High School DxD:Tom DX8 Żywot 3

From Baka-Tsuki
Jump to navigation Jump to search

Żywot 3: Na mieszanym spotkaniu[edit]

Część 1[edit]

Tego dnia zebraliśmy się w klubie karaoke na mieszanym spotkaniu z chłopakami i dziewczynami.

Moja pierwsza taka impreza!

Granie w Króla z dziewczynami!

Chrupaliśmy nerwowo paluszki, zjadając ich wręcz niemożliwą do ogarnięcia ilość!

Co więcej, można nawet z-zabrać dziewczynę do domu!

A w każdym razie tak by normalnie było, gdyby była to „zwykła” impreza tego typu.

Tu działy się zupełnie inne rzeczy.

To z pewnością było spotkanie z zupełnie innego świata…

To, co teraz opowiem, to historia pewnego spotkania pełnego wzlotów i upadków.

W tym momencie brałem udział w pierwszej takiej imprezie w moim życiu.

Na początek opowiem wam, kto tu jeszcze był obecny.

Do facetów zaliczaliśmy się ja oraz moi dwaj kumple, Matsuda i Motohama, a także Horii-san, ubrany w rycerską zbroję.

Wśród dziewcząt znajdowały się Rias-buchou, Koneko-chan, Susan w samurajskiej zbroi, i facet-dziewczyna Mil-tan.

Zapytacie, dlaczego Mil-tan liczy się jako dziewczyna?

Dlatego, gdyż w sercu jest magiczną dziewczyną! To jedyne wytłumaczenie, jakie znajduję!

– Oczu twych nie zapomnę…chlip…szkarłatne twe włosy mój policzek łaskoczą…chlip…

Ci dwaj faceci, wraz ze mną, byli znani w szkole jako Zboczone Trio.

Mój kumpel Matsuda (znany również jako Zboczony Łysol) śpiewał z pasją, pełnym rozpaczy głosem.

Z głośników leciała piosenka z jakiegoś anime… Och, skończyła się.

– Hej! Ty śpiewasz następny, Motohama! I ty też, Ise! – krzyczał przez mikrofon ze łzami w oczach.

– Cholera by cię, Matsuda. Wygląda na to, że na siłę podnosisz napięcie.

Kolejny z trzech idiotów, Motohama (Zboczony Okularnik) spuścił głowę.

Z niechęcią zamierzał jednak przejąć mikrofon od Matsudy, kiedy nagle…

– Mil-tan zaśpiewa następna, nyo.

Nagle pojawiła się ogromna magiczna dziewczyna.

– Mil-tan zaśpiewa piosenkę z openingu „Magical Girl Milky”, nyo.

Motohamę zamurowało, jak tylko ją zobaczył.

– Ej! N-nie wyskakuj tak znikąd, z takim postawnym wyglądem… – jęknął zestresowanym tonem, poprawiając okulary.

– Cholera! Dlaczego jesteśmy na mieszanej imprezie z jakimś osiłkiem w babskich ciuszkach… I tą parą w zbrojach…!

W kącie pokoju można było dostrzec zakochaną parę.

Rycerz i samuraj flirtowali ze sobą, szczękając przy tym zbrojami.

– Horii-kun, czy my też powinniśmy zaśpiewać…?

– Oczywiście, Susan. Piosenka z czołówki serialu historycznego „Tenchijin” jest wspaniała, ale ta z filmu fantasy „Droga rękawicy” też wydaje się być dobrym wyborem.

Dokonawszy eleganckiego wyboru, odpowiadającego ich wyglądowi, obydwoje rozmawiali ożywionym tonie.

– Śpiewnie piosenki z „Tenchijin”! Sam jej dźwięk sprawia, że mam ochotę na konną przejażdżkę! Ach, chciałabym stać się jednością z wiatrem i galopować przez pole bitwy!

– Jak cię znam, Susan, to bez trudu ścięłabyś wtedy głowę wrogiego generała.

– Jejku, Horii-kun, ty czarusiu! Rumienię się, kiedy to słyszę! Zetnę twoją głowę♪

– Ha ha ha, właśnie tego chcę, kochanie. Przebiję twoje serce moją kopią♪

Ścinanie, przebijanie…. Kiedy ich tak słuchałem, odnosiłem wrażenie że nie żartują…

Jak zwykle, obserwowałem ich oboje lekko zdziwiony.

– Choleraaaaaaaa! – krzyknął Matsuda do mikrofonu. – Ej wy tam, zboczeńcy w zbrojach! Przestańcie tak grzechotać tym żelastwem podczas flirtowania! Idźcie stąd i poszukajcie sobie jakiegoś generała do ścięcia, czy coś!

Osiągnąwszy prawdopodobnie limit sił, uwolnił całą lawinę żalów.

– Uwa-a-a-ah! Dlaczego tacy zboczeńcy zachowują się tak, jakby byli normalni! To niesprawiedliwe!

Ostatecznie jednak zalał się łzami.

– Oto Matsuda, zaczyna szaleć…

Metamorfoza mojego kumpla, który wiele sobie obiecywał po tej imprezie.

Widząc to, mimowolnie westchnąłem.

– Ufu-fu, Ise, takie mieszane imprezy są niezwykle zabawne. Nie sądzisz, Koneko?

Rias-buchou, która przyszła tu z ciekawości, chichotała.

Koneko-chan skinęła potakująco głową, kiedy coś jadła.

– Tak, Buchou. Podają tu smaczne przekąski.

Od pewnego czasu jadła z całkiem sporym apetytem.

Jednakże to nie jest restauracja… Zacząłem się martwić, czy w tym miejscu nie zabraknie zapasów jedzenia.

– Ise, a ty nie zaśpiewasz?

– Spasuję… – odpowiedziałem na pytanie Buchou, drapiąc się po policzku i uśmiechając gorzko.

„Wybaczcie, Matsuda, Motohama.”

W myślach przepraszałem moich kumpli.

Ale to wy prosiliście mnie o zorganizowanie tej imprezy, prawda?

Tak, w tym składzie są ludzie, o których można sporo powiedzieć…

Ale to nie moja wina! Przysięgam, nie moja!

Powinniście mi być wdzięczni za to, że zebrałem tu tylu ludzi!

Tak w ogóle to jak do tego wszystkiego doszło?

Cóż, cofnijmy się o kilka godzin….

Część 2[edit]

Szkoła, podczas przerwy między lekcjami.

Matsuda i Motohama nagle podeszli do mojej ławki.

– Hyoudou-dono! Mamy sprawę do omówienia!

Kiedy spokojnie sobie siedziałem, Matsuda uderzył dłońmi o blat mojej ławki.

– O-o co chodzi, Matsuda, Motohama?

Co mają oznaczać te ich zdesperowane miny?

Jeśli chcesz jakichś nowych „skarbów”, to nadal żadnego nie zdobyłem.

– Ja i Matsuda nie mogliśmy się doczekać, aby z tobą pogadać, gdyż chcemy cię poprosić o przysługę, Hyoudou-shi.

Okulary Motohamy lśniły złowieszczo.

– Mam przeczucie, że czekają mnie przez to spore nieprzyjemności… Tak więc o co chodzi?

Jako ich przyjaciel nie mogłem im odmówić od tak sobie.

Słysząc moją odpowiedź, Matsuda wrzasnął głośno:

– Ise! Jeśli spełnisz moją prośbę, to nigdy już o nic więcej cię nie poproszę! Proszę zorganizuj nam mieszaną imprezę!

Jakby tego było mało, błagał mnie kłaniając się głęboko.

– Mieszaną imprezę? Cz-czemu wyskakujesz z tym tak nagle i dlaczego prosisz o to mnie?

Znamy się od dawna, więc rozumiem to pragnienie posiadania dziewczyny.

Ale czy nie ma osób bardziej odpowiednich do zorganizowania takiej imprezy, niż ja?

– A jak sądzisz, Hyoudou-shi!

Nie potrafiłem zrozumieć powodu, dla którego celowo zwrócili się właśnie do mnie.

Gdy przechyliłem głowę, oczy Motohamy zwęziły się za szkłami okularów. Matsuda również poszedł w jego ślady…

– Racja, Ise! Dołączyłeś do Klubu Okultystycznego, prawda?

– Tak, ale co z tego…

– A więc przebywasz z armią ślicznotek! A w domu bez przerwy spędzasz miło czas w towarzystwie Asi-chan, czyż nie?!

Mówił i mówił bez przerwy, a na jego twarzy malowała się mieszanka ekscytacji i zazdrości. – C-cóż, Buchou i Akeno-san dobrze mnie traktują. I faktycznie mieszkam razem z Asią. Ale co to ma wspólnego z mieszanym spotkaniem?

– Ty idioto!

Matsuda uderzył mnie w głowę.

– Ałć, za co to było…?!

– Nie pamiętam, żebym tak cię wychowywał! To absolutnie niesprawiedliwe, że tylko ty flirtujesz z pięknościami! – darł się Matsuda, jeszcze bardziej zły ode mnie

– A ja sobie nie przypominam, żebyś mnie wychowywał!

Chociaż zaczynałem rozumieć, o co mu chodzi.

– Krótko mówiąc zazdrościsz mi i chciałbyś, abym zaaranżował wam spotkanie z dziewczynami z klubu?

Motohama przytaknął, dając znać, że miałem rację.

– Cieszę się, że tak szybko to zrozumiałeś, nasz drogi przyjacielu. Właśnie o to chodzi. Razem z Matsudą pomyśleliśmy, żeby trochę ponarzekać na punkty które zdobywasz u dziewczyn.

Ci goście… I wtedy pomyślałem, że oni przyszli o to zapytać zupełnie niespodziewanie…

– Tak więc polegamy na tobie, Ise!

Błagał raz jeszcze, kłaniając się tak nisko, że dotykał swoją łysą głową mojej ławki.

– Naprawdę-naprawdę na tobie polegamy! Karaoke z całym Klubem Okultystycznym będzie w porządku!

To prawda, że ostatnio dużo czasu spędzam w towarzystwie ślicznych dziewczyn.

Nie chodzi o to, że nie miałem ochoty na czerpanie z tego korzyści…

– Proszę, Ise-sama! Pożyczę ci „ten” film, jak tylko go zdobędę!

– Ja też cię proszę, Ise! W tym tempie będę musiał desperacko nauczyć się czarnej magii i przekląć cię do końca życia!

– Jesteście obaj niedorzeczni, ludzie!

Gdybym teraz odmówił, to chyba naprawdę zostałbym przeklęty.

Jednakże moi kumple prosili mnie tak ładnie.

Nie mogę im odmówić… I naprawdę nie robię tego dla „tego” filmu, rozumiecie? Wszystko to dla dobra naszej przyjaźni!

– Dobra… – odparłem im, wzdychając głęboko i uśmiechając się krzywo. – Na razie spróbuję zapytać wszystkich. Sam jestem zainteresowany taką imprezą.

Gdy wyraziłem zgodę, Matsuda i Motohama byli niesamowicie podekscytowani.

– Porządny z ciebie gość, Ise! Huraaa! Oto nasz Hyoudou-sensei!

– Jestem pod wrażeniem szerokości twojego serca, sensei! Twoje ramiona nie są sztywne?

Z uśmiechami na twarzach obaj zacierali ręce niczym jacyś złoczyńcy.

Ugh, to ohydne! Nie zbliżajcie się do mnie z takimi minami!

– Kupię ci coś do picia! Proś o co chcesz!

– O rany, ci goście robią, co im się podoba!

Ale mimo tego….

Prawdę mówiąc sam chcę takiej imprezy.

W końcu możesz flirtować z dziewczynami, racja?

Już samo to byłoby niesamowite!

– …Gu-fu-fu, bardzo chciałbym zagrać w grę w stylu Króla. Coś takiego na pewno…

Ignorując podekscytowany duet, dałem upust dzikim fantazjom w mojej głowie.

– Jestem Królem. Niech numer trzeci i piątym jedzą razem paluszek.

Najpierw ktoś taki jak na przykład Koneko-chan, mógłby wydać taki rozkaz.

– Ara, ja jestem numerem trzecim,

– A ja numerem piątym, Buchou!

– Dobrze Ise, weź paluszek w usta, a ja też…

A potem Rias-buchou podchodziła bliżej i zamykała oczy.

Mimo że nasz status jako diabłów jest różny, rozkazy Króla są niepodważalne!

– Taka zabawa z Buchou, z Buchou, z Buchou!

Kiedy Król wydaje rozkazy, nie można z tym nic zrobić...fu-fu-fu...

– …Całowanie się z Buchou ot tak! To możliwe! Wydaje mi się, że to powinno być możliwe! Gu-fu-fu-fu-fu-fu!

To koniec moich fantazji.

Na początku po prostu przystałem na prośby Matsudy i Motohamy. Ale im więcej o tym myślałem, tym bardziej zabawne mi się to wydawało!

– Dobrze, urządźmy sobie imprezę!

– Tak!

Część 3[edit]

Po szkole poszedłem prosto do pokoju klubowego.

Czasowo, do rozpoczęcia imprezy, pozostała godzina.

Powinienem się pospieszyć i zaprosić dziewczyny!

Otworzyłem drzwi z zapałem, ale w środku siedziała tylko drobna dziewczyna.

– Asia-senpai i Akeno-san mają inne sprawy do załatwienia, więc dzisiaj ich nie będzie.

– Ech! Mówisz poważnie, Koneko-chan?!

Złapałem się za głowę, widząc ten nieprzewidziany obrót wydarzeń.

– To jest niezły kłopot, ja i ci dwaj idioci musimy znaleźć co najmniej trzy dziewczyny.

– Poprosili o przysługę?

Choć mówiłem sam do siebie, Koneko-chan zadała mi to pytanie.

– Tak, racja. Umm…

Kiedy miałem jej wszystko szczerze wyjaśnić, w mojej głowie pojawiła się jedna wątpliwość.

…Czy Koneko-chan przyjdzie, jeśli ją zaproszę?

Jeśli nie uda mi się zebrać wystarczającej liczby osób, zostanę przeklęty na śmierć.

Cóż, raz kozie śmierć, więc spróbujmy!

– H-hej, Koneko-chan, czy interesują cię…. Spotkania towarzyskie?

– Nie.

Od razu odmówiła! Tego można się było spodziewać po Koneko-sama!

Zapytałem nieśmiało, ale natychmiast otrzymałem odpowiedź odmowną

– No to już po mnie. Mieliśmy się spotkać o 18:00 w barze karaoke przed dworcem kolejowym…

Naprawdę byłem przyparty do ściany.

Czy powinienem kupić jakiś krzyż albo jakiś talizman, żebym nie został przeklęty na śmierć czarną magią, póki jeszcze mogę?

Zaraz, jestem diabłem, więc… Argh! Czy naprawdę mogę coś z tym zrobić?!

– Ara, Ise. Coś nie tak?

– B-Buchou! Byłaś tu przez cały czas?

Więc Koneko-chan nie była tu sama.

Byłem zbyt przerażony, żeby zwrócić na to uwagę…

– Myślałem że będziesz coś załatwiać razem z Asią i Akeno-san.

– Nie, jestem wolna. O co chodzi z tym spotkaniem towarzyskim?

Musiała usłyszeć moją rozmowę z Koneko-chan.

Zapytała, a w jej oczach pojawiła się ciekawość.

…Kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje. Może powinienem spróbować zaprosić Buchou?

Byłoby świetnie, gdyby się zgodziła.

…Mimo to nadal brakuje nam członków………

Przypomniała mi się osoba ubrana w zbroję samuraja i inna ubrana jak rycerz.

Zawahałem się na moment, ale potem doszedłem do wniosku, że nie mam innego wyjścia.

– Zaproszę ludzi, których poznałem podczas moich diabelskich prac!

Część 4[edit]

Po poszukiwaniach ludzi chętnych na imprezę.

Wszyscy się zebrali w barze karaoke.

– Miło was wszystkich widzieć. Cieszmy się dzisiejszą imprezą.

Rias-buchou wygłosiła powitanie.

Jak można było się spodziewać po księżniczce, albo jak by to ująć, była niezwykle opanowana, nawet w miejscu, które odwiedzała po raz pierwszy.

– Po raz pierwszy jestem na karaoke, więc nie mogę się już doczekać. To moja kouhai, Koneko.

– Hej, przyszłam tu tylko po to, aby coś zjeść.

Kiedy opowiedziałem Buchou o spotkaniu, powiedziała, że ​​chętnie weźmie w nim udział.

Koneko-chan też przyjęła zaproszenie od Buchou.

Zgodziła się przyjść na karaoke pod warunkiem, że będzie tu tylko po to, aby jeść.

– Hej, Matsuda, Motohama. Jak obiecałem, przyprowadziłem kilka osób z klubu. Bądźcie wdzięczni.

Dałem im oczami znak, że teraz nie powinni narzekać.

– C-cóż, Rias-senpai i Koneko-chan są w porządku, A-ale to są…?

Przed moimi zaskoczonymi kumplami pojawiła się gigantyczna magiczna dziewczyna.

– To ja, Mil-tan, nyo. Dawno się nie widzieliśmy, nyo.

Jej twarz, twardą jak skała, rozpromienił szeroki uśmiech.

– Matsuda-shi i Motohama-shi, cieszę się, że znowu mogę was spotkać, nyo. Cieszę się, że znowu będę mogła porozmawiać z wami o magicznym świecie Serapini, nyo.

Uh-huh, proszę, rozmawiaj z nimi do woli.

Motohama-kun, Matsuda-kun, chcieliście w końcu porozmawiać z dziewczyną, co nie?

– Przecież to ten herkulesowy Zdobywca Końca Stulecia, Ise-kun!

– Uspokój się, Motohama! On, znaczy ona nie jest tu aby wyrównać parytet chłopców! Ona tu jest, aby wyrównać parytet dziewczyn!

– To jeszcze większy problem! Czy ty jesteś głup?i! Niby pod jakim względem przypomina dziewczynę?!

Matsuda chwycił mnie za gardło.

– Czy ty widzisz jakiś inny wymiar niż my?! Jakimś cudem jego ramiona stały się jeszcze bardziej muskularne niż ostatnim razem, gdy się spotkaliśmy?! To stworzenie nie ma absolutnie nic wspólnego z magią!

To tylko twoja wyobraźnia. Mil-tan est magiczną dziewczyną, nyo.

– Zaczekaj minutę. Spójrz, nadal są tu osoby, które się nie przedstawiły.

Najpierw powinniśmy pozwolić wszystkim, aby sami się przedstawili.

W tym momencie w pomieszczeniu rozległ się szczęk zbroi.

Tymi którzy się pojawili, byli Horii-kun w rycerskiej zbroi i Susan w samurajskiej.

– U-um, nazywam się Susan. A to jest mój chłopak, Horii-kun.

– Miło mi was wszystkich poznać. Ja i Susan studiujemy na tym samym uniwersytecie. Postanowiliśmy przyjąć na to spotkanie po zaproszeniu od Hyoudou-kuna i Rias-san. Bądźmy mili dla siebie.

Tak, bądźmy!

Dziękuję, że zechcieliście do nas dołączyć pomimo tak nagłego zaproszenia!

– Co za rycerz i samuraj?!

Mimo to Matsuda i Motohama, którzy zobaczyli ich po raz pierwszy, byli oszołomieni.

– Studenci?! Więc ten samuraj jest dziewczyną?! Niemożliwe! A do tego są parą?!

– A co ważniejsze, jak im się w ogóle udało wejść? Jakkolwiek na to spojrzeć, jest to ewidentne naruszenie ustawy o kontroli posiadania broni palnej i mieczy! Spójrz, ten w zbroi samurajskiej nosi miecz, a ten rycerz trzyma kopię!

Z jakiegoś powodu rozmawiali o wyglądzie pary.

Tak się podniecili, bo pojawiła się studentka, co?

Tak, to zdecydowanie to. O rany, zaproszenie ich naprawdę się opłaciło.

– To środki samoobrony w nagłych wypadkach. W końcu czyhają tu różne niebezpieczeństwa. Prawda, Susan?

– Tak. Gdy nie mam katany u boku, to czuję się tak, jakby ktoś zaraz miał mi ściąć głowę…

Susan na chwilę wyciągnęła miecz z pochwy.

Wyglądali jednak całkiem poważnie… Ale to była samoobrona, więc nie można było inaczej!

– Coś mi się wydaje, że to my zostaniemy tu ścięci!

Jednak Matsuda i Motohama, nie mogąc pogodzić się z sytuacją, zwrócili się do mnie.

– Zaczekaj no chwilę! Ise-e-e-e-e! Do diabła! Chcesz mi powiedzieć, że to nasz skład na spotkanie?! A co z Himejimą-senpai?! A co z Asią-chan?!

– Nie mogły przyjść, gdyż mają swoje sprawy do załatwienia. – odpowiedziałem im. – Jest czterech chłopaków i cztery dziewczyny, idealny rozkład, co nie?

Powinniśmy być zadowoleni z tego, co mamy tym razem. Prawda, Matsuda-kun?

– Nie! Spójrz tylko! Samuraj, rycerz i mięśniak przebrany za magiczną dziewczynę! To trzej mistrzowie sztuk walki! To nie jest mieszane spotkanie!

– Matsuda ma rację! Nie przyszedłem tu, żeby oglądać jakieś dziwne walki MMA!

Być może to zasługa tego spotkania, ale obaj byli bardziej rozmowni niż zwykle.

– Zrelaksujcie się obaj. Może coś zaśpiewamy?

– Niby jak się mamy zrelaksowaćććććććććććććććć…...!

Tak więc przystąpiliśmy do naszego spotkania.

Zaczęliśmy od karaoke.

A potem nadeszło to, na co tak długo czekaliśmy….

– Wystarczy już śpiewania! Zagrajmy wszyscy w Króla!

Matsuda wstał, a Motohama wyjął patyczki.

– Matsuda i ja przygotowaliśmy wszystko!

– Patrzcie, te patyczki mają wypisane numery i słowo [Król], więc weźcie wszyscy po jednym! Hej, Rias-senpai, Koneko-chan, wy też!

Byli dobrze przygotowani… Ale skoro mówimy o grze o Króla, to nie miałem żadnych zastrzeżeń!

– Ara, po raz pierwszy gram w Króla. Jestem taka podekscytowana.

– Nie wykonam żadnych zboczonych poleceń…

Buchou i Koneko-chan też wzięły po patyczku.

– Też weź jeden, Ise.

– Oczywiście!

Obym trafił na zwycięski patyczek! To gra w Króla z Buchou!

Namówiony przez Matsudę, chwyciłem również za patyczek.

Proszę, Boże….! Nie, diabeł, tai jak ja, powinien się chyba modlić do Maou-sama?

Tak czy inaczej, pozwólcie mi zrobić to, o czym fantazjowałem z Buchou!

– Dobrze, wszyscy mają po jednym.

Matsuda rozejrzał się po wszystkich obecnych i oświadczył:

– Rozkazy Króla są niepodważalne! Więc kto jest Królem?

Wszyscy naraz sprawdzili, co trzymali w rękach.

– Och, wychodzi na to że ja.

– A więc ty jesteś Królem, Susan. Rozkazuj więc.

Gdy samuraj mnie usłyszała, przez chwilę się zastanawiała.

No więc jaki rozkaz wyda?

– A-a więc niech numer trzy popełni seppuku, a numer pięć niech mu asystuje i zetnie głowę♪

Seppuku?! Ścinanie!

Wesołym głosem wydała straszne polecenie!

A tym, który wyciągnął numer trzy, był…

– Mówisz poważnie?! Ja mam trójkę?!

Padło na Matsudę. Cieszę się, że nie na mnie…

– Jak to się stało, że muszę sobie rozciąć brzuch w barze karaoke?! – Matsuda nie chciał pogodzić się ze swoją śmiercią i głośno zaprotestował.

Jednakże numer pięć, któremu powierzono wykonanie ścięcia, to…

– Mil-tan wylosowała piątkę, nyo. Będę ścinać, nyo.

O mój Boże. Teraz już nie da się tego uniknąć.

– No to proszę ściąć temu dżentelmenowi głowę tym słynnym mieczem, który przyniosłam, Kijinmaru Kunishige[1].

Susan dobyła katany, której ostrze zabłysło w świetle żarówek.

– Nie-nie-nie-nie! Co to ma być! Czy ja umrę?! Moja głowa zaraz się potoczy?!

Mil-tan natychmiast przygotował katanę i ruszył powoli w stronę Matsudy.

– Wszystko w porządku, nyo. Nawet jeśli twoja głowa pożegna się z ciałem, Mil-tan uleczy cię zaklęciem wskrzeszającym, nyo.

– Zaklęcie wskrzeszające! To najgorsza rzecz, jaką dziś słyszałem! Nieeeee! Niech mi ktoś pomożeeeeeee!

Matsuda wyleciał z pokoju z prędkością światła.

– Zaczekaj, nyo! Uwierz w moją magię, nyo-o-o-o-o!

Mil-tan ruszył za nim w pogoń, aż słychać było jego gwałtowne kroki.

– Ni-e-e-e! Ta osoba wymachuje katanąąąą! – krzyk Matsudy było słychać z daleka.

– No cóż, udajmy że nic się nie stało i wróćmy do gry w Króla!

– Już dałeś sobie spokój z Matsudą, Motohama!

Jesteś bez serca! Pasuje ci to, jako jego przyjacielowi?!

– Matsuda był wspaniałym człowiekiem!

Ponieważ jednak ściga go Mil-tan, nie ma już dla niego ratunku.

Motohama, ze łzą kręcącą się w oku, zachęcał wszystkich do zaczęcia od nowa.

– No dalej, ty też losuj, Ise! Może uda ci się zrobić coś zabawnego z Rias-senpai albo Koneko-chan!

Ale Matsuda… Matsuda jest…!

– Po tym jak Matsuda i Mil-tan wycofali się, szanse stały się jeszcze większe!

– T-to prawda, możesz mieć rację, ale…! Cholera! To takie absurdalne, a ja nie potrafię odrzucić swoich zboczonych pragnień!

Wybacz mi, mój przyjacielu! Zapamiętam cię na zawsze!

I tak oto gra zmierzała w kierunku drugiej rundy.

Znów wylosowaliśmy patyczki.

– No dobrze, każdy dostał po jednym, prawda? A teraz, kto jest Królem?

Po słowach Motohamy, wszyscy sprawdzili swoje losy.

– Ara, wypadło na mnie.

– Buchou, huh! Wydaj rozkazy, proszę!

I proszę, niech będą rozwiązłe, jeśli to możliwe!

I błagam cię, wybierz mój numer!

– Racja, zobaczmy…. Numery jeden i numer trzy, razem pójdziecie walczyć z małpami z Nikko[2].”

N-Nikko? To w prefekturze Tochigi…?

Spotkanie, które miało się zakończyć w kilka godzin, zamienia się w nocleg?!

Zaraz potem Motohama zadrżał, a Horii-san przyłożył dłoń do brody.

– Walczyć z małpami?! Ja jestem numerem pierwszym!

– Och, a ja jestem numerem trzy, więc musimy wyruszyć do Nikko?

Obaj jadą na wycieczkę do Nikko… A raczej napadają na nie.

Zajmie to jednak nie wiadomo ile godzin, a co ważniejsze, będą potrzebować na to pieniędzy…

– Trzeba sprawdzić cenę taksówki do Nikko.

Rias-buchou przejrzała moje zmartwienia.

Bez wahania wyjęła sporą sumę pieniędzy.

– Pięćset tysięcy jenów powinno wystarczyć, prawda? Resztę możesz przeznaczyć na fundusz wojenny na walkę z małpami.

Wygląda na to, że nie tylko wydała rozkaz, ale także udzieliła wsparcia.

Gdy wyjęła pieniądze, Motohama zrozumiał, że to nie był żart.

– Nie, nie, nie, Rias-senpai! Nie chodzi o same pieniądze! Naprawdę mamy walczyć z małpami?! Naprawdę muszę jechać do Nikko?! To chyba jakiś żart, prawda?!

Buchou jednak mówiła to zupełnie poważnie.

W przeciwieństwie do mojego zdziwionego przyjaciela, Horii-san posłusznie skinął głową.

– Nie, ruszajmy. Myślę, że właśnie o to chodzi w tej grze w Króla. Rozkazy Króla są bezwzględne! Wyjdźmy na zewnątrz i złapmy taksówkę.

Widząc determinację Horiiego-san, mimowolnie przypomniałem sobie Kibę zmierzającego do bitwy.

– Susan, wyruszam walczyć z małpami z Nikko.

– …Proszę cię, Horii-kun, wróć do mnie żywy…

Głos Susan był przepełniony troską gdy przytuliła się do swego ukochanego, zmierzającego ku śmierci.

Rozległ się głośny szczęk metalu…

Gdyby nie ich stroje, mogłoby to przerodzić się w bardzo emocjonalną scenę.

– Oczywiście, Susan… Odniosę zwycięstwo bez żadnej porażki! A więc ruszajmy!

– Uwach! Nie ciągnij mnie za kołnierz! Puść mnieeeeeee! Nie chcę walczyć z małpami!

Ciągnąc za sobą Motohamę, rycerz opuścił pokój.

…Motohama, jeśli wrócisz żywy, przejrzyjmy „księgę skarbów” razem…

– Tak więc została tylko nasza trójka.

Gdy coraz więcej osób odchodziło, wyraz twarzy Buchou przybrał ponury wyraz.

– Gra w Króla jest trudniejsza, niż myślałam.

– Nie! Wiesz że gra w Króla nie polega na tym, że dostajesz zadanie, a potem wychodzisz na zewnątrz, żeby walczyć w parach? To gra, w której wszyscy wesoło rozmawiają i robią niegrzeczne rzeczy w domu!

Choć było już na to za późno, to wytłumaczyłem jej, na czym polega ta gra.

– Ise, rzeczywistość jest brutalna. Poszli do walki, ryzykując życie, rozumiesz? – Buchou odpowiedziała jednak surowym tonem.

– Buchou, dlaczego pleciesz takie bzdury z takim natchnionym wyrazem twarzy!

Mieszane spotkanie nie jest miejscem, w którym podejmuje się decyzje o życiu i śmierci!

Dlaczego do tego doszło?!

– …Kontynuujmy. No, Ise-senpai, teraz ty losuj – Koneko-chan spokojnie namawiała mnie, żeby kontynuować.

– Guh! Ale na samą myśl o tym…. Skoro liczba uczestników tak bardzo spadła, to szanse na stworzenie pysznych wspomnień powinny proporcjonalnie wzrosnąć!

Mogę zrobić coś seksownego z Buchou, albo Koneko-chan!

– Matsuda, Motohama, wasza śmierć nie pójdzie na marne!

Pełen motywacji, energicznie wyciągnąłem patyczki.

– Wszyscy mają swoje losy, prawda? Więc kto jest Królem…!

Słysząc moje słowa, dziewczyny sprawdziły patyczki.

Ech, nie ja jestem Królem, więc kto…

– Ara, znowu padło na mnie.

– Znowu na ciebie, Buchou?!

Czy to ostatecznie zadecydowało o naszym szczęściu?

Nie mogłem nie podziwiać jej niesamowitego farta!

– A więc rozkazuję, numery dwa i cztery, idźcie złapać ninja w Nikko[3].

– Znowu Nikko! Jak dużą obsesję masz na tym punkcie, Buchou!

Słyszałem, że jest zauroczona Japonią, ale mimo wszystko...

Ninja w ogóle istnieją w czasach współczesnych?

– …Ja mam numer drugi.

– A ja czwarty! W-więc muszę jechać do Nikko?

Osobami, które wylosowały numery, o których mowa, były Koneko-chan i Susan.

Zgrupowały się i otrzymały rozkazy Buchou.

– Tak, Koneko, zostawiam Susan pod twoją opieką. Nikko to świat, w którym śmierć jest zawsze tak blisko.

– …Nie do końca rozumiem, ale zrobię co każesz. Chodźmy.

– Gra w Króla jest niesamowita! Dołączymy do Horii-kuna w Nikko! I będziemy rozwalać głowy ninja!

Gra w Króla nie jest tak brutalna…

A ta dziewczyna naprawdę planowała walkę z ninja!

Koneko-chan i Susan opuściły pokój, otwierając drzwi z brzękiem.

– Tak więc zostaliśmy we dwoje, Ise… – Buchou mruknęła coś pod nosem, a na jej twarzy odmalował się cień smutku. – Nie rozumiem tego ani trochę! Dlaczego w grze Króla jest tylu odpadających!

To nie ma nic wspólnego z grą w Króla, która ją znam!

– A co więcej, połowa uczestników pojechała do Nikko! To już gra w wycieczkę do Nikko, prawda? Co cię tak ekscytuje w tym mieście, Buchou?!

– Losuj, Ise! To będzie finałowe starcie!

Zignorowała moją odpowiedź?!

– Starcie, powiadasz! Co to ma być!

Zresztą, a co mi tam!

Już nic nie rozumiałem, więc dałem wszystkiemu spokój i wylosowałem patyczek.

– T-tak! Ja jestem Królem!

– Ara, a więc twoja kolej, Ise. Wydaj rozkaz.

Wreszcie moment, na który tak czekałem!

Wreszcie mogę zjeść paluszek razem z B-u-ch-o-u!

…Matsuda, Motohama, Koneko-chan, Mil-tan, Susan, Horii-san!

Nie pozwolę, aby wasze poświęcenie poszło na marne! – Buchou, ja chcę….

– Chcesz?

– No………

– No?

Znosząc zażenowanie, udało mi się w jakiś sposób wydusić z siebie słowa.

– Proszę, pozwól mi poleżeć z głową na twoich kolanach.

Nie mogłem tego powiedzieć!

Nie mogłem powiedzieć „Jedzmy razem paluszek z dwóch stron”!

Jakim tchórzem jestemmmm!

Zawsze się tak zachowuję w kluczowych momentach!

– Dobrze. Z głową na mich kolanach, hmh. No dobrze, chodź tutaj szybko.

Rias-buchou skinęła na mnie z uśmiechem.

– R-racja.

Niezręcznie podszedłem do niej i położyłem się, kładąc głowę na jej kolanach.

Jejku, jakie jej uda były miękkie!

– Jesteś takim rozpieszczonym dzieckiem, Ise. Ufu-fu. –

Szepcząc łagodnym głosem, pogłaskała mnie po głowie, jakbym był dzieckiem.

Czułem frustrację, że nie mogę jeść z nią razem paluszka, ale…

– Jakoś dużo rzeczy się wydarzyło, ale myślę, że to jest w porządku na swój sposób, prawda?

Poczułem się szczęśliwy, a żal zniknął, zanim się zorientowałem.

Potem przez jakiś czas byłem przez nią rozpieszczany. thumb

Następnego dnia.

Po wypełnieniu rozkazu Króla, Matsuda i Motohama z jakiegoś powodu mieli wojownicze wyrazy twarzy.

Ale to historia na kiedy indziej!

Tak czy inaczej, leżenie z głową na kolanach Buchou było wspaniałe!


Odnośniki tłumacza[edit]

  1. Kijinmaru Kunishige był słynnym japońskim miecznikiem, a jednym z najsłynniejszych użytkowników jego mieczy był Saito Hajime, kapitan Trzeciego Oddziału Shinsengumi
  2. Najprawdopodobniej jest to nawiązanie do popularnego parku rozrywki w mieście Nikko o nazwie „Nikko monkey corps”
  3. Prawdopodobnie nawiązanie do innej atrakcji turystycznej Nikko, historycznego parku rozrywki „Edo Wonderland”.


Cofnij do rozdziału drugiego Powróć do strony głównej Przejdź do rozdziału czwartego