DX3 - KrzyżowyxKryzys

From Baka-Tsuki
Jump to: navigation, search


Skarb Asi[edit]

– Tak więc stal damasceńska powstała dzięki stali węglowej i.....

Ja, Azazel, zboczyłem z tematu dzisiejszej lekcji i przekazywałem dzieciakom bezużyteczną wiedzę. Niedługo potem zadzwonił dzwonek na przerwę.

– Azazelu-sensei, czy następnym razem mógłbyś nam przekazać swoją unikalną wiedzę o UFO?

– Ach, a czy mógłbyś też opowiedzieć o tych piramidach, o których wspomniałeś wcześniej?

– To było naprawdę interesujące!

Po rozmowie z kilkoma uczniami, ruszyłem w stronę pokoju nauczycielskiego. Zostałem zatrudniony w Akademii Kuou jako nauczyciel i uczyłem głównie chemii. Cóż, w czasach gdy mieszkałem jeszcze w Niebie, zawsze byłem zajęty eksperymentami i badaniami naukowymi. Jeśli chodziło więc o nauczanie, to nie miałem z tym problemów. Do tego, czasami uczyłem też innych przedmiotów, ale jeśli chodziło o języki obce, geografię i historię, to wtedy wolałem udawać że mnie nie ma. Kadry upadłych aniołów stwierdziły nawet:

– Azazel-sensei? On zdecydowanie narobi wam bałaganu w programie nauczania.

Mimo że byli tacy sarkastyczni, to musiałem odpowiedzialnie wykonywać moje obowiązki. Dzisiejsza dygresja zmierzała czasem w stronę nieczystych tematów…

– Posłuchajcie, wymiana pamiętników nie jest dozwolona w klasie. Do tego ani chłopcy, ani dziewczyny nie powinni pisać niczego nieczystego.

Nauczycielka w klasie obok obsztorcowała swoich uczniów. Wygląda mi na to, że Rossweisse (Nauczycielka WOS-u) pouczała uczennicę i ucznia, jak powinni się zachowywać. Jej zły wyraz twarzy wyglądał jednak uroczo. Z tego co dało się usłyszeć, Rossweisse musiała ukarać dwójkę uczniów za nieodpowiednie zachowanie podczas zajęć. Takie rozmieszczenie personelu naprawdę powstrzymuje mnie przed niektórymi rzeczami. W każdym razie to z pewnością Rias użyła swoich wpływów, aby umieścić obok mnie Rossweisse, która trzymałaby mnie w ryzach… Doprawdy zupełnie jakby nie miała do mnie zaufania…

– Naprawdę przepraszam.

– Przepraszam.

Uczniowie przeprosili, ale szybko otrząsnęli się i zaczęli zadawać pytania:

– Ale Rossweisse-chan, naprawdę musisz karać nas za takie zachowanie?

– Tak, takie wymiany są bardzo pospolite w innych klasach.

Mówienie uczniom, że nie powinni wymieniać między sobą pamiętników podczas lekcji jest naturalne, ale ich treść jest ważniejsza. Przypuszczam że są dzieciakami w okresie dojrzewania, najprawdopodobniej zainteresowanymi związkami z płcią przeciwną. Jednak młoda nauczycielka uparcie zaprzeczała.

– To co mówisz jest nieistotne. Licealiści powinni na pierwszym miejscu stawiać naukę. Dostanie się na studia i znalezienie dobrej pracy jest ważniejsze, niż cokolwiek innego.

Oho, ta dziewczyna zawsze mówi to samo. Naprawdę nie wiem, czy to dlatego, bo nie ma jeszcze dwudziestu lat i jest naiwna, czy może po prostu brakuje jej doświadczenia. Ta dwójka myśli prawdopodobnie w podobny sposób co ja.

– Raz jest się młodym, Rossweisse-chan. Jeśli dalej będziesz taka uparta, to nigdy nie znajdziesz sobie chłopaka.

Powiedzieli coś, o czym nie powinno się nawet wspominać! To dla niej zabronione słowa! Oczywistym jest, że oba dzieciaki zmroziło i całkowicie zamilkły. Całe ciało Rossweisse trzęsło się, mruczała pod nosem coś strasznego i nawet zaczęła płakać!

– Ch-chłopak… Już go mam!

Kłamie jak z nut. Nie potrafiłem tego nie skrytykować. Cóż, chciała zachować pozory przed swoimi uczniami. Jednak słyszałem o plotce, która między nimi krążyła, że wiek Rossweisse jest równy czasowi bez chłopaka. Takie informacje naprawdę krążą po szkole? Rossweisse zdawała się jednak nie być świadomą sytuacji i w niektórych sprawach była wyjątkowo surowa, więc uczniowie poznali prawdę wyjątkowo szybko. Uczennice nazywały ją „tragiczną pięknością”, a uczniowie „czysto-śliczną nauczycielką”, więc była zaskakująco popularna. Cóż, była też przedmiotem zazdrości wśród uczennic, gdyż przylgnęła do niej opinia, że „jest słodka nawet wtedy, gdy się złości”, więc zasadniczo była chwalona. Nic nie można na to poradzić, Rossweisse, że nawet jeśli jesteś taka jak zwykle, to to wystarczy aby uczniowie… uważali, że jeśli ktoś ograniczy się do przyjaźni, to skończy tak jak ty. W każdym razie to wszystko, jeśli chodzi o zasady które przedstawiają powagę pracy nauczyciela. To był lepszy sposób na przekazanie wiedzy, niż te długie lekcje.

– Już dobrze, Rossweisse-sensei, po prostu im odpuść – powiedziałem z mojej strony.

Pozwól uczniom być sobą. Nie musisz się w to mieszać, Rossweisse-sensei. Nie musisz podkreślać faktu, że nie masz chłopaka. Wprawdzie to było trochę rozwlekłe, gdy mówił o tym ktoś inny, ale wystarczy jeśli pozostali ludzie będą wiedzieli tyle, ile powinni.

– Tego można się było spodziewać po Azazelu-sensei! – uczniów wyraźnie ucieszyły moje słowa.

– P-powiedziałam że mam ch-chłopaka! – powiedziała Rossweisse, zwracając się w moją stronę.

Chlipała, kończąc to zdanie… Powiedz to następnym razem, kiedy gdzieś pójdziesz z Iseiem.

Po szkole.

– …

W drodze do starego budynku szkoły, Rossweisse dalej się dąsała, gdy szła obok mnie… Wciąż rozwodziła się nad tym, co stało się wcześniej.

– Następny krok to zakończenie sprawy z ostatniego razu – powiedziałem, patrząc przed siebie obojętnym wzrokiem.

– Wiem o tym! Nie jestem zła!

…To nie tak, że nie mam mózgu. Cóż, wszystko jedno. Następnym razem będziemy musieli zająć się Akeno i Ophis, ale tym razem o pomoc prosiła Asia. Musieliśmy pomóc jej w zawarciu kontraktu z pewnym potworem. Najlepiej będzie, jeśli zostanie zawarty gładko i z powodzeniem. Jednak Asia była zbyt niewinna i niezbyt odważna, dlatego potrzebna była pomoc ludzi, którzy mają doświadczenie z potworami. W rzeczywistości, zawieranie z nimi kontraktu przypominało zwykłe negocjacje, dlatego była potrzebna osoba, która miała w nich doświadczenie. Jeśli druga strona wodziłaby kogoś za nos, to cena przysporzyłaby wtedy wielu kłopotów.

– Ale czy to naprawdę w porządku? Tą drugą stroną jest osoba z twojego kontraktu, jeden z Pięciu Wielkich Smoczych Królów, Fafnir, a to bardzo niesamowite – powiedziała Rossweisse, która zdawała z sobie tego wszystkiego sprawę.

W rzeczy samej, zawarłem kontrakt z jednym z Pięciu Wielkich Smoczych Królów, Gigantycznym Smokiem, Fafnirem. Normalnie pokazywał się pod smoczą postacią, ale podczas walki używałem go jako sztucznego Boskiego Daru. Zamierzałem jednak zakończyć kontrakt, a przygotowanie do niego Asi było ważną sprawą. W każdym razie nie biorę ostatnio udziału w walce i pełnię bardziej rolę wsparcia. Najlepiej będzie, jeśli walkę będzie można powierzyć młodym diabłom i wskrzeszonym aniołom. Taki stary człowiek jak ja powinien się wycofać z walki i udzielać wsparcia. Zapewne byłbym w ten sposób bardziej użyteczny. Nie mogłem pozbyć się tego uczucia, gdy patrzyłem na Iseia i pozostałych.

– Cóż nie ma nic złego w wycofaniu się. Trzy Frakcje zawarły pokój i zaczęły jednoczyć siły z innymi mitologiami. Wprawdzie wciąż są jakieś wrogie siły, ale mimo tego jest spokojniej niż w przeszłości. Starsi ludzie powinni ustąpić miejsca młodemu pokoleniu.

Gremory..... Nie, to była drużyna, do której należeli ludzie z różnych frakcji. Nie tak dawno temu, jeszcze w zeszłym roku, nie byłbym sobie w stanie wyobrazić czegoś podobnego. Szczerze mówiąc pomagam tym gościom zwiększyć swoją siłę i doradzam im, jako konsultant, co cieszy mnie bardziej niż walka na pierwszej linii. Z głębi mojego serca naprawdę mnie to cieszyło. Cóż, Grigori było pierwotnie grupą wyrzutków z Nieba, która przekazywała ludziom wiedzę. Ho ho, zastanawiałem się jak bardzo wzrośnie siła drużyn Gremory i Sitri. Pod tym względem te młodziaki prezentują nieskończoną ilość możliwości. Są też moim najlepszym materiałem badawczym. Z Iseiem na czele, wszyscy byli w stanie uzyskać niespodziewane wyniki i wzrost siły.

– …Nie myśl znów o czymś dziwnym. Jest zupełnie tak samo jak wtedy, gdy uczyłeś Iseia-kun złych rzeczy i zostałeś ukarany przez Grigori. Jeśli masz takie myśli, to nawet Maou-sama się tym razem rozzłoszczą.

Gdy się zamyśliłem, Rossweisse wpatrywała się we mnie.

– Mnie to pasuje. Bez tego nie byłoby mnie w starej grupie drani, którzy zdradzili wszechwiedzącego i wszechmocnego Boga, gdyż przekazali ludzkości bezużyteczną wiedzę! Przekształcę tych młodziaków w najsilniejszą drużynę, której nikt nie może sprostać i nikt mnie przed tym nie powstrzyma.

Gdy Rossweisse to usłyszała, westchnęła ze zdumienia. Pomogę ci stać się najsilniejszą, utalentowana kobieto z Północy. Ale teraz to Asia musiała zostać wzmocniona.

– Pozwólcie m-mi… zawrzeć kontrakt ze S-Smoczym Królem…!

Asia była przestraszona, więc jej głos drżał i jąkała się, gdy mówiła. Po tym jak przedyskutowaliśmy to w Klubie Okultystycznym; Asia, Rias, Akeno, Rossweisse i ja, przyszliśmy do podziemnej strefy treningowej, umieszczonej na terytorium Rodu Gremory. To było bardzo przestrzenne miejsce. Ród Gremory, nie, Sirzechs przygotował naprawdę niezwykłe miejsce treningowe dla Iseia i Rias, gdyż było zarówno bardzo wysokie, jak i szerokie. W takim razie nie będzie problemu, jeśli zrobi się mały bałagan. Zanim się tutaj przenieśliśmy, ja i Rias powiedzieliśmy Asi, co zrobimy. Zamierzałem unieważnić mój kontrakt z Fafnirem, a obecnie mówiłem Asi o sprawach związanych z potworami. W końcu teraz to ona zawrze umowę ze Smoczym Kólem. Cóż, Asia ma raczej skromną osobowość, więc na początku trochę panikowała. Były dwa powody, dla których zamierzałem powierzyć jej kontrakt ze Smoczyk Królem.

Pierwszy był taki, że jak na diablicę, Asia potrafiła skutecznie zawrzeć kontrakty z niesamowicie trudnymi smokami. Wprawdzie było tylko kilka ras smoków, ale to niesamowite, że była w stanie oswoić Smoka Chochlikowatego. Smoki można uznać za najsilniejsze istoty wśród wszystkich istot żywych. W końcu jako jedyne mają też czelność nienawidzić i zabijać bogów. Można powiedzieć, że Asia jest najlepszą kandydatką do zawarcia kontraktu ze smokiem. Jednak nagłe zawarcie umowy ze Smoczym Królem to nawet dla mnie zbyt duży skok. Jednak nie wiemy co się stanie, dopóki nie spróbujemy. Obecnie wszyscy członkowie Domu Gremory mają inny poziom siły. Skokowy wzrost mocy jest bardzo rzadką rzeczą.

Drugi był taki, że ponieważ Asia pełniła funkcję uzdrowicielki podczas bitwy, to nieprzyjaciel zdecydowanie weźmie ją sobie na cel. Skoro pełni rolę wsparcia, to ktoś ją musi chronić. Taki był obecny stan Parostwa Gremory. Byłoby więc marnotrawstwem, gdyby w tak silnej drużynie ktoś musiał zostać na tyłach, aby bronić Asię. Gdyby mogła się bronić sama, to drużyna ruszałaby się pewniej, a ich ogólna siła też by wtedy wzrosła. Byłoby bardzo właściwe dla Smoczego Króla, aby pełnił rolę ochroniarza Asi. Też miałem pewien powód, aby to poprzeć. Spojrzałem w bok, gdzie stała ubrana na czarno dziewczynka, Ophis.

– A co ja mam zrobić? – Zapytał Boski Smok, drapiąc się po głowie.

To właśnie ona była tym powodem.

– Potrzebuję twojego wsparcia. A właściwie nie tyle ja, co Asia – odparłem.

Gdy Boski Smok-sama, mający postać dziewczynki, to usłyszał, nad jego głową pojawił się znak zapytania. Tym razem Ophis też weźmie w tym udział. Jakby na to nie patrzeć, Asia znajdowała się pod jej opieką, a do tego miała zwykle szczęście i zawsze spotykały ją dobre rzeczy. Z Iriną było tak samo. Takie okoliczności rzadko się zdarzały na tym świecie To tak zwana „boska opieka”. Wyjąłem z kieszeni pewne urządzenie, które stworzyłem i wycelowałem w Ophis. Po tym jak zmierzyłem u niej poziom aury, wycelowałem urządzenie w Asię. Ten eksperymentalny przyrząd był używany do badania tajemniczych istot i ich wpływu na przedmiot. Poczułem ulgę, gdy zobaczyłem liczbę na wyświetlaczu. Ciało Ophis emanowało w stronę Asi specjalną, słabą i łagodną aurą. Oto prawda kryjąca się za ochroną Asi. Ta specjalna aura zwiększała jej szczęście. Biblijny Bóg, który był podstawą naszej mitologii, umarł, więc wierzący z Kościoła nie mogli liczyć na otrzymanie ochrony czy błogosławieństwa (dokładniej rzecz biorąc otrzymywali coś podobnego, dzięki systemowi w Niebie, który pozostał). Asia, która praktycznie nie mogła otrzymać błogosławieństwa z Nieba, dostała je teraz od najsilniejszego na świecie Boskiego Smoka. Od pierwszego spotkania, Asia okazywała Ophis dużo serca… A ona w zamian, prawdopodobnie nawet bez swojej wiedzy, dała Asi błogosławieństwo. Prawdopodobnie było to wyrazem jej wdzięczności.

– Ten kontrakt zostanie zawarty pod opieką Ophis i z naszą pomocą.

Wybranie Fafnira do zawarcia kontraktu z Asią, było przytłaczającym względem. Wydawało się jednak łatwe z nadzorem Boskiego Smoka i naszą pomocą. Skoro tylko Asia ma zawszeć kontrakt, to szanse na to wydają się być duże. Rias i Akeno skinęły głowami, gdy usłyszały moje słowa.

– Mn, ja też podam Asi pomocną dłoń.

– Fufufu, Asia-chan jest naprawdę dzielna, skoro ma zawrzeć kontrakt z Smoczym Królem.

Po słowach Króla i Królowej....

– Ja też użyję stosownej magii, albo technik przyzywających, aby pomóc z boku.

Ponieważ powiedział to nawet magiczny geniusz, Rossweisse, przygotowania są już skończone. Jednak nawet z pomocą tych ludzi, ciągle mogło się nam coś nie udać.

– …Wprawdzie nie wiem, ile będę mogła zrobić, ale będę ciężko pracowała, aby stać się silniejszą. Proszę, towarzyszcie mi wszyscy aż do samego końca!

Wprawdzie Asia była trochę zdenerwowana, ale to dowód jej determinacji. Nawet my widzieliśmy, że ta dziewczyna chciała się stać silniejsza.

– Dobrze. Najpierw przygotujemy zwykłego smoka. Samo mówienie do niego powinno wystarczyć. Lepiej będzie poćwiczyć na kimś innym, zanim zaczniemy negocjacje z Fafnirem.

Aisa nie była dobra w negocjacjach. Wprawdzie wykonywała swoją diabelską pracę, ale większość jej wezwań pochodziła od dobrodusznych ludzi, więc nie wymagały zbyt dużych zdolności do negocjacji. Jednak w przypadku Smoczego Króla będzie to niezbędne. W końcu będziemy tu negocjować ze smokiem, a nie z człowiekiem, czy diabłem. W porównaniu do ludzi, których spotkała wcześniej, czułem że ich wartości i sposób myślenia był inny. Najlepiej będzie się do tego przyzwyczaić jak najszybciej.

AT 1.jpg

– Pomogę Asi.

– Dziękuję ci, Ophis-chan.

Ophis rozmawiała wesoło z Asią. …Cóż, najwyraźniej była w stanie się z nią komunikować. Nie byłem pewien, czy można ją było uznać za smoka, czy może za jakąś inną istotę.

– Czy ujawnienie tożsamości Ophis przed smokami jest ważną sprawą? – zapytała Rias.

Informacje co do jej obecności nie zostaną ujawnione. Nie byłoby dobrze, gdyby przyzwane smoki poznały prawdę na jej temat.

– To żaden problem. Moc Ophis została mocno zredukowana, więc tak długo jak nie jest niezwykle silnym smokiem, to nikt jej nie rozpozna.

Pod tym względem już wszystko przygotowałem.

– To brzmi tak, jakby przygotowania pochłonęły dużo czasu – powiedziała Rias, gdy usłyszała moje słowa.

Sytuację można teraz pozostawić własnemu biegowi. W ten sposób możemy kontynuować nasz plan przyzwania normalnego smoka. W środku magicznego kręgu pojawił się nagle olbrzymi smok. Popchnąłem lekko Asię.

– Naprzód Asiu, porozmawiaj ze smokiem.

– Tak.

Asia zaczęła (ćwiczebną) rozmowę ze smokiem, ze zdeterminowaniem w oczach....

– …Ogniste smoki, które potrafią zionąć ogniem, są w większości dobre i mają silne oraz hojne charaktery. Wodne smoki, które władają wodą i lodem, są nieco spokojniejszymi typami…

W ramach ćwiczeń, Aisa sprawdzała sumiennie swoje notatki. Wszyscy, włącznie ze mną, uśmiechali się, gdy to wiedzieli.

– Wietrzne smoki są bardzo swobodne. Smoki błyskawic są bardzo wrażliwe, kiedy są jeszcze małe, ale gdy dorosną, stają się bardzo towarzyskie. Lodowe smoki lubią mieszkać w miejscach, gdzie jest mało ludzi – powiedziała Asia do stojącej obok niej Ophis.

Asia w kółko powtarzała swoją wiedzę o smokach. Minęło już kilka dni, od kiedy spotykała się z najróżniejszymi smokami. Ich typy, osobowości i wartości były różne, więc miała trochę kłopotów podczas rozmów z nimi. Ze swoją poważną i niewinną osobowością, Asia dalej ciężko pracowała. Podczas jej rozmowy ze smokami, dawałem z siebie wszystko, aby zmniejszyć moc Ophis, więc nie odkryły jej prawdziwej tożsamości… Gdyby poznały prawdę, to wtedy nie byłoby żadnej rozmowy, gdyż wszystkie uciekłyby jak najszybciej ze strachu. Jednak Fafnir, jako Smoczy Król, na pewno ją rozpozna. Znaliśmy prawdę na jej temat, ale nie sądzę aby Fafnir się jej bał…. Dotąd Ophis stała u boku Asi, gdy ta rozmawiała ze smokami. Osoba która wystąpiła z tak odważnym planem, była niesamowita. Jeśli inni szefowie dowiedzą się o tym, to na pewno mnie potępią. Ha ha ha, Wygląda na to, że ostatnio w kółko trafiam w jakieś straszne tarapaty. Czyżby moja intuicja przytępiała? Cóż, dzięki błogosławieństwu Ophis, Asi nie trafiły się złe, czy zirytowane smoki. Z punktu widzenia obserwatorów, jej rozmowy były bardzo interesujące. Cóż, drugą stroną rozmowy były w końcu smoki. Asia ciężko więc pracowała, aby się do nich dopasować.

W tym samym czasie dostarczałem Rias i Akeno porad w sprawie demonicznej energii. Rossweisse też była wyszkolona w magii, zwłaszcza przyzywającej. Trzeba było dużo zapamiętać w krótkim czasie, ale ich zdolność do nauki oraz magii była bardzo duża, więc szybko wszystko pojęły. Przypatrywałem się moim uczennicom, kiedy robiłem notatki. Mam nawyk, że zapisuję moje pomysły. Aby czegoś nie zapomnieć, zapisywałem wszystko, o czym pomyślałem i jeśli było coś, co mi się spodobało, to natychmiast brałem się do badań. To dlatego nagrałem wiele danych o Boskich Darach, kiedy byłem jeszcze w Niebie. Doprawdy, Michał zagarnął potem te informacje podczas wojny, więc było wiele rzeczy, których nie mogłem zrozumieć.

– Co tam piszesz? – zapytała nagle Rossweisse.

– Ach opracowuję pytania na klasówkę. Najlepiej mi się to robi, kiedy jestem tak skoncentrowany – odparłem.

Wprawdzie musiałem nadzorować Iseia i pozostałych, ale byłem też nauczycielem Akademii Kuou, więc moją pracą było prowadzenie uczniów właściwą ścieżką. Rias zachichotała.

– Najbardziej zaskakujące jest to, że uczniowie których uczy Azazel, są szczególnie wybitni.

To „zaskakujące” jest niepotrzebne. Robię to, co konieczne.

– Mimo niechlujnego wyglądu dobrze wykonujesz swoją pracę i otrzymujesz rezultaty. Faktycznie masz duże doświadczenie w swojej pracy. Twoje relacje z innymi nauczycielami też nie są takie złe… mn… – odezwała się nagle Rossweisse.

Ach, ta dziewczyna nie musi mówić o mnie w taki sposób. Żyję dłużej niż wy wszyscy razem wzięci, więc w naturalny sposób wykorzystuję wszystkie moje możliwości. Też będziesz to w stanie robić, gdyż już zgromadzisz więcej doświadczenia, Rossweisse-san… Ach, chwila, skoro masz poważniejszą osobowość, to może to być dla ciebie trochę trudne. W każdym razie odłóżmy rozmowę na bok i zajmijmy się ważniejszymi sprawami.

– Asiu, zamierzam teraz przyzwać Fafnira i unieważnić mój kontrakt – powiedziałem

Wprawdzie nie rozmawiałem z nim za wiele, ale zdecydowałem się zakończyć ten kontrakt. Wyjąłem z mojego sztucznego Boskiego Daru klejnot, w którym zapieczętowałem Fafnira. Pstryknąłem palcami i stworzyłem magiczny krąg, którego użyłem do zawarcia kontraktu , po czym umieściłem w nim klejnot.

– Złoty Smoczy Królu, proszę, usłysz moje wołanie i pojaw się przede mną.... – wyrecytowałem.

W tym samym czasie magiczny krąg rozbłysł i klejnot odpowiedział na moje wezwanie, emitując światło. Po oślepiającym błysku światła, w środku magicznego kręgu pojawił się olbrzymi, złoty smok. Miał cztery nogi, ale żadnych skrzydeł, a jego łuski świeciły złotym światłem. Jeden z Pięciu Wielkich Smoczych Królów, Gigantyczny Smok, Fafnir. Był smokiem, który zbierał skarby.

– Przyzwałem cię dzisiaj w jednej sprawie, Fafnirze, chcę zakończyć nasz kontrakt – powiedziałem.

Gdy Fafnir to usłyszał, otworzył szeroko swoją paszczę.

– Nie chcesz kontynuować naszego kontraktu, Azazelu? – odparł.

– Justem już za stary na walkę i chcę się z niej wycofać, więc postanowiłem rozwiązać kontrakt z tobą.

– …

Smoczy Król nic nie odpowiedział… Cóż, w jego przypadku to bez znaczenia. Aby rozwiązać naszą umowę, musiałem go wyciągnąć z jego domu, ale i tak wydawał się być obojętny. Może zakończenie kontraktu było prostsze, niż mi się początkowo zdawało. Odchrząknąłem.

– Wprawdzie przykro mi z tego powodu, ale co powiesz, jeśli przedstawię co kogoś, kto chciałby zawrzeć z tobą nowy kontrakt…? – powiedziałem.

– …

Doprawdy, dalej milczał. Jeśli już przy tym jesteśmy, to gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy, powiedziałem do niego „Użyję skarbów które zebrałem, aby zapłacić za zawarcie z tobą kontraktu”. Wtedy po prostu skinął głową w odpowiedzi. Moje usta zadrżały i uśmiechnąłem się lekko.

– Nie musisz się martwić, gdyż tą osobą jest bardzo ładna dziewczyna.

– Mam moje własne sprawy – odparł.

Smoki zasadniczo nie dbają o to, z kim zawierają kontrakt, ale szczególnie lubią, gdy jest to kobieta. W tym świecie nie istnieją historie o dziewicach, które rzucano smokom na pożarcie.

– Oto Asia Argento, osoba która zawrze dzisiaj z tobą kontrakt. Śliczna jest, nie uważasz? – przedstawiłem Smoczemu Królowi stojącą obok mnie Asię.

– J-jak się masz? Jestem Asia Argento – Asia cała się trzęsła z nerw, ale mimo tego dała z siebie wszystko aby się przedstawić.

– …

Gigantyczny Smok Zbliżył się do niej i zaczął się w nią wpatrywać. Jego oczy rozwarły się nagle szeroko i można w nich było zobaczyć odbicie Asi. Ona sama zdawała się być bardzo zdenerwowana i trzęsła się lekko, gdy się uśmiechała. Asia łatwo się dogadywała z Boskimi i Niebiańskimi Smokami, ale była zakłopotana tym Smoczym Królem, który był obojętny wobec ludzi.

– No dalej, powiedz co myślisz. Ciągle milczysz – powiedziałem.

– …Z-złote… włosy – odezwał się nagle.

Ten gość świata poza złotem nie widzi. Skarby które kolekcjonuje, to złote przedmioty. Złoto to jego ulubiona rzecz.

– Tak, złote włosy. Złotowłosa dziewczyna, która jest zakonnicą. Jest bardzo popularna w szkole.

Gdy Fafnir usłyszał słowo „zakonnica”, jego oczy otwarły się jeszcze szerzej. Hej, czyżbyś się interesował zakonnicami? Takie rzeczy naprawdę mogą go pociągać. Ja i Rias przypatrywaliśmy się reakcji Smoczego Króla. Słowo „zakonnica” naprawdę przykuło jego uwagę.

– Asia… tan.

…Ech? Czyżbym się przesłyszał? Czy Fafnir powiedział właśnie „tan”? Chwila, taka bzdura jest chyba niemożliwa? Ten gość to Fafnir, Gigantyczny Smok i jeden z Pięciu Wielkich Smoczych Królów. Jak mógłby więc używać tak dziecinnego zwrotu? Kiedy nad tym myślałem, Smoczy Król rozwiał nagle moje wątpliwości i nagle zaczął merdać ogonem.

– Złotowłosa dziewczyna Asia-tan, myślę ze jest bardzo słodka – powiedział.

W ogóle tego nie słyszałem.

Mówi o Asi „tan”… Zmroziło mnie, gdy oglądałem tę scenę. Twarz Rias przybrała zakłopotany wyraz, a nad jej głową pojawiły się znaki zapytania. Nie, to może się ciągnąć dalej. Dobre pierwsze wrażenie jest ważną rzeczą!

– Dz-dziękuję za twoje komplementy.

Asia skłoniła się w podzięce i uśmiechnęła. Gdy Fafnir to zobaczył, zaczął ciężko oddychać i jeszcze bardziej machać ogonem.

– …..pai.

Pai?

– Chcę lizać.

Eeeeeeeechh... Ten smok powtarzał te słowa w naszą stronę, gdy nie byliśmy w stanie zrozumieć sytuacji.

– Asia-tan, lizać, słodka, lizać.

Zakryłem twarz dłońmi. Co za strata, doprawdy to marnotrawstwo. Aż żal takiego smoka… Tylko z powodu włosów! Ten gość posuwa się za daleko! Ten Gigantyczny Smok lubi lizać dziwne rzeczy!

– …Czy to znaczy, ze chce zjeść Asię?

Rias przekrzywiła głowę. Cóż za niewinny sposób myślenia! Ise byłby zirytowany, gdyby zobaczył u niej taką niewinność. Z-zwolnij! Zwolnij! On najwyraźniej lubi Asię! Odetchnąłem, a potem zadałem pytanie:

– Cóż Fafnirze, więc to chyba nie tak źle, że Asia będzie osobą, z którą zawrzesz kontrakt, prawda?

– …

Wprawdzie nic nie powiedział, ale dalej machał ogonem jak szalony. Smoczy Król zachowuje się jak pies! Tak więc nadszedł czas na kolejny krok.

– Więc chcesz zawrzeć kontrakt z tą dziewczyną za określoną cenę?

Są swa typy kontraktów, płatne i niepłatne. Obie metody są zasadniczo różne. jeśli chodzi o cenę, to Asia będzie musiała w jakiś sposób zapłacić Fafnirowi, aby ten jej służył. Jej wysokość może być jednak różna. Będzie w porządku, jeśli zażąda jakiegoś drogiego przedmiotu. Ale trudno będzie z nim negocjować, jeśli będzie chciał części ciała Asi, albo jej duszy. Cóż, będzie dobrze tak długo, jak czegoś takiego nie zażąda.

– Chcę zapłaty – powiedział.

Biorąc pod uwagę niedojrzałość Asi i to, że jej związek ze Smoczym Królem Fafnirem nie został zawarty, w celu zatarcia różnic, słowa pochwały, złoto, albo inne podobne rzeczy były niezbędne do zawarcia kontraktu. Jednak przy zachowaniu ostrożności, kontrakt może zostać zawarty, jeśli cena zostanie zapłacona. Dobrze, nie oczekiwałem że od początku będzie łatwo.

– A-ale, nie mam żadnych pieniędzy czy złota, którymi mogłabym zapłacić Smoczemu Królowi… – powiedziała Asia lekko drżącym głosem.

Oczywiście że o tym wiem. Dla Asi, która była diablicą od niedawna, zdobycie jakiegoś cennego przedmiotu, który zadowoliłby kogoś takiego jak Fafnir, było poza jej zasięgiem.

– Pomogę ci w tej sprawie, Rias zresztą też, prawda? – powiedziałem.

Rias przytaknęła.

– Tak, możesz mi to zostawić. Jesteś członkinią mojego parostwa i moją słodką siostrą.

Rias położyła dłoń na ramieniu Asi i uśmiechnęła się, a jej twarz przybrała matczyny wygląd. Naprawdę należy do Rodziny Gremory, która bardzo dba o swoje sługi.

– Rias-oneesama… Dziękuję ci – podziękowała jej Asia.

Jeśli chodzi o skarby, to będzie w porządku, jeśli zostaną zorganizowane przeze mnie oraz Rias, a Asia ofiaruje je wtedy Smoczemu Królowi. Była w końcu niezastąpioną członkinią Domostwa Gremory, które walczyło z terrorystami. Ci którzy rozumieli Asię, rozumieli też tę sprawę. …W Królewskich Grach nic nie można było zrobić, gdyż miały swoje zasady i ograniczenia. Ta istota była w końcu Smoczym Królem.

– Więc czego chcesz od Asi, Fafnirze? Złota? A może takich skarbów, jakie ja ci dawałem? – zapytałem.

– Chcę skarbu złotowłosej dziewczyny – odparł Smoczy Król.

Tak samo jak w moim przypadku, żądał skarbów. W legendach ten gość był szaleńcem, który zbierał skarby. Naprawdę chciał zebrać złoto i skarby z całego świata. W legendach było wiele smoków, które zbierały skarby i ich strzegły. Zwłaszcza Fafnir słynął z niezwykłej obsesji na ich punkcie.

– A czego dokładnie chcesz? Legendarnej broni? Rzadkiego metalu, na przykład mithrilu, albo orichalcum[1]? – zapytałem.

Mithril… można było kupić u krasnoludów na północy, o ile cena była rozsądna. Ale orichalcum był znacznie rzadszy…. Ze względu na potrzeby naszej pracy, Grigori kilkakrotnie otrzymało żądania, aby zdobyć ten metal, ale…. Nawet Rodzina Gremory, która miała kasy jak lodu i góry złota, miałaby trudności z jego zdobyciem. Może zdobyłbym go w skarbcu Grigori, w którym przechowywano najcenniejsze skarby… Ale czy to by go zadowoliło? Kiedy mocno się nad tym zastanowiłem, Fafnir rozwarł paszczę i powiedział:

– Majtek.....

…. Eeech!? Zaraz, co to miało być? C-co on właśnie powiedział? Wszyscy zmarszczyli czoła, jakby nie mogli zrozumieć słów Fafnira.

– Przesłyszałam się? – Rias też się zastanawiała, czy dobrze usłyszała jego słowa.

– Ch-chodzi o majtekę, prawda? …Gatunek herbaty, który uwielbiają smoki?

Rozumowanie Asi było zbyt dziwne i powiedziała jakieś słowo, którego znaczenia nawet nie znała. Taka herbata nie istnieje! Spojrzałem na Boskiego Smoka-sama.

– Hmm, chcesz banana?

Zjadła tak dużo bananów, że całkiem wypchała sobie nimi policzki. Hej, to zbyt wyluzowane.

– Chcę majteczek Asi-tan. Proszę, daj mi je! – powiedział Fafnir, przerywając nasze milczenie.

Dodał nawet tę formę grzecznościową „tan”! Wszyscy oprócz Ophis zamilkli. Odkaszlnąłem i uśmiechnąłem się.

– Cóż, to nie ma chyba znaczenia, prawda? I jest w porządku, czyż nie?

– Azazel, niby jakby to miało być w porządku!? Czy używałeś na nim jakichś dziwnych zaklęć albo technik, gdy był zapieczętowany w sztucznym Boskim Darze? Do tego m-m-maj…kaszel kaszel – warknęła Rias oskarżycielskim tonem, po czym rozkaszlała się i kontynuowała. – …Czy ktokolwiek słyszał kiedykolwiek, aby Smoczy Król prosił kogoś o majtki? Czy ty znowu czegoś nie zrobiłeś?

– Więc to moja wina?

Nawet ja byłem tak zaskoczony, że moje oczy prawie wyskoczyły z orbit. Wpatrywały się we mnie Rias, Akeno i pozostałe członkinie Domostwa Gremory! To takie straszne!

– A dajcie wy mi spokój, ja nic takiego nie zrobiłem…

Kiedy się tłumaczyłem… hmm! Na myśl przyszła mi pewna wskazówka…

– Ten Smoczy Król był bardzo upartym smokiem, więc poddałem go wielu eksperymentom.

Czyżby to było powodem… nie, nie… to nie może był prawdą, zgadza się?

– Hee! – pokazałem im język, chociaż nie pasowało to do mojego wieku.

– …

Całe ciało Rias ogarnęła natychmiast szkarłatna aura; Szkarłatnowłosa Księżniczka Zniszczenia była zła! Akeno też patrzyła na mnie jak na karalucha.

– To na pewno twoja wina. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. W końcu jesteś jaki jesteś, Naczelniku Azazelu. Zgłoszę to mojemu ojcu.

Ale ona surowa! Tylko Akeno jest taka wobec mnie! Ach! Nie okazujesz mi żadnego uczucia, tak jak to robisz wobec Iseia, czy swojego ojca, a jesteś dla mnie jak ukochana bratanica!

– Wiedziałam że tak będzie! Azazel-sensei naprawdę jest złym bossem! – skrytykowała mnie Rossweisse, wytykając mnie palcem.

– Azazelu, ty zła bestio.

I ty Ophis przeciwko mnie? Nie! O co chodzi z tą bestią!? Zaczekaj! W moim umyśle zajaśniała pewna teoria na temat Fafnira. Racja, został zabity za pomocą Demonicznego Miecza Grama, a potem wskrzeszony przez nordyckich bogów. Pewnie nieco to nim wstrząsnęło, więc to pewnie przez to! To końcu mitologia tego zboczonego dziadygi, Odyna! Coś takiego nie byłoby zaskoczeniem! Właśnie tak! Nie dało się tego wykluczyć, skoro Ddraig i Albion też w końcu mieli pewne zboczone skłonności. Może Fafnir okazał swoją prawdziwą naturę dlatego, gdyż to dziewczyna chciała z nim zawrzeć kontrakt!

AT 2.jpg

– …C-cóż, czy ta majteka naprawdę jest taka droga?

Asia dalej nie rozumie sytuacji. Naprawdę była niewinną dziewczyną. Akeno zbliżyła się do Asi i powiedziała jej całą prawdę. Gdy Asia wszystko zrozumiała, jej twarz stała się cała czerwona.

– …J-jak moja… Chcesz mojej biel… izny!

Była zszokowana prawdą. Dotąd Asia przeszła różne treningi, ale prawda była daleka od tego tematu. Rias uznała najwyraźniej, że życzenie Fafnira jest niestosowne.

– To zdecydowanie zbyt wiele. A może jednak chciałbyś coś innego? Mogłabym zdobyć dla ciebie coś znacznie bardziej wartościowego, niż bielizna – powiedziała do niego.

Jeśli Rodzina Gremory była poważna, to mogła zdobyć każdy rodzaj skarbu. Jednak Gigantyczny Smok pokręcił głową.

– Chcę majteczki złotowłosej dziewczyny. To wysokiej klasy produkt, którego nie można kupić za całe złoto tego świata!

To zbyt dogłębne! Te myśli są zbyt niedorzeczne, Fafnirze! Powiedziałeś to z taką pasja, że tylko mężczyzna jest to w stanie zrozumieć…! Będąc pod wpływem tych tajemniczych emocji, spojrzałem w bok, na Boskiego Smoka-sama, który właśnie dawał coś Fafnirowi.

– Dam ci moje majtki.

A skąd się to wzięło! Czy to jej bielizna!? Spadły? A może sama je zdjęłaś?

– …

Fafnir zbliżył swój nos do bielizny w dłoni Ophis. Węchu, węchu, wdychał jej zapach. Doprawdy, to zbyt niedorzeczne! Smoczy Król wąchał majtki Boskiego Smoka? Co to ma być!? Czy to świętość? Legendarna scena? To zbyt pozbawione sensu!

– ˜Owocowe ! – wrzasnął nagle Fafnir, kiedy się już nawąchał.

Hej, zrób coś najpierw z tym kapiącym nosem.... Och, czy Ophis miała na dłoniach zapach owoców, które wcześnie zjadła? Jak on to w ogóle wyczuł!? Rozumiem, więc bielizna Boskiego Smoka-sama, pachnie obecnie owocami! Nie, wstrzymaj się, Fafnir! Nie masz żadnych pytań, skoro Ophis oferowała ci swoją bieliznę? Dlaczego po prostu spróbowałeś poczuć ich zapach!? Ale jak się nad tym zastanowić, to wyjątkowa okazja. Za parę zwykłych majtek, Asia może zawrzeć kontrakt ze Smoczym Królem. To tak wyjątkowa sytuacja, ze praktycznie niemożliwa dla takiej nowicjuszki jak Asia!

– Para majtek za zawarcie kontaktu z Fafnirem to śmiesznie niska cena, nie uważacie? – powiedziałem do obecnych dziewczyn (Rias, Akeno, Rossweisse).

– Chyba kpisz! – zaprzeczyły natychmiast.

– Żeby rozdawać bieliznę mojej słodkiej Asi… – Rias miała raczej mieszane uczucia.

– Żeby zmuszać niewinną Asię-chan do takich zboczonych rzeczy…

Akeno i Asia też zdawały się opierać sytuacji. Normalnie Rias i Akeno traktują Asię jak młodszą siostrę.

– A może dałoby się to załatwić w inny sposób.....

Rossweisse-san, zamierzasz kupić tanią bieliznę i dać ją Smoczemu Królowi, prawda?

– Jeśli mogę, to dam ci moje majtki – powiedziała Ophis.

Rzeczywiście, podstawowym problemem był Fafnir…

– Nie mogę przysparzać kłopotów O-Ophis-chan i moim one-sama! Akeno-oneesama, proszę, przenieś mnie z powrotem do domu! Przywiozę tu całą moją b-bie-bieliznę! – wrzasnęła Asia, widząc nasze zakłopotanie.

Powzięła decyzję! Ta scena pomiędzy Ophis i Fafnirem naprawdę musiała ją sprowokować. Ta dziewczyna znajdowała się pod wpływem Iseia i Rias, więc jej wartości uległy cudownej zmianie.

– Zrozumiałam. Skoro Asia-chan tak mówi…

Akeno była najwyraźniej zakłopotana żądaniem Asi. Tak oto Asia zaczęła zawierać kontrakt ze Smoczym Królem, której ceną była bielizna....

– Rozkazuję ci w imieniu Asi Argento! Jako mój sojusznik, odpowiadaj na wezwania kontraktu!

W środku magicznego kręgu, używanym do zawierania kontraktów, Fafnir i Asia rozpoczęli rytuał swojej umowy. To było inne, niż kontrakt który wymagał ceny, gdyż Asia zawarła umowę na zasadzie „coś za coś”. …Zapłata którą umieszczono w środku magicznego kręgu, bielizna Asi, zaczęła się mocno świecić. Magiczny krąg błysnął złotym światłem i wrócił do normalności. Kontrakt był już kompletny. Fafnir i Asia zawarli już umowę. Gdy Asia będzie zajęta leczeniem swoich towarzyszy, będzie mogła wezwać Fafnira, aby ten ją chronił. To oznacza że będzie mogła pełnić funkcję uzdrowicielki podczas bitew. Ha ha ha, ich siła bojowa właśnie wzrosła. Był jednym ze Smoczych Królów, więc to nie była zwykła ochrona. Tylko garstka ludzi była w stanie przebić się przez obronę Smoczego Króla. Nagle oczy Fafnira zaczęły błyszczeć i przeniosły się na bieliznę, która leżała w środku magicznego kręgu. Bielizna zniknęła w jednej chwili. Gdzie ona się podziała... Spojrzałem w pewne miejsce i zatrzymałem na nim wzrok… Bielizna znajdowała się na czubku głowy Smoczego Króla! T-tam ją przechowuje! Naprawdę nie mogę zbyć milczeniem zainteresowań tego Smoczego Króla.

– Ach! Moja bielizna… jest tam! Wszyscy ją zobaczą podczas bitwy!

Gdy Fafnir usłyszał słowa Asi, natychmiast usunął bieliznę. Nie, to się nie dzieje naprawdę.

– Bielizna Asi-tan, akceptuję ją. Mój skarb, bardzom szczęśliwy!

Ten drań wyglądał na zadowolonego.

– W każdym razie kontrakt został zawarty, więc bądźcie wdzięczni – zmieniłem temat, gdyż nadszedł czas na główne wydarzenie. Przewidziałem że umowa zostanie zawarta, więc z góry coś przygotowałem. – Ha ha, w ramach gratulacji mam dla ciebie prezent, Asiu!

Machnąłem ręką i stworzyłem magiczny krąg transportowy, z którego wyłonił się mechaniczny smok. Stworzyłem go, używając Fafnira, jako wzoru.

– T-to jest...!

Rias była zaskoczona tym widokiem, a ja uśmiechnąłem się łobuzersko.

– Oto mój tajny projekt, nad którym pracowałem, mechaniczna wersja Smoczego Króla, Fafnira! Asiu! Chcę przeprowadzić test, skoro udało ci się zawrzeć kontrakt! Użyj Fafnira do pokonania tego robota!

Dalej moja uczennico, przejdź moje wyzwanie!

– Znów marnujesz fundusze Grigori! Twoje eksperymenty są coraz gorsze, od kiedy zostałeś doradcą.

Rossweisse przyłożyła dłoń do czoła z wyrazem niedowierzania. Cóż, sądzę że masz rację!

– A więc dajmy najpierw ognia! – wraz z moim rozkazem, mechaniczny Smoczy Król strzelił z oczu laserem.

Fafnir stanął przed Asią i zachowywał się jak jej tarcza. To dobra odpowiedź Smoczy Królu! Nawet go nie zadrasnęło!

– Ochronię Asię-tan! Ja też chcę bielizny.

Fafnir wydaje się być bardzo silny. Przed walką z mechanicznym Fafnirem, Asia też wzięła się w garść.

– T-tak! Tak więc proszę, Fafnirze-san, pokonaj tego robota!

Gdy Smoczy Król ruszył do walki zgodnie z rozkazem Asi....

– Halo, czy to ty, otou-san? Azazel znów zrobił coś dziwnego. Hmm, tym razem mechanicznego smoka.... – Akeno poskarżyła się na mnie organizacji.

Ach, Semyazza znów mnie okrzyczy. Zresztą wszystko jedno. Nikt mi nie przeszkodzi w zabawie! Tak długo jak jesteście uczniami Akademii Kuou, zrobię wszystko aby pomóc wam stać się silniejszymi! Gdy zobaczyłem jak prawdziwy Smoczy Król wyrzucił mojego robota wysoko w powietrze, poczułem dumę, że moi uczniowie stali się tak silni!

Pojutrze przypomniałem sobie coś, co bardzo mnie zaintrygowało, więc zadałem Fafnirowi pytanie:

– Chcę cię o coś zapytać; co myślisz o bieliźnie Asi?

– Tak bezcenna, że nie mogę oszacować jej ceny w złocie. Właśnie to myślę.

Cóż za głębokie słowa. Ten gość ma swoją własną filozofię. Uch! Wcześniej wyglądał tak, jakby o nic nie dbał! Imię Smoczego Króla nie było tylko na pokaz! Nie pozwolisz aby zmarnowała się nawet jedna sztuka bielizny! Doprawdy, te legendarne smoki naprawdę biorą sprawy na poważnie! Ach, pomyślałem to, jako były gospodarz sztucznego Boskiego Daru Fafnira.


Typowe dni Sekiryuuteia[edit]

Część 1[edit]

Miało to miejsce kilka dni po tym, jak Rias wyjechała do Rumunii. Kiedy przez przypadek przechodziłem obok pokoju Samorządu uczniowskiego…

– Dalej, pokażcie mi dzisiaj swoje nowe moce☆.

Usłyszałem znajomy głos. Zatrzymałem się więc i zajrzałem przez szparę w niedomkniętych drzwiach.

– Onee-sama, żebyś przyszła tu bez zapowiedzi i prosiła jeszcze moje parostwo o zaprezentowanie swoich sztucznych Boskich Darów. Doprawdy jesteś…

– Czemu jesteś taka okrutna dla mnie,~ Parostwo So-tan zdobyło nowe moce, prawda? Twoja Onee-sama chce je więc zobaczyć!

Była tam zakłopotana Sona-kaichou oraz jej parostwo, wraz z Maou Lewiatanem-sama, która miała niezadowoloną minę.

Zaraz, co tutaj robi Maou-sama?!

Od ataku magów nie minęło wiele czasu, więc Zaświaty powinny być chyba zajęte robieniem porządków, prawda………?

Lewiatan-sama musiała wyczuć moje zakłopotanie, gdyż rozejrzała się dookoła…wkrótce nasze oczy się spotkały, gdy zaglądałem do pokoju samorządu!

Tego się można było spodziewać po Maou-sama! Jej zdolności wykrywające są niesamowite! Otworzyła drzwi z hukiem i uśmiechnęła się do mnie promiennie.

– Jesteś w idealnym czasie! Ty też do nas dołącz, Sekiryuukei-kun ☆.

Mimo wszystko wygląda mi na to, że zostałem wciągnięty do czegoś kłopotliwego…

Część 2[edit]

Ja, Lewiatan-sama i Kaichou… Oraz Parostwo Sitri, zebraliśmy się wszyscy w innym miejscu i byliśmy ubrani w nasze stroje gimnastyczne.

To miejsce znajdowało się pod terenami Rodu Sitri. Było podobne do pola treningowego, którego używał Klub Okultystyczny. Była to więc samorządowa wersja tego miejsca.

Powód dla którego tutaj jestem razem z Lewiatanem-sama i Samorządem uczniowskim jest taki…

– Chichiyuutei-kun dołączył dzisiaj do nas, jako specjalny gość☆ Teraz pokażcie mi nowe moce parostwa So-tan!

Lewiatan-sama ciągle była podekscytowana; z pewnością nie brakuje jej energii…

Najwyraźniej, powodem jej nagłej wizyty była chęć zobaczenia sztucznych Boskich Darów, które niedawno zyskało Parostwo Sitri.

Wygląda na to, że pamiętała o nowych mocach, które zdobyła jej siostra. Dodatkowo, najwidoczniej od niedawna interesowała się sztucznymi Boskimi Darami.

– Ise-kun, przepraszam że zostałeś wciągnięty w ten bałagan…… – powiedziała Sona-kaichou, która stała obok mnie i patrzyła przepraszającym wzrokiem.

– Nie, jest w porządku. Cóż, byłem zaskoczony tą nagłą wizytą Lewiatan-sama…

Naprawdę byłem zaskoczony. Nie upłynęło wiele czasu od ostatniego nagłego ataku i naprawdę zacząłem się niepokoić, jako diabeł, którego szkołę postanowiła odwiedzić Maou-sama.

– Wygląda na to, że przybyła tutaj, aby ponownie potwierdzić zdolności bojowe tego miejsca, w ramach specjalnego zarządzenia Trzech Frakcji. Z powodu tych wcześniejszych incydentów, Maou-sama postanowił osobiście to sprawdzić… Chociaż myślę że brakuje w tym napięcia – dodała Kaichou.

Wygląda na to, że nawet ona nie jest zadowolona z tej wizyty.

Ale faktycznie, ten incydent wydarzył się nie tak dawno temu i sam fakt, że ktoś z szefostwa chciał sprawdzić nasze zdolności bojowe, nie był niczym dziwnym.

Zastanawiam się czy to dlatego Lewiatan-sama chciała zobaczyć nowe moce Parostwa Sitri.

Lewiatan-sama wydęła wargi, gdy zobaczyła jak jej młodsza siostra wzdycha.

– Nie możemy nawet odbyć normalnego zebrania, gdyż te staruchy z rady ciągle zawracają nam głowę byle czym – oznajmiła słodkim tonem.

Kiedy mówi o „staruchach z rady”, to chodzi jej o starszyznę? Słyszałem że doświadczeni politycy, którzy są starsi niż Maou, wciąż mają dużo do gadania.

Powód dla którego tu jednak dzisiaj przyszedłem jest taki, że wybrano mnie na przeciwnika do przetestowania nowych mocy Parostwa Sitri. Postanowiłem więc wziąć w tym udział.

Mój los przypieczętował się więc, gdy zajrzałem do pokoju.

Kiedy wzdychałem, Kaichou przemówiła do mnie:

– Nie martw się, dostaliśmy pozwolenie od Akeno i twojej menadżer, Ravel-chan. Uznała to nawet za dobrą okazję, aby się więcej dowiedzieć o moim parostwie.

Więc dostała pozwolenie od Akeno i Ravel. Tego się można było spodziewać po Kaichou, szybko załatwia wszystkie sprawy. Wygląda na to, że Ravel nie ma nic przeciwko temu, abym trenował z Parostwem Sitri.

Cóż, jeśli chodzi o tą dziewczynę, to pewnie wyglądało to tak…

– Skoro w poprzedniej Królewskiej Grze, Ise-sama został pokonany przez Parostwo Sitri, to większa wiedza o naszych przeciwnikach będzie dla nas przydatniejsza w przyszłości.

…Na pewno powiedziała coś takiego i dała im pozwolenie.

– Prawdę mówiąc, to myśleliśmy aby potrenować razem z Parostwem Gremory. Ale przedtem potrenujemy najpierw z tobą, Ise-kun – dodała Kaichou.

Też się cieszę, że będę mógł potrenować z Parostwem Sitri; treningowa sesja z innymi grupami będzie pożytecznym doświadczeniem.

– Wszyscy tu obecni wiedzą, jak Ise-kun brał udział w grach i walczył w prawdziwych bitwach, prawda? Myślcie więc o dzisiejszym dniu, jako o części waszego treningu – powiedziała Kaichou do swojego parostwa.

– Tak – odpowiedzieli wszyscy jednocześnie.

Cóż, wprawdzie zostałem jakoś w to wciągnięty, ale wysłuchiwanie ich historii nie jest problemem. Będę po prostu robił to, co podczas naszych treningów, robiłem z Parostwem Gremory.

W sumie muszę tylko wziąć udział w treningu z Grupą Sitri!

Myśląc w ten sposób, podsumowałem całą sytuację, zanim specjalny trening się zaczął.

Parostwo Sitri, tak samo jak my, trenowało codziennie. Po tym jak Kaichou była świadkiem naszej walki z magami, powiedziała coś takiego…:

– My także zwiększymy ilość naszych treningów.

…I w ten oto sposób.

Powiedziała że jest pewna tego, że nawet w przypadku diabłów, ciągły trening czyni mistrza.

Jak już wspomniałem wcześniej, ta wielka przestrzeń jest osobistym obszarem treningowym Parostwa Sitri. Była taka sama jak ta, której używaliśmy my. Podobno Kaichou stworzyła to miejsce po tym, jak zobaczyła nasze pole treningowe. Jednak coś takiego pasowało do Kaichou.

A więc skoro się już rozgrzałem, powinienem dołączyć do treningu? Sparing z kimś innym niż zwykle, naprawdę mnie podekscytował.

… Doprawdy, jestem takim frajerem, skoro tak się podekscytowałem samą zmianą partnerów do treningowej walki. To pokazuje, że zacząłem bardzo lubić treningi.

Cóż, to dobrze że stajesz się silniejszy, zwłaszcza kiedy myślisz o swojej przyszłości diabła, albo o tych ciągłych atakach najróżniejszych wrogów.

– Więc jak powinniśmy odbyć ten trening? – zapytałem Kaichou.

– Pasowałby ci sparing? Zwykle odbywamy zwykły trening, więc to czego nam brakuje, to symulowane pojedynki jeden na jednego.

Sparing, ja też lubię ten rodzaj treningów. Integrują się w nim podstawy i nie ma niczego lepszego niż pozorowane pojedynki, aby nauczyć się więcej o swoim przeciwniku.

– A co z Poligloctwem? – zapytałem.

Parostwo Sitri to w większości dziewczyny, więc zapytałem zawczasu, czy mogę korzystać z techniki, która umożliwia mi rozmawianie z kobiecymi piersiami.

– Proszę, nie korzystaj z tego – odpowiedziały wszystkie dziewczyny jednocześnie.

Wiedziałem że tak będzie!

– Kyaa~ więc to jest ta słynna Shinigami☆.

Usłyszałem głos Lewiatana-sama. Kiedy się odwróciłem, zobaczyłem że przytula się do adresatki swoich słów, Shinigami (Ponurej Żniwiarz) Benni.

Zauważyłem to już wcześniej, ale Shinigami Bennia i wielki Rugal-san, też tutaj byli. Oboje ubierali się w sposób podatny na wpływ, ale, być może że nie prezentowali się zbyt okazale……

Bennia miała na sobie swoją szatę Żniwiarza, a Rugal-san strój gimnastyczny, tak jak reszta Parostwa Sitri.

– …………

Rugal-san milczał. Jest wielki i świetnie zbudowany, a do tego jest Wieżą! Najwyraźniej więc jego atak i obrona są wyjątkowo silne, więc czuję że mógłbym z nim stoczyć niezłą walkę.

– Ja i Rugal-nii będziemy dzisiaj tylko obserwować – powiedziała Bennia.

Ach, więc będą tylko obserwować. Chciałbym zobaczyć w akcji kosę Benni, ale… No cóż.

Lewiatan-sama dalej tuliła się do Benni.

– Ufufu, jaka słodka~☆ Rugal-kun też jest taki przystojny♪.

Wygląda na to, że polubiła nowych członków Parostwa Sitri.

Cóż, zaczynajmy więc walkę.

Aktywowałem Łamacza Ładu i założyłem zbroję.

– Pierwsza będzie nasza Wieża, Tsubasa – powiedziała Kaichou, po czym naprzód wysunęła się wysoka dziewczyna.

Miała rękawicę do połowy palców.

– Będę pod twoją opieką, Hyoudou.

– Niech będzie.

Ta dziewczyna to Yura Tsubasa, jedna z Wież Parostwa Sitri.

Nie urodziła się w żadnej wyjątkowej rodzinie, ale powiedziano mi, że od najmłodszych lat była w stanie zobaczyć nadnaturalne zjawiska i istoty. Więc walczyła z nimi na własną rękę, jeszcze zanim została diabłem.

– Zaczynajcie!

Kiedy tylko Kaichou skończyła mówić, Yura ruszyła w moją stronę!

Wbrew temu co sugerowała jej sylwetka, odbiła się od ziemi i poruszała wyjątkowo szybko!

Hmm! Być może z powodu jej wagi, w przeciwieństwie do ciosów naszej Wieży, Koneko-chan, jej ataki zadawane są z większą siłą!

Ruchy Koneko-chan są szybsze, ale zasięg ciosów Yury był większy, z powodu jej wzrostu. Jej kopniaki kilkakrotnie zmieniały kierunek, więc parę razy oberwałem, nawet jeśli robiłem uniki.

Ale aktywowałem Zbroję Łuskową Daru Wzmocnienia, więc nawet jeśli ciosy były pełne demonicznej aury, to i tak nie odniosłem obrażeń! Cóż, fale uderzeniowe z ciosów przebijały się jednak przez moją zbroję!

Kiedy toczyłem pojedynek z Yurą, jednocześnie z nią rozmawiałem.

– Jak się nad tym zastanowić, to słyszałem że jako człowiek pokonywałaś potwory i złe duchy samymi sztukami walki, prawda?

Uśmiechnęła się pewnie.

– Tak, ale jako człowiek nie mogłam sobie poradzić z silnymi potworami!

Yura skoncentrowała swoją aurę w prawej pięści! Uniknąłem ostrego ataku, ale poczułem ból w biodrze.

Zostałem trafiony kopniakiem, pełnym demonicznej aury! Więc jej prawa pięść była tylko przynętą! Więc przewidziała, że uniknę ciosu pięścią!

O tak! Oto co ja nazywam walką na pięści! Mam jednak Asa w rękawie.

Odpaliłem Smoczy Strzał z mojej prawej ręki!

Mój pocisk pędził z olbrzymią prędkością i kiedy miał już trafić w cel, przed Yurą coś się pojawiło.

– Tarcza!

W jej lewej dłoni pojawiła się tarcza, która zablokowała mój pocisk!

Sztuczny Boski Dar, Tarcza Ducha i Chwały, Migocząca Egida!

Rozległa się głośna eksplozja, ale nic się jej nie stało! Tarcza skutecznie zablokowała mój atak.

Ta tarcza będzie utrapieniem! Yura dostała ten sztuczny Boski Dar od Azazela-sensei! Wraz z obronnymi cechami Wieży, pokazywała teraz ostateczną siłę.

Czy oni zawarli też kontrakt z jakimś duchem, którego moc dodali do tarczy?

…Sądząc po tych płomieniach, które objęły tarczę, może był to duch ognia?

Yura rzuciła nagle ognistą tarczą we mnie, jakby to było frisbee! Jeśli ją zablokuję, to wróci do niej!

Walka wręcz, obrona dzięki tarczy, a teraz może jeszcze atakować na dystans, dzięki specjalnym cechom tarczy.

…Prawdę mówiąc to wspaniała umiejętność. Nie tylko zwiększa przydatność sztucznego Boskiego Daru, ale też chroni jego słabości. Trudno znaleźć Wieżę, która jest taka trudna do pokonania.

– Więc to jest tarcza Tsubasy, którą może rzucać jak jojem☆ Naprawdę chciałam to zobaczyć! – oznajmiła Lewiatan-sama, która podekscytowała się nową mocą Yury!

……Maou-sama, wiesz że twoje oczy się iskrzą?! Jak bardzo lubisz parostwo swojej siostry?!

Gdy powoli się rozgrzałem, ruszyłem na Yurę z pełnią mocy.

15 minut później.....

Yura upadła, dysząc przy tym ciężko i podnosząc obie ręce do góry.

– …Tego się można było spodziewać, Seikryuteiu. Jesteś silniejszy. Przegrałam.

Yura poddała się, ale ostatecznie nie mogłem się przebić przez jej tarczę i zadać ostatecznego ciosu. Cóż, nie użyłem Trójzębu ani Królowej… Ale doprawdy, ta tarcza jest twarda.

– Hej, ta tarcza jest naprawdę silna – powiedziałem, pomagając Yurze wstać.

Może kompletnie zablokować każdy rodzaj mocy. Sama w sobie jest bardzo silna, wraz z tymi technicznymi ruchami i do tego może zawierać kontrakty z najróżniejszymi duchami. Dla nas, Parostwa Gremory, które składa się głównie z ludzi obdarzonych silną mocą, ta osoba będzie wyjątkowo uciążliwa.

…W prawdziwym meczu najlepiej poradziliby sobie z nią Kiba albo Rossweiess-san, którzy mogą używać najróżniejszych rodzajów magii.

Po tym jak nasz pojedynek się skończył, Kaichou wskazała kolejną przeciwniczkę.

– Następna jest Tomoe

– Tak.

Dziewczyna uzbrojona w Boski Dar, wyglądający jak katana, zrobiła krok naprzód.

Tomoe Meguri-chan. Jeden ze Skoczków.

Z tego co słyszałem, pochodzi z Rodziny Meguri, której głównym celem życia było egzorcyzmowanie demonów. Pokonywali je dzięki świętym mieczom i innym unikalnym orężom.

Jednakże, w wyniku zemsty pewnego demona, na Klan Meguri została rzucona klątwa i powiedziano, że jej dusza została przeklęta w dniu, w którym się narodziła.

Nie mogąc patrzeć, jak ich urocza córka umiera z powodu klątwy, w akcie desperacji postanowili poprosić o pomoc diabła.

A diabłem którego wezwali, była Sona-kaichou…

Jednak jedyny sposób na uwolnienie się od klątwy, to zostanie diabłem. Ostatecznie Kaichou spełniła prośbę jej rodziców i przyjęła ją do swojego parostwa.

To dobrze, że diabłem który został przyzwany, była Sona-kaichou. Nawet nie stawiała żadnych żądań, poza włączeniem Meguri-chan do swojego parostwa.

Jednakże, ponieważ osoba z rodziny Meguri-chan została diabłem, jej rodzina została wygnana ze zgromadzenia egzorcystów, ale mimo tego dalej mogła mieszkać w tym mieście ze swoimi rodzicami.

Tak jak w przypadku Yury, Meguri jest frontową wojowniczką.

Meguri-chan przybrała pozycję do walki. Hmm, jest zupełnie inna niż w przypadku Kiby. On używa stylu walki japońskiego kendo, ale ma bardziej swobodny styl. Xenovia nie przybiera nawet pozy.

W przeciwieństwie do nich, Meguri-chan miała bardziej umiarkowaną postawę. Piękną, bez żadnych luk w obronie.

– Zaczynajcie!

Zaraz po tym jak Kaichou wydała swój rozkaz, Meguri-chan zamachnęła się swoim mieczem sztucznego Boskiego Daru! Ostrze pokryte jasną i mroczną aurą, pomknęło w moją stronę!

– Zabijające smoki ostrze światła i mroku, Migoczące Ostrze Mrocznego Samurajskiego Miecza!

Cholera, co za długo nazwa! Co jest nie tak z tym nadawaniem nazw przez Azazela-sensei?!

Wygląda na to, że ma to coś wspólnego z jego mroczną przeszłością… Ale niszczycielska moc tego miecza jest bardzo duża. Kiedy uniknąłem ataku, ostrze zniszczyło podłogę w miejscu, w którym stałem!

…Wygląda na to, że ma różne właściwości świętego i demonicznego miecza Kiby. Zwłaszcza, że koncentracja światła i mroku aktywowała się w tym samym czasie, a ich wysoka produkcja zrosła się ze sobą. Ten sztuczny Boski Dar jest inny, niż połączenie proporcji światła i mroku… Według Senseia, ten miecz jest efektem badań nad Świętym Demonicznym Mieczem Kiby…

Ten sztuczny Boski Dar miecz przypomina jednak bardziej niszczycielską moc Xenovi, niż Święty Demoniczny Miecz Kiby.

Widząc katanę Meguri-chan, Lewiatan-sama podekscytowała się jeszcze bardziej.

– Jest taki sam jak ten, którym Azazel wymachiwał podczas Dni Sportu! Mi się to podobało! Potrzebujemy takich osób w polityce!

Naprawdę?! Naprawdę potrzebujemy takich wariatów w polityce?! N-nie wierzę!

Prawie zostałem rozproszony przez Lewiatan-sama. W każdym razie atak Meguri-chan, a także jej ruchy i postawa, pokazywały że jest bardzo utalentowana. Ale dzięki temu że walczyłem ze znacznie lepszym szermierzem od niej, łatwo uniknąłem jej ataku.

Zauważyłem lukę w jej obronie i zadałem cios, odrzucając ją daleko w tył.

Meguri-chan przeturlała się po ziemi, po czym uniosła się i podniosła obie ręce do góry.

Poddała się, podszedłem do niej i podałem rękę

– Hmm, ten miecz jest silny, ale nie działa przeciwko tobie, Hyoudou-kun – powiedziała Meguri-chan, wstając na nogi.

– Cóż, zawsze trenuję z szermierzami, którzy przytłaczają wrogów potężnymi atakami, lub zabijają ich jednym silnym ciosem. Prawdę mówiąc mam doświadczenie w walce z użytkownikami mieczy.

– Chodzi o Kibę-kun i Xenovię-chan. Czuję się głupio, że rozgniewały mnie ich imiona.

Meguri-chan uśmiechnęła się gorzko.

– Myślę że ty też świetnie walczysz, Meguri-chan. Do tego ten miecz został zrobiony przez Senseia, prawda? Może mieć więc jakieś ukryte właściwości…

Właściwie boję się nawet oberwać tym mieczem. Jest szansa że ma coś w rodzaju Aktywacji Ukrytej Zdolności Trucizny, która by się włączyła po trafieniu mnie……

Meguri-chan naprawdę się przestraszyła.

– N-nie mów takich rzeczy! Nie zastanawiałam się nad tym za wiele…!

Ach~, więc już się o to niepokoiłaś. Dlaczego więc wybrałaś ten Boski Dar?

Jak się nad tym zastanowić, to zadałem jej to pytanie wcześniej i odpowiedziała wtedy „Dlatego że jest silny”. Niespodziewanie, Meguri-chan jest zabawną osobą.

Yura, Meguri-chan, następna jest…

– Teraz spróbujmy więc potrójnego wyzwania. Momo, Reya, Ruruko, będziecie walczyły z Iseiem-kun wszystkie trzy naraz.

–Tak.

Tym razem do przodu wysunęły się Gońce, Hanakai-chan i Kusaka-chan, oraz Pion Nimura-chan.

…Jedna stała z przodu, a dwie pozostałe za nią. Zdolności Hanakai-chan i Kusaki-chan nie są zbyt przydatne w walce, więc kazała im współpracować z Nimurą-chan.

Ojciec Hanakai-chan jest jakąś szychą w pewnej firmie, która w przeszłości miała najwyraźniej jakieś związki z Rodem Sitri. Nie wiem dokładnie dlaczego, ale Hanakai-chan jest obecnie diablicą. Nie wygląda jednak na to, aby została nią w wyniku życzenia, albo zapłaty…

Babcia Kusaki-chan była czarownicą, dzięki czemu dużo wiedziała o diabłach i w ten sposób spotkała Kaichou. Jej zdolności komunikacyjne/szpiegowskie są bazowane na magii, której nauczyła się od babci.

Wreszcie Pion Nimura-chan. Przypadkowo dowiedziała się, że członkowie Samorządu Uczniowskiego są diabłami i lekkomyślnie poprosiła o wskrzeszenie.

– H-Hyoudou-senpai, uśmiechasz się kwaśno, kiedy patrzysz na mnie z tej swojej zbroi, prawda?

Pierwszoklasistka z dobrą świadomością, oto Nimura-chan.

Cóż, wprawdzie ta dziewczyna została diablicą lekkomyślnie, ale i tak jest niesamowita, tak samo jak Kaichou, która się na to zgodziła.

…Albo też i nie. Skoro mówimy o Kaichou, to mogła przewidzieć jej talenty, gdyż nigdy nie marnuje czasu na nic bezużytecznego.

A więc zacznijmy ten pojedynek trzy na jednego!

Pion Nimura-chan i ja, stanęliśmy naprzeciwko siebie. Jej długie kucyki są wrażliwe. Ma silną wolę i jest jedną z tych osób, które mówią wszystko.

Obie jej nogi zalśniły jasnym światłem i zostały okryte zbroją. To sztuczny Boski Dar.

Księżyc i Królik, Procellarum Widma....

Zbroja sięgnęła aż do jej bioder. Ten sztuczny Boski Dar znacząco zwiększa jej szybkość oraz daje jej kopniakom potężną siłę.

Nimura-chan promowała się na Królową, po czym zrobiła mały krok do przodu, podskoczyła.... I zniknęła mi z oczu!

Po prostu wyparowała nagle bez śladu! W takim razie.....!

Poczułem że ktoś pojawił się za moimi plecami. Odwróciłem się, przybrałem pozycję obronną, i od razu otrzymałem potężny kopniak! Był tak silny, że poczułem go przez zbroję!

Aura z jej zbroi zwiększyła siłę kopniaka. Nie, to nie był zwykły wzrost mocy, było zupełnie tak, jakby ten kopniak był dziesięć razy potężniejszy od zwykłego!

Po tym jak kopniaki Nimury-chan zostały zablokowane, cofnęła się i znowu zniknęła. Kiedy się odwróciłem w stronę miejsca, w którym poczułem jej obecność, zobaczyłem że stoi obok obu Gońców.

Szybka jest. Wprawdzie nie tak jak Kiba, ale zdecydowanie szybsza od Xenovi. Nie mogłem nadążyć za nią wzrokiem. Gdybym nie miał dobrego wyczucia jej obecności, to przyparłaby mnie do ściany.

Wygląda na to, że jej synergia z cechami Królowej i Skoczka jest wspaniała, co jest całkowitym przeciwieństwem mnie oraz mojej synergii z Wieżą.

Gdy Lewiatan-sama to zobaczyła, przemówiła radosnym głosem:

– Ruru jest naprawdę szybka~♪ Pion z cechami Skoczka może zostać użyty przeciwko nieregularnej taktyce w grze. Nawet w szachach, w zależności od sytuacji, zamiast promować pionki na królową, awansują je na skoczków.

Nimura-chan znów zniknęła. Znów zamierza zaatakować, skurczyłem się i czekałem na jej cios. Jej atak nie był czymś, czego nie można było zablokować. Jej podstępne ataki zadawane dzięki szybkości, są znakomite, ale nie mają jeszcze poziomu krytycznego.

Nagle Nimura-chan pojawiła się obok mnie, gdy przybrałem pozycję obronną i zadała kopniak. Tak jak się spodziewałem, jest szybka. Jej ataki trafiały mnie raz po raz, a ja nie byłem nawet w stanie jej dotknąć.

Robiąc małe kroki, Nimura-chan zasypała mnie gradem precyzyjnych, ale mocnych ciosów.

Cóż, jestem do tego przyzwyczajony. Przez cały czas zmagałem się z ludźmi, których nie mogłem trafić, gdyż zawsze unikali moich ataków i kontratakowali. Ale mam taktykę na takie sytuacje!

Przyjmując atak przeciwnika, zebrałem w sobie ogień i zionąłem nim!

Całą okolicę pochłonął smoczy ogień, który prawie pochłonął Nimurę-chan, ale wyczuła zagrożenie i próbowała uciec przed płomieniem. Tak jak można się było spodziewać, próbowała uciec po tym jak podpaliłem całe to miejsce!

Przewidziałem to, więc przebiłem się przez ogień, aby dopaść Nimurę-chan.

– Uważaj!

Jej twarz była taka napięta! Złapałem ją!

Kiedy miałem uderzyć ją moją prawą pięścią…

Niebieska bariera otoczyła Nimurę-chan! Ta rzecz była dostatecznie silna, aby wytrzymać mój atak!

Spojrzałem na Gońca, Hanakai-chan. Miała opaskę na ręku, której chwilę temu jeszcze tu nie było.

– Obronę zostaw mnie, Ruruko.

Hanakai-chan uśmiechnęła się. O ile się nie mylę, to jest to Ogród Chwili, Ściana Uznania.

Jej sztuczny Boski Dar posiada zdolność otaczania osoby barierą, która była solidna i nie ulegała żadnym zwykłym atakom.

To kłopotliwa umiejętność, skoro może otoczyć barierą kogoś, kto znajduje się w pewnej odległości od niej.

Nagle coś dotknęło mojego ramienia. To była unosząca się w powietrzu maska.

Kiedy się odwróciłem w stronę Kusaki-chan, wytknęła język.

– Jestem ekspertką w szpiegowaniu, więc atakowanie nie jest moją domeną. Ale przynajmniej powinnam robić coś takiego, prawda?

Mmm, to godne pochwały! Sztuczny Boski Dar Gońca, Kusaki-chan, stworzył niezliczone maski, które obecnie unoszą się w powietrzu.

Reya using Scouting Persona.jpg

Jak sądzę, to jest to Maskarada Potworów, Istota Zwiadowcy.

Możesz kontrolować je ze sporej odległości, dlatego są bardzo przydatne do szpiegowania. Używając tych masek, może prowadzić zwiad nawet na bardzo odległym obszarze. Może nimi dowolnie poruszać, ale… Jedyne co mogą zrobić ciężko opancerzonemu przeciwnikowi, to tylko go rozproszyć.

– Momo i Reya mają moce, które odzwierciedlają ich osobowości☆ – powiedziała Lewiatan-sama, kiwając głową.

Tak jak powiedziała, Boskie Dary Parostwa Sitri bazują na ich osobowościach. Są bardzo dobrzy w rolach, które im przydzielono.

Przybrałem z powrotem moją postawę bojową. Co powinienem teraz zrobić? Wspólny atak Nimury-chan i Hanakai-chan jest wspaniały. Jeśli pokonam jedną z nich, reszta będzie walczyć dalej, osłaniając nawzajem swoje słabe punkty. Nie mogłem się więc zdecydować, którą pokonać jako pierwszą.

Osłaniają nawzajem swoje słabe punkty, używając najlepszych ruchów…. Pomyślałem, że Parostwo Sitri jest o wiele bardziej zrównoważoną drużyną od naszej. Po prostu ruszyliśmy do walki…

Potrząsnąłem głową, uśmiechając się gorzko i skupiając się.

…Stoczmy więc pojedynek, aby zobaczyć kto jest bardziej wytrzymały, ja, czy Nimura-chan.

Już wkrótce się zmęczy, a wtedy to będzie jej koniec!

Zobaczmy co jest lepsze, prawdziwy Boski Dar, czy sztuczne twory Senseia!


– Naprawdę jesteś potworem. Żeby przetrwać walkę trzech na jednego… – westchnął Saji, który stał obok mnie

Po długiej walce pokonałem grupę Nimury-chan. Najwyraźniej nie dopasowała się jeszcze dobrze do swojego Boskiego Daru, więc przeceniła swoje siły i szybko się zmęczyła.

Kiedy łatwo pokonałem Nimurę-chan i Hanakai-chan, Kusaka-chan poddała się sama.

W taki oto sposób zakończył się trening pomiędzy mną i Parostwem Sitri, które dostało sztuczne Boskie Dary od Azazela-sensei.

– Nie muszę więc walczyć z Sajim i Shinrą-fukkukaichou? – zapytałem.

– Nie. Dzisiejszy trening był przeznaczony na pojedynki między użytkownikami sztucznych Boskich Darów, a Hyoudou-kunem… Najwyraźniej Kaichou chciała przeanalizować wiele różnych rzeczy, testując ciebie, użytkownika Longinusa i Sekiryuuteia – powiedziała Shinra-senpai, poprawiając swoje okulary.

Ach, może to było po to, aby jej parostwo przyzwyczaiło się do swoich Boskich Darów? Cóż, dostali je zaledwie kilka dni temu.

Może z tego powodu wszyscy byli zmęczeni po użyciu swoich Boskich Darów. Yura i Hanakai-chan siedziały w rogu pola treningowego, odzyskując utracone siły.

Powiedzieli że to unikalne wystąpienie z Boskimi Darami. Zwykle nie można robić takich rzeczy, gdyż ich przyjmowanie lub zabieranie jest bardzo niebezpieczne.

W końcu Asia zginęła po tym, jak odebrano jej Boski Dar, a Saji przeszedł piekło w Instytucie Grigori, aby otrzymać więcej Boskich Darów Vritry.

Sztuczne Boskie Dary, które Azazel-sensei badał albo wynalazł, także mają kilka ograniczeń oraz efektów pobocznych, które powodują silne zmęczenie po skorzystaniu z nich.

– Czy to szkodliwe dla twojego ciała, jeśli za bardzo używasz sztucznego Boskiego Daru? – zapytałem Sajiego.

Saji uśmiechnął się gorzko i skinął głową.

– Tak. Słyszałem że jest niebezpiecznie, jeśli używasz ich zbyt długo. Sensei wprawdzie powiedział, że nie zmniejszy to twojej żywotności, ale może może wpłynąć na twoje moce i zdolności.

Jak się nad tym zastanowić, to ja też słyszałem, że nawet prawdziwe Boskie Dary mogą mieć negatywny wpływ na twoje moce, jeśli zdobędziesz je w inny sposób. Sadzę że to podobny scenariusz.

Kaichou, która obserwowała dotąd walkę, rozmawiała z nowymi członkami, Benią i Rugalem-san. Pewnie mówili o swoich spostrzeżeniach na temat walk ze mną. Jestem pewien, że Kaichou już obmyśliła, jak użyje swoich nowych członków drużyny. Jest taka straszna.

Natomiast Lewiatan-sama…

– Więc Ben lubi „Oppai Smoka”?! Nie oglądasz „Magicznej☆ Lewi-tan”?

– Jestem fanką Seikryuuteia, chociaż Lewia-tan też nie jest zła. Ponieważ jestem fanką oryginalnego Milky, to nie sądzę abym mogła ją tak bardzo polubić.

– Och jejku! Więc jesteś fanką Milky! Cieszę się! Który jest twoim ulubionym?! Uwielbiam ich wszystkich!

– Jestem restrykcyjną osobą, ale trzeci…

Ach~ Lewiatan-sama i Benia rozmawiają ze sobą. Wygląda na to, że nowa członkini zaprzyjaźniła się z Maou-sama. Nie denerwuje się jej obecnością, więc musi być naprawdę odważna.

– Nie wiem co to ma być……… – powiedział krótko Rugal-san.

Tuż obok, my dalej prowadziliśmy swoją rozmowę.

– Może powinnam wybrać leczniczy Boski Dar, taki jaki ma Argento-senpai – powiedziała Pion Nimura-chan, przekrzywiając głowę.

– Dlaczego tak uważasz? – zapytała Sinra-senpai.

– Na pierwszej linii walczą Tomoe-san i Tsubasa-san, które świetnie się do tego nadają, a ja nie jestem taka dobra w walce wręcz, jak Wieża.

– Oj, dzisiaj świetnie walczyłaś. Byłaś szybka, a twoje kopnięcia precyzyjne.

Kiedy to powiedziałem...

– Czuję się pewniej, kiedy słyszę coś takiego od Seikryuuteia Hyoudou-senpaia – Nimura-san odparła coś takiego.

Jest uroczą pierwszoklasistką, a do tego jest prosta jak Xenovia.

– Słyszałam, że leczące Boskie Dary, nawet jeśli są dostępne, to bywają bardzo niebezpieczne – powiedziała Hanakai-chan.

– Niebezpieczne? – zapytał Saji.

– Azazel-sansei powiedział, że trudno je opanować, do momentu gdy musisz poświęcić inne swoje cechy. Dlatego też, jeśli nie poświęcisz innych swoich mocy, nie możesz w pełni użyć swojego potencjału. Dlatego też moc lecząca jest taka cenna.

Tak jak powiedziała Hanakai-chan, moc lecznicza jest rzadka i bardzo cenna. Dlatego wszyscy tak bardzo pragną tej mocy.

Krótko mówiąc, Asia miała taką moc od dnia narodzin, ale jeśli ktoś spróbuje uzyskać taką umiejętność na własna rękę, to będzie to skutkowało bardzo poważnymi konsekwencjami.

Gdy Nimura-chan to usłyszała, uśmiechnęła się promiennie.

– Tak przy okazji, Argento-senpai jest taka słodka~. Zawsze tak pięknie się do każdego uśmiecha, że nie potrafisz jej nie uwielbiać. Jest osobą która idealnie pasuje do obrazu uzdrowicielki.

Oho, najwyraźniej Nimura-chan jest fanką Asi. Tak, jest taka słodka i zawsze się uśmiecha. Jestem z niej dumny.

– Co Parostwo Sitri mysli o członkach Klubu Okultystycznego? Ach, ale nie pod względem zdolności bojowych, ale społecznym? – zapytałem o coś, co przyszło mi nagle do głowy.

Jak się nad tym zastanowić, to nigdy nie pytaliśmy ich o to.

– Ach, zasadniczo wiem co myślicie o mnie, Kibie, Rias-Bouchou, Akeno-san, Asi, Koneko-chan i Gasperze, ale co z pozostałymi?

Ja jestem zboczeńcem, Kiba przystojniakiem, Rias i Akeno-san są niesamowicie popularnymi onee-sama. To powszechnie znane fakty. Koneko-chan jest pewnie maskotką, a Asia jest słodka.

Słyszałem też wcześniej o Gasperze. Meguri-chan jest jego fanką, gdyż lubi młodych chłopców.

Ciekaw więc jestem, co myślą o pozostałych?

– Shidou nie jest złą osobą, ale… Jest bardzo dziwna – powiedziała Wieża Yura.

– Zgadza się – przytaknęli wszyscy.

– Shidou-san kilka dni temu modliła się przed automatami z przekąskami. To były jedne z tych, w których można było wygrać darmową przekąskę i najwyraźniej modliła się do Nieba o to, aby udało się jej wygrać – dodała Hanakai-chan.

IRINAAAAAA…. Ktoś zobaczył twoją żałosną stronę! Modliłaś się o coś takiego przed automatem! Jesteś Asem Michała-sama, prawda?!

– Raz widziałam ją, jak rozdawała chleb ludziom, którzy nie mogli go kupić w szkolnym sklepiku. Najwyraźniej upiekła go w domu razem z Xenovią-chan – oznajmiła Goniec Kusaki-chan.

– Ach to już jest sławne. Nazwali to „Chlebem Iriny, który jest słynny wśród biednych uczniów”. Kierownik sklepu się jednak skarżył i musieliśmy prosić Shido-senpai, aby przestała – powiedziała Nimura-chan.

Hm, achhhh chodzi im pewnie o tą domową piekarnię, którą Kościelne Trio kupiło w Akihabarze! Czasami widziałem, jak piekły w niej chleb. Więc rozdawała go uczniom! I skarżyli się przez to na ciebie, Irina!

Prawdopodobnie zrobiła to w dobrej wierze, ale… Z punktu widzenia kierownika sklepu było to upokarzające. Pewnie rozdawała go mówiąc coś o zagubionych owieczkach!

Haaa, próbujesz otworzyć piekarnię, czy coś?

– Przepraszam – pogrążyłem się w przeprosinach, gdyż uznałem że powinienem to zrobić, skoro mieszkająca w moim domu dziewczyna zrobiła coś takiego.

Teraz zaczęli mówić o Xenovi.

– Wszystkie kluby sportowe próbują ją zrekrutować. Ciągle otrzymuje wnioski typu „Czy moglibyście zrobić coś, aby Xenovia-chan do nas dołączyła?” – oznajmił Saji.

Hmm, kluby sportowe, hę. Cóż, jest świetna w sportach, więc można się było tego spodziewać.

– Zwłaszcza Klub Kendo chce zrekrutować Xenovię-chan i Shidou-chan. Wprawdzie mnie też to od czasu do czasu proponują, ale te dwie są na zupełnie innym poziomie. Cóż, gdyby je zrekrutowali, to mistrzostwa krajowe nie byłyby już dla nich tylko marzeniem – powiedziała Skoczek Meguri-chan.

To prawda, gdyby te dwie wstąpiły do klubu, to wygranie mistrzostw poszłoby jak z płatka, więc nie ma w tym nic dziwnego, że chcą je zrekrutować. Ale dla wskrzeszonych diabłów i aniołów mieszanie się do spraw ludzkiego świata mogłoby być trochę problematyczne, gdyż najwyraźniej byłoby to sprzeczne z zasadami.

Cóż, włącznie z Meguri-chan, wszyscy obecni tutaj szermierze, jeszcze przed wskrzeszeniem, byli na poziomie mistrzostw.

– Xenovia-senpai jest niesamowicie popularna wśród pierwszoklasistek. Ich reakcja doprawdy jest czymś. Wiecie że chyba ma więcej fanów wśród dziewcząt, niż chłopców? – powiedziała Nimura-chan, uśmiechając się gorzko.

Cóż, jeśli się jej przyjrzycie, to wygląda fajnie, a tego typu dziewczyny zawsze są ubóstwiane przez kouhai tej samej płci. Wprawdzie czasem zachowuje się jeszcze głupiej ode mnie, ale to także jedna z jej cech.

– W każdym razie nie uważam Xenovi-chan za złą dziewczynę – powiedział Saji.

– Nie wiem jaka jest podczas bitew, ale normalnie wydaje się być cicha – zgodziła się Kusaka-chan.

To prawda, Xenovia zachowuje się cicho w szkole, zarówno podczas lekcji, jak i przerw. Ponieważ zanim tu przyjechała żyła w Kościele, to czasem zdarza się jej robić rzeczy pozbawione sensu, ale natychmiast przeprasza, jeśli się pomyli.

Trzecią osobą o której rozmawialiśmy, była Rossweisse-san.

– Jest pełna straconych możliwości.

– Zgadzamy się – skomentowali wszyscy w taki sposób.

Wreszcie nadszedł czas na Ravel. Gdy zaczęliśmy o niej rozmawiać, wszyscy z Samorządu Uczniowskiego zaczęli mówić jeden przez drugiego.

– Nie możesz jej użyczyć Samorządu Uczniowskiemu?

– W przyszłym roku chcielibyśmy ją mieć w samorządzie!

– Jest tak wspaniała, że chcielibyśmy ją zrekrutować!

Hej hej hej hej. Ich opinia na jej temat jest wspaniała! Nie tylko ją chwalili, ale nawet chcieli zrekrutować do Samorządu!

Już słyszałem od Gaspera, że Ravel nie tylko jest popularna w swojej klasie, ale uważana jest też za wzór uczennicy pod względem społecznym.

Trochę przez to narzekała, ale była znana ze swojej szczerej osobowości, więc jej nawyk narzekania był jedną z cech jej charakteru…

Dlatego samorząd zachowuje się w ten sposób. Oczywiście nie jako członkowie swojego parostwa, ale jako uczniowie Akademii Kuou.

Nawet ja zauważyłem, że moja menadżer jest naprawdę wspaniała! Jeśli przyłączy się do Samorządu Uczniowskiego, to bez trudu wykona każdą pracę.

Hanakai-chan zbliżyła do mnie swoją twarz.

– Chcę cię o to prosić, Hyoudou-kun, skoro jest twoją menadżer! W przyszłym roku potrzebujemy jej w Samorządzie Uczniowskim! – powiedziała.

– Tak! – zgodziła się Yura, która stała obok niej.

Racja; Saji i pozostali już myślą o przyszłym roku.

– Ale czy do Samorządu Uczniowskiego nie należą tylko ludzie z Parostwa Sitri? Więc to w prządku, jeśli dołączy ktoś obcy? – zapytałem.

Członkowie samorządu popatrzyli na siebie i skinęli głowami.

– Według opinii Kaichou, do samorządu mogą też dołączyć ludzie spoza jej parostwa. W końcu już niedługo będą musieli – odparł Saji.

To prawda, skoro nie będzie łatwo prowadzić samorządu tylko z członkami Parostwa Sitri. Król może mieć w swoim parostwie najwyżej piętnaście osób. Więc to oznacza, że po tym jak Członkowie Parostwa Sitri skończą szkołę, samorząd będzie się składał z obcych osób.

Dlatego teraz będą przyjmowali do samorządu ludzi z zewnątrz.

Dlatego Ravel jest jedną z najlepszych kandydatek.

Zastanowię się nad tym przez jakiś czas. To nie tak, że muszę im odpowiedzieć teraz. Będzie lepiej jeśli przedyskutuję to z Ravel i pozostałymi członkami Klubu Okultystycznego.

Kiedy się nad tym myślałem, Kaichou podeszła do nas.

– Proszę, nie mówcie rzeczy, które mogą zakłopotać Iseia-kun.

Kaichou udzieliła mi wsparcia! Dziękuję ci bardzo!

– A więc skoro walka treningowa z Iseiem-kun się skończyła, zorganizujmy zebranie, aby omówić nasze pojedynki. Zgadzacie się? – Kaichou zmieniła temat, poprawiając swoje okulary.

– Tak – zgodzili się wszyscy z Parostwa Sitri.

Więc odbywają należyte zebrania. Ich samoanaliza jest bardziej surowa niż u nas.

– Ise-kun. Czy po zebraniu możesz poświęcić mi trochę czasu? – powiedziała Kaichou bezpośrednio do mnie.

– Tak.

Kiedy byłem ciekaw o co chodzi, przed moimi oczami pojawiła się Lewiatan-sama, z której oczu sypały się iskry.

– ……Ach, wiem o co ci chodzi.

Część 3[edit]

Miejscem do którego przyszliśmy prosto z pola treningowego ja, Kaichou i Lewiatan-sama, był olbrzymi sklep z zabawkami, jeden z tych, które są otwarte nawet w nocy.

– Kyaa~! Najlepsze sklepy z zabawkami zdecydowanie są w świecie ludzi, a zwłaszcza w Japonii.

Mocno podekscytowana Lewiatan-sama biegała po sklepie, jak dziecko! Achh, rozglądała się dookoła, biegając w tą i z powrotem!

Racja, powodem dla którego Sona-kaichou pytała mnie o wolny czas, była wizyta w sklepie z zabawkami. W sumie chodziło o to, aby pomóc Lewiatan-sama z zakupami.

– Ise-kun. Co myślisz o walce z moim parostwem? – zapytała mnie Kaichou, gdy chodziliśmy po sklepie.

– Myślę że to świetna drużyna. Powiedzmy że zrównoważenie drużyny jest wspaniałe i jeśli nawet ktoś ma jakieś słabości, to inni świetnie je uzupełniają.

– To nie ma wpływu.... na pewien rodzaj talentu, prawda?

Tak sądzę…

To prawdopodobnie dlatego, że znam moją drużynę, Parostwo Bael oraz wieli innych z Frakcji Bohaterów, nad którymi mógłbym się zastanowić. Wszyscy jesteśmy w końcu bandą dziwaków.

– Wciąż uważam, że dobrze jest jak jest. Ludzi których wybrałam mają dobrą synergię i mogą się nauczyć nowych mocy – powiedziała Kaichou.

To prawda że ich synergia jest jedną z najlepszych. Prawdopodobnie będą w stanie nauczyć się więcej pożytecznych rzeczy niż my.

– Tak jak Rias, myślę aby w przyszłości grać w Królewskich Grach. Jednakże, moje parostwo i ja, w przeciwieństwie do Drużyny Gremory, będziemy na początku przegrywać – kontynuowała Kaichou.

To całkowite przeciwieństwo Parostwa Gremory, do którego należę. Wszyscy spodziewają się ze będziemy wygrywać raz po raz, już zaraz po tym, jak zadebiutujemy. Pokazuje to, jak duże oczekiwania wobec nas mają wszyscy dookoła.

Kaichou uśmiechnęła się pewnie.

– Ale mi to nie przeszkadza. Diabły żyją długo, co znaczy że będziemy mieli mnóstwo czasu na udział w Królewskich Grach. Przez ten czas będę trenowała moją drużynę. Mam zamiar zrobić z tej drużyny coś, co odpowie na atak każdego wroga, lub na każde wydarzenie – powiedziała, po czym zadała mi pytanie. – Tak przy okazji, Ise-kun, nie uważasz że trudno będzie walczyć przeciwko wrogowi, którego trudno jest pokonać nawet po wielu badaniach i wnikliwych obserwacjach?

Uuu!

….To straszne. Kaichou ma ten swój straszny uśmiech, ale kiedy usłyszałem jej słowa, przeszły mnie dreszcze.

…Ta osoba zaplanowała sobie gry na następnych dziesięć lat…. Nie, nawet na sto, albo i tysiąc.

Poczułem ciarki. Ta drużyna.... Kiedy pomyślę że w przyszłości będą naszymi rywalami, to czuję się coraz bardziej przerażony.

Jesteśmy nieco specjalni. Ludzie oczekują od nas, że będziemy wschodzącymi gwiazdami. Wkrótce po tym gdy dołączymy do oficjalnej gry, dzięki naszemu błyskotliwemu stylowi, będziemy się piąć do góry w zastraszającym tempie.

Ale… Co jeśli jakaś inna drużyna nas rozgryzie?

Nie wszyscy są w stanie szybko się dopasować. W przeciwieństwie do prawdziwych bitew, w Królewskich Grach panuje wiele zasad, które albo bardzo nam pomogą, albo bardzo zaszkodzą.

…Nasza drużyna, która ma wiele unikatowych umiejętności, może zostać ograniczona przez zasady, ale dla Parostwa Sitri mogą być bardzo pomocne?

Drużyna która potrafi skutecznie działać, pomimo wielu różnych zasad.....

Więc może dlatego, że trafiła się jej grupa ludzi, którzy potrafią się szybko dostosować do sytuacji, będzie w stanie przez długi czas korzystać z ich umiejętności.

To była dobra lekcja, gdyż najwyraźniej bardzo mi się to przyda, gdy w przyszłości stworzę własne parostwo.

Zacząłem myśleć na temat mojego przyszłego parostwa, jednocześnie rozglądając się po sklepie.

– Podobno w tym sklepie można kupić wszystko dzień przed premierą, ale jeśli się z nimi dogadasz, to dostaniesz towar nawet wcześniej☆. Naprawdę chciałam tu przyjść, skoro mają wypuścić nowe zabawki z serii Milky♪ – powiedziała nagle Lewiatan-sama, dotykając zabawek na półkach.

Wyglądała na naprawdę szczęśliwą.

– …Znalazła trochę wolnego czasu w swoim napiętym harmonogramie, więc cieszę się, że może się teraz tak dobrze bawić. Od teraz będzie bardzo zajęta, więc pomyślałam że należy się jej odrobina zabawy – powiedziała Sona-kaichou.

Uuu. Czuję jej ciepłe i czułe uczucia wobec siostry.

Tak, ponieważ terroryści zaczęli robić podejrzane rzeczy, to jako Maou będzie miała coraz więcej roboty. Dlatego taka wizyta w sklepie z zabawkami musi być jej chwilą spokoju, na którą jej pozwolono.

Nagle Lewiatan-sama obróciła się w moją stronę.

– Racja, ja też będę nazywała Seikiryuuteia-san Ise-kun! Skoro So-tan tak do ciebie mówi, to ja też będę☆.

– Tak! To byłby dla mnie zaszczyt!

Tak się cieszę że nie będzie mnie nazywała Oppai Smokiem, zwłaszcza że uważa go za rywala.

Nagle Maou-sama zatrzymała się przed zabawką.

– To jest to☆.

Przedmiotem na który wskazywała, była różdżka magicznej dziewczyny z pewnego anime.

Hmm. To się nazywa Milky Miracle Hyper Stick Triangle Ver.

– To jest… Nowy przedmiot z serii Milky? – zapytałem.

– Zgadza się☆ – odparła Lewiatan-sama, uśmiechając się promiennie, po czym wzięła gadżet.

Pomyślałem że skończyliśmy zakupy bez problemów, ale Lewiatan-sama popatrzyła gdzieś indziej.

– Ach! To model Mobile Gundam J! Jego też lubię!

Lewiatan-sama ruszyła dalej, ciągnąc za sobą mnie i Kaichou, oglądając każdy przedmiot w sklepie. Wzięła nawet sklepowy wózek i zaczęła wszystko do niego wrzucać!

Gdy Kaichou to zobaczyła, jej cierpliwość się wyczerpała.

– Onee-sama! Opanuj się proszę! Co zamierzasz zrobić z tymi wszystkimi zabawkami?!

– Och, So-tan, nie bądź taka zasadnicza.

– Cicho bądź! Proszę, kup tylko jedną zabawkę! Odłóż wszystko na półki, poza przedmiotem z Milky!

– Uwwwwah~! So-tan znęca się nad swoją Onee-chan! Możemy ponegocjować i kupić pięć?

– TYLKO JEDNĄ!

Achh. Ta Kaichou, która tak spokojnie rozmawiała o strategii, nie może się oprzeć swojej starszej siostrze. Wygląda na to, że zakupy Lewiatan-sama nie skończą się za szybko.

Westchnąłem i ruszyłem na poszukiwania prezentu dla Millicasa.


Jazda z tym treningiem! ~Rozdział maskotek~[edit]

Część 1[edit]

Wydarzyło się to pewnego dnia, gdy członkowie Klubu Okultystycznego, włącznie ze mną, udali się do Zaświatów, do zamku Rodu Gremory.

Zarobki, które otrzymuje Parostwo Gremory za spełnianie żądań swoich klientów, trafiają do zamku Gremorych i od czasu do czasu musimy się tam udać, aby je posegregować i uporządkować. Gdy już to zrobimy, trafiają one do skarbca pod zamkiem.

Irina i Ravel, które nie są częścią naszego parostwa, też nam pomagają, ale… Zawsze zastanawiałem się, czy aniołowi, takiemu jak Irinie, wolno pomagać diabłom. Cóż, na swój sposób to nawet zabawne.

Kiedy już prawie uporządkowaliśmy wszystkie przedmioty, coś się wydarzyło.

Lokaj powiedział nam, że czeka na nas gość.

– Zastanawiam się, kto to może być – powiedziałem do Rias.

– Dawno nie składała nam wizyty – Rias najwyraźniej wiedziała, kto nas odwiedził i sądząc po tonie jej głosu, był to ktoś kogo znała.

Kiedy w zakłopotaniu weszliśmy wszyscy do wielkiego pokoju gościnnego, zobaczyliśmy dziwną maskotkę, która na nas czekała!

Strój tej maskotki oraz jej głowa, były olbrzymim jabłkiem, do którego była przytwierdzona urocza twarz. Z jej pleców zaś wyrastały diabelskie skrzydła.

Jak mam to opisać? To było diabelskie jabłko.

Wiem że to dziwne, ale tak właśnie wyglądała.

Obok maskotki stała ładna dziewczyna z warkoczem. Ona też wyglądała znajomo.

– Jak się macie, dawno się nie widzieliśmy, Rias-sama, oraz wy, jej parostwo – pozdrowiła nas dziewczyna.

– Tak, nie widzieliśmy się od dawna. Wyglądasz dobrze jak zawsze, Kuisha-chan – powiedziała Rias, uśmiechając się przy tym.

Racja, to Królowa Parostwa Bael, Kushia Abaddon-san!

To pierwszy raz od czasów Królewskiej Gry, gdy się z nią spotykamy! Nigdy bym nie pomyślał, że to właśnie ona złoży nam wizytę…

Nagle naszło mnie pewne pytanie. Dlaczego Królowa Sairaorga-san odwiedziła nas z tą maskotką?

Wszyscy, poza Rias, przekrzywili głowy.

– Dawno się nie widzieliśmy, Rias. Oraz wy, jej parostwo – powiedziała maskotka znajomym głosem.

T-ten głos. Nigdy go nie zapomnę!

– … N-niemożliwe. Tą maskotką jest… Sairaorg-san? – zapytałem, cały zmrożony przez szok.

Kiedy padło moje pytanie, maskotka zdjęła głowę swojego kostiumu i zobaczyliśmy znajomą twarz.

To faktycznie był Sairaorg-san!

– Tak, to ja. Dawno się nie widzieliśmy, Hyoudou Isseiu – powiedział, ocierając twarz z potu...

Dziko wyglądający mężczyzna! Sairaorg Bael-san! Jedna z osób, którą podziwiam i szanuję!

Ale żeby przyszedł tutaj w takim stroju!

Kiedy stałem zaskoczony, Sairaorg-san uśmiechnął się i przemówił:

– Prawda jest taka że my, Dom Bael, próbujemy stworzyć maskotkę naszego rodu. Tak więc odgrywam jej rolę.

Maskotka rodu……

W ludzkim świecie to popularne, zwłaszcza w Japonii. Wiele najróżniejszych przedsiębiorstw i społeczności tworzy takie reprezentacyjne postacie.

– Właściwie Bapple-kun został zaproszony na imprezę zorganizowaną na terenie Rodu Gremory – dodał Sairaorg-san.

Impreza! Bapple-kun!

Ach, pamiętam. Dzisiaj ma być coś takiego. Och, a postać Sairaorga-san nazywa się Bapple-kun.

– Nazwa tej postaci pochodzi od jabłek, które są specjalnością naszych ziem – powiedziała Kuisha-san.

Postać maskotki jest wzorowana na specjalności Rodu Bael… Sadzę że to połączenie obu słów. Łatwo to zrozumieć.

– Od ludzkiego świata biznesu można się wiele nauczyć. Jako spadkobierca Rodu Bael, muszę się czasem zająć tego typu publiczną pracą – przytaknął Sairaorg-san energicznie.

….Tak więc w tym kostiumie wykonuje część swojej publicznej pracy, jako spadkobierca Rodu Bael… Czy tak powiedział?

Byłem zaskoczony tą inną stroną Sairaorga-san.

– Umm, czy Dom Gremory też ma swoją maskotkę? – zapytała Rossweisse-san Rias.

Rias uśmiechnęła się lekko.

– Tak, mamy. A ta cała impreza, która będzie miała miejsce w pewnym mieście, została zorganizowana przez nas. Będziemy też współpracować z Bapple-kunem z Rodu Bael. To dlatego Sairaorg tutaj jest.

Och, więc to tak.

Hmm, więc Ród Gremory też ma swoją maskotkę.

Ale gdy Rias skończyła swoje zdanie, na jej twarzy pojawił się jakiś cień. Czyżby więc z maskotką Domu Gremory było coś nie tak?

– Jeśli weźmiemy udział w tej imprezie, to nie tylko się zareklamujemy, ale też wszyscy zwrócą uwagę na specjalność naszych ziem, więc naprawdę chcę wziąć w tym udział. Dzisiaj będę się od was uczył, Rias – powiedział Sairaorg-san, krzyżując ramiona.

Jak zwykle jego twarz jest pełna chęci do czynu, ale… Jednak w tym kostiumie nastrój był taki, że nie mogliśmy nawet mówić!

– Skoro nadszedł już czas, to udajmy się do miejsca, gdzie ta impreza będzie miała miejsce – dodała Rias.

Tak oto udaliśmy się wszyscy, wraz z Bapple-kunem, Sairaorgiem-san, do miejsca przeznaczenia.

Po tym jak przybyliśmy na miejsce, udaliśmy się do poczekalni.

Czekała tam na nas kolejna maskotka!

Miała na sobie kostium, który przypominał wielbłąda.

– Oto maskotka Rodziny Gremory, Gomorin – Akeno-san przedstawiła nam maskotkę.

– Gomo Gomo – powiedział unikalnym głosem przedstawiony przez Akeno-san Gomorin.

Oni też pokazali tutaj swój talent.

Oho, więc maskotką Rodu Gremory jest Gomorin i jest wzorowany na wielbłądzie. Podobno Rodzina Gremory jest też znana pod nazwiskiem Gomory; więc sądzę że pożyczyli tę nazwę stąd.

Jak się nad tym zastanowić, to według demonologii diabeł Gremory miał dosiadać wielbłąda. Podobno na terenach kontrolowanych prze Ród Gremory jest hodowanych wiele wielbłądów.

Mają ich też dużo w samym zamku.

Ale jak dotąd nie mieliśmy okazji ich zobaczyć.

Powodem tego jest kobieta, która chowa się za moimi plecami.

– …Wielbłąd…

Rias drżała uroczo za moimi plecami. Racja. Mimo że jest spadkobierczynią rodu, to wyjątkowo boi się wielbłądów.

Powiedziała, że kiedy była mała, została zaatakowana przez wielbłąda, gdy żartowała sobie z niego. Po tym wypadku, zaczęła się bać wielbłądów.

Dowiedziałem się o tym dopiero w drugiej klasie.

Ponieważ Rias nie cierpiała nawet postaci wzorowanej na wielbłądzie, więc nie mieliśmy zbyt dużo szans, aby spotkać te zwierzęta.

Więc pewnie dlatego była taka pochmurna w zamku, gdyż wiedziała że spotkamy tutaj Gomorina.

Nasz czas w poczekalni dobiegł końca, gdy przyszedł po nas personel.

– Tak więc zostawiamy resztę wam.

Poszliśmy z personelem na zaplecze.

Zauważyliśmy stamtąd, że na miejsce imprezy przyszło wielu ludzi, włączając w to rodziny z dziećmi. Wow, bilety musiały się wyprzedać na pniu.

– …………

Kiedy spojrzeliśmy w stronę Sairaorga-san… Gdy krzyżował ramiona, z jego ciała wylewała się niewymowna aura.

… Może jest zdenerwowany? Żeby taką aurą emanował ktoś przebrany za olbrzymie jabłko.… Nawet jeśli nie jest powiązany z tego typu pracą, to ciężko się do niego zbliżyć…

– A więc zawołajmy głośno Gomorina i Bapple-kuna! Krzyczmy z całych sił! – oznajmiła głośno w stronę publiczności onee-chan, która stała na scenie.

Uśmiechnięte dzieci zaczęły krzyczeć ze wszystkich sił:

– GOMORIN~!

– BAPPLE-KUN~!

Usłyszeliśmy energiczne głosy, które wołały te dwie maskotki! Gomorin i przebrany za Bapple-kuna Sairaorg-san, wskoczyli energicznie na scenę. Jedyne co mogliśmy robić, to tylko na nich patrzeć.

Na scenie onee-chan rozpoczęła rozmowę z tymi dwiema maskotkami, ale mimo wszystko Bapple-kun poruszał się niezgrabnie.

– Ara? Co się stało, Bapple-kun? Czyżbyś nie czuł się dzisiaj dobrze? – powiedziała do niego onee-chan.

Uuu, nie mogę na to patrzeć! Tak jak myślałem, bycie aktorem to za dużo dla sztywnego Sairaorga-san!

Tymczasem Gomorin zabawnie reagował na widzów i poruszał się z doświadczeniem. Wygląda na to, że wcielający się w niego aktor zna się na swojej robocie.

Po przedstawieniu, obie maskotki miały spędzić czas z publicznością.

– Gomo Gomo.

– Waaaaa~ Gomorin jest taki słodki!

Gomorin bawił się z dziećmi, jednakże Bapple-kun…

– …………

Stał w miejscu ze skrzyżowanymi ramionami i rozsiewał dookoła siebie dziwną energię.

Achh. Aura znów z niego wypływa! Sairaorg-san! Można to zobaczyć gołym okiem! Maskotka nie powinna emanować taką energią!

Z powodu tej mocy trudno się było zbliżyć do Bapple-kuna, przez co jedno z dzieci…

–UWUAAAAAAAAAAA!

Wybuchnęło płaczem! Są przewrażliwione na tego typu przytłaczającą moc!

Ponieważ Jako Oppai Smok brałem udział w podobnych imprezach, to wiedziałem, że nie powinieneś emanować tego typu aurą!

– To jabłko jest zbyt straszneeeeeeeeeeeeee!

Jak w efekcie domina, dzieci w pobliżu Bapple-kuna zaczynały płakać jedno za drugim.

Myślałem że sytuacji nie da się uratować, ale…

– Gomo Gomo

Dzięki temu że Gomorin znów zaczął się bawić z dziećmi, cała sytuacja została uratowana.

– …To było dla niego za dużo.

Królowa Parostwa Bael, Kuisha-san, która przyglądała się wszystkiemu zza kulis, patrzyła na swojego pana z sztywnym wyrazem twarzy, ale ostatecznie zakryła ją dłońmi.

Ach, tak przy okazji, Bapple-kun… Najwyraźniej był tak zaszokowany, że zamroziło go w miejscu.

Kiedy impreza się skończyła, wszyscy wrócili do poczekalni.

Sairaorg-san siedział z opuszczoną głową.

– …Rany, zostałem znienawidzony przez dzieci… Zawiodłem jako maskotka!

Sairaorg-san był zszokowany i sprawiał wrażenie załamanego. To rzadkość widzieć go w takim stanie, ale… Doprawdy, ten rodzaj pracy w ogóle do niego nie pasuje.

– T-to przez to, że się tak zdenerwowałeś i emanowałeś taką aurą.

– Racja; nie martw się o to. Z czasem do tego przywykniesz. Nie, właściwie to nawet nie ma potrzeby, aby spadkobierca rodziny wykonywał takiego typu pracę.

Rias i ja próbowaliśmy go pocieszyć, ale Sairaorg-san tylko westchnął.

– Ale ja… Jest mi wstyd, że nie mogłem tego zrobić jak należy.

Jest taką szczerą osobą, więc uważa że musi dać z siebie wszystko, aby zostać najlepszą maskotką.

– Gomo Gomo.

Gomorin położył rękę na ramieniu Sairaorga-san i pocieszał go.

– … Gomorin. Ty też mnie pocieszasz… Nie, ty jesteś…?!

Najwyraźniej wyczuł coś od Gomorina, gdyż nagle zerwał się na nogi.

Nagle Gomorin zdjął swoją głowę…

– Witajcie wszyscy, dawno się nie widzieliśmy.

Naszym oczom ukazał się szkarłatnowłosy dżentelmen o wyglądzie dandysa.

– T-T-T-T-T-T-T-T-T-T-T-T-T-T-T-T-T-T-T-TATA?!

Rias była oszołomiona! Tego się można było spodziewać! Osobą która nosiła kostium Gomorina, był jej ojciec!

Skoro okazało się, że to obecna głowa Rodziny Gremory nosi kostium maskotki, to chyba oczywistym jest, że wszyscy byli zszokowani! Prawdę mówiąc nie mogliśmy uwierzyć własnym oczom!

– D-d-d-dlaczego ty…?! – zapytała Rias oszołomionym głosem.

Jej ojciec uśmiechnął się spokojnie.

– Uspokój się, Rias. To część mojej pracy. Są takie momenty, że jako głowa rodu musisz się tak przebrać – powiedział.

W ogóle nie wierzę w jego słowa!

Wywołało to u mnie dezaprobatę! Nigdy wcześniej nie słyszałem, aby głowa któregoś z rodów brała udział w imprezie, przebrana za maskotkę!

Sairaorg-san skłonił się mocno.

– Kto by pomyślał że to ty, wuju… Ja, Sairaorg, w ogóle tego nie zauważyłem. Z pewnością jesteś niesamowity.

Racja, Rias i Sairaorg-san są kuzynostwem. Co więcej, obecna głowa Rodziny Gremory, ojciec Rias, jest wujem Sairaorga-san.

Ojciec Rias położył dłoń na ramieniu Sairaorga-san.

– Ha ha ha, Sairaorgu. Podstawą bycia maskotką jest zabicie swojego własnego ja. Wczucie się w postać i służenie innym, jest prawidłowym zachowaniem.

– Nie mogę z tobą wygrać, wuju – powiedział Sairaorg-san, po czym zaczął mówić gwałtownym głosem, podczas gdy jego pięści się trzęsły. – Jednak w tym stanie nie mogę brać udziału w dalszych imprezach z maskotkami! Nawet jeśli inni mogą to zaakceptować, to ja nie! Czy to w ogóle w porządku?! Nie! Sensem mojego istnienia jest trenowanie i trenowanie, aż do upadłego! Dopiero gdy doprowadzę siebie samego na krawędź, wtedy mogę nazwać się Sairaorgiem Baelem!

Sairaorg-san spojrzał na mnie z frustracją.

– Hyoudou Isseiu, mam do ciebie prośbę.

– Ech? Ach, tak!

Sairaorg-san chwycił mnie za rękę.

– Pójdziesz trenować ze mną w góry? Chciałbym abyś trenował ze mną bycie maskotką…!!!

Góry, dlaczego zawsze tam?!

– T-trenowanie w górach, aby stać się maskotką?! Z-zaczekaj chwilę. Wcześniej trenowałem w górach wiele razy, ale nigdy w podobnym celu… – powiedziałem zakłopotanym tonem.

Wcześniej wielokrotnie udawałem się w góry, aby tam trenować. Dlaczego w umyśle diabłów istnieje takie rozumowanie, że trening = góry? Cóż, sam zawlokłem tam Raisera, aby trenował!

Kiedy byłem zakłopotany, jak powinienem na to zareagować, ojciec Rias skinął głową.

– Hmm, więc ja też powinienem z tobą iść, Sairaorgu.

Powiedział coś tak głupiego!

– Wuju?! J-jednakże…

Sairaorg-san wahał się, gdy usłyszał tą propozycję, ale ojciec Rias uśmiechnął się czarująco.

– Nie odmawiaj, Sairaorgu. Uwierz swojemu wujowi. Nie ma nic, czego bym nie wiedział o naszej rodzinie. Zaprowadzę cię w góry, na najlepiej pasujący trening dla maskotek. Chodźmy razem, Hyoudou Isseiu-kun.

Naprawdę?! Jeśli prosi mnie o coś głowa rodu, to wtedy nie mogę odmówić! Sairaorg-san także się zapalił do czynu, krzycząc „Dobra, zróbmy to!”!

Ojciec Rias stworzył pod naszymi stopami teleportacyjny krąg magiczny!

Nawet nie mogłem uciec z uścisku Sairaorga-san!

– T-tato! – krzyknęła Rias do swojego ojca, który znajdował się w środku magicznego kręgu.

– Rias, nie zatrzymuj nas proszę. Niektóre rzeczy po prostu trzeba zrobić.

– Mama się wścieknie, jeśli się o tym dowie! – powiedziała Rias, kręcąc przy tym głową.

…………T-to wielki problem! Venelana-san, mama Rias, jest bardzo surową osobą!

Jeśli się o tym dowie, to będzie bardzo źle! Do tego Rias wcale się o mnie nie martwi! Cóż, pewnie uważa, że górski trening to dla mnie nic wielkiego!

Tata Rias też się cały trząsł, ale mimo tego był zdeterminowany i pomachał do swojej córki!

– A więc ruszajmy, Sairaorgu, Issei-kun!

Światło z kręgu teleportacyjnego otoczyło nas...

Z jakiegoś nieznanego mi powodu, udałem się w góry, aby wziąć udział w treningu maskotek.

Część 2[edit]

Tego samego dnia, o tym samym czasie.

Przed moimi oczami pojawił się majestatyczny widok dzikiej przyrody. W zasięgu mojego wzroku miałem las oraz pasmo gór.

Cały teren był otoczony górami.

– … Hmm, wspaniałe góry. Te drzewa są pełne życia, a woda lśni – krzyknęła w podekscytowaniu postać przebrana za wielkie jabłko.

…Wewnątrz tego kostiumu, Sairaorg-san płonął z chęci do czynu.

Nagle chwycił mnie za ramię i wskazał góry.

– Hyoudou Isseiu! Zacznijmy trening od razu! Najpierw wdrapmy się na sam szczyt! – wrzasnął z podnieceniem.

– Cooooooooooooo?! Chcesz się najpierw wdrapać na szczyt?!

Byłem zszokowany aż do szpiku kości! Nie ma w tym nic dziwnego, że byłem zaskoczony po usłyszeniu czegoś takiego w chwilę po tym, jak tutaj przybyłem!

Nie przyniosłem żadnego ekwipunku! Wciąż mam na sobie mój szkolny mundurek! Chcesz żebym w takim stanie wspinał się na góry?! Sairaorg-san także miał na sobie swój strój maskotki!

– Są rzeczy, które można zobaczyć tylko z góry. No dalej, wspinajmy się!

…Cóż, skoro do tego doszło, to mogę się wspinać w mojej zbroi, a Sairaorg-san dostanie wtedy to, czego chce.

Jednak problemem było to, że góra którą wskazał, była wyższa od góry Fuji…

Mimo że Gomorin, nie, ojciec Rias, był zakłopotany, to zaczął rozstawiać namiot, który wyciągnął nie wiadomo skąd.

– Hmm, więc rozbiję tuja obóz dla nas.

Hej, ma nawet menażki i inny sprzęt obozowy! Skąd on to wszystko wziął?!

Ejże, ojcze Rias. Czy ty nie jesteś za bardzo do tego przygotowany?! Do tego najwyraźniej mu się to wszystko podoba!

– A więc chodźmy! – Sairaorg-san ruszył w stronę gór, ciągnąć mnie za sobą.

Tak oto zacząłem się wspinać po górach, z postacią przebraną za maskotkę w kształcie jabłka....

………Siedem, lub osiem godzin później, sam zszedłem z gór.

Wraz z Sairaorgiem-san wspięliśmy się na górę, która miała dobre 4000 metrów wysokości. Nie było na niej nic podobnego do drogi, a wspinaczka odbywała się czasami po stromych klifach.

Byłem zmęczony w połowie drogi, ale kontynuowałem wspinaczkę po tym, jak przywdziałem moją zbroję Łamacza Ładu… Nie jestem typem człowieka gór, a wspinaczka na taką górę, bez żadnego sprzętu alpinistycznego, mogłaby się skończyć dla mnie śmiercią, gdyby nie moja zbroja…

Dotarcie na sam szczyt zajęłoby kilka godzin, ale dzięki użyciu Łamacza Ładu, nie trwało to aż tak długo.

Jednak kiedy Sairaorg-san dotarł na szczyt…

– Zostanę tutaj i będę podziwiał widok.

Tak oto zaczął medytować, ubrany w swój kostium maskotki.....

Podziwiając widok ze szczytu nieznanej góry, postać w kształcie maskotki natychmiast zamilkła. Poza szokiem, poczułem że jest w tym coś duchowego.

Zostałem, aby też samemu przez chwilę pomedytować…

Postacią, która mnie powitała, była maskotka o postaci wielbłąda, który gotował jedzenie w rondlu.

– Ach, Ise-kun, jak tam trening? – tata Rias, który miał na sobie strój wielbłąda, pomachał do mnie ręką.

– Ach, zszedłem z góry sam. Sairaorg-san powiedział, że będzie kontynuował swój trening, wspinając się na wodospad. Oczywiście, nosząc swój kostium.

Racja. Powód dla którego zszedłem z góry sam był taki, że kiedy Sairaorg-san skończył podziwiać widoki, zobaczył wodospad który uznał za interesujący…

– Może powinienem wspiąć się na ten wodospad, który znalazłem – powiedział coś tak skandalicznego i ruszył w stronę wodospadu!

Czemu wspinasz się po tym wodospadzie, skoro nie jesteś karpiem[2]!? Do tego to tylko legenda! Nawet sam karp nie wspiął by się na ten wodospad, więc ty sam nie powinieneś tego robić! Wątpię, aby nawet tobie się to udało! Zapewne mamy teraz maskotkę o wyglądzie jabłka, która raz po raz spada z wodospadu!

Tata Rias pokiwał głową.

– Więc to tak? Jest więc na prawidłowym kursie.

Naprawdę?! Nie sądzę, aby trening maskotki miał coś wspólnego z podziwianiem widoków z góry oraz wspinaczką na wodospad?!

Przede wszystkim nie jestem pewien, czy w ogóle potrzebujemy tego obozu treningowego dla maskotek! Nie wystarczyłoby po prostu poprosić o radę menadżera, albo zatrudnić profesjonalnego aktora?!

Jednak nie mogę powiedzieć czegoś takiego ojcu Rias, ani Sairaorgowi-san… Ostatecznie postanowiłem pomóc mu w gotowaniu.

Nagle obok nas pojawił się magiczny krąg teleportacyjny.

Wyłoniła się z niego ślicznotka, która w połowie była rybą.

Syrena! Prawdziwa syrena!

Nie był to jednak tuńczyk na nogach, tak jak Estleena, ale prawdziwa syrena!

– Lordzie Gremory, złapałam trochę ryb w rzece.

Osobą która pojawiła się z koszykiem pełnym ryb, była znajomo wyglądająca syrena!

– Oho. Dziękuję ci bardzo, Lilitifa-chan.

Tata Rias odebrał od niej koszyk.

Racja, to Lilitifa-san! Lilitifa Vepar-san! Jest potomkinią wymarłego Rodu Vepar i prawdziwą syreną, która dodatkowo jest diablicą!

W swoim czasie żyła sobie spokojnie w morzu, w ludzkim świecie. Miała jednak kłopoty, gdyż prześladowali ją ludzie udający piratów, oczywiście dopóki my nie zrobiliśmy z tym porządku.

Dowiedziałem się potem, że zamieszkała na ziemiach Rodziny Gremory….

Jak się nad tym zastanowić, to ze szczytu góry widziałem wielkie jezioro. Może to w nim żyje Lilitifa-san?

Nagle zauważyła mnie.

– T-to ty… Dziękuję ci za to, jak mi wtedy pomogłeś – pozdrowiła mnie uprzejmie. Och, a więc mnie pamięta.

– Lilitifa-chan mieszka w w pobliskim jeziorze – wyjaśnił mi tata Rias.

Och, jest więc tak jak myślałem.

– Cieszę się, że widzę cię w zdrowiu – powiedziałem. Skoro tak się uśmiecha, to najwyraźniej dobrze się jej tutaj żyje. Cieszy mnie to.

A-ale..... Nawet jeśli w połowie jest rybą, to dalej jest śliczna… Jej ciało nie było ani zbyt grube, ani szczupłe, wręcz w idealnym rozmiarze, a moje oczy nie mogły się oderwać od jej ponętnych kształtów! Więc syreny też mają wspaniałe piersi! To jest najlepsze!

– Seikryuteiu-sama, czy Japonia jest dobrym miejscem? – zapytała mnie nagle, gdy gapiłem się na jej piersi.

– Słucham? Ach, tak, to dobre miejsce. Nie ma tam żadnych walk i kuchnia też jest wspaniała, ale z drugiej strony nie byłem w wielu innych krajach, więc moje słowa nie są chyba wiele warte…

Wiele razy odwiedzałem Zaświaty, ale jeśli się nad tym zastanowić, to nawet nie zwiedziłem zbyt dobrze Japonii.

Wszystkie miejsca w których byłem, to Tokio i Kioto, które odwiedziłem podczas wycieczki szkolnej i z licealnym budżetem. To chwilowo wszystko, co mogłem zrobić, ale w przyszłości chciałbym odwiedzić Hokkaido i Okinawę, wraz z Rias, Asią i resztą dziewczyn.

Tata Rias wyjaśnił całą sytuację Lilitifi-san, gdy oprawiał jednocześnie ryby. Ale Lordzie-sama, całkiem nieźle ci to idzie. Najwyraźniej ma w tym doświadczenie.

– Lilitifa-chan chciałby studiować w Japonii, więc pilnie się uczy.

Studiować w Japonii!? Najwyraźniej każdy związany z nami diabeł chce przyjechać do Japonii.

Lilitifa-san uśmiechnęła się szeroko i skinęła głową.

– Tak, zaczęłam interesować się Japonią po tym, jak zaczęłam żyć na tych terenach, dzięki dobroci Rias Gremory-san…… Naprawdę chciałabym zdać egzamin, aby otrzymać pozwolenie na studia w Japonii.

Ochho, myśli więc o tym, aby zdać egzamin.

– Lilitifa-chan, przepraszam że cię o to proszę, ale mogłabyś przynieść nam trochę przypraw? – zapytał tata Rias.

– Tak – odpowiedziała Lilitifa-san i teleportowała się.

…Tak więc zostaliśmy sami we dwóch, tylko ja i tata Rias.

Słychać było tylko bulgot kociołka zawieszonego nad ogniem.

– …………

– …………

Ani ja, ani tata Rias nic nie mówiliśmy. Nie, prawdę mówiąc to trudno teraz rozmawiać!

W-w końcu.... O-obecnie umawiam się z Rias! Lord-sama pewnie o tym wie, prawda? Nasz związek jest w końcu bardzo znany w Zaświatach!

Jak się nad ty zastanowić, to nie spotkałem się z nim, odkąd zacząłem chodzić z jego córką! Nie mogłem go nawet przywitać jak należy.

Niedobrze! Czyżby to była jedna z tych sytuacji?! Powinienem powiedzieć coś w rodzaju „Umawiam się z twoją córką”, albo „Proszę, oddaj mi swoją córkę!”, co jest najważniejszą chwilą w życiu mężczyzny?!

Cholera, nie mogę uwierzyć, że doszło do takiej sytuacji… Pojechaliśmy w góry, na trening maskotek, ale skończyło się na takiej sytuacji między mną i ojcem mojej dziewczyny. To za wiele!

Co powinienem zrobić?! I co powiedzieć?! Nieładnie tak siedzieć w ciszy! Jeśli będziemy tak milczeć, to będzie to najgorszy z możliwych scenariuszy! Dla osoby, która normalnie biega dookoła krzycząc „Oppai!”, milczenie w obliczu ojca własnej dziewczyny nie będzie dobrą rzeczą! Nie~nie~nie~! To naprawdę złe! Najgorsze z możliwych!

W mojej głowie panował chaos, z powodu najróżniejszych myśli, które miałem!

Nagle tata Rias postanowił przerwać milczenie:

– Moja córka, Rias, jest bardzo uparta. To wszystko przez to, że rozpieszczałem ją, odkąd była mała. Nawet Sirzech bardzo się o nią troszczył, mimo że jest od niej starszy o ponad sto lat… Przepraszam, że zostawiłem karcenie jej Venelanie.

– W-więc to tak – tylko tyle byłem w stanie z siebie wydusić!

Postanowiłem, że będę słuchał jego historii, nie wtrącając się za bardzo.

Zwykle taki nie jestem, ale… Bycie tutaj tylko we dwóch, to dla mnie za dużo!

Tata Rias podał mi kawałek ryby i kontynuował:

– Ha ha ha ha ha ha. Tworzenie takiego nastroju w tej sytuacji nie jest dobrą rzeczą, hę. Czy mógłbyś położyć tę rybę na ruszcie?

– Ach, tak.

– Wróciłem, wuju.

Obok nas pojawiła się postać w kostiumie wielkiego jabłka. Sairaorg-san wrócił cały przemoczony, ech!

Byłem jednak zszokowany, gdy zobaczyłem co trzymał!

Niósł bowiem wielkie stworzenie, podobne do jelenia!

– Kiedy schodziłem z góry, natknąłem się na tą zdobycz.

Po prostu go upolowałeś, gdy schodziłeś z góry?! I to w tym kostiumie?!

– Dobra robota, Sairaorgu. Zjemy go na kolację, wraz z rybami Lilitifi-chan.

Kiedy zobaczyłem jak tata Rias pozdrowił Sairaorga-san, jak gdyby nigdy nic, poczułem że trzeba być niezwykle dzielnym, aby zostać przywódcą Rodu Gremory...


Posiłek zjedliśmy we czwórkę, razem z Lilitifą-san, która przyniosła przyprawy.

Mimo że był to tylko obóz, to jedzenie wyglądało tak, jakby zrobiono je w najlepszej restauracji. Zarówno ryby jak i jeleń były przyrządzone w fantastyczny posiłek.

Ugryzłem kawałek.

……Nie potrafiłem znaleźć takiego słowa, aby opisać ten smak. Nie potrafiłem, ale był wspaniały! Ten unikalny smak mięsa i ryb był nie do zniszczenia. Sos wydobył najgłębszy smak mięsa, ale co najważniejsze, wyeliminował zapach!

Zawsze były takie smaczne?! Do tego przyrządził tak wspaniały posiłek w takiej głuszy!

– Twoje potrawy jak zwykle są przewspaniałe, wuju – nawet Sairaorg-san to powiedział.

– Diabły żyją bardzo długo. W swoim czasie spędziłem trochę czasu w ludzkim świecie, doskonaląc moje kulinarne doświadczenie – powiedział tata Rias, dorzucając drew do ognia.

Och więc ty także żyłeś w taki sposób! Mogę się nauczyć kilku rzeczy, idąc drogą kulinarnego świata! Myślę że to możliwe dzięki naszemu długiemu życiu.

– Jak myślisz, Sairaorg? Czy pełniąc rolę maskotki, zdałeś sobie sprawę z pewnych rzeczy? – zapytał tata Rias Sairaorga-san, poprawiając ogień w ognisku.

Sairaorg-san odłożył talerz, a wyraz jego twarzy stężał.

– …Brakuje mi doświadczenia i nie zrozumiałem jeszcze sensu bycia maskotką, wuju…! Naprawdę jestem sobą rozczarowany…!

…Na pewno nie nauczysz się tego, wspinając po wodospadzie, albo polując na jelenie!

Tata Rias uśmiechnął się.

– Ha ha ha, nie musisz myśleć o tego typu rzeczach, skro nawet ja większość rzeczy związanych z maskotką zostawiłem mojej żonie, Venelanie.

– Chodzi ci o ciocię. W rodzie Bael plotki na jej temat są dobrze znane. Słyszeliśmy, że nieźle zarabia dzięki swoim interesom – powiedział Sairaorg-san.

Hmm, więc mama Rias jest sławna w świecie biznesu.

– Mmm, jej powiązania są bardzo dobre. Ma talent w znajdowaniu ukrytych klejnotów, które nie zostały prawidłowo ocenione, według swojej prawdziwej wartości. Była w stanie stworzyć wspaniały interes, dzięki rzadkim uprawom, które znają jedynie ludzie mieszkający na wsi oraz rzemiosłu tubylców, które zyskało dużą popularność w mieście. Petycja od zwykłych ludzi zamieszkujących te ziemie, którzy chcą pomóc Venelanie, jest coraz większa – dodała tata Rias.

To niesamowita wiadomość. Nic dziwnego, że powierzono jej pracę związaną z maskotką.

– Mimo wszystko jest spokojniejsza, niż wcześniej – powiedział tata Rias, uśmiechając się gorzko.

– Kiedy byłem mały, słyszałem historie o bohaterstwie cioci – dodał Sairaorg-san.

– O-opowieści o bohaterstwie? W młodości była taka silna? – zapytałem.

Sairaorg-san skinął głową.

– Podobno była najsilniejszą kobietą w historii Rodu Bael.

– Była wtedy znana jako Brunatnowłosa Księżniczka Zniszczenia. Rias odziedziczyła po niej ten przydomek. Ale jest bardziej urocza, niż Venelana wtedy – dodał tata Rias, upijając łyk z kubka.

W-w-więc to tak… Brunatnowłosa Księżniczka Zniszczenia… Jej wygląd może i nie za bardzo się zmienił, ale nie potrafię sobie wyobrazić, jaką chłopczycą musiała wtedy być.

– Ach, temat rozmowy nieco się zagalopował. Rozmawialiśmy o talentach Venelany, prawda? Jest świetna w znajdywaniu mało znanych skarbów. Lilitifa-chan, czy gdzieś tutaj można znaleźć jakieś unikalne towary? – tata Rias postanowił nagle zmienić temat rozmowy i zadał pytanie Lilitifi-san.

Syrena przekrzywiła głowę.

– Hmm… Na końcu źródła rzeki jest wioska, w której tkają bardzo piękne i wzorzyste tkaniny – powiedziała Lilitifa-san, wskazując palcem kierunek.

Tkaniny, najwyraźniej tata Rias się tym zainteresował. Przekrzywił głowę.

– Oho, brzmi interesująco. Chodźmy więc jutro się temu przyjrzeć.

Nagle twarz Lilitify-san przybrała zatroskany wyraz.

– …Właściwie to w tych okolicach pojawili się bandyci… Oni atakują tę wioskę.

Bandyci napadają na wieś. Niedobrze.

– Bandyci grasują na wszystkich terytoriach – powiedział Sairaorg-san, wzdychając ciężko.

Twarz Lilitify-san przybrała zakłopotany wyraz.

– Myślę że mnie też sobie wzięli na cel… Wciąż mówią że syreny są rzadkie i wiele razy.....

– Napadli cię?! – zapytałem podniesionym głosem.

Ta ślicznotka ciągle staje się obiektem ataków tego typu ludzi!

Lilitifa-san pokręciła jednak głową, gdy mnie usłyszała.

– Nie, tylko się tego dowiedziałam. Ale dla bandytów jestem trochę…

Ach, więc tylko o tym usłyszała. Ale wciąż nie mogę im wybaczyć! Jak ci bandyci śmią, brać sobie za cel tę cenną syrenę?! Nie daruję im! Będę chronił tę piękność!

– Zastanawiam się, czy dostatecznie dobrze chronimy te góry. Hmm, jako Lord nie mogę pozwolić, aby grasowali tu jacyś bandyci. Chodźmy więc im dołożyć – powiedział tata Rias, przykładając dłoń do policzka.

Tata Rias zerwał się na nogi, a Sairaorg-san dołączył do niego.

– Och, tego się mogłem po tobie spodziewać, wuju. Lord, który osobiście idzie się rozprawić z bandytami, którzy gnębią jego poddanych… Jesteś wzorem dla wszystkich wysokoklasowych diabłów. Nie mogę cię przestać podziwiać. Mogę być nieroztropny, ale ja, Sairaorg, też pomogę.

– Cieszę się, ale co z tobą, Ise-kun? – zapytał mnie tata Rias.

– Oczywiście! Jeśli Lord i Sairaorg-san idą, to ja też nie mogę stać gdzieś z boku i nic nie robić!

Jak mógłbym odmówić! Jeśli obecna głowa rodu i Sairaorg-san idą, to przecież nie mogę sobie siedzieć i na nich czekać!

– Hmm, tego się spodziewałem po Seikryuuteiu. Chodźmy więc wszyscy pokonać tych bandytów.

Zostawiliśmy Lilitifę-san i ruszyliśmy w stronę gór, gdzie mieli przebywać bandyci.  

Część 3[edit]

Dwie postacie, jedna w kostiumie jabłka, a druga wielbłąda, wspinały się po stromej, górskiej drodze. Gdyby ktoś zobaczył tą scenę, uznałby pewnie, że za długo siedział na słońcu.

…Nawet ja jestem przebrany za Gomorina.

– D-dlaczego ja też muszę być tak ubrany…? – zapytałem tatę Rias, gdy wspinaliśmy się na górę.

– Twoja zbroja jest znana w całych Zaświatach, Ise-kun. Jeśli cię zobaczą, to natychmiast uciekną, więc dlatego powinieneś być przebrany. Dzięki temu, będą także mniej ostrożni. Ten kostium jest bardzo obszerny, dlatego możesz pod nim nosić swoją zbroję.

To zbyt ostrożne! Ten kostium przygotowałeś dla mnie zawczasu?!

– Nie zapomnij mówić „Gomo Gomo”, gdy nosisz ten kostium. Nigdy nie powinieneś zapominać o osobowości maskotki, skoro jesteśmy tutaj właśnie po to, aby trenować. Prawda, Sairaorgu?

– Tak, zgadza się. W końcu jesteśmy maskotkami!

Dlaczego jesteś taki podniecony?! Sairaorgu-san, czy nie jesteś za bardzo podekscytowany?! Cieszysz się z walki z tymi bandytami, prawda?!

Po trzydziestu minutach marszu, wpadliśmy na grupkę ludzi.

– Oioi, stójcie.

Była to grupka mężczyzn, którzy wyglądali jak stereotypowi bandyci.

– To nie jest jakiś park rozrywki, żeby włóczyły się tu dziwolągi wyglądające jak wielkie jabłko i wielbłądy – wrzasnęli, patrząc na nas irytującym wzrokiem.

Nie mogłem im nawet odpowiedzieć! Bandyci znów zaczęli się na nas drzeć:

– To kraina bandytów, kraj Rodu Bilba! Jeśli nie chcecie zginąć, oddajcie nam wszystko, co macie, albo gińcie!

– Hmm, jedyne co obecnie mam, to ten strój. Zabierzecie go więc? – powiedział Sairaorg-san.

Bandyci się wściekli, gdy to usłyszeli i stali się jeszcze bardziej hałaśliwi.

– Nie gadaj bzdur, jeśli nie chcesz zginąć, to ściągaj ten cholerny błazeński strój….

Nagle Bapple-kun zniknął z pola widzenia i w tym samym momencie bandyta, który nam groził, poleciał w tył!

– KUWAAAAAAAAAAAA! – wpadł na skały, wrzeszcząc przy tym głośno.

W rękach Sairaorga-san była skoncentrowana potężna aura.

Najwyraźniej przyłożył mocno temu bandycie. Sairaorg-san, nie, Bapple-kun, wrzasnął:

– Jeśli chcecie mój kostium, to przyjdźcie i go weźcie! Jest zbyt drogi, abym go wam po prostu oddał!

Nie ma mowy, aby istniał na tym świecie bandyta, który byłby w stanie powstrzymać tą postać wyglądającą jak jabłko, którego ciało było otoczone przez potężną aurę.


Szliśmy drogą niczym huragan, pokonując każdego bandytę, który był na tyle głupi, aby zastąpić nam drogę.

Po kilku minutach zobaczyliśmy wielki obóz, rozbity pośród gór, a w nim kilku bandytów.

– T-to oni, szefie! Wielbłądy i jabłko, o których ci mówiłem! – powiedział jeden z bandytów do kogoś większego, kto najprawdopodobniej wyglądał na najbardziej brutalną osobę wśród wszystkich.

Gość wyglądający na herszta bandytów, wysunął się naprzód i zmrużył oczy.

– …Myślałem tylko, że to jakieś kretyńskie żarty moich głupich podwładnych, ale najwyraźniej to prawdziwe jabłko i wielbłądy. Co tu się u diabła starego dzieje… Może po prostu tym przebierańcom pomyliło się miejsce, gdzie mieli się zaprezentować na imprezie!

Doprawdy, zastanawiam się, co tu się dzieje?! Jabłko i wielbłądy atakują gniazdo bandytów.

Sairaorg-san, Bapple-kun, zrobił krok naprzód.

– Ejże, ty jesteś szefem?

Herszt uśmiechnął się, gdy to usłyszał.

– A co jeśli powiem że tak?

– Podobno atakujecie pobliską wioskę? Nie możemy zostawić takich bandytów jak wy, bezkarnie. Jako Bapple-kun, maskotka Rodu Baela, ukarzę was! – powiedział Bapple-kun.

Bandyci wybuchnęli śmiechem, gdy to usłyszeli.

Herszt wziął do ręki olbrzymi topór i westchnął.

– Hej kretyni, słyszeliście? Ta maskotka-sama zamierza nas ukarać. Haaa, przychodzisz w góry, ubrany w kretyński kostium i krzyczysz równie durne rzeczy? Nie mam pojęcia dlaczego tutaj jesteście, ale najwyraźniej ufacie swojej sile. Ale wiecie, stara zasada pola bitwy mówi, że im mniejsza siła, tym krótsze życie! Bierzcie ich kretyni!

– Oooooooooooooooooooo.

Wszyscy bandyci ruszyli nas z krzykiem, gdy ich herszt wydał rozkaz do ataku!

Achhhh, ostatecznie po to tutaj przyszliśmy!

Sairaorg-san ruszył naprzód!

– Wiedziałem, że bez walki się nie obędzie. Ruszajmy, Hyoudou Isseiu! Nie, Gomorinie drugi!

Bapple and Gomorin.jpg

– Ach, tak! Ach, nie, Gomo~!”

Aktywowałem Łamacza Ładu wewnątrz kostiumu i podążyłem za Sairaorgiem-san. Najwyraźniej ten kostium został specjalnie zrobiony, więc mogę się w nim zmieścić z moją zbroją. Doprawdy, ludzie w Rodzinie Gremory uwielbiają trwonić pieniądze na tego typu rzeczy!

– Hyaa! Cios Bapple-kuna! Kopniak Bapple-kuna!

Nie ma mowy, aby jacykolwiek bandyci byli w stanie wytrzymać ataki Bapple-kuna.

– Kuuua!

– Aaaarg!

Jeden za drugim, bandyci lecieli na wszystkie strony, po otrzymaniu ciosów! Nawet w tym przebraniu, Sairaorg-san pokonywał przeciwników szybko i z niszczycielską mocą!

Prawdę mówić myślałem, że będzie w porządku zostawienie mu wszystkich bandytów, ale nie lubię stania z boku, więc…

– Gomo! Gomo! – krzycząc w ten sposób pokonałem kilku bandytów. Cóż, nie mogę darować komuś, kto chciał skrzywdzić Lilitifę-san!

Tata Rias stał w miejscu i patrzył na naszą walkę przerażonym wzrokiem.

– Hmm, z pewnością tego się można było spodziewać po Isseiu-kun i Sairaorgu-gomo. Nawet podczas walki mają dość miejsca, aby stać się maskotkami-gomo. Gdybym tylko miał kamerę, nagrałbym niesamowite sceny walki.

A ty jesteś niesamowity, że nie zapominasz dodawać „gomo” do każdego zdania!

– C-co jest nie tak z tymi dwoma? Są niesamowicie silniiiiiiiiiiiiiiiiiiiii!

Najwyraźniej zaczęli się wahać po tym, jak zobaczyli naszą moc.

– Hmm, to już dziesiątki, setki albo i tysiące lat, od kiedy brałem udział w prawdziwej bitwie. Ha ha ha ha, to bardzo zabawne. Ach, gomo gomo – powiedział nagle tata Rias, który unikał ciosów mieczy i toporów, dzierżonych przez bandytów.

Tak bardzo podobała mu się walka z bandytami, że zapomniał mówić „Gomo”! Ara, nie tylko mu to przynosi radość, ale jego ruchy też są zwinne! Poruszał się sprawnie i bez niepotrzebnej straty energii! Tego się można było spodziewać po wysokoklasowym diable i obecnej głowie rodziny Gremory!

Nagle, w środku tej zajadłej bitwy rozbrzmiał kobiecy głos:

– Możesz mi powiedzieć co tu się dzieje, mój drogi mężu?

Mama Rias, Venelana-san, przybyła!

Mroczna aura wylewała się z całego jej ciała, zupełnie jakby była personifikacją wściekłości!

Rias też z nią była! Kręciła głową z niesmakiem.

Gdy tylko Venelana-san się pojawiła, Gomorin znieruchomiał w miejscu, jakby go zmroziło.

– Witam, nazywam się Gomorin, gomo………………………… – powiedział sztywnym głosem, niczym jakiś robot.

Gdy mama Rias to usłyszała, zmarszczyła brwi i zaczęła od niej bić jeszcze większa złość.

– Czy to… coś, co powinien robić lord? Do tego wciągasz w to mojego bratanka… Drogi mężu, chcesz zostać skarconym teraz, czy później? – powiedziała mama Rias głosem zimnym niczym lód.

Wprawdzie nie jestem tym, który ma zostać skarcony, ale mnie też przeszły ciarki! Kiedy się odwróciłem, zobaczyłem że nawet Sairaorg-san zamarł z pięściami wzniesionymi do ciosu i nie wiedział co dalej robić!

Pierwszy Gomorin zdjął głowę i natychmiast uklęknął.

– Przepraszam cię, Venelano, ale to było konieczne.

Przepraszał! Pan tych ziem przepraszał swoją żonę! Do tego była tutaj mniej niż minutę! Żaden mężczyzna w Rodzinie Gremory nie potrafi stawić oporu swojej żonie!

– H-hej wy! Dlaczego przestaliście walczyć, po tym jak zaatakowaliście nasz obóz?! N-nie chcemy z wami walczyć, potwory! Hej, wy dwie suki, pośpieszcie się i zabierzcie sobie to jabłko i oba wielbłądy! – wrzasnął herszt bandytów, patrząc na całą tą scenę.

Gdy tylko nakrzyczał na mamę Rias.....

– Zamknij się.

Venelana-san skierowała na nich swój zimny wzrok. Jej dłonie wydzielały olbrzymią moc i pokryła czarną aurą bandytów oraz całe otoczenie!

– AAAAAAAAAAAAAAAAAAARG!!!!!!! – bandyci wrzasnęli i polecieli w dal! Herszt pofrunął naprawdę daleko!

Później opowiadano, że bandytów pokonali nie tylko niezidentyfikowani przebierańcy, ale także jedna diablica, której wystarczył pojedynczy atak.....  

Ostatecznie ja, Sairaorg-san i tata Rias, zostaliśmy odprowadzeni do zamku Gremorych przez Venelanę-san oraz jej córkę.

Po dotarciu na miejsce, Venelana-san krzyczała na nas przez co najmniej pół dnia.

– Ja będę osobą, która będzie zarządzała maskotkami, więc nie ma żadnego powodu, aby udawać się w góry, ani tym bardziej, aby kostium nosiła głowa rodu.

Tak oto Rias została producentką Gomorina i Bapple-kuna.

Wygląda także na to, że z naszego zwycięstwa nad bandytami, ma zamiar zrobić sukces maskotek i rozpromować to w wiadomościach.

Dzięki temu Bapple-kun i Gomorin będą znani w całych Zaświatach.

Cóż, nie potrafię nic na to poradzić, że czuję, jakby przypadła mi najgorsza część tej pracy…

– Ise.

Kiedy „wykład” Venelany-san się skończył, zostałem wezwany przez Rias… Rany, jestem tak zmęczony, że pragnę tylko zaznać od niej uleczenia.

Myśląc w ten sposób, ruszyłem w jej stronę.

– N-nie cierpię wielbłądów!

Rias odepchnęła mnie od siebie, cała zalana łzami! Zapomniałem, że ciągle mam na sobie kostium!

Wygląda na to, że najpierw będę jej musiał jej pomóc przełamać lęk przed wielbłądami…


Tak przy okazji, tkaniny o których mówiła nam Lilitifa-san zainteresowały Venelanę-san i stały się sławne dzięki Rodowi Gremory.

Lilitifa-san została natomiast modelką, pozującą w ubraniach uszytych z tych tkanin, dzięki czemu stała się sławna na ziemiach należących do Rodu Gremory.


Talenty Samorządu Uczniowskiego[edit]

Część 1[edit]

– Ach Hyoudou-senpai.

To był mój pierwszy kwiecień, jako trzecioklasisty. Podczas przerwy na drugie śniadanie, zostałem pozdrowiony przez trójkę nowych członków Samorządu Uczniowskiego.

Pierwsza jest sekretarz i trzecioklasistka, Kamo Tadami-chan.

Kamo-chan miała długie, kręcone włosy. Jest szczupła, wysoka i ma duże oczy. Pochodzi także z rodziny egzorcystów. Pracują niezależnie dookoła miasta Kuou, egzorcyzmując złe duchy i pomagając zwykłym ludziom.

Kamo-san uważa Mil-tana za swojego rywala i stoczyła z nim nawet zaciekły pojedynek… Czasami myślę nawet o walce tej dwójki.

Następny jest sekretarz chodzący do drugiej klasy, Nakiri Ouryuu. Nakiri pochodzi z Pięciu Wielkich Rodzin i jest spadkobiercą swojego rodu. Ma energiczną osobowość i to on mnie pozdrowił.

Ostatnią osobą była… uczennica ubrana w grube ciuchy. Głowę ukrywała pod kapturem, na nosie miała okulary przeciwsłoneczne, grube jak denka butelek, a szyję owiniętą szalikiem. Pod spódniczką nosiła spodnie od dresu i nawet miała rękawiczki na dłoniach. Żaden kawałek jej skóry nie był odsłonięty.

– Hmm ty pewnie jesteś Miraka Vordenburg-chan, drugoklasistka i skarbnik, prawda? – zapytałem szczelnie opatuloną uczennicę, uśmiechając się jednocześnie.

– Tak – odparła uroczym głosem.

Są pewne powody, dla których jest tak ubrana. Jej oczy widoczne spoza ciemnych szkieł okularów, miały czerwony kolor.

– Miraka zawsze się tak ubiera podczas dnia. Pewnie tego nie wiesz, Hyoudou-senpai, ale to jest jej standardowy ubiór… W końcu jest wampirzycą – powiedział Nakiri.

Zgadza się, jest tak jak powiedział Nakiri; ta szczelnie ubrana uczennica jest wampirzycą! Do tego wampirzycą czystej krwi i księżniczką z Rodu Vordenburg, należącego do Frakcji Carmilla. To doprawdy zaskakujące, że tutaj jest.

Skoro jest wampirzycą czystej krwi, to nie może się swobodnie poruszać w trakcie dnia, tak jak Gasper, więc podlega wielu ograniczeniom. Innymi słowy jest słaba przeciwko promieniom słonecznym. Nie jest taka jak niskoklasowe wampiry, które rozsypują się w świetle dnia w proch, ale… Najwyraźniej jej moce zostały mocno ograniczone.

Powód dla którego księżniczka jest w Japonii… Zwłaszcza w Akademii Kuou… Powiedziała że to dla dobra jej kraju.

Obecnie, wraz z Nakirim, wykonuje misje dla Ajuki Belzebuba-sama, bierze udział w „Grze”, a także prowadzi badania nad tajemniczym Longinusem.

Tak więc oto trzy nowe twarze z Samorządu Uczniowskiego.

– Hyoudou-kun, wiesz gdzie jest Xenovia-kaichou? – zapytała mnie Kamo-chan.

Xenovia jadła ze mną drugie śniadanie. Właściwie Asia, Xenovia, Irina, Kiba, Kiryuu i ja jesteśmy teraz w jednej klasie, a naszą wychowawczynią jest Rossweiess-san!

Tak więc wraz z Matsudą i Motohamą, którzy zawsze są ze mną w jednej klasie, cała nasza ósemka jadła drugie śniadanie razem.

Tak przy okazji, Xenovia została zabrana przez członkinię Parostwa Sitri, Piona Nimurę Ruruko-chan. Nimura-chan jest w samorządzie od ostatniego roku.

Z tego co słyszałem, między klubami sportowymi wybuchła kłótnia o korzystanie z sali gimnastycznej, więc Xenovia i Nimura-chan poszły to sprawdzić.

Kiedy Kamo-chan to usłyszała, złapała się za głowę i westchnęła.

– … Więc Nimura-chan znów powiedziała coś Xenovi-chan. Po „tamtym incydencie” dzieje się to w kółko. Mój Boże… nawet współpraca jest trudna… – oznajmiła.

Xenovia i Nimura-chan mają tendencję do rozwiązywania problemów uczniów siłą. W końcu obie są osobami, które najpierw działają, a dopiero potem myślą, gdyż sposób ich myślenia jest bardzo podobny.

Nagle Kamo-chan uśmiechnęła się nagle i spojrzała na Nakiriego oraz Mirakę-chan.

– Chodźmy ich poszukać, Kochin, Miraka. Kaichou jest naprawdę okropna, że nic nam nie powiedziała!

Nakiri powiedział „Tak”, uśmiechając się gorzko, a Miraka-chan przytaknęła głową i powiedziała „Chodźmy”.

…Nowy Samorząd uczniowski jest taki energiczny.

Kiedy zobaczyłem jak odchodzą, przypomniałem sobie „tamten incydent”, o którym wspomniała Kamo-chan…


Wydarzyło się to podczas trzeciego semestru drugiego roku, wkrótce po wyborach do samorządu.

– Witaj, Ise-kun.

Po szkole, wewnątrz pokoju klubowego, Rias, Akeno-san, Sona-zenkaichou i Sinra-zenfukukaichou spędzały razem czas i relaksowały się.

Absolwenci trzeciej klasy mają teraz dużo swobody i nie muszą chodzić do szkoły, jeśli nie chcą. Rias i Akeno-san przychodziły tylko wtedy, gdy miały na to ochotę.

– Przepraszam Ise, ale spędzimy tutaj trochę czasu – powiedziała Rias, pijąc swoją herbatę.

Jej głos miał trochę przepraszający ton. Smuci mnie to, że uważa się za obcą, skoro ukończyła już szkołę! To miejsce zostało zbudowane przez Rias, więc może tu przychodzić, kiedy tylko będzie chciała. Powtarzałem jej to kilka razy w domu, ale Rias wciąż nie zmieniła swojego zdania na temat zostawienia większości roboty członkom klubu. Powiedziała, że bez przekazania odpowiedzialności nowemu pokoleniu, nie będziemy mogli być w pełni uważani za licealny klub…

Sona-zenkaichou uśmiechnęła się i przytaknęła.

– My także nie jesteśmy już w Samorządzie Uczniowskim.

To także prawda, te dwie odeszły już z samorządu, więc pokazywanie się w jego pokoju musi być dla nich bardziej kłopotliwe, niż przychodzenie do naszego pokoju klubowego. Klub to w końcu klub, ale Samorząd Uczniowski jest funkcjonującą organizacją.

– Ja je tutaj zaprosiłam. To miejsce jest dostatecznie duże, więc nie ma problemu, aby ktoś tutaj przychodził. Ach dostałyśmy też pozwolenie od Asi – powiedziała Rias.

– Tak. Ponieważ to miejsce zostało założone przez Rias-onee-sama, to powiedziałam jej, że może do nas przychodzić kiedy tylko będzie chciała – powiedziała Asia, która siedziała za biurkiem przewodniczącej klubu.

Asia też najwyraźniej jeszcze nie przywykła do swojego tytułu Buchou i wyraźnie się wahała. Cóż, od teraz będziemy jej pomagać! To dopiero początek!

– Dziękuję ci Asiu, ale skończyłyśmy już szkołę. Możemy tu przebywać, ale nie chcemy wam przeszkadzać w zajęciach klubowych. To teraz twoje miejsce – podziękowała Rias Asi.

– Ufufu, zgadza się. Wprawdzie zrobiłam herbatę z nawyku, ale… Zastanawiam się, czy powinnam to robić bez pozwolenia – dodała Akeno-san, która najwyraźniej miała takie samo zdanie co Rias.

Obie zdają sobie zdanie z tego, że odeszły z klubu, ale… Było to trochę samotne.

– Najwyraźniej będziemy pod waszą opieką aż do ceremonii zakończenia szkoły. Przepraszam za to – powiedziała Sona-zenkaichou, pochylając głowę.

Widok Sony-zenkaichou, która relaksowała się przy herbacie, był taki odświeżający.

Kiedy myślałem o naszych onee-sama, ktoś wpadł do pokoju, niczym kula z armaty!

– POMÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓŻ MIIIIIIIIIIII! HYOOOOOOOOOUDOU!

To nie był nikt inny, niż Saji! Złapał mnie za ramię, jak tylko wpadł do środka!

– S-Saji, co się stało? – zapytałem.

– Kuuuuuu! Kaichou jest......! Kaichou jesssssssssssst............! – powiedział Saji.

– Chodzi ci o tą Kaichou? –zapytałem, patrząc na naszą była przewodniczącą samorządu.

Saji spojrzał w kierunku, w którym patrzyłem. Dopiero wtedy zauważył Sonę-zenkaichou.

– Jesteś zbyt hałaśliwy, Saji – powiedziała do niego zimnym tonem.

Kiedy Saji to usłyszał, wziął się w garść. Ale sądząc po jego minie, dalej był zaskoczony.

– ……… K-Kaichou! Nie, Zenkaichou! N-nie wiedziałem że tutaj będziesz!

– Po prostu piję herbatę z przyjaciółkami – powiedziała Sona-zenkaichou.

– W każdym razie dlaczego tak tutaj wpadłeś? Mówiłeś coś o Kaichou, albo coś takiego – zapytałem Sajiego.

Kiedy Saji usłyszał moje słowa, przypomniał sobie dlaczego tutaj przyszedł.

– Ach! Racja! Pomóż mi, Hyoudou! Nie rozumiem Xenovi-chan, w ogóleeeeeeeeeee! – wrzasnął.

Ja i Asia-buchou spojrzeliśmy na siebie i wysłuchaliśmy, co miał do powiedzenia.

Cóż, osobą którą nazywa obecnie „Kaichou”, jest Xenovia. W w ostatnich wyborach do samorządu, ta dziewczyna walczyła z Hanakai Momo-chan on fotel przewodniczącej i wygrała. Saji był obecnie jej zastępcą.

Przypuszczam że to Xenovia jest powodem, dla którego Saji tak rozpacza. Cóż to nic dziwnego, zważywszy na jej charakter…

Tak więc najwyraźniej zaczęło się od tego, że podczas zebrania samorządu Xenovia powiedziała coś skandalicznego:

– Dzisiejszą pracą Samorządu Uczniowskiego, będzie działanie w terenie.

Kiedy Xenovia-kaichou to powiedziała, twarz Sajiego-fukukaichou przybrała zakłopotany wyraz.

– Hę? Jest jakaś praca, którą trzeba zrobić na zewnątrz?

Saji sprawdził grafik, ale nic tam nie było o działaniu w terenie.

– Tak. Wygląda na to, że uczniowie z naszej szkoły wdali się w konflikt z jakąś inną szkołą. Otrzymaliśmy zgłoszenie, aby się tym zająć. Tak więc zaatakujemy ich – oznajmiła wtedy Xenovia-kaichou.

Kiedy Saji to usłyszał, stracił swoją chłodną postawę.

– Kłopoty z inną szkołą?! Atak?! Z-zaczekaj no, Xenovia-chan… Kaichou! Nie lepiej powiedzieć o tym nauczycielom?

– Mmm, już im powiedziałam. Kiedy zapytałam Azazela-sensei o radę, kazał im iść i skręcić kilka karków – oznajmiła Xenovia-kaichou.

– Poradziłaś się złej osoby!… Zaraz… Tak w ogóle to o jaką szkołę chodzi? – zapytał Saji.

Zachowanie takiej chłodnej postawy pasowało do niego. Automatycznie pomyślałem o najgorszym scenariuszu, gdy usłyszałem o współpracy pomiędzy Xenovią i Azazelem-sensei.

– Hmm, to Liceum imienia Niszczycielowskiego.

Gdy Saji to usłyszał, jego oczy prawie wystrzeliły z orbit.

– TO TA SŁYNNA SZKOŁA DLA DELIKWENTÓW Z OKOLICY, KTÓRĄ WSZYSCY ZNAJĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄA! – wrzasnął.

Zgadza się. Tak jak powiedział Saji, do tego liceum chodziły największe męty z całej okolicy. Niepisana zasada mówiła, że powinno się unikać z nimi nawet kontaktu wzrokowego.

– Tak! Zaatakujemy to liceum!

Najwyraźniej obecna Kaichou uważa, że atak na tę szkołę jest dobrą rzeczą…

Saji otarł łzy ze swojej twarzy i przemówił załamanym głosem:

– …Ostatecznie nasza obecna Kaichou zabrała członków samorządu i poszła do tamtej szkoły... Niektórzy, tak jak ja, byli temu przeciwni, ale nowi członkowie byli po jej stronie…

…O Boże. Wszyscy nowi członkowie mają mięśnie zamiast mózgu! Goniec Kusaka-chan, Skoczek Meguri-chan i Pion Nimura-chan dalej są w samorządzie, prawda? To oznacza, że ze starego Samorządu Uczniowskiego pozostała czwórka ludzi. Doszło też trzech nowych, nie licząc Xenovii.

Jak się nad tym zastanowić, wśród nowych członków jest członkini rodziny egzorcystów, Kamo Tadami-chan. Miałem okazję ją poznać i chociaż nie jest diabłem, to jest nieco bezczelna. Hmm, najwyraźniej dobrze się dogaduje z Xenovią.

– …Nie powiem, że w samorządzie są teraz ludzie o podobnych upodobaniach, ale nie będzie przesadą powiedzieć, że większość wybranych ma mięśnie zamiast mózgów. Zwłaszcza pierwszoklasiści mają tendencję, aby rozmawiać za pomocą pięści, a nie ust – dodała Koneko-chan.

Ojojoj! Nawet pierwszoklasiści?!

– Nimura-chan też taka jest? – zapytałem dla pewności.

Nimura-chan, która jest w samorządzie od roku, lubi działać po najmniejszej linii oporu, ale skoro jest podwładną Sony-kaichou, to myślałem że będzie bardziej surowa…

Hanakai-chan, która nie wygrała wyborów, a także Wieża Yura-chan, która nawet nie startowała w wyborach, odeszły z samorządu i są teraz zwykłymi uczennicami.

Saji złapał się za głowę.

– Tak, Nimura zaczęła się dobrze dogadywać z Xenovią…

O Boże… Nie wiedziałem co na to powiedzieć.

– Ruruko była taka od początku. Zawsze uważałam, że świetnie będzie się dogadywała z Xenovią-chan – powiedziała Sona-zenkaichou, sącząc herbatę.

Och nie! Mamy teraz w jednym miejscu energiczną Xenovię i idącą na łatwiznę Nimurę-chan! N-nie tylko to, ale jeśli dodamy do tej mieszanki egzorcystkę, która ma mięśnie zamiast mózgu, to wtedy źle się to wszystko skończy!

– … Uuuuu. Nowy Samorząd Uczniowski został wybrany niedawno, ale różnice w porównaniu do czasów, gdy szefowała Sona-kaichou, już są widoczne…….! Praca z dokumentami i ciałem pedagogicznym jest lepsza niż się spodziewałem, ale reszta… – powiedział Saji rwąc włosy z głowy.

Wtedy zaczął nam opowiadać, jakie są różnice pomiędzy Soną-zenkaichou i Xenovią-kaichou:

Kłótnia pomiędzy klubami sportowymi o używanie sali gimnastycznej.

  • Sona-Zenkaichou.

Sona: Uzgodnijcie to między sobą, ludzie.

Klub Koszykówki: Właśnie dlatego cię wezwaliśmy, ponieważ nie mogliśmy się dogadać! Za tydzień mamy ważny mecz!

Klub Siatkarski: Hmpf! My także mamy niedługo ważny mecz! I też musimy się przygotować!

Sona: Rozumiem. Zapytam więc o radę nauczyciela opiekującego się salą. Na pewno znajdziemy jakieś rozwiązanie. Pamiętajcie też, że nie jesteście jedynymi klubami sportowymi, które potrzebują dostępu do sali, rozumiecie?

Klub Koszykówki: Tak…

Klub Siatkarski: Zrobimy jak każesz, Kaichou.

Saji: Tego się spodziewałem po mojej Kaichou! Rozwiązała problem przez negocjacje!

  • Xenovia-kaichou.

Xenovia: Dobrze, rozstrzygnijcie to za pomocą swoich pięści.

Klub Koszykówki: Wezwaliśmy cię ponieważ… Coooooo?! Walka na pięści?!

Klub Siatkarski: A co z negocjacjami i proszeniem o pomoc nauczyciela?!

Xenovia: Są rzeczy, które można sobie udowodnić tylko przez walkę. Zwłaszcza że jesteście z klubów sportowych, które używają swojego ciała. Będę sędzią! Przygotujcie się!

Klub Koszykówki: Nie mów takich bzdur!

Klub Siatkarski: Niech ktoś powstrzyma Kaichou!

Saji: Kaichou, natychmiast przestań! Nie próbuj tego rozwiązać za pomocą walki na pięści!

Problem z Festiwalem Kulturowym.

PrinceXBeast (1).jpg
  • Sona-zenkaichou.

Sona: Nie mogę pozwolić, aby Klub Mangi sprzedawał coś takiego.

Klub Mangi: T-to… pogwałcenie wolności słowa! Wyrażam po prostu moje myśli i obrazuję wyobraźnię…!

Sona: Ale to zbyt zboczone… Żeby dwaj mężczyźni robili takie rzeczy…

Klub Mangi: Miłość zawsze jest miłością, niezależnie od płci zakochanych!

Sona: Nie zaprzeczam temu, ale nie mogę pozwolić na sprzedaż takich rzeczy w szkole. Jeśli to wydostanie się na zewnątrz, to nasza reputacja ucierpi. Nie będę wam zabraniała swobody wypowiedzi, ale jako twórca powinnaś być świadoma tego, że twoja praca będzie oglądana przez innych. Rozumiesz to, prawda?

Klub Mangi: Tak…

Saji: Tego się spodziewałem po mojej Kaichou! Rozwiązała problem przez negocjacje!  

  • Xenovia-kaichou.

Xenovia: Więc gdzie jest następny tom waszej mangi?

Klub Mangi: T-to… T-to… Pogwałcenie wolności… C-cooooooo?! N-następny tom?!

Xenovia: Tymi postaciami są Ise i Kiba, prawda? Jako ich towarzyszka, jestem ciekawa co się będzie dalej działo.

Klub Mangi: M-mówisz że miłość zawsze jest miłością, niezależnie od płci zakochanych!?

Xenovia: Cóż, można tak powiedzieć. Do tego Kiba z tej mangi bardzo przypomina samego siebie. Sposób w jaki mówi do Iseia i patrzy na niego też jest idealnie odwzorowany. Ale dlaczego w taki sposób przytula Iseia? Powinno być na odwrót.

Klub Mangi: Xenovia-kaichou też lubi pairing IsexKiba-kun?! A-ale...! Kiba-kun jest… Biernym typem????

Saji: Przestań Kaichou! W ogóle nie mam pojęcia, o czym mówicie! Spróbujcie przekonać mnie!

Raport dla nauczycieli.

  • Sona-zenkaichou.

Sona: Profesorze, oto raport o który prosiłeś.

Nauczyciel: Ooch, Shitori! Jak zwykle szybko kończysz swoją pracę! … Hmm, świetnie! Tak jak się tego spodziewałem!

Sona: To za wiele, po prostu za wiele.

Saji: Hehe. Skończyła raport dzień po tym, jak została o niego poproszona. Tego się spodziewałem po mojej Kaichou!

  • Xenovia-kaichou

Xenovia: Azazelu-sensei. Przyniosłam raport, o który prosiłeś.

Azazel: Ooch, Xenovia! Zobaczmy… Mundurki będące symbolem siły dla Samorządu Uczniowskiego, hę! Dla mnie wygląda to świetnie!

Xenovia: Słyszałam od Kiryuu, że japoński mundurek przewodniczącej Samorządu Uczniowskiego jest wyjątkową rzeczą. Zastanawiam się, czy mogłabym go zmienić?

Saji: Kaichou nie potrzebuje takich rzeczyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy!

………

Wszyscy, włącznie ze mną, nie mogli wydusić z siebie słowa, gdy usłyszeli wyznanie Sajiego. Ach ta Xenovia, naprawdę polega tylko na atakach fizycznych…

Gdy była Kaichou tego wysłuchała, nie była ani zdenerwowana, ani zaskoczona. W końcu powiedziała tylko „Cóż, może tak powinno być, skoro szefostwo się zmieniło”. Rias i Akeno-san tylko się uśmiechały, gdy wysłuchiwały tej historii.

Oj, onee-sama zachowują się jak staruszki na emeryturze!

Kiedy nie wiedzieliśmy jak zareagować na wypowiedź Sajiego, członkinie samorządu, Meguri-chan i Kusaka-chan, wpadły do pokoju klubowego.

– Gen, znalazłyśmy go.

Za Meguri-chan stał potulny uczeń.

– Wygląda na to, że ten gość rozmawiał z Xenovią-kaichou o kłopotach ze szkołą delikwentów.

Kiedy Meguri-chan nalegała, aby chłopak zrobił krok naprzód, powiedziały nam, że to on jest powodem, dla którego Xenovia postanowiła zaatakować szkołę.

Z wahaniem otworzył usta:

– ….C-cóż, prawda jest taka…

Saji zaczął przesłuchiwać ucznia.

– Haaa. Aby prosić Xenovię-san o coś takiego… Jak w ogóle wplątałeś się z nimi w takie kłopoty?

Kiedy Saji do tego doszedł, uczeń zaczął płakać.

– ……Chlip

Nagle przylgnął do Sajiego.

– …Proszę, nie wiń Xenovi-kaichou! – powiedział, po czym zaczął się ze wszystkiego tłumaczyć. –…Mój młodszy brat chodzi do podstawówki. W prezencie od rodziców dostał rower wyścigowy, który ukradł mu jego prześladowca z klasy. Poszliśmy go więc odzyskać, ale wtedy okazało się, że starszy brat tego dzieciaka jest szefem szkolnego gangu z tej szkoły dla delikwentów… Tak więc wróciliśmy z niczym.

Powiedział że zebrał całą odwagę i tam poszedł, ale został pobity.

– …N-nie mogłem tego nikomu powiedzieć, ale… mój młodszy brat był taki smutny…

Nie był w stanie z nikim o tym porozmawiać i siedział zasmucony na szkolnej ławce. Wtedy zagadała go Xenovia:

– Nie wyglądasz dobrze, coś się stało?

Chciał się komuś zwierzyć, więc powiedział jej o wszystkim. Gdy Xenovia to usłyszała, wstała i oznajmiła:

– …Zrozumiałam, pozostaw to mnie.

A potem gdzieś poszła.

W ogóle nie zrozumiał co się stało…

– Tak? – zapytał ją wtedy.

– Odzyskam go dla ciebie.

– A-ale…

– Jesteś uczniem tej szkoły, a ja przewodniczącą jej samorządu. Więc to normalne, że chcę ci pomóc!

Opowiedział nam właśnie taką historię.

– …Właśnie się dowiedziałem, że Xenovia-kaichou poszła do tamtej szkoły… Cieszę się, ale jest w niebezpieczeństwie! Uczniów tej szkoły boją się nawet ich właśni nauczyciele! N-nie wiem co robić…! Będzie dobrze, jeśli też pójdę?! A może powinienem zadzwonić na policję…?! – powiedział uczeń zakłopotanym głosem, ale…

Więc wydarzyło się coś takiego. Nie ma mowy, aby Xenovia, która mat duże poczucie sprawiedliwości, zignorowała taką sytuację. Do tego jest jest teraz Kaichou, więc będzie działała!

Kiedy Saji to usłyszał, pociągnął nosem.

– …Skoro wydarzyło się coś takiego, to dlaczego nie powiedziała mi o tym wcześniej – powiedział, po czym ruszył w stronę wyjścia, wołając Meguri-chan i Kusakę-chan. – Meguri, Kusaka. Wygląda na to, że nasza Kaichou ma kłopoty… Idziecie ze mną?

Kiedy Meguri-chan i Kusaka-chan to usłyszały, spojrzały na siebie i uśmiechnęły się kwaśno.

– Cóż, nie ma takiej możliwości, aby członkowie samorządu nie pomogli swojej Kaichou, prawda?

– Przez cały czas sobie pomagaliśmy… Chociaż ta nowa Kaichou sprawia tylko kłopoty.

Wygląda na to, że ta trójka myśli tak samo.

– A więc idziemy! – mówiąc to, opuścili razem pokój.

Skoro Saji też ma duże poczucie sprawiedliwości, to prawdopodobnie nie mógł znieść takiej historii.

Tak więc co powinni zrobić członkowie Klubu Okultystycznego. Też chciałem iść, gdyż martwiłem się o naszą towarzyszkę, Xenovię i przyjaciela, Sajiego.

– Rias, ja też pójdę… Chcę zobaczyć wielki sukces nowego Samorządu Uczniowskiego – oznajmiłem.

Irina podniosła rękę do góry.

– Ja też! Jestem w końcu najlepszą przyjaciółką Xenovi-kaichou!

– Jako zastępca przewodniczącej Klubu Okultystycznego, także pomogę Xenovi-kaichou!

Nasz wiceprzewodniczący, Kiba, który przyglądał się wszystkiemu z kąta pokoju, także wstał na nogi, uśmiechając się trochę kwaśno.

– Ach, a więc czy wszyscy członkowie klubu powinni iść i zrobić z tym porządek?

– TAAAAAAAAAAAK!!!! – zgodziliśmy się wszyscy, podnosząc ręce do góry.

Świetnie, chodźmy więc zobaczyć sukces nowego Samorządu Uczniowskiego!

Kiedy wychodziliśmy z pokoju, usłyszałem rozmowę absolwentek:

– … Fufu. Nasze parostwa są pełne energicznych młodych ludzi.

– To chyba nie tak źle? Dzięki temu wiemy, że możemy im zaufać.

Rias i Sona-zenkaichou mówiły takie rzeczy, uśmiechając się przy tym.

Achhh, właśnie się dowiedziałem, że od początku wierzyły w to, że odwalimy dobrą robotę.

Część 2[edit]

Miejscem do którego przybyliśmy, był… brzeg rzeki. Najwyraźniej Xenovia została tutaj wezwana. Ukryliśmy się z Sajim, Meguri-chan oraz Kusaką-chan i potajemnie obserwowaliśmy cały teren.

Była tam Xenovia, członkowie nowego Samorządu Uczniowskiego oraz uczniowie ze szkoły dla delikwentów, których było ponad pięćdziesięciu.

Xenovia zrobiła krok naprzód.

– Jesteście z Liceum imienia Niszczycielowskiego, prawda? – zapytała.

W środku grupy delikwentów stał gość oparty na wyścigowym rowerze, który miał pełno kolczyków na twarzy. Na jego poirytowanej twarzy pojawił się uśmiech.

– He he he. Dlaczego Kaichou Akademii Kuou chciała się ze mną spotkać?

Delikwenci zaczęli pokrzykiwać, aby go wesprzeć:

– Czego chcą ci idioci

– Wlejmy im!

Potem zaczęli używać takich słów, że nawet ja nic nie rozumiałem, chociaż mówili po japońsku.

Xenovia jednak w ogóle nie była przerażona i wskazała tylko rower.

– Dlaczego go po prostu nie oddasz.

Przywódca delikwentów oparł stopy na pedałach i wrzasnął na całe gardło:

– Ten rower? Nie, do kurwy! Mam zamiar jeździć na tej suczce i podrywać wszystkie możliwe gyaru[3]! Ostatnio te dziwki lecą na facetów na wyścigowych rowerach!

– Gyaru! To dla gyaru!

Czego by szef tego delikwentów nie wykrzyczał, jego przydupasy zaraz mu wtórowały… Suczki, dziwki, doprawdy, z jakiej epoki pochodzili ci idioci?

– Ruruko, czy naprawdę tak jest? – zapytała Xenovia Nimurę-chan, która stała obok niej.

– Hmm. Nigdy o tym nie słyszałam. Szefowo, nie musisz słuchać bzdur tej hołoty – powiedziała Nimura-chan posłusznym tonem! Do tego nazwała ją szefową!

– Naprawdę? W każdym razie nie rozumiem tego dobrze, ale musisz oddać ten rower – oznajmiła Xenovia pewnym siebie głosem.

Szef delikwentów przyjrzał się ciału Xenovi zboczonym wzrokiem.

– Wiesz, jesteś nawet niezła. Jeśli pozwolisz mi dosiąść siebie, zamiast roweru, to wtedy mógłbym przemyśleć twoją propozycję.

– HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA HA!!!!!!!!!!!!!!!

Cała banda wybuchnęła głośnym śmiechem, ale Xenovia tylko westchnęła, gdy to zobaczyła.

– Doprawdy, ci idioci zawsze mówią to samo.

– Szefowo! Zróbmy z nimi porządek! Najwyraźniej skopanie im tyłków będzie najlepszą opcją! – powiedziała Nimura-chan, która aż paliła się do bitki!

Wiesz że teraz wyglądasz na znacznie energiczniejszą, niż w czasach, gdy byłaś podwładną Sony-zenkaichou?!

Nagle zauważyłem, że członkowie samorządu, którzy jeszcze chwilę temu byli z nami, gdzieś zniknęli. Po chwili spostrzegłem, że zmierzali w stronę Xenovi i jej gangu.

– Przyszliśmy ci z pomocą, Xenovia-kaichou – Saji wkroczył na scenę!

– Ach więc jesteś. Co tak długo? – zapytała Xenovia, która wyglądała na naprawdę szczęśliwą.

– Cóż, musiałem coś załatwić, jako twój zastępca – odparł Saji drapiąc się po policzku.

Samorząd Uczniowski zebrał się dookoła Xenovi. Wszyscy aż palili się do walki! Opanowana Sona-kaichou umarła, niech żyje nam Xenovia-kaichou o gorącej głowie!

– Dobrze! Wygląda na to że wszyscy już są! Pokażmy im, w jaki sposób „negocjujemy”! – oznajmiła Xenovia swojej grupie, po czym wskazała tłum! – Ruruko, atakujemyyyyyyyyyyyyyyy!

Kiedy Nimura-chan to usłyszała uderzyła zaciśniętą pięścią w otwartą dłoń…

– Zrozumiałam. Uwielbiam tego typu rzeczy! – oznajmiła i ruszyła naprzód!

Jednym, szybkim kopniakiem, powaliła dwóch, czy trzech przeciwników naraz! Nawet bez sztucznego Boskiego Daru, jej kopniaki były mocne! Zwykli delikwenci nie mają z nią szans!

– Ouryuu! Poślij ich w powietrze!

Gdy sekretarz-pierwszoklasista, Nakiri Ouryuu, usłyszał jej rozkaz, ruszył naprzód i posłał kilku przeciwników wysoko w górę.

– Kiedy pomyślę, że tak będzie przez następny rok… Cieszę się z tego, ale jednocześnie boję.

Najwyraźniej podoba mu się przebywanie z Xenovią.

Następnie, drugoklasistka Kamo-chan rzuciła talizmanem w delikwentów. Ci, którzy zostali nim trafieni, natychmiast padli na ziemię.

– Egzorcyzm!

Najwyraźniej podoba się jej to. Miraka Vordenburg-chan, która stała obok Kamo-chan, także nokautowała przeciwników radosnymi ciosami i kopniakami.

– Hyyya, hyaaa. Trudno się poruszać podczas dnia. Jak ja zazdroszczę dziennym wampirom…

Mimo tego uroczego głosu, dysponuje naprawdę niszczycielską siłą!

– Haaaaa. Tylko jak my to wszystko potem wyjaśnimy! – narzekał Saji, podczas gdy nokautował atakujących go delikwentów.

– Nie martw się! Azazel-sensei jakoś to załatwi! Nie robimy przecież nic złego! – oznajmiła Xenovia z pewnością siebie.

O czym ty w ogóle mówisz?! Cóż, Azazel-sensei pewnie uzna, że będzie to najprostsze rozwiązanie, zwłaszcza że ludzie ze szkoły delikwentów nauczą się, żeby nie zadzierali z uczniami z naszej szkoły. Tak, Azazel-sensei zrobi coś, aby wyglądało, jakby to nigdy nie miało miejsca!

Członkowie Samorządu Uczniowskiego bez trudu nokautowali jednego wroga za drugim, ale… My, członkowie Klubu Okultystycznego, nie mamy już tutaj nic do roboty.

– Więc co powinniśmy zrobić? Najwyraźniej nie potrzebują pomocy – zapytałem na wszelki wypadek.

Jednak Irina wyraźnie paliła się do czynu! Nie, ona już biegła w stronę bójki!

– Jestem Shido Irina, najlepsza przyjaciółka Kaichou Xenovi! Przybywam z odsieczą! – brązowowłosa dziewczyna z dwoma warkoczami pędziła w stronę walki, wymachując drewnianym mieczem i wrzeszcząc jakiś tekst rodem z mangi shonen!

Xenovia ucieszyła się, gdy zobaczyła Irinę.

– Ooo! Moja zaufana przyjaciółka! Dziękuję za pomoc!

Kiedy myślałem, że gorzej już nie będzie...........!

– J-ja też wam pomogę! Jeśli zostaniecie ranne, to wtedy was uleczę!

Nie będzie walczyła z delikwentami bezpośrednio, ale najwyraźniej chciała pokazać Xenovi, że też tutaj jest! Xenovia ucieszyła się z jej widoku.

Podrapałem się po głowie… Achhh, najwyraźniej nie mamy innego wyboru.....

– …Skoro Asia-buchou dołączyła do walki, to teraz także nasz problem, prawda? – zapytałem, patrząc na pozostałych.

Zastępca przewodniczącej, Kiba, pokiwał głową i uśmiechnął się gorzko.

– Najwyraźniej nie mamy innego wyjścia, prawda?

– Tak, ruszajmy.

– M-musimy pomóc naszej przewodniczącej, jako mężczyźni z Klubu Okultystycznego~!

Koneko-chan i Gasper pokiwali głowami.

Tak więc nie ma innej opcji!

Ostatecznie dołączyliśmy do Samorządu Uczniowskiego!

– Ruszajmy! Jesteśmy towarzyszami przewodniczącej Xenovi, z Akademii Kuou.......

Tak oto napisano nowy rozdział w historii Samorządu Uczniowskiego, pod tytułem „Xenovia-Kaichou wypowiedziała wojnę szkole delikwentów”.

Wkrótce po tym incydencie, uczeń który zwrócił rower swojemu młodszemu bratu, był bardzo wdzięczny obecnemu Samorządowi Uczniowskiemu. Oczywiście Azazel-sensei załatwił, aby nie było o tym wszystkim zbyt głośno.

Jednak w Liceum imienia Niszczycielowskiego…

– Nigdy nie zadzierajcie z uczniami Akademii Kuou. Ich Samorząd Uczniowski i Klub Okultystyczny, to banda potworów.

…Zaczęły krążyć takie plotki, przez co uciekali gdzie pieprz rośnie, jak tylko zobaczyli kogoś z naszej szkoły.

Nie tylko zresztą tam, bo we wszystkich innych szkołach średnich zaczęto mówić „Uczniowie Akademii Kuou są ludźmi, z którymi lepiej nie zadzierać”.

Kiedy Sona-zenkaichou to usłyszała, wybuchnęła śmiechem.

– To dobrze że nowy Samorząd Uczniowski jest taki energiczny. To powiew świeżego powietrza, w porównaniu do czasów, gdy sama byłam przewodniczącą.

Najwyraźniej była przewodnicząca stała się odważniejsza po tym, jak skończyła szkołę…

Kiedy Rias to zobaczyła, uśmiechnęła się szeroko i coś mi zdradziła:

– Sona zawsze była taka odważna. Jednak kiedy należała do Samorządu Uczniowskiego, podchodziła do wszystkiego z rezerwą.

…Jak się nad tym zastanowić, to poczułem to już wtedy, gdy odwiedziła nas w naszym domu.

– POMOOOOOOOOOOOOCY!

Nagle Saji znów wpadł do pokoju klubowego! Gdy tylko mnie zobaczył, złapał mnie za rękę!

– H-H-Hyoudou! Nasza Kaichou znów wywołała kłopoty! A Nimura jej pomaga! Do tego Meguri i Kuaska poszły z niąąąąąąąąąąąąąąąą!

Płakał, że łzy ciurkały mu jak woda z odkręconego kranu… Jedyne co mogłem zrobić, to uśmiechnąć się i powiedzieć „Więc to tak”, gdy go wysłuchiwałem… Cóż, myślę że najpierw muszę go nauczyć, jak okiełznać Xenovię.

Wygląda na to, że od teraz związek pomiędzy Samorządem Uczniowskim i Klubem Okultystycznym będzie trwał bardzo długo…


Odnośniki tłumacza[edit]

  1. Orichalcum to metal, o którym mowa w kilku pismach starożytnych, przede wszystkim w opowieści Platona o Atlantydzie w dialogu Kritiasz. Według tej opowieści orichalcum było metalem drugim pod względem wartości po złocie i wydobywanym w różnych częściach Atlantydy. Mithril jest to niezwykle cenny metal z „Władcy Pierścieni”, który był twardszy, niż cokolwiek innego.
  2. Nawiązanie do legendy, zgodnie z którą był sobie karp, który chciał płynąć w górę rzeki, przeskakując wodospad. Starał się bardzo mocno, ale nie mógł sobie poradzić. W końcu bogowie zlitowali się nad karpiem i zamienili go w smoka, który nie tylko wspiął się na wodospad, ale również poleciał do nieba.
  3. Zniekształcone ang. girl – „dziewczyna”

</noinclude>


Światowe pragnienie stali[edit]

Część 1[edit]

Czwarty stycznia.

Nasza czwórka, włączając w to mnie, moich rodziców oraz Asię, jedzie obecnie samochodem na wieś. Powodem tego jest to, że…

Na wsi, leżącej daleko od wielkiego miasta, nasz samochód zatrzymał się przed małym. Gdy wysiedliśmy z auta, zostaliśmy pozdrowieni przez uśmiechniętą staruszkę.

– Szczęśliwego Nowego Roku, Ise. Jak minęła podróż?

– Babcia! Szczęśliwego Nowego Roku! Dawno się nie widzieliśmy!

Dzisiejsza historia ma dotyczyć ciepłej i skromnej rodziny Hyoudou… W każdym razie taki był plan, ale….

Po licznych odwiedzinach diabłów, aniołów zwykłych i upadłych, oraz wielu innych gościach, pierwsze cztery dni spędziliśmy w strasznym chaosie i postanowiliśmy, że resztę ferii zimowych spędzimy według własnego uznania.

– Na jakiś czas zamierzam wrócić do domu – powiedziała Rias.

Najwyraźniej chce spotkać się ze swoimi rodzicami, zanim trzeci semestr się zacznie. Kiedy to usłyszałem, zapytałem, czy my też powinniśmy z nią jechać jako jej parostwo i pozdrowić jej rodziców, ale…

– Będzie dobrze, jeśli pojedzie ze mną tylko Yuuto, więc nie musicie się wszyscy fatygować – odparła Rias.

W tej sytuacji nasz Skoczek, Kiba, jedzie z nią na wszelki wypadek, jako jej ochroniarz.

– Ale nigdy nie wiadomo co może się stać – powiedziałem zmartwionym tonem.

– Twoi rodzice zamierzają odwiedzić babcię, prawda? Słyszałam że też jeździsz z nimi co roku, czyż nie? Dlaczego więc w tym roku też nie pojedziesz? – odpowiedziała Rias i uśmiechnęła się do mnie.

To prawda, co roku, czwartego stycznia, zawsze odwiedzaliśmy rodzinę mojego taty… Na wsi, gdzie mieszkała moja babcia. Rias wiedziała o tym i nie zamierzała mi w przeszkadzać.

Wszyscy inni mieszkańcy Rezydencji Hyoudou też…

– Ja mam zamiar odwiedzić grób mojej mamy razem z ojcem… – powiedziała Akeno-san.

– …Ja zamierzam pojechać pociągiem w góry razem z moją starszą siostrą.

– …Nie chcę tego, ale… Najwyraźniej zostanę tam zawleczona, miau. Cóż, najwyraźniej miejscem naszej wycieczki są naturalne gorące źródła. Mam zamiar się nimi cieszyć i relaksować ♪

– J-ja też jadę z Koneko-chan.

– Ja też zamierzam jechać z Kuroką-san.

Koneko, jej siostra oraz Gasper i Le Fay powiedzieli coś takiego.

– Ja zamierzam jechać do Anglii i spotkać się z moimi rodzicami! Wrócę zanim trzeci semestr się zacznie!

Irina też zamierza wrócić do domu.

– Zamierzam pomóc Siostrze Griseldzie, więc też muszę wyjechać… Wybory do samorządu też się zbliżają, ale sprawy Kościoła również mnie martwią… – powiedziała Xenovia wzdychając, ale najwyraźniej nie miała nic przeciwko temu, aby pomóc Kościołowi.

– Także myślę o tym, aby się trochę powłóczyć – Rossweiess-san zamierza najwyraźniej spędzić wolne dni na swój własny sposób. Skoro mamy Nowy Rok, to pewnie chce wydać trochę więcej pieniędzy niż zwykle.

– Ja też zamierzam wrócić do domu – Ravel najwyraźniej ma takie same plany jak Rias.

Pozostały tylko Asia i Ophis.

Ponieważ Asia nie miała żadnych planów, zastanawiała się, czy powinna dołączyć do Rias, pomóc Xenovi, albo pojechać na trening z Koneko-chaan, ale…

Rias jednak pogłaskała Asię po policzku i przemówiła delikatnym głosem:

– Asiu, jedź z Iseiem i jego rodzicami. Też chciałabym pojechać, ale będę musiała poczekać na inną okazję. Skoro mieszkasz z Iseiem najdłużej, powinnaś jechać z nim jako pierwsza.

– Tak, pojadę!

Tak oto Asia postanowiła do nas dołączyć.

– …Ja nie mam nic do roboty.

Ophis, której nie wolno było chodzić, gdzie by tylko chciała, postanowiła zostać w domu… Ale skoro Xenovia postanowiła jechać do Siostry Griseldy, to najwyraźniej zostanie w domu sama. Rasseei też zostaje, więc przez tych kilka dni nie będzie się czuła samotnie.

Tak oto członkowie Klubu Okultystycznego postanowili spędzić ferie zimowe oddzielnie.

Ja i Asia pojechaliśmy do rodzinnej wsi mojego taty.

– Będę pod twoją opieką.....

Kiedy weszliśmy do domu, poczułem nostalgiczny zapach i atmosferę. To stary drewniany dom, ale został wysprzątany od góry do dołu. Kiedy poczułem tę nostalgię, wreszcie wiedziałem, że przyjechałem do domu mojej babci.

Gdy weszliśmy do salonu, pozdrowiliśmy zdjęcie naszego dziadka na ołtarzyku.

Dziadek na fotografii uśmiechał się promiennie… Umarł jakiś czas temu, ale zawsze pozdrawiał nas swoim uśmiechem, gdy tylko przyjeżdżaliśmy.

Dziadku, mam teraz dziewczynę oraz dużo przyjaciółek… Zostałem diabłem, ale jakoś przetrwałem ten rok bez problemów. Proszę miej na nas oko przez następny rok.

Mój ojciec się odprężył, po tym jak pozdrowiliśmy już dziadka.

– Fuuuu. Zawsze czuję się taki zrelaksowany, gdy tutaj przyjeżdżam.

Nie minęło kilka minut, od kiedy tu przyjechaliśmy, ale już wyglądał na całkowicie zrelaksowanego. Cóż, ma to sens, skoro urodził się tutaj i wychował.

– Pomogę ci z tym, mamo – moja mama poszła pomóc babci w kuchni.

Asia, która przyjechała tu po raz pierwszy…

– …………

Siedziała w rogu pokoju i wyglądała na zdenerwowaną. Zupełnie jakby nie wiedziała co ma robić. Cóż, to zrozumiałe, jako że jest tutaj pierwszy raz. Skoro to nasz rodzinny dom, to może się czuć nieco zdenerwowana.

– Asiu, chcesz pomóc mojej mamie i babci?

– Ach, tak!

Najlepiej uspokoi swoje nerwy, gdy zacznie pomagać w pracach domowych.

Wkrótce potem wszyscy się odprężyli i zaczęli pić herbatę. Tata przedstawił wtedy Asię Babci.

– Mamo, to jest Asia. Mieszka razem z nami.

– Ara, słyszałam o tobie, ale… Nigdy bym nie pomyślała, że będziesz taka urocza. Mówisz po japońsku?

– Ach, tak! Jestem Asia Argento! J-jestem pod opieką rodziny Hyoudou!

Po chwili wahania, Asia zaczęła się kłaniać bez powodu. Babcia uśmiechnęła się do niej delikatnie.

– Możesz tutaj zostać, jakby to był twój własny dom.

– Tak!

Babcia spojrzała na mnie i uśmiechnęła się szeroko.

– Może w tym tempie doczekam się prawnucząt. Ise, jeśli to możliwe, to pośpiesz się.

…Ku! B-bbbbbbbabcia i jej żarty. Dlaczego mówi coś takiego tak nagle?!

– B-babciu! Bez takich żartów, proszę!

Ja i Asia zaczerwieniliśmy się! Nawet mama i tata zaczęli sobie żartować i mówić „Nie możemy się doczekać”!

Aaaaaach, w naszej krwi musi coś być….! Wygląda na to że w naszych rodzinnych genach jest coś takiego… Może to właśnie po nich odziedziczyłem moje zboczenie!

Tak oto nasze ferie na wsi się zaczęły.

Popołudnie tego samego dnia…

– Asiu, naprawdę przepraszam. Moja babcia jest tego typu osobą…

– Ach, w porządku.

Rozmawiając w ten sposób, ja i Asia opuściliśmy dom babci i po dziesięciu minutach dotarliśmy do centrum miasta. Cóż, to chyba za dużo powiedziane, gdyż nie jest zbyt zatłoczone i nie ma tu zbyt wiele sklepów. Zresztą nawet one są od siebie oddalone o kilkaset metrów.

Po tym jak już wszystko załatwiliśmy w domu mojej babci, postanowiłem pokazać Asi okolicę i poszliśmy na spacer.

Kiedy wychodziliśmy, babcia…

– Ise, Asiu, oto wasze noworoczne pieniądze[1].

I wręczyła nam pieniądze.

…Babcia jest taka doba, skoro daje noworoczne pieniądze każdemu dziecku, które ją odwiedza.

Może to i lepiej, że nie przyjechał tutaj cały Klub Okultystyczny. Babcia by zbankrutowała, gdyby dała noworoczne pieniądze każdemu z jego członków!

W każdym razie ta okolica w ogóle się nie zmieniła. To spokojne i nostalgiczne uczucie ani trochę nie uległo zmianie, od kiedy byłem dzieckiem.

– Często tu przyjeżdżałeś, Ise-san?

Asia rozglądała się dookoła z zakłopotaniem.

– Tak. Kiedy mama i tata mieli coś do załatwienia i musieli wyjechać, zawsze prosili babcię, aby mnie przypilnowała. Bawiłem się wtedy z moimi dziadkami.

Przyjeżdżałem tu także podczas święta zmarłych. Ostatnio nie mogłem tu przyjechać, ponieważ byłem zajęty w Zaświatach. Nawet gdy stałem się starszy, przyjeżdżałem tu co roku, aby świętować Nowy Rok i święto zmarłych, więc to zupełnie jak mój drugi dom.

Ach jak się nad tym zastanowić, to babcia powiedziała coś w rodzaju „Ostatnio nie jest tu zbyt bezpiecznie, więc bądźcie ostrożni.”. Powiedziała też, że ostatnio, nocami miało miejsce wiele napaści na ludzi. Napadnięci mieli ślady ugryzień na szyjach… Doprawdy, czy w tym kraju nie ma już miejsca dla normalnych ludzi?

Hmm, co w takim razie powinniśmy zrobić… Jeśli coś złego włóczy się na wsi, w której mieszka moja babcia, to najlepiej będzie to coś pokonać.

Ale jeśli przeciwnik jest z innej frakcji, to możemy mieć kłopoty, jeśli niepotrzebnie go zaatakujemy, ale nie mogę zostawić złego gościa, który zakłóca spokój wsi mojej babci. Jednak przez to Rias i Azazel-sensei mogą mieć kłopoty… Może powinienem się najpierw z nimi skontaktować? Ale kontaktowanie się z ludźmi, którzy być może cieszą się swoimi feriami, jest trochę… Rany, coś takiego robi mi bałagan w głowie.

Spacerowałem sobie z Asią, myśląc jednocześnie w ten sposób. Po tym jak minęliśmy fryzjera, pralnię i spożywczak, dotarliśmy do naszego celu.

Rozglądając się po okolicy, szukałem specjalnego sklepu.

– Gdzieś tutaj powinien być sklep ze słodyczami i zabawkami…

Zawsze kiedy tu przyjeżdżałem, przychodziłem do tego sklepu z moim dziadkiem i prosiłem go, aby kupił i model jakiegoś Gundama… Ach, skoro już tutaj jestem, to może mógłbym kupić trochę słodyczy i jakiś model.

Zatrzymaliśmy się przed starym sklepem.

– Ach, to właśnie to. To tutaj, Asiu.

Kiedy otworzyłem drzwi, zadzwonił dzwonek. Rany, to takie nostalgiczne. Wszędzie były słodycze, a stare zabawki zwisały z sufitu, lub były w pudełkach.

– Achhh, to przywraca wspomnienia.

Gdy wszedłem do środka sklepu, ukłoniłem się staruszkowi stojącemu za ladą. Cóż, pewnie mnie nie pamięta, ale tak na wszelki wypadek wolałem go pozdrowić.

Po chwili dumania w dziale ze słodyczami, zabrałem Asię do działu z Gunpla[2]. Model który widziałem, gdy byłem dzieckiem, dalej tu był.

– Prywatny sklep w takiej wsi ma nawet takie stare i cenne Gunplasy…. – powiedziałem, ale natychmiast zamilkłem, gdy zauważyłem, że w sklepie jest jeszcze ktoś oprócz nas.

– P-popatrz na to, Alivian! T-to GunplaYata Robo, którego już nie produkują! Do tego to Yata Robo 3, którego wyprodukowano niewielką ilość!

… Ku! Tą osobą była blondwłosa, drobiazgowa piękność. Gdy tylko zobaczyłem tę osobę, która nie wydawała się pasować do tej wsi…… Przetarłem z niedowierzaniem oczy, ale…

– Kuu! Jest tu też model Robo Fighter Varum, wroga Metaliumsa, którego produkcję też przerwano!… Tego modelu nie mogliśmy dostać nawet na wielkim zjeździe fanów kilka lat temu, a tutaj leży sobie po prostu na wierzchu…!

Ślicznotka była tak podekscytowana, że całe jej ciało się trzęsło, gdy trzymała w dłoniach pudełko z modelem. To Seekvaria Agares-san!

Ojojojojoj. Co Seekvaria-san robi w tak zwykłym sklepie?! Ja i Asia byliśmy tak zaskoczeni, że nie mogliśmy się odezwać! Nigdy byśmy nie pomyśleli, że spotkamy ją w takim miejscu!

– Pomyślałam, że eksperci przeszukali też takie zwykłe sklepiki, ale niespodziewanie są tutaj ukryte takie skarby – powiedziała Seekvaria-san, poprawiając okulary dłońmi, które się trzęsły.

– Dobrze więc, że tutaj przyszliśmy, Seekvaria-sama.

Obok niej stał mężczyzna w stroju lokaja… To Królowa Seekvary-san, Alivian-san!

– Tak, przyszłam to tego sklepu bez większych nadziei, ale… To wspaniałe znalezisko.

Seekvaria-san tuliła pudełko do piersi z wyrazem ekstazy na twarzy. Nagle obok niej pojawiła się zakapturzona postać.

– … Z-zaczekaj chwilę, Seekvaria-sama. Sprawy się skomplikowały od kiedy tu weszłaś! To… To nie jest główny cel, dla którego tutaj jesteśmy, prawda…?

Sądząc po jej głosie, jest kobietą… Przez kaptur nie mogłem zobaczyć jej twarzy, ale ten głos brzmiał znajomo…

– Obecnie nie ma powodu aby się śpieszyć, skoro skończyliśmy nasze dzienne śledztwo. Teraz musimy zaczekać do zmierzchu – odparła Seekvaria-san zimnym głosem.

Powiedziała coś takiego, ale… Nie wiem. Fakt że trzyma pudełko Gunpla oznacza, że nie mają za dużo perswazji, czy czegoś… Sądzę że dalej kocha te swoje roboty.

Jak się nad tym zastanowić, to spotkaliśmy się w Nowy Rok. Spytała mnie wtedy o nowe anime z mechami… Myślę że uważa mnie za kolegę…

Alivian-san pozdrowił mnie i Asię, gdy przyglądaliśmy się im z dystansu osłupiałym wzrokiem.

– Jejku, nigdy bym nie pomyślał, że spotkamy się w takim miejscu.

– W-witaj – odparłem nieco spóźniony.

Seekvaria-san też nas spostrzegła i uśmiechnęła się.

– Ara, to Hyoudou Issei. Widzieliśmy się kilka dni temu; nigdy bym nie pomyślała, że spotkamy się w takim miejscu – Seekvaria-san zamilkła i zrobiła taką minę, jakby wiedziała, co się dzieje.

– Ach, racja… Też jesteś osobą, która bardzo kocha Gundamy… Znalazłeś to miejsce dzięki swojemu zmysłowi, prawda?

Seekvaria-san uśmiechnęła się szeroko… Woach, znów się pomyliła! Czy mylnie uznała mnie za towarzysza, który włóczy się po wiejskich sklepach w poszukiwaniach rzadkich Gunplasów?!

Kiedy drapałem się po głowie, aby wymyślić jak się się wyplątać z całej tej mylnie zrozumianej sytuacji, zakapturzona osoba spojrzała na mnie.

– Ty jesteś….

Więc ta osoba mnie zna….? Kim ona może być? Kiedy się nad tym zastanawiałem, uniosła lekko kaptur tak, że mogłem zobaczyć jej twarz.

– ……!

Tak mnie zszokowało, gdy zobaczyłem tą twarz pod kapturem, że nie mogłem się odezwać. To była dziewczyna o czerwonych oczach, kręconych blond włosach i twarzy lalki… Wampirzyca Elmenhilde!

…W ogóle się tego nie spodziewałem, w najmniejszym stopniu! Już sama obecność Seekvary-san, w tak odległej wsi, jest zaskakująca, ale żeby towarzyszyła jej Elmenhilde…! To pierwszy raz kiedy ją widzę, od czasu gdy opuściliśmy kraj wampirów… Do tego nawet nie pożegnaliśmy się jak należy…

Pomimo zaskoczenia, opowiedziałem Seekvarze-san o mojej sytuacji, że przyjechałem tutaj, aby odwiedzić rodzinę ojca. Gdy mnie wysłuchała, zrozumiała wreszcie, dlaczego tu jestem.

– Och więc stąd pochodzi twój ojciec.

– Więc Seekvaria-san… Co ty tutaj robisz? – zapytałem.

Kiedy Seekvaira-san usłyszała moje pytanie, wymieniła spojrzenia z Alivianem-san i skinęła głową.

– …Myślę że tobie mogę o tym powiedzieć. Chodźmy gdzieś na bok… Ach, ale najpierw muszę to kupić – powiedziała Seekvaira-san, podchodząc do kasy z rzadkimi Gunplasami.

…Więc naprawdę to kupi.

– Nie jesteś stąd, panienko, prawda? Przeprowadziłaś się tutaj? – zapytał właściciel sklepu, stojący przy kasie.

– Nie, przyjechałam tu na ferie – odparła Seekvaira-san.

Właściciel pokiwał wtedy głową i kontynuował:

– Hmm, więc przyjechałaś na ferie. To trochę dziwne, ponieważ niedawno w okolicy zamieszkała inna dziewczyna, która też tu czasami zachodzi i kupuje każdy model Gunpla, którego tylko może dostać – powiedział właściciel wkładając pudełko do torby.

HSDxD dx3 i8.JPG

Seekvaira-san zastanowiła się jednak nad słowami właściciela.

Usiadłem na ławce przed sklepem i wysłuchałem opowieści Seekvary-san, zajadając jednocześnie słodycze, które kupiłem.

Opowiadała mi… O wygnanej diablicy!

W okolicy przebywa wampirza wygnana diablica. Tę informację przekazano niedawno Rodowi Agares! Najwyraźniej ta osoba jest niesamowicie niebezpieczna i uciekła wkrótce potem, gdy wstąpiła do parostwa wysokoklasowego diabła. Ponieważ miała niebezpieczne skłonności, nawet przywódca jej parostwa miał wobec niej podejrzenia… Ostatecznie pokazała swoją prawdziwą naturę i zbuntowała się.

Kiedy to usłyszałem, zerwałem się z miejsca!

– … W-więc gdzieś w tej wsi grasuje niebezpieczny wampir… Wygnańcy tutaj?!

…To pewnie o tym mówiła babcia! Ślady ugryzień na szyjach ludzi powstały dlatego, że jakiś wampir pił ich krew! O Boże! Dlaczego ze wszystkich możliwych miejsc, wampir wybrał wieś mojej babci!

– Po Nowym Roku przypadkowo podróżowaliśmy po ludzkim świecie. Wtedy dowiedziałam się o wszystkim i przyjechałam tutaj, a następnie spotkałam się z agentką wysłaną przez Frakcję Carmilli… Elmenhilde – powiedziała Seekvaira-san, zajadając kupione w sklepie słodycze.

– Ta wampirzyca od bardzo dawna jest heretyczką z naszej frakcji. Teraz wreszcie się ujawniła – powiedziała Elmenhilde, która siedziała na skraju ławki.

Więc ten wampir jest z Frakcji Carmilla......

– Myślę że wszystko zaczęło się od tego ataku Qlippothu na frakcje Carmilli i Tepes. Wielu wysokoklasowych wampirów zostało wtedy pokonanych. Nie ma więc w tym nic dziwnego że buntownicy, którzy byli ścigani, szukali okazji aby wzmocnić swoją moc – powiedziała Seekvaira-san.

Więc ukrywali się z diabłami, po tym jak ścigano ich po katastrofie Carmilli i znów rozpoczęli swoją działalność…!

Alivian-san westchnął.

– … Wampiry stały się potężne, od kiedy mogą powiększać swoje parostwa. Wystarczy tylko, że podczas pełni Księżyca ugryzą w szyję kogoś, kto wpadł im w oko. Można powiedzieć, że to znacznie prostsze niż w przypadku rytuału reinkarnacyjnego diabłów – powiedział, ale gdy zobaczył jak Elmenhilde zrzedła mina, ukłonił się. – …Ach, błagam o wybaczenie. Przekroczyłem moje granice.

–…Nie, to wszystko prawda. Dla diabłów niskiej klasy ten rytuał jest prostą metodą na zwiększenie mocy. Nawet jeśli to obrzydliwe działania… Ale nigdy byśmy nie pomyśleli, że zdecydują się zostać diabłami… Już rozumiem, dlaczego nie mogliśmy ich dopaść – powiedziała Elmenhilde niewzruszonym tonem. Czyżby dalej była nieco snobistyczna?

– Rias… Powinienem skontaktować się z moją panią? – zapytałem Seekvarię-san.

– Nie ma powodu aby wzywać Rias i pozostałych. Cieszą się swoimi feriami, więc pozwólmy im na to. Sami sobie poradzimy.

To brzmi tak, jakby Seekvaira-san, Alivian-san i Elmenhilde zamierzali załatwić całą sprawę we trójkę… Ale nie mogę im na to pozwolić!

– Ja też pomogę! Jeśli zostawię taką niebezpieczną osobę we wsi mojej babci, nie będę mógł wrócić do Kuou ze spokojnym umysłem! – oznajmiłem podekscytowanym tonem.

Tak, to mój drugi dom, a także miejsce, w którym mieszkał mój zmarły dziadek. Nie mogę pozwolić, aby jakiś wygnany wampir zakłócał spokój tego miejsca!

– J-ja też pomogę! – Asia też dołączyła!

Kiedy to powiedzieliśmy, Seekvaira-san uśmiechnęła się lekko.

– Ufufu, to doprawdy napawa mnie pewnością. Zamierzaliśmy poradzić sobie z tą sprawę we trójkę, ale będzie wspaniale, jeśli dołączy do nas ktoś, z waszą wiedzą… Powinniśmy udać się na sekretną misję DxD?

Seekvaira zacisnęła mocno swoje trzęsące się dłonie! Powiedziałem entuzjastycznie „Tak!” i uścisnąłem jej dłoń! Nagle Seekvaira-san położyła dłoń na brodzie i zaczęła coś mówić sama do siebie:

– …Ale trochę mnie niepokoi to, że kupili Gunplasy w tym sklepie. Zastanawiam się dlaczego… Mam przeczucie że to coś, co pojawi się przy dźwiękach dzwonów i błyskach światła.

Seekvaria-san powiedziała coś takiego, ale... Nie odważyłem się otworzyć ust. Zupełnie tak, jakby znów mówiła o „Gundamie”…

Kiedy spojrzałem na Elmenhilde …

– …………

Ona nic nie powiedziała. Wydawało mi się, że kiedy powiedzieliśmy że pomożemy, odpowiedziała coś w rodzaju „To problem Frakcji Carmilla.”… Ale nie pokazywała żadnej buńczucznej postawy. Cóż, skoro prosili o pomoc Ród Agares, to najwyraźniej nieco się zmienili.

Seekvaria-san wstała nagle na nogi.

– Tak więc postanowione, że rozpoczniemy naszą misję w nocy, gdy wampiry są aktywne… Chciałabym cię jeszcze o coś zapytać, Hyoudou Isseiu-san – zapytała mnie z poważnym wyrazem twarzy.

– Tak!

– …Czy w tej wsi jest więcej sklepów z zabawkami?

…Najwyraźniej dziedziczka Rodu Arcyksięcia zamierza cieszyć się swoimi feriami w pełni.

Część 2[edit]

Po powrocie do domu mojej babci, ja i Asia przygotowywaliśmy się do naszego nocnego wypadu tak, aby nikt tego nie zauważył.

Dokładnie też wypytałem mojego tatę o okolicę.

– Hej tato, czy..... Gdzieś tu jest miejsce, które może być nawiedzone?

Jeśli wampiry zamierzają się ukrywać, to pomyślałem że skorzystają z domu albo budynku, który został porzucony. Nie będą też aktywni w środku dnia, no chyba że są dziennymi wampirami, tak jak Gasper. Jednak z tego co usłyszeliśmy, to nie są. Elmenhilde nosiła w końcu kaptur, aby ukryć swoją skórę przed promieniami słonecznymi.

W takim razie muszą mieć jakąś kryjówkę. Najpewniej jest to jakieś bezludne i ciemne miejsce.

Tata podrapał się po policzku.

– Pamiętasz jak ja i twój dziadek zabraliśmy cię do pewnego miejsca, gdy miałeś osiem lat? Tego lasu pełnego chrząszczy. W jego głębi była rezydencja zbudowana w europejskim stylu. Proponowałem żebyśmy urządzili sobie w niej test odwagi, ale zacząłeś płakać i krzyczeć, że chcesz wracać do domu – powiedział.

Ach~ teraz sobie przypomniałem… W tym lesie była rezydencja.

Według taty, była to letnia rezydencja, którą zbudował jakiś szlachcic w epoce Meiji lub Taisho[3]. Nie wiadomo jednak czy ród szlachcica wymarł, czy też może sprzedał komuś tęą rezydencję, dość że od dawna nikt tam nie mieszkał już w czasach, gdy mój tata się urodził…

Gdy tylko się tego dowiedziałem, natychmiast skontaktowałem się z Seekvairą-san. Wkrótce potem jak wysłałem jej wiadomość, odpowiedziała mi w taki sposób „Całkiem możliwe że właśnie tam się ukrywają”. Tak więc postanowiliśmy, że nasza piątka sprawdzi dzisiaj tę rezydencję.

Kiedy upewniliśmy się, że wszyscy poszli spać, ja i Asia wymknęliśmy się po cichu z domu.

Wzięliśmy ze sobą mojego chowańca, Ryuuteimaru, który zabrał nas do miejsca, w którym spotkaliśmy się z grupą Seekvairy-san. Ten malec ostatnio nieźle urósł i teraz może zabrać na pokład sporą grupę ludzi.

Dołączyliśmy do Seekvairy-san na środku wiejskiej drogi, we mgle pod nocnym niebem.

– Chodźmy więc do lasu......

Seekvaira-san poprosiła mnie abym prowadził, więc zabrałem ich głęboko w las. To miejsce jest jak mała góra, której zbocza są porośnięta lasem, a na jej szczycie znajduje się rezydencja.

Kiedy wspinaliśmy się na górę, Elmenhilde zadała mi zaskakujące pytanie. Skoro jest już po zmroku, zdjęła swój kaptur.

– Chciałabym cię o coś zapytać.

– …O co chodzi?

– …Jak się ma Gasper Vladi?

– W porządku. Mocno trenuje, mówiąc, że zamierza obudzić Valerie.

Ta dziewczyna traktowała Gaspera jak śmiecia, ponieważ był dhampirem. Cóż, skoro wampiry czystej krwi uważają się za lepsze od wszystkich, to pewnie traktują tak także innych…

Jednak mój kouhai trenuje, aby przebudzić kogoś, kto jest dla niego cenny. Dlatego nie pozwolę nikomu śmiać się z jego determinacji.

– Nie waż się nawet z niego żartować – powiedziałem, patrząc na nią.

Ale ona… Nie obraziła się, ani nie odparowała. Patrzyła tylko przed siebie.

– …Byłam tylko ciekawa – powiedziała i ruszyła przed siebie.

– …Najwyraźniej zmieniła się nieco od czasu, gdy spotkaliśmy ją po raz pierwszy…

Byłem zaskoczony jej odpowiedzią.

Wtedy była strasznie napuszona, ale najwyraźniej już taka nie jest.

– Obecnie jest agentką Carmilli i podróżuje, likwidując tych, którzy wykorzystali chaos i zbuntowali się. Jest sama, gdyż jej kraj się odbudowuje i brakuje im ludzi – wyszeptała mi Seekvaria-san do ucha tak, aby Elmenhilde tego nie usłyszała.

Dlatego nie ochraniają jej ci sami słudzy, co ostatnio. Skoro jej kraj ma kłopoty, to nic dziwnego że brakuje im rąk do pracy. Więc pracowała niestrudzenie dla własnego kraju.

– Ale dlaczego Frakcja Carmilli poprosiła Ród Agares o pomoc? Komunikowaliście się już wcześniej? – zapytałem z ciekawością.

Zaciekawiło mnie, jakie związki łączyły Ród Agares i Frakcję Carmilli. W końcu nigdy bym się nie spodziewał, że spotkam tutaj tak zaskakującą parę.

– Od czasów starożytnych, Ród Agares jest znany jako ten, który sprowadza uciekinierów. Tak więc czarownicy z najróżniejszych frakcji od czasu do czasu nas wzywają, myśląc że to wciąż prawda – wyjaśniła Seekvaria-san.

Och~ więc to ma coś wspólnego z atrybutem ich rodu. Sprowadzanie uciekinierów, hę, to specyficzna cecha.

– Więc ty też masz taką moc? – zapytałem.

Seekvaria-san przytaknęła.

– Powiedziano, że pierwsze pokolenie miało taką moc i mogli dzięki niej nawet kontrolować czas. Ale obecnie skupiamy się na zbieraniu informacji, dzięki naszej książęcej pozycji.

Pierwsze pokolenie… Więc to on podpisywał tamte dokumenty, a legendy o jego mocy dotarły nawet do jego potomków.

– Ty też potrafisz kontrolować czas, Seekvaria-san?

– Cóż, Czas jest cechą Rodu Agares, więc taka moc została przekazana ludziom z rodziny. Ja też dysponuję taką mocą, chociaż w ograniczonym stopniu.

…Możliwe że widziałem to na nagraniu Królewskiej Gry pomiędzy Soną-kaichou i Seekvarią-san, ale… Ale mogłem tego nie zapamiętać. Zamiast tego w głowie utkwił mi smoczy pojedynek pomiędzy Alivianem-san i Sajim. Będę musiał jeszcze raz obejrzeć ten film.

Rozmowa zeszła na boczny tor. Cóż, najwyraźniej Ród Agares i Frakcja Carmilla są powiązani dzięki informacjom.

Szliśmy jeszcze przez dziesięć minut, ale… Zacząłem się czuć niepewnie. Nawet mgła zaczęła robić się coraz gęstsza, a rezydencji nie było nigdzie wydać.

Kiedy byłem dzieckiem, dotarcie do tego domu podczas dnia nie trwało dłużej niż dwadzieścia minut. Nawet jeśli jest ciemno, to widzę wszystko dokładnie, gdyż jestem diabłem. Więc nawet pomimo gęstej mgły powinienem zobaczyć tę rezydencję.

Do tego, ta mgła ma… Jakąś ciężką i złowieszczą aurę. To prawdopodobnie bariera. Używanie czegoś takiego to pospolita taktyka.

Seekvaria-san zatrzymała się i popatrzyła przed siebie.

– …Najwyraźniej patrzą w tym kierunku. Może używają mgły aby nas spowolnić i zastawić pułapki dookoła swojej kryjówki? – powiedziała sama do siebie, kiwając głową.

– …Może chcą wykorzystać tę mgłę, aby przed nami uciec? – zapytałem Aliviana-san.

– To niemożliwe, skoro to miejsce jest otoczone barierą Seekvairy-san. Przeciwnicy już o tym wiedzą i stworzyli swoją własną. Więc w sumie stworzyli swoją barierę wewnątrz naszej.

Niemożliwe! Seekvaira-san stworzyła własną barierę! Ona naprawdę jest dokładna… Stworzyła ją pewnie po to, aby nie tylko powstrzymać przeciwnika przed ucieczką, ale także po to, aby upewnić się, że żaden obcy nie zauważy naszej walki.

– Więc stworzyłaś barierę jeszcze zanim przeciwnik uciekł – powiedziała Asia do Seekvairy-san.

Nagle… Pod Seekvarią-san pojawił się mały cień. Jeśli się mu bliżej przyjrzeć… To był to Guunndam Gunplaaaaaaaa! Do tego ruszał się jak żywe stworzenie!

– Ci goście wspierają moją barierę. Nie mają zbyt wiele sił aby się poruszać, ale skoro są takie małe, to mogę przeniknąć na teren wroga niepostrzeżeni. Obecnie rozstawiłam tych malców w promieniu kilkuset metrów, aby wspierały barierę – powiedziała Seekvaria-san, biorąc Gunplasa do rąk.

Woach! Używa mobilnych Gunplasów, jako wsparcia dla bariery…!

– Dodam coś od siebie, otóż wokół nas przepływ czasu jest inny niż na zewnątrz. Można powiedzieć, że godzina tutaj równa się kilku minutom na zewnątrz. Oto ograniczona moc Czasu, o której mówiła wcześniej Seekvaria-sama – oznajmił Alivian-san.

…Więc jej mocą jest tworzenie przestrzeni i kontrolowanie przepływu czasu wewnątrz niej? Hmm, wprawdzie nie jest to ofensywna technika, ale może być przydatna, jeśli używasz jej mądrze.

Więc to oznacza, że dookoła tego lasu jest mnóstwo modelów Gunpla, które utrzymują barierę. To dość szalone! Ja też chcę kontrolować modele za pomocą mojej mocy!

Moje oczy zalśniły, gdy gapiłem się na Gunplasa. Nagle okulary, Seekvari-san zabłysły.

– Jeśli chcesz, to później cię tego nauczę, co ty na to? – zaproponowała.

– Naprawdę?

Oczywiście, jako przyjaciel o wspólnych interesach!

Wydaje się być niesamowicie szczęśliwa! Dałem się nabrać na jej sztuczki! Mam przeczucie że później zaprosi mnie do fanklubu maniaków Gundamów!

– Cóż, pół biedy że musimy chodzić po lesie w gęstej mgle, ale nie możemy zobaczyć naszego celu. Alivian, zrób nam przejście – powiedziała Seekvaria-san do Aliviana-san, głaszcząc Gunplasa po głowie.

– Tak, jak każesz…

Gdy skłonił się Seekvari-san, z jego pleców wypłynęła potężna aura! Zmieniła kształt i przybrała postać smoka, który otworzył szeroko paszczę i strzelił potężnym smoczym pociskiem!

Pocisk wystrzelony przez Aliviana-san popędził przed siebie, szybko rozpraszając całą mgłę!

Zaraz potem zobaczyliśmy przed nami wielką rezydencję! Więc wampir ukrył w ten sposób swoją obecność…

Ruszyliśmy w stronę rezydencji i wkrótce do niej dotarliśmy. Ogrodzenie było uszkodzone w kilku miejscach i nie spełniało dobrze swojej roli. Nawet metalowa brama była w połowie wyrwana, więc nie było żadnych problemów z dostaniem się na dziedziniec. To miejsce w ogóle nie zmieniło się od czasów, gdy byłem tu jako dziecko.

Ogród był zarośnięty chwastami, a chodnik, który prowadził do drzwi wejściowych, cały popękał.

Seekvaria-san stanęła przed rezydencją.

– Ty, która porzuciłaś swojego pana i żyjesz spełniając swoje własne żądze! Twoje grzechy są warte tysiąc śmierci. Ukażę cię imieniu Arcyksięcia Agares! Pokaż się! – wrzasnęła głośno, odgarniając swoje blond włosy na bok.

Och, tak jak się spodziewałem, awersja Rodu Agares wobec wygnanych diabłów jest wielka! Ja też czuję się podekscytowany!

Nagle wszystkich nas dopadło złowieszcze przeczucie. Poczuliśmy też żądzę mordu!

Spojrzałem w kierunku, z którego nadpływała! Za budynkiem coś błysnęło! Ta żądza mordu była skierowana… Wobec Elmenhilde?!

– Uważaj!

Złapałem ją i wzbiłem się w powietrze za pomocą moich smoczych skrzydeł!

Wtedy rozległ się huk i w miejsce w którym stała Elmenhilde uderzył promień światła!

…Czy to moc Świętego Światła? Pamiętam że widziałem taką moc w Niebie! Skoro promień światła miał kształt krzyża, to prawdopodobnie mam rację.

Po tym jak postawiłem Elmenhilde na ziemi, spojrzałem w kierunku, z którego nadpływały mordercze żądze.

– …No no…. Całkiem niezły refleks.

Z ciemności bezgłośnie wyłoniła się czarnowłosa dziewczyna w pelerynie. Jej oczy były krwistoczerwone. Najwyraźniej ta kobieta jest wampirzycą i wygnaną diablicą… Jest uwodzicielską onee-sama o tajemniczej i zmysłowej aurze, ale ma też cechy wampira!

Do tego aura którą od niej czuliśmy, była… Ponad średnioklasowym diabłem. Skoro dookoła najwyraźniej są pułapki, to najlepiej będzie zachować czujność.

Błyskawicznie zwiększyłem moją moc i przyzwałem Zbroję Łuskową Daru Wzmocnienia.

– Asiu, zostawiam wsparcie tobie.

– Tak!

Po tym jak zostawiłem Asię na tyłach, ruszyłem do przodu.

– Ten atak został stworzony dzięki zmodyfikowanej broni, którą zdobyłam na ludziach z Kościoła, którzy próbowali mnie dopaść… – powiedziała wampirzyca uśmiechając się z pewnością.

Roześmiała się z kpiną. Elmenhilde spojrzała na nią pełnym nienawiści wzrokiem.

Więc ten atak zadano zmodyfikowaną bronią egzorcystów! Gdyby wampir lub diabeł został nim trafiony, to skończyłoby się to dla niego fatalnie.

Wampirzyca rozłożyła szeroko ramiona, wzdymając swoją pelerynę.

– To miejsce jest pełne ludzi z mojego parostwa, uzbrojonych w podobną broń! Jeśli nie będziecie ostrożni, to będzie to dla was niebezpieczne, wiecie o tym?

Może przygotowała to, kiedy błądziliśmy we mgle? Albo szykowała to od początku. Cóż, chwilowo to nieistotne. Ale jej parostwo… Więc były już ofiary! Nie wybaczę jej, że zrobiła coś takiego z moim drugim rodzinnym miastem!

Kiedy byłem wściekły, zauważyłem że wokół wampirzycy pojawiło się wiele małych cieni.

Czy to… Modele Gundamówwwwwww?! Niemożliwe! Dlaczego tyle ich tutaj jest?! Uzbrojone Gunplasy otoczyły rezydencję!

– Niemożliwe…! Naprawdę to zrobiłaś?! – wrzasnęła Seekvaira-san, która to zauważyła.

Co tu się dzieje?! Nie mam pojęcia! Wygnańcy, wampirza zdrajczyni i… Gunplasy?!

Doprawdy, co tu się dzieje?! Jedyne co rozumiem to to, że obecnie kontroluje modele swoją mocą, tak jak Seekvaira-san!

– Fufufu. Tym promieniem światła strzelił jeden z tych modeli. Zmodyfikowałam je wszystkie według moich własnych planów! – powiedziała wampirzyca z dumą.

Jeśli przyjrzeć się im uważnie, to z ich broni wydobywało się światło!

… N-niemożliwe, one wystrzeliły promieniem światła?! Używają broni zdobytej na egzorcystach… Zmodyfikowałaś te modele?! Naprawdę?!

Wampirzyca wyjęła kolejnego Gunplasa spod peleryny. Kiedy Seekvaira-san to zobaczyła, nie mogła powstrzymać wściekłości.

– T-to jest... To jest oryginalny Doll Armour Great Gundam Evil Plan Prototype Numer 4, który wysłałam na patrol! Zostałeś przechwycony przez wroga!

Wampirzyca spojrzała na tego wielkiego Gundama… Wszystko jedno. Och i FYI Doll Armour jest nazwą, którą nadano robotom z animacji „Gundam”!

– …Więc ty to zrobiłaś, hę? Najwyraźniej kontrolujesz ich za pomocą swoich mocy… Żeby wysłać takie obrzydliwe ustrojstwo na patrol; w ogóle nie masz gustu.

…Jest zła na to, że wysłała Gunpla na patrol…. Zaraz, to nie w porządku! Ona też używa modeli jako broni!

Wampirzyca nie mogła powstrzymać swojej złości.

– Dl… Dlaczego! Dlaczego umieściłaś broń z serii „Another Gundam”, na robocie z serii „New Universal Century”!! Pomyliły ci się serie! Świetlisty karabin i tarcza z dekoracją, dodatkowo z plecakiem i wielkimi bezużytecznymi skrzydłami, jest z serii „Another Gundam”! Nie daruję ci tego! – wampirzyca wskazała swój własny model. – Prosty, ale skuteczny karabin! Wszechstronna, ale praktyczna tarcza! Plecak bez zbędnych dodatków, ale za to z dopalaczem i szablą! Oto prawdziwy Gundam! W przeciwieństwie do serii „New Universal Century”, innych robotów nie możesz nazwać prawdziwym Doll Armour!

– Więc jesteś… Fanką „New Universal Century”? Sądząc po twoim spojrzeniu podchodzisz z dystansem do serii „Another”. Są szczególnie radykalne frakcje, które uważają serię „Another Gundam” za swojego osobistego wroga. Więc ty też do nich należysz – odparła Seekvaria-san.

– Skoro należysz do fanów „Another”, to potrafię to zrozumieć. Ale żeby łączyć tę serię z „New Universal Century”… Tak długo jak mam czerwone, nigdy się z tym nie pogodzę! – wrzasnęła wściekła wampirzyca.

Twarz Seekvairy-san przybrała smutny wyraz.

– …Biedaczka… Obie serie należą do „Gundama”. Jeśli zaprzeczysz istnieniu jednej z nich, to „Gundam” nie będzie „Gundamem”.

– A jaką mamy pewność, że ta słaba i mętna mania z poprzedniej serii nie jest powodem, dla którego chciano skorumpować studio producenckie i młodych widzów?!

– To tylko ich ego.

…………

…Ja, Asia, Alivian-san i Elmenhilde nie potrafiliśmy robić nic poza gapieniem się na tą scenę....

…N-naprawdę nie mogę nic powiedzieć.

…Jedyne co mogłem zrobić, to złapać się za głowę i paść na kolana.

…Boże! W odległym lesie, w równie odległej wsi, diablica i wampirzyca kłócą się o „Gundama”!

Nagle Alivian-san stworzył magiczny krąg i skinął głową. Najwyraźniej coś teraz robi...

– W rezydencji najwyraźniej jest kilku wieśniaków… Wszyscy budują Gunplasy z pustymi oczami.

Wampirzyca roześmiała się złowrogo.

– Fufufu. Te Gunplasy są żołnierzami, których wybrałam do mojego parostwa! Ożywiam złożone modele i mogę jej wtedy kontrolować! Tego naprawdę chciałam, gdy odeszłam z mojego kraju i porzuciłam mojego byłego pana!

Że co?! Mówisz że te Gunplasy są twoim parostwem?! Więc tylko dlatego porzuciłaś swój kraj, zostałaś diabłem i w ostateczności kontrolujesz wieśniaków i zbierasz ich tutaj?!

Niemożliwe! Naprawdę ściągnęłaś tutaj ludzi, aby sklejali dla ciebie modele Gundamów!

– Najwyraźniej to ona jest tą nową osobą, o której opowiadał nam właściciel sklepu. Do tego kupowała modele Gunpla. I nie chciała zmienić ich w swoje parostwo, a zbudować je z nich… Doprawdy, aż brak mi słów – powiedział Alivian-san, gdy zapoznał się z całą sytuacją.

Zgadzam się z tobą! Mój drugi dom został opanowany przez jakiś maniaków Gundamów (do tego serii „New Universal Century”)!

– Ci ludzie nie są niczym więcej niż personelem, który buduje moje parostwo… Niczym więcej niż narzędziami. Fufufu, po tym jak już zbuduję wszędzie takie fabryki, będę je produkowała masowo. I jeśli mi się uda, to nie będę się już wtedy bała Frakcji Carmilla! – wrzasnęła radośnie wampirzyca.

Aby więc skleić swoje… Nie, aby zbudować swoje parostwo, zamierzasz wykorzystać tych ludzi. Do tego tworzenie modeli plazmowej broni, wzorowanej na uzbrojeniu egzorcystów, to niebezpieczny pomysł! To pewnie dlatego porzuciła swój kraj!

Kiedy to wszystko się działo, nad głową Elmenhilde tkwił wielki znak zapytania. Nie ma szans, aby wampirza księżniczka zrozumiała rozmowę o „Gundamie”. Prawdopodobnie nie zrozumiała nawet oświadczenia tej wampirzycy na temat modeli Gunpla.

– …Gundamy… To coś, co ekscytuje dziedziczkę Rodu Agares i nawet kusi wampiry… Co to takiego jest? Czy będę w stanie to lepiej zrozumieć, jeśli znów odwiedzę tamten sklep?

– Przestań! To coś cię pochłonie! – natychmiast powstrzymałem Elmenhilde. Im dalej będzie się trzymała od „Gundama”, tym lepiej!

– K-kiedy już wrócimy do domu, chciałabym skleić jeden z tych modeli!

– Tylko nie ty, Asiu!

Nie mogę posłać naszej Asi w świat „New Universal Century”!

Nagle, wampirzyca i Seekvaria-san, których emocje sięgnęły zenitu, zajęły pozycję do walki!

– Ta rezydencja jest miejscem, gdzie mogę używać aerografu bez ściągania uwagi! Jeśli będziecie mi przeszkadzać, to wtedy was zniszczę!

– Jako spadkobierczyni Arcyksięcia Agares, nie mogę ci pozwolić na takie zło! I nie ma mowy, aby twojego serca dosięgły Gunplasy, których nawet nie budujesz sama!

W środku nocy, modele Gundamów, kontrolowane przez diablicę i wampirzycę, stoczyły brutalną walkę… Powietrzna bitwa trwała, podczas gdy ja skupiłem się na egzorcyzmowaniu wampirzycy, dalej będąc oszołomionym.

Część 3[edit]

Po tym jak skończyliśmy naszą pracę, ruszyliśmy w stronę drogi na zboczach góry… Może dlatego że była to pierwsza w historii walka Gundamów, wciąż byłem z tego powodu psychicznie zmęczony…

Wampirzyca została pokonana po tym, jak oberwała naszym bezpośrednim atakiem. Wieśniacy których uwolniliśmy, wrócili do domów.

Wydaliśmy tę wampirzycę Elmenhilde. Za pomocą diabelskiego kręgu teleportacyjnego, zabrała rebeliantkę do swojej ojczyzny. Skoro jest zarówno wampirzycą, jak i wskrzeszoną diablicą, to zostanie osądzona przez rząd Zaświatów i Frakcję Carmilli.

– …Zostawiam ją na łasce sędziów z Zaświatów oraz mojego kraju.

Elmenhilde wreszcie się rozluźniła po tym, jak skończyła swoją pracę.

– …W niedalekiej przyszłości będzie w stanie zaakceptować Gundamy… – Seekvaria-san miała trochę wyrzutów sumienia, gdy patrzyła w niebo.

… Uuugh, zawsze jestem zmęczony, po tym jak natykam się na tego typu ludzi…

– … Sekiryuuteiu, dlaczego mnie wtedy uratowałeś? – zapytała mnie nagle Elmenhilde.

Uratowałem ją przed pociskiem światła, którym strzelił do niej jeden z Gundamów kontrolowanych przez tę wampirzycę. Teraz mnie o to pytała.

– Cóż, to był odruch. Do tego… Chciałaś chronić swój dom… Tego typu uczucia są wspólne dla ludzi, diabłów i wampirów, prawda?

– ………

Elmenhilde nie odpowiedziała, nie drwiła też z moich czynów. Wyglądała znacznie bardziej uroczo, niż wcześniej.

Elmenhilde znów założyła kaptur na głowę i…

– Dziękuję wam za waszą dobroć. Upewnię się, że kiedyś odwdzięczę się wam za tą dobroć – oznajmiła. – Dobranoc.

Kiedy już miała odejść…

– Zaczekaj chwilę – Seekvaira-san zatrzymała Elmenhilde. – Nie chcesz się dowiedzieć więcej na temat „Gundama”?

Po powiedzeniu tych słów, wyjęła coś z małego magicznego kręgu… To kompletny zbiór anime o serii „Gundam”! Seekvaira-san przekazała go Elmenhilde.

– Zacznij od tego. Musisz zgłosić tego typu rzeczy swoim przełożonym, prawda? W takim razie, powinnaś zbadać rzeczy, które chciała osiągnąć ta zdrajczyni. To materiał badawczy, tak, TYLKO materiał badawczy.

Kiedy Elmenhilde wzięła od niej anime, powiedziała tylko „W-więc to tak…” i zabrała je ze sobą! Seekvaira-san zamierza wykorzystać okazję i zyskać więcej fanów dal serii „Gundam”!

– Cóż, dzięki temu z pewnością będziemy mieli więcej szans, aby nawiązać współpracę pomiędzy Elmenhilde-sama i DxD. Dobrze mieć takie kontakty na tym etapie – powiedział Alivian-san, który przyglądał się tej scenie.

Ja tam dalej myślę, że po prostu chce zdobyć więcej fanów dla serii „Gundam”….

C-cóż, zostawiam to spadkobierczyni Arcyksięcia!

Tak oto eliminacja wygnanego diabła zakończyła się sukcesem…

…Ja i Asia wkradliśmy się do domu babci zanim moi rodzice się obudzili, ale…

– Ara, Ise, Asia. Dobrze że wreszcie wróciliście.

Babcia wyszła nagle z domu!

– A-ach, t-to jest…!

– T-to jest…!

Nie przygotowaliśmy żadnych wymówek, ponieważ nie pomyśleliśmy nawet, że ktoś nas przyłapie! Nigdy bym nie pomyślał, że babcia zauważy, jak wymykamy się w nocy!

Babcia zabrała nas do salonu… Przygotowała dla nas gorący posiłek. To był udon, przygotowany z okazji Nowego Roku, pełen mięsa i warzyw.

– Było wam pewnie zimno, prawda? Chodźcie, zjedźcie coś.

Podziękowaliśmy jej i zjedliśmy nasz posiłek. Możliwe że byliśmy bardzo głodni po tej całej przeprawie i nie mogliśmy przestać jeść.

– …Zanim twoja babcia to zauważyła, stałeś się taki męski, Ise – powiedziała babcia, gdy przypatrywała się mojej twarzy i uśmiechnęła się szeroko.

…Nie wie że jestem diabłem, ale jestem pewien że poczuła iż dorosłem. Tak się cieszę że to słyszę. Cieszę się, że byłem w stanie ocalić to miejsce.

…Kiedy tak sobie myślałem, babcia dotknęła policzka i uśmiechnęła się półgębkiem.

– …Cóż, skoro jesteście tacy młodzi, to nie macie jeszcze dość sił, aby robić to przez całą noc. Więc łączy was już coś takiego.

Zakrztusiłem się makaronem, który miałem w ustach!!!!!

Wooooooach! Zdecydowanie coś źle zrozumiała?! Nie uprawiałem z Asią seksu przez całą noc!

Cholera, zboczenie zdecydowanie jest dziedziczne! Chcę myśleć, że… Miałem szczęście, skoro urodziłem się w takiej rodzinie!

Właśnie coś takiego sobie uzmysłowiłem podczas ferii zimowych drugoklasisty.


Dodatkowy Żywot 1: Krzyżowy×Kryzys[edit]

Część 1[edit]

W pokoju treningowym pod Rezydencją Hyoudou, dwa miecze skrzyżowały ostrza.

Dwie dziewczyny, ubrane w treningowe stroje, walczyły ze sobą zupełnie tak, jakby tańczyły.

Czasami zadawały cięcia z góry do dołu, innym razem z dołu do góry. Od czasu do czasu zadawały też pchnięcia.

Unikały swoich ataków o włos, a potężne ciosy cudem przelatywały obok.

Mimo że żadna z nich nie mogła trafić drugiej, to obie uśmiechały się szeroko.

– Niezła jesteś!

– Nawzajem!

Ja, Shidou Irina toczę obecnie treningowy mecz z moją przyjaciółką i starą towarzyszką, Xenovią.

Normalnie tego nie robimy, ale dzisiaj jakoś tak wypadło.

Nie mogłam zasnąć dzisiejszej nocy, więc przyszłam potrenować i spotkałam Xenovię, która była tu przede mną. Tak więc skończyło się na tym, że stoczyłyśmy ze sobą treningową walkę.

Xenovia zamachnęła się swoim mieczem.

– Kiedyś często walczyłyśmy treningowymi mieczami! – oznajmiła.

– Co?! O co ci chodzi?!

Jak się nad tym zastanowić, to zarówno ja jaki i Xenovia stoczyłyśmy ze sobą wiele takich bitew, więc nie wiem o jaki czas jej chodzi.

– Chodzi mi o nasz pierwszy raz – powiedziała Xenovia zadając cios mieczem, który natychmiast odbiłam.

Kuu!

Przypomniałam sobie ten moment............  

Część 2[edit]

Trzy lata temu.

Miałam wtedy czternaście lat. Po tym jak zostałam pobłogosławiona, jako posiadaczka świętego miecza, dla naszego Pana i Kościoła, oddałam wszystko, aby stać się mieczem naszego Boga.

Miecz który otrzymałam po błogosławieństwie, był jednym z siedmiu kawałków Excalibura, Świętym Mieczem Naśladownictwa… Excaliburem Naśladowania.

To była bardzo chwalebny i zaszczytny moment, że wybrano mnie na posiadaczkę świętego miecza, więc cieszyliśmy się z tego nie tylko ja i moi rodzice, ale także ludzie z naszego otoczenia.

Wtedy Kościół miał sześć, z siedmiu mieczy, po dwa na Watykan, Kościół protestancki i prawosławny.

W każdym razie Kościół protestancki miał tylko dwóch posiadaczy Excaliburów. Zastanawiam się, czy to w porządku, że to właśnie mnie wybrano do takiej roli.

˜– Poszłaś w ślady swojego ojca i zostałaś użytkowniczką świętego miecza.

Słyszałam to wiele razy.

To prawda, mój tata był członkiem Kościoła i użytkownikiem świętego miecza, który był wcześniej na wielu misjach. Po tym jak dzięki wpływom mojego taty przenieśliśmy się za granicę, przeszłam rygorystyczny trening, aby zostać wojowniczką Kościoła.

Byłam więc szczęśliwa, kiedy wybrano mnie do tego zadania. Po tym jak podczas ceremonii otrzymałam Atrybut Światła, stałam się osobą, która używała Excalibura i walczyła z wrogami Kościoła.

Kiedy przyzwyczaiłam się do pracy jako wojowniczka, zostałam wezwana do Watykanu.

Kiedy szłam w stronę kaplicy, miałam smutne spotkanie. Czekałam w kościele, kiedy pojawił się dyrektor, będący mężczyzną w średnim wieku, który powiedział coś takiego:

– Wojowniczko Irino, wezwaliśmy cię, ponieważ mamy dla ciebie zadanie.

Kiedy patrzyłam na niego z wątpliwością, dyrektor kontynuował:

– Chcemy abyś była w parze z pewną wojowniczką.

W zależności od misji, współpraca pomiędzy różnymi frakcjami nie była niczym niezwykłym. Normalnie wojownicy z tej samej frakcji wolą działać razem, ale w zależności od szczegółów misji, jest wiele precedensów, gdzie drużyny są formowane z różnych frakcji.

To był pierwszy raz, gdy miałam współdziałać z wojowniczką Kościoła katolickiego.

Słyszałam że mogą nastąpić tarcia pomiędzy różnymi frakcjami, więc aby tego uniknąć, ostrożnie przedstawiono mnie wojowniczce Watykanu.

Osobą którą przyprowadził mój przełożony, była… Długowłosa piękność.

Najwyraźniej była w podobnym wieku co ja, ale jej spojrzenie i aura były ostre niczym brzytwa.

Na pierwszy rzut oka poczułam że jest kimś, z kim trudno się dogadać. Otaczająca ją atmosfera z pewnością odstraszała wszystkich obcych.

– Wojowniczko Irino, to jest wojowniczka Xenovia, która podobnie jak ty, została posiadaczką Excalibura w młodym wieku…. – powiedział mój przełożony.

DX.3 illustration 7.jpg

Ku.

Kiedy usłyszałam jej imię, od razu ją rozpoznałam.

Słyszałam że była użytkowniczką Excalibura, która podobnie jak ja, została posiadaczką Świętego Miecza w młodym wieku.

Nazywali ją Zabójczą Księżniczką, Demonem Zniszczenia i Okrutnicą Zesłaną przez Boga.

Wojowniczka Xenovia…

Osobą którą mi przedstawiono, była dziewczyna znana jako Ucieleśnienie Zniszczenia.

Byłam strasznie zdenerwowana, gdy zrozumiałam kogo mi przedstawiono. Słyszałam na jej temat mnóstwo złych plotek, na przykład że podczas walki zraniła swojego partnera, albo że prawie kogoś zabiła podczas zwykłej kłótni, lub że prawie zniszczyła wszystkie diabły, wraz z połową świata…

Przez te wszystkie złe plotki zaczęłam drżeć, jak tylko ją rozpoznałam.

Dziewczyna o ostrym wzroku wpatrywała się we mnie w milczeniu, kiedy nagle otworzyła usta i wyciągnęła w moją stronę dłoń, w której coś trzymała…

– Chcesz banana? To dobra przekąska. Jak tylko go zjesz, natychmiast odzyskasz całą energię.

……

Wzięłam od niej banana z ogłupiałym wyrazem twarzy.

Po tym jak dyrektor popatrzył na mnie i Xenovię, skinął głową.

– Hmm, przepraszam że proponuję coś takiego ludziom, którzy dopiero co się poznali, ale chcielibyśmy, abyście stoczyły ze sobą szermierczy pojedynek. Nie ma lepszego sposobu na wzajemne zrozumienie, niż pojedynek.

Po tym jak udaliśmy się do hali sportowej, ja i Xenovia zaczęłyśmy walczyć na treningowe miecze.

– Hyaa!

Ta dziewczyna ruszyła na mnie od frontu. To odważne, ale ponieważ zaatakowała mnie, gdy identyfikowała mój ruch, to nawet gdybym zrobiła unik, dalej groziło mi oberwanie jej atakiem.

Xenovia miała wtedy ten sam energiczny i ekscytujący styl walki.

Nawet jedno uderzenie może mi zadać poważne obrażenia. Xenovia nie powstrzymywała swoich ataków, mimo że za przeciwniczkę miała dziewczynę w swoim wieku.

Atakuje bez wahania i sądząc po tym jak odpowiada na moje ruchy, odniosłam niemiłe wrażenie, że zdobyła takie doświadczenie w niezliczonej ilości prawdziwych bitew. To duża różnica, w porównaniu do mnie, gdyż zdobyłam moje doświadczenie poprzez treningi, ale nawet po kilku prawdziwych walkach, dalej używałam podręcznikowych przykładów. Ona jednak była w innej lidze.

Gdy unikałam ataków, zauważyłam lukę w jej obronie.

– Hyaaaa!

Wymierzyłam mój cios prosto w jej bok

Jednak Xenovia złapała mój miecz w dłoń, zanim ten ją trafił.

Wkrótce po tym jak zostałam rozbrojona, jej miecz ruszył w stronę mojej piersi.

– Ku..............!

Zanim jej atak zdążył mnie trafić, zrobiłam unik i złapałam jej miecz.

– … ….!

– ……..!

Patrzyłyśmy na siebie z niedużej odległości, trzymając się nawzajem za miecze. Czy przeciwnik mnie teraz kopnie, czy też może ja powinnam kopnąć ją, a może powinnam zadać jej cios głową… Kiedy przewidywałyśmy, o czym myśli druga, rozległ się głos kierownika, który przyglądał się naszej walce:

– O to chodziło!

Gdy to usłyszałyśmy, puściłyśmy nasze miecze i rozluźniłyśmy się. Po raz pierwszy się do mnie uśmiechnęła, oddychając jednocześnie i poprosiła mnie o uścisk dłoni.

– To pierwszy raz, gdy spotkałam kogoś w moim wieku, kto może mi dotrzymać kroku.

Nadal pamiętam jej jasny uśmiech. Chciała spotkać dziewczynę, która miałaby podobne umiejętności co ona.

Takie było pierwsze spotkanie między mną a Xenovią…  

Część 3[edit]

– Posłuchaj uważnie Irino, należy niszczyć każdego złego ducha, który cię nie posłucha – powiedziała Xenovia, opierając o ramię swój święty miecz, Excalibur Zniszczenia.

Kilka dni później, po naszym spotkaniu, Xenovia i ja udałyśmy się na naszą pierwszą, wspólną misję. Naszym zadaniem był wyegzorcyzmowanie olbrzymiej ilości złych duchów, które opanowały pewien opuszczony dom w górach.

Dla zwykłych egzorcystów byłby to niemały orzech do zgryzienia, ale dla dwóch posiadaczek świętych mieczy była to bułka z masłem.

Od kiedy byłam z nią w parze, dowiedziałam się, że pomimo swojej chłodnej osobowości i nieskończonej wiedzy o diabłach i złych duchach, walczy w energiczny i odważny sposób.

Bez żadnych oporów wykorzystywała też moc Excalibura Zniszczenia.

Zanim spotkałam ją osobiście, słyszałam na jej temat straszne historie, więc spodziewałam się że będzie gruboskórną dziewczyną o dzikim wyglądzie, ale nigdy bym nie pomyślała, że będzie moją rówieśniczką.

Do tego była urocza. Nie zdziwiłabym się, gdyby chłopcy w naszym wieku zakochiwali się w niej. Ze względu na otaczającą ją aurę, z pewnością byłaby też popularna wśród dziewczyn.

– …………

Xenovia wstrząsnęła swoimi włosami, okrywając miecz tkaniną.

– Coś się stało? – zapytałam.

– Te włosy mi przeszkadzają.

…Narzekała na swoje włosy. Mówiła, że są tak długie, że przeszkadzają jej walczyć.

Dziewczyny które biorą udział w walce, wolą nosić krótkie włosy. Jeśli są zbyt długie, to istnieje szansa że przeciwnik może je złapać, albo podpalić, że o innych minusach nie wspomnę.

– Możesz je upiąć, tak jak ja.

Moje włosy też są bardzo długie. W przeszłości, kiedy mieszkałam w Japonii, lubiłam bawić się z chłopcem z sąsiedztwa i strzygłam włosy krótko. Ale kiedy moje ciało zaczęło dorastać, zapuściłam je dłużej.

Teraz upinam moje włosy w dwa warkocze.

Kiedy Xenovia przyjrzała się mojej fryzurze, westchnęła.

– …Gdybym potrafiła je tak upinać, to zrobiłabym to, ale nie jestem dobra w tego typu rzeczach. Do tego, nawet jeśli je tak upnę, to nie wyglądam wtedy najlepiej.

„Może więc zrobisz pojedynczy warkocz?” Chciałam powiedzieć coś takiego, ale znam ją dopiero od niedawna, więc nie wiedziałam czy to jej nie zdenerwuje, więc uznałam że lepiej siedzieć cicho.

Wtedy bardziej martwiłam się bojowym strojem, który odsłaniał całkiem sporo ciała. Wprawdzie powiedzieli, że wygląda tak, aby było w nim łatwiej się poruszać podczas walki, to odrzucało mnie to, że był taki obcisły.

To chyba oczywiste, prawda? Chodzę w końcu do gimnazjum i dorastam, więc byłam zawstydzona strojem, który odsłaniał tyle mojego ciała. Wprawdzie ta dziewczyna jest w podobnym wieku co ja, ale wydaje się w ogóle nie przejmować tym ubiorem.

Xenovia skończyła się modlić i rozciągnęła się.

– Cóż, skończyłyśmy bez żadnych incydentów. Jesteś głodna, Irino? – zapytała.

– T-tak.

Tak oto zakończyłyśmy naszą pierwszą wspólną misję.

Gdy wróciłam do kwatery głównej, zdałam raport z całej misji. Jednak przełożeni byli bardziej zainteresowani współpracą między mną i Xenovią, niż złymi duchami.

– …Więc wojowniczko Irino… Jak ci minęła misja z wojowniczką Xenovią?

Postawa ówczesnych przełożonych naprawdę wyryła mi się w pamięci nawet teraz.

– Ach.. W-więc… Ma dość energiczny styl walki i w ogóle… – odparłam.

Kierownik był zaskoczony taką odpowiedzią i zakaszlał sucho.

– Wojowniczko Irino, mamy nadzieję że od teraz będziecie ze sobą bardzo blisko.

Wtedy nie miałam pojęcie że ta chwila wpłynie na moją przyszłość… Nie, na całe życie.   Gdy wróciłam z misji, złożyłam report mojemu nadzorcy… Cezaremu Villiersowi-sama (obecnie jest Waletem Uriela-sama, jednego z Czterech Serafinów), który powiedział coś takiego:

– Wygląda na to, że Watykanowi się to spodobało. Prawdopodobnie powiedzieli coś w stylu „Wreszcie znaleźliśmy kogoś, kto może współpracować z tą awanturniczką”.

Dla ludzi w kwaterze głównej Xenovia była dość kłopotliwą dziewczyną. Podobno istniała duża szansa na konflikt pomiędzy nią, a innymi agentami, których jej przydzielano, co tworzyło jej złą opinię. Ponieważ walczyła za pomocą unikalnego stylu, sprawiało to problemy wszystkim jej dotychczasowym partnerom.

Możliwe że, nie, zdecydowanie ten odważny i swobodny styl walki sprawił, że została znienawidzona. Używając naśladowania, kryłam ją z tyłu, albo atakowałam wrogów, przebijając się przez ich szeregi...

Cecha Naśladowania, która zmieniała kształt ostrza zgodnie z wolą posiadacza, była dużą zaletą, podczas wykonywania tej misji.

Ale Xenovia jest utalentowaną osobą, która została wybrana na posiadaczkę świętego miecza w młodym wieku. Kościół musi więc chcieć wykorzystać ją na tyle, na ile to możliwe, więc na jej partnerkę wybrali mnie, gdyż także jestem w tym samym wieku co ona i zostałam wybrana na posiadaczkę świętego miecza.

– Wysłanie jej na misję w pojedynkę nie będzie kłopotem, ale wojownicy tak nie walczą. Będą wypadki, kiedy będzie trzeba ją wysłać w parze, albo drużynie. Co więc mają zrobić z awanturnicą, która będzie musiała być członkinią takiej pary, lub drużyny? Będą potrzebowali ogranicznika, prawda? Irino, ty jesteś takim ogranicznikiem – powiedział Cezary Villiers.

Racja, wybrano mnie na jej ogranicznik. Jeśli wziąć pod uwagę przyszłość, to Kościół pewnie chce, aby Xenovia nauczyła się pracy zespołowej i dlatego przydzielili ją do pary ze mną.

Zastanawiam się, czy to wyróżnienie, czy kara…

Pewnie jedno i drugie.

Jako wierzącym, walka dla naszego Pana przynosi nam dużo radości. Ale od kiedy zostałam wybrana na jej partnerkę… Najwyraźniej od teraz czeka mnie masa kłopotów.  

Część 4[edit]

Kilka miesięcy później.

To się wydarzyło po tym, jak byłam z Xenovią na misji.

Po pokonaniu wygnanego diabła, który uciekł do pobliskiego kraju, odpoczywałyśmy sobie w hotelu.

Xenovia znów dotykała swoich włosów, zupełnie jakby były kłopotem.

– Dlaczego dalej masz długie włosy, mimo że tak na nie narzekasz? – zapytałam.

– Cóż, pewna osoba z mojego rodzinnego miasta ciągle mnie gnębi, mówiąc że powinnam być bardziej dziewczęca. Dlatego je zachowuję – odpowiedziała Xenovia, wzdychając jednocześnie.

Tą osobą jest Siostra Griselda, ale poznam ją znacznie później. Ta osoba już wtedy była bardzo surowa i najwyraźniej Xenovia przez cały czas uciekała od niej i jej wykładów.

– …Myślę że z krótkimi włosami będziesz wyglądała bardziej dziewczęco…

Z jej wyglądem będzie jej do twarzy nawet z krótkimi włosami.

Xenovia wyjęła z kieszeni starą szczotkę do włosów. To dość pospolite, że osoba w jej wieku nosi ze sobą coś takiego.

– Tak, żyłam moim życiem, nie wiedząc czym jest „piękno”. Jeśli mogę walczyć dla naszego Pana, to wystarczy mi to, aby być szczęśliwą – powiedziała Xenovia, przyglądając się szczotce.

– Ze mną jest tak samo, ale skoro jesteś dziewczyną, to nie powinnaś się ładniej ubierać?

– Czy to potrzebne dla naszej misji?

Jesteśmy dziewczynami. W przyszłości może może nam się trafić szpiegowska misja, podczas której będziemy musiały zachowywać się „dziewczęco”, gdyż są rzeczy, które tylko dziewczyny mogą zrobić.

– Skoro obie jesteśmy dziewczynami, to możemy być potrzebne do takich misji. Czy nie będzie lepiej, jeśli zadbamy o takie rzeczy podczas naszego prywatnego życia? – powiedziałam.

Xenovia przekrzywiła głowę.

– …Ta „piękność” to trudna sprawa.

Najwyraźniej jej system wartości jest daleki od „piękna”.

Ale uważam że to marnotrawstwo, skoro jest taka ładna i nie ubiera się tak, jak powinna.

To się nie zmieniło nawet teraz. Figura Xenovi-licealistki także jest piękna.

Gdy wróciłam do hotelu, wzięłam prysznic i miałam się już rzucić na łóżko, kiedy odezwał się nasz służbowy telefon.

To był telefon od mojego przełożonego.

– Tu Irina, o co chodzi? – zapytałam.

– Zauważyłem że właśnie zakończyłyście swoją misję, ale mamy kolejne zadanie, które chcielibyśmy wam powierzyć – odpowiedział głos w słuchawce.

To było zwykłe wezwanie nas na kolejną misję. Nie było w tym nic dziwnego, że zaraz po wykonaniu jednego zadania, przydzielano nam drugie.

– W kraju A miał miejsce wypadek. Miasto B, które obserwujemy, zostało opanowane przez wampira, który zmienia ludzi w nieumarłych.

Wampiry… To istoty które Kościół uważał za swoich arcywrogów.

Były istotami mroku, tak jak diabły, ale w przeciwieństwie do diabłów, które zawierały z ludźmi kontrakty w zamian za określoną nagrodę, wampiry wykorzystywały ludzi. Nie byłoby przesadą powiedzieć, że atakowały ludzi i wysysały im krew.

W przeszłości istniały wampiry, które zdobyły olbrzymią moc w swojej ojczyźnie.

Normalnie osiedlają się w odludnych miejscach, aby kultywować swoją tradycję, ale od czasu do czasu pojawiał się ktoś, kto chciał rozszerzyć swoje wpływy na pobliskie ludzkie miejscowości. Tak jest prawdopodobnie i w tym przypadku.

Do tego w ten incydent są zamieszani nieumarli. Kiedy człowiek, który ma słabą wolę przeciwko wampirom, zostanie przez jednego z nich ugryziony, to zmienia się w żywego trupa… Nieumarłego.

Nieumarły atakuje żywego człowieka i zjada go żywcem, a wtedy ugryziona osoba sama staje się nieumarłym i tak w kółko. Jeśli coś takiego dzieje się na gęsto zaludnionym obszarze, to liczba nieumarłych gwałtownie wzrośnie.

….Zmieniają ludzi w nieumarłych… Ciarki mnie przeszły, gdy pomyślałam, ilu z nich spotkał taki los…

Aby rozwiązać tę sytuację, jakiś egzorcysta musi sobie poradzić z nieumarłymi, albo ich twórca, wampir, musi zostać zabity.

– Trójka agentów, którą wysłaliśmy aby zrobili porządek, zginęli męczeńską śmiercią – odezwał się głos w słuchawce.

………

Zaniemówiłam. Skoro trójka Kościoła agentów zginęła, to ten wampir musi być czystej krwi wysokoklasowcem.

Wampiry są jednymi z najbardziej zaawansowanych złych istot. A jeśli chodzi o te czystej krwi… To nie będzie ich łatwo pokonać.

– Jesteście jedynymi agentami wysokiej klasy, którzy znajdują się w pobliżu wioski. Poradzicie sobie z tą sytuacją? Wampir już prawdopodobnie przechodzi do ofensywy… Całe miejsce musi już być pełne ludzi, których zmieniono w żywe trupy.

…………

Zamknęłam oczy, wzięłam głęboki wdech i powiedziałam „Tak”.

Xenovia, która się pakowała, patrzyła na mnie.

– O co chodzi z naszą następną misją, Irino?

– No więc…

Powiedziałam jej o informacjach, które właśnie otrzymałam.

– Cóż, chodźmy więc i zobaczmy co możemy zrobić. Musimy zabić tego wampira, zanim zniszczenia wymkną się spod kontroli – Xenovia podeszła do misji w taki sposób.

– Ja i Xenovia zajmiemy się tą sprawą. Ale kim jest ten wampir, z którym mamy się rozprawić? – odpowiedziałam mojemu przełożonemu do słuchawki.

– …Najwyraźniej to wampir z Rodu Manthar. Według naszych danych, ten wampir trafił do wioski po tym, jak został wygnany przez swoją frakcję – odpowiedział przełożony zaniepokojonym głosem.

Manthar…

Słyszałam już to nazwisko. Ten klan należy do Frakcji Tepes, jednej z dwóch wampirzych nacji.

Tak jak się tego spodziewałam, naszym przeciwnikiem jest wampir czystej krwi.

To pierwszy raz, kiedy dostajemy tak ważną misję po tym, jak zostałyśmy użytkowniczkami Excaliburów… Oraz tak ważną po tym, jak zostałyśmy zespołem.

…Ale czy to trochę nie za wiele dla dwóch czternastolatek?

Nie, musimy poradzić sobie z tą misja, skoro zostałyśmy wybrane przez Excalibury. Xenovia i ja jesteśmy wprawdzie młode, ale nie mamy zamiaru rezygnować z tego zadania.

Ruszyłyśmy po tym jak skończyłyśmy przygotowania.   Miejscem do którego zdążałyśmy, była wieś w pewnym kraju. Było to ciche miejsce, leżące daleko od głównych miast, otoczone przez pola pszenicy.

Wprawdzie dzięki Kościołowi wielu mieszkańców wsi zostało już ewakuowanych, ale słyszałyśmy, że równie wielu zostało poświęconych.

To się wydarzyło wkrótce po tym, jak weszłyśmy do wioski.

Poczułam nieprzyjemne uczucie, zupełnie jakby ktoś się na mnie gapił, do tego całą wieś wypełniła tak gęsta mgła, że nie widziałam nic na wyciągnięcie własnej ręki. Po zmroku ta wieś zmienia się w nienaturalne miejsce.

…Szkoliłam się, aby być świadomą czającego się wokół mnie zagrożenia, a także abym była w stanie poruszać się swobodnie w całkowitych ciemnościach. Gdyby to była normalna misja, to wtedy nie byłoby problemu.

Ale to zupełnie inny przypadek… Gęsta, wilgotna i nieprzebyta mgła całkowicie otępiła moje zmysły. Najwyraźniej to wampir ją stworzył, gdyż kontrolowanie mgły jest ich specjalnością. Dla nich mgła pełni funkcję bariery oraz zmysłu czucia.

W zasadzie, jak tylko weszliśmy na ten teren, nasza obecność została ujawniona wrogowi, więc nie ma potrzeby się już ukrywać.

Ta mgła pełni funkcję tarczy przed ich największą słabością, światłem słonecznym. Wprawdzie już wieczór, ale dalej blokuje słońce.

Do tego… Dookoła unosi się zapach zwłok. Smród rozkładających się ciał ubódł boleśnie mój nos.

Zakryłam mój nos kawałkiem szaty i szłam naprzód razem z Xenovią.

…Xenovia zachowywała się, jakby nic się nie stało. Nawet nie zakryła nosa.

Musiała przywyknąć do tego zapachu. To pewnie pokazuje, przez jakie koszmary już przeszła.

Nagle zmarszczyła brwi i zaczęła wpatrywać się w mgłę przed sobą.

– Są tutaj...... – powiedziała, ściągając tkaninę z miecza.

Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaach……

Słychać było cichy i złowieszczy dźwięk, a następnie nad mgłą rozległ się jęk.

Z mgły wyłonili się… Odmienieni mieszkańcy wsi. Krew ciekła ze wszystkich części ich ciał, z których mięso odpadało płatami. Ożywione zwłoki wlekły za sobą jelita po ziemi, gdy zmierzały w stronę żywych ludzi.

Ci ludzie są już martwi i teraz pragną tylko posmakować ciał żywych ludzi, aby zaspokoić głód, który będzie ich trapił już na zawsze.

Bez chwili wahania, Xenovia przecięła najbliższego zombiaka na pół.

Zabity natychmiast rozsypał się w proch. Święta moc Excalibura ma olbrzymi wpływ na istoty mroku, jest wręcz dla nich największym wrogiem.

Gdy zobaczyłam jak zombi idą w moją stronę, przygotowałam się.

– Muszę ich zabić.....

…Jednak wciąż miałam wątpliwości w moim sercu, gdy zaciskałam w dłoni mój miecz.

Powód był prosty. Byłam na wielu misjach, ale nigdy nie zabiłam człowieka… Lub jak w tym przypadku, nieumarłego.

Gdyby to był zły duch, albo wygnany diabeł, który przysparzał ludziom cierpień, to wtedy nie miałabym żadnych skrupułów.

Ale jeśli wrogiem jest człowiek, albo istota która kiedyś była człowiekiem… To był pierwszy raz.

– Nigdy nie zabiłaś drugiego człowieka? – zapytała Xenovia, gdy zobaczyła moje wahanie.

Kiedy to usłyszałam, zrozumiałam że ma w tym doświadczenie.

– ……

Nigdy nie zabiłam człowieka… Ale skoro jestem wojowniczką, to w końcu będę musiała to zrobić. Skoro wyznaczono cię do takiej roli, to musisz być na to przygotowana.

Mimo tego… Bałam się wtedy zabić człowieka.

Koniec mojego miecza trząsł się, gdy moje ręce drżały.

Xenovia, patrzyła na mnie kątem oczu, podczas gdy posuwała się do przodu, zabijając jednego zombi za drugim.

– W takim razie możesz osłaniać moje tyły, podczas gdy ja się nimi zajmę!

Bez chwili wahania Xenovia atakowała nieumarłych swoim mieczem.

Zombiaki natychmiast rozsypywały się w proch.

…Tymczasem jedyne co mogłam robić, to kopać lub odpychać nieumarłych.

…Jestem taka żałosna.

Byłam zszokowana moim brakiem determinacji. Myślałam że dam z siebie wszystko, jako wojowniczka naszego Pana, ale najwyraźniej jeszcze nie jestem prawdziwą wojowniczką.

Natomiast dziewczyna która walczyła obok mnie była… Prawdziwym mieczem Boga. Ona jest prawdziwą wojowniczką Kościoła.

Jednocześnie bałam się. Bałam się Xenovi.

Dla mnie ta dziewczyna, która bez wahania zabijała istoty, będące poprzednio ludźmi… Nie wyglądała w tym momencie jak człowiek.

Po zabiciu mieszkańców wsi, którzy zmienili się w nieumarłych, dotarliśmy do ratusza, o którym słyszeliśmy już podczas odprawy.

Według naszych informatorów, znajdowało się tam silne nagromadzenie mrocznej aury.

Wampir musi się tam znajdować.

– Naprzód!

Xenovia oczyściła dla nas ścieżkę, zabijając nieumarłych.

Wdarłyśmy się do ratusza i zabarykadowałyśmy drzwi.

Teraz nieumarli nie dostaną się do środka.

Po zablokowaniu drzwi zaczęłyśmy przeszukiwać budynek.

…Próbowałyśmy włączyć światło, ale nie dało się, najwyraźniej elektryczność została odcięta.

To się stało, gdy dostałyśmy się na drugie piętro.

Po budynku rozniósł się czyjś głos.

– Hmm, psy Kościoła huh… Najwyraźniej ci idioci wysłali święte miecze, ale żeby dać je takim gówniarom…

Wraz z tym głosem zauważyliśmy mroczną aurę. Wszystkie pory naszych ciał zamarzły, a potem oblał nas zimny pot. Zrozumieliśmy przez to, że nasz wróg jest niesamowicie silny.

– Gorzko tego pożałujesz, jeśli uważasz na za zwykłe dzieciaki – oznajmiłam niewidzialnemu wrogowi.

– Zaakceptuj swój koniec, wampirze.

Xenovia była spokojna. W przeciwieństwie do mnie, która nadrabiała miną, ona powiedziała to w naturalny sposób.

Nagle usłyszałyśmy kpiący śmiech.

– Kekeke… Najwyraźniej nie wystarczyło im wygnanie mnie z mojego kraju, ale muszę jeszcze wysłuchiwać czegoś takiego od gówniar ze świętymi mieczami…

Nagle mgła zebrała się w jednym miejscu i przybrała kształt człowieka.

Pojawił się mężczyzna w szacie, który wyglądał jak szlachcic w średnim wieku. Miał nawet pelerynę.

Nasz przeciwnik miał schludny wygląd. Nie byłoby przesadą nazwanie go urodziwym. Wyglądał zupełnie jak lalka.

Nie czuliśmy w nim żadnego życia. Cała jego twarz była biała, jak u trupa, a z ciała biła mroczna aura.

Mężczyzna wpatrywał się w nas szkarłatnymi oczami.

– A więc psy Kościoła, zapewne jesteście dziewicami? Wygląda na to, że dzisiejszej nocy urządzę sobie ucztę nie tylko z waszej krwi, ale i z ciał.

Wampir uśmiechnął się strasznie. Część jego ciała zmieniła się w pająka i zaatakowała nas!

Xenovia i ja próbowałyśmy zaatakować pająka naszymi mieczami, ale gdy tylko uniosłyśmy ramiona do ciosu, pająk plunął siecią!

Odskoczyłyśmy i uniknęłyśmy pajęczej sieci. Potknęłam się jednak o coś, co leżało na podłodze, straciłam równowagę i upadłam na kolana.

Pajęcza sieć pokryła cały korytarz. Jak tylko dotknęła podłogi, wszystko dookoła niej się stopiło. Najwyraźniej ta sieć topi wszystko, czego tylko dotknie.

Nie ma mowy, abyśmy przeżyły, jeśli zostaniemy trafione.

– HA HA HA HA HA! POZWÓLCIE MI CIESZYĆ SIĘ TĄ WALKĄ, PSY KOŚCIOŁA! – krzycząc te słowa, wampir rozpłynął się w powietrzu.

– Nic ci nie jest?

Xenovia wyciągnęła w moją stronę swoją dłoń, ale…

– Ku......!

Uniknęłam jej dłoni. To dlatego, ponieważ wcześniej się jej bałam.

Widząc moją reakcję, Xenovia cofnęła swoją rękę.

Wstałam bez słowa. W jednej chwili atmosfera pomiędzy nami zgęstniała, ale nie miałyśmy czasu, aby czekać tu cały dzień. Ruszyłyśmy więc w pościg za wampirem.

– Zatrzymaj się natychmiast!

Przecięłyśmy pająka na pół i goniłyśmy wampira.

Z kąta korytarza wyłoniły się nie tylko pająki, ale też olbrzymi parecznik oraz nietoperze.

Wampiry mogą rozmnażać owady i nietoperze, a nawet zmieniać w nie części swojego ciała.

Każde zwierzę/roślina, które stworzą, mają groteskowy kształt, a ich naturalne instynkty są zupełnie inne, niż w przypadku normalnych istot, więc możemy je łatwo niszczyć świętymi mieczami…

Niezliczona ilość potworów wyłaziła z każdego kąta!

Xenovia zabiła wiele potworów jednym cięciem swojego Excalibura Zniszczenia, podczas gdy ja zmieniłam mojego w cienki bicz i biłam nim kogo popadnie, zabijając wiele stworów.

Miejscem do którego dotarłyśmy po przebiegnięciu przez drugie piętro… Były podwójne drzwi wejściowe.

Najwyraźniej znajdowało się tutaj miejsce zebrań, lub imprez. Było przestronne, z podium i ławkami ustawionymi w rządki.

Na podium pojawiło się kilka niebieskich płomieni, a zaraz potem zmaterializował się tam wampir. Miał ten irytujący uśmiech na twarzy.

– Jesteście lepsze niż się spodziewałem. Więc mimo takiego wieku władacie już świętymi mieczami, hę.

Mężczyzna odrzucił pelerynę i wezwał olbrzymią ilość potworów.

…Stosuje działania opóźniające, hę. Wygląda na to, że posyłał na nas te wszystkie potwory po to, abyśmy się zmęczyły i nie miały siły do walki.

Cóż, w końcu mamy najniebezpieczniejszą broń przeciwko wampirom. Nie ma wśród nich takiego, który nie bałby się świętego miecza.

A więc posłał na nas te wszystkie sługi, aby uniknąć ciosu świętym mieczem.

Do tego ten wampir jest lepszym taktykiem od nas.

Jeśli szybko go nie wykończymy, to już długo nie wytrzymamy.....

Kiedy chciałam zapytać Xenovię, jak powinnyśmy sobie z tym poradzić…

Otworzyła szeroko oczy i spojrzała w tył… Coś jest za moimi plecami?

– UWAŻAJ!

Nagle pociągnęła mnie za rękę. Odciągnęła mnie od tej istoty, zanim ją zauważyłam.

Miejsce w którym przed chwilą stałam, zostało pokryte pajęczyną, a cała podłoga się stopiła. Zanim zauważyłam, zostałyśmy otoczone… Gdybym stała tam chwilę dłużej, nie zostałby ze mnie nawet kawałek kości.

Xenovia przecięła pająka na pół i pociągnęła mnie za ławki, a by się ukryć.

Schowałyśmy się, aby jak najbardziej ukryć naszą obecność.

Xenovia przyglądała się wszystkiemu zza ławki.

– …Dlaczego mnie uratowałaś? – zapytałam.

Przedtem odtrąciłam jej rękę.

Innymi słowy odrzuciłam Xenovię, ale ona uratowała życie takiej partnerki.

– Hmm? Chwilowo to nieważne. Teraz musimy się zastanowić, jak zabić to coś… Ty też, Irino… – powiedziała Xenovia nieprzyjemnym tonem.

– Ja.. Myślałam że jesteś straszna…! Osoby, które zabijają ludzi zmienionych w zombiaki, są straszne. Nie jesteś taka jak ja! Ale dlaczego mnie uratowałaś….? Po moim zachowaniu zauważyłaś co myślałam, prawda? Więc dlaczego mnie uratowałaś?! – odparłam, zbierałam całą moją siłę woli.

Musiała być zszokowana, musiała czuć się przykro i musiała myśleć, że mi nie wybaczy.

Ja… Nienawidziłam samej siebie. Nienawidziłam siebie za to, że jej unikałam. Nie mogłam wybaczyć samej sobie.

Nawet jeśli myślałem o niej, jako o mojej partnerce, to unikałam jej. Nie musiała mnie ratować. Mogła mnie po prostu zostawić na śmierć, ale dlaczego mnie uratowała?

Jej oczy były szeroko otwarte i była szczerze zszokowana…. Drapała się po policzku i zachowywała się niezręcznie.

– ………

– …Jesteś jedyną osobą w moim wieku… która ze mną rozmawiała, więc byłam szczęśliwa… – odparła po długim milczeniu.

….

Kiedy to usłyszałam, nie mogłam nic powiedzieć.

Xenovia, która dotąd miała spokojny wyraz twarzy, uśmiechnęła się i kontynuowała.

– Możesz mnie nienawidzić; przywykłam do tego. Myślisz że to przerażające, jak zabijałam ludzi, prawda? W porządku. Ja… myślę że to coś, co muszę robić, jako miecz Pana.

– Dlaczego…? Dlaczego posuwasz się tak daleko…?

Kiedy Xenovia usłyszała moje pytanie, zmrużyła oczy i spojrzała na swój miecz.

– …Jedyne co umiem dobrze robić, to wymachiwać tym mieczem. We wszystkich innych sprawach, poza władaniem świętym mieczem, jestem beznadziejna. Przepraszam, Irino. Mimo że taka jestem… To ja…. – w tej chwili spojrzała mi prosto w oczy. – Uważam cię za moją pierwszą przyjaciółkę.

……

……

Zaniemówiłam. Ona… Uważała mnie za soja przyjaciółkę. To dlatego mnie uratowała. Mimo że ją odrzuciłam, to mnie ocaliła.

Skinęła głową i ruszyła przed siebie.

– Więc przepraszam! Jeśli to wszystko, to ja...........

…Dlaczego ona przeprasza?

Nie miałam racji, gdy ją odrzuciłam. To ja powinnam być osobą, która miała zabić nieumarłych. Ja byłam osobą, która wkroczyła na pole bitwy bez odpowiedniej determinacji. Osobą, która uważała się za wielką wojowniczkę, chociaż nie umiała sobie poradzić, także byłam ja.

…Dlaczego mnie przepraszasz? Nie zrobiłaś nic złego…!

Po tym jak zabiła potwory wampira, wreszcie znalazła się blisko niego.

Jednak zanim został trafiony mieczem, zmienił się we mgłę i zniknął.

Mgła otoczyła Xenovię i łatwo unikała ciosów jej miecza.

Gdy w obronie Xenovi pojawiła się luka, wampir zmaterializował się za jej plecami.

Wampir złapał ją za jej długie włosy i objął ją tak, że nie mogła się ruszyć!

Niedobrze! Wampiry są silniejsze od zwykłych ludzi, więc trudno jest wyrwać się z ich uścisku!

Wampir wybuchnął śmiechem.

– Mam cię ha ha! Myślałyście że możecie wygrać z czystej krwi wampirem! Ha ha ha ha! Nawet jeśli władacie świętymi mieczami, to nie dacie rady mnie pokonać!

Mimo że Xenovia została złapana przez wampira, to nie miała zamiaru się poddać.

– …Hmmp, skoro jesteś czystej krwi, to dlaczego wygnali cię z twojego kraju i nie możesz przeżyć bez znęcania się nad zwykłą, ludzką wioską…? Bez żartów!

Gdy wampir to usłyszał, wściekł się.

– …Doprawdy, chyba czas uciszyć twoją niewyparzoną gębę…!

Obnażył swoje kły i spojrzał na szyję Xenovi.

W tym tempie wypije jej krew!

Ja… ruszyłam w ich stronę!

– Xenovia! – krzycząc jej imię zmieniłam mój miecz w bicz i chlasnęłam nim wampira!

Krwiopijca uniknął ataku w ostatniej chwili, ale stracił równowagę i puścił Xenovię.

Gdy Xenovia się uwolniła, stanęła obok mnie.

– Dlaczego mi pomogłaś? Ja… Jestem straszna, prawda? – zapytała smutnym tonem.

Zmusiłam się do uśmiechu.

– Ja… Jestem wojowniczką i użytkowniczką świętego miecza Excalibura…! Jesteś moją przyjaciółką…! Dlatego nie mogę ci pokazać mojej słabej, głupiej strony! – oznajmiłam.

Kiedy wygłosiłam tą żałosną proklamację, Xenovia przybrała zdziwioną minę, ale zaraz potem się uśmiechnęła.

– Więc to tak…

Po tej rozmowie skupiłyśmy swoją uwagę na wampirze.

Po tym jak na niego ruszyłyśmy, uderzyłyśmy z lewej i prawej.

Xenovia zamachnęła się swoim Excaliburem Zniszczenia, ale wampir łatwo uniknął ataku. W tym momencie mój Excalibur Naśladowania wystrzelił do przodu, zupełnie jakby miał własną wolę, aby przebić wroga.

W tej samej chwili Xenovia cięła z góry!

Nareszcie miecz zadrasnął pierś wampira!

Gdy moc miecza przeszła przez ranę, zaczął się z niej wydobywać dym.

Najwyraźniej doznał obrażeń, a jego twarz spochmurniała. Ale mimo tego dalej uśmiechał się w straszny sposób.

– …Hmm, tak jak się spodziewałem, walka z dwoma przeciwnikami jest trudniejsza niż myślałem…. Jednak dalej brakuje wam mocy i doświadczenia!

Miał rację. Nasz przeciwnik już ocenił skalę naszych ataków i zdolności. W tym wypadku będzie trzymał się od nas z daleka oraz posyłał na nas swoje sługi, lub atakował z dystansu.

Tak jak myślałam, jeśli pozwolimy mu grać na zwłokę, to marnie się to wszystko skończy. Nie ma mowy abyśmy my, ludzie, poradzili sobie z taką taktyką.

Przeciwnikiem jest w końcu ktoś, kto żyje wiecznie…

Gdy Xenovia usłyszała jego słowa, uśmiechnęła się z pewnością.

– Naprawdę? Więc może powinnam pozwolić ci posmakować tej „mocy”, jeśli tak bardzo tego pragniesz? – powiedziała, po czym wyciągnęła rękę i zaczęła coś recytować. – Święty Piotrze, święty Bazyli Wielki, święty Dionizy, święta Mario Panno. Proszę, usłyszcie me wołanie.

Miejsce przed nią zafalowało i w jednej chwili coś się tam pojawiło. To był… Wielki miecz.

– Durandal! – krzyknęła Xenovia, biorąc do reki oręż, który emanował świętą aurą.

– Durandal..........!

Zarówno ja jak i wampir byliśmy w szoku.

– …!! D-Durandal?! N-niemożliwe! Możesz go używać?!

Nic dziwnego, że jest zaskoczony.

Durandal… To jeden z legendarnych mieczy, które posiada Kościół. Tak jak Excalibur, miał olbrzymią moc.

…. A Xenovia go właśnie przyzwała!

– Zostałam wybrana na posiadaczkę Durandala i dostałam Excalibura jako broń dodatkową. Teraz pozwolę ci posmakować mocy, której mi brakowało. Ten miecz jest jeszcze bardziej zabójczy i niebezpieczny, niż Excalibur Zniszczenia. Choćbyś nie wiem jakiej rasy był, zginiesz od jednego ciosu – powiedziała Xenovia trzymając miecz, który emanował agresywną aurą.

Kiedy mówiła te słowa, zabójcza aura emanująca z miecza niszczyła podłogę, sufit, ławki i wszystko co znalazło się w pobliżu.

Nawet ja, która zostałam wybrana na posiadaczkę Excalibura, nie mogę się zbliżyć do tego miecza.

…Została więc wybrana na użytkowniczkę Durandala. To znaczy że ma za sobą więcej ciężkich walk, niż mogłam się tego spodziewać.

Ona jest… Geniuszem któremu nie dorastam do pięt.

Kiedy wampir poczuł moc emanującą z Durandala, na jego twarzy pojawił się strach.

– T-ta gówniara jest… Użytkowniczką Durandala?! T-to pies Bogaaaaaaaaa!

Wampir przyzwał ze swojego ciała masę nietoperzy i pająków, ale trzymająca Durandala Xenovia szybko sobie z tym poradziła.

– To mój jedyny talent. Patrz uważnie.

Silna aura która emanowała z jej ataków wypełniła całe pomieszczenie!

Jasne światło rozbłysło mi w oczach. Po otrzymaniu tego silnego ataki, ciało wampira zaczęło rozpadać się w proch.

– … J-ja… Mimo że jestem czystej krwi, zostałem… – wampir nie był w stanie zaakceptować swojej porażki i zaczął chichotać. – Kekeke… Więc krew przeszłości przybyła do przyszłości i wybrała hybrydę… Oba moje rody i Frakcja Carmilla… Kekeke, upadną, zanim zauważą co ich zniszczyło… Przez… Moc tych hybryd…! Kahahahahahahaha!

Wampir zmienił się w pył, śmiejąc się przy tym jak szaleniec.

To były jego ostatnie słowa…  

Część 5[edit]

– I tak to było.

Po skończeniu naszego treningu siedziałyśmy na podłodze i wspominałyśmy przeszłość.

– To miejsce zostało zniszczone dzięki mocy Durandala.

Racja. Teren dookoła budynku został zniszczony dzięki mocy uwolnionej przez Durandala. Xenovia zrobiła coś, co potwierdziło, że zasługiwała na swój przydomek Demona Zniszczenia.

W tamtych czasach Xenovia nie mogła używać Durandala tak swobodnie jak dzisiaj, więc ilość świętej aury która była uwalniana, gdy używała miecza, była niesamowita.

Dlatego nigdy nie używała Durandala, jeśli nie dostała na to pozwolenia.

Ostatecznie pokonałyśmy wampira, ale ponieważ Xenovia użyła Durandala bez pozwolenia, musiała się tłumaczyć swoim przełożonym. Najwyraźniej została też skarcona przez siostrę Griseldę.

Marszcząc brwi, Xenovia opowiedziała mi, co się wtedy wydarzyło.

– Cóż, po tym incydencie coraz częściej wyruszałyśmy na wspólne misje – powiedziałam.

Najwyraźniej przełożeni uznali, że mogę ją zaskoczyć w każdej misji, na którą pojedzie i dlatego zostałam wybrana na jej partnerkę.

To trwało aż po dziś dzień i w końcu zostałyśmy najlepszymi przyjaciółkami.

– Siostra Griselda była wtedy na mnie naprawdę zła.

Uśmiechając się kwaśno, dotknęła kosmyka włosów, który był ufarbowany na zielono.   Właściwie do tej historii nie ma przypisów. Jakiś czas po tej misji byłam zaskoczona, gdy zobaczyłam Xenovię po dłuższym czasie.

– … X-Xenovia, to…

Zauważyłam że zmieniła fryzurę.

Ścięła włosy na krótko.

– Pamiętasz jakie miałam kłopoty, gdy wampir mnie za nie złapał? Nie sądzę aby długie włosy do mnie pasowały.

Cóż faktycznie ją za nie złapał, ale… Bardziej chodziło mi o jej zielone pasemko.

– Ach, próbowałam ufarbować włosy na zielono. Jak myślisz? Wygląda fajnie, prawda?

Najwyraźniej Xenovia próbowała dać z siebie wszystko w tym stylu. Kiedy zapytała mnie o zdanie…

– Pfft.

…Nie potrafiłam powstrzymać śmiechu.

– Dlaczego ufarbowałaś swoje włosy? Do tego tylko częściowo.

Jej rozumienie mody jest zabawne, nie mogłam nie śmiać się jeszcze głośniej, chociaż wiedziałam, że to niegrzeczne.

– Kuuu! Zrobiłam to po naprawdę długich przemyśleniach! Rany, jesteś taka wredna!

Narzekała i pokazywała że jest zła.

– Nie złość się! Myślę że ci to pasuje! – powiedziała, ale dąsała się jeszcze przez chwilę.

– Pasuje czy nie pasuje, od teraz zamierzam tak wyglądać! Słyszysz!

Przepraszałam ją raz po raz, mówiąc „Przepraszam, więc rozchmurz się!”.

Potem pokazała mi najróżniejsze emocje i wyrazy twarzy.

Racja, jest moją rówieśniczką, więc zarówno śmieje się, jak i złości.

Hej, Xenovia, będziemy najlepszymi przyjaciółkami już na zawsze, prawda?


Dodatkowy Żywot 2: Wycieczka i Gang Zamętu.[edit]

Część 1[edit]

Był już koniec marca, gdy rok szkolny dobiegł końca.

Gdy ceremonie ukończenia dobiegły końca, nowy Klub Okultystyczny udał się do domu i spakował bagaże, przed swoją wakacyjną wycieczką.

Tak, zgadza się, wybieramy się z Rias i Akeno-san, na ich wycieczkę z okazji ukończenia szkoły!

Nie tylko to! Plan wycieczki obejmuje małą wyprawę, z Hokkaido na Okinawę i dalej na południe, i zamierzamy poświęcić na to całe nasze wakacje! Wszyscy byli podekscytowani tą wycieczką, gdy uzgadnialiśmy jej szczegóły!

Cóż, tego się można było spodziewać. Przez cały rok rzucało nas od jednej bitwy, do drugiej, a teraz nasze ciała i umysły są zmęczone. Dlatego uznaliśmy, że ta wycieczka będzie dla nas świetną okazją do odpoczynku, więc nie ma w tym nic dziwnego, ze wszyscy byli podekscytowani!

Rias i Akeno-san, jako że są absolwentkami, skończyły szkołę wcześniej, więc gdy zakończyły przygotowania, spędzały czas w salonie, pijąc w spokoju herbatę.

– Nasze wakacje zaczynają się jutro. Czy wszyscy zakończyli przygotowania? – Rias zadała pytanie wszystkim ludziom zgromadzonym w salonie.

– Oczywiście! – oznajmili wszyscy w podnieceniu!

Wow, energia ich wprost rozpierała!

– Jestem podniecona!

– Ja też.

– Chciałabym już jechać!

Asia, Xenovia i Irina skończyły się pakować ostatniej nocy. Nie ma mowy aby Asia, która jest taka skrupulatna, zaniedbałaby przygotowań. Xenovia i Irina, skoro przez tyle lat były wojowniczkami Kościoła i dużo podróżowały, także przywykły do sprawnego pakowania się.

– … Lokalne specjały… Mięsko, słodkości, rybki. Pierwsze jest Hokkaido, które słynie ze swoich krabów i sfermentowanej, rybiej ikry…

Koneko-chan także skończyła się pakować i obecnie skupiła swoją uwagę na przewodniku „Restauracje które musisz odwiedzić”.

– Muszę skupić moją uwagę, skoro jestem opiekunką całej grupy… hm hm.

Rossweisse-san też zakończyła swoje przygotowania i obecnie czytała przewodnik.

Kuroka przyglądała się książce, którą czytała Koneko-chan.

– Ufufu♪ Dołączymy, gdy zakończymy nasze sprawy z Valim, miauu.

Kuroka i Le Fay postanowiły do nas dołączyć, ale z powodu swoich zajęć mogły to zrobić dopiero później.

Le Fay ukłoniła się Rias.

– Dziękuje, że pozwoliłaś nam do was dołączyć.

Kiedy Le Fay dziękowała Rias, ona uśmiechnęła się szeroko i odpowiedziała „W porządku, nie musisz się tym tak bardzo przejmować”.

Kiba, Gasper, Valerie i Tosca-chan też tutaj byli. Tym razem Valerie i Tosca-chan też postanowiły do nas dołączyć.

– Ufufu. Bardzo tego wypatruję.

– Wycieczka po Japonii jest jak spełnienie marzeń.

Valerie i Tosca-chan nigdy nie były nigdzie poza Kuou, więc były podekscytowane z powodu tej wyprawy. Obie nie przyzwyczaiły się do Japonii, ale wszyscy chcieli im w tym pomóc, wraz z Kibą i Gasperem, którzy byli ich opiekunami.

– Odwiedziliśmy wiele miejsc, ale nie byliśmy w zbyt wielu kurortach wakacyjnych – powiedział Kiba.

Ach, jeśli się nad tym zastanowić, to walczyliśmy w wielu miejscach z naszymi wrogami, ale nigdy nie byliśmy ze wszystkimi na wycieczce.

– Dlatego z niecierpliwością wypatruję tej wycieczki z wami wszystkimi! – powiedział Gasper radosnym głosem.

I ja także!

Położyłem dłonie na ramionach Kiby i Gaspera.

– Racja! My, trzej mężczyźni Gremorych, cieszmy się tą wycieczką z całego serca!

Jeśli wydarzy się coś, co zjednoczy nas, trzech mężczyzn Gremorych, to wtedy będzie to wycieczka z piekła rodem! Patrząc na wszystkie ślicznotki, które z nami jadą, to ta wyprawa nie będzie taka zła! Właściwie to będzie to niesamowite!

– Świętujemy też awans Iseia-kun na wysokoklasowego diabła, więc to będzie ekscytujące.

Oto Kiba! Powiedział coś, z czym mogę się zgodzić! Poważnie, nawet ja chcę się cieszyć moim awansem! Myślę że podczas tej wycieczki kupię sobie coś drogiego i luksusowego! Jedyna rzecz o którą się martwię, to… Ophis i Lilith. Dwa Boskie Smoki-chan (-sama?) są w porządku, gdy mamy je na oku, ale kiedy gdzieś wyjeżdżamy, to nie wiemy co robić.

Nie ma mowy abyśmy pozwolili im tak łatwo wyjść z domu.

Nagle odezwał się niezawodny i zręczny pomocnik:

– Nie martwcie się, będę miała na oku wasz dom wraz z Phis-sama, kiedy będziecie na wyciecze! – powiedziała szczerze Kunou.

Kunou, która od kwietnia zacznie uczęszczać do gimnazjum Akademii Kuou, przygotowywała się do zamieszkania w naszym domu i coraz częściej można tu było ją spotkać.

Właśnie powiedziała, że popilnuje dla nas tej dwójki, podczas naszej nieobecności.

– Dziękujemy Kunou, zostawiamy więc te dwie pod twoją opieką – powiedziałem.

Kiedy Kunou to usłyszała, wypięła dumnie pierś i powiedziała „Zostawcie to mnie.”, pełnym entuzjazmu głosem.

– Pomogę wam w Kioto, kiedy tam pojedziecie, więc czekajcie tam na mnie!

Zgadza się, podczas naszej podróży zatrzymamy się w Kioto, a Kunou będzie wtedy pełniła rolę naszej przewodniczki.

– Przykro nam, że nie możecie z nami jechać, więc zostawiamy dom pod waszą opieką. Nie martwcie się, przywieziemy wam tonę prezentów – powiedziałem, patrząc na Ophis i Lilith.

Obie dziewczynki otworzyły specjalny katalog i pokazywały wszystko, co chciały.

– Kraby.

– Sfermentowana ikra.

Najwyraźniej Boskie Smoki zostały uwiedzione przez świat ludzkiego jedzenia……

Pogłaskałem je po głowach.

– Tak, oczywiście.

Cóż, najprawdopodobniej każdy z nas kupi coś dla tej dwójki, więc ostatecznie obie dostaną całą masę prezentów. W końcu to dzięki nim wygraliśmy!

– Zakończyłam już grafik Iseia-sama.

…Kiedy byliśmy podekscytowani wycieczką, w salonie pojawiła się Ravel. Gdy została częścią mojego parostwa, troszczyła się o mój grafik, który był jeszcze bardziej napięty, niż przedtem. Nad planem wycieczki też pracowała.

Cóż, skoro ja, Chichiyuutei, zostałem wysokoklasowym diabłem, to kontaktują się ze mną nie tylko diabły, ale także i inne frakcje, dlatego moja duma i radość, Goniec Ravel, pracuje nad moim harmonogramem! W tym tempie nie będę się jej w stanie przeciwstawić.

– Wyczyściłam grafik Iseia-sama, więc podczas wycieczki nie będzie miał żadnych ważnych wezwań. Teraz ja też będę się tym mogła cieszyć – powiedziała Ravel do wszystkich, uśmiechając się szeroko.

Superrrrrr! Teraz mogę się w pełni cieszyć moimi wakacjami!

– Tak przy okazji, po wycieczce....

Nagle Ravel spostrzegła coś. Tak, po tej wycieczce moje parostwo (ja, Asia, Xenovia, Ravel, Rossweisse-san) + Irina, mieliśmy do załatwienia coś, co chcieliśmy zachować w tajemnicy przed Rias i pozostałymi.

Ravel szybko zmieniła temat.

– …. Achem, w każdym razie słyszałam że jakiś dziwny, niezidentyfikowany gang przebierańców, wywołuje zamęt w całej Japonii, więc najlepiej będzie zachować czujność.

– Niezidentyfikowany gang przebierańców? – zapytałem.

– Ach, ostatnimi czasy głośno o tym w internecie. Słyszałam, że jacyś dziwacy przysparzają kłopotów turystom, lub ludziom mieszkającym w regionach turystycznych – oznajmiła Rossweisse-san.

Ktoś zaczął szukać artykułu w swoim tablecie i kiedy go znalazł… Zobaczyliśmy zdjęcie z jakimiś bandziorami, ubranymi w kostiumy zwierząt, którzy sprawiali kłopoty ludziom w jakiejś wiosce.

Napadli na jakiś sklep, brutalnie potrząsali automatem z napojami i nawet ukradli pieniądze jakiemuś dziecku. Bez wątpienia zachowywali się aspołecznie…

– C-cóż, w każdym razie zachowajmy ostrożność – powiedziałem.

Wszyscy pokiwali głowami, w odpowiedzi na moje słowa.

– Dokonajmy więc ostatnich przygotowań przed naszym wyjazdem. W końcu wszyscy wybieramy się w tą podróż – oznajmiła nagle Rias.

– Tak! – odpowiedzieli wszyscy z entuzjazmem.

W naszych rękach pojawiła się mapa z trasą podróży (którą sporządziło dla nas Kościelne Trio)! Najwyraźniej wszyscy tak podekscytowali się wycieczką, że zapomnieli o tych przebierańcach.

– Tak więc pierwszym miejscem które odwiedzimy będzie Hokkaido. Pierwszy dzień każdy będzie mógł spędzić, jak będzie chciał…

Tak oto pod okiem Rias przystąpiliśmy do ostatnich przygotowań…


  W tym samym czasie, gdy grupa Iseia przygotowywała się do wyjazdu…

Na bezludnej wyspie u brzegów Japonii, znajdowała się ich tajna baza… A może lepiej by było powiedzieć, kryjówka.

W najdalszym zakątku bazy, znajdowało się trzech, ubranych na czarno wojowników.

Stali w równym szeregu i patrzyli w stronę znajdującego się przed nimi podium, na którym znajdowało się strasznie udekorowane krzesło, na którym siedział człowiek o straszliwej sile. Był on starszą osobą, noszącą na głowie hełm, przypominający smoka… Był przywódcą tej drużyny i nazywał się Cesarz Zamęt.

Obok niego stali jego oficerowie, którzy nosili maski i peleryny.

Cesarz Zamęt… Popatrzył na swoich podwładnych.

– Prominentna osoba z przestępczej organizacji, Brygady Chaosu, wreszcie została pokonana – oznajmił z triumfem.

Po jego słowach, jeden z jego oficerów wysunął się naprzód.

– Obie frakcje padły, a Qlippoth też został pokonany po śmierci swojego przywódcy – oznajmił.

Wiedzieli o istnieniu Brygady Chaosu, która siała zamęt na całym świecie. Do tego dowiedzieli się też o klęsce tej organizacji.

– Fu, byli po prostu kolejnymi graczami na scenie. Brakowało im historii i jedności – mruknął Cesarz Zamęt.

Wszyscy zarechotali wrednie, gdy to usłyszeli.

Cesarz Zamęt otworzył szeroko oczy i zerwał się energicznie ze swojego krzesła.

– Posłuchajcie mnie uważnie wszyscy! Nareszcie nadszedł czas na naszą tajną organizację… Gang Zamętu zapanuje nad światem!

Kiedy Przywódca wywrzeszczał te słowa, wszyscy podnieśli ręce do góry i zrobili palcami znak zwycięstwa.

– ZAMĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘT!!!!!

Ich krzyk rozniósł się echem po całym pomieszczeniu.

Nazwa ich tajnej organizacji brzmiała Gang Zamętu. Gest zwycięstwa był także symbolem całej bandy.

Ta organizacja była bardzo groźna i została założona przez Cesarza Zamęt i jego popleczników.

Do gangu należały demony, przestępcy, ludzie z nadnaturalnymi mocami i wiele innych specjalnych osób. Wśród nich były pewne istoty… potwory, które Cesarz osobiście zmodyfikował….

Nagle wszyscy zaczęli krytykować Brygadę Chaosu:

– Fufufu. Nie ma mowy aby ci idioci z Brygady Chaosu, którzy tak bezczelnie kopiowali nas, Gang Zamętu, mogli tak swobodnie paradować dookoła.

– Ci durnie dali się pokonać w niecały rok. Ich organizacja była drugiej, a nawet i trzeciej jakości, ha ha ha.

Wszyscy przytaknęli tym słowom.

– Oczywiście!

– Myśmy to wszystko zapoczątkowali!

– O co chodzi z tym ich Chaosem! To oczywiste że splagiatowali Zamęt!

Był powód, dla którego tak ich nie lubili.

Ta organizacja została założona pięćdziesiąt lat temu i od samego początku swojego istnienia, potajemnie przysparzała wiele kłopotów na całym świecie. Mieli by kłopoty, gdyby Interpol zwrócił na nich swoją uwagę, więc starali się być ostrożni ze swoimi działaniami.

Po długim czasie, kiedy wreszcie zdobyli dostateczną ilość wojowników, aby przejąć całą Japonię, stracili swoją szansę przez nagłe pojawienie się Brygady Chaosu.

Do tego nazwy obu organizacji były bardzo podobne, gdy zapisało się je w kanji.

Co jakiś czas udało im się wprawdzie zrobić coś niegodziwego, ale wszystko to przypisywano Brygadzie Chaosu, więc koniec końców, zawsze byli na szarym końcu.

……Wszyscy członkowie Gangu Zamętu przeklinali Brygadę Chaosu po dziś dzień i najwyraźniej Niebiosa wysłuchały ich modlitw, gdyż ta organizacja runęła w końcu z wielkim hukiem.

Teraz wszyscy uznali, że nareszcie nadszedł czas, aby samemu zabłysnąć.

– A teraz my, Gang Zamętu, uderzymy na Japonię z całą naszą mocą. Szerzenie w tym kraju chaosu, będzie pierwszym krokiem w podboju świata! Naszą ofensywę rozpoczniemy od ataku na północ, na Hokkaido! – oznajmił wszystkim Cesarz, podnosząc do góry pięść. Za jego plecami znajdowała się flaga ze złowrogą spiralą. – I pewnego dnia.... Zmienimy to miejsce w prawdziwe piekło.

Kiedy Cesarz wypowiedział te słowa swoim grzmiącym głosem, wszyscy zrobili palcami znak zwycięstwa i zaczęli się drzeć:

– Zamęęęęęęęęęęęęęęęt!

W ten sposób połączyli swoje myśli w jedno.

– Wystąp, Potworny Łososiu – powiedział nagle Cesarz z iskrzącym wzrokiem.

Spośród tłumu wojowników wyszedł potwór.

– Łooooosoś! Wzywałeś mnie przywódco, Cesarz Zamęcie! Zostaw pierwszy krok w podboju świata, atak na Hokkaido, mnie, królowi wszystkich łososi… Królowi Łososiowi!

Stwór który się pojawił, miał rybią (łososiową) głowę i był humanoidalnym potworem. W dłoni trzymał harpun, a na głowie nosił koronę.

Kiedy Król Łosoś się pojawił, przez tłum wojowników przeszedł pomruk.

– Wzywa Łososiowego Króla-sama… Ach nie, nienawidzi tego imienia… już na samym początku posyła do walki Króla Łososi-sama… Cesarz naprawdę angażuje się w ten plan.

– Tak, normalnie łososie po sześciu latach wracają do rzeki w której się urodziły, ale Król Łosoś-sama walczy podobno z tym instynktem i od trzydziestu lat pływa w oceanie. Zasługuje więc na szacunek Cesarza, skoro jest groźnym, morskim potworem.

– Na targu rybnym taki łosoś wart byłby z milion jenów (Mimo że jest śmieciem który stracił swój instynkt)… Co za straszna osoba…

Kiedy wszyscy mówili, jak straszną osobą jest Król Łosoś, Cesarz wydał mu rozkaz:

– Łososio... Nie, Królu Łososiu, zostawiam atak na Hokkaido w twoich rękach! Niech zapanuje tam zamęt!

– Tak, ja, Król Łosoś, wypełnię twój rozkaz, Cesarzu-sama! – oznajmił Król Łosoś, klęcząc na ziemi. Nagle jednak wstał i zrobił palcami znak zwycięstwa. – Zamęęęęęęęęęęęęt!

– Zamęęęęęęęęęęęęęęęęęęt! – dodała reszta grupy.

Kiedy grupa Iseia przygotowywała się do swojej wycieczki, tajemnicza grupa zaczęła snuć swoje mroczne plany…  

Część 2[edit]

W południe, następnego dnia, ja, Hyoudou Issei, przybyłem na Hokkaido!

– PRZYJECHALIŚMY!

Achhhhh, gdy przybyliśmy na lotnisko, poczułem zimne powietrze! Tego się można było spodziewać, wprawdzie jest koniec marca, ale tutaj dalej jest zimno! Ale może dlatego, że jesteśmy tutaj pierwszy raz, to zimno jest takie przyjemne!

Postanowiliśmy przylecieć samolotem do naszego pierwszego miejsca wypoczynkowego, ale powzięliśmy decyzję, że do innych regionów udamy się za pomocą magicznych kręgów teleportacyjnych.

To Rias zdecydowała, że polecimy najpierw samolotem, a wszyscy się na to zgodzili.

Najpierw zdecydowaliśmy się rozdzielić na lotnisku. Postanowiliśmy, że najpierw zwiedzimy, co będziemy chcieli, a potem spotkamy się w hotelu w Sapporo, który zarezerwowaliśmy.

Do tego zostaniemy na Hokkaido przez dwa dni.

– Zamierzam odwiedzić twierdzę Goryokaku[4] w Hakodate, która jest powiązana z Shinsengumi. Tosca powiedziała, że chce pójść ze mną.

Takie są najwyraźniej plany Kiby na jutrzejszy dzień. Podobnie jak on, wszyscy uczestnicy wycieczki będą swobodnie podróżować.

Nagle Xenovia wyjęła z kieszeni kluczyki.

– Fufufu, zamierzam poszaleć sobie na tej ślicznotce – pochwaliła się, obracając kluczyki wokół palca.

Zauważyłem to natychmiast!

– To kluczyki do motocykla!

Xenovia przytaknęła.

– Tak, odebrałam moje prawko i kupiłam sobie motocykl za pieniądze, które zarobiłam. Zamierzam go sprowadzić za pomocą magicznego kręgu i szaleć nim po drogach Hokkaido.

Naprawdę?! Ostatnio Xenovia coś mówiła, że chciałaby mieć prawo jazdy, ale kiedy zdążyła je zdać?! Jak się nad tym zastanowić, to wspominała też, że chciałaby mieć motocykl!

Woach~ jestem zazdrosny. Też bym chciał jeden!

– A ja będę jeździła razem z nią – powiedziała Irina, robiąc palcami znak pokoju.

Cholera, ja też bym chciał pojeździć!

– Może Isse też powinien wyrobić prawo jazdy – powiedziała Rias, wyjmując z kieszeni kluczyki. – Ja też odebrałam moje, więc zamierzam potem przyzwać tutaj mój samochód i sobie trochę pojeździć. Zwłaszcza po tutejszych, szerokich drogach.

Wiedziałem, ze jakiś czas temu wyrobiła sobie prawko. Co ciekawe, zdała egzamin zarówno w świecie ludzi, jak i w Zaświatach.

– Ufufu, właściwie to ja też mam moje. To dobra okazja, abym też mogła pojeździć moim samochodem.

Ach Akeno-san zdała prawo jazdy wraz z Rias. Wychodzi na to, że wszyscy dookoła je mają.

Nagle Rossweisse-san uniosła do góry rękę.

– Ja też myślę, aby pojeździć wynajętym autem.

Ochh, więc i ona zamierza wybrać się na przejażdżkę! Najwyraźniej wszyscy, którzy mają już prawko, zamierzają sobie pojeździć po Hokkaido.

– Hej, Ise, pojedźmy potem na randkę. Ja poprowadzę – powiedziała do mnie Rias.

Och, zaproponowała mi coś takiego! Ja też chcę rozejrzeć się po Hokkaido, jadąc samochodem, a one powiedziały, że trudno cieszyć się podróżą beze mnie.

Zamierzałem przyjąć tą ofertę… Ale ktoś szybko się wtrącił.

– H-hej!

Rossweisse-san, z zaczerwienioną twarzą, podniosła rękę do góry.

– O co chodzi? – zapytała Rias.

– J-ja też chcę pojechać na randkę z Iseiem-san! – powiedziała Rossweisse-san z całą odwagą, jaką miała.

Ku! Rossweisse-san zaproponowała mi randkę. Bardzo się cieszę, ale… Rias, która pierwsza mi to zaoferowała, uśmiechnęła się i spojrzała na mnie.

– Ara, jak odważnie. Tego się spodziewałam po moim parostwie. Ufufu, zdecydujmy więc o tym, grając w kamień, papier, nożyce. Zwyciężczyni zabierze Iseia samochodem na randkę, a następnym razem zrobi to przegrana. To postanowione z góry, jasne?

– Oczywiście! – zgodziła się Rossweisse-san.

Ostatecznie…

– N-no winc, Ise-kun… P-pojodźmy se rozem na rondke.

Rossweisse-san! Nawet mówiła do mnie z akcentem!

– Ach, tak, jedźmy.

Tak oto mój pierwszy dzień na Hokkaido zaczął się od randki samochodem.


  Przejechałem część drogi samochodami Rias i Akeno-san, ale skoro wszyscy chcą gdzieś jechać, postanowiliśmy się rozdzielić. Rias i Akeno-san podrzuciły nas, gdzie chcieliśmy.

Osobą, której cel podróży był taki sam jak mój i Rossweisse-san, była Xenovia, która jechała na swoim motocyklu. Za jej plecami pędziła Irina na swoim motorze.

– Xenovia jedzie naprawdę szybko.

Xenovia, ubrana w obcisły kombinezon i kask, jechała na niebieskim ścigaczu. Cholera, to naprawdę do niej pasuje! Jeśli zacznie używać swojego Durandala podczas jazdy, to będzie wyglądała naprawdę świetnie!

– Musi się dobrze bawić, skoro jeździ po tych szerokich drogach swoim nowym motocyklem. Jednak jeździ zbyt szybko! Muszę ją potem pouczyć! – powiedziała Rossweisse-san, która prowadziła samochód.

Ach, najwyraźniej jej tryb nauczycielki się włączył.. Nagle Rossweisse-san przeprosiła mnie:

– Ach, przepraszam, że jestem zbyt ostrożna. To nie jest zbyt ekscytujące, prawda?

– Nie, nie martw się tym. Podoba mi się to, jak mogę zrelaksować się w samochodzie, który prowadzisz – powiedziałem z głębi serca.

Rossweisse-san prowadziła samochód bardzo ostrożnie, więc mogę spokojnie cieszyć się krajobrazem.

Gdy jechaliśmy, mając wokół siebie zaśnieżone pola, czułem że naprawdę jestem na Hokkaido.

– W-właściwie to marzyłam, aby pojechać na randkę z chłopakiem… – powiedziała Rossweisse-san.

– Ach, więc to tak. Ale myślę że to trochę nieestetyczne, skoro facet siedzi na fotelu pasażera.

Może byłoby lepiej, gdybym to ja prowadził.

– N-nie ma mowy! Ja…. Bardzo się z tego cieszę – odpowiedziała szybko Rossweisse-san.

Rossweisse-san jest taka słodka, gdy się rumieni.

– Zdam na prawo jazdy, kiedy tylko ukończę liceum, więc proszę, następnym razem siedź w samochodzie obok mnie, gdy będę prowadził – powiedziałem.

Rossweisse-san zaskoczyły moje słowa.

– N-naprawdę?! Ch-chcesz jechać na randkę ze mną?!

Była tak zaskoczona, że nie uważała gdzie jedziemy!

– H-hej, Rossweisse-san, patrz na drogę!!

– Ach, przepraszam! P-pokazałam ci moją zawstydzającą stronę.

– Cóż, jeśli ci to odpowiada, to pojadę na randkę razem z tobą, więc proszę opiekuj się mną.

Kiedy się jej ukłoniłem, ona mi się odkłoniła

– N-nie, to ja będę pod twoją opieką przez całą wieczność!

W-wieczność? Ach skoro jest częścią mojego parostwa, to będziemy się sobą opiekować już zawsze. Cóż to za zaszczyt

… Xenovia, która jechała przed nami, nagle się zatrzymała i zaparkowała motocykl na poboczu.

– Huh? Xenovia się zatrzymała?

Zaciekawiło nas to. Gdy zatrzymaliśmy nasz samochód, dołączyliśmy do tej dwójki.

Xenovia i Irina zsiadły ze swoich motocykli i patrzyły na pole namiotowe.

– Hej, Xenovia, Irina, dlaczego się tutaj zatrzymałyście?

Xenovia wskazała namioty.

– Tam dzieje się coś złego.

Gdy przyjrzałem się bliżej, zobaczyłem że ludzie uciekali stamtąd z krzykiem!

– Pole namiotowe jest więc czynne w marcu, ale dlaczego tak krzyczą? – zapytałem.

– Słyszałam że o tej porze roku, campingi są tańsze – odpowiedziała Rossweisse-san

Hmm, to musi być dobry interes, zwłaszcza dzięki turystom.

W każdym razie dzieje się tam coś podejrzanego, więc nie możemy tego zignorować.

Popatrzyliśmy na siebie i ruszyliśmy w stronę pola namiotowego.

Kiedy tam dotarliśmy… Zobaczyliśmy coś dziwnego.

…Ludzie odziani w czarne szaty i… Człowiek w kostiumie ryby?

– Ech? A co to za przebierańcy?

Kiedy się zastanawialiśmy, co się dzieje, Rossweisse-san odezwała się:

– Może to ludzie, o których wcześniej rozmawialiśmy.

Ach, zdaje się że Ravel wspominała o grupie przebierańców, którzy wywołują zamęt?

– Ruszajmy.

Kiedy dotarliśmy na miejsce, ten gość w stroju ryby roześmiał się złowrogo.

– Łosoooooś! Cieszycie się swoim biwakiem, wy niższe formy życia! Wasz spokój skończył się z chwilą gdy przybyłem ja, Król Łosoś! Zmienię to miejsce w piekło na ziemi! Zobaczmy, zmienię wasze mięso do grillowania w łososia! – kiedy łososiowy facet to wywrzeszczał…

– ZAMĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘT!!! – wrzasnęli faceci w czarnych szatach, robiąc palcami znak zwycięstwa. Jednocześnie wszystkie składniki do grillowania zmieniły się w łososie.

– Nieeeeeeeee! Moje mięso zmieniło się w rybę!!!

Wszystkie dzieci zaczęły płakać, gdy przerwano im grillowanie.

– Żryjcie rybę, gówniarze! Zrujnujecie sobie zdrowie, jeśli będziecie jedli tylko mięso, więc zjedzcie to, co wam sprowadziłem! Łosooooooooooś! – wrzasnął gość w dziwnym kostiumie.

… U-umm, co oni robią? C-cóż, z pewnością jest to coś złego.

Co powinniśmy zrobić? Skoro tu przyszliśmy, to nie możemy udawać, że nic nie widzieliśmy.

Nagle, Xenovia i Irina, które miały olbrzymie poczucie sprawiedliwości, ruszyły naprzód.

– Ejże, stój tam gdzie jesteś, rybi…potworze? Nie sprawiaj problemów ludziom, którzy mają wolne od pracy i nauki.

– Tak, natychmiast przestań!

Nie miały na sobie kostiumów, ale… Potwór? Mędrzec? W każdym razie gdy zobaczył Xenovię, uśmiechnął się.

– Łosooooooś! Nie wtrącaj się, kiedy jesteś taką słabą dziewczyną! Nie zawahamy się zrobić ci krzywdy, jeśli sprawisz nam kłopoty! Wtrącę się do łososiowego piekła!

Czy ten łosoś ma harpun?! Z pewnością nie możemy tak zostawić uzbrojonego gościa.

Xenovia i Irina przyzwały swoje miecze i stanęły naprzeciwko tej ryby.

– Hmm, nic nie można na to poradzić.

– Nie sadzę abyśmy mogli opuścić taką walkę.

….Więc nie ma wyboru, huh. Przyzwałem moją zbroję, a Rossweisse-san stworzyła swoje magiczne kręgi. Tak więc przygotowaliśmy się do walki z łososiem…


  …Kilka godzin później skończyliśmy naszą podróż i wróciliśmy do hotelu w Sapporo.

Achhh, było wspaniale, kiedy zwiedziliśmy fabrykę sera w Furano! Wszyscy spróbowaliśmy tamtejszego masła, sera, lodów, a nawet zjedliśmy pizzę! Wprawdzie spotkaliśmy tego dziwnego łososia, ale reszta była wspaniała!

– Ara, co wam się stało? Czuję od was zapach łososia – powiedziała Rias, która wróciła przed nami.

Wygląda na to, że zapach tej ryby pozostał na naszych ubraniach. Jak się nad tym zastanowić, to ludzie w fabryce sera też mówili coś takiego…

– Ach, tak, mieliśmy małą przygodę, ale mniejsza z tym. Gdzie zjemy obiad? – szybko zmieniłem temat i zapytałem się jej, gdzie zjemy posiłek.

– Ufufu, rozmawiałam z Koneko i najwyraźniej jest tu miejsce, w którym można się do woli zajadać jingisukan[5]

Tak oto zaczęła się nasza kulinarna wycieczka.


  Podczas gdy grupa Iseia cieszyła się swoją wycieczką…

W kryjówce Gangu Zamętu…

W głównej sali panowała atmosfera rodem z domu pogrzebowego. W rogu pomieszczenia, na podium, stało… Zdjęcia Króla Łososia, który został wysłany na Hokkaido i zginął w akcji, gdy spotkał jakichś wojowników.

Wszyscy milczeli przez całe popołudnie.

Cesarz westchnął głęboko.

– Cały Gang Zamętu rozpacza po śmierci wspaniałego wojownika, Łososiowego Króla… – powiedział.

Członkowie gangu nie ośmieli się powiedzieć przywódcy, że przekręcił nazwisko swojego podwładnego.

Nagle… Jeden z oficerów podszedł do podium.

– Fufufu, drogi Cesarzu, ten gość nie może się nawet równać do Czterech Niezwyciężonych Generałów. Resztę zostaw nam!

Kiedy to powiedział, Cesarz wyraźnie się ożywił.

– Och, radość i duma Gangu Zamętu, Czterech Niezwyciężonych Generałów! Mówisz że poradzicie sobie z całą sytuacją!

Jeden z nich zdjął pelerynę. Wtedy oczom wszystkich ukazała się… Osoba o brązowej skórze, ubrana jak wróżbita, który miał pentagram na twarzy.

– Pozostaw frontalny atak mnie, Hrabiemu Pentagramowi. Użyję mojego przepowiadania przyszłości, aby zaprowadzić chaos w turystycznej dumie Japonii… Kioto!

Kiedy mężczyzna z pentagramem, Hrabia Pentagram, wysunął się naprzód, wszyscy się podekscytowali.

– Ooch, Hrabia angażuje się osobiście!

– Cudzoziemski wróżbita, który pomimo swojej pracy, używa imienia Pentagram! Do tego znajduje się wysoko w społeczeństwie, skoro ma tytuł Hrabiego!

– Ale jego zdolności są naprawdę wspaniałe…! Przez złe uczynki, które popełnił w Kioto, zabroniono mu wstępu do wszystkich tamtejszych świątyń.

– Podobno umie zmienić każde szczęście w pecha i potrafi zesłać plagę, wieszając kartkę z napisem „Zdychajcie celebryci”, na tablicy z życzeniami…

Podczas gdy wojownicy mówili o sławie Hrabiego, Cesarz wydał mu polecenie:

– …Hrabio Pentagramie, zmień historyczną i kulturalną stolicę Japonii, Kioto, w…

Hrabia uklęknął, a na jego ustach pojawił się zimny uśmiech.

– Pozostaw to mnie. Zamęęęęęęęęęęęęęęęęęęęt!!! – Zamęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęt!!!

Zdecydowano o kolejnym celu, podczas gdy wszyscy członkowie przybrali dziwne pozy.  

Część 3[edit]

Trzeci dzień wycieczki! Po tym jak zostaliśmy przez dwa dni na Hokkaido, ja i moi przyjaciele przybyliśmy do następnego miejsca przeznaczenia, Kioto.

– Zostawcie tę wycieczkę mnie, Kunou!

Tak jak to było uzgodnione wcześniej, spotkaliśmy się z Kunou i poprosiliśmy ją, aby została naszym przewodnikiem.

– Przepraszam, że zawsze musisz być naszym przewodnikiem, kiedy tutaj przyjeżdżamy, Kunou.

Kiedy to powiedziałem, Kunou zrobiła palcami znak pokoju.

– To żaden problem! Jako ktoś, kto mieszka w Rezydencji Hyoudou, powinnam być w stanie zrobić przynajmniej tyle! – powiedziała radośnie.

Zamierzamy spędzić w Kioto tylko jeden dzień. Zamierzaliśmy odwiedzić miejsca, które chcieliśmy zwiedzić razem. Xenovia powiedziała, że chciała zobaczyć Kinkaku-ji i Ginkaku-ji, które zrobiły na niej wielkie wrażenie, gdy była tutaj na wycieczce szkolnej.

Poprosiliśmy Kunou, aby ustaliła najbardziej optymalną trasę zwiedzania, która zadowoliłaby wszystkich.

Kiedy zwiedzaliśmy i zajadaliśmy się smakołykami z Kioto, Kunou powiedziała coś:

– Byłoby fajnie, gdyby Phis-sama była tutaj razem z nami…

– Phis… i Lilith, z pewnych powodów nie mogą wychodzić z domu.

Cóż, nic na to nie poradzimy, więc przepraszam was bardzo, Ophis i Lilith. Kunou jest tu dzisiaj z nami, więc proszę, miejcie oko na dom!

– Ufufu. Nie martw się o te dwie. Zamierzamy wysłać im masę pysznego jedzenia, gdy tylko je znajdziemy – powiedziała Rias do Kunou, aby ją pocieszyć.

– Potrafię sobie wyobrazić, jak siedzą przed magicznym kręgiem i czekają na pojawienie się jedzenia – dodała Akeno-san.

He he, ja też widziałem oczami wyobraźni scenę, jak siedzą cierpliwie przed magicznym kręgiem i czekają na jedzenie, podczas gdy z ust cieknie im ślina. Poczułem ulgę, gdy o tym pomyślałem.

Kiedy Xenovia, Irina i Asia o tym usłyszały, zaczęły mówić jedna przez drugą:

– Mimo wszystko szkoda, że nie mogły zwiedzić Kioto.

– Chciałabym przyjechać tu z tymi dwiema przynajmniej raz.

– Tak, zróbmy to pewnego dnia.

…Racja, ja też chciałbym je wszędzie zabrać. Chcę im pokazać wiele rzeczy. Obiecuję im to, jako ich przyjaciel.

Chcemy również podróżować z Kunou, która opiekuje się Ophis i Lilith.

….Kiedy dotarliśmy do Kiyomizu-dera, rozmawiając ze sobą w ten sposób, zauważyliśmy że w świątyni coś się dzieje.

– Hm, co się dzieje? Jest hałaśliwie akurat dzisiaj, gdy pokazujemy to miejsce grupie Iseia-sama… – powiedziała Kunou.

Nagle pojawiła się przed nami lisia kapłanka, która zaczęła wyjaśniać nam całą sytuację.

– Droga księżniczko, to jest… W świątyni pojawiła się dziwna osoba, która narzeka na wszystko…

Zaniepokoiło nas to, więc ruszyliśmy w stronę źródła hałasu.

Przy świątyni… Dziwna osoba z pentagramem na twarzy, sprowadziła grupę ludzi, ubranych na czarno, którzy narzekali.

– Fufufu! Zmienię każdą wróżbę w PECHA! – wrzasnął dziwak z pentagramem na twarzy, śmiejąc się dziwnie.

– D-drodzy klienci! P-proszę, powstrzymajcie się!

Główny kapłan wydawał się być zły. Cóż, nie ma w tym nic dziwnego, jeśli ktoś zmienia wróżby w pecha W końcu sprzedaż wróżb to część ich biznesu.

Nagle jeden z pracowników świątyni wskazał palcem dziwaka z pentagramem.

– Ach! To ten gość! Dziwak, który ma zakaz wstępu do wszystkich świątyni w Kioto! – oznajmił.

… Ach, więc to tak. Zaraz, to zupełnie jak z tym łososiem, dlaczego musimy spotykać takich dziwaków nawet na naszych wakacjach…

Xenovia i Irina też były złe.

– To niewybaczalne! Irina, pomożesz mi zrobić porządek z tym gościem? Ten dziwak z Hokkaido jest taki sam jak on.

– Ruszajmy! Nawet jeśli zrobimy im krzywdę, to Bóg na pewno nie będzie miał nic przeciwko!

W przeciwieństwie do kempingu na Hokkaido, tutaj jest wielu ludzi, więc będą problemy, jeśli ujawnimy pełnię mocy. Do tego jeśli wywołamy zbyt wiele kłopotów, to nam też zabronią wstępu do Kioto.

– K-Kunou, co możemy zrobić? Dziwacy wywołują kłopoty – najpierw zapytałem o radę księżniczkę youkai.

Kunou wezwała skądś kapłanki z którymi przez chwilę porozmawiała.

– Nie musicie nic robić! Po prostu zadzwonimy na policję i tyle. Teraz zabiorę was do wspaniałej restauracji, więc chodźcie za mną! – powiedziała.

Ach więc zadzwonią po policję… Cóż, policjanci powinni sobie poradzić z tymi ludźmi, a jeśli spróbują robić coś dziwnego, to youkai Kunou nie będę sobie po prostu stały z boku.

Po tym jak to uzgodniliśmy, kontynuowaliśmy naszą podróż.


  Kiedy grupa Iseia cieszyła się swoją wycieczką.....

W kryjówce Gangu Zamętu…

– Niemożliwe! Mówicie że Hrabia Pentagram przegrał?!

Przywódca… Cesarz Zamęt, był zszokowany raportem swoich podwładnych.

– D-dokładnie mówiąc, został aresztowany przez policję i obecnie jest prowadzone dochodzenie w jego sprawie – dodali jego podwładni.

Twarz Cesarza stężała i dotknął dłonią swojego czoła.

– Ku. Lepiej aby nie powiedział im o tym miejscu. Policja. To naprawdę złe wieści.

Nigdy nie lekceważcie japońskiej policji. Cesarz zawsze ostrzegał członków swojego gangu w ten sposób.

Gdy wiadomość o pojmaniu Hrabiego się rozeszła, zapanowała atmosfera niepokoju, ale…

– Cysorzu! Proszę, doj mi to zadunie. Jo, jiden z Cztyrech Nizwyciążonych Generołów, zdobyndę Osakę! – ktoś przemówił silnym akcentem z Kansai.

Jeden z jego oficerów odrzucił maskę i pelerynę.

Oczom wszystkich ukazał się… Postać tygrysa ubrana w strój drużyny bejsbolowej, Tygrysów z Hanshin. Pomimo swojego wyglądu, jest duchem, który został wybrany przez Gang Zamętu, podczas spotkania. Do tego nie tylko posiada ciało „twarde jak stal”, ale jest też tytanem, mającym ponad dwa metry wzrostu.

– Hmpt! Trenerze Tygrysie! Żebyś sam się do czegoś zgłosił…!

Kiedy Cesarz był zaskoczony, tygrys … Trener Tgrys roześmiał się.

– Miauhahaha! Nima się ci mortwić! Z temi łostrzami potnę wrugów no plosterki!

Wysunął swoje pazury, gdy śmiał się w zaskakująco uroczy sposób.

Ludzie nie mogli powstrzymać swojego podekscytowania!

– Spójrzcie, to Trener Tygrys!

– Prawdziwy wojownik, który zmusił wielu mieszkańców Kanto do zjedzenia zrobionego przez siebie okonomiyakii[6] meal…!

– Słyszałem że zna twarz każdego komika na świecie! Podobno potrafi po jednym spojrzeniu ocenić poczucie humoru każdego człowieka, a jego oceny są w stu procentach prawidłowe!

– Niesprawdzona plotka mówi, że jego moc wzrasta o sto razy, gdy Tygrysy wygrywają!

Gdy Trener Tygrys policzył coś na swoim kalkulatorze, znów się roześmiał.

– Miaumiaumaiauhahaha! Zdobyndę Osakę dlo Gongu Zamątu!!!

Kiedy Trener Tygrysa zrobiła palcami znak zwycięstwa i wypowiedział swoją kwestię, wszyscy podążyli za jego przykładem.

– ZAMĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘT!!

Jednakże, niestety, tego roku Tygrysy nie wygrały......

Część 4[edit]

Czwarty dzień! Ja, Hyoudou Issei oraz moi przyjaciele, rozstaliśmy się z Kunou i powierzyliśmy jej opiekę nad Ophis i Lilith, po czym przybyliśmy do miasta, które słynie z dobrego jedzenie… Osaki!

– Słyszałam że w Osace możesz jeść, aż będziesz mieć pusty portfel, a i tak nie skosztujesz wszystkich wspaniałości! Asiu, Irino! Najedzmy się, aż będziemy pękać z przejedzenia! – oznajmiła Xenovia głośnym głosem.

Irina i Asia podniosły ręce w górę i odpowiedziały jej:

– Oczywiście!

– Chcę zjeść takoyaki[7]!

Asia przez chwilę wychwalała takoyaki. Skoro jestem tutaj po raz pierwszy, to ja też powinienem go skosztować.

No i dołączyły do nas pewne osoby.....

– Miau miau! Nareszcie przybyłyśmy, miau. Najedzmy się razem, Shirone, Le Fay. My, nekomaty, możemy jeść, póki nie umrzemy.

– Pierwszy raz jestem w Osace. Jestem taka podekscytowana!

Kuroka i Le Fay powiedziały coś takiego. Och, Kuroka nie nosi swojego kimona, a długi płaszcz i spódnicę. Najwyraźniej kimono przeszkadzałoby jej w jedzeniu.

Oczy Koneko-chan zaświeciły się, gdy usłyszała swoją siostrę.

– Oczywiście. Przygotowywałam się do tej wycieczki nie jedząc obiadów przez kilka ostatnich dni.

To prawda. W Kioto Koneko-chan jadła znacznie mniej niż zwykle. Najwyraźniej przygotowywała się na ten dzień.

Rias położyła dłoń na głowie Koneko-chan.

– Zmysł smaku Koneko jest bardzo przydatny w tej sytuacji. Dzisiaj będziemy pod twoją opieką.

– Polegaj na mnie, Rias-nee-sama. Nie pozwolę ci dzisiaj zasnąć.

Oooch, ona jest bardzo rzetelna! Przed naszym przyjazdem dokładnie sprawdziła każdą restaurację w przewodniku.

– Miau miau! Najlepiej przygotować się do jedzonka wtedy, kiedy to Shirone się wszystkim zajmuje, miau.

Kuroka najwyraźniej też się tym cieszy… Sądzę że też ma zamiar się najeść.

Po tym jak zwiedziliśmy Shinsekai, Tsutenakaku i zamek, postanowiliśmy zjeść coś dobrego.

Jedliśmy wszystko, co znalazło się w naszym zasięgu. Wypełniliśmy nasze brzuchy takoyaki, kushiage, okonomiyaki, specjalnym curry z surowym jajkiem, pieczoną ośmiornicą i manju z wieprzowiną.

Wszystko było takie pyszne… Cały czas obawialiśmy się, że dużo na tym stracimy, jeśli nie skosztujemy wszystkiego, co mają do zaoferowania…

– Prawdziwa uczta zaczyna się od teraz.

– Tak tak.

Najwyraźniej Koneko-chan i Kuroka wciąż są głodne. Czy brzuchy nekomatów to czarne dziury!?

Kiedy byliśmy zaskoczeni oświadczeniami obu sióstr, zauważyliśmy że przed nami coś się dzieje.

Ludzie tłoczyli się w jednym miejscu i słyszeliśmy stamtąd podniesione głosy.

Xenovia poszła sprawdzić co się dzieje i po chwili wróciła.

– Koneko, Kuroka, tam jest jakiś tygrys… owaty nekomata? A może koci youkai? Coś w tym rodzaju – powiedziała do Koneko-chan i Kuroki

Obie siostry popatrzyły na siebie zakłopotanym wzrokiem.

Kiedy przybyliśmy do źródła hałasu… Gość z głową tygrysa walczył z jakąś normalną osobą. Do tego miał na sobie strój Tygrysów z Hanshin.

Wokół tego tygrysa stali…. Inni mężczyźni w czarnych strojach!

– Co to u diabła….? Kot…. Duch tygrysa? Youkai?

Najwyraźniej nawet Kuroka była zakłopotana.

Kiedy podeszliśmy bliżej, zobaczyliśmy co się dzieje. Ten…. Duch tygrysa wmuszał talerz okonomiyaki i białego ryżu w jakiegoś pechowca.

– Ty bydloku z Kanto! Żryj tyn ryż i okonomiyaki! Wypchnę ci go do gordła!

– Co u diabła?! Jak mam jeść naraz ryż i Okonomiyaki!

Najwyraźniej ten gość z Kanto był zniesmaczony faktem, że musi jeść okonomiyaki razem z ryżem. Kiedy duch tygrysa zobaczył jego reakcję, wściekł się.

– Co ty godasz du chulery?! Okonomiyaki tu świtna przystowka! Czygo ni rozumiesz?!

– One nie są przystawkami! Okonomiyaki, takoyaki, a nawet yakisoba! One nie są przystawkami!

Kiedy obaj kłócili się w ten sposób, ludzie z Kansai, którzy ich otaczali…

– Co?! Co nie tok jest z jedzyniem ich jako przystowki?

– Oto dlaczygo ludzie z Kanto nic nie widzą o swym jedzyniu!

Zgodzili się z duchem tygrysa. Och, więc to się nazywa duch Kansai. Potrafią się bawić w każdej sytuacji.

Kiedy wyraz twarzy mężczyzny stawał się coraz gorszy, duch tygrysa uśmiechnął się paskudnie.

– Majum spaghetti w swyim bento, cu ni? Zosze jyst tak symo. Jok siem do tygo przyzwyczoisz, to wteyy jyst tu nic. Dlaczygo ni sjysz tego tyro, jako przystowkę.

Boże, naprawdę chce zmusić tego gościa z Kanto, aby zjadł okonomiyaki?! C-cóż, wiedziałem że ludzie z Kansai tak jedzą, ale… Nawet ja nie mogę tego zrobić. Okonomiyaki zdecydowanie nie jest przystawką! Cóż, chociaż z yakisobą jest pewnie inaczej!

Kiedy tak myślałem, Koneko-zrobiła krok naprzód. Stanęła w obronie gościa z Kanto.

– Hej, tygrysie-san. Nie powinieneś znęcać się nad zwykłym człowiekiem.

Nagle, pomimo swojej okropnej twarzy, tygrys zaśmiał się jak kociak i przemówił:

– Coś ty za jedno, paninko? Nekomotka? Cóż, syćko jydno. W ciebie tyż wmysze to okonomiyaki!

Tygrys pokazał Koneko-chan miskę pełną ryżu i okonomiyaki.

Koneko-chan uśmiechnęła się z pewnością siebie.

– To nie jest nawet wyzwanie, ale nie wybaczę ci, że wywołałeś tyle zamieszania w miejscu, gdzie jest tyle jedzenia.

Kiedy tłum wrzeszczał „Przyłóż mu panienko!”, walka między kotem a tygrysem się zaczęła…


  Kiedy grupa Hyoudou Isseia cieszyła się swoją podróżą po Osace…

Wewnątrz kryjówki Gangu Zamętu… Na podium stało zdjęcie Trenera Tygrysa.

– Kto by się spodziewał, że Trener Tygrys przegra…!

Zszokowany tym wszystkim przywódca… Cesarz Zamęt zakrył twarz dłońmi. Najwyraźniej nawet on nie mógł uwierzyć w to, co się wydarzyło.

Nawet wojownicy byli wściekli.

– Powiedzieli że miną dwa miesiące, zanim w pełni wyzdrowieje! Cholera! Gdyby Tygrysy wygrały sezon, to wtedy by go tak łatwo nie pokonali…! Cholera!

Nagle Cesarz pokręcił głową.

– Nie gadajcie bzdur. To było jego przeznaczenie. Nie mogliśmy czekać, aż Tygrysy wygrają sezon…!

Pomimo ciężkiej atmosfery, spowodowanej porażką dwóch szefów, w sali rozbrzmiał czyjś śmiech.

– Pffft! Obaj byli idiotami! Pozwólcie mi zająć się Fukuoką!

Trzeci osobnik odrzucił maskę i pelerynę. Okazało się, że jest on… Świńskim potworem, ubranym w podobny sposób, co właściciel sklepu z ramen. Miał łeb świni, a jego czoło było obwiązane ręcznikiem.

– Więc ty będziesz następny… Szefie Wieprzowinko.

Cesarz zmarszczył brwi. Wyraz jego twarzy mówił, że zrozumiał iż nadszedł już czas na trzeciego z jego oficerów.

Każdy z wojowników był przerażony tym faktem.

– W-więc nawet szef dołączy.

– Czyli do akcji włączy się najlepszy z potworów, stworzonych przez Cesarza… To znaczy że Fukuoki już nie ma!

– Najwyraźniej zauroczył klientów sklepu z ramen, aby ciągle do niego przychodzili!

– Mówią że gdy wejdziesz do jego sklepu, jego specjalna cecha się aktywuje i będziesz musiał przestrzegać zasad jego domu…! Żadnych rozmów! Żadnych telefonów! Zacznij od zjedzenia zupy!

– Kiedy już zauroczy cię smak jego ramen, zaczniesz pisać o nim bloga! Dzięki temu jego sklep jest głównym źródłem dochodów naszej organizacji!

– Kiedy jego specjalna umiejętność wypijania wody się uaktywni, „Ostatni świński odpływ”, Fukuoka nigdy nie będzie taka sama jak wcześniej!

Kiedy napięcie w sali wzrastało, Szef Wieprzowinka uśmiechnął się okrutnie.

– Pufufu, opanuję całą Fukokę! Uliczne stragany są bezradne wobec mojego ramen! Zmienię każde z nich w moje ramen Gangu Zamętu! Pufufufuf! Zamęt!!!

– ZAMĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘT!!!

Kiedy wszyscy wojownicy byli zszokowani jego postępowaniem, inwazja na Fukuokę się zaczęła…  

Część 5[edit]

Oto piąty dzień naszej podróży! Ja, Hyoudou Issei, oraz moi przyjaciele, przyjechaliśmy do Fukuoki.

Po tym jak zwiedziliśmy okolicę, postanowiliśmy poszukać jakiegoś miejsca, w którym można by dobrze zjeść.

Xenovia uśmiechnęła się szeroko.

– Zjemy tyle, ile będziemy wszyscy mogli! Chodźmy, Asiu i Irino! Odwiedzimy tyle straganów, ile damy radę!

Gdy tak objadaliśmy się w najróżniejszych miejscach, Asia i Irina złapały się z brzuchy i zaczęły obawiać się o swoją wagę.

– Nie ma wątpliwości, tyjemy! Ale ramen z wieprzowiną, sfermentowana ikra, pieczone pierożki, grillowany kurczak…! Czuję jakby te wszystkie potrawy mówiły do mnie „zjedz mnie”!

– Ise-san! Nie znienawidź nas, jeśli staniemy się grube!

Bez obaw, nie znienawidzę was, a nawet pomogę wam w diecie!

Obie siostry nekomaty urządziły sobie zawody w jedzeniu i były pełne energii.

– Nie zamierzam się poddać, nee-sama.

– Fajnie, zamierzam cieszyć się jedzeniem, popijając specjalną sake z Fukuoki, miau~

Nawet Valerie i Tosca, które przytłoczyła wycieczka po Japonii, były…

– Jejku jejku, całe to jedzenie smakuje mi bardziej niż krew, mimo że jestem wampirzycą. Ufufu~

– Jest tyle dobrego jedzenia na tym świcie…!

Były podekscytowane Fukuoką. Ponieważ przez całe życie były więzione, bogate jedzenie przeciążało ich kubki smakowe. Mam nadzieję, że w przyszłości będziemy mieli więcej takich okazji!

Rossweisse-san uśmiechnęła się, gdy przyglądała się temu wszystkiemu.

– Zupełnie tak, jakby wycieczka z okazji zakończenia szkoły, zmieniła się w wycieczkę kulinarną.

Rias też się uśmiechnęła.

– Ufufu. Jedzenie regionalnych specjałów to także część zabawy podczas wycieczki – oznajmiła

– Zgadza się. To duża wygoda, jeśli podczas zwiedzania znajdujemy przy okazji miejsce, w którym można dobrze zjeść.

Tak jak powiedziały Rias i Akeno-san, w ten sposób naprawdę poczujemy się jak podczas wycieczki! Odwiedź dany region i zjedz jakieś lokalne specjały! Oto czym jest podróżowanie!

Postanowiliśmy przejść się specjalną ulicą Fukuoki, pełną straganów z jedzeniem, i rozejrzeć się tam.

Jednakże… Było tutaj bardzo głośno.

– Ara, najwyraźniej jest tutaj bardzo hałaśliwie.

Twarz Rias spochmurniała, gdy patrzyła przed siebie.

Miała rację. Wszędzie były stragany, okryte czarnymi kurtynami. Wszystkie miały napis „ramen”, które najwyraźniej sprzedawały…

Jednakże właściciele innych sklepów sprzeczali się z pracownikami tych straganów.

Ravel podeszła do jednego z nich, aby wszystkiego się dowiedzieć.

– Co tam się dzieje, Ravel? – zapytałem.

Moja menadżer dotknęła czoła dłonią i wskazała stragany.

– … Ise-sama, najwyraźniej ludzie z tych czarnych straganów sprawiają kłopoty innym sprzedawcom…

Kiedy spojrzeliśmy w kierunku, który wskazała, ktoś…. Świnia… Duch świni, który wyglądał, jakby był szefem tych straganów, kierował swoimi pracownikami i wszczynał spór z innymi handlarzami.

………

Nie wiedziałem co powiedzieć. Nie, zgłupiałem.

…Znowu ta ubrana na czarno banda i dziwny duch!

Słyszeliśmy ze wywołują kłopoty w regionach turystycznych, ale żebyśmy spotykali się tak często… Achhhh, to wywołuje u mnie ból głowy.

Szczerze powiedziawszy, to czy te duchy nie pojawiają się za często przed normalnymi ludźmi?! Czy to czasem nie wróży źle drugiemu światu?

Cóż, może to tylko jednak maska, albo kiepski kostium…

– …W każdym razie wygląda na to, że to gang przebierańców, o którym słyszeliśmy już wcześniej. Nigdy bym się nie spodziewała, że kłopoty będzie wywoływał potwór, a nie zwykły przebieraniec – oznajmiła Ravel.

Popatrzyliśmy na siebie i westchnęliśmy.

– …Najwyraźniej musimy walczyć, aby cieszyć się naszą wycieczką. Nie możemy zignorować tych ludzi od tak sobie.

Ruszyliśmy przed siebie, aby chronić jedzenie oraz właścicieli straganów.

W każdym razie zjem sobie potem jakieś wieprzowe ramen....


  Kiedy Ise i jego przyjaciele zajadali się smakołykami Fukuoki…

W kryjówce… Cesarz był tak wściekły, że w akcie szału kopał swoje własne krzesło. Na ołtarzyku pojawiło się także zdjęcie Wieprzowinki....

– Tak dłużej być nie może! Osobiście wkroczę do akcji! – Darł się Cesarz, wznosząc ramiona.

Nieustannie rozczarowywany przez działania swoich podwładnych postanowił ze zaatakuje osobiście.

Wszystkich przeraziła ta decyzja.

– Co?! Cesarz sam zaatakuje?!

– U-uspokój się proszę! J-jeśli przywódca zaatakuje, ś-świat pochłoną ciemności!

Wszyscy starali się go uspokoić, ale Cesarz Zamęt eksplodował wściekłością, podczas gdy z jego ciała wylewała się gęsta, mroczna aura.

– Naszym celem nie jest dominacja, ale zniszczenie! Zniszczenie! Po tym paśmie porażek Gangu Zamętu, jedyną opcją było zniszczenie starego świata i stworzenie nowego!

Od jego głosu trzęsła się cała kryjówka.

Nagle rozległ się głos, który próbował uspokoić Cesarza:

– Proszę, uspokój się panie… Jako ostatni z Czterech Niezwyciężonych Generałów, tylko ja mogę cię ochronić.

Po zdjęciu maski i peleryny, ostatni z generałów… Czwarty Niezwyciężony Generał stanął obok Cesarza, który wreszcie się uśmiechnął i powitał go.

– Och, przyszedłeś… Mistrz obrony, Pan Śmierci, Xiezhi.

Ostatni z oficerów się ujawnił… Lew o czarnym futrze, nie to był Xiezhi[8] o rozmiarze psa. Uroczo wyglądający Xiezhi był ostatnim z oficerów!

Wszyscy…powitali z entuzjazmem pojawienie się Xiezhiego i zaczęli opowiadać o legendach, które go otaczały:

– T-ta legendarna osoba nareszcie się pojawiła…!

– Podobno ma chronić dom, ale zamiast tego woli się włóczyć po całym świecie!

– To Pan Śmierci Xiezhi-sama, którego dziewczyny z organizacji wybierały jako „Kogoś, kogo chcemy chronić”, przez pięć lat z rzędu! A on chroni przywódcy!

– Ale gdy postanowił, że będzie kogoś chronił, jego poziom ochrony jest taki wielki, że nawet jeśli trzech z Czterech Niezwyciężonych Generałów by go zaatakowało, to nie byliby nawet w stanie się do niego zbliżyć! Teraz nikt nie może tknąć naszego Cesarza, który ogłosił zagładę świata!

– Kiepsko mu idzie walka z ładnymi dziewczynami, ale… Chyba każdemu facetowi by się to przytrafiło!

– Do tego jest taki uroczy! Jest naszą maskotką!

Cesarz posadził sobie Pana Śmierci Xiezhiego na ramieniu.

Xiezhi zaśmiał się słodko.

– Więc chodźmy i najedźmy mój stary dom, Okinawę. Jeśli wiadomości rozgłoszą że ja, Xiezhi, nie ochroniłem mieszkańców Okinawy i siałem zniszczenia, cały świat ogranie zamęt – powiedział.

Cesarz przytaknął tej propozycji.

– Hmm to dobry pomysł. Niech więc zniszczenie Okinawy będzie pierwszy krokiem w unicestwieniu świata! Ruszajmy, moi towarzysze!

Gdy Cesarz wszedł na scenę, wszyscy ludzie darli się tak głośno, jak nigdy przedtem:

– ZAMĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘEEEĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘET!!!

…Tak oto rozpoczęła się ostateczna bitwa Gangu Zamętu.  

Część 6[edit]

Po podróży na północ, na Hokkaido i po odwiedzeniu Kioto, Osaki oraz Fukuoki, nareszcie osiągnęliśmy ostatni przystanek w naszej podróży… Okinawę!

Ja, Hyoudou Issei, wreszcie przyjechałem na tropikalną Okinawę! Jaki upał! Nadal jest marzec, ale tak tutaj gorąco, że nie trzeba nosić ciepłych ubrań!

Po tygodniowej podróży, postanowiliśmy, że spędzimy dwa dni na Okinawie.

Pierwszego dnia…

– Plaża jest najlepsza!

Postanowiliśmy cieszyć się prywatną plażą na Okinawie, należącą do hotelu, będącego własnością Rodu Gremory! Pośpieszmy się wszyscy i przebierzmy!

Błękitne morze! Biała piaszczysta plaża! Oraz… Półnagie ślicznotki!… Achhhh one wszystkie są moimi przyjaciółkami!

To oczywiste, że wszystkie są ładne! Akeno-san, Asia, Xenovia, Irina, Ravel i Rossweisse-san, miały na sobie bikini i bawiły się w wodzie. Och Kiba też sobie pływał.

Koneko i Kuroka siedziały pod parasolem i zajadały się owocami.… Najwyraźniej nadal się jeszcze nie najadły do syta.

Obok nich Le Fay popijała owocowy sok z zadowolonym uśmiechem na ustach.

Valerie i Gasper też się bawili na plaży.

– Ufufu, budowanie zamków z piasku na plaży jest jak marzenie.

– Mamy takie szczęście, że jesteśmy wampirami dziennymi.

Jejku, to taka ciepła scena.

Kiedy widziałem, jak wszyscy cieszyli się zabawą na Okinawie, Xenovia zbliżyła się do mnie. Miała na sobie bikini, które praktycznie niczego nie zasłaniało! Podeszła do mnie, gdy jej piersi podskakiwały i powiedziała coś szokującego:

– Ise, możesz mnie natrzeć olejkiem? Sądzę że nawet ja powinnam uważać, żeby nie spalić się na słońcu.

Ze zboczoną miną na mojej twarzy, szybko wziąłem od niej butelkę oleju do opalania.

– Oczywiście! Z radością natrę cię olejkiem! Sądzę jednak, że wcale tak mocno nie obawiasz się poparzeń słonecznych.

Nagle Xenovia złapała mnie za rękę i wyciągnęła ją w stronę swoich piersi! Kiedy poczułem ich miękkość… Xenovia przemówiła zmysłowym głosem:

– Teraz jestem w twoim parostwie. Nie byłoby przesadą powiedzieć, że zarówno moje ciało, jak i serce, należą do ciebie, więc czy nie powinnam starać się, abyś zainteresował się moim ciałem? Lubisz białą skórę, prawda?

…..!!! …..Xenovia, gdzie nauczyłaś się mówić takie rzeczy! Jej ciało i serce są moje…! Cóż, w końcu teraz jestem jej Królem!

Xenovia położyła się na macie i zdjęła swoje bikini. Jej nagie piersi były niesamowite!

DxD Dx3 004.jpg

– Teraz natrzyj mnie nim. Ach, gdzie moje maniery, że mówię coś takiego mojemu panu… Ise-sama, proszę, natrzyj moje ciało olejkiem! …. Może to brzmi lepiej?

Nie mów takich rzeczy, tak uroczym głosem! C-cóż, nie przeszkadza mi to! Tak, zamierzam natrzeć cię olejkiem! Skoro jestem Królem, to zrobię to z olbrzymią ochotą!

– T-tak! Natrę olejkiem całe moje parostwo! To jeden z obowiązków Króla!

– Tak, będę pod twoją opieką, mój Królu.

Kiedy już miałem natrzeć ciało Xenovi olejkiem…

– S-skoro należę do twojego parostwa, to chciałabym, abyś mnie też natarł olejkiem! – powiedziała Asia, podchodząc do mnie.

– P-przepraszam, ale skoro n-należę do twojego parostwa, więc umm… To byłby zaszczyt, gdybyś mnie też natarł olejkiem! Ise-sama! – nawet Ravel postanowiła dołączyć.

Asia i Ravel też pozbyły się swoich kostiumów!

Ojojojojoj, nie tylko Asia, ale też Ravel jest dzisiaj bardzo odważna! To prywatna plaża, więc nie ma tu nikogo innego poza nami, ale czy wy dziewczyny nie rozbieracie się zbyt chętnie?!

Cóż, mimo wszystko cieszę się, że wasze piersi stają się coraz większe w okresie dojrzewania! Te wspaniałe piersi, z tymi małymi, uroczymi sutkami na czubkach, są takie piękne!

Nagle nadszedł jeszcze ktoś!

– J-ja również należę do twojego parostwa, więc mnie też natrzyj olejkiem!

– Kochanie, mnie także natrzesz olejkiem, prawda? Należę do twojej drużyny!

To były Rossweisse-san i Irina! Ooch, Wieża z mojego parostwa i Skoczek z drużyny, też przyszły!

– Ara ara, ja też zamierzam dołączyć!

Akeno-san pojawiła się niczym ostatni boss w jakimś RPG-u (też pozbyła się już swojego kostiumu) i dołączyła do bitwy! Do tego przytuliła się do mnie od tyłu i delikatnie ugryzła mnie w ucho! Poczułem też na plecach jej wspaniałe piersi i… To był najwspanialszy moment w moim życiu!

– E-ejże, ja poprosiłam go o to jako pierwsza!

Nawet Xenovia wstała, pokazując swoje nagie piersi i objęła mnie!

– N-nie mogę was wszystkich naraz natrzeć olejkiem! Z-zachowajcie jakiś porządek!

Skoro tuli się do mnie tyle kobiet, to muszę się uspokoić!

– Ja będę pierwsza!

– A właśnie że ja!

Z prawa, z lewa, z przodu i z tyłu! Piersi były wszędzie! To piersiowy raj…! Miękki dotyk kobiecego ciała dawał mi mnóstwo przyjemności! Ravel uznała jednak, że to nie może dalej trwać, więc puściła mnie, przy okazji kołysząc swoimi dużymi piersiami.

– Mam pomysł! Niech o kolejności zadecyduje losowanie!

Tak więc dziewczyny postanowiły urządzić sobie karciany turniej, oczywiście dalej były nagie, aby zdecydować w jakiej kolejności będą nacierane przeze mnie olejkiem!

…Wygląda na to, że zajmie im to sporo czasu. Siedziałem z ogłupiałym wyrazem twarzy, trzymając w dłoni butelkę olejku. Powinienem tu siedzieć i patrzeć jak grają…? Cóż, oglądanie półnagich dziewcząt na plaży z pewnością jest wspaniałe! Ach, chciałbym aby już skończyły, abym mógł natrzeć je olejkiem!

Kiedy o tym myślałem…

– Ufufu, najwyraźniej dobrze się bawią – powiedziała Rias, która pojawiła się nagle obok mnie, po czym zadała pytanie. – Ach Ise, czy mógłbyś spełnić swoją obietnicę?

Zamiast kostiumu kąpielowego, Rias nosiła koszulkę z krótkimi rękawami. Patrzyła na coś w oddali. Stał tam… Czerwony kabriolet.

– Pamiętasz umowę z Rossweisse, prawda? Pojedź ze mną na randkę samochodem – oznajmiła Rias.

…Racja, na Hokkaido, pojechałem z Rossweisse-san na randkę samochodem. Tyle że mieliśmy wtedy małą przygodę…

Uśmiechnąłem się szeroko i skinąłem głową.

– Pewnie, jedźmy.

Najwyraźniej turniej karciany pomiędzy dziewczynami zajmie dużo czasu, więc w międzyczasie postanowiłem pojechać z Rias na randkę.

Po tym jak się przebrałem, usiadłem wygodnie na miejscu dla pasażera. Wow Rias ma tyle różnych samochodów… Na Hokkaido prowadziła czerwonego sedana, a teraz ma kabriolet.

Tak więc jechaliśmy sobie sobie czerwonym kabrioletem wzdłuż nadmorskiej drogi na Okinawie.

Po chwili zaczęliśmy rozmawiać…

– …Pomyślałem o tym, kiedy byłem na randce z Rossweisse-san, ale sądzę że też powinienem zrobić prawo jazdy – nagle powiedziałem coś takiego.

– Ara, więc następnym razem to ty mnie zabierzesz samochodem na randkę?

– Tak, chciałbym to zrobić przynajmniej raz.

Kiedy będę miał już prawko, chcę zabrać moją dziewczynę na randkę.

Rias uśmiechnęła się do mnie. Jej włosy pięknie powiewały na wietrze, gdy tak pędziliśmy samochodem po drodze.

– Ufufu, to brzmi interesująco. Ale zawsze marzyłam, że zabiorę mojego chłopaka samochodem na randkę, więc byłoby wspaniale, gdybyśmy mogli to zrobić na zmianę.

– Ach, to też brzmi dobrze.

Miło tak będzie jeździć na zmianę, gdy już będę miał prawo jazdy.

Najwyraźniej Rias skupiła się na celu podróży. Po około godzinie jazdy, dotarliśmy do słynnego akwarium na Okinawie.

Podobno to akwarium posiada najróżniejsze gatunki rekinów wielorybich, a cały obszar po którym pływają, jest bardzo majestatyczny.

Po tych jak weszliśmy do środka, gdzie było pełno turystów, zaczęliśmy cieszyć się widokiem najróżniejszych wodnych stworzeń.

To była scena jak ze snu, gdyż w akwarium było pełno rekinów wielorybich oraz olbrzymich płaszczek, które pływały w towarzystwie najróżniejszych gatunków ryb, gdy unosiły się tak wewnątrz zbiornika.

Przeżyłem wiele fantastycznych przygód i widziałem niejedno… Ale nawet w zwykłym życiu istnieje coś tak wymarzonego.

Rias położyła dłoń na szybie i dalej podążała wzrokiem za rybami, niczym mała dziewczynka.

– Czyż one nie są wspaniałe, Ise?!

Cieszyła się tym w pełni. Powiedziała już wcześniej, że chciałby tu przyjść, kiedy odwiedzimy Okinawę.

Scena taka jak ta, gdy Rias zachowywała się jak dziewczyna w swoim wieku, rozgrzewała moje serce.

Rozejrzałem się dookoła… Ja… Wziąłem się w garść i próbowałem stworzyć dobry nastrój!

Byliśmy tutaj tylko we dwójkę! Więc stwórzmy tutaj dobre wspomnienia! W końcu nikt nas nie ukarze za szybki pocałunek!

W takich okolicznościach muszę się zachowywać jak mężczyzna! Po podjęciu decyzji, miałem zamiar zabrać Rias gdzieś, gdzie panowała miła atmosfera…

– Hej Rias, chodźmy…

Kiedy już miałem ją zapytać…

– Kyaaaa!

Usłyszeliśmy w pobliżu czyjś krzyk!

– Co się dzieje?

Spojrzeliśmy na siebie i ruszyliśmy w stronę, z którego rozległ się krzyk.

Gdy wybiegliśmy na zewnątrz… Pewien mężczyzna w smoczym hełmie na głowie, śmiał się gromko, gdy dowodził ludźmi ubranymi na czarno.

– Ha ha ha ha ha ha! Uciekajcie! Uciekajcie! Bando ignoranckich ludzi!

Gdy się rozejrzeliśmy, okazało się że ubrani na czarno ludzie kradną torby turystom!

– Od tej pory to akwarium jest pod rozkazami moimi, przywódcy Gangu Zamętu! Wszystkie stworzenia, morskie krowy, rekiny wielorybie oraz najróżniejsze ryby, zostaną moimi wiernymi żołnierzami! – oznajmił gość w hełmie na głowie.

– Zamęęęęęęęęęęęęęęęęęęęet!!! – wrzasnęli razem ludzie ubrani na czarno.

Te pozy które przyjmują, trzymając ręce nad głową… Muszą być tymi samymi ludźmi, na których ciągle wpadamy! Do tego ten gość powiedział, że jest przywódcą? Więc szef wkroczył w końcu do walki?

Zaraz zaraz zaraz zaraz… Dlaczego ciągle na nich wpadamy na tych ludzi, od kiedy odwiedziliśmy Hokkaido!

To celowe?! Prześladujecie nas, czy co?! A może to tylko zbieg okoliczności? Czy też może nasze szczęście postanowiło się od nas na trochę odwrócić… Do tego ten gość emanuje przytłaczającą aurą, więc nie jest taki słaby!

Rias zmarszczyła brwi.

– Tak jak powiedziała Ravel w Fukuoce, ci goście są najwyraźniej z tego gangu przebierańców… – powiedziała.

– Ach, też tak sądzę….. – mogłem się z nią tylko zgodzić w tej kwestii.

Po tym jak wymieniliśmy się spojrzeniami, uznaliśmy że nie mamy innego wyboru, niż zrobić z tym porządek.

– Ejże, natychmiast przestańcie robić cały ten bałagan – wrzasnąłem głosem pełnym irytacji, gdy stanąłem przed nimi.

– Z pewnością sprawiacie mnóstwo kłopotów turystom. Ja, dziedziczka Rodu Gremory, oraz mój narzeczony, Issei, zatrzymamy was – oznajmiła Rias, stając obok mnie.

Takie słowa do niej pasowały. Zawsze mówiła coś takiego, gdy eksterminowaliśmy wygnane diabły… Zaraz, narzeczony?! J-jestem zaszczycony, ale to dość niespodziewane!

– Dobrze to powiedziałam, prawda…? – zapytała mnie.

– Oczywiście! Będę ciężko pracować, aby być mężczyzną, który jest ciebie godzien! – odparłem, przywdziewając moją zbroję.

Gość w hełmie zarechotał, gdy na nas patrzył

– Kekeke, cóż za odważny chłopak i panienka. Nie ma jednak mowy, aby przebili się przez moich ludzi, którzy mają najsilniejszą obronę, wśród wszystkich ludzi z mojej organizacji, Pan Śmierci Xiezhi, mnie obroni! Pokaż swoją moc!

Ten gość kogoś zawołał, ale nikt się nie pojawił.

– …Hm? Gdzie się podział Xiezhi? – gość w hełmie zadał pytanie jednemu ze swoich ludzi

– M-może gdzieś się zgubił… W każdym razie jeszcze do nas nie dołączył – odparł mu podwładny.

Gdy przywódca to usłyszał, był w szoku.

– …..C-co….? – ledwie był w stanie wydusić z siebie te słowa.

Najwyraźniej był tak zszokowany, że stracił całą energię.

….C-cóż, powinniśmy teraz zaatakować?

– …T-teraz możemy na nich uderzyć, prawda?

– Tak, wyglądają na złych ludzi, więc zróbmy szybko z nimi porządek – Rias przytaknęła, z nieco ogłupiałym wyrazem twarzy.

– W-w porządku!

Kiedy ja i Rias zbliżyliśmy się do nich, ten gość powziął decyzję i zaczął emanować przytłaczającą aurą!

– W porządku! Pokonamy cię, ruda dziewczyno i chłopaku w czerwonej zbroi! Nie pokonacie łatwo Cesarza Zamętu, który dowodzi tym gangiem!!

Ten gość wydał swoim ludziom rozkaz do ataku!

Tak oto nasza mała „eksterminacja dziwaków” się zaczęła....


  Kilka minut później…

Pokonaliśmy całą grupę.

Ten gość w hełmie był bardzo silny. Przez cały czas musiałem walczyć w mojej zbroi. Jednak dzięki wspólnym atakom moim i Rias, cała banda ubranych na czarno ludzi została rozgromiona.

Ponieważ wydanie tego gościa w smoczym hełmie policji byłoby dziwne, postanowiliśmy zostawić tę sprawę Tobio Ikuse-san. Najwyraźniej od dawna miał tę organizację na oku i przybył od razu, kiedy tylko do niego zadzwoniliśmy. Dom Gremory zajął się resztą.

Kiedy opuściliśmy akwarium, poszliśmy przejść się po plaży.

– To taka piękna plaża.

– Tak.

Gdy spacerowaliśmy po tej pięknej, białej plaży, rozmawialiśmy.

Przerwano nam, kiedy chciałem stworzyć dobry nastrój, ale sądzę że jest w porządku, skoro nareszcie jesteśmy sami?

Rias stanęła przede mną i uśmiechnęła się.

– Hej, Ise. Wiesz, chcę zwiedzić z tobą więcej miejsc. Nie tylko świat ludzi, ale też Zaświaty…

– Tak ja też. Nie wiem kiedy będę to w stanie spełnić, ale obiecuję że z tobą pojadę… Nie, właściwie to zabiorę cię, gdzie tylko będziesz chciała. Następnym razem pojedźmy na randkę moim samochodem.

Życie diabła jest bardzo długie, więc można jechać wszędzie, gdzie się tylko będzie chciało...

Rias, której włosy powiewały na wietrze, uśmiechnęła się i spojrzała w błękitne niebo.

– Tak, nie mogę się doczekać. Ale chciałbym pojechać na wycieczkę ze wszystkimi.

– Zgadzam się, jedźmy razem. Mamy masę czasu.

Dalej rozmawialiśmy sobie w ten sposób.

… Rias, postanowiłem że zostanę wysokoklasowym diabłem, ale dalej mam wiele braków, więc chcę się nauczyć wielu rzeczy w moim życiu.

Służenie ci jest niesamowite… Ale teraz sam zostałem wysokoklasowym diabłem. Więc przez stanie się niezależnym, chcę wkroczyć w przyszłość na własnych nogach.

Najbardziej chcę być mężczyzną, który stoi u twojego boku, dziedziczko Rodu Gremory oraz zwyciężyć w Turnieju Królewskiej Gry. Stanę się kimś, kto może dumnie stać u twego boku.

Tak, stanę się kimś, kto będzie ciebie godzien…

Kiedy tak wycieczka się skończy, ja zacznę moją podróż…

Chcę wziąć udział w mistrzostwach, wraz z Valim, Sairaorgiem-san, Cao Cao, Saji, Duliem, Ikuse-san oraz wieloma innymi bogami i rywalami, których jeszcze nie spotkałem. I chcę też ich wszystkich pokonać, gdy turniej się już zacznie.

Oczywiście nawet wtedy, gdy będę musiał walczyć przeciwko Rias, ja…

…Ale tak właśnie myślę. Stanę się wspaniałym mężczyzną, gdy ta osoba, Azazel-sensei, powróci.

Azazel-sensei…

Podczas podróży, w pewnej chwili wszyscy mieli smutne miny. Najwyraźniej nadal nas prześladuje jego cień, nawet jeśli tylko nieświadomie i raczej mało prawdopodobne było, że skądś by nagle wyskoczył i dołączył do naszej wycieczki.

Ja… Gdzie bym nie poszedł, widziałem cień Senseia.

– Ach! Tutaj jesteście!

…Nagle usłyszałem głos Xenovi. Kiedy się odwróciłem, wszyscy (przebrani) biegli w naszą stronę!

Asia była na skraju płaczu! Rany, jakoś nas znalazły! Jak to zrobiły? Jednak skoro znalazły nas tak łatwo, to potrafią łatwo wyczuć, gdzie jesteśmy!

– Ise-san! Rias-nee-sama! Jesteście tacy okrutni! Dlaczego zostawiliście nas samych!

Ravel trzymała w dłoni jakieś notatki.

– Ustaliłyśmy kolejność! Zacznij nas nacierać olejkiem!

Och racja, nacieranie olejkiem! Wreszcie uzgodniły kolejność!

Tymczasem Xenovia pokazała mi jakiegoś zwierzaka (?) którego tuliła.

– Złapałam prawdziwego Xiezhi! Zamierzam uczynić go moim chowańcem.

Niesamowite, więc te stworzenia naprawdę istnieją!

Rias roześmiała się gdy to wszystko zobaczyła i pchnęła mnie w stronę dziewcząt.

– Ufufu, najwyraźniej pieszczoty z parostwem są priorytetem, młody Królu-san.

Ach ha ha, najwyraźniej zakończymy to wszystko w dobrym nastroju.

Podniosłem palec do góry, ze zboczonym wyrazem twarzy.

– Ha! Skoro już do tego doszło, to będę was nacierał olejkiem, dopóki nie będziecie miały dosyć! Nie musicie już ukrywać swoich piersi, więc pokażcie mi je! – powiedziałem.

Nie mogłem pocałować Rias, więc powetuje to sobie, nacierając wszystkie dziewczyny olejkiem!

– Więc jak już wrócimy, to mną też się zajmij, dobrze? – powiedziała Rias.

Nawet ona tego chce! Ale skoro już do tego doszło, to trudno!

Hej, Azazelu-sensei, dam z siebie wszystko, aby zostać Królem, więc przygotuj się na wysłuchanie mojej historii, kiedy już wrócisz!


Posłowie.[edit]

Trochę czasu minęło, tutaj, Ichiei Ishibumi. Trzeci tom serii „DX” wreszcie się ukazał.

Tym razem nie było żadnej edycji limitowanej, ale za to w tomie jest dużo opowiadać, w tym legendarna historia „Krzyżowy X Kryzys”.

A teraz kilka słów na temat każdego z opowiadań.


Skarb Asi– Okres czasowy, pomiędzy wydarzeniami z tomów trzynastego i czternastego.

Głównym wątkiem opowiadania jest zawarcie kontraktu pomiędzy Asią i Fafnirem. Cóż, taki początek historii o Majtkowym Smoku to naprawdę coś… Sądzę że fakt, iż majtki Ophis pachną owocami jest główną atrakcją tego tomu.

Rzadką okazją jest także możliwość zobaczenia, jak Azazel i Rossweisse wykonują swoje obowiązki nauczycieli.


  Typowe dni Sekiryuuteiaa – Okres czasowy, tuż po wydarzeniach z tomu czternastego.

Akcja tego opowiadania miała miejsce w czasie, gdy Rias wybrała się do kraju wampirów. Do tego opisuje ono Parostwo Sitri. Nareszcie mogłem opisać zarówno ich przeszłość, jak i moce.

W głównej historii występowały problemy ze sztucznymi Boskimi Darami. Jednak w trakcie trwania fabuły, zostały one ulepszone, więc nie będzie z nimi tyle problemów, co na początku.


  Jazda z tym treningiem! ~Rozdział maskotek~ – Okres czasowy, pomiędzy wydarzeniami z tomów szesnastego i siedemnastego.

To opowiadanie wiązało się z walką Sairaorga o ulepszenie jego rodzinnego interesu. Poznaliśmy też ciekawą stronę taty Rias oraz znów spotkaliśmy uroczą syrenkę. Och, nie pojawiło się to w głównym wątku powieści, ale Rias, mimo że należy do Rodziny Gremory, to naprawdę nie lubi wielbłądów.

Mniej więcej wtedy nawiązane zostały stosunki pomiędzy Sairaorgiem i jego młodszym bratem i było naprawdę miło, że mogły zostać głębiej przedstawione w tomie dwudziestym pierwszym. Jeśli po przeczytaniu tego opowiadania wrócicie do tomu dwudziestego pierwszego, to wyczujecie inne emocje niż przedtem.  


Talenty Samorządu uczniowskiego – Początek opowiadania ma miejsce na początku tomu dwudziestego drugiego, a jego główna treść w tomie dziewiętnastym.

Opowiadanie jest poświęcone nowemu samorządowi, któremu przewodzi Xenovia.

Początek opowiadania i część, która opowiada o nowym postaciach, zostały nieco zmienione. Także Miraka pojawia się tutaj po raz pierwszy. Dwie kluczowe postacie, które z polecenia Ajuki prowadzą śledztwo na temat Longinusów, to Miraka i Ouryuu Nakiri. Chciałbym przedstawić historię, gdzie ta dwójka, o ile to możliwe, dokonuje wielkich rzeczy, zwłaszcza że myślę o dodaniu Ouryuu do głównej linii fabularnej, pod koniec DxD.

Tadami Kamo jest postacią, którą przedstawiono w specjalnym opowiadaniu, dodanym do wersji BD pierwszego sezonu anime. Uważa Mil-tana za swojego rywala i stara się odkryć jego sekret.

Teraz kiedy już to wszystko przedstawiłem, to nowi członkowie Samorządu Uczniowskiego, któremu przewodzi teraz Xenovia… Sprawiają bardzo silne wrażenie…..  


Światowe pragnienie stali – Okres czasowy, pomiędzy wydarzeniami z tomu dziewiętnastego.

Seek-chan, vel Seekvaria-san, wreszcie wróciła. Za każdym razem gdy się pojawia, mam masę zabawy z pisania.

To opowiadanie było pod silnym wpływem anime „Gunadm Build Fighters”, którego emisja trwała, gdy je pisałem, a ponieważ uwielbiam też modele Gunpla, to zawsze chciałem napisać coś takiego. Dunpla, które zostały wspomniane w tym rozdziale, są wzorowane ma Danball Senki, ale… Cóż, w każdym razie nie zgłębiajmy się w to za bardzo!

Do tego, Elmenhilde wróciła w tym opowiadaniu. Jej związek z Iseiem także zaczął się w tym rozdziale. Teraz…. Proszę wyczekujcie z niecierpliwością tego, jak Elmenhilde rozwinie się w przyszłości!


Krzyżowy×Kryzys – Okres czasowy, początek opowiadania ma miejsce gdzieś pomiędzy tomami siedemnastym i dziewiętnastym, a jego główna treść dzieje się kilka lat wcześniej.

Nareszcie opowiadanie zdradzające kulisy tego, jak Xenovia i Irina się spotkały!

Nie opublikowano go w „Dragon Magazine”, ale rozeszło się w ograniczonej ilości podczas jakiejś imprezy, związanej z emisją drugiego sezonu. Gdy Xenovia i Irina pojawiły się w anime, postanowiłem napisać opowiadanie, które będzie się koncentrowało na tej dwójce. Jego treść jest taka sama jak wtedy, gdy rozdawaliśmy je podczas imprezy.

Opowiadanie zostało dobrze przyjęte przez edytorów i pochwalone za dopracowanie. Słyszałem nawet opinię, że rozdawanie go za darmo było marnotrawstwem. Cóż, ponieważ opisałem cenne, pierwsze spotkanie Xenovi i Iriny, uznałem że lepiej będzie, aby opowiadanie było bardziej dramatyczne i poważne, zamiast komediowe. Dlatego należy ono do pięciu moich ulubionych opowiadań i cieszę się, że mogło się znaleźć w tym tomie.

Jak się nad tym zastanowić, to w tym tomie jest sporo na temat wampirów! To pierwsza książka po tomie szesnastym, kiedy poświęciłem im tyle miejsca. Najwyraźniej „DX3” skupia się na Xenovi oraz na krwiopijcach.


  Wycieczki z okazji zakończenia szkoły i Gang Zamętu – Okres czasowy, gdzieś podczas wydarzeń z tomu dwudziestego drugiego.

To opowiadanie o wycieczce z okazji zakończenia szkoły, która została wspomniana w tomie dwudziestym drugim.

Dziękuje za sam pomysł polowania i innych rzeczy. Ostatnimi czasy miałem okazję podróżować po Japonii, dlatego chciałem jakoś uwiecznić te doświadczenia w opowiadaniu. Wykorzystałem to, pisząc opowiadanie o wycieczce z okazji ukończenia szkoły, dlatego pisałem je myśląc „Opiszę wszystko, czego doświadczyłem podczas wycieczki!”.

Nazwa Gang Zamętu, którym ochrzciłem tą sekretną organizację, też ma swoją genezę. Otóż wziąłem ją z czasów, gdy wielu fanów źle odczytało kanji „Brygada Chaosu” jako „Gang Zamętu”, a także z tego, że w internecie często błędnie pojawiała się właśnie ta nazwa. W każdym razie rozdział opowiada o dziwakach, którzy nie troszczą się o to, co robią.

Mimo wszystko, Gang Zamętu nie był żadnym przeciwnikiem dla Klubu Okultystycznego, skoro Ise i jego przyjaciele stali się bardzo silni po tych wszystkich bitwach, które musieli stoczyć…

Jedną rzecz której nie byłem pewien, podczas pisania tego opowiadania, była sprawa prawa jazdy Isseia. Skoro jest głównym bohaterem, to chciałem aby prowadził samochód, podczas gdy dziewczyny będą siedziały obok niego, na fotelu pasażera.

Do tego Xenovia i jej motocykl są świetnym połączeniem. Chciałbym to też umieścić w głównej historii. Och, a Xiezhi naprawdę został chowańcem Xenovi.


  Tak więc nadszedł czas na podziękowania. Miyama Zero-san, edytorze T-san, dziękuję wam za wszystko.   Och, chciałbym przekazać też coś moim czytelnikom. Wraz z wydaniem tego tomu, powinno zostać ogłoszone powstanie czwartego sezonu anime, a wszystko to dzięki wsparciu fanów. Nie zawiodę waszych oczekiwań. Tak więc prace nad nowym sezonem już niedługo ruszą.

Słyszałem jednak że rzadkością jest, aby seria skierowana głównie do mężczyzn, doczekała się czwartego sezonu anime, dlatego jestem nieco zdenerwowany. Dam z siebie wszystko, aby stworzyć animację, która spełni oczekiwania wszystkich, więc wsparcie fanów będzie wielkim zaszczytem.   Teraz nadszedł czas na trochę reklamy, następny tom będzie miał numer dwudziesty trzeci, a jego głównym wątkiem będzie mecz pomiędzy drużynami Iseia i Dulia. Swoją rolę odegra też Kościelne Trio.

Historia o Królewskiej Grze będzie coraz bardziej intensywna, więc wypatrujcie nowego życia Iseia, jako wysokoklasowego diabła!


Odnośniki tłumacza[edit]

  1. W Japonii, w pierwszy dzień roku wręcza się dzieciom podarki, czyli o-toshidama. Są to zwykle pieniądze włożone w koperty. Zwyczaj ten zobowiązuje do dawania prezentów nie tylko własnym dzieciom, ale także tym pochodzącym z zaprzyjaźnionych rodzin.
  2. Marka plastikowych modeli robotów z serii „Gundam”
  3. Meiji to okres panowania cesarza Mutsuhito, przypadające na lata 1868-1912. Taisho to okres w historii Japonii trwający od roku 1912 do1926., przypadający na panowanie cesarza Yoshihito.
  4. Pierwsza w Japonii twierdza zbudowana w stylu zachodnim, w mieście Hakodate, w południowej części Hokkaido. Przez krótki okres budowla ta była główną twierdzą Republiki Ezo.
  5. To japońskie danie z pieczonej baraniny
  6. Okonomiyaki – rodzaj japońskiej potrawy, placków składających się z wielu różnych składników i pieczonych na rozgrzanej blasze. Słowo to składa się z trzech części: o – prefiksu honoryfikatywnego, rzeczownika odczasownikowego konomi – "lubić", "chcieć" ("coś"), rzeczownika odczasownikowego yaki – "smażyć", "piec", "grillować". Całość znaczy więc: "smaż, co chcesz".
  7. Japoński odpowiednik pizzy.
  8. Xiezhi to mityczny potwór chiński, kozioł-jednorożec, w niektórych przekazach opisywany jako hybryda lwa i smoka. Wierzono, iż posiada zdolność odróżniania prawdy od fałszu, zła od dobra, zalet od wad.


Wróć do strony głównej