<?xml version="1.0"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="en">
	<id>https://www.baka-tsuki.org/project/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=Myszax</id>
	<title>Baka-Tsuki - User contributions [en]</title>
	<link rel="self" type="application/atom+xml" href="https://www.baka-tsuki.org/project/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=Myszax"/>
	<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Special:Contributions/Myszax"/>
	<updated>2026-05-09T01:09:32Z</updated>
	<subtitle>User contributions</subtitle>
	<generator>MediaWiki 1.43.1</generator>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_5_rozdzial_5&amp;diff=330735</id>
		<title>High School DxD - Tom 5 rozdzial 5</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_5_rozdzial_5&amp;diff=330735"/>
		<updated>2014-02-13T20:06:30Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Myszax: /* Część 2 */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Żywot 5: Buchou vs. Kaichou: Druga Połowa!==&lt;br /&gt;
===Część 1===&lt;br /&gt;
Kilka minut minęło, odkąd zacząłem walczyć z Sajim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wymienialiśmy cios za ciosem i widać było, że nie miał żadnych szans. Ledwo trzymał się na nogach, próbując blokować moje ciosy prowizoryczną tarczą z linki Boskiego Daru wokół ręki, jednak nie mógł zablokować ich wszystkich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czasami mój cios posyłał go na ścianę. Nasze umiejętności walki wręcz były w miarę podobne. Jednak z każdą chwilą moja moc rosła. Już dawno przegoniłem go pod względem ataku i obrony, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nadal się nie poddał! Powaliłem go już tyle razy! Ale on nadal wstawał i atakował! Jego połamane pięści uderzały o moją zbroję. Za każdym razem słyszałem, jak pękały jego kolejne kości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji próbował przyczepić do mnie kolejne linie, jednak aura Sekiryuuteia odpychała ją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedynie linka zaczepiona do mojego prawego ramienia nie oderwała się nawet po aktywowaniu zbroi! Ba! nawet specjalnie ukierunkowane fale aury nic jej nie robiły!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może gdybym miał Ascalona, to mógłbym ją odciąć… A niech tam, najwyżej poproszę Xenovię o to, kiedy się spotkamy później.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To jednak nie było moim jedynym zmartwieniem. Moja zbroja powinna była być twarda. Wytrzymała. Mimo to każdy cios Sajiego bolał. Na początku jedynie z lekka, później coraz mocniej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ja… wygram… Pokonam cię… Spełnię moje marzenie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kim jest ta osoba przede mną? Wymiotował krwią, a nadal chciał walczyć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie przypomniały mi się słowa Tannina-ossan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Słuchaj młody. Najgorsze uderzenia to uderzenia z głębi duszy&amp;lt;ref name=&amp;quot;cios&amp;quot;&amp;gt;Z japońskiego こもった一撃 (&#039;&#039;komotta ichigeki&#039;&#039;), co oznacza „uderzenie wypełnione czymś/ciężki cios”. Dość trudne do ujęcia, ale w następnych kwestiach Tannina ważne jest znaczenie pierwsze.&amp;lt;/ref&amp;gt;.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Uderzenie… z głębi duszy?」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Właśnie tak. W Rating Game spotkasz sporo osób z jasno postawionymi celami. By spełnić marzenia, by wygrać, ze względu na kobietę, rodzinę, pieniądze czy sławę – każdy będzie chciał coś osiągnąć. A wśród tych diabłów najgorsi są ci, którzy stawiają swój cel ponad życie. To właśnie ich musisz się przestrzegać.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Ale że co? Że niby oni mają ten cios? To jakiś Sacred Gear czy tam zaklęcie?」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「…Nie. Zaciśnij pięść. Co w niej trzymasz?」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「…Nie wiem.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「„Coś”  jednak trzymasz. Marzenie. Cel. Czyjeś życie. Determinację. Cios taką pięścią jest groźny. Lecz niekoniecznie musi to być pięść, może to być dowolny inny atak. Różni się on od normalnych tym, że zawsze cię dosięgnie. Nieważne, ile warstw zbroi i barier masz na sobie – zawsze uderzy cię w głąb twojego ciała, duszy, umysłu. I to właśnie jest w nim najgroźniejsze. Nawet w Zaświatach, gdzie magia styka się z technologią, nadal nie możemy określić, co dokładnie on zawiera. Trudno to wyjaśnić, ale sam zrozumiesz, kiedy się z nim spotkasz. Przeciwnicy, którzy potrafią tak atakować, są groźni. Jeden taki cios potrafi zmienić przebieg walki.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz rozumiem, Ossanie. Jego ciosy przeszywają mnie. Przechodzą przez zbroję i dosięgają moje ciało!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Ten duch… Czyżby „Smok Więzienia”, który ukryty jest w jego Sacred Gear, reagował na jego uczucia?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sacred Gear smoczego typu są straszne, Ddraigu! Nawet nie wiem, co się dzieje!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyoudoooooooooooooooou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie przestaje atakować mimo tych wszystkich obrażeń!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odpowiedz mi! Jakie to uczucie!? Czy cycki twojej pani są miękkie!? Czy naprawdę są miękkie jak poduszeczki!? Czy kobiece ciało naprawdę jest tak gładkie!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji zszokował mnie swoją zazdrością!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wykorzystując chwilę mojego zaskoczenia, Saji wystrzelił linkę w stronkę ławki, po czym rzucił ją we mnie. Podniosłem gardę, a sama ławka rozpadła się na drzazgi pod wpływem uderzenia.&lt;br /&gt;
– O czym myślałeś, jak czochrałeś jej piersi!? CHOLERA JASNAAAA!!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy te ciosy nie są przypadkiem potężniejsze niż te wcześniejsze, wypełnione marzeniem o byciu nauczycielem!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz potem przywiązał mnóstwo linek do okolicznych mebli i rzucił je wszystkie na mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Gunn!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wystrzeliłem Smocze Pociski o jak najmniejszej mocy. Cholera! Trudno kontrolować ich moc! Nie mogę ich wystrzeliwać tak często, jakbym tego chciał!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Doooon!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czerwona energia szybko pochłonęła meble, jednak…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dogoh!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dostałem w plecy! Saji zmienił trajektorię lotu jednej z ławek! Nie było to jakoś silne uderzenie, jednak wytrąciło mnie z równowagi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ja też chciałem pomacaaaaać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buwah! Saji daje upust swojej frustracji!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeszcze nawet nie widziałem piersi na żywo! Modlę się o to całe życie! A ty, jak gdyby nigdy nic, dostajesz ich tyle, ile chcesz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Gonn!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powaliłem Sajiego, ale on natychmiast powstał!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale Hyoudou! Teraz piersi nie są dla mnie najważniejsze! Zostanę nauczycielem! Słyszysz? Niby dlaczego nie mógłbym!? Dlaczego wszyscy nas wyśmiewają!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy właśnie Saji wykrzyczał swoje marzenie… Nie… To marzenie ich wszystkich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie po to powiedzieliśmy nasze marzenia, by nas wyśmiano!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie śmieję się! Nie mógłbym! Szczególnie wtedy, kiedy stawiasz je ponad swoje życie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji, ja… Cholera! Nie wiem! Uderzyłem go jeszcze raz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego twarz spuchła, a następnie wypluł trochę krwi i ząb.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak nadal się nie poddał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzisiaj! Pokonam cię właśnie dzisiaj!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego krzyk przeszył moją zbroję i uderzył w samo serce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uderzyłem go wiele razy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyuh… Hyuh…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim się zorientowałem , jego oddech stał się ledwie słyszalny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Całe ciało pokryte było ranami. Krew z jego ust nie przestawała płynąć cienkim strumieniem. Był w takim stanie, że nawet nie mógł już mówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapuchnięta twarz. Nie widać było już jego lewego oka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niektóre palce miał powyginane w najróżniejsze strony. Nadal jednak w jego oku widać było płomień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dalej, Saji! Atakuj! Na co czekasz!? Chyba nie pozwolisz, by się na tym skończyło!? Miałeś przecież mnie pokonać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powoli ruszył, krok za krokiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie uciekał. Zbliżał się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądał dokładnie tak samo, jak ja podczas walki z Feneksem. Widziałem nagranie. Mimo ran szedłem na przód. Wszystko, by pokonać przeciwnika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ty też ciężko trenowałeś, prawda?  Pokaż mi, na co cię stać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czułem jego wzrok. Chociaż byłem o wiele silniejszy, czułem strach. Przerażenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powstaje chwilę po tym, jak go położę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Straszne…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hej, Riserze Feneksie. Pewnie czułeś to samo walcząc ze mną? Teraz rozumiem dlaczego ciągle mnie odpychałeś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wykończę cię, Saji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji wyprowadził cios swoją połamaną ręką, jednak był on na tyle wolny, że z łatwością zrobiłem unik i wyprowadziłem kontrę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dagan!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Idealny cios w twarz. Nokaut.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji stracił przytomność… a mimo to jego ręka zaciśnięta była na mojej. Nie puścił jej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego ciało otoczyła światłość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja… nie mogłem przestać na niego patrzeć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czułem, że gdybym się odwrócił, mógłby się odrodzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Pionów Sony Sitri pokonany!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Koneko-chan. – Podniosłem przyłbicę. – …Możesz potrzymać mnie za rękę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Senpai?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To pierwszy raz, kiedy pobiłem przyjaciela. Ja wiem, że musiałem, ale… – odpowiedziałem z wymuszonym uśmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan delikatnie chwyciła moją dłoń. Czułem jej ciepły uśmiech przez rękawicę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Byłeś niesamowity. Powinieneś być z siebie dumny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te słowa przyniosły mi ulgę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 2===&lt;br /&gt;
Po zakończonym pojedynku z Sajim wyważyłem drzwiczki pobliskiego automatu z napojami. Wspólnie z Koneko-chan ugasiliśmy nasze pragnienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera jasna. Moje ciało nadal się trzęsło. To przez zbroję? Nie no, nie byłem w aż tak złym stanie przed jej założeniem, żeby teraz nie móc walczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgodnie z niedawnym ogłoszenie, jeden z naszych Skoczków odpadł. Ciekawe kto? Najpewniej ten, co przetrwał, nie jest mocno ranny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przeciwna strona straciła Skoczka i Wieżę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po naszej stronie sześcioro. Po ich czwórka. Nadal jednak nie możemy liczyć na łatwe zwycięstwo. Co gorsza, miałem mniej niż dwadzieścia minut Łamacza Ładu. Musieliśmy to szybko skończyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ise-senpai. – Koneko-chan wskazała na moje prawe ramię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo jego zniknięcia, linka Sajiego nadal się trzymała. Nie ruszyło jej nawet aktywowanie zbroi. Najpewniej połączona była z ich bazą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No ale po co? Musiało być w nią włożone mnóstwo pracy i uczuć, by tak długo działała… Co też oni planowali?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy też odezwały się nasze komunikatory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Drużyno atakująca, odbiór. Wyruszyliśmy do bazy przeciwnika.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Komunikat od Buchou. A więc i oni ruszyli. Początkowe i środkowe fazy planu zostały wykonane, więc czas na wielki finał! Wziąłem głęboki oddech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ruszajmy, Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan przytaknęła, po czym ruszyliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W samym środku centrum był placyk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na jego środku znajdował się zegar, który otoczony był ławeczkami. Zmęczeni zakupowicze często tu przysiadali, by odpocząć. Kilka kroków dalej zatrzymałem się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przed nami stała Sona-kaichou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzień dobry, Hyoudou Issei-kun, Toujou Koneko-san. A więc to tak wygląda Sekiryuutei z bliska. Ilość twojej aury jest przerażająca. Teraz już wiem,  dlaczego wszyscy uznają cię za tak groźnego – powiedziała tonem pełnym opanowania i spokoju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kaichou otoczona była barierą podtrzymywaną przez dwoje Gońców. Linka z mojej prawej ręki przyczepiona była do jednej z nich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera! A co, jeżeli ich plan polegał na wzmocnieniu bariery moją mocą?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśliby Kiba lub Xenovia tu byli… Ich święte miecze szybko by sobie z nią poradziły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chwilę później pojawiła się wiceprzewodnicząca Shinra-senpai. Co za piękność! I to ciało!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz za nią pojawił się Kiba. A więc to Xenovia została pokonana?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Zrobiłaś się dość zuchwała, wychodząc tak na sam środek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czyż sama nie jesteś równie zuchwała, pojawiając się tu jako ich Król, Rias.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Może i tak. Zresztą, doszliśmy już do samego finału… Choć trochę różni się on od moich oczekiwań.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Początkowo plan zakładał pokonanie Kaichou przez Xenovię i Kibę.  Miałem robić za przynętę… ale ona to wszystko przewidziała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle zrobiło mi się słabo… Co do…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zachwiałem się…? Coraz ciężej idzie mi myślenie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu padłem na kolana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ise!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou zauważyła tę nagłą zmianę we mnie, a po chwili jasnozielone światło Sacred Gear Asi otoczyło mnie swoim ciepłem. Cały ból zniknął, jednak słabość pozostała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou chciała użyć Łez Feniksa jednak zatrzymała się. Zdecydowała, że jeżeli coś nie może zostać uleczone Sacred Gear Asi, to i łzy na nic się nie zdadzą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy zwrócili na mnie swoją uwagę. Tylko Kaichou uśmiechnęła się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Na nic się zdadzą Sacred Gear Asi i Łzy Feniksa. Rias, widziałam nagranie walki z Riserem. Zrozumiałam, że Hyoudou-kun nigdy by się nie poddał. To było tak przerażające… Ze względu na swoich przyjaciół, samego siebie i… ciebie, Rias. – Po chwili przerwy, kontynuowała: – Nie moglibyśmy pokonać go w walce. Ta jego odwaga i determinacja jest równie potężna, jak moc Sekiryuuteia. Nieważne, ile razy padnie, zawsze powstaje. Wola walki powoduje, że rośnie w siłę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
T-to dlatego, że odwaga i determinacja to moje jedyne talenty…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dlatego nie mieliśmy innego wyboru. Musieliśmy pokonać go innym sposobem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedna z Gońców wyjęła małą paczuszkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej zawartość była czerwona. Zupełnie jak kolor krwi. Na samej górze miała linkę zupełnie taką samą, jakiej używał Sa… zaraz. Nie. Cholera jasna, nie mówcie, że to w środku to… Kaichou jednak potwierdziła moje przeczucia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To twoja krew. Jesteś wskrzeszonym diabłem na bazie człowieka. Śmiertelnym jest dla człowieka stracenie połowy krwi. Pamiętasz zasady Rating Game? Gdy diabeł nie jest w stanie kontynuować walki, zostaje odesłany do pokoju medycznego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:high_school_dxd_v5_321.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Saji! Ty mały skurwielu! Planowałeś to od samego początku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera! Straciłem czucie w ciele!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Hyuh!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba rzucił święty demoniczny sztylet i odciął linkę… moja krew rozbryzgała się po całej podłodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Za późno. Straciłeś tyle krwi, że za chwilę zostaniesz pokonany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sona! Ty…! – Buchou podbiegła do mnie. Jej twarz wyrażała złość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zostaliśmy z Buchou przechytrzeni…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie tak, użyliśmy Sacred Gear Sajiego, by wysysać jego krew, kropla po kropli… Dopóki nie stanie się to zbyt niebezpieczne. By użyć Sacred Gear wysysającego energię do wysysania krwi, potrzeba było ogromnej ilości treningu. Ale udało mu się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc trzymał się tak długo nie tylko z powodu marzeń, ale głównie, by zyskać na czasie! Poświęcił się, by wyssać jak najwięcej krwi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak mógł zyskać na czasie ucieczką, a wolał stanąć ze mną twarzą w twarz! Saji! Więc jednak chciałeś tylko obić mi mordę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyoudou-kun. Zaraz odpadniesz. Pewnie zdołasz wykonać z atak albo dwa. Twoja zbroja jest potężna, jednak w środku nadal jesteś diabłem z krwi i kości. Istnieje wiele sposobów, by cię pokonać. Nawet jeżeli nie pokonamy cię w walce, system uzna twoją niemożność do walki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Nie mam nawet siły wstać… A więc tak łatwo można mnie pokonać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias, co chcesz poświęcić dla zwycięstwa? – zadała pytanie Buchou. – Ja jestem gotowa oddać życie. Moje marzenie jest dość trudne do zrealizowania. Jeżeli nie pokonam wszystkich na mojej drodze, nie stworzę drogi, która by do niego prowadziła. – Po krótkiej pauzie dodała: – Rias… Zniszczę twoją dumę i szacunek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou wyglądała, jakby coś ją użądliło. Musiała być zszokowana. Przewaga, jaką teoretycznie mieliśmy, powodowała, że myśleliśmy już o wygranej. Jednak to nie byłoby emocjonujące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlatego stało się tak a nie inaczej. Gdybyśmy zgnietli przeciwników jak robaki, szacunek Buchou spadłby. Dlatego też Sona wymyśliła tyle zasadzek, by zdobyć jak najlepszą ocenę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sono Sitri! Jak daleko sięgają twe plany!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wzrok Kaichou przesunął się na mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Saji… Zawsze mówił, że cię przewyższy. Byłeś dla niego przyjacielem a jednocześnie rywalem, którego chciał przeskoczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czułem się tak samo. Słowa Kaichou dodały mi otuchy. Teraz już wiem, dlaczego walczył tak ostro.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To ja byłem jego celem… Od samego początku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jednakże to ty miałeś w sobie legendarnego smoka. To spowodowało u niego kompleks niższości. Chciałam, aby podczas dzisiejszego meczu zrozumiał, że jest to głupstwo. Dlatego też jego Sacred Gear wiąże cię nawet po jego odejściu. Włożył w nią wiele sił. Dlatego zanim odpadniesz, zapamiętaj to sobie – nie jesteś jedynym Pionem, który ma marzenia! Ten, który cię pokonał, zwie się Saji Genshirou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Dzisiaj! Dzisiaj cię pokonam!」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomniałem sobie jego słowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji… wszystko to, by mnie pokonać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Cholera, Saji. Jesteś niesamowity. Mimo takiej różnicy sił nadal ze mną walczyłeś. Wierzyłeś, że nawet jeżeli nie pokonasz mnie bezpośrednio, to twoje działania pozwolą reszcie mnie pokonać…&lt;br /&gt;
Nie musisz się już martwić… Wygląda na to, że sam jeden mnie pokonałeś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale nie odejdę bez pokazania mojej sekretnej techniki!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zebrałem ostatnie strzępki sił i powstałem! Zrobiłem kilka kroków, by mieć w zasięgu wszystkie osoby!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli mam zostać pokonany, to przynajmniej sobie pofolguję! Wystawiłem obie dłonie przed siebie i skupiłem się na cycuszkach Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zanim odpadnę… Chyba sobie trochę użyję…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie tak. Skoro tak czy siak odpadnę, to mogę im pokazać, na co mnie stać. Zebrałem całą pozostałą moc w moim mózgu…Lśnijcie, me żądze!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cała aura, którą posiadałem, przestała być mocą i przeniosła się do mojego umysłu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Powstań, me pożądanie! Niech cały świat padnie przed twym majestatem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Używając mocy Sekiryuuteia osiągam nowe wyżyny mocy! Wytrzymaj jeszcze chwilę, moje ciało! Przewyższę moje byłe „ja”! Oto technika, która nie ma sobie równych!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Szerz się, świecie mych marzeń!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tajemnicza przestrzeń rozwinęła się wokół mnie. Czując ją, niewiasty z obu drużyn instynktownie zasłoniły swoje ciała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie martwcie się jednak. Daleko jej do widowiskowości Niszczyciela Szat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnie wezwałem Buchou… a raczej jej cycuszki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niechaj zabrzmią wasze głosy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Ise, wszystko dobrze…? Robienie takich dziwnych rzeczy źle wpłynie na twoje zdrowie…]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Urocze głosy dobiegły z piersi Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hahahahaha! Udało się! Słyszę je! Ja je słyszę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Martwisz się o mnie, Buchou, czyż nie? Że źle wpłynie to na moje zdrowie, coś tak dziwnego…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou zamurowało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise… S-skąd to wiesz!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnie spytałem się Kaichou… jej piersi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O czym myślicie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Mamy nadzieję, że nie wymyślił czegoś do czytania umysłów☆? Byłoby to dość kłopotliwe!☆]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc o tym myślą jej piersi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Charaktery piersi nie są zawsze takie same, jak charaktery ich właścicielek. Cycuszki Buchou brzmiały jak małe dziewczyny, podczas gdy piersi Kaichou przypominały jej starszą siostrę, Serafall Lewiatan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sono-kaichou… Myślisz że moja technika pozwala mi czytać wasze myśli, czyż nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kaichou była zaskoczona moimi słowami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Fufufu, to nie to, choć blisko. Słyszę głosy prawdziwych was… Głosy waszych piersi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przedstawiłem imię mojej techniki z najlepszą pozą, jaką mogłem wymyślić!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Moja nowa technika! Poligloctwo&amp;lt;ref name=&amp;quot;bilingual&amp;quot;&amp;gt;Oprócz angielskiej nazwy – Bilingual – zostały użyte kanji 乳語翻訳, które znaczą mniej więcej „tłumacz języka piersiowego”.&amp;lt;/ref&amp;gt;! Pozwala mi słyszeć głos kobiecych piersi! Kiedy zadam im pytanie, odpowiedzą mi bez grama kłamstwa! To najpotężniejsza technika, jaką posiadam. Pozwala zrozumieć mi serca moich przeciwniczek! …Ugh, nie pozostało mi zbyt wiele czasu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie tak! Jestem zadowolony z efektów. Choć miałem mało sił, opłacało się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy trenowałem w górach, nie mogłem zaspokoić moich „potrzeb”. Cała ta frustracja zbierała się we mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chcę je zobaczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale na tej górze nie było żadnego porno ani tym bardziej kobiet. Tylko jeden, cholernie wielki smok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień w dzień zmuszony byłem walczyć o przetrwanie, uciekając przed nim. Dlaczego ktoś taki jak ja, dziecko dwudziestego pierwszego wieku, musiało prowadzić tryb życia jaskiniowca?&lt;br /&gt;
Chcąc spotkać jakąkolwiek kobietę, coś we mnie pękło. Coś się we mnie zmieniło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znałem historię o pewnych starych mnichach, którzy medytując, osiągnęli nirwanę. I wtedy pojawiła się pewna myśl. Jeżeli wyzbycie się wszelkich ziemskich potrzeb prowadziło do świętości… to co by się stało, gdybym zrobił przeciwnie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje serce zaczęło poszukiwać erotycznego sensu życia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Noc w noc, sam na wielkiej górze, wpatrywałem się w gwiazdy. Poddawałem się żądzy. Poddawałem się cyckom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
By nic nie zakłóciło mi tej wizji, przesiadywałem często w pozycji zen.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chcę ich dotknąć. Gnieść. Naciskać. Oddychać nimi. Leżeć pomiędzy nimi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wielu dniach „medytacji” oświeciło mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chcę z nimi rozmawiać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy zdałem sobie sprawę, jak wiele im zawdzięczam, chciałem im podziękować. A żeby tego dokonać, musiałbym być w stanie z nimi rozmawiać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy jeszcze brakowało mi mocy, ale… Potęga Sekiryuuteia zwielokrotniła się! Nareszcie jestem w stanie tego użyć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co tam myślicie, cycuszki Gońca-oneesan, stojącej nieopodal?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-nie słuchajcie go! – Onee-san próbowała zakryć swoje piersi… Za późno!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Kiba-kyun! Jestem tak szczęśliwa, że obok mnie stoi Kiba-kyun!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Że co!? Dlaczego tylko Kiba jest taki popularny!? Hej, piersi drugiej onee-san. A o czym wy myślicie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy padł na nią mój wzrok, dziewczyna skuliła się, chowając głowę między nogami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Proszę, nie! To ohydne!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Hyoudou jest straszny… Dlaczego mimo tak potężnej zbroi nadal wygląda na małego zboczucha…?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Załamałem się. Cholera. A więc to są te słowa, które ranią… Na dodatek moje ciało też było już na skraju…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy rozejrzałem się wokoło… Wszyscy byli zdenerwowani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…A wy niby dlaczego nie jesteście zaskoczeni moją techniką?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczy Kaichou drżały, a Buchou przyłożyła dłoń do swojego czoła i westchnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias… To trochę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przepraszam…&lt;br /&gt;
– To z pewnością potężna technika, ale z takim naruszeniem prywatności żadna diablica nie będzie chciała walczyć przeciw niemu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiem, wiem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ż-że co!? Co to za reakcje!? Z tego wszystkiego wynikało, że byłem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Prawdziwy zboczeniec!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ZBOCZEK!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dostałem po głowie zarówno od drużyny Sitri, jak i mojej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Zatkało mnie… Niemożliwe… Tak właśnie skomentowały to piersi wszystkich tu zebranych dziewczyn.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie no! Zobaczcie, jak dobra jest to technika!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cycuszki Asi, a wy co myślicie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Głupi Ise! Jak możesz robić coś takiego w takim stanie! A-ale nie martw się, wyleczę cię!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No nie do wiary! Piersi Asi są tsunderkami!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …A byłeś taki fajny jeszcze przed chwilą. Zboczuch.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ał! Twoje słowa bolą, Koneko-chan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ugh! …Cholera. Zaraz stracę przytomność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…W takim razie przynajmniej poznam plany Kaichou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Piersi Kaichou! Powiedzcie mi, co za niecny plan uknuła wasza posiadaczka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Ta specjalna bariera to tylko pic na wodę☆. Znajduje się tu tylko holograficzny obraz mojej duszy☆. A skoro jest tu moja dusza, to łatwo mogę sprawić, że aura mojego ciała przeniesie się do bariery☆.  Tak naprawdę jestem na dachu☆. Dzięki temu zmęczycie się, niszcząc barierę☆.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc to tak… Tylko jej dusza znajduje się wewnątrz bariery.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dobra, czas przekazać to reszcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Słuchajcie wszyscy, Kaichou w tej barierze to tylko iluzja wytworzona z jej duszy w barierze przez te dwie Gońce. Dlatego Koneko-chan nie wyczuła jej ciała. Mieliśmy zmęczyć się, niszcząc tą barierę… Prawdziwa Kaichou czeka na nas na dachu…  Ale dzięki temu, że jest to jej dusza, moje Poligloctwo na niej zadziałało… Czyli mogę rozmawiać nawet z hologramami cycuszków…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy tylko skończyłem mówić, upadłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Asia próbowała do mnie podbiec, ale została zablokowana przez wrogą Królową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Upadła na kolana i przybrała pozycję do modlitwy. Całe jej ciało zaczęło lśnić lekką zielenią, która rozszerzyła na teren wokół niej. To były owoce jej treningu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najpewniej wiedziała, że żadne leczenie już mi nie pomoże, ale mimo to próbowała. Dobre z ciebie dziecko, Asiu. A wraz ze swoimi tsunderewatymi piersiami, to już całkiem wspaniała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Na to czekałam!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedna z Gońców Kaichou przerwała iluzję i barierę, a druga natychmiast weszła w strefę leczącą Asi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odwrócenie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bach! Zielone światło zmieniło barwę na czerwoną!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ach!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciało Asi zaczęło lśnić i znikać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odwrotnością leczenia są obrażenia… Umiejętności lecznicze Argento-san są potężne… Dlatego właśnie je odwróciliśmy… – powiedziała jedna z Gońców, która weszła w pole Asi. Wyglądała na niezmiernie zadowoloną, mimo że wymiotowała krwią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Pokonałam medyka Gremorych… Kaichou&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Goniec Kaichou zniknęła w tym samym momencie, co Asia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Cholera… Dorwali ją… Ja też…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje ciało otoczyła jasność. Już po mnie… Chciałem chociaż dojść do ich bazy i promować do Królowej…  Cholera! Żeby tak paść bez nawet tego… Żałosne!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale przynajmniej użyłem Poligloctwa…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji…ja…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Gońców Rias Gremory-sama pokonany!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Gońców Sony Sitri-sama pokonany!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Pion Rias Gremory-sama pokonany!]&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Odnośniki tłumacza==&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High_School_DxD_-_Tom_5_Walc|podrozdziału Walc]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High_School_DxD_-_Tom_5_VIP| podrozdziału VIP]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Myszax</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_5_rozdzial_5&amp;diff=330734</id>
		<title>High School DxD - Tom 5 rozdzial 5</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_5_rozdzial_5&amp;diff=330734"/>
		<updated>2014-02-13T20:01:54Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Myszax: /* Część 1 */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Żywot 5: Buchou vs. Kaichou: Druga Połowa!==&lt;br /&gt;
===Część 1===&lt;br /&gt;
Kilka minut minęło, odkąd zacząłem walczyć z Sajim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wymienialiśmy cios za ciosem i widać było, że nie miał żadnych szans. Ledwo trzymał się na nogach, próbując blokować moje ciosy prowizoryczną tarczą z linki Boskiego Daru wokół ręki, jednak nie mógł zablokować ich wszystkich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czasami mój cios posyłał go na ścianę. Nasze umiejętności walki wręcz były w miarę podobne. Jednak z każdą chwilą moja moc rosła. Już dawno przegoniłem go pod względem ataku i obrony, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nadal się nie poddał! Powaliłem go już tyle razy! Ale on nadal wstawał i atakował! Jego połamane pięści uderzały o moją zbroję. Za każdym razem słyszałem, jak pękały jego kolejne kości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji próbował przyczepić do mnie kolejne linie, jednak aura Sekiryuuteia odpychała ją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedynie linka zaczepiona do mojego prawego ramienia nie oderwała się nawet po aktywowaniu zbroi! Ba! nawet specjalnie ukierunkowane fale aury nic jej nie robiły!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może gdybym miał Ascalona, to mógłbym ją odciąć… A niech tam, najwyżej poproszę Xenovię o to, kiedy się spotkamy później.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To jednak nie było moim jedynym zmartwieniem. Moja zbroja powinna była być twarda. Wytrzymała. Mimo to każdy cios Sajiego bolał. Na początku jedynie z lekka, później coraz mocniej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ja… wygram… Pokonam cię… Spełnię moje marzenie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kim jest ta osoba przede mną? Wymiotował krwią, a nadal chciał walczyć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie przypomniały mi się słowa Tannina-ossan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Słuchaj młody. Najgorsze uderzenia to uderzenia z głębi duszy&amp;lt;ref name=&amp;quot;cios&amp;quot;&amp;gt;Z japońskiego こもった一撃 (&#039;&#039;komotta ichigeki&#039;&#039;), co oznacza „uderzenie wypełnione czymś/ciężki cios”. Dość trudne do ujęcia, ale w następnych kwestiach Tannina ważne jest znaczenie pierwsze.&amp;lt;/ref&amp;gt;.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Uderzenie… z głębi duszy?」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Właśnie tak. W Rating Game spotkasz sporo osób z jasno postawionymi celami. By spełnić marzenia, by wygrać, ze względu na kobietę, rodzinę, pieniądze czy sławę – każdy będzie chciał coś osiągnąć. A wśród tych diabłów najgorsi są ci, którzy stawiają swój cel ponad życie. To właśnie ich musisz się przestrzegać.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Ale że co? Że niby oni mają ten cios? To jakiś Sacred Gear czy tam zaklęcie?」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「…Nie. Zaciśnij pięść. Co w niej trzymasz?」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「…Nie wiem.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「„Coś”  jednak trzymasz. Marzenie. Cel. Czyjeś życie. Determinację. Cios taką pięścią jest groźny. Lecz niekoniecznie musi to być pięść, może to być dowolny inny atak. Różni się on od normalnych tym, że zawsze cię dosięgnie. Nieważne, ile warstw zbroi i barier masz na sobie – zawsze uderzy cię w głąb twojego ciała, duszy, umysłu. I to właśnie jest w nim najgroźniejsze. Nawet w Zaświatach, gdzie magia styka się z technologią, nadal nie możemy określić, co dokładnie on zawiera. Trudno to wyjaśnić, ale sam zrozumiesz, kiedy się z nim spotkasz. Przeciwnicy, którzy potrafią tak atakować, są groźni. Jeden taki cios potrafi zmienić przebieg walki.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz rozumiem, Ossanie. Jego ciosy przeszywają mnie. Przechodzą przez zbroję i dosięgają moje ciało!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Ten duch… Czyżby „Smok Więzienia”, który ukryty jest w jego Sacred Gear, reagował na jego uczucia?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sacred Gear smoczego typu są straszne, Ddraigu! Nawet nie wiem, co się dzieje!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyoudoooooooooooooooou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie przestaje atakować mimo tych wszystkich obrażeń!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odpowiedz mi! Jakie to uczucie!? Czy cycki twojej pani są miękkie!? Czy naprawdę są miękkie jak poduszeczki!? Czy kobiece ciało naprawdę jest tak gładkie!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji zszokował mnie swoją zazdrością!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wykorzystując chwilę mojego zaskoczenia, Saji wystrzelił linkę w stronkę ławki, po czym rzucił ją we mnie. Podniosłem gardę, a sama ławka rozpadła się na drzazgi pod wpływem uderzenia.&lt;br /&gt;
– O czym myślałeś, jak czochrałeś jej piersi!? CHOLERA JASNAAAA!!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy te ciosy nie są przypadkiem potężniejsze niż te wcześniejsze, wypełnione marzeniem o byciu nauczycielem!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz potem przywiązał mnóstwo linek do okolicznych mebli i rzucił je wszystkie na mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Gunn!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wystrzeliłem Smocze Pociski o jak najmniejszej mocy. Cholera! Trudno kontrolować ich moc! Nie mogę ich wystrzeliwać tak często, jakbym tego chciał!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Doooon!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czerwona energia szybko pochłonęła meble, jednak…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dogoh!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dostałem w plecy! Saji zmienił trajektorię lotu jednej z ławek! Nie było to jakoś silne uderzenie, jednak wytrąciło mnie z równowagi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ja też chciałem pomacaaaaać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buwah! Saji daje upust swojej frustracji!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeszcze nawet nie widziałem piersi na żywo! Modlę się o to całe życie! A ty, jak gdyby nigdy nic, dostajesz ich tyle, ile chcesz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Gonn!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powaliłem Sajiego, ale on natychmiast powstał!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale Hyoudou! Teraz piersi nie są dla mnie najważniejsze! Zostanę nauczycielem! Słyszysz? Niby dlaczego nie mógłbym!? Dlaczego wszyscy nas wyśmiewają!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy właśnie Saji wykrzyczał swoje marzenie… Nie… To marzenie ich wszystkich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie po to powiedzieliśmy nasze marzenia, by nas wyśmiano!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie śmieję się! Nie mógłbym! Szczególnie wtedy, kiedy stawiasz je ponad swoje życie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji, ja… Cholera! Nie wiem! Uderzyłem go jeszcze raz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego twarz spuchła, a następnie wypluł trochę krwi i ząb.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak nadal się nie poddał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzisiaj! Pokonam cię właśnie dzisiaj!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego krzyk przeszył moją zbroję i uderzył w samo serce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uderzyłem go wiele razy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyuh… Hyuh…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim się zorientowałem , jego oddech stał się ledwie słyszalny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Całe ciało pokryte było ranami. Krew z jego ust nie przestawała płynąć cienkim strumieniem. Był w takim stanie, że nawet nie mógł już mówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapuchnięta twarz. Nie widać było już jego lewego oka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niektóre palce miał powyginane w najróżniejsze strony. Nadal jednak w jego oku widać było płomień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dalej, Saji! Atakuj! Na co czekasz!? Chyba nie pozwolisz, by się na tym skończyło!? Miałeś przecież mnie pokonać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powoli ruszył, krok za krokiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie uciekał. Zbliżał się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądał dokładnie tak samo, jak ja podczas walki z Feneksem. Widziałem nagranie. Mimo ran szedłem na przód. Wszystko, by pokonać przeciwnika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ty też ciężko trenowałeś, prawda?  Pokaż mi, na co cię stać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czułem jego wzrok. Chociaż byłem o wiele silniejszy, czułem strach. Przerażenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powstaje chwilę po tym, jak go położę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Straszne…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hej, Riserze Feneksie. Pewnie czułeś to samo walcząc ze mną? Teraz rozumiem dlaczego ciągle mnie odpychałeś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wykończę cię, Saji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji wyprowadził cios swoją połamaną ręką, jednak był on na tyle wolny, że z łatwością zrobiłem unik i wyprowadziłem kontrę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dagan!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Idealny cios w twarz. Nokaut.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji stracił przytomność… a mimo to jego ręka zaciśnięta była na mojej. Nie puścił jej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego ciało otoczyła światłość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja… nie mogłem przestać na niego patrzeć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czułem, że gdybym się odwrócił, mógłby się odrodzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Pionów Sony Sitri pokonany!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Koneko-chan. – Podniosłem przyłbicę. – …Możesz potrzymać mnie za rękę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Senpai?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To pierwszy raz, kiedy pobiłem przyjaciela. Ja wiem, że musiałem, ale… – odpowiedziałem z wymuszonym uśmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan delikatnie chwyciła moją dłoń. Czułem jej ciepły uśmiech przez rękawicę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Byłeś niesamowity. Powinieneś być z siebie dumny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te słowa przyniosły mi ulgę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 2===&lt;br /&gt;
Po zakończonym pojedynku z Sajim wyważyłem drzwiczki pobliskiego automatu z napojami. Wspólnie z Koneko-chan ugasiliśmy nasze pragnienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera jasna. Moje ciało nadal się trzęsło. To przez zbroję? Nie no, nie byłem w aż tak złym stanie przed jej założeniem, żeby teraz nie móc walczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgodnie z niedawnym ogłoszenie, jeden z naszych Skoczków odpadł. Ciekawe kto? Najpewniej ten, co przetrwał, nie jest mocno ranny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przeciwna strona straciła Skoczka i Wieżę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po naszej stronie sześcioro. Po ich czwórka. Nadal jednak nie możemy liczyć na łatwe zwycięstwo. Co gorsza, miałem mniej niż dwadzieścia minut Łamacza Ładu. Musieliśmy to szybko skończyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ise-senpai. – Koneko-chan wskazała na moje prawe ramię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo jego zniknięcia, linka Sajiego nadal się trzymała. Nie ruszyło jej nawet aktywowanie zbroi. Najpewniej połączona była z ich bazą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No ale po co? Musiało być w nią włożone mnóstwo pracy i uczuć, by tak długo działała… Co też oni planowali?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy też odezwały się nasze komunikatory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Drużyno atakująca, odbiór. Wyruszyliśmy do bazy przeciwnika.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Komunikat od Buchou. A więc i oni ruszyli. Początkowe i środkowe fazy planu zostały wykonane, więc czas na wielki finał! Wziąłem głęboki oddech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ruszajmy, Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan przytaknęła, po czym ruszyliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W samym środku centrum był placyk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po jego środku znajdował się zegar, który otoczony był ławeczkami. Zmęczeni zakupowicze często tu przysiadali, by odpocząć. Kilka kroków dalej zatrzymałem się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przed nami stała Sona-kaichou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzień dobry, Hyoudou Issei-kun, Toujou Koneko-san. A więc to tak wygląda Sekiryuutei z bliska. Ilość twojej aury jest przerażająca. Teraz już wiem,  dlaczego wszyscy uznają cię za tak groźnego – powiedziała tonem pełnym opanowania i spokoju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kaichou otoczona była barierą podtrzymywaną przez dwoje Gońców. Linka z mojej prawej ręki przyczepiona była do jednej z nich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera! A co, jeżeli ich plan polegał na wzmocnieniu bariery moją mocą?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśliby Kiba lub Xenovia tu byli… Ich święte miecze szybko by sobie z nią poradziły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chwilę później pojawiła się wiceprzewodnicząca Shinra-senpai. Co za piękność! I to ciało!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz za nią pojawił się Kiba. A więc to Xenovia została pokonana?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Zrobiłaś się dość zuchwała, wychodząc tak na sam środek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czyż sama nie jesteś równie zuchwała, pojawiając się tu jako ich Król, Rias.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Może i tak. Zresztą, doszliśmy już do samego finału… Choć trochę różni się on od moich oczekiwań.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Początkowo plan zakładał pokonanie Kaichou przez Xenovię i Kibę.  Miałem robić za przynętę… ale ona to wszystko przewidziała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle zrobiło mi się słabo… Co do…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zachwiałem się…? Coraz ciężej idzie mi myślenie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu padłem na kolana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ise!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou zauważyła tę nagłą zmianę we mnie, a po chwili jasnozielone światło Sacred Gear Asi otoczyło mnie swoim ciepłem. Cały ból zniknął, jednak słabość pozostała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou chciała użyć Łez Feniksa jednak zatrzymała się. Zdecydowała, że jeżeli coś nie może zostać uleczone Sacred Gear Asi, to i łzy na nic się nie zdadzą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy zwrócili na mnie swoją uwagę. Tylko Kaichou uśmiechnęła się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Na nic się zdadzą Sacred Gear Asi i Łzy Feniksa. Rias, widziałam nagranie walki z Riserem. Zrozumiałam, że Hyoudou-kun nigdy by się nie poddał. To było tak przerażające… Ze względu na swoich przyjaciół, samego siebie i… ciebie, Rias. – Po chwili przerwy, kontynuowała: – Nie moglibyśmy pokonać go w walce. Ta jego odwaga i determinacja jest równie potężna, jak moc Sekiryuuteia. Nieważne, ile razy padnie, zawsze powstaje. Wola walki powoduje, że rośnie w siłę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
T-to dlatego, że odwaga i determinacja to moje jedyne talenty…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dlatego nie mieliśmy innego wyboru. Musieliśmy pokonać go innym sposobem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedna z Gońców wyjęła małą paczuszkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej zawartość była czerwona. Zupełnie jak kolor krwi. Na samej górze miała linkę zupełnie taką samą, jakiej używał Sa… zaraz. Nie. Cholera jasna, nie mówcie, że to w środku to… Kaichou jednak potwierdziła moje przeczucia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To twoja krew. Jesteś wskrzeszonym diabłem na bazie człowieka. Śmiertelnym jest dla człowieka stracenie połowy krwi. Pamiętasz zasady Rating Game? Gdy diabeł nie jest w stanie kontynuować walki, zostaje odesłany do pokoju medycznego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:high_school_dxd_v5_321.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Saji! Ty mały skurwielu! Planowałeś to od samego początku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera! Straciłem czucie w ciele!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Hyuh!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba rzucił święty demoniczny sztylet i odciął linkę… moja krew rozbryzgała się po całej podłodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Za późno. Straciłeś tyle krwi, że za chwilę zostaniesz pokonany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sona! Ty…! – Buchou podbiegła do mnie. Jej twarz wyrażała złość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zostaliśmy z Buchou przechytrzeni…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie tak, użyliśmy Sacred Gear Sajiego, by wysysać jego krew, kropla po kropli… Dopóki nie stanie się to zbyt niebezpieczne. By użyć Sacred Gear wysysającego energię do wysysania krwi, potrzeba było ogromnej ilości treningu. Ale udało mu się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc trzymał się tak długo nie tylko z powodu marzeń, ale głównie, by zyskać na czasie! Poświęcił się, by wyssać jak najwięcej krwi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak mógł zyskać na czasie ucieczką, a wolał stanąć ze mną twarzą w twarz! Saji! Więc jednak chciałeś tylko obić mi mordę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyoudou-kun. Zaraz odpadniesz. Pewnie zdołasz wykonać z atak albo dwa. Twoja zbroja jest potężna, jednak w środku nadal jesteś diabłem z krwi i kości. Istnieje wiele sposobów, by cię pokonać. Nawet jeżeli nie pokonamy cię w walce, system uzna twoją niemożność do walki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Nie mam nawet siły wstać… A więc tak łatwo można mnie pokonać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias, co chcesz poświęcić dla zwycięstwa? – zadała pytanie Buchou. – Ja jestem gotowa oddać życie. Moje marzenie jest dość trudne do zrealizowania. Jeżeli nie pokonam wszystkich na mojej drodze, nie stworzę drogi, która by do niego prowadziła. – Po krótkiej pauzie dodała: – Rias… Zniszczę twoją dumę i szacunek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou wyglądała, jakby coś ją użądliło. Musiała być zszokowana. Przewaga, jaką teoretycznie mieliśmy, powodowała, że myśleliśmy już o wygranej. Jednak to nie byłoby emocjonujące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlatego stało się tak a nie inaczej. Gdybyśmy zgnietli przeciwników jak robaki, szacunek Buchou spadłby. Dlatego też Sona wymyśliła tyle zasadzek, by zdobyć jak najlepszą ocenę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sono Sitri! Jak daleko sięgają twe plany!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wzrok Kaichou przesunął się na mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Saji… Zawsze mówił, że cię przewyższy. Byłeś dla niego przyjacielem a jednocześnie rywalem, którego chciał przeskoczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czułem się tak samo. Słowa Kaichou dodały mi otuchy. Teraz już wiem, dlaczego walczył tak ostro.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To ja byłem jego celem… Od samego początku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jednakże to ty miałeś w sobie legendarnego smoka. To spowodowało u niego kompleks niższości. Chciałam, aby podczas dzisiejszego meczu zrozumiał, że jest to głupstwo. Dlatego też jego Sacred Gear wiąże cię nawet po jego odejściu. Włożył w nią wiele sił. Dlatego zanim odpadniesz, zapamiętaj to sobie – nie jesteś jedynym Pionem, który ma marzenia! Ten, który cię pokonał, zwie się Saji Genshirou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Dzisiaj! Dzisiaj cię pokonam!」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomniałem sobie jego słowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji… wszystko to, by mnie pokonać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Cholera, Saji. Jesteś niesamowity. Mimo takiej różnicy sił nadal ze mną walczyłeś. Wierzyłeś, że nawet jeżeli nie pokonasz mnie bezpośrednio, to twoje działania pozwolą reszcie mnie pokonać…&lt;br /&gt;
Nie musisz się już martwić… Wygląda na to, że sam jeden mnie pokonałeś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale nie odejdę bez pokazania mojej sekretnej techniki!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zebrałem ostatnie strzępki sił i powstałem! Zrobiłem kilka kroków, by mieć w zasięgu wszystkie osoby!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli mam zostać pokonany, to przynajmniej sobie pofolguję! Wystawiłem obie dłonie przed siebie i skupiłem się na cycuszkach Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zanim odpadnę… Chyba sobie trochę użyję…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie tak. Skoro tak czy siak odpadnę, to mogę im pokazać, na co mnie stać. Zebrałem całą pozostałą moc w moim mózgu…Lśnijcie, me żądze!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cała aura, którą posiadałem, przestała być mocą i przeniosła się do mojego umysłu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Powstań, me pożądanie! Niech cały świat padnie przed twym majestatem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Używając mocy Sekiryuuteia osiągam nowe wyżyny mocy! Wytrzymaj jeszcze chwilę, moje ciało! Przewyższę moje byłe „ja”! Oto technika, która nie ma sobie równych!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Szerz się, świecie mych marzeń!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tajemnicza przestrzeń rozwinęła się wokół mnie. Czując ją, niewiasty z obu drużyn instynktownie zasłoniły swoje ciała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie martwcie się jednak. Daleko jej do widowiskowości Niszczyciela Szat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnie wezwałem Buchou… a raczej jej cycuszki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niechaj zabrzmią wasze głosy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Ise, wszystko dobrze…? Robienie takich dziwnych rzeczy źle wpłynie na twoje zdrowie…]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Urocze głosy dobiegły z piersi Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hahahahaha! Udało się! Słyszę je! Ja je słyszę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Martwisz się o mnie, Buchou, czyż nie? Że źle wpłynie to na moje zdrowie, coś tak dziwnego…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou zamurowało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise… S-skąd to wiesz!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnie spytałem się Kaichou… jej piersi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O czym myślicie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Mamy nadzieję, że nie wymyślił czegoś do czytania umysłów☆? Byłoby to dość kłopotliwe!☆]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc o tym myślą jej piersi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Charaktery piersi nie są zawsze takie same, jak charaktery ich właścicielek. Cycuszki Buchou brzmiały jak małe dziewczyny, podczas gdy piersi Kaichou przypominały jej starszą siostrę, Serafall Lewiatan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sono-kaichou… Myślisz że moja technika pozwala mi czytać wasze myśli, czyż nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kaichou była zaskoczona moimi słowami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Fufufu, to nie to, choć blisko. Słyszę głosy prawdziwych was… Głosy waszych piersi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przedstawiłem imię mojej techniki z najlepszą pozą, jaką mogłem wymyślić!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Moja nowa technika! Poligloctwo&amp;lt;ref name=&amp;quot;bilingual&amp;quot;&amp;gt;Oprócz angielskiej nazwy – Bilingual – zostały użyte kanji 乳語翻訳, które znaczą mniej więcej „tłumacz języka piersiowego”.&amp;lt;/ref&amp;gt;! Pozwala mi słyszeć głos kobiecych piersi! Kiedy zadam im pytanie, odpowiedzą mi bez grama kłamstwa! To najpotężniejsza technika, jaką posiadam. Pozwala zrozumieć mi serca moich przeciwniczek! …Ugh, nie pozostało mi zbyt wiele czasu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie tak! Jestem zadowolony z efektów. Choć miałem mało sił, opłacało się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy trenowałem w górach, nie mogłem zaspokoić moich „potrzeb”. Cała ta frustracja zbierała się we mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chcę je zobaczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale na tej górze nie było żadnego porno ani tym bardziej kobiet. Tylko jeden, cholernie wielki smok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień w dzień zmuszony byłem walczyć o przetrwanie, uciekając przed nim. Dlaczego ktoś taki jak ja, dziecko dwudziestego pierwszego wieku, musiało prowadzić tryb życia jaskiniowca?&lt;br /&gt;
Chcąc spotkać jakąkolwiek kobietę, coś we mnie pękło. Coś się we mnie zmieniło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znałem historię o pewnych starych mnichach, którzy medytując, osiągnęli nirwanę. I wtedy pojawiła się pewna myśl. Jeżeli wyzbycie się wszelkich ziemskich potrzeb prowadziło do świętości… to co by się stało, gdybym zrobił przeciwnie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje serce zaczęło poszukiwać erotycznego sensu życia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Noc w noc, sam na wielkiej górze, wpatrywałem się w gwiazdy. Poddawałem się żądzy. Poddawałem się cyckom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
By nic nie zakłóciło mi tej wizji, przesiadywałem często w pozycji zen.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chcę ich dotknąć. Gnieść. Naciskać. Oddychać nimi. Leżeć pomiędzy nimi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wielu dniach „medytacji” oświeciło mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chcę z nimi rozmawiać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy zdałem sobie sprawę, jak wiele im zawdzięczam, chciałem im podziękować. A żeby tego dokonać, musiałbym być w stanie z nimi rozmawiać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy jeszcze brakowało mi mocy, ale… Potęga Sekiryuuteia zwielokrotniła się! Nareszcie jestem w stanie tego użyć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co tam myślicie, cycuszki Gońca-oneesan, stojącej nieopodal?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-nie słuchajcie go! – Onee-san próbowała zakryć swoje piersi… Za późno!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Kiba-kyun! Jestem tak szczęśliwa, że obok mnie stoi Kiba-kyun!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Że co!? Dlaczego tylko Kiba jest taki popularny!? Hej, piersi drugiej onee-san. A o czym wy myślicie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy padł na nią mój wzrok, dziewczyna skuliła się, chowając głowę między nogami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Proszę, nie! To ohydne!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Hyoudou jest straszny… Dlaczego mimo tak potężnej zbroi nadal wygląda na małego zboczucha…?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Załamałem się. Cholera. A więc to są te słowa, które ranią… Na dodatek moje ciało też było już na skraju…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy rozejrzałem się wokoło… Wszyscy byli zdenerwowani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…A wy niby dlaczego nie jesteście zaskoczeni moją techniką?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczy Kaichou drżały, a Buchou przyłożyła dłoń do swojego czoła i westchnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias… To trochę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przepraszam…&lt;br /&gt;
– To z pewnością potężna technika, ale z takim naruszeniem prywatności żadna diablica nie będzie chciała walczyć przeciw niemu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiem, wiem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ż-że co!? Co to za reakcje!? Z tego wszystkiego wynikało, że byłem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Prawdziwy zboczeniec!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ZBOCZEK!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dostałem po głowie zarówno od drużyny Sitri, jak i mojej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Zatkało mnie… Niemożliwe… Tak właśnie skomentowały to piersi wszystkich tu zebranych dziewczyn.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie no! Zobaczcie, jak dobra jest to technika!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cycuszki Asi, a wy co myślicie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Głupi Ise! Jak możesz robić coś takiego w takim stanie! A-ale nie martw się, wyleczę cię!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No nie do wiary! Piersi Asi są tsunderkami!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …A byłeś taki fajny jeszcze przed chwilą. Zboczuch.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ał! Twoje słowa bolą, Koneko-chan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ugh! …Cholera. Zaraz stracę przytomność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…W takim razie przynajmniej poznam plany Kaichou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Piersi Kaichou! Powiedzcie mi, co za niecny plan uknuła wasza posiadaczka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Ta specjalna bariera to tylko pic na wodę☆. Znajduje się tu tylko holograficzny obraz mojej duszy☆. A skoro jest tu moja dusza, to łatwo mogę sprawić, że aura mojego ciała przeniesie się do bariery☆.  Tak naprawdę jestem na dachu☆. Dzięki temu zmęczycie się, niszcząc barierę☆.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc to tak… Tylko jej dusza znajduje się wewnątrz bariery.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dobra, czas przekazać to reszcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Słuchajcie wszyscy, Kaichou w tej barierze to tylko iluzja wytworzona z jej duszy w barierze przez te dwie Gońce. Dlatego Koneko-chan nie wyczuła jej ciała. Mieliśmy zmęczyć się, niszcząc tą barierę… Prawdziwa Kaichou czeka na nas na dachu…  Ale dzięki temu, że jest to jej dusza, moje Poligloctwo na niej zadziałało… Czyli mogę rozmawiać nawet z hologramami cycuszków…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy tylko skończyłem mówić, upadłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Asia próbowała do mnie podbiec, ale została zablokowana przez wrogą Królową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Upadła na kolana i przybrała pozycję do modlitwy. Całe jej ciało zaczęło lśnić lekką zielenią, która rozszerzyła na teren wokół niej. To były owoce jej treningu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najpewniej wiedziała, że żadne leczenie już mi nie pomoże, ale mimo to próbowała. Dobre z ciebie dziecko, Asiu. A wraz ze swoimi tsunderewatymi piersiami, to już całkiem wspaniała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Na to czekałam!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedna z Gońców Kaichou przerwała iluzję i barierę, a druga natychmiast weszła w strefę leczącą Asi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odwrócenie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bach! Zielone światło zmieniło barwę na czerwoną!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ach!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciało Asi zaczęło lśnić i znikać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odwrotnością leczenia są obrażenia… Umiejętności lecznicze Argento-san są potężne… Dlatego właśnie je odwróciliśmy… – powiedziała jedna z Gońców, która weszła w pole Asi. Wyglądała na niezmiernie zadowoloną, mimo że wymiotowała krwią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Pokonałam medyka Gremorych… Kaichou&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Goniec Kaichou zniknęła w tym samym momencie, co Asia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Cholera… Dorwali ją… Ja też…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje ciało otoczyła jasność. Już po mnie… Chciałem chociaż dojść do ich bazy i promować do Królowej…  Cholera! Żeby tak paść bez nawet tego… Żałosne!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale przynajmniej użyłem Poligloctwa…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji…ja…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Gońców Rias Gremory-sama pokonany!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Gońców Sony Sitri-sama pokonany!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Pion Rias Gremory-sama pokonany!]&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
==Odnośniki tłumacza==&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High_School_DxD_-_Tom_5_Walc|podrozdziału Walc]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High_School_DxD_-_Tom_5_VIP| podrozdziału VIP]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Myszax</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_5_Walc&amp;diff=330700</id>
		<title>High School DxD - Tom 5 Walc</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_5_Walc&amp;diff=330700"/>
		<updated>2014-02-13T17:48:03Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Myszax: /* Walc */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
==Żywot 4: Buchou vs Kaichou: Pierwsza połowa!==&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
===Walc===&lt;br /&gt;
Minęło już kilka minut od rozpoczęcia gry. Właśnie zeszliśmy do wielopoziomowego, podziemnego parkingu. My, czyli ja, Kiba, i Xenovia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powoli przemierzaliśmy prawie nieoświetlony teren – była to już dla nas norma, gdyż podczas różnych misji wielokrotnie natykaliśmy się na szpiegów i pułapki czyhających w ciemnościach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podbiegłem do przodu, by upewnić się, czy aby nikt nie chował się za przeszkodą przed nami, po czym zawołałem Xenovię. Powtarzając ten schemat, powoli doszliśmy do schodów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plan zakładał przedostanie się na pierwsze piętro parkingu, schodząc zjazdem dla samochodów. Oczywiście winda byłaby o wiele szybszym sposobem, jednakże wtedy stalibyśmy się łatwym celem do ataku, dlatego też wybraliśmy najbezpieczniejszą opcję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy tylko zeszliśmy na pierwsze piętro…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ktoś na nas czekał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna z długimi, czarnymi włosami i okularami…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znałem ją! To Królowa Kaichou, wiceprzewodnicząca samorządu uczniowskiego –Shinra Tsubaki-senpai. W ręku trzymała naginatę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No tak, przecież było to w danych, że się szkoliła w walce i osiągnęła wielką wprawę w posługiwaniu się nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzień dobry,  Kibo Yuuto-kun, Xenovio-san. Jak leci? Wiedziałam, że przyjdziecie właśnie tu – powiedziała obojętnym głosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz za nią pojawiły się dwie dziewczyny: jedna wysoka, druga szczupła z mieczem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wysoka to Yura-san, Wieża. Dziewczyna z mieczem to Meguri-san, Skoczek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Yura-san przodowała w walce wręcz, zaś Meguri-san pochodziła z klanu utrzymującego się z eksterminacji złych duchów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już rozumiem… Specjalnie zostawiłaś tu tę trójkę, Sono-kaichou. Rozgryzła nas. Zajęła miejsce, które było jednym z naszych pierwszych celów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia wyjęła swój miecz z pochwy, podczas gdy ja stworzyłem w swojej dłoni święty demoniczny miecz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia nie przyzwała Durandala ze względu na specjalne zasady gry. Gdyby to zrobiła, jego niekontrolowana moc zniszczyłaby otoczenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Gońców Rias Gremory-sama został pokonany.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
! Pokonali jednego z naszych!? Wątpię, by była to Asia-san. Nie wiem, co się stało, ale najpewniej dorwali Gaspera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jacyś wy spokojni – powiedziała Shinra-senpai.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To oczywiste. Już dawno bym przegrał, gdybym ostro reagował na każdą taką wiadomość – odpowiedziałem spokojnie, choć w głębi siebie kipiałem ze złości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W przypadku gdy przegrywał mój przyjaciel, to nawet ja odczuwałem żal i frustrację.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gasper-kun. Pewnie zostałeś zdjęty, zanim zdążyłeś użyć swoich mocy. Nie martw się – moje ostrze uderzy także i za ciebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– No nieee… – westchnęła stojąca obok mnie Xenovia. – A mówiłam mu, żeby skupił się bardziej na treningu ciała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była spokojna; w każdym razie taką udawała, gdyż jej oczy płonęły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale to nie ma znaczenia. Pokonaliście mojego uroczego kouhai. Pomszczę go. – Xenovia zaczęła wydzielać przerażającą aurę, która wpłynęła nawet na mnie, jej sojusznika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak się okazało, była ona niezwykle czuła dla swoich przyjaciół. Mimo pozorów, lubiła Gaspera i uważała go za uroczego. Dlatego też jego porażka była dla niej nie do przyjęcia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przygotowaliśmy nasze specjalne bronie i równocześnie doskoczyliśmy do naszych przeciwników.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Brzdęk!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja i Shinra-senpai, a także Xenovia i Meguri-san skrzyżowaliśmy miecze. Powietrze przeszyły dźwięki zderzających się ostrzy, a mrok rozświetliły iskry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy też Meguri-san zauważyła, co Xenovia trzymała w dłoni i natychmiast się cofnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Święty miecz!? – krzyknęła z zaskoczenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie tak, Xenovia trzymała święty miecz. I to nie byle jaki…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie tak, Ascalon. Ise-senpai pożyczył mi go.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[!?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Azazel-sensei  zauważył Ascalon, który był wbudowany w Dar Wzmocnienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, a nie mógłbyś go wyjąć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki tym słowom odkryliśmy, że Ascalon mógł zostać odczepiony od Boskiego Daru. Zaraz po tym Sensei szybko dostarczył go Xenovii wraz z nowym planem treningowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądało na to, że spędziła całe dnie, próbując go opanować. A jako że zarówno smokoobójcze moce ostrza i moc Sekiryuuteia zmieszały się poprzez asymilację, Ascalon stał się wyspecjalizowaną bronią o ogromnej sile.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może i nie dorównywał mocy destrukcji Durandala, jednakże łatwość jego używania sprawiała, że przewyższał pod względem sytuacji, w których można było go zastosować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z drugiej strony Ise-kun nie posiadał go teraz. Raczej nie powinno było to na nas jakoś wpłynąć, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chwilę później wraz z Xenovią wróciliśmy do naszej walki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Próbowaliśmy unikać bliskości naszych starć, by na siebie nie wpływać, jednakże największym zagrożeniem była Yura-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W zależności od jej ruchów wiedzieliśmy, czy będzie atakować jednego z nas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uważając na Yurę-san, kontynuowałem wymianę uderzeń z wiceprzewodniczącą. Zarówno ataki moje, jak i Xenovii miały w sobie święty element, tak więc nawet najmniejsze rany mogły doprowadzić do wyautowania naszych przeciwników, jako że użycie technik leczniczych było mocne ograniczone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedno uderzenie – tyle dzieliło nas od wygranej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przechodząc między atakiem a obroną, Xenovia stworzyła wyrwę czasoprzestrzenną. Zazwyczaj oznaczałoby to pojawienie się Durandala… jednak nie tym razem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aura świętości wypłynęła z wyrwy i oplotła Ascalon.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie wyciągnęłaś Durandala!? Ty… Ty tylko wysysasz jego aurę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Shinra-senpai była zaskoczona, zaś Xenovia tylko się uśmiechała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie, ktoś mi podsunął taki fajny sposób na użycie jego mocy. Szczęśliwie udało mi się go osiągnąć podczas treningu. Teraz o wiele lepiej władam nad Durandalem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou i Azazel-sensei byli zachwyceni Durandalem, jednakże radość była przyćmiewana przez rozczarowanie faktem, że Xenovia nie była w stanie nim dobrze władać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Durandal to święty miecz o niespotykanej ostrości, dlatego też, gdy właściciel nie może go kontrolować, staje się on obósiecznym mieczem. Z tego powodu Azazel-sensei wpadł na pewien pomysł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Możesz spróbować wyciągnąć tylko aurę świętości z przestrzeni, w której trzymasz Durandala, a następnie użyć jej, by wzmocnić czy to Ascalona, czy też miecz stworzony przez Kibę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja także byłem pod wrażeniem prostoty i geniuszu tego pomysłu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Durandal po prostu wydzielał aurę, którą wykorzystywaliśmy do wzmocnienia naszych mieczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może i nie był to Durandal, lecz dzięki jego mocy każdy miecz stawał się o wiele potężniejszy. Tak właśnie stało się z Ascalonem trzymanym w dłoniach Xenovii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naczelnik Upadłych Aniołów Azazel. To on pokazał nam te wszystkie możliwości. Upadły anioł, który jeszcze niedawno był naszym wrogiem. Naprawdę cieszyłem się, że teraz był po naszej stronie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia rozpoczęła kontratak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Brzdęk! Brzdęk!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejne iskry rozświetlały mrok panujący na parkingu. Umiejętności, a także i sam miecz posiadany przez Skoczka Meguri-san były bardzo dobre, jednakże nie były one wystarczające przeciwko szybkości i sile uderzeń Xenovii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Spróbuj tego!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia nie omieszkała natychmiastowo wykorzystać drobnego błędu jej przeciwniczki! Już po niej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże wtedy pomiędzy nimi pojawiła się Yura-san!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wystawiła obie ręce przed siebie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odwrócenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle święta aura zniknęła, a na jej miejsce pojawiła się demoniczna!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia nie mogła już wycofać ataku; jej miecz został przechwycony przez Yurę-san i odepchnięty. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Yura-san chciała zaatakować wytrąconą z równowagi Xenovię, lecz w ostatniej chwili ta druga zdołała uniknąć jej kopnięcia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Szlaaast!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kopnięcie było tak potężne, że kilka samochodów zostało przewróconych. Bezpośrednie uderzenie byłoby śmiertelne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zamurowało mnie. Co się właśnie stało? Jakim cudem święta aura zmieniła się w demoniczną!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Yura-san wykrzyczała jakieś „odwrócenie”… Czyli to ona zamieniła aury? To jej umiejętność? Boski Dar? Nie wiem. Ważne, że była to dość kłopotliwa umiejętność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawdopodobnie jedna z tak zwanych „kontr”. Tym razem mieliśmy szczęście, jednak jeżeli Yura-san i Meguri-san użyłyby tego w odpowiednim momencie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Święta aura Ascalonu została zmieniona w demoniczną. A że diabły stworzone były z niej, to i obrażenia zadane przez miecz będą pozbawione wszystkich modyfikatorów. Koniec końców potężny atak stał się zwykłym cięciem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia miała świetne umiejętności, jednakże walczyła i trenowała tylko świętymi mieczami. Z taką kontrą, nawet Xenovia może sobie nie poradzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Brawo, Sitri, brawo… W takim razie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Xenovia! Zmiana!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na mój rozkaz Xenovia i ja zamieniliśmy się przeciwniczkami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaskoczyłyście nas. Jednak z moim świętym demonicznym mieczem wasza kontra traciła sens. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Yura-san nie ustawiła się do kolejnej kontry, zamiast tego zaatakowała mnie wraz z Meguri-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obok nas Xenovia i Shinra-sanpai rozpoczęły walkę. Szaleńcze ataki Xenovii zapędziły Shinrę-senpai w róg. Teraz ją ma!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovio, załatw ją!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak gdyby czytała w moich myślach, Xenovia przyjęła odpowiednią posturę. Da radę! Jeżeli zlikwidujemy przeciwną Królową, cały mecz stanie się o wiele prostszy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W ten sposób jest już po meczu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xeniovia natarła z pełną siłą! Jednak w tym samym momencie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Boski Dar, Lustro Odbicia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ogromne, bogato zdobione lustro pojawiło się przed Shinrą-senpai.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia nie zatrzymała się i rozbiła je.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Zuooon!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozbite lustro wypuściło falę, która uderzyła w Xenovię!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oszołomiona Xenovia zaczęła pluć krwią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gdy to lustro zostaje zniszczone, cała siła uderzenia zostaje zdublowana i skierowana na atakującego. Jestem użytkownikiem kontry. Kibo Yuuto-kun, to był błąd wysyłać Xenovię przeciwko mnie – powiedziała szyderczo Shinra-senpai&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gahah! – Xenovia zwijała się z bólu na posadzce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Załatwili nas! Jej umiejętność była zupełnie inna, niż słyszałem. Czyżby wyćwiczyła nową umiejętność!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pozostałeś tylko ty, Kibo Yuuto. Tylko ty…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ich trójka próbowała mnie otoczyć. Chwyciłem Xenovię i schowałem się przed ich wzrokami w mroku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oparłem Xenovię o samochód i rozpocząłem pierwszą pomoc przy użyciu środków z niedawno odwiedzonej apteki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przegraliśmy. Kompletna porażka. Że też ona postawiła na dwie osoby z kontrą. Wyglądało na to, że Kaichou chciała wyeliminować nas jako pierwszych. Wiedziała, że to najpewniej my będziemy tędy przechodzili.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ta trójka była najgorszą rzeczą, która mogła przytrafić się nam jako Skoczkom. Wszystkie trzy uzupełniały się wzajemnie, a jednocześnie kontrowały nas, użytkowników świętych mieczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czyżby Kaichou przewidziała wszystko do takiego stopnia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia… nie było  z nią dobrze. Oberwała od podwojonych mocy Ascalona i Durandala.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeliby Boski Dar Shinry-senpai odbijał w pełni świętość, to byłby nasz koniec. Gdyby nie potrafiła się nim dobrze posługiwać, Xenovia zginęłaby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z tymi obrażeniami długo nie wytrzyma. Jeszcze jeden atak skierowany w jej stronę i koniec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mogliśmy użyć Łez, gdyż to Buchou miała je przy sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy zacząłem opatrywać Xenovię, ta chwyciła mnie za dłoń i rzekła:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Zostaw mnie tutaj. I tak z powodu tych obrażeń moje wycofanie to tylko kwestia czasu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże odciągnąłem jej rękę i kontynuowałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiem, wiem. Ale wiesz, obiecałem że nie pozostawię sojuszników na pastwę losu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Miłe. Jesteś zupełnie jak Ise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uśmiechnąłem się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzięki. Bo wiesz, cząstka mnie myśli, że bycie takim jak on nie byłoby takie złe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie tak. Chciałbym móc nigdy się nie poddawać jak Ise-kun. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo że wie, że jest słaby, to nadal wychodzi naprzeciw wrogom. Umniejsza sobie, lecz jednocześnie zna swoje limity lepiej niż ktokolwiek inny. Jego ciężka praca jest niesamowita.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najpewniej już dawno przegonił mnie pod względem siły fizycznej. Dzięki samozaparciu i wysiłkowi wstąpił na poziomy zasługujące na pochwałę, coś czego każdy mógł mu zazdrościć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jak Ise? Znaczy chcesz zostać zboczuchem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Akurat to, to jedyne, co mógłby sobie zatrzymać. Raczej wolałbym jego odwagę i samozaparcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc to, Xenovia zaśmiała się cicho.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Racja, to do ciebie wcale nie pasuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Też tak myślę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Może. Jednakże tak długo, jak będę mógł ruszyć chociaż jednym palcem, tak długo nie padnę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Rozumiem. Próbujesz mi wmówić, że nawet ktoś taki jak ja, kto nie może się ruszyć, może ruszyć palcem? Okrutne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeżeli padnę, zrobię przed tym to, co do mnie należy. Nawet jeżeli mógłbym tym palcem ruszyć tylko na milimetr albo dwa. Jeżeli tego nie zrobię… żal niezrobienia tego będzie tak wielki, że wolałbym zginąć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Pionów Sony Sitri został pokonany!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ogłoszenie. Wyglądało na to, że ktoś załatwił jednego przeciwnika. Nie mogliśmy być gorsi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odgłos zbliżających się przeciwników.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Xenovio.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie zostało ci zbyt wiele czasu. Ale nie martw się. Pokażę ci to, czego pragniesz. Wyszedłem naprzeciw wrogom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gotowy na porażkę? – zapytała Shinra-senpai, przygotowując się do ataku swoją naginatą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mała wyrwa pojawiła się za moimi plecami. To sprawka Xenovii. Chwilę później otoczyła mnie aura Durandala.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Patrz, Xenovio, oto ona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Technika stworzona przez nas oboje, dwoje Skoczków Rias Gremory!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Zazazazan!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Święte demoniczne miecze wyrosły na całym piętrze. Może i były one słabe, jednakże wzmocnione aurą Durandala stanowiły inną bajkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Narodziny Durandala!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostrza przeszyły Yurę-san i Meguri-san. Po chwili zaczęły świecić i zniknęły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwie z głowy. Shinra-senpai najwyraźniej uciekła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili także Xenovia zaczęła świecić w moich ramionach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kiba… To był ładny atak. – Znikając, uśmiechnęła się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja też się uśmiechnąłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpierw przestałem wyczuwać jej ciężar na moich rękach. Potem zniknęła ona sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Pariiiin&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wytworzeniu cichutkiego odgłosu wszystkie miecze, które wyrosły z podłogi, pękły i zniknęły.&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High School DxD - Tom 5 rozdzial 4|rozdziału IV]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High School DxD - Tom 5 rozdzial 5 |rozdziału V]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Żywot 5: Buchou vs. Kaichou: Druga połowa!&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Część 1&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka minut minęło, odkąd zacząłem walczyć z Sajim.&lt;br /&gt;
Wymienialiśmy cios za ciosem i widać było, że nie miał żadnych szans. Ledwo&lt;br /&gt;
trzymał się na nogach, próbując blokować moje ciosy prowizoryczną tarczą z linki&lt;br /&gt;
Boskiego Daru wokół ręki, jednak nie mógł zablokować ich wszystkich.&lt;br /&gt;
Czasami mój cios posyłał go na ścianę. Nasze umiejętności walki wręcz były w&lt;br /&gt;
miarę podobne. Jednak z każdą chwilą moja moc rosła. Już dawno przegoniłem go&lt;br /&gt;
pod względem ataku i obrony, ale…&lt;br /&gt;
Nadal się nie poddał! Powaliłem go już tyle razy! Ale on nadal wstawał i atakował!&lt;br /&gt;
Jego połamane pięści uderzały o moją zbroję. Za każdym razem słyszałem, jak pękały&lt;br /&gt;
jego kolejne kości.&lt;br /&gt;
Saji próbował przyczepić do mnie kolejne linie, jednak aura Sekiryuuteia odpychała&lt;br /&gt;
ją.&lt;br /&gt;
Jedynie linka zaczepiona do mojego prawego ramienia nie oderwała się nawet po&lt;br /&gt;
aktywowaniu zbroi! Ba! nawet specjalnie ukierunkowane fale aury nic jej nie robiły!&lt;br /&gt;
Może gdybym miał Ascalona, to mógłbym ją odciąć… A niech tam, najwyżej&lt;br /&gt;
poproszę Xenovię o to, kiedy się spotkamy później.&lt;br /&gt;
To jednak nie było moim jedynym zmartwieniem. Moja zbroja powinna była być&lt;br /&gt;
twarda. Wytrzymała. Mimo to każdy cios Sajiego bolał. Na początku jedynie z lekka,&lt;br /&gt;
później coraz mocniej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ja… wygram… Pokonam cię… Spełnię moje marzenie…&lt;br /&gt;
Kim jest ta osoba przede mną? Wymiotował krwią, a nadal chciał walczyć?&lt;br /&gt;
W tym momencie przypomniały mi się słowa Tannina-ossan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Słuchaj młody. Najgorsze uderzenia to uderzenia z głębi duszy.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Uderzenie… z głębi duszy?」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Właśnie tak. W Rating Game spotkasz sporo osób z jasno postawionymi celami.&lt;br /&gt;
By spełnić marzenia, by wygrać, ze względu na kobietę, rodzinę, pieniądze czy sławę&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– każdy będzie chciał coś osiągnąć. A wśród tych diabłów najgorsi są ci, którzy&lt;br /&gt;
stawiają swój cel ponad życie. To właśnie ich musisz się przestrzegać.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Ale że co? Że niby oni mają ten cios? To jakiś Sacred Gear czy tam zaklęcie?」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「…Nie. Zaciśnij pięść. Co w niej trzymasz?」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「…Nie wiem.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「„Coś” jednak trzymasz. Marzenie. Cel. Czyjeś życie. Determinację. Cios taką&lt;br /&gt;
pięścią jest groźny. Lecz niekoniecznie musi to być pięść, może to być dowolny inny&lt;br /&gt;
atak. Różni się on od normalnych tym, że zawsze cię dosięgnie. Nieważne, ile warstw&lt;br /&gt;
zbroi i barier masz na sobie – zawsze uderzy cię w głąb twojego ciała, duszy, umysłu.&lt;br /&gt;
I to właśnie jest w nim najgroźniejsze. Nawet w Zaświatach, gdzie magia styka się z&lt;br /&gt;
technologią, nadal nie możemy określić, co dokładnie on zawiera. Trudno to&lt;br /&gt;
wyjaśnić, ale sam zrozumiesz, kiedy się z nim spotkasz. Przeciwnicy, którzy potrafią&lt;br /&gt;
tak atakować, są groźni. Jeden taki cios potrafi zmienić przebieg walki.」&lt;br /&gt;
Teraz rozumiem, Ossanie. Jego ciosy przeszywają mnie. Przechodzą przez zbroję i&lt;br /&gt;
dosięgają moje ciało!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Ten duch… Czyżby „Smok Więzienia”, który ukryty jest w jego Sacred Gear,&lt;br /&gt;
reagował na jego uczucia?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sacred Gear smoczego typu są straszne, Ddraigu! Nawet nie wiem, co się dzieje!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyoudoooooooooooooooou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie przestaje atakować mimo tych wszystkich obrażeń!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odpowiedz mi! Jakie to uczucie!? Czy cycki twojej pani są miękkie!? Czy&lt;br /&gt;
naprawdę są miękkie jak poduszeczki!? Czy kobiece ciało naprawdę jest tak gładkie!?&lt;br /&gt;
Saji zszokował mnie swoją zazdrością!&lt;br /&gt;
Wykorzystując chwilę mojego zaskoczenia, Saji wystrzelił linkę w stronkę ławki, po&lt;br /&gt;
czym rzucił ją we mnie. Podniosłem gardę, a sama ławka rozpadła się na drzazgi pod&lt;br /&gt;
wpływem uderzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O czym myślałeś, jak czochrałeś jej piersi!? CHOLERA JASNAAAA!!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy te ciosy nie są przypadkiem potężniejsze niż te wcześniejsze, wypełnione&lt;br /&gt;
marzeniem o byciu nauczycielem!?&lt;br /&gt;
Zaraz potem przywiązał mnóstwo linek do okolicznych mebli i rzucił je wszystkie&lt;br /&gt;
na mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Gunn!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wystrzeliłem Smocze Pociski o jak najmniejszej mocy. Cholera! Trudno&lt;br /&gt;
kontrolować ich moc! Nie mogę ich wystrzeliwać tak często, jakbym tego chciał!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Doooon!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czerwona energia szybko pochłonęła meble, jednak…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dogoh!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dostałem w plecy! Saji zmienił trajektorię lotu jednej z ławek! Nie było to jakoś&lt;br /&gt;
silne uderzenie, jednak wytrąciło mnie z równowagi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ja też chciałem pomacaaaaać!&lt;br /&gt;
Buwah! Saji daje upust swojej frustracji!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeszcze nawet nie widziałem piersi na żywo! Modlę się o to całe życie! A ty, jak&lt;br /&gt;
gdyby nigdy nic, dostajesz ich tyle, ile chcesz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Gonn!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powaliłem Sajiego, ale on natychmiast powstał!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale Hyoudou! Teraz piersi nie są dla mnie najważniejsze! Zostanę nauczycielem!&lt;br /&gt;
Słyszysz? Niby dlaczego nie mógłbym!? Dlaczego wszyscy nas wyśmiewają!?&lt;br /&gt;
Wtedy właśnie Saji wykrzyczał swoje marzenie… Nie… To marzenie ich wszystkich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie po to powiedzieliśmy nasze marzenia, by nas wyśmiano!&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie śmieję się! Nie mógłbym! Szczególnie wtedy, kiedy stawiasz je ponad swoje&lt;br /&gt;
życie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji, ja… Cholera! Nie wiem! Uderzyłem go jeszcze raz!&lt;br /&gt;
Jego twarz spuchła, a następnie wypluł trochę krwi i ząb.&lt;br /&gt;
Jednak nadal się nie poddał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzisiaj! Pokonam cię właśnie dzisiaj!&lt;br /&gt;
Jego krzyk przeszył moją zbroję i uderzył w samo serce.&lt;br /&gt;
Uderzyłem go wiele razy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyuh… Hyuh…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim się zorientowałem , jego oddech stał się ledwie słyszalny.&lt;br /&gt;
Całe ciało pokryte było ranami. Krew z jego ust nie przestawała płynąć cienkim&lt;br /&gt;
strumieniem. Był w takim stanie, że nawet nie mógł już mówić.&lt;br /&gt;
Zapuchnięta twarz. Nie widać było już jego lewego oka.&lt;br /&gt;
Niektóre palce miał powyginane w najróżniejsze strony. Nadal jednak w jego oku&lt;br /&gt;
widać było płomień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dalej, Saji! Atakuj! Na co czekasz!? Chyba nie pozwolisz, by się na tym&lt;br /&gt;
skończyło!? Miałeś przecież mnie pokonać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powoli ruszył, krok za krokiem.&lt;br /&gt;
Nie uciekał. Zbliżał się.&lt;br /&gt;
Wyglądał dokładnie tak samo, jak ja podczas walki z Feneksem. Widziałem nagranie.&lt;br /&gt;
Mimo ran szedłem na przód. Wszystko, by pokonać przeciwnika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ty też ciężko trenowałeś, prawda? Pokaż mi, na co cię stać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czułem jego wzrok. Chociaż byłem o wiele silniejszy, czułem strach. Przerażenie.&lt;br /&gt;
Powstaje chwilę po tym, jak go położę.&lt;br /&gt;
Straszne…&lt;br /&gt;
Hej, Riserze Feneksie. Pewnie czułeś to samo walcząc ze mną? Teraz rozumiem&lt;br /&gt;
dlaczego ciągle mnie odpychałeś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wykończę cię, Saji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji wyprowadził cios swoją połamaną ręką, jednak był on na tyle wolny, że z&lt;br /&gt;
łatwością zrobiłem unik i wyprowadziłem kontrę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dagan!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Idealny cios w twarz. Nokaut.&lt;br /&gt;
Saji stracił przytomność… a mimo to jego ręka zaciśnięta była na mojej. Nie puścił&lt;br /&gt;
jej.&lt;br /&gt;
Jego ciało otoczyła światłość.&lt;br /&gt;
Ja… nie mogłem przestać na niego patrzeć.&lt;br /&gt;
Czułem, że gdybym się odwrócił, mógłby się odrodzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Pionów Sony Sitri pokonany!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Koneko-chan. – Podniosłem przyłbicę. – …Możesz potrzymać mnie za rękę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Senpai?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To pierwszy raz, kiedy pobiłem przyjaciela. Ja wiem, że musiałem, ale… –&lt;br /&gt;
odpowiedziałem z wymuszonym uśmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan delikatnie chwyciła moją dłoń. Czułem jej ciepły uśmiech przez&lt;br /&gt;
rękawicę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Byłeś niesamowity. Powinieneś być z siebie dumny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te słowa przyniosły mi ulgę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Część 2&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po zakończonym pojedynku z Sajim wyważyłem drzwiczki pobliskiego automatu z&lt;br /&gt;
napojami. Wspólnie z Koneko-chan ugasiliśmy nasze pragnienia.&lt;br /&gt;
Cholera jasna. Moje ciało nadal się trzęsło. To przez zbroję? Nie no, nie byłem w aż&lt;br /&gt;
tak złym stanie przed jej założeniem, żeby teraz nie móc walczyć.&lt;br /&gt;
Zgodnie z niedawnym ogłoszenie, jeden z naszych Skoczków odpadł. Ciekawe&lt;br /&gt;
kto? Najpewniej ten, co przetrwał, nie jest mocno ranny.&lt;br /&gt;
Przeciwna strona straciła Skoczka i Wieżę.&lt;br /&gt;
Po naszej stronie sześcioro. Po ich czwórka. Nadal jednak nie możemy liczyć na&lt;br /&gt;
łatwe zwycięstwo. Co gorsza, miałem mniej niż dwadzieścia minut Łamacza Ładu.&lt;br /&gt;
Musieliśmy to szybko skończyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ise-senpai. – Koneko-chan wskazała na moje prawe ramię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo jego zniknięcia, linka Sajiego nadal się trzymała. Nie ruszyło jej nawet&lt;br /&gt;
aktywowanie zbroi. Najpewniej połączona była z ich bazą.&lt;br /&gt;
No ale po co? Musiało być w nią włożone mnóstwo pracy i uczuć, by tak długo&lt;br /&gt;
działała… Co też oni planowali?&lt;br /&gt;
Wtedy też odezwały się nasze komunikatory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Drużyno atakująca, odbiór. Wyruszyliśmy do bazy przeciwnika.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Komunikat od Buchou. A więc i oni ruszyli. Początkowe i środkowe fazy planu&lt;br /&gt;
zostały wykonane, więc czas na wielki finał! Wziąłem głęboki oddech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ruszajmy, Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan przytaknęła, po czym ruszyliśmy.&lt;br /&gt;
W samym środku centrum był placyk.&lt;br /&gt;
Po jego środku znajdował się zegar, który otoczony był ławeczkami. Zmęczeni&lt;br /&gt;
zakupowicze często tu przysiadali, by odpocząć. Kilka kroków dalej zatrzymałem się.&lt;br /&gt;
Przed nami stała Sona-kaichou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzień dobry, Hyoudou Issei-kun, Toujou Koneko-san. A więc to tak wygląda&lt;br /&gt;
Sekiryuutei z bliska. Ilość twojej aury jest przerażająca. Teraz już wiem, dlaczego&lt;br /&gt;
wszyscy uznają cię za tak groźnego – powiedziała tonem pełnym opanowania i&lt;br /&gt;
spokoju.&lt;br /&gt;
Kaichou otoczona była barierą podtrzymywaną przez dwoje Gońców. Linka z&lt;br /&gt;
mojej prawej ręki przyczepiona była do jednej z nich.&lt;br /&gt;
Cholera! A co, jeżeli ich plan polegał na wzmocnieniu bariery moją mocą?&lt;br /&gt;
Jeśliby Kiba lub Xenovia tu byli… Ich święte miecze szybko by sobie z nią&lt;br /&gt;
poradziły.&lt;br /&gt;
Chwilę później pojawiła się wiceprzewodnicząca Shinra-senpai. Co za piękność! I&lt;br /&gt;
to ciało!&lt;br /&gt;
Zaraz za nią pojawił się Kiba. A więc to Xenovia została pokonana?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Zrobiłaś się dość zuchwała, wychodząc tak na sam środek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czyż sama nie jesteś równie zuchwała, pojawiając się tu jako ich Król, Rias.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Może i tak. Zresztą, doszliśmy już do samego finału… Choć trochę różni się on&lt;br /&gt;
od moich oczekiwań.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Początkowo plan zakładał pokonanie Kaichou przez Xenovię i Kibę. Miałem robić&lt;br /&gt;
za przynętę… ale ona to wszystko przewidziała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle zrobiło mi się słabo… Co do…&lt;br /&gt;
Zachwiałem się…? Coraz ciężej idzie mi myślenie…&lt;br /&gt;
W końcu padłem na kolana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ise!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou zauważyła tę nagłą zmianę we mnie, a po chwili jasnozielone światło&lt;br /&gt;
Sacred Gear Asi otoczyło mnie swoim ciepłem. Cały ból zniknął, jednak słabość&lt;br /&gt;
pozostała!&lt;br /&gt;
Buchou chciała użyć Łez Feniksa jednak zatrzymała się. Zdecydowała, że jeżeli coś&lt;br /&gt;
nie może zostać uleczone Sacred Gear Asi, to i łzy na nic się nie zdadzą.&lt;br /&gt;
Wszyscy zwrócili na mnie swoją uwagę. Tylko Kaichou uśmiechnęła się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Na nic się zdadzą Sacred Gear Asi i Łzy Feniksa. Rias, widziałam nagranie walki z&lt;br /&gt;
Riserem. Zrozumiałam, że Hyoudou-kun nigdy by się nie poddał. To było tak&lt;br /&gt;
przerażające… Ze względu na swoich przyjaciół, samego siebie i… ciebie, Rias. – Po&lt;br /&gt;
chwili przerwy, kontynuowała: – Nie moglibyśmy pokonać go w walce. Ta jego&lt;br /&gt;
odwaga i determinacja jest równie potężna, jak moc Sekiryuuteia. Nieważne, ile razy&lt;br /&gt;
padnie, zawsze powstaje. Wola walki powoduje, że rośnie w siłę.&lt;br /&gt;
T-to dlatego, że odwaga i determinacja to moje jedyne talenty…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dlatego nie mieliśmy innego wyboru. Musieliśmy pokonać go innym sposobem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedna z Gońców wyjęła małą paczuszkę.&lt;br /&gt;
Jej zawartość była czerwona. Zupełnie jak kolor krwi. Na samej górze miała linkę&lt;br /&gt;
zupełnie taką samą, jakiej używał Sa… zaraz. Nie. Cholera jasna, nie mówcie, że to w&lt;br /&gt;
środku to… Kaichou jednak potwierdziła moje przeczucia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To twoja krew. Jesteś wskrzeszonym diabłem na bazie człowieka. Śmiertelnym&lt;br /&gt;
jest dla człowieka stracenie połowy krwi. Pamiętasz zasady Rating Game? Gdy diabeł&lt;br /&gt;
nie jest w stanie kontynuować walki, zostaje odesłany do pokoju medycznego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Saji! Ty mały skurwielu! Planowałeś to od samego początku!&lt;br /&gt;
Cholera! Straciłem czucie w ciele!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Hyuh!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba rzucił święty demoniczny sztylet i odciął linkę… moja krew rozbryzgała się po&lt;br /&gt;
całej podłodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Za późno. Straciłeś tyle krwi, że za chwilę zostaniesz pokonany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sona! Ty…! – Buchou podbiegła do mnie. Jej twarz wyrażała złość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zostaliśmy z Buchou przechytrzeni…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie tak, użyliśmy Sacred Gear Sajiego, by wysysać jego krew, kropla po&lt;br /&gt;
kropli… Dopóki nie stanie się to zbyt niebezpieczne. By użyć Sacred Gear&lt;br /&gt;
wysysającego energię do wysysania krwi, potrzeba było ogromnej ilości treningu. Ale&lt;br /&gt;
udało mu się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc trzymał się tak długo nie tylko z powodu marzeń, ale głównie, by zyskać na&lt;br /&gt;
czasie! Poświęcił się, by wyssać jak najwięcej krwi!&lt;br /&gt;
Jednak mógł zyskać na czasie ucieczką, a wolał stanąć ze mną twarzą w twarz! Saji!&lt;br /&gt;
Więc jednak chciałeś tylko obić mi mordę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyoudou-kun. Zaraz odpadniesz. Pewnie zdołasz wykonać z atak albo dwa.&lt;br /&gt;
Twoja zbroja jest potężna, jednak w środku nadal jesteś diabłem z krwi i kości.&lt;br /&gt;
Istnieje wiele sposobów, by cię pokonać. Nawet jeżeli nie pokonamy cię w walce,&lt;br /&gt;
system uzna twoją niemożność do walki.&lt;br /&gt;
…Nie mam nawet siły wstać… A więc tak łatwo można mnie pokonać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias, co chcesz poświęcić dla zwycięstwa? – zadała pytanie Buchou. – Ja jestem&lt;br /&gt;
gotowa oddać życie. Moje marzenie jest dość trudne do zrealizowania. Jeżeli nie&lt;br /&gt;
pokonam wszystkich na mojej drodze, nie stworzę drogi, która by do niego&lt;br /&gt;
prowadziła. – Po krótkiej pauzie dodała: – Rias… Zniszczę twoją dumę i szacunek.&lt;br /&gt;
Buchou wyglądała, jakby coś ją użądliło. Musiała być zszokowana. Przewaga, jaką&lt;br /&gt;
teoretycznie mieliśmy, powodowała, że myśleliśmy już o wygranej. Jednak to nie&lt;br /&gt;
byłoby emocjonujące.&lt;br /&gt;
Dlatego stało się tak a nie inaczej. Gdybyśmy zgnietli przeciwników jak robaki,&lt;br /&gt;
szacunek Buchou spadłby. Dlatego też Sona wymyśliła tyle zasadzek, by zdobyć jak&lt;br /&gt;
najlepszą ocenę!&lt;br /&gt;
Sono Sitri! Jak daleko sięgają twe plany!?&lt;br /&gt;
Wzrok Kaichou przesunął się na mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Saji… Zawsze mówił, że cię przewyższy. Byłeś dla niego przyjacielem a&lt;br /&gt;
jednocześnie rywalem, którego chciał przeskoczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czułem się tak samo. Słowa Kaichou dodały mi otuchy. Teraz już wiem, dlaczego&lt;br /&gt;
walczył tak ostro.&lt;br /&gt;
To ja byłem jego celem… Od samego początku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jednakże to ty miałeś w sobie legendarnego smoka. To spowodowało u niego&lt;br /&gt;
kompleks niższości. Chciałam, aby podczas dzisiejszego meczu zrozumiał, że jest to&lt;br /&gt;
głupstwo. Dlatego też jego Sacred Gear wiąże cię nawet po jego odejściu. Włożył w&lt;br /&gt;
nią wiele sił. Dlatego zanim odpadniesz, zapamiętaj to sobie – nie jesteś jedynym&lt;br /&gt;
Pionem, który ma marzenia! Ten, który cię pokonał, zwie się Saji Genshirou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Dzisiaj! Dzisiaj cię pokonam!」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomniałem sobie jego słowa.&lt;br /&gt;
Saji… wszystko to, by mnie pokonać!&lt;br /&gt;
…Cholera, Saji. Jesteś niesamowity. Mimo takiej różnicy sił nadal ze mną walczyłeś.&lt;br /&gt;
Wierzyłeś, że nawet jeżeli nie pokonasz mnie bezpośrednio, to twoje działania&lt;br /&gt;
pozwolą reszcie mnie pokonać…&lt;br /&gt;
Nie musisz się już martwić… Wygląda na to, że sam jeden mnie pokonałeś.&lt;br /&gt;
Ale nie odejdę bez pokazania mojej sekretnej techniki!&lt;br /&gt;
Zebrałem ostatnie strzępki sił i powstałem! Zrobiłem kilka kroków, by mieć w&lt;br /&gt;
zasięgu wszystkie osoby!&lt;br /&gt;
Jeżeli mam zostać pokonany, to przynajmniej sobie pofolguję! Wystawiłem obie&lt;br /&gt;
dłonie przed siebie i skupiłem się na cycuszkach Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zanim odpadnę… Chyba sobie trochę użyję…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie tak. Skoro tak czy siak odpadnę, to mogę im pokazać, na co mnie stać.&lt;br /&gt;
Zebrałem całą pozostałą moc w moim mózgu…Lśnijcie, me żądze!&lt;br /&gt;
Cała aura, którą posiadałem, przestała być mocą i przeniosła się do mojego umysłu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Powstań, me pożądanie! Niech cały świat padnie przed twym majestatem!&lt;br /&gt;
Używając mocy Sekiryuuteia osiągam nowe wyżyny mocy! Wytrzymaj jeszcze&lt;br /&gt;
chwilę, moje ciało! Przewyższę moje byłe „ja”! Oto technika, która nie ma sobie&lt;br /&gt;
równych!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Szerz się, świecie mych marzeń!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tajemnicza przestrzeń rozwinęła się wokół mnie. Czując ją, niewiasty z obu drużyn&lt;br /&gt;
instynktownie zasłoniły swoje ciała.&lt;br /&gt;
Nie martwcie się jednak. Daleko jej do widowiskowości Niszczyciela Szat.&lt;br /&gt;
Następnie wezwałem Buchou… a raczej jej cycuszki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niechaj zabrzmią wasze głosy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Ise, wszystko dobrze…? Robienie takich dziwnych rzeczy źle wpłynie na twoje&lt;br /&gt;
zdrowie…]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Urocze głosy dobiegły z piersi Buchou.&lt;br /&gt;
Hahahahaha! Udało się! Słyszę je! Ja je słyszę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Martwisz się o mnie, Buchou, czyż nie? Że źle wpłynie to na moje zdrowie, coś&lt;br /&gt;
tak dziwnego…&lt;br /&gt;
Buchou zamurowało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise… S-skąd to wiesz!?&lt;br /&gt;
Następnie spytałem się Kaichou… jej piersi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O czym myślicie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Mamy nadzieję, że nie wymyślił czegoś do czytania umysłów☆? Byłoby to dość&lt;br /&gt;
kłopotliwe!☆]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc o tym myślą jej piersi.&lt;br /&gt;
Charaktery piersi nie są zawsze takie same, jak charaktery ich właścicielek. Cycuszki&lt;br /&gt;
Buchou brzmiały jak małe dziewczyny, podczas gdy piersi Kaichou przypominały jej&lt;br /&gt;
starszą siostrę, Serafall Lewiatan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sono-kaichou… Myślisz że moja technika pozwala mi czytać wasze myśli, czyż&lt;br /&gt;
nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kaichou była zaskoczona moimi słowami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Fufufu, to nie to, choć blisko. Słyszę głosy prawdziwych was… Głosy waszych&lt;br /&gt;
piersi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przedstawiłem imię mojej techniki z najlepszą pozą, jaką mogłem wymyślić!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Moja nowa technika! Poligloctwo! Pozwala mi słyszeć głos kobiecych piersi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy zadam im pytanie, odpowiedzą mi bez grama kłamstwa! To najpotężniejsza&lt;br /&gt;
technika, jaką posiadam. Pozwala zrozumieć mi serca moich przeciwniczek! …Ugh,&lt;br /&gt;
nie pozostało mi zbyt wiele czasu.&lt;br /&gt;
Właśnie tak! Jestem zadowolony z efektów. Choć miałem mało sił, opłacało się.&lt;br /&gt;
Kiedy trenowałem w górach, nie mogłem zaspokoić moich „potrzeb”. Cała ta&lt;br /&gt;
frustracja zbierała się we mnie.&lt;br /&gt;
Chcę je zobaczyć.&lt;br /&gt;
Ale na tej górze nie było żadnego porno ani tym bardziej kobiet. Tylko jeden,&lt;br /&gt;
cholernie wielki smok.&lt;br /&gt;
Dzień w dzień zmuszony byłem walczyć o przetrwanie, uciekając przed nim.&lt;br /&gt;
Dlaczego ktoś taki jak ja, dziecko dwudziestego pierwszego wieku, musiało&lt;br /&gt;
prowadzić tryb życia jaskiniowca?&lt;br /&gt;
Chcąc spotkać jakąkolwiek kobietę, coś we mnie pękło. Coś się we mnie zmieniło.&lt;br /&gt;
Znałem historię o pewnych starych mnichach, którzy medytując, osiągnęli nirwanę.&lt;br /&gt;
I wtedy pojawiła się pewna myśl. Jeżeli wyzbycie się wszelkich ziemskich potrzeb&lt;br /&gt;
prowadziło do świętości… to co by się stało, gdybym zrobił przeciwnie?&lt;br /&gt;
Moje serce zaczęło poszukiwać erotycznego sensu życia.&lt;br /&gt;
Noc w noc, sam na wielkiej górze, wpatrywałem się w gwiazdy. Poddawałem się&lt;br /&gt;
żądzy. Poddawałem się cyckom.&lt;br /&gt;
By nic nie zakłóciło mi tej wizji, przesiadywałem często w pozycji zen.&lt;br /&gt;
Chcę ich dotknąć. Gnieść. Naciskać. Oddychać nimi. Leżeć pomiędzy nimi.&lt;br /&gt;
Po wielu dniach „medytacji” oświeciło mnie.&lt;br /&gt;
Chcę z nimi rozmawiać.&lt;br /&gt;
Gdy zdałem sobie sprawę, jak wiele im zawdzięczam, chciałem im podziękować. A&lt;br /&gt;
żeby tego dokonać, musiałbym być w stanie z nimi rozmawiać.&lt;br /&gt;
Wtedy jeszcze brakowało mi mocy, ale… Potęga Sekiryuuteia zwielokrotniła się!&lt;br /&gt;
Nareszcie jestem w stanie tego użyć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co tam myślicie, cycuszki Gońca-oneesan, stojącej nieopodal?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-nie słuchajcie go! – Onee-san próbowała zakryć swoje piersi… Za późno!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Kiba-kyun! Jestem tak szczęśliwa, że obok mnie stoi Kiba-kyun!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Że co!? Dlaczego tylko Kiba jest taki popularny!? Hej, piersi drugiej onee-san. A o&lt;br /&gt;
czym wy myślicie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy padł na nią mój wzrok, dziewczyna skuliła się, chowając głowę między nogami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Proszę, nie! To ohydne!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Hyoudou jest straszny… Dlaczego mimo tak potężnej zbroi nadal wygląda na&lt;br /&gt;
małego zboczucha…?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Załamałem się. Cholera. A więc to są te słowa, które ranią… Na dodatek moje&lt;br /&gt;
ciało też było już na skraju…&lt;br /&gt;
Gdy rozejrzałem się wokoło… Wszyscy byli zdenerwowani.&lt;br /&gt;
…A wy niby dlaczego nie jesteście zaskoczeni moją techniką?&lt;br /&gt;
Oczy Kaichou drżały, a Buchou przyłożyła dłoń do swojego czoła i westchnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias… To trochę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przepraszam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To z pewnością potężna technika, ale z takim naruszeniem prywatności żadna&lt;br /&gt;
diablica nie będzie chciała walczyć przeciw niemu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiem, wiem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ż-że co!? Co to za reakcje!? Z tego wszystkiego wynikało, że byłem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Prawdziwy zboczeniec!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ZBOCZEK!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dostałem po głowie zarówno od drużyny Sitri, jak i mojej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Zatkało mnie… Niemożliwe… Tak właśnie skomentowały to piersi wszystkich tu&lt;br /&gt;
zebranych dziewczyn.&lt;br /&gt;
Nie no! Zobaczcie, jak dobra jest to technika!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cycuszki Asi, a wy co myślicie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Głupi Ise! Jak możesz robić coś takiego w takim stanie! A-ale nie martw się,&lt;br /&gt;
wyleczę cię!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No nie do wiary! Piersi Asi są tsunderkami!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …A byłeś taki fajny jeszcze przed chwilą. Zboczuch.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ał! Twoje słowa bolą, Koneko-chan!&lt;br /&gt;
Ugh! …Cholera. Zaraz stracę przytomność.&lt;br /&gt;
…W takim razie przynajmniej poznam plany Kaichou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Piersi Kaichou! Powiedzcie mi, co za niecny plan uknuła wasza posiadaczka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Ta specjalna bariera to tylko pic na wodę☆. Znajduje się tu tylko holograficzny&lt;br /&gt;
obraz mojej duszy☆. A skoro jest tu moja dusza, to łatwo mogę sprawić, że aura&lt;br /&gt;
mojego ciała przeniesie się do bariery☆. Tak naprawdę jestem na dachu☆. Dzięki&lt;br /&gt;
temu zmęczycie się, niszcząc barierę☆.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc to tak… Tylko jej dusza znajduje się wewnątrz bariery.&lt;br /&gt;
Dobra, czas przekazać to reszcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Słuchajcie wszyscy, Kaichou w tej barierze to tylko iluzja wytworzona z jej duszy&lt;br /&gt;
w barierze przez te dwie Gońce. Dlatego Koneko-chan nie wyczuła jej ciała. Mieliśmy&lt;br /&gt;
zmęczyć się, niszcząc tą barierę… Prawdziwa Kaichou czeka na nas na dachu… Ale&lt;br /&gt;
dzięki temu, że jest to jej dusza, moje Poligloctwo na niej zadziałało… Czyli mogę&lt;br /&gt;
rozmawiać nawet z hologramami cycuszków…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy tylko skończyłem mówić, upadłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Asia próbowała do mnie podbiec, ale została zablokowana przez wrogą Królową.&lt;br /&gt;
Upadła na kolana i przybrała pozycję do modlitwy. Całe jej ciało zaczęło lśnić lekką&lt;br /&gt;
zielenią, która rozszerzyła na teren wokół niej. To były owoce jej treningu!&lt;br /&gt;
Najpewniej wiedziała, że żadne leczenie już mi nie pomoże, ale mimo to&lt;br /&gt;
próbowała. Dobre z ciebie dziecko, Asiu. A wraz ze swoimi tsunderewatymi&lt;br /&gt;
piersiami, to już całkiem wspaniała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Na to czekałam!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedna z Gońców Kaichou przerwała iluzję i barierę, a druga natychmiast weszła w&lt;br /&gt;
strefę leczącą Asi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odwrócenie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bach! Zielone światło zmieniło barwę na czerwoną!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ach!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciało Asi zaczęło lśnić i znikać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odwrotnością leczenia są obrażenia… Umiejętności lecznicze Argento-san są&lt;br /&gt;
potężne… Dlatego właśnie je odwróciliśmy… – powiedziała jedna z Gońców, która&lt;br /&gt;
weszła w pole Asi. Wyglądała na niezmiernie zadowoloną, mimo że wymiotowała&lt;br /&gt;
krwią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Pokonałam medyka Gremorych… Kaichou&lt;br /&gt;
Goniec Kaichou zniknęła w tym samym momencie, co Asia.&lt;br /&gt;
…Cholera… Dorwali ją… Ja też…&lt;br /&gt;
Moje ciało otoczyła jasność. Już po mnie… Chciałem chociaż dojść do ich bazy i&lt;br /&gt;
promować do Królowej… Cholera! Żeby tak paść bez nawet tego… Żałosne!&lt;br /&gt;
Ale przynajmniej użyłem Poligloctwa…&lt;br /&gt;
Saji…ja…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Gońców Rias Gremory-sama pokonany!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Gońców Sony Sitri-sama pokonany!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Pion Rias Gremory-sama pokonany!]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Myszax</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_5_rozdzial_4&amp;diff=330696</id>
		<title>High School DxD - Tom 5 rozdzial 4</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_5_rozdzial_4&amp;diff=330696"/>
		<updated>2014-02-13T17:25:20Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Myszax: /* Część 3 */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Żywot 4: Buchou vs Kaichou: Pierwsza połowa!==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 1===&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Noc przed meczem. Ostatnia narada w pokoju Senseia.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wcześniejszy atak Bikou i siostrzyczki Koneko-chan został w miarę załatwiony dzięki szybkiej reakcji Buchou i Tannina-ossan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozmawialiśmy o tym, jak wzrosła „wartość” Buchou. Odpędzenie ataku grupy Valiego i osiągnięcie przez jej podopiecznego Łamacza Ładu zostało nagrodzone sporą ilością punktów…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…pomijając oczywiście to, jak tego Łamacza zdobyto. R-raczej nikt nie brałby Rias na poważnie, gdyby dowiedzieli się, że to wszystko za sprawą macania cycuszków…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No dobra, ale wracając do tematu. Więc siedzieliśmy sobie na zebraniu i jako pierwszy głos zabrał Azazel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jak wygląda sytuacja z twoim Łamaczem Ładu, Ise?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ech… W miarę. Przyzwyczaiłem się już do jego używania, jednakże ma on narzuconych sporo ograniczeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc wyjaśniłem wszystkim ograniczenia związane z użytkowaniem Zbroi Łuskowej Daru Wzmocnienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Po pierwsze, zbroja potrzebuje czasu, by się aktywować. Czas pozostały do aktywacji pokazany jest na krysztale w mojej rękawicy. Po drugie, podczas „ładowania” zbroi nie mogę używać swojego zwykłego Boskiego Daru, tak więc podwajanie i transfer odpadają. Po trzecie, zbroję mogę aktywować tylko raz dziennie, a co gorsza, nawet jeżeli będzie to tylko chwilowa przemiana, mój Boski Dar pozostanie praktycznie bez mocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem, rozumiem… – przytaknął Sensei. – Wszystko zgadza się z danymi wcześniejszych Sekiryuuteiów. Jest więc dobrze. Choć, mówiąc na boku, zdarzały się i takie przypadki, gdzie ludzie mogli używać mocy Boskiego Daru nawet po dezaktywacji zbroi. Dobra, a ile czasu ci trzeba, by aktywować zbroję?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dwie minuty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A więc czas się skrócił dzięki treningowi, hm? Jednakże nadal jest z tym kiepsko. Powiem to bez owijania w bawełnę – jest multum osób, które potrafiłyby cię pokonać w tym czasie. Przez te dwie minuty jesteś jak niemowlę rzucone stadu wilków; to one obecnie są twoją największą słabością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Miał rację. Ale co miałęm robić podczas tych dwóch minut? Przeciwnicy będą wiedzieć, że aktywowałem Łamacz Ładu i będą na mnie polować. A więc będę musiał unikać ludzi i uciekać jak najdalej?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Podwajanie i transfer w twoim „normalnym” trybie nadal są ważne, jako że mają szeroką gamę zastosowań. Z drugiej strony bez Łamacza Ładu nie będziesz w stanie walczyć z silniejszymi przeciwnikami. Oba tryby mają swoje plusy i minusy… Jak długo możesz utrzymać zbroję?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bazowo pół godziny, jednak każde użycie zdolności skraca ten czas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nieźle jak na takiego leszcza jak ty. Widać, że się opłacało trenować. Jednakże w oficjalnym meczu na nic nam się to nie przyda. Trzydzieści minut to śmiesznie mało jak na jeden mecz, a do tego każdy twój ruch skraca ten czas jeszcze bardziej. Pamiętaj, że niektóre spotkania ciągną się godzinami… Więc nie pozostaje nam nic innego, jak tylko próbować przedłużać ten czas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc cały ten trening nadal nie stawiał mnie w zasięgu Valiego? Ciekawe, czy kiedyś go dogonię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże Łamacz Ładu nadal był zależny od sytuacji. Mimo że osiągnąłem moc, której pragnąłem, czasami sprytne użycie podwajania i transferu będzie o wiele korzystniejszym rozwiązaniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sumie mógłby użyć transferu podczas Łamacza Ładu, jednak mógłbym wtedy zużyć całą energię w jednym  ruchu… Gdybym, wiedział, że na stówę pokonam przeciwnika, zanim zużyję całą moc, to tak… Jednak świat nie był taki miły i wszystko mogło się zdarzyć. Ciężka sprawa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z głębokich przemyśleń wyrwał mnie jednak pewien gest Senseia… Uśmiechnąłem się i tak samo jak on zacząłem „wciskać” coś w powietrzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc to, Sensei uścisnął mi rękę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie tak! Zdobyłem Łamacz Ładu macając cycuszki Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumieliśmy się z Senseiem bez słów! Nasze piersi napełniała duma! Jednak zaraz po tym jakże wspaniałym momencie wróciliśmy do pierwotnego tematu spotkania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias, Sona Sitri ma niezłe pojęcie o twojej grupie, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak… – przytaknęła Buchou. – Wie, jakich broni używają Ise, Kiba, Akeno, Asia i Xenovia. W końcu nagranie z naszej walki z grupą Risera są dostępne dla prawie całej publiczności. Co gorsza, Boski Dar Gaspera i historia Koneko-chan zostały wyjawione.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Więc wie całkiem sporo… A ty co wiesz o jej grupie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Znam moce Sony, jej Królowej i kilku innych osób z jej grupy. Jednak nie udało mi się potwierdzić prawdziwości niektórych z nich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Więc w tym polu z nią przegrywasz. Nie martw się – nieznajomość wroga to norma zarówno podczas meczów, jak i prawdziwych walk. Były nawet przypadki, gdy Boski Dar ewoluował i zmieniał swe właściwości w środku meczu, co wprowadzało dość spore zamieszanie. Dlatego jednak miej wszystkich i wszystko pod czujnym okiem. W końcu to osiem różnych osób.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem. Po jednym Królu, Królowej, Skoczku i Wieży. Dwoje Gońców i Pionów. Jeszcze nie zużyła wszystkich pionków, jednakże już teraz ma tyle samo osób co my.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łaaah, jaka dyskusja! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc gramy ośmiu na ośmiu? Ciężka sprawa…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili Sensei wstał i napisał coś na tablicy, którą wcześniej przygotował.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Królewska Gra przypisuje graczy do pewnych odgórnie ustalonych „klas”. Siła, technika, magia, wsparcie. Przykładowo Rias byłaby magiem, czyli kimś specjalizującym się w walce magią… Podobnie zresztą jak Akeno. Kiba to z kolei czysty technik wykorzystujący swoją szybkość i biegłość w posługiwaniu się mieczem i Boskim Darem. Xenovia to z kolei figura typu Siła, ukierunkowana na szybkość. Ktoś, kto celuje w 1HKO. Asia i Gasper to wsparcie. Jednakże gdyby wgłębić się w ich charakterystykę, to Asi byłoby bliżej do maga, a Gasperowi do technika. Koneko to figura typu Siła. No i ty, Ise. Można by powiedzieć, że jesteś definicją siły, jednakże dzięki transferowi robisz też za niezłe wsparcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zszokowała mnie ilość wiedzy, którą musiałem sobie przyswoić. A więc był taki podział i nawet były w nim podklasy? Fajnie. A więc siła zamienna na wsparcie, hę? Nieźle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei narysował układ czterech linii, każda odzwierciedlająca jedną z klas. Następnie wypisał na nim nasze imiona. Ja przykładowo byłem pomiędzy siłą a wsparciem, Kiba prosto na technice, Xenovia w sile i tak dalej. Dzięki temu o wiele łatwiej było zrozumieć całą tę gadkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale zaraz… Jak tak sobie patrzę, to nie jesteśmy dość zbalansowaną grupą? Nie mamy tylko maga bliskiemu sile… „Magicznego wojownika”, że tak to ujmę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei zaznaczył mnie, Xenovię i Koneko-chan, po czym powiedział.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Największym wrogiem „siły” jest „kontra”. Najbardziej kłopotliwa podklasa techników, którzy używają twojej własnej siły przeciwko tobie. Co gorsza, istnieją wyspecjalizowane w tej dziedzinie Boskie Dary, które nie dość, że zwracają waszą siłę, to jeszcze dodają do niej swoją. Dlatego też Ise, Xenovia i Koneko muszą na nich uważać. Nawet najsłabsza kontra jest potężna, gdy przechwyci potężny cios.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
S-straszne. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, co by się stało mnie i reszcie, gdyby ktoś skontrował moc mojego Łamacza Ładu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A tam, jeżeli trzeba, to zniszczę kontrę jeszcze silniejszym uderzeniem – powiedziała odważnie Xenovia, jednakże Sensei tylko pokręcił głową, mówiąc:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oczywiście jest możliwym przewyższenie kontry samą siłą, ale to już zupełna inna bajka, gdy masz do czynienia z kimś, kto się na tym zna. W takich sytuacjach lepiej postawić na maga jak Akeno, innego technika, jak przykładowo Kiba, czy też Gaspera i jego wampirze zdolności. Typ siłowy jest bardzo silny i poradzi sobie prawie w każdej sytuacji, jednakże walka z technikami to zbyt duże ryzyko. Ważna jest kompatybilność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovię zamurowało. Jednakże miała ona spore doświadczenie w walce, więc dobrze rozumiała, o co mu chodziło. Następnie Sensei zwrócił się do mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise… Posiadałeś Łamacza Ładu, ale czy wygrałbyś z Kibą?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Szczerze mówiąc to nie. Po prostu bawiłby się ze mną, używając swojej prędkości, i ani razu bym go nie trafił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak właśnie myślałem. Jasne, osiągnąłem Łamacza Ładu. Ale on też go posiadał. I to już ponad miesiąc. Różnica w doświadczeniu była zbyt wielka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moc, której użyłem w walce z Valim, była jednorazowa. Byłem wkurzony i chciałem go zabić. Nic innego się nie liczyło. „Zwykły” ja nie miał takiej mocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak więc widzisz, nieważne czy to Kiba ,czy ktoś inny – jesteś podatny na kontry i już. Jeżeli nie wymyślisz jakiegoś sposobu, by kontrować kontry, nigdy nie wygrasz z Kibą. To się właśnie nazywa kompatybilność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera… Więc jeżeli nie pokonam Kiby, to nie mam co śnić o dogonieniu Valiego, co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias – Sensei zwrócił się do Buchou – jeżeli Sona posiada kogokolwiek z kontrą, to mogą się oni zderzyć z Iseiem, wiesz? Jeden potężny atak i już po nim. Tak więc musisz coś wymyśleć na taką sytuację.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gdyby jednak przeciwnik był kobietą, to… szanse na takie zderzenie są małe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou, o co ci chodzi? Jednakże długo nie musiałem czekać na wyjaśnienie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niszczyciel Szat… Jest wrogiem wszystkich dziewczyn. Wątpię, aby którakolwiek chciała z nim walczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Riposta Koneko-chan! Prosto w serce! A więc to tak! Tak o mnie myślicie! Nawet Buchou przytakuje!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nikt nie chciałby walczyć z kimś, kto może rozebrać cię do naga w trzy sekundy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czekaj, dawna Koneko-chan wróciła! Całe szczęście! Ciągle się martwiłem o ciebie od naszej ostatniej rozmowy. Może w końcu rozwiązała problemy, które ją trapiły?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale zaraz… Jeżeli kobiety będą mnie unikać, to jak ja mam niby użyć mojej nowej techniki, którą wymyśliłem w górach? Technika, która stała się możliwa dzięki Łamaczowi Ładu… Coś zupełnie odmiennego, a jednocześnie tak podobnego do Niszczyciela Szat…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A tak przy okazji, Ise, fakt, że osiągnąłeś Łamacza Ładu, by odpędzić Bikou i resztę, jest znany Sonie. Tak więc możliwość, że padniesz, zanim odpalisz zbroję, jest całkiem realna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei… To takie piękne, jak się o mnie martwisz, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Heh, nie bój się o mnie. Jestem w końcu dorosły. – Odpowiedziałem z dość nihilistycznym uśmiechem, przykładając dłoń do czoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co się stało, że zgrywasz dorosłego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sensei. Ja jestem dorosły, bo je macałem. – Energicznie przytakując, podniosłem oba kciuki do góry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, oto jestem istotą wspaniałą, która to cycuszki szanownej Buchou wymacała dokładnie. Tak właśnie ludzie stają się dorośli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A tak, tak. Zapomniałem. Fakt.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei! Proszę, nie mów tego w taki sposób! Ale to dopiero początek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kiba. – Położyłem dłonie na jego ramionach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O co chodzi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach biedny, zagubiony Kiba. Czas objawić mu prawdę znaną od stuleci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Istnieją dwa rodzaje mężczyzn: ci, którzy macali i ci, którzy nie mieli na to odwagi. I ja zaliczam się do tych pierwszych. Wspaniałych. Niezwykłych. Przekroczyłem granicę zwykłych śmiertelników.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fufufu, udała mi się ta wypowiedź, oj udała. Naprawdę cieszę się razem z tobą, Kiba, że możesz być na równi z kimś, kto pomacał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże Kiba tylko pokręcił głową i popatrzył się na mnie wzrokiem pełnym współczucia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou… Jest gorzej, niż myśleliśmy. Musi pójść do psychologa jeszcze przed meczem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hmpf! Wiedziałem, że nie zrozumiesz MNIE, istoty, która stoi ponad zwykłymi diabłami. Nie martw się, Kiba, to nie twoja wina. Jam jest winny grzechu, jakim są cycuszki Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jestem grzesznikiem ponad grzesznikami. Prawdziwym złem wcielonym. Od dzisiaj ludzie znać mnie będą jako Walijski Smok Mroku. Fufufu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-senpai dziwnie się uśmiecha! Boję się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Gya-kun, nie zbliżaj się do niego, bo jeszcze złapiesz jakąś głupotę albo zboczenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gasper i Koneko-chan patrzyli się na mnie przeszywającym wzrokiem… Fufufu, mój urok dorosłego rozumieją nawet dziewczęcy chłoptasie i małe dziewczynki…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei odłożył mazak i zaczął podsumowywać nasze spotkanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Powiedziałbym, że macie jakieś osiemdziesiąt procent szans na wygraną – kontynuował Sensei. – Znaczy, zakładam, że wygracie, a nie, że „i tak czy siak wygracie”. Wartość samych figur nie stanowi o ich sile, tak samo jak podczas normalnych szachów – to ich położenie i szachista odgrywają decydującą rolę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy słuchali go z pełną powagą i skupieniem. Miał facet dar – było widać, że wszyscy wzięli to sobie do serca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Żyję już bardzo długo. Widziałem wiele bitew, dlatego też powiem wam tak: widziałem już ludzi, którzy przegrywali mimo pewnych szans na zwycięstwo. Widziałem ludzi, którzy wygrywali mimo mikroskopijnych szans. Każdy procent to szansa na wygraną, zarówno dla was, jak i dla nas. Nie wierzcie w to, że „zawsze wygracie”. To moja ostatnia rada, jaką mogę wam przekazać podczas tych przygotowań.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz po tym Sensei zaczął dyskutować strategie z osobami za to odpowiedzialnymi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie ma bata! Wygramy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 2===&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dzień decydującej bitwy.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W podziemiach zamku rodu Gremory został specjalnie dla nas przygotowany krąg teleportacyjny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Staliśmy na nim całą grupą, gotowi do przeniesienia na pole bitwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza Asią i Xenovią wszyscy mieliśmy na sobie mundurki Akademii Kuou. Asia miała na sobie swój habit, a Xenovia sado-maso-strój bitewny, dokładnie taki sam jaki miała, gdy spotkaliśmy się pierwszy raz. Obie były wyraźnie podekscytowane i gotowe do walki. Wyglądało na to, że drużyna Sitri także miała na sobie szkolne mundurki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ojciec Buchou, jej matka, Milikas-sama i Azazel-sensei przemawiali do nas spoza magicznego kręgu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias, już raz przegrałaś. Teraz na pewno wygrasz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozegrajcie mecz, jakiego nie powstydziłaby się kolejna głowa rodu. Dajcie z siebie wszystko, dobrze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Powodzenia Rias-neesama!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przekazałem wam wszystko, co mogłem. Teraz musicie tylko z tego zrobić użytek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs-sama i  Grayfia-san nie byli obecni, ponieważ musieli udać się do sektora dla VIP-ów. Ponoć obecni będą nie tylko przywódcy trzech stron sojuszu, ale nawet i ważne szychy z innych religii. Sensei też się tam wybiera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc nasz meczyk przyciągał tyle uwagi… No w sumie nie było co się dziwić, wziąwszy pod uwagę, że to starcie dwóch młodszych siostrzyczek obecnych Maou…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Napięcie. Teleportacja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gra się rozpoczęła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miejsce, w którym się pojawiliśmy, było pełne stołów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…To jakaś wielgachna restauracja? Nie… Jak się dobrze rozejrzeć, to wglądało na jakieś piętro pełne fast-foodów jak w jakiejś galerii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciekawe, czy to też dokładny model jakiegoś istniejącego miejsca. Jak zwykle powalała na kolana dokładność odwzorowania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz… Czy ja tu kiedyś byłem? Chyba… Podszedłem do barierki i zobaczyłem parter pełnych znajomych sklepów.  Samym środkiem ciągnęło się szklane atrium, przez które płynęło światło słoneczne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te sklepy! To atrium! Przecież tak dobrze je znałem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uuu… Nie spodziewałam się, że użyją centrum handlowego obok naszej szkoły – powiedziała stojąca obok mnie Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie tak! Areną naszego spotkania było miejsce, które tak dobrze znaliśmy! Po chwili rozległ się komunikat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Witam wszystkich. Jestem Grayfia, Królowa grupy Lucyfera. Podczas dzisiejszego spotkanie będę pełniła rolę arbitra.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zupełnie tak samo, jak podczas spotkania z Riserem… Jednak coś mi tu nie pasowało. Chyba przedstawiła się wtedy jakoś inaczej? Chyba powiedziała, że jest sługą rodziny Gremory, a nie jak teraz, że Królową… Inna waga spotkania czy coś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[W imieniu mego mistrza, Sirzechsa Lucyfera, będę doglądać starcia dwóch rodzin. Jest to dla mnie wielki zaszczyt. Przechodząc jednak do sedna, dzisiejszą areną jest centrum handlowe, znajdujące się niedaleko Akademii Kuou, do której uczęszcza zarówno Rias-sama, jak i Sona-sama.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hmm… Można by było pomyśleć, że skoro znaliśmy teren, to mieliśmy przewagę, ale to samo tyczyło się drużyny Sitri. Wszyscy byliśmy tu wiele razy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Centrum składało się z tylko jednego piętra, jednak było bardzo długie. Oprócz tego w podziemiach znajdował się kilkupiętrowy parking, zaś na dachu był drugi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Obie grupy zostały przeniesione do odpowiadających im „baz”. „Baza” Rias-sama znajduje się na piętrze we wschodniej części budynku, natomiast „baza” Sony-sama znajduje się na parterze w części zachodniej. Aby Piony mogły promować, muszą się one udać do bazy przeciwnika.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc byliśmy na przeciwległych końcach budynku? Przy naszej bazie znajdowały się sklep zoologiczny, centrum rozrywki, część z jedzeniem, księgarnia i apteka. Pod nami były antykwariat dość popularnej firmy i sklep z odżywkami. Natomiast po stronie przeciwników znajdował się warzywniak, sklep elektrotechniczny, monopolowy i budka z fast-foodami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Celem każdej ze stron było jak najszybsze dostanie się do bazy przeciwników, jednak nie było to takie proste.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Podczas tego spotkania obowiązywać będą specjalne przepisy. Każda ze stron otrzymała już odpowiednie dokumenty, także proszę o ich przeczytanie. Obie strony dostały też po buteleczce „Łez Feniksa”. Czas na planowanie strategii wynosi trzydzieści minut,  a kontakt z drużyną przeciwną przez ten okres jest zakazany. Gra rozpocznie się natychmiastowo po fazie strategicznej. Tak więc, niech wygra najlepszy.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy tylko skończyła się odprawa, wszyscy zebraliśmy się w kółko – nie mieliśmy nawet minuty do stracenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Arena jest wzorowana na centrum handlowym, więc czeka nas walka wewnątrz budynku – powiedziała Buchou, patrząc się na plan budynku zawieszony na ścianie. W dłoni trzymała ten sam plan, jednakże podzielony na pola szachowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak zebrani planowaliśmy nasz atak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc walka wewnątrz budynku? Królewska Gra miała tak wiele możliwości!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myślałem, że będzie to raczej coś w stylu naszej walki z Feneksem! Jakieś dwie bazy i duża, otwarta przestrzeń między nimi. A tu proszę! Nasze niezbyt duże centrum handlowe!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponad dziewięćdziesiąt procent uczniów naszej szkoły znało rozkład sklepów. Ja, Buchou i Asia często przychodziliśmy tu, kiedy mieliśmy wolny czas. A skoro już o Buchou mowa, to właśnie czytała reguły dzisiejszego spotkania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Główna reguła to „zakaz niszczenia sklepów będących częścią areny”… więc nie możemy szaleć. – Buchou zmarszczyła brwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …A więc to tak. Chcą ograniczyć mnie, Ise i Fuku-Buchou. Nie możemy pójść na całość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dokładnie tak, Xenovio. Przez te reguły nie mogłem użyć Smoczych Pocisków! Zianie ogniem, którego tak długo się uczyłem od Tannina-ossan, także odpadało! Jeszcze spaliłbym cały budynek! Akeno-san nie mogła używać potężniejszych wersji swoich piorunów, chyba że walczyłaby na dachu… Wyglądało na to, że i ona mogłaby uszkodzić cały budynek, gdyby poszła na całość!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia nie mogła nawet wyjąć Durandala. Nawet w te lepsze dni, kiedy miała większą kontrolę nad nim, jego aura świętości dosłownie wylewała się i niszczyła wszystko dookoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Problematyczne. Walka potężnymi atakami została zabroniona – powiedziała z zakłopotaniem Akeno-san. – Gasper-kun i jego oczka na wiele się nam nie zdadzą. Jest tu za wiele miejsc, w których można by było się schować. Do tego wszystkie produkty na półkach zostały dokładnie odwzorowane, więc jest zbyt dużo  przedmiotów, które mogłyby go rozproszyć… Kiepsko. Ta arena jest przygotowana specjalnie po to, by nas ograniczać. Nasz główny atut, siła, został nam odebrany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera jasna! Myślałem, że jesteśmy tak silni, że wszędzie damy sobie radę, a tu proszę, taka porażka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou jednak nie zgodziła się ze słowami Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jego oczy i tak nie mogłyby być użyte. Jedną z reguł jest „zakazuje się użycia Boskiego Daru Gaspera Vladiego”. Powód jest dość oczywisty: jeszcze nad nimi nie panuje. Sędziowie uznali, że Gasper w każdym momencie mógłby stracić nad nimi kontrolę. Co gorsza, zakazali także podawania mu krwi Iseia. Zaopatrzyli go też w specjalne okulary, blokujące użycie jego Boskiego Daru, zaprojektowane przez Azazela. Jest tu napisane, że „zostały one zaprojektowane specjalnie dla niego i nie mają żadnego negatywnego wpływu na jego ciało”. Jak zwykle, widać że Naczelnik lubi wymyślać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I kolejny problem! Gasper nie mógł używać swojego Boskiego Daru! Słyszałem, że niezbyt mu z tym szło podczas treningu i mimo wielkiego postępu nadal mu brakowało do opanowania jego oczu. Poza tym nie wiedziałem, czy by to coś dało, nawet jeżeli uwolniłby ich całą potęgę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A więc będzie walczył tylko za pomocą magii i jego wampirycznych zdolności? – zapytałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie tak – przytaknęła Buchou. – Od samego początku jego moce związane z zatrzymywaniem czasu niosły duże ryzyko. Przeciwnicy nie tylko posiadają techników wyspecjalizowanych w kontrze, ale też Saji’ego, który może przejmować zdolności innych. Nie wiemy, co mogliby mu zrobić; mogą go chociażby zahipnotyzować lub oślepić zaklęciem. Dlatego też nie jest to zbyt użyteczna moc podczas walki, szczególnie gdy nie ma się nad nią kontroli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Vali także tak mówił. Że jeżeli wiesz, że zdolności aktywowane są w oczach, to łatwo je skontrować. Po chwili Gapser założył okulary, a Buchou kontynuowała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W tej grze nie wygrywa się tylko dlatego, że jest się silnym. Za każdym razem trafia się na co innego – czy to pod względem areny, czy też zasad. To właśnie dlatego Królewska Gra jest tak popularna w Zaświatach. Tu nawet najsłabsze diabły mogą wygrać dzięki mądrości i inteligencji.  Dzisiaj przepisy mogą nam nie sprzyjać, jednakże jeżeli nie przezwyciężymy tych przeciwności, to jak niby mamy poradzić sobie w przyszłości? „Nawet Pion może pokonać Króla” – ta zasada jest nie tylko podstawą w szachach, ale też i mottem Królewskich Gier. Innymi słowy, „z odpowiednią strategią obalisz każdego”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie tak – przytaknęła Akeno-san. – Kto wie, czy w przyszłości nie przyjdzie nam walczyć w podobnych warunkach. To może być dobra okazja, by się do nich przygotować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pośród nas rozgorzała gorąca dyskusja. Podniosłem jednak nieśmiało dłoń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– U-umm… Buchou, jakby to powiedzieć… Tak jakby trenowałem, by osiągnąć Łamacza Ładu i zwiększyć moją moc, nie ćwiczyłem, jak ją kontrolować…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiem. Dzisiaj wszystko układa się przeciwko nam. Mimo że zasady i teren walk są dobierane losowo, to masz wyjątkowego pecha. Jednakże na pewno będziesz miał okazję użyć swojego Łamacza Ładu. Po prostu wstrzymaj się trochę, nie strzelaj Smoczymi Pociskami, a najlepiej ogranicz się do samej walki wręcz. Wiem, że to trudne, ale proszę, spróbuj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W-wiem… Też jestem tym zmartwiony… A-ale postaram się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Serio. Jako typ siłowy stoję na przegranej pozycji. A tam, co się będę przejmował. Skoro mam być numerem jeden wszechczasów, to muszę się przyzwyczaić i do takich rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Już tyle przeszedłem! Dlaczego cały mój trening okazuje się teraz nieprzydatny?! Azazel-sensei też mi o tym mówił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Zdobycie Łamacza Ładu to niewątpliwy atut, jednak nie jest to coś absolutnego w tej grze. Nawet nie wiesz, ilu diabłom ze sługami bez Łamacza udało się odnieść sukcesy na tyle duże, by wznieść się w hierarchii.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy tego jeszcze nie rozumiałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łamacz Ładu nie zawsze jest czymś, co decyduje o wygranej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy ja pogrążałem się w depresji, Buchou objaśniała plan działania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nawet jeżeli zaatakujemy natychmiast, atrium pozostaje problemem. Dzięki niemu można przejrzeć ruchy przeciwnika, i to z obu stron – powiedziała Buchou, rozglądając się po wnętrzu sklepu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san także wyraziła swoją opinię:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozważałam atak przez podziemny parking, ale oni już są na to przygotowani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pewnie tak. Tak samo jak z dachem. Nie ważne, czy pójdziemy parkingiem, dachem, czy przez środek centrum, musimy pilnować wszystkich trzech dróg, a także nie możemy pozostawić bazy na pastwę losu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Na parkingach powinny stać samochody. Przynajmniej tak sądzę, widząc poziom odwzorowania rzeczywistości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dyskusja między Buchou a jej Królową Akeno-san  przebiegała nadspodziewanie poważnie. Widać, czym dla każdego Króla była jego Królowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba podniósł rękę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou, rozejrzę się po garażu i dachu. Przy okazji sprawdzę też schody obok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dobry pomysł, Yuuto – przytaknęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba natychmiastowo ruszył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Te samochody są aż tak ważne? – zapytałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naprawdę nie rozumiałem, co przeszkadzało nam kilka samochodów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mogą wjechać w nas takim samochodem. Poza tym musimy pamiętać, że mogą użyć samochodu jako bomby… Chociaż wątpię, by Sona zniżyła się do czegoś takiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc to tak… Na polu bitwy wszystko mogło być bronią; wystarczy tylko trochę pomyśleć! No a taki samochód to dość poważna sprawa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bierzesz wszystko pod uwagę, co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Naturalnie. Nadal jednak czuję, że to za mało. Przecież mogą się oni w tych samochodach schować, odpocząć tam… Właśnie. Musimy jeszcze sprawdzić zaplecza sklepów. Dodatkowo musimy mieć na uwadze to, że nawet jeżeli Ise zdoła użyć Niszczyciela Szat, to wszędzie wokół znajdują się sklepy z ubraniami. Tyle możliwości… Niedobrze…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądało na to, że Buchou na serio rozważała każdy możliwy scenariusz. Nie pomijała nawet tak trywialnej rzeczy jak ubrania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili Buchou zwróciła się do Gaspera:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gasper, zmień się w nietoperze i zbadaj każdy zakątek sklepów. W początkowej fazie meczu będziesz nam mówić, jakie ruchy wykonują.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-tak jest!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ooch, Gasper załapał trochę odwagi. Przyda mu się podczas jego pierwszego meczu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Omówienie co drobniejszych detali zajęło nam jeszcze trochę czasu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Około piętnastu minut od rozpoczęcia fazy planowania mieliśmy gotowy plan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou rozejrzała się i przemówiła:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeszcze piętnaście minut. Spotkamy się tutaj za dziesięć minut. Wykorzystajcie ten czas, by się odprężyć i przygotować do walki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgodnie z poleceniem Buchou wszyscy się rozeszli. Buchou jednak przywołała mnie do siebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, ponieważ osiągnąłeś Łamacza Ładu, moc ośmiu Pionów w twoim ciele została siłowo wyzwolona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak. Poczułem to gdy, go osiągnąłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzięki temu możesz użyć pełnej mocy Ddraiga, jednak twoje ciało nie wytrzymałoby tego. Ddraig powinien ją teraz kontrolować, ale uważaj na siebie. Jeden zły ruch i potęga Sekiryuuteia zniszczy twoje ciało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest! Będę na siebie uważał!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pewnego dnia zapanuję nad całą mocą Ddraiga. Od samego początku moja wartość jako Piona pochodziła z jego mocy. Moją mocą była moc Ddraiga. Moja wartość leżała w zdolności do okiełznania jego mocy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chwilę później Buchou dołączyła do reszty. Postanowiła umilić sobie pozostały czas filiżanką herbaty. Tuż obok Gasper zajadał się donutami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Asia i Xenovia rozmawiały przed sklepikiem z hamburgerami. Kiba przeszukiwał aptekę. Hmm… Najpewniej leki także były odwzorowane, więc szukał czegoś, co mogłoby nam pomóc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skoro wszyscy to wszyscy. Tak więc i ja poszedłem się zrelaksować.  Udałem się do pobliskiego antykwariatu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gufufufu. Tak myślałem! Wnętrza magazynów także zostały odwzorowane! Nie ma to, jak mieć cały dział z erotyką dla siebie! Niesamowite! A więc i tak wspaniałe areny można spotkać podczas Królewskich Gier! Nawet nie wiem, z czego wybierać! Czuję się jak poszukiwacz skarbów, który znalazł skrzynię pełną złota! Mogę wybierać i przebierać dowoli!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz… Ciekawe, czy mógłbym je zabrać do domu. Odkąd mieszkam z Buchou i resztą, moi dwaj zboczeni kumple i reszta chłopaków twierdzą, że nie potrzebuję już pornoli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A to nie prawda! To dwie różne rzeczy! Ponieważ nawet jeżeli mieszkam z Buchou, to nie mógłbym jej się narzucić! Znienawidziłaby mnie! A jako zdrowy i pełny wigoru nastolatek muszę czasem „spuścić trochę pary”, inaczej cierpię katusze! Ach… Gdybym tylko miał swój własny harem, gotów spełnić moje najdziksze zachcianki… Nie musiałbym się wtedy „posiłkować” takimi książkami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale zanim ten dzień nastąpi, muszą mi one wystarczyć. Co gorsza, z Buchou i Asią w pokoju coraz trudniej było mi je czytać. Musiałem naczytać się na zapas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łohohoho! Te cycuszki są niezłe, ale nie ma porównania do cycuszków Akeno-san i Buchou. Fufufu, aż sobie przypomniałem ich delikatność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-kun, co tam robisz? Ara-ara, czyżbyś czytał coś bardzo zboczonego? Przecież za chwilkę zaczynamy mecz, pamiętasz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Munyuuuuuu&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poczułem coś bardzo miękkiego na plecach! Cycuszki! I to nie byle jakie! Jedyne w swoim rodzaju cycuszki Akeno-san!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przytuliła się do mnie od tyłu i patrzyła mi przez ramię, by zobaczyć, co czytam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-Akeno-san! T-to tylko… erm… badania mające na celu sprawdzenie dokładności tego… no… odwzorowania detali! Właśnie! Detali!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Dość żałosna wymówka. Ale Akeno-san nie gniewała się, ba! Bardziej uśmiechnęła się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ufufufu, nie martw się, nie gniewam się. Raczej ulżyło mi, że nadal jesteś sobą w takiej sytuacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san była bardziej tolerancyjna w tych sprawach. Nagle jednak szybko spoważniała, gdy zobaczyła, co czytam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Naprawdę? Kręcą cię takie rzeczy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ależ poważny ton. Ale to nie był ton sprzeciwu… raczej zainteresowania. Czyżby ta zboczona onee-san także lubiła takie rzeczy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-Akeno-san?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lekko zakłopotana Akeno-san wskazała na jedną z ilustracji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeżeli chcesz, to następnym razem mogę coś takiego założyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san wskazywała na bardzo seksowny cosplay! Ale ta modelka była praktycznie naga! To tylko kilka strzępków materiału na kilku nitkach! Nie było nawet miejsca na bieliznę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-naprawdę!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to sen!?&lt;br /&gt;
– Naprawdę. Chętnie to dla ciebie założę – odpowiedziała z uśmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san założy coś takiego! I to specjalnie dla mnie! Teraz nie było bata, bym tego nie zamówił! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera. Moja wyobraźnia nie chciała się zatrzymać. Gdyby to założyła, mógłbym… a nawet…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy moja wyobraźnia szalała, Akeno-san przytuliła się jeszcze mocniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-Akeno-san, co robisz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Pożyczam od ciebie trochę odwagi – Powiedziała smutnym głosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaskoczyło mnie to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odwagi, hę? Buchou też tak mówiła, kiedy trzymała moją dłoń podczas spotkania Trzech Potęg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Potrzebuję jej, by walczyć… by użyć tej mocy, która we mnie płynie. Boję się. Nienawidzę jej. Dlatego też muszę pożyczyć od ciebie trochę odwagi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san… A więc zdecydowała, że użyje mocy upadłych aniołów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mocy, której nigdy nie chciała, by płynęła w jej żyłach. Lecz sytuacja nie była tak miła, że mogłaby ją sobie tak po prostu zignorować. Jeżeli jej nie zaakceptuje, to nie będzie mogła stać się silniejsza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To jedna z tych rzeczy, których nie rozumiałem, ale czułem, jak bardzo była skomplikowana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeżeli ci wystarczam, to bierz jej ode mnie, ile tylko zapragniesz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Objąłem jej dłonie. Jeżeli może zdobyć choć trochę odwagi od kogoś takiego jak ja, byłbym szczęśliwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kiedy jej użyję… Mocy światła… Będziesz patrzył, Ise-kun? Będzie mi  o wiele łatwiej, jeżeli będziesz patrzył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-ależ oczywiście, że będę! Jeżeli sprawi to, że będziesz jej mogła użyć, to jest to mała cena!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Cieszę się. Jeżeli jestem z tobą… nawet jeżeli należysz do Rias… to przy tobie… – powiedziała coś tak cicho, że nie mogłem zrozumieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san puściła mnie. Odwróciłem się i zobaczyłem jej wielkie, błyszczące oczy. Nagle jej twarz zbliżyła się do mojej. Jej usta…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ise-senpai, już czas. – Koneko-chan pojawiła się dosłownie  na moment przed tym, jak nasze usta dotknęły się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choooooleeeera! W-widziała nas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale to jedno! Jeszcze chwila i bym pocałował Akeno-san! J-jej usta są tak pociągające! Ale Buchou by mnie zabiła, jakby się dowiedziała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli ja, jej wierny sługa i zwierzaczek, zbliżył się z kimś innym poza nią… Brr… Nawet nie chcę o tym myśleć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– K-Koneko-chan! T-to… erm… jakby…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałem wymyśleć jakąś wymówkę, ale Koneko-chan tylko westchnęła z wpół otwartymi oczyma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara-ara, Koneko-chan. Zobaczyłaś nas. No nic. Dzięki Ise-kun za tę odwagę. Jest mi już o wiele lepiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san wróciła do swojej zwyczajnej, radosnej postawy i gdy prawie wyszła…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Następnym razem… z tobą… na pewno… – Wyszła, szepcząc coś. Widać było na jej twarzy żal, że musi już iść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale to tylko pewnie moja wyobraźnia. Akeno-san pewnie chciała się tylko zabawić moim kosztem, jak to na jej sado-stronę przystało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zadowolony z tej teorii kiwałem głową z samouznania, gdy nagle Koneko-chan chwyciła mnie za rękę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– K-Koneko-chan?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaskoczyło mnie to, co zrobiła, a jeszcze bardziej to, jak czerwona była na twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ja też chcę trochę odwagi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach… A więc i ona chciała użyć mocy, których nienawidziła. Jej dłonie trzęsły się. Była przestraszona. Wiedziała, że jej moce nekomaty mogły ją pochłonąć…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jasne. Jeżeli ci nie przeszkadzam. – Objąłem jej dłonie z uśmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli mogłem dodać odwagi Akeno-san i Koneko-chan tak prostym gestem, to czemu by nie? Gdybym mógł, to zrobiłbym więcej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ise-senpai, nie boisz się takiego potwora… nekomaty?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, wcale. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczerze – dlaczego miałbym się bać Koneko-chan? Wiedziałem, o co jej chodziło, ale jak tu nie kochać tak pociesznej istotki jak Koneko-chan z kocimi uszkami? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc to, Koneko-chan zdawała się być zaskoczona. Ale wciąż patrzyła w dół.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ale wcześniej… Ten potwór powiedział ci coś bardzo złego…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aaa… To wtedy, jak próbowałem ją pocieszyć i się na mnie pogniewała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– No co ty. Wtedy to była moja wina. Mówiłem tyle rzeczy, a nie wiedziałem nawet, w jakiej sytuacji się znajdowałaś. Dość tępy ze mnie senpai.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie prawda. – Koneko-chan ścisnęła moją dłoń. – …Ja… użyję moich mocy nekomaty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej słowa zaskoczyły mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nienawidzę tego, czym się stała nee-sama. Ale jak tak dalej pójdzie, będę wam tylko zbędnym obciążeniem. Dlatego właśnie zdecydowałam. Użyję ich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądała na zdecydowaną. Chyba rozwiązała swoje problemy z samą sobą i siostrą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Koneko-chan, jestem pewien, że w przyszłości opanujesz swoje moce i staniesz się jedną, wielką, kocią diablicą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Kocią… diablicą?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie tak. Pisane jak „kot z Zaświatów”, a czytane jako „kocia diablica”&amp;lt;ref name=&amp;quot;herukato&amp;quot;&amp;gt;Po japońsku można odczytać to dwojako: kanji 冥界猫 (&#039;&#039;meikai neko&#039;&#039;), dosłownie znaczące „kot z Zaświatów”, ale również  ヘルキャット (&#039;&#039;heru kyatto&#039;&#039;), co z angielskiego oznacza „hellcat”, czyli polską „kocią diablicę”.&amp;lt;/ref&amp;gt;!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie znałem się zbytnio na retoryce, ale wiedziałem, jak podnieść kogoś na duchu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przyrzekam ci! Jeżeli kiedykolwiek stracisz kontrolę nad swoimi mocami, powstrzymam cię. Moje moce jako Sekiryuutei  są po to, by chronić moich przyjaciół. I nawet jeżeli ta twoja straszna onee-san znów się pojawi, to znów cię uratuję. Wystarczy mi tylko jedno uderzenie i znów będziesz bezpieczna. Tak więc nie bój się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiedziałem to najlepiej, jak mogłem. Nic mądrzejszego nie wymyślę. Dlatego też jeżeli przyjdzie co do czego, oddam swoje życie, by ją ocalić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Naprawdę miły z ciebie Sekiryuutei.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyszeptała coś tak cicho, że tylko zrozumiałem słowo &amp;quot;miły&amp;quot;…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A tak przy okazji – jesteś cała czerwona, Koneko-chan. Mam nadzieję, że to nie przez jakąś moją zboczoną minę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 3===&lt;br /&gt;
Koniec fazy planowania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zebraliśmy się wokół Buchou. Po chwili nastąpiło ogłoszenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Czas rozpocząć mecz. Typ gry – blitz. Limit czasowy – trzy godziny. Czas, start.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gra się rozpoczęła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz! Blitz!? Limit czasowy!? A więc i coś takiego występuje w Królewskich Grach? To pewnie dlatego dali nam czas na obmyślenie strategii. Buchou wstała z miejsca pełna zapału.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Plan jest taki, jak omówiliśmy. Ise i Koneko, pójdziecie przez sklepy. Yuuto i Xenovia przekradną się podziemnym parkingiem. Gasper przemieni się w nietoperze i zda nam raport z ruchów przeciwników. Zależnie od waszych postępów ja, Akeno i Asia podążymy za grupą Iseia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słuchając Buchou, założyliśmy nadajniki w naszych uszach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dalej moje, diabełki! Tym razem to my wygramy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy byli pełni wigoru! Nie ma się co dziwić! Dzisiaj na pewno wygramy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ruszamy, Xenovio.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jasne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba i Xenovia wyruszyli pierwsi. Od razu ruszyli do schodów prowadzących w dół. Według Kiby samochody były faktycznie odtworzone, ale tylko na zewnątrz, tak więc samobójczy atak z ich użyciem odpadał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz po nich ruszyła moja grupa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ruszamy, Koneko-chan&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan powiedziała wszystkim, że użyje swojej mocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przewidywania Buchou wyglądały następująco:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po pierwsze dostanę się jak najszybciej do bazy przeciwników i promuję do Królowej, unikając przy tym walki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym samym czasie Kiba i Xenovia zajdą ich od tyłu przez parking. Dzięki temu odwrócą ich uwagę od moich ruchów. Po mojej promocji wszyscy się wycofamy, przegrupujemy i przepuścimy kolejny atak. Tym razem Buchou do nas dołączy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W każdym razie – awans Sekiryuuteia do Królowej był najważniejszym elementem planu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou przypuszczała, że takie właśnie założenia odnośnie naszego planu ma Kaichou. Dlatego też nasz plan był zupełnie odwrotny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poruszaliśmy się zgodnie z tym, co Kaichou zakładała, jednakże to ja byłem dywersją, a Kiba i Xenovia byli główną siłą uderzeniową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako że przeciwnik chciał się mnie pozbyć jak najszybciej, normalne będzie wysłanie kilku skrytobójców. W takim wypadku jednak przeciwny Król pozostałby słabo chroniony. Oczywiście kilku zostanie też wysłanych do parkingu, jednakże to ja będę głównym celem.  Kiedy wszyscy będą zajęci atakiem na mnie, ich Król będzie nasz i wygramy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem plan zakładał zupełnie inne użycie moich mocy jako Sekiryuutei. Przede wszystkim porzuciłem moją siłę. Tym razem byłem członkiem rodziny Gremory. Moje moce musiały uzupełniać i wspomagać umiejętności innych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Powodzenia, Ise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san, daj z siebie wszystko!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ufufu, mam nadzieję, że pokażesz mi, na co cię stać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou, Asia i Akeno-san miały wysokie wymaganie odnośnie mnie! Nie mogłem ich zawieść! Chociaż i tak pewnie zobaczą to tylko na nagraniach po meczu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan i ja pewnym krokiem przedzieraliśmy się przez kolejne sklepy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście nie biegliśmy, gdyż odgłosy naszych ruchów mogłyby zdradzić naszą pozycję. Do tego centrum handlowe było podłużne i nie byłoby gdzie się schować w razie wykrycia. Nie mieliśmy wyboru i musieliśmy się skradać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet jeżeli nazwać to centrum handlowe wielkim, to przejście z jednego końca na drugi nie zajęłoby nawet dziesięciu minut. Posuwając się na przód, mieliśmy to na uwadze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Hm. Nie widać przeciwników. Już pięć minut minęło i żadnego ataku. Mimo największej ostrożności przeszliśmy już ćwierć centrum.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niby mieliśmy udawać, że unikamy walki, ale… zrobiłem się dość nerwowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili jednak zauważyłem, że Koneko-chan… miała kocie uszka! I do tego uroczo się poruszały! Łał! Miała nawet ogon! O mój Szatanie, ta słodycz może zabić! Mimo że loli to nie mój fetysz… To loli-neko już nim była?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan wskazała na coś odległego i powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ruszyli. Dwoje idzie prosto na nas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Skąd wiesz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Wyzwoliłam część mojego senjutsu, dzięki czemu mogę w miarę dokładnie odczytać ruch energii. Jeszcze nie umiem podać detali, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, więc te uszka działały jak radar? Przydatne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Senjutsu pozwalało na zrozumienie energii otoczenia. W sumie jak tak teraz o tym myślę, to nekomaty czytały też otoczenie za pomocą węchu. W sumie to zrozumiałe, w końcu były kotami, a one mają o wiele lepszy zmysł węchu niż taki diabeł z człowieka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ile mamy czasu, zanim do nas dotrą&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W tym tempie jakieś dziesięć minut.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziesięć minut, hę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzeba się przygotować. Użyć zwykłego Boskiego Daru czy Łamacza Ładu? Wahałem się – w końcu nie było wiadomo, jakimi mocami dysponowali przeciwnicy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moim największym atutem była siła. Z drugiej strony, magii prawie w ogóle nie miałem. Nawet jeżeli zwiększyłbym jej ilość podwajaniem, to szybko bym ją wyczerpał. A nawet  gdybym miał jej więcej, to jeden zły ruch i przegrywam!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Same ograniczenia! Cholera! Muszę pamiętać żeby nie przedobrzyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan patrzyła się na mnie ze skupieniem. Zaraz… Czy mi się wydaje, czy też się rumieni?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ise-senpai, kiedy trzeba, wygląda jak prawdziwy wojownik. Mimo że zawsze ma tę zboczoną minę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Serio? Wyglądam jak jakiś zbok? N-no może to przez moją LEKKO wybujałą wyobraźnię, która tak się składa, że działa dwadzieścia cztery na siedem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy tak badałem moją twarz…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …! – Koneko-chan nagle spojrzała na sufit. – …Nad nami!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
C-co? Spojrzałem tam, gdzie wskazała…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kabel? Nie… to bardziej jakaś lina… Po której ktoś zjeżdżał jak Tarzan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyoudou! Pierwszy atak jest nasz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji! Wystawił kolano do ataku! Na jego plecach była jeszcze jedna osoba!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybko użyłem mojej rękawicy jako tarczy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Badum!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odrzuciła mnie siła, jaką wytworzyły dwie spadające osoby i kopniak! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybko jednak  doszedłem do siebie i przyjąłem postawę do walki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Yo, Hyoudou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji, hm? A ta dziewczyna za nim to członek samorządu uczniowskiego. Chyba była z pierwszego roku. Widziałem ją kilka razy z Sajim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale zaraz… Jego prawe ramię owijał czarny wąż! Jeszcze niedawno to była tylko jakaś zdeformowana jaszczurka! Jego Boski Dar zmienił się? …Zaraz! Na mojej lewej ręce było to samo! Ciągnęło się do jego Saji’ego Pewnie przyczepił to podczas ataku! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co jest? To było nawet na moje prawej ręce! Ale… nie było przyczepione do niego. Raczej ciągnęło się to gdzieś dalej… Do ich bazy? Nie wiem. W każdym razie chyba nie ciągnie mojej energii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji zauważył, jak przyglądałem się jego Boskiemu Darowi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jak widzisz, trochę przypakowałem, no i to jest tego wynik. Chciałem tylko rozejrzeć się po okolicy, ale gdy tylko zauważyłem dwie osoby, kitrające się trochę dalej, nie mogłem przepuścić tej okazji i zaatakowałem „z Tarzana”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc to tak. Dziwne, ale dość zrozumiałe. Gdybym pierwszy was zobaczył, też bym tak zrobił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hej, Saji, myślisz tak jak ja, nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ty i ja jesteśmy podobni. Od stóp do głów. Tak samo zboczeni, oddani naszym paniom, tak samo głupi i tak samo możemy tylko iść do przodu, nie zważając na nic.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byliśmy zbyt podobni. Dlatego wiedziałem, że dziś będziemy walczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ja także trenowałem. Całe wakacje ganiał mnie smok!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sorry, Saji, ale muszę iść do przodu. Nie mam dziś czasu na sentymenty. Liczy się tylko zwycięstwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Muszę choć trochę zbliżyć się do Valiego. Jeszcze trochę i znów mnie może zaatakować, a wtedy nie ma gwarancji, że Buchou, Asi i reszcie nic się nie stanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlatego stanę się silniejszy! Dzisiaj nic i nikt mnie nie zatrzyma!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I w tym właśnie momencie dotarł do mnie komunikat, który mnie zatrwożył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Gońców Rias Gremory-sama został pokonany.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Że co!? Jakim cudem? Asia była z Buchou, więc raczej to nie ona… Saji perfidnie się uśmiechnął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Najwidoczniej Gasper-kun już odpadł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Gasper? Tak szybko? Przecież miał latać wokół jako nietoperze i zdawać sprawozdanie z ich ruchów…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Złapaliśmy go – kontynuował Saji. – Zgodnie z zasadami jego Boski Dar został zakazany. Tak więc doszliśmy do wniosku, że będzie używał swoich wampirzych zdolności. Kaichou stwierdziła, że „pewnie użyją jego nietoperzy do obserwacji”… Więc wykorzystaliśmy naszą bazę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Waszą bazę? Przecież to warzywniak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Najpierw stworzyliśmy wrażenie, że coś knujemy. Wiedzieliśmy, że Gasper-kun będzie chciał to dokładniej sprawdzić i przyzwie więcej swoich nietoperzy. Robiliśmy tak, aż wezwał je wszystkie. Wtedy też stało się to. Jeżeli coś się stanie nietoperzom, gdy są zebrane w jednym miejscu, to łączą się one z powrotem w jednego. A w miejscu, w którym to się stało rozłożyliśmy, mnóstwo czosnku. Jak widzisz, łatwo złapać waszego nietoperka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc złapali go i obezwładnili czosnkiem! No bez jaj! Przecież coś tak głupiego by go nie pokonało!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Całkiem proste, nie? No ale to już więcej nie zadziała. Kaichou powiedziała, że nieważne, ile by trenował, to w tak krótki czas nie uodporni się na czosnek. Po prostu mieliśmy szczęście, mając bazę w spożywczaku, choć zwycięstwo to zwycięstwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Czosnek? Poważnie? Powinieneś był być choć trochę bardziej odporny, Gaspeeeeer! Ten żart już się nam przejadł!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gyasuke! Zaraz po tym meczu rozpoczynamy trening. Od dzisiaj będziesz jadł wszystko z czosnkiem! Przecież nie zdążyłeś zrobić nawet porządnego rekonesansu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wkurzony próbowałem aktywować podwajanie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Partnerze, podwajanie jest ryzykowne. Jesteś podłączony do jego Boskiego Daru i pewnie będzie kradł wszystko to, co podwoisz.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera! Jego zdolności polegały na wysysaniu energii! W tym stanie nie mogłem ryzykować podwajaniem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Przypuszczam, że fala uderzeniowa aktywacji Łamacza Ładu zdołałaby odczepić tę linie.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No, kurwa! Wyeliminowany na samym początku! Muszę aktywować Łamacza Ładu i się tego pozbyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Start!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Odliczanie!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na krysztale ukazał się czas pozostały do aktywacji zbroi. Teraz tylko muszę wytrzymać dwie minuty bez transferu i podwajania!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To będzie szybka, decydująca bitwa. Użyjemy zamieszania, jakie dam nam aktywacja Łamacza Ładu, by szybko przedrzeć się do Króla. To będzie robota dla Kiby i Xenovii. Ja natomiast zatrzymam tutaj przeciwników!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałem stworzyć między nami trochę dystansu i odskoczyć, ale Saji pociągnął za linę i upadłem. Cholera! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czyżbyś chciał uciec, Hyoudou!? – Saji natychmiastowo się do mnie zbliżył i kopnął mnie w brzuch!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gahoh! Mocny. Całe szczęście, że napiąłem mięśnie brzucha. Co jak co, ale mogę poręczyć za mój ABS. Wszystko dzięki codziennemu treningowi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Widzę, że jesteś dość twardy, mimo że włożyłem sporo siły w ten kopniak. Twój trening jednak coś dał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli nie mogłem uciec, to pozostał mi tylko atak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Porzuciłem stawianie na dystans i podbiegłem do niego! Może i nie umiałem walczyć wręcz, ale miałem sporo doświadczenia! Wystarczy, że będę wierzył w siebie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zacisnąłem pięść i już miałem przyłożyć Saji’emu, gdy nagle wystrzelił on kolejną linę! Chciał wyssać moje siły? Jednak lina uderzyła nie we mnie a w lampę za mną!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nimura! Załóż okulary, które zabraliśmy wcześniej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji i jego kouhai założyli okulary przeciwsłoneczne… Ale po co? Długo jednak nie musiałem się zastanawiać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Kah!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wybuch światła oślepił mnie i Koneko-chan! Cholera!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Niezłe. Spowodował wielki błysk światła, wysyłając energię magiczną do lampy.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wyjaśniaj tego z takim spokojem, Ddraig! Cholera jasna! Nic nie widzę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Bum!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Guhah!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejny raz zostałem kopnięty w brzuch. Tym razem nie byłem na to przygotowany i nie napiąłem mięśni. Po chwili dostałem kolejny cios, tym razem w plecy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aaaał! Ból był potworny, po chwili jednak było jeszcze gorzej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Łup!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dostałem haka! Moja szczęka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Padłem na podłogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Kuh… dałem ciała. Nie dość, że przejął inicjatywę, to jeszcze dość mocno mi przywalił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje zęby ledwo się trzymały; czułem krew w ustach. Po chwili powrócił mi też wzrok, a pierwsze co zobaczyłem, to…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rękę Saji’ego nad moją głową, próbująca wystrzelić magiczny pocisk! Próbował mnie dobić! Szybko poturlałem się w bok!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Bum!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tam, gdzie jeszcze przed chwilą była moja głowa, znajdowała się wielka dziura! Co za moc! Odpadłbym, jeszcze zanim odpaliłbym zbroje! I co ja bym wtedy powiedział Gasperowi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nieźle, Saji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyoudou, żarty się skończyły. Jestem tu, by pokonać Sekiryuuteia. – Jego oczy pełne były determinacji. Widać było, że nie żartuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili Saji wystrzelił kolejny pocisk..&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Don!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wystrzelił kolejny, dość spory, magiczny blok. Chyba się powstrzymywał, by nie uszkodzić zbytnio budynku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale takie coś wyeliminowałoby mnie na miejscu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak on mógł wypuszczać takie ataki? Słyszałem, że mial bardzo podobną do mnie ilość energii!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie przeraziłem się. Zauważyłem, że jedna z linii jego Boskiego Daru połączona była z jego sercem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wzmacniał ataki swoją własną energią życiową!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Saji! Czy ty… czy ty używasz swojej energii życiowej jako mocy!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie tak. Z tak niskim poziomem energii to jedyny sposób, by wytworzyć potężniejsze pociski. Przekształcam moje siły życiowe w energię dzięki mojemu Boskiemu Darowi. Tak jak widzisz – ten mecz jest dla mnie stawką większą niż życie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Naprawdę chcesz tu zginąć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji… uśmiechnął się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, mam taki zamiar – odpowiedział. – Mam zamiar pokonać cię nawet za cenę mojego życia. Nie zrozumiesz, jak to jest, kiedy wszyscy wyśmiewają twoje marzenia! Ten mecz transmitowany jest na całe Zaświaty. Pokażemy im, jak poważne są nasze marzenia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomniałem sobie tamto wydarzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dokładnie tak samo, jak podczas zaręczyn Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie obchodziło mnie moje własne życie. Chciałem ją tylko uratować, nawet za cenę własnego życia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji, jesteś dokładnie taki sam jak ja wtedy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym samym czasie obok nas walczyły Koneko-chan i kouhai Saji’ego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan miała widoczną przewagę pod względem walki wręcz, ale jej przeciwniczka jakoś dawała sobie radę. Jednak gdy tylko pięść Koneko-chan drasnęła ją w policzek, zachwiała się, a jej oczy stały się zamroczone. Aż tak silne było to uderzenie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan jednak nie zastanawiała się i szybko dobiła przeciwniczkę, uderzając ją dłonią o białą aurą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Bęc!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uderzenie było tak silne, aż rozszedł się dźwięk. Przeciwniczka Koneko-chan upadła na kolana! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:high_school_dxd_v5_287.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Zaatakowałam cię energią duchową – powiedziała Koneko-chan. – Zadałam obrażenia twoim krwinkom, więc przez jakiś czas nie będziesz mogła używać magii. Dodatkowo twoje wnętrze również otrzymało cios… Nie możesz się teraz nawet ruszyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei wspominał o tym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Prawdziwy styl walki Koneko polega na łączeniu senjutsu z walką wręcz. Wtedy obrywa nie tylko ciało, ale także krwinki, przez co przeciwnik nie może używać magii. Jeżeli jednak senjutsu zacznie przejmować nad nią kontrolę, należy natychmiast ją powstrzymać. Technika ta pozwala na używanie energii otoczenia do własnych celów, ale jednocześnie z nią użytkownik wchłania otaczającą świat nienawiść. Jej siostra stała się taka właśnie przez nadmierne wchłonięcie tej nienawiści.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan zaatakowała uderzeniem pełnym energii duchowej! Cios sam w sobie był oczywiście potężny, ale to, co się liczyło, to energia, która dostała się do krwioobiegu przeciwnika! Im więcej Koneko-chan dostarczała energii do wnętrza organizmu jej przeciwniczki, tym większe spustoszenie  powodowała we wnętrzu jej ciała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogruchotała jej organy! Przynajmniej tak myślałem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potężny atak… Kto wie? Może teraz to właśnie ona była z nas wszystkich najpotężniejsza?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Saji-senpai, przepraszam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tylko tyle zdołała powiedzieć kouhai Saji’ego, zanim zniknęła w strugach światła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Pionów Sony Sitri-sama został pokonany.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zabrzmiało ogłoszenie. Teraz straciliśmy po jednej osobie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Stałam się kocią diablicą! Nie pokonacie mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To było fajne, Koneko-chan. Teraz czas na mnie, żeby pokazać, jaki jestem fajny!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale to będzie trudne! Te pociski Saji’ego nie dawały mi czasu na atak! Dostanę jednym takim i już po mnie! Można by powiedzieć, że te pociski zawierały jego duszę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Haahaa…Haahaa…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczęśliwie jednak Saji wyglądał już na dość wykończonego. Dłużej nie pociągnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ise-senpai, pomogę… – Koneko-chan próbowała do nas podejść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, Koneko-chan. Proszę. Niech to będzie tylko nasza walka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nie – pokręciła głową – to walka zespołowa…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, wiem, ale… Ale kiedy ty walczyłaś ze swoją przeciwniczką, Saji nie próbował cię zaatakować. Gdyby chciał, mógłby przyczepić do ciebie linię i wyssać twoją energię. Jak myślisz, dlaczego tego nie zrobił?&lt;br /&gt;
Koneko-chan nie odpowiedziała; zrobił to Saji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przepraszam, Toujou Koneko-chan. Po prostu chcę z nim wygrać w uczciwej walce, jeden na jednego. Nie słyszałaś? Stawką jest nasze marzenie. Szkoła, która będzie uczyć wszystkich, którzy tego zechcą. Szkoła, w której będę nauczycielem… To także moje marzenie. Dlatego przed wszystkimi widzami w Zaświatach, ja, Pion, pokonam Piona, Sekiryuuteia! Wygram i zostanę nauczycielem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji był zdeterminowany. Gotowy poświęcić wszystko dla swojego marzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili dodałem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– No więc widzisz. Nie będę twoim fajnym senpaiem, jeżeli pomożesz mi z nim wygrać. Chcę z nim walczyć. Bo jest moim przeciwnikiem… Bo jest moim przyjacielem. Inaczej nie będę miał odwagi spojrzeć w oczy Buchou!&lt;br /&gt;
Tak, jesteśmy podobni. Od stóp do głów. Dwaj wielcy idioci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc to Koneko-chan, oddaliła się trochę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzięki – podziękowaliśmy z Sajim Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale dlaczego Saji przyczepił linę nie tylko do mojego Boskiego Daru, ale też i prawej ręki?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Próbuje zrobić obwód, dzięki któremu, gdy podwoisz swoją moc, nie wessie jej całej, tylko część ci zwróci. Wie, że jego ciało nie wytrzymałoby tak nagłego przypływu energii. Spróbuje też pewnie jakoś zatrzymać odliczanie i zmusić cię do walki w zwykłym trybie.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co za skomplikowany Boski Dar!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A więc mamy tak obaj stać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji zebrał ogromną ilość energii w swoich dłoniach! Wielgachne! Jeżeli to wypuści, to na pewno uszkodzi budynek!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili jednak ta energia została skompresowana do wielkości piłki tenisowej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzięki temu rozerwie tylko i wyłącznie twoje ciało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji ledwo się trzymał na nogach. Ta kulka sporo go kosztowała. A więc chciał pokonać mnie tą kulką?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Byłem zazdrosny. Zazdrosny bycia dumą swojej pani. Bycie Sekiryuuteiem. Wszyscy cię znają. Jesteś takim samym Pionem jak ja, a mimo tego nie mam nic. Nic! Rozumiesz!? Dlatego sam zdobędę uznanie! Zdobędę je, zabijając cię, wielkiego Sekiryuuteia! – wykrzyczał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja… Ja nie wiedziałam, że tak o mnie myślał…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale dzisiaj nie mogę ci pomóc. Przezwyciężę twoje marzenie moim własnym! Marzeniem Buchou! Żeby je spełnić, oboje ryzykujemy własnym życiem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Piu!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
Próbowałem uniknąć jego ataku, jednak Saji odczepił od siebie linię przyczepioną do mojego Boskiego Daru, a następnie połączył ją z podłogą! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Próbowałem się oderwać, jednak linka była za mocna!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera! W takim tempie ani nie uniknę pocisku, ani zbroja nie aktywuje się na czas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Muszę szybko podjąć decyzję! Pocisk uderza!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Doooooooooooooooooooooooooon!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W momencie, gdy pocisk mnie dotknął!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Dziel!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Biała rękawica pojawiła się na mojej prawej dłoni!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Otrzymałem tylko połowę obrażeń. Drugą połowę zniwelowałem mocą Hakuryukou. Moje ciało nie zniosłoby więcej… Ale teraz już mnie nie dostaniesz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– C-co!? Mój pocisk zmalał!? – krzyknął zaskoczony Saji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dopiero niedawno udało mi się cokolwiek, aktywować tę moc. Przychodzi to jednak z kilkoma ograniczeniami. Po pierwsze, mam mniej niż dziesięć procent szans na jej aktywację. Po drugie, muszę być zdecydowany. Niezależnie od wyniku aktywacji zostaje pobrana część mojej energii życiowej. Dość szalony ze mnie hazardzista, nie uważasz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem mi się udało. Ale straciłem kolejny kawałek życia. Po chwili rękawica zniknęła. Na szczęście mogłem nadal używać jej mocy, tyle tylko że nie potrafiłem utrzymać jej zmaterializowanej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz wszystko się zmieni! Odliczanie zakończone!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ja także ryzykuję życiem. Nie mogę paść w takim miejscu! Dalej! Błyszcz! Darzeeee Wzmocnieeeeniaaaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Razem ze mną krzyczał mój Boski Dar!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Łamacz Ładu Smoka Walijskiego!!!!!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niesamowita aura otoczyła moje ciało i przybrała formę zbroi. Jednocześnie poczułem nagły przypływ mocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Około dziesięć minut minęło od rozpoczęcia spotkania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie aktywowałem Zbroję Łuskową Daru Wzmocnienia&amp;lt;ref name=&amp;quot;bgsm&amp;quot;&amp;gt;ブーステッドギアスケイルメイル (&#039;&#039;Buusuteddo Gia Sukeirumeiru&#039;&#039;) – japońska transkrypcja angielskiego Boosted Gear Scale Mail.&amp;lt;/ref&amp;gt;.&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Odnośniki tłumacza==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High School DxD - Tom 5 Odyn|podrozdziału Odyn]]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High School DxD - Tom 5 Walc|podrozdziału Walc]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Myszax</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_5_rozdzial_4&amp;diff=328971</id>
		<title>High School DxD - Tom 5 rozdzial 4</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_5_rozdzial_4&amp;diff=328971"/>
		<updated>2014-02-07T17:08:55Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Myszax: /* Żywot 4: Buchou vs Kaichou: Pierwsza połowa! */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Żywot 4: Buchou vs Kaichou: Pierwsza połowa!==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 1===&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Noc przed meczem. Ostatnia narada w pokoju Senseia.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wcześniejszy atak Bikou i siostrzyczki Koneko-chan został w miarę załatwiony dzięki szybkiej reakcji Buchou i Tannina-ossan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozmawialiśmy o tym, jak wzrosła „wartość” Buchou. Odpędzenie ataku grupy Valiego i osiągnięcie przez jej podopiecznego Łamacza Ładu zostało nagrodzone sporą ilością punktów…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…pomijając oczywiście to, jak tego Łamacza zdobyto. R-raczej nikt nie brałby Rias na poważnie, gdyby dowiedzieli się, że to wszystko za sprawą macania cycuszków…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No dobra, ale wracając do tematu. Więc siedzieliśmy sobie na zebraniu i jako pierwszy głos zabrał Azazel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jak wygląda sytuacja z twoim Łamaczem Ładu, Ise?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ech… W miarę. Przyzwyczaiłem się już do jego używania, jednakże ma on narzuconych sporo ograniczeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc wyjaśniłem wszystkim ograniczenia związane z użytkowaniem Zbroi Łuskowej Daru Wzmocnienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Po pierwsze, zbroja potrzebuje czasu, by się aktywować. Czas pozostały do aktywacji pokazany jest na krysztale w mojej rękawicy. Po drugie, podczas „ładowania” zbroi nie mogę używać swojego zwykłego Boskiego Daru, tak więc podwajanie i transfer odpadają. Po trzecie, zbroję mogę aktywować tylko raz dziennie, a co gorsza, nawet jeżeli będzie to tylko chwilowa przemiana, mój Boski Dar pozostanie praktycznie bez mocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem, rozumiem… – przytaknął Sensei. – Wszystko zgadza się z danymi wcześniejszych Sekiryuuteiów. Jest więc dobrze. Choć, mówiąc na boku, zdarzały się i takie przypadki, gdzie ludzie mogli używać mocy Boskiego Daru nawet po dezaktywacji zbroi. Dobra, a ile czasu ci trzeba, by aktywować zbroję?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dwie minuty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A więc czas się skrócił dzięki treningowi, hm? Jednakże nadal jest z tym kiepsko. Powiem to bez owijania w bawełnę – jest multum osób, które potrafiłyby cię pokonać w tym czasie. Przez te dwie minuty jesteś jak niemowlę rzucone stadu wilków; to one obecnie są twoją największą słabością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Miał rację. Ale co miałęm robić podczas tych dwóch minut? Przeciwnicy będą wiedzieć, że aktywowałem Łamacz Ładu i będą na mnie polować. A więc będę musiał unikać ludzi i uciekać jak najdalej?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Podwajanie i transfer w twoim „normalnym” trybie nadal są ważne, jako że mają szeroką gamę zastosowań. Z drugiej strony bez Łamacza Ładu nie będziesz w stanie walczyć z silniejszymi przeciwnikami. Oba tryby mają swoje plusy i minusy… Jak długo możesz utrzymać zbroję?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bazowo pół godziny, jednak każde użycie zdolności skraca ten czas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nieźle jak na takiego leszcza jak ty. Widać, że się opłacało trenować. Jednakże w oficjalnym meczu na nic nam się to nie przyda. Trzydzieści minut to śmiesznie mało jak na jeden mecz, a do tego każdy twój ruch skraca ten czas jeszcze bardziej. Pamiętaj, że niektóre spotkania ciągną się godzinami… Więc nie pozostaje nam nic innego, jak tylko próbować przedłużać ten czas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc cały ten trening nadal nie stawiał mnie w zasięgu Valiego? Ciekawe, czy kiedyś go dogonię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże Łamacz Ładu nadal był zależny od sytuacji. Mimo że osiągnąłem moc, której pragnąłem, czasami sprytne użycie podwajania i transferu będzie o wiele korzystniejszym rozwiązaniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sumie mógłby użyć transferu podczas Łamacza Ładu, jednak mógłbym wtedy zużyć całą energię w jednym  ruchu… Gdybym, wiedział, że na stówę pokonam przeciwnika, zanim zużyję całą moc, to tak… Jednak świat nie był taki miły i wszystko mogło się zdarzyć. Ciężka sprawa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z głębokich przemyśleń wyrwał mnie jednak pewien gest Senseia… Uśmiechnąłem się i tak samo jak on zacząłem „wciskać” coś w powietrzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc to, Sensei uścisnął mi rękę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie tak! Zdobyłem Łamacz Ładu macając cycuszki Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumieliśmy się z Senseiem bez słów! Nasze piersi napełniała duma! Jednak zaraz po tym jakże wspaniałym momencie wróciliśmy do pierwotnego tematu spotkania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias, Sona Sitri ma niezłe pojęcie o twojej grupie, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak… – przytaknęła Buchou. – Wie, jakich broni używają Ise, Kiba, Akeno, Asia i Xenovia. W końcu nagranie z naszej walki z grupą Risera są dostępne dla prawie całej publiczności. Co gorsza, Boski Dar Gaspera i historia Koneko-chan zostały wyjawione.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Więc wie całkiem sporo… A ty co wiesz o jej grupie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Znam moce Sony, jej Królowej i kilku innych osób z jej grupy. Jednak nie udało mi się potwierdzić prawdziwości niektórych z nich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Więc w tym polu z nią przegrywasz. Nie martw się – nieznajomość wroga to norma zarówno podczas meczów, jak i prawdziwych walk. Były nawet przypadki, gdy Boski Dar ewoluował i zmieniał swe właściwości w środku meczu, co wprowadzało dość spore zamieszanie. Dlatego jednak miej wszystkich i wszystko pod czujnym okiem. W końcu to osiem różnych osób.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem. Po jednym Królu, Królowej, Skoczku i Wieży. Dwoje Gońców i Pionów. Jeszcze nie zużyła wszystkich pionków, jednakże już teraz ma tyle samo osób co my.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łaaah, jaka dyskusja! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc gramy ośmiu na ośmiu? Ciężka sprawa…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili Sensei wstał i napisał coś na tablicy, którą wcześniej przygotował.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Królewska Gra przypisuje graczy do pewnych odgórnie ustalonych „klas”. Siła, technika, magia, wsparcie. Przykładowo Rias byłaby magiem, czyli kimś specjalizującym się w walce magią… Podobnie zresztą jak Akeno. Kiba to z kolei czysty technik wykorzystujący swoją szybkość i biegłość w posługiwaniu się mieczem i Boskim Darem. Xenovia to z kolei figura typu Siła, ukierunkowana na szybkość. Ktoś, kto celuje w 1HKO. Asia i Gasper to wsparcie. Jednakże gdyby wgłębić się w ich charakterystykę, to Asi byłoby bliżej do maga, a Gasperowi do technika. Koneko to figura typu Siła. No i ty, Ise. Można by powiedzieć, że jesteś definicją siły, jednakże dzięki transferowi robisz też za niezłe wsparcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zszokowała mnie ilość wiedzy, którą musiałem sobie przyswoić. A więc był taki podział i nawet były w nim podklasy? Fajnie. A więc siła zamienna na wsparcie, hę? Nieźle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei narysował układ czterech linii, każda odzwierciedlająca jedną z klas. Następnie wypisał na nim nasze imiona. Ja przykładowo byłem pomiędzy siłą a wsparciem, Kiba prosto na technice, Xenovia w sile i tak dalej. Dzięki temu o wiele łatwiej było zrozumieć całą tę gadkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale zaraz… Jak tak sobie patrzę, to nie jesteśmy dość zbalansowaną grupą? Nie mamy tylko maga bliskiemu sile… „Magicznego wojownika”, że tak to ujmę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei zaznaczył mnie, Xenovię i Koneko-chan, po czym powiedział.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Największym wrogiem „siły” jest „kontra”. Najbardziej kłopotliwa podklasa techników, którzy używają twojej własnej siły przeciwko tobie. Co gorsza, istnieją wyspecjalizowane w tej dziedzinie Boskie Dary, które nie dość, że zwracają waszą siłę, to jeszcze dodają do niej swoją. Dlatego też Ise, Xenovia i Koneko muszą na nich uważać. Nawet najsłabsza kontra jest potężna, gdy przechwyci potężny cios.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
S-straszne. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, co by się stało mnie i reszcie, gdyby ktoś skontrował moc mojego Łamacza Ładu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A tam, jeżeli trzeba, to zniszczę kontrę jeszcze silniejszym uderzeniem – powiedziała odważnie Xenovia, jednakże Sensei tylko pokręcił głową, mówiąc:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oczywiście jest możliwym przewyższenie kontry samą siłą, ale to już zupełna inna bajka, gdy masz do czynienia z kimś, kto się na tym zna. W takich sytuacjach lepiej postawić na maga jak Akeno, innego technika, jak przykładowo Kiba, czy też Gaspera i jego wampirze zdolności. Typ siłowy jest bardzo silny i poradzi sobie prawie w każdej sytuacji, jednakże walka z technikami to zbyt duże ryzyko. Ważna jest kompatybilność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovię zamurowało. Jednakże miała ona spore doświadczenie w walce, więc dobrze rozumiała, o co mu chodziło. Następnie Sensei zwrócił się do mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise… Posiadałeś Łamacza Ładu, ale czy wygrałbyś z Kibą?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Szczerze mówiąc to nie. Po prostu bawiłby się ze mną, używając swojej prędkości, i ani razu bym go nie trafił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak właśnie myślałem. Jasne, osiągnąłem Łamacza Ładu. Ale on też go posiadał. I to już ponad miesiąc. Różnica w doświadczeniu była zbyt wielka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moc, której użyłem w walce z Valim, była jednorazowa. Byłem wkurzony i chciałem go zabić. Nic innego się nie liczyło. „Zwykły” ja nie miał takiej mocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak więc widzisz, nieważne czy to Kiba ,czy ktoś inny – jesteś podatny na kontry i już. Jeżeli nie wymyślisz jakiegoś sposobu, by kontrować kontry, nigdy nie wygrasz z Kibą. To się właśnie nazywa kompatybilność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera… Więc jeżeli nie pokonam Kiby, to nie mam co śnić o dogonieniu Valiego, co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias – Sensei zwrócił się do Buchou – jeżeli Sona posiada kogokolwiek z kontrą, to mogą się oni zderzyć z Iseiem, wiesz? Jeden potężny atak i już po nim. Tak więc musisz coś wymyśleć na taką sytuację.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gdyby jednak przeciwnik był kobietą, to… szanse na takie zderzenie są małe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou, o co ci chodzi? Jednakże długo nie musiałem czekać na wyjaśnienie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niszczyciel Szat… Jest wrogiem wszystkich dziewczyn. Wątpię, aby którakolwiek chciała z nim walczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Riposta Koneko-chan! Prosto w serce! A więc to tak! Tak o mnie myślicie! Nawet Buchou przytakuje!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nikt nie chciałby walczyć z kimś, kto może rozebrać cię do naga w trzy sekundy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czekaj, dawna Koneko-chan wróciła! Całe szczęście! Ciągle się martwiłem o ciebie od naszej ostatniej rozmowy. Może w końcu rozwiązała problemy, które ją trapiły?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale zaraz… Jeżeli kobiety będą mnie unikać, to jak ja mam niby użyć mojej nowej techniki, którą wymyśliłem w górach? Technika, która stała się możliwa dzięki Łamaczowi Ładu… Coś zupełnie odmiennego, a jednocześnie tak podobnego do Niszczyciela Szat…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A tak przy okazji, Ise, fakt, że osiągnąłeś Łamacza Ładu, by odpędzić Bikou i resztę, jest znany Sonie. Tak więc możliwość, że padniesz, zanim odpalisz zbroję, jest całkiem realna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei… To takie piękne, jak się o mnie martwisz, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Heh, nie bój się o mnie. Jestem w końcu dorosły. – Odpowiedziałem z dość nihilistycznym uśmiechem, przykładając dłoń do czoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co się stało, że zgrywasz dorosłego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sensei. Ja jestem dorosły, bo je macałem. – Energicznie przytakując, podniosłem oba kciuki do góry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, oto jestem istotą wspaniałą, która to cycuszki szanownej Buchou wymacała dokładnie. Tak właśnie ludzie stają się dorośli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A tak, tak. Zapomniałem. Fakt.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei! Proszę, nie mów tego w taki sposób! Ale to dopiero początek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kiba. – Położyłem dłonie na jego ramionach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O co chodzi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach biedny, zagubiony Kiba. Czas objawić mu prawdę znaną od stuleci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Istnieją dwa rodzaje mężczyzn: ci, którzy macali i ci, którzy nie mieli na to odwagi. I ja zaliczam się do tych pierwszych. Wspaniałych. Niezwykłych. Przekroczyłem granicę zwykłych śmiertelników.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fufufu, udała mi się ta wypowiedź, oj udała. Naprawdę cieszę się razem z tobą, Kiba, że możesz być na równi z kimś, kto pomacał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże Kiba tylko pokręcił głową i popatrzył się na mnie wzrokiem pełnym współczucia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou… Jest gorzej, niż myśleliśmy. Musi pójść do psychologa jeszcze przed meczem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hmpf! Wiedziałem, że nie zrozumiesz MNIE, istoty, która stoi ponad zwykłymi diabłami. Nie martw się, Kiba, to nie twoja wina. Jam jest winny grzechu, jakim są cycuszki Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jestem grzesznikiem ponad grzesznikami. Prawdziwym złem wcielonym. Od dzisiaj ludzie znać mnie będą jako Walijski Smok Mroku. Fufufu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-senpai dziwnie się uśmiecha! Boję się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Gya-kun, nie zbliżaj się do niego, bo jeszcze złapiesz jakąś głupotę albo zboczenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gasper i Koneko-chan patrzyli się na mnie przeszywającym wzrokiem… Fufufu, mój urok dorosłego rozumieją nawet dziewczęcy chłoptasie i małe dziewczynki…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei odłożył mazak i zaczął podsumowywać nasze spotkanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Powiedziałbym, że macie jakieś osiemdziesiąt procent szans na wygraną – kontynuował Sensei. – Znaczy, zakładam, że wygracie, a nie, że „i tak czy siak wygracie”. Wartość samych figur nie stanowi o ich sile, tak samo jak podczas normalnych szachów – to ich położenie i szachista odgrywają decydującą rolę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy słuchali go z pełną powagą i skupieniem. Miał facet dar – było widać, że wszyscy wzięli to sobie do serca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Żyję już bardzo długo. Widziałem wiele bitew, dlatego też powiem wam tak: widziałem już ludzi, którzy przegrywali mimo pewnych szans na zwycięstwo. Widziałem ludzi, którzy wygrywali mimo mikroskopijnych szans. Każdy procent to szansa na wygraną, zarówno dla was, jak i dla nas. Nie wierzcie w to, że „zawsze wygracie”. To moja ostatnia rada, jaką mogę wam przekazać podczas tych przygotowań.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz po tym Sensei zaczął dyskutować strategie z osobami za to odpowiedzialnymi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie ma bata! Wygramy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 2===&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dzień decydującej bitwy.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W podziemiach zamku rodu Gremory został specjalnie dla nas przygotowany krąg teleportacyjny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Staliśmy na nim całą grupą, gotowi do przeniesienia na pole bitwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza Asią i Xenovią wszyscy mieliśmy na sobie mundurki Akademii Kuou. Asia miała na sobie swój habit, a Xenovia sado-maso-strój bitewny, dokładnie taki sam jaki miała, gdy spotkaliśmy się pierwszy raz. Obie były wyraźnie podekscytowane i gotowe do walki. Wyglądało na to, że drużyna Sitri także miała na sobie szkolne mundurki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ojciec Buchou, jej matka, Milikas-sama i Azazel-sensei przemawiali do nas spoza magicznego kręgu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias, już raz przegrałaś. Teraz na pewno wygrasz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozegrajcie mecz, jakiego nie powstydziłaby się kolejna głowa rodu. Dajcie z siebie wszystko, dobrze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Powodzenia Rias-neesama!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przekazałem wam wszystko, co mogłem. Teraz musicie tylko z tego zrobić użytek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs-sama i  Grayfia-san nie byli obecni, ponieważ musieli udać się do sektora dla VIP-ów. Ponoć obecni będą nie tylko przywódcy trzech stron sojuszu, ale nawet i ważne szychy z innych religii. Sensei też się tam wybiera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc nasz meczyk przyciągał tyle uwagi… No w sumie nie było co się dziwić, wziąwszy pod uwagę, że to starcie dwóch młodszych siostrzyczek obecnych Maou…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Napięcie. Teleportacja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gra się rozpoczęła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miejsce, w którym się pojawiliśmy, było pełne stołów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…To jakaś wielgachna restauracja? Nie… Jak się dobrze rozejrzeć, to wglądało na jakieś piętro pełne fast-foodów jak w jakiejś galerii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciekawe, czy to też dokładny model jakiegoś istniejącego miejsca. Jak zwykle powalała na kolana dokładność odwzorowania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz… Czy ja tu kiedyś byłem? Chyba… Podszedłem do barierki i zobaczyłem parter pełnych znajomych sklepów.  Samym środkiem ciągnęło się szklane atrium, przez które płynęło światło słoneczne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te sklepy! To atrium! Przecież tak dobrze je znałem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uuu… Nie spodziewałam się, że użyją centrum handlowego obok naszej szkoły – powiedziała stojąca obok mnie Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie tak! Areną naszego spotkania było miejsce, które tak dobrze znaliśmy! Po chwili rozległ się komunikat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Witam wszystkich. Jestem Grayfia, Królowa grupy Lucyfera. Podczas dzisiejszego spotkanie będę pełniła rolę arbitra.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zupełnie tak samo, jak podczas spotkania z Riserem… Jednak coś mi tu nie pasowało. Chyba przedstawiła się wtedy jakoś inaczej? Chyba powiedziała, że jest sługą rodziny Gremory, a nie jak teraz, że Królową… Inna waga spotkania czy coś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[W imieniu mego mistrza, Sirzechsa Lucyfera, będę doglądać starcia dwóch rodzin. Jest to dla mnie wielki zaszczyt. Przechodząc jednak do sedna, dzisiejszą areną jest centrum handlowe, znajdujące się niedaleko Akademii Kuou, do której uczęszcza zarówno Rias-sama, jak i Sona-sama.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hmm… Można by było pomyśleć, że skoro znaliśmy teren, to mieliśmy przewagę, ale to samo tyczyło się drużyny Sitri. Wszyscy byliśmy tu wiele razy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Centrum składało się z tylko jednego piętra, jednak było bardzo długie. Oprócz tego w podziemiach znajdował się kilkupiętrowy parking, zaś na dachu był drugi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Obie grupy zostały przeniesione do odpowiadających im „baz”. „Baza” Rias-sama znajduje się na piętrze we wschodniej części budynku, natomiast „baza” Sony-sama znajduje się na parterze w części zachodniej. Aby Piony mogły promować, muszą się one udać do bazy przeciwnika.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc byliśmy na przeciwległych końcach budynku? Przy naszej bazie znajdowały się sklep zoologiczny, centrum rozrywki, część z jedzeniem, księgarnia i apteka. Pod nami były antykwariat dość popularnej firmy i sklep z odżywkami. Natomiast po stronie przeciwników znajdował się warzywniak, sklep elektrotechniczny, monopolowy i budka z fast-foodami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Celem każdej ze stron było jak najszybsze dostanie się do bazy przeciwników, jednak nie było to takie proste.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Podczas tego spotkania obowiązywać będą specjalne przepisy. Każda ze stron otrzymała już odpowiednie dokumenty, także proszę o ich przeczytanie. Obie strony dostały też po buteleczce „Łez Feniksa”. Czas na planowanie strategii wynosi trzydzieści minut,  a kontakt z drużyną przeciwną przez ten okres jest zakazany. Gra rozpocznie się natychmiastowo po fazie strategicznej. Tak więc, niech wygra najlepszy.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy tylko skończyła się odprawa, wszyscy zebraliśmy się w kółko – nie mieliśmy nawet minuty do stracenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Arena jest wzorowana na centrum handlowym, więc czeka nas walka wewnątrz budynku – powiedziała Buchou, patrząc się na plan budynku zawieszony na ścianie. W dłoni trzymała ten sam plan, jednakże podzielony na pola szachowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak zebrani planowaliśmy nasz atak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc walka wewnątrz budynku? Królewska Gra miała tak wiele możliwości!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myślałem, że będzie to raczej coś w stylu naszej walki z Feneksem! Jakieś dwie bazy i duża, otwarta przestrzeń między nimi. A tu proszę! Nasze niezbyt duże centrum handlowe!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponad dziewięćdziesiąt procent uczniów naszej szkoły znało rozkład sklepów. Ja, Buchou i Asia często przychodziliśmy tu, kiedy mieliśmy wolny czas. A skoro już o Buchou mowa, to właśnie czytała reguły dzisiejszego spotkania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Główna reguła to „zakaz niszczenia sklepów będących częścią areny”… więc nie możemy szaleć. – Buchou zmarszczyła brwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …A więc to tak. Chcą ograniczyć mnie, Ise i Fuku-Buchou. Nie możemy pójść na całość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dokładnie tak, Xenovio. Przez te reguły nie mogłem użyć Smoczych Pocisków! Zianie ogniem, którego tak długo się uczyłem od Tannina-ossan, także odpadało! Jeszcze spaliłbym cały budynek! Akeno-san nie mogła używać potężniejszych wersji swoich piorunów, chyba że walczyłaby na dachu… Wyglądało na to, że i ona mogłaby uszkodzić cały budynek, gdyby poszła na całość!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia nie mogła nawet wyjąć Durandala. Nawet w te lepsze dni, kiedy miała większą kontrolę nad nim, jego aura świętości dosłownie wylewała się i niszczyła wszystko dookoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Problematyczne. Walka potężnymi atakami została zabroniona – powiedziała z zakłopotaniem Akeno-san. – Gasper-kun i jego oczka na wiele się nam nie zdadzą. Jest tu za wiele miejsc, w których można by było się schować. Do tego wszystkie produkty na półkach zostały dokładnie odwzorowane, więc jest zbyt dużo  przedmiotów, które mogłyby go rozproszyć… Kiepsko. Ta arena jest przygotowana specjalnie po to, by nas ograniczać. Nasz główny atut, siła, został nam odebrany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera jasna! Myślałem, że jesteśmy tak silni, że wszędzie damy sobie radę, a tu proszę, taka porażka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou jednak nie zgodziła się ze słowami Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jego oczy i tak nie mogłyby być użyte. Jedną z reguł jest „zakazuje się użycia Boskiego Daru Gaspera Vladiego”. Powód jest dość oczywisty: jeszcze nad nimi nie panuje. Sędziowie uznali, że Gasper w każdym momencie mógłby stracić nad nimi kontrolę. Co gorsza, zakazali także podawania mu krwi Iseia. Zaopatrzyli go też w specjalne okulary, blokujące użycie jego Boskiego Daru, zaprojektowane przez Azazela. Jest tu napisane, że „zostały one zaprojektowane specjalnie dla niego i nie mają żadnego negatywnego wpływu na jego ciało”. Jak zwykle, widać że Naczelnik lubi wymyślać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I kolejny problem! Gasper nie mógł używać swojego Boskiego Daru! Słyszałem, że niezbyt mu z tym szło podczas treningu i mimo wielkiego postępu nadal mu brakowało do opanowania jego oczu. Poza tym nie wiedziałem, czy by to coś dało, nawet jeżeli uwolniłby ich całą potęgę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A więc będzie walczył tylko za pomocą magii i jego wampirycznych zdolności? – zapytałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie tak – przytaknęła Buchou. – Od samego początku jego moce związane z zatrzymywaniem czasu niosły duże ryzyko. Przeciwnicy nie tylko posiadają techników wyspecjalizowanych w kontrze, ale też Saji’ego, który może przejmować zdolności innych. Nie wiemy, co mogliby mu zrobić; mogą go chociażby zahipnotyzować lub oślepić zaklęciem. Dlatego też nie jest to zbyt użyteczna moc podczas walki, szczególnie gdy nie ma się nad nią kontroli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Vali także tak mówił. Że jeżeli wiesz, że zdolności aktywowane są w oczach, to łatwo je skontrować. Po chwili Gapser założył okulary, a Buchou kontynuowała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W tej grze nie wygrywa się tylko dlatego, że jest się silnym. Za każdym razem trafia się na co innego – czy to pod względem areny, czy też zasad. To właśnie dlatego Królewska Gra jest tak popularna w Zaświatach. Tu nawet najsłabsze diabły mogą wygrać dzięki mądrości i inteligencji.  Dzisiaj przepisy mogą nam nie sprzyjać, jednakże jeżeli nie przezwyciężymy tych przeciwności, to jak niby mamy poradzić sobie w przyszłości? „Nawet Pion może pokonać Króla” – ta zasada jest nie tylko podstawą w szachach, ale też i mottem Królewskich Gier. Innymi słowy, „z odpowiednią strategią obalisz każdego”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie tak – przytaknęła Akeno-san. – Kto wie, czy w przyszłości nie przyjdzie nam walczyć w podobnych warunkach. To może być dobra okazja, by się do nich przygotować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pośród nas rozgorzała gorąca dyskusja. Podniosłem jednak nieśmiało dłoń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– U-umm… Buchou, jakby to powiedzieć… Tak jakby trenowałem, by osiągnąć Łamacza Ładu i zwiększyć moją moc, nie ćwiczyłem, jak ją kontrolować…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiem. Dzisiaj wszystko układa się przeciwko nam. Mimo że zasady i teren walk są dobierane losowo, to masz wyjątkowego pecha. Jednakże na pewno będziesz miał okazję użyć swojego Łamacza Ładu. Po prostu wstrzymaj się trochę, nie strzelaj Smoczymi Pociskami, a najlepiej ogranicz się do samej walki wręcz. Wiem, że to trudne, ale proszę, spróbuj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W-wiem… Też jestem tym zmartwiony… A-ale postaram się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Serio. Jako typ siłowy stoję na przegranej pozycji. A tam, co się będę przejmował. Skoro mam być numerem jeden wszechczasów, to muszę się przyzwyczaić i do takich rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Już tyle przeszedłem! Dlaczego cały mój trening okazuje się teraz nieprzydatny?! Azazel-sensei też mi o tym mówił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Zdobycie Łamacza Ładu to niewątpliwy atut, jednak nie jest to coś absolutnego w tej grze. Nawet nie wiesz, ilu diabłom ze sługami bez Łamacza udało się odnieść sukcesy na tyle duże, by wznieść się w hierarchii.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy tego jeszcze nie rozumiałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łamacz Ładu nie zawsze jest czymś, co decyduje o wygranej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy ja pogrążałem się w depresji, Buchou objaśniała plan działania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nawet jeżeli zaatakujemy natychmiast, atrium pozostaje problemem. Dzięki niemu można przejrzeć ruchy przeciwnika, i to z obu stron – powiedziała Buchou, rozglądając się po wnętrzu sklepu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san także wyraziła swoją opinię:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozważałam atak przez podziemny parking, ale oni już są na to przygotowani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pewnie tak. Tak samo jak z dachem. Nie ważne, czy pójdziemy parkingiem, dachem, czy przez środek centrum, musimy pilnować wszystkich trzech dróg, a także nie możemy pozostawić bazy na pastwę losu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Na parkingach powinny stać samochody. Przynajmniej tak sądzę, widząc poziom odwzorowania rzeczywistości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dyskusja między Buchou a jej Królową Akeno-san  przebiegała nadspodziewanie poważnie. Widać, czym dla każdego Króla była jego Królowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba podniósł rękę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou, rozejrzę się po garażu i dachu. Przy okazji sprawdzę też schody obok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dobry pomysł, Yuuto – przytaknęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba natychmiastowo ruszył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Te samochody są aż tak ważne? – zapytałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naprawdę nie rozumiałem, co przeszkadzało nam kilka samochodów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mogą wjechać w nas takim samochodem. Poza tym musimy pamiętać, że mogą użyć samochodu jako bomby… Chociaż wątpię, by Sona zniżyła się do czegoś takiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc to tak… Na polu bitwy wszystko mogło być bronią; wystarczy tylko trochę pomyśleć! No a taki samochód to dość poważna sprawa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bierzesz wszystko pod uwagę, co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Naturalnie. Nadal jednak czuję, że to za mało. Przecież mogą się oni w tych samochodach schować, odpocząć tam… Właśnie. Musimy jeszcze sprawdzić zaplecza sklepów. Dodatkowo musimy mieć na uwadze to, że nawet jeżeli Ise zdoła użyć Niszczyciela Szat, to wszędzie wokół znajdują się sklepy z ubraniami. Tyle możliwości… Niedobrze…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądało na to, że Buchou na serio rozważała każdy możliwy scenariusz. Nie pomijała nawet tak trywialnej rzeczy jak ubrania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili Buchou zwróciła się do Gaspera:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gasper, zmień się w nietoperze i zbadaj każdy zakątek sklepów. W początkowej fazie meczu będziesz nam mówić, jakie ruchy wykonują.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-tak jest!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ooch, Gasper załapał trochę odwagi. Przyda mu się podczas jego pierwszego meczu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Omówienie co drobniejszych detali zajęło nam jeszcze trochę czasu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Około piętnastu minut od rozpoczęcia fazy planowania mieliśmy gotowy plan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou rozejrzała się i przemówiła:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeszcze piętnaście minut. Spotkamy się tutaj za dziesięć minut. Wykorzystajcie ten czas, by się odprężyć i przygotować do walki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgodnie z poleceniem Buchou wszyscy się rozeszli. Buchou jednak przywołała mnie do siebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, ponieważ osiągnąłeś Łamacza Ładu, moc ośmiu Pionów w twoim ciele została siłowo wyzwolona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak. Poczułem to gdy, go osiągnąłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzięki temu możesz użyć pełnej mocy Ddraiga, jednak twoje ciało nie wytrzymałoby tego. Ddraig powinien ją teraz kontrolować, ale uważaj na siebie. Jeden zły ruch i potęga Sekiryuuteia zniszczy twoje ciało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest! Będę na siebie uważał!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pewnego dnia zapanuję nad całą mocą Ddraiga. Od samego początku moja wartość jako Piona pochodziła z jego mocy. Moją mocą była moc Ddraiga. Moja wartość leżała w zdolności do okiełznania jego mocy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chwilę później Buchou dołączyła do reszty. Postanowiła umilić sobie pozostały czas filiżanką herbaty. Tuż obok Gasper zajadał się donutami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Asia i Xenovia rozmawiały przed sklepikiem z hamburgerami. Kiba przeszukiwał aptekę. Hmm… Najpewniej leki także były odwzorowane, więc szukał czegoś, co mogłoby nam pomóc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skoro wszyscy to wszyscy. Tak więc i ja poszedłem się zrelaksować.  Udałem się do pobliskiego antykwariatu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gufufufu. Tak myślałem! Wnętrza magazynów także zostały odwzorowane! Nie ma to, jak mieć cały dział z erotyką dla siebie! Niesamowite! A więc i tak wspaniałe areny można spotkać podczas Królewskich Gier! Nawet nie wiem, z czego wybierać! Czuję się jak poszukiwacz skarbów, który znalazł skrzynię pełną złota! Mogę wybierać i przebierać dowoli!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz… Ciekawe, czy mógłbym je zabrać do domu. Odkąd mieszkam z Buchou i resztą, moi dwaj zboczeni kumple i reszta chłopaków twierdzą, że nie potrzebuję już pornoli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A to nie prawda! To dwie różne rzeczy! Ponieważ nawet jeżeli mieszkam z Buchou, to nie mógłbym jej się narzucić! Znienawidziłaby mnie! A jako zdrowy i pełny wigoru nastolatek muszę czasem „spuścić trochę pary”, inaczej cierpię katusze! Ach… Gdybym tylko miał swój własny harem, gotów spełnić moje najdziksze zachcianki… Nie musiałbym się wtedy „posiłkować” takimi książkami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale zanim ten dzień nastąpi, muszą mi one wystarczyć. Co gorsza, z Buchou i Asią w pokoju coraz trudniej było mi je czytać. Musiałem naczytać się na zapas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łohohoho! Te cycuszki są niezłe, ale nie ma porównania do cycuszków Akeno-san i Buchou. Fufufu, aż sobie przypomniałem ich delikatność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-kun, co tam robisz? Ara-ara, czyżbyś czytał coś bardzo zboczonego? Przecież za chwilkę zaczynamy mecz, pamiętasz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Munyuuuuuu&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poczułem coś bardzo miękkiego na plecach! Cycuszki! I to nie byle jakie! Jedyne w swoim rodzaju cycuszki Akeno-san!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przytuliła się do mnie od tyłu i patrzyła mi przez ramię, by zobaczyć, co czytam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-Akeno-san! T-to tylko… erm… badania mające na celu sprawdzenie dokładności tego… no… odwzorowania detali! Właśnie! Detali!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Dość żałosna wymówka. Ale Akeno-san nie gniewała się, ba! Bardziej uśmiechnęła się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ufufufu, nie martw się, nie gniewam się. Raczej ulżyło mi, że nadal jesteś sobą w takiej sytuacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san była bardziej tolerancyjna w tych sprawach. Nagle jednak szybko spoważniała, gdy zobaczyła, co czytam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Naprawdę? Kręcą cię takie rzeczy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ależ poważny ton. Ale to nie był ton sprzeciwu… raczej zainteresowania. Czyżby ta zboczona onee-san także lubiła takie rzeczy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-Akeno-san?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lekko zakłopotana Akeno-san wskazała na jedną z ilustracji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeżeli chcesz, to następnym razem mogę coś takiego założyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san wskazywała na bardzo seksowny cosplay! Ale ta modelka była praktycznie naga! To tylko kilka strzępków materiału na kilku nitkach! Nie było nawet miejsca na bieliznę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-naprawdę!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to sen!?&lt;br /&gt;
– Naprawdę. Chętnie to dla ciebie założę – odpowiedziała z uśmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san założy coś takiego! I to specjalnie dla mnie! Teraz nie było bata, bym tego nie zamówił! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera. Moja wyobraźnia nie chciała się zatrzymać. Gdyby to założyła, mógłbym… a nawet…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy moja wyobraźnia szalała, Akeno-san przytuliła się jeszcze mocniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-Akeno-san, co robisz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Pożyczam od ciebie trochę odwagi – Powiedziała smutnym głosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaskoczyło mnie to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odwagi, hę? Buchou też tak mówiła, kiedy trzymała moją dłoń podczas spotkania Trzech Potęg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Potrzebuję jej, by walczyć… by użyć tej mocy, która we mnie płynie. Boję się. Nienawidzę jej. Dlatego też muszę pożyczyć od ciebie trochę odwagi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san… A więc zdecydowała, że użyje mocy upadłych aniołów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mocy, której nigdy nie chciała, by płynęła w jej żyłach. Lecz sytuacja nie była tak miła, że mogłaby ją sobie tak po prostu zignorować. Jeżeli jej nie zaakceptuje, to nie będzie mogła stać się silniejsza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To jedna z tych rzeczy, których nie rozumiałem, ale czułem, jak bardzo była skomplikowana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeżeli ci wystarczam, to bierz jej ode mnie, ile tylko zapragniesz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Objąłem jej dłonie. Jeżeli może zdobyć choć trochę odwagi od kogoś takiego jak ja, byłbym szczęśliwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kiedy jej użyję… Mocy światła… Będziesz patrzył, Ise-kun? Będzie mi  o wiele łatwiej, jeżeli będziesz patrzył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-ależ oczywiście, że będę! Jeżeli sprawi to, że będziesz jej mogła użyć, to jest to mała cena!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Cieszę się. Jeżeli jestem z tobą… nawet jeżeli należysz do Rias… to przy tobie… – powiedziała coś tak cicho, że nie mogłem zrozumieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san puściła mnie. Odwróciłem się i zobaczyłem jej wielkie, błyszczące oczy. Nagle jej twarz zbliżyła się do mojej. Jej usta…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ise-senpai, już czas. – Koneko-chan pojawiła się dosłownie  na moment przed tym, jak nasze usta dotknęły się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choooooleeeera! W-widziała nas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale to jedno! Jeszcze chwila i bym pocałował Akeno-san! J-jej usta są tak pociągające! Ale Buchou by mnie zabiła, jakby się dowiedziała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli ja, jej wierny sługa i zwierzaczek, zbliżył się z kimś innym poza nią… Brr… Nawet nie chcę o tym myśleć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– K-Koneko-chan! T-to… erm… jakby…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałem wymyśleć jakąś wymówkę, ale Koneko-chan tylko westchnęła z wpół otwartymi oczyma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara-ara, Koneko-chan. Zobaczyłaś nas. No nic. Dzięki Ise-kun za tę odwagę. Jest mi już o wiele lepiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san wróciła do swojej zwyczajnej, radosnej postawy i gdy prawie wyszła…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Następnym razem… z tobą… na pewno… – Wyszła, szepcząc coś. Widać było na jej twarzy żal, że musi już iść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale to tylko pewnie moja wyobraźnia. Akeno-san pewnie chciała się tylko zabawić moim kosztem, jak to na jej sado-stronę przystało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zadowolony z tej teorii kiwałem głową z samouznania, gdy nagle Koneko-chan chwyciła mnie za rękę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– K-Koneko-chan?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaskoczyło mnie to, co zrobiła, a jeszcze bardziej to, jak czerwona była na twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ja też chcę trochę odwagi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach… A więc i ona chciała użyć mocy, których nienawidziła. Jej dłonie trzęsły się. Była przestraszona. Wiedziała, że jej moce nekomaty mogły ją pochłonąć…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jasne. Jeżeli ci nie przeszkadzam. – Objąłem jej dłonie z uśmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli mogłem dodać odwagi Akeno-san i Koneko-chan tak prostym gestem, to czemu by nie? Gdybym mógł, to zrobiłbym więcej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ise-senpai, nie boisz się takiego potwora… nekomaty?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, wcale. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczerze – dlaczego miałbym się bać Koneko-chan? Wiedziałem, o co jej chodziło, ale jak tu nie kochać tak pociesznej istotki jak Koneko-chan z kocimi uszkami? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc to, Koneko-chan zdawała się być zaskoczona. Ale wciąż patrzyła w dół.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ale wcześniej… Ten potwór powiedział ci coś bardzo złego…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aaa… To wtedy, jak próbowałem ją pocieszyć i się na mnie pogniewała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– No co ty. Wtedy to była moja wina. Mówiłem tyle rzeczy, a nie wiedziałem nawet, w jakiej sytuacji się znajdowałaś. Dość tępy ze mnie senpai.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie prawda. – Koneko-chan ścisnęła moją dłoń. – …Ja… użyję moich mocy nekomaty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej słowa zaskoczyły mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nienawidzę tego, czym się stała nee-sama. Ale jak tak dalej pójdzie, będę wam tylko zbędnym obciążeniem. Dlatego właśnie zdecydowałam. Użyję ich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądała na zdecydowaną. Chyba rozwiązała swoje problemy z samą sobą i siostrą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Koneko-chan, jestem pewien, że w przyszłości opanujesz swoje moce i staniesz się jedną, wielką, kocią diablicą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Kocią… diablicą?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie tak. Pisane jak „kot z Zaświatów”, a czytane jako „kocia diablica”&amp;lt;ref name=&amp;quot;herukato&amp;quot;&amp;gt;Po japońsku można odczytać to dwojako: kanji 冥界猫 (&#039;&#039;meikai neko&#039;&#039;), dosłownie znaczące „kot z Zaświatów”, ale również  ヘルキャット (&#039;&#039;heru kyatto&#039;&#039;), co z angielskiego oznacza „hellcat”, czyli polską „kocią diablicę”.&amp;lt;/ref&amp;gt;!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie znałem się zbytnio na retoryce, ale wiedziałem, jak podnieść kogoś na duchu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przyrzekam ci! Jeżeli kiedykolwiek stracisz kontrolę nad swoimi mocami, powstrzymam cię. Moje moce jako Sekiryuutei  są po to, by chronić moich przyjaciół. I nawet jeżeli ta twoja straszna onee-san znów się pojawi, to znów cię uratuję. Wystarczy mi tylko jedno uderzenie i znów będziesz bezpieczna. Tak więc nie bój się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiedziałem to najlepiej, jak mogłem. Nic mądrzejszego nie wymyślę. Dlatego też jeżeli przyjdzie co do czego, oddam swoje życie, by ją ocalić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Naprawdę miły z ciebie Sekiryuutei.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyszeptała coś tak cicho, że tylko zrozumiałem słowo &amp;quot;miły&amp;quot;…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A tak przy okazji – jesteś cała czerwona, Koneko-chan. Mam nadzieję, że to nie przez jakąś moją zboczoną minę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 3===&lt;br /&gt;
Koniec fazy planowania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zebraliśmy się wokół Buchou. Po chwili nastąpiło ogłoszenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Czas rozpocząć mecz. Typ gry – blitz. Limit czasowy – trzy godziny. Czas, start.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gra się rozpoczęła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz! Blitz!? Limit czasowy!? A więc i coś takiego występuje w Królewskich Grach? To pewnie dlatego dali nam czas na obmyślenie strategii. Buchou wstała z miejsca pełna zapału.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Plan jest taki, jak omówiliśmy. Ise i Koneko, pójdziecie przez sklepy. Yuuto i Xenovia przekradną się podziemnym parkingiem. Gasper przemieni się w nietoperze i zda nam raport z ruchów przeciwników. Zależnie od waszych postępów ja, Akeno i Asia podążymy za grupą Iseia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słuchając Buchou, założyliśmy nadajniki w naszych uszach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dalej moje, diabełki! Tym razem to my wygramy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy byli pełni wigoru! Nie ma się co dziwić! Dzisiaj na pewno wygramy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ruszamy, Xenovio.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jasne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba i Xenovia wyruszyli pierwsi. Od razu ruszyli do schodów prowadzących w dół. Według Kiby samochody były faktycznie odtworzone, ale tylko na zewnątrz, tak więc samobójczy atak z ich użyciem odpadał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz po nich ruszyła moja grupa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ruszamy, Koneko-chan&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan powiedziała wszystkim, że użyje swojej mocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przewidywania Buchou wyglądały następująco:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po pierwsze dostanę się jak najszybciej do bazy przeciwników i promuję do Królowej, unikając przy tym walki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym samym czasie Kiba i Xenovia zajdą ich od tyłu przez parking. Dzięki temu odwrócą ich uwagę od moich ruchów. Po mojej promocji wszyscy się wycofamy, przegrupujemy i przepuścimy kolejny atak. Tym razem Buchou do nas dołączy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W każdym razie – awans Sekiryuuteia do Królowej był najważniejszym elementem planu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou przypuszczała, że takie właśnie założenia odnośnie naszego planu ma Kaichou. Dlatego też nasz plan był zupełnie odwrotny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poruszaliśmy się zgodnie z tym, co Kaichou zakładała, jednakże to ja byłem dywersją, a Kiba i Xenovia byli główną siłą uderzeniową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako że przeciwnik chciał się mnie pozbyć jak najszybciej, normalne będzie wysłanie kilku skrytobójców. W takim wypadku jednak przeciwny Król pozostałby słabo chroniony. Oczywiście kilku zostanie też wysłanych do parkingu, jednakże to ja będę głównym celem.  Kiedy wszyscy będą zajęci atakiem na mnie, ich Król będzie nasz i wygramy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem plan zakładał zupełnie inne użycie moich mocy jako Sekiryuutei. Przede wszystkim porzuciłem moją siłę. Tym razem byłem członkiem rodziny Gremory. Moje moce musiały uzupełniać i wspomagać umiejętności innych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Powodzenia, Ise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san, daj z siebie wszystko!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ufufu, mam nadzieję, że pokażesz mi, na co cię stać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou, Asia i Akeno-san miały wysokie wymaganie odnośnie mnie! Nie mogłem ich zawieść! Chociaż i tak pewnie zobaczą to tylko na nagraniach po meczu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan i ja pewnym krokiem przedzieraliśmy się przez kolejne sklepy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście nie biegliśmy, gdyż odgłosy naszych ruchów mogłyby zdradzić naszą pozycję. Do tego centrum handlowe było podłużne i nie byłoby gdzie się schować w razie wykrycia. Nie mieliśmy wyboru i musieliśmy się skradać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet jeżeli nazwać to centrum handlowe wielkim, to przejście z jednego końca na drugi nie zajęłoby nawet dziesięciu minut. Posuwając się na przód, mieliśmy to na uwadze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Hm. Nie widać przeciwników. Już pięć minut minęło i żadnego ataku. Mimo największej ostrożności przeszliśmy już ćwierć centrum.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niby mieliśmy udawać, że unikamy walki, ale… zrobiłem się dość nerwowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili jednak zauważyłem, że Koneko-chan… miała kocie uszka! I do tego uroczo się poruszały! Łał! Miała nawet ogon! O mój Szatanie, ta słodycz może zabić! Mimo że loli to nie mój fetysz… To loli-neko już nim była?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan wskazała na coś odległego i powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ruszyli. Dwoje idzie prosto na nas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Skąd wiesz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Wyzwoliłam część mojego senjutsu, dzięki czemu mogę w miarę dokładnie odczytać ruch energii. Jeszcze nie umiem podać detali, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, więc te uszka działały jak radar? Przydatne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Senjutsu pozwalało na zrozumienie energii otoczenia. W sumie jak tak teraz o tym myślę, to nekomaty czytały też otoczenie za pomocą węchu. W sumie to zrozumiałe, w końcu były kotami, a one mają o wiele lepszy zmysł węchu niż taki diabeł z człowieka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ile mamy czasu, zanim do nas dotrą&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W tym tempie jakieś dziesięć minut.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziesięć minut, hę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzeba się przygotować. Użyć zwykłego Boskiego Daru czy Łamacza Ładu? Wahałem się – w końcu nie było wiadomo, jakimi mocami dysponowali przeciwnicy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moim największym atutem była siła. Z drugiej strony, magii prawie w ogóle nie miałem. Nawet jeżeli zwiększyłbym jej ilość podwajaniem, to szybko bym ją wyczerpał. A nawet  gdybym miał jej więcej, to jeden zły ruch i przegrywam!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Same ograniczenia! Cholera! Muszę pamiętać żeby nie przedobrzyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan patrzyła się na mnie ze skupieniem. Zaraz… Czy mi się wydaje, czy też się rumieni?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ise-senpai, kiedy trzeba, wygląda jak prawdziwy wojownik. Mimo że zawsze ma tę zboczoną minę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Serio? Wyglądam jak jakiś zbok? N-no może to przez moją LEKKO wybujałą wyobraźnię, która tak się składa, że działa dwadzieścia cztery na siedem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy tak badałem moją twarz…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …! – Koneko-chan nagle spojrzała na sufit. – …Nad nami!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
C-co? Spojrzałem tam, gdzie wskazała…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kabel? Nie… to bardziej jakaś lina… Po której ktoś zjeżdżał jak Tarzan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyoudou! Pierwszy atak jest nasz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji! Wystawił kolano do ataku! Na jego plecach była jeszcze jedna osoba!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybko użyłem mojej rękawicy jako tarczy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Badum!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odrzuciła mnie siła, jaką wytworzyły dwie spadające osoby i kopniak! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybko jednak  doszedłem do siebie i przyjąłem postawę do walki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Yo, Hyoudou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji, hm? A ta dziewczyna za nim to członek samorządu uczniowskiego. Chyba była z pierwszego roku. Widziałem ją kilka razy z Sajim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale zaraz… Jego prawe ramię owijał czarny wąż! Jeszcze niedawno to była tylko jakaś zdeformowana jaszczurka! Jego Boski Dar zmienił się? …Zaraz! Na mojej lewej ręce było to samo! Ciągnęło się do jego Saji’ego Pewnie przyczepił to podczas ataku! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co jest? To było nawet na moje prawej ręce! Ale… nie było przyczepione do niego. Raczej ciągnęło się to gdzieś dalej… Do ich bazy? Nie wiem. W każdym razie chyba nie ciągnie mojej energii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji zauważył, jak przyglądałem się jego Boskiemu Darowi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jak widzisz, trochę przypakowałem, no i to jest tego wynik. Chciałem tylko rozejrzeć się po okolicy, ale gdy tylko zauważyłem dwie osoby, kitrające się trochę dalej, nie mogłem przepuścić tej okazji i zaatakowałem „z Tarzana”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc to tak. Dziwne, ale dość zrozumiałe. Gdybym pierwszy was zobaczył, też bym tak zrobił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hej, Saji, myślisz tak jak ja, nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ty i ja jesteśmy podobni. Od stóp do głów. Tak samo zboczeni, oddani naszym paniom, tak samo głupi i tak samo możemy tylko iść do przodu, nie zważając na nic.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byliśmy zbyt podobni. Dlatego wiedziałem, że dziś będziemy walczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ja także trenowałem. Całe wakacje ganiał mnie smok!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sorry, Saji, ale muszę iść do przodu. Nie mam dziś czasu na sentymenty. Liczy się tylko zwycięstwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Muszę choć trochę zbliżyć się do Valiego. Jeszcze trochę i znów mnie może zaatakować, a wtedy nie ma gwarancji, że Buchou, Asi i reszcie nic się nie stanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlatego stanę się silniejszy! Dzisiaj nic i nikt mnie nie zatrzyma!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I w tym właśnie momencie dotarł do mnie komunikat, który mnie zatrwożył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Gońców Rias Gremory-sama został pokonany.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Że co!? Jakim cudem? Asia była z Buchou, więc raczej to nie ona… Saji perfidnie się uśmiechnął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Najwidoczniej Gasper-kun już odpadł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Gasper? Tak szybko? Przecież miał latać wokół jako nietoperze i zdawać sprawozdanie z ich ruchów…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Złapaliśmy go – kontynuował Saji. – Zgodnie z zasadami jego Boski Dar został zakazany. Tak więc doszliśmy do wniosku, że będzie używał swoich wampirzych zdolności. Kaichou stwierdziła, że „pewnie użyją jego nietoperzy do obserwacji”… Więc wykorzystaliśmy naszą bazę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Waszą bazę? Przecież to warzywniak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Najpierw stworzyliśmy wrażenie, że coś knujemy. Wiedzieliśmy, że Gasper-kun będzie chciał to dokładniej sprawdzić i przyzwie więcej swoich nietoperzy. Robiliśmy tak, aż wezwał je wszystkie. Wtedy też stało się to. Jeżeli coś się stanie nietoperzom, gdy są zebrane w jednym miejscu, to łączą się one z powrotem w jednego. A w miejscu, w którym to się stało rozłożyliśmy, mnóstwo czosnku. Jak widzisz, łatwo złapać waszego nietoperka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc złapali go i obezwładnili czosnkiem! No bez jaj! Przecież coś tak głupiego by go nie pokonało!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Całkiem proste, nie? No ale to już więcej nie zadziała. Kaichou powiedziała, że nieważne, ile by trenował, to w tak krótki czas nie uodporni się na czosnek. Po prostu mieliśmy szczęście, mając bazę w spożywczaku, choć zwycięstwo to zwycięstwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Czosnek? Poważnie? Powinieneś był być choć trochę bardziej odporny, Gaspeeeeer! Ten żart już się nam przejadł!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gyasuke! Zaraz po tym meczu rozpoczynamy trening. Od dzisiaj będziesz jadł wszystko z czosnkiem! Przecież nie zdążyłeś zrobić nawet porządnego rekonesansu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wkurzony próbowałem aktywować podwajanie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Partnerze, podwajanie jest ryzykowne. Jesteś podłączony do jego Boskiego Daru i pewnie będzie kradł wszystko to, co podwoisz.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera! Jego zdolności polegały na wysysaniu energii! W tym stanie nie mogłem ryzykować podwajaniem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Przypuszczam, że fala uderzeniowa aktywacji Łamacza Ładu zdołałaby odczepić tę linie.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No, kurwa! Wyeliminowany na samym początku! Muszę aktywować Łamacza Ładu i się tego pozbyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Start!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Odliczanie!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na krysztale ukazał się czas pozostały do aktywacji zbroi. Teraz tylko muszę wytrzymać dwie minuty bez transferu i podwajania!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To będzie szybka, decydująca bitwa. Użyjemy zamieszania, jakie dam nam aktywacja Łamacza Ładu, by szybko przedrzeć się do Króla. To będzie robota dla Kiby i Xenovii. Ja natomiast zatrzymam tutaj przeciwników!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałem stworzyć między nami trochę dystansu i odskoczyć, ale Saji pociągnął za linę i upadłem. Cholera! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czyżbyś chciał uciec, Hyoudou!? – Saji natychmiastowo się do mnie zbliżył i kopnął mnie w brzuch!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gahoh! Mocny. Całe szczęście, że napiąłem mięśnie brzucha. Co jak co, ale mogę poręczyć za mój ABS. Wszystko dzięki codziennemu treningowi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Widzę, że jesteś dość twardy, mimo że włożyłem sporo siły w ten kopniak. Twój trening jednak coś dał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli nie mogłem uciec, to pozostał mi tylko atak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Porzuciłem stawianie na dystans i podbiegłem do niego! Może i nie umiałem walczyć wręcz, ale miałem sporo doświadczenia! Wystarczy, że będę wierzył w siebie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zacisnąłem pięść i już miałem przyłożyć Saji’emu, gdy nagle wystrzelił on kolejną linę! Chciał wyssać moje siły? Jednak lina uderzyła nie we mnie a w lampę za mną!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nimura! Załóż okulary, które zabraliśmy wcześniej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji i jego kouhai założyli okulary przeciwsłoneczne… Ale po co? Długo jednak nie musiałem się zastanawiać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Kah!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wybuch światła oślepił mnie i Koneko-chan! Cholera!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Niezłe. Spowodował wielki błysk światła, wysyłając energię magiczną do lampy.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wyjaśniaj tego z takim spokojem, Ddraig! Cholera jasna! Nic nie widzę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Bum!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Guhah!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejny raz zostałem kopnięty w brzuch. Tym razem nie byłem na to przygotowany i nie napiąłem mięśni. Po chwili dostałem kolejny cios, tym razem w plecy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aaaał! Ból był potworny, po chwili jednak było jeszcze gorzej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Łup!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dostałem haka! Moja szczęka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Padłem na podłogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Kuh… dałem ciała. Nie dość, że przejął inicjatywę, to jeszcze dość mocno mi przywalił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje zęby ledwo się trzymały; czułem krew w ustach. Po chwili powrócił mi też wzrok, a pierwsze co zobaczyłem, to…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rękę Saji’ego nad moją głową, próbująca wystrzelić magiczny pocisk! Próbował mnie dobić! Szybko poturlałem się w bok!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Bum!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tam, gdzie jeszcze przed chwilą była moja głowa, znajdowała się wielka dziura! Co za moc! Odpadłbym, jeszcze zanim odpaliłbym zbroje! I co ja bym wtedy powiedział Gasperowi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nieźle, Saji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyoudou, żarty się skończyły. Jestem tu, by pokonać Sekiryuuteia. – Jego oczy pełne były determinacji. Widać było, że nie żartuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili Saji wystrzelił kolejny pocisk..&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Don!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wystrzelił kolejny, dość spory, magiczny blok. Chyba się powstrzymywał, by nie uszkodzić zbytnio budynku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale takie coś wyeliminowałoby mnie na miejscu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak on mógł wypuszczać takie ataki? Słyszałem, że mial bardzo podobną do mnie ilość energii!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie przeraziłem się. Zauważyłem, że jedna z linii jego Boskiego Daru połączona była z jego sercem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wzmacniał ataki swoją własną energią życiową!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Saji! Czy ty… czy ty używasz swojej energii życiowej jako mocy!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie tak. Z tak niskim poziomem energii to jedyny sposób, by wytworzyć potężniejsze pociski. Przekształcam moje siły życiowe w energię dzięki mojemu Boskiemu Darowi. Tak jak widzisz – ten mecz jest dla mnie stawką większą niż życie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Naprawdę chcesz tu zginąć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji… uśmiechnął się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, mam taki zamiar – odpowiedział. – Mam zamiar pokonać cię nawet za cenę mojego życia. Nie zrozumiesz, jak to jest, kiedy wszyscy wyśmiewają twoje marzenia! Ten mecz transmitowany jest na całe Zaświaty. Pokażemy im, jak poważne są nasze marzenia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomniałem sobie tamto wydarzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dokładnie tak samo, jak podczas zaręczyn Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie obchodziło mnie moje własne życie. Chciałem ją tylko uratować, nawet za cenę własnego życia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji, jesteś dokładnie taki sam jak ja wtedy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym samym czasie obok nas walczyły Koneko-chan i kouhai Saji’ego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan miała widoczną przewagę pod względem walki wręcz, ale jej przeciwniczka jakoś dawała sobie radę. Jednak gdy tylko pięść Koneko-chan drasnęła ją w policzek, zachwiała się, a jej oczy stały się zamroczone. Aż tak silne było to uderzenie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan jednak nie zastanawiała się i szybko dobiła przeciwniczkę, uderzając ją dłonią o białą aurą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Bęc!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uderzenie było tak silne, aż rozszedł się dźwięk. Przeciwniczka Koneko-chan upadła na kolana! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:high_school_dxd_v5_287.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Zaatakowałam cię energią duchową – powiedziała Koneko-chan. – Zadałam obrażenia twoim krwinkom, więc przez jakiś czas nie będziesz mogła używać magii. Dodatkowo twoje wnętrze również otrzymało cios… Nie możesz się teraz nawet ruszyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei wspominał o tym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Prawdziwy styl walki Koneko polega na łączeniu senjutsu z walką wręcz. Wtedy obrywa nie tylko ciało, ale także krwinki, przez co przeciwnik nie może używać magii. Jeżeli jednak senjutsu zacznie przejmować nad nią kontrolę, należy natychmiast ją powstrzymać. Technika ta pozwala na używanie energii otoczenia do własnych celów, ale jednocześnie z nią użytkownik wchłania otaczającą świat nienawiść. Jej siostra stała się taka właśnie przez nadmierne wchłonięcie tej nienawiści.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan zaatakowała uderzeniem pełnym energii duchowej! Cios sam w sobie był oczywiście potężny, ale to, co się liczyło, to energia, która dostała się do krwioobiegu przeciwnika! Im więcej Koneko-chan dostarczała energii do wnętrza organizmu jej przeciwniczki, tym większe spustoszenie  powodowała we wnętrzu jej ciała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogruchotała jej organy! Przynajmniej tak myślałem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potężny atak… Kto wie? Może teraz to właśnie ona była z nas wszystkich najpotężniejsza?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Saji-senpai, przepraszam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tylko tyle zdołała powiedzieć kouhai Saji’ego, zanim zniknęła w strugach światła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jeden z Pionów Sony Sitri-sama został pokonany.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zabrzmiało ogłoszenie. Teraz straciliśmy po jednej osobie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Stałam się kocią diablicą! Nie pokonacie mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To było fajne, Koneko-chan. Teraz czas na mnie, żeby pokazać, jaki jestem fajny!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale to będzie trudne! Te pociski Saji’ego nie dawały mi czasu na atak! Dostanę jednym takim i już po mnie! Można by powiedzieć, że te pociski zawierały jego duszę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Haahaa…Haahaa…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczęśliwie jednak Saji wyglądał już na dość wykończonego. Dłużej nie pociągnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ise-senpai, pomogę… – Koneko-chan próbowała do nas podejść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, Koneko-chan. Proszę. Niech to będzie tylko nasza walka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nie – pokręciła głową – to walka zespołowa…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, wiem, ale… Ale kiedy ty walczyłaś ze swoją przeciwniczką, Saji nie próbował cię zaatakować. Gdyby chciał, mógłby przyczepić do ciebie linię i wyssać twoją energię. Jak myślisz, dlaczego tego nie zrobił?&lt;br /&gt;
Koneko-chan nie odpowiedziała; zrobił to Saji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przepraszam, Toujou Koneko-chan. Po prostu chcę z nim wygrać w uczciwej walce, jeden na jednego. Nie słyszałaś? Stawką jest nasze marzenie. Szkoła, która będzie uczyć wszystkich, którzy tego zechcą. Szkoła, w której będę nauczycielem… To także moje marzenie. Dlatego przed wszystkimi widzami w Zaświatach, ja, Pion, pokonam Piona, Sekiryuuteia! Wygram i zostanę nauczycielem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji był zdeterminowany. Gotowy poświęcić wszystko dla swojego marzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili dodałem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– No więc widzisz. Nie będę twoim fajnym senpaiem, jeżeli pomożesz mi z nim wygrać. Chcę z nim walczyć. Bo jest moim przeciwnikiem… Bo jest moim przyjacielem. Inaczej nie będę miał odwagi spojrzeć w oczy Buchou!&lt;br /&gt;
Tak, jesteśmy podobni. Od stóp do głów. Dwaj wielcy idioci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc to Koneko-chan, oddaliła się trochę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzięki – podziękowaliśmy z Sajim Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale dlaczego Saji przyczepił linę nie tylko do mojego Boskiego Daru, ale też i prawej ręki?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Próbuje zrobić obwód, dzięki któremu, gdy podwoisz swoją moc, nie wessie jej całej, tylko część ci zwróci. Wie, że jego ciało nie wytrzymałoby tak nagłego przypływu energii. Spróbuje też pewnie jakoś zatrzymać odliczanie i zmusić cię do walki w zwykłym trybie.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co za skomplikowany Boski Dar!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A więc mamy tak obaj stać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji zebrał ogromną ilość energii w swoich dłoniach! Wielgachne! Jeżeli to wypuści, to na pewno uszkodzi budynek!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili jednak ta energia została skompresowana do wielkości piłki tenisowej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzięki temu rozerwie tylko i wyłącznie twoje ciało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji ledwo się trzymał na nogach. Ta kulka sporo go kosztowała. A więc chciał pokonać mnie tą kulką?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Byłem zazdrosny. Zazdrosny bycia dumą swojej pani. Bycie Sekiryuuteiem. Wszyscy cię znają. Jesteś takim samym Pionem jak ja, a mimo tego nie mam nic. Nic! Rozumiesz!? Dlatego sam zdobędę uznanie! Zdobędę je, zabijając cię, wielkiego Sekiryuuteia! – wykrzyczał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja… Ja nie wiedziałam, że tak o mnie myślał…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale dzisiaj nie mogę ci pomóc. Przezwyciężę twoje marzenie moim własnym! Marzeniem Buchou! Żeby je spełnić, oboje ryzykujemy własnym życiem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Piu!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
Próbowałem uniknąć jego ataku, jednak Saji odczepił od siebie linię przyczepioną do mojego Boskiego Daru, a następnie połączył ją z podłogą! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Próbowałem się oderwać, jednak linka była za mocna!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera! W takim tempie ani nie uniknę pocisku, ani zbroja nie aktywuje się na czas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Muszę szybko podjąć decyzję! Pocisk uderza!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Doooooooooooooooooooooooooon!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W momencie, gdy pocisk mnie dotknął!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Dziel!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Biała rękawica pojawiła się na mojej prawej dłoni!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Otrzymałem tylko połowę obrażeń. Drugą połowę zniwelowałem mocą Hakuryukou. Moje ciało nie zniosłoby więcej… Ale teraz już mnie nie dostaniesz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– C-co!? Mój pocisk zmalał!? – krzyknął zaskoczony Saji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dopiero niedawno udało mi się cokolwiek tę moc aktywować. Przychodzi to jednak z kilkoma ograniczeniami. Po pierwsze, mam mniej niż dziesięć procent szans na jej aktywację. Po drugie, muszę być zdecydowany. Niezależnie od wyniku aktywacji zostaje pobrana część mojej energii życiowej. Dość szalony ze mnie hazardzista, nie uważasz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem mi się udało. Ale straciłem kolejny kawałek życia. Po chwili rękawica zniknęła. Na szczęście mogłem nadal używać jej mocy, tyle tylko że nie potrafiłem utrzymać jej zmaterializowanej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz wszystko się zmieni! Odliczanie zakończone!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ja także ryzykuję życiem. Nie mogę paść w takim miejscu! Dalej! Błyszcz! Darzeeee Wzmocnieeeeniaaaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Razem ze mną krzyczał mój Boski Dar!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Łamacz Ładu Smoka Walijskiego!!!!!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niesamowita aura otoczyła moje ciało i przybrała formę zbroi. Jednocześnie poczułem nagły przypływ mocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Około dziesięć minut minęło od rozpoczęcia spotkania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie aktywowałem Zbroję Łuskową Daru Wzmocnienia&amp;lt;ref name=&amp;quot;bgsm&amp;quot;&amp;gt;ブーステッドギアスケイルメイル (&#039;&#039;Buusuteddo Gia Sukeirumeiru&#039;&#039;) – japońska transkrypcja angielskiego Boosted Gear Scale Mail.&amp;lt;/ref&amp;gt;.&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Odnośniki tłumacza==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High School DxD - Tom 5 Odyn|podrozdziału Odyn]]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High School DxD - Tom 5 Walc|podrozdziału Walc]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Myszax</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_4_Valhalla&amp;diff=328644</id>
		<title>High School DxD - Tom 4 Valhalla</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_4_Valhalla&amp;diff=328644"/>
		<updated>2014-02-06T23:29:27Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Myszax: /* VALHALLA */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
==Nowy żywot==&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
===VALHALLA===&lt;br /&gt;
– Oto mój raport od Michała-dono, Odynie-sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Młodziaki powróciły do początku. Trzeba mieć tupet, aby podawać się za Boga, ten przeklęty Michał!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co powinniśmy zrobić? To dla nas wielka niespodzianka, że biblijny Bóg jest martwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Naprawdę, z tym młodziakiem Michałem, z tym fałszywym Lucyferem i tym zboczonym Azazelem to wszystko przypomina raczej zebranie dzieciaków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zatem powinniśmy nauczyć tych dzieciaków, jacy my, Asgard, prawdziwi bogowie, naprawdę jesteśmy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Freyr, nie będę w stanie odpowiedzieć na wojnę, w której pogrąży się cały świat po takim długim czasie moim starym ciałem. Jednak szczerość tych dzieciaków jest interesująca. Z chęcią będę oglądał Rating Game diabłów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wydają się być interesujące, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Naprawdę to wszystko wygląda zabawnie. Konflikt młodzików, którzy utracili swojego Boga. Cóż zatem, ciekawe co zrobią teraz?&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High_School_DxD_-_Tom_4_Grigori_2|podrozdziału Grigori 2]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High_School_DxD_-_Tom_4_rozdzial_7|rozdziału VII]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Myszax</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_4_rozdzial_5&amp;diff=328643</id>
		<title>High School DxD - Tom 4 rozdzial 5</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_4_rozdzial_5&amp;diff=328643"/>
		<updated>2014-02-06T23:27:23Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Myszax: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Żywot 5: Smok Walijski i Smok Wymycia==&lt;br /&gt;
===Część 1===&lt;br /&gt;
Kiedy światło zanikło, byłem w pokoju klubowym. Teleport się udał, choć narobił wiele hałasu. Jednakże…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niemożliwe! Przeteleportowali się tutaj!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pieprzone diabły!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wnętrze było zajęte przez czarodziejów w tych dziwnych szatach! Heeeeej! Tak jak myślałem, była to baza przeciwnika!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– B-Buchou! Ise-senpai! – rozległ się głos Gaspera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy zwróciłem wzrok w kierunku, z którego dochodził, moim oczom ukazał się transwestyczny chłopiec przywiązany do krzesła. Jego twarz ukryta była pod papierową torbą! Założył ją…&lt;br /&gt;
Buchou, widząc że Gasper jest cały, odetchnęła z ulgą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gasper! Nic ci nie jest! Tak się martwiłam!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou… już za późno… – rozpłakał się. – Będzie lepiej… gdy umrę. Proszę, Buchou, senpai… proszę, zabijcie mnie… Z powodu tych oczu, tych przeklętych oczu, z nikim nie mogę się zaprzyjaźnić… Jestem tylko utrapieniem… i tchórzem… – Łzy spływały gęsto po jego policzkach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myślał, że sprawił nam kłopoty przez bycie porwanym i wykorzystanym przez wroga. Buchou uśmiechnęła się łagodnie i odpowiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie mów takich głupot. Przecież wiesz, że nigdy bym cię nie zostawiła, prawda? Kiedy włączyłam cię do mojej rodziny, to tak powiedziałam, tak? Zostałeś odrodzony, będziesz żył dla mnie i odnajdziesz również taki styl życia, który będzie cię zadowalał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej słowa jednak do niego nie docierały. Gasper pokręcił przecząco głową i powiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nie potrafię go odnaleźć. Sprawiam same kłopoty, więc żebym… miał jakąś wartość…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jesteś moim podwładnym i częścią mojej rodziny – przerwała mu. – Tak łatwo cię nie zostawię. Nawet gdyby byłoby to jedyne wyjście, żebyś był wolny!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie tak, Gasper! Ja i Buchou nie zostawimy cię samego!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgadza się! Mój kouhai! Nawet jeżeli nie potrafiłeś używać swojego Sacred Gear, my nie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Gan!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na naszych oczach Gasper został uderzony przez czarodziejkę. Trzymała go za włosy i śmiała się szyderczo. Przyjrzałem się uważnie moim przeciwnikom i… wszyscy byli kobietami! Wiedźmy? Wiedźmy też są niezłe!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jesteście tacy głupi – zaczęła, patrząc pogardliwym wzrokiem. – Naprawdę nie potrafię zrozumieć tego, z jaką normalnością traktujecie tego pół wampira. Rzeczywiście jest tak, jak mówią starzy Maou – Gremory są tak głupi i nierozgarnięci, jak bardzo są potężni i przesiąknięci mocą. Może udałoby się tobie coś wskórać, gdybyś szybko przeprała mózg temu pół wampirowi i użyła go jako dość efektywne narzędzie? Gdybyś umieściła go na terenie wrogich ci upadłych aniołów, a on sam by stracił kontrolę nad swoim Sacred Gear, mógłby nawet wyeliminować jednego z ich przywódców. Dlaczego tak nie zrobiłaś? Czyżby powodem było to, że traktujesz swoich podwładnych jak bliskich przyjaciół?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-to… – próbowałem odpowiedzieć równie agresywnie, ale Buchou uciszyła mnie gestem ręki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlaczego, Buchou!? Mimo że ta kobieta nie wiedziała nic o tobie, to mówiła tylko złe rzeczy! Nie mogłem jej tego przebaczyć! Bez względu na to, że jest się dziewczyną, to istnieją pewne granice, których nie należy przekraczać! Są rzeczy, które się mówi i są takie, których nie wolno mówić! Niech to!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ja… cenię sobie swoich podwładnych – odpowiedziała spokojnie Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Proszę, wkurz się! Nie było żadnego celu w tym, aby zachowywać spokój w rozmowie z taką osobą!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Hyuh! Bon!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czarodziejka wystrzeliła w stronę Buchou mały, magiczny pocisk! Jej mundurek był częściowo rozerwany, a na wierzch wychodziła jej bialutka skóra… Dało się dojrzeć jej p-piersi…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co za pyskata dziewczynka. Nie podoba mi się również to, jak bardzo jesteś piękna, mimo że jesteś diablicą, córo Gremory – jej słowa były przepełnione zazdrością. Przystawiła ostrze do gardła Gaspera. – Jeden ruch, a dzieciak zginie. Zabawmy się trochę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyciągnęła jedną ze swoich rąk i zaczęła kumulować jeszcze więcej mocy! Buchou nie okazywała najmniejszego zainteresowania tym, nie próbowała nawet tego uniknąć! Kurna! Kiedy pocisk zostanie wystrzelony, osłonię ją własnym ciałem! Stanę się jej tarczą!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Bon!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pocisk otarł się o moją szyję. Ałł! Bolało! Ale co ważniejsza, miejsce, w które został skierowany! Celowała w twarz Buchou!? Nie wybaczę! Celować w twarz Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłem porządnie wkurzony, ale Buchou wyszła przede mnie i powiedziała do Gaspera:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gasper, proszę cię, bądź źródłem moich kłopotów. Będę na ciebie krzyczała i krzyczała w kółko! Pocieszę cię! Nigdy cię nie zostawię!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
B-Buchou! Mimo że nie mówiła tego do mnie, to naprawdę mnie to wzruszyło! Tak jak się tego spodziewałem, moja pani była najlepsza! Cóż zatem, Gasper! Spowodowałeś, że Buchou powiedziała już tak wiele! Jaka będzie twoja odpowiedź!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou… Ja… Ja…! – Gasper zalał się łzami, ale nie były to łzy smutku czy też strachu. Nawet ja mogłem zauważyć, że płakał z szczęścia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W porządku! Okay! W takim przypadku, Gasper, teraz pora na prezent ode mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gaspeeeeeeeeeeeeeer! – krzyknąłem, a mój głos odbijał się od ścian. Moje uczucia! Przeleję je w słowa i dostarczę je wszystkie do twojej duszy! – Nie uciekaj! Nie bój się! Nie płacz! Ja! Buchou! Akeno-san! Asia! Kiba, Koneko-chan, a także Xenovia! Wszyscy jesteśmy twoimi przyjaciółmi! Nigdy, przenigdy cię nie zostawimy samego! Nigdy byśmy nie zrobili ci czegoś takiego! – Mówiąc to, podniosłem moją lewą rękę. – Boosted Gear!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[BOOST!!]&lt;br /&gt;
Na moim ramieniu pojawiła się czerwona rękawica. A teraz Promocja!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou! Promuję do Królowej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przytaknęła, a moja moc wyraźnie wzrosła! Pozostała jeszcze jedna rzecz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ascalon!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[OSTRZE!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z tym nowym głosem, z obudowy mojego Sacred Gear wyrósł Ascalon!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czarodziejki bacznie mi się przyglądały. Przyłożyłem czubek ostrza do mojej dłoni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Zashu.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udało mi się stłumić moc miecza i ciąłem po wewnętrznej stronie prawej dłoni… Boli. Ale! z rany wypłynęła krew.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise…? – Buchou patrzyła niepewnie na moje poczynania. Och, proszę, nie przejmuj się tym. To prezent dla Gaspera!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jednak, Gasper! – przemówiłem. – Żaden z tego pożytek, jeżeli nie powstaniesz o własnych siłach. Kiedy zachęca cię dziewczyna, trzeba wstać! Czyżbyś nie posiadał wspaniałych dwóch kuuuuuuuleeek!? – Wyciągnąłem lewą rękę i wydłużyłem Ascalona, który był pokryty w krwi, w kierunku Gaspera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czarodziejki nie dały rady zareagować. Krew, która była na ostrzu, poszybowała prosto na usta Gaspera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przełknij to. Moja krew, która żywi najsilniejszego ze smoków. I pokaż nam, że jesteś mężczyzną!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gasper przytaknął na moje słowa z poważną miną. Oblizał wargi z krwi i w tym samym momencie, kiedy ją połknął, atmosfera w pomieszczeniu nagle uległa zmianie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie dające opisać się słowami dreszcze przebiegły po moim ciele. Kiedy popatrzałem na Gaspera przywiązanego do krzesła…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było go tam! Gasper nie siedział na krześle!? Zniknął!? Pozostał po nim tylko sznur. Czarodziejki również zdawały się być tym zaskoczone i zaczęły się rozglądać po pokoju. Ogarnęły wzrokiem całe pomieszczenie i…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chichichichichichi. Rozległ się dziwny dźwięk. Tuż pod sufitem latało multum nietoperzy. Grupa czerwonookich nietoperzy zanurkowała wprost w czarodziejki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kuh! Ten przeklęty wampir przemienił się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niech to!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Klnące kobiety wyciągnęły ręce w stronę nietoperzy i próbowały zestrzeliwać je magicznymi pociskami, ale coś pociągnęło je do tyłu i straciły równowagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bezkresna ilość czarnych rąk wyrastała z cieniów czarodziejek!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To jego zdolność!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Giń!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Don!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wystrzeliły pociski w cienie, ale ręce niespodziewanie same poznikały. W międzyczasie nietoperze zbliżyły się do czarodziejek i zaczęły je kąsać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chciałeś wyssać naszą krew!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, nasza magia również zostanie wchłonięta!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpakowały się w niezłe gówno. Były na łasce nietoperzy i tych rąk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To był… Gasper? Jego wampirze moce?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, to część zdolności Gaspera, które pierwotnie skrywał. Wypicie twojej krwi musiało spowodować ich uwolnienie – powiedziała Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiem, czyli tak, jak myślałem – jego moce!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kuh! W takim przypadku możemy tylko jedno! – Czarodziejki skierowały ręce w naszym kierunku! Celowały we mnie i Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Doshu!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pełno pocisków zostało posłanych w naszą stronę, jednak… wszystkie zostały zatrzymane w połowie drogi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[To bezcelowe. Widzę wszystkie wasze ruchy i ataki.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Głos Gaspera rozległ się w całym pomieszczeniu. Czerwone ślepia nietoperzy wściekle się świeciły. Rozumiem, użył swojego Sacred Gear za pomocą ich oczu! Jednak co więcej, zatrzymał wyłącznie magiczne pociski! Dzięki mojej krwi był w stanie kontrolować swoją moc!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Zatrzymuję was!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Kah!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczy nietoperzy zaświeciły się, a czarodziejki zostały zatrzymane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Ise-senpai! Zakończ to!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pozostaw to mnie! – Biegałem i dotykałem ich ciał! Potem, ustawiwszy się w samym środku pokoju, wykrzyczałem: – Dress Break!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bababah! Ubrania wiedźm, które pozostawały zatrzymane, zostały rozerwane! Wystawa nagich kobiet! Mogłem patrzeć tyle, ile chciałem, dotykać tyle, ile chciałem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buh! Wraz z krwotokiem z nosa, na mojej twarzy pojawił się uśmiech zwycięstwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gasper, razem jesteśmy niepokonani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Tak!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mój kouhai zatrzymuje przeciwnika, a ja niszczę ich ubrania. Jesteśmy najsilniejsi. Jesteśmy nie do przezwyciężenia! Dzięki temu marzenie, którego tak bardzo pragnąłem, mogło się spełnić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Pechi.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Poważnie? – Westchnąwszy, Buchou puknęła mnie w czoło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 2===&lt;br /&gt;
– Przy okazji, Ddraig, kto to Ophis? – zapytałem, będąc zajęty związywaniem czarodziejek i umieszczaniem ich w magicznym kręgu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[…Ophis. Pamiętne imię.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No, więc kim on jest? Ten gość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jest najsilniejszym ze smoków.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Silniejszym niż ty i Smok Wymycia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Tak, w końcu jest potężniejszy od samego Boga. Jest jedyną istotą, której Bóg nie mógł lekceważyć. To prawdziwy potwór o nieskończonej mocy.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poważnie!? Jest smok silniejszy od ciebie i Albiona!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jako jedyny. Jedyny, który nas przerósł. Jest najsilniejszym stworzeniem na świecie.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hah, to, hm, jakby to ująć… Jednak co ważniejsze, jest przywódcą bandy terrorystów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou utworzyła magiczny krąg i odesłała czarodziejki do Zaświatów. Powiedziała, że zostaną aresztowane i wsadzone do więzienia. Przy okazji mówiąc, Buchou przebrała się już w swój zapasowy mundurek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Użyliśmy kręgu, żeby mieć na wszelki wypadek żywych świadków. Mimo wszystko wiązanie liną dziewczyn w taki sposób… Gufufu, po głowie chodziły mi same zboczone rzeczy. &#039;&#039;&#039;(!)&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Senpai, z twoją dłonią w porządku? – zapytał Gasper, który już przemienił się z powrotem w swoją normalną postać. Miał założony pierścień, który otrzymałem od Azazela i z tego też powodu nie utracił kontroli nad swoim Sacred Gear.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, nic mi nie będzie po takim drobnym draśnięciu. Mimo że wyglądam, jak wyglądam, to pewnego razu miałem w swoim brzuchu olbrzymią dziurę zrobioną przez jednego z upadłych aniołów…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ueeee? N-naprawdę…? S-senpai doświadczył dużo przemocy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Serio? Jak się nad tym zastanowię, to odkąd stałem się diabłem, zdawało mi się, że żyłem w naprawdę brutalnych czasach… Nie zamartwiałem się tym, ponieważ wiodłem szczęśliwe życie z Buchou i resztą, ale czy moje szanse na pochwycenie przez szczęki śmierci były tak wysokie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uu, tylko mi się zdaje, tylko mi się zdaje. Nie mogę o tym tak myśleć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jak tam moja krew?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, moja moc tymczasowo wzrosła, ale… powróciłem już do normalności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiem, więc był limit czasowy. Mimo wszystko po wypiciu mojej krwi stawał się setki razy silniejszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak. Wszystkie zostały już przeteleportowane! Cóż zatem, Ise, Gasper! Wracajmy do Maou-sama!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou. Dziękuję ci za twój wielki wysiłek!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest! – odpowiedzieliśmy z Gasperem i podążyliśmy za Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Opuściliśmy pokój i poszliśmy w stronę wejścia do budynku. Gasper cały czas przylegał do moich pleców… Ostatnimi czasy było coraz więcej dzieci, które się za mną chowały. Była Asia i był on. W każdym razie musiałem wyleczyć go z tego bycia hikikomori!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już wychodziliśmy, gdy nagle…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dogaaaaaaaaaaaaan!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coś spadło wprost przed nami! Kiedy tumany kurzu opadły, naszym oczom ukazał się…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Tch. Więc w tych okolicznościach zdradziłeś mnie, Vali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to naczelnik upadłych aniołów, który zdawał się być śmiertelnie ranny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dokładnie, Azazel. – Promieniując oślepiającym blaskiem, Hakuryuukou stanął przed nami. Przy jego boku była kobieta, której nie znałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wraz z podjęciem przez ciebie decyzji o pokoju, zostało zawarte porozumienie o ataku terrorystycznym i użyciu Sacred Gear tego pół wampira. Hakuryuukou wraz ze mną zaczął szaleć, gdy znaleźliśmy do tego sposobność. Dobrze by było, gdybyśmy mogli też pozbyć się jednego z przywódców trzech potęg. Chyba nic się nie stało, jeżeli spotkanie zostało przez to przerwane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ooch! Ale seksowne ciuszki! Olbrzymi dekolt, który odsłaniał piersi! T-taka seksualna bezpardonowość i to w najlepszym wydaniu! Hej, jej nóżki też są niczego sobie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wyczuwam zboczone spojrzenie… Czy ten dzieciak to Sekiryuutei, Vali?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Z żalem muszę to potwierdzić. Naprawdę jest najbardziej godnym pożałowania gospodarzem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przestań powtarzać godny pożałowania, godny pożałowania! Każdego dnia daję z siebie wszystko… Ale, dlaczego walczycie z Azazelem? A co ważniejsze, kim jest ta onee-chan?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wspomniana wyżej przedstawicielka płci pięknej spojrzała na mnie z politowaniem, po czym powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem. Naprawdę jest dzieckiem, któremu należy współczuć. Vali, zabijesz go?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mam mieszane uczucia co do tego. Szczerze powiedziawszy, to nie spodziewałem się go tutaj zastać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Heh? Niczego nie rozumiałem. Co się kurna działo?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rany, straciłem swoją tajną broń… Żeby jeden z moich zrobił coś takiego… – Azazel zaśmiał się sam do siebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co takiego? To Hakuryuukou naprawdę trzymał z terrorystami? Ta nee-san to również nasz przeciwnik? Vali podniósł przyłbicę swojego hełmu i odsłonił swoją twarz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kiedy? Kiedy się na to zdecydowałeś? – zapytał Azazel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Otrzymałem propozycję, kiedy wracałem z Kokabielem. Wybacz, Azazel. Ta strona wydaje się być interesująca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Vali, czy Smok Wymycia poddał się Ophisowi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, po prostu uparcie współpracuję. Złożyli całkiem interesującą ofertę. „Nie chciałbyś walczyć przeciwko całemu Asgardowi?” – kiedy mi to zaproponowali, ja, który za wszelką cenę chce przetestować swoją moc, nie mogłem odmówić. Azazel, nie podoba ci się pomysł walki z Vallhalą – Asgardem, prawda? Nie lubisz wojny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Powiedziałem ci, żebyś stał się silniejszy, ale powinienem był dodać jeszcze, żebyś nie robił niczego, co może zniszczyć świat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To nie ma żadnego związku. Po prostu chcę walczyć po wsze czasy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Rozumiem. Nie, mogłem jakoś przewidzieć, że obrócisz się przeciwko mnie. Od czasu, kiedy cię spotkałem, aż do teraz pragniesz tylko walczyć ze silnymi ludźmi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przygotowania i wszelkie informacje wypłynęły dzięki Hakuryuukou. To nietypowe dla ciebie, żeby zostawiać go samego, zważywszy, że znasz jego naturę. W rezultacie założyłeś sobie sznur na szyję – kobieta kpiła z Azazela.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ignorując Azazela, który gorzko się uśmiechał, Vali uderzył się w pierś i przemówił do mnie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Moje prawdziwe imię to Vali. Vali Lucyfer.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Co? Lucyfer?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jestem potomkiem poprzedniego pokolenia Maou Lucyfera, które wymarło. Jestem dzieckiem powstałym z zmieszania krwi wnuka Maou i ludzkiej kobiety… Otrzymałem Smoka Wymycia, gdyż jestem na wpół człowiekiem. To czysty przypadek. Jednak narodziła się osoba, ja, która jest czysto powiązana z Lucyferem i ma w sobie Smoka Wymycia. Jeżeli istnieje coś takiego jak przeznaczenie i cuda, to może jestem ich sprawką… Żartuję. – Wraz z jego słowami z pleców wyrosło kilka diabelskich skrzydeł i kilka skrzydeł światła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Demon? Hakuryuukou był…? Co więcej, wspomniał o Lucyferze… Czy to nie był stary Maou!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niemożliwe, to nie może być… – Buchou również nie ukrywała swojego zdziwienia. Mimo wszystko Azazel potwierdził jego słowa: – To prawda. Jeżeli ma być jakaś istota śmiechu warta, to właśnie on nią jest. Jest najsilniejszym Hakuryuukou spośród tych, których znałem, i prawdopodobnie najsilniejszym w całej historii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…M-mimo że tak twierdzisz… T-to on naprawdę był tak potężny… Nie wiem czemu, ale jakoś nie mogłem się w tym wszystkim połapać! A może to raczej wokół mnie było coraz więcej osób, których mogłem określić „mieszańcami”? Akeno-san, Gasper, a teraz on.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Azazel, zdecydowałeś się? – kobieta wciąż z niego kpiła. Kim ona była? Nawet ja byłem w stanie wyczuć, że jej chęć zabijania była olbrzymia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Hm, ta aura tak wzrosła, co ci dał ten skurczybyk Ophis?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – odpowiedziała z uśmiechem. - Jest smokiem o nieskończonej mocy. Dla dobra świata i jego poprawy pożyczyłam troszeczkę jego mocy, dzięki czemu mogę teraz się z tobą mierzyć. Istnieje nawet szansa, że będę w stanie pokonać Sirzechsa i Michała. Są takimi głupimi przywódcami, podobnie zresztą jak ty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Jak ja. Może i jestem głupi, nie potrafię zrobić niczego bez Semyazzy. Jestem po prostu entuzjastą Sacred Gear… Ale, ale, naprawdę posunęłaś się do takiego stopnia, aby pomyśleć, że Sirzechs i Michał są idiotami? Zostawiają kogoś tak przeciętnego jak ty daleko, daleko w tyle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bzdura! – twarz kobiety wykrzywiła się. – Bardzo dobrze, zadam ostateczny cios tu i teraz! Jako pierwszy krok w stronę nowego świata zniszczę ciebie, naczelniku upadłych aniołów! – Jej głos brzmiał poważnie i głośno. Jednak Azazel zdawał się tym rozkoszować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To… – Azazel wskazał na kobietę sztyletem, który dzierżył. – Już dawno temu przestałem być entuzjastą Sacred Gear. Ja je również produkuję. Tworzę repliki. Cóż, większość z nich to złom. Bóg, który rozwijał wszystkie Sacred Gear, to jednak był gość. Tylko za to go podziwiam i szanuję. Mimo wszystko dzieło to nie jest dokończone. A to z powodu tego, że on sam, jak i Maou odeszli, zostawiając pełno błędów, które mogą wpłynąć na równowagę w świecie, choćby takie Longinusy lub Łamacze Ładu. Cóż, jednak z drugiej strony to właśnie one sprawiają, że Sacred Gear są interesujące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Spokojnie, nic takiego jak Sacred Gear nie powstanie w nowym świecie. I bez takich rzeczy świat potrafi funkcjonować. Koniec końców spowodujemy, że skandynawski Odyn wykona ruch i świat będzie musiał się zmienić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wysłuchawszy tego w ciszy i z uśmiechem na twarzy, Azazel odpowiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Im więcej słucham, tym bardziej chce mi się rzygać na te wasze cele. Valhalla!? Bogowie ziemscy!? Chcecie poderwać wszystko do góry przez Odyna. Ale co ważniejsze, osoba, która odebrała mi przyjemność, może odejść i zniknąć. – Ostrze, które trzymał, zmieniło kształt! Rozdzieliło się na części, a na zewnątrz wydostało się światło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-niemożliwe! Azazel, ty…! – Kobieta coś zrozumiała, jednak Azazel wypowiedział te słowa z wielką mocą: – Łamacz Ładu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cała okolica okryła się w chwilowym błysku światła. Kiedy pociemniało, przed nami stała osoba, która miała na sobie złotą zbroję…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pancerz promieniował jaskrawym złotym światłem, a kształt tego stworzenia… przypominał smoka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bah! Wraz z dwunastoma czarnymi „odrzutowymi” skrzydłami, które wyrosły z pleców tej kreatury, w powietrze poszło wiele piór.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Złota zbroja, która imitowała smoka, zatrzepotała swoimi skrzydłami. Uważałem, że było to trochę… fajne? Azazel miał na sobie smoczy pancerz! W ręku dzierżył olbrzymią świetlistą włócznię!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Badałem Smoka Wymycia i inne Sacred Gear z serii smoków i stworzyłem to, moje arcydzieło, sztuczny Sacred Gear. Upadająca Smocza Włócznia w pseudo-stanie Łamacza Ładu, Zbroi Upadającej Smoczej Włóczni!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zza tej całej zbroi potrafiłem wyczuć moc smoka. Nie była normalna! Jego ciało emanowało wysokoklasową potężną aurą. Z łatwością pokonałby Kokabiela!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uooo! To jak wyprzedaż Łamaczy Ładów po niskich cenach! Czy to nie było bardzo rzadkim zjawiskiem!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Nie, to nie jest prawdziwy stan Łamacza.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co masz na myśli, Ddraig?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Spowodował, że Sacred Gear przepracował się i wymusił ponowną aktywację. W pewnym rodzaju stracił nad nim kontrolę. Po tej walce Sacred Gear będzie w wielu, wielu częściach. Czyżby te sztuczne Sacred Gear były jednokrotnego użytku?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chyba masz rację. Ale nie rozumiem jednego – jakim cudem emanuje smoczą aurę? Mimo wszystko wiedza Azazela na temat Sacred Gear była niespodziewanie wielka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawiasem mówiąc, dopóki posiadacz pierwotnego Sacred Gear nie zginie, dopóty będzie mógł się regenerować bez względu na to, ile razy pęknie. I odwrotnie – jeżeli skradnie się Sacred Gear jakimś sposobem, posiadacze umierają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Klejnot na mojej lewej ręce i ich większa ilość, która pojawiała się w stanie Łamacza Ładu, nie pełniły pojedynczej funkcji i potrafiły się odnowić, gdyby zostały zniszczone. Jeżeli on był bytem, który nie powinien był istnieć, z Hakuryuukou było tak samo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hahaha! – zaśmiał się Vali. – Tego właśnie można było się po tobie spodziewać, Azazel! Naprawdę jesteś niesamowity!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Śmiał się w twarz komuś tak potężnemu! Czy on nie bał się niczego!? Nie, on był szaleńcem! Azazel odwrócił się do niego i powiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Vali, również i z tobą chciałbym powalczyć, ale… Cóż, zajmij się Smokiem Walijskim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie rób sobie jaj! Nie chcę, aby on się mną „zajmował”!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale walka z tobą wydaje się być dobrą zabawą – odpowiedział Vali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatem proszę, zróbcie tak! Nie interesuje mnie nic takiego, jak odwieczny rywal i walka przeznaczenia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Bazuje na smoku obdarzonym w moc, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, zapieczętowałem w tym Sacred Gear Gigantycznego Smoka, Fafnira. Skopiowałem to od dwóch Niebiańskich Smoków – Walijskiego i Wymycia. Teraz nadszedł czas, aby sprawdzić, czy się udało.&lt;br /&gt;
Skopiował Boosted Gear? Napomniał również o smoku, którego imienia w ogóle nie kojarzę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Jest jednym z Wielkich Pięciu Smoczych Króli. Azazel mówił kiedyś o Vritrze, prawda? Jest również Smok Chaotycznej Karmy, Tiamat, Smok Figli, Yu-Long, oraz Śpiący Smok, Midgardsormr. Vritra został kawał czasu temu wyeliminowany i gdzieś zapieczętowany. Jeżeli słowa Azazela są prawdą, to ten sam los spotkał Fafnira. Chociaż, by być szczerym, pierwotnie było sześciu Smoczych Króli.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, pogubiłem się. Mówiąc o tym wszystkim tak nagle, to chyba nic dziwnego, że nie zrozumiem. O Tiamacie już słyszałem,  ale o pozostałych nie za bardzo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Prawdopodobnie zobaczysz ich już za niedługo. W końcu Tiamat mnie nienawidzi.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uwaa, powiedział mi coś tak niedogodnego. Rany, już miałem potąd spotykania tych wszystkich smoków! Ach, a może właśnie dlatego Michał-san podarował mi tego zabójcę smoków?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Azazel! Mimo posiadania takiej mocy, ty…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cattleya, sama powiedziałaś, że zawarłaś pakt z Uroborosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Badania nad Sacred Gear nie powinny były rozwinąć się do takiego stopnia…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Z tej perspektywy grupa, która mnie zdradziła, zdaje się posiadać trochę wiedzy, zebranej podczas badań. Mimo wszystko nie widzę w tym sensu. Tylko ja i Semyazza jesteśmy najbliżej prawdy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciało kobiety pokryła ciemnoniebieska aura.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jestem potomkinią jedynego, prawdziwego Lewiatana! Cattleya Lewiatan! Nie przegram przeciwko tak denerwującemu upadłemu aniołowi jak ty! – krzyknęła ze złością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ta osoba to Lewiatan-sama? C-cóż, z pewnością było jej bliżej do tej Lewiatan-sama, jaką sobie wyobrażałem. Azazel kiwnął na nią palcem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chodź tu – powiedział.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie gardź mną! – Z jej ciała buchnęła ogromna aura, a ona sama poderwała się do góry z ogromną prędkością!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Zan!!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wydarzyło się to w tej samej chwili. Kobieta zanurkowała prosto w Azazela, na co on zareagował włócznią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bushu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Krew trysnęła z jej ciala. Opadła bezwładnie na dół, po czym podniosła się z ziemi i klękła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy przyjrzałem się dokładniej, to ziemia za nią również była rozerwana. Pękła na wskutek fali uderzeniowej ataku Azazela. Niesamowite, co za moc! Jednoczesny atak i obrona rozegrały się w jednej chwili.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To jeszcze nie koniec! – Wraz z tymi słowami ramię Cattlei przemieniło się w mackopodobne coś i owinęło się wokół ręki Azazela. Na jej ciele pojawiły się podejrzane runy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To słowa używane do techniki samozniszczenia! – krzyknęła Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poważnie!? To do samozniszczenia? Wyraziła chęć śmierci! Azazel próbował pozbyć się macki, ale nic nie wskazywało na to, że puściłaby go.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Azazel! Mimo że próbujesz mnie zabić będąc w tym stanie, nie ma to znaczenia! Jesteś teraz ze mną połączony, więc na ciebie również przepłynie magia i zabije cię, kiedy ja umrę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chcesz zadać takie obrażenia, nawet jeżeli ma to kosztować cię życie? Prostacki sposób, ale efektywny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, Gasper, odsuńcie się! Zostaniemy złapani w siłę wybuchu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale Buchou! Co z Azazelem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jako przywódca swojej frakcji jakoś sobie z tym poradzi! Jednak my możemy przez to zginąć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Robiło się poważnie! Uroczo byłoby zginąć wraz z Buchou, ale nie chciałem umierać w takim miejscu, a co ważniejsze, w wyniku czyjejś walki!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybko odeszliśmy. Mimo że dzieliła nas spora przestrzeń, Buchou stworzyła kilka warstw magicznych barier i zaczęła szykować się na falę uderzeniową wybuchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Łaaa! – rozległ się krzyk Gaspera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy spojrzałem na niego, jakiś magiczny wzór zakrywał jego oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przepraszam, ale zapieczętowałem je. Trochę to irytuje, gdy czas jest zatrzymany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Vali!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale wiecie – zaczął mówić, unosząc się w powietrzu – jeżeli jest się świadomym tej zdolności i tym, co ją aktywuje, to nie jest ona już taka wspaniała. Ma pełno słabych punktów. Istnieje mnóstwo technik, takich jak moja, która zapieczętowuje wzrok. A kiedy jego moc jest wysysana, zamienia się to w obosieczny miecz, który rani również jego towarzyszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było tak, jak powiedział – Gasper w obecnym stanie był pełen luk, podobnie jak ja. „Potężny Sacred Gear równa się siła!” – to tylko iluzja, która istniała wewnątrz mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Azazel, miałeś rację. Mimo że Sacred Gear jest mocarny, to na nic się nie zda, gdy jego gospodarz jest beznadziejny! Ja wciąż nie potrafiłem latać! Kurna! Nie mówiąc już o Gasperze! Trenowałem niewystarczająco dużo!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obserwowaliśmy całe zajście. Azazel wciąż nie mógł oderwać macki. Nic się jej nie działo, nawet gdy próbował ją ciąć świetlistą włócznią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ta macka jest specjalna, absorbuje moje życie. Nie zniszczysz jej – powiedziała kobieta ze śmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Azazel dał spokój z próbą przecięcia i wzruszył ramiona. Jednak w następnej chwili…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Bashu!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Macka odpadła od niego wraz z jego lewą ręką! Uwaa! Bez jaj!? Odciął sobie rękę!? Świeża krew trysnęła z rany, a odcięta kończyna przemieniła się w pył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ODCIĄŁEŚ RĘKĘ!? – Cattleya była w wielkim szoku. Jednak w jej brzuchu tkwiła włócznia, którą cisnął Azazel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dam ci przynajmniej ją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Shuwa.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciało Cattlei eksplodowało, po czym obróciło się w popiół, który wiatr poderwał w niebo. Obróciła się w nicość, ponieważ otrzymała zbyt dużo obrażeń od światła. Bo w końcu światło jest dla demonów istną trucizną. Bez żadnych wyjątków, nawet w tym przypadku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kah! Zbroja odpadła od Azazela, po którym nie było widać żalu po stracie ręki. Po prostu mlasnął językiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tch, więc znamy limit sztucznych Sacred Gear – powiedział. – Jest jeszcze tyle do poprawienia… Tak długo jak klejnot z rdzenia jest cały, mogę zrobić nowe. Chyba potowarzyszysz mi trochę dłużej, Gigantyczny Smoku-kun, Fafnirze. – Wraz z tymi słowami pocałował klejnot, który trzymał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…I to byłoby podsumowaniem ze spotkania kobiety, która nazywała siebie Lewiatanem, oraz Azazelem. Wszystko, co pozostało, to…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Vali w białej zbroi zstąpił z nieba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tego się po tobie spodziewałem, Azazel. Jednak twój pancerz zniknął. Musisz jeszcze popracować nad sztucznym Sacred Gear.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż zatem, Vali – Azazel wskazał na niego. – Co teraz? Mam to powtórzyć? Mimo że nie mam zbroi i pozostała mi tylko jedna ręka, to mogę walczyć na równi z tobą. – W jego dłoni pojawiła się włócznia, którą wycelował w Hakuryuukou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałeś nadal walczyć mimo tych ran? Co za duch! Vali patrzył się przez chwilę na niego, po czym zapytał:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale nie uważasz, że przeznaczenie jest okrutne?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……? Co do…? O czym on niby bredzi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Z jednej strony mamy najsilniejszą istotę i legendarnego smoka jak ja, z drugiej strony zwykły człowiek, który również posiada legendarnego smoka. Mów, co chcesz, ale według mnie jest to okrutne zrządzenie losu. Mimo że jesteśmy rywalami z tymi samymi smoczymi rodzajami Sacred Gear, to przepaść nas dzieląca jest zbyt wielka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
M-masz na myśli mnie? Wskazałem na siebie. Vali przytaknął rozbawiony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Trochę cię poszpiegowałem – mówił dalej. – Twój ojciec jest zwykłym pracownikiem w biurze. Twoja matka czasami znajdzie jakąś robotę na pół etatu, a tak to siedzi cały czas w domu. Więzy krwi pomiędzy wami są pospolite. Wśród twoich przodków nie ma również nikogo, kto by posiadał jakąkolwiek moc. Oczywiście, nie mieli także nic wspólnego z diabłami lub aniołami. Jesteś naprawdę zwykły. Twoi przyjaciele również nie są specjalni. Byłeś kompletnie przeciętnym licealistą aż do momentu, w którym narodziłeś się jako diabeł. Jesteś nikim. To Boosted Gear nadaje ci wartość. – Zaśmiał się, a na jego twarzy widniało politowanie. – Nuda. Kiedy poznałem te parę faktów o tobie, opanowało mnie wielkie znudzeeenie. Śmiałem się. Śmiałem się z rozczarowania. „Ach, a więc to mój rywal. Poddaję się.” Gdyby twoi rodzice byli czarodziejami, to historia mogłaby potoczyć się troszeczkę inaczej. Zgadza się! Co ty na to? Możesz stać się mścicielem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…? Nie miałem pojęcia, co on bredził. Jakby to ująć, zdawało mi się, że był mądry inaczej. W ogóle nie mogłem go pojąć. Potrafiłem zrozumieć, że różnił się od Akeno-san i Gaspera, że nie miał nic przeciwko swojemu pochodzeniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bez dwóch zdań, był z niego dumny. Jeżeli niektóre osoby cierpiały z powodu tego, jakimi się urodziły, to on z pewnością zaliczał się do tych, którym taki stan rzeczy się podobał. Świat był tak skomplikowany, że mój mózg nie mógł tego wszystkiego przetrawić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo wszystko zrozumiałem jego następne słowa:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zabiję twoich rodziców. Jeżeli tak zrobię, twój życiorys stanie się troszeczkę barwniejszy. Gdyby zabiłaby ich taka wartościowa istota jak ja, nie uważasz, że mógłbyś się poświęcić przeznaczeniu? Tak, zrobię to. W końcu twoi rodzice żyli normalnie, dorastali normalnie, to i też umrą normalnie. To, co proponuję, jest o wiele lepsze od nudnego życia! Prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
………&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mogłem tego wyrazić. Nie mogłem wyrazić uczucia, które zrodziło się w tym momencie w moim sercu. Uczucie takiego stopnia, którego nigdy wcześniej nie odczuwałem, zaczęło się we mnie potęgować.&lt;br /&gt;
Byłem w stanie odpowiedzieć tylko to:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zabiję cię, bydlaku…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zrozumiałem. Wreszcie to do mnie dotarło. Właśnie to uczucie nazywane było „chęcią zabójstwa”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, jak powiedziałeś… – mówiłem dalej. – Mój ojciec jest zwykłym pracownikiem biurowym, który robi od rana do wieczora, żeby utrzymać naszą rodzinę. Moja mama jest gospodynią domową, która przyrządza nam przepyszne posiłki. Wychowali mnie. I właśnie dlatego są dla mnie najlepszymi z rodziców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niby dlaczego moi rodzice mieliby zostać zabici przez kogoś takiego? To był głupi powód. Oni nie mieli nic wspólnego z tobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Zabić ich? Mojego ojca i matkę? Z jakiego powodu miałbyś wciągać ich w coś takiego i zabijać? Bo mnie obchodzi jakieś przeznaczenie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tylko jemu nie mogłem przebaczyć. Vali Lucyfer.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bo ci na to pozwolę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za nic nie mogłem mu odpuścić!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niech mnie diabli, jeżeli pozwolę na zabicie moich rodziców przez takiego typka jak tyyyy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Smok Walijski Over Booster!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niby w odpowiedzi na moją złość, Sacred Gear zaczął emitować jasnoczerwoną aurę. Mając założony pierścień od Azazela, wszedłem w tryb zbroi, niczego przy tym nie musząc poświęcać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na klejnocie lewej rękawicy pojawiło się coś, co wyglądało jak stoper. Nie miałem nawet piętnastu minut. Mimo wszystko było lepiej niż z moimi dziesięcioma sekundami w stanie niekompletnego Łamacza Ładu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Popatrz, Albion, moc Hyoudou Isseia nieporównywalnie się zwiększyła. Prosta rzecz, zwana złością, była aktywatorem, ale to… Hahaha, co za smocza moc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Sacred Gear używa najsilniejszych emocji jako jedzenie dla mocy. Wściekłość Hyoudou Isseia osiągnęła swój limit i obróciła się przeciwko tobie. Tylko osoba szczera i uczciwa jest w stanie wydobyć prawdziwą moc smoka.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem. Więc jego bliższe powinowactwo ze smokiem jest również tłumaczone przez to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakbym wiedział! Mimo wszystko, jeżeli nie zrobiłbym niczego z tym gościem, to moje otoczenie zamieniłoby się w jedno wielkie nieszczęście! Na to pozwolić nie mogłem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale! Wciąż nie jesteś bystrzakiem, Hyoudou Issei! Twoja inteligencja jest niewystarczająca, aby kontrolować Ddraiga! To grzech!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przestań gadać o rzeczach, których za nic nie jestem w stanie pojąąąąć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak! Właśnie dlatego jesteś nazywany idiotą!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aura buchnęła z mojego magicznego jetpacku na plecach, a ja ruszyłem wprost na Valiego! Obniżył przyłbicę i jego twarz znów skryła się w masce. Był gotów do walki! Co prawda używałem swojego Łamacza Ładu dopiero drugi raz, ale tym razem nie było mowy o nieudanym ataku, jak w przypadku walki z Raiserem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale on z łatwością uniknął mojego ataku! Twoje niedoczekanie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odzyskałem utraconą równowagę i znów natarłem! Zmaterializowałem Ascalona i zaatakowałem nim!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo wszystko moje dosyć przeciętne cięcia były niewystarczające. Vali z łatwością unikał ich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Vali, ten miecz ma w sobie moc pogromcy smoków. Jeden cios wystarczy, żebyś otrzymał olbrzymie obrażenia.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Naprawdę, Albion? Ale co z tego, jeżeli nie trafi mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było tak, jak powiedział – nie byłem w stanie go nawet lekko drasnąć. Kurna! Powinienem był nauczyć się od Kiby, jak władać mieczem! Następnym razem potrenuję i to na poważnie!&lt;br /&gt;
W stanie Łamacza Ładu przez określoną ilość czasu mogłem używać dublowania mocy tyle razy, ile chciałem i kiedy chciałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Za każdym razem, kiedy zwiększysz swoją moc, twoja wytrzymałość lub magia zostanie pochłonięta. Skonsumowana ilość będzie adekwatna do tego, jak wielkie było zdublowanie. To pierwotna zdolność mojego Łamacza. Mimo wszystko w tym czasowym stanie nie popełniłbyś wielkiego głupstwa, gdybyś wyczerpał całą moc jednym użyciem? Nawet bransoleta Azazela ma swój limit. Za każdym razem kiedy użyjesz swojej zdolności, czas przebywania w stanie Łamacza ulegnie skróceniu.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To nawet przebywanie w tym stanie zużywa moją kondycję! Vali musi mieć jej aż za nadto!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Twój przeciwnik, Vali, zdaje się mieć zastraszające zasoby magicznej mocy. Jako stworzenie, które razem z tobą stanowi parę, on również traci moc, kiedy używa swoich zdolności, ale gdy kondycja gospodarza smoka jest doskonała, to wtedy ilość użyć umiejętności także jest wielka.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tch…! Brutalna rzeczywistość! Różnica mocy pomiędzy nami była zbyt ogromna! Tak jak myślałem – byłem strasznie słaby! Nic dziwnego. Miał kompletny Łamacz Ładu. Ja z drugiej strony otrzymałem dużo pomocy i również byłem w tym stanie, tyle że mocno ograniczonym. Nie, ale co ważniejsze – nasze podstawy różnią się i to bardzo!!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Don!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Guhah…! W jednej chwili zacząłem się dusić. Ciężka pięść wylądowała na mojej klatce piersiowej. Cios był zdecydowanie za szybki, bym mógł go dojrzeć. Co za moc! Moje nogi drżały tylko od tego! Na moim pancerzu pojawiło się pęknięcie! Jeżeli przyjmę na siebie jeszcze kilka takich ciosów, to będzie koniec!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A więc takiego mam rywala! Hahahaha! Co za wstyd! Słabizna! Jesteś za słaby! – kpił ze mnie Vali. Ale ja naprawdę tak się czułem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise! – krzyknęła Buchou, która zdawała się brać do serca jego słowa. Zaraz, nie mogłem wyjść na frajera w oczach kobiety, którą kochałem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moi rodzice byli dwójką zwykłych ludzi. Ja sam narodziłem się po raz drugi jako demon i całkiem przypadkiem dostałem moc smoka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A on wywodził się z linii starych Maou i posiadał moc legendarnego smoka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie miałem żadnego talentu. Za to w nim aż od niego kipiało. Najsilniejszy gospodarz, który mógł w pełni kontrolować swój Sacred Gear. To z pewnością był Vali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[DIVIDE!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z rękawicy Hakuryuukou wydobył się dźwięk, a ja poczułem nagły odpływ mocy. Czy on przejął ją!? Czy to aktywowało się przez ten cios, który przed chwilą mi zadał!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[BOOST!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo wszystko ja nie pozostałem obojętny i również aktywowałem swój Sacred Gear, a braki w mocy zostały uzupełnione.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Partnerze, straty mocy zastąpiłem własną, jednak… zdolność Smoka Wymycia jest dosyć dokuczliwa.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ddraig, co masz na myśli?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Ten osobnik przed tobą dzieli na pół moc oponenta i to, co mu odebrał, dodaje sobie. Innymi słowy, twoja moc została ci odebrała i przekazana jemu. Kondycji nie da się odnowić. Tylko moc do samego końca.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
N-nawet gdybym ja dźwignął się z zera, to on cały czas będzie na plusie!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Dokładnie tak. Mimo wszystko bez względu na to, jak wspaniały by nie był, wszystko ma swoje granice. Moc, której nie jest w stanie już pomieścić, jest uwalniania przez skrzydła i pozwala na zachowanie limitu bez niszczenia ciała.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc może utrzymywać maksimum mocy bez konsekwencji…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– No, dalej, dalej! – Z widoczną radością Vali wystrzelił niezliczoną ilość magicznych pocisków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie zdołałem przed nimi uciec. Pocisk za pociskiem uderzał we mnie, pozostawiając po sobie olbrzymie obrażenia. Potrafiłem tylko wyobrazić sobie, jak cały jestem w ranach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kuh… Sam chciałem zalać go takim gradem pocisków. W przeciwnym razie nie będę mógł zatrzymać tej mrocznej rzeczy, która zrodziła się w moim sercu…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie przestając atakować, Vali znów przemówił:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Twoje ataki są takie tępe. Rzucasz się bezmyślnie do walki. W tym przypadku to się nie sprawdzi. Cóż, wielkie marnotrawienie skarbu. Swoją mocą posługujesz się bardzo niesprawnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, naprawdę? Jeżeli tak, to ja wiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W takim tempie przeznaczenie pomiędzy Hakuryuukou a Sekiryuuteiem będzie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Gooooooooooooooooooon!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim skończył mówić, z mojego napędu na plecach buchnęła moc, a ja rzuciłem się w istną zaporę z pocisków. Uderzały w każde miejsce mojego ciała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bolało! Ale co z tego! Co z tego!? Tylko jeden cios – jeden cios wystarczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zacisnąłem z całej siły lewą pięść. Skoncentrowana moc w tym tylko miejscu wystarczy. Nie miałem żadnej obrony, pozostałem bezbronny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pociski uderzały w mój pancerz, który kawałek po kawałku ulegał zniszczeniu. Nie oszczędzały również mojej głowy, a maska, pod którą skrywałem twarz, również poszła w rozsypkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ruszasz do boju? On, który naprawdę mało wie, zawsze to powtarzał. Coś takiego… – Vali ruchem ręki rozłożył coś, co przypominało tarczę światła. Próbował na nią przyjąć mój cios, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ddraaaaaig! Transportuj moc do Ascalona!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Zrozumiano!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[TRANSFER!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dokun!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Olbrzymie ilości mocy spłynęły na moją lewą rękę. Mimo wszystko nie posiadałem żadnej wiedzy w zakresie wojowania mieczem. W takim przypadku mogłem tylko umieścić całą moc w pięści, podczas gdy Ascalon cały czas tkwił w rękawicy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli to tylko uderzenie, to nawet ja byłem w stanie to zrobić!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Gon!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moja pięść posłała bez problemu w rozsypkę tarczę światła, a on przyjął na swoją twarz mocny cios.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z powodu tego niespodziewanego ataku czy też może z innej przyczyny pozostał zgięty w pół.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Baki&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jednego pęknięcia na jego masce porobiło się ich dziesiątki, a ona sama pękła w drobny mak. O to mi chodziło!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pochwyciłem skrzydła Valiego, przez które miał być wydalany nadmiar mocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Twój Sacred Gear z nich korzysta! W tym przypadku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[TRANSFER!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przetransportowałem całą moc w zbroję Valiego. W jednej chwili poczułem, jak opuszcza mnie cała siła. Najwyraźniej zabieg ten pochłonął duże zasoby mojej kondycji oraz magii! Ale jeżeli tak trzeba, to niech stracę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zwiększę jednocześnie moc, którą pochłaniasz i tę, którą emitujesz, do takiego stopnia, że sobie nie poradzisz!&lt;br /&gt;
– Kuh!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Biiiiiiiin!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystkie klejnoty na jego pancerzu zaczęły bezładnie świecić naprzemiennie to na biało, to na żółto, niebiesko lub czerwono. Gdy to się stało, olbrzymia smocza moc, którą wyczuwałem w jego ciele, nagle zniknęła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmusiłem go do użycia zdolności jego Sacred Gear.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potrafił absorbować moc przeciwnika i używać jej jako własnej. Mimo wszystko limit mocy zależał wciąż od możliwości gospodarza. Kiedy udźwignięcie jej stawało się niemożliwe, zostawała wydalana przez skrzydła światła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To co w takim razie stało się, gdy jednocześnie użył tych dwóch umiejętności?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skradł mi tak wiele mocy, że nie mógł jej poradzić i jednocześnie wyrzucał ją. W rezultacie Zbroja Łuskowa Smoka Wymycia przestała funkcjonować!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[…! Coś podobnego…! Vali, natychmiast wracaj do walki…!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Vali zareagował na głos Albiona i próbował się bronić poprzez skrzyżowanie rąk, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Bagan!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zacisnąłem lewą pięść, która dźwigała w sobie moc Ascalona, i z łatwością przedarłem się przez jego obronę, wliczając w to dwie rękawice, i zadałem potężny cios w jego brzuch. Poświęcająca na biało zbroja nie wytrzymała i pękła.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to moc zabójcy smoków!? Normalnie tak, jakby pancerz był z papieru!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Goboh&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jego ust wypływa krew. Cofnął się, trzymając się za miejsce, w które uderzyłem. Gdy krew spłynęła po jego wargach, Vali uśmiechnął się, jakby sprawiało mu to przyjemność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Haha, niesamowite! Pokonałeś mój Sacred Gear! Jeśli chcesz to potrafisz! Właśnie tego się spodziewałem, mój rywal…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gan! Mój bezlitosny prosty zanurzył się w jego twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Dosięgłem cię i uderzyłem. Tylko w twoim przypadku nie będę zadowolony, jeżeli moja pięść cię nie dosięgnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W porządku! Odpłaciłem mu się za tę głupią rzecz o moich rodzicach! Mimo wszystko, Ddraig mlasnął językiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ mówiłem w myślach do siebie, Vali zyskał trochę czasu, a jego zbroja powróciła do wcześniejszego stanu. Niemożliwe – popękane części znów były całe! T-to co, nie byłem w stanie go pokonać!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Bitwa nie skończy się, aż któryś z was straci możliwość dalszej walki. W twoim przypadku się to nie sprawdzi. Nie posuniesz się ani o krok do przodu. Niemożliwym jest dla ciebie, abyś go pokonał, biorąc jeszcze pod uwagę, że nałożone są na ciebie limity. Jedynym rozsądnym wyjściem byłaby ucieczka, ale uciekać też nie możesz, prawda?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście! Nie było mowy, żebym zostawił Buchou! A jeśli nawet, to niby gdzie miałem uciec wewnątrz tej bariery!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[To co zamierzasz? Różnica mocy jest zatrważająca. Z tą bransoletą mogłeś czegoś próbować, ale z limitem czasowym nie ma o czym gadać… Poddasz się?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Co mam robić? Nagle coś mnie olśniło… Powinienem był to przetestować? Nie, to był test. Mimo wszystko za niedługo skończy mi się czas i przegram. Musiałem coś zrobić!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, Ddraig, Sacred Gear reaguje na uczucia i rozwija się, tak?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Tak, zgadza się, ale… Czemu pytasz?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podniosłem przedmiot leżący przy mojej stopie – klejnot Smoka Wymycia. Wyleciało to z jego pancerza, gdy go zaatakowałem. Mimo to jego zbroja wydawała się być już cała, nawet kryształy były na swoich miejscach. &lt;br /&gt;
Z upływem czasu klejnot ten stanie się zwykłym śmieciem. Ale powinno było być w nim choć trochę mocy Hakuryuukou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przekazuję ci moją myśl… Spróbujmy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przesłałem do Ddraiga rzecz, którą sobie wyobraziłem! Bardzo się na tym skupiłem! Jeżeli byłoby to możliwe, to…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[… Partnerze, to naprawdę niebezpieczne. Ale zarazem interesujące! Możemy zginąć, ale podjąłeś już decyzję?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie mogę zginąć, nie odebrałem jeszcze dziewictwa Buchou… Jeżeli będzie bolało, to dam radę! Żebym tylko dzięki temu stał się lepszy od tego drania!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Fuhahahahhahahahahahha! Nieźle! W takim razie, ja również się na to piszę! To nie pasuje za bardzo do mojego charakteru, ale jestem przecież Cesarskim Czerwonym Smokiem, który uchodzi za potęgę! Pokażmy im, że wspólnie przeżyjemy i ich jeszcze przewyższymy, Partnerze! Nie! Hyoudou Isseiu!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co zamierzasz? – zapytał zaintrygowany Vali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Smoku Wymycia! Albionie! Vali! Wezmę waszą moc!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozgniotłem klejnot Sekiryuuteia, który był na spodniej części mojej ręki, a okruchy wrzuciłem prosto na kryształ Smoka Wymycia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Twoja moc wymycia! Wszczepię ją w swój Sacred Gear!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas walki przypomniał mi się pewien obraz. Była to walka z Kokabielem. Wtedy to Kiba osiągnął podobnie niemożliwą fuzję świętości i demoniczności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Srebrna aura wystrzeliła z mojej prawej ręki i omiotła mój prawy bok. Czy to sprawka klejnotu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dokun&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coś we mnie pękło, przez moje całe ciało przebiegł trudny do ubrania w słowa ból, źródłem którego był kryształ w mojej prawej ręce!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Guh… Ach…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ugaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Boli! Boli! Boooooli! Kurwa! Co to ma być!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nugaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, ach, ach. [[Image:high_school_dxd_v4_289.jpg|thumb|]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaach!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje myśli rozpłynęły się w wszechogarniającym bólu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Owwowowow! W porównaniu z bólem, który zadała mi włócznia światło, to… Guh, ach, gaaaaaaaaaaaaaaaaaah!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chcesz wchłonąć moją moc? – zapytał zaskoczony Vali, gdy połapał się w moich zamiarach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Co za bezmyślność. Ddraig, jesteśmy stworzeniami sobie przeciwnymi. To, co robisz, to nic więcej niż akt samozniszczenia. Zamierzasz w ten sposób unicestwić się?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Albion zdawał się pozostawać obojętny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Guuuuuuuuuuoh!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ddraig wył w agonii. Zatem smoczy cesarz zamieszkujący mój Sacred Gear również zasmakował bólu? Mimo wszystko krzyk ten zawierał w sobie również śmiech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Albion! Jesteś jak zawsze oporny na wszelkie zmiany! Przez stulecia pozostawaliśmy uwięzieni w gospodarzach i walczyliśmy ze sobą! Powtarza się to za każdym razem!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Zgadza się, Ddraig, to nasze przeznaczenie. Nawet jeżeli nasi właściciele są inni, sposób, w jaki prowadzimy walkę, pozostaje ten sam. Ty zwiększasz moc, ja ją kradnę. Strona, która bardziej efektywnie używa Sacred Gear zadaje ostateczny cios i zakańcza to. Tak właśnie zawsze było i będzie.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ddraig roześmiał się na jego słowa i bez cienia strachu odrzekł:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Dzięki spotkaniu z tym gospodarzem – z Hyoudou Isseiem – nauczyłem się czegoś. Że wszystko jest możliwe dzięki głupiej zawziętości!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Głupota jest w porządku! Jeżeli nie potrafię wygrać dzięki moim umiejętnościom, to stanę się najlepszy właśnie dzięki niej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odpowiedz na moje uczuuuuuuuuciaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Moc Smoka Wymycia została wchłonięta!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moja prawa dłoń pokryła się w oślepiającym białym świetle! Czysta aura tego samego koloru otoczyła całą rękę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtem… pojawiła się biała rękawica.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hehehe, więc to jest Dividing Gear?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chociaż patrząc na to z drugiej strony, biała ręka niezbyt komponowała się na tle czerwonej zbroi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Niemożliwe! Coś takiego jest niemożliwe!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Albion zdawał się być zszokowany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, choć jest to mała część mocy, to jest to możliwe. Mój przyjaciel złączył ze sobą świętość oraz demoniczność i jest w stanie tworzyć coś takiego, jak święte demoniczne miecze. Prawdopodobnie udało mu się to osiągnąć z powodu zachwiania równowagi spowodowaną brakiem Boga. Cóż, jeżeli posłużyłbym się słowami tych gości z góry, to były to błędy programu? Właśnie je trochę wykorzystałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Albion wciąż nie mógł w to uwierzyć. By być szczerym, ja również byłem zdesperowany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, było to bardzo bezmyślne, ale przeżyłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ddraig westchnął na moje słowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Mimo wszystko z pewnością ukróci to twój żywot. I to o dużo, mimo że jesteś diabłem, który powinien żyć prawie nieskończenie wiele lat.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie mam zamiaru żyć dziesiątki tysięcy lat. Ale z racji, że chcę zrobić wiele rzeczy przed śmiercią, to myślę, że tysiąc lat by mi starczyło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Pachipachipachi.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Vali zaklaskał w ręce. Co to miało znaczyć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Interesujące. W takim razie odłożę żarty na bok! By być najsilniejszym, przepołowię ciebie i całe twoje otoczenie za pomocą mocy Hakuryuukou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Vali wzniósł się do góry i rozłożył szeroko ręce. Jego skrzydła stały się o wiele większe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przepołowisz? Co masz na myśli mówiąc, że przepołowisz moje otoczenie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przeraża mnie twoja ignorancja! – wybuchnął śmiechem. – Chyba nic się nie stanie, jeżeli umrzesz bez tej wiedzy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiem czemu, ale poczułem się urażony! Ten typek w bardzo szorstki sposób robił ze mnie skończonego idiotę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Połowa Wymiaru!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Będąc otoczonym przez oślepiająca wprost aurę i wraz z głosem z klejnotu, Vali wyciągnął rękę w stronę drzew, które znajdowały się pod nim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Guban!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ich grubość została zmniejszona w jednej chwili o połowę! Ooch! Naprawdę zostały przepołowione!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Gubababababan!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Większa ilość drzew została pomniejszona! Kurna, nie niszcz mi tutaj krajobrazu otaczającego stary budynek szkoły!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sekiryuuteiu, Hyoudou Isseiu. Pozwól, że ci to wytłumaczę – przemówił Azazel. Oo, Naczelnik. Proszę, tłumacz. W taki sposób, że nawet ja to pojmę. – Ta umiejętność przepoławia całe otoczenie. Innymi słowy, jeżeli Hakuryuukou potraktuje cię poważnie, to biust Rias Gremory również temu ulegnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
………&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
——————&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…………&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak? Myśli mi pouciekały, a w głowie miałem same „?”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mogłem tego zrozumieć. Nie potrafiłem pojąć tych słów, które zniszczyły mój światopogląd do samych podstaw. Zupełnie tego nie pojmowałem. Jednak niezwykła furia wyrastająca z mojego serca zapanowała nad całym ciałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Piersi zostaną zmniejszone. O połowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Piersi Buchou zostaną pomniejszone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Automatycznie odwróciłem głowę i popatrzyłem w jej stronę. Gdy ujrzała moją reakcję, zadrżała w lęku. Tak, piersi Buchou. Te fantastyczne piersi. Piersi, które kochałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mój świat. Moje wszystko. Moje… One będą przepołowione…? Jej piersi…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, podjąłem decyzję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ty kurwa ze mną nie zadzieraj!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zabiję go. Z całą pewnością zabiję Valiego!&lt;br /&gt;
– Ty skurwysynie! Buchouuuuuuuuuuu! Chcesz przepołowić piersi mojej Buchouuuuuuuuuuuuuuuuuuu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dźwięki z klejnotów zaczęły się powtarzać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tego ci nie podaruję! Jesteś jedyną osobą, której nie przebaczę! Skopię ci dupę! Zniszczę cięęęę! Valiiiiiiiiii!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST BOOST!!!!!!!!!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje otoczenie wybuchło! Po skrawku ziemi, na którym stałem, pozostał wielki krater!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Całe moje ciało zostało otoczone przez ogromne ilości aury, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ahahaha! Co to kurna ma być!? Z całą powagą! Jego smocza moc podskoczyła nagle do góry, bo piersi jego pani mogą stać się mniejsze! - Azazel nie potrafił powstrzymać się od śmiechu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To wcale nie było zabawne! To wcale kurwa nie było zabawne! Nawet zamiana miejsc niebios i ziemi nie byłaby dla mnie tak istotna! Tak! To był najgorszy z możliwych kryzysów!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I właśnie dlatego nie można było mu tego przebaczyć! Zmniejszyć piersi mojej Buchou!? To nie mogło ujść płazem! Te piersi były moje! Bo pozwolę na ich zmniejszenie! Jeszcze się nimi nie nacieszyłem wystarczająco! Ani ich nawet nie possałem ich sutków! Nie trzymałem ich jeszcze między swymi palcami!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie zabieraj mi moich marzeń, bydlaaaakuuuu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po raz kolejny zdałem sobie z tego sprawę. My nigdy się nie porozumiemy. Ja marzyłem o podwojeniu wielkości piersi Buchou! On zaś powiedział, że je pomniejszy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyciągnąłem palec w jego stronę! Drzewa w oddali zostały zmiecione przez falę uderzeniową, która przez to powstała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A tylko mi próbuj tknąć Rias Gremory! Zniszczę cię doszczętnie! Do takiego stopnia, że już nie będziesz mógł zostać wskrzeszony! Ty maniaku przepoławianiaaaaaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chmury na nocnym niebie zostały rozwiane przez mój krzyk. Księżyc, który do tej pory był przez nie zasłaniany, pojawił się w swej pełnej krasie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzisiaj spotykają mnie same niespodzianki. Kto by pomyślał, że z powodu kobiecych piersi na wierzch wyjdzie tyle mocy! Ale, ale, to naprawdę interesujące! – Vali zbliżył się do mnie. Jednak tym razem nie byłem wolny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bach! W mgnieniu oka odskoczyłem z tego miejsca i kopnąłem Valiego w bok!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co za szybkość! Czyżbyś mnie w niej przerósł?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ha! Bądź tym zaskoczony, ile tylko chcesz! Bo ja odpuszczę! Bo ja kurna odpuszczę temu gościowi! Jeżeli tak zrobię, to piersi nie tylko Buchou, ale również Akeno-san zostaną pomniejszone!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To za piersi Buchou! – Wymierzyłem cios prawą pięścią w jego brzuch. Jednocześnie w moich myślach te dwie cudowne półkule podskoczyły!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[DIVIDE!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Równocześnie aktywowałem moc Hakuryuukou i poczułem, jak aura otaczająca Valiego drastycznie zmalała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Guhaa! – Splunął żółcią z ust.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak ja nie przestawałem i kontynuowałem swój atak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To za piersi Akeno-san!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cios w twarz! Okay! Jego hełm pękł całkowicie! A tym razem w moich myślach podskoczyły półkule mojej pięknej senpai!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To za wciąż rosnące piersi Asi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miejsce, z którego jego skrzydła światła brały początek, zostało zniszczone! W mojej głowie piersi Asi urosły!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To za piersi Xenovii!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Energicznym kopniakiem posłałem go do góry! W moich myślach piersi Xenovii były pieszczone!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A na koniec! Za piersi Koneko-chan, które by zniknęły, gdybyś je przepołowił!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rzuciłem się na niego z diabelską prędkością! W myślach widziałem płaczące piersi Koneko-chan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gahah! – Vali wymiotował krwią. Tak, zasłużyłeś sobie na to!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dagan!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Vali uderzył w ziemię. Jednak moja złość nie opadła. Zbliżyłem się do niego i oświadczyłem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Koneko-chan! Ona bardzo się martwi o swoje małe piersi! I ty chcesz je jeszcze pomniejszyć!? Na to nie pozwolę! Nie zabieraj temu dziecku tego, co ledwo ma! Potrafisz zrozumieć ten ból!? Ty pieprzony maniaku przepoławiania!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kurna! Nie mogłem opanować swojej złości! Uderzyć go raz jeszcze!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W przeciwieństwie do mnie, który był mega wkurwiony, Vali po prostu się uśmiechnął, na pierwszy rzut oka z radości. Cholera, to obrzydliwe!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Interesujące… Naprawdę, interesujące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Vali skończyłem analizować jego moc przepoławiania. Porównując z twoją metodą kontroli, powinieneś dać radę.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem. W takim razie się go w ogóle nie obawiam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niemożliwe. Żadnych efektów! Nawet jeżeli myślałem, że odniosłem sukces! Że zadałem mu tyle bólu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Albion, myślisz, że jest wart, aby pokazać mu Juggernaut Drive Hakuryuukou?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Vali, to niezbyt dobre miejsce na to. Jeżeli bezmyślnie wszedłbyś w ten stan, klątwa Ddraiga mogłaby zostać usunięta.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wszystko wyjdzie w praniu, Albion. – powiedział. – Ja, który zaraz się przebudzi, w wyjątkowej sprawiedliwości…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co? Zaczął coś gadać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Nie działaj pochopnie, Vali! Czy naprawdę chcesz być na łasce mojej mocy!?]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Albion był zły? Nie miałem pojęcia, co się działo, ale załatwię go, zanim on zdoła wyprowadzić nowy atak! Kiedy przymierzałem się do zadania ostatecznego ciosu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przemieszczając się po nocnym niebie, zaczęła zlatywać do nas jakaś sylwetka. Szybko znalazła się pomiędzy mną a Valim. Był to mężczyzna w zbroi, w której z powodzeniem mogli chodzić dowódcy z „Romansu Trzech Królestw&amp;lt;ref name=&amp;quot;three kingdoms&amp;quot;&amp;gt;Znana historyczna powieść, napisana w XIV wieku przez Luo Guanzhonga.&amp;lt;/ref&amp;gt;”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Vali, przyszedłem po ciebie – powiedział radośnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A więc Bikou, co cię tutaj sprowadza? – Vali powstał, ocierając krew z ust.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czy to nie okrutne? – zapytał mężczyzna. – Pokonałem daleką drogę i przybyłem do tego wyspiarskiego kraju, ponieważ mój partner znalazł się w opałach. Wiesz, że z twojego powodu awanturują się? Złączyliśmy swe siły przeciwko bogom północy. Powinieneś był uciec i powrócić, gdy tylko akcja zakończyła się niepowodzeniem. Cattlei nie udało się zabić Michała, Azazela i Lucyfera, tak? W takim razie twoja rola jako obserwatora również dobiegła końca. Wróć ze mną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Rozumiem, więc już czas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O czym oni kurna dyskutowali?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kim jesteś? – zapytałem, wskazując na nieznajomego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jest potomkiem Walczącego Zwycięskiego Buddy&amp;lt;ref name=&amp;quot;budda&amp;quot;&amp;gt;Znaki kanji 闘戦勝仏 (とうせんしょうぶつ) – jeden z tytułów Son Goku, który pochodzi z oryginalnego chińskiego tekstu.&amp;lt;/ref&amp;gt; - odpowiedział mi Azazel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hm? To mi nic nie mówiło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pozwól, że przedstawię go za pomocą imienia, które nawet ty znasz. Son Goku. Pieprzona sławna małpa z „Wędrówki na Zachód&amp;lt;ref name=&amp;quot;journey&amp;quot;&amp;gt;Chińska baśń napisana w XVI wieku przez Wu Chengena i uznawana za jedną z czterech klasycznych powieści chińskiej literatury.&amp;lt;/ref&amp;gt;”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
………Ech? Eeeeeeeeeeech?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– S-S-Son Gooooku!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłem tym tak zaskoczony, że moja złość zniknęła w trymiga! On pochodził ze sławnej opowieści!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– By być dokładnym, to jest on małpą-youkai, która odziedziczyła moce po Son Goku. Mimo wszystko koniec świata naprawdę się zbliża, jeżeli dołączyłeś do Brygady Chaosu. Nie, dla Smoka Wymycia jesteś Son Goku. Dobrze żeście się dobrali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na słowa Azazela roześmiał się, po czym odpowiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Różnię się od tego z pierwszego pokolenia, który został Buddą. Żyję i robię to, na co mam ochotę. Nazywam się Bikou. Miło cię poznać, Sekiryuuteiu – przywitał się ze mną, jakby nigdy nic.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zakręcił kijem, który nagle pojawił się w jego rękach, i wbił go w ziemię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle ciemność rozlała się po ziemi. Swym zasięgiem objęła Valiego i Bikou i kompletnie ich pochłonęła. Chcieli uciec! No bez jaj! Muszę im wpoić moją ideologię piersi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, hej, chwileczkę! Bo ja wam kurna pozwolę uciec!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Próbowałem złapać Valiego, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kah! Moja zbroja poszła w rozsypkę, a działanie pierścienia, który pomagał okiełznać moją moc, dobiegło końca. Stan Łamacza Ładu, który był wspierany przez bransoletę, przepadł!&lt;br /&gt;
– Azazel! Nie masz jeszcze jednego!? Nie mogę pozwolić im uciec!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oczyszczenie takich rzeczy pożera ogromne ilości czasu – odpowiedział. – Nie mogę produkować ich na skalę masową. A nawet gdybym mógł, możliwość osiągnięcia pełnego stanu Łamacza znika, jeżeli pierścienie będą używane zbyt często. Należy korzystać w nich w krytycznych sytuacjach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie teraz jest taka sytuacja! – krzyknąłem. – Zrobił sobie ze mnie jaja! Nie mogę mu pozwolić uciec!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Nagle ogarnęło mnie ogromne zmęczenie… Nie czułem żadnej siły w nogach, ani też nie potrafiłem zacisnąć pięści.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeżeli w jednej chwili posiądziesz taką siłę – zaczął tłumaczyć – to twoja kondycja zostanie cała zużyta. Przy twoich obecnych możliwościach masz ograniczone możliwości składowania mocy, a dłuższa walka jest niemożliwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak to tłumaczył… ale czy Vali przez cały czas nie pozostawał w pancerzu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Rozumiem. To właśnie była ta przepaść między mną, a nim. Nie miało to znaczenia, że na jakiś czas mogłem posiąść moc, która przerastała go.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ja, jako Hakuryuukou, zostałem wchłonięty przez osobę powiązaną ze starym Maou. Przeciwnikami nie są tylko anioły, upadli aniołowie i demony. Nadejdzie dzień, kiedy zmierzę się z nimi, ale wtedy będzie lepiej, niż dzisiaj. Każdy z nas stanie się silniejszy… – urywając w połowie, Hakuryuukou rozpłynął się w ciemności wraz z Son Goku.&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Odnośniki tłumacza==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High_School_DxD_-_Tom_4_Brygada_Chaosu|podrozdziału Brygada Chaosu]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High_School_DxD_-_Tom_4_Koniec_przedstawienia|podrozdziału Koniec przedstawienia]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Myszax</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_4_rozdzial_4&amp;diff=328642</id>
		<title>High School DxD - Tom 4 rozdzial 4</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_4_rozdzial_4&amp;diff=328642"/>
		<updated>2014-02-06T23:00:35Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Myszax: /* Żywot 4: Spotkanie VIP-ów! */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Żywot 4: Spotkanie VIP-ów!==&lt;br /&gt;
===Część 1===&lt;br /&gt;
Wczesny poranek, ja wraz z Gasperem w lesie znajdującym się niedaleko szkoły trenowaliśmy zatrzymywanie czasu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Guuuu… Ise-senpai, jestem zmęczooooony… – powiedział Gasper, przecierając oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co to za głos słabeusza!? Musimy spełnić własne marzenia! – Mówiąc to, powróciłem do rzucania piłek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san, piłki. – Asia, która nam towarzyszyła, podawała mi piłki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Jak zawsze trening polegał na tym, że ja rzucałem nimi, a zadaniem Gaspera było je zatrzymać. Wychodziło mu to teraz raz na jakieś dwadzieścia prób. Ciężka praca popłaca. W porównaniu do pierwszego treningu był to ogromny postęp.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Jakimś cudem musiałem sprawić, że będzie w stanie używać swojego Sacred Gear. Jeżeli mi się nie uda, to nie będę w stanie osiągnąć własnego celu! Chciałem, by mógł jak najszybciej używać swojej umiejętności i z jej pomocą dotykać zatrzymane ciałka dziewczyn!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Wartości dziewczyn ze szkoły zostały już określone. Już zrobiłem harmonogram dla miejsc, w których należy zatrzymać czas, a wszystko zostało obmyślane z dokładnością co do minuty! Wiedziałem również, kiedy były same! Pozostało tylko je zatrzymać! Tylkoo zatrzyyyyyyymaaaać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak przy okazji, to moimi celami były dziewczyny z dużymi zderzakami. W końcu, będąc w stanie je zatrzymać, to niech będą to tylko wielkie cycki! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Przez trening z nim nie byłem w stanie spać w nocy. Nie mogąc powstrzymać moich fantazji związanych z zatrzymywaniem czasu zamartwiałem się tym bez końca za dnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet jeżeli przy moim boku spała Asia, a przy drugim Buchou, to nie mogłem zasnąć i już. Tak naprawdę chciałem przytulić Buchou i pobawić się jej cycuszkami, ale… Asia pewnie by się na mnie wściekła…&lt;br /&gt;
Na drugi dzień po incydencie z Akeno-san, Buchou przez czas trwania lekcji zdawała się w ogóle mnie nie słyszeć, tak jakby nad czymś rozmyślała. Chyba naprawdę miała mnie dosyć, z powodu czego byłem bardzo smutny. Jednak po tym wróciła bez niczego do dawnego „ja”, ale i tak sprawiłem, że Buchou była smutna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hm? Poczułem jakiś dyskomfort w ręku, którą nie mogłem poruszać. Gasper przypadkowo zatrzymał moją kończynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– E-eek, przepraszaaaaam! – Położył się na ziemi i skulił się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uśmiechając się gorzko, powiedziałem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie dlatego mówiłem, że nic się nie stanie, jeżeli mnie zatrzymasz. Jesteśmy w środku treningu, a ty dopiero stawiasz pierwsze kroki, więc to nic takiego. Jeżelibyś zatrzymał całe moje ciało, no, to wtedy byłby kłopot. Ale zdarza ci się to coraz rzadziej, prawda? Zatem nie przerywajmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bez złości kontynuowałem. Jednak Gasper z zakłopotaniem powiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Jestem bezużyteczny zarówno jako człowiek, który posiada Sacred Gear, i jako wampir. Sprawiam tylko wszystkim problemy… Muszę bardziej kontrolować swoją moc… J-jestem jakąś podróbką prawdziwego stworzenia… Chlip…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aach, znów się rozpłakał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……Tak myśląc nad tym, to on i Akeno-san byli w tej samej sytuacji: rodzice obojga byli z różnych gatunków. Wątpiąc w sens własnego istnienia, z pewnością nienawidzili swojego życia…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trudno było to zrozumieć, ale wiedziałem, że ci dwoje przez cały czas dźwigali swoje brzemię, z powodu czego bardzo cierpieli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż, Gasper ciągle był niezdecydowany i irytujący, ale nie mogłem go nienawidzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oboje jesteśmy w tym samym klubie, oboje jesteśmy podwładnymi Rias Buchou i swoimi towarzyszami! Więc nie płacz i chodź tu do mnie! – powiedziałem zwykłym głosem, wypinając pierś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Nie potrafiłem powiedzieć niczego, co wpłynęłoby na uczucia, ale chyba myślałem, że te słowa pasowały tutaj najlepiej. Gdybym stał się nieprzyjemny, to Gasper mógłby się stać nieposłuszny. Byłem jego senpai. Musiałem go poprowadzić! No cóż, jako diabeł to on był senpai dla mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na moje słowa Gasper otarł łzy i wstał, mówiąc:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-senpai, daj z siebie wszystko…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak! Zanim rozpoczną się lekcje, to wyrzucę ci co najmniej sto piłek!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zrozumiano! T-to założę na głowę torbę i…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przestań! Gdyby Asia to zobaczyła, to rozpłakałaby się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Asia i Gasper patrzyli na mnie z niezrozumieniem. Nie mogłem pozwolić, żeby Asia zobaczyła tę papierową torbę! Wolałem być zapobiegawczy, niż potem mieć problemy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dajcie z siebie wszystko! Ise-san, Gasper-kun!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gasper! Postaraj się, w końcu Asia-senpai, bishoujo, dopinguje cię!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-taaaaak! Dziękuję bardzo, Asia-senpaiiiiii!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tym akcentem wznowiliśmy trening.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gasper! Ćwiczmy wspólnie! A potem zatrzymujmy dziewczyny!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Jednak, myślałem sobie… nasz mistrz, chciałem osoby, która zostałaby naszym nauczycielem. Ekspert w dziedzinie Sacred Gear, a ponadto posiada wiedzę na temat smoków. Czy taki ktoś w ogóle istniał?&lt;br /&gt;
	Niespodziewanie na myśl przyszedł mi mężczyzna o czarnych skrzydłach, ale… potrząsłem dynamicznie głową i wyrzuciłem ten pomysł z głowy. Niemożliwe! Ten mężczyzna był naszym wielkim przeciwnikiem… Jednak uważałem, że jego wiedza była wielka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdyby był tutaj z nami „nauczyciel”, to z pewnością stalibyśmy się silniejsi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 2===&lt;br /&gt;
– Idziemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy członkowie Klubu Okultystycznego zebrali się w pokoju klubowym. Na słowa Buchou skinęliśmy głowami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Zgadzało się, dzisiaj odbywało się zebranie trzech potęg. Dzień ten wreszcie nadszedł. Miejscem spotkania miał być pokój nauczycielski w nowym budynku szkolnym Akademii Kuou. Dzisiaj było wolne, teraz była już późna noc. Wszyscy przedstawiciele trzech frakcji już czekali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Trzeba było również wspomnieć o tym, że cała szkoła została pokryta silną barierą i nikt nie mógł tutaj wejść. Oczywiście do czasu, aż spotkanie się nie skończy, nikt nie mógł również wyjść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Na zewnątrz bariery ludzie aniołów, upadłych aniołów oraz diabłów pilnowali całej szkoły. Atmosfera zdawała się być bardzo napięta. Kiba przemówił:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gdyby jakimś trafem coś się dzisiaj wydarzyło, gdyby spotkanie zostało zakłócone, cała szkoła zamieniłaby się w pole walki…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
P-przerażające! Było to zdumiewające. Poczucie rzeczywistości nie było jakieś wyjątkowo silne, ale był to ważny dzień. Musiałem odpowiednio się zachowywać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyszliśmy za Buchou z pokoju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– B-Buchou! Cała resztaaaaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kartonowe pudło zostało w środku. Oczywiście wewnątrz niego siedział wampirzy hikikomori.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gasper, dzisiejsze spotkanie jest bardzo ważne, a ty, z racji że nie jesteś w stanie kontrolować swojej mocy, nie możesz w nim uczestniczyć – powiedziała spokojnie Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	W rzeczy samej. Jeżeli Gasper podczas zebrania wskutek jakiegoś szoku zatrzymałby wszystkich, byłoby to coś strasznego. Z tego właśnie powodu pozostał w pokoju klubowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gasper, bądź grzeczny, dobrze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, I-Ise-senpai…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zostawiłem tutaj moją przenośną konsolę, więc jakbyś miał ochotę, to możesz na niej zagrać, masz też trochę słodyczy, śmiało je jedz. Zostawiłem ci również papierową torbę, więc gdybyś poczuł się samotny, to załóż ją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-taaaaak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dobrze. Skinąłem głową i poszedłem za Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba z uśmiechem powiedział do mnie szeptem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-kun, w końcu jesteś opiekuńczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pozostaw tę sprawę mnie, na pewno coś zrobię z tym moim chłopięcym kouhai… – powiedziałem to głosem pełnym pewności, ale po raz kolejny blefowałem. Nie byłem pewien tego, ile jeszcze tak pociągnę. Ale mimo wszystko chciałem zrobić coś dla Gaspera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 3===&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Puk puk&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou zapukała do drzwi pokoju, w którym miało odbyć się spotkanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Proszę wybaczyć. – Buchou otworzyła drzwi, a tam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Świetny i uroczyście nakryty stół. Było wokół niego pełno ludzi, a ci, których rozpoznałem, siedzieli. Panował spokój i cisza, a każdy miał poważną minę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Gulp&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Z podenerwowania przełknąłem ślinę. Asia chwyciła mnie za kraniec koszuli w przejawie niepokoju, a ja, aby ją choć trochę uspokoić, chwyciłem delikatnie jej dłoń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Strona diabłów. Sirzechs-sama, Lewiatan-sama. Ach, obsługiwała się Grayfia-san. Stała obok przy wózku i przygotowywała herbatę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Aniołowie. Złotopierzasty Michał-san i nieznana Anielica-san. Normalni aniołowie mieli w końcu białe pióra, ale co ważniejsze, była niesamowitą pięknością. Na pewno jej uroda była anielskiej klasy! Ach, no przecież była anielicą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Upadli aniołowie. Azazel ze swoimi dwunastoma rozpostartymi skrzydłami oraz Smok Wymycia, Vali. Patrząc na mnie, usta Azazela uśmiechały się. Ooch, dziś nie miał na sobie yukaty, ale czarną płachtę pełną ozdób. Tak jak się tego spodziewałem, nie założyłby na takie spotkanie yukaty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs-sama i Lewiatan-sama również mieli na sobie ubrania z licznymi ozdóbkami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Moja młodsza siostra i jej rodzina – przedstawił nas Sirzechs-sama pozostałym. Buchou ukłoniła się. – Byli obecni podczas ataku Kokabiela, który miał miejsce kilka dni temu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Słyszałem raport. Dziękuję raz jeszcze – podziękował Buchou Michał-san. Buchou, zachowując się spokojnie, ukłoniła się raz jeszcze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przepraszam bardzo za Kokabiela, który spowodował wam tyle problemów – bez chwili wahania powiedział Azazel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Usta Buchou drgnęły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Usiądźcie tam. – Wraz ze słowami Sirzechsa-sama, Grayfia-san poprowadziła nas do krzeseł przy ścianie. Sona Kaichou już tutaj siedziała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Buchou usiadła obok niej. Ja zająłem miejsce obok Buchou, później po kolei siadali Akeno-san, Kiba, Asia i Koneko-chan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy wszyscy już siedzieli, Sirzechs-sama przemówił:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Teraz, gdy wszyscy już przybyli, przedstawię warunki tego spotkania. Osoby tutaj obecne wiedzą o najważniejszym i zabronionym temacie, to jest o nieistnieniu Boga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co? Kaichou również o tym wiedziała?… Spojrzałem się na nią, ale nie wydawała się być jakoś szczególnie zaskoczona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czyżby została poinformowana o tym jeszcze przed Buchou przez swoją onee-sama, Lewiatan-sama?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Grayfia-san, tak jak zawsze, wyglądała tak, jakby również o tym wiedziała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zatem, wiedząc o tym, kontynuujmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tymi słowami zebranie trzech potęg rozpoczęło się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przebiegało ono sprawnie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– My, aniołowie… – powiedział Michał-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zgadza się – powiedział Sirzechs-sama. – Tak byłoby lepiej. Jeżeliby tak pozostało, to trzy potęgi zeszłyby na drogę totalnej destrukcji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż, nie ma jakieś szczególnej rzeczy, nad którą moglibyśmy się rozwodzić&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Były przypadki, w których cały ten pokój mógł zostać wprost zamrożony, kiedy tylko odezwał się Azazel, ale zdawało mi się, że przywódca upadłych aniołów specjalnie tworzył taką atmosferę, co go bardzo bawiło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ooch, VIP-y prowadziły rozmowę, ale ja nic z niej nie rozumiałem. Nie wiedziałem, co się działo, ponieważ jako diabeł byłem wciąż nowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Diabły, anioły upadłe i te zwykłe – z całą pewnością były to wartościowe konwersacje, ale ja nic z nich nie rozumiałem! Nie, bez względu na wszystko musiałem umysłem pozostać tutaj, ale mój mózg…&lt;br /&gt;
Tak… nie mogłem nic na to poradzić i spojrzałem się na cycki Buchou, która siedziała tuż obok mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ach, cycuszki Buchou… Z całą pewnością były wielkie. Moje ciało znało uczucie ich dotyku, a ja za niedługo poznam ich smak, ale… zrobienie kroku naprzód było bardzo trudne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Buchou zauważyła, że gapiłem się na jej piersi i gorzko się uśmiechnęła. Uścisnęła moją dłoń. Jej ręka trochę drżała… czyżby się denerwowała?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Cóż, nic dziwnego – brała udział w istotnym spotkaniu i musiała zdać raport z walki. Nawet Buchou nie mogła pozostać obojętna. Wszystko wskazywało na to, że ta konferencja zapisze się na stałe na kartach historii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mówiąc niczego odwzajemniłem uścisk. Buchou, jeżeli chcesz, to użyczę ci swojej siły, kiedy tylko zechcesz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara-ara, Buchou i Ise obściskują się w połowie spotkania – powiedziała szeptem  uśmiechnięta Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czerpię odwagę z ręki Iseia. To w końcu najbardziej skuteczny sposób.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou! To zaszczyt! Jeżeli chcesz mojego męstwa, to weź go tyle, ile tylko chcesz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ale co ważniejsze, Akeno i Buchou zdawały się być pogodzone, to dobrze. Łaa, miałem zamiar pogładzić jej piersi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Konferencja trwała dalej i wreszcie nadeszła pora Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż zatem, Rias, mogłabyś opowiedzieć nam o incydencie, który miał miejsce kilka dni temu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, Lucyferze-sama. – Kiedy została wywołana przez Sirzechsa-sama, powstała wraz z Akeno-san oraz Kaichou i mówiły o ataku Kokabiela. I w ten sposób przedstawiciele trzech potęg usłyszeli o tym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Buchou streszczała przebieg całego wydarzenia z wielkim spokojem. Jej ręce trzęsły się, z pewnością bardziej nie mogła się denerwować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Na skutek jej przemowy coś pomiędzy trzema frakcjami mogło ulec zmianie. Bez względu na odwagę Buchou atmosfera w tym miejscu mogła przekształcić się w bardzo nieprzyjemną. Poza tym Buchou była w podobnym wieku co ja i, co ważniejsze, była dziewczyną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Każdy z VIP-ów, który usłyszał raport, wzdychał, marszczył brwi, uśmiechał się… każda osoba zareagowała inaczej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oto wszystko. Raport wydarzenia, którego ja, Rias Gremory, oraz domostwo tutaj oto diabłów doświadczyło. – Buchou, powiedziawszy wszystko, usiadła na „Dobra robota, usiądź” Sirzechsa-sama. Świetnie, Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dziękuję, Rias-chan☆. – Lewiatan-sama puściła oczko do Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– No, Azazel. Po tym szczegółowym raporcie chciałbym poznać opinię Naczelnika upadłych aniołów. – Na słowa Sirzechsa-sama wzrok wszystkich utkwił na czarnowłosym upadłym aniele.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Azazel uśmiechnąwszy się z odwagą, zaczął mówić:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nawiązując do wydarzeń sprzed kilku dni, Kokabiel, przywódca naszej Centralnej Grupy, Grigori, zatajał wszystko przed pozostałymi przywódcami, również przede mną, i działał niezależenie od nas. Za jego usunięcie odpowiada Vali. Sąd wojskowy Grupy skazał go na wieczne zamrożenie w Kokytos. Nigdy już z niej nie wyjdzie. Szczegółowe objaśnienie tego wszystkiego zostało zawarte w dokumentach, które dostaliście, prawda? To wszystko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Michał-san westchnąwszy, powiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wyjaśnienie to chyba gorsze być nie mogło, ale… Słyszałem, że ty sam nie knujesz niczego przeciwko nam. Czy to prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Aach, nie interesują mnie wojny. Gdy Kokabiel ubliżył mi, nie powinniście byli również zdać raportu z tego? – odpowiedział Azazel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kokabiel powiedział wiele złego o swoich przełożonych. Azazel wobec wojen pozostawał obojętny. Interesowały go tylko Sacred Gear.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Azazel – przemówił Sirzechs-sama – chcę zapytać o jedną rzecz, ale dlaczego przez ostatnie dekady wcielałeś w swoje szeregi tylko posiadaczy Sacred Gear? Wpierw myślałem, że zbierasz ludzi, aby wzmocnić się przed ewentualną walką, ostrzegłem cię nawet przed wojną przeciw niebiosom lub nam, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, bez względu na to, ile upłynęło czasu, nie wszcząłeś przeciw nam walk. Kiedy dowiedziałem się, że wokół ciebie kręci się Smok Wymycia, stałem się o wiele ostrożniejszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdanie Michała-san było podobne, jak Sirzechsa-sama. Słysząc wypowiedzi tych dwóch, Azazel uśmiechnął się gorzko i powiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To wszystko ze względu na badania nad Sacred Gear. W takim przypadku powinienem wysłać wam wyniki tych badań również i wam? Nawet prowadząc te badania, nie rozpętałbym przeciw wam wojny lub czegokolwiek podobnego. Ostatnio w ogóle straciłem zainteresowanie wojną. Pasuje mi świat taki, jaki jest teraz. Surowo zakazałem moim podwładnym, żeby mieszali w politykę ludzką. Nie mam również zamiaru, aby mieszać się w sprawy religijne, ani w interesy diabłów… Niech to, czy nikt z trzech frakcji mi nie ufa?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Racja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zgadza się.&lt;br /&gt;
– Dokładnie tak☆.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiedzieli zgodnie Sirzechs-sama, Michał-san oraz Lewiatan-sama. Jak bardzo nie można było ufać Naczelnikowi upadłych aniołów…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na te słowa Azazel podrapał się za uszami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Che – powiedział. – Myślałem, że jesteście lepsi niż Bóg lub poprzednie pokolenie, Lucyferze, ale sprawiacie wiele kłopotów. Potajemne badania nie za bardzo wam pasują, hm? Ach, rozumiem… Cóż zatem, pokój. Czy taki nie był pierwotny zamiar? Anioły i Diabły?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pokój. Zaraz, czy to nie oznaczało, że wszyscy go pragnęli?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na propozycję Azazela wszyscy przez krótki okres pozostawali w wyraźnym szoku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Siedzącą obok mnie Buchou i nawet Kaichou, która była tuż przy niej, wydawały się być nieźle zaskoczone. Chyba słowa Azazela o pokoju musiały być rzeczą, którą miało się być zaskoczonym. Nie mogło być, ta propozycja… została złożona przez niego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Cóż, nawet dla mnie, który nie za bardzo orientował się w tym wszystkim, taka propozycja złożona przez przywódcę z jednej potęg była niesamowitą rzeczą. Może byłem świadkiem historycznego wydarzenia?&lt;br /&gt;
Michał-san zaskoczony słowami Azazela, uśmiechnął się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – powiedział – również miałem zamiar zaproponować pokój Diabłom oraz Grigori. Nawet gdybyśmy niczego nie zmieniali i nasze stosunki pozostawałyby takie, jak były, to niosłoby to ze sobą tylko zniszczenie dla świata. Ja, przywódca aniołów, mówię to, ponieważ… pierwotna przyczyna wojny, Bóg oraz Maou, już nie istnieje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Azazel wybuchnął śmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ha! Uparty Michał zaczął mówić! – rzekł. – Mimo że zawsze mówił o Bogu, Bogu i tylko Bogu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Straciłem wiele rzeczy – odpowiedział. – Mimo wszystko nie widzę sensu w poszukiwaniu rzeczy, które nie istnieją. Naszą powinnością jest, aby prowadzić ludzi. My, Serafini, uważamy podobnie, że najważniejszą rzeczą jest dbanie o boże dzieci i wspomaganie ich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, hej, mówiąc tak, staniesz się „upadłym”… Tak myślałem, ale przejąłeś władzę nad systemem, prawda? Świat stanie się dobry. Różni się całkowicie od tego, kiedy my „upadliśmy”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakoś, pewnie ze względu na te wszystkie skomplikowane słowa, nie rozumiałem tego, ale brzmiało to jak międzywymiarowy żarcik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs-sama również wyraził swoje zdanie, które było takie samo:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jesteśmy tacy sami. Nawet jeżeli prawdziwego Maou nie ma tutaj z nami, to aby przedłużyć gatunek, diabły muszą przeć na przód. Nawet my nie chcielibyśmy wojny… Gdyby została rozpętana kolejna wojna, nacja diabłów zostałaby zniszczona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Azazel przytaknął na słowa Sirzechsa-sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – powiedział. – Gdyby wybuchła następna wojna, trzy frakcje wzajemnie by się zniszczyły, co wpłynęłoby na ludzki świat i dobiegłby on kresu.&lt;br /&gt;
Jeszcze przed chwilą Azazel żartował, ale teraz stał się poważny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uważacie świat bez Boga za coś złego? Myślicie, że bez niego nie mógłby on istnieć, że zgniłby od tego zła? Wybaczcie, że tak mówię, ale nie o to chodzi. Zarówno mi, jak i wam, żyje się dobrze tak, jak teraz – powiedział Azazel, rozkładając ramiona. – Świat może istnieć bez Boga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Zdawało mi się, że z tego wszystkiego zrozumiałem tylko te słowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żyłem w tym świecie bez Boga; wydawało mi się, że nie miało to większego wpływu na życie wielu ludzi. Z całej tej trudnej gadki, którą uraczył nas Azazel, jedynie słowa „Świat może istnieć bez Boga” zdawało się, że wyryły się głęboko w moim mózgu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym temat rozmowy zmienił się na możliwości wojny i tym podobne rzeczy. Z jakiegoś powodu obecne potęgi militarne i wszystkie trzy frakcje rozprawiały o obrazie wojny.&lt;br /&gt;
W porównaniu z tym, co było jeszcze nie tak dawno, poziom napięcia wyraźnie spadł. Może zrozumieli, że nikt nie chciał wojny?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– No, to wszystko?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na te trzy słowa Sirzechsa-sama VIP-y odetchnęły z ulgą. Cóż, wyglądało na to, że część z ważną rozmową dobiegła końca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Hm, minęła już chyba godzina od czasu, kiedy spotkanie rozpoczęło się? Długo. Nie lubiłem zbyt bardzo długich rzeczy. Już lepiej byłoby poruszać się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy Grayfia-san podawała herbatę, Michał-san skierował swój wzrok w moją stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż zatem – zaczął – dyskusja z pewnością przebiegła pomyślnie, chyba w porządku byłoby, gdybyśmy wysłuchali sprawy Sekiryuuteia-dono.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Oczy wszystkich patrzyły się na mnie. Aaaa! N-nie denerwuj się. Ale co ważniejsze, Michał-san pamiętał o tym, co zaszło w chramie. Tego właśnie można było się spodziewać po przywódcy aniołów!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Sprawa, o którą chciałem poprosić Michała-san… Odwróciłem głowę w kierunku Asi i przygotowałem się. Wpierw musiałem mieć jej pozwolenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asia, mogę zapytać Michała-san o ciebie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była tym zaskoczona, ale zgodziła się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeżeli chcesz o to zapytać, to nie mam nic przeciwko. Ufam ci, Ise-san. – Dała mi pozwolenie z uśmiechem na twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlatego spytałem go:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dlaczego wygnaliście Asię?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na moje pytanie skierowane do Michała-san wszyscy zdawali się być zaskoczeni. „Dlaczego pyta o to właśnie teraz?” – pewnie tak myśleli. Przepraszam. Ale bez względu na wszystko chciałem zapytać o to Aniołów.&lt;br /&gt;
…Asia, która ufała bezgranicznie Bogu – dlaczego została wyklęta przez Kościół? W przeciwieństwie do upadłych aniołów, które zabiły Asię, odczuwałem, że po stronie zwykłych aniołów również istniała wina, której nie można było przebaczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Michał-san odpowiedział z powagą:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mogę tylko za to szczerze przeprosić… Po śmierci Boga pozostał tylko system, który zarządzał boską opieką, łaską i cudami. System ten, mówiąc prosto, sprawiał, że występowały cudy i tym podobne rzeczy, a stworzył go Bóg. Efekty świętych rzeczy, takich jak egzorcyzmy i krzyże, są również sprawką tego systemu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Rozumiem, obrażenia, które są zadawane diabłom, kiedy dotykamy krzyży, są dziełem tego systemu. Hm, spróbujmy zadać szefowi aniołów jeszcze trochę pytań.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gdy Bóg umarł, w tym… systemie wystąpiły pewne problemy… to właśnie chcesz powiedzieć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na moje pytanie Michał-san skinął głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– By być szczerym – mówił – zadaje on ogromne obrażenia tym, którzy go używają, z wyjątkiem samego Boga. Wliczając w to mnie, każdy ze Serafinów był w stanie jakoś włączyć system, ale… w porównaniu do czasów, kiedy żył Bóg, boska opieka oraz łaska dla tych, którzy wierzą w Niego, nie jest zupełna… Niezbyt fortunna rzecz, ale liczba tych, którzy mogą zostać zbawieni, jest ograniczona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No, wspomniał o tym, ale Kokabiel chyba o tym mówił. Coś o tym, że nie ma Boga i jest nałożony limit na ilość osób, które mogą zostać ocalone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Z tego też powodu zaistniała potrzeba, aby trzymać z dala osoby mające powiązania z kościołem, które mogą mieć wpływ na system. Jako przykład tych, którzy go mają – część Sacred Gear, Zmierzch Uzdrawiania Asi Argento wlicza się w to. Twój Boosted Gear oraz Divine Dividing również.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asia wlicza się, ponieważ może leczyć również upadłe anioły i diabły?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – przytaknął ponownie Michał-san. – Jeżeli wśród wyznawców znajduje się osoba mogąca leczyć upadłe anioły i diabły, będzie miała ona wpływ na wiarę osób w jej otoczeniu. Źródłem życia istot żyjących w niebie jest wiara naszych wyznawców. Właśnie z tego powodu Zmierzch Uzdrawiania jest zabronionym Sacred Gear, który ma wpływ na system. A przykładem takiego wpływu mogą być…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ludzie, którzy wiedzą o nieistnieniu Boga, prawda? – przerwała Xenovia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …tak, zgadza się, Xenovio – mówił dalej Michał-san. – Strata ciebie była dużym ciosem, nawet dla nas, ale oprócz nas, Serafini i część wysoko postawionych aniołów oraz stosowna ilość ludzi, którzy wiedzą o tym, zbliżają się do miejsca z bezpośrednim połączeniem i następuje wielkie oddziaływanie na system… Bardzo przepraszam. Nie ma innej rady, niż uczynienie ciebie i Asi Argento heretyczkami. – Wraz z tymi słowami Michał-san pochylił głowę przed Xenovią i Asią. [[Image:High_school_dxd_v4_217.jpg|thumb|]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ooch, najwyższy z aniołów przepraszał je! Obydwie wpatrywały się w niego ze zdziwieniem. W rzeczy samej, nie miały pojęcia, jak zareagować. Xenovia potrzęsła głową i uśmiechnęła się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, Michale-sama, proszę nie przepraszać – powiedziała. – Aż do tej pory znajdowałam się pod opieką kościoła. Czuję lekkie podirytowanie, ale znając powód, nie widzę już potrzeby, aby pytać dlaczego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Fakt, że zostałaś wskrzeszona jako diabeł, to nasze przestępstwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wszystko jest w porządku… Początkowo trochę żałowałam, ale rzeczy, których nie mogłam robić za czasów, kiedy służyłam Kościołowi, rzeczy, które były mi bronione, teraz zabarwiają moje codzienne życie. Tymi słowami z pewnością mogłabym rozzłościć innych, ale… jestem zadowolona z mojego obecnego życia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie tak myślała Xenovia o życiu z nami… Było w niej coś nie z tego świata, ale ogólnie była z niej dobra dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Michale-sama, ja również czuję, że jestem szczęśliwa – powiedziała Asia. – Bo mam teraz wiele ważnych dla mnie osób. A także spotkałam i rozmawiałam z Michałem-sama, którego podziwiam! To zaszczyt!&lt;br /&gt;
Na ich słowa na twarzy Michała-san zawitał wyraz ulgi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przepraszam. Jestem pełen wdzięczności za wasze wyrozumiałe serca. Pozostawię Durandala tobie, Xenovio. Jesteś w rodzinie siostry Sirzechsa, tak więc będę spał spokojnie ze świadomością, że nie znajduje się on w posiadaniu kogoś, kto używałby go według własnej woli. – Azazel patrzył cały czas na Asię, która zauważyła to. Jej ciało zadrżało. – Moi podwładni zabili ją i chcieli całą sprawę przemilczeć. Słyszałem o tym cały raport.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zgadza się, Asia już raz umarła – powiedziałem do niego. – N-nawet mnie zabili Upadłe Anioły, ale Asię! Mogło się to wydarzyć w miejscu, którego nie znasz, ale Upadli Aniołowie, którzy cię podziwiali, zabili ją na wzgląd na ciebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Wiedziałem, że nie miałem prawa głosu na tym zebraniu. To, co wydarzyło się wcześniej, było kwestią Michała-san. Teraz chodziło o moją własną urazę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou ostrzegła mnie, mówiąc „Uspokój się, Ise”. Wybacz, Buchou, ale bez względu na wszystko musiałem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, to prawda, eliminujemy tych, których Sacred Gear może stanowić dla nas zagrożenie – odpowiedział Azazel. – Patrząc na nas, jak na organizację, wydaje się to być bardziej oczywiste, nieprawdaż? Mając świadomość, że dana osoba może w przyszłości ci zagrozić, będziesz chciał się jej pozbyć. Właśnie dlatego również zginąłeś i ty. A powodem było, że człowiek bez żadnego talentu, czyli ty, mógł biegać sobie swobodnie na wolności z mocą Sekiryuuteia, której nie był w stanie kontrolować, co byłoby tragiczne w skutkach dla nas lub świata.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzięki tobie stałem się diabłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie podoba ci się taki stan rzeczy? Cóż, przynajmniej wszyscy wokół ciebie wydają się być zadowoleni z faktu, że nim zostałeś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Mówił prawdę. Buchou, a także Sirzechs-sama i moi towarzysze cieszyli się z tego powodu. Tak jak powiedział, gdyby pozostał człowiekiem i miał w sobie moc Ddraiga, to nie mam pojęcia, co by mogło się wydarzyć. Nawet mimo że stałem się diabłem, to wciąż nie byłem w stanie jej poprawnie kontrolować, ale gdybym był dalej człowiekiem, no to byłoby naprawdę kiepsko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– P-podoba! Wszyscy są dobrymi ludźmi i traktują mnie bardzo dobrze! A-ale!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nawet gdybym teraz przeprosił, to nic to nie zmieni. Dlatego też myślę nad czymś, co tylko ja mogę zrobić, abyś ty ustał na dwóch nogach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
? Nie mogłem zrozumieć jego słów. Co miał na myśli?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż zatem – mówił dalej – czas, żebyśmy wysłuchali opinii innych osób, które zdają się mieć wpływ na losy świata. Niepokonany Smok-sama. Vali, co chciałbyś zrobić ze światem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na jego pytanie Hakuryuukou uśmiechnął się, po czym odpowiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Do szczęścia mi potrzebni tylko silni ludzie, żebym mógł z nimi walczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Czy ty się dobrze czujesz? Poważnie lubisz tylko walkę? Wydawało się to być nowością dla pozostałych. Wzrok Azazela powędrował na mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sekiryuutei, a jakie jest twoje zdanie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet jeżeli o to pytasz… Odpowiedziałem, drapiąc się po policzku:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– By być szczerym, nie rozumiem tego wszystkiego za dobrze. Jakoś na wskutek tych wszystkich szczegółów w moim mózgu panuje istny chaos. W dodatku mam na głowie swojego podopiecznego demona, więc nawet jeżeli mam powiedzieć, co myślę o świecie, jakby to ująć, nie mam żadnych takich specjalnych życzeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Takie były moje prawdziwe myśli. Co do świata byłem obojętny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jednakże jesteś jednym z tych, którzy są w stanie zmienić go. Jeżeli nie zajmiesz odpowiedniego stanowiska, to dla każdego stojącego wysoko, jak na przykład ja, będzie trudno podjąć jakiekolwiek kroki.&lt;br /&gt;
Mimo wszystko nie wiedziałem, co odpowiedzieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyoudou Issei, pozwól, że wytłumaczę ci to w łatwy i przystępny sposób. Jeżeli będziemy prowadzić walki, ty także będziesz musiał brać w nich udział i to na pierwszym froncie, a jeśli dojdzie do czegoś takiego, nie będziesz mógł przespać się z Rias Gremory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ……!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
C-co takiego!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeżeli zawrzemy pokój, nie będzie powodu, by walczyć. W takim przypadku najważniejszymi rzeczami będzie przedłużenie własnego gatunku oraz dobrobyt. Będziesz mógł każdego dnia starać się z Rias Gremory o dziecko. I jak teraz? Zrozumiałeś? Jeżeli się walczy, to nie ma seksu. Jeżeli pokój, to możesz uprawiać seks cały czas. Co wybierzesz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Po raz pierwszy w pełni zrozumiałem wypowiedź Azazela! Rozumiem! Jeżeli będzie pokój, to będę mógł robić zboczone rzeczy z Buchou! Nie, zaraz, czy ja mogłem robić z nią takie rzeczy? Znaczy się, czy byłem odpowiednią osobą?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak mimo wszystko! Jeżeli będzie pokój, to pewnego dnia będę mógł zrobić to z Buchou! To dopiero!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wybieram opcję z pokojem! Tak, pokój! Pokój jest najlepszą opcją! Chcę robić to z Buchou! – wyrzuciłem z siebie swoje pragnienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie zwróciłem uwagi na Buchou, która siedziała obok mnie. Jej twarz przybrała kolor dojrzałego pomidora.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-kun, pamiętasz, że Sirzechs-sama jest tutaj z nami? – powiedział Kiba z gorzkim uśmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach… racja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs-sama prychnął. Oj, nie jest dobrze. Muszę szybko coś wymyślić! Coś przekonującego!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Um… ja… dla mnie, ponieważ jestem idiotą, więcej niż połowa tego, co było tutaj powiedziane, pozostaje niejasne. Jednak mogę powiedzieć, że moc, którą posiadam, jest potężna i będę jej używał dla moich towarzyszy. Buchou, Asia i Akeno-san są również członkiniami klubu, więc jeżeli zostaną narażone na niebezpieczeństwo, to je ochronię!… Chociaż chwileczkę, wciąż jestem słaby. Ale co mogę na to poradzić? Nawet gdybym miał ryzykować własne życie, będę trwał przy boku… – Podczas gdy ja siłowałem się z tymi słowami, to uczucie zaatakowało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Moje ciało zostało na chwilę zatrzymane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgadza się, było to uczucie, którego doznawałem będąc zatrzymanym przez Gaspera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 4===&lt;br /&gt;
– …Ara?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy wszystko powróciło do normalności, wnętrze pokoju troszeczkę się zmieniło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Michał-san wyglądał przez okno, a Sirzechs-sama i Azazel z poważnymi minami prowadzili rozmowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Och, Sekiryuutei powrócił – powiedział Azazel na mój widok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– C-coś się stało?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Rozglądając się dookoła można było podzielić osoby się tutaj znajdujące na dwie grupy: na tych, którzy mogli się poruszać oraz na tych, którzy tego robić nie mogli. Wszystkie duże szychy poruszały się. Sirzechs-sama, Lewiatan-sama, Grayfia-san, Michał-san oraz Azazel, a także Vali zdawali się być zdolni do poruszania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Członkowie klubu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Z mojej strony to chyba tylko ja, Ise, Yuuto i Xenovia są cali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz, Buchou! Tak się cieszę, że możesz się ruszać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak jak powiedziała Buchou: Asia, Akeno-san, Koneko-chan i Kaichou były zatrzymane. Żeby nawet Akeno-san…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise nie jest zatrzymany, ponieważ ma w sobie Sekiryuuteia, Yuuto posiada nieprawidłowy święty demoniczny mecz, który osiągnął stan Łamacza Ładu. Xenovia tuż chwilę przed tym, jak się to stało, przywołała Durandala.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Tak jak powiedziała Buchou, Xenovia dzierżyła w dłoniach niebezpieczny miecz, który cały czas emanował świętą aurą. Zdecydowała się go teraz schować i święty miecz powrócił do szczeliny czasoprzestrzennej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Moje ciało zapamiętało uczucie zatrzymywania… Kiedy czas znalazł się na krawędzi zatrzymania, pomyślałam, że mogę użyć mocy Durandala, aby się przed tym uchronić i jak widzę, był to dobry pomysł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna ta zapamiętała uczucie zatrzymywania czasu!? Jak zawsze zdolności jej ciała były przerażające…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W każdym razie, Buchou, co się stało?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Najwyraźniej…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To zamach terrorystyczny – przerwał Azazel Buchou, która chciała mi odpowiedzieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Zaraz! Zamach terrorystyczny!? Podczas tak ważnego spotkania, na którym miały zapaść decyzje w sprawie przyszłości świata!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chciałbyś rzucić okiem na zewnątrz? – Azazel wskazał głową na okno. Podszedłem do niego i…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kah! Pełno błysków! Łaaa! Co to!? Budynek wydawał się trochę trząść…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jesteśmy pod ostrzałem. Zawsze, kiedy jedna z potęg chce zawrzeć pokój z pozostałymi, znajdą się tacy, którym nie będzie się to podobać i za wszelką cenę nie będą chcieli do tego dopuścić. – Azazel wskazał na zewnątrz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy skierowałem swój wzrok w kierunku, który pokazywał, znajdowały się tam ludzkopodobne istoty, które wisiały w powietrzu nad boiskiem szkolnym. Przyglądając się im uważnie, dało się dostrzec osoby, które przypominały magów, ubrane w czarne płachty i strzelające w nas czymś, co przypominało magiczne pociski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na szczęście atak ten zdawał się nie zadawać żadnych szkód nowemu budynkowi szkoły. Jednak z drugiej strony nie widziałem, aby ich ogień słabł. Czy to byli ci terroryści? Jaki mieli w tym cel… no raczej, oczywistym było, że chcieli przerwać to spotkanie, nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Azazel, który stał tuż przy mnie, uśmiechnął się bez cienia lęku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To tak zwani czarodzieje – powiedział. – To rodzaj magii, który został zaczerpnięty z systemu magicznego diabłów przez legendarnego czarnoksiężnika Merlina Ambrożego i odtworzony jako czarodziejstwo… Na podstawie mocy, jaką każdy z nich emanuje, strzelam, że znajdują się na poziomie średnioklasowego diabła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatem faktem było, że ci goście byli silniejsi ode mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mówiąc w skrócie, ludzie są w stanie używać mocy podobnych do mocy diabłów. Chociaż, rzecz jasna, niemożliwym jest, że mogą sami stać się nimi. Szczególnie dużo kłopotów przysparza osoba, która posiada Sacred Gear i nauczyła się magii. Cóż, ich atak nie jest w stanie zniszczyć tego budynku, z powodu silnej bariery ochronnej stworzonej przeze mnie, Sirzechsa oraz Michała, która otacza całe to miejsce. Choć przez to jesteśmy tutaj uwięzieni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ta osoba wiedziała dużo rzeczy. Nic więc dziwnego, że był jednym z najwyższych, ale zadziwiające było, że potrafił tłumaczyć rzeczy prostymi słowami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– C-co więc z tym zatrzymaniem czasu, które przed chwilą się wydarzyło?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Najwyraźniej użyli Sacred Gear albo magii, aby przelać moc na Sacred Gear tego półwampirzego dziecka i na siłę wprowadzili go w stan Łamacza Ładu. Tylko tymczasowo, ale mimo to był w stanie zatrzymywać osoby i przedmioty będące poza zasięgiem jego wzroku… Jego zdolność okazała się być całkiem spora. Cóż, chociaż jak widać, wciąż mu trochę brakuje, aby zatrzymać nas, największe szychy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niemożliwe! Gasper, który został w pokoju klubowym, został porwany i wykorzystany!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale przelali moc? Istnieją inne Sacred Gear z taką możliwością?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Boosted Gear łączy w sobie prawie nieskończone dublowanie mocy i transfer mocy. Są również inne Sacred Gear z tymi mocami. Sacred Gear, który dubluje, a także transferujący Sacred Gear. Wszystkie Longinusy są po prostu połączeniem jednej zdolności z inną. W gruncie rzeczy łączą w sobie potężne moce, które nie powinny być złączone. „Może Longinusy narodziły się wskutek błędów w systemie Sacred Gear stworzonym przez Boga” – takie jest jedno z naszych zdań, zdań Grigori. Mówiąc w sposób dla ciebie możliwy do zrozumienia, faktem jest, że istnieją inne moce, które mogą używać transferu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wielkie dzięki za twoje wytłumaczenie w prostych słowach! …Co to, Gasper został wykorzystany, czyli tak jak myślałem!? Buchou do mnie podeszła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gasper stał się bronią w rękach terrorystów… – powiedziała. – Gdzie do cholery pozyskali informacje o moim podwładnym…? Ponadto użyli jego mocy na to ważne spotkanie…! Jeszcze nigdy nie czułam się tak znieważona!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ooch! Onee-sama emanowała czerwoną aurą! S-straszne!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przy okazji – wtrącił się Azazel – wojska upadłych aniołów, aniołów i diabłów na zewnątrz budynku również zostały zatrzymane. Rany, rodzina Rias Gremory jest okropna. – Położył rękę na jej ramieniu, jednak ona natychmiast ją odtrąciła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Trącaną rękę skierował z westchnieniem w stronę okna. Nagle niezliczona ilość włóczni światła pojawiła się na niebie… Baa! Wszystkie runęły w dół, jak tylko Azazel opuścił dłoń i spadły wprost na czarodziejów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Terroryści próbowali ratować się magiczną barierą, jednak włócznie bez problemu przeszły przez nią i było po magikach! Łaaaa! Niesamowite! Tak szybko!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ich ciała jak powódź rozlały się po terenie szkoły! W jednej chwili stało się to potwornym widokiem! Ten ich Naczelnik był naprawdę silny! Czy to bestia, która niszczy jednym atakiem!? Zakończył to wszystko jednym ruchem i to bez żadnych widocznych przygotowań!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Szkoła jest okryta barierą – zaczął Azazel – ale mimo to oni pojawili się wewnątrz jej. Musi znajdować się tutaj magiczny krąg, który pozwolił im na teleportację lub jakaś osoba stąd jest połączona z bramą wewnątrz bariery, przez którą można wejść z zewnątrz. Inną kwestią jest to, że jakby zwiększyli moc Zabronionego Widoku Balor jeszcze bardziej niż przed chwilą, istniałaby możliwość, że byliby w stanie zatrzymać również i nas. Zatrzymując nas i zawzięcie ostrzeliwując budynki chcieli nas zniszczyć. Muszą mieć dużo wojsk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Wyprzedzając spojrzenie Azazela, na terenie szkoły w rozmaitych miejscach zaczęły świecić magiczne kręgi. Wyszły z nich istoty takie same, jak grupa magików, która przed chwilą została pokonana. A może znów byli to czarodzieje!? Jeszcze więcej!? Wciąż ich przybywało!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Będą to robić cały czas – powiedział Azazel. – Będę pojawiać się cały czas, nawet jak ciągle będziemy ich pokonywać. Mimo wszystko jeżeli tak dobrze na nas trafili i dobrali taką technikę, może to oznaczać, że mają osobę o dużej wiedzy wewnątrz nas. Czy jest tu jakiś zdrajca?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie powiedział coś naprawdę szokującego. Zdrajca? Proszę, nie mów takich okropnych rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Możemy stąd uciec? – zapytałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, nie możemy. – Azazel potrząsnął przecząco głową. – Tak długo, jak bariera osłania szkołę, nie możemy stąd wyjść. Ale gdyby została ona ściągnięta, świat ludzi mógłby odnieść szkody. Musimy poczekać, aż pojawi się ich przywódca. Jeżeli zabarykadujemy się tutaj na pewien czas, zmęczy ich czekanie i ujawnią się. Chciałbym jak najszybciej dowiedzieć się, kto jest ich mózgiem. Poza tym, gdybyśmy do nich poszli i zaczęli bezmyślnie wybijać jednego za drugim, prawdopodobnie postąpilibyśmy tak, jak właśnie chce tego wróg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
S-skomplikowane. Musimy więc tylko poczekać, aż przeciwnik pokaże swoją prawdziwą twarz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– My, przywódcy, nie możemy wykonywać żadnych ruchów bez wcześniejszych przygotowań. Jakkolwiek, naszym pierwszym i głównym celem jest odbicie Gaspera ze starego budynku szkoły, który stał się „bazą” terrorystów – powiedział Sirzechs-sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Rozumiem. Czyli obecna sytuacja sprawiła, że Gasper stał się znów niebezpieczną osobą numer jeden? Gdybyśmy dostali się pod ogień nieprzyjaciela, podczas gdy Maou-sama byliby zatrzymani, to nie byłoby zbyt wesoło!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Onii-sama, ja pójdę. Gasper jest moim podwładnym. To moje zadanie, aby go odzyskać. – W oczach Buchou dało się dojrzeć silną wolę walki. &lt;br /&gt;
Sirzechs-sama niespodziewanie zaśmiał się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wydaje mi się, że już to mówiłem – powiedział. – Rozumiem osobowość mojej młodszej siostrzyczki… Ale mimo wszystko, jak masz zamiar się tam dostać? Na zewnątrz aż roi się od czarodziejów. Zwykły teleport jest zablokowany przez magię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W starym budynku szkoły – mojej bazie – znajduje się wciąż niezużyta figura Wieży, która jest bezpiecznie schowana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem, Roszada, co? Pewnie prędzej spodziewaliby się, że pójdziemy go im odebrać, więc taki ruch pomógłby nam dorwać przeciwnika, który ma opuszczoną gardę. Będą spodziewać się jakieś sztuczki z naszej strony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Słyszałem o tym. Roszada – technika, która pozwalała na błyskawiczną zamianę miejsc Króla i Wieży. Podobno była to jedna ze specjalnych technik używanych podczas Rating Game.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Innymi słowy Buchou mogła natychmiast teleportować się do starego budynku szkoły! Niesamowite! Tego właśnie można było się po niej spodziewać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Teleport, czyli nie musimy wychodzić na zewnątrz! Atak w samo centrum wroga! Przeciwnik będzie na pewno tym zaskoczony! Może nawet ten „mózg”, o którym wspomniał Azazel, nie będzie się tego spodziewać i wyjdzie z cienia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W porządku. Jednak pójście w pojedynkę byłoby czystą głupotą. Grayfia, możliwym jest, aby przeteleportować więcej niż jedną osobę Roszadą przez mój system magii?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, możemy zastosować prostą technikę ceremonii, jednak pozwoli nam to na transport naszej ojou-sama i jeszcze jednej osoby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias i ktoś jeszcze…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sirzechs-sama, ja pójdę! – krzyknąłem, podnosząc rękę do góry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chodziło o mojego ważnego kouhai. Wraz z Buchou musieliśmy go ocalić! Wzrok Sirzechsa-sama zatrzymał się na chwilę na mnie, ale zaraz po tym powędrował w stronę Azazela.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Azazel – powiedział – nawiązując do plotek, prowadziłeś badania nad swobodnym użytkowaniem Sacred Gear przez pewien czas, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, zgadza się, ale co ci chodzi po głowie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dałoby radę kontrolować Sekiryuuteia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Azazel zamilkł na pytanie Sirzechsa-sama. Jednak, Naczelnik upadłych aniołów sięgnął do kieszonki na swojej klatce piersiowej i…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, Sekiryuutei – powiedział do mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– J-jestem Hyoudou Issei!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zatem Hyoudou Issei. Weź to. – Rzucił coś w moją stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Złapałem to i przyjrzałem się temu – wyglądało to jak bardzo szerokie pierścienie, które zakładało się na całą dłoń. Znajdowało się na nich wiele warstw dziwnych znaków. Ozdoba? Widząc moje zakłopotanie, Azazel powiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To bransolety, które w pewnym stopniu pozwalają na kontrolę nad Sacred Gear. Jeżeli znajdziesz wcześniej wspomnianego pół wampira, załóż mu jedną. Pomoże mu to w kontroli jego mocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale one są dwie…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, były dwie. Jedna dla Gaspera, a druga dla…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ta druga jest dla ciebie – odpowiedział. – Nie udało ci się opanować mocy Smoka Walijskiego, zgadza się? W takim razie załóż jedną z nich. Będziesz mógł przejść w stan Łamacza Ładu nie płacąc żadnej ceny, ale tylko na krótki czas. Bransoleta zostanie wzięta w miejsce twojej ofiary.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Hej! Naprawdę? Jeżeli założę to na rękę, będę mógł wejść w Łamacza Ładu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jako efekt uboczny, czasowo usuniesz pieczęci, które zostały na ciebie nałożone. Moce twojego Piona zostały zablokowane, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Skąd on o tym wiedział? Zostało zużyte na mnie osiem Pionów, ale z racji że nie posiadałem siły, aby móc kontrolować tę moc, została ona ograniczona przez Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To moje osobiste zdanie, ale jeżeli rozchodzi się o figury, to Ddraig pochłonął siedem, a ty jedną, racja? Nie, to bardziej siedem i dziewięć dziesiątych oraz jedna dziesiąta. Promocja podkłada potrzebne fundamenty, aby Ddraig mógł pokazać swoją prawdziwą siłę. Mimo wszystko, faktem pozostaje, że uwalniając moce Ddraiga, pieczęci zostaną zdjęte, prawda, Rias Gremory? – Buchou zwęziła oczy i nic nie odpowiedziała. – Użyj tego pierścienia w ostateczności – powiedział Azazel. – Nie jest on w stanie regulować zużycia wytrzymałości, więc niepotrzebnie się tylko zmęczysz, gdy nagle go aktywujesz. Będzie zżerał ogromne ilości twojej wytrzymałości oraz mocy magicznej, jeżeli przejdziesz do trybu pełnej zbroi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Rozumiem. Z racji że nie wiedziałem, co mogło się stać, lepiej będzie, jeżeli użyję go jako ostatniej deski ratunku. Azazel znów zaczął mówić:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zapamiętaj to. Obecnie jesteś diabłem, który zrodził się z człowieka. Nawet jeżeli Sacred Gear jest potężny, to nie ma to znaczenia, jeżeli gospodarz jest bezużyteczny. Jeżeli przeciwnikiem będzie osoba niedoświadczona, to wystarczy tylko wykorzystać moc Ddraiga, by wygrać, ale jeżeli przeciwnik ma większą siłę lub rozumie działanie twojej mocy, jest to łatwe do obejścia. Ty sam jesteś słabym punktem swojego Sacred Gear. Źródłem twojej słabości jest niemożność opanowania mocy. Koniec końców umrzesz, jeżeli nie zapanujesz nad nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– R-rozumiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Tak, rozumiałem to nazbyt dobrze. Jednak powtarzanie tego w kółko kuło mnie w serce. Tak, wiedziałem, o co chodziło. To nie ja byłem tym wspaniałym. To Ddraig nim był.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Jednak ten upadły anioł mówił w sposób łatwy do zrozumienia i stawiał rzeczy w nowym świetle. Czyż on nie nadawał się wprost na nauczyciela?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Azazel, jak daleko zaszedłeś w badaniach nad Sacred Gear? – zapytał z westchnieniem Michał-san, ale Naczelnik uśmiechnął się bez najmniejszego cienia lęku i odpowiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To w porządku, czyż nie? Boga, tego, który stworzył Sacred Gear, nie ma tutaj, prawda? Czy nie jest dobrze, że jest osoba, która choć trochę zna się na Sacred Gear? Słyszałem, że jest pełno rzeczy, o których nic nie wiesz, tak?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Myślę bardziej, że problemem jest to, że właśnie ty prowadzisz te badania…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W taki sposób rozmawiali ze sobą. Cieszyłem się z tych bransolet. Dzięki nim przydam się Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou otrzymała tę tak zwaną specjalną technikę od Grayfii-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ojou-sama, proszę zaczekać chwilkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Szybko, Grayfio.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy my się przygotowywaliśmy, Azazel i Hakuryuukou pogrążyli się w rozmowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Vali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O co chodzi, Azazel?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odwrócisz uwagę przeciwnika. Pojawienie się Hakuuryuukou na froncie z pewnością pokrzyżuje ich plany. I coś może przy okazji ruszy do przodu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ta osoba wie, że tu jestem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeżeli pójdziesz tam, nie będą się spodziewać, że Sekiryuutei przeteleportuje się tam za pomocą Roszady.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie byłoby szybciej rozsadzić całego budynku wraz z terrorystami i tym pół wampirem, który stał się źródłem naszych problemów? – zaproponował zwyczajnie Albion. Co ten drań do cholery mówi!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Porzuć takie pomysły, jesteśmy teraz zjednoczeni w pokoju. W najgorszym przypadku tak postąpimy, ale jeżeli możemy ocalić członka rodziny Maou, to w przyszłości zaowocuje nam to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zrozumiałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kah! Skrzydła ze światła wyrosły z jego pleców! Oto jego Sacred Gear.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Łamacz Ładu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Smok Wymycia Łamacz Ładu!!!!!!!!!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Wraz z tym dźwiękiem Vali pokrył się w białym świetle! Kiedy zanikło, był w zbroi, która emanowała bielą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Tak więc wyglądał Łamacz Ładu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ten gość, który… był moim przeciwnikiem, z taką łatwością wchodził w ten stan, a ja wciąż tego nie potrafiłem. Mimo że raz mi się udało, to zapłaciłem za to wysoką cenę.&lt;br /&gt;
Spojrzawszy na mnie, Vali otworzył okno i wyfrunął przez nie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tej samej chwili…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dodododododododon!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Na zewnątrz powstała fala uderzeniowa! Kiedy spojrzałem, grupa czarodziejów była rozgniatana przez postać w białej zbroi. Zanurkował w stronę przeciwników, pozostawiając za sobą smugę światła na nocnym niebie. Widok wielkiego wojownika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	…Silny. Nawet ja natychmiast zrozumiałem, jak bardzo był potężny. Tańczył w powietrzu nie przejmując się w ogóle pociskami ciosanymi przez wrogów, które opadały bezwładnie na ziemię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Nie mogąc niczego zrobić, czarodzieje zostawali pokonani, ale zaraz po tym pojawiał się magiczny krąg i przybywała nowa grupa. Naprawdę było ich bez końca!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Azazel, kontynuujmy naszą rozmowę – powiedział Sirzechs-sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, o co chodzi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co chcesz osiągnąć poprzez zbieranie Sacred Gear? Masz w swoich szeregach również posiadaczy Longinusów, prawda? Chcesz zabić Boga, mimo że go nie ma?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Azazel potrząsł przecząco głową i odpowiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To przygotowania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przygotowania? To naprawdę niełatwa, pobudzająca rozmowa, mimo że opowiedziałeś się za pokojem – powiedział Michał-san w zdumieniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Opowiedziałem się za pokojem, tak? Nie chcę z wami wojny. Nie chcę wojny również tutaj… Jednak samoobrona jest potrzebna. Może tak: nie przygotowuję się na atak z waszej strony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zatem z czyjej?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ze strony Brygady Chaosu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– … Brygady… Chaosu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Była to nazwa, której nigdy wcześniej nie słyszałem, ale wnioskując po uniesionych brwiach Sirzechsa-sama, on również.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Na razie potwierdziłem tylko nazwę organizacji oraz jej cele, ale mój zastępca, Semyazza, od jakiegoś czasu przygląda się jej. Podobno zrzeszają niebezpieczne osoby z wszystkich trzech potęg, wliczając w to ludzi, którzy posiadają Sacred Gear i osiągnęli stan Łamacza Ładu. Potwierdzone również jest, że wśród nich znajdują się posiadacze Longinusów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jaki jest ich cel? – zapytał Michał-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zniszczenie oraz chaos. Proste, nieprawdaż? Nie lubią spokoju tego świata. Są terrorystami. Są złośliwi do potęgi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatem możliwym było, że ten zamach był…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przywódcą tej organizacji jest szatański smok, stojący obok Smoka Walijskiego i Smoka Wymycia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy zaniemówili na słowa Azazela. O co chodzi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Rozumiem. Więc osoba ta wykonała ruch. Smok Uroboros Ophis&amp;lt;ref name=&amp;quot;ophis&amp;quot;&amp;gt;&#039;&#039;Ophis&#039;&#039; jest greckim słowem oznaczającym węża.&amp;lt;/ref&amp;gt;… Smok, którego obawiał się sam Bóg… Ten, który od początku świata utrzymuje pozycję najsilniejszego – powiedział ponury Sirzechs-sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co, co? Wszyscy zdawali się być posępni. Czyżby się bali? Czy ten Ourobo-coś tam smok był taki niesamowity? Najsilniejszy, silniejszy od Valiego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Będąc zakłopotany reakcjami tutaj zebranych, do mojego ucha doleciał głos, którego nigdy nie słyszałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, Ophis jest przywódcą Brygady Chaosu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gah! Wraz z nim na podłodze pojawił się magiczny krąg! Czy to jakiś diabeł!? Ale nie znałem tego okręgu! No nie posiadałem zbyt wielkiej wiedzy na temat demonów, ale!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem. Przyszedłeś! Mózg tym razem… – Sirzechs-sama mlasnął językiem. Ech? Dlaczego właśnie to? – Grayfia, szybko przeteleportuj Rias i Iseia-kun!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Grayfia-san prędko zaprowadziła nas w kąt pokoju, a na podłodze pod nami został stworzony mały magiczny krąg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był takiej wielkości, aby zmieścić dokładnie dwie osoby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ojou-sama, życzę pomyślności w walce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ch-chwileczkę, Grayfia!? Onii-sama!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z Buchou pokryliśmy się w świetle.&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Odnośniki tłumacza==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High_School_DxD_-_Tom_4_Grigori_1|podrozdziału Grigori]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High School DxD - Tom 4 Brygada Chaosu|podrozdziału Brygada Chaosu]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Myszax</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_5_-_rozdzial_2&amp;diff=328641</id>
		<title>High School DxD - Tom 5 - rozdzial 2</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_5_-_rozdzial_2&amp;diff=328641"/>
		<updated>2014-02-06T22:51:02Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Myszax: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Żywot 2: Spotkanie młodych diabłów!==&lt;br /&gt;
===Część 1===&lt;br /&gt;
– Innymi słowy, dla diabłów wysokiej klasy elitarność społeczna jest…&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Minął dzień od przybycia do posiadłości Buchou w Zaświatach.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Z powodu „propozycji nie do odrzucenia” od rana słuchałem wykładów o społeczeństwie, elitach i rodowodach od wykładowcy z piekła rodem. Jak pewnie się domyślacie, był to właśnie wspomniany wcześniej trening. &lt;br /&gt;
Ów wykładowca był opłacony przez rodziców Buchou jako mój prywatny nauczyciel. Mało tego! Powiedzieli, że to jeden z „nich”! Czyżby za rogiem czyhało całe ciało pedagogiczne? Poddaję się, to było zbyt dziwne! No bo kto by przypuszczał, że to akurat ja ze wszystkich diabłów będę uczył się o świecie arystokracji i im podobnych!?&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Ale co by nie mówić, wyszło mi to na zdrowie. Sam przecież narzekałem, że nie wiem nic o Zaświatach, a teraz ten facet wszystko mi tłumaczył i nawet odpowiadał na wszystkie moje pytania! &lt;br /&gt;
Podczas wykładu zapisywałem co ważniejsze informacje. Pisałem tak szybko że nawet mój zeszyt zaczął jakby lekko dymić… czyżby zapalił się od tego tarcia? Jednak nie miałem czasu, aby się nad tym zastanawiać – nie chciałbym, aby coś ważnego umknęło mi przez chwilę nieuwagi! Hmmm… Były wakacje…. A czułem się, jakbym nadal był w szkole!?&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Milikas siedział obok mnie, ucząc się razem ze mną. Mimo bycia małym dzieckiem słuchał uważnie. Widać było po nim nadzwyczajny intelekt.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Reszta klubu wyruszyła na wycieczkę krajobrazową z Buchou. Ale im dobrzeeee!&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Oglądali zamek należący do Buchou, a także zamek używany przez Sirzechsa-samę, zanim ten został Maou! Wycieczka po posiadłościach Gremorych! Ja też chcęęęęę!&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
– Zna panicz alfabet diabłów?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-nie, niestety nie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem… Tak więc prosiłbym panicza, aby ćwiczył codziennie litera po literze, słowo po słowie.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
W taki oto sposób diabelski wykładowca powoli i dokładnie uczył mnie, idiotę, nie znającego żadnych podstawowych rzeczy.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Ale o co mu chodziło z tym „paniczem”? Od zeszłej nocy wszyscy kamerdynerzy, pokojówki i nawet ten wykładowca zwracali się tak do mnie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Panicz wybaczy, ale to wszystko to dla panicza dobra. Takie moje zadanie, aby panicz pojął całą wiedzę o rodzie Gremory i Zaświatach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– U-Umm, ale dlaczego mówi pan do mnie per „panicz”? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ……A teraz przejdźmy może do historii rodu Gremory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera, znowu się wymiguje od odpowiedzi! Dlaczego muszę się uczyć zarówno historii rodu, jak i całych Zaświatów? Bo byłem jej sługą? Czy Kiba i reszta też musieli przez to przechodzić? A jeżeli tak… to dlaczego nie ma tu Asi i Xenovii!? Cholera! Nic z tego nie rozumiem! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Gacha.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W drzwiach, które właśnie się otworzyły, pojawiła się matka Buchou. Z każdym razem kiedy ją widzę, stawała się coraz piękniejsza! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Babciu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A no tak… Dla Milikasa była ona babcią, co nie zmieniało faktu, że dla mnie zawsze wyglądać będzie na starszą siostrę Buchou! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Issei-san, Milikas, jak wam idzie nauka? – Weszła pomiędzy mnie, a nauczyciela uśmiechając się łagodnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Starałem się, jak mogłem, by zasłonić mój zeszyt pełen bazgrołów, będącymi tak naprawdę notatkami napisanymi po „diabelskiemu”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jak Sirzechs i Grayfia mówili – dajesz z siebie wszystko w każdej sytuacji. Twoje pismo może i nie jest najpiękniejsze pod słońcem, ale widzę ile wysiłku wkładasz w naukę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Matka Buchou przyzwała do siebie pokojówkę z herbatą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie martw się, już niedługo wróci Rias. W końcu dziś wieczorem odbywa się coroczne zebranie młodych diabłów na włościach Maou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz jak o tym mówiła… Widziałem to w planie na wakacje w Zaświatach Azazela-sensei. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Młode diabły w wieku Buchou spotykają się co roku w określonych miejscach. Mieli oni dopiero zadebiutować w oficjalnych Rating Game. Słyszałem też, że diabły wysokiej klasy ze starych rodów szlacheckich stworzyły tę imprezę, by poznać młode pokolenie. Wybierały się tam także Buchou i przewodnicząca samorządu uczniowskiego, Sona Sitri. A z nimi my, ich słudzy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie miałem chwili wytchnienia, odkąd tu przybyłem. Ciekawe co jeszcze na mnie czekało?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 2===&lt;br /&gt;
Niemal natychmiast po powrocie Buchou i reszty pojechaliśmy pociągiem do terytorium Maou-sama. Podczas drogi przejeżdżaliśmy przez kilka magicznych kręgów teleportacyjnych służących przyśpieszeniu podróży. &lt;br /&gt;
Trzy godziny rzucania pociągiem po mapie – jesteśmy w mieście! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zarówno stacja kolejowa, jak i domy wyglądały tak nowocześnie! Były nawet automaty z napojami! Mimo lekkiej różnicy w wyglądzie pomiędzy domami tutaj i w świecie ludzi, to wciąż wyglądały one na niezwykle nowoczesne i luksusowe. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To jest miasto Luciferd – zaczął wyjaśniać Kiba – leżące w samym środku terytorium Maou. Jest to stara stolica Zaświatów, w którym kiedyś mieszkał Lucyfer-sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc to tutaj kiedyś żył Lucyfer-sama… Byliśmy w tak ważnym miejscu ubrani tylko w nasze zwyczajne, letnie mundurki szkolne… Jednak wyglądało na to, że strój ten stał się strojem naszej rodziny. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zaraz przesiądziemy się do metra. Przejście przez powierzchnię narobiłoby zbyt wiele zamieszania – powiedział Kiba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc jest tu nawet metro! Zaświaty wcale tak bardzo się nie różnią od świata ludzi! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sumie to miało to sens – ludzie i diabły byli ze sobą ściśle związani. Można nawet było powiedzieć, że dzięki kontraktom i wskrzeszaniu ich jako podwładnych za pomocą „Diabelskich pionków”, pomiędzy obiema stronami powstała naturalna więź, koegzystencja. Ciekawe ile i jakie elementy kultury każda ze stron zabrała przeciwnej i zasymilowała do tej pory? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kyaaah! Księżniczka Rias-samaaa! – rozległ się nagle pisk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odwracając się w kierunku jego źródła, zauważyłem stado piszczących nastolatek na przeciwległym przystanku. Hmmm… Czyżby Buchou była popularna także i tutaj? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou to młodsza siostra Maou, do tego jest piękna i pełna gracji, więc nic dziwnego, że szybko stała się idolką dla nisko i średnioklasowych diabłów – powiedziała Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bez jaj… Buchou była celebrytką w Zaświatach? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No, w końcu była siostrą Maou, co więcej była też następczynią rodu Gremory… a przede wszystkim była najpiękniejszą kobietą pod słońcem! Wyglądało na to, że Akeno miała rację – to naturalne, że była taka sławna! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hiiiiiiiiii…Tyle tu osób… – zza moich pleców wydobył się cichy pisk przerażonego Gaspera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sądząc po tych tłumach, zapowiadał się kolejny ciężki dzień dla hikikomoriego Gaspera&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ech, znowu… – westchnęła Buchou. – Lepiej szybko przesiądźmy się do metra, zanim zbiegnie się tu pół miasta. Czy nasz prywatny pociąg jest już podstawiony? – zapytała jednego z dwóch „facetów w czerni”.&lt;br /&gt;
Wyglądali na jakichś ochroniarzy i nie odstępowali nas na krok. Ktoś na zamku powiedział, że są bardzo silni. Nic dziwnego! Coś trzeba było mieć w mięśniach, żeby ochronić Buchou i jej rodzinę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oczywiście. Proszę za mną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po czym ruszyliśmy za ochroniarzem do naszego pociągu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias-samaaaaaaaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc była też popularna wśród mężczyzn, hm? Buchou pomachała stojącej nieopodal grupie mężczyzn z lekko wymuszonym uśmiechem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak zawsze – była niesamowita! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Metrem jechaliśmy kolejne pięć minut. Przybyliśmy na przystanek znajdujący się dokładnie pod największym budynkiem w mieście. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miejsce spotkań młodych diabłów, starych rodów i grubych ryb Zaświatów znajdowało się właśnie w tym budynku. Ochroniarze odprowadzili nas do windy, po czym zaczęli pilnować drzwi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Weszliśmy do niej po Buchou. Spora ta winda, skoro mieściliśmyy się tu całą rodziną. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Słuchajcie mnie teraz, nie będę już więcej tego powtarzać. Bez względu na to, co się będzie działo, macie zachować spokój. Za żadne skarby nie prowokujcie, bądź wszczynajcie bójek! Te diabły to nasi przyszli rywale, musimy się pokazać z jak najlepszej strony – wypowiedź Buchou była przepełniona emocjami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To były słowa kogoś, kto był przygotowany do walki, której nie zamierzał przegrać! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja i Asia przełknęliśmy głośno ślinę i staraliśmy się wyciszyć. W porządku! Mimo tych wszystkich nerwów musiałem pokazać innym Pionom, z czego zbudowana jest rodzina Buchou! Nie mogłem jej zawieść! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili dotarliśmy na ostatnie piętro, a drzwi otworzyły się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znaleźliśmy się w szerokim holu. Zaraz po wyjściu z windy ktoś wyglądający na obsługę podszedł do nas i lekko się pokłonił. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Witam, Gremory-sama. Proszę za mną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poszliśmy za pracownikiem. Gdy tylko skręciliśmy w korytarz, ujrzeliśmy sylwetki kilku osób będących w kącie… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sairaorg!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądało na to, że Buchou znała kogoś z nich. Ten ktoś chyba też poznał Buchou gdyż do nas podszedł. Chłopak na oko był w moim wieku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miał dość twarde rysy twarzy, lecz dodawały mu tylko wdzięku. Czarne włosy, muskularne ciało. Rozpierała go energia – zupełnie, jakby był jakimś pro-zawodnikiem MMA. Hmmm… A może pochodził z rodziny diabłów specjalizujących się w sztukach walki? Nie wiem. Jego oczy jednak były dziwnie fioletowe.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Jego wzrok… Czułem, że był on podobny do Buchou – nie, do Sirzerchsa-sama. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kopę lat, Rias. – Uścisnął dłoń Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeden z młodych diabłów? Pewnie był wysokoklasowym diabłem, nawet taki mierny diabeł jak ja mógł wyczuć jego wielką energię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poczułem na sobie spojrzenia… Pochodziły od rodziny tego diabła. Niedobrze. Wszyscy wyglądali na cholernie silnych…&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
– Faktycznie, sporo się nie widzieliśmy. Dobrze widzieć cię całego. Pozwól, że cię przedstawię. Są tu przecież ludzie, którzy nie znają cię. To jest Sairaorg. Jest moim kuzynem od strony matki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak go przedstawiła Buchou —Zaraz, kuzyn!? Może to właśnie dlatego kojarzył mi się z Sirzechesem-sama? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jestem Sairaorg Bael. Kolejna głowa rodu Bael.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bael! Jeden z Wielkich Królów, którzy byli zaraz za Maou!? Nawet taki ignorant jak ja to wiedział! Zaraz… Wychodziło na to, że matka Buchou pochodziła z rodu Bael!? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rodzina Wielkiego Króla! Niesamowite! Ród Gremory miał i Maou, i kogoś z klanu Wielkiego Króla! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ignorując moją osłupiałą osobę, Buchou kontynuowała rozmowę z Sairaorgiem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż zatem, czemu stoisz tak w tym korytarzu? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jakby to powiedzieć… Unikam debili jak mogę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Debili? Inni już tu są?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Agares i Astaroth byli tu przede mną. Zefordoll przyszedł zaraz po mnie. Jak tylko się zobaczyli, Zefordoll i Agares zaczęli kłótnię. – Na twarzy tego pięknisia Sairaorga pojawił się grymas zniesmaczenia.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Ciekawe o co im poszło? Już miałem pytać gdy.… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dooooooooooooooooooooooooooooooooo!&#039;&#039; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Budynkiem zatrzęsło w posadach i usłyszałem odgłos uderzenia! Ech!? Co jest!? To gdzieś blisko! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmartwiona Buchou bez namysłu ruszyła w kierunku hałasu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cholera, właśnie dlatego odradzałem im spotykania się, kiedy nie jest to konieczne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wzdychając, Sairaorg-san pobiegł za Buchou wraz z diabłami wyglądającymi na jego rodzinę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No cholera jasna! Chociaż nie chciałem się tam zbliżać, jako jej sługa musiałem jej towarzyszyć. Ruszyliśmy całą rodziną za Buchou, ale widać było, że nie wszyscy chcieli się tam zbliżać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za wielkimi drzwiami znajdowała się sala balowa— była jednak kompletnie rozwalona! Stoły, krzesła, dekoracje – wszystko było zniszczone! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obecne tam diabły podzieliły się na dwie, wrogie sobie grupy. Mieli wyciągnięte bronie i wystarczyła iskra by znów zaczęli się lać! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po jednej stronie były okropne, goblinopodobne diabły. Druga strona wyglądała w miarę normalnie. Obie strony jednak owinięte były aurą pełną chęci mordu! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Straszne! Bardzo straszne! Nie dość, że dużo tej aury, to jeszcze jaka potężna! Wydawała się o wiele silniejsza od naszej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak coś przykuło moją uwagę. W kącie na tyłach sali siedziała elegancko wyglądająca rodzina. Pośrodku tych diabłów ktoś… pił spokojnie herbatę! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zefordoll, widzę że śpieszy ci się zdychać, co? Aż tak bardzo ci się nie podobam? Nie ma sprawy – nawet jak cię zabiję, ujdzie mi to płazem – powiedziała chłodnym tonem przepiękna diablica.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwie grupy wymieniły spojrzenia. Ale żeby mówić, że go zabije… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ooch, ale z niej laska! I to chyba w naszym wieku! Zza jej okularów wydobywało się zimne jak lód, bezlitosne spojrzenie. Straszne! I do tego jeszcze jej aura! Aż ciarki przechodzą! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niestety, nosiła niebieską szatę, która odsłaniała tylko niewielkie partie ciała. Jaka szkoda!&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
– Hah, powiem to raz jeszcze, dziwko! Takie kurwy, jak ty, trzeba nauczyć szacunku w łóżku! Malutka Agares nie lubi być bez straży swojej siostrzyczki, co? Tak jej pilnujesz, że nadal jest dziewicą! Hah! Zostanie przez ciebie starą panną! Żaden facet jej nie zechce! Ja pierdolę, wszystkie kobiety z rodzin związanych z Maou po prostu jebią dziewictwem! No i kurwa właśnie dlatego mówię, że bym was „oczyścił” z tego smrodu! Będziecie błagały, by się na jednym „czyszczeniu” nie skończyło, wy małe kurwy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O żesz… Ale z niego niewychowany cham! Miał jakiś czarny magicznopodobny tatuaż na twarzy, a jego włosy przypominały sterczące kolce. Podobne tatuaże znajdowały się na jego ciele. Miał na sobie tylko spodnie ozdobione błyskotkami. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chuligan. No po prostu chuligan jak się patrzy! Heh, a więc nawet tutaj były takie typy. Jego twarz była nawet-nawet, ale cała reszta tylko odstraszała. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Więc o to poszło? Onee-chan w okularkach była napastowana przez tego chuligańskiego onii-chan? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sairaorg-san podszedł i wyjaśnił mi rzeczy, których nie rozumiałem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ta sala to taka poczekalnia dla nas, gdzie czekamy na rozpoczęcie spotkania. To właśnie tutaj młode diabły powinny wymienić się pozdrowieniami. Ale gdy zbierzesz w jednym miejscu takich narwańców i debili, to nic dziwnego, że dochodzi do czegoś takiego. Stare rody i reszta myślą, że to w porządku, ale ja nie chcę uczestniczyć w tym paskudnym widowisku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Strzykając szyją w lewo i w prawo, Sairaorg-san wyszedł pomiędzy dwie zwaśnione grupy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz, zaraz! To niebezpieczne! Nie powinieneś był się zbliżać do tak rozwścieczonych ludzi! Próbowałem go powstrzymać, ale Buchou zatrzymała mnie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, patrz. Dobrze się jemu teraz przyglądaj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co? No dobra, ale dlaczego? Bo jest twoim kuzynem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jest numerem jeden spośród nas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Że co!? Numer jeden!? W sensie najsilniejszy!? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sairaorg-san wszedł pomiędzy dwie grupy gotujące się do walki. Wzrok onee-chan w okularach i chuligana został skierowany na jego osobę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Seegvaira, księżno rodu Agares i ty, Zefordoll, buntowniczy potomku rodu Glasja-Labolasa. Jeżeli nie przestaniecie, będziecie mieli ze mną do czynienia. To ostatnie ostrzeżenie. Zależnie od tego, co teraz uczynicie, może skończyć się tylko na upomnieniu, bądź na wizycie w szpitalu. A jak wiecie, nie okazuję łaski podczas walki – słowa Sairaorga-san miały w sobie taką intensywność! Niesamowite! Już samo jego ostrzeżenie spowodowało u mnie ciarki! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ze zdenerwowania, na twarzy chuligana wyskoczyła wielka żyła. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Żeby taka fujara Baelowska jak ty mog…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Badum!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Echo głośnego uderzenia! Zanim Zefordoll mógł dokończyć, został wbity w ścianę jednym uderzeniem Sairaorga-san! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Gara… &#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Upadł na podłogę. Wyglądalo na to, że stracił przytomność! Leżał nieruchomo na podłodze! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…jednym uderzeniem! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tylko jedno uderzenie wystarczyło, by powalić tak silnego przeciwnika!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mówiłem, nie posłuchałeś. Masz za swoje – na słowa Sairaorga-san rozległy się okrzyki &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Osz ty chuju!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pieprzony ród Bael! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rodzina powalonego chuligana już ruszyła w kierunki Sairaorga-san, gdy wtem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Lepiej zanieście swojego pana do lekarza. To po pierwsze. Po drugie, nawet jeżeli wszyscy mnie zaatakujecie, tylko pogorszycie swoją sytuację. Zaraz odbędzie się część oficjalna spotkania, więc lepiej doprowadźcie swojego pana do ładu i składu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[—!] &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Biegnący napastnicy zatrzymali się na te słowa, a następnie podeszli do swojego pokonanego pana. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz po tym Sairaorg-san odwrócił się do onee-chan w okularkach. Jej rodzina zamarła w strachu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeszcze jest trochę czasu – popraw swój makijaż. Nie wypada, by taka dama, jak ty, poszła na spotkanie w takim stanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– M-masz rację. – Onee-chan odwróciła się i wyszła z sali razem ze swoją rodziną. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy tylko wyszli, Sairaorg przemówił do swojej rodziny. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zawołajcie obsługę. Sala jest w tak opłakanym stanie, że nawet nie mam gdzie wypić herbaty z Rias.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dosłownie oczarowało mnie zachowanie i postawa Sairaorga. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był silny! I taki zajebiiiiisty! To ktoś, kto stał na samym szczycie! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To chyba pierwszy raz w życiu, kiedy stałem obok kogoś tak młodego, a jednocześnie tak zajebistego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Aah, Hyoudou! – usłyszałem znajomy głos. Kiedy się odwróciłem zobaczyłem ludzi ubranych w znajomy uniform Akademii Kuou. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O Saji. I Kaichou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Witaj, Rias, i ty, Hyoudou-kun.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji i Sona Kaichou właśnie przybyli. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 3===&lt;br /&gt;
– Jestem Seegvaira Agares, następczyni rodu Agares, godności Arcyksięcia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zostaliśmy powitani jako rodzina Gremory przez onee-chan w okularach – ojou-sama z rodu Agares. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz po tym całym incydencie sala została przywrócona do poprzedniego stanu przez magię obsługi budynku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przybyłe młode diabły przedstawiali i witali się z innymi. Wszyscy siedzieliśmy przy wielkim stole, wyłączając rozkwaszonego chuligana i jego rodzinę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou z rodu Gremory, Kaichou z rodu Sitri, Sairaorg-san z rodu Bael. No i tamten dupek z rodu Glajsa-Labolas. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże ta siedząca obok nas onee-chan była kolejną głową rodu Agares – Arcyksięci! Arcyksiążęta to najbardziej zaufani agenci Maou, którzy wydawali wyroki na nas, diabłów! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgodnie z tym, co powiedziała Buchou, jeżeli Maou-sama byłby prezesem firmy, wielcy królowie byliby vice-prezesami, a arcyksięcia dyrektorami wykonawczymi. Trochę to dziwne, że było tu czterech prezesów, ale tak działały właśnie Zaświaty. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Miło mi poznać, jestem Rias Gremory. Następczyni rodu Gremory. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jestem Sona Sitri. Następczyni rodu Sitri.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou i Kaichou kontynuowały powitania. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Panowie siadali na swoje miejsca, a ich słudzy stali za nimi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jestem Sairaorg Bael, następca rodu Bael, godności Wielkiego Króla – przedstawił się głosem pełnym dostojeństwa Sairaorg-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak jak myślałem – faktycznie miał w sobie coś „królewskiego”. Numer jeden to liga sama w sobie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak, który pił wcześniej herbatę, także przemówił. Emanowała od niego aura łagodności i dostojeństwa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jestem Diodora Astaroth. Kolejna głowa rodu Astaroth. Proszę dobrze mną się zająć, przyjaciele.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niezwykle przyjemny głos. Mimo że był diabłem, wyglądał tak niezwykle delikatnie i niewinne. Zgaduję, że pod tą fasadą znajdował się jednak ktoś niezwykłej mocy… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Astaroth… Chwileczkę, chyba obecny Belzebub-sama pochodzi z tego rodu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A tamten dupek… Glajsa-Labolas… Pochodził z tej samej rodziny, co obecny Asmodeusz-sama! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to naprawdę w porządku, by w przyszłości rodem kierował ktoś taki jak on? Słyszałem, że przez beztroskę obecnych Maou, ich rodzeństwo stało się niezwykle poważne i pracowite. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ród Glajsa-Labolas spotkało nie dawno okropne zrządzenie losu. Osoba, która miała zająć pozycję głowy rodu, zginęła w nieszczęśliwym wypadku. Zefordoll został właśnie ogłoszony kolejną głową rodu – wyjaśnił Sairaorg-san. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Serio? Ród Glajsa-Labolas spotkało takie okrutne zrządzenie losu! Nie dość, że śmierć jej członka, to jeszcze wyznaczenie kogoś takiego na głowę rodu!?… A może ta śmierć to nie przypadek? Nie, będzie lepiej, jeżeli nie będę wtykał nosa w nieswoje sprawy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I w ten oto sposób zebrało się sześciu młodych diabłów. Jednak ich słudzy… Wyglądali na takich silnych! Byłem najsłabszy! Czułem się taki… niepotrzebny… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zebrali się tutaj Gremory posiadający Lucyfera, Sitri posiadający Lewiatana, Astaroth mający Belzebuba, Glajsa-Labolas z Asmodeuszem, a do tego Wielki Król i Arcyksiężna. Sześć potężnych rodów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co za zbiorowisko! Drużyna marzeń! Już rozumiem, dlaczego uważa się ich za obiecujących. Te diabły kiedyś przejmą odpowiedzialność nad Zaświatami. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może z powodu dorastania wśród elit, a może już tacy się urodzili – jednak od każdego z nich czuć było inną moc i aurę. Ciekawe, co grube ryby Zaświatów chcieli osiągnąć, zbierając ich tutaj? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, Issei. Nie rób głupiej miny – powiedział Saji, wzdychając. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale wszyscy tu są tacy silni! Nic na to nie poradzę, że jestem spięty. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co ty bredzisz!? Jesteś Sekiryuuteiem, nie? Nie powinieneś zachowywać się trochę dostojniej?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nawet jeżeli tak to ujmiesz…. Zaraz! Dlaczego jesteś taki zły?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sługi powinny zachowywać się z pewną dostojnością na takich spotkaniach. Przeciwnicy nie patrzą tylko na panów, a przede wszystkim na podwładnych. Zachowując się tak, nie tylko poniżasz samego siebie, ale i szkodzisz wizerunkowi Buchou. Pamiętaj o tym – w końcu jesteś niepowtarzalnym Sekiryuuteiem rodu Gremory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji zaskoczył mnie swoją przemową. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jesteś dumą rodziny Buchou! – ciągnął dalej. – Staraj się! Ja też chcę być kimś takim dla Kaichou – uśmiechnął się gorzko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciekawe co mu się stało?  Już miałem go pytać, gdy otworzyły się drzwi i wszedł ktoś z obsługi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przepraszamy za zwłokę. Proszę ,wchodźcie, wszyscy już czekają. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nareszcie! Część oficjalna! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pokój w którym się znajdowaliśmy, wydzielał dziwną atmosferę. Na wysoko położonych balkonikach zasiadali jacyś dostojnicy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znajdowały się tam jednak znajome twarze – Maou Sirzechs-sama, a zaraz obok Serafall-sama. Tym razem jednak nie była przebrana za Maou Shoujo&amp;lt;ref name=&amp;quot;shoujo&amp;quot;&amp;gt;Gra słów Maou – władca diabłów i Mahou – magiczna, shoujo – młoda dziewczyna. Przykładem Mahou Shoujo są/były popularne w Polsce „Czarodziejki z Księżyca”&amp;lt;/ref&amp;gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obok nich siedziały dwie osoby, których nie poznawałem… Pewnie byli to Belzebub-sama i Asmodeusz-sama. Nawet moc, którą od nich wyczuwałem, zdawała się to potwierdzać… Jednakże wyglądali dość młodo. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znajdowaliśmy się w sytuacji, gdzie wszyscy goście spoglądali na nas z góry. To naprawdę nie było przyjemne. Patrzyli się tak jakoś… poniżająco? Nienawidziłem tego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Staliśmy rzędem za Buchou. Mimo że nie robiliśmy nic więcej, nawet takie stanie było stresujące. Było tak cicho… Zacząłem więc rozglądać się za dziewczynami z innych rodzin.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zauważyłem kilka dziewczyn-potworów i wskrzeszone dziewczyny-ludzi. Dobrze byłoby później się z nimi zapoznać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas kiedy ja stałem praktycznie na palcach ze stresu, cała szóstka panów, wliczając w to Buchou, zrobiła krok naprzód. Widzę, że ten dupek-chuligan już się obudził. Opuchnięcie na policzku jeszcze nie zeszło i miał limo – po takim uderzeniu nie było to dziwne. Jeżeli nie użyje się Sacred Gear Asi, będzie chodził z tym jeszcze kilka dni. Jednak nidy nie pozwoliłbym zbliżyć się Asi do kogoś takiego jak on. Szatan jeden wie, co mógłby jej zrobić. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dobrze, widzę, że są już wszyscy. Zebraliśmy was dziś po to, by przyjrzeć się sylwetkom osób biorących na swe barki przyszłość Zaświatów. Spotykamy się z wami co roku, by ocenić wasz rozwój –  przemówił podniosłym głosem diabeł w podeszłym wieku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Choć niektórzy przeszli od razu do rękoczynów… – tym razem odezwał się z sarkazmem diabeł z wielkimi wąsami. Odnosił się do niedawnej bójki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sam byłem zaskoczony, że tak nagle zaczęli się bić. Czyżby… uroki młodości? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jesteście szóstką wybranych mających zarówno kwalifikacje, jak i umiejętności, których nikt nie może zakwestionować. Dlatego pragnę, byście rywalizowali tu ze sobą przed waszym debiutem i rośli w siłę – powiedział Sirzechs-sama ze swojej najwyżej położonej loży. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Innymi słowy, chcieli, abyśmy rozegrali tu Rating Game? Azazel-sensei też coś o tym mówił. Że rozegramy Rating Game jako formę treningu. Czy o to mu chodziło? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czy zostaniemy wysłani do walki z 「Brygadą Chaosu」? – zapytał niespodziewanie Sairaorg-san. Co za niezwykłe pytanie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeszcze nie wiemy, aczkolwiek chciałbym za wszelką cenę tego uniknąć – odpowiedział spokojnie Sirzechs-sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sairaorg-san podniósł uniósł brwi, słysząc tą odpowiedź. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dlaczego? – zapytał. – Nawet jeśli jesteśmy młodzi, także jesteśmy odpowiedzialni za Zaświaty. Jeżeli będziemy ciągle chronieni przez naszych poprzedników i nic więcej nie zostanie zrobione…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sairaorg – przerwał mu Sirzechs-sama – jesteśmy zachwyceni twą odwagą, jednakże jesteś zbyt lekkomyślny. Przede wszystkim chciałbym uniknąć wysyłania was, młodych, w wieku dorastania, na pola walki. Byłoby ogromną stratą, jeżeli którekolwiek z was straciłoby życie. Proszę, zrozum. Jesteście dla nas, starszyzny, skarbem większym niż możecie sobie wyobrazić. Dlatego też chcę, abyście żyli i doświadczali nowych rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sairaorg-san wydukał jedynie „rozumiem” w odpowiedzi na słowa Sirzechsa-samy. Jednakże jego mina wyrażała kompletną dezaprobatę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz po tym rozpoczęła się dyskusja z użyciem wielu trudnych słów na temat nadchodzących walk organizowanych przez Maou-sama. Nic nie rozumiałem, a moja głowa prawie eksplodowała. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc to jeszcze trochę potrwa? Zaraz! Jeżeli to potrwa tak długo, to nie będę miał czasu na odpoczynek! Chciałbym chociaż trochę wyspać się przed rozpoczęciem naszego treningu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A więc, najpierw chciałbym przeprosić was za tak długie oczekiwanie. Zrozumcie – jesteście solą tego świata, jesteście uosobieniem naszych pragnień i marzeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy uważnie wysłuchali słów Sirzechsa-sama. Rozumiałem, że w słowach tych nie było ani krzty kłamstwa. Tak jak się można było spodziewać po onii-san Buchou – w głębi ducha to miła i dobra osoba. Był osobą szczerą i ciekawską z natury. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Na zakończenie chciałbym spytać się o wasze cele na przyszłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwszy do odpowiedzi wyrwał się Sairaorg-san. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Moim celem jest zostanie Maou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
—! Powiedzieć coś takiego! Niesamowite! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Hoh…] &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zebrani oficjele dali upust westchnieniom zdziwienia, którzy zdeklarował coś takiego bez wahania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To niespotykane, by członek rodu Wielkich Królów opuszczał go – powiedział jakiś mężczyzna. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kiedy ludność Zaświatów poczuje, że nie ma innej drogi, niż mój awans na Maou, zostanę nim. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiedział to! Co za niezwykła odwaga! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I gdy nie zdążyłem nawet w połowie ochłonąć po jego deklaracji Buchou wyjawiła swój cel. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Moim celem jest życie jako głowa rodu Gremory i wygrana w każdym Rating Game.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach… Więc to nadal był jej cel. Czułem się, jakbym słyszał to po raz pierwszy. To było tak bardzo w jej stylu… W porządku! My, słudzy, musimy zrobić wszystko, by jej marzenie spełniło się! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chwilę później wszyscy młodzi wyjawili swoje cele, oprócz Sony-kaichou, która przemówiła na koniec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pragnę zbudować w Zaświatach szkołę przygotowującą do Rating Game.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szkoła!? Więc Kaichou chciała założyć szkołę… Jednak kiedy mnie ogarnął podziw, starszyzna tylko zmarszczyła brwi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale… Taka instytucja już działa w Zaświatach, dlaczego miałabyś założyć kolejną? – zapytała, pełna ciekawości, starszyzna. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kaichou odpowiedziała dumnie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jednak owa szkoła jest tylko dla wysokoklasowych diabłów jak i tych, którzy mają odpowiednie znajomości. Szkoła, której pragnę, przyjmowałaby każdego – diabłów zarówno niskiej klay jak i wskrzeszonych, bez żadnych podziałów i względów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ooch! Szkoła równych szans! Wspaniale! Takie miejsce z pewnością przydałoby się w Zaświatach. Widać było, że Saji’ego rozpierała duma, kiedy Kaichou omawiała swe marzenie. &lt;br /&gt;
Jednakże…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Hahahahahahahahahahahahahahahahahaha!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Starszyzna wybuchła śmiechem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O co im chodziło? Dlaczego się śmieją? Kiedy spojrzałem na Buchou, zauważyłem, jak przymruża oczy, a jej mina poważnieje. Ech? Ech? Co się dzieje? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– No nie wierzę! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale to było dobre!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A więc mamy małą dziewczynkę z marzeniami!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jak dobrze być młodym! Takie przednie żarty! Jednakże, następczyni rodu Sitri nie wypada tak żartować. Śmiem stwierdzić, że to doskonały zbieg okoliczności iż twój [cel] został wyjawiony właśnie tu, wśród tych zamkniętych czterech ścianach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie rozumiem… Dlaczego wszyscy wyśmiewali jej marzenie? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nawet jeżeli obecne Zaświaty są zupełnie inne, od tych które, oni pamiętają, dyskryminacja diabłów reinkarnowanych i niskiej klasy przez elity wciąż występuje. Nadal także istnieje spora grupa osób, które uważają to za naturalne – wyszeptał stojący za mną Kiba. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale dlaczego? Przecież byliśmy tak otwarcie przyjęci przez rodzinę Buchou…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-kun, ród Gremorych jest znany ze swych silnych więzi rodzinnych. Nie uznają za stosowną dyskryminację wyłącznie ze względu na pochodzenie, ale… przypomnij sobie ród Feneks. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez słowa Kiby przypomniałem sobie sytuację z Raiserem. Ten facet traktował mnie jak ścierwo, zarówno z powodu mojego pochodzenia, jak i pozycji sługi. &lt;br /&gt;
Jednak mimo wszystko Kaichou odpowiedziała z siłą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie żartuję. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Serafall kiwnęła głową. Wyglądało to tak, jakby mówiła: „Dobrze im powiedziałaś! Dalej!”, jednak ze względu na swą pozycję jako Maou, nie mogła poprzeć jej oficjalnie, co było po prostu smutne. &lt;br /&gt;
Jakiś szlachcic przemówił chłodnymi słowami. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sona Sitri-dono. Diabły reinkarnowane i te niskiej klasy służą wyłącznie spełnianiu zachcianek ich panów pochodzących z elit. Nie są wybierani ze względu na wiedzę, czy też wykształcenie, lecz ze względu na ich przydatność, zdolności i talenty. Czyż zbudowanie takiej szkoły nie zaburzy tradycji, kultywowanej od wieków przez stare rody szlacheckie? Załamanie tej tradycji spowoduje utratę twarzy owych rodów. I mimo że wszyscy mówią o „erze zmian”, jaka nadeszła w Zaświatach, należy pamiętać, iż oprócz zmian dobrych, istnieją także zmiany złe. Tak więc zburzenie odwiecznego porządku i wprowadzenie takiej swobody w nauczaniu nie powinno być celem szanownej panienki… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak Saji nie mógł już dłużej tego znieść. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dlaczego to mówicie!? – krzyknął. – Dlaczego spoglądacie z pogardą na marzenia Kai… nie, na marzenia Sony-sama!? To dziwne! Dlaczego z góry zakładacie porażkę? Dlaczego uznajecie to za żart? Jesteśmy w każdym calu poważni i zdecydowani!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uważaj na to, co mówisz, młody, wskrzeszony diable! Sono-dono, niezbyt wychowałaś swojego sługę – powiedział jeden ze szlachciców. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co ty mówisz? To ty uważaj, co gadasz! Dlaczego ją tak krytykujecie, mimo że to WY chcieliście usłyszeć nasze marzenia? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdyby Buchou spotkało coś takiego, zachowałbym się dokładnie tak samo!&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
– …Proszę o wybaczenie, to się więcej nie powtórzy – powiedziała beznamiętnie Kaichou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widać było, jak Saji zastanawiał się, czemu Kaichou tak zareagowała.&lt;br /&gt;
– Kaichou! Dlaczego!? Ci ludzie cię wyśmiali, szydzą z twoich marzeń! Dlaczego nic z tym nie robisz i milczysz!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Saji, cisza. To nie czas i miejsce na twoje wyskoki. Powiedziałam, co chcieli usłyszeć. Wystarczy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kaichou ochrzaniła Sajiego. Chciał coś odpowiedzieć, ale kiedy spojrzał jej w oczy, powstrzymał się. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W takim razie…. Nie będziecie marudzić, jeżeli moja słodziutka Sona-chan wygra w Rating Game? Skoro tyle rzeczy można dostać wyłącznie dzięki dobrym wynikom w walkach… – wszystkich zaskoczyła propozycja Lewiatana-sama, choć ona sama była niesamowicie wkurzona. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rany! Oji-sama&amp;lt;ref name=&amp;quot;oji&amp;quot;&amp;gt;Wujaszkowie.&amp;lt;/ref&amp;gt; połączyli siły, by dręczyć moją Sonę-chan! Nawet ja nie zniosę czegoś takiego! Jeżeli tak jej dokuczacie, to ja wam też podokuczam! – wykrzyczała Serafall-sama ze łzami w oczach.&lt;br /&gt;
Diabły nie mogły się zdecydować, co zrobić w tej niecodziennej sytuacji.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Kaichou… zasłoniła twarz ze wstydu. Zapadła taka niezręczna cisza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak ja poczułem ulgę na słowa Serafall-sama. Ja także uważałem, że nikt nie może zabronić nam marzyć. Zresztą – Zaświaty kiedyś muszą się zmienić, nie? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I właśnie dlatego cel Kaichou był wspaniały! Reszta powinna to zauważyć, ale jak widać, byli już tak starzy, że potrafili tylko pierdzieć na swoich stołkach. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak i ich słowa coś mi uświadomiły. Wiele rodów miało swoje tradycje, które pielęgnowali, a których ja nie znam. Musiałem przynajmniej poznać zwyczaje rodu Gremory. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bardzo dobrze. W takim razie rozwiążmy tę sprawę małą walką między młodymi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy skupili się na słowach Sirzechsa-sama. Serio? Będziemy walczyć? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias, Sona? Co wy na to?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
—! A więc to tak! Maou-sama! Przebiegle! Zarówno ja, jak i reszta sług, niezmiernie się zdziwiliśmy! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou i Kaichou popatrzyły na siebie w ciszy. Nie zwracając na to uwagi, Maou kontynuował: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pierwotnie planowałem jej debiut w Rating Game dopiero za kilka dni. Azazel zebrał fanów Rating Game z każdej z trzech stron pod pretekstem ujrzenia potencjału młodych. Mi to nie przeszkadza, więc niech pierwszą walkę stoczą Rias i Sona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc taki był jego plan! Azazel chciał trenować nas przez walki i jednocześnie zapewnić rozrywkę każdej ze stron sojuszu! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Kaichou przeciwnikiem! Niesamowite! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No, ale zaraz! Walka dwóch drużyn z tej samej szkoły? Co jest? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou wzięła głęboki oddech po czym uśmiechnęła się wyzywająco do Kaichou! Ooch! Chciała tego! Kaichou odpowiedziała lekceważącym uśmiechem. Jakby wiedziała, że i tak wygrają! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mimo iż nie będzie to oficjalna walka, czuję, iż przeznaczeniem było za pierwszego przeciwnika mieć ciebie, Rias.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie myśl sobie, że masz jakiekolwiek szanse na zwycięstwo, Sona. Dam z siebie wszystko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Iskry! Ej, ej, ej! To będzie walka stulecia! Buchou vs. Kaichou! Klub Oklutystyczny vs. Samorząd Uczniowski!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Walka pomiędzy Rias-chan a Soną-chan! Tak☆! Lubię taką pikanterię!! – Serafall-sama wyglądała na szczęśliwą! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Walka odbędzie się dwudziestego ósmego lipca czasu ludzkiego. Do tego czasu możecie robić, co chcecie. Szczegóły przekażemy wam w późniejszym terminie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgodnie z decyzją Sirzechsa-sama, Rating Game pomiędzy Kaichou, a Buchou został zaakceptowany!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 4===&lt;br /&gt;
– A więc zmierzycie się z rodem Sitri…. Ciekawe, ciekawe…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wróciliśmy do rezydencji rodu Gremory, w progu której przywitał nas Azazel-sensei. Przeszliśmy do salonu, gdzie zdaliśmy mu relację z odbytego spotkania. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dwudziestego ósmego lipca czasu ludzkiego… Więc mamy tylko jakieś dwadzieścia dni… – z jakiegoś powodu sensei zaczął coś liczyć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dwadzieścia dni… treningu? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oczywiście! – przytaknął sensei. – Zaczniecie trening od jutra, już nawet dopasowałem wcześniejsze plany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale czy to w porządku, by tylko naszą rodzinę wspierał Naczelnik Upadłych Aniołów? To chyba trochę nie fair wobec innych… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czułem, że nie byłoby dziwnym słyszeć narzekania innych młodych diabłów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże sensei tylko westchnął i odpowiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, jest całkowicie OK. Wiesz, chcę się podzielić wynikami moich badań z innymi. Anioły mówiły, że także coś przygotują. Reszta zależy już wyłącznie od dumy młodych. Jeżeli szczerze będą chcieli skorzystać z mojej pomocy, uczynię to najlepiej, jak będę mógł. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli tak to ujmujesz… To chyba w porządku? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nawet mój vice pomaga innym rodom! Hahaha! Rady Semyazzy mogą być lepsze od moich! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Proszę, nie mów nam takich niepokojących rzeczy. Ten Naczelnik był zbyt wyluzowany jak na swoją pozycję! Jednak to właśnie dzięki temu tak dobrze było z nim przebywać.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
– No dobra. Zbiórka jutro rano w ogrodzie. Rozdam wam wasze plany i wszystko wytłumaczę. Wyśpijcie się. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Tak jest!] &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odpowiedzieliśmy zgodnym głosem. W porządku! Data ustalona! Trzeba się przygotować! A przede wszystkim muszę zbliżyć się do Valiego chociaż odrobinę! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy tak myślałem, przyszła Grayfia-san. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kąpiel jest już gotowa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiadomość dnia! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gorące źródła w stylu japońskim znajdowały się w odgrodzonej części ogrodu Gremory. Natychmiast wskoczyliśmy z Kibą i Azazelem-sensei do wody. Achhh… Jaka ulga. Wspaniale. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jak fajnie jest aniołem być～♪.&amp;lt;ref name=&amp;quot;kangurek&amp;quot;&amp;gt;Azazel śpiewa jak fajnie być na wycieczce. Przypomniała mi się piosenka, którą zawsze śpiewaliśmy na wycieczkach w zerówce ([http://www.youtube.com/watch?v=jNZGe6aB-0U tutaj można ją usłyszeć]). Piosenka podobna do tej jeżeli ktoś chce wiedzieć, skąd takie tłumaczenie.&amp;lt;/ref&amp;gt;&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Azazel-sensei zaczął nucić jakąś piosenkę. Och! Rozłożył nawet swoich dwanaście kruczoczarnych skrzydeł. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hahahaha, nie ma to jak źródełko z Zaświatów… z piekła rodem! A gdy dochodzi do tego jakość wody z terenów wspaniałego rodu Gremory, można powiedzieć, że znajdujemy się w najlepszym gorącym źródełku na świecie. A właściwie obu światach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zadziwiające, że Naczelnik-sama był tak przyzwyczajony do gorących źródeł. Zgadzało się, miał na sobie yukatę, kiedy spotkałem go po raz pierwszy. Czyżby był on jakimś otaku? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z Kibą mieliśmy głowy owinięte ręcznikami i byliśmy po głowy zanurzeni w wodzie. Przed chwilą Kiba zrobił coś strasznego i obrzydliwego. On nagle zapytał… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A może umyć ci plecki, Ise-kun?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co ty do cholery bredzisz? I jeszcze z rumieńcem jak jakaś dziewczyna!? Za żadne skarby nie skradniesz mi dziewictwa! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…No ale słyszałem, że niektórzy mężczyźni mają takie więzi gdzie normą jest golizna… Tacy najlepsi kumple pod słońcem, którzy nie mają między sobą sekretów i niczego się nie wstydzą. Ja… chciałem mieć taką więź z Kibą – chciałem mieć w nim przyjaciela. Może warto spróbować? Podczas ostatniego treningu przed walką nie mieliśmy zbytnio okazji by zacieśnić więzi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…A tak na marginesie – gdzie się do cholery podział Gya-suke&amp;lt;ref name=&amp;quot;gya-suke&amp;quot;&amp;gt;  Ksywka Gaspera powstała z połączenia pierwszej części jego imienia ギャー i kanji 助 (すけ – suke), a znak ten oznacza pomoc, wsparcie.  &amp;lt;/ref&amp;gt;? Boi się nagiej socjalizacji? Mimo bycia fetyszystą w damskich ciuszkach? Ach. Stoi w wejściu. Pewnie boi się wejść. Ba! Na pewno się boi! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyszedłem z wody i podszedłem do przerażonego Gaspera. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– No dalej, wskakuj do wody. W końcu po to tu jesteśmy. – Złapałem go za rękę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kyah! – wrzasnął jak przerażona dziewczynka. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
„Kyah”… No bez jaj… Jeszcze owinął się ręcznikiem i zasłaniał klatę… Nie jesteś kobietą, do cholery, mimo że tak wyglądasz! Dlaczego zachowujesz się jak baba, mimo bycia facetem!?&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Wpatrywałem się w niego, trzymając za rękę, więc on, czerwieniąc się, powiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …U-umm, proszę nie patrz się na mnie w taki sposób… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …T-ty mały! Jesteś facetem, nie zasłaniaj swojej klaty ręcznikiem! Myślisz, że tobie jest ciężko!? Bzdura! Pomyśl, przez co ja muszę przechodzić, widząc cię codziennie przebranego za dziewczynę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …N-nie wierzę! A-a więc patrzysz na mnie w taki sposób, Ise-senpai? M-moje ciało jest w niebezpieczeeeeeństwie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zamknij się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myślałem, że nie będzie sprawiał problemów po tylu treningach! Tak więc wziąłem małego na ręce, jak jakąś pannę młodą, i przyniosłem do źródła…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;PLUSK!&#039;&#039; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyrzuciłem go do wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nieeeeee! Gorącoooo! Topię sięęęęę! Ise-senpai jest zobczeńceeeeeem! – jego krzyki dało się słyszeć w całej okolicy! Jaki debil! Jeżeli usłyszy to Buchou i reszta…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Ise, wiesz, że nie powinieneś go molestować?」 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dręczycielski głos Buchou! Zaraz po tym chichot dziewczyn!! Waaaaaaaaah! Zaraz spalę się ze wstydu! [[Image:high_school_dxd_v5_101.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mogłem tego znieść, więc natychmiast wskoczyłem do wody!&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Uu, ale ja tylko wsadziłem tego hikikomori do wody… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, Ise. – Sensei podszedł do wcale-nie-prawie-płaczącego-mnie z dość oczywistym perwersem na twarzy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Macałeś już piersi Rias? – zapytał, demonstrując akcję swoimi dłońmi w powietrzu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-tak! Prawą ręką! – także zademonstrowałem tę akcję dłonią!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej piersi są najlepsze! Nigdy nie zapomnę tego uczucia! Czuję, że do życia wystarczą mi tylko jej piersi! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem… To może w takim razie… – przytakując, sensei zaczął naciskać palcem niewidzialny guzik. – Próbowałeś naciskać jej sutki palcem? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ! …N-nie! Jeszcze nie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc moją odpowiedź, sensei westchnął. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– No co ty odwalasz? Nie bawiłeś się sutkami? Pamiętaj – nie wciskasz ich palcem ot tak! Masz zgłębić się w jej cycku! To najlepsza część zabawy, matole!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
C-c-coooo……? Z-z-zagłębić palca w piersi? Naciskać sutek jak guziczek… ale nie ot tak?!? Oczywiście w przypadku dużych piersi zawsze marzyłem by się w nich zagłębić, ale! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– S-sutki przecież nie są dzwonkiem do drzwi!&lt;br /&gt;
Właśnie! Cycki Buchou nie były dzwonkiem! Zawsze, kiedy widziałem jej cycuszki, moja miłość do niej rosła stokrotnie!&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Jednak sensei tylko pokręcił głową i uśmiechnął się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A właśnie, że bardzo blisko sutkom do dzwonków – powiedział. – Kiedy je dobrze naciśniesz, to zadzwonią „Hyaaaan”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
—!? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyobraziłem sobie, jak brzęczyk Buchou wydaje z siebie „Hyaaan”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…O żesz w mordę! T-toż to zupełnie nowy świat! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A więc cycuszki i suteczki mają także i inne funkcje… Zawsze myślałem, że można je tylko macać, ssać i pieścić… A więc może je nacisnąć, by kobiety jęknęły z rozkoszy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlaczego nigdy o tym nie pomyślałem? Toż to wiedza godna bogów! Byłem zbytnio zaabsorbowany w macaniu i ssaniu by myśleć o czym innym! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
—Jaki ze mnie idiota! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei poczochrał moją głowę… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To nic, jeszcze masz wiele do nauczenia. Piersi kobiety skrywają niezliczone możliwości. W dobrych rękach są potęgą większą niż moc Węża Uroborosa! To właśnie moje uwielbienie do piersi było przyczyną mojego upadku… ale nie żałuję tego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Tak jak myślałem! Sensei doskonale mnie rozumiał! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ze łzami płynącymi strumieniami zwróciłem się do senseia głosem pełnym wzruszenia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sensei… Ja chcę powciskać…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei delikatnie poklepał moją głowę i dodał mi otuchy, mówiąc: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiem, wiem. Dlatego się nie poddawaj. Wiem, że tobie się uda. Bo jak nie ty, to kto?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No właśnie. Jeżeli się nie poddam, to wszystko się uda! Bądź wytrwały, Ise! W końcu nadejdzie ten dzień! I wtedy naciśniesz piersi Buchou! I zacznie płakać z rozkoszy! Właśnie! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Będąc w takim nastroju, doszły mnie głosy dziewczyn. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Ara, Rias. Twoje piersi znowu urosły? Mogę dotknąć?」 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「N-naprawdę? Umm… Ale twój dotyk… jest troszkę zbyt erotyczny. A zresztą – twoje piersi urosły jeszcze bardziej niż moje, Akeno. Ostatnio nawet zmieniłaś miseczkę.」 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Moje stare staniki były nadal dobre, choć robiły się przyciasne… Jednak ostatnio pomyślałam, że mogłabym bardziej zaprezentować swoje wdzięki. W końcu każda kobieta chce być najpiękniejsza dla swojego faceta, co nie, Rias?」 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「…P-prawda. Jednak nie chciałabym, abyś była aż tak otwarta w stosunku do niego.」&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
「Zazdroszczę wam…」 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Ara-ara, Asia-chan. Przecież twoje piersi też urosły.」 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「N-naprawdę? Ale nadal są malutkie w porównaniu z waszymi…」 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「A słyszałaś o tym, że piersi rosną, gdy je masujesz? O właśnie tak…」 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「[Haan! N-nie! Xenovia-san! Ach…Uuun…Nawet Ise-san jeszcze nie robił takich rzeczy ze mną…]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Hmm, Asia jest dość czuła. Hmm… Ale takie rzeczy podobają się facetom.」 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Ara-ara, dobrze być młodym, co nie, Rias? Jak tak sobie macam to czuję, że z każdym dniem twoje są coraz większe.」 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Aan…A-Akeno, przestań! Zostaw moje piersi! Twoje ręce… Aaaun! Kiedy się tego nauczyłaś!?」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Twoje piersi są takie milusie, Rias…Ufufu. To może teraz pomasujemy tu…」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Nie…Aaaun! Jeszcze z nim tego nie zrobiłam… P-przestań… Chcę, żeby to on był moim pierwszym…. Aaann…」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podnieciłem się, słuchając, co wyprawiają dziewczyny! Z mojego nosa strumieniami ciekła krew. Aah, niedobrze. Muszę jakoś powstrzymać ten krwotok… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak podczas tej rozmowy, nos nie był jedynym miejscem gdzie popłynęła krew… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałem to zobaczyć! Polecieć tam i zobaczyć ten nieodkryty świat kobiet! Cholera jasna! Dlaczego nie było to żadnej dziurki do podglądania!? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A może… spróbować wzmocnić mój palec przez Sacred Gear i zrobić nim dziurkę? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co jest? Chcesz podglądać? – zapytał Azazel-sensei ze zboczonym uśmiechem. – Nieźle. Tak między nami, mężczyznami. Podglądanie to tradycja, ale czyni cię to tylko drugorzędną podróbą amanta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Drugorzędną!? A więc co trzeba zrobić, by być prawdziwym Casanovą?!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei chwilę się zastanowił. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O mam! Zrobimy to tak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Chwyt!&#039;&#039; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei złapał mnie za ramię, a następnie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Musisz poczuć! Jeżeli chcesz zostać Casanovą, musisz odbyć koedukacyjną kąpiel, Ise!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuh! Poczułem, jak odrywam się od ziemi, a obraz wokół mnie rozmazał się! Owaaaaaaaaaah! Wyrzucił mnie w powietrze! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mój wzrok przemieścił się z części męskiej do żeńskiej! Moje oczy ujrzały Buchou! I wtedy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;PLAAAASK!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……Auć… Przywaliłem ostro w taflę wody! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;PLUSK!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy wyskoczyłem z wody, ujrzałem raj na ziemi! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou! Akeno-san! Asia! Xenovia! Koneko-chan! Wszystkie nagie! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Buh!&#039;&#039; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Krwotok z nosa! Oczywiście! Kiedy nagle zamieniasz nudny świat mężczyzn na świat kobiet, to oczywista reakcja! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To jest to! Moje marzenia się spełniają! Nie mogę powstrzymać łez! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zazwyczaj w takich sytuacjach rzeczy, takie jak wiaderka czy mydełka, robiłyby za pociski typu ziemia-zboczeniec w akompaniamencie krzyków, wrzasków i wyzywania od zboczeńców. Jednak tym razem…&lt;br /&gt;
Buchou, Akeno, Asia i Xenovia nawet nie próbowały zasłonić swoich ciał! No co jest? Jesteście przecież kobietami! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara, Ise. Azazel cię przerzucił? A twoje ciałko? Umyłeś je dokładnie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ufufu, och, Ise-kun, jesteś taki odważny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou i Akeno-san zbliżały się do mnie z wielkimi uśmiechami! Ich wielkie, białe piersi podskakiwały z każdym krokiem! Hurra dla cycuszków! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłem na skraju wytrzymałości! Jedyne, co mój rozum teraz rozumiał, to cycki! Akeno-san złapała mnie sekundę wcześniej od Buchou! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-kun♪. Mam cię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Chlup.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san przytuliła mnie, a jej ciało przylgnęło do mojego! Co tam piersi! Całe jej ciało było takie mięciutkie! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-Akeno-san! J-j-j-j-jak będziesz tak do mnie przylegała… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mój mózg prawie się zagotował od ciepła wody i ciała Akeno-san. Cholera! Jej ciało było niesamowite! Jeszcze lepsze niż ostatnim razem! Takie mięciutkie i jędrne! Czyżby woda z gorącego źródła wpływała na to jedyne w swoim rodzaju odczucie? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Chlup!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I mimo bycia zadowolonym z przylegającego ciała Akeno-san, coś miękkiego przylgnęło od tyłu! Twarz Buchou pojawiła się nad moim ramieniem! B-Buchou! To Buchou przytula się od tyłuuuu!? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To uczucie jej piersi na moich plecach! Achhh, jej sutki ocierały się o moje plecy! Taki masaż odprężał mnie bardziej niż te żałosne maszyny do masażu! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Akeno! To mój Ise! Znajdź sobie własnego! – Buchou objęła rękoma moją szyję i próbowała wyciągnąć mnie z objęć Akeno-san! Jednakże Akeno-san zaczęła ściskać mnie jeszcze mocniej! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie! Postanowiłam, że Ise-kun spędzi tu ze mną miłe chwile. Nawet grzejemy się wzajemnie… I z pewnością on czuje się przez to tak dobrze… – Akeno-san przytuliła się jeszcze mocniej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uwaaaaaah, jej piersi przylegają tak mocno, że zaraz się we mnie wtopią! Taaaak! Ta miękkość! Ja też chciałem przytulić Akeno-san, ciało mówi „tak”, a rozum „nie”! Niedobrze! Jeżeli ją przytulę, Buchou oskarży mnie o zdradę i mnie zabije! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przestań! Jego ciało jest moje! A myślisz, że kto go tak wytrenował? Ise to owoc mojej ciężkiej pracy! Od czubka głowy do palców u nóg – jest cały mój!… Aach. Czuję się jakoś dziwnie. To chyba przez ciebie Akeno i to twoje dotykanie… a może dlatego, że dotykam Iseia…? – Buchou także przytuliła się jeszcze mocniej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uwaaaaah! Piersi onee-sama wbijały się w moje plecy! Czułem bicie jej serca i oddech! Seksowne! Zbyt seksowne! Mój mózg topił się! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz… Jestem owocem jej pracy? A więc wszystkie te treningi były po to, by zostać najlepszą poduszką na świecie? Byłem taki szczęśliwy! Jeżeli tego pragnie Buchou, to będę trenował tyle, ile tylko będzie chciała! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Piersi Akeno-san z przodu, Buchou z tyłu! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłem w piersiastym potrzasku! Niesamowiteeeeeeee! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「A więc to jest legendarna kanapka z piersi! Raj istnieje nawet w tych nieprzemierzonych Zaświatach!」 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Głos podobny do tych słyszanych w programach survivalowych przebiegł mi przez głowę! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znajdując się w tak przyjemnym potrzasku nie mogłem zrobić nic innego, jak wykrwawić się na śmierć… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Nie! Muszę pójść za radą senseia! Teraz miałem prawdopodobnie jedyną okazję, by spróbować nacisnąć pierś! Jeżeli dobrze pójdzie Buchou wykrzyknie „Hyaaan”! Kobiece ciało jest niesamowite!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mój palec był pochłaniany przez sutek! Co do cholery się działo!? Czy mój palec był zjadany przez piersi Buchou!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Auu, ja też chciałam pobawić się z Ise… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jak myślałam, z tymi dwoma strasznie trudno będzie wyrwać Isseia. Nie pozostaje mi nic innego, jak obserwować rozwój wydarzeń.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Asia i Xenovia o czymś rozmawiały, ale… piersi skutecznie zagłuszały wszelkie dźwięki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hah! Dopiero teraz to do mnie dotarło! Patrząc na obecną sytuację, Koneko-chan powie coś w stylu: „… okropny. Zboczeniec-senpai.” i jednym uderzeniem wyśle mnie na księżyc! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ze strachem spojrzałem się na Koneko-chan, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była zanurzona w wodzie do połowy twarzy, jednak widziałem że coś ją trapiło. Wydmuchiwała nawet powietrze, które tworzyło bańki… Coś się stało, Koneko-chan? Źle się czujesz? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Niestety po chwili zacząłem tracić przytomność. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I to nawet wiem dlaczego. Nikt długo nie pociągnie ze strumieniem krwi wydobywającym się z nosa będąc uwięziony w tak uroczym potrzasku w gorących źródłach… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nuhahhoh.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Czułem, jak moja dusza ucieka przez moje usta. Czyżbym umierał ze szczęścia? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-kun!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san i Buchou spanikowały. Ale ja byłem szczęśliwy. Tak po prostu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Matsuda, Motohama – nawet w piekle można znaleźć raj. Czy to właśnie miał na myśli Budda będąc w piekle? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnym razem opowiem wam jak wspaniała jest kanapka z piersi… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I w taki oto sposób, pośród krzyków przerażonych dziewczyn, straciłem przytomność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 5===&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dzień następny, jeden z uroczych zakątków ogrodu rodzinnego Gremory.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cała rodzina siedziała ubrana w dresy. Ba! Nawet Azazel-sensei był tak ubrany! Gdy tylko wszyscy powybierali sobie miejsca i usiedli, rozpoczęła się rozmowa o naszym treningu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wczorajsza kąpiel była najlepszą w moim życiu! Nigdy jej nie zapomnę! Duża utrata krwi stanowiła prawdziwe zagrożenie życia, jednak nawet to nie przeszkadzało mi szczerzyć się od ucha do ucha. Wyjazd do Zaświatów był naprawdę świetnym pomysłem! Niczego nie żałowałem! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…To uczucie nigdy nie zmieni się, ani nie odejdzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei wyciągnął jakieś dokumenty i statystyki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Może zacznijmy od tego – zaczął mówić – plany każdego z was przygotowane są tak, by przyniosły efekty w najbliższej przyszłości. Są oczywiście między nami takie osoby, po których efekty widać natychmiast… jednak są też i takie, u których na efekty trzeba poczekać. Mimo wszystko wszyscy jesteście dopiero w środku okresu dojrzewania. Nawet jeżeli popełnicie gdzieś błąd, nie przeszkodzi on wam w rozwoju. Dobra, tyle tytułem wstępu. Zacznijmy może od… Może ciebie, Rias. – Buchou została wywołana jako pierwsza. – Od samego początku byłaś mocna we wszystkich dziedzinach, wliczając w to talent, sprawność fizyczną i magię. Nawet żyjąc normalnie jak do tej pory, te statystki będą naturalnie rosnąć, byś w końcu mogła stać na równi z najlepszymi, gdy dorośniesz. Ale jak dobrze rozumiem, chcesz być silniejsza niż w tej wizji, nieprawdaż? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – skinęła stanowczo głową. – Nie chcę ponownie przegrać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie! Ja też nie chciałem przegrać! Zwłaszcza w meczu, który nie będzie oficjalną rozgrywką!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Doskonale. By to osiągnąć trzymaj się tego planu, aż do dnia walki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po otrzymaniu planu Buchou przeczytała go i lekko przechyliła głowę w zdumieniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ale ten trening to nic specjalnego… – powiedziała. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie – odpowiedział sensei. –Trening najprostszy z możliwych. Dla kogoś takiego jak ty, kto ma już wszystko opanowane, będzie to najefektywniejsza forma treningu. Jednakże problemem jest jakość Króla. Wraz z upływem czasu, jego wartość zaczyna leżeć bardziej w inteligencji, niż w sile. Słyszałaś o tym, jak diabły bez talentu magicznego wspięły się na wysokie pozycje, dzięki dobremu planowi i sprytowi? Tak więc, oprócz ćwiczeń, będziesz uczyć się wszystkiego o Rating Game, aż do ostatniej chwili. Masz zapamiętać wszystko – strategie, triki, przepisy i dane poszczególnych zawodników. Król musi podejmować bezbłędne decyzje w mgnieniu oka. Twoją rolą będzie także wykorzystanie sług, by wydobyć maksimum ich możliwości. Pamiętaj tylko o jednym – do czasu bitwy nie będziesz wiedziała, co się podczas niej wydarzy. Tak samo jak na wojnie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Ooch, ja myślałem że te podstawy to jakiś żart, a tu taka przemyślana strategia. Jak to się można było spodziewać po Azazelu-sensei, jego dar przekonywania pokazał nam wagę nawet najprostszych ćwiczeń. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A teraz Akeno. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo wywołania, jej odpowiedź była jakaś markotna. Akeno-san nie lubiła Azazela-sensei. Można było nawet powiedzieć, że go lekko nienawidzi. Pewnie wszystko przez jego związek z jej ojcem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I wiele się nie pomyliłem, kiedy sensei od razu przeszedł do sedna sprawy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Musisz zaakceptować krew płynącą w twoich żyłach – powiedział.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może z powodu bezpośredniości Azazela-sensei, Akeno-san wyraźnie się zdziwiła. Ale sensei nie przejął się tym zbytnio i kontynuował. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Widziałem film z waszej walki z rodem Feneks. I powiedz mi, co to było!? Ze swoimi zdolnościami powinnaś z łatwością zmiażdżyć przeciwną Królową. Dlaczego nie użyłaś swoich mocy upadłych aniołów? Samoistnie ograniczałaś się do magii błyskawic. W ten sposób nigdy nie pokażesz tego, na co cię stać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiem… Akeno-san miała w sobie moce upadłego anioła, więc mogła używać mocy światła. A to już samo w sobie było potężną bronią przeciwko demonom. A jeżeli do światła dodałaby swoją biegłość w magii błyskawic, jej moc byłaby niewyobrażalna! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Poradzę sobie bez tej mocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sytuacja Akeno-san była skomplikowana. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie odrzucaj tego, kim jesteś, nie wyjdzie to nikomu na zdrowie. Bez mocy upadłych możesz liczyć tylko na swoje własne ciało, a tym samym osłabiasz całą rodzinę. Musisz zaakceptować wszystko – zarówno te dobre, jak i złe rzeczy. Twoją największą słabością jesteś ty sama. Jeżeli nie uporasz się z tym problemem do czasu walki staniesz się wyłącznie piątym kołem u wozu. Kapłanka Gromów musi stać się Kapłanką Światłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san nie odpowiedziała na jego słowa, jednak rozumiała, że nie miała innego wyboru, jak zrobić to. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wierzę… Wierzę, że jej się uda! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kiba. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Po pierwsze musisz utrzymać swój Łamacz Ładu przez cały dzień. Utrzymując go całymi dniami, przyzwyczaisz się do tej nowej mocy. Pozwoli ci to utrzymać jednakową sprawność i moc przez dłuższy czasy, aż w końcu będziesz mógł walczyć w tym trybie przez dwadzieścia cztery godziny na pełnych obrotach. Dlatego też będziesz wykonywał takie same ćwiczenia jak Rias. Później wpadnę do ciebie i wytłumaczę najlepsze sposoby używania mieczopodobnych Sacred Gear. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc po poradę do eksperta? Sensei zawsze ożywiał się na samą wzmiankę o Sacred Gear… Jednak nie wiem, co było w nich takiego ciekawego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A co do samego władania mieczem… Słyszałem, że będziesz ćwiczył ze swoim starym nauczycielem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak. Chcę, aby mnie nauczył wszystkiego od podstaw. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Heh, a więc ten piękniś miał już nauczyciela. Pewnie był silny. Kiba z uporem maniaka chciał nauczyć się wszystko od nowa. Znów stanie się silniejszy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dalej… Xenovia. Aby używać Durandala z jeszcze większą wprawą, będziesz musiała… nauczyć się władać innym świętym ostrzem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Innym ostrzem!? – wzrok Xenovii był pewien wątpliwości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak. Będzie to dość… specjalne ostrze. – Sensei zaczął się uśmiechać, jednak szybko przestał, gdy zwrócił się do Gaspera. – No to teraz Gasper.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-taaaak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten malutki hikikomori był strasznie spięty… No ale to nic dziwnego. Po tylu latach odosobnienia nagle spotkać takie tłumy… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie bój się. Strach jest twoją największą słabością. Musisz te swoje strachliwe ciało i duszę zreformować. O resztę nie musisz się martwić – posiadasz potężny Sacred Gear, a twój rodowód daje ci wielką moc. Do tego dochodzi zwiększona szybkość nauki i bonusy do magii od twojej pozycji, Gońca. Dlatego też opracowałem specjalny „plan naprawy hikikomoriego”, dzięki któremu naprawimy twoje zachowanie, jak tylko się da. Nawet jeżeli przebywanie w tłumie odpada, nie możemy pozwolić, by lęk przeszkadzał ci się poruszać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No właśnie. To dziecko niczego nie osiągnie, jeżeli nie zahartuje zarówno ciała, jak i ducha. Ten pierścień stabilizujący moc Sacred Gear ponoć nie wpływał dobrze na ciało, więc zakładany był tylko na specjalne okazje. Od jakiegoś czasu Gasper nie tracił kontroli nad swoją mocą, mimo to wciąż się o niego martwiłem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Taaak! Dam z siebie wszystko, nawet jeżeli będę miał zginąć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Proszę, nie mów takich nieprzyjemnych rzeczy, Gasper. Gdy mówisz to z takim przekonaniem, to mnie przechodzą ciarki. No i patrzcie go – tak się zachęcił, że aż wlazł do pudełka…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak samo z tobą, Asia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-tak! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widać w niej było wielkiego ducha walki. Wcześniej powiedziała mi, że posiadając tylko zdolność leczenia, czuje się niepotrzebna. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nieprawda! Twoje leczenie było najlepsze! Gdyby nie ty, z wielu sytuacji nie uszlibyśmy z życiem! Powinnaś była mieć więcej wiary we własne zdolności! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ty także wzmocnisz swoje ciało i magię przez podstawowy trening. Twoim głównym zadaniem będzie wzmocnienie swojego Sacred Gear. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale przecież jej leczenie już jest potężne! Nie dość, że leczy każdą chorobę, to nawet przywraca siły samym dotykiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Taka była moja opinia. Czy dało się to jeszcze wzmocnić? Szybkość leczenia była spora. Mogła nawet wyleczyć śmiertelne rany! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiem o tym. Szybkość i moc leczenia są dobre, jednak problemem jest sam dotyk. Nie może nikogo leczyć, dopóki nie podejdzie i go nie dotknie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, nie wiem jak, ale zrozumiałem, o co mu chodziło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czyli można zwiększyć zasięg jej Sacred Gear? – zapytała Buchou, wyprzedzając mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, Rias. Niektórzy mogą uznać, że to nie fair, ale by ujrzeć prawdziwą moc Zmierzchu Leczenia, musimy zwiększyć jego zasięg. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asia może używać leczenia na dalekie dystanse!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei ponownie przytaknął. Niesamowite! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zgodnie z danymi zebranymi przez moją stronę, aury poszczególnych Sacred Gear mogą być przeniesione z ciał użytkownika na jego otoczenie, a tym samym wpływać na wszystkich wokół.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Serio!? Jeżeli to prawda, Asia stanie się najważniejszą osobą w drużynie! Praca i czas wymagane na leczenie każdego z osobna zostaną znacząco skrócone! Powstanie tyle nowych sposobów ataku!&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Ale zaraz… Jak wielka była wiedza upadłych aniołów? Naprawdę mieli dane o wszystkich mocach, jakie posiadały Sacred Gear? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jednakże problem leży w samym leczeniu. O ile sam Sacred Gear może wyrobić sobie odróżnianie wrogów od sprzymierzeńców, o tyle potrzeba do tego odpowiedniego nastawienia… które będzie dość sprzeczne z naturą Asi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Natura Asi…? O co dokładniej chodzi? – zapytałem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei odpowiedział mi z powagą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jest osobą „miłą” – odpowiedział. – Kiedy zobaczy kogoś rannego, nawet w walce, w duchu będzie chciał uzdrowić także i jego. Właśnie ta sprawa blokowałaby umiejętność rozróżniania przyjaciół i wrogów. Dlatego też Asia najpewniej nie wytworzy tej umiejętności. Rozszerzenie pola „rażenia” jej leczenia może stać się zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc użyta w złym momencie jej zdolność mogła uleczyć wrogów, i to wszystko przez dobroć Asi… System Sacred Gear był pełen ironii… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dlatego znalazłem inny sposób – strzelanie aurą leczenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cz-czyli mam wysłać moją energię komuś stojącemu daleko ode mnie? – Asia udała, że coś rzuca. Mnie „wyleczyła” już sama słodkość jej reakcji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie tak. Kiedy Ise walczyłby dziesięć metrów od ciebie i zostałby ranny, mogłabyś rzucić w niego kulą energii. Jeżeli sposób, jaki wcześniej przedstawiłem był typem obszarowym, ten będzie miotanym. &lt;br /&gt;
Leczyłabyś ludzi bez konieczności ich dotykania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Leczenie pociskami! Cholera, to niewiarygodne! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niesamowite! W ten sposób Asia będzie aktywnie uczestniczyć w walce! – Chwyciłem mocno za dłoń Asi. Mimo że była zaskoczona swoimi możliwościami, również się cieszyła. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Moc leczenia będzie pewnie mniejsza niż normalnie, ale możliwość leczenia na odległość jest o wiele potężniejszą bronią. Jedna tudzież dwie osoby z przodu, Asia z obstawą w środku i ktoś na tyłach – będziecie niepokonani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei już nawet zaplanował nasze ustawienie. Lubił planować naprzód, nie? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou zgodziła się z opinią senseia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To prosty sposób, ale przecież najpotężniejsze formacje to te najprostsze – powiedziała. – Zazwyczaj dozwolonymi metodami leczenia są łzy rodu Feneks, bądź jakieś lekarstwa. Jej Sacred Gear przebiłby to wszystko swoją mocą i możliwościami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie tak. Jej moc potrafi leczyć diabły, a nawet można się pokusić o nazwanie tego znakiem rozpoznawczym waszej rodziny. Reszta zależy już tylko od wytrzymałości Asi. Tak więc przyłóż się do treningu, dobrze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oczywiście! Dam z siebie wszystko! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powodzenia, Asiu! Jeżeli przyjdzie co do czego, zasłonię cię własną piersią! Przysiągłem cię chronić! Nie mogłem pozwolić, by na przepięknej skórze Asi, która była dla mnie jak młodsza siostra, widniały jakiekolwiek rany czy zadrapania!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Koneko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan była pełna ducha walki. Ciekawe dlaczego? Od jakiegoś czasu ciągle była smutna, dziś była podekscytowana. Co ona tam planuje? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co do twoich zdolności jako Wieża, nie mam żadnych uwag, jako że masz zdolności zarówno ofensywne, jak i defensywne. Twoja sprawność fizyczna także jest wspaniała. Jednak w tej rodzinie są osoby o większej sile, niż taka Wieża jak ty. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Wiem o tym. – Twarz Koneko-chan przybrała wyraz frustracji na słowa senseia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Chodziło o to, Koneko-chan? Tym się martwiłaś? No ale przecież Koneko-chan przebijała mnie, Kibę, a nawet Akeno-san pod względem czystej siły fizycznej, więc o co chodziło? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jak na razie na czele stoją Kiba i Xenovia. Posiadają oni potężne bronie – Święty Miecz Durandal i stworzone przez Łamacz Ładu święte demoniczne miecze. Do tego dochodzi Ise, który również planuje osiągnięcie tego stanu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Atak. Tu akurat zgadzałem się, że Kiba i Xenovia prowadzili. Jednakże tego drugiego, że uda mi się osiągnąć Łamacz Ładu, to nie byłem pewien.&lt;br /&gt;
– Koneko, ty także będziesz rozwijała podstawy… Ale chciałbym, byś uwolniła to, co sama w sobie zapieczętowałaś. Tak samo jak z Akeno – jeżeli nie zaakceptujesz tego, kim jesteś, nigdy nie staniesz się silniejsza.&lt;br /&gt;
– ……&lt;br /&gt;
Koneko-chan milczała. Jej zapał zgasł podobnie szybko, jak się pojawił. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Co to za moc Koneko-chan? Dlaczego ją ukrywasz? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie martw się! Jeżeli chodzi o ciebie, Koneko-chan, to wiem, że staniesz się silniejsza w mgnieniu oka! – Powiedziałem spokojnie, jednak moja ręka, chcąca poklepać główkę Koneko-chan, została gwałtownie odepchnięta. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nie mów takich rzeczy tak lekkomyślnie… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Sroga twarz. Pierwszy raz widziałem Koneko-chan z takim wyrazem twarzy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wdepnąłem na jakąś minę? Cholera, co mam teraz zrobić? Mój plan wsparcia nie wypalił! Ba! Nie dość, że nie wypalił, to jeszcze rozzłościł ją! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże ta niezręczna cisza, którą właśnie wywołałem, została szybko odepchnięta przez senseia, który co chwilę sprawdzał godzinę na swoim zegarku &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– No Ise, teraz pora na ciebie. Najpierw jednak musimy chwilę zaczekać. Powinien zaraz tu być… – Sensei spojrzał na niebo. Hę? Na kogo mam czekać? A tak właściwie to dlaczego mam na tego kogoś czekać? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Razem z resztą spoglądaliśmy na niebo. O co chodzi? Przecież niczego tam nie było… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle pojawił się wielgachny cień! I zbliżał się do nas z niesamowitą prędkością! Co jest!? Ogromny! Potwór? Demon? Duch? To chyba nie jest jakiś wrogi atak, co? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Baaaaaaaaaaaaam!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ziemia się zatrzęsła, gdy to coś wylądowało koło nas! Nawet spadłem z krzesła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili jednak kurz, który został wzniecony, opadł i zobaczyliśmy GO. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Piętnastometrowy potwór! Potwór! Z ogromną paszczą pełną ostrych kłów! Te nogi i ręce! Ogromne! Tak jak jego skrzydła! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
… A najgorsze było to, że wiedziałem, co to jest. Widziałem już takie kilka razy, a jeden nawet siedział we mnie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Smok!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zgadza się, Ise, to jest smok – przytaknął sensei.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc to prawdziwy smok? Ależ on ogromny! Potwór! Każdy jego oddech był pełen płomieni! Mogłem się założyć, że tam, gdzie usiadł, pozostaną same zgliszcza! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Azazel… Widzę, że chyba masz coś nie po kolei w głowie, chodząc tak spokojnie po terytorium diabłów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Och! Może mówić! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hah, dostałem wcześniej pozwolenie od Maou i NAWET przeszedłem przez wszystkie formalności. Coś ci jeszcze nie pasuje, Tannin?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei chyba go znał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hm, jak tam sobie chcesz. Zresztą przybyłem tu wyłącznie na prośbę Sirzechsa. Nie zapominaj kto tu rządzi, naczelniku upadłych aniołów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Heheh. W każdym razie, Ise. Ten gość to twój nowy nauczyciel – powiedział sensei, wskazując palcem na smoka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Że co!? N-nauczyciel!? …..Ech? Eeech!? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Że coooooooo!? Ten gigantyczny smok!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje oczy prawie wyleciały z orbit Ten potwór nauczycielem? Nie powinien był uczyć mnie ktoś taki, jak ty, sensei!? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dawnośmy się nie widzieli, co nie, Ddraig? Chyba mnie słyszysz? – przemówił smok do mnie, a raczej do mojego wnętrza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy mój Boosted Gear samoistnie zmaterializował się na mojej lewej ręce. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Ach, minęło dużo czasu, Tannin.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Głos Ddraiga wydobył się z klejnotu na mojej dłoni z siłą wystarczającą, by tylko osoby wokół mnie mogły go usłyszeć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To twój znajomy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ddraig przytaknął na moje pytanie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[To dawny Smoczy Władca. Pamiętasz, jak ci kiedyś mówiłem o Pięciu Wielkich Smoczych Władcach? Tannin był Smoczym Władcą w czasach, kiedy ten sojusz zwany był Sześcioma Wielkimi Smoczymi Władcami. Smok Tannin znany z Bibli, to właśnie on we własnej osobie.] &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Władca Smoków? A więc i takie bestie na mnie czyhają? Oj, strasznie się robi, strasznie… Nie chciałbym spotkać pozostałej piątki – wystarczy mi Vali! Miałem nadzieję, że nie zginę, zanim nie stworzę swojego haremu… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Po tym, jak Tannin stał się diabłem, Sześciu Wielkich Smoczych Władców stało się Pięcioma Wielkimi Smoczymi Władcami. Nawet pośród obecnych reinkarnowanych diabłów Tannin jest uznawany za diabła klasy ostatecznej – prosto mówiąc, diabeł najwyższej klasy.” &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak właśnie wytłumaczył nam Azazel-sensei. A więc ten smok to diabeł! I do tego powstały ze smoka! A więc jest to były Władca Smoków, zamieniony w diabła i do tego jest super potężny. Z pewnością musi znacznie przewyższać mocą Buchou. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale widząc go poczułem swego rodzaju ulgę – nawet reinkarnowany diabeł może dojść na sam szczyt hierarchii! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– „Gorejący Smoczy Meteor”, Tannin. Powiadają, że jego ogień ma siłę równą uderzeniu meteoru. To jeden z kilku legendarnych smoków, które nadal są aktywne. Być może będzie to zbyt zuchwała prośba z mojej strony, ale proszę, pomóż temu dzieciakowi. Pokaż mu od podstaw, na czym polega bycie smokiem – prosił gorąco Azazel Tannina.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz… Miałem się uczyć jak korzystać ze smoczych mocy od smoka, którego sam oddech miał moc równą uderzeniu meteoru!? Czy to w ogóle możliwe? Przecież mógłbym zginąć już przy pierwszym ćwiczeniu! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nawet jeżeli nie ja, a Ddraig zacząłby uczyć, to chyba będzie w porządku, nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Masz rację, ale dla jego dobra potrzebujemy prawdziwego „smoczego” treningu.&lt;br /&gt;
– Prawdziwego, mówisz… Widzę, że lubisz, jak dzieciak cierpi katusze,  co? – powiedział Tannin do senseia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hej, hej, hej! Jakie katusze!? Jakie cierpienia!? Jeżeli taka bestia zechce mnie potorturować na treningu, to zginę natychmiast! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pierwszy raz będę szkolił właściciela Ddraiga – powiedział smok z dość niepokojącym wielkim uśmiechem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zginę. Zginę na pewno. Nie ma mowy, abym wytrzymał trening z taką bestią! Przecież tak naprawdę byłem człowiekiem zamienionym w diabła! To nie mogło się udać! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Tylko proszę, kontroluj się trochę, Tannin. Ten dzieciak jest słabszy, niż możesz to sobie wyobrazić.] &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ooch, Ddraig! Dzięki, partnerze! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A więc mogę zrobić z nim cokolwiek zechcę, byleby nie zdechł? Spokojna głowa, zostawcie to mnie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zginę! Zginę marnie! Zabije mnie! Ten smoczy ossan&amp;lt;ref name=&amp;quot;ossan&amp;quot;&amp;gt;Podobne znaczenie, co &#039;&#039;oji-san&#039;&#039; (wuj, starzec), lecz bardziej nieuprzejme.&amp;lt;/ref&amp;gt; zdawał się niczego nie pojmować!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Siedzący obok mnie sensei kiwał głową z uznaniem… Proszę! Proszę, nie gódź się na to! To się nie mogło udać! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Masz jakieś dwadzieścia dni czasu ludzkiego. Chciałbym, aby w tym czasie osiągnął stan Łamacza Ładu. Tak więc Ise, rób, co możesz, aby przeżyć. – Powiedziawszy to, sensei pomachał mi na do widzenia i sobie poszedł!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coooooooooo!? Tylko tyle!? Zostawiasz mnie w takiej sytuacji!? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Skoro już wszystko zostało wyjaśnione, mam nadzieję, że nasz trening się powiedzie. – Powiedziała Buchou, po czym wstała z miejsca i zaczęła się oddalać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Tak jest!] &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Reszta ekipy także wstała i zaczęła się rozchodzić! Co!? Zostawicie mnie ot tak ze smokiem!? Nikt z was nie uważa tego za jakiś problem!? Przecież wiecie, że prędzej czy później będę atakowany przez tego smoka! Zginę! Słyszycie? Zginę! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Daj z siebie wszystko, Ise! – Buchou uśmiechnęła się i pokazała dwa kciuki skierowane do góry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście, gdy chodziło o treningi, Buchou była jedną z tych osób, przy których Spartiaci to potulne baranki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Panienko Rias, czy byłaby panienka tak miła i użyczyła mi wskazaną górę na czas treningu? – Smoczy ossan wskazał górę znajdującą się wiele kilometrów od nas. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oczywiście. Porządnie go wytrenuj. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pozostaw to mnie, panienko. Będę go trenować do skraju wytrzymałości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co!? Tylko tyle? Żadnych negocjacji czy obietnic w stosunku do mojego życia? A więc tamta góra będzie moim grobem!? Smok złapał mnie jedną ręką i wzbił się w powietrze. Łaaaaa! Ja lecę! Zostałem porwany przez złego smoka! Zostanę zjedzony! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchoooooooooooooooooooooou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I kiedy ja błagałem o pomoc będąc w szponach złego smoka, Buchou spokojnie i z uśmiechem machała mi na do widzenia z ziemi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drogi Dziadku w Niebie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jakiegoś dziwnego powodu zostałem porwany przez smoka i znajduję się setki metrów nad ziemią. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lato mojego drugiego roku w liceum…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niezapomniane chwile młodości… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzieliłem je z pewnym smokiem na wysokiej górze. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To miejsce to jednak piekło. A niebo, w którym się znajdujesz, wydaje się takie odległe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 6===&lt;br /&gt;
Wakacje, których tak pragnąłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z Matsudą i Motohamą przyrzekliśmy znaleźć sobie dziewczyny i przeżyć ero-ero chwile podczas tych wakacji. Jednakże z jakiegoś powodu byłem ostrzeliwany przez potwora na szczycie góry w samym środku piekła. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Baduuuum!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
Okoliczne drzewa latały, ze skał pozostawał tylko pył, a pośrodku tego wszystkiego istniał wielki krater! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Łaaaaaaaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Desperacko unikałem ataków ognia potwora – smoczego ossana! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W oczach nadal miałem łzy, choć myślałem, że nie miałem już czym płakać. A wszystko przez ten strach, którego codziennie doświadczałem! Nie no, dosyć! Co to za życie do cholery!? No który licealista codziennie atakowany jest przez smoka!? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– No dawaj, młody Sekiryuuteiu. Jeżeli nie będziesz szybszy, zostaniesz małym kawałkiem węgla.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie! Nie zostanę węglem, dopóki nie odbiorę dziewictwa Butchou! Jednym z moich życiowych celów było przeżycie tego pierwszego razu z Buchou! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałem uprawiać seks z Akeno-san! Chciałem mieć dzieci z Xenovią! Chciałem spędzić więcej czasu z Asią! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Dlaczego więc leżałem tu, na tej górze, będąc na skraju śmierci!? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Minęło już kilka dni, odkąd zostałem porwany na tę górę, i byłem już kompletnie wycieńczony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje zmęczenie fizyczne, jak i umysłowe, osiągnęło limit. A wiecie dlaczego? Bo codziennie ścigał mnie wielgachny potwór! Zarówno za dnia, jak i w nocy, nie mogłem czuć się bezpiecznie! A wiecie co z tego wszystkiego było najgorsze? Że nawet jeżeli raz na jakiś czas udało mi się zrobić kontrę, to nigdy nie miało to wpływu na przebieg walki. Nawet uderzając z mocą Sacred Gear łuski smoka, nic mu się nie stawało! Ba! Nie tylko nic mu się nie działo, wręcz przeciwnie – to moja pięść obrywała od siły własnego uderzenia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedynym wyjściem było ciągłe uciekanie i chowanie się po kątach. Ten koleś naprawdę chciał mnie zabić! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I do tego ten jego atak ognistym oddechem… Co chwilę od tego oddechu znikały spore części okolicznych gór. Takim atakiem mógł mnie zabić w trymiga!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moja moc wzrosła, a co za tym szło, moja lewa ręka stała się całkowicie smocza. Szczęśliwie zakładając obręcz od senseia, pamiątka po walce z Raiserem znika, a moje ramię było w miarę normalne. Sensei jednak brał pod uwagę sporo rzeczy. &lt;br /&gt;
Szczęśliwie nasz czas w piekle był ograniczony, a gdy tylko wrócę do domu, mój palec znów będzie ssany przez Buchou i Akeno-san! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo wszystko jednak nawet samo bieganie mocno mi pomogło. Dzisiaj ani razu nie dostałem jego ognistym podmuchem, chociaż mój dres bardziej nie był niż był… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za każdym razem, gdy ta okrutna walka o przetrwanie się kończyła, zaczynał się zwykły trening. Był to głównie trening siłowy. A gdy tylko kończyłem i go, moje ciało wyło z bólu, jednak było to o wiele lepsze niż uciekanie przed smokiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo wszystko to nie było jedyne, zło jakie mnie spotkało na tej górze! Musiałem sam sobie znaleźć jedzenie! A jako, że moja znajomość fauny i flory Zaświatów była znikoma, jadłem złowione w pobliskiej rzece ryby, tylko po upewnieniu się u smoczego ossana, urozmaicając moją dietę orzechami. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ogień jakimś cudem udawało mi się rozpalać dzięki mojej „wspaniałej” magii. Fufufu, przynajmniej moje magiczne zdolności się rozwijały. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Hm? Ale dlaczego wiodę takie życie? Teraz nawet gdy złapię rybę nieświadomie krzyczę „Tottado!” . Niedobrze. Powoli staję się jakimś dzikusem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Całymi dniami robiłem różnorakie niebezpieczne rzeczy. A tak bardzo chciałem spotkać się z Buchou! Porozmawiać z Asią! Napić się herbaty przygotowanej przez Akeno-san! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uu, tu nie było żadnych lasek! To piekło dla takiego zdrowego chłopca jak ja! Tęskniłem za kolanami Buchou! Tak bardzo chciałem je pomacać! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale nic z tego. Jedynym luksusem, na jaki mogłem tu sobie pozwolić, były te fantazje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zawsze, gdy tylko kończył się trening, uciekałem w głąb mojego serca, gdzie Buchou i Asia już na mnie czekały z otwartymi ramionami… Ostatnio udawało mi się uciekać do mojej krainy fantazji podczas treningów ze smoczym ossanem. Nawet dla mnie wydawało się to chore. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Doooooooooooooooooooooooooooooooooooooooh!&#039;&#039; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejna kula ognia! Łaaaa! Kamień, za którym się ukryłem, został zniszczony! Ossan mnie znalazł! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tutaj się schowałeś. Wiesz, że jest to bezcelowe, nawet gdy umiesz uciekać? No dalej, wstawaj i walcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To niemożliwe! Jesteś za silny! Jesteś chyba nawet silniejszy od Valiego!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiesz… Szczerze mówiąc, to pod względem czystej mocy jestem na poziomie Maou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widzisz! Jesteś potworem! I co z tym chwaleniem się!? Że niby ma mi dodać otuchy myśl, że codziennie ściga mnie smok klasy Maou!? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cholera jasna! Trzeba było jechać nad morze z Matsudą i Motohamą! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chcę kobiet! Mimo bycia otoczonym samymi pięknymi kobietami w klubie, żadna „chorągiewka” nawet nie drgnęła&amp;lt;ref name=&amp;quot;chorongiefhehe&amp;quot;&amp;gt;Chorągiewka” to zwrot wywodzący się z visual novel, gdzie gracz natrafia na wydarzenie wzmacniające więź z dziewczynami w grze. Pojawienie się takiej chorągiewki zwiastuje najczęściej możliwość wybrania „ścieżki” prowadzącej do finału z dziewczyną, której „chorągiewkę” się wybrało.&amp;lt;/ref&amp;gt;! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aach… Gdybym tylko mógł podnieść chorągiewki Buchou i Akeno-san… Raz nawet wyznałem jednej takiej miłość ale… jej odmowa „przebiła mi serce”, że tak to ujmę… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłem zdziwiony ilością moich fantazji, mimo bycia ściganym przez smoka, ale z drugiej strony gdyby nie one, nie przetrwałbym tego treningu z piekła rodem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O, widzę że wam nieźle idzie. Jak tam się trzymasz? – rozległ się znajomy głos.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za moimi plecami pojawił się nagle Azazel-sensei, przywódca upadłych aniołów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pyyyysznneeee! Jakie pyszneeee! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pełen łez zajadałem się ryżowymi kulkami od Buchou, które przyniósł Azazel-sensei. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakie dobre! Ten smak! To smak miłości Buchou! Co więcej, obok miałem jeszcze śniadanie zrobione przez Asię! Byłem wniebowziętyyyy! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jest jeszcze porcja zrobiona przez Akeno, więc zostaw sobie trochę miejsca. Żebyś ty widział to widowisko, kiedy razem z Rias gotowały! Wszędzie iskry! Hahahaha! Ale widzę, że trochę zmężniałeś przez te parę dni, co? – powiedział sensei, klepiąc mnie po ramieniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie żartuj sobie! Prawie zginąłem! I to wiele razy! Ten smoczy ossan jest szalenie silny! Nawet kiedy mu powiedziałeś, by mnie nauczył podstaw, ciągle używa za dużo siły! – płakałem, a kilka ziarenek ryżu co chwilę wylatywało z moich ust.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przesada! Dla takiego współczesnego dzieciaka jak ja, przebywanie sam na sam ze smokiem na jakiejś górze to czysty absurd! A co gorsze, nigdzie w pobliżu nie było cycuszków Buchou! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tannin-ossan nie wie jak się kontrolowaaaać! Ja tu zginę! Nie chcę zdechnąć jako prawiczeeeek!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Idioto, przecież postanowiłeś, że nie zginiesz, nie? Gdyby nie to, że się kontroluję, już dawno byłbyś kupką popiołu! Jeżeli nie chcesz tak cierpieć, lepiej szybko osiągnij Łamacz Ładu – powiedział wylegujący się na pobliskich skałach ossan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale przecież jak ktoś taki jak ja, który powstał z człowieka, zostanie uderzony przez takiego gigantycznego potwora, to zginie na miejscu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pfff,  ty się śmiesz zwać najsilniejszym Pionem panny Rias? Wiesz, jak wielu oddałoby życie za bycie jej sługą?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…W sumie Buchou była celebrytką w Zaświatach. Nawet chwilka na stacji metra wystarczyła, by pół miasta zaczęło piszczeć.  [[Image:high_school_dxd_v5_137.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No to chyba byłem jakimś szczęściarzem, skoro wszyscy tak reagowali… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie! Nie chyba, a na pewno! Byłem szczęściarzem, który mógł żyć u boku pięknej i miłej onee-sama z wielkimi cycuszkami! Ach, Buchou. Osoba, której pragnąłem. Kiedyś chciałbym ją poślubić… No ale to marzenie ściętej głowy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Westchnąłem. Azazel-sensei kontynuował rozmowę, czytając dzienniczek treningowy, który prowadziłem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale mimo wszystko robiłeś też trening podstawowy? To w porządku. Gdybyś tego nie zrobił, twoje ciało byłoby za słabe, by utrzymać moc Łamacza Ładu. Twoja największa słabość to mnogość obszarów, w których jesteś za słaby. Nie wygrałbyś z Valim, nawet gdyby stał on na głowie. Tak więc nie masz innej drogi, jak wzmocnić najpierw swoje ciało.&lt;br /&gt;
Wiedziałem to od dawna. Vali to potomek dawnego Maou. Gdy chodziło o magię, nigdy z nim bym nie wygrał. Ale nie wiem jak miałbym z nim wygrać tylko dzięki sile fizycznej? W podstawowych parametrach Vali bił mnie na głowę we wszystkim. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Umm, wtedy podczas konferencji… Vali próbował coś zrobić. Co to było? – spytałem Azazela-sensei.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim Vali odszedł, próbował coś odpalić. Nawet Albion próbował go przed tym powstrzymać… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, to był Juggernaut Drive.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czy to coś nawet ponad Łamacz Ładu? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, nic nie jest wyższe niż Łamacz, gdyż jest to ostateczna i najpotężniejsza forma danego Sacred Gear. Jednakże niektóre z Sacred Gear mają w sobie zapieczętowane magiczne istoty. Twój Booster Gear i Divine Dividing Valiego są tego przykładem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiem. A więc mój i jego Sacred Gear są typami czerpiącymi siłę z istot w nich zapieczętowanych, w tym przypadku smoków. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Istoty te są mocno ograniczane – ciągnął dalej sensei – a ich moc jest dokładnie dozowana przez mechanizmy tam ukryte. Jednakże w waszym przypadku możliwe jest siłowe wyłączenie tych ograniczeń by uwolnić całą moc zapieczętowanych istot. To właśnie jest Juggernaut Drive. Daje ci on przez chwilę moc równą bogom, ale ryzyko jest zbyt duże. Każdorazowe użycie mocno skraca twój żywot. Oprócz tego traci się zdrowy rozsądek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czyli tracisz kontrolę nad sobą? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – odpowiedział. – Niektórzy zniszczyliby wszystko wokół nich, a nawet zaczęli niszczyć samych siebie, zanim by wrócili do poprzedniego stanu. Niemożliwym jest opanowanie tej sztuki na tyle, by była ona użyteczna w walce, jednak… Vali potrafi opanować tę moc przez kilka minut poprzez spalanie ogromnych ilości własnej energii magicznej. Zależy to też od samej istoty. Albion nadal jest niecierpliwym smokiem, więc takie wyskoki mogą się źle skończyć. Oczywiście może i jest to nie na miejscu, skoro sam używam sztucznego Sacred Gear w podobny sposób, ale to przeklęta metoda niezgodna z prawidłowym użytkowaniem Sacred Gear. Krótko mówiąc, technika ta odbiera ci przyszłość i zamienia w chodzącego trupa. Mam nadzieję, że nigdy nie użyjesz tej mocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W oczach senseia widać było smutek. Czy martwił się o Valiego? W sumie opowiadał mi, jak go szkolił, gdy jeszcze był jego podwładnym, więc nie dziwota, że między nimi istniała jakaś więź. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A więc obecny Hakuryuukou potrafi posługiwać się Juggernaut Drive? No to macie problem. Mały Sekiryuutei zginąłby na miejscu, gdyby nie jego desperackie posunięcie. W przeszłości to właśnie ta moc pozwalała jednemu przewyższyć drugiego. Jak to mówią – kto pierwszy ten lepszy – powiedział Tannin-ossan.&lt;br /&gt;
Czy to prawda? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc tym razem to ja zginę!?… Nie, nie mogę jeszcze zginąć. Mam marzenie! Mój harem! Awans w hierarchii! W takim razie zostanę diabłem klasy ostatecznej jak ossan! Gdy się tak stanie, na pewno będę miał szansę na przetrwanie! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Ale czy wytrzymam ten diabelski trening ossana? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ossan był za silny. Nie wygram. To bestia. Sam jego oddech to już przegięcie. Nie byłem ani wielki, ani nie byłem jakimś herosem z laserami w oczach, więc taki przeciwnik był dla mnie nie do pokonania. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Może zmieńmy temat. Ise? – powiedział sensei poważnym tonem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-tak?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co myślisz o Akeno?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagłe pytanie. Ale o co chodzi? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Myślę, że jest dobrą senpai.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Natychmiast powiedziałem to, co myślałem. Jej sado-strona była lekko straszna, jednak tak naprawdę była bardzo miła, a jej dziewczęca strona, którą czasem pokazywała, była naprawdę urocza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie o to mi chodziło. Co myślisz o Akeno jako kobiecie, rozumiesz? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jest atrakcyjna! Jest jedną z tych kobiet, z którymi chciałbym się związać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei przytaknął na moją odpowiedź i widać było, że wyraźnie mu ulżyło. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem. Widzisz Ise, muszę jej doglądać w miejsce pewnego mojego przyjaciela.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chodzi ci o jej ojca, który jest twoim podwładnym czy jakoś tak?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bardziej niż podwładnym, Barakiel jest przyjacielem z dawnych czasów, podobnie jak Semyazza. Kamrat, z którym zrobiliśmy wiele głupich rzeczy… I zanim się zorientowałem, wszyscy wokół mnie mieli żony i dzieci – westchnął sensei.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc i on martwił się o bycie singlem&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zostałeś wyprzedzony, hm? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Jest dobrze. W końcu wokół mnie jest tyle kobiet – jego wzrok powędrował gdzieś daleko.Więc temat małżeństwa był dla niego tematem tabu? – No ale zostawmy to i wróćmy do Akeno. Martwię się o nią, choć sprawy między nią, a Barakielem to nie mój interes.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
–  Sensei, jesteś niespotykanie wścibską osobą. Nawet ten trening to wynik twojego mieszania się w cudze sprawy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jestem tylko zwykłym upadłym aniołem z odrobiną wolnego czasu. Chociaż powodem było też to, że byłem opiekunem Hakuryuukuo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To nie prawda. Wtykanie nosa w nie swoje sprawy to twój największy talent. Ja, Akeno-san i Vali. W sprawy każdego z nas wsadziłeś swój anielski nos. Dziwna z ciebie osoba. Nie rozumiem, jak upadłe anioły mogą funkcjonować, mając kogoś takiego za przywódcę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W każdym razie rozważam oddanie Akeno pod twoją opiekę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pod moją… opiekę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale jak to? Co przez to rozumiesz? Chronić ją własnym ciałem podczas Rating Game? W takim razie to nie problem. Przecież rolą Piona jest chronienie Królowej własnym ciałem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jesteś idiotą, ale nie jesteś złym gościem. Raczej można by powiedzieć, że jesteś uroczym głuptasem. A przede wszystkim nie dyskryminujesz jej za to, kim jest.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie rozumiem, o co ci chodzi…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hahahaha, dlatego właśnie mi ulżyło. Gdybyś ją zwodził, rzeczy szybko przybrałyby nieciekawy obrót. Jeżelibyś źle to rozegrał, zobaczyłbyś w przyszłości wiele krwi i łez. To właśnie dzięki twojej osobowości tak szybko stworzyłeś więzi z resztą swojej rodziny. Co więcej, wszyscy wokół ciebie czują się szczęśliwi, bo wiedzą, że nie będziesz ich osądzał za ich pochodzenie. W pewnym sensie to talent od Boga… bądź Szatana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ??????&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mój mózg był pełen znaków zapytania. Nie zrozumiałem go do końca, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zrozumiałem! Będę chronił Akeno-san! Oczywiście, będę chronić też Asię i moją mistrzynię Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W porządku. Zostawiam więc Akeno w twoich rękach. Teraz czas na prawdziwy kłopot – Koneko. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A o co chodzi z Koneko? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sensei westchnął. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W tej sprawie nic nie może być zrobione. Jest niecierpliwa, a co gorsza – wątpi w swoje możliwości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie przypomniałem sobie, jak Koneko-chan nie była sobą przez ostatnie kilka dni. Coś się jej stało? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przesadziła z treningiem, który jej ułożyłem. Dziś rano zemdlała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Z-zemdlałaaaa!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szok! Mój uroczy kouhai zemdlał!? Wszystko z nią w porządku? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asia zajęła się jej ranami, ale nie nic nie może zrobić w sprawach czystej siły mięśni. A Koneko właśnie przesadziła z treningiem swoich mięśni. Przez to zamiast rosnąć w siłę, jej mięśnie osłabły, a ona sama musi spędzić chwilę w łóżku. A czasu do starcia mamy coraz mniej… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-ale… Jeżeli przeciążanie jest złe, to… to co ze mną? Przecież życie na krawędzi, kiedy codziennie goni cię smok, nie może być zdrowe, nie? – zapytałem senseia, wskazując na siebie. Bez względu na wszystko, ten trening był czystym samobójstwem! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A nie, w twoim przypadku wszystko jest w porządku. Takie coś nawet w połowie nie jest tak groźne, jak to, co stało się Koneko. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiedziałeś to tak spokojnie! Jakim cudem, do jasnej cholery, to jest w porządku!? To za dużo! Łzy, które wylałem w ciągu tych kilku dni, napełniłyby ze dwa baseny olimpijskie! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– No dobra, czas się zbierać, Ise – powiedział sensei. – Kazali mi przyprowadzić cię ze sobą. Wrócisz do posiadłości tylko ten jeden raz. Tannin, pożyczę go na chwilkę. Wróci jutro rano.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jasne – odpowiedział ossan. – Na ten czas wrócę na swoje włości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Serio!? Mogę na chwilę wrócić do cywilizacji? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Heh? Sensei, od kogo dostałeś ten rozkaz? Od Buchou?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …od jej matki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Matki Buchou… Czyżby miała do mnie jakiś interes?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 7===&lt;br /&gt;
– Dobrze, teraz obrót. Za wolno. No dalej, Issei-san, jeszcze raz, od początku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłem w aneksie oddzielonym od głównego budynku posiadłości Gremory. Z całych sił próbowałem nadążyć za ruchami matki Buchou. Nigdy nie myślałem, że taniec może być taki trudny. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Ale tak właściwie dlaczego tańczyłem z matką Buchou? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak tylko wróciłem z gór, zostałem tu przyprowadzony przez matkę Buchou. Zaraz potem zaczęliśmy naukę tańca. Ot tak, po prostu. Jednak była to pierwsza lekcja tańca w moim życiu i lekko mówiąc… nie byłem w tym dobry. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Matka Buchou jak zwykle miała na sobie suknię. Jednak to, co było najważniejsze na tej lekcji, to to że ciągle byłem z nią twarzą w twarz! Czasami udało mi się wejść w kontakt z jej cycuszkami! Były takie mięciutkieee! Były takie… takie… nie wiem jak to ująć… takie dojrzałe! Sam tego nie rozumiałem, ale tak właśnie było! No i jeszcze wyglądała jak Buchou! To chyba właśnie mieli ludzie na myśli mówiąc o uroku dojrzałych kobiet! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak była mamą! I to gorącą. Przez to, że wyglądała, jak ktoś w moim wieku, nie mogłem przestać o niej myśleć. Wiedziałem, że to matka Buchou, ale jednocześnie wygląda jak Buchou! Wiecie jakie to uczucie tańczyć z kimś, kto wygląda jak kobieta, której pragniesz, na dodatek w wersji lniano-włosej? I do tego ten styl! Jej ubrania podkreślały jej urodę dokładnie w ten sam sposób, jak u Buchou! A te cycuszki! Ogromne! Dzięki ci matko, że wszystkie cycuszkowi geny zostały przesłane twojej córce! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Może zrobimy sobie teraz krótką przerwę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak po otrzymaniu zgody, usiadłem w miejscu, w którym stałem i wziąłem głęboki oddech. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłem wykończony. Ale to nic dziwnego – jeszcze tego ranka byłem goniony przez wielkiego smoka. Ale wiecie – być padniętym po tańcu było o wiele przyjemniejsze, niż uciekanie od ognia smoka. &lt;br /&gt;
…Jednak dręczyło mnie jedno pytanie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– M-mogę o coś zapytać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oczywiście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dlaczego tylko ja ćwiczę taniec? Dlaczego nie ma tu Kiby bądź Gaspera?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie, dlaczego ja? Tak samo z nauką. Gdyby to był jakiś kurs na gentelmana, to dlaczego nie było na nim Kiby i Gaspera? Z drugiej jednak strony, wiedziałem ,że to mi najdalej jest do bycia jednym. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak matka Buchou odpowiedziała na moje pytanie: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kiba Yuuto-san już opanował wszystko, co potrzebne – jak to można się było spodziewać po Skoczku. Gasper-san to członek ważnej rodziny wampirów. Może i zachowuje się dziwnie, ale zna etykietę. Problemem jesteś ty, Issei-san. Oczywiście to nie twoja wina, że nie znasz obyczajów, jako że pochodzisz ze zwykłej ludzkiej rodziny, jednak kłopotem byłoby, gdybyś nie znał pewnych zachowań. Do tego czeka cię jeszcze debiut towarzyski z Rias. Tak więc musisz opanować etykietę, zwyczaje i obyczaje panujące w Zaświatach. Oczywiście wiem, że waszym celem jest obecnie pojedynek z rodziną Sitri, jednak chciałabym, abyś po trochę opanowywał to wszystko w wolnych chwilach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zamurowało mnie. Ja w towarzystwie!? I to jeszcze z Buchou!? Myślałem, że sługi nie pokazują się publicznie do takiego stopnia? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– B-Buchou… Rias-sama i ja zadebiutujemy razem!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Będąc zaskoczonym, matka Buchou odwróciła lekko głowę i zasłoniła swoje usta dłonią. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ojejku, przez przypadek powiedziałam więcej niż powinnam była. Oczywiście to jeszcze tylko plany, które mogą się wydarzyć. Odłóżmy to jednak na bok, gdyż ważniejszą kwestią jest to, jak się zwracasz do Rias. Nazywanie jej „Buchou” nie jest na miejscu – to nie szkoła, więc lepiej byłoby, gdybyś zwracał się do swojej pani po imieniu. Zresztą Rias na pewno byłaby… Ojejku, znów prawie powiedziałam za dużo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ech? Nazywanie jej Buchou nie wystarcza? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nawet jeżeli tak jest, to zawsze zwracałem się do niej „Buchou”. Hmm… To może Rias-sama?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dobrze, właśnie tak. Ewentualnie możesz się do niej zwracać per „pani”. Jednak dobrze by było, gdybyś w prywatnych sytuacjach zwracał się do niej inaczej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A więc „Buchou” nie wystarczy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pomyśl – matka Buchou uśmiechnęła się cierpko. – Odpowiedz sobie na to pytanie w sercu. Przecież ją lubisz, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No oczywiście, że ją lubię! Jak mógłbym jej nie lubić? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oczywiście wiem, że taka nagła zmiana sposobu, w jaki się do nie zwracasz, może być dla niej szokiem. Dlatego też to będzie ostatnia wizyta w Zaświatach, podczas której będziesz się do niej zwracał jako „Buchou”. Musisz w końcu zdecydować, jak się będziesz do niej zwracał w przyszłości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale jak już przy tym jesteśmy… Ciekawe, co teraz robił główny przedmiot tej rozmowy – Buchou? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może leżała gdzieś chora i obolała z powodu przepracowania, podobnie jak Koneko-chan? Martwię się. Chciałbym zobaczyć, jak się czuje. I Koneko-chan też. W końcu to moja droga kouhai. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mogę zadać jeszcze jedno pytanie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pytaj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co się stało z Koneko-chan? Wszystko z nią w porządku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nic jej nie jest. Po prostu się przepracowała, więc wróci do pełni sił, gdy poleży dzień bądź dwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– … Martwię się o nią. Dziwnie się zachowuje, odkąd tu przyjechaliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ta dziewczyna robi, co może, by zaakceptować to czym jest i moce z tym związane. Jest to dla niej niezwykle trudne, jednakże bez tej akceptacji nigdy nie zrobi kroku naprzód.&lt;br /&gt;
– …Czym jest… i mocy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było tak wiele niejasności. Kim jesteś, Koneko-chan? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ach prawda, jesteś częścią rodziny Rias od niedawna. To normalne, że jeszcze wszystkiego nie wiesz. Pozwól, że uchylę rąbka tajemnicy. – Matka Buchou usiadła przede mną i zaczęła opowiadać pewną historię. &lt;br /&gt;
Opowieść o dwóch kotkach. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kocie siostry zawsze były razem. Podczas zabaw, posiłków, snów – zawsze razem. Ich rodzice byli martwi, a one bez dachu nad głową nie miały żadnej osoby, do której mogły się zwrócić, znosiły więc trud codziennego życia mając w sobie wzajemne oparcie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pewnego dnia – opowiadała dalej – znalazł je pewien diabeł. Starsza siostra stała się częścią jego rodziny, dzięki czemu młodsza mogła zamieszkać z nimi. Zdobywając w końcu ciepły dom, którego tak pragnęły, czas się dla nich zatrzymał. Każdy dzień był pełen szczęścia i miłości. Obie kotki wierzyły, że tak będzie już zawsze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak zdarzyło się coś niespotykanego. Okazało się, że starsza siostra zaczęła nagle rosnąć w siłę, a jej moc rosła w wielu kierunkach. Matka Buchou powiedziała, że był to jej ukryty talent, który dzięki odpowiednim warunkom odżył w tym wskrzeszonym diable. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To był kot z gatunku, który z natury posiadał talent w youjutsu&amp;lt;ref name=&amp;quot;youjutsu&amp;quot;&amp;gt;Odpowiednik naszej czarnej magii, zarezerwowany jedynie dla youkai.&amp;lt;/ref&amp;gt;. Co więcej, jej talent magiczny także się uaktywnił, a wraz z nim opanowała senjutsu, które, jak podają legendy, było domeną tylko największych z senninów&amp;lt;ref name=&amp;quot;senjutsu&amp;quot;&amp;gt;&#039;&#039;Senjutsu&#039;&#039;, dosłownie tłumaczone jako „czarnoksięstwo”, „tajemnica nieśmiertelności”, jest kolejną formą magii bardziej związanej z cialem. &#039;&#039;Sennin&#039;&#039;, tłumaczone jako „Nieśmiertelni Magowie Góry”, to mędrcy, którzy opanowali tę sztukę i tym samym wydłużyli swoje życie.&amp;lt;/ref&amp;gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Starsza kotka szybko przeskoczyła swojego pana pod względem siły i pochłonięta przez swoje własne moce, zmieniła się w bestię, istotę, której celem stały się krew i walka. &lt;br /&gt;
– Jednakże jej moc nadal rosła, a z nią jej szaleństwo. I przyszedł czas, gdy sługa zabiła pana, a następnie stała się „wygnanym”. I jako potwór zabiła wszystkie oddziały wysłane za nią…&lt;br /&gt;
Powiadają, że od tamtej pory nie wysłano już za nią żadnych oddziałów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale młodsza siostra została w tyle. A diabły zaczęły kwestionować jej wiarygodność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「I ten kot może stracić nad sobą kontrolę. Lepiej zabić ją tu i teraz.」 &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To dzięki Sirzechsowi udało się uratować kotka skazanego na zagładę. To właśnie on przekonał wiele wysokoklasowych diabłów, że młodsza siostra nie jest niczemu winna. W wyniku jego próśb został jej opiekunem. &lt;br /&gt;
Młodsza kotka została jednak zdradzona przez swoją siostrę – jedyną bliską jej osobę. Osobę, w którą wierzyła i która była jej jedynym oparciem. Po wielu torturach, dniach pełnych bólu i samotności, jej duch był na skraju załamania. Była tylko skorupą dawnej siebie, lalką bez duszy i emocji… Co za smutna historia… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sirzechs oddał młodą kotkę, która straciła sens życia, pod opiekę Rias. Od tamtej pory ten kotek odzyskuje kawałeczek po kawałeczku utracony uśmiech. A po pewnym czasie kotek otrzymał imię. Imię otrzymane od nowej pani – od Rias. Imię, które brzmiało Koneko. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaniemówiłem. Ta cała historia… To wszystko było historią Koneko-chan!? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz… A więc prawdziwa postać Koneko-chan to…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak naprawdę jest youkai&amp;lt;ref name=&amp;quot;youkai&amp;quot;&amp;gt;&#039;&#039;Youkai&#039;&#039; – demon. Słowo określa ogólnie wszystkie demony, których występuje dość sporo w japońskiej mitologii.&amp;lt;/ref&amp;gt;. Wiesz co to nekomata&amp;lt;ref name=&amp;quot;nekomata&amp;quot;&amp;gt;Mityczny, dwuogoniasty demon-kot, podgatunek youkai.&amp;lt;/ref&amp;gt;, prawda? Koci demon. Jest potomkiem najpotężniejszego rodzaju kociego demona – nekoshou&amp;lt;ref name=&amp;quot;nekoshou&amp;quot;&amp;gt;Rzadki podgatunek nekomaty. Użyte tu kanji są stare i rzadkie więc trudno o dosłowne tłumaczenie.&amp;lt;/ref&amp;gt;. To wysokopoziomowe youkai, które mogą opanować nie tylko youjutsu, ale też i senjutsu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 8===&lt;br /&gt;
– Ach, Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz po tym, jak skończyłem ćwiczyć taniec, zostałem przeniesiony do głównej rezydencji, gdzie czekała na mnie Buchou… Owaaah! Zostałem nagle przytulony! Buchou ściskała mnie z całych sił. Ach… Sporo czasu już minęło, odkąd zaznałem tego uczucia… Te kilka dni bez Buchou były wiecznością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– … Twój zapach. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, umm, sporo się pociłem i um…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W porządku, pachniesz tak jak zawsze… Byłam bez ciebie taka samotna, wiesz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mów takich rzeczy ze łzami w oczach – moje serce może pęknąć! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odkąd tu przyjechaliśmy, nie mogłam spać z tobą, ani nawet przytulić tak jak teraz… Nie mogę już sobie wyobrazić życia bez ciebie… Co za żałosna podróbka pana ze mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aaaaach, Buchou! Czyżby twój poziom uzależnienia ode mnie wzrósł? To było więcej, niż ktoś taki mógł oczekiwać! Ja także nie wyobrażałem już sobie życia bez Buchou! Dlatego ten trening w górach był taki trudny! Próbowałem to powiedzieć, jednak…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jednakże musimy być wytrwali! Musimy być o wiele silniejsi! Ćwicz ciężko, by w końcu pokonać ognisty oddech Tannia! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …! Uuu, taaaaak! Zrobię, co tylko mogę, by nie zostać popiołeeem! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak jak zawsze – Buchou stawała się demonem, gdy chodziło o trening. Odpowiedziałem ze łzami w oczach! Rozumieeeem! Jeżeli Buchou rozkaże, zginę dla niej z przyjemnościąąąąąą! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale te myśi trzeba było odłożyć na bok. Potrząsnąłem głową i zadałem Buchou pytanie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– U-umm, Buchou. Jak się czuje Koneko-chan?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na twarzy Buchou pojawiło się zakłopotanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chodź za mną – powiedziała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pokój, do którego wszedłem, należał do Koneko-chan. Buchou rozmawiała już z nią wcześniej, a Akeno-san była już w środku. Wszedłem dalej. Jej pokój był szeroki. I kiedy skierowałem się do sypialni…&lt;br /&gt;
Akeno-san stała przy łóżku, a Koneko-chan leżała smutna. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdziwiło mnie to, co wyrosło na głowie Koneko-chan. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uszy… Kocie uszy! A więc naprawdę była nekomatą! Ale! Koneko-chan z kocimi uszami! Urocze! Słodkie! Normalnie ukrywała je, więc chyba wraz z utratą sił fizycznych straciła siłę, by je ukryć?  Nie, nie! Teraz nie czas na to! Przyszedłem by dowiedzieć się jak się czuje Koneko-chan! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-kun, to… – Z powodu mojej reakcji na Koneko-chan, Akeno-san próbowała wyjaśnić sytuację. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie trzeba, znam już ogólną historię. – Odpowiedziałem Akeno-san i podszedłem do prawej strony łóżka, by sprawdzić stan Koneko-chan. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie zauważyłem żadnych poważnych obrażeń. Nie. Nawet jakbym zauważył, nie byłyby one problemem z mocą Asi. A więc naprawdę przepracowała się i nie miała sił… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jak się czujesz? Trzymasz się jakoś? – zapytałem z uśmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak Koneko-chan tylko mruknęła z półotwartymi oczyma. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– … Po co tu przyszedłeś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponury głos. A więc moja obecność jej przeszkadzała, co? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Wystarczy ci jeżeli powiem, że się o ciebie martwiłem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nadal ponura, Koneko-chan nawet się nie ruszyła. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Koneko-chan, wiem o wszystkim. Wiem też o kilku innych rzeczach. W każdym razie nie wolno się przepracowywać. Jeżeli nie zadbasz o swoje ciało… chociaż nie mi to mówić, kiedy sam przechodzę okrutny trening.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ja tylko chciałam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan mruknęło coś tak cicho, że nie usłyszałem wszystkiego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ech? Możesz powtórzyć? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle Koneko-chan popatrzyła się prosto na mnie i powiedziała głośno, jednocześnie jednak wstrzymując łzy.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
– Chciałam być silna. Jak Yuuto-senpai, Xenovia-senpai, Akeno-san… i jak Ise-senpai. Chcę mieć silne ciało i duszę. Gya-kun także staje się coraz silniejszy. Nie mam  zdolności leczenia jak Asia-senpai. W tym tempie stanę się bezużyteczna. Mimo tego, że jestem Wieżą, jestem… najsłabsza… nienawidzę być bezużyteczną… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Koneko-chan… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc o to się martwiłaś? Jasne, Kiba stał się silniejszy. Xenovia też była całkiem całkiem. Akeno-san to najsilniejszy pionek, Królowa, a Gasper potrafił zatrzymać czas. Asia może i nie potrafiła walczyć, jednak jej leczenie było świetne. No i ja. Mimo, że byłem słaby ciałem, miałem w sobie legendarnego smoka. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan kontynuowała, tym razem jednak łzy spływały jej po policzkach:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Ale nie chcę użyć mocy we mnie drzemiących… moje moce jako nekomata… Jeżeli ich użyję… Ja… jak moja nee-sama… Ja… nie chcę… nie chcę stać się…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po raz pierwszy… po raz pierwszy widziałem płaczącą Koneko-chan. Była dzieckiem, które nie okazywało zbytnio emocji, jednak teraz wypływały one z niej jak strumień. To był dla mnie szok. &lt;br /&gt;
Moce jej siostry wymknęły się z pod kontroli, po czym zabiła swojego pana. A potem tak po prostu odeszła. Matka Buchou powiedziała, że to dziecko wszystko widziało. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ wiedziała, że moc, która może zabić Buchou, drzemała w niej, bała się jej… Ale nawet wtedy zdawała sobie sprawę, że będzie potrzebować mocy. Te emocje i myśli ciążyły na niej odkąd tylko przybyliśmy do Zaświatów… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie dlatego przesadziła z treningiem – chciała stać się silniejsza bez polegania na zdradzieckich mocach wewnątrz niej. &lt;br /&gt;
Koneko-chan miała ciepłe serce, pełne silnych uczuć dla przyjaciół. Dlatego czuła się niepotrzebna. Myślę, że to było dla niej cholernie trudne – nie móc odwdzięczyć się Buchou za uratowanie w momencie, kiedy Buchou jej najbardziej potrzebuje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sam byłem przerażony moją bezsilnością… Pragnąłem mocy tak samo jak ona… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san potrząsnęła swoją głową i powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-kun, zostaw resztę nam. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jesteś miłą osobą, ale ważne jest, abyś czasem utrzymał od innych dystans. Poza tym sam musisz stać się silniejszy. Ja… jestem w tej samej sytuacji, co Koneko-chan. Dlatego musimy przejść przez to razem. Jeżeli nie zaakceptujesz tego, kim jesteś, nigdzie nie dojdziesz. Rozumiemy to obie ale… nie mamy jeszcze tyle odwagi w sobie. Proszę, poczekaj na nas. Na pewno sobie z tym poradzimy. Na pewno… &lt;br /&gt;
Akeno-san, która nienawidziła swojej anielskiej, krwi była w takiej samej sytuacji, jak Koneko-chan. Jeżeli nie zaakceptuje mocy światła, może stracić swą wartość w przyszłych walkach. Obie… mają w sobie coś, czego nie chcą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem. Akeno-san, Koneko-chan ja… spróbuję zrobić rzeczy, które tylko ja mogę zrobić. – Ukłoniłem się przed nimi i wyszedłem z sypialni.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
…Wszyscy z czymś walczyli. Każdy z nas miał swój trening. Każdy miał mur, który musiał przeskoczyć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak jest! Było dobrze! Akeno-san! Koneko-chan! Wszyscy! I oczywiście Buchou! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zrobię wszystko, co mogę podczas treningu, aby was nie zawieść! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tej nocy spałem najmocniejszym i najlepszym snem w moim życiu. A z samego rana powróciłem do mojego treningu. &lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Odnośniki tłumacza==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High School DxD - Tom 5 - rozdzial 1|rozdziału I]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High School DxD - Tom 5 - rozdzial 3|rozdziału III]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Myszax</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_4_rozdzial_3&amp;diff=328639</id>
		<title>High School DxD - Tom 4 rozdzial 3</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_4_rozdzial_3&amp;diff=328639"/>
		<updated>2014-02-06T22:48:49Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Myszax: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Żywot 3: Mam kouhai==&lt;br /&gt;
===Część 1===&lt;br /&gt;
– Zabroniony Widok Balor?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – przytaknęła Buchou. – Tak nazywa się Sacred Gear, w posiadaniu którego jest Gasper. Jest bardzo potężny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zatrzymywanie czasu, czy to przypadkiem nie łamie zasad?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, to prawda – odpowiedziała Buchou – ale twoje dublowanie mocy i dzielenie mocy Hakuryuukou też jest przeciw regułom, wiesz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
R-racja, ale… mimo wszystko, zatrzymując czas można łamać zasady tyle, ile się chce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jedynym problemem jest to, że nie jest w stanie tego kontrolować i właśnie z tego powodu pozostawał zapieczętowany aż do tej pory. Nieświadome aktywowanie Sacred Gear było postrzegane jako duży problem. Dokładnie tak, jak myślałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jakby nie patrzeć, Buchou, byłaś w stanie sprawić, aby osobnik z tak potężnym Sacred Gear stał się twoim podwładnym, i to z pomocą jedynie pojedynczego pionka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na moje słowa Buchou wydobyła z powietrza książkę, zaczęła wertować jej strony, zatrzymując się na jednej z nich, i odwróciła ją w moją stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spojrzawszy na to, była to stronnica objaśniająca Diabelskie Pionki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To pionek mutacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Mutacji?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na moje pytanie odpowiedział Kiba:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Różni się od zwykłych Diabelskich Pionków; ciała, które normalnie wymagają więcej niż jednej figury szachowej, mogą zostać wskrzeszone z pomocą jednej – to taki pionek, który jest za to odpowiedzialny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou była w posiadaniu takiego pionka – powiedziała Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zazwyczaj – ciągnął dalej Kiba – w przypadku wysokoklasowych diabłów, jeden na dziesięciu posiada taką figurę. Jest to nieprawidłowość, która pozostała po czasach, kiedy system Diabelskich Pionków był dopiero wdrążany, jest to pewnego rodzaju błąd, ale prawdopodobnie dla zabawy nie wyeliminowana go. Gasper-kun jest tym, na którego taki pionek został zużyty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Och, czyli Buchou użyła rzadkiej figury na Gaspera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Problemem jest umiejętność Gaspera – powiedziała Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co masz na myśli?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Posiada rzadko spotykany Sacred Gear i wszystko wskazuje na to, że jego moc wzrasta właśnie wtedy, kiedy on nie jest tego świadom. Może właśnie z tego powodu jego moc wzrasta co dnia… Z poprzedniej rozmowy możemy wywnioskować, że w przyszłości istnieje możliwość, iż osiągnie on stan Łamacza Ładu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
………!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ł-Łamacza Ładu? Nawet w najbardziej sprzyjających okolicznościach jest to niebezpieczna rzecz, prawda? Jeżeli znajdzie się taki gość, który osiągnie to i nie będzie w stanie tego kontrolować… Już nie mówiąc o tym, że chodzi o Sacred Gear, który zatrzymuje czas!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może zrozumiała wszystko z mojej zaskoczonej twarzy, gdyż złapała się za czoło i powiedziała ze zmartwioną miną:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, to sytuacja krytyczna. Jednak, jako że mój awans został uznany, wszystko wskazuje na to, że zostałam oceniona jako zdolna do kontrolowania Gaspera. Może to z powodu, że doprowadziłam Yuuta i Iseia do stanu Łamacza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Pozostawiając kwestię Kiby na boku, mój Łamacz był ograniczony i niekompletny. Ach, doszły mnie słuchy, że zostałem nieźle doceniony, gdy skopałem tyłek Raiserowi. Moja pani Buchou została doceniona bardziej, niż sądziłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	I mimo że Smok Wymycia przyszedł nam z pomocą, to byliśmy w stanie doprowadzić do końca konflikt z Kokabielem, nie powodując przy tym większych zniszczeń. I właśnie dlatego według wielkich szych Buchou mogła być teraz w stanie kontrolować Gaspera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Uch, m-mimo wszystko nie chcę, abyście o mnie rozmawiali… – Obok mnie stało kartonowe pudło, z którego przemawiał. Kopnąłem je bezszelestnie. – Eeeeeek! – rozległ się krzyk. Do kogo należał? Rzecz jasna do Gaspera-kun.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Z racji że niezmiernie bał się świata zewnętrznego, wszedł do tego pudła. Ten chłopak… Nienawidził tak bardzo wszystkich miejsc poza tamtym pokojem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wydawanie osądów na podstawie umiejętności, może po Akeno będzie następny. Mimo że mówię, że jest na pół wampirem, to pochodzi z wampirzej rodzinny o czystej krwi i dobrym rodowodzie, a z powodu że jest na pół człowiekiem, posiada Sacred Gear. Niesie pomoc zarówno swoimi wampirzymi mocami, jak jest również świetny w używaniu magii. Gdyby tak nie było, jako Goniec nie pochłonąłby całego pionka.&lt;br /&gt;
Wow, ten wampirzy hikikomori-kun był niesamowity. Ach, ale jak ze światłem i tym podobnym?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou, wampiry mają słabość co do słońca, prawda? Nic mu nie jest?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou kiwnęła głową i odpowiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W jego żyłach płynie krew wyjątkowych wampirów znanych jako Dzienni, którzy mogą poruszać się za dnia, więc nie ma z tym żadnego problemu. Mimo wszystko, może tego nie lubić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzienni? Heh, są takie wampiry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nienawidzę światła słonecznego! Lepiej byłoby, gdyby słońce znikłooooooooooooo!&lt;br /&gt;
Rozumiem, rozumiem. Również dla diabłów słońce było naturalnym przeciwnikiem. Mimo wszystko będąc uczniami tej szkoły nie byłoby dobrze, jeżeli za dnia nie chodzilibyśmy na zajęcia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie chodzisz na lekcje, prawda? Jeżeli nie zaczniesz kontrolować swoich mocy i nie otworzysz się, nie wyniknie z tego nic dobrego, wiesz? – powiedziałem spokojnie, ale on krzyknął:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie! Mi jest wygodnie w tym kartonowym pudle! Powietrze i światło na zewnątrz są moimi przeciwnikami! Proszę, dajcie mi żyć jako chłopiec, który żyje w kartonieee!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……Okropność. Zastanawiam się, co jest z nim nie tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A właśnie, nie potrzebuje krwi? Jest w końcu wampirem, tak?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Z racji, że jest na pół wampirem – zaczęła odpowiadać Buchou – nie istnieje potrzeba, żeby często ją pił. Jeżeli dostarczysz mu ją raz na dziesięć dni, to nie będzie żadnego problemu. Choć wszystko wskazuje na to, że on sam nie lubi jej pić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nienawidzę krwiiiiiiiii! I ryb teeeeeeeeeż! A także wątróóóóóbki!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli jesteś wampirem z tak różnorodnymi upodobaniami, to co ty człowieku zrobisz!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ……Wampir do niczego – powiedziała Koneko-chan. Jak zawsze nie okazywała żadnej litości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uwaaaaa! Koneko-chan jest pooooooooodłaaaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chociażby z tego powodu, że oboje chodzili do pierwszej klasy, nie będzie dla niego litościwa? Co? Nawet jeżeli ja byłem starszy, to również i dla mnie nie będzie miła?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Na razie, do mojego powrotu, pozostawiam Gaspera wam, Ise, Asia, Koneko, Xenovia. Wraz z Akeno idziemy w miejsce, gdzie ma się odbyć spotkanie trzech frakcji. A, Yuuto, Onii-sama chyba chce usłyszeć o twoim Łamaczu Ładu, tak więc idziesz z nami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest, Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou również nie miała lekko. Zaraz, Kiba został wezwany przez Maou-sama. Czyżby chodziło o święty demoniczny miecz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ach, jeżeli  dobrze zapamiętałem, miecz ten, z racji że ten Łamacz Ładu był niemożliwy do osiągniecia, był nieprawidłową formą Sacred Gear. Cóż, chęć zbadania tego nie wydawała się niczym dziwnym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-kun, wybacz, pozostawiam Gaspera-kun tobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, spokojna głowa, Kiba. W końcu są tu jeszcze Asia, Xenovia i Koneko-chan, więc coś się nam uda wykombinować. Chyba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczerze mówiąc, to nie byłem pewien… Wampirzy hikikomori. Bardzo martwiłem się o naszą przyszłość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gasper-kun, powinieneś zacząć się przyzwyczajać do świata zewnętrznego, wiesz? – powiedziała Akeno-san w stronę kartonu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Akeno-oneesamaaaaaaaaaa! Proszę, nie mów takich rzeeeeczy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara-ara, twardy orzech do zgryzienia. Ise, pozostawię to tobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, jeżeli prosi mnie Akeno-san, to dam z siebie wszystko!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mogłem zawieść oczekiwaniu Buchou i Akeno-san!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, zatem Ise, powinnam gruntownie go zdyscyplinować? Słaby mężczyzna to zły mężczyzna. Od małej chciałam zawsze zmierzyć się z wampirem. Pozostaw go mnie. – Z tymi słowami Xenovia pociągnęła za sznur przywiązany do kartonu Gaspera &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmierzyć się z… zaraz, chcesz zniszczyć Gaspera?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Eeeeeeeek! N-n-n-nie ma mowy! Nie chcę walczyć z posiadaczką Świętego Miecza Durandala! Zostanę zniszczooooooony!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie krzycz, Gasper. Jeżeli chcesz, to mogę przygotować krzyż i wodę święconą, a także potraktować cię czosnkiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Eeeeeeeeeeeeeeeeeek! Nie czosneeeeek!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Być może był to jego niefart, żeby spotkać Xenovię. Nawet bardziej, Xenovia-san, jeżeli chciałabyś egzorcyzmować diabła, to ty również byś oberwała. Martwię się o przyszłość…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 2===&lt;br /&gt;
– Hej, zacznij biegać. Jeżeli jesteś Dziennym, to powinieneś dać radę biegać za dnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Eeeeeeeeeek! Nie ścigaj mnie, wymachując Durandalem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy zastał nas wieczór, nasz wampirek był ścigany przez posiadaczkę świętego miecza.  [[Image:High_school_dxd_v4_145.jpg|thumb|]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Patrząc z perspektywy kogoś zupełnie z zewnątrz, było to polowanie na wampira. Durandal wydawał z siebie niebezpieczne dźwięki, emitując cały czas świętą aurę. Gasper desperacko uciekał. Cóż, to z powodu, że gdyby dał się jej złapać, to zostałby natychmiast zniszczony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Xenovia najwyraźniej trenowała go, zaczynając od treningu fizycznego pod banderą „w zdrowym ciele zdrowy duch”. Była panienką pełną energii jak zawsze. Panienka ta, wymachująca cały czas legendarnym orężem i ścigająca wampira, zdawała się być wesoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Gdy głębiej się nad tym zastanowię, to po tym, jak się już tutaj zaaklimatyzowała, to sama powiedziała, że zarówno z tego, co robi, jak i również z tego, co robić musi, czerpie przyjemność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Pod tym względem pewnie była podobna do Asi, gdy ta również zadomowiła się w naszym mieście. Z racji że obie żyły dość skromnie jako Chrześcijanki, styczność z Japonią i jej kulturą, w której przejawiał się prawie całkowity brak religii, musiała być dla nich czymś zupełnie nowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mimo że honorem było spotkanie Gońca-san, którym jestem i ja, to nawet nie spojrzeliśmy sobie w twarze… Chlip…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Asia była pełna żalu, a jej oczu były załzawione.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	W domu wielokrotnie powtarzała, że „chce spotkać się z drugim Gońcem-san”, że przewiduje spotkanie z nim. I mimo że nadeszło to długo oczekiwane spotkanie, to ze względu, że w maksymalnym stopniu nienawidził ludzi, nic nie dało się zrobić. Cóż, byliśmy diabłami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Bardziej niż samo nie spojrzenie w twarz naszej Asi… Kurna! Tego nie mogłem odpuścić. Jednak musiałem to znieść. Mimo że był moim senpai jako demon, to pozostawał moim kouhai w szkole. Ja, jako jego senpai, musiałem wytłumaczyć mu parę rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan, trzymając w dłoni czosnek, wraz z Xenovią ścigały Gaspera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Gya-kun, jeżeli zjesz czosnek, będziesz zdrowszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nieeeeeeeeeeeeee! Koneko-chan mi dokuczaaaaaaaaaaaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy ci dwaj pierwszacy dogadywali się…? Słyszałem, że Koneko-chan potrafiła być bardzo irytująca, ale… czy ona robiła mu krzywdę? Nazywała go nawet „Gya-kun”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Och, och, już są przy tym. – Wraz z tymi słowami pojawił się Saji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Och, to ty, Saji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Yo, Hyoudou. Doszły mnie słuchy, że jest u was podwładny hikikomori, którego pieczęć została ściągnięta, więc przyszedłem rzucić na niego okiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, jest tam. Ten, którego ściga Xenovia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, hej, Xenovia-san, ona na poważnie wymachuje tym mieczem. Czy to w porządku? Och, chwileczkę! To dziewczyna! Na dodatek blondynka! – Saji zdawał się być szczęśliwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wybacz, że to powiem, ale ten chłopak to transwestyta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na moje słowa Saji stał się kompletnie przygnębiony. Chyba złamałem mu serce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż, to oszustwo – powiedział. – I z racji że ma na sobie damskie ubrania, to chyba po to, by komuś je pokazywać, tak? I jest jeszcze hikikomori. Tutaj występuje zbyt wiele sprzeczności. Naprawdę trudna sprawa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zgadza się – odpowiedziałem. – To niezrozumiały, transwestyczny nawyk. Również ja nie mogę zarzucić niczego stwierdzeniu, że jest mu w tym stroju do twarzy. A ty, Saji, co właściwie robisz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był ubrany w dres, na dłoniach miał bawełniane rękawiczki i trzymał małą łopatę, jakiej używa się do klombów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To, co widzisz. Zajmuję się klombami. Jest to rozkaz Kaichou z tamtego tygodnia. Hej, ostatnio w szkole dzieje się tak dużo, nie? A na dodatek Maou-sama i reszta również tutaj zdecydowała się przyjść. Robotą Piona samorządu uczniowskiego, mnie, jest zadbanie o to, by szkoła wyglądała pięknie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nadymał policzki i zachowywał się jak jakiś bohater, jednak mimo wszystko nie zajmował się dość… dziwnymi pracami? Ble, lepiej się nie odzywać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Za Za…]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Gdy skończyliśmy rozmawiać, w pobliżu nas dało wyczuć się czyjąś obecność. Kiedy odwróciłem wzrok w stronę, skąd pochodziła… nie mogłem uwierzyć własnym oczom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Heh. Widzę, że podwładni rodzin Maou bawią się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna ubrany w yukatę, od którego biło zło… Rozpoznałem go.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Azazel…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Yo, Sekiryuutei. Minęło trochę czasu od tamtej nocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy wpatrywali się w niego z niedowierzaniem, w końcu pojawił się tak niespodziewanie. Wraz z jednym słowem wypowiedzianym przeze mnie, atmosfera kompletnie się zmieniła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Giiii!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Xenovia trzymała swój miecz w pogotowiu. Może dlatego, że wyczuła tę atmosferę, Asia schowała się za mną, a ja aktywowałem swój Boosted Gear, niby starając się ją chronić. Dlaczego przywódca upadłych aniołów przyszedł do takiego miejsca!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji, będąc w szoku, wyjął zdeformowaną jaszczurkę. Był to jego Sacred Gear.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– H-Hyoudou, przez „Azazela” rozumiesz…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Naprawdę, Saji. Kontaktowałem się z tym gościem już wiele razy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Azazel uśmiechnął się gorzko widząc naszą reakcję. Nie wspominając o pragnieniu krwi, to nie wyczuwałem od niego żadnej chęci do walki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie mam ochoty walczyć – powiedział. – Hej, co to za postawy, niskoklasowe diabły-kun. Powinniście wiedzieć, że mimo waszej dużej przewagi liczebnej nie wygralibyście ze mną? Nawet ja nie mam zamiaru dokuczać niskoklasowym demonom. Przechadzając się, po prostu wpadłem na pomysł, że odwiedzę miejsce, gdzie są diabły. Czy jest tutaj obecny posiadacz świętego demonicznego miecza? Przyszedłem się z nim zobaczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeżeli chodzi ci o Kibę, to go tutaj nie ma! Jeśli celujesz w niego, to nie pozwolę ci na to!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu Kiba stał się posiadaczem bardzo rzadkiego Łamacza Ładu, to pewnie planował złożenie mu oferty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Naprawdę. Nie będąc w stanie zwyciężyć przeciwko Kokabielowi, tym bardziej nie wygracie w walce ze mną. Rozumiem, posiadacza świętego demonicznego miecza tutaj nie ma. Co za nuda. – Rozciągając szyję, zbliżył się do nas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wyczuwałem żadnej wrogości. I właśnie dlatego było to przerażające. Z tego wszystkiego trzęsły mi się ręce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Przeciw Kokabielowi nie byliśmy w stanie zrobić niczego. A teraz przyszedł do nas przeciwnik jeszcze wyższej klasy… w tej chwili nawet nasza natychmiastowa śmierć była możliwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Nie chciałem odejść na drugi świat chwilę po tym, jak zobaczyłbym rozpostarte czarne skrzydła… Jeżeli mam umierać, to chcę przynajmniej zrobić coś zboczonego z Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Azazel wskazał na jedno z drzew.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chowa się tam wampir – powiedział.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gasper kryjący się w cieniu drzewa spanikował. Podchodząc do niego, przywódca upadłych aniołów powiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jesteś posiadaczem Zabronionego Widoku Balor, prawda? – zapytał, choć pewnie znał odpowiedź. – Jeżeli nie jesteś w stanie używać go właściwie, to może on stanowić zagrożenie dla innych. Jako Sacred Gear typu wsparcia będąc w stanie wspierać drużynę w jej brakach powinno być okay, ale… Jeżeli już przy tym jesteśmy, to wiedza diabłów na temat Sacred Gear za bardzo nie poszerzyła się. Jeżeli aktywuje się go za pomocą pięciu zmysłów, a wytrzymałość posiadacza nie jest wystarczająca, zacznie działać, stanowiąc przy tym wielkie zagrożenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Spoglądał w twarz Gaspera… Spoglądał mu w oczy. Jak tylko Azazel zbliżył się do niego, ten zaczął się cały trząść. Chyba była to oczywista reakcja z jego strony. Mimo wszystko nie wyczuwałem od upadłego anioła niczego dziwnego, ani żadnych złych zamiarów. Jego twarz była pełna zainteresowania. Może właśnie z powodu tego, że inni również to wyczuwali, to nie wiedzieli, co zrobić.&lt;br /&gt;
Patrząc na to z boku wyglądało to tak, jakby Gasper był atakowany przez upadłego anioła, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Azazel odwrócił się w naszą stronę i wskazał na Saji’ego. Będąc przerażonym, Saji przyjął posturę do walki. Jednak…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czy to Lina Absorpcji? Jeżeli właśnie ćwiczyłeś, spróbuj jej użyć. Połącz ją z tym wampirem. Jeżeli aktywuje swój Sacred Gear, jego moc będzie przez ciebie pochłaniana, to nie będzie działał tak bardzo na oślep.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na jego słowa Saji zdawał się być zakłopotany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …M-mój Sacred Gear może wchłaniać moc Sacred Gear przeciwnika? Myślałem, że po prostu absorbuje jego siły i osłabia go…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Naprawdę – zaczął mówić rozbawiony słowami Saji’ego Azazel – to z powodu tego, że ostatnimi czasy posiadacze Sacred Gear nie próbują dowiedzieć się, jakie są prawdziwe moce ich Sacred Gear. Lina Absorpcji ma w sobie moc jednego z Pięciu Legendarnych Smoczych Królów, Więziennego Smoka, Virtra. Cóż, zostało to odkryte dzięki niedawnym badaniom. Lina ta może połączyć się do dowolnego obiektu i rozpraszać jego moce. Na krótki czas można odłączyć linę od właściciela i podłączyć ją do innej osoby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cz-czyli moja lina… na przykład, mogę podłączyć ją do Hyoudou albo kogoś innego? I wtedy moc przepływałaby na Hyoudou?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, wraz z twoim rozwojem, liczba lin będzie rosła. Jeżeli tak się stanie, ilość absorbowanej mocy również wzrośnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ………&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji zaniemówił. Jeżeli Azazel mówił prawdę, to Sacred Gear Saji’ego był niesamowity, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie, nie, przecież ten gościu to przywódca upadłych aniołów! Szef odwiecznych wrogów diabłów! Jasnym było, że to zła osoba…! Takie myśli chodziły mi po głowie, ale nie wyczuwałem żadnej wrogości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Martwiłem się tym, co powiedział nam Kokabiel:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Ma bzika na punkcie kolekcjonowania Sacred Gear.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to miało z tym jakiś związek?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– By ulepszyć Sacred Gear najszybszym sposobem będzie wypicie krwi osoby, która ma w sobie Sekiryuuteia. Gdy wampir napije się krwi, da mu to moc. Cóż, resztę pozostawię wam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przywódca upadłych aniołów-san powiedziawszy tak dużo, rzucił nam spojrzenie i zaczął oddalać się. W pewnej chwili zatrzymał się i skierował swoją twarz w moją stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przepraszam za Valiego – powiedział. – Nasz Hakuryuukou skontaktował się z tobą na własną rękę. Jestem pewien, że byłeś tym bardzo zaskoczony, prawda? Nie jest normalną osobą, ale z pewnością nie chciał by tak natychmiast doprowadzić do końca sporu pomiędzy Białym, a Czerwonym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A co do ciebie, nie przeprosisz za to, że wielokrotnie się ze mną kontaktowałeś bez zdradzania swojej tożsamości? – powiedziałem nieświadomie. Mimo wszystko byłem naprawdę zaskoczony. Żeby klient był przywódcą upadłych aniołów, nawet kiepskie kawały mają swoje granice.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak na twarzy Azazela zawitał figlarny uśmieszek, a on sam odpowiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż, to moje hobby. Nie przeproszę. – Powiedziawszy to, odszedł od nas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zostaliśmy sami. Wymieniliśmy się spojrzeniami, ale nie wiedzieliśmy, jak na to wszystko zareagować. Saji, westchnąwszy, powiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Na razie, to ja użyję swojego Sacred Gear na naszym świeżaku-kun. W takim stanie niech użyje swojej mocy. W zamian za to, następnym razem będziesz pomagał mi z klombami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na jego słowa wszyscy przytaknęli, a trening Sacred Gear Gaspera rozpoczął się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Saji połączył język Liny Absorbcji do Gaspera i zaczął wysysać jego moc. Tak jak powiedział Azazel, pochłanianie było możliwe… Naprawdę, posiadał dobre informacje na temat Sacred Gear.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	W następnej chwili, piłka do siatkówki, którą rzuciliśmy, wraz ze znalezieniem się w zasięgu wzroku Gaspera, zatrzymała się. Przedmioty mogły zostać całkowicie zatrzymane jedynie na kilka minut. W przypadku piłki wyglądało to tak, że pozostawała zawieszona w powietrzu. Gdyby byłby to żywy organizm, zastygłby on w bezruchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ludzie, którzy zostali zatrzymani, przed ten dany czas, pozostając przez cały czas w nieświadomości, nie pamiętali nic z okresu, w którym byli zatrzymani. Wiedziałem to, gdyż sam tego doświadczyłem. Wyczuwałem złe zamiary, ale nie w takim stopniu, o którym wiedziałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Nie było żadnego problemu z przedmiotami, które znajdowały się w zasięgu jego wzroku, ale bez bicia trzeba było przyznać, że jego Sacred Gear był potężny. Im bliżej niego się znalazłeś, tym dłużej zostawałeś zatrzymany, a im dalej – tym większy zasięg miała moc zatrzymania, ale krócej działała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Z racji że Gasper nie był w stanie używać efektywnie swojego Sacred Gear, to jedynie określone przedmioty mogły zostać zatrzymane. Chyba przybliżyłem już całą sytuację. Ponieważ wciąż niemożliwym dla niego było używanie tego świadomie, zdarzały się przypadki, kiedy się na kogoś spojrzał, a część ciała tej osoby zostawała zatrzymana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poważnie, przepraszam za nieświadome aktywowanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Gdy do takiego czegoś dochodziło, Gasper krzyczał „Przepraszaaaaaaaaaaaam!” i uciekał, gdzie pieprz rośnie. Złapanie i próby przyniesienia go z powrotem również stanowiły nie lada wyzwanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Byłoby dobrze, jeżeli mógłby zatrzymać jedynie piłkę, która się do niego zbliżała, ale było to dla niego bardzo trudne. To mogło być… o wiele bardziej trudne, niż sobie myślałem. Umiejętność Sacred Gear była jedną sprawą, ale trening jego właściciela, Gaspera, był trudnym orzechem do zgryzienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Jednak zostałem poproszony o to przez Buchou. Musiałem przy nim trwać. Sprawię, że stanie się wyśmienitym użytkownikiem czasu! Wmawiałem sobie to, żeby podnieść się na duchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– I jak? Jakieś postępy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Buchou przyszła nas odwiedzić, a miała dla nas kanapki. Chyba zamartwiała się o Gaspera, którego moc była wsysana, a on sam wciąż powtarzał „Eek, eek!”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zrobiliśmy sobie małą przerwę i zajadaliśmy się kanapkami. Kuh! Tajemniczy składnik robił swoje i były super pyszne!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou, pychota!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Fufufu, dziękuję. Nie miałam zbyt dużego wyboru i musiałam zrobić tylko jakieś proste.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo wszystko były wyśmienite! Nawet Saji mruczał pod nosem „pyszne!”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san i Kiba, których z nami tutaj nie było, pewnie byli z Maou-sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou była zaskoczona na wieść o przyjściu Azazela, ale odpowiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Słyszałam, że posiada rozległą wiedzę na temat Sacred Gear. Doradzał na ich temat… Może miał wolny czas, że dał wam rady… – zaczęła dumać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po zjedzeniu dwóch, nie, trzech kanapek zrobionych przez Buchou, Saji powiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias-senpai, będę wracał do mojej pracy z klombami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Saji-kun, dziękuję za dotrzymanie moim podwładnym towarzystwa. Masz moje podziękowanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skurczybyk Saji, po usłyszeniu słów Buchou, zaczerwienił się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-to nic wielkiego. Jesteś drogą przyjaciółką Kaichou, a ja sam dowiedziałem się dużo na temat mojego Sacred Gear. Ale muszę zająć się klombami, więc… – Saji był dobrą osobą. Miał niewyparzoną gębę, prawda, ale spędził z nami dzisiaj dużo czasu. – Do zobaczenia, Hyodou. Pracuj ciężko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, dzięki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy również i ja podziękowałem, Saji oddalił się od nas. Gdy zniknął z zasięgu naszego wzroku, Buchou zwróciła się do Gaspera, który odpoczywał w cieniu drzewa:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gasper, wciąż możesz trenować, prawda? Kiedy Saji-kun wyssał twoją moc, ustabilizowała się ona na idealnej wartości. Przez resztę czasu również będę przy tobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ooch! Buchou! Traktowała w końcu dobrze swoje sługi. Jednak co najważniejsze, będzie tutaj z nami! Robiła to dla mnie nawet teraz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– D-d-dam z siebie wszystkooooo. – Na słowa Buchou Gasper wstał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W porządku. Także i ja dotrzymam mu towarzystwa do końca dnia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I właśnie w taki sposób trening Gaspera trwał aż do nocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 3===&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Noc dnia następnego.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Zajmowałem się swoją robotą diabła. Nawet teraz nie mogłem teleportować się do klienta przez magiczny krąg, ale mimo to praca przebiegała bez problemów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Spotkanie trzech potęg zbliżało się, lecz my, podwładni, byliśmy zobowiązani do wykonywania swoich obowiązków. W końcu w jednym mieście było dwóch Maou-sama, więc nie mogliśmy robić tego, co nam się podobało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co? Czy dzisiaj to ty, Ise-kun? – były to słowa młodego mężczyzny, mojego klienta, który nazywał się Morisawa-san. Powiedział to z zawiedzioną miną i opuszczonymi ramionami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Był klientem Koneko-chan, a także i moim. Dzisiaj była moja kolej. Wzrok Morisawy-san powędrował w dół. Zdawał się martwić przedmiotem, który był u mego boku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……Obok mnie stało wielkie kartonowe pudło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co to?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oto jedyne w swoim rodzaju mówiące kartonowe pudło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Bęc!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdybym lekko je kopnął, dałoby się usłyszeć krzyk „Eeeeek!”. Tak, był to  Gasper, pudełkowy chłopiec. Buchou i reszta stwierdziła, że najlepszym rozwiązaniem będzie, jeżeli zostanie zabrany na diabelską robotę. Przywiązałem to pudło do tylnego siedzenia mojego roweru i pedałowałem z nim aż tutaj. Chciało mi się płakać. Szczerze powiedziawszy, był używany w subtelny sposób, ale tak długo, jak nie przeszkadzał, wszystko było okay. Będę miał ze sobą to pudło…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co, co? Co jest w środku? – Zapytał Morisawa-san, zbliżając się do pudła, zanim zdążyłem to zauważyć! Nagle otworzył je i…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Idiota.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ich wzrok spotkał się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Fue…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Osoby z antropofobią, kiedy tylko ktoś będzie się w nich wpatrywał, zaczną płakać. Gasper dzielnie znosił to przez chwilę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Z twarzy wygląda jak bishoujo, ale w rzeczywistości jest to chłopak. Ma takie hobby, żeby wskakiwać w damskie ciuszki – wytłumaczyłem Morisawie-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli będzie wiedział od początku, że to chłopiec, to dozna mniejszego szoku. Złapał mnie jednak silnie za oba ramiona i powiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ten śliczny dzieciak, nie ma mowy, żeby był dziewczyną! Bardzo dobrze, że jest chłopaaaaakiem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
………!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co do cholery było z tym jego nalegającym głosem!? Co? Nie protestował przeciw temu, że Gasper był chłopakiem? Naprawdę! Jego oczy świeciły się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Możesz wyjść! Onii-san nie jest straszny, wiesz? Zabawmy się wspólnie! – słowa Morisawy-san były skierowane w stronę Gaspera. Jego sposób mówienia oraz samo zachowanie były naprawdę zboczone!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uuuuuuuuwaaaa… Chlip… – Gasper trząsł się. Zdawał się być wystraszony. Nawet ja bałem się Morisawy-san!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z drżącymi dłońmi, Morisawa-san wyciągnął ręce w stronę Gaspera…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nieeeeeeee! – rozległ się krzyk Gaspera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle moje zmysły zostały… zatrzymane. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kartonowe pudło zniknęło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co do…? – Morisawa-san również nie pojmował tego, co się z nim stało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A odpowiedź była prosta – zatrzymanie czasu. Gasper musiał tak się przestraszyć, że nieświadomie aktywował swój Sacred Gear.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Czas dla naszej dwójki przez pewien okres przestał płynąć. Rozglądając się dokładniej po pokoju, w kącie dostrzegliśmy pudło. Hm, tam się ukryłeś. Zbliżyłem się do niego i przemówiłem do zamkniętego kartonowego pudła:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gasper, przepraszam, Morisawa-san był trochę straszny, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chlip……Fueeeeee – płakał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poddaję się. W takim stanie nie będzie z niego pożytku w pracy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Znów go zatrzymałem… Idiota, idiota, idiota, idiota… Jestem idiotą. Zatrzymywanie nie jest niczym dobrym… ale mimo że tego nie chcę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gasper… z racji że Buchou powierzyła ciebie mnie, musiałem coś zrobić. Jednak kiedy tylko był przestraszony, to nie mógł niczego robić. Ja również, kiedy on znajdywał się w takim stanie, nie mogłem niczego mu powiedzieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 4===&lt;br /&gt;
– Gasper, proszę cię, wyjdź. To moja wina, że nalegałam, żebyś poszedł wraz z Iseiem – przepraszała Buchou, stojąc przed drzwiami pokoju Gaspera. – Myślałam, że pracując wraz z nim, coś z tego wyniesiesz…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Fueeeeeeeeeeeee!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Zamknął się w pokoju i płakał tak głośno, że słychać go było w całej okolicy. Nienawidził ludzi, nie potrafił kontrolować swojego Sacred Gear, a innym sprawiał same kłopoty – to zdawało się być jego problemami. Ale mimo wszystko to Morisawa-san go przestraszył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou opowiedziała mi kilka rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ojciec Gaspera pochodził z szlacheckiej wampirzej rodziny, ale z racji że jego matka była człowiekiem, jego krew nie była czysta. Podobno wampiry nienawidzą wśród siebie takich „kundli” bardziej niż diabły. Stosują wtedy wobec nich, nawet jeżeli jest to ich własna rodzina, dyskryminację.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Gapser już od małego był prześladowany przez swoje rodzeństwo i nawet kiedy przyszedł do ludzkiego świata, był tutaj traktowany jak potwór. Nie miał miejsca, które mógłby nazwać domem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Posiadł jednak zarówno zdolności wampirze, jak i ludzkie, wyjątkowy Sacred Gear. Urodził się z nimi obiema i z wiekiem jego moc również rosła. Nawet kiedy chciał się zaprzyjaźnić, jakimś nieszczęsnym przypadkiem aktywował swój Sacred Gear i zatrzymywał tę osobę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, Ise, jakbyś się czuł, gdybyś mógł zatrzymać czas? – zapytała mnie Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ……Trochę bym się bał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Kiedy sobie tylko o tym pomyślałem, do głowy przychodziły mi same potworności. Gdybym mógł kontrolować czas, co bym zrobił? Gdyby czas się dla mnie zatrzymał, co bym zrobił? Na pewno by mnie to wkurzało, nawet jeżeli ta druga osoba nic by o tym nie mówiła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ludzie, którzy zostali zatrzymani przez Gaspera, pewnie uważali podobnie. Jeżeli w sercu choć raz zrodzi się podejrzenie, to ich dalsze towarzystwo stawało się niemożliwe, a oni sami zaczynali się go bać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gasper doświadczał tego raz za razem. Naprawdę przykrym było, że takich krzywd doznawali ludzie, którzy posiadali Sacred Gear. Asia znajdowała się w podobnej sytuacji. Od nazywania Świętą Dziewicą do wiedźmy…&lt;br /&gt;
Sacred Gear niby były darami od Boga, jednak… przecież jego tutaj nie było, lecz mimo to zaprogramował cały ten system, dzięki czemu Sacred Gear mogły dalej funkcjonować, nie groziło im „wymarcie”. W rzeczy samej jako bronie były one potężne, ale jednocześnie miały moc, aby sprawić użytkownikowi wiele smutku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– J-ja… ja nie potrzebuję takiego Sacred Gear! B-bo wszystkich zatrzymuję! Tylko ich przerażam! Sprawiam, że mnie nie lubią! Nawet mnie się to nie podoba! Nie chcę zatrzymywać moich p-przyjaciół i t-towarzyszy… nie chcę patrzeć na twarz osoby, którą lubię, a którą zatrzymałem… N-nie chcę… – mówił Gasper, łkając.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Został wyrzucony z własnego domu, w żadnym świecie nie mógł zamieszkać, żył w ciągłym napięciu, a w końcu został zabity przez łowców wampirów. Przygarnęła go Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Jednak Gasper, będący obdarzony potężną mocą, która nie mogła być kontrolowana przez Buchou, z rozkazu sił wyższych został zapieczętowany. Trwał w tym stanie aż do teraz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale mamy kłopot… Żeby to dziecko raz jeszcze zamknęło się w sobie… Jako Król dałam ciała – powiedziała załamana Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Buchou zrobiła wszystko tak, jak należało. Gasper także niczym nie zawinił. To ja ich zawiodłem. Mimo że oboje pokładali we mnie swoje nadzieję i oddali mi Gaspera do towarzystwa podczas mojej pracy, nie byłem w stanie niczego zrobić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou, czy spotkanie z Sirzechsem-sama i resztą nie rozpoczyna się za chwilę? – zapytałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, masz rację, ale potrzebuję jeszcze trochę czasu. Muszę być pewna, że Gasperowi nic nie jest…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Proszę, pozostaw to mnie. Na pewno coś z tym zrobię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou nie była w stanie odrzucić mojej propozycji, w końcu zebranie to było istotne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Przywódcy trzech potęg mieli się zebrać w jednym miejscu. To wydarzenie miało wielką wagę. Jeżeli tego samego dnia wydarzyłoby się coś nieodpowiedniego, przepaść pomiędzy nimi powiększyłaby się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W porządku. Mam swojego kouhai, w końcu chłopaka! Coś zrobię! – oświadczyłem, wypinając pierś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Blefowałem. Szczerze mówiąc, wątpiłem w swoje powodzenie. W tego typu sprawach byłem dupa. Jednak musiałem sprawić, żebym w oczach Buchou wyglądał cool.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Okay, Ise. Mogę na ciebie liczyć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po usłyszeniu mojej energicznej odpowiedzi, Buchou odpowiedziała uśmiechem. Ze smutkiem i żalem spojrzała na drzwi do pokoju Gaspera i odeszła. Kiedy tylko zniknęła z zasięgu mojego wzroku, zrobiłem duży wdech i usiadłem pod drzwiami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Będę siedział tu tak długo, aż nie wyjdziesz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Myślałem nad tym dużo, ale będąc kompletnym idiotą, mogłem zrobić tylko coś takiego! Usiąść! Proste i oczywiste! Od czasów starożytnych działało to na ludzi, którzy zamykali się w sobie! Chyba…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
………&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kto dłużej wytrzyma. Trwałem zaciekle w takim stanie przez ponad godzinę, ale nic się nie zmieniło. Nie było też z jego strony żadnych znaków, które świadczyłyby o tym, że miał zamiar wyjść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……Siedząc tak bezczynnie nie pomogę mu. Spróbowałem rozmowy z nim:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Boisz się? Sacred Gear i… nas? – powiedziałem do drzwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Posiadam Sacred Gear, w którym przebywa najsilniejszy ze smoków. A jednak moje życie nie było tak niesamowite jak twoje wampirze lub Kiby. Byłem normalnym uczniem liceum.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie miałem pojęcia, jak bardzo do niego docierały moje słowa. Mimo wszystko wyrzućmy z siebie swoje prawdziwe uczucia. Mówiłem dalej:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ja… mówiąc szczerze, boję się. Używając smoczych mocy czuję, jak część mnie zamienia się w coś innego. Nie wiem zbyt wiele o diabłach, ani o tym, czym jest smok. Jednak chcę rozwijać się dalej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ nie pozostało mi nic innego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dlaczego? – padła odpowiedź z jego ust. – P-przecież możesz stracić coś naprawdę cennego. Dlaczego ty, senpai, chcesz tak bardzo prowadzić zwykłe, proste życie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Och, odpowiedział. To dobrze. Słyszał moją historię. Ale na to pytanie było naprawdę trudno odpowiedzieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nie… Jestem idiotą i dlatego nie rozumiem tych skomplikowanych rzeczy. Po prostu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak po prostu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie chcę widzieć raz jeszcze płaczącej Buchou. Podczas Rating Game wszyscy przegraliśmy. Zostałem pokonany i pobity do takiego stopnia, że nic nie pamiętam. Nie chcę być żałosny… ale nawet wtedy miałem przed oczami obraz płaczącej Buchou. – Mocno zacisnąłem pięści. Wspominanie tego było dla mnie wielką hańbą. – …To było coś. Wyryło mi się na zawsze w pamięci. Nie wspominając o tym, że moi towarzysze byli pokonywani jeden za drugim. Na końcu pozostałem tylko ja… Nawet teraz widzę to w swoich snach. Sen, w którym biegam samotnie po polu walki. Znajduję w końcu płaczącą Buchou, ale nie mogę niczego zrobić…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Giii&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z tym tępym dźwiękiem drzwi uchyliły się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nie byłem przy tym obecny. – Jego sylwetka wyłoniła się zza drzwi, a on sam zdawał się powstrzymać od płaczu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, rozumiem – odpowiedziałem. – Nie winię cię za to. Ale od teraz wszystko będzie inaczej, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ja…ja będę tylko sprawiał same problemy – odrzekł. – Jestem hikikomori, jestem niesamowicie nieśmiały… Nie potrafię używać właściwie mojego Sacred Gear…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kładąc rękę na jego głowie, spojrzałem mu głęboko w oczy. Jego Sacred Gear znajdował się właśnie tam. Umiejętność zatrzymywania czasu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie potrafiłbym cię znienawidzić. Jako twój senpai zawsze będę się o ciebie troszczył… Cóż, jesteś moim senpai jako diabeł. Ale poza tym wyjątkiem, to ja jestem nim dla ciebie, więc pozostaw wszystko mnie.&lt;br /&gt;
Gasper będąc zaskoczonym, zaczął mrugać. Jednak kontynuowałem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Użycz mi swojej mocy. Wesprzyjmy Buchou razem. Jeżeli czegoś się boisz, sprawię, że to odejdzie. Mimo że jestem taki, jaki jestem, to noszę w sobie legendarnego smoka, wiesz? – Uśmiechnąłem się, jednak Gasper zdawał się być tylko zakłopotany moimi słowami. – Chciałbyś napić się mojej krwi? – zapytałem. – Ten skurczybyk Azazel potwierdził, że to prawda, więc poprzez jej napicie mógłbyś kontrolować swoją moc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Tak właśnie brzmiały słowa upadłego anioła. Jeżeli by tak się stało, to moja krew była niską ceną… Czy stanę się wampirem? Słyszałem, że dziewica ugryziona przez wampira również się nim staje, ale… Gasper pokręcił przecząco głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Boję się – powiedział. – Boję się picia krwi bezpośrednio od żywej istoty. Obawiam się nawet mojej własnej mocy… Jeżeli wydarzy się coś więcej niż to, ja… ja…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – przerwałem mu – nie lubisz być używanym przez swój Sacred Gear. Ale mimo to zazdroszczę ci tej zdolności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez te kilka słów na jego twarzy pokazało się szczere zdziwienie. Co? Co to za reakcja…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Powiedziałem coś dziwnego? – zapytałem. – Czy zatrzymywanie czasu nie jest takie super? Gdybym posiadał taki Sacred Gear, to by dopiero się działy rzeczy. Z pewnością użyłbym go na dziewczynach z klasy, nie, z całej szkoły, w nieprzyzwoitym celu. Pewnie czołgałbym się po korytarzu i zaglądał im pod spódniczki. Ach, mógłbym zatrzymać B-Buchou, a jej cycki…! Ach, już na samą myśl o tym, że mógłbym robić z nimi to, co bym chciał, sprawia, że nie mogę powstrzymać się od ślinienia! Właśnie! Cycki Akeno-san też są dobre! Patrzenie pod ich spódniczki! Uwaa, nie mogę powstrzymać się od tych dzikich pomysłów!&lt;br /&gt;
…Zaraz, to nie czas na mówienie takich rzeczy ze śliną kapiącą z moich ust! Aach, Gasper na pewno będzie mną zszokowany i…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak myślałem,  ale na jego twarzy pojawił się uśmiech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-senpai, jesteś miłą osobą – powiedział z najszczerszym uśmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uch, mimo że był mężczyzną, to moje serce na chwilę przestało bić. Niebezpieczeństwo!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Po raz pierwszy ktoś mi tak powiedział. Nikt nigdy mi nie mówił, że zazdrości mi. Nie podając już konkretnych przykładów… Ise-senpai, jesteś zabawną osobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Być może była to prawda. Przepraszam za bycie tak rozpustnym.&lt;br /&gt;
– Rozumiem, Gasper, słuchaj uważnie… Chcę przetransportować moc Sekiryuuteia na cycki Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc moje prostackie myśli, Gasper początkowo był zaskoczony, ale stopniowo jego oczy stawały się wilgotne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …To niesamowite, Ise-senpai. Posiadać tak potężny Sacred Gear i móc wyjść naprzeciw takim uczuciom… To taki proces myślowy, który do mnie nie dociera. Nie wiem czemu, ale wyczuwam niektóre z twoich myśli i pragnień. Ise-senpai, twoje pożądania są przepełnione męstwem, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hahaha, może i mi się wydaje, ale chyba robił sobie ze mnie jaja!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, właśnie tak! – zacząłem mówić. – To potężny Sacred Gear! Mogę go użyć! Użyję go, aby zaspokoić swoje seksualne zachcianki! Oświadczyłem to już również smokowi, który we mnie mieszka! Będę ssał piersi Buchou! A potem, jako nowy cel, przeleję na nie swoją moc! Nie, dobrze będzie, jeżeli uczynię podobnie z piersiami Akeno-san! Uwaaa! Mam natłok marzeeeeeeń!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Och, niedobrze. Nieświadomie zacząłem nawijać i ślinić się. Niedobrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– R-również czuję, że mam w sobie odwagę – powiedział Gasper. – Ale tak naprawdę to tylko trochę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dobrze, dobrze, jesteś dobrym dzieckiem. Spójrz na moją prawą dłoń. – Wyciągnąłem w jego stronę rękę. – Ściskałem nią piersi Buchou, wiesz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na moje słowa Gasper spoglądał ze zdumieniem na moją dłoń. Fufufu, było się czym chwalić. Saji znał tę opowieść. Cieszyłem się, że również i Gasper ją poznał. Był w końcu chłopakiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-naprawdę? – zapytał z niedowierzaniem. – N-niemożliwe… Móc dotknąć swoją panią, która jest wysokoklasowym diabłem… Wokół Iseia-senpai zdarzają się tylko zaskakujące rzeczy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A co do przekazania mocy do cycków, to jest to pomysł Maou-sama. Myślałem nad tym, żeby przez całe życie podążać za Maou Sirzechse-sama. Jest niesamowitą osobą! Odkrywa moje ukryte umiejętności!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Transfer do cycków… użyć w taki sposób Longinusa, który wykracza poza normy… W końcu Maou-sama jest najsilniejszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim zdałem sobie z tego sprawę, to siedziałem w jego pokoju i wdałem się w dyskusję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tego można było się spodziewać po Iseiu-kun. Tak natychmiast nawiązać przyjazną rozmowę z Gasperem. – Podczas gdy nieskrępowanie z nim rozmawiałem, pojawił się Kiba. Wszedł do pomieszczenia, niby do niego zaglądając. Czyżby się martwił? Tak jak zawsze, tak i teraz był dobrą osobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Dobrze wybrał sobie czas. Z racji że zebrali się wszyscy męscy przedstawiciele klubu, to musiałem coś obwieścić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kiba, muszę o czymś porozmawiać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O co chodzi, Ise-kun?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ja, ty oraz Gasper jesteśmy mężczyznami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zgadza się. Ale czemu tak nagle o tym mówisz? Co się stało?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Myślałem nad sojuszem pomiędzy chłopakami z drużyny Gremory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To… interesujące. Co masz dokładniej na myśli?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wpierw zbieram moc. Potem przekazuję ją Gasperowi, który zatrzymuje całe otoczenie. Wtedy mogę sobie dotykać zatrzymanych dziewczyn tyle, ile tylko tego chcę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ……Znów ci po głowie te zboczeństwa. No cóż, ale nie widzę żadnego mojego udziału.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, ależ jest – odpowiedziałem. – Wchodzisz w tryb Łamacza Ładu i chronisz mnie. Przeciwnik nigdy nie śpi. To bardzo ważna kooperacja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-kun, dla ciebie zrobię wszystko, ale… porozmawiajmy o przyszłości trochę poważniej. Twoje pomysły na używanie mocy są zbyt zboczone. Wiesz, że Ddraig będzie płakał z tego powodu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Kiba to dobry koleś.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mów tego takim zapłakanym głosem, Ddraig! Z racji że jestem twoim właścicielem, pomóż mi z moimi erotycznymi pomysłami!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kiba, ty draniu! Nie patrz na mnie z takim współczuciem! Ty przystojny skurczybyku! Ty to masz dobrze! Możesz schrupać wszystkie dziewczyny, które chcesz! A ja nie mogę nawet pojedynczej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …W końcu to ty, więc kiedy tylko się zorientujesz, to uzależnisz się od tego. Buchou i inni zdają się ciebie bardzo rozpieszczać, więc nie mów takich bzdur… Mówią, że spełnianie siebie to straszna rzecz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiba powiedział coś głębokiego, ale ble, w porządku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Okay, męscy towarzysze, porozmawiajmy otwarcie… Pierwsza runda: „Rzecz, którą najbardziej lubisz u dziewczyn!”! Pierwszy mówię ja! Lubię patrzeć na cycki dziewczyn oraz ich nóżki!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Kiba i Gasper uśmiechali się oboje gorzko, ale nie protestowali. Ale nie przeoczyłem faktu, że ręce Gaspera całe się trzęsły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bał się. Nie nas samych, ale zatrzymania nas. Obawiał się swojego Sacred Gear, który mógł nieświadomie aktywować. Tego, co przynosił. Gdyby zatrzymał drugą osobę, ta by go znienawidziła. Z powodu tego strachu czuł się przyparty do muru.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo to zabawmy się, jeżeli nawet ma to trwać tylko chwilę. Nie, chcę sprawić, aby czerpał z tego przyjemność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przepraszam, ale będzie w porządku, jeżeli będę siedział w pudle?… Nie zamknę go. Po prostu, kiedy rozmawiam z ludźmi, mogę być spokojny poprzez siedzenie w nim – powiedział Gasper przepraszającym tonem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było to godne pożałowania, ale zgodziłem się na to. Nie mogłem temu zaradzić, bo był to pierwszy raz. Zmuszanie go do tego również nie było dobre. Lepiej będzie, jeżeli będziemy oduczać go od pudła stopniowo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, co za spokój. To jest to. Pudło jest moją oazą spokoju…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy kartonowe pudło znaczyło dla ciebie tak wiele!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	…Mimo wszystko pasowało do niego… Byłem przyzwyczajony, że go w nim widziałem. Pudłowy wampir. Nie wiedziałem, jak na to zareagować, w końcu było to dla mnie coś zupełnie nowego…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeżeli tak bardzo nie lubisz spotkań w cztery oczy, to co powiesz na to… – Zrobiłem dwa otwory w papierowej torbie i nałożyłem ją na jego głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-to…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Transwestyta z papierową torbą na głowie. Z dwóch otworów wydobywała się czerwień jego oczu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– I j-jak? Pasuje mi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powoli było mu coraz bardziej do zombie! Bez względu na wszystko, to nie było normalne! Naprawdę się bałem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, ale to… Jest dobre, prawda? Chyba mi pasuje…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gasper, po raz pierwszy poczułem, że jesteś niesamowity.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-naprawdę…? Jeżeli będę to nosił, to moja wartość jako wampir może wzrosnąć…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak. Bardziej niż sam wampir, był to zboczeniec na pełnym gazie. Poddaję się. Wszyscy wokół mnie to sami dziwacy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak zboczone męskie rozmówki trwały całą noc. Wiedziałem to, ale Kiba o dziwo również był rozpustny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 5===&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dzień następny, zmierzałem do pewnego miejsca.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Zostałem wezwany przez Akeno-san. Buchou powiedziała, że przyjdzie później, kiedy tylko skończy swoją pracę. Co to za praca? Pierwsze skojarzenia na myśl o spotkaniu z Akeno-san to same zboczone rzeczy, ale z racji że miała do nas dołączyć Buchou, to prawdopodobieństwo tego było zerowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Będąc pomiędzy nimi byłem szczęśliwy, ale było to pokomplikowane. Z najmniejszym bodźcem wszystko obracało się w walkę… Walkę o mnie, zwierzątko. Dostawałem więcej, niż na to zasługiwałem! Z punktu widzenia mężczyzny było to nieźle pokręcone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szedłem dalej po obrzeżach miasta… Zaraz, tutaj znajdowało się tylko jedno istotne miejsce…Tak, kapliczka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Uwaaa! Czy ona nie była czymś złym dla diabłów? Jeszcze nigdy nie wchodziłem do świętego miejsca, ale słyszałem, że nie będzie to takie łatwe. Zdawało mi się nawet, że Buchou mówiła mi kiedyś, żeby nawet nie próbować do nich wchodzić…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myśląc o tym, zauważyłem czyjś cień na kamiennych stopniach. Wytężyłem wzrok i… poznałem tę osobę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Witaj, Ise-kun.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, Akeno-san!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była to Akeno-san w stroju służki świątynnej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zacząłem wchodzić po schodach. Akeno-san, która szła przede mną, bez zatrzymywania się, powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wybacz, Ise-kun, że tak nagle cię wezwałam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, nie ma sprawy. Nie miałem żadnej roboty. Ale czym jest twoja praca? A i Buchou powiedziała, że przyjdzie później…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, wiem. Rias ma ostatnie spotkanie ze Sirzechsem-sama odnośnie zebrania trzech potęg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie, strój służki świątynnej Akeno-san był najlepszy. Bardzo do niej pasował. Z pewnością była Yamato Nadeshiko&amp;lt;ref name=&amp;quot;yamato&amp;quot;&amp;gt;Termin oznaczający wyidealizowaną japońską kobietę.&amp;lt;/ref&amp;gt;! A może jej przydomek, Kapłanka Gromów, wziął się właśnie z tego? Zaraz, czy my mogliśmy przebywać w kaplicy? Moim pytaniom nie było końca, ale co tutaj robiła Akeno-san? [[Image:High_school_dxd_v4_175.jpg|thumb|]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie powinnaś była iść na spotkanie razem z Buchou? Myślałem, że Królowa zawsze jest potrzebna…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Grayfia-sama tam będzie, poza tym gdyby już do czegoś doszło, to poradziliby sobie nawet beze mnie. Zresztą muszę spotkać się z kimś, kto czeka na górze – powiedziała Akeno-san, a jej wzrok powędrował w górę schodów. Co? Ktoś tu jeszcze był?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Brama torii&amp;lt;ref name=&amp;quot;torii&amp;quot;&amp;gt;Chodzi o charakterystyczne wejście do chramów shintou ([http://www.taleofgenji.org/images/uji_shrine_torii.jpg przykład]).&amp;lt;/ref&amp;gt; była coraz bliżej nas. Jeżeli jakiś diabeł próbowałby przez nią przejść, to z pewnością by oberwał… Zawsze mi powtarzano, żeby nie wchodzić do kapliczek, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To miejsce jest jak najbardziej w porządku. Zgoda została pozyskana w niezbyt legalny sposób, ale nawet diabły mogą tutaj wchodzić. – Mówiąc to, Akeno-san przeszła przez bramę i nic się jej nie stało.&lt;br /&gt;
Ze strachem zrobiłem to samo, ale nic się nie wydarzyło. Więc naprawdę było w porządku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Przed moimi oczyma rozpostarła się główna część kapliczki. Wyczuwałem w niej starość, ale swoim wyglądem nie zdradzała tego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Akeno-san, ty tu mieszkasz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, kapłanka ostatniego pokolenia odeszła. Rias zabezpieczyła ten chram, który nikogo po sobie nie pozostawił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czy to Sekiryuutei? – dobiegł mnie głos osoby trzeciej.&lt;br /&gt;
Odwróciłem się w bok, a moim oczom… ukazały się trzepoczące złote skrzydła o olśniewającym blasku. Przystojny młody mężczyzna patrzył się na mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miał na sobie kosztowną białą pelerynę… Nad jego głową unosiła się złota aureola. Zaraz, co, aureola!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uśmiechnął się spokojnie i zbliżył się, aby podać mi rękę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Miło cię poznać, Sekiryuuteiu, Hyoudou Isseiu-kun.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Znał moje imię. Kim on był?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyczuwając moje wątpliwości, z jego pleców wyrosło dwanaście skrzydeł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jestem Michał, przywódca aniołów. Rozumiem, ta jakość aury, to z pewnością Ddraig. Aż przypominają się niektóre rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był super wielką szychą!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 6===&lt;br /&gt;
Pod przewodnictwem Akeno-san, ja i Michał… san zmierzaliśmy do głównej części chramu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Aureola była dowodem na bycie aniołem. Buchou mi o tym mówiła. Cechą charakterystyczną aniołów były właśnie aureole i białe pióra, natomiast ich upadli bracia nie posiadali nad swoją głową tego świecącego owalu, a ich skrzydła były czarne jak smoła. Michał-san miał skrzydła koloru złotego. Wokół niego roztaczała się aura ważnej osobistości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Wewnątrz tego dość wielkiego chramu znajdowała się spora liczba dużych filarów. Z samego centrum wyczuwałem nieznany napływ mocy, tak wielki, że aż dostałem dreszczy. Ta aura, czym ona była? Wyczuwałem niebezpieczeństwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Prawdę mówiąc, myślałem nad tym, aby cię tym wynagrodzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Co? Czy miał zamiar mi coś wręczyć? Spojrzałem się w kierunku, który wskazywał palcem Michał-san. Unosił się tam miecz, który wydzielał świętą aurę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Uwaa, to musiał być święty miecz! Nawet taki ignorant jak ja, znał bardzo dobrze tę moc. Wiedziałem, co oznaczała święta aura – w końcu znałem Excalibura i Durandala.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Oto Jerzy… gdybym powiedział Święty Jerzy, to by został lepiej przedstawiony? Oto Święty Miecz, Ascalon, w posiadaniu którego był zabójca smoków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiesz, nie wiem nic o Jerzym lub Świętym Jerzym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[To znany zabójca smoków. Cóż, powinieneś trochę się pouczyć.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zamknij się! I o co chodzi z tym całym zabójcą!? Czy to już z nazwy nie brzmi niebezpiecznie!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Grupa ludzi, którzy z zabijania smoków uczynili swoją pracę… a także termin używany dla broni, której używali.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Zabójcy specjalizujący się w smokach. Przerażające. Czy to znaczyło, że również i ja byłem ich celem? Coraz bardziej mi się to nie podobało…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W ramach specjalnej uprzejmości, daję ci to, bo nawet diabeł taki jak ty, który ma moc smoka, może nim władać. Zanim weźmiesz go w swoje ręce, to myślisz, że mógłby połączyć się z Boosted Gear? – powiedział Michał-san, ale czy takie coś było w ogóle możliwe?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Zależy od ciebie. Sacred Gear reaguje na twoje uczucia. Jeżeli będziesz tego chciał, powinno się udać.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hm, rozumiem. Tak, jak to powinienem był zrobić? Ale przede wszystkim, miałem jedno pytanie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dlaczego mi to dajesz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Bez względu na to, ile myślałem, zapytałem go o to. Dlaczego dawał mi tę rzecz, która wyglądała na dosyć wartościową? Nie wspominając już o tym, że dla aniołów byłem ich wrogiem. Miałem w sobie smoka, który dawno temu spowodował wiele zamieszania podczas wojny. Uważałem siebie za najgorszą dla nich istotę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak Michał-san odpowiedział z uśmiechem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jest czas spotkania. Uważam to za wielką okazję, aby trzy potęgi ze sobą współpracowały. Słyszałem, że już o tym wiesz, ale podczas ostatniej wojny… straciliśmy naszego stworzyciela, Boga. Nasi przeciwnicy stracili również Maou podczas walki. Przywódcy upadłych aniołów milczą. Azazel również opowiedział się za nierozpętywaniem kolejnej wojny. Mamy wielką szansę. Szansę, aby pozbyć się niepotrzebnych walk. Jeżeli małe potyczki będą zdarzały się cały czas, to trzy potęgi wcześniej czy później zniszczą się same. Nawet jeżeli to nie zawini, to jakaś zewnętrzna siła może to przyspieszyć. Ten miecz jest prezentem ode mnie dla strony reprezentowanej przez Maou. Oczywiście posłałem również upominek upadłym aniołom. Dostałem osławione święte demoniczne miecze od diabłów, za co jesteśmy bardzo wdzięczni.&lt;br /&gt;
Haa. Michał-san mówił tak skomplikowane rzeczy. Chyba chodziło o to, że to spotkanie było bardzo ważne, a on chciał zawrzeć pokój pomiędzy wszystkimi stronami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo wszystko, siły zewnętrzne? To istniały jeszcze jakieś potęgi oprócz tych trzech?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Co do tego, są inne siły niż te, które zostały zapisane w świętych księgach. Pozostałe systemy mitologiczne również funkcjonują.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Co takiego? Ddraig, pierwsze słyszę o tym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Zazwyczaj nie opuszczają swojego terytorium, ponieważ został zawarty pakt przeciw wojnie. Mimo wszystko, nie wiemy, jakby zareagowały inne strony, gdyby odkryły, że Bóg z Pisma Świętego nie żyje. To spotkanie będzie również upewnieniem się tego, że nikt nie wypapla na zewnątrz tego, że Bóg umarł.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
???????? Nie łapię. Kurna, w ogóle nie rozumiałem, o czym mówił Ddraig.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W głowie krążyło mi multum pytań. Nie miałem zielonego pojęcia na temat wewnętrznych stosunków pomiędzy diabłami, aniołami i upadłymi aniołami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Michał-san zaczął znów mówić do mnie, choć dręczyło mnie mnóstwo pytań.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Doszły nas słuchy, że ten, który się nam sprzeciwił, Smok Walijski, stał się demonem. Jako symbol przywitania i współpracy wręczamy ci ten miecz. Od teraz prawdopodobnie staniesz się celem innych smoków i Smoka Wymycia. Myślałem, że dla „Najsłabszego gospodarza w historii” będzie to przydatne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przepraszam za bycie najsłabszym! Ale mimo to ciężko pracuję! Nic z tego nie rozumiałem, lecz wiedziałem, że dawał mi ten miecz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale kurka, dlaczego ja?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czy to w porządku, że go dostanę? Ale dlaczego ja?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tylko raz trzy potęgi trzymały się wspólnie za ręce. Wtedy, gdy pokonywali białego i czerwonego smoka. Obie te istoty wtargnęły na nasze pola walki i wprowadziły je w nieład.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słyszałem tę historię już od Ddraiga. W związku z tym, mistrzu Ddraigu, co on mówił?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[…Kto wie.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc zgrywasz głupka. Ble, w porządku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pragnę, aby takie braterstwo znów powróciło, dlatego pokładam swe nadzieje w tobie, w Sekiryuuteiu. To typowo japońskie, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zacząłem myśleć, ale… skoro mówił tak szef aniołów, i to z uśmiechem na twarzy, to musiało to być prawdą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Odwróciłem się w stronę wcześniej wspomnianego miecza. Ale zaraz, mogę go dotknąć? Czy święty miecz nie niesie zniszczenia diabłom? Nie wspominając już o tym, że był to Zabójca Smoków!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san powiedziała do mnie, wahającego się z wyciągnięciem ręki:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W tym chramie nastąpiło finalne dopasowanie tego miecza. Maou-sama, Azazel-sama oraz Michał-sama odprawili nad tym mieczem stosowne obrzędy, które pozwalają teraz diabłu, w którym rezyduje smok, na dzierżenie go.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poważnie? Musiała to być prawda, skoro mówiła tak Akeno-san. Jeżeli słowa te padały z jej ust, to musiałem w to uwierzyć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ze strachem chwyciłem święty miecz, który unosił się w powietrzu… Nic się nie stało. Wyczuwałem świętą aurę, ale nie doznawałem żadnych obrażeń, ani nie spływała na mnie zła moc. Naprawdę było to w porządku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Partnerze, skup myśli na Boosted Gear. Ja zajmę się resztą. Myśl o tym, żeby miecz, który trzymasz, połączył się z mocą twojego Sacred Gear.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łatwo powiedzieć, no ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aktywowałem swój Sacred Gear, a na mojej dłoni pojawiła się czerwona rękawica. Próbowałem połączyć moc miecza z moją mocą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Święta aura spłynęła na Boosted Gear. Przeszła przez niego, a ja poczułem wewnątrz siebie złą moc, ale… powoli stawała się przyjazna, a ja odczuwałem, jakby była wchłaniała przez moc Ddraiga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Kah!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Błysnęło czerwone światło… Rękawica z ostrzem, które wyrastało na przodzie tylnej części mojej lewej ręki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Naprawdę się połączyły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niesamowite. Sacred Gear i święty miecz razem. Święty Miecz wyrastał z Boosted Gear!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na widok tego Michał-san klasnął w ręce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Już czas. Muszę iść – powiedział.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co? Już odchodzisz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Ach, zawsze chciałem powiedzieć coś, gdybym spotkał anioła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– U-um, chciałbym coś ci powiedzieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czas na konferencję, powiesz mi to po niej. Z pewnością cię wysłucham. Nie musisz się martwić. – Po wypowiedzeniu tych słów, całe jego ciało pokryło się w białym świetle, które w pewnym momencie mocno zabłysło, a wielka szycha aniołów zniknęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 7===&lt;br /&gt;
– Proszę bardzo, herbata.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, dziękuję bardzo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Po tym, jak opuścił nas Michał-san, siedzieliśmy samotnie w kapliczce. Znajdowałem się w miejscu, gdzie mieszkała Akeno-san. Mijając wcześniej pokój o wyglądzie typowo japońskim, piłem teraz herbatę w pokoju, który wyglądał na miejsce przeznaczone do tej ceremonii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Jak dobrze pamiętałem, zaczynało się pić po obróceniu miseczki trzy razy, tak? Raz, dwa, trzy. Gorzka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san patrzyła się na moje poczynania i chichotała cicho.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pracowałaś tutaj z Michałem…san nad tym mieczem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, w tym chramie została przeprowadzona specjalna ceremonia dla Ascalona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Zadbanie o spotkanie trzech potęg, a także ten miecz – Buchou i Akeno-san miały wiele roboty… Czy takie były właśnie zadania Króla i Królowej? Powinienem był również pracować, aby nie wchodzić im w drogę i być partnerem Gaspera tak, jak mnie o to poproszono.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Byliśmy wreszcie sami. Mogłem spytać ją o to, o co chciałem. Przygotowałem się psychicznie i zapytałem o to, co trapiło mnie od czasu walki z Kokabielem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mogę cię o coś zapytać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, oczywiście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jesteś córką jednego z przywódców upadłych aniołów…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na moje słowa Akeno-san wyraźnie spochmurniała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Zgadza się. Narodziłam się jako owoc miłości upadłego anioła, Barakiela, i matki człowieka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…A więc było to prawdą. Kokabiel powiedział do niej: „Ty, któraś odziedziczyła swą moc od Barakiela!?”. Akeno-san patrząc się na mnie, mówiła dalej:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Moja matka była kapłanką w jednej ze świątyń. Podobno pewnego dnia ocaliła życie mojego ojca, Barakiela, który doznał poważnych obrażeń. Z przeznaczenia w tym dniu narodziłam się ja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san miała naprawdę pokomplikowane sprawy rodzinne… Mój dom był zbyt normalny. Uch, no niby ją o to zapytałem, ale teraz nie wiedziałem, co odpowiedzieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy ja starałem się wymyśleć, co powiedzieć, z pleców Akeno-san wyrosły skrzydła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Różniły się od naszych. Jedno było demona, a drugie czarne upadłego anioła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Skażone skrzydła… Skrzydło diabła i upadłego anioła, posiadam je obydwa. – Pochwyciła w dłoń czarne pióra tak, jakby nimi gardziła. – Nienawidząc tych piór, spotkałam Rias i stałam się diabłem… ale to, co się narodziło, to czarne pióra i pióra demona, odrażająca kreatura, która posiadała je oba. Fufufu, być może pasuje to do mojej osoby, w żyłach której płynie brudna krew. – Akeno-san szydziła sama z siebie. Niemożliwe, Akeno-san, proszę cię, nie mów tak… – Jak się czujesz, Ise, po wysłuchaniu tego? Nienawidzisz upadłych aniołów, prawda? Zabili ciebie i Asię, a nawet próbowali zniszczyć to miasto, nie ma więc mowy, że nie żywisz w ich stronę urazy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odpowiedziałem szczerze. Nie sądziłem, żeby kłamanie teraz było czymś dobrym:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, nie cierpię ich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc to, na twarzy Akeno-san pojawił się smutek. Jednak nie zważając na to, kontynuowałem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ale lubię cię, Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Smutek ustąpił miejsca zaskoczeniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie będę cię już wypytywał o nic dotyczącego twoich narodzin. Chciałem tylko się upewnić, więc… właściwie to chyba niepotrzebnie pytałem i teraz tego żałuję… Naprawdę przepraszam, czasami zachowuję się tak nieczule…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie o to chodzi – przerwała mi. – Mam w sobie krew upadłych aniołów. Czy możesz mi to przebaczyć? Mimo że narodziłam się ponownie jako diabeł, to fakt, że w moich żyłach krąży ich krew, nie uległ zmianie… Być może dałam ci powód, aby mnie nienawidzić?... Nie, właśnie o to chodzi. Jestem najgorszą kobietą na świecie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To nie ma związku. Ach, jak mam to powiedzieć. Akeno-san, jesteś dla mnie miłą senpai. Nie, um, z całą pewnością nienawidzę upadłych aniołów, ale ja myślę, że jesteś inna, Akeno-san, nawet jeśli w twoich żyłach krąży ich krew. Akeno-san to Akeno-san, jesteś wiceprzewodniczącą Klubu Okultystycznego i ani razu nie żywiłem w twoją stronę złości lub niechęci. Nawet po dowiedzeniu się o tym, że masz w sobie krew upadłych aniołów, to nie mógłbym cię znienawidzić. Nawet wiedząc to, lubię cię, więc nie ma żadnego problemu, racja? Co? Co ja kurna plotę? Wybacz, nie potrafiłem dobrać bardziej czułych słów…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na moje słowa Akeno-san… zaczęła płakać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Niedobrze. Czy ja ją zraniłem? C-co teraz! Spowodowałem, że dziewczyna płacze! Jednak Akeno-san otarła łzy i powiedziała z uśmiechem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Powiedziałeś zabójcze słowa… Słysząc to… nie powinnam naprawdę wreszcie spoważnieć…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co? Nie słyszałem do końca tej drugiej części, ale moje słowa były „zabójcze”? Czy powiedziałem coś naprawdę nie tak?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san powstała, podeszła do mnie i… objęła mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-Akeno-san!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san wyszeptała do mojego ucha:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zdecydowałam, zdecydowałam się. Ise-kun, lubisz Rias?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co!? U-um, t-tak, oczywiście!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …To daremne, również jest poważna, więc bycie legalną żoną odpada. Istnieje też możliwość, że Asia-chan nią będzie… Chyba pierwszego i drugiego miejsca nie da się już odbić…&lt;br /&gt;
Pierwsze miejsce? Drugie? A co to kurna za ranking?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Mając pytająca twarz, Akeno-san mówiła do mnie, cały czas do mnie przylegając. Z-zaraz, chwileczkę, Akeno-san! Nie będę w stanie mógł tego powstrzymać, jeżeli będziesz dawała tyle bodźców swojemu kouhai!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, Ise-kun.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-tak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie będę miała niczego przeciw trzeciemu miejscu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …trzeciemu miejscu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzecie? Miejsce? Czy to miało związek z tymi dwoma wcześniejszymi? Nic nie rozumiem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, trzecie miejsce. Myślę, że to dość stosunkowo dobra pozycja. Ale przede wszystkim pozostaje uczucie niewierności, więc będzie to trudne zadanie. Ufufu, Ise-kun, chyba nic się nie stanie, jeżeli będę cię rozpieszczała jeszcze bardziej? Moje uda będą mogły zastąpić ci uda Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Nic z tego nie rozumiałem, ale wyłapałem końcówkę o udowej poduszeczce!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co? Naprawdę!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie żartujesz!? Udowa poduszeczka w wykonaniu A-Akeno-san! Uwaaa, już przez samo wyobrażanie sobie tego nie mogłem się uspokoić!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, Ise-kun, mógłbyś do mnie mówić „Akeno”?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co? Nie mogę zwracać się do swojej senpai w taki sposób&lt;br /&gt;
!&lt;br /&gt;
– …To przynajmniej jeden raz. Proszę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prosiła to z takimi oczyma… Przełknąłem ślinę i wymamrotałem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-Akeno…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Jestem szczęśliwa, Ise…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Gyu&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Przytuliła mnie jeszcze mocniej. Uwaa, ten głos teraz, to nie było jej dostojne „Ara, ara, ufufu”, ale głos zwykłej dziewczyny!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Powiedziała to tak, jakby się do kogoś przymilała. Nie była „Wiceprzewodniczącą Himejimą Akeno”, ale zwykłą licealistką. Wywarło to coś na moim mózgu. Ale przede wszystkim, Akeno-san była słoooooooooooooooodka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Zaraz, to uczucie cycków, które na mnie naciskały! Akeno-san była mięciutka, tak jak się tego spodziewałem! Zostałem naprowadzony na jej uda, przygotowania do udowej poduszeczki! Uoooo, pomyśleć, że otrzymam ją trzeci raz w życiu! Nie dało się tego ubrać w słowa, bo była to moja ukochana Akeno-san!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Głaskała mnie po głowie. Było zupełnie inaczej niż z Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ufufu, skradłam Rias jeden z jej specjalnych przywilejów. Jakoś się czuję tak, jakbym robiła coś bardzo złego. Ise-kun, czy nie jest ci przyjemnie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-tak! Jest świetnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, uda Akeno-san były takie miękkie! Nie było lepszego miejsca do spania niż to…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Um, zastanawiam się co by… się stało, gdyby tę scenę widziała Buchou…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co o… Buchou? Hej, Ise?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
………………&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten głos…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Poczułem, jak moje ciało nagle całe odrętwiało. Podniosłem się do góry i sztywno odwróciłem do tyłu. A tam stała moja pani, która emitowała najgorszą z możliwych, cały czas poszerzającą się, szkarłatną aurę, niczym dwóch niebiańskich strażników&amp;lt;ref name=&amp;quot;deva&amp;quot;&amp;gt;&#039;&#039;Two Guardian Deva Kings&#039;&#039; – jest to odwołanie do buddyzmu i Czterech (Wielkich) Niebiańskich Królów. Każdy z nich sprawuje opiekę nad jednym z kierunków świata. Niestety, nie jestem w stanie wyjaśnić szczegółowo, co miała oznaczać ta metafora.&amp;lt;/ref&amp;gt;.&lt;br /&gt;
…Zostanę zabity!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Intuicyjnie o tym myślałem i wyczułem to! Bo bez względu na wszystko, miała na sobie moc zniszczenia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– B-B-B-B-B-B-Buchou!? T-to, umm…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To nie jest żadne nieporozumienie… Udowa poduszeczka z uda innego niż moje……!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Zun zun!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz ze wściekłym krokiem zbliżyła się do mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Munzu!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Boli! Złapała mnie z całej siły za policzki! Ałaaaaaaaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapytała mnie z naprawdę niskim głosem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co z mieczem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– M-mam go!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co z Michałem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– P-poszedł!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– No to nie masz już co tu robić! Idziemy stąd!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pospiesznie podążyłem za Buchou, która odwróciła się na piętach. Pochyliłem się przed Akeno-san. Przepraszam, naprawdę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bardzo zazdroszczę o kandydatkę numer jeden, Rias Buchou – mruczyła coś Akeno-san, która została w tyle. Jej głos powrócił do normalności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Nie słyszałem tego zbyt dokładnie, ale Buchou zatrzymała się za chwilę, złapała mnie za ramię i wraz ze mną odeszła. Chyba chciała, żebym jak najszybciej opuścił to miejsce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;BAC BAC BAC BAC&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dźwięki kroków Buchou, która schodziła w dół schodami chramu, były pełne wściekłości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ja, idąc cały czas za nią, milczałem i starałem się tylko nie zostawać w tyle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Buchou nienawidziła, kiedy jej podwładny, ja, był dotykany przez inne dziewczyny. Wyglądało, że gdy były to Asia lub Koneko-chan to było okay, ale poza tym, nawet jeżeli była to Akeno-san, to nie mogła tego znieść. Nie, no w końcu jeżeli była to bliska jej osoba, Akeno-san, to nie cierpiała tego? Nie, nie rozumiałem w tej kwestii serca mojej pani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ale jeżeliby spojrzeć na to z jej perspektywy, wyglądało to na zdradę. Co powinienem był teraz zrobić!? Nie było innej opcji niż przeprosić! Ale, ale, jak miałem przeprosić!? Naprawdę tego nie rozumiałem! Jeżeli Buchou mnie znienawidzi, to umrę ze smutku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wytężałem z całych sił mój mały móżdżek, gdy nagle Buchou zatrzymała się. Nie odwracając się, powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, Ise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O co zapyta? Boję się! Jak mam jej odpowiedzieć!? Nie mogłem znaleźć odpowiedzi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale tego się nie spodziewałem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Akeno to… Akeno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Proszę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Akeno to fuku-buchou… Ale mimo to jest „Akeno”…… a ja jestem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co…? Co miała na myśli? Myślalem, że Akeno-san to „Akeno-san”, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie dlatego Buchou była…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou… mylę się?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy jej odpowiedziałem, zdało mi się, że wzruszyła ramionami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ………Zgadza się. Jestem Buchou… Ale „Rias“.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O-o co chodzi? Zdawała się być bardzo przygnębiona. Czyżbym znów powiedział coś nie tak? Nie będąc w stanie znaleźć odpowiedzi, którą by chciała, odrzekłem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, Buchou jest moją panią i wysokoklasową diablicą, Rias Gremory… um, Buchou?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odwróciwszy się, jej twarz wydawała się być naprawdę smutna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Co to za „Kandydatka numer jeden“…! Nie jestem jedyną, która jest tak daleko…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej głos nie był głosem Buchou, pełnym elegancji, ale głosem zwyczajnej dziewczyny… ostatnio wszędzie je spotykałem.&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Odnośniki tłumacza==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High_School_DxD_-_Tom_4_rozdzial 2|rozdziału II]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High School DxD - Tom 4 Grigori 1|podrozdziału Grigori]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Myszax</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_4_rozdzial_2&amp;diff=328636</id>
		<title>High School DxD - Tom 4 rozdzial 2</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_4_rozdzial_2&amp;diff=328636"/>
		<updated>2014-02-06T22:09:54Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Myszax: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Żywot 2: Wizyty klasowe czas zacząć==&lt;br /&gt;
===Część 1===&lt;br /&gt;
– Ise, Asia-chan, przyjdę później wraz z Otou-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Moja matka już od samego ranka biegała podekscytowana. Wszystko w porządku, w końcu nie mówiła tego przed wejściem, ale mimo wszystko bardziej niż mnie, chciała zobaczyć, jak w szkole radzi sobie Asia. Powiedziała nam nawet, że ojciec wziął urlop specjalnie z tej okazji. Cóż, w końcu rodzice traktowali Asię jak własną córkę, zatem nic dziwnego, że to ją chcieli oglądać.&lt;br /&gt;
Asia odpowiedziała „Tak!”, a na jej twarzy zawitał szeroki uśmiech. Bardzo cieszyła się z tego dnia i wyczekiwała go z niecierpliwieniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Nazywali to wizytami klasowymi, ale bardziej przypominało to dzień otwarty. Normalną rzeczą było, że przychodzili rodzice, ale również niczym dziwnym nie było, że pojawiali się tutaj uczniowie gimnazjum&amp;lt;ref name=&amp;quot;middle&amp;quot;&amp;gt;W Japonii nazywa się to szkołą średnią I stopnia lub niższego stopnia.&amp;lt;/ref&amp;gt;, którzy obserwowali, jak przebiegają lekcje. Całkiem możliwą rzeczą było, że uczniowie ci przyjdą w towarzystwie swoich wychowawców, w końcu wstęp był wolny dla wszystkich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Nie tylko nasi rodzice, ale również Kouhai gimnazjalnego oddziału Akademii Kuou będą mogli przyjść, zatem my, jako licealiści, zawsze nadmiernie denerwujemy się z tego powodu, w końcu nikt nie chciałby palnąć jakieś głupstwa przed swoim kouhai.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Nie jestem tym zainteresowana – powiedziała z westchnieniem Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jakiegoś nieznanego mi powodu nie lubiła wizyt klasowych. I choć jej ojciec i Sirzechs-sama mieli przyjść, to zdawała się nienawidzić tego, jak rodzina przygląda się jej w szkole. W przypadku gdyby dwójka mężczyzn o szkarłatnych włosach przyszła na lekcje, stałoby się to gorącym tematem do rozmów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łączę się z tobą w bólu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem oprócz mnie była jeszcze Asia, więc będę jakby nic uczęszczał na zajęcia lekcyjne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po odłączeniu się od Buchou przy szkolnym wejściu, nasza dwójka udała się do klasy. Chwilę po tym, jak zająłem swoje miejsce, podszedł do mnie Matsuda z Motohamą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Twoi rodzice przychodzą, Ise? – zapytał Matsuda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, jednak oboje powiedzieli, że przychodzą dla Asi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, rozumiem – kiwnął głową. – Gdyby Asia-chan była moją córką, też za wszelką cenę chciałbym przyjść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgadzało się. Jeśli miałbym młodszą siostrę taką jak Asia, skupiałbym swoją miłość tylko na niej. Nie, w istocie samej ona była jak moja siostra. A ja kierowałem swoją miłość w jej stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Takie coś przydarza się mi się po raz pierwszy, więc nie mogę skryć swojego podniecenia. – Asia wydawała się być naprawdę podekscytowana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, jeżeli mogę ją taką widzieć, to był to wystarczający widok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise. – Zanim zdałem sobie sprawę, Xenovia już przy nas była.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
By być szczerym, trzeba napomnieć o tym, że Xenovia była popularna wśród chłopaków. W końcu także reprezentowała klasę „bishoujo”. I może również dlatego, że jej zdolności fizyczne były bardzo imponujące, jej popularność wkradała się między dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O co chodzi, Xenovia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bardzo przepraszam, że wygadywałam wtedy takie rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Tak, w rzeczy samej przestraszyłem się tego. Zaczęła nagle mówić o robieniu dzieci. Nie, jeżeli mogę robić zboczone rzeczy, to proszę, pozwól mi je robić. Xenovia jako partnerka – nie mam nic przeciw! Jednak kolejność rzeczy została zachwiana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Myślę, że tak nagłe przejście do takich rzeczy było naprawdę wielkim szokiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, tak, dokładnie tak. Najpierw powinniśmy pogłębić nasze relacje do tego stopnia, że moglibyśmy pozwolić sobie na zboczone rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dlatego też… – Wyjęła coś z kieszeni… Zaraz, to jest!? – Powinniśmy poćwiczyć, używając tego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otworzyła przede mną rzecz zamkniętą w paczuszce – była to prezerwatywa. Oczy wszystkich z klasy były skierowane w naszą stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …I-idioooooooooooooooooooooooooooooootKAAAAAAAA! C-co ty pokazujesz publicznie przed ludźmi!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłem w gównie. Chyba rzecz jasna, w takiej sytuacji!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O-ona! Niezbyt dobrym pomysłem było pokazywanie tego przedmiotu licealistom, którzy w końcu przechodzili przez „ten” wiek! Nawet bardziej, po co ona to przyniosła do szkoły!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle w klasie zrobił się zgiełk. Hej, oni to zobaczyli! I to na mnie skupiali swoją uwagę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W świecie, którym żyłam, toczył się spór o używanie tego, jednak w Japonii bardziej wygodnym będzie, jeżeli będziemy postępować zgodnie z tutejszymi wzorcami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To nie miało znaczenia! Zrób coś z tą atmosferą! Wszyscy w klasie patrzyli się na nas dziwnym wzrokiem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Żeby wszyscy patrzyli się tak na mnie i ciebie… Dla mnie to nic złego, ale należało pomyśleć o miejscu i czaaaaasie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W odpowiedzi Xenovia przechyliła głowę i wydawała się nie za bardzo rozumieć, o czym mówiłem. Niedobrze! Ona, podobnie jak początkowo Asia, żyła nadal w swoim własnym, odizolowanym świecie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dobrze by było, jakbyście z Asią również tego używali. Wszelkie niespodzianki mogą zaboleć was oboje. Relacje damsko-męskie są naprawdę trudne do zrozumienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z tymi słowami Xenovia wręczyła jedną sztukę Asi, na twarzy której malowało się zakłopotanie, jednak z „pomocą” przyszła jej zboczona okularnica Kiryuu, która zaczęła jej szeptać do ucha.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle twarz Asi przybrała kolor dojrzałego buraka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uuch…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach! Asia, będąc cała czerwona na twarzy, zemdlała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co, co? Czyżby Hyoudou znowu stawał się czymś niesamowitym? – zapytała Kiryuu z zainteresowaniem i święcącymi oczyma. – Ale zastanawiam się, czy to będzie w porządku. Jeżeli prześpisz się z Xenovią, Asia może…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kiryuu-saaaan! Proszę, przestaaaaań!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ooch! Nagle Asia, która poderwała się do góry, zakryła usta Kiryuu. Wydawała się być niesamowicie zakłopotana, ale z jakiego powodu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rany, Asiu – przemówiła Kiryuu – przecież ci już mówiłam, racja? Jeżeli pierwsza nie zaczniesz działać, Hyoudou będzie ci sprawiał same kłopoty. Wokół niego kręci się wiele godnych ciebie przeciwniczek. Jeśli dalej będziesz się obijała, to zanim się zorientujesz, on zostanie przez nie pożarty. A tego byś nie chciała, prawda? Mężczyzna o zapachu innej kobiety.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Auć! Dlaczego Kiryuu-san wciąż mówi mi takie rzeczy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Martwię się o ciebie. Zgodzisz się z tym, że jestem twoim jedynym sojusznikiem, prawda? Rozumiem, że jesteś taka, a nie inna, ale czasami musisz robić to, co należy zrobić! Nawet ty, Asiu, jesteś wystarczająco dojrzała, aby cię zjeść!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– J-jestem wystarczająco dojrzała, aby mnie zjeść? – zadała mi pytanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Um… no, teraz naprawdę, to o co chodzi? Nie łapałem nic z ich rozmowy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-tak. Może nadajesz się do zjedzenia? – odpowiedziałem niepewnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czy to nie wspaniałe, Asiu! Zostaniesz zjedzona! – wypowiedź Kiryuu była przepełniona emocjami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co? Co?! Hej, nie ignorujcie mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niech toooooo! Asia-chan zostanie zjedzona!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To będzie coś wspaniałego… Musimy zwołać naszą radę i podjąć stosowne środki zapobiegawcze!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Motohama i Matsuda również dziwnie wyglądali. Oboje mocno się trzęśli!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Coś złego dzieje się ze światem, jeżeli Ise jest popularny! – wykrzyczał Matsuda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rany, nic nie rozumiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pokaż mi swoją dłoń. – Kiryuu chwyciła moją dłoń, a jej okulary zaświeciły. – …Jest bardzo dobrze, mocno obciąłeś swoje paznokcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-naprawdę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlaczego interesujesz się moimi paznokciami?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Słyszałam, że ci mężczyźni, którzy obcinają swoje paznokcie, nieźle zabawiają się z kobietami. Tak, robią to po to, aby macać kobiety. Mając długie paznokcie mogłoby to być trochę niewygodne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-to nieprawda! To przypadko…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mówiąc te słowa, przypomniało mi się. Moimi paznokciami zajmowała się Buchou. Mówiła mi, że tylko ćwiczy, czy coś takiego…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może miało to głębsze znaczenie, ale wysunąłem zbyt pochopne wnioski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, ty pieprzoooony draaaaaaniu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zapadnij na jakąś chorobę albo coś!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przerażające. Tego można było się spodziewać po bestii. Tylko w tej najważniejszej chwili nie zaraź niczym Asi, bo jej czystość zostanie skażona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Cała ich trójka po prostu ze mnie kpiła! Uuch, niech ich! Co to miało znaczyć, w końcu nie miałem nawet pojedynczej dziewczyny!? Co to za magiczne sztuczki, bo czułem się być tym złym gościem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Zaraz, czy ja naprawdę stawałem się popularny…? Serio, nic nie rozumiałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Matsuda, Motohama i pozostali chłopacy z klasy patrzyli na mnie zazdrosnymi oczyma. Jednak ja nie miałem dziewczyny. Mogłem zrozumieć, dlaczego Buchou i Akeno-san tak mnie traktowały, bo z mojego punktu widzenia wyglądało to tak, że droczą się ze swoim podwładnym i kouhai. Czułem się jak zwierzątko. W końcu miały dobrą zabawkę i walczyły o nią…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	A Xenovia… była wyjątkowa, więc nie mogłem jej do tego zaliczać. Gdyby zapytać dlaczego, odpowiedziałbym, że była zainteresowana tylko tym, co we mnie żyło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Asia. Mieszkaliśmy razem i była dziewczyną, z którą miałem najlepsze stosunki. Poznałem ją w mniej więcej „rodzinny” sposób. Chyba nie było innej możliwości – jeżeli mieszka się pod jednym dachem, musiało się tak stać. Myślałem o niej jak o młodszej i ślicznej siostrzyczce. Naprawdę mnie cieszyło, że mogła znaleźć we mnie oparcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy wspólne zakupy można było nazwać randką? Chodziliśmy dużo po sklepach z ciuchami, ale chyba daleko temu było do randki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan. Dziwnym by było, gdyby coś do mnie czuła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	…Tak, bardziej niż popularność, to dziewczyny wyłoniły się z następstwa mojego starego życia. Czy to nie było w ogóle inaczej, niż w haremie, którego tak bardzo pragnąłem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Harem, w moim wyobrażeniu, to możność robienia czegokolwiek by się chciało z wcześniej wymienionymi dziewczynami i zabawiania się tyle, ile by się chciało. Gdybym był w stanie wykonać eksperyment, to dostosowałbym wszystkich ludzi, którzy na mnie patrzyli!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Moje obecne życie w porównaniu z poprzednim, w którym na próżno szukać pojedynczej dziewczyny, było zupełnie inne; różnica była kolosalna, można było to przyrównać do nieba i ziemi. Będąc świadomy różnicy, radowałem się już z samej rozmowy z dziewczynami. Takie życie mnie satysfakcjonowało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie, z takim nastawieniem nie będę w stanie stworzyć haremu! Okay! Uzyskam moc, która pozwoli mi na zdobywanie dziewczyn całymi garściami!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Z drugiej strony, po tym, jak kogoś szczerze pokochałem, teraz było dla mnie trudnym wyciągnąć choć trochę rękę w stronę dziewczyn. Reynalle, moja pierwsza dziewczyna, była upadłą anielicą, która oszukała i zabiła mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Może to właśnie z tego powodu nawet taki zboczeniec jak ja stał się taki. Nie żebym się bał dziewczyn, ale gdzieś w głębi mego serca skrywa się lęk przed tym, że dostanę od nich kosza.&lt;br /&gt;
Buchou, Asia, ja wiem, że dziewczyny z klubu by takiego czegoś nie zrobiły. Ale im bardziej się w to angażuję, tym moje obawy rosną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Zostanę znienawidzony przez Buchou i resztę? Czasami zadaję sobie takie pytanie. Po tak długim czasie wreszcie dobrze układa mi się z dziewczynami. Nie chcę zostać znienawidzony. Dlatego właśnie koniec końców nie chcę robić niczego dziwnego, bo nie chcę do tego dopuścić. Nie chcę, aby znów mi się to przydarzyło…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san nie jest złą osobą. Nie dokuczajcie mu. – Asia stanęła w mojej obronie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uuch, Asiaaaaaaaaaaaaaa! Tylko na ciebie mogę liczyć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Będę ufała Iseiowi-san aż do końca świata.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co za dobra dziewczyna! Uparcie we mnie wierzyła! Aach, nasza Asia-chan była moim sprzymierzeńcem! Naprawdę mnie to cieszyło, Asiu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Asia… wyznać coś takiego wśród zamieszania… nieźle… – wymamrotała coś niezrozumiałego Kiryuu. Dałbym sobie rękę uciąć, że było to coś złego o mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dokładnie tak. Bez względu na to, jak nieprzyzwoicie się zachowuje, Ise jest osobą szczerą. Z pewnością jego pożądanie seksualne jest tak szczere jak on sam – powiedziała Xenovia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiem, jakoś poczułem, że robili sobie ze mnie jaja, ale z perspektywy dziewczyn na pewno było to najlepsze wsparcie, jakie mogły zaoferować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nadszedł czas na stosunek płciowy, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie z tego powodu nie mów takich rzeczy przed ludźmi… – W odpowiedzi złapałem się za głowę, a następnie walnąłem pięściami w ławkę. Xenovia aż do tej pory zdawała się nic nie pojmować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 2===&lt;br /&gt;
Lekcje jakoś się zaczęły, a do klasy zaczęli wchodzić rodzice moich klasowych znajomych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Język angielski. Nauczyciel rodzaju męskiego, który wyglądał na bardziej podnieconego niż zwykle, wyciągał jakieś prostokątne rzeczy z torby i wręczał je uczniom. Hm? A to co? Czy takie coś powinno zdarzać się podczas lekcji angielskiego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla diabłów, które potrafiły mówić w każdym języku, lekcja angielskiego była do tego idealnym momentem. Fufufu, pokażmy im to również dzisiaj, równie szybko i płynnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale co do pisania – dajcie mi święty spokój. Było to dla mnie niemożliwym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Tak sobie o tym myśląc, przyjrzałem się temu, co rozdawał nam nauczyciel… Um, czy to modelina?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc moją zakłopotaną minę, anglista powiedział do mnie z uśmiechem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Spróbuj stworzyć z tej modeliny coś, co lubisz. Na przykład zwierzę. Albo osobę. A nawet dom. Co tylko sobie wyobrazisz, co właśnie siedzi w twojej głowie. W takiej sztuce również tkwi angielski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Nie rozumiem, o co ci chodzi, Sensei! Czemu nie możemy mieć zwykłej lekcji angielskiego!? Pozwól pokazać moim rodzicom, jak potrafię pięknie mówić po angielsku! Nie chcę bawić się modeliną!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– &#039;&#039;Let’s try!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żadne „let’s try!”! Gdzie do cholery na angielskim rzeźbi się z modeliny!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-nie jest łatwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co!? Asia-chan już coś robiła!? Jak zawsze jej zdolność do przystosowania się do nowych rzeczy była zaskakująca!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asia-chan, dasz radę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asia-chan, ale ślicznie wyglądasz, lepiąc z tej modeliny!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Usłyszawszy znajome głosy, odwróciłem głowę i ujrzałem moich rodziców, którzy dopingowali Asię. Ooch, kiedy wy… Mimo że ich syn był tuż obok, obiektyw kamery był zwrócony w stronę Asi… Tato…&lt;br /&gt;
Asia, rozpoznawszy głosy moich rodziców, z radością powróciła do lepienia. Naprawdę wyglądała na ich córkę. Ach, przez to byłem bardziej niż szczęśliwy. Moja mała siostrzyczka, Asia-chan. Nie mogło być lepiej.&lt;br /&gt;
Omiotłem spojrzeniem całą klasę i zauważyłem, że wszyscy byli zajęci ugniataniem modeliny. Czy to naprawdę w porządku, żeby robić coś takiego na angielskim?&lt;br /&gt;
&#039;&#039;[LEPI LEPI]&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A co tam, nie będę gorszy. Co on powiedział, że możemy zrobić? Wszystko, co przyjdzie nam na myśl? Nie przestając ugniatać, zamknąłem oczy, a do mojej głowy od razu napłynęły dzikie myśli. Pierwszą rzeczą, którą sobie wyobraziłem, była…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise ♪.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była naga Buchou, która uśmiechała się w moją stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Aach, Buchou, moja Onee-sama. Wyobrażenie ciebie jako pierwszej było dowodem na moje przywiązanie i prawdziwość moich intencji. Fufufu, pamiętałem dokładnie te piersi i sutki. Świetnie pamiętałem te cycuszki, ich rozmiar, jędrność oraz miękkość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Powiedziała mi, że pozostało niewiele części jej ciała, których nie dotykałem. W rzeczy samej, było to prawdą. W pewnym stopniu dotknąłem każdego skrawku jej ciała. Było gładkie i mięciutkie, a jednocześnie jędrne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Gdy zauważyłem, jak z mojego nosa wypływa czerwona ciecz pożądania, zabrałem się za odtwarzanie Buchou z modeliny. Zamknąłem oczy, a mając przed nimi obraz nagiej Buchou, poruszałem rękoma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Aach, cycki Buchou! Jej przepiękna talia! Śliczna pupcia! Jej uda były dla mnie idealne! Widok tego wszystkiego pozostanie na zawsze w mojej pamięci! Pamiętałem każdy szczegół! Nic dziwnego. Każdego dnia wracam do tych myśli podczas „tego”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– H-Hyoudou-kun…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poczułem nagle czyjąś dłoń na ramieniu. Otworzyłem oczy, odwróciłem głowę i ujrzałem nauczyciela. Z jakiegoś nieznanego mi powodu, z wielkim zaskoczeniem na twarzy, cały się trząsł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Co? Chyba patrzył tym zdzwionym wzrokiem na moje ręce. Również na nie spojrzałem i… moim oczom ukazała się wspaniała figurka Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ooch! – z klasy dobiegały okrzyki podniecenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ha, nawet lepiej, patrzyli na mnie z podziwem! Niesamowite. Przede mną stała mini Buchou! Kształt cycuszków, pośladków, ud – wszystko było idealne!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
J-ja to zrobiłem…? Poruszałem tylko rękoma, mając w głowie obraz Buchou! Ludzie, patrzcie, cud!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W-wspaniałe… Hyoudou-kun, nie wiedziałem, że jesteś tak uzdolniony… Dobrze dokonałem, wybierając tę klasę. Raz jeszcze dokonałem odkrycia czyjegoś ukrytego talentu… – powiedział Sensei ze łzami w oczach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Serio, żeby drzemała we mnie taka moc… Ha, jeżeli nawet sam się dziwiłem, to przecież czymś łatwym było rozwijać talent powiązany  z moją naturą zboczeńca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-to Rias-senpai? Kurna! Tak jak myślałem, Ise, ty draniu! Z naszą senpai…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niemożliwe! Rias-oneesama z takim potworem…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wokół mnie rozległy się krzyki oburzenia, jednak w tym samym momencie ktoś z klasy rzucił propozycję:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pięć tysięcy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, sześć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dam siedem! Poznam całe ciało Gremory-senpai!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie róbcie sobie żartów! To ja ją kupię! Będzie mi dotrzymywała towarzystwa dzisiejszego wieczoru! Osiem tysięcy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lekcja angielskiego, która początkowo polegała na lepieniu z modeliny, teraz przekształciła się w zupełnie coś innego. W dom aukcyjny, w którym licytowano wykonaną przeze mnie figurkę Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 3===&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Przerwa obiadowa.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Świetna robota – powiedziała z uśmiechem Buchou dotykając statuetki z modeliny. Ostatecznie nie sprzedałem jej nikomu. Nie mogłem, w końcu była to figurka przedstawiająca Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Gdy wraz z Asią wyszliśmy na zewnątrz, aby kupić sobie coś do picia, przypadkiem natknęliśmy się na Buchou i Akeno-san, które stały przy automacie z napojami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara-ara, tego właśnie można było się spodziewać po Iseiu-kun, który ma styczność z ciałem Buchou każdego dnia. – Na twarzy Akeno również widniał uśmiech, a ona sama była zaskoczona jakością figurki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie, wbrew temu, co myślisz, nie robiłem „tego” codziennie z Buchou… Kiedy ja sam natrafiałem na ciało warte uwagi, jego obraz na zawsze wypalał się w mojej pamięci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zrobiłbyś również jedną dla mnie? Jeżeli byś chciał odtworzyć moje ciało, to zdjęłabym ciuszki. Mógłbyś mnie dotykać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mogło być lepiej! Nie mogło!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Poważnie, Akeno-san! – Próbując to powiedzieć, Buchou i Asia złapały mnie za policzki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie próbuj tego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie próbuj tego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyny z mojego domu naprawdę nie miały serca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A właśnie, Buchou, Sirzechs-sama przyszedł?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na moje pytanie złapała się za czoło i westchnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – odpowiedziała. – Przyszedł wraz z moim ojcem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej ojciec także tutaj był. Byłem ciekaw, do jakiego typu wizyty klasowej można było to zaliczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, Buchou. O, wszyscy tutaj są. – Przed nami pojawił się Kiba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hm? Czyżby również przyszedł kupić coś do picia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara, Yuuto, herbaty?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie. – Na pytanie Buchou wskazał palcem na korytarz. – Doszły mnie słuchy, że czarownica urządza fotograficzną imprezę, więc przyszedłem popatrzyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na jego odpowiedź, popatrzyliśmy się na siebie z Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Kaccha! Kaccha!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lampy błyskowe nie przestawały błyskać. Chłopak z aparatami w ręku nie przestawał fotografować czegoś w kącie korytarza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Było tutaj tak wielu ludzi, że nie miałem pojęcia, czego robili zdjęcia. Nawiązując do słów Kiby, „Wiedźma” była obecna, ale… Jakoś udało mi się wyjść przed tłum, a mój wzrok powędrował przede mnie…&lt;br /&gt;
Tak, szybko się przekonałem. Im bardziej posuwałem się do przodu, tym bardziej charakterystyczny strój rzucał mi się w oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Niezła bishoujo-chan miała na sobie strój jakiejś postaci z anime. Jeżeli dobrze zapamiętałem, było to chyba „Magic Girl Milky Spiral 7 Alternative”. Mil-tan, o sercu dziewicy, a ciele rosłego mężczyzny, był wielkim fanem tego anime.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ach, kiedy przyjrzałem się uważniej, naprawdę przypominała postać z tej serii. Kręciła cały czas jakimś kijem lub czymś kijopodobnym. Gościu z aparatem fotografował ją, będąc podnieconym jak małe dziecko. Ja również chciałem pstryknąć sobie fotkę. Jej spódniczka była naprawdę krótka, więc czasami jej majteczki…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sekundę później stała przy mnie Buchou. Kiedy tylko ujrzała „Magiczną Dziewczynę”, spanikowała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dlacze…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z powodu jej wielkiego zamieszania również się pogubiłem. Żeby Buchou była zaskoczona w taki sposób…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, hej, ty! Ty, co robisz sobie zdjęcia w publicznym przejściu! – Z tymi słowami mój przyjaciel z samorządu uczniowskiego, Saji, wyskoczył zza tłumu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyny, które najprawdopodobniej również były z samorządu, szły za Saji’m.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, hej, rozejść się, znikać mi stąd! Dzisiaj mamy wizyty! Nie róbcie żadnych scen!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji wykonywał swoją robotę tak, jak należało. Ogromny tłum zaczął się rozchodzić. Chłopak z aparatami pod wpływem Saji’ego, choć z wielkim trudem, odszedł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozostała nasza grupka, Saji oraz cosplayowa dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Proszę, nie zakładaj takiego rodzaju kostiumów. Zaraz, czyżbyś była rodzicem? Mimo wszystko istnieją tutaj pewne reguły co do stroju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ech, ale to jest mój mundurek☆.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Saji pouczył naszą Mil Kiss, ale ona w ogóle nie zdawała się tym przejmować. Na taką reakcję reprezentant samorządu uczniowskiego zagryzł zęby, ale zauważywszy Buchou, pochylił głowę i przemówił:&lt;br /&gt;
– Och, Rias-senpai, dobrze, że przyszłaś. Właśnie oprowadzałem Maou-sama i twojego Otou-san. – Saji odwrócił swoją głowę do tyłu, a naszym oczom ukazali się szkarłatnowłosi mężczyźni pod przewodnictwem Sony Sitri-kaichou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co się stało, Saji? Zawsze ci powtarzałam, żeby wszystko załatwiać sprawnie… – zaczęła mówić surowa Kaichou, ale wkrótce po tym, jak zobaczyła Mil Kiss, zaniemówiła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sona-chan! Mam cię☆! – Wraz z tymi słowami radośnie przylgnęła do Kaichou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ooch, znajoma naszej przewodniczącej? Jak można było się spodziewać, Saji nie wiedział, jak zareagować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Hm? Właśnie to zauważyłem, ale hmmm? Hmmm? Jakoś obie były do siebie podobne… Myślałem o tym z wielkimi wątpliwościami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs-sama przemówił bez niczego:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A, to ty, Serafall. Też przyszłaś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Serafall…? Chyba gdzieś już słyszałem to imię…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To Lewiatan-sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Przez dłuższą chwilę trawiłem słowa Buchou. Nic z tego nie rozumiejąc, znów się odezwała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ta osoba jest jedną z czterech obecnych Dai-Maou, Serafall Lewiatan-sama. Jest także starszą siostrą Sony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee? – rozległ się mój krzyk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nic dziwnego! Bez jaj! To musi być kłamstwo! Super piękność, która pojawiała się w moich snach?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Naprawdę była prawdziwą pięknością! Mimo że była onee-sama Kaichou, jej uroda dorównywała urodzie Buchou! Jednak wyobrażałem sobie bardziej taką fascynującą, nabuzowaną onee-sama! I urzekającą! Z dużymi cyckami! Rozkładająca sama swoje nogi! Wyobrażałem sobie damską Maou-sama ze lśniącymi ustami, z których wypływały pobudzające słówka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	…Nigdy nie przeszłoby mi przez myśl, że będzie to dziewczyna odgrywająca cosplay i mówiąca w tak uroczy sposób… Mimo wszystko prawdą pozostawało, że była piękna. [[File:High_school_dxd_v4_109.jpg|thumb|]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Serafall-sama, dawno się nie widzieliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara, Rias-chan☆. Kopę lat～☆. Jak leci?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakim przesłodkim tonem mówiła! Buchou zdawała się być zakłopotana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– D-dobrze, dziękuję. Przyszłaś ze względu na Sonę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak☆. Sona-chan jest naprawdę niegrzeczna. Nie powiedziała mi o dzisiejszym dniu! Rany! Onee-chan była tym tak zszokowana, że chciała zaatakować Niebo!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z tak błahego powodu zaatakowałabyś Niebiosa!? Nie miałem nawet pojęcia, czy mówiła poważnie, czy żartowała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, powitaj ją – powiedziała Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zrobiłem to, co mi rozkazała. Pochyliłem głowę i powiedziałem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– M-miło poznać, jestem Hyoudou Issei, podwładny Rias Gremory-sama, jej Pion! Oddaję się pod twoją opiekę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mnie również miło☆. Jestem Maou Serafall Lewiatan☆. Nazywaj mnie Lewi-tan☆. – Kręcąc się na boki, zrobiła gest pokoju&amp;lt;ref name=&amp;quot;peace&amp;quot;&amp;gt;Chodzi tutaj o dwa wyciągnięte palce (✌).&amp;lt;/ref&amp;gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cosplayowa dziewczyna… Nie, Maou Lewiatan-sama!…… Co do cholery, co się dzieje!!!!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, Sirzechs-chan, czy ten chłopiec to ten Smok-kun? – zapytała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zwróciła się do Sirzechsa-sama per „chan”! Czy takie coś można wybaczyć?! Zaraz, w końcu oboje byli Maou-sama, więc to chyba było w porządku…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, oto osoba, w której mieszka Smok Walijski. Oto Hyoudou Issei-kun – odpowiedział Sirzechs-sama, nie mówiąc nic o „chan”. Czyżby zawsze tak do niego mówiła?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara-ara, wujaszku Gremory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, Serafall-dono. To kolejny strój z powieści. Poniekąd, jako Maou, myślę, jak to jest, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara, wujaszku☆, to ty nie wiesz? Taka jest moda w tym kraju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Heh, chyba rzeczywiście. Wykazałem się ignorancją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hahaha, Tou-ue, nie dawaj temu wiary.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak sobie rodzina Gremory i Lewiatan-sama rozmawiali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– B-Buchou, ten luźny nastrój przerasta moją wyobraźnię, ale Serafall-sama jest…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wybacz – powiedziała, widząc moje oszołomienie. – Zapomniałam powiedzieć… Nie, wolałam nie mówić, ale wszyscy czterej Maou-sama są tacy. Prywatnie są naprawdę nonszalanccy – westchnęła głęboko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niemożliwe! Czy Maou-sama mogli tacy być?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Twarz Kaichou miała kolor dojrzałego buraka! Wyglądało to tak, jakby ze względu na jej starszą siostrę, jej sposób mówienia i zachowanie, kompletnie się zawstydziła! Zauważywszy to, Lewiatan-sama spojrzała ze zmartwieniem w jej twarz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Sona-chan, co jest? – zapytała. – Jesteś cała czerwona, wiesz? Myślę, że powinnaś być bardziej wesoła ze względu na to, że doszło do długo oczekiwanego spotkania z twoją onee-sama, ze mną. „Onee-sama!”, „So-tan!” – wraz z tymi okrzykami ściskanie się w sposób yuri, takie coś by mi odpowiadało, Onee-chan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……Naprawdę trudne. Czy to była Lewiatan-sama!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kaichou odpowiedziała z niezadowoleniem i drgającymi powiekami:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– … O-Onee-sama. To jest moja szkoła i pełnię tutaj funkcję przewodniczącej samorządu uczniowskiego… Bez względu na nasze spokrewnienie, zachowanie Onee-sama jest trochę… Nie mogę zaakceptować takiego stroju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niemożliwe, Sona-chan! Mówiąc coś takiego sprawisz, że twoja Onee-chan będzie smutna! Nie wiesz, że twoja Onee-chan jest znana jako Magiczna Dziewczyna? Tym święcącym kijem wymazuje wszelkie anioły!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Onee-sama, bądźże poważna. Jeżeli moja Onee-sama będzie się tak wyróżniała, to te małe państwo zostanie zniszczone wiele razy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ona nie była Mahou shoujo, ale bardziej Maou shoujo&amp;lt;ref name=&amp;quot;mahou&amp;quot;&amp;gt;Mahou shoujo = magiczna dziewczyna.&amp;lt;/ref&amp;gt;! Maou shoujo, Serafall-sama była przerażająca!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, Saji – powiedziałem cicho. – Kiedy jeden z przywódców upadłych aniołów zaatakował nas, Kaichou nie wezwała swojej siostry… Z tego co teraz widzę, nie są one w dobrych stosunkach?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jest zupełnie przeciwnie. Zupełnie. Podczas rozmowy Serafall Lewiatan-sama skupia się na swojej młodszej siostrzyczce, jak ją zwykła nazywać, tak bardzo, byłoby to czymś strasznym. Gdyby się dowiedziała, że jej siostrzyczka została zraniona przez upadłych aniołów, nie wiadomo, jakby na to zareagowała. Z pewnością byłoby to natychmiastową wojną. Dobrą decyzją było jej nie wzywanie, a wezwanie Lucyfera-sama. Mimo wszystko również spotykam ją po raz pierwszy, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, rozumiem. Zaraz, czy Maou-sama się na to zgadzała!? Ach, Saji również był oszołomiony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uch, nie zniosę tego!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ta spokojna i opanowana Kaichou uciekła ze załzawionymi oczyma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chwileczkę! Sona-chan! Nie zostawiaj swojej Onee-chan za plecami! – Maou-shoujo pobiegła za nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie biegnij za mną!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nieeee! Nie opuszczaj swojej sioooostry! So-taaaaaaaan!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Prosiłam cię już tyle razy, byś nie dodawała tego „tan”!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Gonitwa sióstr Maou. Moja prośba – nie niszczcie tej szkoły przez swój humor.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, dom Sitri jest taki spokojny, prawda, Ria-tan?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Onii-sama, nie dodawaj „tan” do zdrobnienia mojego imienia i nazywaj mnie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz przyszła pora na zawstydzającą rozmowę wśród domu Gremory. Heh, Buchou nazywają w domu Ria.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niemożliwe… Ria-tan. Choć dawniej zawsze za mną chodziłaś i mówiłaś „Onii-sama, Onii-sama”… To ten buntowniczy wiek, co…? – Sirzechs-sama doznał szoku. Czułem, że się z nią trochę przekomarzał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rany, Onii-sama! Dlaczego przypominasz o moim dzieciństwie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;BŁYSK!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otou-sama Buchou zrobił jej zdjęcie, kiedy ta była wkurzona. Miała minę pełną emocji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ładna minka, Rias. Dobrze, że unosisz się tak pięknie… Cieszę się podwójnie za żonę, bo nie mogła dzisiaj przyjść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Otou-sama! Raaany!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Rodzina Maou-sama była tego pełna, hm? Więcej niż sam spokój, nie dało się dostrzec różnic pomiędzy taką, a normalną, ludzką rodziną. Cóż, jeżeli pomiędzy nimi doszłoby do sprzeczki, ten mały kraj zostałby zmieciony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Maou-sama i jego rodzina mają interesujące podobieństwa – powiedziała z uśmiechem Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Podobieństwa?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Maou-sama i reszta są cały czas zabawni. A twoja siostra bez wyjątku jest poważną osobą. Ufufu, z pewnością przez to, że jej lekkoduszny brat został Maou-sama, nie mogła nie stać się poważną osobą.&lt;br /&gt;
Musieli naprawdę cierpieć, Buchou i Kaichou, rodzina Maou-sama. A, a tam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O rany, Ise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O-Otou-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może zwiedzali szkołę? Mama i tata pojawili się, kiwając rękoma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyoudou Issei-kun, ci ludzie są twoimi rodzicami? – zapytał mnie ojciec Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, to oni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem. Tak. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Stanął przed moimi rodzicami. – Miło was poznać. Jestem ojcem Rias. – Wyciągnął rękę w stronę mojego ojca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Dowiedziawszy się, że ten gentelman o szkarłatnych włosach był Otou-sama Buchou, wyrazy twarzy moich rodziców zmieniły się z radości w ciemny kolor zdenerwowania. Nic dziwnego – jeżeli tak nagle spotkali ojca Buchou, to co się dziwić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– J-j-j-j-ja, dziękuję! Ach, um, jestem ojcem Hyoudou Isseia! Opiekujemy się Rias-san, um, to jest&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, ja też. Dziękuję bardzo za opiekę nad Rias. Myślałem, żeby jakoś wam podziękować, jednak wraz z Sirzechsem byliśmy pochłonięci pracą, więc nie nadarzała się żadna sposobność. Wygląda na to, że to spotkanie jest błogosławione szczęściem. To honor, by was dzisiaj spotkać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-niemożliwe! Ja również powiedziałam ojcowi Isseia, żeby cię przywitał… Nie, nie, mówiłam o tym mojemu mężowi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mamo! Dziwnie mówisz! Nigdy nie używałaś takich słów, i oto teraz mamy tego efekty! Uwah, gorzej być nie mogło! Twarz Buchou również była czerwona! Czuła się podobnie jak ja! Spotkanie rodziców było zbyt zawstydzające!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, pragnąłbym porozmawiać w spokojniejszym miejscu. To miejsce rzuca się zbytnio w oczy. No i przede wszystkim nasze dzieci się wstydzą, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ooch, tego można było się spodziewać po ojcu Buchou! Mógł odczytać panujący tutaj nastrój! W porównaniu do niego, mój ojciec nie był nerwowy!? Otou-sama Buchou wyciągnął rękę w kierunku Kiby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kiba-kun.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wybacz, że o to proszę, ale mógłbyś zaprowadzić nas do cichszego miejsca?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak. Proszę za mną. – Pokłonił się moim rodzicom i zaczął iść korytarzem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż zatem, Rias, Hyoudou Issei-kun. Wrócę, gdy trochę sobie porozmawiam. Sirzechs, mogę pozostawić tobie resztę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, Otou-ue.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs-sama pozostanie z nami, hm? Cóż, dopiero co wymienili pomiędzy sobą powitania. Tym razem był to czas rodziców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, wraz z mamą wrócimy po rozmowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Aach, Otou-san nie mów nic głupiego, okay?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pozostaw to mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naprawdę wątpiłem w to, że rozumiał, o co mi chodziło. Wraz z Kibą opuścili nas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rias – przemówił brat Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O co chodzi, Onii-sama?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chciałbym o czymś porozmawiać. Wybacz, Ise-kun, pożyczę moją siostrzyczkę na trochę. Akeno-san, mogłabyś iść również z nami?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – odpowiedziała Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O czym będą rozmawiali? Cóż, pewnie będzie to coś istotnego dla wyskoklasowych diabłów. Nie będą brali takiego niskoklasowca jak ja, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-tak, w porządku…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs-sama odszedł wraz z Buchou i Akeno-san. Wraz z Asią pozostaliśmy sami. Wymieniliśmy się spojrzeniami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– No to, wracamy do klasy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak wróciliśmy na lekcje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 4===&lt;br /&gt;
– Ara, Asia-chan, wyglądasz świetnie na tym filmie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moja matka była w transie patrząc na Asię w telewizji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hahaha! W końcu obserwowanie rozkwitu córki jest powinnością rodziców!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Pijąc sake, ojciec Buchou śmiał się ochoczo. Ta osoba, po napiciu się alkoholu, stawała się zupełnie kim innym… Mimo że wcześniej był takim dandysem!&lt;br /&gt;
Po obiedzie w domu Hyoudou, nadszedł czas na zachwycanie się nad dzisiejszymi wizytami klasowymi. Uczestnikami tego zdarzenia byli moi rodzice, ojciec Buchou i Sirzechs-sama. Pijąc sake, komentowali wideo, które wspólnie nagrali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyny siedziały na drugim końcu pokoju z czerwonymi twarzami i modliły się „Kończ się szybko, kończ się szybko!”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Nagrali również mnie! Nie róbcie mi żadnych zdjęć, gdy rzeźbię z modeliny! Nie miałem pojęcia, o czym rozmawiali w szkole, ale najwyraźniej przypadli sobie do gustu! Naprawdę, co się wydarzyło?&lt;br /&gt;
– To jest… piekło, jakiego jeszcze nikt nigdy nie widział… – Buchou cała się trzęsła, a jej twarz była tak czerwona, jak nigdy wcześniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Proszę popatrzeć! Nasza Ria-tan podnosi rękę i odpowiada na pytanie nauczyciela! – komentował zawzięcie Sirzechs-sama. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ooch! Buchou schowała twarz w dłoniach!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie zniosę tego! Onii-sama, ty głupku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aach! Buchou, nie będąc w stanie wytrzymać, uciekła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;[Supan!]&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs-sama został znokautowany papierowym wachlarzem Grayfii-san!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou! – Pobiegłem za nią. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 5===&lt;br /&gt;
Siedziała przed drzwiami mojego pokoju. Nadąsała policzki w niezadowoleniu. Zastanawiałem się, co ją tak zdenerwowało…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– B-Buchou, chciałabyś wejść do mojego pokoju?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiwnęła głową nie wypowiadając słowa. Jakoś stała się nagle normalną dziewczyną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Po wejściu do pokoju wskoczyła na łóżko i leżała cicho z głową zwisającą w dół. Była to sytuacja, w której było trudno powiedzieć cokolwiek. Usiadłem na podłodze i starałem się znaleźć odpowiednie słowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Moja mama, tata oraz twoja rodzina z pewnością się dogadują.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ………&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uch, nie słowa. Nie, czułem, że trwanie w takiej ciszy było bardziej nieprzyjemne, więc bez niczego ciągnąłem dalej:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To spotkanie… Zdaje mi się, że jest dobre. Moi rodzice również wydają się dobrze bawić. Twój ojciec… jest również powód, dlaczego byli w tak dobrym nastroju, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Wiem. Cieszę się, że nasi ojcowie rozmawiają ze sobą tak radośnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, dostałem odpowiedź. To dobrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, Ise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cieszysz się, że mnie spotkałeś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…&lt;br /&gt;
Tego się nie spodziewałem. Buchou kontynuowała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bo ja się cieszę, że spotkałam Iseia. Życie bez ciebie byłoby niemożliwe. Już samo myślenie o tym jest wielkim honorem. Zajmujesz dużo miejsca w moim sercu, wiesz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jesteś dla mnie taka czuła… Jako sługa otrzymałem pochwałę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To dla mnie zaszczyt! – odpowiedziałem. – Również się cieszę, że spotkałem Buchou! Przyznaję to bez bicia!… Ale kiedy pomyślę, że Buchou pewnego dnia znajdzie sobie chłopaka… Nie mogę tego wytrzymać… myśli, że odejdziesz gdzieś daleko…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou podniosła głowę i powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara, nie znajdę sobie chłopaka. Muszę nawet powiedzieć, że słyszeć to z twoich ust jest trochę lekkim szokiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ech? Ale przecież musisz mieć męża?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Prawda. W celu przedłużenia domostwa znalezienie męża jest bardzo istotne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…? Nie, znów tego nie pojmowałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zdecydowałam, że sama stworzę sobie męża. Gdybym musiała już mieć męża, sama sobie go wyhoduję, według własnych upodobań. Tak będzie szybciej. Hej, Ise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Haah, rozumiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Nie rozumiałem tego za bardzo, ale Buchou sama chciała stworzyć sobie męża. Gdybym miał jedno życzenie, to chciałbym być na tym miejscu, ale to samo w sobie było niemożliwe. Przyszły mąż Buchou… Ciekawe jaki mąż by powstał, gdyby to ona się tym zajęła? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niee, to ja nim chciałem być!... Ale to chyba niemożliwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Myślałam już nad całym ślubem, wiesz? W stylu japońskim byłoby dobrze. Wesele byłoby gdzieś w Japonii. Jeżeli już mowa o pięknym miejscu to…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już miała to wszystko obmyślone? Nie, chcę ją poślubić!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Moje usta nagle zostały zamknięte. Owinęła ręce wokół mojej szyi z chuu&amp;lt;ref name=&amp;quot;chuu&amp;quot;&amp;gt;Jest to japońska onomatopeja na całowanie.&amp;lt;/ref&amp;gt;… Otrzymałem całusa od Buchou!? Uoooooooo! Znów całowałem się z Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
T-te usta! By móc znów ich posmakować! To taki delikatny i czuły kontakt!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Był to mój drugi pocałunek z Buchou! Zrobiłem to! Drugi całus od Buchou! Um, a to nagroda za co? N-nie, detale na bok! Ch-chcę pozostać w tym uczuuuuciu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Nasze języki splotły się, a robiąc to zostałem odcięty do tyłu, a pocałunek, który mógł przerodzić się w coś głębszego, przepadł! Pełno śliny zwisało pomiędzy naszymi ustami, a Buchou wydawała się bardzo żałować tego przerwania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Uoooo! Tyle śliny pomiędzy naszymi ustami! Czułem, że zaraz umrę z powodu wzruszenia! Nie, w porządku było umierać! Ach, tak jak już myślałem, nie! Jeżeli miałbym umierać, to przed śmiercią chciałbym trochę więcej takich „języczkowych” akcji z Buchou! Nie chciałem, aby uczucie tego lizania z Buchou kiedykolwiek wyleciało z mojej głowy! Było naprawdę niesamowite!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Uch.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tą, która mnie odciągnęła, była Asia, której oczy były załzawione.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, Asia – przemówiła Buchou. – Nie przerywaj mi, kiedy pieszczę się z Iseiem. Wydawał się tak bardzo cieszyć z tego długo oczekiwanego francuskiego pocałunku, którego tak pragnął… Bardzo ciężko jest stworzyć dobrą okazję, wiesz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	B-Buchou! Twój sposób na bycie czułą w stosunku do podwładnych był wspaniały! Jestem taki szczęśliwy! Dziękuję ci bardzo! Jednak wskutek tego, że te wszystkie bodźce były zbyt mocne, mój mózg chyba wybuchnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– … Po prostu… Buchou-san gra nie fair…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kto pierwszy, ten lepszy. Nauczyłam się tego podczas walki przeciwko Akeno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czegoś ty się nauczyła, Buchou! Uooooo! Buchou i Asia wpatrywały się w siebie! Raz jeszcze mój pokój stał się miejscem walki dziewczyn! Ostatnio działo się to bardzo często!&lt;br /&gt;
Nagle srebrnowłosa służka przyszła z pomocą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Walka nie jest dobra. Myślę, że szczególnie przed oczami Isseia-sama coś takiego jest nierozsądne. – Mówiąc to, rozdzieliła i uspokoiła je.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zgadza się, nic dobrego nie wynika z walki. – Do pokoju wkroczył również Sirzechs-sama. Czyżby skończyli już oglądać film? – Wymknąłem się na chwilkę. Muszę o czymś znowu porozmawiać. Rias, to kontynuacja naszej rozmowy za dnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozmowa? Czego będzie ona dotyczyła? Ach, wtedy, co Buchou i Akeno-san zostały zabrane przez Sirzechsa-sama?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs-sama, widząc moją pytającą twarz, powiedział do mnie coś, co wyjeżdżało poza granice mojej wyobraźni:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Porozmawiajmy o drugim Gońcu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rzeczy samej. Drugi Goniec, który został wskrzeszony jeszcze przede mną i Asią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 6===&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Następnego dnia w szkole.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Stałem na parterze starego budynku szkoły przy pomieszczeniu, które było „zapieczętowaną klasą”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Zebrał się tutaj cały klub. Nawet z zewnątrz pokój ten był skrzętnie zamknięty, więc nie dało się nic dojrzeć. Wyjaśnienie, do czego był używany, pozostawało przemilczane, ale… nawiązując do rozmowy, to był tutaj zamknięty Goniec Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Drugi Goniec… Przez długi czas pozostawał on tajemnicą dla mnie i Asi. Podobno pozostali, z wyjątkiem nowej Xenovii, wiedzieli o tym. Goniec ten był już w szeregach Buchou zanim stałem się diabłem, ale przez różne okoliczności nie mógł wziąć udziału w Rating Game przeciw Raiserowi oraz w walce przeciwko Kokabielowi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Wracając do rozmowy, to podobno był w posiadaniu niebezpiecznej umiejętności i siły wyższe nakazały jego zapieczętowanie, gdyż Buchou nie była w stanie kontrolować jego mocy. Czym on tak dokładnie był? Czyżby naprawdę stwarzał takie niebezpieczeństwo?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Zeszłej nocy Sirzechs-sama podczas rozmowy w moim pokoju powiedział, że wskutek walki przeciwko Feneksowi i Kokabielowi Buchou otrzymała wysoką ocenę od Czterech Maou, domostwa Wielkiego Króla Baela, domostwa Arcyksięcia  Agaresa i innych szanowanych diabłów. Zapieczętowanie drugiego Gońca zostało zniesione, gdyż brano pod uwagę możliwość, że teraz była już w stanie go kontrolować. I właśnie w ten sposób znaleźliśmy się przed „zapieczętowaną klasą”, jednak…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Taśma z napisem „NIE WCHODZIĆ” i z magicznymi pieczęciami mocno oklejała wejście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzieciak jest tutaj – powiedziała Buchou. – Goniec spędza tutaj cały dzień. Jego poziom mocy obniża się mocno w nocy i, ogranicza się to tylko do tego budynku, może opuszczać ten pokój, jednak odmawia opuszczania tego pomieszczenia. – Skończywszy mówić, zapukała do drzwi i zaczęła tworzyć magiczny krąg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czyżby usuwała pieczęć? Gdyby ktoś siedział zamknięty przez pół dnia w tak ciasnym miejscu, nie oszalałby? Ja bym nie wytrzymał. Gdyby mi pozwolono chodzić swobodnie po starym budynku szkoły w nocy, to z pewnością radośnie bym wybiegł z tego pokoju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cz-czy ta osoba jest hikikomori&amp;lt;ref name=&amp;quot;hikikomori&amp;quot;&amp;gt;Choroba cywilizacyjna polegająca na odizolowaniu się od społeczeństwa na kilka miesięcy lub lat. Osoby dotknięte tą dolegliwością zamykają się najczęściej w domu, unikając bezpośrednich spotkań z ludźmi. Polega to m.in. na tym, że dana osoba po powrocie ze szkoły spędza cały czas w swoim pokoju, traktowanym jako swoją twierdzę, nie kontaktuje się z rodziną, najbliższymi.&amp;lt;/ref&amp;gt;?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na moje pytanie Buchou skinęła głową i westchnęła. Naprawdę? Hikikomori? Kiba ściągnął taśmę, a Akeno-san pomogła Buchou w usuwaniu pieczęci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzieciak wewnątrz tego pokoju jest najlepiej zarabiającym demonem z nas wszystkich – powiedziała Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poważnie! Najlepiej zarabiający… Jak on niby zarabia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san mówiła dalej, niby odpowiadając na moje pytanie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przyjmuje przez komputer specjalne kontrakty od ludzi. Szczerze mówiąc, jest to osoba, która nie chce się z nami widzieć. Tacy ludzie inaczej negocjują i inaczej zawierają znajomości. Rozwiązują wszystko przez komputer. W zawieraniu kontraktów przez komputer, pośród nowych służących, dzieciaki zgarniają ich najwięcej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niesamowite! Negocjowanie przez komputer! I przez niego nawiązuje kontrakty z ludźmi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż zatem, teraz otworzę drzwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Magiczne pieczęci poznikały i przed nami były teraz zwykłe drzwi. Buchou otworzyła drzwi…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE! – !! rozległ się niezwykle piskliwy krzyk. C-co to kurna było?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou nie była tym zaskoczona, tylko westchnęła i wraz z Akeno-san weszła do środka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzień dobry. Dobrze widzieć cię pełnego energii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– D-d-dlaczeeeeego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W środku zachodziła taka wymiana zdań. Sądząc po głosie, była to osoba młoda, pewnie z gimnazjum, ale… dziewczyna? Albo młody chłopak? Nie mogłem tego stwierdzić, ale mogłem powiedzieć, że osoba ta była niesamowicie zdezorientowana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara-ara, pieczęć została zdjęta, wiesz? Możesz teraz stąd wyjść. No, to wyjdziemy stąd wspólnie? – usłyszałem łagodny głos Akeno-san. Wyczuwałem w nim empatię i uczucie. Czułem, że próbowała delikatnie nawiązać kontakt.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeee! Tutaj jest dobrzeeeee! Nie chcę stąd wychodzić! Nie chcę spotykać się z luuuudźmi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……Czy to nie był poważny przypadek hikikomori?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wymieniłem spojrzenia z Asią i oboje przechyliliśmy swoje głowy. Również na twarzy Xenovii widniało jedno wielkie zapytanie. Tylko Kiba i Koneko-chan pozostawali nieporuszeni. Kiba uśmiechał się gorzko, a Koneko-chan westchnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Postanowiłem zajrzeć do środka. Wszedłem trochę głębiej do pomieszczenia. Zasłony z powodzeniem nie przepuszczały żadnego światła. Ciemność. Pokój był urządzony w dziwny sposób, wyglądał jak dziewczęcy. Szmaciane lalki również znalazły tutaj miejsce. T-trumna? W kącie pokoju stała pojedyncza trumna, taka, która jest używana za granicą. Buchou i Akeno-san stały wewnątrz pokoju. Czyżby Goniec był tuż za nimi?&lt;br /&gt;
Podchodząc bliżej, ukazała się… bishoujo o szlachetnym wyglądzie, złocistych włosach i czerwonych oczach, które sprawiały, że wyglądała jak lalka. Siedziała na podłodze i sprawiała wrażenie, jakby chciała uciec od Buchou i Akeno-san. Bardzo się trzęsła. Chwileczkę, była ubrana w nasz szkolny mundurek! Nawet więcej, była bardzo śliczna!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ooch! Dziewczyna! I na dodatek z zagranicy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wspaniale! Kolejna złotowłosa bishoujo, druga po Asi! Jestem taki szczęśliwy! Będą dwie blond bishoujo! Nie mogła mnie spotkać większa radość! Cieszyłem się, jednak Buchou pokręciła głową i powiedziała:&lt;br /&gt;
– Wygląda jak dziewczyna, ale bez wątpienia jest to chłopak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……Co? Przez chwilę nie wierzyłem własnym uszom. To były takie absurdalne słowa. B-Buchou, proszę cię, nie żartuj. Przecież to dziecko wygląda jak bishoujo!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, nie, nie, bez względu na wszystko to jest dziewczyna, Buchou! … Ech? Naprawdę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ma takie hobby, aby ubierać się w damskie ubrania – powiedziała spokojnie Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ubieranie się w damskie ubrania? To co, ten dzieciak nie nosił tego damskiego mundurku ze względu na to, że był dziewczyną, ale przez to, że mu się to podobało?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cooooooooooooooooooooooooooooooooooo!? – krzyknąłem głośno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Złotowłosa bishoujo… nie, złotowłosy, ubrany jak dziewczyna, chłopak zapiszczał na mój krzyk:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Eeeeeeek! Przepraszam, przepraaaaaaszam!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Bez jaj! On był chłopakiem!? Nie, nie, nie, bez względu na to, jak się na to popatrzyło, ta część niego było bardziej bishoujo niż niektóre dziewczyny! Naprawdę tego nie pojmowałem! Nawet jego głos był dziewczęcy! Był wzrostu dziewczyny!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uwaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! – Złapałem się za głowę i upadłem na podłogę! To było bezsensowne! On był chłopcem, mimo że był tak śliczny! Czy Bóg nie miał litości? Zaraz, przecież nie było żadnego Boga! To było bezlitosne!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Z pewnością źle utożsamiał się ze swoją płcią! Wewnątrz brzucha swojej matki musiał napotkać jakieś dodatkowe przeszkody! Uwaaaa, nie mogę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czy to w porządku mieć tak okrutne życie… Przecież on wygląda dokładnie jak bishoujo… a jest mężczyzną… i ma penisa…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Wypowiadanie wulgaryzmów jest zabronione. – Koneko-chan już była w pokoju!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wybacz, Koneko-chan. Ale to jest naprawdę okrutna historia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To bardziej okrutne niż samo jego hobby noszenia kobiecych ciuszków! Pasują tak do niego, że kiedy usłyszałem tę bolesną prawdę, doznałem zbyt wielkiego szoku! Mimo że jest hikikomori, to lubi nosić damskie ubrania! Czy one są po to, aby je komuś pokazywać!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na mój krzyk młody transwestyta odparł:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-a-a-ale damskie ubrania są super śliczne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie mów, że są taaaaakie! Kurna! Mimo, że jesteś chłopaaakiem! Rozbiłeś błyskawicznie moje marzenie na kawałeczki! J-ja już sobie wyobrażałem ciebie i Asię, dwójkę blond bishoujo Gońców! Oddaj je! Oddaj moje marzenie!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Twórczość i marzenia ludzkie szybko przemijają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Koneko-chaaaaaaan! To wcale nie jest śmieszne!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To było okrutne! Myślałem, że była to dziewczyna, a to był chłopak przebrany za dziewczynę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– P-p-p-przy okazji, kto to jest? – zapytał Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To moi nowi podwładni, którzy dołączyli do mnie, kiedy ty byłeś tutaj – odpowiedziała, wskazując na mnie, Asię i Xenovię. – Pion, Hyoudou Issei; Skoczek, Xenovia; i podobnie jak ty, Goniec, Asia.&lt;br /&gt;
Wszyscy troje powiedzieliśmy „miło cię poznać”, ale ten dziewczęco ubrany chłopak-kun odpowiedział tylko z przerażeniem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Eeeeek! Liczba członków zwiększyła się bardzo!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie, czy on miał fobię na punkcie ludzi? To straszne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Możemy wyjść? Okay? Wiesz, że to naprawdę dobrze, że nie jesteś już zapieczętowany? – powiedziała łagodnie Buchou. Jednak…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nieeeeeeeeeee! Niemożliwe, żebym wyszedł na zewnątrz! Boję się! Boję się świata! Nawet gdybym wyszedł, to będę sprawiał innym tylko same kłopoty!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wkurzyłem się. Nie mogłem również przebaczyć mu tego, że był chłopakiem o takiej twarzy! Podszedłem do niego, złapałem go za ramię i powiedziałem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, Buchou powiedziała, żeby wyjść…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym samym momencie, w którym próbowałem go pociągnąć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Eeeeeeek! – Wraz z jego krzykiem, przestrzeń przede mną stała się biała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
………Hm? Co? Mimo że powinienem był trzymać teraz go za oba ramienia, to go tutaj nie było. Siedział natomiast w kącie po drugiej stronie pokoju i trząsł się. Hm? Dlaczego? Przecież złapałem go za ramię…&lt;br /&gt;
– Dziwne. Coś przed chwilą…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Coś się stało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Asia, Xenovia i ja byliśmy zaskoczeni tym tajemniczym zjawiskiem, ale pozostali tylko westchnęli. Kiba i reszta dobrze o tym wiedzieli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie denerwuj się! Nie denerwuj się! Proszę, nie bij mnieeeeee!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak zawsze, dziewczęcy chłopak-kun krzyczał. Co on zrobił?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san, zauważywszy moją dezorientację, zaczęła tłumaczyć:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To dziecko posiada Sacred Gear, który pozwala mu, kiedy tylko znajdzie się w stanie pobudzenia emocjonalnego, na zatrzymanie upływu czasu w polu swojego widzenia na pewien, określony czas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……Zaraz, zatrzymywanie czasu? Serio? To dziecko, które przypominało bardziej idiotę, posiadało tak potężny Sacred Gear! Posiadał taką zdolność. Właśnie dlatego, przez krótką chwilę, odczuwaliśmy złość. Po prostu nas zatrzymał i sobie uciekł, hm. Mówiąc uciekł, miałem na myśli, że cierpiał na poważną chorobę, która nie pozwalała mu opuścić tego pokoju. To dało się wytrzymać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Z racji, że nie jest w stanie kontrolować swojego Sacred Gear, z rozkazu Arcyksięcia i Maou, Sirzechsa-sama, został zapieczętowany – powiedziała Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Mógł zatrzymać upływ czasu. To naprawdę przerażająca zdolność. Jeżeli nie mógł tego kontrolować, to mógł stanowić zagrożenie dla towarzyszy. Niech zgadnę, właśnie taki był powód?&lt;br /&gt;
Buchou objęła chłopca i powiedziała do nas:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ten chłopiec to Gasper Vladi. Jest moim Gońcem. Jak na razie, jest uczniem pierwszej klasy Akademii Kuou… Zanim został wskrzeszony, był na pół człowiekiem, na pół wampirem.&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Odnośniki tłumacza==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High_School_DxD_-_Tom_4_rozdzial 1|rozdziału I]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High_School_DxD_-_Tom_4_rozdzial_3|rozdziału III]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Myszax</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_4_rozdzial_1&amp;diff=328633</id>
		<title>High School DxD - Tom 4 rozdzial 1</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=High_School_DxD_-_Tom_4_rozdzial_1&amp;diff=328633"/>
		<updated>2014-02-06T21:52:46Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Myszax: /* Żywot 1: Wakacje! Stroje kąpielowe! Jestem w tarapatach? */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Żywot 1: Wakacje! Stroje kąpielowe! Jestem w tarapatach?==&lt;br /&gt;
===Część 1===&lt;br /&gt;
– To nie są żarty! – Szkarłatnowłosa bishoujo-sama w przypływie złości uniosła brwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rias Gremory Buchou. Była moją panią i wysokoklasowym diabłem, moją onee-sama. W szkole pełniła funkcję przewodniczącej Klubu Okultystycznego. Potrafiła być bardzo surowa, ale po prawdzie była naprawdę miłą osobą. Była tym, kogo od dawna pragnąłem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I właśnie ta bishoujo-sama, której jeszcze nie tak dawno uparcie poszukiwałem, pozwoliła mi na użycie swoich ud jako poduszeczki… Jak zawsze, jej udowa poduszeczka była bardzo mięciutka i powodowała u mnie niesamowity wybuch emocji, dokładnie tak jak ostatnim razem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przy okazji, już jakiś czas temu przywdzialiśmy nasze letnie mundurki, a nie były one długie. Oto wspaniała pora roku, w której byliśmy lekko poubierani!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rzeczywiście, mimo że zadecydowano, że spotkanie przywódców trzech frakcji odbędzie się w tym miasteczku, to pomyśleć, aby naczelnik upadłych aniołów tak niespodziewanie wtargnął na moje terytorium i zakłócił nasze interesy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou drżała ze złości. Och, była przerażająca…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Kilka dni wcześniej, z powodu wydarzenia, które nastąpiło pomiędzy diabłami, upadłymi aniołami i aniołami, relacje między tymi trzema grupami zostały w pewnym stopniu naruszone, w rezultacie czego wszyscy przywódcy zdecydowali się spotkać i podyskutować na temat przyszłości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byliśmy w to wydarzenie zamieszani… a na dodatek musieliśmy się stawić na tym spotkaniu i zdać szczegółowy raport.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Jeszcze zanim nadszedł dzień tego zgromadzenia, Azazel niespodziewanie się z nami skontaktował. Tak, z nim też nawiązałem kontrakt. Zataił przed nami swoją prawdziwą tożsamość. Prawidłowym jest stwierdzenie, że wmieszał się w interesy innych osób. Nie wspominając już o tym, że z racji iż był wodzem upadłych aniołów, temat ten otrzymał status ważnego i nie skończy się na tym, że był to tylko zwykły figiel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo wszystko rodzina Buchou nie wydawała się tym w ogóle przejmować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A na sam koniec próbować położyć brudne łapska na moim ślicznym Iseiu! Ceną jest śmierć! Słyszałam, że Azazel był wyjątkowo zainteresowany Sacred Gear. Z pewnością skontaktował się z nami, ponieważ mój Ise posiada Boosted Gear… Wszystko będzie dobrze, Ise. Obronię cię, Ise. – Mówiąc to, Buchou głaskała mnie po głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou, będąc wysokoklasowym diabłem, uwielbiała swoich podwładnych i traktowała jako część swojej rodziny. Nienawidziła, gdy ktoś dotykał lub niszczył jej mienie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zwłaszcza, że traktowała mnie wyjątkowo rozkosznie, była bardzo uczulona na tego typu historie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Haa… Gdy tylko znajdzie sobie chłopaka, straci mną zainteresowanie i mnie wyrzuci… Jeżeli wcześniej nie stanę się królem haremu, to pozostanę samotny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wygląda na to, że Azazel celuje w mój Sacred Gear – dałem upust moim zmartwieniom. – On jest przywódcą upadłych aniołów, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co by mi się stało, gdybym został przez niego pochwycony? Nie byłem sobie w stanie tego wyobrazić…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na moje słowa inny męski członek klubu, przystojny książę Kiba, przemówił:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Słyszałem, że Azazel posiada rozległą wiedzę na temat Sacred Gear. Słyszałem także, że gromadzi posiadaczy Sacred Gear o dużych możliwościach. Jednak nie musisz się o nic martwić – tutaj spojrzał się na mnie, jakby się we mnie zatracił – ochronię cię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
… Kiba, to obrzydliwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– … Nie, eee… cieszę się, ale jak mam to rozumieć… jak mam odpowiedzieć na takie słowa mężczyzny, którego twarz jest jak najbardziej poważna…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nic dziwnego, że powiedziałem coś takiego z poważną miną. Ocaliłeś mi życie. Jesteś moim cennym kamratem. Jeżeli nie będę w stanie ochronić swojego towarzysza, nie będę mógł nazwać siebie Skoczkiem domu Gremory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Tak, tak, rozumiałem to, ale… sam wiesz. Twój głos nie brzmiał, jakbyś rozmawiał z kamratem, przyjacielem, nie wspominając o tym, że byłem chłopakiem. Widocznym było, że mówiłeś to jak do BOHATERKI.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie troszcząc się o to, Kiba kontynuował:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie ma żadnego problemu. Mój Sacred Gear osiągnął stopień Łamacza Ładu, ty posiadasz Boosted Gear. Jeżeli połączymy ich moce, będziemy w stanie wyjść z najgorszego kryzysu… Fufufu, wątpię, że wcześniej byłbym w stanie powiedzieć coś takiego. Dzięki znajomości z tobą moja gotowość w stosunku do towarzyszy również uległa zmianie. I mimo to wciąż nie wiem, dlaczego mi się to podoba… Odczuwam takie ciepło w okolicy klatki piersiowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …O-obrzydliwe. Nie… Nie zbliżaj się do mnie! Nie dotykaj mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Naprawdę, dajcie mi już święty spokój! Ostatnimi czasy pewne kręgi dziewczyn coraz bardziej o nas plotkowały i to nie na byle jakie tematy, ale bardzo nieprzyzwoite. Nie chcę już mieć z tobą nic wspólnego, tym bardziej z tymi gejowskimi plotami!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Po ataku jednego z liderów upadłych aniołów, postawa tego gościa względem mnie była… co najmniej dziwna! Przyznaj się, co planujesz poprzez bycie takim słodziasznym!? Rób to sobie ze swoimi klientkami!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-niemożliwe, Ise-kun…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z łatwością się uspokoiłeś – niepotrzebne uczucia źle na ciebie wpływały! I dlaczego tak bardzo chciałeś tu być?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mimo wszystko, zastanawiam się, co się stało… Nie znając żadnych z ich ruchów, my również nie możemy podjąć żadnych akcji. Po drugiej stronie stoi Wódz upadłych aniołów. Nie możemy nawet się z nim skontaktować – dzieliła się swoimi przemyśleniami Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Nie mogliśmy zniszczyć stosunków między diabłami a upadłymi aniołami ze względu na nasz kaprys. Buchou była bardzo uczulona na ten temat, z ich strony nie było żadnych ruchów, więc my pozostawaliśmy bezradni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Azazel zawsze taki był, Rias – usłyszeliśmy nagle głos, który nie należał do nikogo z nas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy obejrzeli się w kierunku, z którego dochodził, a naszym oczom ukazał się… szkarłatnowłosy mężczyzna, który przyjemnie się uśmiechał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Pamiętałem tę twarz. Zaraz, Akeno-san i reszta klęczeli. Tylko ja z Asią pozostawaliśmy zdezorientowani. Nasza nowoprzybyła, Xenovia, również wyglądała na zakłopotaną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;BAM!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ała! Wstając, Buchou trąciła moją głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O-o-onii-sama! – krzyknęła zaskoczona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, ten niespodziewany gość był jej starszym bratem i aktualnym Maou diabelskiej społeczności. Sirzechs Lucyfer-sama – oto on we własnej osobie! Ooch, spotkać się ponownie z Maou-sama w takim miejscu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Azazel nie zrobi niczego głupiego, jak Kokabiel kilka dni temu. Chociaż zawsze może zrobić jakiegoś psikusa, jak ostatnio. Naczelnik przybędzie wcześniej, niż to planowane – powiedział Maou-sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Za jego plecami stała srebrnowłosa służka, Grayfia-san. Jej obecność nikogo nie dziwiła, w końcu była jego Królową. W pośpiechu, podobnie jak Akeno-san i reszta, klęknąłem. Asia, widząc, co robię, również uklękła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odpuśćmy sobie te powitania, przybyłem w sprawach prywatnych – powiedział. Podnieście swe głowy, nie musicie być tacy pełni szacunku – zasugerował.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy posłuchali jego słów i powstali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, moja mała siostrzyczko. Ten pokój wygląda jak miejsce jakiejś straszliwej zbrodni. Zastanawiam się, jakim cudem to pomieszczenie może być przepełnione magicznymi kręgami, skoro zbierają się tutaj takie młode dziewczyny. – Rozglądając się po pokoju, na twarzy Maou-sama zawitał zgorzkniały uśmiech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No cóż, rzeczywiście była to prawda. Co prawda przyzwyczaiłem się już do tego, ale wciąż ten pokój pozostawał dziwnym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Onii-sama, co ty tutaj robisz? – zapytała niepewnie Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W sumie to niepotrzebnie. To nie było możliwe, żeby Maou-sama, na barkach którego spoczywał los całej diabelskiej społeczności, pojawił się w ludzkim świecie i to na dodatek w szkolnym pokoju klubowym.&lt;br /&gt;
Na te słowa Maou-sama wyciągnął rękę, trzymając w dłoni jakiś pusty druk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co ty wygadujesz? – zapytał. – Zbliżają się wizyty klasowe, zgadza się? Zastanawiam się nad udziałem w nich. Bardzo chcę zobaczyć moją siostrzyczkę, która przykłada się do nauki.&lt;br /&gt;
Ach, teraz mówiłeś o tym, choć fakt, szkolne wizyty zbliżały się wielkimi krokami. Mój ojciec był tak napalony na to, że chciał brać urlop, żeby móc przyjść. Nieważne, i tak chciał bardziej zobaczyć, jak radziła sobie Asia niż ja. A moi rodzice lubili się sprzeczać podczas takich festiwali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Grayfia, mam rację? To ty powiedziałaś o tym Onii-sama?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Grayfia-san odpowiedziała zakłopotanej Buchou natychmiastowo:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, wszelkie informacje ze szkoły przychodziły do mnie, a jestem odpowiedzialna za harmonogram domu Gremory, a będąc również Królową Sirzechsa-sama, zatem przekazałam tę wiadomość mojemu panu.&lt;br /&gt;
Na te słowa Buchou westchnęła. Hm? Nie była tym zainteresowana? Czyżby nie lubiła, gdy rodzina się jej przygląda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nawet jeżeli moje obowiązki jako Maou są wymagające, nawet jeżeli będę musiał zrobić sobie wolne od pracy, chciałem zobaczyć, jak moja siostrzyczka radzi sobie w szkole. Nie martw się, Otou-ue&amp;lt;ref name=&amp;quot;otou-ue&amp;quot;&amp;gt;Tata.&amp;lt;/ref&amp;gt; również przybędzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	O rany! Otou-san Buchou będzie obecny! Miałem okazję go spotkać, na tym przyjęciu zaręczynowym, na które wtargnąłem. Wyglądał jak diabelski dandys&amp;lt;ref name=&amp;quot;dandys&amp;quot;&amp;gt;Mężczyzna o wyszukanym sposobie ubierania się i dość swobodnych obyczajach&amp;lt;/ref&amp;gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-nieprawda! Przecież Onii-sama jest Maou! Zostawiłeś wszystko i przyszedłeś tutaj! Maou nie może traktować pojedynczego diabła tak specjalnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Rozumiałem – z racji, że jej brat był Maou, to bez względu na więzi krwi pomiędzy nimi, nie potrafiła znieść, że była traktowana w szczególny sposób.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, nie – Maou kręcił przecząco głową – to również jest częścią mojej pracy, Rias. Właściwie to rozmyślałem nad zorganizowaniem spotkania w tej szkole. Przybyłem w celu sprawdzenia tego miejsca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	C-c-ooo? Naprawdę? Nie mogłem ukryć swojego zaskoczenia. Nie, nie tylko ja, wszyscy byli zszokowani. Chcesz zrobić to tutaj!? W tej szkole, Diabły, Anioły i Upadli Aniołowie, mają się spotkać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Tutaj? Naprawdę? – Buchou otworzyła szeroko oczy. Co się dziwić, każdy zapytałby się o to raz jeszcze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, ta szkoła wydaje się mieć przypieczętowany los. Moja siostrzyczko, legendarny Sekiryuuteiu, użytkowniku świętych-demonicznych mieczy, posiadaczko świętego miecza Durandala, młodsza siostra Maou Serafall Lewiatan jest przywiązana do tego miejsca, Kokabiel i Hakuryuukou zaatakowali to miejsce. To zjawisko, którego nie można zaliczyć do zbiegu okoliczności. Krzyżują się tutaj niezwykłe siły, to jest jak ruch falowy. Myślę, że osobą, która napędza ten ruch falowy jest Hyoudou Issei-kun, nasz Sekiryuutei. – Maou-sama spojrzał się na mnie. Ten wzrok sprawiał, że się denerwowałem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jesteś Maou? Miło cię poznać, jestem Xenovia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Osobą, która przyszła mi z pomocą, była dziewczyna z zielonym pasemkiem, nasz nowy diabeł, Xenovia. Na pierwszy rzut oka była pięknością, jednak pozory myliły, gdyż była posiadaczką legendarnego świętego miecza, Durandala. Najnowszy członek rodziny Buchou i  jej Skoczek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzień dobry, Xenovio. Jestem Sirzechs Lucyfer. Słyszałem o tobie od Rias – osoba dzierżąca Durandala została wskrzeszona jako diabeł, nie wspominając już o tym, że wstąpiła w szeregi rodziny mojej siostry… Mówiąc szczerze, nie wierzyłem swoim uszom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Również nigdy nie myślałam, że zostanę diabłem. Zostać przywróconą do życia po stronie, którą jeszcze nie tak dawno nienawidziłam, choć muszę przyznać, czasami tego żałuję i uważam to za bardzo zuchwały ruch… Tak, i to tyle. Dlaczego zostałam diabłem? W akcie desperacji? Wtedy każda opcja wydawała mi się być dobrą opcją… Jednak czy dobrym było zostanie diabłem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	…Ach, znów przeżywała głębokie refleksje. Zawsze mówiła to, co chciała, jednak potem tego żałowała. Trudno było ją zrozumieć, zresztą jak każdą dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hahaha, świetnie, że moja siostrzyczka posiada w rodzinie tylu interesujących ludzi. Xenovia, ponieważ dopiero co stałaś się demonem, pewnych rzeczy nie będziesz w stanie jeszcze długo pojąć, jednak chcę wspierać domostwo Gremory jako rodzina Rias. Będę na ciebie liczył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gdy prosi o to legendarny Maou, którego imię zostało zapisane na kartach Biblii, nie mam innego wyjścia, jak to zrobić. Nie wiem, ile będę w stanie mogła zrobić, jednak pozwól, żebym mogła zrobić tyle, na ile pozwalają moje zdolności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na jej słowa Maou-sama uśmiechnął się. Ten uśmiech przypominał dokładnie uśmiech Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzięki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na to słowo policzki Xenovii stały się odrobinę czerwone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A teraz kontynuujmy naszą trudną rozmowę, ale w innym miejscu. Hm, jakkolwiek by nie było, mimo że przybyłem do ludzkiego świata, jest noc. Czy znajdę teraz jakiś nocleg?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciekawe jaki nocleg… może by coś się znalazło, ale zajęłoby to trochę czasu, zanim byśmy coś znaleźli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hm, zatem… coś mi przyszło do głowy. Podniosłem rękę do góry i powiedziałem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, w takim przypadku…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 2===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem. Cieszę się, że moja siostra nie sprawia żadnych kłopotów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie ma o czym mówić, Onii-san! Rias-san jest naprawdę dobrą dziewczyną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, Rias-san jest tak wspaniała, że Ise na nią nie zasługuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	W moim domu, w moim salonie, legendarny Maou-sama rozmawiał z moimi rodzicami. Obok niego siedziała Buchou, a za nim w stanie gotowości czekała Grayfia-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle ja wtrąciłem się w ich rozmowę:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W takim wypadku, może zostaniesz u nas?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Początkowo kręcił dookoła oczyma, ale może na skutek świadomości, że Buchou mieszkała w tym domu, ochoczo się zgodził:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Okay. Chciałbym podziękować ludziom, którzy dali mojej siostrze dach nad głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, nie! – opierała się uroczo Buchou. Jednak nikt nie był w stanie powstrzymać Maou-sama i Grayfii-san, a po zakończeniu wszelkich diabelskich interesów, przyszliśmy do domostwa Hyoudou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Twoja zaczerwieniona twarzyczka była taka śliczna. Z pewnością bałaś się, co mógł powiedzieć twój brat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Tymczasowo ustaliliśmy, że Sirzechs-sama jest Onii-san Buchou i jest spadkobiercą wielkiej firmy, którą prowadził ojciec Buchou. Przedstawił się jako Sirzechs Gremory. Po podaniu nazwiska, którego już tak dawno nie używał, wydawał się świetnie bawić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ta służka-san…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach tak, to jest Grayfia – odpowiedział Maou-sama mojemu ojcu. – Właściwie to jest moją żoną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Eeeeeeeeeeeeeeeeeeeee?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy, oprócz Buchou, dali upust swojemu zdziwieniu, ale Grayfia-san pozostała nie wzruszona i szczypała Maou-sama w policzek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jestem Grayfia, służąca. Przepraszam za mojego pana, który lubuje się w takich żartach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Pułść, pułść, Głafia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wkurzona Grayfia-san i uśmiechający się, choć mający łzy w oczach, Maou-sama. Siedząca obok nich Buchou chowała twarz w rękach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ach, jej rodzina wydawała się być interesująca. Kto by pomyślał, że Maou-sama mówi takie żarty, choć jak widziałem, Grayfia-san była do tego przyzwyczajona. Maou-sama musiał często robić psikusy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż zatem, Gremory-san, również wybierasz się na wizyty klasowe? – spytała moja matka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej policzki były zaczerwienione. Mamo, czyżby urzekła cię piękna twarz Maou-sama? W sumie nic dziwnego, w końcu był męską wersją Buchou. Zaniemówiłem na widok, gdy ten przecierał sobie policzek po tym szczypaniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, zrobiłem sobie wolne od pracy i myślałem, żeby wykorzystać okazję i zobaczyć szkołę mojej siostrzyczki, a także, jak sobie radzi. W dniu wizyt mój ojciec również będzie obecny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, Otou-san Rias-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nasz ojciec zrobił dużo dla Akademii Kuou, podobnie jak ja, więc jest to świetna okazja, żeby mógł tutaj przybyć. Chociaż szczerze myślę, że chce po prostu zobaczyć twarz Rias.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Gremory-san! Może chciałbyś się napić sake? Mamy naprawdę wspaniałe, japońskie sake! – Otou-san przyniósł z kuchni cenną-butelkę-sakepodobną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Heeej! Ojcze! Tak nagle proponować sake! Czy to nie było trochę niegrzeczne? Mimo wszystko, w odpowiedzi na moje niepokoje, Maou-sama uśmiechnął się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Świetnie się składa! Pijmy za nasze zdrowie! W końcu japońskie trunki dobrze się przyjmują w wprawionych ustach&amp;lt;ref name=&amp;quot;gulp&amp;quot;&amp;gt;Tutaj znajdowało się coś w stylu „japoński alkohol schodzi dobrze w sprawnych ustach”.&amp;lt;/ref&amp;gt;!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maou-sama okazał się być bardziej towarzyszki, niż można było to sobie wyobrazić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 3===&lt;br /&gt;
– N-niemożliwe… Nie mogę spać razem z Iseiem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zabawa dobiegła końca i nadszedł czas na spoczynek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przed drzwiami mojego pokoju, Buchou podeszła do Maou-sama z surową miną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chcę z nim trochę porozmawiać. Wybacz Rias, ale tylko na dzisiejszą noc pożycz mi Hyoudou Isseia-kun.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozumiałem. Chciał najwyraźniej uciąć ze mną pogawędkę, będąc w łóżku. Rozstawił już futon&amp;lt;ref name=&amp;quot;futon&amp;quot;&amp;gt;Futon – pikowany materac do spania o wym. 180x90 cm grub. 5-30cm. Rozkładany na noc na tatami – trzcinowej macie na podłodze, zwijany na dzień. Przykrywa się go prześcieradłem, pod głowę poduszeczki wypchane trawą morską.&amp;lt;/ref&amp;gt; dla gości w moim pokoju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Buchou, która spała zawsze ze mną, wydawała się być kompletnie załamana z tego powodu. Jej miłość do podwładnego kończyła się tutaj. Tak jakby zabrano jej szmacianą lalkę, z którą lubiła sypiać. To zbyt piękne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomniały mi się słowa Akeno-san. Wydawało mi się, że jej stopień zależności ode mnie z dnia na dzień zwiększał się. Buchou powiedziała mi, że jestem dla niej bardzo uroczy, jednak ja obawiałem się tego, czy uda mi się sprostać jej wymaganiom…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak już jesteśmy w tym temacie, to ostatnimi czasy sypiam razem z Asią i Buchou. Każdej nocy nasze ciała układały się jak kreski w kanji dla rzeki .&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Mimo wszystko przez sypianie w trójkę, w jakiś dziwny sposób odczuwałem ulgę. Rozumiałem to jak to, że mąż i żona zawsze sypiają razem. Gdybym miał młodszą i starszą siostrę, to by to tak wyglądało?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Przyzwyczaiłem się do tego, że Buchou traktowała mnie jak poduszkę do tulenia. Asia, nie chcąc być gorsza, również się we mnie wtulała, dzięki czemu po każdej nocy miałem wspaniałe wspomnienia, ale… nic poza tym się nie działo… Może dlatego, że była to bardziej miłość rodzinna?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou powiedziała mi, że cierpi na taką chorobę, że jeżeli nie będzie mogła ze mną spać, to umrze. Asia zaś stwierdziła, że jeśli nie będę przy jej boku, to będzie z tego powodu strasznie smutna. Czy przytulanie mnie daje tyle radości?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomniało mi się to, co ostatnio przez łzy powiedział mi Matsuda:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Wyczuwam od Iseia zapach Asi-san! Co to ma znaczyć!?」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Cóż, w sumie było to oczywiste, ponieważ każdą noc spędzaliśmy przy sobie, zatem niczym dziwnym to nie było. Na pytanie Matsudy odpowiedziałem dwuznacznie, ale czy wśród innych nie zaczną krążyć jakieś dziwne plotki o mnie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Fufufu, bez dyskusyjnie wszyscy chłopacy z klasy byli pewni, że mam „to” już za sobą. Niech tak myślą! Przecież w tym były same pozytywy! Jeżeli nawet nie byłem w stanie „tego” zrobić!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Gdyby na moim miejscu był Kiba albo jeszcze ktoś inny, to przespałby się już z Buchou? Nie, nie, to nieprawda! Mimo że te wspaniałe okazje co chwila się powtarzały, to istniał pewien porządek rzeczy. Nie mogłem go ominąć i rzucić się jak dziki zwierz na Buchou…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Z mojego punktu widzenia to nie jesteś żadnym Cesarskim Czerwonym Smokiem, a Cesarskim Czerwonym Prawiczkiem.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Usłyszałem nagle głos Ddraiga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Morda! Daj mi spokój! W międzyczasie będę robił zboczone rzeczy z Buchou, a ty będziesz się tylko patrzył! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise… – Buchou czule mnie przytuliła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uoooo! Naprawdę mnie to ucieszyło, ale przed obliczem dwóch innych osób było to trochę krępujące!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	W szkole była chłodną Buchou, ale w domu zachowywała się właśnie tak. Przywodzi to na myśl sekretarkę, która wykonuje wszelkie rozkazy ze spokojem, ale kiedy tylko wróci do domu, przed obliczem swoich zwierzątek zachowuje się jak dziecko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Możesz spać sam? Nic ci beze mnie się nie stanie? Bo ja nie czuję się z tym w porządku. Bez ciebie u mego boku…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ojou-sama, wracajmy do naszego pokoju. Będę spała w twoim pokoju. Cóż zatem, dobrej nocy, Sirzechsie-sama. – Grayfia-san odciągnęła Buchou, która coś mówiła. Została ode mnie oderwana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiem, Grayfio… – jej głos zdradzał żalem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ta scena wyglądała tak, jakby oddzielano dziecko od rodzica.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, eee, dobranoc, Ise-san. Również uważam to za pechowe, jednak dzisiaj będę spała u siebie. – Pochyliwszy lekko głowę, Asia odeszła w stronę swojego pokoju, przez cały czas mając na twarzy uśmiech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozostała tylko nasza dwójka: ja i Maou-sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Możemy już wejść do środka?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-tak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już sama jego obecność sprawiała, że byłem podenerwowany!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Jego postawa była elegancka, aura otaczająca demony z pewnością była wokół niego, ale nawet taki amator jak ja był w stanie wyczuć olbrzymie skupienie magii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pewnie gdyby potraktował mnie kapką swojej mocy, to nic by po mnie nie zostało. Jednak wyczuwałem ten przepych. A ponieważ był jednym z najwyższych dostojników diabelskich, mogliśmy wykonywać swoją pracę ze zwykłym spokojem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
On był Maou…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już przez samo oddychanie tym samym powietrzem co on czułem, że pochodził z zupełnie innej klasy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Podczas gdy ja przygotowywałem się do spania w jednym pokoju z Maou, światła zgasły i pogrążyliśmy się w ciemności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Słyszałem, że spotkałeś Azazela – powiedział.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– … To prawda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Podobno nic ci nie zrobił, ale coś ci powiedział?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Powiedział, że spotkamy się następnym razem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem… Azazel niezwykle interesuje się Sacred Gear. Twój Boosted Gear nie jest wyjątkiem. Właściwie osoba podobna do ciebie, która jest w posiadaniu Longinusa, walczy u jego boku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– … W jakim celu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tego nie wiem. Jednak Azazel jest przywódcą grupy, która ma moc do zniszczenia Nieba, Zaświatów i ludzkiego świata. Mimo wszystko nie przepada za wojnami jak Kokabiel, a to z tego powodu, że to właśnie upadli aniołowie jako pierwsi wycofali się z wojny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, szczerze mówiąc to nie chciałem mieć innego właściciela niż Buchou. Znaczy się, nawet nie mogłem się tam dostać. Jeżeli zrobiliby mi przymusowe pranie mózgu, to co bym wtedy zrobił…&lt;br /&gt;
Odczytawszy moje obawy, Maou-sama przemówił przyjaznym tonem:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie martw się. Gwarantuję ci bezpieczeństwo. Ostatecznie legendarny smok zasilił szeregi diabłów, wiec muszę go dobrze traktować. Mojej siostrzyce również nie jesteś obojętny. Nigdy nie widziałem, żeby Rias była tak radosna, nawet w Zaświatach. Jestem pewien, że bawi się dobrze każdego dnia. I że jest to twoja zasługa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Musiał naprawdę troszczyć się o Buchou. Czułem, że w jego słowach kryły się głębokie uczucia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyoudou Isseiu-kun, opiekuj się moją siostrą, Rias.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak jest.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To oczywiste, Maou-sama, będę dbał o twoją siostrę. Zawsze. Nawet gdy zostanę sam, nie zmieni to faktu, że jestem częścią rodziny Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet gdy zostanę królem haremu, gdy Buchou będzie miała kłopoty, wybiegnę jej naprzeciw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ja… nie , ja jestem Pionem Buchou… Rias Gremory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzięki. A właśnie, Hyoudou Isseiu-kun. Nie masz nic przeciwko, żebym nazywał się tak, jak moja siostrzyczka, Ise-kun?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ależ proszę bardzo! To dla mnie zaszczyt!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem. Zatem, Ise-kun, mógłbyś mi mówić po imieniu? Onii-san również jest w porządku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O-onii-san? Co masz na myśli, mówiąc Onii-san…? Nie łapię tego, ale chyba spotkał mnie ogromny honor.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Odczuwam, że to trochę niegrzeczne, mógłbym cię nazywać Sirzechs-sama?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie mam nic przeciwko. Tak, mimo wszystko szkoda. Chciałem, aby legendarny smok nazywał mnie Onii-san… A tam, i tak stanie się to wkrótce, więc wszystko na razie jest w porządku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
–  C-co takiego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądało na to, że Sirzechs-sama wyciągnął jakieś wnioski. Nie miałem pojęcia, o czym rozmyślał, ale musiały to być jakieś udręki wysokiej rangi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przy okazji, Iseiu-kun.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-tak?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Boosted Gear może przekazać moc komuś innemu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, zgadza się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Może trochę z innej beczki, ale lubisz duże piersi, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak! Kocham je!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, powiedziałem to tak głośno przed obliczem Sirzechsa-sama! Co za nietakt! Tak się zawstydziłem! Mimo wszystko z pewnością byłem posłuszny swoim pragnieniom!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nawet jako jej brat uważam, że jej piersi są dosyć pokaźne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, piersi Buchou… mojej pani są najlepsze!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Onii-san! Jej cycki były najlepszą rzeczą na świecie! Naprawdę, były najlepsze! Dziękuję ci bardzo za je wychowanie! Byłem cały wdzięczny!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To pytanie typu „co, jeżeli”, ale… co by się stało, gdybyś przekazał zwiększoną moc Boosted Gear do jej piersi?... E, nie warto się o to martwić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– ………&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tej chwili doznałem szoku, jakiego nie doznałem nigdy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……Użyć Boosted Gear na jej cyckach…? N-niemożliwe… taka rzecz była możliwa?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie, ale! To nie było możliwe! Prezent dla cycków! Przetransportować moc Sekiryuuteia do cycków! To… tak właściwie to co by się stało?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie byłem w stanie sobie tego wyobrazić! Nie mogłem przewidzieć wyniku tego!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niech to! Poziom myślenia Maou-sama zostawiał mnie daleko w tyle! Co za użycie mocy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	… Czyżby ich wielkość po prostu wzrosła? Nie mogło być, ta piękna para mogła osiągnąć tytuł skarbu narodowego? Nie, nie, może świeciłyby podczas macania? Uch, uchhhh, nie wiem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Im bardziej nad tym rozmyślałem, tym bardziej mój mózg wył z rozpaczy. Właśnie teraz, tutaj, wysiliłem tak głowę, jak nigdy wcześniej. Palce moich obu rąk nieświadomie ściskały powietrze tak, jakby robiły to z cyckami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obraz stawał się zbyt wyraźny! Niedobrze! Nie zasnę! NIE ZASNĘ! Gdybym tak zrobił, co by się kurna stało!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dobranoc, Ise-kun.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs-sama poszedł spać, a ja siłowałem się sam na sam z myślami, nie mogąc uzyskać odpowiedzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 4===&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Kilka dni po wizycie Sirzechsa-sama.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sirzechs-sama wraz z Grayfią-san zostali u mnie tylko na jedną noc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądało to tak, jakby dogłębnie badali miasto, jednak z mojej perspektywy, perspektywy człowieka, który przez kilka dni zajmował się Sirzechsem-sama, przypominało to zwykłe zwiedzanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Nie, przecież to był Maou-sama! Z pewnością postrzegał to wszystko tak, jak ja nawet nie mogłem sobie wyobrazić. Grał wraz ze mną w centrach gier (najwidoczniej planuje otwarcie kilku w Zaświatach), w barze próbował wszystkich potraw (powiedział, że chce utworzyć sieć restauracji…), odwiedziliśmy kapliczkę Shintou&amp;lt;ref name=&amp;quot;shintou&amp;quot;&amp;gt;Shintō lub kannagara-no-michi to tradycyjna religia Japonii oparta na mitologii japońskiej, charakteryzująca się politeizmem i różnorodnością przejawów i kultów. Wierzenia shintō nie mają wspólnego kanonu, organizacji, ani świętych ksiąg.&amp;lt;/ref&amp;gt; (dzięki demonicznej aurze święta moc kapliczki została zagłuszona, więc mogliśmy wejść bez żadnych przeszkód. Maou-sama mógł zrobić wszystko!), a na pierwszy rzut oka wszystko to przypominało jakby przyjechał tutaj podróżować i bawić się. Odczuwałem, że wszystko co robił, robił z powagą. Jako diabeł brakowało mi treningu, żeby być zdolnym do myślenia nawet o tym!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Przy okazji, gdybym zrobił to z piersiami Buchou, co by się stało – nie wiem, wciąż nie uzyskałem odpowiedzi… Może ją o to zapytać? Nie, to byłoby głupstwo!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Buchou! Mogę użyć Boosted Gear na twoich cyckach?」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Idiooooooooooooooooooota! Nie możesz powiedzieć czegoś takiego!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale mnie to tak nęciło! Co by się stało? Cycki Buchou…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozmyślając nad tym od tamtego poranka, moje wakacje przemieniły się w dzień roboczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wychodzimy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Nasza trójka opuściła dom. Co prawda dzisiaj było wolne, jednak musieliśmy coś zrobić i dlatego zmierzaliśmy do szkoły. Guuh! Oto najbardziej oczekiwany dzień ze wszystkich!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ach, moje serce się radowało! Biło głośno! Kap, kap, kap, ślina ciekła kącikiem moich ust.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dzień doberek – powiedziała osoba ze skromnym uśmieszkiem na twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była to Xenovia. Mieszkała sama niedaleko mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Stała się diabłem pod wpływem różnych czynników i nie chciała wracać do Watykanu. W tym celu zamieszkała w tym mieście, jednak spanie w opustoszałym starym budynku szkoły najwidoczniej nie należało do najprzyjemniejszych doznań i wynajęła mieszkanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Jej domek posiadał również diabelską aurę. Mieszkała w naszym sąsiedztwie, ponieważ jej pani, Buchou, oraz podobna do niej Asia mieszkały u mnie. Jeżeli miała jakiekolwiek problemy, mogła do nas w każdej chwili przyjść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ach, a pewnie tych problemów będzie bez liku, gdyż dopiero co zaczęła żyć w kraju o zupełnie odmiennej kulturze i standardach życiowych. A tak, Asia i Xenovia były bardzo zaskoczone tym, że ludzie podczas deszczowych dni noszą parasole.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Wszystko wskazywało na to, że żadna z nich wcześniej ich nie używała. Kiedy zobaczyły jedną, wykonaną z winylu, bardzo się jej przeraziły, wywarła ona na nich głębokie wrażenie. Naprawdę, ich kultura była zupełnie inna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asiu, dałaś radę odrobić pracę domową?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, a jak z tobą, Xenovio-san?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż, wciąż nie rozumiem paru rzeczy z japońskiego. Może byś mi pomogła?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak! Zostaw to mnie… Ale jednak znaki kanji są trochę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– U mnie to samo. To naprawdę przerażające, że Japończycy uczą się tego całego zestawu znaków. Zaczynam dostrzegać ich znaczenie gospodarcze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Asia wraz Xenovią gawędziły sobie. Kiedy spotkały się po raz pierwszy, nie wyglądało to na najlepsze spotkanie, ale jakoś fakt, że obie były Chrześcijankami, spowodował, iż ich znajomość zaczęła się pogłębiać.&lt;br /&gt;
Wśród chłopaków te dwie zagraniczne bishoujo były nazywane „cichą Asią” oraz „energiczną Xenovią”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rozumiem. To również jest wolą Pana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, wola Najwyższego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Amen… Auć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Modląc się, obie otrzymały obrażenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co wy do diabła wyrabiacie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ile razy jeszcze będę musiał robić tę scenkę&amp;lt;ref name=&amp;quot;manzai&amp;quot;&amp;gt;Jest to odwołanie do rodzaju skeczu o nazwie manzai ([http://pl.wikipedia.org/wiki/Manzai Wikipedia]).&amp;lt;/ref&amp;gt;?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chichocząc, Buchou powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż zatem, dzisiaj otwarcie części basenu, która do tej pory była niedostępna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak! Dzisiaj pora na basen! Czekałem na to najbardziej, na basen!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Członkowie Klubu Okultystycznego zostali wyznaczeni przez Samorząd Uczniowski do oczyszczenia basenu. Nadeszło już lato i szkoła musiała otworzyć wreszcie basen. Buchou zgodziła się na to pod warunkiem, że to właśnie my jako pierwsi będziemy mogli z niego skorzystać. Na tę wieść czym prędzej wzięliśmy się za sprzątanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Kilka dni temu Buchou zakupiła kostium kąpielowy. Pokazała nam go w domu, i choć go nie nosiła, to już samo patrzenie na niego sprawiło, że nie mogłem zatamować krwotoku.&lt;br /&gt;
Bo był niesamowity! Był ecchi&amp;lt;ref name=&amp;quot;ecchi&amp;quot;&amp;gt;Zboczony.&amp;lt;/ref&amp;gt;!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Buchou powiedziała, że „pokaże mi go na basenie”, dlatego też niecierpliwie czekałem na ten dzień! Ach, żyłem właśnie dla tego dnia! Być może trochę wyolbrzymiam, ale może zdobędę doświadczenie w te wakacje! Żegnajcie samotne wakacje!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeżeli już mowa o przerwie letniej, podczas jej trwania wielu chłopaków przestaje być prawiczkami. Ja też w te wakacje…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Guuah! W przeciwieństwie do zeszłych wakacji, w te będę otoczony przez dziewczyny! Jeżeli moje pierwsze seksualne przeżycia będą właśnie z Buchou, będą najlepsze! Nie, Akeno-san również była wspaniała! Achhh, nie mogłem już wytrzymać! Moja wyobraźnia sprawiała, że płonąłem od środka! Z chęcią podzieliłbym się z Kibą, który niestety nie mógł dzisiaj przyjść, gdyż miał jakąś robotę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san, znowu myślisz o czymś nieprzyzwoitym? – Asia pociągnęła mnie za policzek, a w jej oczach były łzy. Jednak nic nie mogło zatrzymać mojej straszliwej miny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 5===&lt;br /&gt;
Drogi dziadku w niebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaczęło się lato. Słońce obdarowywało nas gorącymi promieniami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mogłem zatrzymać płynących łez z powodu widoku, który obserwowałem. Moje łzy są wartościowe – miałem takie odczucie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, Ise. Jak wygląda mój strój?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buch! Krew zaczęła cieknąć z mojego nosa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Biała skóra Buchou! Skąpy strój kąpielowy odkrywał zbyt wiele!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drobna czerwona tkanina serwowała tak dużo! Jej c-cycki! Dało się zobaczyć nie tylko dolną część jej piersi! Urzekające nogi były również wspaniałym widokiem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara-ara, ty Buchou z pewnością jesteś już rozgrzana. Ufufu, naprawdę chciałaś tak pokazać się Iseiowi-kun. Przy okazji Ise-kun, jak wygląda mój strój?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z tymi słowami Akeno-san również weszła! [[Image:High_school_dxd_v4_047.jpg|thumb|]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W przeciwieństwie do Buchou, miała na sobie mikrobikini&amp;lt;ref name=&amp;quot;mikrobikini&amp;quot;&amp;gt;Chodzi o taki mocno skąpy strój kąpielowy. [http://www.sexyswimwear.com/store/images/items/fullsize/621.gif Przykład (+18)]&amp;lt;/ref&amp;gt; o kolorze czystej bieli! Podobnie jak ona, tkanina wyglądała na delikatną! Aach, gdy dwie onee-sama z takimi ciałkami noszą coś takiego, wielu chłopaków by na ten widok nie wytrzymało!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-san. R-również przyszłam się pokazać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy się odwróciłem, zobaczyłem Asię, która wierciła się w miejscu ze zdenerwowania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ubrana była w szkolny strój pływacki. Tak, gdy tylko blond bishoujo przywdzieje japoński strój kąpielowy, można było odczuć ten niesamowity przypływ mocy! Napis „Asia” na jej piersiach również był niesamowity!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Asiu, wyglądasz ślicznie! – odpowiedziałem. – Twój onii-san jest bardzo tym wzruszony! Naprawdę ci to pasuje!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ehehe, cieszę się, że Ise-san tak mówi – powiedziała, uśmiechając się. – Koneko-chan również ubrała się w szkolny strój.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ooch! Miała na sobie to, co Asia, hm! Kartka z napisem „Koneko” była równie urocza i wspaniała! Tak, oto narodziny uroczych maskotek!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– … Unikanie wzroku sprośnych oczu jest również częścią kompleksu, którego powoli się nabawiam – narzekała z rozczarowaniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z rozczarowaniem? Co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou położyła dłoń na ramieniu Koneko-chan i uśmiechnąwszy się, powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wybacz Ise, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 6===&lt;br /&gt;
– Tak. Raz, dwa, raz dwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzymałem Koneko-chan za ręce i pomagałem jej w wykonywaniu ćwiczenia, którego polegało na machaniu nogami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Zaraz po przyjściu na basen, pierwszą rzeczą, którą chcąc nie chcąc musiałem zrobić, było nauczenie pływania Koneko-chan. Buchou wydała mi taki rozkaz:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Ise, pomóż Koneko, będąc jej partnerem w pływaniu.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Koneko-chan brała małe wdechy w przerwie pomiędzy dźwiękiem „Puwa-„ i wymachiwała nogami z nadzwyczajnym wysiłkiem. Nie wiem czemu, ale widok, kiedy daje z siebie wszystko, był nader uroczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak trzymaj, Koneko-chan! – dodawała jej otuchy Asia. Przy okazji, ona również nie potrafiła pływać. Musiałem również jej w tym pomóc. Ale zaraz, przecież ja nie potrafiłem tak dobrze pływać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Chciałem tylko wpatrywać się w Buchou i podziwiać jej piękne ciało w wodzie. Oczami wyobraźni widziałem już, jak jej piersi falują i wydarza się coś niesamowitego!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Puwa-… Senpai, przepraszam za kłopotanie cię…  – powiedziała to przepraszającym głosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, nic się nie stało. Pomaganie dziewczynie w nauce pływania jest świetną frajdą, nie mam nic przeciwko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Zgadzało się. Wolałem uczyć pływać dziewczynę, niż jakiegoś dzieciaka. A zwłaszcza kiedy miały to być śliczna Asia i moja kouhai, Koneko-chan, to wtedy mogłem robić to przez cały dzień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ups, dopłynęliśmy do końca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Wymachiwała nogami przez całe dwadzieścia pięć metrów, lecz mimo to wciąż miała energię. Wpadła na mnie i choć było to przypadkowe, to wyglądało to tak, jakbyśmy się przytulali. Awawawa, gdyby skończyłoby się to tak, jak zawsze, czyli „… nie dotykaj mnie.”, z pewnością bym oberwał. Pozostawałem czujny, jednak jej reakcja mnie zaskoczyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– … Ise-senpai, nieoczekiwanie potrafisz być delikatny, mimo że jesteś zboczeńcem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
… Nie miałem pojęcia, czy to była pochwała czy też nie. Albo mi się wydawało, czy też rzeczywiście trochę się zaczerwieniła?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– C-cóż, też chciałem zrobić coś dla mojej kouhai. Zawsze sprawiam ci tyle problemów, więc raz chciałem pomóc. – Powiedziałem to, głaszcząc ją po głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Spróbowałem tego, co Buchou robiła mi już setki razy. Gdybym był na jej miejscu, byłbym szczęśliwy, że senpai płci przeciwnej mnie pogłaskał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz, nie byłem pewien, czy Koneko-chan zgadzała się na takie coś czy też nie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;PLUSK!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Usłyszałem, jak ktoś wskoczył do wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Na innym torze wodnym Buchou pływała z wielką elegancją! Uoooo! To moja szansa! Zanurkowałem prędko pod wodę i aktywowałem mój Boosted Gear! Przyłożyłem rękawice do mojej twarzy i przekazałem moc, która została podwojona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[TRANSFER!!]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Moc przepłynęła do moich oczu, a mój wzrok nagle się polepszył! Widziałem o wiele więcej. Byłem w stanie dostrzec pływająca Buchou! Wiedziałem, że mój Sacred Gear znajdywał również zastosowanie w takich przypadkach!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Napotykając opór wody, podskakującymi ruchami cycki Buchou kołysały się naprawdę wyjątkowo! Ach, to właśnie to, właśnie to! Opór narodził się w wodzie! A z niego powstały podskakujące cycki! Tego zawsze pożądałem! Ten zmysłowy biust poruszał się w wodzie tak swobodnie! Co za dziwaczna metoda podskakiwania! Kurna! Buchou! Dziękuję ci bardzo! Te twoje „rzeczy” są dzisiaj dla mnie zbyt obfite! Okay, po powrocie zrobię to pięć razy! …Składuj mózgu, składuj pamięci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Guh, wewnątrz mojej głowy zrobił się niesamowity szok. Guh! Traciłem oddech pod wodą! Spojrzałem do góry i ujrzałem Koneko-chan, która miała podniesioną rękę tak, jakby się przymierzała do uderzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– … Nie powinieneś się teraz zająć Asią-senpai? – jej głos wydawał się być ponury.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na boku zobaczyłem Asię ze załzawionymi oczyma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Uch, nawet ja, nawet ja…! – Asia również wydawała się być ponura.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kaszląc, powiedziałem do Asi:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Okay, Asiu, gotowa?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Tak. Oddaję się pod twoją opiekę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak właśnie zacząłem uczyć pływać Asię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 7===&lt;br /&gt;
– …Ach, jestem zmęczony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obok wody na rozłożonym prześcieradle Asia szykowała się do snu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Pomagałem jej w pływaniu, trzymałem za ręce, ale może z racji, że po prostu za dużo od siebie wymagała, musieliśmy powtarzać ćwiczenie wiele razy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Trening w wodzie pochłaniał w końcu o wiele więcej energii niż taki zwykły. Asia, która nigdy nie odznaczała się siłą, musiała być kompletnie wykończona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan również siedziała przy wodzie, odpoczywała w cieniu czytając książkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fuu, wypuściłem powietrze i usiadłem obok Asi. Myślałem, że po staniu się diabłem moja tężyzna fizyczna wzrosła, ale tym razem byłem nieźle zmęczony. Samodzielne ćwiczenie, a pomaganie komuś innemu były w końcu dwiema różnymi rzeczami. Nie wspominając już o tym, że pomagałem dziewczynom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Zzz…zzz…&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ktoś spał? Spojrzałem na bok i zobaczyłem słodko śpiącą Asię. Nigdy nie wydam jej za mąż.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czerwony nietoperz nadlatywał w moją stronę, a na widok uśpionej Asi wydawał się być radosny. Był to chowaniec Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Niespodziewanie poczułem na sobie czyjś wzrok, a gdy odwróciłem głowę, ujrzałem Buchou stojącą po drugiej stronie basenu. Trzymała w dłoni jakąś małą butelkę. Czy to olejek? Balsam?&lt;br /&gt;
Uśmiechając się, kiwnęła na mnie palcem. Jej usta poruszały się niemo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chodź tutaj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uoooooooooooooooooooo! Nie mogło być!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Wyczuwając coś instynktownie, podbiegłem do niej z boską prędkością! Po głowie chodziła mi tylko jedna, jedyna myśl! Tak, właśnie to! Nie mogło być inaczej!&lt;br /&gt;
Smarowanie olejkiem w środku lata!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mogło to być nic innego jak wcieranie olejku w ciało Buchou! Można nawet było pokusić się o stwierdzenie, że właśnie olejkowy masaż był tym, czego się pragnie! Pomyśleć, że będę mógł używać obu rąk na delikatnym ciałku Buchou tyle, ile zapragnę! Uooo! Już na samą myśl krew tryskała z mojego nosa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– H-hyoudou Issei przybył!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Patrząc na napalonego podwładnego, który pojawił się tuż przed nią, Buchou wpierw okazała zdziwienie, jednak natychmiast uśmiechnęła się dziwacznie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Rany, rzeczywiście jesteś. Właśnie cię wołałam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Przejrzała mnie na całego. Momentalnie się zaczerwieniłem. Uwaaah, co za wstyyyyyyyyyyyyd! B-byłem pewien, że poprosi mnie o naoliwienie się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Było to trochę smutne. Nie, nie było. W końcu mnie wezwała, to na pewno chciała, abym wykonał jakiś rozkaz. Bo byłem jej Pionem… ale oliwienie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie rób takiej miny. Dobrze myślisz, taki jest powód, dla którego cię wezwałam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Co takiego? – przerwałem jej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Diabły nie spalą się na słońcu, jednak pozostaje ono wciąż naszym wrogiem. – Wręczyła mi buteleczkę pełną cieczy. – To specjalny olejek piękności. Posmarowałbyś mi nim plecy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak! Z przyjemnością! – odpowiedziałem natychmiastowo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rzecz jasna! Mój mózg zrozumiał od razu tę sytuację!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udało mi się! Takie coś istniało! Myślałem, że pozostanie to w sferze moich marzeń, ale jednak! Łzy nie przestawały lecieć z moich oczu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Cóż zatem, możemy zaczynać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spokojnie. Bez wahania Buchou odpięła swój stanik na moich oczach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Wraz ze zniknięciem rzeczy ich podtrzymujących, nagie cycki pokazały się! Witajcie! Ile razy już się zwami kontaktowałem, cycki-sama?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz, chwileczkę! Buchou! Czy to w porządku, że obnażasz się przede mną, przed chłopakiem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Strumień krwi, który wciąż parł na dół. Poprzez zaciśnięcie nosa jakoś zatrzymałem krwotok, ale może z powodu mojej zboczonej natury, mój wzrok utkwił na cyckach! Aachh, Buchou! Co za piękne, różowe sutki!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– B-buchou! Zdjąć tak bez niczego swój stanik, nawet ja…! Zaraz, w takim miejscu! Przed chłopakiem! Czy to naprawdę w porządku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, skoro nie ma tutaj innego chłopaka, to nie mam nic przeciwko – odpowiedziała z uśmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, skoro tak mówisz! Tak się wzruszyłem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Chwileczkę, czyżby myślała o mnie jak o chłopaku? Byłem chłopakiem, ale czy to nie kolidowało z tym, że byłem również jej podwładnym? Uch, nie rozumiałem. Jednak już samo patrzenie było wielką nagrodą!&lt;br /&gt;
	Położyła się na brzuchu, odgarnęła włosy, a jej plecy stały się dla mnie dostępne. Aach, ta biała skóra była olśniewająca! Z racji ułożenia ciała jej ogromne cycuszki rozpłaszczyły się na podłodze. Niesamowite! Chciałem je zacząć miętosić! Zaraz, gdyby nadarzyła się okazja, to mógłbym użyć swojego Boosted Gear i przetransportować do nich moc!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zaczynaj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Właśnie dostałem pozwolenie na dotykanie ciała Buchou! Mogłem dotykać rękoma tej białej i delikatnej skóry! Może przyszedłem na świat właśnie dla tego dnia? Matko, ojcze, tak bardzo wam dziękuję! Znów wykonałem krok naprzód!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Matsuda, Motohama! Wspinam się coraz wyżej po drabinie dojrzałości! Wy jedynie możecie pełzać po ziemi! Wzniosę się dzisiaj na wyżyny! Poprzez dotykanie ciała Buchou z moich boków wyrosną skrzydła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Po wykonaniu jednoznacznych ruchów palcami, zbliżyłem dłonie do białośnieżnej skóry Buchou. Łaaaaa, niesamowite uczucie, była taka miękka i gładka… Byłem pewien, że gdybym potarł trochę mocniej, to usłyszałbym dźwięk podskakujących piersi…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Nałożyłem na dłonie ten specjalny diabelski olejek i roztarłem równomiernie. A teraz wyruszmy naprzeciw tajemnicy kobiecego ciała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pito, nyuuuuuuuuuuuuru.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dotknąwszy ją, próbowałem rozprowadzić balsam po całym ciele.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ach! Niech to! Jej skóra była naprawdę wspaniała! Po tak długim kontakcie z nią, myślałem, że i moje dłonie zarażą się tą delikatnością! Nie mówiąc już o samym dotykaniu, wszystko było takie mięciutkie, że samo rozciągało się w moich rękach! Nerwy w koniuszkach moich palców odbierały zbyt dużo bodźców z powodu kontaktu z taką elastycznością!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Rozprowadzając równomiernie po całych plecach, byłem tym tak pochłonięty, że mogłem nazwać się bezużytecznym! Nie mogłem dotknąć cycków, ponieważ brakowało mi na to odwagi! Gdybym powiedział, że wyślizgnęła mi się ręka, Buchou mogła by mi przebaczyć. Jednak myśląc o poczuciu winy, które by się po tym zrodziło…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uch! Chciałem dotknąć tych cycuszków, które się tak ładnie rozpłaaaaaaaaaaaszczyły!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Choć krążyłem palcami po jej plecach w takim stopniu, że nie miało to dla niej większego znaczenia, to gdybym zrobił to śmielej, to z pewnością by się wkurzyła. Ale ja chciałem pozostać w dotyku z tą skórą na zawsze!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, Ise.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-tak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Teraz na moim ciele nie ma już miejsca, którego byś nie dotykał. Tak jakby moje ciało było pod twoją kontrolą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– !!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z tymi pobudzającymi i fascynującymi słowami mój mózg przegrał! Dlaczego Buchou potrafiła mówić tak, że mogła poruszyć nawet serce zboczeńca!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chcesz też posmarować moje piersi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej słowa po prostu penetrowały moje uszy! Moim łzom nie było końca!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-tak! Oczywiście! A-ale czy to w porządku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jak najbardziej. Tylko rób to ostrożnie. Ufufu, naprawdę lubisz piersi dziewcząt, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak! Naprawdę je kocham! – Przyznałem to ze spływającymi łzami po moich policzkach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Taka prawda! Naprawdę je lubiłem! Kochałem! Były rzeczą, które miłowałem najbardziej w całym świecie! Cycki były wszystkim! Chciałem je masować! Chciałem je possać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, moja Onee-sama! Byłem rozpieszczany przez Buchou! Było świetnie, moja Pani!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise-kun ♪, też posmarowałbyś mnie olejkiem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;[ŚCISK]&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coś miękkiego i rozciągliwego przylgnęło do moich pleców! T-to uczucie! Przypominam sobie! Odwróciwszy głowę, za moim ramieniem pojawiła się twarz Akeno-san.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nuaaaah! Akeno-san! Kiedy ty!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Oplotła mnie swoimi rękoma jeszcze bardziej i przytulała mnie od tyłu! Uwaaa! Uczucie cycków uderzających o moje plecy przenosiło się ze skó…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz, nie wyczuwałem żadnego materiału! N-niemożliwe… bezpośredni kontakt!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san, zdjęłaś swój strój!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara-ara, to nie fair, że tylko ty go masz – Powiedziała do Buchou tak, jakby ją krytykowała, napierając przy tym cyckami na moje plecy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poruszała nimi po moich plecach tak, jak tylko chciała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kuh! To było celowe! Specjalnie nimi tak przyciskała! Chwileczkę, czułem nie tylko spiczastą końcóweczkę, ale całą sztywną wypukłość!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje ręce zatrzymały się bez niczego! Oczywiście! Gdyby i tobie coś takiego się przytrafiło, to nawet będąc w połowie spełnienia swojego życiowego pragnienia, przestałbyś! Aaaach! Cycki Akeno-san, rozciągliwe i mięciutkie! Czułem prawdziwe cycki, niesamowite! Mając na swoich plecach rozpłaszczone ogromne cycki, dało się poczuć różnicę w grubości i ciężkości!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– H-hej, Akeno. Może nie wiesz, ale Ise jeszcze nie skończył. A-a ja mówiłam ci już, żebyś go tak nie kusiła, prawda? – Buchou dźwignęła się na rękach, a jej wzrok wyglądał groźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było jasnym, że się wkurzała! Ale zaraz! B-buchou! Jeżeli się podniesiesz bez stanika…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Centralnie przed moimi oczyma jej sutki podskoczyły w powietrzu! Z najmniejszym ruchem Buchou trzęsły się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;[Pita]&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Akeno-san położyła głowę na moim ramieniu. Nasze policzki stykały się i pocierały o siebie! Przez moje ciało przebiegło coś nieznanego!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, Ise-kun. Buchou jest straszna. Zazwyczaj po prostu uciekałam, jednak tym razem chcę wyzwolić u mojego Kouhaia pewną rzecz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Boże.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Guh! Akeno-san ugryzła mnie w ucho! Akeno-san była zbyt erotyczna i tak jak spodziewałem, nie mogłem nawet się trząść!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była naprawdę zmysłowa. Ja byłem erotycznym diabłem, więc moje ruchy były z góry ustalone!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Chciałem się upewnić, że krew nie pocieknie z mojego nosa! Jednak było to dziwne! Kropla za kropelką leciały z moich nozdrzy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Naprawdę, Ise-kun jest uroczy. Buchou, nie dasz mi go? W przyszłości, gdy pozostanę samotna pod twoimi rozkazami, chciałabym mieć chociaż go.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie! Ten chłopak jest mój! Za nic ci go nie oddam!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie spotkałam tak niezwykle uroczego chłopaka jak on. Zatem będzie w porządku, gdy od czasu do czasu będę dla niego czuła w jednoznacznych sytuacjach, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zakazuję! Nie chcę, aby ten Ise tutaj znał jakąś inną dziewczynę! C-cóż, jeżeli chodzi o Asię to nic nie można na to poradzić, ale… ale w twoim przypadku Ise stanie się prawdziwą bestią!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara-ara, co za skrajność. Nie sądzisz, że chłopacy są najlepsi właśnie wtedy, gdy są bestiami? Gdy Buchou się waha… czystość Iseia…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie oddam go! Nie żartuję!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uoooo! Sprzeczka pomiędzy Królem i Królową o mnie, który był zwierzątkiem! Aaaach, dobrze mi z tym, że nim byłem! Proszę, nazywajcie mnie niegrzecznym kundlem! Księżniczko, Królowo-sama!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przy okazji, Ise-kun.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akeno-san! Nie mów tak blisko mojego ucha! Czułem jej oddech! Nie dmuchaj na mnie! Dlaczego jesteś taka pobudzająca!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ssałeś piersi Buchou?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-nie, nie ssałem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara-ara, szkoda cię. Naprawdę, Buchou, mimo że go rozpieszczasz, to sztywno mu bronisz – powiedziała to wyzywająco.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choć zdawało się, że mówiła do mnie, kierowała te słowa do Buchou! Wyraz twarzy Buchou stopniowo zmieniał się w przerażający! S-straszne!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– W takim przypadku, w zastępstwie, dam ci possać m-o-j-e.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tej chwili odleciałem… Co? Co właśnie powiedziałaś…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim zrozumiałem sens jej słów, Erotyczna Królowa wznowiła swoje kuszenie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Właśnie teraz pewna rzecz jest rozpłaszczona o twoje plecy. Pozwolę ci, żebyś wziął ją do ust. To powiedziałam, prawda? Rozumiesz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sutki Akeno-san po prostu tańczyły! Zrozumiałem, że całe moje ciało radowało się. Bez względu na to, jak Akeno-san drażniła się ze swoim kouhai, ze mną, robiąc to…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Poruszając językiem, owiń go wokół wypustki, możesz ssać jak dziecko, możesz ssać dziko niczym zwierz… To będzie pierwszy raz, kiedy chłopak będzie ssał moje piersi, więc nie mogę przewidzieć, co się wydarzy…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może to z powodu jej ciężkiego oddechu, który atakował moje ucho! B-byłem atakowany słownie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to to, o czym myślałem!? Za dużo bodźców, moje zmysły odleciały!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Hyu! Bon!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coś przeleciało obok mnie, a z tyłu dobiegł mnie dźwięk czegoś, co pęka na kawałeczki. Ze strachem w oczach odwróciłem się i zauważyłem brak jednej z tablic informacyjnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spojrzałem na Buchou, a w jej wystawionej ręce była aura demonicznej mocy! Zniszczyłaś tę tablicę!? Rzucając w tym kierunku!? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Akeno, trochę się nie zapędziłaś? Ty, nie zapominałaś, że jesteś moją podwładną? – jej głos brzmiał podobnie do dźwięków z DOS-a. Jej wzrok był skierowany w dół! Przerażające!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara-ara, jeżeli będziesz taka, będzie to kłopotliwe. Rias, nie cofnę się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eeeeeeeeeek! Z uśmiechem na twarzy zamknęła oczy, a potem je otworzyła! Nie wspominając już o tym, że jej głos był przepełniony złością! Jej ciało otoczyła złota aura, a iskrom towarzyszyło trzeszczenie!&lt;br /&gt;
Buchou cała się podniosła, a Akeno-san puściła mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Dwie bishoujo senpai z cyckami na wierzchu, cały czas zwiększając swoją moc, wpatrywały się w siebie nawzajem! Uwaaaa! Walka dziewcząt!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie oddam ci Iseia, Zboczona Zaklinaczko Gromów-san!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czy to coś złego być czułym, Ruda Dziewicza Księżniczko-sama?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przecież sama jesteś dziewicą!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara, jeżeli tak mówisz, to Ise-kun zaraz odbierze mi dziewictwo!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie! Ise powiedział, że zabierze moje!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Wraz z tymi słowami niszczycielskie dźwięki zaczęły rozbrzmiewać. Buchou i Akeno-san wzleciały w niebo i zaczęły dziewczęcą walkę o takim stopniu, że nie powinno było nazywać się to walką. Młode dziewczyny nie powinny wciąż powtarzać „dziewica, dziewica!”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nienawidziłaś mężczyzn, Akeno! Dlaczego ze wszystkich ludzi to właśnie Ise cię interesuje!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jeżeli już przy tym jesteśmy, to nawet ty Rias nie interesowałaś się mężczyznami! Mówiłaś, że wszyscy są tacy sami!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise jest wyjątkiem! Jest uroczy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dla mnie również! Wreszcie spotkałam chłopaka, dla którego żywię uczucie, że wreszcie nadeszła pora, aby posunąć się do przodu i poznać mężczyzn!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aaach! Za nic tego nie rozumiałem, ale przerodziło się to w ogromną walkę! I chwileczkę, nie zważając na mnie wyzwalały tyle demonicznej, niszczycielskiej mocy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Bam!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeden z pocisków przeleciał tuż obok mnie! Cały basen diabli wezmą!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Było źle! Jeżeli tutaj zostanę dłużej, zginę! Zabiją mnie! Chciałem je zatrzymać, ale nie mogłem! Jeżelibym się w nią wmieszał, zostanę zniszczony!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przepraszając głęboko w sercu słowami: „Wybacz Buchou, wybacz Akeno-san!”, pobiegłem w pośpiechu w stronę pomieszczenia ze sprzętem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 8===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;[DYSZY]&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uciekłszy z objęć śmierci, dyszałem ciężko w budynku z wyposażeniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ledwo uszedłem z życiem! Onee-sama potrafiły być naprawdę przerażające! Gdybym był w stanie, to już zaspokajałbym obie naraz, mówiąc: „Fufufu, ze względu na mnie, przestańcie walczyć, kotki”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak w rzeczywistości byłem dupa. W oznakach niebezpieczeństwa podkuliłem ogon i zwiałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Cóż, dla tej dwójki byłem bardziej jak zwierzę, które zawsze wychwalały. Gdy nadarzyła się okazja i byłem sam, wszystko skończyło się tak, że rywalizowały nawzajem o mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo wszystko, ich sposób okazywania miłości do diabelskiej rodziny przerósł moje najśmielsze oczekiwania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
… Droga do zostania  królem haremu wiodła pod górkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz, czyżby w moim świecie istniałyby tylko przerażające dziewczyny?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wziąłem głęboki wdech, gdy nagle wyczułem czyjąś obecność. Z głębi pomieszczenia wyłoniła się sylwetka Xenovii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– O rany, czy to nie Hyoudou Issei? – zapytała.  – Stało się coś? I czemu na zewnątrz jest tak głośno?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Lepiej teraz nie wychodzić – odpowiedziałem.  – A ty co tutaj robisz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A tak. To pierwszy raz, kiedy jestem na basenie, więc ubranie się w strój kąpielowy trochę mi zajęło. I jak w nim wyglądam?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie był to tak erotyczny strój jak ten Buchou lub Akeno-san, ale było to bikini, które uwidoczniało kobiece kształty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ach, no w końcu ta dziewczyna miała niezłe ciałko. Świetne. Wypukłości były tam, gdzie być powinny. Jej cycki były wielkie, a włosy eleganckie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A-ach, myślę, że pasuje do ciebie. Zaraz, po raz pierwszy nosisz strój kąpielowy? Czy to z powodu surowych reguł kościoła, że takie rzeczy są zakazane?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zgadza się. Chociaż nigdy wcześniej nie interesowałam się takimi rzeczami. Choć dziewczyny wokół mnie miały dostęp do takich rzeczy, to osoby do mnie podobne wyrażały swoje niezadowolenie  z powodu tego.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Rozumiałem. Bez względu na to, jak pojmowało się „walka wpasowuje się w moją naturę”, była typem człowieka, który mówił takie rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jednak zmianie uległa nie tylko moja przyszłość i choć będzie to tylko mała cząstka tego, to chcę doświadczyć rozrywki, której dziewczyna powinna doświadczyć. Tak ostatnio się czuję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hm, naprawdę? Żadnych dziwacznych pomysłów? Jej poważna mina niczego takiego nie zdradzała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyoudou Isseiu, jest coś, o czym chciałabym z tobą porozmawiać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wystarczy po prostu Ise. Jesteś w końcu moją towarzyszką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zatem Iseiu, zapytam o to raz jeszcze, zrobiłbyś mi dziecko?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…………&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hm? Hmmmm? Co ta dziewczyna powiedziała przed chwilą?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Czyżbyś nie dosłyszał? – Powiedziała, przechylając głowę i patrząc z powątpieniem. – W porządku – zrobiła pauzę, po czym przemówiła szybko – Ise, kochajmy się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…………Hmmmm? Czyżby uszy mi szwankowały? Takie słowa z pewnością sprawiłyby, że każdy mężczyzna by się ucieszył, ale… Xenovia powtarzała to już trzeci raz, a ja wciąż nie wierzyłem własnym uszom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, zróbmy dzieci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Eeeeeeeeeeeeeeeeeeech? Re…! – Xenovia położyła dłoń na moich ustach, z których wydobywało się wycie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ciii, nie hałasuj tak, bo nas znajdą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W takiej sytuacji nie krzyczeć – niemożliwe! Co ty do diabła sobie myślisz!? R-r-robić dzieci!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– T-tak nagle z tym wyjechałaś…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – przytaknęła. – Mówmy po kolei.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Urodziłam się i wychowywałam – zaczęła mówić – w głównej siedzibie kościoła – Rzymie. Na świat miała przyjść osoba, która będzie zdolna do dzierżenia świętego miecza. Całe dzieciństwo, dla Boga i religii, dawałam z siebie wszystko w nauce i w treningach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Od małej wszystkie moje marzenia i cele przeplatały się z Bogiem i wiarą. Na przykład walka z diabłami była ze wzgląd na Pana, a w Watykan, który szerzył te przekonania, zawsze wierzyłam i nigdy nie zwątpiłam. I właśnie z tego powodu teraz, kiedy stałam się demonem, można powiedzieć, że wszystkie moje marzenia przepadły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, rozumiem, ale… robienie dzieci?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Według mnie rozmowa ta trochę odbiegła trochę z tematu, jednak chciałem poznać przyczynę tej propozycji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Służąc Bogu odrzuciłam tę część mnie, część kobiety, prawdziwe szczęście. Moje ciało, moje serce, wszystko to poświęciłam na rzecz prawdziwej wiary i mimo to teraz stałam się diabłem. Co mam robić? Początkowo nie wiedziałam, jednak gdy zapytałam moją panią, Rias Buchou…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
「Diabły to istoty, które posiadają chciwość, spełniają zachcianki chciwości, dostają chciwość i jej pożądają. Próbuj żyć tak, jak tego zapragniesz.」&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– I właśnie dlatego czuję się swobodna do wyzwolenia tego, co we mnie drzemało i zdobyć w tym sprawność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczęce szczęście…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– A teraz moim nowym celem, moim marzeniem jest… wydanie na świat dziecka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ch-chcesz zrobić coś, co dziewczyna może, mówisz? Do teraz, pod skrzydłami twojej religii, twoja cnotliwość była tak wielka, że nie mogłaś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak – przytaknęła. – Chcę, żeby z mojego łona wyszło dziecko. Do tego potrzeba mężczyzny, ale jest to świetne, prawda? Dzieci, a my w tym samym czasie będziemy mogli lepiej się poznać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie, nie, nie. R-rozumiem o co się rozchodzi, ale dlaczego ja?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jesteś niezadowolony z mojego wyboru? Mimo że jestem, jaka jestem, to jestem kobietą. Moje piersi nie urosną tak wielkie jak piersi Rias Buchou, ale z pewnością są większe od Asi? Myślę, że są warte zobaczenia, prawda? – Mówiąc to, gładziła swoje piersi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rzeczywiście sądziłem, że miała duże! I chciałem je miętosić! Masować!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– C-cóż, nawet jeżeli chciałbym zrobić coś takiego z dziewczyną… Na twoje pozwolenie z chęcią bym się na ciebie rzucił! Ale czy będę wobec ciebie w porządku? Nie jestem twoim chłopakiem, ani nawet nie planowałem dzieci w takim wieku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzieci… Pewnego dnia może będę je miał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Jeszcze nie tak dawno nie miałem powodzenia z dziewczynami, do czego się przyznałem i poddałem się, jednak po przyjęciu postaci diabła moje marzenia i pragnienia powróciły, a ja sam zacząłem znów rozmyślać o przyszłości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, wszystko jest jak najbardziej w porządku – powiedziała. – Chyba sam tego nie zauważasz, ale z twojego ciała promieniuje aura smoka, prawdopodobnie z tego powodu, że masz w sobie Sekiryuuteia. Wyczuwam ją od tego momentu, kiedy po raz pierwszy się spotkaliśmy i, choć pomału, jej moc zwiększa się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
N-naprawdę? Nigdy takiego czegoś nie zauważyłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Bardziej niż samo robienie dzieci – ciągnęła dalej – bardziej chcę, aby były to silne dzieci. Wyjątkowa moc zawarta w genach ojca, czyli inaczej oczekuję większej siły. I właśnie z tego powodu sądzę, że to właśnie ty najbardziej się do tego nadajesz. Moc legendarnego Sekiryuuteia. Mimo że dzieci nie odziedziczą po tobie Sacred Gear, to może przejdzie na nich cząstka aury? To dobra okazja. Z pewnością jest to wola Pana… Uch!... Niechcący się pomodliłam i otrzymałam obrażenia, ale tak to już jest. Świetnie się składa, bo nikogo tutaj nie ma. Spróbujmy teraz. Im szybciej, tym lepiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;BURUN!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	W jednej chwili, bez żadnych skrupułów, Xenovia zaczęła się przede mną rozbierać. Jej piersi zaraz będą na wieeeeerzchu! Podskakiwały jak dwa melony!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	S-s-sutki… Sutki były pięknym różem. Z racji, że wcześniej ofiarowała się Bogu, oznaczało to, że nikt ich jeszcze nie dotykał, zgadza się…? W zastępstwie Boga zaoferowałeś je mnie! Hm, ta dziewczyna!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Kap&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Wraz z tymi myślami powróciło również krwawienie z nosa. Dzisiaj wszystko będzie okay, bez względu na to ile stracę krwi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie interesując się moją reakcją, kontynuowała dalej:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiem również o narodzinach diabłów i wszystko wskazuje na to, że ciężko będzie zrobić dziecko. Zwłaszcza gdy oboje partnerzy są czystej krwi, jednak szczęśliwie my jesteśmy wskrzeszonymi demonami. Wszystko należy robić podobnie jak w przypadku ludzi, a twoje pożądanie jest wystarczająco silne. Gdybyśmy robili to codziennie, to myślę, że w przeciągu dziesięciu lat mogłabym zajść w ciążę. Nie, skoro twoja żądza seksu jest tak wielka, to w przeciągu dnia dałoby radę zrobić to kilka razy? Jeżeli tak, to myślę, że wystarczy pięć lat. Aach, co do dzieci to nie będzie żadnego problemu. Będę je wychowywała. Jednak jeżeli dzieci będą pragnęły miłości ojcowskiej, to chcę, abyś z nimi się bawił. W końcu dzieciom potrzebni są oboje rodzice.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eeeeeeeeeeeeeeeeee!? Sama sobie tworzysz obraz swojej przyszłości!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Niestety, nie mam żadnego doświadczenia z mężczyznami. Zamierzałam zapamiętywać wszystko, jednak teraz będę się od ciebie uczyła, ponieważ wyglądasz na kogoś z ogromną wiedzą o seksie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była w końcu dziewicą! Czemu wokół mnie było pełno zmysłowych dziewczyn bez żadnego doświadczenia!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Złap mnie. Jeżeli będziesz wykonywał wszystko poprawnie, nie będę miała nic przeciwko, żebyś robił to tak, jak lubisz. – Xenovia do mnie przyległa. U-uwaaaaaaaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O moją klatkę piersiową uderzały c-cycki!! Były miękkie! Kurna! Czy będzie w porządku, jeżeli popchnę ją!? Mój pierwszy raz nie jest z Buchou, a z Xenovią!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nikogo z nami nie było! Nie, czy damy temu radę?! W końcu byłem prawiczkiem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Jeżeli mężczyzna zostanie przytulony w tym miejscu, to jego myśli odlecą! Wreszcie nadeszła ta chwila, moja ceremonia! Aach, Matsuda, Motohama! Jestem tak daleko od was! Będę robił w wakacje takie rzeczy z dziewczynami! Bo przecież wakacje są właśnie od tego, żeby licealiści mogli doświadczyć swoich pierwszych seksualnych przeżyć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przygotowując się mentalnie, a w głębi siebie przepraszając szczerze Buchou, chciałem pchnąć Xenovię w dół…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Klik&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niespodziewanie otworzyły się drzwi. Patrząc do tyłu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise? Co to ma znaczyć? – Wymuszając uśmiech, Buchou stanęła w drzwiach. Jej ciało okrywała warstwa czerwonej, demonicznej aury.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ara-ara, to nie fair, Xenovia-chan. Przecież to ja miałam odebrać cnotę Iseia. – Akeno-san uśmiechała się, ale otaczała ją przerażająca aura!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chlip… Ise-san… Ty… Mimo że ja… – Asia, która również próbowała coś powiedzieć, trzęsła się z nerwów!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– … Żadnych okazji do ataku – powiedziała Koneko-chan z na wpół otwartymi oczami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Coś nie tak? Ise, róbmy dzieci – powiedziała Xenovia, na twarzy której widniała nieświadomość zaistniałej sytuacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gah! Moje ramiona zostały chwycone przez Buchou i Akeno-san, które zaczęły ciągnąć mnie na zewnątrz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tych rękach drzemała niezwykła siła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Buchou! Musiał być jakiś powód ku temu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wiem, to mój błąd. To moja wina, że spuściłam oczy z ciebie, w końcu twoje hormony buzują. Ale wiesz, Ise, zastanawiam się, co miało znaczyć to „róbmy dzieci”? – Buchou uśmiechała się słodko! Przerażająca! Była zbyt przerażająca!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zobaczmy. Chcę usłyszeć o tym z punktu widzenia mężczyzny. Zastanawiam się, co musiało się stać, że doszło do rozmowy o dzieciach? – Na twarzy Akeno-san widniał zwyczajny uśmiech, jednak dało się wyczuć spod niego o wiele więcej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gun! Nagle zaatakowało mnie przelotne uczucie! Patrząc na moje stopy, moim oczom ukazała się mała dziewczyna z niezwykłą siłą, która ciągnęła mnie za nogi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …Branie podejrzanego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koneko-chan! Co ty planujesz?! Co?! Patrząc uważniej, byłem niesiony przez dziewczyny!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak, rozumiem. Wpierw muszę wygrać przeciwko Buchou, Vice-Buchou oraz Asi. Trudne wyzwanie. Jednak im więcej przeciwników, tym większy zapał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Heeeeej! Czemu do diabła mówiłaś coś takiego sama do siebie!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Xenovia poruszała ustami, mówiąc tak dziwne rzeczy, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było coś, na co musiałem odpowiedzieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ise, gdy nadarzy się okazja, chcę zrobić z tobą dziecko, więc pamiętaj o tym. Przygotuj się na to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Puść mnie! Xenoviaaaaaaaaaaaaaaaa! Ratuuuuj!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W taki sposób dowiedziałem się o szczegółach przyszłości planowanej przez Xenovię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo że sam tak sobie mówiłem, to moja dusza zboczeńca nie mogła odmówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, ile dzisiaj się działo… Po opuszczeniu basenu zmierzałem w stronę kampusu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W porównaniu do dni, gdy nie miałem powodzenia z dziewczynami, było to istne niebo. Jednak czym było to uczucie zmęczenia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Nagie ciałka dziewczyn, właśnie tego pragnąłem! Nie wspominając już o skórze Bishoujo-sama! Cycki! Obraz tych podskakujących cycków był już w moim mózgu, ale zastanawiałem się, dlaczego rzeczy, które działy się po tym, tak bardzo mnie zmęczyły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Zamknąwszy oczy, odtworzyłem obraz melonów Buchou oraz Akeno-san… Był to wspaniały widok, ale zaraz po nim powróciły wspomnienia „rozstrzygającej bitwy pomiędzy Buchou i Vice-Buchou”, a ja skuliłem się ze strachu. Wkurzone onee-sama były przerażające… Tak, nie chciałem wchodzić im w paradę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak problemem była również Xenovia. Kto by pomyślał, że odważy się zrobić coś takiego… Nie dało się jej zrozumieć, ale odkąd do nas przyszła, jej zuchwałość wzrosła. Ale było to na swój sposób urocze, podobnie jak Xenovia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wychodząc ze szkoły, obok oczu mignęło mi coś srebrnego. Stał przy bramie szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez chwilę wydawało mi się to sceną z filmu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Niesamowity bishounen&amp;lt;ref name=&amp;quot;bishounen&amp;quot;&amp;gt;Męska wersja bishoujo.&amp;lt;/ref&amp;gt; patrzył na budynek szkoły. Miał srebrne włosy, podobnie jak Grayfia-san, ale ten bishounen-kun wydawał się mieć intensywniejszy odcień włosów, nawet bardziej, dominował ciemny odcień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był obcokrajowcem, więc z wyglądu nie mogłem powiedzieć, ile miał lat, ale strzelam, że był w moim wieku? Młodszy? Nie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Stał tak i po prostu podziwiał naszą szkołę. Już samo to zachowanie wydawało się dla mnie iluzją. Futo, chyba zdał sobie sprawę z mojej obecności, bo skierował wzrok w moją stronę. Te błękitne oczy wydawały się być jak z obrazka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uśmiechając się jak anioł i krocząc w moją stronę, powiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hej, to dobra szkoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Eee… tak jakby – odpowiedziałem z wymuszonym uśmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kim on był? Uczęszczało tutaj wielu uczniów za oceanu, więc może był jednym z nich? Nie mogłem sprawić, żeby moja opinia w szkole została zniszczona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Podczas gdy ja rozmyślałem nad odpowiedziami do jego pytań, z jego ust wypłynęły słowa, których nigdy w życiu bym się nie spodziewał:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jestem Vali, Hakuryuukou. Smok Wymycia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……… Co on właśnie powiedział?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– To nasze drugie spotkanie, hm, Smoku Walijski, Sekiryuuteiu, Hyoudou Isseiu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
M-musiał kłamać. Czułem, jak moja lewa ręka wprost płonęła. Rozumiałem, że Ddraig nie pozostawał na to obojętny. Hej, hej, Ddraigu, to faktycznie on?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozwiążesz sprawę z „ostatecznym rywalem” w tym miejscu? Zaraz, nie byłem na to gotów. Jeżeli mamy tutaj walczyć, Buchou i reszcie może coś się stać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie czułem żadnego ciśnienia, lecz dziwiło mnie to przeczucie śmierci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Gdybyśmy się na to zdecydowali, nie skończyłoby się na tym, bo nie tylko moja twarz, ale i również całe ciało na to reagowało. Czy było to tym, co odczuwali moi poprzedni senpai, będący obdarowani Ddraigiem i Sacred Gear?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Czy to nazywa się „przeznaczeniem”? Nie zadzieraj ze mną! Wciąż nie udało mi się zrobić z Buchou żadnych ecchi rzeczy! Jeżeli mam umrzeć, to dopiero po tym, jak się z nią prześpię!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co robić?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Będąc silnie skoncentrowanym, Smok Wymycia obdarował mnie uśmiechem i powiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Zgadza się. Na przykład, gdybym zaczął robić coś magicznego Hyoudou Isseiowi…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym samym momencie, w którym jego dłoń zbliżała się do mojego nosa…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwa miecze zostały pchnięte w stronę jego szyi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Kiba i Xenovia pojawili się natychmiastowo. Kiba dzierżył swój święty-demoniczny miecz, a ona Durandala. Oba ostrza były skierowane w stronę Smoka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wyczułem w ogóle ich obecności. Z ich boską prędkością nadbiegli mi z pomocą?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Święty-demoniczny miecz oraz święty miecz Durandal. Oba emitowały intensywną aurę. Oczy ich posiadaczy okazywały jedno, okazywały przerażenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie mam pojęcia, co zamierzasz, ale nie uważasz, że twój żart zaszedł trochę za daleko?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie mogę ci na to pozwolić, Hakuryuukou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Głosy Kiby i Xenovii brzmiały tak, jak programów pracujących na DOS-ie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo to, nie ruszając się, on…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Będzie lepiej, jak przestaniecie. Czyż wasze dłonie się nie trzęsą?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak jak powiedział, ich dłonie się trzęsły. Miecze, które można było nazwać przerażającymi – ściskając z całych sił święty-demoniczny miecz i święty miecz, ich wyraz twarzy pozostawał poważny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dobrym jest chwalić się. Nieznajomość różnic sił pomiędzy sobą, a przeciwnikiem jest tego silnym dowodem. Pomiędzy mną, a wami jest ogromna przepaść. Wy, nie będąc w stanie wygrać przeciw takiemu Kokabielowi, tym bardziej nie wygracie ze mną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przeciw takiemu Kokabielowi…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Był przywódcą upadłych aniołów a my, rodzina Gremory, mimo ścisłej współpracy, nie mogliśmy z nim zwyciężyć. Już samo wspominanie o tym powodowało, że dostałem dreszczy i pociłem się. Był on przeciwnikiem, z którym nie wiem, czy wygrałbym, będąc nawet w trybie zbroi. Musiał posiadać ogromną moc, że mógł gardzić Kokabielem i mówić „takiemu”…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hyoudou Isseiu, jak myślisz, na jakim poziomie jest twoja siła? – zapytał nagle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Siła? Moja? Nie mam pojęcia. Powiedziało mi, że moc Sekiryuuteia jest wszechpotężna, często się jej obawiano, jednak nie wiedziałem, jaka była jej aktualna siła. Trzeba było wziąć też pod uwagę fakt, że ja sam byłem niedoświadczony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Licząc od samej góry, twój stan niekompletnego Łamacza Ładu, byłaby to cyfra cztery. Z pomiędzy tysiąca a tysiąc pięciuset. Nie, dla tak zboczonego posiadacza nie powinna być ona jeszcze niższa?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myślałem niepewnie o przeciwniku, którego prawdziwego motywu nie znałem. Co on chciał mi zakomunikować?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Na świecie istnieje pełno silnych ludzi. Nawet Szkarłatny Szatan, Sirzechs Lucyfer, nie załapałby się do pierwszej dziesiątki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było tak wielu silniejszych od niego? Naprawdę, nie mogłem sobie tego wyobrazić.&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Smok Wymycia podniósł jeden palec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Mimo wszystko pierwsze miejsce jest już wybrane. To stała pozycja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Kto to zatem jest? Mówisz, że to ty?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wzruszył ramionami i odpowiedział:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Jakoś się dowiesz. Ale powiem ci, że to nie ja. Hyoudou Isseiu, jesteś wartościowym stworzeniem. Będzie lepiej, gdy go jeszcze wychowasz, Rias Gremory. – Jego wzrok powędrował za mnie.&lt;br /&gt;
Moje oczy również tam powędrowały i ujrzały stojącą Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ooch, to była nieprzyjemna mina. Wokół Buchou stały Asia, Akeno-san i Koneko-chan. Asia wydawała się być bardzo zmartwiona, a Akeno-san i Koneko-chan zdawały się być gotowe do walki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Hakuryuukou, co to ma znaczyć? Mając powiązania z upadłymi aniołami, kontaktowanie więcej niż to wymaga…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Dwa Niebiańskie Smoki –  przerwał Buchou – tak są nazywane te smoki. Smok Walijski i Smok Wymycia. W przeszłości ci dwaj nie prowadzili kolorowego życia. Ciekawe jak ty skończysz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou, co się stało? Chyba zamartwiała się o mnie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Nie szukam dzisiaj walki. Przyszedłem po prostu zobaczyć szkołę, w której ostatnio byłem. Przywędrowałem do Japonii jako eskorta Azazela, ale jest to naprawdę nudne. Nie będę tutaj walczył z Czerwonym, nie wspominając już o tym, że mam wiele do roboty. – Powiedziawszy to, obrócił się na piętach i zaczął się oddalać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Mimo że on odszedł, oznaki niepokoju pozostały. Kiba i Xenovia schowali swoje miecze do pochw, ale na ich twarzy nie było widać śladu ulgi. Asia, która mnie objęła, bez słów chwyciła mnie za dłoń. Dzięki, Asiu. Chyba ciśnienie już trochę opadło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Azazel i Smok Wymycia. Osoby, których przenigdy nie chciałbym spotkać razem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Część 9===&lt;br /&gt;
Będąc już w swoim pokoju, usiadłem na podłodze z plecami opartymi o łóżko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
……Hakuryuukou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Smok Wymycia, uzupełnienie Smoka Walijskiego, który rezyduje w mojej ręce… tak słyszałem. Będąc rywalami z przeznaczenia, mój Boosted Gear i jego Divine Dividing, walka wyglądała na nieuniknioną.&lt;br /&gt;
W chwili naszego spotkania Ddraig nie pozostał obojętny. Złość… nie, myślę raczej, że po prostu rwał się do walki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Jak tylko zrozumiałem to, coś we mnie zapłonęło. Jeżeli przeciwnik przyszedł by wtedy w celu walki, Ddraig z pewnością by zmusiłby mnie do wejścia w niekompletny tryb Łamacza Ładu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Kilka dni temu, podczas starcia z Kokabielem, nie odczuwałem w jego stronę żadnej wrogości, jednak tym razem było inaczej. Zbliżył się do mnie z wyraźnym zainteresowaniem. Myślę, że Ddraig również to odczuł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	… Przeznaczenie. Szczerze? Nigdy nie rozumiałem takich rzeczy. Wszystko widzę tak, jakbym zupełnym przypadkiem został obdarowany Boosted Gear. Moi poprzedni senpai, którzy również stanowili miejsce rezydowania Smoka, podążali ścieżką przeznaczenia i uczestniczyli w odwiecznym starciu Smoka Walijskiego i Smoka Wymycia – tak tłumaczył to Ddraig.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje otoczenie również pokazało, że w jakiś dziwny sposób będzie przy mnie trwało, również z tym drugim, Smokiem Wymycia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zupełnie tego nie rozumiałem. Co to kurna miało być?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Byłem Hyoudou Issei, przeciętnym diabłem. Dlaczego zostałem wciągnięty w tak niebezpieczne rzeczy? Nie byłem z nimi w żaden sposób powiązany! Bo mnie interesowały takie rzeczy jak przeznaczenie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Mimo wszystko czułem, że nic na to nie mogłem poradzić. Koniec końców przyjdzie mi z nim walczyć? Nie. Nie żywiłem w stosunku do niego żadnych uraz. Raczej byłem mu wdzięczny za pokonanie Kokabiela. Ach, jednak pracował dla upadłych aniołów, odebrał mi powód, dla którego mogłem possać cycki Buchou. Nie mogłem mu tego przebaczyć!... Zastanawiałem się, co się stało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko wskazywało na to, że moja droga do stania się wysokoklasowym diabłem było bardzo wyboista. Aby podnieść swój status, patrząc ogólnie, były na to trzy sposoby:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Pierwszym z nich było kontynuowanie swojej pracy, zawieranie ciągłych kontraktów z ludźmi i stopniowe zwiększanie swojej wartości. Było to tym, co zawsze robiłem. Nawet ci, którym dobrze szło, nie byli w stanie tego osiągnąć. Moim zdaniem podnoszenie swej rangi poprzez ten sposób było dosyć trudne. Było trudne, gdy nie mogłeś nawiązać kontraktu z dużą ilością osób. Idealnie pasowały tutaj takie osoby jak na przykład prezydent i jemu podobne, które zostawiły jakiś ślad na kartach historii. Jednak ja nie wyczuwałem w tym miasteczku obecności żadnych wielkich szych… Nawet w normalnych warunkach cały ten system kontraktów działał krucho, ale ze względu na diabelską tradycję nie mogliśmy tego zaprzestać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Drugim sposobem było dokonanie czegoś wielkiego. Dobrym tego przykładem mogła być bitwa, która miała miejsce kilka dni temu z przywódcą upadłych aniołów w roli głównej. Ostatnim razem również zostałem doceniony przez Buchou. Wszystko wskazywało na to, że dużo się liczyło… Cóż, on był przywódcą naszych wrogów i jeżeli nawet pokonałbym go w ramach żartu, to zostałbym doceniony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo wszystko ze świeczką szukać ludzi, którzy stali się wysokoklasowymi diabłami dzięki temu sposobowi. Chyba wiadomo czemu? Walka z ważnymi osobistościami z grona upadłych aniołów była mniej więcej niemożliwa ze względu na możliwość zburzenia panującego statusu pomiędzy trzema frakcjami. Zapewniano nas, że żadna taka walka nie będzie miała już miejsca, więc doświadczyliśmy czegoś naprawdę rzadkiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzecim i ostatnim sposobem była aktywność w Rating Game. Nawiązując do tego co powiedziała mi Buchou, była to najszybsza droga do stania się wysokoklasowym diabłem. Nawet więcej, powiedziano mi, że jeżeli celuję właśnie w to, to powinienem to osiągnąć poprzez gry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaświatowa gospodarka wydaje się być wciąż żywa dzięki tym grom. Bez względu na wszystko, zasługi w grach o tym decydują. Ranga każdej szanującej się rodziny jest właśnie określona przez osiągnięcia w Rating Game.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rodzina tego pieczonego kuraka, Raisera Feneksa, zawdzięcza swoją pozycję dzięki grom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Wielu wskrzeszonych, podobnie jak ja, dzięki swej aktywności w Rating Game zostali zauważeni i dopuszczono ich do grona wysokoklasowych diabłów, a oni sami stali na równi ze swoim panem. Dostawali potem od Maou-sama diabelskie pionki i mogli mieć własnych podwładnych, tym samym stając się Królami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Cóż, istniała reguła, która mówiła o tym, że muszą wciąż brać udział w walkach swego pana, z którym teraz byli na równi. Wśród diabłów, dla pana, fakt, że są diabelską rodziną, nigdy się nie zmieni. Nawet gdybym został Królem, w grach Buchou wciąż pełniłbym funkcję Piona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Ja wraz z resztą w najbliższej przyszłości z pewnością będziemy brali udział w oficjalnych rozgrywkach. Jeżeli dobrze zapamiętałem, to Buchou zaraz po skończeniu liceum rozpocznie poważne przygotowania. Pozostał niecały rok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypuszczając, że stałbym się wysokoklasowym diabłem, to, czy byłem słaby w grach, nie miało żadnego znaczenia, gdyż rozgrywki przebiegały wedle upodobań diabłów. I gdyby nawet udałoby mi się zostać królem haremu, to nie mając żadnej siły zostałbym wyśmiany przez otoczenie. Byłbym również źródłem problemów dla mojej pani, Buchou. Jedynym rozwiązaniem było w jakiś sposób stać się silniejszy.&lt;br /&gt;
A tymi, którzy mieli cię zauważyć, byli Maou-sama, Wielcy Królowie-sama, Arcyksiążę-sama i tym podobni, jednym słowem – ważne osobistości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Podsumowując wszystko, pierwszym, co musiałem zrobić, było zostać wysokoklasowym diabłem. W tym celu musiałem robić wszystko to, co robić mogłem i zwiększać stopniowo swoją wartość w grach, w których mamy zacząć brać udział za rok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było dużo rzeczy do zrobienia. Jedną z nich był pojedynek z Hakuryuukou…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ach, ale gdybym go pokonał, to moja wartość wzrosłaby? Nie… Jednak jako Sekiryuutei była to rzecz jasna, więc musiałem to zakończyć… Smoku Wymycia, naprawdę sprawiasz wiele problemów…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wciąż rozmyślasz? – Nagle przed moimi oczyma ukazała się odwrócona do góry nogami twarz Buchou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Leżała na moim łóżku i czytała jakiś magazyn. Patrzyła mi w oczy. Jeżeli miała jakiś czas wolny, spędzała go w moim pokoju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Ach, nie, jakby to ująć… – Podrapałem się po policzku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou zeskoczyła z łóżka i usiadła obok mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Wierzę w ciebie – powiedziała. – Jeżeli ma do czegoś dojść, to wierzę, że zwyciężysz przeciwko Hakuryuukou – jej twarz uśmiechała się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
B-buchou… Wdzięczne słowa i uśmiech mojej Onee-sama rozwiały wszelkie moje obawy. Buchou! Uch, moja twarz zaczęła robić się ciepła! A z oczu zaczęły napływać łzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Buchou klepnęła się w uda. Ten znak…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Chodź tu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…B-buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udowa poduszeczka! Moja oaza spokoju! Podczas gdy z moich oczu płynął potok łez wdzięczności, natychmiastowo położyłem głowę i byłem pieszczony przez Buchou. Głaskała mnie czule po głowie. Aach, moja Onee-sama!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Przepraszam, że popołudnie było takie, jakie było. Chciałam dla ciebie dobrze, ale zamiast tego przestraszyłam cię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Martwiła się o to, hm.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– N-nie, ja też przepraszam. Nie byłem w stanie sprostać wymaganiom Buchou i Akeno-san… A-ale cieszę się, że mogłem naoliwić Buchou!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawda. Nawet więcej, dzięki tobie byłem zadowolony na wiele sposobów. Byłem szczęśliwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Powtórzymy to jeszcze kiedyś. W końcu lato jest długie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
– Tak! Zostaw to mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W porządku! W pooooorządku! Będę mógł znowu naoliwić ciałko Buchou! Nie mogło być większego szczęścia! Rozmyślałem tyle nad tym spotkaniem z Hakuryuukou, ale dzięki zboczeniu, które kontrolowało mój umysł, znów byłem ożywiony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może to z tej ulgi stopniowo odczuwałem coraz większe znużenie… Udowa poduszeczka Buchou… jak przyjemnie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I w taki sposób moja świadomość powędrowała do krainy snów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Odnośniki tłumacza==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;references/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Cofnij do [[High_School_DxD_-_Tom_4_prolog|prologu]]&lt;br /&gt;
| Powróć do [[High_School_DxD_(Polski)|strony głównej]]&lt;br /&gt;
| Przejdź do [[High_School_DxD_-_Tom_4_rozdzial_2 |rozdziału II]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Myszax</name></author>
	</entry>
</feed>