High School DxD:Tom DX8 Żywot 2
Żywot 2: Toczę kulinarną bitwę![edit]
Część 1[edit]

Wydarzyło się to wkrótce po tym, gdy zwiedziliśmy z Asią Siedem Cudów Akademii Kuou.
Przypomniałem sobie, jakie to było niezwykle erotyczne, a właściwie to przerażające, przeżycie.
Dzisiaj, gdy skończyły się lekcje, znów przyszedłem do pokoju klubowego.
– Cześć, już jestem.
– Dzień dobry, ja też przyszłam!
Ja i Asia przywitaliśmy się ze wszystkimi, wchodząc o pokoju klubowego.
– Ara, witajcie, Ise, i ty też, Asiu.
Osobą, która siedziała na samym końcu pomieszczenia, z delikatnym uśmiechem na twarzy, była Rias-Buchou.
Po wymianie kilku słów z osobami już obecnymi, Akeno-san, Koneko-chan i Kibą….
– Buchou, przepraszamy za spóźnienie, ale zajęcia trochę się przeciągnęły… Zaraz, co tam czytasz?
Rias-Buchou czytała jakieś czasopismo.
Akeno-san, która siedziała obok niej, również przyglądała się tej gazecie z wielkim zainteresowaniem.
Cz-czyżby było to jakieś erotyczne pisemko?!
Nie, nie są takie napalone jak ja, więc raczej nie czytają czegoś takiego w pokoju klubowym.
– Mówisz o tym?
Co przykuło uwagę naszych Dwóch Wielkich Onee-sama?
Buchou pokazała okładkę magazynu, żebyśmy z Azją mogli to zobaczyć.
– To czasopismo z Zaświatów, świata diabłów, poświęcone gotowaniu.
Na okładce znajdowały się zdjęcia różnych kolorowych potraw.
Oczywiście że to nie żadne erotyczne pisemko! Naprawdę przepraszam, że tak pomyślałem!
– O-och, więc w świece diabłów istnieją takie gazety.
– Świat diabłów został w dużej mierze ukształtowany przez świat ludzki. A czasopisma dla mas, takie jak to, niewiele różnią się od tych dla ludzi.
Ciągle byłem w trakcie zgłębiania wiedzy o diabłach i Zaświatach.
Buchou wyjaśniła mi wszystko w sposób łatwy do zrozumienia, mimo że nie miałem pojęcia o branży biznesowej.
– Mamy nie tylko czasopisma kulinarne, ale też mnóstwo magazynów modowych i specjalistycznych. Prawda, Akeno?
– Dokładnie. Ja też zamawiam prasę z Zaświatów.
Więc ich różnorodność była tak duża, co?
A to oznacza, że w Zaświatach też musieli mieć prasę erotyczną… Gu-fu-fu, kiedyś chciałbym przeczytać jakieś tamtejsze pisemka!
– Masz zboczony wyraz twarzy, Ise-san! Tak cię podekscytował jakiś magazyn kulinarny…?
Asia spojrzała na mnie troskliwym wzrokiem.
Jakkolwiek na to nie spojrzeć, podniecanie się zdjęciami jedzenia to już przesada!
Zawahałem się na moment, zastanawiając się, czy naprawdę powinienem wszystko wyjaśnić.
– Wy dwoje odrodziliście się niedawno, ale świadomość trendów panujących w Zaświatach jest ważna nawet dla diabłów żyjących w świecie ludzi.
Być może Akeno-san domyśliła się wszystkiego, więc sprowadziła naszą rozmowę na właściwe tory.
Racja! Znajomość trendów jest bardzo ważna!!
– Sam zamówiłem w Zaświatach magazyn o mieczach, Ise-kun – odezwał się przystojny książę Kiba.
Był Skoczkiem Rodu Gremory i miał też Boski Dar związany z bronią, dlatego najwyraźniej szukał informacji na temat broni.
Wkładał wysiłek nie tylko w treningi bojowe, ale także w inne sprawy.
– Pasuje to do ciebie, Kiba. Może i ja powinienem coś zamówić.
Wszyscy czytali czasopisma, jakby to było coś oczywistego.
I w tym przypadku pomyślałem, żeby pójść w jego ślady.
– Zaraz, nadal nie znam diabelskiego alfabetu, którymi zapisane są czasopisma. Ciągle jeszcze nie opanowałem tych wszystkich liter…
Oczywiście, że najpierw muszę opanować diabelski alfabet!
Nie zrozumiałem więcej niż połowy tego, co było napisane na stronie, którą pokazała mi Buchou.
– Chociaż muszę stwierdzić, że potrawy pokazane w tym magazynie kulinarnym wyglądają apetycznie.
Zdjęcia oddają ich smakowitość.
Ech, samo patrzenie na nie sprawiło, że poczułem głód.
– Kuchnia z Zaświatów oferuje mnóstwo smacznych dań.
– Och, naprawdę, Koneko-chan?
Jeśli taka smakoszka tak mówi, to musi to być prawda.
– Tak. Buchou i Akeno-san przygotowały je kiedyś i były niesamowicie pyszne.
C-co?! Potrawy ugotowane osobiście przez Buchou i Akeno-san?!
Zacisnąłem obie dłonie z zazdrości, ale…
– O, ja też je jadłem. Były bardzo smaczne.
– Mówisz serio! Buchou, jak to miło z twojej strony, oprócz Koneko-chan, pozwoliłaś też skosztować swoich potraw komuś takiemu jak Kiba!
– Jesteś szorstki jak zawsze, Ise-kun.
Już sam jego wygląd był nie do wybaczenia, ale nawet spróbowanie domowych potraw Buchou było niewybaczalne!
Z całych sił dawałem znać, że ja też chcę ich spróbować.
A potem Buchou lekko się uśmiechnęła.
– Damy ci ich skosztować kiedy tylko zechcesz, prawda Akeno?
– Oczywiście, ufu-fu.
Naprawdę?!
Nie wspominając o tym, że nawet Akeno-san coś przygotuje?!
Podczas gdy ja byłem przepełniony radością, Asia odezwała się, jakby coś sobie przypomniała.
– Skoro o tym mowa, to kuchnia Kościoła też ma swoje tajne menu… Tak przynajmniej słyszałam od innych zakonnic, gdy byłam jeszcze w zakonie.
– Tajne menu Kościoła? Och, to brzmi intrygująco.
Kiedy mówimy o posiłkach religijnych, na myśl przychodzi nam obraz prostego jedzenia.
A czym dodatkowo może być to „tajne”?
– O co z tym chodzi, Asiu?
Byłem niezwykle ciekawy, więc pozwól mi się tego dowiedzieć!
– To nic tak ekstrawaganckiego jak kuchnia Zaświatów z tego magazynu, ale to specjalność Kościoła… – Asia lekko spuściła wzrok i mówiła nieśmiało. – Znam tylko przepis i sama tego nie przygotowywałam… przepraszam, Ise-san.
– W porządku, naprawdę nie ma potrzeby przepraszać. Nic na to nie poradzisz, biorąc pod uwagę twoją sytuację.
Już samo dowiedzenie się o istnieniu tajnego menu było ogromnym odkryciem.
Prowadząc normalne życie, nie dowiedziałbyś się o takich rzeczach.
– Chociaż zarówno Zaświaty, jak i Kościół mają swoje własne, wyjątkowe dania, tak? Chyba spróbuję obu! – oznajmiłem, czując ucisk w brzuchu.
I podobnie jak ja, inni członkowie również zainteresowali się obiema kuchniami.
– Rozumiem… – Rias-Buchou zastanawiała się nad czymś. – Dobrze!
Nagle uniosła głowę, jakby wpadła na jakiś pomysł.
– Ara-ara, coś ci przyszło do głowy, Buchou? – zapytała Akeno-san.
W odpowiedzi, Rias-Buchou, majestatycznie potrząsnęła swoimi szkarłatnymi włosami.
– Zgadza się, Akeno. Asiu, urządźmy sobie kulinarną bitwę!
Nieoczekiwany pomysł wywołał poruszenie wśród wszystkich obecnych.
Asia również wyglądała na nieco zakłopotaną, więc spojrzała na Buchou, przechylając głowę.
– Eh, k-kulinrna bitwa…?
– Dokładnie. Zaczynamy od tego, że wszystkie będziemy zbierać składniki, i urządzimy sobie konkurs kulinarny – podsumowała swój pomysł Buchou. – Przygotuję dania z Zaświatów. Więc ty przygotuj coś z tajnego menu Kościoła, Asiu.
Kuchnia Zaświatów, kontra Kuchnia Kościoła!
Normalnie te dwie rzeczy wykluczałyby się wzajemnie, ale jeśli chodzi o jedzenie, mogą ze sobą konkurować!
– Wow! To brzmi zabawnie! Spróbuj tego, Asiu!
Co za fantastyczny pomysł. Tego się można było spodziewać po naszej pani.
Oczywiście byłem jak najbardziej za, więc zachęcałem stojącą obok mnie Asię.
– A-ale ja tylko słyszałam o tajnym menu i nigdy niczego z tego nie gotowałam. Ne sądzę abym była się w stanie mierzyć z Buchou-san.
– W porządku. Wystarczy samo przygotowanie potraw i pozwolenie innym, aby ich spróbowali. Powiedziałam „bitwa”, ale wygrana lub przegrana nie ma znaczenia. Dobra zabawa to więcej niż potrzeba, prawda? – Buchou przemówiła łagodnie do Asi, której brakowało pewności siebie.
To nie była żadna brutalna rywalizacja.
Zgodnie z duchem Klubu Okultystycznego, staramy się wykonywać nasze cele w sposób uczciwy i skuteczny!
Słysząc jej słowa, Asia skinęła głową z ulgi.
– Ach tak, Koneko-chan, liczę, że zostaniesz asystentką Asi.
– Zrozumiałam. Będę pod twoją opieką, Asiu-senpai.
Z pomocą Koneko-chan, będą gotowały za stu.
W końcu ma nadludzką siłę… Czekaj, nie patrz na mnie gniewnie! Brutalna siła nie ma nic wspólnego z gotowaniem!
– Ech, ach, tak! J-ja jestem tą osobą, która powinna to powiedzieć!
Asia raz po raz kłaniała się swojej kouhai, która pod wieloma względami była niezawodna.
– Ty będziesz mój asystentką, Akeno. Zgadzasz się?
– Oczywiście.
Ustalono, że Akeno-san będzie odpowiedzialna za wspieranie Rias-Buchou.
– Ale nie będzie ciekawie, jeśli będę też gotować, pomogę tylko przy przygotowaniu składników i tym podobnych, jasne?
– Jasne. Ise, Yuuto, wy będziecie degustatorami.
Jedzenie zostawcie mnie!
Ja i Kiba odpowiedzieliśmy zgodnie „Oczywiście”.
– Teraz przebudujemy puste pomieszczenie w starym budynku szkolnym na kuchnię. Dobrze, czas przywołać chowańce i zacząć przygotowywać scenę do kulinarnego pojedynku!
Buchou wezwała swojego chowańca za pomocą Demonicznej Mocy i natychmiast rozpoczęła przygotowania.
– Ara-ara, Buchou, zawsze wybiega myślami w przyszłość, gdy coś jej przyjdzie do głowy.
Akeno-san uśmiechnęła się wesoło i również pomogła w przygotowaniu sceny.
– A więc Kiba, ty i ja jesteśmy odpowiedzialni za degustację, co? Nie mogę się doczekać.
– Mam nadzieję że wszystko pójdzie dobrze.
W przeciwieństwie do mnie, który nie mógł się już doczekać, Kiba z jakiegoś powodu wyglądał na lekko zmartwionego.
Czego właściwie mógłby się obawiać, mając przed sobą jedzenie przygotowane przez piękności?
Jeśli nie masz ochoty, zjem też twoją porcję, więc nie musisz się martwić!
– Achhh! T-to bardzo kłopotliwe!
Gdy rozstrzygnięcie zapadło szybko, rozpoczęto nawet budowę kuchni.
Asia wyglądała na bardzo spiętą, ze względu na szybki rozwój sytuacji.
– I-Ise-san! Co powinnam zrobić!?
– W porządku. Buchou powiedziała też, że nie chodzi o wyłonienie zwycięzcy, prawda? – powtórzyłem słowa Buchou sprzed chwili, aby ją pocieszyć. – Spróbujcie po prostu cieszyć się procesem gotowania. Ja też nie mogę się doczekać, żeby go spróbować!
Nie musisz się tym aż tak przejmować.
A nawet gdybyś przegrała rozgrywkę, to nie będzie za to żadnej kary, czy czegoś takiego.
– …Jeśli Ise-san dowie się że źle gotuję… Nie będę w stanie żyć…! – nagle Asia mruknęła coś stłumionym głosem.
– Hm? Coś mówiłaś?
– N-nie! Racja, ja, Asia Argento, dam z siebie wszystko!
– Och! Trzymam za ciebie kciuki!
Oczywiście za Buchou też trzymam kciuki! Obie dajcie z siebie wszystko!
I tak oto miało się rozpocząć kulinarne starcie Klubu Okultystycznego, które zostało nagle zorganizowane.
No i co z tego wyniknie?!
Część 2[edit]
Specjalną scenę do kulinarnego pojedynku przygotowano w pustym pomieszczeniu wewnątrz starego budynku szkoły.
Obecnie znajdują się tam dwie duże kuchnie.
Przy jednej z nich stała Buchou i jej asystentka, Akeno-san.
A przy drugiej zdenerwowana Asia, wraz z Koneko-chan.
– Achem. Uchh, skoro tak jest….
Degustatorzy, Ja i Kiba, usiedliśmy.
W tle rozbrzmiewała rytmiczna muzyka, odpowiednia do konkursu kulinarnego.
– Chciałbym rozpocząć pierwsze kulinarne starcie dziewczyn z Klubu Okultystycznego! – po moim głośnym oznajmieniu, wokół sceny uniósł się dym.
Był tu nawet taki sprzęt… Buchou naprawdę się postarała, jeśli chodzi o inscenizację…
– Ja, Kiba Yuuto, i Hyoudou Issei-kun, będziemy odpowiedzialni za komentowanie – nagle Kiba stanął obok mnie, mówiąc coś nieoczekiwanego.
– Ech?! Będziemy też komentatorami?!
C-cóż, nieważne! Chodzi o nastrój; nastrój, mówię wam!
Podobnie jak Kiba, zacząłem również komentować bieżące wydarzenia.
– No cóż, obie strony mają już zapewnione składniki i naczynia kuchenne. Cztery dziewczyny przebrały się w fartuchy… Chwila! Czy te fartuchy nie są trochę zbyt wyzywające?!
Gdy się pochyliłem do przodu, nie mogłem oderwać oczu od rozgrywającej się przede mną sceny.
– Tak, jakoś udało nam się nałożyć fartuchy na stroje kąpielowe. Prawda, Akeno?
– Ufu-fu, to usługa specjalna.
– Dziękuję wam bardzo! To uczta dla oczu!
Przyjrzałem się uważnie tym wspaniałym piersiom!
Jeszcze nie zjadłem ani jednego posiłku, a już byłem pełen szczęścia!
– Achh, ten strój jest przewiewny!
– Asiu-senpai, ten fartuch do ciebie pasuje. Kostium kąpielowy też.
Oczywistym jest, że osoby stojące naprzeciwko Buchou i Akeno-san, Asia i Koneko-chan również miały na sobie fartuchy i stroje kąpielowe.
Obie prezentowały się także niezwykle seksownie!

– Koneko-chan, twój kostium kąpielowy też wygląda uroczo.
– Ponieważ tylko szkolny kostium kąpielowy dobrze na mnie wygląda… – powiedziała Koneko-chan z samokrytyką, chociaż widziała swoje przeciwniczki, dwie onee-sama.
– Nie! To jest najlepsze, Koneko-chan! Twój też ci pasuje, Asiu! Jeśli chodzi o stroje kąpielowe dla kobiet, to popieram praktycznie wszystkie!
Fartuch nałożony na szkolny kostium kąpielowy, czyż to nie wspaniałe?!
Nie mogłem powstrzymać uśmiechu i nagle….
ŁUP!!!
Koneko-chan rzuciła we mnie patelnią i trafiła w głowę.
– Auć!
– Proszę, pohamuj się Zboczeńcu-senpai…
Patrzyła na mnie naprawdę wrogo, a jej policzki były lekko zaczerwienione.
Auć… Myślałem, że mi głowa pęknie...
– He he he, może też powinienem założyć taki kostium?
– Zabiję cię, jeśli to zrobisz, Kiba-a-a!
Wolałbym umrzeć, niż patrzeć na faceta w fartuchu nałożonym na kostium kąpielowy!
Na samą myśl o tym, moja głowa bolała jeszcze mocniej…
– No cóż, zmieńmy temat i zajmijmy się gotowaniem, zgoda? – oznajmił Kiba, zaczynając cały temat od nowa.
Jeszcze raz przejrzeliśmy menu tego wydarzenia…
Drużyna Buchou i Akeno-san była odpowiedzialna za kuchnię Zaświatów.
A drużyna Asi i Koneko-chan za tajne menu Kościoła.
– A więc zaczynajcie gotować.
Na sygnał Kiby nagle rozległ się dźwięk gongu.
– Start…
– Och, Koneko-chan dzwoni w gong, aby ogłosić start!
To był sygnał do rozpoczęcia gry i obie drużyny natychmiast ruszyły do akcji.
– Dobrze, zaczynajmy.
Buchou i Akeno-san zręcznie kroiły składniki nożami kuchennymi.
Drużyna senpaiek wysunęła się na prowadzenie.
Jak można było się spodziewać po starszych członkiniach, ich gotowanie było szybkie i efektywne!
– Najpierw pokroimy mandragorę barona wyhodowaną w Zaświatach! Jest bardzo pożywna i ma wspaniały smak nawet na surowo!
Składnikiem, który Buchou wzięła, wydając instrukcje Akeno-san, była… Chwila.
– Ten składnik wygląda jak człowiek, prawda?!
I ma nawet całkiem realistyczny ludzki kształt.
T-to jest jadalne… Prawda?
Składnik, który zobaczyłem po raz pierwszy, zaskoczył mnie, więc Kiba udzielił mi wyjaśnień:
– Ta roślina nazywa się mandragora i jest dość popularnym składnikiem magicznych eliksirów oraz alchemii.
Magiczne eliksiry? Alchemia?
Czy wspomniał coś o jej zastosowaniu w kuchni…?
– A użycie tak wysokiej jakości składnika jak mandragora barona było, jak sądzę, czymś zupełnie naturalnym w przypadku Buchou.
– Nigdy o tym nie słyszałem! Zupełnie różni się od tych popularnych składników, które znam! – krzyknąłem, patrząc w bok. Nie mogłem uwierzyć, że to składnik jedzenia. – A ten „baron”, ma coś wspólnego z ziemniakami[1]?! Zdecydowanie nie chciałbym tego zjeść na surowo!
– He he he, jesteś taki delikatny, Ise-kun.
Kiba wzruszył ramionami, a następnie spojrzał w stronę przeciwną do drużyny Buchou.
– Oho, wygląda na to, że zespół Asi-san również wziął się do pracy.
Spojrzałem tam i byłem świadkiem momentu, w którym Asia otworzyła jakąś tajemniczą butelkę.
– Uchh, najpierw wlewamy wodę święconą do garnka – mówiąc to, wlała wodę święconą z butelki do garnka.
– To nie przejdzie, prawda? To od samego początku zapowiadało się na katastrofę, prawda?! – krzyknąłem i zerwałem się na nogi. – To woda święcona! Dla nas, diabłów, to dosłownie trucizna, prawda? W tym momencie praktycznie każecie nam się nafaszerować śmiertelną trucizną, rozumiecie?!
Nie chcę być zbyt surowy dla Asi.
Ale żarty na bok, co by się z nami stało po zjedzeniu tego…
– N-nie! N-nie zamierzam stworzyć żadnej trucizny, ani niczego takiego!
Trudno w to uwierzyć, kiedy jednocześnie napełniasz garnek wodą święconą po brzegi!
– Asia ma rację, Ise. Nie dowiesz się jak smakuje, póki nie spróbujesz.
– Nie, nie! Buchou, wiem że to ja i Kiba będziemy tego próbować, ale czy nie jesteś zbyt nierozsądna?!
I co to „Nie dowiesz się jak smakuje, póki nie spróbujesz”, miało znaczyć?!
Buchou również nie miała pojęcia, jak będzie wyglądało jej gotowe danie?!
Niedobrze. Teraz nie mogę powstrzymać się od uczucia niepokoju.
Spojrzałem na Kibę, który również miał być degustatorem, aby dowiedzieć się, czy według niego to w porządku.
– Jako skoczek Rias Gremory, zawsze jestem gotowy na śmierć.
– Nie rób mi tu miny wojownika, który zmierza ku niemal pewnej śmierci! Chwila, to naprawdę jest sytuacja niemal pewnej śmierci!
Naprawdę ci to nie przeszkadza, mości panie Skoczku Rodu Gremory?!
– Asiu, nie przejmuj się tym i gotuj dalej. Ise na pewno zje twoje dania. Bo jest miły. Uwierz w niego.
Asia skinęła głową, głęboko wzruszona po wysłuchaniu słów Buchou, które dodały jej otuchy.
– Bu-Buchou-san! Zrozumiałam! Nadal będę przygotowywać dania z tajnego menu!
Czy jesteś przy zdrowych zmysłach?!
A-ale ten jej radosny uśmiech…guh…
– Ugh, dobra! Przynajmniej niech będzie pyszne! Nie chcę umrzeć od czegoś, co okropnie smakuje!
Postanowiłem, że będę chronił Asię.
Aby chronić jej uśmiech, nieważne, czy będzie to śmiertelnie trujące danie, czy cokolwiek innego, ja…
– Buchou, bulion jest gotowy.
W tym momencie moim oczom ukazał się garnek, z którego dobiegał niebezpieczny, bulgoczący dźwięk.
– Z-zaraz! Co jest w tym garnku! Nigdy wcześniej nie widziałem podobnego koloru!
– Jasne, to bulion ugotowany na mięsie bazyliszka wyhodowanego w Zaświatach.
Nie tylko Asia gotowała coś niebezpiecznego.
Miałam co do tego złe przeczucia, ale wokół Buchou też unosiła się paskudna atmosfera…
– I to jest właśnie ten bazyliszek. To potwór – podniosła to i pokazała mi. – Skoro mamy taką szansę, to warto tego użyć.
– To potwór, który wygląda jak połączenie kurczaka i jaszczurki, prawda? Ej! To diabły hodują je w zaświatach?!
Przerażało mnie samo myślenie o tym!
Podobnie jak w przypadku wody święconej, zastanawiałem się, czy nawet diabeł może bezpiecznie jeść coś takiego…
Podczas gdy ja byłem oszołomiony, Kiba udzielił mi dalszych wyjaśnień:
– Bazyliszek to niezwykle niebezpieczny potwór, który zamienia w kamień każdego, kto go dotknie lub na niego spojrzy. Jest też jadowity.
– Czy to nie trucizna? To danie też będzie trujące! Co to jest? Czy nie pomyliliście konkursu kulinarnego z jakimś trucicielskim wydarzeniem Klubu Okultystycznego?!
Nie byliśmy już dłużej degustatorami, a jakimiś obiektami do testowania trucizny, wiecie?
– Mówisz że to potwór! Używać potwora jako składnika! Popularne dania z Zaświatów to istny chaos, który zdecydowanie przerósł moje oczekiwania!
Już wyobrażałem sobie więcej takich potraw z Zaświatów….
– J-jestem pewien, że te dania będą smaczne i będą ładnie wyglądały, jak te z magazynu…!
– Jakie to niegrzeczne. Odpowiednio przygotowane, przynajmniej nie zamieni cię w kamień – napomniała mnie Buchou, kiedy była zajęta gotowaniem.
– Mówiłaś coś o zmienianiu w kamień! A nie zapomniałaś czasem o truciźnie, Buchou!
– Uspokój się, Ise-kun. Co najwyżej umrzemy razem, kiedy to zjemy.
Kiedy krzyczałem, Kiba położył mi rękę na ramieniu, aby mnie uspokoić.
– Powinienem dać ci w zęby! Nie chcę teg-o-o-o-o… Nie chcę umrzeć, zanim nie doświadczę kobiecego ciała-a-a-a…
– Przecież już raz umarliśmy i odrodziliśmy się jako diabły. Dobrze będzie.
– Naprawdę oberwiesz!
Nic nie jest dobrze!
W ogóle nie chcę umierać razem z tym draniem!
– Och, spójrz jak drużyna Asi-san wykonuje swoją pracę.
– Ignorujesz mnie!? To okrutne!
W garnku gotowała się woda święcona, wydając odgłosy bulgotania.
A-Asiu-kun? Co ty właściwie robisz…?
– Po dodaniu wina do garnka z wrzącą wodą święconą, wrzucę kawałki przaśnego chleba, znanego również jako opłatek. Doprawię go również solą i pieprzem.
Wrzuciła trochę chleba do bulgoczącego garnka, jednocześnie opisując proces gotowania.
– Asiu, czym w ogóle jest ten opłatek?
– To specjalny chleb używany podczas ceremonii.
Och. To raczej potrawa ceremonialna.
Nie widziałam tego w sklepach, ale jeśli to tylko chleb, to jestem spokojny…
– Ise-kun, prawdę mówiąc, ten opłatek jest również niezwykle niebezpieczny dla nas, diabłów. Patrz, Asia-san też go nie dotyka, tylko używa grubych rękawic kuchennych, prawda?
– Nie mów tego z radosnym, nieco wyrozumiałym uśmiechem-m-m-m!
Dosłownie złapałem się rękami za głowę.
– Wiedziałem! Gotowanie wody święconej i dodawanie świętego chleba! Umrę! Nieważne, czy to dania Buchou, czy Asi, zjedzenie ich mnie zabije-e-e-e-e!
Podczas gdy ja krzyczałem z żalem, dziewczyny w milczeniu kontynuowały gotowanie.
Nie mogę już więcej komentować!
– A więc gotowanie trwa, a degustacja już w zasięgu wzroku – podsumowała Koneko-chan.
Uwa-a-ah! Nie chcę umierać-ć-ć-ć-ć-ć!
Część 3[edit]
– Zacznijmy od naszej kuchni z Zaświatów. Akeno, przygotuj dania.
Obie drużyny skończyły gotować.
Najpierw Buchou i Akeno-san ułożyły jedzenie na zastawie stołowej.
– To zupa z bazyliszka w stylu Gremory. A tutaj mamy sałatkę z mandragorą barona w roli głównej – wyjaśniła Akeno-san, układając talerze na stole.
Usiedliśmy razem z Kibą i czekaliśmy.
– …Zupa bulgocze. A-a jej kolor…
Ogarnęło mnie poczucie zagrożenia, zimny pot spływał mi po czole.
– Przynajmniej ładnie pachnie…
Co się dzieje w tej zagmatwanej sytuacji!
Byłoby łatwiej, gdyby śmierdziało!
– No to do dzieła, Yuuto i Ise – powiedziała pewna siebie Rias-Buchou.
– R-racja…!
Kiba i ja wymieniliśmy spojrzenia, po czym skinęliśmy głowami.
To domowe jedzenie Buchou! Nie mam powodu, żeby odmówić!
No dalej! Idź, gotowy na śmierć!
Już sam jej widok w fartuchu nałożonym na kostium kąpielowy wystarczył, żeby zaryzykować życie!
– Dziękuję za posiłek!
Lekko drżącymi rękami nabrałem zupę i wypiłem ją.
– To jest… Pyszne!
Danie, z którym się zmierzyłem, będąc gotowym na śmierć.
Nazwanie tego nieoczekiwanym, może wydawać się niegrzeczne… Ale jest to niesamowicie smaczne, wiesz?!
– Jest bogate, ale lekki smak kurczaka rozpływa się w ustach! Posmak też nie jest ciężki, mogę to pić bez problemu!
Mimo że użyły składników wyglądających na niebezpieczne!
Moje wahanie zniknęło, a ja łapczywie pochłonąłem zupę.
– Buchou! To jest wspaniałe!
Wypiwszy zupę do ostatniej kropli sięgnąłem po następne danie, sałatkę.
Nabiłem wyżej wymienionego barona na widelec i włożyłem go sobie do ust.
– Ach, ta sałatka z tą dziwną mandragorą jest chrupiąca i ma przyjemny smak, jest też naprawdę smaczna!
– Czyż nie? Wygląda nie ma znaczenia.
Nie doceniłem cię, Buchou.
Przykro mi, że powiedziałem coś niegrzecznego, że to niebezpieczne i trujące.
– To prawda. Pyszne, czyż nie, Kiba… Czekaj, eeee! Kiba zmienił się w kamie-ń-ń-ń-ń-ń!!!!!!
Kiba totalnie skamieniał.
Kiedy on zamienił się w kamień?! Zastygł w bezruchu, a na jego twarzy pojawił się orzeźwiający uśmiech?!
– Ara-ara, zupa jest smaczna, ale czasami może powodować zjawisko petryfikacji.
– Nic na to nie poradzimy, Akeno. Pyszne jedzenie niesie ze sobą ryzyko.
W przeciwieństwie do mnie, który był całkowicie zszokowany, duet Onee-sama zachował spokój.
Buchou powiedziała, że takie rzeczy się zdarzają, zupełnie jakby próbowała mnie przekonać,
– Yuuto nauczył Isseia używać tego na własnym ciele. Przyjrzyj się uważnie, Ise. To jest kuchnia Zaświatów.
– Jasne! W końcu kuchnię ludzi dobrze już znam! – krzyczałem najgłośniej jak potrafiłem, w połowie z rozpaczą. – Albo raczej, jak on zamienił się w kamień? Przecież przed chwilą mówiłaś, że „przynajmniej ciebie to nie zamieni w kamień”!
– Cóż, zdarza się to od czasu do czasu. Wygląda na to, że przygotowania były trochę niedbałe.
Rias-Buchou puściła do mnie oko, gdy byłem bliski płaczu.
– Nie próbuj tego tuszować słodkim puszczaniem oczka!
No cóż, muszę sobie z tym poradzić!
Kiba, nie zapomnę twojej szlachetnej ofiary…
– Weź się w garść i delektuj sekretnym menu Kościoła Asi-senpai.
Zdarzyło się to, gdy opłakiwałem poległego Skoczka, który wypełnił swój obowiązek.
Koneko-chan obojętnie położyła kościelną potrawę na stole.
Wykażcie się większym zrozumieniem dla Kiby!
– T-tak! Dziękuję za posiłek!
Na stół wyłożono potrawy Asi.
Czerwona zupa z chlebem… Specjalnym ceremonialnym chlebem, zwanym „świętym opłatkiem”, pływającym w środku.
– W-wygląda pięknie, błyszcząco czerwono.
Zupa iskrzyła.
Moje pierwsze wrażenie było takie, że to pyszne, wspaniałe danie.
– Dz-dziękuję! Gotowałam to po raz pierwszy, ale jakoś dałam radę!
– Cóż, ugotowałaś to dla mnie, Asiu, więc nie mam powodu aby odmówić!
Kiedy pochwaliłem wygląd zupy, na twarzy Asi pojawił się uśmiech.
No cóż, najważniejszy był smak…
– A więc jem, Asiu!
– Tak, życzę ci smacznego!
Nabrałem zupy na łyżkę i włożyłem do ust.
– ………Ugh!
Po jednym kęsie odruchowo wydałem z siebie pełen bólu krzyk.
C-co jest, moje ciało mnie nie słucha….
ŁUP!
Upadłem twarzą na ziemię.
– Ise-san! N-nie! Trzymaj się!
Kiedy moja świadomość zaczęła się zaćmiewać, usłyszałem głosy Asi i innych.
Mimo że nadal jestem niskoklasowym diabłem, too posiadałem Boski Dar, ale w mgnieniu oka zostałem powalony na ziemię.
C-co to za zabójcze danie…
– A swoją drogą, Asiu, jak się nazywa ta potrawa z tego tajne menu Kościoła?
– N-no tak, Buchou-san. Hmm, jeśli się nie mylę, to było coś w stylu Szatańskiej Kołysanki…
Sz-Szatańskiej Kołysanki…?
– Zatem bezpośrednie tłumaczenie brzmiałoby Maou i Kołysanka. Innymi słowy, oznacza to, że po zjedzeniu tego nawet Maou umrze, jakby zasnął.
To było naprawdę zabójcze danie, prawda?
Cóż to za straszna rzecz, którą zrobiła z anielskim uśmiechem na twarzy!
– Asiu, to prawdopodobnie nie jest danie, a raczej zabawka dla egzorcystów. Choć nie jest wystarczająco silna, by unicestwić Maou, byłaby katastrofą dla zwykłego diabła.
– N-niemożliwe! Ise-san! Trzymaj się!
Płacząc, Asia przytuliła mnie, gdy byłem u progu śmierci.
Kiedy odzyskałem świadomość, zostawiłem za sobą ostatnie majaczące słowa.
– Ugh, widzę długi, świetlisty tunel, a na jego końcu stoi mój zmarły dziadek…
Hę, obok mojego dziadka stoi Kiba?
Hej, już do was idę, poczekajcie na mnie.
– Ise-senpai, Yuuto-senpai, dobrze się spisaliście.
Kiedy Koneko-chan po raz kolejny zakończyła wydarzenie w Rywalizacji Trucizn Klubu Okultystycznego, znaczy się kulinarne starcie dziewczyn.
Jest wiele rzeczy, które chciałbym powiedzieć, ale najpierw powiem to.
Rias-Buchou i Asiu, dziękujemy za posiłek!
Od kilku dni Kiba i ja źle się czuliśmy.
To starcie nazwano „pierwszym”, ale…
Jeśli to możliwe, chciałbym, żeby to pierwsze było ostatnim!
– Co powiesz na zestawienie słodyczy z Zaświatów ze słodyczami kościelnymi, podczas kolejnego kulinarnego starcia, Asiu?
– Skoro o tym wspomniałaś, to słyszałam o słodyczach robionych z opłatka…
Płakałem słuchając ich wesołej rozmowy.
– Dajcie mi o-d-e-t-ch-n-ą-ć!
Odnośniki tłumacza[edit]
- ↑ Nazwa „ziemniaki barona” lub „ziemniaki Danshaku” pochodzi od tytułu barona Ryokichi Kawady, który sprowadził z Wielkiej Brytanii do Japonii pewien gatunek ziemniaków
| Cofnij do rozdziału pierwszego | Powróć do strony głównej | Przejdź do rozdziału trzeciego |