<?xml version="1.0"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="en">
	<id>https://www.baka-tsuki.org/project/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=Nylia</id>
	<title>Baka-Tsuki - User contributions [en]</title>
	<link rel="self" type="application/atom+xml" href="https://www.baka-tsuki.org/project/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=Nylia"/>
	<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Special:Contributions/Nylia"/>
	<updated>2026-05-02T02:57:45Z</updated>
	<subtitle>User contributions</subtitle>
	<generator>MediaWiki 1.43.1</generator>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL:_Tom_1_Rozdzia%C5%82_1&amp;diff=566668</id>
		<title>Amagi Brilliant Park PL: Tom 1 Rozdział 1</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL:_Tom_1_Rozdzia%C5%82_1&amp;diff=566668"/>
		<updated>2021-01-27T00:41:04Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: Amagi rozdział 1&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;== Rozdział 1: Kiepskie miejsce na randkę ==&lt;br /&gt;
==1==&lt;br /&gt;
Była sobota.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Planowali spotkać się obok stacji Amagi, na trasie do Kyoto. Seiya stał przy posterunku policji, dogłębnie zatracony w myślach, gdy podszedł do niego funkcjonariusz policji.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Czy coś się stało?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie za bardzo...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Seiya potrząsnął głową... Zakładając, że powiedziałby prawdę...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Właściwie, zmuszono mnie do pójścia na randkę z wyposażoną w muszkiet uczennicą. Tak, dobrze mnie pan słyszy, muszkiet zupełnie jakby pochodził z trzech muszkieterów. Jest to popularna broń ostatnio często używana w mahou shoujo&amp;lt;ref&amp;gt; Zapewne chodzi tu o gatunek mang i anime, w którym bohaterowie posiadają niezwykłe moce i prowadzą normalne życie.&amp;lt;/ref&amp;gt;. Mógłby pan ją aresztować?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Oczywiście nie było nawet cienia możliwości, że w to uwierzy.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Seiya rozpatrywał poproszenie o pomoc swoich nauczycieli oraz rodziców, lecz w każdym przypadku dawałoby to niezmienny rezultat:&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
-...Huh?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Policjant zdawał się wyglądać na zakłopotanego,  gdyż sprawy obrały dziwny obrót, a więc Seiya wycofał się do sklepu spożywczego.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Chłopak spojrzał dokładnie na swoje odbicie zawarte w szkle. Przystojny jak zawsze. Jego ubrania, choć wyglądały prosto i nie wyróżniały się niczym szczególnym, doskonale komponowały się z jego szczupłą figurą. Miał na sobie schludną koszulę, o kołnierzu, który spadając na dół tworzył literę V, a na nogach miał parę ciemnych spodni. Wygląd chłopaka spotęgowany był jego oczami, które jak nic innego sprawiały, że wyglądał bystro.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Urozmaicając wszystko garścią talentu oraz elegancji, stworzyłoby się wspaniałą proporcję, wspaniałą aby nawet on sam się w sobie mógł zakochać kiedy tylko chciał. Skoro był tak przystojny, a oceny miał wyśmienite, nie powinien się dziwić, że dziewczyna, z którą nigdy nie rozmawiał, zaprosić go może na randkę.&lt;br /&gt;
...Problem polegał na tym, że to nie było zaproszenie, a groźba.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Obstawiał, że dziewczyna, z którą miał wyjść, była typem yandere. Kochająca z zewnątrz, a groźna, kiedy zaczęło chodzić o osobę jej pożądania.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Czekaj no chwilę...&amp;lt;br /&amp;gt;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Zrozumiałbym, gdyby użyła normalnej broni typu scyzoryk, czy nawet oskardu do lodu, jednak posiadanie przez nią muszkietu wprawia mnie w panikę. A właśnie, mówiąc o muszkiecie, skąd ona niby go dobyła? Mógłbym przysiąc, że podeszła do mnie z pustymi rękoma. Gdy tylko zdołałem ją zapytać, czego chce, jej muszkiet pojawił się jak gdyby z powietrza. Wygląda na to, że mam kolejną sprawę do rozwikłania...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Przepraszam, że musiałeś czekać.&#039;&#039;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Łoo!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Seiya niemalże podskoczył ze strachu, a następnie obrócił się, aby spojrzeć jej w twarz, choć po tym znów miał czuć się osłupiony.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Isuzu miała na sobie normalne ubranie, chociaż jej wygląd wydawał się olśniewający, a ponadto nie zdawało się, żeby miała przy sobie broń. To stanowczo wystarczyło, aby zaskoczyć Seiya.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Idźmy – Powiedziała Isuzu swoim zwykłym, pozbawionym emocji tonem.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Dokąd?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Amaburi.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Eh?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Amaburi. Skrót od „Amagi Brilliant Park”&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Amagi Brilliant Park – stary park rozrywki, który znajduje się 10 minut drogi od stacji kolejowej.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nasz bus odjedzie z terminala numer dwa, chodź za mną.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Seiya spróbował ją zatrzymać.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Chwila, poczekaj!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie mamy czasu.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Powiedziałem: poczekaj! Dlaczego niby mamy iść do parku rozrywki?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- To park z motywem, a nie park rozrywki.&lt;br /&gt;
- Jak zwał, tak zwał. Zanim się tam udamy, może zechciałabyś mi wyjaśnić, dlaczego muszę iść za obcą mi osobą do jakiegoś parku spod ciemnej gwiazdy?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Spod ciemnej gwiazdy?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Ciemnej gwiazdy...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Nagle Isuzo wykonała obrót o jakieś 260 stopni, wyjmując następnie spod spódnicy muszkiet oraz przykładając koniec lufy między oczy chłopaka.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Gdzieś w pobliżu matka z dzieckiem zamarły z niedowierzenia.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Mamo, spójrz tylko! Ta dziewczyna ma na sobie niebieskie majtki w paski! &amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Cii! Bądź uprzejmy i udawaj, że nic nie widziałeś – Odparła matka, zakrywając dziecku usta.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Seiya przybrał pozycję obronną, przez co nie mógł sprawdzić, czy dziecko się powstrzymało. Generalnie dzieci zdawały się stawać coraz to odważniejsze, bo miej odwagę powiedzieć coś takiego, ale Seiya miał na głowie teraz co innego.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Jesteś zła? – spytał.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
-...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Coś przede mną ukrywasz, nie wspominając już o tym, jak dobyłaś muszkiet spod swej spódniczki.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Ruszajmy – rzekła, ignorując go.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Isuzu chwyciła oburącz broń, a następnie ruszyła w kierunku terminala...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
***&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Musiał być jakiś powód, dla którego nastrojowy park znajdował się w zanieczyszczonej, wschodniej części Tokio.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Amagi Brilliant Park. Kto o zdrowych zmysłach mógł tak nazwać park?&#039;&#039;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Seiya miał dziwne wrażenie, że z kimś już odwiedzał to miejsce, kiedy był młody, choć całkowicie zapomniał, kim ta osoba była.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Po pięciu minutach podróży dotarli do drogi, którą pokrywały sterty opadłych liści. Gdy udali się nieco dalej, w oddali zauważyli pastelowo błękitny zamek. Wyglądał całkiem imponująco. Seiya spodziewał się, że cały zakład zapadnie się przez wiek, ale tak się nie stało. Nawet zadbano o staranne pomalowanie tego miejsca.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Bus zbliżył się do wejścia na zamek.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Następny przystanek to Amagi Brilliant Park, proszę nacisn—&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Gdy Seiya spojrzał na dół, zobaczył, że  Isuzu szarpnęła go za koszulkę...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Co jest?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Zbliżamy się do przystanku.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- A zamek nie był głównym wejściem do parku?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- To—Isuzu zawołała, lecz jej głos zaćmiło brzęczenie silnika.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie słyszę cię.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- To jes—&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Wciąż nie słyszę, co mówisz!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Isuzu podeszła bliżej, a następnie z niemą miną, wzięła głęboki wdech.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- To miłosny hotel, nie ma nic wspólnego z parkiem motywowym.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- A-aha...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- To powszechny błąd. Amagi jest nieco dalej. Zamek był głównym wejściem do parku, ale przeniesiono je około 10 lat temu podczas renowacji. Hotel miłości zbudowano na...pozostałościach terenu.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Przy dokładnej obserwacji, znajdował się tam znak z napisem „Hotel Alamo” oraz elektryczny napis, który sygnalizował, że były wolne pokoje.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- „Alamo”? Jakże głupia nazwa ! Alamo nie był zamkiem, lecz fortem. Pełniło kluczową funkcję ochronną podczas bitwy między Teksasem a Meksykiem- Krwawe pole bitwy! Z pewnością to nie miejsce dla pokojówek z bajek, tańczących w szklanych pantofelkach!&lt;br /&gt;
&amp;lt;!--Page 1--&amp;gt;[[image:AmaburiV1 001.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
&#039;&#039;I mów tu o pomyłce ! Jak niby zrekompensują klientom pomyłkę, której się dopuścili?&#039;&#039;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Seiya zaczął kipieć złością, jednak się uspokoił i spokojnie powtarzał „Jak niefortunnie, czy nie powinni zmienić nazwy przystanku?”&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Złożono o to prośbę, ale nie została przyjęta z wielu powodów. Robienie gościom tyle kłopotów, a potem zmuszanie ich, aby pieszo udali się do głównego wejścia...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Gościom?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Większość parków z motywem nazywa swoich odwiedzających „gośćmi”, a pracownicy zwą się „obsadą”. Miej to, proszę, na uwadze.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Oh, naprawdę? Sama wydajesz się mieć o tym spore pojęcie.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Isuzu milczała, ponownie go ignorując.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Po ominięciu hotelu dotarli na kolejny przystanek, „Nishifutomaru”, nazwany tak zapewne po budowli znajdującej się w okolicy.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Dotarliśmy na miejsce.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Isuzu i Seiya wysiedli z busa.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Po krótkiej wędrówce dotarli do głównego wejścia, popękana ulica prowadziła do opustoszałej bramy. Choć powitał ich zardzewiały znak z napisem: „Witamy w Amagi Brilliant Park, krainie marzeń”, to znak nie mówił tego z pełnym przekonaniem.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Jak powinienem to ująć? Odnoszę wrażenie, jakby te wszystkie opowiastki zrobiły mnie w bambuko. Mówiąc szczerze, to tytuł „krainy marzeń” bardziej odpowiadał hotelowi miłości. &#039;&#039;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Isuzu wyjęła bilet i weszła do środka, a Seiya podążył w ślad za nią.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Przed nim ciągnął się ogromny plac z fontanną pośrodku.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
-...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Wszystko wyglądało normalnie, choć nie było wody, która miała płynąć z tej fontanny.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Na wprost znajdowała się ogromna cytadela. W przeciwieństwie do poprzedniego „zamku”, to miejsce się wyróżniało. Wyglądem przypominała Jeruzalem - zaprojektowana tak, aby odpierać atakujących pogan. Dodatkowo niedzielny tłum, który powinien wypełniać parki rozrywki radością, był żałosny.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Co do czystości, to nie stanowiła ona tu czegoś istotnego.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Wszędzie walają się śmieci – mruknął Seiya.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Gdzie idziemy najpierw – Isuzu spojrzała wprost na niego.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Jak tylko się odwróciła, miał wrażenie, że jej sukienka lekko się uniosła. Miał wrażenie, że był na randce.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- To ty mnie tu zaciągnęłaś, więc ty decydujesz – odparł podirytowanym tonem.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- W takim razie, idźmy na wzgórze czarnoksiężnika.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Wzgórze czarnoksiężnika?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- To jeden z pięciu obszarów w Amaburi, gdzie przebywają  maskotki z Klonowej Krainy, miejsca  magicznego, jak tych z bajek.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Ale ta twoja twarz bez wyrazu nie pokazuje istoty tego miejsca.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Chodź ze mną.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Isuzu poszła na północ. Według mapy tego miejsca, naprawdę szli w kierunku „Wzgórza Czarnoksiężnika”&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Cóż za ulga...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Czy coś takiego nazwać można randką? Trudno było mu uwierzyć, że zabrała go tutaj tylko dla zabawy.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Ale skoro nie dla zabawy, to po co? Nie potrafił zrozumieć jej motywu, nieważne, ile razy się starał.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Chyba powinienem przez jakiś czas na to przystać. &#039;&#039;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
W tym parku spod ciemnej gwiazdy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== 2 ==&lt;br /&gt;
„Wzgórze Czarnoksiężnika” wyglądało zupełnie tak, jak opisała je Isuzu. Naprawdę było stworzone w baśniowym stylu,  a dominowały na nim pastelowe koloru, za to wszystkie rollercoastery czy kolejki wyglądały na prawdziwe.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Jakby nie patrzeć, Isuzo zaprała Seiyę do atrakcji zwanej „Kolejką Doki-Doki”&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Zauważyła z jakim trudem stawiał kolejne kroki, więc spytała:&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Boisz się?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Oczywiście, że nie... Wątpię jednak, czy dorosłemu mężczyźnie przystało na tym jeździć...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Czyżby? Chodźmy więc...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Bez zbędnego przedłużania zbliżyła się do atrakcji.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- ...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Kolejne miejsce nazywało się „Kwiecista przygoda Tiramie”.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Była to budowla, porównywalna rozmiarem do szkolnej Sali gimnastycznej z kolorowo narysowaną trawą i kwiatami na ścianach. Przy wejściu stała makieta mini szpica, będącego upodobnieniem maskotki Tiramie.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Atrakcja ta przeznaczona była nie więcej niż czterech osób, a polegało na przemieszczaniu się torami dookoła ogrodu Tiramie w wagonikach, co oczywiście było-&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Czymś okropnym...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Tor nie był dobrze zadbany, więc w podróży towarzyszył dyskomfort. Wydawało się to gorsze niż Doki-Doki. Seiya poczuł się źle.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Rzekomy „Gadający kwiatek” w ogrodzie Tiramie miał dziwne ruchy, co spowodowane pewnie było dysfunkcją mechanizmu i na nieszczęście nie mógł słyszeć co mówiono przez system nagłośniający z powodu słabej jakości dźwięku. Coś co miało brzmieć: „Witamy w kwiecistej przygodzie w Tiramie!”. Brzmiało bardziej jak „Witamy w grocie mąki Tiramisu”. A więc było tak kiepskie, że gorzej się tego opisać nie dało...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Jak ci się podobało?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Część mnie właśnie umarła.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Rozumiem. Ruszajmy – jej reakcja była tak samo zimna jak zawsze.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Ej, jak długo ma się to jeszcze ciągnąć?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Co masz na myśli?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nieważne...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- W takim tempie, może spodoba ci się muzyczny teatr... – powiedziała Isuzu z zawiedzioną miną. Teatr ten był nieopodal miejsca ich przebywania, a wisiał przy nim znak z napisem „ZAMKNIĘTE”.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Serio? W sobotę?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Macaron jest wróżkiem muzyki... Gra tylko wtedy, gdy posiada inspirację - prawdziwy artysta.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Jaaasne...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Chodźmy.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Budynek zwany „Słodkim domkiem Moffla” leżał tuż naprzeciwko „Kwiecistej przygody Tiramie”.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Był to budynek w rozmiarze podobnym do „Kwiecistej przygody Tiramie”, a udekorowany był szeroką różnorodnością słodkości takimi jak na przykład naleśnikami z bitą śmietaną.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Witamy ! – Głos recepcjonisty (lub zwanego przez Isuzu „członka obsady”) powitał Seiyę z kamienną twarzą, a następnie wręczył mu pistolet na wodę, choć przy bliższym zbadaniu, broń ta nie była na wodę, ale pełniła funkcję pistoletu z laserowym wskaźnikiem.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Witamy w sklepie Moffla, wróżka słodkości! Niestety, stado oszalałych myszy przejęło nad tym miejscem kontrolę! Użyj swojej magicznej broni na wodę by je przegnać!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Następnie przedstawiono kilka zasad:&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
* Nie patrz bezpośrednio do środka lufy (z powodu umieszczonego tam lasera)&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
* Dobrze dbaj o tę magiczną broń na wodę, ponieważ jest krucha.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
* Zwróć broń przy wyjściu (gdyż była ona droga).&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Tym co się powiedzie, Moffle wręczy podarunek. Powodzenia!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Nie wydawało się to na jakąś niewykonalną rzecz, Seiya musiał tylko zestrzelić parę sztucznych myszy z użyciem laserowej broni, a suma trafień wpłynęłaby na ilość zdobytych przez niego punktów. W przeciwieństwie do pozostałych atrakcji, tu miał do czynienia z grą.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Bez dalszego opóźniania, niech rozpocznie się bitwa!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Podwójne drzwi się otworzyły.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Wyglądało na to, że gra wymagała trochę ruchu, co negatywnie wypadłoby gdyby był tu tłum, jednak nie musieli się tym martwić biorąc pod uwagę sobotnią pustkę.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Lecisz! – Isuzu pchnęła go delikatnie, a Seiya wylądował w środku.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Pomieszczenie nie odbiegało wystrojem od prostej kuchni. Repliki przyborów tj. Ruszta, zlewy, czy piekarniki były wszędzie. Sztuczne myszy-cele wyłaniały się z losowych miejsc.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Strzał! Seiya celował, a następnie zaciskał palec na spuście.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Strzał... pudło... pudło... pudło... kolejny strzał.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Ta szybkość jest jakaś przegięta.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Idą w stronę magazynu, bądź czujny. &amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Ech?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Seiya wkroczył do składziku z żywnością, a myszy znów zaczęły się pojawiać.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Dajcie spokój! Musi być jakieś ograniczanie co do ich szybkości, co nie?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Strzelasz, gdy nie trzeba.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- A więc co chcesz abym robi—&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Niepotrzebnie też gadasz.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Teraz, holograficzna mysz skryła się wśród innych, machając z końca pomieszczenia. Były tak szybkie, że ich akcje były prawie niewidoczne.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Skończyli wychodząc z „pola bitwy” bez zadowalającego wyniku.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Krótko potem przemówił do nich głos spikera:&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Ale szkoda! Staraliście się, ale nie udało się wam zabić ich wszystkich!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Z-zabić? Nie ścigaliśmy, a zabijaliśmy te myszy? – Cóż za niewłaściwa składnia. Używanie słowa „zabić” w tak radosnym miejscu jak to może spowodować nawet większe zaskoczenie u odwiedzających...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Tak czy siak, Moffle jest wdzięczny za twój wysiłek! Możesz sobie z nim zrobić zdjęcie w następnym pomieszczeniu, dobra? -  powiedziałem, ignorując komentarz chłopaka.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Drzwi się otworzyła i dwójka ruszyła dalej, zostawiając bronie przy wejściu do ostatniego pomieszczenia.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Tu możesz zrobić sobie zdjęcie z Mofflem.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Masz na myśli wróżka słodkości?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Zgadza się, On jest reprezentującą maskotką Amaburi.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie za bardzo uśmiecha mi się robić zdjęcia z osobami w kostiumach.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- A może spróbujesz? Może być fajnie.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Dla niego nie brzmiało to ani trochę ciekawie, ale pozostawszy bez żadnego innego wyboru posłuchał jej.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Ruszyli przez korytarz by następnie trafić do miejsca do robienia zdjęć. Prawa połowa tego miejsca udekorowana była zupełnie niczym dom słodkości; dekoracje przedstawiały pączki, ciasta, a na stole znajdowała się kasa fiskalna. Miało to być miejsce do zrobienia zdjęcia z Mofflem, lecz ów czołowej maskotki tu nie było.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Co to ma niby być? – spytał Seiya.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Tak jest, ponieważ goście zwykle tu nie przychodzą – odpowiedziała Isuz – Maskotki pewnie odpoczywają gdzieś wewnątrz.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
-...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Użyj dzwonka przy kasie, pojawią się, gdy tylko go usłyszą.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Seiya zrobił zupełnie jak usłyszał. Dzwonek wydał z siebie delikatny wydźwięk. Poczekali jeszcze chwilę, ale wciąż nie było odpowiedzi.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Cóż, chyba nikogo tam nie ma... Idziemy?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Jeszcze nie, poczekajmy chwilę.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Niby czemu? Nie musimy się wysilać, czekając na nieważną maskotkę w tym zdemotywa—&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Drzwi otworzyły się skrzypiąc, a zza nich wyłoniła się maskotka.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Mofu.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Była to słodko wyglądająca postać, głowa stanowiła jedną trzecią jej wysokości. Ze względu na wystawione zęby oraz małe czarne oczy, nie odbiegała wyglądem od myszy ponad to posiadała ciało podobne do wombata, czy świnki z plamami. Poza tym, miała na sobie dostojny kapelusz oraz fartuch kucharza.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Wygląda rzeczywiście cudnie, nie ma co się dziwić biorąc pod uwagę rodzaj parku, w którym się znajdują.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- To jest Moffle, wróżek słodkości. Jest również prowadzącą maskotką Amaburi, ma 144 centymetry wysokości, choć o jego wadze mało wiadomo. Potrafi osiągnąć prędkość równo 35 kilometrów na godzinę. Posiada talent w gotowaniu, czy grze w piłkę. Lubi pączki oraz inne słodkości... Poza obecnym ubiorem, posiada smoking ze swoim imieniem.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie musisz dawać tak detalicznego opisu...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Moffle powędrował w kierunku Seiyi z powolnymi krokami.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Mofu.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Chce mieć z tobą zdjęcie, w porządku?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- ...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Moffle pokiwał krótko na gest odpowiedzi.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Moffle wyciągnął telefon z fartucha i bez wypowiedzenia nawet „Ser!”, zrobił im zdjęcie, a następnie pokazał.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Chwila moment, nie powinieneś też być na zdjęciu?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Mofu – odpowiedział, trykotając brwiami.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- O co chodzi? Jesteśmy przecież klientami!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Kanie, proszę, zachowaj spokój.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Spokojnie, nie mam zamiaru nic robić.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Maskotka zaczęła chłopakowi działać na nerwy. Chyba los chciał, że od pierwszego spojrzenia staną się wrogami.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- W takim razie, idziemy, nie ma sensu robić zdjęć z tą nie znaczącą i niepotrzebną maskotką. Idziemy ! – Seiya zwrócił się do wyjście. Chwilę po—&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Mofu!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Moffle powalił Seiyę na podłogę przy pomocy solidnego kopniaka w tyłek.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Z-za co to miało być?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Seiya wstał i odkręcił się w jego stronę, aby stawić mu czoło.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Moffle ani śmiał przeprosić, zamiast tego przybrał minę osoby plującej na ziemie.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Tego typu zachowanie było bardzo pokręcone...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Zrobił tak tylko dlatego, że mu nawygarniałeś.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nawet jeśli, to nigdy nie widziałem, aby maskotka atakowała swoich gości!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
W dodatku, Moffle stał bacznie mu się przyglądając, układając przy tym ręce w coś na kształt bokserskiej pozycji, mówiącej „Pokaż na co cię stać!”&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Ach, ten mały sk—&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Więc do tego doszło? Pora abym wbił mu trochę dobrych manier do dłowy! &#039;&#039;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Seiya nie miał tego w planach, ale nie mógł przecież pozwolić, aby coś takiego miało tu miejsce. Chciał przynajmniej wyprowadzić w przeciwnika cios, wtedy...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Mofu!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Moffle wyskoczył niczym torpeda, by następnie skrócić dzielący ich dystans. Udało mu się wyprowadzić staranny cios prosto w Seiyę.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Ughh!!!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Bez dwóch  zdań sporo siły zostało włożone w ten cios.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Moja głowa... nawala... jak oszalała... Muszę przyznać, że gość ma parę w dłoniach. Pewnie jego dłonie posiadają coś na kształt szponów, czy coś... Więc to dlatego jest uznawany za prowadzącą maskotkę tego parku, co? &#039;&#039;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Seiya skulił się, przygotowując ripostę.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Moffle stał w bezruchu, dalej utrzymując pozę.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Skupienie...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Nie pozwoliłby sobie zostać pokonany przez jakieś brudne gierki. Straciłby przez to dumę mężczyzny, a myślał, że maskotka ma gdzieś swój słaby punkt.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Wystarczy – powiedziała Isuzu, wyciągając swój muszkiet jak gdyby z powietrza i kierując go w ich stronę – Róbcie tak dalej, a gwarantuję, że krew się poleje. Nie pozwolę temu słodkiemu, pełnemu marzeń domkowi być ogarniętym przez przemoc. Zakończmy to tutaj.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Miejsce „słodkie” i „pełne marzeń”?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Mofu...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Jeśli dalej macie się zamiar spierać, nie mam problemów z wzięciem was obu jako mój cel.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Mówiąc to, wyciągnęła kolejny muszkiet spod sukienki, a następnie skierowała obie bronie w stronę ich głów.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Ech...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Ile ona tego ma? Serio była poważna...Może dobrze wyjdę, jak się jej posłucham... &#039;&#039;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Seiya cofnął się do tyłu. Moffle opuścił pięści (czy tam szpony), ale z jakiegoś powodu nie wydawał się być przestraszony muszkietu.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- No i, Kanie? Zrozumiałeś Moffla lepiej przez walkę na pięści?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- No niezbyt...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Zaprzyjaźniłeś się z nim?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Chwila moment! Dlaczego miałbym się zaprzyjaźniać z takim brudnym szczurem jak on?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Mofu.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Moffle również dał upust swemu niezadowoleniu, dźwięk temu towarzyszący był zbyt realistyczny dla osoby w kostiumie.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Cóż, i tak zrobiliśmy już sobie pamiątkowe zdjęcie, więc chyba powinniśmy już iść.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- „Pamiątkowe zdjęcie?”&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Isuzu wyjęła swój telefon po czym mu je pokazała.&lt;br /&gt;
&amp;lt;!--Page 5--&amp;gt;[[image:AmaburiV1 005.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
Zdjęcie pokazywało Seiyę będącego uderzonym przez Moffla. Żałosny widok. Choć było co prawda dość rozmazane, nosiło nieprzyjemną wiadomość.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie nazwałbym tego pamiątką.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Idziemy.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Isuzu opuściła pomieszczenie, a Seiya zrobił to samo. Moffle splunął na podłogę i wrócił z powrotem do biura.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Do licha ciężkiego, kto niby jest w tym kostiumie...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nikogo tam nie ma.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Co?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Mówię o Mofflu, nikogo tam nie ma...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
-...? A...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
To nie był wprawdzie pierwszy raz kiedy słyszał coś podobnego. Rodzice z zasady okłamywali dzieci, mówiąc, że nie ma nikogo w środku, aby nie zepsuć dzieciom fantazji. Nie było więc nic dziwnego, że Isuzu wygadywała takie rzeczy.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Hmm, jest więc pewnie tak jak mówisz.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie rozumiesz, tam naprawdę nikogo nie ma – odparła, słysząc jego sarkazm.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Dobra, spoko, rozumiem. Po prostu tak to zostawmy, zgoda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==3==&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Pomijając serię niefortunnych zdarzeń w Domu Słodkości Moffla, Seiya oraz Isuzu kontynuowali zwiedzanie pozostałych atrakcji Amaburi.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Wszystkie sklepy, będące własnością parku były albo nieszczególne, albo zamknięte(mimo tego, że była sobota)za to porozrzucane były gdzie popadnie. Odwiedzili sklep z przekąskami o nazwie „Klonowa Kuchnia” by coś przekąsić, ale menu składało się z trzech potraw: Yakisoby, carry oraz krokietów, a gdy gotowi byli złożyć zamówienie, poinformowano ich, że przygotowanie yakisoby zajmie godzinę.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Godzinę?! Dlaczego?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie posiadamy wystarczającej ilości składników, więc trzeba będzie udać się do sklepu – otrzymał odpowiedź.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Ależ słaba obsługa! &#039;&#039;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Seiya prawie osiągnął swój limit roztargnienia, w następstwie czego uderzył mocno pięścią w blat stołu i skonfrontował Isuzu.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- I co dalej, Sento? Nie mów mi aby, że masz zamiar dalej to ciągnąć?!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Jesteś zły?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Pewnie, że jestem! Z tak słabym sklepem z przekąskami i jeszcze gorszym parkiem z motywem, myślę, że byłbym w stanie dać lepsze noty hotelowi miłości! Pomijając już beznadziejną obsługę klienta, nie znaleźliśmy ani jednego miejsca, które wydawałoby się choć trochę interesujące!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Powiedział co myślał, nie dbając już o to czy zostanie zastrzelony.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Ten park z motywem to całkowita obraza dla wszystkiego powiązanego z rozrywką! Zarządcy może sobie ubzdurali, że zadowolenie gości to to samo co ich obrzycenie, ale są w błędzie! Aby zadbać o rozrywkę, widownia powinna być priorytetem! I nie powinno być to czymś, co można zrobić na odwal; to wymaga prawdziwej pasji oraz chęci! Jednak, osobiście uważam, że nie ma ani grama tego w tym parku! Ani trochę! Jeśli członkowie obsady chcą stworzyć park rozrywki idealny dla gości, sami najpierw muszą w to uwierzyć! Mówiąc prawdę, to nie sądzę, że ten park zdołałby nabrać dzieci! Tak czy siak...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- ...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Mówiąc inaczej...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Oczy Isuzu otworzyły się szeroko. Była zdumiona słowami pochodzącymi z ust Seiyi.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Spaprałem. &#039;&#039;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Niemalże natychmiast zaczął żałować słów, które powiedział, mimo wszelkich starań.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- By stworzyć park idealny dla gości, najpierw sami musimy w to uwierzyć...To prawdziwe, choć trudne do zaakceptowania.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
-...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nigdy nie sądziłam, że byle licealista powie takie słowa.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- E tam, jakoś tak wyszło, pewnie przeczytałem to w książce albo coś.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Seiya wyjrzał przez okno, kipiąc ignorancją, jednak Isuzu dalej była w zadumie.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Myślałam, że będziesz zły za bycie zmuszonym do odwiedzenia beznadziejnego parku z motywem przez obcą osobę, ale to nie to, prawda? Chodzi o sam park. Dziwne, czyż nie?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Hmpf, więc jesteś świadoma kłopotów jakie sprawiłaś?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Może i słowa chłopaka była aroganckie, ale Isuzu nie czuła urazy.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nigdy nie chciałam sprawić ci zawodu, ale dowiedzieć się twojej opini o rozrywce gwarantowanej przez park.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Ale i tak nie musiałaś się tak zachowywać.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Kodoma Seiya...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Słysząc to imię, chłopak czuł się sparaliżowany.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Dawno temu buł geniusz, który był w stanie zadowolić wszystkich swym aktorstwem. Ponad to, mówiono, że potrafił grać na fortepianie niczym profesjonalista, a posiadał nieprzeciętny głos do śpiewu. Co prawda bywał zuchwały, ale w gruncie rzeczy dobrze wychowany.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
-...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Ale jakieś pięć lat temu przepadł on bez śladu, a jego rezygnacja wywołała tu istny chaos. Posiadał on inne sprawdy do załatwienia, ale prawdziwy motyw odejścia pozostawał nieokreślony.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Krew Seiyi znowu zaczęła się gotować, jednak z innego powodu.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- I sprowadziłaś mnie tu tylko z tego powodu?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Naprawdę sądziłeś, że się mi podobasz?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Isuzu spojrzała na niego z zaskoczeniem.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie mam pojęcia jaki miałaś ku temu powód, ale coś sobie wyjaśnijmy. Cały ten Kodama Seiya, o którym mówiłaś jest już martwy. Jeśli myślałaś, że był w stanie wam jakkolwiek pomóc, to byłaś w błędzie.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Seiya wstał z siedzenia.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Odchodzę. Strzelaj, jeśli chcesz, mam to gdzieś.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie mam zamiaru cię powstrzymywać, ale najpierw spróbuj tych krokietów.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Huh?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- No dalej, zanim zrobią się zimne...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- No więc dobrze&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Z jakiegoś powodu, wyraźnie na to naciskała.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Seiya złapał krokiety i otworzył usta, kupili je w sklepie z prekąskami, więc nie dawał im wielkich szans...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Dopóki nie spróbował.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
-...Mmm.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
To było...smakowite, wykraczało poza jego wyobrażenie. Prawdę mówiąc, Seiya nigdy nie jadł tak dobrych krokietów.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Pyszne, co nie?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Hm... no niech ci będzie.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Takie krokiety występują tylko i wyłącznie tutaj.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie mów, że zrobiłaś je sama?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie ja, ale ktoś inny. Może udamy się i poznamy tę osobowość?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Spotkać? Tyle, że mało o nim wiem...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie zajmie to nam dużo czasy.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
-...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Nie mogąc się oprzeć, Seiya skonsumował resztki. Pychota. Na tyle dobre, że można by tu przychodzić tylko dla nich. Seiya ruszył za Isuzu.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Po przejściu przez drzwi z napisem „Nie wchodzić. Tylko personel” był wprowadzony na coś zwanego kulisami Amagi. Isuzu trzymała klucz w dłoniach.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Więc masz jakiś udział w parku...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie wspomniałam.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie, ale mogłem zgadnąć po tym, jak mówisz.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Zakładaj.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Podarowała mu szarfę podobną do jej, która oznaczała gości, widniał na niej napis: „Poziom 4”.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- O co chodzi z tym „poziomem”?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- To tylko wyznacznik. Początkujący pracownicy dostają poziom 1, a ci starsi, poziom 5.Mają dostęp do generatorów i innych informacji.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Ciekawą macie tu ochronę – zauważył, dostrzegając różnicę między tym, a innymi parkami rozrywki.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie specjalnie. Poziom 4 da ci dostęp do większości miejsc w parku.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Czy aby nie ufasz mi za bardzo? Jestem przecież osobą z zewnątrz.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Na poziomie czwartym mamy spotkać się z pewną osobowością, jest zarządcą tego parku.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- „Zarządcą”!?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Isuzu poprowadziła go za kulisy. Seiya, który nigdy przedtem nie był w takowych, zawiedziony zobaczył jedynie pomieszczenia biurowe. Wszędzie walał się sprzęt do sprzątania, instrukcje ewakuacji pracowników, sterty kartony oraz tomiszcza, zawierające zmiany pracowników.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Postanowili użyć windy, a gdy się koło niej znaleźli, Isuzu wyjaśniła:&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Teraz jesteśmy bezpośrednio pod Klonową doliną, tą windą dotrzemy do kwater głównych.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- „Klonowa Dolina”...?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Jadąc windą widzieli ogród, rozciągający się poza poczekalnią.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Niebiański ogród... perfekcyjne określenie togo, co widział. Owe niebo pokryte było szkarłatem z odrobiną stłumionej żółci słonecznej. Były tu również kwiaty, dające ciepłą aurę wiosny. W oczy rzuciła mu się również fontanna dużego rozmiaru, która stała w samym środku ogrodu.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Młoda dziewczyna stała w rogu tego ogrodu. Miała olśnione słonecznym blaskiem blond włosy i nosiła przepiękną białą suknię, która podkreślała jej szczupłą figurę. Stała ona przy balustradzie i rozkoszowała się pięknem widocznego krajobrazu. Seiya czuł, że ma deja vu, choć był pewien, że to nie ich pierwsze spotkanie.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Idź, poczekam na ciebie – powiedziała Isuzu.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- C? Ale ja...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie każ jej czekać.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Seiya zrobił pierwszy krok.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Dziewczyna się odwróciła, a ptak, który znajdował się na jej palcu odleciał. Seiya był w stanie dostrzec rysy jej twarzy, gdy wykonywał kolejny krok w jej stronę. Wyglądała może na 14, lub 15 lat, nie więcej. Z wyglądu przypominała osobę delikatną i miłą. Miała potencjał na skradzenie serca chłopaka, co nigdy wcześniej nie miało miejsca. Jednak zdał sobie sprawę iż jej spojrzenie wodziło po bezkresie odległego horyzontu.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Czy jest ona ślepa?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Podczas zastanowienia chłopaka, dziewczyna przemówiła.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Czy ty jesteś Kanie Seia – sama?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Eh? Tak, jestem.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Zgodnie z przypuszczeniem, była ślepa.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Przepraszam za sprawione ci problemy, nazywam się Latifa Fleuranz, zarządczyni tego parku. Dziękuję uprzejmie za przybycie.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Huh? To ja się cieszę, że chcieliście mnie tutaj...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Latifa miała normalny wyraz twarzy, ale mówiła z lekkim podekscytowaniem. Zdawać by się mogło, że jego wizyta była jej znana.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Czy Isuzu sprawiła ci jakieś problemy? Proszę wybacz jej, słabo sobie radzi z mężczyznami.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Wcale. Poza...tymi jej groźbami.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Rozumiem. Szczerze, to ja spytałam ją by cię tu sprowadziła, bo mam do ciebie prośbę.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Prośbę?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Tak, porozmawiajmy tam.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Mówiąc to, Latifa obróciła się i ruszyła w stronę kamiennego chodnika. Pomimo pogorszenia wzoku musiała znać rozkład tego miejsca na pamięć. &amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Taras był tuż na wyciągnięcie ręki z ładnie udekorowanym stołem.  Stały tam również krzesła oraz przygotowana herbata.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Usiądź, proszę.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- D-dobrze&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Czuję od ciebie woń smażonego jedzenia – zaobserwowała.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Huh?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Czyżbyś jadł krokiety z Klonowej kuchni? Mam nadzieję, że ci smakowały.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Sama je zrobiłaś?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Zgadza się. Każdego dnia je robię, mając nadzieję, że gościom bardziej spodoba się park.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&#039;&#039;A więc to naprawdę ona przyrządziła te krykiety! &#039;&#039;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Twoje krokiety były naprawdę pyszne!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Cóż, dziękuję. Mimo, że średnio mogę widzieć, to moje pozostałe zmysły się wyostrzyły. Przykładowo, robię krokiety poprzez wsłuchiwanie się w olej.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie jest to trochę niebezpieczne, abyś sama robiła przy ogniu?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Wcale. Jestem pewna swych umiejętności.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Latifa wręczyła mu filiżankę aromatycznej herbaty. Była zaskakująco dobra.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- I jak?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Niesamowicie przepyszna&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Cieszę się, że ci się podoba – odparła i rzuciła lekki uśmiech.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Widząc jak się uśmiecha, zmiękczyło mu serce: Dla niego było to jak oglądanie zachodząceko słońca, którego piękno widać dopiero, jak zajdzie za krajobraz pełen gór.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Jednak wracając do konkretów.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Kim właściwie jesteś i czego ode mnie chcesz? – spytał.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Co myślisz o naszym parku?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Najgorszy park, jaki widziałem&#039;&#039;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Cóż....&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Kanie Seiya-sama, powodem dla którego cię wezwałam, jest prośba o pomoc w uratowaniu tego tematycznego paku rozrywki.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Co...?!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Co ona właśnie powiedziała? Tę porażkę? &#039;&#039;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Jako księżniczka Klonowej Krainy proszę cię o zostanie zarządcą i uratowanie naszego parku z motywem.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&#039;&#039;O czym ty w ogóle gadasz?! &#039;&#039;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Widząc powagę i pokorę, z jaką wypowiadała te słowa, Seiya stracił mowę.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie...chodzi tylko o to, że...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Tak, czy inaczej, jestem poważna, jeśli chodzi o twoją pomoc. Jak pewnie jesteś w stanie stwierdzić park jest już prawie zamknięty i tylko ty możesz nam pomóc.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nawet jeśli tak stawiasz sprawę, to i tak nie mogę jednomyślnie odpowiedzieć, że się zgadzam, prawda?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Ależ oczywiście – odpowiedziała, spuszczając spojrzenie i blado się uśmiechając – Możesz oczywiście nie wierzyć, ale miejsce to przepełnione jest magią...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Jasne...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Widząc jak chłopak wątpił w jej słowa, Latifa dodała:&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Skoro mi nie wierzysz, to nie mam innego wyjścia jak podzielić się z tobą częścią tej magii...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Magii?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Magia ta będzie zależała od łaski Libry, a więc nie wiem co ci przydzieli. Jednak możesz być pewien, że to co mówię to prawda.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Coo?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Proszę nie ruszaj się... – podeszła do niego z rumieńcami na policzkach. – Racz wybaczyć mą natrętność.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Nie było mowy o odwrocie.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Ich usta się spotkały.&lt;br /&gt;
&amp;lt;!--Page 6--&amp;gt;[[image:AmaburiV1 006.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Delikatne i przyjemne... Dlaczego tak mnie ruszył ten pocałunek? Czy całowanie się z nią nie jest czymś niemoralnym? &#039;&#039;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Seiya był w stanie odczuć jej głębokie oddychanie.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Latifa się wycofała i pozwoliła, by opanował się, podczas gdy on starał się rozeznać w całej tej sytuacji. Wtem strumień pobudzonych uczuć dotarł do jego wnętrza.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Co się ze mną dzieje? Wiem jedynie, że zmuszono mnie do umówienia się z dziwną dziewczyną, więc co takiego zrobiłem, by na to zasłużyć? &#039;&#039;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Zapamiętaj to – zawołała go – to są szczere i prawdziwe względem ciebie uczucia.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Pierwsze co poczuł to ciepło miłości, czego następstwem była samotność i realm nostalgii.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Seiya dostrzegł w oddali postać dziecka, idącą w stronę słońca. Chłopiec odwrócił się i rzekł:&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Zawsze będę po twojej stronie, pewnego dnia cię uratuję.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Chwila moment, dlaczego mam takie wizje? &#039;&#039;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Seiya stracił przytomność.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==4==&lt;br /&gt;
Nadeszła noc i świetliki zdążyły otulić park swą obecnością.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Blisko 288 odwiedzających było tego dnia w Słodkim domku Maffla. Spośród tych 288, tylko 3 zdobyła się na pamiątkowe zdjęcie. Biorąc pod uwagę, że była niedziela, wynik był mizerny.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Park tematyczny zwykł mieć wielu gości, przybywających, by głównie zrobić zdjęcie z tym pluszakiem. Moffle wspominał gromady dzieci, z którymi ochoczo grał, mając na twarzy grymas radości.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Ale te czasy stały się teraz jedynie reliktem przeszłości.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Mofu... – rzekł, wyłączając dostęp zasilania i posprzątał swe stanowisko.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Nie posiadali wystarczających zasobów, by zatrudnić ludzi, więc maskotka sama musiała zająć wszystkim:&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Dezynfekcja broni laserowej,  naprawa pomniejszych uszkodzeń i w końcu zamknięcie miejsca. To były jego obowiązki.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Do zobaczenia jutro!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Narka!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Załatwiwszy pozostałe sprawy, Moffle pożegnał się z pracownikiem na pół etatu i wyszedł przez wyjście dla personelu.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Nawet nie zamienili ze sobą dalszego słowa. Oczywiście, pracownik musiał myśleć, że Moffle jedynie pomagał jako tymczasowy aktor z powodu braków w personelu. Nawet nie uwierzyłby, że maskotka pochodzi z krainy przesiąkniętej magią.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Moffle ruszył w stronę strażnicy i zwrócił klucz „Słodkiego Domu Maffla”. Następnie się wypisał.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Jak się dzisiaj sprawy mają, panie Moffle? – spytał go zaznajomiony z jego prawdziwą tożsamością strażnik.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Normalnie, Fumo. Jeśli nie liczyć kłótni z zapyszałym chłopakiem.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Pewnie było ciężko, nie? Wklep mu trochę rozumu do głowy, dobra?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie martw się o to, fumo.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Każdego innego dnia, Moffle zapewne dosiadłby się do innych maskotek, aby pić w ulubionym barze yakitori, jednak dziś miał parę spraw do pozałatwiania.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Coś jeszcze do zrobienie? – spytał strażnik, przeprowadzając rutybową kontrolę toreb.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Tak.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Nie można było zagwarantować nie szmuglowania żadnych wartościowych przedmiotów poza mury parku na sprzedaż. Właśnie dlatego takie przedsięwzięcie stało się powszechne w wielu organizacjach.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Mam się spotkać z menadżerem, fumo.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Z Latifą, co? Pozdrów ją ode mnie, dobra?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Pewnie.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Z tego co Moffle pamiętał, strażnik był jednym z wielbicieli dziewczyny. Wprawdzie, sporo takich ludzi. Chyba tylko dzięki temu Amagi sprostało minimalnej jednostce personelu.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Jednakże Moffle nie był jednym z tych wielu.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Było prawdą, że kochał ją bardziej niż kogokolwiek innego, gdyż była jego siostrzenicą. &amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Wujku! – zaczęła biec w jego stronę.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Przytulili się.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Z pewnością musiała stracić w jego oczach, co okazało się prawdzie w momencie jej objęcia.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- I co z nim?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Spotkałam się z nim wcześniej, jednak odleciał podczas rytuału przekazu umiejętności. Poprosiłam Isuzo, aby zabrała go do domu.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Rozumiem.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Księżniczka Klonowej Krainy posiada zdolność przekazywania umiejętności poprzez pocałunek.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Przybył do mego „Domu słodkości” wszczynać walkę. Jest całkiem słaby i co do tego, że sobie poradzi mam pewne wątpliwości.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Daj spokój, czytałeś chyba raport złożony przez Isuzu, czyż nie?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Oczywiście.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Końcówka raportu głosiła:&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;...Tak jak już wcześniej wspomniałam... Kanie Seiya posiada dwa kontrastujące, lecz użyteczne talenty.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Z jednej strony, jest urodzonym strategiem ze uzdolnieniem do kierowania się słusznymi wyborami.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Z drugiej strony, może poszczycić się umysłem osoby zaznajomionej z rozrywką.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Tak więc moim zdaniem jest osobą niezbędną do uratowania Amagi Brilliant Park oraz żyć w nim będących przed nadchodzącą zagładą.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Pierwszy królewski powiernik Klonowej Krainy, Isuzuruha Cantollusia. &#039;&#039;&#039;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Moffle nie był zwolennikiem tego, co myślała dziewczyna o Seiyi. Mogła być zdania, iż chłopak jest „tym wybranym” do uratowania parku, ale to było łatwe do powiedzenia niż do wykonania. Niby jak miał dokonać czegoś takiego w tak krótkim czasie?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Rozumiem, że bardzo go ceni, ale ja mam pewne wątpliwości. Trudno mi uwierzyć, że wszystko się zmieni przez zwykłego ucznia liceum.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Więc mamy po prostu siedzieć z założonymi rękoma?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Zapadła grobowa cisza.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Oczywiście, że nie.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Musi być powód, dla którego goście nie chcą przychodzić; coś, co pominęliśmy. Do tego potrzebujemy Seiyę, również gościa, by podzielić się z nami innym punktem widzenia.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Rozumiem...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
I właśnie tak, Moffle doszedł do pewnego wniosku. Newet gdyby chłopak miał dwa tygodnie na zgromadzenie 100,000 gości, musiałby gromadzić 7,000 dziennie. Niemożliwe.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Nawet wliczając „Dom Słodkości Moffla”, łączna suma odwiedzających nie dochodziła do 3,000, co było sobotnim tłumem odwiedzających. Próbowali wszystkiego, lecz nie dawało to żądanych rezultatów.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Dobra, co masz zamiar zrobić z Seiyą?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Na chwilę obecną, poprosiłam Isuzu by została u niego na noc. Będzie w stanie mu pomóc, gdyby coś się stało.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- To trochę problematyczne. Seiya jest w tym wieku i Isuzu jest aż za dobra. Gdyby coś nieprzyzwoitego miało miejsce, wtedy...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Jak co?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Nagle zaschło mu w gardle.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Latifa, nie rozumiesz! Każdy facet to wilk!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Przepraszam, ale nie rozumiem... Co miałeś na myśli, że są wilkami?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Pożałował, że cokolwiek takiego powiedział.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Panowała dziwna cisza.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Zrozumiesz, kiedy dorośniesz... – powiedziawszy to poczuł jak kruszy mu się serce – Wybacz, nie chciałem tego ująć w ten sposób.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- To nic, kiedyś mi się uda. Mam nadzieję, że Seiya da sobie z tym wszystkim radę.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Moffle wątpił. Byłoby to cudem, a cuda mają to do siebie, że się nie zdarzają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==5==&lt;br /&gt;
&amp;lt;p&amp;gt;Przyszłość Amaburi wisiała na krawędzi przepaści, lecz teraz, Moffle chciał jedynie pić i odpocząć. Po opuszczeniu parku, wziął ostatniego busa do stacji kolejowej. Bar yakitori znajdował się na północ od stacji Amagi, ledwie minutę drogi pieszo.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Gdy stąpał po ścieżkach, ani jedna osoba nie zlustrowała go wzrokiem. Przechodzący obok niego ludzie, sądzili, że jest jednym z obcokrajowców. Wszystko to było za sprawą Lali Patch, magicznego uroku podanego obsadzie Amaburi. Kiedy był pod wpływem tego uroku, przywdziać mógł pozornie ludzki wygląd. Maskotki mogły dzięki czarom kupować produkty ze sklepów spożywczych,  czy spędzać czas na zakupie figurek.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Starsza kobieta, która miała zamknąć sklep z tytoniem, zawołała Moffla.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie jest aby za późno, panie Moffle?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Mofu. Dużo się wydarzyło – Moffle uniósł swą łapę i się ukłonił.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Rozumiem. Właściwie to mam resztki rzepy, jeśli chcesz.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Dziękuję.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Zaraz wracam, panie Moffle.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Poszła z powrotem do sklepu, by przygotować jedzenie. W końcu powróciła z reklamówką okrytą folią.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Poczęstuj się póki gorące.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- W porządku – ukłonił się i odszedł.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
20 letni bar yakitori, zwany „Zwyrol”, znajdował się trzy przecznice dalej. Aromat pieczonych dań mógł czuć jeszcze z daleka, za sprawą otwartych drzwi.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Witamy, panie Moffle! – obsługując ludzi cały dzień, mówiła z lekko strudzonym głosem – Zadowoli pana ten sam zestaw co zwykle?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- A właśnie, Takami, mam trochę rzepy, nie chciałabyś trochę? – wyjął podarowaną przez staruszkę torbę.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Ach, dostajemy tego całkiem sporo ze sklepu z tabacco z okolicy.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Więc już nieważne.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Moffle odszedł od blatu i ruszył w kierunku pomieszczenia dla gości. Dwie maskotki z parku rozrywki Amagi, Tiramie oraz Macaron już piły w środku. Cóż, zapowiadało się, że tylko będzie ich trójka. Obie maskotki zdążyły wypić połowę zaserwowanego piwa.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- To miejsce jest najlepsze!- Macaron nie przestawał wychwalać.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Macaron był puszystą maskotką, przypominającą owcę. &amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- W rzeczy samej! – odparł Tiramie.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Tiramie był różową, futrzastą maskotką.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Ten mały drań! Uderzył mnie chyba z 5 razy w ciągu 5 minut. Naprawdę boli, ale zrozumiecie jak, gdy sami oberwiecie. Gdyby nie tutejsze prawo, zbiłbym go na kwaśne jabłko!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Doskonale cię rozumiem...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Ale to nie wszystko! Matka tego bachora również problemem.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- A niech mnie.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Kobieta ta miała może trzydziestkę, ale blada była zupełnie jak ten sezon! Te blade uda, cycuszki oraz piskliwy głos przy ciągłym przepraszaniu!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Wyglądała chodziaż erotycznie?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Prawdziwa sex bomba, powiem więcej! Mimo bycia zaręczoną, myślę, że do mnie startowała.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Prędzej byś umarł.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Ale popatrz tylko, napisała, że byłoby nieźle nawet gdybym był dziewczyną. To chyba najlepsza szansa na zniszczenie bachorowi życia!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Jesteś najgorszy.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Obaj kontynuowali swą rozmowę o sprawach, które nie miały być nigdy dyskutowane wewnątrz murów parku. W czas zauważyli Moffla.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- O, to Moffle!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Spóźniłeś się.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Obaj przesunęli się, by zrobić dla niego miejsce.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Mówiłem byśnie nie gadali o takich sprawach tutaj. Ściany mają uszy i gdyby to trafiło na twittera czy inne licho, byłoby po nas.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Z pewnością nie chciał widzieć rzeczy typu:&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Maskotki z Amagi Brilliant Park wyklinają w barze Yakitori&#039;&#039;&#039;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Widząc coś takiego, reputacja parku zapewne by spadła(zakładając, że spaść niżej może)&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Spokojnie, miejscówka jest bezpieczna.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie sądzę, że jest tu jakaś recepcja.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Macaron odblokował telefon. Zarówno 3G jak i Wi-fi były niedostępne.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nawet wtedy...&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Jakie mamy prawdopodobieństwo na to, że są tu nasi odwiedzający? Gdybyś nie wiedział, mam tylko 128 podążających na Twitterze.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
128 podążających. Nie miało znaczenia jak niepopularny park był, ta liczba była i tak mierna.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- A ty, Tiramie?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Zapomniałem. Około 200. Z jakiegoś powodu ludzie ciągle mnie blokują.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Tiramie miał zamiłowanie dla sprośnych żartów. Mimo, że większość jego podążających była kobietami, on wciąż dodawał nieprzystępne posty. W rezultacie, on też tracił ludzi.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- A co z tobą, Moffle?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Nie używam Twittera.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Moffle próbował używać Twittera, gdy jego przyjaciele mu go pokazali, jednak po miesiącu z niego zrezygnował. Miał dość ‘inspirujących cytatów’ Macarona i żałosnych starań podrywania dziewczyn przez Tiramie.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Dziś poznałem wspaniałego gościa!&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- A ja dobrze się bawiłem.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Ja będę pracował, by goście byli szczęśliwi.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Żadne trzy wypowiedzi nie są nawet bliskie prawdy.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Życie ssie pałę, a poniedziałki to już całą siłą! Niech ktoś mnie już dobije, pociągi powinny już wybuchnąć, a park zatonąć w gradzie asteroid. Każdy powinien najnormalniej zginąć.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
Wtem Takami weszła do pomieszczenia z kolejną porcją piwa.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Proszę, panie Moffle.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Mofu.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Może coś do zjedzenia?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Poproszę trochę grillowanych pomidorów oraz tofu.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- W porządku.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Niezła dupcia, Takamciu – zawołał Tiramie.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Co z tobą nie tak, idioto?&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Zawsze mówisz takie durne rzeczy! – Moffle oraz Macaron krzyczeli.&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Mówię tak dla beki, nie trzeba od razu się czerwienić ze złości!&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL&amp;diff=566667</id>
		<title>Amagi Brilliant Park PL</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL&amp;diff=566667"/>
		<updated>2021-01-26T22:28:37Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: /* {{pad|300px}} Tom 1 */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;Seria &#039;&#039;Amagi Brilliant&#039;&#039; &#039;&#039;Park&#039;&#039; jest dostępna w następujących językach:&lt;br /&gt;
*[[Amagi Brilliant Park ~Brazilian Portuguese~|Português (Brazilian Portuguese)]]&lt;br /&gt;
*[[Amagi Brilliant Park ~Español~|Español (Spanish)]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:AmaburiV1_cover.jpg‎|thumb|300px|Cover of the first volume]]&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Amagi Brilliant Park&#039;&#039;&#039; (甘城ブリリアントパーク) jest powieścią fantasu napisaną przez Gatou Shoujiego  i zilustrowaną przez Nakajimę Yukę. Jak dotąd wydano 8 tomów serii głównej i 3 tomy serii pobocznej, &#039;&#039;Amagi Brilliant Park: Mapple Summoner&#039;&#039;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Streszczenie fabuły==&lt;br /&gt;
Seiya Kanie jest dobrze wyglądającym, narcystycznym chłopakiem, który zmuszony zostaje przez tajemniczą Isuzo Sento do odwiedzenia parku rozrywki zwanego Amagi Brilliant Park. Miejsce to obarczone jest problemami finansowymi, przez które ma wkrótce zostać zamknięte na zawsze. W parku przebywają oraz pracują uchodźcy z magicznej krainy zwanej „Klonową krainą”. Kompleks pobiera energię odwiedzających, która wydziela się, gdy ci dobrze się bawią. By ocalić ten park, Seiya zostaje zatrudniony przez jego właścicielkę, Latifę Fleuranzę, by użył swoich umiejętności, aby stać się nowym zarządcą. Posiadają jedynie trzy miesiące aby zgromadzić 250.000 odwiedzających, co samo w sobie jest niemożliwym wymogiem, biorąc pod uwagę złą sytuację parku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Series Information ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Gatunek:&#039;&#039;&#039; komedia, fantasy, romans, shounen, okruchy życia   &lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Oryginalny tytuł&#039;&#039;&#039;: 甘城ブリリアントパーク&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Autor&#039;&#039;&#039;: Gatou Shouji&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Ilustrator&#039;&#039;&#039;: Nakajima Yuka (なかじまゆか)&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Liczba opublikowanych tomów:&#039;&#039;&#039; 8 tomów&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Status serii&#039;&#039;&#039;: Wychodząca&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Translations==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Aktualności ==&lt;br /&gt;
*6.02.2020 - Utworzenie projektu&lt;br /&gt;
*19.02.2020 - Dodano prolog 1 tomu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Seria &#039;&#039;Amagi Brilliant Park&#039;&#039; autorstwa Gatou Shouji==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 1 ===&lt;br /&gt;
[[image:AmaburiV1 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi_Brilliant_Park_PL:_Tom_1_Ilustracje|Ilustracje]]&lt;br /&gt;
* [[Amagi_Brilliant_Park_PL:_Tom_1_Prolog|Prolog]] &lt;br /&gt;
* [[Amagi_Brilliant_Park_PL:_Tom_1_Rozdział_1|Rozdział 1 - Kiepskie miejsce na randkę]]&lt;br /&gt;
** Intermission - Suzuran Shopping District, North of Amagi Station&lt;br /&gt;
* Rozdział 2 - The Mascots&#039; Customer Service Sucks!&lt;br /&gt;
** Intermission - At a family restaurant by the streets of Fuchuu&lt;br /&gt;
* Rozdział 3 - The Building That Had Been Abandoned For Decades&lt;br /&gt;
** Intermission - Suzuran Shopping District, North of Amagi Station&lt;br /&gt;
* Rozdział 4 - A Video on Customer Violence Was Uploaded!&lt;br /&gt;
* Epilog&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 2 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V2 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_2_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue&lt;br /&gt;
* Chapter 1 - We&#039;re Lacking in Manpower!&lt;br /&gt;
** Intermission 1 - First Staff Dormitory, Winchester&lt;br /&gt;
** Intermission 2 - Second Staff Dormitory, BT&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - We&#039;re Lacking in Funds!&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Monthly Reports&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 3 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V3 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_3_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue&lt;br /&gt;
* Chapter 1 - Chuujou Shiina Calls it Quits!&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - The Magic App&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Attendance Issues!&lt;br /&gt;
* Chapter 4 - The Country of Magic&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 4 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V4 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_4_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue &lt;br /&gt;
* Chapter 1 - Special Case is the Vine Attire &lt;br /&gt;
* Chapter 2 - Shoot It!&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Family Affair &lt;br /&gt;
* Chapter 4 - Big Five &lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 5 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V5 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_5_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 6 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V6 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_6_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 7 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V7 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_7_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 8 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V8 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_8_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==The &#039;&#039;Amagi Brilliant Park: Mapple Summoner&#039;&#039; series by Gatou Shouji (Spin-off)==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 1 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V1 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_1_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 2 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V2 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_2_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 3 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V3 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_3_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Ekipa==&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;tłumaczenie:&#039;&#039;&#039; DEMONul&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;korekta:&#039;&#039;&#039; Nylia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Grupa Hazumi&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;hazumi-group.blogspot.com&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Wydane tomy==&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 1 -  20 lutego 2013 ISBN 978-4-0407-1019-8&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 2 -  25 sierpnia 2013 ISBN 978-4-0407-1077-8&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 3 -  18 stycznia 2014 ISBN 978-4-0407-0004-5&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 4 -  20 czerwiec 2014 ISBN 978-4-0407-0207-0&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 5 - 18 października 2014 ISBN 978-4-0407-0208-7&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 6 -  18 kwietnia 2015 ISBN 978-4-0407-0209-4&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 7 -  20 października 2015 ISBN 978-4-04-070701-3&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 8 -  20 kwietnia 2016 ISBN 978-4040707020&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 1 -  18 października 2014 ISBN 978-4-04-070287-2&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 2 -  20 listopada 2014 ISBN 978-4-04-070288-9&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 3 -  20 lutego 2015 ISBN 978-4-04-070289-6&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL&amp;diff=561199</id>
		<title>Amagi Brilliant Park PL</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL&amp;diff=561199"/>
		<updated>2020-03-01T21:17:34Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: /* {{pad|300px}} Tom 1 */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;Seria &#039;&#039;Amagi Brilliant&#039;&#039; &#039;&#039;Park&#039;&#039; jest dostępna w następujących językach:&lt;br /&gt;
*[[Amagi Brilliant Park ~Brazilian Portuguese~|Português (Brazilian Portuguese)]]&lt;br /&gt;
*[[Amagi Brilliant Park ~Español~|Español (Spanish)]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:AmaburiV1_cover.jpg‎|thumb|300px|Cover of the first volume]]&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Amagi Brilliant Park&#039;&#039;&#039; (甘城ブリリアントパーク) jest powieścią fantasu napisaną przez Gatou Shoujiego  i zilustrowaną przez Nakajimę Yukę. Jak dotąd wydano 8 tomów serii głównej i 3 tomy serii pobocznej, &#039;&#039;Amagi Brilliant Park: Mapple Summoner&#039;&#039;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Streszczenie fabuły==&lt;br /&gt;
Seiya Kanie jest dobrze wyglądającym, narcystycznym chłopakiem, który zmuszony zostaje przez tajemniczą Isuzo Sento do odwiedzenia parku rozrywki zwanego Amagi Brilliant Park. Miejsce to obarczone jest problemami finansowymi, przez które ma wkrótce zostać zamknięte na zawsze. W parku przebywają oraz pracują uchodźcy z magicznej krainy zwanej „Klonową krainą”. Kompleks pobiera energię odwiedzających, która wydziela się, gdy ci dobrze się bawią. By ocalić ten park, Seiya zostaje zatrudniony przez jego właścicielkę, Latifę Fleuranzę, by użył swoich umiejętności, aby stać się nowym zarządcą. Posiadają jedynie trzy miesiące aby zgromadzić 250.000 odwiedzających, co samo w sobie jest niemożliwym wymogiem, biorąc pod uwagę złą sytuację parku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Series Information ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Gatunek:&#039;&#039;&#039; komedia, fantasy, romans, shounen, okruchy życia   &lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Oryginalny tytuł&#039;&#039;&#039;: 甘城ブリリアントパーク&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Autor&#039;&#039;&#039;: Gatou Shouji&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Ilustrator&#039;&#039;&#039;: Nakajima Yuka (なかじまゆか)&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Liczba opublikowanych tomów:&#039;&#039;&#039; 8 tomów&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Status serii&#039;&#039;&#039;: Wychodząca&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Translations==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Aktualności ==&lt;br /&gt;
*6.02.2020 - Utworzenie projektu&lt;br /&gt;
*19.02.2020 - Dodano prolog 1 tomu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Seria &#039;&#039;Amagi Brilliant Park&#039;&#039; autorstwa Gatou Shouji==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 1 ===&lt;br /&gt;
[[image:AmaburiV1 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi_Brilliant_Park_PL:_Tom_1_Ilustracje|Ilustracje]]&lt;br /&gt;
* [[Amagi_Brilliant_Park_PL:_Tom_1_Prolog|Prolog]] &lt;br /&gt;
* Rozdział 1 - The Worst Possible Dating Spot&lt;br /&gt;
** Intermission - Suzuran Shopping District, North of Amagi Station&lt;br /&gt;
* Rozdział 2 - The Mascots&#039; Customer Service Sucks!&lt;br /&gt;
** Intermission - At a family restaurant by the streets of Fuchuu&lt;br /&gt;
* Rozdział 3 - The Building That Had Been Abandoned For Decades&lt;br /&gt;
** Intermission - Suzuran Shopping District, North of Amagi Station&lt;br /&gt;
* Rozdział 4 - A Video on Customer Violence Was Uploaded!&lt;br /&gt;
* Epilog&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 2 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V2 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_2_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue&lt;br /&gt;
* Chapter 1 - We&#039;re Lacking in Manpower!&lt;br /&gt;
** Intermission 1 - First Staff Dormitory, Winchester&lt;br /&gt;
** Intermission 2 - Second Staff Dormitory, BT&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - We&#039;re Lacking in Funds!&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Monthly Reports&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 3 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V3 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_3_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue&lt;br /&gt;
* Chapter 1 - Chuujou Shiina Calls it Quits!&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - The Magic App&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Attendance Issues!&lt;br /&gt;
* Chapter 4 - The Country of Magic&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 4 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V4 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_4_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue &lt;br /&gt;
* Chapter 1 - Special Case is the Vine Attire &lt;br /&gt;
* Chapter 2 - Shoot It!&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Family Affair &lt;br /&gt;
* Chapter 4 - Big Five &lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 5 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V5 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_5_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 6 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V6 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_6_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 7 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V7 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_7_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 8 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V8 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_8_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==The &#039;&#039;Amagi Brilliant Park: Mapple Summoner&#039;&#039; series by Gatou Shouji (Spin-off)==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 1 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V1 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_1_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 2 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V2 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_2_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 3 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V3 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_3_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Ekipa==&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;tłumaczenie:&#039;&#039;&#039; DEMONul&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;korekta:&#039;&#039;&#039; Nylia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Grupa Hazumi&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;hazumi-group.blogspot.com&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Wydane tomy==&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 1 -  20 lutego 2013 ISBN 978-4-0407-1019-8&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 2 -  25 sierpnia 2013 ISBN 978-4-0407-1077-8&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 3 -  18 stycznia 2014 ISBN 978-4-0407-0004-5&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 4 -  20 czerwiec 2014 ISBN 978-4-0407-0207-0&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 5 - 18 października 2014 ISBN 978-4-0407-0208-7&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 6 -  18 kwietnia 2015 ISBN 978-4-0407-0209-4&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 7 -  20 października 2015 ISBN 978-4-04-070701-3&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 8 -  20 kwietnia 2016 ISBN 978-4040707020&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 1 -  18 października 2014 ISBN 978-4-04-070287-2&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 2 -  20 listopada 2014 ISBN 978-4-04-070288-9&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 3 -  20 lutego 2015 ISBN 978-4-04-070289-6&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL:_Tom_1_Ilustracje&amp;diff=561198</id>
		<title>Amagi Brilliant Park PL: Tom 1 Ilustracje</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL:_Tom_1_Ilustracje&amp;diff=561198"/>
		<updated>2020-03-01T21:14:44Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: Created page with &amp;quot;&amp;lt;gallery&amp;gt; Image:AmaburiV1 cover.jpg Image:AmaburiV1 color 001.jpg Image:Amagi Brilliant Park PL t1 002.jpeg Image:AmaburiV1 001.jpg Image:AmaburiV1 002.jpg Image:AmaburiV1 003...&amp;quot;&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;gallery&amp;gt;&lt;br /&gt;
Image:AmaburiV1 cover.jpg&lt;br /&gt;
Image:AmaburiV1 color 001.jpg&lt;br /&gt;
Image:Amagi Brilliant Park PL t1 002.jpeg&lt;br /&gt;
Image:AmaburiV1 001.jpg&lt;br /&gt;
Image:AmaburiV1 002.jpg&lt;br /&gt;
Image:AmaburiV1 003.jpg&lt;br /&gt;
Image:AmaburiV1 004.jpg&lt;br /&gt;
Image:AmaburiV1 005.jpg&lt;br /&gt;
Image:AmaburiV1 006.jpg&lt;br /&gt;
Image:AmaburiV1 007.jpg&lt;br /&gt;
Image:AmaburiV1 008.jpg&lt;br /&gt;
Image:AmaburiV1 009.jpg&lt;br /&gt;
Image:AmaburiV1 010.jpg&lt;br /&gt;
Image:AmaburiV1 011.jpg&lt;br /&gt;
&amp;lt;/gallery&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;noinclude&amp;gt;&lt;br /&gt;
{| border=&amp;quot;1&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;5&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; style=&amp;quot;margin: 1em 1em 1em 0; background: #f9f9f9; border: 1px #aaaaaa solid; padding: 0.2em; border-collapse: collapse;&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| Powrót na [[Amagi Brilliant Park PL|Stronę Główną]]&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
&amp;lt;/noinclude&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=File:Amagi_Brilliant_Park_PL_t1_002.jpeg&amp;diff=561197</id>
		<title>File:Amagi Brilliant Park PL t1 002.jpeg</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=File:Amagi_Brilliant_Park_PL_t1_002.jpeg&amp;diff=561197"/>
		<updated>2020-03-01T21:11:16Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL&amp;diff=561059</id>
		<title>Amagi Brilliant Park PL</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL&amp;diff=561059"/>
		<updated>2020-02-19T01:31:15Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: /* Aktualności */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;Seria &#039;&#039;Amagi Brilliant&#039;&#039; &#039;&#039;Park&#039;&#039; jest dostępna w następujących językach:&lt;br /&gt;
*[[Amagi Brilliant Park ~Brazilian Portuguese~|Português (Brazilian Portuguese)]]&lt;br /&gt;
*[[Amagi Brilliant Park ~Español~|Español (Spanish)]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:AmaburiV1_cover.jpg‎|thumb|300px|Cover of the first volume]]&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Amagi Brilliant Park&#039;&#039;&#039; (甘城ブリリアントパーク) jest powieścią fantasu napisaną przez Gatou Shoujiego  i zilustrowaną przez Nakajimę Yukę. Jak dotąd wydano 8 tomów serii głównej i 3 tomy serii pobocznej, &#039;&#039;Amagi Brilliant Park: Mapple Summoner&#039;&#039;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Streszczenie fabuły==&lt;br /&gt;
Seiya Kanie jest dobrze wyglądającym, narcystycznym chłopakiem, który zmuszony zostaje przez tajemniczą Isuzo Sento do odwiedzenia parku rozrywki zwanego Amagi Brilliant Park. Miejsce to obarczone jest problemami finansowymi, przez które ma wkrótce zostać zamknięte na zawsze. W parku przebywają oraz pracują uchodźcy z magicznej krainy zwanej „Klonową krainą”. Kompleks pobiera energię odwiedzających, która wydziela się, gdy ci dobrze się bawią. By ocalić ten park, Seiya zostaje zatrudniony przez jego właścicielkę, Latifę Fleuranzę, by użył swoich umiejętności, aby stać się nowym zarządcą. Posiadają jedynie trzy miesiące aby zgromadzić 250.000 odwiedzających, co samo w sobie jest niemożliwym wymogiem, biorąc pod uwagę złą sytuację parku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Series Information ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Gatunek:&#039;&#039;&#039; komedia, fantasy, romans, shounen, okruchy życia   &lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Oryginalny tytuł&#039;&#039;&#039;: 甘城ブリリアントパーク&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Autor&#039;&#039;&#039;: Gatou Shouji&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Ilustrator&#039;&#039;&#039;: Nakajima Yuka (なかじまゆか)&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Liczba opublikowanych tomów:&#039;&#039;&#039; 8 tomów&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Status serii&#039;&#039;&#039;: Wychodząca&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Translations==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Aktualności ==&lt;br /&gt;
*6.02.2020 - Utworzenie projektu&lt;br /&gt;
*19.02.2020 - Dodano prolog 1 tomu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Seria &#039;&#039;Amagi Brilliant Park&#039;&#039; autorstwa Gatou Shouji==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 1 ===&lt;br /&gt;
[[image:AmaburiV1 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_1_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue  &lt;br /&gt;
* Chapter 1 - The Worst Possible Dating Spot&lt;br /&gt;
** Intermission - Suzuran Shopping District, North of Amagi Station&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - The Mascots&#039; Customer Service Sucks!&lt;br /&gt;
** Intermission - At a family restaurant by the streets of Fuchuu&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - The Building That Had Been Abandoned For Decades&lt;br /&gt;
** Intermission - Suzuran Shopping District, North of Amagi Station&lt;br /&gt;
* Chapter 4 - A Video on Customer Violence Was Uploaded!&lt;br /&gt;
* Epilogue&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 2 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V2 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_2_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue&lt;br /&gt;
* Chapter 1 - We&#039;re Lacking in Manpower!&lt;br /&gt;
** Intermission 1 - First Staff Dormitory, Winchester&lt;br /&gt;
** Intermission 2 - Second Staff Dormitory, BT&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - We&#039;re Lacking in Funds!&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Monthly Reports&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 3 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V3 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_3_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue&lt;br /&gt;
* Chapter 1 - Chuujou Shiina Calls it Quits!&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - The Magic App&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Attendance Issues!&lt;br /&gt;
* Chapter 4 - The Country of Magic&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 4 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V4 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_4_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue &lt;br /&gt;
* Chapter 1 - Special Case is the Vine Attire &lt;br /&gt;
* Chapter 2 - Shoot It!&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Family Affair &lt;br /&gt;
* Chapter 4 - Big Five &lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 5 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V5 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_5_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 6 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V6 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_6_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 7 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V7 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_7_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 8 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V8 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_8_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==The &#039;&#039;Amagi Brilliant Park: Mapple Summoner&#039;&#039; series by Gatou Shouji (Spin-off)==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 1 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V1 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_1_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 2 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V2 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_2_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 3 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V3 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_3_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Ekipa==&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;tłumaczenie:&#039;&#039;&#039; DEMONul&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;korekta:&#039;&#039;&#039; Nylia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Grupa Hazumi&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;hazumi-group.blogspot.com&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Wydane tomy==&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 1 -  20 lutego 2013 ISBN 978-4-0407-1019-8&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 2 -  25 sierpnia 2013 ISBN 978-4-0407-1077-8&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 3 -  18 stycznia 2014 ISBN 978-4-0407-0004-5&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 4 -  20 czerwiec 2014 ISBN 978-4-0407-0207-0&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 5 - 18 października 2014 ISBN 978-4-0407-0208-7&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 6 -  18 kwietnia 2015 ISBN 978-4-0407-0209-4&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 7 -  20 października 2015 ISBN 978-4-04-070701-3&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 8 -  20 kwietnia 2016 ISBN 978-4040707020&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 1 -  18 października 2014 ISBN 978-4-04-070287-2&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 2 -  20 listopada 2014 ISBN 978-4-04-070288-9&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 3 -  20 lutego 2015 ISBN 978-4-04-070289-6&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL&amp;diff=561058</id>
		<title>Amagi Brilliant Park PL</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL&amp;diff=561058"/>
		<updated>2020-02-19T01:30:37Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: /* Streszczenie fabuły */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;Seria &#039;&#039;Amagi Brilliant&#039;&#039; &#039;&#039;Park&#039;&#039; jest dostępna w następujących językach:&lt;br /&gt;
*[[Amagi Brilliant Park ~Brazilian Portuguese~|Português (Brazilian Portuguese)]]&lt;br /&gt;
*[[Amagi Brilliant Park ~Español~|Español (Spanish)]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:AmaburiV1_cover.jpg‎|thumb|300px|Cover of the first volume]]&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Amagi Brilliant Park&#039;&#039;&#039; (甘城ブリリアントパーク) jest powieścią fantasu napisaną przez Gatou Shoujiego  i zilustrowaną przez Nakajimę Yukę. Jak dotąd wydano 8 tomów serii głównej i 3 tomy serii pobocznej, &#039;&#039;Amagi Brilliant Park: Mapple Summoner&#039;&#039;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Streszczenie fabuły==&lt;br /&gt;
Seiya Kanie jest dobrze wyglądającym, narcystycznym chłopakiem, który zmuszony zostaje przez tajemniczą Isuzo Sento do odwiedzenia parku rozrywki zwanego Amagi Brilliant Park. Miejsce to obarczone jest problemami finansowymi, przez które ma wkrótce zostać zamknięte na zawsze. W parku przebywają oraz pracują uchodźcy z magicznej krainy zwanej „Klonową krainą”. Kompleks pobiera energię odwiedzających, która wydziela się, gdy ci dobrze się bawią. By ocalić ten park, Seiya zostaje zatrudniony przez jego właścicielkę, Latifę Fleuranzę, by użył swoich umiejętności, aby stać się nowym zarządcą. Posiadają jedynie trzy miesiące aby zgromadzić 250.000 odwiedzających, co samo w sobie jest niemożliwym wymogiem, biorąc pod uwagę złą sytuację parku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Series Information ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Gatunek:&#039;&#039;&#039; komedia, fantasy, romans, shounen, okruchy życia   &lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Oryginalny tytuł&#039;&#039;&#039;: 甘城ブリリアントパーク&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Autor&#039;&#039;&#039;: Gatou Shouji&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Ilustrator&#039;&#039;&#039;: Nakajima Yuka (なかじまゆか)&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Liczba opublikowanych tomów:&#039;&#039;&#039; 8 tomów&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Status serii&#039;&#039;&#039;: Wychodząca&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Translations==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Aktualności ==&lt;br /&gt;
*6.02.2020 - Utworzenie projektu&lt;br /&gt;
*&lt;br /&gt;
==Seria &#039;&#039;Amagi Brilliant Park&#039;&#039; autorstwa Gatou Shouji==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 1 ===&lt;br /&gt;
[[image:AmaburiV1 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_1_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue  &lt;br /&gt;
* Chapter 1 - The Worst Possible Dating Spot&lt;br /&gt;
** Intermission - Suzuran Shopping District, North of Amagi Station&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - The Mascots&#039; Customer Service Sucks!&lt;br /&gt;
** Intermission - At a family restaurant by the streets of Fuchuu&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - The Building That Had Been Abandoned For Decades&lt;br /&gt;
** Intermission - Suzuran Shopping District, North of Amagi Station&lt;br /&gt;
* Chapter 4 - A Video on Customer Violence Was Uploaded!&lt;br /&gt;
* Epilogue&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 2 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V2 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_2_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue&lt;br /&gt;
* Chapter 1 - We&#039;re Lacking in Manpower!&lt;br /&gt;
** Intermission 1 - First Staff Dormitory, Winchester&lt;br /&gt;
** Intermission 2 - Second Staff Dormitory, BT&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - We&#039;re Lacking in Funds!&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Monthly Reports&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 3 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V3 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_3_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue&lt;br /&gt;
* Chapter 1 - Chuujou Shiina Calls it Quits!&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - The Magic App&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Attendance Issues!&lt;br /&gt;
* Chapter 4 - The Country of Magic&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 4 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V4 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_4_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue &lt;br /&gt;
* Chapter 1 - Special Case is the Vine Attire &lt;br /&gt;
* Chapter 2 - Shoot It!&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Family Affair &lt;br /&gt;
* Chapter 4 - Big Five &lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 5 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V5 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_5_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 6 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V6 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_6_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 7 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V7 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_7_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 8 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V8 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_8_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==The &#039;&#039;Amagi Brilliant Park: Mapple Summoner&#039;&#039; series by Gatou Shouji (Spin-off)==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 1 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V1 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_1_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 2 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V2 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_2_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 3 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V3 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_3_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Ekipa==&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;tłumaczenie:&#039;&#039;&#039; DEMONul&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;korekta:&#039;&#039;&#039; Nylia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Grupa Hazumi&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;hazumi-group.blogspot.com&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Wydane tomy==&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 1 -  20 lutego 2013 ISBN 978-4-0407-1019-8&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 2 -  25 sierpnia 2013 ISBN 978-4-0407-1077-8&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 3 -  18 stycznia 2014 ISBN 978-4-0407-0004-5&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 4 -  20 czerwiec 2014 ISBN 978-4-0407-0207-0&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 5 - 18 października 2014 ISBN 978-4-0407-0208-7&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 6 -  18 kwietnia 2015 ISBN 978-4-0407-0209-4&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 7 -  20 października 2015 ISBN 978-4-04-070701-3&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 8 -  20 kwietnia 2016 ISBN 978-4040707020&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 1 -  18 października 2014 ISBN 978-4-04-070287-2&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 2 -  20 listopada 2014 ISBN 978-4-04-070288-9&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 3 -  20 lutego 2015 ISBN 978-4-04-070289-6&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL:_Tom_1_Prolog&amp;diff=561057</id>
		<title>Amagi Brilliant Park PL: Tom 1 Prolog</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL:_Tom_1_Prolog&amp;diff=561057"/>
		<updated>2020-02-19T01:27:31Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: Created page with &amp;quot;- Kanie-kun, może to wydawać się niespodziewane, ale czy nie zechciałbyś mi towarzyszyć w parku rozrywki w tę sobotę?   &amp;#039;&amp;#039;Rozumiem, to rzeczywiście wydaje się nagłe...&amp;quot;&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;- Kanie-kun, może to wydawać się niespodziewane, ale czy nie zechciałbyś mi towarzyszyć w parku rozrywki w tę sobotę? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Rozumiem, to rzeczywiście wydaje się nagłe. Kiedy uczennica z wymiany mierzy w ciebie z zabytkowego muszkietu muszkietu po zakończonych lekcjach, nie da się tego nazwać inaczej. &lt;br /&gt;
&#039;&#039;&lt;br /&gt;
Kenie Seiya mruknął, gdy starał się zachować opanowanie: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Park rozrywki? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dlaczego? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie mogę ci jeszcze powiedzieć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A... a po co ci ten muszkiet? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Potrzebny, aby nie pozwolić ci uciec. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to piękny biały muszkiet, cały był ozdobiony złotymi paskami, a sama lufa broni przyłożona była do czoła chłopaka. Wydawać by się mogło, jakby broń była ciężka, a jednak dziewczyna nie drżała ani trochę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Uczennica z wymiany nazywała się Isuzu Sento, jeśli dobrze pamiętam. Jak sądzę, kilkoro uczniów z mojej klasy o niej rozmawiało. Dziewczyna posiadała szczupłą figurę, proste włosy oraz całkiem duże oczy. Miała zimny oraz niemy wyraz twarzy, spotęgowany delikatnymi ustami. Bez cienia wątpliwości można by ją uznać za przepiękną dziewczynę (gdyby nie ten muszkiet). Jakby przyszło jej zaprosić któregokolwiek gościa na randkę, nie zawahałby się przyjąć tego zaproszenia(gdyby nie ten muszkiet). Bycie zaproszonym przez dziewczynę, która staje się obiektem rozmów już od pierwszego dnie nie byłoby niczym złym (i znów, gdyby nie ten muszkiet).&#039;&#039; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, mam kilka kwestii, które chciałbym poruszyć... – powiedział Seiya. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A więc dobrze, mów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Celujesz do mnie z tej broni, aby mi zagrozić ? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dokładnie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- I zabijesz mnie, jeśli odmówię? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wspomniałaś również, że chcesz, abym poszedł z tobą do parku rozrywki. Czy ma to oznaczać, że właściwie zmuszasz mnie, abym poszedł z tobą na randkę? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie zmieniając swojej postawy, Sento Izuso spojrzała na niego, a następnie mruknęła: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jest tak jak mówisz, więc jak brzmi twoja odpowiedź? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chwila moment, nie ma mowy, że potrafiłbym odpowiedzieć na tak…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Momentalnie odczuć się dało donośny dźwięk wystrzału, a pocisk, który wyleciał z lufy broni, utworzył małe wgłębienie w ścianie tuż za głową chłopaka. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc to nie była zabawka, lecz prawdziwa broń? Czy taki wystrzał możliwy był dla muszkietów? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Izuzu ponownie przyłożyła lufę do głowy chłopaka, tym razem jednak zauważyć się dało delikatnie wydobywający się z niej dym. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A więc ? Jak będzie? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- P-pójdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;A jaki miałem wybór? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co innego mogłem powiedzieć?&#039;&#039; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;W pierwszej klasie liceum pewna tajemnicza dziewczyna przeniosła się w trzecim trymestrze, a mimo wyznań pochodzących od innych, wybrała mnie, ucznia honorowego – Kanie Seiya.&#039;&#039; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ogólnie rzecz biorąc, tej sytuacji nie pasowałoby nazwać złą, dziewczyna wyglądała przecież dobrze, jednak dzierżona przez nią broń stanowiła większy problem niż cokolwiek innego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mówiąc wprost, Seiya lubił być popularnym, gdyż było to przyjemne, ale nie lubił flirtować z dziewczynami. Po prostu nie było to dla niego. Seyia był typem narcyza z niezaprzeczalnym poczuciem wyższości, posiadał ponadprzeciętną inteligencję, wyglądał dobrze, a utalentowany był zarówno w sporcie, jak i w innych sprawach; chyba sam nie mógłby prosić o więcej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdyby inni chwalili go za jego dobre wyniki, on odpowiadałby „Ależ oczywiście, przecież jestem mądrzejszy od każdego z was”. A gdy dziewczyny podziwiałyby jego wygląd, odparłby „Przecież wiecie, że nie musicie mnie o tym informować”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nikt by nie śmiał zaprzeczyć, że zachowywał się tak z czystej arogancji, przez to też nie miał żadnych przyjaciół ani dziewczyny. Nie czuł się jednak samotny. Ani trochę. Świetność miała swoją cenę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A więc czemu miałby być zmuszony do umawiania się z dziewczynami pomimo tego, że sprawiłoby to skazę na jego godności i uroku?&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL&amp;diff=560713</id>
		<title>Amagi Brilliant Park PL</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL&amp;diff=560713"/>
		<updated>2020-02-06T13:08:11Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;Seria &#039;&#039;Amagi Brilliant&#039;&#039; &#039;&#039;Park&#039;&#039; jest dostępna w następujących językach:&lt;br /&gt;
*[[Amagi Brilliant Park ~Brazilian Portuguese~|Português (Brazilian Portuguese)]]&lt;br /&gt;
*[[Amagi Brilliant Park ~Español~|Español (Spanish)]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:AmaburiV1_cover.jpg‎|thumb|300px|Cover of the first volume]]&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Amagi Brilliant Park&#039;&#039;&#039; (甘城ブリリアントパーク) jest powieścią fantasu napisaną przez Gatou Shoujiego  i zilustrowaną przez Nakajimę Yukę. Jak dotąd wydano 8 tomów serii głównej i 3 tomy serii pobocznej, &#039;&#039;Amagi Brilliant Park: Mapple Summoner&#039;&#039;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Streszczenie fabuły==&lt;br /&gt;
&amp;lt;opis w budowie&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Series Information ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Gatunek:&#039;&#039;&#039; komedia, fantasy, romans, shounen, okruchy życia   &lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Oryginalny tytuł&#039;&#039;&#039;: 甘城ブリリアントパーク&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Autor&#039;&#039;&#039;: Gatou Shouji&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Ilustrator&#039;&#039;&#039;: Nakajima Yuka (なかじまゆか)&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Liczba opublikowanych tomów:&#039;&#039;&#039; 8 tomów&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Status serii&#039;&#039;&#039;: Wychodząca&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Translations==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Aktualności ==&lt;br /&gt;
*6.02.2020 - Utworzenie projektu&lt;br /&gt;
*&lt;br /&gt;
==Seria &#039;&#039;Amagi Brilliant Park&#039;&#039; autorstwa Gatou Shouji==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 1 ===&lt;br /&gt;
[[image:AmaburiV1 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_1_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue  &lt;br /&gt;
* Chapter 1 - The Worst Possible Dating Spot&lt;br /&gt;
** Intermission - Suzuran Shopping District, North of Amagi Station&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - The Mascots&#039; Customer Service Sucks!&lt;br /&gt;
** Intermission - At a family restaurant by the streets of Fuchuu&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - The Building That Had Been Abandoned For Decades&lt;br /&gt;
** Intermission - Suzuran Shopping District, North of Amagi Station&lt;br /&gt;
* Chapter 4 - A Video on Customer Violence Was Uploaded!&lt;br /&gt;
* Epilogue&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 2 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V2 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_2_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue&lt;br /&gt;
* Chapter 1 - We&#039;re Lacking in Manpower!&lt;br /&gt;
** Intermission 1 - First Staff Dormitory, Winchester&lt;br /&gt;
** Intermission 2 - Second Staff Dormitory, BT&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - We&#039;re Lacking in Funds!&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Monthly Reports&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 3 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V3 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_3_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue&lt;br /&gt;
* Chapter 1 - Chuujou Shiina Calls it Quits!&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - The Magic App&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Attendance Issues!&lt;br /&gt;
* Chapter 4 - The Country of Magic&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 4 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V4 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_4_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue &lt;br /&gt;
* Chapter 1 - Special Case is the Vine Attire &lt;br /&gt;
* Chapter 2 - Shoot It!&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Family Affair &lt;br /&gt;
* Chapter 4 - Big Five &lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 5 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V5 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_5_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 6 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V6 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_6_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 7 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V7 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_7_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 8 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V8 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_8_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==The &#039;&#039;Amagi Brilliant Park: Mapple Summoner&#039;&#039; series by Gatou Shouji (Spin-off)==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 1 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V1 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_1_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 2 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V2 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_2_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 3 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V3 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_3_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Ekipa==&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;tłumaczenie:&#039;&#039;&#039; DEMONul&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;korekta:&#039;&#039;&#039; Nylia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Grupa Hazumi&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;hazumi-group.blogspot.com&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Wydane tomy==&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 1 -  20 lutego 2013 ISBN 978-4-0407-1019-8&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 2 -  25 sierpnia 2013 ISBN 978-4-0407-1077-8&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 3 -  18 stycznia 2014 ISBN 978-4-0407-0004-5&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 4 -  20 czerwiec 2014 ISBN 978-4-0407-0207-0&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 5 - 18 października 2014 ISBN 978-4-0407-0208-7&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 6 -  18 kwietnia 2015 ISBN 978-4-0407-0209-4&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 7 -  20 października 2015 ISBN 978-4-04-070701-3&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 8 -  20 kwietnia 2016 ISBN 978-4040707020&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 1 -  18 października 2014 ISBN 978-4-04-070287-2&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 2 -  20 listopada 2014 ISBN 978-4-04-070288-9&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 3 -  20 lutego 2015 ISBN 978-4-04-070289-6&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL&amp;diff=560712</id>
		<title>Amagi Brilliant Park PL</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL&amp;diff=560712"/>
		<updated>2020-02-06T13:04:37Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;Seria &#039;&#039;Amagi Brilliant&#039;&#039; &#039;&#039;Park&#039;&#039; jest dostępna w następujących językach:&lt;br /&gt;
*[[Amagi Brilliant Park ~Brazilian Portuguese~|Português (Brazilian Portuguese)]]&lt;br /&gt;
*[[Amagi Brilliant Park ~Español~|Español (Spanish)]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:AmaburiV1_cover.jpg‎|thumb|300px|Cover of the first volume]]&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Amagi Brilliant Park&#039;&#039;&#039; (甘城ブリリアントパーク) is a fantasy novel written by  Gatou Shouji  and illustrated by Nakajima Yuka. The series has 8 volumes published so far and a spin-off with 3 volumes named Amagi Brilliant Park: Mapple Summoner.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Streszczenie fabuły==&lt;br /&gt;
&amp;lt;opis w budowie&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Series Information ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Gatunek:&#039;&#039;&#039; komedia, fantasy, romans, shounen, okruchy życia   &lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Oryginalny tytuł&#039;&#039;&#039;: 甘城ブリリアントパーク&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Autor&#039;&#039;&#039;: Gatou Shouji&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Ilustrator&#039;&#039;&#039;: Nakajima Yuka (なかじまゆか)&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Liczba opublikowanych tomów:&#039;&#039;&#039; 8 Volumes&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Status serii&#039;&#039;&#039;: Wychodząca&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Translations==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Aktualności ==&lt;br /&gt;
*6.02.2020 - Utworzenie projektu&lt;br /&gt;
*&lt;br /&gt;
==Seria &#039;&#039;Amagi Brilliant Park&#039;&#039; autorstwa Gatou Shouji==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 1 ===&lt;br /&gt;
[[image:AmaburiV1 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_1_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue  &lt;br /&gt;
* Chapter 1 - The Worst Possible Dating Spot&lt;br /&gt;
** Intermission - Suzuran Shopping District, North of Amagi Station&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - The Mascots&#039; Customer Service Sucks!&lt;br /&gt;
** Intermission - At a family restaurant by the streets of Fuchuu&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - The Building That Had Been Abandoned For Decades&lt;br /&gt;
** Intermission - Suzuran Shopping District, North of Amagi Station&lt;br /&gt;
* Chapter 4 - A Video on Customer Violence Was Uploaded!&lt;br /&gt;
* Epilogue&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 2 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V2 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_2_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue&lt;br /&gt;
* Chapter 1 - We&#039;re Lacking in Manpower!&lt;br /&gt;
** Intermission 1 - First Staff Dormitory, Winchester&lt;br /&gt;
** Intermission 2 - Second Staff Dormitory, BT&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - We&#039;re Lacking in Funds!&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Monthly Reports&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 3 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V3 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_3_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue&lt;br /&gt;
* Chapter 1 - Chuujou Shiina Calls it Quits!&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - The Magic App&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Attendance Issues!&lt;br /&gt;
* Chapter 4 - The Country of Magic&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 4 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V4 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_4_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue &lt;br /&gt;
* Chapter 1 - Special Case is the Vine Attire &lt;br /&gt;
* Chapter 2 - Shoot It!&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Family Affair &lt;br /&gt;
* Chapter 4 - Big Five &lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 5 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V5 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_5_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 6 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V6 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_6_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 7 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V7 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_7_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 8 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V8 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_8_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==The &#039;&#039;Amagi Brilliant Park: Mapple Summoner&#039;&#039; series by Gatou Shouji (Spin-off)==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 1 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V1 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_1_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 2 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V2 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_2_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 3 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V3 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_3_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Ekipa==&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;tłumaczenie:&#039;&#039;&#039; DEMONul&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;korekta:&#039;&#039;&#039; Nylia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Grupa Hazumi&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;hazumi-group.blogspot.com&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Wydane tomy==&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 1 -  20 lutego 2013 ISBN 978-4-0407-1019-8&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 2 -  25 sierpnia 2013 ISBN 978-4-0407-1077-8&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 3 -  18 stycznia 2014 ISBN 978-4-0407-0004-5&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 4 -  20 czerwiec 2014 ISBN 978-4-0407-0207-0&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 5 - 18 października 2014 ISBN 978-4-0407-0208-7&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 6 -  18 kwietnia 2015 ISBN 978-4-0407-0209-4&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 7 -  20 października 2015 ISBN 978-4-04-070701-3&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 8 -  20 kwietnia 2016 ISBN 978-4040707020&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 1 -  18 października 2014 ISBN 978-4-04-070287-2&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 2 -  20 listopada 2014 ISBN 978-4-04-070288-9&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 3 -  20 lutego 2015 ISBN 978-4-04-070289-6&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL&amp;diff=560711</id>
		<title>Amagi Brilliant Park PL</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL&amp;diff=560711"/>
		<updated>2020-02-06T13:04:18Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: version 2&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;Seria &#039;&#039;Amagi Brilliant&#039;&#039; &#039;&#039;Park&#039;&#039; jest dostępna w następujących językach:&lt;br /&gt;
*[[Amagi Brilliant Park ~Brazilian Portuguese~|Português (Brazilian Portuguese)]]&lt;br /&gt;
*[[Amagi Brilliant Park ~Español~|Español (Spanish)]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:AmaburiV1_cover.jpg‎|thumb|300px|Cover of the first volume]]&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Amagi Brilliant Park&#039;&#039;&#039; (甘城ブリリアントパーク) is a fantasy novel written by  Gatou Shouji  and illustrated by Nakajima Yuka. The series has 8 volumes published so far and a spin-off with 3 volumes named Amagi Brilliant Park: Mapple Summoner.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Streszczenie fabuły==&lt;br /&gt;
&amp;lt;opis w budowie&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Series Information ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Gatunek:&#039;&#039;&#039; komedia, fantasy, romans, shounen, okruchy życia   &lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Oryginalny tytuł&#039;&#039;&#039;: 甘城ブリリアントパーク&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Autor&#039;&#039;&#039;: Gatou Shouji&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Ilustrator&#039;&#039;&#039;: Nakajima Yuka (なかじまゆか)&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Liczba opublikowanych tomów:&#039;&#039;&#039; 8 Volumes&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Status serii&#039;&#039;&#039;: Wychodząca&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Translations==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Aktualności ==&lt;br /&gt;
*6.02.2020 - Utworzenie projektu&lt;br /&gt;
*&lt;br /&gt;
==Seria &#039;&#039;Amagi Brilliant Park&#039;&#039; autorstwa Gatou Shouji==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Tom 1 ===&lt;br /&gt;
[[image:AmaburiV1 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_1_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue  &lt;br /&gt;
* Chapter 1 - The Worst Possible Dating Spot&lt;br /&gt;
** Intermission - Suzuran Shopping District, North of Amagi Station&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - The Mascots&#039; Customer Service Sucks!&lt;br /&gt;
** Intermission - At a family restaurant by the streets of Fuchuu&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - The Building That Had Been Abandoned For Decades&lt;br /&gt;
** Intermission - Suzuran Shopping District, North of Amagi Station&lt;br /&gt;
* Chapter 4 - A Video on Customer Violence Was Uploaded!&lt;br /&gt;
* Epilogue&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 2 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V2 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_2_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue&lt;br /&gt;
* Chapter 1 - We&#039;re Lacking in Manpower!&lt;br /&gt;
** Intermission 1 - First Staff Dormitory, Winchester&lt;br /&gt;
** Intermission 2 - Second Staff Dormitory, BT&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - We&#039;re Lacking in Funds!&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Monthly Reports&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 3 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V3 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_3_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue&lt;br /&gt;
* Chapter 1 - Chuujou Shiina Calls it Quits!&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - The Magic App&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Attendance Issues!&lt;br /&gt;
* Chapter 4 - The Country of Magic&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 4 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V4 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_4_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue &lt;br /&gt;
* Chapter 1 - Special Case is the Vine Attire &lt;br /&gt;
* Chapter 2 - Shoot It!&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Family Affair &lt;br /&gt;
* Chapter 4 - Big Five &lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 5 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V5 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_5_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 6 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V6 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_6_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 7 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V7 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_7_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 8 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V8 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_8_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==The &#039;&#039;Amagi Brilliant Park: Mapple Summoner&#039;&#039; series by Gatou Shouji (Spin-off)==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 1 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V1 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_1_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 2 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V2 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_2_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 3 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V3 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=&amp;quot;0&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_3_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot; /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Ekipa==&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;tłumaczenie:&#039;&#039;&#039; DEMONul&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;korekta:&#039;&#039;&#039; Nylia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Grupa Hazumi&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;hazumi-group.blogspot.com&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Wydane tomy==&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 1 -  20 lutego 2013 ISBN 978-4-0407-1019-8&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 2 -  25 sierpnia 2013 ISBN 978-4-0407-1077-8&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 3 -  18 stycznia 2014 ISBN 978-4-0407-0004-5&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 4 -  20 czerwiec 2014 ISBN 978-4-0407-0207-0&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 5 - 18 października 2014 ISBN 978-4-0407-0208-7&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 6 -  18 kwietnia 2015 ISBN 978-4-0407-0209-4&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 7 -  20 października 2015 ISBN 978-4-04-070701-3&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 8 -  20 kwietnia 2016 ISBN 978-4040707020&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 1 -  18 października 2014 ISBN 978-4-04-070287-2&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 2 -  20 listopada 2014 ISBN 978-4-04-070288-9&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 3 -  20 lutego 2015 ISBN 978-4-04-070289-6&lt;br /&gt;
[[Category:Linked Project]]&lt;br /&gt;
[[Category:NanoDesu Translations]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL&amp;diff=560710</id>
		<title>Amagi Brilliant Park PL</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL&amp;diff=560710"/>
		<updated>2020-02-06T12:56:55Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;Seria &#039;&#039;Amagi Brilliant&#039;&#039; Park jest dostępna w następujących językach:&lt;br /&gt;
*[[Amagi Brilliant Park ~Brazilian Portuguese~|Português (Brazilian Portuguese)]]&lt;br /&gt;
*[[Amagi Brilliant Park ~Español~|Español (Spanish)]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:AmaburiV1_cover.jpg‎|thumb|300px|Cover of the first volume]]&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Amagi Brilliant Park&#039;&#039;&#039; (甘城ブリリアントパーク) is a fantasy novel written by  Gatou Shouji  and illustrated by Nakajima Yuka. The series has 8 volumes published so far and a spin-off with 3 volumes named Amagi Brilliant Park: Mapple Summoner.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Story Synopsis==&lt;br /&gt;
Kanie Seiya is a good looking, perfectionist boy who is forced by the mysterious Sento Isuzu to visit an amusement park named Amagi Brilliant Park, which is in serious financial trouble and about to be closed forever. The park is actually staffed by refugees from a magical realm called Maple Land, and the park is a facility for harvesting magical energy from visitors while they’re having fun. As such, the park is the only way the refugees can maintain their existence in the human realm.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To save the park from closing, Seiya is hired by the owner, Latifa Fleuranza, to use his skills in entertainment to become its new manager. However, to not lose the land to a real estate agency, they have only three months left to attract 250,000 visitors, a feat that seems impossible given the park’s current situation.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Series Information ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Genre&#039;&#039;&#039;: Comedy, Fantasy, Romance, Shounen, Slice of Life  &lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Original Title&#039;&#039;&#039;: 甘城ブリリアントパーク&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Author&#039;&#039;&#039;: Gatou Shouji&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Ilustrator&#039;&#039;&#039;: Nakajima Yuka (なかじまゆか)&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Published Volume&#039;&#039;&#039;: 7 Volumes&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Series Status&#039;&#039;&#039;: Ongoing&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Translations==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Updates ==&lt;br /&gt;
*13 Apr 2016 - Project dropped by Nanodesu (DMCA)&lt;br /&gt;
*24 Jan 2016 - Volume 3 Chapter 2&lt;br /&gt;
*06 Dec 2015 - Volume 3 Chapter 1&lt;br /&gt;
*03 Oct 2015 - Volume 3 Prologue&lt;br /&gt;
*19 Sep 2015 - Volume 2 Chapter 2, Monthly Reports&lt;br /&gt;
*28 Jun 2015 - Volume 2 Chapter 1&lt;br /&gt;
*28 May 2015 - Volume 2 Prologue&lt;br /&gt;
*15 May 2015 - Volume 1 Chapter 4&lt;br /&gt;
*08 Apr 2015 - Volume 1 Chapter 3&lt;br /&gt;
*04 Mar 2015 - Volume 1 Chapter 2&lt;br /&gt;
*08 Feb 2015 – Volume 1 Chapter 1&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==The &#039;&#039;Amagi Brilliant Park&#039;&#039; series by Gatou Shouji==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 1 ===&lt;br /&gt;
[[image:AmaburiV1 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_1_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue  &lt;br /&gt;
* Chapter 1 - The Worst Possible Dating Spot&lt;br /&gt;
** Intermission - Suzuran Shopping District, North of Amagi Station&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - The Mascots&#039; Customer Service Sucks!&lt;br /&gt;
** Intermission - At a family restaurant by the streets of Fuchuu&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - The Building That Had Been Abandoned For Decades&lt;br /&gt;
** Intermission - Suzuran Shopping District, North of Amagi Station&lt;br /&gt;
* Chapter 4 - A Video on Customer Violence Was Uploaded!&lt;br /&gt;
* Epilogue&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 2 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V2 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_2_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue&lt;br /&gt;
* Chapter 1 - We&#039;re Lacking in Manpower!&lt;br /&gt;
** Intermission 1 - First Staff Dormitory, Winchester&lt;br /&gt;
** Intermission 2 - Second Staff Dormitory, BT&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - We&#039;re Lacking in Funds!&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Monthly Reports&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 3 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V3 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_3_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue&lt;br /&gt;
* Chapter 1 - Chuujou Shiina Calls it Quits!&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - The Magic App&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Attendance Issues!&lt;br /&gt;
* Chapter 4 - The Country of Magic&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 4 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V4 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_4_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue &lt;br /&gt;
* Chapter 1 - Special Case is the Vine Attire &lt;br /&gt;
* Chapter 2 - Shoot It!&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Family Affair &lt;br /&gt;
* Chapter 4 - Big Five &lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 5 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V5 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_5_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 6 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V6 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_6_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 7 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V7 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_7_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 8 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V8 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_8_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==The &#039;&#039;Amagi Brilliant Park: Mapple Summoner&#039;&#039; series by Gatou Shouji (Spin-off)==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 1 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V1 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_1_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 2 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V2 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_2_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 3 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V3 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_3_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Project Staff==&lt;br /&gt;
*Project Administrator:&lt;br /&gt;
*Project Supervisor:&lt;br /&gt;
===Translators===&lt;br /&gt;
:*Nanodesu (dropped)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Editors===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Series Overview==&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 1 -  February 20, 2013 ISBN 978-4-0407-1019-8&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 2 -  August 25, 2013 ISBN 978-4-0407-1077-8&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 3 -  January 18, 2014 ISBN 978-4-0407-0004-5&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 4 -  June 20, 2014 ISBN 978-4-0407-0207-0&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 5 -  October 18, 2014 ISBN 978-4-0407-0208-7&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 6 -  April 18, 2015 ISBN 978-4-0407-0209-4&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 7 -  October 20, 2015 ISBN 978-4-04-070701-3&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 8 -  April 20, 2016 ISBN 978-4040707020&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 1 -  October 18, 2014 ISBN 978-4-04-070287-2&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 2 -  November 20, 2014 ISBN 978-4-04-070288-9&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 3 -  February 20, 2015 ISBN 978-4-04-070289-6&lt;br /&gt;
[[Category:Linked Project]]&lt;br /&gt;
[[Category:NanoDesu Translations]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL&amp;diff=560709</id>
		<title>Amagi Brilliant Park PL</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Amagi_Brilliant_Park_PL&amp;diff=560709"/>
		<updated>2020-02-06T12:55:45Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: 1st version&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;{{Template:Abandoned}}&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The &#039;&#039;Amagi Brilliant&#039;&#039; Park series is also available in the following languages:&lt;br /&gt;
*[[Amagi Brilliant Park ~Brazilian Portuguese~|Português (Brazilian Portuguese)]]&lt;br /&gt;
*[[Amagi Brilliant Park ~Español~|Español (Spanish)]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:AmaburiV1_cover.jpg‎|thumb|300px|Cover of the first volume]]&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Amagi Brilliant Park&#039;&#039;&#039; (甘城ブリリアントパーク) is a fantasy novel written by  Gatou Shouji  and illustrated by Nakajima Yuka. The series has 8 volumes published so far and a spin-off with 3 volumes named Amagi Brilliant Park: Mapple Summoner.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Story Synopsis==&lt;br /&gt;
Kanie Seiya is a good looking, perfectionist boy who is forced by the mysterious Sento Isuzu to visit an amusement park named Amagi Brilliant Park, which is in serious financial trouble and about to be closed forever. The park is actually staffed by refugees from a magical realm called Maple Land, and the park is a facility for harvesting magical energy from visitors while they’re having fun. As such, the park is the only way the refugees can maintain their existence in the human realm.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To save the park from closing, Seiya is hired by the owner, Latifa Fleuranza, to use his skills in entertainment to become its new manager. However, to not lose the land to a real estate agency, they have only three months left to attract 250,000 visitors, a feat that seems impossible given the park’s current situation.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Series Information ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Genre&#039;&#039;&#039;: Comedy, Fantasy, Romance, Shounen, Slice of Life  &lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Original Title&#039;&#039;&#039;: 甘城ブリリアントパーク&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Author&#039;&#039;&#039;: Gatou Shouji&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Ilustrator&#039;&#039;&#039;: Nakajima Yuka (なかじまゆか)&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Published Volume&#039;&#039;&#039;: 7 Volumes&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Series Status&#039;&#039;&#039;: Ongoing&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Translations==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Updates ==&lt;br /&gt;
*13 Apr 2016 - Project dropped by Nanodesu (DMCA)&lt;br /&gt;
*24 Jan 2016 - Volume 3 Chapter 2&lt;br /&gt;
*06 Dec 2015 - Volume 3 Chapter 1&lt;br /&gt;
*03 Oct 2015 - Volume 3 Prologue&lt;br /&gt;
*19 Sep 2015 - Volume 2 Chapter 2, Monthly Reports&lt;br /&gt;
*28 Jun 2015 - Volume 2 Chapter 1&lt;br /&gt;
*28 May 2015 - Volume 2 Prologue&lt;br /&gt;
*15 May 2015 - Volume 1 Chapter 4&lt;br /&gt;
*08 Apr 2015 - Volume 1 Chapter 3&lt;br /&gt;
*04 Mar 2015 - Volume 1 Chapter 2&lt;br /&gt;
*08 Feb 2015 – Volume 1 Chapter 1&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==The &#039;&#039;Amagi Brilliant Park&#039;&#039; series by Gatou Shouji==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 1 ===&lt;br /&gt;
[[image:AmaburiV1 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_1_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue  &lt;br /&gt;
* Chapter 1 - The Worst Possible Dating Spot&lt;br /&gt;
** Intermission - Suzuran Shopping District, North of Amagi Station&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - The Mascots&#039; Customer Service Sucks!&lt;br /&gt;
** Intermission - At a family restaurant by the streets of Fuchuu&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - The Building That Had Been Abandoned For Decades&lt;br /&gt;
** Intermission - Suzuran Shopping District, North of Amagi Station&lt;br /&gt;
* Chapter 4 - A Video on Customer Violence Was Uploaded!&lt;br /&gt;
* Epilogue&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 2 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V2 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_2_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue&lt;br /&gt;
* Chapter 1 - We&#039;re Lacking in Manpower!&lt;br /&gt;
** Intermission 1 - First Staff Dormitory, Winchester&lt;br /&gt;
** Intermission 2 - Second Staff Dormitory, BT&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - We&#039;re Lacking in Funds!&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Monthly Reports&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 3 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V3 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_3_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue&lt;br /&gt;
* Chapter 1 - Chuujou Shiina Calls it Quits!&lt;br /&gt;
* Chapter 2 - The Magic App&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Attendance Issues!&lt;br /&gt;
* Chapter 4 - The Country of Magic&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 4 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V4 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_4_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
* Prologue &lt;br /&gt;
* Chapter 1 - Special Case is the Vine Attire &lt;br /&gt;
* Chapter 2 - Shoot It!&lt;br /&gt;
* Chapter 3 - Family Affair &lt;br /&gt;
* Chapter 4 - Big Five &lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 5 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V5 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_5_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 6 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V6 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_6_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 7 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V7 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_7_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 8 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi V8 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park:Volume_8_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==The &#039;&#039;Amagi Brilliant Park: Mapple Summoner&#039;&#039; series by Gatou Shouji (Spin-off)==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 1 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V1 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_1_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 2 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V2 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_2_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=== {{pad|300px}} Volume 3 ===&lt;br /&gt;
[[image:Amaburi_Mapple_V3 cover.jpg|left|200px|border]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;table border=0 cellpadding=0&amp;gt;&amp;lt;tr&amp;gt;&amp;lt;td&amp;gt;&lt;br /&gt;
* [[Amagi Brilliant Park Mapple Summoner:Volume_3_Illustrations|Illustrations]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/td&amp;gt;&amp;lt;/tr&amp;gt;&amp;lt;/table&amp;gt;&amp;lt;br style=&amp;quot;clear:both&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Project Staff==&lt;br /&gt;
*Project Administrator:&lt;br /&gt;
*Project Supervisor:&lt;br /&gt;
===Translators===&lt;br /&gt;
:*Nanodesu (dropped)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Editors===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Series Overview==&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 1 -  February 20, 2013 ISBN 978-4-0407-1019-8&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 2 -  August 25, 2013 ISBN 978-4-0407-1077-8&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 3 -  January 18, 2014 ISBN 978-4-0407-0004-5&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 4 -  June 20, 2014 ISBN 978-4-0407-0207-0&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 5 -  October 18, 2014 ISBN 978-4-0407-0208-7&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 6 -  April 18, 2015 ISBN 978-4-0407-0209-4&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 7 -  October 20, 2015 ISBN 978-4-04-070701-3&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク 8 -  April 20, 2016 ISBN 978-4040707020&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 1 -  October 18, 2014 ISBN 978-4-04-070287-2&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 2 -  November 20, 2014 ISBN 978-4-04-070288-9&lt;br /&gt;
* 甘城ブリリアントパーク メープルサモナー 3 -  February 20, 2015 ISBN 978-4-04-070289-6&lt;br /&gt;
[[Category:Linked Project]]&lt;br /&gt;
[[Category:NanoDesu Translations]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Hyouka_PL&amp;diff=560597</id>
		<title>Hyouka PL</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Hyouka_PL&amp;diff=560597"/>
		<updated>2020-01-29T21:40:25Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&lt;br /&gt;
[[Image:Hyouka v01 000.jpg|thumb|okładka 1 tomu]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;&#039;&#039;Hyouka&#039;&#039;&#039;&#039;&#039; (氷菓) - powieść napisana przez Honobu Yonezawę i serializowana w Kadokawa Shoten. Seria aktualnie liczy 5 tomów. Anime miało premierę wiosną&lt;br /&gt;
2012 roku; wychodzi także manga ilustrowana przez Task Ohnę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hyouka jest dostępna w następujących językach:&lt;br /&gt;
*[[Hyouka|English (angielski)]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka (Bahasa Indonesia)|Indonesian (indonezyjski)]]&lt;br /&gt;
*[[Hyôka - Français|Français (francuski)]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka (Greek)|Ελληνικά [Greek] (grecki)]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Streszczenie fabuły==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oreki Houtarou z własnej woli &amp;quot;oszczędza energię&amp;quot;- oznacza to, że nie marnuje energii robiąc coś niepotrzebnego. Chociaż nie był zainteresowany żadnymi klubami wstępując do liceum Kamiyama, jego starsza siostra Tomoe nakazuje mu wstąpienie do klubu klasycznego, któremu grozi rozwiązanie, od kiedy wszyscy jego członkowie ukończyli szkołę.&lt;br /&gt;
Razem ze swym przyjacielem Fukube Satoshim, Ibara Mayaką, a także elegancką i ciekawską Chitandą Eru, odrodzony klub klasyczny angażuje się w różne rodzaje wydarzeń połączonych z rozwiązywaniem zagadek. Houtarou szybko dowiaduje się, że, zgodnie z obietnicą Tomoe, klub klasyczny jest &amp;quot;całkiem interesujący&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Tłumaczenie==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Rejestracja&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Osoby zainteresowane tłumaczeniem proszone są o wyrażenie chęci współpracy na [[Hyouka PL:Rejestracja|tej stronie]], forum lub przez e-mail: grupa-hazumi@wp.pl&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Standard Formatu&#039;&#039;&#039;&amp;lt;br/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystkie rozdziały (po edycji) muszą być dostosowane do ustalonych reguł: [[Format_guideline|General Format/Style Guideline]]&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Standard formatu dla samej Hyouki znajduje się [[Hyouka_-_standard_formatu|TUTAJ]].&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Opinie&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszelkie uwagi, komentarze czy podziękowania prosimy składać pod adresem: &#039;&#039;&#039;www.hazumi.xx.pl&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Aktualności==&lt;br /&gt;
*12.07.2015 - dodano 3 rozdział drugiego tomu&lt;br /&gt;
*11.04.2015 - dodano 2 rozdział drugiego tomu&lt;br /&gt;
*8.03.2014 - dodano drugą część pierwszego rozdziału drugiego tomu&lt;br /&gt;
*6.12.2013 - dodano pierwszą część pierwszego rozdziału drugiego tomu&lt;br /&gt;
*9.08.2013 - dodano tłumaczenie rozdziału ósmego, dziewiątego i posłowia tomu pierwszego&lt;br /&gt;
*25.07.2013 - dodano tłumaczenie prologu tomu drugiego&lt;br /&gt;
*13.07.2013 - dodano tłumaczenie szóstego i siódmego rozdziału pierwszego tomu&lt;br /&gt;
*1.06.2013 - Dodano tłumaczenie piątego rozdziału pierwszego tomu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Starsze aktualizacje można znaleźć tutaj: &#039;&#039;&#039;[[Hyouka PL:Aktualności|Aktualności]]&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== &#039;&#039;Hyouka&#039;&#039; autorstwa Honobu Yonezawa==&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Tom 1 - Siostrzenica czasu - &#039;&#039;You can&#039;t escape&#039;&#039;  ([http://hazumi-group.blogspot.com/p/trwajace.html PDF])===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[File:Hyouka v01 000a.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 1|Rozdział 1 - List z Benares]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 2|Rozdział 2 - Odrodzenie tradycyjnego klubu klasycznego]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 3|Rozdział 3 - Działalność prestiżowego klubu klasycznego]] &lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 4|Rozdział 4 - Spadkobiercy pełnego wydarzeń klubu klasycznego]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 5|Rozdział 5 - Ukryta pieczęć rodowego klubu klasycznego]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 6|Rozdział 6 - Minione dni chwalebnego klubu klasycznego]] &lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 7|Rozdział 7 - Prawda o historycznym klubie klasycznym]] &lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 8|Rozdział 8 - Życie codzienne przyszłościowego klubu klasycznego]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 9|Rozdział 9 - List do Sarajewa]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Posłowie|Posłowie]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Tom 2 - Napisy końcowe głupca - &#039;&#039;Why didn&#039;t she ask EBA?&#039;&#039;===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[File:Hyouka v02 000a.jpeg|thumb]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Ilustracje|Ilustracje]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Prolog|Prolog - Przedtytuł]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 1|Rozdział 1 - Obejrzyjmy trailer filmu!]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 2|Rozdział 2 - &amp;quot;Morderstwo w opuszczonej wiosce Furuoka&amp;quot;]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 3|Rozdział 3 - Niezauważone wtargnięcie]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 4|Rozdział 4 - Krwawa bestia]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 5|Rozdział 5 - Spróbujmy tego.]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 6|Rozdział 6 - &amp;quot;The Blind Spot of 10,000 People&amp;quot;]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 7|Rozdział 7 - Do Not End the Show]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 8|Rozdział 8 - Credit Roll]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Posłowie|Posłowie]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Tom 3 - Sekwencja Kudryavki - &#039;&#039;Welcome to KANYA FESTA!&#039;&#039;===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[File:Hyouka v03 000a.jpeg|thumb]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 1|Rozdział 1 - A Sleepless Night]]&lt;br /&gt;
*Rozdział 2 - The Cases That Keep Piling Up&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 2-1|2-1 - Has Something Happened With the Classics Club?]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 2-2|2-2 - Quiz Trial]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 2-3|2-3 - Yet Another Storm]]&lt;br /&gt;
*Rozdział 3 - The &amp;quot;Juumoji&amp;quot; Incident&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 3-1|3-1 - The Morning Landscape]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 3-2|3-2 - Wild Fire]] &lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 3-3|3-3 - The &amp;quot;Juumoji&amp;quot; Incident]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 4|Rozdział 4 - Yet Another Sleepless Night]]&lt;br /&gt;
*Rozdział 5 - The Kudryavka Sequence&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 5-1|5-1 - Four People, Four Cultural Festivals]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 5-2|5-2 - &amp;quot;Juumoji&amp;quot; vs the Classics Club]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 5-3|5-3 - The Curtain Closes]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 5-4|5-4 - Behind the Stage]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 6|Rozdział 6 - And So It Ends]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 3 Posłowie|Posłowie]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[File:Hyouka v04 000a.jpeg|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Tom 4 - Lalka zmierzająca boczną ścieżką - &#039;&#039;Little birds can remember&#039;&#039;===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Rozdział 1|Rozdział 1 - If I Have to Do It, Make It Quick]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Rozdział 2|Rozdział 2 - Committing a Cardinal Sin]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Rozdział 3|Rozdział 3 - Revealing the True Form]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Rozdział 4|Rozdział 4 - Those Who Hold Any Clues]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Rozdział 5|Rozdział 5 - Happy New Opening]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Rozdział 6|Rozdział 6 - The Case of the Hand-made Chocolate]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Rozdział 7|Rozdział 7 - The Doll that Took a Detour]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Posłowie|Posłowie]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Tom 5 - Zmniejszenie dystansu dwojga - &#039;&#039;It walks by past&#039;&#039;===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Prolog|Prolog - Even Just Walking Feels Long]]&lt;br /&gt;
[[File:Hyouka v05 000a.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Prolog-1|1 - Present: 0km]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Prolog-2|2 - Past: One Day Ago]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Prolog-3|3 - Present: 1.2km]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 1|1 - Reception for Joining the Club is Over Here]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 1-1|1-1 - Present: 1.4km; 18.6km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 1-2|1-2 - Past: 42 Days Ago]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 1-3|1-3 - Present: 4.1km; 15.9km Remaining]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 2|2 - A Friend Must Be Congratulated]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 2-1|2-1 - Present: 5.2km; 14.8km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 2-1|2-1 - Past: 27 Days Ago]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 2-3|2-3 - Present: 6.9km; 13.1km Remaining]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 3|3 - A Very Beautiful Shop]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 3-1|3-1 - Present: 8.0km; 12.0km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 3-2|3-2 - Past: 13 Days Ago]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 3-3|3-3 - Present: 11.5km; 8.5km Remaining]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 4|4 - Fun for Those Who Left]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 4-1|4-1 - Present: 14.3km; 5.7km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 4-2|4-2 - Past: Approximately 19 Hours and 30 Minutes Ago]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 4-3|4-3 - Present: 14.5km; 5.5km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 4-4|4-4 - Present: 14.6km; 5.4km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 4-5|4-5 - Present: 14.6km; 5.4km Remaining]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 5|5 - The Approximation of the Distance of Two]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 5-1|5-1 - Present: 17.0km; 3.0km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 5-1|5-1 - Present: 17.0km; 3.0km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 5-2|5-2 - Present: 18.6km; 1.4km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 5-3|5-3 - Present: 18.9km; 1.1km Remaining]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 5|5 - The Hand that Could Reach Anywhere]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Epilog|Epilog - The Approximation of the Distance of Two]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Epilog-1|1 - Present: 19.1km; 0.9km Remaining]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Posłowie|Posłowie]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Ekipa==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*Tłumaczenie: [[user:Karria|Karria]], [[User:Mavis|Mavis]], Winry&lt;br /&gt;
*Korekta: [[user:Nylia|Nylia]], Śnieżny Wilk, [[user:Aratar|Aratar]], Veroannette&lt;br /&gt;
*Edycja: [[user:Aratar|Aratar]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Tłumacze poszukiwani!&#039;&#039; &amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
grupa.hazumi@gmail.com &amp;lt;br /&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy na bloga -&amp;gt; &#039;&#039;&#039;www.hazumi.xx.pl&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Wydane tomy==&lt;br /&gt;
*氷菓 You can&#039;t escape / The niece of time (31 października 2001) ISBN 978-4-04-427101-5&lt;br /&gt;
*愚者のエンドロール Why didn&#039;t she ask EBA? (31 lipca 2002) ISBN 978-4-04-427102-2&lt;br /&gt;
*クドリャフカの順番 Welcome to KANYA FESTA! (24 maja 2008) ISBN 978-4-04-427103-9&lt;br /&gt;
*遠まわりする雛 Little birds can remember (24 lipca 2010) ISBN 978-4-04-427104-6&lt;br /&gt;
*ふたりの距離の概算 It walks by past (26 czerwca 2012) ISBN 978-4-04-874075-3&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Category:Light novel (Polish)]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=User:Nylia&amp;diff=560596</id>
		<title>User:Nylia</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=User:Nylia&amp;diff=560596"/>
		<updated>2020-01-29T21:39:14Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;Korektorka grupy Hazumi&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
hazumi-group.blogspot.com&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
kontakt: nylia4869@gmail.com&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Moje projekty==&lt;br /&gt;
===Aktywne===&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Hyouka&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;AnoHana&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Accel World&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Tabi ni Deyou&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Kagerou Project&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Planowane===&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Yume Nikki&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
*&#039;&#039;&#039;Legend of the Sun Knight&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Moje Notatki~==&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;(radzę nie zwracać na to uwagi :P)&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
...&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou,_Horobiyuku_Sekai_no_Hate_Made_PL&amp;diff=514990</id>
		<title>Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made PL</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou,_Horobiyuku_Sekai_no_Hate_Made_PL&amp;diff=514990"/>
		<updated>2017-03-13T01:44:22Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: /* Ekipa */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;[[Image:Tabi_ni_Deyou_Cover.jpg|thumb|Okładka tomu 1]]&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Nasza podróż do kresu wstrzymanego świata&#039;&#039;&#039; (旅に出よう、滅びゆく世界の果てまで。) - powieść napisana przez Tadahito Yorozuya i zilustrowana przez Houmitsu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made&#039;&#039; jest dostępna w następujących językach:&lt;br /&gt;
*[[Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made|English (angielski)]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made Tiếng Việt|Tiếng Việt (wietnamski)]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made ~ Russian|Русский (rosyjski)]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made ~ Français|Français (francuski)]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Streszczenie fabuły==&lt;br /&gt;
Historia opowiada o chłopcu i dziewczynie, którzy podróżują razem przez świat stopniowo zmierzający ku swemu końcowi. Rozprzestrzenia się tajemnicza choroba, która wymazuje egzystencję każdego, kto na nią zapadnie. Historia jednak nie skupia się na tragicznym aspekcie tej post-apokaliptycznej scenerii, a na ludziach i wydarzeniach, które napotykają dwaj podróżnicy podczas swej podróży.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Aktualności==&lt;br /&gt;
*13.03.2017 - Dodano epilog i posłowie - ZAKOŃCZENIE PROJEKTU&lt;br /&gt;
*26.01.2016 - Dodano 3 część rozdziału trzeciego&lt;br /&gt;
*17.02.2015 - Dodano 2 część rozdziału pierwszego&lt;br /&gt;
*3.01.2015 - Dodano 1 część rozdziału pierwszego&lt;br /&gt;
*21.07.2013 - Dodano ilustracje tomu pierwszego&lt;br /&gt;
*2.06.2013 - Dodano prolog tomu pierwszego&lt;br /&gt;
*2.06.2013 - Utworzenie strony głównej projektu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Standard formatu ==&lt;br /&gt;
Wszystkie rozdziały (po edycji) muszą być dostosowane do ustalonych reguł: [[Format_guideline|General Format/Style Guideline]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Bohaterowie==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left;&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left;border-radius: 100% 0 0 100%; overflow: hidden;&amp;quot;&amp;gt;[[Image:Tabi_ni_Deyou-Shounen.png|link=]]&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left; width: 150px; padding: 0 10px;&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;h3 style=&amp;quot;font-family: Verdana, sans-serif;&amp;quot;&amp;gt;Chłopak&amp;lt;/h3&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&amp;quot;text-align: justify;&amp;quot;&amp;gt;Odpowiedzialny za kierowanie i inne obowiązki natury technicznej. Jako stały członek zespołu, musi stale zmagać się z dziką naturą swej towarzyszki, lecz wydaje się z chęcią oddawać temu zadaniu.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left;&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
[[Image:Tabi_ni_Deyou-Separator.png|link=]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left;&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left; width: 150px; text-align: right; padding: 0 10px;&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;h3 style=&amp;quot;font-family: Verdana, sans-serif;&amp;quot;&amp;gt;Dziewczyna&amp;lt;/h3&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&amp;quot;text-align: justify;&amp;quot;&amp;gt;Odpowiedzialna za posiłki i gotowanie. Zdaje się bardzo lubić chłopca, lecz, jak twierdzi, „czas jeszcze nie nadszedł”. Uwielbia jeść, spać, brać kąpiele... oraz przetestowywać swoje zdolności bojowe na chłopcu.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left;border-radius: 0 100% 100% 0; overflow: hidden;&amp;quot;&amp;gt;[[Image:Tabi_ni_Deyou-Shoujo.png|link=]]&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br style=&amp;quot;clear: both;&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==&#039;&#039;Nasza podróż do kresu wstrzymanego świata&#039;&#039; autorstwa Tadahito Yorozuya==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Tom 1===&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Tom 1 Ilustracje|Ilustracje]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Prolog|Prolog]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Sen|(夢) Sen]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Skrzydła|(翼) Skrzydła]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Podróż|(旅) Podróż]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Epilog|Epilog]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Posłowie|Posłowie]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Ekipa==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Tłumaczenie:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* [[User:Mavis|Mavis]]&lt;br /&gt;
* [[user:Aratar|Aratar]]&lt;br /&gt;
* Glexan&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Korekta:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* [[user:Nylia|Nylia]]&lt;br /&gt;
* Śnieżny Wilk&lt;br /&gt;
* [[user:Aratar|Aratar]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Edycja:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* [[user:Aratar|Aratar]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;www.hazumi.xx.pl&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Category:Light novel (Polish)]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou:Pos%C5%82owie&amp;diff=514987</id>
		<title>Tabi ni Deyou:Posłowie</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou:Pos%C5%82owie&amp;diff=514987"/>
		<updated>2017-03-13T01:36:32Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: part0&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;== Posłowie ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Napisałem tą książkę na miesiąc przed końcem terminu zgłoszeń do Nagrody za Powieść od Dengeki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawie już straciłem nadzieję, ponieważ dotarłem do martwego końca w powieści którą pisałem od roku w każdym szczególe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaczepki przyjaciół, takie jak – Och, został już tylko jeden miesiąc do końca terminu, - albo – Będę zaskoczony jeśli uda ci się zdążyć na czas gdy teraz zaczniesz, - spowodowały że zacząłem pisać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I ponieważ nie miałem czasu, zacząłem pisać prolog bez ustanawiania jakichkolwiek elementów fabuły, bez nadawania imion, po prostu sam bohater i bohaterka i to wtedy przyszedł mi do głowy pomysł napisania powieści bez nazw własnych. Innymi słowy można powiedzieć że ta opowieść powstała ze zbliżającego się terminu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jak spędził byś dzień gdybyś wiedział że jutro umrzesz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z takim pytaniem spotykamy się od czasu do czasu. A gdyby pytanie brzmiało:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co byś zrobił gdybyś nie mógł nic za sobą zostawić po śmierci?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to w jakiś sposób punkt startowy tej opowieści.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec i dziewczyna w podróży by odnaleźć odpowiedź. Jednakże, nie próbują oni znaleźć odpowiedzi gdzieś po drodze, ale poprzez zbieranie doświadczenia podróżując. Właśnie to uważam za sposób, jaki wybrali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wciąż pamiętam dzień kiedy zgłosiłem tą powieść. Nie liczyłem na nagrodę(tylko w wyobraźni), ani nawet w 1 procencie. Szczerze mówiąc, pamiętam że myślałem że moja powieść przejdzie do drugiej rundy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wcześniej nie brałem udziału udziały w podobnych konkursach jak ten od Dengeki, nie wiedziałam jak moje umiejętności wypadają w porównaniu do innych. I w prawdzie myślałem że mi tylko przeszkadzają gdy zadzwonili powiedzieć że przeszedłem do ostatniej rundy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak czy inaczej, byłem w stanie napisać tą powieść dzięki pomocy przyjaciół którzy pomogli mi urozmaicić tekst, redakcji którzy wspierali takiego nierozgarniętego pisarza i każdego innego trzymającego za mnie kciuki. Liczka kierunków w które nie mogę wyciągnąć swoich nóg w nocy urosła dość trochę podczas tego roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak po za tym, to sam nadal szukam odpowiedzi na zadane wcześniej pytanie. Jako że kocham robić rzeczy, to naprawdę nie chcę cierpieć na „znikanie”. Staram się z całych sił by nie dojść do wniosku „bycia bezczynnym oddając się własnym przyjemnością”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż, pora by powiedzieć po żegnać&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mam nadzieję że moje słabe umiejętności pisarskie przydały ci się by zabić trochę czasu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tadahito Yorozuya&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou:Epilog&amp;diff=514985</id>
		<title>Tabi ni Deyou:Epilog</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou:Epilog&amp;diff=514985"/>
		<updated>2017-03-13T01:35:06Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: part0&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;== Epilog ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Super Cub jechał wzdłuż długiej prostej drogi pod upalnym słońcem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był srebrny i wyposażony w zaimprowizowane siedzenie dla pasażera z dodatkowymi koszami na bagaż po obu stronach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Super Cubem jechał chłopak i dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec, w pół kasku z wbudowanymi goglami, był szesnastoletni. Ubrany był w mundurek szkolny z marynarką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna, w czerwonym pół kasku bez gogli, także była szesnastoletnia. I tak jak chłopiec, była w mundurku z marynarką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ich kierunek drogi się zmienił z północnego na południowy, ale to co się nie zmieniło to ich cichy i równomierny sposób jazdy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z czasem dziewczyna odzyskała nastrój i posłusznie trzymała się pleców chłopca. Ręce wokół jego pasa i dodatkowe ciepło na jego plecach powinno go drażnić, ale z jakiegoś powodu był zadowolony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chłopcze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh, co tam, dziewczyno?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie pochamowany ryk silnika wtopił się w wiatr i stał się ich muzyką w tle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pamiętasz może jeszcze jak cię zapytałam czy nie udałbyś się ze mną w podróż?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oczywiście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przelotny uśmiech pojawił się na jego ustach, gdy wrócił wspomnieniami do tego momentu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak mógłby on kiedykolwiek zapomnieć? Dni, po tym jak stracił całą rodzinę i przeniósł się do nowej szkoły bez jakiegoś konkretnego powodu, spędzał na obserwowaniu w zwolnionym tempie zegara, bez jakiejkolwiek nadziei na lepsze jutro czy też popadnięcia w rozpacz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale jednego dnia, znikąd, osoba z klasy się przed nim pojawiła. Nie tylko zapomniał jej imię, ale też trudno było mu przypomnieć sobie jej twarz. Mimo wszystko, zaprosiła go na bezcelową podróż.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy tak teraz o tym myślał, zdawał sobie sprawę jak szalony był to początek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście zapytał, - Dlaczego chciałabyś to zrobić? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A dziewczyna odpowiedziała ze szczerym uśmiechem, - Ponieważ mogłoby to być ciekawe. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko po tym jak nieświadomie wziął ją za rękę stało się w ułamku sekundy. Zostawiając swoje plecaki i resztę za sobą, oboje wymknęli się ze szkoły ubrani w mundurki i opuścili stolicę na rowerach bez zwłoki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zbytnio się nad tym nie zastanawiał. Po prostu czuł, że udanie się w bezcelową podróż z nią było dużo ciekawsze od bezczynnego życia w mieście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I to uczucie na chwilę obecną się nie zmieniło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie mógłbym o tym zapomnieć nawet gdybym chciał! Tak zaskakujące to było, - zaśmiał się chłopiec i poczuł jak dziewczyna przyciska swoją twarz do jego pleców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dystans między nimi nie zmienił się przez okres tych trzech miesięcy. Ani się nie skurczył, ani wydłużył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale związek między nimi się lekko zmienił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podróż chłopca, dziewczyny i Super Cuba nie zamierzała się tak kończyć. Nie potrafił, i nawet nie chciałby by się skończyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chłopcze, ale powiedz. Gdybyś mógł wrócić do dnia zanim wyruszyliśmy… co byś zrobił? Czy spędziłbyś ponownie trzy miesiące ze mną by dotrzeć aż tutaj?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zmrużył lekko oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej pytanie było niejasne, niemożliwe i bez potrzeby rozmyślania nad nim. Ale emocje jakie dziewczyna włożyła w te pytanie były dużo większe od zwykłej ciekawości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec przełknął ślinę, która powodowała tą niezręczną ciszę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Niech pomyślę… chyba nie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eh…? – Serce dziewczyny szybciej zabiło. - …Czy to oznacza…-&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec lekko zachichotał i kontynuował ze śmiechem, - …Nie spodziewałem się że dotarcie na tą wyspę zajmie tak dużo czasu! Gdybym mógł wrócić do tego dnia, z pewnością zmieniłbym cel naszej podróży. Bez wątpienia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z lekkim odgłosem, dziewczyna uderzyła swoim kaskiem w plecy chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie był w stanie zobaczyć jej twarzy, ale wilgoć na jego koszuli przekazywała mu dużo więcej niż wzrok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Taa. Masz rację.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zwykle, chłopiec próbowałby się wymigać i w tym miejscu zmieniłby temat. Ale dzisiaj i tylko dzisiaj, zdecydował się na krok dalej. Zbierając odwagę, kontynuował:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale tak długo jak jesteś ze mną, nie obchodzi mnie gdzie się udamy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to koniec świata, samo piekło czy też po za kraniec nicości&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie obchodzi mnie to!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Mh. Dzięki. – Powiedziała dziewczyna przyciskając twarz do jego pleców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słońce wysoko na niebie paliło ich w plecy, ale wilgoć na plecach chłopca jeszcze przez jakiś czas nie wysychała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skuter jedzie wzdłuż długiej prostej drogi na północy. Nikt nie wie gdzie ich podróż się kieruje—za wyjątkiem Super Cuba i pamiętnika.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou,_Horobiyuku_Sekai_no_Hate_Made_PL&amp;diff=514981</id>
		<title>Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made PL</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou,_Horobiyuku_Sekai_no_Hate_Made_PL&amp;diff=514981"/>
		<updated>2017-03-13T00:41:23Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: /* Aktualności */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;[[Image:Tabi_ni_Deyou_Cover.jpg|thumb|Okładka tomu 1]]&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Nasza podróż do kresu wstrzymanego świata&#039;&#039;&#039; (旅に出よう、滅びゆく世界の果てまで。) - powieść napisana przez Tadahito Yorozuya i zilustrowana przez Houmitsu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made&#039;&#039; jest dostępna w następujących językach:&lt;br /&gt;
*[[Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made|English (angielski)]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made Tiếng Việt|Tiếng Việt (wietnamski)]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made ~ Russian|Русский (rosyjski)]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made ~ Français|Français (francuski)]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Streszczenie fabuły==&lt;br /&gt;
Historia opowiada o chłopcu i dziewczynie, którzy podróżują razem przez świat stopniowo zmierzający ku swemu końcowi. Rozprzestrzenia się tajemnicza choroba, która wymazuje egzystencję każdego, kto na nią zapadnie. Historia jednak nie skupia się na tragicznym aspekcie tej post-apokaliptycznej scenerii, a na ludziach i wydarzeniach, które napotykają dwaj podróżnicy podczas swej podróży.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Aktualności==&lt;br /&gt;
*13.03.2017 - Dodano epilog i posłowie - ZAKOŃCZENIE PROJEKTU&lt;br /&gt;
*26.01.2016 - Dodano 3 część rozdziału trzeciego&lt;br /&gt;
*17.02.2015 - Dodano 2 część rozdziału pierwszego&lt;br /&gt;
*3.01.2015 - Dodano 1 część rozdziału pierwszego&lt;br /&gt;
*21.07.2013 - Dodano ilustracje tomu pierwszego&lt;br /&gt;
*2.06.2013 - Dodano prolog tomu pierwszego&lt;br /&gt;
*2.06.2013 - Utworzenie strony głównej projektu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Standard formatu ==&lt;br /&gt;
Wszystkie rozdziały (po edycji) muszą być dostosowane do ustalonych reguł: [[Format_guideline|General Format/Style Guideline]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Bohaterowie==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left;&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left;border-radius: 100% 0 0 100%; overflow: hidden;&amp;quot;&amp;gt;[[Image:Tabi_ni_Deyou-Shounen.png|link=]]&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left; width: 150px; padding: 0 10px;&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;h3 style=&amp;quot;font-family: Verdana, sans-serif;&amp;quot;&amp;gt;Chłopak&amp;lt;/h3&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&amp;quot;text-align: justify;&amp;quot;&amp;gt;Odpowiedzialny za kierowanie i inne obowiązki natury technicznej. Jako stały członek zespołu, musi stale zmagać się z dziką naturą swej towarzyszki, lecz wydaje się z chęcią oddawać temu zadaniu.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left;&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
[[Image:Tabi_ni_Deyou-Separator.png|link=]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left;&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left; width: 150px; text-align: right; padding: 0 10px;&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;h3 style=&amp;quot;font-family: Verdana, sans-serif;&amp;quot;&amp;gt;Dziewczyna&amp;lt;/h3&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&amp;quot;text-align: justify;&amp;quot;&amp;gt;Odpowiedzialna za posiłki i gotowanie. Zdaje się bardzo lubić chłopca, lecz, jak twierdzi, „czas jeszcze nie nadszedł”. Uwielbia jeść, spać, brać kąpiele... oraz przetestowywać swoje zdolności bojowe na chłopcu.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left;border-radius: 0 100% 100% 0; overflow: hidden;&amp;quot;&amp;gt;[[Image:Tabi_ni_Deyou-Shoujo.png|link=]]&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br style=&amp;quot;clear: both;&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==&#039;&#039;Nasza podróż do kresu wstrzymanego świata&#039;&#039; autorstwa Tadahito Yorozuya==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Tom 1===&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Tom 1 Ilustracje|Ilustracje]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Prolog|Prolog]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Sen|(夢) Sen]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Skrzydła|(翼) Skrzydła]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Podróż|(旅) Podróż]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Epilog|Epilog]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Posłowie|Posłowie]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Ekipa==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Tłumaczenie:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* [[user:Karria|Karria]]&lt;br /&gt;
* [[User:Mavis|Mavis]]&lt;br /&gt;
* Winry&lt;br /&gt;
* [[user:Aratar|Aratar]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Korekta:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* [[user:Nylia|Nylia]]&lt;br /&gt;
* Śnieżny Wilk&lt;br /&gt;
* [[user:Aratar|Aratar]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Edycja:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* [[user:Aratar|Aratar]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;www.hazumi.xx.pl&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Category:Light novel (Polish)]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou:Podr%C3%B3%C5%BC&amp;diff=514979</id>
		<title>Tabi ni Deyou:Podróż</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou:Podr%C3%B3%C5%BC&amp;diff=514979"/>
		<updated>2017-03-13T00:39:53Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: /* Rozdział 3 - Podróż */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;== Rozdział 3 - Podróż==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Lipa. – Burknęła dziewczyna, siedząc na siedzeniu pasażera spoglądając przez przednią szybę na chmury zasłaniające całe niebo jak koc zrobiony ze starej brudnej wełny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa… może słońce w końcu cię opuściło? – Powiedział chłopiec w żarcie, jednocześnie wykręcając swoje skarpetki przy lekko uchylonych drzwiach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nieustający deszcz na zewnątrz nie wyglądał, aby miał w najbliższym czasie ustać, natomiast ubrania, które zdjęli także nie wyglądały aby w najbliższym czasie miały się wysuszyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka dni minęło od kiedy opuścili magazyn Szefa. Dwójka podążała teraz już opustoszałą drogą, obierając za cel sąsiednie miasto tak jak to planowali. Mimo że lekko zboczyli z drogi, ponieważ się pomylili podczas jazdy, udało im się – mniej więcej – ograniczyć opóźnienie do jednego dnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, o zmierzchu zaskoczył ich nagły deszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Minęła tylko chwila i zaczął padać gęsty rzęsisty deszcz, nie pozostawiając im wyboru jak tylko zostać całkowicie przemoczonymi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście nie byli oni bezmyślni. Zawsze nosili przy sobie ubranie przeciw-deszczowe, i mieli także niebieską płachtę, którą używali jako podstawowego namiotu – nie podróżowali oni przez trzy miesiące bez spotkania się z jednym czy dwoma opadami deszczu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tyle powiedziawszy, te przedmioty na nic im się w obecnej sytuacji nie przydały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było rozsądnym jechać Cubbem i jednocześnie trzymać plastikowy parasol a ich tanie płaszcze przeciw-deszczowe, kupione w sklepie spożywczym, nie miały szans w starciu z takim deszczem. Na koniec, silny wiatr nie pozwalał im na spokojne rozbicie namiotu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwójka nie miała innego wyboru jak tylko rozglądać się za schronieniem w ich bezużytecznych płaszczach jednocześnie modląc się do każdego boga, jaki im tylko przyszedł do głowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli ich modlitwa dosięgła bogów lub jeśli któryś diabeł okazał im łaskę, pozostaje to tajemnicą, ale po kilki godzinach jazdy, kiedy to deszcz przemoczył ich zmarznięte ciała od końcówek włosów do szwów ich spodni, chłopiec znalazł opuszczone kombi postawione przy drodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki faktowi że tylne siedzenia mogły być złożone, udało im się podzielić wnętrze na dwie sekcje zawieszając winylową zasłonę na środku i oboje zdecydowali się przebrać w suche ubrania. Nie była to ich pierwsza noc w samochodzie, więc ta czynność nie była im obca. Na szczęście, kombi wydawało się być szczelne: w środku nie było żądnych oznak przeciekania ani pleśni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęli jedną część ubrania po drugiej, uchylili lekko drzwi i wykręcali je tak mocno jak to tylko było możliwe zanim przechodząc do kolejnej. Ich ubrania nie będą w stanie wyschnąć tylko dzięki temu, ale gdyby je tak zostawili, mogłyby spleśnieć. Po wszystkim, gdy zdjęli swoje ubrania, przebrali się w świeżą bieliznę i owinęli się kilka koców, czuli się kompletnie wyczerpani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh, która godzina?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Err… około dziesiątej. Wieki po czasie w którym powinniśmy mieć obiad!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Aah… więc to dlatego jestem głodna… - Powiedziała dziewczyna drapiąc się po brzuchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec był całkowicie tej samej myśli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Miałem zamiar zrobić nam herbatę, ale może chcesz z nią coś lekkiego do jedzenia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pewnie. Jako zamiennik obiadu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec otworzył ich bagaż i wyjął przenośny piecyk i malutki czajnik. Ponieważ chłopiec nie był zbytnio zwolennikiem duszności to zostawił on drzwi lekko uchylone. Wpadający deszcz był do wytrzymania o ile były otwarte na krótką chwilę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec położył drewnianą deskę, którą znalazł w bagażniku, na środkowym siedzeniu i zaczął gotować wodę. Wraz z odgłosem opadającego deszczu dodanego do już trwającego cichego nastroju, jakiegokolwiek rozmowy które między nimi trwały ostatecznie ustały. Dopuki woda nie zaczęła się gotować, wnętrze samochodu wypełniał tylko dźwięk kropel opadającego deszczu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak tylko woda się zagotowała, chłopiec natychmiastowo zgasił piecyk i zatrzymał ciepłe powietrze od przedostania się na zewnątrz poprzez zamknięcie drzwi. Następnie chłopiec nalał wrzątku do dwóch kubków i wrzucił po jednej torebce herbaty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cisza, która powróciła po krótkiej chwili została przerwana przez kichnięcie dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jest ci zimno?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, jestem w porządku. A co z tobą? Jak by nie było, byłeś bardzie odsłonięty na deszcz niż ja. – Zapytała dziewczyna, krzywo się uśmiechając.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec odpowiedział śmiejąc się, - Proszę się nie martwić, Pani! Nie jest mi tak łatwo się przeziębić, a to ze względu na to że jestem mężczyzną! Ale ty jesteś damą, więc proszę rozgość się i zadbaj o siebie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziwne jakie by nie było, brązowy koc dziewczyny którym się okryła nagle wyglądał jak Juunihitoe kiedy to używał takiego stylu mówienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Moja Pani, twoja herbata.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec podniósł i podał jej niebieski kubek w stronę jej siedzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mm, wykonałeś dobrą robotę. Jestem usatysfakcjonowana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna przyjęła kubek i spuściła wzrok na brązowy płyn, którym po sam brzeg wypełniony był kubek. Mocny zapach unosił się razem z gorącą parą prawie jak żywe stworzenie z czarnej herbaty, pomimo że był to tani typ, i łaskotał nos dziewczyny. &#039;&#039;Zbyt mocna! Cóż, ale zrobił ją w trosce o mnie, więc będę wdzięczna.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec podał jej kilka twardych jak kamień kostek cukru, które ona wrzuciła do swojego kubka i zamieszała. Lekko gorzka jednocześnie aromatycznie pachnąca rozgrzewała ją od środka, kiedy tylko wzięła łyk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-…uroczo ciepła…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, jest świeża prosto z czajnika!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-…niemożliwie gorzka…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje wspólnie się zaśmiali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po skończeniu ich prostego obiadu składającego się z herbatników, o długiej dacie do spożycia, i czarnej herbaty, oboje zajęli się kilkoma zadaniami takimi jak uporządkowanie ich bagażu i sprawdzeniu ich racji żywnościowych, a następnie wcześnie udając się do łużka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatecznie, obudzili się kiedy zegar wskazywał siódmą rano—na zewnątrz wciąż padało. O ile chłopiec miał wrażenie że deszcz trochę osłabł, o tyle chmury ciągle były tak samo gęste jak przedtem i nie przepuszczały żadnych promieni słonecznych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec przekręcił się i próbował rozciągnąć swoje ciało na tym wąskim siedzeniu pasażera. Spał on dłużej niż się spodziewał, sprawiając że zdał sobie sprawę z faktu że najwidoczniej był dość trochę zmęczony. Prosto mówiąc, od leżenia zesztywniał i za każdym razem kiedy się wyginał jak ryba złapana na haczyku, z różnych części ciała kości zaczęły mu strzelać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdumiona jego dziwnymi ruchami—albo może się po prostu budzi—kocowa kluska na tylnym siedzeniu, czyli dziewczyna, zaczęła się lekko ruszać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wychylając lekko głowę ze swojego schronu, spojrzała na sytuację na zewnątrz i ponownie ją schowała do środka. Wraz z przygnębionym westchnięciem, kluska ewentualnie wstała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobry…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh, dzień dobry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Biorąc pod uwagę jej codzienne trudności z wstawaniem, udało jej się wstać nawet nieźle, co można prawdopodobnie przypisać do głębokiego snu jaki miała. Udało im się z regenerować większość zmęczenia z pół dniowej podróży.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz pragnienie snu zostało zaspokojone, jednakże początek do kolejnego pragnienia był rzeczą oczywistą. Żołądek chłopca dał głos swojemu niezadowoleniu poprzez głośne burczenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chyba zrobię sobie śniadanie. Chcesz też coś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie, dzięki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec był oszołomiony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to pierwszy raz kiedy to podczas ich trzy-miesięcznej podróży nie była to ona która skarżyła się na pusty żołądek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wszystko w porządku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ej no… myślisz, że jestem żarłokiem czy co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:Tabi_ni_Deyou_P0210.jpg|thumb|Dziewczyna przyjęła kubek i spuściła wzrok na brązowy płyn, którym po sam brzeg wypełniony był kubek.]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przygotowując się w następnej chwili na uderzenie, chłopiec trzymał swoją głowę nisko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, nic nie nadeszło. Bez wątpienia, coś było nie tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pozwól mi zmierzyć ci temperaturę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Naprawdę, nie trzeba, nic mi nie jest…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie. Twój sprzeciw został odrzucony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uważniej się przyglądając, jej kolor skóry wyraźnie nie wyglądał na normalny. Jej zdrowy, opalony odcień skóry lekko pobladł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec prześliznął się między siedzeniem kierowcy a pasażera, wciąż zawinięty w swój koc i przykucnął obok dziewczyny. W prawej ręce trzymał termometr, który wyciągnął z ich bagażu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No dalej, nie czujesz się dobrze, prawda? Nie ma powodu aby się przede mną wstydzić, więc proszę przynajmniej zmierz swoją temperaturę.&lt;br /&gt;
- …Okej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu ulegając, dziewczyna posłusznie przyjęła termometr i po lekkich zmaganiach umieściła go pod pachą. Ponieważ dziewczyna pod kocem nie miała na sobie nic poza bielizną to chłopiec jeszcze odwrócił się od niej dla pewności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W międzyczasie, chłopiec otworzył ich przenośną apteczkę i sprawdził ile lekarstw im jeszcze zostało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ciekawe co ci jest. Przeziębiłaś się, czy może to coś innego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna tylko się odwróciła nie odpowiadając na pytanie chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …deszcz, tak mi się wydaje. Ale trochę to dziwne, nie miałam żadnych problemów…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W następnej chwili, dziewczyna złapała chłopca za kołnierz i groźnie na niego spojrzała z przerażającym grymasem na twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jest też te kłopotliwe comiesięczne zdarzenie dla nas, dziewczyn! – Ryknęła dziewczyna, sprawiając że chłopiec się skurczył i padł na czworaka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- P-Proszę wybacz moją niegrzeczność, o pani…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Wygląda na to że załapałeś. Myślę że trochę to potrwa, ale nie przejmuj się ponieważ i tak nie możemy się stąd ruszyć przynajmniej dopóki nie przestanie padać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Naprawdę, jeśli o to chodzi to ja nie mam o tym żadnego pojęcia, będąc facetem i takie tam, więc no… powiedz, wszystko w porządku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hm… moje zwykle nie są uciążliwe… ale tym razem wygląda że będzie inaczej… - Wytłumaczyła dziewczyna kuląc się trzymając się za brzuch.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chcesz tabletkę przeciwbólową?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Właściwie to jedną już wzięłam przed snem. Czyżby już przestała działa…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Faceci nie są za wiele przydatni w takich chwilach. Jeśli chodzi o zarządzanie lekami to oboje się tym zajmowali, natomiast tylko dziewczyna zajmowała się jej własnymi przedmiotami związanymi z jej higieną, więc chłopiec wyciągnął tylko tabletkę z opakowania które informowało się jako dobre na bóle głowy a także bóle menstruacyjne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Masz, i trochę wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna usiadła ciężko i przyjęła wodę i tabletkę którą podał jej chłopiec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Tak naprawdę to chciała się zaopatrzyć w niektóre rzeczy kiedy byliśmy w magazynie. Cóż, powinnam pożyczyć trochę od sekretarki, ale całkowicie zapomniałam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc to tego szukałaś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna połknęła tabletkę popijając wodą i podała kubek chłopcu. Normalnie, opróżniła by go do dna, ale tym razem trochę jeszcze na dnie zostało. Prawdopodobnie jej brzuch też nie miał się dobrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wypił resztę która została i wytarł usta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy wciąż chcesz coś zjeść?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie, dzięki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najprawdopodobniej, najlepiej by było dla niej gdyby coś przekąsiła, ale chłopiec nie chciał jej zmuszać. W zamian dał jej witaminową galaretkę którą znalazł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej temperatura wynosiła 37.9 Stopni Celsjusza. Raczej wysoka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aktualny czas to 14:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Deszcz ciągle padał a stan dziewczyny dramatycznie się pogorszył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z początku, często siadała aby wykonywać małe czynności takie jak zmienianie ręcznika, ale po południu przestała się ruszać i na zmianę budziła się i zapadała w lekki sen.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po zużyciu wszystkich lekarstw przeciwgorączkowych, jej gorączka przekroczyła 38 stopni Celsjusza. Nawet chłopiec zdał sobie sprawę że nie mógł do tego doprowadzić jej comiesięczny cykl. Chłopiec podejrzewał że na dodatek się przeziębiła. Biorąc pod uwagę fakt że tak długo była wystawiona na deszczu, była nawet możliwość zapalenia płuc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet jeśli nie była to pneumonia, jak powinien dać sobie radę z innymi chorobami? Jednymi lekami pod ręką  było kilka tabletek na ból głowy i przeziębienie a także jakieś maści. Niemiał on żadnych sposobów leczenia żadnej choroby poważniejszej od przeziębienia. Jedyne co mógł to położyć jej zmoczony deszczem ręcznik na czole.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna była w niebezpieczeństwie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie był w stanie nic zrobić jak tylko przyznać się do bycia bezmyślnym by nie rozważyć takiej sytuacji podczas ich bycia w drodze od trzech miesięcy. Właściwie to było to raczej zadziwiające że nic takiego nie zdarzyło się wcześniej podczas ich podróży, które było równie mocno bazujące na dużym szczęściu i sprzyjającym losie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, chłopiec nie miał czasu aby żałować błędów jakie popełnił. Chłopiec stanął przed wyborem który był wiele razy trudniejszy od licznych egzaminów z którymi przyszło mu się zmierzyć podczas jego dziewięcio-letniej obowiązkowej nauki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zostać tutaj i liczyć na wrodzony system odpornościowy dziewczyny?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Alternatywnie, udać się do sąsiedniego miasta samemu i znaleźć lekarza?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oba wybory miały wady które gromadziły się na wysokość Everestu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
--Na domiar tej niewiadomej, która może być wyleczona przez jej system odpornościowy lub nie, ta sytuacja stała się ponieważ ten właśnie system odpornościowy został osłabiony. Co jeśli była to choroba której nie będzie się dało wyleczyć bez pomocy lekarza?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
--Jeśli udałby się sam po lekarza, jak wysokie było prawdopodobieństwo że lekarz zgodzi się przyjść z wizytą? Co jeśli żadnego nie znajdzie? Kto się będzie opiekował dziewczyną gdy go nie będzie? Czy ma wystarczająco paliwa?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak czy inaczej był to ryzykowny wybór typu wszystko albo nic—w którym nawet nie było pewności czy jego starania się na coś zdadzą. Całe ryzyko spocznie na dziewczynie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zacisnął zęby, rozdrażniony swoimi słabościami i wyzywająco spojrzał na niebo i ten niekończący się deszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas płynął a chłopiec jedynie zmieniał zmoczony ręcznik na czole dziewczyny i trzymał ją za rękę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas ciągłego wpatrywania się w chmury za oknem, pewna szalona myśl przyszła mu do głowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmagać się z dziewczyną na plecach, aż nie dotrą do następnego miasta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako że miasto wyglądało na dobrze zaludnione, to powinien się tam znajdować jeden lub dwa lekarze a i gdyby odmówili zbadania dziewczyny, chłopiec mógłby ich zastraszyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym sposobem chłopiec potrzebował paliwa tylko w jedną stronę i lekarz mógłby dwa razy szybciej ją zbadać w porównaniu do pójścia samemu aby przyprowadzić go ze sobą. Ale za to nie będzie w stanie opiekować się dziewczyną podczas jazdy, ciągle mógłby zatrzymywać się od czasu do czasu aby ją doglądać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, ten wybór był o wiele bardziej ryzykowny od pozostałych dwóch. Nieważne jak na to spojrzeć, przewożenie ciężko chorą osobę Super Cubem przez ulewny deszcz, było głupim pomysłem. Nawet chłopiec, autor i wykonawca tego pomysłu, pomału zaczął wątpić w swój zdrowy stan umysłu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże. Jednakże, dziewczyna cierpiała gdy on wciąż myślał—wyczerpana przez chorobę, mimo tego że ważyła sześć kilo mniej od niego mimo będąc tego samego wzrostu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet nie będąc w stanie zawołać o pomoc, jego ukochana dziewczyna cierpiała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie był w stanie ani nawet nie chciał unikać faktów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A czas płynął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zaczął pakować się szybciej i umiejętniej niż kiedykolwiek wcześniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zdał sobie sprawę że nie mogli jechać w sposób jak to zwykle bywało. Niesienie kogoś kto był pozbawiony sił było bardzo kłopotliwym zadaniem – gorszym od wypełnionego wodą manekina. Nawet gdyby przywiązał ją do siebie, sadząc ją na siedzeniu pasażera narażało by ją to na ryzyko że jej nogi mogą się zaczepić o tylne koło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był tylko jeden sposób aby to się mogło udać: wiążąc ją do niego jednocześnie ściskając się nawzajem i jadąc jednocześnie ją tak podtrzymując. Szczęście w nieszczęściu, skuter Super Cub był bardziej przeznaczony do wykonywania na nim pracy, zatem mógł być prowadzony jedną ręką. Jeśli tylko da rade wytrzymać taki długi dystans, jadąc z pełną prędkością jedną ręką, to się okaże, ale chłopiec nie miał żadnych intencji rozważania jakiś problemów które mógłby rozwiązać wkładając swój wysiłek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli chodzi o jej ubrania, ubierając ją w spódniczkę nie było dobrym wyjściem jako że jej temperatura ciała by spadła. Chłopiec ubrał ją w dwa dresy które mieli w zapasie i założył na nią płaszcz przeciwdeszczowy po tym jak owinął ją cienkim kocem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmienianie ubrania nieprzytomnej dziewczyny w wąskim aucie wymagało wyginania jej ciała jak w przypadku poplątanych puzzli, ale było to łatwiejsze od przemierzania jednokierunkowego labiryntu w porównaniu do widoku jej pół-nagiej w tych wszystkich pozycjach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas zmagania się ze sobą podczas tej całej sytuacji, chłopiec założył jej spodnie. Było one trochę luźne  w pasie, ale poradził sobie z tym zacieśniając pasek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec rozważał pozostawienie za sobą bagażu, ale ostatecznie zdecydował się wziąć go ze sobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli nie znalazł by lekarza, musiałby szukać dalej z niewystarczającym prowiantem, i jeśli by jakiegoś znalazł, mógł on zażądać jakiegoś rodzaju opłaty. Spowolni ich to, ale nie można było nic na to poradzić. Musiał wierzyć w siłę woli dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec przywiązał ją do siebie używając ich siatki na hamak i liny do suszenia prania i nawet upewnił się że mógł się poruszać mając ją tak u siebie uwiązaną. Dziewczyna pobiłaby go do nieprzytomności gdyby tylko zobaczyła jak są ze sobą związani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tyle że chłopiec był zdeterminowany aby zrobić wszystko aby dziewczyna odzyskała tą żwawość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec także założył płaszcz przeciwdeszczowy i włożył swój wciąż na wpół mokrą marynarkę. Zrobiony z włókien syntetycznych, przemoczony był ciężki,  ale był to jego mundur bitewny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żegnając się z kombi, które dobrze im służyło jako tymczasowe schronienie, chłopiec wkroczył w niekończący się deszcz na zewnątrz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla tych, którzy mogą nadejść, chłopiec zamknął drzwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozostałe pytanie brzmiało czy Super Cub był ciągle na chodzie po tym jak został wystawiony na deszcz na tak długo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bak był pełny. Jednakże, o ile ochronił go winylową plandeką to mimo to ciągle był wystawiony na działanie deszczu. To czy będzie wstanie się nim poruszać się dopiero okaże.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale na tą chwilę, chłopiec nie był gotów aby być łaskawym względem Super Cuba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wskoczył na siedzenie i sprawdził czy dziewczyna mocno i solidnie siedziała. Cały ich bagaż został przywiązany do siedzenia pasażera przez chłopca aby osiągnąć równowagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas słuchania dźwięku deszczu uderzającego o płaszcze przeciwdeszczowe, chłopiec założył swój kask z goglami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Super Cubie! Pokaż mi, na co się stać!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nadepnął na zapłon z mocą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie wiedział czy jego Super Cub odpowiedział, „Zostaw to mnie!”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale ten silny ryk czterosuwowego chłodzonego powietrzem jednocylindrowca, który się uniósł był bardziej uspokajający niż jakikolwiek odzew mógłby być.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Super Cub poruszał się wzdłuż drogi w ulewnym deszczu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego prędkościomierz wahał się przekraczając prędkość maksymalną a krople deszczu które w normalnej sytuacji były by niegroźne uderzały w twarz chłopca z siłą plastikowych kulek. Jego uścisk na przepustnicy, jednakże, nie pokazywał najmniejszego znaku rozluźnienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednocześnie będąc w uścisku ramion chłopca, dziewczyna była zagubiona w myślach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O ile doceniała opiekę chłopca, nie mogła ona wyraźnie przypomnieć sobie niczego co wydarzyło się po południu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej pole widzenia się trzęsło mimo że nie było trzęsienia ziemi—pewnie przez jej gorączkę, dziewczyna podejrzewała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Głośne echoczące brzęczenie Cubiego zaraz przy jej uchu bardzo ją drażniło. Dziewczyna mogła poczuć chłopca i jego przyjemnie chłodny płaszcz przeciwdeszczowy, zatem dziewczyna zastanawiała się czy czasem nie znajdowała się w jego ramionach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie mogła wyczuć, w jakiej pozycji się znajdowała, ponieważ zawroty głowy które miała od rana się tylko pogorszały. Dziewczyna czuła jak gdyby ktoś potrząsał jej głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A żeby jeszcze pogorszyć sprawy, jej żołądek był o włos od rozpoczęcia rewolucji. Nieprzyjemna kombinacja mdłości i bólu brzucha zmieniała jej części brzucha w piekło na ziemi. Bolało jak gdyby coś z kolczastego było w środku jak krokodyl czy kasztan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O dziwo, osobie łatwiej ochłonąć gdy się tak źle czuje; nawet mimo bycia tak potrząsaną w jego ramionach, dziewczyna zauważyła że przyglądała się tej scenie jako bierny obserwator.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie tylko jej pole widzenia i jej uszy się rozleciały, ale także jej węch i zmysł smaku, więc dziewczyna miała problem ze zrozumieniem zaistniałej sytuacji. Możliwe że dziewczyna po prostu zaczęła majaczyć przez jej gorączkę, ale i tak się tym jakoś nie przejmowała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wciąż… - Pomyślała dziewczyna, - czy wszyscy chłopcy są tacy zimni w dotyku? – Może i deszcz dość trochę padał, ale mimo to wciąż było lato. A mimo to ten chłopiec był zimny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Aah, - Dziewczyna znalazła trzeźwe wytłumaczenie. To ona była rozpalona. A względność była najprawdopodobniej przyczyną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wciąż… - Dziewczyna pomyślała ponownie. – od kiedy moje okresy stałe się tak trudne do przetrwania? Co za wstyd! – Pewnie, dziewczyna czuła że się zacznie parę dni temu, ale nie spodziewała się że tak łatwo zostanie wykluczona z codzienności. Jeju, czasami naprawdę kiepsko być dziewczyną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy zasypiała w podobnych chwilach, nigdy nie miała dobrych snów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Ale cóż, jeśli staje się wobec mnie taki opiekuńczy&#039;&#039; – pomyślała – &#039;&#039;to nie powinno być niż złego w byciu chorym raz na jakiś czas.&#039;&#039; – Dzięki temu, tym sposobem mogła sprawić aby ją przytulał całkowicie legalnie bez wyglądania dziwacznie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O dziwo, dziewczyna nie była nawiedzana przez jakiekolwiek koszmary podczas gdy była w jego ramionach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jest źle… jej gorączka stała się bardzo wysoka… - Mruknął chłopiec, sprawdzając dotykiem jej czoło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzymając dziewczynę w ramionach, chłopiec zatrzymał skuter i podparł się nogą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ dziewczyna stale się trzęsła, chłopiec dał jej tylko ocieplacz do rąk jednorazowego użytku, tyle że coś takiego nie miało szans aby coś polepszyć. Dziewczyna nie była już blada. W zamian, stała się czerwona jak pomidor i jej oddech był nie równy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Być może chłopiec powinien rozważyć siebie jako szczęściarza w okolicznościach takich że deszcz trochę osłabł po dwóch godzinach, ale wciąż nie było ani śladu skrawka niebieskiego nieba. Chłopiec także użył na niej ich ostatniego żelu ochładzającego, ale na to czy coś zdziała będzie trzeba poczekać…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zrobił wszystko co tylko mógł. Jedyne co pozostało to kierować się prosto do sąsiedniego miasta, wierząc w jej siłę organizmu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wkładając siłę w jego zdrętwiałą lewą dłoń w celu aby podtrzymać ją, chłopiec zacisnął uścisk wokół dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Silniki Cuba, który całkowicie się rozgrzał brzęczał nieustannie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było po szóstej, kiedy „sąsiednie miasto” o którym powiedział im szef znalazło się w zasięgu wzroku. Tak jak mówił, wydawało się być to miasto portowe: poza widokiem miasta otoczonego mgłą chłopiec mógł zobaczyć rozległe niebieskie morze. Chłopiec zbliżał się do portu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Między nimi ciągle było mniej więcej cztery do pięciu kilometrów, więc chłopiec nie mógł dostrzec za wiele.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec próbował zdjąć gogle i przyglądać się przez lornetkę, ale przy obecnej pogodzie i słabym powiększeniu, nie dawało to żadnego skutku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niebyło czego się obawiać jeśli było to spokojne miasto. Jednakże, w tych czasach nieładu, „spokojne miasta” nie były takie powszechne. Były nawet takie które zostały opuszczone ponieważ zostały rozgrabione lub przez trwające zamieszki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najstraszniejsze były te, jednakże, które zdecydowały się na politykę zamkniętych drzwi i zrobiły by wszystko aby się bronić, eliminując każdego intruza bez wyjątków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiedział czy te miasto było jednym z tych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec otrząsł objawy zaniepokojenia które się nagle uformowały w jego sercu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mógł już zawrócić. Musiał przyjąć słowa szefa za prawdę i uwierzyć, że było to tętniące życiem miasto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec sprawdził policzek dziewczyny, który okazał się niezwykle gorący. Okład żelowy nie był użyteczny. Chłopiec absolutnie musiał znaleźć lekarza, albo w najgorszym wypadku, przynajmniej zdobyć lekarstwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec będzie w zasięgu wejścia w ciągu kilku minut po włączeniu jeszcze raz silnika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, to co czekało na niego zaraz na wejściu było przeszkodą która przewyższyła jego oczekiwania… nie, aby być dokładnym, były to „przeszkody”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Co, do… - Wymamrotał, zdumiony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z dobrego powodu! Liczba budynków nareszcie zaczęła się zwiększać kiedy wjechał do miasta. Jednakże, na środku drogi znalazł on lekki autobus który był przewrócony na bok. Dwa takie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jakiejkolwiek strony by na tę scenę spojrzeć, nie było to naturalne. Dwa autobusy ciasno zastawiły dwa pasy jezdni po jednym na każdą a i w lukach między nimi i na chodnikach można było zauważyć minivany, całkowicie zastawiając drogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystkie luki zostały wypełnione workami z piaskiem i autobusy były nimi wypełnione. Bez wątpienia była to barykada aby zabronić wejścia intruzom. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fakt że znajdowała się tam barykada—sposób na obronę przed silnymi najazdami—oznaczał że nie byli dobrze nastawieni wobec podejrzanych typów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Cholera…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najprawdopodobniej, było to zbudowane ze strachu przed grabieżą. Wysokość barykady łatwo można zniwelować jeśli tylko miało by się na czym stanąć, ale jej celem było utrudnienie użycia samochodów i motocykli. Grabieżcy tylko zaczynają ofensywę kiedy mają wyraźną przewagę. Prawdopodobnie, mieszkańcy przypuszczali że tacy przestępcy nie mieli by odwagi wtargnąć do miasta które wyglądało jakby miało własną milicję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, oznaczało to że z pomocą Cubbiego dalej nie zajedzie. Nieważne jak wspaniałym skuterem Cubby był, to i tak nigdy nie przeskoczyłby nad przewróconym minibusem. Nie było możliwości obejścia tej blokady pieszo. Chłopiec musiał przezwyciężyć tą przeklętą barykadę przy pomocy jego własnych nóg i znaleźć lekarza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Będąc zdecydowanym, nie było żadnego powodu aby się wahać. Chłopiec rozwiązał linę którą przywiązał do siebie dziewczynę i wziął ją na barana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było to raczej trudne aby wspinać się po jednym z autobusów z tylko jedną wolną ręką, ale było to dobra decyzja. Dzięki faktowi że był na wzniesieniu, chłopiec z łatwością mógł rozpoznać pułapki które były wszędzie porozstawiane. Jeśli ktoś chciał iść na około między budynkami to musiał się liczyć z polem minowym wypełnionym zapadniami i stalowymi pułapkami. Co więcej, w najgorszym wypadku gdyby komuś udało przebić się przez barykadę, to za nią znajdowała się ogromna dziura która może pochłonąć kilka samochodów. Intruzi mieli tam wpaść w przypadku gdyby przebili się przy użyciu siły. Było to także efektowne przeciwko ludziom który nieuważnie wspinali się po barykadzie—i mogliby uważać siebie za szczęściarzy jeśli złamali by tylko kilka kości. W rzeczy samej, były to paskudne pułapki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Im bardziej poruszał się na przód w kierunku, który uważał za najkrótszy do środka, tym bardziej zmniejszała się liczba samochodów. „Uważał”, ponieważ swoje przypuszczenia opierał na szerokości drogi i zmianie w wyglądzie budynków miasta, ponieważ nazwy miejsc całkowicie znikły ze znaków i tablic.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Liczba samochodów zaparkowanych wbrew przepisom, a raczej, „porzuconych”, na ulicy zniżyła się prawie do zero gdy tylko przeszedł przez jedne światła na skrzyżowaniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie wiedział czy zostały przemieszczone gdzieś indziej ponieważ zawadzały na drodze czy może mogły się jeszcze do czegoś przydać, ale wyraźnie było widać że miasto jest rządzone przez ludzi. I najwidoczniej dobrze zorganizowanych: kiedy chłopiec zaglądał przez okna sklepowe na półki, to zauważył że wszystkie towary zostały gdzieś wyniesione. Jednakże, nie było żadnych znaków grabieży. Ktoś prawdopodobnie przetransportował je systematycznie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciągle nie można było spotkać ani jednej żywej duży, a niesienie kogoś na plecach zabierało więcej sił niż można by się było spodziewać. Różnica w ich wadze równała się około sześciu kilogramów, co wciąż oznaczało, że jego nogi musiały podnieść prawie dwa razy tyle co zwykle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prowadząc skuter przez długi czas podczas ulewnego deszczu, kroki chłopca stopniowo sprawiały mu ból.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na dodatek, jego ramiona i nogi prawie mu zdrętwiały od łokci i kolan w dół przez jego niską temperaturę ciała. Przez to, zadrapania na jego stopach, przyprawiające mu ból, zaczęły słabnąć. Fakt że jego zmysł równowagi zaczął przez to cierpieć, jednakże, dobrze nie znaczyło. Jeśli by teraz upadł, nie byłby już więcej wstanie wstać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy przyspieszył, skupiając swoją chwiejną wolę i ciało, jego pole widzenia nagle się rozszerzyło i duża szkoła ukazała mu się w polu widzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawdopodobnie było to liceum. Minęły miesiące od kiedy chłopiec ostatnio widział tak specyficzną instytucję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak to zwykle bywało ze szkołami które miały zbyt dużo wolnego terenu, otoczenie wokół szkoły było bardzo obszerne. Chłopiec nie zauważył nikogo na zewnątrz, ale światła w kilku pokojach w szkole były włączone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Być może, ewakuowani tu mieszkali. Szkoły były częstym schronem dla uchodźców. Po za tym, te światła bez wątpienia były zasilane elektrycznością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mm?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ktoś jednak był. Przy wejściu do Sali gimnastycznej będącej obok budynku szkoły, był tam mężczyzna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zmrużył oczy i ostrożnie się upewnił czy był to przyjaciel czy też wróg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądał na kogoś przed trzydziestką. Stał prosto pod zadaszeniem Sali w garniturze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wyglądał aby miał ze sobą broń i jako tako wyglądał na przyjaznego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Decydując się na zapytanie go o informacje o lekarzu, chłopiec podszedł do bramy szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale w momencie gdy miał właśnie przekroczyć bramę, chłopiec zaczął się wahać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy naprawdę było to bezpieczne tak zwyczajnie tu wejść? Nie było by lepiej ukryć gdzieś dziewczynę i negocjować będąc samemu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec potrząsł głową i przegonił te nagłe negatywne myśli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było pożytku rozmyślać nad takimi wątpliwościami. Jeśli byłby zaatakowany i tak by przegrał, nawet jeśli udałoby mu się pokonać jednego czy dwóch z wielu. Przedzierając się przez barykadę walcząc jednocześnie niosąc chorą dziewczynę było niemożliwe. W pierwszej kolejności, nie byłby wstanie dotrzeć do magazynu na paliwie które mu zostało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem chłopiec nie miał wyboru jak tylko polegać na jego słabym szczęściu i dużym szczęściu dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po upewnieniu się że dziewczyna mocno siedzi mu na plecach, chłopiec przeszedł przez otwartą bramę i ruszył prosto przez dziedziniec szkoły w stronę Sali gimnastycznej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej tam! Przepraszam!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy chłopiec zaczął krzyczeć, to mężczyzna natychmiast zwrócił ku niemu wzrok. Z bliska chłopiec zauważył stanął naprzeciw dość dużemu facetowi który był o około dwadzieścia centymetrów większy od niego. Mężczyzna ubrany był dobrze wykonany garnitur ze starannie zawiązanym krawatem. Był to bardzo przystojny mężczyzna, lekko mówiąc, mający krótko obcięte włosy które mu dobrze pasowały. Wewnętrzy alarm chłopca zabił na widok tego dość widowiskowego ubioru, ale było już za późno aby wrócić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna, jednakże, otworzył szerzej oczy ale nie wykonał więcej żadnego ruchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec kliknął językiem w myślach i ponownie zaczął iść w jego stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po dziesięciu sekundach zapatrzenia się w nich, mężczyzna w końcu zrozumiał w jakiej sytuacji ta dwójka się znajdowała i przytruchtał do nich. Nie wyglądało aby przejmował się deszczem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W czym problem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um… ta dziewczyna nie czuje się za dobrze… czy w pobliżu jest doktor?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas wzmacniania uścisku na dziewczynie która mu się wyślizgiwała, chłopiec modlił się że jakiś był.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Więc chcesz aby spojrzał na nią lekarz? Mam nadzieję że masz ze sobą swoją kartę zdrowia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie zrozum mnie źle. Nie mówię tutaj o karcie która zapewnia cię do korzystania z opieki społecznej. Chodzi tutaj o coś co udowadnia że stać cię aby zapewnić sobie badanie medyczne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mięśnie policzkowe chłopca prawie drgnęły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …innymi słowy, muszę ofiarować coś o równej wartości?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chyba nie myślisz że opieka lekarza w tych czasach jest za darmo, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obojętny ton głosu którym mężczyzna mówił zaczął denerwować chłopca. Jedynym powodem dla którego chłopiec nie rzucił się z pięściami na mężczyznę był taki że nie mógł użyć rąk ponieważ podtrzymywał dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Super Cub w dobrym stanie, wystarczająco wody dla dorosłego mężczyzny aby przetrwać przez cztery dni, prowiant na cały tydzień i dwa zestawy przyborów codziennego użytku. Bierz co chcesz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Heh, to brzmi dość ekstrawagancko. Ale jest to twój środek transportu i pożywienie, prawda? Jak masz zamiar dać sobie radę bez tego wszystkiego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pomyślę o tym kiedy dziewczyna wydobrzeje, - Powiedział chłopiec, rażąc spojrzeniem mężczyznę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spokojny mężczyzna za szczerzył się i spojrzał na chłopca z góry, - A co jeśli to nie wystarczy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zgodzę się na wszystko, a kiedy dziewczyna wyzdrowieje, zemszczę się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Woa woa! Chcesz sobie zrobić wroga z całego miasta, czy jak? – Zaśmiał się mężczyzna, zmieszany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, chłopiec odwzajemnił ten śmiech groźnym spojrzeniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jeśli będzie trzeba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Och?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna się uśmiechnął. Niewyśmiewająco jak wcześniej, ale lekko z zainteresowaniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Może nie jestem Supermanem, ale jeśli do dla jej dobra to jestem gotów w każdej chwili zostać okrutnym kryminalistą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Rozumiem. W porządku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna śmiał się na całej twarzy. Mimo tego że kształt jego uśmiechu się nie zmienił, chłopiec w jakiś sposób nie był wstanie wyczuć ani złej woli ani sarkazmu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Na początek, zanieśmy ją do szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Huh? …Nie, ja w tej chwili potrzebuję lekarza…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jestem tutaj opowiedziały za naukę o zdrowiu, wiesz. Więc jestem coś jakby lekarzem. Chodź za mną, zaprowadzę cię do pokoju dla chorych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec był całkowicie zaskoczony podczas gdy mężczyzna do niego mówił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale co z twoim wynagrodzeniem i tym podobnym…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taka tylko gadka. Chciał po prostu wiedzieć jak mi odpowiesz. A teraz rusz się, przynieś ją tutaj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili stania tak w oszołomieniu, chłopiec podążył za truchtającym mężczyzną w dużą trudnością przez deszcz, w stronę budynku szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka minut później i umiejętnym leczeniu mężczyzny, dziewczyna leżała na łóżku w szkolnej Sali chorych. Jej twarz wyglądała teraz na dużo zdrowszą, co było efektem zastrzyku przeciw gorączkowego który dostała od mężczyzny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Naprawdę nas uratowałeś… Bardzo ci dziękuję, - Powiedział chłopiec, pochylając głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna, jednakże, zaśmiał się w odpowiedzi, - Niema problemu, chłopcze. Tylko trochę mnie odrzucasz, jeśli będziesz się tak grzecznie zachowywać po tym jak wcześniej się tak stawiałeś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna zarzucił na siebie biały płaszcz i założył srebrne okulary. Wcześniej nie było śladu, ale w tym ubraniu, mężczyzna faktycznie wyglądał jak gdyby zarządzał tym pokojem. Pomijając jego budowę ciała podobną do nauczyciela w-fu, oczywiście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jak się ma dziewczyna?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna lekko uniósł brew, najwidoczniej myśląc nad sposobem w jaki chłopiec zwracał się do swojego towarzysza, i usiadł na krześle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hm… najprawdopodobniej się przeziębiła kiedy jej ciało było osłabione podczas jej okresu. Sądząc po objawach, jest to zwykłe przeziębienie. Cóż, dobrze się spisałeś lecząc ją, więc będzie zdrowa gdy tylko trochę wypocznie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie wiem czy można nazwać to „leczeniem”. Ja tylko schłodziłem jej czoło i ostatecznie ciepło ją owinąłem. Co gorsza, niosłem ją przez ulewny deszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- I to mniej więcej wystarczy, wiesz. Niektórzy ludzie, kiedy się przeziębią, podają swoim pacjentom leki przeciwgorączkowe, następnie przeciw biegunce potem jeszcze na ból głowy i tak dalej i tak dalej… Po za tym, jej gorączka rzeczywiście była raczej wysoka. Gdybyście tam zostali, dziewczyna mogłaby dostać zapalenia płuc. Była to słuszna decyzja aby ją tu przynieść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z tymi słowami, mężczyzna wstał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobra, pójdę przynieść trochę nowego lodu. Możesz się zając wilgotnym ręcznikiem gdy mnie nie będzie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Jestem wdzięczny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- … Poważnie, przestań być taki grzeczny, - Mężczyzna zaśmiał się i wyszedł z pokoju po otwarciu drzwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wykonaniu kilku kroków w pustym korytarzu, mężczyzna odwrócił się do światła które uchodziło z izby chorych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Heh. By przetestować pacjenta. Wygląda na to że ostatnimi czasy stałem gorszą osobą niż się tego spodziewałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bez bycia usłyszanym przez kogoś, jego cichy szept znikł w przyciemnionym, samotnym korytarzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec ścisnął mocno ręcznik i przyłożył dziewczynie do czoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W misce było trochę lodu, który, o ile ilościowo był mały to za to wyraźnie był lepszy od deszczówki. Kolor na jej twarzy powrócił a i także jej oddech się uspokoił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu biorąc oddech, chłopiec rozejrzał się po pokoju i usiadł obok dziewczyny na łóżku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była to bez wątpienia izba chorych. Z tego jak wyglądała w środku, chłopiec mógł powiedzieć że ciągle funkcjonowała i tak też była używana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znajdowało się tam biurko i półka wypełniona lekami a także trzy łóżka z zasłonami. Z dwóch pozostałych łóżek, na jednym poustawiane były kartonowe pudła a drugie miało zaciągnięte zasłony. By może, znajdował się tam inny pacjent.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy idąc do tego pokoju, wybrali oni drogę przez główne wejście. Ku jego zaskoczeniu, jednakże, korytarze ani trochę nie były zakurzone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To samo liczyło się półek: o ile widać było że zapas lekarstw się zmniejszył to za to nie było żadnych śladów zaniedbania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie miał pojęcia ilu uczniów ciągle było w szkole, ale było to bardzo wątpliwe aby liczba uczniów była na tyle wysoka by nadal prowadzić lekcje. Zatem najtrafniejszym wyjaśnieniem było to że budynek był używano jak schronienie dla ewakuowanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczerze mówiąc, chłopiec nie ufał za bardzo mężczyźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec w prawdzie nie wątpił czy mężczyzna był odpowiedzialny za izbę chorych czy też nie, ponieważ jego sposób leczenia był odpowiedni i zręcznie operował wyposażeniem, ale nie wiedział czy mężczyzna ich wystawił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Być może tylko tak mówił że idzie przynieść więcej lodu a zamiar miał wrócić z zatwardziałymi bandytami uzbrojonymi w zaostrzone pręty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co nasuwało najwięcej wątpliwości było przesłuchanie kiedy się spotkali. Lekarz o zdrowym stanie umysłu nigdy by nie zrobił czegoś takiego—a tym bardziej kiedy było to widoczne że miał ze sobą chorą osobę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak czy inaczej, chłopiec był zdecydowany stać na straży.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez pierwsze dziesięć minut, przynajmniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Och…? – Mężczyzna rozszerzył oczy kiedy wrócił z powrotem trzymając przenośny termos chłodzący.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy go nie było, chłopiec najwidoczniej zaniedbał swoje zadanie opieki nad dziewczyną i usnął na krześle z głową położoną na łóżku dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna odłożył pudło na ziemi i próbował lekko potrząsnąć ramionami chłopca. Jednakże, nawet kiedy potrząsał trochę mocniej, to chłopiec i tak nie okazywał żadnych znaków budzenia się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna nie mógł go tak po prostu zostawić bo i on by się przeziębił. To powiedziawszy, był to także fakt, jednakże, że chłopiec starał się jak tylko mógł aby przynieść tą dziewczynę tutaj. To naturalne że był zmęczony. Mężczyzna nie był wstanie zmusić siebie aby go obudzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna próbował ściągnąć go z krzesła. – Err, co teraz zrobić? – rozmyślał. Trudno mu było zostawić go leżącego jak jakaś ofiara mordercy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hmm. – Zamamrotał i skierował swój wzrok w stronę sąsiedniego łóżka, gdzie jednakże, zobaczył tylko to co oczekiwał zobaczyć: górę kartonowych pudeł która przypominała wieżę Babel, zapełnionych lekami które dostał z pobliskiego szpitala.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W pierwszej kolejności, szkolna izba była prosto mówiąc jego kliniką i gdzie przesiadywał kiedy był na nocnej zmianie, więc łóżko na którym spała dziewczyna było wolne tylko dlatego że używał go do drzemania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Reflektując nad swoim raczej niechlujnym stylu życia, mężczyzna westchnął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak czy inaczej, było to niemożliwe aby przenieść teraz te wszystkie pudła. A więc, był tylko jeden sposób aby poradzić sobie z tą sytuacją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Iiiii… do góry…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna złapał chłopca za kołnierz i podniósł go na łóżko dziewczyny. Następnie ułożył go zadowolonego obok niej i przykrył ich oboje kocem—kiedy nagle przypomniał sobie że dziewczyna była w samej bieliźnie, a to z tego że jej ubranie było przemoczone i trzeba było je zdjąć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, nie miał zamiaru się tym przejmować, myśląc że i tak pewnie są parą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Natychmiastowo, dziewczyna się obudziła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najwyraźniej wysypiając się, dziewczyna ani trochę nie była senna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A i że nic się jej nie śniło, to nie wydawało jej się że czas przeminął. Fakt że jej świadomość była mglista zaraz przed zaśnięciem, zostawił ją w głębokim zdezorientowaniu na temat obecnej sytuacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W jej polu widzenia dziewczyna znalazła białe światło lamy fluorescencyjnej—pierwszą od jakiegoś czasu—i nieznajomy biały sufit.  O ile jej mózg nie zgnił od nadmiaru snu, to tego sufitu wcześniej nie widziała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Um… gdzie… jesteśmy? – Miałą właśnie zapytać chłopca, ale go tu nie było.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna przypuszczała że był  przy niej jak to zawsze, ale niestety, sąsiednie łóżko miało na sobie tylko górę kartonów i żadnego chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z lekkim westchnięciem, dziewczyna się obróciła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I go spostrzegła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego śpiąca twarz wypełniła jej pole widzenia, i zanim spostrzegła, dziewczyna wpatrywała się w nią przez kilka sekund.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Uwaa… ma dość długie rzęsy mimo tego że jest facetem! On zawsze wygląda trochę na tępego , ale teraz gdy śpi i z bliska, jego twarz wygląda na dziecięcą; jejuu, dlaczego on ma takie pełne usta! Tak bardzo chciałaby zapytać o sekret jego piękności, ale jakoś źle tak pytać o to będąc dziewczyną, i poza tym, mam dużą nadzieję że nic mi nie zrobił...&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na ułamek sekundy, dziewczyna się zapomniała i była na skraju radości z jego twarzy. Odzyskując swój rozsądek, który powędrował do świata snów, dziewczyna zaczęła spokojnie analizować sytuację w której była.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ewidentnie była w jakimś budynku. Chłopiec prawdopodobnie wziął ją do szpitala, ponieważ się o nią martwił. Szansa była, że było to „sąsiednie miasto” do którego zmierzali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znaczyło to że została położona na łóżku aby spała. To zrozumiała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale dlaczego on spał razem z nią?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie mogła powstrzymać się od zaczerwienienia po wypowiedzeniu tych słów w myślach. Spali razem. W tym samym łóżku! W nieco bardziej neutralnych słowach, dzielili łóżko. Ale problemem nie był sposób w jaki to nazwać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Biorąc pod uwagę to że wciąż był schludnie ubrany, dziewczyna była z całą pewnością przekonana że chłopiec nie „wykorzystał” okazji, ale mimo to, oni wciąż spali razem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co więcej, ją z niewiadomego powodu zostawiono w samej bieliźnie, odkrywając skórę, i wciąż z założonymi skarpetkami, sprawiając że jej ubiór przypominał jakiś fetysz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym właśnie momencie, dziewczyna stanęła naprzeciw dwóm wyborom. Zaakceptować tą sytuację albo potępić i krzyknąć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Co zrobisz, ja? Co zrobisz, dziewczyno? Taka okazja nigdy się już nie przytrafi. Ale jest jeszcze za wcześnie! Co powinnam zrobić? Czy powinnam przynajmniej złożyć pocałunek, jako przygotowanie na przyszłość? A może powinnam iść od razu na całość...&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna o mało nie dostała ponownej gorączki od wahania i wahania, gdy nagle chłopiec się leniwie ruszył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh… och…? Dziewczyno…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ku jej rozczarowaniu, jej pięść była szybsza od jej głowy. Przepraszam, chłopcze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Phgh!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Woa?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaskoczony przez chłopca który wyleciał z łóżka jak samolot z lotniskowca, mężczyzna prawie upuścił miskę którą trzymał. Mężczyzna był o włos od polania dopiero co wyzdrowiałej dziewczyny lodowatą wodą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Opanuj się, przecież jesteś pacjentem! Leż w łóżku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- T-Tak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie miała pojęcia kim jest, ale wciąż refleksyjnie posłuchała jego upomnienia ponieważ nosił on biały płaszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tylko po tym jak położyła swoją głowę na poduszce, ukrywając połowę twarzy pod kocem, dziewczyna ostrożnie zerknęła na mężczyznę w kitlu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um… mogę zapytać gdzie jestem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna położył miskę na umywalce i się uśmiechnął do dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jesteś w izbie chorych bezimiennego doktora bezimiennej szkoły w bezimiennym mieście którą zarządzam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Więc on naprawdę mnie tu przywiózł…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- I to jak. Znalazłaś sobie niezawodnego chłopaka: wygląda na to że ważne co los mu rzucił pod nogi on i tak go przezwyciężył aby cię przynieść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- On nie jest moim chłopakiem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sprzeciw czerwonej jak pomidor dziewczyny sprawiła że mężczyzna otwarł szeroko oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie jest?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie jest!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc jak szybko ponownie odpowiedziała, mężczyzna porównał dziewczynę na łóżku i chłopca który się zatopił w podłodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Och, zatem przepraszam. Wyglądaliście jako para, więc byłem pewien że byliście. Więc przypuszczam że to niezbyt dobrze aby dać wam spać w jednym łóżku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Myślę że w pierwszej kolejności to trochę wątpliwe czy powinno się kłaść zdrową osobę obok chorej. – Zarzuciła dziewczyna, z czerwonymi policzkami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna, jednakże, nie rozważał siebie jako osobę która popełniła błąd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Cóż, wygląda na to że z tobą wszystko w porządku, więc nie przejmuj się tym. Pomijając to, ten chłopak tam na dole przestał się ruszać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Eh? Czyżbym przedobrzyła?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wyszła z łóżka i obróciła chłopca który upadł na podłogę kilka chwil temu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otrzymawszy cios prosto w twarz, chłopiec został znokautowany po jednym ciosie i leżał tam nieprzytomny z krwawiącym nosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedną jedyną rzeczą  za którą mógłby rozważyć siebie jako szczęściarza był fakt że znajdował się w izbie chorych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wynikiem badania było stłuczenie i wstrząśnienie mózgu. Według tego co powiedziano chłopcu, mężczyzna pomylił się uważając ich za parę kochanków i położył go na jednym łóżku razem z dziewczyną, dając mu przyjemność zapoznania się z jej żelazną pięścią. To było naprawdę kłopotliwe.  Tak straszne jak się wydawało. Dlaczego, och dlaczego nie obudził się on wcześniej od dziewczyny?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …No coż, dobrze widzieć cię ponownie zdrową. Naprawdę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um, cóż, przepraszam…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec, który wyglądał na dość niezadowolonego, rzucił chusteczkę którą miał w nosie do kosza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na początku chusteczki były jasno czerwone, ale jak je stopniowo wymieniał to krew zaczęła ustawać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie przejmuj się tym. Pomyśl o tym jako wartym swojej ceny doświadczeniu. – Zaśmiał się mężczyzna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec spojrzał na mężczyznę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Absolutnie nie chce tego słyszeć od osoby która jest za to odpowiedzialna… Naprawdę, nic mi nie jest. Przyzwyczaiłem się do jej ciosów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- N-Nie zawsze jestem taka gwałtowna!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa, taa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak ani zaprzeczył jej ani zgodził się z nią. Sprawy tego typu często są pamiętane przez ofiary i całkowicie zapomniane przez sprawców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Po za tym, mała księżniczko?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna się wyprostowała gdy mężczyzna się zwrócił ku niej. „Mała księżniczka” w żadnym stopniu do niej nie pasowało, pomyślała, ale celowo o tym nie mówiła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Twoja gorączka w większości znikła a także twoje bóle menstruacyjne, tak mniemam, więc mogę cię wypisać. Jednakże, ponieważ jest możliwość że gorączka wróci, zostać tutaj do jutra.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak, zrozumiałam. Czy będzie to w porządku jeśli on także tu zostanie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie powinno być problemu. Ale aktualnie na łóżku jest teraz sterta kartonów, więc pomóż mi je zdjąć! – Za szczerzył się mężczyzna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec spojrzał na górę kartonowych pudeł którymi zostało przysypane łóżko i spuścił ramiona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zapłata o równej wartości, zgaduję…? – Wymamrotał chłopiec. Ku jego zaskoczeniu, jednakże, odpowiedź nie była twierdząca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Skończ żartować! Zapłacisz mi za leczenie przy następnej okazji. Ta lekka praca ledwo opłaci twój nocleg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwóch podróżników wymieniło spojrzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pozwólcie że was ostrzegę: Nie jestem tani, wiecie? Dla porównania, w tym mieście jest wielu lekarzy, ale niestety moje usługi są wyjątkowo drogie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwójka niemo wrzasnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah, i mówcie do mnie „dok”, okej? Najpierw może przebierzcie się w świeże ubrania. Przyniosłem wam kilka które powinny być mniej więcej w waszym rozmiarze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żeńska piżama i koszulka z parą jeansów dla chłopaka były położone na łóżku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Skończyłaś się przebierać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za zasłoną którą się właśnie odsłoniła była dziewczyna, ubrana w białą piżamę z niebieskimi paskami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zrelaksowana, dziewczyna wyglądała trochę bardziej na chorą niż wcześniej&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako że prawie wszystkie ich ubrania były nie do użytku, chłopiec nie miał wyboru jak tylko posłuchać doktora i niechętnie pożyczył od niego parę ubrań. Jeansy wyglądały na nowe, więc były w porządku, ale czarna koszulka z białym rzucającym się w oczy napisem trochę mu przeszkadzała. Na przodzie koszulki był napis „Prosto z Piekła” a na plecach „Dzieci Anarchii”. Jak by nie było, chłopak nie zaliczał siebie jako członka jakiegoś tępego gangu motocyklowego. Chłopak potrafił jasno wyczuć złą wolę nieznośnego doktora, tyle że nie mógł sobie pozwolić na bycie wybrednym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Po prostu leż w łóżku aż poczujesz się lepiej. Wygląda na to że dostanie od nich coś do jedzenia i wodę, więc się o nic nie martw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Okej. Dzięki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna pozwoliła sobie opaść na łóżko i przykryła się kocem aż pod samą brodę. Chłopiec uznając takie zachowanie za urocze, nie umiejąc się powstrzymać, uśmiechnął się. Wyglądało na to że dziewczyna dostrzegła jego zachwyt, a to spowodowało że jej policzki się zarumieniły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chłopcze…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hm?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna odwróciła się od chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Dziękuję za wszystko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wyciągnął rękę w jej stronę i pogłaskał ją po głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie ma za co…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wspólnym późnym śniadaniu z dziewczyną i lekkim odpoczynku, chłopiec zaczął przenosić kartonowe pudła razem z doktorem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najwyraźniej pudła te były wypełnione dobrami medycznymi z któregoś szpitala. Ten Mount Everest wyglądał na kawał ciężkiej roboty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już na starcie była potrzebna drabina, aby ściągnąć pudła z samej góry! Chłopak nie miał wolnej myśli, aby przejmować się ich zawartością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle, w szczelinie pudła, które przenosił chłopiec, zalśnił malutki czubek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Woa, doktorze! Co to u licha jest?! To igła! Tu jest igła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah, taa, to co tam trzymasz to igły do strzykawek. Wiesz, odpadki ze szpitala. Definitywnie powinienem się ich później pozbyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Proszę nie zostawiaj tutaj takich rzeczy! Co byś zrobił gdybym przez przypadek się taką ukuł?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie martw się. Środków dezynfekujących mam całą tonę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie oto mi chodzi! – Desperacko sprzeciwił się chłopiec i odłożył pudło które zawierało zużyte igły na podłodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obecnie w izbie chorych prawnie nie było już wolnego miejsca. Przez co byli zmuszeniu je poustawiać. Wcześniej próbowali ustawić je na korytarzu, jednakże to powodowało że przypominało to sytuację w której byli przedmiotem dochodzenia przez grupę policjantów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będąc w stanie dłużej wytrzymać, dziewczyna podniosła głowę z łóżka i zapytała, - Hej, czy potrzebujecie mojej pomocy? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, jej dobra wola była natychmiastowo odrzucona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Być dobrą pacjentką i siedź cicho! Tylko byś przeszkadzała. Poza tym wyglądasz na niezdarę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- C…?! Co to było?! Nie oceniaj umiejętności kogoś kogo dopiero co poznałeś tyko po jego wyglądzie! Nawet ja jestem w stanie wykonać proste czynn—Zaczęła dziewczyna i uderzyła z prędkością w miskę na umywalce. Woda w misce, która była schłodzona lodem, z oszałamiającą precyzją wylądowała na chłopcu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Err… spisałaś się, taa. Możesz teraz odpocząć. Pozostałe zadania i tak mogą być zrobione tylko przez doktora.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wciąż zmoczony, chłopiec został wysłany na zewnątrz budynku jak bezpański pies.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda była tak piękna że ulewny deszcz poprzedniej nocy wydawał się nieprawdą. Czyste niebo, wolne od jakichkolwiek zanieczyszczeń, wypełnione było jaskrawym niebieskim kolorem i nie było widać żadnych chmur. Chłopiec czuł się świetnie patrząc na nie—pomijając fakt że wyglądał jak zmoczony szczur.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wygląda na to że nie zrobiło by to wielkiej różnicy jeśli poczekałbym do następnego ranka aby ją tu przywieźć… -- Wyszeptał do siebie chłopiec, nieświadomie, uśmiechając się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż, w tym wypadku miałby przyjemność noszenia jej pod tym upalnym słońcem. To byłoby tak samo kłopotliwe, a przynajmniej tak próbował sobie wmówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słońce paliło jego skórę swoimi promieniami i zaczynało suszyć jego mokre ubranie. Ostatecznie z pomocą jego temperatury ciała, jego ubrania były prawie suche nawet zanim można by nazwać minięty czas przerwą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle, znajomy obiekt znajdujący się za nim przykuł jego uwagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to ich srebrny Super Cub, którego zostawił poprzedniego wieczora przy barykadzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A co to tutaj robi…? Czy on przyprowadził go dla nas?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było możliwości aby Cub sam tutaj przyjechał. O ile z pewnością była to zabawna rzecz do wyobrażenia, to było to więcej niż nieprawdopodobne że ich wyśmienity a jednocześnie normalny Super Cub posiadał funkcję autopilota.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej, dzieciaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec odwrócił się do doktora gdy tylko usłyszał jego głos. Nie żeby mnie to obchodziło, ale czy jest to moje nowe imię? Lekarz nie wyglądał aby kierował się złą wolą, ale mimo to chłopak nie mógł nic poradzić na to że czuł się lekko urażony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Prawie skończyłem przygotowywać twoje posłanie. Możesz iść i przynieść teraz swój materac. Jest w pracowni krawieckiej na trzecim piętrze. Aby do niego dotrzeć... cóź, sam zobacz. Powinieneś go znaleźć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zrozumiano. Gdzie jest…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Klucz. – Chłopiec chciał kontynuować, ale klucze poleciały w jego stronę zanim zdążył dokończy. Tania plastikowa karta na imię była do nich doczepiona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jak tylko skończysz, to będzie pora aby coś zjeść… cóż, ale nie będę szykować nic wykwintnego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eh, nie że nie będziesz? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, nie będę. Jak by nie było, twój dług jak na ten moment ciągle tylko rośnie, czyż nie? – Powiedział i zaśmiał się głośno. Chłopcu aż ciarki przeszły. – To ja zorganizowałem zebranie waszego skutera, no i jeszcze nie otrzymałem zapłaty za jej leczenie… Och zobaczmy—jakiego rodzaju zapłaty powinienem od ciebie zażądać… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z punku widzenia chłopca wyglądało to tak jakby doktor szczerzył się od ucha do ucha. Wyrastający ogon diabła z jego tyłka oczywiście był dołączony do tego obrazu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ghwaa… aahm…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym właśnie momencie, usta dziewczyny były otwarte pod kątem większym niż 45° z powodu mocnego ziewnięcia. Podczas otwierania ust tak szeroko bez ostrożności może skutkować przemieszczeniem szczęki, ziewanie to fizjologiczne zjawisko które można zaobserwować u większości ssaków. Nie będący raczej widokiem prezentacyjnym, dziewczyna nie mogła oczekiwać że uda się jej go powstrzymać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Innymi słowy, dziewczyna była znudzona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdy kto kiedykolwiek musiał zostać w domu z powodu przeziębienia powinien to zrozumieć. Im bardziej się zdrowieje z choroby takiej jak przeziębienie, tym bardziej zaczyna być nudno. Mimo że jesteś na drodze do odzyskania pełni zdrowia, lekarz nie zezwala ci na wyjście z łóżka – i ze względu na naturę człowieka, to nie uniknione że wyłoni się buntowniczy duch który sprawi że będziesz się chciał uwolnić i uciec gdy lekarza nie ma w pobliżu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna ubrała swoje adidasy które miała przy łóżku i ruszyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście dziewczyna nie miała zamiaru opuścić miasta. Jedyne czego chciała to zaczerpnąć świeżego powietrza------&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszam, czy mogę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatem, dziewczyna mogła poczuć jak serce podskoczyło jej do gardła, kiedy nagle usłyszała nieznajomy głos w pokoju w którym nikogo nie powinno być.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy była aż w takim stanie że miały omamy słuchowe? Szukając miejsca w pokoju gdzie ktoś mógłby się schować… dziewczyna znalazła jedno: trzecie łóżko, bezpośrednie naprzeciw jej oczu, pod oknem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wahająco podniosła swoją twarz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um, przepraszam, - powiedział głos, a wraz z nim przesunęła się zasłona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna odskoczyła do tyłu. Uderzając łydkami o krawędź łóżka za nią i nie kończąc na upadaniu na łóżku dziewczyna wywinęła pół-fikołka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozszedł się dźwięk uderzenia jakby sam zapaśnik upadł i w następnej chwili otworzyły się drzwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lekarz z chłopcem weszli do pokoju i otworzyli szeroko oczy, tylko po to aby je po chwili zmrużyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …co ty robisz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um… cóż… - Dziewczyna próbowała się tłumaczyć, ale było to bezskuteczne. Słowa nie potrafiłyby opisać powodu, dla którego znalazła się w tej sytuacji, robiąc stójkę na głowie w piżamie i adidasach, z jej plecami opartymi o łóżko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszam… aż do chwili mocno spałam – Powiedziała dziewczyna, kłaniając się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, to ja przepraszam za bycie tak głośno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ta nieznajoma dziewczyna spała w łóżku z zasłoniętymi zasłonami. Najwidoczniej, przyjazd chłopca także był dla niej nowością, ponieważ od poprzedniej nocy cały czas spała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie nie, im weselej tym lepiej – Zaśmiała się dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była w ostatniej fazie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej skóra i włosy były śnieżnobiałe—bielsze od albinosa. Ponieważ cierpiąc na „znikanie” nie oznaczało posiadanie złej krwi czy coś, ale raczej że kolor osoby blaknął, dziewczyna wprawdzie nie wyglądała na chorą. Jej biała skóra sprawiała że wyglądała jak wróźka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:Tabi_ni_Deyou_P0250.jpg|thumb|Słowa nie potrafiłyby opisać powodu, dla którego znalazła się w tej sytuacji, robiąc stójkę na głowie w piżamie i adidasach, z jej plecami opartymi o łóżko.]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako Japonka, jej oczy powinny być albo czarne albo ciemnobrązowe, ale jej były koloru jasnego szaro-popielnego. Bez wątpliwości te oto były symptomy ostatniej fazy „znikania”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie zmieniła się jeszcze na kompletnie czarnobiało, ale prawdopodobnie nie zostało wiele czasu do momentu aż się zmieni. O ile prędkość z jaką postępowała choroba nie był koniecznie stały i różnił się u każdego, tutaj spokojnie można było powiedzieć że jej pozostały czas w sumie nie był długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, to chyba przedstawię ją wam. – powiedział lekarz gdy obok niej stanął. – Ta mała piękność jest uczniem tej szkoły. Praktycznie tu mieszka ponieważ łatwo choruje. –&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna o której mowa ukłoniła się lekko zawstydzona, co jednakże, była prawdziwie wdzięcznie i pasowało do obrazu pechowej piękności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jej wiek powinien być podobny do waszego; szesnasty. Nazywamy ją…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Doktorze…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna ciągnęła go za jego biały płaszcz i protestowała szepcząc do niego z czerwonymi policzkami. Widząc że wyglądała na zdesperowaną, dziewczyna i chłopiec wymienili spojrzenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Przestań, to nie jest coś co mogłabyś ukryć. Ani nie jest to czymś czym trzeba się przejmować. Okej, um... słuchajcie, jej przydomek to ‘księżniczka’.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Księżniczka? – Zapytała dziewczyna w odpowiedzi, zaskoczona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna która została nazwana „księżniczką” schowała głowę i spuściła wzrok z czerwoną twarzą. W rzeczy samej, brzmiał on idealnie jako przydomek dla niej. Ona naprawdę wyglądała jak księżniczka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …N-Nie lubię tego imienia ponieważ jest zawstydzający, ale doktor po prostu nie słucha i ciągle mnie nazywa „księżniczka, księżniczka”. Przez niego, wszyscy w mieście teraz tak na mnie mówią…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale to świetnie pasuje. – powiedział chłopiec. Z naturalnym uśmiechem, zaskakując dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lepiej żebyś umyślnie jej nie podrywał, kobieciarzu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszam… ale mogę znać wasze imiona? To nie wporządku jeśli tylko jak się przedstawię…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Rozumiem. Masz rację. Ja jestem ‘dziewczyna’!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dość podobnie, ja jestem ‘chłopiec’! Miło cię poznać, wasza wysokość!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec raz jeszcze słodko się uśmiechnął. Tym razem dziewczyna przypuściła atak jej żelaznym łokciem – prosto w jego bok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z czasem gdy grupa, która urosła to liczby czterech członków, w ramach przekąski zjadła sushi z sałatką z wodorostów, dziewczyna była już w pełni zdrowia. Jedyne co pozostało to odzyskanie siły w jej nogach, które osłabły przez jej przeziębienie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie można zapomnieć, że dziewczyna była niezłą atletką i wojownikiem mimo że dzień wcześniej wyglądała jak zwłoki. Doprowadzić się do stanu pełnej aktywności do jutra będzie dla niej łatwizną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobra, dzieciaku. Przyszedł czas abyś popracował. – Powiedział lekarz, wstając z tanio-wyglądającego taboretu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odkładając aluminiowy talerz który był własnością szkoły na stole, chłopiec westchnął w myślach. Pomału zaczął się przyzwyczajać do jego obłudnego zachowania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Księżniczka lubi popołudniu iść na spacer do miasta, wiesz. Niestety, mam niezwykle nudne ale bardzo ważne zadanie uczestniczenia w zebraniu w szpitalu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- D-Doktorze… - Sprzeciwiła się księżniczka przepraszająco, ale on ją zignorował.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zatem, chłopcze, będziesz jej dzisiaj towarzyszył. Przy okazji śmiało możesz pozwiedzać miasto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej, doktorze! A co ze mną?! – Sprzeciwiła się dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lekarz wskazał na nią swoim palcem wskazującym. – Ty masz zakaz wychodzenia na zewnątrz. Zatem, wezmę to na przechowanie. – Następnie lekarz podniósł papierową torbę która zawierała ubrania dziewczyny w których przyjechała, tak jak i jej buty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- C---Kiedy ty…?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna natychmiastowo próbowała wyrwać ją z powrotem, ale lekarz zrobił unik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Okej, wiesz co robić. Nie martw się, powinienem wrócić późnym popołudniem. – Lekarz im pomachał i odszedł jak wiatr. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zostawieni z tyłu byli zaskoczeni dziewczyna z chłopcem i zaczerwieniona księżniczka z jej wzrokiem spuszczonym na podłogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatecznie chłopiec zgodził się na dotrzymanie towarzystwa księżniczce i poszedł z nią na spacer do miasta. Delikatna księżniczka używała wózka inwalidzkiego do poruszania się, a zatem i szczęśliwie chłopiec nie musiał iść z nią za rękę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To jednak, nie uspokoiło gniewu dziewczyny w żadnym stopniu, i obecnie patrzała na niego jak jakaś bestia z rogami prosto z piekła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um… Naprawdę bardzo, bardzo przepraszam. Jeśli ci to przeszkadza to możemy wrócić w każdej chwili…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hm? Nie martw się. Jestem dłużny lekarzowi, i co najważniejsze, już za późno aby powstrzymać tę dziewczynę przed wybuchem. – Odpowiedział chłopiec z przekonaniem, pchając jednocześnie wózek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jasne słońce, które świeciło tak mocno jak zawsze przywitało ich kiedy opuścili budynek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak pchnął ją przez betonowy zjazd który wyglądał jak by był niedawno zbudowany i kierował się naprzód przez zabłocony dziedziniec szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy potrzebujesz parasol?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Na razie nie, dzięki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Okej. – Powiedział chłopiec i porzucił temat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W zrozumieniu chłopca, cierpiący na albinizm—zaburzenie wrodzone którego rezultatem było dziedziczenie recesywnego genu allele—byli bardzo wrażliwi na promienie ultrafioletowe ze względu na niewystraczającą ilość melaniny w skórze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dużo inaczej, tracąc kolor z powodu „znikania” był niespowodowany brakiem melaniny. Melanina sama w sobie stawała się bezbarwna, co więc znaczyło że jej obrona przed promieniami ultrafioletowymi była taka sama jak chłopca, mimo że zmieniła się prawie cała na biało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odkąd, jednakże, bezpośrednie światło słoneczne nie było dla niej dobre, cierpiąc z powodu słabego serca, chłopiec wziął ze sobą parasol tak na wszelki wypadek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Gdzie jest nasz pierwszy przystanek, Księżniczko?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- J-Ja naprawdę nie chcę sprawiać kłopotu, więc możemy wrócić jeśli chce…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie mów tak. Jest to świetna okazja dla mnie aby rozejrzeć się po mieście, więc proszę być moim przewodnikiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Księżniczka spojrzała na uśmiech na jego twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Tak! Zostaw to mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna promieniowała radością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Haha! Żeby pomyśleć że moim przewodnikiem jest księżn… —Zaczął chłopiec, ale zatrzymał się w połowie zdania ponieważ wyczuł czyjąś straszną złość na swoich plecach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jakiegoś powodu, chłopak był pod wrażeniem że aura gniewu przeciekała przez luki w zasłonach pewnego pokoju w szkole za nimi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- U-Um… cóż, na początek się ruszmy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- H-Huh?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zaczął pchać wózek w raczej szybkim tempie, gdzie to Księżniczka, trochę zaskoczona, zaczęła opowiadać o mieście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tymczasem w izbie chorych.&lt;br /&gt;
- UGAAA!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z dziwnym krzykiem, dziewczyna zeskoczyła z łóżka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oburzające! Niesamowicie Oburzające! Dlaczego sprawy się tak potoczyły?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Będąc nieświadomym kobieciarzem, chłopiec z pewnością podrywał Księżniczkę niezliczoną ilość razy nawet sobie nie zdając sobie z tego sprawy. Nie była to wyssana z palca teoria, było to szczególny atrybut jego istnienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…A przynajmniej, był to efekt jaki on miał na nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Delikatna księżniczka, huh. – Pomyślała. – Tego się nie spodziewałam…! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Całkowicie była zaskoczona przez pojawienie się nowego rywala, który posiadał tak całkowicie dziewczęcą osobowość, którą dziewczyna mogła nie mogła wyobrazić siebie ani w jej najdzikszych marzeniach ani nigdzie indziej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż, oczywiście to by się nie wydarzyło gdyby nie zasłabła przeziębiając się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy dziewczyna zdała sobie sprawę że to jej wina jest powodem tej sytuacji, pozostała tylko jedna droga wyjścia: zapobiegnięcie wydarzeniu się kolejnych sytuacji komedio-romantycznych. Jednakże, ponieważ została pozbawiona jej codziennych ubrań i butów, jej ekwipunek składał się jedynie z piżamy którą miała na sobie. Nawet w grach RPG, gracz zwykle zaczyna z czymś w stylu PROSTE UBRANIE, DREWNIANA MACZUGA i PARA SANDAŁÓW. Po za tym, o ile odważna była, to mimo to jej zawstydzenie nie pozwalało jej na wyjście na zewnątrz w samej PIŻAMIE.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eww… Muszę zatrzymać ten romans i komedię od dalszego postępowania…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W poszukiwaniu czegoś pomocnego, dziewczyna rozglądała się po pokoju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znalazła biały płaszcz od tego paskudnego lekarza na oparciu krzesła przy jego biurku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Cóż, powinno wystarczyć, chyba?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna założyła go na początku z niechęcią, ale nawet się jej spodobał jak tylko go założyła. Będąc długim i mając guziki, wyglądał o dużo lepiej niż piżama jak się spojrzało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To pozostawia tylko buty…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niestety, to już nie było łatwe aby znaleźć coś takiego. Mimo wszystko, w szkole nie zdejmuje się butów. Według doktora, w klasach znajdowali się ludzie, ale jako uciekinier, dziewczyna wolała raczej nie zbliżać się do zamieszkanych stref. Z drugiej strony, o ile podłoga z linoleum w izbie chorych nie sprawiała problemu, to dziewczyna nie chciała ranić swoich stóp chodząc po asfalcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po obejściu szkoły tam i z powrotem, dziewczyna znalazła parę sandałów w łazience Sali gimnastycznej. Ponieważ nie było innych opcji, dziewczyna zdecydowała się ich użyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozostawiając DREWNIANĄ MACZUGĘ, która nie była potrzebna, dziewczynie udało się ubrać PASKUDNY BIAŁY PŁASZCZ, PIŻAMĘ i parę ŁAZIENKOWYCH SANDAŁÓW.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna truchtem zadowolona opuściła budynek szkoły—gdzie znalazła kogoś kogo świetnie znała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Och, to Cubbi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bez wątpienia ich srebrny anioł struż, ich Super Cub.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec raczej miałby trudności aby go tu przyprowadzić, biorąc pod uwagę czas, więc dziewczyna podejrzewała paskudnego szkolnego lekarza o pozbieranie go.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przemoczony bagaż był rozłożony na ziemi przed wejściem i się suszyło razem z Cubbem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz gdy o tym pomyślała, około jednej czwartej jej wyzdrowienia było dzięki Cubbowi ponieważ inaczej nie była by w stanie dotrzeć do miasta bez jego szybkich stóp. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jadąc przez pół dnia na pełnym gazie i być wystawionym na ulewny deszcz przez cały dzień, jego srebrna farba była pobrudzona przez brud i błoto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nagle została opętana rodzajem sentymentalności który trudno było opisać słowami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …W porządku! Zasługujesz na dobre mycie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naprawa i utrzymanie Cubbego było pracą chłopca, ale dziewczyna była pewna siebie że będzie w stanie umyć skuter nawet sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciężko oddychając nosem, dziewczyna przeglądała grządki i umiejętnie znalazła szlauch i kran z wodą. Szkoły to dziwne instytucje które sprawiają że ich użytkownicy, uczniowie, zajmują się sprzątaniem, zatem dziewczyna wygrzebała koszyk i ścierkę w niedługim czasie. Z jakiegoś powodu, był tam też wosk do samochodu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej pierwotny cel ucieczki całkowicie wyleciał jej z głowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hejże! Dzisiaj nie z lekarzem, księżniczko?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- T-Tak. Miłego dnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pewnie! Hej młody, dobrze się nią opiekuj, okej?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Zostaw to mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje byli witani, co jakiś czas podczas spaceru. Słowa Szefa, że było to „tętniące życiem” miasto wyglądały na prawdziwe, lub może nawet się polepszyło od ostatniego czasu gdy tu był.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzielnice mieszkalne, budynki rozrywkowe i tym podobne zostały porzucone, i większość mieszkańców przeniosła się do szkoły lub innych dużych budynków użytku publicznego. Widocznie, tak było łatwiej śledzić liczbę osób, które znikały przy jednoczesnym zachowaniu ładu w mieście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będąc w stanie kontynuować biznesu, większość ulicy sklepowej została zamknięta. Według Księżniczki, warzywniaków i sklepów z rybami w mieście także zostały zamknięte albo były używane tylko ze względu na ich wyposażenie ponieważ nie było potrzeby rozdawania żywności przez nie. Drzwi do sklepów z przyborami i księgarnie były szeroko otwarte, witając każdego kto był w potrzebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mimo to… - Pomyślał chłopiec i powiedział. – Jesteś dość popularna Księżniczko, co nie? –&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- M-Musisz być w błędzie… - Próbowała zaprzeczyć jednocześnie rumieniąc się, ale rozważając że absolutnie każdy kogo jak dotąd spotkali przywita ł ich i się z nią droczył, jej słowa prawie że wcale nie były przekonujące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To przez to że ja po prostu lubię spacerować…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Rozumiem. Innymi słowy, jesteś idolem tego miasta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Idolem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec myślał że usłyszał nutkę przygnębienia w jej głosie na ułamek sekundy, ale kiedy na nią spojrzał, ona uśmiechała się tak jak wcześniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje zeszli z dużego prostego zbocza i dotarli do miejsca które można było nazwać miastowym targiem, gdzie dobra z miasta i ryby z połowu były wymieniane lub rozdawane. Ponieważ od czasu targu rybnego, który był przebudowany z portowego magazynu, był lekko przemieszczony, przez to nie było tu zbyt wielu ludzi. Mimo to, chłopiec nie widział takiego zgromadzenia ludzi od miesięcy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszam chłopcze, ale może chciałbyś zobaczyć morze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Morze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Ponieważ jest to miasto portowe, możesz nawet dojść do linii brzegowej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Brzmi świetnie. Może powinienem iść popływać gdy już tam dotrzemy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie powinieneś nie doceniać naszych brzegów, lub następnym razem, gdy dotrzesz do tego miasta będzie to jako topielec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eh? – Skrzywił się chłopiec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Woda nie jest cieplejsza w lecie i fale są bardzo szybkie. Nie ma też żadnych kąpielisk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Będę o tym pamiętał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednocześnie pchając wózek, chłopiec przysiągł sobie że nie ważne jak bardzo by go dziewczyna błagała o kąpiel w morzu, on odmówi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym jak spacerowali w dół miasta, jedno duże wzgórze, przez piętnaście minut podążając za jej radami, ciemnoniebieskie morze, które z daleka niewyraźnie mógł zobaczyć, było przed jego oczyma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to niezbyt duży port łowiecki z kilkoma łodziami rybackimi unoszącymi się na wodzie i latarnia morska unoszącą się na boku. Morska bryza łaskota ich nosy i unosiła ich włosy na wietrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naprzeciw ich oczu, bezgraniczne morze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Naprawdę jest szerokie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Morze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, wyspa. Urodziłem się i wychowałem w stolicy, wiesz. Nie mogę się do tego przyzwyczaić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eh…? Popraw mnie jeśli się mylę, ale czy przybyliście tutaj aż ze stolicy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przybyliśmy, taa. Tyle że, trzy miesiące nam to zajęło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Razem z dziewczyną?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa, razem z nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najwidoczniej zaskoczona. Księżniczka szeroko otwarła oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak długi okres czasu… tak długi dystans…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, jeśli nie mielibyśmy naszego skutera, upieklibyśmy się zanim zdążylibyśmy opuścić główną wyspę.- Zaśmiał się chłopiec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pakujecie cały swój bagaż na skuter?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Wzięliśmy ze sobą parę kocy do spania, jedzenia i wody. I oczywiście ubrania i rzeczy codziennego użytku. Z pewnością byliśmy płascy jak naleśnik bez naszego Super Cuba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cuba?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah, wydaje mi się że sama nazwa nic ci nie mówi? Jest to nazwa zmotoryzowanego roweru który jest często używany przy pracy dostarczania gazet czy pizzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cubuś, tak? Co za urocze imię!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu, „Cubbi” awansował na „Cubusia”. Należało mu się, biorąc po uwagę to że oni sami także awansowali, będąc traktowani tak mile. – Następnym poziomem będzie ‘Cubusiątko’, tak mi się wydaje? – Chłopiec marzył bez znaczenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pomijając czy jest urocze czy nie, gwarantuję że jest to niezły pojazd! Ponieważ został stworzony do zadań, jest solidny i może utrzymać dużo ciężkich rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Prawdziwy pracownik, czyż nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W rzeczy samej. I prawie wcale się nie psuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Czy nie miałbyś nic przeciwko zabraniu mnie na przejażdżkę później?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prośba księżniczki spowodowała że usta chłopca się w jednej chwili zamknęły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ech?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle znikąd, dziki podmuch wiatru wszedł w słowo chłopcu. Oboje szybko zamknęli oczy i skierowali się w stronę z której zawiał wiatr.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten nagły podmuch wiatru przeszedł przez nich chwilowo i zostawił miedzy nimi ciszę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Wygląda na to że wiatr nabiera na sile. Może powinniśmy wrócić?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Tak, to dobry pomysł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie odpowiadając na jej poprzednie pytanie, chłopiec zaczął pchać wózek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spoglądając na wzniesienie z którego zeszli, chłopiec zauważył kropkę która była szkołą w której była dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z czasem, gdy zegar wskazał dziewiątą rano, dziewczynę można było znaleźć przy ich Super Cubie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wyglądała na markotną, ale się nie obijała wykonując swoją pracę, co było bardzo w jej stylu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dodatkowo zwróciła piżamę i ponownie była w swoim szkolnym mundurku. Oczywiście, dziewczyna nie była na tyle bezmyślna by wyruszyć ku słońcu, które świeciło jak by jutro miało nie nadejść, w jej pełnym mundurku w wersji na zimę. Jak to zwykle robiła, dziewczyna zdjęła marynarkę i była tylko w koszuli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, z jakiegoś powodu nie było tu chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Kurcze, naprawdę już odjeżdżacie? Jakoś mam wrażenie że nie spłaciliście jeszcze swojego długu. – Westchnął lekarz i spojrzał z ukosa na dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdejmując swój biały fartuch, lekarz był w swoim garniturze który zwykle miał na sobie jednakże dziewczyna uważała że plastikowe klapki i okulary przeciwsłoneczne okropnie mu nie pasowały w tym stroju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Proszę dopisz to do rachunku. Zapłacimy następnym razem, gdy przyjedziemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- I kiedy to będzie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna podrapała się po głowie i zaczęła liczyć na palcach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W międzyczasie, chłopiec wrócił z dzielnicy targowej z małą paczką w rękach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas spoglądania na chłopca, który pomagał ładować bagaż, lekarz ponownie westchnął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …A tak w ogóle to gdzie wy chcecie jechać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co za głupie pytanie! – Za chichotała dziewczyna i wymieniła spojrzenie z chłopcem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- „Na koniec świata!”&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otrzymując odpowiedź od obojga jednocześnie, lekarz otworzył szeroko oczy. Zaśmiał się, zaskoczony, i zdjął okulary przeciwsłoneczne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …w takim wypadku byłbym głupi gdybym nie zażądał wysokiego oprocentowania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej, hej, Doktorze. Nie bądź nie miły! – Ktoś zażartował z tyłu, powodując że lekarz się obrócił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tam znalazł on Księżniczkę która nie tylko odstawiła wózek inwalidzki, ale także nie miała na sobie piżamy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście nie była naga, ale w zwykłym ubraniu, na co dzień składającego się z beżowych spodni i białej koszuli z nadrukiem. Znali ją tylko pół dnia, ale mimo to ten ubiór wyglądał świeżo dla nich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co jest…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na widok lekarza któremu opadła szczęka, chłopcu na ustach pojawił się przelotny uśmiech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Okej, wszystko gotowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna poklepała miejsce pasażera i upewniła się że lina w około ich bagażu jest dobrze naciągnięta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chłopcze! Prowiant?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zapakowany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Lekarstwa?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Uzupełnione.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Woda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pełny zbiornik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Paliwo?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pełny bak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Żołądek?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pełny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Toaleta?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Byłem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec dał dziewczynie znak kciukiem w górę i założył swój pół-kask jak zawsze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oglądając go, Księżniczka zachichotała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cubuś wygląda dość inaczej w porównaniu do wczoraj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgadza się. Cały bagaż został zdjęty na czas w którym Księżniczka nim jeździła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy on naprawdę się nie zarwie pod tak dużym ciężarem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, bez obaw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec już miał dodać, - Wiesz, ten skuter nie jest taki słaby! – ale nagle się za szczerzył i w zamian powiedział, - …W taki razie, Księżniczko, czy chciałabyś pomóc nam by było nam lżej?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nad głową Księżniczki pojawił się znak zapytania z powodu jego nagłej propozycji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Proszę, to dla ciebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec poszperał w bagażu i wyciągnął grubą książkę A5 i jej ją podał. Był to pamiętnik z jasno niebieską okładką. I oczywiście jak to pamiętnik, był on wyposażony w zamek z kłódką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To jest…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był on raczej ciężki gdy Księżniczka wzięła go do ręki. Nie tak ciężki jak ich, okładka była masywna. Był to dobrze wykonany pamiętnik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Kiedy ty…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Znalazłem go w księgarni w dzielnicy handlowej chwile temu. Czy to jazda, czy pisanie pamiętnika. Myślę że to ważne by od czegoś zacząć. – Powiedział chłopiec, uśmiechając się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Księżniczka przełknęła i otwarła zamek malutkim kluczykiem i mile brzmiącym kliknięciem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Próbując uspokoić swoje bijące serce, Księżniczka delikatnie go otworzyła. Wraz ze lekkim skrzypieniem wydanym przez świeży klej, otwarła się strona której jeszcze nigdy nie otwarto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten pamiętnik był wciąż pusty. Wszystkie z jego ponad trzystu stron były całkowicie czyste. Nawet data nie była zapisana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wypełnię go.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Haha!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O nie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łzy nie chcą przestać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako że Księżniczka nie wyglądała by była w stanie być spokojna jeśli patrzała by dłużej na niego, to zamknęła go tak delikatnie jak go otworzyła. Po zamknięciu zamka, spojrzała na chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Bardzo ci dziękuję. Będę się o niego troszczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mm. Jeśli uda ci się zapełnić wszystkie strony, to miły prezent ode mnie będzie czekał na… - I w tym momencie Dziewczyna uderzyła go w głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie składaj obietnic których nie możesz dotrzymać! Jeju… zawsze dając prezenty innym dziewczynom…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po usłyszeniu monologu Dziewczyny, który także zawierał jej prawdziwe myśli, Księżniczka mocniej przytuliła pamiętnik w jej rękach, głaskając ładną niebieską okładkę i przyciskając do niej swój policzek jak gdyby to było dziecko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zapomnij, już go otrzymałam! Teraz jest mój. Na pewno go nie oddam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Że c-?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lekki uśmiech pojawił się na ustach lekarza, który patrzył jak Księżniczka mówi więcej niż zwykle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Pomijając żarty, gdzie macie zamiar się udać? I nie mówię tutaj o ‘końcu świata’, a o konkretnym celu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Aah, nie myśleliśmy o tym… Pierwotnie kierowaliśmy się na północ ponieważ zgadywaliśmy że się ociepli.&lt;br /&gt;
- Więc kierujcie się na południe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego sugestia spowodowała że każdy z zapytaniem przechylił głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Według tego co słyszałem od ostatniego przybysza, jest tam prom gdzieś w okolicy półwyspy Noto, który płynie raz na miesiąc na kontynent. Możecie przedostać się na stały ląd jeśli poprosicie ich by was przewieźli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec i dziewczyna wymienili spojrzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Stały ląd, huh… Brzmi zabawnie, ale nie umiem nic po Chińsku…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czemu miała byś się przejmować? Oni także nie znają twojego języka, więc jest po równo!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego logika była dość niepoważna, ale odkąd byli na wyspie, było to prawdą że nie było innej drogi jak tylko zawrócić lub przebyć ocean. Być może było to w porządku mając konkretny cel kiedy i tak udawali się na południe. Było także prawdą że nie specjalnie czekali na nadejście zimy będąc na wyspie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale powinniśmy wiedzieć o tym trochę wcześniej…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, na to już nic nie poradzimy. – Powiedział chłopiec i wskoczył na siodełko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobra, pozdrówcie dziadków ode mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie ma sprawy. Ale to czy będą pamiętać się dopiero okaże, ponieważ mogę się założyć że właśnie topią swoją stratę Panienki w alkoholu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ahaha! Do czasu kiedy to nie kopną w kalendarz to ty tutaj rządzisz, Doktorze!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Kiepski żart. Jak wielu staruchów którzy są bliscy tego o czym mówisz myślisz że tu jest? Do tego przyda mi jeszcze kilkunastu innych lekarzy z pogotowia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy tych dwoje się razem śmiało, Księżniczka podeszła do chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Uważaj na siebie i chroń Dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zrozumiano. Ale tu też uważaj, dobra? Przed tobą wiele przeszkód do pokonania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Ah… i zapomniałeś czegoś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eh?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec obrócił się w stronę bagażnika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Momentalnie, Księżniczka się wyciągnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dźwięk tak delikatny jak ćwierk ptaka się rozszedł, a za nim delikatny dotyk na jego policzku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak gdyby cały świat zamarł, wszyscy zamilkli i spoglądali na Księżniczkę, której policzki lekko się zarumieniły. Zwłaszcza Dziewczyna i lekarz byli pozbawieni mowy i ich oczy szeroko otwarte.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Jak sobie życzyłeś, całuśna nagroda za ‘sekrety’ których mnie nauczyłeś. – Zaśmiała się psotnie Księżniczka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to zabawny uśmiech którego ani chłopiec, dziewczyna i lekarz czy też nawet sama Księżniczka wcześniej widziała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, na chłopca czekało uosobienie piekła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ty draniu!! ZDRAJCCCCAAAA!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Raz jeszcze jego głowa znalazła się w uścisku i była duszona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um… umieram! Umieram!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak pośpiechem dodał gazu i przyspieszył. Ale dziewczyna nie okazywała strachu i kontynuowała ucisk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednocześnie ignorując wędrujące spojrzenia lekarz i Księżniczki, Super Cub zygzakiem wyjechał poza teren szkoły z jego kierowcą powoli tracącym kontakt ze światem żywych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak tylko silnik Super Cuba stał się całkowicie niesłyszalny, lekarz wyszeptał. - …Była to dość hałaśliwa dwójka. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Zazdroszczę im tego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaskoczony jej słowami, spojrzał na nią. Znał on Księżniczkę jako osobę która nigdy by tego głośno powiedziała nawet jeśli komuś by zazdrościła. Nie wiedział on czy było to ze względu na szacunek do innych czy też może by nie umniejszać sobie, ale ani razu nie usłyszał tego słowa od niej w przeciągu ostatnich kilku miesięcy które razem spędzili.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie widział on także czy dziewczyna była świadoma swojej przemiany, ale jej oblicze było wyraźnie inne od poprzedniego. Lekarz nie był w stanie wyobrazić sobie co wydarzyło się między chłopcem a dziewczyną poprzedniej nocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle, lekarz zauważył małą rzecz przy stopach Księżniczki, na którą się wpatrywał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to długi kawałek papieru z wypisanymi literami. Najwidoczniej była to zakładka wykonana z grubego papieru. Jedna strona miała otwory i była przyozdobiona różową wstążką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zakładka wyglądała na ręcznie robioną, ale jej kształt był trochę nierówny. Prawdopodobnie była robiona w pośpiechu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej Księżniczko, co to jest?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna przyjęła kawałek papieru który podniósł lekarz i przeczytała napis na niej. Dziewczyna rozpoznała pismo chłopca ponieważ przypominało te, które widziała w jego pamiętniku. Zapisane wyraźnymi słowami, było tam - …Od właściciela Pamiętnika #1 do właściciela Pamiętnika #2, najskrytszy sekret. Jest jedna zasada której musisz się trzymać choćby nie wiem co kiedy notujesz w pamiętniku… -&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tutaj tekst się zatrzymał i kontynuował na drugiej stronie. Lekarz, podglądając z zainteresowaniem na tekst stojąc po stronie, zastanawiał się co oznaczało „najskrytszy sekret”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Księżniczka, wciąż przepełniona ciekawością, odwróciła zakładkę na drugą stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie zapisuj żadnych imion w tym pamiętniku. Czy to twoje własne imię czy też imiona ludzi i miejsc które napotkasz: nie możesz zapisywać żadnych nazw własnych. Jeśli zastosujesz tą zasadę, twoje zapiski zostaną…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak z uszkodzoną żarówką, potrzebna była chwila aż dziewczyna zrozumiała, o co chodziło. Trafiło to do niej jak uderzenie pioruna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ta zakładka wskazywała lukę w „znikaniu”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy osoba traci się przez „znikanie”, to wszystkie zapisy jego imienia, zdjęcia i obrazy na których jest, obrazy przez niego namalowane i teksty przez niego zapisane znikają razem z nim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W przypadku tekstów, dopóki na pierwszy rzut oka nie zostaną rozpoznane że jest ich autorem, to wtedy znikną tylko te których autorem jest osoba która znikła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlatego znaki „stop” na ulicy nie zniknęły i dlatego części szyldów które nie zawierały nazwy sklepu także zostały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W takim razie, było to możliwe by zostawić zapisy poprzez nie precyzowanie, „kto je napisał” i „o kim były”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było to możliwe by wyryć czyjś szlak na świecie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez chwilę Księżniczka rozmyślała jednocześnie przytulając pamiętnik do którego włożyła zakładkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo że dwójka podróżników była dla niej bardzo cenna, to dziewczyna przez chwilę o nich zapomniała i myślała o jej własnej ścieżce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przed jej oczami była szeroko otwarta szkolna brama. Do teraz, brama ta była jej punktem startowym jak i celem jej spaceru po mieście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Brama sama w sobie się nie zmieniła, natomiast nie było to wyolbrzymienie mówiąc że świat w oczach Księżniczki się radykalnie zmienił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Możliwość udania się do innych miast—czy może nawet krajów—poza granicami tej bramy nagle się jej ukazały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nadzieja w nieznane, żądza nieznanego i strach przed nieznanym. Jej rozsądek mówił jej by zaprzestać tak lekkomyślnego starania, ale głos chłopca ciągle rozbrzmiewał w jej sercu. Miłość do miasta powstrzymywała ją, ale przy piersi miała pusty pamiętnik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Różnego rodzaju myśli krążyły jej po głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, dziewczyna uspokoiła ten chaos w głowie jednym głębokim wdechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Doktorze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mm?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szkolny lekarz spojrzał na Księżniczkę która się do niego odwróciła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ja… chcę wyruszyć w podróż i potrzebuję twojej pomocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na ułamek sekundy, lekarz szeroko otworzył oczy i odwrócił wzrok i w następnej chwili.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lekarz założył okulary przeciwsłoneczne by zakryć oczy i rozpoczął stepowanie niezdecydowania i zmartwienia poprzez robienie różnych dziwnych rzeczy jak drapania się po głowie w stanie przypominającym agonie, krzyżując ramiona, bezsensownie sprawdzając godzinę czy też spoglądania do góry na niebo by zobaczyć, jaka jest pogoda. Był to moment w którym jego spokojny i poukładany wizerunek rozpadł się na kawałki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nikt nie wie czy lekarz znał koncept męskiej słabości czy też nie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli wiedział czy nie, to słowo, powiedziane przez osłabioną piękność z marnym szczęściem która spojrzała na niego z oczami szczeniaczka i błagającym głosem tuż przed jego oczami, z pewnością trafiło prosto w jego serce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Tak sobie teraz przypomniałem, jeden z moich kolegów ze szkoły medycznej który pracuje teraz w szpitalu mówił mi że chciał się pozbyć jednego ze swoich motorów. Jednego z koszem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Juchu! Jedziesz ze mną, co nie doktorze?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- T-Taa. Myślę że powiem by szpital przysłał kogoś do opieki do staruszków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale ja prowadzę, okej?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- HAA?! To prawdziwy motor, wiesz?! Stała masa jest spokojnie trzy razy większa od twojej wagi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No to co! Wszystko jest możliwe z odrobiną praktyki! Więc dziękuję za pomoc w nauce!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- O-Okej… - Lekarz skinął głową i jednocześnie prze chwile wyobraził sobie sytuację.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To co zobaczył, czyli smukłą Księżniczkę na dużym motorze w czarnym skurzanym kombinezonie, z goglami na głowie i czerwonym szalikiem i siebie w koszu usilnie próbującego zmieścić swoje nogi w ograniczonej przestrzeni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Tylko jedna prośba, Księżniczko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co takiego, Doktorze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Czy możemy się przynajmniej zmieniać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to początek podróży Księżniczki. A pierwsza strona jej pamiętnika z pewnością będzie opisywać wydarzenia tego oto dnia.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou,_Horobiyuku_Sekai_no_Hate_Made_PL&amp;diff=511349</id>
		<title>Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made PL</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou,_Horobiyuku_Sekai_no_Hate_Made_PL&amp;diff=511349"/>
		<updated>2017-01-27T22:20:33Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: /* Aktualności */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;[[Image:Tabi_ni_Deyou_Cover.jpg|thumb|Okładka tomu 1]]&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Nasza podróż do kresu wstrzymanego świata&#039;&#039;&#039; (旅に出よう、滅びゆく世界の果てまで。) - powieść napisana przez Tadahito Yorozuya i zilustrowana przez Houmitsu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made&#039;&#039; jest dostępna w następujących językach:&lt;br /&gt;
*[[Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made|English (angielski)]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made Tiếng Việt|Tiếng Việt (wietnamski)]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made ~ Russian|Русский (rosyjski)]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made ~ Français|Français (francuski)]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Streszczenie fabuły==&lt;br /&gt;
Historia opowiada o chłopcu i dziewczynie, którzy podróżują razem przez świat stopniowo zmierzający ku swemu końcowi. Rozprzestrzenia się tajemnicza choroba, która wymazuje egzystencję każdego, kto na nią zapadnie. Historia jednak nie skupia się na tragicznym aspekcie tej post-apokaliptycznej scenerii, a na ludziach i wydarzeniach, które napotykają dwaj podróżnicy podczas swej podróży.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Aktualności==&lt;br /&gt;
*26.01.2016 - Dodano 3 część rozdziału trzeciego&lt;br /&gt;
*17.02.2015 - Dodano 2 część rozdziału pierwszego&lt;br /&gt;
*3.01.2015 - Dodano 1 część rozdziału pierwszego&lt;br /&gt;
*21.07.2013 - Dodano ilustracje tomu pierwszego&lt;br /&gt;
*2.06.2013 - Dodano prolog tomu pierwszego&lt;br /&gt;
*2.06.2013 - Utworzenie strony głównej projektu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Standard formatu ==&lt;br /&gt;
Wszystkie rozdziały (po edycji) muszą być dostosowane do ustalonych reguł: [[Format_guideline|General Format/Style Guideline]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Bohaterowie==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left;&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left;border-radius: 100% 0 0 100%; overflow: hidden;&amp;quot;&amp;gt;[[Image:Tabi_ni_Deyou-Shounen.png|link=]]&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left; width: 150px; padding: 0 10px;&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;h3 style=&amp;quot;font-family: Verdana, sans-serif;&amp;quot;&amp;gt;Chłopak&amp;lt;/h3&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&amp;quot;text-align: justify;&amp;quot;&amp;gt;Odpowiedzialny za kierowanie i inne obowiązki natury technicznej. Jako stały członek zespołu, musi stale zmagać się z dziką naturą swej towarzyszki, lecz wydaje się z chęcią oddawać temu zadaniu.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left;&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
[[Image:Tabi_ni_Deyou-Separator.png|link=]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left;&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left; width: 150px; text-align: right; padding: 0 10px;&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;h3 style=&amp;quot;font-family: Verdana, sans-serif;&amp;quot;&amp;gt;Dziewczyna&amp;lt;/h3&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&amp;quot;text-align: justify;&amp;quot;&amp;gt;Odpowiedzialna za posiłki i gotowanie. Zdaje się bardzo lubić chłopca, lecz, jak twierdzi, „czas jeszcze nie nadszedł”. Uwielbia jeść, spać, brać kąpiele... oraz przetestowywać swoje zdolności bojowe na chłopcu.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left;border-radius: 0 100% 100% 0; overflow: hidden;&amp;quot;&amp;gt;[[Image:Tabi_ni_Deyou-Shoujo.png|link=]]&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br style=&amp;quot;clear: both;&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==&#039;&#039;Nasza podróż do kresu wstrzymanego świata&#039;&#039; autorstwa Tadahito Yorozuya==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Tom 1===&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Tom 1 Ilustracje|Ilustracje]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Prolog|Prolog]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Sen|(夢) Sen]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Skrzydła|(翼) Skrzydła]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Podróż|(旅) Podróż]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Epilog|Epilog]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Posłowie|Posłowie]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Ekipa==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Tłumaczenie:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* [[user:Karria|Karria]]&lt;br /&gt;
* [[User:Mavis|Mavis]]&lt;br /&gt;
* Winry&lt;br /&gt;
* [[user:Aratar|Aratar]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Korekta:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* [[user:Nylia|Nylia]]&lt;br /&gt;
* Śnieżny Wilk&lt;br /&gt;
* [[user:Aratar|Aratar]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Edycja:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* [[user:Aratar|Aratar]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;www.hazumi.xx.pl&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Category:Light novel (Polish)]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou:Podr%C3%B3%C5%BC&amp;diff=511348</id>
		<title>Tabi ni Deyou:Podróż</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou:Podr%C3%B3%C5%BC&amp;diff=511348"/>
		<updated>2017-01-27T22:19:52Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;== Rozdział 3 - Podróż==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Lipa. – Burknęła dziewczyna, siedząc na siedzeniu pasażera spoglądając przez przednią szybę na chmury zasłaniające całe niebo jak koc zrobiony ze starej brudnej wełny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa… może słońce w końcu cię opuściło? – Powiedział chłopiec w żarcie, jednocześnie wykręcając swoje skarpetki przy lekko uchylonych drzwiach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nieustający deszcz na zewnątrz nie wyglądał, aby miał w najbliższym czasie ustać, natomiast ubrania, które zdjęli także nie wyglądały aby w najbliższym czasie miały się wysuszyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka dni minęło od kiedy opuścili magazyn Szefa. Dwójka podążała teraz już opustoszałą drogą, obierając za cel sąsiednie miasto tak jak to planowali. Mimo że lekko zboczyli z drogi, ponieważ się pomylili podczas jazdy, udało im się – mniej więcej – ograniczyć opóźnienie do jednego dnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, o zmierzchu zaskoczył ich nagły deszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Minęła tylko chwila i zaczął padać gęsty rzęsisty deszcz, nie pozostawiając im wyboru jak tylko zostać całkowicie przemoczonymi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście nie byli oni bezmyślni. Zawsze nosili przy sobie ubranie przeciw-deszczowe, i mieli także niebieską płachtę, którą używali jako podstawowego namiotu – nie podróżowali oni przez trzy miesiące bez spotkania się z jednym czy dwoma opadami deszczu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tyle powiedziawszy, te przedmioty na nic im się w obecnej sytuacji nie przydały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było rozsądnym jechać Cubbem i jednocześnie trzymać plastikowy parasol a ich tanie płaszcze przeciw-deszczowe, kupione w sklepie spożywczym, nie miały szans w starciu z takim deszczem. Na koniec, silny wiatr nie pozwalał im na spokojne rozbicie namiotu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwójka nie miała innego wyboru jak tylko rozglądać się za schronieniem w ich bezużytecznych płaszczach jednocześnie modląc się do każdego boga, jaki im tylko przyszedł do głowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli ich modlitwa dosięgła bogów lub jeśli któryś diabeł okazał im łaskę, pozostaje to tajemnicą, ale po kilki godzinach jazdy, kiedy to deszcz przemoczył ich zmarznięte ciała od końcówek włosów do szwów ich spodni, chłopiec znalazł opuszczone kombi postawione przy drodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki faktowi że tylne siedzenia mogły być złożone, udało im się podzielić wnętrze na dwie sekcje zawieszając winylową zasłonę na środku i oboje zdecydowali się przebrać w suche ubrania. Nie była to ich pierwsza noc w samochodzie, więc ta czynność nie była im obca. Na szczęście, kombi wydawało się być szczelne: w środku nie było żądnych oznak przeciekania ani pleśni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęli jedną część ubrania po drugiej, uchylili lekko drzwi i wykręcali je tak mocno jak to tylko było możliwe zanim przechodząc do kolejnej. Ich ubrania nie będą w stanie wyschnąć tylko dzięki temu, ale gdyby je tak zostawili, mogłyby spleśnieć. Po wszystkim, gdy zdjęli swoje ubrania, przebrali się w świeżą bieliznę i owinęli się kilka koców, czuli się kompletnie wyczerpani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh, która godzina?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Err… około dziesiątej. Wieki po czasie w którym powinniśmy mieć obiad!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Aah… więc to dlatego jestem głodna… - Powiedziała dziewczyna drapiąc się po brzuchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec był całkowicie tej samej myśli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Miałem zamiar zrobić nam herbatę, ale może chcesz z nią coś lekkiego do jedzenia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pewnie. Jako zamiennik obiadu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec otworzył ich bagaż i wyjął przenośny piecyk i malutki czajnik. Ponieważ chłopiec nie był zbytnio zwolennikiem duszności to zostawił on drzwi lekko uchylone. Wpadający deszcz był do wytrzymania o ile były otwarte na krótką chwilę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec położył drewnianą deskę, którą znalazł w bagażniku, na środkowym siedzeniu i zaczął gotować wodę. Wraz z odgłosem opadającego deszczu dodanego do już trwającego cichego nastroju, jakiegokolwiek rozmowy które między nimi trwały ostatecznie ustały. Dopuki woda nie zaczęła się gotować, wnętrze samochodu wypełniał tylko dźwięk kropel opadającego deszczu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak tylko woda się zagotowała, chłopiec natychmiastowo zgasił piecyk i zatrzymał ciepłe powietrze od przedostania się na zewnątrz poprzez zamknięcie drzwi. Następnie chłopiec nalał wrzątku do dwóch kubków i wrzucił po jednej torebce herbaty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cisza, która powróciła po krótkiej chwili została przerwana przez kichnięcie dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jest ci zimno?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, jestem w porządku. A co z tobą? Jak by nie było, byłeś bardzie odsłonięty na deszcz niż ja. – Zapytała dziewczyna, krzywo się uśmiechając.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec odpowiedział śmiejąc się, - Proszę się nie martwić, Pani! Nie jest mi tak łatwo się przeziębić, a to ze względu na to że jestem mężczyzną! Ale ty jesteś damą, więc proszę rozgość się i zadbaj o siebie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziwne jakie by nie było, brązowy koc dziewczyny którym się okryła nagle wyglądał jak Juunihitoe kiedy to używał takiego stylu mówienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Moja Pani, twoja herbata.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec podniósł i podał jej niebieski kubek w stronę jej siedzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mm, wykonałeś dobrą robotę. Jestem usatysfakcjonowana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna przyjęła kubek i spuściła wzrok na brązowy płyn, którym po sam brzeg wypełniony był kubek. Mocny zapach unosił się razem z gorącą parą prawie jak żywe stworzenie z czarnej herbaty, pomimo że był to tani typ, i łaskotał nos dziewczyny. &#039;&#039;Zbyt mocna! Cóż, ale zrobił ją w trosce o mnie, więc będę wdzięczna.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec podał jej kilka twardych jak kamień kostek cukru, które ona wrzuciła do swojego kubka i zamieszała. Lekko gorzka jednocześnie aromatycznie pachnąca rozgrzewała ją od środka, kiedy tylko wzięła łyk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-…uroczo ciepła…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, jest świeża prosto z czajnika!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-…niemożliwie gorzka…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje wspólnie się zaśmiali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po skończeniu ich prostego obiadu składającego się z herbatników, o długiej dacie do spożycia, i czarnej herbaty, oboje zajęli się kilkoma zadaniami takimi jak uporządkowanie ich bagażu i sprawdzeniu ich racji żywnościowych, a następnie wcześnie udając się do łużka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatecznie, obudzili się kiedy zegar wskazywał siódmą rano—na zewnątrz wciąż padało. O ile chłopiec miał wrażenie że deszcz trochę osłabł, o tyle chmury ciągle były tak samo gęste jak przedtem i nie przepuszczały żadnych promieni słonecznych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec przekręcił się i próbował rozciągnąć swoje ciało na tym wąskim siedzeniu pasażera. Spał on dłużej niż się spodziewał, sprawiając że zdał sobie sprawę z faktu że najwidoczniej był dość trochę zmęczony. Prosto mówiąc, od leżenia zesztywniał i za każdym razem kiedy się wyginał jak ryba złapana na haczyku, z różnych części ciała kości zaczęły mu strzelać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdumiona jego dziwnymi ruchami—albo może się po prostu budzi—kocowa kluska na tylnym siedzeniu, czyli dziewczyna, zaczęła się lekko ruszać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wychylając lekko głowę ze swojego schronu, spojrzała na sytuację na zewnątrz i ponownie ją schowała do środka. Wraz z przygnębionym westchnięciem, kluska ewentualnie wstała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobry…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh, dzień dobry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Biorąc pod uwagę jej codzienne trudności z wstawaniem, udało jej się wstać nawet nieźle, co można prawdopodobnie przypisać do głębokiego snu jaki miała. Udało im się z regenerować większość zmęczenia z pół dniowej podróży.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz pragnienie snu zostało zaspokojone, jednakże początek do kolejnego pragnienia był rzeczą oczywistą. Żołądek chłopca dał głos swojemu niezadowoleniu poprzez głośne burczenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chyba zrobię sobie śniadanie. Chcesz też coś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie, dzięki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec był oszołomiony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to pierwszy raz kiedy to podczas ich trzy-miesięcznej podróży nie była to ona która skarżyła się na pusty żołądek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wszystko w porządku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ej no… myślisz, że jestem żarłokiem czy co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:Tabi_ni_Deyou_P0210.jpg|thumb|Dziewczyna przyjęła kubek i spuściła wzrok na brązowy płyn, którym po sam brzeg wypełniony był kubek.]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przygotowując się w następnej chwili na uderzenie, chłopiec trzymał swoją głowę nisko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, nic nie nadeszło. Bez wątpienia, coś było nie tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pozwól mi zmierzyć ci temperaturę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Naprawdę, nie trzeba, nic mi nie jest…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie. Twój sprzeciw został odrzucony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uważniej się przyglądając, jej kolor skóry wyraźnie nie wyglądał na normalny. Jej zdrowy, opalony odcień skóry lekko pobladł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec prześliznął się między siedzeniem kierowcy a pasażera, wciąż zawinięty w swój koc i przykucnął obok dziewczyny. W prawej ręce trzymał termometr, który wyciągnął z ich bagażu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No dalej, nie czujesz się dobrze, prawda? Nie ma powodu aby się przede mną wstydzić, więc proszę przynajmniej zmierz swoją temperaturę.&lt;br /&gt;
- …Okej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu ulegając, dziewczyna posłusznie przyjęła termometr i po lekkich zmaganiach umieściła go pod pachą. Ponieważ dziewczyna pod kocem nie miała na sobie nic poza bielizną to chłopiec jeszcze odwrócił się od niej dla pewności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W międzyczasie, chłopiec otworzył ich przenośną apteczkę i sprawdził ile lekarstw im jeszcze zostało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ciekawe co ci jest. Przeziębiłaś się, czy może to coś innego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna tylko się odwróciła nie odpowiadając na pytanie chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …deszcz, tak mi się wydaje. Ale trochę to dziwne, nie miałam żadnych problemów…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W następnej chwili, dziewczyna złapała chłopca za kołnierz i groźnie na niego spojrzała z przerażającym grymasem na twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jest też te kłopotliwe comiesięczne zdarzenie dla nas, dziewczyn! – Ryknęła dziewczyna, sprawiając że chłopiec się skurczył i padł na czworaka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- P-Proszę wybacz moją niegrzeczność, o pani…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Wygląda na to że załapałeś. Myślę że trochę to potrwa, ale nie przejmuj się ponieważ i tak nie możemy się stąd ruszyć przynajmniej dopóki nie przestanie padać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Naprawdę, jeśli o to chodzi to ja nie mam o tym żadnego pojęcia, będąc facetem i takie tam, więc no… powiedz, wszystko w porządku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hm… moje zwykle nie są uciążliwe… ale tym razem wygląda że będzie inaczej… - Wytłumaczyła dziewczyna kuląc się trzymając się za brzuch.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chcesz tabletkę przeciwbólową?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Właściwie to jedną już wzięłam przed snem. Czyżby już przestała działa…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Faceci nie są za wiele przydatni w takich chwilach. Jeśli chodzi o zarządzanie lekami to oboje się tym zajmowali, natomiast tylko dziewczyna zajmowała się jej własnymi przedmiotami związanymi z jej higieną, więc chłopiec wyciągnął tylko tabletkę z opakowania które informowało się jako dobre na bóle głowy a także bóle menstruacyjne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Masz, i trochę wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna usiadła ciężko i przyjęła wodę i tabletkę którą podał jej chłopiec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Tak naprawdę to chciała się zaopatrzyć w niektóre rzeczy kiedy byliśmy w magazynie. Cóż, powinnam pożyczyć trochę od sekretarki, ale całkowicie zapomniałam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc to tego szukałaś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna połknęła tabletkę popijając wodą i podała kubek chłopcu. Normalnie, opróżniła by go do dna, ale tym razem trochę jeszcze na dnie zostało. Prawdopodobnie jej brzuch też nie miał się dobrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wypił resztę która została i wytarł usta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy wciąż chcesz coś zjeść?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie, dzięki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najprawdopodobniej, najlepiej by było dla niej gdyby coś przekąsiła, ale chłopiec nie chciał jej zmuszać. W zamian dał jej witaminową galaretkę którą znalazł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej temperatura wynosiła 37.9 Stopni Celsjusza. Raczej wysoka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aktualny czas to 14:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Deszcz ciągle padał a stan dziewczyny dramatycznie się pogorszył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z początku, często siadała aby wykonywać małe czynności takie jak zmienianie ręcznika, ale po południu przestała się ruszać i na zmianę budziła się i zapadała w lekki sen.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po zużyciu wszystkich lekarstw przeciwgorączkowych, jej gorączka przekroczyła 38 stopni Celsjusza. Nawet chłopiec zdał sobie sprawę że nie mógł do tego doprowadzić jej comiesięczny cykl. Chłopiec podejrzewał że na dodatek się przeziębiła. Biorąc pod uwagę fakt że tak długo była wystawiona na deszczu, była nawet możliwość zapalenia płuc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet jeśli nie była to pneumonia, jak powinien dać sobie radę z innymi chorobami? Jednymi lekami pod ręką  było kilka tabletek na ból głowy i przeziębienie a także jakieś maści. Niemiał on żadnych sposobów leczenia żadnej choroby poważniejszej od przeziębienia. Jedyne co mógł to położyć jej zmoczony deszczem ręcznik na czole.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna była w niebezpieczeństwie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie był w stanie nic zrobić jak tylko przyznać się do bycia bezmyślnym by nie rozważyć takiej sytuacji podczas ich bycia w drodze od trzech miesięcy. Właściwie to było to raczej zadziwiające że nic takiego nie zdarzyło się wcześniej podczas ich podróży, które było równie mocno bazujące na dużym szczęściu i sprzyjającym losie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, chłopiec nie miał czasu aby żałować błędów jakie popełnił. Chłopiec stanął przed wyborem który był wiele razy trudniejszy od licznych egzaminów z którymi przyszło mu się zmierzyć podczas jego dziewięcio-letniej obowiązkowej nauki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zostać tutaj i liczyć na wrodzony system odpornościowy dziewczyny?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Alternatywnie, udać się do sąsiedniego miasta samemu i znaleźć lekarza?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oba wybory miały wady które gromadziły się na wysokość Everestu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
--Na domiar tej niewiadomej, która może być wyleczona przez jej system odpornościowy lub nie, ta sytuacja stała się ponieważ ten właśnie system odpornościowy został osłabiony. Co jeśli była to choroba której nie będzie się dało wyleczyć bez pomocy lekarza?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
--Jeśli udałby się sam po lekarza, jak wysokie było prawdopodobieństwo że lekarz zgodzi się przyjść z wizytą? Co jeśli żadnego nie znajdzie? Kto się będzie opiekował dziewczyną gdy go nie będzie? Czy ma wystarczająco paliwa?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak czy inaczej był to ryzykowny wybór typu wszystko albo nic—w którym nawet nie było pewności czy jego starania się na coś zdadzą. Całe ryzyko spocznie na dziewczynie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zacisnął zęby, rozdrażniony swoimi słabościami i wyzywająco spojrzał na niebo i ten niekończący się deszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas płynął a chłopiec jedynie zmieniał zmoczony ręcznik na czole dziewczyny i trzymał ją za rękę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas ciągłego wpatrywania się w chmury za oknem, pewna szalona myśl przyszła mu do głowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmagać się z dziewczyną na plecach, aż nie dotrą do następnego miasta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako że miasto wyglądało na dobrze zaludnione, to powinien się tam znajdować jeden lub dwa lekarze a i gdyby odmówili zbadania dziewczyny, chłopiec mógłby ich zastraszyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym sposobem chłopiec potrzebował paliwa tylko w jedną stronę i lekarz mógłby dwa razy szybciej ją zbadać w porównaniu do pójścia samemu aby przyprowadzić go ze sobą. Ale za to nie będzie w stanie opiekować się dziewczyną podczas jazdy, ciągle mógłby zatrzymywać się od czasu do czasu aby ją doglądać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, ten wybór był o wiele bardziej ryzykowny od pozostałych dwóch. Nieważne jak na to spojrzeć, przewożenie ciężko chorą osobę Super Cubem przez ulewny deszcz, było głupim pomysłem. Nawet chłopiec, autor i wykonawca tego pomysłu, pomału zaczął wątpić w swój zdrowy stan umysłu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże. Jednakże, dziewczyna cierpiała gdy on wciąż myślał—wyczerpana przez chorobę, mimo tego że ważyła sześć kilo mniej od niego mimo będąc tego samego wzrostu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet nie będąc w stanie zawołać o pomoc, jego ukochana dziewczyna cierpiała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie był w stanie ani nawet nie chciał unikać faktów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A czas płynął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zaczął pakować się szybciej i umiejętniej niż kiedykolwiek wcześniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zdał sobie sprawę że nie mogli jechać w sposób jak to zwykle bywało. Niesienie kogoś kto był pozbawiony sił było bardzo kłopotliwym zadaniem – gorszym od wypełnionego wodą manekina. Nawet gdyby przywiązał ją do siebie, sadząc ją na siedzeniu pasażera narażało by ją to na ryzyko że jej nogi mogą się zaczepić o tylne koło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był tylko jeden sposób aby to się mogło udać: wiążąc ją do niego jednocześnie ściskając się nawzajem i jadąc jednocześnie ją tak podtrzymując. Szczęście w nieszczęściu, skuter Super Cub był bardziej przeznaczony do wykonywania na nim pracy, zatem mógł być prowadzony jedną ręką. Jeśli tylko da rade wytrzymać taki długi dystans, jadąc z pełną prędkością jedną ręką, to się okaże, ale chłopiec nie miał żadnych intencji rozważania jakiś problemów które mógłby rozwiązać wkładając swój wysiłek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli chodzi o jej ubrania, ubierając ją w spódniczkę nie było dobrym wyjściem jako że jej temperatura ciała by spadła. Chłopiec ubrał ją w dwa dresy które mieli w zapasie i założył na nią płaszcz przeciwdeszczowy po tym jak owinął ją cienkim kocem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmienianie ubrania nieprzytomnej dziewczyny w wąskim aucie wymagało wyginania jej ciała jak w przypadku poplątanych puzzli, ale było to łatwiejsze od przemierzania jednokierunkowego labiryntu w porównaniu do widoku jej pół-nagiej w tych wszystkich pozycjach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas zmagania się ze sobą podczas tej całej sytuacji, chłopiec założył jej spodnie. Było one trochę luźne  w pasie, ale poradził sobie z tym zacieśniając pasek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec rozważał pozostawienie za sobą bagażu, ale ostatecznie zdecydował się wziąć go ze sobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli nie znalazł by lekarza, musiałby szukać dalej z niewystarczającym prowiantem, i jeśli by jakiegoś znalazł, mógł on zażądać jakiegoś rodzaju opłaty. Spowolni ich to, ale nie można było nic na to poradzić. Musiał wierzyć w siłę woli dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec przywiązał ją do siebie używając ich siatki na hamak i liny do suszenia prania i nawet upewnił się że mógł się poruszać mając ją tak u siebie uwiązaną. Dziewczyna pobiłaby go do nieprzytomności gdyby tylko zobaczyła jak są ze sobą związani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tyle że chłopiec był zdeterminowany aby zrobić wszystko aby dziewczyna odzyskała tą żwawość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec także założył płaszcz przeciwdeszczowy i włożył swój wciąż na wpół mokrą marynarkę. Zrobiony z włókien syntetycznych, przemoczony był ciężki,  ale był to jego mundur bitewny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żegnając się z kombi, które dobrze im służyło jako tymczasowe schronienie, chłopiec wkroczył w niekończący się deszcz na zewnątrz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla tych, którzy mogą nadejść, chłopiec zamknął drzwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozostałe pytanie brzmiało czy Super Cub był ciągle na chodzie po tym jak został wystawiony na deszcz na tak długo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bak był pełny. Jednakże, o ile ochronił go winylową plandeką to mimo to ciągle był wystawiony na działanie deszczu. To czy będzie wstanie się nim poruszać się dopiero okaże.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale na tą chwilę, chłopiec nie był gotów aby być łaskawym względem Super Cuba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wskoczył na siedzenie i sprawdził czy dziewczyna mocno i solidnie siedziała. Cały ich bagaż został przywiązany do siedzenia pasażera przez chłopca aby osiągnąć równowagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas słuchania dźwięku deszczu uderzającego o płaszcze przeciwdeszczowe, chłopiec założył swój kask z goglami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Super Cubie! Pokaż mi, na co się stać!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nadepnął na zapłon z mocą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie wiedział czy jego Super Cub odpowiedział, „Zostaw to mnie!”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale ten silny ryk czterosuwowego chłodzonego powietrzem jednocylindrowca, który się uniósł był bardziej uspokajający niż jakikolwiek odzew mógłby być.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Super Cub poruszał się wzdłuż drogi w ulewnym deszczu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego prędkościomierz wahał się przekraczając prędkość maksymalną a krople deszczu które w normalnej sytuacji były by niegroźne uderzały w twarz chłopca z siłą plastikowych kulek. Jego uścisk na przepustnicy, jednakże, nie pokazywał najmniejszego znaku rozluźnienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednocześnie będąc w uścisku ramion chłopca, dziewczyna była zagubiona w myślach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O ile doceniała opiekę chłopca, nie mogła ona wyraźnie przypomnieć sobie niczego co wydarzyło się po południu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej pole widzenia się trzęsło mimo że nie było trzęsienia ziemi—pewnie przez jej gorączkę, dziewczyna podejrzewała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Głośne echoczące brzęczenie Cubiego zaraz przy jej uchu bardzo ją drażniło. Dziewczyna mogła poczuć chłopca i jego przyjemnie chłodny płaszcz przeciwdeszczowy, zatem dziewczyna zastanawiała się czy czasem nie znajdowała się w jego ramionach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie mogła wyczuć, w jakiej pozycji się znajdowała, ponieważ zawroty głowy które miała od rana się tylko pogorszały. Dziewczyna czuła jak gdyby ktoś potrząsał jej głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A żeby jeszcze pogorszyć sprawy, jej żołądek był o włos od rozpoczęcia rewolucji. Nieprzyjemna kombinacja mdłości i bólu brzucha zmieniała jej części brzucha w piekło na ziemi. Bolało jak gdyby coś z kolczastego było w środku jak krokodyl czy kasztan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O dziwo, osobie łatwiej ochłonąć gdy się tak źle czuje; nawet mimo bycia tak potrząsaną w jego ramionach, dziewczyna zauważyła że przyglądała się tej scenie jako bierny obserwator.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie tylko jej pole widzenia i jej uszy się rozleciały, ale także jej węch i zmysł smaku, więc dziewczyna miała problem ze zrozumieniem zaistniałej sytuacji. Możliwe że dziewczyna po prostu zaczęła majaczyć przez jej gorączkę, ale i tak się tym jakoś nie przejmowała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wciąż… - Pomyślała dziewczyna, - czy wszyscy chłopcy są tacy zimni w dotyku? – Może i deszcz dość trochę padał, ale mimo to wciąż było lato. A mimo to ten chłopiec był zimny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Aah, - Dziewczyna znalazła trzeźwe wytłumaczenie. To ona była rozpalona. A względność była najprawdopodobniej przyczyną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wciąż… - Dziewczyna pomyślała ponownie. – od kiedy moje okresy stałe się tak trudne do przetrwania? Co za wstyd! – Pewnie, dziewczyna czuła że się zacznie parę dni temu, ale nie spodziewała się że tak łatwo zostanie wykluczona z codzienności. Jeju, czasami naprawdę kiepsko być dziewczyną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy zasypiała w podobnych chwilach, nigdy nie miała dobrych snów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Ale cóż, jeśli staje się wobec mnie taki opiekuńczy&#039;&#039; – pomyślała – &#039;&#039;to nie powinno być niż złego w byciu chorym raz na jakiś czas.&#039;&#039; – Dzięki temu, tym sposobem mogła sprawić aby ją przytulał całkowicie legalnie bez wyglądania dziwacznie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O dziwo, dziewczyna nie była nawiedzana przez jakiekolwiek koszmary podczas gdy była w jego ramionach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jest źle… jej gorączka stała się bardzo wysoka… - Mruknął chłopiec, sprawdzając dotykiem jej czoło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzymając dziewczynę w ramionach, chłopiec zatrzymał skuter i podparł się nogą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ dziewczyna stale się trzęsła, chłopiec dał jej tylko ocieplacz do rąk jednorazowego użytku, tyle że coś takiego nie miało szans aby coś polepszyć. Dziewczyna nie była już blada. W zamian, stała się czerwona jak pomidor i jej oddech był nie równy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Być może chłopiec powinien rozważyć siebie jako szczęściarza w okolicznościach takich że deszcz trochę osłabł po dwóch godzinach, ale wciąż nie było ani śladu skrawka niebieskiego nieba. Chłopiec także użył na niej ich ostatniego żelu ochładzającego, ale na to czy coś zdziała będzie trzeba poczekać…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zrobił wszystko co tylko mógł. Jedyne co pozostało to kierować się prosto do sąsiedniego miasta, wierząc w jej siłę organizmu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wkładając siłę w jego zdrętwiałą lewą dłoń w celu aby podtrzymać ją, chłopiec zacisnął uścisk wokół dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Silniki Cuba, który całkowicie się rozgrzał brzęczał nieustannie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było po szóstej, kiedy „sąsiednie miasto” o którym powiedział im szef znalazło się w zasięgu wzroku. Tak jak mówił, wydawało się być to miasto portowe: poza widokiem miasta otoczonego mgłą chłopiec mógł zobaczyć rozległe niebieskie morze. Chłopiec zbliżał się do portu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Między nimi ciągle było mniej więcej cztery do pięciu kilometrów, więc chłopiec nie mógł dostrzec za wiele.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec próbował zdjąć gogle i przyglądać się przez lornetkę, ale przy obecnej pogodzie i słabym powiększeniu, nie dawało to żadnego skutku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niebyło czego się obawiać jeśli było to spokojne miasto. Jednakże, w tych czasach nieładu, „spokojne miasta” nie były takie powszechne. Były nawet takie które zostały opuszczone ponieważ zostały rozgrabione lub przez trwające zamieszki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najstraszniejsze były te, jednakże, które zdecydowały się na politykę zamkniętych drzwi i zrobiły by wszystko aby się bronić, eliminując każdego intruza bez wyjątków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiedział czy te miasto było jednym z tych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec otrząsł objawy zaniepokojenia które się nagle uformowały w jego sercu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mógł już zawrócić. Musiał przyjąć słowa szefa za prawdę i uwierzyć, że było to tętniące życiem miasto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec sprawdził policzek dziewczyny, który okazał się niezwykle gorący. Okład żelowy nie był użyteczny. Chłopiec absolutnie musiał znaleźć lekarza, albo w najgorszym wypadku, przynajmniej zdobyć lekarstwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec będzie w zasięgu wejścia w ciągu kilku minut po włączeniu jeszcze raz silnika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, to co czekało na niego zaraz na wejściu było przeszkodą która przewyższyła jego oczekiwania… nie, aby być dokładnym, były to „przeszkody”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Co, do… - Wymamrotał, zdumiony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z dobrego powodu! Liczba budynków nareszcie zaczęła się zwiększać kiedy wjechał do miasta. Jednakże, na środku drogi znalazł on lekki autobus który był przewrócony na bok. Dwa takie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jakiejkolwiek strony by na tę scenę spojrzeć, nie było to naturalne. Dwa autobusy ciasno zastawiły dwa pasy jezdni po jednym na każdą a i w lukach między nimi i na chodnikach można było zauważyć minivany, całkowicie zastawiając drogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystkie luki zostały wypełnione workami z piaskiem i autobusy były nimi wypełnione. Bez wątpienia była to barykada aby zabronić wejścia intruzom. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fakt że znajdowała się tam barykada—sposób na obronę przed silnymi najazdami—oznaczał że nie byli dobrze nastawieni wobec podejrzanych typów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Cholera…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najprawdopodobniej, było to zbudowane ze strachu przed grabieżą. Wysokość barykady łatwo można zniwelować jeśli tylko miało by się na czym stanąć, ale jej celem było utrudnienie użycia samochodów i motocykli. Grabieżcy tylko zaczynają ofensywę kiedy mają wyraźną przewagę. Prawdopodobnie, mieszkańcy przypuszczali że tacy przestępcy nie mieli by odwagi wtargnąć do miasta które wyglądało jakby miało własną milicję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, oznaczało to że z pomocą Cubbiego dalej nie zajedzie. Nieważne jak wspaniałym skuterem Cubby był, to i tak nigdy nie przeskoczyłby nad przewróconym minibusem. Nie było możliwości obejścia tej blokady pieszo. Chłopiec musiał przezwyciężyć tą przeklętą barykadę przy pomocy jego własnych nóg i znaleźć lekarza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Będąc zdecydowanym, nie było żadnego powodu aby się wahać. Chłopiec rozwiązał linę którą przywiązał do siebie dziewczynę i wziął ją na barana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było to raczej trudne aby wspinać się po jednym z autobusów z tylko jedną wolną ręką, ale było to dobra decyzja. Dzięki faktowi że był na wzniesieniu, chłopiec z łatwością mógł rozpoznać pułapki które były wszędzie porozstawiane. Jeśli ktoś chciał iść na około między budynkami to musiał się liczyć z polem minowym wypełnionym zapadniami i stalowymi pułapkami. Co więcej, w najgorszym wypadku gdyby komuś udało przebić się przez barykadę, to za nią znajdowała się ogromna dziura która może pochłonąć kilka samochodów. Intruzi mieli tam wpaść w przypadku gdyby przebili się przy użyciu siły. Było to także efektowne przeciwko ludziom który nieuważnie wspinali się po barykadzie—i mogliby uważać siebie za szczęściarzy jeśli złamali by tylko kilka kości. W rzeczy samej, były to paskudne pułapki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Im bardziej poruszał się na przód w kierunku, który uważał za najkrótszy do środka, tym bardziej zmniejszała się liczba samochodów. „Uważał”, ponieważ swoje przypuszczenia opierał na szerokości drogi i zmianie w wyglądzie budynków miasta, ponieważ nazwy miejsc całkowicie znikły ze znaków i tablic.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Liczba samochodów zaparkowanych wbrew przepisom, a raczej, „porzuconych”, na ulicy zniżyła się prawie do zero gdy tylko przeszedł przez jedne światła na skrzyżowaniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie wiedział czy zostały przemieszczone gdzieś indziej ponieważ zawadzały na drodze czy może mogły się jeszcze do czegoś przydać, ale wyraźnie było widać że miasto jest rządzone przez ludzi. I najwidoczniej dobrze zorganizowanych: kiedy chłopiec zaglądał przez okna sklepowe na półki, to zauważył że wszystkie towary zostały gdzieś wyniesione. Jednakże, nie było żadnych znaków grabieży. Ktoś prawdopodobnie przetransportował je systematycznie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciągle nie można było spotkać ani jednej żywej duży, a niesienie kogoś na plecach zabierało więcej sił niż można by się było spodziewać. Różnica w ich wadze równała się około sześciu kilogramów, co wciąż oznaczało, że jego nogi musiały podnieść prawie dwa razy tyle co zwykle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prowadząc skuter przez długi czas podczas ulewnego deszczu, kroki chłopca stopniowo sprawiały mu ból.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na dodatek, jego ramiona i nogi prawie mu zdrętwiały od łokci i kolan w dół przez jego niską temperaturę ciała. Przez to, zadrapania na jego stopach, przyprawiające mu ból, zaczęły słabnąć. Fakt że jego zmysł równowagi zaczął przez to cierpieć, jednakże, dobrze nie znaczyło. Jeśli by teraz upadł, nie byłby już więcej wstanie wstać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy przyspieszył, skupiając swoją chwiejną wolę i ciało, jego pole widzenia nagle się rozszerzyło i duża szkoła ukazała mu się w polu widzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawdopodobnie było to liceum. Minęły miesiące od kiedy chłopiec ostatnio widział tak specyficzną instytucję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak to zwykle bywało ze szkołami które miały zbyt dużo wolnego terenu, otoczenie wokół szkoły było bardzo obszerne. Chłopiec nie zauważył nikogo na zewnątrz, ale światła w kilku pokojach w szkole były włączone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Być może, ewakuowani tu mieszkali. Szkoły były częstym schronem dla uchodźców. Po za tym, te światła bez wątpienia były zasilane elektrycznością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mm?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ktoś jednak był. Przy wejściu do Sali gimnastycznej będącej obok budynku szkoły, był tam mężczyzna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zmrużył oczy i ostrożnie się upewnił czy był to przyjaciel czy też wróg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądał na kogoś przed trzydziestką. Stał prosto pod zadaszeniem Sali w garniturze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wyglądał aby miał ze sobą broń i jako tako wyglądał na przyjaznego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Decydując się na zapytanie go o informacje o lekarzu, chłopiec podszedł do bramy szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale w momencie gdy miał właśnie przekroczyć bramę, chłopiec zaczął się wahać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy naprawdę było to bezpieczne tak zwyczajnie tu wejść? Nie było by lepiej ukryć gdzieś dziewczynę i negocjować będąc samemu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec potrząsł głową i przegonił te nagłe negatywne myśli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było pożytku rozmyślać nad takimi wątpliwościami. Jeśli byłby zaatakowany i tak by przegrał, nawet jeśli udałoby mu się pokonać jednego czy dwóch z wielu. Przedzierając się przez barykadę walcząc jednocześnie niosąc chorą dziewczynę było niemożliwe. W pierwszej kolejności, nie byłby wstanie dotrzeć do magazynu na paliwie które mu zostało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem chłopiec nie miał wyboru jak tylko polegać na jego słabym szczęściu i dużym szczęściu dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po upewnieniu się że dziewczyna mocno siedzi mu na plecach, chłopiec przeszedł przez otwartą bramę i ruszył prosto przez dziedziniec szkoły w stronę Sali gimnastycznej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej tam! Przepraszam!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy chłopiec zaczął krzyczeć, to mężczyzna natychmiast zwrócił ku niemu wzrok. Z bliska chłopiec zauważył stanął naprzeciw dość dużemu facetowi który był o około dwadzieścia centymetrów większy od niego. Mężczyzna ubrany był dobrze wykonany garnitur ze starannie zawiązanym krawatem. Był to bardzo przystojny mężczyzna, lekko mówiąc, mający krótko obcięte włosy które mu dobrze pasowały. Wewnętrzy alarm chłopca zabił na widok tego dość widowiskowego ubioru, ale było już za późno aby wrócić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna, jednakże, otworzył szerzej oczy ale nie wykonał więcej żadnego ruchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec kliknął językiem w myślach i ponownie zaczął iść w jego stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po dziesięciu sekundach zapatrzenia się w nich, mężczyzna w końcu zrozumiał w jakiej sytuacji ta dwójka się znajdowała i przytruchtał do nich. Nie wyglądało aby przejmował się deszczem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W czym problem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um… ta dziewczyna nie czuje się za dobrze… czy w pobliżu jest doktor?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas wzmacniania uścisku na dziewczynie która mu się wyślizgiwała, chłopiec modlił się że jakiś był.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Więc chcesz aby spojrzał na nią lekarz? Mam nadzieję że masz ze sobą swoją kartę zdrowia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie zrozum mnie źle. Nie mówię tutaj o karcie która zapewnia cię do korzystania z opieki społecznej. Chodzi tutaj o coś co udowadnia że stać cię aby zapewnić sobie badanie medyczne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mięśnie policzkowe chłopca prawie drgnęły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …innymi słowy, muszę ofiarować coś o równej wartości?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chyba nie myślisz że opieka lekarza w tych czasach jest za darmo, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obojętny ton głosu którym mężczyzna mówił zaczął denerwować chłopca. Jedynym powodem dla którego chłopiec nie rzucił się z pięściami na mężczyznę był taki że nie mógł użyć rąk ponieważ podtrzymywał dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Super Cub w dobrym stanie, wystarczająco wody dla dorosłego mężczyzny aby przetrwać przez cztery dni, prowiant na cały tydzień i dwa zestawy przyborów codziennego użytku. Bierz co chcesz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Heh, to brzmi dość ekstrawagancko. Ale jest to twój środek transportu i pożywienie, prawda? Jak masz zamiar dać sobie radę bez tego wszystkiego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pomyślę o tym kiedy dziewczyna wydobrzeje, - Powiedział chłopiec, rażąc spojrzeniem mężczyznę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spokojny mężczyzna za szczerzył się i spojrzał na chłopca z góry, - A co jeśli to nie wystarczy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zgodzę się na wszystko, a kiedy dziewczyna wyzdrowieje, zemszczę się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Woa woa! Chcesz sobie zrobić wroga z całego miasta, czy jak? – Zaśmiał się mężczyzna, zmieszany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, chłopiec odwzajemnił ten śmiech groźnym spojrzeniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jeśli będzie trzeba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Och?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna się uśmiechnął. Niewyśmiewająco jak wcześniej, ale lekko z zainteresowaniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Może nie jestem Supermanem, ale jeśli do dla jej dobra to jestem gotów w każdej chwili zostać okrutnym kryminalistą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Rozumiem. W porządku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna śmiał się na całej twarzy. Mimo tego że kształt jego uśmiechu się nie zmienił, chłopiec w jakiś sposób nie był wstanie wyczuć ani złej woli ani sarkazmu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Na początek, zanieśmy ją do szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Huh? …Nie, ja w tej chwili potrzebuję lekarza…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jestem tutaj opowiedziały za naukę o zdrowiu, wiesz. Więc jestem coś jakby lekarzem. Chodź za mną, zaprowadzę cię do pokoju dla chorych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec był całkowicie zaskoczony podczas gdy mężczyzna do niego mówił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale co z twoim wynagrodzeniem i tym podobnym…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taka tylko gadka. Chciał po prostu wiedzieć jak mi odpowiesz. A teraz rusz się, przynieś ją tutaj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili stania tak w oszołomieniu, chłopiec podążył za truchtającym mężczyzną w dużą trudnością przez deszcz, w stronę budynku szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka minut później i umiejętnym leczeniu mężczyzny, dziewczyna leżała na łóżku w szkolnej Sali chorych. Jej twarz wyglądała teraz na dużo zdrowszą, co było efektem zastrzyku przeciw gorączkowego który dostała od mężczyzny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Naprawdę nas uratowałeś… Bardzo ci dziękuję, - Powiedział chłopiec, pochylając głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna, jednakże, zaśmiał się w odpowiedzi, - Niema problemu, chłopcze. Tylko trochę mnie odrzucasz, jeśli będziesz się tak grzecznie zachowywać po tym jak wcześniej się tak stawiałeś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna zarzucił na siebie biały płaszcz i założył srebrne okulary. Wcześniej nie było śladu, ale w tym ubraniu, mężczyzna faktycznie wyglądał jak gdyby zarządzał tym pokojem. Pomijając jego budowę ciała podobną do nauczyciela w-fu, oczywiście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jak się ma dziewczyna?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna lekko uniósł brew, najwidoczniej myśląc nad sposobem w jaki chłopiec zwracał się do swojego towarzysza, i usiadł na krześle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hm… najprawdopodobniej się przeziębiła kiedy jej ciało było osłabione podczas jej okresu. Sądząc po objawach, jest to zwykłe przeziębienie. Cóż, dobrze się spisałeś lecząc ją, więc będzie zdrowa gdy tylko trochę wypocznie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie wiem czy można nazwać to „leczeniem”. Ja tylko schłodziłem jej czoło i ostatecznie ciepło ją owinąłem. Co gorsza, niosłem ją przez ulewny deszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- I to mniej więcej wystarczy, wiesz. Niektórzy ludzie, kiedy się przeziębią, podają swoim pacjentom leki przeciwgorączkowe, następnie przeciw biegunce potem jeszcze na ból głowy i tak dalej i tak dalej… Po za tym, jej gorączka rzeczywiście była raczej wysoka. Gdybyście tam zostali, dziewczyna mogłaby dostać zapalenia płuc. Była to słuszna decyzja aby ją tu przynieść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z tymi słowami, mężczyzna wstał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobra, pójdę przynieść trochę nowego lodu. Możesz się zając wilgotnym ręcznikiem gdy mnie nie będzie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Jestem wdzięczny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- … Poważnie, przestań być taki grzeczny, - Mężczyzna zaśmiał się i wyszedł z pokoju po otwarciu drzwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wykonaniu kilku kroków w pustym korytarzu, mężczyzna odwrócił się do światła które uchodziło z izby chorych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Heh. By przetestować pacjenta. Wygląda na to że ostatnimi czasy stałem gorszą osobą niż się tego spodziewałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bez bycia usłyszanym przez kogoś, jego cichy szept znikł w przyciemnionym, samotnym korytarzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec ścisnął mocno ręcznik i przyłożył dziewczynie do czoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W misce było trochę lodu, który, o ile ilościowo był mały to za to wyraźnie był lepszy od deszczówki. Kolor na jej twarzy powrócił a i także jej oddech się uspokoił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu biorąc oddech, chłopiec rozejrzał się po pokoju i usiadł obok dziewczyny na łóżku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była to bez wątpienia izba chorych. Z tego jak wyglądała w środku, chłopiec mógł powiedzieć że ciągle funkcjonowała i tak też była używana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znajdowało się tam biurko i półka wypełniona lekami a także trzy łóżka z zasłonami. Z dwóch pozostałych łóżek, na jednym poustawiane były kartonowe pudła a drugie miało zaciągnięte zasłony. By może, znajdował się tam inny pacjent.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy idąc do tego pokoju, wybrali oni drogę przez główne wejście. Ku jego zaskoczeniu, jednakże, korytarze ani trochę nie były zakurzone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To samo liczyło się półek: o ile widać było że zapas lekarstw się zmniejszył to za to nie było żadnych śladów zaniedbania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie miał pojęcia ilu uczniów ciągle było w szkole, ale było to bardzo wątpliwe aby liczba uczniów była na tyle wysoka by nadal prowadzić lekcje. Zatem najtrafniejszym wyjaśnieniem było to że budynek był używano jak schronienie dla ewakuowanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczerze mówiąc, chłopiec nie ufał za bardzo mężczyźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec w prawdzie nie wątpił czy mężczyzna był odpowiedzialny za izbę chorych czy też nie, ponieważ jego sposób leczenia był odpowiedni i zręcznie operował wyposażeniem, ale nie wiedział czy mężczyzna ich wystawił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Być może tylko tak mówił że idzie przynieść więcej lodu a zamiar miał wrócić z zatwardziałymi bandytami uzbrojonymi w zaostrzone pręty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co nasuwało najwięcej wątpliwości było przesłuchanie kiedy się spotkali. Lekarz o zdrowym stanie umysłu nigdy by nie zrobił czegoś takiego—a tym bardziej kiedy było to widoczne że miał ze sobą chorą osobę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak czy inaczej, chłopiec był zdecydowany stać na straży.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez pierwsze dziesięć minut, przynajmniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Och…? – Mężczyzna rozszerzył oczy kiedy wrócił z powrotem trzymając przenośny termos chłodzący.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy go nie było, chłopiec najwidoczniej zaniedbał swoje zadanie opieki nad dziewczyną i usnął na krześle z głową położoną na łóżku dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna odłożył pudło na ziemi i próbował lekko potrząsnąć ramionami chłopca. Jednakże, nawet kiedy potrząsał trochę mocniej, to chłopiec i tak nie okazywał żadnych znaków budzenia się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna nie mógł go tak po prostu zostawić bo i on by się przeziębił. To powiedziawszy, był to także fakt, jednakże, że chłopiec starał się jak tylko mógł aby przynieść tą dziewczynę tutaj. To naturalne że był zmęczony. Mężczyzna nie był wstanie zmusić siebie aby go obudzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna próbował ściągnąć go z krzesła. – Err, co teraz zrobić? – rozmyślał. Trudno mu było zostawić go leżącego jak jakaś ofiara mordercy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hmm. – Zamamrotał i skierował swój wzrok w stronę sąsiedniego łóżka, gdzie jednakże, zobaczył tylko to co oczekiwał zobaczyć: górę kartonowych pudeł która przypominała wieżę Babel, zapełnionych lekami które dostał z pobliskiego szpitala.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W pierwszej kolejności, szkolna izba była prosto mówiąc jego kliniką i gdzie przesiadywał kiedy był na nocnej zmianie, więc łóżko na którym spała dziewczyna było wolne tylko dlatego że używał go do drzemania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Reflektując nad swoim raczej niechlujnym stylu życia, mężczyzna westchnął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak czy inaczej, było to niemożliwe aby przenieść teraz te wszystkie pudła. A więc, był tylko jeden sposób aby poradzić sobie z tą sytuacją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Iiiii… do góry…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna złapał chłopca za kołnierz i podniósł go na łóżko dziewczyny. Następnie ułożył go zadowolonego obok niej i przykrył ich oboje kocem—kiedy nagle przypomniał sobie że dziewczyna była w samej bieliźnie, a to z tego że jej ubranie było przemoczone i trzeba było je zdjąć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, nie miał zamiaru się tym przejmować, myśląc że i tak pewnie są parą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Natychmiastowo, dziewczyna się obudziła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najwyraźniej wysypiając się, dziewczyna ani trochę nie była senna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A i że nic się jej nie śniło, to nie wydawało jej się że czas przeminął. Fakt że jej świadomość była mglista zaraz przed zaśnięciem, zostawił ją w głębokim zdezorientowaniu na temat obecnej sytuacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W jej polu widzenia dziewczyna znalazła białe światło lamy fluorescencyjnej—pierwszą od jakiegoś czasu—i nieznajomy biały sufit.  O ile jej mózg nie zgnił od nadmiaru snu, to tego sufitu wcześniej nie widziała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Um… gdzie… jesteśmy? – Miałą właśnie zapytać chłopca, ale go tu nie było.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna przypuszczała że był  przy niej jak to zawsze, ale niestety, sąsiednie łóżko miało na sobie tylko górę kartonów i żadnego chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z lekkim westchnięciem, dziewczyna się obróciła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I go spostrzegła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego śpiąca twarz wypełniła jej pole widzenia, i zanim spostrzegła, dziewczyna wpatrywała się w nią przez kilka sekund.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Uwaa… ma dość długie rzęsy mimo tego że jest facetem! On zawsze wygląda trochę na tępego , ale teraz gdy śpi i z bliska, jego twarz wygląda na dziecięcą; jejuu, dlaczego on ma takie pełne usta! Tak bardzo chciałaby zapytać o sekret jego piękności, ale jakoś źle tak pytać o to będąc dziewczyną, i poza tym, mam dużą nadzieję że nic mi nie zrobił...&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na ułamek sekundy, dziewczyna się zapomniała i była na skraju radości z jego twarzy. Odzyskując swój rozsądek, który powędrował do świata snów, dziewczyna zaczęła spokojnie analizować sytuację w której była.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ewidentnie była w jakimś budynku. Chłopiec prawdopodobnie wziął ją do szpitala, ponieważ się o nią martwił. Szansa była, że było to „sąsiednie miasto” do którego zmierzali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znaczyło to że została położona na łóżku aby spała. To zrozumiała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale dlaczego on spał razem z nią?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie mogła powstrzymać się od zaczerwienienia po wypowiedzeniu tych słów w myślach. Spali razem. W tym samym łóżku! W nieco bardziej neutralnych słowach, dzielili łóżko. Ale problemem nie był sposób w jaki to nazwać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Biorąc pod uwagę to że wciąż był schludnie ubrany, dziewczyna była z całą pewnością przekonana że chłopiec nie „wykorzystał” okazji, ale mimo to, oni wciąż spali razem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co więcej, ją z niewiadomego powodu zostawiono w samej bieliźnie, odkrywając skórę, i wciąż z założonymi skarpetkami, sprawiając że jej ubiór przypominał jakiś fetysz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym właśnie momencie, dziewczyna stanęła naprzeciw dwóm wyborom. Zaakceptować tą sytuację albo potępić i krzyknąć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Co zrobisz, ja? Co zrobisz, dziewczyno? Taka okazja nigdy się już nie przytrafi. Ale jest jeszcze za wcześnie! Co powinnam zrobić? Czy powinnam przynajmniej złożyć pocałunek, jako przygotowanie na przyszłość? A może powinnam iść od razu na całość...&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna o mało nie dostała ponownej gorączki od wahania i wahania, gdy nagle chłopiec się leniwie ruszył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh… och…? Dziewczyno…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ku jej rozczarowaniu, jej pięść była szybsza od jej głowy. Przepraszam, chłopcze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Phgh!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Woa?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaskoczony przez chłopca który wyleciał z łóżka jak samolot z lotniskowca, mężczyzna prawie upuścił miskę którą trzymał. Mężczyzna był o włos od polania dopiero co wyzdrowiałej dziewczyny lodowatą wodą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Opanuj się, przecież jesteś pacjentem! Leż w łóżku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- T-Tak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie miała pojęcia kim jest, ale wciąż refleksyjnie posłuchała jego upomnienia ponieważ nosił on biały płaszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tylko po tym jak położyła swoją głowę na poduszce, ukrywając połowę twarzy pod kocem, dziewczyna ostrożnie zerknęła na mężczyznę w kitlu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um… mogę zapytać gdzie jestem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna położył miskę na umywalce i się uśmiechnął do dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jesteś w izbie chorych bezimiennego doktora bezimiennej szkoły w bezimiennym mieście którą zarządzam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Więc on naprawdę mnie tu przywiózł…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- I to jak. Znalazłaś sobie niezawodnego chłopaka: wygląda na to że ważne co los mu rzucił pod nogi on i tak go przezwyciężył aby cię przynieść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- On nie jest moim chłopakiem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sprzeciw czerwonej jak pomidor dziewczyny sprawiła że mężczyzna otwarł szeroko oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie jest?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie jest!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc jak szybko ponownie odpowiedziała, mężczyzna porównał dziewczynę na łóżku i chłopca który się zatopił w podłodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Och, zatem przepraszam. Wyglądaliście jako para, więc byłem pewien że byliście. Więc przypuszczam że to niezbyt dobrze aby dać wam spać w jednym łóżku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Myślę że w pierwszej kolejności to trochę wątpliwe czy powinno się kłaść zdrową osobę obok chorej. – Zarzuciła dziewczyna, z czerwonymi policzkami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna, jednakże, nie rozważał siebie jako osobę która popełniła błąd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Cóż, wygląda na to że z tobą wszystko w porządku, więc nie przejmuj się tym. Pomijając to, ten chłopak tam na dole przestał się ruszać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Eh? Czyżbym przedobrzyła?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wyszła z łóżka i obróciła chłopca który upadł na podłogę kilka chwil temu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otrzymawszy cios prosto w twarz, chłopiec został znokautowany po jednym ciosie i leżał tam nieprzytomny z krwawiącym nosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedną jedyną rzeczą  za którą mógłby rozważyć siebie jako szczęściarza był fakt że znajdował się w izbie chorych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wynikiem badania było stłuczenie i wstrząśnienie mózgu. Według tego co powiedziano chłopcu, mężczyzna pomylił się uważając ich za parę kochanków i położył go na jednym łóżku razem z dziewczyną, dając mu przyjemność zapoznania się z jej żelazną pięścią. To było naprawdę kłopotliwe.  Tak straszne jak się wydawało. Dlaczego, och dlaczego nie obudził się on wcześniej od dziewczyny?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …No coż, dobrze widzieć cię ponownie zdrową. Naprawdę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um, cóż, przepraszam…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec, który wyglądał na dość niezadowolonego, rzucił chusteczkę którą miał w nosie do kosza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na początku chusteczki były jasno czerwone, ale jak je stopniowo wymieniał to krew zaczęła ustawać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie przejmuj się tym. Pomyśl o tym jako wartym swojej ceny doświadczeniu. – Zaśmiał się mężczyzna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec spojrzał na mężczyznę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Absolutnie nie chce tego słyszeć od osoby która jest za to odpowiedzialna… Naprawdę, nic mi nie jest. Przyzwyczaiłem się do jej ciosów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- N-Nie zawsze jestem taka gwałtowna!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa, taa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak ani zaprzeczył jej ani zgodził się z nią. Sprawy tego typu często są pamiętane przez ofiary i całkowicie zapomniane przez sprawców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Po za tym, mała księżniczko?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna się wyprostowała gdy mężczyzna się zwrócił ku niej. „Mała księżniczka” w żadnym stopniu do niej nie pasowało, pomyślała, ale celowo o tym nie mówiła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Twoja gorączka w większości znikła a także twoje bóle menstruacyjne, tak mniemam, więc mogę cię wypisać. Jednakże, ponieważ jest możliwość że gorączka wróci, zostać tutaj do jutra.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak, zrozumiałam. Czy będzie to w porządku jeśli on także tu zostanie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie powinno być problemu. Ale aktualnie na łóżku jest teraz sterta kartonów, więc pomóż mi je zdjąć! – Za szczerzył się mężczyzna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec spojrzał na górę kartonowych pudeł którymi zostało przysypane łóżko i spuścił ramiona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zapłata o równej wartości, zgaduję…? – Wymamrotał chłopiec. Ku jego zaskoczeniu, jednakże, odpowiedź nie była twierdząca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Skończ żartować! Zapłacisz mi za leczenie przy następnej okazji. Ta lekka praca ledwo opłaci twój nocleg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwóch podróżników wymieniło spojrzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pozwólcie że was ostrzegę: Nie jestem tani, wiecie? Dla porównania, w tym mieście jest wielu lekarzy, ale niestety moje usługi są wyjątkowo drogie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwójka niemo wrzasnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah, i mówcie do mnie „dok”, okej? Najpierw może przebierzcie się w świeże ubrania. Przyniosłem wam kilka które powinny być mniej więcej w waszym rozmiarze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żeńska piżama i koszulka z parą jeansów dla chłopaka były położone na łóżku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Skończyłaś się przebierać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za zasłoną którą się właśnie odsłoniła była dziewczyna, ubrana w białą piżamę z niebieskimi paskami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zrelaksowana, dziewczyna wyglądała trochę bardziej na chorą niż wcześniej&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako że prawie wszystkie ich ubrania były nie do użytku, chłopiec nie miał wyboru jak tylko posłuchać doktora i niechętnie pożyczył od niego parę ubrań. Jeansy wyglądały na nowe, więc były w porządku, ale czarna koszulka z białym rzucającym się w oczy napisem trochę mu przeszkadzała. Na przodzie koszulki był napis „Prosto z Piekła” a na plecach „Dzieci Anarchii”. Jak by nie było, chłopak nie zaliczał siebie jako członka jakiegoś tępego gangu motocyklowego. Chłopak potrafił jasno wyczuć złą wolę nieznośnego doktora, tyle że nie mógł sobie pozwolić na bycie wybrednym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Po prostu leż w łóżku aż poczujesz się lepiej. Wygląda na to że dostanie od nich coś do jedzenia i wodę, więc się o nic nie martw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Okej. Dzięki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna pozwoliła sobie opaść na łóżko i przykryła się kocem aż pod samą brodę. Chłopiec uznając takie zachowanie za urocze, nie umiejąc się powstrzymać, uśmiechnął się. Wyglądało na to że dziewczyna dostrzegła jego zachwyt, a to spowodowało że jej policzki się zarumieniły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chłopcze…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hm?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna odwróciła się od chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Dziękuję za wszystko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wyciągnął rękę w jej stronę i pogłaskał ją po głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie ma za co…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wspólnym późnym śniadaniu z dziewczyną i lekkim odpoczynku, chłopiec zaczął przenosić kartonowe pudła razem z doktorem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najwyraźniej pudła te były wypełnione dobrami medycznymi z któregoś szpitala. Ten Mount Everest wyglądał na kawał ciężkiej roboty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już na starcie była potrzebna drabina, aby ściągnąć pudła z samej góry! Chłopak nie miał wolnej myśli, aby przejmować się ich zawartością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle, w szczelinie pudła, które przenosił chłopiec, zalśnił malutki czubek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Woa, doktorze! Co to u licha jest?! To igła! Tu jest igła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah, taa, to co tam trzymasz to igły do strzykawek. Wiesz, odpadki ze szpitala. Definitywnie powinienem się ich później pozbyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Proszę nie zostawiaj tutaj takich rzeczy! Co byś zrobił gdybym przez przypadek się taką ukuł?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie martw się. Środków dezynfekujących mam całą tonę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie oto mi chodzi! – Desperacko sprzeciwił się chłopiec i odłożył pudło które zawierało zużyte igły na podłodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obecnie w izbie chorych prawnie nie było już wolnego miejsca. Przez co byli zmuszeniu je poustawiać. Wcześniej próbowali ustawić je na korytarzu, jednakże to powodowało że przypominało to sytuację w której byli przedmiotem dochodzenia przez grupę policjantów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będąc w stanie dłużej wytrzymać, dziewczyna podniosła głowę z łóżka i zapytała, - Hej, czy potrzebujecie mojej pomocy? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, jej dobra wola była natychmiastowo odrzucona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Być dobrą pacjentką i siedź cicho! Tylko byś przeszkadzała. Poza tym wyglądasz na niezdarę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- C…?! Co to było?! Nie oceniaj umiejętności kogoś kogo dopiero co poznałeś tyko po jego wyglądzie! Nawet ja jestem w stanie wykonać proste czynn—Zaczęła dziewczyna i uderzyła z prędkością w miskę na umywalce. Woda w misce, która była schłodzona lodem, z oszałamiającą precyzją wylądowała na chłopcu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Err… spisałaś się, taa. Możesz teraz odpocząć. Pozostałe zadania i tak mogą być zrobione tylko przez doktora.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wciąż zmoczony, chłopiec został wysłany na zewnątrz budynku jak bezpański pies.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda była tak piękna że ulewny deszcz poprzedniej nocy wydawał się nieprawdą. Czyste niebo, wolne od jakichkolwiek zanieczyszczeń, wypełnione było jaskrawym niebieskim kolorem i nie było widać żadnych chmur. Chłopiec czuł się świetnie patrząc na nie—pomijając fakt że wyglądał jak zmoczony szczur.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wygląda na to że nie zrobiło by to wielkiej różnicy jeśli poczekałbym do następnego ranka aby ją tu przywieźć… -- Wyszeptał do siebie chłopiec, nieświadomie, uśmiechając się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż, w tym wypadku miałby przyjemność noszenia jej pod tym upalnym słońcem. To byłoby tak samo kłopotliwe, a przynajmniej tak próbował sobie wmówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słońce paliło jego skórę swoimi promieniami i zaczynało suszyć jego mokre ubranie. Ostatecznie z pomocą jego temperatury ciała, jego ubrania były prawie suche nawet zanim można by nazwać minięty czas przerwą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle, znajomy obiekt znajdujący się za nim przykuł jego uwagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to ich srebrny Super Cub, którego zostawił poprzedniego wieczora przy barykadzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A co to tutaj robi…? Czy on przyprowadził go dla nas?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było możliwości aby Cub sam tutaj przyjechał. O ile z pewnością była to zabawna rzecz do wyobrażenia, to było to więcej niż nieprawdopodobne że ich wyśmienity a jednocześnie normalny Super Cub posiadał funkcję autopilota.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej, dzieciaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec odwrócił się do doktora gdy tylko usłyszał jego głos. Nie żeby mnie to obchodziło, ale czy jest to moje nowe imię? Lekarz nie wyglądał aby kierował się złą wolą, ale mimo to chłopak nie mógł nic poradzić na to że czuł się lekko urażony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Prawie skończyłem przygotowywać twoje posłanie. Możesz iść i przynieść teraz swój materac. Jest w pracowni krawieckiej na trzecim piętrze. Aby do niego dotrzeć... cóź, sam zobacz. Powinieneś go znaleźć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zrozumiano. Gdzie jest…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Klucz. – Chłopiec chciał kontynuować, ale klucze poleciały w jego stronę zanim zdążył dokończy. Tania plastikowa karta na imię była do nich doczepiona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jak tylko skończysz, to będzie pora aby coś zjeść… cóż, ale nie będę szykować nic wykwintnego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eh, nie że nie będziesz? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, nie będę. Jak by nie było, twój dług jak na ten moment ciągle tylko rośnie, czyż nie? – Powiedział i zaśmiał się głośno. Chłopcu aż ciarki przeszły. – To ja zorganizowałem zebranie waszego skutera, no i jeszcze nie otrzymałem zapłaty za jej leczenie… Och zobaczmy—jakiego rodzaju zapłaty powinienem od ciebie zażądać… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z punku widzenia chłopca wyglądało to tak jakby doktor szczerzył się od ucha do ucha. Wyrastający ogon diabła z jego tyłka oczywiście był dołączony do tego obrazu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ghwaa… aahm…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym właśnie momencie, usta dziewczyny były otwarte pod kątem większym niż 45° z powodu mocnego ziewnięcia. Podczas otwierania ust tak szeroko bez ostrożności może skutkować przemieszczeniem szczęki, ziewanie to fizjologiczne zjawisko które można zaobserwować u większości ssaków. Nie będący raczej widokiem prezentacyjnym, dziewczyna nie mogła oczekiwać że uda się jej go powstrzymać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Innymi słowy, dziewczyna była znudzona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdy kto kiedykolwiek musiał zostać w domu z powodu przeziębienia powinien to zrozumieć. Im bardziej się zdrowieje z choroby takiej jak przeziębienie, tym bardziej zaczyna być nudno. Mimo że jesteś na drodze do odzyskania pełni zdrowia, lekarz nie zezwala ci na wyjście z łóżka – i ze względu na naturę człowieka, to nie uniknione że wyłoni się buntowniczy duch który sprawi że będziesz się chciał uwolnić i uciec gdy lekarza nie ma w pobliżu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna ubrała swoje adidasy które miała przy łóżku i ruszyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście dziewczyna nie miała zamiaru opuścić miasta. Jedyne czego chciała to zaczerpnąć świeżego powietrza------&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszam, czy mogę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatem, dziewczyna mogła poczuć jak serce podskoczyło jej do gardła, kiedy nagle usłyszała nieznajomy głos w pokoju w którym nikogo nie powinno być.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy była aż w takim stanie że miały omamy słuchowe? Szukając miejsca w pokoju gdzie ktoś mógłby się schować… dziewczyna znalazła jedno: trzecie łóżko, bezpośrednie naprzeciw jej oczu, pod oknem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wahająco podniosła swoją twarz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um, przepraszam, - powiedział głos, a wraz z nim przesunęła się zasłona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna odskoczyła do tyłu. Uderzając łydkami o krawędź łóżka za nią i nie kończąc na upadaniu na łóżku dziewczyna wywinęła pół-fikołka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozszedł się dźwięk uderzenia jakby sam zapaśnik upadł i w następnej chwili otworzyły się drzwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lekarz z chłopcem weszli do pokoju i otworzyli szeroko oczy, tylko po to aby je po chwili zmrużyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …co ty robisz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um… cóż… - Dziewczyna próbowała się tłumaczyć, ale było to bezskuteczne. Słowa nie potrafiłyby opisać powodu, dla którego znalazła się w tej sytuacji, robiąc stójkę na głowie w piżamie i adidasach, z jej plecami opartymi o łóżko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszam… aż do chwili mocno spałam – Powiedziała dziewczyna, kłaniając się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, to ja przepraszam za bycie tak głośno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ta nieznajoma dziewczyna spała w łóżku z zasłoniętymi zasłonami. Najwidoczniej, przyjazd chłopca także był dla niej nowością, ponieważ od poprzedniej nocy cały czas spała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie nie, im weselej tym lepiej – Zaśmiała się dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była w ostatniej fazie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej skóra i włosy były śnieżnobiałe—bielsze od albinosa. Ponieważ cierpiąc na „znikanie” nie oznaczało posiadanie złej krwi czy coś, ale raczej że kolor osoby blaknął, dziewczyna wprawdzie nie wyglądała na chorą. Jej biała skóra sprawiała że wyglądała jak wróźka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:Tabi_ni_Deyou_P0250.jpg|thumb|Słowa nie potrafiłyby opisać powodu, dla którego znalazła się w tej sytuacji, robiąc stójkę na głowie w piżamie i adidasach, z jej plecami opartymi o łóżko.]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako Japonka, jej oczy powinny być albo czarne albo ciemnobrązowe, ale jej były koloru jasnego szaro-popielnego. Bez wątpliwości te oto były symptomy ostatniej fazy „znikania”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie zmieniła się jeszcze na kompletnie czarnobiało, ale prawdopodobnie nie zostało wiele czasu do momentu aż się zmieni. O ile prędkość z jaką postępowała choroba nie był koniecznie stały i różnił się u każdego, tutaj spokojnie można było powiedzieć że jej pozostały czas w sumie nie był długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, to chyba przedstawię ją wam. – powiedział lekarz gdy obok niej stanął. – Ta mała piękność jest uczniem tej szkoły. Praktycznie tu mieszka ponieważ łatwo choruje. –&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna o której mowa ukłoniła się lekko zawstydzona, co jednakże, była prawdziwie wdzięcznie i pasowało do obrazu pechowej piękności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jej wiek powinien być podobny do waszego; szesnasty. Nazywamy ją…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Doktorze…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna ciągnęła go za jego biały płaszcz i protestowała szepcząc do niego z czerwonymi policzkami. Widząc że wyglądała na zdesperowaną, dziewczyna i chłopiec wymienili spojrzenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Przestań, to nie jest coś co mogłabyś ukryć. Ani nie jest to czymś czym trzeba się przejmować. Okej, um... słuchajcie, jej przydomek to ‘księżniczka’.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Księżniczka? – Zapytała dziewczyna w odpowiedzi, zaskoczona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna która została nazwana „księżniczką” schowała głowę i spuściła wzrok z czerwoną twarzą. W rzeczy samej, brzmiał on idealnie jako przydomek dla niej. Ona naprawdę wyglądała jak księżniczka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …N-Nie lubię tego imienia ponieważ jest zawstydzający, ale doktor po prostu nie słucha i ciągle mnie nazywa „księżniczka, księżniczka”. Przez niego, wszyscy w mieście teraz tak na mnie mówią…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale to świetnie pasuje. – powiedział chłopiec. Z naturalnym uśmiechem, zaskakując dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lepiej żebyś umyślnie jej nie podrywał, kobieciarzu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszam… ale mogę znać wasze imiona? To nie wporządku jeśli tylko jak się przedstawię…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Rozumiem. Masz rację. Ja jestem ‘dziewczyna’!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dość podobnie, ja jestem ‘chłopiec’! Miło cię poznać, wasza wysokość!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec raz jeszcze słodko się uśmiechnął. Tym razem dziewczyna przypuściła atak jej żelaznym łokciem – prosto w jego bok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z czasem gdy grupa, która urosła to liczby czterech członków, w ramach przekąski zjadła sushi z sałatką z wodorostów, dziewczyna była już w pełni zdrowia. Jedyne co pozostało to odzyskanie siły w jej nogach, które osłabły przez jej przeziębienie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie można zapomnieć, że dziewczyna była niezłą atletką i wojownikiem mimo że dzień wcześniej wyglądała jak zwłoki. Doprowadzić się do stanu pełnej aktywności do jutra będzie dla niej łatwizną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobra, dzieciaku. Przyszedł czas abyś popracował. – Powiedział lekarz, wstając z tanio-wyglądającego taboretu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odkładając aluminiowy talerz który był własnością szkoły na stole, chłopiec westchnął w myślach. Pomału zaczął się przyzwyczajać do jego obłudnego zachowania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Księżniczka lubi popołudniu iść na spacer do miasta, wiesz. Niestety, mam niezwykle nudne ale bardzo ważne zadanie uczestniczenia w zebraniu w szpitalu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- D-Doktorze… - Sprzeciwiła się księżniczka przepraszająco, ale on ją zignorował.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zatem, chłopcze, będziesz jej dzisiaj towarzyszył. Przy okazji śmiało możesz pozwiedzać miasto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej, doktorze! A co ze mną?! – Sprzeciwiła się dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lekarz wskazał na nią swoim palcem wskazującym. – Ty masz zakaz wychodzenia na zewnątrz. Zatem, wezmę to na przechowanie. – Następnie lekarz podniósł papierową torbę która zawierała ubrania dziewczyny w których przyjechała, tak jak i jej buty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- C---Kiedy ty…?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna natychmiastowo próbowała wyrwać ją z powrotem, ale lekarz zrobił unik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Okej, wiesz co robić. Nie martw się, powinienem wrócić późnym popołudniem. – Lekarz im pomachał i odszedł jak wiatr. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zostawieni z tyłu byli zaskoczeni dziewczyna z chłopcem i zaczerwieniona księżniczka z jej wzrokiem spuszczonym na podłogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatecznie chłopiec zgodził się na dotrzymanie towarzystwa księżniczce i poszedł z nią na spacer do miasta. Delikatna księżniczka używała wózka inwalidzkiego do poruszania się, a zatem i szczęśliwie chłopiec nie musiał iść z nią za rękę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To jednak, nie uspokoiło gniewu dziewczyny w żadnym stopniu, i obecnie patrzała na niego jak jakaś bestia z rogami prosto z piekła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um… Naprawdę bardzo, bardzo przepraszam. Jeśli ci to przeszkadza to możemy wrócić w każdej chwili…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hm? Nie martw się. Jestem dłużny lekarzowi, i co najważniejsze, już za późno aby powstrzymać tę dziewczynę przed wybuchem. – Odpowiedział chłopiec z przekonaniem, pchając jednocześnie wózek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jasne słońce, które świeciło tak mocno jak zawsze przywitało ich kiedy opuścili budynek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak pchnął ją przez betonowy zjazd który wyglądał jak by był niedawno zbudowany i kierował się naprzód przez zabłocony dziedziniec szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy potrzebujesz parasol?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Na razie nie, dzięki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Okej. – Powiedział chłopiec i porzucił temat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W zrozumieniu chłopca, cierpiący na albinizm—zaburzenie wrodzone którego rezultatem było dziedziczenie recesywnego genu allele—byli bardzo wrażliwi na promienie ultrafioletowe ze względu na niewystraczającą ilość melaniny w skórze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dużo inaczej, tracąc kolor z powodu „znikania” był niespowodowany brakiem melaniny. Melanina sama w sobie stawała się bezbarwna, co więc znaczyło że jej obrona przed promieniami ultrafioletowymi była taka sama jak chłopca, mimo że zmieniła się prawie cała na biało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odkąd, jednakże, bezpośrednie światło słoneczne nie było dla niej dobre, cierpiąc z powodu słabego serca, chłopiec wziął ze sobą parasol tak na wszelki wypadek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Gdzie jest nasz pierwszy przystanek, Księżniczko?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- J-Ja naprawdę nie chcę sprawiać kłopotu, więc możemy wrócić jeśli chce…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie mów tak. Jest to świetna okazja dla mnie aby rozejrzeć się po mieście, więc proszę być moim przewodnikiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Księżniczka spojrzała na uśmiech na jego twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Tak! Zostaw to mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna promieniowała radością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Haha! Żeby pomyśleć że moim przewodnikiem jest księżn… —Zaczął chłopiec, ale zatrzymał się w połowie zdania ponieważ wyczuł czyjąś straszną złość na swoich plecach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jakiegoś powodu, chłopak był pod wrażeniem że aura gniewu przeciekała przez luki w zasłonach pewnego pokoju w szkole za nimi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- U-Um… cóż, na początek się ruszmy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- H-Huh?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zaczął pchać wózek w raczej szybkim tempie, gdzie to Księżniczka, trochę zaskoczona, zaczęła opowiadać o mieście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tymczasem w izbie chorych.&lt;br /&gt;
- UGAAA!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z dziwnym krzykiem, dziewczyna zeskoczyła z łóżka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oburzające! Niesamowicie Oburzające! Dlaczego sprawy się tak potoczyły?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Będąc nieświadomym kobieciarzem, chłopiec z pewnością podrywał Księżniczkę niezliczoną ilość razy nawet sobie nie zdając sobie z tego sprawy. Nie była to wyssana z palca teoria, było to szczególny atrybut jego istnienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…A przynajmniej, był to efekt jaki on miał na nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Delikatna księżniczka, huh. – Pomyślała. – Tego się nie spodziewałam…! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Całkowicie była zaskoczona przez pojawienie się nowego rywala, który posiadał tak całkowicie dziewczęcą osobowość, którą dziewczyna mogła nie mogła wyobrazić siebie ani w jej najdzikszych marzeniach ani nigdzie indziej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż, oczywiście to by się nie wydarzyło gdyby nie zasłabła przeziębiając się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy dziewczyna zdała sobie sprawę że to jej wina jest powodem tej sytuacji, pozostała tylko jedna droga wyjścia: zapobiegnięcie wydarzeniu się kolejnych sytuacji komedio-romantycznych. Jednakże, ponieważ została pozbawiona jej codziennych ubrań i butów, jej ekwipunek składał się jedynie z piżamy którą miała na sobie. Nawet w grach RPG, gracz zwykle zaczyna z czymś w stylu PROSTE UBRANIE, DREWNIANA MACZUGA i PARA SANDAŁÓW. Po za tym, o ile odważna była, to mimo to jej zawstydzenie nie pozwalało jej na wyjście na zewnątrz w samej PIŻAMIE.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eww… Muszę zatrzymać ten romans i komedię od dalszego postępowania…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W poszukiwaniu czegoś pomocnego, dziewczyna rozglądała się po pokoju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znalazła biały płaszcz od tego paskudnego lekarza na oparciu krzesła przy jego biurku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Cóż, powinno wystarczyć, chyba?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna założyła go na początku z niechęcią, ale nawet się jej spodobał jak tylko go założyła. Będąc długim i mając guziki, wyglądał o dużo lepiej niż piżama jak się spojrzało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To pozostawia tylko buty…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niestety, to już nie było łatwe aby znaleźć coś takiego. Mimo wszystko, w szkole nie zdejmuje się butów. Według doktora, w klasach znajdowali się ludzie, ale jako uciekinier, dziewczyna wolała raczej nie zbliżać się do zamieszkanych stref. Z drugiej strony, o ile podłoga z linoleum w izbie chorych nie sprawiała problemu, to dziewczyna nie chciała ranić swoich stóp chodząc po asfalcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po obejściu szkoły tam i z powrotem, dziewczyna znalazła parę sandałów w łazience Sali gimnastycznej. Ponieważ nie było innych opcji, dziewczyna zdecydowała się ich użyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozostawiając DREWNIANĄ MACZUGĘ, która nie była potrzebna, dziewczynie udało się ubrać PASKUDNY BIAŁY PŁASZCZ, PIŻAMĘ i parę ŁAZIENKOWYCH SANDAŁÓW.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna truchtem zadowolona opuściła budynek szkoły—gdzie znalazła kogoś kogo świetnie znała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Och, to Cubbi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bez wątpienia ich srebrny anioł struż, ich Super Cub.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec raczej miałby trudności aby go tu przyprowadzić, biorąc pod uwagę czas, więc dziewczyna podejrzewała paskudnego szkolnego lekarza o pozbieranie go.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przemoczony bagaż był rozłożony na ziemi przed wejściem i się suszyło razem z Cubbem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz gdy o tym pomyślała, około jednej czwartej jej wyzdrowienia było dzięki Cubbowi ponieważ inaczej nie była by w stanie dotrzeć do miasta bez jego szybkich stóp. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jadąc przez pół dnia na pełnym gazie i być wystawionym na ulewny deszcz przez cały dzień, jego srebrna farba była pobrudzona przez brud i błoto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nagle została opętana rodzajem sentymentalności który trudno było opisać słowami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …W porządku! Zasługujesz na dobre mycie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naprawa i utrzymanie Cubbego było pracą chłopca, ale dziewczyna była pewna siebie że będzie w stanie umyć skuter nawet sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciężko oddychając nosem, dziewczyna przeglądała grządki i umiejętnie znalazła szlauch i kran z wodą. Szkoły to dziwne instytucje które sprawiają że ich użytkownicy, uczniowie, zajmują się sprzątaniem, zatem dziewczyna wygrzebała koszyk i ścierkę w niedługim czasie. Z jakiegoś powodu, był tam też wosk do samochodu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej pierwotny cel ucieczki całkowicie wyleciał jej z głowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hejże! Dzisiaj nie z lekarzem, księżniczko?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- T-Tak. Miłego dnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pewnie! Hej młody, dobrze się nią opiekuj, okej?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Zostaw to mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje byli witani, co jakiś czas podczas spaceru. Słowa Szefa, że było to „tętniące życiem” miasto wyglądały na prawdziwe, lub może nawet się polepszyło od ostatniego czasu gdy tu był.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzielnice mieszkalne, budynki rozrywkowe i tym podobne zostały porzucone, i większość mieszkańców przeniosła się do szkoły lub innych dużych budynków użytku publicznego. Widocznie, tak było łatwiej śledzić liczbę osób, które znikały przy jednoczesnym zachowaniu ładu w mieście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będąc w stanie kontynuować biznesu, większość ulicy sklepowej została zamknięta. Według Księżniczki, warzywniaków i sklepów z rybami w mieście także zostały zamknięte albo były używane tylko ze względu na ich wyposażenie ponieważ nie było potrzeby rozdawania żywności przez nie. Drzwi do sklepów z przyborami i księgarnie były szeroko otwarte, witając każdego kto był w potrzebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mimo to… - Pomyślał chłopiec i powiedział. – Jesteś dość popularna Księżniczko, co nie? –&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- M-Musisz być w błędzie… - Próbowała zaprzeczyć jednocześnie rumieniąc się, ale rozważając że absolutnie każdy kogo jak dotąd spotkali przywita ł ich i się z nią droczył, jej słowa prawie że wcale nie były przekonujące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To przez to że ja po prostu lubię spacerować…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Rozumiem. Innymi słowy, jesteś idolem tego miasta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Idolem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec myślał że usłyszał nutkę przygnębienia w jej głosie na ułamek sekundy, ale kiedy na nią spojrzał, ona uśmiechała się tak jak wcześniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje zeszli z dużego prostego zbocza i dotarli do miejsca które można było nazwać miastowym targiem, gdzie dobra z miasta i ryby z połowu były wymieniane lub rozdawane. Ponieważ od czasu targu rybnego, który był przebudowany z portowego magazynu, był lekko przemieszczony, przez to nie było tu zbyt wielu ludzi. Mimo to, chłopiec nie widział takiego zgromadzenia ludzi od miesięcy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszam chłopcze, ale może chciałbyś zobaczyć morze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Morze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Ponieważ jest to miasto portowe, możesz nawet dojść do linii brzegowej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Brzmi świetnie. Może powinienem iść popływać gdy już tam dotrzemy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie powinieneś nie doceniać naszych brzegów, lub następnym razem, gdy dotrzesz do tego miasta będzie to jako topielec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eh? – Skrzywił się chłopiec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Woda nie jest cieplejsza w lecie i fale są bardzo szybkie. Nie ma też żadnych kąpielisk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Będę o tym pamiętał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednocześnie pchając wózek, chłopiec przysiągł sobie że nie ważne jak bardzo by go dziewczyna błagała o kąpiel w morzu, on odmówi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym jak spacerowali w dół miasta, jedno duże wzgórze, przez piętnaście minut podążając za jej radami, ciemnoniebieskie morze, które z daleka niewyraźnie mógł zobaczyć, było przed jego oczyma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to niezbyt duży port łowiecki z kilkoma łodziami rybackimi unoszącymi się na wodzie i latarnia morska unoszącą się na boku. Morska bryza łaskota ich nosy i unosiła ich włosy na wietrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naprzeciw ich oczu, bezgraniczne morze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Naprawdę jest szerokie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Morze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, wyspa. Urodziłem się i wychowałem w stolicy, wiesz. Nie mogę się do tego przyzwyczaić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eh…? Popraw mnie jeśli się mylę, ale czy przybyliście tutaj aż ze stolicy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przybyliśmy, taa. Tyle że, trzy miesiące nam to zajęło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Razem z dziewczyną?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa, razem z nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najwidoczniej zaskoczona. Księżniczka szeroko otwarła oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak długi okres czasu… tak długi dystans…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, jeśli nie mielibyśmy naszego skutera, upieklibyśmy się zanim zdążylibyśmy opuścić główną wyspę.- Zaśmiał się chłopiec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pakujecie cały swój bagaż na skuter?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Wzięliśmy ze sobą parę kocy do spania, jedzenia i wody. I oczywiście ubrania i rzeczy codziennego użytku. Z pewnością byliśmy płascy jak naleśnik bez naszego Super Cuba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cuba?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah, wydaje mi się że sama nazwa nic ci nie mówi? Jest to nazwa zmotoryzowanego roweru który jest często używany przy pracy dostarczania gazet czy pizzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cubuś, tak? Co za urocze imię!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu, „Cubbi” awansował na „Cubusia”. Należało mu się, biorąc po uwagę to że oni sami także awansowali, będąc traktowani tak mile. – Następnym poziomem będzie ‘Cubusiątko’, tak mi się wydaje? – Chłopiec marzył bez znaczenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pomijając czy jest urocze czy nie, gwarantuję że jest to niezły pojazd! Ponieważ został stworzony do zadań, jest solidny i może utrzymać dużo ciężkich rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Prawdziwy pracownik, czyż nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W rzeczy samej. I prawie wcale się nie psuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Czy nie miałbyś nic przeciwko zabraniu mnie na przejażdżkę później?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prośba księżniczki spowodowała że usta chłopca się w jednej chwili zamknęły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ech?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle znikąd, dziki podmuch wiatru wszedł w słowo chłopcu. Oboje szybko zamknęli oczy i skierowali się w stronę z której zawiał wiatr.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten nagły podmuch wiatru przeszedł przez nich chwilowo i zostawił miedzy nimi ciszę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Wygląda na to że wiatr nabiera na sile. Może powinniśmy wrócić?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Tak, to dobry pomysł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie odpowiadając na jej poprzednie pytanie, chłopiec zaczął pchać wózek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spoglądając na wzniesienie z którego zeszli, chłopiec zauważył kropkę która była szkołą w której była dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z czasem, gdy zegar wskazał dziewiątą rano, dziewczynę można było znaleźć przy ich Super Cubie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wyglądała na markotną, ale się nie obijała wykonując swoją pracę, co było bardzo w jej stylu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dodatkowo zwróciła piżamę i ponownie była w swoim szkolnym mundurku. Oczywiście, dziewczyna nie była na tyle bezmyślna by wyruszyć ku słońcu, które świeciło jak by jutro miało nie nadejść, w jej pełnym mundurku w wersji na zimę. Jak to zwykle robiła, dziewczyna zdjęła marynarkę i była tylko w koszuli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, z jakiegoś powodu nie było tu chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Kurcze, naprawdę już odjeżdżacie? Jakoś mam wrażenie że nie spłaciliście jeszcze swojego długu. – Westchnął lekarz i spojrzał z ukosa na dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdejmując swój biały fartuch, lekarz był w swoim garniturze który zwykle miał na sobie jednakże dziewczyna uważała że plastikowe klapki i okulary przeciwsłoneczne okropnie mu nie pasowały w tym stroju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Proszę dopisz to do rachunku. Zapłacimy następnym razem, gdy przyjedziemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- I kiedy to będzie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna podrapała się po głowie i zaczęła liczyć na palcach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W międzyczasie, chłopiec wrócił z dzielnicy targowej z małą paczką w rękach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas spoglądania na chłopca, który pomagał ładować bagaż, lekarz ponownie westchnął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …A tak w ogóle to gdzie wy chcecie jechać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co za głupie pytanie! – Za chichotała dziewczyna i wymieniła spojrzenie z chłopcem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- „Na koniec świata!”&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otrzymując odpowiedź od obojga jednocześnie, lekarz otworzył szeroko oczy. Zaśmiał się, zaskoczony, i zdjął okulary przeciwsłoneczne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …w takim wypadku byłbym głupi gdybym nie zażądał wysokiego oprocentowania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej, hej, Doktorze. Nie bądź nie miły! – Ktoś zażartował z tyłu, powodując że lekarz się obrócił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tam znalazł on Księżniczkę która nie tylko odstawiła wózek inwalidzki, ale także nie miała na sobie piżamy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście nie była naga, ale w zwykłym ubraniu, na co dzień składającego się z beżowych spodni i białej koszuli z nadrukiem. Znali ją tylko pół dnia, ale mimo to ten ubiór wyglądał świeżo dla nich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co jest…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na widok lekarza któremu opadła szczęka, chłopcu na ustach pojawił się przelotny uśmiech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Okej, wszystko gotowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna poklepała miejsce pasażera i upewniła się że lina w około ich bagażu jest dobrze naciągnięta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chłopcze! Prowiant?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zapakowany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Lekarstwa?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Uzupełnione.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Woda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pełny zbiornik&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Paliwo?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pełny bak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Żołądek?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pełny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Toaleta?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Byłem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec dał dziewczynie znak kciukiem w górę i założył swój pół-kask jak zawsze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oglądając go, Księżniczka zachichotała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cubuś wygląda dość inaczej w porównaniu do wczoraj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgadza się. Cały bagaż został zdjęty na czas w którym Księżniczka nim jeździła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy on naprawdę się nie zarwie pod tak dużym ciężarem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, bez obaw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec już miał dodać, - Wiesz, ten skuter nie jest taki słaby! – ale nagle się za szczerzył i w zamian powiedział, - …W taki razie, Księżniczko, czy chciałabyś pomóc nam by było nam lżej?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nad głową Księżniczki pojawił się znak zapytania z powodu jego nagłej propozycji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Proszę, to dla ciebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec poszperał w bagażu i wyciągnął grubą książkę A5 i jej ją podał. Był to pamiętnik z jasno niebieską okładką. I oczywiście jak to pamiętnik, był on wyposażony w zamek z kłódką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To jest…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był on raczej ciężki gdy Księżniczka wzięła go do ręki. Nie tak ciężki jak ich, okładka była masywna. Był to dobrze wykonany pamiętnik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Kiedy ty…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Znalazłem go w księgarni w dzielnicy handlowej chwile temu. Czy to jazda, czy pisanie pamiętnika. Myślę że to ważne by od czegoś zacząć. – Powiedział chłopiec, uśmiechając się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Księżniczka przełknęła i otwarła zamek malutkim kluczykiem i mile brzmiącym kliknięciem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Próbując uspokoić swoje bijące serce, Księżniczka delikatnie go otworzyła. Wraz ze lekkim skrzypieniem wydanym przez świeży klej, otwarła się strona której jeszcze nigdy nie otwarto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten pamiętnik był wciąż pusty. Wszystkie z jego ponad trzystu stron były całkowicie czyste. Nawet data nie była zapisana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wypełnię go.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Haha!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O nie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łzy nie chcą przestać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako że Księżniczka nie wyglądała by była w stanie być spokojna jeśli patrzała by dłużej na niego, to zamknęła go tak delikatnie jak go otworzyła. Po zamknięciu zamka, spojrzała na chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Bardzo ci dziękuję. Będę się o niego troszczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mm. Jeśli uda ci się zapełnić wszystkie strony, to miły prezent ode mnie będzie czekał na… - I w tym momencie Dziewczyna uderzyła go w głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie składaj obietnic których nie możesz dotrzymać! Jeju… zawsze dając prezenty innym dziewczynom…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po usłyszeniu monologu Dziewczyny, który także zawierał jej prawdziwe myśli, Księżniczka mocniej przytuliła pamiętnik w jej rękach, głaskając ładną niebieską okładkę i przyciskając do niej swój policzek jak gdyby to było dziecko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zapomnij, już go otrzymałam! Teraz jest mój. Na pewno go nie oddam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Że c-?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lekki uśmiech pojawił się na ustach lekarza, który patrzył jak Księżniczka mówi więcej niż zwykle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Pomijając żarty, gdzie macie zamiar się udać? I nie mówię tutaj o ‘końcu świata’, a o konkretnym celu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Aah, nie myśleliśmy o tym… Pierwotnie kierowaliśmy się na północ ponieważ zgadywaliśmy że się ociepli.&lt;br /&gt;
- Więc kierujcie się na południe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego sugestia spowodowała że każdy z zapytaniem przechylił głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Według tego co słyszałem od ostatniego przybysza, jest tam prom gdzieś w okolicy półwyspy Noto, który płynie raz na miesiąc na kontynent. Możecie przedostać się na stały ląd jeśli poprosicie ich by was przewieźli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec i dziewczyna wymienili spojrzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Stały ląd, huh… Brzmi zabawnie, ale nie umiem nic po Chińsku…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czemu miała byś się przejmować? Oni także nie znają twojego języka, więc jest po równo!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego logika była dość niepoważna, ale odkąd byli na wyspie, było to prawdą że nie było innej drogi jak tylko zawrócić lub przebyć ocean. Być może było to w porządku mając konkretny cel kiedy i tak udawali się na południe. Było także prawdą że nie specjalnie czekali na nadejście zimy będąc na wyspie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale powinniśmy wiedzieć o tym trochę wcześniej…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, na to już nic nie poradzimy. – Powiedział chłopiec i wskoczył na siodełko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobra, pozdrówcie dziadków ode mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie ma sprawy. Ale to czy będą pamiętać się dopiero okaże, ponieważ mogę się założyć że właśnie topią swoją stratę Panienki w alkoholu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ahaha! Do czasu kiedy to nie kopną w kalendarz to ty tutaj rządzisz, Doktorze!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Kiepski żart. Jak wielu staruchów którzy są bliscy tego o czym mówisz myślisz że tu jest? Do tego przyda mi jeszcze kilkunastu innych lekarzy z pogotowia!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy tych dwoje się razem śmiało, Księżniczka podeszła do chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Uważaj na siebie i chroń Dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zrozumiano. Ale tu też uważaj, dobra? Przed tobą wiele przeszkód do pokonania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Ah… i zapomniałeś czegoś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eh?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec obrócił się w stronę bagażnika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Momentalnie, Księżniczka się wyciągnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dźwięk tak delikatny jak ćwierk ptaka się rozszedł, a za nim delikatny dotyk na jego policzku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak gdyby cały świat zamarł, wszyscy zamilkli i spoglądali na Księżniczkę, której policzki lekko się zarumieniły. Zwłaszcza Dziewczyna i lekarz byli pozbawieni mowy i ich oczy szeroko otwarte.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Jak sobie życzyłeś, całuśna nagroda za ‘sekrety’ których mnie nauczyłeś. – Zaśmiała się psotnie Księżniczka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to zabawny uśmiech którego ani chłopiec, dziewczyna i lekarz czy też nawet sama Księżniczka wcześniej widziała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, na chłopca czekało uosobienie piekła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ty draniu!! ZDRAJCCCCAAAA!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Raz jeszcze jego głowa znalazła się w uścisku i była duszona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um… umieram! Umieram!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak pośpiechem dodał gazu i przyspieszył. Ale dziewczyna nie okazywała strachu i kontynuowała ucisk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednocześnie ignorując wędrujące spojrzenia lekarz i Księżniczki, Super Cub zygzakiem wyjechał poza teren szkoły z jego kierowcą powoli tracącym kontakt ze światem żywych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak tylko silnik Super Cuba stał się całkowicie niesłyszalny, lekarz wyszeptał. - …Była to dość hałaśliwa dwójka. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Zazdroszczę im tego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaskoczony jej słowami, spojrzał na nią. Znał on Księżniczkę jako osobę która nigdy by tego głośno powiedziała nawet jeśli komuś by zazdrościła. Nie wiedział on czy było to ze względu na szacunek do innych czy też może by nie umniejszać sobie, ale ani razu nie usłyszał tego słowa od niej w przeciągu ostatnich kilku miesięcy które razem spędzili.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie widział on także czy dziewczyna była świadoma swojej przemiany, ale jej oblicze było wyraźnie inne od poprzedniego. Lekarz nie był w stanie wyobrazić sobie co wydarzyło się między chłopcem a dziewczyną poprzedniej nocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle, lekarz zauważył małą rzecz przy stopach Księżniczki, na którą się wpatrywał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to długi kawałek papieru z wypisanymi literami. Najwidoczniej była to zakładka wykonana z grubego papieru. Jedna strona miała otwory i była przyozdobiona różową wstążką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zakładka wyglądała na ręcznie robioną, ale jej kształt był trochę nierówny. Prawdopodobnie była robiona w pośpiechu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej Księżniczko, co to jest?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna przyjęła kawałek papieru który podniósł lekarz i przeczytała napis na niej. Dziewczyna rozpoznała pismo chłopca ponieważ przypominało te, które widziała w jego pamiętniku. Zapisane wyraźnymi słowami, było tam - …Od właściciela Pamiętnika #1 do właściciela Pamiętnika #2, najskrytszy sekret. Jest jedna zasada której musisz się trzymać choćby nie wiem co kiedy notujesz w pamiętniku… -&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tutaj tekst się zatrzymał i kontynuował na drugiej stronie. Lekarz, podglądając z zainteresowaniem na tekst stojąc po stronie, zastanawiał się co oznaczało „najskrytszy sekret”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Księżniczka, wciąż przepełniona ciekawością, odwróciła zakładkę na drugą stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie zapisuj żadnych imion w tym pamiętniku. Czy to twoje własne imię czy też imiona ludzi i miejsc które napotkasz: nie możesz zapisywać żadnych nazw własnych. Jeśli zastosujesz tą zasadę, twoje zapiski zostaną…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak z uszkodzoną żarówką, potrzebna była chwila aż dziewczyna zrozumiała, o co chodziło. Trafiło to do niej jak uderzenie pioruna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ta zakładka wskazywała lukę w „znikaniu”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy osoba traci się przez „znikanie”, to wszystkie zapisy jego imienia, zdjęcia i obrazy na których jest, obrazy przez niego namalowane i teksty przez niego zapisane znikają razem z nim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W przypadku tekstów, dopóki na pierwszy rzut oka nie zostaną rozpoznane że jest ich autorem, to wtedy znikną tylko te których autorem jest osoba która znikła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlatego znaki „stop” na ulicy nie zniknęły i dlatego części szyldów które nie zawierały nazwy sklepu także zostały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W takim razie, było to możliwe by zostawić zapisy poprzez nie precyzowanie, „kto je napisał” i „o kim były”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było to możliwe by wyryć czyjś szlak na świecie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez chwilę Księżniczka rozmyślała jednocześnie przytulając pamiętnik do którego włożyła zakładkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo że dwójka podróżników była dla niej bardzo cenna, to dziewczyna przez chwilę o nich zapomniała i myślała o jej własnej ścieżce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przed jej oczami była szeroko otwarta szkolna brama. Do teraz, brama ta była jej punktem startowym jak i celem jej spaceru po mieście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Brama sama w sobie się nie zmieniła, natomiast nie było to wyolbrzymienie mówiąc że świat w oczach Księżniczki się radykalnie zmienił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Możliwość udania się do innych miast—czy może nawet krajów—poza granicami tej bramy nagle się jej ukazały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nadzieja w nieznane, żądza nieznanego i strach przed nieznanym. Jej rozsądek mówił jej by zaprzestać tak lekkomyślnego starania, ale głos chłopca ciągle rozbrzmiewał w jej sercu. Miłość do miasta powstrzymywała ją, ale przy piersi miała pusty pamiętnik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Różnego rodzaju myśli krążyły jej po głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, dziewczyna uspokoiła ten chaos w głowie jednym głębokim wdechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Doktorze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mm?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szkolny lekarz spojrzał na Księżniczkę która się do niego odwróciła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ja… chcę wyruszyć w podróż i potrzebuję twojej pomocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na ułamek sekundy, lekarz szeroko otworzył oczy i odwrócił wzrok i w następnej chwili.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lekarz założył okulary przeciwsłoneczne by zakryć oczy i rozpoczął stepowanie niezdecydowania i zmartwienia poprzez robienie różnych dziwnych rzeczy jak drapania się po głowie w stanie przypominającym agonie, krzyżując ramiona, bezsensownie sprawdzając godzinę czy też spoglądania do góry na niebo by zobaczyć, jaka jest pogoda. Był to moment w którym jego spokojny i poukładany wizerunek rozpadł się na kawałki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nikt nie wie czy lekarz znał koncept męskiej słabości czy też nie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli wiedział czy nie, to słowo, powiedziane przez osłabioną piękność z marnym szczęściem która spojrzała na niego z oczami szczeniaczka i błagającym głosem tuż przed jego oczami, z pewnością trafiło prosto w jego serce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Tak sobie teraz przypomniałem, jeden z moich kolegów ze szkoły medycznej który pracuje teraz w szpitalu mówił mi że chciał się pozbyć jednego ze swoich motorów. Jednego z koszem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Juchu! Jedziesz ze mną, co nie doktorze?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- T-Taa. Myślę że powiem by szpital przysłał kogoś do opieki do staruszków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale ja prowadzę, okej?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- HAA?! To prawdziwy motor, wiesz?! Stała masa jest spokojnie trzy razy większa od twojej wagi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No to co! Wszystko jest możliwe z odrobiną praktyki! Więc dziękuję za pomoc w nauce!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- O-Okej… - Lekarz skinął głową i jednocześnie prze chwile wyobraził sobie sytuację.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To co zobaczył, czyli smukłą Księżniczkę na dużym motorze w czarnym skurzanym kombinezonie, z goglami na głowie i czerwonym szalikiem i siebie w koszu usilnie próbującego zmieścić swoje nogi w ograniczonej przestrzeni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Tylko jedna prośba, Księżniczko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co takiego, Doktorze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Czy możemy się przynajmniej zmieniać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to początek podróży Księżniczki. A pierwsza strona jej pamiętnika z pewnością będzie opisywać wydarzenia tego o to dnia.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou:Podr%C3%B3%C5%BC&amp;diff=502248</id>
		<title>Tabi ni Deyou:Podróż</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou:Podr%C3%B3%C5%BC&amp;diff=502248"/>
		<updated>2016-09-17T23:18:10Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: part2&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;== Rozdział 3 - Podróż==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;CZĘŚĆ 1:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Lipa. – Burknęła dziewczyna, siedząc na siedzeniu pasażera spoglądając przez przednią szybę na chmury zasłaniające całe niebo jak koc zrobiony ze starej brudnej wełny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa… może słońce w końcu cię opuściło? – Powiedział chłopiec w żarcie, jednocześnie wykręcając swoje skarpetki przy lekko uchylonych drzwiach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nieustający deszcz na zewnątrz nie wyglądał, aby miał w najbliższym czasie ustać, natomiast ubrania, które zdjęli także nie wyglądały aby w najbliższym czasie miały się wysuszyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka dni minęło od kiedy opuścili magazyn Szefa. Dwójka podążała teraz już opustoszałą drogą, obierając za cel sąsiednie miasto tak jak to planowali. Mimo że lekko zboczyli z drogi, ponieważ się pomylili podczas jazdy, udało im się – mniej więcej – ograniczyć opóźnienie do jednego dnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, o zmierzchu zaskoczył ich nagły deszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Minęła tylko chwila i zaczął padać gęsty rzęsisty deszcz, nie pozostawiając im wyboru jak tylko zostać całkowicie przemoczonymi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście nie byli oni bezmyślni. Zawsze nosili przy sobie ubranie przeciw-deszczowe, i mieli także niebieską płachtę, którą używali jako podstawowego namiotu – nie podróżowali oni przez trzy miesiące bez spotkania się z jednym czy dwoma opadami deszczu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tyle powiedziawszy, te przedmioty na nic im się w obecnej sytuacji nie przydały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było rozsądnym jechać Cubbem i jednocześnie trzymać plastikowy parasol a ich tanie płaszcze przeciw-deszczowe, kupione w sklepie spożywczym, nie miały szans w starciu z takim deszczem. Na koniec, silny wiatr nie pozwalał im na spokojne rozbicie namiotu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwójka nie miała innego wyboru jak tylko rozglądać się za schronieniem w ich bezużytecznych płaszczach jednocześnie modląc się do każdego boga, jaki im tylko przyszedł do głowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli ich modlitwa dosięgła bogów lub jeśli któryś diabeł okazał im łaskę, pozostaje to tajemnicą, ale po kilki godzinach jazdy, kiedy to deszcz przemoczył ich zmarznięte ciała od końcówek włosów do szwów ich spodni, chłopiec znalazł opuszczone kombi postawione przy drodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki faktowi że tylne siedzenia mogły być złożone, udało im się podzielić wnętrze na dwie sekcje zawieszając winylową zasłonę na środku i oboje zdecydowali się przebrać w suche ubrania. Nie była to ich pierwsza noc w samochodzie, więc ta czynność nie była im obca. Na szczęście, kombi wydawało się być szczelne: w środku nie było żądnych oznak przeciekania ani pleśni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęli jedną część ubrania po drugiej, uchylili lekko drzwi i wykręcali je tak mocno jak to tylko było możliwe zanim przechodząc do kolejnej. Ich ubrania nie będą w stanie wyschnąć tylko dzięki temu, ale gdyby je tak zostawili, mogłyby spleśnieć. Po wszystkim, gdy zdjęli swoje ubrania, przebrali się w świeżą bieliznę i owinęli się kilka koców, czuli się kompletnie wyczerpani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh, która godzina?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Err… około dziesiątej. Wieki po czasie w którym powinniśmy mieć obiad!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Aah… więc to dlatego jestem głodna… - Powiedziała dziewczyna drapiąc się po brzuchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec był całkowicie tej samej myśli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Miałem zamiar zrobić nam herbatę, ale może chcesz z nią coś lekkiego do jedzenia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pewnie. Jako zamiennik obiadu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec otworzył ich bagaż i wyjął przenośny piecyk i malutki czajnik. Ponieważ chłopiec nie był zbytnio zwolennikiem duszności to zostawił on drzwi lekko uchylone. Wpadający deszcz był do wytrzymania o ile były otwarte na krótką chwilę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec położył drewnianą deskę, którą znalazł w bagażniku, na środkowym siedzeniu i zaczął gotować wodę. Wraz z odgłosem opadającego deszczu dodanego do już trwającego cichego nastroju, jakiegokolwiek rozmowy które między nimi trwały ostatecznie ustały. Dopuki woda nie zaczęła się gotować, wnętrze samochodu wypełniał tylko dźwięk kropel opadającego deszczu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak tylko woda się zagotowała, chłopiec natychmiastowo zgasił piecyk i zatrzymał ciepłe powietrze od przedostania się na zewnątrz poprzez zamknięcie drzwi. Następnie chłopiec nalał wrzątku do dwóch kubków i wrzucił po jednej torebce herbaty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cisza, która powróciła po krótkiej chwili została przerwana przez kichnięcie dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jest ci zimno?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, jestem w porządku. A co z tobą? Jak by nie było, byłeś bardzie odsłonięty na deszcz niż ja. – Zapytała dziewczyna, krzywo się uśmiechając.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec odpowiedział śmiejąc się, - Proszę się nie martwić, Pani! Nie jest mi tak łatwo się przeziębić, a to ze względu na to że jestem mężczyzną! Ale ty jesteś damą, więc proszę rozgość się i zadbaj o siebie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziwne jakie by nie było, brązowy koc dziewczyny którym się okryła nagle wyglądał jak Juunihitoe kiedy to używał takiego stylu mówienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Moja Pani, twoja herbata.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec podniósł i podał jej niebieski kubek w stronę jej siedzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mm, wykonałeś dobrą robotę. Jestem usatysfakcjonowana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna przyjęła kubek i spuściła wzrok na brązowy płyn, którym po sam brzeg wypełniony był kubek. Mocny zapach unosił się razem z gorącą parą prawie jak żywe stworzenie z czarnej herbaty, pomimo że był to tani typ, i łaskotał nos dziewczyny. &#039;&#039;Zbyt mocna! Cóż, ale zrobił ją w trosce o mnie, więc będę wdzięczna.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec podał jej kilka twardych jak kamień kostek cukru, które ona wrzuciła do swojego kubka i zamieszała. Lekko gorzka jednocześnie aromatycznie pachnąca rozgrzewała ją od środka, kiedy tylko wzięła łyk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-…uroczo ciepła…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, jest świeża prosto z czajnika!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-…niemożliwie gorzka…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje wspólnie się zaśmiali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po skończeniu ich prostego obiadu składającego się z herbatników, o długiej dacie do spożycia, i czarnej herbaty, oboje zajęli się kilkoma zadaniami takimi jak uporządkowanie ich bagażu i sprawdzeniu ich racji żywnościowych, a następnie wcześnie udając się do łużka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatecznie, obudzili się kiedy zegar wskazywał siódmą rano—na zewnątrz wciąż padało. O ile chłopiec miał wrażenie że deszcz trochę osłabł, o tyle chmury ciągle były tak samo gęste jak przedtem i nie przepuszczały żadnych promieni słonecznych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec przekręcił się i próbował rozciągnąć swoje ciało na tym wąskim siedzeniu pasażera. Spał on dłużej niż się spodziewał, sprawiając że zdał sobie sprawę z faktu że najwidoczniej był dość trochę zmęczony. Prosto mówiąc, od leżenia zesztywniał i za każdym razem kiedy się wyginał jak ryba złapana na haczyku, z różnych części ciała kości zaczęły mu strzelać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdumiona jego dziwnymi ruchami—albo może się po prostu budzi—kocowa kluska na tylnym siedzeniu, czyli dziewczyna, zaczęła się lekko ruszać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wychylając lekko głowę ze swojego schronu, spojrzała na sytuację na zewnątrz i ponownie ją schowała do środka. Wraz z przygnębionym westchnięciem, kluska ewentualnie wstała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobry…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh, dzień dobry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Biorąc pod uwagę jej codzienne trudności z wstawaniem, udało jej się wstać nawet nieźle, co można prawdopodobnie przypisać do głębokiego snu jaki miała. Udało im się z regenerować większość zmęczenia z pół dniowej podróży.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz pragnienie snu zostało zaspokojone, jednakże początek do kolejnego pragnienia był rzeczą oczywistą. Żołądek chłopca dał głos swojemu niezadowoleniu poprzez głośne burczenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chyba zrobię sobie śniadanie. Chcesz też coś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie, dzięki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec był oszołomiony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to pierwszy raz kiedy to podczas ich trzy-miesięcznej podróży nie była to ona która skarżyła się na pusty żołądek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wszystko w porządku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ej no… myślisz, że jestem żarłokiem czy co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:Tabi_ni_Deyou_P0210.jpg|thumb|Dziewczyna przyjęła kubek i spuściła wzrok na brązowy płyn, którym po sam brzeg wypełniony był kubek.]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przygotowując się w następnej chwili na uderzenie, chłopiec trzymał swoją głowę nisko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, nic nie nadeszło. Bez wątpienia, coś było nie tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pozwól mi zmierzyć ci temperaturę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Naprawdę, nie trzeba, nic mi nie jest…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie. Twój sprzeciw został odrzucony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uważniej się przyglądając, jej kolor skóry wyraźnie nie wyglądał na normalny. Jej zdrowy, opalony odcień skóry lekko pobladł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec prześliznął się między siedzeniem kierowcy a pasażera, wciąż zawinięty w swój koc i przykucnął obok dziewczyny. W prawej ręce trzymał termometr, który wyciągnął z ich bagażu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No dalej, nie czujesz się dobrze, prawda? Nie ma powodu aby się przede mną wstydzić, więc proszę przynajmniej zmierz swoją temperaturę.&lt;br /&gt;
- …Okej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu ulegając, dziewczyna posłusznie przyjęła termometr i po lekkich zmaganiach umieściła go pod pachą. Ponieważ dziewczyna pod kocem nie miała na sobie nic poza bielizną to chłopiec jeszcze odwrócił się od niej dla pewności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W międzyczasie, chłopiec otworzył ich przenośną apteczkę i sprawdził ile lekarstw im jeszcze zostało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ciekawe co ci jest. Przeziębiłaś się, czy może to coś innego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna tylko się odwróciła nie odpowiadając na pytanie chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …deszcz, tak mi się wydaje. Ale trochę to dziwne, nie miałam żadnych problemów…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W następnej chwili, dziewczyna złapała chłopca za kołnierz i groźnie na niego spojrzała z przerażającym grymasem na twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jest też te kłopotliwe comiesięczne zdarzenie dla nas, dziewczyn! – Ryknęła dziewczyna, sprawiając że chłopiec się skurczył i padł na czworaka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- P-Proszę wybacz moją niegrzeczność, o pani…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Wygląda na to że załapałeś. Myślę że trochę to potrwa, ale nie przejmuj się ponieważ i tak nie możemy się stąd ruszyć przynajmniej dopóki nie przestanie padać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Naprawdę, jeśli o to chodzi to ja nie mam o tym żadnego pojęcia, będąc facetem i takie tam, więc no… powiedz, wszystko w porządku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hm… moje zwykle nie są uciążliwe… ale tym razem wygląda że będzie inaczej… - Wytłumaczyła dziewczyna kuląc się trzymając się za brzuch.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chcesz tabletkę przeciwbólową?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Właściwie to jedną już wzięłam przed snem. Czyżby już przestała działa…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Faceci nie są za wiele przydatni w takich chwilach. Jeśli chodzi o zarządzanie lekami to oboje się tym zajmowali, natomiast tylko dziewczyna zajmowała się jej własnymi przedmiotami związanymi z jej higieną, więc chłopiec wyciągnął tylko tabletkę z opakowania które informowało się jako dobre na bóle głowy a także bóle menstruacyjne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Masz, i trochę wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna usiadła ciężko i przyjęła wodę i tabletkę którą podał jej chłopiec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Tak naprawdę to chciała się zaopatrzyć w niektóre rzeczy kiedy byliśmy w magazynie. Cóż, powinnam pożyczyć trochę od sekretarki, ale całkowicie zapomniałam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc to tego szukałaś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna połknęła tabletkę popijając wodą i podała kubek chłopcu. Normalnie, opróżniła by go do dna, ale tym razem trochę jeszcze na dnie zostało. Prawdopodobnie jej brzuch też nie miał się dobrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wypił resztę która została i wytarł usta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy wciąż chcesz coś zjeść?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie, dzięki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najprawdopodobniej, najlepiej by było dla niej gdyby coś przekąsiła, ale chłopiec nie chciał jej zmuszać. W zamian dał jej witaminową galaretkę którą znalazł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej temperatura wynosiła 37.9 Stopni Celsjusza. Raczej wysoka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aktualny czas to 14:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Deszcz ciągle padał a stan dziewczyny dramatycznie się pogorszył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z początku, często siadała aby wykonywać małe czynności takie jak zmienianie ręcznika, ale po południu przestała się ruszać i na zmianę budziła się i zapadała w lekki sen.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po zużyciu wszystkich lekarstw przeciwgorączkowych, jej gorączka przekroczyła 38 stopni Celsjusza. Nawet chłopiec zdał sobie sprawę że nie mógł do tego doprowadzić jej comiesięczny cykl. Chłopiec podejrzewał że na dodatek się przeziębiła. Biorąc pod uwagę fakt że tak długo była wystawiona na deszczu, była nawet możliwość zapalenia płuc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet jeśli nie była to pneumonia, jak powinien dać sobie radę z innymi chorobami? Jednymi lekami pod ręką  było kilka tabletek na ból głowy i przeziębienie a także jakieś maści. Niemiał on żadnych sposobów leczenia żadnej choroby poważniejszej od przeziębienia. Jedyne co mógł to położyć jej zmoczony deszczem ręcznik na czole.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna była w niebezpieczeństwie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie był w stanie nic zrobić jak tylko przyznać się do bycia bezmyślnym by nie rozważyć takiej sytuacji podczas ich bycia w drodze od trzech miesięcy. Właściwie to było to raczej zadziwiające że nic takiego nie zdarzyło się wcześniej podczas ich podróży, które było równie mocno bazujące na dużym szczęściu i sprzyjającym losie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, chłopiec nie miał czasu aby żałować błędów jakie popełnił. Chłopiec stanął przed wyborem który był wiele razy trudniejszy od licznych egzaminów z którymi przyszło mu się zmierzyć podczas jego dziewięcio-letniej obowiązkowej nauki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zostać tutaj i liczyć na wrodzony system odpornościowy dziewczyny?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Alternatywnie, udać się do sąsiedniego miasta samemu i znaleźć lekarza?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oba wybory miały wady które gromadziły się na wysokość Everestu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
--Na domiar tej niewiadomej, która może być wyleczona przez jej system odpornościowy lub nie, ta sytuacja stała się ponieważ ten właśnie system odpornościowy został osłabiony. Co jeśli była to choroba której nie będzie się dało wyleczyć bez pomocy lekarza?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
--Jeśli udałby się sam po lekarza, jak wysokie było prawdopodobieństwo że lekarz zgodzi się przyjść z wizytą? Co jeśli żadnego nie znajdzie? Kto się będzie opiekował dziewczyną gdy go nie będzie? Czy ma wystarczająco paliwa?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak czy inaczej był to ryzykowny wybór typu wszystko albo nic—w którym nawet nie było pewności czy jego starania się na coś zdadzą. Całe ryzyko spocznie na dziewczynie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zacisnął zęby, rozdrażniony swoimi słabościami i wyzywająco spojrzał na niebo i ten niekończący się deszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas płynął a chłopiec jedynie zmieniał zmoczony ręcznik na czole dziewczyny i trzymał ją za rękę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas ciągłego wpatrywania się w chmury za oknem, pewna szalona myśl przyszła mu do głowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmagać się z dziewczyną na plecach, aż nie dotrą do następnego miasta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako że miasto wyglądało na dobrze zaludnione, to powinien się tam znajdować jeden lub dwa lekarze a i gdyby odmówili zbadania dziewczyny, chłopiec mógłby ich zastraszyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym sposobem chłopiec potrzebował paliwa tylko w jedną stronę i lekarz mógłby dwa razy szybciej ją zbadać w porównaniu do pójścia samemu aby przyprowadzić go ze sobą. Ale za to nie będzie w stanie opiekować się dziewczyną podczas jazdy, ciągle mógłby zatrzymywać się od czasu do czasu aby ją doglądać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, ten wybór był o wiele bardziej ryzykowny od pozostałych dwóch. Nieważne jak na to spojrzeć, przewożenie ciężko chorą osobę Super Cubem przez ulewny deszcz, było głupim pomysłem. Nawet chłopiec, autor i wykonawca tego pomysłu, pomału zaczął wątpić w swój zdrowy stan umysłu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże. Jednakże, dziewczyna cierpiała gdy on wciąż myślał—wyczerpana przez chorobę, mimo tego że ważyła sześć kilo mniej od niego mimo będąc tego samego wzrostu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet nie będąc w stanie zawołać o pomoc, jego ukochana dziewczyna cierpiała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie był w stanie ani nawet nie chciał unikać faktów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A czas płynął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zaczął pakować się szybciej i umiejętniej niż kiedykolwiek wcześniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zdał sobie sprawę że nie mogli jechać w sposób jak to zwykle bywało. Niesienie kogoś kto był pozbawiony sił było bardzo kłopotliwym zadaniem – gorszym od wypełnionego wodą manekina. Nawet gdyby przywiązał ją do siebie, sadząc ją na siedzeniu pasażera narażało by ją to na ryzyko że jej nogi mogą się zaczepić o tylne koło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był tylko jeden sposób aby to się mogło udać: wiążąc ją do niego jednocześnie ściskając się nawzajem i jadąc jednocześnie ją tak podtrzymując. Szczęście w nieszczęściu, skuter Super Cub był bardziej przeznaczony do wykonywania na nim pracy, zatem mógł być prowadzony jedną ręką. Jeśli tylko da rade wytrzymać taki długi dystans, jadąc z pełną prędkością jedną ręką, to się okaże, ale chłopiec nie miał żadnych intencji rozważania jakiś problemów które mógłby rozwiązać wkładając swój wysiłek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli chodzi o jej ubrania, ubierając ją w spódniczkę nie było dobrym wyjściem jako że jej temperatura ciała by spadła. Chłopiec ubrał ją w dwa dresy które mieli w zapasie i założył na nią płaszcz przeciwdeszczowy po tym jak owinął ją cienkim kocem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmienianie ubrania nieprzytomnej dziewczyny w wąskim aucie wymagało wyginania jej ciała jak w przypadku poplątanych puzzli, ale było to łatwiejsze od przemierzania jednokierunkowego labiryntu w porównaniu do widoku jej pół-nagiej w tych wszystkich pozycjach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas zmagania się ze sobą podczas tej całej sytuacji, chłopiec założył jej spodnie. Było one trochę luźne  w pasie, ale poradził sobie z tym zacieśniając pasek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec rozważał pozostawienie za sobą bagażu, ale ostatecznie zdecydował się wziąć go ze sobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli nie znalazł by lekarza, musiałby szukać dalej z niewystarczającym prowiantem, i jeśli by jakiegoś znalazł, mógł on zażądać jakiegoś rodzaju opłaty. Spowolni ich to, ale nie można było nic na to poradzić. Musiał wierzyć w siłę woli dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec przywiązał ją do siebie używając ich siatki na hamak i liny do suszenia prania i nawet upewnił się że mógł się poruszać mając ją tak u siebie uwiązaną. Dziewczyna pobiłaby go do nieprzytomności gdyby tylko zobaczyła jak są ze sobą związani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tyle że chłopiec był zdeterminowany aby zrobić wszystko aby dziewczyna odzyskała tą żwawość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec także założył płaszcz przeciwdeszczowy i włożył swój wciąż na wpół mokrą marynarkę. Zrobiony z włókien syntetycznych, przemoczony był ciężki,  ale był to jego mundur bitewny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żegnając się z kombi, które dobrze im służyło jako tymczasowe schronienie, chłopiec wkroczył w niekończący się deszcz na zewnątrz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla tych, którzy mogą nadejść, chłopiec zamknął drzwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozostałe pytanie brzmiało czy Super Cub był ciągle na chodzie po tym jak został wystawiony na deszcz na tak długo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bak był pełny. Jednakże, o ile ochronił go winylową plandeką to mimo to ciągle był wystawiony na działanie deszczu. To czy będzie wstanie się nim poruszać się dopiero okaże.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale na tą chwilę, chłopiec nie był gotów aby być łaskawym względem Super Cuba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wskoczył na siedzenie i sprawdził czy dziewczyna mocno i solidnie siedziała. Cały ich bagaż został przywiązany do siedzenia pasażera przez chłopca aby osiągnąć równowagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas słuchania dźwięku deszczu uderzającego o płaszcze przeciwdeszczowe, chłopiec założył swój kask z goglami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Super Cubie! Pokaż mi, na co się stać!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nadepnął na zapłon z mocą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie wiedział czy jego Super Cub odpowiedział, „Zostaw to mnie!”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale ten silny ryk czterosuwowego chłodzonego powietrzem jednocylindrowca, który się uniósł był bardziej uspokajający niż jakikolwiek odzew mógłby być.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Super Cub poruszał się wzdłuż drogi w ulewnym deszczu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego prędkościomierz wahał się przekraczając prędkość maksymalną a krople deszczu które w normalnej sytuacji były by niegroźne uderzały w twarz chłopca z siłą plastikowych kulek. Jego uścisk na przepustnicy, jednakże, nie pokazywał najmniejszego znaku rozluźnienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednocześnie będąc w uścisku ramion chłopca, dziewczyna była zagubiona w myślach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O ile doceniała opiekę chłopca, nie mogła ona wyraźnie przypomnieć sobie niczego co wydarzyło się po południu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej pole widzenia się trzęsło mimo że nie było trzęsienia ziemi—pewnie przez jej gorączkę, dziewczyna podejrzewała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Głośne echoczące brzęczenie Cubiego zaraz przy jej uchu bardzo ją drażniło. Dziewczyna mogła poczuć chłopca i jego przyjemnie chłodny płaszcz przeciwdeszczowy, zatem dziewczyna zastanawiała się czy czasem nie znajdowała się w jego ramionach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie mogła wyczuć, w jakiej pozycji się znajdowała, ponieważ zawroty głowy które miała od rana się tylko pogorszały. Dziewczyna czuła jak gdyby ktoś potrząsał jej głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A żeby jeszcze pogorszyć sprawy, jej żołądek był o włos od rozpoczęcia rewolucji. Nieprzyjemna kombinacja mdłości i bólu brzucha zmieniała jej części brzucha w piekło na ziemi. Bolało jak gdyby coś z kolczastego było w środku jak krokodyl czy kasztan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O dziwo, osobie łatwiej ochłonąć gdy się tak źle czuje; nawet mimo bycia tak potrząsaną w jego ramionach, dziewczyna zauważyła że przyglądała się tej scenie jako bierny obserwator.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie tylko jej pole widzenia i jej uszy się rozleciały, ale także jej węch i zmysł smaku, więc dziewczyna miała problem ze zrozumieniem zaistniałej sytuacji. Możliwe że dziewczyna po prostu zaczęła majaczyć przez jej gorączkę, ale i tak się tym jakoś nie przejmowała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wciąż… - Pomyślała dziewczyna, - czy wszyscy chłopcy są tacy zimni w dotyku? – Może i deszcz dość trochę padał, ale mimo to wciąż było lato. A mimo to ten chłopiec był zimny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Aah, - Dziewczyna znalazła trzeźwe wytłumaczenie. To ona była rozpalona. A względność była najprawdopodobniej przyczyną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wciąż… - Dziewczyna pomyślała ponownie. – od kiedy moje okresy stałe się tak trudne do przetrwania? Co za wstyd! – Pewnie, dziewczyna czuła że się zacznie parę dni temu, ale nie spodziewała się że tak łatwo zostanie wykluczona z codzienności. Jeju, czasami naprawdę kiepsko być dziewczyną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy zasypiała w podobnych chwilach, nigdy nie miała dobrych snów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Ale cóż, jeśli staje się wobec mnie taki opiekuńczy&#039;&#039; – pomyślała – &#039;&#039;to nie powinno być niż złego w byciu chorym raz na jakiś czas.&#039;&#039; – Dzięki temu, tym sposobem mogła sprawić aby ją przytulał całkowicie legalnie bez wyglądania dziwacznie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O dziwo, dziewczyna nie była nawiedzana przez jakiekolwiek koszmary podczas gdy była w jego ramionach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jest źle… jej gorączka stała się bardzo wysoka… - Mruknął chłopiec, sprawdzając dotykiem jej czoło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzymając dziewczynę w ramionach, chłopiec zatrzymał skuter i podparł się nogą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ dziewczyna stale się trzęsła, chłopiec dał jej tylko ocieplacz do rąk jednorazowego użytku, tyle że coś takiego nie miało szans aby coś polepszyć. Dziewczyna nie była już blada. W zamian, stała się czerwona jak pomidor i jej oddech był nie równy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Być może chłopiec powinien rozważyć siebie jako szczęściarza w okolicznościach takich że deszcz trochę osłabł po dwóch godzinach, ale wciąż nie było ani śladu skrawka niebieskiego nieba. Chłopiec także użył na niej ich ostatniego żelu ochładzającego, ale na to czy coś zdziała będzie trzeba poczekać…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zrobił wszystko co tylko mógł. Jedyne co pozostało to kierować się prosto do sąsiedniego miasta, wierząc w jej siłę organizmu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wkładając siłę w jego zdrętwiałą lewą dłoń w celu aby podtrzymać ją, chłopiec zacisnął uścisk wokół dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Silniki Cuba, który całkowicie się rozgrzał brzęczał nieustannie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było po szóstej, kiedy „sąsiednie miasto” o którym powiedział im szef znalazło się w zasięgu wzroku. Tak jak mówił, wydawało się być to miasto portowe: poza widokiem miasta otoczonego mgłą chłopiec mógł zobaczyć rozległe niebieskie morze. Chłopiec zbliżał się do portu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Między nimi ciągle było mniej więcej cztery do pięciu kilometrów, więc chłopiec nie mógł dostrzec za wiele.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec próbował zdjąć gogle i przyglądać się przez lornetkę, ale przy obecnej pogodzie i słabym powiększeniu, nie dawało to żadnego skutku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niebyło czego się obawiać jeśli było to spokojne miasto. Jednakże, w tych czasach nieładu, „spokojne miasta” nie były takie powszechne. Były nawet takie które zostały opuszczone ponieważ zostały rozgrabione lub przez trwające zamieszki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najstraszniejsze były te, jednakże, które zdecydowały się na politykę zamkniętych drzwi i zrobiły by wszystko aby się bronić, eliminując każdego intruza bez wyjątków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiedział czy te miasto było jednym z tych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec otrząsł objawy zaniepokojenia które się nagle uformowały w jego sercu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mógł już zawrócić. Musiał przyjąć słowa szefa za prawdę i uwierzyć, że było to tętniące życiem miasto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec sprawdził policzek dziewczyny, który okazał się niezwykle gorący. Okład żelowy nie był użyteczny. Chłopiec absolutnie musiał znaleźć lekarza, albo w najgorszym wypadku, przynajmniej zdobyć lekarstwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec będzie w zasięgu wejścia w ciągu kilku minut po włączeniu jeszcze raz silnika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, to co czekało na niego zaraz na wejściu było przeszkodą która przewyższyła jego oczekiwania… nie, aby być dokładnym, były to „przeszkody”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Co, do… - Wymamrotał, zdumiony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z dobrego powodu! Liczba budynków nareszcie zaczęła się zwiększać kiedy wjechał do miasta. Jednakże, na środku drogi znalazł on lekki autobus który był przewrócony na bok. Dwa takie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jakiejkolwiek strony by na tę scenę spojrzeć, nie było to naturalne. Dwa autobusy ciasno zastawiły dwa pasy jezdni po jednym na każdą a i w lukach między nimi i na chodnikach można było zauważyć minivany, całkowicie zastawiając drogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystkie luki zostały wypełnione workami z piaskiem i autobusy były nimi wypełnione. Bez wątpienia była to barykada aby zabronić wejścia intruzom. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fakt że znajdowała się tam barykada—sposób na obronę przed silnymi najazdami—oznaczał że nie byli dobrze nastawieni wobec podejrzanych typów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Cholera…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najprawdopodobniej, było to zbudowane ze strachu przed grabieżą. Wysokość barykady łatwo można zniwelować jeśli tylko miało by się na czym stanąć, ale jej celem było utrudnienie użycia samochodów i motocykli. Grabieżcy tylko zaczynają ofensywę kiedy mają wyraźną przewagę. Prawdopodobnie, mieszkańcy przypuszczali że tacy przestępcy nie mieli by odwagi wtargnąć do miasta które wyglądało jakby miało własną milicję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, oznaczało to że z pomocą Cubbiego dalej nie zajedzie. Nieważne jak wspaniałym skuterem Cubby był, to i tak nigdy nie przeskoczyłby nad przewróconym minibusem. Nie było możliwości obejścia tej blokady pieszo. Chłopiec musiał przezwyciężyć tą przeklętą barykadę przy pomocy jego własnych nóg i znaleźć lekarza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Będąc zdecydowanym, nie było żadnego powodu aby się wahać. Chłopiec rozwiązał linę którą przywiązał do siebie dziewczynę i wziął ją na barana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było to raczej trudne aby wspinać się po jednym z autobusów z tylko jedną wolną ręką, ale było to dobra decyzja. Dzięki faktowi że był na wzniesieniu, chłopiec z łatwością mógł rozpoznać pułapki które były wszędzie porozstawiane. Jeśli ktoś chciał iść na około między budynkami to musiał się liczyć z polem minowym wypełnionym zapadniami i stalowymi pułapkami. Co więcej, w najgorszym wypadku gdyby komuś udało przebić się przez barykadę, to za nią znajdowała się ogromna dziura która może pochłonąć kilka samochodów. Intruzi mieli tam wpaść w przypadku gdyby przebili się przy użyciu siły. Było to także efektowne przeciwko ludziom który nieuważnie wspinali się po barykadzie—i mogliby uważać siebie za szczęściarzy jeśli złamali by tylko kilka kości. W rzeczy samej, były to paskudne pułapki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Im bardziej poruszał się na przód w kierunku, który uważał za najkrótszy do środka, tym bardziej zmniejszała się liczba samochodów. „Uważał”, ponieważ swoje przypuszczenia opierał na szerokości drogi i zmianie w wyglądzie budynków miasta, ponieważ nazwy miejsc całkowicie znikły ze znaków i tablic.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Liczba samochodów zaparkowanych wbrew przepisom, a raczej, „porzuconych”, na ulicy zniżyła się prawie do zero gdy tylko przeszedł przez jedne światła na skrzyżowaniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie wiedział czy zostały przemieszczone gdzieś indziej ponieważ zawadzały na drodze czy może mogły się jeszcze do czegoś przydać, ale wyraźnie było widać że miasto jest rządzone przez ludzi. I najwidoczniej dobrze zorganizowanych: kiedy chłopiec zaglądał przez okna sklepowe na półki, to zauważył że wszystkie towary zostały gdzieś wyniesione. Jednakże, nie było żadnych znaków grabieży. Ktoś prawdopodobnie przetransportował je systematycznie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciągle nie można było spotkać ani jednej żywej duży, a niesienie kogoś na plecach zabierało więcej sił niż można by się było spodziewać. Różnica w ich wadze równała się około sześciu kilogramów, co wciąż oznaczało, że jego nogi musiały podnieść prawie dwa razy tyle co zwykle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prowadząc skuter przez długi czas podczas ulewnego deszczu, kroki chłopca stopniowo sprawiały mu ból.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na dodatek, jego ramiona i nogi prawie mu zdrętwiały od łokci i kolan w dół przez jego niską temperaturę ciała. Przez to, zadrapania na jego stopach, przyprawiające mu ból, zaczęły słabnąć. Fakt że jego zmysł równowagi zaczął przez to cierpieć, jednakże, dobrze nie znaczyło. Jeśli by teraz upadł, nie byłby już więcej wstanie wstać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy przyspieszył, skupiając swoją chwiejną wolę i ciało, jego pole widzenia nagle się rozszerzyło i duża szkoła ukazała mu się w polu widzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawdopodobnie było to liceum. Minęły miesiące od kiedy chłopiec ostatnio widział tak specyficzną instytucję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak to zwykle bywało ze szkołami które miały zbyt dużo wolnego terenu, otoczenie wokół szkoły było bardzo obszerne. Chłopiec nie zauważył nikogo na zewnątrz, ale światła w kilku pokojach w szkole były włączone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Być może, ewakuowani tu mieszkali. Szkoły były częstym schronem dla uchodźców. Po za tym, te światła bez wątpienia były zasilane elektrycznością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mm?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ktoś jednak był. Przy wejściu do Sali gimnastycznej będącej obok budynku szkoły, był tam mężczyzna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zmrużył oczy i ostrożnie się upewnił czy był to przyjaciel czy też wróg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądał na kogoś przed trzydziestką. Stał prosto pod zadaszeniem Sali w garniturze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wyglądał aby miał ze sobą broń i jako tako wyglądał na przyjaznego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Decydując się na zapytanie go o informacje o lekarzu, chłopiec podszedł do bramy szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale w momencie gdy miał właśnie przekroczyć bramę, chłopiec zaczął się wahać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy naprawdę było to bezpieczne tak zwyczajnie tu wejść? Nie było by lepiej ukryć gdzieś dziewczynę i negocjować będąc samemu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec potrząsł głową i przegonił te nagłe negatywne myśli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było pożytku rozmyślać nad takimi wątpliwościami. Jeśli byłby zaatakowany i tak by przegrał, nawet jeśli udałoby mu się pokonać jednego czy dwóch z wielu. Przedzierając się przez barykadę walcząc jednocześnie niosąc chorą dziewczynę było niemożliwe. W pierwszej kolejności, nie byłby wstanie dotrzeć do magazynu na paliwie które mu zostało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem chłopiec nie miał wyboru jak tylko polegać na jego słabym szczęściu i dużym szczęściu dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po upewnieniu się że dziewczyna mocno siedzi mu na plecach, chłopiec przeszedł przez otwartą bramę i ruszył prosto przez dziedziniec szkoły w stronę Sali gimnastycznej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej tam! Przepraszam!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy chłopiec zaczął krzyczeć, to mężczyzna natychmiast zwrócił ku niemu wzrok. Z bliska chłopiec zauważył stanął naprzeciw dość dużemu facetowi który był o około dwadzieścia centymetrów większy od niego. Mężczyzna ubrany był dobrze wykonany garnitur ze starannie zawiązanym krawatem. Był to bardzo przystojny mężczyzna, lekko mówiąc, mający krótko obcięte włosy które mu dobrze pasowały. Wewnętrzy alarm chłopca zabił na widok tego dość widowiskowego ubioru, ale było już za późno aby wrócić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna, jednakże, otworzył szerzej oczy ale nie wykonał więcej żadnego ruchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec kliknął językiem w myślach i ponownie zaczął iść w jego stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po dziesięciu sekundach zapatrzenia się w nich, mężczyzna w końcu zrozumiał w jakiej sytuacji ta dwójka się znajdowała i przytruchtał do nich. Nie wyglądało aby przejmował się deszczem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W czym problem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um… ta dziewczyna nie czuje się za dobrze… czy w pobliżu jest doktor?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas wzmacniania uścisku na dziewczynie która mu się wyślizgiwała, chłopiec modlił się że jakiś był.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Więc chcesz aby spojrzał na nią lekarz? Mam nadzieję że masz ze sobą swoją kartę zdrowia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie zrozum mnie źle. Nie mówię tutaj o karcie która zapewnia cię do korzystania z opieki społecznej. Chodzi tutaj o coś co udowadnia że stać cię aby zapewnić sobie badanie medyczne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mięśnie policzkowe chłopca prawie drgnęły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …innymi słowy, muszę ofiarować coś o równej wartości?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chyba nie myślisz że opieka lekarza w tych czasach jest za darmo, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obojętny ton głosu którym mężczyzna mówił zaczął denerwować chłopca. Jedynym powodem dla którego chłopiec nie rzucił się z pięściami na mężczyznę był taki że nie mógł użyć rąk ponieważ podtrzymywał dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Super Cub w dobrym stanie, wystarczająco wody dla dorosłego mężczyzny aby przetrwać przez cztery dni, prowiant na cały tydzień i dwa zestawy przyborów codziennego użytku. Bierz co chcesz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Heh, to brzmi dość ekstrawagancko. Ale jest to twój środek transportu i pożywienie, prawda? Jak masz zamiar dać sobie radę bez tego wszystkiego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pomyślę o tym kiedy dziewczyna wydobrzeje, - Powiedział chłopiec, rażąc spojrzeniem mężczyznę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spokojny mężczyzna za szczerzył się i spojrzał na chłopca z góry, - A co jeśli to nie wystarczy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zgodzę się na wszystko, a kiedy dziewczyna wyzdrowieje, zemszczę się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Woa woa! Chcesz sobie zrobić wroga z całego miasta, czy jak? – Zaśmiał się mężczyzna, zmieszany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, chłopiec odwzajemnił ten śmiech groźnym spojrzeniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jeśli będzie trzeba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Och?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna się uśmiechnął. Niewyśmiewająco jak wcześniej, ale lekko z zainteresowaniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Może nie jestem Supermanem, ale jeśli do dla jej dobra to jestem gotów w każdej chwili zostać okrutnym kryminalistą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Rozumiem. W porządku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna śmiał się na całej twarzy. Mimo tego że kształt jego uśmiechu się nie zmienił, chłopiec w jakiś sposób nie był wstanie wyczuć ani złej woli ani sarkazmu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Na początek, zanieśmy ją do szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Huh? …Nie, ja w tej chwili potrzebuję lekarza…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jestem tutaj opowiedziały za naukę o zdrowiu, wiesz. Więc jestem coś jakby lekarzem. Chodź za mną, zaprowadzę cię do pokoju dla chorych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec był całkowicie zaskoczony podczas gdy mężczyzna do niego mówił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale co z twoim wynagrodzeniem i tym podobnym…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taka tylko gadka. Chciał po prostu wiedzieć jak mi odpowiesz. A teraz rusz się, przynieś ją tutaj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili stania tak w oszołomieniu, chłopiec podążył za truchtającym mężczyzną w dużą trudnością przez deszcz, w stronę budynku szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka minut później i umiejętnym leczeniu mężczyzny, dziewczyna leżała na łóżku w szkolnej Sali chorych. Jej twarz wyglądała teraz na dużo zdrowszą, co było efektem zastrzyku przeciw gorączkowego który dostała od mężczyzny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Naprawdę nas uratowałeś… Bardzo ci dziękuję, - Powiedział chłopiec, pochylając głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna, jednakże, zaśmiał się w odpowiedzi, - Niema problemu, chłopcze. Tylko trochę mnie odrzucasz, jeśli będziesz się tak grzecznie zachowywać po tym jak wcześniej się tak stawiałeś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna zarzucił na siebie biały płaszcz i założył srebrne okulary. Wcześniej nie było śladu, ale w tym ubraniu, mężczyzna faktycznie wyglądał jak gdyby zarządzał tym pokojem. Pomijając jego budowę ciała podobną do nauczyciela w-fu, oczywiście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jak się ma dziewczyna?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna lekko uniósł brew, najwidoczniej myśląc nad sposobem w jaki chłopiec zwracał się do swojego towarzysza, i usiadł na krześle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hm… najprawdopodobniej się przeziębiła kiedy jej ciało było osłabione podczas jej okresu. Sądząc po objawach, jest to zwykłe przeziębienie. Cóż, dobrze się spisałeś lecząc ją, więc będzie zdrowa gdy tylko trochę wypocznie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie wiem czy można nazwać to „leczeniem”. Ja tylko schłodziłem jej czoło i ostatecznie ciepło ją owinąłem. Co gorsza, niosłem ją przez ulewny deszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- I to mniej więcej wystarczy, wiesz. Niektórzy ludzie, kiedy się przeziębią, podają swoim pacjentom leki przeciwgorączkowe, następnie przeciw biegunce potem jeszcze na ból głowy i tak dalej i tak dalej… Po za tym, jej gorączka rzeczywiście była raczej wysoka. Gdybyście tam zostali, dziewczyna mogłaby dostać zapalenia płuc. Była to słuszna decyzja aby ją tu przynieść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z tymi słowami, mężczyzna wstał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobra, pójdę przynieść trochę nowego lodu. Możesz się zając wilgotnym ręcznikiem gdy mnie nie będzie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Jestem wdzięczny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- … Poważnie, przestań być taki grzeczny, - Mężczyzna zaśmiał się i wyszedł z pokoju po otwarciu drzwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wykonaniu kilku kroków w pustym korytarzu, mężczyzna odwrócił się do światła które uchodziło z izby chorych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Heh. By przetestować pacjenta. Wygląda na to że ostatnimi czasy stałem gorszą osobą niż się tego spodziewałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bez bycia usłyszanym przez kogoś, jego cichy szept znikł w przyciemnionym, samotnym korytarzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec ścisnął mocno ręcznik i przyłożył dziewczynie do czoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W misce było trochę lodu, który, o ile ilościowo był mały to za to wyraźnie był lepszy od deszczówki. Kolor na jej twarzy powrócił a i także jej oddech się uspokoił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu biorąc oddech, chłopiec rozejrzał się po pokoju i usiadł obok dziewczyny na łóżku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była to bez wątpienia izba chorych. Z tego jak wyglądała w środku, chłopiec mógł powiedzieć że ciągle funkcjonowała i tak też była używana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znajdowało się tam biurko i półka wypełniona lekami a także trzy łóżka z zasłonami. Z dwóch pozostałych łóżek, na jednym poustawiane były kartonowe pudła a drugie miało zaciągnięte zasłony. By może, znajdował się tam inny pacjent.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy idąc do tego pokoju, wybrali oni drogę przez główne wejście. Ku jego zaskoczeniu, jednakże, korytarze ani trochę nie były zakurzone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To samo liczyło się półek: o ile widać było że zapas lekarstw się zmniejszył to za to nie było żadnych śladów zaniedbania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie miał pojęcia ilu uczniów ciągle było w szkole, ale było to bardzo wątpliwe aby liczba uczniów była na tyle wysoka by nadal prowadzić lekcje. Zatem najtrafniejszym wyjaśnieniem było to że budynek był używano jak schronienie dla ewakuowanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczerze mówiąc, chłopiec nie ufał za bardzo mężczyźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec w prawdzie nie wątpił czy mężczyzna był odpowiedzialny za izbę chorych czy też nie, ponieważ jego sposób leczenia był odpowiedni i zręcznie operował wyposażeniem, ale nie wiedział czy mężczyzna ich wystawił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Być może tylko tak mówił że idzie przynieść więcej lodu a zamiar miał wrócić z zatwardziałymi bandytami uzbrojonymi w zaostrzone pręty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co nasuwało najwięcej wątpliwości było przesłuchanie kiedy się spotkali. Lekarz o zdrowym stanie umysłu nigdy by nie zrobił czegoś takiego—a tym bardziej kiedy było to widoczne że miał ze sobą chorą osobę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak czy inaczej, chłopiec był zdecydowany stać na straży.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez pierwsze dziesięć minut, przynajmniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Och…? – Mężczyzna rozszerzył oczy kiedy wrócił z powrotem trzymając przenośny termos chłodzący.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy go nie było, chłopiec najwidoczniej zaniedbał swoje zadanie opieki nad dziewczyną i usnął na krześle z głową położoną na łóżku dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna odłożył pudło na ziemi i próbował lekko potrząsnąć ramionami chłopca. Jednakże, nawet kiedy potrząsał trochę mocniej, to chłopiec i tak nie okazywał żadnych znaków budzenia się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna nie mógł go tak po prostu zostawić bo i on by się przeziębił. To powiedziawszy, był to także fakt, jednakże, że chłopiec starał się jak tylko mógł aby przynieść tą dziewczynę tutaj. To naturalne że był zmęczony. Mężczyzna nie był wstanie zmusić siebie aby go obudzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna próbował ściągnąć go z krzesła. – Err, co teraz zrobić? – rozmyślał. Trudno mu było zostawić go leżącego jak jakaś ofiara mordercy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hmm. – Zamamrotał i skierował swój wzrok w stronę sąsiedniego łóżka, gdzie jednakże, zobaczył tylko to co oczekiwał zobaczyć: górę kartonowych pudeł która przypominała wieżę Babel, zapełnionych lekami które dostał z pobliskiego szpitala.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W pierwszej kolejności, szkolna izba była prosto mówiąc jego kliniką i gdzie przesiadywał kiedy był na nocnej zmianie, więc łóżko na którym spała dziewczyna było wolne tylko dlatego że używał go do drzemania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Reflektując nad swoim raczej niechlujnym stylu życia, mężczyzna westchnął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak czy inaczej, było to niemożliwe aby przenieść teraz te wszystkie pudła. A więc, był tylko jeden sposób aby poradzić sobie z tą sytuacją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Iiiii… do góry…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna złapał chłopca za kołnierz i podniósł go na łóżko dziewczyny. Następnie ułożył go zadowolonego obok niej i przykrył ich oboje kocem—kiedy nagle przypomniał sobie że dziewczyna była w samej bieliźnie, a to z tego że jej ubranie było przemoczone i trzeba było je zdjąć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, nie miał zamiaru się tym przejmować, myśląc że i tak pewnie są parą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Natychmiastowo, dziewczyna się obudziła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najwyraźniej wysypiając się, dziewczyna ani trochę nie była senna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A i że nic się jej nie śniło, to nie wydawało jej się że czas przeminął. Fakt że jej świadomość była mglista zaraz przed zaśnięciem, zostawił ją w głębokim zdezorientowaniu na temat obecnej sytuacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W jej polu widzenia dziewczyna znalazła białe światło lamy fluorescencyjnej—pierwszą od jakiegoś czasu—i nieznajomy biały sufit.  O ile jej mózg nie zgnił od nadmiaru snu, to tego sufitu wcześniej nie widziała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Um… gdzie… jesteśmy? – Miałą właśnie zapytać chłopca, ale go tu nie było.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna przypuszczała że był  przy niej jak to zawsze, ale niestety, sąsiednie łóżko miało na sobie tylko górę kartonów i żadnego chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z lekkim westchnięciem, dziewczyna się obróciła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I go spostrzegła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego śpiąca twarz wypełniła jej pole widzenia, i zanim spostrzegła, dziewczyna wpatrywała się w nią przez kilka sekund.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Uwaa… ma dość długie rzęsy mimo tego że jest facetem! On zawsze wygląda trochę na tępego , ale teraz gdy śpi i z bliska, jego twarz wygląda na dziecięcą; jejuu, dlaczego on ma takie pełne usta! Tak bardzo chciałaby zapytać o sekret jego piękności, ale jakoś źle tak pytać o to będąc dziewczyną, i poza tym, mam dużą nadzieję że nic mi nie zrobił...&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na ułamek sekundy, dziewczyna się zapomniała i była na skraju radości z jego twarzy. Odzyskując swój rozsądek, który powędrował do świata snów, dziewczyna zaczęła spokojnie analizować sytuację w której była.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ewidentnie była w jakimś budynku. Chłopiec prawdopodobnie wziął ją do szpitala, ponieważ się o nią martwił. Szansa była, że było to „sąsiednie miasto” do którego zmierzali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znaczyło to że została położona na łóżku aby spała. To zrozumiała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale dlaczego on spał razem z nią?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie mogła powstrzymać się od zaczerwienienia po wypowiedzeniu tych słów w myślach. Spali razem. W tym samym łóżku! W nieco bardziej neutralnych słowach, dzielili łóżko. Ale problemem nie był sposób w jaki to nazwać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Biorąc pod uwagę to że wciąż był schludnie ubrany, dziewczyna była z całą pewnością przekonana że chłopiec nie „wykorzystał” okazji, ale mimo to, oni wciąż spali razem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co więcej, ją z niewiadomego powodu zostawiono w samej bieliźnie, odkrywając skórę, i wciąż z założonymi skarpetkami, sprawiając że jej ubiór przypominał jakiś fetysz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym właśnie momencie, dziewczyna stanęła naprzeciw dwóm wyborom. Zaakceptować tą sytuację albo potępić i krzyknąć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Co zrobisz, ja? Co zrobisz, dziewczyno? Taka okazja nigdy się już nie przytrafi. Ale jest jeszcze za wcześnie! Co powinnam zrobić? Czy powinnam przynajmniej złożyć pocałunek, jako przygotowanie na przyszłość? A może powinnam iść od razu na całość...&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna o mało nie dostała ponownej gorączki od wahania i wahania, gdy nagle chłopiec się leniwie ruszył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh… och…? Dziewczyno…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ku jej rozczarowaniu, jej pięść była szybsza od jej głowy. Przepraszam, chłopcze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Phgh!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Woa?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaskoczony przez chłopca który wyleciał z łóżka jak samolot z lotniskowca, mężczyzna prawie upuścił miskę którą trzymał. Mężczyzna był o włos od polania dopiero co wyzdrowiałej dziewczyny lodowatą wodą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Opanuj się, przecież jesteś pacjentem! Leż w łóżku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- T-Tak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie miała pojęcia kim jest, ale wciąż refleksyjnie posłuchała jego upomnienia ponieważ nosił on biały płaszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tylko po tym jak położyła swoją głowę na poduszce, ukrywając połowę twarzy pod kocem, dziewczyna ostrożnie zerknęła na mężczyznę w kitlu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um… mogę zapytać gdzie jestem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna położył miskę na umywalce i się uśmiechnął do dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jesteś w izbie chorych bezimiennego doktora bezimiennej szkoły w bezimiennym mieście którą zarządzam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Więc on naprawdę mnie tu przywiózł…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- I to jak. Znalazłaś sobie niezawodnego chłopaka: wygląda na to że ważne co los mu rzucił pod nogi on i tak go przezwyciężył aby cię przynieść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- On nie jest moim chłopakiem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sprzeciw czerwonej jak pomidor dziewczyny sprawiła że mężczyzna otwarł szeroko oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie jest?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie jest!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc jak szybko ponownie odpowiedziała, mężczyzna porównał dziewczynę na łóżku i chłopca który się zatopił w podłodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Och, zatem przepraszam. Wyglądaliście jako para, więc byłem pewien że byliście. Więc przypuszczam że to niezbyt dobrze aby dać wam spać w jednym łóżku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Myślę że w pierwszej kolejności to trochę wątpliwe czy powinno się kłaść zdrową osobę obok chorej. – Zarzuciła dziewczyna, z czerwonymi policzkami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna, jednakże, nie rozważał siebie jako osobę która popełniła błąd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Cóż, wygląda na to że z tobą wszystko w porządku, więc nie przejmuj się tym. Pomijając to, ten chłopak tam na dole przestał się ruszać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Eh? Czyżbym przedobrzyła?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wyszła z łóżka i obróciła chłopca który upadł na podłogę kilka chwil temu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otrzymawszy cios prosto w twarz, chłopiec został znokautowany po jednym ciosie i leżał tam nieprzytomny z krwawiącym nosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedną jedyną rzeczą  za którą mógłby rozważyć siebie jako szczęściarza był fakt że znajdował się w izbie chorych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wynikiem badania było stłuczenie i wstrząśnienie mózgu. Według tego co powiedziano chłopcu, mężczyzna pomylił się uważając ich za parę kochanków i położył go na jednym łóżku razem z dziewczyną, dając mu przyjemność zapoznania się z jej żelazną pięścią. To było naprawdę kłopotliwe.  Tak straszne jak się wydawało. Dlaczego, och dlaczego nie obudził się on wcześniej od dziewczyny?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …No coż, dobrze widzieć cię ponownie zdrową. Naprawdę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um, cóż, przepraszam…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec, który wyglądał na dość niezadowolonego, rzucił chusteczkę którą miał w nosie do kosza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na początku chusteczki były jasno czerwone, ale jak je stopniowo wymieniał to krew zaczęła ustawać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie przejmuj się tym. Pomyśl o tym jako wartym swojej ceny doświadczeniu. – Zaśmiał się mężczyzna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec spojrzał na mężczyznę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Absolutnie nie chce tego słyszeć od osoby która jest za to odpowiedzialna… Naprawdę, nic mi nie jest. Przyzwyczaiłem się do jej ciosów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- N-Nie zawsze jestem taka gwałtowna!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa, taa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak ani zaprzeczył jej ani zgodził się z nią. Sprawy tego typu często są pamiętane przez ofiary i całkowicie zapomniane przez sprawców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Po za tym, mała księżniczko?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna się wyprostowała gdy mężczyzna się zwrócił ku niej. „Mała księżniczka” w żadnym stopniu do niej nie pasowało, pomyślała, ale celowo o tym nie mówiła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Twoja gorączka w większości znikła a także twoje bóle menstruacyjne, tak mniemam, więc mogę cię wypisać. Jednakże, ponieważ jest możliwość że gorączka wróci, zostać tutaj do jutra.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak, zrozumiałam. Czy będzie to w porządku jeśli on także tu zostanie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie powinno być problemu. Ale aktualnie na łóżku jest teraz sterta kartonów, więc pomóż mi je zdjąć! – Za szczerzył się mężczyzna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec spojrzał na górę kartonowych pudeł którymi zostało przysypane łóżko i spuścił ramiona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zapłata o równej wartości, zgaduję…? – Wymamrotał chłopiec. Ku jego zaskoczeniu, jednakże, odpowiedź nie była twierdząca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Skończ żartować! Zapłacisz mi za leczenie przy następnej okazji. Ta lekka praca ledwo opłaci twój nocleg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwóch podróżników wymieniło spojrzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pozwólcie że was ostrzegę: Nie jestem tani, wiecie? Dla porównania, w tym mieście jest wielu lekarzy, ale niestety moje usługi są wyjątkowo drogie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwójka niemo wrzasnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah, i mówcie do mnie „dok”, okej? Najpierw może przebierzcie się w świeże ubrania. Przyniosłem wam kilka które powinny być mniej więcej w waszym rozmiarze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żeńska piżama i koszulka z parą jeansów dla chłopaka były położone na łóżku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Skończyłaś się przebierać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za zasłoną którą się właśnie odsłoniła była dziewczyna, ubrana w białą piżamę z niebieskimi paskami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zrelaksowana, dziewczyna wyglądała trochę bardziej na chorą niż wcześniej&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako że prawie wszystkie ich ubrania były nie do użytku, chłopiec nie miał wyboru jak tylko posłuchać doktora i niechętnie pożyczył od niego parę ubrań. Jeansy wyglądały na nowe, więc były w porządku, ale czarna koszulka z białym rzucającym się w oczy napisem trochę mu przeszkadzała. Na przodzie koszulki był napis „Prosto z Piekła” a na plecach „Dzieci Anarchii”. Jak by nie było, chłopak nie zaliczał siebie jako członka jakiegoś tępego gangu motocyklowego. Chłopak potrafił jasno wyczuć złą wolę nieznośnego doktora, tyle że nie mógł sobie pozwolić na bycie wybrednym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Po prostu leż w łóżku aż poczujesz się lepiej. Wygląda na to że dostanie od nich coś do jedzenia i wodę, więc się o nic nie martw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Okej. Dzięki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna pozwoliła sobie opaść na łóżko i przykryła się kocem aż pod samą brodę. Chłopiec uznając takie zachowanie za urocze, nie umiejąc się powstrzymać, uśmiechnął się. Wyglądało na to że dziewczyna dostrzegła jego zachwyt, a to spowodowało że jej policzki się zarumieniły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chłopcze…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hm?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna odwróciła się od chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Dziękuję za wszystko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wyciągnął rękę w jej stronę i pogłaskał ją po głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie ma za co…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wspólnym późnym śniadaniu z dziewczyną i lekkim odpoczynku, chłopiec zaczął przenosić kartonowe pudła razem z doktorem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najwyraźniej pudła te były wypełnione dobrami medycznymi z któregoś szpitala. Ten Mount Everest wyglądał na kawał ciężkiej roboty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już na starcie była potrzebna drabina, aby ściągnąć pudła z samej góry! Chłopak nie miał wolnej myśli, aby przejmować się ich zawartością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle, w szczelinie pudła, które przenosił chłopiec, zalśnił malutki czubek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Woa, doktorze! Co to u licha jest?! To igła! Tu jest igła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah, taa, to co tam trzymasz to igły do strzykawek. Wiesz, odpadki ze szpitala. Definitywnie powinienem się ich później pozbyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Proszę nie zostawiaj tutaj takich rzeczy! Co byś zrobił gdybym przez przypadek się taką ukuł?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie martw się. Środków dezynfekujących mam całą tonę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie oto mi chodzi! – Desperacko sprzeciwił się chłopiec i odłożył pudło które zawierało zużyte igły na podłodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obecnie w izbie chorych prawnie nie było już wolnego miejsca. Przez co byli zmuszeniu je poustawiać. Wcześniej próbowali ustawić je na korytarzu, jednakże to powodowało że przypominało to sytuację w której byli przedmiotem dochodzenia przez grupę policjantów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będąc w stanie dłużej wytrzymać, dziewczyna podniosła głowę z łóżka i zapytała, - Hej, czy potrzebujecie mojej pomocy? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, jej dobra wola była natychmiastowo odrzucona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Być dobrą pacjentką i siedź cicho! Tylko byś przeszkadzała. Poza tym wyglądasz na niezdarę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- C…?! Co to było?! Nie oceniaj umiejętności kogoś kogo dopiero co poznałeś tyko po jego wyglądzie! Nawet ja jestem w stanie wykonać proste czynn—Zaczęła dziewczyna i uderzyła z prędkością w miskę na umywalce. Woda w misce, która była schłodzona lodem, z oszałamiającą precyzją wylądowała na chłopcu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Err… spisałaś się, taa. Możesz teraz odpocząć. Pozostałe zadania i tak mogą być zrobione tylko przez doktora.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wciąż zmoczony, chłopiec został wysłany na zewnątrz budynku jak bezpański pies.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda była tak piękna że ulewny deszcz poprzedniej nocy wydawał się nieprawdą. Czyste niebo, wolne od jakichkolwiek zanieczyszczeń, wypełnione było jaskrawym niebieskim kolorem i nie było widać żadnych chmur. Chłopiec czuł się świetnie patrząc na nie—pomijając fakt że wyglądał jak zmoczony szczur.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wygląda na to że nie zrobiło by to wielkiej różnicy jeśli poczekałbym do następnego ranka aby ją tu przywieźć… -- Wyszeptał do siebie chłopiec, nieświadomie, uśmiechając się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż, w tym wypadku miałby przyjemność noszenia jej pod tym upalnym słońcem. To byłoby tak samo kłopotliwe, a przynajmniej tak próbował sobie wmówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słońce paliło jego skórę swoimi promieniami i zaczynało suszyć jego mokre ubranie. Ostatecznie z pomocą jego temperatury ciała, jego ubrania były prawie suche nawet zanim można by nazwać minięty czas przerwą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle, znajomy obiekt znajdujący się za nim przykuł jego uwagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to ich srebrny Super Cub, którego zostawił poprzedniego wieczora przy barykadzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A co to tutaj robi…? Czy on przyprowadził go dla nas?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było możliwości aby Cub sam tutaj przyjechał. O ile z pewnością była to zabawna rzecz do wyobrażenia, to było to więcej niż nieprawdopodobne że ich wyśmienity a jednocześnie normalny Super Cub posiadał funkcję autopilota.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej, dzieciaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec odwrócił się do doktora gdy tylko usłyszał jego głos. Nie żeby mnie to obchodziło, ale czy jest to moje nowe imię? Lekarz nie wyglądał aby kierował się złą wolą, ale mimo to chłopak nie mógł nic poradzić na to że czuł się lekko urażony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Prawie skończyłem przygotowywać twoje posłanie. Możesz iść i przynieść teraz swój materac. Jest w pracowni krawieckiej na trzecim piętrze. Aby do niego dotrzeć... cóź, sam zobacz. Powinieneś go znaleźć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zrozumiano. Gdzie jest…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Klucz. – Chłopiec chciał kontynuować, ale klucze poleciały w jego stronę zanim zdążył dokończy. Tania plastikowa karta na imię była do nich doczepiona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jak tylko skończysz, to będzie pora aby coś zjeść… cóż, ale nie będę szykować nic wykwintnego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eh, nie że nie będziesz? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, nie będę. Jak by nie było, twój dług jak na ten moment ciągle tylko rośnie, czyż nie? – Powiedział i zaśmiał się głośno. Chłopcu aż ciarki przeszły. – To ja zorganizowałem zebranie waszego skutera, no i jeszcze nie otrzymałem zapłaty za jej leczenie… Och zobaczmy—jakiego rodzaju zapłaty powinienem od ciebie zażądać… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z punku widzenia chłopca wyglądało to tak jakby doktor szczerzył się od ucha do ucha. Wyrastający ogon diabła z jego tyłka oczywiście był dołączony do tego obrazu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ghwaa… aahm…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym właśnie momencie, usta dziewczyny były otwarte pod kątem większym niż 45° z powodu mocnego ziewnięcia. Podczas otwierania ust tak szeroko bez ostrożności może skutkować przemieszczeniem szczęki, ziewanie to fizjologiczne zjawisko które można zaobserwować u większości ssaków. Nie będący raczej widokiem prezentacyjnym, dziewczyna nie mogła oczekiwać że uda się jej go powstrzymać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Innymi słowy, dziewczyna była znudzona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdy kto kiedykolwiek musiał zostać w domu z powodu przeziębienia powinien to zrozumieć. Im bardziej się zdrowieje z choroby takiej jak przeziębienie, tym bardziej zaczyna być nudno. Mimo że jesteś na drodze do odzyskania pełni zdrowia, lekarz nie zezwala ci na wyjście z łóżka – i ze względu na naturę człowieka, to nie uniknione że wyłoni się buntowniczy duch który sprawi że będziesz się chciał uwolnić i uciec gdy lekarza nie ma w pobliżu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna ubrała swoje adidasy które miała przy łóżku i ruszyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście dziewczyna nie miała zamiaru opuścić miasta. Jedyne czego chciała to zaczerpnąć świeżego powietrza------&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszam, czy mogę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatem, dziewczyna mogła poczuć jak serce podskoczyło jej do gardła, kiedy nagle usłyszała nieznajomy głos w pokoju w którym nikogo nie powinno być.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy była aż w takim stanie że miały omamy słuchowe? Szukając miejsca w pokoju gdzie ktoś mógłby się schować… dziewczyna znalazła jedno: trzecie łóżko, bezpośrednie naprzeciw jej oczu, pod oknem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wahająco podniosła swoją twarz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um, przepraszam, - powiedział głos, a wraz z nim przesunęła się zasłona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna odskoczyła do tyłu. Uderzając łydkami o krawędź łóżka za nią i nie kończąc na upadaniu na łóżku dziewczyna wywinęła pół-fikołka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozszedł się dźwięk uderzenia jakby sam zapaśnik upadł i w następnej chwili otworzyły się drzwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lekarz z chłopcem weszli do pokoju i otworzyli szeroko oczy, tylko po to aby je po chwili zmrużyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …co ty robisz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um… cóż… - Dziewczyna próbowała się tłumaczyć, ale było to bezskuteczne. Słowa nie potrafiłyby opisać powodu, dla którego znalazła się w tej sytuacji, robiąc stójkę na głowie w piżamie i adidasach, z jej plecami opartymi o łóżko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszam… aż do chwili mocno spałam – Powiedziała dziewczyna, kłaniając się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, to ja przepraszam za bycie tak głośno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ta nieznajoma dziewczyna spała w łóżku z zasłoniętymi zasłonami. Najwidoczniej, przyjazd chłopca także był dla niej nowością, ponieważ od poprzedniej nocy cały czas spała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie nie, im weselej tym lepiej – Zaśmiała się dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była w ostatniej fazie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej skóra i włosy były śnieżnobiałe—bielsze od albinosa. Ponieważ cierpiąc na „znikanie” nie oznaczało posiadanie złej krwi czy coś, ale raczej że kolor osoby blaknął, dziewczyna wprawdzie nie wyglądała na chorą. Jej biała skóra sprawiała że wyglądała jak wróźka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:Tabi_ni_Deyou_P0250.jpg|thumb|Słowa nie potrafiłyby opisać powodu, dla którego znalazła się w tej sytuacji, robiąc stójkę na głowie w piżamie i adidasach, z jej plecami opartymi o łóżko.]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako Japonka, jej oczy powinny być albo czarne albo ciemnobrązowe, ale jej były koloru jasnego szaro-popielnego. Bez wątpliwości te oto były symptomy ostatniej fazy „znikania”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie zmieniła się jeszcze na kompletnie czarnobiało, ale prawdopodobnie nie zostało wiele czasu do momentu aż się zmieni. O ile prędkość z jaką postępowała choroba nie był koniecznie stały i różnił się u każdego, tutaj spokojnie można było powiedzieć że jej pozostały czas w sumie nie był długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, to chyba przedstawię ją wam. – powiedział lekarz gdy obok niej stanął. – Ta mała piękność jest uczniem tej szkoły. Praktycznie tu mieszka ponieważ łatwo choruje. –&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna o której mowa ukłoniła się lekko zawstydzona, co jednakże, była prawdziwie wdzięcznie i pasowało do obrazu pechowej piękności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jej wiek powinien być podobny do waszego; szesnasty. Nazywamy ją…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Doktorze…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna ciągnęła go za jego biały płaszcz i protestowała szepcząc do niego z czerwonymi policzkami. Widząc że wyglądała na zdesperowaną, dziewczyna i chłopiec wymienili spojrzenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Przestań, to nie jest coś co mogłabyś ukryć. Ani nie jest to czymś czym trzeba się przejmować. Okej, um... słuchajcie, jej przydomek to ‘księżniczka’.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Księżniczka? – Zapytała dziewczyna w odpowiedzi, zaskoczona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna która została nazwana „księżniczką” schowała głowę i spuściła wzrok z czerwoną twarzą. W rzeczy samej, brzmiał on idealnie jako przydomek dla niej. Ona naprawdę wyglądała jak księżniczka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …N-Nie lubię tego imienia ponieważ jest zawstydzający, ale doktor po prostu nie słucha i ciągle mnie nazywa „księżniczka, księżniczka”. Przez niego, wszyscy w mieście teraz tak na mnie mówią…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale to świetnie pasuje. – powiedział chłopiec. Z naturalnym uśmiechem, zaskakując dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lepiej żebyś umyślnie jej nie podrywał, kobieciarzu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszam… ale mogę znać wasze imiona? To nie wporządku jeśli tylko jak się przedstawię…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Rozumiem. Masz rację. Ja jestem ‘dziewczyna’!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dość podobnie, ja jestem ‘chłopiec’! Miło cię poznać, wasza wysokość!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec raz jeszcze słodko się uśmiechnął. Tym razem dziewczyna przypuściła atak jej żelaznym łokciem – prosto w jego bok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z czasem gdy grupa, która urosła to liczby czterech członków, w ramach przekąski zjadła sushi z sałatką z wodorostów, dziewczyna była już w pełni zdrowia. Jedyne co pozostało to odzyskanie siły w jej nogach, które osłabły przez jej przeziębienie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie można zapomnieć, że dziewczyna była niezłą atletką i wojownikiem mimo że dzień wcześniej wyglądała jak zwłoki. Doprowadzić się do stanu pełnej aktywności do jutra będzie dla niej łatwizną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobra, dzieciaku. Przyszedł czas abyś popracował. – Powiedział lekarz, wstając z tanio-wyglądającego taboretu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odkładając aluminiowy talerz który był własnością szkoły na stole, chłopiec westchnął w myślach. Pomału zaczął się przyzwyczajać do jego obłudnego zachowania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Księżniczka lubi popołudniu iść na spacer do miasta, wiesz. Niestety, mam niezwykle nudne ale bardzo ważne zadanie uczestniczenia w zebraniu w szpitalu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- D-Doktorze… - Sprzeciwiła się księżniczka przepraszająco, ale on ją zignorował.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zatem, chłopcze, będziesz jej dzisiaj towarzyszył. Przy okazji śmiało możesz pozwiedzać miasto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej, doktorze! A co ze mną?! – Sprzeciwiła się dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lekarz wskazał na nią swoim palcem wskazującym. – Ty masz zakaz wychodzenia na zewnątrz. Zatem, wezmę to na przechowanie. – Następnie lekarz podniósł papierową torbę która zawierała ubrania dziewczyny w których przyjechała, tak jak i jej buty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- C---Kiedy ty…?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna natychmiastowo próbowała wyrwać ją z powrotem, ale lekarz zrobił unik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Okej, wiesz co robić. Nie martw się, powinienem wrócić późnym popołudniem. – Lekarz im pomachał i odszedł jak wiatr. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zostawieni z tyłu byli zaskoczeni dziewczyna z chłopcem i zaczerwieniona księżniczka z jej wzrokiem spuszczonym na podłogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatecznie chłopiec zgodził się na dotrzymanie towarzystwa księżniczce i poszedł z nią na spacer do miasta. Delikatna księżniczka używała wózka inwalidzkiego do poruszania się, a zatem i szczęśliwie chłopiec nie musiał iść z nią za rękę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To jednak, nie uspokoiło gniewu dziewczyny w żadnym stopniu, i obecnie patrzała na niego jak jakaś bestia z rogami prosto z piekła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um… Naprawdę bardzo, bardzo przepraszam. Jeśli ci to przeszkadza to możemy wrócić w każdej chwili…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hm? Nie martw się. Jestem dłużny lekarzowi, i co najważniejsze, już za późno aby powstrzymać tę dziewczynę przed wybuchem. – Odpowiedział chłopiec z przekonaniem, pchając jednocześnie wózek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jasne słońce, które świeciło tak mocno jak zawsze przywitało ich kiedy opuścili budynek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak pchnął ją przez betonowy zjazd który wyglądał jak by był niedawno zbudowany i kierował się naprzód przez zabłocony dziedziniec szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy potrzebujesz parasol?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Na razie nie, dzięki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Okej. – Powiedział chłopiec i porzucił temat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W zrozumieniu chłopca, cierpiący na albinizm—zaburzenie wrodzone którego rezultatem było dziedziczenie recesywnego genu allele—byli bardzo wrażliwi na promienie ultrafioletowe ze względu na niewystraczającą ilość melaniny w skórze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dużo inaczej, tracąc kolor z powodu „znikania” był niespowodowany brakiem melaniny. Melanina sama w sobie stawała się bezbarwna, co więc znaczyło że jej obrona przed promieniami ultrafioletowymi była taka sama jak chłopca, mimo że zmieniła się prawie cała na biało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odkąd, jednakże, bezpośrednie światło słoneczne nie było dla niej dobre, cierpiąc z powodu słabego serca, chłopiec wziął ze sobą parasol tak na wszelki wypadek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Gdzie jest nasz pierwszy przystanek, Księżniczko?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- J-Ja naprawdę nie chcę sprawiać kłopotu, więc możemy wrócić jeśli chce…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie mów tak. Jest to świetna okazja dla mnie aby rozejrzeć się po mieście, więc proszę być moim przewodnikiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Księżniczka spojrzała na uśmiech na jego twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Tak! Zostaw to mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna promieniowała radością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Haha! Żeby pomyśleć że moim przewodnikiem jest księżn… —Zaczął chłopiec, ale zatrzymał się w połowie zdania ponieważ wyczuł czyjąś straszną złość na swoich plecach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jakiegoś powodu, chłopak był pod wrażeniem że aura gniewu przeciekała przez luki w zasłonach pewnego pokoju w szkole za nimi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- U-Um… cóż, na początek się ruszmy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- H-Huh?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zaczął pchać wózek w raczej szybkim tempie, gdzie to Księżniczka, trochę zaskoczona, zaczęła opowiadać o mieście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tymczasem w izbie chorych.&lt;br /&gt;
- UGAAA!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z dziwnym krzykiem, dziewczyna zeskoczyła z łóżka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oburzające! Niesamowicie Oburzające! Dlaczego sprawy się tak potoczyły?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Będąc nieświadomym kobieciarzem, chłopiec z pewnością podrywał Księżniczkę niezliczoną ilość razy nawet sobie nie zdając sobie z tego sprawy. Nie była to wyssana z palca teoria, było to szczególny atrybut jego istnienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…A przynajmniej, był to efekt jaki on miał na nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Delikatna księżniczka, huh. – Pomyślała. – Tego się nie spodziewałam…! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Całkowicie była zaskoczona przez pojawienie się nowego rywala, który posiadał tak całkowicie dziewczęcą osobowość, którą dziewczyna mogła nie mogła wyobrazić siebie ani w jej najdzikszych marzeniach ani nigdzie indziej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż, oczywiście to by się nie wydarzyło gdyby nie zasłabła przeziębiając się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy dziewczyna zdała sobie sprawę że to jej wina jest powodem tej sytuacji, pozostała tylko jedna droga wyjścia: zapobiegnięcie wydarzeniu się kolejnych sytuacji komedio-romantycznych. Jednakże, ponieważ została pozbawiona jej codziennych ubrań i butów, jej ekwipunek składał się jedynie z piżamy którą miała na sobie. Nawet w grach RPG, gracz zwykle zaczyna z czymś w stylu PROSTE UBRANIE, DREWNIANA MACZUGA i PARA SANDAŁÓW. Po za tym, o ile odważna była, to mimo to jej zawstydzenie nie pozwalało jej na wyjście na zewnątrz w samej PIŻAMIE.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eww… Muszę zatrzymać ten romans i komedię od dalszego postępowania…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W poszukiwaniu czegoś pomocnego, dziewczyna rozglądała się po pokoju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znalazła biały płaszcz od tego paskudnego lekarza na oparciu krzesła przy jego biurku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Cóż, powinno wystarczyć, chyba?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna założyła go na początku z niechęcią, ale nawet się jej spodobał jak tylko go założyła. Będąc długim i mając guziki, wyglądał o dużo lepiej niż piżama jak się spojrzało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To pozostawia tylko buty…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niestety, to już nie było łatwe aby znaleźć coś takiego. Mimo wszystko, w szkole nie zdejmuje się butów. Według doktora, w klasach znajdowali się ludzie, ale jako uciekinier, dziewczyna wolała raczej nie zbliżać się do zamieszkanych stref. Z drugiej strony, o ile podłoga z linoleum w izbie chorych nie sprawiała problemu, to dziewczyna nie chciała ranić swoich stóp chodząc po asfalcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po obejściu szkoły tam i z powrotem, dziewczyna znalazła parę sandałów w łazience Sali gimnastycznej. Ponieważ nie było innych opcji, dziewczyna zdecydowała się ich użyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozostawiając DREWNIANĄ MACZUGĘ, która nie była potrzebna, dziewczynie udało się ubrać PASKUDNY BIAŁY PŁASZCZ, PIŻAMĘ i parę ŁAZIENKOWYCH SANDAŁÓW.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna truchtem zadowolona opuściła budynek szkoły—gdzie znalazła kogoś kogo świetnie znała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Och, to Cubbi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bez wątpienia ich srebrny anioł struż, ich Super Cub.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec raczej miałby trudności aby go tu przyprowadzić, biorąc pod uwagę czas, więc dziewczyna podejrzewała paskudnego szkolnego lekarza o pozbieranie go.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przemoczony bagaż był rozłożony na ziemi przed wejściem i się suszyło razem z Cubbem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz gdy o tym pomyślała, około jednej czwartej jej wyzdrowienia było dzięki Cubbowi ponieważ inaczej nie była by w stanie dotrzeć do miasta bez jego szybkich stóp. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jadąc przez pół dnia na pełnym gazie i być wystawionym na ulewny deszcz przez cały dzień, jego srebrna farba była pobrudzona przez brud i błoto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nagle została opętana rodzajem sentymentalności który trudno było opisać słowami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …W porządku! Zasługujesz na dobre mycie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naprawa i utrzymanie Cubbego było pracą chłopca, ale dziewczyna była pewna siebie że będzie w stanie umyć skuter nawet sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciężko oddychając nosem, dziewczyna przeglądała grządki i umiejętnie znalazła szlauch i kran z wodą. Szkoły to dziwne instytucje które sprawiają że ich użytkownicy, uczniowie, zajmują się sprzątaniem, zatem dziewczyna wygrzebała koszyk i ścierkę w niedługim czasie. Z jakiegoś powodu, był tam też wosk do samochodu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej pierwotny cel ucieczki całkowicie wyleciał jej z głowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hejże! Dzisiaj nie z lekarzem, księżniczko?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- T-Tak. Miłego dnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pewnie! Hej młody, dobrze się nią opiekuj, okej?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Zostaw to mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje byli witani, co jakiś czas podczas spaceru. Słowa Szefa, że było to „tętniące życiem” miasto wyglądały na prawdziwe, lub może nawet się polepszyło od ostatniego czasu gdy tu był.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzielnice mieszkalne, budynki rozrywkowe i tym podobne zostały porzucone, i większość mieszkańców przeniosła się do szkoły lub innych dużych budynków użytku publicznego. Widocznie, tak było łatwiej śledzić liczbę osób, które znikały przy jednoczesnym zachowaniu ładu w mieście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będąc w stanie kontynuować biznesu, większość ulicy sklepowej została zamknięta. Według Księżniczki, warzywniaków i sklepów z rybami w mieście także zostały zamknięte albo były używane tylko ze względu na ich wyposażenie ponieważ nie było potrzeby rozdawania żywności przez nie. Drzwi do sklepów z przyborami i księgarnie były szeroko otwarte, witając każdego kto był w potrzebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mimo to… - Pomyślał chłopiec i powiedział. – Jesteś dość popularna Księżniczko, co nie? –&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- M-Musisz być w błędzie… - Próbowała zaprzeczyć jednocześnie rumieniąc się, ale rozważając że absolutnie każdy kogo jak dotąd spotkali przywita ł ich i się z nią droczył, jej słowa prawie że wcale nie były przekonujące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To przez to że ja po prostu lubię spacerować…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Rozumiem. Innymi słowy, jesteś idolem tego miasta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Idolem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec myślał że usłyszał nutkę przygnębienia w jej głosie na ułamek sekundy, ale kiedy na nią spojrzał, ona uśmiechała się tak jak wcześniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje zeszli z dużego prostego zbocza i dotarli do miejsca które można było nazwać miastowym targiem, gdzie dobra z miasta i ryby z połowu były wymieniane lub rozdawane. Ponieważ od czasu targu rybnego, który był przebudowany z portowego magazynu, był lekko przemieszczony, przez to nie było tu zbyt wielu ludzi. Mimo to, chłopiec nie widział takiego zgromadzenia ludzi od miesięcy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszam chłopcze, ale może chciałbyś zobaczyć morze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Morze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Ponieważ jest to miasto portowe, możesz nawet dojść do linii brzegowej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Brzmi świetnie. Może powinienem iść popływać gdy już tam dotrzemy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie powinieneś nie doceniać naszych brzegów, lub następnym razem, gdy dotrzesz do tego miasta będzie to jako topielec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eh? – Skrzywił się chłopiec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Woda nie jest cieplejsza w lecie i fale są bardzo szybkie. Nie ma też żadnych kąpielisk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Będę o tym pamiętał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednocześnie pchając wózek, chłopiec przysiągł sobie że nie ważne jak bardzo by go dziewczyna błagała o kąpiel w morzu, on odmówi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym jak spacerowali w dół miasta, jedno duże wzgórze, przez piętnaście minut podążając za jej radami, ciemnoniebieskie morze, które z daleka niewyraźnie mógł zobaczyć, było przed jego oczyma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to niezbyt duży port łowiecki z kilkoma łodziami rybackimi unoszącymi się na wodzie i latarnia morska unoszącą się na boku. Morska bryza łaskota ich nosy i unosiła ich włosy na wietrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naprzeciw ich oczu, bezgraniczne morze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Naprawdę jest szerokie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Morze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, wyspa. Urodziłem się i wychowałem w stolicy, wiesz. Nie mogę się do tego przyzwyczaić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eh…? Popraw mnie jeśli się mylę, ale czy przybyliście tutaj aż ze stolicy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przybyliśmy, taa. Tyle że, trzy miesiące nam to zajęło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Razem z dziewczyną?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa, razem z nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najwidoczniej zaskoczona. Księżniczka szeroko otwarła oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak długi okres czasu… tak długi dystans…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, jeśli nie mielibyśmy naszego skutera, upieklibyśmy się zanim zdążylibyśmy opuścić główną wyspę.- Zaśmiał się chłopiec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pakujecie cały swój bagaż na skuter?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Wzięliśmy ze sobą parę kocy do spania, jedzenia i wody. I oczywiście ubrania i rzeczy codziennego użytku. Z pewnością byliśmy płascy jak naleśnik bez naszego Super Cuba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cuba?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah, wydaje mi się że sama nazwa nic ci nie mówi? Jest to nazwa zmotoryzowanego roweru który jest często używany przy pracy dostarczania gazet czy pizzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cubuś, tak? Co za urocze imię!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu, „Cubbi” awansował na „Cubusia”. Należało mu się, biorąc po uwagę to że oni sami także awansowali, będąc traktowani tak mile. – Następnym poziomem będzie ‘Cubusiątko’, tak mi się wydaje? – Chłopiec marzył bez znaczenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pomijając czy jest urocze czy nie, gwarantuję że jest to niezły pojazd! Ponieważ został stworzony do zadań, jest solidny i może utrzymać dużo ciężkich rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Prawdziwy pracownik, czyż nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W rzeczy samej. I prawie wcale się nie psuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Czy nie miałbyś nic przeciwko zabraniu mnie na przejażdżkę później?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prośba księżniczki spowodowała że usta chłopca się w jednej chwili zamknęły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ech?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle znikąd, dziki podmuch wiatru wszedł w słowo chłopcu. Oboje szybko zamknęli oczy i skierowali się w stronę z której zawiał wiatr.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten nagły podmuch wiatru przeszedł przez nich chwilowo i zostawił miedzy nimi ciszę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Wygląda na to że wiatr nabiera na sile. Może powinniśmy wrócić?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Tak, to dobry pomysł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie odpowiadając na jej poprzednie pytanie, chłopiec zaczął pchać wózek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spoglądając na wzniesienie z którego zeszli, chłopiec zauważył kropkę która była szkołą w której była dziewczyna.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou:Podr%C3%B3%C5%BC&amp;diff=502247</id>
		<title>Tabi ni Deyou:Podróż</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou:Podr%C3%B3%C5%BC&amp;diff=502247"/>
		<updated>2016-09-17T23:15:34Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: part1&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;== Rozdział 3 - Podróż==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;CZĘŚĆ 1:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Lipa. – Burknęła dziewczyna, siedząc na siedzeniu pasażera spoglądając przez przednią szybę na chmury zasłaniające całe niebo jak koc zrobiony ze starej brudnej wełny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa… może słońce w końcu cię opuściło? – Powiedział chłopiec w żarcie, jednocześnie wykręcając swoje skarpetki przy lekko uchylonych drzwiach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nieustający deszcz na zewnątrz nie wyglądał, aby miał w najbliższym czasie ustać, natomiast ubrania, które zdjęli także nie wyglądały aby w najbliższym czasie miały się wysuszyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka dni minęło od kiedy opuścili magazyn Szefa. Dwójka podążała teraz już opustoszałą drogą, obierając za cel sąsiednie miasto tak jak to planowali. Mimo że lekko zboczyli z drogi, ponieważ się pomylili podczas jazdy, udało im się – mniej więcej – ograniczyć opóźnienie do jednego dnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, o zmierzchu zaskoczył ich nagły deszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Minęła tylko chwila i zaczął padać gęsty rzęsisty deszcz, nie pozostawiając im wyboru jak tylko zostać całkowicie przemoczonymi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście nie byli oni bezmyślni. Zawsze nosili przy sobie ubranie przeciw-deszczowe, i mieli także niebieską płachtę, którą używali jako podstawowego namiotu – nie podróżowali oni przez trzy miesiące bez spotkania się z jednym czy dwoma opadami deszczu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tyle powiedziawszy, te przedmioty na nic im się w obecnej sytuacji nie przydały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było rozsądnym jechać Cubbem i jednocześnie trzymać plastikowy parasol a ich tanie płaszcze przeciw-deszczowe, kupione w sklepie spożywczym, nie miały szans w starciu z takim deszczem. Na koniec, silny wiatr nie pozwalał im na spokojne rozbicie namiotu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwójka nie miała innego wyboru jak tylko rozglądać się za schronieniem w ich bezużytecznych płaszczach jednocześnie modląc się do każdego boga, jaki im tylko przyszedł do głowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli ich modlitwa dosięgła bogów lub jeśli któryś diabeł okazał im łaskę, pozostaje to tajemnicą, ale po kilki godzinach jazdy, kiedy to deszcz przemoczył ich zmarznięte ciała od końcówek włosów do szwów ich spodni, chłopiec znalazł opuszczone kombi postawione przy drodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki faktowi że tylne siedzenia mogły być złożone, udało im się podzielić wnętrze na dwie sekcje zawieszając winylową zasłonę na środku i oboje zdecydowali się przebrać w suche ubrania. Nie była to ich pierwsza noc w samochodzie, więc ta czynność nie była im obca. Na szczęście, kombi wydawało się być szczelne: w środku nie było żądnych oznak przeciekania ani pleśni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdjęli jedną część ubrania po drugiej, uchylili lekko drzwi i wykręcali je tak mocno jak to tylko było możliwe zanim przechodząc do kolejnej. Ich ubrania nie będą w stanie wyschnąć tylko dzięki temu, ale gdyby je tak zostawili, mogłyby spleśnieć. Po wszystkim, gdy zdjęli swoje ubrania, przebrali się w świeżą bieliznę i owinęli się kilka koców, czuli się kompletnie wyczerpani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh, która godzina?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Err… około dziesiątej. Wieki po czasie w którym powinniśmy mieć obiad!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Aah… więc to dlatego jestem głodna… - Powiedziała dziewczyna drapiąc się po brzuchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec był całkowicie tej samej myśli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Miałem zamiar zrobić nam herbatę, ale może chcesz z nią coś lekkiego do jedzenia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pewnie. Jako zamiennik obiadu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec otworzył ich bagaż i wyjął przenośny piecyk i malutki czajnik. Ponieważ chłopiec nie był zbytnio zwolennikiem duszności to zostawił on drzwi lekko uchylone. Wpadający deszcz był do wytrzymania o ile były otwarte na krótką chwilę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec położył drewnianą deskę, którą znalazł w bagażniku, na środkowym siedzeniu i zaczął gotować wodę. Wraz z odgłosem opadającego deszczu dodanego do już trwającego cichego nastroju, jakiegokolwiek rozmowy które między nimi trwały ostatecznie ustały. Dopuki woda nie zaczęła się gotować, wnętrze samochodu wypełniał tylko dźwięk kropel opadającego deszczu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak tylko woda się zagotowała, chłopiec natychmiastowo zgasił piecyk i zatrzymał ciepłe powietrze od przedostania się na zewnątrz poprzez zamknięcie drzwi. Następnie chłopiec nalał wrzątku do dwóch kubków i wrzucił po jednej torebce herbaty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cisza, która powróciła po krótkiej chwili została przerwana przez kichnięcie dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jest ci zimno?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, jestem w porządku. A co z tobą? Jak by nie było, byłeś bardzie odsłonięty na deszcz niż ja. – Zapytała dziewczyna, krzywo się uśmiechając.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec odpowiedział śmiejąc się, - Proszę się nie martwić, Pani! Nie jest mi tak łatwo się przeziębić, a to ze względu na to że jestem mężczyzną! Ale ty jesteś damą, więc proszę rozgość się i zadbaj o siebie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziwne jakie by nie było, brązowy koc dziewczyny którym się okryła nagle wyglądał jak Juunihitoe kiedy to używał takiego stylu mówienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Moja Pani, twoja herbata.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec podniósł i podał jej niebieski kubek w stronę jej siedzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mm, wykonałeś dobrą robotę. Jestem usatysfakcjonowana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna przyjęła kubek i spuściła wzrok na brązowy płyn, którym po sam brzeg wypełniony był kubek. Mocny zapach unosił się razem z gorącą parą prawie jak żywe stworzenie z czarnej herbaty, pomimo że był to tani typ, i łaskotał nos dziewczyny. &#039;&#039;Zbyt mocna! Cóż, ale zrobił ją w trosce o mnie, więc będę wdzięczna.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec podał jej kilka twardych jak kamień kostek cukru, które ona wrzuciła do swojego kubka i zamieszała. Lekko gorzka jednocześnie aromatycznie pachnąca rozgrzewała ją od środka, kiedy tylko wzięła łyk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-…uroczo ciepła…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, jest świeża prosto z czajnika!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-…niemożliwie gorzka…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje wspólnie się zaśmiali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po skończeniu ich prostego obiadu składającego się z herbatników, o długiej dacie do spożycia, i czarnej herbaty, oboje zajęli się kilkoma zadaniami takimi jak uporządkowanie ich bagażu i sprawdzeniu ich racji żywnościowych, a następnie wcześnie udając się do łużka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatecznie, obudzili się kiedy zegar wskazywał siódmą rano—na zewnątrz wciąż padało. O ile chłopiec miał wrażenie że deszcz trochę osłabł, o tyle chmury ciągle były tak samo gęste jak przedtem i nie przepuszczały żadnych promieni słonecznych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec przekręcił się i próbował rozciągnąć swoje ciało na tym wąskim siedzeniu pasażera. Spał on dłużej niż się spodziewał, sprawiając że zdał sobie sprawę z faktu że najwidoczniej był dość trochę zmęczony. Prosto mówiąc, od leżenia zesztywniał i za każdym razem kiedy się wyginał jak ryba złapana na haczyku, z różnych części ciała kości zaczęły mu strzelać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zdumiona jego dziwnymi ruchami—albo może się po prostu budzi—kocowa kluska na tylnym siedzeniu, czyli dziewczyna, zaczęła się lekko ruszać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wychylając lekko głowę ze swojego schronu, spojrzała na sytuację na zewnątrz i ponownie ją schowała do środka. Wraz z przygnębionym westchnięciem, kluska ewentualnie wstała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobry…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh, dzień dobry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Biorąc pod uwagę jej codzienne trudności z wstawaniem, udało jej się wstać nawet nieźle, co można prawdopodobnie przypisać do głębokiego snu jaki miała. Udało im się z regenerować większość zmęczenia z pół dniowej podróży.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz pragnienie snu zostało zaspokojone, jednakże początek do kolejnego pragnienia był rzeczą oczywistą. Żołądek chłopca dał głos swojemu niezadowoleniu poprzez głośne burczenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chyba zrobię sobie śniadanie. Chcesz też coś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie, dzięki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec był oszołomiony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to pierwszy raz kiedy to podczas ich trzy-miesięcznej podróży nie była to ona która skarżyła się na pusty żołądek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wszystko w porządku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ej no… myślisz, że jestem żarłokiem czy co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:Tabi_ni_Deyou_P0210.jpg|thumb|Dziewczyna przyjęła kubek i spuściła wzrok na brązowy płyn, którym po sam brzeg wypełniony był kubek.]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przygotowując się w następnej chwili na uderzenie, chłopiec trzymał swoją głowę nisko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, nic nie nadeszło. Bez wątpienia, coś było nie tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pozwól mi zmierzyć ci temperaturę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Naprawdę, nie trzeba, nic mi nie jest…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie. Twój sprzeciw został odrzucony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uważniej się przyglądając, jej kolor skóry wyraźnie nie wyglądał na normalny. Jej zdrowy, opalony odcień skóry lekko pobladł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec prześliznął się między siedzeniem kierowcy a pasażera, wciąż zawinięty w swój koc i przykucnął obok dziewczyny. W prawej ręce trzymał termometr, który wyciągnął z ich bagażu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No dalej, nie czujesz się dobrze, prawda? Nie ma powodu aby się przede mną wstydzić, więc proszę przynajmniej zmierz swoją temperaturę.&lt;br /&gt;
- …Okej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu ulegając, dziewczyna posłusznie przyjęła termometr i po lekkich zmaganiach umieściła go pod pachą. Ponieważ dziewczyna pod kocem nie miała na sobie nic poza bielizną to chłopiec jeszcze odwrócił się od niej dla pewności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W międzyczasie, chłopiec otworzył ich przenośną apteczkę i sprawdził ile lekarstw im jeszcze zostało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ciekawe co ci jest. Przeziębiłaś się, czy może to coś innego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna tylko się odwróciła nie odpowiadając na pytanie chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …deszcz, tak mi się wydaje. Ale trochę to dziwne, nie miałam żadnych problemów…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W następnej chwili, dziewczyna złapała chłopca za kołnierz i groźnie na niego spojrzała z przerażającym grymasem na twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jest też te kłopotliwe comiesięczne zdarzenie dla nas, dziewczyn! – Ryknęła dziewczyna, sprawiając że chłopiec się skurczył i padł na czworaka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- P-Proszę wybacz moją niegrzeczność, o pani…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Wygląda na to że załapałeś. Myślę że trochę to potrwa, ale nie przejmuj się ponieważ i tak nie możemy się stąd ruszyć przynajmniej dopóki nie przestanie padać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Naprawdę, jeśli o to chodzi to ja nie mam o tym żadnego pojęcia, będąc facetem i takie tam, więc no… powiedz, wszystko w porządku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hm… moje zwykle nie są uciążliwe… ale tym razem wygląda że będzie inaczej… - Wytłumaczyła dziewczyna kuląc się trzymając się za brzuch.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chcesz tabletkę przeciwbólową?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Właściwie to jedną już wzięłam przed snem. Czyżby już przestała działa…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Faceci nie są za wiele przydatni w takich chwilach. Jeśli chodzi o zarządzanie lekami to oboje się tym zajmowali, natomiast tylko dziewczyna zajmowała się jej własnymi przedmiotami związanymi z jej higieną, więc chłopiec wyciągnął tylko tabletkę z opakowania które informowało się jako dobre na bóle głowy a także bóle menstruacyjne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Masz, i trochę wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna usiadła ciężko i przyjęła wodę i tabletkę którą podał jej chłopiec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Tak naprawdę to chciała się zaopatrzyć w niektóre rzeczy kiedy byliśmy w magazynie. Cóż, powinnam pożyczyć trochę od sekretarki, ale całkowicie zapomniałam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc to tego szukałaś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna połknęła tabletkę popijając wodą i podała kubek chłopcu. Normalnie, opróżniła by go do dna, ale tym razem trochę jeszcze na dnie zostało. Prawdopodobnie jej brzuch też nie miał się dobrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wypił resztę która została i wytarł usta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy wciąż chcesz coś zjeść?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie, dzięki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najprawdopodobniej, najlepiej by było dla niej gdyby coś przekąsiła, ale chłopiec nie chciał jej zmuszać. W zamian dał jej witaminową galaretkę którą znalazł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej temperatura wynosiła 37.9 Stopni Celsjusza. Raczej wysoka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
•&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aktualny czas to 14:00.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Deszcz ciągle padał a stan dziewczyny dramatycznie się pogorszył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z początku, często siadała aby wykonywać małe czynności takie jak zmienianie ręcznika, ale po południu przestała się ruszać i na zmianę budziła się i zapadała w lekki sen.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po zużyciu wszystkich lekarstw przeciwgorączkowych, jej gorączka przekroczyła 38 stopni Celsjusza. Nawet chłopiec zdał sobie sprawę że nie mógł do tego doprowadzić jej comiesięczny cykl. Chłopiec podejrzewał że na dodatek się przeziębiła. Biorąc pod uwagę fakt że tak długo była wystawiona na deszczu, była nawet możliwość zapalenia płuc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet jeśli nie była to pneumonia, jak powinien dać sobie radę z innymi chorobami? Jednymi lekami pod ręką  było kilka tabletek na ból głowy i przeziębienie a także jakieś maści. Niemiał on żadnych sposobów leczenia żadnej choroby poważniejszej od przeziębienia. Jedyne co mógł to położyć jej zmoczony deszczem ręcznik na czole.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna była w niebezpieczeństwie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie był w stanie nic zrobić jak tylko przyznać się do bycia bezmyślnym by nie rozważyć takiej sytuacji podczas ich bycia w drodze od trzech miesięcy. Właściwie to było to raczej zadziwiające że nic takiego nie zdarzyło się wcześniej podczas ich podróży, które było równie mocno bazujące na dużym szczęściu i sprzyjającym losie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, chłopiec nie miał czasu aby żałować błędów jakie popełnił. Chłopiec stanął przed wyborem który był wiele razy trudniejszy od licznych egzaminów z którymi przyszło mu się zmierzyć podczas jego dziewięcio-letniej obowiązkowej nauki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zostać tutaj i liczyć na wrodzony system odpornościowy dziewczyny?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Alternatywnie, udać się do sąsiedniego miasta samemu i znaleźć lekarza?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oba wybory miały wady które gromadziły się na wysokość Everestu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
--Na domiar tej niewiadomej, która może być wyleczona przez jej system odpornościowy lub nie, ta sytuacja stała się ponieważ ten właśnie system odpornościowy został osłabiony. Co jeśli była to choroba której nie będzie się dało wyleczyć bez pomocy lekarza?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
--Jeśli udałby się sam po lekarza, jak wysokie było prawdopodobieństwo że lekarz zgodzi się przyjść z wizytą? Co jeśli żadnego nie znajdzie? Kto się będzie opiekował dziewczyną gdy go nie będzie? Czy ma wystarczająco paliwa?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak czy inaczej był to ryzykowny wybór typu wszystko albo nic—w którym nawet nie było pewności czy jego starania się na coś zdadzą. Całe ryzyko spocznie na dziewczynie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zacisnął zęby, rozdrażniony swoimi słabościami i wyzywająco spojrzał na niebo i ten niekończący się deszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czas płynął a chłopiec jedynie zmieniał zmoczony ręcznik na czole dziewczyny i trzymał ją za rękę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas ciągłego wpatrywania się w chmury za oknem, pewna szalona myśl przyszła mu do głowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmagać się z dziewczyną na plecach, aż nie dotrą do następnego miasta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako że miasto wyglądało na dobrze zaludnione, to powinien się tam znajdować jeden lub dwa lekarze a i gdyby odmówili zbadania dziewczyny, chłopiec mógłby ich zastraszyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym sposobem chłopiec potrzebował paliwa tylko w jedną stronę i lekarz mógłby dwa razy szybciej ją zbadać w porównaniu do pójścia samemu aby przyprowadzić go ze sobą. Ale za to nie będzie w stanie opiekować się dziewczyną podczas jazdy, ciągle mógłby zatrzymywać się od czasu do czasu aby ją doglądać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, ten wybór był o wiele bardziej ryzykowny od pozostałych dwóch. Nieważne jak na to spojrzeć, przewożenie ciężko chorą osobę Super Cubem przez ulewny deszcz, było głupim pomysłem. Nawet chłopiec, autor i wykonawca tego pomysłu, pomału zaczął wątpić w swój zdrowy stan umysłu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże. Jednakże, dziewczyna cierpiała gdy on wciąż myślał—wyczerpana przez chorobę, mimo tego że ważyła sześć kilo mniej od niego mimo będąc tego samego wzrostu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet nie będąc w stanie zawołać o pomoc, jego ukochana dziewczyna cierpiała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie był w stanie ani nawet nie chciał unikać faktów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A czas płynął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zaczął pakować się szybciej i umiejętniej niż kiedykolwiek wcześniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zdał sobie sprawę że nie mogli jechać w sposób jak to zwykle bywało. Niesienie kogoś kto był pozbawiony sił było bardzo kłopotliwym zadaniem – gorszym od wypełnionego wodą manekina. Nawet gdyby przywiązał ją do siebie, sadząc ją na siedzeniu pasażera narażało by ją to na ryzyko że jej nogi mogą się zaczepić o tylne koło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był tylko jeden sposób aby to się mogło udać: wiążąc ją do niego jednocześnie ściskając się nawzajem i jadąc jednocześnie ją tak podtrzymując. Szczęście w nieszczęściu, skuter Super Cub był bardziej przeznaczony do wykonywania na nim pracy, zatem mógł być prowadzony jedną ręką. Jeśli tylko da rade wytrzymać taki długi dystans, jadąc z pełną prędkością jedną ręką, to się okaże, ale chłopiec nie miał żadnych intencji rozważania jakiś problemów które mógłby rozwiązać wkładając swój wysiłek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli chodzi o jej ubrania, ubierając ją w spódniczkę nie było dobrym wyjściem jako że jej temperatura ciała by spadła. Chłopiec ubrał ją w dwa dresy które mieli w zapasie i założył na nią płaszcz przeciwdeszczowy po tym jak owinął ją cienkim kocem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmienianie ubrania nieprzytomnej dziewczyny w wąskim aucie wymagało wyginania jej ciała jak w przypadku poplątanych puzzli, ale było to łatwiejsze od przemierzania jednokierunkowego labiryntu w porównaniu do widoku jej pół-nagiej w tych wszystkich pozycjach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas zmagania się ze sobą podczas tej całej sytuacji, chłopiec założył jej spodnie. Było one trochę luźne  w pasie, ale poradził sobie z tym zacieśniając pasek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec rozważał pozostawienie za sobą bagażu, ale ostatecznie zdecydował się wziąć go ze sobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli nie znalazł by lekarza, musiałby szukać dalej z niewystarczającym prowiantem, i jeśli by jakiegoś znalazł, mógł on zażądać jakiegoś rodzaju opłaty. Spowolni ich to, ale nie można było nic na to poradzić. Musiał wierzyć w siłę woli dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec przywiązał ją do siebie używając ich siatki na hamak i liny do suszenia prania i nawet upewnił się że mógł się poruszać mając ją tak u siebie uwiązaną. Dziewczyna pobiłaby go do nieprzytomności gdyby tylko zobaczyła jak są ze sobą związani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tyle że chłopiec był zdeterminowany aby zrobić wszystko aby dziewczyna odzyskała tą żwawość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec także założył płaszcz przeciwdeszczowy i włożył swój wciąż na wpół mokrą marynarkę. Zrobiony z włókien syntetycznych, przemoczony był ciężki,  ale był to jego mundur bitewny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żegnając się z kombi, które dobrze im służyło jako tymczasowe schronienie, chłopiec wkroczył w niekończący się deszcz na zewnątrz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla tych, którzy mogą nadejść, chłopiec zamknął drzwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozostałe pytanie brzmiało czy Super Cub był ciągle na chodzie po tym jak został wystawiony na deszcz na tak długo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bak był pełny. Jednakże, o ile ochronił go winylową plandeką to mimo to ciągle był wystawiony na działanie deszczu. To czy będzie wstanie się nim poruszać się dopiero okaże.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale na tą chwilę, chłopiec nie był gotów aby być łaskawym względem Super Cuba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wskoczył na siedzenie i sprawdził czy dziewczyna mocno i solidnie siedziała. Cały ich bagaż został przywiązany do siedzenia pasażera przez chłopca aby osiągnąć równowagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas słuchania dźwięku deszczu uderzającego o płaszcze przeciwdeszczowe, chłopiec założył swój kask z goglami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Super Cubie! Pokaż mi, na co się stać!&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nadepnął na zapłon z mocą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie wiedział czy jego Super Cub odpowiedział, „Zostaw to mnie!”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale ten silny ryk czterosuwowego chłodzonego powietrzem jednocylindrowca, który się uniósł był bardziej uspokajający niż jakikolwiek odzew mógłby być.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Super Cub poruszał się wzdłuż drogi w ulewnym deszczu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego prędkościomierz wahał się przekraczając prędkość maksymalną a krople deszczu które w normalnej sytuacji były by niegroźne uderzały w twarz chłopca z siłą plastikowych kulek. Jego uścisk na przepustnicy, jednakże, nie pokazywał najmniejszego znaku rozluźnienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednocześnie będąc w uścisku ramion chłopca, dziewczyna była zagubiona w myślach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O ile doceniała opiekę chłopca, nie mogła ona wyraźnie przypomnieć sobie niczego co wydarzyło się po południu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej pole widzenia się trzęsło mimo że nie było trzęsienia ziemi—pewnie przez jej gorączkę, dziewczyna podejrzewała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Głośne echoczące brzęczenie Cubiego zaraz przy jej uchu bardzo ją drażniło. Dziewczyna mogła poczuć chłopca i jego przyjemnie chłodny płaszcz przeciwdeszczowy, zatem dziewczyna zastanawiała się czy czasem nie znajdowała się w jego ramionach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie mogła wyczuć, w jakiej pozycji się znajdowała, ponieważ zawroty głowy które miała od rana się tylko pogorszały. Dziewczyna czuła jak gdyby ktoś potrząsał jej głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A żeby jeszcze pogorszyć sprawy, jej żołądek był o włos od rozpoczęcia rewolucji. Nieprzyjemna kombinacja mdłości i bólu brzucha zmieniała jej części brzucha w piekło na ziemi. Bolało jak gdyby coś z kolczastego było w środku jak krokodyl czy kasztan.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O dziwo, osobie łatwiej ochłonąć gdy się tak źle czuje; nawet mimo bycia tak potrząsaną w jego ramionach, dziewczyna zauważyła że przyglądała się tej scenie jako bierny obserwator.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie tylko jej pole widzenia i jej uszy się rozleciały, ale także jej węch i zmysł smaku, więc dziewczyna miała problem ze zrozumieniem zaistniałej sytuacji. Możliwe że dziewczyna po prostu zaczęła majaczyć przez jej gorączkę, ale i tak się tym jakoś nie przejmowała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wciąż… - Pomyślała dziewczyna, - czy wszyscy chłopcy są tacy zimni w dotyku? – Może i deszcz dość trochę padał, ale mimo to wciąż było lato. A mimo to ten chłopiec był zimny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Aah, - Dziewczyna znalazła trzeźwe wytłumaczenie. To ona była rozpalona. A względność była najprawdopodobniej przyczyną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wciąż… - Dziewczyna pomyślała ponownie. – od kiedy moje okresy stałe się tak trudne do przetrwania? Co za wstyd! – Pewnie, dziewczyna czuła że się zacznie parę dni temu, ale nie spodziewała się że tak łatwo zostanie wykluczona z codzienności. Jeju, czasami naprawdę kiepsko być dziewczyną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy zasypiała w podobnych chwilach, nigdy nie miała dobrych snów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Ale cóż, jeśli staje się wobec mnie taki opiekuńczy&#039;&#039; – pomyślała – &#039;&#039;to nie powinno być niż złego w byciu chorym raz na jakiś czas.&#039;&#039; – Dzięki temu, tym sposobem mogła sprawić aby ją przytulał całkowicie legalnie bez wyglądania dziwacznie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O dziwo, dziewczyna nie była nawiedzana przez jakiekolwiek koszmary podczas gdy była w jego ramionach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jest źle… jej gorączka stała się bardzo wysoka… - Mruknął chłopiec, sprawdzając dotykiem jej czoło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzymając dziewczynę w ramionach, chłopiec zatrzymał skuter i podparł się nogą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ dziewczyna stale się trzęsła, chłopiec dał jej tylko ocieplacz do rąk jednorazowego użytku, tyle że coś takiego nie miało szans aby coś polepszyć. Dziewczyna nie była już blada. W zamian, stała się czerwona jak pomidor i jej oddech był nie równy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Być może chłopiec powinien rozważyć siebie jako szczęściarza w okolicznościach takich że deszcz trochę osłabł po dwóch godzinach, ale wciąż nie było ani śladu skrawka niebieskiego nieba. Chłopiec także użył na niej ich ostatniego żelu ochładzającego, ale na to czy coś zdziała będzie trzeba poczekać…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zrobił wszystko co tylko mógł. Jedyne co pozostało to kierować się prosto do sąsiedniego miasta, wierząc w jej siłę organizmu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wkładając siłę w jego zdrętwiałą lewą dłoń w celu aby podtrzymać ją, chłopiec zacisnął uścisk wokół dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Silniki Cuba, który całkowicie się rozgrzał brzęczał nieustannie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
•&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było po szóstej, kiedy „sąsiednie miasto” o którym powiedział im szef znalazło się w zasięgu wzroku. Tak jak mówił, wydawało się być to miasto portowe: poza widokiem miasta otoczonego mgłą chłopiec mógł zobaczyć rozległe niebieskie morze. Chłopiec zbliżał się do portu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Między nimi ciągle było mniej więcej cztery do pięciu kilometrów, więc chłopiec nie mógł dostrzec za wiele.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec próbował zdjąć gogle i przyglądać się przez lornetkę, ale przy obecnej pogodzie i słabym powiększeniu, nie dawało to żadnego skutku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niebyło czego się obawiać jeśli było to spokojne miasto. Jednakże, w tych czasach nieładu, „spokojne miasta” nie były takie powszechne. Były nawet takie które zostały opuszczone ponieważ zostały rozgrabione lub przez trwające zamieszki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najstraszniejsze były te, jednakże, które zdecydowały się na politykę zamkniętych drzwi i zrobiły by wszystko aby się bronić, eliminując każdego intruza bez wyjątków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiedział czy te miasto było jednym z tych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec otrząsł objawy zaniepokojenia które się nagle uformowały w jego sercu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mógł już zawrócić. Musiał przyjąć słowa szefa za prawdę i uwierzyć, że było to tętniące życiem miasto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec sprawdził policzek dziewczyny, który okazał się niezwykle gorący. Okład żelowy nie był użyteczny. Chłopiec absolutnie musiał znaleźć lekarza, albo w najgorszym wypadku, przynajmniej zdobyć lekarstwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec będzie w zasięgu wejścia w ciągu kilku minut po włączeniu jeszcze raz silnika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, to co czekało na niego zaraz na wejściu było przeszkodą która przewyższyła jego oczekiwania… nie, aby być dokładnym, były to „przeszkody”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Co, do… - Wymamrotał, zdumiony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z dobrego powodu! Liczba budynków nareszcie zaczęła się zwiększać kiedy wjechał do miasta. Jednakże, na środku drogi znalazł on lekki autobus który był przewrócony na bok. Dwa takie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jakiejkolwiek strony by na tę scenę spojrzeć, nie było to naturalne. Dwa autobusy ciasno zastawiły dwa pasy jezdni po jednym na każdą a i w lukach między nimi i na chodnikach można było zauważyć minivany, całkowicie zastawiając drogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystkie luki zostały wypełnione workami z piaskiem i autobusy były nimi wypełnione. Bez wątpienia była to barykada aby zabronić wejścia intruzom. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fakt że znajdowała się tam barykada—sposób na obronę przed silnymi najazdami—oznaczał że nie byli dobrze nastawieni wobec podejrzanych typów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Cholera…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najprawdopodobniej, było to zbudowane ze strachu przed grabieżą. Wysokość barykady łatwo można zniwelować jeśli tylko miało by się na czym stanąć, ale jej celem było utrudnienie użycia samochodów i motocykli. Grabieżcy tylko zaczynają ofensywę kiedy mają wyraźną przewagę. Prawdopodobnie, mieszkańcy przypuszczali że tacy przestępcy nie mieli by odwagi wtargnąć do miasta które wyglądało jakby miało własną milicję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, oznaczało to że z pomocą Cubbiego dalej nie zajedzie. Nieważne jak wspaniałym skuterem Cubby był, to i tak nigdy nie przeskoczyłby nad przewróconym minibusem. Nie było możliwości obejścia tej blokady pieszo. Chłopiec musiał przezwyciężyć tą przeklętą barykadę przy pomocy jego własnych nóg i znaleźć lekarza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Będąc zdecydowanym, nie było żadnego powodu aby się wahać. Chłopiec rozwiązał linę którą przywiązał do siebie dziewczynę i wziął ją na barana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było to raczej trudne aby wspinać się po jednym z autobusów z tylko jedną wolną ręką, ale było to dobra decyzja. Dzięki faktowi że był na wzniesieniu, chłopiec z łatwością mógł rozpoznać pułapki które były wszędzie porozstawiane. Jeśli ktoś chciał iść na około między budynkami to musiał się liczyć z polem minowym wypełnionym zapadniami i stalowymi pułapkami. Co więcej, w najgorszym wypadku gdyby komuś udało przebić się przez barykadę, to za nią znajdowała się ogromna dziura która może pochłonąć kilka samochodów. Intruzi mieli tam wpaść w przypadku gdyby przebili się przy użyciu siły. Było to także efektowne przeciwko ludziom który nieuważnie wspinali się po barykadzie—i mogliby uważać siebie za szczęściarzy jeśli złamali by tylko kilka kości. W rzeczy samej, były to paskudne pułapki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Im bardziej poruszał się na przód w kierunku, który uważał za najkrótszy do środka, tym bardziej zmniejszała się liczba samochodów. „Uważał”, ponieważ swoje przypuszczenia opierał na szerokości drogi i zmianie w wyglądzie budynków miasta, ponieważ nazwy miejsc całkowicie znikły ze znaków i tablic.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Liczba samochodów zaparkowanych wbrew przepisom, a raczej, „porzuconych”, na ulicy zniżyła się prawie do zero gdy tylko przeszedł przez jedne światła na skrzyżowaniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie wiedział czy zostały przemieszczone gdzieś indziej ponieważ zawadzały na drodze czy może mogły się jeszcze do czegoś przydać, ale wyraźnie było widać że miasto jest rządzone przez ludzi. I najwidoczniej dobrze zorganizowanych: kiedy chłopiec zaglądał przez okna sklepowe na półki, to zauważył że wszystkie towary zostały gdzieś wyniesione. Jednakże, nie było żadnych znaków grabieży. Ktoś prawdopodobnie przetransportował je systematycznie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciągle nie można było spotkać ani jednej żywej duży, a niesienie kogoś na plecach zabierało więcej sił niż można by się było spodziewać. Różnica w ich wadze równała się około sześciu kilogramów, co wciąż oznaczało, że jego nogi musiały podnieść prawie dwa razy tyle co zwykle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prowadząc skuter przez długi czas podczas ulewnego deszczu, kroki chłopca stopniowo sprawiały mu ból.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na dodatek, jego ramiona i nogi prawie mu zdrętwiały od łokci i kolan w dół przez jego niską temperaturę ciała. Przez to, zadrapania na jego stopach, przyprawiające mu ból, zaczęły słabnąć. Fakt że jego zmysł równowagi zaczął przez to cierpieć, jednakże, dobrze nie znaczyło. Jeśli by teraz upadł, nie byłby już więcej wstanie wstać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy przyspieszył, skupiając swoją chwiejną wolę i ciało, jego pole widzenia nagle się rozszerzyło i duża szkoła ukazała mu się w polu widzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawdopodobnie było to liceum. Minęły miesiące od kiedy chłopiec ostatnio widział tak specyficzną instytucję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak to zwykle bywało ze szkołami które miały zbyt dużo wolnego terenu, otoczenie wokół szkoły było bardzo obszerne. Chłopiec nie zauważył nikogo na zewnątrz, ale światła w kilku pokojach w szkole były włączone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Być może, ewakuowani tu mieszkali. Szkoły były częstym schronem dla uchodźców. Po za tym, te światła bez wątpienia były zasilane elektrycznością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mm?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ktoś jednak był. Przy wejściu do Sali gimnastycznej będącej obok budynku szkoły, był tam mężczyzna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zmrużył oczy i ostrożnie się upewnił czy był to przyjaciel czy też wróg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądał na kogoś przed trzydziestką. Stał prosto pod zadaszeniem Sali w garniturze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wyglądał aby miał ze sobą broń i jako tako wyglądał na przyjaznego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Decydując się na zapytanie go o informacje o lekarzu, chłopiec podszedł do bramy szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale w momencie gdy miał właśnie przekroczyć bramę, chłopiec zaczął się wahać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy naprawdę było to bezpieczne tak zwyczajnie tu wejść? Nie było by lepiej ukryć gdzieś dziewczynę i negocjować będąc samemu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec potrząsł głową i przegonił te nagłe negatywne myśli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było pożytku rozmyślać nad takimi wątpliwościami. Jeśli byłby zaatakowany i tak by przegrał, nawet jeśli udałoby mu się pokonać jednego czy dwóch z wielu. Przedzierając się przez barykadę walcząc jednocześnie niosąc chorą dziewczynę było niemożliwe. W pierwszej kolejności, nie byłby wstanie dotrzeć do magazynu na paliwie które mu zostało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym razem chłopiec nie miał wyboru jak tylko polegać na jego słabym szczęściu i dużym szczęściu dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po upewnieniu się że dziewczyna mocno siedzi mu na plecach, chłopiec przeszedł przez otwartą bramę i ruszył prosto przez dziedziniec szkoły w stronę Sali gimnastycznej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej tam! Przepraszam!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy chłopiec zaczął krzyczeć, to mężczyzna natychmiast zwrócił ku niemu wzrok. Z bliska chłopiec zauważył stanął naprzeciw dość dużemu facetowi który był o około dwadzieścia centymetrów większy od niego. Mężczyzna ubrany był dobrze wykonany garnitur ze starannie zawiązanym krawatem. Był to bardzo przystojny mężczyzna, lekko mówiąc, mający krótko obcięte włosy które mu dobrze pasowały. Wewnętrzy alarm chłopca zabił na widok tego dość widowiskowego ubioru, ale było już za późno aby wrócić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna, jednakże, otworzył szerzej oczy ale nie wykonał więcej żadnego ruchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec kliknął językiem w myślach i ponownie zaczął iść w jego stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po dziesięciu sekundach zapatrzenia się w nich, mężczyzna w końcu zrozumiał w jakiej sytuacji ta dwójka się znajdowała i przytruchtał do nich. Nie wyglądało aby przejmował się deszczem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W czym problem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um… ta dziewczyna nie czuje się za dobrze… czy w pobliżu jest doktor?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas wzmacniania uścisku na dziewczynie która mu się wyślizgiwała, chłopiec modlił się że jakiś był.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Więc chcesz aby spojrzał na nią lekarz? Mam nadzieję że masz ze sobą swoją kartę zdrowia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie zrozum mnie źle. Nie mówię tutaj o karcie która zapewnia cię do korzystania z opieki społecznej. Chodzi tutaj o coś co udowadnia że stać cię aby zapewnić sobie badanie medyczne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mięśnie policzkowe chłopca prawie drgnęły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …innymi słowy, muszę ofiarować coś o równej wartości?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chyba nie myślisz że opieka lekarza w tych czasach jest za darmo, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obojętny ton głosu którym mężczyzna mówił zaczął denerwować chłopca. Jedynym powodem dla którego chłopiec nie rzucił się z pięściami na mężczyznę był taki że nie mógł użyć rąk ponieważ podtrzymywał dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Super Cub w dobrym stanie, wystarczająco wody dla dorosłego mężczyzny aby przetrwać przez cztery dni, prowiant na cały tydzień i dwa zestawy przyborów codziennego użytku. Bierz co chcesz!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Heh, to brzmi dość ekstrawagancko. Ale jest to twój środek transportu i pożywienie, prawda? Jak masz zamiar dać sobie radę bez tego wszystkiego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pomyślę o tym kiedy dziewczyna wydobrzeje, - Powiedział chłopiec, rażąc spojrzeniem mężczyznę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spokojny mężczyzna za szczerzył się i spojrzał na chłopca z góry, - A co jeśli to nie wystarczy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zgodzę się na wszystko, a kiedy dziewczyna wyzdrowieje, zemszczę się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Woa woa! Chcesz sobie zrobić wroga z całego miasta, czy jak? – Zaśmiał się mężczyzna, zmieszany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, chłopiec odwzajemnił ten śmiech groźnym spojrzeniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jeśli będzie trzeba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Och?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna się uśmiechnął. Niewyśmiewająco jak wcześniej, ale lekko z zainteresowaniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Może nie jestem Supermanem, ale jeśli do dla jej dobra to jestem gotów w każdej chwili zostać okrutnym kryminalistą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Rozumiem. W porządku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna śmiał się na całej twarzy. Mimo tego że kształt jego uśmiechu się nie zmienił, chłopiec w jakiś sposób nie był wstanie wyczuć ani złej woli ani sarkazmu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Na początek, zanieśmy ją do szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Huh? …Nie, ja w tej chwili potrzebuję lekarza…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jestem tutaj opowiedziały za naukę o zdrowiu, wiesz. Więc jestem coś jakby lekarzem. Chodź za mną, zaprowadzę cię do pokoju dla chorych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec był całkowicie zaskoczony podczas gdy mężczyzna do niego mówił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale co z twoim wynagrodzeniem i tym podobnym…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taka tylko gadka. Chciał po prostu wiedzieć jak mi odpowiesz. A teraz rusz się, przynieś ją tutaj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili stania tak w oszołomieniu, chłopiec podążył za truchtającym mężczyzną w dużą trudnością przez deszcz, w stronę budynku szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
•&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka minut później i umiejętnym leczeniu mężczyzny, dziewczyna leżała na łóżku w szkolnej Sali chorych. Jej twarz wyglądała teraz na dużo zdrowszą, co było efektem zastrzyku przeciw gorączkowego który dostała od mężczyzny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Naprawdę nas uratowałeś… Bardzo ci dziękuję, - Powiedział chłopiec, pochylając głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna, jednakże, zaśmiał się w odpowiedzi, - Niema problemu, chłopcze. Tylko trochę mnie odrzucasz, jeśli będziesz się tak grzecznie zachowywać po tym jak wcześniej się tak stawiałeś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna zarzucił na siebie biały płaszcz i założył srebrne okulary. Wcześniej nie było śladu, ale w tym ubraniu, mężczyzna faktycznie wyglądał jak gdyby zarządzał tym pokojem. Pomijając jego budowę ciała podobną do nauczyciela w-fu, oczywiście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jak się ma dziewczyna?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna lekko uniósł brew, najwidoczniej myśląc nad sposobem w jaki chłopiec zwracał się do swojego towarzysza, i usiadł na krześle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hm… najprawdopodobniej się przeziębiła kiedy jej ciało było osłabione podczas jej okresu. Sądząc po objawach, jest to zwykłe przeziębienie. Cóż, dobrze się spisałeś lecząc ją, więc będzie zdrowa gdy tylko trochę wypocznie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie wiem czy można nazwać to „leczeniem”. Ja tylko schłodziłem jej czoło i ostatecznie ciepło ją owinąłem. Co gorsza, niosłem ją przez ulewny deszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- I to mniej więcej wystarczy, wiesz. Niektórzy ludzie, kiedy się przeziębią, podają swoim pacjentom leki przeciwgorączkowe, następnie przeciw biegunce potem jeszcze na ból głowy i tak dalej i tak dalej… Po za tym, jej gorączka rzeczywiście była raczej wysoka. Gdybyście tam zostali, dziewczyna mogłaby dostać zapalenia płuc. Była to słuszna decyzja aby ją tu przynieść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z tymi słowami, mężczyzna wstał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobra, pójdę przynieść trochę nowego lodu. Możesz się zając wilgotnym ręcznikiem gdy mnie nie będzie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Jestem wdzięczny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- … Poważnie, przestań być taki grzeczny, - Mężczyzna zaśmiał się i wyszedł z pokoju po otwarciu drzwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wykonaniu kilku kroków w pustym korytarzu, mężczyzna odwrócił się do światła które uchodziło z izby chorych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Heh. By przetestować pacjenta. Wygląda na to że ostatnimi czasy stałem gorszą osobą niż się tego spodziewałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bez bycia usłyszanym przez kogoś, jego cichy szept znikł w przyciemnionym, samotnym korytarzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec ścisnął mocno ręcznik i przyłożył dziewczynie do czoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W misce było trochę lodu, który, o ile ilościowo był mały to za to wyraźnie był lepszy od deszczówki. Kolor na jej twarzy powrócił a i także jej oddech się uspokoił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu biorąc oddech, chłopiec rozejrzał się po pokoju i usiadł obok dziewczyny na łóżku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była to bez wątpienia izba chorych. Z tego jak wyglądała w środku, chłopiec mógł powiedzieć że ciągle funkcjonowała i tak też była używana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znajdowało się tam biurko i półka wypełniona lekami a także trzy łóżka z zasłonami. Z dwóch pozostałych łóżek, na jednym poustawiane były kartonowe pudła a drugie miało zaciągnięte zasłony. By może, znajdował się tam inny pacjent.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy idąc do tego pokoju, wybrali oni drogę przez główne wejście. Ku jego zaskoczeniu, jednakże, korytarze ani trochę nie były zakurzone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To samo liczyło się półek: o ile widać było że zapas lekarstw się zmniejszył to za to nie było żadnych śladów zaniedbania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie miał pojęcia ilu uczniów ciągle było w szkole, ale było to bardzo wątpliwe aby liczba uczniów była na tyle wysoka by nadal prowadzić lekcje. Zatem najtrafniejszym wyjaśnieniem było to że budynek był używano jak schronienie dla ewakuowanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczerze mówiąc, chłopiec nie ufał za bardzo mężczyźnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec w prawdzie nie wątpił czy mężczyzna był odpowiedzialny za izbę chorych czy też nie, ponieważ jego sposób leczenia był odpowiedni i zręcznie operował wyposażeniem, ale nie wiedział czy mężczyzna ich wystawił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Być może tylko tak mówił że idzie przynieść więcej lodu a zamiar miał wrócić z zatwardziałymi bandytami uzbrojonymi w zaostrzone pręty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co nasuwało najwięcej wątpliwości było przesłuchanie kiedy się spotkali. Lekarz o zdrowym stanie umysłu nigdy by nie zrobił czegoś takiego—a tym bardziej kiedy było to widoczne że miał ze sobą chorą osobę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak czy inaczej, chłopiec był zdecydowany stać na straży.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez pierwsze dziesięć minut, przynajmniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Och…? – Mężczyzna rozszerzył oczy kiedy wrócił z powrotem trzymając przenośny termos chłodzący.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy go nie było, chłopiec najwidoczniej zaniedbał swoje zadanie opieki nad dziewczyną i usnął na krześle z głową położoną na łóżku dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna odłożył pudło na ziemi i próbował lekko potrząsnąć ramionami chłopca. Jednakże, nawet kiedy potrząsał trochę mocniej, to chłopiec i tak nie okazywał żadnych znaków budzenia się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna nie mógł go tak po prostu zostawić bo i on by się przeziębił. To powiedziawszy, był to także fakt, jednakże, że chłopiec starał się jak tylko mógł aby przynieść tą dziewczynę tutaj. To naturalne że był zmęczony. Mężczyzna nie był wstanie zmusić siebie aby go obudzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna próbował ściągnąć go z krzesła. – Err, co teraz zrobić? – rozmyślał. Trudno mu było zostawić go leżącego jak jakaś ofiara mordercy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hmm. – Zamamrotał i skierował swój wzrok w stronę sąsiedniego łóżka, gdzie jednakże, zobaczył tylko to co oczekiwał zobaczyć: górę kartonowych pudeł która przypominała wieżę Babel, zapełnionych lekami które dostał z pobliskiego szpitala.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W pierwszej kolejności, szkolna izba była prosto mówiąc jego kliniką i gdzie przesiadywał kiedy był na nocnej zmianie, więc łóżko na którym spała dziewczyna było wolne tylko dlatego że używał go do drzemania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Reflektując nad swoim raczej niechlujnym stylu życia, mężczyzna westchnął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak czy inaczej, było to niemożliwe aby przenieść teraz te wszystkie pudła. A więc, był tylko jeden sposób aby poradzić sobie z tą sytuacją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Iiiii… do góry…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna złapał chłopca za kołnierz i podniósł go na łóżko dziewczyny. Następnie ułożył go zadowolonego obok niej i przykrył ich oboje kocem—kiedy nagle przypomniał sobie że dziewczyna była w samej bieliźnie, a to z tego że jej ubranie było przemoczone i trzeba było je zdjąć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, nie miał zamiaru się tym przejmować, myśląc że i tak pewnie są parą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
•&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Natychmiastowo, dziewczyna się obudziła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najwyraźniej wysypiając się, dziewczyna ani trochę nie była senna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A i że nic się jej nie śniło, to nie wydawało jej się że czas przeminął. Fakt że jej świadomość była mglista zaraz przed zaśnięciem, zostawił ją w głębokim zdezorientowaniu na temat obecnej sytuacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W jej polu widzenia dziewczyna znalazła białe światło lamy fluorescencyjnej—pierwszą od jakiegoś czasu—i nieznajomy biały sufit.  O ile jej mózg nie zgnił od nadmiaru snu, to tego sufitu wcześniej nie widziała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Um… gdzie… jesteśmy? – Miałą właśnie zapytać chłopca, ale go tu nie było.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna przypuszczała że był  przy niej jak to zawsze, ale niestety, sąsiednie łóżko miało na sobie tylko górę kartonów i żadnego chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z lekkim westchnięciem, dziewczyna się obróciła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I go spostrzegła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego śpiąca twarz wypełniła jej pole widzenia, i zanim spostrzegła, dziewczyna wpatrywała się w nią przez kilka sekund.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Uwaa… ma dość długie rzęsy mimo tego że jest facetem! On zawsze wygląda trochę na tępego , ale teraz gdy śpi i z bliska, jego twarz wygląda na dziecięcą; jejuu, dlaczego on ma takie pełne usta! Tak bardzo chciałaby zapytać o sekret jego piękności, ale jakoś źle tak pytać o to będąc dziewczyną, i poza tym, mam dużą nadzieję że nic mi nie zrobił...&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na ułamek sekundy, dziewczyna się zapomniała i była na skraju radości z jego twarzy. Odzyskując swój rozsądek, który powędrował do świata snów, dziewczyna zaczęła spokojnie analizować sytuację w której była.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ewidentnie była w jakimś budynku. Chłopiec prawdopodobnie wziął ją do szpitala, ponieważ się o nią martwił. Szansa była, że było to „sąsiednie miasto” do którego zmierzali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znaczyło to że została położona na łóżku aby spała. To zrozumiała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale dlaczego on spał razem z nią?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie mogła powstrzymać się od zaczerwienienia po wypowiedzeniu tych słów w myślach. Spali razem. W tym samym łóżku! W nieco bardziej neutralnych słowach, dzielili łóżko. Ale problemem nie był sposób w jaki to nazwać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Biorąc pod uwagę to że wciąż był schludnie ubrany, dziewczyna była z całą pewnością przekonana że chłopiec nie „wykorzystał” okazji, ale mimo to, oni wciąż spali razem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co więcej, ją z niewiadomego powodu zostawiono w samej bieliźnie, odkrywając skórę, i wciąż z założonymi skarpetkami, sprawiając że jej ubiór przypominał jakiś fetysz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym właśnie momencie, dziewczyna stanęła naprzeciw dwóm wyborom. Zaakceptować tą sytuację albo potępić i krzyknąć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Co zrobisz, ja? Co zrobisz, dziewczyno? Taka okazja nigdy się już nie przytrafi. Ale jest jeszcze za wcześnie! Co powinnam zrobić? Czy powinnam przynajmniej złożyć pocałunek, jako przygotowanie na przyszłość? A może powinnam iść od razu na całość...&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna o mało nie dostała ponownej gorączki od wahania i wahania, gdy nagle chłopiec się leniwie ruszył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh… och…? Dziewczyno…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ku jej rozczarowaniu, jej pięść była szybsza od jej głowy. Przepraszam, chłopcze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Phgh!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Woa?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaskoczony przez chłopca który wyleciał z łóżka jak samolot z lotniskowca, mężczyzna prawie upuścił miskę którą trzymał. Mężczyzna był o włos od polania dopiero co wyzdrowiałej dziewczyny lodowatą wodą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Opanuj się, przecież jesteś pacjentem! Leż w łóżku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- T-Tak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie miała pojęcia kim jest, ale wciąż refleksyjnie posłuchała jego upomnienia ponieważ nosił on biały płaszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tylko po tym jak położyła swoją głowę na poduszce, ukrywając połowę twarzy pod kocem, dziewczyna ostrożnie zerknęła na mężczyznę w kitlu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um… mogę zapytać gdzie jestem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna położył miskę na umywalce i się uśmiechnął do dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jesteś w izbie chorych bezimiennego doktora bezimiennej szkoły w bezimiennym mieście którą zarządzam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Więc on naprawdę mnie tu przywiózł…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- I to jak. Znalazłaś sobie niezawodnego chłopaka: wygląda na to że ważne co los mu rzucił pod nogi on i tak go przezwyciężył aby cię przynieść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- On nie jest moim chłopakiem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sprzeciw czerwonej jak pomidor dziewczyny sprawiła że mężczyzna otwarł szeroko oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie jest?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie jest!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widząc jak szybko ponownie odpowiedziała, mężczyzna porównał dziewczynę na łóżku i chłopca który się zatopił w podłodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Och, zatem przepraszam. Wyglądaliście jako para, więc byłem pewien że byliście. Więc przypuszczam że to niezbyt dobrze aby dać wam spać w jednym łóżku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Myślę że w pierwszej kolejności to trochę wątpliwe czy powinno się kłaść zdrową osobę obok chorej. – Zarzuciła dziewczyna, z czerwonymi policzkami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna, jednakże, nie rozważał siebie jako osobę która popełniła błąd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Cóż, wygląda na to że z tobą wszystko w porządku, więc nie przejmuj się tym. Pomijając to, ten chłopak tam na dole przestał się ruszać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Eh? Czyżbym przedobrzyła?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wyszła z łóżka i obróciła chłopca który upadł na podłogę kilka chwil temu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otrzymawszy cios prosto w twarz, chłopiec został znokautowany po jednym ciosie i leżał tam nieprzytomny z krwawiącym nosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedną jedyną rzeczą  za którą mógłby rozważyć siebie jako szczęściarza był fakt że znajdował się w izbie chorych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wynikiem badania było stłuczenie i wstrząśnienie mózgu. Według tego co powiedziano chłopcu, mężczyzna pomylił się uważając ich za parę kochanków i położył go na jednym łóżku razem z dziewczyną, dając mu przyjemność zapoznania się z jej żelazną pięścią. To było naprawdę kłopotliwe.  Tak straszne jak się wydawało. Dlaczego, och dlaczego nie obudził się on wcześniej od dziewczyny?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …No coż, dobrze widzieć cię ponownie zdrową. Naprawdę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um, cóż, przepraszam…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec, który wyglądał na dość niezadowolonego, rzucił chusteczkę którą miał w nosie do kosza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na początku chusteczki były jasno czerwone, ale jak je stopniowo wymieniał to krew zaczęła ustawać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie przejmuj się tym. Pomyśl o tym jako wartym swojej ceny doświadczeniu. – Zaśmiał się mężczyzna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec spojrzał na mężczyznę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Absolutnie nie chce tego słyszeć od osoby która jest za to odpowiedzialna… Naprawdę, nic mi nie jest. Przyzwyczaiłem się do jej ciosów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- N-Nie zawsze jestem taka gwałtowna!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa, taa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak ani zaprzeczył jej ani zgodził się z nią. Sprawy tego typu często są pamiętane przez ofiary i całkowicie zapomniane przez sprawców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Po za tym, mała księżniczko?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna się wyprostowała gdy mężczyzna się zwrócił ku niej. „Mała księżniczka” w żadnym stopniu do niej nie pasowało, pomyślała, ale celowo o tym nie mówiła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Twoja gorączka w większości znikła a także twoje bóle menstruacyjne, tak mniemam, więc mogę cię wypisać. Jednakże, ponieważ jest możliwość że gorączka wróci, zostać tutaj do jutra.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak, zrozumiałam. Czy będzie to w porządku jeśli on także tu zostanie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie powinno być problemu. Ale aktualnie na łóżku jest teraz sterta kartonów, więc pomóż mi je zdjąć! – Za szczerzył się mężczyzna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec spojrzał na górę kartonowych pudeł którymi zostało przysypane łóżko i spuścił ramiona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zapłata o równej wartości, zgaduję…? – Wymamrotał chłopiec. Ku jego zaskoczeniu, jednakże, odpowiedź nie była twierdząca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Skończ żartować! Zapłacisz mi za leczenie przy następnej okazji. Ta lekka praca ledwo opłaci twój nocleg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwóch podróżników wymieniło spojrzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pozwólcie że was ostrzegę: Nie jestem tani, wiecie? Dla porównania, w tym mieście jest wielu lekarzy, ale niestety moje usługi są wyjątkowo drogie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwójka niemo wrzasnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah, i mówcie do mnie „dok”, okej? Najpierw może przebierzcie się w świeże ubrania. Przyniosłem wam kilka które powinny być mniej więcej w waszym rozmiarze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żeńska piżama i koszulka z parą jeansów dla chłopaka były położone na łóżku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Skończyłaś się przebierać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za zasłoną którą się właśnie odsłoniła była dziewczyna, ubrana w białą piżamę z niebieskimi paskami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zrelaksowana, dziewczyna wyglądała trochę bardziej na chorą niż wcześniej&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako że prawie wszystkie ich ubrania były nie do użytku, chłopiec nie miał wyboru jak tylko posłuchać doktora i niechętnie pożyczył od niego parę ubrań. Jeansy wyglądały na nowe, więc były w porządku, ale czarna koszulka z białym rzucającym się w oczy napisem trochę mu przeszkadzała. Na przodzie koszulki był napis „Prosto z Piekła” a na plecach „Dzieci Anarchii”. Jak by nie było, chłopak nie zaliczał siebie jako członka jakiegoś tępego gangu motocyklowego. Chłopak potrafił jasno wyczuć złą wolę nieznośnego doktora, tyle że nie mógł sobie pozwolić na bycie wybrednym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Po prostu leż w łóżku aż poczujesz się lepiej. Wygląda na to że dostanie od nich coś do jedzenia i wodę, więc się o nic nie martw.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Okej. Dzięki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna pozwoliła sobie opaść na łóżko i przykryła się kocem aż pod samą brodę. Chłopiec uznając takie zachowanie za urocze, nie umiejąc się powstrzymać, uśmiechnął się. Wyglądało na to że dziewczyna dostrzegła jego zachwyt, a to spowodowało że jej policzki się zarumieniły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chłopcze…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hm?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna odwróciła się od chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Dziękuję za wszystko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wyciągnął rękę w jej stronę i pogłaskał ją po głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie ma za co…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
•&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wspólnym późnym śniadaniu z dziewczyną i lekkim odpoczynku, chłopiec zaczął przenosić kartonowe pudła razem z doktorem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najwyraźniej pudła te były wypełnione dobrami medycznymi z któregoś szpitala. Ten Mount Everest wyglądał na kawał ciężkiej roboty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już na starcie była potrzebna drabina, aby ściągnąć pudła z samej góry! Chłopak nie miał wolnej myśli, aby przejmować się ich zawartością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle, w szczelinie pudła, które przenosił chłopiec, zalśnił malutki czubek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Woa, doktorze! Co to u licha jest?! To igła! Tu jest igła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah, taa, to co tam trzymasz to igły do strzykawek. Wiesz, odpadki ze szpitala. Definitywnie powinienem się ich później pozbyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Proszę nie zostawiaj tutaj takich rzeczy! Co byś zrobił gdybym przez przypadek się taką ukuł?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie martw się. Środków dezynfekujących mam całą tonę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie oto mi chodzi! – Desperacko sprzeciwił się chłopiec i odłożył pudło które zawierało zużyte igły na podłodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obecnie w izbie chorych prawnie nie było już wolnego miejsca. Przez co byli zmuszeniu je poustawiać. Wcześniej próbowali ustawić je na korytarzu, jednakże to powodowało że przypominało to sytuację w której byli przedmiotem dochodzenia przez grupę policjantów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będąc w stanie dłużej wytrzymać, dziewczyna podniosła głowę z łóżka i zapytała, - Hej, czy potrzebujecie mojej pomocy? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, jej dobra wola była natychmiastowo odrzucona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Być dobrą pacjentką i siedź cicho! Tylko byś przeszkadzała. Poza tym wyglądasz na niezdarę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- C…?! Co to było?! Nie oceniaj umiejętności kogoś kogo dopiero co poznałeś tyko po jego wyglądzie! Nawet ja jestem w stanie wykonać proste czynn—Zaczęła dziewczyna i uderzyła z prędkością w miskę na umywalce. Woda w misce, która była schłodzona lodem, z oszałamiającą precyzją wylądowała na chłopcu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Err… spisałaś się, taa. Możesz teraz odpocząć. Pozostałe zadania i tak mogą być zrobione tylko przez doktora.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wciąż zmoczony, chłopiec został wysłany na zewnątrz budynku jak bezpański pies.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pogoda była tak piękna że ulewny deszcz poprzedniej nocy wydawał się nieprawdą. Czyste niebo, wolne od jakichkolwiek zanieczyszczeń, wypełnione było jaskrawym niebieskim kolorem i nie było widać żadnych chmur. Chłopiec czuł się świetnie patrząc na nie—pomijając fakt że wyglądał jak zmoczony szczur.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wygląda na to że nie zrobiło by to wielkiej różnicy jeśli poczekałbym do następnego ranka aby ją tu przywieźć… -- Wyszeptał do siebie chłopiec, nieświadomie, uśmiechając się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż, w tym wypadku miałby przyjemność noszenia jej pod tym upalnym słońcem. To byłoby tak samo kłopotliwe, a przynajmniej tak próbował sobie wmówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słońce paliło jego skórę swoimi promieniami i zaczynało suszyć jego mokre ubranie. Ostatecznie z pomocą jego temperatury ciała, jego ubrania były prawie suche nawet zanim można by nazwać minięty czas przerwą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle, znajomy obiekt znajdujący się za nim przykuł jego uwagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to ich srebrny Super Cub, którego zostawił poprzedniego wieczora przy barykadzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A co to tutaj robi…? Czy on przyprowadził go dla nas?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było możliwości aby Cub sam tutaj przyjechał. O ile z pewnością była to zabawna rzecz do wyobrażenia, to było to więcej niż nieprawdopodobne że ich wyśmienity a jednocześnie normalny Super Cub posiadał funkcję autopilota.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej, dzieciaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec odwrócił się do doktora gdy tylko usłyszał jego głos. Nie żeby mnie to obchodziło, ale czy jest to moje nowe imię? Lekarz nie wyglądał aby kierował się złą wolą, ale mimo to chłopak nie mógł nic poradzić na to że czuł się lekko urażony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Prawie skończyłem przygotowywać twoje posłanie. Możesz iść i przynieść teraz swój materac. Jest w pracowni krawieckiej na trzecim piętrze. Aby do niego dotrzeć... cóź, sam zobacz. Powinieneś go znaleźć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zrozumiano. Gdzie jest…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Klucz. – Chłopiec chciał kontynuować, ale klucze poleciały w jego stronę zanim zdążył dokończy. Tania plastikowa karta na imię była do nich doczepiona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jak tylko skończysz, to będzie pora aby coś zjeść… cóż, ale nie będę szykować nic wykwintnego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eh, nie że nie będziesz? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, nie będę. Jak by nie było, twój dług jak na ten moment ciągle tylko rośnie, czyż nie? – Powiedział i zaśmiał się głośno. Chłopcu aż ciarki przeszły. – To ja zorganizowałem zebranie waszego skutera, no i jeszcze nie otrzymałem zapłaty za jej leczenie… Och zobaczmy—jakiego rodzaju zapłaty powinienem od ciebie zażądać… &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z punku widzenia chłopca wyglądało to tak jakby doktor szczerzył się od ucha do ucha. Wyrastający ogon diabła z jego tyłka oczywiście był dołączony do tego obrazu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ghwaa… aahm…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym właśnie momencie, usta dziewczyny były otwarte pod kątem większym niż 45° z powodu mocnego ziewnięcia. Podczas otwierania ust tak szeroko bez ostrożności może skutkować przemieszczeniem szczęki, ziewanie to fizjologiczne zjawisko które można zaobserwować u większości ssaków. Nie będący raczej widokiem prezentacyjnym, dziewczyna nie mogła oczekiwać że uda się jej go powstrzymać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Innymi słowy, dziewczyna była znudzona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdy kto kiedykolwiek musiał zostać w domu z powodu przeziębienia powinien to zrozumieć. Im bardziej się zdrowieje z choroby takiej jak przeziębienie, tym bardziej zaczyna być nudno. Mimo że jesteś na drodze do odzyskania pełni zdrowia, lekarz nie zezwala ci na wyjście z łóżka – i ze względu na naturę człowieka, to nie uniknione że wyłoni się buntowniczy duch który sprawi że będziesz się chciał uwolnić i uciec gdy lekarza nie ma w pobliżu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna ubrała swoje adidasy które miała przy łóżku i ruszyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście dziewczyna nie miała zamiaru opuścić miasta. Jedyne czego chciała to zaczerpnąć świeżego powietrza------&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszam, czy mogę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatem, dziewczyna mogła poczuć jak serce podskoczyło jej do gardła, kiedy nagle usłyszała nieznajomy głos w pokoju w którym nikogo nie powinno być.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy była aż w takim stanie że miały omamy słuchowe? Szukając miejsca w pokoju gdzie ktoś mógłby się schować… dziewczyna znalazła jedno: trzecie łóżko, bezpośrednie naprzeciw jej oczu, pod oknem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wahająco podniosła swoją twarz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um, przepraszam, - powiedział głos, a wraz z nim przesunęła się zasłona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna odskoczyła do tyłu. Uderzając łydkami o krawędź łóżka za nią i nie kończąc na upadaniu na łóżku dziewczyna wywinęła pół-fikołka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozszedł się dźwięk uderzenia jakby sam zapaśnik upadł i w następnej chwili otworzyły się drzwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lekarz z chłopcem weszli do pokoju i otworzyli szeroko oczy, tylko po to aby je po chwili zmrużyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …co ty robisz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um… cóż… - Dziewczyna próbowała się tłumaczyć, ale było to bezskuteczne. Słowa nie potrafiłyby opisać powodu, dla którego znalazła się w tej sytuacji, robiąc stójkę na głowie w piżamie i adidasach, z jej plecami opartymi o łóżko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszam… aż do chwili mocno spałam – Powiedziała dziewczyna, kłaniając się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, to ja przepraszam za bycie tak głośno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ta nieznajoma dziewczyna spała w łóżku z zasłoniętymi zasłonami. Najwidoczniej, przyjazd chłopca także był dla niej nowością, ponieważ od poprzedniej nocy cały czas spała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie nie, im weselej tym lepiej – Zaśmiała się dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była w ostatniej fazie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej skóra i włosy były śnieżnobiałe—bielsze od albinosa. Ponieważ cierpiąc na „znikanie” nie oznaczało posiadanie złej krwi czy coś, ale raczej że kolor osoby blaknął, dziewczyna wprawdzie nie wyglądała na chorą. Jej biała skóra sprawiała że wyglądała jak wróźka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:Tabi_ni_Deyou_P0250.jpg|thumb|Słowa nie potrafiłyby opisać powodu, dla którego znalazła się w tej sytuacji, robiąc stójkę na głowie w piżamie i adidasach, z jej plecami opartymi o łóżko.]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako Japonka, jej oczy powinny być albo czarne albo ciemnobrązowe, ale jej były koloru jasnego szaro-popielnego. Bez wątpliwości te oto były symptomy ostatniej fazy „znikania”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie zmieniła się jeszcze na kompletnie czarnobiało, ale prawdopodobnie nie zostało wiele czasu do momentu aż się zmieni. O ile prędkość z jaką postępowała choroba nie był koniecznie stały i różnił się u każdego, tutaj spokojnie można było powiedzieć że jej pozostały czas w sumie nie był długi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, to chyba przedstawię ją wam. – powiedział lekarz gdy obok niej stanął. – Ta mała piękność jest uczniem tej szkoły. Praktycznie tu mieszka ponieważ łatwo choruje. –&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna o której mowa ukłoniła się lekko zawstydzona, co jednakże, była prawdziwie wdzięcznie i pasowało do obrazu pechowej piękności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jej wiek powinien być podobny do waszego; szesnasty. Nazywamy ją…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Doktorze…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna ciągnęła go za jego biały płaszcz i protestowała szepcząc do niego z czerwonymi policzkami. Widząc że wyglądała na zdesperowaną, dziewczyna i chłopiec wymienili spojrzenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Przestań, to nie jest coś co mogłabyś ukryć. Ani nie jest to czymś czym trzeba się przejmować. Okej, um... słuchajcie, jej przydomek to ‘księżniczka’.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Księżniczka? – Zapytała dziewczyna w odpowiedzi, zaskoczona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna która została nazwana „księżniczką” schowała głowę i spuściła wzrok z czerwoną twarzą. W rzeczy samej, brzmiał on idealnie jako przydomek dla niej. Ona naprawdę wyglądała jak księżniczka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …N-Nie lubię tego imienia ponieważ jest zawstydzający, ale doktor po prostu nie słucha i ciągle mnie nazywa „księżniczka, księżniczka”. Przez niego, wszyscy w mieście teraz tak na mnie mówią…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale to świetnie pasuje. – powiedział chłopiec. Z naturalnym uśmiechem, zaskakując dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lepiej żebyś umyślnie jej nie podrywał, kobieciarzu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszam… ale mogę znać wasze imiona? To nie wporządku jeśli tylko jak się przedstawię…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Rozumiem. Masz rację. Ja jestem ‘dziewczyna’!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dość podobnie, ja jestem ‘chłopiec’! Miło cię poznać, wasza wysokość!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec raz jeszcze słodko się uśmiechnął. Tym razem dziewczyna przypuściła atak jej żelaznym łokciem – prosto w jego bok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z czasem gdy grupa, która urosła to liczby czterech członków, w ramach przekąski zjadła sushi z sałatką z wodorostów, dziewczyna była już w pełni zdrowia. Jedyne co pozostało to odzyskanie siły w jej nogach, które osłabły przez jej przeziębienie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie można zapomnieć, że dziewczyna była niezłą atletką i wojownikiem mimo że dzień wcześniej wyglądała jak zwłoki. Doprowadzić się do stanu pełnej aktywności do jutra będzie dla niej łatwizną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobra, dzieciaku. Przyszedł czas abyś popracował. – Powiedział lekarz, wstając z tanio-wyglądającego taboretu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odkładając aluminiowy talerz który był własnością szkoły na stole, chłopiec westchnął w myślach. Pomału zaczął się przyzwyczajać do jego obłudnego zachowania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Księżniczka lubi popołudniu iść na spacer do miasta, wiesz. Niestety, mam niezwykle nudne ale bardzo ważne zadanie uczestniczenia w zebraniu w szpitalu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- D-Doktorze… - Sprzeciwiła się księżniczka przepraszająco, ale on ją zignorował.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zatem, chłopcze, będziesz jej dzisiaj towarzyszył. Przy okazji śmiało możesz pozwiedzać miasto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej, doktorze! A co ze mną?! – Sprzeciwiła się dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lekarz wskazał na nią swoim palcem wskazującym. – Ty masz zakaz wychodzenia na zewnątrz. Zatem, wezmę to na przechowanie. – Następnie lekarz podniósł papierową torbę która zawierała ubrania dziewczyny w których przyjechała, tak jak i jej buty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- C---Kiedy ty…?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna natychmiastowo próbowała wyrwać ją z powrotem, ale lekarz zrobił unik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Okej, wiesz co robić. Nie martw się, powinienem wrócić późnym popołudniem. – Lekarz im pomachał i odszedł jak wiatr. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zostawieni z tyłu byli zaskoczeni dziewczyna z chłopcem i zaczerwieniona księżniczka z jej wzrokiem spuszczonym na podłogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatecznie chłopiec zgodził się na dotrzymanie towarzystwa księżniczce i poszedł z nią na spacer do miasta. Delikatna księżniczka używała wózka inwalidzkiego do poruszania się, a zatem i szczęśliwie chłopiec nie musiał iść z nią za rękę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To jednak, nie uspokoiło gniewu dziewczyny w żadnym stopniu, i obecnie patrzała na niego jak jakaś bestia z rogami prosto z piekła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um… Naprawdę bardzo, bardzo przepraszam. Jeśli ci to przeszkadza to możemy wrócić w każdej chwili…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hm? Nie martw się. Jestem dłużny lekarzowi, i co najważniejsze, już za późno aby powstrzymać tę dziewczynę przed wybuchem. – Odpowiedział chłopiec z przekonaniem, pchając jednocześnie wózek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jasne słońce, które świeciło tak mocno jak zawsze przywitało ich kiedy opuścili budynek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak pchnął ją przez betonowy zjazd który wyglądał jak by był niedawno zbudowany i kierował się naprzód przez zabłocony dziedziniec szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy potrzebujesz parasol?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Na razie nie, dzięki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Okej. – Powiedział chłopiec i porzucił temat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W zrozumieniu chłopca, cierpiący na albinizm—zaburzenie wrodzone którego rezultatem było dziedziczenie recesywnego genu allele—byli bardzo wrażliwi na promienie ultrafioletowe ze względu na niewystraczającą ilość melaniny w skórze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dużo inaczej, tracąc kolor z powodu „znikania” był niespowodowany brakiem melaniny. Melanina sama w sobie stawała się bezbarwna, co więc znaczyło że jej obrona przed promieniami ultrafioletowymi była taka sama jak chłopca, mimo że zmieniła się prawie cała na biało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odkąd, jednakże, bezpośrednie światło słoneczne nie było dla niej dobre, cierpiąc z powodu słabego serca, chłopiec wziął ze sobą parasol tak na wszelki wypadek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Gdzie jest nasz pierwszy przystanek, Księżniczko?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- J-Ja naprawdę nie chcę sprawiać kłopotu, więc możemy wrócić jeśli chce…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie mów tak. Jest to świetna okazja dla mnie aby rozejrzeć się po mieście, więc proszę być moim przewodnikiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Księżniczka spojrzała na uśmiech na jego twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Tak! Zostaw to mnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna promieniowała radością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Haha! Żeby pomyśleć że moim przewodnikiem jest księżn… —Zaczął chłopiec, ale zatrzymał się w połowie zdania ponieważ wyczuł czyjąś straszną złość na swoich plecach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jakiegoś powodu, chłopak był pod wrażeniem że aura gniewu przeciekała przez luki w zasłonach pewnego pokoju w szkole za nimi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- U-Um… cóż, na początek się ruszmy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- H-Huh?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zaczął pchać wózek w raczej szybkim tempie, gdzie to Księżniczka, trochę zaskoczona, zaczęła opowiadać o mieście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tymczasem w izbie chorych.&lt;br /&gt;
- UGAAA!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z dziwnym krzykiem, dziewczyna zeskoczyła z łóżka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oburzające! Niesamowicie Oburzające! Dlaczego sprawy się tak potoczyły?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Będąc nieświadomym kobieciarzem, chłopiec z pewnością podrywał Księżniczkę niezliczoną ilość razy nawet sobie nie zdając sobie z tego sprawy. Nie była to wyssana z palca teoria, było to szczególny atrybut jego istnienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…A przynajmniej, był to efekt jaki on miał na nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Delikatna księżniczka, huh. – Pomyślała. – Tego się nie spodziewałam…! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Całkowicie była zaskoczona przez pojawienie się nowego rywala, który posiadał tak całkowicie dziewczęcą osobowość, którą dziewczyna mogła nie mogła wyobrazić siebie ani w jej najdzikszych marzeniach ani nigdzie indziej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż, oczywiście to by się nie wydarzyło gdyby nie zasłabła przeziębiając się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy dziewczyna zdała sobie sprawę że to jej wina jest powodem tej sytuacji, pozostała tylko jedna droga wyjścia: zapobiegnięcie wydarzeniu się kolejnych sytuacji komedio-romantycznych. Jednakże, ponieważ została pozbawiona jej codziennych ubrań i butów, jej ekwipunek składał się jedynie z piżamy którą miała na sobie. Nawet w grach RPG, gracz zwykle zaczyna z czymś w stylu PROSTE UBRANIE, DREWNIANA MACZUGA i PARA SANDAŁÓW. Po za tym, o ile odważna była, to mimo to jej zawstydzenie nie pozwalało jej na wyjście na zewnątrz w samej PIŻAMIE.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eww… Muszę zatrzymać ten romans i komedię od dalszego postępowania…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W poszukiwaniu czegoś pomocnego, dziewczyna rozglądała się po pokoju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znalazła biały płaszcz od tego paskudnego lekarza na oparciu krzesła przy jego biurku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Cóż, powinno wystarczyć, chyba?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna założyła go na początku z niechęcią, ale nawet się jej spodobał jak tylko go założyła. Będąc długim i mając guziki, wyglądał o dużo lepiej niż piżama jak się spojrzało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To pozostawia tylko buty…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niestety, to już nie było łatwe aby znaleźć coś takiego. Mimo wszystko, w szkole nie zdejmuje się butów. Według doktora, w klasach znajdowali się ludzie, ale jako uciekinier, dziewczyna wolała raczej nie zbliżać się do zamieszkanych stref. Z drugiej strony, o ile podłoga z linoleum w izbie chorych nie sprawiała problemu, to dziewczyna nie chciała ranić swoich stóp chodząc po asfalcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po obejściu szkoły tam i z powrotem, dziewczyna znalazła parę sandałów w łazience Sali gimnastycznej. Ponieważ nie było innych opcji, dziewczyna zdecydowała się ich użyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozostawiając DREWNIANĄ MACZUGĘ, która nie była potrzebna, dziewczynie udało się ubrać PASKUDNY BIAŁY PŁASZCZ, PIŻAMĘ i parę ŁAZIENKOWYCH SANDAŁÓW.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna truchtem zadowolona opuściła budynek szkoły—gdzie znalazła kogoś kogo świetnie znała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Och, to Cubbi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bez wątpienia ich srebrny anioł struż, ich Super Cub.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec raczej miałby trudności aby go tu przyprowadzić, biorąc pod uwagę czas, więc dziewczyna podejrzewała paskudnego szkolnego lekarza o pozbieranie go.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przemoczony bagaż był rozłożony na ziemi przed wejściem i się suszyło razem z Cubbem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz gdy o tym pomyślała, około jednej czwartej jej wyzdrowienia było dzięki Cubbowi ponieważ inaczej nie była by w stanie dotrzeć do miasta bez jego szybkich stóp. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jadąc przez pół dnia na pełnym gazie i być wystawionym na ulewny deszcz przez cały dzień, jego srebrna farba była pobrudzona przez brud i błoto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nagle została opętana rodzajem sentymentalności który trudno było opisać słowami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …W porządku! Zasługujesz na dobre mycie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naprawa i utrzymanie Cubbego było pracą chłopca, ale dziewczyna była pewna siebie że będzie w stanie umyć skuter nawet sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciężko oddychając nosem, dziewczyna przeglądała grządki i umiejętnie znalazła szlauch i kran z wodą. Szkoły to dziwne instytucje które sprawiają że ich użytkownicy, uczniowie, zajmują się sprzątaniem, zatem dziewczyna wygrzebała koszyk i ścierkę w niedługim czasie. Z jakiegoś powodu, był tam też wosk do samochodu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej pierwotny cel ucieczki całkowicie wyleciał jej z głowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
•&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hejże! Dzisiaj nie z lekarzem, księżniczko?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- T-Tak. Miłego dnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pewnie! Hej młody, dobrze się nią opiekuj, okej?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Zostaw to mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje byli witani, co jakiś czas podczas spaceru. Słowa Szefa, że było to „tętniące życiem” miasto wyglądały na prawdziwe, lub może nawet się polepszyło od ostatniego czasu gdy tu był.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzielnice mieszkalne, budynki rozrywkowe i tym podobne zostały porzucone, i większość mieszkańców przeniosła się do szkoły lub innych dużych budynków użytku publicznego. Widocznie, tak było łatwiej śledzić liczbę osób, które znikały przy jednoczesnym zachowaniu ładu w mieście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będąc w stanie kontynuować biznesu, większość ulicy sklepowej została zamknięta. Według Księżniczki, warzywniaków i sklepów z rybami w mieście także zostały zamknięte albo były używane tylko ze względu na ich wyposażenie ponieważ nie było potrzeby rozdawania żywności przez nie. Drzwi do sklepów z przyborami i księgarnie były szeroko otwarte, witając każdego kto był w potrzebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mimo to… - Pomyślał chłopiec i powiedział. – Jesteś dość popularna Księżniczko, co nie? –&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- M-Musisz być w błędzie… - Próbowała zaprzeczyć jednocześnie rumieniąc się, ale rozważając że absolutnie każdy kogo jak dotąd spotkali przywita ł ich i się z nią droczył, jej słowa prawie że wcale nie były przekonujące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To przez to że ja po prostu lubię spacerować…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Rozumiem. Innymi słowy, jesteś idolem tego miasta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Idolem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec myślał że usłyszał nutkę przygnębienia w jej głosie na ułamek sekundy, ale kiedy na nią spojrzał, ona uśmiechała się tak jak wcześniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje zeszli z dużego prostego zbocza i dotarli do miejsca które można było nazwać miastowym targiem, gdzie dobra z miasta i ryby z połowu były wymieniane lub rozdawane. Ponieważ od czasu targu rybnego, który był przebudowany z portowego magazynu, był lekko przemieszczony, przez to nie było tu zbyt wielu ludzi. Mimo to, chłopiec nie widział takiego zgromadzenia ludzi od miesięcy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszam chłopcze, ale może chciałbyś zobaczyć morze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Morze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Ponieważ jest to miasto portowe, możesz nawet dojść do linii brzegowej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Brzmi świetnie. Może powinienem iść popływać gdy już tam dotrzemy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie powinieneś nie doceniać naszych brzegów, lub następnym razem, gdy dotrzesz do tego miasta będzie to jako topielec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eh? – Skrzywił się chłopiec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Woda nie jest cieplejsza w lecie i fale są bardzo szybkie. Nie ma też żadnych kąpielisk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Będę o tym pamiętał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednocześnie pchając wózek, chłopiec przysiągł sobie że nie ważne jak bardzo by go dziewczyna błagała o kąpiel w morzu, on odmówi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym jak spacerowali w dół miasta, jedno duże wzgórze, przez piętnaście minut podążając za jej radami, ciemnoniebieskie morze, które z daleka niewyraźnie mógł zobaczyć, było przed jego oczyma.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to niezbyt duży port łowiecki z kilkoma łodziami rybackimi unoszącymi się na wodzie i latarnia morska unoszącą się na boku. Morska bryza łaskota ich nosy i unosiła ich włosy na wietrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naprzeciw ich oczu, bezgraniczne morze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Naprawdę jest szerokie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Morze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, wyspa. Urodziłem się i wychowałem w stolicy, wiesz. Nie mogę się do tego przyzwyczaić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eh…? Popraw mnie jeśli się mylę, ale czy przybyliście tutaj aż ze stolicy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przybyliśmy, taa. Tyle że, trzy miesiące nam to zajęło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Razem z dziewczyną?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa, razem z nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najwidoczniej zaskoczona. Księżniczka szeroko otwarła oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak długi okres czasu… tak długi dystans…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, jeśli nie mielibyśmy naszego skutera, upieklibyśmy się zanim zdążylibyśmy opuścić główną wyspę.- Zaśmiał się chłopiec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pakujecie cały swój bagaż na skuter?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Wzięliśmy ze sobą parę kocy do spania, jedzenia i wody. I oczywiście ubrania i rzeczy codziennego użytku. Z pewnością byliśmy płascy jak naleśnik bez naszego Super Cuba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cuba?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah, wydaje mi się że sama nazwa nic ci nie mówi? Jest to nazwa zmotoryzowanego roweru który jest często używany przy pracy dostarczania gazet czy pizzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cubuś, tak? Co za urocze imię!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu, „Cubbi” awansował na „Cubusia”. Należało mu się, biorąc po uwagę to że oni sami także awansowali, będąc traktowani tak mile. – Następnym poziomem będzie ‘Cubusiątko’, tak mi się wydaje? – Chłopiec marzył bez znaczenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pomijając czy jest urocze czy nie, gwarantuję że jest to niezły pojazd! Ponieważ został stworzony do zadań, jest solidny i może utrzymać dużo ciężkich rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Prawdziwy pracownik, czyż nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W rzeczy samej. I prawie wcale się nie psuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Czy nie miałbyś nic przeciwko zabraniu mnie na przejażdżkę później?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prośba księżniczki spowodowała że usta chłopca się w jednej chwili zamknęły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eh?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle znikąd, dziki podmuch wiatru wszedł w słowo chłopcu. Oboje szybko zamknęli oczy i skierowali się w stronę z której zawiał wiatr.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten nagły podmuch wiatru przeszedł przez nich chwilowo i zostawił miedzy nimi ciszę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Wygląda na to że wiatr nabiera na sile. Może powinniśmy wrócić?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Tak, to dobry pomysł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie odpowiadając na jej poprzednie pytanie, chłopiec zaczął pchać wózek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spoglądając na wzniesienie z którego zeszli, chłopiec zauważył kropkę która była szkołą w której była dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[CDN.]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou:Podr%C3%B3%C5%BC&amp;diff=502245</id>
		<title>Tabi ni Deyou:Podróż</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou:Podr%C3%B3%C5%BC&amp;diff=502245"/>
		<updated>2016-09-17T21:40:18Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: part0&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;== ==&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=AnoHana:_Tom_2_Rozdzia%C5%82_2&amp;diff=498473</id>
		<title>AnoHana: Tom 2 Rozdział 2</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=AnoHana:_Tom_2_Rozdzia%C5%82_2&amp;diff=498473"/>
		<updated>2016-08-08T01:57:38Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Rozdział 2 - To, co zaszło po wypadku== &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- No cześć. Napijesz się kawy?   &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- Pewnie, czemu nie. Dzięki.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Minął tydzień od czasu tamtych nocnych wydarzeń w sekretnej bazie z Matsuyukim na czele.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Po tym dni i noce mijały szybko.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Poranki, jak i wieczory z Meiko u boku.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Niezobowiązujące pogaduszki toczyły się w nieskończoność. Wszyscy grali w gry i wydurniali się radośnie, a potem zmęczeni zasypiali. Takie dni, mające swój początek i koniec w ciągu jednej doby, były niesamowicie przyjemne.   &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Jednakże zwyczajny weekend w porównaniu z nimi stawał się nieznośnie długi.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Choćbym chciał iść do szkoły, moje nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Jednak nie chciałem żeby Meiko dowiedziała się o tym, że nie poszedłem do szkoły, więc włóczyłem się cały dzień. W okolicy była tylko jedna księgarnia bez żadnych mang, nawet salon gier był zamknięty – to nudne stare miasto, po którym mogłem wędrować, było zdecydowanie ograniczone.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Nie mając nic innego do roboty, poszedłem do sekretnej bazy sprzed trzech dni.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Początkowo byłem niechętny, ale Poppo pozostawał tym samym starym kumplem, jakiego znałem, zaś w górach wiało bardziej niż na dole. Wentylacja też była świetna. Chociaż wiedziałem, że przez to wagarowanie jestem tchórzem, i tak to był postęp w odniesieniu do bezczynnego kiszenia się w domu.    &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Rozsiadłem się w sofie w sekretnej bazie, wznosząc przy tym w powietrze kurz.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
- A właśnie, jak się dzisiaj miewa Meiko?  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
- Hmm, normalnie.  &lt;br /&gt;
  &lt;br /&gt;
Nie było nic w tym normalnego, więc celowo odpowiedziałem w ten sposób.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Meiko wróciła.   &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
I żyła tak zwyczajnie jak kiedy była z nami.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Wszyscy członkowie Super Obrońców Pokoju wierzyli w jej powrót, ale żaden z nich nie przychodził do mojego domu.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
To nie było nic w stylu „Pobawmy się, Meiko”.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Zapewne wciąż musieli przyzwyczaić się do tego niecodziennego zjawiska, wszak nawet ja na początku czułem się odrobinę zagubiony.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Wszystko rozchodziło się o to, że nikt oprócz mnie nie mógł zobaczyć Menmy.   &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- Czekaj.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Poppo wręczył mi kubek Tsuguru. Wszystkie były różnych rozmiarów, zaś ten dał mi „na mój wyłączny użytek”. Jakkolwiek to by było możliwe, z pewnością mógłby użyć go do zaparzenia w nim kawy.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
I od jakiegoś czasu kazał nazywać gsię Popo, jak w tych minionych dniach.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- Ej, sporo nad tym rozmyślałem.   &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- Co jest, Poppo?  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Poppo nagle zwrócił się do mnie fromalnie i prosto z mostu.   &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- Życzenie Meiko… Z całą pewnością musimy je spełnić!  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
- A... &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Urzeczywistnić jej życzenie na dobre.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
- Czyli wcześniej nie planowałeś spełnić jej życzenia?  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
- Nie, skądże znowu! Nie o to mi chodziło… Tylko o…  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Popo zaczynał zapominać języka w gębie, co oczywiście było dla mnie zrozumiałe.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Aż do teraz spełnienie życzenia Meiko w sercu Poppo wywoływało takie same uczucia, jak kwiat podczas sprzątania nagrobka. Im więcej ciepłych myśli, tym bardziej chciało się zaprezentować jej najpiękniejsze kwiaty. Przy okazji też był to sposób na samozaspokojenie się.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Lecz odkąd obecność Meiko była prawdziwa, myśl o spełnieniu jej marzenia stało się dla niej czymś innym… Choć nic nie mogli dla niej zrobić przed jej odejściem, wierzyli, że mogliby coś zdziałać teraz, w tych nowych okolicznościach…  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- Przecież wszyscy już uwierzyliśmy w istnienie Meiko. Dlaczego nie zadzwonimy po Tsuruko i Yukiatsu, żeby tu przyszli i...  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- Yukiatsu...  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
W tej chwili oboje zamarliśmy.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
W mojej głowie rozbłysła scena - postać wywołująca silne wrażenie i mieszankę niepożądanego współczucia, komedii I horroru.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Nie, wiedziałem, że nie powinienem był wtedy z niego kpić. &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Prawdę mówiąc, często rozmyślałem o tej osobie w ciągu tego tygodnia kiedy brałem prysznic, szedłem do toalety lub jadłem z Meiko. Ilekroć nachodziły mnie takie myśli, górnolotne uczucia mogły namieszać w moim sercu.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Coś mi mówiło, że Yukiatsu nie będzie z nami współpracował.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Dlatego że widział tę postać…   &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- Normalnie rzecz biorąc, trudno mu będzie przywrócić dawny entuzjazm…&lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- No, to niemożliwe, normalnie rzecz biorąc.   &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- Zdecydowanie niemożliwe.   &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Poppo i ja zgodnie pokiwaliśmy głowami ze zmarszczonymi brwiami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[CDN]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=AnoHana:_Tom_2_Rozdzia%C5%82_2&amp;diff=498472</id>
		<title>AnoHana: Tom 2 Rozdział 2</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=AnoHana:_Tom_2_Rozdzia%C5%82_2&amp;diff=498472"/>
		<updated>2016-08-08T01:55:03Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: part1&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Rozdział 2 - To, co zaszło po wypadku== &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- No cześć. Napijesz się kawy?   &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- Pewnie, czemu nie. Dzięki.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Minął tydzień od czasu tamtych nocnych wydarzeń w sekretnej bazie z Matsuyukim na czele.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Po tym dni i noce mijały szybko.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Poranki, jak i wieczory z Meiko u boku.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Niezobowiązujące pogaduszki toczyły się w nieskończoność. Wszyscy grali w gry i wydurniali się radośnie, a potem zmęczeni zasypiali. Takie dni, mające swój początek i koniec w ciągu jednej doby, były niesamowicie przyjemne.   &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Jednakże zwyczajny weekend w porównaniu z nimi stawał się nieznośnie długi.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Choćbym chciał iść do szkoły, moje nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Jednak nie chciałem żeby Meiko dowiedziała się o tym, że nie poszedłem do szkoły, więc włóczyłem się cały dzień. W okolicy była tylko jedna księgarnia bez żadnych mang, nawet salon gier był zamknięty – to nudne stare miasto, po którym mogłem wędrować, było zdecydowanie ograniczone.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Nie mając nic innego do roboty, poszedłem do sekretnej bazy sprzed trzech dni.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Początkowo byłem niechętny, ale Poppo pozostawał tym samym starym kumplem, jakiego znałem, zaś w górach wiało bardziej niż na dole. Wentylacja też była świetna. Chociaż wiedziałem, że przez to wagarowanie jestem tchórzem, i tak to był postęp w odniesieniu do bezczynnego kiszenia się w domu.    &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Rozsiadłem się w sofie w sekretnej bazie, wznosząc przy tym w powietrze kurz.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
- A właśnie, jak się dzisiaj miewa Meiko?  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
- Hmm, normalnie.  &lt;br /&gt;
  &lt;br /&gt;
Nie było nic w tym normalnego, więc celowo odpowiedziałem w ten sposób.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Meiko wróciła.   &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
I żyła tak zwyczajnie jak kiedy była z nami.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Wszyscy członkowie Super Obrońców Pokoju wierzyli w jej powrót, ale żaden z nich nie przychodził do mojego domu.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
To nie było nic w stylu „Pobawmy się, Meiko”.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Zapewne wciąż musieli przyzwyczaić się do tego niecodziennego zjawiska, wszak nawet ja na początku czułem się odrobinę zagubiony.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Wszystko rozchodziło się o to, że nikt oprócz mnie nie mógł zobaczyć Menmy.   &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- Czekaj.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Poppo wręczył mi kubek Tsuguru. Wszystkie były różnych rozmiarów, zaś ten dał mi „na mój wyłączny użytek”. Jakkolwiek to by było możliwe, z pewnością mógłby użyć go do zaparzenia w nim kawy.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
I od jakiegoś czasu kazał nazywać gsię Popo, jak w tych minionych dniach.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- Ej, sporo nad tym rozmyślałem.   &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- Co jest, Poppo?  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Poppo nagle zwrócił się do mnie fromalnie i prosto z mostu.   &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- Życzenie Meiko… Z całą pewnością musimy je spełnić!  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
- A... &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Urzeczywistnić jej życzenie na dobre.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
- Czyli wcześniej nie planowałeś spełnić jej życzenia?  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
- Nie, skądże znowu! Nie o to mi chodziło… Tylko o…  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Popo zaczynał zapominać języka w gębie, co oczywiście było dla mnie zrozumiałe.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Aż do teraz spełnienie życzenia Meiko w sercu Poppo wywoływało takie same uczucia, jak kwiat podczas sprzątania nagrobka. Im więcej ciepłych myśli, tym bardziej chciało się zaprezentować jej najpiękniejsze kwiaty. Przy okazji też był to sposób na samozaspokojenie się.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Lecz odkąd obecność Meiko była prawdziwa, myśl o spełnieniu jej marzenia stało się dla niej czymś innym… Choć nic nie mogli dla niej zrobić przed jej odejściem, wierzyli, że mogliby coś zdziałać teraz, w tych nowych okolicznościach…  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- Przecież wszyscy już uwierzyliśmy w istnienie Meiko. Dlaczego nie zadzwonimy po Tsuruko i Yukiatsu, żeby tu przyszli i...  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- Yukiatsu...  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
W tej chwili oboje zamarliśmy.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
W mojej głowie rozbłysła scena - postać wywołująca silne wrażenie i mieszankę niepożądanego współczucia, komedii I horroru.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Nie, wiedziałem, że nie powinienem był wtedy z niego kpić. &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Prawdę mówiąc, często rozmyślałem o tej osobie w ciągu tego tygodnia kiedy brałem prysznic, szedłem do toalety lub jadłem z Meiko. Ilekroć nachodziły mnie takie myśli, górnolotne uczucia mogły namieszać w moim sercu.  &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Coś mi mówiło, że Yukiatsu nie będzie z nami współpracował.  &lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Dlatego że widział tę postać…   &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- Normalnie rzecz biorąc, trudno mu będzie przywrócić dawny entuzjazm…&lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- No, to niemożliwe, normalnie rzecz biorąc.   &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
- Zdecydowanie niemożliwe.   &lt;br /&gt;
   &lt;br /&gt;
Poppo i ja zgodnie pokiwaliśmy głowami ze zmarszczonymi brwiami.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=AnoHana:_Tom_2_Rozdzia%C5%82_2&amp;diff=498401</id>
		<title>AnoHana: Tom 2 Rozdział 2</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=AnoHana:_Tom_2_Rozdzia%C5%82_2&amp;diff=498401"/>
		<updated>2016-08-06T21:55:02Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: part0&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Rozdział 2 - To, co zaszło po wypadku==&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Hyouka_PL&amp;diff=497017</id>
		<title>Hyouka PL</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Hyouka_PL&amp;diff=497017"/>
		<updated>2016-07-20T23:59:40Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: /* Tom 3 - Sekwencja Kudryavki - Welcome to KANYA FESTA! */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&lt;br /&gt;
[[Image:Hyouka v01 000.jpg|thumb|okładka 1 tomu]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;&#039;&#039;Hyouka&#039;&#039;&#039;&#039;&#039; (氷菓) - powieść napisana przez Honobu Yonezawę i serializowana w Kadokawa Shoten. Seria aktualnie liczy 5 tomów. Anime miało premierę wiosną&lt;br /&gt;
2012 roku; wychodzi także manga ilustrowana przez Task Ohnę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hyouka jest dostępna w następujących językach:&lt;br /&gt;
*[[Hyouka|English (angielski)]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka (Bahasa Indonesia)|Indonesian (indonezyjski)]]&lt;br /&gt;
*[[Hyôka - Français|Français (francuski)]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka (Greek)|Ελληνικά [Greek] (grecki)]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Streszczenie fabuły==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oreki Houtarou z własnej woli &amp;quot;oszczędza energię&amp;quot;- oznacza to, że nie marnuje energii robiąc coś niepotrzebnego. Chociaż nie był zainteresowany żadnymi klubami wstępując do liceum Kamiyama, jego starsza siostra Tomoe nakazuje mu wstąpienie do klubu klasycznego, któremu grozi rozwiązanie, od kiedy wszyscy jego członkowie ukończyli szkołę.&lt;br /&gt;
Razem ze swym przyjacielem Fukube Satoshim, Ibara Mayaką, a także elegancką i ciekawską Chitandą Eru, odrodzony klub klasyczny angażuje się w różne rodzaje wydarzeń połączonych z rozwiązywaniem zagadek. Houtarou szybko dowiaduje się, że, zgodnie z obietnicą Tomoe, klub klasyczny jest &amp;quot;całkiem interesujący&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Tłumaczenie==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Rejestracja&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Osoby zainteresowane tłumaczeniem proszone są o wyrażenie chęci współpracy na [[Hyouka PL:Rejestracja|tej stronie]], forum lub przez e-mail: grupa-hazumi@wp.pl&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Standard Formatu&#039;&#039;&#039;&amp;lt;br/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystkie rozdziały (po edycji) muszą być dostosowane do ustalonych reguł: [[Format_guideline|General Format/Style Guideline]]&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Standard formatu dla samej Hyouki znajduje się [[Hyouka_-_standard_formatu|TUTAJ]].&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Opinie&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszelkie uwagi, komentarze czy podziękowania prosimy składać pod adresem: &#039;&#039;&#039;www.hazumi.xx.pl&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Aktualności==&lt;br /&gt;
*12.07.2015 - dodano 3 rozdział drugiego tomu&lt;br /&gt;
*11.04.2015 - dodano 2 rozdział drugiego tomu&lt;br /&gt;
*8.03.2014 - dodano drugą część pierwszego rozdziału drugiego tomu&lt;br /&gt;
*6.12.2013 - dodano pierwszą część pierwszego rozdziału drugiego tomu&lt;br /&gt;
*9.08.2013 - dodano tłumaczenie rozdziału ósmego, dziewiątego i posłowia tomu pierwszego&lt;br /&gt;
*25.07.2013 - dodano tłumaczenie prologu tomu drugiego&lt;br /&gt;
*13.07.2013 - dodano tłumaczenie szóstego i siódmego rozdziału pierwszego tomu&lt;br /&gt;
*1.06.2013 - Dodano tłumaczenie piątego rozdziału pierwszego tomu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Starsze aktualizacje można znaleźć tutaj: &#039;&#039;&#039;[[Hyouka PL:Aktualności|Aktualności]]&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== &#039;&#039;Hyouka&#039;&#039; autorstwa Honobu Yonezawa==&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Tom 1 - Siostrzenica czasu - &#039;&#039;You can&#039;t escape&#039;&#039;  ([http://hazumi-group.blogspot.com/p/trwajace.html PDF])===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[File:Hyouka v01 000a.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 1|Rozdział 1 - List z Benares]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 2|Rozdział 2 - Odrodzenie tradycyjnego klubu klasycznego]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 3|Rozdział 3 - Działalność prestiżowego klubu klasycznego]] &lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 4|Rozdział 4 - Spadkobiercy pełnego wydarzeń klubu klasycznego]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 5|Rozdział 5 - Ukryta pieczęć rodowego klubu klasycznego]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 6|Rozdział 6 - Minione dni chwalebnego klubu klasycznego]] &lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 7|Rozdział 7 - Prawda o historycznym klubie klasycznym]] &lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 8|Rozdział 8 - Życie codzienne przyszłościowego klubu klasycznego]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 9|Rozdział 9 - List do Sarajewa]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Posłowie|Posłowie]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Tom 2 - Napisy końcowe głupca - &#039;&#039;Why didn&#039;t she ask EBA?&#039;&#039;===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[File:Hyouka v02 000a.jpeg|thumb]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Ilustracje|Ilustracje]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Prolog|Prolog - Przedtytuł]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 1|Rozdział 1 - Obejrzyjmy trailer filmu!]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 2|Rozdział 2 - &amp;quot;Morderstwo w opuszczonej wiosce Furuoka&amp;quot;]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 3|Rozdział 3 - Niezauważone wtargnięcie]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 4|Rozdział 4 - Krwawa bestia]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 5|Rozdział 5 - Spróbujmy tego.]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 6|Rozdział 6 - &amp;quot;The Blind Spot of 10,000 People&amp;quot;]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 7|Rozdział 7 - Do Not End the Show]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 8|Rozdział 8 - Credit Roll]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Posłowie|Posłowie]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Tom 3 - Sekwencja Kudryavki - &#039;&#039;Welcome to KANYA FESTA!&#039;&#039;===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[File:Hyouka v03 000a.jpeg|thumb]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 1|Rozdział 1 - A Sleepless Night]]&lt;br /&gt;
*Rozdział 2 - The Cases That Keep Piling Up&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 2-1|2-1 - Has Something Happened With the Classics Club?]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 2-2|2-2 - Quiz Trial]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 2-3|2-3 - Yet Another Storm]]&lt;br /&gt;
*Rozdział 3 - The &amp;quot;Juumoji&amp;quot; Incident&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 3-1|3-1 - The Morning Landscape]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 3-2|3-2 - Wild Fire]] &lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 3-3|3-3 - The &amp;quot;Juumoji&amp;quot; Incident]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 4|Rozdział 4 - Yet Another Sleepless Night]]&lt;br /&gt;
*Rozdział 5 - The Kudryavka Sequence&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 5-1|5-1 - Four People, Four Cultural Festivals]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 5-2|5-2 - &amp;quot;Juumoji&amp;quot; vs the Classics Club]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 5-3|5-3 - The Curtain Closes]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 5-4|5-4 - Behind the Stage]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 6|Rozdział 6 - And So It Ends]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 3 Posłowie|Posłowie]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[File:Hyouka v04 000a.jpeg|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Tom 4 - Lalka zmierzająca boczną ścieżką - &#039;&#039;Little birds can remember&#039;&#039;===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Rozdział 1|Rozdział 1 - If I Have to Do It, Make It Quick]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Rozdział 2|Rozdział 2 - Committing a Cardinal Sin]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Rozdział 3|Rozdział 3 - Revealing the True Form]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Rozdział 4|Rozdział 4 - Those Who Hold Any Clues]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Rozdział 5|Rozdział 5 - Happy New Opening]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Rozdział 6|Rozdział 6 - The Case of the Hand-made Chocolate]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Rozdział 7|Rozdział 7 - The Doll that Took a Detour]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Posłowie|Posłowie]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Tom 5 - Zmniejszenie dystansu dwojga - &#039;&#039;It walks by past&#039;&#039;===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Prolog|Prolog - Even Just Walking Feels Long]]&lt;br /&gt;
[[File:Hyouka v05 000a.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Prolog-1|1 - Present: 0km]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Prolog-2|2 - Past: One Day Ago]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Prolog-3|3 - Present: 1.2km]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 1|1 - Reception for Joining the Club is Over Here]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 1-1|1-1 - Present: 1.4km; 18.6km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 1-2|1-2 - Past: 42 Days Ago]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 1-3|1-3 - Present: 4.1km; 15.9km Remaining]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 2|2 - A Friend Must Be Congratulated]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 2-1|2-1 - Present: 5.2km; 14.8km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 2-1|2-1 - Past: 27 Days Ago]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 2-3|2-3 - Present: 6.9km; 13.1km Remaining]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 3|3 - A Very Beautiful Shop]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 3-1|3-1 - Present: 8.0km; 12.0km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 3-2|3-2 - Past: 13 Days Ago]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 3-3|3-3 - Present: 11.5km; 8.5km Remaining]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 4|4 - Fun for Those Who Left]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 4-1|4-1 - Present: 14.3km; 5.7km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 4-2|4-2 - Past: Approximately 19 Hours and 30 Minutes Ago]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 4-3|4-3 - Present: 14.5km; 5.5km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 4-4|4-4 - Present: 14.6km; 5.4km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 4-5|4-5 - Present: 14.6km; 5.4km Remaining]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 5|5 - The Approximation of the Distance of Two]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 5-1|5-1 - Present: 17.0km; 3.0km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 5-1|5-1 - Present: 17.0km; 3.0km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 5-2|5-2 - Present: 18.6km; 1.4km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 5-3|5-3 - Present: 18.9km; 1.1km Remaining]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 5|5 - The Hand that Could Reach Anywhere]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Epilog|Epilog - The Approximation of the Distance of Two]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Epilog-1|1 - Present: 19.1km; 0.9km Remaining]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Posłowie|Posłowie]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Ekipa==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*Tłumaczenie: [[user:Karria|Karria]], [[User:Mavis|Mavis]], Winry&lt;br /&gt;
*Korekta: [[user:Nylia|Nylia]], Śnieżny Wilk, [[user:Aratar|Aratar]], Veroannette&lt;br /&gt;
*Edycja: [[user:Aratar|Aratar]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Tłumacze poszukiwani!&#039;&#039; &amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
grupa-hazumi@wp.pl &amp;lt;br /&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy na bloga -&amp;gt; &#039;&#039;&#039;www.hazumi.xx.pl&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Wydane tomy==&lt;br /&gt;
*氷菓 You can&#039;t escape / The niece of time (31 października 2001) ISBN 978-4-04-427101-5&lt;br /&gt;
*愚者のエンドロール Why didn&#039;t she ask EBA? (31 lipca 2002) ISBN 978-4-04-427102-2&lt;br /&gt;
*クドリャフカの順番 Welcome to KANYA FESTA! (24 maja 2008) ISBN 978-4-04-427103-9&lt;br /&gt;
*遠まわりする雛 Little birds can remember (24 lipca 2010) ISBN 978-4-04-427104-6&lt;br /&gt;
*ふたりの距離の概算 It walks by past (26 czerwca 2012) ISBN 978-4-04-874075-3&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Category:Light novel (Polish)]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Hyouka_PL:_Tom_2_Rozdzia%C5%82_5&amp;diff=495164</id>
		<title>Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 5</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Hyouka_PL:_Tom_2_Rozdzia%C5%82_5&amp;diff=495164"/>
		<updated>2016-07-02T23:43:43Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Rozdział 5 - Spróbujmy tego. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po spotkaniu z Sawakiguchi oczekiwaliśmy, że Eba przyjdzie do nas, jednakże ostatecznie tak się nie stało. To byłoby dla nas dość kłopotliwe, gdyby nie mogła przekazać wiadomości, że odrzuciliśmy dedukcję Sawakiguchi. Ciekawe, co wtedy robiła… W każdym razie, z racji tego, że słońce już zachodziło, to nawet ci energiczni uczniowie liceum Kami zaczęli rozchodzić się w strony swoich domów. Z tego powodu my również zabraliśmy się za robienie porządków. Cóż, skoro Chitanda zna dość dobrze Irisu, to z pewnością jest jakiś sposób, aby się z nimi skontaktować, w razie gdyby coś się wydarzyło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Chitanda obudziła się w końcu i dowiedziała się, że usnęła po tym, jak się upiła, jej twarz oblała się czerwienią, zaś ona sama była tym faktem zażenowana. Jednakże wyglądało na to, że nie przebudziła się jeszcze całkowicie, ponieważ zmierzając w kierunku wejścia do szkoły, od czasu do czasu chwiała się w te i we w tę. Miałem nadzieję, że dotrze bezpiecznie do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wyjściu ze szkoły Chitandzie towarzyszyła Ibara, podczas gdy ja przeszedłem połowę drogi razem z Satoshim. Gdy przekroczyliśmy bramę szkoły, Satoshi zakołysał swoją torbą ściąganą na sznurek, narzekając:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czyli wyszło na to, że odrzuciliśmy wszystkich. Co w takim razie stanie się z filmem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czyż to nie oczywiste? Przez trzy dni nikt nie wykombinował prawidłowego rozwiązania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc film nie mógł zostać skończony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po usłyszeniu tej odpowiedzi, Satoshi uśmiechnął się i podniósł brwi:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co za żałosna odpowiedź. Więc zasadniczo: „Letnia trawa – czy to wszystko, co zostało po marzeniach starożytnych wojowników”, ta? Lub raczej: „Cała Naniwa jest snem po śnie”. Jeśli Chitanda obudziłaby się z takiego dnu, to mogłaby spowodować problemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co teraz zamierzasz robić?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ja? Od teraz będę zajęty. Nie mam czasu, aby pomagać innym klasować w redukowaniu ich stresu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szliśmy pośród niewielu rozproszonych ludzi zmierzających do domu. Pod szkarłatnym niebem chłodny wiaterek wiejący późnym latem był dość zimny. Lato naprawdę chyliło się ku końcowi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przy pierwszym skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną, Satoshi wskazał na ścieżkę, przy której nasze drogi się rozchodziły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mam jeszcze coś innego do załatwienia, narka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I niezwłocznie się ulotnił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skoro byłem sam, postanowiłem udać się do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rzeczy samej, film prawdopodobnie nie byłby skończony… Przypomniałem sobie wszystkie spotkania z czterech ostatnich dni z ludźmi z klasy 2F.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nakajou – uzbrojony w pasję, aby skończyć film, ale nieprzyzwyczajony do rozwiązywania łamigłówek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Haba – pełen pychy i pewności własnej wiedzy dotyczącej zagadek, z pewnością o poprawności swojej dedukcji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sawakiguchi – z pełnym przekonaniem deklarująca o praktyczności swojej metody, która ostatecznie okazała się zbyt naciągana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy robili, co mogli. Bez względu na to, czy byli bezmyślni, butni czy nieuważni, ich pasja i chęć skończenia filmu nie mogła być fałszywa. Choć powierzono nam odpowiedzialność za osądy, to skończyło się na tym, że odrzuciliśmy wszystkie wnioski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż, nic się na to nie poradzi. Moje wyrazy współczucia, ale to nie nasza wina. Może to zabrzmieć okropnie, ale nie mam aż tak miękkiego serca, aby zobowiązać się do ugaszenia pożaru znajdującego się na przeciwległym brzegu rzeki. Właśnie dlatego na samym początku powiedziałem, że nie chcę brać w tym udziału.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zbliżając się do terenów mieszkalnych, mogłem już niebawem ujrzeć swój dom. Miałem po prostu zamiar przespać się po powrocie. Tak jak Satoshi nie miałem żadnego obowiązku, aby obarczać się problemami innej klasy. Odpowiedzialność za nieskończenie filmu leży po stronie załogi, której zabrakło umiejętności planowania. Zacznijmy od tego, że w ogóle nie powinni byli brać się za taki projekt. Poprawiłem moją torbę, która zaczęła zsuwać mi się z ramienia i uniosłem swój wzrok ku niebu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy mój wzrok wracał na ziemię, zauważyłem, że ktoś czekał na mnie pod moim domem. Na końcu skrzyżowania, gdzie znajdował się znak drogowy z napisem „STOP”, stała Fuyumi Irisu w szkolnym mundurku. Gdy zdałem sobie z tego sprawę, zrobiła kilka kroków w moją stronę i powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy miałbyś coś przeciwko wypiciu ze mną herbaty?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niewiarygodne. Pokiwałem szczerze głową i się zgodziłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Będąc w obcej dla mnie sytuacji, towarzyszyłem Irisu i razem szliśmy wzdłuż rzeki. Gdy właśnie zastanawiałem się, czy w okolicy jest jakaś kawiarnia, moim oczom ukazała się rdzawobrązowa zasłonka i elektryczny lampion. To nie był typ popularnej kawiarni, do której normalnie zachodziliby uczniowie liceum wracający do domów po szkole. Irisu nonszalancko odsunęła firankę i gestem zaprosiła mnie do środka. Przy wchodzeniu zauważyłem, że na rogu zasłonki niewielkimi literami była wykaligrafowana nazwa tego miejsca: „Hifumi”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To była elegancko wyglądająca herbaciarnia z matami tatami, wypełniona aromatem palonej herbaty. Nie było tam żadnej lady, a wszystkie stoliki znajdowały się w salach oddzielonych zasłonami. Nie trzeba dodawać, że wszystkie były pokryte matami tatami. Irisu usiadła schludnie, zaginając swoją spódnicę, po czym niezwłocznie zamówiła filiżankę zielonej herbaty u kelnera ubranego w fartuch.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A ty, co weźmiesz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Och, kiedy powiedziałaś, że idziemy na herbatę, to nie sądziłem, że naprawdę pójdziemy do herbaciarni. W porządku. W takim razie poproszę mrożoną zieloną herbatę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wybrałem stosowny napój z menu, a wtedy Irisu uśmiechnęła się gorzko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ja płacę, więc zamawiaj co chcesz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym, jak to powiedziała, z powrotem spojrzałem na menu, jednakże jeszcze bardziej się speszyłem. Mieli cenny wyższe niż przeciętny, beznadziejny lokal.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choć wiedziałem, czemu Irisa mnie tu zaprosiła, to, jako że siedziała cicho, ja również zdecydowałem się nie odzywać. Jednakże Irisu jedynie spokojnie czekała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po jakimś czasie jej zielona i moja mrożona herbata przybyły wraz z jakimiś darmowymi słodkościami. Po wzięciu łyka napoju, Irisu przemówiła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc Nakajou się nie sprawdził?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przytaknąłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Haba również?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Biorąc oddech, spytała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A co z Sawakiguchi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To nie była nasza wina, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- … nie sądzę, by jej pomysł mógł się sprawdzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez tę chwilę Irisu jedynie patrzyła w moje oczy, co sprawiło, że czas mi się wydłużał. Mniej więcej w ciągu kolejnej sekundy, która ciągnęła mi się jak pół minuty, zostałem przyparty do muru przez jej spojrzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Irisu wzięła głęboki oddech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Rozumiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy to nie przykro?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym, jak zadałem to pytanie, wziąłem łyk mojej mrożonej herbaty. To był nowy smak odpowiadający jego cenie… Mogę tak mówić, ale po prawdzie nie czułem żadnej różnicy w smaku. Irisu nie zdawała się obwiniać mnie o cokolwiek ani nie wyglądała na zmartwioną… Może po prostu nasze osobowości nie pasowały do siebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Irisu przeniosła swój wzrok na filiżankę. Po jakimś czasie otworzyła usta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To dość dziwne, abyś używał słowa „przykro”. To ja lub moi przyjaciele powinniśmy czuć się przykro, nie ty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było tak jak powiedziała. Zasadniczo było to moje nastawienie, które przyjąłem sobie w ciągu ostatnich trzech dni… Więc czemu użyłem słowa „przykro” w odniesieniu do siebie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmiękczając swój ton gwałtownie, Irisu uśmiechnęła się:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Solidaryzujesz się z nami?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Po prostu przepełniają mnie emocje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Używając wykałaczki, podniosłem jedną ze słodkości i włożyłem ją do ust. Słodycz natychmiast wypełniła całą moją buzię. To było szczególnie prawdziwe, gdy zjadło się po wypiciu zielonej herbaty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak zwykle zachowując spokój, Irisu zapytała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chciałabym cię o coś spytać. Kto odrzucił dedukcję Nakajou?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak powinienem odpowiedzieć na to? Jednakże wyraz twarzy Irisu zdradzał, że ona już wiedziała. Więc nie usiłowałem ukryć tego przed nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …To byłem ja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wobec tego przypuszczam, że Haby i Sawakiguchi również?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W którym miejscu się mylili?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skoro spytała to wyjaśniłem jej. O rozważaniu wysokości trawy, o polu widzenia innych członków, o pierwszym zamkniętym pokoju, o drugim zamkniętym pokoju, o używaniu liny do wchodzenia przez okno, o słabo utrzymanym budynku, o znaczeniu słowa „tajemnica”, o instrukcjach Hongou… W jasny sposób podsumowałem trzy zeszłe dni Irisu, która wsłuchiwała się w to, co mówiłem. Okazjonalnie popijała swoją herbatę, jednakże nie mogłem wyczytać z jej umysłu, o czym myślała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- I dlatego nie mogliśmy zaakceptować propozycji Sawakiguchi-senpai.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy skończyłem, zauważyłem, że moja herbata była już w połowie pusta. Irisu wymamrotała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Rozumiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I nastała cisza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili dotknęła delikatnie swoją filiżankę i przemówiła:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Kiedy poprosiłam cię o to, abyście zajęli się tą sprawą, ty powiedział mi, że będziesz się czuć nieswojo, wiedząc, jak wiele nadziei będziemy w was pokładać. A jednak to, co zrobiłeś w ciągu tych trzech dni, znacznie przewyższyło moje oczekiwania. I pomyśleć, że mógłbyś pogrzebać ich dedukcje tak trafnie… Wszystko zgodnie z moimi przewidywaniami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co miała na myśli przez „zgodnie z moimi przewidywaniami”? Czyżby fakt, że dedukcje nie były poprawne?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłem świadom tego, że gapiłem się na nią rażąco, jednakże Irisu nie dawała żadnego znaku wahania. Ani nie odwzajemniając mojego spojrzenia ani nie odwracając wzroku, powiedziała naturalnie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ostatecznie ta trójka nie pasowała do tego zadania. Nieważne, jak wiele pasji mieli, od początku wiedziałam, że nie mają potrzebnych umiejętności, aby rozwiązać ten problem. Oczywiście nie mówię, że są bezużyteczni. Czy to Nakajou jako doradca, czy to Haba jako postronny ekspert, czy to Sawakiguchi jako aktorka komediowa – każdy z nich posiada własne, indywidualne umiejętności. Każdy z nich sam w sobie jest utalentowany, ale też z tego powodu sądzę, że nie byli w stanie wypełnić powierzonej im roli. Gdyby nie ty, skończyłoby się na tym, że przyjęłabym jedną z ich propozycji i nawet bym nie zauważyła szkodliwych efektów, jakie mogłyby spaść na film, robiąc z niego kompletną klapę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zimna i bezlitosna ocena.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Irisu nigdy nie pokładała nadziei w żadnym z nich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc kim była ta osoba, od której czegoś oczekiwała?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Irisu zabrała swoją rękę od filiżanki i się wyprostowała. Te patrzące wprost przed siebie oczy były wycelowane w nikogo innego niż mnie. Zacząłem mieć wrażenie, że nie była tu po to, aby mnie przekonać, a po to, żeby mnie powalić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przez ostatnie dni zastanawiałam się nad tym, w jaki sposób udowodniłeś swoje umiejętności. Pomyślałam, że skoro jest ktoś taki jak krytyk detektywistyczny, to jako osoba, która tak dobrze skrytykowała prace innych detektywów, jesteś wystarczająco dobry, aby samemu zostać detektywem. Stanowczo obstaję przy tym, że moje oczekiwania nie były nieuzasadnione. Jesteś specjalny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc znów cię o to proszę, Oreki-kun. Czy mógłbyś zaoferować swoje wsparcie klasie 2F i pokazać nam prawidłową odpowiedź na tę zagadkę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy skończyła, skłoniła swoją głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poczułem się, jakbym był obserwowany przez oczy oceniające wartościowe dzieło sztuki martwego artysty. Moja głowa roiła się od różnego rodzaju myśli. To były moje umiejętności. Nie nikogo innego, tylko moje własne. Byłem specjalny. A ona miała do mnie prośbę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale czy powinienem wierzyć w takie rzeczy? Tak długo myślałem o sobie jak o zwyczajnej osobie bez jakiegoś szczególnego talentu. Nawet to, że udawało mi się przed Satoshim i Ibarą rozwiązywać kłopotliwe sprawy, w które wciągała mnie Chitanda, było po prostu szczęściem. W gruncie rzeczy prawie nie różniłem się od nich. Te słowa wstrząsnęły mną bardziej niż mógłby to zrobić jakikolwiek przymus.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Umiejętności, ta? Przez prośbę Irisu przez chwilę zacząłem wątpić w swoją własną egzystencję…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czekając cierpliwie na mnie, mimo to, że nie wiedziałem, co odpowiedzieć, Irisu rozluźniła swój wyraz twarzy i powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To nie tak, że obarczamy cię jakąkolwiek odpowiedzialnością za cokolwiek… Nie irytuj się tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc w takim razie opowiem ci historię. Nie myśl o tym zbyt wiele, to po prostu coś, co mi się przypomniało. Pewnego razu w drużynie sportowej była zawodniczka rezerwowa. Każdego dnia ciężko trenowała z nadzieją, że dostanie się do głównego składu. Znosiła się to tak długo, ponieważ kochała sport i dzięki skromnym ambicjom, aby zdobyć reputację lub osiągnąć jakiś własny cel. Jednakże lata mijały, a ona wciąż była rezerwową. To było naturalne, jako że drużyna zastępowała utalentowanych zawodników równie utalentowanymi zawodnikami. Wśród tego składu była bardzo utalentowana zawodniczka, której umiejętności stały na równi z czołowymi zawodnikami. Oczywiście umiejętności zawodniczki rezerwowej były wciąż dalekie od umiejętności tej utalentowanej zawodniczki. I wtedy nadszedł turniej, na którym ta uzdolniona zawodniczka była strasznie aktywna. Skończyło się na tym, że została wybrana, jako MVP turnieju. Kiedy przeprowadzono z nią wywiad, padło pytanie, co było jej sekretem zwycięstwa. A ona odpowiedziała: „To było po prostu szczęście”. Jednak dla zawodniczki rezerwowej ta odpowiedź wybrzmiała goryczą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Irisu jeszcze raz spojrzała na mnie. Znów poczułem się spragniony, jednakże w mojej filiżance już niemalże nie było herbaty. Pozostały w filiżance chłód przeszedł na moją rękę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ujawniła coś w swoich słowach i wyglądało to tak, jakby Cesarzowa w końcu pozbyła się swojej przykrywki. Ale czy w takim razie powinienem coś powiedzieć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
… Następnie usłyszałem kontynuację:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Znaczy to tyle, że każdy powinien doceniać swoje talenty… Inaczej oglądanie takich osób będzie bolesne dla ludzi bez żadnego talentu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiedziałem czy chłód, który do mnie dotarł, pochodził z mojego napoju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nigdy nie czułem się, jakbym miał jakiś kompleks niższości. Moje spojrzenie na samego siebie było jedynie rezultatem długotrwałych obserwacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże Irisu uparcie twierdziła donośnym głosem, że myliłem się, co do własnej wartości. Irisu nie była jedyną, która tak myślała. Satoshi, Chitanda, Ibara i wiele innych osób również mówiło mi to samo. Czy oni też widzieli mnie poprzez długotrwałe, obiektywne obserwacje?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza tym, czy w porównaniu do Nakajou, Haby i Sawakiguchi nie uważałem, że mógłbym to wszystko zrobić lepiej niż oni?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Być może powinienem jej uwierzyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Że posiadam pewnego rodzaju wartość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Idąc tym tropem, stopniowo zacząłem się zgadzać. Jednakże to była jeszcze daleka droga, zanim w końcu przemówiłem, a w tym czasie Irisu czekała na mnie bez żadnego słowa.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Hyouka_PL:_Tom_2_Rozdzia%C5%82_5&amp;diff=495159</id>
		<title>Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 5</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Hyouka_PL:_Tom_2_Rozdzia%C5%82_5&amp;diff=495159"/>
		<updated>2016-07-02T20:58:25Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: part0&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Rozdział 5 - Spróbujmy tego. ==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po spotkaniu z Sawakiguchi oczekiwaliśmy, że Eba przyjdzie do nas, jednakże ostatecznie tak się nie stało. To byłoby dla nas dość kłopotliwe, gdyby nie mogła przekazać wiadomości, że odrzuciliśmy dedukcję Sawakiguchi. Ciekawe, co wtedy robiła… W każdym razie, z racji tego, że słońce już zachodziło, to nawet ci energetyczni uczniowie liceum Kami zaczęli rozchodzić się w strony swoich domów. Dlatego my również zabraliśmy się za robienie porządków. Cóż, skoro Chitanda zna dość dobrze Irisu, to z pewnością jest jakiś sposób, aby się z nimi skontaktować w razie gdyby coś się wydarzyło. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Chitanda obudziła się w końcu i dowiedziała się, że usnęła po tym jak się upiła, jej twarz poczerwieniała, a ona sama była tym faktem zażenowana. Jednakże wyglądało na to, że nie obudziła się jeszcze całkowicie, ponieważ zmierzając w kierunku wejścia do szkoły, chwiała się okazjonalnie w te i we w tę. Miałem nadzieję, że dotrze bezpiecznie do domu.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wyjściu ze szkoły, Chitandzie towarzyszyła Ibara, podczas gdy ja przeszedłem połowę drogi razem z Satoshim. Gdy przeszliśmy przez bramę szkoły, Satoshi pokołysał swoją torbą ściąganą na sznurek, narzekając samotnie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc skończyło się na to, że odrzuciliśmy wszystkich. Co w takim razie stanie się z filmem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czyż to nie było oczywiste? Przez trzy dni nikt nie wykombinował prawidłowego rozwiązanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc film nie mógł zostać skończony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po usłyszeniu tej odpowiedzi, Satoshi uśmiechnął się i podniósł brwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co za żałosna odpowiedź. Więc zasadniczo: „Letnia trawa – czy to wszystko, co zostało po marzeniach starożytnych wojowników”, ta? Lub raczej: „Cała Naniwa jest snem po śnie”. Jeśli Chitanda obudziłaby się z takiego dnu, to mogłaby spowodować problemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co teraz zamierzasz robić?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ja? Od teraz będę zajęty. Nie mam czasu, aby pomagać innym klasować w redukowaniu ich stresu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szliśmy pośród niewielu rozproszonych ludzi zmierzających do domu. Pod szkarłatnym niebem chłodny wiaterek wiejący późnym latem był dość zimny. Lado naprawdę chyliło się ku końcowi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przy pierwszym skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną, Satoshi wskazał na ścieżkę, przy której nasze drogi się rozchodziły. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mam jeszcze coś innego do załatwienia, narka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I niezwłocznie się ulotnił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skoro byłem sam, postanowiłem udać się do domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rzeczy samej, film prawdopodobnie nie byłby skończony… Przypomniałem sobie wszystkie spotkania z czterech ostatnich dni z ludźmi z klasy 2F.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nakajou – uzbrojony w pasję, aby skończyć film, ale nieprzyzwyczajony do rozwiązywania łamigłówek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Haba – pełen pychy i pewności własnej wiedzy dotyczącej zagadek, z przekonaniem o poprawności swojej dedukcji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sawakiguchi – z pełnym przekonaniem deklarująca o praktyczności swojej metody, która ostatecznie okazała się zbyt naciągana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy robili, co mogli. Bez względu na to, czy byli bezmyślni, butni czy nieuważni, ich pasja i chęć skończenia filmu nie mogła być fałszywa. Choć powierzono nam odpowiedzialność za osądy, to skończyło się na tym, ze odrzuciliśmy wszystkie wnioski. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż, nic się na to nie poradzi. Mają moją sympatię, ale to nie nasza wina. Może to zabrzmieć okropnie, ale nie mam aż tak miękkiego serca, aby zobowiązać się do ugaszenia pożaru znajdującego się na przeciwnym brzegu rzeki. Właśnie dlatego na samym początku powiedziałem, że nie chcę brać w tym udziału. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zbliżając się do terenów mieszkalnych, mogłem już niebawem ujrzeć swój dom. Miałem po prostu zamiar przespać się po powrocie. Tak jak Satoshi nie miałem żadnego obowiązku, aby obarczać się problemami innej klasy. Odpowiedzialność za nieskończenie filmu leży po stronie załogi, której zabrakło umiejętności planowania. Zacznijmy od tego, że w ogóle nie powinni byli brać się za taki projekt. Poprawiłem moją torbę, która zaczęła zsuwać mi się z ramienia i uniosłem swój wzrok ku niebu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy mój wzrok wracał na ziemię, zauważyłem, że ktoś czekał na mnie pod moim domem. Na końcu skrzyżowania, gdzie znajdował się znak drogowy z napisem „STOP”, stała Fuyumi Irisu w szkolnym mundurku. Gdy zdałem sobie z tego sprawę, ona zrobiła kilka kroków w moją stronę i powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy miałbyś coś przeciwko wypiciu ze mną herbaty?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niewiarygodne. Pokiwałem szczerze głową i zgodziłem się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Będąc w obcej dla mniej sytuacji, towarzyszyłem Irisu i razem szliśmy wzdłuż rzeki. Gdy właśnie zastanawiałem się czy w okolicy jest jakaś kawiarnia, moim oczom ukazała się rudawa, przybrązowiona zasłonka i elektryczny lampion. To nie był typ popularnej kawiarni, do której normalnie zachodziliby uczniowie liceum wracający do domów po szkole. Irisu nonszalancko otworzyła firankę i zaprosiła mnie gestem do środka. Wchodząc, zauważyłem, że na rogu zasłonki niewielkimi literami była wykaligrafowana nazwa tego miejsca: „Hifumi”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To była elegancko wyglądająca herbaciarni z matami tatami, wypełniona aromatem prażonej herbaty. Nie było tam żadnej lady a wszystkie stoliki znajdowały się w części salach oddzielonych zasłonami. Nie trzeba dodawać, że wszystkie były pokryte matami tatami. Irisu usiadła schludnie, zaginając swoją spódnicę, po czym niezwłocznie zamówiła filiżankę zielonej herbaty u kelnera ubranego w fartuch.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A ty, co weźmiesz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Och, kiedy powiedziałaś, że idziemy na herbatę, to nie sądziłem, że naprawdę pójdziemy do herbaciarni. W porządku. W takim razie poproszę mrożoną zieloną herbatę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wybrałem stosowny napój z menu, po czym Irisu uśmiechnęła się gorzko. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ja płacę, więc zamawiaj, co chcesz. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym jak to powiedziała, z powrotem spojrzałem na menu, jednakże jeszcze bardziej się speszyłem. Mieli cenny wyższe niż przeciętny, beznadziejny obiad. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choć wiedziałem, czemu Irisa mnie tu zaprosiła, to, jako, że siedziała cicho, ja również zdecydowałem się nie odzywać. Jednakże Irisu jedynie spokojnie czekała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po jakimś czasie, jej zielona herbata i moja mrożona przybyły wraz z jakimiś darmowymi słodkościami. Po wzięciu łyka herbaty, Irisu przemówiła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc, Nakajou się nie sprawdził?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przytaknąłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Haba również?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spytała, biorąc oddech:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A co z Sawakiguchi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To nie była nasza wina, ale…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- … nie sądzę by jej pomysł mógł się sprawdzić.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez cały ten czasu, Irisu jedynie patrzyła w moje oczy, co sprawiło, że czas mi się wydłużał. Mniej więcej w ciągu kolejnej sekundy, która wydawała mi się jak pół minuty, zostałem przyparty do muru przez jej spojrzenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Irisu wzięła głęboki oddech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Rozumiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy to żałosne?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym jak zadałem to pytanie, wziąłem łyk mojej mrożonej herbaty. To był nowy smak odpowiadający jego cenie… Mogę tak mówić, ale po prawdzie nie czułem żadnej różnicy w smaku. Irisu nie zdawała się obwiniać mnie o cokolwiek, ani nie wyglądała na zmartwioną… Może po prostu nasze osobowości nie pasowały do siebie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Irisu przeniosła swój wzrok na filiżankę. Po jakimś czasie otworzyła usta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To dość dziwne, abyś używał słowa „żałosne”. To ja lub moi przyjaciele powinniśmy czuć się żałośnie, nie ty. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było tak jak powiedziała. Zasadniczo było to moje nastawienie, które przyjąłem sobie w ciągu ostatnich trzech dni… Więc czemu użyłem słowa „żałosny” w odniesieniu do siebie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zmiękczając swój ton gwałtownie, Irisu uśmiechnęła się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Solidaryzujesz się z nami?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Po prostu przepełniają mnie emocje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Używając wykałaczki podniosłem jedną ze słodkości i włożyłem ją do buzi. Słodycz natychmiast wypełniła całą moją buzię. To było szczególnie prawdziwe, gdy zjadło się po wypiciu zielonej herbaty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak zwykle zachowując spokój, Irisu spytała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chciałabym cię o coś spytać. Kto odrzucił dedukcję Nakajou?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak powinienem odpowiedzieć na to? Jednakże wyraz twarzy Irisu zdradzał, że ona już wiedziała. Więc nie usiłowałem ukryć tego przed nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …To byłem ja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc, przypuszczam, że Haby i Sawakiguchi również?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Gdzie się mylili?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skoro spytała, wyjaśniłem jej. O rozważaniu wysokości trawy, o polu widzenia innych członków, o pierwszym zamkniętym pokoju, o drugim zamkniętym pokoju, o używaniu liny do wchodzenia przez okno, o słabo utrzymanym budynku, o znaczeniu słowa „tajemnica”, o instrukcjach Hongou… W jasny sposób podsumowałem trzy zeszłe dni Irisu, która wsłuchiwała się w to, co mówiłem. Okazjonalnie popijała swoją herbatę, jednakże nie mogłem wyczytać z jej umysły, o czym myślała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- I dlatego nie mogliśmy zaakceptować propozycji Sawakiguchi-senpai.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy skończyłem, zauważyłem, że moja herbata była już w połowie pusta. Irisu ledwie powiedziała: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Rozumiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I nastała cisza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili dotknęła delikatnie swoją filiżankę i przemówiła:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wtedy, kiedy poprosiłam cię o to, abyście zajęli się tą sprawą, ty powiedział mi, że będziesz się czuć nieswojo, wiedząc jak wiele nadziei będziemy w was pokładać. A jednak to, co zrobiłeś w ciągu tych trzech dni znacznie przeszło moje oczekiwania. I pomyśleć, że mógłbyś pogrzebać ich dedukcje tak trafnie… Tak jak myślałam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co miała na myśli przez „tak jak myślałam”? Czyżby to, że dedukcje nie były poprawne? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Byłem świadom tego, że gapiłem się na nią rażąco, jednakże Irisu nie dawała żadnego znaku wahania. Ani nie odwzajemniając mojego spojrzenia, ani nie odwracając wzroku powiedziała naturalnie:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ostatecznie ta trójka nie pasowała do tego zadania. Nie ważne jak wiele pasji mieli, to od początku wiedziałam, że nie mają potrzebnych umiejętności, aby rozwiązać ten problem. Oczywiście nie mówię, że są bezużyteczni. Czy to Nakajou jako doradca, czy to Haba jako postronny ekspert, czy to Sawakiguchi jako aktorka komediowa – każdy z nich posiada własne, indywidualne umiejętności. Każdy z nich sam w sobie jest utalentowany, ale też z tego powodu sądzę, że nie byli w stanie wypełnić powierzonej im roli. Gdyby nie ty, skończyłoby się na tym, że przyjęłabym jedną z ich propozycji i nawet bym nie zauważyła szkodliwych efektów, jakie mogłyby spaść na film, robiąc z niego kompletną klapę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zimna i bezlitosna ocena.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Irisu nigdy nie pokładała nadziei w żadnym z nich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc kim była ta osoba, od której czegoś oczekiwała?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Irisu zabrała swoją rękę od filiżanki i wyprostowała się. Te patrzące wprost przed siebie oczy był wycelowane w nikogo innego niż mnie. Zacząłem mieć wrażenie, że nie była tu po to, aby mnie przekonać, a po to, żeby mnie powalić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przez ostatnie dni zastanawiałam się nad tym, w jaki sposób udowodniłeś swoje umiejętności. Pomyślałam, że skoro jest ktoś taki jak krytyk detektywistyczny, to jako osoba, która tak dobrze skrytykowała prace innych detektywów, jesteś wystarczająco dobry, aby samemu zostać detektywem. Stanowczo obstaję przy tym, że moje oczekiwania nie były nieuzasadnione. Jesteś specjalny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc znów cię o to proszę, Oreki-kun. Czy mógłbyś zaoferować swoje wsparcie klasie 2F i pokazać nam prawidłową odpowiedź na tą zagadkę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy skończyła, skłoniła swoją głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poczułem się jakbym był obserwowany przez oczy oceniające wartościowe dzieło sztuki martwego artysty. Moja głowa roiła się od różnego rodzaju myśli. To były moje umiejętności. Nie nikogo innego, tylko moje własne. Byłem specjalny. A ona miała do mnie prośbę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale czy powinienem wierzyć w takie rzeczy? Tak długo myślałem o sobie jak o zwyczajnej o sobie bez jakiegoś szczególnego talentu. Nawet to, że udawało mi się przed Satoshim i Ibarą rozwiązywać kłopotliwe sprawy, w które wciągała mnie Chitanda, było po prostu szczęściem. W gruncie rzeczy prawie nie różniłem się od nich. Te słowa wstrząsnęły mną bardziej niż mógłby to zrobić jakikolwiek przymus. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Umiejętności, ta? Przez prośbę Irisu przez chwilę zacząłem wątpić w swoją własną egzystencję…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czekając cierpliwie na mnie, mimo to, że nie wiedziałem, co odpowiedzieć, Irisu rozluźniła swój wyraz twarzy i powiedziała:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To nie tak, że obarczamy cię jakąkolwiek odpowiedzialnością za cokolwiek… Nie irytuj się tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc w takim razie opowiem ci historię. Nie myśl o tym zbyt wiele, to po prostu coś, co mi się przypomniało. Pewnego razu w drużynie sportowej była zawodniczka rezerwowa. Każdego dnia ciężko trenowała z nadzieją, że dostanie się do głównego składu. Znosiła się to tak długo, ponieważ kochała sport i dzięki skromnym ambicjom, aby zdobyć reputację lub osiągnąć jakiś własny cel. Jednakże lata mijały, a ona wciąż była rezerwową. To było naturalne, jako że drużyna zastępowała utalentowanych zawodników równie utalentowanymi zawodnikami. Wśród tego składu była bardzo utalentowana zawodniczka, której umiejętności stały na równi z czołowymi zawodnikami. Oczywiście umiejętności zawodniczki rezerwowej były wciąż dalekie od umiejętności tej utalentowanej zawodniczki. I wtedy nadszedł turniej, na którym ta uzdolniona zawodniczka była strasznie aktywna. Skończyło się na tym, że została wybrana, jako MVP turnieju. Kiedy przeprowadzono z nią wywiad, padło pytanie, co było jej sekretem zwycięstwa. A ona odpowiedziała: „To było po prostu szczęście”. Jednak dla zawodniczki rezerwowej ta odpowiedź wybrzmiała goryczą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Irisu jeszcze raz spojrzała na mnie. Znów poczułem się spragniony, jednakże w mojej filiżance już niemalże nie było herbaty. Pozostały w filiżance chłód przeszedł na moją rękę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ujawniła coś w swoich słowach i wyglądało to tak, jakby Cesarzowa w końcu pozbyła się swojej przykrywki. Ale czy w takim razie powinienem coś powiedzieć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
… Następnie usłyszałem kontynuację:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Znaczy to tyle, że każdy powinien doceniać swoje talenty… Inaczej oglądanie takich osób będzie bolesne dla ludzi bez żadnego talentu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiedziałem czy chłód, który do mnie dotarł, pochodził z mojego napoju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nigdy nie czułem się, jakbym miał jakiś kompleks niższości. Moje spojrzenie na samego siebie było jedynie rezultatem długotrwałych obserwacji. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże Irisu uparcie twierdziła donośnym głosem, że myliłem się, co do własnej wartości. Irisu nie była jedyną, która tak myślała. Satoshi, Chitanda, Ibara i wiele innych osób również mówiło mi to samo. Czy oni też widzieli mnie poprzez długotrwałe, obiektywne obserwacje?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza tym, czy w porównaniu do Nakajou, Haby i Sawakiguchi nie uważałem, że mógłbym to wszystko zrobić lepiej niż oni?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
…Być może powinienem jej uwierzyć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Że posiadam pewnego rodzaju wartość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Idąc tym tropem, stopniowo zacząłem się zgadzać. Jednakże to była jeszcze daleka droga, zanim w końcu przemówiłem, a w tym czasie Irisu czekała na mnie bez żadnego słowa.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Hyouka_PL&amp;diff=495158</id>
		<title>Hyouka PL</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Hyouka_PL&amp;diff=495158"/>
		<updated>2016-07-02T20:53:30Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: /* Tom 2 - Napisy końcowe głupca - Why didn&amp;#039;t she ask EBA? */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&lt;br /&gt;
[[Image:Hyouka v01 000.jpg|thumb|okładka 1 tomu]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;&#039;&#039;Hyouka&#039;&#039;&#039;&#039;&#039; (氷菓) - powieść napisana przez Honobu Yonezawę i serializowana w Kadokawa Shoten. Seria aktualnie liczy 5 tomów. Anime miało premierę wiosną&lt;br /&gt;
2012 roku; wychodzi także manga ilustrowana przez Task Ohnę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hyouka jest dostępna w następujących językach:&lt;br /&gt;
*[[Hyouka|English (angielski)]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka (Bahasa Indonesia)|Indonesian (indonezyjski)]]&lt;br /&gt;
*[[Hyôka - Français|Français (francuski)]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka (Greek)|Ελληνικά [Greek] (grecki)]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Streszczenie fabuły==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oreki Houtarou z własnej woli &amp;quot;oszczędza energię&amp;quot;- oznacza to, że nie marnuje energii robiąc coś niepotrzebnego. Chociaż nie był zainteresowany żadnymi klubami wstępując do liceum Kamiyama, jego starsza siostra Tomoe nakazuje mu wstąpienie do klubu klasycznego, któremu grozi rozwiązanie, od kiedy wszyscy jego członkowie ukończyli szkołę.&lt;br /&gt;
Razem ze swym przyjacielem Fukube Satoshim, Ibara Mayaką, a także elegancką i ciekawską Chitandą Eru, odrodzony klub klasyczny angażuje się w różne rodzaje wydarzeń połączonych z rozwiązywaniem zagadek. Houtarou szybko dowiaduje się, że, zgodnie z obietnicą Tomoe, klub klasyczny jest &amp;quot;całkiem interesujący&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Tłumaczenie==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Rejestracja&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Osoby zainteresowane tłumaczeniem proszone są o wyrażenie chęci współpracy na [[Hyouka PL:Rejestracja|tej stronie]], forum lub przez e-mail: grupa-hazumi@wp.pl&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Standard Formatu&#039;&#039;&#039;&amp;lt;br/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystkie rozdziały (po edycji) muszą być dostosowane do ustalonych reguł: [[Format_guideline|General Format/Style Guideline]]&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Standard formatu dla samej Hyouki znajduje się [[Hyouka_-_standard_formatu|TUTAJ]].&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Opinie&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszelkie uwagi, komentarze czy podziękowania prosimy składać pod adresem: &#039;&#039;&#039;www.hazumi.xx.pl&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Aktualności==&lt;br /&gt;
*12.07.2015 - dodano 3 rozdział drugiego tomu&lt;br /&gt;
*11.04.2015 - dodano 2 rozdział drugiego tomu&lt;br /&gt;
*8.03.2014 - dodano drugą część pierwszego rozdziału drugiego tomu&lt;br /&gt;
*6.12.2013 - dodano pierwszą część pierwszego rozdziału drugiego tomu&lt;br /&gt;
*9.08.2013 - dodano tłumaczenie rozdziału ósmego, dziewiątego i posłowia tomu pierwszego&lt;br /&gt;
*25.07.2013 - dodano tłumaczenie prologu tomu drugiego&lt;br /&gt;
*13.07.2013 - dodano tłumaczenie szóstego i siódmego rozdziału pierwszego tomu&lt;br /&gt;
*1.06.2013 - Dodano tłumaczenie piątego rozdziału pierwszego tomu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Starsze aktualizacje można znaleźć tutaj: &#039;&#039;&#039;[[Hyouka PL:Aktualności|Aktualności]]&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== &#039;&#039;Hyouka&#039;&#039; autorstwa Honobu Yonezawa==&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Tom 1 - Siostrzenica czasu - &#039;&#039;You can&#039;t escape&#039;&#039;  ([http://hazumi-group.blogspot.com/p/trwajace.html PDF])===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[File:Hyouka v01 000a.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 1|Rozdział 1 - List z Benares]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 2|Rozdział 2 - Odrodzenie tradycyjnego klubu klasycznego]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 3|Rozdział 3 - Działalność prestiżowego klubu klasycznego]] &lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 4|Rozdział 4 - Spadkobiercy pełnego wydarzeń klubu klasycznego]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 5|Rozdział 5 - Ukryta pieczęć rodowego klubu klasycznego]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 6|Rozdział 6 - Minione dni chwalebnego klubu klasycznego]] &lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 7|Rozdział 7 - Prawda o historycznym klubie klasycznym]] &lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 8|Rozdział 8 - Życie codzienne przyszłościowego klubu klasycznego]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Rozdział 9|Rozdział 9 - List do Sarajewa]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 1 Posłowie|Posłowie]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Tom 2 - Napisy końcowe głupca - &#039;&#039;Why didn&#039;t she ask EBA?&#039;&#039;===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[File:Hyouka v02 000a.jpeg|thumb]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Ilustracje|Ilustracje]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Prolog|Prolog - Przedtytuł]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 1|Rozdział 1 - Obejrzyjmy trailer filmu!]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 2|Rozdział 2 - &amp;quot;Morderstwo w opuszczonej wiosce Furuoka&amp;quot;]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 3|Rozdział 3 - Niezauważone wtargnięcie]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 4|Rozdział 4 - Krwawa bestia]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 5|Rozdział 5 - Spróbujmy tego.]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 6|Rozdział 6 - &amp;quot;The Blind Spot of 10,000 People&amp;quot;]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 7|Rozdział 7 - Do Not End the Show]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Rozdział 8|Rozdział 8 - Credit Roll]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 2 Posłowie|Posłowie]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Tom 3 - Sekwencja Kudryavki - &#039;&#039;Welcome to KANYA FESTA!&#039;&#039;===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[File:Hyouka v03 000a.jpeg|thumb]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 1|Rozdział 1 - A Sleepless Night]]&lt;br /&gt;
*Rozdział 2 - The Cases That Keep Piling Up&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 2-1|2-1 - Has Something Happened With the Classics Club?]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 2-2|2-2 - Quiz Trial]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 2-3|2-3 - Yet Another Storm]]&lt;br /&gt;
*Rozdział 3 - The &amp;quot;Juumoji&amp;quot; Incident&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 3-1|3-1 - The Morning Landscape]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 3-2|3-2 - Wild Fire]] &lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 3-3|3-3 - The &amp;quot;Juumoji&amp;quot; Incident]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 4|Rozdział 4 - Yet Another Sleepless Night]]&lt;br /&gt;
*Rozdział 5 - The Kudryavka Sequence&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 5-1|5-1 - Four People, Four Cultural Festivals]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 5-2|5-2 - &amp;quot;Juumoji&amp;quot; vs the Classics Club]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 3 Rozdział 5-3|5-3 - The Curtain Closes]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka:Volume 3 Chapter 5-4|5-4 - Behind the Stage]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka:Volume 3 Chapter 6|Rozdział 6 - And So It Ends]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka:Volume 3 Posłowie|Posłowie]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[File:Hyouka v04 000a.jpeg|thumb]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Tom 4 - Lalka zmierzająca boczną ścieżką - &#039;&#039;Little birds can remember&#039;&#039;===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Rozdział 1|Rozdział 1 - If I Have to Do It, Make It Quick]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Rozdział 2|Rozdział 2 - Committing a Cardinal Sin]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Rozdział 3|Rozdział 3 - Revealing the True Form]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Rozdział 4|Rozdział 4 - Those Who Hold Any Clues]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Rozdział 5|Rozdział 5 - Happy New Opening]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Rozdział 6|Rozdział 6 - The Case of the Hand-made Chocolate]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Rozdział 7|Rozdział 7 - The Doll that Took a Detour]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 4 Posłowie|Posłowie]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Tom 5 - Zmniejszenie dystansu dwojga - &#039;&#039;It walks by past&#039;&#039;===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Prolog|Prolog - Even Just Walking Feels Long]]&lt;br /&gt;
[[File:Hyouka v05 000a.jpg|thumb]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Prolog-1|1 - Present: 0km]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Prolog-2|2 - Past: One Day Ago]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Prolog-3|3 - Present: 1.2km]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 1|1 - Reception for Joining the Club is Over Here]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 1-1|1-1 - Present: 1.4km; 18.6km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 1-2|1-2 - Past: 42 Days Ago]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 1-3|1-3 - Present: 4.1km; 15.9km Remaining]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 2|2 - A Friend Must Be Congratulated]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 2-1|2-1 - Present: 5.2km; 14.8km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 2-1|2-1 - Past: 27 Days Ago]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 2-3|2-3 - Present: 6.9km; 13.1km Remaining]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 3|3 - A Very Beautiful Shop]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 3-1|3-1 - Present: 8.0km; 12.0km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 3-2|3-2 - Past: 13 Days Ago]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 3-3|3-3 - Present: 11.5km; 8.5km Remaining]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 4|4 - Fun for Those Who Left]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 4-1|4-1 - Present: 14.3km; 5.7km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 4-2|4-2 - Past: Approximately 19 Hours and 30 Minutes Ago]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 4-3|4-3 - Present: 14.5km; 5.5km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 4-4|4-4 - Present: 14.6km; 5.4km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 4-5|4-5 - Present: 14.6km; 5.4km Remaining]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 5|5 - The Approximation of the Distance of Two]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 5-1|5-1 - Present: 17.0km; 3.0km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 5-1|5-1 - Present: 17.0km; 3.0km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 5-2|5-2 - Present: 18.6km; 1.4km Remaining]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 5-3|5-3 - Present: 18.9km; 1.1km Remaining]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Rozdział 5|5 - The Hand that Could Reach Anywhere]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Epilog|Epilog - The Approximation of the Distance of Two]]&lt;br /&gt;
:*[[Hyouka PL: Tom 5 Epilog-1|1 - Present: 19.1km; 0.9km Remaining]]&lt;br /&gt;
*[[Hyouka PL: Tom 5 Posłowie|Posłowie]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Ekipa==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*Tłumaczenie: [[user:Karria|Karria]], [[User:Mavis|Mavis]], Winry&lt;br /&gt;
*Korekta: [[user:Nylia|Nylia]], Śnieżny Wilk, [[user:Aratar|Aratar]], Veroannette&lt;br /&gt;
*Edycja: [[user:Aratar|Aratar]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Tłumacze poszukiwani!&#039;&#039; &amp;lt;br /&amp;gt;&lt;br /&gt;
grupa-hazumi@wp.pl &amp;lt;br /&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy na bloga -&amp;gt; &#039;&#039;&#039;www.hazumi.xx.pl&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Wydane tomy==&lt;br /&gt;
*氷菓 You can&#039;t escape / The niece of time (31 października 2001) ISBN 978-4-04-427101-5&lt;br /&gt;
*愚者のエンドロール Why didn&#039;t she ask EBA? (31 lipca 2002) ISBN 978-4-04-427102-2&lt;br /&gt;
*クドリャフカの順番 Welcome to KANYA FESTA! (24 maja 2008) ISBN 978-4-04-427103-9&lt;br /&gt;
*遠まわりする雛 Little birds can remember (24 lipca 2010) ISBN 978-4-04-427104-6&lt;br /&gt;
*ふたりの距離の概算 It walks by past (26 czerwca 2012) ISBN 978-4-04-874075-3&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Category:Light novel (Polish)]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou:Skrzyd%C5%82a&amp;diff=492009</id>
		<title>Tabi ni Deyou:Skrzydła</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou:Skrzyd%C5%82a&amp;diff=492009"/>
		<updated>2016-05-30T22:50:21Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Rozdział 2 - Skrzydła==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;CZĘŚĆ 1:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec spojrzał na ciężkie, ciemne chmury na niebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeszcze przed chwilą, było to czyste niebieskie niebo ale zaraz potem chmury nadeszły zza horyzontyu i przysłoniły niebo. Prędkość z jaką to się stało można by nazwać błyskawiczną a o niebieskim kolorze który tam wcześniej był można było tylko pomarzyć, do tego stopnia że nie miało się pewności gdzie jest słońce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nieporuszona przez to otaczająca ich roślinność się nie zmieniła. Od czasu do czasu mijali jakieś farmy które zostały przygniecione przez śnieg zeszłej zimy, ale żadna z nich nie mogła służyć im jako schron przed deszczem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-... no cóż. Wygląda na to że zapowiada się przelotny deszcz. Mam nadzieję że wtedy już nas tu nie będzie...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie martw się! Ludzie zawsze mi mówili że jestem kochany przez słońce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A to pech. O mnie zawsze mówili że &#039;zwiastuje deszcze&#039;. Zgadnij dlaczego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Uh-oh-&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna zachichotała podczas obracania się. Chmury które stopniowo z czasem gromadziły się wyglądały jakby mogły w każdej chwili opróżnić zawartość którą ze sobą niosły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co jest złego w byciu lekko zmoczonym, ktoś może pomyśleć. Ale jest to tylko opinia ograniczona do tych na których w domu czeka gorąca kawa i suchy ręcznik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potrzebowali paliwo aby się ogrzać, sami musieli rozpalać ogień i natychmiastowo musieli suszyć swoje ubrania. Przeziębienie sprawiło by im wiele kłopotów. Nawet jeśli nie doprowadziło by to do najgorszej możliwej sytuacji, zawsze istniało ryzyko śmierci głodowej gdyby zostali zmuszeni do pozostaniu w jednym miejscu przez kilka dni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jeśli nic się nie zmieni, oboje się przeziębimy. Kto będzie opiekunem w tej sytuacji?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zwykle, wydaje mi się że ci którzy nie maja siły aby opiekować się innymi są pod opieką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A więc, jest to pojedynek kto pierwszy wyzdrowieje!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak sobię myślę... według moich osobistych przewidywań, ty wygrasz pojedynek, ale to ja będe tym który się śmieje ostatni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-... co chcesz przez to powiedzieć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wiesz, już to widzę gdy znowu zachorujesz po tym gdy przedwcześnie przywłaszczysz sobie zwycięstwo zgłaszając że &#039;wyzdrowiałaś&#039;. Bez żadnych podstaw, oczywiście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-.........&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trafił w dziesiątkę. Dziewczyna bywała uparta i pochopna od czasu do czasu. W rzeczy samej, sytuacja którą opisał była jak najbardziej możliwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A wtedy sam zjem całego arbuza! Ponieważ, przyprawiło by cię to o ból brzucha, czyż nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie zjesz! Zjemy go tylko gdy najpierw podzielimy go w wielkim konkursie piniaty! Zrozumiano?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Duży  arbuz który dostali od dyrektrora był, tak jak to oszacował, prawie dojrzały, wydając ładny dźwięk gdy się w niego pukało. Podczas gdy chłopiec poprostu czekał na odpowiedni czas aby go zjeść, dziewczyna najwidoczniej już zdecydowała jak zjeść arbuza. Rozpoczęcie wydażenia, podzielenia arbuza, zostało zaplanowane – bez brania pod uwagę jego opini.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przyznaję że twój plan brzmi świetnie... ale zdajesz sobie sprawę że nie mamy kija baseballowego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Uhm... to może to? – powiedziała dziewczyna, kopiąc tłumik Cub’a krótko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nawet o tym nie myśl! Zepsuje się gdy to zrobisz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak w sumie to, Cubby nie zepsułby się poprzez zdjęcie jego tłumika, ale chłopiec samowolnie nic nie mówił w tym temacie. Z jednej strony, nie miał chęci wyruszyć w drogę z wyjącym dźwiękiem jak gang motocyklowy, co więcej, niszcząc swój ukochany pojazd, Super Cub’a, tylko dla arbuza gdy w końcu udało się go naprawić parę dni temu wydawało mu się okrutne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh, no cóż, trudno. W takim razie będziemy musieli poszukać odpowiedniego kija gdzieś na ziemi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Tyle że, nie ma powodu by upierać się przy rozbijaniu go kijem. No bo, nie żebyśmy nie mogli go jakoś pociąć nożem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, jego pomysł od początku nie miał szans na bycie zastosowanym.  W jej głowie, przygotowanie arbuza było już postanowione na rozbicie go kijem. A on nie miał żadnych praw aby to zmienić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah, miejsce gdzie jest woda też by było świetne. Chcę zjeść go schłodzonego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna, która (jak można by się było tego spodziewać) całkowicie ignorowała jego opinie, poklepała arbuza na tylnym bagażniku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec w całości się z nią zgadzał w tym że tak duży arbuz rozwinąłby swoją pyszność tylko wtedy gdy będzie uroczyście podzielony. Było by to marnowanie aby zrobić z niego tylko deser.  Ze względu na to, oby dwoje byli tej samej myśli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tyle tylko że chłopiec nie mógłbyć takim samym optymistą jak dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomijając kij, wydawało mu się to nieprawdopodobne że tak łatwo znajdą miejsce z zimną wodą. Oczywiście, potoczek by się nadawał tyle że powinno się też zwrócić uwagę na obecny stan nieba. Było zbyt niebezpiecznie aby być blisko rzeki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo to, nie powiedział jej tego, z racji że nie miał powodu aby tłumić jej radość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od tego czasu, dwóch podróżników i ich Super Cub jechali przez jakiś czas, przejeżdżając od czasu do czasu przez pojawiające się skrzyżowania z pełną prędkością bez zwracania uwagi na światła drogowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powodem tego była oczywiście, pogoda. Ciągle się pogorszała, sprawiając że chmury stawały się ciemniejszy niż dotychczas: mimo że było ledwo po południu, było już tak ciemno jak wieczorem, a także raz na jakiś czas mogli zauważyć grzmot błyskający z pomiędzy chmór, które wyglądały jak ciasno sprężone kule kurzu. Z tego mogli łątwo ocenić że nie zostało wiele czasu aż rozpęta się burza z piorunami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy, gdy minęła szesnasta. Daleko na przodzie niezmiennej, prostej aż po horyzont drodze, odkryli coś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co to? Czy nie wygląda to na magazyn czy coś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie mam pojęcia... trudno stwierdzić z takiej odległości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdzieś na przodzie ich drogi, która przecinała krajobraz zieleni, znajdowała się nieutwardzona droga która obiegała od głównej drogi  pod kątem prostym. A dalej na przodzie, chłopiec mógł zobaczyć coś podobnego do magazynu zrobionego z ocynkowanych płyt żelaza które były całkowicie pokryte rdzą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gołym okiem, oczywiście nie był on w stanie widzieć tak dużo jak dziewczyna która miała lornetkę,  ale to co zobaczyli powinno być tym samym a już napewno podobnym biorąc pod uwagę odlegość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponadto, będąc w stanie zobaczyć coś samymi oczyma oznaczało że dotarcie tam z pomocą Cub’a zajmie kilka minut. Ponieważ nie było żadnych skrzyżowań aż do tamtego miejsca, na obecną chwilę postanowili zbliżyć się do budynku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka minut później.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z protestującym wykiem hamulców Cub’a, zatrzymali się powodując że przednie zawieszenie obniżyło się jeszcze bardziej przez ich ciężki załadunek. Z silnika unosiła się jakby para gorąca, której powodem prawdopodobnie jest chłopiec który nie ściągał nogi z gazu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Magazyn o którym myśleli był w dużo lepszym stanie niż jego widok z dystansu gdy go ujrzeli;  wprawdzie był pokryty rdzą, ale nie było w nim żądnych dziur.&lt;br /&gt;
&amp;lt;ZDJĘCIEEEEEEEE&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna zsiadła ze swojego siedzenia  i chłopiec zaparkował Super Cub’a pod dachem w strefie przeznaczonej do wyładunku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dopiero miało zacząć padać, więc jakoś udało im się nie wyglądać jak zmoczone kury.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Fiuu, dzięki Bogu że zdążyliśmy w czasie, - powiedziała dziewczyna z ulgą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Jeszcze nie pada, ale przypuszczam że tutaj będziemy bezpieczni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec spojrzał na magazyn znajdujący się za nim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Budynek złożony z żelaznych płyt, który stał samotnie otoczony przez nieskończoną zieleń, tak naprawdę nie był taki duży. Pod względem rozmiaru był podobny do małej hali sportowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z przodu budynku znajdowały się przesuwane metalowe drzwi przez które można było transportować dość duże przedmioty, ale tak jak w przypadku budynku one też były pokryte rdzą. Oglądając go można było odnieść wrażenie że nie dbano o budynek. Można by się spodziewać że były by przynajmniej jakieś ślady firmy odpowiedzialnej za utrzymanie go ale skoro nawet po tym nie było śladu, w takim razie budynek nie był w użyciu na obecną chwilę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym jak chłopiec zgasił silnik i zdjął kask, duża ciężarówka zaparkowana obok magazynu przykuła jego uwagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W porównaniu do od góry do dołu zniszczonego magazynu który wydawał się móc w każdej chwili rozpaść się na proszek tlenku żelaza, ciężarówka zaparkowana przy budynku posiadała srebrny błyszczący kontener. Wyraźnie było widać że ciężarówka  zbyt nowa aby pasować do tego miejsca i była ukryta zdala od drogi pod zwisającym dachem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Tam jest ciężarówka. Wygląda na to że będziemy mogli zaopatrzyć się w trochę paliwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dlaczego po prostu nie weźmiesz całej ciężarówki? Podróż z klimatyzacją jest przed nami!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Odpada. Czy może uważasz że posiadam prawo jazdy na nią? – powiedział chłopiec sztucznie się uśmiechając jednocześnie stawiając skuter na stopce po podprowadzeniu go bliżej pod magazyn żeby nie sięgnął go deszcz. Oczywiście nie zapomniał on o dokładym sprawdzeniu równowagi ze względu na ich delikatny bagaż.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Kogo obchodzi prawo jazdy? Podczas podróży nie spotkaliśmy ani jednego policjanta, czy też radiowozu. Poza tym, żaden z nas nie posiada prawa jazdy na motor a mimo to jeździmy na Super Cub’ie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chodzi mi o to że nie mam pojęcia jak się tym jeździ! To nie to samo co motorower gdzie możesz się wspomóc swoim doświadczeniem jazdy na rowerze. Jak spodziewasz się że mam prowadzić czterotonową ciężarówkę kiedy nawet nie zerknąłem na siedzenie kierowcy ani razu w ciągu życia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W takim razie znajdź kogoś kto cię nauczy, - powiedziała lekko strasząc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wzruszył ramionami, - Pewnie, gdy się ktoś taki znajdzie. –&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Znajdzie się! – zadeklarowała, przykuwając wzrok chłopca do siebie. Rządanie podstaw jej twierdzenia było wypisane na jego twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pierwsza rzecz, ślady stóp. Popatrz, - powiedziała dziewczyna, wskazując na ślady przy jej stopach. Wyschnięte ślady stóp które wyglądały inaczej od ich obuwia znajdowały się na całęj ziemi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Sądząc po ich rozmiarze, to mężczyzna. Wygląda na to że nosi sportowe obuwie, więc może jest w naszym wieku.  Biorąc pod uwagę stopień wysuszenia, przypuszczam że ślady były zrobione podczas deszczu około dwóch tygodni temu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...W skrócie, ktoś tu ostatnio był i może nadal jest?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dokładnie! Co ty na to? To nazywam ‘rozumowaniem’.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pusząc się, ułożyła dłonie na biodrach, gdzie chłopiec tylko westchnął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Jeśli byłby w takim wieku jak my, niemożliwym byłoby dla niego aby wiedzieć jak prowadzić ciężarówkę, czyż nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna zamarła w przybranej przez siebie pozie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak czy inaczej, jeśli te ślady należą do dorosłego z wiedzą, czy myślisz że z chęcią odda nam ciężarówkę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Całkowicie zabrakło jej słów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet dziewczyna była świadom jak ważną rzeczą był pojazd będąc pośród tej dzikiej --- wróć, miałem na myśli „rozległej” ziemi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście że była! Nie było szans aby zapomnieć kłopotów które sprawił im silnik Cub’biego kilka dni temu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, jeśli nam się poszczęści może uda nam się dostać od niego trochę paliwa. Ale przypuszczam że ciężarówki  tego typu są na ropę, więc jest tam chodźby benzyna?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ......&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej usta wciąż były zamknięte. Najwyraźniej nie była zbyt zachwycona gdy jej wniosek okazał się błędny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec odrócił się od ponurej partnerki i otworzych swoje usta i zawołał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Halooooooooo? Czy ktoś tam jest?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było odpowiedzi. Mimo że ściany były zrobione z blachy jego głos powinno dało się usłyszeć od środka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Może jak narazie wejdziemy do magazynu, zanim zacznie padać? Poza tym, może znajdziemy jakiś pręt który przyda nam się przy rozbijaniu arbuza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Głośne skrzypienie się rozszedło gdy blokada metalowych drzwi została zniszczona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wybrali duże wejście które było zaprojektowane do przewożenia przez nie rzeczy. Nie było łatwo otworzyć drzwi tylko za pomocą rąk ale zwykłe wejście z boku było zapieczętowane drutem w okół klamki a tylko wejście było zamknięte na zamek. W konsekwencji, było to jedyne wejście do środka. Oczywiście mogli by po prostu zbić szybę i w ten sposób wejść, ale zdecydowali przeciw temu pownieważ uważali to za nie stosowne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiedzieli, czy zapieczętowane drzwi to czyn osoby która tu „zamieszkuje”, ale sądząc po czerwonej rdzy pokrywającej drut, od miesięcy nie były otwierane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To samo, jednakże, dotyczyło przesuwanych drzwi. To stało się oczywiste kiedy rdza zaczęła odpadać z górnej szyny gdy drzwi były otwierane przez chłopca szarpiąc i pchając przy użyciu rąk i nóg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stąd, one także nie wyglądały aby były w użytku. Właściciel musiał używać tylnego wejścia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No toooo... idziemy...!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z odgłosem, czerwona rdza jak deszcze spadła mu na głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakoś udało mu się otworzyć drzwi wciskając ramiona i nogi w szczelinę. Wygląda na to że siła także może być przydatna od czasu do czasu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No i... Haloooo? Jest tam kto?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wskoczyła do magazynu nawet nie próbując nawet zrozumieć trudności jakie musiał przejść chłopiec aby je otworzyć. A chłopiec, rozciągał swoje nogi na ziemi oddychając z wyczerpania. Wisieńką na torcie była rdza która go pokrywała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z tego co mogli zobaczyć, nie było tam żadnych szczelin przez które deszcz mógł się dostać do środka i konstrukcja magazynu wyglądała na dość stabilną aby wytrzymać burzę. Temperatura była w miarę chłodna, ogólnie sprawiając że było „komfortowo” – jeśli zignorowało się całą resztę! Jednakże, przez zapach pleśni i mroczną i ponurą atmosferę, nie mogli nazwać tego miejsca „komfortowym” ani trochę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z zewnątrz, wyglądało to jak zwykłe koszary złożone z metalowych płyt, ale to nie dokońca była prawda. O ile podłoga nie została niczym pokryta to termoizolujący materiał za to został użyty do pokrycia sufitu dodatkowo można było też zobaczyć lampy fluorescensyjne, tyle że wyłączone. Znajdowało się tam też słabe urządzenie do klimtyzacji do używania przy pracy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W każdym razie, było to miejsce o niebo lepsze do obozowania niż otwarta przestrzeń.  Skutkiem czego postanowili że dzisiaj tutaj rozbiją obóz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas otrzepywania rąk pokrytych rdzą, chłopiec się rozejrzał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ten budynek nie wygląda aby był używany jako magazyn.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co masz na myśli?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozpuszczając włosy – związane zwykle gumką do włosów aby jej nie przeszkadzały – obróciła się w stronę chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Widzisz jakieś artykuły codziennego użytku? Jakieś ślady? Jedyne co tu jest to...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To o czym mówił, czyli o rzeczach które trudno było zaliczyć do znajomych można było zobaczyć tu i tam. Na przykład ręcznie zrobione metalowe urządzenia podtrzymujące. Na niektórych biurkach, najprawdopodobnie stołach warsztatowych, znajdowały się narzędzia bez porównania lepsze od tych które sam miał w posiadaniu a także wiele różnych dziwnie kształtnych przyborów i narzędzi mierniczych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W całości, wyglądały one jakby były przeznaczone do konkretnego celu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgadza się, to coś jak...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...garaż?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Myślę że te narzędzia są do konserwacji i składania czegoś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystkie te narzędzia skierowane były w stronę urządzenia trzymającego zainstalowanego na środku pomieszczenia i wydawało się współgrać ze sobą. Nie wiedział co miało być umieszczone na rusztowaniach, ale czuł że było to miejsce przeznaczone do pracy nad jedną rzeczą dla wielu ludzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Kto tam?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje podskoczyli ze strachu przez nagły głos i szybko skierowali swój wzrok na drugi koniec magazynu, tylko żeby ponownie ogarnęło ich przerażenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tss...! Jak śmiecie otwierać drzwi i się tu tulić, cholerni zakochani... Co robicie w moim domu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był w średnich latach dwudziestych. Jego ubranie składało się ze zwykłych spodni i koszulki i o ile jego budowa ciała nie przypominała Adonisa to napewno było to ciało sportowca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tylko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tylko, to co zaskoczyło ich najbardziej była jego twarz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była&#039;&#039; śnieżnobiała&#039;&#039;. Postęp odbarwienia u dyrektora nie mógł się z nim równać. To co można było widzieć z jego skóry było kompletnie białe jak gdyby był częścią czarno-białej fotografi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie, ponieważ można było zauważyć cieniowanie, określenie śnieżnobiała może nie być dokońca odpowiednie. Brakowało mu koloru do tego stopnia że wydawało się jakby był wycięty i zastąpiony czarno-białym filmem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co? Czy moje oblicze jest aż tak niezwykłe?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Dość trochę. Jest to pierwszy raz gdy widzę kogoś z tak zaawansowanym postępem...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie jestem atrakcją. Idźcie sobie jeśli nic ode mnie nie chcecie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oh, właściwie to tak. Wygląda na to że będzie padać a nasz skuter daleko nas nie zawieźie. Proszę pozwól nam spędzić tutaj noc. Ponadto, możemy pożyczyć jakiś pręt czy coś podobnego czym moglibyśmy robić arbuza?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ......pręt?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Otrzymaliśmy ekstra-dużego arbuza od miłej osoby którą spotkaliśmy na naszej drodze, ale mieliśmy problem ze znalezieniem odpowiedniego przedmiotu aby go pociąć. Więc czemu by nie skorzystać z okazji i sprawić sobie trochę frajdy dzieląc go, tak to sobie pomyśleliśmy. Jednakże, brakowało nam odpowiedniego prętu w naszym bagażu, - powiedziała dziewczyna biegle wraz z idealnym przymilnym uśmiechem i przez kilka chwil właściciel budynku podejżliwie wpatrywał się w nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Proszę bardzo, możecie użyć czego chcecie. Tylko zdala od rzeczy których używam! – powiedział, kiedy wkońcu się poddał i ich zostawił, kierując się w stronę szałasu umieszczonego z tyłu pokoju. Najwidoczniej używał jednego z kątów magazynu, który odgrodził od reszty, jako miejsce spoczynku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna odetchnęła lekko i odwróciła się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chłopcze, słyszałeś go? Przyjmijmy jego dobrą wolę i chodźmy szukać prętu jako części przyjemnej przerwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- T-Taa...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec dołączył do poszukiwań z lekkim strachem przez jej przymuszony uśmiech który nie pozwoliłby mu odmówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakby nie było, osoba nie powinna się jej sprzeciwiać w nieodpowiednim czasie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na początek, dwójka podeszła do rzędu stojaków na których znajdowały się narzędzia i inne różności i rozpoczęła szukanie przyrządu który najbardziej spełniał ich oczekiwania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chłopcze? Może to?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Masz zamiar rozbić arbuza kluczem do nakrętek? ...cóż, pomijając pomysł, ta długość się nie sprawdzi. Zbyt krótki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A to?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Młotek, huh... zamieni to w papkę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mmmhh... a zatem to musi być to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co ty niby masz zamiar robić tymi szczypcami do zdejmowania izolacji?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec był lekko oszołomiony przez dziewczynę która losowo pokazała mu co miała w zasięgu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale zauważył on że narzędzia tutaj, także były trochę dziwne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znajdowały się tu ich różne rodzaje i gatunki ale wszystkie były raczej małe. Wydawało mu się że mógł tu znaleźć sruby i nakrętki o różnych średnicach ale nawet rozmiarowo największe były dużo mniejsze od zwykłego standardu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna usiadł na rozkładanym krześle i obserwował ich swoim tępym wzrokiem gdy oni krzątali tu i tam szukając.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...hmph. Wycieczka jako para, mając gdzieś szkołę? Pewnie jesteście pewni siebie, dzieciaki?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie podsłuchała mamroczącego głosu za nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie przestając gmerać rękami, zaryzykowała kontratak cichym głosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oh? Ja uważam że to i tak dobre rozwiązanie lepsze od pijaka który się obija już w środku dnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Atmosfera się napięła. Z pewnościa ją usłyszał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ......jak gdyby bachor taki jak ty mógł mnie zrozumieć...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oh, ale wydaje mi się że mogę zrozumieć malutką część ciebie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna szybko wstała i obróćiłą się w jego stronę – i rzuciła coś tak szybko że nie sposób było to zobaczyć gołym okiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przedmiot który wylądował przed jego stopami z przewracającymi się kartkami był bez wątpiwości jej dziennik ucznia, który zawsze ze sobą nosiła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobrze przypatrz się mojej karcie ucznia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ......po co...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna podniósł go niechętnie ale skrzywił się gdy zobaczył otwartą stronę – jak gdyby patrzył na coś co nie miało sensu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej zdjęcie które było na jej karcie ucznia było już tak wyblakłe że trudno było stwierdzić że cokolwiek się tam znajdowało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej imię i numer ucznia całkowicie znikły, co znaczyło że dość trochę czasu minęło od kiedy zaczęła ‘znikać’.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna otworzył szerzej oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Moje objawy nie są aż tak rozwinięte jak twoje, ale w niedługim czasie będą! Cóż, jeśli o mnie chodzi, to tylko kwestia czasu? – przechwalała się z jakiego powodu, co spowodowało że spojrzał na nią lekko dziwnym wzrokiem, chociaż zaraz i tak odwrócił wzrok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hmph. To i tak tyle co nic...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- C...!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aby przerwać jej kontrę, mężczyzna rzucił jej kartę ucznia i odwróćił się do nich plecami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ......Lepiej zjedzcie tego arbuza szybko i idźcie stąd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mówiąc tylko te słowa wstał i zaciągnął zasłonę odgradzając się od nich i zasłaniając im widok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
✱&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ich poszukiwania okazały się być trudniejsze niż im się wydawało;  zegar wskazywał godzinę dziewiętnastą kiedy wyszli z magazynu ponieważ dali sobie spokój z szukaniem w jego wnętrzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciągle jeszcze nie padało ale ponieważ nie było już słońca, to poruszanie się bez latarki było niemożliwe było poprostu tak ciemno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Kh! Co za bezczelny stary pijak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy nazywaniem go ‘starym pijakiem’ nie jest troche okrutnie biorąc pod uwage jego wiek?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co? Jesteś po stronie tego starego pijaka?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec uśmiechnął się sztucznie, oglądając ją kopiącą jeden z H-kształtnych znaków aby dać upust swojej złości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mów co chcesz, ale... jakby nie było pomaga nam pożyczając pręt.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Którego niema ani śladu! Dlatego powiedziałam ci abyś ściągnął tą rzecz i jej użył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale ta ‘rzecz’ to rura odpływowa od klimatyzacji. Zmartwi się gdy ją weźmiemy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dlaczego powinniśmy się przejmować?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Bo tak! – zaśmiał się chłopiec, wyciągając dwie latarki z torby przyczepionej do Super Cub’a. Jedną z nich podał dziewczynie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jak się miewa nasz arbuz? – mruknął chłopiec i stuknął arbuza palcem, powodując głuchy dobrze brzmiący dźwięk. Był dojrzały w idealnym stopniu. Bez wątpienia można powiedzieć że dzisiaj i jutro to najlepsze dni na jego zjedzenie. W przeciwnym razie będzie przejrzały. Jeśli do tego czasu nic nie znajdą, będą musieli podzielić go własnymi rękami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle chłopiec przypomniał sobie o ciężarówce zaparkowanej obok magazynu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatrzymał się na chwilę aby pomyśleć i pociągnął za zasuwak torby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No więc, co powinniśmy teraz zrobić?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh... co ty na to abyśmy zajrzeli do ciężarówki?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ciężarówki? Aah, tej zaparkowanej nazewnątrz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Prawdopodobnie, jest ciągle załadowana rzeczami, - oznajmił wydając się pewny siebie, dziewczyna podążała za chłopcem jednocześnie przechylając głowę w zdumieniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy udali się w stronę ciężarówki i zamknęli zardzewiałe metalowe drzwi, zasłona oddzielająca miejsce spoczynku lekko się poruszyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako że wyraźnie było zbyt ciemno, chłopiec włączył swoją latarkę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z daleka ciężarówka sprawiała wrażenie normalnej, ale gdy się zbliżyli okazała się większa niż można się było po niej tego spodziewać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Błyszczący srebrny kontener wyglądał dość nienaturalnie w porównaniu do stanu zniszczenia magazynu. Kolejnym znakiem że ciężarówka nie była używana w okolicy były raczej czyste opony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wygląda jak ciężarówka z wypożyczalni. Widzisz ten znak na tablicy rejestracyjnej? – wskazała dziewczyna .&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh, czy ten mężczyzna ją wypożyczył? Ciekawe dlaczego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No cóż, aby coś przewieźć. Prawdopodobnie. Jeśli o mnie chodzi to termin wypożyczenia już dawno minął. Jest przestępcą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Krótko się jej przyjrzeli, chodząc wokół pojazdu i odkryli że przynajmniej kontener nie był zamknięty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O ile nie wiedzieli co jest w środku, to za to mogli przypuszczać co mogło by się tam znajdować. Jak by nie było, była to załadowana wypożyczona ciężarówka zaparkowana obok magazynu przeznaczonego do poskładania czegoś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Więc... w środku jest to co przynależy do magazynu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak myślę. Jeśli nie jest w magazynie to pewnie jest tutaj, - wytłumaczył chłopiec i lekko złapał za klamkę drzwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec  skoczył na stopień i pociągnął za klamkę najsilniej jak tylko potrafił, po czym podwójne drzwi otworzyły się lekko skrzypiąc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Hę? Co to jest?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...To musi być...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
„Miejsce na drzemkę” może brzmi miło, ale tak naprawdę był to tylko narożnik magazynu, który był oddzielony kurtyną, za którą znajdowały się łóżka składane, a dokładnie to pięć łóżek. Ale dla chłopca i dziewczyny, których pościel składała się zwykle z kilku koców, było to boskie miejsce do spania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec położył się na łóżku i przykrył się kocem, aby nie sprawić sobie bólu brzucha. Wkrótce po tym zaatakowała go senność podczas pisania pamiętnika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niedługo po tym jedyny głos, który było słychać - dziewczyny - pomału cichł i chłopiec zapadł w spokojny sen.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;CZĘŚĆ 2:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień zaświtał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dźwięk o niesamowitej głośności sprawił, że i chłopak i dziewczyna wyskoczyli z łóżek w tym samym czasie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- C-Co jest grane?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec, całkowicie zaskoczony, wyskoczył ze strefy na spanie i przesuwając kurtynę na bok rozpoznał źródło dźwięku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef wjeżdżał tyłem ciężarówki do magazynu przez przednie wejście szykując się na wyładunek rzeczy, która była w środku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na zewnątrz budynku była taka cisza, że chłopiec mógł usłyszeć ćwierkanie ptaków znajdujących się bardzo daleko. Najwidoczniej, pogoda była ładna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej, wy dwoje! Może byście tak wstali! Zaczynamy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- J-Już!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdzie się podział zapał ze wczoraj? Chłopiec szybko narzucił na siebie koszulkę i podskakując założył na siebie spodnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna, która spała na łóżku obok niego przerodziła się w wcielenie „przyciągania własnego pecha”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomijając jej wysoce stymulujące ubranie, które składało się z bielizny i koszulki, jej puste oczy były oczami osoby martwej. Jej całe ciało było spowite smrodem alkoholu a jej włosy były w takim nieładzie, że można było by ją pomylić z Meduzą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna najwidoczniej kontynuowała picie przez jakiś czas po tym jak chłopiec poszedł spać i teraz była przeklęta z dużymi podkrążonymi oczyma, które tylko wzmacniały jej niedociśnienie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um… cóż, dołącz do nas jak tylko poczujesz się lepiej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wziął paczkę tabletek na ból głowy z ich przenośnej apteczki i położył je na kolanach dziewczyny, która częściowo zmieniła się w zombie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Według tego, co wiedział z własnych doświadczeń, to to, że dziewczynie zajmie kilka godzin zanim znów będzie się do czegoś nadawać. Bardzo możliwe, że nawet nie słyszała, co przed chwilą do niej powiedział.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z głębokim brzęknięciem silnik się zatrzymał po drugiej stronie kurtyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec poprawił swoje ubranie i wrócił zasłonę na swoje miejsce. Nie zrobił tego ze względu na pannę, która była po drugiej stronie, ale ze względu na groźną karę śmierci, która by go czekała z podejrzenia o zapomnieniu, że po drugiej stronie jest panna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W porządku, szefie.  Co robimy najpierw?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Sprzątanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Sprzątanie…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie miał zapytać jak mają posprzątać coś, kiedy nawet jeszcze nic nie zaczęli robić, ale natychmiast go oświeciło, kiedy rozejrzał się po hali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znajdowało się tam ognisko, które wczoraj rozpalili na samym środku gołej ziemi. Cóż, było już zgaszone, ponieważ nie używali go, jako źródła ciepła, ale problemem było to, co znajdowało się wokół niego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niezliczone puste puszki i paczki po przekąskach były porozrzucane na około. A najważniejszym problemem były wymiociny, które można było zobaczyć w kilku miejscach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- … Nie musieliście pić aż do momentu, w którym zbierało was na rzyganie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie mam wytłumaczenia… Wybacz, ale nic nie pamiętam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec dołączył do szefa w spuszczaniu ramion, wzdychając.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozważał w myślach, czy mózg dziewczyny jest wyposażony w funkcję uczenia się, biorąc pod uwagę incydent z kukurydzą i obecne potknięcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No cóż, zostaw to mnie, a wyrzucę to… coś. Mam jeszcze kilka innych rzeczy do przygotowania, więc w między czasie zajmij się sprzątaniem wnętrza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zrozumiano…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wypuszczeniu lekkiego oddechu, chłopiec skierował się w stronę schowka na szczotki znajdującego się w rogu budynku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …A tak po za tym, co się stało z tą małą, o tam?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jest w bezruchu, ponieważ ma kaca i niedociśnienie. Przez jakiś czas nie będzie się ruszać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef zebrał kałuże z miną przepełnioną mieszanymi uczuciami i wlał je do wiadra.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;A teraz żałuj, że bezmyślnie wyciągnąłeś alkohol na stół! &#039;&#039; – wyszeptał chłopak w myślach jednocześnie oglądając szefa, gdy ten szedł opróżnić wiadro z twarzą jak gdyby przenosił w rękach wysoce radioaktywną substancję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dobrze więc! Najwyższy czas zacząć przydzieloną mu pracę, ale było jeszcze coś do zrobienie przed tym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec, z dumnie uniesioną głową, uklęknął przy ich bagażu i wyciągnął świnkę. W rzeczy samej, była to ich ceramiczna świnka przeciw komarom!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to w środku czy na zewnątrz, zawsze trzeba być uważnym. Podczas jazdy nie przywiązywali do tego dużej uwagi, ale że w pobliżu było wiele łąk równało się to z taką samą &#039;&#039;dużą &#039;&#039; ilością owadów. Jest to obowiązkowe, aby przedsięwziąć środki przeciw owadom, gdy się zostaje przed jakiś czas w jednym miejscu, aby pracować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A zatem, chłopiec umiejscowił naładowaną kadzidłem w kształcie spirali świnkę na środku magazynu gdzie wcześniej znajdowało się ognisko i rozpoczął sprzątanie podłogi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W przeciwieństwie do chłopca, który radośnie rozpoczął pracę, pobudce dziewczyny towarzyszył duży dyskomfort.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej głowa boleśnie pulsowała a jej żołądek był w stanie żalu przez zgagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powód był oczywisty. Było to prawdopodobnie przez wlanie zbyt dużej ilości alkoholu wczoraj – a raczej, to na pewno był ten powód.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ucieszona alkoholem, którego od dłuższego czasu nie widziała, przez przypadek dała sobie na luz zbyt mocno. Lub żeby być dokładnym, nawet nie pamiętała czy dała się ponieść, więc możliwe, że było to największe nadmierne picie, jakiego się dopuściła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz była w zgodzie z prawdą, że alkohol powinno się pić z umiarem – cóż, pierwotnie dziewczynie takiej jak ona nie było dozwolone spożywanie alkoholu w pierwszej kolejności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Ueh… gh…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna instynktownie zakryła usta czując jak jej żołądek podchodzi do gardła, ale udało się jej zatrzymać odruch wymiotny i ratując swój koc poprzez masowanie swojego brzucha.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wygląda na to… że nieźle przegięłam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna miała śmieszny smak w ustach a jej zęby były dziwnie gładkie, co naprowadziło ją na przypuszczenie, że już kilka razy zwymiotowała. Co więcej, jej żołądek był pusty mimo tego, że do późnej nocy piła i jadła. Ponad tym wszystkim było jeszcze uczucie szorstkości w gardle i jej głos, który był w ponurym stanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, kto rano wstaje temu pan Bóg daje! Zrzucając koc na bok, dziewczyna wskoczyła do tenisówek, które znajdowały się obok jej składanego łóżka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie coś wylądowało na jej stopie wraz z lekkim uderzeniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z uniesioną brwią, dziewczyna leniwie podniosła rzecz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-… Tabletki na ból głowy…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po za w połowie pustą paczką tabletek przeciwbólowych, była tam także mała wiadomość, na której było napisane „Nie przemęczaj się i odpocznij” w znajomej jej pisowni. Nie była podpisana, ale oczywistym było, kto był autorem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle, dziewczyna zauważyła dwu litrową butelkę, której używali do przechowywania wody pitnej. Obok niej była odwrócona szklanka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-…Jejku… mój towarzysz okazuje troskę w najdziwniejszych momentach… - dziewczyna uśmiechnęła się krzywo i napełniła szklankę wodą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez klika chwil dziewczyna trzymała butelkę przyłożoną do boku ciała, aby schłodzić się a także, aby poczuć orzeźwiającą wodę przez cienki polimerowy materiał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potem, przyjmując przysługę chłopca, dziewczyna wzięła dwie tabletki z paczki i wrzuciła je do ust., Kiedy je przełknęła popijając wodą, uczucie chłodu rozprzestrzeniło się w jej żołądku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za pomocą rękawów dziewczyna otarła krople wody, które spływały jej po szyi przy okazji znajdując kolejną rzecz na stojaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wilgotny ręcznik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy on chce abym się wytarła? …Jejku… nie znam nikogo, kto byłby lepiej przygotowany od niego… - westchnęła połączeniem radości i zaskoczenia i przyjęła jego przysługę raz jeszcze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Południe. Pogoda była ładna, a niebo pozbawione chmur.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oh, ty? Już kac ci przeszedł? – Przywitał się szef, który właśnie oparł śmietniczkę na rogu magazynu, jednocześnie ocierając pot ręcznikiem zarzuconym na barku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Ciągle jeszcze mnie trzyma, ale już jest lepiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie kłamała. Dzięki tajemniczemu efektowi tabletek na ból głowy, ból, który dręczył jej skroń i czoło prawie już znikł a także czuła się także odświeżona po przemyciu się i ubraniu nowej bielizny. O ile nie była jeszcze w pełni sprawna to nic nie stało na przeszkodzie, aby mogła zająć się drobnymi pracami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W każdym razie! Przepraszam, że musiałeś za mnie posprzątać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To nic, młoda. I tak nie ma jak sprawdzić, które, do którego należały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Prawda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może i zachichotała, ale szczerze mówiąc, niewyraźne wspomnienia podpowiadały jej, że odpowiadała za przynajmniej połowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A tak po za tym, gdzie jest chłopiec?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Powiedziałem mu żeby zajął się wyrzuceniem śmieci. Powinien być lada moment z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Śmieci &#039;&#039; prawdopodobnie odnosiło się do pustych puszek i opakowań ze wczoraj. Wygląda na to, że jej poleganie na jego docenionej opiece było okazane nawet tutaj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc, masz jakieś zadanie dla mnie? – Zapytała i spojrzała na podłogę — nie, gołą ziemię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Większość pozostałości po wczorajszej uczcie były uprzątnięte. Co zostało to tylko popiół i kawałki węgla drzewnego na środku. Nie wyglądało, aby miała dołączyć do sprzątania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zobaczmy... Chcesz mi pomóc z czymś poważniejszym? – Szef się za szczerzył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna lekko się wahała, ale mimo to poszła za nim i weszła na stopień kontenera ciężarówki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobra, wynieśmy te części z kontenera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- T… Taa…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oby dwoje weszli do kontenera. Dziwnym trafem, rozłożony HPA wydawał się masywniejszy niż dzień wcześniej. Dziewczyna wiedziała o tym typie samolotu tylko z opowiadań innych. Nie miała żadnego pojęcia, do czego służyła każda część.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie martw się. Nie proszę cię abyś złożyła to sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Po prostu rozmieść części, które ci dam tam gdzie jest to napisane w instrukcji, tej tam. Większe części zostawimy, kiedy chłopiec wróci, więc na razie zajmiemy się tylko małymi. – Powiedział szef, gdy wchodził głębiej do kontenera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O ile samolot załadowany na cztero-tonową ciężarówkę był raczej przestrzenny, to jego powierzchnia nie była szczególnie duża. Było tam wiele luk, więc z łatwością mogli się przemieszczać wewnątrz kontenera. W odniesieniu do ciężaru, samolot był lżejszy od dziewczyny. Te rzeczy po za zakres jej wiedzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W porządku. To będzie pierwsze. Możesz położyć to na stole do pracy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzymając w ręku jedną z części podał ją jej. Nie ważne jak mało doświadczona była z maszynami, to nazwę tej części znała. Była to oś połączona z dwoma łopatkami – znana także, jako „śmigło”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zrozumiano.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W chwili, gdy ją wzięła, natychmiastowo zrozumiała, dlaczego podał ją jej tak niedbale.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ona naprawdę była lekka. Dziewczyna była zaskoczona – nie tylko przez to, że część była tak cienka jak papier, ale także przez fakt, że mogła ją trzymać tylko za pomocą dwóch palców, mimo że dwie łopatki osiągały długość prawie 140 centymetrów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie do wiary…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Prawda? Można powiedzieć, że śmigło definiuje jak bardzo musisz pedałować, dlatego włożyliśmy sporo pracy w rozwinięcie go i stworzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W jego spojrzeniu skierowanym na śmigło można było dostrzec coś bardzo specjalnego. Dziewczyna nie wiedziała o nim ani o jego współpracownikach dużo, ale mogła się domyśleć, że wszystkie te części, wliczając w to niezwykle lekką płytę, były wypełnione ich marzeniami i silną wolą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myśląc o tym w ten sposób, śmigło w jej rękach nagle stało się cięższe od kamienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do momentu, gdy ją położyła na stole, dziewczyna traktowała tą rzecz jak dziecko, z największą uwagą – nie ze względu na szefa, ale dlatego że sama tak chciała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale powiedz, czy ten śmieszny kształt też ma swój powód?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozumieniu dziewczyny, śmigło zwykle wyposażone było w dwie lub trzy proste łopatki. Czy raczej, jest to jedyny sposób, w jaki mogła go sobie wyobrazić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Śmigło przed jej oczyma, jednakże, było z pewnością dwu łopatkowe, ale jego kształt był raczej niespotykany. Łopatka była wykonana w kształcie łagodnego pół księżyca, stąd bardziej przypominało kuchenny wentylator niż śmigło. Co więcej, dziewczyna także zastanawiała się, dlaczego było pomalowane na żółto, podczas gdy pozostałe części były białe. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah, taa, kształt jest jedną z ważniejszych rzeczy. Jest zrobiony w ten sposób, aby wydobyć jak najwięcej z wolno obracających się prędkości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale czemu są tylko dwie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, było to, co zastanawiało ją najbardziej: były dwa takie dwu łopatkowe śmigła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Heh… to… tajemnica.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ułaa, no wiesz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef za szczerzył się jednocześnie patrząc na urażoną dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Trochę cierpliwości. Tylko poczekaj aż będzie gotowy. Po za tym, następne jest to. Połóż to na urządzeniu trzymającym, które jest oznaczone, jako „A”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Łaa, łaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Duża skrzynko-podobna rama została jej podana ze środka kontenera, którą ona, zaskoczona, próbował utrzymać w jej rękach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to opływowy obiekt, który wyglądał jak równoległobok z zaokrąglonymi rogami i był stworzony z białego błyszczącego materiału, całość rozmiarem przypominała szefa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, było tak lekkie jak piórko, które ponownie nie odzwierciedlało jego wyglądu. Dziewczyna bez problemu była w stanie trzymać to w jednej ręce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzymając to w powietrzu, dziewczyna przyniosła to na wskazane miejsce na raczej chwiejnych nogach. Stojak najwyraźniej był specjalnie zaprojektowany, aby utrzymać tą cześć, więc był idealnie dopasowany i solidnie trzymany przez metalową ramę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale czy ta rama to nie… plastik?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Materiał, z jakiego rama była wykonana był całkowicie biały a w dotyku, o ile było jej wiadomo, przypominał plastik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa, zgadza się. Ale nie jest to zwykły plastik, tylko PWW.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- PWW?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Plastik wzmacniany włóknem. Posiadana on ‘kość’ wytworzoną z włókna węglowego, wewnątrz, że się tak wyrażę. Powiem ci, że to strasznie trudne. – Wyjaśnił, uśmiechając się. Szef głaskał białą budowę z uśmiechem przypominającym małego chłopca, który dostał nową zabawkę. - … Heh…, kto by pomyślał, że będę latał tym cudeńkiem… czy ja czasem nie śnię?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Może powinnam cię uszczypnąć? Może się obudzisz? – Zamamrotała dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef śmiał się tylko na twarzy jednocześnie pracując. – Wybacz, że muszę cię rozczarować, ale będę latał tym cudeńkiem nie ważne czy to sen czy nie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wzięła oddech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyczuła, że ten lekki jak piórko samolot był dziełem życia, marzeniem mężczyzny stojącego przed nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No dalej, o to pierwsze skrzydło. Chwyć za drugi koniec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ułaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna pośpiesznie złapała za drugi koniec skrzydła, które wyłoniło się z kontenera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skrzydło, które w rzeczywistości było tylko szkieletem, było pokryte materiałem, który wyglądał jak przezroczysty winyl. Tak bardzo, że dziewczyna nieświadomie wyszeptała, - To wygląda jak zapakowane pałeczki… -&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Aż tak się nie mylisz, ponieważ jest to specjalna makrocząsteczkowa błona, w którą zapakowaliśmy szkielet wytworzony z PWW.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W porównaniu do ramy, którą przeniosła przed chwilą, skrzydło było wyraźnie masywniejsze i miało pewną wagę. Pod względem długości były takie same, więc szef i dziewczyna musieli przemieścić je z największą uwagą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- N-Nie są one zbyt długie? Chodzi mi o to, że nie złamią się w czasie lotu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ugną się, ale nie martw się: tak je wyliczyliśmy, że się nie złamią. Po za tym, mniej więcej taka długość jest potrzebna do latania! Jeśli spojrzysz na proporcje…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Odpuszczę sobie szczegóły. Nigdy nie byłam dobra z fizyki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna na starcie odrzuciła wszelkie próby, aby zrozumieć zasady na całość się opiera i ostrożnie umieściła koniec, który trzymała, na urządzeniu do tego wyznaczonym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale fizyka jest fajna, wiesz? I jest przydatna w codziennym życiu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wolę gimnastykę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Gh… jestem słaby, jeśli chodzi o praktykę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akceptując jej odpowiedz za względu na podejrzaną reakcję, on także odłożył skrzydło na dół.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz, gdy już umieścili kilka części, okazało się widocznym, że urządzenia trzymające były tak umiejscowione, że samolot stałby po przekątnej w magazynie zamiast twarzą do drzwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co było oczywistym, ponieważ było to jedyny sposób by jakoś zmieścić te ogromne skrzydła wewnątrz magazynu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobra, następne będzie lewe skrzydło. Pokaż mi trochę tej twojej siły, nałogowcu-sportowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pewnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna, już przyzwyczajona do pracy, wskoczyła do kontenera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
•&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Uff… zajęło mi to więcej czasu niż się spodziewałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec opadł na matę tatami z bocznym spojrzeniem skierowanym na energiczny i iskrzący się ogień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znajdował się on w szopie za magazynem zbudowanej z prefabrykatów. Najwidoczniej pierwotnie był przeznaczony do spędzania w nim przerw przez pracowników i był nawet dobrze zbudowany. Znajdował się tam przewód wody, tyle że nie do użytku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za oknem znajdowała się metalowa beczka postawiona na bloku z cementu, pod którym palił się ogień. Całość, w dużej mierze przypominała tradycyjną kąpiel w beczce – z jednym wyjątkiem, że woda w środku się gotowała, zamieniając to na śmiertelny żelazny kocioł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Beczka była przykryta wiekiem, które było połączone rurą na jego środku z drugą beczką, umiejscowionej nieco niżej. Z boku drugiej beczki wychodziła kolejna rura, która tym razem była połączona do wieka dużo mniejszej trzeciej beczki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z pewnością obywatel cywilizowanego świata bez wątpienia zastanawiałby się, co to za okultystyczny rytuał, w dzisiejszej Japonii za to nie był to wcale taki rzadki widok. Był to oczyszczacz wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwsze dwie beczki zawierały wodę deszczową. Woda w pierwszej beczce była gotowana, wytwarzając parę wodną, która potem przechodziła do drugiej beczki gdzie się schładzała dzięki zimnej wodzie otaczającej przewód. W momencie, gdy para przechodziła do trzeciej beczki była już z powrotem wodą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W skrócie, po przez użycie pary wodnej, która już raz wyparowała uzyskiwali oni czystą wodę wolną od zanieczyszczeń i bakterii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Japonii było sporo wody, ale większość z niej nie była czysta na tyle, aby można było się jej od tak napić. Tylko kilka oczyszczaczy wody pozostało nienaruszonych w tych czasach ruiny, więc często spotykali oni takie oczyszczacze podczas ich podróży – i nauczyli się ich używać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak po za tym, źródłem ciepła dla tego oczyszczacza były śmieci. Powodem tego najwidoczniej była możliwość pozbycia się śmieci i ugotowania wody jednocześnie. Chłopiec był nieco zmartwiony o zawartość wydzielanych dioksyn, ale uspokajał się mówiąc sobie nie było tam aż tyle śmieci. To nie tak, że tylko użył śmieci, jako źródła ognia; użył także trochę drewna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powodem jego zmęczenia było przelewanie przechowywanej deszczówki do beczek. Nie były one jakieś duże, mi to mogły pomieścić 44 galony, co w przeliczeniu dawało jakieś 200 litrów. Biorąc pod uwagę, że wiadro, którego używał do przelewania mieściło 5 litrów, przelał on wodę do beczki jakieś 40 razy. O ile młodość oszczędziła mu bólów pleców, to za to na pewno może się spodziewać bólu mięśni następnego ranka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale praca indywidualna też miała swoje dobre strony: chłopiec rozgościł się na ziemi, w pełni wyciągając swoje ręce i nogi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapach mat tatami pod nim i lekka bryza sprawiła, że stał się śpiący.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był on wypełniony obojętnym uczuciem i mógłby pójść spać w każdej chwili. Jedyną rzeczą, która trzymała jego oczy otwarte, ledwo co ale jednak, były dźwięki wydawane przez cykady w oddali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo że chłopiec już dawno dał sobie spokój z noszeniem marynarki swojego zimowego mundurku, mając jedynie biała koszulę i krawat, letnia temperatura stała trudno do zniesienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomimo bycia w regionie bliskiej granicy na północy kraju, lato było upalne nawet tutaj, co w sensie mogło być także zaletą kraju z czterema porami roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle, chłopiec zauważył szeroko otwartymi oczami zmianę w jego krawacie, który miał raczej prosty niebieski styl i był częścią mundurku należącego do jego szkoły. Gorąc go poluzował tak bardzo, że się wydłużył i wyglądał jak krawat pracownika biura na imprezie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Krawat powinien mieć przyszyty herb jego szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 Jednakże, nie można było dostrzec ani jednej nici na miejscu, w którym powinien być wszyty, degradując ten monotonny niebieski krawat do poziomu krawata, który jest po prostu niebieski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …… No popatrz. W końcu, nawet imię mojej starej szkoły zostało «stracone», huh…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjawisko, które powoli korodowało świat nie miało żadnej oficjalnej nazwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ani medyczne kręgi, które zawsze z chęcią przypisywały długie naukowe nazwy do każdej małej rzeczy, ani też naukowe kręgi, które normalnie próbują stworzyć skomplikowane formuły, dały temu zjawisku imię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet masowe media, które tak lubią wymyślać niesmaczne nazwy zawiodły w przyznaniu temu tajemniczemu zjawisku wyniosłego imienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu, ktoś zaczął używać zwykłego słowa „znikanie”, które potem się rozniosło i przyjęło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nikt nie był w stanie wyjaśnić, co spowodowało rozprzestrzenienie się tej choroby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sławni uczeni z całego świata już od jakiegoś czasu próbują z całą ich mocą odkryć jej pochodzenie, ale jak na razie nikt nie potrafił dać logicznego wyjaśnienia. Nie było nawet wiadome, dlaczego objawy były różne dla ludzi i zwierząt, a także przedmiotów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choroba w rzeczywistości zaczyna się raczej bezboleśnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najpierw, twoje „imię” jest stracone. Nikt już nigdy więcej nie jest w stanie go sobie przypomnieć, wliczając w to zarażoną osobę. Imię znika bez śladu ze wszystkich książek, cyfrowych dokumentów i wszystkich innych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po drugie, twoja „twarz” jest stracona, znaczy to, że znika z każdej fotografii, na której się znajdujesz. Nie ma znaczenia czy to cyfrowe zdjęcie, obraz czy nawet we wspomnieniach innych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po trzecie, twój „kolor” jest stracony. Twój wygląd staje się czarno biały, taki jak aktorzy w czarno białych filmach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po czwarte, twój „cień” jest stracony i nawet światło przez ciebie prześwituje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatecznie, sama twoja „istota” jest stracona i znika w nicość. Wszystko, co zapisałeś potomności znika, czy to obrazy, zapiski, wydruku czy też nagrania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedyną rzecz, która zostaje jest wspomnienie ludzi, którzy cię znali w formie uczucia, że „ktoś taki jak ty był”. Niejasne wspomnienie, które nie zawiera ani twojego imienia ani twojej twarzy. Koniec następuje w momencie, gdy nawet te wspomnienia zanikną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko, co osoba zostawiła na świecie, wliczając w to samą siebie, znika nie zostawiając najmniejszego śladu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prędkość postępowania znacznie się różni między ofiarami. Niektórzy znikają w momencie rozprzestrzenienia się choroby, gdzie dla innych postępowanie się nagle zatrzymuje, pozostawiając ich przy życiu. Ale ogólnie można powiedzieć, że postępowanie po prostu ekstremalnie zwalnia. Już cztery miesiące minęły, od kiedy imię chłopca zostało «stracone».&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie ma żadnych podobieństw między zarażonymi – choroba naprawdę rozprzestrzenia się losowo. Podczas gdy rząd znalazł się w pozycji nieumożliwiającej rozwój nad badaniami – nie było nawet wiadomym ile ludzi stało się ofiarami choroby – kraj powoli przestawał poprawnie funkcjonować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od tego czasu minął trochę ponad rok. Rządu już nie było a jedyne wsparcie, jakie istniało, zawodziło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obywatele, którzy pozostali tu i ówdzie zaczęli blisko ze sobą dobrowolnie współpracować, starając się utrzymać strefę życia, w której mogliby przetrwać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tyle że atmosfera życia tutaj na północy okazała się całkowicie inna od tych podobnych do slumsów w mieście, w którym chłopiec i dziewczyna żyli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- HEJ, CHŁOPCZE!! Przestań się obijać! Wstawaj!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Uah?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozgniewany krzyk, który przeszedł przez otwarte okno sprawił że chłopiec podskoczył jak pułapka na myszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ty obiboku… jak śmiesz ucinać sobie drzemkę, podczas gdy twój kompan tak ciężko pracuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec był dosłownie sparaliżowany ze strachu przez ponurą minę dziewczyny, która była skierowana na jego osobę przez ekran drzwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dostanie mi się. Niebezpieczeństwo. &#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Z-Zrozumiano. Już idę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zacznij w końcu pracować! Szybko!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zagrożony przez walenie w ramę okna z za pleców, chłopiec szybko wskoczył do swoich tenisówek i wyskoczył z szopy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie popędzaj mnie tak… Sama spałaś do późna dzisiaj…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ponieważ musiałam wczoraj zostać do późna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- … dobrowolnie, znaczy się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W następnym momencie chłopiec został uderzony w szybki jak błyskawica, niepochamowany cios ciałem, który przeszył go z wspaniałą precyzją tam gdzie bolało najmocniej i pokazało mu deszcz iskier.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy wrócili, szef spojrzał na nich ze zwątpieniem w oczach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Huh? Teraz to ty jesteś blady jak ściana?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …zostaw mnie w spokoju!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef przechylił swoją głowę w odpowiedzi na tą wypowiedz głosem wysokim jak dźwięk komara, ale szybko wrócił do swojej pracy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Więc, jak daleko zaszliście podczas gdy mnie nie było?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wyciągnęliśmy wszystkie części i narzędzia. To była ogromna ilość pracy, mówię ci, - Powiedziała dziewczyna dumnie i wskazała na dobrze rozmieszczone części. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciężarówka, która zajmowała dużą część tego raczej przestrzennego magazynu została już wycofana. Ciężar rzeczy, które można było zobaczyć nie wyglądały jakby potrzebowały całej cztero-tonowej ciężarówki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, każda część z osoba była raczej duża, co prawdopodobnie było powodem, dlaczego kontener o takiej pojemności był potrzebny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy HPA normalnie nie mogą być podzielone na więcej części?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh? Ah, spójrz na to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef podszedł do stołu warsztatowego i wziął coś, co przypominało plan. Nie był zbyt szczegółowy, a zatem pewnie użyty tylko do złożenia części w całość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Im bardziej rozbijesz swoje komponenty na mniejsze, tym więcej części będziesz potrzebował do ich połączenia. Biorąc pod uwagę wagę i stabilność, takie rozwiązanie powoduje problemy. Zwłaszcza, że materiał użyty to plastik – nie możesz po prostu użyć śrub i nakrętek, ponieważ jest możliwość uszkodzenia przy samym skręcaniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc te olbrzymie skrzydło to… sama w sobie jedna wielka część?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa! Używając plastiku wzmacnianego włóknem i wtryskarki to formowania dużych przedmiotów stworzonego przez naszą drużynę dzięki zarwaniu paru nocek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …używając &#039;&#039;czego &#039;&#039;? – Zapytała dziewczyna od niechcenia, mając problemy nadążając za nim i nie wyglądając jakby jej specjalnie zależało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef, jednakże, rozpromienił się jeszcze bardziej. Gdyby nie stracił swojego koloru, jego twarz na pewno by się zarumieniła od ekscytacji. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W porządku, malutka, nadstaw uszy: kiedy formowaliśmy plastik, w rzeczywistości połączyliśmy dwie duże formy i wstrzyknęliśmy materiał, tyle że tak je skonstruowaliśmy sprawiając że ruchome części, na koniec gdy już wyciągaliśmy formę, były połączone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ach tak? To nieźle, chyba?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej odpowiedź bez jakichkolwiek emocji była tak niejasna jak jej brzmienie, gdzieś pomiędzy zrozumieniem i nierozumieniem go, ale dziewczyna prawdopodobnie chciała aby przestał. Tyle na pewno można było wyczytać z jej twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- I jest to wyjątkowy sposób stworzony przez twój zespół?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Jest to połączenie istniejących technologii, ale my jesteśmy jedynymi robiącymi to na taką skalę……, - mężczyzna dumnie odpowiedział chłopcu… po czym spuścił ramiona z jakiegoś powodu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …jest tylko jeden problem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- J-Jeden problem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec był zaskoczony przez nagłą zmianę nastroju szefa, mimo tego, że go pochwalił. Najwidoczniej, miał on często wahania nastroju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef odłożył plan konstrukcji z powrotem na stół i pogłaskał dużą ramę, która była umieszczona na urządzeniu trzymającym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …materiału nie można przetworzyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przetworzyć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Oczywiście wiesz, że plastik trudno jest użyć do powtórnego użycia, tak? Najlepszym sposobem jest stopienie go i nadanie mu ponownie kształtu, ale to cudeńko ma w środku węglowe nanorurki. Przez zbyt dużą liczbę substancji obcych nie może zostać przetworzony. Ale przez węgiel, trudno jest to rozłożyć na kawałki i wyrzucić na wysypisko śmieci, co jest częstą metodą, aby pozbyć się niechcianego plastiku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …w skrócie, trudno jest się tego pozbyć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Co więcej, podczas gdy jest wspaniały w gibkości i elastyczności, to wciąż plastik, a zatem brakuje mu twardości. Więc ma tą dużą wadę w byciu trudnym do przetworzenia, mimo że jest taki łatwy do złamania! W dzisiejszych czasach nie da się zarobić na technologii, która nie bierze pod uwagę środowiska… - powiedział szef wielce wzdychając i kontynuował głaskanie ramy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może, to jego osobowość była głównym problemem, który sprawił że wegetował w tym magazynie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale starczy już starych opowieści jak na razie, szefie. Zjedzmy coś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Nieźle, dziewczyno! &#039;&#039; Jej zwykle martwiące łakomstwo udowodniło, że choć raz może być przydatne. Chłopiec w myślach zrobił gest kciuków w górę za jej wypowiedz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh? To już czas?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Już jest pierwsza! Ja nie jadłam śniadania, głodna jestem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna opadła na krzesło składane i podrapała się po brzuchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kac, który miała po wczorajszym piciu wygląda aby już był dla niej historią. Gdyby ktoś miałby zmierzyć moc jej żołądka w liczbach, to na pewno otrzymałby ogromną liczbę. Nawet ten „taki sobie” plastik, który martwił szefa byłby prawdopodobnie strawiony przez jej żołądek bez żadnego problemu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hm... Nie wydaje się to być zły pomysł. Cóż, mam tylko konserwowane rzeczy, więc zupki w proszku to jedyne co mogę wam zaoferować…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah! Ja się skuszę! Ja chcę je zjeść!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna podskoczyła z zachwytu, i nawet chłopiec zaczął się ślinić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- C-Co? Czy zupki w proszku są takie specjalne?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak! Wiesz że podróżujemy skuterem, tak? Przez to nie możemy zabrać ze sobą dużo wody, więc dania które wymagają dużą ilość wody są niepraktyczne w przygotowywaniu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako dodatek, para miała podzielone między sobą zadania. Podczas gdy chłopiec był kierowcą i osobą odpowiedzialną za utrzymanie skutera, dziewczyna była kucharką i osobą odpowiedzialną za prowiant. Chłopiec nie miał prawa głosu w sprawie ich posiłków. Dziewczyna była zaskakująco rygorystyczna jeśli o to chodziło. Naprawdę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, jeśli jesteś na nie taka chętna, weźmiemy je na lunch. Trochę już ich zjadłem, więc nie zostało ich za wiele ale powinno nam starczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jej! Hej chłopcze! Gorąco woda, szybko!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak, tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec pobiegł, popędzany przez tańczącą dziewczynę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …To naprawdę dziwne że woda nam się kończy ponieważ ostatecznie nie padało mimo takiej gwałtownej burzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wcisnął przycisk iskry i niebieski płomień propanu zaczął się palić pod czajnikiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec razem z resztą siedzieli w pokoju do przerw o wielkości sześciu mat tatami znajdującym się w szopie. Dzięki przyjemnej naturalnej wentylacji, wewnątrz temperatura była kilka razy mniejsza niż na zewnątrz, pomimo że pokój nie był wyposażony w klimatyzację. Niższa wilgotność była by także mile widziana, ale było by to o proszenie zbyt wiele.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- I w porównaniu, tydzień temu moglibyśmy utonąć spoglądając w górę i otwierając usta przez ciężką ulewę… To chore że musimy oszczędzać wodę kiedy tylko jej używamy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale cóż, raz na początku próbowałem pić deszczówkę bezpośrednio.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Tak z ciekawości, co się stało?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Najpierw ją przefiltrowałem, oczywiście. Nie mniej jednak, następnego dnia miałem biegunkę i odwodniłem się bardziej w porównaniu do wody którą wypiłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Uwa… - skrzywiła się dziewczyna w odpowiedzi na dokładny opis szefa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef wyciągnął dużą plastikową torbę i wysypał z niej różnego typu zupki w proszku, było tak ponieważ prawdopodobnie kupił je wszystkie razem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale udało mi się jakoś przez to przejść od kiedy zrobiłem ten bojler. Na szczęście było tu sporo porozrzucanych metalowych beczek. A gdy jeszcze przezwycięży się swoje słabości, to uda ci się jako tako żyć używając trawy jako źródła ognia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Raz jeszcze zdałem sobie sprawę jak trudno jest osiąść w jednym miejscu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Z podróżą jest tak samo, - Dodał chłopiec. Melancholijny nastrój wypełnił atmosferę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak gdyby rozwiać ten nieprzyjemny nastrój, czajnik na przenośnym piecu przed ich oczyma zaczął dawać znać o gotowanej wodzie wraz z piskliwym gwizdem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak to mówią, „Woda w czajniku się nie zagotuje od patrzenia na niego”, za to ugotuję się w mgnieniu oka gdy tylko zacznie się rozmawiać o rzeczach nie na temat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poważny temat zabrnął gdzieś daleko: dzikie bestie szybko roztargały opakowania ich zupek w proszku, otwarły je i czekały na chłopca aby zalał je wrzątkiem. Dziewczynie udało się zaskoczyć pozostałą dwójkę żądaniem zalania wrzątkiem dwóch misek jednocześnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A potem, przez jakiś czas między nimi nie odbywała się żadna konwersacja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mając apetyt podwojony poprzez słusznie puste żołądki po ciężkiej pracy, i oczywiście mając tą rzadką okazję nacieszenia się makaronem, to zwłaszcza pałeczki chłopca i dziewczyny nie przestawały się ruszać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Bek.. Napełniłam swój gardziel…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie mogłabyś przynajmniej użyć słowa „żołądek”? Zapominasz czasem że jesteś dziewczyną, co nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie musisz przejmować się takimi drobiazgami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, jej postawa i wygląd, odchylona do tyłu jednocześnie wachlując się jej pustymi miskami, przypominała niechlujnego faceta w średnim wieku jak dwie krople wody i z pewnością odrzuciło by nawet najbardziej oddanego kochanka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdyby wspaniałomyślność chłopca nie była tak wielka jak ocean, to odrzuciłby by ją zanim by nawet rozważył wyznanie jej miłości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale nadal może to był błąd żeby zjeść ramen, udon i coś jeszcze w taki upalny wilgotny dzień… cała się lepie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak dla twojej wiadomości, tutaj jest możliwość kąpieli. - Wspomniał szef przypadkowo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Twarz dziewczyny w jednej chwili się rozpromieniła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Naprawdę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Przygotuję ci kąpiel kiedy skończymy z pracą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hura!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wstała jednym ruchem, odrzuciła wachlarze na bok i złapała rękę chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie możemy się tutaj tak obijać! Musimy skończyć naszą pracę a po niej jest czas na kąpiel!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A-Aż tak nie możesz się jej doczekać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co za głupie pytanie! Trzy przyjemności życia to ‘jedzenie’, ‘kąpanie’ i ‘spanie’!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pewnego dnia będziesz okropną żoną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego szybka uwaga była cicho zignorowana i w zamian był on poprowadzony w stronę magazynu bez ani chwili aby dokładnie założyć buty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
•&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O ile nie wszystko szło idealnie, to mimo to nie było jakiś znaczących wpadek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Według szefa, osoba która sporządziła instrukcję składania była tak precyzyjna jak tylko mogła i nie tylko obliczyła pozycję urządzeń trzymających ale także wzięła pod uwagę położenie narzędzi i stan umysłowy pracowników. Nawet oczami amatorów takich jak chłopiec i dziewczyna mogli oni zobaczyć z jaką pasją do detali było ona sporządzona – w rzeczywistości trudniej było zrobić coś źle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O ile nie byli zbytnio pewni czy autor instrukcji chciałby mieć takie osoby przy sobie, tych dwoje inżynierów HPA wraz z pięciogodzinnym doświadczeniem byli wielce wdzięczni za jego pracę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skończyli sprawdzać wszystkie części i w końcu mogli zacząć łączyć je ze sobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z dużą ostrożnością przyłączyli oni statecznik poziomy do dolnego końca szkieletu będącego na środku, który nawiasem mówiąc w przypadku ludzi byłby kręgosłupem. Kiedy łącząc ten – o dziwo nie V a Λ-kształtny – statecznik do ramy, którego przekrój stawał się cieńszy im bliżej dołu przypominając odwrócony trójkąt, wyglądało to tak jak gdyby samolot był postawiony na złej stronie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Powiedz… ja z pewnością nic nie wiem o samolotach, ale… czy tylna część samolotu nie jest zwykle skierowana do góry?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej pytanie, które ominęło – co było charakterystyczne dla dziewczyny – jakiekolwiek zwroty techniczne, spowodowało że szef parsknął śmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, te pospolite które znasz takie są. Zwykle chcesz aby środek ciężkości znajdował się pośrodku maszyny ponieważ sprawia to że łatwiej nią manewrować. Jednakże, rzadko kiedy zmieniasz kąt nachylenia kiedy latasz HPA’em, tak więc ustawiasz statecznik poniżej maszyny, aby była bardziej stabilna. W ten sposób sama stara się latać poziomo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te Λ-kształtne typy stateczników, jednakże nie są często używane w tej dziedzinie ze względu na obawy dotyczące startu i lądowania. Mogło to być trochę ironiczne że jedyny poważniejszy przypadek użytku takiego typu statecznika było wykorzystanie go w bezzałogowym samolocie wywiadowczym pewnego dużego kraju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …innymi słowy, powód jest taki sam jak w przypadku braku pionowego statecznika w samolotach z papieru?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hmmm, cóż, można tak powiedzieć, tyle że to nie wszystko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ? – Dziewczyna spojrzała na szefa sceptycznie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef chwycił za dwa cienkie druty u podstawy statecznika i lekko za nie pociągnął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z lekkim kliknięciem, para kół się wyłoniła z czubków skierowanych ku dole.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wewnątrz znajduję się podwozie. Dużo lepiej tak, niż żeby konstruować osobny pojemnik, co nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- O? Ten samolot tak naprawdę może wylądować?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A czego innego się spodziewałaś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Byłam pewna że będziesz wolno opadał, aż wylądujesz w wodzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …hej amatorze, nie mów mi że myślisz o tym jak o pokazie które można zobaczyć na jeziorze Biwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mylę się?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, rekord który chcemy pobić wymaga robienia wszystkiego od startu do lądowania używając tylko własnej siły. W przeciwieństwie do tych zawodów, musisz być w stanie robić też te rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas kontynuowania wyjaśnienia, szef zawołał chłopca aby ten mu pomógł w ustawianiu statecznika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wygląda na to, że chłopiec wiedział co będzie trzeba zrobić; otworzył on skrzynkę z narzędziami znajdującą się u boku i wyciągnął kilka narzędzi takich jak klucz do nakrętek i śrubokręt i zaczął asystować szefowi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …ale nie jest to raczej niemożliwe aby ten montowany statecznik służył także jako ster? – Zapytał chłopiec nie przerywając pracy. Szef, także, odpowiedział mu skądś podczas wkręcania śruby. Ci dwaj byli dość biegli w swoich zajęciach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Skrzydła są za to odpowiedzialne. Statecznik jest odpowiedzialny tylko za zachowanie równowagi, naprawdę. W prawdzie, moglibyśmy iść w kierunku całości jako latającego skrzydła, ale te znowu są cholernie trudne w sterowaniu jeśli chodzi o utrzymywanie równowagi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …z jakiej galaktyki jest język którego używacie, chłopaki?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna przyglądała się im z nie spokojem i osamotnionym spojrzeniem ponieważ rozmowa którą toczyli jedocześnie pracując aż kipiała od słów jej nieznanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z postępem prac, chłopiec i dziewczyna byli coraz bardziej przyzwyczajeni do pracy a co za tym szło, każdy z nich zaczynał mieć własne określone zajęcia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef pracował, podczas gdy chłopiec był jego wsparciem. Dziewczyna, jednakże, była odpowiedzialna za przynoszenie im małych części i narzędzi. A kiedy siła fizyczna była potrzebna, to łączyli siły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla przykładu, połączenie olbrzymich skrzydeł, które zajmowały całą przekątną magazynu, z nadwoziem dzięki współpracy całej trójki było świętowane burzą oklasków i cieszeniem się. Głównym źródłem dźwięku była oczywiście dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, od momentu gdy doczepili ten skrzynko-podobny kokpit pod nadwoziem, dziewczyna tak wprawdzie nie miała już nic więcej do robienia; ta jakkolwiek skomplikowana, dokładna praca tylko się zwiększyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy siedzenie dobrze się trzyma? – Zapytał szef.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zaraz sprawdził stabilność siodełka od roweru poprzez lekkie szarpnięcie. Było one dużo bardziej przymocowane niż można by się było spodziewać po czymś co jest przyczepione do plastikowej ramy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wygląda dobrze. Jest stabilne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W porządku, zatem mógłbyś zająć się okablowaniem steru głównego skrzydła z tamtego miejsca? Tylko proszę być ostrożny z kablami; to prawdziwy kłopot aby je wymienić gdy się przerwą. W ciężarówce jest wystarczająco materiałów do zrobienia kolejnego zestawu, ale nie mamy na to czasu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …zrozumiałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec, teraz dość napięty, powoli zbliżył się do nylonowego kabla który wisiał nad nim przymocowany do drążka sterowniczego, poprzez owinięcie go przez kilka rolek ustawionych w kokpicie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zazdroszczę ci… też chcę spróbować tam usiąść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie robimy tego dla zabawy, wiesz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oczywiście, że tak. Nie ważne jak spojrzysz, to rozrywka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To co powiedziała dziewczyna była jak najbardziej prawdą. Nie robił on tego w celu aby coś osiągnąć, więc to było dla zabawy. Szef chciał się jej jakoś sprzeciwić, ale całkowicie zabrakło mu słów ponieważ dziewczyna trafiła w samo sedno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Powinieneś odpuścić. Jeśli się tutaj rozszaleje, to zamieni to wszystko w górę kawałków zanim zdążymy całość poskładać. – Poinstruował go chłopiec, powodując że dziewczyna groźnie na niego spojrzała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co ty myślisz że ja jestem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zwierzę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W następnej chwili rozszedł się huk i zaciśnięta pięść dziewczyny uderzyła chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wyleciał z kokpitu, którego zewnętrzna powłoka nie była jeszcze umocowana i wylądował na gołej ziemi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …wygląda na to że właśnie stał się niezdolny do pracy. Będę kontynuować zamiast niego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …rób jak uważasz. Nie zatwierdzając jej woli, ale z prośbą żeby jego ukochana maszyna pozostała bezpieczna była wypisana na jego twarzy, co było skrzywione jak gdyby oglądanie zjadania zdobyczy przez mięsożercę. – Te kable kontrolują skręcenie skrzydeł, zrozumiałaś? Połącz ten z czerwoną końcówką znajdującym się na przodzie do drążka sterującego i ten niebieski znajdującym się na tyle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Skręcenie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomimo ogromnej ciekawości którą okazała, jej ruchy były bardzo ostrożne. Dziewczyna bardzo dobrze wiedziała jak drogi jest dla niego ten samolot.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna ewidentnie się upewniła że jej cios kilka chwil temu nie uszkodziłby samolotu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To cudeńko niema ani steru ani stabilizatorów, więc główne skrzydła są za to odpowiedzialne po przez skręcanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy one naprawdę ugną się przez ten mechanizm? Czy samolot czasem przez przypadek nie zacznie opadać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie martw się. Ja tylko mam zamiar zrobić lot-ósemkę, więc oczywiście ledwo co będę zmieniać tor lotu! Cóż, start i lądowanie są lekko problematyczne, ale te trwają tylko sekundę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A co z pętlą?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Prosisz mnie o robienie akrobacji samolotem który ledwo potrafi latać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef szturchnął jej głowę, rozśmieszając ją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie zatrzymała swojej pracy – którą wykonywała z zaskakującą umiejętnością – jednocześnie żartując co sprawiło że jej praca montowania kabli do sterowania skrzydeł była skończona w krótkim czasie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy musimy je teraz wyregulować?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zrobimy to kiedy skończymy składać resztę. Najpierw zajmiemy się silnikiem… który tak naprawdę składa się z paru trybików połączonych razem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna podziwiała skrzynkę z kołami zębatymi, którą szef jej podrzucił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Szefie, czy one też są zrobione z plastiku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O ile jej było wiadomo a także mogła sobie wyobrazić, koła zębate zwykle były robione z metalu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zębatki w pudełku które jej podał, jednakże, były zrobione z czegoś podobnego do plastiku, tymczasem w tym przypadku był to akryl. Każda zębatka była pełna malutkich dziur i nie były tak ciężkie na jakie wyglądały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To polistyren. A dokładnie akryl. Bo widzisz, one nie będą musiały się bardzo szybko obracać i tym sposobem prawie nie będziemy potrzebować oleju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Usilnie próbujesz zrobić wszystko jak najlżejsze za wszelką cenę, co nie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oczywiście! Im lżejsze tym lepsze. W przeciwnym razie, używając tylko siły ludzkich mięśni, nie poleci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-  Czy było by to możliwe aby zainstalować na tym silnik Cubiego i polecieć za granicę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna była głęboko przekonana że to znakomity pomysł, ale był szybko odrzucony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Szkoda. A oczekiwałam wygodnej podróży za morze. &#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy skończyli montować silnik jako część, szef przejął dowodzenie ponieważ połączenie silnika ze skrzydłami wymagało dużej czułości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łańcuch, podobny do rowerowego, łączył silnik i główne wrzeciono zaraz pod nadwoziem i w końcu wyglądało jak „coś co może latać”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dziwne. Czy śmigła nie są zwykle na przodzie? – Powiedziała dziewczyna i pogłaskała śnieżnobiałą ramę nadwozia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fakt, że główne skrzydło rozciągało się zaraz przy kokpicie miał dla niej jako taki sens. Śmigła, jednakże, nie były na samym przodzie, ale najwidoczniej miała zostać dołączone na gołej mechanicznej części która była umiejscowiona gdzieś pośrodku ramy nadwozia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Moglibyśmy je równie dobrze zamontować na przodzie. W rzeczywistości, było by to dużo prostsze i bardziej stabilne rozwiązanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zatem czemu tak nie zrobiliście?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ma to związek z efektywnością. Jeśli umieścimy je na przodzie, wytworzony ciąg powietrza częściowo uderzał by w sam samolot. Pomijając to… ze względu na osobiste preferencje?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …czy nie są twoje osobiste preferencje raczej obojętne kiedy chodzi o efektywność?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co ty mówisz?! – Chłopiec szybko wstał i krzyknął na krzywo śmiejącą się dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym jak został odrzucony na bok, chłopiec nie miał innego wyboru jak tylko posprzątać nieużywane już urządzenia trzymające podczas gdy pozostała dwójka kontynuowała jego pracę, natomiast teraz zacisnął swoją pieść i rozpoczął swoją przemowę przepełnioną pasją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Rany, dziewczyny tego po prostu nie łapią! Ty ani trochę nie rozumiesz piękna mechaniki! Śmigła są dekoracją samolotów napędzanych siłą ludzkich mięśni, wiesz? Możesz nie być w stanie zmień czegokolwiek w tych eleganckich długich skrzydłach, ale za to masz możesz zrobić co zechcesz ze śmigłami!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Aah… taa. Dobra, rozumiem. Już nic złego o nich nie powiem, więc idź przynieś nam herbatę czy coś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Okej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego pasja pozostała niezrozumiana. Wraz z już raczej lekkim czajnikiem w ręce, chłopiec udał się do szopy, gdzie mieli oni przygotowaną więcej zielonej herbaty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Rany, zrozumienie tych dziwnych pasji które mężczyźni mają skłonności do posiadania jest trudne… - Westchnęła dziewczyna i poczuła jakby coś o nazwie motywacja czy duch opuścił ją razem z oddechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, nic na to poradzić. Zdecydowanie jest to bardziej problem płci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czyżby? Nie uważasz że otoczenie w którym się dorasta i tym podobne także mają na to wpływ?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mogą trochę mieć znaczenie. Ale nie uważasz że powód dla którego chłopcy z całego kraju zwracają uwagę na efekty specjalne, anime z robotami i co tam jeszcze, to główne dlatego że leży to w ich naturze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna zajęknęła słysząc jego słowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, pogódź się z tym. Miłość do maszyn i przygód jest mniej więcej tak samo głęboko zakorzenione w naszym męskim DNA jak miłość w przypadku kobiet.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jakie to uciążliwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej głos, który mógłby być jednocześnie westchnięciem czy też słabym zaśmianiem się, wtopił się w płacz cykad znajdujących się za ścianą z żelaznej blachy, znikając nie docierając do nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trójka stopniowo poruszała się naprzód, a po zachodzie słońca kiedy to temperatura stała się trochę bardziej znośna, mieli już 90% pracy za sobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas tego czasu, udowodnili swoje wyśmienite umiejętności komunikacyjne, dużo wyższe niż można było się spodziewać po osobach które się poznały dzień wcześniej. Na przykład, kiedy przeszli do fazy inspekcji samolotu i tym podobnych, chłopiec, który stracił swoją pozycje na rzecz dziewczyny, został zaciągnięty z powrotem a ich pierwsza połączona praca rozpoczęła się od szefa wydającego im instrukcję co maja robić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obecnie, chłopiec siedział w kokpicie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Upewniał się sprawdzając co szef mu powiedział przeglądając gruby formularz który zawierał rzeczy do inspekcji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Następnie na liście jest. Przechyl drążek w prawo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zrozumiałem. W prawo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy chłopiec przechylił drążek w prawo, połączone nylonowe kable za skrzypiały przez to że były naciągnięte i skrzydła po obu stronach skręciły się w różne kierunki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Sprawdzone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Z powodzeniem. – Powiedział szef i zaznaczył pieczątką na formularzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Teraz spróbuj go przechylić w lewo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zrozumiałem. W lewo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prosto i precyzyjnie a także monotonnie – dziewczyna natychmiastowo podniosła biała flagę ponieważ oczywistym było że nie była to praca dla niej i przypatrywała się im teraz siedząc na rozkładanym łóżku które były przeznaczone do spania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cicho ich obserwowała jak to kontynuowali powoli ale pewnie, w rytmie, kontynuując inspekcję, starając się im nie przeszkadzać. Czy uczucie, które zaczynała powoli odczuwać widząc ich dających sobie radę bez niej, to alienacja? Czy może zazdrość? Wciąż nie będąc w stanie zdecydować które to z uczuć, dziewczyna pozwoliła sobie opaść na łóżko. Złapała złożone koce które służyły jako poduszka i podłożyła je sobie pod głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec z szefem wyglądali prawie jak rodzeństwo z różnicą weku gdy tak razem pracowali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie zwracając uwagi na dziewczynę i jakby opętani przez coś, ale z drugiej strony z radością w oczach jak małe dzieci wkładali swoje serce i duszę w ten samolot.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Być może byli bardziej jak starszy i młodszy kolega w szkole. Minęły już ponad trzy miesiące od kiedy chłopiec i dziewczyna ostatnio chodzili do szkoły, ale obraz który miała w pamięci nie stracił jeszcze swoich kolorów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, dziewczyna już zapomniała twarze należące do połowy osób z jej klasy. Nie miała też jak sprawdzić czy było to efektem „znikania” czy też może z czasem po prostu zaczęła zapominać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdyby zapytać czy się o nich martwiła, to jej odpowiedź oczywiście brzmiałaby „tak”. Jak się miewali? Setki mil pomiędzy nimi były równoznacznie z całym światem w tych czasach bez działającego Internetu i zawieszonej usługi telekomunikacyjnej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to prawdopodobnie dystans nie do pokonania za ich życia bez pomocy Cubiego. Była nawet możliwość że umrą gdzieś przy drodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie miała żadnych zamiarów związanych z powrotem do ich rodzinnego miasta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie widziała jakie zdanie na ten temat ma chłopiec, ale ona chciała kontynuować ich podróż.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ich podróż nie była tą z wyznaczonym celem. Wielu pytało ich gdzie ta kłopotliwa podróż ich prowadziła, ale oni zawsze odpowiadali w taki sam sposób:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
«Na koniec świata. »&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 Nie żądała żadnego znaczenia od ich podróży, ani też nie obchodziły jej żadne kłopoty które ich czekały. Ani razu nie myślała o ich punkcie docelowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie przepadała za czytaniem, ale było takie jedno zdanie które chłopiec ją nauczył, takie które zabrzmiało w jej duszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Były to słowa pewnej królowej z krainy luster. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
«Bo widzisz, tutaj, potrzebujesz biec tak szybko jak tylko potrafisz aby utrzymać się w tym samym miejscu. A jeśli chcesz udać się gdzieś indziej, to musisz biec przynajmniej dwa razy szybciej niż normalnie.»&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna podróżowała w celu pozostania z chłopcem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zostawiła za sobą wszystko to co mogłoby jej w tym przeszkodzić. Jedyną opcją było iść naprzód.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli mieliby wrócić do swojego rodzinnego miasta, to tylko wtedy gdy odbędą podróż dookoła świata.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Inspekcja skończooona!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef odrzucił listę i formularz na bok, tymczasem chłopiec głęboko odetchnął i usiadł na krześle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W porównaniu do fazy składania, praca fizyczna w rzeczywistości prawnie nie istniała, ale za to z pierwszej ręki doświadczyli że fizyczne zmęczenie i mentalne nie są szczególnie proporcjonalne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Modlili się do niebios podczas inspekcji, sprawdzając czy maszyna którą z budowali własnymi rękami działała jak należy, więc to nie zaskoczenie że im szyje ze sztywniały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy skończyliśmy jak na razie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Sprawdziliśmy domyślne ustawienia GPSu, wiatromierza i całej reszty. Części też działają idealnie. Jedyne co zostało to lot. – Z szerokim uśmiechem, szef puknął lekko w ramę nadwozia samolotu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten szczupły samolot napędzany siłą ludzkich mięśni o szerokości 38.2 Metra, 10.4 Wysokości i wadze 30 Kilogramów, stworzony z dumą, pasją i przywiązaniem szefa i jego współpracowników, był ukończony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepełniony emocjami…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie. – Zaprzeczył szef, co spowodowało że chłopiec zerknął na niego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef lekko dotknął skrzydeł i delikatnie je pogłaskał jak własne dziecko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wszystko czeka na jutro, po przelocie. Będę tańczył i się radował tylko jutro po udanym przelocie. To cudeńko to przede wszystkim samolot a nie ozdoba, prawda? – Szef się obrócił w stronę chłopca z twarzą która, w przeciwieństwie do jego słów, desperacko starała się ukryć jego podekscytowanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Tak. To samolot. Nie złożyliśmy go tylko po to aby się zmarniał leżąc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Nie wolno nam skakać z radości jak szaleńcy, jeszcze nie. Jego prawdziwa wartość tkwi w lataniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te słowa nie były skierowane do chłopca, tylko do siebie samego. Dlatego chłopiec powstrzymał się od opowiedzenia i wytarł pot na czole i zaraz po tym odetchnął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mam nadzieje że jutro będzie czyste niebo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Żartujesz? Oczywiście że będzie! Jeśli nie, pójdę do sądu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec prawie się zaśmiał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;No cóż, lepiej się postaram i zrobię parę teru teru bouzu  z chusteczek. Nie dobrze jest używać zapasów bez pewności czy da się je uzupełnić, ale raz na jakiś czas powinno być w porządku. &#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Uphfa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następną rzecz którą można było usłyszeć po tej dziwnej wypowiedzi był stłumiony dźwięk, którego źródłem była dziewczyna która spadła ze składanego łóżka. Najwidoczniej dziewczyna zasnęła podczas odpoczynku na łóżku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna usiadała bezczynnie i wędrowała wzrokiem między nimi a samolotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Skończone?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Skończyliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Gratulacje.  – Dziewczyna pogratulowała im, wciąż na wpół śpiąca i ruszyła w stronę samolotu. - …Jak się nazywa?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Huh?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Samolot. Jego imię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec i szef wymienili spojrzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej pytanie naprawdę ich zaskoczyło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- … Rany! Cóż, można było się tego spodziewać… wy faceci tylko myślicie o składaniu go w całość, czemu nie dociera do was że zapominacie o najważniejszym!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zwykle to mężczyźni mają skłonności do dawania imion rzeczą nieożywionym, ale zdrowy rozsądek w jej przypadku nie obowiązywał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy ty i twoi koledzy nie wpadliście na jakieś imię którego moglibyście mu dać… ? Ah, no tak. Znikło, huh.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zostawiając dwóch milczących facetów, dziewczyna zaczęła grzebać w skrzynce z narzędziami znajdującej się najbliżej niej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No dalej, decyduj szefie. – Tymi słowami dziewczyna przycisnęła całkowicie normalny, na bazie oleju ekstra gruby czarny marker. Cóż, nie było nic innego czego można by użyć do pisania, ponieważ nie posiadali oni ani pędzla czy też farby w spreju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy to na pewno w porządku abym sam zdecydował?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W zamian, imię lepiej aby nas usatysfakcjonowało. Jeśli dasz mu byle jakie imię, to ja tobie dam kopa prosto w tyłek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef wzruszył ramionami, podszedł do boku kokpitu i wpatrywał się w przezroczystą polimerową powłokę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili wahania, szef otworzył marker i zaczął pisać. Ostatecznie dając mu nazwę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Jonathan … eh? – Powiedział chłopiec z szeroko otwartymi oczyma, po chwili szef się odwrócił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Jest to imię najbardziej znanej mewy na świecie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pięć znaków katakana było napisanych na szybie z przezroczystej powłoki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …ale twoje pismo jest brzydkie, nie ma co… co gorsze, katakana! Dlaczego żeś nie użył liter alfabetu? Chodzi mi o to, przecież chciałeś lecieć tym w Europie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie obchodzi mnie to. Tutaj będę tym leciał. W pierwszej kolejności, to ty powiedziałaś mi abym go nazwał!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …jakoś, to zniszczyło wizerunek mniej więcej tak samo jak w przypadku gdybyś chciał na ukończeniu dodać parę oczu ale przez przypadek narysował byś włosy z nosa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jest &#039;&#039;aż tak &#039;&#039;źle?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oh nieważne. Zjedzmy coś. Zgłodniałam od tej drzemki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Kobiety naprawdę szybko zmieniają temat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tobie to nie przeszkadza, prawda? Tak czy inaczej, dzisiaj świętujemy! Ale jeśli znowu będzie jedzenie z puszki to będę strajkować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef westchnął lekko i spoglądał to raz na dziewczynę raz na samolot, wahając się lekko. I po chwili położył dłonie na biodrach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W rzeczy samej… ogłaszam dzisiaj za przeddzień lotu testowego, ponieważ z powodzeniem udało nam się ukończyć wszystkie przygotowania. Cóż, nie mam zbyt wiele jedzenia, więc będzie musiał nam wystarczyć uczta z curry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Curry?! I nie masz na myśli przygotowanego na zimno?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Marchewki i mięso z puszki będzie musiało nam wystarczyć, ale za to ziemniaki i ryż będzie naturalny, no i najważniejsze, zasmażka to specjalna ostra odmiana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Curry. Sekunda w której ich uszy usłyszały te proste słowo, ich ciała zaczęły wydzielać gigantyczne ilości śliny w ich ustach. Minęły miesiące od kiedy ostatnio jedli prawdziwy, nie robiony na szybko, posiłek curry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Specjalna ostra odmiana…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Facet który napisał instrukcję ją zrobił. W wolnym czasie lubił sobie pogotować. Co chwilę do mnie przychodził i opowiadał jak to próbował 2% więcej ostryża długiego  lub jak to zwiększył rozmiar ziaren czarnego pieprzu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec w pewnym stopniu mu współczuł, gdyż potrafił sobie wyobrazić ile problemów może sprawiać dziwak za przyjaciela.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trójka postanowiła że będą gotować razem. Jednym z powodów było to że musieli się pośpieszyć aby nie zmarnować energii elektrycznej teraz gdy już słońce zaszło, ale pośpiech spowodowany ich pustymi żołądkami także nie powinien być zlekceważony. Prawdą było także że nie mieli już nic więcej do roboty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ryż był umyty, ziemniaki obrane, puszki z marchewką i peklowaną wołowiną także, dodatkowo dwa ogniska zostały rozpalone. Na jednym gotował się ryż a w drugim przygotowywało się curry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gotowanie rozpoczęli nie przejmując się kto za co był odpowiedzialny i po wyjątkowo krótkim czasie, przygotowali swój obiad.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O ile ilość rodzajów składników użytych w curry z ryżem była niewielka, to za to było ich bardzo dużo ilościowo. Trójka prawie rzuciła się na obiad i jadła, gotowy by opróżnić oba garnki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ chłopcu jakoś specjalnie nie zależało na widoku lepkich skrzepów które się ciągły jak nitki Natto  następnego poranka – w które ryżowe curry by się zamieniło ze względu na gorąc i wilgotność lata – więc także i on, który zazwyczaj starał się zapełnić żołądek tylko w 80-ciu procentach, jadł jak za dwóch.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako dopisek: jakimś trafem udało im się znaleźć chłodne miejsce dla ich arbuza którego otrzymali od dyrektora i jego sekretarki, co spowodowało że niesamowicie dojrzał. Dziewczyna chciała być pierwsza w kolejności rozbijania arbuza i nawet zasłoniła sobie oczy opaską. Po przez kompletne ignorowanie wskazówek szefa i w zamian słuchając tylko wytycznych chłopca, dziewczyna wspaniale rozbiła arbuza przy pierwszym podejściu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywistym jest że jego smak był nie z tego świata.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy całe zamieszanie z obiadem się uspokoiło i każdy opróżnił swój talerz, szef nagle zapytał łapiąc za kolejny kawałek arbuza. – Czy macie zamiar odwiedzić pobliskie miasto?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh, myślę że tak. A raczej, nie dalibyśmy rady podróżować gdybyśmy nie kierowali się od jednego miasta do drugiego. Zrobiliśmy już trochę przystanków na drodze, i wygląda na to że kolejnym będzie ta wioska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Rozumiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czemu pytasz? Coś z nim nie tak? – Zapytała dziewczyna, jednocześnie drapiąc się po nadętym brzuchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef, jedząc swój kawałek arbuza, odpowiedział dziewczynie. – Nie nic, możecie śmiało jechać i je odwiedzić. Błędem było by ominięcie tej wioski, tym bardziej że tętni one życiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Życiem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ewakuowani ludzie zgromadzili się i stworzyli autonomiczną organizację. Jest blisko wybrzeża, i kiedy byłem tam parę miesięcy temu już wysyłali łodzie rybackie, więc zgaduję że po takim czasie ich miasto się jeszcze bardziej rozwinęło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec z dziewczyną wymienili spojrzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dzisiejszych czasach, wysoka populacja sama w sobie była wysoce znacząca. W pojedynkę trudno jest zdobyć jedzenie tylko dla samego siebie, ale za to jest dużo łatwiej setce osób zdobyć jedzenie dla stu osób.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łączenie sił pozwala ludziom wspiąć się na nowe wyżyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdzie są ludzie, tam jest bogactwo. I tych dwoje podróżników miało zamiar skorzystać z tego bogactwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
•&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z czasem gdy chłopiec i dziewczyna byli pełni i z sukcesem wchłonęli curry, ryż a także arbuza, noc już zapadła i odświeżający rechot żab znajdujących się wokół magazynu dosięgał ich uszu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Biorąc pod uwagę że księżyc i gwiazdy rozświetlały szerokie bez chmurne niebo, trójka mogła się spodziewać ładnej pogody następnego dnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, jednakże, ciągle zajmie trochę czasu zanim poziom wilgotności zacznie opadać. Cała trójka pociła się ponieważ ich temperatura ciała wzrosła po zjedzeniu curry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej szefie, mógłbyś mi powiedzieć gdzie jest kąpiel? – Zapytała nagle dziewczyna, po przypomnieniu sobie co wcześniej usłyszała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak – to całkowicie wyleciało jej z głowy przez ucztę z curry, ale pierwotnie chciała ona skończyć pracę jak najszybciej, aby wziąć kąpiel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pewnie, znajduje się ona za szopą. Napełniłem ją zawczasu i rozpaliłem ogień, powinna już mniej więcej być gotowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Będąc jedynym z nich który wyglądał jakby miał jeszcze miejsce w żołądku, szef wstał i skinął w ich stronę aby za nim poszli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec musiał się przyznać: dzisiaj wieczorem za dużo zjadł. Trzymając się za brzuch, który głośno skarżył się na nadmiar ładunku, chłopiec szedł za szefem na tyły szopy, pod dachem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tam właśnie znaleźli miejsce do kąpieli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczekiwania dziewczyny były zawiedzione, przewidywania chłopca się sprawdziły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wygląda na to że woda jest w sam raz. Możecie iść pierwsi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To co tam odkryli było niezaprzeczalnie kąpielą w metalowej beczce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była to wysoce rozwinięta placówka niemająca sobie równych, słabo ogrodzona za pomocą metalowej blachy i wyposażona w gołą wiszącą żarówkę. Gdyby tego było mało, znajdował się tam także szampon i możliwość spłukania głowy, wszystko gotowe do użycia. Brak dachu gwarantował oszałamiający widok gwiaździstego nieba i najbliższego otoczenia, jednocześnie mocząc się w ciepłej wodzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Uuuh…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sądząc po wyraźnie mieszanych uczuciach pokazujących się na twarzy dziewczyny, wyglądało na to że znajdowała się tam zainteresowanie. Jednakże, nawet chłopiec nigdy nie brał takiej dzikiej kąpieli. - &#039;&#039;Definitywnie powinienem zapytać o maniery związane z tego typu kąpielą &#039;&#039;. – pomyślał chłopiec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Szefie, jak się do tego wchodzi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jak, tak jak to zawsze robicie! W środku jest drewniane krzesło dla pewności żeby niebyło zbyt gorąco, więc wszystko co trzeba zrobić to rozpalić ogień i wejść do środka. Ponadto, nie skarżcie się że nie ma prysznica.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;CZĘŚĆ 3:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najwidoczniej zauważając po tonie głosu chłopca że nie mieli oni żadnego doświadczenia w braniu kąpieli w metalowej beczce, mężczyzna delikatnie poklepał dziewczynę po plecach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- O-Okej…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Aah, i tak po za tym, ten który się nie kąpie musi zająć się rozpalanie ognia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajęło im to kilka pełnych sekund zanim dotarło do nich to co im mimochodem powiedział. Jako że przekroczyło to ich granice zrozumienia, była potrzeba aby zrobili sobie symulację całego zdarzenia w głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czekaj… mówisz nam abyśmy wzięli kąpiel razem?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Hah? Jak chcecie wejść we dwójkę do tej ciasnej rury? Jeden z was musi obserwować ogień podczas gdy drugi będzie się kąpał. Jak pomagier.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chyba żartujesz! Jestem przecież dziewczyną?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, wiem o tym. Ale nie przeszkadza ci to o ile to on, prawda? Będąc kochankami i takie tam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Kto tak powiedział?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Złapany za kołnierz, szef był kompletnie oniemiały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- N-Nie jesteście? Byłem pewien że jesteście parą ponieważ podróżujecie razem na skuterze…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna warknęła i zwolniła uścisk, puszczając szefa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O ile sytuacja była w rzeczy samej kłopotliwa, o tyle dziewczyna nie czuła się źle słysząc jak inni uważali ich za parę. Jednakże, w tej chwili było to dla niej kłopotliwe. Było jeszcze za wcześnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie mogę sama zajmować się ogniem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, spójrz, beczki są wysokie. Nie dasz rady sięgnąć ziemi, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rzeczy samej. Tak jak powiedział, pordzewiała beczka była sama w sobie wysoka, a że była jeszcze postawiona na betonowych blokach aby można było rozpalić pod nią ognisko, czyniło to niemożliwym aby sięgnąć ziemi będąc w środku. Po za tym, było by to z dala od jej długo wyczekiwanego raju gdyby co chwile musiała się martwić ogniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ja także, nie potrafię tego zrobić… Nie ma innego sposobu jak tylko dać mu się tym zająć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ew…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż, tak ważne decyzje zawsze były podejmowane bez brania opinii chłopca pod uwagę. Był do tego przyzwyczajony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla tej części, strach przed „śmiercią w wypadku gdyby podglądał” przewyższał żądze zrobienia tego w bardzo dużym stopniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
•&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zabiję cię jeśli będziesz podglądał, zrozumiano?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc dokładnie tą samą groźbę, którą sobie wyobrażał, chłopiec niezręcznie skinął głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego ręce związane za plecami, oczy zasłonięte, chłopiec czuł się jak wzięty za zakładnika przez terrorystę. Zastanawiając się czy usłyszy kolejne irracjonalne polecenie brzmiące mniej więcej w stylu „ Stać! Ręce do góry!”, chłopiec westchnął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Słuchaj, nie będę podglądał. Jeśli mnie tak zostawisz to nie będę w stanie dołożyć do ognia. A co za tym idzie, ty nie będziesz w stanie cieszyć się w pełni swoją kąpielą, a tego nie chcesz prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Rozwiąże ci ręce kiedy będę w ‘wannie’, wytrzymaj jeszcze chwilę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczynie, osobiście, wydawało się że była w dużym stopniu kooperatywna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla ich związku, który nie sięgnął jeszcze stopnia bycia parą, ta sytuacja była, cóż, err… zbyt stymulująca! Było to coś co powinno się tylko wydarzyć po wzięciu jednego kroku za drugim z dużą ostrożnością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak czy owak, dziewczyna zaczęła się rozbierać gdzieś gdzie chłopiec nie był w stanie sięgnąć nie ważne jak bardzo by się starał. Dziewczyna znalazła drewnianą matę prysznicową na której zostawiła swoje buty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet jeśli obecna pora roku to lato, oni znajdowali się na północnej wyspie. Noc była chłodna a wiatr owiewał jej odkrytą skórę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A tak po za tym, dziewczyna rozważała także możliwość że szef będzie próbował podglądać więc rozkazała chłopcu aby jej pilnował.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było to wysoce zastanawiające, jak dobrze będzie w stanie ją pilnować bez możliwości widzenia, ale dziewczyna była pozytywnej myśli że chłopiec przynajmniej będzie w stanie zauważyć gdy ktoś się będzie zbliżał. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy w końcu dziewczyna była naga jak w dniu jej narodzin, dziewczyna okryła się trochę dużym ręcznikiem i ruszyła zmierzyć się z tą nieznaną kąpielą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wspięła się po cementowych blokach na palcach i ostrożnie weszła do ‘wanny’ stopami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oh, nie jest tak gorąca jak myślałam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, oczywiście że nie! Jak by nie było, przez cały czas regulowałem jego ciepło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nic nie mogła na to poradzić ale ta beczka i jej walcowy kształt ustawiona nad ogniem bardzo jej przypominała gotowanie garnka z curry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wystarczająco szczęśliwa, dzięki znajdującej się w środku drewnianej macie i krzesłu dziewczyna nie musiała się wysilać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę żal jej było że nie mogła rozprostować nóg ale też nie chciała wybrzydzać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobra chłopcze, pokaż mi się tyłem i podejdź bliżej. Rozwiąże cię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po podejściu do niej chwiejnym krokiem w pozycji na wpół siedzącej, dziewczyna rozwiązała nylonową linę którą miał wokół nadgarstków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po ponownym uspokojeniu się, chłopiec szukał ręką rozkładanego krzesła które było wokół niego i usadowił się na nim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dziewczyno. Jak temperatura?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Doskonała, doskonała. Ale mogłoby być lepiej gdyby było trochę cieplej?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zrozumiano. Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wziął kawałek drewna będący w jego zasięgu i wrzucił go do ognia znajdującego się pod beczką. Podłużny ręcznik który był mocno zawiązany wokół jego głowy utrudniał mu widzenie ale mimo to nadal potrafił zlokalizować ognisko poprzez wydzielane ciepło i przyciemnione światło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy podsycał ogień, zapalał się on na złoto i mocniej się palił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hah...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy podoba ci się twoja pierwsza kąpiel w beczce? – Zapytał chłopiec krzywo się uśmiechając po usłyszeniu rażąco odprężającego głosu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oh… jest lepiej niż się tego spodziewałam… aczkolwiek nigdy przedtem nie byłam w tak głębokiej ‘wannie’.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nic dziwnego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale za to teraz wiem jak muszą się czuć składniki oden’u .&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Hahaha.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec mógł słyszeć tylko jej głos, ale i tak łatwo można było sobie wyobrazić, jaką musiała mieć minę. Jej twarz z pewnością była rozluźniona. Dziwne przeczucie mu tak podpowiadało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ ominęła ją kąpiel w domu dyrektora pomimo że uwielbiała się kąpać jak każda inna dziewczyna, chłopiec był pewien że dzisiejsza kąpiel sprawia jej więcej frajdy niż zwykle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Chłopcze…? Czy uważasz, że ‘to’ naprawdę jutro poleci?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po jakimś czasie gdy chłopiec zaczął zajmować się ogniem, dziewczyna odezwała się do niego nagle. Chłopiec przestał podsycać ogień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Czemu pytasz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Bez powodu, naprawdę. Tylko po prostu, że… to takie trochę nierealne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z pluśnięciem, głowa chłopca została zmoczona wodą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec mógł ocenić po świetle która zostało przyciemnione że dziewczyna na niego spoglądała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, chodzi mi o to, czy samoloty nie są zwykle poza naszym zasięgiem? Jeśli mamy z nimi kontakt, to nigdy nie jest on bezpośredni, co nie? Na przykład gdy śledzimy go wzrokiem na niebie lub kiedy wsiadamy do niego w celu podróży.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy masz na myśli to, że coś takiego nie ma możliwości lotu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie do końca, tak bym tego nie nazwała. – Odpowiedziała dziewczyna i kontynuowała rozmarzonym, spokojnym głosem. – Wiesz, jeśli chodzi o mnie, zbudowanie samolotu to coś jak magia.  To nie tak że nie potrafię sobie wyobrazić jak logicznie to wszystko działa. Ale jakoś, nie potrafię zaakceptować że to mogłoby się udać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …innymi słowy, ten samolot jest jak ‘miotła wiedźmy’ dla ciebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Mniej więcej. Można by tak powiedzieć – to wydaje się tak samo nie mieć znaczenia czy ktoś ci powie, że to lata dzięki sile nośnej czy też za pomocą magii. A tak na poważnie, czy ten samolot naprawdę poleci? Będąc tylko dużą pustą skorupą. – Zapytała dziewczyna, sztucznie się uśmiechając.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;ZDJĘCIEEEEE&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
	Uśmiechając się, chłopiec odpowiedział. – Będzie! Marzenia drużyny szefa tak jak i nasze się tam znajdują.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nasze marzenia mogą okazać się zbyt ciężkie, aby potrafił się unieść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Może. Ale bądźmy dobrej myśli że szef przezwycięży to swoim zapałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomimo opaski na oczach, chłopiec mógł wyraźnie wyobrazić sobie uśmiech dziewczyny gdy zachichotała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Aah, rany! Gdybym tylko też mogła nim polatać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc to o tym tak naprawdę myślałaś? – Zaśmiał się chłopiec i dorzucił kolejny kawałek drewna do ognia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oh zamknij się, też przecież mogę mieć własne marzenia, czy nie? Ty, jak by nie było, już monopolizujesz Cubbiego. Z chęcią zabrałabym cię na koniec świata tym samolotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W środku jest tylko miejsce na jedną osobę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Żaden problem. Po prostu cię gdzieś na nim przywiąże.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jesteś lekkomyślna…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wcale nie! …Ah, tak poza tym, możesz pomóc mi umyć włosy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jednocześnie mając opaskę na oczach?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak jest. Bądź delikatny, okej? Jeśli nawet odrobina szamponu dostanie mi się do oczu, uduszę cię. Mocno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki nigdy nie kończących się następujących po sobie nierozsądnych żądań dziewczyny, chłopiec był skazany na jeszcze cięższą pracę niż za dnia i nie miał żadnej możliwości aby poczuć motyle w brzuchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do czasu aż dziewczyna z zadowoleniem skończyła kąpiel, chłopiec był kompletnie wykończony. Oczywiście to przez nieustanne napięcie które przewyższyło wielokrotnie wysiłek związany z pilnowaniem ognia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Minęło około godziny od momentu kiedy to został uwolniony od długiej kąpieli dziewczyny i mógł odetchnąć z ulgą w magazynie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Jestem skonany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co? Ale z ciebie mięczak. Tylko po czymś takim…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Ona jest oburzająca. Naprawdę oburzająca. Co ona sobie myśli że mnie tak wymęczyło? &#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ściągając opaskę po pełnej godzinie, nawet magazyn był oślepiający, pomimo użycia minimalnej ilości światła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż, dziewczyna która przed chwilą wzięła kąpiel, a zatem miała na sobie bluzkę bez wkładania jej do spódnicy, w sensie też była oślepiająca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Rany… Dlaczego kobietą kąpiel zawsze zajmuje tak dużo czasu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle bez ostrzeżenia, pole widzenia dziewczyny zostało zasłonięte. Jej włosy były wycierane byle jak ręcznikiem który został zarzucony jej na głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- S-Szefie! Stój… przestań! – Skarżyła się dziewczyna przez traktowanie jak dziecko i uciekła z jego szponów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale jego usilna próba wysuszenia wdzięcznie się udała: wilgoć z jej włosów została wyeliminowana, zostawiając tam tylko miłe ciepło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy chcesz teraz ty iść, szefie? Nie przeszkadza mi jeśli pójdę ostatni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Nie, najpierw się zdrzemnę. Strasznie jestem śpiący ponieważ musiałem rano wstać aby przeparkować ciężarówkę… Ah, jeszcze coś, idźcie dzisiaj wcześniej spać! Pogoda jutro powinna być ładna, sądząc po tym jaka jest dzisiaj, ale najlepszy wiatr wieje wczesnym rankiem. Ah, tak po za tym: jestem przyzwyczajony do tego rodzaju kąpieli, więc nie potrzebuję pomocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- O której powinniśmy wstać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Około czwartej rano. Nie zaśpijcie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie na tym polega problem! – Sprzeciwiła się dziewczyna, prawie krzycząc z przerażenia, po czym została poklepana po plecach przez chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Obudzę cię, okej?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec był w pełni świadom że takie kłopotliwe zadanie naturalnie będzie mu narzucone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dopiero minęła dziewiąta. Jeśli upewnimy się że pójdziemy spać około dziesiątej, to powinniśmy być w stanie wyspać się, nie uważasz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Uuh…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec lekko westchnął, widząc dziewczynę wciąż nieprzekonaną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobra, podczas gdy ja będę spał, zmieńcie się i wykąpcie jeszcze raz… Ah, i chłopcze. Założę się że cię wykorzystała, co nie? Teraz twoja kolej! – Powiedział szef i odwrócił się aby odejść w stronę strefy przeznaczonej na spanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna chciał cos powiedzieć w odpowiedzi, ale chłopiec nigdy oczywiście nie przepuściłby takiej okazji. Chłopiec szybko zaszedł dziewczynę od tyłu i zasłonił jej oczy ręcznikiem który miał w ręce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Łaa! Hej?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- „Zabije cię jeśli będziesz podglądać” – zgadza się? Lepiej upewnijmy się że nic nie możesz zobaczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- N-Nie ma potrzeby aby już teraz to robić!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oh, jest w porządku nie martw się. Chodźmy. Dzięki twojej kąpieli cały jestem przemoczony!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki okazji aby móc choć raz prowadzić, usta chłopca zakrzywiły się w budzący niepokój kształt. Gdyby nie mieli opaski na oczy to dziewczyna odkryła by ukrytą ciemną stronę chłopca w tym o to właśnie momencie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawie jak prowadzenie zakładnika, chłopiec ciągnął dziewczynę za sobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Poczekaj! Potknę się! Proszę, zdejmij to chociaż na chwilę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wszystko jest w porządku, nie martw się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec okazał ignorancję do samego końca, udając że nie zauważył brakującego cienia wokół stóp szefa gdy ten stał w świetle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Utrata własnego cienia – taka była ostatnia faza „znikania”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
•&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle, chłopiec się obudził. Nie miał pojęcia co sprawiło że się obudził, więc było to prawdopodobnie dobre stwierdzenie do opisania tej sytuacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wydawało się to jemu raczej dziwne, ponieważ ostatnio był on budzony tylko przez uderzenia dziewczyny gdy ta się przewracała we śnie lub przez jakiegoś rodzaju dźwięk. Bez żadnego widocznego powodu, bez bycia śpiącym, chłopiec nagle się obudził.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec usiadł ciężko i przeciągnął koc którym był przykryty na bok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chronograf namalowany za pomocą farby fluorescencyjnej wskazywał drugą w noc, a zatem to żadna niespodzianka że słońce jeszcze nie wzeszło. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako że chłopiec nie był wstanie ponownie usnąć, na obecną chwilę postanowił wstać. Jego młode ciało nie okazywało żadnego znaku zmęczenia, co mogło być zasługą obfitego obiadu który miał wczoraj lub faktu że poszedł wcześniej spać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To jednakże, nie dotyczyło dziewczyny która spała na sąsiednim łóżku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Leżała ona na brzuchu na składanym łóżku, ciągle w tej samej pozycji jak gdy pisała w pamiętniku, który leżał zaraz obok poduszki, głośno chrapiąc. Co więcej, dres którego miała zwyczaj używać jako piżamę zwinął jej się aż do kolan, odsłaniając jej bezbronny tyłek, który tylko był pokryty jej białymi majtkami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec uśmiechnął się do siebie, widząc jej śpiącą dziecinną pozycję i zakrył jej talię kocem co by jej nie było za zimno. Mimochodem zerknął także do pamiętnika, gdzie znalazł on całkiem zabawny wpis.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zawartość spisana sama w sobie niebyła niczym specjalnym, ale sam tekst stawał się coraz to bardziej dziwny gdy zbliżał się do końca: to samo słowo pojawiło się trzy razy w tym samym zdaniu, jedno zdanie nagle zostało przerwane i gdy z czasem tekst zmienił się nie do zrozumienia, jej litery znajdowały się na całej stronie. Były także tajemnicze linie poza stronami. Był to dowód że przegrała w walce z sennością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po lekkim zachichotaniu, chłopiec nalał sobie trochę wody z plastikowej butelki i wziął mały łyk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dźwięk z za ściany metalowych płyt ujawnij mu jaka była pogoda na zewnątrz – chłopiec mógł usłyszeć wiejący wiatr wzdłuż polan. Wyglądało na to że nie padało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pewnie, już wcześniej byli wstanie przewidzieć pogodę, ale po zobaczeniu jak te przewidzenia się sprawdziły, to wyglądało to trochę jakby ich modlitwy zostały wysłuchane. &#039;&#039;Naprawdę powinienem podziękować teru teru bouzu, które zawiesiliśmy zaraz przed spaniem. &#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy, popchnięty nagłym przeczuciem, chłopiec wsunął dłoń między zasłonę która oddzielała kąt do spania od reszty magazynu i zwiększył lukę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znajdował się tam na środku nieruchomo stojący biały samolot, którego eleganckie białe skrzydła lekko uginały się pod wpływem grawitacji. Po mimo pomocy przy jego składaniu kilka godzin temu, był to zapierający dech w piersi widok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z przodu samolotu, jednakże, chłopiec zauważył szefa siedzącego ze skrzyżowanymi nogami, twarzą do dzioba samolotu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie mógł rozpoznać jego miny ponieważ była ona zasłonięta cieniem skrzydeł ale w ręce szefa mógł dostrzec puszkę piwa i około dziesięciu kolejnych na ziemi, jak gdyby tworząc wokół niego okrąg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef nie ruszył żadnym mięśniem a i jego emocje pozostały zagadką dla chłopca. Koniec końców, chłopiec nie zebrał w sobie dość odwagi się odezwać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakiś czas później, chłopiec ponownie zasnął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie pamiętał czy coś mu się śniło tej nocy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
•&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnego ranka, trójka wyprowadziła samolot o długich skrzydłach z magazynu i rozpoczęła ostatnią kontrolę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo że całkowita szerokość samolotu była dłuższa o więcej jak pięć metrów niż główne wejście magazynu, po przez śledzenie białych linii na ziemi tak jak to było opisane w podręczniku, jakoś udało im się wyprowadzić samolot na zewnątrz, coś jak rozwiązywanie drucianych łamigłówek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …To jest naprawdę niesamowite.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa, naprawdę mnie zastanawia jak jego mózg wyglądał! – Mamrotał szef jednocześnie wpatrując się w samolot ustawiony na prostej drodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Kim jest ‘on’?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Gość który napisał instrukcję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy, twórca tego idealnego i dokładnego podręcznika, którego twarzy ani imienia nikt już nie pamiętał, naprawdę myślał o sposobie przemieszczenia samolotu podczas etapu planowania? Dziewczyna nie miała pojęcia kim był, ale nie była niezainteresowana spotkaniem go. Cóż, niestety to już nie będzie możliwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na początek, zajęli się usuwaniem urządzeń transportujących zgodnie z podręcznikiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wózki zostały odczepione od urządzeń trzymających i były teraz ostrożnie usuwane kilkoma specjalnymi, wcześniej określonymi narzędziami tak aby nie uszkodzić maszyny. Bez jakiegoś specjalnego wysiłku, udało im się uwolnić wszystkie części.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet pomimo braku podnośnika czy czegoś podobnego, elegancki kadłub stał na własnych kołach, wpatrując się w horyzont znajdujący się za długą asfaltową drogą. To było naprawdę wspaniałe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Co to właśnie przed chwilą było? Magia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Kto wie. Tak po za tym, przygotowania są ukończone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef odwrócił się i zauważył chłopca, który był w trakcie robienia dodatkowych pomiarów takich jak prędkość wiatru i właśnie truchtał z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystkie przygotowania były gotowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Szefie, jesteś gotowy? Zwłaszcza mentalnie. – Zapytała dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, serce mi wali że aż je w uszach czuję. – Zaśmiał się szef, ale tylko na twarzy. Reszta jego ciała siedziała już w kokpicie. Ostatnia kontrola będąca na przodzie samolotu była przeprowadzana przez chłopca który trzymał w rękach podręcznik. Jak by nie było, szef był siłą napędową tej maszyny – ważną częścią. Nie ma sensu robienia inspekcji bez wcześniejszego posadzenia go w środku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To zabrzmiało poetycko. Mniejsza o to, i tak mentalnie nigdy nie jest się przygotowanym, więc właź do środka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zgadza się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef uśmiechnął się po usłyszeniu jej niezważającego na nic dopingowania i rozejrzał się po kokpicie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znajdowało się tam dla niego siedzenie i otaczająca je klatka zrobiona z plastiku wzmacnianego włóknem. Siedzenie było śnieżnobiałe, zrobione prawie w całości z plastiku i przezroczystej powłoki. Jedynymi czarnymi przedmiotami były GPS, wysokościomierz, wiatromierz i urządzenie do komunikacji, gdzie wszystkie były umiejscowione po jednej stronie drążka sterowniczego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cienka polimerowa powłoka otaczająca klatkę była podświetlana oślepiającym porannym światłem i jasno się lśniła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef musiał zmrużyć oczy. Tajemniczy, inspirujący nastrój, podobny do podziwiania szklanego witraża w kościele, wypełnił powietrze tego wąskiego kokpitu – ale został szybko zniszczony kiedy chłopiec nagle wetknął swoją głowę do środka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Będę zamykał, szefie! Masz swoją chusteczkę, prawda? Co z twoim pudełkiem śniadaniowym?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie potrzebuję żadnego!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Okej, dasz sobie radę, jeśli w sobie masz jeszcze tyle energii. Powodzenia. – Zaśmiał się chłopiec i przyniósł dużą przednią szybkę szefowi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ wszystkie funkcje i wyposażenie były ograniczone do minimum, to oczywiście wiązało się z brakiem otwieranych drzwi. Było koniecznością aby przykręcić szybę po wejściu do samolotu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Musiał zostawić to innym, aby go zapieczętowali w środku tej wąskiej przestrzeni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomimo czucia się jak więzień, co dziwne nie czuł presji. Jedyne co czuł to bezgraniczny zachwyt.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czuł się jak gdyby był wstanie w tej chwili zrobić wszystko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;- Przednia szyba zamocowana. Droga wolna. &#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef usłyszał głos z radio odbiornika przy jego uchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wszystko gotowe. Zaczynam pedałować, na mój znak zdejmij zderzak. – Powiedział szef i położył stopy na pedałach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W celu by nie obciążyć niepotrzebnie czułego motoru, szef najpierw zaczął pomału i stopniowo zwiększał prędkość obrotu. W małym lusterku które było zamocowane po wewnętrznej stronie szyby, szef mógł zobaczyć przeciwnie obracające się śmigła z których to był tak dumny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Bez obaw, on na pewno się wzniesie! &#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Usuń zderzak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;- Zrozumiano. &#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było to tylko krótkie polecenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawdziwy przelot miał się dopiero rozpocząć. Jego koledzy z drużyny zbudowali ten samolot, chłopiec i dziewczyna razem go złożyli i szef miał nim polecieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było to jego pierwsze i ostatnie zadanie. Świat który miał się teraz przed nim ukazać był tylko jego i nikogo więcej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Szybko, chłopcze! Pośpiesz się! – Popędzała dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna szybko skończyła swoją pracę i usiadła na siedzeniu pasażera Super Cuba, który stał zaparkowany na drodze. Cały bagaż był prawie zdjęty tak aby mogli jechać wzdłuż za samolotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wiem. Nie martw się, on tak po prostu nie odleci!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż, chłopiec starał się uspokoić podekscytowaną dziewczynę, ale najwidoczniej sam miał problem aby ogarnąć swój zachwyt: chłopiec miał trochę problemów z włożeniem klucza do stacyjki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy w końcu udało mu się przekręcić kluczyk i odpalić silnik, serce Cubbiego zaczęło głośno ryczeć. Chłopiec złożył stopkę gwałtowniej niż zazwyczaj, otworzył lekko przepustnicę i ruszył na drogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Samolot jednakże, ciągle tam był, poruszając się prosto przed siebie z prędkością powoli pedałującego roweru.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żółte przeciwnie obracające się śmigła obracały się prawidłowo przecinając wiatr, ale nie było jeszcze znaku jakoby miał by się wznosić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na razie chłopiec wybrał podążanie za samolotem po przekątnej z tą samą prędkością, tak aby nie wejść mu w drogę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy wszystko jest w porządku? Czy on poleci?&lt;br /&gt;
	&lt;br /&gt;
Chłopiec śmiejąc się odpowiedział na niespokojne pytanie dziewczyny. – Bez obaw. Szef dojeżdża do obniżającego się nachylenia ma także przeciwny wiatr. Nie ma innej opcji jak tylko się wznieść!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak jak to chłopiec zapowiedział, jak tylko samolot dojechał do początku delikatnie opadającego wzgórza, wcześniejsze bardzo wolne przyspieszenie zaczęło się po trochu zwiększać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To nie tak że chłopiec wiedział co jest potrzebne aby samolot napędzany siłą ludzkich mięśni mógł się wznieść. Ale domyślał się że odpowiednio wysoka prędkość była wymagana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prędkościomierz Cubbiego wskazywał prawie 20 km/h. Chłopiec przypuszczał że zbliżał się czas aby samolot się trochę uniósł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef, którego można było zobaczyć przez przezroczystą szybę, nie zwracał na nich jakiejkolwiek uwagi. Jego wzrok był skierowany tylko przed siebie, pedałując co sił w nogach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tej chwili, chłopiec zobaczył szefa pociągającego za drążek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nylonowe przewody które były do niego podłączone przekazały jego ruchy skrzydłom i sprawiły że się lekko ugięły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te lekkie podniesienie które się pojawiło się  w tym momencie spowodowało że ta super lekka maszyna uniosła się lekko nad ziemią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- On lata!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jeszcze nie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tłumiąc dziewczynę która prawie podskoczyła z radości, chłopiec dla pewności zwiększył trochę dystans między nimi a samolotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Samolot, który unosił się blisko ziemi, złożył koła do miejsca znajdującego się pod ogonem i kokpitem i kontynuował chwiejny lot na niepokojącej wysokości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obecnie samolot unosił się jedynie ze względu na efekt przypowierzchniowy , który utworzył się przez skrzydła i ziemie znajdujące się w niewielkiej odległości od siebie. Musiał unieść się wyżej tak aby można było to nazwać „lotem”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef pedałował jak szalony, lecz wysokość ledwo co się zwiększała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy on na pewno będzie w porządku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie martw się. Już prawie tam jest. Już prawie porusza się z 25-cioma km/h!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego głos ostatecznie okazał się głośniejszy niż chciał ale chłopiec ani trochę się tym nie przejmował.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Ten samolot poleci! On „nie” upadnie! &#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak gdyby w celu pokazania jego niezłomnej wiary, chłopiec otworzył przepustnicę i przyspieszył Cubba. Podczas gdy dziewczyna trzymała się chłopca zaskoczona, on przesunął skuter równolegle do skrzydeł samolotu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdyby samolot upadł, to prawdopodobnie pociągnął by ich za sobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tyle że o słowie „gdyby” nie było mowy. Szefowi uda się to jakoś zrobić. Chłopiec był tego pewien.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy w końcu, siła nośna wytworzona przez długie skrzydła zwiększyła się na tyle że potrafiła utrzymać wagę samolotu dzięki prędkości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chwiejny lot nagle się wyrównał i te prawie czterdziesto-metrowe ogromne skrzydła podskoczyły do góry jak gdyby pociągnięte w stronę nieba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wzniósł się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Udało mi się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje krzyknęli prawie jak zsynchronizowani, powodując że Cub z chwilowego braku kierowcy zachwiał się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Samolot uniósł się jak gdyby przyciągany przez niebo powodując że błyszczał w porannym słońcu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego kierunkiem lotu była północ a jego wysokość około czterdziestu metrów. Lot całkowicie się ustabilizował.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;ZDJĘCIEEEE&amp;gt;&lt;br /&gt;
- Szefie, udało ci się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;- Taa, żebyś wiedział! &#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje mogli słyszeć oczarowany głos przez radio. Nie było wcale trudno wyobrazić sobie jego twarz po usłyszeniu jego podekscytowanego głosu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;- To uczucie jest wspaniałe…! Tak jak się czułem podczas mojego pierwszego lotu… nie, jest nawet lepiej! &#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
¬- ¬¬Proszę, naciesz się tym w pełni. Jak by nie było, my nie możemy wziąć w tym udziału.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna także, uśmiechała się na słuch jego rzadkiego burzliwego głosu za nim się zorientowała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;- Czuję się jakbym mógł teraz iść gdzie tylko zechcę… Nie wiem jak mogę wyrazić wam moją wdzięczność… &#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zatem podziękuj nam tak mocno jak tylko chcesz. Benzyną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej kapitalistyczne odezwanie jednakże, nie spotkało się z ironiczną odpowiedzią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;- Pewnie! Wieź tyle ile chcesz! To uczucie to wszystko czego mi trzeba! …Chciałem także pokazać ten krajobraz wszystkim, ale… nawet jeśli wszyscy by tu teraz byli, miejsca starczy tylko dla mnie.. więc ostatecznie wyszło by na to że tylko jak bym tutaj był, huh… &#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Samolot na wprost Super Cuba zaczął się łagodnie chwiać na lewo i prawo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef prawdopodobnie przechylał drążek ze względu na panujące w nim silne emocje. Jednakże, samolot był zaprojektowany do wykonania szerokich ósemek; o ile w stanie przetrwać większość ruchów to za to nie był w stanie wykonywać tych mniejszych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo to nadal, ten olbrzymi biały samolot był bez wyrazu piękny kiedy leciał po łuku lekko się przechylając.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Umm, szefie? Czy mógłbyś dać mi też się nim przelecieć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec odpowiedział na mamrot dziewczyny do radia poprzez szturchnięcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej, dziewczyno, to samolot szefa! To nie w porządku aby pytać go o coś takiego…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale przecież pomogliśmy my, czy nie? Chcę przynajmniej raz się nim przelecieć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie masz pojęcia jak się nim steruje, co nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale jest ktoś kto wie, czyż nie? Szfiiiieee, bardzo proszę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Porzucając wszystkie swoje pohamowania, dziewczyna zwróciła się do szefa przez radio z proszącym głosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż, szef nie ugnie się pod wpływem takiego głosu, więc chłopiec się tym nie przejmował.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;- Pewnie, czemu nie! Chcę wam to pokazać! &#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Huh?! – Wybełkotał chłopiec dziwnym głosem, jego oczekiwania całkowicie zaprzeczone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najwidoczniej dobry nastrój szefa okazał się bardzo przewyższać jego przewidywania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z drugiej strony, dziewczyna korzystając z okazji odezwała się pochylając się do przodu w stronę radia. – Umm… jeśli się o coś rozbiję, wybaczysz mi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;- Nie ma sprawy! Jedno czy dwa wgniecenia to nie problem aby je naprawić! Mamy nawet zapasową ramę! Możemy go naprawić tyle ra- &#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego głos się urwał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Szefie…? – Zapytała dziewczyna jednocześnie przechylając głowię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Brak reakcji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co się stało?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie wiem. Radio nagle ucichło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wziął radio-odbiornik w lewej ręce i spojrzał na jego ekran LCD. Bateria się nie rozładowała. Ani też szef nie był jeszcze po za zasięgiem sygnału. Ale też nie wyglądało jakby coś się zepsuło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …huh? Chłopcze, co to…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wskazała na niego. Nie na niebo, żeby być dokładnym ale na śnieżnobiały samolot tam się znajdujący.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przeciwnie obracające się śmigła, które szef dumnie pomalował na żółto aby sprawić by były widoczne z daleka prawie przestały się obracać. Nie wyglądało aby same się obracały tylko przez wiatr.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Piękny biały samolot który przestał się poruszać zaczął stopniowo opadać, przechylając się a bok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozbił się na lekko kołyszącej się zielonej ziemi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
•&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chłopcze!!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna szybko objęła chłopca w pasie, natomiast chłopiec otworzył przepustnicę Super Cuba na znak odpowiedzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec obrócił uchwyt na bok i zeskoczył z drogi w na pewno nie niską trawę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje pośpieszyli się na miejsce upadku które mogli zobaczyć między trawą jednocześnie przecinając każdą napotkaną trawę, która urosła na wysokość sięgającą im do pasa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostre źdźbła trawy przecinały ich odkryte policzki i ramiona, lecz mało ich to obchodziło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili Cub dotarł do miejsca gdzie trawa rosła krótsza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje nieświadomie wzięli oddech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym miejscu, które rozmiarowo przypominało mały kwadrat, znajdował się śnieżnobiały samolot.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego nos wbity w ziemię, delikatne plastikowe siedzenie w kokpicie zostało całkowicie zgniecione, skrzydło zostało złamane od uderzenia w ziemię a przezroczysta powłoka trzepotała na wietrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedyne części które ocalały z katastrofy to rama i konstrukcja ogona które wystawały z ziemi skierowane ku niebu które prawie wyglądały jak biała futurystyczna rzeźba..&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec z dziewczyną, którzy zamarli nagle doszli do siebie, zsiedli ze Super Cuba i pobiegli – w stronę tej „rzeczy która była samolotem”, nie przejmując się przewracającym Cubbem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chłopcze! Możemy to przesunąć?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa! Weź tamtą stronę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje chwycili za kadłub który wystawał z ziemi i podważając wyciągnęli go.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyraźnie mogli słyszeć jak skrzydła się skręcają ale żadne z nich się tym nie przejmowało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Konstrukcja ogona dotykała ziemi tam gdzie pojawił się zgnieciony kokpit.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Szefie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna z siłą zdjęła szybkę i zajrzała do środka aby – znaleźć nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ani nawet jego ubrania się nie ostały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwójka nie rozmawiała za wiele po całym zdarzeniu. A to dlatego że niebyło potrzebne żadne wytłumaczenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef zniknął. Nie tylko on, ale także jego ubrania i buty wraz z nim nagle zniknęły z kokpitu. Mikrofon radioodbiornika, który miał na sobie także nie można było nigdzie znaleźć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje dobrze wiedzieli co to oznaczało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef &#039;&#039;zniknął. &#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po krótkiej rozmowie postanowili przenieść resztki samolotu z powrotem do magazynu. Nie było żadnego specjalnego powodu żeby to zrobić, ale jakoś nie chcieli zostawić tego tak na zewnątrz, dlatego zajęli się tym bez sprzeciwu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako że samolot był okropnie zniszczony, transportowanie części nie było wcale trudne.&lt;br /&gt;
Rozłożyli na części co tylko mogli a tego czego nie potrafili, pocięli na części siekierą do rąbania drzewa i przenieśli z powrotem do magazynu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak szybko skończyli że wydawało się to nie do uwierzenia że wymagało to tyle wysiłku aby złożyć to w całość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szerokie niebo wraz z w pełni świecącym słońcem nie różniły się niczym od tych z przed godziny, ale jakoś wyglądały bardziej przyciemnione.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec z dziewczyną stali przed resztkami samolotu w magazynie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Ciekawe gdzie szef się udał. – Zamamrotała dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec potrząsł głową. – Przepraszam. Nie wiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nikt nie wiem. Kogo byś nie zapytał, na świecie nikt nie wiem gdzie inni znikają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żadne z nich nie zasugerowało, że mógł on po prostu zniknąć w nicość, ponieważ było to czego oni a także reszta świata się obawiała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wierzyli w niebo czy piekło, ale także nie chcieli wierzyć że ci którzy znikali po prostu przepadali tak jak to słowo sugeruje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kokpit, który składał się z absolutnego minimum materiału, całkowicie stracił swój pierwotny kształt ponieważ bezpośrednio zderzył się z ziemią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pedały i silnik były nadal jako tako nietknięte, ale zniekształcenie i uszkodzenia były duże sprawiając że było to mało prawdopodobne aby mogły wznieść się ku niebu raz jeszcze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skrzydła się całkowicie rozpadły i dwójka nie była w stanie naprawić ich skręconej ramy czy też potarganej powłoki. Rama kadłuba była w dobrym stanie, ale część łącząca skrzydła i element silnika, które były połączone z kokpitem zniekształciły się, a żółte śmigła połamały się na części wraz z dwoma lotkami całkowicie ułamanymi. Dzięki temu że samolot rozbił się przodem, konstrukcja ogona była nieuszkodzona, ale to nic nie zmieniało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie była biegła w mechanice, ale z łatwością mogła sobie wyobrazić jaki koniec czekał na te części.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Obawiam się, że nic nie możemy na to poradzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …na to wygląda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale szef powiedział, że w kontenerze były części zapasowe. – Zamamrotał chłopiec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna uniosła twarz. – Czy możemy więc to naprawić?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie wiem. Szef mówił że części było na tyle że można by było zbudować drugi samolot, ale bez sprawdzenia tak naprawdę nie będziemy wiedzieć ile ich jest.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Promyk który im się ukazał był zbyt słaby by go nazwać nadzieją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak z dziewczyną jedynie słuchali się poleceń szefa. W żaden sposób nie wiedzieli jak złożyć ten samolot w całość czy też na co powinni zwracać uwagę. Ponad to, nie było żadnego celu w składaniu kolejnego samolotu skoro szefa już nie było.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To co, idziemy? – Zasugerowała dziewczyna, wstając.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Idziemy? – Zapytał chłopiec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna odpowiedział mu z lekkim, sztucznym uśmiechem. – W podróż. Praca szefa się skończyła, ale nasza podróż ciągle trwa, co nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po poprawieniu swojego ubrania, dziewczyna ruszyła w stronę kąciku do spania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Prawda. Taa, ciągle jesteśmy w drodze. – Powiedział chłopiec i potrząsł głowę aby się pozbierać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgadza się. Koniec końców, ich celem był koniec świata.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mieli oni powodu ani czasu aby zatracić się tutaj w smutku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wyciągnęła mały skrawek powłoki z jej kieszeni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to ekstremalnie cienki kawałek polimerowej powłoki, który wyglądał jak papier do pakowania na pierwszy rzut oka. Na nim jednakże, znajdowały się czarne litery „Jonathan” napisane markerem. W tej bazgraninie ciągle potrafili wyczuć jego aurę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna włożyła ten kawałek powłoki jak zakładkę do środka ciężkiego podręcznika i położyła na wprost szczątek białego samolotu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwójka poszła do strefy na spanie aby pozbierać i popakować swoje rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ ostatnie dwa dni pozostawiły ich z lekkim bałaganem, potrzebowali oni trochę czasu aby się przygotować, niemniej jednak byli już do tego przygotowani więc udało im się załadować wszystko na Cubbiego w ciągu dwudziestu minut.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pamiętając o obietnicy szefa, napełnili oni bak Cubbiego paliwem i także zdecydowali się wziąć trochę jedzenia, takiego jak puszki z długą data przydatności do spożycia i ryż, ze sobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym, z cichym zrozumieniem między nimi, oboje zaczęli lekko sprzątać magazyn i szopę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z czasem gdy już skończyli wszystkie przygotowania i się spotkali przy swoim Super Cubie na rogu magazynu, zegar wskazywał ósmą rano.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co zrobimy z ciężarówką? – Zapytała dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy my w ogóle musimy coś z nią zrobić? Jak by nie było, nie jest nam potrzebna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …O mój! Wyboistej podróży na Cubbim ciąg dalszy, huh…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jeśli będziesz tak mówić, Cubbi się zacznie dąsać i się zepsuje!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To by było nie dobrze. – Zaśmiała się sztucznie dziewczyna i sprawdziła ich zaopatrzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mamy wodę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa, tak napełniłam nasze butelki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec także skończył sprawdzać Super Cuba i założył swój kask.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co? Czegoś nam brakuje?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Umm… Nie, w porządku. Powinno być. – Odpowiedziała dziewczyna, dwuznacznie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec przechylił głowę i zapytał czy może powinni zostać na trochę dłużej, ale jego propozycja została odrzucona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Według tego co szef nam powiedział, sąsiednie miasto jest kawał drogi stąd, prawda? Im szybciej ruszymy tym lepiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, masz rację. Więc to nie problem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. OK, OK!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednocześnie będąc klepanym po plecach, chłopiec usiadł na Cubbim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec przekręcił kluczyk w stacyjce, a wraz z tym jak zawsze rozpoczęło się lekkie brzęczenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po upewnieniu się że dziewczyna się go trzymała, chłopiec otworzył przepustnicę i odjechał, stając naprzeciw lekkiej grawitacji która się pojawiła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracając wspomnieniami, razem spędzili tutaj zaledwie tylko dwa dni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To pewnie tak się czuje osoba kiedy opuszcza miejsce z bolesną niechęcią. Jednocześnie widząc że nie było powodu aby zostać w tym magazynie, to uczucie było jak by coś zostawiali – coś drogiego – za sobą. Nic nie mogli zrobić z tą niechęcią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec poczuł jak dziewczyna przycisnęła swoją głowę do jego pleców i ścisnął uchwyt.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wystarczyło tylko kilka minut aby magazyn zniknął za wzniesieniami drogi w bocznym lusterku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie zatrzymał się nawet gdy słońce zakończyło swój obrót i zniknęło za horyzontem. Prawdą było także że trochę się spóźnili za sprawą błędu w wybieraniu właściwej drogi, ale główny powód był natury emocjonalnej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy chłopiec zamknął oczy, wszystko to co mógł sobie przywołać z twarzy szefa stało strasznie niejasne ze względu na znikanie. To samo tyczyło się jego postawy, jego głosu i sposobu w jakim się do nich zwracał. Prawie wszystko co definiowało szefa straciło swój kształt jak lód w gotowanej wodzie, topił się i wtapiał się w różnorakie wspomnienia chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za każdym razem gdy próbował sobie przywołać jego wygląd, który cierpiał z powodu rozpadu jego psychologii postaci, chłopiec tylko czuł jak gdyby miał uczucie deja-vu. A kiedy mimo to dalej się starał, jego bezdrożne myślenie skręcało i urywało się, pozostawiając tylko niewygodnie mdłości za sobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039; „- Może odpoczniemy tutaj?” &#039;&#039;&lt;br /&gt;
Chłopiec nie potrafił przemóc się aby to zasugerować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec często głaskał owinięte wokół swojego pasa ramiona dziewczyny podczas jazdy. Strata osoby bliskiej sprawiła że zaczął się niepokoić o jej istnienie, dzieląc prawie każdą chwilę z nią od trzech miesięcy. Na samą myśl co gdyby ona także znikła, chłopiec był zaatakowany niezwykle bolesną niepewnością i musiał pogłaskaj ponownie jej rękę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jego wiedzy, rozumiał on że było to bardzo mało prawdopodobne aby nagle znikła ponieważ była ona dopiero w początkowej fazie choroby. Ale podczas jazdy skuterem, nie mógł on tak po prostu zobaczyć jej twarzy. Chłopiec czuł się jak by dziewczyna mogła w każdej chwili zniknąć gdyby zapomniał o niej i przez to nie mógł się uspokoić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna, widocznie świadoma jego uczuć mocno uścisnęła go, przyciskając swoje ciało do jego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chcąc z nią porozmawiać, chłopiec otworzył usta i szukając tematu otwierał ją i zamykał ostatecznie by jednak ją zamknąć. Kiedy to powtórzył ten bezowocny cykl kilka razy:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Chłopcze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaskoczony jej nagłym głosem, jego zmarznięte dłonie zacisnęły się na hamulcu skutera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna krzyknęła ponieważ nagłe hamowanie wyprowadziło Super Cuba z równowagi. Najwidoczniej wystarczyło to aby obudzić otępiały korę mózgową odpowiedzialną za ruch – chłopiec pośpiechem wyrównał skuter i się zatrzymał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …P-Przepraszam. Nic ci nie jest?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej… czy naprawdę wszystko z tobą w porządku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wątpił w swój stan umysłu nawet bez dziewczyny pytającej go o to. To co spotkało szefa w żaden sposób nie usprawiedliwia takie zachowania podczas jazdy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zazgrzytał zębami w złości o swój delikatny umysł i spojrzał na niebo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Um. Tak po za tym, co chciałeś powiedzieć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Popatrz, czy ta okolica nie wygląda jak jakaś wioska czy coś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wyciągnęła swoją rękę z zza chłopca i przełączyła przycisk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przednie światło ich Super Cuba oświetliło ich otoczenie i ujawniło im opuszczony budynek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Masz rację…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie byli w stanie dostrzec szczegółów ponieważ światło wytworzyło wiele cieni, ale z pewnością był to czyichś dom. I nie było to tylko jeden lub dwa domy. Teraz gdy tak o tym pomyślał, ta ciągle trwająca sceneria łąk nagle się skończyła i w zamian dostrzegł on wiele zadbanych przez ludzi zagajników i pól.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wyciągnęła mapę z ich bagażu i na nią spojrzała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Trudno poznać, ponieważ nazwy poznikały, ale to jest prawdopodobnie mała wioska!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zgasił silnik i wyciągnął dwie przenośne lampy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oświetlona prze te dwa źródła światła, wygląd wioski stał się widoczny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopic usłyszał jak dziewczyna za nim wstrzymała oddech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ruiny. To co znaleźli to ruiny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwotnie, była to prawdopodobnie wioska sporych rozmiarów. Znajdowały się tam duże pola, wiele domów otoczonych dużymi terenami – jak to zwykle bywało na tej wyspie – wraz z zaparkowanymi małymi ciężarówkami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, niebyło tu ani jednej żywej duszy. Nie było tu ani jednego mieszkańca wioski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Większość budynków się zapadła pod naporem śniegu zeszłych zim, wyglądając jakby ktoś na nie nadepnął a te które się nie zapadły miały otwarte dziury w dachach. Prześcieradła które nadal wisiały na lince do suszenia zamieniły się w stare ścierki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdzieniegdzie mogli dostrzec mała ciężarówkę z otwartymi drzwiami. Gdzieindziej znaleźli torbę na środku drogi. Na środku pola znajdował się traktor który się tam zestarzał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo że wszędzie były oznaki życia, w pobliżu nie było ani duszy. Tylko wycie owadów i podmuch wiatru wypełniały powietrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec czuł jak jego bicie serca staje się cięższe. Znał to uczucie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stolica, bez imienna metropolia którą porzucili, miasto które straciło więcej jak 80% jego populacji i ich cała funkcjonalność, było takie samo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sklep spożywczy na drodze do szkoły, pomost ustawiony nad dużym skrzyżowaniem które opustoszało z braku samochodów i którego sygnalizacja świetlna przestała działać, bez świetlny wieżowiec na który się wpatrywał o zmierzchu w szkole.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego serce było pobudzone na rozpaczliwy brak ludzi tam gdzie być powinni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Chłopcze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna pociągnęła go za rękaw jego koszuli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec obrócił się i znalazł dziewczynę przyciśniętą do jego pleców mocno się trzęsącą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chłopcze… nie podoba mi się to miejsce. – Zamamrotała dziewczyna z jej wzrokiem zatrzymanym na jednym punkcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przedmiot który ją tak mocno przerażał był czerwoną torbą która leżała na drodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chodźmy. Nie chce tu być. Nawet na sekundę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Taa…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec skinął głową i szybko schował swoją lampę do kieszeni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zapalił silnik, założył swój kask, przyspieszył raczej ostro i ruszył ponownie po tej nocnej drodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ta wioska zbyt bardzo przypominała ich miasto&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapieczętowane wspomnienia zostały ponownie uwolnione i powodowały że po ich ciele przechodził zimny dreszcz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cisza ponownie spowiła tę wioskę.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou:Skrzyd%C5%82a&amp;diff=492007</id>
		<title>Tabi ni Deyou:Skrzydła</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou:Skrzyd%C5%82a&amp;diff=492007"/>
		<updated>2016-05-30T22:31:56Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: Created page with &amp;quot;==Rozdział 2 - Skrzydła==  Skrzydła  Chłopiec spojrzał na ciężkie, ciemne chmury na niebie.  Jeszcze przed chwilą, było to czyste niebieskie niebo ale zaraz potem chm...&amp;quot;&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Rozdział 2 - Skrzydła==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skrzydła&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec spojrzał na ciężkie, ciemne chmury na niebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeszcze przed chwilą, było to czyste niebieskie niebo ale zaraz potem chmury nadeszły zza horyzontyu i przysłoniły niebo. Prędkość z jaką to się stało można by nazwać błyskawiczną a o niebieskim kolorze który tam wcześniej był można było tylko pomarzyć, do tego stopnia że nie miało się pewności gdzie jest słońce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nieporuszona przez to otaczająca ich roślinność się nie zmieniła. Od czasu do czasu mijali jakieś farmy które zostały przygniecione przez śnieg zeszłej zimy, ale żadna z nich nie mogła służyć im jako schron przed deszczem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-... no cóż. Wygląda na to że zapowiada się przelotny deszcz. Mam nadzieję że wtedy już nas tu nie będzie...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie martw się! Ludzie zawsze mi mówili że jestem kochany przez słońce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A to pech. O mnie zawsze mówili że &#039;zwiastuje deszcze&#039;. Zgadnij dlaczego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Uh-oh-&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna zachichotała podczas obracania się. Chmury które stopniowo z czasem gromadziły się wyglądały jakby mogły w każdej chwili opróżnić zawartość którą ze sobą niosły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co jest złego w byciu lekko zmoczonym, ktoś może pomyśleć. Ale jest to tylko opinia ograniczona do tych na których w domu czeka gorąca kawa i suchy ręcznik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potrzebowali paliwo aby się ogrzać, sami musieli rozpalać ogień i natychmiastowo musieli suszyć swoje ubrania. Przeziębienie sprawiło by im wiele kłopotów. Nawet jeśli nie doprowadziło by to do najgorszej możliwej sytuacji, zawsze istniało ryzyko śmierci głodowej gdyby zostali zmuszeni do pozostaniu w jednym miejscu przez kilka dni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jeśli nic się nie zmieni, oboje się przeziębimy. Kto będzie opiekunem w tej sytuacji?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zwykle, wydaje mi się że ci którzy nie maja siły aby opiekować się innymi są pod opieką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A więc, jest to pojedynek kto pierwszy wyzdrowieje!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak sobię myślę... według moich osobistych przewidywań, ty wygrasz pojedynek, ale to ja będe tym który się śmieje ostatni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-... co chcesz przez to powiedzieć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wiesz, już to widzę gdy znowu zachorujesz po tym gdy przedwcześnie przywłaszczysz sobie zwycięstwo zgłaszając że &#039;wyzdrowiałaś&#039;. Bez żadnych podstaw, oczywiście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-.........&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trafił w dziesiątkę. Dziewczyna bywała uparta i pochopna od czasu do czasu. W rzeczy samej, sytuacja którą opisał była jak najbardziej możliwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A wtedy sam zjem całego arbuza! Ponieważ, przyprawiło by cię to o ból brzucha, czyż nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie zjesz! Zjemy go tylko gdy najpierw podzielimy go w wielkim konkursie piniaty! Zrozumiano?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Duży  arbuz który dostali od dyrektrora był, tak jak to oszacował, prawie dojrzały, wydając ładny dźwięk gdy się w niego pukało. Podczas gdy chłopiec poprostu czekał na odpowiedni czas aby go zjeść, dziewczyna najwidoczniej już zdecydowała jak zjeść arbuza. Rozpoczęcie wydażenia, podzielenia arbuza, zostało zaplanowane – bez brania pod uwagę jego opini.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przyznaję że twój plan brzmi świetnie... ale zdajesz sobie sprawę że nie mamy kija baseballowego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Uhm... to może to? – powiedziała dziewczyna, kopiąc tłumik Cub’a krótko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nawet o tym nie myśl! Zepsuje się gdy to zrobisz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak w sumie to, Cubby nie zepsułby się poprzez zdjęcie jego tłumika, ale chłopiec samowolnie nic nie mówił w tym temacie. Z jednej strony, nie miał chęci wyruszyć w drogę z wyjącym dźwiękiem jak gang motocyklowy, co więcej, niszcząc swój ukochany pojazd, Super Cub’a, tylko dla arbuza gdy w końcu udało się go naprawić parę dni temu wydawało mu się okrutne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh, no cóż, trudno. W takim razie będziemy musieli poszukać odpowiedniego kija gdzieś na ziemi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Tyle że, nie ma powodu by upierać się przy rozbijaniu go kijem. No bo, nie żebyśmy nie mogli go jakoś pociąć nożem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, jego pomysł od początku nie miał szans na bycie zastosowanym.  W jej głowie, przygotowanie arbuza było już postanowione na rozbicie go kijem. A on nie miał żadnych praw aby to zmienić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah, miejsce gdzie jest woda też by było świetne. Chcę zjeść go schłodzonego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna, która (jak można by się było tego spodziewać) całkowicie ignorowała jego opinie, poklepała arbuza na tylnym bagażniku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec w całości się z nią zgadzał w tym że tak duży arbuz rozwinąłby swoją pyszność tylko wtedy gdy będzie uroczyście podzielony. Było by to marnowanie aby zrobić z niego tylko deser.  Ze względu na to, oby dwoje byli tej samej myśli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tyle tylko że chłopiec nie mógłbyć takim samym optymistą jak dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomijając kij, wydawało mu się to nieprawdopodobne że tak łatwo znajdą miejsce z zimną wodą. Oczywiście, potoczek by się nadawał tyle że powinno się też zwrócić uwagę na obecny stan nieba. Było zbyt niebezpiecznie aby być blisko rzeki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo to, nie powiedział jej tego, z racji że nie miał powodu aby tłumić jej radość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od tego czasu, dwóch podróżników i ich Super Cub jechali przez jakiś czas, przejeżdżając od czasu do czasu przez pojawiające się skrzyżowania z pełną prędkością bez zwracania uwagi na światła drogowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powodem tego była oczywiście, pogoda. Ciągle się pogorszała, sprawiając że chmury stawały się ciemniejszy niż dotychczas: mimo że było ledwo po południu, było już tak ciemno jak wieczorem, a także raz na jakiś czas mogli zauważyć grzmot błyskający z pomiędzy chmór, które wyglądały jak ciasno sprężone kule kurzu. Z tego mogli łątwo ocenić że nie zostało wiele czasu aż rozpęta się burza z piorunami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy, gdy minęła szesnasta. Daleko na przodzie niezmiennej, prostej aż po horyzont drodze, odkryli coś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co to? Czy nie wygląda to na magazyn czy coś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie mam pojęcia... trudno stwierdzić z takiej odległości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdzieś na przodzie ich drogi, która przecinała krajobraz zieleni, znajdowała się nieutwardzona droga która obiegała od głównej drogi  pod kątem prostym. A dalej na przodzie, chłopiec mógł zobaczyć coś podobnego do magazynu zrobionego z ocynkowanych płyt żelaza które były całkowicie pokryte rdzą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gołym okiem, oczywiście nie był on w stanie widzieć tak dużo jak dziewczyna która miała lornetkę,  ale to co zobaczyli powinno być tym samym a już napewno podobnym biorąc pod uwagę odlegość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponadto, będąc w stanie zobaczyć coś samymi oczyma oznaczało że dotarcie tam z pomocą Cub’a zajmie kilka minut. Ponieważ nie było żadnych skrzyżowań aż do tamtego miejsca, na obecną chwilę postanowili zbliżyć się do budynku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka minut później.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z protestującym wykiem hamulców Cub’a, zatrzymali się powodując że przednie zawieszenie obniżyło się jeszcze bardziej przez ich ciężki załadunek. Z silnika unosiła się jakby para gorąca, której powodem prawdopodobnie jest chłopiec który nie ściągał nogi z gazu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Magazyn o którym myśleli był w dużo lepszym stanie niż jego widok z dystansu gdy go ujrzeli;  wprawdzie był pokryty rdzą, ale nie było w nim żądnych dziur.&lt;br /&gt;
&amp;lt;ZDJĘCIEEEEEEEE&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna zsiadła ze swojego siedzenia  i chłopiec zaparkował Super Cub’a pod dachem w strefie przeznaczonej do wyładunku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dopiero miało zacząć padać, więc jakoś udało im się nie wyglądać jak zmoczone kury.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Fiuu, dzięki Bogu że zdążyliśmy w czasie, - powiedziała dziewczyna z ulgą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Jeszcze nie pada, ale przypuszczam że tutaj będziemy bezpieczni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec spojrzał na magazyn znajdujący się za nim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Budynek złożony z żelaznych płyt, który stał samotnie otoczony przez nieskończoną zieleń, tak naprawdę nie był taki duży. Pod względem rozmiaru był podobny do małej hali sportowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z przodu budynku znajdowały się przesuwane metalowe drzwi przez które można było transportować dość duże przedmioty, ale tak jak w przypadku budynku one też były pokryte rdzą. Oglądając go można było odnieść wrażenie że nie dbano o budynek. Można by się spodziewać że były by przynajmniej jakieś ślady firmy odpowiedzialnej za utrzymanie go ale skoro nawet po tym nie było śladu, w takim razie budynek nie był w użyciu na obecną chwilę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym jak chłopiec zgasił silnik i zdjął kask, duża ciężarówka zaparkowana obok magazynu przykuła jego uwagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W porównaniu do od góry do dołu zniszczonego magazynu który wydawał się móc w każdej chwili rozpaść się na proszek tlenku żelaza, ciężarówka zaparkowana przy budynku posiadała srebrny błyszczący kontener. Wyraźnie było widać że ciężarówka  zbyt nowa aby pasować do tego miejsca i była ukryta zdala od drogi pod zwisającym dachem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Tam jest ciężarówka. Wygląda na to że będziemy mogli zaopatrzyć się w trochę paliwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dlaczego po prostu nie weźmiesz całej ciężarówki? Podróż z klimatyzacją jest przed nami!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Odpada. Czy może uważasz że posiadam prawo jazdy na nią? – powiedział chłopiec sztucznie się uśmiechając jednocześnie stawiając skuter na stopce po podprowadzeniu go bliżej pod magazyn żeby nie sięgnął go deszcz. Oczywiście nie zapomniał on o dokładym sprawdzeniu równowagi ze względu na ich delikatny bagaż.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Kogo obchodzi prawo jazdy? Podczas podróży nie spotkaliśmy ani jednego policjanta, czy też radiowozu. Poza tym, żaden z nas nie posiada prawa jazdy na motor a mimo to jeździmy na Super Cub’ie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chodzi mi o to że nie mam pojęcia jak się tym jeździ! To nie to samo co motorower gdzie możesz się wspomóc swoim doświadczeniem jazdy na rowerze. Jak spodziewasz się że mam prowadzić czterotonową ciężarówkę kiedy nawet nie zerknąłem na siedzenie kierowcy ani razu w ciągu życia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W takim razie znajdź kogoś kto cię nauczy, - powiedziała lekko strasząc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wzruszył ramionami, - Pewnie, gdy się ktoś taki znajdzie. –&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Znajdzie się! – zadeklarowała, przykuwając wzrok chłopca do siebie. Rządanie podstaw jej twierdzenia było wypisane na jego twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pierwsza rzecz, ślady stóp. Popatrz, - powiedziała dziewczyna, wskazując na ślady przy jej stopach. Wyschnięte ślady stóp które wyglądały inaczej od ich obuwia znajdowały się na całęj ziemi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Sądząc po ich rozmiarze, to mężczyzna. Wygląda na to że nosi sportowe obuwie, więc może jest w naszym wieku.  Biorąc pod uwagę stopień wysuszenia, przypuszczam że ślady były zrobione podczas deszczu około dwóch tygodni temu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...W skrócie, ktoś tu ostatnio był i może nadal jest?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dokładnie! Co ty na to? To nazywam ‘rozumowaniem’.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pusząc się, ułożyła dłonie na biodrach, gdzie chłopiec tylko westchnął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Jeśli byłby w takim wieku jak my, niemożliwym byłoby dla niego aby wiedzieć jak prowadzić ciężarówkę, czyż nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna zamarła w przybranej przez siebie pozie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak czy inaczej, jeśli te ślady należą do dorosłego z wiedzą, czy myślisz że z chęcią odda nam ciężarówkę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Całkowicie zabrakło jej słów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet dziewczyna była świadom jak ważną rzeczą był pojazd będąc pośród tej dzikiej --- wróć, miałem na myśli „rozległej” ziemi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście że była! Nie było szans aby zapomnieć kłopotów które sprawił im silnik Cub’biego kilka dni temu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, jeśli nam się poszczęści może uda nam się dostać od niego trochę paliwa. Ale przypuszczam że ciężarówki  tego typu są na ropę, więc jest tam chodźby benzyna?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ......&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej usta wciąż były zamknięte. Najwyraźniej nie była zbyt zachwycona gdy jej wniosek okazał się błędny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec odrócił się od ponurej partnerki i otworzych swoje usta i zawołał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Halooooooooo? Czy ktoś tam jest?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było odpowiedzi. Mimo że ściany były zrobione z blachy jego głos powinno dało się usłyszeć od środka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Może jak narazie wejdziemy do magazynu, zanim zacznie padać? Poza tym, może znajdziemy jakiś pręt który przyda nam się przy rozbijaniu arbuza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Głośne skrzypienie się rozszedło gdy blokada metalowych drzwi została zniszczona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wybrali duże wejście które było zaprojektowane do przewożenia przez nie rzeczy. Nie było łatwo otworzyć drzwi tylko za pomocą rąk ale zwykłe wejście z boku było zapieczętowane drutem w okół klamki a tylko wejście było zamknięte na zamek. W konsekwencji, było to jedyne wejście do środka. Oczywiście mogli by po prostu zbić szybę i w ten sposób wejść, ale zdecydowali przeciw temu pownieważ uważali to za nie stosowne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie wiedzieli, czy zapieczętowane drzwi to czyn osoby która tu „zamieszkuje”, ale sądząc po czerwonej rdzy pokrywającej drut, od miesięcy nie były otwierane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To samo, jednakże, dotyczyło przesuwanych drzwi. To stało się oczywiste kiedy rdza zaczęła odpadać z górnej szyny gdy drzwi były otwierane przez chłopca szarpiąc i pchając przy użyciu rąk i nóg.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stąd, one także nie wyglądały aby były w użytku. Właściciel musiał używać tylnego wejścia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No toooo... idziemy...!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z odgłosem, czerwona rdza jak deszcze spadła mu na głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakoś udało mu się otworzyć drzwi wciskając ramiona i nogi w szczelinę. Wygląda na to że siła także może być przydatna od czasu do czasu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No i... Haloooo? Jest tam kto?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wskoczyła do magazynu nawet nie próbując nawet zrozumieć trudności jakie musiał przejść chłopiec aby je otworzyć. A chłopiec, rozciągał swoje nogi na ziemi oddychając z wyczerpania. Wisieńką na torcie była rdza która go pokrywała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z tego co mogli zobaczyć, nie było tam żadnych szczelin przez które deszcz mógł się dostać do środka i konstrukcja magazynu wyglądała na dość stabilną aby wytrzymać burzę. Temperatura była w miarę chłodna, ogólnie sprawiając że było „komfortowo” – jeśli zignorowało się całą resztę! Jednakże, przez zapach pleśni i mroczną i ponurą atmosferę, nie mogli nazwać tego miejsca „komfortowym” ani trochę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z zewnątrz, wyglądało to jak zwykłe koszary złożone z metalowych płyt, ale to nie dokońca była prawda. O ile podłoga nie została niczym pokryta to termoizolujący materiał za to został użyty do pokrycia sufitu dodatkowo można było też zobaczyć lampy fluorescensyjne, tyle że wyłączone. Znajdowało się tam też słabe urządzenie do klimtyzacji do używania przy pracy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W każdym razie, było to miejsce o niebo lepsze do obozowania niż otwarta przestrzeń.  Skutkiem czego postanowili że dzisiaj tutaj rozbiją obóz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas otrzepywania rąk pokrytych rdzą, chłopiec się rozejrzał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ten budynek nie wygląda aby był używany jako magazyn.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co masz na myśli?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozpuszczając włosy – związane zwykle gumką do włosów aby jej nie przeszkadzały – obróciła się w stronę chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Widzisz jakieś artykuły codziennego użytku? Jakieś ślady? Jedyne co tu jest to...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To o czym mówił, czyli o rzeczach które trudno było zaliczyć do znajomych można było zobaczyć tu i tam. Na przykład ręcznie zrobione metalowe urządzenia podtrzymujące. Na niektórych biurkach, najprawdopodobnie stołach warsztatowych, znajdowały się narzędzia bez porównania lepsze od tych które sam miał w posiadaniu a także wiele różnych dziwnie kształtnych przyborów i narzędzi mierniczych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W całości, wyglądały one jakby były przeznaczone do konkretnego celu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgadza się, to coś jak...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...garaż?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Myślę że te narzędzia są do konserwacji i składania czegoś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystkie te narzędzia skierowane były w stronę urządzenia trzymającego zainstalowanego na środku pomieszczenia i wydawało się współgrać ze sobą. Nie wiedział co miało być umieszczone na rusztowaniach, ale czuł że było to miejsce przeznaczone do pracy nad jedną rzeczą dla wielu ludzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Kto tam?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje podskoczyli ze strachu przez nagły głos i szybko skierowali swój wzrok na drugi koniec magazynu, tylko żeby ponownie ogarnęło ich przerażenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tss...! Jak śmiecie otwierać drzwi i się tu tulić, cholerni zakochani... Co robicie w moim domu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był w średnich latach dwudziestych. Jego ubranie składało się ze zwykłych spodni i koszulki i o ile jego budowa ciała nie przypominała Adonisa to napewno było to ciało sportowca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tylko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tylko, to co zaskoczyło ich najbardziej była jego twarz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była&#039;&#039; śnieżnobiała&#039;&#039;. Postęp odbarwienia u dyrektora nie mógł się z nim równać. To co można było widzieć z jego skóry było kompletnie białe jak gdyby był częścią czarno-białej fotografi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie, ponieważ można było zauważyć cieniowanie, określenie śnieżnobiała może nie być dokońca odpowiednie. Brakowało mu koloru do tego stopnia że wydawało się jakby był wycięty i zastąpiony czarno-białym filmem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co? Czy moje oblicze jest aż tak niezwykłe?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Dość trochę. Jest to pierwszy raz gdy widzę kogoś z tak zaawansowanym postępem...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie jestem atrakcją. Idźcie sobie jeśli nic ode mnie nie chcecie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oh, właściwie to tak. Wygląda na to że będzie padać a nasz skuter daleko nas nie zawieźie. Proszę pozwól nam spędzić tutaj noc. Ponadto, możemy pożyczyć jakiś pręt czy coś podobnego czym moglibyśmy robić arbuza?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ......pręt?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Otrzymaliśmy ekstra-dużego arbuza od miłej osoby którą spotkaliśmy na naszej drodze, ale mieliśmy problem ze znalezieniem odpowiedniego przedmiotu aby go pociąć. Więc czemu by nie skorzystać z okazji i sprawić sobie trochę frajdy dzieląc go, tak to sobie pomyśleliśmy. Jednakże, brakowało nam odpowiedniego prętu w naszym bagażu, - powiedziała dziewczyna biegle wraz z idealnym przymilnym uśmiechem i przez kilka chwil właściciel budynku podejżliwie wpatrywał się w nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Proszę bardzo, możecie użyć czego chcecie. Tylko zdala od rzeczy których używam! – powiedział, kiedy wkońcu się poddał i ich zostawił, kierując się w stronę szałasu umieszczonego z tyłu pokoju. Najwidoczniej używał jednego z kątów magazynu, który odgrodził od reszty, jako miejsce spoczynku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna odetchnęła lekko i odwróciła się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chłopcze, słyszałeś go? Przyjmijmy jego dobrą wolę i chodźmy szukać prętu jako części przyjemnej przerwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- T-Taa...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec dołączył do poszukiwań z lekkim strachem przez jej przymuszony uśmiech który nie pozwoliłby mu odmówić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakby nie było, osoba nie powinna się jej sprzeciwiać w nieodpowiednim czasie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na początek, dwójka podeszła do rzędu stojaków na których znajdowały się narzędzia i inne różności i rozpoczęła szukanie przyrządu który najbardziej spełniał ich oczekiwania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chłopcze? Może to?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Masz zamiar rozbić arbuza kluczem do nakrętek? ...cóż, pomijając pomysł, ta długość się nie sprawdzi. Zbyt krótki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A to?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Młotek, huh... zamieni to w papkę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mmmhh... a zatem to musi być to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co ty niby masz zamiar robić tymi szczypcami do zdejmowania izolacji?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec był lekko oszołomiony przez dziewczynę która losowo pokazała mu co miała w zasięgu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale zauważył on że narzędzia tutaj, także były trochę dziwne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znajdowały się tu ich różne rodzaje i gatunki ale wszystkie były raczej małe. Wydawało mu się że mógł tu znaleźć sruby i nakrętki o różnych średnicach ale nawet rozmiarowo największe były dużo mniejsze od zwykłego standardu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna usiadł na rozkładanym krześle i obserwował ich swoim tępym wzrokiem gdy oni krzątali tu i tam szukając.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...hmph. Wycieczka jako para, mając gdzieś szkołę? Pewnie jesteście pewni siebie, dzieciaki?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie podsłuchała mamroczącego głosu za nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie przestając gmerać rękami, zaryzykowała kontratak cichym głosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oh? Ja uważam że to i tak dobre rozwiązanie lepsze od pijaka który się obija już w środku dnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Atmosfera się napięła. Z pewnościa ją usłyszał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ......jak gdyby bachor taki jak ty mógł mnie zrozumieć...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oh, ale wydaje mi się że mogę zrozumieć malutką część ciebie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna szybko wstała i obróćiłą się w jego stronę – i rzuciła coś tak szybko że nie sposób było to zobaczyć gołym okiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przedmiot który wylądował przed jego stopami z przewracającymi się kartkami był bez wątpiwości jej dziennik ucznia, który zawsze ze sobą nosiła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobrze przypatrz się mojej karcie ucznia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ......po co...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna podniósł go niechętnie ale skrzywił się gdy zobaczył otwartą stronę – jak gdyby patrzył na coś co nie miało sensu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej zdjęcie które było na jej karcie ucznia było już tak wyblakłe że trudno było stwierdzić że cokolwiek się tam znajdowało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej imię i numer ucznia całkowicie znikły, co znaczyło że dość trochę czasu minęło od kiedy zaczęła ‘znikać’.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna otworzył szerzej oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Moje objawy nie są aż tak rozwinięte jak twoje, ale w niedługim czasie będą! Cóż, jeśli o mnie chodzi, to tylko kwestia czasu? – przechwalała się z jakiego powodu, co spowodowało że spojrzał na nią lekko dziwnym wzrokiem, chociaż zaraz i tak odwrócił wzrok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hmph. To i tak tyle co nic...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- C...!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aby przerwać jej kontrę, mężczyzna rzucił jej kartę ucznia i odwróćił się do nich plecami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ......Lepiej zjedzcie tego arbuza szybko i idźcie stąd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mówiąc tylko te słowa wstał i zaciągnął zasłonę odgradzając się od nich i zasłaniając im widok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
✱&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ich poszukiwania okazały się być trudniejsze niż im się wydawało;  zegar wskazywał godzinę dziewiętnastą kiedy wyszli z magazynu ponieważ dali sobie spokój z szukaniem w jego wnętrzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciągle jeszcze nie padało ale ponieważ nie było już słońca, to poruszanie się bez latarki było niemożliwe było poprostu tak ciemno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Kh! Co za bezczelny stary pijak!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy nazywaniem go ‘starym pijakiem’ nie jest troche okrutnie biorąc pod uwage jego wiek?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co? Jesteś po stronie tego starego pijaka?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec uśmiechnął się sztucznie, oglądając ją kopiącą jeden z H-kształtnych znaków aby dać upust swojej złości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mów co chcesz, ale... jakby nie było pomaga nam pożyczając pręt.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Którego niema ani śladu! Dlatego powiedziałam ci abyś ściągnął tą rzecz i jej użył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale ta ‘rzecz’ to rura odpływowa od klimatyzacji. Zmartwi się gdy ją weźmiemy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dlaczego powinniśmy się przejmować?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Bo tak! – zaśmiał się chłopiec, wyciągając dwie latarki z torby przyczepionej do Super Cub’a. Jedną z nich podał dziewczynie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jak się miewa nasz arbuz? – mruknął chłopiec i stuknął arbuza palcem, powodując głuchy dobrze brzmiący dźwięk. Był dojrzały w idealnym stopniu. Bez wątpienia można powiedzieć że dzisiaj i jutro to najlepsze dni na jego zjedzenie. W przeciwnym razie będzie przejrzały. Jeśli do tego czasu nic nie znajdą, będą musieli podzielić go własnymi rękami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle chłopiec przypomniał sobie o ciężarówce zaparkowanej obok magazynu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatrzymał się na chwilę aby pomyśleć i pociągnął za zasuwak torby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No więc, co powinniśmy teraz zrobić?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh... co ty na to abyśmy zajrzeli do ciężarówki?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ciężarówki? Aah, tej zaparkowanej nazewnątrz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Prawdopodobnie, jest ciągle załadowana rzeczami, - oznajmił wydając się pewny siebie, dziewczyna podążała za chłopcem jednocześnie przechylając głowę w zdumieniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy udali się w stronę ciężarówki i zamknęli zardzewiałe metalowe drzwi, zasłona oddzielająca miejsce spoczynku lekko się poruszyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako że wyraźnie było zbyt ciemno, chłopiec włączył swoją latarkę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z daleka ciężarówka sprawiała wrażenie normalnej, ale gdy się zbliżyli okazała się większa niż można się było po niej tego spodziewać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Błyszczący srebrny kontener wyglądał dość nienaturalnie w porównaniu do stanu zniszczenia magazynu. Kolejnym znakiem że ciężarówka nie była używana w okolicy były raczej czyste opony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wygląda jak ciężarówka z wypożyczalni. Widzisz ten znak na tablicy rejestracyjnej? – wskazała dziewczyna .&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh, czy ten mężczyzna ją wypożyczył? Ciekawe dlaczego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No cóż, aby coś przewieźć. Prawdopodobnie. Jeśli o mnie chodzi to termin wypożyczenia już dawno minął. Jest przestępcą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Krótko się jej przyjrzeli, chodząc wokół pojazdu i odkryli że przynajmniej kontener nie był zamknięty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O ile nie wiedzieli co jest w środku, to za to mogli przypuszczać co mogło by się tam znajdować. Jak by nie było, była to załadowana wypożyczona ciężarówka zaparkowana obok magazynu przeznaczonego do poskładania czegoś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Więc... w środku jest to co przynależy do magazynu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak myślę. Jeśli nie jest w magazynie to pewnie jest tutaj, - wytłumaczył chłopiec i lekko złapał za klamkę drzwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec  skoczył na stopień i pociągnął za klamkę najsilniej jak tylko potrafił, po czym podwójne drzwi otworzyły się lekko skrzypiąc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Hę? Co to jest?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...To musi być...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
CZĘŚĆ 2:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
„Miejsce na drzemkę” może brzmi miło, ale tak naprawdę był to tylko narożnik magazynu, który był oddzielony kurtyną, za którą znajdowały się łóżka składane, a dokładnie to pięć łóżek. Ale dla chłopca i dziewczyny, których pościel składała się zwykle z kilku koców, było to boskie miejsce do spania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec położył się na łóżku i przykrył się kocem, aby nie sprawić sobie bólu brzucha. Wkrótce po tym zaatakowała go senność podczas pisania pamiętnika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ni długo po tym jedyny głos, który było słychać - dziewczyny - pomału cichł i chłopiec zapadł w spokojny sen.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
•&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzień zaświtał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dźwięk o niesamowitej głośności sprawił, że i chłopak i dziewczyna wyskoczyli z łóżek w tym samym czasie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- C-Co jest grane?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec, całkowicie zaskoczony, wyskoczył ze strefy na spanie i przesuwając kurtynę na bok rozpoznał źródło dźwięku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef wjeżdżał tyłem ciężarówki do magazynu przez przednie wejście szykując się na wyładunek rzeczy, która była w środku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na zewnątrz budynku była taka cisza, że chłopiec mógł usłyszeć ćwierkanie ptaków znajdujących się bardzo daleko. Najwidoczniej, pogoda była ładna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej, wy dwoje! Może byście tak wstali! Zaczynamy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- J-Już!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdzie się podział zapał ze wczoraj? Chłopiec szybko narzucił na siebie koszulkę i podskakując założył na siebie spodnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna, która spała na łóżku obok niego przerodziła się w wcielenie „przyciągania własnego pecha”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomijając jej wysoce stymulujące ubranie, które składało się z bielizny i koszulki, jej puste oczy były oczami osoby martwej. Jej całe ciało było spowite smrodem alkoholu a jej włosy były w takim nieładzie, że można było by ją pomylić z Meduzą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna najwidoczniej kontynuowała picie przez jakiś czas po tym jak chłopiec poszedł spać i teraz była przeklęta z dużymi podkrążonymi oczyma, które tylko wzmacniały jej niedociśnienie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um… cóż, dołącz do nas jak tylko poczujesz się lepiej!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wziął paczkę tabletek na ból głowy z ich przenośnej apteczki i położył je na kolanach dziewczyny, która częściowo zmieniła się w zombie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Według tego, co wiedział z własnych doświadczeń, to to, że dziewczynie zajmie kilka godzin zanim znów będzie się do czegoś nadawać. Bardzo możliwe, że nawet nie słyszała, co przed chwilą do niej powiedział.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z głębokim brzęknięciem silnik się zatrzymał po drugiej stronie kurtyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec poprawił swoje ubranie i wrócił zasłonę na swoje miejsce. Nie zrobił tego ze względu na pannę, która była po drugiej stronie, ale ze względu na groźną karę śmierci, która by go czekała z podejrzenia o zapomnieniu, że po drugiej stronie jest panna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W porządku, szefie.  Co robimy najpierw?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Sprzątanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Sprzątanie…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie miał zapytać jak mają posprzątać coś, kiedy nawet jeszcze nic nie zaczęli robić, ale natychmiast go oświeciło, kiedy rozejrzał się po hali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znajdowało się tam ognisko, które wczoraj rozpalili na samym środku gołej ziemi. Cóż, było już zgaszone, ponieważ nie używali go, jako źródła ciepła, ale problemem było to, co znajdowało się wokół niego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niezliczone puste puszki i paczki po przekąskach były porozrzucane na około. A najważniejszym problemem były wymiociny, które można było zobaczyć w kilku miejscach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- … Nie musieliście pić aż do momentu, w którym zbierało was na rzyganie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie mam wytłumaczenia… Wybacz, ale nic nie pamiętam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec dołączył do szefa w spuszczaniu ramion, wzdychając.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozważał w myślach, czy mózg dziewczyny jest wyposażony w funkcję uczenia się, biorąc pod uwagę incydent z kukurydzą i obecne potknięcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No cóż, zostaw to mnie, a wyrzucę to… coś. Mam jeszcze kilka innych rzeczy do przygotowania, więc w między czasie zajmij się sprzątaniem wnętrza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zrozumiano…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wypuszczeniu lekkiego oddechu, chłopiec skierował się w stronę schowka na szczotki znajdującego się w rogu budynku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …A tak po za tym, co się stało z tą małą, o tam?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jest w bezruchu, ponieważ ma kaca i niedociśnienie. Przez jakiś czas nie będzie się ruszać!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef zebrał kałuże z miną przepełnioną mieszanymi uczuciami i wlał je do wiadra.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;A teraz żałuj, że bezmyślnie wyciągnąłeś alkohol na stół! &#039;&#039; – wyszeptał chłopak w myślach jednocześnie oglądając szefa, gdy ten szedł opróżnić wiadro z twarzą jak gdyby przenosił w rękach wysoce radioaktywną substancję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dobrze więc! Najwyższy czas zacząć przydzieloną mu pracę, ale było jeszcze coś do zrobienie przed tym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec, z dumnie uniesioną głową, uklęknął przy ich bagażu i wyciągnął świnkę. W rzeczy samej, była to ich ceramiczna świnka przeciw komarom!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to w środku czy na zewnątrz, zawsze trzeba być uważnym. Podczas jazdy nie przywiązywali do tego dużej uwagi, ale że w pobliżu było wiele łąk równało się to z taką samą &#039;&#039;dużą &#039;&#039; ilością owadów. Jest to obowiązkowe, aby przedsięwziąć środki przeciw owadom, gdy się zostaje przed jakiś czas w jednym miejscu, aby pracować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A zatem, chłopiec umiejscowił naładowaną kadzidłem w kształcie spirali świnkę na środku magazynu gdzie wcześniej znajdowało się ognisko i rozpoczął sprzątanie podłogi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W przeciwieństwie do chłopca, który radośnie rozpoczął pracę, pobudce dziewczyny towarzyszył duży dyskomfort.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej głowa boleśnie pulsowała a jej żołądek był w stanie żalu przez zgagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powód był oczywisty. Było to prawdopodobnie przez wlanie zbyt dużej ilości alkoholu wczoraj – a raczej, to na pewno był ten powód.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ucieszona alkoholem, którego od dłuższego czasu nie widziała, przez przypadek dała sobie na luz zbyt mocno. Lub żeby być dokładnym, nawet nie pamiętała czy dała się ponieść, więc możliwe, że było to największe nadmierne picie, jakiego się dopuściła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz była w zgodzie z prawdą, że alkohol powinno się pić z umiarem – cóż, pierwotnie dziewczynie takiej jak ona nie było dozwolone spożywanie alkoholu w pierwszej kolejności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Ueh… gh…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna instynktownie zakryła usta czując jak jej żołądek podchodzi do gardła, ale udało się jej zatrzymać odruch wymiotny i ratując swój koc poprzez masowanie swojego brzucha.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wygląda na to… że nieźle przegięłam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna miała śmieszny smak w ustach a jej zęby były dziwnie gładkie, co naprowadziło ją na przypuszczenie, że już kilka razy zwymiotowała. Co więcej, jej żołądek był pusty mimo tego, że do późnej nocy piła i jadła. Ponad tym wszystkim było jeszcze uczucie szorstkości w gardle i jej głos, który był w ponurym stanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, kto rano wstaje temu pan Bóg daje! Zrzucając koc na bok, dziewczyna wskoczyła do tenisówek, które znajdowały się obok jej składanego łóżka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie coś wylądowało na jej stopie wraz z lekkim uderzeniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z uniesioną brwią, dziewczyna leniwie podniosła rzecz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-… Tabletki na ból głowy…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po za w połowie pustą paczką tabletek przeciwbólowych, była tam także mała wiadomość, na której było napisane „Nie przemęczaj się i odpocznij” w znajomej jej pisowni. Nie była podpisana, ale oczywistym było, kto był autorem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle, dziewczyna zauważyła dwu litrową butelkę, której używali do przechowywania wody pitnej. Obok niej była odwrócona szklanka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-…Jejku… mój towarzysz okazuje troskę w najdziwniejszych momentach… - dziewczyna uśmiechnęła się krzywo i napełniła szklankę wodą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez klika chwil dziewczyna trzymała butelkę przyłożoną do boku ciała, aby schłodzić się a także, aby poczuć orzeźwiającą wodę przez cienki polimerowy materiał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potem, przyjmując przysługę chłopca, dziewczyna wzięła dwie tabletki z paczki i wrzuciła je do ust., Kiedy je przełknęła popijając wodą, uczucie chłodu rozprzestrzeniło się w jej żołądku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za pomocą rękawów dziewczyna otarła krople wody, które spływały jej po szyi przy okazji znajdując kolejną rzecz na stojaku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wilgotny ręcznik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy on chce abym się wytarła? …Jejku… nie znam nikogo, kto byłby lepiej przygotowany od niego… - westchnęła połączeniem radości i zaskoczenia i przyjęła jego przysługę raz jeszcze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Południe. Pogoda była ładna, a niebo pozbawione chmur.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oh, ty? Już kac ci przeszedł? – Przywitał się szef, który właśnie oparł śmietniczkę na rogu magazynu, jednocześnie ocierając pot ręcznikiem zarzuconym na barku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Ciągle jeszcze mnie trzyma, ale już jest lepiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie kłamała. Dzięki tajemniczemu efektowi tabletek na ból głowy, ból, który dręczył jej skroń i czoło prawie już znikł a także czuła się także odświeżona po przemyciu się i ubraniu nowej bielizny. O ile nie była jeszcze w pełni sprawna to nic nie stało na przeszkodzie, aby mogła zająć się drobnymi pracami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W każdym razie! Przepraszam, że musiałeś za mnie posprzątać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To nic, młoda. I tak nie ma jak sprawdzić, które, do którego należały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Prawda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może i zachichotała, ale szczerze mówiąc, niewyraźne wspomnienia podpowiadały jej, że odpowiadała za przynajmniej połowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A tak po za tym, gdzie jest chłopiec?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Powiedziałem mu żeby zajął się wyrzuceniem śmieci. Powinien być lada moment z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Śmieci &#039;&#039; prawdopodobnie odnosiło się do pustych puszek i opakowań ze wczoraj. Wygląda na to, że jej poleganie na jego docenionej opiece było okazane nawet tutaj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc, masz jakieś zadanie dla mnie? – Zapytała i spojrzała na podłogę — nie, gołą ziemię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Większość pozostałości po wczorajszej uczcie były uprzątnięte. Co zostało to tylko popiół i kawałki węgla drzewnego na środku. Nie wyglądało, aby miała dołączyć do sprzątania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zobaczmy... Chcesz mi pomóc z czymś poważniejszym? – Szef się za szczerzył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna lekko się wahała, ale mimo to poszła za nim i weszła na stopień kontenera ciężarówki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobra, wynieśmy te części z kontenera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- T… Taa…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oby dwoje weszli do kontenera. Dziwnym trafem, rozłożony HPA wydawał się masywniejszy niż dzień wcześniej. Dziewczyna wiedziała o tym typie samolotu tylko z opowiadań innych. Nie miała żadnego pojęcia, do czego służyła każda część.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie martw się. Nie proszę cię abyś złożyła to sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Po prostu rozmieść części, które ci dam tam gdzie jest to napisane w instrukcji, tej tam. Większe części zostawimy, kiedy chłopiec wróci, więc na razie zajmiemy się tylko małymi. – Powiedział szef, gdy wchodził głębiej do kontenera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O ile samolot załadowany na cztero-tonową ciężarówkę był raczej przestrzenny, to jego powierzchnia nie była szczególnie duża. Było tam wiele luk, więc z łatwością mogli się przemieszczać wewnątrz kontenera. W odniesieniu do ciężaru, samolot był lżejszy od dziewczyny. Te rzeczy po za zakres jej wiedzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W porządku. To będzie pierwsze. Możesz położyć to na stole do pracy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzymając w ręku jedną z części podał ją jej. Nie ważne jak mało doświadczona była z maszynami, to nazwę tej części znała. Była to oś połączona z dwoma łopatkami – znana także, jako „śmigło”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zrozumiano.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W chwili, gdy ją wzięła, natychmiastowo zrozumiała, dlaczego podał ją jej tak niedbale.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ona naprawdę była lekka. Dziewczyna była zaskoczona – nie tylko przez to, że część była tak cienka jak papier, ale także przez fakt, że mogła ją trzymać tylko za pomocą dwóch palców, mimo że dwie łopatki osiągały długość prawie 140 centymetrów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie do wiary…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Prawda? Można powiedzieć, że śmigło definiuje jak bardzo musisz pedałować, dlatego włożyliśmy sporo pracy w rozwinięcie go i stworzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W jego spojrzeniu skierowanym na śmigło można było dostrzec coś bardzo specjalnego. Dziewczyna nie wiedziała o nim ani o jego współpracownikach dużo, ale mogła się domyśleć, że wszystkie te części, wliczając w to niezwykle lekką płytę, były wypełnione ich marzeniami i silną wolą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myśląc o tym w ten sposób, śmigło w jej rękach nagle stało się cięższe od kamienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do momentu, gdy ją położyła na stole, dziewczyna traktowała tą rzecz jak dziecko, z największą uwagą – nie ze względu na szefa, ale dlatego że sama tak chciała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale powiedz, czy ten śmieszny kształt też ma swój powód?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozumieniu dziewczyny, śmigło zwykle wyposażone było w dwie lub trzy proste łopatki. Czy raczej, jest to jedyny sposób, w jaki mogła go sobie wyobrazić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Śmigło przed jej oczyma, jednakże, było z pewnością dwu łopatkowe, ale jego kształt był raczej niespotykany. Łopatka była wykonana w kształcie łagodnego pół księżyca, stąd bardziej przypominało kuchenny wentylator niż śmigło. Co więcej, dziewczyna także zastanawiała się, dlaczego było pomalowane na żółto, podczas gdy pozostałe części były białe. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah, taa, kształt jest jedną z ważniejszych rzeczy. Jest zrobiony w ten sposób, aby wydobyć jak najwięcej z wolno obracających się prędkości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale czemu są tylko dwie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak, było to, co zastanawiało ją najbardziej: były dwa takie dwu łopatkowe śmigła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Heh… to… tajemnica.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ułaa, no wiesz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef za szczerzył się jednocześnie patrząc na urażoną dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Trochę cierpliwości. Tylko poczekaj aż będzie gotowy. Po za tym, następne jest to. Połóż to na urządzeniu trzymającym, które jest oznaczone, jako „A”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Łaa, łaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Duża skrzynko-podobna rama została jej podana ze środka kontenera, którą ona, zaskoczona, próbował utrzymać w jej rękach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to opływowy obiekt, który wyglądał jak równoległobok z zaokrąglonymi rogami i był stworzony z białego błyszczącego materiału, całość rozmiarem przypominała szefa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, było tak lekkie jak piórko, które ponownie nie odzwierciedlało jego wyglądu. Dziewczyna bez problemu była w stanie trzymać to w jednej ręce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzymając to w powietrzu, dziewczyna przyniosła to na wskazane miejsce na raczej chwiejnych nogach. Stojak najwyraźniej był specjalnie zaprojektowany, aby utrzymać tą cześć, więc był idealnie dopasowany i solidnie trzymany przez metalową ramę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale czy ta rama to nie… plastik?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Materiał, z jakiego rama była wykonana był całkowicie biały a w dotyku, o ile było jej wiadomo, przypominał plastik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa, zgadza się. Ale nie jest to zwykły plastik, tylko PWW.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- PWW?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Plastik wzmacniany włóknem. Posiadana on ‘kość’ wytworzoną z włókna węglowego, wewnątrz, że się tak wyrażę. Powiem ci, że to strasznie trudne. – Wyjaśnił, uśmiechając się. Szef głaskał białą budowę z uśmiechem przypominającym małego chłopca, który dostał nową zabawkę. - … Heh…, kto by pomyślał, że będę latał tym cudeńkiem… czy ja czasem nie śnię?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Może powinnam cię uszczypnąć? Może się obudzisz? – Zamamrotała dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef śmiał się tylko na twarzy jednocześnie pracując. – Wybacz, że muszę cię rozczarować, ale będę latał tym cudeńkiem nie ważne czy to sen czy nie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wzięła oddech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyczuła, że ten lekki jak piórko samolot był dziełem życia, marzeniem mężczyzny stojącego przed nią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No dalej, o to pierwsze skrzydło. Chwyć za drugi koniec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ułaa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna pośpiesznie złapała za drugi koniec skrzydła, które wyłoniło się z kontenera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skrzydło, które w rzeczywistości było tylko szkieletem, było pokryte materiałem, który wyglądał jak przezroczysty winyl. Tak bardzo, że dziewczyna nieświadomie wyszeptała, - To wygląda jak zapakowane pałeczki… -&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Aż tak się nie mylisz, ponieważ jest to specjalna makrocząsteczkowa błona, w którą zapakowaliśmy szkielet wytworzony z PWW.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W porównaniu do ramy, którą przeniosła przed chwilą, skrzydło było wyraźnie masywniejsze i miało pewną wagę. Pod względem długości były takie same, więc szef i dziewczyna musieli przemieścić je z największą uwagą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- N-Nie są one zbyt długie? Chodzi mi o to, że nie złamią się w czasie lotu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ugną się, ale nie martw się: tak je wyliczyliśmy, że się nie złamią. Po za tym, mniej więcej taka długość jest potrzebna do latania! Jeśli spojrzysz na proporcje…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Odpuszczę sobie szczegóły. Nigdy nie byłam dobra z fizyki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna na starcie odrzuciła wszelkie próby, aby zrozumieć zasady na całość się opiera i ostrożnie umieściła koniec, który trzymała, na urządzeniu do tego wyznaczonym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale fizyka jest fajna, wiesz? I jest przydatna w codziennym życiu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wolę gimnastykę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Gh… jestem słaby, jeśli chodzi o praktykę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Akceptując jej odpowiedz za względu na podejrzaną reakcję, on także odłożył skrzydło na dół.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz, gdy już umieścili kilka części, okazało się widocznym, że urządzenia trzymające były tak umiejscowione, że samolot stałby po przekątnej w magazynie zamiast twarzą do drzwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co było oczywistym, ponieważ było to jedyny sposób by jakoś zmieścić te ogromne skrzydła wewnątrz magazynu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobra, następne będzie lewe skrzydło. Pokaż mi trochę tej twojej siły, nałogowcu-sportowy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pewnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna, już przyzwyczajona do pracy, wskoczyła do kontenera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
•&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Uff… zajęło mi to więcej czasu niż się spodziewałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec opadł na matę tatami z bocznym spojrzeniem skierowanym na energiczny i iskrzący się ogień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znajdował się on w szopie za magazynem zbudowanej z prefabrykatów. Najwidoczniej pierwotnie był przeznaczony do spędzania w nim przerw przez pracowników i był nawet dobrze zbudowany. Znajdował się tam przewód wody, tyle że nie do użytku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za oknem znajdowała się metalowa beczka postawiona na bloku z cementu, pod którym palił się ogień. Całość, w dużej mierze przypominała tradycyjną kąpiel w beczce – z jednym wyjątkiem, że woda w środku się gotowała, zamieniając to na śmiertelny żelazny kocioł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Beczka była przykryta wiekiem, które było połączone rurą na jego środku z drugą beczką, umiejscowionej nieco niżej. Z boku drugiej beczki wychodziła kolejna rura, która tym razem była połączona do wieka dużo mniejszej trzeciej beczki. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z pewnością obywatel cywilizowanego świata bez wątpienia zastanawiałby się, co to za okultystyczny rytuał, w dzisiejszej Japonii za to nie był to wcale taki rzadki widok. Był to oczyszczacz wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwsze dwie beczki zawierały wodę deszczową. Woda w pierwszej beczce była gotowana, wytwarzając parę wodną, która potem przechodziła do drugiej beczki gdzie się schładzała dzięki zimnej wodzie otaczającej przewód. W momencie, gdy para przechodziła do trzeciej beczki była już z powrotem wodą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W skrócie, po przez użycie pary wodnej, która już raz wyparowała uzyskiwali oni czystą wodę wolną od zanieczyszczeń i bakterii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Japonii było sporo wody, ale większość z niej nie była czysta na tyle, aby można było się jej od tak napić. Tylko kilka oczyszczaczy wody pozostało nienaruszonych w tych czasach ruiny, więc często spotykali oni takie oczyszczacze podczas ich podróży – i nauczyli się ich używać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak po za tym, źródłem ciepła dla tego oczyszczacza były śmieci. Powodem tego najwidoczniej była możliwość pozbycia się śmieci i ugotowania wody jednocześnie. Chłopiec był nieco zmartwiony o zawartość wydzielanych dioksyn, ale uspokajał się mówiąc sobie nie było tam aż tyle śmieci. To nie tak, że tylko użył śmieci, jako źródła ognia; użył także trochę drewna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powodem jego zmęczenia było przelewanie przechowywanej deszczówki do beczek. Nie były one jakieś duże, mi to mogły pomieścić 44 galony, co w przeliczeniu dawało jakieś 200 litrów. Biorąc pod uwagę, że wiadro, którego używał do przelewania mieściło 5 litrów, przelał on wodę do beczki jakieś 40 razy. O ile młodość oszczędziła mu bólów pleców, to za to na pewno może się spodziewać bólu mięśni następnego ranka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale praca indywidualna też miała swoje dobre strony: chłopiec rozgościł się na ziemi, w pełni wyciągając swoje ręce i nogi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapach mat tatami pod nim i lekka bryza sprawiła, że stał się śpiący.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był on wypełniony obojętnym uczuciem i mógłby pójść spać w każdej chwili. Jedyną rzeczą, która trzymała jego oczy otwarte, ledwo co ale jednak, były dźwięki wydawane przez cykady w oddali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo że chłopiec już dawno dał sobie spokój z noszeniem marynarki swojego zimowego mundurku, mając jedynie biała koszulę i krawat, letnia temperatura stała trudno do zniesienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomimo bycia w regionie bliskiej granicy na północy kraju, lato było upalne nawet tutaj, co w sensie mogło być także zaletą kraju z czterema porami roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle, chłopiec zauważył szeroko otwartymi oczami zmianę w jego krawacie, który miał raczej prosty niebieski styl i był częścią mundurku należącego do jego szkoły. Gorąc go poluzował tak bardzo, że się wydłużył i wyglądał jak krawat pracownika biura na imprezie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Krawat powinien mieć przyszyty herb jego szkoły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 Jednakże, nie można było dostrzec ani jednej nici na miejscu, w którym powinien być wszyty, degradując ten monotonny niebieski krawat do poziomu krawata, który jest po prostu niebieski.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …… No popatrz. W końcu, nawet imię mojej starej szkoły zostało «stracone», huh…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zjawisko, które powoli korodowało świat nie miało żadnej oficjalnej nazwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ani medyczne kręgi, które zawsze z chęcią przypisywały długie naukowe nazwy do każdej małej rzeczy, ani też naukowe kręgi, które normalnie próbują stworzyć skomplikowane formuły, dały temu zjawisku imię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet masowe media, które tak lubią wymyślać niesmaczne nazwy zawiodły w przyznaniu temu tajemniczemu zjawisku wyniosłego imienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu, ktoś zaczął używać zwykłego słowa „znikanie”, które potem się rozniosło i przyjęło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nikt nie był w stanie wyjaśnić, co spowodowało rozprzestrzenienie się tej choroby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sławni uczeni z całego świata już od jakiegoś czasu próbują z całą ich mocą odkryć jej pochodzenie, ale jak na razie nikt nie potrafił dać logicznego wyjaśnienia. Nie było nawet wiadome, dlaczego objawy były różne dla ludzi i zwierząt, a także przedmiotów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choroba w rzeczywistości zaczyna się raczej bezboleśnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najpierw, twoje „imię” jest stracone. Nikt już nigdy więcej nie jest w stanie go sobie przypomnieć, wliczając w to zarażoną osobę. Imię znika bez śladu ze wszystkich książek, cyfrowych dokumentów i wszystkich innych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po drugie, twoja „twarz” jest stracona, znaczy to, że znika z każdej fotografii, na której się znajdujesz. Nie ma znaczenia czy to cyfrowe zdjęcie, obraz czy nawet we wspomnieniach innych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po trzecie, twój „kolor” jest stracony. Twój wygląd staje się czarno biały, taki jak aktorzy w czarno białych filmach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po czwarte, twój „cień” jest stracony i nawet światło przez ciebie prześwituje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatecznie, sama twoja „istota” jest stracona i znika w nicość. Wszystko, co zapisałeś potomności znika, czy to obrazy, zapiski, wydruku czy też nagrania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedyną rzecz, która zostaje jest wspomnienie ludzi, którzy cię znali w formie uczucia, że „ktoś taki jak ty był”. Niejasne wspomnienie, które nie zawiera ani twojego imienia ani twojej twarzy. Koniec następuje w momencie, gdy nawet te wspomnienia zanikną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko, co osoba zostawiła na świecie, wliczając w to samą siebie, znika nie zostawiając najmniejszego śladu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prędkość postępowania znacznie się różni między ofiarami. Niektórzy znikają w momencie rozprzestrzenienia się choroby, gdzie dla innych postępowanie się nagle zatrzymuje, pozostawiając ich przy życiu. Ale ogólnie można powiedzieć, że postępowanie po prostu ekstremalnie zwalnia. Już cztery miesiące minęły, od kiedy imię chłopca zostało «stracone».&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie ma żadnych podobieństw między zarażonymi – choroba naprawdę rozprzestrzenia się losowo. Podczas gdy rząd znalazł się w pozycji nieumożliwiającej rozwój nad badaniami – nie było nawet wiadomym ile ludzi stało się ofiarami choroby – kraj powoli przestawał poprawnie funkcjonować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od tego czasu minął trochę ponad rok. Rządu już nie było a jedyne wsparcie, jakie istniało, zawodziło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obywatele, którzy pozostali tu i ówdzie zaczęli blisko ze sobą dobrowolnie współpracować, starając się utrzymać strefę życia, w której mogliby przetrwać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tyle że atmosfera życia tutaj na północy okazała się całkowicie inna od tych podobnych do slumsów w mieście, w którym chłopiec i dziewczyna żyli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- HEJ, CHŁOPCZE!! Przestań się obijać! Wstawaj!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Uah?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozgniewany krzyk, który przeszedł przez otwarte okno sprawił że chłopiec podskoczył jak pułapka na myszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ty obiboku… jak śmiesz ucinać sobie drzemkę, podczas gdy twój kompan tak ciężko pracuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec był dosłownie sparaliżowany ze strachu przez ponurą minę dziewczyny, która była skierowana na jego osobę przez ekran drzwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Dostanie mi się. Niebezpieczeństwo. &#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Z-Zrozumiano. Już idę!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zacznij w końcu pracować! Szybko!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zagrożony przez walenie w ramę okna z za pleców, chłopiec szybko wskoczył do swoich tenisówek i wyskoczył z szopy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie popędzaj mnie tak… Sama spałaś do późna dzisiaj…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ponieważ musiałam wczoraj zostać do późna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- … dobrowolnie, znaczy się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W następnym momencie chłopiec został uderzony w szybki jak błyskawica, niepochamowany cios ciałem, który przeszył go z wspaniałą precyzją tam gdzie bolało najmocniej i pokazało mu deszcz iskier.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy wrócili, szef spojrzał na nich ze zwątpieniem w oczach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Huh? Teraz to ty jesteś blady jak ściana?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …zostaw mnie w spokoju!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef przechylił swoją głowę w odpowiedzi na tą wypowiedz głosem wysokim jak dźwięk komara, ale szybko wrócił do swojej pracy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Więc, jak daleko zaszliście podczas gdy mnie nie było?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wyciągnęliśmy wszystkie części i narzędzia. To była ogromna ilość pracy, mówię ci, - Powiedziała dziewczyna dumnie i wskazała na dobrze rozmieszczone części. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciężarówka, która zajmowała dużą część tego raczej przestrzennego magazynu została już wycofana. Ciężar rzeczy, które można było zobaczyć nie wyglądały jakby potrzebowały całej cztero-tonowej ciężarówki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, każda część z osoba była raczej duża, co prawdopodobnie było powodem, dlaczego kontener o takiej pojemności był potrzebny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy HPA normalnie nie mogą być podzielone na więcej części?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh? Ah, spójrz na to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef podszedł do stołu warsztatowego i wziął coś, co przypominało plan. Nie był zbyt szczegółowy, a zatem pewnie użyty tylko do złożenia części w całość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Im bardziej rozbijesz swoje komponenty na mniejsze, tym więcej części będziesz potrzebował do ich połączenia. Biorąc pod uwagę wagę i stabilność, takie rozwiązanie powoduje problemy. Zwłaszcza, że materiał użyty to plastik – nie możesz po prostu użyć śrub i nakrętek, ponieważ jest możliwość uszkodzenia przy samym skręcaniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc te olbrzymie skrzydło to… sama w sobie jedna wielka część?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa! Używając plastiku wzmacnianego włóknem i wtryskarki to formowania dużych przedmiotów stworzonego przez naszą drużynę dzięki zarwaniu paru nocek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …używając &#039;&#039;czego &#039;&#039;? – Zapytała dziewczyna od niechcenia, mając problemy nadążając za nim i nie wyglądając jakby jej specjalnie zależało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef, jednakże, rozpromienił się jeszcze bardziej. Gdyby nie stracił swojego koloru, jego twarz na pewno by się zarumieniła od ekscytacji. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W porządku, malutka, nadstaw uszy: kiedy formowaliśmy plastik, w rzeczywistości połączyliśmy dwie duże formy i wstrzyknęliśmy materiał, tyle że tak je skonstruowaliśmy sprawiając że ruchome części, na koniec gdy już wyciągaliśmy formę, były połączone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ach tak? To nieźle, chyba?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej odpowiedź bez jakichkolwiek emocji była tak niejasna jak jej brzmienie, gdzieś pomiędzy zrozumieniem i nierozumieniem go, ale dziewczyna prawdopodobnie chciała aby przestał. Tyle na pewno można było wyczytać z jej twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- I jest to wyjątkowy sposób stworzony przez twój zespół?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Jest to połączenie istniejących technologii, ale my jesteśmy jedynymi robiącymi to na taką skalę……, - mężczyzna dumnie odpowiedział chłopcu… po czym spuścił ramiona z jakiegoś powodu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …jest tylko jeden problem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- J-Jeden problem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec był zaskoczony przez nagłą zmianę nastroju szefa, mimo tego, że go pochwalił. Najwidoczniej, miał on często wahania nastroju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef odłożył plan konstrukcji z powrotem na stół i pogłaskał dużą ramę, która była umieszczona na urządzeniu trzymającym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …materiału nie można przetworzyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przetworzyć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Oczywiście wiesz, że plastik trudno jest użyć do powtórnego użycia, tak? Najlepszym sposobem jest stopienie go i nadanie mu ponownie kształtu, ale to cudeńko ma w środku węglowe nanorurki. Przez zbyt dużą liczbę substancji obcych nie może zostać przetworzony. Ale przez węgiel, trudno jest to rozłożyć na kawałki i wyrzucić na wysypisko śmieci, co jest częstą metodą, aby pozbyć się niechcianego plastiku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …w skrócie, trudno jest się tego pozbyć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Co więcej, podczas gdy jest wspaniały w gibkości i elastyczności, to wciąż plastik, a zatem brakuje mu twardości. Więc ma tą dużą wadę w byciu trudnym do przetworzenia, mimo że jest taki łatwy do złamania! W dzisiejszych czasach nie da się zarobić na technologii, która nie bierze pod uwagę środowiska… - powiedział szef wielce wzdychając i kontynuował głaskanie ramy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może, to jego osobowość była głównym problemem, który sprawił że wegetował w tym magazynie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale starczy już starych opowieści jak na razie, szefie. Zjedzmy coś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Nieźle, dziewczyno! &#039;&#039; Jej zwykle martwiące łakomstwo udowodniło, że choć raz może być przydatne. Chłopiec w myślach zrobił gest kciuków w górę za jej wypowiedz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh? To już czas?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Już jest pierwsza! Ja nie jadłam śniadania, głodna jestem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna opadła na krzesło składane i podrapała się po brzuchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kac, który miała po wczorajszym piciu wygląda aby już był dla niej historią. Gdyby ktoś miałby zmierzyć moc jej żołądka w liczbach, to na pewno otrzymałby ogromną liczbę. Nawet ten „taki sobie” plastik, który martwił szefa byłby prawdopodobnie strawiony przez jej żołądek bez żadnego problemu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hm... Nie wydaje się to być zły pomysł. Cóż, mam tylko konserwowane rzeczy, więc zupki w proszku to jedyne co mogę wam zaoferować…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah! Ja się skuszę! Ja chcę je zjeść!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna podskoczyła z zachwytu, i nawet chłopiec zaczął się ślinić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- C-Co? Czy zupki w proszku są takie specjalne?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak! Wiesz że podróżujemy skuterem, tak? Przez to nie możemy zabrać ze sobą dużo wody, więc dania które wymagają dużą ilość wody są niepraktyczne w przygotowywaniu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako dodatek, para miała podzielone między sobą zadania. Podczas gdy chłopiec był kierowcą i osobą odpowiedzialną za utrzymanie skutera, dziewczyna była kucharką i osobą odpowiedzialną za prowiant. Chłopiec nie miał prawa głosu w sprawie ich posiłków. Dziewczyna była zaskakująco rygorystyczna jeśli o to chodziło. Naprawdę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, jeśli jesteś na nie taka chętna, weźmiemy je na lunch. Trochę już ich zjadłem, więc nie zostało ich za wiele ale powinno nam starczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jej! Hej chłopcze! Gorąco woda, szybko!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak, tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec pobiegł, popędzany przez tańczącą dziewczynę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …To naprawdę dziwne że woda nam się kończy ponieważ ostatecznie nie padało mimo takiej gwałtownej burzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wcisnął przycisk iskry i niebieski płomień propanu zaczął się palić pod czajnikiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec razem z resztą siedzieli w pokoju do przerw o wielkości sześciu mat tatami znajdującym się w szopie. Dzięki przyjemnej naturalnej wentylacji, wewnątrz temperatura była kilka razy mniejsza niż na zewnątrz, pomimo że pokój nie był wyposażony w klimatyzację. Niższa wilgotność była by także mile widziana, ale było by to o proszenie zbyt wiele.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- I w porównaniu, tydzień temu moglibyśmy utonąć spoglądając w górę i otwierając usta przez ciężką ulewę… To chore że musimy oszczędzać wodę kiedy tylko jej używamy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale cóż, raz na początku próbowałem pić deszczówkę bezpośrednio.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Tak z ciekawości, co się stało?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Najpierw ją przefiltrowałem, oczywiście. Nie mniej jednak, następnego dnia miałem biegunkę i odwodniłem się bardziej w porównaniu do wody którą wypiłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Uwa… - skrzywiła się dziewczyna w odpowiedzi na dokładny opis szefa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef wyciągnął dużą plastikową torbę i wysypał z niej różnego typu zupki w proszku, było tak ponieważ prawdopodobnie kupił je wszystkie razem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale udało mi się jakoś przez to przejść od kiedy zrobiłem ten bojler. Na szczęście było tu sporo porozrzucanych metalowych beczek. A gdy jeszcze przezwycięży się swoje słabości, to uda ci się jako tako żyć używając trawy jako źródła ognia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Raz jeszcze zdałem sobie sprawę jak trudno jest osiąść w jednym miejscu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Z podróżą jest tak samo, - Dodał chłopiec. Melancholijny nastrój wypełnił atmosferę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak gdyby rozwiać ten nieprzyjemny nastrój, czajnik na przenośnym piecu przed ich oczyma zaczął dawać znać o gotowanej wodzie wraz z piskliwym gwizdem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak to mówią, „Woda w czajniku się nie zagotuje od patrzenia na niego”, za to ugotuję się w mgnieniu oka gdy tylko zacznie się rozmawiać o rzeczach nie na temat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poważny temat zabrnął gdzieś daleko: dzikie bestie szybko roztargały opakowania ich zupek w proszku, otwarły je i czekały na chłopca aby zalał je wrzątkiem. Dziewczynie udało się zaskoczyć pozostałą dwójkę żądaniem zalania wrzątkiem dwóch misek jednocześnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A potem, przez jakiś czas między nimi nie odbywała się żadna konwersacja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mając apetyt podwojony poprzez słusznie puste żołądki po ciężkiej pracy, i oczywiście mając tą rzadką okazję nacieszenia się makaronem, to zwłaszcza pałeczki chłopca i dziewczyny nie przestawały się ruszać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Bek.. Napełniłam swój gardziel…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Nie mogłabyś przynajmniej użyć słowa „żołądek”? Zapominasz czasem że jesteś dziewczyną, co nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie musisz przejmować się takimi drobiazgami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, jej postawa i wygląd, odchylona do tyłu jednocześnie wachlując się jej pustymi miskami, przypominała niechlujnego faceta w średnim wieku jak dwie krople wody i z pewnością odrzuciło by nawet najbardziej oddanego kochanka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdyby wspaniałomyślność chłopca nie była tak wielka jak ocean, to odrzuciłby by ją zanim by nawet rozważył wyznanie jej miłości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale nadal może to był błąd żeby zjeść ramen, udon i coś jeszcze w taki upalny wilgotny dzień… cała się lepie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak dla twojej wiadomości, tutaj jest możliwość kąpieli. - Wspomniał szef przypadkowo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Twarz dziewczyny w jednej chwili się rozpromieniła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Naprawdę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Przygotuję ci kąpiel kiedy skończymy z pracą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hura!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wstała jednym ruchem, odrzuciła wachlarze na bok i złapała rękę chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie możemy się tutaj tak obijać! Musimy skończyć naszą pracę a po niej jest czas na kąpiel!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A-Aż tak nie możesz się jej doczekać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co za głupie pytanie! Trzy przyjemności życia to ‘jedzenie’, ‘kąpanie’ i ‘spanie’!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pewnego dnia będziesz okropną żoną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego szybka uwaga była cicho zignorowana i w zamian był on poprowadzony w stronę magazynu bez ani chwili aby dokładnie założyć buty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
•&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O ile nie wszystko szło idealnie, to mimo to nie było jakiś znaczących wpadek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Według szefa, osoba która sporządziła instrukcję składania była tak precyzyjna jak tylko mogła i nie tylko obliczyła pozycję urządzeń trzymających ale także wzięła pod uwagę położenie narzędzi i stan umysłowy pracowników. Nawet oczami amatorów takich jak chłopiec i dziewczyna mogli oni zobaczyć z jaką pasją do detali było ona sporządzona – w rzeczywistości trudniej było zrobić coś źle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O ile nie byli zbytnio pewni czy autor instrukcji chciałby mieć takie osoby przy sobie, tych dwoje inżynierów HPA wraz z pięciogodzinnym doświadczeniem byli wielce wdzięczni za jego pracę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skończyli sprawdzać wszystkie części i w końcu mogli zacząć łączyć je ze sobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z dużą ostrożnością przyłączyli oni statecznik poziomy do dolnego końca szkieletu będącego na środku, który nawiasem mówiąc w przypadku ludzi byłby kręgosłupem. Kiedy łącząc ten – o dziwo nie V a Λ-kształtny – statecznik do ramy, którego przekrój stawał się cieńszy im bliżej dołu przypominając odwrócony trójkąt, wyglądało to tak jak gdyby samolot był postawiony na złej stronie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Powiedz… ja z pewnością nic nie wiem o samolotach, ale… czy tylna część samolotu nie jest zwykle skierowana do góry?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej pytanie, które ominęło – co było charakterystyczne dla dziewczyny – jakiekolwiek zwroty techniczne, spowodowało że szef parsknął śmiechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, te pospolite które znasz takie są. Zwykle chcesz aby środek ciężkości znajdował się pośrodku maszyny ponieważ sprawia to że łatwiej nią manewrować. Jednakże, rzadko kiedy zmieniasz kąt nachylenia kiedy latasz HPA’em, tak więc ustawiasz statecznik poniżej maszyny, aby była bardziej stabilna. W ten sposób sama stara się latać poziomo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te Λ-kształtne typy stateczników, jednakże nie są często używane w tej dziedzinie ze względu na obawy dotyczące startu i lądowania. Mogło to być trochę ironiczne że jedyny poważniejszy przypadek użytku takiego typu statecznika było wykorzystanie go w bezzałogowym samolocie wywiadowczym pewnego dużego kraju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …innymi słowy, powód jest taki sam jak w przypadku braku pionowego statecznika w samolotach z papieru?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hmmm, cóż, można tak powiedzieć, tyle że to nie wszystko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ? – Dziewczyna spojrzała na szefa sceptycznie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef chwycił za dwa cienkie druty u podstawy statecznika i lekko za nie pociągnął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z lekkim kliknięciem, para kół się wyłoniła z czubków skierowanych ku dole.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wewnątrz znajduję się podwozie. Dużo lepiej tak, niż żeby konstruować osobny pojemnik, co nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- O? Ten samolot tak naprawdę może wylądować?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A czego innego się spodziewałaś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Byłam pewna że będziesz wolno opadał, aż wylądujesz w wodzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …hej amatorze, nie mów mi że myślisz o tym jak o pokazie które można zobaczyć na jeziorze Biwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mylę się?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, rekord który chcemy pobić wymaga robienia wszystkiego od startu do lądowania używając tylko własnej siły. W przeciwieństwie do tych zawodów, musisz być w stanie robić też te rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas kontynuowania wyjaśnienia, szef zawołał chłopca aby ten mu pomógł w ustawianiu statecznika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wygląda na to, że chłopiec wiedział co będzie trzeba zrobić; otworzył on skrzynkę z narzędziami znajdującą się u boku i wyciągnął kilka narzędzi takich jak klucz do nakrętek i śrubokręt i zaczął asystować szefowi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …ale nie jest to raczej niemożliwe aby ten montowany statecznik służył także jako ster? – Zapytał chłopiec nie przerywając pracy. Szef, także, odpowiedział mu skądś podczas wkręcania śruby. Ci dwaj byli dość biegli w swoich zajęciach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Skrzydła są za to odpowiedzialne. Statecznik jest odpowiedzialny tylko za zachowanie równowagi, naprawdę. W prawdzie, moglibyśmy iść w kierunku całości jako latającego skrzydła, ale te znowu są cholernie trudne w sterowaniu jeśli chodzi o utrzymywanie równowagi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …z jakiej galaktyki jest język którego używacie, chłopaki?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna przyglądała się im z nie spokojem i osamotnionym spojrzeniem ponieważ rozmowa którą toczyli jedocześnie pracując aż kipiała od słów jej nieznanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wraz z postępem prac, chłopiec i dziewczyna byli coraz bardziej przyzwyczajeni do pracy a co za tym szło, każdy z nich zaczynał mieć własne określone zajęcia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef pracował, podczas gdy chłopiec był jego wsparciem. Dziewczyna, jednakże, była odpowiedzialna za przynoszenie im małych części i narzędzi. A kiedy siła fizyczna była potrzebna, to łączyli siły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla przykładu, połączenie olbrzymich skrzydeł, które zajmowały całą przekątną magazynu, z nadwoziem dzięki współpracy całej trójki było świętowane burzą oklasków i cieszeniem się. Głównym źródłem dźwięku była oczywiście dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, od momentu gdy doczepili ten skrzynko-podobny kokpit pod nadwoziem, dziewczyna tak wprawdzie nie miała już nic więcej do robienia; ta jakkolwiek skomplikowana, dokładna praca tylko się zwiększyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy siedzenie dobrze się trzyma? – Zapytał szef.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zaraz sprawdził stabilność siodełka od roweru poprzez lekkie szarpnięcie. Było one dużo bardziej przymocowane niż można by się było spodziewać po czymś co jest przyczepione do plastikowej ramy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wygląda dobrze. Jest stabilne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W porządku, zatem mógłbyś zająć się okablowaniem steru głównego skrzydła z tamtego miejsca? Tylko proszę być ostrożny z kablami; to prawdziwy kłopot aby je wymienić gdy się przerwą. W ciężarówce jest wystarczająco materiałów do zrobienia kolejnego zestawu, ale nie mamy na to czasu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …zrozumiałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec, teraz dość napięty, powoli zbliżył się do nylonowego kabla który wisiał nad nim przymocowany do drążka sterowniczego, poprzez owinięcie go przez kilka rolek ustawionych w kokpicie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zazdroszczę ci… też chcę spróbować tam usiąść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie robimy tego dla zabawy, wiesz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oczywiście, że tak. Nie ważne jak spojrzysz, to rozrywka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To co powiedziała dziewczyna była jak najbardziej prawdą. Nie robił on tego w celu aby coś osiągnąć, więc to było dla zabawy. Szef chciał się jej jakoś sprzeciwić, ale całkowicie zabrakło mu słów ponieważ dziewczyna trafiła w samo sedno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Powinieneś odpuścić. Jeśli się tutaj rozszaleje, to zamieni to wszystko w górę kawałków zanim zdążymy całość poskładać. – Poinstruował go chłopiec, powodując że dziewczyna groźnie na niego spojrzała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co ty myślisz że ja jestem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zwierzę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W następnej chwili rozszedł się huk i zaciśnięta pięść dziewczyny uderzyła chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wyleciał z kokpitu, którego zewnętrzna powłoka nie była jeszcze umocowana i wylądował na gołej ziemi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …wygląda na to że właśnie stał się niezdolny do pracy. Będę kontynuować zamiast niego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …rób jak uważasz. Nie zatwierdzając jej woli, ale z prośbą żeby jego ukochana maszyna pozostała bezpieczna była wypisana na jego twarzy, co było skrzywione jak gdyby oglądanie zjadania zdobyczy przez mięsożercę. – Te kable kontrolują skręcenie skrzydeł, zrozumiałaś? Połącz ten z czerwoną końcówką znajdującym się na przodzie do drążka sterującego i ten niebieski znajdującym się na tyle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Skręcenie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomimo ogromnej ciekawości którą okazała, jej ruchy były bardzo ostrożne. Dziewczyna bardzo dobrze wiedziała jak drogi jest dla niego ten samolot.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna ewidentnie się upewniła że jej cios kilka chwil temu nie uszkodziłby samolotu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To cudeńko niema ani steru ani stabilizatorów, więc główne skrzydła są za to odpowiedzialne po przez skręcanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy one naprawdę ugną się przez ten mechanizm? Czy samolot czasem przez przypadek nie zacznie opadać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie martw się. Ja tylko mam zamiar zrobić lot-ósemkę, więc oczywiście ledwo co będę zmieniać tor lotu! Cóż, start i lądowanie są lekko problematyczne, ale te trwają tylko sekundę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A co z pętlą?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Prosisz mnie o robienie akrobacji samolotem który ledwo potrafi latać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef szturchnął jej głowę, rozśmieszając ją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie zatrzymała swojej pracy – którą wykonywała z zaskakującą umiejętnością – jednocześnie żartując co sprawiło że jej praca montowania kabli do sterowania skrzydeł była skończona w krótkim czasie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy musimy je teraz wyregulować?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zrobimy to kiedy skończymy składać resztę. Najpierw zajmiemy się silnikiem… który tak naprawdę składa się z paru trybików połączonych razem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna podziwiała skrzynkę z kołami zębatymi, którą szef jej podrzucił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Szefie, czy one też są zrobione z plastiku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O ile jej było wiadomo a także mogła sobie wyobrazić, koła zębate zwykle były robione z metalu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zębatki w pudełku które jej podał, jednakże, były zrobione z czegoś podobnego do plastiku, tymczasem w tym przypadku był to akryl. Każda zębatka była pełna malutkich dziur i nie były tak ciężkie na jakie wyglądały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To polistyren. A dokładnie akryl. Bo widzisz, one nie będą musiały się bardzo szybko obracać i tym sposobem prawie nie będziemy potrzebować oleju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Usilnie próbujesz zrobić wszystko jak najlżejsze za wszelką cenę, co nie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oczywiście! Im lżejsze tym lepsze. W przeciwnym razie, używając tylko siły ludzkich mięśni, nie poleci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-  Czy było by to możliwe aby zainstalować na tym silnik Cubiego i polecieć za granicę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna była głęboko przekonana że to znakomity pomysł, ale był szybko odrzucony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Szkoda. A oczekiwałam wygodnej podróży za morze. &#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy skończyli montować silnik jako część, szef przejął dowodzenie ponieważ połączenie silnika ze skrzydłami wymagało dużej czułości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łańcuch, podobny do rowerowego, łączył silnik i główne wrzeciono zaraz pod nadwoziem i w końcu wyglądało jak „coś co może latać”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dziwne. Czy śmigła nie są zwykle na przodzie? – Powiedziała dziewczyna i pogłaskała śnieżnobiałą ramę nadwozia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fakt, że główne skrzydło rozciągało się zaraz przy kokpicie miał dla niej jako taki sens. Śmigła, jednakże, nie były na samym przodzie, ale najwidoczniej miała zostać dołączone na gołej mechanicznej części która była umiejscowiona gdzieś pośrodku ramy nadwozia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Moglibyśmy je równie dobrze zamontować na przodzie. W rzeczywistości, było by to dużo prostsze i bardziej stabilne rozwiązanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zatem czemu tak nie zrobiliście?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ma to związek z efektywnością. Jeśli umieścimy je na przodzie, wytworzony ciąg powietrza częściowo uderzał by w sam samolot. Pomijając to… ze względu na osobiste preferencje?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …czy nie są twoje osobiste preferencje raczej obojętne kiedy chodzi o efektywność?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co ty mówisz?! – Chłopiec szybko wstał i krzyknął na krzywo śmiejącą się dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym jak został odrzucony na bok, chłopiec nie miał innego wyboru jak tylko posprzątać nieużywane już urządzenia trzymające podczas gdy pozostała dwójka kontynuowała jego pracę, natomiast teraz zacisnął swoją pieść i rozpoczął swoją przemowę przepełnioną pasją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Rany, dziewczyny tego po prostu nie łapią! Ty ani trochę nie rozumiesz piękna mechaniki! Śmigła są dekoracją samolotów napędzanych siłą ludzkich mięśni, wiesz? Możesz nie być w stanie zmień czegokolwiek w tych eleganckich długich skrzydłach, ale za to masz możesz zrobić co zechcesz ze śmigłami!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Aah… taa. Dobra, rozumiem. Już nic złego o nich nie powiem, więc idź przynieś nam herbatę czy coś.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Okej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego pasja pozostała niezrozumiana. Wraz z już raczej lekkim czajnikiem w ręce, chłopiec udał się do szopy, gdzie mieli oni przygotowaną więcej zielonej herbaty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Rany, zrozumienie tych dziwnych pasji które mężczyźni mają skłonności do posiadania jest trudne… - Westchnęła dziewczyna i poczuła jakby coś o nazwie motywacja czy duch opuścił ją razem z oddechem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, nic na to poradzić. Zdecydowanie jest to bardziej problem płci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czyżby? Nie uważasz że otoczenie w którym się dorasta i tym podobne także mają na to wpływ?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mogą trochę mieć znaczenie. Ale nie uważasz że powód dla którego chłopcy z całego kraju zwracają uwagę na efekty specjalne, anime z robotami i co tam jeszcze, to główne dlatego że leży to w ich naturze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna zajęknęła słysząc jego słowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, pogódź się z tym. Miłość do maszyn i przygód jest mniej więcej tak samo głęboko zakorzenione w naszym męskim DNA jak miłość w przypadku kobiet.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jakie to uciążliwe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej głos, który mógłby być jednocześnie westchnięciem czy też słabym zaśmianiem się, wtopił się w płacz cykad znajdujących się za ścianą z żelaznej blachy, znikając nie docierając do nikogo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trójka stopniowo poruszała się naprzód, a po zachodzie słońca kiedy to temperatura stała się trochę bardziej znośna, mieli już 90% pracy za sobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas tego czasu, udowodnili swoje wyśmienite umiejętności komunikacyjne, dużo wyższe niż można było się spodziewać po osobach które się poznały dzień wcześniej. Na przykład, kiedy przeszli do fazy inspekcji samolotu i tym podobnych, chłopiec, który stracił swoją pozycje na rzecz dziewczyny, został zaciągnięty z powrotem a ich pierwsza połączona praca rozpoczęła się od szefa wydającego im instrukcję co maja robić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obecnie, chłopiec siedział w kokpicie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Upewniał się sprawdzając co szef mu powiedział przeglądając gruby formularz który zawierał rzeczy do inspekcji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Następnie na liście jest. Przechyl drążek w prawo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zrozumiałem. W prawo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy chłopiec przechylił drążek w prawo, połączone nylonowe kable za skrzypiały przez to że były naciągnięte i skrzydła po obu stronach skręciły się w różne kierunki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Sprawdzone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Z powodzeniem. – Powiedział szef i zaznaczył pieczątką na formularzu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Teraz spróbuj go przechylić w lewo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zrozumiałem. W lewo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prosto i precyzyjnie a także monotonnie – dziewczyna natychmiastowo podniosła biała flagę ponieważ oczywistym było że nie była to praca dla niej i przypatrywała się im teraz siedząc na rozkładanym łóżku które były przeznaczone do spania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cicho ich obserwowała jak to kontynuowali powoli ale pewnie, w rytmie, kontynuując inspekcję, starając się im nie przeszkadzać. Czy uczucie, które zaczynała powoli odczuwać widząc ich dających sobie radę bez niej, to alienacja? Czy może zazdrość? Wciąż nie będąc w stanie zdecydować które to z uczuć, dziewczyna pozwoliła sobie opaść na łóżko. Złapała złożone koce które służyły jako poduszka i podłożyła je sobie pod głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec z szefem wyglądali prawie jak rodzeństwo z różnicą weku gdy tak razem pracowali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie zwracając uwagi na dziewczynę i jakby opętani przez coś, ale z drugiej strony z radością w oczach jak małe dzieci wkładali swoje serce i duszę w ten samolot.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Być może byli bardziej jak starszy i młodszy kolega w szkole. Minęły już ponad trzy miesiące od kiedy chłopiec i dziewczyna ostatnio chodzili do szkoły, ale obraz który miała w pamięci nie stracił jeszcze swoich kolorów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, dziewczyna już zapomniała twarze należące do połowy osób z jej klasy. Nie miała też jak sprawdzić czy było to efektem „znikania” czy też może z czasem po prostu zaczęła zapominać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdyby zapytać czy się o nich martwiła, to jej odpowiedź oczywiście brzmiałaby „tak”. Jak się miewali? Setki mil pomiędzy nimi były równoznacznie z całym światem w tych czasach bez działającego Internetu i zawieszonej usługi telekomunikacyjnej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to prawdopodobnie dystans nie do pokonania za ich życia bez pomocy Cubiego. Była nawet możliwość że umrą gdzieś przy drodze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie miała żadnych zamiarów związanych z powrotem do ich rodzinnego miasta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie widziała jakie zdanie na ten temat ma chłopiec, ale ona chciała kontynuować ich podróż.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ich podróż nie była tą z wyznaczonym celem. Wielu pytało ich gdzie ta kłopotliwa podróż ich prowadziła, ale oni zawsze odpowiadali w taki sam sposób:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
«Na koniec świata. »&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
 Nie żądała żadnego znaczenia od ich podróży, ani też nie obchodziły jej żadne kłopoty które ich czekały. Ani razu nie myślała o ich punkcie docelowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie przepadała za czytaniem, ale było takie jedno zdanie które chłopiec ją nauczył, takie które zabrzmiało w jej duszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Były to słowa pewnej królowej z krainy luster. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
«Bo widzisz, tutaj, potrzebujesz biec tak szybko jak tylko potrafisz aby utrzymać się w tym samym miejscu. A jeśli chcesz udać się gdzieś indziej, to musisz biec przynajmniej dwa razy szybciej niż normalnie.»&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna podróżowała w celu pozostania z chłopcem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zostawiła za sobą wszystko to co mogłoby jej w tym przeszkodzić. Jedyną opcją było iść naprzód.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli mieliby wrócić do swojego rodzinnego miasta, to tylko wtedy gdy odbędą podróż dookoła świata.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Inspekcja skończooona!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef odrzucił listę i formularz na bok, tymczasem chłopiec głęboko odetchnął i usiadł na krześle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W porównaniu do fazy składania, praca fizyczna w rzeczywistości prawnie nie istniała, ale za to z pierwszej ręki doświadczyli że fizyczne zmęczenie i mentalne nie są szczególnie proporcjonalne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Modlili się do niebios podczas inspekcji, sprawdzając czy maszyna którą z budowali własnymi rękami działała jak należy, więc to nie zaskoczenie że im szyje ze sztywniały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy skończyliśmy jak na razie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Sprawdziliśmy domyślne ustawienia GPSu, wiatromierza i całej reszty. Części też działają idealnie. Jedyne co zostało to lot. – Z szerokim uśmiechem, szef puknął lekko w ramę nadwozia samolotu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten szczupły samolot napędzany siłą ludzkich mięśni o szerokości 38.2 Metra, 10.4 Wysokości i wadze 30 Kilogramów, stworzony z dumą, pasją i przywiązaniem szefa i jego współpracowników, był ukończony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepełniony emocjami…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie. – Zaprzeczył szef, co spowodowało że chłopiec zerknął na niego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef lekko dotknął skrzydeł i delikatnie je pogłaskał jak własne dziecko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wszystko czeka na jutro, po przelocie. Będę tańczył i się radował tylko jutro po udanym przelocie. To cudeńko to przede wszystkim samolot a nie ozdoba, prawda? – Szef się obrócił w stronę chłopca z twarzą która, w przeciwieństwie do jego słów, desperacko starała się ukryć jego podekscytowanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Tak. To samolot. Nie złożyliśmy go tylko po to aby się zmarniał leżąc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Nie wolno nam skakać z radości jak szaleńcy, jeszcze nie. Jego prawdziwa wartość tkwi w lataniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te słowa nie były skierowane do chłopca, tylko do siebie samego. Dlatego chłopiec powstrzymał się od opowiedzenia i wytarł pot na czole i zaraz po tym odetchnął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mam nadzieje że jutro będzie czyste niebo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Żartujesz? Oczywiście że będzie! Jeśli nie, pójdę do sądu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec prawie się zaśmiał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;No cóż, lepiej się postaram i zrobię parę teru teru bouzu  z chusteczek. Nie dobrze jest używać zapasów bez pewności czy da się je uzupełnić, ale raz na jakiś czas powinno być w porządku. &#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Uphfa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następną rzecz którą można było usłyszeć po tej dziwnej wypowiedzi był stłumiony dźwięk, którego źródłem była dziewczyna która spadła ze składanego łóżka. Najwidoczniej dziewczyna zasnęła podczas odpoczynku na łóżku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna usiadała bezczynnie i wędrowała wzrokiem między nimi a samolotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Skończone?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Skończyliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Gratulacje.  – Dziewczyna pogratulowała im, wciąż na wpół śpiąca i ruszyła w stronę samolotu. - …Jak się nazywa?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Huh?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Samolot. Jego imię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec i szef wymienili spojrzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej pytanie naprawdę ich zaskoczyło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- … Rany! Cóż, można było się tego spodziewać… wy faceci tylko myślicie o składaniu go w całość, czemu nie dociera do was że zapominacie o najważniejszym!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zwykle to mężczyźni mają skłonności do dawania imion rzeczą nieożywionym, ale zdrowy rozsądek w jej przypadku nie obowiązywał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy ty i twoi koledzy nie wpadliście na jakieś imię którego moglibyście mu dać… ? Ah, no tak. Znikło, huh.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zostawiając dwóch milczących facetów, dziewczyna zaczęła grzebać w skrzynce z narzędziami znajdującej się najbliżej niej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No dalej, decyduj szefie. – Tymi słowami dziewczyna przycisnęła całkowicie normalny, na bazie oleju ekstra gruby czarny marker. Cóż, nie było nic innego czego można by użyć do pisania, ponieważ nie posiadali oni ani pędzla czy też farby w spreju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy to na pewno w porządku abym sam zdecydował?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W zamian, imię lepiej aby nas usatysfakcjonowało. Jeśli dasz mu byle jakie imię, to ja tobie dam kopa prosto w tyłek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef wzruszył ramionami, podszedł do boku kokpitu i wpatrywał się w przezroczystą polimerową powłokę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po chwili wahania, szef otworzył marker i zaczął pisać. Ostatecznie dając mu nazwę…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Jonathan … eh? – Powiedział chłopiec z szeroko otwartymi oczyma, po chwili szef się odwrócił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Jest to imię najbardziej znanej mewy na świecie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pięć znaków katakana było napisanych na szybie z przezroczystej powłoki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …ale twoje pismo jest brzydkie, nie ma co… co gorsze, katakana! Dlaczego żeś nie użył liter alfabetu? Chodzi mi o to, przecież chciałeś lecieć tym w Europie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie obchodzi mnie to. Tutaj będę tym leciał. W pierwszej kolejności, to ty powiedziałaś mi abym go nazwał!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …jakoś, to zniszczyło wizerunek mniej więcej tak samo jak w przypadku gdybyś chciał na ukończeniu dodać parę oczu ale przez przypadek narysował byś włosy z nosa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jest &#039;&#039;aż tak &#039;&#039;źle?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oh nieważne. Zjedzmy coś. Zgłodniałam od tej drzemki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Kobiety naprawdę szybko zmieniają temat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tobie to nie przeszkadza, prawda? Tak czy inaczej, dzisiaj świętujemy! Ale jeśli znowu będzie jedzenie z puszki to będę strajkować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef westchnął lekko i spoglądał to raz na dziewczynę raz na samolot, wahając się lekko. I po chwili położył dłonie na biodrach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W rzeczy samej… ogłaszam dzisiaj za przeddzień lotu testowego, ponieważ z powodzeniem udało nam się ukończyć wszystkie przygotowania. Cóż, nie mam zbyt wiele jedzenia, więc będzie musiał nam wystarczyć uczta z curry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Curry?! I nie masz na myśli przygotowanego na zimno?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Marchewki i mięso z puszki będzie musiało nam wystarczyć, ale za to ziemniaki i ryż będzie naturalny, no i najważniejsze, zasmażka to specjalna ostra odmiana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Curry. Sekunda w której ich uszy usłyszały te proste słowo, ich ciała zaczęły wydzielać gigantyczne ilości śliny w ich ustach. Minęły miesiące od kiedy ostatnio jedli prawdziwy, nie robiony na szybko, posiłek curry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Specjalna ostra odmiana…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Facet który napisał instrukcję ją zrobił. W wolnym czasie lubił sobie pogotować. Co chwilę do mnie przychodził i opowiadał jak to próbował 2% więcej ostryża długiego  lub jak to zwiększył rozmiar ziaren czarnego pieprzu…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec w pewnym stopniu mu współczuł, gdyż potrafił sobie wyobrazić ile problemów może sprawiać dziwak za przyjaciela.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trójka postanowiła że będą gotować razem. Jednym z powodów było to że musieli się pośpieszyć aby nie zmarnować energii elektrycznej teraz gdy już słońce zaszło, ale pośpiech spowodowany ich pustymi żołądkami także nie powinien być zlekceważony. Prawdą było także że nie mieli już nic więcej do roboty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ryż był umyty, ziemniaki obrane, puszki z marchewką i peklowaną wołowiną także, dodatkowo dwa ogniska zostały rozpalone. Na jednym gotował się ryż a w drugim przygotowywało się curry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gotowanie rozpoczęli nie przejmując się kto za co był odpowiedzialny i po wyjątkowo krótkim czasie, przygotowali swój obiad.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O ile ilość rodzajów składników użytych w curry z ryżem była niewielka, to za to było ich bardzo dużo ilościowo. Trójka prawie rzuciła się na obiad i jadła, gotowy by opróżnić oba garnki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ chłopcu jakoś specjalnie nie zależało na widoku lepkich skrzepów które się ciągły jak nitki Natto  następnego poranka – w które ryżowe curry by się zamieniło ze względu na gorąc i wilgotność lata – więc także i on, który zazwyczaj starał się zapełnić żołądek tylko w 80-ciu procentach, jadł jak za dwóch.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako dopisek: jakimś trafem udało im się znaleźć chłodne miejsce dla ich arbuza którego otrzymali od dyrektora i jego sekretarki, co spowodowało że niesamowicie dojrzał. Dziewczyna chciała być pierwsza w kolejności rozbijania arbuza i nawet zasłoniła sobie oczy opaską. Po przez kompletne ignorowanie wskazówek szefa i w zamian słuchając tylko wytycznych chłopca, dziewczyna wspaniale rozbiła arbuza przy pierwszym podejściu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywistym jest że jego smak był nie z tego świata.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy całe zamieszanie z obiadem się uspokoiło i każdy opróżnił swój talerz, szef nagle zapytał łapiąc za kolejny kawałek arbuza. – Czy macie zamiar odwiedzić pobliskie miasto?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh, myślę że tak. A raczej, nie dalibyśmy rady podróżować gdybyśmy nie kierowali się od jednego miasta do drugiego. Zrobiliśmy już trochę przystanków na drodze, i wygląda na to że kolejnym będzie ta wioska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Rozumiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czemu pytasz? Coś z nim nie tak? – Zapytała dziewczyna, jednocześnie drapiąc się po nadętym brzuchu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szef, jedząc swój kawałek arbuza, odpowiedział dziewczynie. – Nie nic, możecie śmiało jechać i je odwiedzić. Błędem było by ominięcie tej wioski, tym bardziej że tętni one życiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Życiem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ewakuowani ludzie zgromadzili się i stworzyli autonomiczną organizację. Jest blisko wybrzeża, i kiedy byłem tam parę miesięcy temu już wysyłali łodzie rybackie, więc zgaduję że po takim czasie ich miasto się jeszcze bardziej rozwinęło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec z dziewczyną wymienili spojrzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dzisiejszych czasach, wysoka populacja sama w sobie była wysoce znacząca. W pojedynkę trudno jest zdobyć jedzenie tylko dla samego siebie, ale za to jest dużo łatwiej setce osób zdobyć jedzenie dla stu osób.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Łączenie sił pozwala ludziom wspiąć się na nowe wyżyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdzie są ludzie, tam jest bogactwo. I tych dwoje podróżników miało zamiar skorzystać z tego bogactwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
•&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z czasem gdy chłopiec i dziewczyna byli pełni i z sukcesem wchłonęli curry, ryż a także arbuza, noc już zapadła i odświeżający rechot żab znajdujących się wokół magazynu dosięgał ich uszu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Biorąc pod uwagę że księżyc i gwiazdy rozświetlały szerokie bez chmurne niebo, trójka mogła się spodziewać ładnej pogody następnego dnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, jednakże, ciągle zajmie trochę czasu zanim poziom wilgotności zacznie opadać. Cała trójka pociła się ponieważ ich temperatura ciała wzrosła po zjedzeniu curry.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hej szefie, mógłbyś mi powiedzieć gdzie jest kąpiel? – Zapytała nagle dziewczyna, po przypomnieniu sobie co wcześniej usłyszała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak – to całkowicie wyleciało jej z głowy przez ucztę z curry, ale pierwotnie chciała ona skończyć pracę jak najszybciej, aby wziąć kąpiel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pewnie, znajduje się ona za szopą. Napełniłem ją zawczasu i rozpaliłem ogień, powinna już mniej więcej być gotowa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Będąc jedynym z nich który wyglądał jakby miał jeszcze miejsce w żołądku, szef wstał i skinął w ich stronę aby za nim poszli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec musiał się przyznać: dzisiaj wieczorem za dużo zjadł. Trzymając się za brzuch, który głośno skarżył się na nadmiar ładunku, chłopiec szedł za szefem na tyły szopy, pod dachem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tam właśnie znaleźli miejsce do kąpieli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczekiwania dziewczyny były zawiedzione, przewidywania chłopca się sprawdziły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wygląda na to że woda jest w sam raz. Możecie iść pierwsi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To co tam odkryli było niezaprzeczalnie kąpielą w metalowej beczce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była to wysoce rozwinięta placówka niemająca sobie równych, słabo ogrodzona za pomocą metalowej blachy i wyposażona w gołą wiszącą żarówkę. Gdyby tego było mało, znajdował się tam także szampon i możliwość spłukania głowy, wszystko gotowe do użycia. Brak dachu gwarantował oszałamiający widok gwiaździstego nieba i najbliższego otoczenia, jednocześnie mocząc się w ciepłej wodzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Uuuh…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sądząc po wyraźnie mieszanych uczuciach pokazujących się na twarzy dziewczyny, wyglądało na to że znajdowała się tam zainteresowanie. Jednakże, nawet chłopiec nigdy nie brał takiej dzikiej kąpieli. - &#039;&#039;Definitywnie powinienem zapytać o maniery związane z tego typu kąpielą &#039;&#039;. – pomyślał chłopiec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Szefie, jak się do tego wchodzi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jak, tak jak to zawsze robicie! W środku jest drewniane krzesło dla pewności żeby niebyło zbyt gorąco, więc wszystko co trzeba zrobić to rozpalić ogień i wejść do środka. Ponadto, nie skarżcie się że nie ma prysznica.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
CZĘŚĆ 3:&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou:Sen&amp;diff=478770</id>
		<title>Tabi ni Deyou:Sen</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou:Sen&amp;diff=478770"/>
		<updated>2016-01-26T21:13:58Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: part0.1 przed korektą&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==(夢) SEN==&lt;br /&gt;
- …Czyli możesz to naprawić?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna przyglądała się chłopcu trzymającemu w swojej ręce klucz. W odpowiedzi jęknął, a na jego twarzy malowało się zmęczenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Próbuję już od czterech dni, ale w tym stanie szybciej dojdziemy do kolejnego miasta niż ja to skończę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie to chciałam usłyszeć. Miasto znajduje się wiele mil stąd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zażenowana dziewczyna usiadła na ławce. Suche drewno, popękane przez nieustannie świecące słońce, kłuło jej odkryte nogi, lecz w tej chwili zmęczenie pokonało dyskomfort. Miała na sobie typowy szkolny mundurek, jednak z powodu upału zdjęła marynarkę i wachlowała się swoją dłonią. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Może się do tego nie nadajesz, chłopcze. Nikt cię nie pochwali za zmuszanie zdezelowanego motoru do przejechania 140 mil wiesz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przestań mi to wytykać. Jesteśmy w ciągłym ruchu, więc nie mam czasu na jakieś większe naprawy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak, którego nazywano „chłopcem” postukiwał kluczem swoje sztywne ramiona. Nosił ten sam mundurek co dziewczyna, tylko oczywiście w męskiej wersji. Również zdjął marynarkę, krawat i rozpiął kołnierzyk. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawdą jest, że mógł wykonać ograniczoną liczbę napraw. Na swoją podróż przygotowali tylne siodełko na ich pierwotnie jednoosobowego Super Cuba, które zapełnili takimi rzeczami jak jedzenie, ubrania, benzyna i woda. Z powodu bagażu dla dwóch osób zostało niewiele miejsca na narzędzia. Śruby i nakrętki stanowiły ich cały zapas wraz z olejem i świecą zapłonową. Biorąc pod uwagę to, że ich zestaw narzędzi składał się z klucza do nakrętek, kluczy sześciokątnych i noża Gerbera, porządna naprawa była poza sferą ich marzeń. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Może powinniśmy się go pozbyć… - zasugerował.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie bądź głupi. Chcesz nosić bagaże na plecach?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ngh - chłopak poczuł się zakłopotany gdy jego sugestia została odrzucona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc może pomożesz mi go pchać dziewczyno?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nic z tego. – Dziewczyna nazywana „dziewczyną” wpatrywała się w niego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy ty zdajesz sobie sprawę, że chcesz zmusić damę do wykonywania ciężkiej, fizycznej pracy? Nie masz za grosz poczucia humoru.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ha, członkini klubu atletycznego nazywa siebie damą? Prawdopodobnie jesteś bardziej umięśniona niż ja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej odpowiedzią był solidny kopniak wymierzony w jego stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Sądzę, że damie nie spodobał się ten żart. Auć.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Myślę, że tutaj rozbijemy obóz na noc. To będzie o wiele lepsze niż rozbijanie namiotu na środku drogi, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie mogę się z tobą nie zgodzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zatrzymali się na terenie wypoczynkowym dla pobliskich farmerów. Byłą tam tylko toaleta, źródło wody i kilka ławek pośród drzew, lecz dla tej dwójki było to wystarczające. Na obszarach takich jak ten, gdzie nie ma nic poza długą drogą i łąkami, miejsca odpoczynku są cenniejsze niż cokolwiek innego. &lt;br /&gt;
Spróbuj choć raz przespać się na asfalcie: zaatakują cię insekty, plecy rozbolą od twardej nawierzchni i napadnie cię poranne ciepło. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przygotujmy się na noc. Niedługo zacznie się ściemniać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mm. – Chłopak przytaknął. Godzinowa wskazówka na jego chronografie wskazywała, że było już po szóstej. Trzeba przyznać, że raczej ten staroświecki mechanizm nie był zbyt dokładny, lecz patrząc na zaczerwienienie nieba, czas wskazywany był w miarę poprawnie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobrze, dziewczyno, przygotuj kolacje. Ja zajmę się łóżkami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zrozumiałam, chłopcze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje zaczęli zajmować się swoimi obowiązkami nie nazywając siebie chociaż raz po imieniu. Z bagażnika, którego poszerzyli poprzez zawieszenie różnych rzeczy po obu stronach tylnego koła, chłopak wyjął ich sprzęt do spania a dziewczyna zabrała torbę kiedyś wypchaną składnikami, lecz teraz w większej części pustą z wyjątkiem przyrządów do gotowania. Zabrali się do działania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak podszedł do dwóch najbardziej oddalonych ławek. Mimo sporego zużycia, były dla niego idealne: wystarczająco długie aby rozłożyć na nich nogi i pozbawione oparcia oraz podłokietników. Nawet lepiej, po obu stronach ławek znajdowały się drzewa. Perfekcyjne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powoli wyjął zawinięte koce. Było ich w sumie osiem, starannie upakowane i zabezpieczone za pomocą sprytnej techniki, którą wymyślili. Na każde z nich przypadną cztery sztuki. Na każdej ławce złożył dwa z nich na trzy części i ułożył jako swoiste maty do spania. Potem, położył po jednym na ławkach jako nakrycie. Mimo że było to lato, znajdowali się na dalekiej północy wyspy, gdzie pogoda może się zmienić w jednej chwili. Dwa ostatnie koce użył jako poduszki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnie, ze sznurka na pranie i niebieskiego prześcieradła zrobił dach. Linkę przywiązał do pni drzew, rozciągając ją nad prowizorycznymi łóżkami, i przeciągnął prześcieradło nad nimi. Poprzez obciążenie rogów prześcieradła, dach przypominał kształtem ten z namiotu. To wystarczało aby ochronić ich przed słońcem i mżawką. Całą konstrukcja będzie podatna na wiatr, ale przywiązanie jej do Super Cuba ma temu zapobiec. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na koniec położył między ławkami przeźroczysty pojemnik w kształcie świni, który również był częścią ich bagażu, po czym napełnił go spiralą zapachową przeciw komarom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko gotowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- O?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po zakończeniu przygotowań dotarł do niego apetyczny zapach, który sprawił, że chłopak odwrócił się i spojrzał w tamtą stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oprócz wspaniałego posiłku, jego oczy doświadczyły fragmentu największego marzenia każdego mężczyzny – dziewczyna ubrana w fartuch przygotowująca kolację. Używała małego obozowego palnika i patelni, na której podgrzewała trochę peklowanej wołowiny i szparagów z puszki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo że nie był zadowolony ze szparagów, to jednak aromat wołowiny smażonej na maśle nawoływał do jego pustego brzucha, przez co chłopak musiał z nim walczyć aby uciszyć burczenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna podzieliła posiłek na dwie części za pomocą scyzoryka, wyjęła dwie kromki chleba z hermetycznego pojemnika i wcisnęła między nie połowę składników. Na koniec, podsmażyła jeszcze całą kanapkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo że nóż nie został stworzony z myślą o gotowaniu to jednak sprawne ruchy dziewczyny sprawiły, że kanapka była gotowa w bardzo krótkim czasie. &lt;br /&gt;
Umieszczona na wierzchu odpowiednia ilość musztardy w połączeniu ze złocisto-brązowym kolorem pieczonego chleba sprawiły że chłopak poczuł się jeszcze bardziej głodny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, chłopak nie zabrał się od razu do jedzenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje zdecydowali, że każdy posiłek, mimo wszystko, zawsze będą jeść razem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy dziewczyna przygotowywała podobną kanapkę, jednak z mniejszą już ilością musztardy, chłopak walczył aby powstrzymać wodospad śliny, który groził wypłynięciem z jego ust.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Skończyłam. Możemy jeść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna szybko rozwiązała swój fartuch i usiadła na tymczasowym łóżku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spostrzegła, że chłopak jej się przygląda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ach, pomyślałem, że teraz bardziej przypominasz dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Au. Mój goleń.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co to miało znaczyć!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, umm, sposób w jaki gotowałaś i zdjęłaś fartuch przypominał ten… &#039;&#039;Będąc szczerym, wyglądała jak gospodyni domowa, ale wątpię, że przeżyłbym gdybym jej to powiedział.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, nawet ty byś się do tego przyzwyczaił, gdybyś musiał robić za kucharza przez trzy miesiące z rzędu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszam, że cały czas zrzucam to na ciebie!... Tak czy inaczej, jedzmy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak, tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna usiadła ponownie i wzięła się za swoją kanapkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uśmiechnęli się do siebie po czym ugryźli kanapki w tym samym czasie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie odzywali się do siebie tylko uśmiechali się od czasu do czasu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Soczysta, peklowana wołowina i musztarda zwiększyły ich apetyt, toteż szybko pochłaniali kolejne kęsy. Było to tak smaczne, że chłopak zapomniał nawet o szparagach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedynym minusem było to, że został im już ostatni kęs.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak włożył do ust ostatni kawałek z lekkim żalem, po czym wessał okruszki chleba z dłoni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dziękuję za posiłek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak, dziękuję za posiłek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna skrzyżowała ręce na piersi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …A tak przy okazji chłopcze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mm?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Skończył nam się chleb i wołowina.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Że co?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna rzuciła na niego długie, chłodne spojrzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Minął tydzień, odkąd ostatni raz uzupełnialiśmy zapasy jedzenia. Jeśli nie naprawisz motoru, to od jutra szparagi będą jedynym daniem w menu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- C-czy to groźba?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oczywiście, że nie. Po prostu cię informuję, mój wspaniały kierowco.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten werbalny cios sprawił, że chłopak z siódmego nieba spadł w czeluście rozpaczy. Dziewczyna, dla której nie było problemem jedzenie szparagów, uśmiechnęła się do niego. Uznał, że wygląda bardziej zawistnie niż zwycięsko. Cholera, muszę szybko to naprawić…!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spoglądając w górę, zauważył, że słońce było już prawie za horyzontem. Zmierzch powoli znikał i ciemność zaczęła pokrywać świat. Nie minie dużo czasu nim ciemność osiądzie na dobre.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Starając się z tym walczyć, chłopak zapalił lampę złożoną z małej latarki LED i kilku pałeczek fluoroscencyjnych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jest już ciemno. Może poszłabyś już spać, co dziewczyno?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ty się nie kładziesz? – Dziewczyna odwróciła głowę w jego stronę. Już od dłuższej chwili leżała na łóżku zanim chłopak jej to powiedział. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Muszę jeszcze opisać dzisiejszy dzień w pamiętniku… Zauważyłaś, że wpisy z ostatnich dni mają dość tragiczny przebieg?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oczywiście. Nie można nic dobrego napisać od tamtego czasu. Jak już mówiłam wcześniej, nie zostało nam dużo zapasów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A co z wodą?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie jest źle, została nam woda pobrana z wieży ciśnień, więc musimy ją jutro ugotować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znajdowali się w krytycznej sytuacji. Mieli wystarczająco paliwa dla Super Cuba, lecz byłoby to zbyt niebezpieczne aby za jego pomocą zagotować wodę. &lt;br /&gt;
W ostateczności mogli go użyć jako podpałki do rozpalenia ogniska. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak westchnął ciężko i wyciągnął gruby tom z torby na książki, w której trzymali różne rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to bardziej ich pamiętnik niż książka. Przednia okładka była pusta, więc nie można było od razu stwierdzić do czego pierwotnie była ta książka wykorzystywana, lecz ta dwójka używała tej ogromnej księgi do zapisywania swoich podróży. Miała prawie 5 cm grubości a kąciki obwoluty pokryte były mosiądzem. Miała nawet pas z pasującym, mosiężnym zamkiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Klucz do pamiętnika znajdował się na tym samym łańcuchu co klucz do Super Cuba. Jak zwykle, chłopak otworzył zamek, przewrócił na dzisiejszą stronę i przyłożył ołówek do papieru.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Latarka dawała mu wystarczającą ilość światła do pisania. Świeciło sztucznym światłem, które równoważyło światło gwiazd na fioletowym niebie. &lt;br /&gt;
Kontrastując z niezliczonymi światłami na niebie, na dole świeciła tylko latarka i środek na komary. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niecałe 10 minut później chłopak skończył swój wpis do pamiętnika. Zamknął książkę z powrotem na klucz i schował do torby. Następnie wyłączył światło i położył się spać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Latarka pozostawiła po sobie zielony powidok, który utkwił na ich źrenicach, i, jakby rekompensując jej brak, wydawało się, że gwiazdy jaśnieją w ich oczach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko co można było teraz zobaczyć to kalejdoskopowe światełka na niebie, niekończące się łąki okalające ziemię od jednego końca horyzontu na drugi i wąską drogę przecinającą szary krajobraz. I w jednej chwili, dwoje podróżników powoli zasnęło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczynę z rana obudził ból pleców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otworzyła oczy i zauważyła, że leży na gołej ziemi. Jej ciało było powykrzywiane jak stereotypowe ciało ofiary morderstwa. Jeśli ktoś obrysowałby jej ciało kredą, wyglądałaby jak perfekcyjny trup. Oczywiście nikt jej nie zamordował, po prostu spadła z zaimprowizowanego łóżka. Widząc, że nie ma powodów do paniki otrzepała się i usiadła. Drugie łóżko było już puste. Kilka metrów dalej chłopak walczył z Super Cubem dzierżąc w jednej ręce klucz. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Widzę, że ktoś tu jest porannym ptaszkiem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pójście wcześnie spać i późne wstawanie nie jest dobre, wiesz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie była już tak bardzo senna, aby zignorować jego komentarz toteż odpowiedziała mu kopniakiem w plecy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zadowolona, patrząc na chłopaka upadającego w bólu, próbowała rozluźnić swoje plecy wykonując podobną do jogi pozę skręcając biodra w lewo i prawo, a na koniec wyciągnęła w górę ręce najwyżej jak mogła. Rozważała wykonanie całego zestawu ćwiczeń gimnastycznych, ale szybko przerwała swoje rozciąganie i zakończyła je głębokim oddechem, uznając iż robiąc je samemu wyglądałaby komicznie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chłopcze, czyżbyś wstał tak wcześnie aby naprawić motor?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cóż, tak. W przeciwnym razie byłoby zbyt gorąco zanim bym skończył.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak zdjął rękawiczki, które były czarne od ropy i węgla.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak czy inaczej muszę zrobić wszystko co jeszcze mogę. Jeśli nadal nie będzie działa to nie naprawię go niczym co mamy pod ręką. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc to „być albo nie być”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna uśmiechnęła się ironicznie i zaczęła gromadzić rzeczy potrzebne do odkażenia ich wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cała woda jaka im została pochodziła z niebezpiecznego źródła, toteż postanowiła ją wysterylizować poprzez wygotowanie. Użycie ich małej kuchenki gazowej byłoby stratne, więc postanowiła nazbierać gałęzi i wysuszonej trawy aby rozpalić ogień. Po położeniu ich na cegły podpaliła podpałkę używając zapalniczki Zippo chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było to po siódmej rano i słońce wschodziło już na niebie. Zanim się zorientowali, chłodne nocne powietrze północnej wyspy zostało całkowicie przegnane a gorące letnie słońce prażyło ich z taką intensywnością jak w innych częściach kraju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy dziewczyna pracowała w upale, chłopak podjął się kolejnej próby naprawy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Silnik Super Cuba nie był skomplikowany. W rzeczywistości, chłopak stał się bardzo dobry w demontażu jego jedno-cylindrowego czterosuwowego silnika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże niewiele mógł zrobić jeśli chodzi o naprawy nie licząc dopasowywania części, które się obluzowały czy też wymiany śrub. Nie było na motorze dostatecznej ilości miejsca na części zamienne na wypadek gdyby coś się zepsuło. Jeśli to było źródłem ich problemów to rzeczywiście byli w kropce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poprzedni właściciel nie dbał zbytnio o motor więc było całkiem prawdopodobne, że coś się zepsuło. Śruby były obluzowane, nity zostały uszkodzone, na uszczelce głowicy rosło pęknięcie a olej był brudny. Opony i klocki hamulcowe stały się gładkie jak głowa łysego człowieka a zawieszenie już się zużyło. Niestety, wciąż potrzebowali Super Cuba i ten musiał się jeszcze dłużej działać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chciałbym mieć zapasowe części… - mruknął chłopiec. &#039;&#039;Albo gdybym dostał w swoje ręce choć trochę świeżego oleju mógłbym wyczyścić części, które mamy.&#039;&#039; Choć nie miałoby to żadnego sensu, ponieważ i tak zaraz byłyby ubrudzone przez brudny olej z silnika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- I jak to wygląda? – Usłyszał za swoimi plecami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nieoptymalnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc powinnam się przygotować do marszu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Może. Niedługo się tego dowiemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chwycił kierownice, wciąż mając włożone rękawiczki, i postawił stopę na pedale rozrusznika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;…Proszę, Boże, niech to zadziała&#039;&#039;, modlił się i nacisnął z całej siły na pedał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Silnik obrócił się kilka razy wydając zdławiony odgłos. Nawet dziewczyna, która nie znała się na tym mogła stwierdzić, że się nie udało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie poddając się szybko spróbował ponownie. Tym razem nie tylko modlił się do Boga ale również do Super Cuba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Iiiiii startuj!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wydobył się ten sam zdławiony dźwięk, lecz tym razem zatrzymał się z głośnym brzękiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Westchnął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyglądało na to, że ani Bóg ani Super Cub nie chcą odpowiedzieć na jego modlitwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym jak porzucili naprawę motoru postanowili się spakować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzy miesiące minęły odkąd zaczęli swoją podróż i z całym nabytym doświadczeniem stali się odpowiednio sprawni podczas codziennych obowiązków. Wlali całą zdezynfekowaną wodę do dwulitrowych butelek i schowali kilka użytecznych gałęzi w specjalnej torbie, odpowiednio je wcześniej łamiąc. Ich sprzęt kempingowy wrócił do tobołka i przytwierdzili go do cichego Super Cuba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ciągu zaledwie pół godziny zalali się potem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo że znajdowali się daleko na północy, to było po dziewiątej i słońce przypiekało bezlitośnie ziemię. Gdyby tylko mogli, to poprosiliby słońce o obniżenie swojej temperatury, ale ich głos nigdy nie będzie słyszany z odległości 150 milionów kilometrów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wyrzucimy naszego Cub’iego? – Trzymając w jednej ręce kas dziewczyna uderzyła drugą w siodełko Super Cuba. Czarna syntetyczna skóra była aż nadto gorąca aby ją długo dotykać. – Wierzę, że uda nam się go jakoś naprawić. Już zdążyłam się przyzwyczaić, że razem na nim podróżujemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Masz rację. Nigdy wcześniej żadne z nas nie prowadziło żadnego motoru, więc istnieje prawdopodobieństwo, że nawet gdybyśmy znaleźli jakiś nowy nie bylibyśmy w stanie nim jeździć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Super Cub został stworzony z myślą o początkujących kierowcach więc był prosty w obsłudze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Lecz jeśli nam się nie uda…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To wtedy stanie się bezużytecznym złomem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna kopnęła Super Cuba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym momencie, jakby na znak protestu przeciwko biciu jego drogiego dwukołowca, brzuch chłopca nagle zaczął burczeć. W odpowiedzi, brzuch dziewczyny zrobił to samo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Na co się gapisz? Ja też nie jadłam śniadania, więc również jestem głodna!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Po prostu byłem zaskoczony jak głośno twój brzuch potrafi… Ach-ałałałała!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna pociągnęła go za ucho nie pozwalając mu dokończyć zdania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Skrócę ci racje za ten komentarz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A co ja jestem pies?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jeśli nie to zużyj swoje kalorie na poruszanie stopami zamiast gadania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …podczas gadania prawie że nie zużywam energii…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nie odpowiedziała a jedynie mruknęła coś w odpowiedzi biorąc puszkę z torby przyłączonej do tylnego koła i usiadła na najbliższej ławce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To suchar. Chyba nie masz nic przeciwko temu, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …ale jest zbyt mdły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ojej! Ktoś tu jest za bardzo rozpieszczony?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Narzekasz tak samo jak ja.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zamknij się. Zaraz coś przygotuję. Patrz. – Położyła obok suchara słoik z dżemem truskawkowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zadowolony? To najlepsze co teraz mamy. Nie ma przed nami wielu miejsc gdzie znajdziemy owoce więc postaraj się nie zużyć wszystkiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak proszę pani!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wystarczyło tylko trochę posmarować a suche i bezsmakowe suchary stawały się wykwintnym deserem. Kiedy otworzyli słoik, kwaśny a zarazem owocowy zapach rozszedł się nie zewnątrz pogłębiając ich głód.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jemy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wybrali wystarczającą ilość i zjedli śniadanie przed wyjazdem. Po lekkim uzupełnieniu energii i kroki wydały się lżejsze niż we wczorajszym dniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, co nazywamy „mirażem”, Japończycy określają jako „uciekającą wodę”. To załamanie światła przez gorące powietrze na bardzo gorącej nawierzchni przypominające odbicie na nieistniejącej kałuży wody. Pojawia się tylko w znacznej odległości, dlatego nigdy nie możesz dotrzeć do tej kałuży stąd woda ta „ucieka”. Z racji tego, że oboje urodzili się i wychowywali w dużym mieście, miraże były dla nich czymś nowym i interesującym, lecz nie trwało to długo by stały się czymś denerwującym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podróżowali już tak pół dnia, będąc palonymi przez słońce z góry i ciepło promieniujące z dołu. Poza czterema krótkimi przerwami podróżowali non-stop.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od czasu do czasu, zdawało im się poczuć złość pochodzącą od słońca. Jednakże wszelkie ślady ich emocji odparowywały w połysku gorącego słońca. Poruszali się jak roboty pchając motor z obojętnymi wyrazami twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Krajobraz wokół nich był dokładnie taki sam jak pół dnia wcześniej, składający się wyłącznie z nieskończenie długiej prostej drogi i łąk po obu stronach. Jedyne co się zmieniło to kąt, z którego słońce ich opalało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Gorąco mi… - mruknęła dziewczyna pchając z boku motor.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …Co za przypadek, mi też… - odpowiedział chłopak trzymający kierownice i pchający motor po drugiej stronie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To były ich pierwsze słowa jakie wymienili między sobą w ciągu ostatniej godziny. Ich kroki były podobne do lunatycznych i gdyby się nie opierali o Super Cuba w trakcie pchania już dawno padli by na ziemię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak zdjął białą koszulę i zrobił sobie z niej nakrycie głowy a dziewczyna położyła sobie plastikową folię na głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ciepło byłoby mniej okrutne gdyby zwilżyli swoje prowizoryczne okrycia głowy, ale nie mieli wody do stracenia. Zostało im tylko dziesięć litrów wody, wystarczające na maksymalnie pięć dni. Ponieważ nie potrafili przewidzieć kiedy znajdą kolejne źródło wody bezsensowne jej użycie mogło im przynieść śmierć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdyby wszystko działało normalnie to mogliby zadzwonić po pomoc z telefonów komórkowych, ale nie mogli tego zrobić. Odkąd infrastruktura komórkowa się zepsuła, telefony komórkowe stały się raptem latarkami z dołączonym zegarkiem, kalendarzem, kamerą i funkcjonalnym notatnikiem. Jednakże w telefonie chłopaka wyczerpała się bateria czyniąc go kompletnie bezużytecznym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czemu nie może być tutaj… chociaż jednego zjazdu w dół…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …nawet tak nie mów… jeśli będziesz mi przypominać… że cały czas wchodzimy pod górę… opadnę z sił…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Walczyli teraz z najtrudniejszą pochylnią. Nawet jeśli droga szła prosto aż po horyzont to i tak cały czas lekko szła do góry. Wysiłek potrzebny do pchania motoru na to wzniesienie wysysał energię jak pijawka, a ich nogi stawały się coraz cięższe i cięższe. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wciąż mamy kawał drogi… do następnego miasta… na pewno damy sobie radę…?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wytrzymaj… dziewczyno! Spójrz! Jesteśmy prawie… na szczycie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …mam nadzieję, że to będzie szło w dół… abyśmy mogli zjechać w dół na motorze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:Tabi_ni_Deyou_P0029.jpg|thumb|Ich kroki były podobne do lunatycznych i gdyby się nie opierali o Super Cuba w trakcie pchania już dawno padli by na ziemię.]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak przytaknął jej bez słowa stawiając kilka kolejnych kroków. Chwycił pewniej kierownicę obciążonego motoru na ostatni zryw i w końcu dotarli na szczyt wzgórza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Haaah – wydyszała głośno dziewczyna. Obróciła się w stronę drogi, na którą się wspięli. Łagodne nachylenie w dół ciągnęło się aż do złączenia ziemi z niebem. Miejsce odpoczynku, z którego wyruszyli dzisiejszego poranka było już daleko poza horyzontem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Całkiem sporo żeśmy przeszli, co nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy chłopak nie odpowiedział, dziewczyna obróciła się w jego stronę. Zastała go obserwującego okolicę przez lornetkę, którą wyciągnął z torby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Widzisz coś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna przekrzywiła głowę, więc chłopak podał jej lornetkę. Na początku zaskoczył ją rozmyty obraz, ale po ustawieniu ostrości ujrzała kolejny zjazd podobny do tego na który się wspięli. Kiedy spojrzała przez lornetkę na horyzont ujrzała małą łatę, gdzie kolor roślinności był trochę inny. Nie była zbyt duża ale część trawnika była pokryta intensywniejszą zielenią niż otoczenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …to grunty rolne… chłopcze a tam jest dom!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiększony obraz drżał w jej zmęczonej ręce, lecz to na pewno był czyjś dom. Nie było wątpliwości: obok drogi widać było dach dzielący zieloną scenerię wraz z kawałkiem pola do upraw. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Grunt był przedzielony przez coś co wyglądało jak ręcznie robione ogrodzenie i wydawało się, że uprawiane są na nim warzywa i owoce. Mogli stąd dostrzec nawet poletko ryżowe znajdujące się obok. Ziemia była w dobrym stanie i widać było, że ktoś o nią dba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście nie można było stwierdzić z tej odległości, że ktoś tam faktycznie jest, ale każde miejsce które kiedykolwiek było zamieszkane musi posiadać źródło wody. I patrząc na tę zieleń, którą dostrzegli, prawdopodobnie trochę wody jeszcze zostało. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ruszajmy chłopcze! To jest tuż na horyzoncie! Będziemy tam lada moment!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W porządku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wrzuciła lornetkę z powrotem do torby i zaczęła pchać motor w dół z jeszcze większym zapałem. Choć stok nie był wystarczająco stromy aby z niego zjechać na motorze, ich cel podróży był w zasięgu wzroku przez co poczuli nagły przypływ energii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po przebiegnięciu połowy drogi na pełnej szybkości, przypomnieli sobie, że odległość do horyzontu zależy od poziomu gruntu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Umieram.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ja też.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Konwersacja między nimi osłabła do kilku słów wypowiadanych od czasu do czasu. Nie było w tym nic dziwnego, ponieważ pchali swój motor przez taki dystans, który byłby sklasyfikowany  przez lekkoatletów jako „długi”. Poza tym pchanie motoru stało się jeszcze cięższe, gdyż stromizna była większa niż w pierwszej połowie drogi. Mimo że nie było tak źle jak w czasie wspinaczki na wzgórze, to jednak nie było porównania do chodzenia po płaskim gruncie. Niemniej jednak dotarli w końcu do domu widzianego z daleka. Ich cienie stały się dłuższe i skądś słychać było krakanie kruka. Dziewczyna nie miała wystarczająco sił aby nawet podnieść głowę, więc to chłopak ustawił podpórkę motoru i zbliżył się do budynku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czyżby to był… sklep połączony jednocześnie z farmą? – mruknął do siebie, przyglądając się budynkowi i polu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po lewej stronie drogi był sklep, który również służył za miejsce zamieszkania, natomiast po prawej uprawiano ziemię. Oba z nich wykazywały znaki ludzkiej bytności. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Połączenie szarej drogi przebiegającej przez krajobraz zielonych łąk i tego małego „ciała obcego” znajdującego się pośrodku w jakiś sposób przypominał mu linię kolejową i stację. Zauważył sporo warzyw, które były gotowe na żniwa. Minęło sporo czasu, kiedy ostatni raz widział taką scenerię. Pomidory świeciły w słońcu jasną czerwienią, ogórki tak duże, że zaczął podejrzewać hodowcę o stosowanie dziwnych chemikaliów oraz warzywa, których nie widział od lat, kołysające się na wietrze. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ej… ej, dziewczyno… dziewczyno? Łoo! Dziewczyno! Wszystko w porządku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna, która miała stać za Super Cubem padła wyczerpana na gorącą ziemię nie poruszając choćby mięśniem. Najprawdopodobniej nie tylko szkarłatne światło zachodzącego powoli słońca barwiło jej czerwoną twarz. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopka dźwignął ją w pośpiechu i ruszył w kierunku pola, szukając źródła wody. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Musi tu być jakaś woda do podlewania. Możliwe, że zostanie skarcony za wtargnięcie bez pozwolenia, ale w tym wypadku nie mógł zrobić nic innego niż przeprosić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak gdy już miał przejść obok sklepu, jego uwagę przykuło coś, co raczej było nie na miejscu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zagraniczny samochód został zaparkowany w cieniu budynku – w dodatku był to bardzo luksusowy samochód.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Świecąca rzecz znajdująca się na jego masce i błyszcząca mimo cienia wyglądała jak znaczek Mercedes-Benz. Chłopiec nigdy nie interesował się rynkiem samochodowym, ale wystarczyło jedno spojrzenie na aluminiowe koła i skórzane siedzenia aby stwierdzić, że  samochód śmierdział pieniędzmi. Szofer w białych rękawiczkach, sprzątający miotełką kurz z tego wspaniałego samochodu idealnie pasowałby do obrazka. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale z jakiego powodu, tak bogaty kierowca tego Mercedesa chce pracować w polu na północnym krańcu świata?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mógł się nadziwić, ale dziewczyna na jego ramieniu wydawała się wręcz topnieć, dlatego pobiegł w stronę pola. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podziwiając wspaniały stan pomidorów i ogórków pomknął między nimi w głąb pola. Trudnym zadaniem było szukanie wody wraz z niesieniem wyczerpanej dziewczyny, lecz znalazł ją zaskakująco szybko. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było to miejsce do podlewania, które zbudowano na wzór studni; znajdowało się prawie w centrum pola. Tuż za nim znajdowała się konstrukcja przypominająca wzgórze, która została wzmocniona kamieniami i wyposażona w rurę PCV.  Co ciekawe, z tej rury wypływała czysta woda, wprost do betonowej wanny. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po usadowieniu dziewczyny na kamiennej ławce, chłopak złapał plastikową misę pływającą w wannie i zaczął nabierać wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A potem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Obudź się, dziewczyno!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Udar słoneczny, udar cieplny, pusty żołądek i wyczerpanie doprowadziły dziewczynę do stanu, w którym wyglądała jak suszona mątwa, więc, aby jej pomóc, oblał ją całą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-…Co robisz, ty DEBILU!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z szybkością błyskawicy zabrała mu miskę i uderzyła nią go w twarz. Bez wody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na lewo, chłopak trzymał się za nos. Na prawo, dziewczyna przemoczona od stóp do głowy. Każde z nich sięgnęło po broń znajdującą się w pobliżu, nabrało wody a następnie zatrzymali się naprzeciwko siebie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje przykucnęli, przyjmując pozycję do ataku, gdy nagle, kiedy już mieli rozpocząć dramatyczny konkurs oblewania, przerwał im głos.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dzień dobry wam! Jesteście gośćmi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oboje odwrócili się w stronę właściciela głosu, pozwalając, by woda z ich misek wylała się na ziemię. A potem znieruchomieli.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Image:Tabi_ni_Deyou_P0037.jpg|thumb|Oboje przykucnęli, przyjmując pozycję do ataku, gdy nagle, w chwili kiedy już mieli rozpocząć dramatyczny konkurs oblewania, przerwał im głos.]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;text-align: center;&amp;quot;&amp;gt;✱&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był tam uśmiechnięty mężczyzna przecierający twarz od potu. Jegomość po czterdziestce, prawdopodobnie wciąż będący w kwiecie wieku, mający na sobie słomiany kapelusz i przewieszony ręcznik, a także ubrany był w parę skórzanych butów, białą koszulę i podwinięty do kolan garnitur od Armaniego. Jego smukłe i dobrze zbudowane ciało było typowe dla nauczyciela wf-u,  a jego uśmiech sugerował status gospodarza. Był żywym przykładem na to, że dżentelmen wciąż pozostaje dżentelmenem nawet podczas pracy w gospodarstwie rolnym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lecz to nie jego nagłe pojawienie czy też strój ich tak zaskoczył. Tym co ich zaskoczyło były jego włosy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego włosy nie były tak czarne jak to powinno być, ale śnieżnobiałe jak po użyciu jakiegoś wybielacza. Co więcej, jego skóra była prawie tak biała jak u albinosów, bez oznak opalania mimo pracy w pełnym słońcu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Och, przestraszyłem was?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eee, nie, um…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Przepraszamy za takie wpatrywanie się w pana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Opuściła głowę. Chłopak poczuł, że kobiety mogą być bardziej umiejętne w przepraszaniu niż mężczyźni. Chociaż to nie była dobra chwila na rozmyślanie o tym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z powodu walki „na śmierć i życie” oraz przerwy wywołanej przez mężczyznę, dwóch podróżników postanowiło odpocząć na kamiennej ławce i zrobić sobie przerwę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ławka była szeroka na pięć osób i, dzięki dachowi zamontowanemu nad nią, chroniona była od słońca. Z racji wody znajdującej się tuż obok to miejsce było lepsze od asfaltowej drogi. Ziemia stała się mokra po tym, jak chłopak oblał ją wodą, ale słońce zaczęło już ją wysuszać. Oczywiście, to samo dotyczyło przemoczonej dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-… A, racja. Powinienem się przedstawić. Oto, kim jestem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z kieszeni na piersi bardzo sprawnym ruchem wyjął małe pudełeczko i wraz z lekkim ukłonem podał im swoją wizytówkę. Sekwencja ruchów była doprowadzona do doskonałości i było jasne, że przywykł do tego w swoim codziennym życiu. Napisane na niej było:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
:&amp;lt;big&amp;gt;« Firma Transportowa, Dyrektor Reprezentatywny »&amp;lt;/big&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże nazwa firmy jak i imię tego człowieka zostało wymazane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było żadnych śladów błędu drukarskiego czy ścierania; po prostu litery same znikły. Papier był całkowicie nienaruszony. Zupełnie jakby sam stworzył takie puste wizytówki dla zabawy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzeba było się bardzo skupić aby je zobaczyć, ale w lewym górnym rogu wizytówki było wydrukowane tylko logo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że to bardzo znana firma.&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-… Cóż, nie wydaje mi się, aby sensownym było dawanie wam mojej wizytówki bez mojego imienia wydrukowanego na niej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopak niechętnie spojrzał na człowieka, na którego twarzy pojawił się gorzki uśmiech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc… zostało „zgubione”?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dokładnie.  Moje imię zniknęło – stwierdził wprost. – Pewnego dnia, gdy pracowałem w firmie tak jak zwykle, ludzie z mojego działu powiedzieli mi, że zapomnieli, jak się nazywam.  Miałem złe przeczucia, ponieważ nie mogli sobie przypomnieć bez względu na to, jak się starali. Postanowiłem zbadać tę sprawę. Odkryłem, że moje imię zniknęło ze wszystkich miejsc: z danych i dokumentów firmy, z moich własnych wizytówek, z mojej plakietki z imieniem i innych rzeczy. A co najważniejsze, ja sam zapomniałem, jak się nazywam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słysząc obojętny ton w jego głosie dziewczyna i chłopak spojrzeli na siebie, po czym ponownie zwrócili swoją uwagę na mężczyznę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nawet nasi partnerzy biznesowi zapomnieli mojego nazwiska. Niektórzy z nich nie pamiętali nawet mojej twarzy. Cóż, można było sobie tylko wyobrazić, jak męcząca była taka praca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mężczyzna zaśmiał się i umieścił wizytówkę z powrotem w pudełku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie widziałem już sensu w kontynuowaniu mojej pracy, więc rzuciłem wszystko i odszedłem. Po pewnym czasie podróżowania po kraju osiadłem tutaj… Chcecie do mnie dołączyć?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie zaproponował im pracy na roli, lecz kilka czerwonych pomidorów odbijających światło słoneczne, które były chłodzone źródlaną wodą do odpowiedniej temperatury.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywistym było, że na ich „tak” nie trzeba było długo czekać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
✱&lt;br /&gt;
-------------------------------&lt;br /&gt;
część 3, ostatnia:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Szczerze mówiąc, zawsze chciałem pracować na roli. A mimo to skończyłem pracować dla firmy zajmującem się transportem warzyw. Po okresie ciężkiej pracy, nagle stałem się głową działu, a potem dyrektorem zarządzania. Następnie awansowałem na dyrektora odziału i zanim się obejrzałem, minęły lata, a ja stałem się reprezentatywnym dyrektorem głównego oddziału.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Ale to raczej niesamowite, co nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec utkwił swój wzrok na mężczyźnie, jednocześnie wgryzając się w jego drugi czerwony klejnot.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten fantastyczny, aksamitny pomidor był tak soczysty, że wydawał się pękać. Nie było porównania między zwykłym sokiem pomidorowym a tym wspaniałym świeżym owocowym miąższem. Zmysł dobrego samopoczucia rozprzestrzenił się przez całe jego ciało, które nie otrzymało ostatnio żadnego świeżego warzywa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nigdy nie myślał, że mógłby doświadczyć tak wspaniałego uczucia przez byle pomidora. W tej chwili był pewny siebie na tyle, że zjadłby nawet znienawidzoną zieloną paprykę. Surową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W sumie, dla innych to może wyglądać niesamowicie. Ale widzisz, ja lubiłem swoją pracę i wyglądało na to, że miałem do niej odpowiedni talent. Byłem tym  zainteresowany, więc pochłaniało mnie to, co robiłem i nawet nie zauważając wspinałem się po szczeblach kariery. Ale w tym samym czasie usuwałem się stopniowo od pracy, którą tak naprawdę chciałem robić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna siedziała obok chłopca i miała poważny problem ze zdecydowaniem, czy powinna zignorować niebezpieczeństwo bólu brzucha i zacząć jeść trzeciego pomidora.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-I tak o to spełniłeś swoje marzenie pracy na farmie za pomocą wygodnej wymówki, że twoje imię zostało «stracone». A-ha.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej wybór słów zawierał drażliwy wydźwięk, ale nie ze złej woli. Był to raczej coś jak sarkazm wmieszany w wypowiedź, aby się podroczyć z nim. Dyrektor także wydawał się tego świadom; na dowód uśmiechnął się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. To może brzmieć niegrzecznie, biorąc pod uwagę moich kolegów z pracy, ale każdy dzień tutaj sprawia tyle frajdy! ...Tyle że sprawy, o których się nauczyłem w szkole i doświadczenie, które zdobyłem w pracy nie są w żadnym stopniu przydatne. - Mężczyzna uśmiechnął się sztucznie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak poza tym, dlaczego przyszedłeś tu aż z Honshu? Nie byłbyś wstanie znaleźć jakiejś ziemi uprawnej w tamtych okolicach?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie było jakiegoś szczególnego powodu. To nie tak, że od początku miałem zamiar pracować na roli. Na początku pomyślałem, że pojeżdżę trochę i pozwiedzam, ale wtedy natknąłem się na ten tu dom. Wtedy sklepem ogólnym zajmowała się samotna starsza kobieta. Pozwoliła mi tu zamieszkać i nauczyła mnie, jak uprawiać warzywa, a ja w zamian pomagałem jej przy pracy w polu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jak się ona teraz ma?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...W marcu tego roku... zniknęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Rozumiem. - powiedział chłopiec, zamyślony, podczas gdy dziewczyna siedząca obok niego wkońcu poddała się pokusie i wzięła duży gryz trzeciego pomidora.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tej samej chwili...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Och, dyrektorze? Czyżbyśmy mieli gości? - wtrącił nagle żeński głos.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten piękny głos był wyraźnie podobny do mówcy. Jego posiadacz stał pośród pola kukurydzy zabarwionego kolorami zachodzącego słońca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednocześnie kukurydza wyrośnięta na tyle, by móc kogoś ukryć, zaszeleściła i z niej pojawiła się sekretarka, nosząc prawidłowo garnitur. Można to nazwać oczywistością, ale była z niej oszałamiająca piękność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Nawet do pracy na farmie masz sekretarkę?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednocześnie uderzając go ostro w brzuch. Oczywiście, z umiarem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powaracająć do zdrowia z cierpienia, dyrektor przedstawił panią, która dołączyła do koła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Uhm. To moja sekretarka. Ponieważ jej imię zostało «zgubione», jest po prostu zwana sekretarką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jestem sekretarką. Miło mi was poznać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kobieta ukłoniła się pod prawdziwie pięknym kątem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten kąt i pozycja jej rąk były dowodem, że dopracowała te ruchy do perfekcji jako część swej pracy. Jednakże jej garnitur był brudny, zaś jej karnacja, niegdyś biała, została opalona przez słońce. Założony na głowie pokryty ładnymi czarnymi włosami był słomiany kapelusz, a w obu rękach trzymała świeżo ścięte kolby kukurydzy. Ręcznik był przerzucony przez jej ramiona i zamiast wysokich obcasów miała na sobie gumowce. Był to dziwny kontrast.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uśmiechnęła się do nich promiennie, po czym chłopak z dziewczyną wymienili spojrzenie między sobą. Nadszedł czas, aby się przedstawić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Emm... jestem po prostu chłopcem. Moim ulubionym daniem obecnie jest ten pomidor.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jestem dziewczyną. Moim tymczasowym ulubionym daniem jest ten pomidor. Są plany, aby w najbliższym czasie zamienić go na kukurydzę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ukłonili się, a w zamian usłyszeli uroczy chichot sekretarki, który byłby idelanym przykładem, jak się znakomicie zaśmiać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatecznie postanowiła przerwać pracę i dołączyć do rozmowy. Była już 18:00. Otoczenie było idealne, aby odetchnąć, gdyż powietrze było mile świeże dzięki stopniowo opadającej temperaturze i wodzie w pobliżu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jesteście w trakcie podróży?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Rzuciliśmy wszystko i wyruszyliśmy w podróż. Zatem jest to prawie tak samo jak w przypadku dyrektora, co nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sekretarka ponownie zachichotała, słysząc pewną siebie odpowiedź dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czyli  że uciekłaś ze swoim chłopakiem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy zadała te pytanie, pewna siebie że zgadła, twarz dziewczyny zamarła pokazując niespokojną minę. Wtedy, nie zmieniając miny, spojrzała w stronę chłopca wzrokiem, który zawierał dziwne połączenie zwątpienia z oczekiwaniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy jesteś... moim chłopakiem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapytała wprost o jego zdanie na ten temat. Zaskoczony tym, jakiej odpowiedzi powinien udzielić, przybrał pozę myśliciela z dłonią przy podbródku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...My nigdy nie składaliśmy takiej przysięgi... tak mi się wydaje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy w końcu udało mu się złożyć tę wypowiedź, został kopnięty przez nią z nie wiadomo jakiego powodu. Jest to coś, co nazywają irracjonalnością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sekretarka zachochotała raz jeszcze:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Widzę, że bardzo się lubicie. Nie sprawiajcie, abym była zazdrosna!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym jak sekretarka to powiedziała, dziewczyna przerwała swój atak kopniakami i kontynuowała jedzenie pomidora.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale czy twoja sytuacja nie jest taka sama, sekretarko? No bo towarzyszyłaś dyrektorowi, kiedy porzucił swoją fimę, a w dodatku teraz pracujesz na jego farmie. Czyż nie uzupełniacie się nawzajem, w pewnym sensie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- O? Ale ja wcale nie porzuciłam swojej pracy? - powiedziała sekretarka pozornie oszałamiającym głosem,  otoczona przez trzech zdumionych obserwatorów. - Widzisz, moją pracą jest wspieranie dyrektora. Nie porzuciłam swojej pracy. Dyrektor jest tym, który to zrobił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- J-Jak możesz tak mówić! Pewnie, przyszedłaś tu przeze mnie, ale nigdy cię nie zmuszałem, co nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Żadnych wymówek! Pomimo faktu, że zabrałam się z tobą ze względu na moją pracę, mówiłeś mi «proszę umyj pomidory» i «przynieś wodę by umyć rzodkiewkę». Jak mogłabym odmówić będac na moim stanowisku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zacisnęła wargi, &amp;quot;Hmph!&amp;quot; i pchnęła kosz pełen kolb kukurydzy w ramiona dyrektora. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dzięki temu całkowicie przyzwyczaiłam się do pracy na roli. W każdym razie, pójdę przygotować herbatę dla gości, więc proszę w międzyczasie umyj je i wrzuć na grilla, dyrektorze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- O-Okej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po wciśnięciu dyrektorowi tej dużej ilości kukurydzy - prawie jak sterty dokumentów - odeszła równym krokiem w celu by przygotować herbatę. Dyrektor szedł za nią, zostawiając chłopca i dziewczynę samych przy studni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ani dyrektor ani sekretarka nie wyglądali na zaskoczonych gdy nie usłyszeli ich imion.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pole kukurydzy szelestało w delikatnym wietrze. Za nim, mogli widzieć pomału zachodzące słońce na horyzoncie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Chłopcze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Mhm? - odpowiedział jej szeptem nie oglądając się w jej stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Kolor dyrektora jest bardzo słaby, co nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Taa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jego włosy całkowicie zmieniły kolor na biały. Jego wiek był pomiędzy późną trzydziestką a środkową czterdziestką. Tak białe włosy w jego wieku normalnie były by prawie  niemożliwe, ale to tylko dotyczy normalnych ludzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak samo jego skóra. Dla porównania, sekretarka pracowałą tyle samo lub mniej co on ale ona była opalona. Jednakże, jego skóra byłą upoga w pigment, prawie jak u albinosa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Gorąco dziś, co nie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Wiesz, już jest sierpień…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dźwięk pośpiesznych kroków sekretarki wtrącił się w ich bezcelową rozmowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Położyła tacę na kamiennej ławce i wraz z odświerzającym dźwiękiem, napełniła filiżanki herbatą. Można było się spodziewać że ona, jako sekretarka, wiedziała jak przygotować dobrą herbatę, ale niestety sprawiło by to nie lada wyzwanie aby użyć tych umiejętności przy przygotowywaniu zielonej herbaty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, podana zielona herbata została schłodzona świerzą wodą źródlaną i była tak chłodna że na powierzchni ich filiżanek zebrała się mgiełka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna opróżniła swoją filiżankę za jednym zamachem, jak gdyby był to tutejszy zwyczaj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, widok jej pijącej herbatę w tym stylu nie był ani trochę &#039;elegancki&#039;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah, właśnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwie dziewczyny skierowały swój wzrok w stronę chłopca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- O co chodzi, chłopcze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah, to nie tak że jest to pilne w tej chwili, ale myślałem o uzupełnieniu naszych zapasów wody jeśli to nie problem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah, rozumiem…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pytające spojrzenia skupiły się na sekretarce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Myślę że to nie problem. W ostateczności wygląda na to że woda w studni pochodzi z naturalnego źródła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Juhu! Świeża woda ahoj!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako że woda jest taka czysta, to nie będzie potrzeby jej gotowania. Mh... w takim razie, powinniśmy wylać wodę którą zebraliśmy wczoraj w strefie odpoczynkowej i nalać świerzej. Wygląda to na marnowanie zwaszcza że poświęciliśmy czas aby ją odkazić, ale trudno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobra, w takim razie pójdę i napełnie nasze butelki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eh? Czekaj, pomogę ci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dam sobie radę, nie martw się. ...w zamian, możesz mi zaklepać trochę kukurydzy!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec pchnął swój palec przed nią, nadając wagę jego słowom po czym dziewczyna ponownie usiadła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sekretarka oglądała jego tył gdy pracował zbierając wodę, wachlując się ze względu na upał z nieco znaczącym spojrzeniem i mruknęła: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-...Wygląda na bardzo miłego. Rusz się i zrób z niego swojego chłopaka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna wypluła łyk zielonej herbaty. Głównie z jej ust. Ale czy czasem nie wyleciało coś także z jej nosa...?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sekretarka z wymuszonym uśmiechem poklepałą dziewczynę po plecach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy napewno jest to coś co powinno wywoływać takie zaskoczenie? Wasza dwójka wymykająca się ze szkoły i zaraz potem wyruszająca w podróż na skuterze -- jak inaczej oprócz pary powinno to się nazywać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- K-Kto wie? No bo, nie ma tam wielu różnych związków między chłopcami i dziewczynami poza współmałżonkami, kochankami i rodzeństwem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej głos był ochrypły ponieważ trochę herbaty trafiło do jej tchawicy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Na przykład, związek pomiędzy dyrektorem i sekretarką?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sekretarka zachichotała, ale dziewczyna odwróciła wzrok w dyskomforcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale podążałaś za dyrektorem bez przerwy mimo że nie jestście parą, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Ponieważ jestem jego sekretarką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...więc nie dażysz go szczególnym uczuciem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hmm... jak narazie, nie w szczególności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co oznacza że jesteście tylko przełożonym i jego podwładnym?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Mimo wszystko, zawsze zwracał się do mnie używając nazwiska lub pomijając całkowicie imię, więc może od początku nie znał mojego pełnego imienia? - powiedziała i ciszej dodając. - Niestety, prawda zostanie nie ujawniona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obojętny głos sekretarki i jej rozbawiony uśmiech były czymś co wykraczało poza zrozumienie dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, mogła się zgodzić z ukrytym motywem przysłonietym jej słowami. Dziewczyna nie miała zamiaru wyrazić swoich myśli poprzez słowa, ale patrząc w jej oczy zdała sobię sprawę że sekretarka tak czy inaczej nie szukała jej zrozumienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- I wciąż nie przeszkadza ci jego egoizm i pomoc mu przy jego pracy na roli?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Ponieważ zdecydowałam zostać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Na tej farmie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie. Z nim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jej pewny siebie uśmiech był bradzo spokojny, a mimo to wypełniony silną wolą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z jakiegoś powodu, dziewczyna w pełni się zaczerwieniła i czuła że się rumieni aż do uszu mimo że to nie było o niej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mogąca znieść sytuacji, odwróziła wzrok w innym kierunku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...dopóki śmierć was nie rozłączy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oczywiście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna usłyszała nieco triumfalny głos z za jej pleców i nie mogła znieść odruchu aby podrapać się po głowie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...masz moje wsparcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sekretarka była lekko zaskoczona przez ten nagły pośredni krzyk, ale po chwili odpowiedziała z promiennym uśmiechem: &lt;br /&gt;
- Dziękuję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie był to sztuczny uśmiech którego używała podczas pracy ani wyraz komfortu. Był to pierwszy szczery uśmiech jaki im pokazała od momentu kiedy się spotkali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tylko że, co za szkoda że ani dziewczyna, która miała odwrócony wzrok, czy też chłopiec, który poszedł aby przynieść wodę ani nawet dyrektor, który grillował kukurydzę, mógł go zobaczyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oi! Nie wiedziałem ile nam potrzeba, więc zrobiłem ich dużo!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obracając się w stronę z której dochodził głos ujrzeli dyrektora a wraz z nim kosz pełen kukurydzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- D-Dyrektorze! Kto niby będzie w stanie zjeść to wszystko?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dyrektor skrzywił się na upomnienie wykrzyczane przez sekretarkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale oni są wciąż tak młodzi... Myślałem że mniej wiecej tyle zjedzą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nikt nie potrafi zjeść tyle kukurydzy bez dodatków! ...wygląda na to że będziemy musieli zrobić z tego obiad... A tak poza tym, ja wciąż też jestem młoda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- P-Przepraszam…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oh... no cóż, trudno. Zawołaj chłopca, proszę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W przeciwieństwie do ich pierwotnego związku, to dyrektor był tym na którego krzyczano. Wracał drogą którą przyszedł ze zdezorientowaniem na twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przyjemnie pachnący zapach unosił się z kosza który został postawiony w miejscu dyrektora. Wygląda na to że dyrektor uprzejmnie przygotował dla nich dwa rodzaje kukurydzy. Jeden który był zgrillowany bez żadnych specjalnych przypraw i inny który był najpierw maczany w sosie sojowym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwie dziewczyny przełknęły nic nie mówiąc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Właśnie mi się przypomniał kolejny powód dla którego tu jestem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eh?  - Dziewczyna odwróciła się do sekretarki która coś wymamrotała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sekretarka kontynuowała, wciąż przyglądając się parującej kukurydzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Jestem słaba w gotowaniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Hah.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To co można by było nazwać pogawędką ciągle trwała ale ich spojrzenia i koncentracja były skupione na kukurydzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Dyrektor jest w tym naprawdę niezły. Serio.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Na to wygląda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mniej niż minutę później, nareszcie były wolne z kajdan samokontroli i mogły sięgnąć po grillowaną kukurydzę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
✱&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ah... ouch, ugh…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak to jest jak się je bez opamiętania! Wygląda na to że pozwolną nam tutaj przenocować, więc poleż spokojnie przez chwilę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec uśmiechnął się sztucznie i podłożył jej coś miękkiego na werandzie co posłużyło by jej za poduszkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powodem jej bólu brzucha było oczywiście, przejedzenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obecnie, oboje chłodzili się na werandzie z tyłu sklepu z wachlarzami w dłoniach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Geez... Nie było to oczywiste że będzie cię bolał brzuch po zjedzeniu takiej ilości kukurydzy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- C-Cicho być już…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet jej obraźliwe oddzywki straciły na sile. Ostatecznie zjadła trzy całe kolby kukurydzy. Więc to napewno nie jej słaby układ trawienny był powodem jej bólu brzucha.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak by nie było, trzeba pamiętać że były to świeżo zebrane i odrazu zgrillowane ekstra duże kolby. Mówi się że kukurydza jest najlepsza zaraz po zerwaniu. On sam, także nie miał jej dość więc potrafił ją zrozumieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, ona była już po zjedzeniu czterych zimnych pomidorów. To naturalne że nawet żołądek taki jak jej, który sprawiał że chłopiec czasami myślał że jest z tytanu, będzie oczywiście bolał po wypelnieniu go ciężko strawnym jedzeniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Niech to... ! Dlaczego musi być taki smaczny kiedy jest z grilla... !&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec był zdumiony jej nadmiernym narzekaniem ale siedział cicho ponieważ bał się konsekwencji. Dlatego zdecydował na lekko umiarkowaną odpowiedź.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jak by nie było, był świeżo podpieczony. Było by to oszustwem gdyby nie było smaczne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Racja... Zdaje mi się że coś takiego bardziej do nas pasuje niż inne rzeczy wysokiej klasy jak kraby czy tuńczyk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W rzeczy samej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec przytaknął z wymuszonym uśmiechem. Jednakże, był pewien że dziewczyna cofnie swoje słowa w momencie gdy zobaczy jakiegoś kraba czy tuńczyka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A tak przy okazji, chłopiec trochę się kontrolował i zjadł tylko dwa pomidory i dwa kłosy kukurydzy, dlatego to był najedzony ale nie przejedzony jak dziewczyna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sądząc tylko po niej, wygląda na to że to prawda że kobiety są głodniejsze od mężczyzn.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z upływem czasu, upał który ich dręczył za dnia zelżał dość trochę. W tle można było usłyszeć harmoniczne dźwięki dzwonków delikatnie poruszanych przez wiatr. Melodii tej towarzyszł zapach lata - czyli kadzidła odstraszającego komary.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle kierując swój wzrok ku ogrodowi. Starannie utrzymany ogród z posadzonymi kilkoma hortensjami, na które sezon się już skończył i grupie innych typowych dla lata kwiatów za nimi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Grupa okazałych, wysokich słoneczników odbijały promienie wieczornego słońca swoimi szeroko rozstawionymi płatkami w taki sposób jak by zastąpić to co symbolizują.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Głębiej w ogrodzie chłopiec mógł zobaczyć plastikową szklarnię, która widocznie została naprawiona przez dyrektora. Ponieważ wciąż był to środek lata, tylko ziemia był w środku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale wyglądało na to że już posiali jakieś kiełki; w środku znajdowały się małe zielone rośliny ułożone w schludnych rzędach w sadzarkach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Chłopcze...?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mhm?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna nagle zwróciła się do niego powściągliwym tonem, ale momentalnie sama się speszyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ byli razem a także w odpowiednim nastroju, więc zawołała go po imieniu. Ale nie było żadnego tematu do rozmów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście, nie będąc w stanie kontynuować dyskusji o jedzeniu, dziewczyna otwierałą i zamykałą usta przez chwilę jak złota rybka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Um... err…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Truskawki. Mimo że będą gotowe do zrywania nie prędzej jak w przyszłym roku. To już teraz trzeba je zasadzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zwrócił swą głowę ku niespodziewanemu głosowi zza pleców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna mogła się obrócić z jednego boku na drugi ponieważ i tak już leżała. Dyrektor nie dawał żadnych oznak zauważenia urazy w ich oczach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Szczerze mówiąc, kocham owoce tak samo jak kocham warzywa. Już nie mogę się doczekać kolejnego roku!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było wiadomym dla nich czy dyrektor kochał uprawiać je czy jeść je, ale nie pytali o to. Obie wersje były prawdopodobne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dyrektorze, jak twój żołądek?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Proszę nie pytaj!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dyrektor usiadł obok chłopca, trzymając się za swój boleśnie burczący brzuch.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ zrobił dużą ilość grillowanej kukurydzy, sekretarka zmusiła go aby pozbył się resztek. Innymi słowy: zjeść pozostałą kukurydzę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywistym było że po zjedzeniu takiej ilości bogatej w błonnik kukurydzy, toaleta stała się jego najlepszym przyjacielem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, to co go zaskoczyło bardziej była sekretarka. Z łatwością zjadła cztery kolby kukurydzy i w dodatku na koniec zchrupała ogórka pokrytego pastą miso zwąc go deserem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Biorąc pod uwagę obecny stan dziewczyny, nie mógł zaliczyć tego do &amp;quot;kobiety mają silniejsze żołądki od mężczyzn&amp;quot;, ale do tego że ludzie  tu żyjący mogą być inaczej zbudowani niż ludzie mieszkający w mieście. W dobrym znaczeniu, oczywiście.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc, udało ci się w końcu pozbyć resztek kukurydzy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ......Przepraszam. Trochę zostawiłem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No cóż. Dobrze, takie &amp;quot;dużo&amp;quot; zmalało do &amp;quot;trochę&amp;quot;, więc nie powinno być problemu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale o ile nie powiem że zasłużyłeś na to, tak o tyle nie mam zamiaru ci pomóc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle, - Dyrektorze. Proszę przyjdź tu na chwilę. - Głos zabrzmiał z kuchni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dyrektor wstał z żałośnie brzmiącym &amp;quot;Hop-siup!&amp;quot; i udał się do kuchni, kiedy ostatecznie znikł z ich pola widzenia. Mogli słyszeć tylko ich stłumioną rozmowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy jest coś jeszcze do zrobienia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie. Już prawie skończone.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eh? To dlaczego mnie zawołałaś?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wątpię abyś zrozumiał, dyrektorze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hah?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nieważne. Rozmawiaj ze mną tutaj przez chwilę. Żadnych sprzeciwów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hah…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zacznijmy od pogody.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hah?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec mógł prawie zobaczyć zdezorientowaną minę dyrektora.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Leżąca dziewczyna w myślach przesłała sekretarce znak dobrej roboty. Świetnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mogła zmarnować tej niezwykłej szansy którą dała jej sekretarka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chłopcze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mh~? - odpowiedział chłopiec roztargniony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Żądam abym mogła użyć twoich ud jako poduszki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eeh?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ignorując jakiekolwiek narzekania, czołgała się po drewnianej werandzie ku niemu jak gąsienica i zajeła jego uda jej głową.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dodatkowo podłożyła sobie podkładkę jaką wcześniej używała jako poduszki pod brzuch aby zapobiec pogorszeniu się jej bólu brzucha.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Normalnie, nie powinny role być odwrócone?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W moim przypadku nie ma problemu. Naprawdę źle się czuję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc nazywasz ból brzucha żarłoka który po prostu zjadł za dużo &amp;quot;chorobą&amp;quot;, huh... au-auć-auć!?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ukarała go za jego bezczelną uwagę po przez uszczypnięcie w udo. Doświadcz przysłowia &amp;quot;Luźne usta zatapiają statki&amp;quot; swoim ciałem!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Geez... to jedna twarda poduszka…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Proszę nie proś faceta o niemożliwe!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale mimo mówienia tego, ostrożnie przesunął jej głowę w miejsce gdzie nie leżała na żadnych kościach. Poczuł delikatne oddychanie na swoich udach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potem była raczej długa cisza między nimi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była to jedna ze spokojnych chwil, którymi trudno było im się cieszyć podczas ich pracowitych dni martwienia się o dzisiejszy posiłek i jutrzejsze paliwo. Nie, słuchając dźwięku dzwonków poruszanych przez wiatr będąc przytulonym na werandzie z pełnym brzuchem było czymś czego prawie nigdy nie doświadczyli w przeszłości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...mnyah... to jest szczęście…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa. Jakoś jest mi źle sprawiając aby się nami tak opiekowali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Jeśli chcesz, możemy zostać tutaj na kilka dni? Jak by nie było, nie jesteśmy w pośpiechu i oni także powiedzieli, że to nie problem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A ty znowu o tym. Jak byś odpowiedziała gdyby się zgodził?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Sprzeciwiłabym się. No bo, jesteśmy w podróży. O ile to w porządku aby zatrzymać się gdzieś aby pozystać jedzenie, to nie mam zamiaru zatrzymywać się tylko aby odpocząć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Więc mnie nie pytaj.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale było by to nieuczciwe gdyby przynajmniej nie usłyszała twojej opinii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Można by się zastanawiać czy był w ogóle sens zadawania pytania gdy odpowiedź tak czy inaczej byłby taka sama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak wsumie to, jestem tu aby towarzyszyć ci w twojej podróży.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Rozumiem, - odpowiedziała dziewczyna jak gdyby wszystko zrozumiała i zamknęła oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rzeczywistości, chłopiec pracował trochę pomagając im w polu lub przy obowiązkach domowych podczas gdy dziewczyna była wyłączona z obiegu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale nie uważał tego za wystarczającego by mogli tu odpocząć i zostać na noc. Pomijając pomoc domową, dyrektor w wiekszości co robił to uczył go o pracy na roli więc trudno to było nazwać pracą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W dodatku, zapłata przy użyciu pieniędzy nie była opcją. W tym regionie, gdzie fizyczna dystrybucja została praktycznie odcięta, pieniądze nie były wiele warte. Ale czy miał coś innego co mógłby im podarować...?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdzie przeszukiwał swoje kieszenie za portfelem, mała książka wypadła na ziemię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to notes z winylową zieloną okładką - notes zawierający jego dane ucznia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otworzył go i, naturalnie znalazł tam swoje zdjęcie i imię na pierwszej stronie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednakże, jego imię całkowiecie znikło z przypisanego do niego pola.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...moje zdjęcie dość trochę wyblakło, huh...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolory tego zdjęcia, na którym miał groźną minę, zmieniły się z słabej pasteli do prawie że monochromi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli by się to tak kontynuowało, to było by to tylko kwestią czasu aż całe stanie się białe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było to kilka minut później kiedy to chłopiec zauważył że dziewczyna spokojnie oddychała na jego udach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
✱&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy sekretarka przebierała śpiącą dziewczynę w piżamę, chłopiec, z pomocą dyrektora, przygotowywał ich posłanie składające się z dwóch materaców przeznaczonych dla gości wyjętych z szafy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle, chłopiec przypomniał sobie coś bardzo ważnego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dyrektorze. Czy są tu może jakieś narzędzia do naprawy skutera?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Skutera? ...Ah, no tak. Przyjechaliście tutaj na skuterze. Jest zepsuty?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Od ostatnich pięciu dni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dyrektor szeroko otworzył oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...moje kondolencje! Mów, czego ci trzeba?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ponieważ potrzebuje tylko wymienić parę części, kilka prostych narzędzi, części no i oczywiście... trochę świeżego oleju powinno pomóc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mhm. Przeszukajmy szopę. Możliwe że coś tam znajdziemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z tymi słowy, dyrektor udał się do ogrodu, a za nim chłopiec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
✱&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Noc. Słońce całkowicie znikneło z nieba, a świat, mały sklep pośrodku łąk nie był wyjątkiem. On także był pokryty zasłoną ciemności. Ponieważ z przyczyn oczywistych nie było elektryczności, jedynym źródłem światła były zabytkowe lampy. Niemniej jednak, jej ciepłe pomarańczowe światło było wystarczająco jasne dla ich oczu które się przyzwyczaiły do ciemności i oświetlało pokój. Najwyraźniej świeca użyta w lampie była własnoręcznie zrobiona. Dla chłopca i dziewczyny, ta delikatnie kołysająca się ale za to jasno świecąca świeca wyglądała na bardzo wyjątkową i charakterystyczną dla &amp;quot;tego miejsca&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ było to takie miejsce, nie było tu żadnych odgłosów ruchu drogowego ani tych które towarzyszą zamieszkującym miasta, do których to byli przyzwyczajeni. W zamian, można było usłyszeć potężną mieszankę chóru wykonanego przez letnie owady, które musiały być denerwujące utrudnieniem snu dla osób nie przystosowanych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W przypadku chłopca, taka ilość hałasu nie była niczym specjalnym. Nie podróżował przez trzy miesiące tylko na pokaz.&lt;br /&gt;
Jednakże, były też sytuacje z którymi nawet chłopiec miał trudności aby sobie z nimi poradzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, kiedy był pod ogromną presją, - jak teraz, gdy dziewczyna spała na materacu obok niego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mógł sobie wyobrazić dyrektora planującego coś takiego, więc to prawdopodobnie jeden z dowcipów sekretarki. Ich materace były położone blisko siebie bez żadnej luki pomiędzy, co sprawiało wrażenie nocy poślubnej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale sekretarki zrobiła błąd w obliczeniach. Pewnie spodziewała się że zaczerwieniłby się jak pomidor i przesunął swój materac. Niestety, nic z tego. Chłopiec był zdrowym licealistą - takie słodkie zdarzenie było raczej tym czego sobie życzył. Dopóki nie sprawiło by to że dziewczyna zacznie nim gardzić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec usiadł obok ich bagażu i zaczynał się przygotować do ich jutrzejszego odjazdu jednocześnie nucąc piosenkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ nie będą wstanie zabrać ze sobą warzyw przy tym palącym słońcu, proszenie o prowiant nie było opcją. Zatem, problem żywności został nierozwiązany, ale nie ma co się tym teraz przejmować. Nie pozostało im nic innego jak najeść się do syta przed odjazdem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście były też rzeczy które zmieniły się na lepsze od czasu poranka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mianowicie, udało mu się znaleść sposób aby naprawić ich Super Cub&#039;a.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy poszedł przeszukać szopę razem z dyrektorem, znaleźli tam kilka użytecznych części. Nawet typ świecy był ten sam, więc łatwo można było sobie wyobrazić że Super Cub był tutaj przechowywany w przeszłości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z tymi częściami, będzie możliwe naprawienie skutera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...ah.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wyciągnął pamiętnik z ich bagażu kiedy nagle sobie o nim przypomniał. Dzisiaj byłą kolej dziewczyny ponieważ chłopiec zamieścił w nim wpis wczoraj. Ona i tak się nie obudzi, więc położę jej pamiętnik przy poduszce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mhh? Co to za książka?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec podniósł głowę kiedy ktoś nagle zadał te pytanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poprzez szczeline, która została otwarta w przesuwanych drzwiach, mógł on zobaczyć sekretarkę ze świecą w dłoni. Miała przy sobie także ręcznik, więc prawdopodobnie była po kompieli. Piżama w nieładzie wraz z jej mokrymi włosami sprawiała że wyglądała seksownie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sekretarka z ciekawości wszedła do pokoju i przykucneła obok chłopca. Chłopiec pokazał jej sztuczny uśmiech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To pamiętnik. ...albo raczej powinienem go nazwać zapiskami z podróży?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy jest to zapis waszej podróży?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ten pamiętnik wygląda na wspaniały, huh... czy jest on sprowadzany?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gruba okładka wzmacniana mosiądzem. Na dodatek miał także zamek. Gdyby nie leżał na materacu w Japońskim domu, z pewnością wyglądałby tak jak magiczna księga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie wiem. Nie było by nim metki ani żadnej etykiety.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec przechylił swoją głowę. A potem wyciągnął kluczyki do Super Cub&#039;a a także inny klucz który był przy nim i otworzył pieczęć książki. Na stronie z wczoraj można było zobaczyć jego specyficzne pismo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wczorajsza data... czy to twoje pismo?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Na zmiane piszemy w pamiętniku, więc dzisiaj przypada kolej dziewczyny, - powiedział chłopiec ze sztucznym uśmiechem i wskazując na głęboko śpiącą dziewczynę podbródkiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No cóż, wygląda na to że nic na to nie poradzimy. Jestem pewna że zezłościła by się gdybyśmy ją teraz obudzili.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ostatnio kiedy obudziłem ją w takiej sytuacji, moją karą było skręcenie kobry. Zgaduję że następne by było zwinięcie?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sekretarka zaśmiała się po usłyszeniu jego pewnej siebie odpowiedzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ty także nie masz lekko, co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale jest to coś co sam dla siebie wybrałem. Tak jak ty, sekretarko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sekretarka uchyliła się od jego wytknięcia chichotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No, no. Co za zuchwałe dziecko. Zamiast być pretensjonalnym, powinien byś wziąć kąpiel i spać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sekretarka obróciła się elegancko i opuściła pokój. Podczas oglądania jej od tyłu, chłopiec przyłożył dłoń do brody. Nie dlatego że był oczarowany jej gładkimi nogami. Nie, chłopiec zastanawiał się nad czymś w jej słowach co przyciągneło jego uwagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Kąpiel…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najpierw spojrzał na śpiącą dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Kąpiel... huh…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnie spojrzał w kierunku łazienki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie musiał się długo zastanawiać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
✱&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnego dnia wcześnie rano na progu sklepu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dwóch podróżników przygotowywało się na wcześniejszy odjazd ponieważ chcieli wyruszyć gdy poranne słońce było jeszcze nisko na horyzoncie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jesteśmy wam bardzo wdzięczni za waszą życzliwość, - dziewczyna się ukłoniła a chłopiec zaraz za nią gdy zobaczył gdy ona to zrobiła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec naprawił silnik wcześnie rano dzięki czemu teraz mruczał jak kotek, co  wydaje się jakby chwiejny staruszek odmłodził się w sportowca w wieku dwudziestu lat. Sądząc po tym, silnik był w najwyższej kondycji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jest nam przykro za to że nawet zrobiliście nam śniadanie mimo że już tyle od was otrzymaliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Żaden problem. To była przyjemność móc znowu porozmawiać z młodymi ludzmi. Szkoda że nie zostaniecie na trochę dłużej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Chłopiec uśmiechnął się po zobaczeniu wesołego uśmiechu sekretarki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Niestety, ale wciąż jesteśmy w podróży.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Rozumiem. Ale nie krępujcie się nas odwiedzić kiedykolwiek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Ale to będzie w dalekiej przyszłości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Tak jak teraz myślę, nie zapytałam was o cel waszej podróży. Powiedzcie, w jakim kierunku prowadzi wasza podróż? - zapytała sekretarka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obydwoje wymienilii spojrzenia i odpowiedzieli jednogłośnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Na koniec świata!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak można było się spodziewać, sekretarka otworzyła szeroko oczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ich odpowiedz znaczyła &amp;quot;udać się do miejsca które nie istnieje&amp;quot;. To znaczyło że nie przeszkadzało im to że mogą tam nigdy nie trafić. Innymi słowy, nie mieli zamiaru kiedykolwiek przerwać ich podróży.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W takim razie przydało by wam się trochę jedzenie, zgadza się?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dyrektor pojawił się zza szklanych drzwi sklepu niosąc ze sobą duży przedmiot w rękach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Był to niewyobrażalnie wielki arbuz z zielonymi i czarnymi paskami na jego błyszczącej powierzchni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Oh, możliwe że jest zbyt wodnisty aby zapełnić wasze żołądki ale gwarantuję wam że ten arbuz będzie wspaniale smakować! Wybrałem taki który będzie dojrzały za pare dni ponieważ zjedzenie go odrazu to żadna frajda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ty na poważnie?! ...to jest niesamowite... tylko... jak my się z nim zabierzemy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec przyjął arbuza z lekkim wachaniem, ale zdał sobie sprawę że jest tak ciężki jak przewidywał. Nie aż tak ciężki że można było by go porównać do jego wagi, ale mimo to wciąż cięzki jak na przedmiot do swobodnego noszenia ze sobą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie możesz poprostu użyć siatki? -, zaproponowała dziewczyna i wyjęła jedną z paczki z ich rzeczami do spania, którą używali jako hamaka. Chwiejąc się, chłopiec położył ciężkiego arbuza przy skuterze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie, chodzi mi o to gdzie my go damy? Tylne siedzenie jest zajęte przez ciebie, przód też jest pełny, boczna torba może i jest pusta ale pomyśl o równowadze…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W porządku, pójdę po drugiego arbuza dla równowagi!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sekretarka uderzyła dyrektora łokciem kiedy to zaproponował. Jeju, w porównaniu do takiej wysokiej pozycji, on nigdy się nie uczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ale napewno... udało by nam się utrzymać równowagę z pomocą wody po przeciwnej stronie…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy chłopiec zgasił silnik i zaczął zdejmować ich bagaż, próbując kilku rzeczy, sekretarka po cichu podeszła do dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę zdala od dyrektora, który pomagał chłopcu, ich rozmowa między kobietami się rozpoczęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Słuchaj, dziewczyno. Faceci są jak wilki, więc zapamiętaj moje słowa!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A... ahahaha... Będę pamiętać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mówiono jej to już kilka razy od czasu ich decyzji o odjeździe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Po pierwsze, nigdy nie śpij w tym samym posłaniu co on nie ważne co by się działo! Jest takie powiedzenie które uczy że nie masz spać z chłopcami po skończeniu siedmiu lat!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nawet był o tym nie marzyła!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Usta dziewczyny były szybko zakryte.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sekretarka unikała podejrzanych spojrzeń dyrektora i objęła ręką dziewczynę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...co więcej, uważaj by nie zasnąć przed nim!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Brzmisz jak doświadczona pani domu, - odpowiedziała dziewczyna rozdrażniona.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sekretarka chwyciła ją za barki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
OBRAZEK&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- I dziewczyno! Gdybyście kiedykolwiek się w sobie zakochali i robili ty-wiesz-co, ZAWSZE UŻYWAJCIE GUMEK!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zamknij SIĘ!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna odepchnęła ją z zemsty i sekretarka wylądowała twardo na jej plecach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec, który ukradkiem spoglądał w ich stronę, przechylił głowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Są raczej hałaśliwe. Czy nasze dziewczyny mają jakiś problem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Lepiej nie zwracaj na nie uwagi. One są czymś co zawsze będzie dla nas, facetów, zagadką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak jakoś brzmi to bardzo przekonująco i zarazem nie, gdy ty to mówisz dyrektorze…&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No cóż, taka jest nasza różnica w przebytych doświadczeniach życiowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Walka wręcz pomiędzy dwóma kobietami miała się rozpocząć lada chwila na ich oczach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ chłopiec martwił się o dziewczynę, chciałby ich zatrzymać ale jak już historia udowodniła, szanse na sukces interwencji w kłótnię pomiędzy kobietami jako mężczyzna jest beznadziejna. Co najwyżej, wydarły by się na niego i przegoniły. Z pewnością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak czy inaczej, podczas modlenia się o spokojne rostrzygnięcie między nimi, udało mu się załadować arbuza na Super Cub&#039;a.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Obrócił się do głośno kłócących się dziewczyn.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Skończyłem z przygotowaniami! Jakoś poukładałem nasze rzeczy że woda utrzymuję równowagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po usłyszeniu go, dziewczyna natychmiast zmieniła swoje zachowanie i ruszyła w jego stronę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A więc wyruszamy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Okej... ale czy nic ci nie jest?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec wyciągnął husteczkę i wytarł jej pot. Było za wcześnie by być spoconym - będą jechać na skuterze pod palącym słońcem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas gdy dziewczyna poluźniała swój krawat ze względa na gorąc, chłopiec założył jej kask i obrócił się w stronę ich gospodarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- W porządku, zatem jedziemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skinął w ich stronę głową i podszedł do skutera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jeśli będziecie mieli dość podróży, nie krępujcie się nas odwiedzić! Tak na wszelki wypadek, truskawki będą dojrzałe w Maju!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zrozumia~no!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec kopnął stopkę by ją złożyć i usiadł na siedzeniu, sprawiając że miękkie zawieszenie Super Cub&#039;a mocno się obniżyło.&lt;br /&gt;
Po tym, dziewczyna zajeła miejsce na siodełku, więc wysokość ich skutera była dużo niższa niż zwykle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Czy Cubbi napewno będzie wporządku? Nie złamię się w pół, co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Kto wie...? Nie, jestem pewien że nic się nie stanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było wiadomo czy zadrwił z werwą czy może westchnął rozpaczliwie ale odgłos silnika po przekręceniu kluczyka wymazał wszystkie zmartwienia natychmiastowo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec nie mógł powstrzymać uśmiechu kiedy poczuł lekkie ale mocne wibracje jednego cylindra.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...nie zepsuje się w połowie drogi, tak?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie martw się! OK, ruszajmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mhm. Przyjełam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna zapieła kask na brodzie i chwyciła go za pas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec upewnił się zerkając na nią po czym spowrotem skierował swój wzrok na przód.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- JEDŹMY!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec otworzył szeroko przepustnicę i odjechał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na początku skuter jechał zygzakiem z powodu ciężkiego bagażu i pasażerów ale szybko się uspokoił gdy nabrali prędkości. Dyrektor i sekretarka, którzy machali rękami stawali się coraz mniejsi aż wkońcu znikneli ze względu na linię horyzontu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas płynnego przyspieszania, wkońcu mogli znowu jechać ich małym skuterem po tej samotnej drodze pomiędzy łąkami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Była siódma rano i wciąż lato. Kąpiąc się pod palącym światłem tego jak zwykle jasno świecącego słońca, kolejny dzień pogoni za &amp;quot;uciekającą wodą&amp;quot; miał się zacząć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtrącenie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Chłopcze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna podniosła swój głos po jakimś czasie gdy odjechali.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mhm?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...dyrektor wspomniał że truskawki będą dojrzałe w Maju następnego roku, zgadza się?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Taa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Myślisz że przetrwa do tego czasu?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Nie wiem. Ale zgadza się. Co wydarzy się pierwsze? Jego &#039;zniknięcie&#039; czy zbiór truskawek?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- …&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez chwilę była pomiędzy nimi cisza. Dziewczyna mocno się go złapała.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzymaj się, sekretarką. Trzymaj się!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiatr Super Cub&#039;a niósł jej głos w dal i może bez dotarcia do nikogo, zniknął w letnim asfalcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
✱&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilku konny silnik Super Cub&#039;a chodził bez problemu nawet gdy sklep dyrektora zniknął z horyzontu. Krajobraz który się roztaczał po obu stronach nie różnił się za wiele od tego przez który się przemieszczali dzień wcześniej ale za to tym razem był bardziej orzeźwiający dzięki ich prędkości. Promienie słońca ciągle miały właściwości promienia śmierci ale świeża bryza łagodziła je znacząco.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...tak po za tym. Chłopcze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle, dziewczyna zwróciła się do niego. Na dodatek chłodnym głosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak. Jak mogę Pani pomóc?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Mógłbyś mi powiedzieć dlaczego mogę poczuć delikatny zapach mydła z twojego ciała?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chłopiec zbladł w jednej chwili.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nie uważasz że to dziwne...? No bo, &#039;ja&#039; nie miałam okazji żeby wziąść kąpiel. Dlaczego oh dlaczego?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...ostatniej nocy... gdy zasnęłaś... ch-chodzi mi o to, rozłościłabyś się gdybym cię obudził... ugh?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziewczyna owinęła swoje palce w okół jego szyì.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Rozumiem. Masz coś jeszcze do powiedzenia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cz-Czekaj ch-&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I ścisnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ungh!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ty niegodziwy DIABLE!! Czy ty wiesz kiedy ostatnio brałam kąpiel? Minął już więcej jak TYDZIEŃ!! Czy możesz wyobrazić sobie te cierpienie?! Oh poczuj rozpacz dziewczyny która nie mogła umyć swoich włosów od ponad tygodnia!!&lt;br /&gt;
Nawet gdy wspomnienie życia chłopca było powoli wysysane przez jej solidny uścisk na jego szyji, srebry Super Cub kontynuował swoją podróż na prostej drodze z potężnym dźwiękiem.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL&amp;diff=475743</id>
		<title>Mimizuku to Yoru no Ou PL</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL&amp;diff=475743"/>
		<updated>2015-12-28T13:36:44Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: /* Mimizuku to Yoru no Ou autorstwa Kougyoku Izuki */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;[[Image:MimizukutoYorunoOuCover.png|thumb|Okładka]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Mimizuku to Yoru no Ou&#039;&#039;&#039; (ミミズクと夜の王 &#039;&#039;Mimizuku i Król Nocy&#039;&#039;) - light novel autorstwa Kougyoku Izuki i przypuszczalnie jej pierwsza praca.  Nowelka wygrała główną nagrodę na 13 konkursie Dengeki Novel.  Jest to niezależna książka, jednakże autorka napisała również kontynuwację zatytułowaną &#039;&#039;Dokuhakihime to Hoshi no Ishi&#039;&#039; (毒吐姫と星の石 &#039;&#039;Księżniczka oddychająca trucizną i Gwieździsty Kamień&#039;&#039;).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Mimizuku to Yoru no Ou&#039;&#039; jest dostępna w następujących językach:&lt;br /&gt;
*[[Mimizuku_to_Yoru_no_Ou|English (angielski)]]&lt;br /&gt;
*[[Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_~Brazilian_Portuguese~|Portuguese (portugalski)]]&lt;br /&gt;
*[[Mimizuku_to_Yoru_no_Ou - Français|Français (francuski)]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Opis fabuły==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimizuku, mała dziewczynka z łańcuchami na nadgarstkach i kostkach oraz z numerem &amp;quot;332&amp;quot; wypalonym na czole, przybywa do Lasu Nocy poszukując pragnącego ją pożreć potwora. Jednak gdy władca potworów, tajemniczy i piękny &amp;quot;Król Nocy&amp;quot;, odmawia jej pochłonięcia, postanawia przekonać go w każdy możliwy sposób.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Aktualności==&lt;br /&gt;
*26 grudnia 2015&lt;br /&gt;
**Dodano Epilog&lt;br /&gt;
**Dodano Słowo od autora&lt;br /&gt;
**Dodano Komentarz&lt;br /&gt;
**Zakończenie projektu&lt;br /&gt;
*7 listopada 2015&lt;br /&gt;
**Dodano 8 rozdział&lt;br /&gt;
*22 sierpnia 2015&lt;br /&gt;
**Dodano 7 rozdział&lt;br /&gt;
*20 lipca 2014&lt;br /&gt;
**Dodane 5 i 6 rozdział&lt;br /&gt;
*2 kwietnia 2014&lt;br /&gt;
**Dodano 4 rozdział&lt;br /&gt;
*8 marca 2014&lt;br /&gt;
**Dodano 3 rozdział&lt;br /&gt;
*14 lutego 2014&lt;br /&gt;
**Dodano 2 rozdział&lt;br /&gt;
*26 stycznia 2014&lt;br /&gt;
**Dodano prolog i 1 rozdział&lt;br /&gt;
**Rozpoczęcie projektu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==&#039;&#039;Mimizuku to Yoru no Ou&#039;&#039; autorstwa Kougyoku Izuki==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Mimizuku i Król Nocy &amp;lt;!-- - ([http://www.mediafire.com/ PDF]) --&amp;gt; ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Prolog|Prolog - Las nocy]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 1|Rozdział 1 - Samobójczyni Mimizuku i nienawidzący ludzi Król Nocy]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 2|Rozdział 2 - Próg błogosławieństwa]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 3|Rozdział 3 - Kwiaty Czyśćca]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 4|Rozdział 4 - Uwolnienie]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL: Rozdział 5|Rozdział 5 - Drobne nieporozumienie]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 6|Rozdział 6 - Pieczęć Króla Nocy]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 7|Rozdział 7 - Rycerz i Dziewczyna]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 8|Rozdział 8 - Uwolnienie II]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Epilog|Epilog - Mimizuku i Fukurou]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Słowo od autora|Słowo od autora - Co leży poza modlitwami]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Komentarz|Komentarz - Hiro Arikawa]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;!--&lt;br /&gt;
==&#039;&#039;Dokuhakihime to Hoshi no Ishi&#039;&#039; by Kougyoku Izuki==&lt;br /&gt;
===The Poison-Breathing Princess and the Star Stone===&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Prologue|Prologue - The Temple of Stars]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 1|Chapter 1 - The Abandoned Child Erza]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 2|Chapter 2 - The Mute Princess&#039;s Wedding]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 3|Chapter 3 - Dinner and Chalices]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 4|Chapter 4 - Goodbye, Prince]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 5|Chapter 5 - Vion&#039;s Poison-Breather]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 6|Chapter 6 - The Night the Castle Fell]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 7|Chapter 7 - Good News on Bare Feet]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 8|Chapter 8 - About Stars and Divine Destiny]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Epilogue|Epilogue - The Poison-Breathing Princess and the Aberrant King]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Author&#039;s Word|Author&#039;s Word - Halfway Down this Long Road]]&lt;br /&gt;
--&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Ekipa==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Tłumaczenie:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
::* [[user:Karria|Karria]]&lt;br /&gt;
::* [[User:Mavis|Mavis]]&lt;br /&gt;
::* Yuuki&lt;br /&gt;
::* Winry&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Korekta:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
::* [[user:Nylia|Nylia]]&lt;br /&gt;
::* Śnieżny Wilk&lt;br /&gt;
::* [[user:Aratar|Aratar]]&lt;br /&gt;
::* Joutei&lt;br /&gt;
::* Veroannette&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy na bloga -&amp;gt; &#039;&#039;&#039;www.hazumi.xx.pl&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Wydane tomy==&lt;br /&gt;
* ミミズクと夜の王, ISBN 978-4840237154, luty 2007r.&lt;br /&gt;
* 毒吐姫と星の石, ISBN 978-4048700580, 10 listopad 2010r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Category:Light novel (Polish)]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL:_Komentarz&amp;diff=475639</id>
		<title>Mimizuku to Yoru no Ou PL: Komentarz</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL:_Komentarz&amp;diff=475639"/>
		<updated>2015-12-27T00:10:55Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: /* Komentarz */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Komentarz - Hiro Arikawa==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przyznaję się. Płakałam. Przegrałam z tą nie speszoną dziwną bezpośredniością. Niech to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żeby być szczerym, byłam raczej zajęta kiedy poproszono mnie o napisanie tego komentarza, więc nie będę zaprzeczać czyłam nutke irytacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc aby skończyć moje zobowiązanie tak szybko jak to możliwe, zaczęłam czytać rękopis jak tylko przyszedł. Ale co to ma być? Było całkiem wciągające.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czułam jakby rękopis wciągał mnie do środka za rękawy. Ojej, byłabym połknięta w całości gdybym nie była ostrożna. Ponieważ poproszono mnie o napisanie komentarza, nie przeczytałam go bezwzględnie, myśląc o nim tylko z mojej perspektywy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W panice, zmieniłam pozycję siedzenia, ale to ciągle mnie wciągało. Albo to mnie łowiło? Ja byłam rybą a rękopis był żyłką. Była to bardzo mocna żyłka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po przeczytaniu całości na jednym posiedzeniu i płakaniu, jakoś udało mi się wyciągnąć się. Przegrałam przeciąganie liny. Ale jak mogłabym narzekać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było to jak bajka złożona z prostych rozdziałów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak jak bajka odgrywająca się dawno, bardzo dawno temu w odległej krainie nie ma zbyt szczegółowego ustawienia, ta opowieść też nie ma zbyt wielu szczegółów dotyczących lokacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie ma takiej potrzeby. Nie ma znaczenia czy tak opowieść rozgrywa się bardzo dawno temu czy w odległej krainie. W ogóle nie ma to znaczenia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Opowieść ta nie ma poczucia tematu, i może wydawać się że czegoś brakuje, ale jest to prosta wciągająca bajko na temat jednej Mimizuku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A potem ta Mimizuku spotyka Króla Nocy, i to jest po prostu to opowiadanie. Oni potem otaczają postacie ich opowieściami. Są wzięci przez sympatyczną osobowość Mimizuku i nie możliwi do odejścia wolni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla ludzi ( i w tej opowieści potwory chyba też? ), jest bardzo łatwo i bardzo trudno być sobą. Niektórzy chcą się zmienić, zmagając się i kończąc zmieniając nic, podczas gdy inni rezygnują.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przed tymi ludzmi pojawia się mały nocny ptaszek który upuszcza mały kawałek. Jest to nie znaczący kawałek który może lub nie pomóc im się zmienić. &lt;br /&gt;
Ptaszek upuszcza go bez względu na to czy ma czy nie jakieś znaczenie, ale jest to to dlaczego uważam że ten ptaszek jest sympatyczny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszyscy, zobaczcie proszę swoimi własnymi oczyma co wydarzyło się pierwszy raz kiedy ten mały ptaszek miał czystą, silną wolę. Albo zostawcie to na później.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Proszę zaakceptować wniosek do tej nie speszonej dziwnej bezpośredniości, tak jak ja. Co wskoczy do twojego serca to sympatyczny ptaszek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli przytulisz tego ptaszka, możliwe że otrzymasz coś specjalnego.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL:_S%C5%82owo_od_autora&amp;diff=475638</id>
		<title>Mimizuku to Yoru no Ou PL: Słowo od autora</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL:_S%C5%82owo_od_autora&amp;diff=475638"/>
		<updated>2015-12-27T00:08:43Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: /* Słowo od autora - Co leży poza modlitwami */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Słowo od autora - Co leży poza modlitwami==&lt;br /&gt;
Tak naprawdę nie mam zbyt wielu wspomnień związanych z pisaniem powieści.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy pierwszy raz przyłożyłam ołówek do papieru, moje myśli były z moją ręką, nie zostawiając nic za sobą. Jednakże wiem, że była to opowieść o Świętym Mikołaju. Krótka historia, zaledwie koło trzydziestu stron.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Działo się to chyba w połowie gimnazjum. Efekt końcowy nie przyniósł mi z tego chleba, ale pisanie sprawiło mi mnóstwo uciechy. Nie wiedziałam, jak dobrze ją złożyć, więc zapakowałam ją w kopertę i zabrałam do domu koleżanki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pamiętam moje zaskoczenie, kiedy powiedziała mi, żeby nie wkładać jej do nylonowego worka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koleżanka zabrała mnie do skrzynki na listy. Wzięliśmy brązową kopertę i poszliśmy do tej za jej domem. Słońce już zachodziło i w okolicy nie było wielu ludzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilkakrotnie obejrzeliśmy paczkę, po czym w końcu wrzuciliśmy ją do skrzynki. &#039;&#039;No dobra&#039;&#039;, pomyślałam, &#039;&#039;wracamy do domu&#039;&#039;. Nagle moja koleżanka wyciągnęła paczkę z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Musisz zmówić modlitwę!, powiedziała. Byłam zszokowana. Stojąc obok siebie przed skrzynką na listy, złożyłyśmy dłonie i, stojąc w ciszy, pomodliłyśmy się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie byłam religijna, więc nie wiedziałam, do kogo mam się modlić. Być może do mojego edytora, który to przeczyta, być może do Boga lub kogoś jeszcze innego. Po prostu modliłam się w ciszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie modliłam się oddając cokolwiek odkąd (nie licząc razu gdy płakałam kiedy osoba na poczcie odpowiedzialna za zbieranie paczek późnym wieczorem powiedziała mi że mam złą date na znaczku... ) ale kiedykolwiek składam powieść, zawsze pamiętam moją koleżankę mówiącą mi &amp;quot;Musisz się pomodlić!&amp;quot; I pamiętam moją koleżankę składającą dłonie w modlitwie ze względu na moją opowieść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko, co potrafię, poza pisaniem niedojrzałych opowieści, poza pisaniem co dziennie jest modlenie się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tej chwili, nie pamiętam ile lat temu to było, ale wygląda na to że modły tej nocy dotarły. Dotarły szybciej od światła gwiazd które sięgło naszych dłoni tej nocy, więc uważam że to dobrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiedziałam że chce pisać proste opowieści tak wiele razy że mogę wyjść na pijaną lub chorą. Chcę pisać proste opowieści. Nie pamiętam aby interesowało mnie cokolwiek innego. Nieważne że jest to do pozbycia się. Punkt kontrolny też jest dobry. Nie obchodzi mnie jeśli będzie to opowieść którą zapomnisz gdy dorośniesz. Tylko tyle, tyle wystarczy. Tyle absolutnie wystarczy. Coś co poruszy serce. Coś jak światło. Coś co otworzy świat dziecku, albo komuś kto uważa że książki są nudne i trudne, jak ja. Coś w tym stylu. Ach, tak. Chcę pisać powieści.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przeżyłam całe życie tak wzdychając. Potrzebuję idealizmu i mydlenia oczu. Nie mam młodzieńczej naiwności aby odpysknąć kiedy bystro wyglądający starszy kolega powie mi &amp;quot;Nie możesz żyć kierując się tylko ideałami,&amp;quot; ale szczerząc zęby, miałam marzenie. Nawet teraz, ciągle marzę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy wpadłam na pomysł  Mimizuku i Król Nocy, byłam na trzecim roku liceum, i w dodatku w środku nauki do egzaminów wstępnych na uczelnie. Moje serce nagle zawyło gdy opowieść wypływała z mojego wnętrza. W dwa dni, zapełniłem połowę zeszytu z ideą świata którego blask zniknął, i odłożyłem na półkę. &lt;br /&gt;
Kiedy zaczęłam chodzić na uczelnię, napisałam opowieść. Dla mojej pierwszej długiej powieści, postanowiłam użyć pomysłu który wymyśliłam i zapisałam w zeszycie. Egzaminy wstępne na uczelnie były trudne, ale wzdychałam do siebie mówiąc, &amp;quot;To nie jest takie ważne.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla mnie, byłoby to szczególne jeśli dla kogoś ta opowieść okazła się specjalna. Nie byłoby dla mnie większego błogosławieństa niż to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wielu ludzi pomogło mi w wypuszczeniu opowieści w świat. Moja koleżanka która przeczytała ją pierwsza i kochała Mimizuku dla mnie, a potem gdy już było po wszystkim powiedziała &amp;quot;graty&amp;quot; i poklepała mnie po głowie. Było też wielu innych przyjaciół których pojawienie się było ważne. Gdybym ich nie miała, prawdopodobnie nie byłabym w stanie ukończyć opowieści.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ wygrałam główną nagrodę, spotkałam nadzorcę i wielu innych ludzi którzy mi pomogli. Ci ludzie włożyli wiele wysiłku w powstanie tej książki. &lt;br /&gt;
A że jestem dziewczyną ze wsi, kiedy pojechałam do stolicy, nie mogłam spać. Dziękuję sędzią za rozpoczęcie wszystkiego, Hiroo Isono-sensei za złożenie świata Mimizuku tak że się trzyma całości i Hiro Arikawie-sensei za przeczytanie i akceptacje Mimizuku. I oczywiście, wielkie dziękuję wam wszystkim, czytelnikom, bliskich i dalekich, tych których nie widzę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy najpierw wyszły wyniki konkursu, powiedziano mi &amp;quot;Niech twoje słowa rzucą czar na serca młodych czytelników&amp;quot; jako gratulacje przez wielu pisarzy których szanuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aczkolwiek mogę rzucać tylko niedoświadczoną magię.&lt;br /&gt;
Wygląda na to że jedyne co dzisiaj też mogę to modlenie się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Izuki Kougyoku&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL:_S%C5%82owo_od_autora&amp;diff=475637</id>
		<title>Mimizuku to Yoru no Ou PL: Słowo od autora</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL:_S%C5%82owo_od_autora&amp;diff=475637"/>
		<updated>2015-12-27T00:07:41Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: /* Słowo od autora - Co leży poza modlitwami */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Słowo od autora - Co leży poza modlitwami==&lt;br /&gt;
Tak naprawdę nie mam zbyt wielu wspomnień związanych z pisaniem powieści.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy pierwszy raz przyłożyłam ołówek do papieru, moje myśli były z moją ręką, nie zostawiając nic za sobą. Jednakże wiem, że była to opowieść o Świętym Mikołaju. Krótka historia, zaledwie koło trzydziestu stron.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Działo się to chyba w połowie gimnazjum. Efekt końcowy nie przyniósł mi z tego chleba, ale pisanie sprawiło mi mnóstwo uciechy. Nie wiedziałam, jak dobrze ją złożyć, więc zapakowałam ją w kopertę i zabrałam do domu koleżanki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pamiętam moje zaskoczenie, kiedy powiedziała mi, żeby nie wkładać jej do nylonowego worka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koleżanka zabrała mnie do skrzynki na listy. Wzięliśmy brązową kopertę i poszliśmy do tej za jej domem. Słońce już zachodziło i w okolicy nie było wielu ludzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilkakrotnie obejrzeliśmy paczkę, po czym w końcu wrzuciliśmy ją do skrzynki. &#039;&#039;No dobra&#039;&#039;, pomyślałam, &#039;&#039;wracamy do domu&#039;&#039;. Nagle moja koleżanka wyciągnęła paczkę z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Musisz zmówić modlitwę!, powiedziała. Byłam zszokowana. Stojąc obok siebie przed skrzynką na listy, złożyłyśmy dłonie i, stojąc w ciszy, pomodliłyśmy się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie byłam religijna, więc nie wiedziałam, do kogo mam się modlić. Być może do mojego edytora, który to przeczyta, być może do Boga lub kogoś jeszcze innego. Po prostu modliłam się w ciszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie modliłam się oddając cokolwiek odkąd (nie licząc razu gdy płakałam kiedy osoba na poczcie odpowiedzialna za zbieranie paczek późnym wieczorem powiedziała mi że mam złą date na znaczku... ) ale kiedykolwiek składam powieść, zawsze pamiętam moją koleżankę mówiącą mi &amp;quot;Musisz się pomodlić!&amp;quot; I pamiętam moją koleżankę składającą dłonie w modlitwie ze względu na moją opowieść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko, co potrafię, poza pisaniem niedojrzałych opowieści, poza pisaniem co dziennie jest modlenie się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tej chwili, nie pamiętam ile lat temu to było, ale wygląda na to że modły tej nocy dotarły. Dotarły szybciej od światła gwiazd które sięgło naszych dłoni tej nocy, więc uważam że to dobrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiedziałam że chce pisać proste opowieści tak wiele razy że mogę wyjść na pijaną lub chorą. Chcę pisać proste opowieści. Nie pamiętam aby interesowało mnie cokolwiek innego. Nieważne że jest to do pozbycia się. Punkt kontrolny też jest dobry. Nie obchodzi mnie jeśli będzie to opowieść którą zapomnisz gdy dorośniesz. Tylko tyle, tyle wystarczy. Tyle absolutnie wystarczy. Coś co poruszy serce. Coś jak światło. Coś co otworzy świat dziecku, albo komuś kto uważa że książki są nudne i trudne, jak ja. Coś w tym stylu. Ach, tak. Chcę pisać powieści.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przeżyłam całe życie tak wzdychając. Potrzebuję idealizmu i mydlenia oczu. Nie mam młodzieńczej naiwności aby odpysknąć kiedy bystro wyglądający starszy kolega powie mi &amp;quot;Nie możesz żyć kierując się tylko ideałami,&amp;quot; ale szczerząc zęby, miałam marzenie. Nawet teraz, ciągle marzę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy wpadłam na pomysł  Mimizuku i Król Nocy, byłam na trzecim roku liceum, i w dodatku w środku nauki do egzaminów wstępnych na uczelnie. Moje serce nagle zawyło gdy opowieść wypływała z mojego wnętrza. W dwa dni, zapełniłem połowę zeszytu z ideą świata którego blask zniknął, i odłożyłem na półkę. &lt;br /&gt;
Kiedy zaczęłam chodzić na uczelnię, napisałam opowieść. Dla mojej pierwszej długiej powieści, postanowiłam użyć pomysłu który wymyśliłam i zapisałam w zeszycie. Egzaminy wstępne na uczelnie były trudne, ale wzdychałam do siebie mówiąc, &amp;quot;To nie jest takie ważne.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla mnie, byłoby to szczególne jeśli dla kogoś ta opowieść okazła się specjalna. Nie byłoby dla mnie większego błogosławieństa niż to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wielu ludzi pomogło mi w wypuszczeniu opowieści w świat. Moja koleżanka która przeczytała ją pierwsza i kochała Mimizuku dla mnie, a potem gdy już było po wszystkim powiedziała &amp;quot;graty&amp;quot; i poklepała mnie po głowie. Było też wielu innych przyjaciół których pojawienie się było ważne. Gdybym ich nie miała, prawdopodobnie nie byłabym w stanie ukończyć opowieści.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ wygrałam główną nagrodę, spotkałam nadzorcę i wielu innych ludzi którzy mi pomogli. Ci ludzie włożyli wiele wysiłku w powstanie tej książki. &lt;br /&gt;
A że jestem dziewczyną ze wsi, kiedy pojechałam do stolicy, nie mogłam spać. Dziękuję sędzią za rozpoczęcie wszystkiego, Hiroo Isono-sensei za złożenie świata Mimizuku tak że się trzyma całości i Hiro Arikawie-sensei za przeczytanie i akceptacje Mimizuku. I oczywiście, wielkie dziękuję wam wszystkim, czytelnikom, bliskich i dalekich, tych których nie widzę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy najpierw wyszły wyniki konkursu, powiedziano mi &amp;quot;Niech twoje słowa rzucą czar na serca młodych czytelników&amp;quot; jako gratulacje przez wielu pisarzy których szanuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aczkolwiek mogę rzucać tylko niedoświadczoną magię.&lt;br /&gt;
Wygląda na to że jedyne co dzisiaj też mogę to modlenie się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Izuki Kougyoku&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL:_S%C5%82owo_od_autora&amp;diff=475636</id>
		<title>Mimizuku to Yoru no Ou PL: Słowo od autora</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL:_S%C5%82owo_od_autora&amp;diff=475636"/>
		<updated>2015-12-27T00:07:19Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: /* Słowo od autora - Co leży poza modlitwami */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Słowo od autora - Co leży poza modlitwami==&lt;br /&gt;
Tak naprawdę nie mam zbyt wielu wspomnień związanych z pisaniem powieści.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy pierwszy raz przyłożyłam ołówek do papieru, moje myśli były z moją ręką, nie zostawiając nic za sobą. Jednakże wiem, że była to opowieść o Świętym Mikołaju. Krótka historia, zaledwie koło trzydziestu stron.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Działo się to chyba w połowie gimnazjum. Efekt końcowy nie przyniósł mi z tego chleba, ale pisanie sprawiło mi mnóstwo uciechy. Nie wiedziałam, jak dobrze ją złożyć, więc zapakowałam ją w kopertę i zabrałam do domu koleżanki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pamiętam moje zaskoczenie, kiedy powiedziała mi, żeby nie wkładać jej do nylonowego worka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koleżanka zabrała mnie do skrzynki na listy. Wzięliśmy brązową kopertę i poszliśmy do tej za jej domem. Słońce już zachodziło i w okolicy nie było wielu ludzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilkakrotnie obejrzeliśmy paczkę, po czym w końcu wrzuciliśmy ją do skrzynki. &#039;&#039;No dobra&#039;&#039;, pomyślałam, &#039;&#039;wracamy do domu&#039;&#039;. Nagle moja koleżanka wyciągnęła paczkę z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Musisz zmówić modlitwę!, powiedziała. Byłam zszokowana. Stojąc obok siebie przed skrzynką na listy, złożyłyśmy dłonie i, stojąc w ciszy, pomodliłyśmy się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie byłam religijna, więc nie wiedziałam, do kogo mam się modlić. Być może do mojego edytora, który to przeczyta, być może do Boga lub kogoś jeszcze innego. Po prostu modliłam się w ciszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie modliłam się oddając cokolwiek odkąd (nie licząc razu gdy płakałam kiedy osoba na poczcie odpowiedzialna za zbieranie paczek późnym wieczorem powiedziała mi że mam złą date na znaczku... ) ale kiedykolwiek składam powieść, zawsze pamiętam moją koleżankę mówiącą mi &amp;quot;Musisz się pomodlić!&amp;quot; I pamiętam moją koleżankę składającą dłonie w modlitwie ze względu na moją opowieść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko, co potrafię, poza pisaniem niedojrzałych opowieści, poza pisaniem co dziennie jest modlenie się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tej chwili, nie pamiętam ile lat temu to było, ale wygląda na to że modły tej nocy dotarły. Dotarły szybciej od światła gwiazd które sięgło naszych dłoni tej nocy, więc uważam że to dobrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiedziałam że chce pisać proste opowieści tak wiele razy że mogę wyjść na pijaną lub chorą. Chcę pisać proste opowieści. Nie pamiętam aby interesowało mnie cokolwiek innego. Nieważne że jest to do pozbycia się. Punkt kontrolny też jest dobry. Nie obchodzi mnie jeśli będzie to opowieść którą zapomnisz gdy dorośniesz. Tylko tyle, tyle wystarczy. Tyle absolutnie wystarczy. Coś co poruszy serce. Coś jak światło. Coś co otworzy świat dziecku, albo komuś kto uważa że książki są nudne i trudne, jak ja. Coś w tym stylu. Ach, tak. Chcę pisać powieści.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przeżyłam całe życie tak wzdychając. Potrzebuję idealizmu i mydlenia oczu. Nie mam młodzieńczej naiwności aby odpysknąć kiedy bystro wyglądający starszy kolega powie mi &amp;quot;Nie możesz żyć kierując się tylko ideałami,&amp;quot; ale szczerząc zęby, miałam marzenie. Nawet teraz, ciągle marzę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy wpadłam na pomysł  Mimizuku i Król Nocy, byłam na trzecim roku liceum, i w dodatku w środku nauki do egzaminów wstępnych na uczelnie. Moje serce nagle zawyło gdy opowieść wypływała z mojego wnętrza. W dwa dni, zapełniłem połowę zeszytu z ideą świata którego blask zniknął, i odłożyłem na półkę. &lt;br /&gt;
Kiedy zaczęłam chodzić na uczelnię, napisałam opowieść. Dla mojej pierwszej długiej powieści, postanowiłam użyć pomysłu który wymyśliłam i zapisałam w zeszycie. Egzaminy wstępne na uczelnie były trudne, ale wzdychałam do siebie mówiąc, &amp;quot;To nie jest takie ważne.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla mnie, byłoby to szczególne jeśli dla kogoś ta opowieść okazła się specjalna. Nie byłoby dla mnie większego błogosławieństa niż to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wielu ludzi pomogło mi w wypuszczeniu opowieści w świat. Moja koleżanka która przeczytała ją pierwsza i kochała Mimizuku dla mnie, a potem gdy już było po wszystkim powiedziała &amp;quot;graty&amp;quot; i poklepała mnie po głowie. Było też wielu innych przyjaciół których pojawienie się było ważne. Gdybym ich nie miała, prawdopodobnie nie byłabym w stanie ukończyć opowieści.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ wygrałam główną nagrodę, spotkałam nadzorcę i wielu innych ludzi którzy mi pomogli. Ci ludzie włożyli wiele wysiłku w powstanie tej książki. &lt;br /&gt;
A że jestem dziewczyną ze wsi, kiedy pojechałam do stolicy, nie mogłam spać. Dziękuję sędzią za rozpoczęcie wszystkiego, Hiroo Isono-sensei za złożenie świata Mimizuku tak że się trzyma całości i Hiro Arikawie-sensei za przeczytanie i akceptacje Mimizuku. I oczywiście, wielkie dziękuję wam wszystkim, czytelnikom, bliskich i dalekich, tych których nie widzę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy najpierw wyszły wyniki konkursu, powiedziano mi &amp;quot;Niech twoje słowa rzucą czar na serca młodych czytelników&amp;quot; jako gratulacje przez wielu pisarzy których szanuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aczkolwiek mogę rzucać tylko niedoświadczoną magię.&lt;br /&gt;
Wygląda na to że jedyne co dzisiaj też mogę to modlenie się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Izuki Kougyoku&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL:_S%C5%82owo_od_autora&amp;diff=475635</id>
		<title>Mimizuku to Yoru no Ou PL: Słowo od autora</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL:_S%C5%82owo_od_autora&amp;diff=475635"/>
		<updated>2015-12-27T00:06:57Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: part0.2&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Słowo od autora - Co leży poza modlitwami==&lt;br /&gt;
Tak naprawdę nie mam zbyt wielu wspomnień związanych z pisaniem powieści.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy pierwszy raz przyłożyłam ołówek do papieru, moje myśli były z moją ręką, nie zostawiając nic za sobą. Jednakże wiem, że była to opowieść o Świętym Mikołaju. Krótka historia, zaledwie koło trzydziestu stron.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Działo się to chyba w połowie gimnazjum. Efekt końcowy nie przyniósł mi z tego chleba, ale pisanie sprawiło mi mnóstwo uciechy. Nie wiedziałam, jak dobrze ją złożyć, więc zapakowałam ją w kopertę i zabrałam do domu koleżanki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pamiętam moje zaskoczenie, kiedy powiedziała mi, żeby nie wkładać jej do nylonowego worka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koleżanka zabrała mnie do skrzynki na listy. Wzięliśmy brązową kopertę i poszliśmy do tej za jej domem. Słońce już zachodziło i w okolicy nie było wielu ludzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilkakrotnie obejrzeliśmy paczkę, po czym w końcu wrzuciliśmy ją do skrzynki. &#039;&#039;No dobra&#039;&#039;, pomyślałam, &#039;&#039;wracamy do domu&#039;&#039;. Nagle moja koleżanka wyciągnęła paczkę z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Musisz zmówić modlitwę!, powiedziała. Byłam zszokowana. Stojąc obok siebie przed skrzynką na listy, złożyłyśmy dłonie i, stojąc w ciszy, pomodliłyśmy się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie byłam religijna, więc nie wiedziałam, do kogo mam się modlić. Być może do mojego edytora, który to przeczyta, być może do Boga lub kogoś jeszcze innego. Po prostu modliłam się w ciszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie modliłam się oddając cokolwiek odkąd (nie licząc razu gdy płakałam kiedy osoba na poczcie odpowiedzialna za zbieranie paczek późnym wieczorem powiedziała mi że mam złą date na znaczku... ) ale kiedykolwiek składam powieść, zawsze pamiętam moją koleżankę mówiącą mi &amp;quot;Musisz się pomodlić!&amp;quot; I pamiętam moją koleżankę składającą dłonie w modlitwie ze względu na moją opowieść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko, co potrafię, poza pisaniem niedojrzałych opowieści, poza pisaniem co dziennie jest modlenie się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tej chwili, nie pamiętam ile lat temu to było, ale wygląda na to że modły tej nocy dotarły. Dotarły szybciej od światła gwiazd które sięgło naszych dłoni tej nocy, więc uważam że to dobrze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiedziałam że chce pisać proste opowieści tak wiele razy że mogę wyjść na pijaną lub chorą. Chcę pisać proste opowieści. Nie pamiętam aby interesowało mnie cokolwiek innego. Nieważne że jest to do pozbycia się. Punkt kontrolny też jest dobry. Nie obchodzi mnie jeśli będzie to opowieść którą zapomnisz gdy dorośniesz. Tylko tyle, tyle wystarczy. Tyle absolutnie wystarczy. Coś co poruszy serce. Coś jak światło. Coś co otworzy świat dziecku, albo komuś kto uważa że książki są nudne i trudne, jak ja. Coś w tym stylu. Ach, tak. Chcę pisać powieści.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przeżyłam całe życie tak wzdychając. Potrzebuję idealizmu i mydlenia oczu. Nie mam młodzieńczej naiwności aby odpysknąć kiedy bystro wyglądający starszy kolega powie mi &amp;quot;Nie możesz żyć kierując się tylko ideałami,&amp;quot; ale szczerząc zęby, miałam marzenie. Nawet teraz, ciągle marzę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy wpadłam na pomysł  Mimizuku i Król Nocy, byłam na trzecim roku liceum, i w dodatku w środku nauki do egzaminów wstępnych na uczelnie. Moje serce nagle zawyło gdy opowieść wypływała z mojego wnętrza. W dwa dni, zapełniłem połowę zeszytu z ideą świata którego blask zniknął, i odłożyłem na półkę. &lt;br /&gt;
Kiedy zaczęłam chodzić na uczelnię, napisałam opowieść. Dla mojej pierwszej długiej powieści, postanowiłam użyć pomysłu który wymyśliłam i zapisałam w zeszycie. Egzaminy wstępne na uczelnie były trudne, ale wzdychałam do siebie mówiąc, &amp;quot;To nie jest takie ważne.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla mnie, byłoby to szczególne jeśli dla kogoś ta opowieść okazła się specjalna. Nie byłoby dla mnie większego błogosławieństa niż to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wielu ludzi pomogło mi w wypuszczeniu opowieści w świat. Moja koleżanka która przeczytała ją pierwsza i kochała Mimizuku dla mnie, a potem gdy już było po wszystkim powiedziała &amp;quot;graty&amp;quot; i poklepała mnie po głowie. Było też wielu innych przyjaciół których pojawienie się było ważne. Gdybym ich nie miała, prawdopodobnie nie byłabym w stanie ukończyć opowieści.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ wygrałam główną nagrodę, spotkałam nadzorcę i wielu innych ludzi którzy mi pomogli. Ci ludzie włożyli wiele wysiłku w powstanie tej książki. &lt;br /&gt;
A że jestem dziewczyną ze wsi, kiedy pojechałam do stolicy, nie mogłam spać. Dziękuję sędzią za rozpoczęcie wszystkiego, Hiroo Isono-sensei za złożenie świata Mimizuku tak że się trzyma całości i Hiro Arikawie-sensei za przeczytanie i akceptacje Mimizuku. I oczywiście, wielkie dziękuję wam wszystkim, czytelnikom, bliskich i dalekich, tych których nie widzę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy najpierw wyszły wyniki konkursu, powiedziano mi &amp;quot;Niech twoje słowa rzucą czar na serca młodych czytelników&amp;quot; jako gratulacje przez wielu pisarzy których szanuje.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aczkolwiek mogę rzucać tylko niedoświadczoną magię.&lt;br /&gt;
Wygląda na to że jedyne co dzisiaj też mogę to modlenie się.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Izuki Kougyoku&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL:_Epilog&amp;diff=475633</id>
		<title>Mimizuku to Yoru no Ou PL: Epilog</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL:_Epilog&amp;diff=475633"/>
		<updated>2015-12-26T23:32:13Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: /* Epilog - Mimizuku i Fukurou */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Epilog - Mimizuku i Fukurou==&lt;br /&gt;
Tak samo jak za pierwszym razem kiedy tu przybyła, ciemności lasu szeptały, a wiatr przecinał powietrze niczym kosa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimizuku, która przez dłuższy czas nie postawiła nogi w Lesie Nocy, od jakiegoś czasu miała wrażenie, że coś jest nie tak. Od razu wiedziała, co to było. Było to czucie podłoża przez jej stopy. Miała na sobie buty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie była do końca pewna, czy to normalne dla niej, żeby je nosiła. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co mam z nimi zrobić? Aż tak nie są mi potrzebne... - westchnęła głośno do siebie. Doszła do wniosku, że ona sama powinna decydować o tym, co jest normalne, a co nie. - Tęskniłam za tym miejscem! - wciągając powietrze wokół pięknej roślinności, Mimizuku wyciągnęła ręce. Nieważne jak bardzo machała rękami i nogami, nie wydawała żadnego dźwięku. Nie żeby kiedykolwiek nie lubiła dźwięki. - Czuję, że w końcu wróciliśmy do domu! Prawda? - powiedziała Mimizuku, obracając się w stronę Fukurou.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciała powiedzieć mu tak wiele rzeczy: że jest jej przykro, ponieważ jego obraz spłonął, że jest mu wdzięczna za pokazanie go jej, że jest idiotą, bo wymazał jej pamięć. Jednakże zdecydowała, że wiele się tej nocy wydarzyło, więc opowie mu o wszystkim jutro.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jutro.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cieszyła się, że było to jutro, na które mogła czekać z niecierpliwością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Naprawdę uważasz to miejsce za swój dom?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwszą rzeczą, jaką Fukurou jej powiedział było coś takiego. Mimizuku zniżyła głowę na te słowa, ale zaraz się uśmiechnęła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Taa, zgadza się. To miejsce, do którego chciałam wrócić, czyż nie? - Wtedy postąpiła krok bliżej Fukurou i spojrzała na niego. Jego oczy stopniowo zmieniły kolor na srebrny. Również niebo od wschodu stało się białe. - Jeśli Fukurou chciałby żyć w królestwie, razem z Andym i resztą, to właśnie tam chciałabym się udać. Tylko że ty nie chcesz tam żyć, prawda?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pójdę za tobą wszędzie! Już zawsze, zawsze będziemy razem! - wykrzyknęła radośnie Mimizuku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Rozumiesz w ogóle?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hę? Rozumiem co?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fukurou westchnął lekko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Znaczenie twoich słów. Czy je rozumiesz? Bez względu na to, jak długo będziesz żyć, nigdy mnie nie przeżyjesz. Umrzesz i mnie zostawisz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No taa, to prawda, tak mi się wydaje - kiwnęła głową Mimizuku, uśmiechając się. Rozumiała różnicę długościach ich żywotów. Wiedziała, że nie będą mogli wiecznie żyć razem. Lecz mimo to... - Mimo to, zawsze będę u twego boku. - Zaraz po tym Mimizuku uśmiechnęła się współczująco. - Nie zmuszę cię, abyś mnie zjadł, ale... jeżeli pozwolisz mi zostać babusinką, to na pewno nie będę smakować tak pysznie. A jeśli kiedyś umrę, wrócę do ziemi. - Mimizuku uniosła wzrok na przepiękne oczy Fukurou. - Jeśli kiedyś umrę, wrócę do ziemi tego lasu. Zamienię się w glebę, potem w kwiatka i zawsze będę kwitnąć u twego boku... Będziemy zawsze, zawsze razem... - przysięgła szeptem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ciszy Fukurou przez dłuższy czas przypatrywał się Mimizuku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Rób jak chcesz - powiedział po prostu niskim głosem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te słowa uszczęśliwiły Mimizuku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Czyli to oznacza &amp;quot;zgodę&amp;quot;, co nie?&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu zrozumiała wszystko, o czym mówił jej Kuro.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fukurou ostatecznie zatrzymał się i przysiadł na korzeniach olbrzymiego drzewa, aby dać odpocząć jego wielkim skrzydłom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Hm? Fukurou, co robisz?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- ...Zdrzemnę się na chwilę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Z-zdrzemniesz?! To... to ja też... - zdecydowała Mimizuku, zwijając się w kłębek przy boku Fukurou. Stała się maleńka, jak zawsze, gdy to robiła, ale skrzydła Fukurou były dla niej jak poduszki. Mogła więc spać z taką wygodą, jakby to było duże zamkowe łoże.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimizuku była bardzo zmęczona, przez co odpłynęła prawie natychmiast po tym, jak się położyła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie obchodziło ją, czy się obudzi. Jeśli tak, to opowie Fukuoru o budowie nowej posiadłości i o malowaniu nowego obrazu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A potem zawoła Kuro i wszyscy będą razem szczęśliwi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W czasie gdy myślała o tych sprawach, odpływała coraz bardziej i bardziej do świata snów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy już miała usnąć, poczuła skrzydła Fukurou otulające ją jak kołdra.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To sprawiło, że poczuła się niewiarygodnie szczęśliwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;A może to wszystko było tylko snem&#039;&#039;, pomyślała Mimizuku.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL:_Epilog&amp;diff=475632</id>
		<title>Mimizuku to Yoru no Ou PL: Epilog</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL:_Epilog&amp;diff=475632"/>
		<updated>2015-12-26T23:30:23Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Epilog - Mimizuku i Fukurou==&lt;br /&gt;
Tak samo jak za pierwszym razem kiedy tu przybyła, ciemności lasu szeptały, a wiatr przecinał powietrze niczym kosa.&lt;br /&gt;
Mimizuku, która przez dłuższy czas nie postawiła nogi w Lesie Nocy, od jakiegoś czasu miała wrażenie, że coś jest nie tak. Od razu wiedziała, co to było. Było to czucie podłoża przez jej stopy. Miała na sobie buty.&lt;br /&gt;
Nie była do końca pewna, czy to normalne dla niej, żeby je nosiła. &lt;br /&gt;
- Co mam z nimi zrobić? Aż tak nie są mi potrzebne... - westchnęła głośno do siebie. Doszła do wniosku, że ona sama powinna decydować o tym, co jest normalne, a co nie. - Tęskniłam za tym miejscem! - wciągając powietrze wokół pięknej roślinności, Mimizuku wyciągnęła ręce. Nieważne jak bardzo machała rękami i nogami, nie wydawała żadnego dźwięku. Nie żeby kiedykolwiek nie lubiła dźwięki. - Czuję, że w końcu wróciliśmy do domu! Prawda? - powiedziała Mimizuku, obracając się w stronę Fukurou.&lt;br /&gt;
Chciała powiedzieć mu tak wiele rzeczy: że jest jej przykro, ponieważ jego obraz spłonął, że jest mu wdzięczna za pokazanie go jej, że jest idiotą, bo wymazał jej pamięć. Jednakże zdecydowała, że wiele się tej nocy wydarzyło, więc opowie mu o wszystkim jutro.&lt;br /&gt;
Jutro.&lt;br /&gt;
Cieszyła się, że było to jutro, na które mogła czekać z niecierpliwością.&lt;br /&gt;
- ...Naprawdę uważasz to miejsce za swój dom?&lt;br /&gt;
Pierwszą rzeczą, jaką Fukurou jej powiedział było coś takiego. Mimizuku zniżyła głowę na te słowa, ale zaraz się uśmiechnęła.&lt;br /&gt;
- Taa, zgadza się. To miejsce, do którego chciałam wrócić, czyż nie? - Wtedy postąpiła krok bliżej Fukurou i spojrzała na niego. Jego oczy stopniowo zmieniły kolor na srebrny. Również niebo od wschodu stało się białe. - Jeśli Fukurou chciałby żyć w królestwie, razem z Andym i resztą, to właśnie tam chciałabym się udać. Tylko że ty nie chcesz tam żyć, prawda?&lt;br /&gt;
- ...&lt;br /&gt;
- Pójdę za tobą wszędzie! Już zawsze, zawsze będziemy razem! - wykrzyknęła radośnie Mimizuku.&lt;br /&gt;
- ...Rozumiesz w ogóle?&lt;br /&gt;
- Hę? Rozumiem co?&lt;br /&gt;
Fukurou westchnął lekko.&lt;br /&gt;
- Znaczenie twoich słów. Czy je rozumiesz? Bez względu na to, jak długo będziesz żyć, nigdy mnie nie przeżyjesz. Umrzesz i mnie zostawisz.&lt;br /&gt;
- No taa, to prawda, tak mi się wydaje - kiwnęła głową Mimizuku, uśmiechając się. Rozumiała różnicę długościach ich żywotów. Wiedziała, że nie będą mogli wiecznie żyć razem. Lecz mimo to... - Mimo to, zawsze będę u twego boku. - Zaraz po tym Mimizuku uśmiechnęła się współczująco. - Nie zmuszę cię, abyś mnie zjadł, ale... jeżeli pozwolisz mi zostać babusinką, to na pewno nie będę smakować tak pysznie. A jeśli kiedyś umrę, wrócę do ziemi. - Mimizuku uniosła wzrok na przepiękne oczy Fukurou. - Jeśli kiedyś umrę, wrócę do ziemi tego lasu. Zamienię się w glebę, potem w kwiatka i zawsze będę kwitnąć u twego boku... Będziemy zawsze, zawsze razem... - przysięgła szeptem.&lt;br /&gt;
W ciszy Fukurou przez dłuższy czas przypatrywał się Mimizuku.&lt;br /&gt;
- ...Rób jak chcesz - powiedział po prostu niskim głosem.&lt;br /&gt;
Te słowa uszczęśliwiły Mimizuku.&lt;br /&gt;
Czyli to oznacza &amp;quot;zgodę&amp;quot;, co nie?&lt;br /&gt;
W końcu zrozumiała wszystko, o czym mówił jej Kuro.&lt;br /&gt;
Fukurou ostatecznie zatrzymał się i przysiadł na korzeniach olbrzymiego drzewa, aby dać odpocząć jego wielkim skrzydłom.&lt;br /&gt;
- Hm? Fukurou, co robisz?&lt;br /&gt;
- ...Zdrzemnę się na chwilę.&lt;br /&gt;
- Z-zdrzemniesz?! To... to ja też... - zdecydowała Mimizuku, zwijając się w kłębek przy boku Fukurou. Stała się maleńka, jak zawsze, gdy to robiła, ale skrzydła Fukurou były dla niej jak poduszki. Mogła więc spać z taką wygodą, jakby to było duże zamkowe łoże.&lt;br /&gt;
Mimizuku była bardzo zmęczona, przez co odpłynęła prawie natychmiast po tym, jak się położyła.&lt;br /&gt;
Nie obchodziło ją, czy się obudzi. Jeśli tak, to opowie Fukuoru o budowie nowej posiadłości i o malowaniu nowego obrazu.&lt;br /&gt;
A potem zawoła Kuro i wszyscy będą razem szczęśliwi.&lt;br /&gt;
W czasie gdy myślała o tych sprawach, odpływała coraz bardziej i bardziej do świata snów.&lt;br /&gt;
Kiedy już miała usnąć, poczuła skrzydła Fukurou otulające ją jak kołdra.&lt;br /&gt;
To sprawiło, że poczuła się niewiarygodnie szczęśliwa.&lt;br /&gt;
A może to wszystko było tylko snem, pomyślała Mimizuku.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL:_Komentarz&amp;diff=475629</id>
		<title>Mimizuku to Yoru no Ou PL: Komentarz</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL:_Komentarz&amp;diff=475629"/>
		<updated>2015-12-26T21:36:19Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: part0.1&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Komentarz==&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL:_S%C5%82owo_od_autora&amp;diff=475627</id>
		<title>Mimizuku to Yoru no Ou PL: Słowo od autora</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL:_S%C5%82owo_od_autora&amp;diff=475627"/>
		<updated>2015-12-26T21:35:31Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: part0.1&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Słowo od autora==&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL:_Epilog&amp;diff=475619</id>
		<title>Mimizuku to Yoru no Ou PL: Epilog</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL:_Epilog&amp;diff=475619"/>
		<updated>2015-12-26T19:16:04Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: part0.1&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==Epilog - Mimizuku i Fukurou==&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL&amp;diff=475618</id>
		<title>Mimizuku to Yoru no Ou PL</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL&amp;diff=475618"/>
		<updated>2015-12-26T19:14:10Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: /* Aktualności */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;[[Image:MimizukutoYorunoOuCover.png|thumb|Okładka]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Mimizuku to Yoru no Ou&#039;&#039;&#039; (ミミズクと夜の王 &#039;&#039;Mimizuku i Król Nocy&#039;&#039;) - light novel autorstwa Kougyoku Izuki i przypuszczalnie jej pierwsza praca.  Nowelka wygrała główną nagrodę na 13 konkursie Dengeki Novel.  Jest to niezależna książka, jednakże autorka napisała również kontynuwację zatytułowaną &#039;&#039;Dokuhakihime to Hoshi no Ishi&#039;&#039; (毒吐姫と星の石 &#039;&#039;Księżniczka oddychająca trucizną i Gwieździsty Kamień&#039;&#039;).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Mimizuku to Yoru no Ou&#039;&#039; jest dostępna w następujących językach:&lt;br /&gt;
*[[Mimizuku_to_Yoru_no_Ou|English (angielski)]]&lt;br /&gt;
*[[Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_~Brazilian_Portuguese~|Portuguese (portugalski)]]&lt;br /&gt;
*[[Mimizuku_to_Yoru_no_Ou - Français|Français (francuski)]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Opis fabuły==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimizuku, mała dziewczynka z łańcuchami na nadgarstkach i kostkach oraz z numerem &amp;quot;332&amp;quot; wypalonym na czole, przybywa do Lasu Nocy poszukując pragnącego ją pożreć potwora. Jednak gdy władca potworów, tajemniczy i piękny &amp;quot;Król Nocy&amp;quot;, odmawia jej pochłonięcia, postanawia przekonać go w każdy możliwy sposób.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Aktualności==&lt;br /&gt;
*26 grudnia 2015&lt;br /&gt;
**Dodano Epilog&lt;br /&gt;
**Dodano Słowo od autora&lt;br /&gt;
**Dodano Komentarz&lt;br /&gt;
**Zakończenie projektu&lt;br /&gt;
*7 listopada 2015&lt;br /&gt;
**Dodano 8 rozdział&lt;br /&gt;
*22 sierpnia 2015&lt;br /&gt;
**Dodano 7 rozdział&lt;br /&gt;
*20 lipca 2014&lt;br /&gt;
**Dodane 5 i 6 rozdział&lt;br /&gt;
*2 kwietnia 2014&lt;br /&gt;
**Dodano 4 rozdział&lt;br /&gt;
*8 marca 2014&lt;br /&gt;
**Dodano 3 rozdział&lt;br /&gt;
*14 lutego 2014&lt;br /&gt;
**Dodano 2 rozdział&lt;br /&gt;
*26 stycznia 2014&lt;br /&gt;
**Dodano prolog i 1 rozdział&lt;br /&gt;
**Rozpoczęcie projektu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==&#039;&#039;Mimizuku to Yoru no Ou&#039;&#039; autorstwa Kougyoku Izuki==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Mimizuku i Król Nocy &amp;lt;!-- - ([http://www.mediafire.com/ PDF]) --&amp;gt; ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Prolog|Prolog - Las nocy]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 1|Rozdział 1 - Samobójczyni Mimizuku i nienawidzący ludzi Król Nocy]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 2|Rozdział 2 - Próg błogosławieństwa]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 3|Rozdział 3 - Kwiaty Czyśćca]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 4|Rozdział 4 - Uwolnienie]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL: Rozdział 5|Rozdział 5 - Drobne nieporozumienie]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 6|Rozdział 6 - Pieczęć Króla Nocy]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 7|Rozdział 7 - Rycerz i Dziewczyna]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 8|Rozdział 8 - Uwolnienie II]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Epilog|Epilog - Mimizuku i Fukurou]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Słowo od autora|Słowo od autora - What Lies Beyond Prayers]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Komentarz|Komentarz - Hiro Arikawa]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;!--&lt;br /&gt;
==&#039;&#039;Dokuhakihime to Hoshi no Ishi&#039;&#039; by Kougyoku Izuki==&lt;br /&gt;
===The Poison-Breathing Princess and the Star Stone===&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Prologue|Prologue - The Temple of Stars]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 1|Chapter 1 - The Abandoned Child Erza]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 2|Chapter 2 - The Mute Princess&#039;s Wedding]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 3|Chapter 3 - Dinner and Chalices]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 4|Chapter 4 - Goodbye, Prince]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 5|Chapter 5 - Vion&#039;s Poison-Breather]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 6|Chapter 6 - The Night the Castle Fell]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 7|Chapter 7 - Good News on Bare Feet]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 8|Chapter 8 - About Stars and Divine Destiny]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Epilogue|Epilogue - The Poison-Breathing Princess and the Aberrant King]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Author&#039;s Word|Author&#039;s Word - Halfway Down this Long Road]]&lt;br /&gt;
--&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Ekipa==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Tłumaczenie:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
::* [[user:Karria|Karria]]&lt;br /&gt;
::* [[User:Mavis|Mavis]]&lt;br /&gt;
::* Yuuki&lt;br /&gt;
::* Winry&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Korekta:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
::* [[user:Nylia|Nylia]]&lt;br /&gt;
::* Śnieżny Wilk&lt;br /&gt;
::* [[user:Aratar|Aratar]]&lt;br /&gt;
::* Joutei&lt;br /&gt;
::* Veroannette&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy na bloga -&amp;gt; &#039;&#039;&#039;www.hazumi.xx.pl&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Wydane tomy==&lt;br /&gt;
* ミミズクと夜の王, ISBN 978-4840237154, luty 2007r.&lt;br /&gt;
* 毒吐姫と星の石, ISBN 978-4048700580, 10 listopad 2010r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Category:Light novel (Polish)]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou,_Horobiyuku_Sekai_no_Hate_Made_PL&amp;diff=472785</id>
		<title>Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made PL</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Tabi_ni_Deyou,_Horobiyuku_Sekai_no_Hate_Made_PL&amp;diff=472785"/>
		<updated>2015-11-29T20:40:58Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: /* Tom 1 */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;[[Image:Tabi_ni_Deyou_Cover.jpg|thumb|Okładka tomu 1]]&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Nasza podróż do kresu wstrzymanego świata&#039;&#039;&#039; (旅に出よう、滅びゆく世界の果てまで。) - powieść napisana przez Tadahito Yorozuya i zilustrowana przez Houmitsu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made&#039;&#039; jest dostępna w następujących językach:&lt;br /&gt;
*[[Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made|English (angielski)]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made Tiếng Việt|Tiếng Việt (wietnamski)]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made ~ Russian|Русский (rosyjski)]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi ni Deyou, Horobiyuku Sekai no Hate Made ~ Français|Français (francuski)]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Streszczenie fabuły==&lt;br /&gt;
Historia opowiada o chłopcu i dziewczynie, którzy podróżują razem przez świat stopniowo zmierzający ku swemu końcowi. Rozprzestrzenia się tajemnicza choroba, która wymazuje egzystencję każdego, kto na nią zapadnie. Historia jednak nie skupia się na tragicznym aspekcie tej post-apokaliptycznej scenerii, a na ludziach i wydarzeniach, które napotykają dwaj podróżnicy podczas swej podróży.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Aktualności==&lt;br /&gt;
*17.02.2015 - Dodano 2 część rozdziału pierwszego&lt;br /&gt;
*3.01.2015 - Dodano 1 część rozdziału pierwszego&lt;br /&gt;
*21.07.2013 - Dodano ilustracje tomu pierwszego&lt;br /&gt;
*2.06.2013 - Dodano prolog tomu pierwszego&lt;br /&gt;
*2.06.2013 - Utworzenie strony głównej projektu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
== Standard formatu ==&lt;br /&gt;
Wszystkie rozdziały (po edycji) muszą być dostosowane do ustalonych reguł: [[Format_guideline|General Format/Style Guideline]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Bohaterowie==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left;&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left;border-radius: 100% 0 0 100%; overflow: hidden;&amp;quot;&amp;gt;[[Image:Tabi_ni_Deyou-Shounen.png|link=]]&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left; width: 150px; padding: 0 10px;&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;h3 style=&amp;quot;font-family: Verdana, sans-serif;&amp;quot;&amp;gt;Chłopak&amp;lt;/h3&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&amp;quot;text-align: justify;&amp;quot;&amp;gt;Odpowiedzialny za kierowanie i inne obowiązki natury technicznej. Jako stały członek zespołu, musi stale zmagać się z dziką naturą swej towarzyszki, lecz wydaje się z chęcią oddawać temu zadaniu.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left;&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
[[Image:Tabi_ni_Deyou-Separator.png|link=]]&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left;&amp;quot;&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left; width: 150px; text-align: right; padding: 0 10px;&amp;quot;&amp;gt;&amp;lt;h3 style=&amp;quot;font-family: Verdana, sans-serif;&amp;quot;&amp;gt;Dziewczyna&amp;lt;/h3&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;p style=&amp;quot;text-align: justify;&amp;quot;&amp;gt;Odpowiedzialna za posiłki i gotowanie. Zdaje się bardzo lubić chłopca, lecz, jak twierdzi, „czas jeszcze nie nadszedł”. Uwielbia jeść, spać, brać kąpiele... oraz przetestowywać swoje zdolności bojowe na chłopcu.&amp;lt;/p&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;div style=&amp;quot;float: left;border-radius: 0 100% 100% 0; overflow: hidden;&amp;quot;&amp;gt;[[Image:Tabi_ni_Deyou-Shoujo.png|link=]]&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;/div&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;br style=&amp;quot;clear: both;&amp;quot;/&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==&#039;&#039;Nasza podróż do kresu wstrzymanego świata&#039;&#039; autorstwa Tadahito Yorozuya==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Tom 1===&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Tom 1 Ilustracje|Ilustracje]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Prolog|Prolog]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Sen|(夢) Sen]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Skrzydła|(翼) Skrzydła]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Podróż|(旅) Podróż]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Epilog|Epilog]]&lt;br /&gt;
*[[Tabi_ni_Deyou:Posłowie|Posłowie]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Ekipa==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Tłumaczenie:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* [[user:Karria|Karria]]&lt;br /&gt;
* [[User:Mavis|Mavis]]&lt;br /&gt;
* Winry&lt;br /&gt;
* [[user:Aratar|Aratar]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Korekta:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* [[user:Nylia|Nylia]]&lt;br /&gt;
* Śnieżny Wilk&lt;br /&gt;
* [[user:Aratar|Aratar]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Edycja:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* [[user:Aratar|Aratar]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;www.hazumi.xx.pl&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Category:Light novel (Polish)]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL&amp;diff=471495</id>
		<title>Mimizuku to Yoru no Ou PL</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL&amp;diff=471495"/>
		<updated>2015-11-17T23:00:21Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: /* Aktualności */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;[[Image:MimizukutoYorunoOuCover.png|thumb|Okładka]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Mimizuku to Yoru no Ou&#039;&#039;&#039; (ミミズクと夜の王 &#039;&#039;Mimizuku i Król Nocy&#039;&#039;) - light novel autorstwa Kougyoku Izuki i przypuszczalnie jej pierwsza praca.  Nowelka wygrała główną nagrodę na 13 konkursie Dengeki Novel.  Jest to niezależna książka, jednakże autorka napisała również kontynuwację zatytułowaną &#039;&#039;Dokuhakihime to Hoshi no Ishi&#039;&#039; (毒吐姫と星の石 &#039;&#039;Księżniczka oddychająca trucizną i Gwieździsty Kamień&#039;&#039;).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Mimizuku to Yoru no Ou&#039;&#039; jest dostępna w następujących językach:&lt;br /&gt;
*[[Mimizuku_to_Yoru_no_Ou|English (angielski)]]&lt;br /&gt;
*[[Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_~Brazilian_Portuguese~|Portuguese (portugalski)]]&lt;br /&gt;
*[[Mimizuku_to_Yoru_no_Ou - Français|Français (francuski)]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Opis fabuły==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimizuku, mała dziewczynka z łańcuchami na nadgarstkach i kostkach oraz z numerem &amp;quot;332&amp;quot; wypalonym na czole, przybywa do Lasu Nocy poszukując pragnącego ją pożreć potwora. Jednak gdy władca potworów, tajemniczy i piękny &amp;quot;Król Nocy&amp;quot;, odmawia jej pochłonięcia, postanawia przekonać go w każdy możliwy sposób.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Aktualności==&lt;br /&gt;
*7 listopada 2015&lt;br /&gt;
**Dodano 8 rozdział&lt;br /&gt;
*22 sierpnia 2015&lt;br /&gt;
**Dodano 7 rozdział&lt;br /&gt;
*20 lipca 2014&lt;br /&gt;
**Dodane 5 i 6 rozdział&lt;br /&gt;
*2 kwietnia 2014&lt;br /&gt;
**Dodano 4 rozdział&lt;br /&gt;
*8 marca 2014&lt;br /&gt;
**Dodano 3 rozdział&lt;br /&gt;
*14 lutego 2014&lt;br /&gt;
**Dodano 2 rozdział&lt;br /&gt;
*26 stycznia 2014&lt;br /&gt;
**Dodano prolog i 1 rozdział&lt;br /&gt;
**Rozpoczęcie projektu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==&#039;&#039;Mimizuku to Yoru no Ou&#039;&#039; autorstwa Kougyoku Izuki==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Mimizuku i Król Nocy &amp;lt;!-- - ([http://www.mediafire.com/ PDF]) --&amp;gt; ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Prolog|Prolog - Las nocy]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 1|Rozdział 1 - Samobójczyni Mimizuku i nienawidzący ludzi Król Nocy]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 2|Rozdział 2 - Próg błogosławieństwa]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 3|Rozdział 3 - Kwiaty Czyśćca]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 4|Rozdział 4 - Uwolnienie]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL: Rozdział 5|Rozdział 5 - Drobne nieporozumienie]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 6|Rozdział 6 - Pieczęć Króla Nocy]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 7|Rozdział 7 - Rycerz i Dziewczyna]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 8|Rozdział 8 - Uwolnienie II]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Epilog|Epilog - Mimizuku i Fukurou]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Słowo od autora|Słowo od autora - What Lies Beyond Prayers]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Komentarz|Komentarz - Hiro Arikawa]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;!--&lt;br /&gt;
==&#039;&#039;Dokuhakihime to Hoshi no Ishi&#039;&#039; by Kougyoku Izuki==&lt;br /&gt;
===The Poison-Breathing Princess and the Star Stone===&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Prologue|Prologue - The Temple of Stars]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 1|Chapter 1 - The Abandoned Child Erza]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 2|Chapter 2 - The Mute Princess&#039;s Wedding]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 3|Chapter 3 - Dinner and Chalices]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 4|Chapter 4 - Goodbye, Prince]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 5|Chapter 5 - Vion&#039;s Poison-Breather]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 6|Chapter 6 - The Night the Castle Fell]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 7|Chapter 7 - Good News on Bare Feet]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 8|Chapter 8 - About Stars and Divine Destiny]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Epilogue|Epilogue - The Poison-Breathing Princess and the Aberrant King]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Author&#039;s Word|Author&#039;s Word - Halfway Down this Long Road]]&lt;br /&gt;
--&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Ekipa==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Tłumaczenie:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
::* [[user:Karria|Karria]]&lt;br /&gt;
::* [[User:Mavis|Mavis]]&lt;br /&gt;
::* Yuuki&lt;br /&gt;
::* Winry&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Korekta:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
::* [[user:Nylia|Nylia]]&lt;br /&gt;
::* Śnieżny Wilk&lt;br /&gt;
::* [[user:Aratar|Aratar]]&lt;br /&gt;
::* Joutei&lt;br /&gt;
::* Veroannette&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy na bloga -&amp;gt; &#039;&#039;&#039;www.hazumi.xx.pl&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Wydane tomy==&lt;br /&gt;
* ミミズクと夜の王, ISBN 978-4840237154, luty 2007r.&lt;br /&gt;
* 毒吐姫と星の石, ISBN 978-4048700580, 10 listopad 2010r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Category:Light novel (Polish)]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
	<entry>
		<id>https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL&amp;diff=471494</id>
		<title>Mimizuku to Yoru no Ou PL</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://www.baka-tsuki.org/project/index.php?title=Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_PL&amp;diff=471494"/>
		<updated>2015-11-17T22:59:51Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Nylia: /* Aktualności */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;[[Image:MimizukutoYorunoOuCover.png|thumb|Okładka]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Mimizuku to Yoru no Ou&#039;&#039;&#039; (ミミズクと夜の王 &#039;&#039;Mimizuku i Król Nocy&#039;&#039;) - light novel autorstwa Kougyoku Izuki i przypuszczalnie jej pierwsza praca.  Nowelka wygrała główną nagrodę na 13 konkursie Dengeki Novel.  Jest to niezależna książka, jednakże autorka napisała również kontynuwację zatytułowaną &#039;&#039;Dokuhakihime to Hoshi no Ishi&#039;&#039; (毒吐姫と星の石 &#039;&#039;Księżniczka oddychająca trucizną i Gwieździsty Kamień&#039;&#039;).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;Mimizuku to Yoru no Ou&#039;&#039; jest dostępna w następujących językach:&lt;br /&gt;
*[[Mimizuku_to_Yoru_no_Ou|English (angielski)]]&lt;br /&gt;
*[[Mimizuku_to_Yoru_no_Ou_~Brazilian_Portuguese~|Portuguese (portugalski)]]&lt;br /&gt;
*[[Mimizuku_to_Yoru_no_Ou - Français|Français (francuski)]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Opis fabuły==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimizuku, mała dziewczynka z łańcuchami na nadgarstkach i kostkach oraz z numerem &amp;quot;332&amp;quot; wypalonym na czole, przybywa do Lasu Nocy poszukując pragnącego ją pożreć potwora. Jednak gdy władca potworów, tajemniczy i piękny &amp;quot;Król Nocy&amp;quot;, odmawia jej pochłonięcia, postanawia przekonać go w każdy możliwy sposób.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Aktualności==&lt;br /&gt;
*7 listopada 2015&lt;br /&gt;
**Dodano 8 rozdział&lt;br /&gt;
*22 sierpnia 2015&lt;br /&gt;
**Dodano 7 rozdział&lt;br /&gt;
*20 lipca 2014&lt;br /&gt;
**Dodane 5 i 6 rozdział&lt;br /&gt;
*2 kwietnia 2014&lt;br /&gt;
**Dodano 4 rozdział&lt;br /&gt;
*8 marca 2014&lt;br /&gt;
**Dodano 3 rozdział&lt;br /&gt;
*14 lutego 2014&lt;br /&gt;
**Dodano 2 rozdział&lt;br /&gt;
*26 stycznia 2014&lt;br /&gt;
**Rozpoczęcie projektu&lt;br /&gt;
**Dodano prolog i 1 rozdział&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Starsze aktualności można znaleźć tutaj: [[Mimizuku to Yoru no Ou PL:Aktualizacje|Aktualizacje]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==&#039;&#039;Mimizuku to Yoru no Ou&#039;&#039; autorstwa Kougyoku Izuki==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Mimizuku i Król Nocy &amp;lt;!-- - ([http://www.mediafire.com/ PDF]) --&amp;gt; ===&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Prolog|Prolog - Las nocy]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 1|Rozdział 1 - Samobójczyni Mimizuku i nienawidzący ludzi Król Nocy]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 2|Rozdział 2 - Próg błogosławieństwa]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 3|Rozdział 3 - Kwiaty Czyśćca]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 4|Rozdział 4 - Uwolnienie]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL: Rozdział 5|Rozdział 5 - Drobne nieporozumienie]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 6|Rozdział 6 - Pieczęć Króla Nocy]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 7|Rozdział 7 - Rycerz i Dziewczyna]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Rozdział 8|Rozdział 8 - Uwolnienie II]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Epilog|Epilog - Mimizuku i Fukurou]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Słowo od autora|Słowo od autora - What Lies Beyond Prayers]]&lt;br /&gt;
::*[[Mimizuku to Yoru no Ou PL:  Komentarz|Komentarz - Hiro Arikawa]]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;!--&lt;br /&gt;
==&#039;&#039;Dokuhakihime to Hoshi no Ishi&#039;&#039; by Kougyoku Izuki==&lt;br /&gt;
===The Poison-Breathing Princess and the Star Stone===&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Prologue|Prologue - The Temple of Stars]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 1|Chapter 1 - The Abandoned Child Erza]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 2|Chapter 2 - The Mute Princess&#039;s Wedding]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 3|Chapter 3 - Dinner and Chalices]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 4|Chapter 4 - Goodbye, Prince]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 5|Chapter 5 - Vion&#039;s Poison-Breather]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 6|Chapter 6 - The Night the Castle Fell]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 7|Chapter 7 - Good News on Bare Feet]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Chapter 8|Chapter 8 - About Stars and Divine Destiny]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Epilogue|Epilogue - The Poison-Breathing Princess and the Aberrant King]]&lt;br /&gt;
::*[[Dokuhakihime to Hoshi no Ishi: Author&#039;s Word|Author&#039;s Word - Halfway Down this Long Road]]&lt;br /&gt;
--&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Ekipa==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Tłumaczenie:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
::* [[user:Karria|Karria]]&lt;br /&gt;
::* [[User:Mavis|Mavis]]&lt;br /&gt;
::* Yuuki&lt;br /&gt;
::* Winry&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&#039;&#039;&#039;Korekta:&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
::* [[user:Nylia|Nylia]]&lt;br /&gt;
::* Śnieżny Wilk&lt;br /&gt;
::* [[user:Aratar|Aratar]]&lt;br /&gt;
::* Joutei&lt;br /&gt;
::* Veroannette&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapraszamy na bloga -&amp;gt; &#039;&#039;&#039;www.hazumi.xx.pl&#039;&#039;&#039;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Wydane tomy==&lt;br /&gt;
* ミミズクと夜の王, ISBN 978-4840237154, luty 2007r.&lt;br /&gt;
* 毒吐姫と星の石, ISBN 978-4048700580, 10 listopad 2010r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[[Category:Light novel (Polish)]]&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Nylia</name></author>
	</entry>
</feed>