High School DxD:Tom 24 – Ponury Żniwiarz Pozaszkolnego Nauczania

From Baka-Tsuki
Jump to: navigation, search


Żywot 0[edit]

– Ise, ja powinnam być pierwsza, prawda? W końcu jestem twoją narzeczoną.

– Ara, Rias, ja także jestem zaręczona z Iseiem-kun. Mężu-sama, natrzesz mnie olejkiem do opalania, prawda? Oczywiście chciałabym odwdzięczyć się tym samym.

– Ja też jestem twoją narzeczoną! Pomóż mi z tym olejkiem!

– Hej, Xenovia! Nie próbuj wpychać się na siłę! Kochanie! Natrzyj mnie olejkiem!

– Ach! Niezależnie od tego, czy chodzi o Rias-oneesama, czy o Xenovię-san i resztę dziewczyn, to wszystkie jesteście szybkie! Ach, mój Panie! Proszę, dodaj mi odwagi!

– Chwileczkę! Potrafię zrozumieć wasze uczucia, ale proszę, zachowajcie porządek! Zrobię to po kolei! D-do tego muszę sam natrzeć się olejkiem, więc mój czas jest ograniczony!

– Wprawdzie nie jestem twoją narzeczoną, a tylko podwładną, więc powinnam mieć rację, do tego sama muszę się nasmarować olejkiem, aby ochronić moją skórę!

Drogi dziadku w Niebie, postanowiliśmy pójść na basen w Akademii Kuou. Dziewczyny ubrane w stroje kąpielowe (Rias, Akeno-san, Xenovia, Irina, Asia, Ravel, Rossweisse-san) otoczyły mnie, a każda z nich trzymała w dłoni buteleczkę olejku do opalania. Kiedy zaczynałem liceum, nigdy bym sobie nie wyobraził, że stanie się coś takiego.... Opowiedziałem o całej sytuacji mojemu dziadkowi, który zmarł jakiś czas temu, podczas gdy byłem ze wszystkimi na basenie…. Znów go sprzątaliśmy, tak jak rok temu. Dzięki temu znów mogliśmy z niego korzystać, przed oficjalnym otwarciem. W końcu przewodnicząca Samorządu Uczniowskiego, Xenovia, i przewodnicząca Klubu Okultystycznego, Asia, miały takie samo zdanie na ten temat, więc cieszyliśmy się z zabawy na basenie, tak jak rok temu. Absolwentki, Rias i Akeno-san, też były obecne, co mogło być dowodem ich miłości! Cóż, w porównaniu do ostatniego roku, smarowanie dziewczyn olejkiem było jeszcze bardziej żywiołowe…. Rok temu chciały tego tylko Rias i Akeno-san, ale teraz prosi mnie o to siódemka dziewcząt! Ach, przed moimi oczami siedem par cycków podskakiwało we wszystkich możliwych kierunkach, a ich słodkie spojrzenia były ucztą dla moich oczu, ale wciąż musiałem wybrać pierwszą osobę! Mój wzrok przesunął się z piersi Rias, do piersi Akeno-san, a następnie do wdzięków Asi, Xenovi, Iriny, Ravel i Rossweisse-san, a potem z powrotem do Rias, a potem do Akeno-san… Rozglądałem się i rozglądałem, kiedy Rias zdjęła nagle górę swojego kostiumu kąpielowego! Wprawdzie widziałem ją nago setki razy, ale widok jej wspaniałych piersi nigdy mnie nie znudzi!

– Wygrywa ta, która zrobi pierwszy ruch, dlatego zamierzam być pierwsza.

Rias uznała, że pierwsza która się rozbierze, wygra, więc chwyciła moją dłoń i wetknęła w nią butelkę z olejkiem do opalania…. Kiedy pozostałe dziewczyny to zobaczyły, też się rozebrały!

– Rozumiem, więc jeśli się nie rozbiorę, to nawet nie mogę brać udziału w tej bitwie!

Xenovia szybko pozbyła się góry stroju, podczas gdy Akeno-san uśmiechnęła się do mnie odważnie, gdy zaprezentowała mi swoje piersi!

– Ufufu, robi się ciekawie.

Xenovia złapała mnie za dłoń.

– W takim razie będziemy kontynuować to, co przerwano nam rok temu! Kontynuujmy płodzenie dzieci, którego nie mogliśmy wtedy przećwiczyć! Jestem już twoją narzeczoną, więc możemy robić, co tylko chcemy! – powiedziała.

Cóż za radykalna uwaga! Jej piersi latały w tę i z powrotem, gdy mówiła te słowa. Przez to przypomniałem sobie wydarzenia sprzed roku i natychmiast dostałem krwotoku z nosa! C-cóż, jesteśmy już zaręczeni, więc sądzę że takie sytuacje będą jeszcze miały miejsce, a do tego sam chciałbym „pogłębić” moje relacje z Xenovią! Mimo wszystko jej słowa zszokowały Irinę i Rossweisse-san.

– Ech!? Coś takiego miało miejsce!? Naprawdę chcę wiedzieć, co wydarzyło się rok temu!

– Niesamowite! Coś takiego wydarzyło się na tym basenie, zanim się pojawiłam…! Jako nauczycielka, powinnam być zła, ale jako podwładna Iseia-kun… uch, jestem taka zazdrosna…!

Xenovia ciągnęła mnie za rękę.

– Cóż, powinnyście do nas dołączyć! Jeśli cała nasza drużyna znajdzie się w magazynie, to wtedy powinniśmy poćwiczyć płodzenie dzieci razem! Nie stójcie tak, Asiu, Ravel, chodźcie ze mną! Wszystkie członkinie naszej drużyny powinny ćwiczyć płodzenie dzieci w magazynie! – powiedziała.

Asia i Ravel były niesamowicie zszokowane.

– Nie chcę być zostawiona w tyle! Ja… też chcę dołączyć do ćwiczeń!

– Z-zaczekaj proszę! Myślę że to w porządku, ale magazyn będzie przepełniony, jeśli wejdzie tam tylu ludzi! Ale powinniśmy tam najpierw pójść i zdecydować!

Asia-chan i moja menadżer nie miały żadnych obiekcji przeciwko płodzeniu dzieci!? Pomijając mój szok, dziewczyny z Drużyny Hyoudou Isseia ciągnęły mnie w stronę magazynu! Xenovia i Irina przylgnęły do każdego z moich ramion, całkowicie tłumiąc mój opór! Aaaachh, mogłem poczuć miękkość ich piersi na moich ramionach! Ich śnieżnobiała skóra była niesamowicie gładka! Piersi tej dwójki miały swoją własną elastyczność i miękkość; dzięki tym różnicom byłem w stanie wyczuć ich indywidualne cechy! Jeśli to będzie trwało dalej, to czy wtedy wejdę z nimi wszystkimi do magazynu i będziemy kontynuowali to, co przerwaliśmy rok temu!? T-to wspaniałe! Ale obawiam się o to, co nastąpi potem! jednak ktoś objął mnie od tyłu! Niesamowita miękkość przylgnęła do moich pleców! To Rias powstrzymywała mnie, przed udaniem się do magazynu!

– Zaczekajcie no wszystkie! Jest moim sługą i przybranym synem Rodu Gremory! Nie pozwolę wam zabrać mojego narzeczonego i robić z nim zboczonych rzeczy!

Nagle Akeno-san dołączyła do bitwy, gdy wyrwała moją rękę Xenovi i sama do niej przylgnęła!

– Zgadza się. Jest moim mężem-sama! Nie pozwolę, abyście tak go sobie zabrały!

Jako absolwentki, starsze pary złożone z Rias i Akeno-san, nie zamierzały ustępować obecnym uczennicom i zaczęły rywalizować z Xenovią i resztą dziewczyn! Gdy zobaczyłem jak Rias i Akeno-san odmawiają ustąpienia, uznałem że ich zachowanie jest niesamowicie słodkie. Czy zacząłem być zbyt grzeszny!? Ale Xenovia wcale nie miała zamiaru się wycofywać.

– Pani Rias! Skoro to rzadka okazja, gdy basen jest otwarty, może stoczymy bitwę o to, która z nas dostanie Iseia?

Irina stanęła obok Xenovi. Gdy Rias i Akeno-san to zobaczyły, spojrzały na siebie i uśmiechnęły się radośnie.

– Masz rację. Skoro jest lato, to powinnyśmy się rozgrzać.

Rias stanęła na podeście, a Xenovia zajęła miejsce obok niej!

– Skoro to konkurs, to zostawcie sędziowanie mnie! – oznajmiła Ravel.

Wzięła na siebie rolę sędziego.

– Na miejsca! Gotowe… start!

Wraz z okrzykiem Ravel, Rias i Xenovia zanurkowały w wodę! Kiedy pływały, ich piersi dalej były nagie! Tak oto pływackie zwody się zaczęły, pomiędzy drużynami Rias + Akeno-san i Xenovia + Irina! Asia i Rossweisse-san ograniczyły się do dopingu! …Mnie zostawiono w tyle… ach, w porządku, w końcu to ja będę je smarował olejkiem, więc to chyba w porządku, jeśli w ten sposób zdecydują o kolejności? W każdym razie na pewno zostanę w to wciągnięty i zmuszony do nasmarowania ich olejkiem…. Jeśli chodzi o takie sprawy, to nie jestem pewien, czy powinny pójść na kompromis, czy dogadać się ze sobą. …W każdym razie ten magazyn jest bardzo interesujący! Naprawdę chciałbym kontynuować to, co zaczęliśmy rok temu! Czy można poprosić je, aby znów podjęły decyzję w sprawie smarowania olejkiem, albo kontynuowania tego, co zaczęliśmy rok temu w magazynie!? Usiadłem na krawędzi basenu i westchnąłem z żalem…. Ludzie którzy przyszli dziś z nami na basen, w większości mieszkali w Rezydencji Hyoudou. Kunou, Ophis, Lilith, Le Fay i Lint-san też przyszły.

– Phis-dono, Lith-dono! Nadchodzę!

Kunou (ubrana w szkolny kostium kąpielowy) rzuciła piłkę Ophis i Lilith, które też były w basenie.

– Złapię piłkę.

– Piłka piłka.

Obie Boskie Smocze Siostry (też ubrane w szkolne stroje kąpielowe) uniosły ręce, gdy też bawiły się radośnie piłką. W tym samym czasie Gasper i Valerie rozmawiali ze sobą radośnie pod plażowym parasolem. Kiba… pływał sobie w ciszy. Ze stylu wolnego przeszedł łatwo do motylka i energicznie wymachiwał swoimi ramionami. Jeśli chodzi o Lint-san, to była ubrana w kostium kąpielowy, ale miała kaptur na głowie i siedziała sobie na podeście i wpatrywała się w wodę. …Dodam jeszcze, że jej kostium kąpielowy był bardzo skąpy i odsłaniał całkiem sporo! Nakiri miał dzisiaj coś do załatwienia i nie było go z nami. Bova też musiał pojechać po coś do domu. Elmenhilde nie mogła przyjść, gdyż jako czystej krwi wampirzyca nie mogła przebywać na słońcu i czekała na nas w pokoju klubowym, w starym budynku szkoły. Le Fay siedziała naprzeciwko mnie i też przypatrywała się, jak Ophis, Lilith i Kunou bawiły się piłką. Tosca, która przyszła razem z Kibą, kibicowała mu z boku. Na otwarciu basenu było znacznie bardziej żywiołowo, niż rok temu. Cóż, w ciągu roku zdobyliśmy wielu nowych towarzyszy. Czułem się komfortowo i byłem zadowolony z faktu, że basen wydawał się być mniejszy. Rias i Xenovia w pełni poświęciły się zawodom pływackim i całkowicie o mnie zapomniały, gdy cieszyły się rywalizacją między sobą. To naprawdę był spokojny dzień. Naprawdę miałem nadzieję, że będzie to mogło trwać wiecznie…. Ale nie zapominajcie, że mam was nasmarować olejkiem! Kiedy byłem pogrążony w tego typu myślach, poczułem na plecach coś przyjemnego! Innymi słowy ktoś się do mnie przytulił! Gdy się odwróciłem, zobaczyłem Kurokę.

– Ufufu ♪ Skoro wszyscy są zajęci rywalizacją, to też się przyłączę, miau.

– K-Kuroka!

High school DxD Volume 24 illustration 1.jpeg

Kuroka polizała mnie po twarzy. Było tak przyjemnie, że aż całe moje ciało zadrżało. Kuroka trzymała się blisko mnie i używała obu dłoni, aby bawić się moim ciałem. Przesuwała delikatnie palcami po mojej piersi i brzuchu…erotyczne uczucie coraz bardziej wzrastało! Mmm! Wtedy to zauważyłem. Poczułem śliskie uczucie. Kiedy się odwróciłem, zauważyłem że ciało Kuroki, które mnie dotykało, było pokryte olejkiem do opalania. J-już się nim nasmarowała?

– Jest już za późno, abyś nasmarował mnie olejkiem, miau. Ale skoro całe moje ciało jest nim pokryte, to mogę cię za jego pomocą nasmarować, miau ♪ – powiedziała Kuroka z kuszącym uśmiechem na ustach.

Po tych słowach Kuroka zaczęła pocierać swoim ciałem o moje! Moje plecy, ramiona, nogi i szyja, czuły na sobie dotyk ciała Kuroki, gdy dzieliła się ze mną olejkiem do opalania, zostawiając na sobie miękkie uczucie swojego ciałka! Kuroka nie nosiła stanika! Mogłem poczuć dotyk jej nagich piersi! Były całe pokryte olejkiem i poruszała nimi po moich plecach raz po raz! Używała swojego ciała, które było pokryte olejkiem… i dalej doświadczałem tajemniczego uczucia! Miękkie piersi Kuroki naciskały na moje plecy, gdy się do mnie tuliła, a potem oplotła mnie rękoma i nogami, które były śliskie od olejku do opalania…! Delikatnie też lizała moją szyję swoim językiem!

– Ochh! – nie mogłem powstrzymać moich jęków! To było tak erotyczne, że nie mogłem się temu oprzeć!

– Ufufu, to najwyraźniej ma na ciebie duży wpływ, Sekiryuuteiu-chan. Twoja reakcje są takie interesujace ♪

Ręce Kuroki przesuwały się po różnych częściach mojego ciała, aż.... Pojawiła się dziewczyna, która złapała Kurokę za rękę. To była Koneko-chan.

– ……

Nadęła policzki, że wyglądały jak dwa balony i sprawiała wrażenie bardzo złej. W przeciwieństwie do ostatniego roku, Koneko-chan nie nosiła szkolnego stroju kąpielowego, a uroczy, jednoczęściowy kostium. Kuroka uśmiechnęła się, gdy spojrzała na swoją młodszą siostrę.

– Arara, rzucasz mi wyzwanie? ♪

– Kuroka-neesama, kradzież Iseia-senpai jest wbrew zasadom. Musisz zachować porządek, tak jak zrobiły to Rias-neesama, czy Xenovia-senpai.

– Ech, tego typu rzeczy są zbyt kłopotliwe, miau. Wolę to robić po swojemu, miau ♪

Kuroka wytknęła język i najwyraźniej zamierzała odłożyć te sprawy na bok, co tylko jeszcze bardziej rozzłościło Koneko-chan. Dzień w którym drużyny Koneko-chan i Kuroki miały się ze sobą zmierzyć, coraz bardziej się zbliżał. Być może to dlatego sprawiały wrażenie, jakby ciągle miały ze sobą na pieńku. Kuroka dalej pocierała swoim ciałem o moje.

– Hej, Sekiryuuteiu-chan. Shirone znęca się nade mną. Pomóż mi, a w zamian pójdę z tobą do przebieralni – powiedziała.

Kiedy Koneko-chan to usłyszała, zmarszczyła brwi.

– …Kuroka-neesama, co planujesz robić w tej przebieralni z Iseiem-senpai?

– A jak myślisz? Hej, Sekiryuuteiu-chan, może zaraz tam pójdziemy i przystąpimy do rzeczy.

W magazynie z Xenovią i resztą dziewczyn! W przebieralni z Kuroką! Więc tak to będzie! Zapisałem sobie w pamięci, że są nowe sposoby korzystania z basenu!

– H-hej, Kuroka, nie mogę się przyzwyczaić do tego jak mówisz do mnie „Sekiryuutei-chan”… – powiedziałem do Kuroki.

– Ara, naprawdę?

Kuroka wydawała się być nieco zdezorientowana. Skoro mieszkamy razem, to nie jesteśmy dla siebie obcy. Vali też nazywał mnie „Hyoudou Isseiem”, ale Kuroka wciąż mówiła do mnie „Sekiryuutei”.

– Wszyscy nazywają mnie „Ise”… Myślę że też powinnaś mnie tak nazywać, skoro mieszkamy razem.

Twarz Kuroki przybrała zaskoczony wyraz, gdy to usłyszała… Nagle uśmiechnęła się w zadowolony sposób.

– Rozumiem, miau~. …Racja, może to dobry czas, aby się nad tym zastanowić – powiedziała, kiwając głową.

Nagle doszedł nas głos Ravel:

– Ach! Kuroka-sama! Znów się wtrącasz poza kolejką! Jeśli nie będziesz trzymała się zasad, to nie tylko będzie to niegrzeczne wobec reszty dziewczyn, ale też zburzy to porządek!

Kiedy Ravel zobaczyła, co co robiła Kuroka, natychmiast przybiegła. Widząc to, Kuroka uśmiechnęła się złośliwie i puściła mnie.

– Straszna menadżer-san tutaj jest, więc uciekam, miau. Ufufu, Shirone! Będę wypatrywała naszego meczu, miau ♪

Kuroka stworzyła magiczny krąg teleportacyjny i szybko znikła....

– Rany, Kuroka-sama wciąż jest taka sama. …Zawsze taka była? – zapytała Ravel Koneko-chan.

– Tak, zawsze.

Rozumiem, więc to tak. Nic dziwnego, że Koneko-chan zawsze jest taka poważna. Oczywiście była też pod dużym wpływem Rias. Kiedy się nad tym zastanawiałem, przybiegł do nas Gasper, który miał oczy pełne łez.

– K-Koneko-chan! Valerie zemdlała z gorąca!

Spojrzałem w tamtą stronę i zobaczyłem że Valerie leżała pod parasolem. A myślałem, że dzienne wampiry radzą sobie z gorącem!

– …Dobrze, Gya-kun. Zanieśmy ją do pokoju klubowego – odpowiedziała Koneko-chan i ruszyła w stronę Valerie.

– …Oczywiście, Koneko-chan i Kuroka są wobec siebie nieufne z powodu zbliżającego się meczu – powiedziałem do Ravel.

– To łatwe do zrozumienia. Siostry, które w kółko się kłócą, mają się teraz ze sobą zmierzyć…

Nie sądziłem, aby Koneko-chan wciąż się bała Kuroki, tak jak w przeszłości. Wydawały się być siostrami, które mają ze sobą dobre relacje… Ale prawdopodobnie nadal miały ze sobą jakieś nierozwiązane sprawy. Kiedy myślałem o obu kocich siostrach, obok ucha Ravel pojawił się magiczny krąg typu komunikacyjnego, który przekazał jej nowe informacje. Gdy ich wysłuchała, wyglądała na zaskoczoną.

– Ech! Rias-sama, j-jest źle!

Rias też najwyraźniej musiała dostać informacje, bo wyglądała na zaskoczoną.

– Jak to możliwe!? Dlaczego nie powiedziano mi o tym wcześniej!?

– Co się stało? – zapytałem, podchodząc bliżej.

– …Moi rodzice przyjechali do Rezydencji Hyoudou. Jest tam też matka Ravel i ojciec Akeno… Najwyraźniej rodzice nas wszystkich zebrali się w jednym miejscu – odparła Rias, opierając dłoń o czoło.

Co! Naprawdę!? Rodzice Rias, mama Ravel i nawet Barakiel-san, przyjechali do mojego domu!?

– Siostra Griselda-sama i rodzice Iriny-sama też przyjechali! – dodała Ravel.

– Eeeeeeeeeech!? – wrzasnęły jednocześnie Xenovia i Irina.

Wszyscy byliśmy zaskoczeni, skoro jesteśmy dziećmi lub podopiecznymi tych ludzi! Wprawdzie lato dopiero się zaczęło, ale najwyraźniej wydarzyło się już wiele rzeczy.

Żywot 1. Tegoroczne lato jest gorące![edit]

Część 1[edit]

Po otrzymaniu tych zaskakujących wieści, natychmiast przerwaliśmy naszą zabawę na basenie i natychmiast wróciliśmy do domu, do Rezydencji Hyoudou. W salonie, w moim domu, zebrali się razem rodzice Rias, mama Ravel, Barakiel-san i Siostra Griselda-san! Gdy tata Rias nas zobaczył, uśmiechnął się przyjacielsko i pozdrowił nas.

– Podejdźcie wszyscy – powiedział.

Wszyscy byli tak zaskoczeni widokiem swoich rodziców, że aż zaniemówili…! Kiedy Rias otworzyła usta, aby przemówić do swojego ojca, przerwała jej kobieta, która do mnie podeszła. Miała czarne włosy i była podobna do Iriny.... Wzięła mnie za rękę i uśmiechnęła się.

– Ara ara ara ara, Ise-kun. Dawno się nie widzieliśmy! Wprawdzie oglądałam twoje mecze w telewizji, ale naprawdę wyrosłeś przez te wszystkie lata!

Sądzę że mam jakieś wspomnienia o tej sympatycznej kobiecie. Nagle Irina weszła między nas.

– Mamo! Dlaczego tu jesteś!? Powiedziałaś, że przyjedziesz do Japonii, ale dlaczego właśnie tutaj!? – zapytała.

Zgadza się, ta kobieta to mama Iriny!

– Ara, nie powiedziałam ci o tym? – odpowiedziała mama Iriny, nieco zaskoczonym głosem.

Przekrzywiała głowę dokładnie tak samo, jak Irina.

– Witaj, oba-san[1]! Naprawdę dawno się nie widzieliśmy – przywitałem ją jak należy.

Naprawdę dawno jej nie widziałem, od czasu gdy Irina przeprowadziła się ze swoją rodziną do Anglii. Zawsze się mną opiekowała, gdy byłem mały. Częstowała mnie słodyczami, a także zabierała mnie oraz Irinę do sklepu, oraz na przedstawienia z bohaterami.

– Jejku! Stałeś się takim wspaniałym mężczyzną! Kiedy byłeś dzieckiem, żartowałam sobie, że w przyszłości Irina się w tobie zakocha, ale nigdy bym się nie spodziewała, że ją poślubisz! Niezależnie od tego, czy mój wnuk będzie chłopcem, czy dziewczynką, będę zadowolona!

Była pełna życia, zupełnie jak Irina! Była dla mnie jak druga matka, więc naprawdę za nią tęskniłem! Twarz Iriny poczerwieniała z powodu słów jej matki i zaczęła coś mruczeć z zawstydzenia:

– Przestań proszę! Wszyscy na nas patrzą!

Ja też byłem tak zawstydzony, że moja twarz aż płonęła! Naprawdę nie wiem jak zareagować, kiedy jakiś rodzic się tak ze mną drażni!

– Zebraliście tylu ludzi w Rezydencji Hyoudou… otou-sama, okaa-sama, co wy planujecie? Z pewnością nie jest to zwykłe spotkanie towarzyskie… – zapytała Rias, aby lepiej zrozumieć całą sytuację.

– Hmm, musimy przedyskutować harmonogram uroczystości. Nadszedł już czas, aby załatwić sprawy zgodnie z warunkami każdej rodziny – odparł jej tata.

…….

………….

…U-uroczystości?

Nikt nie potrafił zrozumieć, o co chodziło tacie Rias. Moja ukochana ponownie zadała pytanie swojemu ojcu, który roześmiał się i udzielił radosnej odpowiedzi:

– Ha ha ha! Czy to nie oczywiste, Rias? Mówimy o zorganizowaniu ceremonii ślubnych dla ciebie i pozostałych dziewcząt, którym oświadczył się Issei-kun.

………….

…………………….

…Wszyscy zamilkliśmy na chwilę, aby zastanowić się nad tymi słowami… i kiedy je zrozumieliśmy, wszyscy byliśmy zaskoczeni!

– C-CEREMONIE ŚLUBNE!? – wrzasnęliśmy wszyscy razem.

P-powiedział, że zamierzają uzgodnić daty naszych ślubów! Co się dzieje!? Najwyraźniej nasi rodzice zgodzili się, że trzeba przedyskutować ten temat!? W-wprawdzie oświadczyłem się już Rias, Akeno-san, Asi, Xenovi i Irinie, więc czy to wystarczy, aby nasi rodzice zebrali się razem i przedyskutowali terminy!? Rias i pozostałe dziewczyny też najwyraźniej były tego nieświadome i teraz stały w miejscu, niczym słupy soli! Koneko-chan, Ravel, Rossweisse-san, Kiba, Gasper i wszyscy inni, którzy też byli obecni, też najwyraźniej nie wiedzieli co powiedzieć. Mama Rias spojrzała na nasze zdumione twarze i westchnęła.

– Kochanie, jeśli tak nagle zaczniesz mówić o ślubach, to dzieci poczują się tylko zakłopotane, prawda? – skarciła swojego męża, po czym zwróciła się do nas. – Dokładniej mówiąc, to do waszych ślubów zostało jeszcze trochę czasu, prawda? Jednakże, ponieważ wszyscy jesteście już oficjalnie zaręczeni, to kiedy zastanawialiśmy się nad datą ślubu Isseia-san i Rias, pomyśleliśmy, że moglibyśmy ustalić daty ślubów was wszystkich.

Kiedy to powiedziała, Ravel odparła „Rozumiem!” i klasnęła dłońmi, jakby zorientowała się w sytuacji. Tata Rias zgodził się ze swoją żoną.

– Zgadza się. Jeśli ceremonie ślubne mają się odbyć, to trzeba ustalić jakąś kolejność. Nawet gdyby miał to być zbiorowy ślub, to wciąż trzeba wziąć pod uwagę pozycję każdej rodziny, co sprawia jeszcze więcej kłopotów, że nie wspomnę o względach religijnych.

– W takim razie musimy przedyskutować, jak zrobi to każda z rodzin. Ach, musimy wziąć udział we wszystkich! – powiedział mój tata.

C-cóż, oczywiście, moi rodzice będą na wszystkich ślubach…! Zaniemówiłem z powodu ich słów. Tym razem mama Ravel skrzyżowała ręce na swoich (dużych) piersiach.

– Ród Feneks weźmie na siebie ustalenie harmonogramu ślubów. Jest wiele rzeczy, które można uznać za odniesienia do przyszłości, czyż nie, Ravel? – oznajmiła.

Nie wiedzieć czemu, gdy Ravel usłyszała te słowa, cała jej twarz pokryła się rumieńcem, a ona sama była bardzo zaskoczona.

– O-Okaa-sama! J-ja jeszcze nie…

– To tylko kwestia czasu. Ciebie też uwzględnię w grafiku.

Mama Ravel nie pozwoliła swojej córce zabrać głosu, podczas gdy nasi rodzice rozmawiali z ożywieniem.

– To takie kłopotliwe… Zastanawiam się, czy powinnam mieć inną suknię na każdy ze ślubów… – powiedziała mama zakłopotanym głosem.

– Ara, proszę, zostaw to Rodowi Gremory. Pokaże ci kilka sklepów – odparła mama Rias.

– Och! To będzie wielka pomoc!

Jednocześnie Akeno-san nie mogła się przestać trząść z podekscytowania, gdy rozmawiała ze swoim ojcem, Barakielem-san.

– Tou-sama! Do ślubu chciałabym założyć shiromuku[2].

O czym ty mówisz, Akeno-san!? Myslałem, że takie słowa rozwścieczą jej ojca, ale oczy Barakiela-san wypełniły się łzami! Słysząc żądanie swojej córki, nie mógł powstrzymać swoich męskich łez.

– Fuguu! Zostaw to swojemu ojcu, Akeno! Zdecydowanie przygotuję ci najpiękniejsze kimono, jakie kiedykolwiek widziała cała Japonia! Pozostaw to mnie!

Irina też wysunęła się naprzód, a jej oczy świeciły, jak dwa reflektory.

– Tato, mamo! Chcę, aby mój ślub odbył się w Niebie! – oznajmiła.

– Wiedziałem że o to poprosisz, więc skontaktowałem się już z szefostwem Nieba! – powiedział tata Iriny z szerokim uśmiechem na ustach, gdy wymachiwał rękami.

Aaaachhh! Nie mogłem nadążyć za rytmem wszystkich rozmów, ale wszyscy najwyraźniej się cieszyli!

– Asiu-chan, możesz mi powiedzieć, jaki chciałabyś mieć ślub, dobrze? Tym razem użyjemy pieniędzy, które zarobił Ise – powiedziała moja mama do Asi.

– Tak, okaa-san! J-j-ja chciałabym wziąć ślub w Japonii!

Gdy mój tata to usłyszał, jego twarz przybrała podekscytowany wyraz i najwyraźniej pogrążył się w swoich marzeniach.

– Asia-chan w sukni ślubnej będzie taka piękna…

Xenovia usiadła obok Siostry Griseldy-san i obie zaczęły ze sobą rozmawiać.

– Jeśli chodzi o moje pochodzenie, to mój ślub powinien być w Watykanie, nie sądzisz?

– Wybierz miejsce które chcesz. To będzie twój wielki dzień, więc wysłucham twojego wyboru.

Kiedy Rias obserwowała sytuację, która rozwijała się na jej oczach, nie mogła już dłużej zachować spokoju i zaczęła rozmawiać ze swoimi rodzicami.

– Otou-sama! Okaa-sama! – nawet ona miała kilka życzeń. – Chciałabym, aby mój ślub odbył się w Kioto!

Rias wyjęła skądś broszurę ślubną i zaprezentowała ją swoim rodzicom! Kiedy zobaczyłem że nawet ona dała się ponieść atmosferze, zaniemówiłem!

– Sądzę że rodzice są naprawdę szczęśliwi, gdy dochodzi do czegoś takiego – powiedział Kiba, uśmiechając się krzywo.

– Mimo wszystko Venelana-sama ma rację, Ise-sama. Biorąc pod uwagę, że w przyszłości dalej będziesz pełnił funkcję Oppai Smoka, to ustalenie grafiku ślubów teraz, będzie bardzo mądrą decyzją. Skoro już się im oświadczyłeś, to naturalnym jest, że wszyscy będą zajęci najróżniejszymi przygotowaniami do ceremonii– powiedziała Ravel.

Miała rację. Jako Król, a także Oppai Smok, będę od teraz bardzo zajęty. W końcu mam moją diabelską pracę, a także biorę udział w przedstawieniach dla dzieci. Rias będzie równie zajęta co ja. Do tego należeliśmy też do Drużyny DxD. Wprawdzie na razie turniej toczył się dość spokojnie, ale nigdy nie wiadomo, kiedy pojawi się podobny Rizevimowi szaleniec. Dlatego najlepiej ustalić daty naszych ślubów teraz, gdyż to bardzo ułatwi sprawy w przyszłości…

– Ise-kun, jestem pewien, że na twoich ślubach pojawi się wiele ważnych osobowości. Najlepiej więc będzie ustalić terminy tych uroczystości jak najszybciej. Zaproszenie ich w ostatniej chwili może być kiepskim pomysłem. Tak więc im szybciej zostanie to zorganizowane, tym spokojniejsi wszyscy będą – powiedział Kiba.

Ach, ja też muszę to przemyśleć…. Z mojego punktu widzenia, z głębi serca obiecałem dziewczynom, które są dla mnie cenne, że spędzę z nimi całe życie. Jednak z punktu widzenia ich rodziców było tak, że trzeba się było przygotować do ślubu. Nie, to była najważniejsza rzecz, którą też musiałem rozważyć…. Ponieważ cała sytuacja przekroczyła moją wyobraźnię, to nawet mimo że byłem już uczniem trzeciej klasy liceum, to nie mogłem zrobić nic poza tym, że czułem się zakłopotany! Rossweisse-san najwyraźniej zauważyła o czym myślałem.

– Ise-kun, to normalne że się martwisz. Zaręczyłeś się, ale sądziłeś że śluby będą miały miejsce dopiero za kilka lat, dlatego wszyscy są tacy zakłopotani podekscytowaniem rodziców, ale oni są po prostu szczęśliwi z tego powodu – powiedziała do mnie.

Mimo że wysłuchałem opinii Kiby, Ravel i Rossweisse-san, to dalej sądziłem, że byłem zbyt naiwny z moimi myślami. Hmm, Oświadczyłem się im, więc nie moge tego tak zostawić. Rias i pozostałe dziewczyny pewnie chcą ze mną o tym porozmawiać. Od teraz powinienem to z nimi przedyskutować, polegając jednocześnie na pomocy naszych rodziców. Racja, skoro tutaj są, to powinienem podejść do rodziców Iriny oraz do Siostry Griseldy-san, aby powiedzieć coś w rodzaju „Proszę, pozwólcie mi poślubić swoją córkę!”, albo „Proszę, pozwól mi poślubić swoją siostrę!”. Dostałem już zgodę od rodziców Rias i Barakiela-san, więc muszę się upewnić, że wszyscy udzielą mi swojego błogosławieństwa! Wprawdzie poprzednio byłem bardzo zakłopotany, to teraz zmieniłem moje zdanie i postanowiłem stanąć naprzeciwko wszystkim problemom. Nagle, w salonie pojawiła się olbrzymia postać. Miał dwa metry wysokości, jego szyja, ramiona i nogi były grubsze niż moja talia… Miał twarz starego człowieka, która nie pasowała do tego ciała! Siwowłosy olbrzym, który był ubrany w szaty liturgiczne.

– Ho ho, śluby, co? Pozwólcie więc, że udzielę wam błogosławieństwa jako ksiądz. Byłbym z tego bardzo zadowolony – powiedział, po czym na jego pomarszczonej twarzy pojawił się uśmiech.

N-nie byłem w stanie zapomnieć tego mężczyzny.

– Jego eminencja Strada!

Były kardynał prezbiter z Watykanu. Jego eminencja, Vasco Strada, pogłaskał mnie po głowie swoją wielką dłonią.

– Witaj, młody Sekiryuuteiu. Oglądałem twoje mecze i muszę stwierdzić, że świetny z ciebie gracz.

Xenovia i Irina, które były zaskoczone jego pojawieniem się, szybko uklękły (Lint też to zrobiła). Dla wojowniczek Kościoła, był ich dawnym przywódcą…. Strada dał im jednak znak, aby wstały. T-ten mężczyzna był ważnym człowiekiem, który przybył do Japonii z Watykanu, podczas poprzedniego buntu wojowników Kościoła. Po tym jak wziął na siebie odpowiedzialność za bunt, powinien żyć w odosobnieniu…. Wprawdzie pomógł nam podczas bitwy z Trihexą, ale dlaczego jest dzisiaj w moim domu…? Członkowie mojej drużyny także byli zaskoczeni, jednakże ludzie z Drużyny Rias już nie. To naturalne, że pojawienie się takiej ważnej postaci zaskoczy Xenovię i Irinę…. Ravel najwyraźniej zrozumiała, co oznaczy jego obecność, gdyż spojrzała w stronę Rias, która uśmiechnęła się odważnie.

– Jest tak jak myślisz, Ravel. Zaprosiłam jego eminencję do mojej drużyny.

– Co!?

Uwaga Rias wszystkimi wstrząsnęła! Cholera! Niespodzianka goni niespodziankę! Nasi rodzice zaczęli rozmawiać o ślubach energicznym tonem, a Drużyna Rias zrekrutowała jego eminencję, Vasco Stradę! Słyszałem że przeszedł na emeryturę, więc nigdy bym nie przypuszczał, że weźmie udział w turnieju! Do tego dołączył do Drużyny Rias! Normalnie wstąpiłby do jakiejś drużyny powiązanej z Kościołem lub Niebem…! Jakich argumentów użyła Rias, aby nakłonić jego eminencję do dołączenia do jej drużyny…? Nie, Rias zna się na perswazji. Nas w końcu nakłoniła do dołączenia do jej parostwa i to bez większych trudności! Wszyscy byliśmy bardzo utalentowanymi ludźmi. Biorąc pod uwagę postawę jego eminencji, musiała użyć czegoś niesamowitego. A-ale! Wciąż trudno mi uwierzyć, że dołączył do Drużyny Rias…! Wyraz twarzy Ravel, Xenovi i innych ludzi z mojej drużyny zmienił się, z zaskoczenia, na ostrożność. Atmosfera zmieniła się z żywiołowej rozmowy o ślubach, na gorącą dyskusję o turnieju. Ludźmi którzy przerwali ten podział, byli tata Iriny oraz Siostra Griselda-san. Oboje uklękli na widok Jego eminencji.

– Wasza eminencjo.

Jego eminencja Strada uśmiechnął się i dał im znak, aby wstali.

– W porządku, wojowniku Shidou Touji, Siostro Griseldo, wstańcie proszę. To prywatna wizyta.

Rodzice Rias też pozdrowili jego eminencję.

– To nasze pierwsze spotkanie, wasza eminencjo. Jestem obecną głową Rodu Gremory. Oto moja żona, Venelana.

– Jestem żoną obecnej głowy Rodu Feneks. To zaszczyt spotkać tak słynnego, świętego męża – mama Ravel też się przedstawiła.

To była niesamowita scena, skoro można było zobaczyć razem wysokoklasowe diabły oraz byłego dostojnika Kościoła. W przeszłości zmieniłoby się to w brutalną walkę. Barakiel-san wstał i uścisnął rękę jego eminencji.

– Nie widzieliśmy się od… dziesięcioleci.

– Ha ha ha, byłem wtedy taki młody. Dobrze wiedzieć, że nadal cieszysz się dobrym zdrowiem.

Oni się znają? Cóż, jego eminencja przez długi czas był wojownikiem.

– Podobno jego eminencja kilka razy walczył z szefostwem upadłych aniołów, gdy był jeszcze młody – wyjaśnił mi Kiba.

Ach przypomniałem sobie historię o tym, jak jego eminencja zmusił Kokabiela do odwrotu. A kiedy Kokabiel nas zaatakował, wspomniał o jego eminencji, ponieważ ten incydent miał na niego duży wpływ. Tak oto jego eminencja dołączył do rozmowy o terminach ślubów, a dyskusja trwała dalej....


  Po tym jak rozmowa na temat ślubów się zakończyła, mama powiedziała coś do mnie:

– Powinniśmy powiadomić o wszystkim twoją babcię, ale jak wytłumaczyć coś takiego starszej osobie…

Mama… miała rację. Babcia nie miała pojęcia o diabłach, czy youkai!

– Gdyby mój ojciec żył, po prostu powiedziałby „Och, więc oni istnieją!” i zaakceptowałby to z miejsca – powiedział tata.

Ach, tata miał rację. Dziadek uwierzyłby w istnienie diabłów i aniołów. W końcu miał otwarty umysł i zawsze szedł na łatwiznę.

– Hmm, myślę że mama też w to uwierzy. Dawno temu wierzyła w youkai, górskich bogów i tym podobne rzeczy – dodał tata.

–To zaskakujące, że starsze pokolenia tak szybko akceptują tego typu rzeczy – powiedziała mama.

– Jeśli zwykły człowiek wierzy w istnienie nadprzyrodzonych istot, to wtedy pokazanie mu takich postaci z jego własnego kraju mogłoby być najlepszym sposobem. Jakiś kappa nie byłby złym wyborem, ale... to mógłby być zbyt wielki szok… – oznajmił tata Rias, po czym spojrzał na Koneko-chan i Kurokę (która wróciła do domu wcześniej), siedzące obok siebie na kanapie. – Skoro Koneko-kun i jej siostra tu są, to może najlepiej będzie ją przyzwyczaić do nekomat. Możecie im o wszystkim opowiedzieć, gdy będzie patrzeć na ich uszy i ogony.

Mamy zacząć od Koneko-chan i Kuroki, hę. To powinno zadziałać. Pod względem wyglądu nie różnią się wiele od zwykłych ludzi. Ich kocie uszy i ogony mogą zwieść ludzi, że to tylko cosplayowe dodatki, ale nie są straszne, więc łatwiej im będzie zjednać sobie ludzi. Stałem się diabłem, a moje przyszłe żony to diablice i anielica, więc trzeba wszystko wytłumaczyć mojej babci, zanim zaprosimy ją na śluby. Moi rodzice najwyraźniej martwią się, jak jej to wszystko wyjaśnić… Czy powinienem się też przyznać do wszystkiego Matsudzie i Motohamie? Nie, gdybym im powiedział, mógłbym sprowadzić na nich niebezpieczeństwo…. Jednak po chwilowym szoku ci faceci mogliby zaakceptować sytuację i powiedzieć coś w stylu „Pośpiesz się i przedstaw nas jakimś uroczym diablicom!”.

– Ise-san, jakim człowiekiem był twój dziadek? – zapytała mnie nagle Asia.

– Był wielkim zboczeńcem. To pierwsza rzecz, która przychodzi mi na myśl – odparłem bez wahania.

Hmm, nie tylko miał masę zboczonych pisemek, ale też patrzyliśmy razem na tyłeczki ładnych dziewczyn, kiedy gdzieś razem wychodziliśmy. Potrafił mówić o piersiach przez cały dzień.

– …Tak, swoje zboczenie i pragnienie do posiadania haremu, Isei musiał odziedziczyć po moim ojcu. W końcu mama mówiła, że gdy był młodszy często zadzierał do góry spódniczki dziewczynom – przytaknął tata.

– Ara, mnie opowiadała, że gdy był starszy, dalej to robił – dodała mama.

Cóż, mi babcia też o tym mówiła. Gdy widziała jak zboczony jestem pomimo mojego młodego wieku, zawsze powtarzała, że musiałem się wdać w dziadka. Powtarzała to za każdym razem, gdy ją odwiedzałem.

– Twarz dziadka zmieniała się za każdym razem, gdy zobaczył jakąś ładną dziewczynę w sklepie, lub na ulicy – powiedziałem do Asi.

– Ise, czy ty nie jesteś taki sam? Kiedy byłeś młodszy, także nie odrywałeś wzroku od pięknych kobiet – powiedział do mnie tata, mrużąc przy tym oczy.

Twojemu synowi jest przykro, z tego powodu, że jest taki zboczony! Jednak czy ty też nie gapiłeś się na te ślicznotki, tato!? Tata westchnął.

– W młodości mój ojciec podobno nieźle szalał. Moi wujowie i kuzyni zastanawiali się nawet, czy nie ma jakichś nieślubnych dzieci…. Wtedy zawsze się bałem, czy pewnego dnia nie spotkam jakiegoś przyrodniego rodzeństwa – powiedział.

Nie opowiadaj takich historii! Jeśli nieślubne dzieci dziadka naprawdę się pojawią, to wtedy gałęzie naszego drzewa genealogicznego będą nieźle poplątane!

– Ha ha ha, najwyraźniej był mężczyzną, który lubił towarzystwo kobiet.

Tata Rias z rozbawieniem słuchał całej opowieści. Nawiasem mówiąc, wszystkie obecne diabły słuchały historii dziadka. To było dość przekonywujące, widząc jak zboczony byłem, a temat nieślubnych dzieci musi być dość powszechny wśród diabelskiej arystokracji.

– Jak się nad tym zastanowić, to byłem w gimnazjum, gdy mój ojciec i matka mojego kolegi... – tata kontynuował temat mojego dziadka.

Wszyscy rodzice słuchali tego z zainteresowaniem. Jak się temu przyjrzeć, to Rias, Asia, Akeno-san, Xenovia, Irina, Ravel i Rossweisse-san też były zainteresowane tą historią. …Sądzę że opowieść o moim dziadku była dla nich dość nietypowa, w końcu rzadko o nim wspominaliśmy. Westchnąłem, po czym wstałem i ruszyłem w stronę kuchni. Chciałem wziąć sok z lodówki, ale nie spodziewałem się, że kogoś tam spotkam. Okazało się jednak, że Koneko-chan i Kuroka piły kolę i rozmawiały o przeszłości. – Rodzice, hę… – powiedziała cicho Kuroka.

Na jej twarzy malowało się cierpienie, a oczy miała pełne łez…. Czasami jej twarz przybierała poważny i piękny wyraz i nie potrafiłem nic pomóc na to, że mnie to fascynowało. Kuroka, jesteś naprawdę piękna, kiedy siedzisz cicho. Nagle spojrzała na mnie.

– Kiedy poślubisz już Sekiryuuteia-chan, dalej będziesz potrzebowała rodziców? Jak myślisz, Shirone? – zapytała.

Koneko-chan wysłuchała pytania Kuroki......

– ……W ogóle nie pamiętam naszych rodziców, więc…

Ton jej głosu był bardzo ponury. Kuroka uśmiechnęła się kwaśno

– …To prawda, wybacz że pytam cię o coś takiego, Shirone.

– W porządku.

Potem obie dalej sączyły w ciszy kolę. Gdy mecz się zbliżał, siostry, które zwykle się ze sobą kłóciły, teraz siedziały blisko siebie i popijały napój. …Ale ich rodzice. Nigdy wcześniej o nich nie słyszałem. W kuchni zapanowała cisza, podczas gdy salon rozbrzmiewał śmiechem i głosami rozmów. Sądzę że historia o dziadku jest bardzo interesująca.

Część 2[edit]

Następnego dnia....

Wczorajsza, nagła wizyta naszych rodziców oraz pojawienie się jego eminencji sprawiło, że basen nie został dokładnie posprzątany…. Musimy potem ponownie go posprzątać, ale z drugiej strony mój dom także ma basen (i to nawet większy od szkolnego), więc nie było się co śpieszyć z tym sprzątaniem. W razie czego zawsze mogliśmy popływać w basenie pod moim domem…. Ale tylko na szkolnym basenie będę mógł nacierać dziewczyny olejkiem do opalania…. Ale pomysł, aby diabły i wampiry natarły się olejkiem w celu zażycia kąpieli słonecznej, brzmi dziwnie. Myślałem właśnie o tego typu rzeczach, gdy poszedłem z Ravel na zakupy po szkole. Ponieważ słodycze w naszym pokoju klubowym się skończyły, poszliśmy uzupełnić ich zapas w pobliskim sklepie. Gdy skończyliśmy zakupy i wracaliśmy do pokoju klubowego, ja i Ravel rozmawialiśmy na temat przyszłego przebiegu turnieju.

– Jego eminencja dołączył do Drużyny Rias…. To zaskakujące, a my nigdy nie rozważaliśmy podobnej możliwości – powiedziałem.

Jako były posiadacz Durandala, był główną postacią, która dowodziła wojownikami Kościoła. Jego siła nie budziła wątpliwości i pomimo swego wieku wciąż miał dość mocy, aby przyprzeć nas do ściany. Wprawdzie jego zdolności fizyczne nieco osłabły, z powodu zaawansowanego wieku… to dalej był niebezpiecznym przeciwnikiem. Drużyna Rias mogła być uważana za wyjątkowo groźną.

– W ten sposób Rias-sama skompletowała swoją drużynę… A wszyscy jej członkowie są bardzo silni. Już poprzedni byli potężni, a w przyszłości bardzo się wzmocnili, ale dodatkowo wciągnęła do drużyny dwóch posiadaczy Longinusów, Smoka Zła Crom Cruacha i jego eminencję, Vasco Stradę… Są za silni. Jako towarzysze, są godni pochwały, ale jako przeciwnicy, są przerażający – powiedziała Ravel.

Miała rację. Z normalnego punktu widzenia, byliśmy pod wrażeniem zdolności negocjacyjnych Rias, ale z punktu widzenia turnieju, było to bardzo przerażające. Crom Cruach mógł już przewyższyć klasę Niebiańskiego Smoka, a do tego jeszcze jego eminencja…. Wprawdzie z racji wieku nie mógł się zapewne zbyt sprawnie poruszać, ale dalej był przerażającą postacią.

– Myślę że musimy wzmocnić naszą drużynę. Ise-sama, twoja Smocza Deifikacja potrzebuje lepszego rozwinięcia, niż tylko częściowa transformacja – powiedziała Ravel.

Innymi słowy Smocza Deifikacja nie trwa dłużej niż dziesięć sekund. Dokładnie, muszę to rozważyć…. Ale to nie jest coś, co można rozwinąć tak po prostu przez zwykły trening. Boski Smok, Ophis, pierwotnie pomogła mi z tym, więc czuję że będę w stanie zrobić postępy tak długo, jak istnieje coś związanego z Bogiem…. Zacząłem się martwić olbrzymią ilością zadań, z którymi musiałem się uporać.

– Ise-sama, Książę Asur wygrał kolejny mecz – powiedziała nagle Ravel.

– Tak, drużyna Mahabaliego-san jest niesamowicie silna. To byłaby trudna bitwa, gdybyśmy musieli się ze sobą zmierzyć.

Dokładnie, wśród drużyn istot boskiej klasy, które skupiły na sobie uwagę, jedną z nich była grupa Mahabaliego-san. Był bogiem, którego spotkałem wraz z Śiwą po ceremonii awansu na wysokoklasowego diabła. Od początku turnieju pędził przed siebie jak huragan i nie przegrał ani jednego meczu. Wydawał się nienawidzić Niebiańskiego Cesarza i walczył zaciekle, aby pokonać wszystkie drużyny, które stanęły mu na drodze. …Bitwy które toczył, uszkodziły nawet barierę otaczającą pole gry, co dało mi przykład tego, jak przerażająca była moc istot boskiej klasy. Wiele drużyn zrezygnowało z dalszego udziału w turnieju, gdy zobaczyły bitwy Mahabaliego-san. Oczywiście przerazili się nie tylko jego, ale też innych istot boskiej klasy. Nie było w tym nic dziwnego, że ludzie bali się po tym, gdy zobaczyli na własne oczy ataki legendarnych bogów. Nawet ja czułem, że coraz trudniej jest wygrać ten turniej… Na szczęście już wcześniej walczyliśmy z tak potężnymi przeciwnikami, więc pomimo naszych obaw, dalej mogliśmy brać udział w rozgrywce.

– Drużyna Mahabaliego-sama jest jednym z czarnych koni tego turnieju. Nie da się ich pokonać bez determinacji do wygrania cajej gry. Jestem pewna, że nasz zbliżający się mecz z Królami Przyjemności będzie równie trudny. Jako Drużyna Oppai Smoka, musimy wykorzystać całą naszą siłę – powiedziała Ravel.

Dokładnie, wkrótce czeka nas mecz z Drużyną Widara. Niemniej jednak, w turnieju dalej brali udział Rias i Vali…. Dla nas to będzie pierwszy mecz z istotami boskiej klasy, więc musimy się martwić o wiele rzeczy. Pod względem siły bojowej, nasz przeciwnik ma niesamowitą przewagę, więc jak temu przeciwdziałać… nie, głównym problem jest to, jak mamy kontratakować. Wszyscy pewnie uważają, że zwycięstwo Drużyny Królów Przyjemności jest prawie pewne. Powiedziałem „prawie”, ponieważ wykorzystywałem moc piersi, aby stworzyć wiele możliwości, więc wciąż nie wiadomo, co się jeszcze może stać. Cud wywołany przez piersi... Gdyby to naprawdę było możliwe, to chciałbym to zrobić! Skorzystanie z mocy Chichigami naprawdę byłoby teraz pomocne… Od tamtego czasu wywołałem kilka „skandali”, więc coś takiego może się wydarzyć! C-cóż, wtedy ten „cud” wydarzył się przez przypadek. Zamiast zajmować się tak niepewnym i niejasnym cudem, najbardziej realistycznie byłoby skupić się na wzmocnieniu własnej siły i przedbitewnych przygotowaniach…. Wraz z żądaniem Roygun Belfegor-san, najlepiej by było skoncentrować się na dogłębnym przygotowaniu naszej strategii. …Obarczony wszelkiego rodzaju niepewnościami, myślałem też o czymś innym. Spojrzałem na Ravel, która szła obok mnie. Wczoraj, po tym jak ślubne rozmowy się skończyły, mama Ravel powiedziała mi coś:

– Oglądałam ostatni mecz… Hyoudou Isseiu-san, powiedziałam ci w przeszłości, że prawdziwa natura Ravel to ścieżka wszechwładzy, i jeśli użyjesz jej w zły sposób, to czeka cię wiele problemów.

Mecz o którym mówiła mama Ravel, stoczyliśmy z Parostwem Sitri. W starciu z Soną-senpai, która była dobra w tworzeniu najróżniejszych taktyk, Ravel nie stworzyła żadnego planu, aby sobie z nimi poradzić, a zamiast tego wykonała odważne, zakrojone na szeroką skalę manewry, które wspaniale przełamały taktykę Sony-senpai, dzięki czemu zwyciężyliśmy. Inne drużyny oraz grupy medialne, które oglądały mecz, były całkowicie zszokowane. Chłodne i odważne podejście zachwyciło publiczność…ale z drugiej strony, styl walki który nie okazywał ani odrobiny miłosierdzia, spotkał się z falą krytyki, w stylu „Brakuje im stylu Drużyny Oppai Smoka” i „Najstarsza córka Rodu Feneks jest zimnym i bezwzględnym taktykiem”. Ravel zdawała się jednak nie przejmować tym, jak ją osądzano, ale skupiła uwagę na komentarzu „Brakuje im stylu Drużyny Oppai Smoka”.

– Wszechwładza jest ścieżką mądrości i dzięki niej łatwiej jest zwyciężyć. Ale wywoła też zawiść wśród ludzi. To mocna i obojętna sprawiedliwość…. Gdy oglądałam mecz, w którym dowodziła, byłam pewna że są ludzie, którzy myślą w ten sposób – powiedziała mama Ravel. – Opierając się wyłącznie na rozumie, nie da się zrozumieć uczuć drugiej osoby.

…Chodziło jej o to, że Ravel nigdy nie rozumiała uczuć innych ludzi? Jestem Oppai Smokiem… marzeniem, które nie może zawieść dzieci z całego świata. Jeśli dalej będę walczył w ten sposób, krytyka będzie się tylko nasilała i sprawy naprawdę potoczą się tak, jak powiedziała mama Ravel. Ale co tam! Ravel świetnie się spisała! Gdyby nie jej strategia, to wtedy nigdy byśmy nie wygrali tego meczu! Ja… wiedziałem że Ravel pracowała dwadzieścia cztery godziny na dobę, aby stworzyć ten plan, a do tego, wykonywała jednocześnie swoją pracę menadżera. Mimo że robiliśmy tak wiele rzeczy jednocześnie, to odnieśliśmy zwycięstwo nad Soną-senpai, a ja byłem dumny z Ravel! Moja menadżer jest najlepsza w całych Zaświatach! Wierzyłem w coś takiego!

– Najwyraźniej ta dziewczyna może dowodzić strategią, dopóki nie skończą się eliminacje. Kiedy sytuacja stanie się poważna, zostaną tylko postacie mitologiczne będące na poziomie Maou, lub będące w boskiej klasie. Czy jej strategie zadziałają też wtedy…? – dodała mama Ravel.

Czy taktyki naszej Ravel będą efektowne przeciwko istotom boskiej klasy. W końcu to potężni bogowie, którzy pojawiają się w swoich mitologiach. Jaki wpływ będzie miała taktyka stworzona przez diabła? W końcu przeciwnikami będą bogowie, którzy mogą zdziałać cudy... Jak należy walczyć z przeciwnikiem, który może zrobić coś takiego? Wraz z tyloma problemami, które muszą zostać rozwiązane, najpierw powinniśmy przedyskutować naszą ścieżkę i bazując na tym, powinniśmy rozważyć nasz bitewny plan przeciwko Drużynie Królów Przyjemności. Skoro naszym celem jest zwycięstwo w turnieju, to jest to przeszkoda, którą musimy pokonać. Od początku przegrana nie była żadną opcją. Doprawdy, nie było łatwo być Oppai Smokiem. Jak to powiedział Azazel-sensei, „Od teraz czeka cię wiele ciężkich przejść”. Jest tak wielu ludzi, takich jak moi przyjaciele i parostwo, którzy mnie wspierają. Ale ostateczna decyzja należy do mnie. To ja prę naprzód. Nie zawsze mogę pozwolić, aby inni poradzili sobie z sytuacją. Zostałem już Królem. Muszę się stać silniejszy. W porządku, gdy wrócimy, zaczniemy nasze zajęcia klubowe, a potem muszę znów porozmawiać z Ravel, lub członkami mojej drużyny. Kiedy Akademia Kuou znalazła się w zasięgu naszego wzroku, zobaczyłem że Nakiri i Bennia gdzieś biegli.

– Ci goście! Wzięli sobie za cel to miejsce! – wrzasnął Nakiri.

Kiedy ja i Ravel to usłyszeliśmy, natychmiast zrozumieliśmy, że coś się stało.

– Hej! Bennia! Nakiri! – krzyknąłem do nich.

Kiedy nas zauważyli, spojrzeli w naszą stronę.

– Hyoudou-senpai! Feniksie! – wrzasnął Nakiri.

– Szefie Oppai Smoku!

Oboje natychmiast ruszyli w naszą stronę.

– Co jest? Czy coś się stało…

Zanim skończyłem, Nakiri złapał mnie za rękę!

– Powinieneś się pośpieszyć, senpai!

To była rzadkość, kiedy twarz Benni przybierała taki poważny wyraz.

– Ponurzy Żniwiarze zaatakowali nekomatę-senpai i pozostałych.

Co!? Najwyraźniej są kłopoty!  


Kiedy biegliśmy, Nakiri wyjaśniał nam całą sytuację. Jednym z zadań Samorządu Uczniowskiego było sprzątanie śmieci dookoła szkoły, a w tym tygodniu ten obowiązek spadł na Nakiriego i Mirakę-san. Klub nie był szczególnie zajęty, więc Koneko-chan, Gasper (jako kolega z klasy) i Bennia (jako członkini Parostwa Sitri) zgłosili się, aby pomóc przy sprzątaniu. Wtedy zaatakowali ich Ponurzy Żniwiarze! Co oni tu w ogóle robią!? Kiedy byłem tym zszokowany, martwiłem się jednocześnie, czy bariera chroniąca to miejsce w ogóle działa…. Nakiri zarządził, aby sprzątali w dwóch oddzielnych grupach, ale większy oddział Ponurych Żniwiarzy skupił się na grupie z Koneko-chan, Gasperem i Miraką-san, więc Nakiri biegł w ich kierunku. Po drodze wpadli także na nas.

– Pierwotnie myślałam, że to ja jestem ich celem – powiedziała Bennia.

Była w końcu córką Orkusa, Ponurego Żniwiarza klasy ostatecznej, od którego uciekła. Może dlatego mieliby ją zaatakować. Jednak z jakiegoś powodu, Ponurzy Żniwiarze odparli tylko Nakiriego i pozostałych, zanim się przegrupowali i ruszyli w stronę, gdzie znajdowała się Koneko-chan i pozostali. Innymi słowy ich celem była albo Koneko-chan, albo Gasper, albo Miraka-san…. Po wejściu do małego lasku, znajdującego się przy Akademii Kuou, poczułem zapach bitwy. Najwyraźniej walka zaczęła się jakiś czas temu. Kiedy biegliśmy szlakiem walki, zobaczyliśmy że Koneko-chan, Gasper i Miraka-san, byli kompletnie otoczeni przez grupę Ponurych Żniwiarzy, ubranych w czarne peleryny. Tak jak w przeszłości, byli ubrani w czarne płaszcze, a ich oczy emanowały niesamowitym światłem. Trzymali w dłoniach wielkie i ostre kosy. Ich wrogość była skierowana w stronę Koneko-chan i pozostałych, ale otoczyli....

– Ha! Tou!

Koneko-chan sprawnie uniknęła ciosu kosą, a jej kopniaki i ciosy trafiały w przeciwników.

– Nie lekceważcie mnie.

Oczy Gaspera płonęły niebezpiecznym, szkarłatnym światłem; nawet bez zmiany w bestię ciemności, mógł rozszerzyć swój cień i swobodnie go kontrolować. Cień miał macki, które wydawały się być żywe, gdy sięgnęły w stronę Ponurych Żniwiarzy i bez trudu ich związały. Gasper zwrócił się w ich stronę i zmienił swoją prawą rękę w Balora, po czym posłach ich wysoko w powietrze, jednym uderzeniem swojej silnej ręki. Częściowa transformacja Gaspera w Balora, też musiała być owocem treningów. Ten gość naprawdę przyzwyczaił się do walki wręcz.

– Torya! Jestem zmęczona! Naprawdę zmęczona!

Miraka-san, ubrana w swoje grube cichy, ciągle się skarżyła, podczas gdy walczyła gołymi pięściami i bez trudu nokautowała Ponurych Żniwiarzy. Gdy któryś z nich pokazał lukę w swojej obronie, natychmiast go pokonywała. Wygląda na to, że jako wampir jest bardzo silna….

– Miraka! Nie przesadź za bardzo! – wrzasnął Nakiri, gdy zobaczył jak walczy Miraka-san.

– Ach, Ouryuu. Nie martw się, coś takiego to dla mnie nic.

– Nie o to mi chodzi! Miraka, jeśli użyjesz swojej mocy, to wtedy całe to miejsce zmieni się w piekło!

– Póki mamy dzień, jest w porządku. Problem byłby wtedy, gdybyśmy mieli noc.

Ponurzy Żniwiarze są silniejsi od niskoklasowych diabłów, ale Miraka-san była ich w stanie pokonać gołymi rękami. Najwyraźniej nie była zwykłą wampirzycą, więc jak silna może się stać w nocy…? Gdy Ponurzy Żniwiarze usłyszeli głos Nakiriego, natychmiast spojrzeli w naszą stronę. Ich wzrok skupił się na mnie. Ich czujność wzrosła jeszcze mocniej.

– Sekiryuutei!

– Obecny Czerwony Smok.

Natychmiast przyzwałem moją zbroję i przygotowałem się do ataku. Nagle przywódca grupy Ponurych Żniwiarzy, który miał najbardziej wyróżniające go ozdoby na szacie, przemówił:

– …Sekiryuutei, hę. Z nim sobie nie poradzimy.

Dał znak ręką, a wszyscy Ponurzy Żniwiarze wyparowali w mgnieniu oka, zupełnie jakby ich w ogóle nie było.

– H-hej! Zaczekajcie! – zawołałem, ale było już po wszystkim.

P-Ponurzy Żniwiarze się mnie boją? C-cóż, byłem znacznie potężniejszy w porównaniu do czasów, gdy zaatakowali mnie po raz pierwszy. Bennia odłożyła swoją kosę.

– …Sądząc po ich aurze, muszą być sługami Tanatosa-sama. Jest Ponurym Żniwiarzem klasy ostatecznej, a także jednym z szefów Królestwa Zmarłych. Należy do pewnej mrocznej frakcji – oznajmiła.

Byli z frakcji Ponurego Żniwiarza klasy ostatecznej!? Dlaczego tu w ogóle przyszli…? Byliśmy tym bardzo zaniepokojeni.

– …Ise-senpai, ich celem była Koneko-chan – powiedział Gasper.

Co! Spojrzałem w jej stronę.

– Co?

Koneko-chan też miała zaskoczony wyraz twarzy.

– ……Dlaczego, jak…? – zapytała samą siebie.

Najwyraźniej w naszą stronę zmierzał kolejny podejrzany incydent......


Żywot 2. Bóg Śmierci i Slash Dog[edit]

Część 1[edit]

Wieczorem tego samego dnia, po ataku Ponurych Żniwiarzy...

W pokoju VIP-ów, który jest umieszczony na najwyższym piętrze Rezydencji Hyoudou, zebrali się wszyscy, którzy mogli się pojawić. Głównie byli to członkowie Parostwa Gremory oraz ci, którzy mieszkali w Rezydencji Hyoudou. Wprawdzie nie było tu Kuroki, gdyż musiała dołączyć do Valiego i pozostałych. Niestety, chwilowo trudno się było z nimi skontaktować. Powiedzieliśmy Rias, że Koneko-chan została zaatakowana przez Ponurych Żniwiarzy i wszyscy byli zaskoczeni tym faktem. To była poważna sprawa, skoro pojawili się pomimo bariery.

– …Nagły atak Ponurych Żniwiarzy może być związany ze sprawą, którą zajmuje się obecnie Sairaorg oraz pozostali – powiedziała Rias.

Sprawa którą zajmuje się Sairaorg-san…? To pierwszy raz, kiedy o tym słyszę.

– To prawda? – zapytała Ravel.

– Tak, Sairaorg skontaktował się ze mną i powiedział, żebym była ostrożna – przytaknęła Rias.

– Co się w ogóle stało? – zapytałem ponownie.

– Chodzą plotki, że są jakieś niezidentyfikowane diabły, które wywołują rozruchy na różnych terytoriach – Ravel odpowiedziała na moje pytanie.

…Niezidentyfikowane diabły wywołują zamęt!? C-co się dzieje!? Czyżby jakieś niedobitki Frakcji Starych Maou znów się buntowały? Nie, plotki mówiły, że Brygada Chaosu i Frakcja Starych Maou, zakończyły swoją działalność po klęsce Qlippothu….

– Na różnych terytoriach… Niezidentyfikowane diabły. Ale to naprawdę diabły?

Kiedy Rias usłyszała moje słowa, jej twarz przybrała zakłopotany wyraz.

– Ich pochodzenie jest zupełnie nieznane. W Zaświatach, w przeciwieństwie do dawnych czasów, wszyscy obywatele posiadają dowody tożsamości. Ale te nieznane diabły pojawiły się na różnych terytoriach, włącznie z ziemiami Rodu Bael.

Diabły o nieznanej tożsamości, hmm. Nieważne jak głębokie są fundamenty społeczeństwa klasowego, wciąż jest możliwe, że pojawią się gdzieś diabły o niezidentyfikowanym pochodzeniu… W końcu pod niektórymi względami diabelskie społeczeństwo wciąż się rozwija, a w najdalszych zakątkach Zaświatów nadal żyją jakieś starożytne diabły.

– Czy to możliwe że… to jacyś potomkowie klanów, które odmówiły zarejestrowania swojej tożsamości, a teraz wyrażają swoje niezadowolenie z obecnego rządu? – zapytałem.

Twarz Rias przybrała skomplikowany wyraz, gdy usłyszała moje pytanie.

– …Jeśli tak rzeczywiście jest, to wtedy łatwiej byłoby rozwiązać tę sprawę…

Gdyby naprawdę byli potomkami starych diabłów, które odmówiły zarejestrowania swojej tożsamości, to wtedy łatwiej byłoby wszystko wyjaśnić, hmm….

– Wskrzeszonym aniołom też powiedziano, aby miały się na baczności przed podejrzanymi typami. Może ma to coś wspólnego z tym incydentem? – powiedziała Irina, przybierając zmieszany wyraz twarzy.

– Czyżby w Niebie też miały miejsce jakieś ataki? – zapytała Xenovia.

– Na terenach będących pod naszą jurysdykcją miało miejsce kilka incydentów, wywołanych przez jakichś podejrzanych ludzi. Wszystkie wskrzeszone anioły pod przewodnictwem Jokera poszły zrobić z tym porządek. Powiedzieli że było w porządku, nawet jeśli mnie z nimi nie było… – odparła Irina.

Więc nawet na terenach należących do Nieba i Kościoła miały miejsce jakieś incydenty! Wszystko stawało się coraz bardziej i bardziej podejrzane. W połączeniu z faktem, że może to mieć coś wspólnego z atakiem Ponurych Żniwiarzy, istnieje możliwość że jest tak, jak podejrzewała Rias.

– ……

Twarz Koneko-chan była przepełniona niepewnością. W końcu została nagle zaatakowana i nawet nie wiedziała dlaczego. Zresztą w takiej sytuacji każdy czułby się niepewnie. Kiedy fala niepokoju przeszła przez nas wszystkich, Akeno-san otrzymała wiadomość poprzez magiczny krąg.

– Informacje które dostałam, mogą mieć coś wspólnego z tematem naszej rozmowy – oznajmiła, po czym zapisała coś na kartce, którą następnie przekazała Rias. – Slash Dog, Tobio-niisa… Ikuse-san wysłał wiadomość. Powiedział, że opowie nam o wszystkim w tym miejscu. …Ktoś zna ten adres?

Raport od Ikuse-san? Tak przy okazji, jest krewnym Akeno-san, więc dlatego nazywa go „Tobio-niisama”. Drużyna Slash Doga była specjalnym oddziałem Grigori, a także zapewniała wsparcie logistyczne dla DxD. Czaili się w najróżniejszych miejscach i dzielili się z nami najróżniejszymi wiadomościami wywiadowczymi. …Więc wiedzą już o całej sytuacji, która tak nas zaniepokoiła, hę. Rias wpatrywała się w kartkę z adresem.

– Nie znam tego miejsca – powiedziała.

Też spojrzałem na kartkę… wprawdzie było to niedaleko Kuou, ale nigdy wcześniej tam nie byłem. Gdzie to dokładnie jest? Gdy Rossweisse-san to zobaczyła, powiedziała „Ach” i uniosła rękę.

– …To bar. Byłam tam już wcześniej, gdy eskortowałam Odyna-sama. Azazel-sensei też mnie tam kiedyś zabrał… Myślę więc, że wiem jak się tam dostać.

Najwyraźniej wśród nas jest ktoś, kto zna to miejsce.


Wieczorem, następnego dnia...

Nasza czteroosobowa grupa, składająca się ze mnie, Rias, mojej menadżer Ravel, oraz naszej przewodniczki, Rossweisse-san, szła w kierunku miejsca, którego adres podał nam Ikuse-san. Rias przekazała Akeno-san i pozostałym zbadanie przyczyny, dla której Koneko-chan została zaatakowana. Rossweisse-san zawiozła nas samochodem do miejsca spotkania. Bar był umiejscowiony wzdłuż tętniącej życiem ulicy, w mieście, które znajdowało się dwa przystanki od miasta Kuou. Ponieważ odwiedziliśmy to miejsce w nocy, nie nosiliśmy szkolnych mundurków, a zwykłe ubrania. W końcu nadal byliśmy nieletni[3], więc sprawiało to kilka problemów. Mielibyśmy problemy, gdyby zatrzymała nas policja. Na szyldzie przed barem był napis „Czarny Pies”.

– Racja, to miejsce znajduje się na drugim piętrze – powiedziała Rossweisse-san, jakby sobie coś przypomniała.

Otworzyliśmy drzwi budynku, na którym znajdował się szyld i weszliśmy schodami na drugie piętro. Na pierwszym była zwykła restauracja, ale gdy otworzyliśmy nowoczesne i dość stylowe drzwi na drugim.....

– —— ♪

Natychmiast zostaliśmy zauroczeni przez wspaniały i cudowny śpiew, który wypełniał całe pomieszczenie. Jak się temu przyjrzeć, to w głębi lokalu była mała scena, na której śpiewała blondwłosa piękność w białej sukience. Wszyscy goście przerwali swoje rozmowy, aby wysłuchać jej piosenki. …Sądząc po słowach, jest to jakaś zagraniczna ballada, której nigdy wcześniej nie słyszałem. Jednak z pewnością znałem tą piękną kobietę, która stała na scenie! Podczas wojny ze Smokami Zła, poznałem ją przed bitwą z Trihexa! To Lavinia Reni, jedyna kobieta, której Vali nie potrafi się sprzeciwić! Nie, ale…. Zanim to zauważyłem, zafascynowała mnie i pomyślałem, że była naprawdę piękną kobietą. Stojąca obok mnie Rias chrząknęła i pociągnęła mnie za policzek.

– Nie gap się tak na nią – powiedziała.

Ajajajajajaj! Jesteś zła, Rias? Zobaczyłem Lavinię-san i zafascynowała mnie, co cię rozzłościło! Naprawdę przepraszam! Wciąż nie potrafię się oprzeć pięknym kobietom! Rias spojrzała w stronę baru. Stał za nim młody barman. To był Ikuse-san! Gdy go zobaczyliśmy, usiedliśmy razem przy barze. Ikuse-san nalał nam wody do szklanek.

– Pięknie śpiewa, nieprawdaż? Jest naszą wizytówką – powiedział.

Lavinia-san jest wizytówką baru! Ach, to miejsce naprawdę jest ekskluzywne, więc pozwólcie mi nadal tu przychodzić!

– Ikuse-san, ten strój… – nie potrafiłem się powstrzymać, aby nie zadać tego pytania.

– Tak, pracuję tu jako barman. Lavinia jako jedyna może tu śpiewać.

Więc Ikuse-san jest barmanem! Słyszałem że ten bar należy do Grigori, a skoro Ikuse-san był już pełnoletni, to mógł tutaj pracować. Tak przy okazji, naprawdę wygląda świetnie! Ten przystojny gość wygląda naprawdę ekstra, kiedy stoi za barem i przyrządza drinki.

– Witam was wszystkich, członkowie rodziny Hyoudou. To bar Czarny Pies. Nie mogę wam podać alkoholu, więc w zamian proponuję sok. Macie jakieś życzenia? – zapytał.

– Niech więc będzie sok z mango – odparłem natychmiast.

– Ja poproszę o sok jabłkowy – powiedziała Rias.

– Ja także – dodała Rossweisse-san.

– W porządku.

Najwyraźniej wszystkie dziewczyny wybrały sok jabłkowy. Ikuse-san szybko postawił szklanki na blacie i napełnił je sokiem.

– Dziękuję.

– Rossweisse-san, słyszałem, że byłaś już tutaj wcześniej – powiedział Ikuse-san, gdy dostaliśmy już nasze napoje.

– Tak, byłam wtedy eskortą Odyna-sama. Ale ciebie i Lavinii Reni nie było tu wtedy.

High school DxD Volume 24 illustration 2.jpg

– Wtedy byłem zajęty czymś innym.

Nie wyglądało na to, aby pracował tu codziennie, ale to było naturalne.

– Pracujesz tutaj? –zapytałem.

Kiedy Ikuse-san usłyszał moje pytanie, uniósł szklankę z sokiem warzywnym, który przygotował dla siebie.

– Tylko wieczorami. Podczas dnia jestem studentem. Może i tak nie wyglądam, ale nadal mam dwadzieścia dwa lata – odparł.

Wciąż jest studentem! A-ale w tym wieku to chyba normalne. Cóż, sądzę że pracuje tutaj na pół etatu. Praca bramana wydaje się być fajna.

– Jesteś też kierownikiem? – zapytała Rias.

Ikuse-san upił łyk soku warzywnego.

– Nie, kierownikiem jest Azazel-san. Skoro jednak jest nieobecny, to zwykle reprezentuje go ktoś z szefostwa Grigori – odparł.

Więc ten bar należy do Azazela-sensei, hę. Ta organizacja, a dokładniej mówiąc Grigori, dała nam szkołę i wiele innych rzeczy…. Nadprzyrodzone istoty mają wiele nieruchomości w miejscach, o których nawet nie wiedzieliśmy. Nagle rozległy się brawa. Kiedy się odwróciliśmy, zobaczyliśmy że Lavinia-san przestała śpiewać.

– Vali był tu tylko raz. Oczywiście przyszedł wtedy, gdy miał pewność, że nie było tutaj Lavini – powiedział Ikuse-san.

He he he, więc ten gość też tutaj był. Do tego przyszedł wtedy, gdy nie było tu Lavini-san, więc sądzę że nie radzi sobie z kobietami…. Odrzucił zaloty Kuroki i zachęcił ją, aby zainteresowała się mną. A-ale doświadczyłem wielu erotycznych sytuacji, więc powinienem mu być za to wdzięczny. Jednak skoro zawsze odrzuca takie piękności, to naprawdę jest..... Kiedy tak sobie myślałem, za naszymi plecami rozległ się czyjś głos.

– Zgadza się, Va-kun jest taki chłodny.

– Ach! Kiedy ona…

Kiedy się odwróciłem, zobaczyłem że Lavinia-san stoi dokładnie za mną.

– Pozwólcie że ponownie się wam przedstawię. Jestem Lavinia Reni, czarownica należąca do organizacji Grauzauberer – przedstawiła się.

Była potężną czarownicą, będącą również posiadaczką Longinusa, Ostatecznego Upadku.

– Miło cię poznać. Tak w ogóle to spotkaliśmy się podczas wojny ze Smokami Zła, tuż przed bitwą z Trihexa – pozdrowiłem ją nieco nieśmiałym głosem.

Lavinia-san uśmiechnęła się.

– To prawda – powiedziała.

Atmosfera otaczająca tą serdeczną i uroczą onee-san sprawiła, że czułem się w pełni zrelaksowany! Do tego dekolt sukienki naprawdę podkreślał jej wspaniałe piersi! Vaaaliiii! Naprawdę wolisz tyłeczki!? Do tego pozostajesz przy swoim nawet po tym, gdy zobaczyłeś piersi Lavini-san!? N-naprawdę powinienem wypytać go o upodobania….

– ……

Kiedy gapiłem się na Lavinię-san rozmarzonym wzrokiem, trzy dziewczyny, Rias, Rossweisse-san i Ravel, spojrzały na mnie groźnie! Lavinia-san usiadła obok mnie i stworzyła mały magiczny krąg, z którego coś wyjęła.

– Chciałabym, abyście to zobaczyli.

Przedmiotem który wyjęła Lavinia-san, okazał się być mały notatnik. Lavinia-san przekartkowała kilka stron i zachęciła mnie do czytania. …Czy to o tym chciał nam powiedzieć Ikuse-san?

– To jest…?

Podniosłem notatnik i spojrzałem na pierwszą stronę. Było tam napisane po angielsku „Vali Lucyfer”. Imię właściciela notesu… innymi słowy należy do Valiego!? Co tu robi jego notatnik!? Spojrzałem na twarz Lavini-san, ale ona dalej uśmiechała się słodko. Najwyraźniej nie miałem innego wyboru, niż go przeczytać, więc wziąłem się do dzieła.

„Żałuję, że narodziłem się w tych czasach. Świat bez Boga… Chciałbym spróbować go pokonać ”

„Umarłbym. Nie interesuje mnie taki nudny świat. ”

„Jestem potomkiem poprzedniego pokolenia Maou Lucyfera, które wymarło. Jestem dzieckiem powstałym ze zmieszania krwi wnuka Maou i ludzkiej kobiety… Otrzymałem Smoka Wymycia, gdyż jestem na wpół człowiekiem. To czysty przypadek. Jednak narodziła się osoba, ja, która jest czysto powiązana z Lucyferem i ma w sobie Smoka Wymycia.”

„Jeżeli istnieje coś takiego jak przeznaczenie i cuda, to może jestem ich sprawką.”

…Te słowa wydawały się być znajome. Czy Vali nie powiedział tego, gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy i walczyliśmy ze sobą…?

– …C-co to dokładnie jest? – zapytałem.

– To zbiór różnych złotych myśli, które Va-kun spisał kilka lat temu. Są tak dobrze napisane, że pomyślałam o pokazaniu ich rywalowi, który pewnego dnia stanie na drodze Va-kunowi. Po tym jak spisał te fajne słowa cztery lata temu, ciągle trenował, dniem i nocą – odparła Lavinia-san.

Złote myśli Valiego. ……Ten gość napisał to wszystko cztery lata temu!? Gnębiło go wtedy takie silne chuunibyou[4]!? Do tego, najwyraźniej dalej ma takie odchyły!? Słyszałem już od niego te teksty! Ikuse-san zakrył twarz dłońmi i starał się nie wybuchnąć śmiechem.

– …Vali ciągle szuka tego notatnika… Więc ty go miałaś, Lavinio. Zdecydowałaś się go ujawnić dopiero teraz…

– Mogę go pokazać od czasu do czasu.

Więc Vali szuka tego notesu. W końcu te wszystkie zawstydzające notatki są jak mroczna historia! Ale cóż to za ironia losu, że przez cały ten czas, notatnik miała kobieta, której chciał za wszelką cenę uniknąć. Cóż za dylemat. Naprawdę chciałem zobaczyć, jaką minę będzie miał Vali, gdy się o tym dowie.

– …Odnoszę wrażenie, że wszystkie zapisane tu teksty brzmią znajomo.

Udało mi się przywołać uśmiech na usta, a Lavinia-san uśmiechnęła się z zadowoleniem, gdy zobaczyła, ze jej młodszy brat jest chwalony.

– To dobrze. Va-kun powiedział, że chciałby wypowiedzieć te świetne słowa przed swoim rywalem i dlatego je przygotował. Teraz jest pewnie zadowolony.

Lavinia-san z radości podskoczyła, jej cycuszki zresztą też! Uff! Są takie masywne! Proszę, pozwólcie mi się im dobrze przyjrzeć…! Kiedy moje oczy przykuł ten wspaniały obraz, nagle rozległ się czyjś głos.

– Lodowa Księżniczka naprawdę jest księżniczką dla Ikuse Tobio i Valiego, więc uważaj co robisz, Sekiryuuteiu.

Gdy się odwróciłem, zobaczyłem Cao Cao!

– Cao Cao!? Co tu robisz?

Nie potrafiłem nie czuć zaskoczenia z powodu jego pojawienia się! Cao Cao usiadł na wolnym stołku przy barze. Ikuse-san nie wydawał się być jednak zaskoczony jego widokiem. Przygotował nawet szklankę dla niego

– Czasami tu przychodzi wymienić się ze mną pewnymi informacjami. Obaj jesteśmy agentami organizacji.

– Zgadza się. Gorące mleko proszę – Cao Cao złożył zmówienie, jak gdyby nigdy nic.

…Gorące mleko, hmm. Zaskakujące, że zamówił coś takiego.

– Widziałem twój mecz. To była dobra gra – powiedziałem.

– Jestem zaszczycony. Następnym razem chciałbym powalczyć zarówno przeciwko tobie, jak i przeciw Ikuse-san.

Tak jak powiedział Cao Cao, Ikuse-san też postanowił wziąć udział w Turnieju, jako część Drużyny Slash Doga. Lavinia-san też do niej należała. Oczywiście oni także wygrywali mecze jeden po drugim. Podobnie jak my, nie napotkali jeszcze drużyny istot boskiej klasy, chociaż bez trudu poradzili sobie z drużynami diabłów klasy ostatecznej. Ich najwybitniejszym aspektem było to, że byli świetnie skoordynowani. Zarówno Ravel, jak i Sona-senpai, chwaliły ich pracę zespołową. Być może było tak dlatego, że często wzywano ich walk, w których musieli się zmierzyć z mrocznymi stronami najróżniejszych frakcji, więc ich precyzja była bardzo duża. Po tym jak Ikuse-san wręczył Cao Cao szklankę mleka, wreszcie zaczęliśmy rozmawiać o sprawie, z którą tu przyszliśmy.

– Szczerze mówiąc, Hyoudou Isseiu-kun, to jest frakcja, która działa poza sceną tego turnieju. Ponurzy Żniwiarze z Królestwa Zmarłych.

Co! Ponurzy Żniwiarze! Wszyscy na siebie popatrzyliśmy, gdy o tym usłyszeliśmy. Po to tutaj przyszliśmy.

– Pewnie już wiecie, ale na terenach różnych frakcji dochodzi do zamieszek. Miały one miejsce w podobnym czasie, w Zaświatach, terenie będącym pod jurysdykcją Nieba, Asgardzie, Olimpie oraz innych miejscach – powiedział Ikuse-san.

Rias i Irina wspomniały o tym wczoraj.

– Gy schwytaliśmy sprawców, okazało się, że są diabłami. Jednak ich powiązania i tożsamość są niejasne. Po porównaniu ich do wszystkich diabłów zarejestrowanych w Zaświatach, w ogóle nie potrafiliśmy znaleźć żadnych wskazówek. Może byłoby lepiej, gdyby były ukrywane przez starszyznę Zaświatów, ale te diabły są czystej krwi, bez krzyżówek z innymi rasami. To czyste i prawdziwe diabły – dodał Cao Cao.

…Czystej krwi diabły, których powiązania i tożsamość jest nieznana? Ten cały incydent był coraz bardziej podejrzany.

– Diabły niczego się nie dowiedziały, więc Grigori prowadzi obecnie śledztwo, dzięki któremu wiemy już dwie rzeczy na temat tych tajemniczych diabłów. Po pierwsze, raport na temat budowy ich ciał oraz poziomu demonicznej energii wskazuje, że przypominają pewne starożytne diabły, które przez inne, wysokoklasowe demony, są nazywane diabłami pierwszej generacji. Najprościej mówiąc, ich ciała i moc przypomina protoplastów rodów Gremory i Bael. Po drugie, w okolicach gdzie te diabły wywoływały zamęt, odnaleziono ślady Ponurych Żniwiarzy – powiedział Ikuse-san.

……T-to zbyt szokujące. Te tajemnicze diabły, które wywoływały wszędzie rozruchy, są diabłami, których ciała przypominają protoplastę Rodu Bael…. A Ponurzy Żniwiarze pojawiali się wszędzie tam, gdzie miały miejsce te incydenty…? Może te starożytne diabły ukrywały się przez cały ten czas i dopiero teraz postanowiły wyjść na światło dzienne i trochę namącić… ale to zbyt proste, aby było prawdziwe. Rias i pozostałe dziewczyny także były zakłopotane.

– …Ponurzy Żniwiarze pojawili się w miejscach, gdzie miały miejsce te incydenty, więc można powiedzieć, że te diabły są w jakiś sposób powiązane z Hadesem. Czy to rozsądne założenie? – powiedziała Rias, opierając dłoń na brodzie.

Ikuse-san przytaknął teorii Rias.

– Tak, myślę że większość Ponurych Żniwiarzy działa zgodnie z wolą Hadesa. Jednakże nadal są rzeczy, których nie można wyjaśnić. Wczoraj Ponurzy Żniwiarze was zaatakowali i nawet nie starali się zatrzeć śladów.

Większość Ponurych Żniwiarzy podąża za rozkazami Hadesa… i nawet nie starali się kryć ze swoim atakiem…? Innymi słowy.....

– Ponurzy Żniwiarze zaatakowali wczoraj Koneko-chan, a ci których widziano w pobliżu tych tajemniczych diabłów są pewnie tacy sami? – zapytałem.

Ikuse-san przytaknął moim słowom.

– Nie mówiąc o tych diabłach, to pierwszy raz gdy Ponurzy Żniwiarze działają na własną rękę. A teraz, chociaż dużo się nad tym zastanawiamy, to nie możemy znaleźć powodu, dla którego zaatakowano Toujou Koneko-san. Tak czy inaczej, zarówno diabły które wywoływały zamęt, jak i Ponurzy Żniwiarze którzy was zaatakowali, są w jakiś sposób powiązani z Królestwem Zmarłych. Miały miejsce przynajmniej dwa ataki z ich strony, które miały wpływ na różne frakcje.

…Hades, ten bóg szkieletor, wreszcie wykonał swój ruch. Po śmierci Rizevima, Hades stał się zagrożeniem numer jeden. Ponieważ odbywał się turniej, oczy zarówno Śiwy, jak i Niebiańskiego Cesarza, skupiły się na nim, więc musieliśmy być czujni na jakiekolwiek ruchy ze strony Królestwa Zmarłych.

– Góra Meru, albo raczej Niebiański Cesarz, myśli teraz tylko o jednym, o Śiwie. Więc do zakończenia turnieju nie zrobi nic niewłaściwego – oznajmił Cao Cao, po czym upił łyk mleka i kontynuował. – Nie wiem jak często od teraz będą się odbywały mecze, ale próba utrzymania statusu quo na świecie, przy jednoczesnym planowaniu wojny, byłaby dla Niebiańskiego Cesarza zwykłą stratą czasu. Wręcz przeciwnie, obecnie planuje osiągnąć swój cel pojedynku z Śiwą, poprzez uczestnictwo w turnieju, więc nie stoi za żadnymi niecnymi działaniami. Dodatkowo, możliwość walki z bogami innymi niż Śiwa, w środowisku w którym te bitwy zostaną uznane za oficjalne, jest czymś, co przynosi Niebiańskiemu Cesarzowi wiele radości.

– Na dobrą sprawę można by powiedzieć, że dostałeś rozkaz aby wyeliminować każdego, kto mógłby zakłócić przebieg turnieju – oznajmił Ikuse-san.

Cao Cao uśmiechnął się do niego.

– Tak, otrzymaliśmy takie instrukcje. Tak więc prowadzę śledztwo w sprawie tych tajemniczych ludzi. A celem będą Ponurzy Żniwiarze.

Kiedy Cao Cao wypił już całe mleko, położył pieniądze na blacie i wstał z miejsca.

– Moja frakcja także przeprowadzi śledztwo w sprawie związków pomiędzy tymi tajemniczymi diabłami i Ponurymi Żniwiarzami. Kiedy się czegoś dowiem, dam wam znać – oznajmił, po czym ruszył w stronę drzwi. Zatrzymał się jednak i zadał mi pytanie. – Tak przy okazji, Chcę cię o coś spytać, Hyoudou Isseiu. Powiedz mi, kto według ciebie zwycięży w meczu pomiędzy Rias i Valim?

Hmm! …Ten gość pyta się mnie o zdanie na oczach Rias, na temat meczu który się niedługo rozegra. Jednak wyrobiłem sobie opinię dawno temu i odpowiedziałem bez wahania:

– Nie wiem kto wygra, a kto przegra, ale zdecydowanie będę kibicował Rias. Ale prawdą jest także to, że nie potrafię sobie wyobrazić, jak Vali przegrywa mecz.

To były moje szczere uczucia. Nie musiałem mówić, że będę kibicował Rias, ale prawdą jest także to, że Vali i pozostali także byli silni. Nie potrafiłem sobie wyobrazić przegranego Valiego, gdyż zdawałem sobie sprawę, jak silne poczucie rywalizacji posiadał.

– Rozumiem – odparł Cao Cao na moją odpowiedź.

– Ja… kibicuję tylko Va-kunowi. Przepraszam – powiedziała cicho Lavinia-san.

Lavinia-san zdawała się zachowywać trochę sztywno, ale ja i Rias powiedzieliśmy „W porządku”, przez co przestała się czuć winna z tego powodu. Vali, dlaczego ten gość unika spotkań z tak uroczą onee-san, która najwyraźniej bardzo go lubi? …Czyżby był nieśmiały? Po tym jak Cao Cao wyszedł, kontynuowaliśmy naszą wymianę informacji. Ach, pierwotnie chciałem się dowiedzieć, dlaczego Koneko-chan została zaatakowana, ale nie spodziewałem się, że na horyzoncie pojawi się kolejny problem…. Cóż, należymy w końcu do drużyny antyterrorystycznej, ale dotąd nie było się o co martwić. Tak długo zajmowaliśmy się wyłącznie turniejem, że znów zacząłem się martwić o moją rolę w DxD, po tak długiej nieobecności.

Część 2[edit]

Wprawdzie dzień meczu pomiędzy Rias i Valim coraz bardziej się zbliżał, ale ja, Rias, Akeno-san, Ravel, Sona-senpai i Shinra-senpai, zebraliśmy się w pokoju VIP-ów w Rezydencji Hyoudou, abyśmy mogli wymienić się informacjami na temat tego, dlaczego Ponurzy Żniwiarze napadli na Koneko-chan. Po tym jak opowiedzieliśmy Sonie-senpai i pozostałym o informacjach, które dostaliśmy od Ikuse-san i Cao Cao, Sona-senpai zaczęła opowiadać o sytuacji Koneko-chan.

– Skrótem do tego wszystkiego może być zgłębienie przeszłości Koneko-san.

– To może być jaśniejsze, niż wypytywanie Kuroki-san, nie sądzicie?

Sona-senpai zgodziła się z propozycją Ravel. Wprawdzie słyszeliśmy już wcześniej o przeszłości Koneko-chan z ust Kuroki. Sona-senpai chciała to jednak dokładniej zbadać.

– Masz jakiś sposób, aby zbadać jej przeszłość? – zapytała Rias Sonę-senpai, która najwyraźniej miała jakiś plan.

– Cóż… Pierwotnie myślałam, że można by poprosić o pomoc jakiegoś youkai, który może pokazać czyjąś przeszłość przez kogoś, kto jest z nim związany – odparła Sona-senpai.

Więc są youkai, które mogą pokazać czyjąś przeszłość! To pierwszy raz, kiedy o tym słyszę. Jednak Rias wydawała się coś o tym wiedzieć i wymieniła imię tego youkai:

– Czyżby Magiczne Zwierciadło? Lustrzany youkai.

– Tak, jest klan youkai Magicznych Zwierciadeł, którzy potrafią pokazać czyjąś przeszłość przez kogoś, kto jest z nimi związany. Są też znani jako Ungaikyo[5]. Wprawdzie jest wiele restrykcyjnych warunków, ale tak długo jak są one spełnione, jeden z nich powinien być w stanie zobaczyć zarówno żywych, jak i umarłych, a ty będziesz w stanie porozmawiać z tą osobą. Jeśli użyjemy tej zdolności, przeszłość Kuroki-san, a nawet Koneko-san… bliscy krewni z przeszłości, którzy znają obie siostry, będą mogli być przyzwani – odpowiedziała Shinra-senpai.

W-więc jest typ lustrzanych youkai, posiadających taką zdolność, hę. To niesamowite, że można porozmawiać ze zmarłymi. Cóż, biorąc pod uwagę, jak rozwinięty jest świat nadprzyrodzony, istnienie takich istot nie powinno być niczym dziwnym, a Parostwo Sitri najwyraźniej dobrze się z nimi zna. Członkini jednej z rodzin, która jest odpowiedzialna za nadnaturalne istoty w Japonii, należy do Parostwa Sitri, dlatego świetnie dogadują się z youkai.

– Jednak obecna głowa rodu lustrzanych youkai, zginęła podczas ataku Brygady Chaosu, więc minie trochę czasu, zanim jego spadkobiercy obejmą tę rolę – wyjaśniła nam Sona-senpai.

Niemożliwe! Atak Brygady Chaosu rozprzestrzenił się nawet na to miejsce…. Ten drań naprawdę wywołał wiele szkód wśród najróżniejszych frakcji.

– Poprzednio Parostwo Sitri było w stanie ustanowić niezwykłą więź i związek z posiadaczem… ale z powodu ich śmierci sprawy się skomplikowały. Ponieważ to unikalna zdolność, ma dość surowe ograniczenia. Zwłaszcza po śmierci obecnego Magicznego Zwierciadła, wszyscy ludzie którzy szukali u nich pomocy stracili pamięć z tamtych czasów. Nawet osoby trzecie, których o tym poinformowano, o wszystkim zapomniały. – powiedziała Shinra-senpai.

Że co? Wszyscy ludzie, którzy szukali u nich pomocy, stracili pamięć. Innymi słowy wszyscy, którzy przemawiali do lustra, lub ci, którzy byli z nim w jakiś sposób związani, stracili wszystkie wspomnienia z powodu śmierci Lustrzanego Youkai. Nawet ludzie, którzy słyszeli o tym od kogoś,też o wszystkim zapomnieli. W każdym razie, skoro Ungaikyo zmarł, dlaczego nie zbadamy przeszłości Koneko-chan w tradycyjny sposób?

– Ale tak długo jak możemy znaleźć następnego Ungaikyo i pozwolimy mu oficjalnie odziedziczyć tę pozycję, wspomnienia tych, którzy wcześniej go spotkali, powrócą – dodała Sona-senpai.

Och, więc to możliwe! Nadal jest jakieś rozwiązanie! Cóż, najlepiej działać wcześniej. Ale w związku z tym nie ma zbyt wielu informacji na temat Ungaikyo, a nasz mecz także się zbliża…. Kiedy byłem zajęty tego typu myślami, Ravel pokiwała głową.

– A więc pierwszym krokiem będzie znalezienie tego Ungaikyo. Ja też użyję sieci informacyjnej Rodu Feneks! – powiedziała.

Wszyscy spojrzeli na Ravel, która wyglądała na bardzo chętną do czynu, ale nagle stała się nieśmiała.

– …Chcę pomóc Koneko-san. To moja przyjaciółka…

Na moich oczach Ravel nie była już tą dzielną osobą, a dziewczyną w swoim wieku, która chciała pomóc przyjaciółce. Jej propozycja była jednak właściwa i zgodziliśmy się na nią wszyscy.

– Ja także zwrócę się do Klanu Himejima – powiedziała Akeno-san.

Sieć informacyjna Pięciu Wielkich Rodzin, którzy mieli najlepszą wiedzę na temat japońskich zdolności oraz istot nadprzyrodzonych, byłaby prawdopodobnie potężnym wsparciem. Planowaliśmy użyć naszej sieci wywiadowczej do zebrania ważnych informacji, podczas gdy poprosiliśmy też o pomoc Ikuse-san i Grigori.

– Bennia, jesteś tu? – zapytała Sona-senpai.

Nagle obok niej pojawił się magiczny krąg, z którego wyskoczyła Bennia. Pomyślałem że sposób w jaki się pojawia, jest unikalny.

– Jestem tutaj, pani.

– Proszę, zostań tutaj i pomóż Rias oraz Iseiowi-kun. Przydasz się im, skoro jesteś Ponurym Żniwiarzem i potrafisz wyczuć swoich pobratymców.

– Zrozumiałam.

– Powiadomcie nas, jeśli coś się wydarzy.

Po tym jak Sona-senpai i Shinra-senpai osiągnęły z nami porozumienie, zostawiły nam Bennię i wyszły. Ja… zamyśliłem się głęboko. Obecnie nie było tu ani Koneko-chan, ani Kuroki, więc ja i Rias zdecydowaliśmy, że nie powinniśmy zrzucać na nią więcej ciężarów niż te, które już dźwiga. Koneko-chan… miała trudną przeszłość. Wprawdzie ciężko pracowała, aby to przezwyciężyć, więc gdyby ponownie przywołała wspomnienia z tamtych czasów, to wtedy ponownie mogłoby to wpłynąć na jej obecny stan psychiczny. Chciała zdobyć cenne doświadczenie podczas turnieju, a podczas następnego meczu będzie musiała walczyć z własną siostrą. Jeśli zbytnio ją zmartwimy, to możliwe że wtedy znów się przeciąży.

– Koneko z pewnością stała się silniejsza, ale nadal ma swoje słabe strony. Jest zdeterminowana aby przezwyciężyć swoją trudną przeszłość, ale jeśli przywołamy wspomnienia z tamtych trudnych czasów, to istnieje szansa, że jej psychika ulegnie wtedy załamaniu – powiedziała Rias.

Rias bardzo się martwiła o Koneko-chan i ostrożnie podchodziła do całej tej sytuacji. To ona zaopiekowała się nią i pomogła jej przełamać psychiczną traumę. Dlatego tak bardzo martwił ją ten cały incydent. To dlatego nie chciała pozwolić, aby Koneko-chan tu dzisiaj przyszła. Już wcześniej rozmawiałem z Rias o jej przeszłości.

„Ise, czy mówiłam ci już, że były pan Kuroki był wysokoklasowym diabłem?”

„Jeśli dobrze pamiętam to był to Naberius z Siedemdziesięciu Dwóch Filarów, prawda? Diabeł ze szlacheckiej rodziny wziął pod swoje skrzydła Kurokę i Koneko-chan.”

Dzięki Rias już trochę wiedziałem o przeszłości Kuroki i Koneko-chan. Głównie była to historia o tym, jak Kuroka była podwładną diabła, który posiadał moc przymusowego wzmacniania siły swoich sług, a także rodziny i krewnych. To było straszne, że nawet nie dbał o swoją własną rodzinę. Wtedy zainteresował się młodszą siostrą Kuroki, która też była nekomatą, Koneko-chan. Dlatego Kuroka zabiła swojego pana. Rias kontynuowała:

„Tak, zgadza się. Wygląda na to że był arystokratą, który miał obsesję na punkcie badań. Niestety szły one w złym kierunku. Zignorował główne życzenia rodziny i nadal przeprowadzał wątpliwe eksperymenty. Był jednak inny problem. Kiedy Kuroka zaczęła tu mieszkać, Onii-sama powiedział mi o tym przez Grayfię......

Rias powiedziała, że badania które prowadził ich pan, zostały przejęte przez kogoś innego, ale kiedy żołnierze Maou przybyli na miejsce, okazało się, że po laboratorium nie został nawet ślad. Słyszeli, że miała tam miejsce podejrzana eksplozja. Badania prowadzone przez pana Kuroki, zaniepokoiły także starszyznę diabłów, a zarówno Kuroka jak i Koneko-chan zostały uznane za niebezpieczne i niestabilne czynniki. Rias kontynuowała:

„Kuroka była kilkukrotnie przesłuchiwana, ale nie miała pojęcia o prawdziwej intencji badań. Jedyną pewną rzeczą było to, że te badania byłe niesamowicie niebezpieczne.”

„Innymi słowy… Kuroka zabiła swojego pana, zanim poznała prawdziwy cel badań, aby chronić Koneko-chan…

Rias westchnęła i pokiwała głową.

„Kuroka zdecydowanie nie mogła pozwolić, aby jej siostra wpadła w te paskudne łapska. Oczywiście żywiła też urazę.”

To znaczy, że z powodu głębokich osobistych uczuć Kuroki, jej złość eksplodowała i starła z powierzchni ziemi nie tylko swojego pana, ale też zniszczyła całą okolicę. Widząc moc nekomaty, na psychice Koneko-chan powstała głęboka blizna. Czas który Koneko-chan i Kuroka spędziły w Rodzie Naberiusa… wydawał się być pełen niepokojów.

Część 3[edit]

Wprawdzie martwiłem się o sytuację Koneko-chan oraz o rozruchy wywoływane przez tajemnicze diabły w różnych miejscach, to sam czas na nikogo nie czeka. Nasza Drużyna Sekiryuutei Płonącej Prawdy oraz Drużyna Rias, wspólnie dzisiaj trenowały. Nie byliśmy jednak w nowym miejscu, stworzonym dla grupy Sekiryuuteia, ale w budzącej wspomnienia lokacji, wykorzystywanej do treningów przez Parostwo Gremory. Wprawdzie powiedziałem, że „budzi ono wspomnienia”, to w rzeczywistości było ono używane do niedawna. Ponieważ Rias będzie miała wkrótce swój mecz przeciwko Valiemu i pozostałym, to zaprosiła nas abyśmy byli jej przeciwnikami w pozorowanej bitwie. Zgodnie z poleceniem Sony-senpai, Bennia też do nas dołączyła. Tak oto nasz trening się zaczął.

– W porządku, zaczynajmy, Lint!

– Awach, Quarta-paisen, jesteś trochę zbyt agresywna.

Po raz pierwszy zobaczyliśmy, jak Xenovia i Lint-san trenują ze sobą. Xenovia dzierżyła zarówno Durandala, jak i Excalibura, podczas gdy Lint-san sprawnie unikała jej ataków i używała swojego miecza, wykutego z fioletowych płomieni, aby kontratakować. Fale świętej aury i fioletowe płomienie, ścierały się ze sobą w powietrzu, wywołując eksplozje w różnych miejscach, jedną po drugiej. Trening Xenovi był dość intensywny, ale widać było, że pod względem siły Lint-san jej nie ustępowała. W nagraniach z meczu Rias, było widać, że styl walki Lint-san był bardzo praktyczny, a do tego była niesamowitą i potężną wojowniczką, która nigdy się nie cofała. W innym miejscu trenowały ze sobą Koneko-chan i Ravel.

– Nadchodzę, Koneko-san!

– Mmm, śmiało!

Ravel rozpostarła swoje ogniste skrzydła i uwolniła potężną kulę ognia, podczas gdy Koneko-chan weszła w tryb Shirone i używała białych płomieni, aby stworzyć niezliczoną ilość Kasha, aby unicestwić kule ognia Ravel. Koneko-chan także wydawała się być dość entuzjastycznie nastawiona do walki, najpewniej dlatego, gdyż naprawdę chciała zwyciężyć przeciwko swojej siostrze. Aby odpowiedzieć na uczucia Koneko-chan, Ravel reagowała szczerze i atakowała dalej, póki obie nie były całkowicie wyczerpane. Nie był to jedyny raz. Zawsze kiedy Koneko-chan prosiła o to Ravel, ona za każdym razem odpowiadała szczerze. Skoro były dla siebie koleżankami z klasy i przyjaciółkami, sądzę że Koneko-chan polegała na Ravel, jako na osobie godnej zaufania. Ravel też była świadoma tego, że Koneko-chan może ją o wszystko poprosić, ponieważ są w tym samym wieku, więc odpowiadała na każdą jej prośbę. …Kiedy Ravel brała pod uwagę naszą drużynę, zawsze nawiedzała ją chmara myśli, która była zgodna z zasadą wszechwładzy, ale kiedy stawała naprzeciwko swojej przyjaciółki, Koneko-chan, podążała za uczuciem królewskości.

– Koneko-san, chyba ogon ci się trochę przypalił.

– …To przez ciebie, Ravel. Tak bez litośnie rzucasz we mnie ogniem.

– Skrzyczałabyś mnie, gdybym potraktowała cię zbyt lekko, więc daję z siebie wszystko, jasne?

– Muu…. Zarówno mój ogon jak i uszy trochę się przypaliły. Jak ja się pokażę podczas meczu.

– Fufufufu, pozwól że potem pomogę ci wyszczotkować twoje futerko.

Kiedy Ravel śmieje się razem z Koneko-chan, nie zachowuje się z taką silną wolą, ale zamiast tego uśmiecha się radośnie i żywiołowo, jak każda dziewczyna w jej wieku. …Ravel chce pozostać u mojego boku, jako moja menadżer, ale chcę by dorastała w prawdziwym sensie tego słowa, tak jak wtedy, gdy jest ze swoją przyjaciółką, Koneko-chan. Dlatego nawiązanie takiego kontaktu jest dobrą rzeczą. Następną rzeczą którą zauważyłem, była bitwa pomiędzy człekokształtnym smokiem i wielką, mroczną bestią. Człekokształtny smok, Nakiri, oraz Gasper w swoim trybie Balora. Chłopcy chodzący do tej samej klasy, rozpoczęli zaciekłą walkę wręcz. Okryta touki pięść Nakiriego, trafiła w ciało Gaspera, podczas gdy on także używał swoich mrocznych pięści, aby odeprzeć atak Nakiriego.

– Cholera! Wiedziałem że jesteś silny, ale… żeby aż tak, Vladi! – wrzasnął Nakiri.

Następnie odpalił w stronę Gaspera kuliste pociski, które były mieszaniną jego aury oraz touki. Gasper użył własnych pięści, aby je odbić jeden po drugim, po czym zwiększył dzielący ich dystans.

– …Ale czy ty naprawdę jesteś człowiekiem? Jesteś w stanie nadążyć za technikami walki wręcz, których nauczył mnie Ise-senpai!

Nakiri przemieszczał się szybko i kontynuował swoje ataki! Gasper przyzwał z cienia sporą liczbę mrocznych bestii. Nakiri zadawał im ciosy pięściami, kopniaki, a nawet zmusił je do powrotu w nicość, za pomocą wydobytych talizmanów.

– Jestem człowiekiem, chociaż znam też kilka zaklęć.

Po tym jak obaj użyli swoich własnych technik, aby się nawzajem powstrzymać, znów zaczęli walczyć wręcz! Obaj uśmiechnęli się do siebie odważnie.

– …Nie mogę przegrać z kolegą z klasy, zwłaszcza na oczach Hyoudou-senpaia.

– To mój tekst. Nie mogę tak haniebnie przegrać na oczach Iseia-senpaia i Rias-oneechan.

Tak oto walka dwóch klasowych kolegów trwała dalej, w radości i szczerości. Obserwowałem, jak członkowie naszej drużyny trenowali, kiedy Rias stanęła obok mnie.

– Wygląda na to, że ci dwaj są dla siebie dobrymi rywalami – powiedziała.

Chodziło jej o Gaspera i Nakiriego.

– Tak, w końcu to chłopcy w tym samym wieku, którzy nie chcą ze sobą przegrać – powiedziałem.

Dokładnie, to było naturalne, że skupią się na swoim rówieśniku. Kiedy tak myślałem, mój rówieśnik, Kiba, podszedł do mnie.

– Skończyłeś jeść drugie śniadanie? Chciałbym stoczyć z tobą treningową bitwę. Dawno już tego nie robiliśmy, nieprawdaż?

Miał rację. Przed treningiem dziewczyny + Kiba, przygotowali dla nas bento, a ja także otrzymałem moje. Dzisiaj zrobiła je dla mnie Akeno-san i było zrobione z wodorostów, podczas gdy śniadanie Kiby było zrobione tak, że wyglądało ono jak moja twarz… wyglądała tak prawdziwie, że miałem z tego powodu mieszane uczucia! Ale niezależnie od tego, czy było to śniadanie zrobione przez Akeno-san, czy Kibę, to oba były pyszne! Energicznie ruszyłem naprzód i stanąłem naprzeciwko Kiby.

– Masz rację, dawno nie..... – powiedziałem.

Kiedy byłem w połowie zdania, przerwałem, gdyż powietrze zaczęło się zniekształcać!

– CO!?

Wszyscy się zatrzymaliśmy, gdyż byliśmy zaskoczeni sceną, która działa się na naszych oczach. Bennia zerwała się na nogi, a jej twarz przybrała zaniepokojony wyraz.

– Tak jak można się było spodziewać, są tutaj – powiedziała.

Po jej słowach zniekształcenie rozszerzyło się i przekształciło w pęknięcie, które coraz bardziej się powiększało i zmieniło w wielką dziurę, z której wyłonili się Ponurzy Żniwiarze, uzbrojeni w kosy! Przestrzeń treningowa, która była umieszczana na specjalnym obszarze i chroniła ją bariera obronna, została zaatakowana. Ta nieoczekiwana sytuacja zirytowała Rias.

– T-to niemożliwe! Nawet to miejsce zostało zaatakowane!?

Ponurzy Żniwiarze wychodzili z dziury jeden po drugim i otoczyli nas! Było ich około setki! Wszyscy zachowywaliśmy czujność, gdy zajmowaliśmy stanowiska i przygotowywaliśmy się do walki! Przeciwnicy zdecydowanie mieli wrogie intencje i czuło się od nich żądzę mordowania. Fakt że tutaj w ogóle przybyli świadczył, że bitwa była nieunikniona!

– Ise! Skoro postanowili nas zaatakować, to zabijaj ich bez wahania! Zasłużyli na to, skoro wtargnęli tutaj bez pozwolenia!

– Oczywiście!

Ja i Rias byliśmy tego samego zdania, więc natychmiast przyzwałem moją zbroję! Nie mam pojęcia, jak ci Ponurzy Żniwiarze w ogóle dostali się do Akademii Kuou oraz tutaj, ale skoro stoją naprzeciwko nas i mają wrogie intencje, to nie mamy innego wyboru, niż dać im nauczkę. Do tego wszyscy oni gapili się na Koneko-chan! Ponury Żniwiarz w ozdobnym płaszczu, który najwyraźniej był dowódcą, wskazał Koneko-chan.

– Oddajcie nam kocicę – powiedział.

– Co zamierzacie zrobić z Koneko-chan? – zapytałem natychmiast.

– Nie powinieneś się tym interesować. Cóż, z czasem pewnie sam się dowiesz....

Ta rozmowa ostro wkurzyła Rias. Jej cenna i urocza Koneko-chan była celem Ponurych Żniwiarzy, dlatego „zasłużyli sobie na śmierć”. Oczywiście ja uważałem podobnie! Rias uśmiechnęła się zimno, podczas gdy jej ciało emanowało szkarłatną aurą.

– Więc… nie zdradzisz nam celu? Zapytam więc o coś innego. Czy to rozkazy Hadesa? – zapytała.

Niespodziewanie, dowódca Ponurych Żniwiarzy odpowiedział na to pytanie:

– Powiedziano nam, że na to pytanie możemy udzielić odpowiedzi, a brzmi ona „nie”. To rozkazy Ponurego Żniwiarza klasy ostatecznej, Tanatosa-sama, nie Hadesa-sama.

Co! Wszyscy byliśmy zaskoczeni i zmieszani tą odpowiedzią. To nie był pomysł Hadesa?

– ……? Tanatos? Nie Hades…

Rias również była zaskoczona tym wyznaniem. …Wprawdzie mogło to być zwykłe kłamstwo, ale Ikuse-san powiedział nam, że taka możliwość istnieje. W Królestwie Zmarłych rozkazy może wydawać więcej, niż jedna osoba.... Innymi słowy jeśli sytuacja naprawdę wyglądała tak, jak to nam opisał, to Koneko-chan obrał sobie za cel nie Hades, ale Ponury Żniwiarz klasy ostatecznej, Tanatos?

– Tanatos-sama jest najpotężniejszą osobą wśród Ponurych Żniwiarzy klasy ostatecznej. Jest też jedną z najstarszych istot w Królestwie Zmarłych – Powiedziała Bennia.

Dlaczego ten potężny Ponury Żniwiarzy klasy ostatecznej działa poza wolą władcy Królestwa Zmarłych, Hadesa? Mieliśmy mnóstwo wątpliwości, ale nasi przeciwnicy nie zamierzali czekać.

– Musimy tylko schwytać kocicę! Naprzód!

Po otrzymaniu rozkazu od dowódcy, armia Ponurych Żniwiarzy ruszyła na nas!

– Cholera! – wrzasnąłem, gdy celnymi ciosami odrzuciłem ich precz.

Kosy Ponurych Żniwiarzy mogą wpłynąć na dusze tych, których trafią! To było bardziej przerażające, niż normalne ataki fizyczne! Utrzymując czujność, jednocześnie obezwładnialiśmy jednego przeciwnika za drugim.

– Uff! Faktycznie są silni!

Armia Ponurych Żniwiarzy zaczęła się wahać, gdy doświadczyli naszej siły, która wystarczyła, aby ich pokonać.

– Nie! Celem jest kocica! Łapcie ją! – darł się ich przywódca.

Wszyscy Ponurzy Żniwiarze spojrzeli na Koneko-chan! To tylko ułatwi nam sprawę! Otoczyliśmy ochronnym kręgiem i kontratakowaliśmy... Zashun! Był to odgłos potężnego i szybkiego cięcia, któremu towarzyszył ogromny słup świętej aury, który wystrzelił prosto w niebo. Okazało się, że... Dowódca Ponurych Żniwiarzy został przecięty na pół długim mieczem, okrytym świętą aurą. Po tym jak został bezlitośnie wyeliminowany, naszym oczom ukazał się.... Jego eminencja, Vasco Strada, trzymający w dłoni długi miecz, który emanował świętą aurą!

– Ho, to jest…

Kiedy zobaczył scenę przed swoimi oczami, uśmiechnął się odważnie. Zabił dowódcę Ponurych Żniwiarzy jednym ciosem, a jego siła nas oszołomiła. Do tego miecz, który jego eminencja trzymał w dłoni, bardzo przypominał Durandala. Dzisiejszy trening zakładał, że Crom Cruach i jego eminencja przybędą później, ale najwyraźniej pojawili się teraz. W następnej chwili horda Ponurych Żniwiarzy została unicestwiona jednym ciosem. To był Crom Cruach, który zmienił swoją prawą rękę w olbrzymią, smoczą łapę, którą bez wysiłku odepchnął przeciwników.

– …A cóż to, dzisiaj trenujemy, jak pokonać Ponurych Żniwiarzy? Wszystko jedno, nie wygląda to źle.

Czy ty nie zrozumiałeś czegoś na opak!? Po utracie swojego przywódcy i wraz z pojawieniem się jego eminencji oraz Crom Cruacha, formacja Ponurych Żniwiarzy została złamana i zaczęli się wycofywać.

– Odwrót!

Po tych słowach zaczęli z powrotem wskakiwać do dziury!

– Stójcie!

– Zatrzymajcie się natychmiast!

Xenovia i Irina rozłożyły swoje skrzydła i zamierzały ruszyć w pościg, ale Rias powstrzymała je.

– Hej, wy dwie, nie idźcie za nimi!

Kiedy wszyscy Ponurzy Żniwiarze już uciekli, Rias westchnęła.

– …Jestem pewna, że ktoś wziął sobie za cel Koneko-chan. To ważna sprawa. Trzeba się dowiedzieć, dlaczego tak jest. Bennia – powiedziała Rias, po czym zawołała Bennię. – Czy mogę użyć twojego kanału komunikacyjnego? Słyszałam od Sony, że masz tajną linię, którą kontaktujesz się z Królestwem Zmarłych.

Kiedy Bennia to usłyszała, pokiwała głową.

– Zrozumiałam. Nawet ja straciłam cierpliwość. Wprawdzie nie mogę za bardzo korzystać z tej linii, ale to jest sytuacja wyjątkowa.

Tak oto postanowiliśmy użyć kanału Benni, aby skontaktować się z Królestwem Zmarłych.


Żywot 3. Prawda na temat kotów, początek meczu[edit]

Część1[edit]

Powróciliśmy z pola treningowego do domu. Po tym jak zostawiliśmy naprawy, odbudowę i dochodzenie Rodowi Gremory oraz rządowi Zaświatów, powróciliśmy do Rezydencji Hyoudou. Ponieważ miały miejsce ataki, mój dom otaczało kilka bardzo potężnych barier, a do tego pożyczyliśmy też strażników od Trzech Frakcji. Aby uniemożliwić zwykłym ludziom zobaczenie diabłów i aniołów, stojących na straży w ogrodzie i przy głównej bramie, strażnicy używali technik, które ukrywały ich obecność. Byli też niewidzialni, gdy chronili moich rodziców, przed ewentualnym atakiem. To pierwszy raz od czasu wojny z Qlippothem, gdy wprowadzamy takie środki ostrożności. Dokładnie rzecz biorąc, strażnicy w naszym ogrodzie byli członkami Parostwa Roygun Belfegor-san, która niedawno dołączyła do naszej Drużyny Sekiryuuteia Płonącej Prawdy. Ale jak to powiedziała Xenovia, to było niemożliwe, aby spotkała nas jakaś krzywda, chyba że miałaby miejsce najgorsza sytuacja i nasz dom zostałby zaatakowany przez najpotężniejsze istoty boskiej klasy. A to dlatego, że mieliśmy tutaj Ophis i Lilith. Nie powinno być wielu bogów, którzy byliby w stanie przeciwstawić się tym Boskim Smoczym siostrom. Wprawdzie były naszą ostatnią i najsilniejszą linią obrony, to nadal musieliśmy zachować wzmożoną czujność, zważywszy na to, ile razy nas wcześniej napadano. Cholera, skąd dowiedzieli się o tych wszystkich barierach!? W takiej sytuacji zebraliśmy się w pokoju VIP-ów, gdy przygotowaliśmy się do nawiązania kontaktu z Królestwem Zmarłych. Wygląda na to, że zawsze kiedy coś się dzieje, spotykamy się w pokoju VIP-ów, chociaż na dobrą sprawę, takie właśnie było przeznaczenie tego pomieszczenia. Bennia stworzyła na stole magiczny krąg typu komunikacyjnego i zaczęła się łączyć z drugą stroną. Nagle nad magicznym kręgiem pojawiła się twarz Ponurego Żniwiarza, którego maska, mająca kształt ludzkiej czaszki, była jeszcze bardziej majestatyczna i ekstrawagancka, niż w przypadku Benni. Sprawiał dość autorytatywne wrażenie, kiedy zaczął mówić.

– Aby łączyć się z moją linią przez Apolla…. O co chodzi?

Sposób w jaki mówił był dość spokojny i dostojny, jak można się było spodziewać po Ponurym Żniwiarzu klasy ostatecznej, Orkusie. Naprzeciwko jego twarzy stanęła Bennia.

– Dawno się nie widzieliśmy, tatusiu.

Tatuś. …Sposób w jaki do niego mówiła był dość niespodziewany! Kiedy tak sobie myślałem, Ponury Żniwiarz, który został nazwany w ten sposób, zbaraniał, gdy zobaczył swoją córkę i zaniemówił.

– …………

Po chwili ciszy... Ojciec Benni porzucił swój dostojny ton i zaczął mówić w zwyczajny i pospolity sposób!

– B-Bennia-tan, nie wierzę. Nigdy bym nie pomyślał, że to właśnie ty się ze mną skontaktujesz…

Bennia-tan!? …Dodał „tan” do jej imienia! Nie mijałem pojęcia, że to się wydarzy! Jego dostojna atmosfera całkowicie wyparowała i zaczął hołubić swoją córkę! Zawsze myślałem, że Ponurzy Żniwiarze byli niebezpiecznymi i zimnymi ludźmi… ale najwyraźniej się myliłem. Bennia przeszła do rzeczy.

– Tatusiu, muszę cię o coś zapytać. Zostaliśmy zaatakowani przez Tanatosa, wiesz coś o tym?

– Hmm! – Orkus zdawał się być zaskoczony, ale po chwili zaczął mówić. – …Tanatos, tak, hmm, rozumiem.

Nagle Orkus popatrzył na nas wszystkich.

– Należycie wszyscy do Drużyny DxD, prawda? Moja córka jest pod waszą opieką. W takim razie… bardzo dobrze. To rzadka okazja, więc pozwólcie mi z wami porozmawiać – powiedział. – Tanatos szefuje tak zwanej frakcji bojowej. Często podejmuje działania, które wykraczają poza wolę Hadesa-sama i prawie nigdy nie słucha jego rozkazów.

Och, powiedział to tak swobodnie! Być może to dlatego, że była tu Bennia, ale byłem poruszony faktem, że istnieje Ponury Żniwiarz, z którym możemy tak spokojnie porozmawiać.

– Orkusie-sama, chcesz powiedzieć, że jako Ponury Żniwiarz klasy ostatecznej, sam nie znasz prawdziwych motywów Tanatosa? – zapytała Rias.

– Ponurzy Żniwiarze klasy ostatecznej, to innymi słowy szefostwo Królestwa Zmarłych. Z powodu pozycji którą zajmujemy oraz obowiązków, które na nas ciążą, trudno jest nam stamtąd uciec. Jednak nawet jeśli wiemy o jakichś rzeczach, to z powodu naszych pozycji nie możemy interweniować.

– Więc to dlatego Pluton zaatakował nas podczas ataku olbrzymich potworów – stwierdziła Xenovia.

– Naprawdę uderzyłaś w czuły punkt, ale Królestwo Zmarłych nie jest jednolite. Istnieje frakcja postępowa, która słucha wszystkich rozkazów Hadesa-sama i je wykonuje, a także frakcja konserwatywna, która postępuje według zasady „poczekamy, zobaczymy”. Nie wiem czy mi uwierzycie, ale należę do tej drugiej. W każdym razie, to my jesteśmy bogami, którzy rządzą śmiercią na Olimpie. Jeśli celowo spowoduję czyjąś śmierć, to wtedy wywoła to najróżniejsze reakcje łańcuchowe – odparł Orkus.

Orkus należy do frakcji konserwatywnej... Postanowiłem w to uwierzyć, ponieważ był pierwszym, przyzwoitym Ponurym Żniwiarzem, którego spotkałem, a do tego bardzo uprzejmym. Jeśli udało mu się wychować Bennię w taki sposób, że jest jaka jest, to sam musiał być taki, jak wierzyłem…. Zapewne nie pozwolił swojej córce spotkać się z żadnym z nienormalnych Ponurych Żniwiarzy z Królestwa Zmarłych. Po meczu przeciwko Drużynie Bael, spotkałem po raz pierwszy Hadesa w Agreas i zrobił na mnie okropne wrażenie. Do tego zostałem zaatakowany przez Plutona. Z tego powodu nie miałem najlepszej opinii o Ponurych Żniwiarzach.

– Nie tylko nie robisz nic, aby powstrzymać ich przed robieniem tych złych rzeczy, ale też angażujecie w to inne mitologie… a ty śmiesz mówić, że jesteś członkiem frakcji konserwatywnej – Bennia zaprotestowała przeciwko słowom swojego ojca.

Orkus… Nie próbował szukać wymówek i kontynuował:

– …W każdym razie dam wam znać o ruchach Tanatosa, gdy przyjrzę się tej sprawie. W końcu moja córka jest pod waszą opieką, więc jako jej ojciec muszę wam pomóc. Jednak z powodów politycznych, nasza współpraca musi pozostać tajemnicą…. Będę też współpracował z nowym Plutonem.

To było bardzo pomocne, że udało nam się uzyskać pomoc z Królestwa Zmarłych. To zaskakujące. Chciałem uwierzyć w ojca Benni. Gdyby nas zdradził, to sądzę że wtedy Bennia całkowicie ucięłaby wszelkie swoje kontakty z nim. Ale żaden ojciec, który zwraca się do swojej córki z sufiksem „tan”, nie może być złą osobą. Byłem jednak ciekaw czegoś, o czym wspomniał Orkus.

– …Jest jakiś nowy Pluton? – zapytałem cicho Kibę, który siedział obok mnie.

Pluton… został zabity przez Valiego podczas ataku olbrzymich potworów.

– W zależności od mitologii, jest wielu bogów, którzy mają dzieci. Bennia-san jest w końcu przecież córką Orkusa – odparł Kiba.

Ach, rozumiem. Bogowie mają dzieci. Niezależnie od tego, czy to ten staruch Odyn, czy Zeus, to obaj mają potomków.

– Tatusiu, czy Hades-sama znów myśli o czymś złym? – zapytała Bennia, patrząc na swojego ojca ze zmarszczonymi brwiami.

Orkus spojrzał na swoją córkę.

– …Bennia-tan, nie rozumiem w pełni sposobu, w jaki myśli Hades-sama, ale najlepiej miej się na baczności zarówno przed nim, jak i przed Tanatosem. Was też to dotyczy – oznajmił.

– Zapamiętam twoją radę, ale czy twój przywódca nie ukaże cię, jeśli dowie się, co właśnie powiedziałeś? – zapytała Rias.

Kiedy Orkus usłyszał jej pytanie, to mimo że jego twarz pozostała bez wyrazu, to jego głos trząsł się od rozbawienia:

– Przekroczyłem ten most, gdy skontaktowałem się z wami. Ale mogłem wam to powiedzieć, ponieważ Królestwo Zmarłych nie jest jednolitym organizmem, a Hades-sama wie o tym od dawna.

…Ponurzy Żniwiarze, którzy żyją w Królestwie Zmarłych, mają swoje własne, unikalne zasady i związki. Zarówno my, jak i oni, inaczej postrzegali Hadesa. Zresztą nawet wśród nich istniały pod tym względem różnice, w zależności od tego, do jakiej frakcji należeli. Nawiązaliśmy współpracę z ojcem Benni, Orkusem, który poinformował nas o wieściach dotyczących Tanatosa. Zmuszono nas do odwołania treningu i kiedy zastanawialiśmy się, co zrobić, otrzymaliśmy wiadomość od Parostwa Sitri. Znaleźli nowego Ungaikyo.....

Część 2[edit]

Ja, Rias, Akeno-san i Ravel, udaliśmy się do miejsca, o którym Sona-senpai i Shinra-senpai powiedziały nam przez magiczny krąg. Celem naszej podróży był stary chram, leżący głęboko w górach region Tōhoku, w Japonii. Byliśmy otoczeni przez lasy pokryte mgłą… Już przez nią poczułem natychmiast, że weszliśmy na tereny należące do nadnaturalnych istot. Gdy nasza czwórka weszła do chramu, zobaczyliśmy Sonę-senpai i Shinrę-senpai, które na nas czekały. W centrum pomieszczenia stało olbrzymie eliptyczne lustro, które wydzielało niesamowity blask i znajdowały się na nim oczy oraz usta.

– Oto obecny Ungaikyo, który odziedziczył moc – powiedziała Sona-senpai.

Gdy Ungaikyo został przedstawiony, popatrzył na mnie zaintrygowanym wzrokiem.

– Smok o olbrzymiej mocy – powiedział.

Natychmiast opowiedzieliśmy mu o powodach dla których przyszliśmy, mając nadzieję, że uda się nam przyzwać bliskiego krewnego Koneko-chan, który będzie mógł nam opowiedzieć o jej historii. Oczywiście nie zabraliśmy jej z nami, gdyż moglibyśmy poruszyć temat, o którym nie powinna wiedzieć. W końcu poszukiwaliśmy rodziców Koneko-chan, którzy już nie żyją, a przynajmniej jedno z nich. Jednakże....

– Przepraszam, ale nie mogę spełnić waszego żądania.

Odmówił nam. Nic nie mogliśmy na to poradzić, że czuliśmy się zdezorientowani.

– Tak jak się spodziewałam. Niedobrze – mruknęła cicho Sona-senpai, gdy usłyszała tą odpowiedź.

– Pomijając żywych, sekretna technika komunikowania się ze zmarłymi jest powiązana z wartością mojego klanu. Nie mogę z niej korzystać od tak sobie – oznajmił Ungaikyo.

– Ale twój poprzednik… – zaczęła Shinra-senpai.

– Mój poprzednik był kim był, a ja nie mam zamiaru być taki jak on i nie będę robił wszystkiego, czego ode mnie zażądają. Po odziedziczeniu mocy, nad którą czuwają nawet Shaka Nyorai[6] oraz Wielki Król Enma[7], chciałem wreszcie zniknąć.

Wymówił imiona Shaki-sama i Enmy-sama, które znałem. Sądzę że trudno jest spotkać się ze zmarłymi.

– Youkai i diabły… kiedy nadprzyrodzona istota umiera, wtedy trudno jest ponownie przyzwać jej duszę – powiedziała Ravel.

Cóż, to prawda. Matka Koneko-chan była nekomatą i dlatego ten Ungaikyo będzie miał kłopoty z przywołaniem jej. Zastanawialiśmy się, czy nie wykorzystać Świętego Graala Valerie… ale zrezygnowaliśmy, gdyż mogłoby to mieć na nią zły wpływ. Przebudzenie kogoś, kto już nie żyje, z pewnością nie pozostałoby też bez wpływu na obecny świat. Dobrze to rozumiałem po wojnie przeciwko Smokom Zła. Wprawdzie nie sądziłem, aby rodzice Koneko-chan byli złymi ludźmi… ale nadwyrężyłoby to umysł i ciało Valerie, więc lepiej było dać sobie z tym spokój. Kiedy byliśmy zakłopotani tą sytuacją, pojawiła się drobna postać. Był to cętkowany kot z siedmioma ogonami. Widziałem go już wcześniej! Tak to jest....! Cętkowany kot stanął przed lustrem i zaczął przemawiać w ludzkim języku:

– Młode zwierciadło, czy możesz wysłuchać prośby tych dzieci?

Ungaikyo wydawał się być zaskoczony obecnością tego kota.

– M-Magari-sama…

Cętkowany kot, youkai o siedmiu ogonach o imieniu Magari, popatrzył na nas.

– Dawno się nie widzieliśmy, smoczy chłopaku.

Starsza kocich youkai, Magari-san! Miała osiemset lat! Spotkałem ją, gdy zawieraliśmy pokój z japońskimi youkai. Obecnie, Koneko-chan i Kuroka czasami odwiedzały ją w celach treningowych. Kiedy te dwie mówiły, że jadą w góry, to prawdopodobnie oznaczało to, że będą trenowały z Magari-san. Chociaż za każdym razem Kuroka była temu wyjątkowo niechętna!

– Dlaczego tu jesteś? – zapytałem.

– To nic takiego, właśnie usłyszałam, że chcecie się czegoś dowiedzieć o tych dwóch siostrach, Kuroce i Shirone – odparła Magari-san.

– Jeśli mamy poznać przeszłość Koneko-san i Kuroki-san, to pomyślałam że będzie nam potrzebna moc starszej kocich youkai, więc ją zaprosiłem – powiedziała Sona-senpai.

Rozumiem, Magari-san powinna coś wiedzieć na temat matki Koneko-chan.

– Jako starsza kocich youkai, nie mogę zignorować takiej sprawy. Więc co zamierzasz zrobić, magiczne zwierciadło? – zapytała Magari-san.

– Zrozumiałem – odpowiedział zdecydowanie Ungaikyo, gdy usłyszał słowa Magari-san.

Najwyraźniej Magari-san ma bardzo silny wpływ na innych youkai. Jak sądzę w takich przypadkach najlepiej jest polegać na innych youkai. Ungaikyo zaakceptował naszą prośbę i zamierzał opowiedzieć nam o przeszłości Koneko-chan i Kuroki, a następnie użył swojej zdolności. Lustro błysnęło jasnym światłem.

– …Sytuacja ich rodziców jest dość skomplikowana. Religią rodziny ich ojca był buddyzm, więc niezbędne są negocjacje z ich piekłem – powiedział Ungaikyo.

Tak przy okazji, buddyzm i hinduizm także mają swoją „drugą stronę”; niebo i piekło. W zależności od osoby, miejsce do którego trafia dusza po śmierci, jest inne.

– Możesz go przyzwać? Sądzę że przywołanie ich matki, Fujimai, będzie trudniejsze – zapytała Magari-san, która najwyraźniej znała ten warunek.

Fujimai.

Więc takie było imię matki Koneko-chan.

– Ich ojciec… Nie wiem co zrobił za życia, ale na jego duszę nałożono dość kłopotliwą pieczęć, więc nawet jeśli go tutaj sprowadzę, to i tak nie będzie w stanie poprawnie mówić – powiedział Ungaikyo gorzkim tonem.

Dusza ojca Koneko-chan została zapieczętowana? Co takiego zrobił za życia…?

– Sądzę że poproszę o pomoc Wielkiego Króla Enmę – powiedziała Magari-san do Ungaikyo.

– Doceniam to.

– Nekomaty często były postrzegane jako youkai, które rządzą śmiercią ludzi, więc kilka razy spotkałam się z Wielkim Królem Enmą w przeszłości.

Magari-san poprosiła nas o przygotowanie miski wypełnionej wodą, więc teleportowałem się o domu i po chwili wróciłem z miską. Kiedy została napełniona wodą, Magari-san zaczęła się wpatrywać w jej głębię.

– ——

Jej usta nieustannie się poruszały, gdy wymawiała długi ciąg zaklęć. Po około dziesięciu minutach Magari-san podniosła głowę i powiedziała coś do nas:

– …Najwyraźniej druga strona też nie może nic zrobić z tą duszą. Podobno aby ją zapieczętować, stworzono pieczęć, zrobioną z kilku warstw demonicznej energii diabłów oraz magii. Nawet frakcja Wielkiego Króla Enmy nic nie może z tym zrobić....

Wygląda to na dość skomplikowane! Sprawy związane z rodzicami Koneko-chan są poważniejsze, niż się spodziewałem, a nasza szóstka popatrzyła na siebie z zszokowanymi minami.

– Jeśli nawiążemy współpracę z Maou-san i radą magów, wtedy może da się coś z tym zrobić – dodała Magari-san.

– To dobrze że należymy do DxD. Poprosimy ich o pomoc – oznajmiła natychmiast Rias.

Po tych słowach wszystkie dziewczyny, za pomocą magicznych kręgów komunikacyjnych, zaczęły szukać pomocy. Kiedy czekałem, Magari-san powiedziała coś do mnie:

– Skoro mamy trochę czasu, to nie chciałbyś skontaktować się z kimś innym, kogo znasz?

Ktoś kogo znam, może zostać przyzwany przez Ungaikyo?

– Racja, Ise. Twój dziadek zmarł, prawda? Twoja rodzina to buddyści, więc można go przyzwać, czyż nie? – powiedziała do mnie Rias, tworząc magiczny krąg.

– D-dziadek? Ach, rozumiem, mogę go przywołać.

Ungaikyo przywoła mojego dziadka! Kiedy rozmawialiśmy o ślubnych ceremoniach, dziadek stał się tematem rozmowy. …Mój dziadek. Umarł już jakiś czas temu. …Kiedy przypomniałem sobie, jak się do mnie uśmiechał, kiedy jeszcze żył, poczułem że chcę go zobaczyć jeszcze raz. Naprawdę chciałem ponownie ujrzeć go na oczy.

– Jeśli chcesz go wezwać, to podaj mi jego imię i adres, pod którym mieszkał. Dzięki temu łatwiej go będzie odnaleźć – powiedział Ungaikyo.

Więc jeśli mu to powiem, przyzwie dziadka, hmm. Skoro to rzadka okazja, to z niej skorzystam.

– Cóż, z wdzięcznością przyjmuję twoją propozycję. Umm....

Kiedy powziąłem decyzję, opowiedziałem Ungaikyo o szczegółach dotyczących mojego dziadka. Magiczne zwierciadło przez chwilę milczało....

– Uzyskałem połączenie. Teraz przywołam dziadka Sekiryuuteia.

Po tych słowach, odbicie mojej twarzy w lustrze zaczęło się zniekształcać. Waaach! Zaczyna się! Więc można kogoś szybko przyzwać, jeśli nie zrobił nic kłopotliwego w swoim życiu! Szybko usiadłem przed lustrem! B-byłem trochę zdenerwowany! Nagle z lustra rozległ się czyjś głos:

– …....si....... ….....Pier.....

– D-dziadku..? – zacząłem.

– Zoom zoom iyaan!

W lustrze pojawiło się odbicie znajomo wyglądającego staruszka, który śpiewał równie znajomą piosenkę! Był podobny do mnie, oraz taty. To naprawdę on! Dziadek spojrzał na mnie. Wciąż miał ten sam znajomy uśmiech.

– Dawno się nie widzieliśmy, Ise! Wyrosłeś! Masz się dobrze?

……. Uuch, to dziadek! To jego głos i twarz! Wygląda jak wtedy, gdy jeszcze żył. Z moich oczu pociekły męskie łzy radości!

– Uuch, dziadku! To naprawdę ty! Mmm, mam się dobrze! Ale dlaczego śpiewasz tę piosenkę?

Piosenka którą śpiewał dziadek, pochodziła z „Oppai Smoka”, więc nie potrafiłem go o to nie spytać. Dziadek roześmiał się szczerze

– Ha ha ha ha ha! Wieści o twoich czynach dotarły nawet tutaj! Ostatnio jestem często chwalony przez Bodhisattwa[8]! Im bardziej aktywny jesteś w świecie żywych, tym lepiej dzieje mi się tutaj! W końcu po śmierci nadano mi tytuł dziadka Sekiryuuteia! Codziennie tańczyłem i śpiewałem piosenkę z „Oppai Smoka”, w tym błogim świecie!

Dziadek mówił z tym samym ognistym entuzjazmem, jak wtedy gdy żył. Rozumiem, więc stałem się sławny nawet w buddyjskich zaświatach! Czyli dziadek zna moją prawdziwą tożsamość… Dziadek Sekiryuuteia, hę. To niesamowite…. Do tego tańczył do mojej piosenki i śpiewał ją! Dziadek wyjaśnił mi, że w buddyjskim raju moje sukcesy są powszechnie znane i wiedzą wszystko o mojej walce z Qlippothem. Wszyscy sławni bogowie i boginie o tym wiedzą i często odwiedzają dziadka, aby wypytywać go o moje dzieciństwo. Sądzę że to chyba w porządku, skoro moje sukcesy zapewniają dziadkowi wygodę po śmierci, prawda?

– Tak przy okazji, jesteś jedną z przyszłych żon Iseia, prawda? Miło mi cię poznać, jestem jego dziadkiem – powiedział nagle dziadek do Rias, która stała obok mnie.

– Ach, tak, miło mi. Jestem Rias Gremory, dziadku – pozdrowiła dziadka Rias.

Wie nawet, że zostanie moją żoną! …Naprawdę wie o mnie wszystko. Dziadek popatrzył na Rias...a właściwie na jej piersi. Na wdzięki Akeno-san, która stała tuż obok, też się gapił. Przez chwilę pokiwał głową i uśmiechnął się z zadowoleniem.

– Mmm! Mmmhmm! Ise! Kiedy byłeś młodszy, zawsze mówiłeś „Chcę poślubić piękną onee-san z wielkimi piersiami” i twoje marzenie nareszcie się spełniło! Obie, zarówno ta ruda, jak i ta z warkoczem, mają wspaniałe piersi! Kiedy twoja babcia była młoda, też miała śliczne cycuszki, ale te dwie wcale jej nie ustępują! – powiedział dziadek.

– Już wystarczy. Wielki Król Enma mnie za to skarci, więc pożegnajcie się już – po krótkiej rozmowie Ungaikyo dał nam znać, że już koniec.

– Ech? To już!?

Byłem zaskoczony! Mogłem tylko posłuchać o osiągnięciach dziadka!?

– Jeśli chodzi o rozmowy ze zmarłymi, to wszystkie religie podchodzą do tego równie surowo. Jesteś diabłem, więc kontakt z buddyjskimi zaświatami nie jest dla ciebie możliwy – oznajmiła Rias.

…Zgadza się… Zostałem wskrzeszony jako diabeł Parostwa Gremory, a obecnie byłem wysokoklasowcem. Należałem więc do świata chrześcijańskiego. Mimo że nadszedł czas rozstania, to dziadek dalej się cieszył.

– Nie porozmawialiśmy sobie za wiele, ale możliwe że w przyszłości znów się zobaczymy. Nie obawiaj się, jeśli coś się wydarzy, to twój dziadek przyjdzie ci z pomocą, więc nie martw się, Ise!

– W-w porządku.

Dziadek zrobił gest, jakby macał piersi.

– Zmacaj tyle cycków, ile dasz radę. Kiedy byłem młody, mnóstwo piersi..... – powiedział, ale zanim skończył mówić, transmisja została przerwana.

– Linia wygasła, przepraszam, ale dłużej już się nie dało.

– Co się stało, kiedy byłeś młody!? Jakie piersi zobaczyłeś!? Dziadkuuuuuuu! – chwyciłem ramy lustra i próbowałem przywołać dziadka!

Cholera! Nadal jest zboczony, ale i energiczny! Skoro moje obecne czyny zapewniają dziadkowi wygodę po śmierci, to będę z tego dumny i starał się zrobić jeszcze więcej! Tak oto moja rozmowa z dziadkiem się skończyła...   Po tym jak Rias nakłoniła do współpracy inne frakcje, znów zaczęliśmy rozmowę z Ungaikyo.

– Wygląda na to że pomogą. Przeanalizują pieczęć za pomocą swoich technik.

– Więc chyba nam się jakoś uda – powiedział Ungaikyo, po czym znów przygotował się do użycia swojej zdolności. – Ponieważ wspomnienia tej duszy znajdowały się pod wpływem silnej pieczęci, to mogą nie być normalne. Pamiętajcie także, że mogą nie udzielić wam jasnej odpowiedzi, ponieważ są martwe.

Po tych słowach znów użył swojej zdolności, a w lustrze pojawiła się ta osoba… Według informacji, które uzyskaliśmy wcześniej, ojciec Koneko-chan i Kuroki był człowiekiem. Jednak one same nie były hybrydami, gdyż nekomaty miały specjalną zdolność, dzięki której mogły się łączyć z innymi gatunkami, ale ich dzieci, pochodzące z tych związków, zawsze były nekomatami. Jeśli łączyły się z ludźmi, to ich dzieci nabywały wtedy cech tego gatunku. To dlatego Kuroka tak się kleiła do mnie i Valiego, gdyż chciała silnych genów smoka. Powierzchnia lustra była prawie jak zaśnieżony ekran telewizora i trudno było zobaczyć osobę po drugiej stronie. Było zupełnie inaczej niż wtedy, gdy chwilę temu rozmawiałem z dziadkiem.

– …J-jestem… J-jestem…

Nareszcie przemówił… ale było go kiepsko słyszeć.

– Wygląda na to, że zapomniał nawet swojego imienia. Jego zdolność mówienia także jest fragmentaryczna, więc prawdopodobnie może tylko słuchać – oznajmił Ungaikyo.

…Dlaczego tak jest? Co takiego zrobił za życia? Rias stanęła naprzeciwko człowieka, którego nie było nawet dobrze widać.

– Toujou… nie, czy pamiętasz siostry nekomaty, Shirone i Kurokę? – zapytała.

– …Neko-mata… Fujimai… – odpowiedział rozmytym głosem po chwili ciszy.

Najwyraźniej nadal pamięta imię swojej żony… ale czyżby zapomniał imion swoich córek, Koneko-chan i Kuroki?

– Zgadza się. Nekomaty które zabrałeś. …Co zrobiłeś tym dziewczynom? Nie, to nie o to powinnam pytać. Co zrobiłeś im po tym, gdy zabrałeś je do tamtego miejsca? – zapytała Magari-san.

Wtedy poznaliśmy szokującą prawdę.

– ……Zabrałem jest do… Rodu Naberius…. Tam… ja… chciałem… stworzyć super diabły… zdobyłem sztuczne metody modyfikowania diabłów… prowadziłem takie… badania…

……Super diabły, sztuczne metody i modyfikowanie diabłów…?

– Super diabły można tworzyć sztucznie!? – nie potrafiłem powstrzymać mojego krzyku.

Ojciec Koneko-chan był powiązany z badaniami, prowadzonymi przez byłego pana Kuroki z Rodu Naberius…? A te eksperymenty polegały na produkcji sztucznych super diabłów…! T-to było coś ponad to, co sobie wyobrażaliśmy, prawda? Rias, Akeno-san, Ravel, Sona-senpai ani Shinra-senpai, nie myślały nawet, że wydarzyło się coś takiego i wszystkie były zszokowane.

– …Najwyraźniej dowiedzieliśmy się właśnie czegoś, o czym nie powinniśmy wiedzieć – powiedziała Rias, marszcząc przy tym brwi.

…Na to wygląda. To niezwykle tajne badania. Ach, to dlatego żołnierze Maou-sama wyruszyli aby zniszczyć większość materiałów badawczych. Ktoś poczuł, że coś jest nie tak i dlatego wydał rozkaz zniszczenia wszystkiego. Kiedy temat rozmowy zaczął się toczyć w złym kierunku, poczułem że moje serce zaczęło bić szybciej. Pewna część starszyzny w Zaświatach, była świadoma całej sytuacji i dlatego chcieli się pozbyć Kuroki i Koneko-chan. Byłyby kłopoty, gdyby ściśle tajne badania nad sztucznym tworzeniem super diabłów, nie zostały całkowicie zniszczone.

– To było… życzenie tej osoby z Rodu Naberius… a także zewnętrzny… rozkaz… od… Nebirosa – dodał ojciec Koneko-chan

– Nebiros…! To nazwisko nareszcie zostało wymienione…!

Rias i pozostałe dziewczyny były zaskoczone. Pozo mną, najwyraźniej wszystkie one znały to nazwisko.

– …Wiesz że ród Lucyferiusz służył pierwszemu Lucyferowi, prawda? W dawnych czasach, wraz z nim, było łącznie sześć klanów, które służyły Lucyferowi – wyjaśniła Rias, gdy zauważyła moje zaskoczenie.

Te sześć rodów to Lucyferiusz, Agaliarept, Satanachia, Fleurety, Sargatanas i Nebiros. Niektóre z tych rodzin przetrwały po dziś dzień, chociaż były też takie, które całkowicie zerwały kontakty z rządem podczas poprzedniej wojny domowej i zaginęły. Nebiros był jednym z tych zaginionych rodów.

– …Rody Naberius i Nebiros były ze sobą powiązane…. Słyszałam plotki, że podczas wielkiej wojny pomiędzy Trzema Frakcjami, do wasali Rodu Nebiros , należała Rodzina Naberius – powiedziała Sona-senpai, opierając podbródek na dłoni.

– …Fujimai była dobrą nekomatą… badania nad tworzeniem sztucznych super diabłów… nie tylko mi pomagała… ona sama… najwyraźniej zakochała się we mnie… i robiła wszystko o co prosiłem – powiedział ojciec Koneko-chan załamanym głosem.

Najwyraźniej mama Koneko-chan pomagała swojemu mężowi w badaniach.

– Wiedziałaś o tym? – zapytałem Magari-san.

– Nie znałam takich szczegółów. Jednak słyszałam, że Fujimai zakochała się w człowieku, który zajmował się złymi badaniami. Radziłam jej, aby nie kontynuowała tego związku – odparła.

…Rozumiem. Wygląda na to, że mama Koneko-chan zakochała się w złej osobie. Poczułem pewien niepokój, więc zadałem pewne pytanie:

– U-umm, Kone.... Shirone i Kuroka, to imiona tych dwóch nekomat… to córki twoje i Fujimai-san, nie pamiętasz!?

– …Skoro już wspomniałeś… Fujimai…f aktycznie urodziła jakieś dwa kociaki – odparł po chwili ciszy.

Co! …O-oczywiście! To się nie zmieni! Powiedział kociaki, jakby były zwierzętami! Czy to nie dziwne!? Nie potrafiłem się oprzeć, więc złapałem ramy lustra i zacząłem się drzeć:

– Nie pamiętasz!? Te siostry to urocze dziewczyny, jedna ma czarne włosy i ogon, a druga białe! Nie wiesz że są twoimi córkami!?

– …Nie pamiętam… ich imion… nie mogę sobie przypomnieć… ale skoro o tym wspominasz, to Fujimai faktycznie tak je nazywała…

…….

……N-nie mogę wybaczyć takich słów…. Jego żona… nie, zabrał tę nekomatę do swoich badań… Miał dzieci, ale nawet o tym nie wiedział. A dokładnie mówiąc, nie znał ich. …Nie mogę o tym powiedzieć Koneko-chan…. …Wasz ojciec wykorzystywała waszą matkę do swoich badań i mimo że był waszym ojcem, to nie potrafił was sobie przypomnieć…! Drżałem i płonąłem z wściekłości. Ravel też trzymała moją rękę ze zbolałym wyrazem twarzy. Czuła się tak samo jak ja.

– …Racja, pamiętam jedną rzecz… Fujimai… dała spinkę do włosów… czarny kot… gdyby coś się stało… aby ukryć wyniki badań… wiedział o tym tylko… Naberius… i ta osoba… Nebiros… – powiedział ojciec Koneko-chan.

Spinka Koneko-chan zawierała informacje..... Ta spinka w kształcie kociej głowy ukrywała wyniki badań…? Rias i Sona-senpai najwyraźniej doszły do jakiegoś wniosku.

– To dlatego Ponurzy Żniwiarze obrali sobie za cel Koneko-chan… Ponieważ zawsze nosi we włosach tą spinkę, która jest dla niej jedyną pamiątką po matce.

– Celem Tanatosa były prawdopodobnie badania nad sztucznymi super diabłami. Wprawdzie nie wiemy, skąd się o tym dowiedział, to zrobiliśmy duży krok naprzód, skoro poznaliśmy powody.

To naprawdę świetnie, że poznaliśmy motywy Tanatosa. …Nie mogłem jednak nic powiedzieć, gdyż nadal byłem w szoku…. Jednak nadal mnie coś ciekawiło.

– Czy to ty nie dałaś Koneko-chan tej spinki, Rias? Kiedyś Koneko-chan mówiła mi o tym – zapytałem Rias.

– Ta którą normalnie nosi jest ode mnie. Ale ma jeszcze jedną. Nie chciałam aby jej cenna pamiątka po matce została zniszczona, lub zgubiona, więc zrobiłam dla niej tą kopię. Takie pamiątki należy chronić.

Więc to tak. Dowiedziałem się kolejnej rzeczy na temat Koneko-chan.

– Czas już prawie minął, muszę zakończyć połączenie – powiedział Ungaikyo.

Tata Koneko-chan w lustrze......

– …Ach, te badania… co się z nimi stało? Po tym jak umarłem… były jakieś wyniki…? …Ktoś…. …Stworzył super diabły, poza Rizevimem, Sirzechsem, Ajuką… sztuczne super diabły… proszę…

Zdolność Ungaikyo została przerwana, a nasza rozmowa z ojcem Koneko-chan też dobiegła końca. Aż do samego końca… był mężczyzną, który troszczył się tylko o swoje badania... Po skończonej rozmowie, zaczęliśmy dyskusję na temat przyszłości.

– Spinka Koneko-chan zawiera informacje na temat sztucznej produkcji super diabłów. Wiedza o tym daje nam przewagę nad wrogiem…!

W każdym razie powinniśmy skontaktować się w tej sprawie z jakąś zaufaną organizacją i powierzyć jej analizę informacji. Belzebub-sama i Grigori powinni być najodpowiedniejsi. Wszyscy przytaknęli tej propozycji. Ruszyliśmy w drogę powrotną, w połowie szczęśliwi, z powodu spotkania z moim dziadkiem, a w połowie zasmuceni, z powodu smutnej historii ojca Koneko-chan.

Część 3[edit]

Kiedy wróciliśmy do Rezydencji Hyoudou, opowiedzieliśmy naszym przyjaciołom o tym, czego się dowiedzieliśmy. Ze względu na Koneko-chan, nie wspomnieliśmy o jej ojcu, a tylko powiedzieliśmy, że jej rodzice brali udział w badaniach, mających stworzyć super diabły, a także opowiedzieliśmy o tajemnicy, skrywającej się w spince do włosów. Dla Koneko-chan była to pamiątka po matce, ale mimo tego zgodziła się nam ją przekazać, a my postanowiliśmy ją pożyczyć Belzebubowi-sama.

– Czy to naprawdę w porządku?

– Tak, czy to w porządku?

Ja i Rias martwiliśmy się o Koneko-chan, która pożyczyła nam swoją pamiątkę. Jednak ona tylko się uśmiechnęła.

– Jest w porządku, ponieważ nadal mam spinkę, którą dała mi Rias-neesama – odparła.

…Nie zdradziliśmy jej prawdy o ojcu…. Zbliżał się ważny mecz, więc jak mogłem powiedzieć jej coś takiego? Ale nawet gdyby nie było tego meczu, to nie mógłbym zmusić się, aby jej o tym opowiedzieć…! Chociaż w moim sercu kłębiło się chore uczucie. Właśnie wtedy Kuroka i Le Fay wróciły do Rezydencji Hyoudou. Przez długi czas nie mogliśmy się skontaktować z Kuroką oraz resztą, a to dlatego, że.....

– My… udaliśmy się do miejsca, które znajdowało się na terytorium chińskich youkai – oznajmiła Le Fay.

Po dłuższej rozmowie okazało się, że poszli trenować z obecnymi Zhu Bajie i Sha Wujiniem, którzy należeli do ich drużyny. Stoczyli też wielką bitwę z frakcją Demonicznego Króla Byka! Doszło tam do tak zwanych zamieszek. Ponieważ Demoniczny Król Byk szalał tam ze swoją bandą, udali się tam aby zrobić porządek, a także wzmocnić swoją drużynę. Kuroka była zaskoczona, kiedy opowiedzieliśmy jej, że Ponurzy Żniwiarze zaatakowali Koneko-chan. Lekko pociągnęła za policzek swoją siostrę.

– Cóż, wygląda na to, że nic ci się nie stało. Cieszę się z tego, miau.

– …Miau, plestań plose.

Widać nie podobało się jej to, jak Kuroka ciągnęła ją za policzek.

– Tanatos szuka także ciebie, Kuroka, ale nie sądzę aby się spodziewał, że zaszyjesz się gdzieś w Chinach, aby walczyć z Demonicznym Królem Bykiem – oznajmiła Rias.

Ponieważ Tanatos poszukiwał tych danych badawczych, więc oczywistym było, że weźmie sobie za cel zarówno Koneko-chan, jak i Kurokę. Zaatakował nas tylko dlatego, bo wiedział gdzie jesteśmy.

– Kuroka, mogłabym porozmawiać z tobą przez chwilę?

– Arara, wygląda na poważną sprawę.

Rias zabrała Kurokę do innego pokoju, aby wyjawić jej prawdę....   Tej nocy...

Mecz pomiędzy drużynami Rias i Valiego miał się wkrótce zacząć, więc pytałem dziewczyny, czy nie widziały Kuroki. Gdy dowiedziałem się, że jest na dachu, natychmiast tam poszedłem. Kuroka siedziała tam, delektując się zimną, nocną bryzą. Kiedy się zbliżyłem, zauważyła mnie.

– Znasz prawdę na temat naszego ojca, zgadza się? – zapytała.

– Tak.

– Proszę, nie mów nic Shirone. Zawsze wierzyła, że nasza matka zaszła w ciążę z człowiekiem, w którym się zakochała, ale oboje zginęli w wypadku.

– Koneko-chan… nie zna prawdy o swoich rodzicach…?

Kuroka pokręciła głową. Jej twarz miał tajemniczy wyraz.

– …Rozmawiałeś z tym człowiekiem, Sekiryuuteiu-chan… z naszym ojcem, poprzez Ungaikyo, prawda? Powinieneś więc zrozumieć. Nie był dobrą osobą. W przeszłości nie był nawet świadomy tego, że przyszłyśmy na świat. Dowiedziałam się wiele na ten temat od Rodu Naberius. Był człowiekiem, którego pasją były badania naukowe. Nie...... – oznajmiła Kuroka, gdy w jej oczach nienawiść mieszała się z miłością. – Interesowały go wyłącznie badania naukowe i nic innego poza nimi dla niego nie istniało.

Kuroka zamilkła na chwilę i spojrzała w niebo.

– Nawet nasza matka, która urodziła mnie i Shirone, była… z ojcem tylko dla tego, że pożądał wyłącznie jej ciała. Co gorsza, nasza matka porzuciła nas i uciekła z tym mężczyzną – dodała.

Matka Koneko-chan i Kuroki, Fujimai-san, zabierała kilka razy swoje córki na spotkanie z ojcem, ale on pozostał obojętny. Ostatecznie z powodu olbrzymiego eksperymentu, Fujimai-san nie była w stanie opiekować się swoimi dziećmi, więc jedyne co mogła zrobić, to powierzyć je stowarzyszeniu do którego należał ten mężczyzna, ośrodkowi badawczemu, prowadzonemu przez gałąź Rodu Naberius. Potem, na skutek wypadku, wywołanego błędem w eksperymencie, oboje zginęli. Wraz ze śmiercią swojej matki, Koneko-chan i Kuroka straciły kogoś, na kim mogły polegać.

– Ostatecznie nasi rodzice zginęli w eksplozji, która miała miejsce podczas eksperymentu, miau.

Jednak historia się tutaj nie kończyła. Diabeł z Rodu Naberius dalej kontynuował swoje badania.

– Kiedy Ród Naberius dowiedział się o ich śmierci, namówił nas, abyśmy zostały jego sługami. …Wtedy nie miałam ani rodziny, ani mocy, więc nie miałam innego wyboru.

Tak więc aby jej młodsza siostra miała co jeść, Kuroka postanowiła zostać podwładną diabła. A kiedy przebudziła swoje moce, zabiła swojego pana i stała się celem rządu Zaświatów. Oczy Kuroki były przepełnione żalem.

– Fujimai… Wciąż pamiętam, jak matka przedstawiła mnie i malutką Shirone temu mężczyźnie. …Myślała, że byłyśmy dziećmi zrodzonymi z ich miłości i miała nadzieje, że będzie chciał nas zobaczyć… ale on w ogóle nie był tym zainteresowany. Byłyśmy jego dziećmi, ale gdyby mu o tym nie powiedziano, nigdy by się o tym nie dowiedział – gdy Kuroka powiedziała to wszystko, jej oczy straciły blask. – Nie, powinien to wiedzieć, ale wolał udawać że nie wie. …Poza badaniami, nie istniało dla niego nic innego…. Matka tymczasowo powierzyła nas komuś innemu, aby mogła być z tym mężczyzną. Nie zrobiła tego jednak dlatego, że nas porzuciła, a dlatego, gdyż chciała aby uznał nas za swoje córki.

Magari-san też mi o tym powiedziała:

– Fujimai… wśród nekomatów była kimś, kto doskonale opanował senjutsu, ale mimo tego była delikatna i nie lubiła walczyć.

…W każdym razie chciała, aby mężczyzna którego kochała, uznał ich córki…. Dlatego za nim podążała. Kuroka doskonale wszystko wiedziała o swoich rodzicach. Mimo że zawsze się uśmiechała i miała wyluzowany charakter, to wiedziała o czymś takim….

– …Wiesz o tym więc dlaczego nie opowiesz Koneko-chan o waszej matce?

– Ponieważ o tym wiem. …Gdybym opowiedziała jej o naszej matce, to musiałabym też opowiedzieć o naszym ojcu, prawda? Shirone… jest bardzo słaba. Wprawdzie jest bardzo silna, ale też bardzo słaba…

Kuroka przytuliła mnie.

– …Proszę, Sekiryuutei-chan. …Chcę tu żyć w spokoju z Shirone. Oczywiście odpłacę się za wszystkie kłopoty, których wam przysparzam i będę walczyła z wrogami, którzy w przyszłości staną ci na drodze. Ale poza tym… Chcę po prostu żyć w ciszy i spokoju… – szepnęła mi do ucha.

Ta zła kocica zawsze była taka złośliwa, ale teraz, gdy się do mnie tuliła, wydawała się być taka delikatna i mała. Ostrożnie ją przytuliłem.

– Tak, zrozumiałem. Jeśli chcesz, możesz tu zostać, jak długo chcesz. Do tego... – powiedziałem, po czym przeszedłem do sedna. – Nieważnie czy w niebezpieczeństwie znajdziesz się ty, albo Koneko-chan, będę bronił was obu. Ponieważ jesteśmy rodziną, która żyje razem.

Gdy Kuroka usłyszała moje słowa....

– Ha ha ha, to naprawdę coś, co możesz powiedzieć jako wysokoklasowy diabeł. …Więc pozostanę przy twoim boku, jako część twojej rodziny.

Po powiedzeniu tych niepoważnych słów, oznajmiła coś jeszcze, swoim czarującym tonem:

– Proszę, pozwól mi tak przez chwilę postać.

Po rozmowie z Kuroką, postanowiłem wziąć kąpiel, aby się zrelaksować i zmienić swój nastrój, dlatego poszedłem do wielkiej, podziemnej łaźni. Ponieważ nasz dom jest taki wielki, mamy wspólną łazienkę, a możliwość cieszenie się nią samemu w nocy, była bardzo przyjemną rzeczą. Branie wspólnej kąpieli z dziewczynami też jest fajne. Naprawdę to lubiłem! Czasami myliśmy się nawzajem (oczywiście dziewczyny w takiej sytuacji mówiły zawsze „Ja też chcę”, przez co robiło się dość gorączkowo). To jest najlepsze! Ale muszę powiedzieć, że jest wspaniale, kiedy mogę się samemu cieszyć kąpielą w tak wielkiej wannie! W publicznych łaźniach, oraz gorących źródłach, rzadkością jest, kiedy jedna osoba może mieć wszystko dla siebie. Więc skoro mam w domu taką wielką wannę, to czasami chcę się nią cieszyć sam! Naprawdę chcę zająć środek wanny, a nawet w niej sobie popływać, chociaż wiem, że to bardzo nieładnie. Chcę się tylko zrelaksować przez chwilę. Cóż, miło jest się rozluźnić, zanim wydarzy się coś ważnego. Wprawdzie w moim domu mieszka wiele osób, to wiem że już wszystkie wzięły kąpiel, więc nie powinno tu już nikogo być. Szybko zdjąłem ubrania w przebieralni i nucąc pod nosem ruszyłem w stronę wielkiej wanny, a potem usiadłem pod prysznicem. Gdy zauważyłem że szampon się skończył, nie miałem innego wyboru, niż poszukać innej butelki....

– Proszę… – powiedział ktoś, podając mi butelkę z szamponem do ręki.

– Ach, dziękuję! – odparłem.

Nagle zorientowałem się w sytuacji i spojrzałem w bok. Stała tam kompletnie naga Koneko-chan! W ogóle nie zauważyłem jej obecności, dlatego myślałem, że jestem tutaj sam! Powinienem zachować większą uwagę w przebieralni! Jej obnażone małe piersi znajdowały się przed moimi oczami!

– …Siedziałam w rogu wanny, gdzie nie byłam widziana…. Wtedy nagle tu wszedłeś, Ise-senpai… – mruknęła nieśmiało Koneko-chan.

R-rozumiem! Koneko-chan była taka mała, a do tego siedziała w miejscu, w którym jej nie zauważyłem! Po wypowiedzeniu tych słów, Koneko-chan wróciła do wanny. Więc wyszła tylko dlatego, aby podać mi szampon. Czułem się trochę niezręcznie…. Szybko umyłem głowę i ciało, po czym zanurzyłem się w wannie, nieco dalej od Koneko-chan. Pomiędzy nami zapanowało niezręczne milczenie…. Kiedy wziąłem się w garść, nawiązałem rozmowę z Koneko-chan.

– …Koneko-chan, mecz niedługo się zacznie, prawda?

Koneko-chan spojrzała na mnie z powagą.

– Tak, jestem Wieżą Rias-neesama i należę do jej rodziny. Dlatego zrobię wszystko, aby mogła wygrać.

Nagle jej oczy zabłysły od determinacji.

– Pokonam też Kurokę-neesama – oznajmiła, po czym jej twarz przybrała skomplikowany wyraz. – …Wprawdzie pogodziłam się z Kuroką-neesama, ale nie mogę powiedzieć, że wszystkie niesnaski między nami minęły. To niemożliwe, abym o wszystkim zapomniała. Ale Kuroka-neesama jest równie delikatna jak dawniej i to mi wystarczy.

Mówiła o tym, jak Kuroka zabiła swojego pana. Jednak zrozumiała, że zrobiła to po to, aby ją ochronić. Jednak strach, jaki wtedy czuła, był prawdziwy. Koneko-chan naprawę bała się swojej siostry i potęgi nekomat.

– …Strach, smutek, samotność i desperacja, którą wtedy czułam… To coś, co Rias-neesama i pozostali pomogli mi przemóc krok po kroku… Aby to jednak całkowicie przezwyciężyć, muszę pokonać Kurokę-neesama – powiedziała Koneko-chan, zaciskając pięści.

Strach który wtedy czuła, mógł przezwyciężyć tylko pojedynek z Kuroką.

High school DxD Volume 24 illustration 3.jpg

Aby mogła sobie wreszcie poradzić se swoją przeszłością....

– Hmm, skoro powzięłaś taką decyzję, to będę ci kibicował. Chociaż Kurokę też muszę dopingować.

Koneko-chan zaśmiała się cicho.

– Tak, proszę, kibicuj też Kuroce-neesama. …Chociaż wiem, że mnie będziesz kibicował mocnej, niż jej – oznajmiła.

Potem znów ucichliśmy. Pierwsza zaczęła mówić Koneko-chan.

– …Wiesz co się stało z naszymi rodzicami?

Hmm. …Koneko-chan pytała mnie o swoich rodziców. Kiwnąłem głową, bez robienia wymówek. Koneko-chan spojrzała na sufit.

– Kuroka-neesama zawsze unikała mówienia o tym, kim byli…. Ale nawet jeśli mi nie powiedziała, to mniej więcej to zrozumiałam. …Nie chce mi nic powiedzieć, właśnie ze względu na to, jakimi ludźmi byli. Zrozumiałam to jakiś czas temu – powiedziała.

– Ale Koneko-chan, twoja mama... – chciałem jej powiedzieć przynajmniej o tym, ale Koneko-chan pokręciła tylko głową i uśmiechnęła się szeroko.

– Będzie w porządku, jeśli mi nie powiesz. Ponieważ teraz jestem szczęśliwa. Mam tyle sióstr, a Yuuto-senpai jest dla mnie jak brat. Mam też wielu przyjaciół i co najważniejsze… Jest ktoś, kogo kocham – powiedziała Koneko-chan, podczas gdy jej policzki pokryły się pąsem. – Z tyloma członkami rodziny, mogę zarówno dobrze walczyć, jak i żyć.

Kuroka..... Koneko-chan jest silna. Silniejsza niż myślisz. Nie, stała się silna. Ponieważ miała po swojej stronie Rias oraz nas wszystkich... Pewnego dnia, nawet jeśli powiemy jej prawdę na temat rodziców, to myślę że zdecydowanie będzie to w stanie zaakceptować. Nie sądzę… abym to ja powinien jej o tym powiedzieć. To Kuroka powinna to zrobić. Koneko-chan ruszyła przez wannę i powoli zbliżała się do mnie. Stanęła naprzeciwko mnie.

– Ise-senpai, pamiętasz co się stało podczas ataku gigantycznych potworów? Co wtedy powiedziałam.

Kiedy urosnę, proszę, pozwól mi zostać swoją żoną.

Wtedy Koneko-chan powiedziała mi coś takiego. Oczywiście, nie ma mowy, abym to zapomniał.

– Oczywiście, pamiętam to dobrze.

W tym momencie twarz Koneko-chan poczerwieniała do granic możliwości.

– Kiedy nadejdzie czas, proszę, daj mi odpowiedź – oznajmiła.

Po tych słowach szybko wyszła z wanny i poszła w stronę szatni.

– Tak przy okazji, Rias-neesama jest w saunie! – powiedziała na odchodne, po czym zostawiła mnie samego.

Po jej słowach spojrzałem w stronę sauny w momencie, gdy Rias otworzyła drzwi i wyszła stamtąd całkowicie naga! Nie ważne ile razy widzę jej wspaniałe piersi, to nigdy nie mam dość z powodu widoku tych pięknych, różowych sutków! Według mnie, miała też idealne uda, a całe jej ciało było ucztą dla oczu!

– Przepraszam, nie planowałam siedzieć tutaj aż tak długo… ale jakoś nie potrafiłam wyjść – powiedziała idąc w stronę prysznica, aby zmyć z siebie pot.

Potem dołączyła do mnie w wannie. Skoro jej mecz miał się wkrótce zacząć, to była to dobra okazja do rozmowy.

– Będę ci kibicował podczas meczu, ale wiesz przecież o tym.

– Ufufu, oczywiście że wiem – powiedziała i mrugnęła do mnie. – Nie znienawidź mnie, jeśli pokonam twojego rywala, dobrze?

– Jeśli się to wydarzy, to będzie to bardzo interesujące.

Po tym jak to powiedziałem… Poczułem że atmosfera między nami powoli rozwijała się w dobrym kierunku. Powoli zbliżaliśmy się do siebie i już gdy mieliśmy się zacząć całować....

– Miło jest wziąć kąpiel w środku nocy!

– To prawda! Byłam zła, kiedy wyciągnęłaś mnie nagle z łóżka, ale teraz sądzę, że taka późna kąpiel też jest fajna!

– Jestem strasznie śpiąca, ale mimo tego dołączę do was.

Kościelne Trio, składające się z Xenovi, Iriny i Asi (zaspanej) weszło do środka! Wszystkie trzy były zaskoczone, gdy nas zobaczyły.

– J-jest tak późno, ale mimo tego robicie coś zboczonego w wannie!?

– Niemożliwe, więc o tej porze w łazience, dzieje się coś takiego!?

– O-Oneesama! Przepraszam że wam przeszkodziłam!

Z powodu tej sytuacji, ja i Rias spojrzeliśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem. Ostatecznie nie mogłem się cieszyć samotną kąpielą… ale mogłem usłyszeć myśli Koneko-chan oraz powiedziałem Rias, że będę jej kibicował, więc czułem się dobrze z tego powodu...

Część 4[edit]

I tak oto nadszedł dzień meczu pomiędzy drużynami Rias i Valiego.... Aby kibicować Rias i jednocześnie mieć na wszystko oko, przybyłem na miejsce gry, którym był nowo zbudowany stadion na terytorium upadłych aniołów w Zaświatach, noszący imię Fafnrira. Nazwano go na cześć Smoczego Króla, który w przeszłości pomagał Azazelowi-sensei. Przy wejściu stały złote posągi Fafnira i Azazela-sensei, noszącego Zbroję Smoczej Włóczni Upadku. …Kiedy to zobaczyłem, wiedziałem że był to pomysł Senseia. Jego styl za bardzo rzucał się w oczy! Racja, powodem dla którego tutaj przyjechaliśmy, aby pełnić rolę strażników, był rada, której udzielił nam Ikuse-san:

„Dowiedziałem się, że Ponurzy Żniwiarze z frakcji Tanatosa, wzięli sobie za cel mecz pomiędzy drużynami Rias Gremory i Valiego. Jednak autentyczność tej informacji nie została potwierdzona… Jednak bazując na moich dotychczasowych doświadczeniach, jest to bardzo prawdopodobne.”

…Ja też czułem, że coś jest nie tak, więc na wszelki wypadek przybyłem z całą moją drużyną. Najlepiej by było, gdyby nic się nie stało. Transmisję na żywo można też było oglądać na telefonie komórkowym. Cholera! Chciałem osobiście przyjrzeć się tej grze, ale musiałem się zadowolić obejrzeniem transmisji na telefonie! Ale warto będzie to poświęcić, aby Rias i Vali mogli spokojnie grać. Ponieważ informacja o ataku nie była potwierdzona, mecz nie został odwołany. Oczywiście każda rozgrywka w turnieju miała zapewnioną ścisłą ochronę. Jeśli jednak coś się wydarzy, mecz zostanie zawieszony, a nasza drużyna dołączy do walki, wraz z Rias i Valim, przeciwko frakcji Tanatosa. Ponieważ był to jeden z ważniejszych meczów, to najlepiej by było, gdyby ich dwójka oraz publiczność, mogli się w spokoju cieszyć grą. Dlatego właśnie jest to najściślej tajna misja DxD. Naszym przeciwnikiem jest frakcja Tanatosa. …Nie wiem czy zaatakują, ale na pewno ich pokonam! Do tego, tym razem nie mamy żadnej pomocy od Sairaorga-san i Dulia. Pierwotnie chcieli do nas dołączyć, ale z powodu ataków tych podejrzanych diabłów na ich terytoria, nie byli w stanie nam pomóc. Parostwo Sitri też zostało zaatakowane przez tajemnicze diabły, gdy chronili Miasto Kuou, więc pozostali w świecie ludzi, chociaż pożyczyli nam Bennię. Tak więc musieliśmy sami zająć się tą sprawą. Możliwe że będziemy musieli walczyć z tymi, którzy ponownie przedrą się przez barierę. Jakiej techniki używali, aby to osiągnąć? Członkowie Drużyny Sekiryuuteia Płonącej Prawdy zebrali się razem (Bova był w postaci małego smoka). Wprawdzie nie braliśmy udziału w meczu, ani treningu, ale Bina-shi i Roygun Belfegor-san też do nas dołączyły.

– Przepraszam, nawet jeśli informacje nie są potwierdzone, to nalegam na zachowanie czujności, a ty bez wahania zgodziłaś się dołączyć – podziękowałem Roygun-san.

Ona uśmiechnęła się do mnie.

– Nie, jest w porządku. Mam w końcu dużo wolnego czasu. W końcu najlepiej będzie, jeśli nic się nie wydarzy, prawda? – odparła.

Kiedy zastanawialiśmy się, gdzie objąć wartę....

– Ja też przybyłem z pomocą, Hyoudou Isseiu-kun – powiedział ktoś nagle.

Okazało się że to Ikuse-san i kilku innych agentów!

– Ikuse-san!

Obok niego stał czarny pies, Jin.

– Skoro nasi przeciwnicy są ekspertami w atakach i mordowaniu, to będzie wam potrzebny ktoś, kto jest ekspertem w polowaniach – powiedział Ikuse-san po czym spojrzał w stronę stadionu i uśmiechnął się. – Do tego nie życzę sobie, aby ktoś przerywał mecze Valiego oraz innych graczy.

Tak! Usłyszenie czegoś takiego dodaje sił! Drużyna Slash Doga przyszła nam pomóc w chronieniu tego miejsca!

– Dokładnie! Nie możemy pozwolić, aby ktoś przeszkadzał w grze Va-kunowi.

Osobą która to powiedziała, była blondwłosa piękność w szacie i kapeluszu czarownicy; Lavinia Reni-san. Następną osobą, która nas pozdrowiła, była piękna, podekscytowana onee-san, która miała spięte włosy oraz nosiła strój agentki.

– Nazywam się Minagawa Natsume! Więc ty jesteś Oppai Smokiem? Naprawdę chciała cię poznać! Wiesz że oglądam każdy odcinek twojego serialu?

Następną osobą, która nas pozdrowiła, był brązowowłosy mężczyzna z białym kotem na ramieniu. Był przystojniakiem, który wyglądał jak bandyta.

– Ach... Nazywam się Samejima Kouki. Cóż, szczerze mówiąc, to ja też lubię duże cycki.

Minagawa-san objęła mocno ramieniem głowę Samejima-san.

– Nasza drużyna ma jeszcze kilku innych członków. Przedstawię wam ich później – powiedziała.

Wprawdzie Drużyna Slash Doga przyszła nam z pomocą, ale zamierzałem odrzucić ich ofertę.

– Ikuse-san, to coś, co musimy zrobić sami. Przyszliśmy chronić to miejsce, gdyż obawialiśmy się, że mecz może się stać obiektem ataku. …Jesteście ważnymi agentami Grigori, więc czuję się źle, skoro przychodzicie razem z nami chronić to miejsce, mimo że nie wiemy, gdzie pojawi się wróg...

Zanim jednak skończyłem mówić, Ikuse-san mi przeszkodził.

– Będziemy wam towarzyszyć, i to właśnie dlatego, że zamierzacie dać z siebie wszystko. To co powiedziałem wcześniej, było moją intuicją.

– …..........................

…Zaniemówiłem. Wszyscy członkowie Drużyny Slash Dog przytaknęli swojemu dowódcy. Ich entuzjazm naprawdę mnie poruszył!

– Zanim Azazel odszedł, powiedział mi coś. „Od czasu do czasu powinieneś dołączyć do ich przygód” – powiedział Ikuse-san.

– Ponurzy Żniwiarze wzięli sobie za cel nekomacie siostry, więc musimy walczyć z nimi ze wszystkich sił. Jako użytkownik kocich mocy, zdecydowanie wam pomogę – powiedział Samejima-san, głaszcząc głowę kota, który siedział mu na ramieniu.

Minagawa-san też przytaknęła.

– Zgadza się, może i jesteśmy oddziałem do zadań specjalnych, zajmującym się szpiegostwem i zabójstwami, ale uwielbiamy też namiętne bitwy!

Ikuse-san wysunął pięść naprzód.

– Urządźmy im wspaniały pokaz. My oraz wy powinniśmy ich chronić. najlepiej by było, gdyby nic się nie wydarzyło, ale zawsze jest szansa, że jednak coś się stanie.....

Ja też wysunąłem moją pięść.

– Dołóżmy im.

– Rozszarpmy na strzępy.

Ikuse-san i ja wyraziliśmy jednocześnie nasze myśli! Tak oto strzegliśmy miejsca meczu razem z drużyną Ikuse-san, mimo że wciąż nie byliśmy pewni, czy Tanatos się pojawi... Vali, Rias, mam nadzieję że stoczycie wspaniały mecz!


Członkowie Drużyny[edit]

○ Zarejestrowani członkowie Drużyny Rias Gremory.

・Król: Rias Gremory.

・Królowa: Himejima Akeno.

・Wieża: Toujou Koneko.

・Wieża: Vasco Strada.

・Skoczek: Kiba Yuuto.

・Skoczek: Lint Sellzen.

・Goniec: Gasper Vladi.

・Goniec: Valerie Tepes.

・Pion [8]: Pan Czarny (Crom Cruach).

○ Zarejestrowani Członkowie Drużyny Hakuryuukou Porannej Gwiazdy.

・Król: Vali Lucifer.

・Królowa: Fenrir.

・Wieża: Gogmagog.

・Wieża: Zhu Bajie (obecny).

・Skoczek: Arthur Pendragon.

・Skoczek: Sha Wujing (obecny).

・Goniec: Kuroka.

・Goniec: Le Fay Pendragon.

・Pion [5]: Bikou.

・Pion [3]: Niezarejestrowany.


Moja Księżniczka[edit]

Vali wrzucił monetę do automatu z napojami, żeby kupić sobie coś do picia. Kiedy miał wcisnąć odpowiedni przycisk, aby zdobyć swój napój, pojawił się zgrabny palec, który nacisnął przycisk za niego. Po tym jak ta osoba wyjęła plastikową butelkę i mu ją wręczyła, powiedziała coś:

– Zawsze wybierasz ten napój, kiedy masz stoczyć ważną bitwę, Va-kun.

Osobą która wcisnęła przycisk na automacie, była czarownica ubrana w biały płaszcz, Lavinia Reni. Nie było kobiety, którą Vali znałby lepiej.

– Więc też przyszłaś…

– Owszem – odparła Lavinia, uśmiechając się delikatnie, wręczając mu napój. – Zapewne większość członków DxD kibicuje księżniczce z Rodu Gremory. W końcu do niedawna robiłeś okropne rzeczy.

Vali pomyślał, że Lavinia nadal rozmawia z nim tak, jak zawsze.

– Nie potrzebuje wsparcia od nikogo... – odparł cicho.

Nagle dłonie Lavinii objęły delikatnie jego twarz.

– Zawsze będę po twojej stronie, rozumiesz Va-kun? Dlatego będę ci kibicować – powiedziała, uśmiechając się jednocześnie.

Jej delikatny i spokojny uśmiech jest taki sam jak zawsze.

Dla Valiego, od czasów jego matki… poza jego matką, była to najdelikatniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek spotkał. Vali uwolnił się z jej objęć i odwrócił.

– …Możesz robić co chcesz... – odparł niecierpliwie.

– Będę. Muszę się jednak napracować, kiedy ci kibicuję…

– Napracować?

Vali poczuł jakby coś się stało, więc się odwrócił… jej uśmiech dalej był kojący.

– Nie musisz się o to martwić, jasne?

Vali zrozumiał, że nawet jeśli będzie nalegał, to i tak nie usłyszy satysfakcjonującej odpowiedzi.

– Rozumiem. A więc idę. Dziękuję za napój.

Vali ruszył w stronę poczekalni.

– Daj z siebie wszystko, Va-kun.

Słowa wsparcia odbiły się echem za jego plecami, ale dalej szedł przed siebie. Kiedy już wrócił do poczekalni, Albion zachichotał cicho i zadał Valiemu pytanie:

[Fufufu, jak się czujesz, kiedy twoja księżniczka ci kibicuje?]

– Wszystko mi jedno.

Była pierwszą kobietą, oprócz jego matki, która odpowiedziała mu z uśmiechem... Wsparcie od tej osoby wydawało się być olśniewające, ciepłe i uprzywilejowane.

Slash 1. Inna strona meczu, zjednoczony front Sekiryuuteia i Slash Doga[edit]

Rozproszyliśmy się wokół miejsca, zgodnie z planem, który wymyśliła Ravel, aby w razie czego natychmiast odpowiedzieć na atak. Tymczasem Komentator wyjaśniał zasady gry:

– Zasada gry, to rozpadająca się szachownica!

Na wielkich ekranach, które były rozstawione dookoła obiektu, wyświetliły się reguły gry.

– Ta zasada oznacza, że pole gry zacznie się rozpadać z obu stron.

Komentatorzy dyskutowali ze sobą na ten temat.

– Zgadza się. Obie strony pola gry zaczną się walić jednocześnie i zgodnie z tą zasadą, tylko środek pozostanie nieruszony do samego końca.

Zasada oznaczała, że pole gry będzie znikało z obu końców. W przeszłości też graliśmy według tej reguły.

– Zmniejszające się pole gry oznacza, że potencjalne kryjówki oraz drogi odwrotu znikną, a walka będzie nieunikniona.

– Toczenie bitew na wąskiej przestrzeni oznacza, że będzie większe ryzyko na dostanie się pod ostrzał własnej drużyny, albo oberwanie jakimś zabłąkanym atakiem, więc najważniejsze będzie, aby zdobyć przewagę wtedy, gdy pole gry nadal będzie rozległe.

Nawet jeśli pomiędzy obiema drużynami istnieje duża rozbieżność sił, a przewaga zostałaby osiągnięta jeszcze zanim pole gry się rozpadnie, to walka stanie się bardziej intensywna, a jego zmniejszenie z pewnością wpłynie na całą sytuację.

– Jednakże, ponieważ to standardowa zasada, nie ma wątpliwości że siła całego zespołu jest ważniejsza od strategii!

W rzeczy samej, według tej zasady, ten mecz będzie wymagał od obu drużyn minimalnej strategii. Bardziej była to bezpośrednia konfrontacja. Zarówno oni, jak i obie drużyny, mieli nadzieję na zobaczenie bezpośredniej konfrontacji. W każdym razie to czas, abyśmy my też wzięli się do roboty. Włożyłem słuchawkę do ucha i upewniłem się, że mam ze wszystkimi łączność. Jeśli zauważymy coś podejrzanego, to wtedy będziemy w stanie się ze sobą skontaktować. Ja i Ravel staliśmy razem w grupie, która zajęła pozycję przy wejściu na stadion. Za plecami mieliśmy główne drzwi i uważnie się wszystkiemu przyglądaliśmy. Poza nami, obszar patrolowali też żołnierze…. Oczywiście przywitaliśmy się z nimi, gdyż najprawdopodobniej będziemy razem walczyć. Nagle Ravel pociągnęła mnie za rękaw i wskazała pewien kierunek. Stała tam kobieta, która przypominała Akeno-san. Miała nawet na sobie ubiór kapłanki. Znałem ją.

– Jesteś Suzaku-san, prawda? – zapytałem.

– Tak. Miło znów cię spotkać, Hyoudou-kun. Akeno i Ouryuu są pod twoją opieką.

Uścisnąłem jej dłoń. Była kuzynką, z którą Akeno-san była bardzo blisko, a także sprawowała funkcję obecnej głowy rodziny. Zgodziła się także, aby Akeno-san wróciła do Klanu Himejima! Tak samo jak Nakiri, należała do Pięciu Wielkich Rodzin, dlatego często o niej wspominał. Jednak zawsze mówił na jej temat „Suzaku-san jest naprawdę straszna”.

– Tak, cieszę się – odparłem.

Nagle Suzaku-san spojrzała na dwójkę ludzi, którzy stali niedaleko niej.

– Ci dwoje to Kushihashi Seiryuu i Doumon Genbu. Oboje przewodzą swoim klanom.

Jedną z tych osób był przystojny chłopak w okularach, a drugą urocza loli. Kiedy jej oczy spotkały się z naszymi, sprawiała wrażenie dość nieśmiałej, ale ten przystojniak pomachał do nas ręką.

– Pierwotnie przyszliśmy kibicować Akeno, ale Tobio opowiedział nam o całej sytuacji i postanowiliśmy do was dołączyć, więc proszę, pozwólcie nam pomóc – powiedziała Suzaku-san.

Aaaachhh! Suzaku-san jest taka miła! Wciąż nie byliśmy jednak pewni, czy Ponurzy Żniwiarze zaatakują!

– Intuicja Tobio mówi mu, że oni uderzą, a jak dotąd nigdy go nie zawiodła. Nie myślę więc, aby zachowanie szczególnej ostrożności było błędem – oznajmiła Suzaku-san.

Nagle zbliżyła się do mnie bardzo blisko.

– Podobno oświadczyłeś się Akeno. To prawda? – szepnęła mi do ucha.

– T-tak.

Tak, Suzaku-san najwyraźniej bardzo dbała o swoją kuzynkę. Nagle w jej oczach pojawił się cień smutku.

– …Uczyń ją szczęśliwą, dobrze? Mam nadzieję, że będzie szczęśliwsza, niż ktokolwiek inny. Ponieważ mój poprzednik… zrobił jej wiele okrutnych rzeczy.

Sądzę że powiedziała mi o tym dlatego, że wiem o przeszłości Akeno-san. Suzaku-san z pewnością jest miłą osobą. Zdecydowanie jest też do tego dobrą głową rodziny. A do tego taką piękną!

– Zrozumiałem! – odparłem szczerze.

Suzaku-san uśmiechnęła się z zadowoleniem, gdy usłyszała moją odpowiedź. Po tym jak porozmawialiśmy ze sobą jeszcze przez chwilę, rozdzieliliśmy się i udaliśmy do innych lokacji. Przypomniałem sobie wtedy, co powiedział mi Ikuse-san, zanim się rozstaliśmy.

– Czy będzie w porządku, jeśli uczynię Ravel odpowiedzialną za tą operację?

– Tak, pozostaw to nam. Jeśli chodzi o zachowanie tajemnicy, to weźmiemy pod uwagę twoje rady. Ale jeśli coś się wydarzy, to będziemy improwizować.

Ravel przytaknęła tej propozycji.

– Zgadzam się. Sama zamierzałam tak zrobić, gdy się nad tym zastanawiałam.

Potem wysłuchaliśmy propozycji Ravel.

– Ise-sama, ja… zdecydowanie będę walczyła, aby chronić walkę Koneko-san i Kuroki-sama. Oczywiście będę też walczyła dla dobra Rias-sama i pozostałych… – powiedziała do mnie.

Ravel zawsze dbała o swoją przyjaciółkę, Koneko-chan. Zawsze jej towarzyszyła, gdy ze sobą trenowały, a z powodu tego incydentu, poznała też jej przeszłość. Jej twarz przybrała teraz odważny wyraz.

– Z pewnością ochronię ważny mecz mojej przyjaciółki.

Obecna Ravel była zupełnie inna, niż podczas turniejów. Chłód i rozwaga, zostały bowiem zastąpione przez czystą pasję.

– Ravel, walka w celu obrony twoich przyjaciół przynosi masę nerwów, ale jest też równie satysfakcjonujące. To jedyny rodzaj bitew, w których mam ochotę brać udział.

Kiedy Ravel wysłuchała moich słów, zaczęła się trząść z podekscytowania.

– Walka w obronie przyjaciół…. Tak! Ochronię Koneko-san!

– Tak ochrońmy ją razem.

Kiedy podzieliliśmy się naszymi uczuciami, na ekranie....

– Cóż za niespodzianka! Od samego początku bitwa toczy się z największą zaciętością!

– Gogmagog-senshu i Vasco Strada-senshu ruszyli do bezpośredniej konfrontacji!

Mecz wydawał się być pełen emocji! Uwach, naprawdę chciałbym się przyjrzeć walce jego eminencji…! Kiedy próbowałem się uspokoić i kazać samemu sobie być cierpliwym... W słuchawce w moim uchu rozległ się głos jednego z moich towarzyszy:

– Cel potwierdzony. W pobliżu zachodniej strony obiektu.....

Najwyraźniej intuicja nie zawiodła Ikuse-san, a nasza walka przeciwko Ponurym Żniwiarzom się zaczęła......

Żywot 4. Człowiek który osiągnął swój limit i Ostateczny Smok Zła[edit]

Część 1[edit]

Ja, Kiba Yuuto, ruszyłem do walki wraz z jego eminencją Vasco Stradą, gdy tylko walka się zaczęła, a nasz przeciwnik wysłał nam na spotkanie własnych graczy. Tym razem nasze pole gry było kopią pewnego miasta w Zaświatach, a gdy tylko gra się zaczęła, oba jego krańce zaczęły się rozpadać. Wprawdzie z naszego miejsca tego nie widzieliśmy, ale rozmiary pola faktycznie się zmniejszały, gdyż sami to widzieliśmy na nagraniach z poprzednich meczy. Po około trzydziestu minutach, pole gry zmniejszyło się o połowę, a po kolejnych trzydziestu, została tylko niewielka powierzchnia. Do tej pory mecze, w których brała udział Drużyna Valiego, podlegały zwykłym zasadom. Mieli bardzo typowy i agresywny sposób walki, skoncentrowany wokół osoby Valiego, gdy ludzie będący dobrzy w walce wręcz, atakowali. Rias-neesan była tego świadoma, więc natychmiast po tym, jak ogłoszono zasady walki, rozkazała mnie i jego eminencji, abyśmy pełnili funkcję zwiadu i straży przedniej. Wprawdzie Vali i jego drużyna nie mieli konkretnego planu ataku, to był to dla nich najlepszy sposób na użycie siły ich drużyny. Pierwotny skład ich grupy był najwyższej klasy. Zwłaszcza przytłaczająca siła ofensywna Valiego, pozwalała im na pokonywanie wrogów będących w boskiej klasie i od samego początku turnieju walczył bez wytchnienia, pokonując jednego wroga za drugim. Jego sposobem było nie angażowanie się w długie bitwy z ludźmi, którzy nie mogli się równać z jego własnymi siłami, a zamiast tego od razu ich eliminował, wiedząc że nie są mu w stanie dorównać. Poza istotami boskiej klasy, było tylko kilku ludzi, którzy byli go w stanie powstrzymać. Miał harmonię umysłu i ciała, a do tego był najpotężniejszym Hakuryuukou w historii, ze względu na swój magiczny talent oraz poziom demonicznej energii. Wszyscy członkowie jego drużyny także zostali dobrani tak, aby zmaksymalizować jego moc, a do tego cieszyli się z udziału w turnieju. Nie trzeba dodawać, że jeśli solidarność drużyny była duża, to wtedy było mniejsze ryzyko, że jej członkowie będą sobie przeszkadzać, a zamiast tego mogą walczyć z pełnią mocy, bez powstrzymywania się. Jego drużyna była z nim przez cały chaos, w który się angażowali i zawsze wychodzili zwycięsko ze wszystkich opresji. Co więcej, obecne zasady meczu pozwoliły im działać z pełnią mocy. Gdy ja i jego eminencja biegliśmy razem główną drogą, która prowadziła do centrum miasta, w naszą stronę nadleciała potężna postać. Gdy spojrzeliśmy w tamtą stronę, zobaczyliśmy Gogmagoga, który szybko się do nas zbliżał, używając turbin na swoich plecach i nogach! Gdy jego eminencja to zobaczył, uśmiechnął się.

– No no, nigdy bym nie pomyślał, że tak szybko zastąpi nam drogę.

Jego eminencja wyciągnął z innego wymiaru miecz o niebieskim ostrzu, Durandala II. Był to nowy święty miecz, stworzony przez alchemików z Kościoła, wyłącznie na jego użytek. Jego eminencja przygotował się do zaatakowania olbrzymiego golema, który leciał w naszą stronę.

– Izajaszu Kibo Yuuto, wyczuwam jeszcze czyjąś obecność. Zachowaj czujność, podczas gdy ja zajmę się tą starożytną bronią – powiedział.

Po tych słowach jego eminencja skierował więcej mocy w swoje nogi i ruszył naprzód. Niesamowita siła jego ruchów sprawiła, że w jezdni pojawiły się wielkie pęknięcia. Wykorzystując siłę nóg, wyskoczył wysoko w powietrze i zadał cios nadlatującemu Gogmagogowi! Wraz z odgłosem eksplozji, golem został odrzucony w tył z potężną siłą! Odrzucił daleko w tył potężnego golema, który miał ponad dziesięć metrów wzrostu!

– Cóż za niespodzianka! Od samego początku bitwa toczy się z największą zaciętością!

– Gogmagog-senshu i Vasco Strada-senshu ruszyli do bezpośredniej konfrontacji!

Komentarze także były transmitowane na żywo. Jednak zanim Gogmagog runął na ziemię, z jego oczu strzelił dziwny promień światła! Jego eminencja odbił go jednak za pomocą ostrza Durandala! Gdy Gogmagog uderzył w ziemię, jego eminencja wylądował przede mną.

– NIE ZACHOWAŁEŚ CZUJNOŚCIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII!

Osobą która nas zaatakowała, wrzeszcząc te słowa, był Bikou, który siedział na swojej chmurce! Ruszył na jego eminencję, wywijając swoim Ruyi Bang!

– Czujności, co...

Jego eminencja natychmiast zareagował i zadał cios! Jego pięść okrywała potężna święta aura! To Święta Pięść! Bikou jednak jakoś uniknął tego ciosu, robiąc manewr na swojej chmurze, ale mimo tego jego eminencja był w stanie się do niego zbliżyć. Staruszek, który miał osiemdziesiąt siedem lat, był bardzo szanowany przez wojowników Kościoła i w ogóle nie brał pod uwagę odwrotu. Zamachnął się swoim Durandalem II na obecnego Sun Wukonga! Bikou próbował zablokować cięcie swoim Ruyi Bang, ale siła ciosu całkowicie go przytłoczyła i poleciał na ziemię. Niszcząca siła tego ciosu nie osłabła i przez niego Bikou uderzył w ziemię z hukiem, tworząc przy tym wielki krater! Jednak pomimo tego wstał na nogi, chociaż z jego nosa popłynął strumień krwi! Nagle, wraz z olbrzymim hałasem, nadleciała olbrzymia ręka! To Rakietowa Pięść Gogmagoga! Pędziła z taką siłą, że wydzielana przez nią energia zostawiała za sobą bruzdę w ziemi! Jego eminencja bez skrupułów kopnął Bikou i mocno zacisnął pięść. Mięśnie na jego ręce napuchły do niedorzecznych rozmiarów. Nagle zadał cios pięścią przeciwko nadlatującej ręce! Rozległa się głośna eksplozja, gdy pięść jego eminencji zderzyła się z Rakietową Pięścią, a fala uderzeniowa zniszczyła wszystko, co było w pobliżu! Rakietowa Pięść musiała skapitulować przed atakiem jego eminencji i wybuchła. Po prostu użył gołych rąk, aby zniszczyć atak starożytnej broni! To było niesamowite! To znacznie przekraczało to, do czego był zdolny zwykły człowiek! Po tym jak jego eminencja poradził sobie z Bikou i Gogmagogiem, potrząsnął lewą ręką, aby pozbyć się lekkiego bólu. Mogłem tylko stać i gapić się na to ze zbaraniałą miną........

– Co……!

– Co……!

Obaj komentatorzy byli zdumieni widowiskiem! Była to pierwsza bitwa od początku turnieju, w której uczestniczył jego eminencja...

– CÓŻ ZA NIESAMOWITY POCZĄTEK BITWY! Vasco Strada-senshu! Miecz Kościoła! Zabójca Zła Watykanu! Przemoc Niebios! Zwykły człowiek był sobie w stanie poradzić z połączonymi atakami starożytnej broni oraz Sun Wukonga! – nagle po całym polu bitwy rozległ się podniecony głos komentatora.

Nawet tutaj można było wyczuć podnieconą atmosferę, która panowała na stadionie. Bikou starł krew cieknącą z nosa i wstał na nogi. Nagle przestrzeń obok niego została rozcięta na dwoje i wyłonił się z niej samotny szermierz, Artur.

– Ejże, drogi Bikou, powiedziałeś, że wraz z Gogmagogiem przywitasz ich „grzecznie i z należytym szacunkiem”. Czyżby coś ci nie wyszło?

– Stul gębę! Ten staruch jest szalony. Mój dziadek jest tak niedorzecznie silny, że jego istnienie wydaje się być żartem, a ten tutaj wydaje się być na zbliżonym poziomie.

Gdy obaj się ze sobą kłócili, na niebie błysnęło coś srebrnego i po chwili pojawił się przed nami Hakuryuukou, z rozpostartymi szeroko świetlistymi skrzydłami, w swojej śnieżnobiałej zbroi.

– W przeszłości zastanawiałem się, kto jest „Najsilniejszym człowiekiem”. Uznałbym że Artur, który stoi u mojego boku, ale najwyraźniej nie powinienem wyciągać zbyt pochopnych wniosków – powiedział Vali.

Obok Valiego pojawił się Fenrir. Na linii frontu byli więc Vali, Fenrir, Bikou, Artur i Gogmagog. To była ich typowa formacja ofensywna.

– …Posiadacz Miecza Świętego Króla, Artur, posiadacz Świętej Włóczni, Cao Cao, posiadacz Canis Lykaona, Ikuse Tobio, Kanzaki Mitsuya, znany jako Szybki Mrok, który kontroluje Przynosiciela Oczyszczenia oraz Telosa Karmy, a także były właściciel Durandala, Vasco Strada – powiedział Vali. – Skoro Rias Gremory cię do tego nakłoniła, to musiałeś mieć swoje własne powody, dla których zdecydowałeś się dołączyć… Co dała ci młodsza siostra Maou w zamian za wzięcie udziału w tej bitwie?

Jego eminencja wbił Durandala w ziemię i roześmiał się.

– Ha ha ha, gdyby miało to miejsce przed zawarciem sojuszu pomiędzy Trzema Frakcjami, to wtedy moje postępowanie uznano by za zdradę – oznajmił, po czym wyjął z kieszeni fiolkę, w której znajdował się iskrzący, biały płyn. – Pozwólcie że zastosuję tą specjalną technikę już na samym początku. Dzięki temu wrócą czasy, gdy byłem silnym i sprawnym wojownikiem.

To była woda święcona, pochodząca ze Świętego Graala Valerie, którą napełniono mocą Balora Gaspera oraz senjutsu Koneko-chan. Trzy dni zajęło stworzenie czegoś takiego i była to tajemna mieszanka, która mogła zrobić tylko nasza drużyna. Jego eminencja otworzył fiolkę i wypił jej zawartość jednym haustem, po czym zmiażdżył ją we własnych dłoniach. Nagle jego ciało zaczęło się zmieniać. Ogarnął je biały dym, a gdy zniknął, zobaczyliśmy jego eminencje, młodszego o jakieś trzydzieści lat. Aura która emanowała z jego ciała, jeszcze bardziej się zwiększyła. Jego eminencja użył tajnej techniki, aby nieco się odmłodzić i wyglądać tak, jak kiedyś.

– Nie byłem najsilniejszy wtedy, gdy byłem nastolatkiem, lub miałem dwadzieścia parę lat – oznajmił, podnosząc Durandala.

Te słowa rozwiały wątpliwości wszystkich. Aby sprawdzić efekt eliksiru, zanim zostanie użyty w turnieju, jego eminencja pokazał nam efekt jego działania podczas sesji treningowej. Powiedział wtedy coś takiego:

– Na tak zwanego ducha, albo psychikę, duży wpływ ma wygląd oraz kondycja fizyczna. Do takiego wniosku doszedłem, gdy stoczyłem wiele bitew z nadprzyrodzonymi istotami oraz użytkownikami specjalnych mocy. Gdybym powrócił do ciała, które posiadałem jako nastolatek, lub młody mężczyzna, to byłbym niedojrzały, mimo mojej młodości, a cała tężyzna fizyczna, którą osiągnąłem, przepadłaby. Czy można by to więc uznać za lata mojej chwały? Gdybym powrócił do tych niedojrzałych mentalnie czasów, to czy nie odbiłoby to się na mnie podczas bitwy? Dlatego postanowiłem powrócić do wieku, w którym panowała najlepsza równowaga pomiędzy moim umysłem i ciałem. A było to wtedy, gdy miałem pięćdziesiąt lat.

Dla diabłów, które mogły swobodnie zmieniać swój wygląd, słowa jego eminencji mogły być uderzeniem w czuły punkt. Słyszałem że w młodym ciele mieszka młody duch, dlatego też wiele diabłów utrzymywało swój wygląd pomiędzy młodością, a wiekiem średnim. Oczywiście byli także tacy wśród diabłów, którzy pozostawali przy młodym wyglądzie, aby zachować młodego ducha. Vali zdawał się o nic nie dbać i odważnie ruszył na jego eminencję! Fenrir także ruszył przed siebie! Z łap legendarnego wilka wysunęły się olbrzymie pazury.

– Pożeracz Bogów Fenrir, wraz z Hakuryuukou i Mieczem Świętego Króla na dokładkę. Nie mogłem sobie wymarzyć lepszych przeciwników.

Jego eminencja uniknął ataku Fenrira, robiąc przy tym drobny ruch! Całkowicie zniknął z drogi jego pazurów oraz kłów! Wprawdzie część siły Fenrira została zapieczętowana, ale dalej był legendarnym potworem, więc nie można go było pokonać bez odpowiedniego treningu. Jednakże... Jego eminencja wykorzystał zgromadzone doświadczenie do łatwego uniknięcia ataku i zadał cios pięścią, która trafiła legendarnego potwora prosto w pysk! Fenrir poleciał daleko w tył!

– Hej, czy mi się śni, czy ten staruszek właśnie rzuca Fenrirem jak szmacianą lalką?!

Nawet Bikou był zdumiony tym widokiem.

– Hmph, robi się ciekawie!

Vali uwolnił ze swoich dłoni niesamowicie potężną, śnieżnobiała aurę! Żaden zwykły człowiek nie oparłby się tej mocy. Ale jego eminencja w ogóle nie wykazał chęci do uniknięcia tego ataku i po prostu wyciągnął ostrze miecza przed siebie.

– Z pewnością jest to potężna demoniczna energia. Można nawet powiedzieć, że jesteś najpotężniejszym ze wszystkim diabłów, jakich kiedykolwiek spotkałem, ale.....

Śnieżnobiała aura, którą uwolnił Vali, została rozcięta na pół jednym ciosem Durandala II! Jego eminencja także gdzieś zniknął. Vali użył wzroku i zmysłów, aby go odnaleźć.... Jego eminencja po chwili odnalazł się za plecami Valiego i zamachnął się swoim świętym mieczem! Vali natychmiast odpowiedział, zadając cios pięścią, która była okryta demoniczną energią, jednak to co uderzył, było tylko powidokiem!

– Przypatrz się sile i zdolnościom, które człowiek nabył tylko dzięki treningowi! – oznajmił głośno jego eminencja.

Zan!

Był to dźwięk ostrza! Vali nie był w stanie zrobić uniku i otrzymał bezpośredni cios!

– Cholera! Ruyi Bang!

Gdy Bikou zauważył, że jego przywódca zostanie uderzony, ruszył naprzód, wymachując swoim Ruyi Bang! Jego eminencja z łatwością uniknął ataku, co zirytowało Bikou. Wyrwał wtedy kilka swoich małpich włosów i zdmuchnął je swoim oddechem! Stopniowo powiększały się i zmieniały swój kształt! Zmieniły się w końcu w niezliczoną liczbę jego klonów! To była technika klonowania za pomocą włosów, której używał powszechnie Sun Wukong.

– No dalej chłopaki, atakujemy!

Bikou i jego armia klonów ruszyli do ataku, wywijając swoimi Ruyi Bang!

– To technika która należy do twojego przodka, ale nie osiągnąłeś jeszcze poziomu Sun Wukonga – powiedział jego eminencja, gdy za pomocą swojego świętego miecza likwidował jednego klona po drugim.

Nie wyglądało na to, aby się męczył, lub oberwał jakimś atakiem, a nawet gdyby to nastąpiło, to i tak nie miałoby to na niego żadnego wpływu.

– A więc jak sobie poradzisz z tym!

Armia klonów podzieliła się na dwa oddziały. Pierwszy wydłużył swoje kije, a drugi pogrubił, po czym obie grupy zaatakowały jednocześnie!

– Najwyraźniej nie wyszło ci to tak, jak chciałeś – powiedział jego eminencja, po czym uwolnił ze swojego miecza olbrzymią, świętą fale, która całkowicie unicestwiła połowę armii klonów.

Wystarczył jeden atak! Jego eminencja przebył dystans, który dzielił go od Bikou, aby mógł wymierzyć mu cios prosto w twarz, który posłał go bardzo daleko w tył! Bikou przywalił w samochód, który był zaparkowany przy krawężniku i osunął się na ziemię.

– Kuh! …T-to po prostu niedorzeczne, jak silny jest ten staruch…!

Z ust Bikou pociekła kolejna porcja krwi, gdy podnosił się na nogi. Vali znów się zaczął ruszać. Nie wyglądało na to, aby odniósł poważne rany i chociaż jego zbroja była uszkodzona, to wciąż mógł strzelać pociskami demonicznej energii! Jego eminencja uniknął jednak wszystkich pocisków, robiąc przy tym minimum ruchu. Wszystkie pociski, których uniknął, zniszczyły budynki za jego plecami! Prędkość Valiego zwiększyła się do tego stopnia, że zniknął. Krążył wokół jego eminencji z olbrzymią prędkością, ale on w ogóle się tym nie przejmował i tylko uśmiechnął się odważnie.

– Mam cię.

Vali próbował zaatakować od tyłu, ale jego eminencja to zauważył. Ponownie jednak po jego obecności zostawały tylko powidoki i zaraz potem znów pojawił się za Valim!

– Ci którzy myślą, że mogę mnie tak łatwo zajść od tyłu, sami sobie szkodzą.

Vali błyskawicznie odskoczył z tamtego miejsca, aby uniknąć kontrataku.

– Tego się można było spodziewać po Hakuryuukou, zareagowałeś natychmiast, ale nadal jesteś zbyt naiwny.

Jego eminencja pokrył Durandala niesamowitą ilością aury! Już sama jej ilość wystarczała, aby wywołać ciarki! Jego eminencja zamachnął się Durandalem na Valiego, który znajdował się spory kawałek od niego! Olbrzymia święta aura sprawiła, że droga, zaparkowane samochody, budynki i wszystko co znalazło się jej na drodze, zostało zniszczone, gdy zbliżała się do Valiego z olbrzymią szybkością! Vali uniknął fali aury, ale ona dalej pędziła przed siebie, niszcząc wszystko, co stanęło jej na drodze! W końcu dotarła do końca pola gry i zderzyła się z barierą, wywołując małe trzęsienie ziemi.

– Mój Durandal może zniszczyć cel oddalony nawet o kilka kilometrów – powiedział jego eminencja.

…Innymi słowy całe pole gdy było w zasięgu jego ataku. Gogmagog, który odtworzył swoje ciało i znów zaczął lecieć w tym kierunku, ponownie został posłany daleko w tył przez falę świętej energii, uwolnionej przez jego eminencję, który zaraz potem znów ruszył na Valiego. Rozległ się tępy dźwięk, gdy jego pięść przebiła się przez zbroję Valiego i uderzyła go prosto w brzuch!

– …........!?!?

Po otrzymaniu tego ciosu, Vali cofnął się natychmiast w tył, z zaskoczonym wyrazem twarzy, ale jego eminencja posłał za nim kolejną falę świętej aury. Vali skrzyżował ramiona w obronnym geście... Wraz z potężną eksplozją, nie tylko rękawice Valiego, ale także cała jego zbroją została zniszczona przez ten pojedynczy atak.

– Twoja zbroja nie jest dla mnie żadną przeszkodą – powiedział jego eminencja.

– …Więc może użyję tej formy, która może pokonać istoty boskiej klasy, hmm. Doprawdy, naprawdę jesteś człowiekiem? Nie mogę winić Artura za to, że tak cię podziwia. To zaskakujące, że tak wielu ludzi cię szanuje – Vali pochwalił jego eminencję. – Teraz nadprzyrodzone istoty będą miały nagranie wideo. W przeszłości diabły, które stały ponad wysokoklasowymi diabłami i wszystkimi innymi nadprzyrodzonymi istotami, pojawiały się tylko w plotkach, lub legendach. Teraz zobaczono je po raz pierwszy i nikt nie wiedział, jak zareagować. Ale skoro będziemy mieli nagranie bitwy, to niezależnie od tego, czy będzie to Niebiański Smok, albo ktoś inny, to będziemy mieli dowód. Teraz pozostaje tylko poczuć tę aurę na polu bitwy.

…Czy mi się to śni? Mimo wszystko, niezależnie do kogo ich porównujemy, to siła Drużyny Valiego jest niesamowita, ale mimo tego, że jego eminencja musiał walczyć z Valim, Bikou, Fenrirem i Gogmagogiem, to nie tylko nie został ranny, lecz też odparł ich ataki. Jego siły nie można było opisać zwykłymi słowami. Był ucieleśnieniem mocy. Limitem ludzkości. Vasco Strada. …Czy to naprawdę możliwe, że człowiek jest taki silny!? Gdy oczy Valiego przybrały poważny wyraz, ktoś przed nim stanął. To był Artur.

– Proszę, zostaw to mnie i Bikou. Vali, bierz Fenrira i poszukaj sobie innego przeciwnika. Spójrz, Rias Gremory i ten Smok Zła, czekają na ciebie. Ja i Collbrande nareszcie znaleźliśmy wroga, który naprawdę jest nas wart, więc pozwól się nam tym zająć.

– Pośpiesz się i ruszaj – Bikou także przytaknął słowom Artura.

Vali zgodził się na ich propozycję i miał zamiar odejść z Fenrirem. Chciałem mu to uniemożliwić, ale Bikou stanął mi na drodze.

– A może zmierzysz się ze mną, przystojniaczku?

– …W porządku, sądzę że tym razem będę się cieszył razem z jego eminencją.

Kiedy ja i Bikou stanęliśmy naprzeciwko siebie, Artur powoli ruszył w stronę jego eminencji, który także zaczął powoli iść w jego kierunku. Stali do siebie prawie twarzą w twarz, gdy obaj westchnęli z zachwytu. To było prawie jak spotkanie kochanków, którzy byli od siebie rozdzieleni przez wiele lat.

– Wtedy nam nie poszło.

– W rzeczy samej, ale znów stoisz naprzeciwko mnie.

Jego eminencja zacisnął mocniej dłoń na rękojeści Durandala, gdy uśmiech na jego twarzy stał się jeszcze szerszy.

– Skoro wiem, że istnieje ktoś taki jak ty, to nie sądzę abym mógł cieszyć się w spokoju moimi ostatnimi dniami, jeśli nie stoczę z tobą porządnego pojedynku. Proszę, upewnij się że dobrze to zapamiętam, zanim pożegnam się z życiem.

– Możesz być tego pewien.

Tak oto zaczęła się walka pomiędzy mną i Bikou, oraz między jego eminencją i Arturem...

Część 2[edit]

Tymczasem, po wschodniej stronie pola gry, Himejima Akeno, ubrana w strój kapłanki, oraz Lint Sellzen, w kostiumie bojowym, stanęły naprzeciwko obecnym Zhu Bajie, Sha Wujingowi oraz Le Fay Pendragon. Wschodnią stronę pola walki zajmował przestrzenny park. W pobliżu sztucznego wodospadu, Akeno stanęła naprzeciwko Zhu Bajie, podczas gdy Lint miała przeciwko sobie Sha Wujinga. Kawałek dalej Le Fay Pendragon stworzyła magiczny krąg. Akeno pojęła, że grupa przeciwnika składa się z dwóch wojowników i osoby zapewniającej wsparcie. Jej przeciwnikiem był obecny Zhu Bajie, człekokształtny youkai z głową świni. Był uzbrojony w grabie o dziewięciu zębach, które wyglądały jak pazury niedźwiedzia.

– Onee-san, jestem zwykłym, małym prosiaczkiem, więc nie bądź za brutalna.

„Podobno nowy Zhu Bajie jest ciekawą osobą…” Przypomniała sobie Akeno, po czym rozpostarła swoje skrzydła upadłego anioła i stworzyła burzowe chmury na niebie nad nimi, po czym cisnęła kulistymi piorunami w stronę Zhu Bajie! Wprawdzie jego ciało było dość pulchne, ale jakoś uniknął tych ataków kilkoma małymi ruchami i skrócił dzielący ich dystans. Najwyraźniej zrozumiał, że Akeno nie jest najlepsza w walce wręcz, jednak ona stworzyła magiczne kręgi obronne, niwecząc tym samym ataki Zhu Bajie. Nagle wziął głęboki wdech, a jego pierś nabrzmiała, po czym plunął ogniem ze swoich ust! Skala tego ataku była niesamowita! Gdyby Akeno nim oberwała, to wtedy doznałaby poważnych obrażeń! Akeno natychmiast odleciała i przygotowała się do kontrataku z powietrza, jednak Zhu Bajie dalej pluł ogniem i po prostu patrzył w niebo, aby zmienić kąt swoich ataków.

– Święta Błyskawica!

Akeno ponownie przyzwała błyskawice, aby przeciwstawić się płomieniom Zhu Bajie, po czym cisnęła w niego kilkoma piorunami kulistymi. Zhu Bajie uniknął tych wszystkich ataków, jednego po drugim, ale w końcu jeden z nich go trafił. Uderzenie pioruna wywołało u Zhu Bajie potężny elektryczny szok, paląc go niemal na popiół. Cały otaczający go teren też był zresztą spalony z powodu uderzeń następnych błyskawic. Światło było także słabością youkai, więc ten ostatni atak niemalże go znokautował. Tak powiedziała Akeno jej intuicja... Ale gdy dym się rozwiał, Zhu Bajie dalej tam stał. Dodatkowo, mimo że ciężko oberwał, to dalej był w stanie się poruszać.

– Och tak…… – wydusił z siebie po chwili ciszy.

Gdy to mówił, jego twarz miała pełen ekstazy wyraz. Akeno nie mogła w to uwierzyć i pomyślała nawet, że to niemożliwe. Zaraz potem kontynuowali swoją walkę i gdy Zhu Bajie znów oberwał kilka razy, zaczął się głośno drzeć:

– Taaaaaaaaaaaaaaaaaak! Dobrze, to naprawdęęęęęęęęęęęęęęęę przyjemneeeeeeeeeeeeeee!

Darł się zarówno z bólu, jak i przyjemności... Akeno przypomniała sobie coś, co powiedział jej mężczyzna którego kochała i z którym była zaręczona, Hyoudou Issei.

„Jak się nad tym zastanowić, to Zhu Bajie z Drużyny Valiego ma nie najlepszą osobowość, a do tego jest też masochistą.”

„Mój mąż z pewnością powiedział coś takiego.” przypomniała sobie Akeno. Sądziła że tylko sobie żartował, ale gdy Zhu Bajie ponownie oberwał błyskawicą, zaczął się wić z rozkoszy:

– Aaaaaaachh! P-proszę, okaż łaskę tej zboczonej świni! Królowa-samaaaa!

Akeno dalej go atakowała, ale entuzjazm jej przeciwnika tylko od tego wzrastał, a jego zdolności fizyczne także były zdumiewające. Innymi słowy im mocniej obrywał, tym bardziej energiczny się stawał. Akeno sama była sadomasochistką, ale widok twarzy Zhu Bajie wywoływał u niej zakłopotanie. Jego fizyczna wytrzymałość także była niezwykła. Oberwał tyloma błyskawicami, ale nadal był pełen energii, a pod względem wytrzymałości i odporności, był najwyraźniej najlepszy w Drużynie Valiego. Akeno westchnęła.

– Nie będę się powstrzymywała. W końcu należysz do drużyny Hakuryuukou i jesteś obecnym Zhu Bajie.

Akeno nie miała innego wyboru, więc uformowała swoją błyskawicę w kształt smoka i zaatakowała Świętą Smoczą Błyskawicą. Wtedy czarodziejka Le Fay wystąpiła naprzód, przechodząc przez magiczne kręgi, które zostały utworzone pod jej stopami. Stanęła obok Zhu Bajie i wymierzyła swoja różdżkę w Akeno.

– Pozwól więc, że ja także będę twoją przeciwniczką!

– Ara ara, Le Fay-chan. Wiesz że nie dam ci forów?

– Oczywiście! – odparła Le Fay z uśmiechem.

Akeno miała teraz przeciwko sobie Zhu Bajie i Le Fay. Niedaleko nich stała Lint, która w prawej ręce trzymała miecz zrobiony z fioletowych płomieni, a w lewej specjalny pistolet, stworzony przez Kościół. Naprzeciwko niej stała dziewczyna o cynoberowych włosach, uzbrojona w długi kij, zwieńczony ostrzem w kształcie półksiężyca. Obecna Sha Wujing. Obecnie chodziła do gimnazjum i była dobra w manipulowaniu wodą. W miejscu w którym mieli stoczyć walkę, było dużo wody. Manipulując wodą, która spływała z wodospadu, odpaliła w stronę Lint specjalne wodne pociski. Lint natomiast wystrzeliła ze swojego pistoletu kule z fioletowych płomieni, które unicestwiły wodne pociski.

– No i proszę! – powiedziała Lint, gdy odpierała ataki Sha Wujing.

Pistolet w jej dłoniach był specjalnie zrobionym produktem, który dorównywał mocy jej Boskiego Daru. Jej ruchy także były niesamowicie szybkie. Można by ją wręcz porównać do Kiby Yuuto. Nie dysponowała jednak taką wyrafinowaną techniką co on, a jej ruchy wydawały się być bardziej sztywne. Rekompensowała to jednak dziką i nieprzewidywalną naturą ruchów. Zgrabnie wyginała swoje ciało, jak akrobatka, aby uniknąć ataków wroga, gdy sama atakowała mieczem i strzelała z pistoletu, z różnych nieoczekiwanych pozycji. Lint atakowała z każdego nieoczekiwanego miejsca, przez co jej przeciwniczka miała kłopoty z przewidzeniem jej ruchów… Ale Sha Wujing potrafiła uniknąć ataków, dzięki swojej drobnej figurze. Tego można było oczekiwać po członkini Drużyny Valiego.

– Niezła jesteś, panienko youkai.

– J-jestem Sha Wujing! Z chęcią się z tobą zaprzyjaźnię!

Zaczęły ze sobą rozmawiać podczas walki.

– Ach, przypomniałam sobie, że youkai z gatunku kapp są bardzo znane w Japonii, prawda? – powiedziała Lint.

– —!?

Kiedy Sha Wujing to usłyszała, stanęła w miejscu i zaczęła się trząść.

– Ka…

– Ka? – zapytała Lint, przekrzywiając swoją głowę.

Sha Wujing nadeła policzku, i zaczęła płakać z wściekłości.

– Nie jestem Kappą! Prawdziwy Sha Wujing był pustelnikiem youkai, który mieszkał w rzece!

W powietrzu unosiła się ogromna ilość wody! Mimo że była wściekła, to nadal potrafiła kontrolować olbrzymie ilości wody… Oczywistym było, że miała wspaniały potencjał.

– Ups, czyżbym powiedziała coś, czego nie powinnam? – zapytała Lint. – Cóż, bycie poważnym też ma swoje limity.

Ciało Lint wydzielał olśniewający blask. Nagle z jej pleców wyłoniło się sześć anielskich skrzydeł, a nad jej głową pojawiła się aureola. Tak, Lint była wskrzeszonym aniołem. Jej skrzydła nie były jednak białe, a olśniewająco srebrne... Fioletowe płomienie emitowane przez ciało Lint, stały się jeszcze bardziej intensywne.

– A więc stoczmy porządną walkę pomiędzy ogniem i wodą.

– Nie przegram! – wrzasnęła Sha Wujing do Lint, gdy manipulowała wodą.

Wznowiły walkę i w ten sposób bitwa po wschodniej stronie pola stawała się coraz bardziej intensywna!

Część 3[edit]

Lokacja zmieniła się ponownie i tym razem była to południowo-zachodnia strona pola gry. Rias Gremory zakończyła swoje przygotowania i ruszyła w stronę Valiego Lucyfera. Na południowo-zachodnim krańcu pola znajdowało się wiele kompleksów wieżowców. Rias towarzyszyli Gasper, Valerie i Crom Cruach, gdy powoli posuwała się na północ. Rias stanęła w końcu na dachu drapacza chmur, który nadal był w trakcie budowy. W sąsiedztwie znajdowały się odsłonięte stalowe belki i żurawie. Rias patrzyła w kierunku, z którego miał nadlecieć Vali. Miał wkrótce przybyć, więc nie było potrzeby, aby się ukrywać. Ponieważ pole gry było terenem miejskim, znajdowało się tutaj dużo małych sklepów, w których można się było ukryć, ale ich przeciwnik potrafił używać ataków masowego rażenia, więc takie postępowanie było bezcelowe. Skoro ich przeciwnik, Vali, był kimś, kto mógł całe to miejsce zrównać z ziemią, to wykorzystanie warunków terenowych było pozbawione sensu, dlatego też nie było po co się chować. Po prostu czekali na przeciwnika w widocznym miejscu. Gasper stał obok Rias, a w pokoju na piętrze sąsiedniego budynku, znajdowała się Valerie. Jako straż tylna, Crom Cruach stał na szczycie jednego z dźwigów i czekał na wroga z zamkniętymi oczami. Był jeden przeciwnik, którego wypatrywał.

– Gasper, jak wygląda sytuacja? – zapytała Rias.

Gasper wypuścił swoje nietoperze nad pole bitwy i obserwował walki, które toczyły się w różnych miejscach.

– Tak, Koneko-chan spotkała się ze swoją siostrą na zachodnim krańcu pola gry. Obie użyły senjutsu, dzięki czemu były w stanie się odnaleźć – odparł, gdy jego oczy świeciły się na czerwono.

Jedną z rzeczy, o które Rias martwiła się podczas tego meczu, była walka pomiędzy Koneko i Kuroką. Najwyraźniej Vali też zwrócił na to uwagę i pozwolił Kuroce aby stoczyła samotny pojedynek ze swoją siostrą. Vali zawsze używał minimum taktyki i strategii. To nie znaczyło jednak, że w ogóle na niej nie polegał. Raczej nie chciał ograniczać członków swojej drużyny, aby ci mogli w pełni uwolnić swój potencjał. Oczywiście ludzie z jego grupy także ze sobą współpracowali, kiedy było to potrzebne. Dlatego wszyscy oni mieli tendencję do doceniania myśli i uczuć każdego członka swojej drużyny. Jako przywódca, Vali zawsze traktował priorytetowo walkę z ludźmi, z którymi chciał walczyć, a jego towarzysze myśleli tak samo. Tym razem bitwa Koneko zajmowała ważne miejsce w jej sercu, a także miała istotne znaczenie dla jej dalszego rozwoju. Jej przeszłość, przez którą czuła strach przed Kuroką, była czymś, z czym sama musiała sobie poradzić.

– Rozumiem, w takim razie jeden z kluczowych elementów tej gry został rozwiązany. Pozostało tylko....

Rias spojrzała w dal i wkrótce zauważyła śnieżnobiałą sylwetkę, która zbliżała się do nich z dużą prędkością. Vali Lucyfer stanął przed nią.

– Będę z tobą walczyła, Vali.

– Hmmm, więc Smok Zła chroni Króla – powiedział Vali patrząc na Crom Cruacha.

Gdy Crom zauważył Valiego, jego ciało pokryła gęsta aura.

– Tylko na czas turnieju możesz zając miejsce Iseia. Dobrze Crom, tak jak obiecywałam. Możesz zostać przeciwnikiem Valiego. Czy w pełni cię to zadowala? – odparła Rias, patrząc z dumą na Croma.

Crom rozłożył swoje smocze skrzydła i wzbił się w powietrze. Spojrzał na Valiego i uśmiechnął się z zadowoleniem.

– Fufufu, tak, jest w porządku. Jestem w pełni zadowolony. Uczestniczyłem w całym tym turnieju tylko po to, abym mógł stoczyć taką walkę.

W odpowiedzi Vali owinął całe swoje ciało aurą. Przestrzeń pomiędzy nimi zaczęła się zniekształcać w wyniku nacisku wywieranego przez każdą ze stron. Nie można już było ich powstrzymać. Obaj znaleźli przeciwnika, z którym mogli walczyć z pełnią mocy. Pojedynek pomiędzy smokami się zaczął....

– Potrzebujesz promocji? – zapytała Rias Croma.

– Nie, będę walczył w obecnym stanie.

Zgodnie z tymi zasadami, ponieważ pole walki rozpadało się z dwóch różnych końców, nie było potrzeby wchodzenia na teren wroga, aby skorzystać z promocji. Pion mógł jej użyć po otrzymaniu zgody Króla. Zwykle Pion dostawał pozwolenie na promocję na początku meczu, aby jak najszybciej mógł się zaangażować w walkę. Pion z drużyny przeciwnej, Bikou, już jej użył, jednak, Crom odrzucił tę szansę. To zdecydowanie pasowało do jego stylu. Pozostawiając Valiego Cromowi, Rias spojrzała na coś, co stało na dachu pobliskiego budynku. Był to Pożeracz Bogów, Fenrir. Najwyraźniej wziął ją sobie za cel. Rok temu... Współpracowali z Drużyną Valiego i włożyli wiele wysiłku w to, aby pokonać tego potwora. Niezależnie od tego, czy był to były Smoczy Król Tannin, Issei, czy Vali, nikt z nich nie mógł pokonać tego wilka. Mimo że jego moc została zapieczętowana, to walka z nim dalej będzie wyzwaniem... Nie, zwycięstwo będzie niemożliwe. Rias nie zamierzała jednak walczyć sama.

– Gasper, naszym przeciwnikiem jest Fenrir. Pasuje ci to? – powiedziała Rias do Gaspera.

– Tak.

Wampir, który poprzednio był taki nieśmiały... Dzięki pomocy swoich towarzyszy stał się silny. Zarówno na ciele jak i na duchu. Czarna aura pochłonęła ciało Gaspera, które zaczęło się zmieniać. Z mocą Balora przekształcił się w straszliwego stwora, który przypominał smoka.

– Nieważne kim jest mój wróg, bogiem, czy Niebiańskim Smokiem, pokonam go dla ciebie.

– Oto co znaczy być mężczyzną z Rodziny Gremory!

Gasper ruszył na Fenrira, a Rias podążyła za nim! Tymczasem na niebie rozgorzała walka pomiędzy Valim i Cromem. Jego ciało wydzielało potężną aurę, która przeplatała się kolorami złota i czerni.

– Słowa nie są potrzebne. Pozwól że będę świadkiem twojej prawdziwej mocy, Niebiański Smoku, Hakuryuukou Vali Lucyferze! – powiedział Crom do Valiego, po czym wykonał pierwszy ruch.

Bez wahania ruszył na Valiego najkrótszą drogą! Zmienił swoją prawą rękę w olbrzymi smoczy pazur i gdy okrył go niesamowicie gęstą aurą, zadał Valiemu cios! Vali nie wykonał żadnych wyszukanych manewrów i po prostu uniknął ataku, robiąc mały ruch w bok. Aura której Vali uniknął, wybiła wielką dziurę w wieżowcu za jego plecami. Jeden po drugim, niezliczona ilość budynków zaczęła się walić wskutek efektu domina! Crom spowodował takie zniszczenia jednym, pojedynczym ciosem! Crom i Vali wymieniali między sobą ataki z olbrzymią prędkością; ciosy, uderzenia kolanami, łokciami a nawet głowami! Wszystko toczyło się tak szybko, że ludzkie oko nie mogłoby za tym nadążyć! Tych ciosów i kopniaków nie mógłby przetrwać żaden diabeł klasy ostatecznej, albo i nawet Maou. Każdy pojedynczy cios wywoływał olbrzymie wibracje i powietrzne eksplozje, przez co całe powietrze drżało! Jednak każdy z chybionych ataków niszczył wszystko, co stanęło mu na drodze! Vali nie atakował i po prostu skupiał się na robieniu uników. Nie chodziło jednak o to, że nie mógł atakować, a po prostu skupił się na celowym unikaniu ataków Croma. On jednak przypatrywał się temu i w końcu wybuchnął śmiechem.

– Więc unikanie moich ataków naprawdę jest takie zabawne!?

– To ataki najsilniejszego Smoka Zła. Chciałbym więc najpierw się im przyjrzeć.

Crom odgiął się do tyłu. Adrenalina przebiegająca przej jego ciało sprawiła, że zaczął się trząść.

– Pomyśleć że taki zły smok jak ja, który potrafi tylko walczyć i siać śmierć, może walczyć z takim pięknym, śnieżnobiałym smokiem jak ty…. Naprawdę mogę być z tego powodu dumny i nie mogę narzekać!

Ataki zostały wznowione. Tym razem jednak to Vali był stroną ofensywną. Specjalnością jego ataków, było bombardowanie demoniczną energią. Stworzył potężną masę mocy, składającą się z olbrzymich ilości demonicznej energii. Jego bombardowanie było niczym ataki Croma, tyle że każdy normalny człowiek zostałby unicestwiony, gdyby nimi oberwał. Crom jednak po prostu używał swoich pięści, aby je odpierać! Pociski demonicznej energii były odbijane przez pięści Croma i trafiały w okoliczne budynki, powodując ich zawalenie, wraz z hukiem eksplozji. Pierś Crom nabrzmiała! W następnej chwili zionął płomieniem, który pokrył całe niebo! Był tak gorący, że nawet Rias poczuła jego żar, mimo że stała spory kawałek dalej! Vali wyciągnął ręce przed siebie!

[Zmasowany Podział!!!!]

To była jedna z jego najsilniejszych technik, której użył aby pokonać Ponurego Żniwiarza klasy ostatecznej, Plutona. Dzięki niej mógł zniszczyć płomień Croma. Pod wpływem zmasowanej mocy Hakuryuukou, płomienie zmniejszały się i zmniejszały, aż osiągnęły rozmiary małego płomyczka. Nagle, wraz z głośną eksplozja, wróciły do swoich pierwotnych rozmiarów! Nie tylko Vali był zaskoczony, ale też Rias! Płomienie Croma przezwyciężyły najpotężniejszą technikę Valiego! Potężne płomienie, których nie można było pomniejszyć, kompletnie otoczyły Valiego! Crom nie dał mu chwili wytchnienia i zanurkował prosto w płomienie, po czym zaatakował Valiego, gdy ten był otoczony przez ogień! Nawet Vali nie będzie w stanie wytrzymać takiej niezliczonej ilości uderzeń i kopniaków.

– Haaa!

Całe ciało Valiego emanowało jasną, śnieżnobiałą aurą, która zdmuchnęła ogień Croma! On jednak nie zawahał się i dalej atakował swojego przeciwnika. Zbroja Valiego zaczęła się topić z powodu wysokiej temperatury, na którą była wystawiona i zaczęła też pękać z powodu zmasowanych ataków fizycznych. Vali wiedział, że Crom zaatakuje go tylko bezpośrednio, we frontalnym ataku, więc strzelił w jego stronę pociskiem demonicznej energii z bliskiej odległości, a potem użył tej okazji aby się cofnąć i zwiększyć dzielącą ich odległość. Jednakże, kiedy Vali miał się wycofać, Crom złapał go za rękę! Smok Zła zdawał się w ogóle nie przejmować atakiem, którym oberwał, ale nie zamierzał pozwolić Valiemu uciec. Hełm Valiego był zniszczony, a jego twarz wyrażała zdumienie, że Crom ciągle nie padł, mimo że otrzymał bezpośrednie trafienie. Wręcz przeciwnie, kiedy Crom zobaczył Valiego w takim stanie, uśmiechnął się z podekscytowania. Kiedy Crom trzymał Valiego jedną ręką, drugą zmienił w wielki smoczy pazur i zadał cios! Bez żadnych szans na ucieczkę, Vali musiał wytrzymać atak i gdy nim oberwał, poleciał daleko w tył i wbił się w jeden z wieżowców! Gdy Rias zobaczyła, jak Vali leci i leci, przebijając się przez kolejne ściany budynków, westchnęła ze zdumienia.

„Najsilniejszy Hakuryuukou został całkowicie pokonany w walce wręcz!?”

Vali nie zamierzał jednak tak łatwo dać się pokonać. Natychmiast wyleciał z rozwalonego budynku i stanął przed Cromem. Jednak był całkowicie wyczerpany i sapał niczym miech. To był pierwszy raz, gdy publiczność zobaczyła go w takim stanie.

– …Silny! Pan Czarny, nie, Crom Cruach-senshu, jest niesamowicie silny! Legendarny Smok Zła doprowadził najsilniejszego Hakuryuukou w historii do takiego stanu! Dodatkowo osiągnął to dzięki atakom fizycznym, aurze i smoczemu ogniowi, które są typowymi mocami smoka! – oznajmił komentator.

Tak, Crom preferował korzystanie z typowych smoczych zdolności. Fizyczne ataki, uwalnianie aury oraz zianie ogniem, były jedynymi technikami, używanymi przez Croma. Skutkiem tego był opłakany stan Valiego. Jako Niebiański Smok, który był znany jako najsilniejszy Hakuryuukou w historii, a także Maou Lucyfer, został przytłoczony. Vali boleśnie zrozumiał, że to niemożliwe, aby jego zbroja wygrała z Cromem. W rzeczy samej, zrozumiał że jest bezbronny wobec niego. Smok Zła Crom Cruach nie był kimś, kogo mogła pokonać nawet zwykła istota będąca w boskiej klasie. Z czoła Valiego płynął strumień krwi, ale dalej odważnie się uśmiechał. Było to dowodem tego, że naprawdę był szczęśliwy. Jego uśmiech wyrażał ekscytację.

– Teraz rozumiem, że ty i Aži Dahāka jesteście równie szlachetnymi smokami. Jestem zaszczycony, że miałem okazję z wami walczyć – powiedział Vali, gdy drżał z podniecenia.

Gdy naprawił swoją zbroję, zaczęła go otaczać cicha aura. Nagle zaczął recytowań inkantację:

– Śnieżnobiały Smoku mieszkający we mnie, powstań ze swojej wszechwładzy.

Jego śnieżnobiała zbroja zaczęła pokrywać się kruczoczarnym wzorem.

[Srebrnobiała Gwiazdo Poranna, którą posiadam wewnątrz siebie, zażądaj tronu światła.]

– Kruczoczarny Bogu Nieskończoności.

[Tajemniczy i niezgłębiony ojcu diabłów.]

Dwanaście czarnych skrzydeł wyrosło z pleców Valiego, a krawędzie jego zbroi wyostrzyły się i przekształciły w formę, która przypominała żywy organizm. Głosy Valiego i Albiona zlały się w jedno:

– Przekroczymy granice, aby zaakceptować przysięgę.

Magiczny krąg, który symbolizował Lucyfera, pojawił się na wszystkich klejnotach zbroi, a jego ciało zaczęło emanować oślepiającym blaskiem!

– Uklękniesz przed naszą jasnością i wspaniałą egzystencją!

[[[LLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLucyfer!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!]]]

Głośny dźwięk rozległ się z każdego z klejnotów, po czym rozbrzmiał majestatyczny i potężny głos!

[Furia Smoczego Lucyfera!!!!!!!!]

Oczom wszystkich ukazał się wspaniały, nowy Hakuryuukou, o dwunastu skrzydłach Lucyfera i zbroi, która była utrzymana w biało-czarnej kolorystyce... Jego zbroja wyglądała jak piękna, żywa istota. Rias ponownie zrozumiała, jak trudno byłoby się do niego zbliżyć. Jakość jego aury także mogła przerażać innych... Można by wręcz powiedzieć, że dorównywała mocy super diabła. Jakość i ilość jego aury szalenie wzrosła w porównaniu do jego śnieżnobiałej formy. Błyszcząc blaskiem aury Lucyfera, Vali zniknął z miejsca w którym stał, z boską prędkością. Nieprawdopodobna szybkość była poza zasięgiem widzenia i trudno byłoby śledzić jego ruchy. Crom jednak nie wahał się i wysunął swoje pięści przed siebie, jakby to było naturalne. Rozległ się tępy dźwięk, gdy Vali został uderzony! Nieoczekiwanie, Crom nie używał oczu, aby zauważyć Valiego, ani nie wykrył jego obecności. Po chwili wahania, Vali natychmiast wziął się w garść i zaatakował ponownie z olbrzymią prędkością. Tym razem uwolnił aurę Lucyfera z taką prędkością, że ludzkie oko nie mogło tego uchwycić! Crom otrzymał bezpośrednie uderzenie aurą Lucyfera i musiał przestać. Jego ciało zostało pochłonięte przez eksplozję, a krew trysnęła z niego we wszystkich kierunkach. Mimo tego dalej był w stanie poruszać swoimi pięściami w stronę Valiego! Ponownie go trafił, rozbijając zbroję na jego brzuchu!

– Guha!

Wewnątrz jego hełmu, z ust Valiego pociekł strumień krwi. Vali zamierzał natychmiast oddalić się od Croma, ale ten go ścigał, z zamiarem zadania kolejnych ciosów!

– Jesteś naprawdę szybki. Nawet jakość twojej aury się zwiększyła. Nawet ja będę w niebezpieczeństwie, jeśli oberwę bezpośrednio – powiedział Crom, gdy wymachiwał swoimi pięściami.

Vali zebrał aurę w swoich rękach, aby chronić się przed atakami.

– …Możesz mnie atakować. To znaczy że mnie widzisz? – zapytał Vali w odpowiedzi.

– Nie, nie widzę cię. Nie mogę nawet zablokować, ani uniknąć twojej aury.

– Więc jakim cudem jesteś mnie w stanie trafić?

– Dzięki intuicji – odparł Crom, jakby to było oczywiste.

Co! To była niesamowita odpowiedź, ale brzmiała zbyt prawdziwie, skoro wyszła z ust smoka, więc Vali nie miał innego wyboru, niż ją zaakceptować. Crom połączył intuicję z naturalnym instynktem, które wytrenował przez niezliczone bitwy, aby przewidzieć ataki Valiego. Tego się można było spodziewać po smoku, który wiedział jak walczyć. Był ucieleśnieniem tej koncepcji. Smok który wyspecjalizował się wyłącznie w bitwach..... To był ostateczny Smok Zła, Crom Cruach. Uszkodził nawet jego zbroję, której moc była na poziomie Maou.

– Albionie, oceń to swoimi oczami. Jaka jest różnica pomiędzy mną, a tym gościem? – zapytał Vali swojego partnera, gdy oddalił się od wroga.

[Jeśli chodzi o umiejętności, technikę i szybkość, to masz przewagę, Vali. Ale pod względem ataku i obrony, on nad tobą góruje. Jeśli chodzi o samą destrukcyjną moc, to on jest ponad tobą.]

– Rozumiem, jego ataki przewyższają nawet Hyoudou Isseia w trybie Smoczej Deifikacji.

[Zgadza się. Ten Smok Zła… przewyższył nawet mnie i Ddraiga w czasach, gdy jeszcze żyliśmy.]

– Tylko dzięki atakom fizycznym, aurze i smoczemu ogniowi. Tylko dzięki temu może ze mną walczyć?

[Tak. Ataki fizyczne, aura oraz ogień, to podstawowe metody walki smoków i tylko za ich pomocą jest cię w stanie przytłoczyć.]

– …Ha ha! Cóż to za niesamowita sytuacja…ha ha!

Przepełniony duchem walki Vali śmiał się dziko, kiedy coś zrozumiał. Dzisiaj nareszcie spotkał przeciwnika, który mógł go pokonać. Łatwe zwycięstwa, które osiągał w poprzednich meczach, dzisiaj będzie trudno odnieść. Crom ponownie nadął swoją klatkę piersiową i zionął olbrzymią falą płomieni. Jego żar był jeszcze większy niż przedtem! Vali rozłożył dwanaścioro swoich skrzydeł i odleciał! Nawet najlżejszy ruch jego skrzydeł powodował zawalenie się pobliskich budynków. Rozłożył swoje ramiona i zebrał w nich aurę.

[[[LLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLLL!!!!!!!!!!!!]]]

Ze wszystkich klejnotów Valiego rozległ się dźwięk.

[[[Szatański Zmasowany Podział!!!!!!!!!!!!]]]

Absolutna aura, która przeplatała się z nieustannie świecącym srebrnym i kruczoczarnym światłem, natychmiast sprawiła że płomienie, którymi zionął Crom, ciągle się zmniejszały i zmniejszały, aż w końcu znikły. Mimo że w poprzednim trybie nie mógł tego dokonać, to teraz nie miał z tym kłopotów. Jednocześnie Vali uwolnił ze swoich czarnych skrzydeł wiwerny, takie same jak Issei, i posłał je w stronę Croma, który natychmiast zmiótł je swoimi pięściami, chociaż jedna zdążyła użyć swojej zdolności.

[Połowa Wymiaru!!]

Małe wiwerny użyły zdolności, która pozwoliła Valiemu zmniejszyć przestrzeń. Mogło to spowolnić ruchy Croma, ale on dalej zbliżał się do Valiego bez żadnych przeszkód. Coraz więcej wiwern zaczęło lecieć w stronę Croma.

[Połowa Wymiaru!!]

[Połowa Wymiaru!!]

[Połowa Wymiaru!!]

Przestrzeń coraz bardziej się zmniejszała, aż w końcu ciało Croma znalazło się pod taką presja, że jego ruchy spowolniły…jednak on zgrzytnął tylko zębami i dalej parł przed siebie! Wiwerny leciały w stronę Croma, gdy starał się posuwać naprzód, i dalej używały na nim swojej zdolności, aż w końcu zęby którymi tak zgrzytał, zaczęły krwawić. Mimo tego dalej wymachiwał pięściami i niszczył wiwerny jedną po drugiej! Co za niesamowita determinacja! Co za niesamowita moc!

– Ciągle możesz się ruszać!? – wrzasnął zaskoczony Vali.

Dalej bombardował Croma potężną aurą, ale on dalej leciał w jego stronę i wcale nie starał się robić uników! Aura Lucyfera trafiała w Croma, a powietrzem targały potężne eksplozje. Kiedy Crom wyłonił się z dymu, rzucił się z pięściami na Valiego! Jednocześnie zionął znów swoim ogniem! Aż dotąd Crom polegał na swojej mocy fizycznej i wrodzonych mocach smoka. Jego pięści rozbiły hełm Valiego i trafiły w sześć skrzydeł po prawej stronie. Wtedy Vali strzelił pociskiem demonicznej energii w brzuch Croma! Po wielkiej eksplozji, Vali odleciał w tył i zwiększył dzielący ich dystans. Gdy dym opadł, zobaczył, że całe ciało Croma było pokryte krwią! Jednak jego chęć do walki nie opadła ani trochę. Wprost przeciwnie, jeszcze bardziej chciał walczyć. Gdy Vali to zobaczył, nie potrafił się nie śmiać.

– Smoku Zła, Crom Cruachu, Będę musiał podziękować Boskiemu Smokowi za to, że mogę z tobą walczyć. Jestem Vali Lucyfer, Hakuryuukou Porannej Gwiazdy. Nie ważne jak ta gra się skończy, przysięgam że będę z tobą walczył aż do końca.

To była smocza deklaracja wojny. Crom też się przedstawił.

– Jestem Crom Cruach, Smok Okrągłego Półksiężyca. Przyjmuję twoją przysięgę, Vali Lucyferze, Hakuryuukou Porannej Gwiazdy. Smoki nie potrzebują powodu, aby ze sobą walczyć. Wszystko czego potrzebują, to duma, pięści i wola do walki. To dlatego walczę.

Dokładnie. Smoki nie potrzebowały powodu do walki. Jako kobiecie, Rias trudno to było zrozumieć, a gdy potężny mężczyzna spotykał innego potężnego mężczyznę, zawsze dochodziło do takiej walki. Każdy wojownik byłby zachwycony, gdyby spotkał jeszcze silniejszego wojownika. Kiedy walka pomiędzy Valim i Cromem trwała z pełnią mocy, w innym miejscu Rias i Gasper dalej walczyli z Fenrirem. Rias atakowała swoją Mocą Zniszczenia, podczas gdy Gasper kontrolował swoje mroczne bestie. Fenrir szybko przemieszczał się pomiędzy budynkami, wykorzystując siłę nóg, aby odpychać się od ścian wieżowców. Następnie odskoczył od kolejnej ściany, unikając ataków tej dwójki. Ataki Rias i Gaspera chybiały, niszcząc najróżniejsze drapacze chmur jeden po drugim. Nagle Fenrir ruszył prosto na Gaspera z prędkością, która dorównywała błyskawicy i odgryzł mu prawą rękę. Gasper natychmiast ją zregenerował, ale szybkie ruchy Fenrira powaliły go na ziemię. Dodatkowo pazury i kły Fenrira miały specjalną cechę, która umożliwiała mu pożeranie bogów. Gdy się już oberwało, nie można było uniknąć ran zagrażających życiu. Gdy Fenrir szarżował na Rias, Gasper skierował swoje mroczne bestie, aby pełniły rolę tarczy. Wprawdzie udało mu się zablokować atak, ale nawet pojedyncza rana mogła mieć fatalne skutki. Fenrir zatrzymał się, po czym wskoczył na dach budynku i zaczął wyć.

Auuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu….

Jego wycie rozniosło się echem pomiędzy ścianami budynków. W jednej chwili pochłonęła go szara aura, a jego wygląd zaczął się zmieniać.... Gdy aura zniknęła, oczom Rias i pozostałych ukazał się dziesięciometrowy wilk. Fenrir uwolnił swoją moc! Dotąd nie widzieli tej formy w żadnym z meczów! Czyżby Vali i pozostali przywrócili mu pierwotny wygląd…? Ta zmiana oznaczała także, że Fenrir będzie walczył. Został całkowicie wyzwolony spod klątwy Lokiego, mimo że pozostał pod kontrolą Valiego i pozostałych. Nie, to była własna wola Fenrira. Traktował Valiego i pozostałych jak towarzyszy i postanowił dla nich walczyć. Było źle, że musieli z nim walczyć w takiej postaci. Vali dał temu wilkowi pozycję Królowej, co oznaczało że jego siła była na niesamowitym poziomie. Był legendarnym potworem, któremu nawet Vali nie mógł sprostać. Jego ostre kły i pazury mogły zabić nawet boga i to dlatego Vali dołączył go do swojej drużyny. Jednak ten wilk nie był jedynym, który dysponował taką mocą.

– Gasper, musimy użyć tego – powiedziała Rias do Gaspera.

– Zrozumiałem.

Gasper stanął obok Rias. Oboje zaczęli razem recytować inkantację:

– Ciemności, wieczna ciemności, odpowiedz tej niszczycielskiej diablicy.

– Księżniczko zniszczenia, symbolu zagłady, użyj tej ciemności Demonicznego Boga.

Gasper rozpłynął się w swój cień, który stopił się z cieniem Rias, a następnie zaczął pokrywać jej ciało.

– Moje złe oko, bracie złych oczu, zbierz się w moim zniszczeniu.

– Moja pani, siostro zniszczenia, rozciągnij wokół siebie tą zakazaną noc i pierwotną ciemność.

Ciało Rias zostało okryte ciemnością, której kulminacją była jej nowa forma. Pojawiła się mroczna bestia o kształcie człowieka... Wtedy Rias i Gasper, starsza siostra zniszczenia i młodszy brat ciemności, dokończyli jednocześnie swoją inkantację:

– Poczęstuj wrogów przed nami mocą ostatecznego zniszczenia!

Wszystko zostało pochłonięte przez ciemność. Krajobraz stał się kruczoczarny. Pośrodku tej ciemności unosiła się człekokształtna diablica, pokryta ciemnoczerwoną aurą zniszczenia.

– Zainspirował mnie Sairaorg, który nosi lwa ze swojego parostwa, Longinusa, jak zbroję. Pomysłu dopełniła technika Isseia, w której robi ze swoich wiwern zbroję dla mnie. Dzięki tym dwóm elementom, byłam w stanie stworzyć coś takiego – powiedziała zmieniona Rias.

Po zmianie w mroczną bestię, na czole Rias otworzyło się trzecie oko o szkarłatnej źrenicy.

– Nazwa tej techniki to Zakazane Przeniknięcie Księżniczki Balora.

Rias rozumiała, że skoro zwyciężała w turnieju, to w końcu czeka ją mecz przeciwko Dwóm Niebiańskim Smokom albo istocie boskiej klasy. Dlatego potrzebowała mocy, która mogła się im przeciwstawić.

„Nie chcę być wysokoklasową diablicą, która jest dobra tylko w negocjacjach.”

Chciała użyć wszystkich swoich atutów, aby walczyć do samego końca! Do takiego przekonania doszła podczas tego turnieju. Po powrocie do swojej pierwotnej formy, Fenrir przygotował się do skoku. Wilk Pożerający Bogów był teraz bardzo czujny. Instynktownie zrozumiał, jakim zagrożeniem są teraz Rias i Gasper. Fenrir skoczył z dużą prędkością! Oko na czole Rias błysnęło, a Fenrir zamarł w miejscu! Jednak natychmiast uwolnił się dzięki swojej aurze i znów ruszył naprzód, ale Rias zanurzyła się w cień pod swoimi stopami, po czym wyłoniła się w cieniu wieżowca, na którym wylądował Fenrir. Rias uwolniła Moc Zniszczenia na niespotykaną dotąd skalę. Dodatkowo połączyła demoniczną energię z mocą ciemności, przez co budynek się zawalił, gdy cała moc nadal pędziła w stronę Fenrira. Wilk zdążył zeskoczyć, zanim budynek się rozleciał, ale został natychmiast zatrzymany przez moc zatrzymywania czasu. Moc Zniszczenia, która została uwolniona, także została zatrzymana, jednak zmieniła swój tor i skupiła się na Fenrirze, który też był zatrzymany. Wilk ponownie użył swojej mocy, aby się uwolnić, i zrobił unik przed atakiem Rias. Atak poleciał przez przestrzeń i zniszczył każdy budynek, który stanął mu na drodze. Obszar w promieniu kilkuset metrów został całkowicie zrównany z ziemią. Fenrir prawdopodobnie pomyślał, że marnie by skończył, gdyby oberwał bezpośrednio tym atakiem. Rias potrafiła zatrzymać własne ataki i manipulować nimi, więc nawet jeśli Fenrir zrobił unik, to dalej mogła kierować torem jego lotu, dopóki nie osiągnął swojego celu. To wcielenie zniszczenia należało do niej i było inne niż w przypadku jej brata, Sirzechsa. W tej formie, Rias przekraczała nawet klasę Maou. Wprawdzie ta postać nadal znajdowała się w fazie eksperymentalnej i jeszcze dużo było do poprawienia… Teraz nie było jednak czasu na coś takiego, gdyż trzeba było walczyć.

„Mój kochany Ise. Od kiedy postanowiłam że będę walczyła przeciwko tobie w tym turnieju, marzyłam o tym aby cię pokonać. Ale to tylko połowa mojej determinacji. Druga połowa to pragnienie, aby być u twojego boku, gdy będziesz się stawał silniejszy, abym mogła walczyć razem z tobą, gdyż nie chcę stać się dla ciebie zawadą......”

Bitwa pomiędzy Valim i Cromem oraz pomiędzy Rias/Gasperem i Fenrirem, jeszcze bardziej przybrała na sile......

Część 4[edit]

W zachodniej części pola gry....

Znajdowała się tutaj dzielnica śródmiejska, a Toujou Koneko szła samotnie główną ulicą. Gdy zatrzymała się przed przejściem dla pieszych, myślała o swojej siostrze. We wspomnieniach, jej siostra zawsze była po jej stronie, niezależnie do tego, czy były to szczęśliwe, czy smutne chwile. Nie była do końca pewna, kim byli jej rodzice, ale Kuroka była jej starszą siostrą i była dla niej zupełnie jak rodzic. Jej kapryśna, starsza siostra, która zawsze cieszyła się z powodu złośliwych żartów i kłopotów, które jej sprawiała i która zawsze ją ogrzewała, niezależnie od tego, czy był to deszczowy, czy śnieżny dzień. Nagle Kuroka pojawiła się po drugiej stronie ulicy.

– Przyszłaś, Shirone.

Jej ukochana siostra, pokazała jej straszniejszą stronę nekomat. Scena, w której Kuroka uwolniła swoją moc i zabiła swojego pana z Rodu Naberius, była czymś, co prześladowało Shirone każdego dnia. Mimo że już się pogodziły, to wciąż bała się żądzy krwi swojej siostry…. Potem przesłuchiwało ją wielu ludzi i niezależnie od tego, co się działo, po prostu nie mogła wyrzucić z głowy tych strasznych wspomnień. Była naprawdę szczęśliwa, chociaż zdawała sobie sprawę z tego, że znów mogła się zacząć tak bać…. W takich chwilach była bardzo słaba. Gdyby miała wtedy siłę, aby pomóc swojej siostrze… to ona nie musiałaby wtedy robić takich strasznych rzeczy.... Ale wtedy nigdy nie spotkałaby Rias Gremory, Himejimy Akeno, Kiby Yuuto oraz wszystkich innych, włącznie z Hyoudou Isseiem.... Mimo całego szczęścia, które teraz czuła, w jej sercu nadal tkwił ból. Wszystkie te szczątkowe uczucia pozostawały głęboko w jej sercu.

– Nie można się uporać ze wszystkim naraz, ale chcesz to pokonać, prawda? – powiedziała Kuroka.

Koneko skinęła w odpowiedzi głową.

– …Chcę przezwyciężyć moją przeszłość, w której byłam słaba. Więc pozwól mi to zrobić.

Kuroka uśmiechnęła się i spojrzała na swoją siostrę.

– Jesteś silna i słaba, słaba i silna… Nic nie można na to poradzić. W porządku, onee-chan będzie twoją przeciwniczką, miau.

Tak oto nieunikniona bitwa pomiędzy siostrami się zaczęła...

Pięść i Kły[edit]

Gdy mecz toczył się z pełną parą, po drugiej stronie Bova Tannin i Nakiri Kouchin Ouryuu patrolowali zewnętrzny obszar obiektu. Dotarli do małego parku, który znajdował się obok stadionu. Gdy tylko Ouryuu do niego wszedł, wyczuł niepokojącą obecność. W rogu parku spostrzegł podejrzane postacie ubrane w płaszcze. Ponurzy Żniwiarze. Bova natychmiast wrócił do postaci olbrzymiego smoka.

– Jesteście Ponurymi Żniwiarzami z Królestwa Zmarłych. Czego więc tutaj chcecie? Jak się nazywacie i kim jest wasz pan? – zapytał.

Ponurzy Żniwiarze nie dobyli kos i odpowiedzieli spokojnie. Zaczęli też rozmawiać między sobą.

– Ten smok włóczy się z tą grupą od pół roku.

– Racja, jest jakimś przydupasem tego plugawego Sekiryuuteia.

„Przydupas plugawego Sekiryuuteia.”

Dla Bovy, który zamierzał zostać Kłami Sekiryuuteia, nie były to słowa, których mógł wysłuchiwać w pokorze. Ponurzy Żniwiarze zaczęli się przedstawiać:

– Jesteśmy z wiernym sługą Hadesa, władcy Królestw Zmarłych, Tanato...

Bova jednak nie zamierzał ich dalej słuchać, Jego ciało eksplodowało złością.

– Nie musicie więcej mówić. Stójcie gdzie stoicie i zmieńcie się w popiół – powiedział.

Ośmielili się kpić z Hyoudou Isseia. Dla Bovy nie było innej opcji, niż eksterminacja.

– Uspokój się, Bobo. Zapytamy ich najpierw o to komu służą i jakie są ich zamiary – powiedział Ouryuu do swojego towarzysza, po czym wskazał palcem stadion. – Jesteście tu z powodu tych sióstr nekomat, które tam teraz walczą, prawda?

Oczy Ponurych Żniwiarzy błyszczały niesamowitym światłem, ale nie odpowiedzieli. Jednak ich wrogość i chęć do walki dalej rosła. Ouryuu podrapał się po głowie i westchnął.

– Ach, ich celem zdecydowanie jest Toujou oraz jej siostra.

– Jeśli pozwolicie nam przejść, to darujemy wam życie – powiedział jeden z Ponurych Żniwiarzy.

Sądzili że przyjmie ich propozycję. W końcu nie był ani diabłem, ani aniołem, a tylko zwykłym człowiekiem. Dlatego Ponurzy Żniwiarze patrzyli z góry na Ouryuu i byli bardzo pewni siebie. Ouryuu pokręcił głową.

– Co za bzdury wygadujesz? Jak mógłbym przepuścić drani, którzy obrażają Hyoudou-senpaia?

Wprawdzie Ouryuu zachowywał się niesamowicie spokojnie, ale ani on, ani Bova, nie mieli zamiaru pozwolić im przejść.

– Do tego Toujou jest moją koleżanką z klasy.

Gdyby dla własnego dobra zlekceważył bezpieczeństwo koleżanki z klasy, to wtedy byłoby to sprzeczne z jego zasadami. Ouryuu i Bova ruszyli naprzód, uwalniając aurę ze swoich ciał.

– Zróbmy porządek z tymi Ponurymi Żniwiarzami.

Tak oto Ponurzy Żniwiarze, którzy pojawili się wokół stadionu, wdali się w walkę z drużynami Sekiryuuteia Płonącej Prawdy oraz Slash Doga.

Ostateczny Upadek. Lodowa Księżniczka[edit]

Na terenie zabudowanym, niedaleko stadionu....

Dzielnica handlowa była w trakcie budowy, ale z powodu gry prace zostały wstrzymane. Według planu bitewnego, który został opracowany przez Ravel Feneks; były tu obecne Xenovia Quarta, Shidou Irina, Asia Argento i Elmenhilde Galnstein z Drużyny Sekiryuuteia Płonącej Prawdy, Bennia z Drużyny Sitri, a także kilku członków Drużyny Slash Doga. Nagle pojawiła się grupa Ponurych Żniwiarzy, która ich otoczyła. Była ich ponad setka. Ten który wyglądał na przywódcę, wystąpił naprzód.

– Parostwo Hyoudou Isseia… oraz grupa Lodowej Księżniczki.

Kiedy Minagawa Natsume to usłyszała, zaczęła protestować:

– Mnie też zaliczasz do tej grupy!? Doprawdy, nie pomijaj mnie w ten sposób!

Shidou Irina też miała obiekcje.

– Nie należę do niczyjego parostwa, więc mnie też tak nie oceniaj, jasne!?

Kiedy Samejima Kouki z Drużyny Slash Doga, zobaczył reakcję tych dziewczyn, westchnął tylko.

– …Te dwie odpowiedziały w ten sam sposób.

– To zabawne że mamy drugą Irinę.

Xenovia uśmiechnęła się, gdy zobaczyła ich reakcję. Gdy strony przeciwne zajęły swoją pozycję, cały obszar ogarnęło chłodne powietrze. Budynki, które nadal były w trakcie budowy, zaczęły zamarzać. Droga też pokryła się warstwą lodu. Źródłem tego zimna była piękna kobieta w białym płaszczu, Lavinia Reni, u boku której stała lodowa figura księżniczki, mająca trzy metry wzrostu, sześcioro oczu oraz cztery ręce... To był Longinus Lavinii, Ostateczny Upadek. Ponieważ był typem niezależnym od właściciela, mógł zamanifestować swoją postać u boku posiadacza.

– Dzisiaj księżniczka jest w połowie szczęśliwa, a w połowie zła, więc wszyscy Ponurzy Żniwiarze zostaniecie zamrożeni, wiecie o tym? – powiedziała cicho Minagawa Natsume.

Z ust Lavini wyłoniła się biała para, gdy przemówiła:

– Nie mogę osobiście oglądać meczu Va-kuna, więc nie okażę litości nikomu, kto pozbawił mnie tej przyjemności.

Gdy skończyła mówić, uwolniła błękitno-białą aurę i magiczną energię. W następnej chwili połowa Ponurych Żniwiarzy została zamrożona, a całe otoczenie zmieniło się w lodowy świat. Poza jej towarzyszami, wszystkie budynki, droga i pozostałe rzeczy, zostały pokryte lodem. Grube lodowe mury pojawiły się wszędzie dookoła, zamykając Ponurych Żniwiarzy w lodowym więzieniu. Minagawa Natsume pozwoliła aby sokół, który siedział na jej ramieniu, zmienił się w dziwnego potwora, a Samejima Kouki także pozwolił aby jego kot przemienił się w wielkiego stwora, którego otaczały elektryczne iskry. Xenovia i Irina uniosły miecze i uśmiechnęły się.

– Nie uciekniecie nam, Ponurzy Żniwiarze! – powiedziała pierwsza.

– Skoro uszkodzenia nie będą się rozprzestrzeniały, to potem będzie łatwiej posprzątać! – dodała druga.

Obie posiadaczki świętych mieczy przygotowały się do walki.

Połączone siły drużyn Sekiryuuteia Płonącej Prawdy oraz Slash Doga, rozpoczęły swoją walkę...

Slash 2. Slash Dog/Upadły Psi Bóg[edit]

Na dużym parkingu, tuż obok stadionu....

Miejsce wydawało się być puste, kiedy nagle pojawił się tam Ponury Żniwiarz o niesamowitej aurze. Ikuse Tobio i czarny pies Jin wyłonili się z cienia samochodu.

– Pies, hę – powiedział potężny Ponury Żniwiarz.

– Racja, to pies.

Tobio zrozumiał że jego przeciwnik był najwyższej klasy podwładnym Tanatosa. Jakość aury, która otoczyła całe jego ciało, była inna niż w przypadku zwykłych Ponurych Żniwiarzy. Ponury Żniwiarz dobył kosy ze swojego własnego cienia.

– Skoro twój mistrz, Azazel, odszedł, to już nie masz powodu, aby tutaj przebywać, prawda? – zapytał.

– Jest towarzyszem, u boku którego walczyłem, więc to chyba wystarczy, abym stanął ci na drodze?

Tobio również wyciągnął broń ze swojego własnego cienia, która także była kosą.

– Nawet jeśli twój przeciwnik jest bogiem?

– I z bogami już sobie radziłem – odparł Tobio, wymachując swoją kosą. – Poza tym Vali najwyraźniej cieszy się tą walką, więc jak miałbym ci pozwolić, abyś mu przeszkodził.

– Próbujesz powiedzieć, że jesteś powiązany z tym Hakuryuukou, w żyłach którego płynie brudna krew Lucyfera? Nawet jeśli blefujesz, to powinieneś być bardziej rozsądny. Ta krew jest przeklęta. Pewnego dnia może ci przynieść śmierć.

Tak, ten młodzieniec zawsze był bardzo lekkomyślny. Jednak zawsze przypominał sobie słowa Azazela.

– Jest pełno kłopotliwych dzieciaków, ale…

Wszystkie cienie w otoczeniu Tobio zaczęły się zniekształcać. Nagle zaczęły się z nich wyłaniać pokręcone ostrza. W jakiś sposób całe to miejsce wypełniło się masą ostrych ostrzy.

– Nie wygłaszaj nieodpowiedzialnych uwag na temat Valiego, Ponury Żniwiarzu-san.

Ponury Żniwiarz uniósł Kosę, a jego ciało zaczęło emanować olbrzymią aurą.

– Zabiorę więc twoją duszę.

– Powiedz no, rozważałeś kiedyś opcje, że to twoją duszę może ktoś zabrać?

Kiedy obaj zajęli pozycję, przez moment panowała cisza. W następnej chwili postacie dwóch mężczyzn oraz czarnego psa znikły i można było tylko usłyszeć dźwięk zderzającego się ze sobą metalu. Pozostawiając za sobą mroczny powidok, Tobio atakował Ponurego Żniwiarza ze wszystkich możliwych kierunków. Jego przeciwnik atakował aurą, ale nie mógł trafić Tobio i niszczył tylko samochody na parkingu. Ponury Żniwiarz też był dobry w tego rodzaju szybkich bitwach i zaczynał sobie radzić z atakami Tobio, mimo że musiał walczyć zarówno z nim, jak i z jego psem. Jin trzymał w pysku krótkie ostrze i zgrywał swoje ataki z Tobio, co było bardzo agresywną, zgraną walką. jeśli atak Tobio chybiał, Jin natychmiast to rekompensował. Obydwaj nie przeszkadzali sobie nawzajem i nawet ich oddechy były zsynchronizowane. Nie, obaj zachowywali się tak, jakby byli jedną osobą, a ich wspólne ataki były zjednoczone. Ponury Żniwiarz w końcu był w stanie trafić Tobio, jednak część jego ciała którą trafił, rozpłynęła się w cień. To był klon? A może on sam był cieniem... Ponury Żniwiarz nie potrafił tego ocenić.

– To nie jest coś, do czego byłby zdolny zwykły człowiek. Więc jesteś tak głęboko w Boskim Darze?

Ponury Żniwiarz zdecydował. Zamachnął się kosą na zbliżającego się Jina, ale on uniknął tego z olbrzymią prędkością i sam zadał cios swoim ostrzem. Ponury Żniwiarz natychmiast się wycofał, ale nie był w stanie zrobić pełnego uniku, przez co jego płaszcz został rozcięty. Tobio uznał, że nie ma sensu ciągnąć tego dalej, więc wyrecytował inkantację. Wtedy... Rozpoczęło się polowanie ciemności. Cienie, czarna mgła i ciemność, zebrały się dookoła Ikuse Tobio. Otoczyła go ciemność, a z otoczenia wyłoniły się ostre ostrza. Cicho i głęboko, przeklęte słowa roznosiły się niczym pieśń:

– Śpiewam dla tysięcy zabitych ludzi.

Tobio i Jin zostali pochłonięci przez ciemność, która nagle się rozszerzyła i okryła wszystko dookoła.

– Chwalę zabójstwo dziesięciu tysięcy cykli złych wróżb.

Ich kończyny stopniowo rozpuszczały się w ciemnościach i zmieniły się w coś o nienormalnej figurze.

– Moje imię jest znane w całej otchłani, stanie się fałszywym bogiem polarnej nocy i północnego słońca.

Ciało Tobio stopiło się z ciemnością...

– Staniesz się moim demonicznym ostrzem ciemności, które zniszczy wszystko.

Ten rytuał zmienił go w coś, co jednocześnie przypominało człowieka i jednocześnie było czymś innym.

– Aby stać się czymś fałszywym, twórco paranormalności.

Gdy Ikuse Tobio wyrecytował ostatni fragment, czarny pies Jin zaczął wyć....

„Aoooooooochhh….”

Oczom Ponurego Żniwiarza ukazał się człekokształtny Bóg Ostrza, noszący płaszcz ciemności... Łowca, który miał u boku wielkiego psa ciemności. Łamacz Ładu, Noc Niebiańskich Psów.

– Rozumiem… Nic dziwnego, że jesteś w grupie najbardziej nienormalnych posiadaczy Longinusów – powiedział z podziwem Ponury Żniwiarz.

– Nie, sądzę że większość posiadaczy Longinusów z tego pokolenia jest nienormalna – odparł Tobio, po czym zniknął.

Ponury Żniwiarz wyczuł obecność i zamachnął się kosą w tył, ale była tam tylko ciemność.

– Za wolno.

Slash Dog miał kosę w każdej dłoni. Tobio ciął nimi na krzyż i chociaż Ponury Żniwiarz próbował zrobić unik, to było to za mało i poczuł że zarówno jego ciało jak i dusza, zostały rozcięte. Aura którą uwalniały kosy Slash Doga, mogła przeniknąć nawet do ciała Ponurego Żniwiarza. W tym samym czasie Jin rzucił się na niego od tyłu i rozciął swoim ostrzem ciało przeciwnika. Ostrze Jina miało wygrawerowane przekleństwo, które teraz rozprzestrzeniało się w ciele wroga, niczym ogień, niszcząc go od środka. Tobio scalił teraz obie swoje kosy i zmienił je w jedno, potężne ostrze, którym zamachnął się na wroga.

– ……! Bóg śmierci… został zabity…!

– To ostrze może zabić nawet boga, więc nie ma w tym nic dziwnego. Każdy mój wróg zginie, niezależnie od tego, kim jest.

Tobio ciął swoim ostrzem pionowo, a Jin poziomo. Ciało Ponurego Żniwiarza rozleciało się na kształt krzyża....

– Ty psie…!

– Racja, psie. Ale zamiast kłów, wszystko może zostać pocięte przez....

Gdy Ponury Żniwiarz zniknął, Tobio, Slash Dog i jego klon, Jin, stanęli obok siebie.

– To ostrze.

W tym momencie dusza Ponurego Żniwiarza została rozcięta i zabrana. Gdy Tobio zabił podwładnego Tanatosa, poczuł potężną aurę w niebie nad tym miejscem. To prawdopodobnie oznaczało, że Tanatos przybył we własnej osobie. Jednak i taka sytuacja została przewidziana przez Ravel w jej bitewnej strategii. Co więcej, nawiązywała ona do bitwy przeciwko Bogowi Zła, Lokiemu... Co będzie jeśli Loki znów pojawi się przed dwoma Niebiańskimi Smokami? Z czasem odpowiedź sama się znajdzie. Gdy Tobio spojrzał w dal, zobaczył jak Tanatos pojawia się nad stadionem, emitując przy tym przytłaczającą aurą. Jednak w następnej chwili na niebie pojawił się olbrzymi magiczny krąg typu transportowego, a Tanatos został w niego złapany...

– Resztą zajmie się Sekiryuutei.

Przeciwnika który był Ponurym Żniwiarzem klasy ostatecznej, pozostawiono młodzieńcowi, który opiekował się Boskim Smokiem. Nagle wokół Tobiego znów zaroiło się od Ponurych Żniwiarzy, których była ponad setka. Tak więc bitwa pomiędzy nimi i Slash Dogiem trwała dalej....


Żywot 5. Bóg Śmierci i Cyckowa Technika Rodu Hyoudou[edit]

Część 1[edit]

Ja, Hyoudou Issei, czekałem na przybycie tej osoby wewnątrz bariery, którą stworzyły Rossweisse-san i Bina-shi. To miejsce było jakimiś pustkowiem, położonym daleko od Stadionu Fafnira. Przybyłem tu, gdy wysłuchałem planu Ravel. Był banalnie prosty. Jeśli dalej będziemy pokonywać Ponurych Żniwiarzy Tanatosa, to w końcu on sam pojawi się osobiście. A gdy to zrobi, zamierzaliśmy użyć magicznego kręgu teleportacyjnego, który mógł teleportować nawet Lokiego. Byłyby kłopoty, gdyby legendarny Ponury Żniwiarz szalał sobie po mieście, więc postanowiliśmy przenieść go na jakieś pustkowie, gdzie zniszczenia nie byłyby problemem. Rossweisse-san, która specjalizowała się w technikach pieczętujących, towarzyszyła Bina-shi, ale miały wkroczyć do walki dopiero wtedy, gdybym został pokonany. Taki był plan bitewny, który Ravel stworzyła, aby chronić widzów oglądających mecz oraz swoją najlepszą przyjaciółkę, Koneko-chan. Jeśli chodzi o ostatni etap tej strategii, to gdy nastąpi atak Ponurych Żniwiarzy, wtedy poprosimy o wsparcie drużyny Sairaorga-san i Dulia. To byłoby pomocne, gdyby Sairaorg-san i Dulio dołączyli do bitwy przeciwko Tanatosowi, ale nie mogli przybyć tak zaraz, więc Ravel poprosiła o pomoc inne frakcje. …Gdyby jednak ci dwaj byli z nami, to wtedy bitwa byłaby łatwiejsza… Zastanawiam się, czy zdążyliby przybyć na czas? Już mieli masę roboty z tymi zamieszkami, które wywoływały te tajemnicze diabły na ich ziemiach…. Przywdziałem moją szkarłatną zbroję i po chwili pojawił się przede mną teleportacyjny krąg magiczny. Wyłonił się z niego Ponury Żniwiarz o przytłaczającej aurze, ubrany w bogato zdobiony płaszcz. To Tanatos. Rozejrzał się dookoła, mając na twarzy maskę w kształcie ludzkiej czaszki, i nagle spojrzał na mnie.

– Przymusowa teleportacja…. Tak, słyszałem że to samo spotkało Lokiego. To bardzo sprytne.

W dłoni Tanatosa pojawiła się kosa, której ostrze wydzielało silną aurę.

– Dlaczego robicie coś takiego? – zapytałem spokojnie?

– Jest wiele powodów – odparł Tanatos, gdy ruszył w moją stronę. – Przede wszystkim trzeba całkowicie zniszczyć dane naukowe na temat sztucznych diabłów, aby nie zdobył ich ktoś jeszcze.

– Mogliście to zostawić nam, ale was to najwyraźniej nie zadowoliło. A może obawiacie się, czego moglibyśmy się dowiedzieć, gdyby te dane wpadły w nasze ręce?

– Chcę całkowicie zniszczyć wszystkie dane, zanim Hades się o nich dowie.

Czy on czasem sam nie pracował dla niego?

– Dlaczego? – zapytałem.

– …Tak jak w przypadku diabłów, nie jesteśmy jednolitą frakcją. …Ale wszystko co robię, jest dla dobra przyszłości Królestwa Zmarłych, którą sam przewidziałem.

Nie są jednolitą frakcją. Niezależnie od tego, czy chodziło o Orkusa-san z frakcji konserwatywnej, czy Tanatosa, to Królestwo Zmarłych miała swoje własne, złożone problemy.

– Cóż, a jakie są inne powody?

– Trzeba zabić każdego, kto posiadał dane badawcze, aby uniemożliwić Hadesowi-sama uzyskanie od niego jakichś istotnych informacji.

Więc dlatego wzięli sobie ze cel Koneko-chan…!

– Nie pozwolę, abyś położył swoje brudne łapska na Koneko-chan i Kuroce.

– Chciej sobie co chcesz, w końcu jesteś Sekiryuuteiem tej ery – odparł Tanatos, rozprostowując środkowy palec. – Kolejny powód… jest banalnie prosty. Mój towarzysz, Pluton, został zabity przez Hakuryuukou. Jednak zapewne nie był z tego powodu niezadowolony. Był w stanie dotknąć mocy Niebiańskiego Smoka, która mogła dosięgnąć nawet Boga.... Dlatego sam chcę posmakować twojej mocy, skoro jesteś uważany za najsilniejszego Sekiryuuteia w historii.

……Nie wygląda na to, abyśmy dalej mogli rozmawiać ze sobą w ten sposób. Nie tylko wziął sobie za cel Koneko-chan, ale chce też walczyć ze mną. Ja, nie, my wszyscy chcemy chronić pokój! Przybrałem postawę do walki.

– Nawet jeśli jesteś bogiem, to i tak cię zniszczę. To nie jest mecz. Jestem Sekiryuuteiem Płonącej Prawdy, a także Pionem Szkarłatnowłosej Księżniczki Zniszczenia.

– Spróbuj więc spełnić moją prośbę, Hyoudou Isseiu. Pozwól temu bogowi śmierci, aby doświadczył pełni twojej mocy.

Tanatos zamachnął się swoją kosą. To był początek mojej bitwy przeciwko Ponuremu Żniwiarzowi klasy ostatecznej. Gdy ruszyłem naprzód, odpaliłem kilka Smoczych Pocisków naraz! Tanatos zostawiał za sobą czarną i niebieską smugę, gdy pędził z szaloną szybkością. Skorygowałem kierunki moich pocisków i kontynuowałem ostrzał, gdy tylko się do niego zbliżyłem! Wszystkie moje ataki trafiły, ale Tanatos dalej się do mnie zbliżał! Więc atak na poziomie Smoczego Strzału nie może go nawet zadrasnąć! Nawet jeśli uwolnię moje wiwerny, to one i tak zostaną pokonane. Tanatos machnął swoją kosą, a ja szybko tego uniknąłem… Kosa wbiła się jednak głęboko w ziemię. Za każdym razem, gdy zadawał cios, na ziemi pojawiała się głęboka bruzda. Miał tak niesamowitą moc, że każdy pojedynczy ruch jego kosy, zmieniał ukształtowanie terenu. Skoro jego zwykłe ataki miały tyle mocy, to był znacznie silniejszy od Plutona! Aby doprowadzić do walki wręcz, ruszyłem na Tanatosa i zacząłem zadawać ciosy pięściami, gdy staliśmy już twarzą w twarz. Jednak to było tak, jakbym trafiał w powietrze, a moje ciosy nie miały żadnej mocy, ani efektu, gdy go trafiałem. Tanatos natomiast krążył dookoła mnie i przygotowywał się do zadania ciosu kosą. To co trafiałem, było tylko powidokami! Aktywowałem na skrzydłach działa Szkarłatnego Podmuchu i odpaliłem salwę w stronę Tanatosa! Kiedy obracałem się w miejscu, aby przyjąć odpowiednią pozycję, wysunąłem Ascalona z mojej lewej ręki i wymierzyłem go w Tanatosa. Zanim zniknął i zostawił po sobie powidok, użyłem mocy Przeniknięcia!

[Przeniknięcie!!]

Zdolność, która umożliwiała mi przeniknięcie przez każdy przedmiot, została nadana Ascalonowi. Tanatos uznał, że będzie źle, jeśli tym oberwie, więc zaraz się wycofał. Natychmiast zareagowałem i ruszyłem za nim w pościg, po czym odpaliłem salwę z dział!

– Szkarłatny Podmuchhhhhhhhhhhhhhhhhhhh!

Olbrzymie masy aury ruszyły w stronę Tanatosa, ale znów chybiłem, a on ponownie zatoczył koło i pojawił się za moimi plecami! Machnąłem smoczymi skrzydłami, aby się odwrócić, po czym mój Ascalon zderzył się z jego kosą! Gdy nasze ostrza się skrzyżowały, Tanatos roześmiał się.

– Faktycznie jesteś silny. Ale to z góry było mi wiadome. W tej postaci nie masz szans na zwycięstwo.

……Wiedziałem o tym od początku! Ale w tej formie…! Jak mógłbym tolerować taką prowokację? Odleciałem kawałek, aby się oddalić od Tanatosa. Powiedz, Ddraigu, czy kontynuowanie tej walki będzie marnotrawstwem wytrzymałości?

[Tak, a jeśli nie zareagujesz dostatecznie szybko, to wtedy sam możesz mocno ucierpieć. Prawdziwa Królowa nie jest dla niego żadnym przeciwnikiem. Nawet gdybyś użył częściowej Smoczej Deifikacji, to i tak nie miałoby to na niego żadnego wpływu.]

A więc skoro jest limit czasu, to muszę powziąć decyzję. Trudno będzie czekać na odsiecz Sairaorga-san i Dulia. Wziąłem głęboki wdech i zacząłem recytować inkantację:

– Mieszkający we mnie Szkarłatny Czerwony Smok przebudzi się z twojego panowania.

Klejnoty na mojej prawej rękawicy błysnęły szkarłatnym światłem.

– Szkarłatny Niebiański Smoku którego posiadam wewnątrz siebie, wzrośnij by stać się Królem.

Klejnoty na mojej lewej rękawicy zaczęły emanować kruczoczarnym światłem.

– Kruczoczarny Bogu Nieskończoności.

Potężna, szkarłatna aura pochłonęła całe moje ciało...

– Wspaniały Czerwony Bogu Marzeń.

Kruczoczarna aura, która symbolizowała wieczność, pochłonęła mnie.

– Czuwając nad zakazanymi istotami, powinniśmy stać się tymi, którzy przekraczają granice.

Moja szkarłatna zbroja pokryła się kruczoczarnym wzorem. Moc Boskiego Smoka, która symbolizowała nieskończoność, została uwolniona.

– Zatańczmy jak ogień w piekle.

[S∞F!! S∞F S∞F!! S∞F S∞F S∞F!!!! S∞F S∞F S∞F S∞F S∞F S∞F!!!!!! S∞F S∞F S∞F S∞F S∞F S∞F S∞F S∞F S∞F S∞F S∞F S∞F!!!!!!!! ]

Wszystkie klejnoty rozbrzmiały dźwiękiem, który przenikał duszę i pojawił się na nich symbol nieskończoności!

[Smocza ∞ Furia!!!!!!]

Po poddaniu się Smoczej Pseudodefikacji, ruszyłem na Tanatosa, niszcząc całe otoczenie. Wysunąłem pięści okryte aurą! Tanatos zostawiał po sobie powidoki, gdy unikał moich ciosów, ale moje pięści, które przebijały się przez puste powietrze, niszczyły całe podłoże. Tanatos zachichotał, gdy to zobaczył.

– Muszę to powiedzieć, jestem wściekły! Przeszkadzasz w meczu dziewczynom, które powierzyły mi swoją przyszłość oraz mojemu rywalowi! – oznajmiłem.

Po tym jak to powiedziałem, zacząłem ścigać Tanatosa i zadawałem mu ciosy oraz kopniaki, poruszając się z boską szybkością! Nie czułem, jakbym go trafiał, ale mój przeciwnik oddychał coraz ciężej. Jego płaszcz był podarty przez te wszystkie uniki i nawet jego kosa się wygięła.

– Więc chronisz nie tylko kobiety, ale też Hakuryuukou! Naprawdę jesteś interesujący! Czy to tak zwane koleżeństwo? – powiedział Tanatos, gdy wydobył skądś nową kosę.

– To mecz pomiędzy kobietą która kocham, oraz pomiędzy mężczyzną, którego uważam za mojego rywala. Wypatrywałem tego meczu bardziej, niż czegokolwiek innego. Jak już cię pokonam, to wrócę do oglądania tego widowiska. To proste!

Tanatos poruszał się tak szybko, że powidoki które po sobie zostawiał, otoczyły mnie. Czyżby miał klony? Klony Tanatosa zamachnęły się na mnie kosami ze wszystkich kierunków, ale używałem pięści, aby je odbić. Jednak klony były świetnie skoordynowane i obrywałem raz po raz. Natychmiast przypomniało mi się, że cios kosy Ponurego Żniwiarza może rozciąć duszę. Jednak mimo tych wszystkich ataków, moja zbroja wytrzymała, a ciało nie otrzymało obrażeń. Tanatos nie potrafił ukryć zaskoczenia.

– Co!? Atakuję cię moją kosą, ale nie mogę rozciąć twojej duszy!? Czyżby nawet ona miała moc Ophis!?

…To prawda, moja siła jest manifestacją mocy Ophis. Skoro reprezentuje wieczność, to nie dziwię się, że jej moc zapewnia ten poziom ochrony. Do tego moje ciało istnieje dzięki Wielkiemu Czerwonemu oraz Ophis i powstało z połączenia ich mocy.

[5!]

Niedobrze! Czas nie czeka na nikogo! Ta forma może istnieć tylko przez dziesięć sekund. Aby szybko uzyskać przewagę, poczyniłem przygotowania do użycia ∞ Podmuchu. Nagle na czterech moich działach pojawił się nieznany wzór.

– Kiedy zaatakowałeś, użyłem techniki pieczętującej na twoich działach! Wprawdzie nie mogę ich całkowicie zapieczętować, to nie sądzę abyś mógł z nich skorzystać, zanim odliczanie się skończy!

Użył tego typu techniki! Próbowałem zebrać moją aurę i przesłać ją do dział, ale nie mogłem tego zrobić jak należy!

[8! 9!]

Kiedy starałem się jak najlepiej wykorzystać moje działa, odliczanie trwało dalej! Z taką ilością czasu nie otworzę zbroi na piersi i nie skorzystam z Niszczyciela Longinusa! Skoro nie miałem innego wyboru, zwiększyłem aurę w moim ramieniu do największego limitu!

[S∞F!! S∞F S∞F!! S∞F S∞F S∞F!!!! S∞F S∞F S∞F S∞F S∞F S∞F!!!!!! S∞F S∞F S∞F S∞F S∞F S∞F S∞F S∞F S∞F S∞F S∞F S∞F!!!!!!!! ]

Niesamowita ilość aury zebrała się w moich rękach i uwolniłem ją w stronę Tanatosa! W jego stronę poleciał potężny, szkarłatny Smoczy Strzał. Jednak on świetnie sobie radził z szybkimi manewrami i uniknął ataku! Jeśli mój pocisk trafi w barierę, którą stworzyła Rossweisse-san, to źle się to skończy. Nie miałem innego wyboru, niż stworzyć kolejny Smoczy strzał i posłać go w stronę pierwszego. Resztki szkarłatnej aury rozproszyły się w powietrzu.

[10!]

Gdy odliczanie się skończyło, Smocza Deifikacja zniknęła i powróciła moja szkarłatna zbroja. W jednej chwili uderzyła we mnie fala zmęczenia. Takie były konsekwencje tej mocy. Moja wytrzymałość została całkowicie wyczerpana…! Nie mogłem użyć mojego niszczycielskiego ataku, który mógł spalić na proch nawet boga. Mogę zyskać przewagę, jeśli z niego skorzystam, ale jeśli Tanatos zbliży się z tymi płomieniami do Rossweisse-san, albo Biny-shi i rozprzestrzeni na nie ten ogień, którego nie można ugasić, to wtedy….

[To prawda, ponieważ są to ostateczne płomienie, to ich używanie jest ograniczone. Zwłaszcza w sytuacji, gdy są obecni twoi sojusznicy, nie można z nich korzystać swobodnie. Gdybyś ich przez przypadek podpalił..............]

To właśnie dlatego, że te płomienie były tak potężne, ich używanie miało swoją mroczną stronę. Nie, nawet ze Smoczą Deifikacją, jeśli nie będę ich należycie kontrolował, to mogą mieć zbyt wielki wpływ na świat, więc trzeba zachować ostrożność. Westchnąłem, gdy Tanatos się do mnie zbliżył.

– Jeśli potrafisz walczyć z bogami jak równy z równym, a twoją jedyną, obecną słabością jest limit czasu, to jeśli staniesz się istotą boskiej klasy, albo jeśli nawet znajdziesz się w klasie Maou, to wtedy będziesz mógł przezwyciężyć to drugie odliczanie. W przeciwnym razie nie będziesz mógł walczyć z bogami, jeśli będziesz polegać tylko na swojej szkarłatnej zbroi.

To zdecydowanie moja słabość. Ale póki co to wszystko, na czym mogę polegać podczas walki. Tanatos zaczął mnie atakować! Ponieważ straciłem dużo wytrzymałości, moje ruchy spowolniły, a Ponury Żniwiarz klasy ostatecznej trafiał mnie raz po raz. Ciął mnie swoją kosą! Część szkarłatnej zbroi pękła, a mój brzuch otrzymał bezpośredni cios. Moim ciałem natychmiast targnął ból…. Jednak nie czułem, aby moja dusza ucierpiała. Tanatos po raz kolejny nie potrafił ukryć zdziwienia.

– Nawet gdy Smocza Deifikacja minęła, ja wciąż nie mogę dosięgnąć twojej duszy. To najlepszy dowód na to, że twoje ciało posiada przerażającą moc. Skoro twojego ciała i duszy nie można zniszczyć razem, to znaczy to że nie można cię pokonać.

Więc nawet w tym stanie, specjalna moc Ponurych Żniwiarzy nie może na mnie wpłynąć. Ddraig odezwał się:

[Zgadza się partnerze, twoja dusza ma moc, która rywalizuje z klątwą Ophis. Nawet jeśli ta technika należy do istoty boskiej klasy, to nie może dotrzeć do twojej duszy. Więc od samego początku kosa Ponurego Żniwiarza nie miała na ciebie wpływu. Możesz doznać tylko obrażeń fizycznych.]

Od kiedy zaczęło się coś takiego? Czy to z powodu tego, ze przeszedłem Smoczą Deifikację?

[Nie wiadomo, ale moc która napłynęła od Ophis zdecydowanie była wzmocnieniem. Jej klon, Lilith, także jest po jej stronie, co jeszcze bardziej wzmacnia cały efekt. To tylko moje spekulacje, ale ta osoba… Boski Smok Wieczności pragnie, abyś stał się trzecim Boskim Smokiem.]

Czyli tak samo jest z Valim? Czy ta Maouifikacja także pożycza moc od Ophis?

[Być może oba Niebiańskie Smoki osiągną jednocześnie status Boskiego Smoka.]

Rozumiem… Wprawdzie wydaje mi się, że Boski Smok w moim domu robi co chce i nie zastanawia się nad swoimi czynami, to nie wyobrażam sobie sobie, aby miała tak głębokie plany. Mimo wszystko dalej jestem w trudnej sytuacji…. Rossweisse-san patrzyła na mnie zmartwionym wzrokiem, a Bina-shi już wcześniej oznajmiła, że dołączy do walki, jeśli sytuacja będzie zbyt niebezpieczna…. Czy nie ma innego wyjścia, niż pozbycie się bariery, aby cała nasza trójka mogła wziąć udział w walce? Jednak głównym celem Tanatosa jest dopadnięcie Koneko-chan... Pierwotnym celem tej bariery było zapieczętowanie szybkich ruchów Ponurego Żniwiarza. Gdybyśmy powiedzieli mu, że spinka do włosów mojej kouhai jest obecnie w innym miejscu, to i tak w niczym by to nie pomogło, gdyż już wcześniej oznajmił, że chce wymordować wszystkich, którzy byli powiązani z badaniami. Kiedy zastanawiałem się głęboko nad tym, co powinienem zrobić, Tanatos odezwał się nagle:

– …Wyczuwam w twoim ciele trzy dusze. Twoją, Walijskiego Smoka Ddraiga… Więc kim jest trzecia?

Powiedział coś niezrozumiałego! Ani ja, ani Ddraig nie mogliśmy tego zrozumieć, kiedy z mojego klejnotu rozbrzmiał czyjś głos.

– Ise, tu twój dziadziuś.

…….

….

…Tak mnie to zaskoczyło, że aż zaniemówiłem. Jednak głos znów się odezwał:

– Ise, to ja, twój dziadek.

Tak, to zdecydowanie onnnnnnnnnnnnnn!

– Dziadek!?

- [Twój dziadek!?]

Ddraig też był zaskoczony! Fakt że głos mojego dziadka wydobywał się z klejnotów na zbroi był bardzo szokujący! Mimo wszystko to chyba dość zdumiewające, prawda!?

– [To niemożliwe! Jakiej mocy użyłeś, aby wejść do mojego Boskiego Daru!?]

Ton głosu Ddraiga był przepełniony zaskoczeniem, jednak dziadek spokojnie odpowiedział:

– Poprosiłem o pomoc wielkiego Shaka-sama a on coś z tym zrobił. Oczywiście Boski Smok-sama powiedział, że też chce pomóc.

Ddraig dalej był zbulwersowany:

– [Shaka i Ophis!? Cóż, z ich pomocą coś takiego byłoby możliwe!]

Naprawdę!? Ja też jestem zaskoczony! Nie mogę za tym nadążyć! Dziadek odezwał się ponownie:

– Najwyraźniej masz kłopoty. Ise, słyszałem że jesteś dobry w rozwijaniu cyckowych technik.

– Nie, mówienie że jestem dobry… wprawdzie zrobiłem to i owo, ale co obecna sytuacja ma z tym wspólnego!?

Niszczyciel Szat i Poligloctwo mają wpływ tylko na kobiety, więc są bezużyteczne wobec Tanatosa!

– Ise, nadszedł czas, aby zrealizować twoje marzenie z tamtych czasów. Pamiętasz o czym rozmawialiśmy, gdy bawiliśmy się modelami robotów i kosmicznych statków?

Wigor mojego dziadka sprawił, że klejnoty na zbroi rozbłysły jasnym blaskiem!

– Pozwól że przypomnę ci czasy dzieciństwa, które spędziłeś ze mną!

W następnej chwili przypomniałem sobie coś......   Podczas pobytu w domu dziadka na wsi, poszedłem z nim do pobliskiego sklepu, aby kupić plastikowe modele robotów i statków kosmicznych. dziadek zawsze kupował figurki bohaterek z różnych anime i filmów…. Zawsze zamawiał je w sklepie modelarskim, do którego sam udawał się po odbiór. Byłem zazdrosny, że mógł to kupić i sam chciałem je mieć, ale dziadek mówił coś takiego:

– Nie możesz ich kupić, jeśli nie jesteś dorosły.

Dlatego nie kupował ich dla mnie. Na korytarzu w domu, ja i dziadek bawiliśmy się modelami... Dokładniej mówiąc, większość z nich została zrobiona przeze mnie i nie mogłem ukryć mojej fascynacji robotami i statkami kosmicznymi. Gdy je składałem, postępowałem zgodnie z instrukcją, a tymczasem dziadek przeglądał jakiegoś „świerszczyka” i dotykał swoich erotycznych figurek…. Z dumą patrzyłem na moje dzieło, kiedy dziadek powiedział coś takiego:

– Może sprawdzimy kto jest silniejszy, moje figurki, czy twoje modele, Ise.

Ustawiłem robota w bojowej pozycji, kiedy dziadek postawił przed nim swoją figurkę.

– A masz, dziadku, podmuch z działa!

– Nic z tego! Cyckowa bariera figurki tej onee-san, rozprasza twój atak!

– Ech! To nie w porządku, dziadku! Czym jest cyckowa bariera!?

– Pewnego dnia to zrozumiesz! Nie ważne jak silny jest atak i jak potężny jest wróg, nigdy nie pokonają piersi. Lubisz piersi, prawda?

– Mmhmm! Kocham je!

Gdy dziadek usłyszał moją odpowiedź, uśmiechnął się z zadowoleniem i pogłaskał mnie po głowie.

– Piersi zawierają w sobie ostateczną moc. Dlatego gdy roboty i statki kosmiczne atakują, muszą zebrać siłę piersi, aby zaatakować. Cyckowy Promień! Cyckowy Pocisk! właśnie tak. W ten sposób, niezależnie od tego, czy zbudujesz robota, czy kosmiczny statek, nie będziesz w stanie pokonać erotycznych figurek dziadka, Ise.

– To niesamowite, dziadku! Brzmi naprawdę fajnie, ale nie rozumiem tego dokładnie!

– Ha ha ha! Nie rozumiesz, hmm! Cóż, szczerze mówiąc ja też nie rozumiem tego w pełni! Ale piersi są najsilniejsze. Tak długo jak masz ich moc, będziesz w stanie przezwyciężyć wszystkie trudność, choćby nie wiem jak wielkie były! Piersi!

– Piersi!

– Zgadza się, Ise. Pospiesz się i użyj Promienia Piersi. Dzięki temu możesz pokonać figurkę dziadka.

– Cyckowy Promień!

– Ugyaaachh! Ja.... zostałem.... pokonany.... ach.......

Ja i dziadek dalej bawiliśmy się modelami i figurkami, używając najróżniejszych cyckowych ataków, aż słońce zaczęło znikać za horyzontem.....

Gdy to sobie przypomniałem, z mich oczu pociekły łzy.

Aaaaachhh, to brutalne wspomnienia! Dlaczego dziadek przypomniał mi taki poruszający moment!

– Przygotuj działa do salwy.

Nagle ogon mojej zbroi zaczął się poruszać, jakby miał własną wolę. Nie było to jednak zgodne z moją wolą, ani Ddraiga. Ogon najwyraźniej zamierzał coś zrobić. Nagle się wydłużył i ruszył w stronę Rossweisse-san!

– Ech!? Co się dzieje!?

Rossweisse-san nie miała jednak szans na to, aby jakoś zareagować, gdy ogon dotarł do jej piersi. Jego końcówka się otworzyła i wtedy przylgnął do nich! Mój ogon zaczął nagle pulsować.

– …Achm! Acaahh! – Rossweisse-san zaczęła zmysłowo jęczeć.

Mój ogon, który przylgnął do jej piersi, najwyraźniej coś z nich pochłaniał.

– Zbierz moc piersi i odpal wielki pocisk! oto czym jest Falowe Działo! – powiedział dziadek.

Armaty na mojej zbroi automatycznie wycelowały się w Tanatosa!

– Nie obawiaj się, twój dziadek jest tutaj aby ci pomóc. Jestem w pełni świadom twoich zboczonych pragnień.]

[C-co to ma być!? P-partnerze! Moje wnętrze, środek Boskiego Daru, jest wykorzystywany przez twojego dziadka!? Czy on jest zdolny do czegoś takiego!?]

– Jest moim dziadkiem. Nic dziwnego, że odziedziczyłem to po nim…

[Mówisz serio!? Zaakceptowałeś to od tak sobie!? Ja też muszę się z tym pogodzić!?]

Ddraig był zdumiony.... To było nieuniknione. Wprawdzie nie byłem tego pewien, ale najwyraźniej dziadek w jakiś sposób krążył po Boskim Darze. W rzeczy samej, był źródłem mojego zboczenia…. Prawdę mówiąc też jestem tym zakłopotany! Co właściwie dziadek robi!?

– Podczas pobytu w Raju zgromadziłem wiele cnót.

Jesteś pewny!? O jakich cnotach mówisz!? Czy mają coś wspólnego z Shaką-sama!?

Nagle rozległ się kolejny głos:

– Sekiryuuteiu, który kontrolujesz piersi. Jestem Kannon Bodhisattva[9]. Gdy usłyszałam prośbę twojego dziadka, postanowiłam ci pomóc.

Kannon-sama!? Co się dzieje!? No co!? Co u wszystkich diabłów się dzieje!?

[Nawet Kannon Bodhisattva przybyła!? Czy system mitologiczny działa w ten sposób!?]

Ddraig zaczął rozpaczać, gdy bogini Kannon-sama przemówiła:

– Twoja piosenka uszczęśliwiła wielu ludzi w Raju. Ludzie którzy zmarli, nadal mogą radośnie śpiewać i tańczyć w Raju, więc jesteśmy ci naprawdę wdzięczni za tą piosenkę. Oto mała wdzięczność od wszystkich buddów.

Moja piosenka… miała aż tak wielki wpływ…! Tym razem nawet Tanatos był zaskoczony.

– T-to niemożliwe! Nawet Kannon Bodhisattva pomaga Sekiryuuteiowi!?

Tanatos uniósł kosę i ruszył w moją stronę. Kannon Bodhisattva stworzyła za moimi plecami świetlisty okrąg, który pochłonął Tanatosa!

– Guuaach! Cóż za silne światło!

Tanatos zdawał się bać światła, które uwolniła Bodhisattva-sama i został zmuszony do ucieczki. Tymczasem strumień energii był odsysany z piersi Rossweisse-san, a w działach mojej szkarłatnej zbroi zebrała się niesamowita ilość aury.

– Dzięki mocy Kannon-sama, moc piersi tej srebrnowłosej ślicznotki została zmieniona w demoniczną energię – powiedział dziadek.

Nie byłem pewien, co powiedzieć o tej całej sytuacji, ale moje działa miały obecnie moc, która była porównywalna z mocą Podmuchu ∞ Smoczej Deifikacji.

– …Mmn, aaachh!

Gdy mój ogon dalej ssał pierś Rossweisse-san, jej ciało drżało, a ona sama jęczała zmysłowo! Na moich klejnotach pojawiła się cyfra 96! Taki jest jej rozmiar biustu!

– Dalej Ise, przygotuj się. Sam wybierz, jak nazwać atak tego falowego działa.

Dał mi kolejny problem… W-w porządku, nazwałem już kilka innych technik, więc….

– Więc może Super Cyckowa Armata Falowa…

– Hmm, jak dla mnie trochę za długie, ale w sumie nieźle brzmi.

Na co narzekasz!? To dobra nazwa, którą wymyśliłem z marszu, więc okaż więcej szacunku!

– Nazywasz się Rossweisse-san, prawda? Proszę, znieś tą zawstydzającą sytuację dla dobra przyszłości. To twoja rola jako kobiety – powiedział dziadek.

– Mmm. …Czuję że jednocześnie to rozumiem i nie rozumiem… ale słyszę to w mojej piersi.

Rossweisse-san!? Zamierzasz to zaakceptować!? Nie jesteś zakłopotana tą całą sytuacją!?

– Ise, siła tej salwy będzie zależna od wielkości biustu kobiety. Rossweisse ma ładne i wielkie piersi, więc uzyskasz sporą moc. Gdyby jednak jej wymiary były trzycyfrowe, to mógłbyś uzyskać jeszcze większą siłę.

M-moc ataku jest zależny od rozmiarów piersi. A gdyby ich obwód był trzycyfrowy... Od razu pomyślałem o Akeno-san….

– Już czas! – wrzasnął głośno dziadek, gdy lufy zblokowały się na Tanatosie!

– Tanatos! – wrzasnąłem, przygotowując się do odpalenia salwy.

Ponury Żniwiarz zaczął ode mnie uciekać, trzymając w dłoni swoją kosę. Zrozumiał że źle się dla niego skończy, jeśli oberwie tą salwą.

– Musisz zostać tutaj pokonany.

Bina-shi najwyraźniej zrozumiała, że nadszedł przełomowy moment bitwy, więc przestała pomagać Rossweisse-san w utrzymywaniu bariery i dołączyła do walki, uwalniając swoją demoniczną energię. Aby powstrzymać Tanatosa, Bina-shi zaatakowała olbrzymią ilością aury. Ponieważ ten atak był w klasie Maou, nawet Ponury Żniwiarz klasy ostatecznej chciał go uniknąć, więc natychmiast się wycofał. Ponownie poprawiłem kąt trajektorii moich dział i strzeliłem w chwili, gdy Tanatos Zatrzymał się na chwilę....

– Pocisk z Super Cyckowej Armaty Falowejjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjj!

Potężna, różowa aura wyleciała z luf moich dział. Iskrząc mocą piersi, bezlitośnie pochłonęła Tanatosa. Pocisk który mógł rywalizować z ∞ Podmuchem, niszczył wszystko na swojej drodze...   Gdy działa skończyły strzelać, całe pustkowie uległo gwałtownym zmiano, a w środku zionął potężny krater…. Tanatos leżał na jego dnie.

– …W-wspaniała walka, Sekiryuuteiu… – powiedział, kiedy się do niego zbliżyłem.

Pochwalił mnie.

– Sądzę że w przyszłości możesz się stać kimś, kto zniszczy nawet istoty boskiej klasy… ha ha ha!

Tanatos śmiał się dalej, mając skomplikowany wyraz twarzy.

– …Ha ha ha, Hadesie-sama… przeklinasz Trzy Frakcje bardziej, niż ktokolwiek inny… jednak uwięziono cię bardziej, niż kogokolwiek innego…… Królestwo Zmarłych… nigdy nie będzie niczym więcej, niż Królestwem Zmarłych…

Po tych słowach Tanatos stracił przytomność i zemdlał...

– Wybacz, że czekałeś!

– Przepraszam za zwłokę.

Chwilę później przybyli wreszcie Sairaorg-san i Dulio, których o pomoc wyprosiła Ravel… Obaj byli jednak niesamowicie zaskoczeni, że samodzielnie pokonałem Tanatosa. My… z pomocą dziadka i Kannon-sama, powstrzymaliśmy Tanatosa.....

Część 2[edit]

Po tym jak pokonaliśmy Tanatosa, przekazaliśmy go Sairaorgowi-san i Duliowi, aby mogli go przesłać do Belzebuba-sama, poprzez magiczny krąg. Poinformowaliśmy naszych towarzyszy, że pokonaliśmy Tanatosa i z tego co usłyszeliśmy, inni Ponurzy Żniwiarze złożyli broń, gdy ich szef został pokonany w bitwie.

– Tego się po tobie spodziewałam, Ise-sama!

Aby zbadać sytuację po bitwie, Ravel szybko do mnie przybyła. Zaczęła się też komunikować z innymi ludźmi. Bitwa była skończona. Odwróciłem się i spojrzałem na Rossweisse-san. Moc jej piersi została pochłonięta, przez co jej klatka piersiowa czasowo uległa zmniejszeniu. Było zupełnie jak wtedy, gdy pożyczyłem moc od piersi Rias, które wtedy też się zmniejszyły. Wciąż pamiętałem smutek, który wtedy czułem i nigdy bym nie pomyślał, że coś podobnego znów będzie miało miejsce. Łzy ciekły strumieniami po moich policzkach. Aaachhh, piękne piersi Rossweisse-san!

– Nie martw się, niedługo wrócą do swoich oryginalnych rozmiarów, więc głowa do góry – powiedział dziadek.

Kannon-sama zniknęła, chociaż dziadek nadał tutaj był. Cóż, skoro wszystko się już skończyło, chciałbym opowiedzieć o tym Koneko-chan i pozostałym, ale mecz nadal trwał.

– Nie, prawdopodobnie możesz z nimi porozmawiać. Właśnie próbowałem zainstalować ciekawe funkcje w twoim Boskim Darze. Czy nie masz czasem zdolności o nazwie Poligloctwo? Próbowałem go trochę rozwinąć – powiedział dziadek.

O czym mówisz, dziadku!?

[Nnn, nie, jest w porządku…]

Ddraig nie zamierzał się już sprzeciwiać! Czyżby się już poddał!?

– Poprzez piersi możesz skomunikować się z innymi piersiami, które są gdzieś daleko. Wprawdzie są pewne warunki, które muszą zostać spełnione, ale dziewczyny biorące udział w meczu powinny usłyszeć twój głos – powiedział dziadek.

Nawet jeśli mówisz coś takiego… rozmawianie z piersiami, które są bardzo daleko!? Gdy wypytałem dziadka o tą dziwną metodę, zawołałem Ravel, aby do mnie przyszła.

– O co chodzi, Ise-sama?

Ravel spojrzała na mnie z zaciekawionym wyrazem twarzy.

– Ravel, proszę, użycz mi swoich piersi. Chcę powiedzieć kilka rzeczy Koneko-chan.

– …I-Ise-sama, proszę, powiedz mi trochę więcej na ten temat.

Wyjaśniłem wszystko Ravel, a ona pokiwała ze zrozumieniem głową!

– Zrozumiałam. Proszę więc, spróbuj tego.

Ravel szybko obnażyła swoje piersi, które podskoczyły przed moimi oczami! Ravel!!!! Cieszę się, że moje oczy widzą coś tak wspaniałego, ale czy za bardzo nie wierzysz moim słowom!? Nie, sądzę że w pełni ufasz moim piersiowym technikom…! Nie potrafiłem opisać sytuacji, która miała właśnie miejsce. Podążyłem za instrukcjami dziadka i wyobraziłem sobie osobę, z którą chciałem porozmawiać, gdy lewą dłonią ściskałem piękną, prawą pierś Ravel. Moja dłoń poczuła coś wspaniałego, gdy myślałem o Koneko-chan i Kuroce.

– Ach… – z ust Ravel wydobył się zmysłowy jęk.

Gdy czułem silną chęć, aby się z nimi połączyć, przesunąłem palce do jej sutka i wcisnąłem go w głąb otoczki! Mój palec doznał ostatecznej przyjemności!

– Iyaan…! – Ravel wydała z siebie jeszcze głośniejszy jęk.

Gdy cofnąłem moją dłoń, zacząłem mówić do jej piersi.

– Koneko-chan. Koneko-chan. I Kuroka też. Słyszycie mnie?

Prawdę mówiąc była to sytuacja w której mówiłem do piersi… ale usłyszałem odpowiedź:

– …Ise-senpai? To Ise-senpai?

To głos Koneko-chan! Naprawdę do niej dotarłem! Ciekaw jestem, czy to dzięki mojej technice…. Sam nie mogłem tego zrozumieć, więc było to dość straszne.

– Sekiryuutei-chan? Co to ma być? Słyszę też głos Shirone, zupełnie jakby rozmawiały ze sobą nasze dusze…

Mogłem też usłyszeć głos Kuroki. Najwyraźniej udało mi się nawiązać z nimi łączność. Dziadek powiedział, że ta technika pozwoli na nawiązanie rozmowy między duszami, które są daleko ode mnie (ale tylko z kobietami). Nazywała się ona Cyckowym Telefonem. Dziadek naprawdę był niesamowity. W ciągu tak krótkiego życia, stworzył tyle nowych możliwości…! Być może był specjalistą, który potrafił wyciągnąć wnioski z mojego talentu! Nagle roześmiał się.

– Kakaka, nie jestem taki mądry. Po prostu przypomniałem ci o marzeniach i ambicjach z dzieciństwa, Ise. Marzenia i cele, które stworzyłeś sobie jako dziecko, mogą stać się filarami twojego życia.

…R-rozumiem. Sądzę że to wtedy stałem się taki, jaki jestem dzisiaj…. Szybko opowiedziałem o mojej technice Koneko-chan i Kuroce a także o tym, że Tanatos został pokonany. Obie były zaangażowane w walkę między sobą. Zresztą gdy tak rozmawialiśmy, dalej ze sobą walczyły. Wprawdzie czułem się winny tego, że się wtrąciłem, to wciąż musiałem im przekazać, że są już bezpieczne, a potem się rozłączyć.

– Ise-senpai, użyłeś piersi Ravel, aby się z nami połączyć, prawda? – zapytała nagle Koneko-chan.

– Nie, teraz jestem tylko telefonem, który utrzymuje duchowe połączenie między Iseiem-sama i Koneko-san. Mnie to pasuje – odparła Ravel, która wszystko słyszała.

– J-jak mogłeś…

Koneko-chan wydawała się być zszokowana, gdy usłyszała o gotowości swojej przyjaciółki. Dodam, że szybkość połączenia i jego jakość zależało od piersi. Po serii dokładnych badań, piersi Ravel zostały uznane za najlepsze do komunikacji.

– Prawdę mówiąc chciałabym skończyć już tę rozmowę..... – powiedziała Koneko-chan.

Kuroka zdawał się jednak być bardzo zainteresowana.

– W takim razie zadecydujmy o tym, kto zwycięży, podczas gdy Sekiryuutei-chan będzie słuchał, Shirone! – oznajmiła, po czym rzuciła wyzwanie. – Ta która zwycięży, zostanie jego żoną. Co ty na to?

– Ja zostanę żoną Ise-senpaia! Nie cofnę się, nawet jeśli będę walczyła z tobą, nee-sama!

Dwie siostry się o mnie biją, hę. …Nie mogłem się już powstrzymywać i uwolniłem wszystkie emocje, które przepływały przez moje serce.

– …Nie, to się nie wydarzy.

Koneko-chan powiedziała już wcześniej, że chce zostać moją żoną. Kuroka powiedziała natomiast, że chce urodzić moje dzieci, być u mojego boku, oraz należeć do mojej rodziny... Muszę odpowiedzieć im obu. Jako Sekiryuutei! Jako Hyoudou Issei! Muszę im dobrze odpowiedzieć!

– Ja.... Nieważne która z was wygra, poślubię was obie! Jeśli same będziecie decydować, która z was ma zostać moją żoną, to wtedy nie będę mógł być Królem Haremu! Koneko-chan! – powziąłem decyzję. – Przyjmuję twoją propozycję, proszę, zostań moją żoną!

– Mmm. ……Tak – odpowiedziała.

Poszedłem za ciosem i zacząłem rozmawiać z kolejną osobą!

– Kuroka!

– C-co takiego, miau!?

Gdy wysłuchała oświadczyn swojej siostry nadal była zaskoczona i nie doszła jeszcze do siebie, przez co odpowiedziała nieco zmieszanym tonem. Nie dbałem jednak o to i pytałem dalej:

– Naprawdę mnie kochasz?

– …Na początku myślałam o tobie, tylko jako o substytucie Valiego, jego rywalu. Kiedy z tobą jestem, moje serce bije radosnym rytmem i zabawnie jest z tobą przebywać. W przeszłości chciałam tylko dziecka Niebiańskiego Smoka… Chciałam silnych genów. Skoro Vali mnie nie chciał, to wybrałam ciebie, ale sprawy mają się obecnie inaczej. …Jesteś niezmiernie głupi i beznadziejnie szczery. Mimo że jesteś zboczeńcem i głupkiem… nawet jeśli troszczysz się o Shirone, to zaopiekowałeś się także mną… dałeś nam obu spokojne miejsce do życia…. Gdy jestem razem z tobą… wtedy czuję się tak spokojnie. Kiedy widzę twój uśmiech, moje serce jest pełne miłości… – odpowiedziała Kuroka szczerym tonem. Głos jej serca był pełen łez. – Podjąłeś się takiej głupiej walki, dla takich ludzi jak my. Pewnie twoje ciało jest teraz pokryte ranami, prawda? Nawet jeśli twój przeciwnik był bogiem…. To dalej nas przed nim chroniłeś, więc jak mogłabym nie lubić takiego mężczyzny!? Mmm, racja, już dawno beznadziejnie zakochałam się w mężczyźnie, który nazywa się Hyoudou Issei… Kocham cię.

– Zrozumiałem. Wiesz że ja także cię kocham? Jak mógłbym nie kochać dziewczyny, która powiedziała, że chce moich genów? Gdy patrzyłem na twoje zwykłe codzienne życie… wprawdzie trochę się martwiłem, ale zawsze upewniałaś się, że twoja młodsza siostra będzie na pierwszym miejscu. Myślę że taka delikatna siostra z pewnością będzie dobrą kobietą – odparłem Kuroce wprost, gdy usłyszałem jej odpowiedź.

Kuroka była beznadziejnie złośliwą kocicą, a nasze pierwsze spotkanie było okropne. Zaatakowała wtedy trującą mgłą. Zawsze była leniwa i lubiła płatać psikusy…. Ale jasnym było, że była miłą osobą. Uważała swoją siostrę za ważniejszą od kogokolwiek innego. Była dziewczyną, która pragnęła spokoju bardziej, niż ktokolwiek inny. Wiedziałem o tym!

– Więc pasuje ci to? – zapytałem.

– Tak!!!!!! Sekiryuutei-chan… nie, Ise! Chcę urodzić ci dzieci! – odparła natychmiast Kuroka.

W takim razie powziąłem decyzję i wrzasnąłem w stronę piersi Ravel:

– W takim razie zostań moją żoną, tak jak Koneko-channnnnnnnnnnnnnnnnn!

Pośrodku jakiegoś pustkowia wyznawałem miłość parze piersi......

Część 3[edit]

Po bitwie z Tanatosem wróciliśmy na Stadion Fafnira. Zebraliśmy się przy wejściu na widownie i oglądaliśmy transmisję na żywo.

– Jak toczy się mecz? – zapytałem Xenovię, która stała obok.

– Robi się naprawdę intensywnie, Ise!

Na każdym z ekranów wyświetlało się co innego, ale na jednym z nich widać było bitwę pomiędzy Koneko-chan i Kuroką, która coraz bardziej przybierała na sile! Koneko-chan, w swoim trybie Shirone, zaatakowała Kurokę swoimi białymi płomieniami Kasha, podczas gdy ona korzystała z najróżniejszych technik diabłów, youkai i senjutsu, aby odeprzeć ataki Koneko-chan. Widząc to, Koneko-chan zaczęła korzystać z ataków fizycznych, gdy zbliżyła się do Kuroki i zalała ją lawiną ciosów oraz kopniaków, gdy jej ciało było okryte touki. Dzikie ataki Koneko-chan, nie dały Kuroce nawet chwili wytchnienia, a pod względem siły fizycznej górowała nad swoją starszą siostrą. Kuroka korzystała z niewielkich zdolności teleportacyjnych i starała się zwiększyć odległość od swojej siostry, ale Koneko-chan już wcześniej przewidziała, że Kuroka może skorzystać z tej techniki, więc przewidywała, gdzie jej siostra się pojawi i natychmiast ruszała do tamtego miejsca. Ponownie rozpoczęła z nią walkę wręcz i wreszcie ją zraniła. Ponieważ mieszkały razem przez cały czas i robiły razem wiele rzeczy, to było to naturalne, że potrafiła zrozumieć, jak jej siostra myśli i działa. Kuroka spojrzała na swoją młodszą siostrę, która przyparła ją do muru i uśmiechnęła się. Był to zadowolony uśmiech.

– Shirone! Zwyciężczyni jako pierwsza spędzi noc z naszym przyszłym mężem! To bitwa sióstr o pierwszą noc!

– !

Koneko-chan była zaskoczona! Ja zresztą też! Bitwa między siostrami toczyła się o coś tak ważnego! Koneko-chan natychmiast przybrała poważny wyraz twarzy.

– ……Zrozumiałam i przyjmuję wyzwanie!

To sprowokowało komentatora.

– Umm! Niezbyt to rozumiem… pierwsza noc sióstr…? To najwyraźniej stawka w tej bitwie! Najwidoczniej walczą o to, która jako pierwsza spędzi noc z Oppai Smokiem… naprawdę ci zazdroszczę, Oppai Smoku!

Uff, skoro stałem obok miejsc dla widzów, to raczej było mało prawdopodobne, aby ktoś mnie zauważył, ale naprawdę czułem się zawstydzony! Opublikują to w gazetach, a media też będą o tym trąbić! Walka pomiędzy Koneko-chan i Kuroką jeszcze bardziej przybrała na sile, kiedy dziadek znów odezwał się do mnie przez klejnot mojego Boskiego Daru.

– W porządku Ise, czas się pożegnać.

Co! To zbyt nagłe. Nie, dziadek umarł dawno temu, nawet jeśli rozmawiałem z nim niedawno poprzez Ungaikyo!

– Dziadku!? D-dlaczego!? Bez pozwolenia wszedłeś do mojego Boskiego Daru, a teraz tak odchodzisz?

– Byłoby nie w porządku wobec Ddraiga, gdybym pozostał w jego klejnocie na wieczność. Nie mogę pozostać w tym świecie i szpiegować erotycznych przygód mojego wnuka z ładnymi dziewczynami. Nie sądzisz?

– T-to prawda, to faktycznie byłoby bardzo zawstydzające.

Ddraig ciągle byłby przybity, a ja też nie chciałem, aby widział wszystkie zboczone rzeczy, które będę robił z dziewczynami.

– Należysz do biblijnych diabłów, a ja muszę wrócić do buddyjskiego raju. Nasze mitologie nie współgrają ze sobą, więc w przyszłości nie będziemy mieli szans, aby się ze sobą spotkać ponownie – powiedział dziadek.

– …Spotkamy się. Jest w końcu to lustro, nawet jeśli nie będziemy mogli korzystać z niego za często – odparłem,

Skoro już raz użyliśmy Ungaikyo, to minie wiele czasu, zanim będziemy mogli ponownie z niego skorzystać. W większości przypadków, każdy człowiek mógł skorzystać z niego tylko raz.

– Będę żył bardzo długo, więc pewnie znów będę miał okazję, aby skorzystać z Ungaikyo… Jeszcze bardziej rozsławię moje imię w Raju, więc bogowie będą mnie odwiedzać!

Sądzę że dziadek, nawet jeśli nie widziałem jego twarzy, był bardzo zadowolony.

– Ise! Harem! Musisz dbać o swój harem! Kiedy spotkasz śliczną dziewczynę, oświadcz się jej! Jeśli jednak to ładna dziewczyna zaproponuje ci małżeństwo, to zgódź się bez wahania! – powiedział dziadek na pożegnanie, po czym się rozpłakał. – Mój wnuk jest najlepszym Oppai Smokiem!

Moja rozmowa z dziadkiem skończyła się. Bez pozwolenia dostał się do mojego klejnotu i pomógł mi rozwinąć nową technikę…. Dziękuję ci, dziadku. Wprawdzie było to trochę kłopotliwe, ale to dzięki tobie byłem w stanie ochronić Koneko-chan i Kurokę... Chociaż dziadek odszedł tak nagle, to mecz rozgrywający się przed moimi oczami stawał się coraz bardziej zaciekły... Zarówno Koneko-chan, jak i Kuroka, ledwie trzymał się na nogach.

– Kuroka-neesama, zakończmy to! – powiedziała Koneko-chan, gdy sapała niczym miech.

– Tak, atakuj i daj z siebie wszystko!

Używając ataków demonicznej energii, kręgów Kasha okrytych czarnymi płomieniami, kopniaków i ciosów, połączonych z senjutsu i touki, Kuroka bezlitośnie zasypywała swoją siostrę wszystkim co miała. Koneko-chan uwolniła własne Kasha, kiedy nagle powróciła z formy Shirone do swojej normalnej postaci i dalej kontynuowała okrywanie swojego ciała touki! I wtedy to się stało! Ogon Koneko-chan roztroił się! Jej ciało pochłonęła niesamowita ilość touki! Kuroka miała obecnie tylko dwa ogony, Koneko-chan potrafiła w krytycznym momencie mieć aż trzy. Jej oczy rozbłysły złotym światłem! Koneko-chan zaczęła się poruszać tak szybko, że gołym okiem trudno było nadążyć za jej ruchami. Znacznie to przekraczało zdolności Kuroki, która nie mogła jej doścignąć! Nawet ja nie mogłem tego dostrzec! Szybkie Kasha, którymi atakowała Kuroka, nie mogły dopaść niesamowicie szybkiej Koneko-chan, której nie można już było dostrzec, gdy zbliżała się do swojej siostry. Zanim Kuroka to zauważyła, pięść Koneko-chan trafiła ją w brzuch. Odgłos ciosu rozniósł się pomiędzy obiema siostrami i po chwili ciało Kuroki zaczęło drżeć. Przytuliła wtedy swoją młodszą siostrę.

– Najwyraźniej pod względem siły fizycznej, jest pomiędzy nami duża różnica. Stałaś się silniejsza, Shirone…

Ciało Kuroki zaczęło pochłaniać odsyłające światło. Starsza siostra pogłaskała młodszą po policzku.

– Najwyraźniej poradzisz sobie beze mnie. Jesteś taka silna…

Trzymając swoją siostrę za rękę, Koneko-chan zaczęła płakać.

– …Nie, nawet jeśli stałam się silniejsza, to wciąż cię potrzebuję, Kuroka-neesama. Ponieważ jesteśmy siostrami.

Kuroka zniknęła w świetle.

– Goniec Drużyny Hakuryuukou Porannej Gwiazdy został wyeliminowany z walki – komentator ogłosił wszem i wobec zwycięstwo Koneko-chan.

Koneko-chan zwyciężyła, ale mecz się jeszcze nie skończył. Na innym ekranie, jego eminencja Vasco Strada nadal walczył z Arturem. Obaj szermierze dzierżyli święte miecze, które były okryte świętą aurą. Za każdym razem gdy krzyżowali ostrza, uwalniały się fale świętej aury, które niszczyły wszystko dookoła. Droga na której walczyli, chyba tylko cudem się jeszcze nie zawaliła, a wszystkie budynki dookoła były zburzone. Ostatnim razem, podczas buntu wojowników Kościoła, Artur skończył swoją walkę przedwcześnie, z powodu różnicy w sile fizycznej…. Tym razem jego eminencja powrócił do formy, którą miał w wieku pięćdziesięciu lat. Ruchy jego eminencji były bardzo płynne, a jego niestrudzone ataki coraz bardziej zbliżały się do Artura, który używał Collbrande, aby je zablokować, ale niemalże klękał za każdym razem, gdy parował cios. Wprawdzie dawał z siebie wszystko, aby uciec od tej kiepskiej sytuacji, ale jego eminencja wciąż go przytłaczał swoją potężną mocą. Artur użył swojego świętego miecza, aby zrobić dziurę w przestrzeni i włożył tam swoją broń. To była ostateczna technika, która była używana w bezpośrednim starciu i mogła przebić przeciwnika, ale jego eminencja uniknął tego ataku. Mimo swojego starego ciała był w stanie tego uniknąć! Od tamtej bitwy Artur także stał się silniejszy! Artur ciągle atakował w każdą lukę w obronie jego eminencji, ale ten wszystkiego unikał! Gdy miecz Artura przebijał przestrzeń, jego miecz uwalniał jednocześnie aurę, ale jego eminencja natychmiast odskakiwał daleko w tył i unikał ataku. …Gdybym to ja tam walczył zamiast niego, nie przewidziałbym takiego ataku i oberwałbym! Tak jak ostatnio, Artur próbował unikać krzyżowania ostrzy na tyle, na ile to możliwe. Już wcześniej wiedział, że nie może się dopasować do siły jego eminencji w czasach jego największej chwały. Chociaż Artur zamierzał robić uniki, jego eminencja nie pozwolił mu na to, więc zbliżał się do niego i zaczynał walkę bezpośrednią. Nawet wtedy można było dostrzec talent Artura w szermierce, ale jego eminencja za każdym razem potrafił go przytłoczyć swoją siłą i ciosami Durandala.... W zaciekłym starciu między ostrzami, Artur odskoczył w tył.

– Naprawdę jesteś wspaniałym szermierzem. Nie potrafię nie podziwiać twojego rzadkiego talentu. Istnieje jednak kilka niedoskonałości, które można zobaczyć od czasu do czasu – powiedział jego eminencja.

Artur nic nie odpowiedział i dalej ciężko oddychał. Najwyraźniej to pierwszy raz, gdy jego wytrzymałość przeszła tak ciężką próbę.

– Po poleganiu na swoich własnych talentach po tym, jak przeszliście przez tyle pól bitewnych, twoja technika wydaje się być skażona swego rodzaju próżnością. Chociaż jest kilka efektywnych zdolności, to jednak nie ma możliwości, aby mój Durandal ich nie pokonał – dodał jego eminencja.

Artur uśmiechnął się z ironią.

– Kiedy mówisz takie rzeczy, nie potrafię ci odpowiedzieć.

Artur nie zamierzał się jednak poddać i znów pokrył swoje ostrze świętą aurą, która świeciła oślepiającym blaskiem i przybierała na sile! Ale jedyne co zrobił jego eminencja, to naprężył tylko swoją lewą rękę, przez co jego mięśnie jeszcze bardziej napuchły. Święta aura Collbrande zaczęła się coraz bardziej zbliżać, a jego eminencja wysunął pięść naprzód! Święta aura uwolniona przez miecz zderzyła się z świętą aurą jego pięści i została całkowicie rozproszona! To jej jednak nie zatrzymało i pędziła przed siebie, po czym trafiła prosto w wysoki budynek, który się zwalił!

– Pojawiła sięęęęęęęęęęęęęęę! Święta Pięść! Pierwotnie używał jej tylko Kapitan Anioł Nero Raimondi-senshu! – oznajmił komentator.

Był tym najwyraźniej zdumiony.

– Moc jest znacznie większa niż w przypadku oryginału. Pomyśleć że istnieje pięść, która może tak łatwo zniszczyć cały budynek…!

Kiedy jego eminencja przybył do miasta Kuou, Xenovia, Irina i ja, zapytaliśmy go, jak stał się taki silny oraz jak można samemu napełnić pięść świętą aurą? Jego eminencja zacisnął pięść, gdy do nas mówił:

– Słuchajcie uważnie, dzieci. Jeszcze zanim zostałem nastolatkiem, przysiągłem w moim sercu, że zostanę wojownikiem Kościoła. Modliłem się, myślałem i bez przerwy trenowałem dzień po dniu. Och Panie, proszę, udziel tej pięści swojego miłosierdzia. Jeszcze więcej, więcej, więcej , więcej więcej… Nie było czasu na odpoczynek, gdyż trenowałem codziennie przez wiele godzin. Nawet gdy wyruszałem z jakąś misją, nie zapominałem o treningu.

Jego eminencja zacisnął w dłoni krzyż, który nosił na piersi.

– Kiedy zaczniecie bez wahania wierzyć, że cud może się wydarzyć, kiedy wasze serca będą niewzruszone i sprawiedliwe, a wasze ciała będą bez ustanku trenowane, wtedy wasze pięści napełnią się miłosierdziem.

Siła jego eminencji nie była dziełem cudu, tylko raczej jego siła powodowała cud. W tym momencie to zrozumiałem. Twarz Artura była pokryta potem, a jego pierś unosiła się od ciężkich oddechów, gdy zaczął mówić:

– Być może przegrałem… ale pozwól mi walczyć aż do końca. Będę trwał, gdyż cud może się narodzić w jednej chwili, ponieważ jestem mężczyzną, który walczy u boku Hakuryuukou.

Jego eminencja uśmiechnął się odważnie, gdy przyjął wyzwanie Artura...

– Tak zgadza się, prawdziwy wojownik nigdy się nie poddaje.

Jego eminencja utrzymywał przewagę, gdy dalej walczyli. Po drugiej stronie Kiba i Bikou nadal kontynuowali swój pojedynek. Bikou tworzył swoje klony, podczas gdy Kiba tworzył Smoczych Rycerzy, aby się im przeciwstawić. Klony i Smoczy Rycerze walczyli ze sobą, podczas gdy dwójka ludzi dalej ze sobą walczyła. Kiba dzierżył Grama, a Bikou swój Ruyi Bang, podczas gdy wymierzali między sobą ciosy tak szybko, że nawet nie można było tego dostrzec. Po tym jak Kiba przeszedł rygorystyczny trening z jego eminencją, sposób w jaki używał w bezpośrednim starciu demonicznego miecza, Grama, zmienił się. Gdy zadawał ciosy, uwalniał olbrzymie ilości aury, aby zrekompensować brak mocy. Dlatego Bikou był pod presją ciągłych ataków Kiby! Bikou odskoczył w tył i wydłużył swój kij, aby atakować z większego dystansu, ale Kiba poruszał się z szybkością światła i znalazł się za plecami Bikou, po czym zadał cios demonicznym mieczem! Czasami korzystał z techniki sandanzuki, co ograniczało zdolność Bikou do robienia uników! Nagle jego kij został rozcięty na dwoje!

– Mój kij!? Cholera by to!

Jednak Bikou sięgnął do swojego ucha i wyjął z niego kolejny Ruyi Bang. Po tym jak Kiba wziął głęboki wdech, zmienił swoją postawę i pozbył się Smoczych Rycerzy. Wtedy niezliczona ilość świętych demonicznych mieczy wyrosła z ziemi! Bikou został zmuszony do zrobienia uniku, ale Kiba zmniejszył dzielący ich dystans i zadał cios Gramem, który był okryty aurą świętego demonicznego miecza! W momencie uderzenia została wyzwolona straszliwa moc, a Bikou mógł tylko to znieść

– Tsk! Jak ktoś taki jak ty może używać takiej mocy!? – wrzasnął.

Kiba roześmiał się odważnie.

– Trening jego eminencji był niesamowity. Aby wytrenować siłę i wytrzymałość, musiałem zmienić dietę i styl życia! Dzięki temu każdy cios mieczem jest o wiele potężniejszy!

Tak jak powiedział Kiba, dzięki tej metodzie moc ciosów została wzmocniona w momencie uderzenia. To była bardzo przydatna zdolność dla Kiby, który kładł nacisk na technikę. Normalnie wykorzystywał technikę, ale kiedy chodziło o zdanie ostatecznego ciosu, używał mocy. Dzięki przewodnictwu jego eminencji, mój przyjaciel i rywal przekroczył to, czego oczekiwałem! Wygląda na to, że bitwa pomiędzy jego eminencją i Arturem, a także walka pomiędzy Bikou i Kibą, będzie trwała jeszcze przez chwilę! W innym miejscu zaszła gwałtowna zmiana. W parku bez przerwy płonęły fioletowe płomienie, a olbrzymi anioł rósł coraz bardziej! Czy to… Łamacz Ładu Lint-san!? Z odgłosem grzmotu, Akeno-san uwolniła potężną, Smoczą Świętą Błyskawicę, w stronę parku który znajdował się pod nią! Le Fay używała silnych, obronnych magicznych kręgów, aby stawić jej opór! Bitwa tocząca się w parku była bardzo intensywna! W innym miejscu Vali walczył z Crom Cruachem, a walka pomiędzy nimi niszczyła wszystko dookoła. To był pierwszy raz, gdy widziałem Maoufikację Valiego, ale… jakość jego aury była ponad wszelkim wyobrażeniem! Mały podmuch demonicznej energii wystarczył, aby wszystko zniszczyć! Wszystkie otaczające ich budynki runęły, a pole bitwy stało się otwartą przestrzenią! Czyżby Maoufikacja Valiego była silniejsza od mojej Smoczej Deifikacji!?

[Wprawdzie pod wieloma względami nie jesteś gorszy od Valiego, to jednak on wydaje się być silniejszy od ciebie.]

Ddraig powiedział coś takiego. Do tego ataki Croma też były bardzo potężne! Dzięki poleganiu tylko na atakach fizycznych, smoczym ogniu oraz aurze, był w stanie wywrzeć olbrzymi wpływ na pole bitwy. Vali nie miał innego wyboru, niż znoszenie brutalnych ataków Croma. Gdy ich walka przybrała na sile, zacząłem się zastanawiać, czy zdążą wyłonić zwycięzcę, zanim zniszczą całe pole gry.... Jednak wszystko zmieniło spojrzenie w inne miejsce.

– Co! Rias-senshu pokryła swoje ciało mocą Gaspera-senshu… ale ten mroczny całun zaczyna powoli znikać! – oznajmił komentator.

Spojrzałem tam i zobaczyłem, że coś czarnego walczyło z olbrzymim Fenrirem. To… Rias? Dopiero teraz spostrzegłem że to ona! Co się stało!? Chociaż miała aurę ciemności, to była też pokryta czerwoną aurą zniszczenia, dzięki czemu ją poznałem. Miała trzecie oko na czole. To Gasper?

– Uformowała Gaspera… Balora na swoim ciele! – oznajmiłem.

– Tak, najwyraźniej to nowa technika Rias-oneesama… ale widoczne osiągnęła już swój limit.

Rias, która zmieniła się w czarną bestię, oddychała ciężko. Z jej ciała dalej wyciekała czarna aura i oczywistym było, że jej siła coraz bardziej słabła. Olbrzymie ciało Fenrira także było pokryte ranami, powstałymi na skutek walki z Rias. Po jego futrze ciekły strumienie krwi, ale wciąż miał zamiar walczyć

– Boski Dar Valerie może uleczyć rany… – powiedziała kwaśno Xenovia.

– Ale wytrzymałości nie przywróci. Jeśli Rias-san ją straci, może być niebezpiecznie – dodała Irina.

Rias stanęła na dachu budynku, który się jeszcze nie zawalił i próbowała zebrać w swoich dłoniach demoniczną energię. Daleko na niebie coś przelatywało. Gdy się temu lepiej przyjrzałem, zobaczyłem że to Gogmagog! Starożytny golem pędził na Rias z pełną prędkością.

– Oooooochh! Gogmagog-senshu mocno oberwał na samym początku gry, ale teraz wraca do walki! Starożytna broń potrafi sama się naprawiać i dlatego wkracza w tak krytycznym momencie gry!

Gogmagog strzelił do Rias laserem. Rias planowała użyć demonicznej energii ze swoich rąk, aby kontratakować, ale Fenrir zawył, a następnie odgryzł metalową rurę, którą następnie rzucił. Rura wbiła się głęboko w ścianę budynku stojącego obok. Nie wiedziałem co planują zrobić, ale nagle Gogmagog strzelił potężnym laserowym promieniem w ten budynek!

– Valerie! – wrzasnął nagle Gasper.

Promień bezlitośnie wywiercił potężną dziurę w budynku!

– Goniec Drużyny Rias Gremory został wyeliminowany z walki – oznajmił komentator.

Komunikat oznajmił nokaut Valerie. Rozumiem, Rias ukryła ją w tym budynku na wszelki wypadek, jednak Fenrir ją zauważył i przekazał wiadomość Gogmagogowi. Praca drużynowa pomiędzy golemem i wilkiem była niesamowicie dobra! Wyjątkowo cicha współpraca pomiędzy potworem i bronią, wszystkich zaskoczyła!

– Podstępny promień światła! Valerie Tepes-senshu została pokonana po tym, jak zaszła tak daleko w grze! Teraz Drużyna Rias Gremory straciła możliwość leczenia! – oznajmił komentator.

Po pokonaniu Valerie, Gogmagog ruszył przed siebie i wziął sobie na cel Rias. Fenrir także zaczął zbliżać się coraz blizej i nie spuszczał jej z oczu. Najwyraźniej obaj mają jeszcze chęć do walki. Nie potrafiłem zachować spokoju, gdy widziałem tą scenę.

– Nieważne jak silna jest obecnie Rias. Nie poradzi sobie naraz z Fenrirem i Gogmagogiem....

Jeśli dalej będzie to trwało, to wtedy przegra. Nagle ktoś wyskoczył spomiędzy budynków i stanął u jej boku.

– Księżniczko, przybyłem z odsieczą!

To był jego eminencja Vasco Strada! Nie tylko ja, ale też cała widownia nie potrafiła powstrzymać podekscytowania!

– Nareszcie przybyłłłłłłłłłłłłłłłłł! Vasco Strada-senshu pojawił się!

Cóż za ciekawy przebieg meczu! Jego eminencja pojawił się właśnie wtedy, gdy Rias miała kłopoty! Uwach, nawet ja nie potrafiłem nie czuć podekscytowania, gdy stary szermierz przybył z pomocą mojej dziewczynie, która właśnie była przyparta do muru!

– Było jakieś ogłoszenie o wyeliminowaniu Artura z walki!? – zapytałem.

Fakt że jego eminencja się pojawił, musiał oznaczać, że zwyciężył, ale....

– Nie, nie sądzę aby został wyeliminowany.... – powiedziała Xenovia, wskazując ekran, na którym Artur leżał na ziemi i najwyraźniej nie mógł wstać.

Jego wytrzymałość została całkowicie wyczerpana. Najwyraźniej nie mógł nawet ruszyć palcem. Jego eminencja stanął na dachu wieżowca, aby chronić Rias.

– Wilk czy golem? A może obaj na raz? – powiedział, patrząc na Fenrira i Gogmagoga.

Jego eminencja uniósł święty miecz, który trzymał w dłoni. Ale aura ciemności.... Gasper oddzielił się od ciała Rias, która wróciła do swojej normalnej postaci… i natychmiast padła na ziemię. Jej oddech stawał się coraz cięższy i najwyraźniej nie mogła nawet stanąć na nogi.

– Rias-oneesama… nasz Król osiągnął swój limit. Myślę że powinnaś się poddać – powiedział Gasper.

Gasper zaproponował jej kapitulację. Rias próbowała się oponować. Jej twarz… wyglądała naprawdę źle.

– …O czym ty mówisz, Gasper…

Gasper pokręcił głową.

– Ta technika… dalsze jej używanie będzie niebezpieczne. Ze względu na przyszłość tego turnieju, będzie źle, jeśli się teraz nie poddasz…. Proszę, Rias-oneesama, jeszcze trochę, i…

Gasper dalej nalegał. Rias była obecnie w bardzo niebezpiecznej sytuacji i było to jasne dla każdego, kto oglądał ten mecz.

– ……Achhhhhh… – Rias sapnęła z żalu. Przez chwilę pooddychała jeszcze ciężko i.... – Poddaję się.

Rias poddała się i ogłosiła swoją porażkę.

– CO COO COOOOOOOOOOOOOOOO!!!! Rias-senshu poddała się!!!!! – oznajmił komentator. – Kapitulacja Rias Gremory-senshu została przyjęta. Mecz jest skończony! Zwyciężyła Drużyna Hakuryuukou Porannej Gwiazdy!

Zaniemówiliśmy. Xenovia i pozostali zamknęli swoje oczy. …Artur był w stanie, w którym nie mógł się ruszać, Kuroka została wyeliminowana, Bikou był w ciężkiej sytuacji, Gogmagog raz już oberwał a Fenrir odniósł poważne obrażenia…. Co za niesamowity mecz. Drużyna którą dowodził najsilniejszy Hakuryuukou w historii, dość mocno oberwała. Klasnąłem dłońmi! Moi towarzysze też zaczęli klaskać. Zaraziliśmy tym resztę widowni i wkrótce wszyscy klaskali. Cała publiczność okazała owację na stojąco! Na ekranie zarówno Vali, jak i Crom, byli ciężko obici, a ich walka nagle się skończyła. Cały pancerz Valiego był zniszczony, a jego pierś unosiła się w ciężkim oddechu.

– …Myślę że to też można nazwać meczem, skoro skończyło się w ten sposób – powiedział.

– Hmph, kilka spraw dalej nie zostało rozwiązanych, ale to prawda, że od dawna tak dobrze się nie bawiłem. Ne przejmuj się, turniej trwa nadal, więc może będziesz mnie w stanie pokonać, kiedy znów się spotkamy? – odparł Crom, ścierając krew płynącą z czoła.

– Tak, to prawda. Takie są zasady turnieju. Nawet jeśli ten mecz nie wystarczy, to zawsze będzie następny. Więc jeśli znów chcesz powalczyć, to na pewno będziemy mieli szansę.

Crom roześmiał się z podekscytowania, kiedy to usłyszał.

– Ha ha ha ha! Co za ciekawe czasy! Mogę otwarcie walczyć z tobą, Sekiryuuteiem, innymi smokami, a nawet bogami. Na początku myślałem że to żart… ale dla takich ludzi jak ty czy ja, którzy od dawna wyczekiwali takich bitew, nie mogło być lepszej rzeczy niż ten turniej. Mimo że zasady są trochę kłopotliwe.

Vali wzruszył ramionami.

– Cóż, to tylko kwestia wyrobienia przyzwyczajenia.

Vali podszedł do Croma i wyciągnął w jego stronę dłoń. Crom uśmiechnął się tylko, po czym poleciał do Rias. Vali spojrzał na swoją dłoń, wyciągniętą do odrzuconego uścisku i parsknął śmiechem...

Część 4[edit]

Kiedy mecz się skończył, udaliśmy się z wizytą do pokoju medycznego. Rias została tam zabrana z powodu swojej kondycji fizycznej i gruntownie przebadana. Raport lekarski stwierdził, że jej stan był wynikiem wpływu mocy Balora Gaspera, która wyczerpała całą jej wytrzymałość oraz demoniczną energię, przez co zemdlała.

– …Ise i pozostali widzieli moją porażkę… – narzekała Rias, leżąc na łóżku.

Ująłem ją za dłoń.

– W porządku, wprawdzie połączyłaś swoją technikę z Gasperem, ale i tak to niesamowite, że udało ci się stawiać opór Fenrirowi aż do samego końca – to były moje szczere słowa.

Rok temu daliśmy z siebie wszystko, podczas walki z Fenrirem. Dlatego nowa technika Rias była niesamowita. Chociaż wielki Fenrir też miał tylko osiemdziesiąt procent swojej pierwotnej mocy. Nawiasem mówiąc, Kuroka i Valerie, które też zostały wyeliminowane, leżały na sąsiednich łóżkach. Valerie nie miała żadnych poważnych obrażeń, ponieważ została wyeliminowana jednym strzałem, ale dla pewności znajdowała się pod obserwacją. Kuroka walczyła z Koneko-chan i lepiej by było gdyby spokojnie spała, aby jak najszybciej odzyskała siły, ale zamiast tego tuliła się do moich pleców i flirtowała ze mną.

– Teraz ja też jestem kandydatką na twoją żonę, miau ♪ Ise Ise, poszukajmy potem miejsca, w którym weźmiemy ślub, miau.

Koneko-chan podeszła do Rias.

– Rias-neesama. Zdecydowałam o czymś ważnym – oznajmiła z poważnym wyrazem twarzy, po czym zwróciła się do Rias, jakby była jej siostrą. – Zamierzam wrócić do mojego poprzedniego imienia, Shirone.

[—!]

Wszystkich to zszokowało! Nawet Kuroka była zaskoczona. Rias była jedyną, która spokojnie to zaakceptowała i uniosła się na łóżku.

– Rozumiem, więc nareszcie podjęłaś decyzję.

– Chcę aby Shirone było moim pierwszym imieniem, a Koneko drugim. Zagadasz się na to, Rias-neesama? – zapytała cicho Koneko-chan.

– Nie musisz mnie pytać o zgodę. Jeśli tego chcesz, to jest w porządku. To dla ciebie najlepsze, Shirone – odparła Rias z delikatnym wyrazem twarzy, po czym przytuliła Koneko-chan.

Koneko-chan uśmiechnęła się szeroko, gdy jej twarz była wtulona w piersi Rias.

– Dziękuję ci, Rias-neesama – odparła Koneko-chan. – Ale nie porzucę nazwiska, które mi nadałaś, Rias-neesama. Dlatego chcę się od teraz nazywać Toujou Shirone.

Toujou Shirone. To dobre nazwisko. Nagle Kuroka uniosła rękę do góry.

– Więc ja też mogę się od teraz nazywać Toujou Kuroka? Też powinnam mieć nazwisko miau.

– W porządku, jeśli chcesz – odparła Rias z uśmiechem.

– Ale Hyoudou Kuroka też brzmi ładnie, miau ♪ – odparła Kuroka, wytykając język.

Koneko-chan, nie, Shirone-chan zaczęła dziękować Ravel:

– Ravel, dziękuję ci, że chroniłaś mnie podczas meczu.

– W porządku. Cieszę się, że mogłam ci pomóc, Kone… Shirone-san.

Shirone-chan ujęła swoją przyjaciółkę za rękę.

– Wystarczy Shirone. Jesteśmy przecież przyjaciółkami.

– Mmm. …Zrozumiałam, Shirone.

– Może ja też powinienem cię nazywać Shirone-chan? – zapytałem.

– Nie mam nic przeciwko, abyś dalej mówił do mnie Koneko-chan, ale... – nagle zaczęła mówić nieśmiałym tonem. – …Publicznie oraz podczas uroczystości, mów do mnie Shirone…

– Zrozumiałem, jesteś Shirone-chan i Koneko-chan!

Jest Shirone-chan i Koneko-chan! Jest Koneko-chan i Shirone-chan! Czasami mogę się mylić, ale niezależnie od tego, którego imienia użyję, nadal jest tą samą Koneko-chan i Shirone-chan. Chociaż Drużyna Rias została pokonana, to nadal mieli jakieś poczucie spełnienia. Jego eminencja Strada powrócił do swojego pierwotnego wieku i spokojnie popijał napój sportowy w kącie pokoju. Lint-san też był wyczerpana i spała na pustym łóżku. Tak przy okazji, po tym incydencie Drużyna Ikuse-san udała się do najróżniejszych miejsc, aby wyjaśnić całą sytuację. Jak zwykle byli zajęci.

– Ise-sama, walka w czyjejś obronie. …Mimo że uważnie przyglądałam się twojej bitwie, to zapomniałam o czymś ważnym, Ise-sama…. Po walce w obronie Shirone i Kuroki-sama, poczułam jakby w moim sercu zostały przebudzone uczucia, o których dawno zapomniałam – powiedziała nagle Ravel.

– Ravel-san, sądzę że ta bitwa może zostać uznana za Królewskość. To chwalebna ścieżka, którą podąża nasz król... Skoro stoisz u boku Oppai Smoka, Hyoudou Isseia-san, to nie możesz o tym zapominać – odparła Bina-shi.

Ravel pokiwała głową, gdy czuła się głęboko poruszona przez słowa Bini-shi.

– …Bina-sama…. Tak!

Bitwa z Ponurymi Żniwiarzami miała miejsce poza sceną i najwyraźniej była ona wielkim postępem w życiu Ravel. Kiedy uśmiechałem się z zadowoleniem, widząc jak dwie moje kouhai dorosły, Koneko-chan nagle stanęła przede mną.

– Ise-senpai, mógłbyś się troszeczkę schylić.

Zrobiłem jak poprosiła i nasze oczy były na tym samym poziomie.

– Właśnie tak. Teraz.....

Jej usta dotknęły moich.... To był pocałunek... Uczucie jej ust było takie delikatne. Twarz Koneko-chan… Shirone-chan, pokryła się odcieniem głębokiej czerwieni.

– Mój pierwszy pocałunek.

– Ach, to takie podstępne, miau! – wrzasnęła Kuroka.

Kuroka przyciągnęła swoją twarz do mojej i też mnie pocałowała! Wepchnęła mi nawet język do ust, ale Shirone-chan odciągnęła mnie od niej!

– Jesteś zbyt agresywna, Kuroka-neesama! – powiedział i znów mnie pocałowała!

Kuroka natychmiast mnie odciągnęła i pocałowała ponownie! Asia zbliżyła się wraz zresztą dziewczyn!

– Nie możecie tak całować Iseia-san!

Irina i Xenovia też protestowały:

– Tak! Pocałowałyście kochanie moje więcej razy niż ja!

– W takim razie natychmiast pocałujmy się z nim tutaj!

Pięć dziewczyn wydzierało mnie sobie z rąk! Rias przyglądała się temu i nastrój też jej się zaczął udzielać.

– Może szybciej wyzdrowieję, jeśli Ise mnie pocałuje.

Po tych słowach nawet Akeno-san...

– Ara ara, myślę że też się później przyłączę.

Więc one też chcą się ze mną całować! Cieszę się, ale moje ciało nie może tego znieść! Jest tu siódemka dziewcząt! Wprawdzie bardzo się cieszę, ale mam tylko jedno ciało! Nagle przypomniałem sobie słowa dziadka

„Ise! Harem! Musisz dbać o swój harem! Kiedy spotkasz śliczną dziewczynę, oświadcz się jej! Jeśli jednak to ładna dziewczyna zaproponuje ci małżeństwo, to zgódź się bez wahania!”

Drogi dziadku w Niebie, dam z siebie wszystko, aby zostać Królem Haremu, więc proszę, miej na mnie okooooooooooooooooooooooooo!


Nowy Żywot[edit]

Część 1[edit]

Od czasu bitwy pomiędzy drużynami Rias i Valiego oraz walki z Tanatosem, minęło kilka dni. Wszyscy członkowie Drużyny Sekiryuuteia Płonącej Prawdy zebrali się w pokoju VIP-ów w Rezydencji Hyoudou, aby ustalić strategię przeciwko Drużynie Królów Przyjemności. Przyjmowaliśmy ważnego gościa, obecnego naczelnika Grigori, Semyazza-san. Azazel-sensei przekazał mu pewne przedmioty, zanim dał się zamknąć w tej odizolowanej przestrzeni, a on postanowił nam je teraz zwrócić! Semyazza-san stworzył magiczny krąg transportowy na stole i wyjął z niego kilka teczek.

– Dużo czasu zajęło zebranie tego wszystkiego. To efekt podróży Sirzechsa Lucyfera-sama, Michała-sama i Azazela, pomiędzy różnymi frakcjami.

Semyazza-san otworzył pierwszą teczkę. Był tam jeden miecz. Jak się okazało święty, który emanował aurą. Jednak nie wywoływał u nas ciarek, jak wszystkie inne święte oręże. Ta aura była… dla mnie znajoma! Kiedy spojrzałem na moje lewe ramię, Semyazza-san uśmiechnął się.

– Tak, to święty miecz, który został stworzony przez najróżniejsze techniki Trzech Frakcji, gdy zwarto już pokój. Nazywa się Ascalon II.

Ascalon II!? Drugie pokolenie Ascalona! Że też stworzono coś takiego…. Świętym mieczem, który dzierżył jego eminencja Strada, był Durandal II i nie mogłem pozbyć się wrażenia, że alchemicy Kościoła uczą się różnych technik od innych frakcji i w ten sposób poprawiają swoje umiejętności! To zupełnie jak rewolucja technologiczna….

– To nie jest taki zwykły święty miecz, raczej miecz który idealnie dopasował się do smoczej aury… Można go opisać jako miecz, który jest przeznaczony specjalnie dla ciebie, Hyoudou Isseiu-kun. Ten miecz pasuje do twojej aury lepiej, niż oryginalny Ascalon – wyjaśnił Semyazza-san, biorąc miecz do ręki.

Otrzymałem Ascalona II…. Hmm, gdy go trzymałem, naprawdę czułem coś znajomego! To było bardziej naturalne, niż w przypadku pierwszej wersji miecza, który znajdował się w mojej lewej ręce. Ddraig odezwał się:

[Partnerze, umieśćmy go w twojej prawej ręce, która jest pusta.]

W moim lewym ramieniu już jest jeden miecz. Jednak dlaczego mi je dają, skoro w ogóle nie mam talentu do władania nimi…. Sądzę że najlepiej będzie zachować moją rękawicę w pierwotnej postaci i używać jej do walki wręcz, kiedy przyjdzie na to odpowiedni czas. Na mojej prawej ręce pojawiła się rękawica Zbroi Łuskowej Daru Wzmocnienia i wziąłem do niej Ascalona II. Ddraig pomógł mi się skupić i moja kończyna zaczęła emanować czerwonym światłem. Gdy światło przygasło, miecz zniknął z mojej ręki. Zacisnąłem pięść i zupełnie jak poprzednio, z mojej rękawicy wysunęło się ostrze miecza. Kilka razy to przećwiczyłem.

– Nie sądzę abym nauczył się tak dobrze władać mieczem jak Kiba, Xenovia i pozostali – powiedziałem do Semyazza-san.

Mimo że miałem teraz święte miecze w obu rękach i mogłem używać obydwu naraz, to nie sądziłem, aby dobrze mi to szło.

– Cóż lepiej coś mieć i nie potrzebować, a nie mieć, a potrzebować. Na przykład gdyby twoja lewa ręka miała jakiś uraz – odparł Semyazza-san.

To ma sens. Jak mówi przysłowie, trzeba być gotowym na każdą ewentualność. Semyazza-san otworzył kolejną teczkę i wyjął z niej starą różdżkę, która sprawiała wrażenie potężnej…. Gdy Rossweisse-san ją zobaczyła, westchnęła z wrażenia. Podbiegła bliżej i zaczęła się w nią wpatrywać. Semyazza-san wręczył jej różdżkę.

– To różdżka Mistilteinn.

– T-to naprawdę ona! Widziałam jedną w mojej ojczyźnie!

– Różdżka Mistilteinn to broń, która posiada potężną magiczną moc z Asgardu – wyjaśniła Ravel, gdy zobaczyła moją zaciekawioną minę.

Magiczna broń z Asgardu! Do tego posiada potężną siłę magiczną, więc można ją uznać za oręż, który został zrobiony specjalnie dla Rossweisse-san.

– Podczas wojny ze Smokami Zła, podobno rozpoczęto prace nad nową różdżką Mistilteinn dla DxD i ostatecznie skończono je, gdy walki dobiegły końca po wojnie. Wprawdzie spóźniła się na wojnę… ale teraz może zwiększyć siłę magiczną Rossweisse-san – wyjaśnił Semyazza-san.

Rossweisse-san natychmiast wzięła Mistilteinn do ręki.

– …Ale czy trochę nie za dużo na wsparcie mojej magii? …To chyba broń, którą może władać wyłącznie istota znajdująca się w boskiej klasie…?

T-to ta różdżka jest aż tak potężna!? Broń dla istoty boskiej klasy…. To zdecydowanie prawda, że podczas wojny ze Smokami Zła wydarzyło się wiele niesamowitych rzeczy, więc nordycka mitologia nie mogła pomóc inaczej, niż stworzyć taką broń, aby poradzić sobie z sytuacją. Semyazza-san otworzył trzecią teczkę… wewnątrz znajdowała się pochwa do miecza. Czułem od niej świętą aurę. Czyżby pochodziła od świętego miecza? Wprawdzie widziałem ją po raz pierwszy, ale sposób w jaki była zdobiona, wydawał się być znajomy…. Zaraz, już czułem wcześniej tą aurę! Wszyscy patrzyli z uwagę na tą pochwę, kiedy nagle....

– …Ech? Naprawdę?

– …Niemożliwe, to nie powinno nawet być możliwe…

– …Ale sądząc po aurze, to może tylko być…

Irina, Xenovia i Rossweisse-san były zaskoczone i nie mogły uwierzyć własnym oczom. Semyazza-san parsknął cichym śmiechem, gdy zauważył ich reakcję.

– Fufufu, uwierzcie więc w to co widzicie. Zgadza się, to coś dla Xenovi Quarty-san. Pochwa Excalibura.

– Niesamowite!

Wszyscy poza mną byli podekscytowani, gdy usłyszeli słowa Semyazza-san.

– …Czy pochwa Excalibura naprawdę jest taka niesamowita? – zapytałem.

Ravel zbliżyła swoją twarz do mojej.

– I-Ise-sama! To jest legendarna, prawdziwa pochwa Excalibura, która zaginęła dawno temu! – wyjaśniła.

– Ise-kun! Ta pochwa to niesamowity przedmiot! To niesamowite! Nigdy bym nawet nie pomyślała, że ją odnajdą…! – oznajmiła Irina głosem, który trząsł się z ekscytacji.

– Nie będzie przesadą powiedzieć, że to główna część Excalibura – powiedziała Ravel.

– Pochwa zaginęła wieki temu… ale nareszcie ją odnaleziono – odparł Semyazza-san. – Aby ją odnaleźć, przeszukaliśmy wiele miejsc i nareszcie ją znaleźliśmy, zapieczętowaną w podziemnych ruinach, gdzie kiedyś walczyły ze sobą najróżniejsze religie. Gdyby nie obecne czasy, w których najróżniejsze mitologie ze sobą współpracują, to wtedy nigdy nie moglibyśmy posłać tam drużyny badawczej.

…Najwyraźniej odzyskanie tej pochwy było bardzo trudne i gdyby nie zawarto pokoju, to nigdy by jej nie odnaleziono…. Dzięki wielu czynnikom był to skarb, który nareszcie nam przekazano. Xenovia wzięła głęboki wdech, gdy wzięła pochwę do rąk.

– Z tym przedmiotem… Mogę sobie nawet poradzić z istotami boskiej klasy – powiedziała.

Irina zachichotała, gdy to usłyszała.

– Dobra chrześcijanka nie powinna mówić takich rzeczy.

Xenovia wzruszyła ramionami.

– Co innego bogowie z którymi walczymy, a co innego Bóg w którego wierzymy.

Zupełnie jakby mówiła, że ma oddzielny żołądek na desery! C-cóż, sądzę że to w porządku. Xenovia i Irina zawsze takie były. Na swój sposób są dziwne. To prawda że bogowie, którzy biorą udział w turnieju, są inni od Boga w którego wierzyły, więc puszczę to mimo uszu.

– Czy to w porządku, że dostaniemy to wszystko? W końcu w turnieju bierze udział wiele drużyn – zapytałem, widząc ile cennych przedmiotów nam przekazano.

Było trochę z późno o to pytać, skoro już zetknęliśmy się z tyloma Longinusami i legendarnymi świętymi mieczami, ale czułem że to trochę niesprawiedliwe, że dostaliśmy tyle legendarnych przedmiotów.

– Wszyscy mają swoje własne organizacje i mitologie, które się wspierają, a my zawarliśmy już pokój. Jednak nasza frakcja ma Drużynę DxD, do działań antyterrorystycznych i jeszcze przed turniejem skupiliśmy się na wzmacnianiu naszej siły bojowej. Te przedmioty są dla was, ale mają też być siłą bojowej drużyny antyterrorystycznej. Ostatecznie mają też pilnować, aby świat zewnętrzny nie dostrzegł żadnych działań terrorystyów. Chociaż niektóre frakcje są wobec tego krytyczne… to są bogowie, którzy nie życzą sobie kolejnej wojny na taką skalę, jak ze Smokami Zła – odparł Semyazza-san z uśmiechem.

Więc to tak, hmm…. Cóż, Cao Cao ma za plecami Śakrę, a Dulio i pozostali, Niebo. Jeśli wszyscy będą za dużo na ten temat myśleć, to ciężko będzie w tym wziąć udział.

– Naczelniku Semyazza-san, dziękujemy ci za te dary. Zrobimy z nich dobry użytek, zarówno jako Drużyna DxD, jak i jako uczestnicy turnieju – podziękowała Ravel.

– Dziękujemy – podziękowaliśmy wszyscy naraz.

– Nie ma za co – odparł Semyazza-san.

Nagle ktoś zapukał do drzwi.

– Przepraszam.

Osobą która weszła do środka, był Kiba. Miał poważny wyraz twarzy.

– Skończyliście? – zapytał.

– Prawie – odparłem.

– Jest źle. Jeden z faworytów turnieju, drużyna Mahabaliego, jest w ciężkiej sytuacji – oznajmił Kiba bez ogródek.

Wszyscy popatrzyliśmy na siebie.

Poprzez magiczny krąg teleportacyjny, dotarliśmy na Stadion Azazela, znajdujący się na terytorium upadłych aniołów, gdzie swój mecz toczyła drużyna księcia Asur, Mahabaliego-san. Poprzednio walczyłem tu z Barakielem-san. Przybyli tu wszyscy, którzy mieszkali w Rezydencji Hyoudou i teraz szliśmy w stronę widowni. W korytarzu natknęliśmy się na Valiego, który tam stał i przyglądał się transmisji wyświetlanej na dużym ekranie. Przyłączyliśmy się do niego. Zobaczyliśmy, że pole gry było zniszczone, a po środku morza ruin klęczał książę Asurów, Mahabali-san. Jego ciało było pokryte ranami i oddychał ciężko.

– To niesamowite! Jeden z faworytów turnieju, Mahabali-senshu, klęczy obecnie na ziemi! Tymi, którzy doprowadzili go do takiego stanu, są gracze, którzy nagle dołączyli do turnieju, jako zwykła drużyna! – oznajmił komentator, który też był podekscytowany całą sytuacją.

Mahabali-san patrzył na dwójkę osób. Jedną z nich była kobieta, a dokładniej mówiąc dziewczyna, która wyglądała na naszą rówieśniczkę. Miała jadowicie zielone włosy i roztaczała wokół siebie radosną atmosferę. Drugą osobą był mężczyzna. Miał miedzianoczerwone włosy, odrzucone na plecy. Nie tylko był wysoki, ale też potężnie zbudowany. Jego twarz nie odzwierciedlała żadnych emocji i sprawiał wrażenie chłodnej osoby. Sądząc po jego wyglądzie, musiał być naszym rówieśnikiem, albo starszym o kilka lat. W odróżnieniu od rannego Mahabaliego-san, oni zdawali się nie mieć żadnych obrażeń! W drużynie Mahabaliego-san znajdowało się wiele Asurów. Nawet wśród istot boskiej klasy, które brały udział w turnieju, uważano ich za jedną z najsilniejszych drużyn. Gdy spojrzałem na tablicę wyników, zobaczyłem że wszyscy członkowie drużyny Mahabaliego-san zostali wyeliminowani! Młodzieniec o miedzianoczerwonych włosach wziął flagę, która znajdowała się za plecami Mahabaliego-san.

– Flaga zdobyta.

To był mecz o zdobycie flagi. Zanim tu przyszliśmy, powiedziano nam, że typ tego meczu to walka o flagę. Kiedy ten miedzianoczerwonowłosy młodzieniec zabrał flagę, komentator ogłosił koniec meczu:

– Zwycięzcą jest Drużyna Czarnego Szatana Smoczego Króla Ciemności.

Zwycięstwo tajemniczej dziewczyny i młodzieńca zostało ogłoszone. To była pierwsza porażka, którą Mahabali-san odniósł w turnieju.

Nie opuściliśmy stadionu po tym, jak zobaczyliśmy ten zaskakujący wynik, a mecz się skończył. Aby dokładnie zrozumieć sytuację, poszliśmy w stronę pola gry.

– Na początku nie planowałam oglądać tego meczu. Byłam pewna, że Mahabali zwycięży. W końcu jego przeciwnikiem była drużyna, która dotąd przegrywała. Ale po dziesięciu minutach Yuuto powiedział mi, abym obejrzała ten mecz – powiedziała do mnie Rias.

Rias natychmiast zrozumiała, że w grze doszło do czegoś nienormalnego, więc nas też wezwała. Była szansa, że w loży VIP-ów zebrali się znajomi Rias, więc postanowiliśmy się tam udać. Kiedy spotkaliśmy kogoś z obsługi i mieliśmy go zapytać, kto z VIP-ów oglądał mecz... Hmm! Nagle poczuliśmy falę niesamowitego ciśnienia! Poczułem to nawet w piersi! To była niesamowita aura, której nigdy wcześniej nie czułem. Rozejrzeliśmy się wszyscy i zobaczyliśmy młodą dziewczynę o jadowicie zielonych włosach oraz młodzieńca o miedzianoczerwonych włosach, którzy brali udział w meczu. Czułem od nich moc, która była nienormalna i bezdenna. Moi towarzysze oblali się zimnym potem, który pojawił się przez całe to ciśnienie. Podeszli do nas. Dziewczyna zrobiła krok naprzód i uśmiechnęła się niewinnie.

– Miło mi was poznać, Walijski Smoku-san, Smoku Wymycia-san, a także was wszystkich, silni ludzie. Nazywam się Verrine – powiedziała, po czym wskazała młodzieńca stojącego za nią. – On nazywa się Balberith.

…Młodzieniec spojrzał na nas, a nasze ciała i umysły przewiercił strach…! O co chodzi z aurą tego gościa…! J-jak to możliwe, że jest taka nieskończenie głęboka, silna i niewytłumaczalna…!? Myślałem że byłem jedynym, który to poczuł, więc spojrzałem na Valiego, który stał obok mnie. Jednak na jego czole też perliły się krople zimnego potu! On też czuł ciśnienie tego gościa o imieniu Balberith! Maniak bitew, który zawsze był odważny i z radością walczył z silnymi wrogami, był…! Kiedy Verrine zobaczyła nasze reakcje, wydawała się być rozbawiona, więc nie potrafiła powstrzymać śmiechu.

– Ufufu ♪ Ja i Balberith jesteśmy czymś, co można uznać za super diabły.

[—!?!?]

Wszyscy byli zszokowani! To była taka naturalna odpowiedź! Nagle nazwali samych siebie super diabłami! Jednak łącząc wynik meczu z ciśnieniem, które czuliśmy, wszystko zdawało się potwierdzać ich słowa! W przeszłości widziałem w akcji Rizevima i Sirzechsa-sama. Moi towarzysze także byli świadkami możliwości Rizevima, a podczas ataku olbrzymich potworów, widzieli do czego był zdolny Ajuka Belzebub-sama.

– Uważacie że nazwa drużyny jest dziwna? Wymyśliliśmy ją, kiedy zebraliśmy się razem, ale to wyłącznie ozdoba – powiedziała Verrine. Gdy zobaczyła że jej uwierzyliśmy, po czym roześmiała się niewinnie.

Aura która emanowała od tej wyluzowanej i radosnej dziewczyny, też zdawała się być bez dna.

– Walczyłem z bogiem… to nie było nic wielkiego – powiedział młodzieniec nazwany Balberithem, pozbawionym emocji głosem, po czym spojrzał przeszywającym wzrokiem na mnie i Valiego. – Czy Dwa Niebiańskie Smoki, uważane za najsilniejsze w historii, warte są walki?

Poczułem jakby wewnątrz mnie coś zamarzło. Mimo że się bałem, to jednocześnie czułem się szczęśliwy i zaszczycony, że taka silna osoba widziała we mnie mężczyznę…! W odpowiedzi, Vali uśmiechnął się wreszcie odważnie i stanął pomiędzy mną, a Balberithem.

– Będę wypatrywał meczu z wami.

Verrine szybko odciągnęła młodzieńca i pomachała nam na pożegnanie.

– Na razie ♪

Kiedy poszli, nareszcie mogliśmy głęboko odetchnąć!

– …Naprawdę są potworami. Już dawno się tak nie czułam…! – powiedziała Rias, biorąc głęboki wdech.

– Vali, co o nich myślisz? – zapytałem.

Mimo że oboje już odeszli, to Vali dalej patrzył w kierunku, w którym poszli.

– …Nie ma wątpliwości, że są diabłami. Ale… to straszne, jak silni są…!

Albion i Ddraig też wyrazili swoje zdanie:

[Ta dwójka…. Co się w ogóle dzieje…?]

[Więc tacy ludzie jak oni pozostawali dotąd w ukryciu, hę…]

To był debiut potężnych ludzi, którzy przerażali nawet odważne Dwa Niebiańskie Smoki, powiedziały coś takiego. Doprawdy, najwyraźniej dalszy udział w turnieju nie będzie łatwy. W przyszłości będziemy się musieli zmierzyć z Widarem-san i pozostałymi! W obliczu niezwykłych ludzi, którzy byli zupełnie inni, niż istoty boskiej klasy, po raz kolejny odczułem prawdziwą trudność tego turnieju....

Część 2[edit]

Po spotkaniu nowych wrogów, podczas wizyty na Stadionie Azazela, zaczęliśmy zbierać informacje na temat drużyny Balberitha i Verrine. Rias i Ravel otrzymały pewne informacje od szefów turnieju oraz innych uczestników. Nagle Rossweisse-san dostała wiadomość przez komunikacyjny krąg magiczny. Kiedy ją przeczytała opadła na fotel, jakby straciła władzę w nogach i wydała z siebie krzyk pełen zakłopotania:

– ……Eeeeeeeeeechhh…

– C-co się stało, Rossweisse-san?

Zbliżyłem się do niej, ale ona odwróciła ode mnie swój wzrok.

– ……U-umm… t-trudno to powiedzieć… – powiedziała Rossweisse-san biorąc głęboki wdech, po czym kontynuowała ze zdeterminowanym wyrazem twarzy. – …Moja rodzina właśnie mi przekazała, że zaaranżowali moje małżeństwo. Moja babcia jest zdeterminowana… aby mnie zmusić do tego związku…

Aranżowane małżeństwo!? Rossweisse-san!? Żądanie jej rodziny!? Nie mogłem nie czuć zaskoczenia.

– W-wiesz chociaż kogo masz poślubić…? – zapytała Irina.

– Ach, Rias. Nordycka mitologia też przesłała nam wiadomość. Powinnaś to zobaczyć – powiedziała nagle Akeno-san i pokazała Rias komunikacyjny krąg magiczny.

– …N-najwyraźniej sytuacja trochę się skomplikowała! – odparła Rias kiwając głową ze zrozumieniem.

Jej wyraz twarzy mówił, że nie wiedziała co zrobić.

– M-mam poślubić Widara-sama…! – powiedziała Rossweisse-san.

Po chwili ciszy wszyscy wydali głośny okrzyk!

– M-małżeństwo!? Z szefem bogów!?

Najwyraźniej ostatnie momenty pierwszego trymestru, podczas naszego ostatniego roku w liceum, będą bardzo burzliwe!

Sztuczna transcendentalność[edit]

Na najniższym poziomie Królestwa Zmarłych, w Kokytos, znajdował się instytut badawczy należący do Rizevima Livana Lucyfera. Władca tego miejsca, Hades, wzbogacił naukową placówkę o kolejne obiekty. Głęboko, nawet głębiej niż sięgało samo Kokytos… na najniższym poziomie Królestwa Zmarłych, zbudowano obiekt badawczy. Hades i Ponurzy Żniwiarze, którzy strzegli matki diabłów, Lilith, kontynuowali swoje eksperymenty. W centrum ogromnej przestrzeni, jaką było laboratorium badawcze, znajdował się wielki zbiornik hodowlany, wewnątrz którego znajdowała się Lilith. Zbiornik przeniesiono tutaj z instytutu Rizevima. Wokół stało pełno znacznie mniejszych zbiorników. Wewnątrz znajdowały się organizmy, które wyglądały niemal zupełnie jak ludzie. Znajdowały się tutaj człekokształtne istoty z cechami bestii, a także stworzenia, które wyglądały jak potwory. Wszystkie te organizmy unosiły się w jakiejś tajemniczej cieczy. Wszystkie zbiorniki były połączone ze zbiornikiem Lilith, za pomocą grubych rur, a tajemnicza ciecz płynęła do nich ze zbiornika Lilith. Wszystkie te istoty ze zbiorników były diabłami. Hades popatrzył na Lilith, a potem rozejrzał się po diabłach w małych zbiornikach. Nagle obok niego pojawił się Ponury Żniwiarz, który zdał mu raport.

– Verrine i Balberith pokonali drużynę Mahabaliego.

Hades roześmiał się.

– Fafafafa. Rozumiem. Hinduski bóg przegrał. Naprawdę są potworami.

Ten raport był wynikiem ostatniego meczu, który miał miejsce podczas Turnieju.

– Z powodu zamieszania wywołanego przez Tanatosa, obecnie trudno jest dotrzeć do jakichkolwiek informacji badawczych, na temat sztucznej produkcji super diabłów… – dodał Ponury Żniwiarz.

– Fafafafa, ostatecznie była to technika, która się nie sprawdziła. W związku z taką niepewnością, nie ma sensu podejmować dalszych działań – oznajmił Hades, który zbliżył się do innego Ponurego Żniwiarza, który trzymał w dłoni materiały badawcze.

– Lilith dalej produkuje sto tysięcy diabłów i na tym etapie można stwierdzić, że szczególnie udanymi obiektami są numery 14784, 36402, 50019… oraz 61616 – oznajmił Ponury Żniwiarz.

– Fafafafa… to przez ciebie 61616 – mruknął Hades sam do siebie, patrząc na Lilith.

Odnalazł ją w instytucie badawczym Rizevima i za pomocą „Księgi Lucyfera”, którą dostał od Apophisa, rozpoczął swoje eksperymenty. Książka, która była dotąd ukryta, zawierała szczegółowe informacje, jak pierwszy Lucyfer oraz Lilith spłodzili diabły, a nawet opisywała, dlaczego matka diabłów stała się kawałem mięsa. Pierwszy Lucyfer stworzył pierwsze diabły czystej krwi, które były uważane za protoplastów. Ponieważ księga nie zawierała informacji na temat Czterech Wielkich Maou, poza Lucyferem, oraz o Mefistofelesach, to nie było wiadomo kiedy diabły z tego pokolenia zostały urodzone przez Lilith, a także o tym, czy istnieli razem z Lucyferem od samego początku… jednak dla większości diabłów to Lilith wydawała się być ich matką. „Księga Lucyfera” była używana przez syna Lucyfera, Livana. Rizevim przetłumaczył ją na bardziej współczesny tekst i za pomocą nowoczesnej technologii, magii oraz innych technik, stworzył ten diabelski produkt. Mimo to, Rizevim opisał tylko metody i nie przedstawił żadnych rezultatów, ani nie przeprowadził żadnych eksperymentów na swojej matce. Nie było jasne, czy nie były to resztki sumienia, które pozostały w tym złym diable…. Książka opisała, że Lucyfer i Lilith stworzyli dzieci dzięki różnym rytuałom i ceremoniom. Jedynym diabłem, którego spłodzili osobiście, był Rizevim. Hades posługiwał się tą książką, gdy używał Lilith do produkcji diabłów. Przygotował dużą ilość zbiorników hodowlanych, a różne istoty, które się teraz w nich znajdowały, były skutkami jego eksperymentów. Zamiast pozwolić Lilith rodzić te diabły w normalny sposób, używał olbrzymiej mocy, aby zmusić ją do ich produkcji. Tylko w ten sposób, od samego początku można było tworzyć wysokoklasowe diabły, a księga też wspominała o tej metodzie. We wczesnej fazie eksperymentu, większość diabłów umierała po narodzinach i ciągle zdarzały się niepowodzenia. Hades się tym jednak nie przejmował i w końcu nauczył się prawidłowej metody. Aby przetestować siłę narodzonych diabłów, zostały one wysłane aby wywoływać zamieszki na różnych terytoriach. Wprawdzie większość z nich została zlikwidowana przez miejscowych wojowników, albo żołnierzy, ale mimo tego spełnili swoje zadanie, dając Hadesowi doskonałe wyniki eksperymentu, badającego stopień, w jakim byli oni posłuszni jego rozkazom. Potem, kiedy było już kilkuset tych potężnych diabłów… ich liczba zaczęła iść w tysiące, potem dziesiątki tysięcy, aż w końcu główny cel został osiągnięty. Sztucznie stworzone diabły, które były potężniejsze od Maou.

– Zamierzona ranga Sonneillona i Gressila jest ponad klasą Maou. Do tego... – służący pod jego rozkazami Ponury Żniwiarz dalej zdawał mu raport z eksperymentu.

Na dużym ekranie pojawiły się postaci młodego mężczyzny i kobiety. Były to diabły, które poprzednio pokonały drużynę Mahabaliego w turnieju. Ponury Żniwiarz patrzył na nich, gdy kontynuował swój raport:.

– Ranking Verrine i Balberitha jest niezwykle nietypowy… dysponują aurą, która jest zupełnie inna niż w przypadku zwykłych diabłów.

Innymi słowy są super diabłami. W rzeczy samej, eksperyment Hadesa, mający na celu wykorzystanie Lilith do sztucznego stworzenia super diabłów, nareszcie się powiódł.

– Wśród setek tysięcy diabłów mamy dwa, które są w klasie Maou i dwa super diabły…. Jeśli dodamy do tego także diabły klasy ostatecznej, to powiem że to dość postępowe. Chociaż to dzięki Lilith mieliśmy tak dużą szansę na powodzenie.

– Jeśli zostaną spełnione pewne warunki, to wtedy pięć obiektów znajdzie się w klasie Maou, kiedy już przyjdą na świat.

– Hmm. Zgodnie z danymi, Sonneillon i Gressil także mogą się stać super diabłami, jeśli warunki zostaną spełnione.

Pod dużym obciążeniem, w krótkim czasie wyprodukowali ponad sto tysięcy diabłów. Były tylko cztery obiekty, które udały się idealnie. Łącznie z tymi, którzy mogli się później skutecznie rozwinąć, obecnie przygotowano ich dziewięciu. W przypadku czterech, Lilith wysłała sygnały. Po analizie, okazały się one być imionami. Hades użył ich do nazwania obiektów, będących w klasie Maou; Sonneillon i Gressil. W przypadku super diabłów, dziewczynę nazwano Verrine, a mężczyznę Balberith. Hades spojrzał na ekran.

– …Numer 61616, Balberith. Potwór przekraczający wszystkie oczekiwania. Nigdy bym nie pomyślał, że narodzi się ktoś, kto będzie mógł bez wahania rzucić wyzwanie Boskiemu Smokowi…

Kiedy Balberith się urodził, nawet Hadesa przeszły ciarki. Z ciała tego diabła emanowała niewytłumaczalna i niezrozumiała, ogromna aura, która zdawała się nie mieć końca. Zdecydowanie nie był zwykłą istotą. Hades wysłał Sonneillona, Gressila, Verrine i Balberitha, jako pomocników w Międzynarodowym Turnieju Królewskiej Gry. Rezultatem tego była porażka księcia Asurów, Mahabaliego. Asury, które były doświadczone w walce, nawet z istotami boskich klas, zostały pokonane, co było niesamowitym osiągnięciem. Z drugiej strony, istnienie niezwykłych istot, znanych jako super diabły, po raz kolejny wpędziło Hadesa w zakłopotanie.

– Czy Lilith dalej może kontynuować produkcję? – zapytał Hades podwładnego.

– Nie, limit zostanie wkrótce osiągnięty. Jeśli ten stan będzie się pogarszał, to w końcu umrze i zniknie.

Ciało Lilith nie było w najlepszym stanie już w chwili odkrycia i zaczęło już stopniowo obumierać. Pierwszy Lucyfer musiał zmusić swoją żonę do nierozsądnych działań, skoro stała się takim kawałem mięsa. Dodatkowo Hades wykorzystywał ją jeszcze bardziej. Władca Królestwa Zmarłych roześmiał się.

– Była już w marnym stanie, gdy ją znaleźliśmy. Fafafafa, najwyraźniej pierwszy Lucyfer także terroryzował swoją żonę, aby mógł stworzyć pierwsze diabły.

Pierwszy Lucyfer musiał wybrać tylko silne diabły, które dały początek całemu pokoleniu. Ale obecne czasy były inne niż przeszłość. Biblijny Bóg i Lucyfer nie żyli. Potem ilość narodzin tych, którzy należeli do klasy Maou i super diabłów, jeszcze się zwiększyła. Istnienie takich diabłów mogło być przyczyną śmierci pierwszego Lucyfera i biblijnego Boga.

– Czy są jakieś wieści o działaniach Orkusa i pozostałych? – zapytał nagle Hades.

– Orkus-sama chce zachować neutralność. Nowy Pluton-sama zresztą też.

W przypadku niektórych szefów był to trend. Nawet gdyby Hades opuścił Królestwo Zmarłych, to najprawdopodobniej nic by się nie zmieniło. Nawet gdyby była to tylko dyskusja na temat sytuacji, to było to oczywiste, że niektórzy mieliby wątpliwości.

– Następca Plutona ma lepsze stosunki z Orkusem, niż ze mną, więc łatwo zrozumieć jego postępowanie.

Hades doskonale był świadom tego, co robili Orkus i pozostali. Nie miałby kłopotów, gdyby nagle zwrócili się przeciwko niemu. Kiedy ten czas nadejdzie, będzie mógł po prostu pomaszerować na wojnę. Nagle pojawił się kolejny Ponury Żniwiarz, który zdał raport:

– Hadesie-sama, Tartar-sama, wraz z Erebem-sama i Nyks-sama, przybędą niedługo na miejsce spotkania.

Gdy Hades to usłyszał, wyraz twarzy u wszystkich Ponurych Żniwiarzy uległy zmianie i zdawali się być podekscytowani.

– Co! Och, nawet Tartar, jeden z pierwotnych bogów, wyraził zgodę!?

– Prawdopodobnie pierwotni bogowie, Bóg Ciemności, Ereb-sama, oraz Bogini Nocy, Nyks, też postanowili wykonać swój ruch!?

Tartar... Jeden z pierwotnych bogów mitologii greckiej. Jego imię samo w sobie oznaczało „piekło”. Hades go zaprosił. Bóg Ciemności Ereb oraz Bogini Nocy, Nyks, także byli pierwotnymi bogami z mitologii greckiej. Rodzeństwo, które odpowiadało za ciemność. Dali życie wielu bogom, którzy czuwali nad śmiercią i nawet Tanatos był dzieckiem Ereba i Nyks. Ta dwója była uważana za potężne istoty.

– Dostałem wiadomość od Tartara-sama, że wezwał Angra Mainyu-sama.

Zgiełk jeszcze bardziej się nasilił. Niektórzy Ponurzy Żniwiarze dalej gadali bez wytchnienia:

– …Najpotężniejszy zły bóg w zaratusztrianizmie…!

– Źródło zła, które dało życie Smokowi Zła, Aži Dahākowi…!

Hades po prostu stłumił śmiech.

– Tak powinno być. Zawsze będą bogowie, którzy będą cierpieli z powodu pokoju, który chroni DxD.

To Bóg Zła Loki był tym, który rok temu rzucił podwaliny pod bunt. Jednak sam zbuntował się za wcześnie… było wielu bogów, którzy z nim sympatyzowali. Jednak nie było wyłącznie dobrych wieści.

– Jest inny raport. Podobno strasznie trudno skontaktować się z Hel-sama z mitologii nordyckiej, a także z Wielkim Królem Jamą, który jest powiązany z mitologią hinduistyczną.

Hel była nordycką boginią, sprawującą pieczę nad Niflheimem, a także córką Lokiego. Ze względu na działalność swojego ojca, znajdowała się pod obserwacją. Nawet w przeszłości znajdowała się w opozycji wobec Odyna i DxD, więc najróżniejsze frakcje były bezwzględne wobec inwigilowania jej. Zarówno Wielki Król Jama, jak i Śakra (Indra), należeli do buddyzmu i mitologii hinduskiej. Byli bogami, którzy mieli wpływ na obie strony…byli bardzo surowi wśród wszystkich bogów, którzy rządzili życiem pozagrobowym, więc współpraca była mało prawdopodobna.

– Są istotami, którym nie zależy, aby zająć miejsce w pędzącym rydwanie historii. Posiadanie Tartara, który jest jednym z pierwotnych bogów, a także Angra Mainyu, całkowicie wystarczy – oznajmił spokojnie Hades.

Ich siła była wystarczająca. Miejsce spotkania zostało natychmiast zorganizowane i przygotowali rozmowę. Jednak z powodu postępowania Tartara i pozostałych, było możliwe że ten pierwotny bóg odpowie Sekiryuuteiowi, Oppai Smokowi. Hades martwił się też, czy pierwotny bóg, który odpowiadał za miłość i seks, Eros, skontaktował się z Hyoudou Isseiem. Ale była to niewielka przeszkoda, zaś poleganie na Balberithcie, mogło zagwarantować zwycięstwo. Hades spojrzał na wielki ekran, na którym pojawiło się kilkoro ludzi. Byli VIP-ami ze wszystkich frakcji, którzy sformowali antyterrorystyczną Drużynę DxD. Hades spojrzał na Hyoudou Isseia.

– Racja. Ostatecznym celem jest szef każdej mitologii. A potem posiadacze Longinusów. Maou Belzebub także zginie – powiedział.

– Tak! – odparli jednocześnie Ponurzy Żniwiarze jednocześnie

Wszystko po to, aby walczyć z organizacją, którą sformowały różne frakcje, DxD. Bogowie, którzy rządzili złem, ciemnością i śmiercią. Nigdy nie byli w stanie tego zrozumieć. To dlatego że pokój, którego poszukiwali, nie mógł współistnieć z ich poglądami....

Tajna rozmowa[edit]

Ajuka Belzebub był sam w swoim instytucie badawczym i rozmawiał z VIP-ami, którzy walczyli z Trihexą.

– Czy sprawy toczą się tak, jak planowano? – zapytał Azazel.

Można było zobaczyć, że wewnątrz bariery znajdowały się najróżniejsze aury, magia i techniki latające. Czasami w rogu ekranu dawało się zauważyć cielsko Trihexa.

– Zgadza się, jeśli protoplasta Baelów nadal będzie ingerował w wewnętrzne sprawy, to Zaświaty będą mogły wtedy zapomnieć o jakiejkolwiek przyszłości. Sprawa o której dyskutowaliśmy w tej formie, to propozycja, aby zaoferować Dwóm Niebiańskim Smokom z tego pokolenia, Hyoudou Isseiowi-kun i Valiemu Lucyferowi, aby zostali następcami Maou. Politycy mają jednak obiekcje, zwłaszcza ci, którzy są powiązani z protoplastą Baelów – odparł Ajuka.

Następne pokolenie przyjęłoby Siedmiu Wielkich Maou. Poza Belzebubem, do tego składu należeliby Lucyfer, Lewiatan, Asmodeusz, Belial, Belfegor i Mammon. Zaczęli dokonywać wewnętrznej nominacji kandydatów. Wśród nich najpoważniejszym kandydatem do tytułu Lucyfera był Vali, który odziedziczył krew prawdziwego Lucyfera. Wprawdzie on sam nie został jeszcze poinformowany, ale warunki zostały spełnione. Kiedy Vali oświadczy osobiście, że obejmie obowiązki, wtedy umowa może zostać uznana za zawartą.

– Jakie są minimalne warunki, aby Ise-kun i Vali Lucyfer mogli objąć te funkcje, Ajuka? – zapytał Sirzechs, będący w swojej formie zniszczenia.

– Przede wszystkim muszą się znaleźć w pierwszej czwórce zwycięzców turnieju. Dzięki temu protoplasta Baelów, a nawet popierająca go szlachta, nie będzie się mogła sprzeciwiać.

– Uda im się to osiągnąć?

– To możliwe, chociaż bardzo trudne. W końcu w finałach będą brały udział istoty będące w klasie boskiej i Maou. Samo wejście do tego etapu, będzie się wiązało z walką z tymi istotami. Do tego bogowie powiązani z Hadesem też knują za naszymi plecami.

Według raportów Królestwa Zmarłych, Hades przebywał obecnie w Kokytos. Jednocześnie różne frakcje były atakowane przez tajemnicze diabły. Śledztwo nie zidentyfikowało ich tożsamości, ale informacje na temat ich ciał i demonicznej energii pokazało, że byli podobni do starożytnych diabłów. Po wielu przesłuchaniach dostawali tylko odpowiedzi w stylu „Kazano mi zaatakować to miejsce” i nawet kiedy czytano im w myślach, nie potrafiono odkryć żadnych wspomnień, co utrudniało całą sytuację. Przeciwnie, po tak wielu śledztwach, ciągle było wiele tajemnic, co pokazywało, że musieli mieć związek z jakąś potężną istotą, co od razu na plan pierwszy wysuwało Hadesa, który przebywał w Kokytos. Wprawdzie próbowali przesłuchać pojmanego Tanatosa… ale dalej znajdował się w śpiączce po ataku tajemniczej mocy Hyoudou Isseia, więc nic nie można było od niego wydobyć. Do tej pory nie rozpoczęto także śledztwa w sprawie rodów Naberius i Nebiros, które prowadziły badania nad sztucznym tworzeniem super diabłów. Chociaż było to niepokojące, to Azazel uśmiechnął się.

– Niebiańskie Smoki dokopią tym wszystkim bogom. Do tego te dwa dzieciaki mogą też liczyć na pomoc najsilniejszego Boskiego Smoka oraz wsparcie posiadaczy Longinusów. Gdyby nie potrafili przezwyciężyć takich trudności, to wtedy nigdy nie dalibyśmy się tutaj zamknąć.

Były naczelnik upadłych aniołów zdawał się pokładać dużo wiary w uczniach, których uczył. To było naturalne. W ciągu roku pokonali tylu wrogów z najróżniejszych ugrupowań, takich jak Frakcja Starych Maou, Boga Zła Lokiego, Frakcję Bohaterów oraz Qlippoth. Jego wiara w nich była niepodważalna. Azazel wziął głęboki wdech.

– Odłóżmy na razie na bok Valiego i skupmy się na Iseiu…. Wśród tych siedmiu miejsc jest tylko jedno, które do niego pasuje, prawda? – powiedział.

Tak jak powiedział Azazel, nie był to dziedziczny system, a raczej pozycje, które były obejmowane zgodnie z ich obowiązkami. Na przykład Lucyfer musiał mieć olbrzymią charyzmę oraz autorytet. Każdy z Maou pełnił inne obowiązki.

System Siedmiu Maou można było porównać do siedmiu grzechów głównych… tak jak powiedział Azazel, trudno było znaleźć pozycję, do której pasowałby Hyoudou Issei.

– …Asmodeusz reprezentuje nieczystość, prawda? Pasowałby na następcę Falbiuma… – oznajmił nagle Azazel.

Nagle rozległ się głos Falbiuma Asmodeusza:

– Sądzę że to mogłoby być dobre… będzie dobrze, póki koordynacja strategią zostanie przekazana innemu Maou. Nie ma innych problemów, prawda, Ajuka? W końcu ja nie jestem rozpustnikiem.

– A czy nie najlepiej byłoby stworzyć osiem stanowisk? Można by wtedy stworzyć specjalny wakat, tylko dla niego? Od dawna jest bohaterem i będę go pamiętać nawet tysiące lat później. W takim przypadku jedna funkcja więcej nie powinna być chyba problemem? Zresztą to wszystko jedno, czy Maou jest siedmiu, czy ośmiu – powiedział Sirzechs, gdy zaatakował dużą kulą mocy zniszczenia.

Ta niespodziewana i prosta opinia oszołomiła Ajukę. Azazel nie mógł powstrzymać śmiechu.

– Ha ha ha! Sirzechs! Jak możesz mówić coś takiego? Pewnie, siedmiu czy ośmiu to żadna różnica! Ale w takim wypadku znaczenie siedmiu grzechów głównych przepadnie! Nie, ośmielę się powiedzieć, że ósmym grzechem będzie Oppai Smok! Ddraig będzie zrozpaczony, gdy o tym usłyszy!

Serafall i Falbium też się śmiali.

– Ufufu ☆, Sirzechs-chan zawsze mówił takie głupoty. Mimo tego jednak zawsze miał rację♩

Tak, zanim Sirzechs został Maou, zawsze wygłaszał nieoczekiwane i niesamowite opinie, które zawsze wszystkich zaskakiwały, lub rozśmieszały. Sirzechs robił tak nawet w prywatnym życiu, gdy nie pełnił swojej funkcji. Ajuka roześmiał się cicho.

– Fufufu, co zrobimy, jeśli przyjmiemy twoją propozycję? Jaką pozycję dla niego przygotujemy? – zapytał Sirzechsa.

– Szatan. To imię które czyni Maou. W tekście „Apokalipsy” określenia „szatan” jak i „smok” były synonimami. Czy to nie pasuje do niego najlepiej? – odparł Sirzechs wprost.

– Czy to w porządku? Najwyraźniej będzie to kolidowało z twoim imieniem Szkarłatnego Maou.

– Ajuka, kiedy uwolnię się z tego miejsca, wracam do bycia zwykłym diabłem, Sirzechsem Gremory. Dlatego imię szatana powinno zostać przekazane nowemu pokoleniu. A jeśli chodzi o niego, to on zdecydowanie… – powiedział Sirzechs, po czum posłał w Trihexa olbrzymi pocisk demonicznej mocy, który urwał kawał ciała bestii. – Zostanie Szkarłatnym Maou. Nie mógłbym być szczęśliwszy wiedząc, że mój szwagier odziedziczy to imię.

Trihexa znów zaczął się regenerować, więc Sirzechs i pozostali kontynuowali swoje ataki. Jego głos drżał. Z pewnością cieszył się, że ktoś młodszy odziedziczy jego wolę.

– …Gwarantuję, że przekażę te słowa jemu oraz twojej młodszej siostrze – powiedział Ajuka.

Sirzechs ucieszył się, gdy to usłyszał.

– Chcę zobaczyć moich siostrzeńców i siostrzenice tak szybko, jak to możliwe. Jestem pewien, że kiedy wrócę, to będzie ich cała gromadka.

Azazel roześmiał się.

– Ha ha ha! Sądzę że będzie ich całkiem sporo, tylko że każde z nich będzie miało inną matkę! Możliwe nawet, że młodsza siostra Serafall będzie miała dzieci.

Kiedy Serafall to usłyszała, pokręciła gwałtownie głową.

– Nie, to niemożliwe, Azazelu-chan. Całkowicie niemożliwe, po prostu bez szans – oznajmiła poważnym głosem. Przyszłość jej kochanej, młodszej siostry, była ważniejsza, niż cokolwiek innego. – Jeśli ktoś chce poślubić moją Sonę-chan, to będzie musiał zdać test treningowy, a także być silniejszym ode mnie, oraz być zdolnym do pokonania Sirzechsa-chan. Nie zgodzę się na nikogo, kto nie spełni tych warunków.

– …W-więc będę przeciwnikiem kandydata na męża Sony…. Nie skoro jest to prośba mojej dobrej przyjaciółki, to nie mogę jej odmówić…. – odparł Sirzechs, gdy usłyszał słowa Serafall.

Azazel uśmiechnął się kwaśno.

– Chyba trudno będzie znaleźć kogoś takiego…? Przyszłość Rodu Sitri nie zapowiada się więc najlepiej….

Najwyraźniej ci ludzie przyzwyczaili się już do walki z Trihexą, skoro byli w stanie jednocześnie rozmawiać o swoich rodzinach i walczyć. Najwyraźniej Bestia Apokalipsy może nawet zostać pokonaną wcześniej, niż to zakładano. Azazel i Maou walczyli, rozmawiając przy tym beztrosko. Nagle w polu widzenia pojawił się szef nordyckich bogów, Odyn, oraz były pan Olimpu, Zeus.

– Co takiego? Oppai Smok i Tyłkowy Smoczy Cesarz mają zostać Maou? – zapytał Odyn, wymachując swoją włócznią.

– Zdecydujemy o tym po meczu, który stoczy z synami twoimi i Zeusa.

Zeus zasypał Trihexa deszczem błyskawic i roześmiał się szczerze.

– Gahahahaha! Apollo jest bardzo silny!

– Mój Widar, hę… mmm, kłopotliwy z niego chłopak, ale jest dostatecznie silny, aby zająć moje miejsce. Zanim dałem się tu zamknąć, kazałem mu znaleźć sobie żonę…. – dodał Odyn, drapiąc się po policzku.

Było tak jak powiedział Odyn. Ajuka słyszał o wieściach z Asgardu, na temat zaaranżowanego małżeństwa Widara…. Maou uśmiechnął się do Odyna i Zeusa.

– Odynie-sama, Zeusie-sama, wasi następcy zmierzą się wkrótce z Sekiryuuteiem. Poczekajmy i zobaczmy bitwę, którą stoczą ze sobą nowe pokolenia.

Ośmiu Wielkich Maou zamiast siedmiu... Pomysł uczynienia Hyoudou Isseia ósmym był niezwykle ciekawy i Ajuka uśmiechał się na myśl o tym. Jednak żaden z tych dwóch kandydatów nie został jeszcze spytany o zdanie. Zgodzą się? To także było problemem... W miarę możliwości, Ajuka zamierzał powołać nowych, potężnych Maou, aby stawić opór nieznanym wrogom, którzy zaatakują w ciagu trzydziestu najbliższych lat, a także w celu stworzenia nowej organizacji, ExE. Nagle Ajuka Belzebub wyjął spinkę do włosów w kształcie kociej głowy, którą dała mu Rias Gremory. Dane badawcze, na temat sztucznej produkcji super diabłów, którą potajemnie prowadził Ród Naberius oraz osoba z Domu Nebirost…. Dwa młode diabły będące na poziomie super diabłów, które pojawiły się nagle w turnieju, już wkrótce staną się obiektami śledztwa prowadzonego na pełną skalę.......

Posłowie[edit]

Dawno się nie widzieliśmy, tutaj Ishibumi Ichiei. Wreszcie dotarliśmy do dwudziestego czwartego tomu. Najpierw chciałbym was wszystkich przeprosić. W tomach dwudziestym trzecim oraz DX4, napisałem że następny tom skupi się na meczu pomiędzy Rias i Valim, a także na meczu pomiędzy Drużyną Iseia, a Drużyną Królów Przyjemności, ale opisałem tylko starcie pomiędzy drużynami Rias i Valiego. Napisałem tak, gdyż pierwotnie chciałem opisać te dwa ważne mecze razem, podczas gdy historia Koneko, Kuroki oraz Ponurych Żniwiarzy miała stanowić dla nich tło. Biorąc jednak pod uwagę moją energię, harmonogram i liczbę stron, poczułem że nie da się wcisnąć tylu rzeczy w jeden tomik, więc postanowiłem rozdzielić te wydarzenia pomiędzy tom dwudziesty czwarty, oraz dwudziesty piąty, który będzie miał premierę w przyszłości. Dzięki temu obie historie będą mogły zostać opisane bardziej szczegółowo, a zachowanie pierwotnego planu byłoby bowiem za dużym wyzwaniem. Z tego też powodu, prawdopodobnie całość DxD zamknie się w większej ilości tomów, niż to pierwotnie zakładałem. Teraz trochę słów na temat tegoż tomu.


Koneko (Shirone) i Kuroka zostały narzeczonymi Isseia!

W tym tomie przyszła kolej na Koneko i Kurokę, a także opowiedziałem historię na temat ich przeszłości. Wcześniej nie poświęciłem za wiele miejsca ich rodzicom, gdyż było to ważne dla fabuły. Aby mogły stać się częścią nowej rodziny, ich przeszłość została dokładnie opisana Iseiowi oraz czytelnikom, podczas gdy ich własne problemy zostały rozwiązane i zakończone przez starcie pomiędzy siostrami. Wprawdzie Koneko została Shirone… oba jej imiona nadal będą używane. W końcu, włącznie ze zbiorami opowiadań, napisałem ponad dwadzieścia siedem tomów, w których używałem imienia Koneko. Podejrzewam, że w przyszłości będę się często mylił, więc postanowiłem że będę korzystał z obu imion. …Cóż, jeśli czytelnicy będą woleli „Koneko”, to zawsze mogą zdecydować, które imię im się bardziej podoba. Proszę was, polubcie nowe narzeczone Iseia.


Nowe techniki piersi!

Ise zdobył dwie nowe techniki powiązane z piersiami, Super Cyckową Armatę Falową oraz Cyckowy Telefon. Skoro to działo falowe, to dlaczego strzela promieniem? Czytelnicy czują się pewnie zagubieni, ale proszę, dla dobra płynności językowej zignorujcie ten mały problem. Jeśli będziecie za bardzo inwigilować piersiowe techniki Iseia, to zagubicie się w tym. Ta całkowicie nowa technika pozwoliła mu pokonać jednego z najpotężniejszych Ponurych Żniwiarzy. Do tego pojawił się jego dziadek. Cóż, jest staruszkiem zboczonym równie mocno, co jego wnuk, więc rozumiał jego potencjał lepiej, niż ktokolwiek inny. Do tego Ise stał się sławny nawet w świecie buddyjskim. Zastanawiam się jakie jeszcze istoty pojawią się z tej mitologii. Nawet ja sam tego nie wiem.


Vasco Strada i Crom Cruach, nowa technika Rias oraz nowi wrogowie!

Tym razem pojawia się wiele silnych postaci. Jego eminencja Strada powrócił do czasów swojej największej chwały i dał popalić członkom drużyny Valiego. Vali w postaci Maoufikacji walczy z Cromem, podczas gdy Fenrir (posiadający „tylko” osiemdziesiąt procent swojej pierwotnej mocy), ściera się z Rias i Gasperem, którzy szybko zwiększyli swoją siłę. Napisałem to, co uznałem za najlepsze. Tym razem miałem dużo zabawy, pisząc o jego eminencji Stradzie. Skoro jest jednym z najpotężniejszych postaci, to oczywistym jest, że powinien mieć taką siłę. Natura jego charakteru wolałaby raczej dążyć do duchowości, niż do młodzieńczego ciała. Crom także jest jedną z najpotężniejszych postaci. Nie licząc Boskich Smoków, jest jedynym smokiem, który może stoczyć poważną walkę z Iseiem i Valim. Ostatecznie on i Vali w postaci Maoufikacji, stoczyli wspaniałą walkę. Jeśli chodzi o zwiększenie mocy Rias, to wedle jej słów, dokonała tego, gdyż widziała jak jej towarzysze stają się coraz silniejsi. Dzięki Gasperowi, jej moc wielokrotnie wzrasta. Ta straszna forma pojawia się, gdy Moc Zniszczenia Rias, oraz moc Balora Gaspera, zostają połączone. Jednak ta postać pożera olbrzymie ilości wytrzymałości i demonicznej energii, przez co Rias jest wyczerpana. Jedak dzięki temu zyskała potężną moc, więc nadchodzące bitwy z pewnością nabiorą dzięki temu rumieńców. Wreszcie pojawiły się dwa tajemnicze super diabły! Balberith i Verrine są nowymi antagonistami, którzy pojawili się dlatego, gdyż jest to ostatnia historia. Proszę, oczekujcie następnych tomów, aby zobaczyć jakiego rodzaju zamęt wywołają w przyszłości.


Ogłoszenia

Kiedy ten tom był publikowany, myślałem o nowym sezonie anime, zatytułowanym „High School DxD HERO”, który ma mieć premierę. Dziękuję wam za wszą cierpliwość, że czekaliście na niego tak długo. Trailery zostały już wypuszczone i sądzę że pokazują walkę z Sairaorgiem. Cao Cao też się w nich pojawił. Innymi słowy czwarty sezon skupi się na walce przeciwko tej dwójce. Obaj są popularnymi rywalami i fani nie mogą się już doczekać ich walk. Nowa ekipa także została już ogłoszona. Reżyserem będzie Matsuda, scenarzystą Konuta-san, a za wygląd postaci będzie odpowiadał Makoto-san. Do tej produkcji zgromadzono silną drużynę. Cały nowy zespół i studio Passione są niezwykle uważni, aby dochować wierności oryginalnemu dziełu i jestem naprawdę wdzięczny za ich dbałość o najmniejsze detale. Uczestniczyłem w niemal wszystkich pracach nad scenariuszem i jest bardzo szczegółowy oraz wierny pierwowzorowi. Jako autor nie potrafię wszystkim podziękować. Sadzę że będzie miał premierę w przyszłym roku, więc czuję że fani będą go wypatrywać.


Pozostałe ogłoszenia.

Jak już wcześniej wspomniałem, świat DxD i Slash Doga jest jednym i tym samym i nawet tomy z obu serii miały premierę w tym samym czasie. Postacie ze „Slash Doga” pojawiają się tomie dwudziestym czwartym, co można uznać za crossover. Jeśli was to ciekawi, to proszę, przeczytajcie też „SLASHDØGA”. Powiem tylko że piersi z tej serii wcale nie ustępują tym z DxD! Posiadaczka Longinusa, Ostatecznego Upadku, Lavinia, pełni rolę starszej siostry Valiego. Łączące ich uczucie także jest raczej rodzinne, niż romantyczne. Będę zadowolony, jeśli czytelnicy będą się cieszyć inną stroną Valiego.

Teraz podziękowania. Miyama-Zero-sama, edytorze T-sama, dziękuję wam za waszą ciężką pracę!

Następny będzie tom dwudziesty piąty. Przedstawię w nim mecz przeciwko Drużynie Królów Przyjemności, którego nie mogłem umieścić w bieżącym tomie. Wprawdzie Ise i jego drużyna otrzymali przedmioty, które mają wzmocnić ich siłę, to ich przeciwnicy dalej będą bardzo potężni. Jak Ise i pozostali sobie z nimi poradzą? proszę, wyczekujcie następnego tomu. Będzie się on koncentrował na postaci Rossweisse. Wspomniano, że czekają ją małżeńskie swaty, więc jak rozwinie się więź pomiędzy nią, a Iseiem i jakie postępy poczynią? Czekajcie i zobaczcie! Premiera tego tomu będzie miała miejsce wraz z premierą drugiego tomu „SLASHDØGA”. Pojawi się Lavinia, więc jeśli was zainteresowała w tomie dwudziestym czwartym i chcecie jej piersi, to wspierajcie ją! Cóż, do zobaczenia w tomie dwudziestym piątym DxD i drugim „SLASHDØGA”. Ich premiera powinna mieć miejsce wiosną!

Odnośniki tłumacza[edit]

  1. Oba-san oznacza po japońsku ciocię, ale to także zwrot grzecznościowy, używany wobec starszych kobiet.
  2. Shiromuku to tradycyjne kimono ślubne, zazwyczaj wykonane z białego jedwabiu, adamaszku lub innej tkaniny, przyozdabiane brokatem, motywem pomyślności (żuraw, sosna, itp.), wyściełane, znacznie dłuższe niż inne kimona. W wielu rodzinach dziedziczone.
  3. W Japonii pełnoletność osiąga się z wiekiem 21 lat.
  4. Chūnibyō to tzw. syndrom drugiej klasy gimnazjum. Cierpi na niego wielu uczniów, u których objawia się on silnym przeświadczeniem posiadania nadprzyrodzonych zdolności.
  5. Ungaikyo to duchy związane z lustrami.
  6. Inna nazwa Buddy
  7. Bóg w buddyzmie, który jest sędzią w piekle.
  8. Bodhisattwa – w buddyzmie tradycji mahāyāna istota, która przez systematyczne ćwiczenie wyzwalających działań dąży do stanu buddy, kierując się altruistyczną motywacją przynoszenia pożytku innym.
  9. Buddyjska bogini miłosierdzia, litości i płodności.


Wróć do strony głównej Rozpocznij czytanie