High School DxD - Tom 5 - rozdzial 1

From Baka-Tsuki
Jump to: navigation, search

Żywot 1: Są wakacje, jedźmy do Zaświatów![edit]

Część 1[edit]

– Nie, został po prostu odnowiony. Ja także się zdziwiłem, kiedy wstałem dziś rano. Nasz dom najwyraźniej został odnowiony kiedy spaliśmy.

Śniadanie. Mój ojciec opowiadał o całym tym nocnym zajściu z uśmiechem od ucha do ucha. Siedzieliśmy wszyscy przy stole pięciokrotnie większym niż wcześniej. Wszyscy, to znaczy – ja, moi rodzice, Buchou, Akeno-san, Asia i Xenovia.

Zadałem to pytanie mojemu ojcu niedługo po tym jak zaczęliśmy jeść. Pytanie było krótkie a jednocześnie ogromnej wagi: „Co się do jasnej ciasnej dzieje?”.

Moja matka przyniosła nam na śniadanie zupę miso z kuchni, która także stała się pięciokrotnie większa.

– Okazało się, że tata Rias i jego firma budują coś w pobliżu. Powiedział, że wyremontuje nasz dom za darmo jeżeli zgodzimy się by został domem reprezentatywnym.

Nie ma mowy by ktokolwiek na świecie uwierzył w taką ściemę! Chociaż nie... Jeżeli chodzi o rodziców Buchou to wszystko jest możliwe.

A ponieważ Buchou wiedziała o tym wszystkim zawczasu, teraz jadła swoje śniadanie w zupełnej ciszy.

Ale zaraz… Czy oprócz remontu nie powiększyła się też nasza działka? Czyżby sąsiadujące domy zniknęły, tak po prostu, by zrobić miejsce na nasz „nowy” dom?

– No, jak już poruszyłeś ten temat to wygląda na to, że Suzuki-san i Tamura-san mieszkający obok wyprowadzili się. Ponoć dostali jakąś świetną nieruchomość i natychmiast tam się przeprowadzili – powiedział ojciec.

Rodzina Buchou jest na 100% w to wplątana! Nie mam żadnych wątpliwości!

– Spokojnie, wszystko jest w porządku. To była uczciwa zamiana. Wszyscy byli zadowoleni – wyszeptała siedząca obok mnie Buchou.

A więc tak negocjują diabły? Jednak skoro tak mówi Buchou, to sąsiedzi na pewno są zadowoleni tak jak i my, ale… Jakże przerażająca jesteś rodzino Gremory!

Moja mama wyciągnęła plany budynku, na których pokazane było rozmieszczenie pokoi.

– Na pierwszym piętrze będą pokoje gości, salon, kuchnia i pokoje w stylu japońskim. Drugie piętro to pokoje Iseia, Rias-san i Asi-chan. Obie mają pokoje po przeciwnych stronach pokoju Iseia. Wygląda na to, że zostały zaprojektowane tak, by były ze sobą połączone wewnętrznymi drzwiami.

Ach… Więc to tak. Całe drugie piętro było wyłącznie pokazem egoizmu Buchou. Uwah, mój pokój był chyba czterokrotnie większy od poprzedniego… Ale zaraz. Czyżby meble w reszcie domu także były sprawką Gremory? Niesamowite… W salonie stał największy telewizor jaki w życiu widziałem. A na samym środku wisiał ogromny żyrandol…

– Na trzecim piętrze jest pokój twoich rodziców, spiżarnia i gabinet. Na czwartym znajdują się pokoje Akeno-san i Xenovii. Jest tu też pokój Koneko-chan, ale jej z nami jeszcze nie ma.

Kiedy moje oczy spotkały się ze wzrokiem Akeno-san, ta pokazała mi wielki, radosny uśmiech. Z jakiegoś powodu ten uśmiech był o wiele szczerszy niż te, którymi zazwyczaj nas raczyła… Ostatnio coraz częściej widywałem ją z tym uśmiechem, kiedy tylko była w moim towarzystwie.

To był zupełnie inny uśmiech. Trudno to wyjaśnić, ale nazwałbym go chyba jej „prawdziwym uśmiechem”. Akeno-san obdarowywała mnie właśnie takim uśmiechem. Czułem, że byłem jej bliższy i nawet atmosfera wokół niej stała się jakby łagodniejsza.

Czułem, że jej osoba nie była już czymś oddalonym i nieznanym… Chociaż dla mnie nadal była poza zasięgiem…

I kiedy moje serce zaczęło bić szybciej od takich myśli, Buchou lekko uszczypnęła mnie w policzek. Ała! Buchou stawała się coraz bardziej bezwzględna. A przecież nie mam, ani mieć nie będę, zamiaru mieć za pana nikogo oprócz Buchou. Martwiła się tylko na zapas.

Moja mama wróciła do wyjaśniania rozkładu pokoi:

– Piąte i szóste piętra składają się wyłącznie z pustych pokoi więc na razie będą pokojami dla gości. Rias-san powiedziała, że możemy z nimi zrobić co chcemy, dopóki tylko drugie piętro będzie wyłącznie do jej dyspozycji.

– Tak, przecież ten dom należy do mamy i taty Iseia. Ja i reszta tylko tu mieszkamy – odpowiedziała Buchou z gracją.

Arere!? Buchou, czyż nie powiedziałaś wcześniej: „To dom mój i Iseia!”!? Ależ zmienna jesteś!

– Jest także ogród na dachu. Chyba będę tam hodować warzywa~. – Oczy mojego taty zaiskrzyły!

Nie było wątpliwości – jego mózg został omamiony remontem marzeń… Albo raczej z piekła rodem…

– A że zbudowany został z najlepszych materiałów, to przetrzyma nawet wybuch wojny.

– Hahahaha, masz naprawdę świetne poczucie humoru, Rias-san.

Tak przebiegła rozmowa między Buchou a moim ojcem… Ale to co mówiła Buchou to prawda – ten dom naprawdę zbudowany został w taki sposób by przetrwać wojnę. Choć… chyba nie ukryli tu gdzieś armat na wszelki wypadek, nie?

Jednak to, co mnie naprawdę martwiło, to temat rozmowy ojca Rias i mojego podczas niedawnego „dnia rodzica” w szkole. Mam nadzieję, że nie zostałem przehandlowany do Zaświatów w zamian za remont! Prawda? Prawda?

Raczej nie byłoby to możliwe, jednak od tamtego czasu moi rodzice patrzyli się na mnie trochę inaczej. Tak jakby lepiej.

– Okazuje się, że nawet jest kilka pięter pod ziemią. – Powiedziała Xenovia, tocząc zażartą walkę z pałeczkami.

– Podziemne piętra!?

– Ależ tak. Pod nami są jeszcze trzy piętra.

Czułem, że zaraz się rozpłaczę. Widząc to, Buchou lekko kiwnęła stwierdzająco głową. Ten dom miał nawet pomieszczenia pod ziemią!?

– Poziom minus jeden to jeden wielki pokój. Może być używany zarówno jako sala treningowa jak i małe kino. Znajduje się tam także duża łaźnia. Poziom minus dwa to basen w którym można ustawić zarówno ciepłą jak i zimną wodę. A na ostatnim poziomie znajdują się biblioteka i magazyn. – Tłumaczyła Buchou, wyciągając dodatkowe plany.

…A więc mój dom miał teraz nawet podziemny basen… Nie wiem co następne…

– Dom został wyposażony w windę więc nie musimy się męczyć ze schodzeniem z szóstego piętra na sam dół.

D-dom z windą… Jaki dom!? To już praktycznie biurowiec! Zatkało mnie.

I w taki oto sposób, kilka dni po rozpoczęciu wakacji, mój domek zamienił się w mały pałac.

– Wracasz do zaświatów!?

Po śniadaniu Buchou wezwała mnie do mojego pokoju. Wszyscy członkowie Klubu Okultystycznego już tam czekali.

Wszyscy mieli nietęgie miny.

Kiba, Koneko-chan i Gasper przybyli przed chwilą.

Ci pierwsi przyszli w zwykłych ubraniach. Koneko-chan w jednoczęściowej sukience wyglądała naprawdę uroczo.

Mimo tylu zebranych osób w moim pokoju nadal było sporo miejsca. Wszyscy rozsiedli się w drogo wyglądających sofach.

Jedynie Gasper siedział w swoim kartonowym pudełku które przyniósł, ale… był ubrany w damskie ciuszki! To nie są zwyczajne ubranie dla chłopca! Jednak to były normalne ubrania… ale tylko dla takiego transwestyty jak on!

– Co roku wracam do domu na wakacje… Zaraz, Ise, co się stało? Dlaczego masz łzy w oczach?

Rozpłakałem się na słowa Buchou!

– Uu, b-bo Buchou nagle zaczęła mówić o wracaniu d-do domuuuu! I pomyślałem, że mnie tu zostawisz i więcej nie wróciiisz…

Nie chciałem tego! Nie chciałem, by Buchou zostawiła mnie tutaj samego! Kiedy tylko pomyślałem, że jej piersi będą gdzieś daleko, czułem się taki smutny… I na pewno nie będę mógł wtedy spędzić tych wakacji w spokoju! Nie wyobrażałem sobie życia bez Buchou!

– Jeej, i to wszystko? Przecież ty i ja będziemy razem przez setki tysięcy lat jako diabły, więc możesz być o to spokojny. Przecież nigdy bym cię nie zostawiła. – Buchou uśmiechnęła się cierpko i położyła dłoń na moim policzku.

No przecież… Nie byliśmy już ludźmi – byliśmy diabłami. Żyjemy dłużej od ludzi. A więc Buchou i reszta klubu będą ze sobą naprawdę długo. Kiedy tak o tym myślałem, przestałem zamartwiać się o osamotnienie. Będę żył dłużej niż Matsuda, Motohama, czy moi rodzice. Kiedy tak o tym myślałem wydawało mi się, że jestem sam. Ale kiedyś będziemy musieli się rozstać.

Buchou zaczęła z gracją pić herbatę, kiedy tylko to powiedziała —Zaraz… My też jedziemy do Zaświatów!?

– Ech!? My też jedziemy!?

– To oczywiste. Jesteście sługami mojej rodziny, więc to naturalne byście wszędzie towarzyszyli swojej pani. Wrócicie tam ze mną… A skoro już o tym mowa, to będzie pierwszy raz Asi i Xenovii, czyż nie?

– T-tak! – przytaknęła Asia. – Jestem dość niespokojna o to, że trafię do piekła za życia! M-myślałam, że trafię tam dopiero po śmierci!

Asiu! Wcale tego nie rozumiesz!

– Tak. – rzekła zamyślona Xenovia. – Byłam zainteresowana Zaświatami… to znaczy piekłem, odkąd tylko pamiętam. Ale jako katoliczka robiłam wszystko, by trafić do Nieba. Ale teraz, gdy jestem diabłem, nie ma możliwości, bym tam trafiła. Cóż za ironia – trafić tam, gdzie wcześniej wysyłałam niewiernych. Piekło, hm. Pasuje to do kogoś, kto zdradził Boga i stał się diabłem.

I znów wpadasz w depresję przez bezsensowne zmartwienia, Xenovio…

– Będziemy tam do dwudziestego sierpnia. Wygląda na to, że musimy tu wrócić przed końcem wakacji. Plan jest taki by trenować i wziąć udział w wielu ważnych uroczystościach Zaświatów. Buchou przedstawiła nam sytuację. A więc będziemy tam trenować. Tak właściwie to już tam raz byłem podczas walki z domem Feneks, ale wiedziałem tylko to, że niebo było tam fioletowe.

Wyglądało też na to, że do Zaświatów zmierzają dusze zmarłych, a także świetnie rozwija się tam sektor zarządzania biznesem.

Ale jeżeli pojadę tam, to przecież z moich obecnych planów nic nie wyjdzie!

– Ach, ale chciałem porobić parę rzeczy podczas tych wakacji – powiedziałem, wzdychając.

Nasza trójka – ja, Matsuda i Motohama – złożyła potężną przysięgę: „tego roku znajdziemy sobie dziewczyny i zdobędziemy ero-ero-doświadczenie!”.

Zdecydowaliśmy, że wyrwiemy jakieś laski na basenie bądź na morzem. Przynajmniej takie były nasze plany. Nigdy nie miałem dziewczyny… Znaczy miałem, ale zanim cokolwiek się zaczęło, zabiła mnie. Będę rozkoszował się tym latem! Tak przynajmniej sobie postanowiłem.

– Ara, Ise. Planowałeś gdzieś się wybrać w te wakacje? – zapytała ze zdziwieniem Buchou.

– Tak. Zamierzałem jechać nad morze, a także iść na basen.

– W Zaświatach nie ma mórz i oceanów, ale są wielkie jeziora. Przy domie moich rodziców znajduje się także ogromny basen. Są tam też gorące źródła, ale sądząc po twoich planach, to ci chyba nie będzie pasowało?

Gdy to dobrze przemyśleć… Czyż nie będę miał o wiele większej frajdy kąpiąc się w Zaświatach z Buchou i resztą niż jechać nad morze z Matsudą i Motohamą? No i mają gorące źródła!

Mój mózg zaczął fantazjować o nagich ciałach Buchou, Akeno-san, Asi, Xenovii i Koneko-chan pośród obłoków z pary wodnej! F-f-f-festiwal biustów na parze!?

Wcieranie olejków i podglądanie dziewczyn zza ogrodzenia… Chyba, że będą to kąpiele koedukacyjne!

Tak bardzo chciałbym popieścić cycuszki Buchou i Akeno-san! Masować je! Ciągle! Całymi dłońmi!

– …Zboczone myśli są zakazane. – Zostałem słownie przywołany do porządku przez Koneko z pół otwartymi oczkami.

Dokładnie to, czego można spodziewać się po Koneko-sama! Czytanie w moich myślach to dla niej drobnostka.

Jednak zaraz po tym, Koneko-chan głęboko westchnęła i z jakiegoś powodu jej ostre spojrzenie zmieniło się w puste, wpatrujące się w dal spojrzenie.

Zaraz… Jak teraz o tym pomyśleć to jej „tsukkomowość” ostatnim czasem znacznie osłabła.[1]

– Ise-kun, pewnie nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo twoja mina zdradza wszelkie twoje zamiary – powiedział Kiba.

– Masz taką obfitą wyobraźnię, a do tego wydajesz się dobrze bawić… Zazdroszczę ci senpai – mruczał Gasper, co można by było uznać za wyrażanie zazdrości z głębi serca.

– A dlaczego WY nie umówicie się na jakąś randkę w te wakacje?

Ci dwaj wyglądają sto razy lepiej niż ja. Gdybyście chcieli, moglibyście cieszyć się najlepszymi wakacjami w życiu.

– To proste – będę trenował

Pieprz się panie, pracowity! Powinieneś był dostać ostry wpierdol za nie korzystanie z tego, co podarowała ci matka natura!

– J-ja jestem zadowolony… Jestem hikikomori, więc najlepiej będzie jeżeli zostanę w swoim pokoju surfując po Internecie będąc ubrany w ładne ubrania…

Ty walony przebierańcu-hikikomori! Jesteś bezużyteczny! Jesteś tak bezużyteczny, że tylko nadajesz się do roli boke!

– A więc Ise… Może pójdziesz ze mną na randkę w Zaświatach? Powinno wystarczyć nam czasu na jedną…

Jako jedynie biedny sługa, moje serce prawie nie wytrzymało wspaniałej propozycji Buchou! Naprawdę mnie rozpieszczała!

– Buchoooooou! Pójdę! Pójdę nawet gdyby świat się kończył!

– Ara-ara. W takim razie ja spędzę z tobą trochę czasu w sypialni… Robiąc rzeczy, jakich Buchou widocznie nie może… – Powiedziała ponętnie Akeno-san, jeżdżąc seksownie palcem po swojej piersi!

Buch! Krew eksplodowała z mojego biednego nosa w reakcji na jej słowa! …To takie erotyczne! Seksowne, Akeno-oneesama! Ciekawe jakie rzeczy zrobisz ze mną w sypialni?

– Zabraniam ci.

– A ja sobie pozwalam.

Buchou i Akeno-san spojrzały na siebie tak intensywnie, że aż było czuć iskry! Aaach! Wznawiają kłótnię z rana! Dlaczego obydwie tak walczyły o uwagę ich biednego kouhaia?

– Ja też wybieram się do Zaświatów.

!?

Zanim się spostrzegliśmy, w kącie pokoju siedział przystojny, czarnowłosy facet – Azazel-sensei.

Wszyscy byli zaskoczeni jego nagłym pojawieniem.

Jako Naczelnik upadłych aniołów, wrogów diabłów i sił anielskich, był obecny na nie tak dawnej pokojowej konferencji zorganizowanej przez owe trzy strony. Jednakże z jakiegoś powodu został w Akademii Kuou nauczycielem. Ba! Został nawet opiekunem Klubu Okultystycznego! Naprawdę absurdalna sytuacja.

No ale na serio, skąd się tu wziął? Nie wyczułem wcześniej jego obecności. Chociaż nie, raczej nie byłem w tym dobry. Mimo to nawet Buchou i Kiba go nie wyczuli.

W sumie to był tym Naczelnikiem, więc można by go było uznać za kogoś w rodzaju final-bossa. Przerażające, że ktoś taki jak on był naszym sprzymierzeńcem.

– S-skąd się tu wziąłeś? – zapytała wyraźnie zdziwiona Buchou.

– Hmmm? Normalnie, przez drzwi frontowe – odpowiedział spokojnie Azazel-sensei.

– …I nawet nie wyczułem, że się tu zbliżasz – powiedział szczerze Kiba.

Tak jak myślałem, nawet Kiba, który osiągnął Balance Breaker, nie wyczuł go…

– To wina braku wprawy. Wszedłem tu normalnie. Ale odłóżmy ten temat na bok, ważniejsze jest to, że jedziecie do zaświatów, nie? Więc jadę z wami. W końcu nie zostałem opiekunem tego klubu tylko dla picu.

Nie dość, że został naszym nauczycielem, to jeszcze był opiekunem naszego klubu! Ale, jako że posiadał rozległą wiedzę na temat Sacred Gearów, będzie nam pomagał wykorzystać ich cały potencjał. Jak na razie nie nauczył nas zbyt wiele, ale mimo to wszyscy użytkownicy Sacred Gear w rodzinie Buchou, wliczając także i mnie, dowiedzieli się czegoś więcej o naszych zdolnościach. Wyglądało na to, że jego mocną stroną nie była siła czy charyzma, a właśnie przekazywanie wiedzy.

Gdy przychodziło do tłumaczenia jakiegoś zagadnienia, był niesamowity. To prawie tak, jakby jego przeznaczeniem było nauczanie.

Sensei wyciągnął notes ze swojej kieszeni i zaczął głośnio czytać:

– Plan na wakacje w Zaświatach… Najpierw wizyta u rodziców Rias, przedstawienie jej rodziny głowie rodu. Następnie coroczne spotkanie młodych diabłów. No i trening. Tak właściwie to głównie jadę tam, by was trenować. W czasie kiedy wy będziecie odwiedzać ród Gremory, ja spotkam się ze Sirzechem. Jezuuu, jak mi się nie chce… – westchnął.

Widać, że naprawdę mu się nie chce z nim spotykać. Chyba ta niechęć do robienia czegokolwiek wzięła się od wielkiego wsparcia ze strony jego podwładnych.

Raz na jakiś czas upadli aniołowie, których imion i tak nie znam, spotykają się z nim. Zazwyczaj da się słyszeć wypowiedzi w stylu: „Proszę się w końcu zdecydować na sekretarkę!”, „Proszę dbać bardziej o wygląd podczas przebywania w świecie ludzi!” czy też „Absolutnie musi Pan mieć jakąś obstawę!”. Wszyscy ci upadli byli wielce zaniepokojeni o pobyt Azazel-senseia w naszym mieście. Słyszałem, że nawet wielkie szychy upadłych aniołów odwiedzały go tutaj.

Jednakże, zawsze odprawiał tych wszystkich podwładnych prostym: „Jestem cały i zdrowy, więc wracajcie. To rozkaz!”. Mieliśmy naprawdę wielkie szczęście, że to właśnie on będzie nas nadzorował. Racja! Wykorzystam tę okazję, by chociaż trochę zmniejszyć różnicę mocy między mną a Hakuryuukou Valim!

Wygląda na to, że teraz skopałby mi dupę w trymiga… A absolutnie nie mogłem zginąć, nie zrobiwszy „erotycznych” rzeczy z Buchou i Akeno-san!

– Więc będziesz nam towarzyszyć, Azazel-sensei? Powinniśmy ci zarezerwować bilet?

– Byłoby miło. – Sensei skinął na potwierdzenie. – To będzie mój pierwszy raz, gdy będę wkraczał do Zaświatów od strony diabłów. Nie mogę się doczekać, gdyż zazwyczaj używam wejścia dla upadłych aniołów.

Zaświaty, hm. Ale jak się tam dostaniemy? Pewnie teleportacją przez krąg, Zaświaty podzielone były na terytorium diabłów oraz upadłych aniołów i wyglądało na to, że wraz z pokojem runął mur oddzielający wspomniane terytoria. Co więcej, zaczynała się nawet lekka wymiana kulturowa, ale…

Mój mały rozum nie mógł sobie wyobrazić tego miejsca.

Jak na razie wysłałem tylko maile do Matsudy i Motohamy.

「Sorry, ale nie pojadę z wami nad morze! Jadę do gorących źródeł z Buchou i resztą!」

Odpowiedzi dostałem bardzo szybko.

「Zdychaj」!

「Spłoń w piekle!」

Oj… nawet nie wiecie, jak trafiliście przyjaciele. W końcu jechałem do piekła – do Zaświatów.


Część 2[edit]

Dzień wyjazdu. Pierwszym miejscem, do którego się udaliśmy była… najbliższa stacja kolejowa. Wszyscy mieli na sobie letnie mundurki Akademii Kuou. Buchou powiedziała, że będzie to najlepszy ubiór do wkroczenia w Zaświaty.

Stacja gdzie zwykli ludzie wsiadają do zwykłych pociągów… To stąd pojedziemy do Zaświatów? Coraz więcej pytań pojawiało się w mojej głowie, ale Buchou i Akeno-san pewnym krokiem szły w kierunku windy zainstalowanej w stacji.

Jak dobrze pamiętałem, ta mała winda mogła pomieścić co najwyżej pięć osób.

Buchou i Akeno-san weszły pierwsze po czym powiedziały:

– Chodźcie pierwsi Ise, Asia i Xenovia. Pojedziemy na dół.

– N-na dół!?

Słowa Buchou skołowały mnie. Przecież ta winda mogła jechać tylko w górę!

– No dalej, nie patrzcie się jak głupi i wchodźcie do środka – Buchou popatrzyła się na nas z cierpkim uśmiechem. Po szybkiej wymianie spojrzeń między „świeżakami” wykonaliśmy polecenie Buchou.

– Yuuto i reszta, która wie o co chodzi, proszę zajmijcie się Azazelem.

– Oczywiście, Buchou – odpowiedział Kiba, a drzwi od windy się zamknęły.

Jako, że każde z nas miało ze sobą swój bagaż, w windzie było dość ciasno.

Tak jak myślałem – były tutaj tylko guziki oznaczające pierwsze i drugie piętro… Jednak Buchou wyjęła ze spódnicy coś, co przypominało kartę kredytową i przyłożyła do panelu.

Pii

Jakiś elektroniczny dźwięk. Wyglądało na to, że zareagowało na tę kartę.

Gakun![2]

Poczułem, jak winda zaczęła zjeżdżać w dół! Ech, tam coś było!? Asia i ja nie mogliśmy ukryć zdziwienia, podczas gdy Xenovia tylko przechyliła lekko swoją głowę. Buchou i Akeno-san zaczęły lekko chichotać widząc nasze zakłopotanie.

– Pod nami jest sekretny poziom.

– Buchou, mimo że mieszkam w tym mieście od urodzenia, to pierwsze słyszę o czymś takim!

– Och, nic dziwnego. Ta droga przeznaczona jest wyłącznie dla diabłów. Zwykli ludzie nie dostaną się tu nawet jeżeli spędzili by całe życie na próbowaniu. Wszystkie miejsca przeznaczone do naszego użytku są tak poukrywane w miastach całej Japonii.

Kto by przypuszczał, że takie coś znajdowało się w moim mieście? Przerażające, jak głęboko sięgały wpływy diabłów.

Jechaliśmy jeszcze jakąś minutę, po czym winda zatrzymała się. Gdy tylko drzwi się otworzyły, Buchou ponagliła nas, byśmy w końcu wyszli na zewnątrz. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, była ogromna przestrzeń – byliśmy w jakiejś gigantycznej jaskini!

Przed nami było coś, co wyglądało na stację kolejową… Chociaż różniła się ona nieznacznie od wersji „na górze”. Zaraz… Były tu nawet tory!

Po chwili dołączyli do nas Kiba i reszta ferajny.

– Teraz, gdy już wszyscy się zebraliśmy, musimy udać się na peron trzeci.

Wszyscy poszliśmy za Buchou i Akeno-san.

Wow. Co za przestrzeń. Wydaje mi się, że to miejsce było kilkukrotnie większe niż zwykła stacja. Strop był tak wysoko… Mógłbym się założyć, że gdybym teraz krzyknął „Hej!” to odpowiedziałoby mi echo. Poza nami nie było tu nikogo, a palące się lampy na ścianach wyzwalały taką magiczno-tajemniczą atmosferę. Zanim się spostrzegłem, Akeno-san zbliżyła się do mnie i chwyciła mnie za rękę! Czyżby chciała iść ze mną trzymając się za ręce? Byłem w szoku, jednak z jakiegoś powodu złapałem jej rękę tak, jak to zazwyczaj robiłem z Asią.

– …

Mimo, że nie zrobiłem nic więcej, twarz Akeno-san zarumieniła się, a ona sama wyglądała na naprawdę szczęśliwą!? Czy to w porządku? Aaach! Kiedy miała taką dziewczęcą minę, nawet ja nie wiedziałem, co mogło się wydarzyć! Mimo że zazwyczaj była taka seksowna, czasami zachowywała się jak mała dziewczynka. Te nagłe zmiany tylko prowokowały moje męskie instynkty!

– ……

– …Chlip…

Uu, Buchou i Asia popatrzyły się na mnie lodowatym wzrokiem… Asia wyglądała tak, jakby zaraz miała się rozpłakać. Przepraszam, Asiu.

Idąc korytarzem to w lewo, to w prawo w końcu wyszliśmy na otwartą przestrzeń.

Och! Ochhhh! Przed nami stało coś podobnego do pociągu! „Podobnego”, gdyż wyglądał dość specyficznie, zupełnie inaczej niż znane mi pociągi.

Wiele diabelskich ornamentów było wyrytych na ścianach wagonów… O! Był herb Gremory! I nawet herb Sirzechsa-sama! Czyżby…

– To pociąg rodziny Gremory – powiedziała bez ogródek Buchou.

Niesamowite! Więc jej rodzina posiadała nawet pociągi…

Bushu!

Ku mojemu zaskoczeniu drzwi otworzyły się automatycznie. Weszliśmy do środka zaraz po Buchou.

Ponownie przekonałem się o wielkości mojej pani, choć nie wiedziałem jeszcze, że to dopiero początek.

Drrrr!

Wraz z dźwiękiem gwizdka pociąg ruszył.

Usiedliśmy w centralnym wagonie. Buchou znajdowała się w pierwszym wagonie, gdyż jak się okazało, jej rodzina musiała znajdować się w wagonie za nim. Zauważyłem też, że samo wnętrze niewiele różniło się od zwykłego przedziału.

Asia i ja siedzieliśmy razem na siedzeniu skierowanym przeciwnie do kierunku jazdy, natomiast Akeno-san i Xenovia siedziały naprzeciwko nas.

Koneko-chan, Gasper i Kiba zajęli miejsca niedaleko nas. Azazel-sensei natomiast usiadł na końcu przedziału, ale… już zasnął.

Pociąg przyśpieszał przez kilka kolejnych minut po czym wjechał do mrocznego tunelu. Zostałem poinformowany, że ten pociąg napędzany jest przez paliwo występujące tylko w Zaświatach. Oj, jeszcze wielu rzeczy nie wiem o tym świecie.

– Jak długo będziemy jechać? – spytałem się Akeno-san.

– Będziemy za jakąś godzinkę, gdyż będziemy przejeżdżać przez barierę międzywymiarową używając oficjalnych dróg.

– Myślałem, że po prostu teleportujemy się poprzez magiczny krąg, tak jak zawsze.

– Zazwyczaj tak się robi, ale jeżeli ty i reszta nowych diabłów choć raz nie przebędziecie całej drogi, zostaniecie ukarani za nielegalny pobyt. Dlatego musicie odbyć całą tę procedurę.

– Ech!? No serio!? Ale byłem już tam używając kręgu kiedy powstrzymałem zaręczyny Buchou!

Właśnie tak. Zostałem przeteleportowany na przyjęcie zaręczynowe Buchou przez magiczny okrąg podarowany przez Grayfię-san.

Będę ukarany!? Chyba nie zakują mnie, gdy tylko postawię stopę w Zaświatach?! Prawda?

Akeno-san lekko uśmiechnęła się widząc moje zakłopotanie.

– Wygląda na to, że był to wyjątek gdyż użyłeś specjalnego kręgu Sirzechsa-sama. Ale wiesz, drugim razem nie uszłoby ci to na sucho.

– A-aha… Więc jak na razie, podnoszenie mydła w więzieniu mi nie grozi…

Poczułem ulgę. Wszystko to przez moją nieznajomość prawa, mimo że byłem diabłem. Nie tylko byłem beztalenciem, ale też moja wiedza o demonach była niczym w porównaniu z Asią czy Xenovią. Jakim cudem dotrwałem do tej chwili?

– Jako, że była to wyjątkowa sytuacja, przewinienie to zostało ci puszczone płazem. Jednak możesz być ukarany za kontakty seksualne ze swoją panią – Akeno-san powiedziała z lekkim uśmiechem przykładając dłoń do policzka.

– COO?!

Hej, hej, hej! Jeżeli to prawda, to wpakowałem się w niezłe tarapaty! Dość sporo namacałem sobie jak do tej pory!

Kilka razy pomasowałem jej cycuszki , pomacałem niemało jej uda, a jakby było mało, to przed wakacjami wysmarowałem jej ciało olejkiem!

Kurwa, niedobrze. Podnieciłem się na samą myśl o tym, co z nią robiłem. Ciało Buchou było takie miękkie i gładkie, a jednocześnie elastyczne. To było niesamowite uczucie, gdy dotykałem jej skóry.

Uff… Kiedy próbowałem oddalić od siebie te myśli, coś wskoczyło mi na kolana… zaraz! Akeno-san!? Jej twarz była coraz bliżej mojej! A do tego ten jej seksowny wzrok!

Wzięła moją dłoń i…

– Ale nie ma za to żadnych zakazów w sprawie bliskości między sługami. O właśnie tak…

Moja dłoń została pokierowana na jej uda! Aach! Miękkość jej nóg powodowała, że mój mózg rozpływał się z rozkoszy! Z mojego nosa buchnął potężny strumień krwi!

I gdy już myślałem, że lepiej być nie może moja ręka powędrowała… pod spódnicę!? T-to… zakazane terytorium… Przełknąłem ślinę… Jeżeli tak dalej pójdzie, moja dłoń dotrze do jej majteczek! Czy jej to nie przeszkadzało!? Czyżby chciała, żebym powędrował aż do samego końca!?

Gdy tylko moja dłoń zawędrowała pod spódnicę Akeno-san, Asia złapała mnie za rękę.

Asia była na skraju płaczu, a jej usta miały kształt znaku „he[3]”.

– Akeno-san przesadza, Ise-san stanie się zboczeńcem…

– Ara-ara. Asiu-chan, czyż to nie normalne, by zdrowy, młody chłopak był odrobinę zboczony?

Arere? Według tej rozmowy byłem zboczeńcem? Ale jeżeli mogę sobie pomacać ciało Akeno-san, to spokojnie zdzierżę bycie zboczeńcem.

High school dxd v5 037.jpg

Ara? Koneko-chan zazwyczaj strzeliłaby już jakąś ciętą ripostą, ale… wyglądała przez okno. Kompletnie nas zignorowała mimo całego tego krzyku! Coś było z nią nie tak, nie była to Koneko-chan, którą znałem… Obok niej Gasper wyglądał, jakby miał kłopoty ze słownym wyrażaniem czegoś.

I wtedy…

– I kto to mówi, Asiu! Zazwyczaj trochę czułości między panią a podwładnym jest rzeczą normalną.

Ten głos… Gdy tylko odwróciłem głowę, ujrzałem moją panią otoczoną czerwoną aurą! Była zła! Za to jaka piękna! Ale dlaczego tu była!? Przecież miała jechać w pierwszym wagonie!

B-buchou! Cholera! Akeno-san siedziała na moich kolanach z lubieżnym wyrazem twarzy! Co gorsza, moja ręka znajdowała się przy jej spódnicy!

Próbowałem ją uwolnić, ale Akeno-san przybliżyła tylko moją dłoń do swoich ust.

CMOK

Mój środkowy palec wydał właśnie dość „mokry” odgłos przy wkładaniu go do ust Akeno-san! Ułaaa! Wnętrze ust dziewczyny jest takie przyjemne! Cieplutko, wilgotnie, a najlepsze było to, jak owijał się wokół niego jej język! Co więcej, zaczęła go ssać!

Kiedy Akeno-san wyciągnęła palec ze swoich ust, seksowna struga śliny ciągnęła się pomiędzy moim palcem a jej ustami!

– Podkradanie zabawek pana podnieca mnie. – Akeno-san uśmiechnęła się do Buchou z wyzywającym wyrazem twarzy. Straszne! Seksowne! Seksowne, ale straszne!

– A-Akeno, przegie...

– Księżniczko Rias – gniewna wypowiedź Buchou została przerwana przez staruszka, który się nagle pojawił. – Komunikacja ze sługami jest ważna, ale czyż pokazywanie prawidłowych procedur nie jest równie ważne? Mężczyzna wyglądał na konduktora. Ale czy nim był? Ze swoją brodą wyglądał bardziej na jakiegoś dandysa[4].

– P-przepraszam…

– Hohoho! Mała księżniczka zaczęła interesować się sprawami między płciami! Dożyłem dobrych czasów.

Twarz Buchou przybrała barwę dorodnego buraka z powodu śmiechu staruszka.

Zdejmując swoją czapeczkę, staruszek pochylił się.

– Miło was poznać, rodzino księżniczki – powiedział. – Jestem Reynaldo, konduktor prywatnego pociągu Gremory. Miło mi was poznać. – Gdy tylko Reynaldo się przywitał powstaliśmy i także się ukłoniliśmy.

– M-miło mi poznać! Jestem Pionem, Hyoudou Issei! Proszę traktować mnie łagodnie!

– Jestem Asia Argento! Goniec! Mi także miło jest Pana poznać!

– Xenovia, Skoczek. Miło poznać.

Wszystkie nowe diabły przedstawiły się.

Akeno-san powróciła na swoje poprzednie miejsce zanim się zorientowałem. Była chyba zasmucona, że musieliśmy już się rozstać. Jej ero-atak był zabójczy! Nie mogłem się ruszyć! Straciłbym moją dziewiczość, zanim bym się zorientował! Nasza Królowa była niesamowita! Chociaż jej dziewczęce zachowania były nawet jeszcze bardziej ekscytujące!

Gdy wszyscy skończyli się witać, konduktor, Reynaldo-san, wyciągnął dość unikalnie wyglądającą maszynę i zrobił nam zdjęcia czymś, co wyglądało jak ekran.

– Ummm…

Ja, Asia i Xenovia byliśmy dość zaskoczeni tą sytuacją. Buchou i Akeno-san jednak wyglądały, jakby wiedziały do czego służy ta maszyna.

– To urządzenie skanuje i porównuje twoją twarz z bazą danych. To, że ten pociąg porusza się jedną z oficjalnych dróg do Zaświatów wymaga odpowiedniego zabezpieczenia. Byłoby nieprzyjemnie, gdyby do Zaświatów dostał się ktoś niepowołany. Kłopotem byłoby także, gdyby ktoś przejął ten pociąg.

A więc to tak… Więc on tylko sprawdzał czy jesteśmy tymi, za których się podawaliśmy.

Buchou powiedziała z uśmiechem:

– Twój skan przesyła dane twarzy i pionków znajdujących się w twoim ciele do bazy danych w Zaświatach. Do tego właśnie używa się tej maszyny. Oczywiście z nami nie ma żadnego problemu, gdyż każdy tu obecny jest tym, za kogo się podaje.

Mimo tych wszystkich zapewnień myślałem, że padnę na zawał gdy urządzenie wydało z siebie dźwięk „BIP-BIP!”, który zdawał mi się, że oznacza coś w stylu „oszust!”. Szczęśliwie zaraz po tym wydało dźwięk „PIKON!” co chyba oznaczało potwierdzenie osoby.

– Księżniczko, wszystkie formalności związane z rejestracją zostały wypełnione. Możesz spokojnie odpocząć zanim dojedziemy na miejsce. Z tyłu są łóżka oraz miejsce na posiłek, więc proszę ich używać do woli, póki nie dojedziemy. – Reynaldo-san uśmiechnął się.

Hurra! Formalności załatwione! Ta maszyna była naprawdę przydatna.

– Dziękuję, Reynaldo. Teraz chyba pora na Azazela? – Buchou skierowała wzrok na senseia, ale on już od dłuższego czasu spał. – Co za facet! Śpi sobie spokojnie w pociągu frakcji, z którą jeszcze nie tak dawno zażarcie walczył! – Buchou przytaknęła z uznaniem, a na jej twarzy zdało się widzieć lekki uśmiech.

– Hohoho. Naczelnik upadłych aniołów to naprawdę pokojowy gość – zaśmiał się Reynaldo-san.

Naprawdę – sam już nie wiedziałem, czy on był taki odważny czy też bezczelny, ale jak było widać, naczelnika upadłych aniołów nic nie ruszało.

Śpiącego senseia zeskanowano tak samo jak i nas, po czym rejestracja wszystkich pasażerów zakończyła się.

Część 3[edit]

Po około czterdziestu minutach od ruszenia usłyszeliśmy komunikat, który przerwał naszą grę w karty.

[Za moment przebijemy się przez barierę międzywymiarową. Za moment przebijemy się przez barierę międzywymiarową.]

– Wyjrzyjcie na zewnątrz – powiedziała Buchou.

Początkowo Buchou miała siedzieć w pierwszym wagonie jako diabeł wysokiej klasy oraz pani rodziny, ale najwidoczniej czuła się tam samotna i umilała sobie podróż naszym towarzystwem. Zgodnie ze słowami Buchou, ja i Asia przybliżyliśmy nasze twarze do szyb, gdy nagle… Wszechogarniająca ciemność zmieniła się we wspaniały krajobraz! Och! Fioletowe niebo!

– Góry! I drzewa! Hahaha! Świetne! – Tak mnie ten widok zatkał, aż wydawałem z siebie jedynie zdania bez ładu i składu!

Ale obok mnie Asia też powtarzała tylko słowa „Piękne! Wspaniałe!”. Oczywiście to wszystko z powodu pięknego krajobrazu!

To krajobraz świata nam nieznanego!

– Możecie już otworzyć okna.

Zgodnie z przyzwoleniem otworzyliśmy okna. Powiew wiatru wniósł orzeźwiające powietrze Zaświatów. Tak jak i poprzednim razem zauważyłem, że to powietrze różniło się trochę od tego w świecie ludzi. Temperatura na zewnątrz też była świetna! Ani za gorąco, ani za zimno – w sam raz!

Kiedy spojrzałem do tyłu zobaczyłem wielką czarną dziurę… To chyba z niej właśnie wyjechaliśmy.

Jak to leciało… Bariera międzywymiarowa? Tunel międzywymiarowy? W każdym razie to coś łączy światy ludzi i diabłów. Nareszcie przybyliśmy do Zaświatów!

Podziwiałem krajobraz Zaświatów. Były tam góry i rzeki. Gdzieniegdzie rosły drzewa, ale też od czasu do czasu dało się zobaczyć las. O! Miasto! Domy! Miały dość dziwne kształty, ale to chyba normalne dla domów diabłów?

Niesamowite! Tak sobie teraz myśląc, to chyba był pierwszy raz kiedy wyjechałem za granicę. Może nawet i pierwszy raz, kiedy miałem kontakt z obcą kulturą.

Trudno w to uwierzyć, ale moja pierwsza wymiana kulturowa odbywała się w Zaświatach. Moje życie było naprawdę dziwne.

– Przestrzeń, w której się pojawiliśmy, należy do rodu Gremory – powiedziała dumnie Buchou.

– A więc wszystko co zobaczyliśmy, wliczając nawet tory po których jedziemy, należy do twojej rodziny!?

Buchou przytaknęła na moje nagłe pytanie. Nie wierzę! Szok! A więc te drzewa, rzeki, góry a nawet miasto należą do niej? Więc te diabły żyjące w mieście są wasalami rodu Gremory? Jeszcze raz spojrzałem na Buchou ze wzrokiem pełnym uznania… ale też i zazdrości.

Niesamowite! Była taka bogata! Różnica między nami była ogromna!

– Ale… Jak wielkie jest terytorium rodu Gremory? – zadałem trapiące mnie pytanie. Byłem szczerze tym zainteresowany, choć pewnie to terytorium wielkością dorównywało połowie Tokio. – Jeżeli dobrze pamiętam, to jest ono wielkości japońskiej wyspy Honsiu[5].

…Co? Chyba niedosłyszałem… Ale po chwili to do mnie dotarło.

– H-honsiuuu!? – krzyknąłem, nie kryjąc zdziwienia.

Kiba i Buchou przytaknęli.

– Zaświaty mają tę samą powierzchnię co świat ludzi, jednak nasza populacja jest o wiele mniejsza. Nawet z diabłami, upadłymi aniołami i innymi rasami jest to bardzo mała liczba. A że nie ma ani mórz ani oceanów, powierzchnia lądu jest ogromna – wyjaśniła Buchou.

Niesamowite! Zaraz… Ciekawe jak wiele razy użyłem dziś słów jak „niesamowite” czy też „wspaniałe”? Ale słysząc takie informacje to było to chyba zrozumiałe!

I-innymi słowy… Gdyby przenieść to do świata ludzi, terytorium rodu Gremory zajęłoby prawie całą Japonię… To dlatego nazywają Buchou „księżniczką”. Czyżby była jeszcze bogatsza niż wspominała!?

– Oj… nawet jeżeli powiem ci, że ma taką powierzchnię to i tak są to głównie nieużytki jak lasy, łąki czy góry.

B-Buchou … Nawet jeżeli tak to ujmiesz, moja wyobraźnia nadal tego nie pojmuje… Już sam nie wiem, co na to powiedzieć…

Stan siedzącej obok mnie Asi można było uznać za „????????”. A co do Xenovii… Już dawno przestał ją obchodzić krajobraz czy terytorium Gremory, ponieważ pochłonięta była rozmową o mieczach z Zaświatów z Kibą. Buchou przyklasnęła jakby coś sobie jeszcze przypomniała.

– Właśnie – powiedziała. – Ise, Asia i Xenovia. Jako że niedługo zostanie wam przydzielone część mojego terytorium, proszę powiedzcie, co byście chcieli dostać.

– W-własne terytoria? Będziemy mieli WŁASNĄ ziemię!?

– Jesteście rodziną następnej głowy rodu Gremory. Mieszkanie na moich ziemiach jako część mojej rodziny jest dozwolone. Co więcej Akeno, Yuuto, Koneko a nawet Gasper już posiadają swoje własne terytoria. Z głośnym „Pom!” Buchou przyzwała do siebie mapę, którą nam następnie pokazała.

Nie byłem zbyt dobry z geografii, ale wyglądała na mapę terytorium rodu Gremory.

Buchou powiedziała z miłym uśmiechem:

– Czerwone miejsca są już zajęte, więc będziecie musieli wybrać coś innego. Po prostu wskażcie miejsce które wam się podoba i je dostaniecie.

Ojcze, Matko… Spędzam najniezwyklejszy czas mojego życia w tym nowym, nieznanym mi świecie…


Część 4[edit]

Jeszcze przez następne dziesięć minut pociąg przemierzał ten nowy świat.

Wybrałem teren bogaty w różne atrakcje przyrodnicze jak góry i jeziora. Całe szczęście, że tylko wybrałem – czas na rządzenie był jeszcze odległy. Nie wiem, czy teraz bym temu podołał.

Nagle usłyszeliśmy kolejny komunikat:

[Wkrótce dotrzemy do głównej rezydencji rodu Gremory. Wkrótce dotrzemy do głównej rezydencji rodu Gremory. Dziękujemy za wybranie naszych linii.]

Oooch! Ostatni przystanek!

Wystawiłem głowę przez okno, jak tylko najdalej mogłem i spojrzałem przed pociąg. Tam… z jakiegoś powodu czekał tam ogromny tłum diabłów! Co do cholery!? Wytężając wzrok ujrzałem żołnierzy w mundurach… Czyżby to były oddziały należące do rodu Gremory!?

– Ise, już prawie jesteśmy. Zamknij proszę okno.

– J-jasne.

Za radą Buchou wszyscy zaczęli przygotowywać się do wyjścia. Pociąg stopniowo zwalniał, by w końcu się zatrzymać.

Gakun

Po zatrzymaniu, wszyscy wysiedliśmy za Buchou przez automatyczne drzwi.

Jednakże tylko Azazel-sensei wyglądał tak, jakby nigdzie się nie wybierał.

– Nie wysiadasz, sensei?

– Nie, planuję pojechać jeszcze trochę tym pociągiem, przekroczyć granice terytorium Gremory i udać się do włości Maou. Mówiłem ci – mam z nimi spotkanie. Takie „zaproszenie” dostałem od Sirzechsa. A jako, że nie jest to daleko stąd, to powrócę do was, kiedy tylko z nimi skończę. – Azazel-sensei machnął ręką i przedstawił mi sytuację.

No cóż… Jako naczelnik upadłych aniołów to nic dziwnego, że miał tyle na głowie

– Dobra, to widzimy się później, sensei.

– Pozdrów mojego brata.

Sensei machnął ręką na słowa moje i Buchou.

Gdy tylko postawiliśmy nogi na stacji kolejowej…

[Witaj w domu, Rias-ojousama!]

Tyle głosów! Och! Ależ się zdziwiłem! Ale to jeszcze nie był koniec!

Panpanpanpan

Ktoś wystrzelił mnóstwo fajerwerków, żołnierze wystrzelili powitalną salwę, a orkiestra zaczęła grać! Jakby tego było mało, jakiś żołnierz przyleciał na dziwnej kreaturze i zaczął wymachiwać flagą! Asia i ja nie mieliśmy bladego pojęcia, co zrobić w tej sytuacji – przytuliliśmy się do siebie czując, że nie pasujemy do świata bogatych. Kiba i reszta wyglądali na przyzwyczajonych do takich powitań, ale dla takich świeżaków jak ja i Asia było to coś niezwykłego. Tylko Xenovia stała w miejscu mrugając tak, jakby czegoś nie rozumiała.

– Hiiii… Tyle tu osób… – Pełen przerażenia Gasper na widok tylu diabłów schował się za moimi plecami.

Gdy się dobrze przyjrzałem, zauważyłem, że w tłumie było mnóstwo pokojówek i kamerdynerów. Kiedy tylko podeszła do nich Buchou wszyscy natychmiastowo się ukłonili.

[Witaj w domu, Rias-ojousama]

Przywitali ją jednocześnie.

– Dziękuję wam wszystkim. Jestem w domu. Wróciłam. – Buchou odpowiedziała z wielkim uśmiechem. Widząc to, służba także się uśmiechnęła.

Zaraz po tym pojawiła się dama której twarz rozpoznałem.

To srebrnowłosa służka, Grayfia-san!

– Witaj z powrotem, ojou-sama. Przybyłaś wcześnie, ale najważniejsze, że podróż przebiegła bezpiecznie. Proszę, by rodzina wsiadła do przybyłych karoc. Udamy się nimi do głównej rezydencji. – Grayfia poprowadziła nas do bogato zdobionych karoc! Konie nie wyglądały na normalne! Miały jakieś iskry w oczach – zupełnie inaczej niż u koni, jakie znałem. Może to rasa koni z Zaświatów?

Nasz bagaż nadal znajdował się w pociągu, ale gdy tylko się odwróciłem, zobaczyłem, jak służba go gdzieś przenosiła. Ooch, ktoś to dobrze zaplanował!

– Pojadę z moimi podwładnymi. Jako, że to ich pierwszy raz, Asia i Ise są lekko niespokojni.

– Tak jest. Przygotowałam kilka karoc, tak więc proszę wybrać tę, która ci najbardziej odpowiada – odpowiedziała Grayfia-san.

Ja, Buchou, Akeno-san, Xenovia i Grayfia-san wsiedliśmy do najbliższej nam karocy. Reszta rodziny wsiadła do karocy stojącej zaraz obok.

Po chwili ruszyliśmy z cichym stukotem końskich kopyt.

Niesamowite. Pierwszy raz jechałem karocą!

Krajobraz wokół nas składał się z wybrukowanych ulic i pięknie przyciętych drzew i krzaków. Droga ciągnęła się daleko, a na jej końcu znajdował się…

Ogromny budynek.

– Bu-buchou! Co to za ogromny zamek!? – Byłem w takim szoku, że moje oczy o mało co nie wyleciały z orbit!

– To tylko główny budynek jednego z wielu moich domów – odpowiedziała z uśmiechem.

Aha, „z wielu moich domów”…

…Czyżbym jakimś diabelnym szczęściem trafił do rodziny z elit arystokracji?

Na zewnątrz kwitły kwiaty, otaczając pięknie zdobioną fontannę, przy której latały różnokolorowe ptaki. Karoca zbliżała się do czegoś, co miało być domem Buchou.

– Wygląda na to, że jesteśmy na miejscu. – Zaraz po tym, jak Buchou to wyszeptała, drzwi od karocy otworzyły się. Za nimi stał lekko pochylony kamerdyner.

Buchou wysiadła pierwsza, a następnie my. Chwilę później Kiba i reszta wysiedli z drugiej karocy.

Drogę wyłożoną czerwonym dywanem z obydwu stron odgradzały rzędy służek i kamerdynerów. Gdy tylko podeszliśmy bliżej, wielkie wrota otworzyły się wydając trochę pisków.

– Ojou-sama i członkowie rodziny – proszę wejdźcie. – Grayfia-san lekko się ukłoniła i poprosiła o wejście. – No dalej, wchodźcie.

Gdy tylko Buchou zrobiła krok naprzód, mała sylwetka zaczęła nadbiegać od strony pokojówek.

– Rias-neesama! Jesteś! – Mały ładny chłopczyk z czerwonymi włosami wpadł w objęcia Buchou.

– Millikas! Urosłeś, prawda? – Buchou przytuliła chłopca.

– U-umm… Buchou… Co to za dziecko?

Po moim pytaniu Buchou przedstawiła nam chłopca:

– To dziecko to Millikas Gremory. Jest on synem mojego brata, Sirzechsa Lucyfera. Tak więc oto mój bratanek.

Syn Sirzechsa-sama!

Innymi słowy, syn Maou! To tak, jakby był prawdziwym księciem!

– No dalej Millikas, przywitaj się z nimi. Ten chłopak to nowy nabytek w mojej rodzinie.

– Jestem Millikas Gremory. Miło mi was poznać.

– M-mi też jest miło! Ja… Nie, jestem Hyoudou Issei![6]

Uwaaaah! Byłem tak zestresowany, że prawie palnąłem głupstwo!

Buchou dodała także z wielkim uśmiechem:

– Ponieważ tylko pełniący funkcję mogą szczycić się tytułem Maou, to dziecko nosi nazwisko Gremory, mimo bycia synem mojego brata. Jest drugim w kolejce do objęcie funkcji głowy rodu.

Heh, więc jest zaraz za Buchou. Widać, że to jego syn. Sirzechs-sama może i porzucił nazwisko rodowe, ale jego syn nadal był prawowitym następcą w rodzie Gremory.

Ale zaraz… Kto był żoną Sirzechsa-sama? Skoro miał dziecko, to i żonę chyba też…

– No dalej, wejdźcie dalej.

Buchou poszła dalej trzymając się za ręce z Millikasem-sama. Asia i ja nie chcąc zostać w tyle natychmiast ruszyliśmy. A Gasper, jak to Gasper, przyczepił mi się do pleców.

W środku mijaliśmy kolejne bramy, które się przed nami otwierały.

Kiedy dotarliśmy do końca korytarza ujrzeliśmy wielki hol, a naprzeciwko nas pojawiły się ogromne schody prowadzące na drugie piętro. Z sufitu zwisał wielgachny żyrandol! Ogromny! Wszystko było zrobione z takim rozmachem! Spokojnie zmieściłoby się tu boisko olimpijskie!

– Ojou-sama, pragnęłabym pokazać wszystkim ich pokoje. – Grayfia-san przywołała gestem kilka służek. Wszystkie były pięknymi kobietami!

– Masz rację, w tym czasie przywitam się z rodzicami.

– Pana obecnie w domu nie ma. Jednakże oczekujemy jego powrotu wieczorem. Zapewniał, iż bardzo chciałby spotkać się z tobą i twoją rodziną podczas dzisiejszej kolacji.

– Hmmm… Dobrze. Tak więc niech na razie wszyscy wypoczną w swoich pokojach. Czy bagaże zostały już wniesione?

– Tak. Wszystko jest już gotowe.

Achhh, więc mogliśmy nareszcie odpocząć. Z jakiegoś powodu moje ciało i duch poczuły ogromne zmęczenie po przybyciu do zamku. Nie wiem… Może to z powodu podróży? Albo tego, co mnie tu spotkało? W każdym razie czułem się dość niewyraźnie. Chyba Asia czuła się tak samo, ledwo mogła ustać na nogach.

– Ara, Rias, już jesteś? – W tym momencie usłyszałem kobiecy głos z góry.

Niesamowicie piękna kobieta w sukni schodziła schodami. Wyglądała na niewiele starszą od nas… Ale jej piersi… OGROMNE!

…Zaraz… Była strasznie podobna do Buchou! Miała płowe włosy , ale po za tym była do Buchou identyczna! Chociaż nie… Jej oczy były trochę węższe od oczu Buchou.

Czy to siostra Buchou? Jednak w jej rodzinie wszyscy mieli czerwone włosy… Ależ ona piękna, chyba się zakochałem…

Jak tylko ją zobaczyła Buchou powiedziała:

– Jak widać, mamo.

…Że co? M-mama!? Ta piękna, młoda kobieta to…?

– M-matkaaaaa!? Nie, czekajcie! Nie ważne od której strony patrzeć, ta młoda kobieta nie może być o wiele starsza od Buchou! – Byłem zdziwiony do tego stopnia aż to wykrzyczałem. Nie, nie, nie! Przecież ona jak nic wyglądała jak jej starsza siostra! Nawet nie widać po niej, że była matką!

– Ara, by prawić mi takie komplementy…

Jej… Mama przyłożyła rękę do policzka i się uśmiechnęła. Uah, jej uśmiech był olśniewający!

– Wraz z latami diabły nabierają zdolności do zmiany wyglądu. Moja mama zawsze wygląda, jakby była w tym samym wieku co ja.

A więc to tak… Więc była matką ale… nie! Czekajcie! Nie ważne jak długo się przyglądałem, ona nie mogła być jej matką! Było źle! Mimo że moją ulubioną dziewczyną była Buchou, zaczynałem lubić tę onee-sama coraz bardziej! Moje serce skakało z radości! Buchou odziedziczyła piersi po swojej matce! Niech żyje genetyka!

Buchou uszczypnęła mnie w policzek.

– …Wiesz, że nic z tego romansu nie wyjdzie, prawda?

Ałł… Widać, że moja onee-sama także potrafiła czytać z moich myśli… Ale, jako że była taka piękna, to nic na to nie mogłem poradzić, że pojawiła się z jedna albo i dwie fantazje!

– Ara, Rias… To ten Hyoudou Issei o którym wspominałaś, prawda?

– Wiesz o mni… o mnie?[7]

Matka Buchou przytaknęła.

– Tak – matka Buchou przytaknęła – widziałam cię na przyjęciu zaręczynowym mojej córki… W końcu jestem jej matką.

Cholera… Kiepsko. Zbytnio się przejmowałem uratowaniem Buchou, by zwracać uwagę na otoczenie.

Wbiłem nieproszony na przyjęcie zaręczynowe jej córki po czym wszystko rozwaliłem i uciekłem z Buchou! Dostanę opieprz!? A może zostanę ukarany!?

Byłem przerażony, ale matka Buchou tylko się uśmiechnęła.

– Miło mi cię poznać, jestem matką Rias, Venelana Gremory. Dobrze się mną zajmuj, Hyoudou Issei-kun.


Część 5[edit]

Kilka godzin po spotkaniu w holu wszyscy zebraliśmy się na kolacji w jadalni. Wykwintne potrawy w ilościach, których nigdy bym nie zjadł, znajdowały się na niezwykle drogo wyglądającej zastawie. Nie wiedziałem, od czego zacząć – wszystko wyglądało tak pysznie!

My, jako rodzina naszej pani, siedzieliśmy po jednej stronie Buchou. Po drugiej siedzieli jej ojciec, matka i Millikas-sama.

Kolacja… Chyba. Wygląda na to, że była teraz „noc” w krainie, w której nie było ani księżyca, ani słońca.

Niebo pociemniało. Kiedy na nie spojrzałem, ujrzałem sztuczny księżyc krążący nad nami. Zostałem wcześniej poinformowany, że został on stworzony za pomocą magii. Tak samo z ciemnym niebem. Oryginalnie było ono ciągle fioletowe. A więc wyglądało na to, że kiedy przyjechaliśmy, był dzień.

Upływ czasu został przystosowany do czasu świata ludzi. Okazało się, że Zaświaty miały zupełnie inny upływ czasu, ale został on zmieniony przez Maou specjalnie dla wskrzeszonych diabłów, a także tych, mieszkających w świecie ludzi. Więc nie miała tu prawa bytu sytuacja jak w baśni o Urashimie Taro[8]. Wyglądało też na to, że upadłe anioły także dostosowały swój czas tak, by całe Zaświaty były w tej samej strefie czasowej.

Ulżyło mi na wieść, że nie znajdę się w sytuacji gdzie „setki lat minęło odkąd wyruszyłem”, bądź „mimo spędzenia setek lat w Zaświatach, w świecie ludzi upłynęło tylko kilka dni”.

– Proszę nie wstydźcie się, cieszcie się jedzeniem. – W taki sposób za pomocą słów ojciec Buchou rozpoczął ucztę.

Ogromny stół. Ekstrawagancki żyrandol zwisający z sufitu. Nawet krzesła, na których siedzieliśmy, wyglądały na niezwykle drogie przez te wszystkie zdobienia. Popatrzyłem się na żyrandol… W naszych pokojach także były żyrandole… Zwyczajne lampy wydawały się teraz takie nostalgiczne.

W moim pokoju znajdowało się także łóżko z baldachimem… Ale było za wielkie by spać w nim samemu!

Same pokoje były naprawdę ogromne… W każdym z nich znajdowały się także wszystkie rzeczy potrzebne do codziennego życia – łazienka, toaleta, kuchnia z lodówką, telewizja, sypialnia, salon i wiele innych „pokoi”. Asia i Xenovia niemal natychmiast przyszły do mojego pokoju!

– Hauuu, t-te pokoje są o wiele za duże jak na jedną osobę!

– …Nie mogę się uspokoić. Mogę zostać tu z tobą i Asią?

Dla tych dwoje te pokoje musiały być wielkim szokiem w porównaniu z prostym życiem, jakie prowadziły w Kościele. Dlatego też zabrały wszystkie swoje rzeczy i przyszły do mnie.

Po tym wszystkim udało się zakwaterować je w moim pokoju dzięki Grayfii-san, ale… Czułem, że nadal było tu o wiele za dużo miejsca. Ucieszyłem się jednak, że nie będę tu sam.

Wróciłem myślami do obecnej sytuacji-kolacji… Ale jak miałem jeść te potrawy? Mógłbym zapytać się kamerdynerów i służek stojących z nami, ale reszta członków klubu o nic się nie pytała.

Trzymałem w dłoniach nóż i widelec, ale nie potrafiłem ich użyć. Byłem naprawdę głodny, ale jeżeli zacząłbym jeść te potrawy w niewłaściwy sposób, narobiłbym tylko wstydu Buchou. Ach, Kiba i Akeno-san jedli z gracją. Dokładnie to czego oczekuje się od Królowej i Skoczka.

Asia i Xenovia także miały ciężko, ale widziałem, że jakoś sobie radzą.

Mały Millikas także jadł z gracją. Tak jak myślałem – musiała być to dla niego norma. Ja jednak, jako ktoś z plebsu, nie mogłem podążać stylem życia arystokracji!

Skierowałem wzrok na Gaspera, który jadł z zamkniętymi oczyma, a po policzkach spływały mu łzy… Widać, że dla takiego hikikomori jak on, przebywanie w miejscach z dużą ilością ludzi (diabłów) to ciężkie przeżycie. Koneko-chan nie zaczęła nawet jeść. Mimo, że zazwyczaj była pierwsza w kolejce do jedzenia… Koneko-chan zachowywała się coraz dziwniej od zeszłego dnia.

Nasz wzrok się spotkał, więc jej pomachałem, ale ona odwróciła swój wzrok zachowując bezwyrazowy wyraz twarzy. Muu… Co jest z tobą nie tak Koneko-chan?

Azazel-sensei nie zdążył na kolację, widać jego spotkanie musiało się przedłużyć.

– Khm, członkowie rodziny Rias, proszę, myślcie o tym miejscu jak o waszym domu. Jako, że dla części z was jest to pierwsza wizyta w Zaświatach, znajdujecie się w środowisku, którego nie znacie. Jeżeli czegoś będziecie potrzebować, bądź nie będziecie czegoś wiedzieć, proszę zwróćcie się do służby w naszym domu. Pomogą wam, jak tylko będą potrafili – powiedział radośnie ojciec Buchou.

Chyba nie było takiej rzeczy której bym potrzebował… A nie! Jednak była! Ciekawe, czy byłoby w porządku pożyczyć jedną ze służek na noc? Chciałbym dostać er-ero-obsługę! Oczywiście najlepiej by było gdyby mogły mnie „obsługiwać” co noc!

…Jasne… Za dużo pornosów i Galge[9].

– Przy okazji, Hyoudou Issei-kun – rozpoczął ojciec Buchou!

Cholera! Czego on może ode mnie chcieć?

– T-tak!

Jednak jego pytanie było naprawdę zaskakujące:

– A jak tam się mają twoi rodzice?

– D-dobrze! Kiedy powiedziałem, że wyjeżdżam do rodzinnego miasta Buchou… nie, Rias-sama, zaczęli domagać się pamiątek! Żeby domagać się takich rzeczy mimo niedawnego remontu… Co za samolubni rodzice, hahahaha… Powiedziałem to jako żart, ale…

– Hmm.. A więc pamiątki powiadasz… – Ojciec Buchou zadzwonił dzwonkiem leżącym niedaleko jego ręki. Kamerdyner natychmiast do niego podszedł.

– Cóż rozkażesz, Panie?

– Przygotuj zamek dla rodziców Hyoudou Isseia-kun.

Zaaaaameeek!? Zamek jako pamiątka!? Co jest do cholery!? Jakiś żart z Zaświatów czy co!?

– Oczywiście. Ma być on w stylu zachodnim czy japońskim? –zadał pytanie kamerdyner, jak gdyby nigdy nic.

Nie mówcie mi, że dawanie zamków jako pamiątek było tu normą!

– Co za trudny wybór.

– P-proszę zaczekać! – przerwałem. – T-to chyba będzie lekka przesada by podarować zamek! – Spróbowałem szybko powstrzymać ojca Buchou. Nasze kultury zbytnio się różniły!

– Kochanie, Japonia to mały kraj, niemożliwe jest, by zwykli ludzie posiadali zamek – rozległ się głos matki Buchou.

Dzięki ci za twą interwencję! Tak! Byłem tylko zwykłym człowiekiem!

– Co? A tak, Japonia to faktycznie malutki kraj. Jeżeli nie zamek, to co mogłoby się nadawać na dobry prezent… – Ojcze, proszę. Zbyt wielki prezent tylko wprowadzi ich w zakłopotanie. Zresztą rodzice Ise są zainteresowani dobrami doczesnymi.

Właśnie tak, Buchou! Ponieważ dobrze znasz moich rodziców, twoje słowa brzmiały nad wyraz przekonująco!

Ojciec Buchou tylko pokiwał głową mówiąc: „Widzę, widzę.”. Dzięki szatanowi! Zagrożenie zamkowe zostało zażegnane. Nawet jeżeli moi rodzice mieliby co zrobić z zamkiem, to stałoby się to głównym obiektem rozmów ludzi w mieście!

Proszę, nie chciałem, by moja rodzina aż tak się wyróżniała.

– Hyoudou Issei-kun.

– T-tak!

Z jakiegoś powodu ojciec Buchou ciągle podejmował ze mną rozmową. Był mną zainteresowany? Chyba dlatego, że posiadałem moc Skiryuuteia. W końcu niczym innym się nie wyróżniałem.

– Od dzisiaj możesz się zwracać do mnie per „ojcze”.

Niespodziewane słowa. Choć przypominam sobie, że i Sirzechs-sama prosił mnie bym zwracał się do niego per „bracie”. Czyżby chodziło o to samo?

– A-ale mówić „ojcze[10]”… To dla mnie za wielki honor! – Wymachiwałem chaotycznie obiema rękoma w celu zaprzeczenia. Tak jak myślałem, taki honor był dla mnie niemożliwy do zaakceptowania!

– Kochanie, zbytnio się śpieszysz. W tych sprawach trzeba iść zgodnie z pewnym porządkiem – matka Buchou upomniała swojego męża.

– M-masz rację kochanie. Ale zobacz – czerwień i szkarłat wspaniale do siebie pasują. Czyż nie czyni cię to szczęśliwą?

– Kochanie, mówiłam że jeszcze za wcześnie by świętować.

– Ależ prawda. Wygląda na to, że w niektórych sprawach zbytnio się zapędzam – westchnął.

Wyglądało na to, że w tym związku rządzi jego żona.

A więc słowa matki Buchou miały w tym domu wielką wagę… Jeżeli będę bacznie obserwował rodzinę Buchou podczas kolacji, będę mógł z niej wynieść wiele przydatnych doświadczeń. Zaś jeden z głównych tematów owej rozmowy, Buchou, był głęboko zawstydzony i najwyraźniej nie mógł dalej jeść.

– Hyoudou Issei-san… Przeszkadzałoby ci jeżeli zwracałbym się do ciebie per „Issei-san”? – zapytała matka Buchou.

Wyglądało na to, że byłem w centrum uwagi na dzisiejszej kolacji.

– Ależ skądże! – odrzekłem. – Będzie to dla mnie wielkim honorem!

Oczywiście, że nie miałem nic przeciwko, więc odpowiedziałem natychmiastowo!

– A zostaniesz tu na długo?

– Tak. Dopóki Buchou… Rias-sama jest tutaj, ja będę przy niej… A o co chodzi jeżeli mógłbym zapytać?

– To dobrze, doskonale wręcz. Muszę ci wpoić zasady savoir-vivru. Będziesz uczył się tu manier.

Co? Muszę się tego nauczyć? Ale dlaczego?

Bęc!

Ktoś uderzył w stół. Kiedy spojrzałem w kierunku, z którego pochodził dźwięk, ujrzałem stojącą Buchou.

– Mamo! Tato! Do tej pory siedziałam cicho, ale co chcecie osiągnąć knując za moimi plecami!?

Matka Buchou zmrużyła oczy na te słowa. Nie pozostało nic z wielkiego uśmiechu który gościł na jej twarzy jeszcze sekundę temu.

– Cicho, Rias. Wystarczy, że już raz odwołałaś swoje zaręczyny z Raiserem, pamiętasz? Samo to, że na to pozwoliliśmy, było wielkim ustępstwem. A jak myślisz, ile wysiłku kosztowało twojego ojca i brata uspokojenie sytuacji wśród wysokoklasowych diabłów? Wiesz, że jeden ze szlachciców powiedział mi, że „moja egoistyczna córeczka użyła legendarnego smoka by wykaraskać się z zaręczyn”? Możesz być młodszą siostrą Maou, ale wszystko ma swoje limity.

„Moja egoistyczna córeczka użyła legendarnego smoka by wykaraskać się z zaręczyn” – czyli według matki Buchou, tak było odebrane moje wtargnięcie… Zrobiłem coś samolubnego?

Ale nie chciałem by Buchou wyszła za kogoś takiego… Ba! Nawet Buchou nie chciała poślubić Raisera! Ale to, co wtedy zrobiłem… To było dobre wyjście, prawda? Chcę myśleć, że to co zrobiłem było najlepszym wyjściem.

– Onii-sama nie ma z tym nic… – Twarz Buchou przysłonił gniew, ale jej matka nie pozwoliła jej dokończyć zdania.

– A więc mówisz, że Sirzechs nie ma z tobą nic wspólnego? Oficjalnie może i tak, jednakże wszyscy widzą cię jako młodszą siostrę Maou. A teraz, kiedy trzy strony podpisały rozejm, twoja pozycja znana jest nawet istotom niskiej klasy w społeczeństwach aniołów i upadłych. Nie możesz zachowywać się tak egoistycznie jak kiedyś. Przede wszystkim wszyscy będą teraz zwracać na ciebie uwagę. Rozumiesz teraz swoją pozycję, Rias? Nie możesz pozwolić sobie na taki drugi wyskok. Rozumiesz?

Wyglądało na to, że słowa jej matki przygniotły Buchou. Nadal nieprzekonana, lecz uciszona, usiadła z powrotem na swoje miejsce.

Matka Buchou wzięła głęboki oddech po czym uśmiechając się do nas, powiedziała:

– Pokazałam wam obrzydliwą stronę rodziny Rias, czyż nie? Wracając już jednak do tematu naszej rozmowy – podczas pobytu tutaj odbędziesz specjalny trening Issei-san. W końcu kiedyś będziesz musiał brać udział w życiu elit…

Serio!? Nauczę się jak żyje elita? A co z Kibą? Gasperem? Dlaczego tylko ja? Czyżby miało to związek z niedawną rozmową z moimi rodzicami? Pewnie powiedzieli coś w stylu „wychowajcie naszego syna na ludzi” albo coś takiego!

…A co tam. Nawet jeżeli nie byli w to zamieszani, nigdy nie odgadnę prawdziwych celów rodziny Buchou. Tak więc wskazałem na siebie palcem i zapytałem:

– U-Umm, dlaczego ja?

Wtedy na twarzy matki Buchou zniknął uśmiech i zwróciła się do mnie z poważnym wyrazem twarzy.

– Ty… jesteś ostatnim przejawem samolubności mojej córki, kolejnej głowy rodu. Jako rodzice, musimy wziąć na siebie odpowiedzialność do samego końca.

Kiedy odwróciłem się do Buchou, jej wzrok spotkał się z moim, po czym szybko się odwróciła jednocześnie strzelając buraka.

Nie dobrze. Nic nie rozumiem! Co to za beznadziejna sytuacja w jakiej się znalazłem…?


Odnośniki tłumacza[edit]

  1. Tsukkomi i boke są parą komików, biorących udział w scenkach humorystycznych (Manzai). Boke gra postać mało inteligentną, mającą skłonności do zapominania i złej interpretacji, natomiast tsukkomi, który jest postacią poważną, wtrąca się i poprawia błędy bokego, czemu często towarzyszy uderzenie w głowę tego ostatniego jakimś slapstickowym rekwizytem.
  2. Gakun to japońskie słowo odnoszące się do specjalnego ruchu dłonią. Jeśli jeden palec (wskazujący) wskazuje na ścianę, a kciuk jest wysunięty ku górze - to gakun jest ruchem, w którym palec wskazujący porusza się w kierunku podłogi, a mały palec w kierunku łokcia.
  3. Znak hiragany へ (he), przypomina gorzki uśmiech, a także smutną buźkę.
  4. Mężczyzna przesadnie dbający o strój i o przestrzeganie form towarzyskich.
  5. (本州 Honshuu) - największa, a tym samym główna wyspa Japonii. Siódma co do wielkości wyspa na świecie. Ma powierzchnię 227 962,6 km². Dla porównania Polska ma powierzchnię 312 679 km2. W przybliżeniu równa się to ¾ powierzchni naszego kraju.
  6. Przykład obrazujący „tysiąc jeden” sposób na powiedzenie ja po japońsku – Ise poprawia się z formy ore (おれ) na boku (ぼく). Obie formy są nieformalne i używane tylko przez mężczyzn (ore czasami przez kobiety), jednak ta pierwsza jest używana pomiędzy bliskimi przyjaciółmi lub członkami rodziny, dlatego też uchodzi za formę nieuprzejmą.
  7. Watashi, watakushi, ware, waga, ore, boku, washi, atai… Issei znowu się poprawia.
  8. Urashima Taro był rybakiem, któremu w nagrodę za pomoc małemu żółwiowi dano odwiedzić podwodny pałac Królowej Mórz. Mimo wielkich atrakcji i wspaniałego jedzenia po 3 dniach postanowił wrócić na powierzchnię. Dostał na pamiątkę pudełko, którego nie wolno mu było otwierać. Kiedy przybył na powierzchnię okazało się, że minęło 300 lat od jego podróży. Z rozpaczy otwiera on pudełko w którym znajdowały się wszystkie lata jakie upłynęły na powierzchni i umiera starzejąc się w błyskawicznym tempie.
  9. Galge to typ Visual Novel polegający na rozwijaniu romantycznych uczuć z wieloma bohaterkami, szczególnie w sensie erotycznym
  10. Kanji użyte przez ojca Rias i Isseia, mimo podobnej wymowy (とう- tou), mają inne znaczenia: to pierwsze oznacza teścia, a drugie ojca.


Cofnij do prologu Powróć do strony głównej Przejdź do rozdziału II