnością. Jego całe ciało otaczała&lt;br /&gt;
głęboko czarna aura.&lt;br /&gt;
5 W angielskim przekładzie zostało użyte słowo NTR (skrót od japońskiego 寝取られ– netorare). Jest to typ gry, w&lt;br /&gt;
której kobieta/dziewczyna głównego bohatera zostaje porwana.&lt;br /&gt;
– Hahaha! Niesamowite! A więc to jest Sekiryuutei! Ale wiesz, ja również się&lt;br /&gt;
wzmocniłem! Wężem od Ophisa, rzecz jasna! Jestem w stanie zabić cię w kilk…&lt;br /&gt;
GOOOOOOOON!&lt;br /&gt;
Z silnika na moich plecach buchnął ogień, a ja szybkim sprintem zmniejszyłem&lt;br /&gt;
dzielącą nas odległość.&lt;br /&gt;
BĘC!&lt;br /&gt;
Posłałem cios prosto w jego brzuch, nie dając mu nawet szansy dokończenia&lt;br /&gt;
zdania.&lt;br /&gt;
– …Ga!&lt;br /&gt;
Zgiął się w pół. Jego twarz wygięła się w grymasie bólu. Najwyraźniej nie nadążał&lt;br /&gt;
za mną. Pchnąłem pięść jeszcze głębiej, próbując przy tym zniszczyć jego wnętrze.&lt;br /&gt;
Khe khe…&lt;br /&gt;
Wymiotował krwią. Cofając pięść, zapytałem:&lt;br /&gt;
– Co z tym zabijaniem, o którym mówiłeś?&lt;br /&gt;
Diodora, trzymając się za brzuch, zrobił krok w tył. Na jego twarzy nie dało się już&lt;br /&gt;
dostrzec tej samej pewności siebie, którą jeszcze przed chwilą miał.&lt;br /&gt;
– Ku! – krzyknął. – Coś takiego! Jestem wysokoklasowym diabłem! Krewnym&lt;br /&gt;
obecnego Maou, Belzebuba! – Wyciągnął rękę przed siebie i wystrzelił mnóstwo&lt;br /&gt;
pocisków. – Nie ma mowy, żeby taki arystokrata jak ja, przegrał przeciwko tak&lt;br /&gt;
niskiemu, plugawemu i wulgarnemu wskrzeszonemu diabłu!&lt;br /&gt;
Niezliczona ilość pocisków spadła na mnie niczym deszcz. Jednak ja szedłem w&lt;br /&gt;
jego kierunku, nie próbując ich unikać. Odbijałem pociski ręką i coraz bardziej&lt;br /&gt;
zmniejszałem dzielącą nas odległość. Nawet jeśli któryś z tych pocisków trafiał mnie,&lt;br /&gt;
ja, nie zważając na to, posuwałem się do przodu.&lt;br /&gt;
Dziękuję ci, smoczy starcze, Tanninie. Ta tortura nie tylko przyniosła korzyści. Mój&lt;br /&gt;
przeciwnik jest silniejszy od Buchou, jednak ja w ogóle nie lękałem się jego ataków.&lt;br /&gt;
[Zgadza się. Trening ze smoczym królem dobrze ci zrobił. W meczu przeciwko Sitri&lt;br /&gt;
nie mogłeś pokazać jego efektów, ale teraz, nie mając żadnych ograniczeń, jesteś w&lt;br /&gt;
stanie użyć pełni mocy. Pancerz jest teraz o wiele bardziej stabilniejszy niż podczas&lt;br /&gt;
meczu przeciwko Sitri.]&lt;br /&gt;
Tak, Ddraigu, nie mogłem wtedy użyć całej mojej siły, jednak teraz było inaczej. A&lt;br /&gt;
mając tego gościa za przeciwnika, mogłem zaatakować go i zabić.&lt;br /&gt;
[Pod względem mocy bitewnej jest z ciebie teraz niezły oponent.]&lt;br /&gt;
Kiedy wreszcie znalazłem się przed nim, Diodora przestał strzelać, a zaczął uciekać.&lt;br /&gt;
GON!&lt;br /&gt;
Z silnika na moich plecach ogień buchnął raz jeszcze, a ja w zastraszającym tempie&lt;br /&gt;
doścignąłem Diodorę. Widząc to, stworzył dookoła siebie mnóstwo ochronnych&lt;br /&gt;
barier.&lt;br /&gt;
– Te od Valiego były o wiele grubsze.&lt;br /&gt;
PĘKA!&lt;br /&gt;
Moja pięść z łatwością przez nie się przedarła.&lt;br /&gt;
BĘC!&lt;br /&gt;
Czas na atak w twarz! Wreszcie to zrobiłem! Jeszcze nigdy żaden cios nie sprawił,&lt;br /&gt;
że czułem się tak dobrze! Z powodu siły uderzenia Diodora wylądował na ziemi. Cała&lt;br /&gt;
jego twarz była we krwi, a oczy zaszkliły się.&lt;br /&gt;
– Boli. Boli. Boli! – krzyczał. – Dlaczego!? Przecież pociski trafiły cię! Moja moc&lt;br /&gt;
powinna była wzrosnąć dzięki Ophisowi!&lt;br /&gt;
Uderzyłem go pięścią otoczoną aurą! Cios prosto w jego brzuch!&lt;br /&gt;
– Kha, kha!&lt;br /&gt;
Następnie w twarz! To jeszcze nie koniec! Zebrałem całą moc w prawej dłoni i&lt;br /&gt;
próbowałem uderzyć go z pełnią mocy!&lt;br /&gt;
– Nie dam się pokonać takiemu pieprzonemu smokowi! – Wyciągnął przed siebie&lt;br /&gt;
lewą rękę i utworzył grubą ścianę z aury.&lt;br /&gt;
BĘC! BUCH-BUCH!&lt;br /&gt;
Moja pięść trafiła w ścianę i cios został zatrzymany. To… Co to w ogóle mogło&lt;br /&gt;
zrobić!?&lt;br /&gt;
– Ahahahaha! Widzisz! Mam więcej demonicznej mocy niż ty! Nie ma mowy, żeby&lt;br /&gt;
taki idiotyczny Sekiryuutei mnie pokonał!&lt;br /&gt;
Wtedy to też, gdy on uśmiechnął się, użyłem mocy Sekiryuuteia.&lt;br /&gt;
– A co ty na to, żebym pokazał ci moc tego idioty?&lt;br /&gt;
[Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost!&lt;br /&gt;
Boost! Boost!]&lt;br /&gt;
GOOOOOON!&lt;br /&gt;
Z silnika buchnęły ogromne ilości aury, zwiększając tym samym siłę mojego ciosu.&lt;br /&gt;
BĘC!&lt;br /&gt;
Na ścianie pojawiło się pękniecie.&lt;br /&gt;
PĘKA!&lt;br /&gt;
Pękła, gdy zwiększyłem nacisk!&lt;br /&gt;
– Wybacz, jestem idiotą, więc potrafię używać tylko swojej mocy. Jednak na&lt;br /&gt;
ciebie powinno to wystarczyć.&lt;br /&gt;
– Hee? – Jego mina natychmiastowo uległa zmianie.&lt;br /&gt;
– Jesteś powodem płaczu Asi! – krzycząc, zaatakowałem go.&lt;br /&gt;
ZGNIATA!&lt;br /&gt;
Zgniotłem i wygiąłem w pół jego wystawioną lewą rękę, a następnie zaserwowałem&lt;br /&gt;
mu cios prosto w twarz!&lt;br /&gt;
UDERZENIE!&lt;br /&gt;
Moja pięść zderzyła się z jego głową niczym jak młot! Siła uderzenia była tak wielka,&lt;br /&gt;
że Diodora został odrzucony daleko w tył i przywalił w kamienny filar. Opadłszy&lt;br /&gt;
bezwładnie na ziemię, wstał i zaczął krzyczeć:&lt;br /&gt;
– To kłamstwo! Nie ma możliwości, żebym został pokonany! Wygrałem z Agares!&lt;br /&gt;
Wygram również z Baelem! Niemożliwe, abym przegrał w starciu z beztalenciem,&lt;br /&gt;
jakim jest następczyni Wielkiego Króla! Gremory, która jest taka emocjonalna, nie&lt;br /&gt;
może być nawet moją przeciwniczką! Jestem Diodora z domu Astaroth! – Kiedy&lt;br /&gt;
uniósł ręce do góry, wokół mnie pojawiło się wiele ostrych okręgów z demonicznej&lt;br /&gt;
mocy. Wszystkie zwróciły się w moją stronę i ruszyły niczym rakiety!&lt;br /&gt;
Nie dam rady uniknąć ich wszystkich!&lt;br /&gt;
Uchylałem się lub uskakiwałem, jednak nie mogłem robić tak w nieskończoność.&lt;br /&gt;
Próbowałem się bronić ciosami i kopnięciami. Okręgi zginały się w pół i próbowały&lt;br /&gt;
owinąć się wokół mnie zupełnie tak, jakby posiadały własną wolę!&lt;br /&gt;
TRACH!&lt;br /&gt;
Jednemu z nich udało się znaleźć najcieńszy fragment mojego pancerza. Zniszczył&lt;br /&gt;
go w tym miejscu doszczętnie, odsłaniając moje bezbronne ciało.&lt;br /&gt;
Kurna… Bolało! Zatem moc w okręgach zbierała się na ich czubku, dzięki czemu&lt;br /&gt;
udało się im wytworzyć mały otwór w mojej zbroi. Z racji że nie mógł pokonać mnie&lt;br /&gt;
w bezpośrednim starciu, to zdecydował się na coś takiego…&lt;br /&gt;
Niedoczekanie! Przy pomocy obu rąk oswobodziłem się z wszystkich okręgów&lt;br /&gt;
naraz! Na ziemię zaczęła kapać moja krew, ponieważ rozerwałem je siłą. Diodora&lt;br /&gt;
chciał użyć tego ataku ponownie, jednak ja, widząc to, odpaliłem silnik na moich&lt;br /&gt;
plecach i, znalazłszy się przy nim, spróbowałem kopnąć go z wszystkich sił.&lt;br /&gt;
TRACH…&lt;br /&gt;
Od ścian świątyni odbił się echem pusty dźwięk. Trafiłem go prosto w udo i&lt;br /&gt;
najwyraźniej zmiażdżyłem jego kość.&lt;br /&gt;
– Nieeeeeech cięęę! – Na jego twarzy pojawił się grymas bólu, jednak próbował&lt;br /&gt;
chwytać się każdej okazji i wyciągnął przed siebie rękę i chciał we mnie strzelić. Nie&lt;br /&gt;
czekając ani chwili dłużej, zrobiłem to samo. Skumulowałem w dłoni moją smoczą&lt;br /&gt;
aurę!&lt;br /&gt;
DOOOOOOOON!&lt;br /&gt;
Z mojej prawicy wystrzeliło czerwone światło, natomiast z dłoni Diodory wyleciał&lt;br /&gt;
olbrzymi pocisk demonicznej mocy.&lt;br /&gt;
DOOOOOOON!&lt;br /&gt;
Nasze ataki spotkały się ze sobą i zaczęły się przepychać…&lt;br /&gt;
Jednak czymś takim… nie zatrzymasz mnie!&lt;br /&gt;
– Naprzód!&lt;br /&gt;
[Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost!&lt;br /&gt;
Boost! Boost!]&lt;br /&gt;
Zwielokrotniona moc mojego Sacred Gear przeszła na mój pocisk, zwiększając&lt;br /&gt;
jego siłę!&lt;br /&gt;
DON!&lt;br /&gt;
Smoczy strzał odepchnął jego atak i przeleciał tuż obok Diodory. Moja smocza aura,&lt;br /&gt;
która właśnie co go minęła, zrobiła ogromną dziurę w ścianie świątyni i&lt;br /&gt;
powędrowała dalej.&lt;br /&gt;
Mimo to, on nadal próbował zebrać moc do ataku…&lt;br /&gt;
DOOOOON!&lt;br /&gt;
Uderzyłem pięścią w ziemię. Cała świątynia zadrżała. Jego oczy niemal wyszły z&lt;br /&gt;
orbit, gdy zobaczył krater powstały wskutek mojego ciosu. Zaczął się trząść przy&lt;br /&gt;
akompaniamencie zgrzytających zębów. Specjalnie nie trafiłem, a mogłem. Kurna.&lt;br /&gt;
Miałem zbyt miękkie serce.&lt;br /&gt;
Zbliżyłem się do niego i podniosłem do góry. Otworzyłem przyłbicę swojego&lt;br /&gt;
pancerza, i, emitując cały czas aurę, patrzałem prosto w jego oczy.&lt;br /&gt;
– Nigdy więcej nie waż mi się zbliżać do Asi! – krzyknąłem. – Jeżeli jeszcze raz&lt;br /&gt;
pokażesz mi się na oczy, to nie będę już taki miły!&lt;br /&gt;
Jego oczy wypełniły się najprawdziwszym strachem…&lt;br /&gt;
[Partnerze. Jego serce już zostało pokonane. Oczy mówią wszystko – w jego ciało&lt;br /&gt;
został wlany smoczy strach.]&lt;br /&gt;
…Rozumiem, Ddraigu. Puszczę go wolnym. Trzęsie się jak szalony.&lt;br /&gt;
– Ise, nie zamierzasz z nim skończyć? – zapytała mnie Xenovia, celując w Diodorą&lt;br /&gt;
Ascalonem. Jej oczy były pełne niebezpiecznego zimna! Niedobrze. Miała wielką&lt;br /&gt;
ochotę, aby go zabić! – Może znów położyć łapska na Asi. Nie uważasz, że lepiej&lt;br /&gt;
będzie, jak teraz pozbawimy go łba?&lt;br /&gt;
Była bardzo poważna. Jeżeli któreś z naszej dwójki, ja lub Buchou, by się n a t o&lt;br /&gt;
zgodziło, to ścięłaby go. Jednak potrząsłem przecząco głową.&lt;br /&gt;
– Jest krewnym Maou – powiedziałem. – Nawet jeżeli pomagał terrorystom, to&lt;br /&gt;
jego zabicie mogłoby przysporzyć Buchou i jej bratu problemów. Wystarczająco go&lt;br /&gt;
już poturbowałem.&lt;br /&gt;
Buchou wpierw uniosła wysoko brwi, jednak po chwili zamknęła oczy. Była na&lt;br /&gt;
niego wkurzona, ale musiała przekazać go siłom wyższym, ażeby wymierzyły mu&lt;br /&gt;
stosowną karę.&lt;br /&gt;
Xenovia zdawała się żałować tej decyzji. Wbiła Ascalon w ziemię. Zrobiła to, aby&lt;br /&gt;
pozbyć się wszelkiej siedzącej w niej złości.&lt;br /&gt;
– Rozumiem – powiedziała. – Jeżeli Ise tak mówi, to niechaj tak będzie. Ale.&lt;br /&gt;
– Tak, masz rację.&lt;br /&gt;
Xenovia wyciągnęła miecz w stronę Diodory, ja natomiast pięść.&lt;br /&gt;
– Nie próbuj zbliżać się do Asi! – powiedzieliśmy zgodnie.&lt;br /&gt;
Diodora potrząsał głową, a w jego oczach dało się dostrzec strach. Gdy go&lt;br /&gt;
puściliśmy, poszliśmy do Asi.&lt;br /&gt;
– Asiu! – Wraz ze mną, przy urządzeniu zebrali się także inni.&lt;br /&gt;
– Ise-san!&lt;br /&gt;
Delikatnie pogładziłem jej głowę.&lt;br /&gt;
– Przybyliśmy ci na ratunek, Asiu. Hahaha, przecież obiecałem, że będę cię chronił.&lt;br /&gt;
Może to z ogromnej ulgi, jakiej doznała, z jej oczu popłynęły łzy radości. W&lt;br /&gt;
porządku. Jak tylko ją oswobodzimy, schronimy się w podziemiach i będziemy&lt;br /&gt;
czekać, aż Sensei i reszta wszystko ogarną.&lt;br /&gt;
Jednak mina Kiby zmieniła się.&lt;br /&gt;
– Nie potrafię tego ściągnąć…&lt;br /&gt;
Co!? Niemożliwe! Spróbowałem rozerwać zaciski, które łączyły ją z urządzeniem…&lt;br /&gt;
– Cholera! Nie chcą puścić!&lt;br /&gt;
Nie ulegały nawet mocy Sekiryuuteia! Wszyscy próbowaliśmy je ściągnąć,&lt;br /&gt;
używaliśmy świętego demonicznego miecza, jak i świętego miecza, a nawet naszych&lt;br /&gt;
mocy, jednak one nawet nie drgnęły! Co to miało być!? Jakieś specjalne!?&lt;br /&gt;
Nagle Diodora powiedział do nas cichym głosem:&lt;br /&gt;
– To daremne. Ze względu na swój mechanizm urządzenie może zostać użyte&lt;br /&gt;
tylko raz, ale raz wprawione w ruch, samo się nie zatrzyma. Nie zatrzyma się, aż Asia&lt;br /&gt;
nie użyje swojej zdolności.&lt;br /&gt;
– Co masz na myśli?&lt;br /&gt;
– To urządzenie jest jedną ze specjalnych barier tworzonych przez posiadacza&lt;br /&gt;
Longinusa. Tego samego, który utworzył barierę wokół całego pola bitwy. Zatracenie&lt;br /&gt;
Wymiaru jest najpotężniejszym z Sacred Gear tego typu. Posiadacz, znajdując się w&lt;br /&gt;
centrum bariery, może tworzyć niezliczone ilości mgły. Potrafi ona zapieczętować&lt;br /&gt;
wszystko, co znajdzie się wewnątrz niej, a także teleportować do innego wymiaru.&lt;br /&gt;
Gdy posiadacz osiągnie stan Łamacza Ładu, może tworzyć z mgły dowolne&lt;br /&gt;
urządzenie typu bariera. Stworzyciel Wymiaru. Bariera raz aktywowana poprawnie,&lt;br /&gt;
nie przestanie działać.&lt;br /&gt;
– Co jest potrzebne do aktywacji i co to urządzenie robi? – zapytał Kiba.&lt;br /&gt;
– Do aktywacji potrzeba mnie albo kogoś z nami powiązanego, kto wydałby&lt;br /&gt;
rozkaz startu. Aktywacja ma zajść również wtedy, gdy zostanę pokonany. Zdolnością&lt;br /&gt;
tej bariery jest zwiększenie mocy umiejętności osoby więzionej wewnątrz, a&lt;br /&gt;
następnie odwrócenie jej efektu.&lt;br /&gt;
Odwrócenie?&lt;br /&gt;
Chwileczkę… W tej samej chwili doszedłem do niezbyt dobrego wniosku… W&lt;br /&gt;
meczu przeciwko Sitri moc Asi została odwrócona i…&lt;br /&gt;
Kiba zdawał się również to pojmować. Zapytał go:&lt;br /&gt;
– Jaki miałby być zasięg?&lt;br /&gt;
– Całe pole bitwy, a także pokój obserwatorów.&lt;br /&gt;
!!&lt;br /&gt;
Każdego zaskoczyła ta odpowiedź! Niedobrze! Sacred Gear Asi był bardzo&lt;br /&gt;
potężny! Leczył nawet diabłów i upadłe anioły! Jeżeli jego efekt miałby zostać&lt;br /&gt;
przekręcony, a zasięg był tak ogromny…&lt;br /&gt;
– Przywódcy każdej frakcji zostaną zabici…!&lt;br /&gt;
Wszyscy posinieliśmy! Jeżeliby do tego doszło, to cały świat ludzi, Zaświaty i&lt;br /&gt;
Niebiosa znalazłyby się w poważnych tarapatach!&lt;br /&gt;
– Więc obmyśleli ten plan przy meczu z Kaichou!&lt;br /&gt;
Diodora potrząsnął jednak głową.&lt;br /&gt;
– Nie, opcja ta została zauważona już jakiś czas temu – powiedział. – Gdy jedna&lt;br /&gt;
osoba z grupy Sitri użyła tego, potwierdzono, że plan zadziała…&lt;br /&gt;
Na twarzy Buchou pojawiła się złość.&lt;br /&gt;
– Zdrajca od upadłych aniołów pozostał w organizacji i pożyczył Sonie&lt;br /&gt;
Odwrócenie. Wtedy to też zebrali potrzebne informacje i teraz je wykorzystują!&lt;br /&gt;
Dom Glasja-Labolas. Mecz przeciwko Sitri. Diodora. Za tym wszystkim stała&lt;br /&gt;
Brygada Chaosu… Kurna. Zatem to urządzenie również było z nią powiązane!&lt;br /&gt;
Ddraig, nie możesz czegoś zrobić? Również jesteś Longinusem, prawda?&lt;br /&gt;
[Nie, Zatracenie Wymiaru jest nade mną. A w stanie Łamacza jest prawie że niczym&lt;br /&gt;
nieograniczone. Zapamiętaj to sobie – istnieją Longinusy znaczenie potężniejsze niż&lt;br /&gt;
Boosted Gear.]&lt;br /&gt;
Dlaczego ten skurczybyk wybrał sobie akurat Brygadę Chaosu!?&lt;br /&gt;
– Cholera…! Niech to…! Co teraz…!?&lt;br /&gt;
Tak się zdenerwowałem, że upadłem na ziemię i waliłem w nią pięściami.&lt;br /&gt;
– Ise-san, zniszcz to wraz ze…&lt;br /&gt;
– Nie mów takich głupot! – przerwałem Asi. – Jeżeli powiesz coś takiego raz&lt;br /&gt;
jeszcze, to się wkurzę! Wkurzę się, nawet jeśli to ty!&lt;br /&gt;
– A-ale w przeciwnym razie, Sensei i Michał-sama… przez moją moc… Jeżeli ma&lt;br /&gt;
do tego dojść, to wolę…&lt;br /&gt;
Położyłem dłoń na jej ramieniu i odpowiedziałem:&lt;br /&gt;
– Ja…! Ja…! Ja obiecałem, że nie dopuszczę, żebyś znowu doświadczyła smutku!&lt;br /&gt;
Dlatego nie mogę na to pozwolić! Ochronię cię! Tak, na pewno cię uratuję! –&lt;br /&gt;
Rozpłakałem się. Jednak byłem jak najbardziej poważny. Uratuję Asię.&lt;br /&gt;
– Ise-san… – Asia również się wzruszyła i rozpłakała się.&lt;br /&gt;
Wobec tej sytuacji powiedziałem do niej z uśmiechem:&lt;br /&gt;
– Właśnie dlatego wróćmy wspólnie do domu. Mama i tata czekają na nas.&lt;br /&gt;
Wróćmy do naszego domu!&lt;br /&gt;
GUUUUN!&lt;br /&gt;
Urządzenie zostało aktywowane! Cholera! Zaczęło się!&lt;br /&gt;
Ostrzelaliśmy je magicznymi pociskami, jednak na jego powierzchni nie pojawiło&lt;br /&gt;
się najmniejsze pęknięcie… Zatem taka była moc Longinusa większego od Boosted&lt;br /&gt;
Gear!&lt;br /&gt;
…Nie, zaraz…&lt;br /&gt;
Wtedy coś wpadło mi do głowy. Spojrzałem na Asię. Tak, były przyczepione&lt;br /&gt;
bezpośrednio do niej.&lt;br /&gt;
– Ddraigu, wierzę w ciebie.&lt;br /&gt;
[O co ci chodzi, partnerze?]&lt;br /&gt;
Ddraig zapytał ze zdziwieniem w głosie. Dotknąłem jednego z zacisków, które&lt;br /&gt;
trzymały Asię. Jeżeli niemożliwym było bezpośrednie użycie mocy Ddraiga, to co,&lt;br /&gt;
jeżeli użyję jej za pomocą wyobraźni?&lt;br /&gt;
– Asiu, z góry przepraszam.&lt;br /&gt;
– Co takiego? – Przekręciła słodko głowę.&lt;br /&gt;
Robię to wszystko po to, aby ją uratować…&lt;br /&gt;
Przepraszam!&lt;br /&gt;
– Rośnij, ma seksualna żądzo! – krzyknąłem. – Me cielesne pożądanie! Niszczyciel&lt;br /&gt;
Szat! W wersji Łamacza Ładu!&lt;br /&gt;
[Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost! Boost!&lt;br /&gt;
Boost! Boost!]&lt;br /&gt;
Każdy z klejnotów w mojej zbroi zaczął świecić czerwonym światłem, a cała&lt;br /&gt;
energia przepłynęła do mojej prawej ręki, którą trzymałem zacisk.&lt;br /&gt;
Wyobraziłem sobie nagie ciało Asi! Tak, w stroju Ewy! Zapamiętałem sobie ten&lt;br /&gt;
widok! Krwawiąc z nosa, ze wszystkich sił wytężałem swój mózg!&lt;br /&gt;
Delikatna i gładka bialutka skóra! Mięciutkie ciało! Piękność! Różowiutkie… sutki!&lt;br /&gt;
Aż nagle…&lt;br /&gt;
PĘKA! PĘKA! ROZRYWA!&lt;br /&gt;
Dźwięk pękającego metalu… oraz rozrywanych ubrań! Zaciski zostały zmiecione, a&lt;br /&gt;
wraz z nimi zakonne ubrania Asi!&lt;br /&gt;
– Iya! – Natychmiastowo kucnęła, próbując się skryć.&lt;br /&gt;
KRWAWIENIE&lt;br /&gt;
Na widok jej wciąż dojrzewającego ciałka krew wypłynęła strumieniem z mojego&lt;br /&gt;
nosa. Tak! Nawet dzisiaj jej cycuszki były białe i przepiękne!&lt;br /&gt;
GUUUN…&lt;br /&gt;
Urządzenie przestało pracować. Może to przez to, że Asia została uwolniona.&lt;br /&gt;
– Ara-ara. – Akeno-san przy użyciu swoich mocy w trymiga ją ubrała.&lt;br /&gt;
– Jak wpadłeś na pomysł, że Niszczyciel Szat zniszczy zaciski? – zapytała Buchou,&lt;br /&gt;
pukając w mój pancerz. – Czy za pomocą tego możesz zniszczyć wszystko, co ma&lt;br /&gt;
kontakt z kobietą?&lt;br /&gt;
– N-nie jestem do końca pewien – zacząłem mówić – ale zaciski były na jej&lt;br /&gt;
nadgarstkach i kostkach, więc pomyślałem, że można by to zaliczyć jako część&lt;br /&gt;
garderoby. Następnie przywołałem sobie obraz jej nagiego ciała i zacząłem sobie ją&lt;br /&gt;
taką wyobrażać. Może gdybym zrobił wszystko tak, jak zawsze to robię, to nie&lt;br /&gt;
zadziałałoby to. Myślę, że udało mi się, ponieważ użyłem Niszczyciela w trybie&lt;br /&gt;
Łamacza, co pozwoliło na zwiększenie jego mocy. Mam nadzieję, że udało mi się to&lt;br /&gt;
wytłumaczyć.&lt;br /&gt;
Dałem jej niezbyt dobre wytłumaczenie, ale tak właśnie było. Buchou przechyliła&lt;br /&gt;
głowę, mówiąc do siebie:&lt;br /&gt;
– Hmm, może jego wyobraźnia i dzikie pomysły również się do tego przyczyniły…&lt;br /&gt;
Tak czy inaczej, Asia była cała! Udało mi się także dezaktywować urządzenie!&lt;br /&gt;
Diodora stracił wolę walki! Wszyscy byli cali! Moje seksualne żądze uratowały moich&lt;br /&gt;
przyjaciół! Tak! Całkowity sukces!&lt;br /&gt;
– Ise-san!&lt;br /&gt;
– Asia!&lt;br /&gt;
Była już w nowym stroju zakonnym. Wtuliła się we mnie! Chlip… Szkoda, że&lt;br /&gt;
miałem na sobie tę zbroję, ale cieszyłem się, że była cała!&lt;br /&gt;
– Wierzyłam w ciebie… – powiedziała. – Że przyjdziesz i mnie uratujesz.&lt;br /&gt;
– Nie inaczej – odpowiedziałem. – Z drugiej strony jest mi bardzo smutno.&lt;br /&gt;
Dowiedziałaś się czegoś bardzo przykrego, tak?&lt;br /&gt;
Jednak ona pokręciła przecząco głową i odrzekła z uśmiechem:&lt;br /&gt;
– Nic mi nie jest. Na początku doznałam szoku, jednak teraz Ise-san jest przy mnie.&lt;br /&gt;
*Chlip*! Jaka z niej urocza dziewczyna! Mou! Twój braciszek nigdy nie pozwoli,&lt;br /&gt;
abyś wyszła za mąż! Będzie cię adorował, bo jesteś przy nim!&lt;br /&gt;
– Asiu! – Była to Xenovia ze łzami w oczach. – Tak się cieszę! Gdyby ci się coś&lt;br /&gt;
stało, ja…&lt;br /&gt;
Asia, ocierając jej łzy, wciąż z uśmiechem na twarzy, odpowiedziała:&lt;br /&gt;
– Nigdzie się nie wybieram. W końcu Ise-san i Xenovia ochronią mnie.&lt;br /&gt;
– Tak! Ochronię cię! Z całą pewnością cię ochronię!&lt;br /&gt;
Och, najlepsze przyjaciółki przytulały się. Ich przyjaźń była taka piękna… Kiba i&lt;br /&gt;
ja… Kurwa, za nic w świecie nie chciałbym go przytulić.&lt;br /&gt;
– Buchou-san. Wszyscy. Dziękuję wam bardzo. Przyszliście specjalnie dla mnie… –&lt;br /&gt;
Ukłoniła się.&lt;br /&gt;
Wszyscy odpowiedzieliśmy uśmiechami. Buchou przytuliła ją i powiedziała:&lt;br /&gt;
– Asiu, nie musisz mi mówić „Buchou”, gdy jesteśmy w domu. Myśl o mnie jak o&lt;br /&gt;
starszej siostrze.&lt;br /&gt;
– Tak jest! Rias-oneesama!&lt;br /&gt;
Przytulały się! Wzruszający widok!&lt;br /&gt;
– Cieszęęęęęę sięęęę! Tak się cieeeeszęęę, że Asia-senpai wróciła! – Gasper&lt;br /&gt;
również płakał. Ach, Koneko-chan nawet głaskała go po głowie.&lt;br /&gt;
Chyba możemy już wracać. Urządzenie było zniszczone, więc to powinien był być&lt;br /&gt;
już koniec. Chyba powinienem dezaktywować mój pancerz, gdy tylko znajdziemy się&lt;br /&gt;
w podziemiach. Jednak lepiej będzie, jak pozostanę w tej formie do ostatniej minuty.&lt;br /&gt;
Nie byłoby zbyt ciekawie, gdyby ktoś nas niespodziewanie zaatakował.&lt;br /&gt;
– A teraz, Asiu, wracajmy do domu.&lt;br /&gt;
– Tak jest! – odpowiedziała. – Jednak przed tym muszę się pomodlić!&lt;br /&gt;
– Asiu, a o co będziesz się modliła?&lt;br /&gt;
– To sekret – odpowiedziała nieśmiało.&lt;br /&gt;
Asia z uśmiechem na twarzy biegła do mnie.&lt;br /&gt;
BŁYSK&lt;br /&gt;
Przede mną pojawiło się coś bardzo jasnego. W jednej chwili Asia została otoczona&lt;br /&gt;
przez słupy światła. Kiedy światło zniknęło…&lt;br /&gt;
– Asiu…?&lt;br /&gt;
Nikogo tu nie było.&lt;br /&gt;
Panie, zechciej wysłuchać mej modlitwy.&lt;br /&gt;
Proszę, zawsze chroń Iseia-san.&lt;br /&gt;
I…&lt;br /&gt;
Pozwól mi na dalsze życie przy jego boku…&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Cziki</name></author>
	</entry>
</feed>